[00:00] - Dzień dobry. Witam serdecznie wszystkich państwa. Serdecznie pozdrawiam czytelników i przyjaciół strony Biura Duchów. Szanowni państwo, dzisiaj chciałabym państwu przedstawić bardzo szczególną książkę. Jest to kolejna część cyklu wydawniczego. Cyklu, który państwo już znacie, ponieważ recenzowałam poprzednie książki, jakie w tym cyklu się ukazały. Chodzi mi o wydawnictwo Replika i serię poświęconą działalności Eda i Lorraine Warrenów. Obecnie ukazała się kolejna część. Jej oryginalny tytuł to „Werewolf”, czyli wilkołak. Natomiast wydawnictwo Replika nie bez kozery prawdopodobnie zmieniło ten tytuł na „Obecność”.
W tej chwili na ekrany kin weszła kolejna część filmowej sagi poświęconej również, czy też opartej o działalność Warrenów i „Obecność 2” zawiera w sobie bardzo wiele wątków wynikających z historii, o której będziemy dzisiaj mówić. Jak państwo wiecie, Ed i Lorraine Warrenowie przebadali wspólnie tysiące spraw związanych ze zjawiskami ponadnaturalnymi, paranormalnymi i poświęcili temu właściwie całe życie. Byli to bardzo poważni badacze. Byli to ludzie, którzy starali się zrobić wszystko, aby ulżyć bliźnim w cierpieniu. Starali się również udokumentować te zjawiska i opisać je możliwie rzetelnie. Bardzo ich za to szanuję i uważam, że mają ogromny wkład w badanie zjawisk paranormalnych jako takich. Dlatego też zależy mi bardzo, żeby popularyzować serię wydawnictwa Replika, gdyż mimo iż nie są to książki typowo reporterskie, to jednak na pewno przedstawiają one zajścia i historie samych bohaterów, ich charaktery, to, co działo się w ich życiu dużo lepiej i rzetelniej niż hollywoodzkie produkcje. Jak wiemy, kino rządzi się swoimi prawami, a literatura może pozostać wierna faktom. „Obecność” opisuje sprawę Billa Ramseya. Jest to rzeczywiście historia mrożąca krew w żyłach i bardzo zagadkowa.
Można ją rozpatrywać na dwóch płaszczyznach: na płaszczyźnie kulturowej i medycznej, ale także na płaszczyźnie paranormalnej, na płaszczyźnie zjawiska opętania. Oczywiście zawsze sam czytelnik musi zdecydować, co bardziej do niego przemawia, która z tych wersji. Niemniej chciałabym przedstawić państwu mój skromny pogląd na sprawę Billa Ramseya. Tutaj oczywiście nie od rzeczy będzie wspomnieć słów kilka na temat fenomenu likantropii lub też inaczej wilkołactwa. Nie jest to odkrycie czy też wynalazek XIX-wiecznej literatury ani współczesnego kina. Zjawisko likantropii, czyli częściowej przemiany, czy to psychicznej, czy też psychofizycznej człowieka w zwierzę, przede wszystkim wilka, można powiedzieć, że jest stare jak świat. Myślę, że protoplastą tych wierzeń były kulty animistyczne. A rytuały, które z tymi kultami były związane, czyli przywdziewanie skór zwierzęcych i przeprowadzanie bardzo często skomplikowanych rytuałów w nadziei, czy też w wierze wręcz, że przejmie się cechy konkretnego zwierzęcia, są w niektórych kulturach szamańskich czy też animistycznych kultywowane po dziś dzień. O likantropii możemy przeczytać w wielu mitologiach i legendach. Wspomina się tam o ludziach przemieniających się w wilki.
Proces ten Mógł być związany z klątwą lub też wynikać wprost z woli człowieka. W starożytnej Grecji na przykład przemianę taką wiązano z aktem kanibalizmu. W wierzeniach germańskich z wilkami kojarzeni byli berserkowie. Jak państwo zapewne wiecie, byli to nieustraszeni wręcz wojownicy, którzy oblekali zwierzęce skóry, a w szale bitewnym byli nie do powstrzymania. Byli dzicy, okrutni i sprawiali wrażenie, że nie odczuwają bólu. Oczywiście źródła historyczne i badania prowadzone w tej sprawie jasno wykazały, że berserkowie przed walką zażywali bardzo szczególne substancje halucynogenne, które miały wpływ na ich zachowanie. Ale mogło to mieć wpływ na kształtowanie mitu wilkołaka. Niewątpliwie tak było. U Słowian i Romów mówi się o klątwie, jaką rzuca czarownik, czarownica przede wszystkim na mężczyznę lub kobietę, którzy nie ulegli ich afektom. Taka odtrącona czarownica lub czarownik mieli rzucać klątwę i w konsekwencji miało to doprowadzić do przemiany człowieka w wilka.
Istnieją również, zwłaszcza w legendach, takie koncepcje, że wilkołakiem miał stawać się siódmy syn w rodzinie. Generalnie rzecz biorąc, kiedy przyglądamy się tym wszystkim historiom dotyczącym wilkołactwa, to nasuwa się jedna zasadnicza rzecz, że zwykle ta przemiana dosięgała osobę, która w jakiś sposób naruszyła sacrum lub po prostu złamała kulturowe tabu. Czyli był to rodzaj kary. Był to rodzaj kary, a opowieści o tejże przemianie mogły mieć w dawnych czasach niewątpliwie charakter dydaktyczny. Dzięki temu być może ludzie nie popełniali pewnych czynów, na przykład nie dopuszczali się aktów kanibalizmu. W dzisiejszych czasach lub też w czasach bliższych nam, w demonologii i teologii katolickiej uważano, że może dochodzić do opętania i podczas tego opętania człowiek przemienia się w zwierzę. Głównym wątkiem przemiany, powtarzającym się, jest przemiana właśnie człowieka w wilka. Wilki to bezwzględni myśliwi, nieustraszone zwierzęta nocy, a jak wiadomo takie zachowania wzbudzały w ludziach lęk. Były zagadką dla ludzi i być może coś, co na początku było szacunkiem i uwielbieniem dla tego pięknego, nieustraszonego zwierzęcia, z czasem wpadło do jednego wspólnego worka demonów i stało się zlepkiem wielu różnych wątków i wierzeń. Czy współczesna psychiatria odnosi się do tego typu zachowań?
Oczywiście, że tak. Jest jednostka chorobowa likantropia kliniczna i uważa się, że jest to psychoza, w którą popada pacjent. I tutaj ciekawa rzecz, bo niedawno udało się przeprowadzić neuroobrazowanie dwóch pacjentów, u których wcześniej zdiagnozowano właśnie likantropię kliniczną. I proszę państwa, z tego badania niezwykle ciekawy obraz się wyłania. Mianowicie okazało się, że pacjenci, którzy twierdzili, że są wilkami, stają się wilkami, przechodzą tę przemianę, wykazywali niezwykłą aktywność w tym obszarze mózgu, który jest odpowiedzialny za to, jak my odbieramy kształt naszego ciała, jak my odbieramy samych siebie. Zatem osoby te naprawdę mogły odczuwać zmiany, które opisały. Więc one naprawdę widziały siebie jako wilki czy też inne zwierzęta, bo i takie przemiany wśród pacjentów są sygnalizowane. Pogląd, że likantropia to jest choroba, sięga VII wieku. Już wtedy opisywano przeróżne przykłady osób, które zapadały w ten dziwny stan i trwały w nim szczególnie podczas pełni księżyca. Dlaczego miałaby tu wchodzić w grę pełnia księżyca?
Bo wiadomo, księżyc jest słońcem nocy, więc on dla tych nocnych stworzeń ma szczególną moc, szczególnie na nie oddziaływuje. A poza tym tutaj oczywiście wchodzą w grę wierzenia lunarne i to też jest oczywiste. Natomiast badanie tego typu ludzkich zachowań, jak wspomniałam, sięga VII wieku i wielu lekarzy dopatrywało się w tym zaburzeń psychicznych, psychosomatycznych. Obecnie, jak przed chwilą powiedziałam, dokonano nawet neuroobrazowania pacjenta w takim stanie. I teraz wracamy do zdarzeń, które opisane są w książce „Obecność”. Wiele aspektów osobowości Billa Ramseya mogłoby przemawiać za tym, że byłoby możliwe w jego przypadku zaburzenie psychiczne. Bill, chłopiec wycofany, samotny, wyobcowany, pochodzący z wielodzietnej rodziny. Rodziny, dodajmy, borykającej się z wieloma problemami finansowymi. Chłopiec obdarzony ogromną wyobraźnią. Chłopiec, który tworzył sobie w głowie swój własny świat, do którego uciekał przed nie zawsze satysfakcjonującym życiem.
Lubił wyobrażać sobie, że jest zupełnie kimś innym. Lubił dziecięce zabawy w samotności, ponieważ swoim rówieśnikom wydawał się nieco dziwny, więc też, jak się państwo domyślacie, niechętnie się z nim bawili, co pogłębiało tę jego samotność i jego wyobcowanie. I idąc tym tropem dochodzimy do momentu, kiedy Bill ma 20 lat i zaczynają się pojawiać koszmary. On śni o tym, że zmienia się w wilka. Śni o tym, że przekształca się pod wpływem światła księżyca w postać nieludzką i że wręcz atakuje członków swojej rodziny, w pewnym momencie swoją żonę, ponieważ w międzyczasie normalnie żył, ułożył sobie życie, założył rodzinę. I tak dzieje się do momentu, kiedy następuje swego rodzaju załamanie psychiczne, ponieważ sen staje się jawą. Bill zaczyna w atakach szału zachowywać się jak zwierzę, jak wilk. Wydobywają się z niego niesłychane wręcz odgłosy z jego ciała. Jest nieprawdopodobnie silny, bardzo agresywny i kiedy odzyskuje świadomość, bo w tych stanach psychotycznych on nie panuje nad sobą kompletnie, Bill zaczyna się bać swojej przyszłości. Zaczyna obawiać się, że mógłby skrzywdzić własną żonę.
Jest to niewątpliwie dramat młodego człowieka. W sposób zupełnie przypadkowy wpadają na historię Billa Warrenowie i kontaktują się z nim. Następnie pochylają się z wielką troską nad jego historią i udaje im się namówić duchownego, z którym oni się bardzo przyjaźnią. Mam tu na myśli biskupa McKennę, który wielokrotnie pomagał w takich przypadkach Warrenom i oczywiście rozpatrywał głównie te sprawy, które to oni do niego kierowali. Bo jak się można domyślać, przez lata wytworzył się tu krąg wzajemnego zaufania. Duchowny wiedział, że Warrenowie doskonale sprawdzają każdą sprawę, z którą do niego przychodzą, eliminując wszelkie osoby o zaburzeniach psychicznych lub też osoby szukające jakiejś sławy czy zupełnie nieopisanej i niezrozumiałej dla mnie popularności. Po prostu osoby chcące zaistnieć poprzez głoszenie, iż dotknęły ich jakieś paranormalne stany. Warrenowie pomogli skontaktować Billa Ramseya z biskupem i przeprowadzono egzorcyzmy. Czy było to konieczne? Na to pytanie musicie państwo sobie odpowiedzieć sami.
Najważniejsze dla mnie jest, że było to skuteczne. Człowiek odczuł ogromną ulgę. Bill później przez lata całe normalnie i myślę, że nawet po dziś dzień normalnie funkcjonuje. Wiódł bardzo szczęśliwe życie rodzinne i ten rytuał pomógł mu. Czy Bill Ramsey był opętany, czy też był chory psychicznie? Trudno powiedzieć. Niemniej pozwolę sobie zacytować krótki fragment książki. Jest to moment, który Bill wspomina bardzo szczególnie, jeśli chodzi o swoje dzieciństwo. Jest to moment, w którym, jak twierdził, doszło do opętania, do przejęcia jego osobowości przez inną osobowość o cechach zwierzęcych. „Czy zdarzyło ci się kiedyś zaraz po pobycie w upale wejść do chłodni?
Tak to wyglądało. Bawiłem się i temperatura mojego ciała była normalna. A potem cóż, powiedziałbym, że czułem się tak, jakby spadła o dobre 20 stopni. Pot na mnie zamarzł i zacząłem się trząść. To było tak, jakbym otworzył te drzwi i wszedł do innego wymiaru czy coś w tym stylu. I ten zapach obrzydliwy. Kilka lat wcześniej na naszej ulicy wybiły ścieki. Nigdy nie czułem czegoś tak ohydnego jak tamten smród. I tak właśnie śmierdziało tamtego popołudnia. Myślałem, że zwymiotuję”.
Po tym zajściu Bill nadal pozostał na podwórku, gdzie się bawił, ale czuł wewnętrznie, że zachodzi w nim pewna przemiana. Zaczęła w nim nabrzmiewać ogromna złość, wściekłość, agresja i doszło do takiej sytuacji, w której chłopiec wyzwolił w sobie nieprawdopodobną siłę, demolując właściwie całe podwórko, na którym się bawił. W pewnej chwili odwrócił się. Teraz wściekłość zaczęła go przenikać i przypadkiem uderzył czubkiem buta w słupek ogrodzenia. Potknął się i upadł na ziemię. Zanim się podniósł, był ślepy ze złości. Usłyszał niski, mrożący krew w żyłach pomruk oszalałej bestii i wiedział, że słyszy sam siebie. Odwrócił się do słupka, który był wkopany głęboko w ziemię i wyrwał go tak gwałtownie, że ziemia oraz trawa poleciały aż na tylną werandę. Na ten widok jego przerażona matka zawołała ojca i oboje wbiegli do domu. Jednak Bill był już zbyt wściekły, żeby się zatrzymać.
Trzech mężczyzn miałoby trudność z wyrwaniem tego słupka. Tymczasem Bill zrobił to bez trudu. A teraz stał, wymachując nim nad głową, jakby to był zwykły kij bejsbolowy. Ogrodzenie siatki przymocowane do słupka było nadal przybite do drewna. Kiedy rodzice podeszli bliżej i zaczęli krzyczeć, żeby odłożył słupek, Bill rzucił go na ziemię, a potem upadł na kolana i rękami zaczął rozdzierać ogrodzenie z drucianej siatki. Przyciągnął je do zębów i zaczął szarpać. Jego ojciec, teraz przerażony, próbował dźwignąć syna na nogi, ale nie szło mu dobrze. Siła chłopca była wprost niesamowita i przerażająca. Matka zaczęła łkać. W końcu słysząc rozpacz, którą wywołał, Bill ustąpił i zmusił się, by odzyskać kontrolę.
Rzucił ogrodzenie na ziemię. Niestety po kilku chwilach ta nowa osobowość i nowa świadomość znowu dała o sobie znać i chłopiec zaczął wydawać niewiarygodne, po prostu nieludzkie dźwięki z siebie. Zobaczył kolejny obraz siebie jako wilka. W jego brzuchu zaczął narastać kolejny warkot, unosząc się do klatki piersiowej, by wyrwać się z ust. Matka i ojciec odwrócili się i uciekli do domu. Szanowni państwo, fakt, że dziecko ośmioletnie zachowuje się w taki sposób, który doprowadza rodziców nie tylko do rozpaczy czy do złości, który doprowadza rodziców do panicznej ucieczki przed własnym dzieckiem, wiele tutaj mówi. Nie jest to na pewno sytuacja codzienna. Cokolwiek wtedy wydarzyło się na podwórku rodziny Ramseyów, cokolwiek dotknęło świadomości małego Billa, wydaje się, że nie było to z tego świata. Mimo że przez kilkanaście następnych lat Bill wydawał się funkcjonować zupełnie normalnie, a to zdarzenie gdzieś głęboko wycofało się w jego podświadomości, to ziarno zostało zasiane. Czy było to opętanie?
Czy zwierzę może opętać człowieka? Czy istnieje taka możliwość? Wiele wskazuje na to, że na temat pewnych transkulturowych powiązań między wierzeniami w możliwości dotyczące duchowej siły zwierząt, może tak się wyrażę, a tym, co na ten temat mówi współczesna socjologia, religioznawstwo czy medycyna, mamy do czynienia z ogromnymi rozbieżnościami. Niemniej wydaje mi się, że warto samemu zanurzyć się w tego rodzaju rozważaniach, prześledzić naprawdę niezwykłą historię człowieka, który w dzieciństwie doświadcza czegoś zdecydowanie ponadnaturalnego, a potem to coś po cichutku rośnie w nim, rośnie w siłę, by nagle objawić się z ogromną furią. By objawić się w sposób, który budzi grozę i który może sugerować, że w pewnym momencie ta siła przejmie osobowość Billa Ramseya całkowicie. Jest niezwykle interesującym dla mnie proces obrony jego ludzkiej świadomości, która tak bardzo stara się uniknąć wyrządzenia komukolwiek jakiejkolwiek krzywdy, która tak bardzo stara się uniknąć zła. Na pytanie, czy Bill Ramsey był chory, czy też w jego przypadku rzeczywiście Warrenowie prawidłowo zdiagnozowali obecność bardzo niebezpiecznych i rujnujących psychikę i ciało człowieka sił, musicie państwo sobie odpowiedzieć sami, ponieważ w takich sprawach nie śmiałabym ferować własnych wyroków. Serdecznie jeszcze raz polecam państwu kolejną część tego sławnego już cyklu Warrenów, książkę „Obecność” i zachęcam do zapoznania się z całym cyklem, bo jest to naprawdę dla osób, które interesują się zjawiskami paranormalnymi, cykl niezwykle wartościowy i oparty na badaniach i doświadczeniach osób cieszących się wielkim szacunkiem. Bardzo serdecznie dziękuję za dzisiejszy wspólny czas. Kłaniam się nisko.
Postaram się publikować na stronie z większą częstotliwością i mam nadzieję, że w komentarzach zechcecie państwo wypowiedzieć się, czy taka forma kontaktu z wami, czyli podcast, czy państwu odpowiada. Ja dziękuję za dzisiejsze spotkanie raz jeszcze kłaniam się bardzo nisko. Serdecznie, bardzo serdecznie was pozdrawiam.