[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Kończy się nam dzień, który kiedyś żartobliwie nazywałem najpiękniejszym dniem tygodnia i chyba wciąż takim najpiękniejszym dniem tygodnia poniedziałek jest. Pierwszy dzień tygodnia, kiedy zawsze wszystko budzi się do życia i pędzi przez kolejne pięć dni pracować, uczyć się i tak dalej. W okresie wakacyjnym z tym uczeniem to może troszkę nie za bardzo, ale pracują niektórzy na pewno. Teraz na pewno się ucieszą na kolejny odcinek audycji „Świat oczami duszy”, audycja o świadomości w całości na żywo. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego — połączenie telefoniczne dzisiaj też uruchomimy. Mamy nadzieję, że skorzystacie, ale póki co po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[01:16] - Dobry wieczór, panie Marku. Kochani, witam was bardzo serdecznie.
[01:19] - Tradycyjnie, zanim przekażę głos panu Sławkowi, przypomnę kontakty do Radia Paranormalium. Można będzie do nas, tak jak mówiłem, dzwonić w drugiej części audycji, kiedy to pan Sławek będzie czytał komentarze i się do nich odnosił i będziemy także czekać na wasze telefony, ale pisać można już teraz. Nasze numery telefonów to jak zawsze stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy i do SMS-ów również, bo pisać SMS-y też można, też je będziemy czytać, to komórkowy to 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Cały czas jesteśmy także na GG zwanym kiedyś Gadu-Gadu 36 08 80 02. Jesteśmy też na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupie Radia Paranormalium. Oczywiście jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości pod szczęśliwie już działający znów nasz adres e-mailowy radio@paranormalium.pl. Mieliśmy trochę problemów technicznych z tym mailem, ale widzę, że korespondencja jakaś przez ten czas docierała.
Tylko coś tam sobie przypadkiem popsułem i nie mogłem się zalogować, ale wszystko już działa, także możecie wysyłać e-maile radio@paranormalium.pl. A więc, panie Sławku, oddaję panu głos.
[03:08] - Dziękuję, panie Marku, jak zawsze. Kochani, witam was jeszcze raz. Witam was bardzo serdecznie w dzisiejszej kolejnej audycji. Nie wiem, czy pamiętacie, w poprzedniej audycji na koniec mówiłem, że będę chciał dzisiaj z wami porozmawiać o prawdzie. No i cóż za piękny tak zwany zbieg okoliczności, ponieważ jakbyście wyczytali to też w moich myślach, dostałem kilka pięknych wiadomości prywatnych w tym tygodniu. Bardzo za nie dziękuję, bo mimo że dzisiaj będzie o prawdzie i trochę też o tym naszym tak zwanym ego, to nie będę ukrywał, że każda informacja, każda wiadomość, każdy komentarz, których pod ostatnią audycją było dość sporo różnych wątkowych, więc też przy okazji zachęcam do zapoznania się. Przepraszam. Każda taka informacja, która w dużej mierze nadaje sens temu, co robię. Kiedy piszecie do mnie, mówicie mi, że coś tam w waszym życiu dzięki temu mojemu gadaniu troszeczkę chociaż się zmieniło, że coś tam w czymś pomogło, coś ułatwiło, jest dla mnie informacją bardzo ważną i bardzo wam za te wszystkie wiadomości dziękuję. Zwłaszcza wiadomość od pana Andrzeja na temat mojej książki, która notabene, panie Marku, została odsłuchana z pana głosem i została nazwana przez pana Andrzeja arcydziełem.
Bardzo miło mi się zrobiło po tym, więc przy okazji zachęcam was, bo jak widać coś tam fajnego jeszcze można dla siebie wygrzebać. Czy w wersji papierowej kupujcie, czy w wersji audiobookowej, czy e-bookowej. To tak przy okazji zabawię się w taką małą reklamę. Natomiast temat do dzisiejszej audycji dała mi pani Paulina i pan Sep, którego komentarz na początku audycji pozwolę sobie przeczytać i nie tylko dlatego, że był dla mnie bardzo miły, ale dlatego, że bardzo ładnie przedstawia pewnego rodzaju konflikt, o którym ja od wielu audycji mówię, czyli ten konflikt pomiędzy naszą świadomością a naszą podświadomością. I bardzo fajnie go pan Sep tutaj opisał i za niego bardzo za ten komentarz. Zresztą za wszystkie bardzo dziękuję. Zwłaszcza te żartobliwe w wykonaniu Adama, którego serdecznie przy okazji pozdrawiam.Dobra, żeby już nie przeciągać tego zbytnio, przeczytam ten komentarz. „Witam panie Sławku oraz całą redakcję Radia Paranormalium. Od pewnego niedługiego czasu zupełnie przypadkiem natrafiłem na państwa audycję radiową i stałem się od razu zagorzałym słuchaczem. Jako iż ja też od paru lat interesuję się ogólnopojętym rozwojem duchowym, zakres poruszanych tematów podczas audycji idealnie trafia w moje zainteresowania, spostrzeżenia, odkrywanie, poznawanie, doświadczanie i tak dalej.
Do napisania tego komentarza skłoniła mnie wypowiedź pana Sławka z niniejszego odcinka 124. Panie Sławku, swoją wypowiedzią, w której przytoczył pan postrzeganie Boga według Spinozy, trafił pan w sam punkt. Oczywiście w najlepszym słowa tego znaczeniu. Ta wypowiedź oraz pański dalszy komentarz były jasnym i konkretnym wyjaśnieniem, szczególnie dla malkontentów i maruderów szukających, no właśnie, czego w kółko szukających? Gdy słyszę pańskie odniesienia do komentarzy z poprzednich audycji, to przed oczami mam tekst Potęgi teraźniejszości, gdzie autor wspomina, jak Indianie opisywali przybyszów podbijających Amerykę. Właśnie ci przybysze, ci biali mieli dziwny grymas twarzy, jakby cały czas czegoś szukali, jakby byli wiecznie niezadowoleni i pełni żądzy. Ten sam autor w swojej książce wspomina o mechanizmie ego, które mimo że spełni swoje pozłacane i najskrytsze zachcianki, zawsze znajdzie odpowiedni moment, aby mimo wszystko powiedzieć w końcu: ale. Niech pan mówi o sobie, że pańskie audycje mogą wydawać się nam jak fleki z olejem i tak dalej. Ma pan ciepły głos i stonowany głos, przy którym ja, jak i pewnie większość słuchaczy odpoczywa. Ja słucham audycji najczęściej w drodze do i z pracy.
Zgodnie z naszymi przekonaniami, myślami, zgodnie z naszą nieświadomą kreacją, gdzie wysługuje nas błędnie zaprogramowana podświadomość, tworzymy sobie rzeczywistość, w której żyjemy. W tej właśnie rzeczywistości spotykamy ludzi lustra. Lustra, w których odbijane, pokazywane są nasze słabości, stereotypowe przekonania, zachowania i niezałatwione rzeczy z samym sobą. Te z przeszłości, które bolą jak nokaut, do których wracamy i nie możemy sobie ich odpuścić. Możemy wszystko, bo wszystko jest w nas. No ale właśnie nasze przyrośnięte ego, które boi się wybaczenia i odpuszczenia, nie pozwala nam żyć miotając się po kątach. Kierowanie się miłością i głosem duszy to oznacza dla naszego ego i wyuczonej podświadomości wielką przegraną, a na to sobie tak łatwo nie pozwolą, skoro zaszli już w większości przypadków tak daleko. Pan jako autor programu jest dla nas, dla mnie niezwykłym lustrem, wręcz zwierciadłem. Lecz w pańskim przypadku jest pan zwierciadłem prawdy i miłości, które wieńczy poszukiwania tych zagubionych i szukających wiecznych dowodów. Wielu słuchaczy już dawno osiągnęło stan rozwoju, którego wciąż szukają.
Dopiero odbicie się w pańskim zwierciadle, czytaj rozmowa i wysłuchanie pańskiej opinii i usłyszenie: ale po co ci to? Do czego ci to jest potrzebne? Uspokaja. Lub powinno tak być, mimo że w większości przypadków jest całkowicie odwrotnie. Wewnętrzny bunt i niezrozumienie. Słuchając pańskich wypowiedzi, odpowiedzi na pytania czy komentarze, rozmowy z dzwoniącymi słuchaczami etc. Słyszę, jak jest pan świadomą osobą w ciągłym rozwoju osobistym. Spokojny, stonowany głos oraz głęboko przemyślane wypowiedzi mają wydźwięk dwuznaczny. Wręcz można to nazwać językiem biblijnym, gdzie każda pańska delikatna wskazówka jest jakby umieszczana w cudzysłowie. Czuję, że z większością rozmówców rozmawia pan jak z kwiatami orchidei, czyli tak delikatnymi charakterami, istotami, które jak słychać są w różnym stanie emocjonalnym oraz na różnym poziomie rozwoju osobistego.
Choć większość łączy wspólna cecha, to tylko moje spostrzeżenie, nie ocena. Pańskie wypowiedzi w bardzo delikatny, inteligentny i przemyślany sposób muszą przebijać się wręcz przez dosłowny beton czy lawę fałszywych przekonań, które ukierunkowały podświadomość nieświadomych czasami jeszcze rozmówców. To, co pan robi, to bardzo wielka sztuka. Ktoś mi kiedyś powiedział: „Chcesz nauczyć się być cierpliwym? Zacznij sprzedawać muszelki jak Bruce Lee”. Mogę z łatwością powiedzieć, że sprzedał pan już w swoim życiu chyba kontenerowiec muszelek. Wracając do mistrza Bruce'a Lee, jego główne i słynne powiedzenie to: bądź jak woda, przyjacielu. Powiem krótko, zazdroszczę panu opanowania już tej sztuki. Czy pan ma już tego świadomość, czy jeszcze nie? W życiu nie ma przypadków, dlatego jestem bardzo wdzięczny, że wszechświat podesłał mi możliwość znalezienia Radia Paranormalium i że mogłem panów poznać.
Pana Sławka i pana Marka oraz wielu fajnych słuchaczy. I tutaj do pana Marku, o czym rozmawialiśmy. Bo wracając do pana Marka, nie mogłem się dodzwonić do radia, a chciałbym porozmawiać. Wolę to powiedzieć niż napisać. W sprawie lądowania UFO w Świnoujściu. I tutaj panie Marku właśnie-
[11:35] - Widzę, że pan Sebastian chyba jest na czacie z tego, co tutaj czytam. Ja żadnej rozmowy nieodebranej ani na telefonie stacjonarnym, ani na komórkowym ostatnio nie miałem. Także jakby pan mógł SMS-a wysłać, to byłbym bardzo wdzięczny, to byśmy się umówili na rozmowę telefoniczną w jakiś inny dzień, tak żeby nam obu pasowało.
[12:00] - Dobrze. Właśnie tę sprawę chciałem też przy okazji załatwić. Dziękuję bardzo, panie Marku. Pan Sebastian pisze: „Mam też mały pomysł na audycję pod tytułem Książki Nieprzeczytane, w której można by było podyskutować na temat ciekawych, czasem mało znanych i trudno dostępnych pozycji literackich dotyczących rozwoju osobistego”. Jestem jak najbardziej za. Jedną próbę webinaru czy live'a, czy Zooma, czy jakiegoś innego już podjęliśmy, kochani, więc tak jak z panem Markiem rozmawialiśmy, kolejną próbę podejmiemy po wakacjach. Może jak wrócicie z urlopów, z wypoczynków i przejdziecie do trybu całorocznego, wieczory będą dłuższe, to może łatwiej będzie jakiś termin wykombinować. Ja jestem oczywiście jak najbardziej za, chociaż tutaj nie ukrywam, że to chyba wy będziecie mieli więcej do powiedzenia. Jak wiecie, moja wiedza książkowa jest dość mizerna, żeby nie rzec bardzo słaba. Ale oczywiście na temat różnego rodzaju poglądów z chęcią taką dyskusję podejmę.
I tak wygląda komentarz pana Sebastiana, z tego, co wnioskuję, bo tak chyba nawet pan Sebastian nam się podpisał na końcu. Jakby tego było mało, dzisiaj przed samą audycją dostałem wiadomość od pani Pauliny, której mam nadzieję, udało jej się dzisiaj wbić na audycję na żywo pierwszy raz. Oczywiście nie będę opisywał sytuacji, natomiast pokrótce wygląda to mniej więcej tak, że pani Paulina z tego, co napisała, jest bardzo szczęśliwą osobą. Posiada wszystko to, na czym jej zależy. Ma cudowną rodzinę, ma cudownych, fajnych synów. Ma standard życia, który pozwala jej na przeżycie miesiąca, pewnie bez wchodzenia w trudne finansowe sytuacje. Oczywiście o tym nie rozmawialiśmy. Natomiast pisze wprost: „Jestem szczęśliwą osobą, ale chciałam się zapytać, jaki jest plan mojej duszy wobec mnie, bo nie wiem, czego mam się w przyszłości spodziewać”. I z pewnością dostrzegliście, kochani, te dwie zbieżności. O tym, co napisał pan Sebastian i o tym, o co zapytała mnie pani Paulina, czyli o te nasze ziemskie, podświadome szukanie dziury w całym.
Te ciągłe „ale”, ciągłe komplikowanie swojego własnego życia. Niby wszystko jest okej, niby wszystko jest w porządku, a jednak jesteśmy bardzo często niezadowoleni. Jeżeli doznajemy stanów jakieś radości, szczęścia i ono trwa zbyt długo, a w naszej podświadomości nie ma takiego wzorca, to zaczynamy się doszukiwać podstępu bądź jakichś innych tajemniczych spraw i sytuacji, które mogą nas zaskoczyć albo się wydarzyć. Żyjemy w napięciu i w oczekiwaniu, że na pewno coś się za chwilę zepsuje. O podświadomości mówiłem wam bardzo dużo i na pewno jeszcze, jeżeli będziecie tylko chcieli tego słuchać, powiem wam w dalszej przyszłości pewnie jeszcze więcej. Natomiast jak pamiętacie ten cytat z jednej z grup, rzucony już nie pamiętam przez kogo i cytowany przeze mnie, czyli opis Boga według Spinozy, dość wyraźnie wskazywał cel, do jakiego według Boga i też według naszej duszy mamy dążyć. Kochani, cel jest tylko jeden. Tak naprawdę mamy nauczyć się żyć na ziemi ciesząc się, radując, będąc szczęśliwymi i pozwalając na to samo wszystkim istotom, które na ziemi żyją. Tak naprawdę nie ma innego, głębszego planu w tym wszystkim. I w momencie, kiedy dojdziemy do tego jako ludzie, jako ludzkość, do tego stanu, to w zasadzie nic więcej nie będzie potrzeba robić.
Więc z punktu widzenia naszej duszy to dokładnie o to chodzi. Naucz się być szczęśliwym, radosnym człowiekiem. Przestań obwiniać siebie i kogokolwiek innego za to, jaki jest świat, jacy są ludzie, jakie jest twoje otoczenie. Skup się na sobie, skup się na swoim życiu i kieruj nim tak, aby we wszystkim, co robisz, podstawą twojego działania była prawda i miłość. Prawda o tobie, prawda o świecie, prawda o innych, podszyta miłością. I faktycznie ludzie, którzy zgłębiają te tak zwane tajniki duchowości, myślą sobie, czytając całe mnóstwo mądrych, przeróżnych rzeczy, teorii takich, śmakich, owakich, kwantowych, kosmicznych, magicznych, czarodziejskich. Wydaje im się, że to jest właśnie cel ich duszy. Rozwój wiedzy na temat duchowości. A tak jak mówiłem w którejś audycji, na świecie żyje bardzo dużo uduchowionych osób, rozwiniętych duchowo, rozwiniętych świadomościowo, którzy nie mają o tym pojęcia, że są rozwinięci duchowo.Jest całe mnóstwo mądrych i dobrych ludzi, mądrych życiowo, którzy nawet nie mają pojęcia o tym, co to jest rozwój duchowy. Bo świadomość to jest czynienie.
Świadomość i duchowość to jest stan emocjonalny. Powtarzam o tym wielokroć. To nie jest stan umysłowy. To jest stan emocjonalny, czyli czynienie dobrze, przynajmniej postępowanie wobec siebie i wobec innych, wobec chociażby zasady prawdy. Ja o tym powiem, jaka jest różnica, bo pewien problem, który powstaje między mną a czasami ludźmi, jest taki, że ja poruszam pewne tematy, aspekty przez pryzmat prawdy, a ludzie tego nie rozumieją, ponieważ odbierają to poprzez pryzmat swojej własnej prawdy. Pamiętacie, jak zadawałem trudne pytania, nawet ostatnio. Jaka jest różnica pomiędzy poświęceniem czasu dla siebie a na siebie? I bardzo często dla ludzi jest to to samo, ponieważ nasze ego, nasza podświadomość stawia nas zawsze, ludzi, którzy kierują się podświadomością, w centrum, w środku. I to wszystko, co dzieje się wokół nich, jest interpretowane przez nich, jakby było mówione o nich albo do nich. I wtedy to wszystko, co dzieje się wokół nich, jest odbierane poprzez pryzmat ich prawdy, a nie prawdy.
Jaka jest właściwa odpowiedź na pytanie, które za chwilę zadam? Czy już wiesz, co jest dla ciebie szczęściem? Czy już wiesz, co jest dla ciebie szczęściem? Czy już wiesz, jak masz rozwijać się duchowo? Czy już wiesz, jaki jest cel twojej duszy? Zostawię wam chwilę, żebyście się zastanowili nad tą odpowiedzią. Gro ludzi w takiej sytuacji, ludzi, którymi kieruje podświadomość, zaczyna odpowiadać na pytanie. Tylko jak brzmiało to pytanie? Pytanie brzmiało: czy już wiesz? I odpowiedź na to pytanie jest: wiem, nie wiem, szukam, poszukuję, domyślam się, podejrzewam.
Taka jest odpowiedź na to pytanie. Czy już wiesz? Nie, nie wiem. Albo tak, wiem. I odpowiedź właściwa na to pytanie jest właśnie taka. W tej odpowiedzi, w tym pytaniu nie oczekuję od nikogo odpowiedzi, jaki jest jego cel. Nie oczekuję od nikogo odpowiedzi, jaki jest cel jego duszy. Nie oczekuję odpowiedzi, co jest dla niego szczęściem. Zadaję pytanie: czy już wiesz? I to jest różnica pomiędzy świadomością a podświadomością.
Takie sytuacje można by mnożyć. Człowiek świadomy jest człowiekiem wolnym. Wolnym od emocjonalnej więzi, konotacji z tym, co mówi drugi człowiek do niego, ponieważ ma wewnętrzny spokój, który pozwala mu zrozumieć zadane pytanie czy sformułowanie, czy cokolwiek innego, co zostało wypowiedziane przez drugiego człowieka poprzez pryzmat prawdy, a nie poprzez pryzmat tego, że jego podświadomość nakazuje mu reagować tak, jakby ten ktoś mówił o nim. Taka jest, kochani, różnica pomiędzy świadomością a podświadomością. Podświadomość stawia nas w centrum. Wszystko, co się dzieje naokoło, kręci się wokół nas. Przynajmniej nam się tak wydaje. Nasza podświadomość tak to odbiera. I jeżeli na przykład mamy mało pieniędzy i ktoś rzuca pytanie, rzuca stwierdzenie, że ludzie biedni są jacyś tam, to tak jakby powiedział do nas bezpośrednio: jesteś taki a taki. To jest reakcja naszej podświadomości.
Świadomość powoduje to, że nie myślimy o tym, jakby to było o nas, tylko myślimy o ludziach biednych. I albo się z tym możemy zgodzić, albo możemy się z tym nie zgodzić. Natomiast jeżeli reagujemy podświadomością, to zgadzamy się z tym, jeżeli to dotyczy nas i nie zgadzamy się z tym, jeżeli to dotyczy nas. Nie ludzi biednych. Ludzie kierujący się podświadomością wyłapują z całego zdania na przykład kilka słów i rozmawiają o słowach. Ludzie kierujący się podświadomością na przykład reagują w ten sposób: jesteś taki i taki, zrobiłeś to, zrobiłeś to, zrobiłeś to. I podaje się siedem przykładów, w których ten człowiek coś zrobił. I podaje się ósmy, w którym się okazuje, że to nie do końca jego dotyczy i on wtedy mówi: nie, ale ja tego nie zrobiłem. I będzie się czepiał tylko tej jednej rzeczy, która jest niezgodna z jego prawdą. Będzie się bronił.
Człowiek świadomy powie tak: w tych siedmiu wypadkach masz rację, zrobiłem to. Natomiast w tym ósmym nie do końca się z tobą zgodzę, ponieważ... Kochani, podaję wam te przykłady nie po to, żeby kogokolwiek obnażać czy obrażać, czy komukolwiek cokolwiek udowadniać. Tylko mówię wam o tymŻebyście po pierwsze mogli zastanowić się nad przyczyną swoich reakcji, swoich zachowań. Na ile sami jeszcze dajecie się swojemu ego i swojej podświadomości motać czy miotać, jak napisał pan Sebastian po różnych zakamarkach swojego życia, a na ile jesteście w stanie już świadomie reagować na rzeczy, które wokół was się dzieją. I też chcę wam pokazać, do czego warto jest dążyć, ponieważ właśnie świadomość pozwala pozbyć się tej więzi emocjonalnej z wypowiedziami i działaniami innych ludzi. Wiecie, czym to skutkuje? Spokojem. Ileż jest sytuacji w waszym życiu, kiedy inni ludzie robiąc cokolwiek, ale nie w waszym kierunku, nie pod waszym adresem, budzą w was przeróżne emocje, tak jakby to dotyczyło was. Zobaczcie, ile czasu i emocji moglibyście sobie w życiu oszczędzić.
Móc świadomie odcedzić to, co dotyczy was i reagować tylko na to, co dotyczy was, a przestać reagować na to, co was nie dotyczy. To jest bardzo często: „Zobacz, co ten debil zrobił. Boże, jaki to głupi człowiek jest. Jezu, jak on może? Przecież to jest głupie. Przecież jak tak można? Jak można się tak zachowywać? Jak można się tak ubrać? Jak można tak wyglądać?” Ileż takich sytuacji jest, w których wasza podświadomość reaguje, widząc coś i stawia was natychmiast w centrum tego wydarzenia, tak jakby to wszystko, co się dzieje wokół was, dotyczyło was, a was zupełnie nie dotyczy. Ja nie mówię o znieczulicy, bo tak działa właśnie podświadomość, że być może część z was już w tej chwili właśnie wykonuje odruch obronny pod tytułem: „Ale jakby ludzie nie reagowali, to byłaby znieczulica, komuś się dzieje nieszczęście, a coś tam, a tu przestępca”.
I tak dalej. I od razu was pragnę uspokoić, że świadomość, czyli ten bezosobowy kontakt z tym, co się wokół was dzieje, powoduje, że jesteście w stanie ocenić przez pryzmat prawdy. Po pierwsze możliwości zrobienia z tym czegokolwiek. Poza tym też takiej oceny jak najbardziej obiektywnej tego, co się dzieje. Bo podświadomość, nasze ego bardzo często reaguje krytycznie na zachowania ludzi, które są niezgodne z naszymi poglądami. Ale nie jest stuprocentową pewnością, że nasze poglądy są zgodne z prawdą. Żeby móc to w miarę skutecznie rozsądzić, trzeba być człowiekiem spokojnym, świadomym i niezwiązanym emocjonalnie z sytuacją. Czy znacie sprawy, które się dzieją w sądach różnego rodzaju? Wiecie, dlaczego sąd ocenia różnego rodzaju sytuacje skłóconych stron? Ponieważ ludzie, którzy są zaangażowani emocjonalnie w daną sprawę, przestają być obiektywni, ponieważ widzą tylko swoją prawdę.
Druga strona widzi tylko swoją prawdę, a dopiero sąd, który nie jest emocjonalnie związany z żadną ze stron, jest w stanie ocenić to obiektywnie. Nie jest związany emocjonalnie z żadną ze stron. I ten sam obiektywizm pojawia się w nas, ludziach w momencie, kiedy przestajemy być emocjonalnie związani z tym, co się wokół nas dzieje. Wtedy pojawia się obiektywizm. Wtedy zaczynamy patrzeć na sytuację przez pryzmat prawdy. Pamiętacie te moje przykłady, kiedy ja mówiłem o tym, że jeżeli człowiek kierujący się podświadomością zawsze mówi, że jeżeli ktoś robi inaczej niż ja bym zrobił, to z pewnością robi źle. Po prostu źle, niewłaściwie, ponieważ tylko ja znam właściwy sposób reagowania, postępowania czy działania w tej sytuacji. Tylko ja znam właściwy sposób. Każdy inny jest zły, jest niewłaściwy. Pamiętacie, jak mówiłem, że dla naszej podświadomości człowiek bogatszy jest lepszy od człowieka biedniejszego.
Jest lepszy dla naszej podświadomości. Człowiek sukcesu jest lepszy od człowieka, który odniósł porażkę. Profesor jest lepszy od docenta, a magister jest lepszy od licencjata. Człowiek wykształcony jest lepszy od człowieka niewykształconego. I tych przykładów można by było mnożyć. Jeżeli nie mamy z tym związku emocjonalnego, czyli nie porównujemy się my, jeżeli nasze ego nie postawi nas w centrum i patrzymy, ten jest bogatszy, więc jest lepszy, ten jest biedniejszy, więc jest gorszy, to nasza dusza widzi to w ten sposób. Przez pryzmat prawdy wygląda to w ten sposób. Ten człowiek ma więcej pieniędzy, a ten człowiek ma mniej pieniędzy. Ten jest bogatszy, a ten jest biedniejszy. Koniec.
Prawda jest taka. Nie jest ani gorszy, ani lepszy. Jest tylko bogatszy od tego, co jest biedniejsze. W naturze jedno drzewo jest wyższe od drugiego i to wyższe, zbierając na przykład siłę wiatru, pozwala temu słabszemu na przykład się rozwijać w jego cieniu. Silniejszy na przykład osobnik stada jest w stanie obronić słabszego bądź chorego. Grupa jest w stanie obronić się przed na przykład stadem wilków.Ale to, że ten jest silniejszy, sprawniejszy, młodszy w żaden sposób w stadzie nie oznacza, że jest lepszy. Jest tylko silniejszy i młodszy. To, że drzewo jest wyższe, starsze i lepiej zbudowane, nie oznacza, że to małe drzewo, które obok niego wyrosło, jest od niego gorsze. Jest tylko wyższe. Mało tego, w naturze umiejętności poszczególnych jednostek są wykorzystywane bardzo często z pożytkiem dla pozostałych uczestników życia, czy to będzie roślinnego, czy to będzie zwierzęcego.
Nikt nie robi z tego jakiegoś problemu. Dwa psy, które zawalczą o kość i słabszy się podda, to ten silniejszy, który wybrał kość, jest silniejszym, który wybrał kość, zabiera tą kość i odchodzi. Nikogo nie wyzywa, nie kopie. Jak tylko ten słabszy się podda, to ten drugi przestaje atakować. Ponieważ celem jest zdobycie kości. To jest prawda. Chodzi o kość. Nie o udowodnienie komukolwiek, że się jest lepszym bądź gorszym, tylko o kość. Przez pryzmat prawdy chodzi o kość. I tak jest w świecie naturalnym, w świecie istot pozbawionych mózgu czy rozumu.
To wszystko funkcjonuje na zasadzie prawdy. Nie ma żadnych dodatkowych dodatków. Ja teraz miałem niesamowite doświadczenie. Kiedyś obiecałem Amobilkowi, że będzie audycja o zwierzętach i relacjach zwierząt. A propos zwierząt kot się odezwał. Powiedz o zwierzętach, a kot się odezwie. Mamy tutaj taką niesamowicie fajną sytuację, w której cztery nowe koty, dorosłe koty, dojrzałe koty pojawiły się w otoczeniu mojego pieska, który notabene niedawno skończył roczek, który jest niesamowicie pogodną istotą, pozbawioną jakichkolwiek zapędów, takie, które my tutaj jako ludzie sobie często przypisujemy. I obserwowaliśmy zachowania dwóch odmiennych gatunków zwierząt. Gatunków to nie. Dwóch odmiennych ras z założenia antagonistycznych, w momencie, kiedy nie ma agresji i strachu.
I nie było ani jednej sytuacji, w której pojawiłaby się jakaśkolwiek agresja między tymi zwierzętami. W tej chwili biegają sobie razem po podwórku, czy tam obwąchują się. Owszem, trzymają się w pewnym sensie na dystans, ale też podchodzą, mijają się noskami. Dorosły pies i dorosły kot. Natomiast jeżeli tylko u jednej z istot pojawi się strach, to natychmiast ta relacja się zmienia. Nie chodzi tu o strach w przypadku ludzi. No bo właśnie, świat zwierzęcy, świat roślinny, czyli świat istot pozbawionych rozumu, nie dokonuje jakiejkolwiek oceny lepszy gorszy. Więc co zmienia nas, ludzi? Jaki czynnik powoduje, że my, chociaż wyżej rozwinięte istoty umysłowo, intelektualnie, ble, ble, ble, ble, nie potrafimy ze sobą funkcjonować na płaszczyźnie prawdy? Co powoduje, że zaczynamy dokonywać tych ocen lepszy gorszy?
To jest właśnie nasze ego. To jest właśnie nasza podświadomość. To są te wzorce, które powodują, że albo czujemy się lepsi, albo czujemy się gorsi. Generalnie staramy się zawsze czuć lepsi. Wiecie, że są dwa sposoby, jak być lepszym od innych. Jeden sposób to jest bycie lepszym, a drugi sposób to jest udowodnienie drugiej osobie, że jest gorsza. Pierwszy sposób wymaga wysiłku, drugi jest fajny. Wystarczy komuś wmówić, że jest od nas głupszy, że jest gorszy, że mimo że ma więcej pieniędzy to i tak jest nieszczęśliwszy od nas, bo my to jesteśmy przynajmniej szczęśliwi, bo my to mamy czas, bo my to możemy to, bo my nie musimy tamtego. Łatwo jest komuś wmówić. On oczywiście w to nie wierzy.
Wierzymy my, że mu wmówiliśmy, ale i tak jest nam lepiej. To jest bardzo fajny sposób, jak można poczuć się lepszym. I strach przed tym, że możemy być gorsi, powoduje w nas, w ludziach tą agresję. Gdybyśmy przestali się porównywać i zaczęli wykorzystywać jak bezumysłowe istoty żyjące wokół nas możliwości naszych braci i sióstr, którzy są wyżsi, silniejsi, młodsi, zdrowsi, bogatsi, bardziej wykształceni, bez potrzeby porównywania się, ten świat byłby dużo lepszy. To, o czym napisał pan Sebastian w komentarzu. Nasze ego przestałoby nami miotać po różnych zakamarkach naszego życia. Gdybyśmy potrafili jako ludzie bezemocjonalnie, bez stawiania się w centrum wszystkiego, umieli bezemocjonalnie i obiektywnie przez pryzmat prawdy ocenić to, co się wokół nas dzieje. Gdybyśmy byli świadomi, gdybyśmy byli spokojni i gdybyśmy byli wolni, wolni od strachu, ten świat byłby dużo fajniejszy. IKochani, żebyście mieli jasność, że ja nie namawiam Was w żaden sposób do dążenia do jakiejś heroicznej, bezwarunkowej miłości, która tak na dobrą sprawę nie wiem, co znaczy. Ja, kochani, chciałbym zobaczyć ludzi spokojnych, rozmawiać z ludźmi, którzy nie myślą, że wszystko, o czym ja mówię i każdy przykład, który daję, to jest o nich.
Ludzi świadomych, którzy słuchają całej wypowiedzi i oceniają, dokonują analizy poprzez pryzmat prawdy, nie wewnętrznych emocjonalnych konotacji. I chciałbym, żebyście przez to dostrzeżenie zalet bycia osobami świadomymi, po prostu do tego dążyli. Nie w sposób mentalny, nie w sposób umysłowy, tylko w sposób emocjonalny. Nawet nie zdajecie sobie pewnie sprawy, zresztą ja też sobie nie zdaję sprawy. Przypominam sobie, nie chcę tego już liczyć. Nigdy nie chciałem liczyć, ile razy zadałem w różnego rodzaju rozmowach pytanie: „Czy pan siebie słyszy? Czy pan wie, o co ja zapytałem? Czy pani wie, o czym my rozmawiamy?” I z pewnością, kochani, znacie to doskonale ze swojego życia. Świat w dalszym ciągu jest przez tę gonitwę, przez to przebodźcowanie, przez to zasypywanie nas mnóstwem informacji, które naprawdę nie dotyczą w żaden sposób nas, wciąga ludzi w ten wir, w którym naprawdę trudno jest odróżnić, co jest moje, co jest nie moje, co dotyczy mnie, a co nie dotyczy mnie. W zasadzie próbuje nam się wmówić, że wszystko, każda informacja, która do nas dociera, dotyczy nas.
Już o reklamach nawet nie wspomnę, bo to jest w ogóle mistrzostwo świata. Ale nawet w relacjach międzyludzkich, w rozmowach na każdym kroku jesteśmy wciągani w coś, co zupełnie nie dotyczy nas. 90% często swojego dorosłego życia poświęcamy sprawom, które w ogóle nie dotyczą nas, na które nie mamy żadnego wpływu, które nie dotyczą nas, a często kosztują ludzi utratę zdrowia. Kochani, związek emocjonalny z tym, co ktoś inny powiedział, skutkuje tym, że my sami albo czujemy się lepiej, albo czujemy się gorzej. Albo znajdujemy potwierdzenie tego, co sami o sobie myślimy, albo wkurza nas to, że tego potwierdzenia nie znajdujemy. I to są między innymi właśnie te lustra, o których też być może te miał na myśli pan Sebastian. Wszystko, co słyszymy, coś, co budzi w nas emocje, najprawdopodobniej ma swoje odzwierciedlenie w naszych wzorcach podświadomości i nasze emocjonalne podejście, nieprawdziwe. Wiecie, jaka jest różnica? Mówiłem, jaka jest różnica pomiędzy emocjonalnym podejściem a prawdziwym. Na przykład taka, że ktoś mówi do nas, że jesteśmy głupi.
Ja zawsze się zastanawiam nad procesem myślowym, którego najczęściej nie ma, jaki musiał człowiek wykonać, żeby wysnuć taką teorię. Natomiast ludzie podświadomi natychmiast emocjonalnie reagują na to, co zostało bezpośrednio powiedziane pod ich kątem. Natychmiast bezpośrednio reagują. Ja już o tym mówiłem. Wiele z tych informacji, które docierają do nas na nasz temat, nie ma nic wspólnego z nami, a raczej z tym, kim jest nasz rozmówca, jakie są jego poglądy, jaka jest jego prawda, jakie są jego przekonania. On wyraża siebie. Mówiąc o nas, wyraża siebie, mówiąc o innych, wyraża siebie, nie innych. Jeżeli ktoś stoi i się przygląda jakiejś sytuacji i mówi o tym człowieku: „To jest debil”, to o kim on tak naprawdę mówi? Z punktu widzenia prawdy nie wiemy, co spowodowało takie, a nie inne zachowanie drugiego człowieka. Nie wiemy.
Może jest pod wpływem szoku, może jest chory, może jest pod wpływem leków, może coś go naprawdę podirytowało, coś go naprawdę mocno podekscytowało. Może zdarzyło się jakieś nieszczęście. Może tragedia, może trauma. Nie wiemy. Z punktu widzenia prawdy nie wiemy, jaki jest powód zachowania danego człowieka w takiej sytuacji. Człowieka, którego nie znamy, którego widzimy pierwszy raz na oczy. Więc wyrok, który wydajemy na siebie, mówiąc: „On jest debilem”, świadczy o nas. Nie o tym człowieku, bo na jego temat nie wiemy nic. Ale za to doskonale wiemy, jaka jest nasza konotacja emocjonalna z takim zachowaniem i w związku z tym, jakie wzorce są zapisane w naszej podświadomości. Dlaczego uważamy tego człowieka za debila, nie poświęcając temu ani chwili zastanowienia się, dlaczego on może tak postępować?
To nie świadczy o drugim człowieku. To my, wypowiadając te słowa, mówimy o sobie. Tak działa podświadomość, kochani. Tak właśnie działa podświadomość. Problem polega na tym, że większość ludzi kierujących się podświadomością będzie twierdzić, że są osobami świadomymi albo że oni kontrolują swoje życie, swoje emocje, że to jest ich wymysł, że to jest ich decyzja. Wiecie, jaka jest różnicapomiędzy tą prawdziwą świadomością a podświadomością taka, że jeżeli już dochodzimy do pewnego poziomu spokoju wewnętrznego i już potrafimy na przykład większość sytuacji oceniać przez pryzmat prawdy. Czyli nie wiem, co spowodowało zachowanie drugiego człowieka, więc nie mogę nic powiedzieć na jego temat, kim on jest. Mogę powiedzieć: „Dziwnie się zachowuje” albo: „Jego zachowanie budzi we mnie niepokój. Boję się tego człowieka. Nie jestem w stanie przewidzieć, co mu strzeli do głowy”.
Możemy mnóstwo rzeczy powiedzieć o swoich własnych emocjach względem drugiego człowieka. Co my czujemy w momencie, kiedy dany człowiek się tak zachowuje. Natomiast nie znając człowieka, nie możemy powiedzieć, kim on jest. Jeżeli nauczyliśmy się już bądź doszliśmy do tego etapu w naszym rozwoju naszej świadomości, że już potrafimy dużo sytuacji rozpatrywać poprzez pryzmat prawdy, to wtedy też zaczynamy doskonale dostrzegać, w jakich sytuacjach jeszcze nie potrafimy tej prawdy dostrzec i reagujemy instynktownie. I wtedy zaczynamy widzieć doskonale tę różnicę. Ja doskonale wiem, jaka dziedzina życia moja jest jeszcze niewyczyszczona do końca z odruchów podświadomościowych. To są moje sprawy zawodowe, to jest moja praca zawodowa i doskonale widzę tę różnicę, kiedy wchodząc w pewne sytuacje, zaczynam zachowywać się jak automat. Kiedy wpadam już w pewien wir i już wszystko się dzieje automatycznie i chciałbym zachować się inaczej czasami na przykład i nie jestem w stanie. Pewne działania, zachowania, postępowanie ludzi budzi we mnie już konkretne emocje, z którymi ja sobie jeszcze nie zawsze jestem w stanie poradzić, kiedy reaguję odruchowo. Natomiast żeby zacząć te sytuacje wyłuskiwać.
Czyli OK, tu już patrzę na tę sytuację przez pryzmat prawdy. Na przykład przez pryzmat prawdy patrzę na swoich bliskich. Od tego proponuję zacząć. Przez pryzmat prawdy. Na przykład pryzmat prawdy jest taki, że często rodzice mówią: „Ja doskonale wiem, co się dzieje w życiu mojego dziecka”. To jest prawda. Natomiast prawdą z perspektywy prawdy i miłości, z perspektywy naszej duszy jest wiedzieć również nie tylko co, jakie sytuacje nasze dziecko przeżywa, ale żeby móc je dobrze zrozumieć, żeby móc je poznać, powinniśmy wiedzieć, co ono w tych sytuacjach czuje. Nie tylko co się dzieje, tylko również co czuje. Ja wiem wszystko o swoim dziecku. Moje dziecko nie ma przede mną tajemnic, więc warto na tym poletku rodzinnym sobie tę prawdę, kochani, poćwiczyć.
Czy nasi bliscy nie mają przed nami tajemnic? Czy nasi bliscy nam bezgranicznie ufają? Czy nasi bliscy odbierają to, co my robimy, w taki sposób, jak nam się wydaje, że to robimy? To jest fajny poligon do tego, żeby zaobserwować tę różnicę pomiędzy odruchowymi reakcjami a świadomą oceną. Brakuje mi słowa. Oceną sytuacji poprzez pryzmat prawdy. Nie wiem, na ile, moi drodzy, udało mi się ten temat tych różnic dzisiaj wyjaśnić. To jest jeden z moich właśnie takich dylematów, ponieważ ludzie, którzy tego nie widzą, to nawet po moim gadaniu tego nie zobaczą. To jestem o tym przekonany. To jest proces, do którego się dochodzi.
No i tak, to nie jest proces, który... Nie wiem. Dobra, okej. Nie wiem. Chciałbym, bardzo chciałbym, żeby na skutek gadania i powiedzmy takiego mentalnego zwracania sobie uwagi i próby oceny pewnych sytuacji przez pryzmat prawdy, żeby to się dało. Żeby to się dało tak w teorii załatwić. Bardzo bym chciał. Moje doświadczenia, niestety dotychczasowe pokazują, że to jednak nie działa. Natomiast te osoby, które już widzą tę różnicę, znają tę różnicę i mówią, tak na przykład jak ja: „Jeszcze bym to chciał, bo to mi jeszcze przeszkadza”, że się tam na przykład w jakieś tam tematy zawodowe wkręcam, że niepotrzebnie jeszcze tracę energię na pewne sytuacje, na które nie mam zupełnie wpływu. Że jeszcze te reakcje nie są takie, jakbym chciał, spokojne i tak dalej.
Więc ci ludzie, którzy już widzą tę różnicę, to w zasadzie im nie muszę o tym mówić. Bo każdy człowiek, który osiągnął ten stan spokoju, takiego, kiedy słucha się wypowiedzi i pozwala się człowiekowi skończyć, zastanowić i dopiero udzielać odpowiedzi, daje się chwilę na przemyślenie. Właśnie to zrozumienie czegoś przez pryzmat prawdy wymaga, zwłaszcza w nowych sytuacjach, chwili zastanowienia, przemyślenia, chociaż poświęcenia temu odrobiny swojej własnej uwagi, żeby tę prawdę móc w jakiś sposób przeanalizować, odnaleźć tę prawdę. Ludzie, którzy znają odpowiedź albo już przerywają nam, żeby powiedzieć coś od siebie, to są najczęściej ludzie, którzy kierują się podświadomością. I wtedy jest, jak jest.Bardzo się czepnąłem tego tematu, ale myślę, że on jest ważny. Naprawdę, kochani, jest ważny. Zacząłem mówić, że ludzie, którzy już osiągnęli na jakichś płaszczyznach spokój mówienia o sobie bez stawiania się w centrum, tak bardzo lubią ten stan, że sami z siebie dążą do tego, żeby ten stan rozszerzać coraz bardziej, na coraz większe płaszczyzny swojego życia. Było takie powiedzenie, że prawda sama się broni. Prawda i miłość same się obronią. Mówienie prawdy przestaje nas stawiać w pozycji ofiary.
Ile jest, kochani, ojejku, już się rozgadałem. Ile jest, kochani, takich sytuacji w waszym życiu, kiedy chcielibyście powiedzieć komuś prawdę? Po prostu powiedzieć prawdę. To, co myślicie, to co czujecie, to co wam się podoba, to co wam się nie podoba. Powiedzieć kobiecie, którą darzycie jakimiś uczuciami, że wam się podoba albo kumplowi, który was irytuje od 13 lat w pracy, że was po prostu wkurza, że przeszkadza wam to, że opowiada wam pierdoły ze swojego życia i nie pozwala wam na przykład żyć w spokoju. Albo swojej teściowej albo swojej żonie o potrzebach seksualnych, albo swojemu mężowi to, że mógłby jednak nie zakładać tych skarpetek do sandałów, jak idą w gości. Ile jest takich sytuacji, w których chcielibyście powiedzieć prawdę, nawet waszą subiektywną, ale jednak prawdę. I nie robicie tego, ponieważ się boicie. Dążenie do prawdy daje człowiekowi wolność i spokój. Daje też możliwość wyrzucenia z siebie różnych rzeczy, które tak czy inaczej będą kiedyś musiały ujrzeć światło dzienne, ponieważ jeżeli są w nas, to będą potrzebowały jakiejkolwiek formy transformacji i uwolnienia.
One kiedyś wyjdą. Czy w awanturze, czy w łzach, czy w tragedii. Kiedyś będziecie musieli, kochani, je uwolnić. Świadomość daje możliwość mówienia prawdy bez czekania, aż kropla przepełni kielich goryczy. Świadomość daje możliwość mówienia o sobie w sposób spokojny i bezpieczny. Nie mówimy często o sobie, bo się boimy, że ktoś nas oceni, że ktoś nas swoją oceną skrzywdzi. Natomiast jeżeli kogoś to zaboli, to tylko nasze ego i naszą podświadomość. Nikogo więcej. Na pewno nie naszą duszę. No dobrze, kochani, bo ja się znowu rozgadałem, ale o prawdzie, miłości, podświadomości mógłbym mówić długo i bardzo chętnie.
Mam nadzieję też, że te rozmowy służą troszeczkę i wam. Miałem zadać to pytanie na samym początku, czy wśród moich słuchaczy jest ktoś, kto zna się na technologii VR? Generalnie chodzi mi o tworzenie filmów w technologii VR, czyli wirtualnej rzeczywistości. Jeżeli jest ktoś, kto ma o tym pojęcie, a kto chciałby mnie wesprzeć swoją wiedzą bądź doświadczeniem w moich dążeniach, to bardzo bym prosił o kontakt. Jeżeli możecie popytać swoich znajomych, to też się polecam, ponieważ jestem w trakcie tworzenia pewnego produktu, który będzie też i dla was. Kochani, to tyle moich słów, prośby na koniec. Dziękuję wam za cierpliwość. Nie wiem, jak wygląda sytuacja z komentarzami. Dobrze, parę jest, więc robimy króciutką przerwę, kochani.
[52:37] - Parę, a nawet trochę więcej niż parę.
[52:40] - A, to dobrze. Ja pójdę się napić kompotu z wiśni. Wy idźcie w moje ślady i spotykamy się za kilka minut.
[52:50] - Za około sześć minut z hakiem, takim nawet troszkę dłuższym, bo tu jeszcze puszczę dżingiel, żeby dać panu Sławkowi trochę więcej czasu na delektowanie się tym kompotem. Zagram za chwilę w przerywniku muzycznym Owen Ferguson podpisujący się jako Ounzy. Wyemitujemy utwór The Horizon Hidden in Our Movements. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Nigdzie się nie wybierajcie. Chyba że do lodówki, do toalety, gdziekolwiek, na taras pooddychać świeżym powietrzem. Słyszymy się już za chwilę ponownie w drugiej części audycji „Świat oczami duszy”. W części, w której pan Sławek będzie czytał komentarze i się do nich odnosił. Będziemy także jak najbardziej czekać na wasze telefony. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu.
Zostańcie państwo z nami. Przed chwilą zagrał nam Owen Ferguson podpisujący się jako OunZ. Wyemitowaliśmy utwór zatytułowany The Horizon Hidden in Our Movements, a po przerywniku muzycznym w Radiu Paranormalium jak zawsze wracamy do drugiej części Odkryć świat oczami duszy. Do tej części, w której pan Sławek Bączkowski będzie czytał komentarze i się do nich odnosił. Będziemy także jak najbardziej czekać na wasze telefony. Nasza linia telefoniczna jest już otwarta. Można dzwonić pod nasze dwa numery stacjonarne 32 746 00 08, komórkowy 530 620 493. Posiadaczy telefonów komórkowych gorąco zachęcam do dzwonienia właśnie na numer komórkowy. Może się włączyć podczas rozmowy tak zwane HD Voice, co oznacza, że będziemy się dużo lepiej słyszeć.Tak więc jeszcze raz nasz numer komórkowy to 536 620 493. Skype: radio.paranormalium.pl.
Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i Pana Sławka Bączkowskiego, na grupie Radia Paranormalium. A jeżeli ktoś woli, to możemy także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl.
[01:01:28] - Dziękuję panie Marku. Podłączam się jak zawsze do prośby o dzwonienie, bo komentarzy trochę jest, ale jak zwykle na początku mamy przywitania. ADR, krótka wymiana z panem Markiem na temat języka polskiego. ADR, Astra, Nina Dark, pan Sebastian, widzę Hanka, Paulina. Pani Paulina tutaj do nas dołączyła. Aleksandra, Jakub Jakub, Equilibrium się tutaj z nami przywitali. Pan Sebastian pisze, a Tasp jeszcze bardzo ładnie napisał: „dobry czas, żeby poświęcić na siebie”. Super! Cieszę się, że jest jakiś oddźwięk po ostatniej audycji. Pan Sebastian pisze: „Słucham i śmieję się w duszy.
Sam bym lepiej tego nie przeczytał, mimo że napisałem”. Cieszę się bardzo, że tak powiem, uzupełniliśmy. Pani Paulina też pisze, że jest i dziękuje. Ja również dziękuję. Pan Sebastian pisze: „Jak mam teraz czas, to napiszę troszkę małe wyjaśnienie co do książek. Różni autorzy różnych książek są już dawno po tamtej stronie, ale pisząc swoje książki nie mogli się nawzajem kontaktować, czytać swoich książek lub wymieniać opinii. Za przykład podam: 'Misja', 'One szły z Jezusem', 'Dzwoniące cedry Rosji', 'Jezus', 'Jessejczycy Kręgu Uratti', 'Przebudzenie'. Wśród tych książek jest takie samo było zejście energii na Ziemię, które nie zostało zrozumiane, a wykorzystane w przeróżny sposób, dostając przy okazji niezasłużone naklejki”. Ja się tutaj z panem Sebastianem znowu zgodzę, bo ja też bardzo często w różnego rodzaju rozmowach z ludźmi dostaję informację taką pod tytułem, że ja też tak to widzę, ja też tak to czuję, ja też sobie tak to gdzieś wyobrażam. Ja też mam takie przemyślenia.
Kochani, powtórzę to, co powtarzam dość często, że z pewnością większość z nas doskonale proces reinkarnacji, proces tego oczekiwania pomiędzy wcieleniami na kolejne przyjście na Ziemię, kwestie oceny swojego postępowania, w sensie takim oceny, analizy swojego postępowania w poprzednim wcieleniu, przejścia do tego świata duchowego. Zakładam, że w większości, a może śmiało powiedzieć, że wszyscy, którzy tutaj uczestniczymy, mamy ten proces już za sobą. Więc to nie jest tak, że my tego nie wiemy. Ja mówiłem często swoim córkom, jak na przykład tam się denerwowały przed jakimiś sprawdzianami, zaliczeniami czy jakimiś innymi rzeczami, że jeżeli już chociaż raz zapoznałaś się czy zapoznałeś się, drogi słuchaczu, z jakąś informacją czy z jakimś doświadczeniem, to na zawsze już zostaje w tobie. Sprawy ziemskie zostają do końca naszego życia w naszym umyśle. Kwestia jest tylko, żeby znaleźć sposób, aby je sobie przypomnieć. I tak samo jest z tymi naszymi doświadczeniami duchowymi. Każdy z nas już to przeżył, więc wsłuchiwanie się cały czas w siebie pozwala nam bardzo często w jakiś taki intuicyjny sposób odbierać informacje na zasadzie czy ja się z tym zgadzam, czy nie. Pod warunkiem, że jesteśmy już otwarci na podpowiedzi naszej duszy. Jeżeli tak, to dostajemy potwierdzenie.
Nie musimy tego dostawać w postaci listu czy maila, czy SMS-a, natomiast w postaci naszego odczucia. Więc ludzie, pisarze, gros ludzi, którzy w jakikolwiek sposób udziela się czy udzielało się w kategoriach przekazywania jakichś informacji, mniej bądź bardziej w moim przekonaniu było blisko prawdy. Ja mówię o tych takich ludziach, którzy do przemyśleń, do pewnych rzeczy wiedzę czerpali z samych siebie. Bo jest mnóstwo osób, które coś wyczyta w iluś tam miejscach, coś sobie tam poukłada, coś od siebie doda, coś tam przekombinuje i przekazuje tą informację dalej. Ja nie mówię o tych ludziach, którzy czerpią wiedzę z innych książek, a tylko zbierają je w jedną i mówią, że mają jakieś tam przemyślenia. Ludzie, którzy już zagłębiają się w siebie bądź mają tą świadomość i intuicję na tyle rozwiniętą, żeby te informacje przyjmować, to w moim przekonaniu prawda jest tylko jedna, źródło jest tylko jedno i to, co się dzieje z namiW świecie duchowym jest tylko jedno, więc nie może być iluś wersji. Natomiast sposób podania, sposób przekazania tej informacji będzie zazwyczaj taki sposób będzie bliższy tej osobie, inny sposób będzie bliższy innej osobie, więc nie ma jednego idealnego miejsca informacji. Chociaż ja się bardzo staram. Pan Sebastian pisze: Potęga teraźniejszości oraz Kurs cudów. Trzy tomy, gdzie obowiązkowe jest przeczytanie wprowadzenia do tych książek przed rozpoczęciem lektury ukazują się już, że jest nas dwóch.
My i ego. Szczęście, umiejętność wdzięczności. Ja jeszcze tu przez pana Andrzeja dostałem propozycję przeczytania jednej z książek, czyli Wędrówka dusz, więc dopisuję do tej listy, gdybyście kochani chcieli w jakichś innych źródłach niż moje zdobywać wiedzę. Hanka pisze: Jest bardzo prosty sposób na sprawdzenie, jak bardzo jesteśmy centrum. Po prostu wystarczy wyjść na ulicę i krzyknąć: mam mało pieniędzy. Ulica mu odpowie: a co nas to obchodzi? Nie o taki sposób mi chodziło. No ale okej. Pan Sebastian pisze: Po co to przyciągać nawet coś tam udowadniając, nie ma sensu nadawać temu energii i puszczać takie słowa we wszechświat. Emocja jest energią.
Nie tylko słowa są energią. Słowa są tylko wyrazem pewnych emocji. I to jest też jedna z rzeczy, którą warto mieć na uwadze, że prawo przyciągania to tak zwane prawo przyciągania, czyli ja to nazywam samospełniającą się przepowiednią. Polega na tym, że realizuje się to, co jest w naszych emocjach, nie w naszych słowach. Bo ludzie mówią: ja chcę być zdrowy, szczęśliwy i bogaty. Natomiast w jego emocjach, w jego podświadomości jest zapisane coś zupełnie innego. I samo wypowiadanie słów nie nadaje takiej mocy do realizacji. Natomiast włożenie w to emocji, czyli nazwanie słowami emocji, które są w nas, już tak. Dlatego często ludzie mówią: proszę, wizualizuję, mówię afirmacje, mantry, a to się nie sprawdza, ponieważ same słowa nie mają jeszcze takiej mocy sprawczej. Natomiast tak, trzeba uważać.
I z pewnością tu się zgodzę, że nie ma sensu. Dla kogoś ma to sens, natomiast z mojego punktu widzenia nie ma sensu w ogóle poświęcać energii rzeczom, na które się nie ma wpływu. Stąd, jak wiecie, od czasu do czasu miewam dylematy, czy prowadzić tę audycję dalej, czy nie. Między innymi z tego powodu, że ja nie mam tak naprawdę wpływu na to, co kochani, każdy z was zrobi z tą informacją, którą wam podaję. I nie mam też wpływu na to, co kto zrobi ze swoim życiem. Więc wszelkie informacje, które płyną do mnie, że ktoś coś na skutek bądź dzięki temu, co mówię, coś tam osiągnął, coś tam zmienił, coś tam dokonał w swoim życiu, coś pozytywnego, to nadaje sens temu, co robię. Bo jeżeli miałbym siedzieć w poniedziałki o 20:00 i gadać tak dla samego gadania, nie mając informacji, że cokolwiek komukolwiek to daje, to bym tego nie robił, bo ja nie mam potrzeby mówienia, bo równie dobrze mogę pisać posty, w jakiś sposób się realizować. Dlatego skoro już jesteśmy przy temacie skupiania siebie i swojej energii na tym, na co nie mamy wpływu, to oczywiście jak najbardziej. Ale też dlatego mówię, czasami się w mojej głowie pojawiają takie dylematy, na ile to, co robię, ma wpływ, na ile to, czemu poświęcam czas, ma sens. DR pisze: To zależy, czy będziemy cierpieć psychicznie, bo osoba, która nie ma pieniędzy i nie cierpi, to złamanego grosza nie dostanie.
Nie rozumiem tego. Hanka pisze: Jeszcze może usiąść z czapką i wtedy może dostać. Wszystko zależy od intencji tej osoby. Dobrze. Pewnie to się odnosi do czegoś, co ja powiedziałem, ale ja już nie bardzo pamiętam, którego fragmentu to dotyczyło, więc ciężko mi będzie się do tego odnieść. Hanka pisze: To zależy jakie emocje nami miotają jak chorągiewką na wietrze. Tak się zastanawiam kochani, ile jest osób, które są świadome emocji, jakie nią motają jak chorągiewka na wietrze? Ciekawy jestem, ile jest osób takich, które mają świadomość tego, jakie emocje nimi targają. Ja wam powiem szczerze i uczciwie, że ja tego nie wiem tak w 100%, bo to nie jest takie proste, żeby do wszystkich swoich emocji, żeby wszystkie je rozpoznać i zrozumieć. To jest proces, w którym ja jeszcze od czasu do czasu coś odkrywam.
Pewnych emocji, które mną targają, jestem świadom, ale jak mogę być świadom tego, czego nie jestem świadomy, skoro nie wszystkie moje reakcje i zachowania są takie, jakbym chciał. Natomiast w samym założeniu to jest fajny slogan. Tak, to zależy, jakie emocje nami miotają jak chorągiewki na wietrze. Natomiast dla mnie nie sztuką jest stwierdzić, że to zależy tylko pewnego rodzajuFajną rzeczą jest spróbować te emocje rozpoznać. Przynajmniej rozpoznać. DR pisze: „Nikt nie chce cierpieć”. Tu się nie zgodzę. To jest kolejna rzecz. Spróbujcie, kochani, to stwierdzenie „Nikt nie chce cierpieć” ocenić przez pryzmat prawdy. Zróbmy sobie taki mały eksperymencik.
Nikt nie chce cierpieć. To dlaczego cierpi? To dlaczego ludzie cierpią? Bo co? Bo jest jakiś czynnik zewnętrzny, który zmusza ich do cierpienia? Ja rozumiem cierpienie fizyczne. Ktoś kogoś uderzył, ktoś kogoś głodzi, ktoś kogoś związał. Ktoś komuś wyrządza krzywdę fizyczną. Tak, cierpienie fizyczne na skutek czynników zewnętrznych, niezależnych od mojej decyzji, od tego, co ja chcę. W świetle prawdy „Nikt nie chce cierpieć” jest nieprawdą.
Bo skoro nie chcesz cierpieć i wiesz już, drogi słuchaczu, droga słuchaczko, że nie musisz cierpieć, że nikt od ciebie tego cierpienia nie wymaga, więc dlaczego cierpisz? Bo nic z tym cierpieniem nie zrobiłeś. Wiele osób wypowiada negatywne afirmacje. „Ja nie chcę cierpieć”. To jest negatywna afirmacja. „Ja nie chcę cierpieć”. Czemu skupiasz swoją uwagę, mój drogi słuchaczu, droga słuchaczko, na tym, czego nie chcesz? Skoro to, do czego przywiązujesz swoją uwagę, jest czymś, co przyciągasz do swojego życia. Dlaczego nie skupisz swojej uwagi na tym, czego chcesz? „Chcę być szczęśliwy.
Chcę być radosny. Chcę być zadowolony. Chcę być wesoły. Chcę się uśmiechać”. Wszystko, co w nas jest, jest naszym pragnieniem i nieważne, czy mamy tego świadomość, czy nie. To, co w nas żyje, każda emocja domaga się realizacji, a im silniejsza, tym będzie się realizować w pierwszej kolejności. Więc skoro nie chcesz cierpieć i nikt cię do tego cierpienia nie zmusza oprócz ciebie samego, to kto to może zmienić? Kto może zmienić cierpienie w radość? Tylko ty. Więc w tej chwili, kochani, wszyscy ci, którzy cierpią, stają przed prostym wyborem.
Ponieważ mnie już nie wmanewrujecie w stwierdzenie „Ja nie chcę cierpieć”. Więc może najwyższy czas powiedzieć sobie to samemu: „Ja nie chcę cierpieć”. I może to jest najwyższy czas, żeby coś zacząć z tym robić. Gdyby dziecko w wieku około roku powiedziało: „Ja nie umiem chodzić”, to spędziłoby resztę życia w wózku albo na podłodze. „Ja nie umiem mówić, ja nie umiem siedzieć, ja nie umiem myśleć”. Samo stwierdzenie, czego się nie chce, nie rozwiązuje problemu. Wprost przeciwnie, podsyca tylko nasze wewnętrzne pragnienie, które już w nas jest. Bo gdyby w nas go nie było, to co? To nigdy nie wypowiedzieliśmy takich słów. Jeżeli wypowiadamy słowa „Ja nie chcę cierpieć”, to potrzeba cierpienia w nas jest.
Jeżeli zaczniecie mimowolnie, odruchowo wypowiadać słowa „Chcę być szczęśliwy, chcę być zadowolony, chcę być uśmiechnięty, chcę być spełniony, chcę być wesoły” czy „Chcę być wesoła, radosna, uśmiechnięta”, to będzie świadczyło o tym, że potrzeba bycia wesołym, wesołą, uśmiechniętą, uśmiechniętym, szczęśliwą, szczęśliwym pojawiła się w waszych emocjach. Także może to jest dobry czas, żeby sobie w końcu powiedzieć: „Ja nie chcę cierpieć, ja chcę być szczęśliwy”. Może zamienić to niby bardzo podobne w znaczeniu słowa. Chociaż w świetle prawdy, gdybyśmy wyobrazili sobie taką siłę sprawczą, taką naszą duszę, takiego anioła stróża, z którym się spotykamy raz w tygodniu, w sobotę po południu. Nie, w soboty to się imprezuje. To w poniedziałek. Zamiast audycji w Radiu Paranormalium umówcie się ze swoim aniołem stróżem, takim tym symbolicznym opiekunem duchowym, kogo sobie tam wyobrażacie. Z samym Bogiem się możecie umówić. I powiedzcie mu, czego nie chcecie. Powiedzcie, wywalcie po prostu, czego nie chcecie i zanim wyobrazicie sobie jego minę, to wyobraźcie sobie taką sytuację, że przychodzi do was dziecko.
Wasze własne kochane dziecko. Zbliżają się jego urodziny i idziecie do dziecka, bo go kochacie przecież. I mówicie: „Dziecko moje, drogie, kochane, najukochańsze, najwspanialsze. Co chcesz dostać na swoje najbliższe urodziny?” I dziecko mówi: „Nie chcę samochodzika, nie chcę konsoli, nie chcę telefonu, nie chcę pieniędzy. Jeszcze tego nie chcę. Tego nie chcę. Tego nie chcę. Tego nie chcę”. I teraz wyobraźcie sobie minę waszego anioła stróża i przypomnijcie sobie swoją minę w momencie, kiedy słyszycie coś takiego od własnego dziecka. „No dobra, to teraz już ustaliliśmy, czego nie chcesz.
Ale co ja mogę dla ciebie zrobić? Czego ode mnie oczekujesz? Co ja mogę ci dać? Na razie wiem tylko, co ci się nie podoba, co nie chcesz, czego nie lubisz. Więc jak mam spełnić twoją prośbę? Jak mam ci pomóc, skoro ty mi przez 20, 30, 40, 50 lat swojego życia nie powiedziałeś, czego chcesz? Tylko za każdym razem, jak się widzimy, mówisz mi o tym, czego nie chcesz”. Hello. Mam nadzieję, że na następnej rozmowie z waszym aniołem stróżem zaczniecie mówić, czego chcecie.Ger pisze: „Budda skomentował to krótko: nie należy oceniać ani dobrze, ani źle, bo każda ocena kogoś jest negatywnie odbierana, czego nie każdy jest świadomy”. Co ja mam tu powiedzieć?
Jeżeli przypomnicie sobie swoją szkołę i zasady oceniania, jeżeli już mamy się czepnąć tego, to trzeba się skupić na tym słowie. Ktoś nas czegoś uczył i co jakiś czas sprawdzał, na ile przyswoiliśmy wiedzę z tego, co nas próbował nauczyć. Pierwsze założenie było takie: on musiał wiedzieć, jaka jest odpowiedź na te pytania, czyli co musiał? Znać prawdę. Żeby móc kogoś ocenić, trzeba znać prawidłową odpowiedź. Jeżeli chcecie ocenić, czy ten człowiek ma rację, czy nie ma racji, to musicie znać odpowiedź. Logiczne, prawda? Więc pytanie jest, czy oceniając drugiego człowieka znacie prawdziwą i prawidłową odpowiedź? Ocena to jest prawda bądź nieprawda. Dobre, złe, właściwe, niewłaściwe, prawidłowe, nieprawidłowe.
To jest ocena. Więc czy znacie prawdę? Czy znacie prawidłową odpowiedź w każdej sytuacji, w której kogoś oceniacie? Inaczej, czy macie prawo oceniać, nie mieszając w to Buddy, Jezusa czy kogokolwiek innego? Kochani, to, do czego mamy prawo, to wyrażać swoje własne uczucia i odczucia na temat danej sytuacji. Różnica pomiędzy dobre a złe, a podoba mi się albo mi się nie podoba jest chyba wyraźna. Żeby powiedzieć dobre, złe, trzeba znać prawdę, żeby powiedzieć podoba mi się bądź mi się nie podoba. Zgadzam się z tym. Nie zgadzam się. Fajne dla mnie bądź niefajne.
To jest wypowiadanie z założenia swojej opinii, subiektywnej opinii na temat tego, co widzimy, co słyszymy. To jest nasza subiektywna opinia. I do tego oczywiście każdy człowiek ma prawo do wyrażania siebie. Żeby oceniać, trzeba znać właściwą odpowiedź. Trzeba znać prawdę, nie subiektywną prawdę. To jest tak, jak nauczyciel z matematyki by oceniał zadanie nie po wyniku matematycznym, tylko po charakterze pisma. „O, podoba mi się, jak napisałeś. O, szlaczek tutaj jest. Serduszko na końcu”. Subiektywna ocena.
Czy to ma sens? Nie ma. Nauczyciel, żeby móc powiedzieć, czy ktoś dostał piątkę, czy dwójkę, musi znać właściwe odpowiedzi czy właściwe rozwiązania. Jedyne właściwe, nie subiektywne, jedyne właściwe rozwiązania danego zadania. Wtedy może powiedzieć, czy to jest dobrze, czy źle. Więc zastanówcie się, kochani, czy my jako ludzie znamy tą prawdę, czy wy znacie tą prawdę, czy właściwą odpowiedź, żeby móc oceniać, czy tylko pozostawić sobie i innym prawo do mówienia o sobie, czyli czy mi się to podoba, czy mi się nie podoba. I tu jest też różnica pomiędzy zachowaniem podświadomym a świadomym. Bo przychodzimy na imprezę na przykład i ktoś mówi: „Nie podoba mi się twoja sukienka” albo „Nie podoba mi się twój garnitur”. Osoba świadoma mówi: „Aha, dzięki, że podzieliłeś się ze mną” albo nawet „Nie dzięki, okej, nie podoba ci się. No i co ja mam w związku z tym?
Co ja mam wspólnego z twoim poczuciem estetyki?”. Osoba podświadoma zareaguje w ten sposób, że zacznie się zastanawiać, ponieważ odbierze to jako informację pod tytułem: jesteś źle ubrany. Tańcząc na parkiecie, nie potrafiąc tańczyć, ale się świetnie bawiąc, ktoś przyjdzie i powie: „Nie podoba mi się, jak tańczysz”. Osoba świadoma powie: „Okej, pozostawię cię z tym i zrób z tym, co uważasz. Skoro ci się nie podoba, to masz do wyboru albo patrzeć i dalej się nie podobać, albo odwrócić się, wyjść i nie patrzeć”. Ale to jest jakby twoje działanie. Osoba podświadoma, zwłaszcza z niską samooceną, zejdzie z parkietu i pójdzie pić wódkę albo na przykład zapłakać w kąciku w toalecie bądź wyżalić się koleżance czy koledze. Kochani, różnica pomiędzy wypowiadaniem swojego zdania a ocenianiem jest taka, jak powiedziałem przed chwilą. Natomiast różnica pomiędzy podświadomym reagowaniem a świadomym jest też taka, jak powiedziałem. Każdy ma prawo wypowiadać swoje zdanie.
Wszystko, co robimy wśród ludzi. Każdy człowiek może podejść do nas. Mówię o tym w świetle prawdy. Może podejść do nas i powiedzieć: podoba mi się bądź mi się nie podoba. Każdy człowiek ma do tego prawo. Tak samo jak my mamy prawo powiedzieć coś mi się podoba bądź mi się nie podoba. Problemem ego jest to, że natychmiast w takiej sytuacji postawi nas w kategoriach oceny dobre, złe. Wyobraźcie sobie taką sytuację. Idziecie do metra w centrum Warszawy.I spotykacie ludzi, którzy mówią: "O! Fajna kurtka" albo: "Podoba mi się twoja kurtka".
Druga osoba mówi: "Nie, nie podoba mi się twoja kurtka". Trzecia mówi: "Podoba mi się twoja kurtka". I każda osoba, która nas mija, mówi, czy nasze ubranie mu się podoba, czy mu się nie podoba. Wyobraźcie sobie taką sytuację. Każda osoba ma prawo to powiedzieć. Natomiast nikt nie ma prawa najprawdopodobniej powiedzieć, czy to jest dobre, czy złe. Świadomość pozwala nam odbierać informacje przez pryzmat prawdy. Pryzmat prawdy jest taki: ktoś powiedział o swoich subiektywnych odczuciach, jakie zostały wywołane moim strojem. Koniec tematu. Tu nie ma o czym dyskutować.
To jest jego subiektywne odczucie. To jest moje ubranie. Nikt nie powiedział nic na mój temat, tylko powiedział na swój temat, jak on się z tym czuje. I o czym tu dyskutować? Stwierdzenie: "Nie podoba mi się twój garnitur" czy "Nie podoba mi się twoja sukienka" bardzo często kończy się awanturami wśród ludzi, ponieważ zaczyna działać podświadomość. Świadomość mówi: okej. Taka jest różnica. Wykorzystałem ten komentarz, żeby ten temat rozwinąć, bo powiem wam szczerze, miałem w audycji trochę niedosyt. Pan Sebastian pisze, odnosząc się do słów prowadzącego: „Usiądźcie przy drodze i zacznijcie obserwować przyrodę. Trawka przy drodze nie udaje krzaczka, jest sobą.
Krzaczek jest krzaczkiem. Nie udaje drzewa, nie zazdrości, nie ocenia”. Więc właśnie, kochani. Natura nie ocenia. Bóg nie ocenia. Nasza dusza nie ocenia. Świadomość nie ocenia. Nie mówi, czy coś jest lepsze, czy gorsze. Do oceny zmusza nas nasza podświadomość i nasze ego. Wywołuje reakcję.
Anka pisze: „Już się pogubiłam. Oceniać czy nie oceniać? Oto jest pytanie”. Moje zdanie, kochani, poznaliście. A jaką macie teraz konotację emocjonalną z tym, co powiedziałem, to już oczywiście zależy od was. Jeżeli jesteście pewni, że znacie prawdę, macie moralne prawo dokonać oceny. Tylko po co? DR pisze: „Posłuchaj, co mówią mądre głowy w internecie. O ironio, każdy sam musi ocenić, czy oceniać, czy nie”. Każdy sam musi.
Nie, nie musi, ponieważ świadomość jakby z automatu eliminuje ocenę. Ponieważ wie, że nie zna prawdy o drugim człowieku, świadomość nie ma potrzeby oceniania. Bo co to da? Co to da, że ja powiem komuś coś? Co to da? Jeżeli on sam się nie pyta, co ja na ten temat sądzę, to co to da, że ja mu powiem? Oprócz tego, że zaspokoję swoje ego. W ogóle to dla mnie jest abstrakcyjny proces myślenia. Ja nie mam potrzeby oceniania. Żadnej.
Pan Sebastian zadał takie pytanie: „Ocena według ze znakiem zapytania”. Bardzo zresztą trafne i mądre pytanie. Ja kiedyś mówiłem o tym, że ocena naszego postępowania na Ziemi nie jest możliwa, ponieważ nie istnieje na Ziemi jeden uniwersalny wzorzec tego, co jest dobre, a tego, co jest złe. Ponieważ nawet zabójstwo, czyli to, co budzi tak duże emocje, są miejsca na świecie, gdzie zabicie drugiego człowieka może znaleźć swoje wytłumaczenie, na przykład w jakichś okolicznościach. Więc skoro już nawet przy zabijaniu na Ziemi nie ma jednego wzorca, co tu dochodzić jeszcze innych, pomniejszych rzeczy. Dlatego ocena na Ziemi nie jest możliwa. Dlatego ocena naszego postępowania przez obiektywny pryzmat prawdy i miłości może nastąpić dopiero po naszej śmierci. Dlatego, że ze sobą na tamten świat nie zabieramy naszej podświadomości i naszego ego. Właśnie dlatego. Nasza podświadomość i nasze ego nadaje taki rys subiektywizmu i naszej osobistej prawdy i przesłania w związku z tym możliwość dotarcia do prawdy i miłości.
To, co możemy zrobić tutaj na Ziemi, to starać się rozumieć życie, sprawy, zachowania innych ludzi poprzez pryzmat prawdy i miłości. To możemy zrobić, aczkolwiek i tak nasze ego będzie zawsze wtrącało swoje pięć groszy i zawsze będzie to, co pan Sebastian napisał: „Ale”. Niby tak jest. Niby faktycznie masz rację. Niby prawda taka jest, ale. Niby źle zrobiłem. W sumie może jakby się temu przyjrzał, to może źle zrobiłem, ale. Ale to on zaczął. Ale on mi dał pretekst. Ale on mnie sprowokował.
Ale on mi kiedyś coś. Dlatego nie jest to łatwe. Na poziomie mentalnym nie jest to łatwe. Natomiast na poziomie duszy, na poziomie świadomym jest to jakby automatyczne. Zanika potrzeba oceniania. Można tylko mówić wtedy: podoba mi się, nie podoba, jest mi z tym po drodze bądź nie jest mi z tym po drodze. Chcę w tym wziąć udział bądź nie chcę wziąć w tym udziału. Poświęcę temu czas bądź nie poświęcę temu czasu. Jest to dla mnie ważne bądź jest to dla mnie nieistotne. Dla mnie.
Nie dobre, nie złe, tylko dla mnie. XY się pojawił i się przywitał z nami. Witaj serdecznie. DR pisze: „Fajnie posłuchać, ale musimy sami zadecydować, czy kogoś oceniać. Ja jestem zdania, żeby ograniczyć się do opinii, które nie krzywdzą kogoś innego”.Okej, oczywiście przeczytałem komentarz. Natomiast ja powiem tak: skąd wiecie, czy skąd wiesz, moja droga, mój drogi, czy to, co powiedziałeś, jest krzywdzące dla drugiej osoby? Jeżeli jest to osoba świadoma, to cokolwiek nie powiesz, to nie będzie dla niej krzywdzące, ponieważ osoba świadoma wie, że mówisz o sobie, nie o niej. Natomiast osoba podświadoma zareaguje tak, jak jej podpowie podświadomość. Więc żeby wiedzieć, czy kogoś skrzywdziłeś, czy nie, musisz po pierwsze wiedzieć, czy ta osoba jest świadoma, czy nie. A jeżeli kieruje się podświadomością, to trzeba wiedzieć, jakie wzorce w tej podświadomości będzie miała.
Czy odbierze to jako krzywdzące, czy nie. Ponieważ można powiedzieć do kogoś, na przykład do dziewczyny: „Ale masz piękną, filigranową budowę”, a ona odbierze to jako kompleks, ponieważ wydaje jej się, że jest za chuda i za niska. Można komuś powiedzieć: „Ale jesteś kawał chłopa”, a on sobie pomyśli: „O, znowu mi ktoś mówi, że jestem gruby”. To jest kolejna ślepa uliczka. Analizowanie drugiego człowieka, czy go to skrzywdzi, czy go to nie skrzywdzi. Osoby świadomej nie skrzywdzi, nawet jeżeli ktoś powie: „Jesteś głupi”. Na mnie na przykład takie rzeczy, jak ktoś mówi, że jestem głupi, nie robią wrażenia. Zwłaszcza jeżeli to jest nasz pierwszy kontakt i dotyczy na przykład audycji czy jakiegoś mojego wpisu. Bo dla mnie, jeżeli ktoś dokonuje takiej oceny, nie znając mnie i mówi, że jestem głupi, jest od razu informacją, że w myśl prawdy powinien napisać: „Nie podoba mi się to, co piszesz” albo „To, co piszesz, wydaje mi się głupie”, albo „To, co piszesz czy co mówisz, ja się z tym nie zgadzam”. Jeżeli ktoś nie potrafi w ten sposób się wyrażać, reaguje podświadomością, to w zasadzie rozmowa i sposób komunikacji dalej na poziomie prawdy jest po prostu niemożliwy.
Dlatego ja osobiście, i to też mówię, nie oceniam tego, tylko mówię pod kątem prawdy. Ja się z tym nie zgadzam. Dana się pojawiła. Witaj, droga Dano. „Ja też jak zawsze na koniec, ale przynajmniej posłucham drugiej części. Witajcie. Jutro odsłucham z ciekawością, o czym pan Sławek prawił. Czekam na twoje opinie, bo nie ukrywam, że je lubię”. Pamela się jeszcze pojawiła. Witaj serdecznie.
Klaudia: „Dobry wieczór. Trafiłam przypadkiem, ale to nie przypadek. Niedobrze, jak emocje nami miotają. Warto próbować i obserwować emocje. Wtedy przychodzi świadomość”. Bardzo się cieszę, Klaudio, że w takim razie do nas zawitałaś. Tak, z pewnością pojawia się na skutek obserwowania własnych emocji, poznawania samego siebie. Przychodzi świadomość samego siebie, bez wątpienia. A to już jest naprawdę dobry początek. Bardzo miły komentarz: „Wspaniała audycja, zostaję na dłużej.
To przemawia”. Dziękuję ci. Witamy cię, Klaudio. Ja cię osobiście witam. Zostań z nami, ale nie za długo. Wiecie dlaczego? Klaudio, jesteś pierwszy raz, więc ja zdecydowanie lubię stan, w którym jak na koniec roku dzieci przychodzą z kwiatkami do pani nauczycielki i mówią: „Dziękujemy za wszystko, co pani nam przekazała, czego nas pani nauczyła, a teraz idziemy do następnej klasy i już będziemy samodzielnie kierować swoim życiem, korzystając z tej wiedzy, którą od pani dostaliśmy”. To ja właśnie takie sytuacje najbardziej lubię. Jeszcze nie dostałem żadnych kwiatków na koniec roku czy na koniec nauki, ale jeżeli będzie taka sytuacja, kochani, to powiedzcie mi: „Sławek, stary, dzięki, fajnie cię było spotkać na swojej drodze. Dostałem, wycisnąłem z ciebie jak z cytryny tyle, ile się dało, a teraz już wiem, co mam z tym zrobić i idę uprawiać swoje poletko na własnych zasadach”.
Uwierzcie mi, będę bardzo szczęśliwy. Drogi Danielu, witaj. „Kolejny raz mówi pan, co trzeba robić, podając przykłady anioła stróża. Ja widzę to tak, że trzeba swoją podświadomość pobudzić myśleniem do działania we właściwym kierunku, ale trzeba robić to świadomie”. Bardzo dobrze napisane. Natomiast ten proces troszeczkę... To troszeczkę jest tak, że naszej podświadomości akurat pobudzać nie trzeba, bo ona sobie świetnie radzi. Zresztą jest na co dzień przygotowana do robienia tego, co robi. Raczej trudniej ją okiełznać i spróbować ukierunkować w inną stronę. W tą stronę bardziej prawdy obiektywnej niż prawdy subiektywnej.
Ale sam proces kierowania jej we właściwym kierunku świadomie bardzo mi się podoba. Nikita wysłała mi jakieś tutaj fajne emotikonki. Bardzo dziękuję. „Pięknie pan prawi”. Cieszę się niezmiernie, że mogę tak do was, kochani, prawić. Jan Kuterba pisze: „Witam wszystkich. Światło łączących. Mamy dwa ego, jedno fizyczne i drugie tak zwane duchowe”. Ciekawy pogląd. Spróbuję doczytać się, ale nie widzę dalej.
Nie bardzo rozumiem ten wpis.Daniel pisze: „Ocena często jest związana z tym, jakie zostały podjęte przez kogoś decyzje. Natomiast zasłyszałem kiedyś piękny cytat, że nie ma złych decyzji, są tylko różne rezultaty”. Dokładnie. Niepowodzenia nie są porażkami, tylko informacjami zwrotnymi. Dr pisze: „Dziękuję, że tak fajnie się pan wypowiada”. Przyjemność również po mojej stronie. Kochani, widzę, jest informacja, że będziemy kończyć, ponieważ XY z nami się pożegnał. Rzadko kiedy słuchacze żegnają się ze mną pierwsi, niż ja się pożegnam z nimi. Dobrej nocy. Dobrej nocy, wszystkiego dobrego.
Dr też się żegna. „Później odsłucham do końca”. Klik klak. „Witam w dzisiejszym świecie ani ludzi nie znając żartów”. Dobranoc kochani, życzę miłości, zrozumienia. Klaudia napisała dziękuję z wykrzyknikami. Pięknie dziękuję. Wierzę, że tak się stanie. Droga Klaudio, oczywiście tego ci z całego serca życzę. Zresztą wszystkim.
Wiecie, jak to było w szkole z drugoklasistami, trzecioklasistami. Więc tak, jak najbardziej wyciskajcie z tego, co mówię, jak najwięcej i idźcie do następnych klas albo po prostu idźcie w życie, korzystając z tego, co wam się uda skorzystać z mojego gadania. A jeżeli uda się wam, czego wam też z całego serca życzę, być przeszczęśliwymi, wesołymi, radosnymi ludźmi dla siebie i dla swoich bliskich, to będzie to dla mnie niewątpliwy sukces i też niewątpliwa radość, której na co dzień oczywiście sobie i wam kochani, z całego serca życzę. Trzymajcie się cieplutko. W takim razie dziękuję wam za dzisiaj. Dziękuję panu Markowi. Dziękuję pani Paulinie, że mogłem wykorzystać jej wiadomość do dzisiejszej audycji. Zresztą tak samo panu Sebastianowi, który tę dzisiejszą audycję rozpoczął i cały czas w niej uczestniczył. Wszystkim, którzy zechcieli się z nami podzielić swoimi komentarzami i przemyśleniami też bardzo dziękuję. I cóż, panu Markowi jak zawsze za to, że nad nami tutaj czuwał.
I faktycznie się zrobiło jak na akademii szkolnej. Podziękowania dla wszystkich i za wszystko, ale taki szkolny klimat się przez moment pojawił, dlatego tak sobie pozwoliłem tę dzisiejszą audycję radośnie, kochani zakończyć.
[01:40:02] - Szkolny klimat, a wrzesień się jeszcze nawet nie zaczął.
[01:40:06] - To taki trening, rozgrzewka, panie Marku.
[01:40:09] - Tak. Mówił te słowa do państwa przed chwilą gospodarz audycji „Świat oczami duszy”, pan Sławek Bączkowski. Tutaj jeszcze przekażę podziękowania od pani Klaudii. Pani Klaudia nam życzy dobrej nocy.
[01:40:24] - I wzajemnie oczywiście.
[01:40:26] - Tradycyjnie, nieustająco zachęcamy do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o tytule takim samym jak nasza audycja, czyli „Świat oczami duszy”. I do sięgnięcia po książkę zatytułowaną „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”. Książka, przypomnę, w wersjach drukowanej, elektronicznej oraz od niedawna jako audiobook. Zachęcamy także do śledzenia profilu pana Sławka na Facebooku. I cóż, dzisiaj już powolutku kończymy audycję „Świat oczami duszy”. Dzisiejszy odcinek, 16 sierpnia 2021 roku. Audycję jak zawsze ostro technicznie obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium Paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę, dobranoc i do usłyszenia ponownie oczywiście już za tydzień. Ponownie na antenie Radia Paranormalium na żywo o 20:00. Jak zawsze w takim naszym, miejmy nadzieję, że w jeszcze szerszym składzie.
A ktoś tu chyba teraz właśnie dzwoni do nas. Właśnie teraz. Halo, halo, Radio Paranormalium. Czy się słyszymy?
[01:41:39] - Tak, słyszymy się. Dobry wieczór.
[01:41:41] - Dobry wieczór.
[01:41:42] - Znajomy głos.
[01:41:43] - Tak, znajomy. Z tej strony Monika.
[01:41:46] - Dzień dobry wieczór, pani Moniko.
[01:41:48] - Dobry wieczór.
[01:41:49] - Dobry wieczór. Już miała się kończyć audycja, więc nie wiem, czy jeszcze zdążyłam.
[01:41:54] - Pani Moniko, tak krótko, bo laptopa jednego już wyłączyłem.
[01:41:57] - Czyli jeszcze jestem na audycji, czy już?
[01:41:59] - Tak, jeszcze pani jest.
[01:42:02] - Ale dziś jeszcze jesteśmy.
[01:42:05] - Nie będziemy zbytnio przedłużać. Cóż tam sprowadza, pani Moniko? Mam nadzieję, że nie ten temat, o którym rozmawialiśmy.
[01:42:13] - Nie, tak ogólnie chciałam zadzwonić.
[01:42:16] - Aha.
[01:42:16] - Wcześniej były dwie rozmowy telefoniczne i tak pomyślałam, że jeszcze przyjdzie pora na trzecią rozmowę.
[01:42:24] - Tak się umawialiśmy.
[01:42:27] - I chyba taka pora jest właśnie, że chciałam już wcześniej zadzwonić, ale jakoś nie mogłam się zmobilizować. Więc uznałam, że chciałam mimo wszystko przedzwonić trzeci raz do państwa i to może będzie trochę inna rozmowa niż wcześniejsze. Pierwsze dwie rozmowy to była taka rozmowa, można powiedzieć, ciała, że był we mnie taki strach duży, wynikający z tego, że się dodzwoniłam na antenę. A później w trakcie przez ten miesiąc też trochę się zmieniło w moim życiu. Osiągnęłam na pewno większy spokój i chciałam się też podzielić trochę tymi swoimi doświadczeniami. I chciałam też powiedzieć, że niezwykle ciekawą audycję pan dzisiaj prowadził, więc słowo mówione też nie tylko pisane. To, co radiosłuchacze mówili, że niezwykle ciekawa audycja.
[01:43:16] - Bardzo się cieszę. Śmiało, pani Moniko, nie chcę pani przerywać tym razem. W ostatniej rozmowie telefonicznej sporo pani naprzerywałem, więcDzisiaj gryzę się w język.
[01:43:30] - Dobrze. Czyli pozwoli mi pan trochę pofrunąć, można powiedzieć.
[01:43:35] - Tego nie obiecuję, ale próbujmy.
[01:43:39] - Wspomniał pan w audycji, że często ludzie są oceniani przez innych i to może ich blokować. Ale mam takie pytanie: jeżeli na przykład ktoś był oceniany za dziecka, to ciężko później pozbyć się tego strachu. Bo szczególnie jeśli rodzina ocenia, to wydaje się, że to jest wzorzec, że tak ma być i bardzo ciężko jest później w życiu uświadomić sobie, że jest zupełnie inaczej.
[01:44:08] - Pani Moniko, wie pani, widzi pani, to jest ta różnica pomiędzy oceną a wypowiadaniem swojej opinii. Gdyby rodzice nauczyli się nie oceniać swoich dzieci, bo ocena to jest właśnie takie dobre, złe, tylko wypowiadać swoje zdanie, to ani pani, ani gro ludzi, którzy przez nieraz pół swojego życia borykają się właśnie z tymi problemami, z tą oceną, tych problemów by nie miały. Wie pani, różnica pomiędzy oceną polega na tym, że na przykład dziecko przyniesie dwójkę ze szkoły i ojciec bądź matka mówi: „Jesteś gamoniem”. I to jest problem. Ja swoim dzieciom zawsze mówiłem taką rzecz, że ta ocena, którą przyniosłaś ze szkoły, jest aktualną oceną twojego stanu wiedzy na tą chwilę z tej dziedziny.
[01:45:11] - To jest dobre podejście.
[01:45:12] - Jeżeli nauczysz się więcej, będziesz więcej wiedziała, dostaniesz inną ocenę. Ocena w szkole nie jest oceną twojej inteligencji, tylko stanu wiedzy z danej dziedziny na tą chwilę. Natomiast właśnie ta potrzeba oceny innych ludzi, wydawania o nich wyroków i osądów powoduje właśnie, pani doskonale wie co.
[01:45:37] - To powoduje też strach przed oceną innych i blokowanie swoich emocji. Dlatego na przykład w moim przypadku było tak, że zablokowałam swoje emocje, swoje odczucia właśnie z tego względu, że mogę być oceniana. Więc wolałam po prostu nic nie czuć. Nic nie czuć, ten smutek i ten strach, który jest wywołany tą opinią i szyderstwem z innych strony.
[01:46:01] - Właśnie, nic nie czuć. U pani poszło to w kierunku bardzo mocno emocji, zablokowania emocji, a u ludzi to właśnie skutkuje całkowitym wycofaniem się. Na przykład nic nie mówieniem, zamknięciem się w sobie, lękiem przed wyrażaniem samego siebie. Pani doskonale te stany zna. I człowiek w ogóle boi się cokolwiek pomyśleć nawet o sobie, bo może zostać oceniony.
[01:46:27] - Tak, to skutkuje odsunięciem się od samego siebie. Przestanie się interesowanie własną osobą i często to bywa tak, że ludzie jak mają problem ze sobą, to często pomagają też innym, jeszcze bardziej się odsuwają wtedy od siebie. Nie interesują się sobą, tylko interesują się właśnie tym, żeby pomóc innym. Chociaż czasem bywa tak, że właśnie pomoc innym to jest pewnego rodzaju taka misja.
[01:46:54] - Słowa misja, tak jak pani wie, nie za specjalnie lubię. Natomiast to jest też, wie pani, poszukiwanie bratniej duszy trochę. Bo ja jestem nieszczęśliwa, więc będę się otaczać ludźmi, którzy też są nieszczęśliwi. A może jak są bardziej nieszczęśliwi ode mnie, to mi będzie może troszeczkę lżej, że nie jestem sama. Wie pani, to też jest taka ucieczka w takie działania czasami. Natomiast oczywiście każdy człowiek podchodzi do tego bardzo osobiście i mi ciężko jest mówić ogólnie. Mówię tylko o jakichś tam zarysach. Pani doskonale wie, co pani czuła i też pani wie, jak pani patrzy na to już nawet w tej chwili z perspektywy kilku miesięcy, prawda?
[01:47:45] - Mm.
[01:47:46] - Natomiast-
[01:47:46] - Ja bym chciała też.
[01:47:48] - Dla mnie jest ważne to, żeby właśnie chociażby za pomocą takich audycji, być może są tu też rodzice, którzy mają na przykład swoje dzieci, które właśnie są na etapie wychowywania. I być może dzięki też takim informacjom od pani na przykład może ktoś się na chwilkę przystanie nad tym i zastanowi, w jaki sposób on traktuje swoje dzieci. Czy właśnie ta chęć oceniania w życiu jego dziecka nie będzie skutkowała na przykład czymś takim, o czym pani mówi, co pani przeżyła.
[01:48:29] - Dlatego właśnie taki jest mój cel. Jak zadzwoniłam do państwa i zaczynałam mówić o sobie właśnie po to, żeby pokazać, żeby ludzie zrozumieli, że tą drogą, którą idą, mogą wyrządzić ogromną krzywdę. To nie jest tak, że ja rozpamiętuję to, co było, ja już to zrozumiałam, tylko wiem, jaki ma to skutek później w życiu codziennym, jak potrafi zablokować daną osobę i jak ją ograniczyć na kontakt z innymi ludźmi. Bo na przykład jeżeli w domu nie ma żadnego wsparcia, nie ma docenienia, tylko jest w drugą stronę, jest szyderstwo i jest powtarzanie. Często na przykład słyszałam w domu słowa, że jestem niedorozwinięta.
[01:49:06] - Właśnie.
[01:49:07] - I nie dość, że słyszałam takie słowa, to jeszcze to tak wzmacniali, porównywali kogoś, że ktoś jest niedorozwinięty jak Monika. Więc to już tak zostało dobitnie wzmocnione, że czułam się jako ta najgorsza, najgłupsza. Nawet kończąc studia miałam nadal takie myśli, że coś ze mną jest nie tak, skoro nie potrafię normalnie-Nawiązać kontaktu z ludźmi, normalnie rozmawiać tylko się blokuję, bo ciągle był we mnie ten strach przed wyśmianiem, przed ocenianiem, że ktoś wyłapie moje błędy. Dlatego tak ciężko mi było rozmawiać z innymi ludźmi, a w szczególności nawet opowiadać o sobie. Ja na dwadzieścia trzy lata zablokowałam się do tego stopnia, że nic o sobie nie potrafiłam mówić, ani nawet opowiadać ogólnie o życiu codziennym takim ciągiem, bo miałam myśli, że zaraz ktoś wyłapie moje błędy. I wiem, że tutaj byłam bardzo mocno zablokowana.
[01:50:05] - Pani Moniko, też słuchacze, ci, którzy są z nami, bądź ci, którzy będą odsłuchiwali. Dzieci nie za specjalnie mają jakikolwiek wybór. I to jest ta bardzo trudna sytuacja, ponieważ dziecko ze swojego otoczenia przyjmuje wszystko jako prawdę i nie ma możliwości weryfikacji tego.
[01:50:30] - I myśli, że rodzina chce dla niego dobrze. Zakłada, że to, co mówi rodzina, to jest taką prawdą.
[01:50:38] - Tak, to są po prostu wzorce do naśladowania i dziecko nie analizuje tego, czy to jest dobre, złe, mądre, głupie, tylko po prostu przyjmuje wszystko jako pewnik. Ja mam taki projekt „Świat oczami dziecka” uruchomiony i być może tam byłoby fajnie, gdybyśmy porozmawiali na ten temat, bo to jest projekt bardzo dedykowany do rodziców. Natomiast ja tutaj już mówię najczęściej do ludzi dorosłych, którzy już ten wybór mają. Co z tym?
[01:51:17] - Nawet ludzie dorośli nie są tego świadomi, nie wiedzą, jak wyjść z obecnej sytuacji. Dlatego też chciałam właśnie powiedzieć na swoim przykładzie, jak to u mnie wyglądało. Bo pan powiedział, że nie lubi słuchać historii. Ale zadam takie pytanie. Na przykład w Biblii co tam jest przedstawione? Przedstawione są różne historie, bo często nasze doświadczenia, nasze emocje bardziej trafiają do nas niż teoria. Dlatego wyszłam z założenia, że na przykład na swoim przykładzie wolę opowiadać, bo to jest moja prawda. Ja to czuję lepiej niż jakąś teorię i wiem, że to może bardziej trafić do ludzi.
[01:52:03] - Pani Moniko, ja ogólnie rzecz biorąc z takim założeniem, podaję przykłady, opowiadam też różne historie. Dawanie przykładów takich, powiedzmy, życiowych ma sens. Tylko to, co rozmawialiśmy telefonicznie, że ten moment, kiedy te historie można opowiadać, też musi być właściwy, kiedy ta historia ma jakieś zakończenie. Natomiast pani była wtedy jeszcze w takim etapie, że pani bardzo mocno przeżywała przeszłość. A ja namawiam zawsze ludzi do tego, żeby skupili się na swojej przyszłości, czyli na tym, co jest dzisiaj. To, co o sobie odkryłem, to co o sobie się dowiedziałem i co mogę z tym zrobić.
[01:52:54] - A niekoniecznie po każdej historii trzeba przedstawić wniosek, bo sama historia jest wnioskiem. Nawet jak jest w Biblii nie jest pokazany po każdej historii wniosek, tylko ludzie sami odkrywają ten wniosek, słuchając historii.
[01:53:12] - Pani Moniko, z pewnością tak. Są różne źródła, różne programy, różne formy, różne sposoby. Jedni postanawiają kogoś prowadzić za rękę i wydawać mu polecenia, co mają zrobić. Inni się skupiają na tym, żeby kogoś wysłuchać i traktują to jako terapeutyczne czy tam jakieś inne, czyli jakaś tam psychologia. Ja po prostu mam swoją wizję audycji, którą prowadzę i tej wizji staram się trzymać, ponieważ do takiej pewnie też w pewnym sensie przyzwyczaiłem słuchaczy, bądź dzięki takiemu sposobowi prowadzenia audycji ludzie przychodzą, żeby usłyszeć właśnie to, a nie coś tam innego. Więc ja z tego powodu się przy tym upieram. Żadnej z metod, która służy do tego, żeby po pierwsze poznać samego siebie, po drugie, żeby spróbować swoje życie odmienić na fajniejsze i na przyjemniejsze, żadnej metody nie uważam za złą. Ja po prostu przyjąłem taką formę. Natomiast mówię, jest całe mnóstwo innych audycji, programów, projektów, w których na przykład ludzie skupiają się na opowiadaniu historii. Ja staram się już bardziej skupić na tym, co jest tu i teraz, niż na tym, co było.
I tak jak pani mówiłem, taki jest wybór, taki jest mój pomysł i tego się będę trzymał.
[01:54:51] - Myślę, że pan Kazimierz ma podobne podejście jak ja. Nawet ostatnio w rozmowie powiedział, że brakuje mu mówienia, o tym, jak czegoś się dokonało, a nie jak zrobić.
[01:55:07] - No właśnie, ale czy pani nam może powiedzieć, pani Moniko, jak się dokonało, co się dokonało?
[01:55:13] - Mogę trochę na swoim przykładzie.
[01:55:16] - Pani przykład, gdybyśmy tam sięgnęli głębiej do przeszłości, będzie dowodem na to, jak jest skonstruowana podświadomość, prawda? Czyli że wzorce się zapisują, że dzieci traktują to jako pewnik, nie analizują tego. Później z tymi wzorcami wchodzą, to tworzy jakąś ich osobowość, im mniej bądź więcej problemów z samym sobą, prawda? Gdybyśmy opowiadali pani historię, to podawalibyśmy dowody na to, że tak właśnie jest skonstruowana podświadomość.
[01:55:57] - Czasem ludzie potrzebują dowodów.
[01:56:01] - To czemuż ta historia ma służyć, pani Moniko? Że przeżyła pani jakąś tam historię? Czemu to ma służyć?
[01:56:07] - Nie konkretnej historii, tylko jak sobie poradzić z wyjściem z bezsilności, jak dotrzeć do siebie.
[01:56:13] - Czyli rozmawiamy już o tym, co trzeba z tym zrobić.
[01:56:17] - Tak. Jak przełamać.
[01:56:20] - Ja też o tym chcę rozmawiać. Bo historie co było 10, 15, 20 lat temu już na samą sytuację, w której podejmujemy działania, nie mają już żadnego wpływu. Mogą budzić większą bądź mniejszą determinację do tego, żeby coś z tym zrobić. Natomiast to, co się wydarzyło 15, 20 lat temu i opowiadanie o tym jest tylko dla mnie przykładem, jak powstaje podświadomość, czym to się kończy, czym skutkuje w dorosłości dla danego człowieka, prawda?
[01:56:56] - Tylko wielu ludzi może być w punkcie wyjścia.
[01:56:59] - Czyli w jakim?
[01:57:01] - W takim, że nie wie, jak sobie poradzić ze swoją bezsilnością.
[01:57:06] - Ile pani informacji przekazała na temat tego, jak sobie poradzić z tą bezsilnością? W którym momencie pani o tym mówiła? Jak sobie poradzić z tą bezsilnością?
[01:57:19] - Mogę powiedzieć, jak zaczęłam.
[01:57:22] - Do tej pory pani nie powiedziała, jak sobie poradziła. Mówiła pani, że poszła pani do psychologa. To była jedyna informacja. Natomiast było mnóstwo opowiadania historii z przeszłości i o to mi właśnie chodzi. Owszem, powiedzieć: było źle, było kiepsko, takie wzorce zostały mi przekazane. To spowodowało, że zostałam zablokowana na dwadzieścia parę lat. Ale zrobiłam to, to, to i to i to mi na przykład pomogło odblokować się, uwierzyć w siebie, dotrzeć do pewnych rzeczy. Tak, takich informacji potrzebuję. Dlatego historie z przeszłości nie wnoszą nic takiego istotnego, bo tych historii z przeszłości, z naszego dzieciństwa każdy ze słuchaczy mógłby przedstawić dziesiątki, setki, może tysiące. Moglibyśmy prowadzić codziennie audycję o godzinie 20 w Radiu Paranormalium, gdzie słuchacze dzwoniliby opowiadać swoje historie z przeszłości, z dzieciństwa.
Każdy z nas w mniejszym bądź większym stopniu podświadomość ma zaprogramowaną. Jedni mają zaprogramowaną tym, drudzy czymś innym. Jedni biedą, drudzy sukcesem, egoizmem, talentami. Wmawianie im, że wszystko mogą, wysyłanie ich do szkół, do których oni nie chcą chodzić i tak dalej. Tych historii co dziecko, co rodzina jest inna. I tych historii jest tyle, ile dzieci na świecie. Tyle, ile rodzin, tyle dzieci. I te historie są przeróżne. I czy opowiadanie tych historii czemuś służy oprócz budzenia współczucia, że dziecko się wychowało w patologicznej rodzinie, że było bite, molestowane i tak dalej, albo głodne chodziło, albo sprzedawało, jadło bułki ze śmietnika. Wie pani, tych historii jest całe mnóstwo.
Tylko oprócz pokazywania obrazu nędznego ziemskiego świata nic to nie daje. Może mówię w projekcie „Świat oczami dziecka”, gdzie słuchaliby rodzice, może by ktoś się zastanowił: „Zaraz, to może ja się zastanowię, jak ja wychowuję swoje dziecko, jakie wzorce ja pokazuję, skoro buduję jego podświadomość, z którą on będzie za 20 lat się musiał borykać, to może ja więcej uwagi skupię na tym, żeby ta podświadomość była przepełniona wzorcami miłości, radości, ciepła. Może zacznę zwracać uwagę, czy nie oceniam swojego dziecka, czy go nie blokuję, czy nie mówię o nim negatywnych rzeczy” i tak dalej. To może tak. Natomiast w programie „Świat oczami duszy” staram się namawiać ludzi do grzebania w samych sobie, do zagłębienia się w samych sobie, ale też szukania sposobów, jak to, co już zostało odkryte, można zmienić. Jakimi procesami można dokonywać zmian i w jakim kierunku te zmiany mają iść. Dlatego w rozmowie telefonicznej powiedziałem: pani Moniko, przyjdzie taki moment. Ma pani wewnętrzną potrzebę i z pewnością ona jest dla pani ważna i słuszna. Chce pani pomagać ludziom, tylko jednak najpierw trzeba zacząć od pomocy samemu sobie.
[02:00:51] - Dokładnie. Jeśli chodzi o moje historie, to nie jest tak, że ja chcę opowiadać, jak było źle, tylko ten moment właśnie, w którym się przełamałam i nastąpiło takie uświadomienie siebie. I mogłabym przytoczyć, że na przykład 23 lata temu takim pierwszym momentem w moim życiu, który spowodował, gdzie wyszłam do ludzi, był moment 10 lat temu na wyjeździe w Bieszczadach z koleżankami. Była wieczorna rozmowa, gdzie pierwszy raz coś więcej o sobie powiedziałam, ale to był tylko jeden urywek. Nie byłam w stanie więcej mówić i poczułam potrzebę, żeby coś o sobie więcej powiedzieć, ale nie byłam w stanie w rozmowie. I dopiero następnego dnia rano wstałam. Można powiedzieć, że natura, widok mnie natchnęły do tego, że wzięłam kartkę i na tej kartce papieru zaczęłam pisać. Napisałam bodajże z cztery strony i gdy koleżanki rano wstały, zobaczyły mnie. Ja nie byłam w stanie powiedzieć ani słowa, tak bardzo rozpłakałam się. I to w sumie były moje pierwsze łzy, które zobaczyli ludzie, bo przez ten cały czas byłam tak zablokowana, że nie wyzwalałam swoich emocji.
Zobaczyły moje łzy i wtedy im powiedziałam, że tutaj jest wszystko napisane. I to był taki pierwszy moment, że nie byłam w stanie mówićAle postanowiłam, że chcę się przełamać i napisałam to na papierze. Wtedy mnie przytuliły i to też była w sumie pierwsza taka bliskość, która nie była wywołana na przykład powitaniem, tylko to była bliskość, bo widziały, że u mnie w bólu. A później, po kilku latach postanowiłam, że miałam taką potrzebę wyjścia do ludzi, mówienia i zaczęłam pisać na forum. Pisałam na forum osiem, dziesięć lat. Szukałam zrozumienia, ale doszłam do wniosku, że jednak czegoś ciągle brakuje, że nadal jestem w takim stanie, jak byłam, że nie jest tak, jak być powinno. Dopiero kolejnym momentem przełomowym właśnie było trzy miesiące temu, gdy zaczęłam psychoterapię i po pierwszej wizycie zrozumiałam, że muszę odnaleźć siebie. Będę musiała dotrzeć do siebie, zrozumieć, nawet wyzwolić w sobie emocje, zezłościć się, zaakceptować, wybaczyć i pokochać. I po pierwszej wizycie natchnęło mnie, żeby coś napisać. Czy mogłabym przeczytać pewien tekst, który napisałam po pierwszej wizycie dla samej siebie, znaczy w sumie na forum?
[02:03:24] - Tak, pani Moniko.
[02:03:26] - Chciałabym go przeczytać, bo to też dla mnie było bardzo ważne trzy miesiące temu, że można powiedzieć, zaczęłam rozumieć więcej. Chciałabym to przeczytać.
[02:03:37] - Jasne.
[02:03:39] - Pierwsza myśl: pewnie znowu o tym samym będzie pisać. Pewnie o pierdołach będzie nawijać. Otóż wczoraj znalazłam klucz do szczęścia. Wczoraj zapaliła się we mnie nadzieja. Wyszłam z myśli, które tak mnie dobijały, że zmarnowałam sobie życie. Wyszłam z bezsilności, bo w końcu ujrzałam, czego mi brakowało najbardziej w życiu. Zrozumiałam, co muszę zrobić, by żyć. Jestem na forum osiem lat. Przez tyle lat tego szukałam. Szukałam w kontakcie z ludźmi.
Szukałam zrozumienia. Szukałam słów, które mogą mnie naprowadzić do uwolnienia. Szukałam słów, które mnie pokierują, wskażą ścieżkę życiową. Wskażą, jeśli coś źle robię. Uwielbiam słuchać innych, jak mnie widzą. Przyszłam tutaj na forum w momencie, gdy się odblokowałam. Z mega zamkniętej osoby stałam się otwartą. Początkowo tylko w pisaniu. Pisząc tutaj, przyjęłam jedną zasadę: pokażę się dokładnie taka, jaka jestem. Pokażę swoje nagie myśli.
Pisząc tutaj, nauczyłam się wyrażać swoje emocje. Każda moja japa miała odbicie u mnie, każda emotka. Po jakimś czasie na forum znalazłam swojego pierwszego mężczyznę. Z nim nauczyłam się bycia z człowiekiem, bycia z mężczyzną. Fajnie, bo oboje byliśmy upośledzeni, jeśli chodzi o kontakt z człowiekiem. Oboje sobie pomogliśmy. I co? Pisałam osiem lat. Szukałam i nie znalazłam najważniejszego. Nie znalazłam zrozumienia.
Teraz o moim kluczu. Dopiero wczoraj to do mnie dotarło. Moim kluczem w zrozumieniu, w akceptacji, w odnalezieniu miłości jest to, bym sama tego dokonała. To ja siebie muszę odnaleźć. Nikt tego nie zrobi. Nikt tak dobrze nie zna mnie samej, jak właśnie ja. A ja całe życie wręcz odwrotnie. Uciekałam od siebie. Uciekałam od bólu, od cierpienia. Chowałam go tylko po to, by nie czuć.
Chyba jestem dość wrażliwą osobą. Dlatego to zrobiłam. A większość życia myślałam, że jest odwrotnie. Skoro nie czuję bólu, to jestem niewrażliwa. Nie czułam nawet pragnienia, chęci miłości. Wszystko ukryłam. Dopiero wczoraj odnalazłam, gdzie to jest ukryte. Będąc wczoraj w pracy pierwszy raz w życiu zaczęłam ze sobą rozmawiać. Dzień wcześniej wybrałam się do psychologa. Wydawało mi się po wizycie, że nic nie zrobił.
Ja tylko mówiłam. Przekazałam wszystko, co już wiedziałam. Żadnego odkrycia. Powiedziałam o swoich blokadach, których się pozbyłam, o swoich strachach. Wyszłam ze spotkania i no nic. Dopiero wróciłam na mieszkanie, zaczęło się dziać. Zastanawiałam się nad pytaniem, a najwięcej się działo wczoraj w pracy. Zaczęłam ze sobą rozmawiać. Jakie to było dziwne. Zaczęłam więcej rozumieć i pojawił mi się w głowie pewien obrazek.
Wyobraziłam sobie, że psycholog jest klucznikiem, ale nie dał mi kluczu. Wskazał mi jedynie celę. Przed tą celą był fotel, na którym usiadłam. Co zobaczyłam za kratami? Zobaczyłam uwięzioną osobę. Kobietę. Miała twarz zasłoniętą potarganymi włosami. Włosy były bez blasku, bez życia. Siedziała podkulona pod ścianą. Na sobie ubraną miała długą sukienkę.
Sukienka była biała w czerwone kwiaty. Nie, to nie kwiaty. Ta sukienka była zakrwawiona. Kobieta ta była wtulona w samą siebie. Usiadłam. Patrzę na nią i myślę: to jest najsmutniejszy człowiek, jakiego widziałam w życiu. Przepełniona tak wielkim bólem, z którym jest sama. Nikt jej nie zna, nikt do niej nie wchodzi, nikt jej nawet nie przytuli. Jest jedna istota, która ją odwiedza. To demon.
Przychodzi do niej głównie nocą. Ona uwalnia swój ból. Patrzyłam na nią i w głowie miałam jedno: tak bardzo chcę jej pomóc, tak bardzo chciałabym ją przytulić. Chciałabym ją stamtąd uwolnić. Ona nawet nie może podejść do krat. Łańcuch ma u nogi przytwierdzony do ściany, mimo że jest w stanie zrobić kilka kroków. Siedzi podkulona, rękami próbuje się otulić. W końcu coś zrozumiałam. Tekst piosenki „Jeszcze nie ma mnie, chociaż w sobie mieszkam. Błąkam się po ścieżkach jak cień.
W myślach gdzieś tyle krętych dróg plącze mi się w głowie. Z drugiej strony pobieg bez tchu. Dosyć już. Wracam do siebie, żeby znowu być. Można znów pisać i otwieram drzwi”. Zrozumiałam, że to wszystko, czego szukałam, mam w sobie. Muszę odnaleźć siebie, przytulić. Muszę się polubić. Postanowiłam coś zrobić. Zamiast pisać do ludzi, zamiast pisać na forum, zacznę pisać do siebie.
Cały czas pisałam na telefonie, używając jedynie kciuków. Zacznę używać wszystkich palców. Przeniosę się na laptopa. Będzie to swojego rodzaju pamiętnik. Będę przekazywała sobie własne odczucia i spróbuję siebie zrozumieć. Dzisiaj szwendałam się po parku jednym, drugim. Byłam też nad wodą. Mega fajne uczucie, gdy słuchałam piosenki, gdzie był fortepian. Zamknęłam oczy i słońce oraz woda grały na moich powiekach za pomocą światłocienia. Włącznie coś dla siebie.
Żałuję jednego, że moje litery są tak ubogie, nagie. Nie ma żadnego strojnego szyku, nie mają na sobie garnituru, krawatu. Są nagie i proste. Gdyby nie to, gdyby nie mój język był inny, mogłabym nawet wydać książkę. Koleżanka jak mnie poznała, to strasznie przypominałam jej Virginię Wolf, pisarkę. Przekazuje myśli z ogromną dawką emocji i widzi więcej w drobnostkach. Widzi szczegóły, których wiele osób nie zauważa. Żałuję, że mój język jest taki prosty. No ale dobra, piszę dla siebie.Jeszcze tutaj jest: „Jeszcze patrzę tak, jakby zmysły były z dźwiękoszczelnej szyby. Na świat patrzę tak, zbieram siebie w garść.
Trzeba mieć nadzieję, nią się w całość skleję tak jak zbity dzban. Trzeba mieć nadzieję. Odnalazłam. Znalazłam światło, ścieżkę, którą muszę podążać. Wiem, co muszę zrobić”. Tekst piosenki: „Nie da się tak żyć, żeby zawsze być reklamą szczęścia, bo uśmiech w gardle stanie ci. Jeśli nie bywa źle, nie dowiesz się, że może być lepiej, że może być lepiej”. Koleżanka, którą poznałam pięć miesięcy temu, Dobroduszko przeze mnie nazwana, od miesiąca mówi mi: „Nie poznaję cię. Co się z tobą dzieje? Gdzie twoja dziecięca radość?
Gdzie zniknął twój uśmiech?”. Ona mnie przez długi czas trzymała przy uśmiechu swoją obecnością. Wymieniałyśmy się uśmiechami. Miewałam już doły, miewałam momenty, odcinki. Trwały one kilka dni, tydzień, dwa max, ale były przeplecione dniami z uśmiechem. To był najdłuższy czas, gdy straciłam uśmiech, gdy zamknęłam się w sobie. Ona nie znała wcześniej moich smutasów. Zbyt krótko się znałyśmy. Pięć miesięcy, więc nie miała takiej możliwości. Dlatego to dla niej był taki szok.
Ostatni miesiąc, a na pewno ostatni tydzień był tak ciężki, negatywny, że jednego dnia nic, kompletnie nic nie mogło wywołać mojego uśmiechu. Nawet ona, Dobroduszka. A wcześniej bywało tak, że któraś z nas miała jakiś dołek, to wystarczyło, że na się popatrzyłyśmy. Tamtego dnia patrzę na nią, ona się uśmiecha, a mnie nie ma. Gdzie jestem? Tamtego dnia się topiłam. Miałam w głowie obrazek. Miałam te same odczucia. Siedzę przy stanowisku i słyszę głosy ludzi. Słyszę ich śmiechy, tacy radośni.
Ich głosy były w oddali, przytłumione przez wodę, która mnie zalała. Czułam się wtedy, jakbym była pod wodą, jakbym się topiła. Jednak nie wykonywałam żadnych ruchów, żeby się nie zdradzić. Byłam jak bojka, ale ciężka, bo nie pływałam. Byłam zanurzona w bezruchu i straszne to, ale było mi tam dobrze. Tamtego dnia Dobroduszka na przerwie pyta się, co robię, o czym myślę. A ja, że pływam. Ona się pyta z kim i od razu ciągnie dalej: „Z delfinami?” A ja na to: „Z flągrami”. „Co robisz?” — pyta. Odpowiadam: „Sięgam mułu”.
Po pracy powiedziałam jej o swoich odczuciach. Wtedy miałam wrażenie, że się topię. Utopiłam się w negatywnych myślach. Teraz to wiem. Myślami kreujemy swój świat. Wtedy nie potrafiłam inaczej. Powiedziałam jej, jakie miałam odczucia. Ona cisza. Przeraziło ją. Nie wiedziała, co odpowiedzieć.
Wiedziała, że nie jest dobrze. Widziałam w jej oczach, jak bardzo chce mi pomóc. W jej słowach, a nawet w lekko drżącym głosie. To ona wtedy mnie wyciągnęła. Wróciłam na mieszkanie i od niechcenia była druga próba odnalezienia psychologa. Pierwsza się nie udała. Znalazłam kobietę na czuja, bez opinii, tylko patrząc na nią. Się okazało, że jest na urlopie macierzyńskim. Odpuściłam szukanie. Tego dnia, gdy się topiłam, nastąpiła druga próba szukania psychologa.
Już miałam odpuścić, gdy nie mogłam potwierdzić wizyty. Weszłam na kompa. Na telefonie nie mogłam zarejestrować się na portalu. Weszłam i się udało. Wizyta w maju. Super, mam czas. Tym razem to był mężczyzna. Odpisał praktycznie od razu, że tego dnia nie może, że znajdziemy inny termin. Co wtedy poczułam? Dziwne.
Poczułam już wtedy ciepło nadziei i pojawił się lekki uśmiech. Jedyny tamtego dnia. Dziwne. Odpisał, że spotkamy się w maju, ale odpisał. Nawiązał kontakt. Miałam myśli, że pewnie jeszcze dłużej będę czekać. Następnego dnia odpisał, czy jutro mi odpowiada. Lekki szok, lekki strach. Czemu tak szybko? Ale to dobrze.
Zgodziłam się. Druga wizyta w poniedziałek. Jeśli nie bywa źle, nie dowiesz się, że może być lepiej. Było źle. Dziś podnoszę wzrok. Za długo był przy ziemi. Dość pochmurnych jesieni. Już czas. Mój czas. Nie miej mi za złe, gdy się w myślach gubię, tak jak wszyscy ludzie.
Czasem poddaję się. Wracam do siebie, żeby znowu być. Można znów pisać i otwieram drzwi. No dobra, wracam do siebie.
[02:12:30] - Pani Moniko.
[02:12:32] - Tak?
[02:12:33] - Znaczy nie chciałem przerywać, bo oczywiście czuję, zresztą nie tylko ja czuję emocje, które są w pani głosie i w tym, co pani napisała. I też mogę się tylko domyślać emocji, jakie towarzyszą w momencie, kiedy pani się tym wszystkim dzieli z innymi. I też nie będę-
[02:12:56] - Najdziwniejsze były emocje, gdy przeczytałam to na drugiej wizycie, co mnie bardzo zszokowało, bo nie-
[02:13:02] - Pani Moniko, ja naprawdę nie przeszkadzałem pani w czytaniu, więc chciałbym poprosić o to samo, okej?
[02:13:14] - Dobrze.
[02:13:15] - Bo właśnie się pani znowu, że tak powiem, zaczyna wkręcać powoli. Ja nie będę, pani Moniko, w żaden sposób tego ani oceniał, ani komentował. Jest to bardzo głębokie i też widać, że te emocje są bardzo duże. Natomiast wyczuwam bardzo dużą potrzebę przez tyle lat blokowania się w mówieniu o sobie, bardzo dużą potrzebę mówienia, podzielenia się z innymi tymi swoimi przeżyciami i tym wszystkim. I tu jakby to nie pozostawia żadnych, nie potrzebuje żadnego komentarza. Ja po prostu tą potrzebę w pani widzę i wyczuwam i to, co mógłbym ewentualnie doradzić. Zresztą też rzadko daję rady, natomiast z mojego doświadczenia, ponieważ doświadczenia bardzo osobistego, ludzie, którzy żyją w jakimś takim swoim już bardzo mocno skrystalizowanym i też dramatycznym świecie, potrzebują zrozumieć jedną rzecz i o to bym chciał, żeby pani się nad tym zastanowiła. Jak pani myśli, ilu z naszych słuchaczy, którzy siedzą dzisiaj tutaj i wysłuchają tej audycji jeszcze z podcastu, z jakimi oni sytuacjami musieli się w życiu mierzyć? Jak pani myśli?Bo to jest tak, że siebie stawiamy bardzo często, jak zaczynamy odczuwać, stawiamy się bardzo mocno w środku tego wszystkiego, co się dzieje. Natomiast ja chciałem powiedzieć, że większość ludzi, którzy w jakiś sposób zaczynają się zajmować duchowością, przeszli historie, które równie boleśnie, a może nawet bardziej boleśnie niż pani historia, wywarły wpływ na ich życie.
Wszyscy tak naprawdę przeszliśmy swoje w życiu. Naprawdę niech mi pani wierzy, nie jest pani sama.
[02:15:24] - Nawet nie chodzi o konkretne historie, jakie się wydarzyły, tylko chodzi o efekt, co spowodowało, że na przykład główny powód to jest brak miłości, brak zrozumienia w rodzinie i to spowoduje, że człowiek się odcina od ludzi. Już nie chodzi o konkretne historie.
[02:15:43] - Pani Moniko, ale to już żeśmy ustalili. Natomiast z tym brakiem miłości, wpojeniem przeróżnych wzorców, które skutkowały później przeróżnymi sytuacjami w życiu ludzi, większość z nas w mniejszym lub większym stopniu się spotkała. Powiem wprost. W momencie, kiedy chorował mój syn i moja żona nim się opiekowała, patrząc cały czas na nieszczęście własnego dziecka, na chorobę, ugrzęzła tak bardzo mocno w tym przekonaniu, że jest osobą bardzo nieszczęśliwą i skrzywdzoną przez los, że nie widziała tego, że każdy człowiek w jej otoczeniu jakiś ciężar życia na sobie nosi. I dopiero jak wyszła między ludzi, jak zaczęła opowiadać swoją historię, to okazało się, że mąż jej przyjaciółki ją bije, że drugi mąż ją zdradza, że jej koleżanka kiedyś była molestowana, że jej przyjaciel był znowu w jakiś sposób katowany i tak dalej. I okazało się, że nie ma na ziemi wokół niej ludzi, którzy mają życie usłane różami.
[02:17:08] - To jest taka pułapka, jeżeli jesteśmy w tych negatywnych myślach.
[02:17:13] - Pani Moniko, momencik. Ja właśnie z tej pułapki próbuję panią w jakiś sposób wyprowadzić. Niech pani porozmawia z ludźmi, znajdzie jakąś grupę ludzi, którzy przeszli i dzielą się swoimi wspomnieniami. I niech pani spróbuje zrozumieć to, że ja nie chcę skalować, które doświadczenia są cięższe, trudniejsze, inne. Nie chcę tego skalować. Natomiast ludzi, którzy przeszli coś bardzo podobnego do pani, jest na świecie całe mnóstwo.
[02:17:52] - Ja wiem, tylko ja mówię, że to jest przeszłość. To nie jest tak, że ja utknęłam w tych myślach, że mi jest tak ciężko. Tylko chcę pokazać właśnie ludziom, że można wyjść z tych myśli. Ten cały mój tekst był przeszłością.
[02:18:08] - W moim odczuciu te emocje, które pani tu wlała w czytanie tego tekstu, dla mnie w ogóle nie pokazują, że to jest pani przeszłością.
[02:18:19] - To było trzy miesiące temu. To może dlatego, że to jest jeszcze świeże.
[02:18:22] - Więc to jest bardzo świeże i jest w pani potrzeba wyrzucenia tego z siebie i okej. Natomiast ja chcę tylko powiedzieć, że nie jest pani jedyna na tym świecie. Z drugiej strony myśląc sobie, że jeżeli ktoś dziecku powiedział, że jest kretynem, to ja znam całe mnóstwo rodzin, w których rodzice na co dzień wyzywają dzieci od głupków i debili.
[02:18:57] - Ja dokładnie wiem o tym, że nie jestem jedyna, ale wiem też, że jest bardzo wielu ludzi, którzy są z takimi problemami jak ja, a nadal tkwią w punkcie wyjścia, że nie potrafią sobie poradzić. Z tego względu ja opowiedziałam tę historię. Nie z myślą, że mi jest ciężko, tylko że właśnie wielu ludzi jest z takim samym problemem jak ja, a nie potrafią sobie z tym poradzić.
[02:19:19] - Pani Moniko, moje pytanie brzmi: czy pani sobie z tym problemem poradziła?
[02:19:23] - Radzę sobie.
[02:19:24] - Okej.
[02:19:24] - Na pewno bardzo dużo osiągnęłam przez te trzy miesiące i też chciałam właśnie powiedzieć, że w moim przypadku psychoterapia to była najlepsza decyzja, jaką podjęłam w swoim życiu. Mimo że pan i pan Kazimierz nie są za psychoterapią.
[02:19:41] - Pani Moniko, ja nic takiego nie powiedziałem.
[02:19:45] - Może dlatego, że na swoim przykładzie tego nie doświadczyli i nie mogą nic na ten temat powiedzieć. W ten sposób.
[02:19:52] - A skąd pani to wie, pani Moniko?
[02:19:54] - W pierwszej rozmowie było.
[02:19:56] - A skąd pani wie, że ja nie doświadczyłem psychoterapii?
[02:19:59] - Nie powiedział pan.
[02:20:01] - Ale czy to znaczy, że ja tego nie doświadczyłem?
[02:20:04] - Nie było słychać, że pan coś na ten temat mówi.
[02:20:07] - Ale czy to świadczy o tym, czy to jest dowód na to, że ja tego nie doświadczyłem? To, że nie powiedziałem albo nie dałem o sobie poznać?
[02:20:15] - To nie jest dowód.
[02:20:16] - Właśnie. Dlatego czasami zamiast oceniać, wyciągać wnioski, lepiej o pewne rzeczy pytać. Zwłaszcza że ja nie powiedziałem, że mam coś do psychoterapii. Natomiast oczywiście ma pani prawo mówić o swoich odczuciach i tych subiektywnych odczuciach, jak pani to odebrała. Natomiast gwoli uczciwości i gwoli prawdy ja nie powiedziałem, że mam coś przeciwko terapii i też nie powiedziałem, że nie brałem udziału w psychoterapii.
[02:20:47] - Nie przepraszam tych słów z pierwszej rozmowy, ale to tak wyglądało, że pani nie wskazują-
[02:20:54] - Z pani punktu widzenia tak to wyglądało, więc bardzo proszę w dalszym ciągu stawiać o sobie, nie o mnie. Pod tytułem: ja to tak odebrałam, tak pomyślałam, tak mi się wydawało. To bardziej określa relacje i to, co pani wie, bo niektórzy, którzy na przykład nie uczestniczyli w tamtej rozmowie, mogą dzisiaj wyciągnąć wniosek, że ja jestem przeciwko terapii czy psychoterapii. A chyba raczej staramy się mówić prawdę, więc mówię: proszę za mnie za specjalnie nie mówić, dobra?
[02:21:34] - Dobrze, mogłam to tak odebrać.
[02:21:36] - Najprawdopodobniej tak to pani odebrała. Bo słowa, że tak powiem, z mojej strony takie z pewnością nie padły. Natomiast nie o to chodzi. To tylko tak na marginesie, bo nie chcę tej rozmowy sprowadzać do tego, bo pani opowieść, to, co pani przeczytała, było bardzo emocjonujące. Natomiast ja mam taki mechanizm, że zastanawiam się zawsze, co w takiej sytuacji można by było z tym zrobić. Myślę, że pani już sama doskonale wie, co można z tym zrobić. Natomiast gdyby pani chciała poznać moje zdanie, takie już całkiem prywatne, to przecież ma pani do mnie numer telefonu, więc myślę, że to nie jest publiczne, że nie musimy publicznie na ten temat rozmawiać.
[02:22:26] - Ta historia, którą opowiedziałam, była trzy miesiące temu, a przez te trzy miesiące można powiedzieć, że kolejne obrazki były. Bo ja mam coś takiego, że żeby dotrzeć do siebie, do swoich uczuć, to łatwiej mi jest poprzez wyobrażenie sobie czegoś. I zawsze tak miałam, że nie potrafiłam się uczyć na pamięć, tylko nawet na studiach była łacina, nazwy łacińskie, to zawsze sobie wyobrażałam do tych słów pewne obrazki. Wtedy mi było dużo łatwiej się czegoś nauczyć, zawsze ucząc się, nawet na pamięć. Nie uczyłam się na pamięć, tylko próbowałam coś zrozumieć. I takim kolejnym moim obrazkiem mówiącym o moich odczuciach był z miesiąc, dwa miesiące temu, gdy jeśli chodzi o to siedzenie przed tą celą, to był taki moment, gdy ta osoba za kratami podeszła na ile to możliwe, bo miała ten łańcuch i obie dotknęłyśmy się. I wtedy poczułam swój ból i zaczęłam docierać do siebie, do tego, co czuję. A ostatnio, miesiąc temu bodajże był taki moment, gdy przeszłam przez te kraty i obie się przytuliłyśmy. Więc to, co czytałam, to jest taki moment, który był trzy miesiące temu i w obecnym stanie jestem takim, że można powiedzieć, że przytuliłyśmy się, jesteśmy w jedności, ale ona nadal jest w tej celi i czeka na ten moment uwolnienia.
[02:23:48] - Ja myślę, pani Moniko, że my z następnymi rozmowami powinniśmy poczekać do tego momentu uwolnienia i myślę, że wtedy będzie pani miała większy dystans do tego i mam nadzieję też, że większe zrozumienie będzie tego, co ja próbuję pani czy dzisiaj, czy w czasie naszej rozmowy prywatnej przekazać. Pani Moniko, ponieważ zanim pani zadzwoniła, ja już skończyłem audycję, a to było dobrą godzinę temu. Słuchacze zresztą też już się z nami żegnali i mówili dobranoc. Dlatego myślę, że to będzie dobry moment, żeby na dzisiaj zakończyć. Jeżeli ma pani jakiś niedosyt, to oczywiście będą kolejne okazje ku temu. Ja ze swojej strony mogę pani podziękować w imieniu swoim oraz słuchaczy, że zechciała się pani tą emocjonującą historią z nami podzielić. I ciekawy jestem, jaki będzie dalszy rozwój sytuacji w pani życiu.
[02:25:02] - Ja również dziękuję za rozmowę, za wysłuchanie. I tak podsumowując, to chciałam przeczytać pewien krótki tekst mówiący o tym, jak najlepiej postępować w swoim życiu.
[02:25:14] - Tylko bardzo proszę krótki, pani Moniko, już tym razem, dobrze?
[02:25:17] - Wiem. Krótki będzie. „Często dobro, które czynimy dla innych, zmienia się w szczęście dla nas samych”. To jest właśnie ten podsumowujący tekst.
[02:25:27] - Super, bardzo fajny.
[02:25:29] - Dziękuję za rozmowę i dobrej nocy życzę.
[02:25:32] - Dziękuję, pani Moniko. Wszystkiego dobrego. Dobrej nocy.
[02:25:35] - Dobranoc.
[02:25:38] - Dobrze, kochani, to nam się audycja tutaj troszeczkę wydłużyła, a ja, żeby jej już nie wydłużać bardziej, pozwolę sobie pozostałe komentarze, które w międzyczasie się pojawiły przeczytać już po zakończeniu audycji i w następnej audycji do tych komentarzy wrócić. Do tych zwłaszcza, które były w kontekście dzisiejszej audycji i w kontekście telefonu pani Moniki. Także żeby już dalej nie przedłużać, dziękuję wam jeszcze raz. Wszystkiego dobrego życzę. Dobrej nocy. I do usłyszenia za tydzień. Mam nadzieję przynajmniej w takim samym komplecie, a daj Boże zdrówko większym. Trzymajcie się cieplutko. Jeszcze raz dziękuję. Dobranoc.
[02:26:30] - Pan Mikołaj tutaj napisał na czacie: „Lol”. Czyli to końcówka była. Nawiążę do audycji, która wiele lat temu była w Radiu Paranormalium, do hiperprzestrzeni. To już nie była końcówka, tylko to było afterparty, panie Mikołaju. Można tak to ująć. Także kończymy dzisiaj już audycję „Świat oczami duszy”. Ja jeszcze przypomnę tylko, że oczywiście nieustająco zachęcamy do zasubskrybowania kanału pana Sławka Bączkowskiego na YouTube o tytule takim samym jak nasza audycja, czyli „Świat oczami duszy”. No i do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”. Książka dostępna w wersjach drukowanej, elektronicznej, audio, również jako audiobook. Zachęcamy także do śledzenia profilu pana Sławka na Facebooku.
No i cóż, dzisiaj już naprawdę kończymy audycję. Jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk „Ivellios” Radio Paranormalium Paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia ponownie już za tydzień w poniedziałek na antenie Radia Paranormalium o 20:00 na żywo.
[02:27:49] - Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl.