Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Poniedziałek, 9 sierpnia 2021 roku. Minęła przed chwilą godzina 20, a to oznacza, że czas na antenie Radia Paranormalium rozpocząć kolejny odcinek audycji „Świat oczami duszy”. Audycja o świadomości w całości na żywo. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji, pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:44] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam was, kochani, bardzo serdecznie, jak zawsze.
[00:48] - Mam nadzieję, że tutaj dzisiaj nie padnę przy tym mikrofonie. Ostatnio regularnie przepraszam się z rowerem, najczęściej celem zrobienia jakichś zakupów. Nawet w niedzielę zdarza mi się czasami wsiąść na rower i na przykład uzupełnić zapas chleba w miejscowej piekarni. Dzisiaj też oczywiście taką wycieczkę małą do sklepu mam już za sobą. A że lubię się na tym rowerze czasami troszkę bardziej zmęczyć, to taki troszeczkę dzisiaj zmęczony będę sterował tymi gałeczkami i tym mikrofonem. Mam nadzieję, że nie padnę. Na razie na to nic nie wskazuje, a póki jeszcze nie padłem, to przypomnę kontakty do Radia Paranormalium. Dzwonić będzie można w drugiej części naszej dzisiejszej audycji, ale numery telefonów warto zapisać sobie już teraz. Nasz numer stacjonarny to jak zawsze 32 746 0008. Komórkowy 530 620 493.
Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupie Radia Paranormalium i jeżeli ktoś woli, to można także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. A więc, panie Sławku, oddaję panu głos.
[02:37] - Dziękuję, panie Marku, jak zawsze. Witajcie kochani jeszcze raz. Miałem jakiś temat, który mi chodził po głowie. Natomiast dzisiejsza audycja będzie w całości najprawdopodobniej zdominowana przez tematy, które pojawiły się w związku z wami, a raczej w związku z komentarzami, które pojawiły się pod ostatnią audycją. Tych, którzy nie wiedzą, o czym jest, na jaki temat była dyskusja, oczywiście jak zawsze zachęcam do zapoznania się, bo tam się trochę działo. Mi się też zresztą przy okazji dostało, a zawsze jak mi się dostaje, to mam potrzebę przemyślenia, zastanowienia się, zagłębienia w to. Więc troszeczkę się zagłębiłem i efekt moich przemyśleń i pewnie też odpowiedzi, bo obiecałem, że ustosunkuję się do niektórych komentarzy. Do tych, do których się nie odniosłem pisemnie, bo nie ukrywam, że nie jestem jakimś fanem pisania, między innymi dlatego, że to strasznie długo się schodzi. Jestem takim bardzo praktycznym egzemplarzem. Czyli jeżeli coś mogę powiedzieć w trzy minuty, a będę pisał 30 minut, to zdecydowanie wolę formę rozmowy, ponieważ uważam ją za szybszą, skuteczniejszą, a też przy okazji przekazującą kompletną informację, łącznie z moim tonem głosu, pewnie emocjami, które część z was w takich momentach wyłapuje.
Emotikonki jednak nie odzwierciedlają tych emocji tak do końca. Więc tak, dzisiaj będzie taka audycja na wasze życzenie. O tak. Z pewnością nie wszystkich, ale przynajmniej te głosy, które do mnie dotarły. Natomiast w poprzedniej audycji, gdzie rozmawialiśmy o różnicy pomiędzy czasem spędzonym dla siebie a czasem spędzonym na siebie i o przebodźcowaniu, pan Kazimierz zdeklarował się, że prześle mi swój pomysł na medytację. Pod audycją pojawiła się przynajmniej jedna prośba, żeby ten pomysł, który pan Kazimierz mi przesłał, przytoczyć i podzielić się też z wami. Więc kochani, ja postaram się w miarę dosłownie przeczytać maila od pana Kazimierza, a później w dalszej części audycji odniosę się, co ja na ten temat sądzę. Więc zacznę od tej metody, którą pan Kazimierz chce się z wami i ze mną podzielić.Otóż wygląda to tak. Założenia pana Kazimierza. W procesie medytacji mózg przechodzi po kolei przez wszystkie zakresy częstotliwości.
Każda z częstotliwości ma własną charakterystykę wpływającą na skuteczność czynności wykonywanych w ramach stosowanych metod medytacji. Te jednak skupiają się na powtarzalności konkretnych, stricte pojedynczych czynności, jak na przykład obserwacja oddechu. Skuteczność powtarzanej czynności jest zatem różna w zależności od częstotliwości mózgu. Celem więc tej metody jest wskazanie najkorzystniejszych według moich obserwacji czynności dla każdej z obserwowanych częstotliwości, przy jednoczesnym postawieniu ciężaru zadania na stymulowanie procesów prowadzących do zmian częstotliwości mózgu. Takie jest założenie. Co jest przydatne? Muzyka bardzo ułatwia przechodzenie przez proces medytacji. Warto zaznaczyć, że rodzaj muzyki nie jest szczególnie ważny i niekoniecznie musi być szeroko uznawany za medytacyjny. Przy czym zwracam uwagę na możliwość stosowania nawet muzyki heavy metalowej, pod warunkiem, że właśnie taka muzyka do nas przemawia na co dzień. Niemniej istotną cechą, którą powinna muzyka posiadać, jest jej powtarzalność dźwięku i ogólna hipnotyczność.
Pan Kazimierz przesłał mi nawet swoją propozycję muzyki, która jemu służy. Nie ukrywam, przesłuchałem. I tyle. Ogólny opis metody. W tej chwili przedstawiana przeze mnie metoda składa się z rozpoznawalnych czterech etapów, pomiędzy którymi można przemieszczać się w razie takiej potrzeby. W trakcie praktyki może nastąpić konieczność cofnięcia się na chwilę o etap niżej. Takie cofnięcia są krótkie i wraz z praktyką występowanie takich cofnięć spada lub zanika. Każdy z etapów z reguły trwa zaledwie kilka minut i już za pierwszym razem możliwe jest przejście wszystkich opisanych etapów. Jedynie pierwszy etap na początku może wymagać więcej czasu, co zależne jest wyłącznie od stopnia wewnętrznego niepokoju. Etapem pierwszym jest odwzorowanie procesu, przez który przechodzi mózg w trakcie wieczornego zasypiania.
Skuteczną praktyką na tym etapie jest więc wizualizacja. Ta jednak powinna cechować się znów powtarzalnością. Poziom zdolności wizualizacji jest dowolny, ale dobrze jest go dostosować do bieżących własnych możliwości. Ja na tym etapie obserwuję taniec tancerki w rytm muzyki. Dlatego muzyka codzienna jest dobrym wyborem. Taniec jest powtarzalny i opiera się głównie na nieprzerwanych obrotach i piruetach. Wizualizacja wszelkich ruchów wahadłowych wzmaga skuteczność hipnozy hipnotyczną i znacząco ułatwia przejście mózgu na niższą częstotliwość. W trakcie etapu pierwszego zajętość obserwacji odciąga umysł od odczuwania nudy. Pojawiają się jednak natarczywe myśli, aczkolwiek są rzadkie z racji wspomnianej zajętości i zaangażowania w obserwację i generowania wizualizacji dynamicznej czynności. Koniec etapu oceniamy poprzez poczucie komfortu wywołanego brakiem nowych, natarczywych myśli.
Etap drugi jest to etap, w którym rezygnujemy z generowania wizualizacji. Kontynuowanie tej czynności byłoby przeszkadzaniem mózgowi. Skupiamy się wyłącznie na muzyce. Powtarzalność dźwięków może nas skłaniać do mimowolnego wykreowania się wzorów lub obrazów skojarzeniowych z dźwiękami, ale to jest całkowicie mile widziane. Mózg odpływa w kierunku kolejnej częstotliwości. Odpływamy z nim. Na tym etapie jesteśmy wolni od natarczywych myśli, nadal jednak skoncentrowani i skupieni, z utrzymaniem których nie mamy problemu. Kiedy poczujemy gotowość do wyłączenia koncentracji i skupienia na muzyce, robimy to. Wtedy nastąpi przejście na etap trzeci. Etap trzeci charakteryzuje się zdolnością do utrzymania ciszy umysłu.
Muzyka powoli przestaje być dostrzegalna. Stan jest przyjemny i nie wzbudza odczucia znudzenia. Jedyne co należy robić, to trwać w tym stanie aż do samoczynnego przejścia do etapu czwartego. Ten etap charakteryzuje się światłem, które zapala się i medytujący ma wrażenie siedzenia tuż przy mocnym źródle światła. Koncentracja na tym fakcie zaistnienia światła lub jakiekolwiek zwrócenie na nie uwagi naszego umysłu sprawia, że światło gaśnie, zwracając praktykującego do etapu trzeciego. Na etapie czwartym nie ma nic poza byciem praktykującym. Nie ma też muzyki. Na koniec chcę uświadomić, że w razie silnego niepokoju wewnętrznego, jak każda medytacja, tak i ta może być niemożliwa do przeprowadzenia bez ówczesnego uspokojenia się. Jeśli odczuwalne jest wrażenie niemocy usiedzenia w miejscu w postaci nadpobudliwości, zalecam odłożyć praktykę o 30 minut. Nazwijmy to etapem zero, polegającym na zdolności do samooceny.
I taką, że tak powiem, swoją własną, sposobem na medytowanie podzielił się z nami pan Kazimierz. Bardzo mu za to dziękuję.Ja oczywiście nie odniosę się w żaden sposób do skuteczności tej metody bądź jej nieskuteczności. Ponieważ po pierwsze mam swoje metody, o których zresztą dzisiaj być może też i ja powiem, a po drugie tak naprawdę wiemy, że na każdego działa co innego. Może nie na każdego, ale jak na razie nie znalazłem takiej jednej jedynej skutecznej metody, która by zadziałała na wszystkich. Jest pomysł, jest technika, zwłaszcza dla osób, które na przykład zaczynają, które nie wiedzą jeszcze, jak się do tego zabrać. Pan Kazimierz prosił o feedback, więc najlepszym feedbackiem będzie po prostu spróbowanie tej metody i podzielenie się opinią, odczuciami, skutecznością z panem Kazimierzem bezpośrednio bądź za moim pośrednictwem. Natomiast ja ze swojej strony dziękuję za podzielenie się, za pracę, którą pan Kazimierz w to włożył. I tyle. Nie ukrywam, kochani, że mam dzisiaj bardzo duży mętlik w głowie, ponieważ informacji, rzeczy, tematów, które chciałbym poruszyć, jest tak naprawdę bardzo dużo. Natomiast po ostatnich komentarzach, zwłaszcza pod wątkiem, w którym jeden ze słuchaczy ma bardzo trudny nick, więc nie będę starał się go nawet wypowiadać, bo jest po angielsku, a ja z angielskiego jestem słaby.
Zwłaszcza ten jeden ma ponad 40 komentarzy. Uzmysłowił mi po raz kolejny jedną jedyną rzecz: że my się całkowicie nie rozumiemy. Uzmysłowił to dużo powiedziane, ponieważ to jest trochę tak na przykładzie dzieci, że mówimy dzieciom, jak są małe, później dorastają. Mówimy na przykład o relacjach naszych czy naszych oczekiwaniach względem nich, o tym, co czujemy do nich, czy o naszych zachowaniach względem nich. I do momentu, dopóki nasze dzieci nie będą posiadały własnych dzieci, nie zrozumieją nas. Będzie to tylko czysta teoria. Mniej bądź bardziej prawdopodobna, mniej bądź bardziej wiarygodna. Taka, z którą się będą zgadzały bądź nie. Jest takie przysłowie, że biedny nie zrozumie bogatego, bogaty biednego, głodny najedzonego i tak dalej. Nasza ziemska natura.
Musimy doświadczyć tej sytuacji, żeby ją zrozumieć.
[16:21] - Panie Sławku, czy mógłby pan jakoś powtórzyć ostatnie zdanie? Bo niestety coś nam urwało połączenie przez sekund parę i nie było słychać.
[16:35] - O dzieciach było?
[16:37] - Tak.
[16:37] - Jak mówiłem o dzieciach było, panie Marku?
[16:39] - Jak mówił pan o dzieciach, to właśnie w tym momencie zaczęło rwać. Teraz już jest chyba okej.
[16:46] - Dobrze. Bo nie wiem, od którego momentu powtarzać. Więc właśnie. Dzieci zaczynają rozumieć to samo, co rodzice wtedy, kiedy zostają rodzicami. I mówię, są te teorie, że biedny nie zrozumie bogatego, bogaty biednego, najedzony głodnego i tak dalej. Ponieważ nasza natura ziemska zaczyna pewne rzeczy rozumieć, jak się znajdziemy w centrum takiej sytuacji. Jak jej doświadczamy na swoich własnych emocjach, na swoim własnym umyśle, to wtedy tak. Inaczej jest to tylko teoria. Tak samo jest, kochani, z nami. Ja opowiadam wam jakieś rzeczy, które są moim światem, moją rzeczywistością, których doświadczam.
Natomiast nie mam zupełnie pomysłu, jak opisać to wszystko, żeby chociaż po części stało się to również waszym doświadczeniem. Podjąłem się prowadzeniaKiedyś nie miałem zielonego pojęcia o czym ma być audycja, o czym ja będę mówił. Wiedziałem, co mi w sercu gra, natomiast nie miałem zielonego pojęcia jeszcze wtedy. I wtedy właśnie padło pytanie, jaki będzie tytuł audycji. Ja praktycznie rzecz biorąc od razu, za pierwszym podejściem wpadł mi ten tytuł, pod którym prowadzę audycję od stu dwudziestu czterech odcinków, czyli „Świat oczami duszy”. Tak mi coś zagrało, że tak będzie, że czymś takim chciałbym się zająć. O tym chciałbym mówić. Jak wygląda świat oczami duszy? Teraz mam ochotę albo zmienić tytuł, albo go rozszerzyć, bo taki właściwy tytuł to powinien być: „Świat oczami prawdy i miłości”. I nawet niedawno, kochani, mówiłem o tym, czegóż oczekujecie od audycji, która ma taki tytuł?
Co można się z takiej audycji dowiedzieć i jakie tematy w takiej audycji powinny się znaleźć? W audycji nie tylko różne informacje. Natomiast moja formuła jest taka, jaka jest. I tak na dobrą sprawę w dużej mierze mógłbym też nazwać tą audycję „Świat oczami Sławka Bączkowskiego”. Ja czasami podaję jakieś przykłady ze swojego życia, czasami jakieś historie, jakieś rzeczy. Natomiast tak naprawdę też mało wiecie o mnie. Nie znamy się. W większości wypadków nie znacie mnie osobiście. Może zobaczyliście moją gębę, moją twarzyczkę podczas oglądania filmów. Część z was przeczytała książkę.
Część jest w audycjach od dawna, część dopiero do tych audycji dołączyła. Może poznaliście moje poglądy, może poczytaliście jakieś moje komentarze gdzieś na jakichś grupach. Natomiast tak naprawdę, kochani, wy mało o mnie wiecie, a ja tak naprawdę jeszcze mniej wiem o was. I tak się trochę bawimy w taką ciuciubabkę. Natomiast jest z pewnością w tym jakieś drobne nieporozumienie. Zwłaszcza że ja też w audycjach jestem troszeczkę inny. O czym przekonała się ostatnio pani Monika, z którą miałem przyjemność porozmawiać bezpośrednio przez telefon, więc też stwierdziła, że mam inny głos. Zresztą tempo moich wypowiedzi w rozmowach prywatnych jest też inne. Mówię zdecydowanie szybciej, jestem bardziej energetyczny. Ci, którzy ze mną rozmawiali pewnie wiedzą.
Pewnie też tą różnicę zauważyli. Natomiast w dalszym ciągu to, o czym wam mówię, to jest w dużej mierze część mojego życia. Duża część mojego życia. To jest mój świat. Ja nie opowiadam jakichś zasłyszanych teorii, tylko opowiadam wam o tym, w co ja wierzę, co ja czuję, co ja też wiem. Czasami nie wiem skąd, ale czasami po prostu wiem. Czasami do tego dążę, czasami tego pragnę. I też, żebyście wiedzieli, kochani, ja też w tym całym procesie, do którego was namawiam, to dużo powiedziane, o którym mówię, o tym procesie rozwoju świadomości. Ja też w nim uczestniczę. Ja też się cały czas rozwijam.
Ja też może nie to, że coś więcej rozumiem. Chociaż tak, nad niektórymi tematami nigdy w życiu się nie zastanawiałem. Dzięki rozmowom z wami zacząłem się nad nimi zastanawiać i szukać jakichś odpowiedzi. I bardzo często te odpowiedzi dostałem. Natomiast ja się też cały czas rozwijam i dlatego też mówię, że niewiedza zmienia świadomość. Inaczej, że wiedza nie jest niezbędnym elementem do rozwoju świadomości. Stąd to wiem, ponieważ wiem doskonale, co ja w swoim życiu zmieniłem, co ja w swoim postępowaniu, zachowaniu, podejściu zmieniłem i też doskonale wiem, jak się to wydarzyło, w jakich okolicznościach, na skutek jakich działań. I też wiem, co jeszcze mam do zrobienia. I czasami mi się nie chce. Dlatego też doskonale was rozumiem, że dostajecie ode mnie różnego rodzaju przykłady, informacje, narzędzia, a nie chce wam się z tego skorzystać.
Bo ja czasami też tak mam, że widzę, że coś tam zaczyna wystawiać łepek, ale mówię: „Dobra, nie jest jeszcze na tyle upierdliwe, żeby się zajmować tym teraz. Zajmę się tym, jak urośnie”. Natomiast zdecydowanie widzę to, co nas dzieli i nie mam pomysłu, przynajmniej na razie, jak to zniwelować. Oczywiście będę się nad tym cały czas zastanawiał. Będę rozmyślał, będę-Będę szukał sposobów. Natomiast na tą chwilę nie bardzo wiem. Wracając do komentarzy, pojawił się taki komentarz, który w dużej mierze odnosił się, kochani, do was i nie to, że będę stawał w waszej obronie. Natomiast zgodnie z zasadą prawdy i miłości powiem tak: ja też nie wiem, nie mam pojęcia, co wy z tym, co ode mnie się dowiadujecie, robicie w życiu. Oczywiście oprócz tych osób, które się do mnie odezwą. Więc mam też prośbę do naszego kochanego słuchacza, żeby nie budował opinii o wszystkich na podstawie kilku osób, które piszą na czacie bądź jednej czy dwóch osób, które dzwonią do audycji.
Ja mam tą niewątpliwą przyjemność, kochani, że rozmawiam z wami też prywatnie i te rozmowy też mi bardzo dużo dają. Też mi pokazują, że to, co robię, ma sens. Wy mi bezpośrednio o tym mówicie, że coś tam się udało poukładać, że coś tam się udało może zrozumieć, może resztę samemu sobie dośpiewać, może coś tam delikatnie zmienić, może znaleźć sposób, a może znaleźć tylko cel. Więc tak, oczywiście chciałbym mówić do tysięcy osób, ale cieszę się też z tej grupki, którą mam na tą chwilę. I wiem, że dajecie mi dowody na to, że to, co robię, ma sens i dlatego to robię. I za to wam ja ze swojej strony dziękuję. Chociaż mówię, to jest jedna, dwie, trzy osoby z, powiedzmy, tysiąca oglądających. Natomiast mam też jakąś nadzieję, że skoro wracacie do tych audycji, to jakiś sens w tym wszystkim też znajdujecie dla siebie. Poruszę jeszcze temat mojej osoby, bo padła taka zachęta i to od dwóch osób, żeby przejść na wyższy etap. Z audycjami przejść na wyższy etap.
Jedną odpowiedź na moje zadane pytanie, jaki jest wyższy etap, dostałem, drugiej nie. Natomiast zastanawiałem się, jaki jest wyższy etap. O czym mógłbym wam jeszcze powiedzieć, żeby was zainteresować? Jak podnieść poprzeczkę, żeby audycje były bardziej interesujące niż do tej pory? Otóż kochani, nie ma wyższego etapu. Przynajmniej na razie nie ma wyższego etapu. Padło też sformułowanie w tych komentarzach, które ja też wam powtarzałem, że ewolucja odbywa się na czterech etapach. Na poznaniu prawdy. Drugim etapem jest zrozumienie tej prawdy, trzecim zaakceptowanie tej prawdy, a dopiero czwartym, najtrudniejszym, jest wcielenie tej prawdy w życie. I powtarzałem też o tym, że żadna wiedza duchowa nie zmienia naszej świadomości duchowej.
Owszem, zmienia naszą świadomość ziemską, zmienia naszą wiedzę, natomiast nie zmienia naszej świadomości. I to, co dzieje się z nami od powiedzmy 10 czy kilkunastu tysięcy lat jest. Zwróćcie uwagę, ile czasu trwa ewolucja człowieka. Z różnymi przerwami parę milionów lat. Była o tym audycja. Tyle potrzebowaliśmy jako ludzie, żeby dojść do tego momentu, w którym jesteśmy. A ostatnie 2000 lat poświęciliśmy na to, żeby zrozumieć, co to znaczy żyć miłością. Zrozumieć, bo z wprowadzeniem tego w życie to jesteśmy w czarnej dupie. Zrozumieć. Jak wiecie, też z własnego pewnie życia, są pewne rzeczy takie, które dzieją się przez tak zwany przypadek.
Ja dzisiaj, zastanawiając się rano nad audycją, wpadłem na taki post w jednej z grup, w której jestem i za chwilę go wam przeczytam. À propos tych następnych etapów, à propos tego, co się dzieje, à propos tego, gdzie jesteśmy i jacy jesteśmy. Nie wiem, czy to jest prawda, natomiast sam sens, sama zawartość bardzo mi się spodobała. To napisał jakiś Dariusz Skowroński 15 kwietnia. Napisał tak: „Czy wiesz, że kiedy Einstein organizował konferencję na kilku uniwersytetach amerykańskich, powtarzającym się pytaniem, które zadawali studenci, było: »Czy wierzysz w Boga?« i zawsze odpowiadał: »Wierzę w Boga Spinozy«. Ci, co nie czytali Spinozy, nie rozumieli odpowiedzi”. Spinoza był holenderskim filozofem uważanym za jednego z trzech wielkich racjonalistów stulecia filozofii wraz z francuskimi kartezjanami. Oto Bóg lub natura Spinozy. Bóg powiedziałby to: „Przestań się modlić i bić się w klatę. Chcę, żebyś poszedł w świat i cieszył się życiem.
Chcę, żebyś śpiewał, bawił się i cieszył się wszystkim, co dla ciebie zrobiłem. Przestańcie chodzić do tych ciemnych, zimnych świątyń, które sami stworzyliście i uwierzyliście, że to mój dom. Mój dom to góry, lasy, rzeki, jeziora, plaże, gdzie mieszkam i wyrażam miłość do ciebie. Przestań obwiniać mnie za swoje marne życie. Nigdy nie mówiłem, że jest w tobie coś złego, że jesteś grzesznikiem lub że twoja seksualność jest zła. Seks to dar, który ci dałem i dzięki któremu możesz wyrażać miłość, ekstazę, radość. Więc nie obwiniaj mnie za wszystko, w co uwierzyłeś.Przestań czytać niby pisma święte, które nie mają ze mną nic wspólnego. Jeśli nie potrafisz mnie czytać w brzasku, w krajobrazie, w oczach znajomych, w oczach twojego małego synka, nie znajdziesz mnie w żadnej książce. Zaufaj mi i przestań się kierować do mnie z prośbami. Będziesz mi mówił, jak mam wykonywać swoją pracę?
Przestań się mnie bać. Nie osądzam cię, nie krytykuję, nie męczę cię ani nie karzę. Jestem czystą miłością. Przestańcie prosić mnie o wybaczenie. Nie mam nic do przebaczenia. Jeśli coś zrobiłem, to wypełniłem to pasjami, przyjemnościami, uczuciami, potrzebami, nie konsekwencjami i wolną wolą. Jak mogę cię obwiniać, jeśli tylko reagujesz na coś, co sam ci stworzyłem? Jak mogę cię ukarać za to, że jesteś taki, jaki nie, jeśli ja to zrobiłem? Czy myślisz, że mógłbym stworzyć miejsce do spalenia wszystkich moich dzieci, które nie zachowują się dobrze przez całą wieczność? Czy Bóg tak by zrobił?
Zapomnij o jakimkolwiek przykazaniu, o jakimkolwiek prawie, które są tylko sztuczkami, aby tobą manipulować, aby ciebie kontrolować, które tylko tworzą w tobie poczucie winy. Szanuj bliźniego i nie rób innym tego, czego oni nie chcą robić tobie. Zwróć uwagę na swoje życie. Niech twój umysł będzie twoim przewodnikiem. To życie to nie jest ani próba, ani preludium do raju. To życie jest wszystkim, co jest tu i teraz. I tylko ty tego potrzebujesz. Zrobiłem coś absolutnie darmowego. Bez nagród, bez kar. Nie ma grzechów ani cnót.
Nikt nie układa tablicy wyników. Nikt nie idzie na bicie rekordu. Jesteś absolutnie wolny, aby uczynić swoje życie niebem lub piekłem. Nie mogę ci powiedzieć, co jest twoim życiem, ale mogę ci dać radę. Żyj tak, jakby jutra nie było. Jakby to była twoja jedyna szansa na miłość i istnienie. Więc jeśli nic poza tobą nie istnieje, będziesz cieszyć się z każdej okazji, którą ci dałem. A jeśli istnieje coś ponad tobą, to bądź pewny, że tam nie zapytam, czy się dobrze zachowywałeś, czy nie. Zapytam, czy wam się życie podobało, czy bawiliście się, co lubiliście najbardziej i czego się nauczyliście. Przestań we mnie wierzyć.
Wiara to tylko zgadywanie i wyobrażanie sobie. Nie chcę, żebyś we mnie wierzył. Chcę, żebyś mnie poczuł. Chcę, żebyś mnie poczuł, gdy całujesz ukochaną, gdy przytulisz swoją małą dziewczynkę, kiedy głaskasz swojego psa, kiedy bierzesz kąpiel w morzu. Przestań mnie chwalić. Jakim egipskim bogiem uważasz, że jestem? Denerwuje mnie to, że jestem chwalony. Zmęczony tym, że muszę okazywać wdzięczność. Czy czujesz wdzięczność? Pokaż to dbając o siebie, o swoje zdrowie, relacje, świat.
Wyrażaj swoją radość. To jest jeden ze sposobów, aby mnie pochwalić. Przestań komplikować rzeczy i powtarzać jak papuga, czego się o mnie nauczyłeś. Jedyną pewnością jest to, że tu jesteś, że żyjesz i że ten świat jest pełen cudów. Do czego potrzeba więcej cudów? Po co tyle wyjaśnień? Nie szukaj mnie na zewnątrz. Nie znajdziesz tam mnie. Szukaj mnie w tobie. Tam właśnie jestem.
W imię miłości. To jest, kochani, to, chociaż pierwszy raz usłyszałem o Spinozie. Ale to jest właśnie to, o czym ja chcę wam mówić. O czym ja staram się mówić. Jesteśmy w różnych miejscach tego poszukiwania. Powiem wam, że do tej pory jedna osoba i to ostatnio zapytała mnie, czy nie odnoszę wrażenia, że ludzie uważają mnie za bezdusznego i pozbawionego uczuć. Jedna jedyna osoba. I to było pytanie, które wpłynęło też ze zrozumienia, ponieważ świadomość to jest oprócz tego, że to jest brak strachu, to jest to też coś takiego, co ludzie czasami postrzegają jako obojętne. A jest to po prostu brak emocjonalności, brak emocji, które większość ludzi ma w większości sytuacji życiowych. Świadomość to jest pewnego rodzaju zrozumienie i zaakceptowanie.
I kochani, to nie znaczy, że ja nie mam emocji. Nie. Ja uwielbiam się śmiać, uwielbiam się cieszyć. Uwielbiam radosnych ludzi wokół siebie, szczęśliwych ludzi wokół siebie. Jestem człowiekiem pogodnym, wesołym, ale też spokojnym. Świadomość to jest pozbycie się strachu. Ja mam jeszcze strach. Ja się go nie pozbyłem całkowicie. Są jeszcze pewne aspekty życia, dlatego wiem, w których ten strach się pojawia. Natomiast też wiem, co jeszcze mam do poprawienia.
Powiem wam szczerze, że do tej pory, nawet w ostatnich tych komentarzach pojawiło się, że w audycjach jest, że ciepłe kluchy, żelanie takich ciepłych kluchów i tak dalej w tych audycjach. Ponieważ ja taki jestem. Ponieważ uwielbiam stany, w których jestem spokojny i też uwielbiam stany, w których mogę okazywać dobro czy wręcz miłość do ludzi bez ryzyka, że zostanie to przeze mnie, przez innych wykorzystane. Ale ja taki jestem. To jest moja natura. I czytając komentarze. Inaczej. Wy czasami jak rozmawiam z wami, myślicie, że ja tutaj coś udaję, że wymyśliłem sobie taką formułę i taką rolę odgrywam. Nie. Ja taki jestem i dlatego chciałbym wam powiedzieć coś, o czym z tego, co ja wnioskuję, większość z was najprawdopodobniej nie wie.
To znaczy być może wie. Być może sobie pewne rzeczy wyobrażacie. Być może część z was myśli, że wie. Natomiast ja widzę, że nie. Czymże ta świadomość jest? Ta świadomość, o której ja mówię. Czym jest to kierowanie się w życiu prawdą i miłością? Jak ona się objawia?Świadomość to jest brak. Oprócz braku strachu to jest brak osobistej konotacji emocjonalnej z tym, co widzimy, słyszymy, czujemy. Z tym, co widzimy, czytamy, oglądamy, słyszymy.
Tylko umiejętność spojrzenia na to bez osobistego, emocjonalnego zaangażowania. Tam, gdzie pojawia się osobiste, emocjonalne zaangażowanie, tam się uruchamia podświadomość. Jeżeli piszecie w swoich komentarzach, że coś was irytuje, że coś was denerwuje, że ktoś bądź coś wam przeszkadza, to w tym momencie uruchamia się podświadomość. Nieraz ktoś mi w sprawach prywatnych zadaje pytanie, czy chciałbym coś zrobić, czy mam ochotę. Ja mówię: nie, nie mam ochoty. Jeżeli o to chodzi, to nie, nie mam ochoty. Albo inaczej, nie zastanawiam się nad tym, czy mam ochotę, ponieważ z punktu widzenia prawdy jest coś, co trzeba zrobić i mój związek emocjonalny z tym nie ma żadnego znaczenia. Ludzie tracą energię na okazywaniu emocji w takich sytuacjach. Muszę rano wstać. Muszę rano wstać, bo sobie zaplanowałem, że wstanę o godzinie 6.00.
Zastanawianie się, czy mi się chce, czy jestem zmęczony, czy jestem niezmęczony, nie ma najmniejszego sensu. Ja w takich sytuacjach nic nie odczuwam. Po prostu podjąłem decyzję, że chcę wstać o 6.00, więc wstaję o 6.00 i nie zastanawiam się nad tym. Ja nie mam związku emocjonalnego z bardzo wieloma sprawami, na które większość ludzi reaguje. Na przykład, czy im się to podoba, czy nie, czy to jest zgodne z ich poglądami, czy nie, czy jest zgodne z ich oczekiwaniami, czy nie. Czy jest zgodne z ich prawdą, czy nie. Jest jedna prawda, moja prawda, ta, na którą mam wpływ i ta, która jest motorem napędowym w moim życiu. To jest moja prawda. Każdy ma swoją prawdę, bo każdego co innego pcha do przodu. Wszystkie spieranki, wszystkie przepychanki, wszystkie emocjonalne zaangażowania w to są grą naszego ego.
I tyle. Ja angażuję się emocjonalnie w momencie, kiedy czyjeś działania wpływają na moje życie. Z panią Moniką żeśmy rozmawiali i powiedziałem wprost: pani Moniko, to jest mój czas, więc ja też mam prawo decydować o tym, jak ten czas spędzę, jakie informacje będę chciał od pani uzyskać. Czy wszystkie informacje, które pani chce mi przekazać, są dla mnie istotne, czy są mi do niczego niepotrzebne? Kochani, świadomość to też jest spokój wyrażania swoich myśli, swoich uczuć, swoich pragnień. Ja taki świat chciałbym z wami tworzyć. Często słyszę, że nasza dusza się czegoś domaga, że nasza dusza tęskni, że naszą duszę trzeba uzdrowić. Jeżeli ktoś tak mówi, to nigdy ze swoją duszą nie rozmawiał. Nasza dusza jest zbiorem informacji, wszystkich wydarzeń, ale przede wszystkim jest źródłem miłości i tam nie trzeba nic naprawiać. Jeżeli coś trzeba gdzieś zmieniać, to tylko i wyłącznie w naszej ziemskiej naturze, pod warunkiem, że ktoś ma na to ochotę.
Kochani, jest taki stan i ja go doświadczam. Kiedy kontakt z duszą, z własną świadomością duchową ma się cały czas albo przynajmniej przez większość czasu. Większość rzeczy, oprócz zawodowych rzeczy, które robię podczas rozmów z ludźmi czy rozmów z wami, prowadzę je przez pryzmat prawdy i miłości, bez swojego osobistego emocjonalnego zaangażowania i konotacji osobistych. Czyli po prostu albo coś jest właściwe, albo nie, albo jest słuszne, albo nie. Rozważamy różne opcje i wybieramy tę, która z drugą osobą, która w naszym przekonaniu jest najwłaściwsza dla nas, dla innych. I ja nie zastanawiam się nad tym, jaki ja mam z tym związek emocjonalny. I też nie zastanawiam się nad tym, co ja będę musiał w związku z tym zrobić. Jeżeli to jest słuszne i świadomie podjąłem taką decyzję, to ja się nie zastanawiam, czy mi się chce, czy nie chce, czy to będzie ciężkie, czy to będzie trudne, czy to będzie jakieś. Ponieważ w moim przekonaniu tak właśnie wygląda prawda. Prawda mówi, że to jest najlepsze rozwiązanie dla wszystkich.
Znaczy dla wszystkich zainteresowanych. Zgodnie z moją aktualną świadomością. Tak, kochani, wygląda świadomość. Ta duchowa świadomość. Umiejętność patrzenia na świat, na życie, na siebie bez osobistych konotacji emocjonalnych. I o tym robię audycję. I faktycznie tu się nie rozumiemy. Totalnie się nie rozumiemy, nawet z tymi, którzy wydaje mi się, że było nam najbardziej po drodze. Więc nie będzie dzisiaj głaskania po główce, nie będzie lania ciepłych kluchów, chociaż tonu głosu na niczyje, że tak powiem, potrzeby zmieniał nie będę. Więc tak.
I to nie jest ani przykre, ani smutne, ani jakiekolwiek inne. Naprawdę tak po prostu jest. Oczywiście chciałbym, żeby było inaczej. Robię, co mogę, żeby było inaczej. Natomiast nie ma wyższego poziomu, wyższego etapu. Oczywiście, jak ktoś chce grzebać, szukać kolejnych metod, sposobów, technik, sensacji, planów spiskowych, jak najbardziej tak. Natomiast najpierw otrzyjcie się chociaż troszeczkę o tą świadomość. Zobaczcie, jak się z tym poczujecie.I wtedy zastanówcie się, czy potrzebujecie czegoś więcej. Nasza podświadomość nie ma potrzeby dokonywania żadnych zmian. Żadnych.
Więc nasza podświadomość nie dokona sama z siebie żadnej zmiany. Wszystkiemu, co robicie, co mówicie, co mówi każdy człowiek, przypisuje pewnik. Tak jest. Zwróćcie uwagę, jak się dokonuje zmian w życiu. Dopiero kiedy skutki przestają być dla nas satysfakcjonujące, to wtedy dopiero zastanawiamy się, mówimy: „Aha, coś muszę zmienić”. I wtedy dopiero zaczynam się zastanawiać, co ja muszę zmienić, ponieważ nie podoba mi się skutek. Więc nie liczcie na to, że wasza podświadomość bez czynników zewnętrznych zaproponuje wam dokonanie jakiejkolwiek zmiany. Tak się nie dzieje. Jedynym bodźcem wewnętrznym do dokonywania zmian są podszepty naszej duszy, naszej intuicji. Jedynym.
Do tego, żeby czegoś nie robić, żeby nie powtarzać tych samych błędów. Podświadomość działa w ten sposób, że życie nawet w cierpieniu, jeżeli to jest proces długotrwały, dla naszej podświadomości będzie stanem naturalnym. To nasza dusza będzie nam mówić: „Nie musisz cierpieć”. To, co przeczytałem dzisiaj. To nie Bóg woła do nas, że zostaliśmy ukarani. On nie potrzebuje naszej kary. Nasza dusza nie potrzebuje kary, nie potrzebuje wyrządzać kary, nie potrzebuje nas karać. To nasza podświadomość mówi, że skoro coś zrobiłeś źle, to musisz zostać ukarany. Kary wymyślili ludzie. Tak samo jak potrzebę życia w strachu.
Potrzebę życia w strachu wymyślili ludzie. Łatwiej jest rządzić ludźmi, którzy się boją. Ludźmi, którzy się nie boją, jest bardzo trudno rządzić, ponieważ człowiek może powiedzieć: „Nie, nie mam ochoty tego zrobić. To nie jest moja bajka. Nie będę tego robił. To nie jest w moim stylu” albo: „Nie, nie zrobię tego, ponieważ to nie jest zgodne z miłością i prawdą”. Jak zmusić człowieka, żeby coś zrobił, skoro on się nie boi? Nie ma takiej opcji. Brak strachu powoduje, że człowiek robi to, co uważa za właściwe. To jest, kochani, droga, którą ja podążam i cel, do którego ja zmierzam.
I tylko tym, co doświadczyłem, co zrozumiałem, tylko tą drogą, którą przeszedłem sam, mogę się z wami podzielić. Nie podzielę się z wami cudzą drogą, bo nie wiem, co was tam spotka. Właśnie w imię miłości i prawdy nie podzielę się z wami cudzą drogą i nie będę wam wmawiał, że ona jest bardzo dobra, bo prawda jest taka, że ja nie wiem, czy ona jest dobra. Ja mogę podzielić się z wami informacją, jak dotrzeć do tego miejsca, w którym ja jestem. Tylko tym mogę się z wami podzielić. Tylko tym, co czuję, tylko tym, w co wierzę i tylko tym, co robię. Niczym więcej. I jeżeli znajdę sposób, znajdę technikę, znajdę pomysł jakiś na to, żeby zrobić coś więcej, to oczywiście zrobię więcej i znowu się z wami będę mógł tym podzielić. W innym wypadku nie. Podczas właśnie tej dyskusji pod poprzednią audycją napisałem i to też będzie — aha, dobrze, 20:06 — i to też będzie, kochani, tak jakby podsumowanie metody pana Kazimierza i tego, o czym rozmawialiśmy.
To znaczy podsumowanie, nie podsumowanie, moje zdanie na ten temat. Napisałem tak: że cel i sposób został przedstawiony ludziom już dawno. Taki koleś jak Jezus powiedział, jak powinniśmy żyć, co jest w życiu najważniejsze. Miłość. Miłość zbudowana na prawdzie. To jest najważniejsze. Taki koleś jak Budda pokazał, jak ten stan osiągnąć. Tu ja nic nowego nie wymyślam, kochani. Jeżeli tam czytacie trochę o mnichach czy o jakichś tam osobach właśnie uprawiających buddyzm, to w dużej mierze na czym jest to oparte? Na ciszy i podróży w głąb siebie.
Nie gdzieś, tylko podróży w głąb siebie. Nie szukanie czegoś. Że oświecenie osiąga się poprzez podróż w głąb siebie i usunięcie tego z siebie samego. Usunięcie tego, co nam przeszkadza w okazywaniu miłości do siebie i do innych ludzi. W sobie. Nie w innych ludziach. W sobie. Ja nikomu nie mówię, co ma w sobie zmienić. Chyba że ktoś mnie wyraźnie zapyta o to, co moim zdaniem on powinien zmienić. Ja wiem, co ja mam zmienić w sobie i każdy człowiek.
I namawiam was, kochani, do tego, żebyście wy też znaleźli to, co wam przeszkadza w samych sobie. Dajcie spokój innym ludziom, bo mówienie innym, co mają zrobić, nie ma nic wspólnego ze świadomością. Dla mnie osobiście. Namawianie ludzi, by zechcieli, by zrozumieli, że jedyna rzecz, jedyne miejsce, gdzie można cokolwiek naprawić, to jest swoje własne wnętrze. Taka jest prawda. I że miłości nie szuka się na zewnątrz, tylko w sobie. Odkrywa się tą miłość, tworzy się tą miłość, a eliminując kolejne konotacje emocjonalne z jakimiś sytuacjami, odzyskuje się wolność, ponieważ jakaś konotacja emocjonalna z daną sytuacją jest jakimś wzorcem zapisanym w podświadomości. Z jakiegoś powodu uważamy, że to jest złe bądź dobre.Dla mnie złe jest to wszystko, czego inni oczekują ode mnie bądź wywierają nacisk, żebym zrobił coś tak jak oni chcą wtedy, kiedy oni chcą, w taki sposób, w takiej formie, jak oni chcą, bez pytania mnie, czy ja mam na to ochotę. To jest złe dla mnie. Ale nie jest złe dla mnie to, co każdy człowiek robi ze swoim życiem.
To jest bądź może być złe dla tego człowieka, nie dla mnie. I nic mi do tego. Ani mu nie jestem w stanie pomóc, ani nic za niego zrobić. Mogę go co najwyżej podirytować, zdenerwować, wkurzyć albo jeszcze gorzej. Wszystko, co wkracza w moją przestrzeń życiową, może być dla mnie złe, chyba że się na to zgodzę świadomie i na to pozwolę. Natomiast wszystko to, co w mojej sferze życiowej, w mojej przestrzeni osobistej jest mi narzucane wbrew mojej woli, jest dla mnie złe. Czy przez moją podświadomość, czy przez czynniki zewnętrzne. I na tym się skupcie. Dajcie święty spokój innym ludziom. Co kogo obchodzi, kto co robi ze swoim czasem, jak go spędza, z kim go spędza, na czym go spędza?
Kiedyś ktoś mi powiedział, że ja jestem mało przekonywujący. Może byłbym bardziej przekonywujący, gdybym chciał kogoś do czegoś przekonać. Natomiast ja nikogo do niczego nie chcę przekonywać. Jestem z wami do tego momentu, dopóki ktoś będzie chciał zrobić użytek z tego, co mówię. Do tego momentu, dopóki będę wierzył w to, że to, co robię, może sprawić, że czyjeś życie będzie weselsze, przyjemniejsze, spokojniejsze. Będę to robił do tego momentu, dopóki będę miał przekonanie, że robię coś, by miłości i prawdy na świecie było więcej. I taki jest cel tego, co robię. Taki jest dla mnie sens tego, co robię. Wiara w to, że może miłości i prawdy będzie więcej na ziemi, że może ktoś postanowi też wprowadzić do swojego życia więcej miłości i prawdy, że może ktoś zrozumie, w czym jest problem i na czym należy się skupić w jego życiu, żeby tak się stało. Decyzja, kochani, należy do każdego z was.
Tak jak powiedziałem, mnie może zaboleć to, co ja zrobię ze swoim życiem. Was to nie zaboli, co ja zrobię ze swoim życiem. Natomiast was zaboli to, co zrobicie bądź czego nie zrobicie ze swoim życiem, a tak naprawdę nie z życiem, tylko z samym sobą. Jeżeli chcecie się o tym przekonać, jak zmienia się patrzenie, jak zmienia się emocjonalność człowieka, jak zmienia się poziom spokoju w życiu, to szukajcie prawdy i starajcie się tą prawdą myśleć. Prawdą, czyli obiektywnie, bez osobistych konotacji emocjonalnych z daną sprawą. A jak już się pojawiają, to zadajcie sobie pytanie: dlaczego mnie to irytuje? Dlaczego mnie to denerwuje? Dlaczego mnie to wkurza? Dlaczego mi to przeszkadza? Przecież to nie moje życie.
Kto dał mi prawo do wtrącania się w życie drugiego człowieka? Kim ja jestem, skoro nawet Bóg dał nam wolną wolę? Nawet Bóg dał nam wolną wolę. Kto nam nie dał wolnej woli? Drugi człowiek, nasz bliźni, nasz przyjaciel. To my sobie nie daliśmy wolnej woli. To my się wpieprzamy jedni drugim w życie. To my chcemy decydować. To my chcemy mówić, co jest właściwe, co jest niewłaściwe dla drugiego człowieka. Co powinien, czego nie powinien, jak się powinien zachować, a jak się nie powinien zachować.
A tak naprawdę mówimy wtedy o sobie. Tak naprawdę, kochani, w takich sytuacjach mówicie o sobie. Nie o drugim człowieku, tylko o sobie. O tym, co według was jest dobre, a co złe. A spójrzcie na to z punktu widzenia prawdy i miłości. Z punktu widzenia prawdy i miłości, z punktu widzenia świata oczami duszy guzik wam do tego, kto jak żyje. Z punktu widzenia prawdy i miłości to to, co ja mówię, czy to, co mówi inna osoba, nie podlega żadnej ocenie. Jedyne co, to można się zastanowić, co ja z tego dla siebie mogę wyciągnąć. Ile? Czy godzina dwadzieścia audycji była warta, ta godzina dwadzieścia mojego czasu była warta tego i czy to, co wyciągnąłem dla siebie, było warte tej godziny dwadzieścia?
Czy może lepiej było obejrzeć film w telewizji albo obejrzeć jakiś inny program na YouTubie, czy w jakimś innym radio, czy gdziekolwiek indziej, czy przeczytać książkę? To jest jedyna ocena tego. Nikt z was, i mówię to wprost, otwarcie, nikt z was nie ma wiedzy, żeby ocenić przydatność jakiejkolwiek informacji, takiej ogólnopojętej. Czy ta informacja była ważna, czy była nieważna. Wiecie dlaczego? Bo musielibyście najpierw zgodnie z prawdą zapytać wszystkich, którzy tą informację usłyszeli, co ta informacja spowodowała w ich życiu. Wtedy można ocenić wartość jakiejś informacji. W przeciwnym razie wyrażacie tylko i wyłącznie swoje subiektywne zdanie na dany temat. Więc tak naprawdę więcej w takich sytuacjach mówicie o sobie niż o tej informacji, bo być może nam się coś nie podoba, a sto tysięcy osób mówi: „Było super”. Więc nasze niezadowolenie nie mówi o jakości tej audycji, tylko o naszym stosunku do tej audycji czy do tej informacji, czy do tego materiału.
Bo sto tysięcy ludzi powiedziało: „Super”. Więc naprawdę, kochani, zacznijcieSkupiać się na sobie. Skupiać na sobie i na tym, co wy w sobie możecie odnaleźć, co w was, w każdym z nas przeszkadza być szczęśliwym i radosnym człowiekiem. To jest cel. Zmienić samego siebie i usunąć to, ten strach, te ograniczenia, te obawy, te przekonania, te poglądy, które przeszkadzają nam być szczęśliwymi ludźmi. To jest cel. I jak już to zrobicie, to wtedy możecie się zastanawiać nad tym, co robić dalej, jaki będzie następny etap, następny level waszego rozwoju. Ale najpierw stańcie się szczęśliwymi i radosnymi ludźmi. O to was proszę. Do tego akurat was namawiam.
Do tego będę was przekonywał. Szukajcie sposobu i grzebcie tam, gdzie się da coś wygrzebać. Ostatnio, jak z panią Moniką rozmawiałem, podawałem dużo przykładów i nasze życie porównałem do samochodu. Nasz proces zmian. Ludzie często grzebią w silniku, bo nie mogą jechać. Gazu dodają, gazu dodają, gazu dodają i nie jadą, bo nie zauważyli, że mają zaciągnięty hamulec ręczny albo bardzo często zapomnieli, że muszą chociaż wrzucić bieg. A tym hamulcem ręcznym jest nasza ziemska natura. To ona trzyma nas. Nasza podświadomość trzyma nas w strachu i nikomu na świecie tak naprawdę nie zależy, żeby nas z tego strachu wyrwać. Rozumiecie?
Nikomu. Ludzie będą wam dawali rady, jak żyć. Natomiast wy doskonale sami wiecie, że jeżeli zaczniecie mówić prawdę, to potracicie wielu znajomych. To jest strach. Dlatego wielu ludzi nic nie robi, bo boi się tego, co będzie, jak raptem zrozumieją, na czym im zależy i zrozumieją i zaczną jeszcze do tego mówić, że to, w czym żyli, im nie odpowiada, że to nie było zgodne z ich naturą, że takie postępowanie mojego szwagra nie jest zgodne z prawdą i z miłością. Że takie postępowanie mojej żony, mojej teściowej, mojego szefa, mojego kumpla nie jest w zgodzie z miłością i prawdą. Ludzie się boją prawdy. Wy też się boicie i też boicie się prawdy tego, co zastaniecie w środku samych siebie. I jeszcze tak na koniec to, co miałem się odnieść do tego, co pan Kazimierz. W poprzedniej audycji mówiłem o tym czasie spędzonym na sobie i dla siebie.
Mówiłem o przebodźcowaniu, o tym, że medytacja jest jedną z form, taką najbliższą mi do poznania samego siebie. Ale medytacja też przez większość ludzi jest używana jako sposób wyciszenia się. A poznanie samego siebie to nie jest wyciszenie, kochani. Wyciszenie, tak jak mówiłem, to jest etap, gdzie skupiamy swoją uwagę na jednej czynności po to, żeby nasz mózg odpoczął od tych wszystkich bodźców. Natomiast poznanie samego siebie to jest krzyk, to jest płacz, to są sytuacje i emocje, które nie są fajne, bo to nie radosne sytuacje trzymają nas w okowach strachu, tylko smutne, złe, tragiczne, nieprzyjemne. To strach, ból, lęk, przerażenie. Te emocje, które siedzą w nas, to one nas trzymają w szachu. Nie uśmiech, nie radość, nie miłość, nie współczucie, nie empatia, nie uśmiech. Nie to nas trzyma w strachu, tylko wszystko to, co było dla nas na jakimś tam etapie życia złe. To nas trzyma w strachu.
To nas blokuje przed byciem osobą szczęśliwą. To, że ktoś kiedyś powiedział, że jestem głupi. To spowodowało, że dalej myślę o sobie, że jestem głupi. To, że ktoś mi powiedział, że czegoś nie zrobię, że do niczego w życiu nie dojdę. To nas trzyma w strachu i w przekonaniu, że do niczego nie dojdziemy. Brak szczęśliwej rodziny budzi w nas przekonanie, że nie zasługujemy na dobrą rodzinę, że nie wiemy, jak wygląda dobra rodzina. Te emocje, kochani, z tymi emocjami to one muszą z nas ulecieć. Ale najpierw muszą się pokazać. Te emocje musimy uwolnić. Więc poznawanie samego siebie to nie jest cisza.
Owszem, trzeba wyłączyć podświadomość, żeby te emocje mogły wyjść. Natomiast trzymanie się w ciszy to nie jest poznawanie samego siebie. Owszem, to jest pomysł na uzyskanie spokoju, a nie na poznanie tego, co w nas siedzi. A to, co w nas siedzi, nas trzyma, blokuje i nie pozwala być szczęśliwymi, żyć miłością i prawdą. Dobrze kochani, rozgadałem się, ale mówię i tak nie poruszyłem jeszcze połowy tych tematów, które pewnie bym chciał. No cóż, ja powiedziałem, co miałem do powiedzenia. Wy teraz powiecie, co wy macie do powiedzenia i zobaczymy, co z tego wyjdzie. Oczywiście czekam na informacje kochani od was, jak wy to tam sobie, że tak powiem, postrzegacie i czy jakby przybliżyliśmy się we wspólnym zrozumieniu tego, co ja robię, czy nie. Nie wiem, jak tam jest sytuacja z komentarzami.
[01:00:19] - Pan Kazimierz tutaj się szykuje chyba z tego, co widzę do zadzwonienia w drugiej części audycji, także możemy chyba spokojnie z czystym sumieniem przerwę zrobić i zrobić tę drugą część. Tak mi się wydaje.
[01:00:34] - Dobrze, no to w takim razie z pewnością ma pan przygotowany jakiś fajny kawałeczek. Ile mamy czasu, panie Marku?
[01:00:40] - Mamy tak ze cztery minuty. Równe cztery minuty.
[01:00:45] - Dobra. W takim razie kochani za tą oficjalną część dziękuję. Zostawiam was na chwilkę z panem Markiem oraz jak zwykle cudowną muzyką i widzimy się za chwilkę.
[01:00:58] - Ja tu tylko jeszcze dodam, że zauważyłem, że troszkę jeszcze pana Sławka rwało, ale już nie chciałem mu przerywać, ale zauważyłem z kolei, że na głównym komputerze, z którego nadaję tę audycję te przerwy jakoś nie występują. Także włączyłem nagrywanie też na drugim komputerze. Nagrywam to, co się dzieje na Google Meet bezpośrednio z Google Meet. Także postaram się wstawić ten nieuszkodzony fragment nagrania do zapisu audycji. Troszkę będzie pewnie słychać taką lekką różnicę w jakości dźwięku, ale siła wyższa tutaj zadziałała, o tym zdecydowała. Także postaram się, żeby ta różnica nie była jakaś strasznie wysłyszalna. Także zaczynamy teraz krótki przerywnik muzyczny, a w przerywniku dzisiaj artysta podpisujący się jako Radiology w utworze „Four Years in Fragments”. Bardzo relaksacyjny utwór, taki ambientowy, właściwie czysty ambient można powiedzieć. Wracamy do audycji „Świat oczami duszy” już za jakieś cztery minuty z lekkim hakiem. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu.
Zostańcie państwo z nami. Przechodzimy do drugiej części audycji „Świat oczami duszy”. Ten ambient okazał się taki może nie do końca czysty. To były jeszcze jakieś domieszki muzyki elektronicznej i czegoś tam jeszcze, ale myślę, że chyba pasowała ta muzyka do charakteru audycji.Myślę, że wielu słuchaczom się to spodobało. Przypomnę tylko jeszcze, kto to nagrał, kto to skomponował, nagrał i wypuścił do internetu. To był artysta podpisujący się jako Radology. Utwór zatytułowany „Four Years in Fragments”. A my wracamy do drugiej części audycji „Świat Oczami Duszy”. Do tej części, w której pan Sławek Bączkowski będzie czytał komentarze i się do nich odnosił. Będziemy także odbierać państwa telefony.
Linia telefoniczna jest już teraz otwarta. Można do nas dzwonić na nasze numery stacjonarne 32 746 00 08. Posiadaczy telefonów komórkowych zachęcam oczywiście do dzwonienia na nasz numer komórkowy. Może się włączy tak zwane VoIP, nazywane też HD Voice i będziemy się jeszcze lepiej słyszeć. Nasz numer komórkowy to oczywiście 530 620 493. Skype: radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupie Radia Paranormalium. A kto woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl.
A więc panie Sławku, oddaję panu głos. Czekamy na pana Kazimierza. Z tego, co tutaj widziałem, pan Kazimierz szykuje się do zadzwonienia. Czekamy jak najbardziej.
[01:08:31] - Tak jest, panie Kazimierzu. Dziękuję, panie Marku. Panie Kazimierzu, za chwileczkę, bo ja tych komentarzy nie widzę za dużo. Więc jakby pan poczekał tak pięć minutek z dzwonieniem, to ja bym doleciał z tymi komentarzami i wtedy bym zaprosił i byśmy sobie porozmawiali. Bo tutaj widzę tak: Paméluna, Laboratorium Recyklingu, Equilibrium się pojawił, Marek Żiarko, Karolina, Belfast, Łukasz. Powiem wam tak, oprócz tych przywitań, witam was kochani, ci, którzy się tutaj zameldowali. Do 21.21 był spokój z komentarzami, więc nie wiem, o co chodzi. Czy jakaś przerwa w Messengerze była, bo o 21.00 dopiero widzę Paméluna napisała: „Niekiedy mówiąc komuś, co według nas robi źle, to znaczy zwracając mu uwagę na pewne aspekty w życiu, otwieramy też tym mu oczy, czego on nie zauważył wcześniej”. Niekiedy tak. Natomiast pamiętajcie o tym, skąd u was przekonanie, że komukolwiek otwieracie oczy?
To jest takie dla mnie proste pytanie. I poza tym, czy temu komuś zależy na otwarciu oczu? Każdy człowiek, który chce coś znaleźć, odkryć, zmienić, zrozumieć i ma taką potrzebę w dzisiejszych czasach, bez problemu to znajdzie. I ja w swoim przekonaniu zwracam uwagę ludziom na coś, żeby mu otworzyć oczy w sytuacjach, kiedy to dotyczy mnie, bądź wtedy, kiedy mnie o coś zapyta. Pani Monika, która mam nadzieję, że nas dzisiaj słucha, z pewnością będzie mogła poświadczyć, że w momencie, kiedy coś dotyczy mnie, na przykład zadaję pytanie: skąd u pana, pani bądź u ciebie takie przekonanie, że ja chcę to wiedzieć? To jest taka fajna forma otwarcia oczu. Nie interesuje mnie to, na przykład jeżeli ktoś zaczyna mi opowiadać o innych ludziach. Nie jestem zainteresowany rozmową. Mogę być zainteresowany, co u ciebie, natomiast nie jestem zainteresowany rozmową na temat osób trzecich. Więc skąd to przekonanie, że komuś coś otwieramy?
Pan Kazimierz zapytał na antenie. Oczywiście już rozmawialiśmy. Witaj Adamie. Bardzo fajna audycja. Cieszę się, że jesteś na żywo, bo ostatnio tak mówiłeś, że trochę rzadziej jesteś. A tak nie ukrywam, ale to prywatnie ci napiszę, mam nadzieję, że w tym tygodniu, że ściągnąłem cię troszeczkę myślami. Ale to napiszę ci w mailu. Magda Michalczyk pisze: „Dziś w pełni otrzymałam odpowiedź na wątpliwości ostatnich dni. Dziękuję. Było warto jak zawsze”.
Bardzo się cieszę, droga Magdo, że warto było tą godzinę 20 poświęcić czy godzinę 30. Paméluna pisze: „Szczególnie przed podjęciem ciężkich decyzji ten hamulec jest przeważnie zaciągany, gdyż boimy się ryzyka zmian”. Kochani, powiem tak: jak usiądziecie tak naprawdę do samych siebie, jak naprawdę zrobicie to, o czym mówię od bardzo dawna, to będziecie doskonale zdawali sobie sprawę, jak zrobicie to uczciwie względem siebie, kiedy ten hamulec, ile razy dziennie jest zaciągany.Ja powiem więcej: większość życia ludzie tak naprawdę jadą na hamulcu ręcznym, bo ten hamulec ręczny jest zaciągany nawet w prostych sytuacjach życiowych. Pomyślcie sobie to, o co prosiłem, żeby tydzień spróbować pożyć z samą prawdą. Czyli mówicie coś do drugiej osoby i zastanówcie się, co byście tak naprawdę chcieli powiedzieć tej osobie. Reagujecie w jakiejś sytuacji, zastanówcie się, jak naprawdę chcielibyście zareagować. W tych trudnych decyzjach oczywiście zauważamy to, że się boimy. Natomiast ile jest prostych sytuacji w ciągu dnia. Kumplowi w pracy, koleżance, która przyszła, my siedzimy nad czymś, a ona trzepocze nam nad głową. Ile razy chcemy powiedzieć człowiekowi: „Nie teraz, daj mi spokój, nie przeszkadzaj mi teraz, jestem skupiona.
Nie podoba mi się to, co mówisz”. Pani w sklepie, pani w autobusie, panu na przystanku autobusowym. Ile jest takich sytuacji, kiedy nie mówimy tego, co byśmy chcieli powiedzieć? Więc w moim przekonaniu, z mojego doświadczenia wynika, że ten hamulec to tak naprawdę jest najczęściej używana część naszego samochodu. Adam pisze: „Wiesz, Sławku, w mojej lakonicznej wypowiedzi chodziło o to, że nie mogę się doczekać efektów twojego projektu transformacji podświadomości oraz projektów pobocznych typu webinary. Zwyczajnie wyczekuję”. Widzisz, drogi Adamie, dlatego cię ściągnąłem trochę myślami, bo historia zatoczyła koło. Znowu się mocniej przymierzyłem do tego. Już mam nawet jakieś postępy. Co do webinarów to była próba zrobienia, ale niestety z braku chętnych na teren, więc wrócimy do tematu po wakacjach, bo teraz też widzę, że mniej ludzi audycje ogląda.
Po prostu ludzie odpoczywają i ja się bardzo cieszę z tego powodu. Niech się cieszą, niech korzystają ze słońca, z witaminy D oraz tej radości, do której namawiam. Natomiast tak między nami mówiąc na antenie, to nie wiem, czy pamiętasz filmy, które mi kiedyś podesłałeś. Wygrzebałeś je i okazało się, że ja do nich z powrotem wróciłem. Także historia zatoczyła koło i właśnie przy oglądaniu tych też sobie pomyślałem, mówię: „Muszę do ciebie się odezwać, napisać”. Ale czekałem, aż będą bardziej spektakularne efekty. Natomiast z panią Moniką jak rozmawiałem, to ściąganie myślami, to, o którym teraz mówię. Padło pytanie, czy możemy być połączeni emocjonalnie czy energetycznie z jakimiś osobami. Oczywiście, że tak. Kochani, ja przynajmniej osobiście znam wiele sytuacji ze swojego życia, kiedy za pomocą tego narzędzia, które się nazywa czakrą trzeciego oka, w pewnym momencie zaczynam myśleć o kimś zupełnie bez przyczyny.
I później za kilka dni czy nawet tego samego dnia okazuje się, że ktoś dzwoni do mnie na przykład wieczorem i opowiada mi o historii, która miała miejsce w jego życiu akurat wtedy, kiedy ja zacząłem o nim myśleć. Ostatnio taką spektakularną sytuację miałem w tym roku, jak się obudziłem o 5.00 rano, bez żadnego powodu. Obudziłem się, usiadłem na łóżku, co mi się w zasadzie nie zdarza. Nasłuchiwałem, czy coś się wydarzyło. To był styczeń, nawet dokładnie wiem który. Mówię: „Może jakiś hałas, może coś?” Ale patrzę, pies nie reaguje. Więc mówię: „Tu nic zewnętrznego się nie wydarzyło”. I nie wiedziałem, z jakiego powodu. Oczywiście późnym popołudniem dowiedziałem się, jak rozmawiałem ze swoją córcią, że o 5.00 rano odeszły jej wody płodowe i właśnie o 5.00 rano pakowali się do szpitala. Notabene za godzin kilka pojawił się mój pierwszy wnuczek.
Więc obudziłem się z takim niepokojem, z takim pobudzeniem, z takim czymś, że coś się dzieje. Także tak. Myślę, Adamie, że taki mechanizm również tutaj u nas zadziałał, z czego bardzo się cieszę. Pan Kazimierz napisał, że: „Mam trochę niedosyt, bo nie czuję się jechany. Nie wiem, czy miałem być, a wolałbym, aby to do mnie dotarło, jeżeli powinno”. Strasznie skomplikowana ta wypowiedź, panie Kazimierzu. Ja nikogo dzisiaj nie jechałem i też nie było takiej mojej intencji, jak nigdy zresztą, żeby komuś coś tam pojechać. To są właśnie nasze osobiste konotacje emocjonalne z danymi słowami, stwierdzeniami, sposobem mówienia i tak dalej. Natomiast tu nie było mowy o żadnym jechaniu. To była tylko po prostuJakaś kolejna porcja prawdy w moim wykonaniu.
Astra się przywitała tutaj z nami, więc panie Kazimierzu, jeżeli jest pan pod telefonem, to serdecznie zapraszam. Dobrze, w oczekiwaniu na pana Kazimierza.
[01:18:59] - No właśnie, pan Kazimierz się zameldował teraz z powrotem na czacie. Pisał, że musiał na chwilkę wyjść. Czekamy w takim razie teraz na telefon.
[01:19:09] - Tak jest, panie Kazimierzu, jak ma pan chwilkę, to serdecznie zapraszam.
[01:19:18] - Ja może przypomnę przy tej okazji numery telefonów do nas. Stacjonarny 32 746 0008. Komórkowy 536 620 493. Halo, halo! Nie wyświetlił mi się. Nie mam tego numeru w liście numerów. Czy się słyszymy?
[01:19:47] - Tak, słyszymy się. Zgubił mnie pan, panie Marku. Kazimierz.
[01:19:52] - Chyba mamy jakiś problem tutaj z połączeniem internetowym. Halo, halo, panie Kazimierzu, czy się słyszymy teraz? Troszkę rwie.
[01:20:02] - Już lepiej. Mówię, słychać mnie?
[01:20:05] - Już lepiej.
[01:20:06] - Ja pana słyszę.
[01:20:08] - Okej, dobra. Dobrze już jest?
[01:20:12] - Tak.
[01:20:12] - Z mojej strony ja słyszę pana dobrze.
[01:20:15] - No to świetnie. Pomimo problemów się udało. Sobie tylko przyciszę, bo na słuchawkach mam wteczkę. Dobrze, moi drodzy, ja bym chciał ten temat troszeczkę pociągnąć głębiej i dalej.
[01:20:33] - Który?
[01:20:34] - Ten temat poruszany w pierwszej części. W zasadzie mnie się tak wydaje, że to jest taki troszeczkę temat innego patrzenia się każdych z dyskutantów, tak to ujmę. Ma inny sposób patrzenia się na to, czym powinna być audycja. Nie wiem, czy to dobre słowo, „powinna być audycja”. Ja się zastanawiam, czy nie wypadałoby troszeczkę kontekstu rozszerzyć, z czego ta dyskusja w ogóle wynikła, bo nie wiem, czy wszyscy będą wiedzieć, tak?
[01:21:23] - Nie. Panie Kazimierzu, ja powiem tak, przepraszam, że wpadam w słowo, natomiast jak powinna być audycja? Zasada jest prosta. Ja was proszę, kochani, o podrzucanie-
[01:21:36] - To jest pański biznes.
[01:21:38] - Tak. O podrzucanie tematów, o których chcielibyście, żebym mówił. Owszem, słucham głosów na temat tego, że komuś się coś może podobać bądź nie podobać, natomiast zasada jest prosta. Ja to robię tak, jak ja uważam, że powinno być, bo to jest moja audycja, jak ja to widzę, jak ja to czuję. Natomiast każdy słuchacz ma prawo wyboru, czy jemu to odpowiada, czy nie. Natomiast każde sformułowania i parę osób już się na mnie za to obraziło, że ktoś czegoś oczekuje ode mnie. Więc od razu mówię, pozostańcie w swoim oczekiwaniu, bo ja nie jestem tutaj. To nie jest koncert życzeń. To, jak będzie wyglądała audycja, jaka będzie formuła tej audycji, to przede wszystkim ja mam się dobrze czuć z tym, co ja mówię i przekazuję. Jeżeli to ma być prawdziwe, jeżeli to ma być wiarygodne, to musi płynąć to ze mnie, a żeby płynęło to ze mnie, to musi być to jak najbardziej naturalne dla mnie.
Więc ja nie zmienię swojej natury w związku z oczekiwaniem jednej czy dwóch osób, czy nawet pięciu osób, zwłaszcza że osób słuchających audycję jest kilkadziesiąt podczas każdej audycji i przynajmniej kilkaset, które słuchają później to z podcastu. Więc jeżeli 375 osób napisze, że to jest do dupy, to ja zacznę się zastanawiać, co jest do dupy. Każda informacja, która na przykład może spowodować, że audycja będzie bardziej interesująca bądź bardziej zrozumiała, tak. Natomiast co do samej formuły audycji bądź tego całego, co ja tworzę, to w zasadzie-
[01:23:28] - Ja wiem, że tam była taka dyskusja, panie Sławku, ale nie o to mi chodziło. Bo mnie chodziło bardziej na zasadzie takiej, czym według ludzi jest ten rozwój duchowy. W sensie, że inaczej to rozumieją. Na przykład do tych rozmów, które są prowadzone i do tematów, to takie wrażenie, że to są rozmowy nie o duchowości, tylko o psychologii, prawda?
[01:23:59] - Panie Kazimierzu, nie. Ale to nie brnijmy w to. Dlaczego my znowu będziemy-
[01:24:03] - Nie, ja nie chcę-
[01:24:04] - Ja nie będę rozmawiał z panem o osobach trzecich. Jak ludzie podchodzą czy tak, czy siak. Naprawdę każdy człowiek podchodzi indywidualnie. My zbudowaliśmy, znaczy wy zbudowaliście sobie opinię na podstawie, nie wiem, dzisiaj na czacie odezwało się pięć czy 10 osób, z czego połowa złożyła życzenia. Na czacie zazwyczaj jest kilka osób, które się udzielają, natomiast osób, które słuchają audycji i nic nie mówią, a być może wyciągają z tego zupełnie fajne wnioski, jest kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt razy więcej. Więc co my możemy powiedzieć o ludziach-Jak oni do tego podchodzą? Jak oni nic na ten temat nie mówią, ale są w następnej audycji, bo widzę to po lajkach, po ilości odsłon.
[01:24:57] - Ale panie Sławku, umówmy się, że tą dyskusję ja zostawiam, bo nawet mi się tego nie chciało później czytać. Nie chciało mi się w to wchodzić. Napisałem swoje i nie odnoszę się do tego, kto konkretnie coś napisał, żeby roztrząsać tę sprawę.
[01:25:19] - Panie Kazimierzu, zostawmy ten temat. Niech pan w ogóle o tym nie wspomina.
[01:25:24] - Ale ja tego nie ciągnę, panie Sławku.
[01:25:26] - W tej dyskusji ciągnie pan, bo cały czas pan o tym mówi. Osoby, która uczestniczyła w tej dyskusji, nie ma z nami, więc nie będziemy na ten temat rozmawiać.
[01:25:36] - I nie rozmawiamy.
[01:25:37] - To przejdźmy do tego tematu, o którym będziemy rozmawiali.
[01:25:43] - Właśnie to jest taki temat, bo chciałem wyciągnąć pewne wnioski przynajmniej z początku i chciałbym zahaczyć. Inaczej: chciałbym wyciągnąć wnioski z tej dyskusji, przedstawić swoją myśl i zamknąć pewien temat tym, że pan się do tego odniesie i tyle. Bo o co mi chodzi?
[01:26:22] - Zastanowię się, czy się odniosę.
[01:26:24] - Dokładnie. Bo o co mnie chodzi? Chcę się odnieść do pewnej krytyki. Nie dlatego, żeby z kimś dyskutować, kogo nie ma, tylko dla mnie ważne jest słyszenie pewnych ludzi. Dla mnie to jest cenne. Cenne dlatego, ponieważ wrażenie takie, że rozmawiamy o czymś, co nie jest kwestią duchową, w moim przekonaniu, czy jak to rozumiem, było błędne. Dlaczego? Ponieważ patrzę na to w ten sposób, że jeżeli przychodzimy na świat, to jest właśnie kwestia duchowa. Przychodzimy na świat, mamy przed sobą jeszcze nieznane rzeczy do przeżycia. Wszystkie te rzeczy mogą na nas oddziaływać w taki sposób, jak pan powiedział, że ktoś nie będzie miał w rodzinie miłości na przykład, czy będzie w rodzinie patologicznej, czy będzie przeżywał jakieś straty, traumy, czy będzie miał problemy finansowe, będzie w biednej rodzinie i tak dalej.
Chcąc wejść w ten aspekt duchowy, w jakiejś mierze musimy się zmierzyć z aspektem psychologicznym. Ale ten aspekt psychologiczny nie na zasadzie podsumowania, że psychologia to do psychiatry i do psychologa. Musimy zrozumieć, co się z nami dzieje i przenieść to wszystko w przestrzeń duchową. Znaleźć takie duchowe światełka, które będą pomagały nam zrozumieć problem. Czyli jeżeli nie masz tej miłości, to czym jest miłość? Dążyć do kolejnych etapów. I my w tej rozmowie wtedy to prowadziliśmy. Uważam, że taki mieliśmy cel i zawsze, kiedy coś się dzieje w takich rozmowach, zawsze jest cel taki, żeby wskazywać swego rodzaju drogę w kierunku duchowości. Żeby nie stricte zamykać się na ten aspekt psychologiczny, tylko zadać sobie pytanie, gdzie w tym aspekcie psychologicznym jest duchowość. Tak to chciałem ująć.
[01:29:01] - Odwrotnie. Dla mnie skuteczniejsze jest to i celem dla mnie jest to, żeby duchowość wprowadzać do naszego życia emocjonalnego i psychologicznego. Nie odwrotnie, bo jak my swoją ziemską naturę zaczniemy wprowadzać do duszy, to będzie dramat.
[01:29:24] - A mnie się wydawało, że to właśnie powiedziałem.
[01:29:27] - Właśnie nie. Powiedział pan, że właśnie te aspekty psychologiczne wprowadzać. Owszem, powiedział pan o tych poszukiwaniach i tak dalej. Dlatego ja doprecyzowuję, że celem jest, żeby duchowość, te aspekty duchowe, te wzorce duchowe wprowadzać do naszego życia codziennego. Jak zwykle tylko doprecyzowuję.
[01:29:52] - Pamiętam jak na jednym- to chyba był pan Marek. Pan Marek kiedyś czytał, nie jestem pewien, czy fragment książki. Nie wiem, czy to było na kanale pana Marka. Właśnie odnośnie reinkarnacji. Ktoś napisał książkę, w której spisywał różne przypadki reinkarnacji. Jak ludzie według tej książki jeszcze po tamtej stronie na różne rzeczy się umawiali. I tam było bardzo dużo o emocjach, o tych aspektach stricte psychologicznych, że musieli pewne rzeczy przeżywać i musieli oczekiwać tą drogę.
[01:30:38] - To mogło być albo czytałem którąś książkę, albo prezentowałem, albo tłumaczyłem któryś z wywiadów Toma Campbella. Już nie pamiętam teraz.
[01:30:49] - Możliwe. Tak.Dlatego też to jest takie wzbogacenie dla mnie, bo od dłuższego czasu zacząłem w ten sposób patrzeć na te rzeczy. Zawsze na przykład jak ja na antenie coś próbuję w ten sposób wchodzić w te tematy, to w zasadzie wchodzę od takiej strony. Widzi pan, panie Sławku, musielibyśmy wejść głębiej w ten temat, czego w ogóle to wszystko dotyczyło, bo mi się wydaje, a to nie ma chyba sensu. Mnie się ogólnie podsumowując wydaje, panie Sławku, tak podsumuję, bo mi się nie chce w ten temat nawet już głębiej wchodzić. Moje zdanie: jest taki podział na ludzi, którzy chcą stricte takiej wiedzy i ludzi, którzy chcą się bardziej dzielić czy na różny sposób doświadczeniami i przemyśleniami. Ja uważam, że dzielenie się przemyśleniami jest o tyle ważne, że jeżeli dzieli się przemyśleniem ktoś, kto nie ma doświadczenia, to jest wysokie prawdopodobieństwo, że inni, którzy słuchają i nie mają doświadczenia, współdzielą tę opinię i wtedy łatwo się na antenie odnieść do tej opinii na przykład panu Sławkowi i odnosząc się do jednej opinii, odnosi się jednocześnie do stu i rozjaśnia. A jeżeli ktoś ma opinię zbieżną z opinią pana Sławka, to ci, którzy mają opinię inną, od razu dostrzegą, że mają odwrotną i również wiele rzeczy się rozjaśnia. Dlatego też był taki wątek, że wielkim problemem było, że na przykład ja dzwonię i się dzielę swoimi opiniami i przemyśleniami zaznaczając, że to jest moje, że ja tak robię. Właśnie z tej perspektywy uważam, że jest cenne, że może się pan Sławek odnieść do czegoś konkretnego i jednocześnie trafić do 150 osób.
Chyba nie przestrzeliłem się, panie Sławku, w tym myśleniu?
[01:33:34] - Nie wiem, czy do 150 osób, ewentualnie do ilu? Panie Kazimierzu, ogólnie rzecz biorąc, nazwę rzeczy po imieniu. Ja tych stanów emocjonalnych, o których pan mówi, czy też rozmawiam czasami ze słuchaczami, nie posiadam. Więc ja też dzięki temu sobie uświadamiam, z kim rozmawiam. Ponieważ dla mnie pewne sprawy są już proste, jasne, oczywiste, działające, funkcjonujące i kiedyś nawet myślałem, że wszyscy tak mają. Taki błąd logiczny sobie w założeniu popełniłem, że wszyscy tak mają, tylko im się nie chce. Natomiast czy to coś tam komuś pomoże? Nie wiem. Dyskutowałem właśnie na ten temat z panią Moniką. Nie wiem, czy pomoże.
Ja mam taką prostą zasadę w swoim życiu funkcjonującą od zawsze: jeżeli widzę już, w czym jest problem, zrozumiem, w czym jest problem, to już nie tracę więcej czasu na poszukiwanie przyczyny.
[01:35:03] - No.
[01:35:04] - Tylko skupiam się już na tym, co można z tą sytuacją zrobić, żeby było lepiej.
[01:35:12] - Dokładnie.
[01:35:14] - Natomiast tak bardzo często w różnego rodzaju rozmowach czy komentarzach, czy jakichś tam naszych rozmowach telefonicznych pojawia się ten właśnie aspekt takiego dywagowania, takiego rozważania jeszcze. Dla mnie, z mojego punktu widzenia to jest strata czasu, bo ja w zasadzie to wszystko, co powiedziałem, mógłbym zawrzeć w trzech audycjach i bym mógł powiedzieć tak: tu jest to, tu jest to. Jedyne miejsce, gdzie można grzebać, to jest nasza podświadomość. I teraz skupmy się, bo cały syf jest w naszej podświadomości i to już, z jakiego powodu on się tam wziął na przykład mnie za specjalnie już nie interesuje. To jest trochę tak wie pan, jak z samochodem, tak? Zresztą tak samo mam z ludźmi, z którymi gdzieś współpracuję, bo to jest taka mania wchodzenia gdzieś tam i patrzenia, kto co zrobił przed nami źle. A mnie to nie interesuje. Mnie interesuje stan zastany, czyli mam taką a taką sytuację konkretną i w takiej konkretnej sytuacji muszę sobie jakoś poradzić i nic tej sytuacji nie zmieni. To, czy ktoś coś spieprzył, czy ktoś coś zrobił źle, czy powinien zrobić inaczej, nie ma już dla mnie żadnego znaczenia. To jest tak jak z samochodem, który się zepsuje.
Dywagacje na temat tego, dlaczego on się zepsuł, mogą mi tylko pomóc w rozwiązaniu problemu. Ale kto? Jak się tym poprzedni właściciel, jak się tym samochodem opiekował? Który mechanik tam mógł coś jeszcze przy okazji źle zrobić? I całe mnóstwo tych procesów, takich wstecznych, które ludzie przeżywająMnie to nie dotyczy. Dla mnie jest zepsuty samochód i całą swoją uwagę skupiam na tym, żeby go uruchomić. Nie przeżywam emocjonalnie, że to na pewno ktoś mnie oszukał, że to jakiś złodziej mi go sprzedał albo handlarz, albo ktoś zrobił to specjalnie, albo niespecjalnie.
[01:37:19] - Tylko nie za bardzo.
[01:37:20] - Albo mechanik nie dokręcił śruby.
[01:37:24] - Nie wiem, czy my mówimy o dwóch różnych rzeczach.
[01:37:27] - Bardzo możliwe.
[01:37:29] - Dobra, konkret. Walniemy takie konkrety, okej?
[01:37:38] - Właśnie konkretem było to, że pan się skupia jeszcze bardzo często na różnego rodzaju dywagacjach, a ja się skupiam już na konkretnym poszukiwaniu rozwiązania.
[01:37:49] - Akurat ja te dywagacje różne — w zasadzie nie mam pojęcia, co pan rozumie przez dywagacje. Tylko że to jest z perspektywy takiej, że jako osoba, która coś tam próbowała przez pewną drogę przejść, to ja te dywagacje po prostu znam, że one są. Ja je chciałem dlatego niekiedy poruszyć, ponieważ one też są w głowach wielu ludzi, bo też rozmawiam z ludźmi. Może tego nie zaznaczyłem wystarczająco, bo ja często właśnie powtarzam na przykład, że ja kiedyś tak myślałem, że ja kiedyś tak miałem. Powtarzam takie rzeczy.
[01:38:39] - Mhm.
[01:38:40] - I czuję, że ktoś tego nie słyszał, że ja mówię, że ja kiedyś tak miałem. Ja kiedyś tak myślałem. Mnie się kiedyś tak wydawało. Albo potem, że teraz na przykład mam już w ten sposób. Dzielę się tym, czym było, tym, co jest i staram się wyłowić też i dla pana, i dla słuchaczy coś, do czego pan się może odnieść.
[01:39:01] - A ja się skupiam, panie Kazimierzu, na tym, jak ma być.
[01:39:06] - No.
[01:39:06] - Czyli chronologicznie to układając, pan jest tak troszeczkę względem mnie w przeszłości.
[01:39:18] - No.
[01:39:19] - Ja nie mówię. Opisuje pan ten sam proces, który opisuję również ja, tylko pan go opisuje w tych fazach początkowych, a ja jestem już w tym miejscu, kiedy ten problem już jest. On już wyszedł i teraz ja mam znaleźć sposób, jak go rozwiązać. Pan opowiada o tym, jak pan doszedł do tego, że ten problem stał się dla pana znany, że pan nie widział kiedyś tego problemu. Później poprzez jakieś procesy pan w końcu zrozumiał, że ten problem jest. Wszystkie te procesy, jak to się stało, jak do tego doszło, co pan zrobił i tak dalej. A ja już jestem w tym miejscu, że ja już ten problem wyciągnąłem pęsetką i już go mam pod lupką i już zastanawiam się, co tu nie gra i co z tym zrobić, żeby to naprawić.
[01:40:14] - Teraz się rozumiemy. Tylko że właśnie to jest to, że w komentarzach będąc, czytając je, po prostu stwierdziłem, że wypada podzielić się tym względem komentarzy, co padały. Na takiej zasadzie, że jakby ludzie byli jeszcze z tyłu.
[01:40:33] - Panie Kazimierzu, nie wiemy, gdzie są.
[01:40:36] - Do komentarzy się odnosiłem.
[01:40:38] - Nie, panie Kazimierzu, odniósł się pan do jednego komentarza.
[01:40:41] - Nie, to nie w tym. Ja nie mówię o komentarzach pod filmikiem.
[01:40:50] - Nie wiem, o jakich komentarzach pan mówi teraz.
[01:40:53] - Bo my mówimy o naszych rozmowach w trakcie audycji. Czy o czym my mówimy?
[01:40:58] - Ja nie wiem.
[01:40:59] - Ja mówię o rozmowach.
[01:41:01] - Padło słowo „komentarze”.
[01:41:06] - Nie. Ja mówię o tym, o czym my rozmawiamy w trakcie audycji.
[01:41:12] - Ale z komentarzy pan wywnioskował, że ludzie są gdzieś tam jeszcze w jakimś tam innym miejscu.
[01:41:17] - Komentarze obok w czatach, kiedy ludzie piszą, że ja bym chciał to się dowiedzieć, chciałbym to zrozumieć. Więc ja wtedy, dzwoniąc, odnoszę się do niektórych słów słuchaczy. O tym mówię.
[01:41:32] - Okej. Panie Kazimierzu, to ja myślę, że moglibyśmy w takim razie podzielić tą audycję na dwie części. Pan by prowadził pierwszą część audycji dla ludzi, którzy jeszcze nie wiedzą, czy w ogóle jest problem, albo zastanawiają się jeszcze, czy w ogóle ruszyć. Czy to już jest ten czas, żeby ten ręczny puścić, czy to może jeszcze na tym ręcznym pojechać, bo jeszcze te hamulce nie dymią aż tak bardzo. I tam będziecie sobie dyskutować, opowiadać, zastanawiać się, rozkminiać.
[01:42:14] - To bym musiał zrobić całą audycję.
[01:42:16] - A później, jak skończycie, to przyjdę ja i powiem, co z tym zrobić. Bo ja zdecydowanie wolę skupić się na tym. Wie pan, ludzi, którzy wiedzą, że jest źle, znam całe mnóstwo. Historii, jak ktoś się z czymś tam boksował, jak mu było ciężko, jak było źle, jak było słabo, to ja mógłbym tymi historiami pewnie poprowadzić tysiąc audycji i byłyby następne, nie? Więc to opowiadanie o tym, co było kiedyśZwłaszcza takie, które nie kończy się żadnym wnioskiem. To jest grzebanie w historii, a ja historykiem nie jestem. Wolę konkretne pytanie, konkretną sytuację, konkretny tak zwany problem. Wolę się skupić na konkretnym działaniu w celu poprawy sytuacji, z której ktoś jest niezadowolony. Bo opowiadanie mi o tym, że ktoś jest niezadowolony ze swojego życia, mnie nie kręci.
[01:43:34] - Mam wrażenie, że pan trochę generalizuje, bo nigdy panu nie powiedziałem, że jestem niezadowolony z życia. Czuję się, jakbym nie wiedział, o czym rozmawiamy.
[01:43:45] - A kto powiedział, panie Kazimierzu, że ja mówię o panu teraz?
[01:43:48] - Bo tak brzmi, bo rozmawiamy o mnie. Słucham i nie wiem, o czym rozmawiamy w tym momencie.
[01:43:56] - Pan poruszył 150 słuchaczy, więc się zastanawiam.
[01:44:02] - Ja wiem, że są telefony, że ludzie narzekają na różne rzeczy. Zdaję sobie sprawę.
[01:44:11] - Ja mówię tu o sobie, panie Kazimierzu. Nie o panu, tylko o sobie. Lubię skupić się na czymś, z czym mogę coś zrobić.
[01:44:25] - No.
[01:44:25] - Czyli mogę poszukać sposobu, żeby to, co mi nie odpowiada, w jakiś sposób spróbować poprawić, wiedząc, że mi to nie odpowiada.
[01:44:38] - Dokładnie.
[01:44:39] - I cała reszta informacji dodatkowych jest dla mnie stratą czasu. Część naszych rozmów jest czasami z pana strony motywacyjnych, dających nadzieję. Takich wspierających, takich: „Ja sobie poradziłem, wy sobie też poradzicie”. Oczywiście to nie pada, natomiast wydźwięk taki jest. Natomiast ja takich rozmów z nikim nie prowadzę. Jeżeli zaczynam z kimś taką prywatną rozmowę już, to zaczynamy ją dzisiaj, tak? Dzisiaj, 9 sierpnia o godzinie 20:00 zaczynamy i to jest dla mnie punkt zero. Czyli ustalamy sobie, co zrobimy jutro, pojutrze, za trzy dni, za tydzień, za miesiąc, za coś tam. Cała reszta jest już nieistotna. Może owszem, jakieś tam informacje, żeby rozpoznać sytuację, ale tylko te informacje, które są potrzebne do rozpoznania sytuacji.
Natomiast reszta informacji już mi nie jest do niczego potrzebna.
[01:46:01] - Całkowicie się zgadzam.
[01:46:03] - Dlatego selekcjonuję też informacje, które dopuszczam do swojej, że tak powiem, przestrzeni emocjonalno-umysłowej. Żeby wyłuskać tylko te, które mogą posłużyć rozwiązaniu sytuacji czy poprawie sytuacji, naprawie sytuacji. I to mi się sprawdza w życiu, bo przejawia się skutecznością, lepszą organizacją czasu, większą wydajnością, mniejszym obciążeniem emocjonalnym. To też jest wynik duchowości. To jest też wynik świadomości. Żeby nie skupiać swojej uwagi na rzeczach, na które się nie ma wpływu, które nic nie wnoszą, przy których już nic się nie da zrobić. To jest też przejaw takiej świadomości w praktycznym wykonaniu. I to jest efekt uboczny świadomości.
[01:47:10] - Dokładnie.
[01:47:13] - I bardzo przydatny w życiu.
[01:47:17] - Całkowicie się zgadzam. W temacie jeszcze, zakończając, tej medytacji. Bardzo dobrze pan powiedział, że nie chodzi o to, żeby się wyciszyć.
[01:47:36] - Znaczy czasami chodzi.
[01:47:38] - W zasadzie jeżeli chcemy siebie poznać, to chodzi o to, żeby się wyciszyć, bo żeby siebie poznać, to musimy się na pewnym etapie wyciszyć. Natomiast być może to też źle ująłem w tej mojej propozycji, że to wyciszenie ma być dużo łatwiejsze, a później co ktoś zrobi, jak się wyciszy, to jego sprawa. To jest narzędzie.
[01:48:10] - Ale ja też gwoli uczciwości i prawdzie.
[01:48:15] - Jak najbardziej słuszna uwaga.
[01:48:17] - Powiedziałem o tym, żeby właśnie dla tych, którzy gdzieś zaczynają, umieć odróżnić cel. Umieć sobie postawić: po co ja to robię? Mam świadomość tego. Dzisiaj jestem przebodźcowany, bo dużo rzeczy się działo w pracy, w domu. Dzisiaj potrzebuję się najpierw wyciszyć i to ma sens. I wtedy się wyciszam, medytuję, uspokajam, skupiam się na jednej rzeczy i już. Ale wiem, że następnym krokiem, który mam do zrobienia jest to, żeby zrozumieć, dlaczego dałem się przebodźcować i dlaczego te wszystkie negatywne emocje tego dnia mnie wciągnęły.Dlaczego dałem się sam wciągnąć w jakąś negatywną rozgrywkę z czynnikami zewnętrznymi? Dlaczego nie potrafię się od tego odizolować? Co mógłbym zrobić? Dlaczego pewne tematy negatywne mnie tak kręcą?
Dlaczego ja w nie tak fajnie wchodzę? Dlaczego mi się podobają? I tak dalej. Owszem, medytacja uspokajająca, wyciszająca jest bardzo potrzebna, bo bez tego już w ogóle, że tak powiem, sfiksujemy. Każda forma, o której ostatnio mówiłem, która skupia naszą uwagę na jednej czynności i pozwala naszemu mózgowi odpocząć, jest dobra. Jest na pewno z korzyścią dla nas, pod warunkiem, że nie staje się formą ucieczki od życia. Natomiast poznawanie samego siebie, grzebanie w sobie, odkrywanie, dlaczego, co mną kieruje tak naprawdę w życiu, to jest proces następny. I to już nie jest cisza. To nie jest spokój. To są sytuacje, kiedy czujemy, jakby nam ktoś wbił gwoździa w mózg, bo się okazuje, że taka emocja też w nas jest i coś z nią robimy.
[01:50:39] - Powiem panu teraz, że kompletnie nie rozumiem, co pan powiedział i wytłumaczę czemu. Była mowa o medytacji. Czy pan mi chce powiedzieć teraz przez to, co pan powiedział, że pan w trakcie tej medytacji wchodzi w głąb siebie i dochodzi do pana informacja, co powoduje, że jest pan przebodźcowany? Czy dobrze zrozumiałem, czy źle zrozumiałem?
[01:51:17] - Poniekąd tak.
[01:51:20] - Żeby było jasność.
[01:51:22] - Okej. Natomiast nie chodzi konkretnie o przebodźcowanie.
[01:51:29] - To tylko było odniesienie do tego przykładu, co pan dał.
[01:51:34] - Bo przebodźcowanie to jest natłok informacji płynących z zewnątrz. Wie pan, człowiek, który jedzie konno przez, na przykład, nie wiem, jakąś sawannę i obserwuje piękne widoki, nie będzie tak przebodźcowany jak człowiek, który wsiada w samochód i jedzie nim do centrum Warszawy. Więc wie pan, same te czynniki zewnętrzne, niezależne od nas, płynące z naszego wzroku, słuchu powodują to, że nasz mózg pracuje bardzo intensywnie. Czy w pracy mamy dużo pracy, skupiamy się, jest jakaś presja czasowa, coś się tam nie udało i tak dalej, to na to nie mamy za specjalnie wpływu. I tak nasz mózg jest obciążony tymi bodźcami i musi ten czas uspokojenia się tych emocji, tego wszystkiego, tej adrenaliny też, która się pojawia, musi przeminąć, żebyśmy wrócili do jakiejś normy. Natomiast bardzo często ludzie mówią: „Bo ja taki jestem” i na przykład jadą autobusem albo jadą, na przykład, moje ulubione określenie, z korkami. Jadą samochodem w korku przez dwie i pół godziny i przez dwie i pół godziny się nakręcają, przeżywając wszelkie negatywne stany emocjonalne z przeklinaniem, trąbieniem i tak dalej. I to już jest decyzja, która zależy od nas. Emocja, którą my sami wytwarzamy. I w takiej sytuacji, przy takim przebodźcowaniu warto się zastanowić, dlaczego ja się tym denerwuję.
Bo to nie jest coś, co ja muszę robić. Ja mogę tego nie robić. Ja się mogę nie denerwować w korku. To jest moja decyzja, ale coś jest we mnie, co każe mi się denerwować. I mało tego, ja się próbuję uspokoić. Ja próbuję być spokojny, ale ktoś mi wyjechał, więc ja już tam trąbię, już mu tam posyłam palce środkowe, wskazujące, różne tam inne, co tylko możliwe. I nie patrzę, czy są ludzie ze mną w samochodzie, czy są dzieci. Po prostu ludzie bluzgają, przeklinają, krzyczą, plują na siebie. I pytanie jest, co jest we mnie, że ja tak reaguję? I nad tym się warto zastanowić.
Oczywiście, jeżeli ktoś chce, bo może jeździć do końca życia w korkach i zachowywać się w ten sposób, aż się doprowadzi do zawału serca albo do wylewu, albo do jakiegoś groźnego wypadku.
[01:54:30] - W tym, co pan mówi, jest bardzo dużo wieloznaczności. Bardzo często. Dlatego też się nie dziwię, że w tych komentarzach po prostu było wiele takich nieporozumień. W tamtych komentarzach, co czytałem, że każdy tam miał różne zrozumienie audycji, bo to, co ja mówiłem na początku, bo zacząłem od tego, że każdy ma swoją wizję, jak ta audycja powinna wyglądać. Co mam na myśli? Że każdy jakby odebrał ją inaczej, że już ją rozumie inaczej i wszystko, co odbiega od tego zrozumienia, jest zaburzeniem. Mnie się wydaje, że mówiąc w pewien sposób pewne rzeczy, można pana zrozumieć nie tyle, że dwojako, bo to nie byłby jeszcze problem, ale ja mogę mieć błędne przekonanieŻe mam w czymś rację. Ja słucham pana i pan mnie przekonuje, że ja mam rację.
[01:55:26] - Ja pana nie przekonuję.
[01:55:26] - W tym jest problem. Nie, ja mówię, że pan to, co pan powiedział, mnie przekona, że ja mam rację, pomimo że nie mam racji, ponieważ pan w rzeczywistości mówił coś innego. I ja widzę w tym problem, że często tutaj jest rozjazd.
[01:55:42] - A jaki w tym problem, panie Kazimierzu? Prawda jest taka. Ja powiedziałem, mówię o tym wielokrotnie.
[01:55:48] - Ja mam ten problem, że ja nie mam często zielonego pojęcia, jakie jest konkretnie finalne na samym końcu rozwiązanie. Dlatego jedyne, co mnie pozostaje jako słuchaczowi, który ma jakąś aktywność, to wskazać przynajmniej na te błędne rozumowanie, żeby już coś wyeliminować z tego, czego już się nie musimy trzymać. Tak w razie czego.
[01:56:18] - Panie Kazimierzu.
[01:56:19] - Tak sobie myślę.
[01:56:21] - Każdy człowiek. Nie. Ja wielokroć mówię, że ja nikogo, staram się nikogo nie oceniać. Ponieważ pana prawda, subiektywna prawda i subiektywna prawda każdego człowieka jest jego prawdą. Więc o czym tu dyskutować? Jest w dalszym ciągu prawdą.
[01:56:44] - No to.
[01:56:45] - Ja mogę przedstawić swoje stanowisko w tej sprawie i zostawić to drugiej osobie do jakiejś tam oceny bądź weryfikacji.
[01:56:53] - Okej, dobrze, ale pamięta pan, jak pan-
[01:56:57] - I dlatego jest jednoznaczność. Nie, panie Kazimierzu, jeszcze skończę. I dlatego ja dążę, staram się dążyć do tego, żebyśmy rozmawiali przez pryzmat prawdy obiektywnej. Natomiast żeby tak było i to powiedziałem dzisiaj również w audycji, żeby tak było, musiałby pan i wielu słuchaczy, którzy mają na przykład emocjonalne konotacje z tym, o czym ja mówię, te emocjonalne konotacje wyłączyć i właśnie spróbować spojrzeć na to przez pryzmat prawdy obiektywnej. I to jest właśnie ta praca. I to jest też test, bo do momentu, dopóki wkręca się pan w coś emocjonalnie, to podejmuje za pana decyzję pana podświadomość. Świadomość jest bezemocjonalna, ocenia fakty. Ja mówię w taki sposób, żeby pokazać też między innymi tą różnicę, jakie jest postrzeganie czegoś poprzez pryzmat własnej podświadomości, poprzez pryzmat własnej subiektywnej prawdy. A jaka jest różnica w patrzeniu na to przez pryzmat prawdy obiektywnej. Czyli jest korek i ode mnie zależy, co ja w tym korku zrobię ze swoim czasem i ze swoimi emocjami.
Jaką decyzję podejmę. Czy ja się będę wkurzał, czy będę śpiewał piosenki? Czy będę machał do ludzi i uśmiechał się do nich? Czy skupię się na swoich własnych przemyśleniach i wykorzystam ten czas na przykład na rozmowę z samym sobą, na wysłuchaniu na przykład audiobooka Sławka Bączkowskiego? Czy będę wolał z jakiegoś powodu, w myśl mojej prawdy subiektywnej, po prostu się w tym korku wkurzać? To jest nasza decyzja. Znaczy nasza, decyzja każdego człowieka. I nic mi do tego tak naprawdę. Natomiast odnośnie tego, że człowiek, który chce być świadomy i podejmować świadomie decyzje o swoim życiu, bo jazda w korku i wkurzanie się to jest świadoma decyzja dotycząca mojego życia. Jak ja ten czas, te dwie i pół godziny swojego życia wykorzystam i na co?
I pytanie, czy jestem w stanie podjąć taką decyzję i czy jestem w stanie tą decyzję wcielić w życie, że wsiadam do samochodu i mówię: „Będę słuchał audiobooka Sławka Bączkowskiego dzisiaj” i wsiadam do samochodu. Podjąłem taką decyzję i sobie słucham radio. Czy będę w stanie? Czy na przykład zaraz za pierwszym zakrętem ktoś, nie wiem, wyjedzie mi jakiś samochód i ja już się wkręcę w to i moja podświadomość uruchomi mi proces reagowania takiego normalnego. I czy jestem w stanie nad tym zapanować? Czy jestem w stanie wrócić do słuchania audiobooka Sławka Bączkowskiego? Czy już przechodzę na ten tryb podświadomości i będę się już przez następne dwie godziny 25 minut wkurzał, pieklił, złościł i powiem: „Nie, tu nie ma warunków do słuchania audiobooka Sławka Bączkowskiego”. Czy człowiek jest w stanie świadomie zmienić i wprowadzić w życie inną reakcję niż dotychczas? Jeżeli nie jest w stanie, to znaczy, że rządzi nim podświadomość. Bo w myśl prawdy i miłości sytuacja z korkami wygląda w ten sposób, że były, są i będą.
I nic z tym nie zrobimy, chyba że zaczniemy jeździć tramwajami, że przerzucimy się na rower. Natomiast jeżeli chcemy w zimę wygodnie dupkę wozić samochodem w ciepłym samochodziku, to będziemy jeździć w korkach i nic tego póki co na razie nie zmieni. Natomiast co my w tym korku zrobimy, na to mamy wpływ. A czy będziemy chcieli coś z tym zrobić, czy nie, to już zależy od każdego człowieka.
[02:01:16] - Znaczy mnie się wydaje, że tutaj to już na zakończenie podsumuję już swoje podsumuję i trzeba kończyć.Mnie się wydaje, że to jest troszeczkę tak, że jestem przekonany. To jest moje przekonanie. To, co pan powiedział, to w zasadzie nie wiem, jak odebrać i nie jestem jedyną osobą. Bo teraz tak. Po pierwsze, czemu mam się niby nie denerwować, jak coś mnie wkurza? Co miałoby zmienić, że ja słucham pańskiego audiowooka? Czy to miałoby być tak, że będę bardzo spokojny i nic mnie nie zdenerwuje? Czy to będzie tak, że w ogóle moje życie będzie bardziej komfortowe? To jest takie to. Po prostu nie do końca ja wiem w tym przykładzie.
I to jest takie moje, bo pamięta pan, jak swego czasu rozmawialiśmy o spokoju, nie? Że odczucie tego spokoju, że człowiek po prostu się zachwyca, nie wiem, drzewem, zachwyca się trawą. Czy pan dąży do tego? Czy pan dąży do jeszcze czegoś innego? Na przykład ja mogę mieć inne odczucie, ktoś inny inne odczucia, a jeszcze dla kogoś innego spokój jest czymś zupełnie innym, a popełnia jakieś błędy i się będzie utwierdzał w tych błędach. To jest takie moje tylko poczucie dość szerokie.
[02:02:47] - No właśnie widzę, że pan nie wie, ale to jakby ja zawsze mówię taką rzecz. Jak ktoś czegoś nie wie, to może zadać pytanie. Bo dla mnie stwierdzenie „nie wiem”
[02:02:59] - Dlatego zadaję pytanie.
[02:03:00] - Dla mnie stwierdzenie, nie, panie Kazimierzu, dla mnie stwierdzenie „nie wiem” nie jest zachęceniem mnie, nie jest pytaniem w moją stronę, tylko jest stwierdzeniem, że pan-
[02:03:09] - Zadałem pytanie już.
[02:03:11] - To nie wymusza na mnie żadnego działania. Stwierdzenie „nie wiem, nie umiem, nie potrafię” to po pierwsze nie rozwiązuje żadnego problemu, bo ja tego nie umiem. No to nie będziesz miał zrobione, tak? No przecież prosta sprawa. Bo to jest takie trochę dla mnie dziecinne, bo ja nie umiem, nie? Dziecko przychodzi, bo ja nie umiem. Nie umiem, nie wiem, posłać łóżka. No to nie umiesz, nie? No i co w związku z tym? Co się ma wydarzyć w związku z tym stwierdzeniem?
I co ma się wydarzyć ze stwierdzeniem „ja nie wiem”? Jest stwierdzeniem faktu „ja nie wiem”. To nie znaczy, że ja mam udzielić panu jakiejkolwiek rady czy odpowiedzi. Ja udzielam rady i odpowiedzi jak ktoś mnie zapyta: panie Sławku, co ja mam z tym zrobić? Co można z tym zrobić? I tak dalej, i tak dalej. To jest jakby dla mnie słowo klucz. Natomiast wracając do tego przykładu, oczywiście, że tak. Każdy może z tym sobie zrobić, co będzie chciał i najprawdopodobniej każdy tak zrobi. To był przykład o tym, czy jesteśmy, czy jest pan w stanie świadomie decydować o swoich emocjach.
O to. Bo świadomość to jest świadome decydowanie o swoich emocjach. Czyli uważam, że w tej chwili, żeby było bardziej dobitnie, powinienem podnieść głos albo przekląć, albo uderzyć pięścią w stół. Ale to jest świadome. Wiem, że to jakby, nie wiem, zmieni kontekst mojej wypowiedzi, że to podniesie rangę, że to coś tam. To jest świadome, a nie impulsywne, że jestem wkurzony, więc będę napierdzielał ręką w stół. Czy jest pan w stanie świadomie decydować o swoich reakcjach emocjonalnych? Bo oczywiście każdy człowiek jest inny. Jeden będzie, nie wiem, nałoży sobie słuchawki i się wyłączy, a drugi będzie klął i pokazywał wszystkim faki i zapierdzielał łamiąc wszystkie przepisy, ryzykując życie, zdrowie swoje oraz innych. Oczywiście, że tak.
Tylko jest pytanie, czy tą reakcję, czy to zachowanie, tą reakcję emocjonalną człowiek jest w stanie zamienić na inną. Jeżeli jest w stanie zamienić na inną, to znaczy, że świadomie decyduje o swoich emocjach. Jeżeli nie jest w stanie jej zmienić, to znaczy, że żyje podświadomością, że to podświadomość decyduje o tym, jak on zareaguje. I to dotyczy każdego aspektu życia. Wie pan, to może być równie dobrze, wie pan, nie wiem, sytuacja w pracy, kiedy szef przychodzi i na pana krzyczy, tak? I czy jest pan na przykład świadomie w stanie podjąć decyzję o tym, jak pan chce zareagować? Czy na przykład reaguje pan płaczem, zamknięciem, ucieczką, krzykiem, jąkaniem? Czy ma pan wpływ na te emocje, na tą reakcję? Czy jest pan w stanie ją świadomie zmienić? O to chodzi.
O to chodzi, żeby móc świadomie decydować o swoich reakcjach emocjonalnych. To jest świadomość, to jest rozwój. A jakie te emocje są? Ja tego nie oceniam. Ja nie mówię, które są lepsze, które gorsze. Chodzi o to, żeby one były świadome i zgodne ze mną. Nie odruchowe. Żebym w tej samej sytuacji potrafił zareagować raz tak, jak chcę, a drugim razem inaczej, bo tak chcę. O to chodzi. To jest świadomość.
Większość ludzi większość życia reaguje podświadomościowo.
[02:06:58] - Jak zwykle w większości przypadków nam się przychodzi zgadzać. Tylko ta dyskusja nie wiadomo dokąd zmierza, więc nie ma sensu kontynuować, bo-
[02:07:11] - Znaczy ja wiem, dokąd ona zmierza
[02:07:13] - Nie ma nici porozumienia po prostu, więc nie ma sensu kontynuować.
[02:07:18] - To jest inna. To, że może nie być nici porozumienia, to nie zmienia, to jakby nie potwierdza tego, że nie wiadomo, dokąd zmierza. Ja doskonale wiem, dokąd zmierzam w tej rozmowie. To jest właśnieDla mnie osobiście pokazanie, jaka jest różnica pomiędzy podświadomością a świadomością. Podświadomość będzie zmuszała człowieka do reagowania w każdej następnej sytuacji w ten sam sposób. Taki, jaki jest zapisany w podświadomości. Czyli jeżeli ktoś ma wzorce braku umiejętności okazywania bliskości, to w każdej sytuacji, kiedy będzie próbował wejść w związek, będzie z niego uciekał. Tylko dlatego, że ktoś okazuje mu bliskość, na którą on ma taką, a nie inną osobistą konotację emocjonalną. Człowiek świadomy będzie świadomy, że bliskość jest oznaką uczuć i bliższej relacji. Świadomy przyjmie bliskość jako dar, jako coś fajnego.
Człowiek, który ma złą konotację emocjonalną ucieknie. I teraz jest pytanie, czy człowiek jest świadomy tego, że ucieka, ponieważ to podświadomość mu nakazuje uciec, czy mówi sobie: „A, bo to nie dla mnie”. Tylko dlatego, że pojawiła się w związku bliskość, z którą on nie potrafi sobie poradzić. O to chodzi ze świadomością, żeby móc odbierać rzeczy, sytuacje, zachowania, emocje ludzi w sposób obiektywny. Nie taki, jaki mamy zapisany w naszej podświadomości. Wie pan, to jest tak, kiedyś się mówiło, że wszyscy Cyganie kradną, prawda? Wzorzec zapisany w podświadomości. Ja się pytam człowieka: „Czy znasz jakiegoś Cygana?” „Nie, nie znam. Ale wszyscy Cyganie kradną”. Wie pan, to tak działa.
Człowiek świadomy mówi: „Nie wiem. Nie znam żadnego. Nie wiem. Żaden mnie nie okradł. Nie mam z tym żadnej osobistej konotacji emocjonalnej, bo nigdy żadnego nie poznałem. Nie mam żadnych negatywnych doświadczeń”. Człowiek podświadomy nie będzie miał żadnych doświadczeń, ale będzie miał wewnętrzne przekonanie, które ktoś mu kiedyś z bliskich powiedział. To jest różnica pomiędzy świadomością a podświadomością.
[02:09:44] - To ja się panie Sławku przyznam teraz do jednej rzeczy, do tego, co napisał DR i dojdzie pan do tego, co napisał DR odnośnie mnie i odnośnie tej rozmowy. Dojdzie pan do tego komentarza i się pośmieje. Natomiast słowo daję albo ja już po prostu jestem bardzo zmęczony i mam zryty umysł i nie kontaktuję, albo kompletnie nie rozumiem, do czego my zmierzamy. Bo ja rozumiem, co pan próbuje wytłumaczyć, ale nie wiem dlaczego. Nie mam zielonego pojęcia, gdzie my zachodzimy, gdzie my idziemy i po co. Więc naprawdę nie widzę tutaj sensu mojego udziału, żeby dalej tak kontynuować, bo my rozmawiamy na 15 różnych tematów i nie wiadomo czemu. Tak ja to widzę po prostu.
[02:10:37] - Dla tych 150 słuchaczy, panie Kazimierzu.
[02:10:40] - Ja powiem tak. Na pewno to, co pan mówi, to jest wartościowe dla ludzi. Tylko ja się zastanawiam, skąd to wynika w tej rozmowie. Skąd panu przyszło do głowy, żeby o tym mówić? Nie nadążam naprawdę, to jest dla mnie kompletnie-
[02:10:56] - A to jest panu do czegoś potrzebne, skąd mi to przyszło do głowy? To jest naprawdę jakaś cenna dla pana informacja? Co ona wnosi do pana życia, panie Kazimierzu?
[02:11:07] - Wnosi tyle, że dyskusja ma takie ping pong, ping pong, ping pong, a teraz ta piłeczka to nie wiadomo, gdzie jest.
[02:11:17] - Nie wiem skąd, że tak powiem, u pana takie przekonanie.
[02:11:21] - Bo zmęczony jestem, dlatego.
[02:11:25] - Wie pan, z pewnością nie mówiłbym tego, co powiedziałem, gdybym nie odniósł wrażenia, że pan tego nie rozumie. To się pan pewnie domyśla, nie?
[02:11:33] - No.
[02:11:34] - Użył pan takiego stwierdzenia, że każdy człowiek może. Jeden jest taki, drugi jest inny, trzeci jest jeszcze inny, że dla jednego spokój to to, dla drugiego tamto. Natomiast to są zachowania podświadomościowe. Tak, każdy człowiek jest inny, ponieważ ma inną podświadomość, czyli ma inne ziemskie ego. I gdybyśmy w ten sposób do tego podchodzili, to te audycje nie mają żadnego sensu. To moje gadanie nie ma żadnego sensu, ponieważ ja tą inność szanuję i ja nic do niej nie mam. Więc z tej perspektywy tworzenie takich audycji nie ma najmniejszego sensu. Ja tylko robię te audycje, ponieważ część ludzi, w którymś momencie swojego życia dochodzi do wniosku, że to coś im nie odpowiada. I to jest dla tych ludzi, którzy mówią: „A, coś mi nie odpowiada, coś mi w moim życiu nie odpowiada”. To ja mówię: ma prawo ci nie odpowiadać.
Problem tkwi tu, w tym i w tym miejscu i jeżeli chcesz to swoje życie jakoś zmienić, to musisz w tym miejscu zagrzebać, zastanowić się i znaleźć powód, dlaczego bliskość powoduje w tobie takie, a nie inne reakcje. Czy jesteś w stanie tą reakcję na bliskość zmienić? Czy jesteś w stanie potraktować ją z całą dobrocią, jaką bliskość daje? Czy nadal chcesz uciekać? Natomiast jeżeli ktoś mówi: „Ja taki jestem i nadal chcę uciekać”, to ja mówię: „Okej, uciekaj, ale ja cię nie będę gonił”.
[02:13:18] - Dobrze, ale to jak już mam być szczery, mnie brakuje rozwiązania, bo wie pan, o wielu rzeczach pan mówi, które ja już wiem, ja to rozumiem i rozwiązanie znam, nie?Ale o wielu rzeczach, często pan zatrzymuje się właśnie na tym, że powinieneś się zastanowić nad tym, czemu uciekasz. Myślę, że większość osób wie dlaczego. No dobra, część osób nie będzie wiedzieć, że powinna się nad tym zastanowić. Tylko co zrobić, żeby się zastanowić? Jak dojść do tego, dlaczego? Co jest tą przyczyną? Jak do tego dojść? Jaka jest do tego droga? Ja tak postrzegam, że mi brakuje tego sedna, bo to jest w pewnym sensie jakby mówić, co się powinno zrobić, a nie za bardzo jak. A nikt nie mówi tak jak.
[02:14:25] - Jak to? Przecież ja mówię, jak to trzeba zrobić.
[02:14:29] - Rzadko słyszę. Okej, to zrobimy tak teraz w komentarzach. Niekoniecznie na czacie, może być na YouTubie. Niech sami się użytkownicy też wypowiedzą. Czy tylko ja mam takie wrażenie? Bo mi tego brakuje na przykład. Dlatego też staram się trochę wtrącać.
[02:14:51] - Panie Kazimierzu, co można więcej powiedzieć, jeżeli ja mówię, że wszystkie nasze problemy tkwią w naszej podświadomości, tak? W naszej podświadomości, nie w duszy, tylko w naszej podświadomości. To jest jedna informacja. Pokazuje dokładnie miejsce, na którym trzeba się skupić. Mówię następną rzecz: nikt do tej podświadomości nie dotrze oprócz nas samych. Więc ja nie mogę w pana podświadomości nic zagrzebać. Znaczy mogę, ale musi pan przyjść do mnie na hipnozę. Ja wtedy w pana podświadomości zagrzebię. To jest dla mnie jedyna, że tak powiem, metoda.
[02:15:33] - A czy dowiadujemy się, że pan coś nowego umie?
[02:15:36] - Trzeba słuchać audycji, panie Kazimierzu.
[02:15:41] - To może ja nie słyszałem.
[02:15:42] - No właśnie widzę, że pan nie słyszał, bo przecież tak, oczywiście, że mam ukończone papiery hipnotyzera. Mało tego, podaję metody. Na przykład bardzo skuteczną metodą jest metoda autohipnozy. Imię, nazwisko, link. Bardzo prosta metoda. Usiąść i w spokoju posłuchać samego siebie, pozwolić, żeby te emocje, które nas blokują, wypłynęły. Czego ja nie mówię? Zrobił pan chociaż raz autohipnozę?
[02:16:14] - Robiłem swego czasu.
[02:16:15] - No to proszę ją robić codziennie. I wtedy to, co powiedziałem dwie audycje temu, panie Kazimierzu, przez to wszystko, co ja powiedziałem, co zrobić, to prosiłem: sprawdźcie mnie, popróbujcie tych metod i powiedzcie, że nie działają. A tu jest cały czas właśnie takie: „Bo ja nie wiem”. Ale przecież ja to wyraźnie mówię. Więc sprawdźcie mnie. Przejdźcie od gadania do działania i powiedzcie mi: nie, tego próbowałem, nie działa. Oddychanie jest do dupy, autohipnoza jest do dupy, medytacje są do dupy. Tak, wizualizacje są do dupy. Nic nie działa. Powiem okej, no to zastanówmy się nad inną metodą.
Ale najpierw niech pan spróbuje chociaż jednej. Ja nie będę wymyślał siedmiuset metod, jak komuś nie chce się spróbować ani jednej. To naprawdę nie ma znaczenia, czy on nie spróbuje siedmiuset metod, czy nie spróbuje żadnej.
[02:17:19] - Znaczy wie pan, panie Sławku, myślę, że naprawdę nam ta rozmowa źle idzie.
[02:17:24] - A mi dobrze.
[02:17:25] - A mnie źle, ponieważ cały czas czuję, że pan się do mnie odnosi, że czegoś nie próbuję, czegoś nie robię.
[02:17:34] - Ale przecież sam pan powiedział, panie Kazimierzu, że nie podaję metod jak to zrobić, że co zrobić, ale nie podaję jak.
[02:17:41] - Ale ja nie powiedziałem, że ja ich potrzebuję. Właśnie to jest to, że ja nie powiedziałem, że potrzebuję i ja nie widzę tych metod.
[02:17:49] - Postawił pan jasny znak, że mówię o tym co, a nie mówię jak. Więc przypomniałem panu o metodach, o których mówiłem w audycjach i nawet niedawno prosiłem, żeby mnie sprawdzić. Więc pana stwierdzenie, że nie mówię jak, jest niezgodne z prawdą. Więc w imię prawdy panu odpowiedziałem na pana stwierdzenie. Nawet nie w imię obrony samego siebie, tylko w imię prawdy.
[02:18:21] - Widzi pan, pamiętam, że pan podawał chyba nawet dwa, trzy narzędzia różne. Tylko ja się odnoszę bardziej do audycji. W sensie, że pan to podawał w którejś dawnej audycji, w innej, jeszcze w innej. Wie pan, to nie jest z mojej strony, że ja cokolwiek zarzucam panu czy próbuję tutaj jakieś awantury robić. Tylko staram się tylko wskazać, że jeżeli się na jakiś temat ja słucham, to ja tylko wskazuję, że kiedy usłyszałem o jakimś temacie, to mi brakuje rozwiązania. To tylko tyle chciałem wskazać, że mi w tym momencie brakuje tego rozwiązania. Chociażby komuś może minąć jakaś tam 50. audycja czy 80. Nie każdy słucha każdej po kolei. Ale tyle.
[02:19:21] - Panie Kazimierzu, to ja jak rzadko daję rady, to może nie radę, tylko prośbę będę miał do pana. Bardzo często w dzisiejszej rozmowiePan używa stwierdzenia „my”, że dokąd nas ta rozmowa prowadzi i tak dalej. To są takie sformułowania nas, my. A ja bardziej myślę-
[02:19:47] - Ale nie bez powodu.
[02:19:48] - Precyzyjniej niech pan używa stwierdzenia: ja nie wiem, ja nie rozumiem, mi brakuje. Bo pan jakby połączył nas w jedność. Ja już parę razy dzisiaj panu powiedział-
[02:20:01] - Nie, panie Sławku, jak dwie osoby rozmawiają, to obie osoby muszą dążyć w tym samym kierunku. Dlatego nie wiem, gdzie my zmierzamy. A ja mówiłem panu nie raz-
[02:20:13] - Skąd u pana takie przekonanie, że obydwie osoby powinny dążyć w tym samym kierunku?
[02:20:21] - Bo tym kierunkiem jest porozumienie, odpowiedzenie sobie na pytania, które nas nurtują, żeby sobie pewne rzeczy wyjaśniać. To jest jeden wspólny kierunek wyjaśnienia.
[02:20:32] - Nie zawsze. Dyskusja to jest przedstawianie dwóch różnych aspektów tej samej sprawy. Dyskusja poszerza horyzonty.
[02:20:39] - My wiemy, o czym rozmawiamy i dochodzimy do pewnego momentu, że ty masz inne zdanie, ja mam inne zdanie albo ty masz takie samo i ja mam takie samo. To jest jeden i ten sam kierunek, kiedy konkretną rzecz sobie wyjaśniamy i wiemy którą. A ta dyskusja to nie wiadomo, o czym my mówimy.
[02:21:01] - Ja wiem, o czym ja mówię. Panie Kazimierzu, po raz kolejny twierdzę. Ja wiem, o czym ja mówię. Ja wiem, do czego zmierzam. Dlatego proszę nie używać stwierdzenia my, że my nie wiemy, dokąd zmierzamy. Nie ma pan prawa nawet używać takiego stwierdzenia, że my nie wiemy, dokąd zmierzamy.
[02:21:22] - Ja mam przekonanie, że my nie wiemy, dokąd razem zmierzamy. To jest jasne. Pan może wiedzieć, gdzie pan zmierza. Ale nie, chwileczkę. Pan może wiedzieć, gdzie pan zmierza, gdzie pan chce zmierzać. Ja mogę też. Tylko że mam wrażenie, że oboje ciągniemy w innych kierunkach.
[02:21:42] - Niech pan tak postawi tą tezę.
[02:21:44] - Czyli my nie wiemy, dokąd zmierzamy, bo pan w jednym kierunku, ja w drugim, więc my nie wiemy. Pan może wiedzieć swoje, ja swoje.
[02:21:56] - Prawidłowe sformułowanie w moim przekonaniu: ja nie wiem, dokąd my zmierzamy. To jest właściwie moim zdaniem postawiona teza. Ja nie wiem, dokąd my zmierzamy.
[02:22:08] - Jeżeli ja nie wiem, dokąd ja zmierzam i ciągnę pana w jedną stronę, to jest równoznaczne, że pan nie może wiedzieć, dokąd ta dyskusja zmierza, bo pan ciągnie w przeciwnym kierunku, więc nie dojdziemy .
[02:22:23] - Panie Kazimierzu, tu ktoś w komentarzach napisał: dzielenie włosa na czworo. Myślę, że to nie jest najważniejszy temat naszych dyskusji. Zwłaszcza że widzi pan, przeszliśmy na zupełnie tematy, które są nieistotne.
[02:22:46] - Dokładnie. Od 15 minut to mówię.
[02:22:52] - Dobrze. To dobrej nocy, panie Kazimierzu.
[02:22:54] - Dziękuję panu bardzo. Pozdrawiam was serdecznie. Pozdrawiam, panie Sławku. Życzę naprawdę wszystkiego najlepszego. I panie Marku, trzymajcie się zdrówko.
[02:23:05] - Dobranoc. Dzięki za telefon.
[02:23:08] - Dziękujemy bardzo.
[02:23:12] - I tak nam wybiła godzina 23:00.
[02:23:16] - A ponieważ wybiła nam godzina 23:00. Komentarze na szczęście o tyle, że nie będę przedłużał tej audycji, bo tu się Hanka jeszcze pojawiła. Właśnie tutaj napisane: dzielenie włosa na czworo. Łukasz napisał, parafrazując popularny kabaret: ależ gadka pod górę. PS Jest dobrze, tak czasami musi być. DR napisał: pozdrowienia. Hanka napisała: dokładnie, ale czasami trzeba tego wysłuchać. I jest takie pytanie: a czy istnieje prawda obiektywna? Łukasz napisał, że prawda jest zawsze obiektywna. Ja też o tym mówię, właśnie o tej prawdzie obiektywnej.
Oczywiście powtórzę to, bo też w rozmowie z panem Kazimierzem. Każdy z nas ma swoją prawdę subiektywną. W naszej podświadomości, w podświadomości każdego człowieka jest zapisana prawda subiektywna, czyli pewne bardzo głęboko zakopane przekonania, że właśnie to ja mam rację, że właśnie to ja wiem, jak powinno coś być zrobione, że właśnie to, co mówię, jest właściwe. Także tak, to jest również nasza prawda subiektywna. Ale już na ten temat było sporo w poprzednich audycjach. Hanka pisze: ja mam wątpliwości co do tej obiektywności. W moim pojęciu jest odniesienie się do jakiejś informacji i to zawsze jest subiektywne. Kochani, jest to, co ja powiedziałem dzisiaj w audycji parę razy. Subiektywne jest wtedy, jeżeli mamy z tym naszą osobistą konotację emocjonalną. Wtedy zaczyna to być subiektywne.
Natomiast można i w zasadzie tak się powinno robić, żeby oceniać czy podejmować decyzje, które są pozbawione zabarwień emocjonalnych. Wtedy prawda jest prawdą. Ale myślę, że do tego tematu wrócę w następnej audycji. Chociaż Mati pisze, że prawda nie istnieje.Natomiast napisała Hanka, że: „Ja też poproszę gotową receptę na szczęście”. Przygotowuję. Z pewnością się z wami nią podzielę, jak już będzie gotowa. I jeszcze ostatni komentarz: „Teraz to już dzielenie włosa na dziesięcioro”. Kochani, przepraszam za końcówkę tej rozmowy, ale myślę, że to w jakiś sposób przełoży się na nasze następne rozmowy z panem Kazimierzem. Przynajmniej takie mam głębokie przekonanie, że też wam przyoszczędzimy następnym razem tych informacji, które nie do końca muszą was interesować i bardziej będziemy w stanie skupić się obydwaj na sednie, na meritum sprawy. Natomiast trochę tutaj żeśmy sobie z panem Kazimierzem popłynęli.
Na szczęście nie trwało to zbyt długo, mam nadzieję. I tyle. Kochani, godzina 23:00. Znowu się zrobiło długo. Tak że idźcie spać, odpoczywajcie bądź róbcie jakieś inne fajne, przyjemne rzeczy. Ja czuję na tą chwilę wyraźną potrzebę powiedzenia trochę więcej o tej prawdzie. I być może, jeżeli nic się nie wydarzy innego w międzyczasie — do czego was serdecznie zapraszam, do podrzucania tematów — to być może taki właśnie będzie następny temat rozmowy. A może będzie coś już o technikach. Zobaczymy. Czas pokaże.
Oczywiście dziękując za dzisiaj, życzę wam wszystkiego dobrego. Są jeszcze wakacje. Korzystajcie z tego, kto może: urlopów, wakacji, odpoczynku. Radości, szczęścia i miłości życzę wam z całego serca. I do usłyszenia za tydzień. Mam nadzieję, że w dobrych nastrojach i z nowym zapałem będziemy kontynuować nasze rozważania na temat świadomości. Dziękuję, panie Marku. Dobrej nocy wszystkim życzę. Trzymajcie się cieplutko. Pa, pa.
[02:28:06] - Dziękuję, panie Sławku. Mówił teraz do państwa przed chwilą gospodarz audycji „Świat oczami duszy”, pan Sławek Bączkowski. Tradycyjnie, nieustająco zachęcamy do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o tytule takim samym jak nasza audycja, czyli „Świat oczami duszy”. Zachęcamy także do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza”. Książka dostępna jest oczywiście w wersjach drukowanej, elektronicznej i od niedawna również jako audiobook. Tak więc we wszystkich chyba możliwych w dzisiejszych czasach formach zachęcamy do sięgnięcia po tę niezwykle ciekawą lekturę. Niezwykle ciekawą i wartościową również. Zachęcamy także użytkowników Facebooka do polajkowania fanpage'a pana Sławka i śledzenia, co tam pan Sławek publikuje. A dzisiaj już kończymy powolutku. To była audycja „Świat oczami duszy”, odcinek nie wiem, nie pamiętam który.
Chyba 122. Czy 120?
[02:29:11] - 124.
[02:29:12] - 124. Proszę.
[02:29:15] - Jak ten czas leci.
[02:29:18] - 124. odcinek audycji „Świat oczami duszy”. Czas już powolutku kończyć. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia ponownie oczywiście już za tydzień na żywo o 20:00 na antenie Radia Paranormalium. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl.