[00:00] - W Radiu Paranormalium zapraszamy do wysłuchania niezwykle interesującego wywiadu z Tomem Campbellem, który tym razem opowie o pokonywaniu lęku przed śmiercią. To nagranie przyda się szczególnie opiekunom osób starszych i schorowanych, które wyraźnie boją się nadchodzącej śmierci i obawiają się tego, co stanie się z nimi po odejściu z tego świata. Tom Campbell, fizyk współpracujący z Instytutem Monroe w tym nagraniu przedstawia z różnych punktów widzenia złożoną dynamikę kryjącą się za lękiem przed śmiercią oraz wszelkimi innymi lękami, z jakimi muszą borykać się ludzie na całym świecie. Jego doświadczenie związane z procesem przemiany wnosi do tego tematu unikalną perspektywę. Rozmowę poprowadziła Donna Aveni. Zapraszamy do słuchania. Dobry wieczór, Tom. Dziś chciałabym porozmawiać na temat lęku przed śmiercią. Temat ten często się przewija. Jest to coś, nad czym ludzie w każdej grupie wiekowej w pewnym momencie zaczynają się zastanawiać.
Bywa, że ów lęk przed śmiercią dla wielu osób jest bardzo poważny. Jeśli możemy do tego podejść w sposób ogólny, aby pomóc tym ludziom, od czego byś zaczął, odnosząc się do tej kwestii?
[01:36] - Lęk przed śmiercią jest jednym z największych lęków, jakie mają ludzie. Niekoniecznie jednak jest to prosty lęk. Istnieje wiele różnych rzeczy, które prowadzą do tego, co nazywamy lękiem przed śmiercią. Jedną z nich jest lęk przed nieznanym. W takim przypadku lęk przed śmiercią jest lękiem przed nieznaniem tego, co się stanie, o ile w ogóle cokolwiek się stanie. Czasami ten lęk bierze się z żalu, że ktoś zrobił coś, czego nie chciałby zrobić lub podjął decyzje, których nie chciałby podjąć. I teraz taka osoba znajduje się w sytuacji, w której czuje, że nigdy nie będzie jej dane tego naprawić. Ta osoba wkrótce umrze, obojętnie z jakiego powodu. Nie musi to być podeszły wiek. Równie dobrze może to być w wyniku jakiegoś wypadku lub zaistnienia innej przyczyny.
Ta osoba czuje, że ma sporo niedokończonych spraw. Tego typu problem z kolei powoduje u tej osoby lęk przed umieraniem. Może to też być umotywowane względami religijnymi. Niektórzy ludzie, którzy są bardzo religijni, doświadczą lęku przed śmiercią, jeśli poczują, że niektóre z ich złych uczynków będą ich kwalifikowały bardziej do trafienia do piekła aniżeli do nieba. Być może nie są pewni co do tego, jak to zadziała i pojawia się lęk przed piekłem i potępieniem, jeśli się nie odpokutuje za swoje grzechy. Istnieją wszelakiego rodzaju rzeczy, które mogą złożyć się na to, co ostatecznie przeistoczy się w lęk przed śmiercią. Uważam, że pierwszy z wymienionych przeze mnie, lęk przed nieznanym, jest prawdopodobnie jednym z tych dużych lęków. Religijny lęk przed niebem i piekłem stanowi tak naprawdę podzbiór lęku przed nieznanym. Podejście do ludzi sparaliżowanych przez lęk to w zasadzie bardziej ogólna kwestia. Użyjemy jednak lęku przed śmiercią jako swego rodzaju dobrego przykładu.
Niekiedy ludzie bywają zdominowani przez swoje lęki. Wówczas nazywamy to atakami paniki. Lęk staje się wówczas obezwładniający. Mają ten lęk cały czas, jednak potrafi on wybuchać w pewnych sprzyjających okolicznościach. A gdy już wybucha, obezwładnia daną osobę i to bycie obezwładnionym przez lęk często jest nazywane atakami paniki. Czasami przejawia się to poprzez napady płaczu. Ludzie odczuwają potrzebę płaczu przez długi czas i czasami mogą nie wiedzieć, dlaczego taka czy podobna rzecz powoduje lęk na tyle silny, że trudno go kontrolować, aż staje się obezwładniający. Zatem krzyk czy płacz stanowi lęk przed byciem przytłoczonym przez odczucia, problemy, wybory. Gdy więc ludzie doświadczają lęku na takim poziomie, nie pomoże im wówczas udanie się na intelektualną dyskusję. Dyskusję z nimi na temat tego, jak powinni pozbyć się tego lęku i jak muszą zaakceptować fakt, że przeszłość już minęła, a przyszłość będzie taka, jaka będzie i żeby się jej nie bać, i tak dalej.
Możesz odbyć taką intelektualną dyskusję, jednak nie wniesie ona zbyt wiele. Ona tylko utwierdzi taką osobę w przekonaniu, że nie rozumiesz problemu i nie masz tak naprawdę nic do zaoferowania, ponieważ porada intelektualna nie jest czymś, co ta osoba może wykorzystać, by pomóc sobie z problemem emocjonalnym.Problem w tym, że lęk nie jest czymś racjonalnym. Próbujesz zatem podejść do kogoś, kto nie myśli racjonalnie z racjonalnym argumentem i to po prostu na dłuższą metę do niczego nie prowadzi. Pierwszym krokiem jest zrozumienie, że tłumaczenie takiej osobie, dlaczego nie powinna się obawiać, jest kontrproduktywne. Przeważnie nie tylko nie pomaga, ale jest wręcz kontrproduktywne. Musisz zatem zastosować bardziej niebezpośrednie podejście do takich ludzi, ponieważ na poziomie intelektualnym mogą doskonale wiedzieć, że ich lęki są głupie lub że ich lęki znajdują się całkowicie poza ich możliwościami zdziałania czegokolwiek. Po co więc się nimi przejmować? Po co przejmować się tym aż tak mocno, skoro i tak nie możesz z tym nic zrobić? To racjonalne podejście. Nie martwisz się rzeczami, nad którymi nie masz kontroli.
One po prostu dzieją się albo nie. Obawianie się ich jest więc bezproduktywne. To jest racjonalny punkt widzenia. Jesteś nieproduktywny. Może po prostu pozbądź się tego lęku. Oczywiście ludzie nie potrafią tego zrobić i nie robią tego. Irracjonalnego lęku nie da się zatem załagodzić racjonalną dyskusją lub racjonalnym argumentem. Zwykle tylko pogarszają one sprawę. Jeśli idzie o radzenie sobie z lękiem, sugerowałbym najpierw podejść do osoby doświadczającej lęku na zasadzie komunikacji świadomość-świadomość. Polega to na tym, że wykorzystujesz swoją intencję do połączenia się z tą osobą, a gdy już się z nią połączysz, spróbuj ją uspokoić.
Spróbuj powiedzieć, że wszystko będzie dobrze. Pomaganie osobie owładniętej lękiem polega na potraktowaniu jej w podobny sposób. Nie bezpośrednio, nie prawiąc tyrady, nie wyjaśniając, ale troszcząc się, uspokajając, przynosząc pozytywne rzeczy. Coś, co odciągnie uwagę od lęku. Ponieważ po części problem z byciem owładniętym przez lęk polega na tym, że jest to negatywne koło, które pogarsza się i jeśli doświadczasz lęku, nawet niewielkiego, a tym lękiem jest zmartwienie, umartwienie się posiadaniem tego lęku spowoduje powstanie kolejnych lęków. Im więcej myślisz o tym lęku, tym więcej lęków się pojawi. Więcej lęków powoduje, że bardziej się martwisz, co powoduje powstanie jeszcze kolejnych lęków. Prowadzi to do powstania kręgu, który zatacza się i prowadzi do punktu, w którym lęki obezwładniają cię. Dlatego trzeba pomagać ludziom przełamać ten krąg, ponieważ ten cykl bycia obezwładnionym przez lęk często prowadzi do powstania kręgu depresji. Ludzie, którzy są przytłoczeni swoimi lękami, zapadają na depresję, stają się dysfunkcyjni, nie skupiają się na pracy, nie skupiają się w domu, nie skupiają się na tym, co muszą zrobić.
Są ogarnięci swoimi lękami. W końcu przeradza się to w coś, co staje im na drodze przez resztę ich życia. Jak zatem odkręcić tę spiralę lęku? Można to zrobić przy pomocy pozytywności. Ta spirala lęku to tak naprawdę spirala negatywności. To jest okropne. Jesteś w jednym z tych nastrojów, w których patrzysz na coś, co jest okropne. Widzisz same okropne rzeczy i im dłużej to robisz, tym więcej okropności zobaczysz. To cię w końcu obezwładnia i czujesz się nieodpowiedni, być może niezadowolony z życia. I to jest twój problem.
Jeśli jednak czujesz się niezadowolony z życia i zatapiasz się w tej niewystarczalności, wówczas zaczynasz czuć się jeszcze bardziej nieodpowiedni. To działa na takiej samej zasadzie. Możesz popaść w lęk przed byciem nieodpowiednim, lęk przed byciem niekochanym, niebyciem wystarczająco dobrym. Wszystko to może ściągnąć cię w dół. Lęk przed nieznanym, śmiercią, przed popełnieniem w przyszłości błędów, których nie będzie ci dane naprawić. Zamiast więc pozwolić temu odejść i iść dalej przez życie, tkwisz w przeszłości. Z tymi rzeczami jest tak, że im więcej o nich myślisz, tym bardziej negatywny się stajesz i tym łatwiej ci znajdować kolejne negatywności i wtedy stajemy z tym w miejscu. Musimy zatem wspierać ludzi pozytywnymi rzeczami. Bywa, że na początku wystarczy usiąść z taką osobą i z nią być po prostu. Po prostu bądź przy kimś.
Może złap tę osobę za rękę albo po prostu bądź przy niej. Dobrze jest po prostu mieć kogoś, nawet jeśli nie mówisz nic, co może pomóc. Jeśli chodzi o poziom umysłu, możesz być pozytywny. Możesz przekazać tej osobie pozytywne uczucia. Możesz dać jej wartościowe uczucia. Możesz powiedzieć tej osobie, że śmierć wcale nie będzie czymś strasznym, że świadomość tej osoby przetrwa, a potem będzie miała kolejną okazję do dokonania dobrych wyborów, a potem kolejną. Wszystko będzie dobrze. Po prostu częścią życia jest jego zakończenie. Życie jest tylko częścią natury. Jest to coś naturalnego.
Ta osoba nie będzie pierwszą, która umrze. Umarły już miliardy ludzi, a życie i sprawy toczą się dalej bez nich. I tak też będzie po tym, jak ta osoba umrze.Kluczowe jest więc bycie pozytywnym.
[12:14] - Uważam, że pozytywne podejście w ogóle jest czymś bardzo dobrym, ponieważ jeśli negatywność działa jak spirala ciągnąca w dół, to wówczas pozytywność zadziała jak spirala ciągnąca w górę.
[12:25] - To prawda.
[12:30] - Zacznie cię ciągnąć w stronę wszystkiego, co w twoim życiu było cudowne i pozytywne. Uważam więc, że ogólnie to byłoby pomocne dla wielu ludzi. A co jeśli lęki są bardziej związane z otoczeniem? Być może z tym, co ktoś widział, czy też z czymś, co czuli krewni lub rodzice. Gdy widzisz coś u osób, które kochasz, zaczynasz temu ufać, zagłębiasz się w to i zaczynasz sam w to wierzyć. Jak zatem można się tego pozbyć? Wydaje się to trochę trudniejsze. Uwielbiam podejście na zasadzie pozytywności odwracającej tę negatywną spiralę. Jednak w kontekście wczesnych wspomnień tego, jak członkowie rodziny lub społeczności podchodzili do kwestii śmierci, w jaki sposób można to odwrócić?
[13:54] - Odbędzie się to na takiej samej zasadzie. Z tym, że do pozytywności dojdziesz w nieco inny sposób. Powiedzmy, że masz kogoś, kto w młodym wieku obserwował śmierć własnej matki, która była potwornie przerażona. Bała się śmierci. Dziecko to odbiera. W ogóle wiele lęków przejmujemy od naszych rodziców. Na przykład rodzice boją się wody, nigdy nie nauczyli się pływać. Co za tym idzie, dzieci również będą czuły lęk przed wodą. Wiele lęków przejmujemy od naszych rodziców, ponieważ postrzegamy ich jako osoby obdarzone niemal boską mocą oraz wiedzą. Jeżeli się czegoś boją, to naprawdę musi być bardzo straszne.
Tak właśnie myślą małe dzieci. Z osobą bojącą się śmierci należy zrobić coś podobnego. Podejść do niej na zasadzie połączenia umysłu-umysłu. Nieco później wytłumaczę, w jaki sposób takie połączenie powstaje. Po to, aby ludzie mogli to wykorzystać i zastosować. Należy do takiej osoby podejść i zacząć od tego samego rodzaju uspokajania i pozytywności aż do osiągnięcia porozumienia. Szczególnie jeśli znałeś tę osobę i jej matkę. Możesz zacząć rozmowę na zasadzie wspomnienia matki: pamiętam twoją matkę. Była bardzo przerażona, ale okazuje się, że wszystko potoczyło się dla niej pomyślnie. Czuje się bardzo dobrze.
Przeszła na tamtą stronę. Spróbujmy jakoś zobrazować owo przejście matki na tamten świat. Ja tak potrafię. Komuś innemu być może sprawi to trudność. Spróbujmy jednak porozmawiać chwilę o tej matce i wytłumaczyć, jak bardzo pozytywne to było. Matka była bardzo przerażona, ponieważ bała się nieznanego i nie była pewna, ale stało się z nią coś takiego, że obudziła się w tej innej rzeczywistości, gdzie spotkała swoich bliskich, którzy odeszli. Spotkała się z nimi, rozejrzała się dookoła i zobaczyła, jakiego rodzaju jest to życie. Ona chciała doświadczyć takiego życia, chciała je poznać. I tak to się zaczęło. I teraz jest już w kolejnym życiu.
Robi inne rzeczy, tak jak inni ludzie. Wciąż dokonuje wyborów, rozwija się, wciąż żyje. Właśnie to stało się z mamą. Bała się nieznanego, a nawet samej śmierci, obojętnie z jakiego powodu. Właśnie to się z nią stało. Rozmówca może zapytać: skąd to wiesz? Aby się upewnić, że tak po prostu nie zmyślasz. Wtedy powiedz, że wiedziałeś, jak to się dzieje. Rozumiesz, na jakiej zasadzie to działa. Taka jest natura naszej rzeczywistości.
Tak działa nasza rzeczywistość. My sami tak działamy. Jesteśmy świadomością. Nie jesteśmy ciałami, jesteśmy świadomością. Ciało umiera, ale świadomość żyje dalej. Idziemy do przodu. Takie słowa przyniosą nadzieję twojemu rozmówcy, jeśli powiesz to w uprzejmy sposób, z dobrocią, a nie tak, jakby to był wykład. Nie tak, jakbyś próbował tę osobę przekonać albo coś jej wcisnąć, ale przedstawić jej to jako ideę. Żadnego wmuszania. Po prostu przedstawiasz to jako koncepcję tego, jak to działa.
Możesz zacząć w taki sposób. Wielu ludzi uważa, wielu ludzi wierzy, że możesz tak zacząć. I gdy już znajdziecie wspólny język i zobaczysz, że tobie i twojemu rozmówcy ta rozmowa podoba się, możesz powiedzieć: wiesz, wydaje mi się, że coś w tym jest. Dla twojego rozmówcy będzie to kolejny pozytywny element. Do każdej osoby trzeba podchodzić indywidualnie. Jeśli znasz kogoś, kto boi się śmierci i wiesz, że matka tej osoby również się bała, to jest to sposób na podejście do tego tematu poprzez nawiązanie do mamy, cofnięcie się i sięgnięcie do punktu, w którym ten lęk się pojawił po to, aby go rozładować i przemienić z czegoś negatywnego w coś pozytywnego.I nawet jeśli pozostawisz tę koncepcję, to jest ona na tyle atrakcyjna i pozytywna, że ta osoba będzie chciała po nią sięgnąć i ją poznać. Wystarczy, że nie będziesz tej idei wymuszał. To nie ma być wykład. Po prostu zasygnalizuj tę ideę. Porozmawiajcie o tym.
Zapytaj rozmówcę, co o tym sądzi. Pewnie odpowie czymś w rodzaju: „Nie wiem. Być może, ale nie jestem pewien”. Następnie możesz trochę pociągnąć temat, dopóki zachowujesz pozytywne odczucia i jesteś kimś, kto troszczy się o tamtą osobę. Nie jesteś kimś, kto próbuje tej osobie cokolwiek wmówić lub jej wyperswadować. Nie wmawiasz jej, że się myli, a ona musi przestać być taka i taka albo żeby przestała się bać lub że posiadanie obaw jest czymś złym. To wszystko byłoby kontrproduktywne. Po prostu rozmawiacie, a ty jesteś bardzo pozytywny i zostawiasz tę osobę z poczuciem, że ją lubisz, a ty uważasz ją naprawdę za cudowną osobę. Ta osoba będzie kontynuowała czynienie kolejnych cudownych rzeczy, będzie poznawać i rozwijać się. Po prostu pozostań pozytywny i nie naciskaj.
[19:30] - Mówisz o tym z punktu widzenia swojego doświadczenia w eksplorowaniu świadomości, mając jednocześnie na względzie nas jako świadomość. To jest szersza perspektywa. Tak należy na to patrzeć w szerszej perspektywie. Posiadasz to doświadczenie i byłeś świadkiem wielu takich przejść. Jednakże zrozumienie koncepcji, że jesteśmy po prostu świadomością i że istniejemy dalej, leży w zasięgu możliwości każdego z nas. Nie trzeba w coś wierzyć. Można po prostu na to spojrzeć i zrozumieć z poziomu bytu, że istniejemy dalej i być może to uprości zrozumienie.
[20:23] - Albo przynajmniej pokaże dalsze istnienie jako możliwość. Dokładnie. Tak naprawdę trzeba tylko tej osobie to wyjaśnić bez przekonywania jej do czegokolwiek, ale przedstawić to jako możliwość. W rozmowach z tą osobą i ogólnie w kontaktach to nie powinno się pojawić tylko jeden raz, na zasadzie: powiem o tym raz i koniec tematu. Trzeba to robić wiele razy. Musisz to zrewidować i gdy budujesz porozumienie z tą osobą, budujesz wiarygodność. Jesteś bardzo miłą i pozytywną osobą i wydajesz się troszczyć o tego kogoś, kochać go. A twoja wiarygodność i wiaro godność zaczynają rosnąć. W taki sposób to działa. Tego nie da się załatwić za jednym zamachem.
W przeciwnym razie twój rozmówca machnie na to ręką i stwierdzi: „Wiesz, ja tam nie wiem”. Ale po trzeciej, czwartej, piątej czy dziesiątej rozmowie twoja wiarygodność jest bardzo dobra, ponieważ jesteś jednym z niewielu ludzi, którzy nie próbują wmówić czegoś tej osobie. Nie próbujesz zmanipulować tej osoby w wygodny dla ciebie sposób. Nie próbujesz jej wmówić, że się myli albo że jej lęk jest niewłaściwy czy coś w tym rodzaju. Jesteś po prostu przyjemnym człowiekiem, pozytywnym, troskliwym. Takim ludziom łatwo przekonać cię do zmiany twojego zdania. Tym, co odpycha cię, jest negatywność. Ona powoduje, że masz ochotę odejść. Gdy jednak napotykasz ludzi, którzy są pozytywni, to jest bardziej jak objęcie, przytulenie. Więc tak, zajmie to trochę czasu.
Nie jest to rzecz, którą da się zrobić za jednym razem. Musisz nad tym pracować. Zajmowanie się lękami ludzi, ich podejściem i odczuciami. Te wszystkie rzeczy są w większości nieracjonalne. Jeśli kierują się strachem, nie są racjonalni. Kierując się przekonaniami, nie są racjonalni. Kierując się ego, nie są racjonalni. A to dlatego, że zarówno ego, jak i przekonania stanowią wytwór lęku. Lęk nie jest racjonalny. Aby więc zbliżyć się do takich ludzi, musisz najpierw mieć w swoim umyśle intencję tego, co chcesz zrobić.
Musisz mocno postanowić, że nie będziesz im wmawiał czegokolwiek, nie będziesz nimi manipulował. Jesteś od tego, aby dać im nieco pokoju, miłości i troski, a następnie otworzyć pewne możliwości, których nie byli świadomi wcześniej. Nie możesz mówić, że to jest coś, w co należy wierzyć. Nie możesz mówić: „Słuchaj mnie, znasz swoją świadomość i musisz iść dalej”. To odepchnie twojego rozmówcę, bo będziesz brzmiał jak sprzedawca. Każdy wie, kiedy sprzedawca zaczyna cię odpychać. To dlatego, że musi coś sprzedać. Ale ty nie masz nic do sprzedania. Jesteś po prostu dobrym człowiekiem, który poprawia ich samopoczucie, ponieważ jesteś tak pozytywny. Jeśli zawsze będzie chodziło o tę drugą osobę, a nie o ciebie, czy też o próbę zmanipulowania takiej osoby, chodzi tylko o bycie pozytywnym oraz otwarcie pewnych możliwości, które ta osoba będzie mogła przemyśleć w swoim tempie, w swoim czasie.
Potem znów tę osobę odwiedzisz. I znów żadnego naciskania, wymuszania. Nie masz na celu nic innego, jak tylko dać tej osobie okazję do zmiany samego siebie tak, aby zaczęła przyjmować pozytywność zamiast negatywności. Dajesz tej osobie możliwości. Potrzebujesz tylko intencji.Wydaje mi się, że najłatwiej to zrobić poprzez dobrą medytację. Jeśli nie potrafisz medytować, to musisz się tego nauczyć. Niekoniecznie chodzi o to, że musisz wykonać jakąś czynność. Po prostu wprowadź się w stan spokoju, w którym twój umysł nie robi nic innego poza właśnie tym: komunikacją. Jeśli potrafisz medytować, to jest to dobry stan medytacyjny. Jeśli nie potrafisz, to po prostu usiądź w ciszy i oddaj się w całości, w 100% afirmowaniu bycia pozytywnym oraz temu, jak bardzo twoja pozytywność zależy od osoby.
Weźmy na przykład rozmowy o matce. Nie uciekaj od tego tematu. Jeśli temat się pojawi, to porozmawiajcie o tym i obróćcie to w coś pozytywnego. Nie zaprzeczaj odczuciom swojego rozmówcy. Rozmówca czuje, że to musi być coś okropnego, bo jego mama tak mu to opisała. Możesz odpowiedzieć: „Tak, oczywiście. Pamiętam, że mama była tym naprawdę zaniepokojona. Ale wiesz, przekonała się, że to wcale nie było takie straszne. I ty też się o tym przekonasz. Bo gdy już będziesz odchodził, będziesz wiedział, że nastąpi zgon.
Wszyscy się o tym przekonamy, więc podejdź do tego pozytywnie i zajmij się tym, co uważasz za szczególne”. Jeśli ktoś doświadcza ataku paniki, być może trzeba będzie potraktować taką osobę inaczej. Możesz z nią porozmawiać o przekonaniu. Często mamy do czynienia z brakiem przekonania, uczuciem bycia nieodpowiednim. Atak paniki. Nie potrafię sobie z tym poradzić. Co jeśli zrobię błąd? Jeśli nawalę, ośmieszę się? Co jeśli nie jestem tego wart i po prostu nie mogę tego zrobić? Ostatecznie postaram się tak bardzo, jak potrafię i nie uda mi się.
Co wtedy? Wówczas staje się to spiralą prowadzącą w dół i wkrótce przeradza się to w atak paniki. Tak, że taka osoba nie potrafi nic zrobić. Wówczas zamiast o śmierci powinno się rozmawiać raczej o odpowiedniości, przekonaniu na zasadzie: jesteś w porządku, jesteś cudowną osobą. Jak widać, mamy więc dużo do zaoferowania i ofiarowania i wszystko będzie się sprawdzało tak, jak sprawdzało się do tej pory. Jeśli jest jakaś szczególna rzecz, która powoduje u tej osoby ataki paniki, to trzeba podjąć starania, aby przeistoczyć to z rzeczy przerażającej w coś pozytywnego. Dlatego mówiłem, że dla każdego jest to coś innego. Musisz w jakiś sposób wiedzieć, skąd te rzeczy pochodzą, jakie kluczowe elementy powodują problem, skąd pochodzą najważniejsze lęki, a następnie przeistoczyć je w coś pozytywnego. Trzeba to robić być może nawet codziennie przez dwa lub trzy tygodnie, może nawet miesiąc. Musisz być cały ten czas pozytywny wobec tej osoby.
Musi chodzić o tę osobę. Nie na zasadzie typu: próbuję cały czas sprawić, że babcia się ustatkuje. Mam nadzieję, że się ustatkuje. Jak widać, w taki sposób chodzi tylko o ciebie i o twoje próby sprawienia, aby babcia się ustatkowała. To jest twoja manipulacja mająca na celu ustawienie babci. Jeśli podejdziesz do tego w taki sposób, to nie tylko może to nie zadziałać, ale wręcz przynieść skutek odwrotny od zamierzonego.
[27:52] - Mówiąc o każdym dniu, jaki można wykorzystać, możesz nie być w stanie odwiedzać tej osoby codziennie. Możesz jednak wykorzystać metodę świadomość-świadomość, o której wspomniałeś i w ten sposób osiągnąć cel.
[28:05] - Mówiąc o każdym dniu nie miałem na myśli spotykania się z tą osobą w cztery oczy. Jeśli spróbujesz to zrobić fizycznie, to wtedy to nie będzie dobrze działać. Ta osoba pomyśli, że traktujesz ją w sposób protekcjonalny, na zasadzie: weź się w garść, jesteś cudowną osobą. Reakcja będzie: „Aha, tak, tak, teraz jestem cudowną osobą” — pomyśli sobie twój rozmówca. To tylko pogorszy samopoczucie takiej osoby, ponieważ będzie ona wiedzieć, że próbujesz jej to wmówić, zwracając się do niej w taki sposób. A tak naprawdę wcale nie masz tego na myśli, tylko tak mówisz, żeby sprawdzić, czy dzięki temu poczuje się lepiej. Samo mówienie do kogoś nic nie da. Komunikacja na zasadzie świadomość-świadomość pozwala na ominięcie defensywności oraz ego, jak też wszystkiego, co znajduje się w intelekcie tej osoby. Intelekt tej osoby po prostu wie, że nie jest idealna lub ma jakiś problem, albo że w momencie śmierci stanie się coś okropnego. Tego nie da się obejść, ponieważ ów intelekt po prostu tam siedzi, ocenia i analizuje wszystko, co mówisz.
I tenże intelekt jest przekonany, że to jest okropne. Stanowi to barierę. To dlatego warstwę fizyczną cechują problemy. Bardzo trudno poradzić sobie z tym z punktu widzenia fizyczne-fizyczne. Gdy jednak przemówisz do tej osoby na zasadzie świadomość-świadomość, ominiesz to wszystko i dotrzesz bezpośrednio do rdzenia jestestwa tej osoby. Będziesz rozmawiać z tą osobą na poziomie bytu, w samym rdzeniu jej świadomości. Dopóki więc niczego nie wymuszasz ani nie manipulujesz, tak długo, jak tylko będziesz wiarygodny i zaczniesz w sposób delikatny, tak aby już na samym początku nie powiedzieć od razu wszystkiego, co przyjdzie ci do głowy. Nie wykładaj wszystkiego od razu kawa na ławę, bo wtedy tej osobie zaświeci się czerwona lampka mówiąca, że próbujesz ją zmanipulować i że prawdopodobnie tak właśnie jest. Robisz to w pośpiechu. Chodzi o stworzenie połączenia z ludźmi, uspokojenie ich, poznanie ich na poziomie świadomość-świadomość, połączenia się z nimi.
Chodzi o to, by nie poruszać się tylko w jedną stronę. Ty możesz z tą osobą porozmawiać, ona może porozmawiać z tobą i dzięki temu macie połączenie. Połączenie musi być rzeczywiste, nie na zasadzie: przyszedłem cię uspokoić. Chcę ci pomóc przezwyciężyć ataki paniki czy też, że mam zamiar pomóc ci z umieraniem. Nie chodzi o to, że musisz coś zrobić. Jeśli udajesz się do babci lub do kogoś innego, najpierw stań się dla tej osoby przyjacielem. Kimś, kto troszczy się o nią. Wystarczy po prostu usiąść i być przy tej osobie. Może tylko tyle. Następnym razem być może porozmawiaj trochę.
Mam na myśli zbudowanie porozumienia, tak jakbyś zawiązywał z kimś przyjaźń, tyle że na poziomie niefizycznym. Zawsze utworzysz takie połączenie, jeśli masz intencję, aby je utworzyć. Stworzysz to połączenie, a ta druga osoba może, ale nie musi być świadoma tego, że je tworzysz. Nie musi koniecznie słyszeć twoich słów, ale zrozumie przekaz. Podobnie jak odbierze uczucie, odbierze treść, nawet mimo iż nigdy nie usłyszy tych słów. Możesz to sprawdzić, robiąc to przez jakiś tydzień lub coś koło tego. Podejdź do tej osoby i sprawdź, czy jej nastrój uległ zmianie. Jeśli będziesz to robić w sposób skrupulatny, tak jak to opisałem, to będziesz mieć wysokie prawdopodobieństwo, że ta osoba stanie się bardziej pozytywnie nastawiona. Jej nastrój się zmienił i jeśli zapytasz, co ją tak dzisiaj ucieszyło, co się stało, że ma tak dobry humor, a ta osoba nie będzie w stanie powiedzieć, jaka jest przyczyna tego, że czuje się lepiej i że nie jest już tak negatywnie nastawiona, jest bardziej pozytywna. Będzie to oznaczało, że nawiązałeś z nią to połączenie, a tamta osoba zrozumiała przekaz.
Jeśli ten przekaz płynie z twojej troski i miłości, a nie z celu, że musisz zrobić coś, by dokonać zmiany, to ci się uda. Jeżeli twoje wysiłki będą zorientowane na osiągnięcie celu, na przykład na uspokojenie babci lub ciotki, która ma ataki paniki, to nie będzie to działać. To dlatego, że zaczniesz mówić niewłaściwe rzeczy w niewłaściwy sposób, z niewłaściwym podejściem i to po prostu nie będzie działało. Podejście musi polegać na dawaniu i trosce i musi być ono autentyczne. Nie może to polegać na udawaniu, że coś robisz, żeby wmówić babci odpowiedzi czy żeby robiła to, co ty jej każesz. Żadnych sztuczek. To musi być autentyczne. Musisz naprawdę się troszczyć. Nie poświęcaj na to dużych ilości czasu. Ta rozmowa może zająć tobie 10 minut.
Po prostu usiądź spokojnie w jakimś miejscu, gdzie nic nie będzie ci przeszkadzać. Poświęć na to 10 minut. Może zrób to przed snem. Może jeśli zbudzisz się w środku nocy, powtórz to przed ponownym zaśnięciem albo zrób to zaraz z rana, albo podczas przerwy na kawę. Będziesz wtedy sam ze sobą. Możesz to też zrobić przechodząc między swoim biurem a biurem po drugiej stronie budynku, w którym pracujesz. Takie przejście zajmie ci z pięć do 10 minut, przechodząc z jednego miejsca do drugiego, więc możesz to zrobić podczas spaceru. Możesz poświęcić w ciągu dnia 10 minut, znaleźć jakieś miejsce i robić to każdego dnia po dwa razy dziennie. Jeżeli nie możesz poświęcić na to nawet 10 minut, to zaczniesz zbyt mocno naciskać i u ludzi odezwą się dzwony alarmowe mówiące: „Nie mogę temu człowiekowi zaufać. Ta osoba naciska na mnie, próbuje mnie w coś wplątać”.
Możesz to robić, nawet jeśli nie jesteś dobry w medytacji, ponieważ im bardziej się skupisz i wejdziesz w to połączenie, tym bardziej twój umysł się ustabilizuje samodzielnie i sam akt robienia tego stworzy dla ciebie medytację. Tak więc każdy może to zrobić. Należy to jednak robić z pobudek pozytywnych wynikających z troski. Jeśli spróbujesz zastosować tę samą technikę do przekonania twojego szefa, aby dał ci podwyżkę albo do zmanipulowania kogoś, by zrobił to, czego ty chcesz, obojętnie czy to twoje dzieci, czy twój szef, czy choćby teściowa. Jeśli to wykorzystasz, to prawdopodobnie da to odwrotny efekt, ponieważ ci ludzie zorientują się, że manipulujesz nimi. W komunikacji świadomość-świadomość nie ma tajemnic. Wszystko wychodzi z twojego podejścia, z twoich uczuć. Ponieważ nie jest to komunikacja werbalna twarzą w twarz, możesz wyćwiczyć udawanie szczęśliwego i uśmiechniętego, tak naprawdę cierpiąc w środku. Ze świadomością jest inaczej. Jeśli wewnątrz cierpisz, to inne osoby będą o tym wiedzieć.
Też to dostrzegą. Tutaj mamy komunikację dwukierunkową. Ustanawiasz połączenie, używając intencji. Jeśli więc twoja intencja nie jest szlachetna i próbujesz zmanipulować szefa, by dał ci podwyżkę, to twój szef zorientuje się, że robisz sztuczki i manipulujesz nim. I choć być może mniej będzie o tobie myślał, nie wiedząc tego na poziomie intelektualnym, ale wyczuje to, bo próbujesz sztuczek i manipulacji, więc używasz tego w negatywnym celu. To do ciebie w końcu wróci. Prawie na pewno wróci, nawet jeśli to po jakimś czasie zarzucisz.
[35:54] - Nasza świadomość jest prawdziwa, stanowi esencję nas samych. Idea, że wszyscy jesteśmy połączeni, istnieje jedna świadomość, której wszyscy jesteśmy częścią, jest czymś, co ludzie mogą często zrozumieć. Stąd też komunikacja w taki sposób jest czymś, co mogą zrozumieć i co mogą zrobić. Mają do tego prawo jako świadomość. Mają taką zdolność jako świadomość. Nie potrzeba zatem żadnych specjalnych technik. Potrzeba jednak szczerości. Z tego, co zrozumiałam, potrzeba szczerości i czystej intencji pomocy, a nie tylko potrzeby osiągnięcia jakiegoś celu. A przynajmniej niezbyt szybko. Nie należy tego traktować jak zadanie zakończone rezultatem
[36:55] - Traktujmy to jako budowanie relacji, pozytywnej relacji z osobą, o którą się troszczymy. To jest właściwe podejście.
[37:05] - To chyba śliczny sposób na zakończenie tego wywiadu i uważam, że obejmuje on wiele bardzo pomocnych rzeczy, które ludzie mogą wykorzystać, by zmniejszyć swój lęk przed śmiercią lub czymkolwiek innym.
[37:20] - Tak jak powiedziałaś, to działa w każdej sytuacji. Powiedzmy, że jest ktoś, z kim się pokłóciliśmy i teraz oboje jesteśmy zdenerwowani i trudno nam się pogodzić. Albo jest ktoś, wobec kogo popełniliśmy jakieś błędy. Możesz zrobić to samo. Możesz pójść tam i przeprosić. Jeśli chcesz, to możesz wykorzystać kanał komunikacji oparty na świadomości, by rozwiązać problemy, by pomóc komuś po prostu poczuć się lepiej. By naprawić stare relacje. By zrobić prawie wszystko. Jest to kanał komunikacji świadomość-świadomość, który jest otwarty i dostępny dla każdego z nas. Wraz z praktyką nabierzemy wprawy w jego wykorzystywaniu.
Może być zatem potrzebne praktykowanie tego dziesiątki razy, zanim zacznie ci to dobrze wychodzić. Lecz nie jest to coś, co da się zrobić raz, tylko jeden pierwszy raz, a potem poprzestać i oczekiwać cudu. To nie działa w taki sposób. Trzeba nad tym popracować przez jakiś czas i wtedy się okaże, jak już się w to wejdzie, wejdziesz w stan medytacji i zauważysz, że nie masz już innych myśli, ponieważ jesteś tak mocno zaangażowany w to, co robisz, że twoja intencja jest w pełni skoncentrowana na tym, co robisz. Jeśli do kierowania tym używasz swojego intelektu, intelekt stwierdza: okej, będę dobry. Porozmawiam z tą osobą, dam jej coś pozytywnego. Jeśli to wszystko wychodzi z twojego intelektu, to nie będzie to efektywne. To musi pochodzić z twojego poziomu bytu. Musi to być komunikacja serca-serce. To musi być autentyczne.
Nie może to być intelektualny pomysł polegający na zmanipulowaniu kogoś, aby zrobił coś bardziej pozytywnego albo myślał w sposób bardziej pozytywny lub był bardziej pozytywny. Oczywiście można to zrobić, jednak jest to wadliwe rozwiązanie. Jeśli pochodzi to z twojego intelektu, to wpływ tego jest mniejszy. Jeśli jednak to pochodzi z twojego serca, twojego bycia, szczerości i autentyczności, to wtedy to nabierze mocy. Zawsze trzeba sprawdzać efekty, więc idź i porozmawiaj z tymi ludźmi albo porozmawiaj z kimś, kto ma z nimi kontakt i zapytaj, czy babcia czuje się już lepiej i sprawdź, czy jest spokojniejsza i inni ludzie będą to wiedzieć. Będziesz mieć dzięki temu informację zwrotną w kwestii tego, czy masz jakieś wyniki, czy pomagasz babci, czy też nie. Może ci to zająć tygodnie, może nawet miesiąc, zależnie od tego, jak bardzo zlękniona jest twoja babcia i jak głęboki jest to lęk. Im głębszy lęk, tym więcej czasu zajmie podjęcie próby stworzenia ścieżki wyjścia z tej negatywnej spirali. Wszyscy komunikujemy się telepatycznie z innymi ludźmi przez cały czas. Tylko nie zdajemy sobie z tego sprawy.
[40:21] - I ta sama komunikacja, jakiej używamy do połączenia się, biorąc pod uwagę twoją teorię i doświadczenie, może być wykorzystana do wysłania tej osobie uzdrowienia i miłości w taki sam sposób, w jaki wysyłamy pozytywne informacje.
[40:39] - Dokładnie. Możesz wysłać tej osobie uzdrowienie, lepsze samopoczucie, lepsze każdego dnia i pod każdym względem. Możesz dać tej osobie coś pozytywnego. Możesz wysłać pozytywność. Możesz to nawet wysłać całym grupom ludzi, wszystkim tym, którzy walczą, aby przetrwać w walce z COVID-19 lub innym problemem. Wyślijmy trochę pozytywnej energii wszystkim tym ludziom, aby ich rozświetlić i aby dostrzegli dobro w życiu. Możesz to po prostu wysłać. Nie jest to coś, co da się wysłać tylko jednej osobie. Możesz to wysyłać całym grupom ludzi. Oczywiście w przypadku grup ludzi siła oddziaływania jest mniejsza, ponieważ wysyłana przez ciebie energia rozprzestrzenia się na wielu ludzi.
Większą siłę oddziaływania będziesz mieć na pojedynczą osobę, ale wciąż jakaś siła oddziaływania na grupę będzie. Im więcej ludzi do tego zachęcisz, tym większy będzie efekt. To się dodaje. Więc jeśli zachęcisz siebie, członków swojej rodziny, rodziców do popracowania nad babcią, to razem osiągniecie większy efekt, niż gdybyś robił to tylko ty. Istnieje dużo więcej zmiennych, które można zastosować w tym procesie, jednak jest to prosta rzecz i łatwa do zrobienia przez przeciętną osobę i utrzymywania w stanie pozytywności, robienia tego z miłości. To będzie działać. Musisz to robić cały czas i nie poddawać się.
[42:08] - A jeśli chcesz zobaczyć rezultaty tego, możesz dołączyć do któregoś z naszych warsztatów globalnego uzdrawiania. Wystarczy, że dasz znać Keithothis NPT Events i pozwolimy ci dołączyć do naszego globalnego uzdrawiania, gdzie grupa ludzi spotyka się i robi dokładnie to. Wysyła miłość i troskę. Dziękuję, Tom. Wiem, że to będzie pomocne dla wszystkich.
[42:38] - W Radiu Paranormalium wysłuchaliśmy wywiadu z Tomem Campbellem. Wywiad w wersji oryginalnej dostępny jest na kanale Toma Campbella na YouTube. Tłumaczył i czytał Ivellios. I jeszcze na koniec kilka słów od Toma Campbella. Mówi Tom Campbell. Jeśli znalazłeś coś wartościowego w naszych nagraniach, prosimy rozważ wsparcie produkcji tych materiałów poprzez nasze konto w serwisie Patreon lub poprzez wpłatę za pośrednictwem linków zamieszczonych w opisie. A więc zapraszamy do zajrzenia i zasubskrybowania kanału Toma Campbella na YouTube, a także do wspierania na wszelkie możliwe sposoby tej niezwykłej inicjatywy. No i do wypatrywania tłumaczeń kolejnych materiałów na stronie Radia Paranormalium www.paranormalium.pl oraz na kanale Radia na YouTube.