[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Poniedziałek, chwilę po 20:00. Skoro poniedziałek i chwilę po 20:00, to znaczy, że czas najwyższy rozpocząć kolejny odcinek audycji „Świat oczami duszy”. Audycja o świadomości w całości na żywo. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:37] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam was kochani bardzo serdecznie.
[00:40] - I już mogę podać kontakty do Radia Paranormalium. Oczywiście będzie można dzwonić w drugiej części audycji, jeżeli oczywiście będzie ruch, bo tak jak pamiętamy tydzień temu drugiej części audycji nie robiliśmy ze względu na niewielką liczbę komentarzy. Także jeżeli dzisiaj druga część audycji będzie, to będzie można dzwonić. Ale numery telefonów do Radia Paranormalium warto zapisać sobie już teraz tak czy siak. Nasze numery to jak zawsze stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl.
A więc panie Sławku, oddaję panu głos.
[02:05] - Bardzo dziękuję panie Marku. Ja się w takim razie jeszcze raz z wami, kochani, bardzo serdecznie przywitam. Natomiast oddam głos panu Markowi, ponieważ właśnie ustaliliśmy, że mamy bardzo dobrą, przynajmniej dla nas wiadomość. Mam nadzieję, że dla was również. A ponieważ to pan Marek był tutaj głównym motorem napędowym tego przedsięwzięcia, to pozwolę, żeby on obwieścił tą radosną wiadomość słuchaczom oraz całemu światu.
[02:38] - A ta radosna wiadomość to to, że w końcu po długich bojach ukazał się w sklepie internetowym ebookowo.pl audiobook czytany moim głosem z książką pana Sławka Bączkowskiego „Czy można oszukać przeznaczenie? Czyli po co człowiekowi dusza”. Tak więc jeżeli ktoś zechce i jeżeli ktoś chciał się z tą książką zapoznać, a na przykład ze względu na dużą ilość zajęć nie mogą sobie pozwolić na wersję tekstową, drukowaną bądź cyfrową, to będzie teraz dostępna wersja audio już teraz na ebookowo.pl.
[03:21] - Więc cieszmy się i radujmy. Ja tylko może poproszę pana Marka, oczywiście dziękując za cały trud, który włożył w stworzenie tego dzieła i przebrnięcie przez całą papierologię. Może bym poprosił, panie Marku, żeby pod audycją wkleić link do tego ebookowa, żeby już słuchacze tam mieli bardzo prosty dostęp.
[03:45] - Zrobię tak, że w archiwum Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl link do audiobooka będzie pod każdym odcinkiem.
[03:53] - O, superowo! Ja też jeszcze kochani powiem i też zwrócę się do was z prośbą, ponieważ jak ustaliliśmy wspólnie z panem Markiem, dochód ze sprzedaży tego audiobooka zasili konto Radia Paranormalium. Więc jeżeli nawet chcielibyście znaleźć jakiś pomysł na to, żeby Radio Paranormalium, dzięki któremu możemy się od wielu tygodni, miesięcy i już nawet lat spotykać. Zresztą nie tylko ze mną, ale też z innymi materiałami, innymi treściami, które pan Marek skutecznie wrzuca, to po prostu kupcie tego audiobooka, żeby w ten sposób też to zadanie ułatwić i troszeczkę ufajnić to, co pan Marek dla nas robi. Także moja gorąca prośba kupujcie. Nawet jak nie chcecie słuchać to po prostu w ten sposób możecie Radio Paranormalium wesprzeć. No dobrze, to jedziemy dalej z dobrymi wieściami, bo ja mam dla was też bardzo dobre wieści. Po pierwsze takie, że w sumie nowa formuła audycji w jakiś tam sposób się przyjęła, bo też sporo odsłon było. Ja bardzo dziękuję za miłe komentarze, bo jak się okazało pod czatem, znaczy czata w zeszłej audycji w zasadzie nie było, a większość komentarzy, która się pojawiła pod audycją na YouTubie dotyczyła podziękowań, czyli dokładnie tego, o czym starałem się wam opowiedzieć w poprzedniej audycji. I tak na dobrą sprawę jedyny komentarz, który od tych podziękowań, za które oczywiście bardzo serdecznie dziękuję, jakby troszeczkę był innyPojawił się na końcu jako jeden z ostatnich.
Soraya napisała taką rzecz. Widzę, że jest określona płeć. Tytuł: „Świat oczami duszy, a mam wrażenie, że nic sensownego nie usłyszałam. Takie lanie wody o niczym. Ogólnie sposób, w jaki audycja jest prowadzona bardzo przypomina mi pana Jackowskiego. To znaczy gadać byle co, aby długo i nic ważnego nie powiedzieć. Gadanie dla gadania. Jeśli kogoś uraziłam, to przepraszam, ale ja tak to widzę. Bardzo słabe”. Udzieliłem odpowiedzi na ten komentarz.
Podziękowałem za szczerość i całkiem intuicyjnie zadałem pytanie: „Zastanawiam się, jakich informacji szukasz?” Później przyszła mi taka myśl do głowy, że z chęcią zadam wam to pytanie. Nawet jeżeli nie usłyszę na nie odpowiedzi, to chciałbym, żebyście się, kochani, nad tym pytaniem zastanowili. Jaka informacja, jaka wiadomość, jaka wiedza zmieniłaby wasze życie? Co by zmieniło wasze życie? O czym dowiedzieli się, mogłoby odmienić wasze życie? To jest dobre pytanie. To jest pytanie, nad którym moim zdaniem warto się zastanowić. Rzucam to w eter i zwracam się z prośbą. Jeżeli będziecie chcieli mi na to pytanie odpowiedzieć, to bardzo chętnie poznam wasze odpowiedzi. Natomiast nawet jeżeli nie zechcecie, to poświęćcie temu chwilę czasu, żeby się nad tym zastanowić.
A ja pojadę dalej z audycją. Żeby nie było, że ja się będę teraz użalał. Natomiast informacje zwrotne, które dostałem w komentarzach w kontekście poprzedniej audycji są bardzo cenne, ponieważ, jak pamiętacie, rozmawialiśmy o tym, że wdzięczność wyrażona podziękowaniem jest naturalnym procesem, naturalną sytuacją, naturalną emocją w naszym świecie duchowym, że to jest normalne, naturalne. Z czego to wynika? W dużej mierze z empatii, ze zrozumienia tego, że ktoś coś jednak robi. Coś, co dla nas, bez względu na zawartość merytoryczną, czegoś nas uczy, coś nam daje, wywołuje jakieś emocje. Więc w tym kontekście każda rzecz jest warta właśnie tego podziękowania, ponieważ my nad żadną rzeczą, którą spotykamy w życiu nie przechodzimy obojętnie, bez względu na to, co to jest. Czy to jest coś tak zwanego dobrego, czy to jest coś tak zwanego złego. Wywołuje to w nas emocje. Czyli jeżeli wywołuje w nas emocje, to doświadczamy.
I za to w świecie duchowym, za sam fakt tego, że możemy czegoś doświadczać, należy się wdzięczność i podziękowanie. Teraz się pochwalę, bo to w sumie też pewnego rodzaju sukces. Jest ponad 1200 odsłon w ciągu ostatniego tygodnia, gdzie te pierwsze dwa dni były bardzo lawinowe. I teraz 10 czy 15 komentarzy z podziękowaniami. Zakładając, że wysłuchało audycji powiedzmy 1000 osób. Ja tam parę razy wchodziłem. Nie wiem, czy ten IP się rejestruje, czy się nie rejestruje, czy on to zlicza, czy nie zlicza. Natomiast chociażby po to, żeby podpisywać się na komentarze. Ja tam kilka razy byłem, być może ktoś jeszcze kilka razy był. Zakładając, że odsłuchało to około 1000 osób w ciągu tego tygodnia, jest 10 czy 15 podziękowań.
Chociaż poprzednia audycja w bardzo wyraźny sposób do tego namawiała. Pokazywała wdzięczność jako bardzo wartościową rzecz, jako bardzo przydatną rzecz, jako bardzo ważną rzecz również w kontekście naszego rozwoju duchowego, świadomego rozwoju duchowego. I teraz jest pytanie, dlaczego chociażby pod tą audycją nie pojawiło się tych podziękowań więcej? Tak jak powiedziałem na początku, to nie jest żal do was, tylko mówię o tym, ponieważ to w pewnym sensie pokazuje, jak trudno nam pewne rzeczy zmieniać. Jak trudno pewne rzeczy przełamywać, bo czasami to właśnie na takim przełamaniu się zmiana polega, żeby zrobić coś pierwszy raz, żeby pokazać sobie, pokazać swojej podświadomości, że można.To pokazuje, jak ten proces zmiany samego siebie jest trudny. Powiedzcie mi, w czym jest problem? Oglądam, słucham audycji. Wejść i napisać zwykły komentarz: „Dziękuję”. Parę słów bez wchodzenia w dywagacje. Nie potrzeba nic więcej.
Wystarczy słowo „dziękuję”, „dzięki”. I dlaczego z takimi prostymi czynnościami i takimi prostymi objawami mamy problem? Oczywiście każda z osób, która wpisze komentarz bądź go nie wpisze, zna doskonale odpowiedź na to pytanie. I oczywiście ta odpowiedź, gdybym teraz siedział z wami, z tym tysiącem osób, które obejrzało, wysłuchało poprzednią audycję, gdyby każdy z was odpowiadał na pytanie, dlaczego nie zostawił swoich podziękowań pod poprzednią audycją, na pewno każda odpowiedź będzie sensowna, racjonalna, mądra, logiczna. Z pewnością. Tylko z czego ta mądrość, ta logika, ta inteligencja wynika? Jakich argumentów w trakcie takiej odpowiedzi używamy i skąd te argumenty się biorą? Tutaj przejdę do tego, o czym już wspomniałem pod koniec poprzedniej audycji, że mamy dwa rodzaje świadomości. Mamy dwa źródła naszej świadomości. To jest to, o czym kilka razy w audycjach, różnego rodzaju komentarzach, czatach czy innych rozmowach słyszałem czasami nawet zarzut, że się mylę w swoich zeznaniach, używając słowa „świadomość” w różnych kontekstach.
Korzystając z okazji, chciałem to wytłumaczyć. Mamy dwa rodzaje świadomości, dwa źródła świadomości. Jedną świadomość, którą doskonale znamy. Czyli przychodzimy na Ziemię, uczymy się, rozwijamy, kształtujemy swoją osobowość, zdobywamy wiedzę, zdobywamy doświadczenia. Te nasze, codzienne, ziemskie. Zdobywamy wiedzę życiową, zawodową, towarzyską, religijną, społeczną. I na podstawie tych doświadczeń kształtujemy, budujemy swoją świadomość. I to jest okej. To jest całkowicie normalny proces rozwoju człowieka. Z wiekiem jest coraz bardziej doświadczony, coraz bardziej mądry.
Coraz więcej rzeczy widział, coraz więcej rzeczy doświadczył, coraz większej ilości rzeczy spróbował. W coraz większej ilości sytuacji przekonał się, czy na przykład praktyka równa się teoria, czy teoria równa się praktyka. Czy to, co wydawało mu się mądre, jest mądre. To, co wydawało mu się skuteczne, jest skutecczne. Czy jego działania doprowadziły do tego, do czego chciał, żeby doprowadziły. Tak się rozwijamy i to jest całkowicie naturalny proces. Pytanie tylko polega na tym, na podstawie jakich źródeł, jakich wartości dokonujemy oceny tego, co przeżywamy. I to jest ta właśnie różnica pomiędzy jedną świadomością a drugą, że w przypadku tej świadomości ziemskiej najczęściej dokonujemy oceny doświadczeń, przez które przechodzimy, na podstawie tak zwanych wzorców ludzkich, wzorców ziemskich. Czyli albo coś jest dobre z ziemskiego punktu widzenia, albo jest złe z punktu widzenia prawa, z punktu widzenia społeczeństwa, grupy, w której się obracamy. Rodziny, wychowania, czyli tak zwanej podświadomości.
Na podstawie tych wzorców dokonujemy oceny. I teraz w zależności od tego, z jaką podświadomością sobie żyjemy tutaj, na tym świecie, pewne rzeczy są albo dobre, albo złe. I tu jest pełen wachlarz nazywania tej samej rzeczy. Tu jako ludzie wymyśliliśmy już tyle określeń dla jednej czynności czy dla jednej rzeczy, że w zasadzie być może każdy człowiek jest w stanie tą samą czynność, tą samą rzecz, tą samą sytuację nazwać inaczej. I to jest ciekawe, że jest ta sama sytuacja. 10 osób stoi, jej się przygląda i 10 osób ocenia ją zupełnie inaczej. Może nie zupełnie, ale inaczej. I na podstawie tej ocenyBudujemy naszą świadomość. Na przykład stoi zaparkowany nowiutki Mercedes pod galerią handlową na miejscu dla niepełnosprawnych i ludzie przechodzą i tę sytuację komentują. Każdy wyraża swoje zdanie na ten temat.
Może nie każdy, ale każdy, kto zechce wyrazić zdanie na ten temat, bardzo często to zdanie będzie się różniło od osoby, która mówiła o tym przed chwilą. Jeden powie, że buc, że snob, że jakiś dorobkiewicz, że wydaje mu się, że jak ma Mercedesa, to mu wszystko wolno. I to jest jedna ocena. Ktoś inny może powiedzieć: może coś się wydarzyło, może człowiek potrzebował pomocy. Ktoś jeszcze inny może powiedzieć: a może przywiózł kogoś niepełnosprawnego. Ktoś jeszcze inny powie: a może nie zauważył. Jeszcze ktoś inny powie: ale koleś musi mieć kupę hajsu, skoro go stać na to, że go mogą odholować. Jeszcze ktoś inny powie: kurde, ten to musi mieć układy, że się nie boi takich rzeczy. Jeszcze ktoś inny powie: pewnie jakiś mafioso. Ktoś inny powie: a pewnie syn jakichś bogatych rodziców, jakiś małolat, co mu się wydaje, że rodzice wszystko za niego załatwią.
I tak możemy te przykłady tej samej sytuacji, reakcji na tę samą sytuację możemy mnożyć. Wszystkie te nasze dyskusje z ludźmi o odmiennych poglądach wynikają właśnie z tego, że mamy inne zdanie na temat tej samej sytuacji. I dlatego dyskutujemy, dlatego się przekonujemy, dlatego się spieramy, dlatego się kłócimy, dlatego się rozstajemy. Dlatego się nienawidzimy. Dlatego się lubimy, bo mamy takie same zdanie na tę sprawę. I na podstawie tej odmiennej świadomości tworzymy nasze relacje. Zostajemy przyjaciółmi bądź wrogami. Bo jeżeli ktoś ze swoją podświadomością postawiłby swoje BMW na miejscu dla osób niepełnosprawnych, bo tak, ale ktoś już mu zajął to miejsce Mercedesem, to oczywiście nie będzie w tym widział nic zdrożnego. Powie tylko: no to ciul jeden. Uprzedził mnie.
Muszę iść teraz dwa metry dalej do wejścia, bo ten ciul zajął mi moje miejsce. Natomiast gros ludzi będzie oburzona, zniesmaczona. Jak można zająć miejsce dla osoby niepełnosprawnej? I zobaczcie, ile nieporozumień, ile problemów powstaje na podstawie tego, że mamy różne świadomości. Oczywiście powiem o tym, bo to też było przeze mnie wielokroć powtarzane. U podstaw tej świadomości, tej wybudowanej świadomości leży nasza podświadomość, ponieważ ona jest tak naprawdę głównym kryterium oceny danej sytuacji, więc można by było sprowadzić to do samej podświadomości, ale byłoby to zbytnie uproszczenie, ponieważ podświadomość jest procesem, nad którym nie mamy kontroli, który się po prostu dzieje. Ja podświadomość u wielu ludzi nazywam po prostu zwykłym instynktem, czyli jest reakcja, nad którą w ogóle się nie zastanawiamy. Natomiast świadomość wybudowana na podstawie tej podświadomości jest już procesem pewnego rodzaju umysłowym. Bo już jakby sobie pewne procesy myślowe uruchamiamy i już się nad pewnymi rzeczami zastanawiamy, pewne rzeczy analizujemy, na przykład czy coś można, czy nie można, czy coś się powinno, czy się nie powinno. To już nie jest odruch.
To już jest jakiś proces zastanawiania się i to już jest świadomość. Natomiast świadomość ta, ta ziemska świadomość. Świadomość, która bardzo często tworzy różnice pomiędzy ludźmi, które później uniemożliwiają stworzenie na przykład relacji. Jeżeli ktoś ma świadomość tego, że jest lepszy, bo jest bogatszy, to on nie stworzy normalnej relacji z człowiekiem biednym. Jeżeli ktoś jest piękny, przystojny i cały czas jest mu to wmawiane, że to jest jego przewaga nad innymi ludźmi, to najczęściej nie będzie chciał przebywać w gronie ludzi brzydkich, w jakiś sposób fizycznie upośledzonych czy niepełnosprawnych. Chyba że, bo to podobno kobiety robią, że one często, właśnie ładne dziewczyny dobierają sobie jakąś brzydką koleżankę, żeby jeszcze bardziej uwypuklić swoją urodę. Dość brutalne, dość smutne to jest, ale podobno tak jest. Co też jest objawem jakiejś tam świadomości. Więc ta świadomość, nasza ziemska powoduje, że tworzymy między sobą relacje dość dziwne, dość kłótliwe. Dość dziwne.
ITo, co powiedziałem o tym, dlaczego na przykład tak trudno było zostawić komentarz z podziękowaniami za poprzednią audycję. Ponieważ gdybym posłuchał tych argumentów, większość z nich wynikałaby, czy była wytworem naszej ziemskiej świadomości. Tu mi przemknął taki komentarz przez moment, chociaż Messengera mam nieodpalonego, ale na pasku mi się pojawił, albo nawet więcej nie mam. Tu się pojawił taki komentarz, że czasami wdzięczność jest w duszy. Ja powiem więcej. W duszy jest zawsze wdzięczność. Dokładnie to, o czym mówiłem w poprzedniej audycji. W duszy jest zawsze wdzięczność. I teraz wspomnę o tym drugim rodzaju świadomości. A jeszcze jedno ważne, że naszą świadomość ziemską budujemy na podstawie doświadczeń ziemskich, ale tylko i wyłącznie z tego wcielenia, z obecnego życia i budujemy ją przede wszystkim na podstawie naszej podświadomości oraz wzorców ziemskich.
Ten drugi rodzaj świadomości, ten, który ja nazywam duszą, jest tworzony w troszeczkę inny sposób. Ta świadomość jest stworzona poprzez wszystkie nasze wcielenia i jest zbiorem wszystkich doświadczeń, przez które przeszliśmy tutaj na Ziemi, przez wszystkie nasze wcielenia. Natomiast tak jak budując ziemską świadomość, dokonujemy analizy swojego postępowania na podstawie wartości ziemskich, tak świadomość duchową, świadomość duszy analizujemy na podstawie wartości bardziej uniwersalnych. Odnosząc się do komentarza, który się pojawił, że czasami wdzięczność jest w duszy. Nasza dusza nie ma żadnego problemu z okazywaniem wdzięczności. Mało tego, to właśnie ona przekonuje nas, namawia do tego, abyśmy tę wdzięczność wyrażali w taki sam naturalny sposób tutaj na Ziemi innym ludziom, jak wdzięczność okazują wobec siebie dusze w świecie duchowym, żebyśmy dokładnie tak samo postępowali. Ja już nie będę odnośnie tego komentarza wchodził w to, o czym mówiłem w poprzedniej audycji, bo tam to zostało powiedziane bardzo wyraźnie. Więc jeżeli ktoś nie załapał się z jakiegoś powodu na poprzednią audycję, to odsyłam, bo tam skupiłem się na tym dużo mocniej. Ta świadomość duchowa, świadomość duszy nie ma żadnego problemu z okazywaniem wdzięczności, ponieważ to, co my jako ludzie komplikujemy poprzez nasze ziemskie wartości, dla naszej duszy jest to czeski film. Czasami uda mi się obejrzeć jakiś film i uwielbiam te sytuacje, kiedy pojawiają się istoty z innych wymiarów, z innych rzeczywistości.
Lubię filmy różnego rodzaju science fiction tego typu, kiedy człowiek próbuje wyjaśnić takiej istocie zasady panujące na Ziemi. Nawet ostatnio jakiś taki przykład, jak człowiek opowiadał, że ma zegarek. Jakiś film leciał, coś robiłem na laptopie i coś akurat wpadło w oko. I że ma zegarek. Ale po co? Żebym wiedział, o której mam wstać, coś zrobić, wyjść do pracy i tak dalej. Chwila ciszy i takie pytanie: ale po co? Gdyby zastanowić się, gdyby zestawić te dwie świadomości ze sobą, to gro rzeczy, które my robimy, kierując się naszą ludzką świadomością dla naszej duchowej świadomości jest totalnie niezrozumiałych. I nawet to, o czym była poprzednia audycja o wdzięczności wyrażanej słowami, podziękowaniem, to nasza ludzka świadomość podpowie tak: bo przecież wdzięczność trzymana w sercu też jest wdzięcznością. To mówi nasza ludzka świadomość, ponieważ gdzieś coś wyczytała, jakieś mądre zdanie.
Może ktoś podpowiedział, może gdzieś usłyszało się, że ta wdzięczność jest też wdzięcznością. Z pewnością jest. Ale wdzięczność niewyrażona słowami nie jest wdzięcznością. To jak przekleństwo, które nie zostało wypowiedziane, tylko wymyślone i utrzymane w głowie. Czy przekleństwo, które trzymamy w głowie i nie wypowiemy go do drugiej osoby, jest przekleństwem? Nie.Czy prośba, której nie wyrazimy, jest prośbą? Nie. Kochani, to jest też pewnego rodzaju błąd. Moim skromnym zdaniem błąd w przekazywaniu wiedzy duchowej, że ludzie często przekazując różnego rodzaju wiedzę duchową starają się, czy upierają się przy tym, że na ziemi wszystko ma wyglądać tak jak w świecie duchowym, że to powinno być jeden do jednego. Nie, kochani, nie.
My czasami dążymy do jakichś wyimaginowanych ideałów przedstawionych przez kogoś, bo ktoś miał wizję świata duchowego, jak tam jest i jakie to wszystko jest fajne, cudowne, ekstra i myśli, że to tak właśnie ma wyglądać. Nie, to nie ma tak wyglądać, ponieważ my jesteśmy tutaj na ziemi. My póki co żyjemy wśród ludzi, nie wśród istot duchowych. My jeszcze póki co nie porozumiewamy się za pomocą telepatii, czyli języka, który funkcjonuje w świecie duchowym. My komunikujemy się ze sobą za pomocą języka, słów, dźwięków, gestów. Owszem, bardzo istotne są tamte wzorce, ale jednak one muszą być dopasowane do realiów ziemskich. Nie możemy raptem wymagać od siebie, żebyśmy się stali tutaj na ziemi istotami duchowymi. To tak nie działa. Cały ten pic, dowcip, eksperyment właśnie polega na tym, żebyśmy tutaj jako ludzie potrafili stworzyć coś na kształt raju, szczęścia, miejsca, w którym będą ludzie mogli żyć ciesząc się radością, szczęściem, miłością i zdrowiem. Moim zdaniem błędem jest podnoszenie poprzeczki aż tak wysoko, żebyśmy komunikowali się za pomocą telepatii i nie musieli używać słów.
Więc moja droga słuchaczko, mój drogi słuchaczu, spraw w takim razie, aby twoja wdzięczność w duszy, żebym ja mógł się dowiedzieć, że jesteś wdzięczna. Skoro masz wobec siebie takie wymagania i uważasz, że to jest całkowicie dobre, słuszne i naturalne, to spraw, żebym ja o tym się dowiedział, żebym ja też twojej wdzięczności mógł doświadczyć. To jest zły sposób myślenia. To jest właśnie ten sposób myślenia naszą ziemską świadomością. Coś wyczytane, usłyszane. Proces komunikacji dusz odbywa się bez adwokatów i bez argumentów, ponieważ tam nie ma żadnej manipulacji. Nie ma, ponieważ wszystko jest widoczne jak na talerzu i nie ma czegoś takiego, że: „Bo ja myślałem, bo ja chciałem”. Nie ma ściemniania, coś się wydarzyło i coś jest. Intencje obu stron są jasne i zachowania, reakcje, czyny są oceniane, analizowane. Chociaż dobra, oceniane, nazwijmy to po ludzku.
Według innych kryteriów niż tych, które my mamy. Jest prawda i miłość i nie ma nic innego. I gdybyśmy zestawili to z naszym ziemskim zachowaniem, gdybyśmy naszą świadomość przestawili na taki tryb myślenia i postępowania, że istnieje tylko prawda i miłość, nie ma nic więcej. Nie ma zmęczenia, złości, niezadowolenia, bo ktoś mlaska podczas audycji. Nie ma niezadowolenia, że nie dowiedziałem się tego, co chciałem. Nie ma oceny głosu, godziny, o której leci audycja. Dlaczego nie leci o 16? Bo ja bym chciał. Dlaczego wygląda tak, a nie inaczej? Dlaczego trwa godzinę, a nie trzy?
Dlaczego jest na żywo albo nie jest na żywo? I tak dalej. Mnóstwo aspektów, które my jako ludzie bierzemy pod uwagę, które nie mają nic wspólnego ani z prawdą, ani z miłością, są naszymi subiektywnymi odczuciami odnośnie danej sytuacji. A gdybyśmy ocenili to, dokonali analizy poprzez pryzmat prawdy i miłości, to co by nam wyszło? Gdybyśmy tak to zrobili, gdybyśmy nie kierowali się naszą ludzką świadomością, to nawet na podstawie tego komentarza dzisiejszego, że wdzięczność jest w duszy, to gdybyśmy się kierowali prawdą i miłością, to jaki byłby problem tę wdzięczność wyrazić komentarzem w imię prawdy i miłości? Prawda jest taka, że audycja się odbyła. Godzina czy półtorej godziny audycji się odbyło. To jest prawda.Miłość mówi mi tak: ktoś coś zrobił. Chcę, żeby wiedział, że jestem mu wdzięczny. Ja chcę, żeby on wiedział.
Tak wygląda ocena sytuacji z punktu widzenia duchowego. To nie on, tylko ja. To ja jestem wdzięczny i ja chcę z miłości do drugiego człowieka, żeby on o tym wiedział. Czy jeżeli kogoś kochamy, to czy mówimy mu o tym, czy trzymamy to w sercu? Czy gdyby dwoje ludzi nie powiedziało sobie o miłości, czy byliby kiedykolwiek parą? Oprócz jakichś tam ekstremalnych przypadków, kiedy ludzi łączy coś zupełnie innego niż niemiłość, że są jakieś tam inne aspekty, ale to pomijam. Czy byłby dalszy ciąg znajomości? Czy byłby ślub? Nie. Gdyby ludzie trzymali miłość tylko w sercu.
Mało tego, miłość powoduje to, prawdziwa miłość, że ja chcę, żeby druga osoba wiedziała, że ja ją kocham. Czy w formie chociażby takiego bardzo indywidualnego. To w związkach jest bardzo często, że ludzie, żeby nie mówić codziennie kocham. Bo to mówią, że to się zdewaluuje, to odzywają się do siebie, zwracają się do siebie w sposób taki bardzo indywidualny, pieszczotliwy, który okazuje wyjątkową sympatię czy wyjątkowe emocje do drugiej osoby. Żabko, rybko, niuniu, serduszko, słoneczko i tak dalej. Misiu, pysiu. Wyrażają to. Ja znam taką teorię, często wyznawaną przez mężczyzn. W formie żartu oczywiście to opowiem. Jak żona się pyta męża po iluś tam 10 czy 20 latach małżeństwa, czy on ją jeszcze nadal kocha.
I to jest takie lubiane przez mężczyzn, że on mówi: „Słuchaj, 20 lat temu powiedziałem, że cię kocham i jak się coś zmieni, to cię o tym poinformuję”. Można i tak. Natomiast wracając do sedna tego, co chcę wam powiedzieć. Świadomość duchowa jest budowana na bazie, na wzorcach prawdy i miłości. Prawdy. Nie mojej prawdy czy twojej prawdy, czy gówno prawdy, tylko prawdy. Takiej prawdy i na bazie miłości. Nikt nikogo nie musi do niczego przekonywać, ponieważ gdybyśmy my jako ludzie nauczyli się dokonywać analizy tego, co robimy przez pryzmat prawdy i miłości, nie byłoby większości problemów, które są. My dokonujemy oceny, analizy tego, co robimy i co robią inni ludzie poprzez pryzmat swojej subiektywnej, ziemskiej świadomości. I to jest problem.
Dlatego manipulujemy. Dlatego nie potrafimy się przyznać do pewnych rzeczy. Dlatego bronimy się. Przed prawdą się bronimy. Kiedy ktoś nam próbuje coś powiedzieć, że zrobiliśmy coś źle, a my rękami i nogami bronimy się przed prawdą. Obrażamy się. Reagujemy w przeróżne sposoby, ponieważ bronimy się przed prawdą. O miłości już nie wspomnę, bo my nie potrafimy funkcjonować i komunikować się na podłożu miłości. Nie potrafimy. Ja o tym wspominałem i z pewnością któraś audycja na ten temat będzie, że my nie potrafimy.
My nie wiemy, jak się to robi. Funkcjonowanie na płaszczyźnie miłości likwiduje 90% barier. Ja wam dawałem wiele przykładów ze swojego życia, kiedy chcąc, czerpiąc przyjemność z przebywania w atmosferze radości na przykład kogoś, kto jest dla mnie bliski, dla mnie nie stwarzało problemu zrobienie czegokolwiek. Oczywiście bez przesady. Nie mówimy tu o zabijaniu drugiego człowieka, tylko w kwestii sprawienia mu przyjemności czy chęci, żeby tej osobie było lepiej, żeby w czymś jej pomóc, uprościć, ułatwić, wesprzeć, zrobić. Na płaszczyźnie miłości my przestajemy myśleć swoimi kategoriami, czyli przez pryzmat samego siebie, przez pryzmat swojej własnej podświadomości czy chociażby tej ziemskiej świadomości. My przestajemy o tym myśleć. To są takie proste przykłady. Bo to już 21:00. A chciałem jeszcze właśnie o tej miłości powiedzieć, o tej takiej miłości, ale to zaraz powiem jeszcze, żeby tego za długo nie przyciągać.
W momencie, kiedy kierujemy się miłością Przestajemy zastanawiać się na przykład, czy nam się coś chce, czy nie chce. My, kierując się tą naszą ziemską świadomością, mówimy: czy to jest dla mnie dobre? Czy to nie jest dobre? Czy mi się chce? A może zmęczony jestem? A może to? A może tamto? Analizujemy to, zastanawiamy się. Ostatnio rozmawiałem z córką, córcią swoją, ukochaną zresztą o tym, że ludzie na przykład nastawiają budzik na pół godziny albo na 50 minut wcześniej, zanim muszą wstać. I przez pół godziny katują tę drzemkę co 10 minut, wyłączając ją.
I w końcu po pół godzinie wstają zmęczeni już, ponieważ przez pół godziny mieli czas zastanowić się, jak bardzo nie chce im się wstać. Przez pół godziny mordowali się i wiadomo, że już jak wstaną, to będą zmęczeni. Ja wstaję i ja nie zastanawiam się, czy mi się chce, czy mi się nie chce. Ponieważ chciałem wstać o tej godzinie z jakiegoś powodu i nie ma znaczenia, czy ja jestem zmęczony, czy nie jestem zmęczony, czy mi się chce, czy nie chcę. Znaczy, czy zmęczony, czy nie zmęczony to ma tak, ale czy mi się chce, czy mi się nie chce. O tym, że mi się chce, podjąłem decyzję wczoraj wieczorem, kiedy nastawiałem budzik. To oczywiście taki życiowy przykład. Natomiast tak to wygląda z punktu widzenia naszej duchowej świadomości. To jest tak, jak na przykład w tej chwili mnóstwo dzieci rodzi się z różnego rodzaju upośledzeniami. I czy wy myślicie?
My, analizując tą sytuację naszą ziemską świadomością, mówimy: Boże, jakie to musiało być karkołomne, jakie to musiało być bohaterstwo, żeby zdecydować się świadomie na takie życie. Nie. Z duchowego punktu widzenia, jeżeli tak ma być, to tak jest. Tu nie ma właśnie tych rozkminek, czy mi się to podoba, czy mi się nie podoba, czy mi się chce, czy mi się nie chce. To jest właśnie ta różnica pomiędzy tą świadomością duchową a tą świadomością naszą ziemską. Z mojego punktu widzenia ta różnica jest kosmiczna i niektórzy ludzie swojej tej świadomości duchowej w swoim życiu aktualnym nie uruchamiają prawie nigdy. A są ludzie, w których ta świadomość duchowa już się budzi, którzy już czują potrzebę życia tą świadomością duchową, kierowania się w życiu tymi zasadami właśnie prawdy i miłości. A są też ludzie, którzy inaczej żyć nie potrafią. Wiem coś o tym. Dla mnie, jeżeli zrobię coś źle, to ja doskonale wiem, że zrobiłem to źle.
Na przykład w sprawach zawodowych zrobiłem coś źle i ja nie mam problemu, żeby powiedzieć: pomyliłem się. No i co w tym jest złego, że się pomyliłem? Popełniłem jakiś błąd. I co? I ja się do tego błędu przyznaję. Tak, popełniłem błąd i trzeba go teraz naprawić. Nie to, że mam z tego fan, że lubię, że często popełniam błędy. Nie. Staram się tych błędów popełniać jak najmniej. Natomiast jeżeli go popełnię, to nie mówię, że to nie jest moja ręka.
Ponieważ to jest prawda. O czym tu dyskutować? Ludzie kierujący się świadomością ziemską będą dyskutować o prawdzie. Będą ją naginać, będą nią manipulować, obracać, udowadniać inne prawdy, szukać innych prawd, kombinować, lawirować, a na sam koniec mówić, że to nie jest moja ręka. Człowiek kierujący się świadomością duchową mówi tak: w zetknięciu z prawdą nie dyskutuję. Bo o czym? Prawdę się poznaje. Do prawdy się dąży, prawdy się poszukuje, a nie z nią dyskutuje. Więc warto się zastanowić od czasu do czasu, w którym miejscu ja jestem. Jak dużo jest we mnie tej świadomości ziemskiej, kiedy dyskutuję o miłości i manipuluję prawdą.
A ile jest prawdy i miłości w moim życiu? Jeszcze powiem wam, kochani, o miłości, bo to mi się też bardzo dobrze wpisuje do dzisiejszej audycji. My często boimy się miłości, bo jej nie znamy. Z jednej strony tak dużo się mówi w kategoriach duchowych o miłości, że miłość jest najważniejsza, że miłość jest celem i tak dalej. Bardzo dużo się mówi. Ja też mówię bardzo dużo o miłości. Z drugiej strony są też właśnie w naszej branży ludzie, którzy doświadczyli tej miłości duchowej, kiedy podczas różnego rodzaju odmiennych stanów świadomości mieli możliwość poprzebywania w otoczeniu tej miłości. Tej miłości takiej właśnie bezwarunkowej. To są ludzie na przykład podczas jakichś tam OOBE, czasami regresingów.Czy innych doświadczeń medytacyjnych. To są ludzie, którzy doświadczyli na przykład życia po śmierci.
Kiedy da się doświadczyć, odczuć otaczającą nas miłość, której tutaj na ziemi ciężko jest doświadczyć. I oni podnoszą poprzeczkę, mówiąc, jak to jest. Do czego powinniśmy dążyć? Że tylko ludzie oświeceni są w stanie doświadczyć tej miłości. I często ludzie, którzy tego nie doświadczają, mówią: „Ja nie kocham. Ja nie potrafię kochać. Ja jestem jeszcze niewystarczająco oświecony, niewystarczająco rozwinięty duchowo”. Tak jest. Z drugiej strony my mamy doświadczenia związane z miłością tutaj na Ziemi. Mamy jakieś doświadczenia.
Tylko jakie? Byliśmy zakochani i my stan zakochania często mylimy z miłością. Byliśmy zakochani, zafascynowani, zauroczeni drugą osobą. Powstała taka chemia, że motyle w brzuchu i tak dalej. Super stan, ja nie mam nic do niego. I to jest fajne. Ludzie, którzy nie zajmują się duchowością, nie interesują się duchowością, znają tylko jeden model miłości. Że tym modelem miłości jest stan zakochania. Ten model większość ludzi utożsamia z miłością. Że to jest miłość.
I powiedzcie mi kochani, jak budować miłość? Jak tworzyć miłość? Jak żyć miłością, jak my nie wiemy, jak ona wygląda? Jak my nie wiemy, o co z tą miłością tak naprawdę chodzi? Przecież wiadomo, że nie można być przez 40 lat swojego życia zakochanym i chodzić jak stuknięty. Bo stan zakochania jest stanem odmiennym, stanem świadomości, w którym człowiek przestaje w ogóle jakkolwiek funkcjonować. Czy to o to chodzi, żebyśmy przestali funkcjonować? Żebyśmy przestali dostrzegać, co jest dobre, a co jest złe? Żebyśmy się spalali wynosząc tylko drugą osobę na piedestał, nie myśląc zupełnie o sobie? Czy na tym polega miłość?
Właśnie. Na czym polega miłość? Czym jest miłość? Czy może tym stanem, o którym opowiadają nam ci, którzy mieli jakieś doświadczenia w innych wymiarach duchowych? Jaką miłość my powinniśmy tworzyć tu na ziemi? O co chodzi? Czy my wiemy, czym jest miłość? A może my tej miłości doświadczamy, tylko nie wiemy, że to jest miłość? Bo ktoś nam kiedyś o tej miłości opowiedział. Książki napisali o miłości.
Nie. Najczęściej książki piszą o zakochaniu. Nie o miłości. Zakochali się, a potem żyli długo i szczęśliwie. Ale byli zakochani. Wzięli ślub, a potem żyli długo i szczęśliwie. I prawie nikt tego „długo i szczęśliwie” już nie opisuje, bo zakochanie minęło i powinna przyjść miłość. I nikt nie opisuje, prawie nikt nie opisuje, o co z tą miłością chodzi. Owszem, my doświadczamy tej miłości jako dzieci. Jeżeli mamy na tyle szczęścia i takie doświadczenie sobie wybraliśmy.
My okazujemy miłość na przykład dzieciom, bliskim, zwierzętom swoim ukochanym. Właśnie. A może to jest miłość? Zostawiam was kochani na tą chwilę z tymi dylematami. Jak wszystko będzie fajnie i wszystko będzie okej, to o miłości porozmawiamy sobie z wielką przyjemnością w następnej audycji. Chciałem wam zostawić taki mały niedosycik. Może zachęcić w ten sposób i zainteresować, jak wygląda ta miłość. Nie ta pompatyczna, nie ta opisywana w książkach, nie ta opisywana przez ludzi oświeconych, tylko jak ma wyglądać i czym jest ta miłość tutaj, na Ziemi. Bo ona różni się od stanu zakochania i różni się od tego, czego doświadczamy, będąc na chwilę w świecie duchowym. Ona się musi różnić.
Gdyby się nie różniła, nie byłoby potrzeby schodzić na ziemię, inkarnować się, żeby doświadczać miłości. Pomyślcie sobie o tym i dajcie mi znać. Może ja znam odpowiedzi na te pytania, które zostało zadane, że jest nudno, że jest w ogóle bez sensu. Odpowiedź na jakie pytanie, znalezienie odpowiedzi na jakie pytanie zmieniłoby wasze życie? Zmieniło życie. Nie zmieniło wiedzę, tylko zmieniło wasze życie. Ja znam kilka takich odpowiedzi.Które z pewnością zmieniają życie człowieka. Zastanówcie się, jaką wy odpowiedź chcielibyście dostać, żeby zmienić swoje życie. Dobrze kochani, znowu się troszeczkę rozgadałem, ale może nie aż tak bardzo dramatycznie. Nie wiem, czy jest tutaj trochę komentarzy.
Są przywitania.
[55:08] - Są same przywitania i parę komentarzy odnośnie audycji. Właśnie się tutaj pojawił jeszcze jeden. Wyślę panu, o ile Messenger raczy wysłać.
[55:23] - No właśnie. Dobrze kochani, ponieważ nie ma tego zbyt dużo, a są w temacie audycji, więc pociągnę już tutaj, żebyśmy nie przenosili tego na następną audycję. Tutaj Aleksandra napisała: „Miłość to pragnienie dobra”. Droga Aleksandro, ja w audycjach zaczynam być coraz bardziej taki, jak jestem na co dzień, czyli bardziej bezpośredni. Przestaję pewne rzeczy owijać w bawełnę i bawić się w ciuciubabkę, bo czas ciuciubabki skończył się wraz z setnym odcinkiem. Miłość to pragnienie dobra. Dla kogo dobra? Kochani, przestańcie szafować takimi sloganami, bo świadomość to jest też zrozumienie pewnych rzeczy. Nie powtarzanie, tylko zrozumienie. Być może, droga Aleksandro, doskonale rozumiesz to, co napisałaś.
Natomiast ja chciałbym wiedzieć, że ty rozumiesz to, co napisałaś i też chciałbym pełną wersję przekazać słuchaczom, żeby nie przekazywać tylko części informacji, bo to jest tak jak obejrzenie pierwszych pięciu minut filmu, który się cudownie zapowiada, a nie wiemy jak się skończył. Poniekąd jest to pragnienie dobra. Poniekąd. Ale to jest tylko mały fragmencik miłości. Tej takiej, o której ja chciałbym wam powiedzieć. SkyMike pisze właśnie: „Czy miłość to wyrażanie uczuć, czy wyrażanie uczuć to część miłości?”. Wyrażanie uczuć, swoich własnych uczuć to jest przede wszystkim nasza czakra gardła. Wyrażanie uczuć to przede wszystkim wolność. Mówienie o miłości osobie, którą się tym uczuciem obdarza, jest jak najbardziej częścią miłości, ale nie może tej miłości zastępować, że miłość się kończy na słowach. Wtedy to nie jest miłość i to nie ma nic wspólnego z miłością.
Miłość to jest stan emocjonalny, nie stan mentalny. Jak świadomość to nie jest stan mentalny, tylko stan emocjonalny. Jeżeli się kocha, to. Witold Polska napisał: „Miłości nie ma. Lol”. Skoro tak twierdzisz. I Aleksandra pisze, że dla siebie też. Chodzi o to, o miłość to pragnienie dobra dla siebie też. Tak, z miłości do siebie pragniemy dla siebie dobra. To tak, to prawda.
Totem Wilka pisze: „Kochać nie mówił oświecony Jezus. On mówił, żeby się miłować, a tego jeszcze ludzie nie pojęli”. Tu się akurat z tym zgadzam, że mieliśmy 2000 lat na to, żeby tą miłość wcielić w nasze życie. Nie za specjalnie się udało. Tutaj Witold dzieli się też swoimi doświadczeniami, że zazwyczaj czyjeś szczęście jest czyimś nieszczęściem, tak jak czyjaś fortuna jest zarazem czyjąś stratą. Takie jest moje zdanie. Pozdrawiam wszystkich. Drogi Witoldzie. Nie, to na etapie budowania doświadczeń, czyli zdobywania doświadczeń, to jest to, o czym ja wspominałem, ale w sumie mógłbym rozwinąć ten temat, że w każdym wcieleniu testujemy inny rodzaj szczęścia. Może inny to nie, ale jakiś tam rodzaj szczęścia według tych naszych ziemskich scenariuszy i na etapie budowania, zdobywania tych doświadczeń często wybieramy sobie do swojego życia nauczycieli i często takie relacje powstają, żebyśmy mogli się uczyć też na przykład od drugiej osoby, na czym polega szczęście.
Więc to są relacje, ja to nazywam nauczycielskimi. Uczeń, nauczyciel albo nauczycielskie w dwie strony. Ale to jest na etapie budowania doświadczenia. Na etapie, kiedy już zaczynamy rozumieć, o co chodzi i pragniemy do tego dążyć, można budować już związki partnerskie oparte na wzajemnej miłości. I to się da zrobić. Także tak. No dobrze kochani, troszeczkę tutaj poopisywaliście swoje warianty miłości. Ja się cieszę z tego powodu.Właśnie, droga Aleksandra napisała jeszcze, że to trudny temat. Słuchajcie, trudny temat. Ja się tutaj, droga Olu, z tobą nie zgodzę, ponieważ trudny temat to są choroby.
Trudny temat to są nieszczęścia. Trudny temat to są tragedie. Dlaczegóż temat miłości ma być trudnym tematem? Czy to nie jest troszeczkę to nasze ludzkie myślenie? Nie. Temat miłości jest cudownym tematem. Ja na końcu swojej książki, której audiobook pan Marek dzisiaj ogłosił wydanie na ebookowie, bodajże pod sam koniec książki pisałem o miłości i powiedziałem, że ja bardzo chętnie bym tylko takie książki pisał. Właśnie o miłości. Cudowny temat. To pokazuje, jak bardzo nie wiemy, czym jest miłość, jak bardzo nie potrafimy się w tej miłości odnaleźć.
Jak bardzo nie wiemy, o co z tą miłością chodzi. Także wrócimy do tego tematu. Witold pisze: „Dziękuję bardzo za odpowiedź. Dużo zdrowia życzę”. Ja również, drogi Witoldzie. Kochani, fajnie. Mam nadzieję, że też w miarę konkretnie. Nie za długo. Cieszę się niezmiernie. Etap wdzięczności wyrażanej słowami nie jest procesem jednorazowym.
Polecam wam testowanie swojej duchowej świadomości poprzez okazywanie wdzięczności również mi za to, chociażby za tę audycję, panu Markowi, za to, że jest z nami. Ćwiczcie. Nie wstydźcie się tego, nie bójcie się. Nie trzymajcie tych fajnych uczuć tylko dla siebie. Nie bójcie się. Przekażecie je komuś, one z pewnością do was wrócą. Na ich miejsce pojawią się następne. Właśnie z dobrymi uczuciami jest tak, że jak je oddamy, puścimy w świat, to nie powstanie pustka. Na ich miejsce z chęcią powstaną następne fajne emocje. To jest taki trening, więc nie wstydźcie się tego okazywania wdzięczności.
Nie bójcie się, to nie gryzie. Nic nie stracicie tej waszej wdzięczności, którą trzymacie jak tlący się ognik. Nie bójcie się, ten ogień nie zgaśnie. Pójdzie w eter, pojawi się następne fajne uczucie. Trenujcie, ćwiczcie. Czego wam oczywiście — tak, sobie — tego treningu dobroci i wam z całego serca życzę. Kochani, dziękuję za dzisiaj. Trzymajcie się cieplutko. Oczywiście uważajcie na siebie. Zrobiła się wiosna.
Korzystajcie, oddychajcie jak najwięcej świeżym powietrzem, najlepiej w miejscach, gdzie nie trzeba nosić maseczek. Zróbcie coś dla siebie po tej długiej, ciężkiej zimie. Zadbajcie też o swoje ciało, bo warto by było, żeby nam służyło tyle, ile będziemy tego chcieli. Także jeszcze raz dziękuję wam bardzo. Trzymajcie się. Wszystkiego dobrego. Dziękuję panu Markowi za, jak zwykle, obecność i aktywną opiekę nad tym, żebyśmy mogli sobie, kochani, spokojnie podywagować o tematach różnych. Do usłyszenia za tydzień. Pa, pa.
[01:04:22] - Tu widzę, że Messenger postanowił znowu dzisiaj zrobić mi psikusa i nie wysłać kilku komentarzy z czata radiowego na YouTube. Niestety ten komunikator facebookowy ostatnio coraz częściej, podobnie zresztą jak sam Facebook, się po prostu psuje i nie spełnia swojej funkcji. Podesłałem panu tutaj jeszcze parę komentarzy, z czego jeden na pewno odnosi się do tematu audycji. Skymike napisał: „A może prawdziwa miłość nie potrzebuje nikogo ani niczego? Ona po prostu jest”.
[01:04:56] - Powiem, bardzo fajny komentarz i z tych wszystkich jak najbliższy prawdy. Także bardzo się cieszę, że na koniec pojawił się taki fajny komentarz i będzie o czym porozmawiać.
[01:05:17] - Na pewno będzie o czym porozmawiać w następnym odcinku audycji „Świat oczami duszy” już za tydzień. Dzisiaj chyba już powolutku będziemy kończyć, prawda, panie Sławku?
[01:05:28] - Tak.
[01:05:30] - Tak więc kończymy już powolutku. Kończymy dzisiaj 19 kwietnia 2021 roku. Kończymy kolejny odcinek audycji „Świat oczami duszy” na żywo, oczywiście audycją świadomości. Audycję od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios". Był z nami jak zawsze gospodarz audycji, pan Sławek Bączkowski. Tradycyjnie nieustająco zachęcamy do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”. Od dzisiaj książka jest również dostępna w wersji audiobookowej, w wersji dźwiękowej. Link do zakupu audiobooka umieszczę oczywiście w opisie audycji, w naszym archiwum oraz na naszym YouTube. Zachęcamy także do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o takim samym tytule jak nasza audycja, czyli „Świat oczami duszy”, do polajkowania fanpage'a pana Sławka na Facebooku. No i cóż, dzisiaj już się z państwem żegnamy.
Zapraszamy ponownie oczywiście już za tydzień o 20:00 w poniedziałek. Słyszymy się na antenie Radia Paranormalium w kolejnym odcinku audycji „Świat oczami duszy”. Dobranoc i do usłyszenia. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl