[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Halo, halo. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Poniedziałek. Minęła przed chwilą godzina 20:00. Z lekkim opóźnieniem, ale jednak rozpoczynamy po przerwie pierwszy odcinek audycji „Świat oczami duszy”. Audycja o świadomości w całości na żywo. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski.
Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:48] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam was kochani bardzo serdecznie.
[00:52] - Tradycyjnie zanim przekażę głos panu Sławkowi, przypomnę kontakty do Radia Paranormalium. Dzwonić oczywiście będzie można w drugiej części dzisiejszej audycji, ale numery telefonów warto zapisać sobie już teraz. Numer stacjonarny do nas to 32 746 0008. 32 746 0008. Komórkowy i do SMS-ów również, bo te również odbieramy i czytamy, to 530 620 493. 530 620 493. Skype: radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube.
Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. A więc panie Sławku, z czystym sumieniem oddaję panu głos.
[02:13] - Dziękuję panie Marku. Kochani, jeszcze raz witajcie. Mam nadzieję, że się trochę stęskniliście. Ja nie ukrywam, że też. Przesłuchiwałem dzisiaj sobie ostatnią audycję i muszę wam zadać to pytanie, bo namawiałem was do pewnego rodzaju przemyśleń i bardzo jestem ciekawy. O części oczywiście już wiem, bo dostałem jakiś tam feedback, tak to się mówi. Natomiast ciekawy jestem, napiszcie mi, jaki jest efekt waszych przemyśleń, co tam sobie poukładaliście bądź nie poukładaliście. Natomiast ja ze swojej strony powiem wam o swoich przemyśleniach. Więc na początek powiem wam o zmianach, które nas czekają tutaj w audycjach. I tak jak, znowu nawiązując do ostatniej audycji, gdzie powiedziałem dość jasno i wyraźnie, że szkoda mi czasu na boksowanie się, na przekonywanie się, na udowadnianie sobie nawzajem i tak dalej.
Więc skupię się na przekazywaniu tego, co mam do powiedzenia, pozostawiając wam oczywiście wybór, co z tą wiedzą dalej czy z tymi informacjami dalej uczynicie. Więc pierwsza część audycji nie ulega zmianie. Natomiast po przerwie bardzo serdecznie zapraszam, jeżeli ktoś chce zadzwonić i, że tak powiem, zadać jakieś pytanie, coś sobie dojaśnić, doprecyzować, coś powiedziałem niezrozumiale. Zapraszam do dzwonienia zaraz po przerwie, ponieważ w drugiej części, tej, która tak naprawdę bardzo często robiła nam godziny audycji, skupię się na odpowiadaniu na pytania dotyczące tematu audycji. Natomiast w audycji temat pojawiających się różnych koncepcji, wizji, przemyśleń i tak dalej, w audycji ten temat zostanie, że tak powiem, poniekąd przeze mnie pominięty. Między innymi dlatego, że nie chcę pozostałych słuchaczy przymuszać do słuchania tego, po co być może na przykład nie przyszli, czego nie wiem. I dlatego jeżeli macie pytania odnośnie audycji, to bardzo proszę je tak wyraźnie zaznaczyć. Sławek, Sławku, panie Sławku — jak kto tam sobie woli. I tutaj konkretne pytanie, żebym wiedział, że to jest kierowane do mnie i żebym mógł w drugiej części na nie odpowiedzieć. Oczywiście wszystkie komentarze, które pojawią się na czacie, wszystkie te dyskusje ja przejrzę, przeczytam, obiecuję.
I tak jak bywało kiedyś, w następnej audycji na początku postaram się do nich odnieść w jakiś sposób. Natomiast żeby nie zamykać drogi i możliwości prowadzenia dyskusji ze mną, bo to też z pewnością dla niektórych jest frajdą, przyjemnością, możliwością, okazją do powiedzenia o swoich, że tak powiem, przemyśleniach, o swoich pomysłach niekoniecznie związanych z tematem audycji, zrobimy albo raz w miesiącu, albo jeżeli będzie zainteresowanie, to być może raz w tygodniu. Tu z panem Markiem żeśmy na ten temat rozmawiali. W inny dzień taką możliwość podyskutowaniaAle nie chatowego, tylko za pomocą platformy webinarowej czy Zooma. Wtedy sobie usiądziemy w trzy, pięć, 10, 20 czy 30 osób, w zależności od tego, jakie będzie zainteresowanie i będziemy dyskutowali na żywo o swoich pomysłach, o swoich poglądach, o tym, kto się z czym zgadza, kto się z czym nie zgadza. To są moje przemyślenia. Później spróbujemy oczywiście zrobić. Znaczy spróbujemy, to jest dużo powiedziane. Pan Marek zrobi z tego jakiś podcast i to też najprawdopodobniej po ocenzurowaniu, ponieważ chciałbym, żeby podczas tych spotkań atmosfera była zupełnie luźna, żeby można było się spokojnie i beztrosko na każdy temat wypowiadać. Oczywiście dotyczący tematów duchowych, bo tematy religijne, polityczne, inne poboczne, uprawy ogródka i naprawy samochodów oczywiście będą pomijane.
To jest efekt moich przemyśleń dotyczących formuły audycji czy formuły spotkań z wami. Natomiast na wasze przemyślenia czekam. Teraz powiem wam o swoich przemyśleniach, takich bardziej duchowych, bo to są takie logistyczne, organizacyjne, jakby je chciałem nazwać. Natomiast o takich przemyśleniach duchowych. Uświadomiłem sobie, że chyba nigdy nie powiedziałem wam, o czym będę mówił. Takie przemyślenie. I tutaj od razu mówię, bo nie było audycji, ale ja się nie obijałem. Nagrałem jakieś filmiki, wrzuciłem, więc być może ci, którzy – bo z pewnością część słuchaczy przesłuchała ten dłuższy filmik – być może będzie się dzisiaj troszeczkę nudziła, ale może tematy są na tyle istotne, że warto sobie je utrwalić. A jak nie, to zapraszam na kawkę do barku czy gdzie tam kto na co ma ochotę, bo część z tych tematów, które już w filmie się pojawiły, dzisiaj się pojawi również, ale chciałbym, żeby jak najszersze grono słuchaczy się dowiedziało tego, o czym nigdy wam najprawdopodobniej z tego, co pamiętam, nie powiedziałem. O czym ja chcę rozmawiać?
Co chcę powiedzieć? Kochani, audycja się nazywa „Świat oczami duszy”. Mój kanał, ten główny, który funkcjonuje oprócz pozostałych projektów, które jeszcze nie funkcjonują, ale niebawem zaczną, nazywa się „Świat oczami duszy” i książka, którą napisałem, nosi tytuł „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”. Więc o czym ja mogę mówić? Mówię, chcę mówić i mam potrzebę mówić i też przekonanie, że mam wiedzę, żeby mówić o tym, jak wygląda świat oczami duszy. Nie jak wygląda świat oczami nas ludzi. Jak wygląda ocena tego, co nas spotyka poprzez pryzmat naszego umysłu czy naszych emocji. Ja staram się mówić o tym, jak to wygląda z punktu widzenia naszej duszy. I to jest główny przekaz. Więc ja nie mówię o tym, co było.
Ja nie rozpatruję teorii spiskowych, nie analizuję tego, co było. Ja nie mówię też o tym, co jest. Bo po pierwsze to, co jest, każdy z was doskonale wie, co jest i jak jest. Ja mówię o tym, co będzie. Ja mówię o tym, w jakim kierunku zmierzamy i w jakim kierunku my jako ludzie, jako jednostki, ale też jako ludzkość zmierzamy i mamy zmierzać. Mówię o naszej przyszłości, w pewnym sensie o naszym celu, do którego zmierzamy. I my do tego celu zmierzamy, czy nam się to podoba, czy nie. Ja staram się tym, co mówię, tym, co przekazuję, pozwolić wam przede wszystkim, bo również sobie, zmierzać do tego celu świadomie, czyli unikać niepotrzebnych doświadczeń, które nie zmieniają celu, a tylko wydłużają drogę, którą musimy pokonać, żeby do tego celu dotrzeć. Tak jak mówiłem, w moim kinie jest przymiotnik wiodąca, niebieska wiodąca małpa. A to też zobowiązuje, ponieważ ten przymiotnik w kinie oznacza wyznaczanie, wskazywanie kierunku, pokazywanie kierunku i jest pierwszą falą, która nadaje ruch.
Wcześniejsze dają właśnie takie rozważania mentalne. Co zrobić, jak zrobić, jak się przygotować, czy zrobić, czy nie zrobić. Ton piąty pokazuje działaj i wskazuje kierunek. Ja dokładnie to robię. Dlatego ja skupiam się na działaniu. Ja oczekuję działania. Dla mnie działanie jest czymśJedynym co ma sens. Siedzenie, gadanie, rozważanie, przekonywanie się, tłumaczenie nawzajem, wyciąganie argumentów jest fajne, ale na tym wcześniejszym etapie. W momencie, kiedy już dochodzimy do momentu, że wiemy, do czego zmierzamy, zaczynamy działać. I to jest mój główny przekaz, główne oczekiwanie, główne marzenie, główne pragnienie.
I co ja mogę, kochani, wam zaoferować? Bo to też jest ważne, żebyśmy mieli jasność, co mogę dać, a czego nie mogę dać. Może dlatego, że nie wiem. Może dlatego, że nie potrafię. Może dlatego, że nie chcę. Może dlatego, że uważam, że to jest niepotrzebne albo że jest to stratą czasu. Powodów może być mnóstwo różnych. Natomiast to, co mogę wam dać i to, co chcę wam dać, to pozwolić zrozumieć zasady gry zwanej życiem. W tym kontekście obecnym, ale też w kontekście reinkarnacji i tego całego długiego procesu, w którym uczestniczymy. I teraz zrozumieć, niektórzy powiedzą: „To jest przecież stan mentalny, więc co to ma wspólnego z działaniem?”.
Najpierw trzeba zrozumieć zasady. To prawda. Bo jeżeli nie znamy zasad, na przykład gry w piłkę nożną i wpadniemy na boisko, to po pierwsze, że się troszeczkę możemy ośmieszyć, po drugie możemy łatwo zostać sfaulowani albo sfaulować kogoś, a na sam koniec możemy być z tego boiska wyrzuceni. Jeżeli nie znamy zasad ruchu drogowego, to wyjeżdżając samochodem na jezdnię bez znajomości zasad ryzykujemy jeszcze więcej, bo to już jest inna skala. Ryzykujemy wypadek, różnego rodzaju stłuczki, ciężkie uszczerbki na zdrowiu, łącznie ze stratą życia. Znajomość zasad jest ważna, zrozumienie tych zasad jest bardzo istotne. Natomiast to zrozumienie pozwala też uzmysłowić sobie, że tak naprawdę to wszystko, co nas w życiu spotyka, w bardzo małej mierze zależy od czynników zewnętrznych. To, na co najwięcej ludzi zwala swoje różnego rodzaju sytuacje, emocje, niepowodzenia, bo sukcesy już oczywiście przypisujemy sobie. Najczęstszym tematem naszych rozkminek, dlaczego jest tak, jak jest, jest ocena sytuacji i szukanie winnych gdzieś na zewnątrz. Natomiast zrozumienie zasad pozwala uzmysłowić sobie, uświadomić, że to, co się dzieje w naszym życiu, w większości przypadków jest wynikiem naszych wcześniejszych działań bądź braku działania, często zupełnie nieuświadomionego.
Następnym krokiem, ruchem, etapem na tej drodze jest właśnie poznawanie samego siebie. Jeżeli już wiemy, że to, co się dzieje w naszym życiu, zależy od nas i jest wynikiem naszych działań, to przynajmniej w moim założeniu powinno skutkować tym: „To zaraz, to co ja robię nie tak? Gdzie jest problem? W czym jest problem? Czy w moim złym postrzeganiu? Czy może głupi jestem? Czy może robię coś nie tak? Może robię za dużo, może robię za mało?”. I to w konsekwencji zmusza nas, żeby znaleźć oczywiście odpowiedź na te pytania, zmusza nas do poznania samego siebie. Poznanie samego siebie, zrozumienie swoich ograniczeń, zrozumienie swoich pragnień, zrozumienie swoich marzeń, zrozumienie swoich obaw, lęków, strachów, przekonań pozwala dokonać analizy, czyli zastanowienia się, co mi pasuje, a co mi nie pasuje.
Z czego na przykład chciałbym zrezygnować? Z jakiego zachowania, z jakiej reakcji, z jakiego ograniczenia chciałbym zrezygnować, żeby było mi lepiej, żebym się czuł lepiej? Dlaczego się boję jakichś tam sytuacji czy stanów emocjonalnych? Dlaczego się boję bliskości? Unikam bliskości, ponieważ wewnętrznie się jej boję. Nieuświadomiony lęk przed bliskością. I teraz ja chciałbym z jednej strony bliskości, ale się jej boję. Jeżeli mam świadomość tego lęku, tego pewnego rodzaju ograniczenia, to mogę przynajmniej zacząć coś z tym robić. Jest mnóstwo sposobów, żeby coś z tym zrobić. Mnóstwo.
Żaden mnie nie satysfakcjonuje tak w pełni, ale to już jest insza inszość. Ale jest całe mnóstwo możliwości, żeby coś z tym robić. Jeżeli zaczynamy coś z tym robić, to dokonujemy zmian w sobie, ale jednocześnie zaczynamy świadomie kreować swoje życie. I to jest cel. Cel nasz, ludzki cel. Bo cel duchowy jest jeden. Natomiast nasz ludzki, że świadomie zaczynamy kierować swoim życiem, aby dotrzeć do celu.Przestajemy się boksować z życiem. To, co ja mogę wam zaoferować, to jest odzyskanie spokoju poprzez zrozumienie, dlaczego pewne rzeczy w moim życiu zaistniały i skupienie się na tym, jak zrobić i co zrobić, żeby ta sytuacja nie pojawiła się drugi, trzeci, czwarty, piąty raz. Ta niefajna, której nie lubimy, która wcale nam się nie podobała. Więc pierwszym stanem, który mogę wam zaproponować, to jest spokój.
To mogę wam dać. Cała reszta, czyli te całe dokonywanie zmian już leży w waszych rękach, głowach, sercach. To tyle z mojej strony i jak widzicie znając mój cel i wiedząc, co ja mogę zrobić, podejmijcie decyzję, czy jest nam po drodze, czy wy też tego chcecie. Ponawiam swoją prośbę i pewnie ją ponowię jeszcze, że tak powiem, kilka razy. I jeszcze teraz na skutek moich przemyśleń chcę wam powiedzieć coś o sobie. Otóż to, o czym ja mówię, to ja w to wierzę. Jeżeli wam mówię o miłości, to ja do tej miłości dążę. Do tego, żeby tej miłości w moim życiu było jak najwięcej. Jeżeli mówię wam o tym, że wiemy, jak zrobić, ale nie bardzo nam się to udaje, to też dążę do tego, żeby tych sytuacji, kiedy mi się nie udaje, było jak najmniej, a jak najwięcej tych, których pragnę, z którymi jest mi dobrze, z którymi jest mi po drodze, z którymi dobrze się czuję, które widzą, że mi służą, które napełniają mnie radością, które dodają mi energii. I ten świat, który opisuję, ten świat oczami duszy.
Ja w niego wierzę. Ja się z tym światem w sercu urodziłem i wierzę w to, że ja jestem w stanie taki świat, mój mikroświat w swoim życiu stworzyć. I też wierzę w to, że każdy człowiek jest w stanie taki swój mikroświat, o którym mówię, w swoim życiu stworzyć. To nie jest chęć znalezienia tematu, żeby mieć o czym pogadać. Zwłaszcza że temat jest, wiecie jaki jest. Myślę, że gdybym poruszał tematy teorii spiskowych związanych z katastrofą smoleńską, chociaż już może nie, może już wszyscy są zmęczeni, ale na przykład z pandemią, czy nie wiem, że wszyscy politycy to oszuści. Nie wiem, że światem rządzą masoni albo jaszczury, albo coś takiego. Myślę, że ten temat wywołałby większe zainteresowanie i ludzie być może chętniej chcieliby w tym uczestniczyć. Tak więc temat może nie jest jakiś taki wybitnie wzbudzający zainteresowanie, więc nie zrobiłem tego, żeby nie wiem co. Wiem, co zrobiłem i dlaczego zrobiłem.
Ponieważ ja w to wierzę. Ja też do tego świata dążę. Dlatego z pewnymi rzeczami moja świadomość się nie godzi, bo ja wiem, do czego ja dążę. Ostatnio mój kolega serdeczny wrzucił taki post, w którym złożył pewnego rodzaju deklarację swojej gotowości. Młody chłopak robi bardzo fajną robotę, napisał fajną książkę. Mówiłem wam o niej. To jest młody chłopak, jeszcze przed trzydziestką chyba, z tego, co kojarzę. Z wielką energią, z wielką determinacją. Nie zawsze zgadzam się co do metody, co do formy, co do nawet zawartości merytorycznej. Natomiast wrzucając tego posta, ja go udostępniłem u siebie na stronie, więc zapraszam tych, którzy chcą się z tym zapoznać.
I napisałem za to dążenie, za tą wytrwałość, za to zaangażowanie wielki szacunek. I on mi napisał: „Dziękuję”. Więc ja mu napisałem. To jest właśnie coś w tym stylu. Rozwinę tę myśl, bo nie będę jej cytował. Jeżeli chcecie, to sobie oczywiście będziecie mogli to zweryfikować. To jest absurd, z którym moja świadomość nie może się w żaden sposób pogodzić. Człowiek zaangażowany, robiący coś dla innych ludzi dziękuje za to, że to robi. Moja świadomość tego w żaden sposób nie może zrozumieć. W moim świecie należą się podziękowania temu, kto to robi.
I w moim świecie, w świecie oczami duszy, w świecie, który ja rozumiem, który ja tworzę i w którym ja też tak naprawdę w dużej mierze żyję, wewnętrznie w tym świecie żyję. Jest coś takiego dla mnie oczywistego, że za każdą rzecz, za każdą, którą otrzymujemy od drugiej osoby, otrzymujemy, nie kupujemy ją, tylko otrzymujemy. Należy się tej osobie podziękowanie. Nieważne, czy nam się to podoba, czy nam się nie podoba. To jest już insza inszość. Należy się podziękowanie, ponieważ onW swojej dobrej wierze zrobił, przekazał, dał coś dla nas. Tak wygląda mój świat i mówię wam otwarcie: moja świadomość się z tym nie godzi. Ja uważam to za absurd. Nie wiem za co. Za zagalopowanie.
Nie chcę mówić o czasach, o innych sytuacjach. Nie wiem, dlaczego tak się dzieje, że my nie potrafimy dziękować. Nie mamy nawyku dziękowania, gdzie też zupełnie nie rozumiem, w czym jest problem. Nie chodzi o to, co się pojawiło w poprzednich audycjach. Nie chcę do tego wracać, natomiast one poniekąd uświadomiły mi ogrom tego problemu, że łatwiej jest na przykład dać negatywa pod czymś na Facebooku, zapominając o tym, że najpierw powinniśmy podziękować za to, że ten człowiek coś dla nas stworzył. Podziękuj, a później powiedz: „Nie zgadzam się z tym”, ale żeby móc się nie zgodzić, ktoś musiał coś stworzyć, jakąś treść, poświęcić jakiś czas. Najpierw podziękuj, a później mów, czy się z tym zgadzasz, czy nie. To są dwie oddzielne czynności. Jeżeli się z czymś nie zgadzam, to natychmiast budzi we mnie jakieś negatywne emocje. Znaczy nie we mnie, ale budzi jakieś negatywne emocje.
Ale w dalszym ciągu ktoś wykonał jakąś pracę. W tym moim wyidealizowanym świecie, w świecie oczami duszy istnieje jedna podstawowa zapłata za wszystko. Jedna obowiązująca waluta. To jest wdzięczność. Wdzięczność wyrażona podziękowaniem. Czy będzie odwdzięczenie, czy nie będzie odwdzięczenia, to jest in sza inszość. To jest proces już troszeczkę ludzki. Natomiast wdzięczność wyrażona podziękowaniem. My jako ludzie w pierwszej kolejności stawiamy siebie. Jak nie zapomnę, to wam powiem, bo też chciałem to wyjaśnić o dwóch rodzajach świadomości.
W pierwszej roli stawiamy siebie i myślimy, co to dla nas znaczy. Czy to jest dla nas dobre, czy to jest złe, czy nam się to podoba, czy się nie podoba. Jeżeli nam się podoba, to podziękujemy. Jak nam się nie podoba, to nie podziękujemy. W świecie duszy to rozgraniczenie nie istnieje, ponieważ każdorazowo dusza docenia to i ma świadomość tego, że ta interakcja wynika z czegoś, co zrobiła druga dusza, drugi człowiek. Na przykład ktoś nas okradnie. My oczywiście jesteśmy z tego powodu niezadowoleni. Trudno być. Cała złość, cała frustracja, niechęć to wszystko jest przez nas wylewane. W świecie duszy jest świadomość tego, że ten człowiek, dokonując danego czynu, na przykład ryzykował więzieniem, ryzykował zbudowaniem sobie karmy, którą w jakiś sposób będzie musiał w którymś momencie odpracować.
Jest też zrozumienie, że ta sytuacja, która nas spotkała, nie musi mieć tylko podłoża kradzieży. Po pierwsze może być dla nas ostrzeżeniem, że na przykład zbytnio obnosimy się ze swoim majątkiem, że zbytnio to eksponujemy, pokazujemy, że na przykład nie dbamy o swoje bezpieczeństwo. Na przykład nie zamykamy drzwi. Jesteśmy przewidywalni, zostawiamy otwarte okna. Trzymamy drogie rzeczy, które są niezabezpieczone systemem alarmowym i tak dalej. Zapraszamy obcych ludzi, którym pokazujemy tę biżuterię leżącą na stołach i tak dalej. Ten proces zależności w świecie duszy jest doskonale rozumiany i żeby nastąpiło jakiekolwiek doświadczenie dla nas, ktoś musi z nami w tą interakcję wejść i za to należy mu się wdzięczność. I to jest normalne. To jest naturalne. Ja wiele razy, kochani, słyszałem.
Doskonale rozumiem takie ludzkie podejście, kiedy ludzie dowiadywali się o chorobie mojego syna. Nigdy żeśmy się z tym za specjalnie nie obnosili, natomiast w niektórych sytuacjach to po prostu wychodziło i padały wtedy najczęściej takie słowa: „O Jezu, bardzo współczuję. Oj, bardzo musicie mieć ciężkie życie. A jak wy sobie z tym radzicie?” Ludzie zapominają w tym momencie o tym, że osobą najbardziej cierpiącą, czyli chorą, jest dziecko. Owszem, nasze życie nie było łatwe, zwłaszcza mojej żony. Natomiast osobą pokrzywdzoną przez chorobę był mój syn. I to właśnie jest ten nasz ludzki sposób myślenia. W świecie duszy podstawową zapłatą jest wdzięczność za możliwość doświadczenia, bez którego doświadczenia nie zrobilibyśmy kroku do przodu.I dlatego moja świadomość nie godzi się właśnie z tym absurdem, że ludzie, którzy robią coś dla innych, dziękują. Dziękują za to, że ktoś w końcu zauważył, że oni robią coś dobrego. Gdzie wszyscy powinni widzieć to, co człowiek robi i wszyscy powinni dziękować.
Ja kiedyś w kategoriach komplementu, że: „A, dziękuję za komplement”. Ja mówię: „Nie, ja nie powiedziałem ci komplementu. Ja tylko pokazałem, że mam dobry wzrok i słuch. Bo to, co robisz, zawdzięczasz sobie. To jest twoja praca, to jest twoje działanie, to są twoje emocje. Ja tylko pokazałem, że nie jestem ślepym egoistą, który myśli tylko i wyłącznie o sobie. Pokazałem, że doceniam, że widzę. Jestem komentatorem. Pracuję w wiadomościach i przekazuję fakty. Fakt jest taki, że ty zrobiłeś to, to, to i to.
Ty to zrobiłeś. Nie ja. To nie jest żaden komplement. To jest stwierdzenie faktu”. Do jakiego stopnia ja wierzę w to. Do jakiego stopnia ja nie jestem w stanie się z tym pogodzić. Z taką sytuacją, że ludzie nie potrafią okazywać wdzięczności w formie podziękowania. Ja swoim pracownikom, współpracownikom, pomocnikom, ludziom, z którymi przyszło mi się spotkać na drodze zawodowej, za każdym razem, po każdym dniu pracy mówiłem: „Dziękuję ci bardzo za czas, który poświęciłeś, który spędziłeś ze mną” i tak dalej. Dziękuję ci bardzo. I żeby nie było, że nie płaciłem za pracę.
Płaciłem. Płaciłem za pracę, ale jednocześnie okazywałem wdzięczność w formie podziękowania. My często narzekamy, że świat się tak zmaterializował, że wszystko kręci się wokół pieniędzy. A wokół czego ma się kręcić? Jak tylko pieniądze są wartością. Kiedy my wszystko załatwiamy pieniędzmi, to jak ma być niezmaterializowane? I kto ten proces ma zacząć od materializowywania świata? On się ma sam odmaterializować? Czy mają zginąć wszystkie pieniądze całego świata po to, żeby ludzie zaczęli okazywać sobie wdzięczność? Czy to o to chodzi?
Czy mamy zacząć to od siebie? Płacę i wymagam. Bardzo znane powiedzenie. Płacę i wymagam. Słusznie. Tylko czy aby do końca? Czy płacimy za wszystko? Czy pieniądze pokrywają cały koszt tego, co dostajemy od drugiego człowieka? Obróćcie sytuację o 180 stopni. Jeżeli macie do czynienia na przykład z klientami, to zastanówcie się, czy pieniądze, które dostajecie za swoją pracę, są całkowitą rekompensatą waszych kosztów.
Czego często pracownikom brakuje? Docenienia. Dostają często pieniądze i są traktowani jak śmieci. Ponieważ dostają pieniądze, więc można zrobić z nimi wszystko. Można go wysłać do domu, żeby skosił trawnik, ponieważ dostał za to pieniądze. To, co często jest problemem, to jest brak szacunku dla człowieka. Że pieniądze pozwalają zrobić z człowiekiem wszystko. I kto to ma zmienić, kochani? Ja od razu mówię: nie zawsze taki byłem. Zawsze chciałem taki być.
Był czas, kiedy swoim pracownikom mówiłem: „Pokażcie mi, udowodnijcie mi, że mój szef”, u którego miałem taką przygodę półtoraroczną u swojego kolegi pracowałem. Człowieka, który traktował ludzi jak idiotów. Po prostu jak idiotów. On mnie na przykład wołał i mówił: „Sławek, tam byś pojechał do Warszawy pod taki adres i byś tam coś odebrał”. Ja mówię: „No dobra, pojadę, tak? Podaj mi adres i telefon do klienta”. A on brał kartkę papieru i zaczynał mi rysować drogę dojazdową, że tu skręcisz, tu w lewo, tu w prawo i tak dalej. Albo: „Dobra, weź mojego mercedesa i coś”. Ja mówię: „Daj mi dokumenty”. Mówi: „Nie mam dokumentów, jedź bez dokumentów”.
Ja nie pojadę bez dokumentów. Policja mnie zatrzyma, nie będę świecił oczami. „To powiedz, że ja ci pozwoliłem”. Taki typ człowieka. I prosiłem swoich pracowników, mówię: „Udowodnijcie mi swoim zachowaniem, swoim postępowaniem, że Paweł nie miał racji”. Paweł, czyli ten mój wtedy szef. Traktując ludzi jak idiotów. Pieniądze pozwalają wielu ludziom zrobić z drugim człowiekiem wszystko. Ale nie chcę wchodzić w aspekty ziemskie. W świecie duchowym, w tym świecie duszy, w moim świecie wdzięczność wyrażona podziękowaniem jest naturalną formą tak zwanej zapłaty za wszystko, co dostaliśmy od drugiego człowieka, nawet jeżeli za to zapłaciliśmy.
Ponieważ zapłata w formie finansowej jest tylko częścią rekompensaty zaTo, co drugi człowiek dla nas zrobi. Często za miłą atmosferę, za pewnego rodzaju fachowość, za podpowiedzenie nam pewnych rzeczy, za zaangażowanie, za uśmiech. Pomyślcie o tym kochani. Tak wygląda mój świat i może w ten sposób też zrozumiecie moje zdziwienie i moje zakłopotanie, podirytowanie kilka audycji wcześniej. W moim świecie wdzięczność i podziękowanie jest czymś całkowicie naturalnym. Ja w ten świat wierzę. Ja go staram się tworzyć wokół siebie w swoim życiu. To nie jest mrzonka, to nie jest teoria. Ja mam nawet jakieś osiągnięcia na tym polu. Ja widzę swoje zmiany.
Ja mam 55 lat. Wydawałoby się, że starych drzew się nie przesadza. Każdy moment jest dobry, żeby jeszcze coś zmieniać, jeszcze coś poprawiać, jeszcze coś ulepszać i jeszcze fajniej się czuć. Nie wiem czy Wam opowiadałem, bo możecie mi wierzyć, możecie nie. Jest wśród słuchaczy mało ludzi, którzy znają mnie tak bardzo bezpośrednio w życiu codziennym. Ale jak na przykład był ten słynny Dzień Kobiet, pojechałem do hurtowni po coś, gdzie pracują trzy kobiety i ja zawsze zapomnę tam coś u nich kupić, bo się zagadamy. I właśnie było takie stwierdzenie ze strony kobiet, że jest ten Dzień Kobiet, bo ja mówię: „Nie wiem, czy ja mam składać życzenia, czy nie. W dzisiejszych czasach to jest jak stąpanie po polu minowym. Żeby się nie okazało, że jestem seksistowski, szowinistyczny albo jakiś tam komunistyczny”. Więc mówię: „Nie wiem”.
Na wszelki wypadek nic nie mówię. Oczywiście w kategoriach żartu. I właśnie tam dziewczyny mówią: „A, bo właśnie to jest tak, że jak przychodzi Dzień Kobiet, to faceci są dla nas mili, a później...”. Ja mówię: „Halo, halo”. I one: „No oczywiście za pana wyjątkiem pan jest miły za każdym razem”. Więc dla mnie to nie jest teoria. To nie jest teoria wyczytana w książkach. To jest praktyka, to jest mój dzień codzienny. Ja w ten świat wierzę. To tyle o sobie.
Kochani, jeszcze jedną rzecz wam powiem, bo to też się pojawiło gdzieś w którymś momencie moich przemyśleń à propos tego, do czego my zmierzamy i jak to wygląda. Ja odpowiadając na to pytanie podczas jednej z rozmów ostatnimi czasy wpadłem na taki pomysł, że gdybym miał wyobrazić sobie duszę, to wyobraziłbym sobie ją jako kartkę papieru. Kartkę papieru, na której są wypisane różne rodzaje i wzorce szczęścia. Czyli to wszystko, co nam ludziom kojarzy się ze szczęściem. Na tej kartce są wypisane. Czyli wszystkie te władze, bogactwa, majątki, wpływy, układy, sławy i tak dalej. Domy, samochody, laptopy, ciuchy, wycieczki i tak dalej. To wszystko jest tam zapisane. I my jako ludzie wszystkich tych wariantów szczęścia chcemy spróbować. Spokój też jest pewnego rodzaju wariantem szczęścia.
Poczucie bezpieczeństwa też jest wariantem szczęścia. Można być biednym, ale mieć święty spokój, nie mieć obowiązków, wykonywać swoją pracę. Rodzina też jest synonimem szczęścia. Dzieci są synonimem szczęścia. Była o tym audycja, więc było tam tych synonimów szczęścia wymienionych przeze mnie, a raczej zacytowanych przeze mnie, a wymienionych przez Wikipedię 100 albo 200. I na tej kartce naszej duszy są one wszystkie wymienione. I my przychodzimy na świat i któryś z tych wzorców szczęścia próbujemy wcielić w życie. I wcielamy. Za to, jaki jest to wzorzec szczęścia odpowiada nasza podświadomość. Ale w to już się nie będę wkręcał dzisiaj.
Najprawdopodobniej powiem o tej różnicy i o tej zależności w następnej audycji. Dostajemy do przetestowania jakiś wzorzec szczęścia, ponieważ chcemy tego szczęścia zaznać i stwierdzić, czy to faktycznie jest szczęście. Ponieważ my nie wierzymy w to, że szczęściem jest to i to. Nie. My się sami musimy przekonać, czy to jest szczęście, czy to nie jest szczęście. Jeżeli mamy do przetestowania władzę, to będziemy testować władzę po to, żeby tę władzę osiągnąć i przekonać się, czy jesteśmy z tym szczęśliwi. I poprzez kolejne wcielenia testujemy i wykreślamy z tej kartki. To już przetestowaliśmy. To nie jest szczęście. Fajnie było, może atrakcyjnie, emocjonalnie.
Działo się dużo. Były tam fajne rzeczy, ale to nie jest szczęście. Czegoś tam zabrakło takiego, żeby powiedzieć: „Wow, jestem szczęśliwy”. Oczywiście po drodze do tego szczęścia robimy sobie mnóstwo różnych, fundujemy sobie mnóstwo różnych doświadczeń, które później będziemy musieli poznać z drugiej strony, przyjrzeć się im z drugiej strony, doświadczyć ich z drugiej strony i bierzemy się za testowanie następnego szczęścia. I testujemy.I osiągamy to w końcu. Za pierwszym wcieleniem, drugim, trzecim wcieleniem. W końcu to osiągamy i mówimy: „Wow!” Ale to też nie jest szczęście. Też było fajnie. Rodzina jest fajna, tylko coś w tej rodzinie brakuje. Fajnie, są dzieci, chodzą do szkoły, na wakacje nawet jeździmy.
Ale coś zgrzyta. I znowu narobiliśmy sobie bałaganu. Znowu następne dwa wcielenia. Odgrzebujemy się z tego, żeby znowu wyjść na prostą i przetestować następny etap szczęścia, następny rodzaj szczęścia. Spokój. Chcemy mieć spokój. To jesteśmy sami. Nie zakładamy rodziny. Nie angażujemy się w pracę, żeby nikt od nas nic nie chciał. Żyjemy sobie z napiwków.
Wiecie co to są napiwki? „Sąsiad, sąsiad, bo mi zeta do piwa zbrakło. Poratuj mnie.” To są napiwki, czyli pieniądze, które dajemy drugiemu człowiekowi na piwo. To są napiwki. I żyjemy sobie z tych napiwków. I to życie jest fajne, beztroskie, ale czy jest szczęściem? Okazuje się, że nie do końca. Zdrowie. Bardzo ważne synonim. Dostajemy to zdrowie na początku.
Jesteśmy zdrowi, dbamy, ćwiczymy. Poświęcamy się dbaniu o zdrowie aż do któregoś momentu. Ale w międzyczasie przegapujemy jakieś fajne sytuacje, na przykład radosne, bo nie pojedziemy nad morze, bo jest sinica. Robimy mnóstwo rzeczy, żeby dbać o swoje zdrowie, ale zapominamy o rodzinie, o innych sprawach. I znowu wykreślamy. I tak to wykreślanie trwa na tej kartce, aż na samym końcu zostaje jedno słowo. Jak już przetestowaliśmy to wszystko, zostaje jedno słowo: miłość. Jak już na tej kartce zostaje tylko to jedno słowo, to zaczynamy kombinować, jak zrobić, żeby tej miłości w naszym życiu było jak najwięcej. I tak wygląda nasz proces rozwoju świadomości. Testujemy, testujemy, testujemy, testujemy, sprawdzamy, mówimy: „Sprawdzam”.
Aż na samym końcu na naszej kartce zostaje nam do przetestowania miłość. Co się wtedy dzieje? Najlepiej przekonać się o tym samemu. Natomiast ja to was, kochani, mówię. W ten sposób na naszych kartkach była już do przetestowania tylko miłość. I być może tutaj się mijamy, bo być może wy jeszcze testujecie inne warianty szczęścia i tym moim niekoniecznie musicie być zainteresowani. I nie mówię tutaj w kategoriach lepszy, gorszy, tylko po prostu tak może być. Więc może warto się zastanowić, jaki wariant szczęścia macie do przetestowania. To tak w kwestii trochę zmian, kochani, w kwestii informacji i też myślę, że powiedziałem bardzo prosto, do czego dążę, do czego zmierzam i co mogę wam zaoferować. Jeżeli chcecie to przyjąć, z wielką przyjemnością, z wielką radością, tak jak do tej pory, będę to robił dla was, bo to fajne jest.
Natomiast mam nadzieję też, że po dzisiejszej audycji jeszcze głębiej i bliżej się poznaliśmy. Tu jeszcze wrócę, bo ja wiem, jak to działa. To, co ja mówię, jest zupełnie do dupy, jeżeli chodzi o użytkowość, ponieważ ja do was mówię po przyjacielsku. Taką relację staram się stworzyć i po pewnym czasie dochodzę do wniosku, że wy się zastanawiacie, czy ja wiem. Podpowiadacie mi, dajecie mi rady. Ponieważ ja staram się tą naszą relację utrzymać na poziomie przyjacielskim. Ja wiem, że to się bardzo często nie sprawdza. Zresztą tak samo było na przykład z moimi współpracownikami, którym dziękowałem i oni po jakimś czasie mojego dziękowania zaczęli zapominać o tym, że biorą pieniądze i traktować naszą pracę jako właśnie formę pomocy mi. Czyli skoro ja dziękuję, to znaczy, że on mi pomaga, więc zaczynali stawiać różnego rodzaju warunki. Więc ja wiem, że użytkowo ta postawa jest do dupy, ale najprawdopodobniej tego nie będę zmieniał.
Chciałbym tą relację, taką bliższą, przyjacielską utrzymywać z ludźmi, z wami, ze słuchaczami, z pracownikami, współpracownikami, ludźmi na drodze, na ulicy, w sklepie i o swojej rodzinie już nie wspominając i o swoich bliskich. I takich relacji, takiej komunikacji na poziomie miłości jak najwięcej sobie oraz wam z całego serca życzę. Mam nadzieję, że się nie nudziliście. Mam nadzieję, że coś tam znowu ciekawegoWpadło. Oczywiście tak. Jak zawsze dziękuję wam za to, że byliście, za to, że jesteście. Czekam na wasze opinie, jak najbardziej. Jak to z waszego punktu widzenia wygląda i czy na przykład ten pomysł z tymi Zoom webinarami, w których będziemy mogli bardziej bezpośrednio sobie podyskutować o różnych aspektach duchowych, bo to temu ma służyć, żeby poruszać różne aspekty duchowe. Czy jesteście zainteresowani, czy będą chętni, czy pomysł wam się spodobał? Ponieważ ja w weekend majowy będę najprawdopodobniej starał się nauczyć którejś z tych platform, żeby móc to wykorzystać.
Także oczywiście czekam na wasze komentarze. Czekam na informacje. Ściskam was oczywiście jak zawsze bardzo gorąco, po przyjacielsku. Serdecznie, z serducha. Trzymajcie się cieplutko. Wszystkiego dobrego wam życzę. Do usłyszenia już za tydzień z jakimiś następnymi, mam nadzieję interesującymi tematami.
[49:50] - I chyba na tej części pierwszej dzisiaj skończymy, bo tutaj widzę tylko właściwie jeden komentarz, poza dosyć licznymi powitaniami, pozdrowieniami z Norwegii, z Belgii, z Bawarii. Pozdrowienia z Niemiec. Bardzo serdecznie dziękujemy, że jesteście.
[50:14] - Są i z Polski.
[50:16] - Z Polski też.
[50:18] - Tak, faktycznie, panie Markus. Spoglądam teraz na komentarze. Jest fajnie, bo nowe osoby się pojawiły, co bardzo mnie oczywiście cieszy. Przeglądam sobie na szybko, bo może faktycznie to jest dobry moment. Jeszcze tak patrzę. Dobrze. Tak, panie Markus, super. Cieszę się, że wróciliśmy. Ja osobiście cieszę się, że wróciliśmy na antenę. Zobaczymy jak się ta nowa formuła wam spodoba i jak się sprawdzi.
Ja jestem bardzo szczęśliwy, że mogłem wam powiedzieć to, co dzisiaj powiedziałem. Trzymajcie się cieplutko jeszcze raz. Nie będzie drugiej części. Nie będzie dzisiaj muzyki, ale za to będziecie mieli dłuższy wieczór dla siebie, dla swoich bliskich. Więc bardzo fajnego wieczoru, bardzo fajnej, spokojnej i atrakcyjnej nocy wam życzę. Trzymajcie się cieplutko. Do usłyszenia już za tydzień. Dziękuję panu Markowi za jak zwykle obsługę techniczną, wsparcie, pomoc i tyle. Do usłyszenia. Pa.
[51:34] - A mówił te słowa do państwa jak zawsze gospodarz audycji „Świat oczami duszy”, pan Sławek Bączkowski. Tradycyjnie nieustająco zachęcamy do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o takim samym tytule jak nasza audycja, czyli „Świat oczami duszy”. Zachęcamy także do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?” Do polajkowania profilu pana Sławka na Facebooku również jak najbardziej. Dzisiaj już powolutku kończymy ten troszeczkę krótki, ale jednak konkretny odcinek audycji „Świat oczami duszy”. Pierwszy odcinek po kilkutygodniowej przerwie. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium Paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę, dobranoc i do usłyszenia ponownie oczywiście już za tydzień. Ponownie na żywo na antenie Radia Paranormalium, krótko po 20:00 w poniedziałkowy wieczór. Dobranoc i do usłyszenia. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium.
www.paranormalium.pl