[00:03] - The Monroe Institute Polska. Spotkania online.
[00:11] - Witamy was na kolejnym spotkaniu TMI Polska. Jest z nami gość specjalny, Agata.
[00:19] - Witam wszystkich.
[00:21] - Już tylko sobie ściągawkę otworzę. Jest z nami Agata, doktor filozofii, założycielka Centrum Miłości Bezwarunkowej, instruktorka medytacji, coach, hipnoterapeutka. Z zamiłowania bada tajemnice wszechświata i ludzkiej natury. Jestem ja. Jestem członkiem rady TMI, która się zajmuje społecznością. Jest z nami Paweł, który jest trenerem.
[00:55] - Halo, halo. Dzisiaj bez obrazu niestety, ale jestem z wami, z nami duchem, ciałem również i głosem.
[01:06] - Tak jest. Na początek wspomnę, że prośba do wszystkich o wyłączanie mikrofonu. Mikrofony macie odblokowane, więc każdy, jak chce zadać pytanie, to zachęcamy, żeby podzielić się też swoimi doświadczeniami, bo po to są te spotkania. Tematem dzisiaj przewodnim będzie medytacja z punktu widzenia filozofii buddyjskiej. Spróbujemy spojrzeć, jak te perspektywy się mają do siebie. Jeśli chodzi o perspektywę, z której patrzy Instytut do tej buddyjskiej. Od razu na początku udostępnię linki do Centrum Miłości Agaty.
[01:58] - Dzięki.
[01:58] - Bo takie pytania się mogą pojawić. Witamy też wszystkich w Radiu Paranormalium. Dobrze.
[02:10] - I głos paranormalny w twoim domu, czyli Marka Senka.
[02:15] - Tak jest. Marku, jesteś z nami?
[02:17] - Jestem. Jeszcze nie wiem, ilu słuchaczy jest z nami teraz, ale na pewno na YouTubie transmisji słucha co najmniej 18 osób. Dodajmy do tego 21 słuchających na radiu, więc jest nas już prawie 40. Oczywiście, jeżeli ktoś chce dołączyć do Zooma, to mogę udostępnić link na czatach.
[02:46] - Zachęcamy do łącznia się do Zooma, dlatego, że można zabierać wtedy głos na żywo. Można zabierać głos na czacie również. Oczywiście nie chcę ci ujmować słuchaczy, niemniej komunikacja dla osób, które by chciały się wypowiedzieć, wtedy jest zdecydowanie łatwiejsza.
[03:12] - Do czego zachęcamy, bo od tego są te spotkania, żebyśmy porozmawiali, podzielili się. Agato, dlaczego w ogóle poszłaś w kierunku tego doktoratu?
[03:29] - Przede wszystkim znalazłam się w ogóle na kierunku filozofia, ponieważ myślę, że to rzecz, która mnie nurtowała od dzieciństwa. Zgłębianie tajemnicy naszego świata, w jaki sposób jest zbudowany, w jakim systemie ludzie operują, czyli czym jest człowiek, kim jest człowiek, jak to wszystko działa, na jakich zasadach. Odkrycie tych wszystkich tajemnic to była moja fascynacja od najmłodszych lat. Stąd filozofia. Tam się rozglądałam za systemem, za teorią, która najgłębiej wchodzi w te tematy, która nie wyjaśnia tylko naszego systemu społecznego, ale też właśnie nasze funkcjonowanie psychiczne i nasz rozwój duchowy. I tak trafiłam na buddyzm, który mnie absolutnie pochłonął w całości i zgłębiam już 20 lat ten temat. Także naprawdę jest co zgłębiać i cały czas odkrywa się nowe pokłady, pokoje wypełnione wiedzą na ten temat. Dwa i pół tysiąca lat historii, więc jest w czym grzebać, jest gdzie szukać i jest to rozbudowany system.
[05:03] - Ty masz doktorat z czego? Jaki to jest tytuł?
[05:08] - Tytuł jest angielski, ale zagadnień bioetycznych z punktu widzenia etyki buddyjskiej, czyli wszystkie tematy związane z samobójstwem, z eutanazją, z aborcją, z badaniami genetycznymi, z klonowaniem i te wszystkie aspekty też w obrębie zwierząt. Czyli wszystkie tematy kręcące się wokół śmierci, zabijania i procedur medycznych, które w tym wszystkim uczestniczą i dlatego mnie to pociągnęło, bo to wyjaśnia dużo zJeżeli badamy śmierć.
[06:04] - I jaka jest konkluzja finalna? Jak to wszystko zrobić, żeby to było etyczne?
[06:11] - Tak. Pytasz o bardzo głębokie rzeczy, więc ja tylko nie wiem, czy wchodzimy głęboko, czy tylko tak. Zacznę, że najważniejsza jest intencja naszego działania zawsze. Tylko że intencja, jak to zwykle bywa, to nie jest to, co my na co dzień myślimy jako o intencji. To jest naprawdę bardzo głęboki mechanizm, który trzeba śledzić i zbadać w sobie bardzo dokładnie, dokąd on prowadzi, bo on prowadzi bardzo głęboko poprzez różne pragnienia, poprzez nasze żądze. Trzeba się generalnie bardzo dobrze znać, znać całą tą głębię psychologiczną swoją, żeby dotrzeć do tego, jaką tak naprawdę kierujemy się intencją w danej sytuacji. I w swoim doktoracie każda sytuacja bioetyczna była przeze mnie analizowana pod tym względem. Czy jest intencja ratowania życia? Co zrobić, kiedy mamy zagrożone dwa życia i trzeba jedno uratować kosztem drugiego? I tego typu historie, samobójstwo i tak dalej.
[07:30] - I to wszystko z perspektywy tej buddyjskiej?
[07:33] - Tak.
[07:34] - Wow, to ciekawe. My się znamy długo, ale jakoś nie pogadaliśmy nigdy o tym, a ja coś czuję, że wrócimy do tematu. Okej. Jak się zmieniło twoje życie pod wpływem pracy twojej włożonej w ten doktorat i przygotowanie tego tekstu?
[07:59] - Może raczej powiedziałabym, że wpływ na moje życie miała w ogóle wiedza cała, którą zdobyłam na temat buddyzmu i szczególnie na temat praktyki medytacji, ponieważ wiadomo, buddyzm opiera się o medytację. Całym trzonem, rdzeniem buddyzmu jest medytacja, która jest rozumiana jako poznawanie samego siebie i poprzez to poznawanie całego wszechświata, bo wszystko to, co mamy na zewnątrz, mamy też wewnątrz. I na odwrót. Dlatego fizyka kwantowa teraz wchodzi nam z butami w nasze psychiczne życie też, bo oni już tak daleko doszli z tym, że wchodzą w nas, w człowieka, w te wszystkie struktury. I tak samo można to zrobić odwrotnie, zagłębiając się w siebie, poznając te wszystkie tajemnice, które są zawarte w nas samodzielnie. Odkrywamy, że to wszystko, co mamy w środku, wszystkie te mechanizmy idealnie odzwierciedlone są też na zewnątrz. To poznawanie siebie i medytacja miało największy wpływ na moje życie, bo to jest nie tylko teoria, której możemy się nauczyć czy intelektualnie zrozumieć, ale to jest przede wszystkim praktyka życia, praktyka dobrego życia i praktyka rozwoju duchowego. Więc ja nie tyle jestem teoretykiem buddyzmu, co raczej praktykiem, który stosuje te wszystkie nauki, stosuje te wszystkie teorie, ale tylko po to, żeby zaprowadzić ład, poznać siebie wewnątrz.
[09:59] - I teraz jeszcze powiedz nam, proszę, jak się rozpoczęła twoja przygoda z TMI? My się poznaliśmy przy okazji czego?
[10:14] - Zjazdu Plan B.
[10:17] - Okej, czyli już się poznaliśmy po tym, jak skończyłaś kurs Bruce'a Moena i Hemisinga u Pawła?
[10:24] - Tak. W pewnym momencie zaczęłam się interesować innymi, powszechnie znanymi metodami zgłębiania podświadomości. Między innymi właśnie hipnoterapią czy hipnozą. I zaraz po tym trafiłam na wypowiedzi ludzi odnoszących się do Bruce'a Moena i jego podróże też są podróżami wewnątrz nas. To mnie zainteresowało. Trafiłam na kurs podróży niefizycznych u Pawła Byczuka. Absolutnie mnie to otworzyło na nowe możliwości i nowe spojrzenie na to wszystko. Mając tą wiedzę ugruntowaną w medytacji buddyjskiej, od razu to był mój wyznacznik prawdy, że tak jest i od razu nowe systemy, które poznaję, filtruję przez tą swoją wiedzę i widziałam, że bardzo dużo jest wspólnych wniosków. Bardzo dużo jest wspólnych obszarów, które rzeczywiście się potwierdzają w moim doświadczeniu i w mojej wiedzy w tych warsztatach Bruce'a Moena. I oczywiście naturalnym krokiem był też Hemising, który po prostu daje takieZ mojego punktu widzenia, z mojej perspektywy takie podpory, pomoce do tego, żeby pogłębić swoją wiedzę na temat podświadomości, świadomości i tego, jak one współdziałają ze sobą.
[12:16] - Czyli to się zamyka z twojej perspektywy, prawda?
[12:22] - Tak, jest bardzo dużo wspólnych elementów i ja uwielbiam znajdować to w innych systemach, ponieważ to potwierdza dwie rzeczy. Potwierdza to, że system, który zgłębiam jest prawdziwy. Ponieważ inny, który w ogóle nigdy o tym nie słyszał, stosuje podobne metody, czy nawet troszkę inne metody, ale dochodzi do tych samych wniosków. I że można patrzeć na to wielowymiarowo i wielowarstwowo i stosować różne pomoce do tego, żeby sobie pomagać, bo głównym celem jest oczywiście nasze wspólne szczęście.
[12:59] - Mając jeszcze taką perspektywę jedną, potem drugą, które zazębiają się i które się uzupełniają, nie odbiegają od siebie w sposób bardzo znaczący, nie wprowadzając zupełnie z kosmosu nowych pojęć, jakichś dziwnych systemów. Wtedy mamy też pewność tego, że te systemy, z którymi pracujemy, czy które poznajemy, są po pierwsze spójne, po drugie też, nie chciałbym tego słowa użyć, ale chyba prawdziwe w tym sensie, że przez to, że mówią o tym samym w bardzo podobny sposób, są wiarygodne.
[14:01] - Dokładnie z tego założenia wychodziłam, widząc, że jeżeli coś zupełnie ma inne korzenie, wychodzi z zupełnie innej kultury, wręcz z drugiego końca świata, dochodzi innymi zupełnie ścieżkami do tych samych wniosków czy do podobnych wniosków, to wtedy okazuje się, że narzędzia, których używa zarówno jedna droga, jak i druga droga, można używać wymiennie albo wspomagać się tymi narzędziami na drodze poznawania siebie. Jeżeli jest ten sam cel, możemy sobie pomagać wielorako. Nie jesteśmy zamknięci. Ja zawsze uważam, że największą zaletą człowieka jest to, jeśli ma otwarty umysł i szuka prawdy. Szuka prawdy, szuka potwierdzenia, a nie zamyka się w jakimś schemacie, nawet umysłowym i ślepo podąża tylko za tym. Ale jeśli widzi większy, szerszy obraz całej sytuacji, może sobie lepiej, szybciej dojść do celu wtedy.
[15:37] - Dodajmy, że tutaj chyba też chodzi o szukanie prawdy bez przyjmowania, bez szukania gotowych odpowiedzi, które niektóre religie przynajmniej próbują zapewnić.
[15:51] - Tak, oczywiście. Jeżeli nie jesteśmy zbyt głębocy czy nie szukamy głęboko, czy nie schodzimy głęboko, zadowolimy się tylko prawdą objawioną, natomiast nie będziemy sprawdzać, jakie ona ma podstawy, gubimy się w przedsionku tak naprawdę i zaczynamy czcić te drzwi, które dopiero stoją otworem przed nami, a my się już tam zatrzymujemy i tak naprawdę nie robimy pożytku żadnego z danego systemu czy z danych praktyk. Nie będę się tu o innych religiach wypowiadać. Buddyzm też jest nazwany religią tylko umownie, dlatego, że w zasadzie to jest filozofia, czy nawet właśnie praktyka medytacyjna, tak naprawdę moglibyśmy to zawęzić. Natomiast to, co my wiemy o buddyzmie jest powierzchowne. Dlatego na przykład niektórzy do tej pory myślą, że w buddyzmie czci się Buddę zamiast Boga, co jest nieprawdą. Budda był człowiekiem, który chciał zgłębić naturę ludzką i uczył się u różnych mistrzów medytacji. Doszedł do wszystkich najwyższych poziomów, których oni w danym czasie go uczyli i nadal był niezadowolony z wyników. Nadal uważał, że to jeszcze nie jest ostateczna rzeczywistość, że to nie jest jeszcze finał, że on jeszcze nie jest zadowolony z tego. I sam przeszedł tę barierę, która wtedy przed nim stała.
To się nazywa oświeceniem, przebudzeniem w tym systemie. To też jest takie słowo klucz i dla każdego w innym systemie będzie to znaczyło zupełnie co innego. Ale niemniej jednak osiągnął nibbane, które właśnie nazywa się nibbana, a nie nirvana. I tego nauczał, nauczał dojścia do tego. Mówił, że wszyscy są do tego zdolni, jeśli chcą to zrobić tak samo jak on. Czyli nie był jakimś pomazańcem Bożym.Nie miał jakichś specjalnych... Generalnie był specjalny, bo zrobił to sam. Wszyscy jego uczniowie mają już mistrza, więc w ten sposób był wyróżniony. Ale generalnie uczył tego, żeby dojść do tej nibbany samodzielnie i zawsze na każdym kroku zaznaczał, żeby nigdy nie przyjmować tego, co on mówi za prawdę, tylko sprawdzać samemu i dopiero wtedy zgadzać się lub nie.
[18:36] - To jest chyba jeden z wyznaczników wiarygodności danego systemu, żeby nie wierzyć, kiedy nauczyciel mówi: „Nie wierzcie mi, sprawdźcie to, co mówię”.
[18:52] - Tak, dokładnie. To jest wyznacznik praktyczności. Co mi po tym, że stwierdzę, że jest nibbana, jak sama jej nie doświadczyłam? To nic nie zmienia. Nic, kompletnie. To jest ta podstawowa warstwa intelektualna, która nie zmieni nic, kompletnie. Ewentualnie mogę się kłócić z ludźmi na Facebooku, że jestem mądrzejsza, co nie? Nic więcej. Natomiast prawdziwe wyzwolenie, prawdziwe szczęście, prawdziwy brak bolesnego przywiązania do tego świata i do każdego innego, trzeba w praktyce do tego dojść, żeby osiągnąć efekt. Bo po to się tego wszystkiego dowiadujemy, po to się uczymy.
[19:37] - Żeby to było nasze doświadczenie.
[19:39] - Dokładnie.
[19:41] - I tutaj już dotykamy tych wspólnych części z TMI, bo w TMI, w instytucie kursy się zaczynają od pytania, z czym przyjechałeś, czego chcesz i od razu jest też powiedziane, żeby nie wierzyć w to, co my mówimy, w to, co trenerzy mówią, w te wszystkie rzeczy, które TMI oferuje na kursach, tylko żeby doświadczyć, sprawdzić samemu. I nawet jeśli nie wierzymy w to, to żeby próbować, doświadczać. Zresztą to samo na Brutus Moenie było, tak?
[20:33] - Dokładnie. Więc to jest pierwszy taki krok, żeby zamknąć drogę do tego niemiłosiernego intelektu, który po pierwsze chce wszystko zrozumieć, a po drugie, jak już mu się wydaje, że już wszystko rozumie, to włącza Netflixa, wypija piwo i jest z siebie zadowolony. Natomiast w momencie, w którym mówimy: „Nie wierz mi, że tak jest, tylko to sprawdź”. Jeżeli ja tam rzeczywiście wejdę za te drzwi i ja to sprawdzę, ja tego dotknę, to mnie zmieni, to mnie zmodyfikuje, to mnie uskrzydli, to mnie ubogaci, to mnie uszlachetni, to ja już wychodzę inny z tego. I o to tak naprawdę chodzi, o transformację. Więc te wszystkie systemy, które opierają się tylko na teorii, tak jak większość ludzi to przyjmuje na przykład u nas w kraju, niestety. Bo w chrześcijaństwie też jest duża głębia i człowiek, który chce naprawdę dojść do prawdy, też może się kierować tymi naukami. To nie są fałszywe nauki. Fałszywe jest to, co narosło wszystko na tych naukach. Tak samo komuś może się wydawać, że trzeba czcić Buddę, co jest w ogóle nieprawdą.
On sam powiedział, że on jest po prostu przekaźnikiem wiedzy, nauki, którą zdobył, doświadczenia i absolutnie nie życzy sobie, żeby uważać jego osobę za jakąś superspecjalną. Każdy z nas musi się kierować w naszą stronę, każdy w swoją stronę i każdy musi być mistrzem dla samego siebie. Wtedy osiągnie rezultaty.
[22:21] - Jeśli chce się rozwijać.
[22:23] - Jeśli chce się rozwijać, tak, oczywiście.
[22:28] - Ja tak dodaję, bo tak naprawdę mamy totalnie wolną wolę i to z tego wynika ten postęp w nas, że rozwijamy się podejmowaniem decyzji. Więc jak ktoś nie chce pracować, to nie. Moje kolejne pytanie było: co wspólnego ma perspektywa buddyjska z perspektywą TMI, Instytutu? I tutaj dotykamy tych wszystkich zagadnień. Właściwie odpowiadamy już na to pytanie po trochu, bo Robert Monroee, założyciel instytutu, też był taką osobą, swego rodzaju przekaźnikiem, kimś, kto miał stworzyć instytut, w którym będzie przekazywana wiedza na temat rozwoju i będą badania prowadzone i będzie przekazywana wiedza na temat rozwoju naszej świadomości.
[23:31] - Na szczęście nie przerodziło się to w kult. To, że on głosił prawdę objawioną i wystarczy czcić go i wtedy wszyscy pójdziemy do nieba. Bo to by tak się zaczęło.
[23:48] - System przekonań by właśnie z tego powstał, tak?
[23:51] - Dokładnie. Więc fajny nacisk był na to, że jednak ta praktyka jest najważniejsza, doświadczenie jest najważniejsze. Przekazujemy wam metody, narzędzia. Siadajcie, patrzcie, zgłębiajcie i uczcie się i powodzenia w podróży.
[24:07] - Weźcie z tego, co chcecie.
[24:11] - Idźcie w tym kierunku.
[24:12] - W tym sensie-
[24:13] - Pewne rzeczy już odkryliśmy. Zobaczcie, co już wiemy. Możecie to sami sprawdzić. Możecie to przyjąć jako informację, która już jest i na tej bazie inspirować się do dalszych poszukiwań. Możliwości jest wiele.
[24:32] - Oczywiście wiemy, jaki jest ostateczny cel, do czego dążymy. Dążymy do, tak przynajmniej mnie się wydaje, że TMI po to powstał, żeby być szczęśliwszymi i lepszymi ludźmi i żeby się rozwijać. To są cechy wspólne, żeby poznawać wewnętrznie swoją wiedzę, żeby poznawać rzeczywistość wokół nas i żeby tak nawigować w tej rzeczywistości, żebyśmy zarówno my czuli się lepiej, ostatecznie super szczęśliwi i inni wokół nas, bo jesteśmy jednością, jesteśmy całością. Jeszcze chciałam nawiązać, bo widziałam komentarze uczestników, bo w pewnym momencie powiedziałam, że nie należy czcić Buddy i z tego został wysunięty wniosek, że należy czcić samego siebie. Ja bym powiedziała, że nie tyle czcić, bo to nie o to chodzi, co poznawać. Dogłębnie poznawać swoje motywy działania, dogłębnie poznawać schematy, którymi operujemy, działając w świecie. A jeżeli poznasz siebie do samego rdzenia, do dna czy do szczytu, zależy, jak wolisz to określić, to wtedy stajesz się też Buddą, któremu wszystkie inne rzeczy odpadają, bo ten rdzeń jest najważniejszy. On zaczyna jaśnieć. Wyzwolona jaźń.
[26:23] - Zaczynasz mieć też moc, wolność.
[26:27] - Wolność ze wszystkiego. Tak, to jest wolność ze wszystkiego. Nie chciałabym tu opisywać nibbany, bo to jest bardzo kontrowersyjny temat, bo sam Budda albo się w ogóle nie wypowiadał na ten temat, albo ponoć raz.
[26:44] - Dobrze, mamy pytanko. Agata i Rafał. Mikrofon musicie włączyć.
[26:53] - Tak. Cześć wszystkim i bardzo nam miło, że możemy uczestniczyć dzisiaj tutaj z wami. Ja tak chciałem powiedzieć, bo jak Agata mówiła, to tak mi wpadło do głowy sformułowanie Toma Campbella, który wiadomo, że z Bobem znali się przez długie lata. Trochę droga im później się rozeszła, ale to personalia i każdy z nas idzie w jakimś kierunku. Natomiast z Instytutem Tom jest bardzo związany nadal. Więc chciałem powiedzieć taką konkluzję do tego, co Agata mówiła, że Tom to podsumowuje pięknym zdaniem, żebyśmy nie mylili mapy z terenem. I tutaj mi się to skojarzyło w tę samą stronę. Ja często mówię w zwykłej rozmowie na temat tego, jak bardzo często różne tradycje, religie, nie wchodząc w szczegóły i w detale, a szczególnie ludzie, którzy na nie zwracają uwagę czy je studiują, bardzo łatwo można pomylić lunetę z gwiazdami, które obserwujemy. Myślę, że to tak odpowiada może troszeczkę na to, co Agata powiedziała, żebyśmy nie mylili Boga z tradycją albo z historią, która próbuje go opisać, zebrać w użyteczną strukturę, która może nam pomóc go odnaleźć. Takie miałem skojarzenie, chciałem się tym podzielić.
I znowu, jak Dominik mówił o tym, że sami musimy iść i uświadomić sobie tę prawdę i nikt tego nie zrobi absolutnie dla nas, to tak samo, jak z nauką języka. Już idąc w bardzo ziemskie i techniczne schematy. Możemy dużo o tym przeczytać. Ktoś nas może zachęcać, namawiać, ale jak my się go nie nauczymy, to nigdy nie będziemy wiedzieć, jak się w nim komunikować. Myślę, że tutaj jest identycznie, że potrzebujemy bezpośredniego doświadczenia, żebyśmy w ogóle byli w stanie zrozumieć, jak ta głębsza przestrzeń wygląda. A że ta przestrzeń to jest jednak, tak jak Agata powiedziała, podróż do środka, a nie podróż na zewnątrz. Tak samo, jak pięknie o tym Bruce Moen opowiadał w każdej swojej książce i w kursach, na których dzięki Pawłowi mieliśmy możliwość być i w nich uczestniczyć. To taka konkluzja i chciałem tylko powiedzieć, że skoro całość podzieliła się na te mniejsze części i my teraz możemy indywidualnie rozmawiać, to już z góry wiadomo, że każdy z nas musi znaleźć to dla siebie, bo całość mogła to zrobić dla całości, ale jednak się podzieliła na te malutkie cząstki. Więc jest nad tym wszystkim plan, który mówi, że faktycznie to jest indywidualną robotą każdego z nas, żebyśmy byli tym Buddą. Albo obojętnie kogo nie szukamy, żebyśmy siebie gdzieś znaleźli w środku i to dopiero uzupełni tą całość.
Nie możemy tego zrobić dla nikogo innego. Dla całości możemy sobie pomagać, ale faktycznie to jest tylko do zrobienia w środku. Taką miałem konkluzję po tych pięknych mowach, które mogłem usłyszeć przed sekundą. Tak że dzięki serdecznie. Miło jest być z wami.
[29:53] - Dzięki za podzielenie się. Agato?
[29:57] - Super, świetnie to powiedziałeś i właśnie dokładnie o to chodzi, że każdy z nas idzie swoją drogą i czerpie inspirację z innych. Czerpie też wiedzę z tych, którzy szli przed nami.Ci, którzy są gotowi czerpać garściami z różnych systemów, po prostu to wcielają w życie, idą przed siebie i na pewno zdobędą to, co chcą. Bo intencja załatwia wszystko tak naprawdę. Jeśli ma się w sercu głęboką intencję połączenia, zrozumienia, szczęścia, dzielenia się, to nie ma innej możliwości. Intencja stwarza tą możliwość i tak się na pewno stanie. Trzeba wytrwałości tylko tak naprawdę.
[30:50] - Wydaje mi się, że to jest ciekawe zagadnienie, ta intencja, bo często w takich rozmowach gdzieś na co dzień słyszę: „Ja miałem inną intencję”. Właśnie, jak to jest z tą intencją? Byś coś może zgłębiła, jak to z tej perspektywy buddyjskiej? Bo wydaje mi się, że to jest bardzo ciekawy temat, bo często potocznie używamy tego, że miałem inną intencję, zrobiłem, wyszło inaczej niż chciałem, ale najważniejsza, niektórzy tak podchodzą, najważniejsza ta intencja była. Ale ja mam poczucie, że to nie jest esencja intencji. Jak to widzisz?
[31:31] - Tak. To jest dokładnie tak, jak ze wszystkim. Jest słowo intencja i każdy je rozumie w jakiś inny sposób. Więc tutaj bardzo ważne jest to, żeby zagłębić się w to słowo intencja i jak to tak naprawdę wygląda. Zwykle zatrzymujemy się na tym poziomie rozumowania. To będą kontrowersyjne tematy, ja wiem, ale muszę to jakoś zobrazować, żeby to wyjaśnić. Więc mam na przykład psa, który jest już chory. Przychodzi weterynarz i mówi: „Już niestety nic się tutaj nie da zrobić. Psa trzeba uśpić”. Normalnie ludzie, którzy mało siebie znają, w sensie mało medytują czy krótko medytują, powiedzą, że chcą ulżyć w cierpieniu temu zwierzęciu i to jest ich intencja działania.
I to jest ta intencja, o której ty mówisz zwykle. Tak, to była moja intencja. Może nie wyszło tak, jak miało wyjść, ale to była moja intencja. Kierowałam się intencją, dobrymi intencjami, piekło wybrukowane i tak dalej. Otóż nie. To był motyw działania, który nas skłonił do tego, co chcemy zrobić. Natomiast naszą najgłębszą intencją, czyli tym właśnie, o czym ja mówię, o tej intencji, która tak naprawdę kieruje naszym życiem i która potrafia stwarzać to, co chcemy, bo to intencja stworzyła cały świat, to wynika z pragnienia lub z niechęci. I wszystko to jest określone jeszcze niewiedzą. Zazwyczaj pomiędzy tym wierzchem tego, co my wiemy, a tą głębią tego, co się tak naprawdę dzieje, jest gruba warstwa niewiedzy, ciemności, mgły, ślepoty. I zwykle my się zatrzymujemy tutaj gdzieś na zewnętrznych warstwach.
Nie zagłębiamy się i nie schodzimy zbyt głęboko. Natomiast gdyby się ktoś zastanowił głębiej nad tym, a tak naprawdę nie tyle zastanowił, co obejrzał to wewnętrznymi oczami, zgłębił swoje mechanizmy, które sterują nim, to zauważyłby, że w tym danym konkretnym przypadku ze zwierzęciem moja intencja wynika z odrazy do cierpienia. Widzę, że pies się męczy i ja osobiście nie mogę tego znieść, bo mnie tak boli. Ja chcę skończyć z tym widokiem. Ja chcę ulżyć psu w cierpieniu. I w tym momencie ta intencja jest zabarwiona niechęcią. Czyli te korzenie niewłaściwe, czyli właśnie niechęć, pożądanie i niewiedza doprowadzają do tego, że my czynimy złe rzeczy tak naprawdę. Ja się tu nie wypowiadam na temat eutanazji zwierząt ogólnie, bo to jest największy skok do zrobienia, bo tutaj nie mówię o ogólnej wykładni na ten temat. Natomiast mówię o konkretnym przypadku. Konkretna kobieta, konkretny pies, konkretna sytuacja, konkretna decyzja, konkretna intencja, konkretne działanie i konkretne efekty tego działania.
Więc tutaj, żeby ktoś sobie nie pomyślał, że na przykład buddyzm jest przeciwko eutanazji, bo tak nie jest. Można intencję eutanazji mieć dobrą, ale to jest cała kostka Rubika. Musi się naprawdę wszystko zgadzać, żeby to było właściwe działanie.
[36:14] - Ciekawe zagadnienie.Czyli nie ma w buddyzmie odpowiedzi, jak się zachować. Rozumiem, że to jest bardziej taki sposób indywidualnego podchodzenia do tych sytuacji.
[36:31] - Teraz nie, bo spytałeś mnie o intencje. Ja chciałam zobrazować, jak głęboko może sięgać korzeń naszej motywacji i naszej intencji do działania i że często tego nie widzimy, jakie są tego korzenie, nie zagłębiamy się w to. I stąd te wszystkie dobrym intencjami piekło wybrukowane, a ja miałam dobrą intencję, a coś tam się stało złego. Natomiast jeśli chodzi o wskazówki do działania, one oczywiście są takie ogólne. I w zależności od tego, kim jesteś, to są wskazania, które jeżeli się ich trzymasz, to jesteś bardziej skuteczny w medytacji. Czyli tak naprawdę one sprzyjają poznawaniu siebie, sprzyjają sprawnemu działaniu i właściwemu działaniu w świecie. Przez właściwe rozumiem takie, które sprowadza na nas szczęście. Na nas i na innych. Więc te wskazania dla osób takich jak my, czyli po prostu osób świeckich, to są: nie zabijaj. Czyli w tym wypadku byłoby od razu powiedziane, że eutanazja zwierząt jest wykluczona z tego względu.
Tak?
[38:01] - Tak, zgadza się. Zacząłeś mówić teraz „nie zabijaj”. To są jakieś zasady.
[38:08] - Tak, jest pięć wskazań, które pomagają nam funkcjonować i które pomagają nam w medytacji. Czyli nie zabijaj, nie przyjmuj środków, które zmieniają świadomość. W tamtych czasach, kiedy te wskazania powstawały, a wszystkie wskazania buddyjskie powstawały po jakiejś konkretnej sytuacji, która zaistniała. One nie powstały z góry jak tablice Mojżesza z Żydostautą.
[38:49] - Wskazaniami, tak.
[38:50] - I pokazane są, że tak ma być. One powstawały, ponieważ osoby, które się zaczęły gromadzić wokół Buddy, popełniały pewne rzeczy, w których on musiał działać. Musiał im pokazać kierunek dobrego, właściwego działania. Trzecie wskazanie to jest „nie kłam”, czyli zawsze odwołuj się do tego, co jest dla ciebie prawdziwe w tym sensie, że nie masz świadomości tego, że kłamiesz i przedstawiasz sprawę w sposób jasny, klarowny. Odnośnie tego, tam jeszcze są inne wskazania, żeby używać dobrego czasu też i dobrego formułowania tego, co się mówi. Nie tylko ma to być prawdziwe, ale też ma być przyjemne i ma być we właściwym czasie powiedziane. Także to też jest bardzo ciekawa, bardzo konkretna wskazówka służąca medytacji. Bo wiem, że też trzecie pytanie będziesz miał odnośnie tego, co można stosować. Więc to są te trzy. I jeszcze dwa zostały, o których zapomniałam, ale zaraz mi się przypomną.
[40:18] - Okej.
[40:18] - Przy okazji, skoro mówiłaś o stosowaniu substancji zmieniających świadomość. Jaki jest stosunek buddyzmu do szamanizmu?
[40:30] - Wiesz co, nie ma stosunku, dlatego, że Budda miał tylko stosunek do zaistniałych wtedy, za jego czasów, systemów, z którymi się spotykał. I to wiemy dokładnie, co odpowiadał osobom, które miały jakieś ideologie. Natomiast z szamanizmem się pewnie nie spotkał jako całościowo rozumianym systemem, ale generalnie rzecz biorąc, można powiedzieć w ten sposób, że stawia się na naturalność i na samodzielność. Czyli wszystkie substancje chemiczne, związki chemiczne, czy to naturalne, czy nienaturalne, one wprowadzają nas w jakiś stan.
[41:32] - Zmieniają w nas coś.
[41:35] - Ale wcześniej-
[41:36] - Ale w sztuczny sposób.
[41:39] - Wprowadzają nas w jakiś stan najpierw. W czasie trwania działania tej substancji jesteśmy w jakimś stanie i czy ten stan jest prawdziwy, czy ten stan jest fałszywy, to już nie jest ważna kwestia. Ważniejszą kwestią jest, czy myśmy doszli tam w sposób samodzielny. Bo jeżeli weszliśmy tam w sposób samodzielny, to możemy zrobić z tego stanu użytek taki, że możemy tam po prostu samodzielnie wchodzić, kiedy chcemy i samodzielnie wychodzić, kiedy chcemy. Natomiast w momencie, kiedy jesteśmy wystawieni nagle, uzależniamy się od tej substancji poprzez to, żeŁatwiej nam to osiągnąć i to jest bardzo proste. Wchodzimy do tego pokoju.
[42:30] - Bez niej tego nie osiągniemy, tak?
[42:32] - Bez niej tego nie osiągniemy. Natomiast nauczenie się tego w sposób właściwy, który pozwoli ci zapanować nad tym stanem, jest jak najbardziej wskazane dla wszystkich. Ogólnie rzecz biorąc, medytacji jako takiej nie sprzyja zażywanie substancji psychoaktywnych. Natomiast są różne interpretacje tego, różne odłamy różnie do tego podchodzą, ale ogólnie rzecz biorąc w ten sposób można się wypowiedzieć, że zawsze kładziony jest nacisk na naturalność i na to, żebyśmy naprawdę siebie poznali dogłębnie i umieli te pożądane stany wywoływać w sobie. Jest jeszcze taka pułapka używania środków psychoaktywnych, że mogą one nas zatrzymać na pewnym etapie. Może nam się wydawać, że oto odnaleźliśmy niebo i mamy klucz do tych drzwi i okej, that's it. Ja już ze sobą nic więcej nie muszę robić i już jest super git.
[43:49] - Sięgam po to co jakiś czas i tyle, tak?
[43:52] - Tak. Jest to też pułapka tego, że przestajemy się rozwijać. Przestajemy chcieć po pierwsze się rozwijać, bo mamy łatwy dostęp i po drugie nie chcemy iść dalej. Nie chcemy przechodzić tego stanu i naprawdę dotrzeć do tego ostatecznego rdzenia naszej osoby.
[44:10] - I to jest kolejna rzecz, która jest wspólna z perspektywą z Instytutu. Instytut też na kursach zabrania używania jakichś używek i tak dalej, i w ogóle się tym nie zajmuje. Wyjątkiem jest trener od wychodzenia z ciała, który wspomina o tym, że są substancje, które pomagają w tym i on się chyba jedyny wyłamuje, jako ciekawostka, w wypowiedziach z substancjami. Mówi, że generalnie w kontekście takim, że jeśli potrzebujemy sprawdzić, jak to działa, to on w swoich wypowiedziach twierdzi, że to jest okej. Nie jako narzędzie, ale to taka ciekawostka, bo nikt się tak nie wypowiada. Tak, Pawle?
[45:05] - Nikt się nie wypowiada i on nie prezentuje stanowiska Instytutu.
[45:12] - Tak.
[45:12] - To jest jego własna opinia. On jest trenerem, który korzystając z infrastruktury i narzędzi Instytutu pokazuje metody.
[45:27] - Tak. William Buhlman, o którym mówię, jest trenerem gościnnym i mówi za siebie, ale to jako ciekawostkę wrzucam, że to jest jeden jedyny trener, gdzie słyszałem, że dotknął zagadnienia. Zdecydowanie nie jest to stanowisko Instytutu, gdzie Instytut się skupia na czystych technikach. Może teraz Agata i Rafał.
[45:55] - Wow, to ja tak superszybko, faktycznie trochę zahaczając i o tego Buhlmana, i trochę o to, co Agata mówiła z perspektywy buddyjskiej. Nie chcę być kontrowersyjny absolutnie, więc pewne kwestie zostawię z własnych przeżyć dla siebie. Uważam, że te środki to również jest droga, taka sama jak każda inna. Trzeba po niej umieć chodzić. Być może jest to stąpanie często po linie, ale na pewno wiedzę również daje, jak każda inna droga, tak samo jak medytacja. Z własnego doświadczenia tylko i wyłącznie chciałem się podzielić, ale chciałem zapytać również z tej perspektywy, o której Agato mówiłaś. Ja sobie zdaję też sprawę z tego, że ja mam zerową praktycznie wiedzę, która dotyczy odłamów różnej tradycji buddyjskiej, ale wiem na przykład również, że odłam tybetański stosuje pewne formy wywoływania fizjologicznie produkcji pewnych rzeczy, takich jak DMT między innymi w szyszynce. Czyli rozumiem, że jest ta różnica, o której żeś powiedziała. Nie zażywamy wtedy nic, co jest dla nas zewnętrzne, tylko produkujemy to sami. Ale jedną z takich praktyk jest jednak to, że idą, zresztą w domu również można to oczywiście uprawiać, ale że to Tybet, żeby ładniej brzmiało, to powiedzmy idą do jaskini i tam 12 dni po prostu nie mają produkcji melatoniny i nie są wystawieni na działanie słońca.
I wtedy ludzki organizm zmienia układ hormonalny, wprowadza nas w stan dokładnie identyczny, jak gdybyśmy zażyli substancję zewnętrzną, jakąś ze świętych roślin. A efekt jest ten sam, tylko że my go wywołujemy. I czy mogłabyś dotknąć tego? Bo rozumiem, że tutaj to samopoznanie, czyli droga o wiele bardziej bezpieczna, ponieważ nie jesteśmy w stanie zażyć za dużo, za mało. Nasz własny organizm produkuje i tak dalej. Jest to naturalne już na maksa, ponieważ wynika tylko i wyłącznie z naszej własnej fizjologii. Tylko i wyłącznie chcę podnieść rękę do tego, co powiedziałaś też wcześniej. Naturalne. Większość z tych świętych jednak roślin to też są środki naturalne, bo to też trzeba, myślę, tak rozdzielić, że chemiczne a naturalne. Użyłaś tego sformułowania.
Myślę, że w ogóle w tej tradycji szamańskiej wszystko, co szamają szamani jest jednak naturalne, nie? Ale tak do Pawła, bo to było ciekawe, jakie jest to połączenie tybetańskie i szamańskie. Czy istnieje jakiekolwiek? To czy mogłabyś dotknąć tej kwestii z tej perspektywy, że są to odłamy buddyjskie, które stosują pewne praktyki, które bardzo mocno rozszerzają ludzką świadomość jako taką, nie przyjmując żadnych zewnętrznych środków. Czy mogłabyś dotknąć tego tematu jakkolwiek?
[48:30] - Jasne, oczywiście. Bardzo ciekawe spostrzeżenie. Oczywiście, jest wiele rodzajów buddyzmu i to, jak buddyzm się rozprzestrzenił, w jakie poszedł tereny, jakie inne wierzenia przyjął. Buddyzm tybetański jest bardzo specyficzny. Niektórzy twierdzą, że to w ogóle nie jest buddyzm. To też jest kolejna kwestia. Co ja zawieram w słowie buddyzm? Ja akurat specjalizuję się w therawadyskiej odmianie buddyzmu. Jest to rdzenna odmiana buddyzmu. W zasadzie to jest rdzeń nauki Buddy spisany w kanonie palijskim.
Jest to najstarsza tradycja buddyjska, najbardziej skoncentrowana na praktyce, a nie na teorii. Czyli oni najwięcej zajmują się medytacją i tym, co sprzyja medytacji, a co sprzyja niewiedzy, manowcom. To, co do tej pory mówiłam, to z tego punktu widzenia. Natomiast różne inne metody i szczególnie właśnie buddyzm tybetański przyjmuje bardzo dużo tego, co wcześniej na tamtych terenach występowało, a jak wiemy, występowała tam na pewno jakaś forma szamanizmu i tej rdzennej wiedzy przekazywanej z pokolenia na pokolenie. I oni to wszystko zasymilowali i przyjęli. To się nazywa buddyzm tybetański. To chciałam zaznaczyć. Ale ogólnie rzecz biorąc masz rację, ponieważ nawet zwykła głodówka, którą możemy sobie sami zastosować za darmo, a nawet oszczędzając pieniądze, wywołuje różne zmiany, oczyszczenie, różne zmiany świadomości, korzystne jak najbardziej. Jak najbardziej korzystne. Jak najbardziej głodówka też nie jest zakazana w buddyzmie, choć zakazane jest na stałe przyjmowanie małej ilości pokarmu.
W tym sensie, że umartwiamy ciało. Czyli odwołujemy się za każdym razem, kiedy nie jesteśmy pewni do jakiegoś starania się znaleźć jakąś drogę środka. Nie przejadamy się, nie głodzimy się. Trzymamy równowagę w ciele, zarówno w emocjach, jak i w różnych aspektach innych medytacji, jak na przykład zrozumienie, które przychodzi z intelektem i tą mądrość, która przychodzi z doświadczeniem. To też należy równoważyć. Jeszcze chciałam dodać, jeżeli pozwolicie, bo zawsze zapominam pięć wskazań, które są tak oczywiste dla mnie i banalne, że ciągle zapominam, ale przypomniało mi się. Uwaga. Przypomnijmy, że jest to zażywanie substancji, które zmieniają świadomość. Jest to kłamanie, czyli wskazane jest niekłamanie, wskazane jest niezabijanie, wskazane jest używanie seksu we właściwy sposób, czyli w taki sposób, który nie rani w żadnym możliwym stopniu nikogo, kto w tym uczestniczy. I kradzież oczywiście.
Czyli nie kradniemy, nie bierzemy tego, co należy do kogoś innego. I tutaj też są różne stopnie. W każdym z tych pięciu wskazań, to są wskazania, nie zakazy. Nie idziemy do piekła, tylko po prostu nam się gorzej żyje czy gorzej medytuje. Tutaj też są gradacje. Możemy iść do momentu, w którym w ogóle nic nie bierzemy, nawet nie podnosimy z ziemi patyka, ponieważ on nie jest nasz. Także stopień tego można dowolnie sobie rozszerzać w nieskończoność. Na przykład niewłaściwy seks dla mnicha buddyjskiego oznacza całkowitą seksualną abstynencję i zaprzestanie jakiejkolwiek aktywności seksualnej, łącznie z dotknięciem kobiety w momencie, kiedy ona na przykład składa mu jakiś podarunek. Ona musi położyć to na ziemi i on może to odebrać z ziemi, żeby przypadkiem nie dotknąć nawet przedmiotu, który ona trzyma. Czyli skala tego, w jaki sposób się praktykuje dane wskazanie jest od najmniejszej do największej, jaką sobie można wyobrazić.
Niektórzy uważają, że kawa jest substancją, która zmienia świadomość, jest substancją psychoaktywną i nie piją kawy. Na tym to mniej więcej polega.
[54:16] - Ciekawe. Hemi-Sync i Monroe Audio Support, te wszystkie technologie, które produkuje Instytut, też są jakąś formą, odpowiednikiem takiej substancji, można by z pewnej perspektywy spojrzeć. Ale mimo wszystko celem tych nagrań jest wyszkolenie nas. Jest trochę podobieństwa, ale jest jednak różnica, boBo w tych wszystkich nagraniach i medytacjach z Instytutu dążymy do tego, żeby nauczyć się wchodzenia w te stany bez nagrań. Docelowo. Tam jest ścieżka kursów i w którymś momencie, jak się idzie tą ścieżką, jest coraz większe zaawansowanie i zaczynamy się uczyć przywoływania za pomocą wyobrażenia w głowie konkretnego stanu, gdzie nagranie już nie jest potrzebne. Nagranie jest tylko po to, żeby pogłębiać i utrzymywać ten stan na początku.
[55:28] - Wiem, że cała technologia Hemi-Sync i TMI obecnie to-
[55:35] - To się nazywa teraz Monroe Audio Support. To jest najnowsza nazwa. Od razu też dodam, w Monroe Audio Support wchodzi Hemi-Sync plus jeszcze więcej.
[55:47] - 50 różnych technologii.
[55:49] - 50 różnych technologii. Więc cały ten system jest to system wspierania nas na tej drodze, przynajmniej w moim rozumieniu. Jest to wspieranie nas na tej drodze na początku, szczególnie kiedy potrzebujemy naprawdę dużo wsparcia, bo jesteśmy zagubieni, nie wiemy, w którą stronę się poruszać. Więc ten inicjujący moment, kiedy decydujemy się na wyruszenie w tą podróż na szczyt jakiejś góry, wybieramy sobie drogę. Możemy wybrać drogę, która ma przewodnika, który nas zaprowadzi na sam szczyt. Możemy wybrać drogę, gdzie idzie trener, który uczy nas pierwsze 100 metrów, w jaki sposób się poruszać. Dalej będziemy musieli wspinać się sami. Idziemy grupami, idziemy samodzielnie, idziemy wydeptaną ścieżką albo z maczetą tniemy drzewa. Dlatego TMI dla mnie to jest system wspierający nas w tych pierwszych momentach, kiedy jeszcze to wszystko jest dla nas nowe, jeszcze to wszystko jest dla nas trudne i potrzebujemy wsparcia, potrzebujemy pomocy takiej na co dzień, żeby się z tym wszystkim zaznajomić, żeby się w tym zacząć obracać i żeby to wszystko było do ogarnięcia na sam początek.
[57:15] - Żeby łatwiej było nam te stany później utrzymać. I chyba takim najlepszym komentarzem do tego, czym jest technologia Instytutu Monroe, akurat to dotyczyło Hemi-Sync, ale spokojnie można to zastosować do wszystkiego, co Instytut Monroe robi. Kiedyś w Instytucie w kursie brał udział nauczyciel buddyjski i to taki wiekowy, dziewięćdziesięcioparoletni nawet człowiek, który stwierdził, że to, co on uzyskuje po pięciu minutach słuchania pracy z techniką Hemi-Sync, to wypracowanie tego jemu samodzielnie zajęło kilkanaście lat siedzenia. Więc jest to na pewno rzecz, która mocno pomaga. I od tamtej pory zalecał swoim uczniom, żeby korzystali z tego narzędzia, zamiast marnować czas na poszukiwanie jakichś ścieżek i dochodzenie długimi latami do czegoś, co można uzyskać bardzo prosto. Po prostu poprzez zastosowanie narzędzia mogli to uzyskać natychmiast.
[58:49] - Tak, można to też w taki sposób rozumieć, że buddyzm i w ogóle medytacja powstała, zanim jakiekolwiek technologie były na świecie. I przez ten czas ona się rozwijała i rozwijała się dlatego, że ludzie poświęcali życie na tą technikę. Oni nie mieli dodatkowego życia, tylko to była jedyna rzecz, którą robili. Przekazywali dalej tą wiedzę i tak dalej. Więc to w ten sposób powstało. Musimy mieć tego świadomość. Teraz możemy korzystać z różnej pomocy i jest jeszcze kwestia tego, że niektórzy z nas potrzebują różnego rodzaju wsparcia. Jeżeli akurat nagrania Hemi-Sync czy na przykład coś takiego jak medytacja prowadzona służy nam, pomaga nam, to ona nas i tak uczy tego wszystkiego, co my się musimy sami nauczyć. Na przykład uczy nas relaksacji. Uczymy się relaksować ciało i umysł poprzez słuchanie nagrań.
I w pewnym momencie my to już tak umiemy, że jesteśmy w stanie się zrelaksować, stojąc na przykład na rondzie ruchliwej ulicy i nam to nie przeszkadza. Nie musimy mieć muzyki na uszach i jesteśmy rozluźnieni i cieleśnie, i umysłowo, i to po prostu umiemy. Więc jak najbardziej polecam korzystanie z różnych metod, które pomagają nam się rozwijać i które nam służą.
[01:00:25] - Następne moje pytanie: co według ciebie w codziennym życiu najbardziej się przyda każdemu z nas ze świata buddyjskiego?
[01:00:34] - Myślę, że najważniejsze rzeczy wspomnieliśmy. To była intencja, z jaką przystępujemy do czegokolwiek, co robimy. Jeżeli naszym celem jest rozwój osobisty czy rozwój duchowy, musimy miećJak najbardziej przejrzystą wizję tego, jaką mamy intencję w tym rozwoju i do czego dążymy i dlaczego do tego dążymy. To jest niesamowicie ważne i stosowanie się do tych wskazań też pomaga konfrontować nas z sytuacjami, w których działamy automatycznie. Czyli jeżeli na przykład mam wskazanie „nie kłam” i przyjmuję to wskazanie na siebie z pełną odpowiedzialnością, to zauważam wszystkie sytuacje, w których zaczynam kłamać, na przykład tak zwane białe kłamstwa. Ja na przykład uważam się za osobę szczerą i prawdomówną, i prawda zawsze stanowiła dla mnie bardzo wielką wartość, ogromną wartość. Ale na przykład wychowując dzieci, co krok spotykam się z tym, że prowadzę jakąś manipulację faktami, żeby je skłonić do działania, które jest właściwe. I to, że ja widzę to, a nie stosuję tego po prostu automatycznie. Czy ja w końcu zastosuję to, czy nie, to już jest osobna kwestia, ale to, że ja widzę, co robię, to jest pogłębianie wiedzy o samym sobie. Więc te pięć wskazań, które powiedziałam, oczyszczają nasze działanie z destrukcyjnego wpływu na nas i na innych i pozwalają nam poznać siebie głębiej.
Także te dwie rzeczy na początek. No i oczywiście medytacja w jakiejkolwiek formie.
[01:02:47] - Jak często?
[01:02:52] - Ile się da. Od rana do wieczora najlepiej, z przerwami na ubikację. A jak się nie da, to trzeba przerwę wydłużać. Ale raczej bym odwróciła takie myślenie o medytacji, że to jest jakaś czynność, którą robimy w ciągu dnia. Raczej inne czynności bym wsadziła w medytację i wszystkie raczej podporządkowywałabym medytacji, żeby całe nasze życie było medytacją i poznawaniem siebie w jak najgłębszym poziomie, na jaki nas stać.
[01:03:28] - Dobra, tutaj na czacie padło z Radia Paranormalium. Zuza napisała, że ja bym wstał śpi, ażeby umrzeć w bólu. Właśnie, to jest bardzo ciekawe to, co powiedziałaś z tą intencją, bo to jest nasza intencja. A pies być może tu przyszedł z intencją, żeby doświadczyć swojego życia i jest wpisany ten ból na końcu, przy umieraniu.
[01:03:52] - Dokładnie.
[01:03:53] - To jest to. Z podróży trenerów i uczestników kursów Instytutu wyłania się właśnie taki wizerunek, że my tutaj generalnie sami się pisaliśmy na te życia. I nawet jak ludzie żyli w czasach wojny, gdzie były obozy koncentracyjne i ludzie tam w tych obozach lądowali, to nawet to było w jakiś sposób przed ich przyjściem zaplanowane i oni tak jakby się pisali na to. Przypuszczamy, że niekiedy z niektórych perspektyw ciężko może być to wręcz zaakceptować, ale taki się obraz wyłania z podróży niefizycznych poza ciałem i mentalnych uczestników. I takie przekazy ogólnie pojawiają się w oku TMJa, bo Instytut jako sam Instytut w ogóle się nie odnosi do tego, tylko raczej się skupia na technologiach. Ale interesując się tym wszystkim...
[01:05:02] - Podam wam przykład, bo tak jak mówiłam, to jest kontrowersyjne bardzo z tą eutanazją zwierząt. Bardzo kontrowersyjny temat i tu można by osobne kilka spotkań na to poświęcić. Ale podam taki inny przykład, żeby pokazać, jak bardzo to jest złożony temat ogólnie rzecz biorąc. Bo jeżeli jest zakaz zabijania, jest wskazanie nieodbierania życia, to on także dotyczy ludzi. W sensie samobójstwa. Więc wyobraźcie sobie, że samobójstwo, które-
[01:05:43] - Jakiś wstęp zrobiłaś. Tak jakby ludzi, samobójstwa.
[01:05:47] - No bo nie chciałam tutaj o morderstwie mówić, tylko o samobójstwie.
[01:05:51] - Okej.
[01:05:52] - I okazuje się, że można popełnić samobójstwo z czystym umysłem, czyli można osiągnąć czystość umysłu i odebrać sobie życie. To jest temat studnia, studnia wręcz bez dna. Tak jak mówię, moja praca doktorska była tylko o tym i o tych wszystkich przypadkach i złożoności tych wszystkich przypadków, które występują w świecie naszym. Każdy przypadek jest inny, każda intencja jest inna i wszystkie nasze wybory, decyzje mają swoje konsekwencje i chodzi o to, żeby te konsekwencje były dobre dla nas i dla innych.
[01:06:48] - Agata i Rafał.
[01:06:51] - Spokojnie, zaczekamy.
[01:06:53] - Dzięki serdeczne. Ja tak szybciutko tylko, bo w sumie Agata już tutaj rozszerzyła to i myślę, że to był kontrowersyjny przykład z tym psem, który miał coś zobrazować, żebyśmy szli troszeczkę głębiej. Ja tak przynajmniej zrozumiałem od ciebie. Z tym że na pierwszy rzut oka nasze intencje mogą być tak zwane pozytywne, dobre, ale kiedy wejdziemy troszeczkę głębiej, to się okaże, że to nie jest takie proste rozdanie. Tylko że trzeba poświęcić chwilę czasu na to, żebyśmy zajrzeli na tyle głęboko, żebyśmy zobaczyli prawdziwą przyczynę naszych akcji, które podejmujemy. Myślę, że to jest bardzo super w tym. Chciałem się ciebie w takim razie zapytać. Ja mogę znać tą historię i ona może wyglądać zupełnie inaczej, więc błagam cię, pomagaj. Ale czy to jest prawda, że Budda tak sobie medytował, bo chciał poznać przyczynę cierpienia na tej planecie? Bo ten pies cierpi.
Dominik przepięknie też powiedział, że może to jest wyborem tego psa. Czyli to by zawsze się rozbiło u podstawy na to, co jest dobre, co jest złe, na co my żeśmy się pisali i co nas rozwija. W życiu kryzysy najbardziej i ból często nas rozwijają, szczególnie jak nie chcemy inaczej się rozwijać, to one są bardzo pomocne. Ja znam tą historię, ale nie wiem, czy teraz jej trochę nie przerobię jakoś dziwnie. Budda siedział i medytował, bo chciał poznać przyczynę ludzkiego cierpienia. Jak ileś dni medytował czy godzin, może był szybki, to się okazało, że stwierdził, że wszyscy jesteśmy Buddami, że nie ma cierpienia, ono nie istnieje, że to jest tylko nasza interpretacja tego doświadczenia, które mamy. Ja mam jeszcze jedną piękną historię, która zahacza również trochę o TMI, bo częścią niektórych dźwięków jest jednak świadome śnienie. A ja znam akurat tą historię poprzez świadome śnienie, gdzie facet był w przestrzeni świadomego śnienia i pyta swojego mistrza, o co chodzi z tym bólem, cierpieniem, jaka jest różnica między jednym a drugim? A on wziął młotek i go zdzielił w głowę, czy jakąś pałkę. Dostał tym w łeb i on mówi: „Słuchaj, czujesz ból?” On mówi: „Tak, to jest świadomy sen.
Ja odczuwam wszystko tak samo”. Mówi: „Ale jak wiesz, że się przebudzisz, to czy czujesz cierpienie?” I oczywiście on z tą myślą się przebudził. Miał o czym myśleć, prawda? Chciałbym poznać też, Agato, twoją perspektywę na to, bo ten przykład był przepiękny, kontrowersyjny, żeby nasza uwaga poszła w tym kierunku, że tak naprawdę, jak się przyjrzymy bliżej, to widzimy tam subatomowo już, prawda? Możemy iść głębiej. Trudno jest to ocenić. Powiedziałaś, że są drogowskazy, które nam również mogą pomóc w tym wszystkim. A jak to jest z tym cierpieniem? Jakbyś mogła ten temat troszeczkę faktycznie rozszerzyć z buddyjskiego podejścia i ewentualnie czy istnieje, bo tu na czacie też widziałem dobro i zło. Czy jest takie rozgraniczenie tego bardzo proste, czy może to jest tylko forma umysłowa?
Jak to rozgryźć? Jakbyś chciała rzucić trochę światła.
[01:09:59] - Jasne. Historia, którą przytoczyłeś do pewnego momentu, jest źródłowa i zgodna z prawdą. Natomiast dalej to już jest interpretacja pewnej szkoły buddyjskiej, która odwołuje się do czystego umysłu naszego, czyli do tego, że każdy w sobie ma Buddę. Jest szkoła cała i technika nastawienia na to, żeby odwoływać się cały czas do tego, że my już jesteśmy oświeceni. Ale to jest dalsza historycznie szkoła i dalszy odłam tego, od czego żeśmy tutaj zaczęli całą dyskusję. Natomiast co do drugiej części to jak najbardziej tak. Budda był księciem, który urodził się w bardzo bogatej rodzinie. Niczego mu w życiu nie brakowało. Wręcz przeciwnie, dlatego, że został zamknięty w swoim pałacu, otoczony wszystkim, co najlepsze, dlatego że zostało przepowiedziane, że on zostanie wędrownym ascetą, a jego ojciec nie chciał do tego dopuścić. Żeby on tego nie chciał zrobić, to go chciał za wszelką cenę trzymać w tych wszystkich przyjemnościach zmysłowych, na które go było stać, a stać go było na wszystko.
Tam nawet wokół niego nie było ludzi w średnim wieku, żeby on nie miał w ogóle świadomości tego, że ludzie idą jakimś trybem w stronę starości, choroby i śmierci. On w ogóle nie miał tego w świadomości, ale ponieważ przez wiele poprzednich wcieleń był przygotowywany, sam się przygotowywał do tej roli osoby, która odgadnie tą zagadkę cierpienia. Coś go pchało oczywiście do eksplorowania świata poza murami. Miał wszystko, ale jednak chciał zobaczyć, co tam jest. I w pewnym momencie, kiedy wybrał się ze swoim sługą ukradkiem, wymknął się z pałacu i zwiedzał ten świat zewnętrzny, to zobaczył trzech posłańców. Zobaczył to, co nas budzi tak naprawdę do życia wewnętrznego i do rozwoju osoby bliskiego. Zobaczył chorego, zobaczył starego i zobaczył trupa, który nie żyje. W Indiach się nie chowa się. To go tak uderzyłoBył tak zszokowany, to uderzenie, ten kontrast tego, co widział, a tego, co zobaczył na niego tak zadziałał jak miał zadziałać, czyli totalnie wywaliło mu bezpieczniki i stwierdził, że musi znaleźć sposób na to, żeby ludzkość z tych cierpień wyzwolić. Czyli dla niego cierpieniem była śmierć, była choroba i była starość.
I to był jego cel podróży. On wymknął się nocą, zostawił swoją żonę, zostawił swoje nowo narodzone dziecko. Zostawił ten pałac, zostawił to bogactwo, ubrał się w szmatę i poszedł uczyć się od innych, jak się wyzwolić z tego cierpienia. Jego poprzedni nauczyciele, dzisiaj byśmy powiedzieli jego guru, dwóch takich miał po drodze, takich mocnych, najsilniejszych, największych autorytetów w tamtych czasach. –– Stany medytacyjne, które dawały mu totalny odlot. Mógł przebywać w tak zwanych dżanach, w których rozpuszcza się całe cierpienie. Ale w momencie, kiedy wychodził z tych stanów, on wiedział, że to nie jest totalne wyzwolenie, ponieważ można owszem być tam w tym stanie, można go przedłużać, można w nim siedzieć, ale to nie jest totalne wyzwolenie. I w tym momencie, kiedy on dochodzi już do szczytu osiągnięć tych dwóch mistrzów, stwierdził, że okej, idziemy dalej szukać. Różnych technik próbował. Próbował też między innymi ascezy ciała swojego i to bezpośrednio przed osiągnięciem oświecenia, kiedy był tak wychudzony, że sam szkielet, już koniec.
I w pewnym momencie dotarło do niego, że to się zakończy śmiercią i to nie przyniesie mu wyzwolenia, tylko śmierć. I przyjął, tutaj w różnych przekazach różnie się przyjmuje, że przyjął ziarno ryżu albo przyjął miskę, którą przygotowały devy, czyli takie duchowe istoty, całkowicie nie fizyczne istoty. Przygotowały mu ten posiłek i on się tym najadł. I wtedy siadł pod drzewem i powiedział, że nie wstanie stąd, dopóki nie rozwiąże tej zagadki i nie wyzwoli ludzkości z cierpienia. Także masz rację, cały buddyzm, cała droga buddyjska mówi się właśnie jest drogą wyzwolenia od cierpienia. Dlatego też czasami mówi się, że jest taka pesymistyczna, podczas gdy właśnie nie jest pesymistyczna, bo ona zwraca uwagę: jest cierpienie. Jeżeli chcesz zaprzeczyć temu, to okej, ale ono jest. I jak jesteś szczery wobec siebie i wobec innych, to widzisz, że ono jest w tobie, to cierpienie. I teraz droga, żeby wyjść z tego cierpienia, to jest droga, którą właśnie Budda nauczał. Jego pierwszym wykładem, którego udzielił, były właśnie Cztery Szlachetne Prawdy.
Jest cierpienie, jest przyczyna cierpienia, jest droga ustania tego cierpienia, jest wyzwolenie z cierpienia. I to wszystko. I wtedy ludzie zaczęli pytać, co robić, jak robić. I cała teoria na temat wszystkiego powstała. Także masz rację, że rzeczywiście w centrum tego wszystkiego jest. I odnośnie drugiego twojego pytania zło, dobro na świecie. Nie mówi się w takich kategoriach w buddyzmie. W buddyzmie mówi się właściwe, niewłaściwe. I właściwe będą wszystkie te czyny, te intencje, te myśli i tak dalej, które prowadzą nas właśnie w stronę wyzwolenia od cierpienia. A niewłaściwe to będą te, które nas do tego cierpienia przywiązują i które prostą drogą do tego cierpienia prowadzą.
I cierpienie to będzie każda forma cierpienia i fizyczne cierpienie, i psychiczne cierpienie, i powtarzalność tego wszystkiego. Ciągle wchodzimy w te same schematy. I tutaj, w tym cierpieniu fizycznym też dałeś taki przykład, że uderzył go młotkiem. I w tym cierpieniu fizycznym my, gdy wyzwolimy się z cierpienia, tak jak zalecał tą drogą buddyjską, nie wyzwolimy się od cierpienia fizycznego w tym sensie, ale za cierpieniem fizycznym zawsze idzie strasznie dużo cierpienia mentalnego, ponieważ my się w jakiś sposób chcemy wywinąć od odczuwania tego cierpienia fizycznego. I to jest drugi nasz bagaż, który zawsze zakładamy, kiedy nam ktoś przywali młotkiem. Nie dość, że mamy guza, który nam rośnie i nas boli głowa, to jeszcze: „Dlaczego on mi to zrobił? Ja cię tutaj zaraz dorwę”. I to jest cała złość, cała nienawiść i wszystko jest jeszcze kolejnym cierpieniem, gdzie płonie nasza dusza. Oprócz tego, że ciało nam płonie, to jeszcze dusza płonie. Natomiast osoba wyzwolona to jest osoba, która krojona na kawałki siekierą, bo były takie przypadki w kanonie palijskim.
Jak w Biblii, też dużo krwi, więcJak kroili tych mnichów na kawałki, to oni i tak wyrażali miłość i współczucie do osób, które to robiły i nie mieli negatywnych reakcji na to, co się działo. Oczywiście nie oznacza to, że podkładali sobie głowy, jak ktoś ciął drewno, bo ogólnie nie zabijaj i chroń życie i rób tak, żeby było dobrze dla wszystkich.
[01:19:38] - Wow. Bardzo dziękuję za wyczerpującą i prowadzącą pięknie rozmowę. Buddyjskie światło. Pozdrawiam.
[01:19:43] - Super, dzięki wielkie. Dziękuję za pytania.
[01:19:48] - Na czacie się pojawiło hasło z Radia Paranormalium. Sky napisał: „Żeby poznać szczęście, trzeba zaznać bólu i smutku”. Nie zgodzę się z tym. Tutaj z kursu manifestacji się kłania manifestowanie swojego życia. To zdanie jest systemem przekonań już. Czyli takie formułowanie myśli powoduje, że my nie zaznamy szczęścia, dopóki nie zaznamy bólu i smutku. To nie jest właściwe podejście.
[01:20:31] - To tak, jakbyśmy powiedzieli, że nie przestanie nas boleć, dopóki nie dostaniemy.
[01:20:40] - Na przykład.
[01:20:43] - Rzeczywiście jest logika w tym. Jest.
[01:20:49] - Tak. Natomiast tak chciałem właśnie zaznaczyć, bo mi się rzuciło w oczy z czatu.
[01:20:55] - To zależy, bo jeżeli wychodzimy już naprawdę w filozofowanie, czyli czy to dobro, czy to zło, czy to istnieje, czy to nie istnieje. Po pierwsze, z punktu widzenia buddyjskiego w ogóle nie powinniśmy się zajmować takimi tematami. Jeżeli cierpisz w tej chwili, jeżeli teraz jest ci źle, to szukaj drogi wyjścia. Nie zastanawiaj się, skąd się to wzięło. To jest twoja zastana sytuacja. Czyli na przykład wpadasz w poślizg samochodem i nie zastanawiasz się: „O kurde, kół nie zmieniłem i dlatego wpadłem w poślizg”. Nie. Zaczynasz robić wszystko, żeby wyprowadzić auto z poślizgu albo żeby wylądować w jakiś bezpieczny w miarę sposób. To by było praktyczne podejście buddyjskie. Natomiast ktoś może ci doradzić, że jeżeli cierpisz w tej chwili, to dobrym sposobem wyjścia z tego cierpienia jest przyjęcie teorii, że ty sobie to cierpienie sam zaplanowałeś, żeby ono cię wzniosło czy-
[01:22:11] - Doświadczyło w jakiś sposób
[01:22:13] - Czyli odcisnęło piętno, które później będzie w jakiś sposób pasowało do rzeczywistości w taki sposób, żebyś ty się lepiej do niej dostosował, czy coś w tym stylu. Jeżeli to ci pomaga, to to jest twoje lekarstwo na to zło. Natomiast czy tak jest, czy tak nie jest, to trzeba sprawdzić już praktycznie. Wyjść z ciała, zobaczyć swoje plany piękne pomiędzy wcieleniami, zrąbać się na czym świat stoi, powiedzieć, coś ty wymyślił i po co mi to było i tak dalej. Po czym wrócić tutaj i stwierdzić: „Aha, tak, rzeczywiście i tak nie mam wyjścia”.
[01:23:01] - A ty znasz swoje plany na to życie?
[01:23:03] - Tak, znam dokładnie. Dokładnie znam 41 lat, jakie sobie zaplanowałam. Natomiast-
[01:23:12] - To wrócimy do tego poza anteną.
[01:23:17] - Natomiast to, co przede mną, to się spodziewam, ale nie wiem.
[01:23:23] - O kurde, ciekawe. Agata i Rafał?
[01:23:27] - Kurczę, ja tu cały czas tak wskakuję, ale powiedziałeś coś, Dominiku, bardzo ciekawego faktycznie o systemie przekonań. Nie załapałem tylko i wyłącznie nazwy użytkownika, który na czacie to pisał.
[01:23:39] - Sky.
[01:23:39] - Tak. To czy może ta osoba mogłaby powiedzieć, skąd takie? Ponieważ dla mnie jest kluczem to, co powiedziałeś i wszyscy chyba, którzy są zaznajomieni z technologią Hemisync i w ogóle z tym, jaka praca mentalna w trakcie tej pracy się odbywa, to system przekonań to jest klucz do wielu kwestii, które manifestują wiele okoliczności, w których możemy brać później udział. Może akurat ta osoba mogłaby się podzielić, skąd taki, a nie inny w tym systemie przekonań ten pogląd jest. Lub ewentualnie ty może mógłbyś rozszerzyć, w jaki sposób z czymś takim pracę można, bo zauważyłeś to i może mógłbyś pomóc też zobaczyć, w jaki sposób możemy sobie z czymś takim poradzić albo jak to przepracować, albo dlaczego to ogranicza. Nie wiem, cokolwiek. To jest bardzo ciekawe.
[01:24:18] - To jest materiał na kurs. Paweł tego uczy na kursach i dotyka tych zagadnień i też na kursach w instytucie. Generalnie to w ogóle mamy w sobie. To jest taka esencja, że mamy w sobie różne przekonania. I to jest tak, że od dziecka jak dorastamy, to zbieramy zazwyczaj jakąś ilość tego typu różnych przekonań. I to jest kwestia przeprogramowania się później. To mi się wydaje, że to są pewne uproszczenia, które stosujemyZnowu ten sens jest gdzieś schowany. Na przykład zazdrościmy, to sobie jakoś to tłumaczymy, na przykład, że pierwszy milion trzeba ukraść. Różnie można na to spojrzeć. Można na to spojrzeć, dlaczego to się dzieje, u kogo to się dzieje, czy wszyscy to mamy.
A tutaj ten TMI się skupia na kursach wokół tego, żeby w ogóle to dostrzec i zmienić. Weźmy to zdanie: żeby poznać szczęście, trzeba zaznać bólu i smutku. To zdanie zawiera warunkowanie, czyli nie będzie szczęścia, jeśli nie zaznamy bólu i smutku. I to jest to, czego się powinniśmy wystrzegać. Tutaj dotykam zagadnienia manifestacji, bo głównie na kursach manifestowania życia dotykamy tych zagadnień. Bo żeby dobrze zrobić manifestację, należy gdzieś tam dojść do tego środka, do czystego pragnienia, do esencji. A przeszkodami są tego typu warunkowania, gdzie nasza manifestacja może nie wyjść, jeśli mamy w głowie powbijane tego typu rzeczy. Innymi słowy to zdanie można sformułować tak: ból i smutek może być czymś, co powoduje, że to szczęście bardziej będziemy odczuwać i tak dalej. Może to mieć jakieś znaczenie, ale nie jest to sztywne z perspektywy tej logiki całej, w której się poruszamy. O, koteł.
Zawsze koty na spotkaniach obserwowałem. W instytucie prawie wszyscy mają koty i zawsze któryś przychodzi, tam chodzi i siedzi jakaś ważna osoba tam skupiona, a tu koteł. O właśnie. Dla słuchaczy radia: Agata ma kota na sobie właśnie w tej chwili.
[01:27:32] - Żywego, to nie samo futro.
[01:27:34] - Tak jest. I widzę, że mu całkiem dobrze.
[01:27:37] - No a jak może być?
[01:27:39] - Więc à propos tej logiki, to są zagadnienia, z którymi się spotykamy na kursach i to fajnie się łączy, widzę, ta tematyka, bo właśnie w instytucie wchodzimy sobie w to, co chcemy pogłębiać, czyli mamy komunikację ze zwierzętami, leczenie, mamy manifestacje. Sporo tego jest. I tam zestaw narzędzi, na co zwracać uwagę i akurat głównie przy manifestacji te warunkowania nam wychodzą. A Paweł w ogóle jesteś z nami jeszcze?
[01:28:23] - Paweł zasnął.
[01:28:24] - Nie, jestem. Nie przerywam, bo dyskusja bardzo fajnie się toczy i w zasadzie tutaj wyrażasz dokładnie to, co sam bym powiedział.
[01:28:44] - Co ty myślisz?
[01:28:46] - Dokładnie.
[01:28:49] - Okej. No dobra, ja tak nie zachęcam do pytań. A może jakieś pytania mamy wśród uczestników?
[01:29:00] - Pojawiło się pytanie: czy to prawda, że w buddyzmie nie ma żadnego Boga? Jest tylko bezczasowy wszechświat bez początku i bez końca.
[01:29:11] - Nie, temat jest bardziej złożony. Są bogowie, którzy żyją skończoną, najgorsze to jest, że skończoną liczbę eonów, czyli niewyobrażalną liczbę, niewyobrażalny przedział czasowy dla nas. I rzeczywiście mogłoby się wydawać, że Bóg taki chrześcijański być może jest taką właśnie jednostką. Więc jest wielu bogów różnego typu i są to istoty wyższego rzędu, czyli istoty, które zasłużyły, ale w sensie takim, że doprowadziły swoją świadomość do takiego stopnia oczyszczenia, w którym niewiele już jest zanieczyszczeń, tak to powiedzmy, skaz, błędów. Nie chcę powiedzieć grzechów, ale to mniej więcej o to chodzi, że po prostu one zasłużyły sobie na niebo. I to są właśnie bogowie ich i jest cały panteon i więksi, mniejsi, niżsi, wyżsi, różne hierarchie. Ale do żadnego z nich się nie modlimy i żadnemu z nich Budda się nie pokłonił. Wręcz przeciwnie nauczał ich, że jak ich karma, czyli ich zasługa za konkretne działania, które robili, skończy się, a skończy się im wszystkimTo spadną niżej. I jeszcze uczył, że człowiek jest w bardzo wyjątkowej, wspaniałej sytuacji, ponieważ może doświadczyć zarówno nieba, tych stanów wysokiego poziomu świadomości, oczyszczonego poziomu świadomości i piekła, czyli zaniżonego poziomu świadomości, zanieczyszczonego sposobu patrzenia na świat. I w tym wszystkim może znaleźć równowagę i przez tą małą szczelinę tej równowagi może wyjść poza cały ten kołowrót wcieleń, o którym pewnie słyszeliście.
A sam wszechświat to też jest cała historia na ten temat, bo cała filozofia wszechświata, może powiem tylko tak w skrócie, bo to jest ciekawe, że świat kurczy się i rozszerza według kosmologii buddyjskiej i za każdym razem, kiedy się rozszerza, powstaje nieskończona ilość światów i za każdym razem, kiedy się kurczy, te światy zostają pochłonięte i znikają. Natomiast jedynym wyzwoleniem z całego tego bałaganu jest nirwana, o której się niewiele mówi. Trzeba ją doświadczyć i to jest wyzwolenie ostateczne.
[01:32:35] - Okej. Sky napisał: „Dziękuję za odniesienie się do mojego kom. Chodziło mi o to, że trzeba zaznać...”. Ja znowu będę tutaj odnosił się. Nic nie trzeba w życiu. Wszystko to są nasze decyzje i żyć też nie musimy. Możemy się zabić i nic nie trzeba. I to jest moim zdaniem klucz. A dokończę tutaj: „Chodziło mi o to, że trzeba zaznać wszystkiego, aby wiedzieć, czym jest”. Właśnie my nie wiemy do końca stuprocentowo, co trzeba.
I to jest esencją. Mi się wydaje, że ta równowaga. Z jednej strony coś wiemy, opieramy się na doświadczeniach, mamy jakieś doświadczenia i to my decydujemy, ale nie ma czegoś tak, Agato?
[01:33:21] - To znaczy ja bym-
[01:33:22] - Z twojej perspektywy jak to wygląda?
[01:33:25] - Bardzo ciężko się odnieść do jednego zdania, bo naprawdę każdy wyraz można zacząć definiować i odnosić do czego to się ma. Czyli trzeba. Czy trzeba? Nie wiadomo, czy trzeba. Może nie. Może rodzą się ludzie szczęśliwi od urodzenia do śmierci i nigdy nie zaznali cierpienia i są szczęśliwi. Może. Czy trzeba? To nie wiemy. Zaznać cierpienia.
Czy są osoby, które nie zaznały cierpienia nigdy w życiu? Nie wiemy. Być może są takie osoby. Albo na przykład do trzeciego roku życia, do czwartego roku życia nie mamy tego cierpienia, a jesteśmy szczęśliwi. W ogóle nie wiemy, co to jest cierpienie. Nie widzieliśmy na oczy. Nie wiemy, nie doświadczyliśmy, a mimo to jesteśmy szczęśliwi. Czyli co? Czyli osoba, która nie doświadczyła cierpienia, nie może być szczęśliwa? Czy to wynika z tego zdania, czy nie wynika z tego zdania?
Nie wiem. Jeżeli w ten sposób tłumaczysz sobie cierpienie, które w tej chwili odczuwasz, to okej, to nie ma sprawy, to dobrze. To znaczy, że kładziesz sobie balsam na jakąś ranę, która cię boli, bo wiesz, że odczuwając to, co czujesz, doprowadzi cię to do jakiegoś tam szczęścia. Mnie się raczej wydaje, że to jest kółko, że to jest yin i yang i że to są dwie strony monety. I trzecie pytanie: co to jest szczęście? Bo co to jest cierpienie, to raczej wszyscy wiemy, ale co to jest szczęście dla osoby, która się w tej chwili wypowiada o szczęściu? Co to jest szczęście? Kolejna rzecz, do której można mieć różny stosunek, wypowiadając się na temat tego zdania. Czyli rozumiem, że ktoś, kto dostanie depresji, jak wyjdzie z niej, będzie szczęśliwy, bo się jej pozbył. Ale gdyby nie dostał tej depresji, to by nie był szczęśliwy, że się jej pozbył, bo by się jej nie pozbył, bo by jej nie miał.
Ale czy był szczęśliwy wcześniej? Nie wiadomo. Chyba nie. Z tego zdania może tak wynikać, ale może był szczęśliwy przed depresją i w trakcie depresji, bo nie miał depresji i potem po depresji też był szczęśliwy, bo cały czas był szczęśliwy. Nie wiem.
[01:35:55] - Okej. Ja tylko tak jeszcze od siebie, czyli ty tak jak tutaj mówisz, ja od siebie wiem, że po prostu te rzeczy później ciężko jest wyrzucić z głowy, jak sobie wbijemy i ciężko nam później pewne stany osiągać na niektórych ścieżkach właśnie przez to.
[01:36:16] - Generalnie dyskusja filozoficzna i dyskusja przede wszystkim taka, która prowadzi do praktycznych rozwiązań, musi się dziać oko w oko. Musimy rozmawiać ze sobą, bo ja muszę zobaczyć, o czym ty mówisz. Jedno zdanie niewiele mi mówi. Co ty chcesz się dowiedzieć konkretnie? Jaki masz system przekonań? Co ty chcesz mi przekazać w tym zdaniu? Na jakie pytanie chcesz mieć odpowiedź, formułując takie wyrażenie? I wtedy możemy dyskutować, rozmawiać i wtedy mogę ci pokazać, czego szukasz tak naprawdę. A w momencie, kiedy wiesz, czego szukasz, to już masz to znalezione, no nie?
[01:37:03] - Czyli niekończące się szukanie. Kamila wstawiła emotkę.Okej. Pytania.
[01:37:13] - Myślę, że będziemy powolutku zmierzać ku końcowi. Zajmiemy się teraz medytacją, jedną z medytacji przygotowanych przez Instytut Monroe'a, wykorzystujących te najnowsze technologie, o których wspominaliśmy. Myślę, że ta nasza dyskusja, tak jak Agata przed chwilą powiedziała, miałaby jeszcze większy, nie wiem, czy można powiedzieć sens, ale głębszy wymiar. Może w ten sposób. Gdybyśmy mogli się właśnie zebrać w kręgu takim na żywo, spojrzeć w oczy i tak jak Agato mówisz, dowiedzieć się, co rzeczywiście leży w otoczce tego pytania, które się właśnie pojawiło.
[01:38:21] - Ja tylko jeszcze dodam, bo sobie przypomniałem, że widziałem, Lesiu, twojego kota, jak pokazywałeś go. O!
[01:38:31] - Czy Agato, byś chciała jeszcze jakiś komentarz podsumowujący?
[01:38:39] - Tak, chciałabym podziękować przede wszystkim za zaproszenie na to spotkanie i na rozmowę. Bardzo fajnie mi się z wami rozmawiało i uważam, że takie rozmowy bardzo wiele wnoszą, pokazują pewne drogi, otwierają umysły, mogą obudzić w nas chęć dowiedzenia się czegoś więcej. Budzą w nas świadomość, że może nie do końca jeszcze wszystko wiemy i zrozumieliśmy, a ciekawość nie jest wcale pierwszym stopniem do piekła, tylko do nieba i z dobrą intencją naprawdę można się tam po prostu wybrać. Więc naprawdę wszystkich serdecznie zapraszam do medytacji. Życzę wam wszystkim szczęścia na waszej drodze. Ja nie mam wątpliwości co do tego, że każdy dojdzie do swojego celu prędzej czy później. Oby prędzej. To jest życzenie dla was wszystkich.
[01:39:42] - I wszystkich, którzy rezonują z Agatą zapraszamy do Centrum Miłości Bezwarunkowej, gdzie można z Agatą mieć więcej kontaktu. Okej.
[01:39:57] - Dobrze. To, co nas czeka w tej chwili, to jest medytacja „Uczucie lekkości”, którą większość z was pewnie zna, natomiast ja i tak przypomnę treść. W czasie tej medytacji stworzycie skrzynię przemiany energii, do której włożycie swoje troski, zmartwienia, wszystko, co was niepokoi i ta magiczna skrzynia przetransformuje wszystkie te rzeczy, które wam doskwierają w pozytywną energię, dając nowe perspektywy.
[01:40:50] - Agato, czy zostajesz z nami na medytację?
[01:40:53] - Dzięki, że pytasz, bo chciałam was pożegnać. Już muszę lecieć i życzę jeszcze raz wszystkim powodzenia, miłości, spełnienia i dobrych wrażeń po drodze.
[01:41:03] - Dzięki. Dziękujemy za to, że znalazłaś dla nas czas. Super było.
[01:41:12] - Pa, pa.
[01:41:14] - Dobra, a ja teraz spróbuję zrobić stereo.
[01:41:20] - Tradycyjny test stereo.
[01:41:24] - Tak. Share sound. I teraz będzie stereo.
[01:41:41] - Jest.
[01:41:43] - Prawy kanał.
[01:41:44] - Tak.
[01:41:44] - Tak? To ja jestem gotowy. Wszyscy gotowi? Pasy zapięte? Czyli zaczynamy medytację „Uczucie lekkości”. Globalna medytacja. Uczucie lekkości. Odpręż się. Oddychaj głęboko przez nos. Weź głęboki wdech i zatrzymaj go.
Wypuść powoli powietrze ustami, układając je tak jak do zdmuchiwania świecy. Oddychaj powoli i spokojnie. Wdychaj powietrze przez nos, a wydychaj przez usta. Rób to, podczas gdy ja będę wyjaśniać ci, jak nauczyć się wspaniałego narzędzia pozwalającego ci poczuć się lżej dzięki uwolnieniu schematów, które już ci nie służą. Poproszę cię o stworzenie symboli odpowiadających temu, co wywołuje u ciebie stres, napięcie, lęk lub obawy. Na przykład aktówka lub tornister mogą symbolizować twoje problemy w pracy
[01:43:15] - Albo jeśli twój krewny jest chory, to niech to będzie jakaś rzecz należąca do niego, na przykład czapka lub ulubiony sweter. Stwórz kilka takich symboli, a ja poczekam. A teraz w swoim umyśle stworzysz skrzynię przemiany energii. Wyobraź sobie dużą, ciężką skrzynię. Skrzynię tak solidną, że nikt oprócz ciebie nie będzie w stanie jej otworzyć i nic, co do niej włożysz, nie wydostanie się samo, dopóki tego nie wyjmiesz. Duża, ciężka skrzynia z solidnym, ciężkim wiekiem. Poczekam, aż stworzysz taką skrzynię w swoim umyśle. A teraz unieś ciężkie wieko swojej skrzyni. Umieść w niej symbole zmartwień, lęku, złości, bólu i cierpienia, które przeszkadzają ci lub stoją na drodze do tego, by żyć pełnią życia. Umieść je teraz w skrzyni.
Zamknij wieko swojej skrzyni. Zamknij je szczelnie i odwróć się od niej, zostawiając ją za sobą. Jeśli znów coś cię zaniepokoi, nie podnoś wieka. Po prostu wyciągnij z niej rurę ssącą, taką jak od odkurzacza i wciągnij to do skrzyni. Nie wydostanie się to z niej bez twojej zgody. Oddychaj głęboko i odpręż się. Masz świadomość, że już nie nosisz w sobie tego, co cię stresuje. Wszystko jest bezpiecznie przechowywane w twojej skrzyni przemiany energii. Oddychaj głęboko i rozluźniaj się. Poczuj ten relaks.
Podczas kiedy relaksowałeś się, twoja skrzynia przemiany energii zajmowała się swoją zawartością i ładowała, energetyzowała oraz zmieniała symbole, które tam włożyłeś w coś innego, lżejszego. W baloniki, które nie mogą się już doczekać na uwolnienie ich przez ciebie do nieba. Przyjrzyj się, jak zmieniła się twoja skrzynia. Ma inną energię, silniejszą, pełną miłości, bardziej kompletną dzięki tej pracy. Zmieniła symbole energii, które już ci nie służą w baloniki. Otwórz ciężkie wieko, wyciągnij balonik i puść go do nieba. Wznieś ramiona i wypuść go do nieba. Nie wiesz, jaki to był symbol, bo się zmienił, lecz jest gotowy do odejścia. A ty właśnie go uwalniasz na zawsze. Ze wzniesionymi ramionami patrzysz, jak unosi się do góry, coraz wyżej i dalej.
Kiedy tak odlatuje i znika z pola widzeniaTwoje doświadczenie zostaje uznane za wartościową naukę. Nie potrzebujesz nosić go dłużej w sobie. Kiedy tak znika z pola widzenia, opuść ramiona, a kiedy opuszczasz ramiona, sprowadzasz pełną miłości, czystą, jasną energię do swojego serca. Poczuj, jak lśniąca, pełna miłości energia wpływa do twojego serca i wypełnia cię szczęściem, radością i współczuciem. Zrób to samo z kolejnym balonikiem. Wyjmij kolejny balonik ze swojej skrzyni przemiany energii i wypuść go do nieba, unosząc ramiona. Patrz, jak odlatuje do nieba. Potem opuść ramiona, sprowadzając do swojego serca pełną miłości, lśniącą energię. Powtórz to jeszcze raz. Wyjmij jeszcze jeden balonik ze swojej skrzyni przemiany energii i wypuść go do nieba, unosząc ramiona.
Patrz, jak odlatuje do nieba. Potem opuść ramiona, sprowadzając do swojego serca pełną miłości, lśniącą energię. Możesz to robić zawsze, kiedy tylko zechcesz. Włóż energie, które już ci nie służą do swojej skrzyni przemiany energii i poczekaj. W tym czasie relaksuj się wiedząc, że są one zabezpieczone w twojej skrzyni oraz wiedząc, że przemieniają się w baloniki, które nie mogą doczekać się, aż je uwolnisz, żeby poleciały do nieba. W ten sposób opuszczą cię na zawsze, udając się na własną eksplorację. Życz im wszystkiego dobrego. Służyły ci przez jakiś czas, lecz teraz nie są już potrzebne. Zbierz z powrotem czystą, połyskującą energię, aby odzyskać świeżą energię życiową. Pozwól tej energii całkowicie odnowić każdą część twojego ciała, umysłu, emocji i ducha.
A teraz powróć do całkowicie rozbudzonej fizycznej świadomości. Wyrażając wdzięczność odlicz od 10 do 1. Kiedy doliczę do 1, będziesz całkowicie rozbudzony i odświeżony. Będziesz czuć się lżej niż kiedykolwiek wcześniej. 10, 9, 8, 7, 6, 5, 4, 3, 2, 1. 1. 1. Witaj z powrotem.
[01:54:15] - Zaraz wrzucę linka. Wrzuciłem. Pawle, jesteś? Cieszę się. Mogę wrzucić też linka do wszystkich tych medytacji z Instytutu dla osób, które tego jeszcze nie znają. A to właściwie pod tym linkiem uczucie lekkości jest cała lista medytacji i to są medytacje w tej najnowszej technologii Monroe Audio Support. Pawle? Nie ma Pawła. To co, sam będę chyba kończył. Jakieś pytania na koniec?
[01:55:12] - Miałem wyciszony głośnik. Jestem cały czas. Powiedz w dwóch słowach o tej serii Superpower Film.
[01:55:25] - O filmie niewiele wiem. Dla osób, które nie wiedzą, dzisiaj jest premiera filmu Superpower. To jest seria kilkuodcinkowa, w której uczestniczą osoby z Instytutu, między innymi taka wyjątkowa osoba, którą jest Joe Gallenberger, czyli trener, który uczy manifestacji. Link wrzucę. Superpower film. Bo to z Facebooka link się robi, sekundkę. Już otwieram. To jest kilkuodcinkowa seria, która się kręci wokół manifestacji i wokół tych tematów. Ja jeszcze tego nie widziałem. Wiem, że na początku tylko ta seria ma być bezpłatna, później będzie płatna, więc warto się zarejestrować i dostać link.
Ja jeszcze nie wiem, nie patrzyłem, czy coś przyszło w międzyczasie. Agata i Rafał.
[01:56:41] - Ja tak tylko na szybko chciałem podziękować za przepiękne doświadczenie prowadzącym i wszystkim, którzy uczestniczyli. Chyba w takim razie się odważę i zakończę, bo akurat zastanawiałem się, czy wspomnieć o takiej jednej historii, jak tutaj Joe Gallenberger padł. To się tym podzielę w takim razie. Żeby pokazać, jaki wielki power mają ćwiczenia Hemisync i to, co Instytut robi, to powiem, że przepracowywałem pewną kwestię, która dotyczyła moich rodziców i było to właśnie przy nagraniach z już nie wiem, jakimi Hemisyncami, bo to tak wszystko idzie szybko do przodu. Ale w każdym razie była to właśnie ta technologia Hemisync z kolekcji Joe Gallenbergera i moi rodzice w przeciągu pierwszego tygodnia wygrali 50 000 złotych. Naprawdę podpisuję się rękoma i nogami, właśnie tak było. Nie wiem, czy oni dokładnie uwierzyli, że ja im w tym pomagałem i czy wzięli to tak bardzo na poważnie. Ale była to wygrana w telewizyjnym programie za SMS-a. Nie znałem nigdy nikogo wcześniej, kto wygrał za SMS-a 50 polskich tysięcy złotych. Naprawdę wiem doskonale, ponieważ zajmuję się tym nie od wczoraj, że przyczyniłem się do tego i bardzo jestem z tego zadowolony i dumny.
Joe Gallenberger naprawdę pomógł mi bardzo i jego program i wszystko to, o czym-
[01:57:56] - Sync Creation.
[01:57:57] - Tak, Sync Creation Home Studio. Był to naprawdę rezultat dzięki między innymi takim medytacjom jak ta, którą przed sekundką żeśmy mieli dzięki wam tutaj jako supporterom. Więc ja chciałem podziękować i powiedzieć tak do wszystkich: naprawdę jest warto robić tą robotę. Tyle z mojej strony. Dziękuję jeszcze raz.
[01:58:18] - A ja dziękuję za to, że się dzielicie i też innych zachęcam, niezależnie od poziomu wiedzy i tak dalej. Pytania wszystkie też są okej.
[01:58:31] - Nie ma słabych doświadczeń, złych, dobrych.
[01:58:35] - Tak jest.
[01:58:35] - Tylko my naszymi oczekiwaniami możemy wpłynąć na to, czy będziemy z tego zadowoleni, czy nie. Każde doświadczenie jest wartościowe, więc niezależnie od tego, jak inni opowiadają o swoich doświadczeniach, wasze indywidualne doświadczenie jest najważniejsze. To, że ktoś miał na przykład superekstra wizję, nie znaczy, że wy, kiedy nie mieliście tej wizji, to wasze doświadczenie jest nic niewarte. Jest równie warte jak tamto z taką piękną, kolorową wizją. Wasze po prostu było inne. Także fajnie by było, gdybyście się podzielili swoim doświadczeniem z tej ostatniej medytacji. Ktoś odważny?
[01:59:43] - Agata i Rafał.
[01:59:47] - To ja się podzielę, tak dla odmiany drugi głos. Medytacja znajoma, aczkolwiek bardzo mi się spodobał pomysł z rurą zasysającą. Także biorę sobie ten pomysł ze sobą w ramach takiego ułatwienia i takiego fajnego współtworzenia z własną wyobraźnią na swoją rzecz. Więc bardzo mi się podobało. I bardzo miło mi było też zrobić tą medytację w grupie, bo to uważam, też ma fajnego powera, żeby razem się spotykać i razem medytować. Więc dziękuję wam.
[02:00:33] - Tak. Taka ciekawostka, w Instytucie uruchomili online’owo te – dziękuję ci za podzielenie się – kursy. Kursy online uruchomili i wyniki tych kursów są takie, że ludzie nadal, mimo odległości, mimo niespotykania się na miejscu, jest poczucie tego pola. Właśnie tego, tak jak tutaj teraz medytujemy. Więc to działa. Też mogę powiedzieć, że w Instytucie słyszałem opinie na ten temat, że tak. Że trochę ludzie mieli oporu przed tym, żeby online’owo, bo to nie to samo i tak dalej, a praktyka pokazuje, że jednak efekty są bardzo podobne.I to jest kolejna rzecz, o której nie wspomnieliśmy, że w ogóle kurs TMI to jest taka latarnia i my też się tutaj poznajemy. To jest wartość duża, tak mi się wydaje, którą oferuje w ogóle Instytut i cała ta struktura, którą Instytut tworzy. Poznanie się. Pawle?
[02:01:57] - A cóż, ponieważ nie ma chętnych do podzielenia się, myślę, że zakończymy nasze dzisiejsze spotkanie, które trwało i tak już dobry czas, dwie godziny.
[02:02:13] - Tak jest. A ja mam pytanie jeszcze na koniec, a za miesiąc to kolejnego gościa, czy wolicie, żeby pogadać o na przykład konferencji z Instytutu? Możecie na czacie pisać. Ja jestem ciekaw, co się cieszy większym zainteresowaniem, bo gościa też mamy takiego dobrego, ale w głowie jedno i drugie. Nie da rady tego jedno i drugie. Chyba że po kolei. Tak, jak najbardziej. Nic nie umknie. A nie powiem jeszcze. Pytanie kogo.
Jeszcze gość nie wyraził zgody, więc nie chcę uprzedzać. Okej, może tak faktycznie na przemian zrobimy, żeby nie ciągle goście. To co, Pawle? Dziękuję ci za to, że byłeś. I dziękujemy jeszcze Agacie.
[02:03:19] - Dziękujemy Agacie. Dziękuję tobie za poprowadzenie rozmowy z Agatą.
[02:03:26] - Dzięki.
[02:03:27] - Przygotowanie w ogóle dzisiejszego spotkania. Mam nadzieję, że było ciekawe dla wszystkich.
[02:03:36] - Super.
[02:03:37] - Dziękujemy Markowi za-
[02:03:41] - I słuchaczom
[02:03:42] - ... ciche wsparcie, głos w dyskusji oraz retransmisję na falach Radia Paranormalium. Dziękujemy wszystkim uczestnikom.
[02:03:50] - Dziękujemy także ponad 60 słuchaczom, którzy byli obecni w szczytowym momencie, jak najbardziej.
[02:04:00] - Dziękujemy. Pozdrawiamy słuchaczy tutaj zza pulpitu Zooma.
[02:04:07] - Dla ciebie, Paweł, tutaj Krystyna wysyła zdrowie.
[02:04:10] - Dziękuję, było słychać właśnie, że coś u mnie z tym głosem nie za bardzo, ale to drobiazg. Myślę, że to nie przeszkadzało. I co?
[02:04:26] - I tyle.
[02:04:26] - Spotykamy się za miesiąc. To będzie chyba 4 maja?
[02:04:37] - Jeżeli dobrze widzę, to chyba tak. Tuż po majówce.
[02:04:43] - Tak. Czyli zapiszcie sobie już od razu w kalendarzu. 4 maja, godzina 19:00 pod tym samym adresem.
[02:04:55] - Tak jest. W ogóle zarezerwujcie sobie wszystkie pierwsze wtorki miesiąca.
[02:05:01] - O 19:00. Dokładnie.
[02:05:04] - Tak jest. I nadal zachęcamy, żebyście się dzielili, czy to na Facebooku, czy w mailach i tak dalej. Co jest dla was interesujące, tematyka. Żebyście się dzielili. I tak kończymy, prawda, Pawle?
[02:05:24] - Tak, kończymy. Dziękujemy wam za liczny udział. Dziękujemy słuchaczom Radia Paranormalium. Dziękujemy Markowi, Agacie, Dominikowi. Pa, pa.
[02:05:38] - Dobrze, wyłączam transmisję. Dzięki. Cześć, pa. Do zobaczenia za miesiąc.
[02:05:45] - Był to zapis spotkania online The Monroe Institute Polska. Dowiedz się więcej na www.tmipolska.pl. Zapraszamy również do śledzenia fanpage'a TMI Polska na Facebooku pod adresem facebook.com/tmipolska.pl.