[00:33] - Podróż w poszukiwaniu duszy jest jak przekraczanie rzeki. Przechodzisz z jednej rzeczywistości w drugą. Porzucasz przyzwyczajenia, wierzenia, introjekty. Opuszczasz matrix, można by rzec. Ale opuszczasz także rodziców, rodzinę i przyjaciół. Pozostawiasz za sobą wspomnienia, które dawały ci poczucie bezpieczeństwa. Żegnasz się z wygodą tego, co znane. Robisz to, co pragnąłeś kiedykolwiek nowego. I jesteś w tym sam. Samotnie przekraczasz rzekę.
Tak ci się przynajmniej wydaje. Taka jest twoja zwierzęca natura. Opuściłeś już stare, ale nowego jeszcze nie widać. Brakuje stabilności. Nic nie jest pewne. Rzece tej nie możesz ufać. Jak prąd hiszpańskiej rzeki Guadiany zależy od przypływów oceanu, raz płynie w jedną, raz w drugą stronę. Wciąż od nowa musisz sprawdzać kierunek, w którym podążasz, na nowo ustanawiać wewnętrzny kompas. A czasem nie ma ani rzeki, ani okrętu, kotwicy i żeglarza. Brak kierunku.
Jesteś zdezorientowany, zmęczony i zrozpaczony. Nie widać brzegu. Czy kiedykolwiek dasz radę? Zadajesz sobie takie pytanie. I wtedy nagle zaczynasz dostrzegać małe wysepki na rzece. Miejsca, które przynoszą odpoczynek. Czasem nawet poczujesz się jak w domu, ale wkrótce odkryjesz, że to nie jest twój dom. To tylko kolejne iluzje. Rozczarowują jak świat, który zostawiłeś. I znów będziesz musiał ruszyć w drogę.
Przeprawa przez tę rzekę jest trudna, ale warto. Musisz przepłynąć tę rzekę. Musisz dotrzeć do brzegu, żeby się przekonać, że tam jest prawda. Jesteś jak Kolumb w poszukiwaniu ziemi, której istnienia nie możesz być pewien. Być może istnieje tylko w twojej wyobraźni. W domu zatem mówili ci, że zwariowałeś, a taka ziemia nie istnieje. Ale tęsknisz za podobnie myślącymi duszami, za prawdą, za uczciwością, za życiem, które cię nie zabija każdego dnia. Tęsknisz za życiem w zgodzie z naturą, w zgodzie z głosem twojej własnej duszy, w zgodzie z tym, kim jesteś w swojej istocie. Radosny i otwarty. Możesz nie być pewien, czy ta ziemia istnieje.
Możesz czuć się zmęczony, samotny i zrozpaczony. Możesz myśleć, że się pomyliłeś i szukasz drogi powrotu, zastanawiając się, czy w ogóle da się wrócić. Możesz tęsknić za rodziną i za bezpiecznym starym brzegiem. Możesz żałować, że w ogóle wyruszyłeś w tę drogę. Ale pozwól, że ci powiem: ta ziemia istnieje. Nie poddawaj się. Samotność bowiem jest znakiem, że obrałeś dobry kurs. Drugi brzeg tam jest, a tobie naprawdę świetnie idzie. Tekst Sanne Bugger, tłumaczenie Małgosia Rychert-Kita. Cześć, witajcie bardzo gorąco i serdecznie.
Z tej strony Jube w audycji „Czas Tu 0:56”. Dziś mamy 3 marca 2021 roku, a właściwie 4, a nie 3 marca. Tematem dzisiejszej audycji jest „Dom dusz. Podróże, doświadczenia duszy. Moje własne doświadczenia”. To taki trochę temat na szybkiego dzisiaj wybrany, ponieważ obiecałem wam, że będzie audycja z Ewą Ziółkowską. Dwa razy ją przekładałem z racji tego, że mam generalny remont w domu po prostu i nie byłem w stanie poskładać sprzętu wszystkiego, żeby nadawać w miarę normalnie. A dziś okazało się, że Ewa nie ma czasu, więc tak na szybkiego temat wybrałem. Tak czy inaczej: „Dom dusz. Podróże, doświadczenia duszy.
Moje własne doświadczenia”. I w tym odcinku Będę starał się troszkę wam poopowiadać, jak podróże u mnie wyglądały, jak spotykałem się zarówno z istotami świetlistymi, innymi istotami, które ukierunkowywały mnie i prowadziły mnie do moich własnych doświadczeń, moich wniosków i analiz. Uważam tak naprawdę, że każdy z nas jest tutaj najlepszym nauczycielem dla własnego samego ja. I tak jak tym cytatem na początku audycji wspomniałem, że możemy mieć czasami wrażenia dziwnej samotności, że jesteśmy sami, że już nikt nas nie chce, nie kocha, nie lubi i tak dalej, że wszędzie mamy kłody pod nogi rzucane. Są to też pewne symptomy, które uwarunkowują nas i dają nam znaki, jaką my tak naprawdę duszą jesteśmy i być może jakie przeszliśmy procesy ewolucyjne w naszych własnych doświadczeniach duszy, duchowości. Od razu napomnę już na samym starcie, że kolejny odcinek będzie o poprzednich wcieleniach oraz o podróżach niefizycznych, oraz porównywanie doświadczeń zjawiska OOBE, metod, technik, sposobów do tego, aby robić samemu własne regresingi i sprawdzać swoje poprzednie minione życia. Postaram się też rozdzielić taką linią, granicą, żeby pokazać, kiedy te regresje są rzeczywiście tymi właściwymi regresjami, a kiedy jest to wyłącznie doświadczenie OOBE czy świadomego snu. To będzie w następnym odcinku. Natomiast dzisiaj, tak jak wspomniałem, troszkę o duszy porozmawiamy sobie. Jeszcze tak na wstępie tylko przypomnę, że nadaję w Radiu Paranormalium, w Radiu Cenzura oraz w Radiu Dreamtime, więc tam możecie mnie również słuchać.
Też się pojawiam w tych radiach, a obecny jestem na czacie Radia Paranormalium oraz na czacie retransmisji na YouTube również Radia Paranormalium, ponieważ stwierdziłem, że dzisiaj nie będę robił retransmisji na YouTube, bo jest za dużo tych przełączników. Tu się wszystko później chrzani, coś zanika, nie ma płynności. Czasami ten internet jest zmienny, aczkolwiek zmieniłem również usługodawcę internetowego, więc powinno być dzisiaj wszystko jak najbardziej w porządku. Ivellios mi tutaj napisał, że więcej form życia zawitało na innym czacie, więc musiałem się troszkę wyłączyć, żeby się przełączyć. Oczywiście muzyczka jest taka dość spokojna dzisiaj, ale niech was to nie zwiedzie, bo będą przerywniki mocniejsze, rapowe. Część zapewne znacie. Tak, żebyście po prostu nie pousypiali mi dzisiaj. Zapraszam was również na stronę radiodreamtime.com. Tam macie również archiwa dostępne, bo wiele z was, drodzy słuchacze, pytało się, skąd można różne archiwa pościągać z ubiegłych lat. Wszystkie audycje są na stronie radiodreamtime.com.
Natomiast Radio Dreamtime ma swój własny już fizyczny serwer, więc trwało też przenoszenie na ten serwer. Natomiast został utworzony profil konta Anonymous i przez to konto można ściągać całe wręcz dyski czy pełne archiwa za jednym zamachem. Bo wiem, że często był to dla was problem, denerwowaliście się. Zresztą ja też czasami jak ściągałem skądś tam ściąganiem pojedynczym plików. Tu na tym serwerze możecie ściągać niemalże wszystko. Macie również platformę Plex podobną do YouTube'a, ale również filmy wrzucane przez innych administratorów, bo jest kilku administratorów. Filmy, które często są wręcz wywalane z YouTube'a na serwerze Radia Dreamtime jak najbardziej się znajdują. Dobrze, to będziemy przechodzili powolutku do audycji. A właściwie do głównego tematu audycji. Zanim wejdziemy w tematy, w których będę wam opisywał moje własne podróże, to wydaje mi się, że przepadałoby troszkę powiedzieć, czym jest dusza.
Ja wiem, że wiele jest różnych audycji. Sławek Bączkowski prowadzi audycje o duszy stricte związane ze świadomością, więc jak najbardziej tam was odsyłam, drodzy słuchacze. Natomiast ja staram się w prosty, logiczny dla mnie przynajmniej sposób tłumaczyć każdemu i często się spotykam, że ludzie mi mówią, że bardzo dobrze tłumaczę. Ale oczywiście to jest pewnie kwestia gustu, kwestia też zrozumienia i poziomu, na jakim poziomie się dziś rozmawia. Niestety dzisiaj ludzie mają wyłączone myślenie albo inaczej, są zaprogramowani, co możemy bardzo łatwo zaobserwować za oknem. I oczywiście standardowa rzecz, co mnie zawsze denerwuje, że wchodząc na jakąkolwiek stronę internetową zawsze coś wyskakuje, że nie jesteś w stanie nawet tego czytać. To jest dramat po prostu. A zatem jak to się dzieje, że istnieje człowiek? Co tak naprawdę sprawia, że kupa materii wokół nas ożywa? Co tak naprawdę powoduje, że ciało ludzkie raz jest na przykład twoją mamą, a raz zwłokami, wręcz jak zwierzę wyglądają zabite, upolowane zwierzę?
Kto lub co animuje twoje ciało? Skąd bierze się osobowość ciała? Co sprawia, że podejmujesz takie, a nie inne decyzje w swoim własnym życiu? Co określa twoje cele życiowe? Dlaczego kogoś, kogo kochasz albo nienawidzisz, jest dla ciebie taki, a nie inny? Czy te wszystkie procesy fizyczno-chemiczne coś tak naprawdę znaczą i co one znaczą? Czy to dusza? A jeśli tak, to czym zatem jest ta dusza? Skoro jednak znalazłeś się tu w mojej audycji, to zapewne chciałbyś posłuchać tych wszystkich rzeczy odnośnie podróży, ale też pewnie w formie usłyszeć z mojej strony zdefiniowanie tego całego fenomenu, czym jest dusza, bo zupełnie czym innym jest dusza, a zupełnie czym innym jest duch. To też trzeba umieć rozgraniczać.
Nawet nie mając tak naprawdę namacalnych dowodów, ty, drogi słuchaczu, wiesz, że siła jest w tobie. Czujesz to po prostu. Wiesz o tym i czujesz. Czasami też słuchając na przykład mojej audycji, jesteś w stanie wyczuć, czy ja coś tam wymyślam na obecną chwilę, czy rzeczywiście mówię to prosto od siebie, z serca. Natomiast jeżeli tak naprawdę doświadczasz tego znaczenia, tego istnienia duszy, to dokładnie wiesz, czym jest. Kwestia tylko, że nie zawsze możesz sobie przypomnieć, bo ja z natury uważam, że wszyscy dokładnie wiemy, czym jest dusza, tylko w częściowo jakiś dziwny, poplątany sposób zapomnieliśmy. Albo też to było celem naszego istnienia, przerobienie pewnych rzeczy, których wcześniej żeśmy nie przerobili, z którymi mieliśmy problemy w innych wcieleniach przeszłych, minionych życiach, o których oczywiście będę też starał się wspominać już w kolejnej audycji, więc jakby mówię troszkę do przodu. Według religii dusza jest to bezcielesna esencja żywej istoty. To część ciebie, która będzie żyła, gdy ty umrzesz, a cząstka Boga, która jest zawarta dokładnie w każdym elemencie twojego ciała, jest zawsze obecna i zawsze świadoma. To ty jesteś Bogiem dla swojego ciała.
Mówi się zresztą, że jesteś tym, co jesz, więc jak odżywiasz siebie, tak odżywiasz pozostałe części w swoim organizmie i później możesz mieć skutki namacalne, fizyczne, że coś cię boli przez lata, że coś się kumuluje i nagle po kilku latach jest wynik w postaci na przykład raka. Według nauki natomiast nie jest pewne, czy w ogóle dusza istnieje. Naukowcy nie uznają duchowego wymiaru życia, pomimo że tajemnice narodzin i śmierci, gra świadomości podczas na przykład snu, a nawet wyobraźnia i pamięć sugerują istnienie niezależnej od ciała siły życiowej. Jednak w ostatnich czasach jedynie fizyka kwantowa wydaje się potwierdzać, że coś takiego jak dusza w ogóle istnieje. Dzieje się tak, ponieważ wiedza naukowa ograniczana jest do tego, co fizyczne i obiektywne, ale sama rzeczywistość niekoniecznie jest tak ograniczona. Niekoniecznie również nauka jest jednym z ważnych i wiarygodnych źródeł wiedzy. Oczywiście też kwestia, jaką podejmujemy, jaką przyjmujemy stronę. Jest ona tylko jednym z kilku sposobów poznania. Mówi nam o tym, co jest, a co nie powinno być, a tak naprawdę nie wartościowuje. Przepraszam, muszę zmniejszyć trochę światło, bo mnie razi po oczach.
Posłużę się oczywiście materiałami książkowymi, bo mam tutaj przygotowane. Co prawda przy sobie mam tylko dwie książki Bo z pudeł znowu może mnie wyciągnąć. Mam trochę więcej tych książek odnośnie podróży duchowych, ale również filmy są w tej tematyce. Na przykład podążając dalej tropem nauki, elektron nie jest dobry ani zły, po prostu jest. Układ Słoneczny też nie jest ani dobry, ani zły, po prostu jest. Tak więc nauka oferuje nam prawdę, ale milczy o tym, jak ją mądrze zastosować. Nie ma nic do powiedzenia o dobru i złym, o mądrym i niemądrym, o pożądanym czy też niepożądanym. Zatem nomeną nauki jest prawda, a nie mądrość, sens czy wartość. Duszy nie da się zobaczyć pod mikroskopem czy otrzymać w wyniku skomplikowanej reakcji chemicznej, bo nie należy do materialnych rzeczy, które bada nauka. Jednak dzięki połączeniu informacji, które pochodzą spoza stricte naukowych źródeł otrzymywanych za pomocą różnych technik, jak na przykład opowieści ludzi, którzy doświadczyli śmierci klinicznej, raportów ze stosowania hipnozy regresyjnej, transcendentalnych doświadczeń wywoływanych medytacją, pracą z oddechem lub substancjami psychoaktywnymi oraz na przykład technikami channelingowymi, a nawet badań naukowych nad dziećmi spontanicznie opisującymi swoje poprzednie wcielenia, udało się ustalić pewien rodzaj obrazu duszy oraz jej ewolucji.
Dusza jest czystą energią i znajduje się w każdej żywej istocie. Wszystko, co postrzegasz, żyje. Każda część stworzenia ma w sobie ducha życia. Z doświadczenia, również mojego, mogę wam powiedzieć, że jeżeli jesteście na przykład w OOBE, to bardzo wyraźnie widać tę energię życia i przynajmniej według mojego doświadczenia nawet martwe przedmioty mają energię. Ale oczywiście jest to inny rodzaj energii. Nic nie istnieje bez życia wewnątrz. Ciało jest rezydencją, a dusza jest mieszkańcem. Z perspektywy ciała dusza jest świadomością animującą siłę życiową. Zaś z perspektywy duszy ciało jest narzędziem zamieszkiwania świata fizycznego i doświadczania fizycznej egzystencji. Dusza na przykład roślin, zwierząt i człowieka jest taka sama.
Mniej więcej właściwie bardzo podobnym kolorem świeci to również w poza, mimo że ciała są różne. Ciało zatem ulega tak naprawdę zniszczeniu, natomiast dusza nie. Dlatego, że jest ona niezniszczalna, musi znaleźć inne schronienie, przenieść się do innego ciała. Ten proces nazywa się właśnie reinkarnacją. Reinkarnacja zaczyna się od kryształów i dociera do ludzkiej sfery egzystencji. Dusza, jak wszystko inne wokół ciebie zatem ewoluuje. Celem tej ewolucji jest wzrost, rozwój poprzez jej własne doświadczenia i wysiłki. Jej ostatecznym zaś celem jest stać się świadomym i zdolnym jako unikalna jednostka do wyrażania wszystkiego, co jest, a więc dążenie do jedności. To w pewnym sensie jakby powrót do domu. Można sobie to wyobrazić w inny sposób.
Na przykład ja ostatnimi czasy jestem bardzo mocno zafascynowany wirtualną rzeczywistością i dość dużo oglądam różnych rzeczy właśnie w tej tematyce. I co ciekawe, jako OOBE-nauta, który doświadcza wiele lat, uważam, że właśnie zjawisko OOBE było też protoplastą do stworzenia wirtualnej rzeczywistości. Oczywiście wirtualna rzeczywistość istniała bardzo dawno temu, już nawet za czasów Adolfa Hitlera. Przecież jeszcze przed wojną również było to robione i co ciekawe, niepotrzebna była jakaś taka większa elektronika. Oczywiście chodzi tutaj o oszustwo oka, więc takie rzeczy się już wcześniej zdarzały. Natomiast ludzie od zawsze śnili i spisywali swoje różne rzeczy w formie pamiętników, zapisków, senników oraz innych rzeczy. Więc jak sobie to teraz analizuję i porównuję moje doświadczenia z tą wirtualną rzeczywistością, jest to bardzo ciekawe i niemal bardzo podobne zjawisko. Oczywiście nawet bym powiedział, to też kwestia dostrojenia się do płaszczyzny śnienia. Natomiast uważam, że jest to bardzo zbliżone i podobne. Wiadomo, OOBE razy jest mocniejsze, jaśniejsze, klarowniejsze, a czasami mniej, więc to wygląda różnie.
I tak samo w tych zjawiskach, także tutaj wydaje mi się, że jest to powiązane jak najbardziej z tobą i też dobrym sposobem jest na przykład sobie przed snem coś fajnego pooglądać. Na przykład ja ostatnimi czasy oglądam Na przykład galaktyki w 3D czy wirtualnej rzeczywistości 360 stopni. I co ciekawe, może nie od razu, w tym samym dniu, kiedy to przed snem oglądam, ale za dwa, trzy dni mam dokładnie takie podróże związane z tą tematyką. To nie znaczy, że z tą samą scenerią, którą widziałem wcześniej na filmie, na projekcji. Więc macie tu prosty przepis, w jaki sposób oddziaływuje to wszystko na psychikę. Inny taki dowód na to, że ostatnimi czasami w polskiej telewizji leci ciekawa reklama tych Seven Days, rogalików. Oczywiście dwa dni temu byłem ze znajomym w sklepie i po to sięgał. Od razu popatrzyłem na niego, on na mnie i wiedzieliśmy, o co chodzi. Jest to znak, w jaki sposób jesteśmy programowalni. Tu w tym przypadku poprzez reklamę.
Natomiast w jaki sposób możemy się też programować do pewnych podróży sennych, robić sny programowalne i tego typu rzeczy. Także tu macie prosty sposób, w jaki można się fajnie zaprogramować na fajne podróże. Mało tego, można mieć tych podróży w ciągu dosłownie jednego seansu sennego. Czyli w ciągu nocy można mieć kilka takich podróży. Ja bodajże miałem, ilość zapamiętanych snów to było... Nie pamiętam, nie chcę kłamać teraz, ale to było w granicach sześciu czy siedmiu zapamiętanych scenerii, kiedy dość mocno ćwiczyłem sny programowalne. Kiedyś mogliście, drodzy słuchacze, słuchać w Radiu Na Fali, oczywiście też i w Radio Paranormalium, bo były również robione retransmisje wieczorowych pór. A jakby ktoś chciał sobie jeszcze takie sny posłuchać, to na Radio Dreamtime powinny być gdzieś w archiwach te sny. Około 100 snów albo nawet chyba więcej, 150, coś takiego. Nagranych oczywiście.
Także tutaj, w tym kierunku. Tak jak wspomniałem wcześniej, dusza, jak wszystko inne wokół siebie ewoluuje. Celem tej ewolucji jest zatem wzrost, rozwój poprzez jej własne doświadczenia oraz wysiłki. Jej ostatecznym celem jest stać się również świadomym i zdolnym jako unikalna jednostka do wyrażania wszystkiego, co jest, a więc dążenie do jedności. I tu wspomniałem właśnie o tej wirtualnej rzeczywistości. Bardzo ciekawym elementem obrazującym to, jak byście mogli to najprościej zrozumieć, to po prostu wyobrażenie sobie jaja. Początku wszechświata jako jajo, które wybucha, rozszerzający się kosmos. Wy jesteście cząsteczkami tego kosmosu, Boga, tak możemy to nazwać, którzy gdzieś tam lecą, zwiedzają, a przez ten lot mogą się oczywiście różne rzeczy wydarzyć, historie i tak dalej. I później następuje zatrzymanie i droga powrotna. Kiedy się zatrzymamy?
To już będzie od nas wszystkich tak naprawdę zależało, jak będziemy pracować nad sobą. To jest oczywiście izoloryczne takie przedstawienie, ale bardzo ciekawe. Zresztą też ostatnimi czasami... Nie wiem, ja mam bardzo dużo czasów. Pewnie powiem coś teraz głupiego, ale ostatnimi czasami jak wylatuję poza tę sferę fizyczną w OOBE Ziemia jest pokazywana jako coś na kształt jaja. Ona jest taka w wymiarze kartofla. Tak przynajmniej naukowcy mówią. Natomiast ja ją widuję ostatnio nieokrągłą, bo wiadomo, że Ziemia nie jest do końca okrągła, ale ją widuję jako takie spłaszczone jajo. I to dziwnie wygląda. Nawet nigdy nie zwracałem na to uwagi, ale ostatnimi czasami zwracam na to uwagę.
I też, jak powiedziałem wam, naprawdę wysyp przerozmaitych snów. Są to tak realne sny, że wow. Oczywiście o tych snach będę opowiadał w audycji „Periscope”. Takie szczegółowe już opowieści. Jej ostatecznym celem jest stać się zatem świadomym oraz zdolnym jako unikalna jednostka do wyrażania wszystkiego, co jest, czyli do jedności. Powtarzam to już trzeci raz, bo zawsze coś tutaj wtrącam. Jest to też krótka podróż, ale nie szkodzi ona temu, ponieważ dusza jest wieczna. Dusza ewoluuje zatem w przewidywalny sposób. Poprzez ewolucję zmienia swój poziom bycia i świadomości. Na początku, przed czasem, kiedy z nas każdy się urodził jako wszystko, co istnieje, czyli jako jedność.
Następnie, kiedy my tak naprawdę rozpoczęliśmy naszą podróż przez kolejne poziomy świadomości, ona ewoluuje. Każdy z tych poziomów niesie z sobą jakiś zestaw lekcji do nauki. Każdy ze stopni świadomości zabierze cię do nowego świata, w którym żyjesz. Co ciekawe, bardzo często w opisach OOBE czy też ludzi świadomie śniących jest jakby Jest taki pewien schemat, kiedy my właściwie śnimy to samo. To jest tak, jakbyśmy mieli coś wgrywane albo z jakiegoś pola czerpali informacje i mniej więcej przechodzimy wszyscy bardzo podobne procesy. U mnie na przykład, kiedy lata temu praktykowałem OBE i świadome śnienie, był to taki duży chaos. Oczywiście później poszła kariera, studia i różne rzeczy. Mniej się praktykowało, ale oczywiście zawsze śniłem świadomie, ale mniej przykładałem do tego uwagi. Kiedy na nowo rozpocząłem, już byłem gotowy duchowo do tego, żeby zacząć na nowo poznawać te procesy i chciałem poznawać te procesy. Nagle rozpoczął się pewien program wgrany, czyli na przykład zaczynałeś dokładnie tak samo, jak zaczyna się życie ludzkie.
To znaczy od małego dziecka, od niemowlaka, później coraz wyżej, wyżej, szczebelki, szczebelki, szczebelki. I dochodziłeś już do takich coraz bardziej zaawansowanych śnięć i tak dalej. I tak samo tutaj z duszą było, z podróżami duchowymi u mnie, bo dziś mówimy o podróżach duchowych, było dokładnie to samo. Dusza to tak naprawdę nasze małe dziecko, wewnętrzne małe dziecko. Ja to tak zawsze odbieram i to zawsze jest niesamowite spotkanie i emocjonalne. Nawet teraz, jak do was mówię, to czuję tak jednak na plecach, jak włoski mi się podnoszą. Po prostu na samą myśl wspomnienia tych różnych spotkań. Oczywiście dusza, tak powiedziałem, jest jak dziecko dosłownie. I co ciekawe, przynajmniej w moim przypadku, bo ja zawsze byłem cały życie takim troszkę śmieszkiem, więc dusza ma właśnie taki charakter również jak ja tutaj w tym ciele fizycznym. Przejdźmy w takim razie dalej.
Tu jeszcze wrócę, bo zerkam na trzeci ekran. Na czacie youtubowym Radia Paranormalium, transmisja na żywo, Krzysztof Lenart napisał: „Uważam, że ta nasza wolność jest zaprogramowana. Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu. Rzym jest najprostszą drogą. Musimy tylko uwierzyć w tę miłość, która to stworzyła tę naszą elementarną wyprawę”. Przepraszam, wyprawkę. No tak, Krzysztofie, ja też tego rodzaju zrobiłem bodajże z dwa lata temu audycję. To była właśnie audycja periscope youtubowa. „Czy nasze ciało jest produktem korporacyjnym?” Tak to nazwałem. Oczywiście nazwa jest mylna, ale przedstawiłem tam pewne swoje teorie i tezy, które ubrałem w taki sposób korporacyjny, można było rzec, gdzie opowiedziałem troszkę o wgrywaniu tych myśli.
Przynajmniej to, co ja zauważyłem i zaobserwowałem. Ale to było oczywiście moje doświadczenie i tak właśnie upakowane, żeby nie za bardzo się narzucić w pewne grupy. Aneta M. pisze na czacie youtubowym: „O rany, marzę, żeby ta muza się skończyła. Nie rezonuje ze mną”. Oczywiście tutaj uśmiech. To zależy jaka muza. Czy podkład ci, Aneto, chodzi, czy przerywniki muzyczne? I widzę, że stosujesz tą samą metodę co ja. Czyli najpierw napiszę, a potem się witam.
No to witaj. Wróćmy w takim razie do tej duszy. Mówiliśmy o tej ewolucji. Już, zapomniałem wyłączyć. Muszę powyłączać. Przepraszam was bardzo. Będą mi tu pykać na komunikatorach. Mówiłem o tej ewolucji właśnie duszy, że ona w każdy przewidywalny sposób ewoluuje. Każdy ma swój jakiś plan swojej własnej duszy. Każdy z tych poziomów niesie ze sobą jakiś zestaw lekcji do nauki.
Każdy stopień ze stopni świadomości zabiera cię do nowego świata, w którym żyjesz. Jak wzrasta więc w świadomości? Poprzez podejmowanie trudnych doświadczeń w formie fizycznej, które powodują, że zaczynasz dokonywać ważnych, poszukujących duszy wyborów. Wzywa cię to do odkrycia twoich wewnętrznych zasobów. Ja kiedyś powiedziałem... Te przerywniki, no trudno. Ja tak mam i tyle. Ja lubię deep music i po prostu to lubię i tyle. Nie każdemu dogodzi, prawda? Tutaj odpowiadając Anecie.
Powiedziałem kiedyś właśnie, że pewnych rzeczy nie jesteśmy w stanie w ciele fizycznym doświadczać. Kiedy miałem serię snów, doświadczeń mistycznych czy duchowych, a miałem takie momenty i to trwało naprawdę prawie kilka lat, takich sporych kilka lat, gdzie właśnie podróżowałem bardziej duchowo oraz mentalnie też. Natomiast to była taka najczęstsza forma podróży Kiedy już mniej podróżowałem z przewodnikami sennymi czy też z innymi istotami świetlistymi, kiedy już rzucałem się na te szerokie wody i sam byłem ze swoją własną duszą, to wtedy takie były najbardziej hardcorowe, ale to nie były takie hardcorowe, przynajmniej w moim przypadku. Największym pragnieniem moim, kiedy na przykład miałem sen, który kilka godzin mi się śnił, z przerwami oczywiście w tych fazach REM, ale to była cały czas kontynuacja. Zawsze miałem mówione, że musimy teraz zakończyć pewien etap i za chwilę wejdziemy w niego z powrotem. Taka fala. Zawsze było to dziwne odczucie, że ja znam, jak to smakuje, jak dotykałem, podnosiłem kamień, który gdzieś widziałem w swojej projekcji, czy też dotykałem psa w tej projekcji. Ja podświadomie oczywiście wiedziałem, bo jestem w ciele fizycznym, więc mam tą łączność jeszcze z ciałem fizycznym. Dusza ma łączność z ciałem fizycznym, więc te zapisy w podświadomości są gdzieś tam zapisane i w ten sposób jakbym czytał te swoje doświadczenia z takiej otwartej księgi moich zapisów, wspomnień. Natomiast były takie rzeczy, które gdzieś tam widywałem i bardzo ciężko było mi sobie przypomnieć dotyk tego, odczucie tego.
To była taka największa bolączka wręcz mojej świadomości, kiedy podróżowałem łącznie ze swoją duszą. Zresztą było mi to nawet mówione, że najgorszym może nie problemem, ale rzeczą dla duszy jest to, że ona nie może czegoś dotknąć fizycznie. Nie może zejść w tą niższą płaszczyznę gęstości, zagęścić się, żeby poczuć fizycznie ciałem fizycznym. Ona ma gdzieś tam zapisane w pokładach swojej podświadomości, w jakichś księgach jest to zapisane, nawet jeżeli jest na wyższym poziomie, a zakładając, że jest w świecie duchowym, więc ma wgląd do tych ogólnych zapisów. To jest taki główny problem z tym, że ona nie może tego doświadczyć, w taki fizyczny sposób. Takie przynajmniej ja dostawałem przekazy i rozmowy, które tam prowadziłem ze swoją duszą. To są naprawdę inteligentne rozmowy. One mi pokazywały to. Aby zdobyć odpowiednie doświadczenie, dusza inkarnuje, wciela się. To znaczy, że łączy się ona z ciałem fizycznym na całe życie, od narodzin do śmierci.
W taki sposób doświadcza ograniczenia fizycznego oraz fizycznego oddzielenia się od innych i od wszystkiego, co istnieje, czyli od jedności. Jest to jednak tylko złudzenie, ponieważ sama dusza nigdy nie jest ani ograniczona, ani oddzielona. Oczywiście, tak jak powiedziałem, miałem takie wrażenia, że coś znam, czegoś nie znam, ale to były tylko i wyłącznie ograniczenia naszego umysłu i iluzja, którą sobie stwarzamy. Jednak iluzja ta sprawia, że dusza doświadcza konfliktów i dylematów i jest zmuszona dokonywać wyborów. Doświadczenia i wybory są zatem nauką, lekcją dla duszy. Po śmierci dusza dokonuje ich przeglądu i odkrywa skutki swoich działań dla siebie, ale również wpływa na innych, a więc skutki działań również dla innych. To też w pewnym sensie my jesteśmy pośrednikami do realizacji innych planów innych dusz. Wszyscy bierzemy udział w tym teatrze życia. Jesteśmy po prostu aktorami. Jedno życie zatem nie wystarczy, aby zdobyć odpowiednią ilość doświadczeń i dokonać wszystkich wyborów.
Co znaczy zatem, że dusza musi poznać życie w wielu różnych perspektywach? Dlaczego też inkarnuje wiele razy, aby doznać całego spektrum życia, na przykład doświadczyć życia w obu formach: formie męskiej oraz żeńskiej? Musi ona być zarówno oprawcą, katem, jak i ofiarą, uczniem i nauczycielem. To wszystko powoduje to, że ciągle ewoluujemy. Skoro twoja mama całe życie chorowała i była pacjentem, być może w kolejnym życiu będzie musiała doświadczyć życia z perspektywy lekarza. Poprzez te wszystkie doświadczenia dusze stopniowo stają się bardziej świadomą siebie. Stopniowo odkrywa coraz więcej swoich możliwości. Na przykład miłości, mądrości, swojej własnej mocy, radzenia sobie z różnymi problemami w swoim fizycznym i niefizycznym życiu oraz stopniowo uczy się, jak pokonać iluzję, która ogranicza nas tylko i wyłącznie ciałem fizycznym. Czekajcie, zerknę tu na czacie, bo coś się poruszyło. Matko, aż tyle was dzisiaj jest?
Bardzo wam serdecznie dziękuję. „Kiedyś zdarzyły mi się dziwne rzeczy, ale wystraszyłam się i zaczęłam nie wyrażać na to zgody i nie przyjmować tego. Nie wiem czego, ale czuję twoją obecność” Artur Moralski. Łapeczki w górę, duszyczki. Dziękuję bardzo. Aneta M., to, że nie wyraziłaś na coś zgody, jest dobrą metodą, ale ona jest tylko na krótką metę. Wspominałem kiedyś w swoich audycjach, że też na pewne rzeczy nie wyrażałem zgody. I realizacja tych różnych wizji oraz różnych rzeczy, które sobie wyobrażałem czy też próbowałem kreować, postępowała około dwa tygodnie. Z czym się masz zmierzyć, i tak się będziesz musiała zmierzyć albo po prostu będziesz musiała się cofnąć i powtórzyć lekcję w kolejnym życiu. Tak przynajmniej ja uważam.
Dalej kontynuując: dusza nie ma narodowości, wyznania, rasy ani płci. Dusza ludzka reinkarnuje tylko jako człowiek. Oczywiście wcześniej przeszła ona przez różne postacie, jak na przykład bycie rośliną, hubą na drzewie, samym drzewem czy listkiem wiszącym na tym drzewie. Ale gdy raz została ona człowiekiem, nie cofa się już wstecz, ale pogłębia doświadczenie w ludzkiej formie. Oczywiście są różne wyznania. Niektórzy mówią, że można się cofać. Niektóre religie mówią, że można się cofać. Ja uważam, że raczej nie. Reinkarnacja nie trwa w nieskończoność. Ma ona oczywiście też swój koniec.
A zatem, jak wspomniałem wam wcześniej, każde życie jest z góry zaplanowane. Każda dusza, zanim się urodzi, decyduje, jakie doświadczenia oraz wybory powinno zawierać jej życie. Odpowiednie okoliczności i relacje wybierane i ustalane są przy udziale i zgodzie innych zaangażowanych dusz. Czekajcie, zapiszę sobie, żeby to później wam wspomnieć. Wspomnę tutaj później wam o parku pewnym, który bardzo często odwiedzałem, jeszcze jak w Wielkiej Brytanii mieszkałem. To było miejsce, gdzie podróżując duchowo, często do tego parku mnie przenosiło. Ja mam informację, że przerwało z serwerem numer trzy, czyli z serwerem Radia Dream Time. Przynajmniej tak tutaj dostaję. Kontynuując w takim razie, być może już się zaraz tu połączę. Każda dusza, zanim się urodzi, decyduje się, jakie doświadczenia i wybory powinno zawierać jej życie.
Czy na czacie Radio Paranormalium- dobrze, już wszystko w porządku. Jakiś problem techniczny był. Pewnie coś z internetem. Teraz powinno być już wszystko okej. Tak jak wspomniałem zatem, każde życie jest z góry zaplanowane. Każda dusza, zanim się urodzi, decyduje się, jakie będzie zdobywać doświadczenia i wybory, które będą zawarte w jej planie życia. Odpowiednie okoliczności oraz relacje wybierane i ustalane są przy udziale i zgodzie innych zaangażowanych dusz. Również większość głównych wydarzeń w życiu jest zaplanowana, jak ciało, narodziny, śmierć, rodzina, szkoła, relacje, kariera, a także wypadki i choroby. Istnieje jednak dużo miejsca na pojawianie się nieplanowanych rzeczy. Wybory, których dokonujesz, liczą się bardziej niż przeznaczenie, bo masz wolną wolę.
Czy można oszukać przeznaczenie? Zachęcam do książki Sławka Bączkowskiego, w której próbuje ten problem rozwiązać. Istnieje również prawo karmy. Jeśli na przykład jedna dusza zabije drugą w tym życiu, to w późniejszych życiach ta druga dusza zabije tą pierwszą. A więc Akcja, reakcja i rozwiązanie. Istnieje również wiele parametrów trzech typologii archetypów określających duszę, takich jak wiek, typ, częstotliwość nakładki duszy, poziomy świadomości, relacje, cele i tak dalej. O tym wszystkim oczywiście postarałem się poopowiadać może nie między wierszami, ale w dalszej części audycji. Żeby was zachęcić do zagłębienia tego tematu, też jeszcze warte by było... Właśnie zastanawiam się, co teraz powiedzieć wam. Czy określenia dusz, czy misje dusz, czy też etapy?
Zerknę tylko może na czata. Coś tu się pojawia. Grzesław G.: „Witam. Moim zdaniem wolność nie istniałaby bez ograniczeń, tak jak dobro i zło”. Arteroza: „Witam. Zastanawiam się, skoro tyle bytów ma niby dusza, jakim cudem ludzie stają się coraz gorsi?” Arteroza, wiesz co? Ja ostatnimi czasy się zastanawiam, czy rzeczywiście ludzie stają się gorsi. Wydaje mi się, że obecność innego człowieka, kontakt z nim, rozmowa, relacja oraz to, w jaki sposób do nas się odnosi, jest tak naprawdę pokazaniem nas samych. Wydaje mi się, że każdy człowiek jest lustrem, odbiciem nas samych. Oczywiście może nie do końca jest tak, ale ostatnimi czasy takie sobie wnioski wyciągam.
Natomiast oczywiście również w życiu moim pojawiały się różne osoby, które na samym początku były wręcz agresywne w stosunku do mnie, ale wydaje mi się, że wystarczy odpowiednia konstrukcja zdania, rozmowa i w przeciągu dwóch, trzech zdań każdą osobę, przynajmniej ja mam tak w sobie, że jestem w stanie zgasić i zaczyna się już normalna rozmowa. Więc czy każdy? Nie wiem. Mi się wydaje, że niekoniecznie, ale to tylko moja opinia. Kontynuując czytanie czata od razu. Grzesław G.: „Czym byłoby dobro, gdyby nie istniało zło?” Czym byłoby dobro, gdyby nie istniało zło? Niczym. „Jeśli moja dusza wybrała taki scenariusz — pisze tutaj Aneta M. — to w takim razie niestety jest albo szalona, albo jest sadystką”. Melvin Frohike pisze: „Skąd bierzesz swoją wiedzę?” Od siebie, z wewnątrz.
Po prostu siadam przed monitorem i mówię to, co czuję. Z tego, co ja wiem, oczywiście naczytałem się kiedyś książek dawno temu, na różnych byłe wyjazdach, wykładach, prelekcjach różnych, na przykład też na konwenty wiedzy alternatywnej jeździłem w Gdańsku, więc jakąś tam wiedzę mam, ale naprawdę od jakiegoś czasu wolę po prostu siąść, włączam mikrofon i mówię to, co czuję od serca. „Z tego, co ja wiem, to zło nie istnieje. Jesteśmy tu po to, aby doświadczać życie, aby przejść do następnej reinkarnacji”. Czekajcie, bo to się przewija dość szybko. Tutaj napisał Artur Morański. Sylwan94: „Jestem z kosmosu”. Ja też, wszyscy jesteśmy kosmitami, jakby nie patrzeć, prawda? „Nie trzeba odbierać lustra, które widzimy”. Nie rozumiem tego stwierdzenia.
Dariusz Cylkowski: „Witam serdecznie. Pozdrawiam z Anglii, Portsmouth”. Witaj bardzo gorąco. Ja nie wiem , jakieś głupoty. „Słucham was od jakiegoś czasu, bez snem”. Dariusz Cylkowski. No i jak, fajnie się usypia? O, proszę, 120 osób na live. „Witam serdecznie. Ja mam dar taki, że od razu potrafię rozszyfrować ludzi fałszywych, dobrych i tak dalej”.
Danusia593. Krzysztof Lenart: „Ja niczego nie chcę udowadniać”. A po co masz komuś coś udowadniać? Udowadnianie to jest tak naprawdę oszukiwanie siebie. Jeżeli na przykład ty coś sądzisz, drogi słuchaczu Krzysztofie, jeżeli ty uważasz, że robisz coś i jest to najlepsza opcja i rzecz według ciebie, to jest ona najlepsza dla ciebie. A stroić się, pięknieć, perfumować, to się perfumujemy dla innych. Więc okej. Ja tu nie widzę naprawdę żadnego problemu. Po prostu jeżeli ktoś uważa, że jest okej, ja zresztą podobnie mam. Jeżeli uważam, że coś robię najlepiej jak potrafię, jest to dobrą opcją dla mnie, nie krzywdząc też oczywiście innych, a mieć też z tego radochę, to nie widzę problemu.
Sam ostatnimi czasy też bardzo dużo handluję i zawsze mam prostą zasadę, że jeżeli nawet coś klient otrzyma nie z mojej winy, bo na przykład ostatnio to zrobił InPost, to ja nawet nie pytam się i tak dalej, od razu dostaje zwrot albo wymianę i zawsze jakiś gratis idzie, bo uważam, że trzeba mieć dobrą relację między człowiekiem, a nie być tylko spaczonym na tą kasiorę. Ja przynajmniej mam tak i tak robię. Uważam to za słuszne. A to się oczywiście później odbija, bo ludzie później kupują kolejne rzeczy, wiedzą już, że ktoś jest sprawdzony, że jest solidny, że jest sumienny, że jest jak najbardziej uczciwy. To się później przekłada. Oczywiście ja w ten sposób nigdy nie myślę, ale to ludzie już sami weryfikują i to robią. Robimy za chwileczkę kolejny przerywnik muzyczny. Tutaj coś na czacie się ruszyło. Sadaf: „Kiedy będziesz na Teorii Chaosu? Masz zaproszenie od Claude'a?” Przejdźmy dalej.
Aha, dobrze, tutaj Dariusz Cylkowski sprostował do Ivelliosa, oczko mu puszczę. Radio Paranormalium uskrzydla przed snem. Same pozytywne. Także Ivellios nie czas snu, a Radio Paranormalium jako ogólnie. „Z tym lustrem to dlaczego dobra z sercem na dłoni kobieta jest maltretowana przez męża psychopatę? Czy ta kobieta jest sadystką? Nie rozumiem tego”. Aj, nie zmuszaj mnie, Aneto, do ciężkich myśli teraz . „Ja przede wszystkim dla siebie. Czasami lubię komuś pomagać” — Krzysztof Lenart.
Sylvan94: „Ja też”. Cieszy. Nie rozumiem tego. Okej, tutaj coś jeszcze popatrzę, czy coś jest z pytaniem. Już od razu chcę, żeby to było na bieżąco, żebym ja się później nie musiał cofać, czy coś komuś nie odpowiedziałem. Na tyle, na ile potrafię oczywiście. „Czy pan wierzy w pośrednika duchowego?” Nie. Nie wiem, czy dobrze napisałaś tu Danusia. Przewodnika czy pośrednika? Bo w pośrednika nie wierzę.
Uważam, że jesteśmy sami kreatorami i nie potrzebujemy nikogo. Wszystkie materiały mamy w sobie. Tak, czytałem książkę „Wędrówka dusz”, nawet miałem ci o niej wspomnieć i nawet myślałem, że mam gdzieś tu w pudle i tak zrobiłem, że rozwaliłem sobie i lampkę i obrazek mi się stłukł. Także jej nie dorwałem, ale dorwałem dwie inne książki. Bo oczywiście tych „Wędrówek dusz” książek jest parę, sporo, ale to może trochę później wam powiem. Są też również filmy w tej tematyce. Ja teraz właśnie oglądam, nie skończyłem, bo przed audycją oglądałem, film nazywa się z 2004 roku „Dom dusz”. On trwa prawie dwie i pół godziny. Stary film jest, ale ciekawy. Może być trochę na początku monotonny, ale jak się człowiek dalej wkręci w film, to może być ciekawy.
„Wędrówka dusz” też jest film. Ten właśnie film z 2003 roku nawet oczywiście była taka plota, że był ocenzurowany przez TVP, natomiast okazało się, że przynajmniej tak się tłumaczyło TVP, że dostali wersję już okrojoną, mniej drastyczną. Także to jest „Dom dusz”, „The House of the Spirits” z 1993 roku i na przykład na CDA jest ten film, jakbyście sobie chcieli go oglądnąć, to bardzo polecam. Tutaj widzę, że na czacie Radia Paranormalium na YouTube szaleją wręcz komentarze. Tu jeden słuchacz poprosił, żebym odpowiedział mu na pytanie odnośnie Teorii Chaosu, więc odpowiedziałem stwierdzeniem „pomijmy to”. Tutaj Aneta M. pisała, że taka muza to może być. Tu kolejne pytanie: „Czy głos usłyszany z zewnątrz — Aneta M. pisze — bardzo ciepły, pełen miłości może być głosem kogoś, kogo nazywamy aniołem?” Pominę to pytanie. „Ja ćwiczę trzecie oko”, ale pytanie jest oczywiście poważne.
„Anioły rozmawiają tylko w snach” — tu stwierdza kolejny słuchacz, Arteroza. „Ja tak się zastanawiam, panie i panowie, tu już nawet nie Google. Przecież my rozmawiamy przez coś” — Lenart L. „Ja jestem w szoku, że nagranie i czat są faktycznie na żywo” — tutaj kolejny słuchacz, Artur Murajski: „Zapraszam panie do tańca”. Aneta AM odpowiada tutaj słuchaczowi Asterosa: „Ale ten głos był usłyszany przeze mnie z zewnątrz raz w życiu podczas leżenia i patrzenia się w sufit i niemyślenia niczym”. I to fakt. Tak, ja też takie coś miałem, ale czy to są aniołowie? Nie wiem. Ja bym się kłócił. Według mnie to są sygnały właśnie od duszy, żeby na coś zwrócić uwagę.
Być może to już ten etap, moment w twoim życiu, że powinnaś skoncentrować się troszkę na innych celach w swoim życiu. Może też trochę przypominajka. Głos duszy. Ja bym to tak powiedział, że to mógł być twój głos duszy i to jest głos, którego nie da się zignorować. I to jest głos, gdzie jak usłyszysz, to na pewno to wstrząśnie i na pewno będziesz myślała i zastanawiała się, co to było i nie będzie ci to schodziło z powiek. Wydaje mi się, że to jest początek pewnego etapu dla ciebie. Ale jak powiedziałem, ja też takie coś miałem. Asterosa. Danusia593: „Hipnoza regresyjna wprowadza naszą duszę w prawdę? Zależy mi, aby pan się wypowiedział na ten temat hipnozy, inkarnacji w skrócie i o śmierci klinicznej.
Czy istnieje? Czy to nasza podświadomość?” Danusiu, śmierć kliniczną przechodziłem osobiście w wieku ośmiu lat. U mnie ta śmierć kliniczna wyglądała zupełnie inaczej, niż ludzie to opisują. Nie chcę za bardzo się powtarzać, bo już w audycjach swoich wspominałem o czymś takim. U mnie to była pętla. Był wiecznie jeden i ten sam sen. Byłem w szpitalu na, w tamtym czasie, nieuleczalną chorobę. To były lata 80. I co ciekawe, kiedy byłem w śpiączce, również w pomieszczeniu, w którym ja byłem, był człowiek 40-letni, który miał zniszczoną wątrobę poprzez alkohol i wylądował w szpitalu już któryś raz. Opowiadałem tę historię zresztą kiedyś w audycji, chyba „Czas snu”.
Tak czy inaczej, kiedy byłem w śpiączce, ja z tym człowiekiem normalnie poza ciałem rozmawiałem. Chodziliśmy na spacery wokół szpitala. Nie było widać słońca, była bardziej mglista pogoda, jakby za mgłą. Była wieczna mgła jakaś, cały szpital był otoczony mgłą. Oczywiście siatka była wokoło i za tą siatką była taka mgła, że nie było kompletnie nic widać. Ale to była moja podróż, również z przewodnikiem, tak bym to powiedział. I ten przewodnik zawsze mi się pojawiał, nawet w wieku 30 czy 40 kilku lat mi się pojawiał. I zawsze była ta sama postać. On oczywiście czasami zmieniał twarz, różne rzeczy robił. Natomiast już w wieku ośmiu lat często mnie brał za rękę.
Chodziliśmy po tym szpitalu, on mi opowiadał różne rzeczy i tam nigdy nie było nocy. Zawsze był jeden dzień, taki mglisty dzień. Czasami siedziałem na ławce, czasami chodziłem właśnie z tym człowiekiem, który był ze mną w tym. Opowiadałem tę historię kiedyś, że któregoś razu, kiedy się już wybudziłem, on już się nie obudził. Ja już oczywiście rodzicom powiedziałem, że wiem. Zapytałem się oczywiście, co się z tym panem stało i później nagle zaczęło do mnie to wszystko spływać. Mówię z perspektywy ośmiolatka, kiedy miałem osiem lat, więc tak to pamiętam. Natomiast ja później pojechałem na grób jeszcze. Nawet wiedziałem, jak się ten koleś nazywał i pojechałem jeszcze z rodzicami. Co się okazało?
Że on mieszkał niedaleko mojej ciotki na wsi, więc to nie była daleka podróż. Oczywiście w późniejszym czasie już pojechałem, jak troszkę starszy byłem, bo jednak mimo wszystko cały czas mi gdzieś to tam w głowie było, cały czas gdzieś tam o tym myślałem, to ciągle gdzieś tam wracało i pamiętam, że znalazłem tego kolesia właśnie, ten grób. Także jest coś takiego jak inkarnacja na pewno, tylko w moim przypadku nie były to piękne łąki, nie były to jakieś piękne wzgórza, aniołowie i tak dalej, tylko po prostu chodziłem ze swoim przewodnikiem duchowym, wysokim, dwumetrowym, w szaty ubrany, coś podobnego do Jezusa. Tylko że ja mówię na niego Gandalf akurat. Z taką brodą i tak dalej. Nie był aż taki świetlisty, jak często opowiadają o świetlistych istotach, bo widywałem też na przykład w Londynie również swojego przewodnika, ale on był wtedy już na przykład w całkowicie białych szatach. I to szczególnie było właśnie w Londynie, kiedy jeszcze Kapitana odwiedzałem, kiedy robiliśmy wspólne śnienia, wspólne podróże w kilka osób. I to były różne podróże, również i po substancjach psychodelicznych na przykład. Więc stąd mam dzisiaj takie porównanie odnośnie oneironautyki, świadomych snów, podróży psychodelicznych i tak dalej. Tutaj jeszcze, bo mi trochę przeleciało: „Czy hipnoza regresyjna wprowadza naszą duszę w prawdę?” Wydaje mi się, że tak, ale tutaj też jest to rozgraniczenie, o którym będę wspominał już w kolejnej audycji, bo na przykład w hipnozach regresyjnych cofałem się kiedyś do czasów, kiedy to na przykład byłem na Ziemi, na której lądowały statki UFO, kosmici różnej maści.
W moich podróżach rzadko widywałem szaraków. Były to bardziej istoty przypominające ludzi, wysokie istoty, oczywiście również posługujące się różnymi technologicznymi rzeczami, często ubrani w dziwne skafandry, nawet nie maski w sensie, że mogły oddychać czy coś, tylko bardziej były zabezpieczone od strony cielesnej, czyli jakaś specjalna zbroja i tak dalej. Uciekałem nawet przed istotami, które mnie goniły, bo zauważyły, że ktoś je przyobserwował. One miały też zdolności parapsychiczne, mogły czytać w myślach, więc można było się oczywiście maskować, podnosząc swoją wibrację, ale one też miały pewne narzędzia i to bardziej od strony technologicznej, które potrafiły wyłapywać pewne wibracje i tak dalej. Niekoniecznie mogły widzieć, bo zdarzały mi się takie podróże moje, że na przykład stałem koło jakiegoś stwora, postwora, a on mimo wszystko wiedział, że jestem, ale nie był w stanie nawet mnie dotknąć, uszczypnąć czy coś tego typu. Czyli byłem na wyższym poziomie wibracyjnym. Te podróże często były z przewodnikiem i często odbywały się mentalnie. Mentalnie to znaczy, że od punktu A do punktu B leci się mentalnie. Chodzi o energię, żeby jak najmniej tej energii stracić. Natomiast później w punkcie docelowym następowała materializacja duszy, ale nie w takim sensie, że nagle się robiłeś jak ciało fizyczne, tylko to była wibracja.
To były takie etapy przechodzenia pewnych poziomów, kiedy się zagęszczasz. Oczywiście były różne planety, które odwiedzałem: były planety wodniste, kulkowe, w różnych kształtach. Były też czerwone, zielone, fioletowe. Naprawdę przeróżne planety były. Co ciekawe jeszcze, w regresjach hipnotycznych jest bardzo często, bo de facto to są regresje, które cofają nas w tył, ale również można się wprowadzać w przód. Już teraz tej nazwy nie pamiętam. Robiłem to jakiś czas temu. Z dwa czy cztery lata temu takie rzeczy robiłem. Nawet chyba więcej. 2014, 2016 rok.
Jakoś tak to robiłem. Zajmowałem się tym dość mocno i są też pewne rzeczy, że można do przodu popatrzeć. Oczywiście warianty rzeczywistości, które mogą się gdzieś tam wydarzyć. Zresztą to się dzisiaj dzieje na obecną chwilę, kiedy mamy kreację poprzez media, telewizję do sytuacji, w której się dziś znajdujemy. Także uważam, że jak najbardziej można wprowadzić, Danusiu593, naszą duszę w prawdę, ale oczywiście trzeba też mieć taką trochę czujność, bo rzeczywiście nie wszystko jest regresją i nasz umysł też nas zwodzi. Cały czas nas zwodzi. Hipnozy i reinkarnacji. Hipnozy teraz mało stosuję tak naprawdę. Ja to teraz robię na tak zwanego pijoka, czyli po prostu walę się w łóżko, nie wprowadzam się w żadne transy, nic. Zamykam po prostu oczy, odpowiedni rodzaj muzyczki.
10 minut mnie tu już nie ma. Czy może 15. Ja bardzo szybko usypiam, ale to też lata stosowałem, kiedy pracowałem jeszcze w Anglii, w Tesco, gdzie ćwiczyłem swoją koncentrację na przykład na stołówkach pracowniczych, gdzie zawsze jest szum, telewizory chodzą, wszystko. To jest idealne miejsce do ćwiczenia koncentracji siebie i tam to wyrobiłem, także później mi nie przeszkadzało czy było 20, 30 osób na stołówce pracowniczej, bo ja i tak po prostu spałem. Wszyscy się zawsze dziwili: „Jak ty możesz spać?” A ja naprawdę robiłem tak, że w pewnym momencie zawsze sobie wyobrażałem, że obcinam te sznureczki w głowie i uszy są nieaktywne. Tak to sobie wyobrażałem i rzeczywiście to na mnie działało. Łukasz Korcza: „To się nazywa schizofrenia. Słyszysz głosy znikąd, idź do specjalisty. Czy można ustawić swoją rzeczywistość? Bo ja potrafię poprzez miłość, bo to jest źródłem do przekształceń”.
Tak, ja też o tym mówiłem. Uważam, że jesteśmy wszyscy kreatorami własnej rzeczywistości i Te procesy bardziej Sławek w swoich audycjach mówi. Ja mówię: u mnie to mniej więcej trwa do dwóch tygodni. Podobno energia krąży do 13 dni. No bo to jest właśnie, Aneto, z tym głosem, że jak ten głos usłyszysz raz, to po prostu nie da rady od tego uciec. Także prędzej czy później będziesz miała coś do przerobienia. Wydaje mi się, że nastał pewien okres w twoim życiu, a ty mogłaś hulać, bawić się za młodu i za dużo energii, czasu straciłaś na pewne rzeczy, które nie mają kompletnie żadnego sensu, a powinnaś się właśnie skupić na innych rzeczach. Być może na tym swoim planie, którego zapewne nie znasz, a na pewno poznasz. „Czy możesz się pan podzielić możliwymi sposobami kreacji snu? W sensie czy możemy się przygotować przed snem i wpływać na to, co chcielibyśmy, by nam się przyśniło?” Tak.
Dariusz Cylkowski tutaj pytał. Sny programowalne. Ja już o tym wspominałem w wielu audycjach. Najlepiej sobie napisać na karteczce co by się chciało śnić. Ja zawsze robiłem tak, że pisałem na przykład: podróż na nieznaną planetę jednym zdaniem, później coś tam na przykład: chciałbym pochodzić po zielonej łące, trzecie na przykład: chciałbym popływać z delfinami i tak dalej. I po prostu sobie w ciągu dnia powtarzasz tę fazę. Ale podkreślam nie kreujesz, to znaczy nie wymyślasz sobie w głowie co będziesz robić, tylko zostawiasz to swojej podświadomości oraz świadomości, a dusza ci już w tym pomoże do kreacji tej iluzji i doświadczenia tego. Więc ja w ten sposób robiłem. Chodziło o to, żeby jak najmniej ingerować. I w ciągu tygodnia, przypuszczam, że może nawet szybciej, powinieneś przynajmniej albo wszystkie mieć od razu zrealizowane, jeżeli naprawdę już wyćwiczony jesteś, ale jeżeli nie jesteś wyćwiczony, to ja myślę, że po dwóch, trzech tygodniach powinieneś nawet być w stanie zapamiętywać myślę, że trzy, cztery sny pod rząd to spokojnie.
Więc to naprawdę nie jest trudne. Tylko podkreślam, żeby nie kreować, nie wymyślać scenariuszy, tylko wymyślić sobie jednym, dwoma zdaniami, napisać na karteczce czy zapamiętać w głowie przed snem sobie jeszcze przypomnieć. Jak już jesteście w tym głębokim transie, już prawie na oddzieleniu między snem a jawą, więc sobie to jeszcze przypomnieć i zostawić, niech to po prostu sobie płynie i powinien być czas realizacji albo od razu, a jak nie, to na drugi dzień, albo na trzeci, a może na czwarty przynajmniej któryś ze snów i zobaczycie jak piękne są te sny. Bo ja też robiłem takie sny, że wymyślałem i chciałem naocznie widzieć je w tej innej rzeczywistości. Ma to już inną energię, inną kolorystykę. Jeżeli zostawiamy coś totalnemu chaosowi, niech ta zupa cała się wymieli i niech tam nam zostanie, nie tracimy energii na to, to w zupełności to inaczej wygląda. Są fajniejsze, żywsze, śmieszniejsze, bardzo emocjonalne. Emocja tu jest bardzo ważna. Okej, to co tutaj panom podziękujemy. „Ukryj użytkownika na tym kanale” nawet nie będę czytał dalej, co tam pisał.
Ważniejsze sposoby kreacji. No to są techniki, metody. Wspominam, zapraszam do Radia Paranormalium, Radio Dreamtime, Cenzury. Tam są audycje, specjalne techniki, które kiedyś tam mówiłem, więc odcinki są poświęcone tylko i wyłącznie technikom, które są bardzo znane. I od razu wam mówię, że co ciekawe techniki OOBE oraz LD są dokładnie takie same. „Zastanawiam się, dlaczego podczas snów spotykamy nieżyjących już swoich bliskich. Czy są oni uwięzieni w jakiejś duchowej przestrzeni, czy są tylko projekcją?” Sen jest bramą, jest brama śnienia, która jest właśnie jedną z możliwości do tego kontaktu. Ja zajmowałem się kiedyś odprowadzaniami, ale nie chciałem. To jest duży ciężar. To jest naprawdę duży ciężar, przynajmniej dla mnie.
Ale robię to jeszcze czasami, raz na jakiś czas gdzieś tam coś mi się zdarza, ale dla mnie to było za bardzo męczące. Ja skupiałem się na doświadczeniu raczej innych rzeczy. Okej. Dariusz Cylkowski tak, wspomniałem. Są audycje tylko i wyłącznie o technikach. Jak nie moje „Czasu snu”, to są zupełnie inne audycje w Radiu Paranormalium szczególnie tam jest naprawdę przypałachne archiwum, gdzie można sobie to wszystko odsłuchać. Marzena Lu: „Szanowanko”. No to szanowanko. Lećmy dalej. No i tak spędziłem czas na czytaniu i chyba trzeba będzie polecieć tego, a jeszcze przecież muszę wam książki powiedzieć Jeszcze muszę opowiedzieć o tym domie dusz.
Przynajmniej jak u mnie to było przedstawione. Widzę, że na czatach poruszyło się sporo. Mam nadzieję, że z Radiem Paranormalium jest wszystko okej, bo widzę, że pasek zniknął. Danusia593 pyta: „Muza okej teraz. Co pan puścił? Czy zna pan muzykę czy stronę, która nas prowadzi w hipnozę przy telefonie? Czy jest to możliwe?” Tak, jest dużo prowadzonych medytacji. Na przykład Adam Bytom prowadzi, a z aplikacji Sleep as Android. To jest aplikacja, która analizuje, zapisuje sny. Sam mam zresztą zainstalowaną jeszcze ją na telefonie, bo raz na jakiś czas sobie włączam.
Sleep as Android na Google Play. Jest aplikacja, można sobie zapisywać, ustawiać wszystko, muzykę, nagrywać swoje sny, analizować w formie wykresów oraz wiele innych form. To też pozwala nam pilnować i kontrolować jakość snu, co jest bardzo ważne. Dla mnie sen osobiście jest bardzo ważny i potrafiłem nawet kiedyś kilka imprez zepsuć tylko dlatego, że jego mość czy jego mośćki za bardzo się zabawiły i zaimprezowały, a ja na przykład chciałem iść spać, bo miałem już dość imprezowania. Potrafiłem nawet czasami imprezę rozwalić właśnie dla snu. Także dla mnie sen jest zawsze ważny, był zawsze ważny. Wolę się lepiej wyspać. Steven Morgan ma podobną muzę. Dobra, to niech se ma. Na stronie Radia Paranormalium Marek Sęk "Ivellios" zapowiada całą piękną listę ambient czy jak to się tam nazywa.
Aplikacja do hipnozy. Ja się państwu dziwię. Można zaprogramować słowo w psychice człowieka na określone jej działanie? Oczywiście, że można. Ja nie powiedziałem, że nie można. Misję swojej duszy masz zapisaną w sercu. Kontynuując dalszą część audycji. Dusza to ja. Ja to dusza. Na początku oczywiście pragnę wyjaśnić, że nie ma czegoś takiego jak rozdzielenie.
Jest to tylko iluzja, forma iluzji, bowiem ty i twoja dusza to jedność. Chociaż wchodząc w ciało człowieka zapominamy o tym i świadomość tej więzi początkowo się zaciera, to zawsze dostajemy wewnętrzne przesłanki do tego, aby obudzić się duchowo. Tutaj wspomnę o słuchaczce, o której wcześniej mówiłem, która słyszała dziwny głos. Cały czas odczuwamy połączenie ze swoją duszą, zwłaszcza wtedy, gdy doświadczamy głębokiej miłości, harmonii i równowagi oraz emocji. To jest znane dla nas doświadczenie, pomimo tego, że początkowo nie jesteśmy w stanie sobie tego odczucia zakotwiczyć w naszej podświadomości. Każda dusza przed pojawieniem się na ziemi wyznacza sobie konkretne zadanie do zrealizowania. Plan ten jest przygotowywany w najmniejszych szczegółach i przy współpracy naprawdę wielu dusz. Niektórzy na to mówią rady mędrców, przewodników duchowych oraz grup dusz, które chcą nam w tym życiu towarzyszyć. Ja teraz nie pamiętam dokładnie filmu, ale jest taki jeden przepiękny film. Koleś umiera, trafia do nieba i na początku jest zakłopotany, a później zaczyna odkrywać, że nie żyje i zaczynają mu przewodnicy duchowi zadawać konkretne zadania.
On się na początku nie chce pogodzić, że umarł, ale później to akceptuje i tak dalej. Jeżeli ktoś będzie pamiętał taki scenariusz filmu, to jakby mi ktoś tu napisał, to ja bym nawet dzisiaj jeszcze go bardzo chętnie oglądnął. On już ma parę lat ten film. Ja go raz w życiu kiedyś oglądałem, ale powiem szczerze, że jak to oglądałem, to sam nawet miałem, pomimo tego, że raczej faceci nie płaczą, to czasami mi się tam łezka zakręciła w oku. Każda z grup dusz, które będą reinkarnowały z nami, ma swoje również indywidualne zadania, które są też doskonale wpasowane w wyznaczony plan naszej duszy. Misja każdej duszy oparta jest na zdobywaniu doświadczeń, a najlepiej robimy to właśnie poprzez relacje z innymi. Głównym zadaniem duszy jest przygotowanie wielu różnych wariantach ich realizacji. Pamiętajmy, że człowiek ma wolną wolę i samodzielnie podejmuje decyzje. Stąd to, w jaki sposób będzie zdobywał swoje doświadczenia, zależy od tego, jakich wyborów w danej chwili swojego życia będzie dokonywał. Misja duszy to zdobywanie praktycznych doświadczeń w odczuwaniu emocji i uczuć.
W zależności od zadania dusza pragnie poznać dualność życia poprzez doświadczenie pozytywnej strony, jak i negatywnej. Dzięki tym właśnie doświadczeniom poszerza swoją wiedzę i praktyczne umiejętności. Ziemia jest jednym z niewielu światów, które pozwala na doświadczenie dualności i szybszą naukę. Dlatego też każdy, kto decyduje się na życie tutaj, podejmuje bardzo odważne decyzje. Ja podróżując, zawsze kiedy wracałem już w kierunku Ziemi, czułem takie podekscytowanie. Oczywiście był ten żal, że już trzeba kończyć, bo jednak czas w poza jest ograniczony. To jednak mimo wszystko, kiedy się wracało do tej Ziemi i kiedy się ją z oddali widziało, to się czuło tą wyjątkowość właśnie tej Ziemi. Ziemia jest jednym z niewielu światów, które umożliwia nam poznanie, doświadczenie, dotknięcie na własnej skórze realizacji naszych planów. Ziemia jest tak naprawdę też trudnym światem, gdyż tutaj doświadcza się całej gamy najsilniejszych emocji. A te emocje to między innymi ból, rozdarcie, złamanie serca, żal, złość, poczucie winy, wstydu, odrzucenie.
Jednak doświadczenie tych wszystkich emocji pozwala duszy poznać również ich przewagę, czyli radość, ulgę, wybaczenie, wiarę, nadzieję, miłość. Dzięki tym doświadczeniom dusza rozwija się bardzo szybko. Z punktu widzenia wieczności duszy pobyt w ciele człowieka na Ziemi to kilkuminutowe wakacje. Stąd doświadczenia, które zbiera, są tak ważne i tak głębokie. Przychodząc na Ziemię, człowiek zapomina o swojej misji. Jest to celowe działanie, aby mógł w pełni doświadczyć tego, czego pragnie nauczyć jego dusza. Jednak doznanie misji swojej duszy przestało już być dla nas tajemnicą. Na podstawie dotychczasowych doświadczeń życiowych i dzięki nowym technikom kwantowym oraz metodom głębokiego relaksu w przestrzeni serca można dokładnie poznać plan duszy na to wcielenie. Ja przyznam szczerze, że jeszcze nie na 100%, ale już w dużej części poznałem swój plan i dlatego też u mnie było to związane również z wypadkiem samochodowym, kiedy nie posłuchałem swojego wewnętrznego głosu. Tak to by wyglądało.
Nie, zostawmy to, o tym nie będę wspominał. Oczywiście tak jak wspomniałem, kursów jest mnóstwo. Przyznam szczerze, że nie przygotowałem sobie, ale może znajdę te filmy. Może na szybko zaraz znajdę ten film gdzieś w międzyczasie. To może zaraz jeszcze przejdźmy do kolejnej kwestii, którą bym chciał tutaj omówić. Okej. Etapy podróży duszy. Może w ten sposób. Nie wiem, czy będę w stanie z książek skorzystać dzisiaj, bo jest tego naprawdę sporo. Okej, tu widzę, że z Radia Paranormalium wylogowało.
Niestety w trakcie trwania audycji nie jestem w stanie się zalogować, bo musiałbym wklepywać kody. Co wy tutaj piszecie? Tak, nie chce mi się strona otworzyć, więc spróbujemy troszkę może w inny sposób. Tutaj ktoś napisał, że mucha to też istota boska. No tak, to nie robak przede wszystkim. Dokładnie. Tutaj mam już filmy. Prawdopodobnie dojdziemy do tego filmu. On był znany, ale niszowy to był tak naprawdę. Jeżeli chodzi o tą książkę Newtona, ta książka jest naprawdę rewelacyjna.
Ja ją ileś lat temu czytałem, także polecam wam tą książeczkę. Również wam polecam książki „Wędrówki duszy” Alberta Taylora. Ja mam akurat, żeby was nie skłamać, to jest książka z 1996 roku, a ja mam wydanie pierwsze z 1998 roku przetłumaczone przez wydawnictwo Limbus w Bydgoszczy. I tutaj druga książka, która była dla mnie też bardzo ważna. Stosowałem również metody i techniki z tej książki. Nie wiem, kiedy to było. 2014 rok? Jakoś tak. To jest książka Douglasa DeLonga. On tu pięknie wszystko przedstawia: leczenie bólu emocjonalnego, technika szklanki oraz białego światła.
Co tutaj jeszcze? Jest tego naprawdę sporo. Ćwiczenia nawiązywania kontaktów z duchami światła. Oczywiście to są nazwy takie, które on sobie powymyślał na potrzeby swojej teorii, wiedzy. W jaki sposób można doświadczyć pomocy przewodników duchowych. Przykłady pracy z aniołami i postaciami religijnymi. W jaki sposób istoty mogą nam pomóc i dlaczego w ogóle nam pomagają. Anioły, przewodnicy duchowi i regresje do poprzednich wcieleń. Tą książką się będę posługiwał już w następnej audycji. Natomiast tutaj nie mogę otworzyć swojej podstrony.
Nie zrobiłem sobie wcześniej wydruku i coś mi nie chce otworzyć tej strony o etapach, a chciałem być bardziej profesjonalny, żeby nie pomylić się w czymś, żeby mi ktoś znowu później nie narzucał, że coś tam nie powiedziałem. Tak czy inaczej, może zostawmy to w takim razie. Może kiedy indziej o tym wspomnę. „W wyjątkowych momentach” Iwona Grabowska pisze: „życia, kiedy przeżywam coś bardzo emocjonalnie i potrzebuję wyjaśnienia, po prostu proszę o odpowiedź we śnie i ją dostaję”. Kto mi ją udziela? Sama sobie udzielasz. Z wyższego oczywiście poziomu. Czy jesteś starą duszą? Znowu coś tutaj mi nie zagrało. To w takim razie po czym poznać, że to nie jest twoje pierwsze życie?
Przede wszystkim po tym, że zaczynasz odczuwać emocje innych ludzi. Kiedy z kimś rozmawiasz, dokładnie wiesz, o czym rozmawiasz z tą daną osobą. Co ta osoba może czuć. Może być to oczywiście wynikłe z tego, że wcześniej mogłeś już w swoim innym wcieleniu przeżywać pewne rzeczy, przerabiać. Tutaj też wędrówka dusz jest bardzo powiązana i połączona z elementami reinkarnacji. To też w pewnym sensie dusza nam pokazuje nasze zapisy, nasze rzeczy, które przerabiamy w danym momencie, które warunkują nas też, ukierunkowują na pewne rzeczy. To znaczy, że coś, co teraz nas spotyka w danym życiu, prawdopodobnie kiedyś żeśmy to przerabiali. I to są właśnie elementy, które mówią nam o tym, że jeżeli mamy wysokie współczucie, zrozumienie w stosunku do innej osoby, kiedy na przykład opowiada nam swoje problemy życiowe, jesteśmy w stanie je zrozumieć, to prawdopodobnie albo to przerabialiśmy w tym życiu, albo mamy już gdzieś tam wgrane, zakodowane w swoich zapisach duszy, czy jeszcze w jakichś innych wyższych planach i jesteśmy w stanie to zrozumieć. Czym zatem jest również reinkarnacja? Jest wiarą w to, że śmierć nie jest końcem życia naszego, naszej duszy, naszego życia fizycznego oraz naszej duszy.
Że nasza świadomość wędruje od ciała do ciała i nie ustaje w drodze do oświecenia, że w każdym kolejnym życiu odrabiamy swoją karmę. To nic innego jak tylko zmiana naczynia. Chciałem wam oszczędzić kaszlu, ale nie mam covida. Jeszcze. No chyba że bezobjawowego. W reinkarnację wierzy ponad 30% Polaków. Jestem wręcz pewien, że również wy, drodzy słuchacze, przynajmniej te 30% słuchaczy na czatach również w to wierzy i być może miało takie sny, wglądy, doświadczenia mówiące o tym, że gdzieś tam coś kiedyś mogli przeżyć albo przeżywali coś i w śnie to bardzo mocno odczuwali. A więc takie rzeczy, elementy nie są naprawdę niczym dziwnym. Każdy zatem z nas chociaż raz w życiu tego snu takiego doświadczył. Regresja to też w pewnym sensie jest forma snu.
Oczywiście trochę inaczej to wygląda, ale bardzo przypomina to również sen, tylko taki trochę kontrolowany. Wszystkie te sny, sytuacje, które doświadczamy, wywołują u człowieka swego rodzaju niepokój i konsternację. Ale czy słusznie? Oczywiście odpowiedź znajdziemy wszyscy po śmierci. I tutaj jeszcze zaznaczę, że błędne jest myślenie, że ludzie się dzisiaj boją śmierci. To widać szczególnie u ludzi, którzy boją się właśnie tego covida i tak dalej, że sobie nie poradzą i tak dalej, że umrą i będzie czarna przepaść po nich. A tak naprawdę ja uważam, że śmierć jest błogosławieństwem, bo to jest śmierć, która na pewno zawsze po każdego przyjdzie. I to jest istota niefizyczna, która pomaga nam w tym trudnym przejściu. To tak, jak człowiek rodzi się z łona kobiety i wychodzi, widzi pierwsze światło, krzyczy. Tak samo po przejściu na drugą stronę.
Oczywiście tu z tej strony ma dłonie pielęgniarek, lekarza i tak dalej. I tak samo z tamtej strony mamy w pewnym sensie wsparcie śmierci. Więc ja raczej odbieram śmierć w sposób taki, że jest to wsparcie, raczej pomoc, a nie jakaś kostucha, która przyjdzie i będzie nas ciągnęła do jakiegoś piekła czy do jakiegoś osądu i tak dalej. Uważam, że każdy sam się rozlicza przed samym sobą. Ja miałem takie doświadczenia, gdzie byłem przed swoim własnym lustrem, przed swoją własną twarzą, przed swoją własną duszą, z którą rozmawiałem i pokazywała mi to, co dotychczas zrobiłem w swoim życiu. Więc dla mnie to tak wygląda, jeżeli chodzi o tą kwestię. Co zatem świadczy o tym, że nasza dusza już reinkarnowała? Osoby wierzące w wędrówkę świadomości wskazują dziewięć najbardziej powszechnych oznak. Pierwsza oznaka to: przeczuwasz więcej niż inni. Wspomniałem już o tym wcześniej i wynika to z doświadczenia, jakiego twoja dusza nabiera w trakcie wędrówki przez kolejne wcielenia.
To, co przeżyłeś w poprzednim życiu, pozwala ci postrzegać otoczenie w nieco inny sposób. Widzisz więcej, więcej czujesz i więcej przewidujesz, co jest zasługą coraz silniejszej intuicji. Z życia na życie stajesz się również bardziej świadomy. Poznajesz ludzi i uczysz się trafniej oceniać ich zachowanie i intencje. Kolejna oznaka to: już to gdzieś widziałeś. Tutaj was, drodzy słuchacze, odwołuję do przedostatniej audycji. Jest tu mowa oczywiście o déjà vu. To popularne zjawisko polega na silnym przekonaniu, że sytuacja, w której się w danym momencie znajdujemy, jest nam znana, że już kiedyś jej doświadczyliśmy. Takie krótkie przebłyski świadomości mogą być wywołane przez różne czynniki, na przykład przez zapach czy też dźwięk. Déjà vu to dość powszechne zjawisko, jednak u niektórych pojawia się częściej niż u innych.
Jest również bardziej intensywne i przenosi nas do wspomnień z poprzednich wcieleń. Jak zatem odczytywać takie znaki? To bardzo proste. Zbierając doświadczenie dusza próbuje nam przekazać jakąś wiedzę, której posiadanie może pomóc nam w życiu doczesnym. Warto takie sytuacje dobrze analizować. Po większą analizę zjawiska déjà vu zapraszam was do poprzedniej audycji. Tam poświęciłem, jak dobrze pamiętam, chyba dwie i pół godziny właśnie konceptom déjà vu, gdzie wszystko to próbowałem rozłożyć na drobniejsze czynniki. Kolejna, trzecia rzecz to: wiesz, co czują inni. Również o tym wspomniałem skrótowo kilka minut temu. I potrafisz się z tym utożsamiać.
Osoby posiadające starą duszę charakteryzują się bardzo rozwiniętą zdolnością do współodczuwania. Współczują, pomagają, dają wsparcie w trudnych sytuacjach. Często jednak, zanim zorientują się, jakie jest źródło tej dość intensywnej mocy, mija trochę czasu. W pierwszej fazie emocje innych mogą oczywiście mylić się z ich własnymi odczuciami. Rozróżniając te dwa tematy, uczymy się tak naprawdę w ciągu całego swojego życia wraz z nabywaniem własnych, kolejnych doświadczeń. Kolejny to: masz odczucia, że nie jesteś z tego świata, a w każdym razie miewasz takie poczucie. Masz wrażenie, że są sytuacje, do których zupełnie nie pasujesz. Masz wrażenie, że pochodzisz dosłownie z innej planety, że żyjesz w rzeczywistości, która nie jest twoja. Przeraża cię. Często czegoś ci brakuje, ale na dobrą sprawę nie potrafisz określić czego.
Dzieje się tak pomimo tego, że posiadasz wielu przyjaciół. Dobrze się z nimi rozumiesz, jednak niekiedy nie potrafisz oprzeć się wrażeniu, że nadajesz na trochę zupełnie innych falach, że wiesz więcej, jesteś dojrzalszy niż oni. Piąta rzecz to: czujesz pociąg do świata. W zależności od tego, jak starą jesteś duszą, możesz należeć do jednego z dwóch typów ludzi. Jedni lubią spędzać czas w samotności, poświęcając go na kontemplację i zgłębianie wiedzy. Drudzy z kolei czują niepohamowaną chęć poznawania innych kultur i zwiedzania świata. Ja osobiście, tak mi się przynajmniej wydaje, należę do tej pierwszej grupy. Obie grupy mają ten sam cel – poznawania siebie. Także drogi są naprawdę przeróżne. Potrzebują do tego innych okoliczności.
Ci, którzy uwielbiają podróże, nie potrafią usiedzieć za długo w jednym miejscu. Mają możliwość poznania siebie w dość ekstremalnych sytuacjach oraz w trudnych do przewidzenia warunkach. Ich dusze z kolei mogą zdobywać kolejne, bardzo różnorodne doświadczenia. Następnym, szóstym elementem jest to, że nie dla ciebie gadki o niczym. Czyli jednym słowem nie zajmujesz się pierdołami. Zdecydowanie bardziej cenisz sobie poważne i konkretne rozmowy. Takie, które mogą coś zmienić w postrzeganiu przez ciebie świata. Stare dusze uciekają od krótkich, niezobowiązujących rozmów. Szkoda im po prostu na to czasu. Unikają także obgadywania innych, obmawiania, traktowania ich bez szacunku.
Na przykład, jeżeli dana osoba nie traktuje tego poważnie, nie traktuje ciebie poważnie, to defektem traci po prostu ta osoba nią zainteresowanie. A co z kolei w trakcie kolejnych wcieleń, jakby przekazał też im własny duch. Reinkarnowane dusze ciągnie z kolei do ludzi, którzy mają pasję i od których można się czegoś nauczyć. Lubią przebywać w towarzystwie osób optymistycznie nastawionych do życia i takich, które potrafią dzielić się swoimi przemyśleniami. Siódma rzecz, która rozróżnia, to masz wspomnienia z poprzednich wcieleń. I to naprawdę nie jest żart, bo w niektórych kulturach, w których na przykład reinkarnacja stanowi podstawę wierzeń, przyjęło się, że stare dusze wracają w snach do swoich poprzednich wcieleń. To jest to, co powiedziałem wam wcześniej w jednym zdaniu. Teraz mamy potwierdzenie według badań. Widzimy w nich konkretne wspomnienia, doświadczamy silnych emocji i mocno je przeżywamy. Często też wracamy w snach do miejsc, w których w aktualnym życiu nigdy nie byliśmy, albo też do takich, które znamy z jakichś innych przekazów albo które, nie wiedzieć tak naprawdę czemu, wyglądają trochę inaczej.
Skąd zatem biorą się takie sny? To przebłyski naszej świadomości odwołujące się do poprzednich wcieleń. Numer osiem. Lubicie przebywać w samotności i na dodatek staracie się, aby takie chwile miały miejsca jak najczęściej. Wasza dusza uwielbia momenty, w których może się wyciszyć. Ceni je znacznie bardziej niż te spędzone w towarzystwie hałaśliwych znajomych, którzy najzwyczajniej w świecie was po prostu męczą. Właściwie starą duszę męczą. Zwłaszcza jeśli są to ludzie słabi psychicznie albo chorzy. Wasza dusza przyjmuje złą energię i pojawia się tutaj wtedy problem. Samotność jest dla takiej właśnie świadomości pewnym rodzajem detoksu, a więc oczyszczenia się.
Numer dziewięć. Czujesz irracjonalny lęk i tak naprawdę nie masz pojęcia, jaka jest jego geneza, ponieważ nigdy nie miałeś bezpośredniego kontaktu z obiektem tego właśnie lęku. Jednym słowem czujesz bojaźń. Przed czym, ale nie wiesz dlaczego i nie masz pamięci tego, że coś wtedy właśnie mogłeś odczuwać. Przykładowo, na przykład jeżeli panicznie boisz się latać samolotem, mimo że samolotem nigdy nie leciałeś, może to oznaczać, że w którymś z poprzednich żyć zginąłeś na przykład w katastrofie lotniczej. Inny przykład. W Radiu Paranormalium również gdzieś tam kiedyś u Sławka Bączkowskiego jeden ze starych słuchaczy dzwonił i wspominał, że zawsze miał bojaźń na przykład jeżdżenia pociągami. Jak się później dowiedział poprzez właśnie stosowanie wglądu w przeszłe życia, okazało się, że był maszynistą pociągu i zginął w wypadku. Takie oczywiście podświadome, ciężkie do wytłumaczenia lęki bywają często czymś w rodzaju ostrzeżenia od duszy i nie powinno się tego bagatelizować, a powinno się mieć to na uwadze. Czy zatem ty, drogi słuchaczu, kojarzysz u siebie powyższe symptomy?
Jeśli tak, jest wielce prawdopodobne, że właśnie twoja dusza już tu kiedyś była. I tak sobie przeglądam właśnie tutaj różne filmy o duchowości, ale wyskakują jakieś takie dziwne filmy. „Rozmowy z Bogiem” to jeden z takich filmów. Również jest na ten temat książka. „Siła spokoju”, „Niezgoda”, „Dzieło” to takie filmy. Tutaj jeszcze próbuję znaleźć coś na jakichś innych stronach. Tak właśnie patrzę, szukam. „Atlas chmur” też jest bardzo dobry film odnośnie duchowości, ale teraz tak na szybkiego będzie mi raczej ciężko. „Kolor duszy” też taki film był ciekawy, ale „Ta niebiańska przypowiednia” jest dość ciekawym też filmem. Film „Sekret” również ciekawy odnośnie duchowości oraz zmiany świadomości i też troszkę pokazujące nam te filmy właśnie, w jaki sposób gdzieś tam oczywiście się to wszystko odbywa.
Są to oczywiście też pewne wizje, ale i doświadczenia ludzi, którzy mieli takie właśnie doświadczenia związane z podróżami ducha. Tutaj jeszcze patrzę na czata. Iwona Grabowska. Grzesław, czyli chyba domniemam do mnie to. „Ale kiedyś zdarzyło mi się, że to był symbol. Zrozumiałam to po kilku dniach. Sama sobie zadałam więc zagadkę”. „Nasz dom”, film brazylijski. Może o ten chodzi? Tak, to chyba o ten właśnie film chodzi.
Edyta Et. Tak, „Nasz dom” to jest ten film. On parę lat ma i był naprawdę fajny. Przynajmniej mi się bardzo ten film podobał. Ja sobie tutaj szybko wkleję, czy to rzeczywiście o to chodzi. Oczywiście niezastąpiony nasz filmweb. Nie, to nie ten film, to jeszcze nie ten film, ale kojarzę ten film. Oglądałem ten film tak czy inaczej. 2018 rok. Nie, tamten film był troszkę starszy.
Także Edyto Et to nie ten film. Co do symboli. Co oznacza miecz? Wiecie co, ja tak odpowiadając tobie Marzeno, ja się nie uczę symboli na pamięć. Co oznacza na przykład tornado, tsunami, kiedy mamy we śnie. Od tego są senniki. Ktoś to kiedyś już spisał, skatalogował. Muszę okno zamknąć, za zimno. Także ja się tym nie zajmuję. Natomiast kiedy mam jakiś taki sen, który mocno mnie wyrywa z butów, to sam sięgam po takie książki, ale szukam tylko kontekstu.
Natomiast później już sam sobie analizuję, bo przecież najlepszym analizatorem jesteśmy my, bo to my żeśmy śnili i wiemy, co mieliśmy w tym śnie, więc możemy tylko się ukierunkować na pewną stronę doświadczeń czegoś, co doświadczyliśmy. Natomiast i tak musimy my przerobić daną sytuację. Okej, to o aparatach rozmawiacie. Marzena Lus: „Sny są dobre, zawsze z nich można coś wynieść i je powykminiać”. Danusia 593: „Sen na jawie. Czy to skrót reinkarnacji?” Ciekawe pytanie. Sen na jawie. Czy to skrót reinkarnacji? Jest coś takiego jak sen na jawie. Nawet ja miałem kiedyś parę razy takie coś i o tym nawet też Jarosław Bzoma wspominał.
Zresztą Zbyszek Mrugała też o tym mówił. Miałem coś takiego, że dosłownie na ułamek sekundy przenosimy się jakby w inne miejsce. Nie wiem, może to choroba psychiczna jakaś, nie wiem. Ale podobno jest na to padaczka urojeniowa to się chyba nazywa. Jak dobrze Jarek Bzoma wspominał o tym. „Czy ma pan dowody na to, że po śmierci mamy wsparcie?” Maciej Białasek. A jakie mam mieć dowody? Na OBE też podobno nie ma dowodu, chociaż są już urządzenia, które w jakiś sposób potrafią nam pokazać, że coś jednak jest po tej drugiej stronie. Kościół też nie ma dowodów na to, że jest Bóg albo niebo czy piekło, czy czyściec nawet. Wszystko jest oparte na wierze.
Pewnych rzeczy nie da się wytłumaczyć na nasz zwykły ludzki rozum. Marzenka Lu odpowiedziała: „Macieju, a jakie dowody byś chciał? Zdjęcie? Są tylko nasze doświadczenia jako dowód”. Słuchaczka niżej odpowiedziała słuchaczowi. Edyta Ed: „Myślę, że dowodów na to nie ma, ale od czego ma się wiarę?”. Słuchacz Maciej Białaszek odpisał: „Ach”. Mata Hari: „Jako dziecko miałam bardzo często déjà vu”. „Ja do tej pory mam” – odpisuje Marzena Lu. Danusia 593: „Mam wrażenie, że my, czyli 70, 80 słuchaczy na czacie jesteśmy wyjątkowo inni duchowo”.
Okej. Tak, to może być ten z 2010 roku, Marzena Lu. „Nasz dom”, starszy, bo ma już parę ten lat ten film. Może być tak. Ja gdzieś go oglądałem w 2011, 2012 roku. A może i 2010. To już ten czas szybko leci. Tak, to może być ten film z 2010 roku. Dobrze, to jak już jestem, to od razu przeklikam tutaj, żeby już od razu dać odpowiedź, czy to rzeczywiście ten film z 2010 roku. Tak, to jest to.
Egoistyczny lekarz umiera i trafia do miejsca przypominającego niebo. To jest właśnie ten film. Film nazywa się „Nasz dom” z 2010 roku, a słuchaczka Marzena Lu wygrywa nagrodę główną. Oczywiście w żarcie to powiedziałem. Dobra, to jeszcze może o tym domie dusz, jak to u mnie wyglądało. Oczywiście podróży takich miałem sporo, gdzie trafiałem do miejsc, w których było mi mówione, pokazywane, że jestem w domie dusz i to było mocno akcentowane. Natomiast jedną szczególną podróż miałem. To była podróż, że wyglądało to dokładnie jak mistyczna wieża Babel. Nawet przekrzywiona była. Było mnóstwo okienek.
Co ciekawe, były to pomieszczenia, w których było łóżko, jedno okienko. To były jednopokojowe pomieszczenia wydłużone w kierunku do środka tej wieży. Natomiast w moim przypadku było to, że kiedy ja wszedłem tam, było mi to mocno akcentowane, że to jest dom dusz. Co ciekawe, tych okienek od ziemi do chmur, bo ta wieża jeszcze w chmury bardziej wchodziła, było miliony. Ta wieża była przeszeroka, przeduża, przeogromna. Chmury nie były na poziomie, na ziemski rozum mówiąc, dwa, trzy kilometry w górę, tylko były bardzo wysoko, więc ta wieża była bardzo wysoka. O, na slajdzie jest nawet. Jak sobie wejdziecie, słuchacze, na radiodreamtime.com, to nawet na slajdzie na głównej stronie jest malowidło zrobione specjalnie dla mnie. Oczywiście to jest wizja artystyczna przedstawiająca moje sny, natomiast to jest zrobione na zamówienie. I tu właśnie jest taka wieża Babel po lewej stronie na tym slajdzie umieszczona, jak i również statki oznaczające świadomości na tym wzburzonym morzu.
Również tutaj jest pokazana taka, tylko że akurat jest lekko skrzywiona, ale de facto powinna być bardziej skrzywiona. To mi koleś malował akurat nie akwarelą, tylko sprayami w Kołobrzegu w 2019 roku. Nie, 2020. Dobrze mówię. Wtedy jeszcze można było normalnie wychodzić bez maseczek. Gościu mi to malował i ta wieża była wielopoziomowa. Były to takie dosłownie wydłużone małe kitki. Ja w tym domu widziałem siebie również, byłem niskiego wzrostu i również nadawałem przez radio. Natomiast kiedy chodziłem, bo można było tam rzeczywiście chodzić, a bardziej latać niż chodzić I przemieszczać się pomiędzy różnymi pomieszczeniami. Tam byli również ludzie, których znałem.
Nawet moja rodzina fizyczna była w tym tym, czy też grupy tych dusz. Im wyższy poziom był, tym był większy poziom dostępu do źródła. Tak to było mi mówione i przekazywane. Ja mieszkałem na kilku przedostatnich piętrach od tej chmury. Ta chmura była fioletowa. Chmury były fioletowe. Nie było trawy zielonej. Trawa miała jakiś inny kolor, taki szarawawy. Generalnie tam była cisza, spokój, skupisko w jednym miejscu wielu dusz. Oczywiście mówię o projekcji, że tak to było w projekcji mi pokazane.
Ja nie miałem dostępu powyżej tej chmury. Tam wchodziło się już na zupełnie inny poziom i level i tak było mi to cały czas przedstawiane, że ja nie mam do tego dostępu. Ja nie mam do tego dostępu. Tutaj widzę, że przerwało transmisję i znowu połączyło. Także ja nie miałem do tego dostępu, natomiast mówione mi było, że tam się wchodzi na zupełnie już inny, wyższy level, inny świat. Natomiast jeszcze tak o okolicy. Okolica była bardziej czarno-biała, szarawa. Nie było tam kolorystyki jako takiej. Natomiast na zewnątrz nie było widać żadnego światła typu słońce czy coś tego typu. Natomiast kiedy wchodziło się do tego domu dusz, do takiej mistycznej wieży Babel, tam już wyglądało zupełnie inaczej i było tam dużo złota, srebra, ale szczególnie złota.
Wszystko świeciło takim blaskiem złocistym. Bardzo czysto było. Ściany nie wyglądały jak 21-wieczne budownictwo. Było, bo było, ale nie były szczególnie piękne te ściany. Miałem tam tapczan, łóżko, stolik jakiś, umywalka była, jakiś piecyk gazowy, coś tego typu rzeczy. Oczywiście można sobie teraz zadać pytanie, czy to rzeczywiście była podróż do domu dusz, czy to tylko była kolejna projekcja moja w moim umyśle, czy też jakiś zwykły świadomy sen. Natomiast ja oczywiście wszystkiego wam też nie powiem. Tam było dużo rzeczy prywatnych dotyczących mnie, natomiast wiele razy mi to było podkreślane i mówione, że jest to właśnie ten dom dusz. Co ciekawe jeszcze, miałem gości, przychodzili do mnie różni goście. Tam było też konsolidium spotkań różnych istot.
Nie tylko ludzi w formie humanoidalnej. To były też tak zwane te szaraki, ale one były spokojne, nie były burzliwe, tylko normalnie się z nimi rozmawiało. Niektórzy byli dziwnie naprawdę pokręceni, w sensie, że mieli też charakterki, ale też i z wyglądu wyglądały różnie. I oczywiście tu się pojawia pytanie, czy rzeczywiście to był ten dom dusz, czy tak jak wspomniałem wcześniej jakaś projekcja. To są tak silne emocje i tak silne doznania, które tkwią w pamięci już na lata i pamięta się to dosłownie tak, jakby to było przed sekundą. Nie umyka to z pamięci, gdzieś tam hardkorowo zapisane jest w tym naszym umyśle. Więc ja mam przekonanie, że rzeczywiście to był ten dom dusz i później w swoich już innych podróżach otrzymałem odpowiedź odnośnie tego, co było ponad tymi chmurami. Nawet widziałem to, było mi pokazane, ale to już dopiero po kilku latach później było mi to pokazane. Nawet leciałem. To był taki tunel, którym się leciało.
To znaczy tak: wieża urywała się tak czy inaczej. Oczywiście od spodniej strony, kiedy gdzieś tam stałem w locie, w powietrzu i patrzyłem w chmury, to widać było jakby ta wieża wbijała się w chmury i przechodziła tam wyżej i było widać te dalsze poziomy. Natomiast kiedy później, już po jakichś dwóch, trzech latach, kiedy dostałem taki dostęp w ten wyższy level, to już po prostu było przejście w inny świat. Tam już tego nie było widać, połączenia tej wieży. Czyli była kolejna stworzona iluzja, iluzja maskująca. A później, jak się tam wlatywało, to był właśnie taki fajny wir, ale taki bardzo wolno się poruszał. Światełko było widać oczywiście. To tak jak na przykład choćby David Icke o tym wspomina: patrzenie przez tą jakby lupę. Bardzo podobne doznanie miałem. Jakby świadomość patrzyła, to oko patrzyło niżej przez lunetę.
Takie były właśnie wrażenia, ale też w tym kłębie chmur jeszcze często wylatywały różne postacie, istoty. Machały mi ręką, jakby się witały, jakby mnie pozdrawiały, żegnały, że wiedzą, że gdzieś tam dalej lecę i że trzymają kciuki na tej zasadzie, że po prostu życzą mi szczęścia i powodzenia w realizacji danej misji, bo tak to by można było określić. Tu mam jeszcze parę materiałów, ale wydaje mi się, że chyba już na tym zakończymy, bo już w sumie dwie i pół godziny audycja. Ja trochę wypadam z rytmu, jakby nie patrzeć. No dobra, to w takim razie chyba na dzisiaj będzie tyle. Mam jeszcze oczywiście tutaj materiały, ale z drugiej strony nie chcę wam czytać książek. Wolę jednak z głowy coś powiedzieć. Także podróże ducha, duszy są bardzo ciekawym elementem. Przynajmniej w moim życiu wniosły bardzo dużo. Ukształtowały też mnie w pewnym sensie.
To, że zmieniłem całkowicie podejście do życia, styl, mniejsze przyciągnięcie czy też rezonowanie z tą sferą materialną. Oczywiście to jest potrzebne, bo to jest doświadczenie, to też trzeba w tym uczestniczyć. W końcu po coś żeśmy tu wszyscy poschodzili. Po to, żeby doświadczać czy też pomagać innym w doświadczaniu pewnych rzeczy, które mają w realizacji swoich planów. Oczywiście niektórzy twierdzą, że wszystko jest zaplanowane. Ja uważam, że nie. Nawet tak inteligentna istota boska jak dusza nie jest w stanie wszystkiego przewidzieć. Zresztą co to by była za zabawa, gdyby wszystko wiedziała? Jesteśmy częścią większego planu, większej części. Wzniosła się dość sporo wysoko świadomość ludzi na dzisiejszym poziomie.
Mamy tak wielki przepływ informacyjny, co oczywiście dla tego systemu jest bolączką. Strzelanie sobie w kolano. No ale cóż, tak ma być. Musimy się rozwijać, lecieć do przodu i wyciągać oczywiście wnioski tak, aby realizować swoje cele i życiowe plany. Jeżeli ktoś chce być bogaty, mieć 50 tysięcy jachtów, 20 tysięcy samochodów, to jest jego sprawa. Ja w tym nie widzę naprawdę żadnego problemu. Natomiast ja mam troszkę swoją prywatną ścieżkę zupełnie inną i jak każdy mam też obawy, wątpliwości, czy na dobrą kartę postawiłem. No ale coś trzeba wybrać. Tutaj jeszcze popatrzę na czata. Tutaj wysłałem wam linka na film web, żebyście sobie zobaczyli ten film, o czym on tam mówi, a później sobie możecie gdzieś tam znaleźć na Netflixie pewnie czy na CDA.
Więc tam powinno chyba się to znajdować. Tutaj jeszcze Danusia 593: „Dziękuję za wszelkie szczere odpowiedzi. Cieszę się, że dziś tu byłam. Następnym razem poruszę temat czarnych, którzy dusze przyłapują.” Z tymi czarnymi, ciemnymi to też jest ciekawa sprawa. Tak, są takie istoty, postacie. Ale wiecie co? Mi się wydaje, że to jest tylko w tym astralu przyziemskim. Tam dalej, kiedy już mamy to spotkanie ze swoją duszą, rozmowę, przeglądy żyć, swój rachunek sumienia, sprawdzenie jeszcze po tej drugiej stronie, to tam zostajemy sami tak naprawdę. Czujemy się wolni. Jesteśmy wolną duszą z wszelkimi możliwościami.
Jesteśmy bardziej otwarci na poznawania, doznawania, odczuwania, współistnienia, brania udziału w jakimś wielkim procesie kosmicznym i to jest bardzo mocno odczuwalne. Tam przypominamy sobie nagle wszystko. Nic nie jest dla nas wielką tajemnicą. To tylko tutaj to złudzenie iluzoryczne, ziemskie jest właśnie takie przytłaczające i przyciągające, obniżające nasze wibracje. Ale wszyscy sobie wybraliśmy te drogi tylko właśnie po to, żeby zrealizować konkretne cele i zarówno podnoszące świadomość naszą jednostki, jak i też całości, bo wpływ jednostki ma wpływ na całość. Marzena Lu: „Też tak myślę. Oni pokazują się tylko tym, co na początku są i nie kumają jeszcze wszystkiego”. Tak, przynajmniej ja mam takie doświadczenia swoje, że kiedy oni skumają, że ty odkryłeś swoją potęgę, potęgę swojej duszy, swojego jestestwa, oni nie są w stanie nic zrobić. Dosłownie nie. „Nie ma jak to w OOBE.
Jesteś wolny” tak napisał Artur Morański. Kochani, kończę na dzisiaj. Mam remont w domu, mam generalny remont w domu, więc nie wiem, czy za tydzień audycja będzie. Proszę was, żebyście zerkali w ramówki. Jak dam radę, to będzie. Mam sny i chciałbym za tydzień zrobić audycję periskopową ze snami słuchaczy. Cały czas mi tutaj przybywają te sny. Skończyłem ostatnio bodajże chyba na listopadzie, a mamy już marzec, więc tych snów mam sporo i myślę, że w następnym tygodniu postaram się, naprawdę postaram się, a jeżeli nie to może zmontuję podcast, ale lepiej chyba jakby było na live, bo co live to live. Więc postaram się w następnym tygodniu tę audycję zrobić, ale zerkajcie na ramówki, żeby nic tam nie umknęło wam. Dziękuję za dużą obecność.
Było 140 słuchaczy na live dzisiaj z różnych źródeł, ale łączna suma około 140 słuchaczy. Co dziwne na YouTubie było bardzo dużo. Dziękuję również. Tak, remont jest strasznie upierdliwy, a robi się to na raty, bo też ludzie mieszkają i tak dalej. Jeszcze nawet w połowie nie jestem, więc trochę to zejdzie. Natomiast tak jak wspomniałem dzisiaj było sporo słuchaczy, na YouTubie było bardzo dużo. Chyba tyle jeszcze nigdy nie było w czasie trwania moich audycji. Tutaj zapraszam was oczywiście do kolejnych audycji „W czas snu Periscope”. Audycja „W punkt” zastanawiam się, czy będę ją kontynuował z tego względu, że nie chcę brać udziału w sianiu tej całej propagandy, która dzisiaj jest, więc muszę się jeszcze nad tym zastanowić albo zmienić formę. Zapraszam was do Radia Paranormalium, Radia Cenzura.
„Trójka bez Ternika” pojawi się w ciągu najbliższych kilku dni. Nie miałem możliwości wczoraj streamowania ani nagrania, więc będzie troszkę opóźniona. Jak tylko Edek wrzuci audycję, to zaraz wrzucę również w archiwa Radia Dream Time. Albo Marcin to może wrzuci, bo ma dostęp do dysku, więc Marcin to zrobi, a ja ewentualnie zrobię tylko transmisję na YouTube. Zapraszam do odwiedzenia Radia Dream Time strony. Tam się wiele nie dzieje, ale staram się coś tam zawsze wrzucić, upiększyć, podmalować stronę, żeby to jakoś ładniej, przejrzyściej wyglądało. Co jeszcze tutaj chciałem powiedzieć? Tak jak wspomniałem za tydzień, już sobie zapisałem w notesie, będzie audycja „Poprzednie wcielenia a podróże niefizyczne”. Tutaj będę się skupiał, nie wiem, czy zdążę to zrobić w jedną audycję. Gdyby nie, to podzielę to na dwie audycje.
Jan Kowalski: „Najlepszymi uzdrowicielami jesteście sami. Musicie tylko zacząć się zdrowo odżywiać, pożywnie myśląc nawet jak wam coś nie idzie tak, jak byście chcieli. Skierujcie wtedy myśli na co innego”. I tym zakończę akcentem dzisiejszą audycję. Na koniec jeszcze utwór muzyczny „Sweet Somebody”. A na dzisiaj to tyle. Ja z wami się żegnam. Spokojnych, świadomych, kolorowych snów i nasyłajcie sny. Trzymajcie się. Bądźcie zdrowi w tych szalonych czasach.
Do następnego razu. Cześć. Projekt i realizacja .