Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!

SŁUCHAJ
ZALOGUJ SIĘ
ZAMKNIJ
Radio Paranormalium - zjawiska paranormalne - strona glowna
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum
Teoria Chaosu

Teoria Chaosu

Odcinek: Teoria Chaosu Live 2012-01-20
Planned Obsolescence, czyli ciemna strona kapitalizmu

Streszczenie odcinka

Audycja poświęcona jest zjawisku planned obsolescence, czyli planowanej nieprzydatności lub planowanemu skracaniu okresu użytkowania produktów. Prowadzący przedstawia je jako mechanizm, w którym urządzenia i towary projektuje się tak, aby zużywały się, psuły albo traciły funkcjonalność wcześniej, niż wynikałoby to z możliwości technicznych. Celem ma być wymuszenie kolejnych zakupów i podtrzymywanie popytu. Rozmówcy podkreślają, że nie zawsze chodzi o dosłowne zaprogramowanie awarii: czasem jest to zastosowanie słabszego elementu, ograniczenie możliwości produktu, brak części zamiennych, utrudniona naprawa albo szybkie zastępowanie starszego modelu nowym. W rozmowie rozróżniono dwa rodzaje planowanej nieprzydatności. Pierwszy polega na ukrywaniu przed klientem ograniczonej trwałości produktu i jest oceniany jako oszustwo. Drugi jest jawny i wynika z uzgodnionych warunków użytkowania, na przykład czasowej licencji na oprogramowanie albo produktu, którego niższa trwałość została wyraźnie przedstawiona jako element niższej ceny. Problem pojawia się wtedy, gdy producent nie informuje o zastosowanych ograniczeniach, a konsument dowiaduje się o nich dopiero po zakupie lub po upływie gwarancji. Prowadzący i jego rozmówcy wiążą planned obsolescence z funkcjonowaniem współczesnego kapitalizmu, który ich zdaniem opiera się na stałym wzroście sprzedaży i konsumpcji. Gdyby towary były znacznie trwalsze, klienci wymienialiby je rzadziej, co ograniczałoby obroty producentów. W tym ujęciu krótsza żywotność produktów staje się sposobem podtrzymywania koniunktury, zatrudnienia i przepływu pieniędzy w systemie opartym na kredycie. Rozmówca przedstawiający perspektywę ekonomiczną zaznacza jednak, że taki mechanizm nie wynika z wolnego rynku, lecz z jego ograniczenia przez państwowe regulacje, monopole, oligopole i powiązania korporacji z instytucjami publicznymi. Jego zdaniem na autentycznie konkurencyjnym rynku firma produkująca trwalsze towary mogłaby zdobywać klientów, natomiast w rzeczywistości wejście na wiele rynków utrudniają wymogi administracyjne, patenty, koszty kapitału i przewaga dużych podmiotów. Istotnym elementem dyskusji jest spór o odpowiedzialność konsumentów. Z jednej strony rozmówcy wskazują, że klienci ulegają modzie, reklamie i presji społecznej, kupując nowe ubrania, telefony czy samochody nie dlatego, że stare przestały działać, lecz dlatego, że wyszły z mody albo nie pozwalają już podkreślać statusu. Z drugiej strony podkreślają, że konsument często nie ma rzeczywistego wyboru, ponieważ wszystkie główne firmy oferują podobnie nietrwałe produkty, a niezależni producenci nie są w stanie konkurować z korporacjami. Reklama ma nie tylko informować o towarze, lecz także tworzyć poczucie potrzeby i przekonywać, że używanie starszego produktu świadczy o biedzie lub braku prestiżu. Wspomniano również o reklamie podprogowej i działalności adbusterów, choć ten wątek pozostawiono jako temat odrębny od planowanej nieprzydatności. Rozmówcy omawiają historyczne korzenie tego pojęcia. Wskazują, że praktyki ograniczania trwałości były stosowane już wcześniej, między innymi przy produkcji statków i innych wyrobów przemysłowych, lecz na szerszą skalę rozpowszechniły się wraz z masową produkcją. Termin planned obsolescence miał zostać użyty przez Bernarda Londona w 1932 roku w eseju „Ending the Depression Through Planned Obsolescence”, w którym proponowano skrócenie okresu użytkowania produktów jako sposób na pobudzenie gospodarki podczas wielkiego kryzysu. W latach pięćdziesiątych ideę tę miał popularyzować projektant przemysłowy Brooks Stevens. Zgodnie z przywoływanym w audycji rozumieniem nie chodziło wyłącznie o awarie, lecz również o projektowanie produktów tak, aby szybko się dezaktualizowały pod względem wyglądu, funkcji lub zgodności z nowymi standardami. Najwięcej uwagi poświęcono żarówkom. Prowadzący przywołuje przykład żarówki znajdującej się w Livermore w Kalifornii, która ma świecić od ponad stu lat. Wspomina także o dawnych żarówkach firmy Shelby Electric Company, kojarzonych z wynalazcą Adolphem Chaillet, oraz o żarówkach produkowanych przez firmę Narva w Niemczech Wschodnich. Na tej podstawie formułuje tezę, że wcześniejsze konstrukcje mogły być znacznie trwalsze od współczesnych. Jako przykład zmowy producentów wymienia Phoebus Cartel, utworzony w 1924 roku przez firmy takie jak Osram, Philips, Tungsram, Associated Electrical Industries, Compagnie des Lampes i General Electric. Kartel miał doprowadzić do ograniczenia deklarowanej żywotności żarówek z około 2500 do 1000 godzin. Wątek żarówek wywołuje jednak najostrzejszą polemikę. Jeden z rozmówców, elektronik z wykształcenia, wyjaśnia, że dłuższa żywotność może oznaczać znacznie mniejszą jasność i niższą sprawność świetlną. Żarnik pracujący w wyższej temperaturze świeci jaśniej, ale szybciej się zużywa; grubszy lub mniej obciążony żarnik może działać dłużej, lecz zapewnia słabsze światło i może zużywać więcej energii w przeliczeniu na uzyskaną jasność. Prowadzący przyznaje, że ten argument może dotyczyć części przywoływanych przykładów i deklaruje potrzebę sprawdzenia parametrów żarówki z Livermore, zamiast opierania się wyłącznie na jej długim czasie pracy. Spór nie rozstrzyga jednak zasadniczej kwestii: prowadzący uważa, że konsumenci powinni mieć możliwość wyboru między żarówką bardzo wydajną, lecz krótkowieczną, a mniej wydajną, ale działającą przez wiele lat. W dyskusji pojawia się także unijny zakaz sprzedaży części tradycyjnych żarówek o większej mocy. Jedni uczestnicy uzasadniają go względami energooszczędności i rozwojem nowych technologii, inni widzą w nim skutek lobbingu koncernów, które zainwestowały w świetlówki kompaktowe, halogeny i diody LED. Krytykowano jakość światła nowych źródeł, zwłaszcza świetlówek kompaktowych i części LED-ów, ich widmo, migotanie oraz wpływ na komfort pracy i fotografię. Wskazywano też na zawartość rtęci i innych substancji w świetlówkach kompaktowych oraz na problemy z ich utylizacją. Rozmówcy podkreślali, że produkt reklamowany jako energooszczędny powinien być oceniany nie tylko przez pryzmat zużycia prądu podczas działania, lecz także energii i surowców wykorzystanych do jego produkcji oraz kosztów środowiskowych utylizacji. Kolejne przykłady dotyczą odzieży, elektroniki i motoryzacji. W przypadku nylonowych rajstop firmy DuPont przywołano historię, według której początkowo produkowano materiał wyjątkowo odporny na rozdarcia, a następnie inżynierowie mieli celowo obniżyć jego trwałość, aby zapewnić stałą sprzedaż. W elektronice wymieniono odtwarzacze CD Samsunga, w których awarie miały następować krótko po zakończeniu gwarancji, oraz iPody z bateriami zaprojektowanymi na około osiemnaście miesięcy. Wspomniano, że w sprawie baterii iPodów producent przegrał w Stanach Zjednoczonych postępowanie sądowe i musiał wypłacać odszkodowania. Jako przykład ograniczania naprawialności podano drukarki, w których oprogramowanie lub chip może sygnalizować konieczność wymiany kartridża albo blokować urządzenie mimo jego technicznej sprawności. Omawiano też samochody, szczególnie rosnącą liczbę podzespołów elektronicznych, trudny dostęp do części i konieczność korzystania z autoryzowanych serwisów. Zdaniem rozmówców starsze samochody, telewizory, magnetowidy i lodówki często działały dłużej, ponieważ ich konstrukcje miały większy zapas trwałości, podczas gdy współczesne urządzenia są bardziej „wyżyłowane” pod względem wydajności i kosztów produkcji. Nie każdy przypadek szybkiego zużycia uznano jednak za dowód celowego działania. W odniesieniu do nowoczesnych samochodów elektrycznych wskazywano, że część usterek może wynikać z niedojrzałości technologii, a nie z planowanego psucia. Podobnie krótsza trwałość niektórych podzespołów może być konsekwencją dążenia do mniejszej masy, wyższej sprawności, niższych kosztów lub większej mocy. Ostatecznie rozmówcy zgodzili się, że planned obsolescence rzeczywiście występuje, ale nie należy automatycznie przypisywać jej każdej awarii ani każdej różnicy między dawnymi i nowymi produktami. W dalszej części audycji zjawisko rozszerzono na żywność i książki. Jeden z rozmówców wskazuje, że w Wielkiej Brytanii produkty są często wycofywane ze sprzedaży po dacie „best before”, mimo że nie musi ona oznaczać faktycznej utraty przydatności. Duża część jedzenia ma być wyrzucana przez supermarkety, ponieważ model biznesowy uwzględnia straty wynikające z niesprzedanych towarów. Podobny mechanizm ma występować w wydawnictwach: nadwyżki książek, które się nie sprzedały, zamiast zostać przecenione, są niszczone lub mielone, aby nie obniżać cen i nie osłabiać pozycji rynkowej wydawcy. Rozmówcy traktują te praktyki jako szerszy wariant produkowania nadmiaru i niszczenia niesprzedanych dóbr w imię utrzymania marży. Krytyka obejmuje również wielkie sieci handlowe i korporacyjny model zarządzania. Małe sklepy, prowadzone przez właścicieli znających lokalnych klientów i dostawców, przedstawiono jako bardziej elastyczne oraz nastawione na naprawę i sprowadzanie konkretnych części. Duże sieci mają być natomiast podporządkowane wynikom giełdowym, prognozom wzrostu i oczekiwaniom inwestorów. Rozmówcy twierdzą, że wycena spółek opiera się często na przyszłych, hipotetycznych zyskach, co pozwala zaciągać kolejne kredyty i rozwijać działalność niezależnie od rzeczywistej wartości posiadanych sklepów czy produktów. W tak skonstruowanym systemie nieustanny wzrost staje się koniecznością, a ograniczanie trwałości towarów jednym z narzędzi podtrzymywania sprzedaży. W audycji pojawia się również teza, że planowana nieprzydatność prowadzi do nadmiernego zużycia surowców, produkcji odpadów i przenoszenia problemów środowiskowych do biedniejszych krajów. Krótkowieczne urządzenia elektroniczne, samochody, baterie, drukarki i źródła światła szybko stają się śmieciami, których naprawa bywa nieopłacalna lub niemożliwa z powodu braku części. Wspomniano o eksporcie odpadów do krajów rozwijających się oraz o zanieczyszczeniu wód i gleby. Krytyka dotyczy więc nie tylko kosztów ponoszonych przez konsumenta, lecz także marnowania energii i materiałów oraz społecznych konsekwencji modelu produkcji nastawionego na ciągłą wymianę. Ważną część rozmowy stanowi poszukiwanie sposobów ograniczenia tego zjawiska. Jako podstawowe działania wymieniono kupowanie bez pośpiechu, porównywanie parametrów i cen, czytanie opinii, korzystanie z forów specjalistycznych oraz wybieranie produktów o dobrej reputacji. Zachęcano do naprawiania rzeczy, kupowania używanego sprzętu, korzystania z produktów odnowionych i wspierania lokalnych rzemieślników oraz małych firm. Wspomniano o samodzielnych naprawach, wymianie części i dzieleniu się instrukcjami w internecie. Konsument może też bojkotować producentów, którzy oferują nietrwałe towary, oraz nagłaśniać informacje o wadliwych produktach. Rozmówcy przyznają zarazem, że bojkot ma ograniczoną skuteczność, gdy większość rynku kontrolują podobne korporacje, a niezależnym firmom trudno uzyskać dostęp do reklamy, dystrybucji i finansowania. Za alternatywę dla globalnych oligopoli uznano rozwój lokalnej, rodzinnej i spółdzielczej przedsiębiorczości, a także większą kontrolę mieszkańców nad usługami komunalnymi. Dyskutowano, czy prywatny monopol zawsze jest lepszy od przedsiębiorstwa publicznego. Jako przykład przywołano prywatyzację wodociągów, która może zwiększać sprawność zarządzania, ale jednocześnie pozwalać monopolistycznej firmie podnosić ceny, ponieważ odbiorca nie ma realnej możliwości rezygnacji z wody. W ocenie uczestników własność prywatna nie gwarantuje uczciwości, jeśli została zdobyta dzięki przywilejom, dotacjom, patentom, przejęciu infrastruktury lub wpływom politycznym. Dlatego postulowano rynek dostępny dla małych podmiotów, bez szczególnych przywilejów dla korporacji i bez podporządkowywania państwa interesom największych firm. Pod koniec audycji prowadzący przywołuje wypowiedź Jacques’a Fresco, który przedstawia planowaną nieprzydatność jako celowe projektowanie telefonów, silników i innych urządzeń tak, aby psuły się po określonym czasie. W jego ujęciu jest to forma przestępczego działania, choć wszyscy uczestnicy systemu są w pewnym stopniu uwikłani w jego reguły. Ostateczny wniosek rozmówców jest bardziej umiarkowany: potrzebna jest świadomość problemu, krytyczne podejście do reklam i deklaracji producentów, możliwość naprawy oraz realny wybór między produktami o różnej trwałości. Spór o to, czy źródłem problemu jest sam kapitalizm, państwowa regulacja, korporacyjny monopol czy zachowania konsumentów, pozostaje nierozstrzygnięty, ale uczestnicy zgodnie uznają, że produkowanie rzeczy krótkowiecznych wyłącznie po to, by wymusić kolejne zakupy, jest szkodliwe ekonomicznie, społecznie i środowiskowo.
(rozwiń streszczenie)

Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!

Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.

Kopiowanie i umieszczanie naszych treści na łamach innych serwisów jest dozwolone na zasadach opisanych w licencji.
▼ Wyświetl transkrypcję ▼
Powiadomienia Web Push o nowościach w Radiu Paranormalium
Nie przegap żadnych nowości! Już dziś zapisz się na nasz newsletter emailowy lub włącz powiadomienia w przeglądarce, aby być na bieżąco z najnowszymi artykułami i audycjami.


Dodaj komentarz
Twój nick:
E-mail:


Powiadamiaj o odpowiedziach na mój komentarz. Do wysyłania powiadomień potrzebny jest poprawny adres e-mail (nie będzie publicznie wyświetlany).