[00:01] - Teoria chaosu. Witajcie bardzo gorąco i serdecznie. To jest audycja Teoria chaosu, jak co piątek po północy. Dzisiaj mamy 31 sierpnia, właściwie już 1 września i to jest data bardzo znacząca w historii Polski. Jest to rocznica wybuchu II wojny światowej, ale to pewnie wszyscy z was wiedzą. Natomiast dzisiaj będziemy mówili o tajemnicach, o których nawet historycy boją się pomyśleć. Będzie z nami wyjątkowy gość, także za chwilę się z panem Igorem Witkowskim połączę. A to jest audycja o spiskach i rzeczach niewyjaśnionych. Natomiast często jest o rzeczach absolutnie nie mających wspólnego nic ze spiskiem, takich rzeczach nie do końca wyjaśnionych, ale też ciekawych różnych historycznych rzeczy. Także ja tutaj będę się z panem Igorem próbował połączyć.
Dzisiaj mam problem niestety ze sprzętem, także nie będę mógł odbierać większości telefonów, ale piszcie na czacie i piszcie na Skypie, na czacie skypowym też, radioanafali.com pytania do pana Igora. I ja się spróbuję połączyć z panem Igorem i za chwilkę wracam. Witam panie Igorze, jesteśmy już na antenie. Panie Igorze, słyszy mnie pan?
[03:16] - Tak, słyszę.
[03:17] - Bardzo dobrze. Też pana dobrze słyszę. Troszkę może muzykę przyciszę. To tak na wstępie chciałbym może pana przedstawić, bo nie wszyscy słuchacze, myślę, że większość jednak zna pana i nie raz czytało czy pana artykuły, czy książki, ale jednak może są tacy słuchacze, którzy nie znają pana, to przedstawię w kilku słowach, że jest pan, mógłbym powiedzieć, światowej sławy badaczem problematyki II wojny światowej od strony III Rzeszy, aczkolwiek też o różnych takich tajemnicach, które bardzo niewielu historyków bada. I także napisał pan takie książki jak „Supertajne bronie Hitlera”. Osiem tomów chyba, z tego, co pamiętam. Tak, osiem tomów. „Prawda o Wunderwaffe”, czyli o tej takiej super broni hitlerowców, „Nowa prawda o Wunderwaffe” i oczywiście dziesiątki innych, bo tutaj mam całą listę pana książek i naprawdę znaczna część tych książek dotyczy problematyki II wojny światowej. I tak sobie myślę, że to jest chyba taki najbardziej temat, tak statystycznie rzecz biorąc, pana interesujący. Czy się mylę?
[04:46] - Im dłużej się tym zajmuję, tym bardziej on jest dla mnie fascynujący, bo tym więcej ciekawych rzeczy wychodzi na światło dzienne. Takie ja mam wrażenie przynajmniej. Aczkolwiek generalnie najbardziej mnie interesuje w ogóle problematyka naszej cywilizacji. Ale z czasem okazało się, że III Rzesza też zawiera ciekawe informacje na ten temat. To znaczy z jednej strony była to taka cywilizacja alternatywna, a z drugiej strony w tej historii znajdujemy mimo wszystko pewne klucze do tego, co będzie w przyszłości. Ale nie będę może uprzedzał wypadków.
[05:32] - Tak. I problem II wojny światowej jest to w Polsce problem taki historyczny mocno, gdzie wszystkich Polaków, może oczywiście nie dzisiaj mieszkających, ale naszych dziadków na przykład, rodziców, ta problematyka na pewno dotknęła, jeśli żyli w tamtych czasach i pamiętają. Wielu ludzi pamięta tamte czasy. Okropne, zupełnie potworne można powiedzieć. Czyli to się zaczęło od paktu Ribbentrop-Mołotow i ataku Niemiec 1 września, później 17 września ZSSR. Obie te kraje napadły na Polskę. Ale czy jeszcze są jakieś niejasności w tej sprawie? Czy pan coś słyszał przed atakiem na Polskę tych dwóch krajów? Czy są jeszcze jakieś rzeczy do badania?
[06:40] - Jest pewne ciekawe zagadnienie, którym nie zajmowano się jakoś głębiej, jeśli mowa o okresie sprzed ataku na Polskę. Może nie tyle jest to zagadnienie tajemnicze, co intrygujące. To jest to, z jak dużą sprawnością Hitler manipulował demokracjami zachodnimi. Przecież mimo tego, że jego cele i polityka były znane w zasadzie od czasu opublikowania „Mein Kampf”, pomijając kwestie jego wcześniejszych kampanii wyborczych, to Zachód nie był w stanie dostrzec tego, z czym ma do czynienia w ogóle. Że Hitler był zjawiskiem nowym i że w żaden sposób nie dało się załatwić problemu Hitlera środkami dyplomatycznymi, oni tego w ogóle nie widzieli. Z dzisiejszej perspektywy ten przylot premiera Wielkiej Brytanii Chamberlaina do Londynu, gdzie on na lotnisku wymachiwał, jako wielkim sukcesem swojej dyplomacji, podpisaniem układu monachijskiego. Wydaje się wręcz dzisiaj to śmieszne, infantylne, kompromitacja demokracji zachodniej. To jest zagadnienie bardzo ciekawe, dlatego że ono pokazuje, że systemy totalitarne mają też pewną przewagę nad demokracjami. Demokracja nie jest aż takim cudownym środkiem na wszystko, jak to się ludziom zwykle wydaje. Tym bardziej że z dzisiejszej perspektywy widać, że świat zachodni jest ogarnięty kryzysem, a elity polityczne nie są w stanie zdefiniować problemu w ogóle.
To jest druga strona medalu. Ciekawym zagadnieniem, może nie tyle słabo zbadanym, co wstydliwie przemilczanym, jest zagadnienie tego, jak Hitler doszedł do władzy. Że Trzecia Rzesza nie byłaby tym, czym była, gdyby nie była finansowana przez kapitał zachodni, w dużej części żydowski. I że to wszystko było realizowane na kredyt. To są rzeczy słabo opisane do tej pory, mimo że żadną tajemnicą tak naprawdę nie są.
[09:17] - Ale chyba problem z tymi sprawami dotyczącymi finansowania Hitlera, myślę, że one są zamiatane pod dywan i często też są szykanowani historycy, którzy się czymś takim zajmują. Z moich obserwacji widzę. Inni następnie boją się tego tematu dotykać, bo to może sprowadzać kłopoty.
[09:40] - Świat nasz, dzisiejszy, w którym żyjemy, rządzi się pewnymi regułami, o których się nie mówi. Generalnie porusza się pewne tematy, innych się nie porusza i jest bardzo silny nacisk na to, żeby dane tematy poruszać w dany sposób. Tak już to funkcjonuje generalnie. Może w Polsce to jest jeszcze słabo widoczne, ale na Zachodzie jest to widoczne dużo bardziej i o pewnych rzeczach się w ogóle nie mówi. Nie będę tu już wchodził w szczegóły, ale generalnie jest tak, że nasz świat tak naprawdę żyje mitami. Ja nie mówię, że żyje nieprawdą czy kłamstwem, ale żyje pewną papką medialną i o pewnych rzeczach się nie mówi. Między innymi wynika to z tego, że w samych Niemczech wiele z tych tematów jest przemilczanymi i oni nigdy nie przyznali się przed sobą wewnętrznie, że ten narodowy socjalizm to tak naprawdę byli oni, a nie jacyś Marsjanie. To są takie rzeczy, które trudno jest powiedzieć, dlatego że media rządzą się jakimiś prawami komercji. I trudno zakładać, że będą przekazywały ludziom coś, czego oni nie chcą słyszeć, więc to raczej funkcjonuje w taki sposób.
[11:11] - Miałem drugą część pytania zadać o wcześniejszych tajemnicach dotyczących wcześniejszych spraw, że coś takiego może być. Dotyczącej dywagacji, ale polscy historycy bardzo często, bardzo często się z tym spotykam, z pytaniem non stop. Słuchacz na czacie wyprzedził właśnie mój tok. Wojtas na czacie pisze, że to Stalin dążył do wojny z Hitlerem, a nie Hitler ze Stalinem. I druga część pytania dotyczy Polski. Czy Polska mogła wejść w sojusz z Niemcami i uderzyć na Związek Radziecki? I czy to w ogóle byłoby sensowne dla Polski? Jak pan uważa?
[12:12] - Zaczynając od pierwszej kwestii, czy Stalin chciał wojny z Niemcami, a Niemcy mniej chcieli wojny ze Związkiem Radzieckim. To jest tak, że Stalin miał długofalową politykę ekspansji na Zachód i wojna radziecko-fińska czy zajęcie później republik bałtyckich, części Polski, Mołdawii i tak dalej, wyraźnie pokazywało, jaki jest kierunek tej ekspansji. To był wyraźny trend, jakby to nanieść na mapę, to była uwertura II wojny światowej. Niemniej Stalin nie był przygotowany do wojny w 1941 roku i według jego koncepcji jemu się wydawało, że Hitler uwikła się w wojnę na Zachodzie i jeszcze dużo czasu będzie musiało minąć, zanim będzie w stanie walczyć na dwa fronty czy na Wschodzie i w związku z tym, że Stalin będzie miał jeszcze sporo czasu. I de facto było tak, że Stalin w jakimś sensie oszukał sam siebie, dlatego że podpisując pakt Ribbentrop-Mołotow dał Hitlerowi wolną rękę, z tym że Hitler uderzył na Związek Radziecki pierwszy i znacznie szybciej niż Stalin mógł się na to przygotować. Jeśli chodzi o Stalina, to on miał długofalową koncepcję strategiczną, w ramach której miał zająć Zachód. Natomiast to była koncepcja długofalowa, nie było jeszcze szczegółowych przygotowań. Zapomniałem drugiej części pytania.
[13:49] - Druga część pytania była, czy Polska mogła z Hitlerem się stowarzyszyć? Wiem, że historycy polscy bardzo często rozważają tego typu kwestie i po prostu razem uderzyć na Związek Radziecki.
[14:05] - Tak, paradoksalnie być może, gdyby rozsądek kierował naszymi elitami politycznymi, to być może oni by się z Hitlerem sprzymierzyli. Natomiast nasi przywódcy sądzili czy łudzili się, że są w stanie w ogóle prowadzić jakąś walkę w tej wojnie samodzielnie, czy może liczyli na aliantów zachodnich. W każdym razie uważali, że będą w stanie się obronić, gdyby od razu znali rachunek sił i byli w stanie zrozumieć w ogóle niemiecką koncepcję blitzkrigu, od tego się zaczyna, i doszliby do wniosku, że nie mają w tej walce jakichkolwiek szans. Gdyby podeszli realistycznie do tego, to być może próby Hitlera nawiązania sojuszu z Polską, bo to tak wyglądało, Hitler podejmował takie delikatne próby dyplomatyczne, być może to padłoby na podatny grunt i Polska by przystąpiła do tej koalicji. Być może świat wyglądałby zupełnie inaczej. Być może Niemcy wygraliby wojnę, aczkolwiek z naszego polskiego punktu widzenia raczej to nie byłaby żadna różowa rzeczywistość, dlatego że ogólnie w niemieckich koncepcjach narody słowiańskie były przeznaczone jako narody niepełnowartościowe, przeznaczone do marginalizacji, ograniczenia przyrostu naturalnego w przyszłości. I my byśmy na tym specjalnie nie wygrali niczego. Ale takie próby były i to tak wcale dużo nie brakowało do tego, żeby taki sojusz był. Zresztą trzeba sobie tu powiedzieć, że niewielką bardzo namiastką tego sojuszu był udział Polski w rozbiorze de facto Czechosłowacji, dlatego że Polska, zajmując Zaolzie, może w niewielkim stopniu, ale jednak na płaszczyźnie propagandowej usankcjonowała ekspansję Hitlera na Czechy. Więc to nie było tak, że Polska była jednoznacznie przeciwko Hitlerowi wbrew pozorom.
To nie jest tak czarno-biały obraz wcale.
[16:27] - Tak. Tutaj mam jeszcze takie pytanie od Tomka. Tu jest takie trochę trudne pytanie o III Rzeszę i związki III Rzeszy z masonami, bo wiemy, że z korporacjami były związki z IBM, Fordem, General Motors czy Bankiem Rockefellera, czy też innymi korporacjami amerykańskimi. Czy pan słyszał o związkach III Rzeszy z masonerią czy iluminatami, którzy są w Stanach Zjednoczonych czy w zachodnich krajach?
[17:06] - To jest tak, że zanim wybuchła II wojna światowa i zanim powstał plan prowadzenia tej wojny, to Niemcy wprowadzili po dojściu Hitlera do władzy swoją politykę gospodarczą i politykę zagraniczną, która ukierunkowana była na odcięcie się od wpływu środowisk żydowskich światowej finansjerzy, ale również od masonerii. Niemcy bardzo ostro tępili, starali się tępić w zarodku wszelkie tego rodzaju ruchy na obszarze kontrolowanym przez siebie, to znaczy jakieś loże wolnomularskie, zakony tajne, jakiegoś tam białego świtu, jakiegoś złotego świtu. To był cały program zwalczania tego rodzaju ruchów, dlatego że oni traktowali to jako potencjalną piątą kolumnę na własnym terenie. I oni byli bardzo niechętnie do tego nastawieni, starali się zwalczać. Natomiast oczywiście to nie przeszkadza temu, że kapitał zachodni, również powiązany z takimi kierunkami, jeśli można to tak powiedzieć, Hitlera wspierał. I to jest paradoks kapitalizmu czy demokracji w takim zachodnim wydaniu, że ona generalnie nie ma jakichś szczególnych oporów przed tworzeniem mechanizmów autodestrukcji. Bo gdyby ten kapitał zachodni Hitlerowi nie pomógł, to Trzecia Rzesza nie byłaby taką potęgą w momencie wybuchu wojny.
[18:54] - Czyli reasumując tę sprawę, bo tak jak czytałem parę różnych ciekawych rzeczy dotyczących wybuchu II wojny światowej, to natykałem się na takie kwestie, że Hitler i partia nazistowska były wręcz sponsorowane przez korporacje. Może niekoniecznie tajne stowarzyszenia, ale przez korporacje, które chętnie współpracowały z Hitlerem. Standard Oil chociażby, firma naftowa ze Stanów. Czy to może być właśnie tak, że te korporacje dążyły do tego wybuchu wojny? Przede wszystkim amerykańskie korporacje.
[19:45] - Na pewno liczyli na zyski, natomiast przede wszystkim to dziwne nastawienie, ten dziwny stosunek elit politycznych Zachodu, późniejszych państw alianckich do zbrojeń Hitlera, taki wcale niejednoznaczny. On wynikał też z tego, że oni zdawali sobie sprawę, że wcześniej, w okresie I wojny światowej i bezpośrednio po I wojnie światowej, w latach powiedzmy 1917-1921, na obszarze Europy, w różnych krajach były bardzo wyraźne ruchy rewolucyjne, proradzieckie. I na przykład w Niemczech powstała Bawarska Republika Radziecka. Ona tak się dosłownie nazywała. Ale oprócz tego, o czym jeszcze mniej ludzi wie, były próby wywołania rewolucji i założenia rządów rewolucyjnych w czterech innych miejscach Niemiec. Oprócz tego była Węgierska Republika Rad i tak dalej. Była wojna polsko-radziecka, która była częścią tego. I Zachód, wbrew pozorom, sobie zdawał sprawę, że gdyby Hitler nie doszedł do władzy, to mogłoby być dosyć nieciekawie, dlatego że Stalin zbroił się w takim tempie, że Zachód nie byłby w stanie temu przeciwdziałać. A przed dojściem Hitlera do władzy Niemcy prawie że nie miały armii. Więc oni się bali komunizmu i zdawali sobie sprawę, były takie głosy, że Hitler jest ich ratunkiem.
I to w jakiejś części wyjaśnia też milczenie w sprawie Holokaustu. Dlatego, że wiele tych rządów rewolucyjnych, powiedzmy z okresu I wojny światowej czy po I wojnie światowej, to były rządy w zasadzie zdominowane przez Żydów. Cały rząd bawarski tej Bawarskiej Republiki Radzieckiej był żydowski. To byli Żydzi przysłani z Moskwy. Ja nie jestem jakimś antysemitą, ale po prostu stwierdzam fakty. I cały rząd Węgierskiej Republiki Rad składał się z osób narodowości żydowskiej. I to wyjaśnia, dlaczego Hitler tak łatwo doszedł do władzy i tak szybko zdobył popularność, wypływając na tych hasłach antysemickich. Ale to również częściowo tłumaczy tę dziwną postawę Zachodu wobec zbrojeń Hitlera i przyzwolenie na wojnę ze Związkiem Radzieckim tak naprawdę. Na pewno koncerny zachodnie, amerykańskie zwłaszcza, liczyły na zyski, ale to nie jest cała prawda, bo elity polityczne w wielu wypadkach faworyzowały Hitlera. Elity zachodnie.
[23:07] - Zawsze właśnie mnie tutaj zastanawia taka rzecz, że w wypadku wojny społeczeństwo niemieckie, zawsze mam takie obrazy, że w dużej części po prostu Niemcy popierali Hitlera. Pomimo jego zbrodni spalenia Reichstagu czy jakichś różnych rzeczy sabotażowych czy zbrodniczych, których dokonywał, to jednak duża część społeczeństwa niemieckiego popierała go.
[23:41] - Oni może nie widzieli perspektywy wojny albo widzieli ją w jakichś zniekształconych różowych barwach, powiedzmy. Natomiast z punktu widzenia przeciętnego Niemca, przeciętnego wyborcy, to, co on widział, to był dosyć duży przeskok cywilizacyjny. To, że on się dokonał w oparciu o kredytowanie cudu gospodarczego Hitlera przez zagranicę, o tym już przeciętny Niemiec nie musiał wiedzieć. Generalnie z punktu widzenia przeciętnego obywatela III Rzeszy władza nazistów była czymś dobrym, bo wszyscy mieli pracę i kraj się bardzo szybko rozwijał. Także trudno było znaleźć kogoś, kto był temu przeciwny i nawet generalnie kadry, na przykład NSDAP, one wchłonęły dosyć dużą część elektoratu dawnej Partii Komunistycznej, bo wbrew pozorom tu jakichś poważnych różnic nie było. Narodowy socjalizm był ideologią lewicową, wbrew pozorom, bo socjalizm, tylko że narodowy. I generalnie II wojna światowa widziana z polskiej perspektywy była czymś zupełnie innym niż zbrojenia Hitlera, przygotowania do wojny z punktu widzenia przeciętnego Niemca. To były dwie różne rzeczy.
[25:19] - Dobrze, to ja może proponuję, przejdziemy może do trochę późniejszego okresu. Tak tylko żeby naszkicować słuchaczom z grubsza sprawę ataku Niemiec na Rosję. To chyba też o tym Suworow pisał, że jeżeliby nie zaatakowały Niemcy Rosji, to Związek Radziecki by zaatakował Niemcy. Ale tak jak pan już mówił, raczej nie byli przygotowani na to w '41.
[25:53] - Widać, że oni przygotowywali się do tego. Widać to po tym, że bardzo duża część, i to w zasadzie najlepsza część Armii Czerwonej, tych najbardziej elitarnych dywizji pancernych, była rozlokowana dosyć blisko granicy zachodniej. To dowodzi jednoznacznie, że Stalin do wojny się jednak przygotowywał. Ale przygotowywał się, to nie znaczy, że był przygotowany. Stalin nie rozumiał niemieckiej koncepcji prowadzenia wojny. Zresztą mało kto wtedy rozumiał i nie zdawał sobie sprawy, jak słaba się okaże Armia Czerwona w konfrontacji z Niemcami, mimo że miała pod wieloma względami nowocześniejsze wyposażenie nawet. Ale te przygotowania w zasadzie paradoksalnie obróciły się przeciwko Stalinowi, dlatego że ponieważ te niemieckie kolumny pancerne bardzo szybko przełamały front. Na początku nie było w ogóle frontu, po prostu przeszły przez granicę i bardzo szybko weszły w głąb. Paradoks był taki, że te najlepsze jednostki radzieckie zostały bardzo szybko okrążone i bardzo szybko się okazało, że Rosjanie nie bardzo mają czym walczyć w ogóle. I oni dopiero musieli mozolnie zacząć odtwarzać swoje siły zbrojne, dlatego że w ciągu tych pierwszych paru miesięcy nominalnie Armia Czerwona straciła powiedzmy 70% swoich stanów.
I to te najlepsze wojska. Stalin się przygotowywał, ale nie był w stanie zatrzymać jednak tej maszyny niemieckiej i ona bardzo szybko spowodowała likwidację tych najlepszych oddziałów.
[27:49] - Niestety mamy pewne problemy. Ja będę próbował jeszcze się połączyć. Także posłuchajcie utworu i za chwilkę wracamy. Jakieś dzisiaj straszne problemy. Nie wolno gadać o II wojnie światowej, o tajemnicach, bo za chwilkę mamy przejść do największych tajemnic III Rzeszy. Właśnie o tej Wunderwaffe, której poświęcił pan Igor Witkowski mnóstwo książek. Naprawdę fenomenalne rzeczy. Także zostańcie z nami. Za chwilkę wracamy. Halo?
O, jesteśmy już, panie Igorze.
[30:04] - Jestem, tak. Rozłączyło się i zablokowała się linia.
[30:08] - Tak, jakieś problemy dziwne. Właśnie jak rozmawiamy. Zaraz, za niedługo przechodzimy właśnie do tych największych tajemnic związanych z Wunderwaffe, ale nie wiem, na czym przerwało.
[30:22] - Pytał pan o lend and lease.
[30:27] - Tak.
[30:27] - Zaczął pan pytać, ja nie dosłyszałem do końca.
[30:30] - Tak, że wspomagali Stalina Amerykanie, prawda? Że sam mógłby sobie nie poradzić z Niemcami.
[30:39] - Raczej by sobie nie poradził. Zresztą w ogóle mało brakowało do tego, żeby Związek Radziecki tak naprawdę przegrał tę wojnę. Ale to już jest za szeroki temat.
[30:50] - Tak. Ja mam pytanie ciekawe. Nie wiem, czy panu ktoś to zadawał, bo zajmował się pan III Rzeszą przede wszystkim, ale czy spotkał się pan gdzieś z tajnymi projektami Związku Radzieckiego, jakichś rakiet? Bo prawdopodobnie też mogli nad czymś takim pracować.
[31:09] - Oni pracowali. Paradoksalnie, może nie tyle paradoksalnie, co wbrew temu, co ludzie sądzą, w momencie rozpoczęcia wojny Związek Radziecki w zasadzie był jedynym krajem poza III Rzeszą, który miał rzeczywiście dosyć dużą bazę do rozwoju broni rakietowej. Dużą ilość prac teoretycznych, naukowców i tak dalej. I rzeczywiście tam pewne rzeczy ciekawe opracowywano, ale w zasadzie to nie były żadne rewelacje. To były jakieś samoloty o napędzie rakietowym, jakieś dziwne czołgi eksperymentalne, ale czegoś takiego o charakterze technicznych przełomów, tak jak w III Rzeszy czy w Stanach Zjednoczonych, to tam raczej nie było. Związek Radziecki to był kraj, który tradycyjnie, od początku swego istnienia w zasadzie, był uzależniony od zachodniej myśli technicznej. On był uzależniony cały czas i dlatego Rosjanie na przykład wchłaniali po wojnie tę niemiecką myśl techniczną w znacznie większym stopniu niż Amerykanie. Dlatego, że oni strukturalnie byli uzależnieni od tego i tak zawsze było. W związku z tym sami stworzyli mało rzeczy awangardowych w czasie wojny.
[32:38] - To tak, to może tutaj Związek Radziecki zostawmy, ale jeszcze chciałbym takie pytanie zadać na temat Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, bo tak się wydaje, że te kraje mniej wniosły myśli naukowo-technicznej, ale jednak też parę przełomów było. Na przykład z tego, jeśli się nie mylę, to radar, komputer, broń jądrowa. Jednak te kraje jako pierwsze stworzyły. Czy można w ogóle mówić o porównywalnych osiągnięciach krajów aliantów w stosunku do III Rzeszy?
[33:17] - Mi się wydaje, że one jednak porównywalne nie były. Wymienił pan radar. Rozumiem, że to chodzi o radary z zakresu centymetrowego, bo generalnie radary przed wojną były w Niemczech produkowane w dosyć sporej ilości nawet. Radar, broń jądrowa.
[33:35] - Może sonar? Przepraszam, ja nie wiem właśnie dokładnie.
[33:39] - Tak, ale sonar nie był rewelacją techniczną. Komputer, prawda? Natomiast ja się odniosę do tych trzech przykładów, bo one są reprezentatywne do tego, co ludzie sądzą, jak sobie ludzie to wyobrażają. Jeśli chodzi o radary zakresu centymetrowego, czyli to, co było naprawdę dużym przełomem, to tutaj rzeczywiście alianci byli pierwsi. Jednak to się odbyło kosztem gigantycznych nakładów, dlatego, że dla Churchilla wojna na Atlantyku, a tutaj radar odgrywał bardzo dużą rolę, była kwestią przeżycia Wielkiej Brytanii. On tak to traktował jako najważniejszy front II wojny światowej z jego punktu widzenia. I tutaj troszkę Niemców wyprzedzili, ale wcale nie tak dużo, dlatego, że rok, dwa lata później w zasadzie też w Niemczech pojawiły się tego rodzaju radary reprezentujące podobny poziom. Jeśli chodzi o komputer, to wbrew pozorom Niemcy tutaj byli znacznie wcześniej, dlatego, że Niemcy skonstruowali taki komputer. To był pierwszy ich komputer sterowany programem, komputer cyfrowy Z1. On się pojawił w 1941 roku.
Krótko potem pojawił się taki rozbudowany Z3 i to było trzy lata przed ENIAC-iem, czyli tym najbardziej znanym komputerem po stronie zachodniej. Niemcy byli tutaj znacznie szybciej przed tym. Natomiast jeśli chodzi o broń jądrową, to też to nie jest wcale takie jednoznaczne, że alianci wyprzedzili, dlatego, że przed wojną Niemcy były jedynym krajem na świecie, który miał wojskowy formalnie program budowy broni jądrowej. I te podwaliny typu rozbicie jądra atomowego, opracowania teoretyczne dotyczące bomby jądrowej i reaktora, w zasadzie pojawiły się w Niemczech, dopiero znacznie później pojawiły się na Zachodzie. Więc Niemcy przygotowywali się też do produkcji tej broni i to nie jest też karta całkowicie znana. Także tutaj trudno powiedzieć, że alianci nawet na tych polach ich wyprzedzili, a jednocześnie Niemcy mieli też dziedziny, które w ogóle nawet nie miały żadnych odpowiedników po stronie alianckiej.
[36:08] - Właśnie tym brakiem odpowiedników, bo czytałem pana książkę, tę „Nowa prawda o Wunderwaffe” i też książkę o Wunderwaffe, gdzie pan opisuje Właśnie tą broń można powiedzieć, że po części brakło odpowiedników po stronie aliantów, jak chociażby broń rakietowa. Rosjanie mieli troszkę, ale to nie było zaawansowane. Czy też samoloty odrzutowe. I tutaj chciałem się zapytać, przechodząc do pytania o Wunderwaffe, co to tak naprawdę było to Wunderwaffe? Czy to był całościowy program dotyczący całości uzbrojenia, całości różnych broni, czy też to były jakieś konkretne rzeczy?
[37:03] - Samo hasło Wunderwaffe, czyli cudowna broń, było hasłem czysto propagandowym. Nie było broni formalnie, która nosiła taką nazwę. To jest hasło, które pojawiało się w propagandzie najpierw Goebbelsa, a później w ślad za tym w publikacjach popularnych powiedzmy na Zachodzie. Alianci automatycznie przypisali to określenie do broni V1 i V2. Natomiast tak naprawdę nie było takiego odniesienia w rzeczywistości. Jest to hasło określające cudowną broń i tyle, a nie nazwa własna. Niemcy mieli cały szereg programów, które można by podciągnąć pod określenie broni cudownej. Oczywiście rakiety dalekiego zasięgu, rakiety balistyczne, różnego rodzaju broń kierowana, broń masowego rażenia. Bardzo dużo tego było, co mogło znacząco wpłynąć na przebieg wojny. Nawet trudno mi wymienić jedną dziedzinę, w której mieli największą przewagę, dlatego, że takich dziedzin, w których mieli naprawdę dużą przewagę, było sporo.
Począwszy od olbrzymiej ilości różnego rodzaju broni kierowanych, których w większości w ogóle nie znamy. Są dokumenty alianckie, gdzie mowa jest o tym, że w Niemczech stworzono 138 typów różnych broni kierowanych, a my w tej chwili znamy może 30. Są to bardzo duże białe plamy i znamy je tylko częściowo.
[38:50] - Tutaj właśnie trzymam pana książkę „Nową prawdę o Wunderwaffe”. Jest wydana bardzo elegancko, wszystkim wam polecam, żebyście zobaczyli. Tam jest naprawdę mnóstwo zdjęć, mnóstwo relacji, dokumentów. Naprawdę można zobaczyć te bronie, o których ja w ogóle nie miałem pojęcia. Na przykład znalazłem zdjęcie śmigłowca zrobione przez Niemców. Czyli nawet tego typu projekty oni wdrażali.
[39:21] - Ze śmigłowcami był taki problem, że bardzo mało brakowało, żeby Niemcy wprowadzili do uzbrojenia śmigłowce transportowe dwuwirnikowe Fa 223, z tego, co pamiętam, które miały być wykorzystywane do ratowania zestrzelonych pilotów za liniami wroga. Śmigłowiec był bardzo dobry i dojrzały technicznie, tylko problem jest taki, że on miał być produkowany w fabryce w Czechach, która nie była ukończona, później została zbombardowana i w związku z tym ten program się zatrzymał na etapie, zdaje się, 20 egzemplarzy przedseryjnych, jeśli chodzi o ten typ. Ale w ogóle śmigłowców produkowano w Trzeciej Rzeszy wiele typów, niestety na niewielką skalę. Niestety mówię w tym sensie, że mogła być to pewna ciekawostka techniczna, dosyć duża. To jest jedna z wielu rzeczy, które są mało znane w ogóle.
[40:26] - Wiadomo, że termin propagandowy, ale jednak Niemcy musieli mieć jakieś kierunki, które uważali za bardziej przyszłościowe, a niektóre mniej. Z pana książki mogłem wyczytać, że były specjalne działa czy czołgi, które oni projektowali, zupełnie supermasywne czy w ogóle niespotykane konstrukcje, ale były także i samoloty odrzutowe, rakiety, także broń chemiczna, broń jądrowa, a także jakieś zupełnie nieznane do dzisiaj projekty. I chciałem się zapytać, czy któraś z tych rzeczy, czy jakieś działa, czołgi, samoloty odrzutowe, rakiety czy broń chemiczna, czy broń jądrowa, któraś z tych broni była najbardziej ważna dla Niemców, Trzeciej Rzeszy.
[41:37] - Która uzasadniałaby takie określenie broni cudownej. Sprawa jest taka, że rakiety V2 były w zasadzie pierwszą bronią, taką dużą bronią, przed którą nie było żadnej obrony. Nie można było nic z tym zrobić, ani nie można było niszczyć wyrzutni, bo one były tak małe i przewoźne, te rakiety można było też odpalać z platform kolejowych, że w zasadzie nie było możliwości zniszczenia, bo to nie były żadne stacjonarne instalacje. A rakieta w czasie lotu nie tylko, że nie mogła zostać w żaden sposób zestrzelona, ale dźwięk jej przelotu, huk przelotu był słyszalny dopiero po tym, jak ona już uderzyła w ziemię, bo leciała z prędkością chyba dochodzącą do 5500 kilometrów na godzinę. Rakieta V2 nauczyła Niemców, że można stworzyć broń idealną. Taką, której nie będzie można w żaden sposób zatrzymać. W momencie, kiedy zaczęła być widoczna tendencja, że fronty jednak nieuchronnie przesuwają się w stronę Niemiec, to skoncentrowali swoje marzenia czy koncepcje na wygranie wojny. Skoncentrowali się na połączeniu różnego rodzaju projektów broni dalekiego zasięgu z bronią masowego rażenia. Broń jądrowa była przygotowywana do produkcji, aczkolwiek jeszcze była teorią. Czy abstrakcją może bardziej.
Natomiast mieli na przykład broń chemiczną, która była bardzo skuteczna. Pod tym względem alianci nie mieli niczego, co by było porównywalne z niemiecką bronią chemiczną. W związku z tym od początku 1944 roku mniej więcej Niemcy zaczęli się przygotowywać do wojny globalnej z użyciem broni masowego rażenia, przede wszystkim chemicznej, dlatego, że ona była fizycznie.
[43:48] - Ale to jest chemiczna nowego typu? Nieznana aliantom.
[43:52] - Tak. To był tabun, sarin i soman. To były środki porażające układ nerwowy w skutecznych ilościach zupełnie niewyobrażalnych. Na przykład stężenie toksyczne wywołujące jakieś efekty porażenia występowało przy stężeniu rzędu dziesięciotysięcznych miligrama w litrze powietrza. Dziesięciotysięczna część miligrama to jest taka ilość, że nawet gdyby to była ciecz czarna, to gołym okiem trudno by było taką ilość zobaczyć w ogóle. To było tak silnie niszczące, tak zabójcze. Przy czym w przypadku tego rodzaju środków żadne znane na Zachodzie filtry czy środki ochronne nie zatrzymywały tego, a nawet gdyby zatrzymywały, to te środki przenikały przez skórę prawie równie dobrze jak przez płuca. Naprawdę nie było przed tym żadnej obrony. Niemcy, tak jak powiedziałem, od początku czy od wiosny 1944 roku w tym widzieli jedyną pewną szansę na wygranie wojny, mimo że fronty szybko przesuwały się w stronę Niemiec. Zaczęli w związku z tym tworzyć całą gamę różnego rodzaju broni dalekiego zasięgu, które miały przenosić broń chemiczną czy ewentualnie biologiczną, w przyszłości również jądrową.
Począwszy od rakiet międzykontynentalnych mających służyć do zaatakowania Stanów Zjednoczonych, a skończywszy na całkiem egzotycznych rzeczach. Na przykład wiadomo z dokumentów, że w Pilźnie w Czechach znajdowała się jedna z najbardziej tajnych placówek badawczych w całej Rzeszy i chyba najbardziej awangardowa ze wszystkich, która koordynowała, ona nie pracowała nad tym, tylko koordynowała prowadzone w różnych miejscach prace. Jak to określono w dokumencie niemieckim, prace nad pociskami różnego rodzaju z napędem opartym na zasadach fizyki kwantowej. To było coś naprawdę egzotycznego i wszystko wskazuje na to, że to miało przenosić broń masowego rażenia. Tego rodzaju rzeczy można by nazwać rzeczywiście bronią cudowną i że prawdopodobnie generalnie to było to, aczkolwiek to też nie był żaden jeden typ, ale cały szereg różnych projektów. To było coś, co być może jeszcze na przełomie 1944, 1945 roku w przypadku zastosowania byłoby tak silnym ciosem, że mogłoby zapewnić jeśli nie zwycięstwo, to na przykład zamieszczenie broni. Odrębną kwestią, która z tego wynika, która się z tym wiąże, to jest to, dlaczego oni w końcu tego nie użyli jednak. To jest jedna z największych, najciekawszych tajemnic II wojny światowej.
[46:48] - Tutaj jeszcze miałbym pytanie dotyczące broni chemicznej, bo zasłyszałem taką rzecz, trochę wydaje się ona śmieszna, ale podobno ma jakieś pokrycie w dokumentach, że nie użyli tej broni na przykład na aliantach, Anglikach chociażby, bo mogli uzbroić rakiety w broń chemiczną i bardzo by uszkodzili, że dogadali się z aliantami, że nie będą jej używali w zamian za coś tam.
[47:20] - Tak, wszystko na to wskazuje. Jest taki badacz w Niemczech, on się nazywa Christian Knack, który ma dostęp czy ma dokumenty dotyczące najciekawszych spraw z końcowego okresu wojny. Niejakiego generała Hansa Kammlera, który począwszy od końca 1944 roku przejął kontrolę nad wszystkimi najbardziej awangardowymi projektami zbrojeniowymi III Rzeszy. Począwszy od myśliwców odrzutowych, a skończywszy właśnie na takich rzeczach jak broń dalekiego zasięgu z napędem opartym na nowej fizyce, można powiedzieć. Z tego, co on ustalił, a spędził nad tym 20 czy 30 lat swojego życia. On to stwierdził na podstawie dokumentów, które posiadał, unikalnych zupełnie, że to wynika z tego, że Niemcy tej broni nie użyli, dlatego, że prowadzili w końcowym okresie wojny, to znaczy od 1944 roku tajne negocjacje z aliantami. I w zamian za nieużycie tego bardzo niszczycielskiego arsenału, który prawdopodobnie byłby znacznie bardziej niszczycielski niż amerykańska broń jądrowa, bo Amerykanie mieli dwie bomby czy trzy, a Niemcy tego mieli bardzo dużo. W zamian za to Niemcy podobno uzyskali zgodę na tak zwane ewakuacje strategiczne, to znaczy na zabezpieczenie potencjału państwa na okres powojenny w dalekich krajach. Nie wiem, czy tak było naprawdę, bo nie mam dostępu do tych dokumentów, które KNAG posiada. Nie jestem w stanie w związku z tym tego sprawdzić, aczkolwiek wydaje mi się to możliwe, dlatego że z Niemiec po zakończeniu wojny, w zasadzie od wiosny w 1945 roku, wyjechało na fałszywych dokumentach kilka tysięcy ludzi.
To nie 500 czy 50, tylko kilka tysięcy. I mimo że to się przetaczało przez kraje, w których alianci mieli dosyć duże siatki wywiadowcze, to znaczy Włochy, Hiszpania na przykład, i oni wiedzieli o tym, że coś takiego się dzieje, to alianci nigdy temu nie przeciwdziałali ani nigdy nie próbowali dotrzeć do ludzi, którzy wyjechali na przykład do Argentyny, czy do tego, co tam wywieziono. Alianci nigdy nie podjęli żadnej próby zrobienia z tym czegokolwiek. Izrael próbował dotrzeć do rachunków bankowych w Argentynie, aczkolwiek bez większego powodzenia. Natomiast alianci w zasadzie nigdy nie próbowali nawet, mimo że o tym wszystkim wiedzieli. Więc jest możliwe, że miał miejsce tego rodzaju układ i może się to wydać dziwne i człowiek może sobie zadać pytanie, jaka logika w tym tkwiła i czym się Hitler kierował podejmując tego rodzaju decyzje. Ja nie wiem też tego, ale wydaje mi się, że pewna logika w tym jest, dlatego że rozpętanie tego rodzaju wojny z użyciem broni masowego rażenia spowodowałoby zapewne gigantyczne straty na przykład w Wielkiej Brytanii czy w Związku Radzieckim. Aczkolwiek spowodowałoby też z drugiej strony fizyczne zlikwidowanie Niemiec w ogóle. Dlatego że alianci jednak też mieli dosyć duży arsenał, na przykład biologiczny. Mieli dwa miliony bomb z wąglikiem.
Natomiast alternatywa była taka, że Niemcy wywiozą kapitały, które po wojnie okazały się większe niż cały plan Marshalla, a plan Marshalla był podzielony na 16 krajów i prawdopodobnie to te działania ewakuacyjne Trzeciej Rzeszy stały za powojennym niemieckim cudem gospodarczym bardziej niż plan Marshalla na przykład. Więc alternatywa była taka, że Niemcy przegrają wojnę, ale mimo wszystko Niemcy będą wiodącym krajem w Europie po wojnie. Więc być może oni po prostu dokonali pewnego wyboru. To są wszystko rzeczy nowe, to dopiero teraz wychodzi na światło dzienne, ale to pokazuje, jak wiele ciekawych rzeczy w tej historii II wojny światowej wciąż jest.
[51:57] - No tak, o tym w ogóle się praktycznie nie mówi, o takich sprawach. Zawsze się podkreślało ten plan Marshalla, że to dzięki planowi Marshalla Niemcy ruszyły jakoś z kopyta, a to tak naprawdę gdzieś od tyłu różne finansowania.
[52:13] - Plan Marshalla to było 13 miliardów ówczesnych dolarów. Nie wiem, jak to przełożyć na dzisiejszą wartość dolara. To trzeba by razy kilkadziesiąt pomnożyć, bo od lat 70. dolar mniej więcej się zdewaluował 10 razy. Razy kilkadziesiąt. 13 miliardów dolarów, ale podzielonych na 16 krajów. Wprawdzie Niemcy dostały dosyć dużą część, nie pamiętam, dwa miliardy czy trzy miliardy, ale w porównaniu do samych kapitałów, które znalazły się w Argentynie, a które alianci po wojnie oszacowali, to było bardzo mało. Bo generalnie te operacje Trzeciej Rzeszy ewakuacyjne były obliczone na znacznie większą skalę. Także ten plan Marshalla tak naprawdę jest przereklamowany, a w przypadku Niemiec to był wręcz marginalny. Jednak coś musi tłumaczyć, że ta gospodarka się tak szybko odbudowała.
Nie da się zbudować gospodarki z niczego. Musiało to być z czegoś finansowane.
[53:15] - Myślę, że o tym to jeszcze będziemy mogli porozmawiać.
[53:19] - Wrócimy, myślę, bo to jest bardzo ciekawy temat i to, jak to wyglądało w ogóle, jak to funkcjonowało w Ameryce Południowej, z tamtej perspektywy ta próba stworzenia Czwartej Rzeszy po wojnie to jest temat bardzo mało znany, a fascynujący, bo to jest rzeczywistość jak z Marsa praktycznie.
[53:39] - Bo faktycznie, jeżeliby zdarzyło się tak, że Hitler uciekł, to by miało to logiczną całość, nieatakowanie tą bronią chemiczną, bo już Hitler w 1944 wiedział, że to już jest koniec dla Niemiec, ale po prostu udawał takiego, który niby walczyć ma do końca. To była pewna gra jakaś. Ale mówię, o tym jeszcze porozmawiamy na pewno. A jeszcze tutaj dwa pytania miałbym tylko o broń jądrową. Jak zaawansowane były prace? Bo tutaj widzę zdjęcie tych fizyków. To jest kopenhaska konferencja z 1936 roku i w pierwszym rzędzie są sami Niemcy, którzy reprezentowali chyba fizykę kwantową.
[54:27] - Generalnie jądro atomowe zostało rozszczepione w Niemczech i Niemcy były ojczyzną fizyki kwantowej w ogóle. Także to, co później alianci zrobili, to też nie była jakaś szczególnie ich zasługa, dlatego że to zrobili i tak naukowcy europejscy, którzy uciekli do Stanów Zjednoczonych. Więc tutaj trudno mówić o ich przewadze, a raczej wręcz przeciwnie, dowodziło to ich słabości na tym polu. Natomiast jeśli chodzi o broń jądrową w Niemczech, w Trzeciej Rzeszy, to problem jest taki, że wbrew temu, co milcząco zakładali praktycznie wszyscy historycy, w Niemczech tak naprawdę nie było scentralizowanego programu jądrowego, takiego, jaki był w Stanach Zjednoczonych, Manhattan, tylko odbywało się to na zasadzie silnej decentralizacji i w związku z tym nie można było rozpracować tego programu przez dotarcie do jednej centrali, dlatego, że tych central było wiele. Dlatego, że odbywało się to i pod egidą Ministerstwa Zbrojeń i Produkcji Wojennej, i pod egidą Wehrmachtu, i pod egidą SS. I w zasadzie bardzo ciężko było powiedzieć w czasie wojny czy pod koniec wojny, czy ten obraz, który alianci otrzymali, jest w jakimś sensie reprezentatywny. Później, po wojnie się jeszcze okazało, że w zasadzie najbardziej ciekawe placówki zaangażowane w tych programach jądrowych, tak to nazwijmy, znajdowały się na wschodzie Niemiec i w okupowanych Czechach. Na przykład wiadomo, że najbardziej wybitnym fizykiem jądrowym niemieckim był Werner Heisenberg, a nikt się nigdy nie zastanowił nad tym, co on w zasadzie robił w czasie wojny. I tu się okazuje, ja odkryłem takie dokumenty, dosyć dużo tego rodzaju dokumentów, że Heisenberg miał swój zespół badawczy, który budował broń jądrową. I on się znajdował w Czechach, w miejscowości Ústí nad Labem.
Znalazłem również takie dokumenty, gdzie mowa jest o tym, że istniała fabryka broni jądrowej koło Żagania pod ziemią. Więc mimo upływu prawie 70 lat od końca wojny okazuje się, że wychodzą pewne rzeczy, o których dotychczas w ogóle nie mieliśmy pojęcia. I że ten, w cudzysłowie, program jądrowy niemiecki wyglądał tak naprawdę zupełnie inaczej, niż to sobie wyobrażano do tej pory. To jest jedna sprawa. Natomiast druga sprawa to jest taka, że mimo wszystko Niemcy do broni jądrowej aż takiej wagi dużej nie przykładali. Dlatego, że spójrzmy na to, że amerykański projekt Manhattan doprowadził przed końcem wojny do wytworzenia trzech ładunków jądrowych kosztem kilkuset tysięcy ludzi zaangażowanych w ten program, co w porównaniu do głównej linii produkcyjnej niemieckiej broni chemicznej, która zatrudniała osób zdaje się nie 200 czy 300 tysięcy, tylko 200. To jednak widać dosyć duże dysproporcje i być może z niemieckiego punktu widzenia broń jądrowa była czymś w ogóle może nie tyle bezsensownym, co nieracjonalnym, dlatego, że oni mieli tej bardzo śmiercionośnej broni chemicznej ponad 10 000 ton, a to ich wcale tak dużo nie kosztowało. To było zrealizowane znacznie mniejszym kosztem, a w przypadku zastosowania wywołałoby niewątpliwie dużo większe straty po drugiej stronie. Więc dla Niemców broń jądrowa była czymś drugoplanowym. I wcale nie dlatego, że oni nie byli w stanie tego zrobić, tylko na zasadzie czystej logiki jednak.
[58:27] - I tutaj właśnie dochodzimy do tej broni kwantowej, można by tak to określić. To jest chyba jako dzwon, tak? To było zaprojektowane jako taki silnik czy Die Glocke po niemiecku.
[58:43] - Tak. Pojawiły się w pewnym momencie takie sygnały, że Niemcy tworzyli urządzenie wykorzystujące antygrawitację czy generujące antygrawitację. Zresztą, gdy mowa była o Pilźnie w Czechach, które koordynowało prace nad napędem opartym o fizykę kwantową, to już pojawiło się podejrzenie, że to nie był napęd jonowy, tylko coś rzeczywiście poważnego, jeśli miało taką rangę, o jakiej się dowiadujemy. Przepraszam. I przez długi czas było to w sferze domysłów. Natomiast ostatnio udało się znaleźć dokumenty w archiwum amerykańskim. One zostały znalezione przez takiego badacza amerykańskiego, który się nazywa Henry Stevens i on opisał je w swojej książce. Ja w ślad za nim te sprawy przytoczyłem i zreprodukowałem te dokumenty, gdzie mowa jest o tym, że oni autentycznie pracowali nad generowaniem grawitacji w oparciu o fizykę plazmy. I to już jest samo w sobie gigantycznym przełomem, bo pokazuje, że w ogóle takie podejście istniało faktycznie. I tam, w tych materiałach jest to opisane w ten sposób, że oni generowali grawitację w ten sposób, że było coś, co wytwarzało bardzo silne pola magnetyczne i te pola magnetyczne wirujące były w taki czy inny sposób odizolowane od otoczenia.
To miało być źródłem antygrawitacji. I przez długi czas to również było w sferze spekulacji, bo trudno było dowieść, że tak jest. Ale w ostatnich latach przeprowadzono bardzo podobny projekt badawczy w Europejskiej Agencji Kosmicznej, czy na zlecenie w zasadzie Europejskiej Agencji Kosmicznej, który pokazał, że jest to rzeczywiście związek i że jest to rzeczywista droga Do generowania antygrawitacji. Efekt, jaki uzyskano w Europejskiej Agencji Kosmicznej był, zdaje się, 10 do dwudziestej potęgi czy 10 do dwudziestej pierwszej potęgi silniejszy niż sądzono wcześniej. To jest 100 miliardów miliardów razy silniejsze, niż się fizykom wydaje jeszcze do tej pory. To potwierdziło, że to podejście niemieckie z czasu wojny, wcześniej już opisane, dopiero ostatnio się okazało, że jest to rzeczywiście klucz do przyszłości wręcz.
[01:01:33] - Tutaj się nasuwają od razu dwa pytania, a nawet więcej, cała masa pytań, bo to jest najciekawsza i najbardziej chyba, z tego, co wiem, negowana przez historyków rzecz, bardzo ostro zwalczana, dotycząca tego dzwonu, tego nowego napędu. To od razu może dwa pytania, które się nasuwają. Po pierwsze, dlaczego nie mamy tego dzisiaj? Dlaczego nie używamy tego napędu, tylko używamy dalej paliw kopalnych do napędzania różnych samolotów czy innych pojazdów? I drugie pytanie, dlaczego oni tego, jeżeli to już mieli, nie wyprodukowali i nie podbili całego świata, bo mieliby wtedy szansę dosyć łatwo, tak mi się wydaje.
[01:02:23] - To zacznę może od tego drugiego pytania. Dlaczego nie zastosowali? Miało być to częścią systemu przenoszenia broni masowego rażenia i być może było częścią jakiegoś tajnego układu, na mocy którego Niemcy coś tam uzyskali za to, że tego nie użyli. Natomiast dlaczego tego nie mamy? Taka jest niestety bezwładność naszej współczesnej nauki zachodniej, że na tego rodzaju boźce reaguje z olbrzymimi oporami. Mógłbym wiele takich przykładów podać. Natomiast tak jak powiedziałem, w ostatnich kilku latach zrealizowany został projekt Europejskiej Agencji Kosmicznej. Zresztą podobny projekt zrealizowali Amerykanie u siebie, który dowiódł jednoznacznie, wyniki zostały sprawdzone, potwierdzone i tak dalej. Dowiódł jednoznacznie, że właśnie w taki sposób można generować antygrawitację bardzo skutecznie i że wcale nie wymaga to dużej energii. Tym samym drzwi zostały otwarte.
Natomiast dlaczego i kiedy ewentualnie zostanie to wykorzystane w ten sposób, że takie urządzenia będą produkowane faktycznie w fabrykach i dostępne, to już jest zupełnie inne zagadnienie. Natomiast można dowieść dopiero, tak jak powiedziałem, kilka lat temu, czyli 60 ileś tam lat po wojnie, się okazało, że rzeczywiście jest to przełom. Dlaczego pomimo wcześniejszych sygnałów stało się to tak późno? Tak nasza cywilizacja, tak nasza nauka reaguje niestety, jest dosyć oporna na wszystko, co jest nowe.
[01:04:17] - Czyli dopiero będzie to domena, można powiedzieć, XXI wieku, tego typu urządzenia.
[01:04:24] - Tak.
[01:04:24] - Jeśli coś takiego zostanie stworzone, to myślę, że to będzie już od razu potwierdzeniem też tego, że jednak Niemcy coś takiego mogli mieć i że mogli coś takiego stworzyć. Tu jeszcze mam pytanie, czy to są te obiekty Foo Fighters? To mogą być właśnie te urządzenia, które oni zrobili oparte o tego typu napędy?
[01:04:46] - Mogło być. Raportów dotyczących Foo Fighters jest zbyt wiele, żeby można było zdeprecjonować tą sprawę i stwierdzić, że to było coś wyssane z palca. Dlatego że tu nie chodzi o artykuły prasowe takie czy inne, ale ja mam obszerne opracowanie wywiadowcze, amerykańskie kopie poświęcone właśnie temu zagadnieniu, tym obiektom latającym, które powołuje się na przykład na, z tego, co pamiętam, ponad 300 meldunków ze strony wojska dotyczących tych obiektów. To było coś autentycznego. To były takie obiekty, które miały wygląd kul, powiedzmy średnicy rzędu jednego metra, które latały w formacjach alianckich samolotów nad zachodnią częścią Niemiec, nad północnymi Włochami i nad Japonią. Nie tylko w Niemczech. One nie wyrządzały zbyt wiele złego, poza tym, że zakłócały pracę urządzeń nawigacyjnych i łącznościowych tych samolotów. Być może były to jakieś próbne urządzenia, które miały za zadanie określić, czy tego rodzaju obiekty będą, że tak powiem, w stanie działać we wrogim środowisku i czy przeciwnik zdoła wypracować jakieś środki przeciwdziałania. Czy da się to na przykład zestrzelić i tak dalej. Natomiast również mogło chodzić o to, żeby pokazać aliantom, że Niemcy mają pewną awangardę, którą tylko straszą, żeby dać im do myślenia i stworzyć argument do negocjacji na przykład.
Być może to wyglądało w ten sposób. Natomiast na pewno były to urządzenia rzeczywiste. Są za mocne dowody na istnienie tego, żeby można było stwierdzić, że to jakaś legenda jest. Ciekawostką jest to, że z tych opisów wynika jasno, że te obiekty zachowywały się przecząc wszelkim normalnym prawom, powiedzmy aerodynamiki czy fizyki, do jakich jesteśmy przyzwyczajeni. Generalnie były w stanie przyśpieszać praktycznie z miejsca do ogromnych prędkości i nie miały bezwładności w ogóle. To świadczy o tym, że jednak taki przełom został dokonany. Natomiast dlaczego nie uczyli? To jest odrębne zagadnienie, ale tak jak powiedziałem, da się to logicznie wytłumaczyć.
[01:07:31] - Tak. Tutaj jeszcze pytanie kończące temat wunderwaffe, bo myślę, że o tym można by było rozmawiać. To wunderwaffe dzwonu, bo to jest najistotniejszy temat, bo jest najmniej znany, najmniej zbadany i najwięcej można uzyskać z tego. Bo co uzyskamy z silników odrzutowych, gdzie odrzutowcami miliony osób latają codziennie? Natomiast czegoś takiego nie ma, takiego napędu.
[01:08:04] - Obecnie, na dzień dzisiejszy, jest to coś, co można odnieść do określonych badań naukowych i można z całą pewnością już powiedzieć, że jest to gigantyczny przełom, który się dokonuje i zapewne, trudno mi powiedzieć, czy niedługo, bo czasami jest tak, że nauka nasza potrafi reagować na jakieś odkrycia przez kilkadziesiąt lat, przed którymi musieli to zająć. Niemniej już na pewno można powiedzieć, że jest to gigantyczny przełom, który w ogóle wywróci nasze rozumienie grawitacji do góry nogami. Dlatego, że w tym i w tych najnowszych badaniach prowadzonych obecnie kryją się bardzo czytelne wskazówki, jak grawitacja wiąże się z fizyką kwantową, bo to jest coś, czego fizycy nie byli w stanie uchwycić. Tworzyli jakieś zupełnie wydumane teorie, a tu się okazuje, że sprawa jest dużo prostsza niż to się wydawało. Jest to bardzo ciekawe i dlatego wydaje mi się, że sprawa historii III Rzeszy nie jest tylko historią, bo są tutaj ciekawe inspiracje. Nawiasem mówiąc, oprócz tych wszystkich czysto technicznych spraw, jest rzeczą niewątpliwą, chociaż nie każdy musi sobie z tego zdawać sprawę, że oni dokonali gigantycznych przełomów w technice w bardzo krótkim czasie. Jak się dzisiaj patrzy na nasz świat pogrążony w stagnacji, świat zachodni, to jednak tego rodzaju wiedza o tym, w jaki sposób to było robione, bardzo by się nam przydała. Więc to są rzeczy naprawdę ważne i ciekawe. Nie tylko dla zaspokojenia czystej ciekawości, ale takie, które mogą nam coś dać jeszcze.
[01:10:02] - To są oczywiście niewątpliwe rzeczy. Z własnej obserwacji wydaje mi się, że to chodzi o to, że nie było centralistycznego modelu nauki, że tam nauka miała naprawdę dużo wolności i promowano ludzi, którzy myśleli nietypowo. Nie na zasadzie takiej jak dzisiaj jest, że ma myśleć ktoś. Taka była sytuacja, z tego, co pamiętam, już nie pamiętam nazwisk, ale taki naukowiec odpowiedzialny w wojsku, bardzo wysoko postawiony, Chamberlain. Nie, przepraszam, to nie premier, tylko jakiś naukowiec, który nie wierzył do końca, że Niemcy mają rakiety i dopiero przyznał rację, jak spadły rakiety na Londyn.
[01:10:50] - Tak, to jest zupełnie inny model społeczeństwa, ja bym powiedział, niezależnie już od tego, że Hitler był jednak człowiekiem, który zdawał sobie sprawę z tego, jakie są bariery rozwoju i że jedną z najważniejszych jest ostracyzm nauki akademickiej i taki jej bezwład. Jednak nie każdy sobie z tego zdaje sprawę mimo wszystko. Natomiast przede wszystkim to był zupełnie inny, ja bym powiedział nawet alternatywny model cywilizacji i z tego punktu widzenia dosyć ciekawy.
[01:11:27] - Aczkolwiek zbrodniczy, prawda? Ciekawy.
[01:11:29] - Aczkolwiek zbrodniczy. Ale to tak, jak ja napisałem w książce, że jedno z drugim niekoniecznie musi iść w parze, bo na przykład Grecy starożytni mieli bardzo duże osiągnięcia w naukach humanistycznych, ale technika ich w ogóle nie interesowała, więc to też czasami działa w drugą stronę. Oczywiście państwo może być nowoczesne, ale może być równocześnie zbrodnicze. To zależy od bardzo wielu rzeczy i jedno drugiego nie wyklucza niestety.
[01:12:00] - I tutaj jeszcze takie na koniec pytanie do tego wunderwaffe, cały czas tak to ciągam, ale już tak na koniec. O tym, czy ci naukowcy, ja wiem, że takie pytanie jest już kosmiczne, ale w tej audycji często zadajemy tego typu pytania, inspirowali się kosmitami czy UFO, czy widzieli coś takiego na niebie. Są takie teorie, że się skontaktowali z kosmitami czy kosmici z nimi, ale to już pomijam. I czy może coś takiego znaleźli albo widzieli to na niebie? Nie wiem. Czy słyszał pan o czymś takim? Czy Niemcy mieli tego typu inspiracje?
[01:12:40] - Oczywiście nie tylko słyszałem, ale i badałem te sprawy.
[01:12:43] - Jakieś dokumenty pan znalazł na ten temat?
[01:12:46] - Już mówię. Oprócz tego, że oni sobie, tak jak pan zauważył, zdawali sprawę z tego, że trzeba być otwartym na różne drogi rozwoju i nie blokować z założenia pewnych pomysłów na przykład, tak jak to się dzisiaj dzieje. Oprócz tego oni byli też otwarci na źródła informacji, którymi konkurencja, że tak powiem, w ogóle by się zapewne nie zainteresowała. Mianowicie podjęli szereg wypraw do Tybetu w poszukiwaniu starych manuskryptów, które wiadomo było, że zawierają opisy napędu antygrawitacyjnego. To nie jest żaden żart, ale takie opisy są. Ekspedycja SS do Tybetu z 1939 roku przywiozła, o ile pamiętam, w sierpniu 1939 roku, dosłownie na parę dni przed wybuchem wojny, 108 tomów takich pism tybetańskich, które zawierały tego rodzaju opisy. W czasie wojny stworzono specjalną utajnioną placówkę badawczą w Austrii na zamku Mittersill w Alpach, która to analizowała. Byli ludzie, konsultanci naukowi, którzy brali w tym udział i oni tam z tego wyciągnęli normalnie regularne opisy tego rodzaju napędu. Tybetańczycy, powiedzmy 1500 lat temu, nie znali pojęcia elektryczność, ale jeśli nie znali pojęcia prąd elektryczny, to posługiwali się terminem moc pioruna i na tej zasadzie tego rodzaju teksty tłumaczono. Tam znajdowały się takie opisy, które jasno mówiły o tym, że to właśnie tak działa.
Także to nie jest żadna fantastyka. Te manuskrypty w dalszym ciągu są i one nie są strzeżoną tajemnicą. I są dokumenty dotyczące analiz tych materiałów. Ja mam kserokopie.
[01:14:53] - Aha, ale to są jak najbardziej ziemskie, prawda? Ale też pytanie, skąd-
[01:14:58] - To nie są ziemskie, bo nie ma mowy o tym, żeby powiedzmy 2000 lat temu czy więcej na Ziemi zbudowano obiekty latające w kształcie dysku, które napędzane były plazmą rtęciową. To jest niemożliwe, żeby ludzie-
[01:15:12] - Pytanie, skąd oni mieli tą wiedzę, Tybetańczycy, prawda?
[01:15:15] - Można przyjąć za prawdopodobne, że to była tak naprawdę wiedza pozaziemska. Ja sobie nie mogę wyobrazić, żeby w czasach prehistorycznych ludzie byli w stanie robić coś takiego, do czego my dopiero teraz dochodzimy.
[01:15:30] - To jest właśnie ciekawe. Faktycznie mogli mieć przyspieszenie tych różnych prac badawczych na zasadzie tego, że znaleźli te opisy i kierowali się nimi po prostu.
[01:15:43] - To wyglądało w ten sposób, że w Niemczech istniał kierunek już przed wojną, taki jakby dzisiaj zapomniany kierunek. Mianowicie były pewne prądy myślowe zmierzające do powiązania grawitacji, do stworzenia kwantowej teorii grawitacji. To później, po wojnie uległo zapomnieniu, bo dosyć duże sektory nauki niemieckiej zeszły na margines. To samo dotyczyło pewnych kierunków dotyczących broni jądrowej, na przykład reaktor pracujący na torze. Do tego wrócono dosyć późno po wojnie. I w związku z tym, że teoria Einsteina została przyjęta jako taki kanon niekwestionowany, to różne teorie alternatywne z lat 20., 30. odsunięto na bok i zapomniano o nich. A tutaj się okazuje jednak, że tam się kryły ciekawe koncepcje, do których teraz trzeba wrócić.
[01:16:48] - Tak. I jeszcze ostatnie pytanie dotyczące tego, bo to mnie zawsze fascynowało, z tymi łodziami podwodnymi, na których do dzisiaj wiem, że chyba też na Bałtyku czy gdzieś tam jest taka łódź, która zatonęła i stanowi wielkie zagrożenie, bo jest tam po prostu rtęć. I to jest właśnie ciekawa rzecz, po co im była ta rtęć, że one przewoziły po prostu jakieś niesamowite ilości rtęci. Czy to można użyć do bomby jądrowej? Do czego to służy? Chyba nie do termometrów rtęciowych.
[01:17:20] - Ja wiem o tym napędzie antygrawitacyjnym, w którym rtęć pełniła kluczową rolę i była zużywana w dosyć sporych ilościach z tego, co słyszałem. Natomiast tu trzeba powiedzieć jedną rzecz, że Niemcy generalnie współpracowali z Japonią i w latach 1944, zwłaszcza w 1944 roku, prawie że jedynym kanałem takiej wymiany był kanał podwodny przy użyciu okrętów podwodnych. I to był kanał bardzo kosztowny i bardzo ryzykowny, dlatego, że taki okręt podwodny miał mniej więcej szansę 50%, że on dotrze do celu. Więc to były misje na wpół samobójcze i pomimo tego, że z obu stron było zapotrzebowanie ogromne na wiele bardzo różnych rzeczy, od rzadkich metali po prototypy różnych urządzeń, plany, to pomimo tego generalnie głównym towarem przewożonym była rtęć, przynajmniej z Europy do Japonii, znaczy z Niemiec do Japonii. Tę rtęć wożono w jakichś gigantycznych ilościach. To znaczy plan opiewał na ileś tam tysięcy ton tej rtęci, kosztem olbrzymiej ilości innych rzeczy, które też były bardzo potrzebne. I pomimo tego, że było bardzo mało już okrętów podwodnych i pomimo tego, że Niemcy mieli olbrzymie problemy z ropą naftową, w ogóle z paliwami mieli bardzo duże problemy, a z ropą naftową to już w ogóle olbrzymie. Pomimo tego taka wymiana była realizowana i wiele z tych okrętów podwodnych, które wypłynęło, wiozły tylko rtęć na przykład. I nikt tego nie wyjaśnił w zasadzie. Poza kwestią, którą ja poruszyłem, tego napędu.
I nikt nie stworzył żadnej propozycji, do czego ta rtęć mogłaby być używana. Dlatego że wbrew pewnym głosom, że na przykład był piorunior rtęci, to znaczy to taki materiał stosowany w zapalnikach, to nie jest to prawda, dlatego że w II wojnie światowej piorunior rtęci nie był już stosowany, bo on jest stosunkowo słaby wbrew pozorom, a przy tym bardzo drogi. Oczywiście nie do termometrów, bo do tego też rtęć nie jest potrzebna, bo od biedy można termometr zrobić bez rtęci, prawda? Więc jest to bardzo ciekawe i to tylko pokazuje, jak wiele tych tajemnic-
[01:20:03] - Niewyjaśnionych rzeczy. A to jest wiedza pewna o tej rtęci, bo co raz mówią media, że teraz trzeba coś zrobić z tymi okrętami, bo ta rtęć zaczyna wyciekać i zatruwać okoliczne wody, prawda?
[01:20:16] - Tak, to są olbrzymie ilości. I Niemcy sprowadzali tą rtęć z Hiszpanii tajnym kanałem, bo formalnie nie mieli do tego prawa, żeby importować cokolwiek z Hiszpanii, zamiast wielu innych kluczowych materiałów, surowców, rzadkich metali, które im też były bardzo potrzebne. W archiwum brytyjskim w Bletchley Park zachowała się taka rozszyfrowana depesza niemiecka, która mówiła tylko o jednym transporcie rtęci w 1944 roku, który liczył bodajże 4400 ton. To są tak niewiarygodne ilości. Jeden wagon kolejowy to jest mniej więcej 40 ton, więc to jest kilka pociągów w ogóle, to jest jeden transport. Więc to jest rzecz niesamowita, bo tak jak powiedziałem, nie pasuje do żadnej znanej wiedzy, a jednak okazuje się, że był to z niemieckiego czy japońskiego punktu widzenia jeden z największych, najważniejszych projektów końca wojny.
[01:21:26] - To jest tak, to jest rzecz. I tu mam też zupełnie kończące pytanie do pana, panie Gorze. Czy planuje pan napisać książkę wyłącznie poświęconą temu urządzeniu, Die Glocke, Dzwon i całej otoczce? Bo wiem, że pan wiele razy pisał o tym, ale przy okazji. Czy Wunderwaffe.
[01:21:49] - Tak.
[01:21:50] - I to jest chyba najbardziej ciekawa sprawa. A w tej chwili, tak jak pan mówi, dużo rzeczy wychodzi nowych, ludzie się zaczynają tego typu rzeczami interesować. I tak właśnie nie istnieje jeszcze ta technika i ta nauka dotycząca tej rzeczy. I czy planuje pan zrobić jedną książkę w tym temacie z rozszerzonymi rzeczami o fizykę, o projekty tych niemieckich naukowców z lat 20., 30.?
[01:22:26] - Nie planuję, dlatego że nie chodzi mi o to, żeby ten opis rozszerzać. Dlatego, że to, co ja opisałem w „Nowej prawdzie o Wunderwaffe”, to jest książka, której pierwsze wydanie ukazało się w zeszłym roku, to jest nie tyle opis rozszerzony, co zupełnie przerobiony, dlatego, że mi chodziło o to, żeby wbrew pozorom ten opis uprościć. To znaczy zamiast mnóstwa różnych szczegółów, żeby ten obraz był niekoniecznie większy, ale żeby był klarowniejszy i bardziej udokumentowany. Więc nie zamierzam pisać książki czy wydawać książki tylko na ten temat, dlatego że zależy mi na tym, żeby ten opis był przejrzysty i przekonujący, a nie żeby koniecznie był duży, bo chodzi mi o to, żeby to było bardziej czytelne. Natomiast niezależnie od tego oczywiście cały czas jest napływ nowych materiałów na ten temat, nowych informacji. I na jesieni tego roku, czyli pod koniec października, ukaże się taka książka pod tytułem „Tajne projekty Trzeciej Rzeszy”, gdzie znajdą się nowe informacje na temat tego Dzwonu z zupełnie nowych źródeł. Dlatego że ten napływ jest bardzo duży z tego powodu, że po ukazaniu się mojej książki, angielskiego wydania w 2003 roku, bardzo wielu badaczy zachodnich zainteresowało się tym tematem i jest dosyć dużo ludzi na świecie, którzy to badają i docierają czasami do jakichś ciekawych informacji. W związku z tym nawet gdybym ja już nic nie robił w tej chwili, to ten temat i tak się rozwija, swoim życiem żyje. I w związku z tym cały czas jestem zaskakiwany tym, jak wiele nowych, ciekawych rzeczy się pojawia, jak wiele nowych informacji. I wbrew temu, co mogło mi się wydać na początku, gdy zacząłem się tym zajmować, to w tej chwili już widzę, że to się nigdy nie przestanie rozwijać.
Im więcej czasu mija, tym ciekawsze to się wszystko okazuje.
[01:24:42] - No i w końcu może po prostu wypłynie, że zaczną naukowcy się tym zajmować, którzy mają laboratoria, dostęp do laboratoriów, bo to też o to chodzi, żeby ten temat pociągnąć dalej. Nie od strony historii, tylko od dnia dzisiejszego i to wszystko.
[01:24:59] - Tak, żeby po prostu zrobić z tego konkretny użytek. Więc już się zaczęli tym zajmować naukowcy.
[01:25:04] - No, także-
[01:25:05] - W związku z tym wydaje mi się, że to już jest kwestia bliska perspektywa, żeby w końcu zrobić coś, jeśli nie takiego, to podobnego przynajmniej. Dlatego, że chodzi o odkrycie samej zasady, prawda? Ale już nie będę rozwijał tego tematu, bo to jest bardzo obszerne zagadnienie.
[01:25:25] - Jasne. Dobrze, to dziękuję panu, panie Igorze, za te informacje.
[01:25:32] - Ja również.
[01:25:32] - Życzę wszystkiego dobrego. Widzę listę pana książek. 51 książek pan napisał. Powiedzmy jeszcze 50 książek. To i tak myślę, że jest olbrzymia liczba tych publikacji, które są naprawdę bardzo ciekawe i też polecam wam wszystkim. Pana strona to jest igorwitkowski.com.
[01:25:56] - Tak. Będę się starał cały czas te sprawy rozwijać i wyjaśniać i nie spocznę, dopóki tego nie wyjaśnię do końca. Natomiast mogę powiedzieć, że mimo wszystko w ciągu tych iluś tam lat od początku tej historii dokonany został jednak bardzo duży postęp, bo okazało się, że są dokumenty, które z jednej strony potwierdzają, że coś takiego było, a z drugiej strony wnoszą wiele nowych szczegółów.
[01:26:27] - Miejmy nadzieję, że jeszcze za naszego życia naukowcy czy grupa stworzy i będziemy być może latali zamiast samolotami, to tego typu urządzeniami w przyszłości.
[01:26:41] - Opór naszej nauki jest bardzo duży i to widać przy różnych okazjach. Natomiast ja mam wrażenie, że będzie tak dużo sygnałów niedługo, już w tej chwili one się pojawiają, które zmuszą ich w zasadzie do przewartościowania, do rewolucji, dlatego że z wielu kierunków docierają takie sygnały i to już jest nie do zatrzymania. Naprawdę to mogę powiedzieć z pełną odpowiedzialnością. Jest to już nie do zatrzymania. Nawet gdyby ktoś wykazywał złą wolą szczególnie i miał szczególnie duże wpływy, teraz już nic tego nie zatrzyma. To już zaszło za daleko.
[01:27:23] - Dobrze, dziękuję panu, panie Igorze, życzę powodzenia we wszystkim, także ze sceptykami, bo też w internecie się spotykałem, że pana mocno atakują różni ludzie. Myślę, że oni w pewnym momencie będą i tak musieli się zamknąć, bo prawda i tak wyjdzie na wierzch.
[01:27:41] - Oni się chyba ustosunkowują do moich starszych publikacji. To, co jest w nowej „Prawdzie o Wunderwaffe”, to już jest opis taki, którego nie da się chyba podważyć. Tak mi się wydaje, ale oczywiście będę się starał. Dziękuję za zaproszenie również.
[01:27:53] - Ja też dziękuję.
[01:27:54] - Pozdrawiam słuchaczy.
[01:27:55] - Dobranoc.
[01:27:56] - Dobranoc.
[01:28:01] - Także to była rozmowa z Igorem Witkowskim. Dzisiaj niestety, wybaczcie, miałem pewne problemy techniczne i niestety nie mogłem odbierać telefonów, ale starałem się mówić o wszystkich pytaniach. Prawie wszystkie. Nie wszystkie udało się mi zadać panu Igorowi, ale to nie będzie ostatnie spotkanie. Także jeszcze będziemy się z panem Igorem spotykali. Także spodziewajcie się. W Teorii Chaosu pojawią się nowi goście, którzy jeszcze nigdy nie wystąpili w Teorii Chaosu. Są tam pewne problemy jeszcze z ustaleniami, ale pojawią się. Mocno ruszymy od października. We wrześniu jeszcze będzie troszeczkę taki rozruch, a od października już, gdzie będę miał swoje studio pełne, to ruszę pełną parą, jak to się mówi kolokwialnie, ale ładnie to brzmi.
Pełną parą kojarzy się z rewolucją industrialną i miejmy nadzieję, że właśnie będzie to rewolucja tego urządzenia. A dzisiaj już kończę utworem Maxa Wavesa. To była audycja o rzeczach niewyjaśnionych z II wojny światowej. Tych rzeczy jest coraz więcej, pomimo że wydaje się, że powinno być ich coraz mniej. Bo to historia. Ale historia, która może nam zmienić rzeczywistość. I oby zmieniła. Mam nadzieję, że dożyjemy tych czasów, że będziemy latali tymi dzwonami. Dzwonami, nie spodkami. Trzymajcie się, za tydzień.
Cześć. When all the world around you crumbles, do you build a new one inside you to see? Have you found the things you once dreamed suddenly lost their imagined gleam? Did you play with the piper when he came for his fee? Do you know the story? Do you talk to the trees? Do you know the story behind every star? To find what is near, have you traveled too far? Do you know the story? Do you talk to the trees?
Do you know the story behind every star? To find what is near, have you traveled too far? Do you know the story?