Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Jakoś tak w tym roku wypadło, że marzec zaczął nam się od poniedziałku. A skoro zaczął się od poniedziałku i skoro zaczęła się godzina 20:00 przed momentem, to wypadałoby rozpocząć audycję „Świat oczami duszy”, audycję o świadomości w całości na żywo.
[00:38] - To znaczy, że to będzie dobry miesiąc, panie Marku.
[00:42] - Zaczął się takim mało dobrym akcentem, ale o tym słuchaczom powiem za moment. Przypomnę jeszcze tylko kontakty do Radia Paranormalium. Jest oczywiście z nami gospodarz audycji, pan Sławomir Bączkowski. Już się objawił głosowo, ale jeszcze raz dla zasady. Dobry wieczór, panie Sławku.
[01:02] - Dobry wieczór panie Marku. Kochani, witam was jak zawsze bardzo serdecznie.
[01:07] - Tradycyjnie zanim przekażę głos panu Sławkowi przypomnę kontakty do Radia Paranormalium. Oczywiście, jeżeli macie dzisiaj w kalendarzu datę 1 marca 2021 roku, to będzie można dzisiaj dzwonić, a jeżeli macie jakąś inną datę, to proponujemy zadzwonić w któryś inny poniedziałek. Nastawiajcie uszu zawsze po 20:00. Nasze numery telefonów to jak zawsze stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy i do SMS-ów również to 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na GG, czyli dawne Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Można nas także spotkać na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Jesteśmy także na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli wolicie państwo taką formę komunikacji, to zachęcamy także do wysyłania e-maili na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl.
Wracając jeszcze na moment do tego mało przyjemnego akcentu. Otóż wygląda na to, że musimy od nowa praktycznie zacząć poszukiwania wydawcy naszego audiobooka. Właściwie to jest audiobook oczywiście z książką pana Sławka Bączkowskiego „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?” Z Audioteki otrzymaliśmy taką oto wiadomość: „Nasz dział produkcji niestety krytycznie ocenił nagranie. Jego jakość nie pozwala nam na dystrybucję. Każdy audiobook musi zostać nagrany w profesjonalnym studiu i najlepiej, jeśli czytany jest przez profesjonalnego lektora. Dlatego też z przykrością musimy odmówić dystrybucji u nas.” I nie byłoby tutaj nic takiego szczególnego, gdyby nie to, że Audioteka oferuje już innego audiobooka nagranego przeze mnie. Oczywiście Damiana Treli „Gniazda UFO”. Audiobook nagrany w tym samym studiu, na tym samym mikrofonie, przez tego samego lektora. Ten sam głos, ten sam komputer, nawet gąbka taka sama jak w książce pana Sławka Bączkowskiego. Jednak Audiotece jakoś tutaj coś się nie podoba.
Także podjąłem jeszcze próbę wyjaśnienia tej sprawy. No i w międzyczasie rozpocząłem szukania innego wydawcy. Tak już czasami bywa niestety. Nawet jeżeli nie uda się tego audiobooka w normalny sposób wydać, to coś wymyślimy. Mam nadzieję, że inny wydawca, którego nazwy jeszcze tutaj nie zdradzę, bardziej przychylnym okiem czy też bardziej przychylnym uchem spojrzy, czy też rzuci na tego audiobooka i będziemy mogli rozpocząć dystrybucję. A jeżeli i to się nie uda, to będziemy szukać do skutku. Najwyżej audiobooka udostępni się jakoś kanałami, że tak powiem, radiowymi. Będziemy państwa na pewno informować. A tymczasem starczy już tego mojego gadania. Oddaję głos panu Sławkowi Bączkowskiemu.
Panie Sławku.
[04:42] - Dziękuję panie Marku. Nie żadne gadanie, tylko bardzo cenne informacje, bo mam nawet dowody na to, że słuchacze, przynajmniej część słuchaczy, jest żywo zainteresowana tym audiobookiem. Niektórzy z żalem muszę to przyznać, przede wszystkim dlatego, żeby usłyszeć pana głos. Co nie zmienia faktu, że i tak się cieszę, bo może przy okazji jakieś moje treści uda się słuchaczom w ten sposób przemycić. Więc są to myślę, że dla niektórych bardzo ważne informacje, a dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą, że są to dla nich bardzo ważne informacje, być może w międzyczasie urośnie w nich niepohamowana potrzeba, że tak powiem, posłuchania tego, co ja mam do powiedzenia pana głosem. Myślę, że to będzie fajne połączenie. Także ja ze swojej strony panie Marku, dziękuję za to zaangażowanie, trud i w ogóle chęć zrobienia tego wszystkiego. No i też liczę na to kochani, że jak już się to pojawi, to żywo rzucicie się do zakupu tego, żeby nasz wspólny wysiłek z panem Markiem w jakiś sposóbW jakiś sposób to zaznaczyć, że jest to również i dla was ważne. Dobrze kochani, witam jeszcze raz bardzo gorąco i bardzo serdecznie na najlepszej audycji o świadomości w sieci. Jeżeli w to do dzisiaj wątpiliście, to mam nadzieję, że dzisiejszy odcinek tą moją śmiałą teorię na ten temat potwierdzi, bo o czym dzisiaj będzie?
Słuchajcie, dzisiaj będzie o marzeniach. Jakkolwiek by to nie zabrzmiało fajnie, pomyślicie: już była audycja o marzeniach, o prośbach, o wizualizacjach, o afirmacjach i o innych rzeczach. Natomiast dzisiaj będzie znowu o marzeniach, ale może już nie będzie aż tak miło, jak poprzednim razem. A może będzie miło? Zobaczymy. Kwestia waszego odbioru. Natomiast jedna ważna rzecz. Tym razem, aby poprowadzić tą audycję, potrzebuję waszej pomocy. Waszej pomocy tu i teraz. Waszej pomocy natychmiast.
A ta pomoc natychmiast będzie polegała, pomoc i zaangażowanie, udział. Zrobimy tą audycję taką bardziej interaktywną, zresztą taką, o którą niektórzy słuchacze się wręcz upominali. Otóż potrzebuję, abyście na czacie ci, którzy są, a widzę, że już są, bo właśnie dostałem tutaj informację od pana Marka, że już tutaj się nasze kochane towarzystwo melduje i wita. Więc chciałbym, żebyście napisali po jednym swoim marzeniu, pragnieniu. Takim pierwszym, które wam przyjdzie do głowy. A w międzyczasie, zanim ta cała procedura waszego pisania i waszego później przesyłania tego przez pana Marka do mnie i pojawiania się u mnie na monitorze minie, chciałem wam opowiedzieć jeszcze o jednym ciekawym wpisie, który dzisiaj akurat wpadł mi w oko na jednej z grup, na których od czasu do czasu bywam i nieraz jak znajduję czas coś tam się odniosę, coś tam skomentuję, coś tam dodam od siebie. Pojawił się taki wpis młodego człowieka, który napisał o pewnej niesprawiedliwości w kontekście prawa przyciągania. Jego rozważania polegały mniej więcej na tym, że jak to jest, że skoro ludzie świadomi marzą, myślą, wkładają wysiłek, medytują, a mimo wszystko nie dostają tego, o co proszą. Agro ludzi, którzy zupełnie nie są zainteresowani duchowością, świadomością, jakimkolwiek rozwojem, dostaje te same rzeczy po prostu jakby w gratisie od nieba, od losu, od życia, nie wkładając w to żadnego wysiłku. I powiem wam tak, że bardzo spodobał mi się ten wpis, dlatego postanowiłem go tam w jakiś sposób skomentować i wziąć udział w dyskusji, bo mimo młodego wieku młody człowiek zwrócił uwagę na to, że tak właśnie jest.
I jak to jest z tym prawem przyciągania, że właśnie ludzie wkładają wysiłek i nie dostają tego, o czym marzą, czego pragną, a inni, którzy nie wkładają w to wysiłku, dostają to po prostu tak w sposób naturalny. I pewnie wokół siebie też zauważyliście takich ludzi, którzy są na przykład bogaci, którzy mają firmy, którzy żyją w bardzo przyzwoitych warunkach, nie mają problemów z płynnością finansową. Stać ich na dużo więcej rzeczy niż nas. Mają piękne żony, przystojnych mężów, ciekawe, dobrze płatne prace, interesujące, pozwalające im się spełniać i tak dalej. Natomiast jeżeli wejdziecie z nimi w rozmowę na przykład na temat duchowości, to oni mówią, że oni nie mają czasu na takie pierdoły, że to ich w ogóle nie interesuje, że po co w tym mieszać. Jest dobrze jak jest i po co to zmieniać, że oni nie chcą wiedzieć nic więcej na ten temat, bo w ich życiu to po prostu działa bez tej wiedzy. Mają to, co chcą. Może mają dużo więcej obowiązków, może mają mniej czasu. Natomiast ogólnie rzecz biorąc, na tej takiej płaszczyźnie statusu społecznego i statusu materialnego, zawodowego mogą poszczycić się sukcesami czy statusu rodzinnego. Dzieci chodzą do dobrych szkół, często prywatnych, jeżdżą na zajęcia dodatkowe.
Rodzice ich wożą, mają dwa samochody. Żona często może nie pracować, ponieważ mąż zarabia dobrze. Ogólnie na wakacje jeżdżą, spełniają jakieś marzenia, dzieci są zadbane, nakarmione, dobrze ubrane, ładnie wychowane i tak dalej. Czyli wszystko to, co w naszych ziemskich kategoriach odbieramy jako sukces, jako szczęście, jako powodzenie. Oni to wszystko mają. Natomiast w ogóle nie wchodzą w tematy duchowości, w ogóle ich to nie interesuje. To nie jest ich bajka. Dusza, świadomość, podświadomość, nadświadomość, umysł świadomy, nieświadomy. Nie.To ich nie interesuje. Jak to jest, że my stosujemy prawo przyciągania, analizujemy go, zastanawiamy się, ćwiczymy i mamy marne efekty, a ludzie, którzy na temat prawa przyciągania nie mają zielonego pojęcia, osiągają efekty trzy, pięć, 10, 100, tysiąc razy lepsze od nas.
To może być odbierane jako pewna niesprawiedliwość, że my coś robimy, my jesteśmy obudzeni, przebudzeni, oświeceni, nad oświeceni, prawie oświeceni, świadomi, bardzo świadomi, a oni nie. I oni to mają, a my nie. To, do czego my dążymy naszymi metodami, oni mają bez używania tych metod. Gdzie jest sens? Gdzie jest logika? Gdzie jest sprawiedliwość? Między innymi o tym właśnie będzie dzisiejsza audycja. Natomiast tak, żeby odnieść się i powiedzieć, co ja, oczywiście w krótkich słowach, dużo krótszych niż dzisiaj tutaj do was mówię teraz, napisałem, to żeby was nie zostawiać z tą informacją, żeby nie przerwać teraz i nie zmienić tematu, powiem wam. Napisałem taką rzecz, że w naszym życiu prawo przyciągania układa hierarchię ważności rzeczy do zrealizowania. Czyli jeżeli czemuś poświęcamy więcej czasu, więcej uwagi, więcej emocji, to to dla naszej podświadomości jest rzeczą najważniejszą.
I to realizuje się w sposób pierwszy, a dopiero później, jak jest czas i możliwości, i okoliczności, to są realizowane rzeczy inne. Kiedyś słyszałem taką trochę filozoficzną prawdę i mądrość, żeby umieć w życiu podzielić rzeczy na cztery kategorie. Rzeczy, czynności, sprawy na cztery kategorie. Na rzeczy nieważne i niepilne, nieważne i pilne, pilne i nieważne i pilne i ważne, żeby umieć tę hierarchię ważności spraw ustalić. Bo my często zajmujemy się sprawami nieważnymi i niepilnymi po to, żeby sprawy ważne i pilne odłożyć na później. Poważne i pilne to są zazwyczaj trudne, więc lepiej zająć się pierdołami i mówić, że się jest zajętym i się nie ma czasu, niż zająć się sprawami ważnymi i pilnymi, ale jednocześnie trudnymi. Tak samo jest z naszą podświadomością i z prawem przyciągania. I jeszcze jedna ważna rzecz do tej układanki, ważna informacja. Naukowcy twierdzą, że nasz umysł wykorzystywany jest w 7 do 10% swoich możliwości. To zostało zweryfikowane i dodane do tego, że owszem, to, z czego my sobie zdajemy sprawę, to jest 7 do 10%.
Natomiast jest całe mnóstwo myśli i emocji, z których my sobie nie zdajemy sprawy. Nie uświadamiamy sobie ich, nie rejestrujemy ich umysłem świadomym, a one są. I teraz jak to wygląda w praktyce? W praktyce wygląda to tak, powiem to na przykładzie pieniędzy, bo tego podobno nigdy dosyć. Jak to wygląda w sprawach finansowych? Mamy niedobór pieniędzy. Niedobór to nie znaczy, że klepiemy biedę. Ale niedobór pieniędzy, który pozwoliłby nam realizować nasze życie tak, jak byśmy chcieli, czyli spełniać wszystkie swoje potrzeby materialno-finansowe na takim poziomie, jak byśmy chcieli. Więc naszym pragnieniem jest, aby tych pieniędzy mieć więcej. Takie mamy marzenie, żeby mieć ich więcej.
I co robimy? Człowiek świadomy siada i afirmuje, medytuje, wykonuje różne czynności duchowe, aby mieć więcej pieniędzy. Rozmawialiśmy tu o różnych technikach. Tych technik jest jeszcze oczywiście więcej i poświęcamy swoją uwagę i czas, aby wyafirmować, wymodlić, wymarzyć sobie większą ilość pieniędzy. I ile czasu na to poświęcamy? Godzinę tygodniowo, dwie godziny miesięcznie, trzy godziny kwartalnie, cztery godziny kwartalnie, dwie minuty dziennie, raz na tydzień. Ileś tam czasu temu poświęcamy. Do tego wszystkiego jeszcze jest nasze wewnętrzne przekonanie i wiara w to, czy to pragnienie, to marzenie jest w ogóle realne do spełnienia. I tutaj mamy kawał ciężkiej roboty do wykonania, żeby naszą podświadomość przekonać, nasz umysł świadomy, że to jest w ogóle możliwe. Na tej płaszczyźnie mamy zazwyczaj najwięcej problemów.
Bo jeszcze wyobrazić sobie piękny, luksusowy dom ze sprzątaczką, ogrodnikiem i przystojnym panem od basenu jeszcze nie jest aż takim wielkim problemem, bo sobie możemy przypomnieć jakąś scenę z jakiegoś filmu i ten dom już jest, ale uwierzyć w to, że on jest nasz, to już się zaczynają schody. Ale mimo wszystko wkładamy w to jakiś wysiłek.I ile czasu my temu marzeniu poświęcamy? Gdyby to tak uzbierać w ciągu miesiąca. Godzinę, dwie, trzy, pięć? Gdzie godzin w miesiącu jest tam minimum 1300. Może nie minimum, bo w lutym jest krócej. Więc jakiś tam malutki procencik naszego czasu poświęcamy na to marzenie, które jest wątpliwe, które jest niepewne. Jest przyjemne, ale mimo wszystko przekonanie się do tego, że to jest możliwe, jest dla nas zazwyczaj wielkim problemem. Natomiast ile czasu w naszej nieświadomości poświęcamy negatywnym myślom i emocjom związanym z pieniędzmi? Ile czasu?
Oczywiście nie zamartwiamy się, nie siedzimy i nie rozkminiamy tego co chwila, że nam brakuje, że chcielibyśmy mieć więcej, że mamy za mało. Świadomie tego nie robimy, bo przyzwyczailiśmy się do jakiegoś systemu życia, poziomu wydatków i dopóki nic spektakularnego, zaskakującego się nie wydarzy, to dajemy sobie radę. Ale przy każdych zakupach, za każdym razem, kiedy wydajemy pieniądze bądź planujemy wydatki, pojawiają się w nas nieuświadomione ograniczenia. Czyli tego kupić nie mogę. W tym tygodniu nie zrobię zapasów, na przykład jedzenia. Nie kupię sobie tej sukienki. Nie kupię dziecku w tym miesiącu butów, bo muszę odłożyć na gaz, bo będą jakieś tam wydatki, bo zaczyna się rok szkolny, bo wróciliśmy z wakacji, przekroczyliśmy budżet, bo samochód się psuje, więc pewnie go trzeba będzie naprawić, bo w firmie są cięcia budżetowe, więc nie wiadomo, jak będzie z trzynastą pensją albo z premią. I przy każdym myśleniu o pieniądzach w naszym nieświadomym umyśle pojawia się lęk, obawa, strach, czyli to wszystko, co jest związane z naszym negatywnym podejściem, z naszym negatywnym odbiorem. Za każdym razem. Chociaż my tego nie odbieramy w kategoriach strachu, bo jesteśmy już do tego przyzwyczajeni i też nie rejestrujemy już tego i nie traktujemy tego jako strach.
To już jest dla nas standard życia. My to nazywamy rozsądkiem, to nazywamy planowaniem, my to nazywamy analizą. Ale tego nie rejestrujemy. Natomiast nasza podświadomość oczywiście to wszystko rejestruje. Nasz mózg to wszystko rejestruje. Każdą negatywną myśl, każdą negatywną emocję, która się pojawia w związku z pieniędzmi, z wydatkami, z materią. Jak myślicie, gdyby przełożyć to na godziny, czego będzie w naszym życiu więcej? Tych świadomych myśli, afirmacji, modlitw, pragnień, marzeń czy tych nieświadomych, które wynikają z naszych przekonań? Oczywiście więcej będzie tych nieświadomych. Dużo, dużo więcej.
I one są prawdziwe. One dla naszej podświadomości są prawdziwe. One nie budzą, w przeciwieństwie do naszych marzeń, żadnych wątpliwości, ponieważ my w tym jesteśmy, my w tym żyjemy. My w tym żyjemy od roku, dwóch, pięć, 10, 20, 50. Więc siłą rzeczy, co będzie wskazówką dla naszego tak zwanego prawa przyciągania? Co będzie informacją, że co jest dla nas ważne i co jest dla nas istotne? Co będziemy przyciągać do swojego życia? Właśnie te sytuacje, którym poświęcamy więcej czasu. Chociaż my tak naprawdę go nie poświęcamy, bo nie zdajemy sobie z tego sprawy, nie rejestrujemy już, nie zastanawiamy się nad tym, że ten czas w każdej chwili, kiedy jesteśmy na zakupach, kiedy myślimy o pieniądzach, kiedy planujemy wydatki, pojawia się szpilka strachu. Pojawia się szpilka obaw, pojawia się szpilka odmowy.
Pojawiają się negatywne emocje. Prawdziwe negatywne emocje związane z naszym brakiem pieniędzy, z niewystarczającą ilością pieniędzy, którą byśmy chcieli posiadać. Dlatego to nie jest tak, że mimo że myślimy, mimo że marzymy, mimo że pragniemy, mimo że wkładamy w to wysiłek i świadomość swoją, to prawo przyciągania nie działa. Ono oczywiście działa, tylko musimy zmniejszyć proporcje tego, co jest pozytywne, a tego, co jest niepozytywne. Więc znowu kłania się podróż w głąb samego siebie, żeby te myśli, które są związane z naszym obecnym czy dotychczasowym stanem zmienić, żeby w naszej nieświadomej głowie, poza naszą kontrolą i świadomością te myśli i emocje się po prostu nie pojawiały. Często ludzie, którzy osiągają pewne rzeczy materialne bez wysiłku, zostali wychowani w rodzinach, w których pieniądze były. Ja kiedyś dostałem od znajomej książkę, mam ją nawet do dzisiaj. „Umysł biedny, umysł bogaty” jakiegoś człowieka, chyba jakiegoś Japończyka nawet, który pisał właśnie o tym. Ja nie przeczytałem tej książki.Natomiast sam tytuł dał mi dużo do myślenia, który właśnie pisał o tym, że — tak przynajmniej mi zareklamowano tę książkę — jakie są różnice w sposobie myślenia ludzi biednych i ludzi bogatych. Ludzie bogaci, dzieci, które wychowały się na przykład w rodzinach bogatych czy dostatnich, bo nie chodzi o nadmierne bogactwo, ale dostatek, w nich nie ma obawy o pieniądze, ponieważ pieniądze w ich życiu zawsze były, są pewnego rodzaju standardem i one nie powodują lęku, obawy, strachu, ponieważ w ich podświadomości jest to, że pieniądze są, należą im się i w ogóle się nad tym nie zastanawiają, że mogą tych pieniędzy nie mieć.
Dlatego im to przychodzi bez wysiłku, ponieważ w ich nieuświadomionej kompetencji stan posiadania pieniędzy jest stały. Stan posiadania pieniędzy, wystarczającej ilości pieniędzy do spełniania swoich potrzeb jest stały. Oni o tym nie myślą. Oni nie muszą wkładać wysiłku, żeby więcej czasu poświęcać na myślenie o pieniądzach w sposób pozytywny, bo oni o tych pieniądzach w sposób pozytywny i dostatni myślą po prostu cały czas. Chociaż też, tak jak my często nie zdajemy sobie sprawy, że myślimy negatywnie o pieniądzach, tak oni sobie nie zdają sprawy, że myślą pozytywnie. Natomiast dla podświadomości to, czemu poświęcamy więcej czasu i emocji, jest sprawą ważniejszą. Więc nie ma niesprawiedliwości. Kwestią jest to, aby w naszej tej nieświadomej głowie, która te myśli produkuje i emocje za każdym razem, kiedy mamy do czynienia z daną sytuacją, w tym wypadku chodzi o pieniądze, żeby pojawiała się pozytywna myśl, pozytywna emocja i wtedy też nie będziemy wkładali w to żadnego wysiłku. Kochani, to tyle słowami wstępu, a tutaj popatrzę, co tam się z waszych marzeń pojawiło. Kto postanowił mnie tutaj wesprzeć i wysłuchać prośby mej?
Na razie mam Mateo. Pozdrawia Paweł Zielonka z Częstochowy. Tomek Górniak z Vikersund. O, proszę bardzo. 50 Sarian. 54 Sarian. Radek Nowak pozdrawia również słuchaczy. Damian Rutecki. Milan. 51 słuchaczy.
Milan. Paul Lucas. Tutaj pan Marek coś napisał. Furu napisał: „Miłe te poniedziałkowe wieczory, gdy można poczuć się jak wśród swoich. Pięknie dziękuję panie Sławku i panie Marku za waszą pracę”. Bardzo prosimy. Bardzo dziękujemy za miłe słowa. Mutman chyba napisał swoje życzenie: „Koniec z coronaparanoją i niszczeniem nam życia”. Beata napisała: „Zgadzam się, bo wtedy spełnią się również nasze inne marzenia. Moje marzenie jest, żeby moje projekty, nad którymi jeszcze na razie pracuję w myślach, się udały również w praktyce.
Jeśli to się spełni, to o wszystkich innych można zapomnieć”. Jan Aleksander, witam. „Marzenie: jeden dzień z lata 1988. Lipiec nad Jeziorem Żywieckim”. Mata Hari: „Witam wszystkich”. Jacek Grab: „Marzę o tym, aby marzenia wszystkich spełniły się”. Beata pisze: „Zgadzam się”. Emobilek się pojawił. Mateo pisze: „Odnaleźć szczęście w sobie jest moim marzeniem”. XY się pojawił.
Emobil pisze: „Moje pragnienie jest takie, aby nasze społeczeństwo zmądrzało i przestało kierować się schematami, nauczyło się szanować innych tak, jak sami chcielibyśmy być traktowani”. O proszę, Radio Dream Time pojawiło się. Witamy Jubiego. Stary, dawno cię nie widziałem, nie słyszałem. Tym bardziej się cieszę. Emobil pisze: „Znalezienie w sobie szczęścia wymaga wiele pracy nad sobą, począwszy od oczyszczania umysłu z negatywnych emocji i wspomnień po izolacji i dystansu od środowiska, które nie sprzyja naszemu rozwojowi”. Ondro pisze: „Biała Podlaska wita”. Krzysztof Bosman: „A wszyscy bogaci mówią, iż pierwszy milion trzeba ukraść”. Kochani, jakoś tak nie sypnęło tutaj tymi marzeniami. Nie sypnęło tutaj tymi marzeniami w sposób przeogromny, więc skupię się na tych, które się pojawiły.
Oczywiście każdemu życzę spełnienia jego marzeń, jego pragnień i jego potrzeb. Nie oceniam bez względu na to, jakie one są i też nie zamierzam oceniać ani komentować tych marzeń, które napisaliście mi tutaj. Dziękuję też za odwagę, bo pewnie się zastanawialiście, co ja z tym zrobię. Wasze marzenia są waszymi marzeniami i wasze pragnienia są waszymi pragnieniami, więc mi pozostaje tylko z całego serca życzyć wam, aby one się spełniły, skoro są dla was ważne. Natomiast o co chodzi mi? Taka dziwna konstrukcja słowna. O co chodzi mi? Otóż chciałbym wam wytłumaczyć jedną rzecz. Taką rzecz chcę wam powiedzieć, która spowoduje, że będziecie przekonani już teraz na 100%, że właśnie słuchacie najlepszej audycji o świadomości w sieci. Otóż co chcę wam powiedzieć?
Pojawiły się tutaj marzenia, pragnienia.Ja częstokroć w rozmowach z ludźmi słucham ich marzeń. Ludzie wyrażają swoje pragnienia. Czasami pytają mnie, jak stworzyć afirmacje, jak stworzyć wizualizacje na przykład, żeby takie marzenie się spełniło. I cóż ja słyszę od ludzi? Jakie są najważniejsze potrzeby i pragnienia ludzi? Które najczęściej ich niedostatek doskwiera ludziom? Jednym z nich są pieniądze. Bardzo częstym pragnieniem i marzeniem ludzi jest mieć dużo pieniędzy. Mieć mnóstwo pieniędzy. Mieć tyle pieniędzy, ile mi jest potrzebnych, żeby spełnić moje marzenia, moje pragnienia, potrzeby moje, moich bliskich i tak dalej.
Aspekt finansowy, materialny. Pieniędzy, żeby móc wyremontować samochód, pieniędzy, żeby pojechać na wakacje marzeń, żeby pojechać w podróż dookoła świata, żeby spełnić swoje marzenie obejrzenia mnichów w Tybecie albo świątyń Majów w Meksyku czy w jakimś innym państwie. Żeby dzieci do szkoły posłać, żeby zapewnić im dobry start. Większa ilość pieniędzy to jest jedno z głównych pragnień i marzeń ludzi. Drugim podstawowym pragnieniem i marzeniem ludzi, z którymi ja się spotykam, jest miłość. Miłość i związki. Abym poznała w końcu faceta, który nie będzie mnie krzywdził. Aby mój partner, moja partnerka zmieniła swoje postępowanie, żeby była lepsza, żeby zmądrzała, żeby skończył, skończyła z nałogami, żeby przestała mnie kłamać, żeby przestała mnie zdradzać. Żeby wzięła się za siebie, żeby schudła. Żeby przestał chlać piwsko wieczorami i oglądać telewizję.
Kolejnym aspektem, bardzo ważnym, jest praca. Abym znalazł pracę, która da mi satysfakcję, która pozwoli mi więcej zarobić. Dzieci są ważnym aspektem, aby były grzeczniejsze, aby się lepiej uczyły, aby wypełniały swoje obowiązki, aby wyrosły na dobrych ludzi. Jest jeszcze jeden ważny aspekt, może nawet najważniejszy. Dla niektórych na pewno. Abym był zdrowy. Zwłaszcza teraz, w tych ciekawych, interesujących, spektakularnych i burzliwych czasach zdrowie nabrało jeszcze większego znaczenia. Zdrowia i odporności. To są pewnie najczęściej składane życzenia w tej chwili wśród ludzi. Zdrowia składają jedni.
Ci bardziej świadomi życzą więcej odporności i szczęścia, nie spotkania człowieka zarażonego. Ale zdrowie nabrało teraz jeszcze dodatkowego znaczenia. I jeżeli ktoś ma marzenie, prośbę, to abym odzyskał zdrowie, abym był zdrowy, abym wyzdrowiał. Oczywiście jest to zestaw podstawowych marzeń, które z większą częstotliwością pojawiają się w życiu ludzi. Pieniądze, zdrowie, miłość, szczęście. To są te rzeczy, których najczęściej pragniemy. I co się dzieje? Nic. I nic się nie dzieje. To są tak zwane pobożne życzenia.
W myśl zasady „dobrymi życzeniami jest piekło wybrukowane”, poświęcamy czas marzeniom, które nie mają prawa się spełnić, ponieważ składamy, produkujemy marzenia, których spełnienie się nie zależy od nas. To trochę jakbyśmy kazali światu na zewnątrz się zmienić, żeby był dla nas lepszy. Ale my nic z tym nie zrobimy. My nie chcemy zrobić nic. Niech mój mąż przestanie pić, niech będzie dla mnie lepszy. Niech moje dzieci będą grzeczniejsze. Niech będę zdrowy. Niech znajdę lepszą pracę. Niech mam więcej pieniędzy. Jak takie marzenie ma się spełnić?
Mąż ma się obudzić któregoś dnia i powiedzieć: „Coś mi się przyśniło w nocy. Coś mi chodzi po głowie, że powinienem być lepszym człowiekiem, bo to ja już nie będę chlał piwska.” Dzieci, zwłaszcza nastolatki, budzą się rano i podczas kolejnej kłótni w łazience o grzebień i zostawione włosy na szczotce albo o tym, że ktoś minutę dłużej spędził w łazience, raptem dostają olśnienia, oświecenia. Mówią: „A nie mogę tak robić, bo moja mama ma marzenie, żebym ja był grzeczniejszy. Nie mogę tak robić. Ja teraz sobie to uświadomiłem. Ja już tak nie będę robił, żeby spełnić marzenie mojej mamy.” Chcę mieć lepszą pracę. Przychodzimy do pracy i szef nas woła, mówi: „A widzisz, bo ja sobie dzisiaj rano wstałem i pomyślałem, że spełnię twoje marzenie. Dam ci podwyżkę i lepsze stanowisko. Takie miałem dzisiaj olśnienie z rana. Ja spełnię twoje marzenie.” Będziesz miała lepszą pracę.
Będziesz miał lepszą pracę. Co jeszcze ktoś tam dla nas może zrobić? Może nasi przyjaciele mogą przyjść i powiedzieć: „SłuchajMy już będziemy teraz dla ciebie dobrzy. Na przykład kierowcy na ulicach mogą przestać robić korki, żeby spełnić nasze marzenie o tym, żeby nie było korków. I już całkowicie piękne życzenie, żeby skończyła się pandemia. Świat, wszyscy władcy, biznesmeni, właściciele firm dystrybucyjnych, producentów szczepionek wstają któregoś dnia pięknie rano i mówią: „Aha, bo chłopaki i dziewczyny w Radiu Paranormalium mieli takie marzenie, więc my je teraz spełnimy”. Fajny scenariusz, nawet mógłbym go ciągnąć długo. Tylko powiedzcie mi, na ile on jest realny? Na ile on jest realny, żebyśmy my wyprodukowali marzenie, wymyślili, wyafirmowali, wywizualizowali, wymedytowali, a żeby ktoś to nasze marzenie spełnił. Jakie widzicie szanse na to, żeby tak się stało?
Czy to jest możliwe? Możliwe jest wszystko. Ale jest jeszcze jeden aspekt. Aspekt duchowy. Aspekt świadomościowy. Czy my mamy prawo wymagać od innych, żeby się zmieniali, bo my tego chcemy? Bo w świecie duchowym jest wszystko możliwe pod warunkiem, że nie łamiemy pewnych zasad. Na przykład chociażby wolnej woli drugiego człowieka. A my często, bardzo często, najczęściej wymyślamy sobie marzenia, które inni mają spełnić. Mam nadzieję, że zrozumieliście ten mechanizm, że zrozumieliście, w czym jest problem.
Problem w tworzeniu marzenia, że realizację swoich marzeń wymagamy od innych. I większość marzeń skupia się na marzeniu o tym, żeby mieć. Żeby mieć dobrą pracę, żeby mieć zdrowie, żeby mieć więcej pieniędzy, żeby mieć dobrego, fajnego męża, żonę, żeby mieć grzeczne dzieci, żeby mieć zdrowie. Większość marzeń ludzi sprowadza się do tego, żeby mieć. A jak powinno wyglądać właściwe marzenie? Właściwe, którego realizacja nie będzie uzależniona od innych ludzi, nie będzie wymagała zmiany czy jakiegokolwiek działania ze strony innych ludzi. Jak powinno wyglądać marzenie, które nie będzie w pewnym sensie łamało wolnej woli drugiego człowieka? Kochani, w sumie to może tak trochę dzisiaj po was pojadę. Tak sobie pomyślałem, bo bardzo często na czatach pojawia się mnóstwo różnych informacji. One czasami do aktualnej audycji mają się tyle, co pięść do nosa.
Nie wiem, o co chodzi z tym porównaniem, ale tak się przyjęło. Fajnie brzmi, w miarę. Więc może zróbmy dzisiaj taką faktycznie audycję interaktywną. Powiedziałem wam, jak to wygląda. Dlaczego jest taki problem z realizacją naszych marzeń i z prawem przyciągania. O co chodzi? Dlaczego to nie działa? Jaki błąd popełniamy? W zasadzie to już i tak jest prawie godzinka, więc może dzisiaj tej części oficjalnej w 100% nie przekroczę, ale mam taki pomysł, taką zabawę mam. Powiedziałem, gdzie tkwi problem, w czym jest problem, gdzie jest błąd.
Więc teraz zabawmy się, że zrobimy chwilę przerwy, a wy w międzyczasie napiszecie, jak waszym zdaniem powinno wyglądać właściwe marzenie. Jak w waszym przekonaniu powinno wyglądać właściwe marzenie? Właściwie skonstruowane, niełamiące wolnej woli drugiego człowieka, nieuzależnione od innych ludzi, od innych czynników, niewymagające zmiany świata na zewnątrz tak, żeby nam było dobrze. Nieskupione na tym, żeby mieć. Że my chcemy w marzeniach coś mieć. Zdrowie, szczęście, pieniądze, rodzinę, męża kochającego, kochającą żonę, grzeczne dzieci i tak dalej. Napiszcie, jak waszym zdaniem powinno wyglądać właściwie sformułowane marzenie. A ja bym poprosił w takim razie, może panie Marku, dzisiaj zrobimy trzy minuty czy pięć minut przerwy troszeczkę wcześniej. Może nie tak drastycznie, bo raptem pięć minut. Damy słuchaczom czas przy muzyce, żeby mogli na spokojnie przemyśleć, przeanalizować to, o czym rozmawialiśmy.
I taką drugą część oficjalną zrobimy po przerwie, połączoną z czytaniem komentarzy, które napisali słuchacze.
[42:04] - Tu właśnie szukam. Patrzę, bo miałem tutaj wybrany utwór muzyczny do przerywnika, ale ten utwór trwa tylko trzy i pół minuty, więc mam do wyboru-
[42:17] - To puśćmy go dwa razy.
[42:18] - Fajne, ale mam tutaj coś równie ciekawego, co trwa około siedmiu minut, więc myślę, że spokojnie te siedem minut z lekkim kawałkiem możemy naszym słuchaczom dać. Utwór, który kiedyś już zabrzmiał na antenie Radia Paranormalium, Koma i Unzy „Imagine That”. Troszeczkę się odnosi do tematyki snów, chociaż bardziej jest o tematyce marzeń sennych, ale myślę, że spokojnie tym utworem możemy wypełnić ten przerywnik muzyczny, dać wam wystarczająco dużo czasu, żeby wypełnić to zadanie, jakie przed wami teraz pan Sowiek przed momentem postawił. A więc robimy krótki przerywnik muzyczny i za siedem minut z leciutkim kawałkiem powracamy do was w drugiej części audycji „Świat oczami duszy”, w drugiej oficjalnej. Myślę, że w tej drugiej części będziemy też już odbierać telefony. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Zostańcie państwo z nami.
[43:59] - Things have been tough lately for dreamers. They say dreaming is dead and no one does it anymore. It's not dead. It's just that it's been forgotten, removed from our language. Nobody teaches it, so nobody knows it exists. The dreamers banished to obscurity. Well, I'm trying to change all that and I hope you are too. By dreaming every day. Dreaming with our hands and dreaming with our minds. So whatever you do, don't be bored.
This is absolutely the most exciting time we could have possibly hoped to be alive. Things have been tough lately for dreamers. They say dreaming is dead and no one does it anymore. It's not dead. It's just that it's been forgotten, removed from our language. Nobody teaches it, so nobody knows it exists. The dreamers banished to obscurity. Well, I'm trying to change all that and I hope you are too. By dreaming every day. Dreaming with our hands and dreaming with our minds.
So whatever you do, don't be bored. This is absolutely the most exciting time we could have possibly hoped to be alive.Well, I'm trying to change all that and I hope you are too. By dreaming every day. Dreaming with our hands and dreaming with our minds. Our planet is facing the greatest problems it's ever faced, ever. So whatever you do, don't be bored. This is absolutely the most exciting time we could have possibly hoped to be alive. And things are just starting.
[50:51] - Dziewczyna, która użyczyła swojego głosu w tym utworze, przybrała sobie bardzo ciekawy pseudonim Coma, czyli Śpiączka. Pod tym nickiem współtworzy z niektórymi kompozytorami muzyki ambient, między innymi z Owenem Fergusonem, szerzej znanym jako Owsley. A w tym utworze "Imagine That" zawarte są cytaty z filmu z 2001 roku zatytułowanego "Życie świadome". Właściwie taki długi cytat, który pozwolę sobie teraz spróbować w locie przetłumaczyć. Nastały trudne czasy dla marzycieli. Mówią, że snucie marzeń jest martwe i nikt tego już nie robi. Nie jest martwe. Po prostu już o tym wszyscy zapomnieli. Usunęli to z języka. Nikt tego nie naucza, więc nikt nie wie, że to w ogóle istnieje.
Śniący marzyciel skazany jest na ostracyzm. Próbuję to wszystko zmienić i myślę, mam nadzieję, że ty też próbujesz. Marząc każdego dnia, marząc, używając naszych rąk, naszych umysłów. Nasza planeta stoi przed największymi problemami w swojej historii. Więc cokolwiek robisz, nie bądź znudzony. To jest absolutnie najbardziej ekscytujący czas, który każdy z nas mógłby chcieć przeżyć. A to dopiero początek. To jest właśnie cytat pochodzący z filmu "Życie świadome". Tutaj oczywiście w filmie jest taka scena, w której rozmawia dwóch facetów. Jeden pyta: "Jesteś marzycielem?" Drugi: "Tak." Ten pierwszy mówi: "Nie widziałem ostatnio zbyt wielu." I właśnie w tym momencie padają te słowa, które przed chwilą swoimi skromnymi umiejętnościami przetłumaczyłem.
Wracamy do audycji Świat Oczami Duszy. Do tej części, w której Sławek Bączkowski będzie czytał wasze komentarze i się do nich odnosił. Będziemy także odbierać wasze telefony. Nasze numery telefonów to oczywiście jak zawsze stacjonarny 32 746 0008. Komórkowy i do SMS-ów również to 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można także nas spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może także wysłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. Troszkę tych komentarzy się pojawiło.
Co prawda nie wszystkie opisujące marzenia naszych słuchaczy, ale sporo ciekawych wypowiedzi się tutaj pojawiło.
[54:14] - Panie Marku, bardzo dziękuję za przetłumaczenie i dobranie kawałka, bo jak się okazuje, chociaż nie uzgadnialiśmy tego z panem Markiem w żaden sposób, o czym będzie audycja, idealnie wpisał się w temat dzisiejszej audycji.Dzisiaj bardzo mocno improwizuję, jak widzicie. Teraz przelecę te komentarze, które dotyczą marzeń, ponieważ chciałbym jeszcze-
[54:43] - To tłumaczenie to też była przed chwilą taka troszkę improwizacja, bo ja dawno tego kawałka nie słuchałem i po prostu zapomniałem już, jak to leci.
[54:51] - Mamy dzisiaj audycję pełną improwizacji, ale mam nadzieję też, że w tej troszeczkę zmienionej formule będzie ciekawiej. Mam nadzieję. Oczywiście czekam na wasze głosy na ten temat. A teraz już, żeby nie przedłużać, przeczytam to, czym zechcieliście się tutaj ze mną i z resztą słuchaczy podzielić. XY jeszcze przed moją prośbą pisze: „Marzenia. Odróżnić prawdę od kłamstwa”. Jubi napisał, że: „Słucham zawsze, nie zawsze wchodzę na czata”. Okej. Tutaj ktoś, Ondre pisze: „Ktoś wspomniał o świrusku. To chyba też jedno z większych marzeń, aby ludzie się obudzili z letargu”.
Julian Król pisze: „Pieniądze są środkiem do osiągania celu, materialnym ekwiwalentem czasu, który oddajemy”. Emobil pisze: „Aby dostroić się do pozytywnej energii, należy mieć otwarty umysł i wyrażać lekką naiwność, aby nastawić się na jakikolwiek odbiór, a potem intencja i wizualizacja nadająca siłę samej intencji”. Jubi pisze: „Szybkiego dostępu do szczepionki”. Emobil: „Trzeba nauczyć się kontroli nad pracą naszego umysłu i trzeba wiedzieć, kiedy nasz umysł ma myśli z zewnątrz, a kiedy są to nasze własne myśli. Bo jeśli nie mamy nad tym kontroli, to wchodzimy w rezonans z innymi ludźmi, którzy mogą wpływać na przepływ naszych myśli”. Katarzyna Wiedźma Toruńska się tutaj też dzieli z nami: „Marzenie jest tyle realne, na ile jesteśmy w stanie w nie uwierzyć”. Emobil pisze: „Dokładnie. Wiara jest najważniejsza”. Julian Król pisze: „A jeśli to na nas są wymuszane zachowania, które mają nas dopasować do wizji innych ludzi, którzy mają siłę? Marzenia, które dotyczą tylko nas, są wycofaniem się i rezygnacją z interakcji z otoczeniem”.
Pan Marek napisał: „Gorąco zachęcamy do dzielenia się swoimi marzeniami”. Tutaj już się pojawiają, zgodnie z moją prośbą te marzenia, które prosiłem, żebyście napisali, jak waszym zdaniem powinno wyglądać poprawnie sformułowane marzenie. Jubi pisze: „Jako Radio Dream Time okrągła banieczka by się przydała”. Julian Kruk pisze: „Właściwe marzenie, zmiana swojej świadomości postrzegania samoograniczenia”. Kaka pisze: „Znajdę dobrego męża”. Jubi pisze: „Marzy mi się taki dzień, żebym wstał rano i wykrzyczał, że nie muszę już nigdy pracować. Z przymusu, rzecz jasna”. Beata Beata pisze: „Właściwe marzenie jako afirmacja, czyli wyobrażenie sobie już tego marzenia w teraźniejszości. To znaczy nie chciałabym albo marzę o tym, tylko ja mam, ja to czuję i tak dalej”. Dorota Galant Mistakt pisze: „Piękny, ciepły głos prowadzącego.
Miło się słucha”. No fajne. Jeżeli to było moja droga twoje marzenie, to właśnie się spełniło. Miło mi to słyszeć. Julian pisze: „Pytanie, czy narzucanie sobie ograniczeń nie jest rezygnacją z interakcji z otoczeniem, czyli z życia? To jest pytanie. Jeżeli tak jest, to równie dobrze można zostać Michem i poddać się kontemplacji trwającej całe życie. Tylko czy po to się rodzimy?”. Emobil pisze: „Moje marzenie jest takie, żeby ludzie tworzyli ekowioski i częściowo odłączyli się od tego systemu, który nas ogranicza w rozwoju i powoduje toksyny, które zaśmiecają nasz umysł od poznawania prawdy”. Julian pisze: „Jeśli nie zrezygnujemy z życia, to ścieranie się marzeń poszczególnych osób jest nieuniknione.
To, co dostajemy, to wypadkowa”. Julian pisze jeszcze: „Hitler, Stalin też mieli marzenia. Ich marzenia starły na proch miliony marzeń innych ludzi”. Shimix pisze: „Żeby ludzie byli szczęśliwi jak dzieci z początku ich życia. Utopijne trochę”. Jacek Grab pisze: „No to po reprymendzie Sławka zmieniłbym swoje poprzednie abstrakcyjne marzenie na bym cieszył się jutrem po przepuszczeniu go przez cały mój organizm. Bym cieszył się jutrem”. Dużymi literami napisane, więc to jest ważne marzenie. XY pisze: „Miło było mi poznać zdanie gospodarza. W moim odczuciu słowo mieć nie ma negatywnego wdzięku w wyznaczeniu sobie marzeń.
Cel, aby był mierzalny, osadzony w realiach i nie krzywdzący nas i innych”. Pięknie, kochani. Pięknie. Naprawdę to potwierdza moje słowa z początku audycji, że właśnie uczestniczycie w najlepszej audycji o świadomości w sieci. I nie miałem tu tylko na myśli siebie i pana Marka, ale właśnie to, co napisaliście tutaj. Ten udział i reakcja na moją prośbę świadczy o tym, że wszyscy razem, wspólnie, dzięki wam, dzięki słuchaczom, pisarzom na czacie tworzymy najlepszą audycję w sieci. Dziękuję wam bardzo. A teraz wrócę jeszcze do tej części oficjalnej, z którą niedokończoną was zostawiłem. Fajnie. Oczywiście mówię wasze marzenia.
Gdybym miał taką moc, to pewnie bym machnął czarodziejską różdżką, żeby wam się spełniły. Życzę wam z całego serca, ale póki coMogę wam powiedzieć, jak prawidłowo formułować marzenia, żeby nadać im większą moc sprawczą. To mogę dla was zrobić i za chwileczkę to zrobię. Oczywiście w słowie „mieć” nie ma nic negatywnego. Tu się pojawiło takie zdanie, że nie ma nic negatywnego. Ja też nie widzę w słowie „mieć” nic negatywnego, żebyśmy mieli jasność. Natomiast ważne jest odpowiedzenie sobie na jedno pytanie jeszcze. Żyliśmy przez 20, 30, 40, 50, 60, 70, 80, 100 lat, bo nie wiem, ile lat mają słuchacze, ale zakładam, że jednak są w dużej mierze pełnoletni, więc przynajmniej te 18, 20 lat życia mają już za sobą. I produkujemy, tworzymy marzenia, które wynikają z tego, że to, o czym marzymy, do tej pory tego nie dostaliśmy. Bo jeżeli mamy bańkę, okrągłą bańkę, o której wspominał Jubi, to oczywiście nie snujemy marzeń o bańce, tylko możemy snuć marzenia o drugiej bańce.
Więc z pewnością, jeżeli o czymś marzymy w danym momencie swojego życia, to znaczy, że do tej pory tego nie dostaliśmy. I teraz jest pytanie: dlaczego? Dlaczego do tej pory tego nie dostaliśmy? W czym tkwi problem? Czy problem tkwi w świecie zewnętrznym, że ten świat zewnętrzny się na nas uwziął? Albo Pan Bóg się uwziął. Powiedział: „O nie, nie. Jacku, Staszku, Wojtku, Marzenko, Kasiu. Nie, nie dostaniesz. Nie dam ci, bo cię, kurde, nie lubię”.
Myślicie, że tak to działa? Że czynniki zewnętrzne bądź siła wyższa uparła się na to, żeby nie dać nam dobrego męża, żeby nie dać nam dobrej pracy, żeby nie dać nam bańki? Że ktoś ma z tym coś wspólnego, że my nie mamy w dniu dzisiejszym tego, o czym marzymy? Dlaczego do dzisiaj nie dostaliśmy tego, o czym właśnie w tej chwili marzymy? Gdzie tkwi problem? Co spowodowało to, że my musimy o tym marzyć, żeby to osiągnąć, żeby to dostać? Dlaczego nie dostaliśmy tego do dnia dzisiejszego? To jest pierwsze kluczowe pytanie. I tu się pojawia pierwsza wskazówka, jak formułować właściwe marzenia. Ponieważ jest w nas coś, siedzi coś, co powoduje, że podejmujemy takie, a nie inne decyzje.
Na przykład spotykamy chłopaka, który ma wszystkie zalety dobrego człowieka, a my mówimy: „Ale on jakiś taki nudny jest”. Mówimy: „Nie. Wezmę tego rozrabiaka, bo przynajmniej będzie wesoło”. No i jest wesoło, tak? Dzieje się, oj dzieje się, aż się przestaje dziać i jest rozpacz rozstania, pierdoły i tak dalej. Dlaczego wybieramy do swojego życia ludzi, którzy są dla nas nauczycielami, którzy ciągle czegoś nas uczą? Skoro nas czegoś uczą, to znaczy, że w nas jest brak tej umiejętności, której uczymy się od innych ludzi. Tak jest w związkach. Ludzie nadmiernie nonszalanccy, nieodpowiedzialni mają najczęściej za partnerów osoby odpowiedzialne, ułożone. Ludzie nadmiernie obowiązkowi, sztywni mają najczęściej za partnerów lekkoduchów po to, żeby się tej lekkości od tych osób uczyć, żeby nauczyć się odpuszczać.
Osoby lekkoduszne uczą się odpowiedzialności od tych osób nadmiernie odpowiedzialnych. Więc jest w nas jakiś niedobór umiejętności, cech, siły, emocji, który powoduje, że w dniu dzisiejszym nie mamy tego, czego pragniemy i o czym w dniu dzisiejszym marzymy. Tu się pojawiło takie sformułowanie, żeby o marzeniach myśleć w czasie teraźniejszym. Nie w czasie przyszłym, nie w sensie przyszłościowym w sensie pragnienia, tylko w sensie stanu aktualnego. Tak, to jest bardzo cenna wskazówka, ale to jest wskazówka, która pozwala przekonać naszą podświadomość, że to może być prawda. Czyli używamy jakichś technik manipulacyjnych w stosunku do naszej podświadomości, żeby ją przekonać, że to jest ważne. I owszem, jest to sposób. Zresztą medytacje, afirmacje, wizualizacje, one działają. To nie jest tak, że one nie działają. Natomiast aby coś zadziałało w 100%, to nasze marzenie w naszym marzeniu i bardzo proszę, zapamiętajcie to, zapiszcie, żeby nie było, że nie mówiłem.
Powinno być sformułowanie: ja chcę być. A jeżeli mieć, to mieć umiejętność, mieć siłę. Właściwe marzenie, które ma dużo większą szansę na realizację, musi dotyczyć nas i musi być zależne tylko od nas. To jest bardzo ważne. Więc jeżeli formułujemyMarzenia dotyczące na przykład pieniędzy, to marzenie nie powinno być sformułowane w ten sposób: ja chcę mieć więcej pieniędzy, tylko ja chcę być gotowy na przyjęcie większej ilości pieniędzy, ponieważ do tego momentu nie byłem na to gotowy. Moje myśli, moje emocje w jakiś sposób blokowały dopływ pieniędzy do mojego życia. Ja chcę być. A jeżeli już formułujemy marzenie ze słowem mieć, to ja chcę mieć siłę. Ja chcę mieć odwagę na przykład do przyjęcia lepszej propozycji pracy. Ja chcę mieć siłę i odwagę do zmiany pracy.
Ja chcę potrafić kochać i być kochaną. Nie chcę mieć dobrego męża, bo dobrych mężów na świecie jest tyle samo co złych mężów. Dobry jest określeniem nie wiadomo jakim. Dobrym dla kogo? Dobrym dla siebie czy dobrym dla nas? Czy dobrym w sensie społecznym? Nie. Ja chcę potrafić kochać i być kochaną. Ja jestem gotowa na przyjęcie i danie miłości. Marzenie musi dotyczyć nas i musi dotyczyć zmian, które mają dokonać się w nas, abyśmy ten niedobór, tą niewiedzę, tą nieumiejętność, którą do tej pory posiadaliśmy i która blokowała dostęp tego, co dobre do naszego życia, żeby ją zmienić, żeby ją transformować, żeby się tego nauczyć.
I wtedy realizacja tego marzenia zależy tylko od nas. To jest istotne. Owszem, możemy to podkreślić. Ja potrafię kochać i być kochaną. Ja mam siłę i umiejętności na zarabianie większych pieniędzy. Ja mam w sobie odwagę do zmiany pracy. Ja mam w sobie siłę do zmiany wszystkiego, co blokuje dostęp szczęścia do mojego życia. Ja mam umiejętności do podjęcia nowej pracy, ciekawszej. Ja mam umiejętności do zmiany swojego zawodu. Wtedy realizacja tego marzenia zależy tylko od nas, od nikogo więcej.
Ja mam odwagę dokonania zmian. Ja wzmacniam w sobie wszystko to, co powoduje moje sukcesy. Ja zmniejszam w sobie to, co powoduje, że mi się nie chce. Ja mam więcej wiary w siebie. Ja mam więcej zaufania do samego siebie. Ja jestem gotowy, gotowa na przyjęcie dużych pieniędzy do swojego życia. To jest, kochani, klucz do właściwego marzenia, do właściwego i skutecznego marzenia. Zdradziłem wam tajemnicę. Myślę, że bardzo ważną tajemnicę. Pokazałem też w moim przekonaniu bardzo ważną rzecz, czyli ten moment, w którym eliminujemy czynniki zewnętrzne z realizacji naszych marzeń.
Realizacja naszego marzenia wtedy zależy tylko od nas. Prawda, że cudowne? Nie od kogokolwiek innego, tylko od nas. Bo jeżeli my będziemy mieli odwagę podjąć inną pracę, to ta inna praca się znajdzie. Jeżeli my będziemy mieli chęć dokonania zmiany, to znajdzie się sposób. Jeżeli my będziemy gotowi na przyjęcie miłości i danie miłości, to znajdzie się właściwa osoba, która tą miłość przyjmie i która tą miłość odwzajemni. Nie zmieniajmy świata zewnętrznego, żeby był taki, jak my chcemy. Zmieniajmy siebie, abyśmy mieli siłę, odwagę, umiejętności, aby ten świat, na jakim nam zależy, tworzyć. Ja mam odwagę mówić prawdę o swoich potrzebach. To jest częsty problem w związkach.
Ludzie nie mają odwagi mówić o swoich potrzebach i mają pretensje do swoich partnerów, że nie potrafią im czytać w myślach. Jest kłopot, jest awantura, bo ty nie spełniasz moich potrzeb, ale ja nie znam twoich potrzeb, bo ty ich nie wyrażasz. I sama umiejętność spokojnego wyrażania swoich potrzeb, próśb, marzeń, pragnień potrafi w relacjach z drugim człowiekiem bardzo dużo zmienić. Jest jeden problem w tym wszystkim. Problem, który z pewnością wielu ludziom się nie spodoba i dlatego wiele osób z tego nie skorzysta, ponieważ ja chcę mieć bańkę sprowadza się do tego, że niech ktoś rano wstanie i mi tą bańkę da. Właściwe marzenie: ja znam sposób na posiadanie okrągłej bańki. Ja mam odwagę zarobić okrągłą bańkę. Ja mam okrągłą bańkę. Gorsza strona tego sposobu jest taka, że nie czekamy.Przestajemy oczekiwać, że świat się zmieni naokoło nas, tylko sami musimy zacząć tych zmian dokonywać. Czyli najnormalniej w świecie nie czekamy, aż ktoś nam da lepszą pracę, aż nasz partner, partnerka się zmieni, aż dzieci wygrzecznieją, bo wstaną rano i spełnią marzenia swoich rodziców.
Nie czekamy, że szef nas zaprosi do gabinetu i powie: „Dam ci podwyżkę i lepsze stanowisko”. Tylko musimy ruszyć dupska i coś w sobie zacząć zmieniać. To jest ta gorsza strona i dlatego z pewnością gros ludzi z tej metody nie skorzysta. Ale tym, którzy zechcą z tej metody skorzystać, tym, którzy zrozumieli właśnie teraz tą różnicę pomiędzy tymi marzeniami, które wyrzucamy, produkujemy i wysyłamy w świat, a są związane z tym, żeby to inni ludzie je spełnili, a tą techniką, kiedy to my sami w sobie szukamy siły, odwagi, chęci, mocy, pomysłu na spełnienie tych marzeń, jest kolosalna. Ale tym, którzy z tej drugiej metody zechcą skorzystać, gwarantuję 99-procentową skuteczność. Jak ze szczepionką. Owszem, będą skutki uboczne. Będą, ponieważ zaczną się dokonywać zmiany, ale najpierw w nas. To jest tak trochę jak z malutkimi dziećmi. Trzeba ten pierwszy moment przecierpieć, żeby później czerpać z tej relacji mnóstwo szczęścia i mnóstwo radości.
I tego, kochani, właśnie tego szczęścia i radości ze stosowania nowej metody formułowania swoich życzeń, ja ze swojej strony z całego serca wam życzę. No i tą dziwną, taką nową formułą audycję w części oficjalnej pragnę zakończyć. Tym razem już bez przerwy przejdę do czytania waszych komentarzy, bo na chwilę skupiłem się na tym, co do was mówię, a jestem bardzo ciekawy, co wy w międzyczasie na ten temat napisaliście do mnie. Dobrze, jesteśmy tutaj. No dobrze, XY. Ach, tutaj Jubi napisał: „Marzenia to nadzieja na lepsze jutro”. Tak, z pewnością tak. Ale różnica pomiędzy nadzieją a wiarą jest taka, że nadzieja mówi: może tak, może nie. Wiara polega na tym, że wierzymy, że to się spełni, chociaż może nie od ręki. Więc lepiej stosować je z wiarą, zwłaszcza przy marzeniach, niż nadzieję.
Kasia Wiedźma napisała: „Nie mieć, a mam”. No tak, to już żeśmy rozmawiali i oczywiście jak najbardziej się z tym zgadzam. Julian napisał: „Nie zawsze chcemy płacić cenę, jakiej żąda otoczenie za to, czego chcemy. Na przykład wyjście ze strefy komfortu”. Bardzo pięknie napisane. O tym właśnie, mój drogi, powiedziałem, że niestety zmiana formułowania tych marzeń właśnie do tego się sprowadza. Że nie oczekujemy, że świat się wokół nas zmieni, tylko my wychodzimy właśnie ze strefy swojego własnego komfortu, czyli z tych starych nawyków. I my zaczynamy zmieniać siebie po to, żeby otworzyć się na to, o czym marzymy, a czego do tej pory nie dostaliśmy, ponieważ byliśmy na to zamknięci. Mata Hari pisze: „Pozdrawiam i dziękuję. Dla mnie największym marzeniem jest, żeby moja córka była szczęśliwa”.
No to już tak pozwolę sobie na komentarz, ponieważ jesteśmy po części oficjalnej. Naucz ją. Właściwe marzenie to nie jest takie, żeby moja córka była szczęśliwa. Nie wiem, ile ma lat, ale jeżeli jest jeszcze w takim wieku, że masz na nią jakiś wpływ, to właściwe marzenie powinno wyglądać w ten sposób: mam siłę, umiejętności nauczenia jej miłości i szczęścia. Wtedy to ty zaczynasz przekazywać jej wzorce i umiejętności, które dadzą jej umiejętność bycia otwartą na szczęście, na miłość do samej siebie, na miłość do ludzi, brak lęku i tak dalej. O, mój drogi serdeczny Adam IF się odezwał: „Ta metoda brzmi ciekawie”. Bardzo oschły jesteś dzisiaj, ale serdecznie cię pozdrawiam. Aga Jaga pisze: „A co z moim planem duszy? Też o tym mówił pan. I naszymi marzeniami w życiu tu na ziemi.
Czy te marzenia rodzą się w zgodzie z naszym planem dusz?” Moja droga Ago, moi drodzy kochani. Wielokroć powtarzałem, że plan naszej duszy docelowy jest taki, abyśmy byli dobrymi ludźmi i żyli w miłości, radości i szczęściu. To jest plan docelowy naszej duszy. Ponieważ człowiek ze swoim ego, umysłem, ego czymś tam i podświadomością jest oporny i musi o wszystkim się przekonać na własnej skórze, czasami na własnej pupie.Dlatego te etapy dochodzenia do tego stanu zostały podzielone na poszczególne życia, żebyśmy mogli wszystkiego po kolei doświadczać. Jeżeli jesteśmy w stanie skupić się na miłości do samego siebie i miłości do innych, na wolności dla samego siebie i wolności innym. Jeżeli zaczynamy wprowadzać w życie zasadę: wszystko, co robisz dla siebie, pamiętaj, aby nie robić tego kosztem innych, a wszystko, co robisz dla innych, nie robisz kosztem samego siebie, to nasza dusza natychmiast zadzwoni do szefa na górę i mówi: Paweł, Jezus czy Bogu: tu jest gościu czy gościówa taka, że ją trzeba tutaj z tej trzeciej klasy podstawówki natychmiast przepisać na studia, bo ona już zrozumiała, o co chodzi, więc niech sobie już tam kontynuuje tą naukę na wyższym poziomie. Na pewno przyklaśnie i na pewno taki memory five zrobi i z pewnością nie będzie miała nic przeciwko temu. Wybaczymy sobie oraz innym i zaczniemy żyć miłością do siebie oraz do innych z szacunkiem, w poczuciu wolności i z tą zasadą, o której mówiłem. I nasza dusza mówi: wow! Mega eksternistyczna gościówa.
Cieszę się, odniosłam sukces. Fajnie, dostanę medal po powrocie za dobre przewodnictwo. Oczywiście przekoloryzowałem. Natomiast chciałem ci tylko powiedzieć i wam kochani, że nasza dusza, nasza świadomość, ogólnie świadomość duchowa, jej naturalnym środowiskiem jest miłość, dobro i tak dalej. Te wszystkie rzeczy, których nam jako ludziom najczęściej w naszym obcowaniu brakuje. Wszystko, co ma chociaż minimalną namiastkę tego, na pewno znajdzie poklask w naszej duszy. Także nie martw się tym. Julian pisze: Moim marzeniem jest dowiedzieć się, co my tu robimy i po co robimy. Mam na myśli naszą rzeczywistość. Częściowo, Julianie, odpowiedziałem.
Odpowiedź jest bardzo prosta. Cały czas to powtarzam. My ją bardzo często gdzieś komplikujemy, zastanawiając się właśnie nad jakimiś skomplikowanymi planami. Plan jest jeden: mamy stać się dobrymi ludźmi, dobrymi dla siebie, dobrymi dla ziemi i dobrymi dla drugiego człowieka. Do tego jako ludzkość dążymy od tysiącleci. Oczywiście przerabiając na początku te aspekty czysto ludzkie, czyli najpierw się będziemy mordować, wyrzynać, wyzyskiwać, okradać, oszukiwać, manipulować, zdobywać coraz większe środki materialne, myśląc o tym, że to da nam szczęście. Później przejdziemy na ten etap, kiedy już wyeksplorujemy wszystko, co jest tylko możliwe, okaże się, że wcale nie jesteśmy z tego powodu szczęśliwi i zaczniemy poszukiwać, tak jak teraz zaczynamy poszukiwać innych synonimów szczęścia, aż dojdziemy do tego etapu, kiedy nauczymy się być szczęśliwi z samymi sobą i szczęśliwi z drugim człowiekiem, szanując naszą matkę ziemię i pozwalając jej też żyć swoim życiem w jakiejś tam symbiozie. I to jest koniec planu. Więc jeżeli, mój drogi Julianie, szukałeś i było to twoim marzeniem, to właśnie je spełniłem. Tym razem czynnik zewnętrzny spełni twoje marzenie.
Natomiast jeżeli chciałbyś do tego dojść sam, to właściwie sformułuj swoje marzenie. Dowiedzieć się, co tutaj robimy i po co to robimy. I z pewnością to twoje marzenie również się spełni. Jeżeli zadajesz pytanie, to z pewnością przyjdzie odpowiedź, czego też z całego serca ci życzę. Mobil pisze: co jest najważniejsze w życiu mieć czy być? No faktycznie było takie kiedyś sformułowanie, co jest ważniejsze mieć czy być. Jak powiedziałem w pierwszej części audycji, nie mam nic przeciwko temu, żeby mieć. Żeby mieć pieniądze, żeby mieć szczęście, żeby mieć radość, żeby mieć przyjemność, żeby mieć samochód, żeby mieć dom, żeby mieć męża, żonę, grzeczne dzieci, zdrowie. Nie mam nic przeciwko temu. Ale można też mieć odwagę.
Można też mieć otwartość. Można też mieć czułość. Można też mieć skromność. Można też mieć w sobie sprawiedliwość. Pytanie jest, czego dotyczy to określenie mieć. I teraz właśnie jedna rzecz. Przypomniało mi się teraz, więc wrócę jeszcze do tej części oficjalnej, bo często właśnie w naszych marzeniach jest być zdrowym. Więc jeszcze powiem wam, jak moim zdaniem powinno wyglądać marzenie o tym, żeby być zdrowym. Właściwie postawione. Umiem, potrafię, wiem, jak zadbać o swoje zdrowie.
Nie: jestem zdrowy, nie: chcę być zdrowy, tylko umiem, potrafię, wiem, jak zadbać o swoje zdrowie. Możecie dodać jeszcze, jak nie przeszkadzać swojemu organizmowi we właściwym funkcjonowaniu. Możecie powiedzieć, jeżeli jesteście chorzy: wiem i pozwalam swojemu organizmowi odzyskać zdrowie. Możecie powiedzieć: potrafię zmienić swoje postępowanie względem swojego organizmu, aby był zdrowy, aby właściwie funkcjonował, bo to my zakłócamy właściwą pracę własnego organizmu swoimi emocjami, stresem, złym odżywianiem, przemęczeniem, niewyspaniem i tak dalej. Mata Hari pisze: dokładnie zdrowie najważniejsze.Właśnie o zdrowiu powiedziałem. Emobil pisze: „Dla mnie najważniejsze to być sobą i mieć coś, to można zawsze stracić”. Aga Jaga pisze: „Bardzo często skupiamy się w życiu na pieniądzach i bogactwie. Jeśli tego nie realizujemy, to odbieramy to, że jesteśmy do bani. Czy nie jest tak, że nie chodzi o mieć, ale o być i jak się z tym czuję? Czy ta bańka poprawi moje być, czy wręcz przeciwnie, pogorszy?” Kochani, to jest bardzo indywidualna sprawa.
Oczywiście ludzie, którzy żyją w niedostatku, klepią biedę, chcieliby mieć komfort nieklepania tej biedy. To jest całkowicie naturalne i to jest też potrzeba naszej duszy, bo ona chce, żebyśmy byli szczęśliwi. A ciężko być szczęśliwym nie mając pieniędzy na rachunki bądź jedzenie. Tutaj poziom szczęścia jest raczej ograniczony. Natomiast czy to będzie bańka? Nie wiem. Jeżeli chcemy na przykład wybudować hospicjum dla małych dzieci chorych i się nimi opiekować, to bańka to jest pryszcz. Natomiast jeżeli chcemy ją przeżreć albo kupić sobie dobry samochód, to też ta bańka może być za mała. Natomiast jeżeli chcemy mieć wygodny samochód, sprawny samochód, nowy samochód, ekonomiczny samochód i fajny przytulny domek na przyjemnej działeczce, który będzie spełniał potrzeby nasze oraz naszych bliskich, a nie spełniał potrzeby naszego ego: marmury, pałace, żyrandole, złote hole, 37 salonów i 13 łazienek. To wszystko zależy od tego, gdzie my jesteśmy i co potrzebujemy mieć, żeby się przekonać, czy da nam to szczęście.
To jest bardzo indywidualna sprawa. Jeżeli czyjąś potrzebą jest doświadczyć nadmiernego bogactwa, to musi tego doświadczyć, żeby się przekonać o tym, że jest nadmiernie bogaty, ale to i tak jeszcze nie daje mu pełnego szczęścia. To doświadczenie musi tak czy inaczej przeżyć. Niech je przeżyje jak najszybciej. Powie: „Dobra, okej, to odhaczamy. Pałac już mam. Teraz szukamy dalej, co mi może tak naprawdę dać szczęście”. Im szybciej to doświadczenie zdobędziemy, tym szybciej je skreślimy ze swojej listy doświadczeń i przejdziemy do następnego. Nie ma nic złego w tym, że ktoś tego pragnie. Jeżeli tego pragnie, to znaczy, że to doświadczenie jest mu do czegoś potrzebne.
Tomek pisze: „Marzyć trzeba sercem. Trzeba poczuć marzenie od serca i pomyśleć, jak się będzie szczęśliwym od serca, kiedy to marzenie się spełni”. To działa. Tak, drogi Tomku, oczywiście, że to działa. Ja, broń Boże, nie neguję afirmacji, nie neguję wizualizacji, nie neguję zastępowania słowa „chcę” słowem „mam” i też nie neguję nadziei ani wiary i przekonania, że to marzenie się może spełnić. Broń Boże, ja czegoś takiego nie neguję. Oczywiście przy odpowiednim nastawieniu, wysiłku, konsekwencji, pilnowaniu i kontrolowaniu powtarzalności, wkładaniu w to serca i tak dalej, te marzenia się spełniają. Mówiłem o tym w którejś z poprzednich audycji. Dzisiaj się skupiłem tylko na tym, jak należy właściwie formułować marzenia, żeby one miały większą moc sprawczą. Bo to, o czym marzymy, nie posiadamy w tym momencie, przyczyna zawsze tkwi w nas.
Bardzo często samo marzenie, na przykład o bogactwie, w momencie, kiedy nie jesteśmy gotowi na to bogactwo, summa summarum staje się dla nas negatywnym doświadczeniem. Jeżeli nie jesteśmy gotowi na przyjęcie miłości i okazanie miłości, to jeżeli trafi na naszej drodze się człowiek, który będzie chciał tą miłość przyjąć i nam ją okazać, a my nie będziemy na to gotowi, to marzenie się spełni. Dostaniemy tego człowieka na swojej drodze i często go albo zignorujemy, albo wejdziemy w związek, w którym będziemy żyli w strachu. W końcu summa summarum któraś ze stron tego nie wytrzyma. Albo tamten człowiek, który dawał tą miłość i chciał przyjmować, ale my nie potrafiliśmy tego w żaden sposób odwzajemnić, bo nie byliśmy gotowi na to, nie posiadaliśmy umiejętności przyjmowania miłości i oddawania miłości, to ten związek się rozpadnie. Mało tego, zamiast spełnienia marzenia będziemy mieli kolejną traumę. Jeszcze o tyle gorszą traumę, że mieliśmy kogoś w swoim życiu, kto był fajny, a za jakiś czas sobie uświadomimy, że to my żeśmy tą sytuację spieprzyli. 70% ludzi, którzy wygrywa w totka, w bardzo krótkim czasie, w ciągu roku, dwóch, trzech wraca do swojego poprzedniego stanu materialnego albo nawet do gorszego, ponieważ nie byli gotowi na bogactwo. Wydali pieniądze, pokupowali samochody, pokłócili się z rodzinami, z sąsiadami. Często narobili jeszcze dodatkowo długów, bo pobudowali domy, których nie byli w stanie utrzymać i tak dalej.
Często są śmiertelne wypadki samochodowe, ponieważ ktoś kupuje sobie bardzo szybki samochód, a jeździł do tej pory, na przykład, Daewoo Lanosem. Alkohol, narkotyki i parę innych rzeczy i dzieją się nieszczęścia. Marzenie się spełniłoAle spełnienie tego marzenia nie dało nam szczęścia, tylko wprost przeciwnie, bardzo negatywne doświadczenia i bardzo negatywne wspomnienia. Przy tej technice, o której dzisiaj powiedziałem, nabywamy umiejętność cieszenia się, nauczenia się obcowania z tym marzeniem. Nie tylko samego spełnienia marzenia, ale umiejętność obcowania z tym marzeniem. Nie tylko spełnienia tego marzenia, ale utrzymania tego marzenia. Spowodowania, że to, co w naszej wyobraźni miało być szczęściem, tym szczęściem się stanie, a nie nieszczęściem. To jest bardzo ważne, kochani. Dlatego ta metoda właściwego artykułowania marzeń, połączona z nauczeniem się, z dokonaniem zmian w samym sobie, pozwoli nam tym spełnionym marzeniem się cieszyć. XY pyta: „O czym sam pan marzy, panie Sławku, bądź pan Marek?
Przynajmniej to, co można ujawnić na antenie”. O swoim marzeniu mogę powiedzieć. Tym najbliższym marzeniu, bo najprawdopodobniej życie bez marzeń jest ubogie. Moim najbliższym zawodowym marzeniem, bo o takich mogę wam powiedzieć tutaj na antenie, to jest wymyślenie, znalezienie w sobie sposobu, pomysłu, metody, która w skuteczny, bezpieczny, trwały i przyjemny, szybki sposób pozwoli transformować podświadomość. W tej chwili sprowadza się to do znalezienia odpowiedniego materiału, który będę mógł wykorzystać do tego celu. Cały pomysł jest już ułożony, wszystko jest przygotowane. Brakuje mi tylko odpowiedniego materiału i wiem, że on gdzieś jest i na mnie czeka. Między innymi warsztaty hipnozy były tym krokiem, który mnie w tym kierunku przybliża. Oczywiście, kochani, robię to dla was, bo tak sobie wymyśliłem. Dla was, dla ludzi.
Ponieważ cały ten nakład tylko dla mnie byłby niewspółmierny do efektów. Marzy mi się taki pomysł, taki sposób, taka metoda, taka technika. Taka moja własna, osobista, prywatna, ulęgnięta w moim zakręconym umyśle. Szymix pisze tak: „Marzenia są bardziej ulotne, szczególnie dla mnie. Zmieniłem marzenia na życzenia. Łatwiej to osiągnąć”. Mam nadzieję, że po dzisiejszej audycji, poznając moją metodę tworzenia marzeń, wrócisz również do marzeń. Matahari pisze: „Jak zawsze świetna audycja. Niedawno was odkryłam i teraz mam co robić, ponieważ odsłuchuję wszystkie audycje wstecz. Co do pytania, to nie jest takie łatwe, jak by się wydawało”.
Bo my jesteśmy już zaawansowani. My nie poruszamy łatwych tematów. Coś, co jest proste i oczywiste, nie zawsze jest łatwe w realizacji. Natomiast myślę, że akurat to, o czym dzisiaj mówiłem, ta umiejętność precyzowania swoich marzeń tak, aby były zależne tylko od nas, jest metodą dość prostą, tak jak metoda autohipnozy, o której wam mówiłem. Tak jak wielokroć mówiłem, jestem człowiekiem leniwym. Wszystkie te systemy, które są związane z konsekwencją, pracą nad sobą, wysiłkiem, przymuszaniem się, walczeniem z samym sobą, są dla mnie nieprzyjazne. Więc cały czas szukam sposobów i cały czas rozmyślam o sposobach, które będą proste. Bo stworzenie takiego marzenia, o którym dzisiaj mówimy, nie wymaga wielkiego wysiłku, nie wymaga żadnych umiejętności, nie wymaga też gigantycznego czasu ani konsekwencji. To marzenie można sobie wypowiedzieć raz na jakiś czas i zostawić je naszej podświadomości. Niech ona to ogarnie.
Kiedyś był taki kawał. Nie przypomnę go sobie, ale chodziło o to, że na jakimś statku zginęło ileś osób. Jak doszli, poszli gdzieś na sąd ostateczny, to jeden z nich zapytał: „Dlaczego to tyle trwało?”. Pan Bóg odpowiedział: „Bo dużo czasu potrzebowałem, żeby was wszystkich na tym jednym statku zebrać”. Dlatego te marzenia, które są uzależnione od innych ludzi, trwają dłużej, bo ileś osób musi spełnić konkretne wymagania, wykonać konkretne czynności, mieć konkretne przemyślenia i konkretne emocje, żeby do tego doszło. Coś, co zależy tylko od nas, zależy tylko od nas. Aga pisze: „Tak, zgadzam się z tym, o czym pan mówi”. Bardzo mi miło.Mata Hari pisze: "Ale takim ważnym czynnikiem jest mieć spokój, nie martwić się o jutro". Tu, moja droga, poruszyłaś dwa oddzielne bieguny. Nie martwić się o jutro i mieć spokój.
To są dwie rzeczy, które się nawzajem wykluczają. I właśnie tak jak powiedziałem wam z pieniędzmi: marzymy o spokoju, ale w naszej podświadomości jest ciągłe zamartwianie się o jutro. I w naszej podświadomości dzieje się to cały czas. Wychodzimy do pracy, zastanawiamy się, czy nas ktoś nie zwolni, czy nam się mieszkanie nie spali, czy wyłączyliśmy gaz. Ale marzymy o spokoju. To są właśnie te rzeczy, które się nawzajem wykluczają. Dlatego precyzyjne formułowanie marzeń, które dotyczą nas: czuję wewnętrzny spokój. Bo marzenie pod tytułem: nie chcę się martwić jest tak samo złym marzeniem jak chcę mieć spokój. Ponieważ chcę mieć spokój. Często z tymi marzeniami, takimi niedoprecyzowanymi, jest tak, że one się spełniają w zupełnie inny sposób, niż my byśmy chcieli.
Bo na przykład martwię się o mieszkanie i myślę sobie: chcę mieć spokój. To na przykład może się zdarzyć nieszczęście, że nasze mieszkanie się spali albo wybuchnie gaz. Nie mamy już mieszkania, nie mamy się o czym martwić. Mamy spokój od tego problemu. A wcale nam nie o to chodzi.
[01:39:13] - Dodzwonił się do nas pan Wojtek z Wielkiej Brytanii. Halo, halo, panie Wojtku, czy się słyszymy?
[01:39:19] - Halo, halo.
[01:39:20] - Dobry wieczór.
[01:39:21] - Ja słyszę bardzo dobrze.
[01:39:23] - My też, panie Wojtku.
[01:39:27] - Dobry wieczór wszystkim słuchaczom. Dobry wieczór, panie Sławku. Dobry wieczór, panie Marku. Równo miesiąc temu, 1 lutego nomen omen, tutaj mi Skype podpowiedział, bo ze Skype'a korzystałem, żeśmy rozmawiali, więc minęły cztery tygodnie. I pozwoliłem sobie zadzwonić i przedstawić jakieś swoje pytania dzisiaj do tego, co pan dzisiaj mówi.
[01:39:58] - Jasne, panie Wojtku.
[01:40:00] - Mam wolną drogę, rozumiem.
[01:40:03] - Jasne, oczywiście, zawsze.
[01:40:06] - Okej. Pierwsza rzecz, która być może kiedyś się tam przewinęła, ale ja tutaj też robię sobie rozgrzeszenie, bo większości audycji słuchałem, a niekoniecznie wszystkich i być może ta odpowiedź już kiedyś tam padła. Pan robił, jeśli chodzi o swoją sytuację, dość może nie bardzo szczegółowy, ale taki coming out, czyli ujawnienie całej sytuacji. Mam na myśli tutaj pana sytuację na przykład materialną, mieszkaniową i tak dalej. Więc na tej podstawie bazuję. Tu się od razu asekuruję, że jestem w stanie powiedzieć tylko tyle albo zadać to pytanie w kontekście tego, co wiem. A wiadomo, że wszystkiego nie wiem i wcale nie mam takich aspiracji, żeby wszystko wiedzieć. Ale mimo wszystko to pytanie będzie bardzo ogólne, aczkolwiek dotyczące tego, co pan mówi.
[01:41:18] - Śmiało, panie Wojtku.
[01:41:19] - Tak jest. Kiedyś ktoś powiedział, uważam, że jest to dość mądre podejście, że żeby czegoś się nauczyć czy czegoś posłuchać, co jest sensowne, to powinno się słuchać i uczyć od osoby, która w danej dziedzinie odniosła jakiś sukces. Ale nie taki sukces w sensie takim, że ja wiem, ja was tutaj teraz wszystkich będę nauczał, tylko po prostu po owocach poznamy.
[01:41:54] - Ja przerwę, panie Wojtku. Dokładnie to brzmiało w ten sposób, że uczmy się od osób, które były w takim stanie jak my, czy w takiej sytuacji jak my, a osiągnęły to, czego my pragniemy, o czym marzymy.
[01:42:10] - Dokładnie. I jest to jakoś mierzalne. Podam dwa przykłady. Kręci mnie gra w tenisa. Zupełnie nie umiem grać, więc zwracam się do osoby, która gra w tenisa albo inaczej jest trenerem i wiem, że ta osoba osiągnęła sukces. Nawet nie w sensie personalnym, że ona musiała być na szczytach, bo to w tenisie akurat, zresztą w wielu dyscyplinach sportu chyba to tak nie działa. Ale wykształciła jakąś liczbę ludzi, nawet amatorów, którzy po prostu od zera zaczęli grać. Jeśli nie umiem matematyki, to niekoniecznie muszę iść do profesora matematyki, który być może ma wiedzę super, ale niekoniecznie ją super przekazuje. Ale idę do osoby, która pomogła konkretnym studentom czy uczniom, żeby ich nauczyć.
[01:43:08] - Tak jest.
[01:43:09] - I teraz piję, że tak powiem, do pana przypadku. Jakby pan się odniósł do tego? Dlatego że tak jak mówię, opieram się na tych informacjach, które znam z tych audycji, o których pan mówił, czepmy się teraz tego jednego marzenia większości osób, aktualnego: kasy, czyli pieniędzy, które każdy z nas jakoś chciałby mieć dla różnych celów. Już teraz nie spierajmy się o kwoty, bo tamta kwota, szczerze mówiąc, tego miliona, to moim zdaniem akurat prywatnie to jestJakoś bardzo przeterminowana, wiadomo, że ja teraz mieszkam nie w Polsce, ale tutaj nawet milion funtów, szczerze mówiąc, jeśli chodzi o jakieś zabezpieczenie w sensie kupna domu i tak dalej, to wcale nie jest kwotą jakąś super. Plus do tego samochód i tak dalej. W Polsce wiem, że w dużych miastach ceny nieruchomości też są duże, ale to nie jest temat, tylko mówimy teraz generalnie o jakiejś tam kasie. Jak to do przypadku, tego, co pan mówi, nie rozstrzygając, czy ma pan rację w 100%, czy pan nie ma racji, czy są jakieś wątpliwości, czy nie. Nie wiem, czy to kiedyś padło na antenie, czy pan mówił, jak to jest. Pan ma wiedzę, czy panu się przynajmniej wydaje, i tutaj nie sądzę, żeby pan miał jakieś złe intencje i mówił nieprawdę, tylko mówi pan to od siebie, od serca, że trzeba zrobić to, to, to i to. I w większości wypadków się zgadzam.
Ale jak to się ma do tego wypadku, że pan na przykład jest w takiej sytuacji teraz materialnej, mieszkaniowej, w jakiej pan jest? Czy to padło kiedykolwiek? Od razu powiem, że nie żądam tu od pana, tylko chodzi o ogólne zasady. Jak pana zdaniem to wygląda? Dlatego, że dla osoby słuchającej to niekoniecznie musi być argument dodatkowy za albo nawet dla niektórych osób w ogóle podstawowy, żeby słuchać osoby, która zna te wszystkie metody, stosuje je i najlepszym dowodem, że to działa, jest to, jak ta osoba żyje. Ja tu mogę podać przykład ze swojego życia, zupełnie innej branży, ale akurat tam to jakoś działa. Od razu powiem, że w pana wypadku bardzo dużym plusem jest to, że odpada motyw finansowy, bo z tego, co wiem i chyba pan zaprzeczy, robi pan to pro publico bono.
[01:46:12] - Za darmo.
[01:46:16] - Dokładnie. Nie dostaje pan ani od słuchaczy, ani od Radia Paranormalium jakiejś gratyfikacji. Bardzo często inne osoby, o których mówiłem z tych przypadków, pobierają za to jakieś pieniądze. Teraz kwestia oczywiście, na ile one są uzasadnione i proporcjonalne do tego, co proponują. W pana wypadku jest to za darmo, można powiedzieć. Pan wytłumaczył ten mechanizm. Akurat to jest wielki plus, bo głównym, z tego, co pamiętam, motywem jest to, żeby nam się żyło wszystkim po prostu lepiej. Tak to mogę streścić w jednym zdaniu. Teraz chciałbym usłyszeć, jak to wygląda pana zdaniem, ten pana wypadek w tym wszystkim.
[01:47:10] - Dobra, panie Wojtku, już mówię. Pierwsza sprawa jest taka: faktem potwierdzę oczywiście to, że robię audycje za darmo, że nie czerpię z tego żadnych korzyści, żadnych profitów w żaden sposób nie przyjmuję. Oczywiście, jak najbardziej. To, że moja sytuacja materialna jest bardzo odbiegająca od ogólnoprzyjętych standardów, tak delikatnie to ujmę. Ogólnie rzecz biorąc pod względem finansowym jestem w takiej sytuacji, że starcza mi-
[01:47:50] - Od pierwszego do pierwszego.
[01:47:52] - Tak, że żyję sobie tak na bieżąco. Nie posiadam swojego własnego mieszkania od 18 czy od 20 już teraz prawie lat mieszkam w wynajętych, często się przeprowadzam i tak dalej. Jeżdżę starym samochodem, nie chodzę w modnych ciuchach. I całe mnóstwo takich innych rzeczy, które mocno odbiegają od standardów. Nie jeżdżę na wycieczki zagraniczne. Które odbiegają od standardów społecznych. I tu całkowicie nie będę temu w żaden sposób zaprzeczał. Tylko teraz muszę zadać dwa pytania.
[01:48:36] - A ja mam jeszcze jedno pytanie, zanim pan zada te dwa pytania, ja muszę zadać pytanie jedno takie podstawowe: czy chciałby pan, wycieczki pal licho, ciuchy pal licho, samochód może być okej, ale czy chciałby pan, proszę szczerze odpowiedzieć, spodziewam się, że szczerze pan odpowie, czy chciałby pan mieć własne mieszkanie teraz, w tym momencie?
[01:48:57] - Tak, jest na liście moich marzeń.
[01:49:00] - Okej, dobra.
[01:49:02] - Zdecydowanie tak. Przyznam się uczciwie, że po 18 czy 20 latach tułaczki chcę osiąść w swoim własnym domu. Tak, to jest jedno z marzeń na mojej liście. Natomiast nie jest priorytetowe, nie jest na pierwszym miejscu, żebyśmy też mieli jasność. W związku z tym zadaję to pytanie tak: po pierwsze, o czym jest audycja? Czy o robieniu kasy i byciu bogatym? Ja w jednej z audycji powiedziałem właśnie przy okazji tego, że od kogo się należy uczyć i czerpać wiedzę, powiedziałem: ja nie uczę w audycjach robienia biznesu i bycia bogatymTo nie są audycje-
[01:49:51] - Ale to jest jeden z przypadków szczególnych tych marzeń. Dlatego, że bardzo często, jak pan nawet dzisiaj odkrywał tę listę sztabu, często się tam przewijało milion i tak dalej. Pieniądze, kasa na to.
[01:50:09] - Panie Wojtku, więc teraz ja mówię o metodach, jak spełniać swoje marzenia, więc trzeba mi zadać pytanie, żeby sprawdzić moją wiarygodność. Trzeba by mi było zadać pytanie, czy moje marzenia się spełniają.
[01:50:27] - To zadaję to pytanie.
[01:50:29] - I wtedy będzie wiadomo, czy jestem wiarygodny, czy nie.
[01:50:33] - Okej, ale też widzi pan, nie bez kozery-
[01:50:38] - Panie Wojtku, chciałbym jednak dokończyć zdanie.
[01:50:43] - Okej.
[01:50:45] - Więc żeby sprawdzić moją wiarygodność, trzeba mi zadać pytanie, jakie były moje marzenia i czy one się spełniły. I chciałem właśnie tutaj odpowiedzieć, że te wszystkie rzeczy, jak nie formułować marzeń, jak nie budować afirmacji, wszystkie te informacje, które przekazuję wam o miłości do samego siebie, o zapominaniu o miłości do samego siebie. To te wszystkie mechanizmy ja przerobiłem na swojej własnej skórze i na swoim własnym tyłeczku. Ponieważ moim wielkim marzeniem kiedyś było pomaganie innym. Ja nawet opisywałem jedno z takich swoich marzeń z lat 90. w jednej z audycji, kiedy moje marzenie dokładnie się spełniło. Natomiast to, że ja w tym marzeniu zapomniałem pomyśleć o sobie, uświadomiłem sobie dopiero po trzech czy czterech latach, kiedy wszyscy ci, których ja w swoim marzeniu ubrałem w sukcesy, w majątki, w dobrą pracę, oni wszyscy te marzenie się spełniło. Oni wszyscy to osiągnęli. Natomiast w tym marzeniu ja myślałem tylko o tym, jaką ja wielką radość będę czerpał z pomagania innym, ze sprawiania przyjemności innym. Zapomniałem w tym marzeniu o sobie i narobiłem sobie wtedy całe mnóstwo kłopotów, łącznie z kłopotami prawnymi, w które wrobił mnie mój serdeczny przyjaciel.
Ponieważ zapomniałem o sobie, o tym, żebym ja też coś z tego dostał i dostałem. Owszem, mnóstwo kłopotu. Zapomniałem o tym bezpiecznie.
[01:52:25] - Myśli pan, że jest bezpośredni związek w sensie takim, że tamte marzenia spowodowały wręcz w jakiś sposób bezpośredni pana kłopoty? Czy to po prostu było przy okazji albo z niedoprecyzowania, powiedzmy?
[01:52:37] - Wie pan, sytuacja jest dość skomplikowana.
[01:52:43] - Rozumie pan, że to niekoniecznie musi być tak, że rzeczywiście ten sukces, o którym pan marzył, musiał spowodować, że to się pana kosztem odbyło. W tym sensie.
[01:52:54] - Panie Wojtku, ja powiem tak: wszedł pan w narrację troszeczkę dla mnie dziwną, ponieważ ja rozumiem, że chciałby pan sprawdzić moją wiarygodność. Natomiast ja musiałbym tutaj, żeby to udokumentować i opisać, musiałbym wejść w opisywanie tamtych sytuacji sprzed dwudziestu paru lat. Opowiedzieć o ludziach, o konkretnych sytuacjach.
[01:53:25] - Nie, tego pan nie będzie ode mnie oczekiwał.
[01:53:27] - No więc właśnie tego pan oczekiwał, bo pyta mnie pan, czy to miało związek, czy to mogło coś znaczyć. Niech mi pan wierzy, że-
[01:53:37] - Ale tak ogólnie, bez szczegółów. Czy to tak mogło być?
[01:53:42] - Ogólnie wynik moich przemyśleń, analiz na podstawie tego doświadczenia właśnie powiedziałem przed chwilą. Natomiast pan to za chwilę jakby podstawił pod znak zapytania bądź pod jakąś tam negację. Więc żeby móc to dalej bronić, musiałbym wejść głębiej w ten temat. Więc albo w jakiś sposób chociaż trochę mi pan zaufa i przyjmie pan to, że-
[01:54:10] - Ufam, bo bym nie zadzwonił.
[01:54:12] - I przyjmie pan, że jednak powiedziałem, że na skutek tych marzeń, w których zapomniałem o sobie, narobiłem sobie kłopotów, a przysporzyłem korzyści osobom, które się w tym moim bardzo skomplikowanym i zaawansowanym marzeniu pojawiły. Przeanalizowałem to wiele razy i niech mi pan wierzy, że skoro o tym powiedziałem, to jestem głęboko przekonany, że tak właśnie było. Więc to jest jedna sprawa. Moje marzenia jak najbardziej się realizowały i realizują się do tej pory w sposób bardzo precyzyjny i ja to sobie określam, analizuję, myślę, rozmyślam i dlatego też, ponieważ dzieje się to dokładnie w moim życiu, dlatego z dość dużą łatwością mogę o tym opowiadać i z dużą łatwością mogę to w jakiś sposób udokumentowywać. Ponieważ to wszystko się działo w moim życiu i dlatego wiem, że to nie jest teoria. Dlatego ja nie przeklepuję teorii wyczytanych w książkach, tylko buduję swoje przemyślenia dokładnie na tym wszystkim, co jestem w stanie w jakiś sposób zweryfikować. Czyli zweryfikować poprzez własne doświadczenia bądź zweryfikować poprzez doświadczenia osób, które traktuję jako osoby przynajmniej prawdomówne, uczciwe, że nie przekłamują, nie przeinaczają swoich historii.Więc to wszystko jest budowane na podstawie konkretnych doświadczeń konkretnych ludzi. I też o jednej rzeczy powiem. Ja właśnie w jednej z audycji mówiłem, czego ja mogę nauczyć. I żeby tę wiedzę ode mnie czerpać.
Czyli jak mimo tych wszystkich perypetii, wszystkich niepowodzeń, porażek zachować w sobie wiarę, zachować w sobie optymizm, cieszyć się dobrym zdrowiem w wieku powiedzmy 54 lat, mieć dobre relacje z dziećmi, mieć dobre relacje z byłą żoną, mieć dobre relacje z ludźmi. Tego mogę nauczyć. Jak się nie poddać, jak nie zostać alkoholikiem, jak się nie załamać albo jak się chwilę podłamać, to jak z tego wyjść. Tego mogę uczyć. Natomiast nigdy nie będę uczył, jak zostać biznesmenem, ponieważ ja na swoich własnych biznesach poległem. I zawsze powtarzam to: nie ucz się człowieku ode mnie biznesu, bo biznesmenem byłem, ale nie będę, bo tego nie potrafię, nie umiem, nie chcę, nie ciągnie mnie w tamtą stronę, a poza tym nie mogę się wykazać żadnymi spektakularnymi sukcesami. Mogę się wykazać sukcesami w relacjach z dziećmi. Mogę się wykazać przyjaźniami, które trwają 20, 30, 40 lat, mimo całych tych zawirowań i tak dalej. Mogę się wykazać dobrymi relacjami z ludźmi. I mogę też mówić o tym, jak spełniają się marzenia, jakie mechanizmy pozwalają spełniać te marzenia, czego nie robić, żeby nie narobić sobie kłopotów w swoich marzeniach, czego unikać albo jak poznać samego siebie.
Bo dla mnie też temat poznania siebie i zrozumienia tego, że właśnie pomaganie innym ludziom było moim pragnieniem. Największym pragnieniem było pomaganie innym ludziom. I ja pomagałem na wszelkich możliwych płaszczyznach. Kiedyś nie prowadziłem audycji, więc pomagałem ludziom finansowo, bo miałem pieniądze, więc pomagałem ludziom finansowo. Potrzeby innych ludzi były ważniejsze dla mnie niż moje własne. Więc wie pan, ja te wszystkie aspekty, znaczy wszystkie, mnóstwo aspektów błądzenia i produkowania nieświadomych marzeń przerobiłem. I o tym mówię w audycjach. Nie o biznesie, nie o tym, jak być bogatym. Ja mówię o tym, jak być szczęśliwym, mimo że się nie jest bogatym. Jak się uśmiechać, jak zachować wiarę w ludzi, jak zachować optymizm, jak się cieszyć, jak umieć żartować, mimo tego, że wszystko w życiu na przykład się wali.
Jak z tego wyciągać wnioski, jak z tego wychodzić, jak szukać przyczyny tego, dlaczego pewne rzeczy się dzieją. Tego mogę uczyć, o tym mogę mówić, ponieważ to doskonale przeżyłem, przeanalizowałem po wielokroć gdzieś tam w swoim życiu. A czy jestem wiarygodny? Nie wiem. To jest pytanie do słuchaczy. To jest pytanie przede wszystkim do słuchaczy, do ludzi, którzy ze mną żyją od wielu lat. Czy jestem prawdziwy, czy jestem uczciwy, czy jestem taki śmaki owaki. I czy jestem wiarygodny jako prowadzący.
[01:59:40] - Wytłumaczył pan. Natomiast cały czas ten dom, rozumiem, jest aktualny. Niekoniecznie może na pierwszej pozycji, ale jest aktualny.
[01:59:52] - Oczywiście, że tak. Mam już, że tak powiem, swoje lata, więc chciałbym rozpakować swoje worki żeglarskie i postawić różne pamiątki w takim miejscu, w którym będą sobie mogły stać do tego momentu, do którego ja o tym zadecyduję, a nie kończąca się umowa najmu. Więc oczywiście tak. Natomiast są jeszcze na tą chwilę ważniejsze marzenia i między innymi o tym mówiłem w dzisiejszej audycji, że można sobie, zresztą to nawet bodajże pan mówił albo ktoś tam mówił, że czasami marzeniem jest dom, ale nie atmosfera, która w tym domu będzie panowała. I wiele jest takich sytuacji, kiedy ludzie budują domy, w których jest smutek, brak radości, brak spełnienia. Jest tylko zaspokojenie potrzeb, ale nie ma atmosfery domu, ponieważ właśnie dla niektórych synonimem szczęścia jest budynek, a nie stan emocjonalny, który w tym budynku panuje. I o tym też w dzisiejszej audycji mówiłem. Jeżeli dokonujemy zmian w sobie, to później, jeżeli nasze marzenie się realizuje, to staje się dla nas szczęściem, a nie problemem, a nie na przykład często nieszczęściem. Że ludzie biorą kredyty, budują domy piękne, wypasione, a później w związku ze spłatą kredytu żyją w ciągłym stresie, że nie mają tego, że nie mogą dzieciom kupić nowego komputera, że żona nie może sobie kupić bluzki. Ściubiają, że tak powiem, grosz do grosza i przez 20 lat żyją w stresie, chociaż mieszkając w domku, w bloku, w mieszkaniu byli szczęśliwsi niż teraz w tym domu.
Więc wie pan, o tym właśnie w dzisiejszej audycji mówiłem, że zmiany, których my dokonujemy w sobie, najczęściej powodują to, że jesteśmy gotowi na przyjęcie tego szczęścia. Że nie sam dom, nie same pieniądze stają się istotą, tylko atmosfera z tym związana, emocje z tym związane. A to się musi zadziać w nas, nie w sytuacji zewnętrznej.
[02:02:04] - Dobra, myślę, że dość obszernie pan to wyjaśnił i można powiedzieć, że jestem usatysfakcjonowany tą odpowiedzią pana.
[02:02:22] - Panie Wojtku, powiem tak: jestem zaskoczony pana pytaniem.
[02:02:27] - Ale co tu zaskakującego? Dlatego, że to wynikło z tego, że potraktowałem tę kwestię finansową jako jedną z... Może nie podstawowych, ale bardzo często się przewija. Sam pan wie. I teraz to, że pan mówi o jakichś metodach, a samemu nie ma to odzwierciedlenia w pana życiu, może budzić wątpliwości. Albo przynajmniej ktoś może poddawać w wątpliwość, czy to rzeczywiście ta osoba, która to mówi. Nie ze względów finansowych oczywiście, bo pan, tak jak mówiłem, nie pobiera za to żadnych pieniędzy, więc aspekt finansowy odpada. Może się po prostu zastanawiać, czy to w ogóle, wie pan, może mieć sens, czy nie. Skoro gość tutaj mówi o szczęściu, o marzeniach, o spełnianiu różnych rzeczy, a samemu cały czas boryka się z brakiem mieszkania na przykład. Uczepiłem się tego mieszkania.
[02:03:45] - Pytanie jest, czy się borykam.
[02:03:48] - Właśnie. Może się pan nie boryka.
[02:03:50] - Dlatego zaskoczony jestem panem, panie Wojtku, pytaniem i formułą.
[02:03:56] - Panie Sławku, pan mnie atakuje, że ja panu w ogóle jakiekolwiek pytanie zadaję. Pan by chciał, żebym ja zadzwonił i powiedział: tak, tak i tak. I wszystko jest okej. Chwileczkę, to chyba nie na tym ma polegać. Mogę zadać pytanie, które notabene moim zdaniem ma jakiś sens. Niekoniecznie zawsze się muszę zgadzać, to po pierwsze. Ale tutaj to nawet nie to, że się nie zgadzam, tylko po prostu chciałem poznać pana. Poza tym zrobiłem wstęp, powiedziałem, że nie wiem odnośnie pana wszystkich okoliczności, które pan reprezentuje. Nie znam pana listy marzeń. Nigdy pan, podejrzewam, nawet nie zaprezentował.
Na pierwszym miejscu to, na drugim miejscu to, na trzecim miejscu to, na czwartym miejscu to. Skąd ja mam to wiedzieć, do diabła ciężkiego, panie Sławku?
[02:04:47] - Już odpowiadam, skąd ma pan to wiedzieć, panie Wojtku. Przede wszystkim-
[02:04:52] - Z audycji, których wszystkich nie przesłuchałem i od razu powiedziałem o tym.
[02:04:55] - Panie Wojtku, przede wszystkim dowiedzieć się można, zadając pytania.
[02:05:01] - No właśnie.
[02:05:02] - Natomiast wyciągnął mnie pan do odpowiedzi.
[02:05:06] - Brało panu się pytania.
[02:05:11] - Do poruszania takich aspektów, wie pan, które są bardzo osobiste.
[02:05:15] - Ale też, panie Sławku, nie może mi pan zarzucić, bo powiedziałem panu, zanim pan zaczął odpowiadać. Chwileczkę, zanim pan zaczął odpowiadać, panie Sławku, powiedziałem, że nie chciałbym, żeby musi pan to w szczegółach odpowiadać. Może pan na jakimś poziomie abstrakcji bardzo ogólnie odpowiedzieć, tylko żebym wiedział, jak to wygląda. Biorąc jeszcze dodatkowe drugie założenie pod uwagę, że wszystkiego nie wiem, bo wszystkich audycji od A do Z po prostu nie przesłuchałem. Poza tym przez tyle czasu one trwały, że mogło mi to umknąć nawet uwadze, gdybym to nawet wcześniej odsłuchał. Więc sorry, ale absolutnie tutaj nie widzę żadnego ze swojej strony, nie wiem, czegoś takiego, co mógłby pan odebrać jako coś negatywnego albo tym bardziej atak na pana, czy coś takiego.
[02:06:16] - Nie, panie Wojtku.
[02:06:16] - Po prostu pytanie.
[02:06:18] - Mogę teraz ja?
[02:06:19] - Jasne.
[02:06:21] - Dobrze. Teraz powiem, co mnie zaskoczyło. Bo powiedziałem, że jestem zaskoczony pana pytaniem, prawda? Tak sformułowałem.
[02:06:32] - Dwa razy.
[02:06:34] - Tak. Tak sformułowałem swoje. Nie zniesmaczony, nie zdenerwowany.
[02:06:40] - Dobrze, okej. Zaskoczony.
[02:06:41] - Tylko zaskoczony. Słowo klucz: zaskoczony. Już wytłumaczę panu, z czego wynikało moje zaskoczenie. Wynikało z tego, że gdzieś tam na początku wypowiedzi powiedział pan o tym przykładzie: uczmy się od ludzi, którzy byli w takim stanie jak my, a osiągnęli sukces, prawda? Więc moje pytanie brzmi: czy dzisiejsza audycja była o zarabianiu pieniędzy, czy o realizowaniu marzeń?
[02:07:19] - O realizowaniu marzeń, z których jednym z marzeń najczęściej powtarzanych jest nie tyle zarabianie pieniędzy, co posiadanie pieniędzy takich, żeby spełniły jakieś-
[02:07:31] - Moje pytanie brzmi: czyich marzeń?
[02:07:34] - Tych osób, o które pan pytał, żeby wypisały te marzenia.
[02:07:39] - Czyli dzisiejsza audycja była o sposobie na realizację marzeń, tak?
[02:07:47] - Tak. Bardzo ogólnie.
[02:07:49] - Tak. Czy o sposobie zdobywania pieniędzy?
[02:07:52] - Sposób albo posiadanie pieniędzy to może być jedno z marzeń, co pokazują zresztą odpowiedzi na czacie, które pan czytał.
[02:08:02] - Tak, ale ogólnie rzecz biorąc, dzisiejsza audycja nie była o sposobie zarabiania pieniędzy.
[02:08:08] - Tak. Ale panie Sławku, będziemy się teraz licytowali, czy w ogóle miałem prawo tutaj zadać takie pytanie?
[02:08:18] - Nie. Pokazuje pewnego rodzaju niekonsekwencję, która mnie zaskoczyła.W pana wypowiedzi tylko i wyłącznie. I mówię o zaskoczeniu, ponieważ dzisiejsza audycja była o sposobie realizacji marzeń, a nie o sposobie na zarabianie pieniędzy na bogactwo. Więc właściwym dla mnie pytaniem było, czy pan realizuje swoje marzenia? Albo inaczej, czy pana marzeniem jest bogactwo i własny dom? I dlaczego pan tego marzenia nie zrealizował, skoro mówi pan o sposobie realizacji marzeń? Więc od tego trzeba było zacząć. Czy moim marzeniem jest posiadanie domu? Bo wtedy byłbym albo wiarygodny, albo niewiarygodny.
[02:09:03] - Ale potwierdziłem.
[02:09:03] - Czy pana marzeniem jest bycie bogatym? To by świadczyło o mojej wiarygodności, że mówię o tym: „Róbcie tak, a wasze marzenia się spełniają”, a ja swojego marzenia nie potrafię spełnić. Ale ja swoje marzenia spełniam. Dzisiaj, nawet w czasie audycji XYZ zadał mi pytanie, jakie jest moje marzenie. I ja o tym marzeniu wyraźnie powiedziałem, co jest moim podstawowym marzeniem na tą chwilę. Dlatego byłem, panie Wojtku, zaskoczony, że tak jakby pan myślał, że moim marzeniem jest dom i w ten sposób chciał pokazać, że ja swojego marzenia nie potrafię zrealizować.
[02:09:43] - Niech pan mi nie mówi teraz, co pan sobie myślał, bo to mnie akurat mało interesuje. Ja tylko panu powiedziałem.
[02:09:49] - Panie Wojtku. Panie Wojtku. Panie Wojtku, przepraszam. Panie Wojtku, przepraszam.
[02:09:54] - Nie powiedziałem panu, że pana marzeniem żeby być bogatym, ale zapytałem pana konkretnie, czy pana marzeniem jest posiadanie na przykład mieszkania i pan to po prostu potwierdził i tyle. Natomiast posiadanie mieszkania, przecież to jest logiczne jak dwa razy dwa, że wiąże się z posiadaniem określonej sumy pieniędzy, gdzie w dzisiejszych czasach to ileś tam kosztuje i trzeba po prostu mieć te pieniądze, żeby kupić i tyle. I nic więcej. Tutaj żadnej nadinterpretacji myślę, że nie potrzeba mieć.
[02:10:27] - Panie Wojtku, ja mam tylko do pana taką prośbę. Jeżeli dzwoni pan i zadaje mi pytanie, to niech pan nie twierdzi, że to, co myślę ja, pana nie interesuje, bo sprowadzamy w tym momencie tą rozmowę do jakiegoś dziwnego poziomu.
[02:10:45] - W formie przypuszczenia jakiegoś. Ja to tak zrozumiałem. Dlatego tak powiedziałem. Bo jeśli pan coś zaczyna mówić, czego nie wypowiedziałem. Ja tylko powiedziałem, jeszcze raz powtarzam à propos tego mieszkania. I pan mi tutaj odpowiedział: „Okej, w porządku”. Że ja to zakwestionowałem? No nie .
[02:11:08] - Panie Wojtku, żeby być uczciwym, to też należy przypomnieć dokładnie, co ja powiedziałem albo sobie uzmysłowić, co ja dokładnie powiedziałem. Tak, jest moim marzeniem, ale nie priorytetowym. Mieszkaniem, domem zajmę się w tym momencie, kiedy spełnię te marzenia, które są dla mnie na tą chwilę ważniejsze. Więc wie pan, bądźmy precyzyjni w tych słowach, które wypowiadamy.
[02:11:33] - Panie Sławku, ja i tak, i tak nie widzę cały czas, obojętnie co pan mówi, ale cały czas widzę, że pan to odbiera jako jakieś zakwestionowanie pana autorytetu i tak dalej. Panie Sławku, gdyby tak nie było, to by ta dyskusja à propos tego jednego pytania, bo jeszcze miałem drugie pytanie, które notabene się w tym momencie boję nawet zadać, biorąc pod uwagę być może pana reakcję, tyle by po prostu nie trwała ta dyskusja. No tyle, no sorry, to jest moje zdanie na ten temat. Nic tutaj złego absolutnie. Po prostu chciałem się zapytać, co pan sądzi na ten temat. Czy to jest dla pana jakiś dyskomfort, zniewaga? Nie wiem, cokolwiek.
[02:12:24] - Nie wiem, czy pan nie miałby dyskomfortu, mówiąc o swojej sytuacji materialnej na antenie radia, gdzie słucha ileś osób i za chwilę- momencik, panie Wojtku, zaraz, zaraz, zaraz. Niech mi pan da skończyć. Nie. Bo to zaczyna przechodzić-
[02:12:41] - Pytałem dokładnie.
[02:12:42] - Panie Wojtku, niech mi pan da skończyć. Bardzo proszę, bo ja się zaczynam niepotrzebnie zupełnie źle się czuć z tą rozmową. Chciałbym skończyć swoje zdanie. Mogę?
[02:12:55] - No słuchamy wszyscy.
[02:12:58] - Więc pytam, czy pan nie czułby dyskomfortu, mówiąc o swoich bardzo prywatnych, osobistych sprawach materialnych, o swoim statusie materialnym na antenie radia, gdzie słucha ileś osób i która to audycja znajdzie się za chwilę na YouTubie i będzie mógł ją odsłuchać każdy. Nie czułby pan dyskomfortu, gdybyśmy weszli w pana bardzo intymne sfery osobiste, prywatne i tak dalej? Z jakiego powodu mam czuć komfort, że zadaje mi pan tak bardzo osobiste pytania? Osobiste pytania, które zostały panu gdzieś tam powiedziane też w osobistej, prywatnej rozmowie.
[02:13:41] - Czy mogę odpowiedzieć?
[02:13:42] - Tak, oczywiście.
[02:13:44] - No więc po pierwsze, panie Sławku, to pan prowadzi audycję, a nie ja. W związku z tym na pewno ujawnienie swojej osoby w pewnym stopniu to pan się decyduje, nie ja. Ja jestem tylko słuchaczem. To jest pierwsza rzecz. Druga rzecz, powiedziałem dużo więcej rzeczy ja pozyskałem z żadnej prywatnej rozmowy, bo z panem prywatnie nie mieliśmy okazji rozmawiać poza krótką wymianą na czacie gdzieś tam na Facebooku. Więc cała nasza konwersacja, mówię audio, się odbywa tutaj na antenie Radia Paranormalium.I pan sam podczas tych wszystkich audycji, nie wiem czy wszystkich, ale ja dysponuję jakimś zakresem tego, co przesłuchałem. Samemu pan ujawniał swoje, że się tak wyrażę, intymne warunki, w których pan żyje. Także niech pan mnie tutaj nie oskarża, że ja pana o jakieś tam rzeczy pytam. Mało tego, zastrzegłem na początku, już powtarzam to drugi albo trzeci raz, że nie oczekuję, żeby pan w jakiś sposób jakieś szczegóły musiał ujawnić ponad to, co było, tylko po prostu się ustosunkować, że okej, to nie ma problemu albo z tymi marzeniami mogę rozmawiać. Dlatego to i to.
Ale wcale nie oczekiwałem. Mało tego, pan tego nawet w tym momencie za bardzo nie zrobił, więc nie może pan powiedzieć, że ja jestem przyczyną pana dyskomfortu. Sorry, panie Sławku, tak to po prostu wygląda. A jeśli rzeczywiście doszłoby do tego albo byśmy odwrócili role i pan zażądałby ode mnie ujawnienia jakichś moich prywatnych szczegółów, na które bym się niekoniecznie musiał zgodzić, pomimo że znowu odwracamy role i ja jestem teraz osobą, która prowadzi tą audycję, to pewnie tak. Tylko tyle, że to jest akurat nie ten przypadek, panie Sławku. Sorry i tyle. Dobra, panie Sławku, tak czy siak uzyskałem odpowiedź. Dziękuję bardzo za odpowiedź. Pozdrawiam. Sorry, że to tak wszystko, niekoniecznie tylko z mojej winy, się wszystko rozciągnęło w czasie.
Mamy 21:00, 22:00 w Polsce, 47, więc myślę, że na dzień dzisiejszy wystarczy tej dyskusji. Chyba że pan chce coś jeszcze od siebie, żeby tak nie zostawić tego, dodać.
[02:16:27] - Dziękuję bardzo, że dostałem zgodę. Panie Wojtku, nie będę już nic dodawał, ponieważ niestety musiałbym-
[02:16:37] - Myślę, że powiedział swój punkt widzenia i tyle.
[02:16:41] - Problem polega na tym, że jednak nie daje mi pan dokończyć zdania i między innymi dlatego też to trwa, bo ja muszę po dwa razy pewne rzeczy powtarzać, ponieważ znowu wbił mi się pan tutaj w zdanie i żeby je-
[02:16:53] - Nie, chwileczkę. Dałem panu powiedzieć.
[02:16:55] - Panie Wojtku, ale znowu przed chwilą wbił mi się pan w zdanie.
[02:17:00] - Teraz tak, ale pan mówi, że ja panu nie daję wbijać w zdanie. Powiedział pan całą sentencję i zapytałem na sam koniec, po jakiejś tam pauzie, czy mogę odpowiedzieć. Pan powiedział tak i odpowiedziałem i skończyłem przed chwilą. Okej.
[02:17:15] - Panie Wojtku, ja mam prośbę.
[02:17:16] - Precyzja, panie Sławku, precyzuj trochę.
[02:17:21] - Słyszał pan przed chwilą tą precyzję. Zacząłem mówić, a pan mi wchodzi cały czas w słowo.
[02:17:26] - Nie cały czas.
[02:17:28] - Ale systematycznie, co chwila. Więc wie pan, ciężko.
[02:17:34] - Czego mieliśmy osiemdziesięciu świadków właśnie teraz nausznych.
[02:17:43] - Dokładnie robi pan co chwilę to samo. Ja zaczynam mówić, pan mi wchodzi w zdanie. Ja zaczynam to zdanie znowu od nowa. Pan mówi, że pan tego nie robi. Za chwilę pan to znowu robi. Panie Wojtku, dajmy sobie dokończyć chociaż myśl i wtedy dopiero odpowiadać na to, co się pojawi. Prowadźmy tą rozmowę jednak na jakimś tam poziomie, mimo że ona jest emocjonalna, to dajmy drugiej stronie coś tam wypowiedzieć. Rozumiem emocje. Ja też czasami gdzieś potrafię się tam wyrwać mimo wszystko. Natomiast mam prośbę, żeby może pan sobie jutro odsłuchał naszą rozmowę tak na spokojnie.
Może to jakoś tam też inaczej gdzieś się-
[02:18:25] - Samą mam prośbę do pana, panie Sławku.
[02:18:28] - Widzi pan, co się dzieje? Nie skończyłem jeszcze zdania. Co chwila pojawia się to samo. Natomiast ja nie będę już odnosił się do tego, ponieważ tu w zasadzie już bardzo dużo, może nawet wszystko zostało powiedziane, a jeżeli miałbym się do czegoś odnieść, to właśnie do braku precyzyjności w niektórych pana komentarzach, chciałbym to w pewnym sensie uściślić, ale myślę, że my swoje zdanie na temat tej rozmowy już mamy. Natomiast słuchacze najprawdopodobniej swoje zdanie też gdzieś już na temat tej rozmowy wyrobili, więc nie ma sensu tego mielić, powtarzać i tyle. Zostawmy to na tym etapie, na którym to jest i zobaczymy, co z tego wyniknie. Ja oczywiście odsłucham, nie wiem czy jutro, ale z pewnością odsłucham tą rozmowę, bo też pewnie jakieś tam sprawy dla siebie będę chciał z tego wyciągnąć. Więc zróbmy to i zobaczymy. Może będzie jeszcze okazja ten temat kontynuować albo sobie jeszcze coś na ten temat powiedzieć, a może nie. Życie pokaże.
Skończyłem.
[02:19:51] - Boję się odezwać, bo za chwilę pan powie, że panu znowu przerywam. No dobra, to tyle w takim razie. Pozdrawiam jeszcze raz wszystkich i tyle na dzień dzisiejszy.
[02:20:06] - Pozdrawiamy, panie Wojtku.
[02:20:08] - Ja tylko pozwolę sobie zauważyć, że tym razem pan Wojtek poczekał, aż pan Sławek dokończy wypowiedź i dopiero wtedy się odezwał. Także żadnego przerywania, przynajmniej w tej ostatniej części audycji, tej ostatniej części rozmowy nie było.
[02:20:25] - Tak, ja też to zarejestrowałem, panie Marku.Coś mi się tutaj, że tak powiem... O, dobrze, już mi się odwiesiło, bo mi się tutaj Messenger z tych emocji zawiesił. Ale już nie wracając do rozmowy z panem Wojtkiem, pozostawiam to wam kochani do jakiejś może nie oceny, ale odbioru własnego, osobistego. Ja wrócę do czytania komentarzy, bo z tego, co widzę, parę się tutaj pojawiło. Julian pisze: „Trzeba wyrobić w sobie umiejętność nieodczuwania strachu, negatywnych emocji. Wtedy nie martwimy się o jutro. Pozostają pozytywne emocje.” Tak, oczywiście zgadzam się z tym. Natomiast pełna lekcja polega na tym, że jeżeli wyrabiamy sobie umiejętność nieodczuwania strachu, to warto jest też równolegle uczyć się odczuwania miłości, żeby nie powstała próżnia, tylko żeby jedno zastąpić drugim. Wtedy nie mamy tego ryzyka, że w miejsce jednego wpakuje się coś innego, tylko że my coś tam świadomie w to miejsce włożymy. Hirex pisze: „Witam, bardzo fajna audycja.” Nie wiem, jakie będą komentarze po naszej rozmowie z panem Wojtkiem.
Aga Aga pisze: „A ja chcę napisać książkę.” O, super! Więc życzę ci oczywiście tego. A jak napiszesz, to ja bardzo chętnie ją przeczytam. Pan Wojtek pisze: „Spóźniłem się, ale mam nadzieję, że jutro mi się uda odsłuchać całość. Pozdrawiam.” Pozdrawiamy panie Wojtku. Julian pisze: „Leniwi ludzie szybciej znajdują rozwiązanie problemów, aby mieć więcej czasu na lenistwo.” Tu z uśmieszkiem na twarzy. To najprawdopodobniej dotyczy tego, co powiedziałem, że jestem człowiekiem leniwym. Ale tak też uważam, że lenistwo w pewnym sensie jest twórcze i kreatywne, bo wymusza u ludzi poszukiwania sposobu, żeby mieć więcej czasu na inne rzeczy. Zresztą myślę, że też technologie, które ludzie tworzyli, wynikały w dużej mierze z chęci usprawnienia sobie pewnych rzeczy, czyli też w pewnym sensie z lenistwa. XY pisze: „Łączyłbym dzisiejszy temat także z wyrażaniem siebie, umiejętności nazwania i rozpoznawania swoich potrzeb i stanów.” Mój drogi, całkowicie się z tobą zgadzam.
Zwłaszcza że żeby móc precyzyjnie formułować swoje marzenia, trzeba też mieć świadomość, co powodowało to, że do tej pory tego nie dostawaliśmy, że to nie przypływało do naszego życia. Więc tak, umiejętność rozpoznawania i nazywania swoich potrzeb i stanów. Tak, to jest bardzo ważne. Zresztą ja cały czas was, kochani, do tego namawiam, aby właśnie w tym kierunku iść. Poznawania samego siebie. Hirex pisze: „Nie wiem, czy można zadać takie pytanie. Nie wiem, czy to jest związane z tematem. Mówi się czasami, że życie bez przyjaciół jest męczeństwem i tym szybciej tracimy sens życia. Co jeśli nie ma się przyjaciół? Często piszę z ludźmi w internecie i niektórzy mówią: wyjdź do ludzi.
Jak wyjść do ludzi? Wiem, że są dyskoteki i tym podobne, ale chyba nie podejdzie się do kogoś i nie powie: hej, poznajmy się. Ktoś może uznać tego kogoś za głupka. Jeśli się nie ma przyjaciół od piaskownicy, od dzieciństwa, to chyba już takiego prawdziwego przyjaciela się nie będzie miało.” Nie, tutaj się nie zgadzam z taką teorią całkowicie, bo można mieć przyjaciół od dzieciństwa, można mieć przyjaciół wieloletnich, ale można mieć też przyjaciół w dowolnym momencie życia. Natomiast brak takich bliższych relacji z drugim człowiekiem jest zazwyczaj problemem. Jest często wynikiem jakichś naszych lęków, obaw przed nadmiernym otwarciem i oddaniem siebie w czyjeś ręce, w czyjeś emocje. Więc warto się nad tym zastanowić. Ale przyjaźń jest sytuacją, która może się pojawić w każdym momencie życia, pod warunkiem, że jesteśmy na to gotowi. Aga Aga pisze: „Niekiedy moglibyśmy być szczęśliwi, tylko nie potrafimy tego zobaczyć. Mówimy jestem sama i odpychamy ludzi wokół siebie.
Życie jest bez sensu, ale nie robimy nic, tylko narzekamy.” Tak. Często taka postawa, która płynie z nas powoduje, że nie potrafimy nawiązywać relacji. Mata właśnie odpisała, że tak, ten strach jest poważnym problemem. Julian pisze: „Była taka metoda na strach. Wyobraźmy sobie najgorszy możliwy wariant wydarzeń i akceptujmy jego konsekwencje. Strach jest rozbrojony.” Nie znałem tej metody, ale ja ogólnie rzecz biorąc nie jestem zwolennikiem tak zwanego miłego: wolę się miło rozczarować. Ludzie często produkują właśnie negatywne scenariusze, mają nadzieję, że jak się żaden z nich nie wydarzy, to wtedy wolą być pozytywnie rozczarowani, ale jednak przygotowują się na strach. Ponieważ tak nie robię, więc nie wiem, na ile ten strach później się może w życiu zrealizować, ale ja raczej takich metod unikam.Mata Hari pisze: „Ale podobno nie można źle myśleć, bo myśli się często materializują. Mnie już coś takiego spotkało”. Oczywiście, że tak.
Wszystkie myśli i emocje się materializują. Prędzej czy później. Julian pisze: „Z mojego doświadczenia nie traktuję najgorszego wariantu jako złego myślenia. Akceptacja czyni ten najgorszy wariant wydarzeń obojętnym”. Jest w tym bardzo dużo sensu, bardzo dużo logiki i z pewnością, tak myślę sobie teraz na szybko, oswojenie tego uczucia strachu powoduje, że ono przestaje być paraliżujące. Więc tak, z pewnością jest w tym dużo sensu. Natomiast myślę, że można by było zastąpić tą techniką jakąś bardziej przyjazną. Patrzę, Julian pisze: „Przestaję odczuwać emocje i ten wariant jakby przestaje być dla mnie problemem, staje się obojętny, niezwiązany z emocjami”. No właśnie. Aga pisze: „Jeśli się nie wyjdzie z domu do miejsc, gdzie można poznać kogoś, ludzie gromadzą się na jodze, koła zainteresowań, kluby dyskusyjne, uniwersytet trzeciego wieku, to nikt do nas raczej nie przyjdzie.
Ja przypadkowo zagadnęłam sąsiada i dowiedziałam się, że interesują go podobne książki, które czytam ja i wymieniamy się literaturą, poglądami. Niewłaściwe marzenia to te, na które nie jesteśmy gotowi. Często nie mamy świadomości tego. One raczej nie spełnią się?”. No nie, marzenia się spełniają i to wszystkie. Natomiast faktycznie często nie jesteśmy świadomi tego, jakie marzenia tworzymy w swoim nieświadomym umyśle. Hirex pisze: „Jak byłem we Wrocławiu, to często na rynek chodziłem, bo były różne fajne pokazy. Teraz niestety, jak człowiek pomaga, nie jest to doceniane. Ale to nie jest ważne. Ważne jest, co ty robisz.
Ważne jest, że Bóg to widzi, że za to nam kiedyś wynagrodzi”. No dobrze. Tutaj jakiś SMS jest, którego ja nie mogę rozczytać. „Też miałem trzy przypadki z głosem szepczącym do ucha, który mnie ostrzegał i przepowiedział przyszłość, która się sprawdziła. Jeśli to jest interesujące, proszę o kontakt”. Okej, z pewnością wszystko jest interesujące. Szymek pisze: „Łatwiej dom zbudować, trudniej go stworzyć”. Ada teraz pisze: „Czym jest sukces i dlaczego większość kojarzy się z kasą?” 20 lat, panie Wojtku, Sławek powiedział, że tak teraz. Victorius pisze: „Panie Sławku, nie musiał pan wchodzić w sprawy prywatne, odpowiadając na pytanie. Wchodzić tak głęboko, żeby się czuć z tym niekomfortowo”.
Nie chcę wracać już do tej audycji, bo ogólnie rzecz biorąc bardzo cenię sobie rady, które gdzieś tam dostaję. Natomiast ja cały czas powtórzę to jeszcze raz, że słowo „niekomfortowo” pojawiło się na samym końcu mojej rozmowy z panem Wojtkiem. Natomiast cały czas powtarzałem jedno słowo: „zaskoczenie”. A mój dyskomfort bardziej pojawił się w trakcie rozmowy. I oczywiście jeżeli uznaję, że nie chcę o czymś mówić, to po prostu o tym nie mówię. Więc to nie było tak, że byłem przyparty przez pana Wojtka i też tak tego nie odebrałem. Natomiast to zaskoczenie, które się jawiło, może to ono spowodowało jakiś mój dyskomfort. Ale zostawmy ten temat. Ania pisze: „Trzeba uważać, co się marzy, bo może się spełnić. Precyzja właśnie, intencja dobrze przemyślana, chcieć budować budynek czy budować dom, a sąsiedzi jacy?
A których ludzi chcemy spotkać?” No więc właśnie. Kochani, ci, którzy słuchają audycji od początku, na pewno zauważyliście, że ja się zmieniłem w trakcie tych audycji. Ja też cały czas się zmieniam. Pamiętając siebie sprzed 30 lat, sprzed 20 lat czy nawet sprzed 10 lat, obserwuję w swoim zachowaniu, postępowaniu, emocjonalności cały czas rozwój, cały czas zmiany. Więc to, do czego ja was namawiam, ćwiczę również gdzieś tam w pewnym sensie na sobie i też dzielę się z wami tym, co udaje mi się osiągnąć. Natomiast nie osiągnąłem jeszcze wszystkiego, cały czas do czegoś dążę, cały czas czegoś się uczę. I może dlatego pojawiają się też nowe tematy audycji. Bo też w moim zrozumieniu, postrzeganiu emocjonalności, zachowaniu następują cały czas zmiany. I mam nadzieję, że tak będzie jeszcze, jeszcze, jeszcze, jeszcze, do momentu, dopóki będę sobie żył, że te zmiany, ten progres cały czas będzie następował.Ana pisze: „Dużo wody jeszcze upłynie, panie Wojtku. Trzeba się otworzyć i nauczyć ufać.
Ciężko jest zrozumieć innym, bo bez paradoksu nie da się opowiadać, co nie każdy właśnie rozumie, że jedno nie wyklucza drugiego. Ale bez własnego doświadczenia to nie jest łatwe”. Pan Kazimierz napisał: „Przesyłam serdeczne pozdrowienia dla obu panów prowadzących”. Pozdrawiamy, panie Kazimierzu. Danusia pisze: „Fajnie, że jesteśmy świadomi tego, co piszemy, co słyszymy i czego doświadczyliśmy czy doświadczamy, bo nasz poziom duchowy się podnosi”. Tak, zdecydowanie. Całkowicie się zgadzam z tym, że każde doświadczenie zwiększa naszą świadomość, więc też podnosi nasz poziom rozwoju duchowego, emocjonalnego i poziomu naszej świadomości. Aga pisze: „A taka fajna audycja była. A nasze pytania. Im wyższa świadomość, tym kasa ma coraz bardziej odleglejszą pozycję w naszym rankingu.
Tak przynajmniej ja mam”. Ja już się dzisiaj wynaobnażałem, więc już nie będę. Chociaż od czasu do czasu wam wspominam o swoich potrzebach materialnych. I tak, zgadzam się, że przechodzimy właśnie do takiego etapu, że inne rzeczy mają dla nas większe znaczenie niż kasa. Emobil pisze: „Jeśli ktoś przychodzi do mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, a nawet siebie samego, nie może być moim uczniem”. Aluzju poniał? Dziękuję. To słowa Jezusa dla tych, którzy chcą z nim współpracować. Ania pisze: „Marzenia się nie spełniają. Marzenia się spełnia.
Trzeba dupsko ruszyć, nie oczekiwać, ale spodziewać się wszystkiego”. Bardzo pięknie napisane. Marzenia się nie spełniają, tylko marzenia się spełnia. Piękne słowa na koniec audycji. XY pisze: „Dobranoc i dziękuję serdecznie za audycję”. Czyli to już w takim razie jest dobry znak na kończenie, skoro już nawet XY nas opuścił. Emobil pisze: „To słowa Jezusa o nienawiści do własnej rodziny. Chodzi o to, aby nie rezonować z fałszywymi programami, jakimi indoktrynuje nas środowisko, tak zwane niskie wibracje. Miłość rodzinna bywa też toksyczna”. Niestety to też prawda czasami.
Kazimierz pisze: „Które marzenia są nasze, a które kulturowe? Możemy marzyć o domu, samochodzie, bo o tym marzyć wypada. Czy umiemy odnaleźć własne marzenia?” Na to pytanie nie jestem w stanie, panie Kazimierzu, odpowiedzieć. Czy potrafimy, czy nie potrafimy? Myślę, że to jest bardzo subiektywna i osobista sprawa. Natomiast wiem jedno, że warto jest do tego dążyć. Warto jest do tego zmierzać i warto jest mieć też takie marzenia, żeby odkryć swoje własne, prawdziwe marzenia. Te, które są ważne dla nas, a nie właśnie ważne dla innych, abyśmy my takowe marzenia posiadali. Nie jest to łatwe w dzisiejszych czasach, to prawda, ale jednak zawsze warto do tego dążyć. Aga pisze: „To mój pierwszy aktywny czat w Paranormalium.
Poczułam się bardzo szczęśliwa, że mogłam włączyć się swym głosem w audycję, ale słucham od dawna. Jesteście świetni”. Bardzo dziękujemy i miło mi to czytać, a panu Markowi z pewnością słyszeć. I dziękujemy za to, że postanowiłaś się włączyć. Julian pisze: „Czy stare przysłowie Bóg pomaga tym, którzy sami sobie pomagają, czyli stare przysłowie Bóg pomaga tym, którzy sami pomagają sobie, jest prawdziwe?” Tak, nawet kiedyś opowiadałem taki dowcip. Opowiadałem właśnie o dwóch rolnikach, którzy wracali z pola i wywróciły im się konie. I o tym, jak jeden właśnie wymodlił anioła stróża, który pomógł temu, który nie siedział, nie klęczał i się nie modlił, tylko próbował wyjąć, wyprowadzić właśnie swój wóz z rowu i uwolnić konia. Dokładnie tak to jest. Wszechświat wspiera wszelkie nasze działania. Pan Kazimierz pisze: „Nierzadko to marzenia schowane są pod narzekaniem z głębi coś tam nie pasuje od środka, z czymś się nie zgadzamy”.
To może nie do końca tak. Nie wiem, bo to też przypadek bardzo osobisty, więc nie będę tu negował. Natomiast z mojego punktu widzenia często narzekanie jest takim świetnym pretekstem, żeby jednak siedzieć dalej w tym samym miejscu i niczego nie robić. Danusia pisze: „Czy istnieje czas na pożegnanie się w dobroci i wyrozumiałości w takim czasie, aby wszystkich zadowolić?” Ciężko powiedzieć. Za wszystkich nie odpowiem. Za siebie mogę odpowiedzieć, że staram się. I tutaj Irda pisze: „Dziękuję za dzisiaj, kochani.Ja też dziękuję za dzisiaj. Mam nadzieję, że to, co powiedziałem o marzeniach, o prawie przyciągania i o różnicy w formułowaniu marzeń natknie was na znalezienie swojego własnego, prywatnego sposobu na tworzenie marzeń, które będą się realizowały i będą dawały wam szczęście, radość w sposób trwały, a nie tylko chwilowy. Taki był cel, taka była intencja i takie jest też jedno z moich wielu marzeń, pragnień i życzeń w stosunku do was oraz siebie, aby tak właśnie było. Abyśmy potrafili tworzyć właściwe, dobre, bezpieczne dla nas marzenia, które będą się realizowały i które docelowo dadzą nam radość, szczęście, przyjemność i będą trwały, a nie będą krótkotrwałe.
Dziękuję wam za dzisiaj. Pewnie do usłyszenia za tydzień. Mam nadzieję, że audycja była fajna, że była ciekawa, że coś wniosła do waszego życia. Do mojego jak zawsze również. Dziękuję za najfajniejszą audycję o świadomości w sieci. Najfajniejszą ze względu na was oraz na nas z panem Markiem. Trzymajcie się, dobrej nocy, uważajcie na siebie i do usłyszenia za tydzień. Buziaki. Pa!
[02:40:38] - I marźcie audiobooku o książce pana Sławka Bączkowskiego w wersji dźwiękowej. Tak jak mówiłem na początku jedno wydawnictwo nam odmówiło, mimo że już jedną książkę, inną nagraną moim głosem na takim samym sprzęcie, w takim samym studiu już rozpowszechniają. Jednak książka pana Sławka w moim wykonaniu jakoś im nie przypasowała, także musimy szukać innego wydawcy. Na razie wysłałem maila do innego sklepu, którego nazwy jeszcze nie ujawnię. Mamy nadzieję, że odpowiedź od tego wydawcy będzie pozytywna, bardziej pomyślna niż miało to miejsce z Audioteką. Mówił do państwa przed chwilą gospodarz audycji „Świat oczami duszy” pan Sławomir Bączkowski. Tradycyjnie zachęcamy nieustająco do sięgnięcia po książkę pana Sławka, póki co jeszcze w wersji drukowanej bądź elektronicznej. „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”. Zachęcamy także do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube pod takim samym tytułem jak nasza audycja, czyli „Świat oczami duszy”. I do polajkowania fanpage'a pana Sławka na Facebooku.
Śledźcie zapowiedzi wszystkich nowych audycji na stronie Radia Paranormalium. Tam jest między innymi ramówka, tam są zapowiedzi w newsach wstawiane. www.paranormalium.pl. Kończymy już na dzisiaj audycję „Świat oczami duszy”. Usłyszymy się ponownie oczywiście z panem Sławkiem Bączkowskim już za tydzień o 20:00 na żywo w poniedziałek na antenie Radia Paranormalium. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia ponownie już za tydzień. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl.