Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Poniedziałek, 22 lutego 2021 roku. Minęła przed chwilą godzina 20:00 na naszym zegarze, a to oznacza, że czas najwyższy ponownie przywitać się z państwem, rozpocząć nadawanie kolejnego odcinka audycji „Świat oczami duszy”, audycję o świadomości w całości na żywo. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji, pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:45] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam, kochani, was bardzo serdecznie.
[00:49] - Już się pierwsi słuchacze na czacie zameldowali, także to jest dobry znak. Mamy nadzieję, że na powitaniach się nie zakończy. Zresztą prawie nigdy na powitaniach się nie kończy. Zawsze jakieś ciekawe komentarze się pojawiają. Jeszcze tylko przypomnę kontakty do Radia Paranormalium. Audycję nadajemy w całości na żywo, pod warunkiem oczywiście, że masz w kalendarzu, drogi słuchaczu, droga słuchaczko, datę 22 lutego 2021 roku. A skoro masz taką datę, to możesz do nas pisać. A w drugiej części naszej audycji będzie można nawet dzwonić i podyskutować z panem Sławkiem i innymi na antenie. Nasze numery telefonów to jak zawsze stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493.
Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. A więc, panie Sławku, oddaję panu głos.
[02:34] - Dziękuję, panie Marku. Kochani, jeszcze raz dobry wieczór, witam was bardzo serdecznie. Powiem tak: po krótkiej przerwie pojawił się Ghost znowu w naszym towarzystwie i nie ukrywam, że komentarze pod ostatnią audycją na YouTubie od razu nabrały ilości i kształtów znaczących, więc polecam poczytanie sobie tych komentarzy. Nie ukrywam, że Ghost jak zwykle w swoim stylu zasypał mnie pytaniami i przeróżnego rodzaju przemyśleniami, za które oczywiście jak najbardziej dziękuję. Natomiast to jest materiał na kilka audycji, a na pewno nie na jedną, więc nie odniosę się do wszystkich rzeczy, które Ghost napisał. Natomiast jedną poruszę, ponieważ jest w temacie poprzedniej audycji. Skoro jestem jeszcze przy komentarzach, to bardzo dziękuję Adamowi. Nawet jeżeli z nami w tej chwili nie jest, bo na przykład pracuje, to jestem przekonany, że audycję odsłucha. Bardzo ci, Adamie, dziękuję za wyręczenie mnie w kilku odpowiedziach na kilka pytań i też za wsparcie w tłumaczeniu pewnych rzeczy. A specjalnie dla was, kochani, Adam przygotował ściągawkę z metody, którą polecałem w poprzedniej audycji.
Fajnie, pięknie, czytelnie, jasno napisana ściągawka z tej techniki, o której ja w poprzedniej audycji mówiłem, jak z niej korzystać. Więc bardzo ci, Adamie, dziękuję również w imieniu słuchaczy. Mam nadzieję, że ci, którzy poprzedniej audycji nie odsłuchali, a będą zainteresowani, to z pewnością z twojej pomocy skorzystają. Ja się odniosę do tego, o co pytał Ghost. Była kwestia hipnozy. Czy kobiety w ciąży mogą się poddawać hipnozie? Powiem tak: z mojej wiedzy, chociaż tak jak wiecie, byłem na warsztatach, natomiast za jakiś wielki autorytet w dziedzinie hipnozy się nie uznaję i nie mam zbyt wielkich doświadczeń w tej dziedzinie. Natomiast z tego, co ja wiem, nie ma żadnych przeciwwskazań. Zwłaszcza jeżeli towarzyszy temu depresja, to wydaje mi się, że depresja w ciąży jest dużo bardziej niebezpieczna dla kobiety i dla dziecka niż sama metoda hipnozy. Zwłaszcza że tak jak sobie poczytałem, bo znalazłem trochę czasu, żeby poczytać te skrypty, które dostałem na warsztatach, to też chciałbym was uspokoić, że obecna hipnoza odbywa się w zakresie fal mózgowych alfa.
Czyli nie mówimy tutaj o stanie, któryO stanie półsnu czy stanie jakiegoś głębokiego theta, czy jeszcze niżej. Tylko mówimy o stanie alfa, czyli stanie pełnej świadomości. Owszem, tej wyciszonej, spokojnej, ale jednak świadomości, czyli przy świadomości, przy normalnej aktywności naszego mózgu. Po raz kolejny chciałbym was uspokoić co do tej metody, że tam się nie dzieje nic, czego nie bylibyście w stanie zarejestrować. Mówię o normalnej hipnozie, tej, którą się w tej chwili stosuje. Jak najbardziej nie widzę ja osobiście przeciwwskazań, aby kobiety w ciąży również mogły z tej techniki, z tej metody skorzystać. Jeszcze jeden komentarz, który się pojawił pod poprzednią audycją dotyczył kwestii tego, nad czym pan Marek pracował i z tego, co dzisiaj nawet rozmawialiśmy, pracuje nadal. Bo ja już widziałem na przykład okładkę do audiobooka mojej książki wykonanej również przez pana Marka, za co oczywiście bardzo serdecznie mu dziękuję. Z tego, co wiem, to rozmowy są cały czas w toku, więc jest nadzieja, że zakończą się jakimś sukcesem i będzie to już normalnie dostępne bez żadnych problemów i ograniczeń. Ja was oczywiście ze swojej strony będę bardzo zachęcał do kupienia audiobooka.
Z jakich powodów, to powiem w momencie, kiedy będzie już dostępny. Natomiast była kwestia tego, że to w zasadzie autorowi powinno zależeć na reklamowaniu się i na polecaniu, zachęcaniu ludzi do czytania książki. Postanowiłem dzisiaj chwileczkę ten wątek rozwinąć, ponieważ ja już symbolicznie na ten temat swoje zdanie wypowiadałem. Czy ja was powinienem zachęcać? Czy ja was powinienem przekonywać? Powiedziałem wtedy, że nie mam nawet takiego zamysłu i zamiaru, żeby kogokolwiek do czegokolwiek przekonywać i namawiać. I tu teraz kwestia reklamy. Czym jest reklama? Czemu ma służyć reklama jako reklama? Reklama ma służyć, kochani, temu, że jak się zdecydujemy na zakup czegoś, na sięgnięcie po coś, to żeby mieć jakieś argumenty, jaki produkt wybrać.
Natomiast reklama nie działa na człowieka, który tego produktu nie chce kupić. To jest trochę tak, jakbym namawiał człowieka do kupienia telewizora, chociaż on tego telewizora nie chce kupić. Jeżeli człowiekowi coś dolega, to nie trzeba go namawiać do tego, żeby poszedł do apteki i kupił sobie proszek przeciwbólowy. Pytanie jest, jaki kupi. Tu pewnie zadziała reklama, podświadomość, skojarzenia, częstotliwość pojawiania się w jego oczach, w jego słuchu jakiejś informacji na temat jakiegoś produktu. Natomiast bezsensem jest namawianie zdrowego człowieka, żeby poszedł do apteki i kupił sobie tabletkę przeciwbólową. Są tacy, co kupują na zapas, na wszelki wypadek, na czarną godzinę. Ale normalny człowiek nie chodzi do apteki, jak mu nic nie dolega. Owszem, jakiś tam Rutinoscorbin sobie może kupi, aspirynę, żeby była w domu. Czy plasterek, że jakby się skaleczył.
Natomiast w przypadku stosowania jakichś środków, to stosujemy je wtedy, kiedy nam coś dolega. I z wiedzą duchową jest dokładnie tak samo, że zaczynamy ją stosować w momencie, kiedy zaczyna nam coś dolegać. Nie namówimy człowieka do zainteresowania się wiedzą duchową czy do stosowania jakichś tam technik, metod czy czegokolwiek innego, jeżeli on nie poczuje sam wewnętrznie potrzeby, żeby cokolwiek w swoim życiu zmienić. Reklama, owszem, jest w pewnym sensie potrzebna po to, żeby ktoś wybrał ten produkt, a nie inny. Natomiast reklama, przynajmniej w moim przekonaniu, nie zachęci człowieka do sięgnięcia po produkt, który mu nie jest do niczego potrzebny albo do którego on w ogóle nie czuje potrzeby posiadania go bądź użycia. To jest pierwsza sprawa. A skoro już jesteśmy przy lekach. Bardzo często widzę, że ludzie wiedzę duchową stosują jak lekarstwo. Czyli okej, coś mnie zabolało, to wezmę sobie proszek. Natomiast jak przestanie mnie boleć, to i tak nic nie zmienię w swoim życiu.
Proszek zadziałał, usunął skutki jakiejś tam mniejszej bądź większej choroby. Zrobił swoje. Dziękuję, nic więcej nie zamierzam z tym zrobić. I często ludzie wiedzę duchową stosują właśnie w ten sposób. A coś tam się dzieje, to sobie pomedytuję. A coś się tam dzieje, to pooddycham. A coś tam się dzieje, czegoś tam nie rozumiem, to sobie coś tam posłucham, to sobie coś tam przeczytam. StosującTą wiedzę tak jak proszek. Przestanie boleć? Okej, wracam do starych nawyków, do starych przyzwyczajeń i nic dalej z tym nie robię.
Ja to stwierdzam, żeby też była jasność, natomiast w żaden sposób tego nie oceniam. Dlaczego? Dlatego, że trudno jest oceniać fakty, choćby nawet subiektywne, ale jednak fakty. Dlatego nie zadałem na początku audycji pytania, ile osób zastosowało, kto zastosował chociaż raz metodę, którą przedstawiłem w poprzedniej audycji. Nie zapytałem i też pytać nadal nie zamierzam, ponieważ wiem, że po tą metodę czy po jakąkolwiek metodę sięgną ludzie, którzy, tak jak bodajże dwie audycje do tyłu mówiłem, są już w takim stanie, że zrobią cokolwiek, zrobią wszystko, żeby coś w życiu zmienić, żeby nie było gorzej. Pamiętacie tą audycję? Żeby nie było gorzej. Kiedy dojdą do takiego momentu, że wyczerpią wszystkie możliwe inne sposoby i wtedy sięgają po te, których jeszcze nie próbowali, bo tamte po prostu zawiodły. Ale najczęściej musimy dojść do takiego momentu, w którym to my sami podejmujemy decyzję, że chcemy coś w życiu zmienić, że już to zaleczanie nie działa. Owszem, dzisiaj zaleczymy, ale następnego dnia znowu czujemy to samo.
A jak nie następnego, to za dwa dni. Za trzy dni wszystko z powrotem wraca. Tu już zaleczanie nie działa. Kochani, mam świadomość tego, że przekonywanie kogokolwiek do czegokolwiek nie ma najmniejszego sensu, ponieważ to każdy człowiek samodzielnie musi podjąć taką decyzję. Mało tego podjąć i jeszcze do tego wszystkiego konsekwentnie w nią brnąć. Jaki sens jest przekonywać kogoś, żeby sięgnął po cokolwiek, czy po moją książkę, czy po moją audycję, czy po jakąkolwiek książkę, czy jakąkolwiek audycję, jeżeli on sam nie ma ochoty? Ja w książce napisałem pod koniec: „Nawet jeżeli jesteś przekonany, że w tej chwili ta książka jest nie dla ciebie albo jest ci do niczego niepotrzebna i nic nie wnosi do twojego życia, to jej nie wyrzucaj, bo najprawdopodobniej przyjdzie ten moment, kiedy to, co napisałem w tej książce, będzie miało dla ciebie sens i będzie miało dla ciebie znaczenie”. Tak właśnie jest z naszym podejściem też do wiedzy duchowej. Do wiedzy duchowej. Okej, jest to takie dziwne dość określenie, natomiast tak, do wiedzy duchowej.
Posiadamy ją, zbieramy, kolekcjonujemy, uzupełniamy, modyfikujemy, kompletujemy. Najczęściej po to, żeby w którymś momencie naszego życia ona do czegoś nam posłużyła. Doskonale wiem, że każdy indywidualnie, osobiście, prywatnie do tego momentu musi dojść. Nie musi, tak? Natomiast żeby coś się zadziało, to musi człowiek podjąć decyzję i tyle. Żeby nie było, że ja tylko tak sobie mówię, ale może tego nie do końca rozumiem, to chciałem wam dzisiaj troszeczkę zamieszać. Zazwyczaj namawiałem was do tego, żeby upraszczać pewne sprawy, żeby aż tak bardzo nie skupiać się na szczególikach, co gdzie, w jakiej części mózgu się znajduje, za co odpowiada i tak dalej. Żeby nie skupiać się na samym mechanizmie, tylko bardziej na celu, któremu ta wiedza, którą posiadamy czy którą chcemy posiąść, ma służyć. Tak naprawdę, jeżeli chcemy coś zmienić w życiu, to czy za to, co działo się w naszym życiu, odpowiada nadświadomość, nieświadomość, podświadomość, świadomość i tak dalej, nie ma tak naprawdę większego znaczenia. Jest pewnego rodzaju wiedzą teoretyczną, ale jeżeli znamy sposób, jak możemy to zmienić, to mechanizmy nie mają już takiego znaczenia.
Biorąc za przykład metodę Aliyeva, którą podawałem wam w poprzedniej audycji i którą tak pięknie Adam opisał. Kiedy możemy w ciągu pięciu minut wykonać skuteczną afirmację i dokonać skutecznej zmiany w sposobie naszego reagowania, postępowania, podejścia do pewnych rzeczy, tych, na których nam najbardziej zależy. Czyli albo możemy wzmocnić swoje zdrowie, albo na przykład osłabić wpływ pesymizmu na nasze życie, zmniejszyć poziom stresu, poprawić relacje, wykrzesać więcej miłości do siebie za pomocą takiego narzędzia, pięciominutowego narzędzia.To w tym momencie dla człowieka, który chce coś zmienić w swoim postępowaniu, w swoim życiu, to gdzie się te procesy odbywają nie ma już tak naprawdę żadnego znaczenia. To jest tak trochę jak z tabletką. Jeżeli chcemy zlikwidować ból głowy, to nie zastanawiamy się nad tym, z czego złożona jest tabletka. Chyba że mamy jakieś uczulenia, alergie, ograniczenia czy złe reakcje na jakiś składnik. Wtedy musimy wiedzieć, czy ta tabletka nie posiada czegoś, co będzie powodowało jakieś złe odczyny czy złe reakcje w nas. To potrzebujemy wiedzieć. Jak ktoś jest uczulony na orzechy włoskie, to musi wiedzieć, czy w tym torcie nie ma orzechów włoskich. Ktoś jest uczulony na mleko, to musi wiedzieć, czy w tym składniku nie ma mleka.
Ale nie musi znać całego składu i wiedzieć, który czynnik danej tabletki czy który składnik danej tabletki za co odpowiada. Większość osób nie czyta i nie googla składu i działania poszczególnych składników pyralginy. I też tak naprawdę nie analizuje pracy swojego organizmu. W jaki sposób tabletka włożona do ust częściowo się rozpuszcza w jamie ustnej na skutek wody i śliny, dopływa do naszego żołądka, gdzie poprzez jakieś naczynia dostaje się do organizmu i w końcu z krwią dociera do tego miejsca, które go boli. Czy w przypadku tabletki przeciwbólowej snujecie takie rozważania? Analizując cały proces, skład, mechanizm i funkcjonowanie waszego organizmu. Czy skupieni jesteście tylko na tym, żeby wziąć, zażyć, połknąć tą tabletkę, która spowoduje, że przestanie was boleć głowa? Oczywiście większość ludzi skupia się na celu, czyli co mam zrobić, żeby przestała boleć mnie głowa. Jeżeli ktoś wierzy w zioła, weźmie zioła. Jeżeli ktoś wierzy w tabletki, weźmie tabletkę.
Jeżeli ktoś wierzy w coś tam, to zrobi to tylko po to, żeby przestała go boleć głowa. Z wiedzą duchową już tak nie jest. Z wiedzą duchową jest tak, że musimy znać proces, z czego się ta tabletka składa. Znać każdy czynnik tej tabletki, składnik. Jak on działa, na co działa, na co nie działa. A może to jest prawda, a może to nie jest prawda. Mało tego, musimy znać cały proces trawienia, wnikania i działania tej tabletki na naszą chorą głowę. Każdy szczególik, każdy elemencik. I jeżeli tylko pojawi się jakaś rzecz, która z jakiegoś powodu nam nie pasuje, to nie. Ja tego nie wezmę, ja tego nie zrobię.
Bo ten proces przenikania w żołądku jest dla mnie jeszcze niezrozumiały. Nie wiem, jak się to dzieje. Tam może być coś ukrytego. Tam jest jakiś tajemniczy mechanizm, którego nie jestem w stanie zrozumieć, więc tej tabletki nie wezmę. Prawda, że ciekawe? Co do tabletki nie mamy żadnych wątpliwości. Większość ludzi. Po prostu boli mnie głowa i mam w nosie całą resztę mechanizmów, systemów, procedur, układów finansowych firmy, która to wyprodukowała. Ile aptekarz na tym zarabia, ile zarabia hurtownia, czy ktoś zarabia, czy oddał to za darmo. Jak działa układ trawienny, jak działa układ nerwowy.
Dlaczego to działa, dlaczego to nie działa. Czy to się wchłania, czy to w ten sposób, czy to dociera do miejsca, czy to dociera do mózgu. W ogóle nas to nie interesuje. Dlaczego tak nie jest z wiedzą duchową? Boli mnie moje życie. Nie od pięciu minut. Bo często tabletkę przeciwbólową zażywamy natychmiast, jak pojawi się pierwszy ból. I już. Natomiast boli mnie moje życie. Boli mnie nie od pięciu minut.
Boli mnie od pięciu tygodni, od pięciu miesięcy, od pięciu albo od 50 lat. Boli mnie moje życie. Nie jest takie, jak bym chciał. Coś mojemu życiu doskwiera, więc przeczytam jeszcze raz ulotkę. Może tym razem w tej ulotce doczytam się czegoś innego. Mało tego, przychodzą ludzie i mówią: „Zrób to, zażyj tabletkę”. Nie. Dlaczego jest taka różnica w naszym podejściu do jednego i do drugiego, chociaż tak naprawdę większość ludzi i na jeden temat i na drugi bardzo mało wie. Bo tak naprawdę jakieś pojęcie o układzie trawiennym mamy, bo ktoś tam gdzieś w szkole się może z tym zetknął. O układzie nerwowym coś tam też słyszeliśmy.
Natomiast nazwy, które znajdują się w składzie leku większości normalnych ludzi nic nie powiedzą. Nic. Jak się nie jest magistrem farmacji, jak się nie jest lekarzem, to te składniki niewiele nam mówią. Nic nam nie mówią. Mało tego, dla mnie przeczytanie ulotki o leku powoduje moje przerażenie. Tam się dopiero zaczyna jazda.A z niektórymi to już w ogóle. Te wszystkie magiczne sformułowania. Tam to jest dopiero magia, taka w ogóle nie do ogarnięcia. I to nam zupełnie nie przeszkadza. Ciekawostka.
Widzicie kochani, dobrnęliśmy do tego mojego komplikowania. Dlaczego pięciominutowa, bezinwazyjna, bezpieczna, nawet relaksacyjna metoda na poprawienie, na pozbyciu się jakiegoś małego bólu z życia. Bólu życia. Jak połknięcie tabletki. Nie budzi zainteresowania ludzi. Mało tego, w poprzedniej audycji mówiłem wam, że jest to jedna z metod autohipnozy. Nikt nie zadał mi pytania: „A jakie są inne?”. Nikt. Skoro to jest jedna z wielu, to jakie są inne metody? To może tego bym spróbował i tego bym spróbował, i tego bym spróbował, żeby się pozbyć bólu życia.
Bólu w życiu. Nie. Dlaczego tak jest? Oczywiście wszystko, kochani, sprowadza się do jednego czynnika. Do jednego czynnika, który w dzisiejszej audycji niestety rozbiorę na dwa czynniki. Jednym z tych czynników jest nasza podświadomość, a drugim czynnikiem jest nasz świadomy umysł. Tak jak w którejś audycji mówiłem, że mamy dwa rodzaje świadomości. Świadomość duchowa, płynąca z duszy i z doświadczeń wszystkich naszych wcieleń dotychczasowych i świadomość ludzka. Nasz świadomy umysł, w którym widzimy, słyszymy, rozumiemy i potrafimy pewne rzeczy analizować, układać. Ten świadomy umysł też się rozwija przez całe nasze życie z każdym następnym, kolejnym doświadczeniem.
Ten świadomy umysł niektórzy nazywają rozsądkiem. Nasz świadomy umysł mówi, że musimy pracować, bo zasadniczo bez pieniędzy się raczej na ziemi za długo nie pociągnie. Inaczej. Musimy posiadać pieniądze. O tak. Bo z tą pracą to może przesadziłem, bo nie wszyscy wychodzą z tego założenia, że pieniądze można osiągnąć tylko pracą. Natomiast nasz świadomy umysł mówi: „Musimy posiadać pieniądze”. Nasz świadomy umysł analizuje rzeczy, które dzieją się wokół nas. Świadomy, ponieważ najczęściej jesteśmy świadomi tego, co myślimy na dany temat, co wiemy na dany temat i w jakiś sposób świadomie próbujemy to sobie wytłumaczyć, poukładać, zrozumieć. Ten cały proces myślowy, którego jesteśmy świadomi, jest właśnie efektem tego świadomego umysłu.
Natomiast oprócz naszego świadomego umysłu, tego, z którego doskonale sobie zdajemy sprawę, mamy podświadomość. I często ludzie zapominają o tym. Może nie to, że zapominają. Są przekonani, że wszystko, co w życiu się dzieje, jest właśnie wynikiem ich świadomych wyborów. Że to wszystko, co się w życiu dzieje, każda decyzja jest wynikiem ich świadomych działań na skutek świadomej analizy w pełnej świadomości umysłowej, zapominając o tym, że jest jeszcze coś, co ma bardzo duży wpływ, a z czego zupełnie nie zdajemy sobie sprawy. Zwróćcie uwagę, jak wygląda rozmowa z drugim człowiekiem. Jak rozmawiacie z drugim człowiekiem, przekazujecie sobie nawzajem jakieś informacje, to nie ma takiego procesu, mówię u większości ludzi, w którym ktoś coś do nas mówi, my mówimy: „Zaraz, moment, poczekaj, zastanowię się nad tym. Przeanalizuję to swoim świadomym umysłem i dam ci odpowiedź”. I ktoś trzy minuty mówił i my teraz trzy minuty się zastanawiamy, analizujemy. On powiedział tak.
Mnie się to podoba. Nie podoba mi się to. A dlaczego mi się nie podoba? W sumie to może nie jest takie głupie. I trzy minuty analizujemy wypowiedź trzyminutową i udzielamy odpowiedzi. Gdyby tak było, to byłaby właśnie rozmowa na poziomie świadomego umysłu. Natomiast my odpowiadamy. Ktoś skończył wypowiedź, a my już odpowiadamy, zupełnie jakby nie analizując tego, tylko reagując. Reagując wyuczone i znane dla nas sposoby wynikające z naszej tak zwanej natury. Zwróćcie uwagę, że czasami ludzie w rozmowach wyciągają bardzo konkretne argumenty, rzekłbym merytoryczne, czasami nie do podważenia, naukowe.
I zanim my naszym świadomym umysłem to przeanalizujemy, to już na to reagujemy. Reagujemy. Już albo nam się to podoba, albo nie, albo coś nam pasuje, albo coś nam nie pasuje. Reagujemy. I często nam się wydajeŻe my to robimy świadomie. Przecież to jest efekt, wynik naszego rozumowania. A to nie jest prawda. Ja nie mówię, że zawsze. Najczęściej to nie jest wynik naszego rozumowania, to nie jest wynik analizy naszego świadomego umysłu. Jak wygląda proces zmiany naszych wzorców postępowania?
Co jest silniejsze przy podejmowaniu przez nas decyzji na przykład o dokonaniu zmian? Czy jest to nasz świadomy umysł, czy nasza podświadomość? Jeżeli mamy do czynienia z jakąś metodą, która może poprawić nasze życie w jakimś zakresie. Ja nie mówię, że to musi być od razu rewolucja, że to będzie szóstka w totka, nowa żona i grzeczne dzieci, i świetna praca. Chociaż w przypadku totka może niekoniecznie, w zależności od kwoty, praca ma aż takie wielkie znaczenie. Ale jednak w jakimś zakresie, który nam doskwiera. Partnerstwo nam się nie układa. Po raz kolejny jakiś związek nam się wywalił i jest to dla nas ciężkie, bo znowu się nie udało. Znowu miało być tak pięknie, a wyszło jak zawsze. Czujemy się gorsi, czujemy się słabsi, czujemy się bezsilni.
Czujemy się zmęczeni. Czujemy się poniżani. Doskwierają nam jakieś alergie, jakieś bóle, jakieś migreny. Często na przykład ulegamy wypadkom. Tych sytuacji, które są niewygodne, nieprzyjemne. One nie zagrażają może naszemu życiu, ale ból głowy też nie zagraża naszemu życiu, natomiast powoduje dyskomfort. Powoduje nasze złe samopoczucie. Natychmiast większość ludzi próbuje ten problem rozwiązać i mówi: tu mamy tabletkę, tu mamy metodę. I nasz świadomy umysł mówi: stary, to jest pięć minut. To nie jest dramat, to nie trzeba jechać.
Nie trzeba stać w kolejce, nie trzeba płacić 5000 złotych. Nie trzeba się zapisywać, nie trzeba się kontaktować z innymi ludźmi. Jest pandemia. W zasadzie nasz świadomy umysł nie widzi nic, co byłoby na nie. Bo jak w przypadku hipnozy możemy bać się, że ktoś nam coś wmówi, tak w przypadku autohipnozy jesteśmy sami. Nikt nam nie powie nic, bo to my mówimy do samych siebie. Więc zagrożenia nie ma żadnego. Nasz świadomy umysł nie doszukuje się tutaj, w tym niczego negatywnego. Mało tego, mówi: a może pomoże. Z tabletką też nie ma gwarancji, że akurat ta pomoże.
Może pomoże następna, a może przeszło samo, ale jednak może pomoże. I nasz świadomy umysł mówi: zrób to. Tyle się już nasłuchałeś o tej wiedzy duchowej. Przecież wierzysz w to, wierzysz w tamto. Jesteś przekonany, że jednak dusza i coś tam jakoś tam istnieje. Jakoś tam w tą reinkarnację, w tę energię trochę wierzysz. Więc nasz świadomy umysł mówi: zrób to. A my tego nie robimy. Chociażby na tym przykładzie widać, jak bardzo jesteśmy niesamodzielni w życiu przy podejmowaniu decyzji. Bo przecież gdybyśmy byli samodzielni, to byśmy powiedzieli tak: ja chcę uleczyć, uzdrowić, naprawić, pozbyć się jakiegoś tam bólu w swoim życiu.
Mam tabletkę, zażyję. Nasz świadomy umysł tak by właśnie postąpił, gdybyśmy byli samodzielni w podejmowaniu decyzji. Coś torpeduje ten nasz świadomy umysł. Coś powoduje efekt autosabotażu. Nie, nie dzisiaj. Zrobisz to jutro. Nie, dzisiaj jesteś zmęczony. A dzisiaj jeszcze trzeba zrobić to, to, to, tamto. Jeszcze śmieci trzeba wynieść. Jeszcze z dziećmi lekcje trzeba odrobić.
Nie, zmęczony jesteś po całym dniu pracy. Nie. Oczywiście to są pewnego rodzaju preteksty, których my też w dużej mierze w ogóle nie rejestrujemy. Jest na zasadzie: nie, nie zrobię tego. W ogóle ktoś, jakiś chochlik za uchem powiedział: nie rób. I nie robimy. My nawet nie słyszymy tego głosu, który mówi: nie rób. Bo gdybyśmy słyszeli ten głos nie rób, to pewnie byśmy się za pomocą naszego świadomego umysłu wdali w jakąś dyskusję. No ale dlaczego mam nie robić? To nie jest głupie.
No to przecież w sumie co mi szkodzi spróbować? To się nawet kupy trzyma. Ktoś to wymyślił, ktoś to stosuje. Nikt od tego jeszcze nie słyszałem, żeby umarł. Wdalibyśmy się w jakąś dyskusję. My tego głosu nie rejestrujemy. On jest gdzieś tam w naszej głowie i powoduje to: nie rób. I podsuwa nam: musisz jeszcze zrobić to. A jak już tak mówimy: dobra, to już usiądę, sobie zrobię. Nie.
Przecież jeszcze masz papiery do pracy do zrobienia. I przypomina nam się, jeszcze papiery do zrobienia. Jezu, a czy ja światła w samochodzie wyłączyłem? Muszę zejść teraz sprawdzić, czy wyłączyłem światła. Zawsze wyłączam. Nigdy nie zostawiłem zapalonych świateł. Ale jednak zejdź, zobacz, sprawdź, bo może dzisiaj właśnie. Jest jakiś sabotażysta, który torpeduje chęć dokonania zmian w naszym życiu.I to nie jest nasz świadomy umysł. Zaraz wrócę do tego sabotażysty. Natomiast jeszcze à propos tego właśnie świadomego umysłu.
Często, żeby dokonać zmian w swoim życiu, używamy naszego świadomego umysłu, żeby się przekonać. Przykład z prawem jazdy albo z graniem na gitarze. Ci, którzy uczyli się grać na gitarze czy na jakimś instrumencie, czy nawet trenowali jakieś sporty, wiedzą, że na początku za pomocą naszego świadomego umysłu kontrolujemy wszystko, każdą czynność. Gdzie jaki palec ma być ułożony, na jakiej strunie, w którym miejscu, na którym progu. Musimy na to patrzeć i świadomym umysłem kierować ruchami naszych palców. Świadomym umysłem uczymy się jeździć samochodem, że teraz należy nacisnąć sprzęgło i zmienić bieg. A jak już zmieniłem bieg, to teraz puszczam powoli sprzęgło i dodaję gazu. Prawa noga jest na gazie i na hamulcu. To wszystko robimy naszym świadomym umysłem, aż do któregoś momentu. Aż do tego momentu, kiedy dokonamy zmiany.
Ta zmiana polega na tym, że to, czego nie potrafiliśmy zrobić, zaczynamy robić odruchowo. Przestajemy się nad tym zastanawiać. To jest zmiana. Kiedy przestajemy naszym świadomym umysłem zmuszać się. „Dobra, weź, chcesz się nauczyć grać na tej gitarze, to usiądź i poćwicz.” „Nie, nie mam czasu. Nie, zmęczony jestem. Palce mnie bolą.” Na szczęście akurat w większości przypadków z prawem jazdy i z jazdą samochodem tak nie jest, ponieważ to jest fajne, to się jednak przydaje. Zwłaszcza chłopaki młode to chcą, więc ich nie trzeba specjalnie namawiać, żeby ich wyciągnąć i na przykład pojeździć z nimi samochodem, niech sobie poćwiczą. Ale jednak to wymaga naszego udziału, naszego świadomego umysłu. Aż dokonujemy zmiany i uczymy się robić nowe rzeczy.
W większości metod, tych, które uczą transformacji, uczą dokonywania zmian, używamy naszego świadomego umysłu do tego, żeby się zmobilizować, żeby się przekonać, żeby zrobić, żeby usiąść na chwilę do medytacji, żeby zrobić jakąś tam technikę, żeby zrobić jakieś tam ćwiczenie. I cały czas boksujemy się z tym naszym sabotażystą, który próbuje nas powstrzymać przed zmianami. Zwróćcie uwagę, że właśnie jak próbujemy coś zmienić, to się ten autosabotaż załącza. Uruchamia się właśnie ta nasza podświadomość, która mówi: „Zostaw to, nie ruszaj, nie ma takiej potrzeby.” To jest właśnie nasza podświadomość. Ona nie mówi „zostaw to”, tylko wynajdzie sto powodów. Tak jakoś to zorganizuje. Nasunie nam milion myśli, że garaż niezamknięty, że samochód, światła niewyłączone. A gdzie jest telefon? A kurde, przecież miałeś zadzwonić do Mietka. Będzie robiła mnóstwo, podsuwała nam mnóstwo informacji, tych, które już doskonale znamy.
Pozmywaj. O, widzisz, przecież miałeś pozmywać. Podsyła nam mnóstwo propozycji i mnóstwo informacji z zakresu, który jest dla nas znany po to, abyśmy nie ruszyli niczego nowego, abyśmy nie dokonali zmiany. My do dokonywania zmian musimy się świadomie mobilizować, świadomie przymuszać częstokroć, mieć tą dyscyplinę, konsekwencję, tak? Żeby dokonać zmiany. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego mamy tego swojego sabotażystę? Ja mam niewątpliwą radość i przyjemność i możliwość prowadzenia całkiem prywatnych rozmów w bardzo dobrej atmosferze z pewną przemiłą osobą, którą serdecznie pozdrawiam, bo doskonale będzie wiedziała, o co chodzi, zwłaszcza po tym, co za chwilę powiem. I właśnie w tych rozmowach często pojawiają się sformułowania, określenia, stwierdzenia, których w moim słownictwie do tej pory brakowało. I właśnie podczas wczorajszej rozmowy padło takie stwierdzenie, że nasza podświadomość za wszelką cenę chce nas chronić.
Takie jest jej zadanie. Ona walczy i dba o nasze przetrwanie. To bardzo pięknie opisuje właśnie sposób działania podświadomości. To jest efekt naszej wczorajszej rozmowy i już w tym momencie na pewno nie będzie miała wątpliwości, że to właśnie jej składam teraz serdeczne podziękowania. Nasza podświadomość walczy o nasze przetrwanie. Wytwarza całe mnóstwo odruchów bezwarunkowych po to, żeby nas chronić przed skaleczeniem się, zrobieniem sobie krzywdy i tak dalej. Nasza podświadomość jest odpowiedzialna za nasze przetrwanie i dlatego ona mówi: „Nie ruszaj czegoś, co nie jest ci znane. Przeżyłeś do dzisiaj, robiąc to, co robiłeś i żyjesz. Czyli to działa.”Nic nie zmieniaj, bo nie wiadomo, co się wydarzy. Nasza podświadomość nie rozpatruje dobre, złe.
Liczy się efekt. Przetrwałeś, przeżyłeś, dożyłeś dzisiejszego dnia, więc nic nie zmieniaj, bo może być gorzej. Nie wiadomo, co się wydarzy. Nie ma sensu, nie ma potrzeby nic zmieniać. Żyjesz, a ja jestem odpowiedzialna za to, żeby tak było dalej. Wzorce, bo tu też się być może pojawi jakieś takie pytanie czy jakiś zarzut niespójności. Jakość naszego życia owszem, zależy bardzo mocno od wzorców zapisanych w naszej podświadomości. Natomiast dzisiaj tłumaczę opór przed dokonywaniem zmian, ponieważ ten cały, jakby przez nas, przez nasz świadomy umysł, przez naszą świadomość odbierany jako taki autosabotaż, jest wynikiem tego, że podświadomość nasza broni nas przed wszystkim, co jest nowe, ponieważ nowe jest niepewne. Nowe jest związane z ryzykiem, a najważniejsze, żeby przeżyć. Nieważne jak.
Nieważne, że jest kiepsko, że jest słabo, ale żyjemy. Instynkt przetrwania zapisany w naszej podświadomości daje to właśnie takie uczucie autosabotażu i chronienia nas przed nowymi rzeczami. Oczywiście nie zostawię was jakby tylko z tą wiedzą, ponieważ zawsze staram się jednak coś pod koniec tej części oficjalnej powiedzieć, co mogłoby tą sytuację zmienić. Wrócę jeszcze do metody hipnozy. Metoda hipnozy polega między innymi na tym, żeby trafić bezpośrednio do naszej podświadomości, żeby kontaktować się z nią bezpośrednio. I teraz powiem wam o jednym bardzo ważnym słowie, którego warto używać podczas tak zwanej pracy. Ja to nazywam transformacją podświadomości. Ponieważ, jak widzicie, wszelkiego rodzaju zmiany stanowią dla naszej podświadomości stan zagrożenia, to warto używać czy w wizualizacjach, jak ktoś sobie życzy, czy w medytacjach, czy w afirmacjach, czy podczas autohipnozy, czy podczas metody Alijewa, czy podczas jakiejkolwiek innej metody używać słowa bezpiecznie. Podczas sugestii, które na przykład w autohipnozie, bo to się nazywa sugestie dawane naszej podświadomości, warto używać słowa bezpiecznie, że wszystko to ma się odbyć w tempie i w sposób, czy tam w czasie i w sposób odpowiedni dla naszej podświadomości. Warto przy tych sugestiach dodać odpowiedni oraz bezpieczny dla naszej podświadomości.
To poczucie, to nie jest poczucie, to jest słowo, tak? Natomiast to przekonanie, ta sugestia, że ten status poczucia bezpieczeństwa nie zostanie zachwiany, że nie wprowadzi to naszej podświadomości w stan czujności, tak? Że dokonujemy zmian, ale poczucie bezpieczeństwa, za które ona odpowiada, w swój oczywiście jakiś tam sposób wymyślony i zrozumiały tylko dla niej, że to nie zostanie zachwiane. I jednocześnie też w ten sposób zapewniacie sobie czy tam zapewniamy sobie, bo ja też z tej metody korzystałem i będę z pewnością korzystał. Zapewniamy sobie, że sposób, w który będą się dokonywały zmiany w naszym życiu, będzie dla nas bezpieczny, tak? Bo czasami w niedopracowanych wizualizacjach czy w niedopracowanych życzeniach, nie do końca przemyślanych marzeniach potrafimy ten element bezpieczeństwa pominąć i pewne zmiany dokonują się, ale na skutek dość drastycznych wydarzeń, które nie zawsze są dla nas bezpieczne. Dlatego warto trochę chociaż tego naszego autosabotażystę w ten sposób uspokoić i nie zapominać o tym, że ma się to odbywać w sposób bezpieczny. Oczywiście moim marzeniem cały czas jeszcze póki co niespełnionym jest odwrócić ten proces, czyli znaleźć sposób dotarcia do naszej podświadomości bez konieczności używania naszego świadomego umysłu do zmuszania się, do pilnowania, do trzymania dyscypliny, do tego wszystkiego, co nam się tak naprawdę też kiepsko kojarzy z taką obowiązkowością, z pewnego rodzaju przymusem, żeby znaleźć sposób i być może ktoś to wyłapie za chwilę, aby chciało nam się chcieć. I tego kochani sobie oraz wam z całego serca życzę. Oby chciało nam się chcieć.I w ten oto sposób i tymi pięknymi życzeniami wzajemnymi mam nadzieję, bo ja się polecam takim życzeniom, zakończymy dzisiejszą część oficjalną.
Pan Marek przygotował, mam nadzieję, że kolacja już też jest i że nie oderwiemy pana Marka teraz od kolacji.
[49:02] - Kolacja już dawno znikła.
[49:05] - Dobrze. Cieszę się bardzo. Mam nadzieję, że była smaczna i że pójdzie na zdrowie. Także panie Marku, poproszę przerywnik malutki muzyczny. Ja na chwilę opuszczę państwa w celu wykonania czynności domowych. I cóż, widzimy się za chwilkę. Zobaczymy co tu się wydarzyło na naszym czacie.
[49:30] - Także pan Sławek Bączkowski opuszcza nas na chwilę celem wykonania czynności domowych, podejrzewam związanych ze zwierzętami domowymi między innymi. A my w Radiu Paranormalium zapraszamy na krótki przerywnik muzyczny. Dzisiaj w przerywniku utwór Owena Fergusona, szerzej znanego jako Oozie. Utwór krótki, ale myślę taki bardzo sprzyjający medytacji. Jeżeli ktoś z państwa właśnie teraz siedzi w fotelu bądź przebywa w jakiejś pozycji półleżącej, wygodnej, to myślę, że ten utwór właśnie uprzyjemni mu to oczekiwanie na drugą część naszej dzisiejszej audycji. Będzie to też taka, myślę, okazja, żeby chwilkę może pomedytować, odpocząć trochę po ciężkim poniedziałku. Może zastanowić się nad zadaniem jakiegoś ciekawego pytania w drugiej części audycji. Także posłuchajmy i już za chwilę słyszymy się ponownie. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Zostańcie państwo z nami.
Być może znalazło się parę osób, które tę przerwę muzyczną wykorzystały nie tyle na medytację, co po prostu żeby się zdrzemnąć. A więc teraz halo, pobudka! Pobudka. Zaczynamy drugą część audycji „Świat oczami duszy”. Pan Sławek już do nas wraca powolutku. Ja jeszcze tylko przypomnę kontakty do Radia Paranormalium. Czekamy już teraz na wasze telefony. Można do nas dzwonić na nasze numery telefonówStacjonarny 32 746 00 08. 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493.
530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można także nas spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Pączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. A pod podany wcześniej numer telefonu można także, numer komórkowy, można także wysyłać SMS-y, bo te również jak najbardziej czytamy, prawda panie Sławku?
[55:46] - Oczywiście wszystko czytamy, nic nie usuwamy. Kiedyś był taki zarzut, że ktoś tu jakieś czystki robi. Natomiast nic, wszystko jest, że tak powiem i na czacie i później pod audycjami wszystko jest w oryginale, nikt niczego tutaj nie usuwa i wszystko czyta. Także tak. Kochani, przechodząc do komentarzy nie ma ich zbyt dużo, natomiast jest całe mnóstwo fajnych przywitań. Renata Retaniak pisze: „Witam pierwszy raz się nie spóźnię." Magdalena Superson pozdrawia z Anglii. Jakub Jakub, Oskar Dębiec, Olek z Niemiec znowu pisze. Magdalena pisze: „Z życzeniami smacznego dla pana Marka." Nina Dark: „Ja też na czas. Witam wszystkich przyjaciół fanów Radia Mata Hari." Andrzej Michalski również się pojawił. Wita kochani.
Astra XY Artroza pisze: „Można wszystko zakładając, że fatum nie istnieje." Dobre założenie. Ja też w fatum nie za specjalnie wierzę. Tomasz Jakubowski pisze: „lipa." Zuza Paw pisze: „Jaka pandemia? Gdzie? Bo ja nie widzę żadnej oprócz pandemii głupoty." Jadar 48 też się przywitał. Sławek Szczepański pisze: „Jestem." I Zuza pisze jako jeden z niewielu niepowitalnych komentarzy pisze: „I tym samym nasza podświadomość jest odpowiedzialna za marnej jakości tchórzliwe życie i do dupy z takim życiem." Jak w pierwszej części się oczywiście zgodzę. Zresztą kochani, ja od w zasadzie bardzo, bardzo dawna o naszej podświadomości mówię dużo i też bardzo staram się ją wam jakoś unaocznić, pokazać mechanizm działania, znaleźć sposoby, co z nią można zrobić. Bo tak naprawdę też pojawił się kiedyś taki komentarz, który sobie teraz przypominam, że można coś tam zrobić, natomiast należy oczyścić nasz umysł i naszą duszę. I ja wtedy powiedziałem coś w tym stylu, że jak z oczyszczaniem naszego organizmu i naszego umysłu całkowicie się zgadzam, tak w naszej duszy nie za specjalnie da się zrobić jakikolwiek porządek, biorąc pod uwagę, że jest miejscem, gdzie rejestrują się wszystkie, że tak powiem, wydarzenia i rzeczy, które się działy w naszych wszystkich wcieleniach i też nie bardzo jest tam potrzeba modyfikowania tego. Natomiast rzeczą, miejscem, w którym należy cokolwiek modyfikować, jeżeli chcemy cokolwiek zmienić, jest nasza podświadomość i cała ta nasza wiedza duchowa na samym końcu i to większość ludzi, którzy doszli już do takiego miejsca, potwierdzi, że sprowadza się to do pracy, tak zwanej pracy, do działania na tej naszej ziemskiej części naszego istnienia.
Nie na tej duchowej. My poznajemy tą duchową tak naprawdę po to, żeby zrozumieć, że jesteśmy w większości przypadków odpowiedzialni za swoje własne życie, że to nie świat duchowy narzuca nam, jak ma wyglądać nasze życie. To nasza podświadomość narzuca nam, jak wygląda nasze życie, nie nasza dusza. I powtórzę to jeszcze raz. Większość ludzi, która jakby przewertowała tą całą wiedzę o duchowości, o duszy, o tych wszystkich mechanizmach, dochodzi właśnie do takiego wniosku. Metody ezoteryczne, metody duchowe, metody energetyczne pomagają i wspierają, umożliwiają, dają narzędzia do tego, aby transformować i zmieniać naszą podświadomość. Bo tylko ona jest do zmiany, nic więcej.To ona decyduje o nas, o naszej osobowości, o tym, w co wierzymy, co jest dla nas ważne, czego się boimy. To ona o tym wszystkim decyduje. Jeżeli chcemy cokolwiek zmienić w swoim życiu, to musimy zmieniać naszą podświadomość. Nie naszą duszę, naszą podświadomość.
Wiedza duchowa jest przydatna i pomocna do tego, żeby móc bardziej skutecznie zmieniać i transformować to, co jest zapisane w naszej podświadomości. To jest tak naprawdę cała prawda o tym, co mamy do zrobienia i to, na czym powinniśmy się skupić, chcąc zmieniać swoje życie. Tutaj mamy jeszcze Sławek Szczepański się pojawił, z czeskiego Brna nas pozdrawia. Chora Głowa pisze: „Czy wszystko jest ze mną okej, jak się budzę codziennie o 3.00 w nocy?” Powiem tak: jeżeli, mój drogi, nie położyłeś się o godzinie 17.00 spać, czyli po 10 godzinach jesteś już po prostu wyspany i twój organizm mówi: „Okej, 10 godzin snu mi wystarczy i tak aż nadto”, to nie uważam tego za stan naturalny, budzenie się o 3.00 w nocy. Jakiś powód tego najprawdopodobniej jest. Także między 12.00 bodajże a 4.00 rano nasz organizm, nasz mózg wchodzi na najbardziej... Chociaż nie, podobno najtwardszy jest ten pierwszy sen. Natomiast już nasz mózg zaczyna pracować na bardzo niskich częstotliwościach, więc może tam się coś pojawia. Ale to zbyt mało informacji, żeby tu udzielić precyzyjniejszej informacji. Natomiast z pewnością w moim przekonaniu nie jest to naturalne, budzenie się o 3.00 w nocy.
Astra pozdrawia jeszcze serdecznie z Anglii. Kochani, tak naprawdę to na tą chwilę mam koniec komentarzy. Fajnych mnóstwo, miłych i przyjemnych pozdrowień i powitań. Też parę chyba tutaj nowych nicków przynajmniej zauważyłem. Nie wiem, czy nowych osób, co mnie bardzo cieszy.
[01:03:17] - Ja niestety zauważyłem co najmniej jedno konto osoby, która dostała już chyba z 200 czy nawet 250 banów i cały czas tutaj wraca w wiadomym celu. Coś nas chyba nie lubi, ale jednak coś ją tutaj do nas ciągnie, żeby nas po prostu obrażać. Powiem tak. Tymczasem tutaj pojawił się komentarz chyba odnoszący się do tematyki audycji od XY. Także może komentarzy teraz będzie ciekawych, tematycznych trochę więcej, bo dzisiaj taka trochę posucha.
[01:03:56] - Czasami bywa i tak, panie Marku. Do pełni się zbliżamy teraz 27, więc może emocjonalnie słuchacze się przygotowują, bo tam troszeczkę też ma być jakichś zawirowań energetycznych w różnych kierunkach, więc za tydzień myślę, że już pierwsze efekty będą. XY pisze: „Czyżby stała w naszym życiu była sama zmiana? Zmiana dotycząca tego, co mamy w głowie, w posiadaniu na dany moment w naszym życiu”. Jeszcze raz: „Czyżby stała w naszym życiu była sama zmiana? Zmiana dotycząca tego, co mamy w głowie, w posiadaniu na dany moment w naszym życiu”. Nie do końca chyba rozumiem, ale odpowiem tak, jak zrozumiałem. Potrzeba dokonywania zmian jest stała z punktu widzenia naszej duszy, czyli rozwoju, rozwijania się. Natomiast z punktu widzenia naszej podświadomości najważniejsze jest blokowanie zmian, czyli bronienie nas przed zmianami, przed czymś, co jest niewiadome, co jest związane z jakimś w jej przekonaniu ryzykiem. Natomiast z duchowego punktu widzenia jak najbardziej mamy potrzebę dokonywania zmian.
Chociaż może jeszcze coś dopiszesz, bo nie wiem, czy ja tutaj wyczerpałem ten temat. Natomiast Chora Głowa pisze: „Chodzę spać po 22.00, 23.00”. Jeżeli tak, to z pewnością budzenie się o 3.00 w nocy nie jest czymś naturalnym. Natomiast powodów może być całe mnóstwo. Sławek Szczepański pisze: „Good point. Czy zawsze REM ma miejsce w ściśle określonej godzinie doby?” Według mnie nie. Aczkolwiek zdecydowanie łatwiej jest wejść w ten stan w momencie, kiedy jesteśmy pozbawieni bodźców zewnętrznych. Jeżeli nasz umysł usypia, czyli przestaje odbierać bodźce zewnętrzne, a przynajmniej przestaje je odbierać z taką intensywnością, jak to robi w stanie aktywności, to wtedy zdecydowanie łatwiej jest ten stan uzyskać. Natomiast bardzo często nie jesteśmy go świadomi. Natomiast możemy wejść również w te stany głębokiego transu o dowolnej porze, pod warunkiemPod warunkiem, że będziemy w stanie doprowadzić nasz umysł do pracy na bardzo niskich częstotliwościach.
BlackBerry pisze: „11:11 trzecia godzina duchów”. Do tego nie odniosę się, bo nie mam zdania. Sławek pisze jeszcze: „Jako chemik rozumiem świat jako serię następczych zmian”. Ogólnie materia jest niestabilna i potrzebuje ruchu i zmian, więc jak najbardziej zmiany są w naszej naturze energetycznej zwłaszcza. Astra pisze: „Czasami nasza podświadomość pcha nas do zmiany, bo chcemy dążyć i zdobywać jakieś doświadczenia, nawet jeśli wydaje nam się, że nie lubimy zmian”. W kategoriach zmian możemy tak powiedzieć. Natomiast te zmiany dokonują się w zakresie wiedzy naszej podświadomości. Jeżeli chcemy dokonać zmiany, która jest obca dla naszej podświadomości, to jest dla niej stanem zagrożenia. Natomiast jeżeli jest to zmiana, którą nasza podświadomość w jakiś sposób akceptuje czy zna, to jak najbardziej. Nasza podświadomość to jest też to, co jest związane z naszym tak zwanym ziemskim ego.
Czyli oczywiście będziemy próbowali dokonywać zmian przeróżnych na skutek naszego zwykłego ziemskiego zarozumialstwa. Natomiast mówię tutaj o zmianach, które są obce dla naszej podświadomości. I tu będzie nas sabotować, żebyśmy się dobrze zrozumieli. Cieszę się, że się to pojawiło, bo faktycznie można by było wywnioskować pewnie z mojej wypowiedzi w poprzedniej godzinie, że nasza podświadomość w ogóle nie chce żadnych zmian. A tak nie jest. Zmiany w zakresie jej terytorium jak najbardziej tak. Natomiast chodzi o te zmiany, których ona nie rozumie, nie zna. Tu chodzi też na przykład o zmiany duchowe, o pewne praktyki duchowe. Na naszej podświadomości, gdzie wychowywaliśmy się, babcia brała tabletki, mama brała tabletki, my też bierzemy tabletki. Jest to stan stały.
Tu się nie zastanawia nad tym. Natomiast zmiana sposobu, który jest dla naszej podświadomości nieznany, typu hipnoza, już stanowi dla niej problem. BlackBerry pisze: „Jak uzyskać stan obserwatora, czyli niew wnikania emocjonalnie w sytuację?” Dobre pytanie. To jest proces, który osiągamy w momencie, kiedy odbieramy w dużej mierze panowanie nad naszym życiem naszej podświadomości. Robiłem to. Mówiłem o technikach swoich wypróbowanych. Czyli na zasadzie coś się dzieje, pojawia się reakcja, bo nasza podświadomość natychmiast podsyła reakcje, czyli emocje i my najczęściej za pomocą tejże emocji wyrażamy swoje zdanie na temat tego, co usłyszeliśmy, zobaczyliśmy. Ta emocja jest też ubrana w słowa: „Jak jedziesz baranie?”. Przecież to jest emocja ubrana w słowa. I tych emocji, które nasza podświadomość zgodnie ze swoimi przekonaniami nam podsyła, jest całe mnóstwo.
Aby uzyskać stan obserwatora używałem takich technik, jak na przykład w momencie, kiedy pojawiała się emocja, pytałem, czy jest jakaś inna opcja. To jest jeden ze sposobów. W tym momencie wytrącamy. Nasza podświadomość zrobiła, co miała zrobić, podsunęła to, co miała zrobić. I w tym momencie pojawia się świadomy umysł i mówi: „A może to obśmiać? A może ten człowiek nie mówi o mnie, tylko o sobie samym?”. To jest jeden ze sposobów, czy jest jakaś inna opcja. Drugi ze sposobów to jest pytanie: dlaczego? Czyli po prostu najnormalniej w świecie pojawia się emocja i zadajemy sobie pytanie: dlaczego tak? I w tym momencie też uruchamia się inny proces.
Kiedyś liczyłem do 10 na przykład, do 10, do 3 i zadawałem pytanie: dlaczego? A później już to skracałem po prostu: dlaczego tak? I z czasem można wypracować taki system, że przestajemy reagować emocją, tylko zaczynamy powoli reagować tym tak zwanym świadomym umysłem. Ta podświadomość już nie jest taka zaborcza, bezczelna, pazerna, czyli jest już przyzwyczajona do tego, że wybieramy również inne opcje. Oczywiście pewnie tych technik, sposobów jest więcej. Opowiedziałem o swoich, natomiast u podstaw leży odebranie zaborczości naszej podświadomości, przyzwyczajenie jej do tego, że mogą być też inne opcje reakcji.Sławek Szczepański pisze, to dotyczyło chorej głowy, że: „Z doświadczenia wiem, że wczesne pobudki są efektem stresu”. Bardzo często, ale to mówię, powodów może być całe mnóstwo. Arteroza pisze do Blacka: „Zdobyć wiedzę, wtedy wszystko wydaje się oczywiste i nie reagujemy emocjami”. Ja powiem tak, z tą wiedzą znacie moje zdanie. Tutaj nie oceniam, bo być może niektórym ta wiedza do tego może posłużyć.
Natomiast podświadomość to jest stan emocjonalny. Ghost ostatnio pytał właśnie w komentarzach pod ostatnią audycją, czy się przejęzyczyłem nazywając podświadomość i duszę dwoma oddzielnymi bytami. I że to najprawdopodobniej przejęzyczenie. Okej, może jakby byty, to może faktycznie tak się kojarzyć. Natomiast nasza dusza i nasza podświadomość to są dwa oddzielne stany emocjonalne, byty emocjonalne. Może tak, żeby to jakoś pogodzić. Sama wiedza zapisana na poziomie mentalnym nie zmienia naszych emocji, nie modyfikuje naszych emocji, więc oprócz wiedzy jest potrzebny do zmiany na poziomie emocjonalnym. Jeżeli komuś wiedza służy dokonywaniu i pomaga w dokonywaniu zmian na poziomie emocjonalnym, to jak najbardziej tak. Natomiast sama wiedza na poziomie mentalnym nie powoduje roli obserwatora. XY pisze: „W moim odczuciu sama zmiana jest stała.
To znaczy, czy chcemy jej, czy nie. Zmiana jest impulsem, który w pewnym sensie determinuje nasze postawy, przekonania o otaczającym nas świecie”. Znaczy ja powiem tak: każdy z nas, to też trzeba o tym pamiętać, dokonuje pewnej analizy i oceny na podstawie siebie samego, bo trudno dokonywać tej analizy na podstawie kogoś innego. I bardzo się cieszę, zresztą to też widać w komentarzach i przede wszystkim w komentarzach XY twoich, że u ciebie faktycznie tak jest. Natomiast ja też opisuję tu nie poszczególne przypadki, tylko jednak pewne takie bardziej zasady. W moim świecie zmiany są standardem, natomiast też są jeszcze rzeczy, których mimo wszystko moja podświadomość bardzo mocno się trzyma. Natomiast tak, w pewnym momencie zmiany stają się pewnego rodzaju naszym żywiołem, potrzebą. One też wynikają właśnie często z wiedzy, że poznajemy inne możliwości. Chcemy tego spróbować, chcemy tego doświadczyć. Zmiana dla wielu takich już rozbujanych, że tak powiem, ludzi pewnie będzie czymś takim normalnym, stałym.
Blackberry pisze: „Staram się wypracować w sobie pozycję obserwatora, szczególnie w sytuacjach, na które nie mamy wpływu. Jeśli ma ktoś jakieś ćwiczenia, to będę wdzięczna, jak się podzielicie”. My na większość sytuacji, które nas spotyka w życiu, nie mamy żadnego wpływu. Jedyny wpływ, jaki mamy, to swoją reakcję na to. Natomiast wszystko to, co się dzieje ze strony innych ludzi, nie mamy na to żadnego wpływu. Nie mamy wpływu na to. Znaczy mamy, bo jak kogoś sprowokujemy, to wiadomo, że możemy dostać w mordę. Taki wpływ mamy. Natomiast co kto gdzieś tam w głowie ma, w swoich emocjach i jak na daną sytuację zareaguje, nie mamy zielonego pojęcia. Chyba że go bardzo dobrze znamy, ale i tak może nas zaskoczyć.
Jak widzisz, samo założenie, że nie mamy na to wpływu, daje dobrą pozycję startową do tego, żeby przyjąć rolę obserwatora, ponieważ wiesz, że nie masz na to wpływu. Angażowanie się emocjonalne też nie ma najmniejszego sensu. Z tej pozycji wyjdź i popróbuj. Może któraś z tych metod, które mi gdzieś tam pomogły, pomoże i tobie. Natomiast przychylam się do prośby Blackberry. Jeżeli ktoś ma jakieś swoje własne, inne metody od moich, to oczywiście poratujcie dziewczynę. Pan Kazimierz się pojawił. Co, już poniedziałek? Kolejny, panie Kazimierzu. Sławek pisze: „Nie chciałbym być niegrzeczny ani się panoszyć, skoro dzisiaj jest nowe.
Tak wiele uczestników. Zaryzykujemy voice chat?” Nie wiem, co masz na myśli. Nigdy tego żeśmy, że tak powiem, nie robili. Poproszę cię o rozwinięcie myśli, zanim powiem tak bądź nie.
[01:18:43] - Ja tylko przypomnę, że telefony są otwarte, linia telefoniczna jest cały czas otwarta, więc można jak najbardziej zadzwonić i wziąć udział w dyskusji na antenie.Mamy możliwość podłączenia nawet kilku słuchaczy, jeżeli ktoś wyrazi taką chęć.
[01:19:02] - Taki voice chat możemy zrobić. Sławek pisze jeszcze, że obserwator musi być trochę wścibski. Za każdą emocją stoi inna emocja. To system fraktalny. Ja jestem obserwatorem i cieszę się też z dążenia BlackBerry do osiągnięcia tego stanu, ponieważ odczuwanie emocji nie oznacza staniem się emocją. Odczuwanie złości czy żalu w przypadku obserwatora nie powoduje tego, że on się złości, że złością reaguje. To jest ta różnica i to jest bardzo fajny stan. Z moich doświadczeń, obserwatora ludzie odbierają jako takiego ignoranta. Właśnie przez to, że odsuwam, mówię: „Daj mi spokój, nie opowiadaj mi tego, nie jestem tym zainteresowany”. Albo nie reaguję w sposób taki, jak ktoś by chciał, żebym zareagował.
Raczej nie uważam się za osobę wścibską. Wprost przeciwnie, staram się siebie samego i swoją przestrzeń chronić przed informacjami, które nie są mi do niczego potrzebne. Nie dotyczą mnie ani nikogo, ani mojego życia, ani nikogo z moich bliskich i po prostu je odsuwam od siebie, nie dopuszczam ich do siebie. I też proszę ludzi: „Nie mów mi o tym. Nie jestem tym zainteresowany. Nie jestem zainteresowany tą wiedzą”. Z pewnością znajdziesz całe mnóstwo ludzi, którzy będą chcieli poplotkować, poobrabiać dupę innym, podzielić się plotkami i poprzeżywać i podawać rady, kto co powinien zrobić, kiedy i z kim. Nie jestem tym zainteresowany. Często obserwator jest uważany za ignoranta. Tak to wynika z moich obserwacji i doświadczeń.
BlackBerry pisze jeszcze: „Na pewno wypróbuję. Dziękuję za radę. Moim sposobem jest: mówię sobie, że to nie jest moja reakcja i każę jej odejść. Zaczyna się wtedy rozpływać i napięcie energetyczne odchodzi”. Super. Jeżeli ktoś znalazł na siebie sposób, to jest w ogóle super i jeżeli to w jego przypadku działa, to nie ma o czym dyskutować. Należy się cieszyć i pogratulować. Natomiast też należy pamiętać, że to jednak jest nasza reakcja. W sensie nie my ją wybraliśmy, ale jest w nas. I takim docelowym rozwiązaniem jest jednak to, żeby ją w sobie zmodyfikować, ponieważ ona będzie się za każdym razem rozpływać, ale w następnej sytuacji, jeżeli jej nie usuniemy z siebie, będzie się znowu powtarzać.
Możemy zaleczać tą emocję jakąś techniką, ale docelowo powinniśmy się skupić na tym, żeby ją usunąć, zmodyfikować, stransformować. Sławek pisze: „Moje wnioski mnie obezwładniają”. Domyślam się, że chodzi o to, jaki jesteś fajny. Tu mi się coś przewinęło. Astra pisze: „Ale jak się wyzbyć tych negatywnych emocji konkretnie do kogoś, na przykład kogoś, kogo dosłownie nienawidzimy i sama myśl o tej osobie wywołuje nerwy? Staram się zobojętnić na daną osobę, ale to trudne”. Rozumiem ten stan i faktycznie czasami jest to trudne. Powód takiej naszej reakcji, niechęci czy tej nienawiści do kogoś może mieć dwa powody. Bo czasami jest tak, że pojawiają się jakieś osoby w naszym otoczeniu karmiczne, czyli osoby na przykład z poprzednich wcieleń, z którymi mamy jakieś niedopracowane, niedokończone relacje. Jeżeli jest to taka osoba, to tutaj zobojętnianie nie rozwiązuje problemu, ponieważ taką relację można naprawić tylko miłością.
Natomiast jeżeli jest to osoba, która w tym wcieleniu wyrządziła nam krzywdę z jakiegoś sobie tylko znanego powodu, to faktycznie przejście na etap zobojętnienia jest najlepszym krokiem. Czyli pozostanie obserwatorem. „Nie popieram twoje zachowania, nie powodują we mnie żadnych pozytywnych emocji. Nie wnosisz do mojego życia niczego pozytywnego i tak dalej. Twoja obecność w moim życiu nie poprawia jakości mojego życia”. To jest taka metoda właśnie na zobojętnienie, na zrozumienie, że ta relacja niczego dobrego nie wnosi. I najczęściej, jeżeli jest to taka osoba, to należy jednak zmierzać do tego, żeby poprzez zrozumienie sensu tego doświadczenia, boTrzeba pamiętać, że nasza nienawiść jest też naszą subiektywną reakcją na takie zachowanie, więc to też dużo mówi o nas. I bez zmiany pewnych wzorców w sobie ta osoba może odejść z naszego otoczenia, ale pojawi się na jego miejsce następna, która będzie wywoływała te same emocje. Takie osoby, które budzą w nas takie emocje, przekazują nam informacje o nas samych i pokazują, który aspekt należy w nas naprawić, poprawić, zmienić. Sławek pisze jeszcze.
O, coś dzwoni. Ktoś dzwoni. Dzwoni nasz smartfon. Halo? Radio Paranormalium. Czy się słyszymy?
[01:25:58] - Halo, halo. Dzień dobry radiu. Z tej strony Sławek, Brno, Czechy. Bardzo mi miło.
[01:26:05] - Dobrze mnie słychać, nie? Witaj, Sławku! Tu Sławek.
[01:26:10] - O, a już jestem od razu, bez żadnej wstępnej weryfikacji, tak? Naprawdę .
[01:26:16] - Na czym ta weryfikacja miałaby polegać? Bo może ją wykorzystamy.
[01:26:20] - Bardzo przepraszam. Proponuję, wysłuchajcie mnie wpierw, bo nie jestem pewien, jak mnie słyszycie. Ja was słyszę bardzo słabo, ale słyszę, że coś tam mówicie. W każdym razie chciałem się przedstawić. Jestem Sławek Szczepański z Brna. Bardzo mi miło i słucham was, jak pisałem wcześniej od dłuższego czasu, natomiast dopiero jakoś dzisiaj, nie wiem dlaczego, coś mnie przywiodło do tego, żeby się połączyć. Może dlatego, że jestem trochę wyciszony i zrobiłem sobie spacer po tym pięknym czeskim mieście, kiedy nie można zrobić nic innego, bo od roku planuję pójść do teatru, do kina albo po prostu na spacer gdzieś za granicę na przykład, bo jest godzina do Wiednia stąd, ale nie można. Ale dobrze, zostawmy te polityczne sprawy. W każdym razie czy mnie słychać? Czy w ogóle wszystko jest okej?
[01:27:12] - Ja cię słyszę bardzo dobrze.
[01:27:14] - Dobrze, okej. Dobra. W takim razie etap przywitania mamy za sobą. Mój debiut w ogóle. Kurczę, dla mnie to jest ekscytujące, także wybaczcie mi pewne jakieś tam nieodpowiednie przecinki.
[01:27:26] - Jak się czujesz z tym debiutem?
[01:27:28] - Czuję się dobrze, tylko czuję się jakoś taki poszukujący właśnie przez to, że przez ten ostatni rok wszyscy byliśmy spąszni i każdy był zmuszony, żeby gdzieś szukać albo, jeżeli ktoś lubi, jakiejś alternatywnej wiedzy na jakiś temat, albo przekonywać swoich przyjaciół, że świat jednak wygląda tak czy inaczej. Ja już od jakiegoś czasu przestałem kopać, ale przepraszam, powiedzcie mi, jeżeli to nie będzie zgodne z kanonem dyskusji, ale dla mnie to wszystko jest właściwie jedność. Każda jedna taka dyskusja, którą słyszę i którą naprawdę słucham. Halo? Wszystko okej?
[01:28:09] - Wszystko w porządku. Tak.
[01:28:11] - Okej, dobra. Sorry, ja was słyszałem ze światła. Po prostu nie jestem pewien, czy coś teraz się nie dzieje dziwnego na antenie. W każdym razie ja mam 36 lat teraz i moja przygoda się rozpoczęła z takimi duchowymi sprawami, kiedy mój tata zaczął mi opowiadać o tym, o czym opowiadał jemu jego ojciec, czyli mój dziadek urodzony w 1914 roku, dziadek Wacek, który zaczął sam leczyć sobie dolegliwości związane z cukrzycą, czyli mówiąc krótko, odpadanie członków ciała z racji niedokrwienia i gangreny. I to była osoba, jedyna znana mi, która leczyła swoją cukrzycę za pomocą jakichś ksiąg radzieckich czy sowieckich z XIX wieku. Jakieś bardzo stare, rozpadające się książki, gdzie ludzie jeszcze nie wiedzieli wielu rzeczy wtedy.
[01:29:08] - To chyba jeszcze nie były radzieckie, to jeszcze były rosyjskie.
[01:29:12] - Jeszcze rosyjskie. Przepraszam. Właśnie dlatego uprzedziłem wcześniej, że przepraszam za wszelkiego rodzaju niedopowiedzenia. Nie jestem publicystą profesjonalnym, więc może mi to czasami nie wyjść do końca dobrze. W każdym razie do czego zmierzam? Dziadek Wacek, którego pamiętam jeszcze jako chłopiec, mówił mi, że on był jednym z uczniów Chrystusa. I dla mnie to było zawsze dziwne, bo ja byłem osobą, która bardziej uciekała od wiary. Ja bardziej byłem taki, wiecie, długie włosy, chodzenie po bunkrach, nadużywanie różnych używek, które nie były przypisane akurat wtedy dla tego typu młodzieńców. Ale to były trochę inne czasy, lata 90., prawda? Trochę rozrzewnia.
Inna muzyka, inne zwyczaje i wszystko było inne. I zapamiętałem właśnie ten moment jako- ja miałem wtedy chyba, ojejku, żeby teraz na mnie skłamać. To w sumie nie ma wielkiego znaczenia. Miałem około 10, 12 lat, myślę, jak pierwszą rozmowę z dziadkiem odbyłem na ten temat i potem długo, nic. Do końca podstawówki, do końca liceum, studia. I gdzieś coś mnie rozświetliło, kiedy rozłupałem sobie swoje ciało na motocyklu przy prędkości 40 na godzinę, więc nie było aż tak tragicznie. Jedna kość mi się tylko złamała, natomiast byłem pod wpływem alkoholu i to nie jest nic chlubnego, ale skoro już jestem straight, to jestem straight wobec was. Tak czy inaczej, spędziłem w szpitalu dwa tygodnie i wtedy nareszcie miałem czas, żeby inaczej postrzegać wszystkie informacje, które do mnie dochodzą. I teraz właśnie może punkt jakiś łączny, że nie chcę rozbiegać, nie chcę psuć tematu dyskusji, tylko chodzi mi o to, o czym mówiliśmy przez ostatnie 20, 25 minut może, że każdy na tym czacie chciał coś napisać. To aktualnie jest aktualne.Ale wiadomo, że moderacja zajmuje trochę czasu, więc po prostu trzeba odcedzić ziarno od plew i tak dalej, ale bardzo wszystko dobrze to idzie, tylko jest pewien taki delay na tym wszystkim, na tym procesie i dlatego stwierdziłem, że wolę z wami porozmawiać niż tam klepać i napiszę coś teraz, a okaże się, że to już jest nieaktualne, bo to się odnosi do innej wypowiedzi i tak dalej.
Także z góry za to chciałem przeprosić, za tą formułę, którą narzuciłem. I teraz tak wracając do wątku, dziadek Wacek jest dowodem dla mnie na to, ale to jest mój personalny dowód, nie mam na to żadnego innego dowodu, że jest jakiś cykl co drugie pokolenie. Chyba że u mnie w rodzinie, moja rodzina jest dosyć liczna, mam dużo kuzynów, kuzynek, przyrodnich braci, mężów, sióstr i tak dalej. Wszystko się rozgrywa w dosyć dobrej aurze. Także myślę, że nie jesteśmy w jakiś sposób przeklęci. Każdy ma swoje problemy. Po prostu tak. Ale widzę, że ludzie są bardzo skoncentrowani na mediach, na tym, co się o nich przekazuje. A ja odkryłem właśnie leżąc w tym szpitalu, słuchając tych wszystkich takich rzeczy, które właśnie chciałem usłyszeć, czułem, że po prostu potrzebuję czegoś prawdziwego, a nie czegoś, co stoi za jakąś taką woalką i co właściwie nikt do końca mi nie tłumaczy. I teraz przechodząc do tych spraw z samopoczuciem, z energiami, z jakimiś multi levelami, z byciem medium.
Mój dziadek miał właśnie znajome, które były medium i one powiedziały jemu, że on był uczniem Chrystusa. A ja jako dwunastoletni chłopiec ciężko było mi w to uwierzyć, tym bardziej, że byłem strasznie zahukany i nie miałem swojego własnego zdania, bo moim zdaniem było to, co powiedzieli mi wszyscy dookoła, prawda? I teraz, kiedy zaczynam słuchać różnych, nie chcę się powoływać, nie wiem, czy mogę, ale dobra, to nie będzie nic w złym geście. Mam na myśli na przykład pana Romano Nachta czy innych tego typu nadających ludzi. Strasznie mi to otworzyło oczy i po prostu właściwie to dzwonię po to, żeby wam powiedzieć, że wam dziękuję, że tam jesteście w liczbie ilu osób teraz? Na moim telefonie nie wiem, czy to sprawdza tak łatwo. Używam innej aplikacji, żebym nie tracił baterii na YouTube'a. 46 osób. No właśnie, nigdy jeszcze nie mówiłem do takiej ilości osób, więc chciałem wam za to podziękować. Chciałem tylko powiedzieć jeszcze jedno, że uważam, że te wszystkie fraktalne rzeczy, o których pisałem i to, o czym wszyscy wy pisaliście tutaj wcześniej na czacie, o tym, o czym prowadzący wy mówiliście, to wszystko tak naprawdę jest jedna całość, tylko każdy z tego bierze sobie jakiś rąbek, bo nasz umysł być może nie potrafi tego skoordynować.
No i co? Ja teraz czuję w sobie jakby więcej siły do tego, żeby słuchać i kontemplować, a mniej kontestować, tak jak miałem to wcześniej w zwyczaju. No i właściwie dobra, nie chcę zabierać czasu, więc może jeżeli ktoś chciałby się dołączyć, jakoś skomentować to, co powiedziałem, albo coś dodać, albo panowie prowadzący, to ja już dziękuję za głos. Nie chcę się zakłapućkać, bo się boję, że jeszcze moment i będę gdzieś tam w złe leżał.
[01:34:45] - To znaczy powiem ci tak: nie mam w zwyczaju, zazwyczaj gdzieś tam w trakcie wcinam się w słowo. Natomiast ponieważ jesteś pierwszy raz, więc nie chciałem cię tutaj od razu, tak na samym początku wystraszyć.
[01:35:02] - Dzięki.
[01:35:03] - Dużo fajnych rzeczy powiedziałeś i na przykład ta opowieść z dziadkiem jest taka fajna, bo też pokazuje, biorąc pod uwagę to, że wybieramy sobie miejsce narodzenia i okoliczności rodziny, w której się rodzimy, nie jest przypadkowe, więc z pewnością jest w tym jakiś sens, że jednak tego dziadka sobie wybrałeś.
[01:35:31] - Ja w to wierzę. Tak. Wiesz co? Nawet nie chodzi o to, że my sobie to wybieramy, tylko nawet nasz anioł stróż sobie to wybiera w jakiś sposób, bo właśnie pojęcie anioł stróż poznałem dzięki dziadkowi. Nie tylko tak, ale jakby on tak przemożnie dotarł do mojej świadomości z tym, kim jest anioł stróż. Ja to rozumiem w taki sposób, że to być może ten anioł stróż nad nami czuwa i wybiera pewne ścieżki gdzieś. To jest tak jak olej i woda. To wszystko się odpycha. Każdy bąbelek wody i oliwy się odbija, ale obydwa są transparentne, czyli zawsze możesz znaleźć jedną, dwie, pięć, sto, sto tysięcy cech, które łączą dwa indywidua jakieś, nie wiem, filozoficznie czy fizycznie, czy w jakikolwiek inny sposób. I myślę, że staranie zrozumieć się jakoś tak dogłębnie jest bezsensu, bo tak naprawdę to wszystko płynie tak?
Panta rhei i-
[01:36:31] - Nie. Okej. Mów.
[01:36:36] - Ja mogę mówić długo i nie chcę zamęczać teraz słuchaczy i tak dalej naszych całych 46. Moja pierwsza audycja w życiu. Jeszcze raz bardzo dziękuję za to. Ale nie no, chodziło mi o to, że to jest takie banalne, bo jak zawsze z ludźmi rozmawiam, myślę czasem: wiecie co? Męczy mnie to. Bo jasne, że jestem normalnym człowiekiem, produktem naszych czasów. Potrzebuję mieć umowę o pracę, zarabiać albo nie wiem, no być może mieć firmę, chociaż nie mam, ale niektórzy ludzie w ten sposób funkcjonują. To jest taka jakby inna sfera tego naszego życia, nie? Ale kiedy chcemy wreszcie odpocząćTo chowamy się w sobie i szukamy tego, co w nas najlepsze i chcemy tym się dzielić. I musimy do tego mieć czarną selekcję, dlatego że mamy taką ilość informacji, która do nas dociera codziennie, że ciężko jest to wszystko przefiltrować, żeby to niesło wartość w sobie, publicystyczną na przykład.
To jest właśnie super, że znalazłem taką grupę jak dzisiaj z wami, że mogę o tym porozmawiać, bo tak naprawdę cały czas gadam do siebie tylko w tym tramwaju, czy jak przyjeżdżam do tego kina, które jest zamknięte. W Bernie jest siedem teatrów albo sześć może. Być może jest sześć, ale być może jest więcej. Ja mówię bardzo ostrożne liczby podaję i od czasu, kiedy tutaj jestem, chciałem zobaczyć i sobie co tydzień do innego teatru na inną sztukę. Nie mogę po prostu, bo to jest zabronione. I teraz, kiedy staram się sobie tłumaczyć, dlaczego to jest zabronione.
[01:38:09] - To znaczy tak, jest zabronione.
[01:38:10] - Czuję się zagioniony.
[01:38:12] - Jest zabronione.
[01:38:13] - Mały kącik w Narożniczek. Już się zamykam, przepraszam, bo ja was bardzo słabo słyszę. Także okej, ja już teraz odbieram głos, dobrze?
[01:38:19] - Nie, poczekaj, jeszcze nie uciekaj. Natomiast przerwałem ci, zanim, że tak powiem, się za mocno wkręcisz w pewne rzeczy. Nie wiem, ty od dawna słuchasz audycji, czy to jest pierwsza twoja audycja z nami?
[01:38:35] - Audycji jako żywo słucham po raz pierwszy, ale słuchałem wcześniej paręnaście audycji wcześniejszych, tych kosmologicznych i tak dalej, sprzed trzech, czterech lat. I ogólnie cały czas wasze konto jest w moim zasięgu i na tyle, na ile mam czas i chcę się z czymś zapoznać, to po prostu sobie dorzucam to do swojej świadomości. Ale to jest pierwszy moment, kiedy jestem jako wspólnota z wami tutaj, w tym momencie, kiedy się dzielimy się czymś.
[01:39:06] - Polecam ci audycję. Znaczy wszystkie audycje ci oczywiście polecam, natomiast przy tym całym przytłoczeniu, zagonieniu w zakamarek i przy tym natłoku informacji, o którym mówisz, ja bardzo mocno bodajże pod koniec zeszłego roku zwracałem na to uwagę, że będziemy bardzo w tym roku doświadczali właśnie tego zjawiska. I mówiłem o czymś takim jak higieniem myśli i informacji, żebyśmy jednak wypracowali system dopuszczania się informacji i chronienia się przed informacjami, które będzie musiał robić, które dotyczą nas. Żeby jednak nauczyć się właśnie w tym natłoku informacji nie dopuszczać wszystkich informacji do swojej przestrzeni życiowej, bo można się w ten sposób właśnie zamordować. Nasz mózg musi to obrobić. On nie ma wyjścia. Jeżeli coś zobaczy obraz i usłyszy słowo, to musi się do niego w jakiś sposób ustosunkować.
[01:40:10] - Wiesz, tak się łatwo mówi, ale kiedy jest taka nagonka, wiesz, nie chcę używać takich słów, bo słowo nagonka źle brzmi i tak dalej. Nie o to chodzi. Wiadomo, że my tutaj rozmawiamy w ogóle na innym poziomie, ale ciężko jest. Po prostu sam nie wiem. Gonię się z własnym ogonem cały czas i niby tak na co dzień funkcjonuję jak każdy normalny człowiek, ale czuję, że gubię gdzieś to swoje człowieczeństwo. Każdy, kto był urodzony w latach 80. Ja jestem '85 rocznik. Każdy, kto był urodzony w tamtych latach i przeżył to dzieciństwo, takie te pierwsze wkładaki rosyjskie, które się łamały i ktoś potem musiał mieć mosznę zszywaną, bo taki przypadek miałem kiedyś, to był dla mnie szok. Działy się normalne, fajne rzeczy z ciałem, z duszą, z tym, że nie było takiej sytuacji, że ktoś komuś napisał SMS-a: „Oj, nie lubię ciebie”. O Jezu, teraz to już strasznie zawyżam.
Przepraszam. Ja nie jestem publicystą, Zdzisiu, ale wiecie, o co mi chodzi. To wszystko było takie bardziej normalne. I teraz, kiedy chcesz wrócić do tej normalności z tego dzieciństwa, coś, gdzie się czułeś bezpiecznie. Ja mówię coś, gdzie się czułeś, to miejsce, gdzie się czułeś bezpiecznie wtedy, za tamtych czasów nagle prysnęło i nie ma go. I gdzie teraz szukać jakiegoś substytutu tego? Gdzie? Na TikToku? Radio Paranormalium z całym szacunkiem jest świetną inicjatywą, ale to nie zbawi świata. Mi się wydaje, że bez tego jesteśmy w stanie to zrobić.
Tylko dobrze, że to istnieje, bo przynajmniej tutaj ta, nie wiem, jak to nazwać, moja sfrustrowana osoba, która teraz od dwóch tygodni jest w trochę gorszym stanie, bo już naprawdę mam dosyć tego wszystkiego, ale nie chcę się teraz żalać jak najbardziej, tylko chciałbym, żeby wszyscy ludzie się skupili na medytacji. Dlatego, że miałem z tym krótki epizod, a brakuje mi cierpliwości do tego i za bardzo mnie rzeczy goniły. Musiałem po prostu zarabiać na życie. Musiałem tkwić w tym dołku. I po prostu przez to mnie to troszeczkę dojęło. Chłopacy przepraszam, czy wy teraz do mnie mówicie? Bo ja was naprawdę bardzo kiepsko słyszę tak na osłuchu.
[01:42:28] - Wygląda na to, że mamy chyba jakieś opóźnienie między panem a panem Sławkiem Bączkowskim.
[01:42:34] - Dobrze.
[01:42:35] - Ale myślę, że jakichś większych problemów-
[01:42:39] - Wyczerpałem.
[01:42:40] - Tak.
[01:42:40] - Myślę, że wyczerpałem temat. Spoko, dzięki. Przepraszam, że nie potrafiłem tam tak zakończyć, jak należy. Dobra, okej, to wracam do nasłuchu.
[01:42:47] - Ale spoko, nie przepraszaj. Bardzo fajnie się z tobą, znaczy może ja dzisiaj akurat jakoś tak mało gadałem, ale fajnie. Dużo rzeczy powiedziałeś i mam nadzieję, że będziemy mieli okazję jeszcze.
[01:43:00] - Wszystko naraz musiałem powiedzieć. Wszystko naraz musiałem powiedzieć i jakoś tak, ale postaram się śledzić dalej.
[01:43:06] - Za tydzień też będziemy.
[01:43:09] - Dobrze. Super, dobra. To ja się włączam na nasłuch i przepraszam jeszcze raz za przymówianie tam z racji czego.
[01:43:18] - Nie ma za co. Było bardzo dobrze. Spokojnie.
[01:43:21] - Dobra, działko.
[01:43:23] - Trzymaj się cieplutko w takim razie wszystkiego dobrego.
[01:43:26] - To my dziękujemy w takim razie naszemu słuchaczowi za udział w audycji. Jeszcze tylko przypomnę numery telefonów do Radia Paranormalium. Oczywiście stacjonarny to 32 746 008. No i komórkowy do dzwonienia i do SMS-owania to 530 620 493. No i można także cały czas dzwonić na Skype'a: radio.paranormalium.pl.
[01:44:00] - Dziękuję panie Marku za przypomnienie, a ja wrócę do czytania komentarzy, bo tu BlackBerry pisze do Astry: „Reaguj na to w taki sposób, że złość i nienawiść nie jest twoim naturalnym odruchem. Łap się na tym i koryguj swoje reakcje.” To jest to jakaś informacja. Tomasz Mocek pisze: „No właśnie, zmiana to doświadczenia. Po co innego tu jesteśmy, jeśli nie po doświadczanie?” Nie po doświadczanie jesteśmy tutaj na świecie, tylko po zmienianie. Samo doświadczanie bez wyciągania wniosków i dokonywania korekty może być procesem bardzo długotrwałym. Możemy po raz setny, dziesiąty, tysięczny robić to samo. Istota doświadczenia polega na tym, żeby zrozumieć jego sens, sprawdzić, czy osiągnęło się za pomocą tego doświadczenia skutek, jaki się chciało. Jeżeli nie, to dokonać zmiany. Nie jesteśmy tu po to, żeby doświadczać, tylko żeby zmieniać. Czyli ta kolejność jest odwrotna.
Doświadczamy po to, żeby na podstawie tego, co osiągnęliśmy, zrozumieć, czy to jest to, o co nam chodziło, czy jesteśmy z tym szczęśliwi, czy jest nam dobrze, czy to jest fajne, czy sprawia nam radość. Jeżeli nie, wyciągamy wnioski, dokonujemy korekty i dokonujemy zmiany. To w ten sposób powinno działać, żeby było właściwe. Zresztą gdyby tak nie było, to najprawdopodobniej nie mielibyśmy możliwości rozmawiania dzisiaj w taki sposób, w jaki rozmawiamy. Sławek zapytał: „Doświadczajmy, ale bez oczekiwań. To może jest jakiś klucz?” Oczekiwania są najczęstszą przyczyną rozczarowań i to bez względu na to, czy dostajemy coś więcej, czy dostajemy coś mniej. Zawsze pozostaje jakiś niedosyt. Jeżeli zakładamy coś, to wszystko, co będzie inne, będzie dla nas pewnego rodzaju rozczarowaniem. Więc tak, oczekiwania są najczęstszą przyczyną rozczarowań. Pan Kazimierz pisze: „Sławek Szczepański, a jeśli nie jestem dobry, to czy stanie się dobrą osobą nie odbiera mi szansy poznania siebie, więc nigdy faktycznie nie stanę się naprawdę dobry?” To w stylu pana Kazimierza.
Ponieważ pytanie nie było do mnie, nie odpowiadam. Arteroza pisze, że jedna z metod nieoczekiwanych sytuacji to milczenie. Tak. Jeżeli nie potrafimy zareagować inaczej, to milczenie jest świetnym sposobem, żeby dać sobie czas na wypracowanie takiej reakcji, jaką chcemy. Tu Sławek pisze do Kasi, więc się też nie wtrącam. Arteroza pisze: „Zanim się wypowiemy, przez chwilę jesteśmy obserwatorem.” Pod warunkiem, że damy sobie tą chwilę, a nie odpowiadamy od razu. Tak, jeżeli powstrzymamy swoją wypowiedź chociaż na sekundę, dwie, trzy, to w tym czasie stajemy się obserwatorem. Bardzo trafna uwaga. Zuza Paw pisze: „Jedyne, na co mamy wpływ, to na nasz stan emocjonalny i on ma wpływ na rzeczywistość.” Tak jest. I to też jeszcze do telefonu Sławka wrócę, bo tam się pojawił taki wątek.
Sławku, jeżeli nas słuchasz, mam nadzieję, że tak. Tylko już nie zdążyłem ci powiedzieć tego na antenie, że to, co Zuza napisała, jest kwintesencją tego, że tak naprawdę, jeżeli mamy czegokolwiek szukać, chociażby spokoju, oazy czy bezpiecznego świata, to w samych sobie. I to, co możemy modyfikować na tym świecie, to nie świat zewnętrzny, tylko samych siebie. XY pisze: „Obserwator. Według mojego uznania to postawa pozwala nabrać dystansu, chłodnej głowy i zadać pytania skąd ta emocja czy inna?” Tak, to do tego służy, natomiast to staje się też pewnego rodzaju postawą z czasem. Oczywiście zrozumienie przyczyny powstawania w nas jakiejś emocji na skutek czegoś, co się dzieje na skutek zachowania na przykład czy słów drugiej osoby, jest bardzo cenną informacją o nas. Oczywiście w ten sposób też to tak działa, ale jednak nie stawanie się emocją, tylko rozumienie, odczuwanie emocji, a nie stawanie się emocją to jest bez wątpienia postawa. To już staje się stylem bycia, stylem życia, stylem postępowania. BlackBerry pisze: „Jest kupa ludzi, która chce zrzucić na nas ten energetyczny balast, ten ciężar, którego chcą się pozbyć. Ja jestem ogromnym empatą i w ciągu ostatniego roku nauczyłam się dystansować do takich ludzi.”I bardzo słusznie.
Najczęściej inni ludzie próbują nas wciągać w swoje negatywne emocje. Zwróćcie uwagę, że mało jest ludzi, którzy wciągają nas w pozytywne emocje. Najczęściej w negatywne. Jak się coś złego dzieje, coś widzą, coś im się nie podoba, to zaraz próbują szukać ludzi, żeby wyrazić swoje niezadowolenie, pochwalić się swoimi spostrzeżeniami, oceną, radą dla tamtej osoby. Dlatego przed takimi ludźmi trzeba się bronić. Szlag ich teraz trafia, że nie dostają ode mnie reakcji, jakiej oczekiwali. To jest typowa reakcja na to, jeżeli ludzie nie dostają tego, czego by chcieli. Pan Kazimierz pisze: „Aby panować nad emocjami, ja buduję sobie filozofię. Coś, z czego wynika. Jestem tego świadomy i zgodnie z tą świadomością staram się postępować.
Jak się nie uda, to i ten fakt zgłębiam, poznaję się.” Z panem Kazimierzem przegadaliśmy tu już pewnie godziny całe, więc nie będę za specjalnie wgłębiał się, bo pewnie będziemy mieli okazję o pewnych rzeczach pogadać sobie jeszcze. Natomiast z jedną rzeczą się nie zgadzam: aby panować nad emocjami. Panowanie nad emocjami to jest dla mnie trochę tak, jak powstrzymywanie się alkoholika przed wypiciem kieliszka wódki. Czyli problem jest, emocja jest, ale staramy się nad nią panować. Bardziej obrazowo: jesteśmy chorzy i bierzemy leki na cukrzycę. Mamy cukrzycę i bierzemy leki na cukrzycę. Akurat może cukrzyca dla wielu będzie chorobą, która jest nieuleczalna i skoro już jest, to musi być i leki są jedynym sposobem. Natomiast dla mnie tak nie do końca. Tak jest, natomiast mamy chorobę, mamy coś w sobie, nosimy coś w sobie i codziennie zwalczamy objawy tej choroby. Dzień w dzień.
Czy to jest rozwiązanie problemu? Czy to jest wyleczenie? W moim przekonaniu nie. O, proszę. Ania Sikorska się pojawiła. „Czemu my używamy trudnych słów, pojęć, a przekazujemy sobie wiedzę?” Powiem tak: nie ukrywam, że też bym chciał pewne sprawy uprościć, ale żeby być zrozumiałym przez słuchaczy, w dużej mierze staram się używać słów, które są przyjęte jako takie, które służą do określenia czy pokazania pewnych rzeczy. Ale też bym chciał to powiedzieć prościej. Powiem szczerze, na antenie mam większy z tym problem. W książce poszło mi to dużo prościej. Furu pisze: „Panie Sławku, XXI wiek, słuchawki z mikrofonem poproszę.” Ale że niby po co?
Droga bądź drogi Furu. Pogłos straszny z tego, co pamiętam. Pan Sławek opanowuje na raz dwa laptopki. To znaczy nadaje z jednego, ale mam naprawdę bardzo dobry mikrofon. Zresztą chyba nawet podobny do tego, który ma pan Marek, więc nie wiem, z czego ten pogłos wynika, bo jakoś tak ostatnimi czasy było w porządku z tym. Nie wiem, może dzisiaj coś się stało. Może jakieś ustawienia. Nie wiem, o co chodzi.
[01:53:04] - Może mikrofon po prostu za bardzo zbiera z głośnika z laptopa, bo pan słucha na głośniku czy na słuchawkach?
[01:53:13] - Na głośniku, ale tak robię zawsze.
[01:53:16] - Pewnie dlatego. Czasami po prostu nasi słuchacze mają takie donośne głosy, takie mocne, że ich słychać, jak z tego głośnika przemawiają.
[01:53:28] - A to dzisiaj jest gorzej niż normalnie?
[01:53:30] - Trochę tego pogłosu było słychać, jak słuchacz mówił. Ale tutaj już zakomunikowałem na czacie, że ten pogłos wytnę, bo to akurat da się wyciąć. Jak ktoś dzwoni ze smartfona, to da się to wyciąć.
[01:53:46] - To ja bym poprosił, bo u mnie tu jakby się nic nie pozmieniało i wydawało mi się, że już z tym mikrofonem powinno być dobrze. Ale może faktycznie, coś mi się ciężko tutaj... Dobra, pomyślę. Dziękuję za informację. Spróbuję to jakoś ogarnąć. Ania pisze: „My mamy tyle spiny jako ludzie.” To jest dobre sformułowanie. Natomiast pozwolę sobie parę słów powiedzieć na ten temat, Aniu. Dziękuję, że to poruszyłaś, bo z czego ta spina wynika? Ja wielokroć odpowiadałem już na komentarze pod audycjami, kiedy ludzie, słuchacze oczekują na przykład tego, że ja zrobię coś bądź zrobię to w taki sposób, bądź powiem to w jakiś konkretny sposób. I ta nasza spina właśnie bardzo często wynika z tego, że ludzie od nas oczekują.
Ja wielokroć pisałem, że pewnych rzeczy niezmiennie, ponieważ skoro rozmawiamy o świadomości, rozmawiamy o wolności, czyli zastanawiamy się, jak dojść do stanu wolności, chociażby emocjonalnej, czyli nie ulegać naciskom ludzi, to jeżeli ja tym naciskom zacznę ulegaćTo stanę się dla was bardzo mocno niewiarygodny. Chociażby z tego powodu. Ale zwróćcie, kochani, uwagę, że właśnie tak ten mechanizm działa, że z jednej strony sami mówimy, że czegoś pragniemy, żeby ludzie na nas nie naciskali, żeby nie oczekiwali od nas, żeby pozwolili nam postępować tak, jak chcemy, żeby nas nie modyfikowali. A za chwilę robimy dokładnie to samo względem drugiej osoby. Więc albo damy to prawo sobie, ale jednocześnie w tym momencie musimy przyznać to samo prawo drugiemu człowiekowi. I wtedy, tak jak Ania napisała, tej spiny będzie dużo mniej. Jeżeli pozwolimy drugiemu człowiekowi wyrażać się, wyrażać swoje myśli, uczucia, emocje w taki sposób, w jaki on to lubi robić, pod warunkiem, że nie będzie to oczywiście krzywdzące dla nas. Pozwólmy innym i pozwólmy sobie. I tej spiny będzie dużo mniej. Katarzyna Wiedźma Toruńska napisała: „Dobrze jest zrozumieć, skąd się biorą emocje i zaakceptować je.
Im większe zrozumienie, tym łatwiej”. To jest kolejny sposób na to, jak zostać obserwatorem. Natomiast w moim przekonaniu jest to ten pierwszy krok — zrozumieć i zaakceptować, a później dopiero można starać się nie stawać tą emocją. Ale ten pierwszy krok jest bardzo dobry. Rozpoznać je, zrozumieć i zaakceptować. Triglav pisze: „Ja, żeby wyciszyć się i osiągnąć harmonię ze sobą i naturą, używam dudnień synchronicznych i Hemi-Sync. Raz nawet udało mi się uzyskać OBE. Niesamowite uczucie. Polecam serdecznie”.
[01:57:28] - Hemi-Sync.
[01:57:30] - Tak?
[01:57:31] - Bo to tak się wymawia. To jest Hemi-Sync. Synchronizacja punktów mózgowych.
[01:57:37] - Super. Bardzo się cieszę. Ja się kiedyś tą muzyką binauralną, czy jak ona się tam nazywa, bo to chyba za pomocą tego najczęściej ludzie próbują osiągnąć, nawet coś tam tworzyłem. Jakichś spektakularnych sukcesów nie było, ale doświadczenie jakieś w tym mam. Natomiast cieszę się z twoich sukcesów. Właśnie się pojawiły tutaj. BlackBerry pisze, że też tego próbuje. Tiglav pisze: „Niesamowite wrażenia, polecam serdecznie. Wieczór, noc, dobre słuchawki i cisza”. Dobre słuchawki są tutaj bardzo ważne.
I tu się toczy dyskusja. Tiglav pisze: „Cała seria back to home”. No dobrze. Także jak widzicie kochani, fajna audycja, bo się pojawiło dzisiaj dużo też konkretów, które wypłynęły również od was. Podzieliliście się z innymi swoimi sposobami na osiąganie różnego rodzaju stanów emocjonalnych, wyciszeń, synchronizacji. Fajnie, bo jednak czytać o czymś, co może działa, ale z drugiej strony nie wiemy, czy działa, bo to, że ktoś o czymś napisał, to nie znaczy, że to w jakikolwiek sposób przetestował i wcale nie znaczy, że to działa. Więc tu też przy odbieraniu informacji czy zbieraniu wiedzy, czy pogłębianiu wiedzy duchowej należy to wziąć pod uwagę, że często pojawiają się rzeczy, informacje, które ktoś usłyszał, które komuś się podobały i którymi postanowił podzielić się z innymi. Natomiast być może ani pierwsza osoba, ani druga, ani trzecia, która przekazała tą informację, nigdy tej metody nie sprawdziła. Dlatego bardzo cenne jest i bardzo istotne jest zadanie takiego pytania: czy ty to robiłeś? Czy ty tego próbowałeś?
Czy to działa? Zanim zaczniecie coś testować, warto jest zapytać, czy ta osoba, która wam to poleca, tego próbowała i czy to w ogóle zadziałało. Dzisiaj w audycji pojawiło się mnóstwo informacji fajnych o metodach, które działają na słuchaczy, więc tym bardziej uważam dzisiejszy czat, chociaż nie ukrywam, że nie do końca był w temacie naszej dzisiejszej audycji, ale uważam go za bardzo wartościowy dzisiaj. Właśnie między innymi z powodu przekazanych informacji. Ania pisze: „A czym bardziej wszystko ogarniam, mi jako człowiekowi czuję się obco wśród ludzi i mi jest źle”. Bo to normalne, Aniu. Jeżeli żyliśmy w jakimś otoczeniu i funkcjonowaliśmy na zasadzie wspólnoty, to jeżeli zaczynamy zmieniać, posiadać inne poglądy niż wspólnota, która nadal nic nie zmieniła, to siłą rzeczy przestajemy do siebie pasować nawzajem. To jest całkowicie normalne. Natomiast można wytworzyć, bo czego się ludzie bardzo boją? Że w momencie, kiedy zaczynają się rozwijać, uświadamiać, wybudzać, przebudzać, oświecaćŻe będą musieli zrobić rewolucję w swoim życiu, że potracą znajomych, że ludzie się od nich odsuną, że zostaną sami.
Powiem wam, że miałem te same obawy. Zwłaszcza wtedy, kiedy zaczynałem pisać książki. Byłem przekonany, że wszyscy się ode mnie odsuną. 20 lat temu byłem przekonany, że zostanę uznany za jakiegoś szarlatana, nawiedzonego czy coś w tym stylu. Miałem te same obawy. Natomiast ja potrafię pogodzić. Jeżeli widzę, że ktoś w ogóle nie łyka tych treści, w ogóle nie jest zainteresowany, to nikogo nie uszczęśliwiam tym na siłę. Natomiast swoim zachowaniem, swoim postępowaniem szukam ludzi, z którymi będę mógł celebrować to, co mnie interesuje, co mnie pasjonuje, co mi w duszy gra. Później to zaczyna działać w ten sposób, że ludzie, którzy w ogóle do naszego świata wydawałoby się nie mają prawa pasować, dzwonią i mówią: „Wiesz co, muszę ci się do czegoś przyznać”. Ja mówię: „Dawaj, śmiało”.
„Słuchałem twojej ostatniej audycji, bo mnie zaciekawiło, co ty tym ludziom gadasz. Dlaczego ty tak postępujesz?” I to nie jest odosobniony przypadek. Ludzie, których często w ogóle byśmy nie podejrzewali o zainteresowanie tego typu tematami, czasami się wychylają: „A wiesz, a gdzie cię można znaleźć? Weź mi wyślij tego linka, bo znajoma prosiła”. Możemy mieć poczucie niepasowania, ale pamiętajmy o tym, że po pierwsze nie musimy my wszystkim pasować. Nie wszyscy muszą pasować nam, a z pewnością na świecie czy nawet w naszym bliskim kręgu są ludzie, którzy nasze poglądy będą podzielali, a być może nie chcą się nimi chwalić bądź się boją nimi obnosić tak jak my baliśmy się to robić chwilę wcześniej. Więc nie martwcie się na zapas. Kritika pisze: „Każdy z nas jest indywiduum”. Każdy z nas jest indywidualny. BlackBerry pisze: „Celna uwaga, panie Sławku”, nie wiem czego dotyczy, ale cieszę się, że była celna uwaga.
Ania pisze: „Dziękuję. Pomogliście mi trochę w zmianie”. XY pisze: „Odzyskanie równowagi, odskoczni”. Aniu, bardzo proszę ze swojej strony. „Odzyskanie równowagi, odskoczni, wyciszenia. Pomaga mi natura, przebywanie w otoczeniu jej, także mruczenie mojego kota, byle nie o czwartej rano. Nie ustaje, przynajmniej mnie, jak postanawia wyjść na dwór”. Tutaj XY pisze: „O odzyskaniu równowagi, odskoczni i wyciszeniu pomaga natura, przebywanie w jej otoczeniu”. To jest ważna rzecz, o której też mówiłem i Sławkowi, i w którejś audycji. Dlaczego akurat natura?
Dlaczego natura uspokaja, przebywanie z naturą uspokaja? Ponieważ między innymi oprócz zależności energetycznych jest jeszcze jeden bardzo ważny czynnik. Nie dostarczamy do naszego umysłu informacji. Dlatego się wyciszamy. Ponieważ idziemy, oglądamy coś, delektujemy się czymś pozytywnym. Jest ładna pogoda, ptaszki śpiewają, czyli wszystko to, co nam się kojarzy z czymś miłym, pod warunkiem, że nie jesteśmy w nieznanej części lasu i idziemy z duszą na ramieniu, zastanawiając się, czy trafimy do domu. I nie dostarczamy do naszego umysłu informacji. Spróbujcie nie dostarczać do swojego umysłu zbędnych informacji. Nie powiem, że zadziała jak natura, natomiast na pewno uspokoi. Właśnie o to chodzi, żeby nie dostarczać do swojego umysłu zbędnych informacji.
Ania pisze tak: „Czuję to. Ja jestem czarownicą”. Słuchaj, fajna robota, tylko trzeba to wykorzystać. A XY ma już kota. Zresztą ja też. Oczywiście żartuję, ale tylko tak mogę to skomentować. Janie pisze: „Bo zioła i energia i ty w ogóle. A spoko”. To znaczy, być może w jakimś wcieleniu miałaś takie doświadczenia. Natomiast przebywanie z ziołami, z naturą, interesowanie się ezoteryką, duchowością wcale nie musi oznaczać bycia czarownicą.
Aczkolwiek pogadaj z czarownicą toruńską. Może ten nick też się nie wziął przez przypadek. Astra pisze: „Dla mnie także na odstresowanie są najlepsze zwierzęta. Mam dużego psa i cztery koty. I rybki w akwarium. Kocham moje zwierzaki całym sercem. Często powtarzam nawet, że wolę zwierzęta od ludzi”. Moją przygodę ze zwierzętami na pewno znacie. Część z nich w zeszłym roku uczestniczyła nawet w audycjach. W ostatniej nawet mój psiątko kochany też uczestniczył.
Więc moja miłość do zwierząt jest w ogóle absolutna.Więc całkowicie to rozumiem i powiem wam, że też się zastanawiałem nad tym fenomenem, ale po prostu zwierzęta dają nam możliwość okazywania pozytywnych emocji, miłości, troski, radości bez zastanawiania się, czy nie zostanie to wykorzystane przeciwko nam. Zwierzęta dają nam niesamowite możliwości trenowania, okazywania pozytywnych uczuć. Ludzie bardzo często boją się okazywania pozytywnych emocji względem innych osób. Zwłaszcza, że inne osoby bardzo często też nie wiedzą, jak mają na takie sytuacje zareagować. Więc tak, zwierzęta są pod tym względem świetnymi trenerami i świetnymi materiałami do trenowania. Chora Głowa pisze: „Dziękuję za audycję. Dobrej nocy. Uciekam spać”. Uciekaj spać i oby ci się dzisiaj spało dłużej niż do trzeciej. Ania pisze: „Bym kiedyś zadzwoniła, ale macie mocno mocno klimat męski”.
Aniu, nieprawdą to jest. Dzwonią do nas i kobiety. Co prawda ostatnio Just mi troszeczkę rzadziej, natomiast tak. I pani z Anglii do nas dzwoniła i Just mi do nas dzwoni, więc nie mamy męskiego klimatu. Dzisiaj tak się jakoś ułożyło. Więc ja cię serdecznie zapraszam do kontaktu. Damy radę. Tigla pisze: „Czy ktoś z was był na ceremonii coś tam? Od długiego czasu za mną to chodzi. Słyszałem i czytam wiele na ten temat, ale nie znam nikogo, kto był na takiej ceremonii”.
Ja nie wiem co to jest, więc możesz się z pewnością domyślić, że nie byłem. I Kasia Wiedźma Toruńska pisze: „Nie przypadek to po babci”. Aniu, tajemnica się wyjaśniła, ale możecie się tutaj z Kasią jakoś skomunikować. Kochani, powiem tak: chora głowa dał sygnał do odwrotu. Mamy godzinę prawie 23.00, więc myślę, że to jest dobry moment, żeby na dzisiaj już zakończyć. Było bardzo sympatycznie. Ja przypomnę tylko, o czym była dzisiejsza audycja. Oprócz tych wszystkich metod wyciszania, które się pojawiły, uspakajania, relaksu, stawania się obserwatorem, a nie emocją, to wszystko, o czym tutaj kochani powiedzieliście, podzieliliście się z innymi. Za to wam bardzo dziękuję. Też w imieniu myślę, że słuchaczy, którzy albo to dzisiaj przeczytali, albo to podczas odsłuchiwania audycji usłyszą.
Ja ze swojej strony dzisiaj starałem się wam powiedzieć, dlaczego mamy taki problem ze zmianami, z podejmowaniem próby dokonania zmiany w swoim życiu, nereperowania tego życia, czyli wyleczenia. Jaki element naszej osobowości za to odpowiada i dlaczego tak jest i że jest to całkowicie naturalne. Natomiast też powiedziałem, co można z tym zrobić. Pamiętajcie o tym poczuciu bezpieczeństwa, jeżeli próbujecie coś transformować w swojej podświadomości. I życzyłem wam i sobie tego, aby nam się chciało chcieć. I tym życzeniem z wielką przyjemnością, z wielką radością i z wielką wdzięcznością za dzisiejszą audycję, kochani, pożegnam się z wami, życząc oczywiście wszystkiego, co tylko dla was najlepsze, radosne i szczęśliwe. I cóż, usłyszymy się za tydzień. Trzymajcie się cieplutko. Dobrej nocy. Dziękuję panie Marku.
[02:12:00] - A tymczasem XY zadał fundamentalne i chyba trudne pytanie: co będzie za tydzień w temacie?
[02:12:08] - Nie wiem.
[02:12:10] - Właśnie dlatego to pytanie uznałem za trudne.
[02:12:18] - Mam oczywiście jakieś pomysły, ale bardzo często one się modyfikują na skutek różnego rodzaju rozmów, telefonów, komentarzy, więc ciężko mi jest powiedzieć. Natomiast chyba bym jednak podrążył ten temat, żeby nam się chciało chcieć. Ale zobaczymy. To tak wstępnie.
[02:12:41] - I tym oto akcentem kończymy już powolutku dzisiejszy odcinek audycji „Świat oczami duszy”. Mówił do państwa przed chwilą pan Sławomir Bączkowski, gospodarz audycji. Oczywiście nieustająco zachęcamy do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o takim samym tytule jak nasza audycja, czyli „Świat oczami duszy”. I do sięgnięcia po książkę, która już się nagrała, która prawdopodobnie, miejmy nadzieję niedługo trafi już do Audioteki. Książka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?” na razie w wersji papierowej i cyfrowej. Miejmy nadzieję, że niedługo ukaże się również w wersji dźwiękowej. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk „Ivellios” Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia ponownie oczywiście już za tydzień w kolejnym odcinku audycji „Świat oczami duszy” w poniedziałek o 20.00 na żywo na antenie Radia Paranormalium. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium.
www.paranormalium.pl.