[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. 8 marca roku pańskiego 2021. Co prawda nie mamy żadnego kwiatka, żeby tutaj wręczyć naszym słuchaczkom, ale mamy coś równie fajnego. Coś, co na pewno po kilku dniach nie zwiędnie, tylko będzie trwać i trwać. Czyli audycję „Świat oczami duszy”, audycję o świadomości w całości na żywo. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:50] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam was, kochani, bardzo serdecznie.
[00:54] - Oczywiście witamy nie tylko panie, ale również panów. Wszystkich was zgromadzonych przed komputerami, przed smartfonami i różnymi innymi odbiornikami, na których nas słuchacie. Zanim przekażę głos panu Sławkowi, tradycyjnie przypomnę kontakty do Radia Paranormalium. Można będzie do nas dzwonić w drugiej części audycji, ale numery telefonów i naszego Skype'a warto zapisać sobie już teraz. Nasze numery telefonów: stacjonarny 32 746 00 08, komórkowy 530 620 493, Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata, a jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. A więc panie Sławku, oddaję panu głos.
[02:21] - Dziękuję panie Marku. Kochani, jeszcze raz witam was bardzo gorąco. Oczywiście przyłączam się do życzeń dla naszych cudownych, najwspanialszych kobiet, aczkolwiek w dzisiejszych czasach też trzeba z tymi życzeniami uważać. Ja będę ten odważny, że życzę wam naprawdę jak najwięcej radości, przyjemności i oczywiście szczęścia w życiu. Mam też nadzieję, że nie posiedzicie dzisiaj jako kobiety z nami zbyt długo, bo zostaniecie wyciągnięte na kolację, może jakieś inne uroczystości, bądź będziecie chciały spędzić ten czas w dużo przyjemniejszy sposób, czego wam oczywiście z całego serca życzę. Natomiast tym, którzy pozostaną z nami i postanowią Dzień Kobiet spędzić słuchając audycję o świadomości, 106. zresztą już w kolejności, bardzo dziękuję za wytrwałość. Kochani, o czym będzie dzisiaj? Zaraz wam powiem, o czym będzie dzisiaj. Powiem wam tylko tak w tajemnicy, że dzisiejsza audycja jest dla mnie osobiście bardzo trudna.
Nie żadna rocznicowa, nie żadna wyjątkowa, tylko bardzo trudna. Już mówię, z jakiego powodu. Z tegoż to powodu, że pod poprzednią audycją, przynajmniej na YouTubie, tam, gdzie zaglądam, gdzie patrzę, obserwuję te komentarze, pojawiło się 36 aktywnych komentarzy, z których 15 dotyczyło podziękowań oraz tematu audycji, czyli o marzeniach. Słuchacze mówili, co oni w tej kwestii, jakie mają doświadczenia. Pięć dotyczyło mojego mlaskania. I tutaj całkowicie poważnie mówię bardzo dziękuję za podpowiedź, bo dostałem pewną radę, jak można sobie z tym poradzić. Dzisiaj niestety nie zdążyłem się przygotować, natomiast obiecuję, że skorzystam z tej metody, żeby wam ten odbiór jakoś troszeczkę załagodzić tym, którym to w jakiś sposób przeszkadza. Mówię to całkiem poważnie. Natomiast najwięcej komentarzy dotyczyło telefonu pana Wojtka z ostatniej audycji. Ja w dalszym ciągu pozostaję stroną w tej dyskusji, więc swoje zdanie już wyraziłem, nie będę go powtarzał.
Natomiast jeżeli pan Wojtek nas słucha, obiecałem, że przesłucham naszą rozmowę i to zrobiłem. I nie ukrywam, że ten tydzień od ostatniej audycji, również poza komentarzami, również w moim życiu prywatnym spowodował sporo przemyśleń, sporo refleksji na skutek tego, co wy napisaliście, na skutek tego, co też ja poza komentarzami usłyszałem na temat tej audycji prywatnie i tej rozmowy. I tak naprawdę to właśnie od tego dzisiaj zacznęOd tego dzisiaj zacznę, ponieważ tam się pojawiły sugestie, że dzisiejsza audycja będzie biletowana. Pojawiły się też takie sugestie, że przede mną jeszcze bardzo dużo pracy w rozwijaniu i przedstawianiu tematu świadomości. Są tam też moje odpowiedzi, więc tych, którzy nie mieli okazji przeczytać, zapraszam do zapoznania się z tym. Będzie może łatwiej zrozumieć też to, co będę wam kochani dzisiaj próbował przekazać. Temat jest ciężki. We wcześniejszych audycjach, komentarzach pojawiał się temat między innymi pieniędzy. Brania pieniędzy czy brania opłat za tak zwaną wiedzę duchową. I powiem wam, że większość opinii, jaką spotkałem na ten temat, jest taka, że jak można brać pieniądze za coś, co się dostało za darmo?
Że jest to ogólnie rzecz biorąc nieuczciwe, niemoralne i nie powinno mieć miejsca. Że przekazywanie wiedzy duchowej, wiedzy o między innymi tym, co ja robię, powinno być bezpłatne, ponieważ według przekonania wielu osób tą wiedzę dostaje się za darmo. Więc ja dzisiaj się też troszeczkę przed wami kochani obnażę. Skoro już to zacząłem, to też trochę powiem wam, jak to jest z wiedzą duchową, z tą bezpłatnością i bezkosztowością posiadania i rozwijania tej wiedzy. Natomiast jeszcze wcześniej opowiem wam o swojej refleksji dotyczącej mojego zastanawiania się, ponieważ też się pojawiły takie głosy, że ja mówię o pieniądzach, że pieniądze jako synonim szczęścia bardzo często pojawia się w moich wypowiedziach. I tak jak próbowałem sobie przypomnieć, ile czasu w audycjach, w 105 audycjach poświęciłem tematowi pieniędzy, to muszę się z tym nie zgodzić. Owszem, czasami czytając wasze komentarze, gdzie wy sugerujecie, że pieniądze, że tu bańka, że tu coś tam, że wygrana w lotto i tak dalej, to jest czytanie waszych komentarzy. Ja z tego, co pamiętam, to dużo czasu poświęcałem miłości do samego siebie. Bardzo dużo czasu poświęcałem szukaniu i poznawaniu samego siebie. Dużo czasu poświęcałem podświadomości.
Sporo też czasu poświęciłem różnego rodzaju metodom, technikom, jak można sobie pomóc. Jak można spróbować dokonać zmian w swoim życiu. Było i o kalendarzu Majów, było i o astrologii. Byli goście. Było i human design, była i hipnoza, hipnoza regresyjna. Była audycja o hipnozie i autohipnozie. Było o dzieciach i było też dużo o marzeniach, o afirmacjach, o tym, jak je tworzyć. Co robić, żeby one były trafione, na co uważać, gdzie są pułapki związane z tworzeniem marzeń. Był cykl audycji o tym, jak pewne rzeczy przenieść z nieświadomej niekompetencji do nieświadomej kompetencji. O tym, co jest w życiu przy tworzeniu marzeń, tworzeniu celów, pragnień.
Co jest tak naprawdę najważniejsze? Ile czasu poświęcić temu? Co jest ważniejsze: to, jak coś zrobić, czy poświęcić uwagę temu, co chce się zrobić? Proste techniki. Technika oddychania jako świetny sposób. Techniki, które wy przedstawialiście. Moja ostatnia propozycja stosowania techniki Aliyeva jako autohipnozy pomagającej uleczać, uzdrawiać, wzmacniać pewne aspekty emocjonalne czy pewne aspekty chorobowe naszego organizmu. I to wszystko oraz całe mnóstwo różnych tematów. Pandemia, nie pandemia, higiena myśli, higiena emocji. Jak tą przestrzeń swoją zabezpieczać przed niepotrzebnymi informacjami, z którymi nasz mózg musi się uporać.
To wszystko się w audycjach pojawiało. I z jakiego powodu się pojawiało? Z takiego powodu, że chciałem podzielić się z wami swoimi sposobami, metodami, przemyśleniami na temat tego, jak być w życiu pogodnym człowiekiem. Lepszym, pogodniejszym, weselszym, szczęśliwszym, uśmiechniętym, bardziej energetycznym. Żeby nam się chciało chcieć. Nie skupiałem się na tym, jak być bogatym człowiekiem. Owszem, dla niektórych z pewnościąDuża ilość pieniędzy jest z pewnością synonimem szczęścia. Jest z pewnością marzeniem. Wolność, którą możemy za pomocą pieniędzy uzyskać, swobodę, poczucie bezpieczeństwa w wielu przypadkach na pewno też. Nowe możliwości, więcej przyjemności i tak dalej.
Natomiast celem tych audycji samych w sobie nie było nauczenie nikogo bycia bogatym. Szczęśliwym tak, uśmiechniętym tak, weselszym tak. Posiadającym więcej wiary, więcej energii, więcej optymizmu w sobie, tak. Pewnie pomyślicie, że trochę się tutaj gdzieś może tłumaczę. Natomiast tak jak obiecałem panu Wojtkowi na koniec naszej rozmowy powiedziałem, że przesłucham jeszcze raz tą rozmowę po to, żeby wyciągnąć coś z tej rozmowy dla siebie, żeby się czegoś również o sobie dowiedzieć. Ponieważ w takich interakcjach, jak zawsze powtarzałem, dowiadujemy się o drugiej osobie, ale dowiadujemy się również mnóstwo rzeczy o sobie. I teraz kochani, chciałbym wam zadać takie pytanie, może namówić was do przemyślenia różnicy pomiędzy robieniem czegoś dla pieniędzy, a robieniem czegoś za pieniądze. I tu powiem wam wyraźnie, jakie jest moje zdanie na temat brania pieniędzy za przekazywanie komuś wiedzy, przemyśleń, doświadczeń. Między innymi też na płaszczyźnie duchowej, na płaszczyźnie eterycznej, na płaszczyźnie rozwoju osobistego. Owszem, jeżeli ktoś robi to dla kasy, czyli jakby celem nadrzędnym dla niego są pieniądze, nieważne jak, nieważne co, czym się zajmuje, co robi, skąd czerpie wiedzę, ale robi to dla pieniędzy, ponieważ widzi w tym sposób na biznes.
To jest jedna postawa. Ja jej nie oceniam, natomiast jest to jedna z postaw. Natomiast czy czymś krzywdzącym, negatywnym jest poświęcanie swojego czasu za pieniądze? Czy jest w tym coś negatywnego? Z mojego punktu widzenia nie. Ponieważ każdy człowiek, który poświęca swój czas dla innych, mógłby ten czas poświęcić dla siebie. I tak naprawdę zapłata jest za poświęcony czas. Owszem, w zależności od poziomu kwalifikacji ten czas jest droższy. Wiecie doskonale, że jak idziecie na wizytę do lekarza, takiego zwykłego lekarza pierwszej pomocy, lekarza domowego czy jak to się tam teraz nazywa, to powiedzmy wizyta kosztuje, nie wiem, 50, 80, 100 złotych. Nie mam zielonego pojęcia, tak?
Ponieważ on jest takim lekarzem ogólnym. Natomiast jeżeli idziecie do lekarza, który ma dopisek docent albo tam nie wiem, lekarz nauk medycznych, doktor, tak? No to ta wizyta już wtedy kosztuje 150, 200 złotych. Natomiast jak idziecie na wizytę do ordynatora czy do profesora, to ta wizyta kosztuje 300, 500 złotych, tak? W zależności od tego, jak wyspecjalizowanym, że tak powiem, fachowcem jest czy autorytetem. Więc z każdym następnym etapem jakby rozwoju umiejętności, kwalifikacji ten czas jest droższy. Ale na Ziemi płacimy pieniądze za czas, za czas, który druga osoba nam poświęca. Owszem, są jeszcze przy procesach produkcyjnych, jakichś tam innych rzeczach, w handlu są jeszcze dodatkowe koszty, tak? Nie wiem, pomieszczenia, maszyn, lokali. Oczywiście wszystkie te ZUS-y, śmusy i cała ta inna procedura, powiedzmy taka państwowa, tak?
Ma na to wpływ, tak? Natomiast czynnikiem podstawowym jest czas. Przede wszystkim płacimy za czas, bo nawet prosty pracownik, który nie wiem, zamiata chodnik, nie wykonuje żadnej jakby wielce odpowiedzialnej i skomplikowanej pracy, nic nikomu nie ujmując, bo ktoś ten chodnik musi posprzątać. Gdyby on tego nie posprzątał, chodzilibyśmy po kolanach czy tam po pas w śmieciach. Więc wielki szacunek za to, że on tą pracę wykonuje, tak? Natomiast jest to praca niewymagająca jakiejś tam specjalnej wiedzy i umiejętności. To on pracując poświęca tej pracy swój czas i za to dostaje pieniądze. Jak nie pracuje, czyli nie poświęca czasu, to nie dostaje pieniędzy. Normalne. Szewc dostaje pieniądze za naprawienie buta, czyli ilość czasu i materiałów, które musi poświęcić na naprawienie tego buta.
No ale dobra, tam nie wchodźmy w jakby tam w takie szczególiki poszczególnych branż, tak? Natomiast w tej branży takiej typowo doradczej lekarz, nie wiem, architekt, adwokatCoach. Płaci się człowiekowi oprócz wiedzy przede wszystkim za czas. I czy jest w tym coś negatywnego? Nie, ponieważ druga osoba poświęca swój czas nam i zestawiając te dwa czynniki ze sobą, czyli po pierwsze robienie czegoś dla kasy albo za kasę, plus zestawiając ten drugi czynnik, czyli poświęcony czas drugiej osobie. Tak, uważam, że za wiedzę duchową też powinno się płacić. I tyle. Tak, żebyście znali dokładnie moje zdanie na ten temat, żeby już nie było żadnych półsłówków i niedomówień. Zwłaszcza że po ostatniej audycji uświadomiłem sobie pewnego rodzaju paradoks, że tak naprawdę to z jednej strony właśnie oczekujemy dostawania wiedzy za darmo od osób, które mówią o duchowości, bo przecież ta wiedza nic nas nie kosztowała. A z drugiej strony w pewnym sensie podważa się wiarygodność tego człowieka przez to, że jest biedny.
Więc jak te dwa czynniki ze sobą połączyć, to ja nie mam zielonego pojęcia. Więc to są pewnego rodzaju przemyślenia moje odnośnie tego co, w zasadzie ilość tych komentarzy i wejście z powrotem w tą rozmowę spowodowały, że właśnie zacząłem się nad tym głębiej zastanawiać i co? Odpowiadając na komentarze, które się tam pojawiały przez praktycznie rzecz biorąc cały tydzień, aż do wczoraj. Jakby cały czas byłem w tym temacie. No i siłą rzeczy postanowiłem dzisiaj ten temat jakby wyjaśnić i w pewnym sensie zakończyć. Zwłaszcza że pojawiła się jeszcze jedna refleksja, którą za chwilę spróbujemy tutaj rozwikłać i pewna zagadka, którą spróbujemy dzisiaj rozwikłać. Oczywiście nie obędzie się to, kochani, bez waszej pomocy i bez waszego udziału. Po raz kolejny zrobię audycję interaktywną. Tak naprawdę ja nie wiem, ile ta wiedza, te informacje, które ja przekazuję, ile są dla was warte. Nie wiem.
Owszem, słyszę bardzo miłe słowa podziękowania. Słyszę bardzo miłe słowa wdzięczności. Słyszę bardzo miłe słowa wsparcia od niektórych słuchaczy. Mało tego, miałem takie dokładne, też i materialne odnośniki do tego w momencie, kiedy pojawiło się dziewięć szczęśliwych szczeniaczków na świecie, kiedy kilkoro słuchaczy po prostu przysłało mi materialnie, nie poddając tego żadnej dyskusji, na przykład pokarm dla tych zwierzaczków tylko dlatego, dla tych psiaczków, tylko dlatego, żebym na przykład utrzymał je do ósmego tygodnia, wspierając mnie w ten sposób, w sposób taki materialny. Tak więc taka sytuacja też była. Natomiast ja nie wiem i wy najprawdopodobniej też nie wiecie, ile to, co przekazuję, jest dla was warte. Bo znając mechanizmy podświadomości, to działa mniej więcej w ten sposób, że to my wyznaczamy górną granicę wartości tego, czy w ogóle wartość tego, czego pragniemy, czego potrzebujemy, czego chcemy. Wartość materialna określa wartość ogólną tego, co dostaliśmy, bądź tego, czego pragniemy. I to jest trochę tak, że jeżeli dostajemy coś za darmo, to jest bezwartościowe. To nie ma wartości.
Czyli możemy to wziąć, wyrzucić, pozbyć się tego, odłożyć na półkę i tak dalej. To nie ma wartości. To przyszło, ale tak naprawdę nie ma żadnej wartości. Natomiast jeżeli musimy wydać pięć, dziesięć, piętnaście, dwadzieścia złotych na coś, to podejmujemy już proces analizy, czy to jest warte tych pieniędzy. Nie mówię tu o rzeczach codziennego użytku typu masło, rzodkiewka, bułka. No bo to po prostu jest potrzebne i to musimy mieć. Natomiast mówię o rzeczach, które są jakby ponad to. Jeżeli czegoś pragniemy, na przykład warsztatów z hipnozy, chcemy posiąść wiedzę na temat hipnozy, umiejętności, tak? To określamy wartość tej wiedzy. Tysiąc złotych.
Nie. Gdyby to było trzysta, to bym poszedł, ale za tysiąc złotych nie pójdę, ponieważ dla nas ta wiedza jest warta tylko trzysta złotych. I tak jest z bardzo wieloma rzeczami. Jeżeli czegoś bardzo pragniemy, jeżeli uważamy, że coś jest nam bardzo potrzebne, nieodzowne, zapłacimy za to każde pieniądze, każde, które posiadamy, a często każde, których nawet nie posiadamy. Zdobędziemy te pieniądze, zorganizujemy.Ponieważ ta rzecz jest nam niezbędna, jest najważniejsza w danej chwili naszego życia. Zdobędziemy te pieniądze, odłożymy inne rzeczy, a zdobędziemy pieniądze na to, co jest dla nas ważne. I ja tak naprawdę nie wiem, ile to, co do was mówię, jest dla was warte, jaką ma wartość. I dlatego z pewnością będą mieszane odczucia na ten temat. Natomiast chciałem, abyście określili materialną wartość tych informacji, które ode mnie przez te 105 audycji, które w każdej chwili są dostępne na YouTubie czy na Radio Paranormalium. Ile to jest dla was warte?
Ja też chcę wiedzieć, po co to robię. A poza tym też chciałbym dążyć do realizacji swoich marzeń, a jednym z nich jest moje własne miejsce na tej ziemi. Materialne miejsce, mój własny dom, w którym będę mógł osiąść i robić to, co lubię, ale też w moim przekonaniu przynosi korzyści innym ludziom. Nie tylko mi. Myślę, że w moim przekonaniu i moim odczuciu informacje, metody, techniki, sposoby, które przez 105 audycji próbowałem wam w jakiś sposób przekazać, są naprawdę informacjami, które jeżeli będziecie chcieli dokonać zmian w swoim życiu, będą bardzo przydatne. Dlatego poprosiłem pana Marka o to, aby umieścił dzisiaj na czatach oraz pod audycjami tymi, które się pojawią na YouTubie i na Radio Paranormalium, numer konta Radia Paranormalium. Ghost pisał, że dzisiejsza audycja będzie biletowana albo że będzie zablokowana i będzie dostęp tylko dla tych, którzy wykupią bilet. Zaśmiałem się, powiedziałem, że nie, ale na ten temat będzie. Po co? Kochani, mam do was prośbę, sugestię, oczekiwanie względem was.
Nic nie będę narzucał. Sami określcie wartość materialną tej wiedzy, którą przez 105 audycji prowadzonych przeze mnie, ale obsługiwanych przez pana Marka, który cały ten czas, który my poświęcamy na nasze rozmowy, poświęca również. Określcie wartość materialną poprzez przelew na konto Radia Paranormalium. Mówię uczciwie, my się z panem Markiem tymi pieniędzmi podzielimy. Nie chodzi tylko o wsparcie Radia Paranormalium, ale chodzi również o to, abym ja zaczął spełniać swoje marzenia, również te materialne. Możecie mi w tym pomóc. Możecie pomóc Radio Paranormalium. Możecie też określić wartość wiedzy, którą przez te wszystkie audycje uzyskaliście. Czy to będzie złotówka, czy to będzie pięć złotych, czy 15, czy 15 tysięcy, czy Bentley od bezdomnego. Nie ma znaczenia.
Nic nie narzucam, nic nie sugeruję. Sami zastanówcie się nad tym, czy ta wiedza jest wam do czegokolwiek potrzebna i czy ma dla was jakąś wartość. To będzie też informacja dla was. Czy to jest sposób spędzania wolnego czasu, czy to jest możliwość spotkania ludzi, którzy podobnie myślą? Czy to jest wiedza, którą możecie wykorzystać w swoim własnym życiu? Taka interaktywna audycja dzisiaj po raz kolejny. Może być anonimowo, może być imię, nazwisko. Nie ma znaczenia. Pomyślcie, czy ta wiedza ma dla was jakiekolwiek znaczenie i jaką wartość. Nie czytam komentarzy, chociaż one tutaj schodzą.
Nic nie będę zakładał. Zazwyczaj nic nie zakładam. Staram się raczej mówić i postępować zgodnie z tym, co w danym momencie gdzieś się w mojej duszy, w moim umyśle, w mojej świadomości pojawia. Taki pomysł na dzisiaj mam i zobaczymy, co z tego wyniknie. Natomiast teraz powiem troszeczkę o sobie. Nie o sprawach materialnych, tylko bardziej o motywach mojego działania i postępowania względem audycji, książki, mojego kanału na YouTubie, mojego projektu „Świat oczami dziecka” czy tego najnowszego Centrum Transformacji Podświadomości i Rozwoju Świadomości. Te wszystkie projekty się pojawiły z jakiegoś powodu i to są też projekty, którym chciałbym poświęcić więcej czasu. Jak wiecie, kilka audycji zostało odwołanych, trochę z powodów warunków zewnętrznych. Natomiast część tych audycji została też odwołana z racji tego, że ja pracując zawodowo nie zawsze miałem możliwości zdążyć na audycję, bądź było podejrzenie, że mogę w ostatniej chwili wpaść, nie mogąc się emocjonalnie i duchowo przygotować do prowadzenia audycji, więc z tego powodu odwoływałem.Odwoływałem audycje. Więc ja pracuję, póki mogę, jeszcze pracuję.
Mniej więcej jednak pracuję. Z jakiego powodu te wszystkie projekty powstały? Do czego ja was, kochani, w tych 105 audycjach próbuję namówić, przekonać? Chociaż nie, namówić, przekonać to nie, bo takie zarzuty też były pod moim adresem, że jestem mało przekonywujący. Nie, nie staram się nikogo przekonać. Natomiast staram się przekazywać informacje, które w tym momencie, w którym ktoś postanowi dokonać zmian w swoim życiu, mogą mu się przydać. Na czym te zmiany w życiu polegają? Ja cały czas mówię o dwóch rzeczach: o świadomości i o podświadomości. Tak naprawdę kręci się to wokół tego, jak rozwijać swoją świadomość, jednocześnie pozbywając się tego, zmieniając, transformując to, co nas trzyma przy starych nawykach. Chcielibyśmy być inni.
Chcielibyśmy się nie denerwować. Chcielibyśmy się nie stresować. Chcielibyśmy mieć więcej energii. Chcielibyśmy mieć większy dystans na przykład. Chcielibyśmy być spokojniejsi. Chcielibyśmy mieć czasami wywalone na wszystko. Czasami chcielibyśmy umieć komuś odpysknąć. Czasami chcielibyśmy powiedzieć „nie”. Czasami chcielibyśmy wiedzieć, że ktoś nas próbuje oszukać, wykorzystać. Czasami chcielibyśmy pomyśleć o samych sobie.
Czasami chcielibyśmy okazać więcej miłości sobie i drugiemu człowiekowi. Czasami chcielibyśmy kogoś zrozumieć. Czasami chcielibyśmy mieć więcej empatii, a czasami więcej asertywności. Jest mnóstwo rzeczy, mnóstwo stanów emocjonalnych, które czasami chcielibyśmy mieć, a ich nie mamy, mimo że doskonale wiemy, że z takim stanem, z takim zachowaniem i z taką emocją byłoby nam lepiej. Bo z jednej strony nasza świadomość, nasza dusza mówi: „Nie denerwuj się, bądź spokojny. To jest tylko przejściowe, to jest tylko doświadczenie. To nie dotyczy ciebie”. Mówi: „Będzie dobrze, poradzisz sobie”. Czasami mówi: „Olej to. Nie wkręcaj się w to.
Nie produkuj tych negatywnych emocji. Nie przejmuj się na zapas. Nie nakręcaj się negatywnymi myślami. Nie myśl o tym, że szklanka jest zawsze do połowy pusta. Nie bój się”. Ona mówi nam takie rzeczy, podpowiada: „Zwróć większą uwagę na samego siebie, na swoje potrzeby. Masz jakiś cel, do czegoś dążysz, czegoś pragniesz. Idź za głosem serca. Idź za tym, co w tobie gra”. A z drugiej strony spotykamy się oczywiście: „Nie, musisz jeszcze zrobić to.
Nie możesz tego zrobić. To jest bez sensu”. I cały czas toczymy tę walkę, która pochłania mnóstwo energii, która powoduje, że na koniec dnia jesteśmy zmęczeni. Nie szczęśliwi, tylko zmęczeni. Nie zadowoleni z siebie, tylko zmęczeni. Nie uśmiechnięci, tylko zmęczeni. Chociaż byliśmy w pracy, zrobiliśmy parę fajnych rzeczy, parę rzeczy się udało. Dzieci odebraliśmy ze szkoły, pojechaliśmy na zakupy, wróciliśmy do domu, w którym mamy łóżko, telewizor, rodzinę, żonę, męża, samochód przed blokiem albo przed domkiem, działeczkę na przykład, na której można za chwilę będzie zrobić grilla albo spotkać się ze znajomymi, albo pobawić się z psem. Mamy psa, kota, którym można poświęcić trochę uwagi. Mamy fajne dzieciaki, które otaczają, oczekują, chcą miłości, pokazują nam miłość.
Ale kończy się dzień, a my jesteśmy zmęczeni. Zdarzyło się tyle fajnych rzeczy, pozytywnych rzeczy, a my jesteśmy zmęczeni, często nie dostrzegając w ogóle pozytywów w naszym życiu, fajnych sytuacji, miłych, przyjemnych, nie dostrzegając swoich sukcesów, nie dostrzegając swoich dobrych uczynków, które zrobiliśmy. Nie dostrzegając też przyjemności, które nas w życiu spotkały. Czyjś uśmiech, czyjeś podziękowania, może czyjeś gratulacje z powodu tego, co udało nam się zrobić. Czyjeś miłe zaskoczenie, że zadzwoniliśmy, że się odezwaliśmy, że zapytaliśmy, co u niego. Nie dostrzegamy tego. Mija dzień, w którym dzieje się dużo fajnych, tak naprawdę przyjemnych dla nas rzeczy, a my je wrzucamy do jednego wora. I te miłe, fajne rzeczy, które nas spotykają w ciągu dnia, w żaden sposób nie są w stanie poprawić naszego nastroju. I mimo tych wszystkich fajnych rzeczy, które się wydarzyły, które się na przykład dzieją teraz, może nasz syn, może nasza córka, może nasza żona, może nasz partner właśnie teraz przyniósł nam kubek herbaty albo zimne piwo, albo dziecko zaglądając do pokoju pokazało jakąś tam laurkę czy coś, co narysowało, namalowało, na którym jest mama, tata, brat, siostra, pies i samochód i miłe wakacje. Może to wszystko się teraz dzieje.
Może ktoś właśnie dostał SMS-a z dobrą wiadomością albo po prostu z wiadomością od kogoś, że o nim pamięta, że o nim myśli, że jest dla niego w jakiś tam sposób ważny, cenny. Może to wszystko dobre się dzieje.Przez pryzmat swojego zmęczenia nie dostrzegamy tego, nie potrafimy się tym cieszyć. Mało tego, często nie dostrzegając albo w którymś momencie w końcu dostrzegając te fajne, miłe rzeczy, zaczynamy się złościć na siebie samych, że poświęcamy temu tak mało uwagi, tak mało czasu. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego po całym dniu fajnych rzeczy, SMS-ów z żoną, z dziećmi, po szczęśliwym dojechaniu do pracy, po zrobieniu kilku fajnych rzeczy, po szczęśliwym powrocie do domu, po machającym ogonku naszego pieska, który nas wita i się cieszy, że jesteśmy, po uśmiechach dzieci, które się cieszą, że wróciliśmy do domu, po buziaku od żony, męża, jesteśmy zmęczeni. Wszystko się udało. Wszystko jest w najlepszym porządku. Przeżyliśmy kolejny dzień, robiąc dużo fajnych, pożytecznych i dobrych rzeczy. Jesteśmy zmęczeni. Dlaczego jesteśmy zmęczeni?
Kochani, bo znowu się już widzę, tutaj rozgadałem. Po co te wszystkie audycje? Po co te wszystkie tematy? Po co te wszystkie moje projekty, którym poświęcam naprawdę bardzo dużo czasu? W zasadzie tyle czasu, ile jestem w stanie wygospodarować, pracując i nie poświęcając czasu na odpoczynek. Po co ja to robię? Ponieważ ja na swoim własnym życiu przekonałem się, że świadomość to nie tylko stan wiedzy. Przekonałem się o tym, że świadomość to stan emocjonalny. Bardzo fajny stan emocjonalny. Stan emocjonalny, który pozwala zauważać te wszystkie fajne i dobre rzeczy w naszym życiu.
Niby nic, kochani, niby nic. Ale te wszystkie fajne, dobre rzeczy działy się w waszym życiu zawsze. W życiu każdego człowieka dzieją się fajne rzeczy. Nie same złe, dzieją się również fajne. Całe mnóstwo fajnych rzeczy, na które kierując się podświadomością, nie zwracamy w ogóle uwagi. Mało tego, często nas denerwują, często powodują tak zwane wyrzuty sumienia. Świadomość, rozwój świadomości pozwala zauważać takie rzeczy, dobre rzeczy, miłe rzeczy, proste rzeczy. Pozwala się nimi cieszyć i pozwala, przynajmniej na jakiś czas, zapominać o tych złych rzeczach. Przynajmniej pozwala zachować równowagę emocjonalną w przeżywaniu swojego własnego życia. Że nie tylko szklanka jest zawsze do połowy pusta, że skupiamy swoją uwagę tylko na negatywnych rzeczach, na negatywnych informacjach.
Świadomość to jest stan emocjonalny, który pozwala dostrzegać proste, dobre, fajne, przyjemne, radosne chwile, radosne sytuacje, które zmieniają jakość naszego życia na lepsze. Ja po to o tym mówię, ponieważ świadomość to nie jest dla mnie teoria. Audycje o świadomości są audycjami dla mnie, jak poprawić jakość własnego życia. Jak spowodować, żebym zaczął widzieć, zauważać, cieszyć się z dobrych, fajnych, radosnych sytuacji w moim życiu. Bo nieprawda, że ich nie ma. One są, cały czas są. To jest uśmiech kierowcy sąsiedniego samochodu stojący w korku. To jest kciuk podniesiony do góry jak coś robimy. To są słowa podziękowania. To jest uśmiech naszych bliskich.
To jest merdanie ogonka naszego ukochanego pieska. To jest uśmiech żony, męża. To jest SMS. To jest mail. To jest telefon. To jest wszystko to, co dobrze robimy w swoim życiu. Jeżeli dobrze wykonujemy swoją pracę, to to jest powód do radości. To jest powód do podniesienia swojej własnej samooceny. My tego nie zauważamy. Kierując się podświadomością, nie zwracamy na to uwagi.
W momencie, kiedy zaczynamy już zwracać na to uwagę, kiedy zaczyna sprawiać nam to przyjemność, kiedy zaczynamy odczuwać stany emocjonalne, radości, przyjemności, jakiegoś takiego minimalnego szczęścia w prostych sytuacjach, to otwiera się przed nami następny etap, następna furtka, następne drzwiczki. Drzwiczki, do których puka miłość. Miłość do samego siebie i miłość do innych ludzi. Otwiera się furtka, otwieramy drzwi, dopuszczamy miłość do swojego życia. Ja śmiałem się kiedyś, byłem nawet wyśmiewany przez swoich serdecznych kolegów. Oczywiście wyśmiewany w cudzysłowie. Natomiast zaskakiwałem ich tym, że ja jako facet mówiłem, że uwielbiam jeździć na zakupy ze swoimi dziewczynami. Rozumiecie poziom abstrakcji, tak? Facet. I nie chodzi mi o zakupy, że pojadę do komisu samochodowego czy do salonu samochodowego ze swoją kobietą, czy ze swoją córką i wtedy mi to sprawia przyjemność.
Nie. Uwielbiałem jeździć na zakupy ciuchowe, więc poziomZaskoczenia. Czasami był wyartykułowany w mniej bądź bardziej dostatni sposób, natomiast zazwyczaj budził zaskoczenie. Nawet często po moim wytłumaczeniu, oczywiście padało pytanie: „Stary, czy ty jesteś normalny? W czym ty widzisz przyjemność?” A ja mówiłem: „Nie w zakupach, tylko w możliwości uczestniczenia w szczęściu i radości i przyjemności na przykład moich córek albo mojej żony, albo w możliwości uczestniczenia w radości osoby, która jest dla mnie ważna, która jest mi bliska”. Patrzyłem, jak na przykład moje córki się przebierają, przymierzają, cieszą się, pokazują, są szczęśliwe, a ja w ich szczęściu podczas tej obecności uczestniczę. Oczywiście jest to jeden z przykładów, kiedy zaczynamy żyć świadomością. Kiedy zaczynamy dostrzegać proste rzeczy, które mogą przynieść nam radość, szczęście, uśmiech, lepszy humor. Kiedy na koniec dnia możemy być zmęczeni fizycznie, ale psychicznie jesteśmy zadowoleni. To jest właśnie świadomość.
To jest zmiana jakości życia na weselsze, na radośniejsze, na przyjemniejsze i danie sobie szansy na przejście na ten następny etap, kiedy zaczynamy dopuszczać do swojego życia miłość do samego siebie. Kiedy zaczynamy rozumieć, co nam sprawia przyjemność. My na co dzień żyjąc podświadomością, wykonujemy całą serię przeróżnych obowiązków, czynności, które musimy wykonać, nie zastanawiając się nad tym, czy one coś dla nas znaczą i z jakimi emocjami jest to związane, czy sprawia nam to przyjemność, czy nie. Po prostu jak koń w kieracie wykonujemy je, bo trzeba. W momencie, kiedy zaczynamy dopuszczać świadomość do naszego życia jako stan emocjonalny, zaczyna do nas docierać informacja, co nam sprawia przyjemność, co nam sprawia radość. Zaczynamy tego poszukiwać, zaczynamy to sobie w jakiś sposób organizować, bo już wiemy, co nam sprawia przyjemność. Zaczynamy odkrywać samego siebie. To jest pierwszy krok do miłości do samego siebie. Jeżeli podpisujemy dziecku dzienniczek, teraz już nie ma dzienniczków, z takim samym, na przykład z dobrą oceną, czy pod dobrym wypracowaniem, z takimi samymi emocjami, jak podpisujemy fakturę w pracy albo protokół odbioru na przykład samochodu z serwisu, bo pracujemy w zakładzie samochodowym, to żyjemy podświadomością. To wykonujemy czynności automatycznie.
Świadomość pozwala nam czerpać przyjemność z rzeczy, które są przyjemne, cieszyć się nimi i w ten sposób doładowywać swoje akumulatory. To jest świadomość. To jest stan emocjonalny, który poprawia jakość naszego życia na przyjemniejsze, na weselsze, na radośniejsze. I ja w tym przekonaniu, kochani, pisałem książkę i całą swoją pracę, bo jest to pewnego rodzaju obowiązek. Poniedziałek, 20:00. Odpisywanie na komentarze, odpisywanie na maile, odbieranie telefonów. Jest to w pewnym sensie moim obowiązkiem w momencie, kiedy podjąłem się prowadzenia audycji. Tak samo jak publikując filmy, jak pisząc książkę, odpowiadając swoim czytelnikom na różnego rodzaju pytania, tworząc dla nich kin narodzeniowe według kalendarza Majów, bo tak było. Za darmo oczywiście, za dobre słowo. Miałem przekonanie i dalej mam, że przekazuję wam informacje, które mogą pozwolić wam chociaż trochę sprawić, że wasze życie będzie przyjemniejsze.
Że zaczniecie dostrzegać te pozytywne, fajne rzeczy, które dzieją się cały czas, a których do tej pory bardzo często nie zauważaliśmy. I powiem wam jeszcze na koniec, bo oczywiście się tutaj rozgadałem. Ja nie byłem zawsze taki, jaki jestem w tej chwili i też mam nadzieję, że taki, jaki jestem, nie pozostanę. Mój rozwój, moja świadomość, z którą przyszedłem na świat, miała się nijak bardzo często w starciu z moją podświadomością. Wiele, wiele bitew i potyczek przegrałem ze swoją podświadomością. Wiele porażek poniosłem, nie słuchając swojej świadomości. Wiele razy przekonywałem się o tym, że gdybym posłuchał swojej świadomości, byłbym w zupełnie innym miejscu swojego życia niż jestem teraz. Nie wiem, czy to były setki godzin analiz, zastanawiania się, wsłuchiwania w samego siebie, myślenia, rozmyślania, odczuwania, medytowania, czyszczenia, wybaczania i całego mnóstwa różnych rzeczy po to, żeby zrozumieć tą różnicę pomiędzy moim działaniem pod dyktando podświadomości a moim działaniem wtedy, kiedy słucham swojej duszy, kiedy słucham swojej świadomości.To nie był ani łatwy proces, ani przyjemny, ani bezbolesny. To był naprawdę olbrzymi wysiłek, żeby mimo tego wszystkiego, co się w moim życiu wydarzyło, tego tak zwanego negatywnego, być dzisiaj tutaj z wami. Ja się cały czas zmieniam.
Obserwuję swoje zmiany na przestrzeni miesięcy, roku. Takim przykładem, że cały czas coś się zmienia, jest na przykład mój kochany pies i moje podejście do niego w perspektywie ostatniego półtora roku. Moi bliscy doskonale wiedzą, jak bardzo moje podejście w tej kwestii się zmieniło. Nie jest to pierwszy piesek w moim życiu. Ja też cały czas się zmieniam i cały czas obserwuję po sobie, jak z coraz większą przyjemnością, lekkością, wolnością i spokojem cieszę się z prostych rzeczy. Przeciwstawiam się rzeczom złym. Mówię o swoich potrzebach. Ten proces cały czas dynamicznie się rozwija i mam nadzieję, że będę w tym kierunku zmierzał do końca swojego życia. Kochani, część oficjalną uważam za zakończoną. Troszeczkę znowu was przeciągnąłem w czasie, ale mam nadzieję, że mi to po raz kolejny wybaczycie.
Nie pierwszy zresztą raz. Nie będę podsumowywał tego, co powiedziałem. Dużo tych informacji było. Polecam tu waszej uważności, bo wydaje mi się, że kilka ważnych informacji dzisiaj udało mi się przemycić w tym swoim natłoku słów. Myślę, że ta audycja też coś fajnego i przyjemnego wniesie do waszego życia. Jeszcze jedną rzecz powiem. To, o czym też kilka razy rozmawialiśmy, że świadomość to nie jest proces umysłowy, to nie jest stan wiedzy. Ostatnio pierwszy raz zetknąłem się z tym. Podobno jest to znane i popularne. Natomiast ja pierwszy raz spotkałem się z interpretacją słowa cud.
Być może niektórzy jeszcze tego nie słyszeli, to podzielę się z wami na koniec tej części oficjalnej tą zasłyszaną interpretacją. Cud to znaczy dosłownie czas unieść dupę i zacząć coś robić. Nie tylko o tym gadać, ale zacząć coś robić. I tego cudu na koniec tej oficjalnej części, kochani, z całego serca wam oraz sobie życzę. Dziękuję za pierwszą część i zapraszam na z pewnością jak zwykle sympatyczny i bardzo gustowny muzyczny kawałek przygotowany przez pana Marka.
[52:44] - Kawałek czeka już od tygodnia. To jest utwór, który planowałem puścić tydzień temu. Ten trzy i pół minutowy kawałek z bardzo ciekawą sentencją wmontowaną w środku. Utwór zatytułowany „We Are Wonders of Existence”. Jesteśmy cudami istnienia. Można to tak przetłumaczyć w wolnym tłumaczeniu. Zapraszamy na krótki przerywnik muzyczny i za jakieś trzy i pół minuty wracamy do was, do drugiej części audycji „Świat oczami duszy”, w której pan Sławek będzie czytał komentarze i się do nich odnosił. Będziemy także czekać na wasze telefony. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Zostańcie państwo z nami.
[55:06] - There has to be faith which is not expressed in things to which you cling. In ideas, opinions, to which you cling in a kind of desperation. Faith is the act of letting go, and that must begin with letting go of God. Man is a little germ that lives on an unimportant rock ball that revolves about an insignificant star on the outer edges of one of the smaller galaxies. But on the other hand, if you think about that for a few minutes, I am absolutely amazed to discover myself on this rock ball. But you can always wake up.
[57:05] - Zagrał dla nas przed momentem wykonawca, którego nazwę nie wiem nawet tak naprawdę jak wymówić. Madza, Mejza? W każdym razie utwór nosił tytuł „We Are Wonders of Existence”. Takie proste fortepianowe granie. Troszkę elementów fortepianowych, troszkę elementów ambientowych, elektronicznych. No i ciekawa wstawka, oczywiście z głosem Alana Wattsa, mistyk w dżinsach. Nawiasem mówiąc, jeżeli ktoś chciałby bliżej tego nieżyjącego już mistyka poznać, to zachęcamy do zajrzenia do „Nieznanego Świata”, bo tam właśnie w numerze marcowym jest niezwykle interesujący artykuł na temat Alana Wattsa. Zachęcamy do sięgnięcia bądź to do wersji drukowanej „Nieznanego Świata”, bądź to do wersji elektronicznej, bo taka również jest. A my w Radiu Paranormalium przechodzimy do drugiej części dzisiejszej audycji. Dzisiaj mamy Dzień Kobiet roku pańskiego 2021, 8 marca i przechodzimy do tej części audycji, w której pan Sławek Bączkowski będzie czytał komentarze z czatów i się do nich odnosił.
No i będziemy także czekać na wasze telefony jak najbardziej. A nasze numery telefonów tak jak zawsze stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy też na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można także spotkać nas na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata.” A jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl.
[59:22] - Zapraszamy! Przyłączam się oczywiście do sugestii i zaproszeń pana Marka. A ja, żeby już nie tracić czasu, przechodzę do komentarzy. Pierwszy komentarz Ghosta, który wita pana Sławka, pana Marka i wszystkich słuchaczy, ale przede wszystkim wszystkie słuchaczki, którym chciałbym złożyć następujące życzenia. Ghost pisze: „Zero mycia, zero prania, zero szycia, gotowania. Dziś dzień kobiet drogie panie. Tysiąc kwiatów na śniadanie i niech tak to już będzie. Twoje święto ciągle wszędzie. Spełnienia marzeń z okazji Dnia Kobiet życzy Ghost.” Przyznam się szczerze bardzo fajne, oryginalne życzenia. Przekazuję oraz się przyłączam.
XY się pojawił. Dobry wieczór wszystkim. I tutaj mamy też pierwszy komentarz pani Danuty Białkowskiej, która pisze: „Programować czy przeprogramowywać świadomość? Czy sekret, w cudzysłowie mapa marzeń i tak dalej. A jak to się ma do astrologii czy przeznaczenia? Inaczej jak to się ma do wyboru, który już na poziomie duszy się dokonał, zanim się dusza wcieliła w ciało fizyczne? A jak praca nad sobą ma się do karmy? Astrologia wedyjska, Rahu i Ketu w poszczególnych domach też coś determinują. Przy pieniądzach myślę zawsze najważniejsza jest czysta intencja, że robię, daję, tworzę, przekazuję dobro za pieniądze czy bez nie ma znaczenia. Każdy ma rachunki.
Liczy się intencja, dobra wiara, że pomagam ludziom.”Pani Danuta poruszyła kilka tematów i na dobrą sprawę to mógłby być temat na całą audycję, aczkolwiek już te tematy, przynajmniej zdawkowo, pojawiały się w audycjach. Więc żeby już nie dublować, ale z drugiej strony w kilku słowach nie da się tego opisać. Programować czy przeprogramowywać świadomość — to jest pierwszy aspekt. Ja bardziej skłaniam się, jeżeli w kategoriach świadomości mówimy o budowaniu, rozwijaniu, zwiększaniu świadomości. Natomiast programować czy przeprogramowywać można raczej podświadomość w moim przekonaniu. Programowanie podświadomości odbywa się w pierwszych latach naszego życia. To jest programowanie podświadomości, czyli przekazywanie informacji, emocji, prawd, które z czasem stają się naszymi przekonaniami, poglądami, emocjami i prawdami. To się dzieje w naszych domach rodzinnych, w naszym otoczeniu. Takie potoczne określenie, że jesteśmy programowani, czyli dostajemy jakiś program. Program, który staje się naszym charakterem, naszymi poglądami o życiu, o świecie, o ludziach, o sytuacjach, w zasadzie o wszystkim, co nas w życiu spotyka.
Natomiast przeprogramowywanie podświadomości, wolę nazywać transformacją, czyli zmianą, zastępowaniem wzorców, programów, które już są, na inne, które są bardziej korzystne dla nas. Bądź likwidowanie tych, które są dla nas szkodliwe. Natomiast jeżeli chodzi o tak zwane przeznaczenie i pewne decyzje, które zostały podjęte przed naszym narodzeniem, to oczywiście jak najbardziej one są. Owszem, one czasami mogą dotyczyć konkretnych sytuacji czy konkretnych zdarzeń z naszego życia, które tak czy inaczej będziemy musieli przeżyć. Doskonale to znam ze swojego własnego życia i sytuacja, którą też znacie, dotycząca mojego synka. Ona się po prostu musiała wydarzyć. W zależności od poziomu świadomości, te zaplanowane ważne wydarzenia w naszym życiu mają różną skalę, różny rozmiar. Natomiast faktycznie one są, ale są tylko pewnego rodzaju egzaminem, wyzwaniem i sprawdzeniem, jak na tą sytuację zareagujemy. Bo zawsze mamy przynajmniej dwa wyjścia: albo pójść za głosem duszy, czyli potraktować to jako doświadczenie, albo kierować się swoją podświadomością i budować dalej to, co się pojawiło w dalszej części tej wypowiedzi, czyli albo budować dalej karmę, albo ją kończyć. To tak pokrótce.
Natomiast jest to fajny temat na całą audycję. Jeżeli nic ważnego się tutaj nie pojawi, to być może rozwinę ten temat w następnej audycji, bo on też jest ważny. Anna Gapińska pisze: „Panie Sławku, z wynagrodzeniem i zapłatą sprawa jest oczywista. Jak pisał Mickiewicz, co zdobyte z trudem uszanować trzeba. Wdzięczność jest ważna także dla odbiorcy usługi”. Nie wiem, w jakim kontekście, ale ogólnie uważam, że wdzięczność jako wdzięczność jest bardzo przyjemnym stanem emocjonalnym, więc warto ją rozwijać. Warto ją w sobie rozwijać i podtrzymywać. Ghost pisze: „Ale pan nas teraz zażył, a ja tylko żartowałem z tymi biletami. Zresztą tylko i wyłącznie à propos słów, które pan w komentarzu wyżej napisał, że uświadomiłem sobie, że za pracę dostaje się pieniądze. Był uśmieszek na końcu tego zdania, więc to był żart kontra żart, a pan tak na poważnie teraz”.
Drogi Goście, wcześniej ci napisałem, że wstrzeliłeś się w temat w dziesiątkę, ponieważ ten komentarz pojawił się już w tym momencie, kiedy ja pewne decyzje odnośnie tematu wiodącego dzisiejszej audycji podjąłem. Także jakbyś chciał to brać na klatę i myśleć, że to z twojego powodu, to nie. Aczkolwiek bardzo mi się spodobał ten komentarz. Ghost pisze jeszcze: „Ma pan rację, panie Sławku, temat pieniędzy i bogactwa w całych 105 audycjach był tematem niszowym, natomiast w ostatnich audycjach, zwłaszcza dotyczących marzeń, temat pieniędzy był częściej poruszany i dlatego pod wpływem tych ostatnich audycji tak napisałem. Ktoś mógłby pomyśleć, że to jakiś temat wiodący. Przykład takiej osoby mieliśmy w poprzedniej audycji. Oczywiście nie chcę nikogo tutaj oceniać. Dodatkowo napisałem też, że mogę się mylić w swojej opinii”. Drogi Goście,Fajnie, że napisałeś, natomiast to w żaden sposób nie było po raz kolejny dedykowane do ciebie, bo ja informacje na różne tematy dostaję z różnych źródeł, nie zawsze z takich oficjalnych. Mnie to też zmusiło do pewnego rodzaju autorefleksji.
Zmusiło to dużo powiedziane. Zrobiłem to nawet trochę z jakąś przyjemnością, bo warto od czasu do czasu zastanowić się, zatrzymać, zastanowić się, w jakim miejscu się tak naprawdę jest i też co się osiągnęło, co się zrobiło. Warto od czasu do czasu nanieść jakieś korekty, więc pod tym względem było to też dla mnie pożyteczne, żeby się nad pewnymi rzeczami zastanowić. Ghost pisze jeszcze: „Myślę, że pana wiedza może być bezcenna, zwłaszcza dla wielu słuchaczy teraz, dlatego ciężko ją będzie wycenić i każda cena, jaką będziemy chcieli wpłacić na konto, może się wydawać zbyt mała. Dlatego możemy chyba tylko wpłacić kwotę symboliczną, taką, na jaką każdego z nas będzie stać”. Kochani i drogi goście, to znaczy tu po raz kolejny nie chodzi o aspekt finansowy, znacie mnie i poznaliście mnie. Nigdy za nic, za żadną informację, czy tą antenową, czy pozaantenową nie brałem od nikogo żadnych pieniędzy. Nigdy. Czy robiąc jakieś tam swoje majowskie kinie, czy udzielając informacji, czy prowadząc rozmowy zupełnie poza audycyjne, bo tych rozmów też było mnóstwo i w dalszym ciągu jest. I pytań, i informacji, i dyskusji, i dylematów, i takich konkretnych pomysłów na rozwiązanie jakiejś sytuacji czy na dane zachowanie.
Tego było i jest sporo. To nie jest tylko czas audycyjny, bo między audycjami są, że tak powiem, i telefony, i Messengery, i WhatsAppy, kiedy ja przynajmniej z częścią z was rozmawiam. Nigdy od nikogo nie wziąłem złotówki. Dzisiejszym celem nie jest szarpanie was po kieszeni i zmuszanie czy przymuszanie, naciskanie w jakikolwiek sposób na wydawanie na przykład pieniędzy, których nie macie. Bo może faktycznie to, co Ghost pisze, o czym ja na przykład nie wiem. Chociaż o niektórych sytuacjach wiem, kiedy piszecie mi podziękowania, że naprawdę coś tam sobie poukładaliście w głowie i na przykład takie przypadki są, kiedy wasze życie rodzinne, małżeńskie, związkowe uległo zmianie. Takiej spektakularnej zmianie, kiedy coś jakby się odwróciło o 180 stopni, coś się otworzyło, coś wpłynęło do tego życia i się pojawiło. I faktycznie są to rzeczy, które ciężko jest wyceniać. I to nie o to chodzi. Niech każdy zrobi to, co jemu serce podpowiada.
Nie chodzi o licytację, nie chodzi o wycenę. Niech każdy zrobi to, co uważa. Ja nikogo do niczego nie będę zmuszał, niczego nie oczekuję. Natomiast też chciałbym, żebyście się zastanowili, czy to, co ja mówię, ma w ogóle dla was jakieś znaczenie, czy to w ogóle ma jakiś sens i jakąś wartość. I Ghost pisze jeszcze tak: „To już nie mogę się doczekać, aż córcia dorośnie i będę mógł z nią iść na zakupy. Ja już rozumiem pana słowa i pana radość”. A, było tak: „Ja też nie mogę się już doczekać, aż córcia dorośnie”. Podałem ten przykład. Tych przykładów jest zdecydowanie więcej. To jest trochę tak w myśl zasady: nieważne co, ważne z kim.
Natomiast tak jak powiedziałem w tej pierwszej części, żyjąc podświadomością, nie zwracamy uwagi, bagatelizujemy, nie czerpiemy radości z rzeczy, które są przyjemne. A tobie naprawdę, drogi goście, życzę udanych i wspaniałych, cudownych chwil z zakupami, na zakupach z własną córką. Ja ze swoimi córkami w dalszym ciągu każdy moment, który możemy spędzić ze sobą, dość mocno celebrujemy i nie ma znaczenia, co robimy. Przyjemnością i radością jest możliwość uczestniczenia w życiu osób, które kochamy, które lubimy. To jest frajda. OstatnioMój przyjaciel coś razem robiliśmy. Odebrał ze trzy telefony, jak córka zadzwoniła, że jej się komputer zawiesił. Żona zadzwoniła, że coś tam. I jeszcze była sytuacja, że ktoś czegoś od niego potrzebował z jego bliskich. Dzieci ma dużo mniejsze od moich.
I on oczywiście, jak to przy pracy, właśnie to jest ten syndrom podświadomości, że: „Jak ja mogę coś tam naprawić? Przecież ja jestem 30 kilometrów od domu, co ja mogę zrobić? Dzwonią, głowę zawracają” i tak dalej. To jest syndrom podświadomości, że ktoś nam przeszkadza właśnie w czymś, co jest w tej chwili najważniejsze na świecie. Ja mu powiedziałem: „Przyjacielu, ja do dzisiaj swoim dzieciom mówię, mężatkom, narzeczonym i tak dalej: dziękuję, że do mnie zadzwoniłaś, że jeszcze jestem ci do czegoś potrzebny i że jeszcze mogę uczestniczyć w twoim życiu”. Do dzisiaj. Nawet jeżeli chodzi o to, żeby coś podwieźć, przewieźć, podrzucić, zrobić. Ponieważ to są ważne rzeczy w naszym życiu. To są te radosne momenty, które pozwalają zmniejszyć odczuwalność negatywnych sytuacji w naszym życiu. Jeżeli nie potrafimy wyciągać, czerpać radości z takich sytuacji, to nasze życie jest do dupy.
Ponieważ jeżeli nie czerpiemy przyjemności z przebywania z bliskimi osobami, to co nas może ucieszyć? Co nas może uradować? Co może sprawić radość, jeżeli nie potrafimy czerpać radości z tego, co właśnie powinno dawać nam radość? W czym znajdziemy radość? Właśnie wtedy znajdujemy radość w tym, co dla naszej podświadomości jest radością. W sprawach materialnych, w sprawach ambicjonalnych, w realizacjach zawodowych, w kupnach domów, samochodów, ciuchów, lansowaniu się i tak dalej. I wtedy musimy o te przyjemności walczyć i zabiegać. O te przyjemności krótkotrwałe. To jest właśnie różnica pomiędzy świadomym życiem, czyli świadomą i realną oceną tego, co jest przyjemne, co jest fajne, co jest miłe a podświadomą. XY pisze: „Przerwa”.
Nie, jeszcze o 21.00 przerwy nie było. Mikołaj Piotrowski: „Dzień dobry wieczór”. Dawid Bąk się przywitał. Dobry wieczór. I Ghost jeszcze pisze na koniec mojej wypowiedzi oficjalnej: „I tego panu życzę, tego rozwoju do końca życia i o jeden dzień dłużej, a sobie tego cudu”. Ghost pisze jeszcze: „Dzięki panie Sławku za życzenia udanych zakupów”. Kochani, proszę bardzo. Naprawdę życzę wszystkim dostrzegania prostych radości. To się dzieje, kiedy dajemy sobie czas na reakcję. Ponieważ kochani, nie wiem, jak tam panie Marku wygląda sprawa ze słuchaczami.
Mamy jakiś podgląd mniej więcej?
[01:17:13] - Dzisiaj to chyba się rzeczywiście rozkręcił bardzo przemysł kolacjowy. Mamy wyraźnie mniej słuchaczy niż zazwyczaj. Mamy około 60 słuchaczy. Poza Dniem Kobiet i poza wszelkimi innymi świętami jest jakoś około 100.
[01:17:34] - Oczywiście rozumiemy sytuację i jak najbardziej trzymamy kciuki, żeby ten wieczór był fajny, udany, przyjemny. Nadchodząca noc również, jeżeli ktoś ma taką przyjemność. Zapytałem o to, ponieważ jest mało komentarzy. Tak więc zastanawiałem się, czy po prostu jest nas mało i dlatego jest mało komentarzy, czy po prostu dlatego, że słuchacze się dzisiaj zasłuchali albo z jakiegoś powodu postanowili dzisiaj nie odzywać. Mam tutaj jeszcze Sylwana94.
[01:18:21] - Sylwan tutaj troszkę zagiął czasoprzestrzeń, pisząc: „Czasem często”.
[01:18:27] - Okej. Jeżeli takie rzeczy się udają, to tylko pozazdrościć. Sylwan pisze: „Miałem wczoraj świadomy sen i w tym śnie pokonałem lwa. A i OBE też czasem często mam”. Czasem często mam. Tak, rozumiem. „Rozmawiałem z moją zmarłą matką”. Dobrze. Dziękuję ci, że podzieliłeś się z nami swoimi doświadczeniami. Oczywiście nie mam się do tego jak odnieść, bo nie było tutaj żadnego znaku zapytania, który upoważniałby mnie do odniesienia się do tego.
Natomiast kochani, w związku z tym, że po pierwsze mamy dzisiaj 8 marca, po drugie Julian pisze: „Król temat trudny to i mało komentarzy”. Tak się domyślałem, że pewnie będzie to wymagało trochę chwili czasu do zastanowienia się, do odniesienia i bardzo słusznie.Ponieważ zazwyczaj kochani jest tak, że pierwsza nasza reakcja płynie właśnie z podświadomości, a ja bardzo bym życzył sobie i wam, żeby te słowa, które dzisiaj zostały przeze mnie wypowiedziane, trafiły głębiej troszeczkę. Nie tylko wywołały reakcję podświadomą i uwypukliły przede wszystkim wam, co na ten temat myśli wasza podświadomość. Tylko żeby jednak te słowa zapadły troszeczkę głębiej. Dlatego nie będę dzisiaj ciągnął tej audycji. Mamy 8 marca. Kochani, zadzwońcie do swoich żon, matek, córek, koleżanek, przyjaciółek. Jeżeli jeszcze tego nie zrobiliście, złóżcie im życzenia. Dajcie im możliwość odczucia tej prostej przyjemności. Prostej przyjemności, której i wam kochani z całego serca życzę.
Naprawdę, uwierzcie mi. Ja patrząc na swoje życie, niezbyt długie, ale jednak 54 lata to już jest jakiś sukces. Myśląc o tym, jaki byłem jako nastoletni chłopak, jaki byłem później, podczas dorastania, kiedy z różną skutecznością i w różny sposób moja świadomość toczyła bój z moją podświadomością i patrząc na to, co jest teraz, co się dzieje przez ostatnie lata, zwłaszcza przez ostatnie powiedzmy pięć, sześć lat, widząc różnicę w swoim samopoczuciu, w swoim zachowaniu, w swoim podejściu, w swoim spokoju, chciałbym naprawdę się tym stanem z wami podzielić. Naprawdę. Jest niesamowity. Jest fajny, jest spokojny. Jest przyjemny. Jest radosny. Dzisiaj nawet będąc w hurtowni po jakieś tam rzeczy, rozmawialiśmy na temat życzeń z okazji Dnia Kobiet, ponieważ akurat w tej hurtowni pracują trzy kobiety. Przesympatyczne.
Serdecznie je pozdrawiam, chociaż z pewnością tej audycji nie słuchają. I właśnie jedna z nich powiedziała, że dzisiaj są kwiaty, dzisiaj są pączki, dzisiaj jest przyjemnie, dzisiaj są życzenia, tak? A tak naprawdę fajnie by było, jakby mężczyźni byli mili dla kobiet przez cały rok. I dodała jeszcze: „Ale tak nie jest”. Zobaczyła mój wzrok i powiedziała: „O, przepraszam, pan tak robi”. Ja mówię: „No właśnie”. Pan jest miły przez cały rok dla nas. Miły, sympatyczny, wesoły, przyjemny i tak dalej. I to jest właśnie ten stan, kiedy nie silimy się już na nic. Nie silimy się na to, żeby być mili.
Nie boimy się okazywać pozytywnych uczuć innym ludziom. Nie boimy się reakcji innych ludzi na nasze pozytywne zachowania, kiedy jesteśmy spokojni, mówiąc o miłości, o radości, o szczęściu. Kiedy myślimy i odczuwamy to w prostych sytuacjach. Naprawdę. Świadomość to jest stan emocjonalny. Bardzo przyjemny stan emocjonalny. Bardzo miły, bardzo fajny. I tego wam kochani sobie i wam z całego serca życzę. I po to robię tę audycję. Po to robię tę audycję, żeby jak najwięcej osób mogło tego stanu doświadczyć.
Oczywiście to się przekłada na działania, to się przekłada na pracę, to się przekłada na związki, to się przekłada na rodzinę, to się przekłada na wszystko. Dusza to nie jest tylko czynnik duchowy i nic poza tym. Dusza, świadomość to jest czynnik bardzo przydatny w życiu. Tutaj jeszcze XY napisał: „Słucham pana Sławka uważnie. Nawet nie mam śmiałości komentować mądrych słów”. I tutaj mam mieszane uczucia. Miło mi, że uważasz te słowa za mądre. Zwłaszcza z twoich ust to brzmi przyjemnie bardzo, bo sam przecież wiesz, co myślisz, jak rozumiesz, jak podchodzisz, jak się wypowiadasz. Więc wielki szacun i wielkie podziękowania. Gość pisze: „Zdążę jeszcze, bo mam jeszcze takowe pytanie à propos marzeń.
Czy marzenia, jakie sobie wymarzą dzieci, mają wpływ na przyszłość dorosłego człowieka? Czasami dzieci mają trudne dzieciństwo i mogą mieć dziwne, trudne marzenia na przyszłość, więc mogą dość znacznie zaważyć tymi pochopnymi decyzjami na nasze dorosłe życie. Ponoć dzieci nie są jeszcze na tyle świadome, więc czy ich marzenia są uwzględnione na poważnie w przyszłości? Pisałem niedokładnie, bo szybko, więc sorry za logikę powyższych zdań”. No właśnie. Ktoś mi mówił, że kobiety mają Dzień Kobiet przez cały rok. Drogi goście, to jest właśnie fajne pytanie, ponieważ jak patrzymy na dzieci, one nie mają żadnych ograniczeń w marzeniu, tak? Obejrzy film, zobaczy zabawki, powie: „Będę strażakiem, będę pilotem, będę gwiazdą filmową, będę piosenkarzem, będę piłkarzem, będę kimś tam”, tak? Nie mają oporuW marzeniu czegokolwiek. I to jest fajne.
Natomiast problem polega na tym, że my kształtując w dzieciach podświadomość, te marzenia zabijamy. I tak naprawdę wchodząc w dorosłość, my marzymy naszą podświadomością. To nasza podświadomość decyduje o tym, o czym my marzymy. Dopiero poznając siebie, dopiero mogąc czerpać przyjemność z prostych, codziennych rzeczy, zaczynamy się dowiadywać i uczyć tego, co nam sprawia przyjemność. Dopiero wtedy. Do momentu, dopóki nie przekroczymy tej bariery świadomości, dopóki nie zaczniemy żyć świadomie, dopóty marzymy naszą podświadomością. Marzymy o pięknym domu, ponieważ w naszej podświadomości jest to zapisane jako wzorzec szczęścia. W momencie, kiedy uczymy się zauważać i obserwować w sobie to, że przyjemność sprawia nam wyjazd na zakupy z własnymi dziećmi i uczestniczenie w ich radości, sam budynek przestaje mieć znaczenie. Ważne stają się relacje, jakie panują między ludźmi, bo to relacje dają radość, długotrwałą radość, wieczną radość. Z domu cieszymy się przez trzy miesiące.
Kiedy opędzimy wszystkie parapetówki, pochwalimy się swoim znajomym, podbudujemy swoje własne ego. Cieszymy się z domu. Później pozostają już tylko raty kredytu do spłacenia. Radość płynąca z bliskości z drugą osobą towarzyszy nam bez względu na wszystko. Mając piękny dom, aby poczuć znowu radość, musimy go odmalować, zmienić umeblowanie, zrobić remont, coś tam pomodzić w tym domu, żeby znowu poczuć radość, żeby dostarczyć sobie trochę radości, przyjemności. Jeżeli potrafimy czerpać radość z bliskości z ważnymi dla nas osobami, to nie musimy nic robić. Wystarczy się spotkać, nieważne gdzie. Można się spotkać na lodach, na kawie albo porozmawiać przez telefon. I dostarczamy do swojego życia radość, która nas nic nie kosztuje. Może za wyjątkiem lodów, kawy bądź abonamentu telefonicznego.
To jest różnica. Dlatego odpowiadając na pytanie, czy te dziecięce marzenia mają wpływ na ich życie, niestety nie, ponieważ my jako rodzice te marzenia skutecznie zabijamy, wkładając na ich miejsce nasze prawdy, nasze przekonania o tym, co jest ważne, co się powinno w życiu osiągać, co daje szczęście i tak dalej. I my jako dorośli czy dorastający ludzie wchodzimy w życie z marzeniami, które produkuje nasza podświadomość. I dlatego nie potrafimy się cieszyć z prostych rzeczy, z których cieszy się nasza dusza, ponieważ dla naszej podświadomości to nie jest ważne. Julian Król pisze: „Trochę niemiło jest zdać sobie sprawę, że to cieszenie się życiem nie jest tak częste, jak by się tego chciało. Taki kubeł zimnej wody”. Drogi Julianie, może faktycznie nie jest to zbyt miłe, ale jednocześnie może pozwoli wyrwać się właśnie z tego tkwienia w tym nadal. Zwłaszcza że całe moje gadanie właśnie służy temu, żeby się nauczyć cieszyć tym życiem, żeby większą wagę zacząć zwracać w swoim życiu właśnie na te proste radości. Może kochani, mam nadzieję też, że część z was inaczej po dzisiejszej audycji spojrzy na te pozostałe 105 odcinków. Może tak właśnie miało być, bo te 105 odcinków było właśnie po to.
Iwona Grabowska pisze: „Dziękuję, że mogę uczestniczyć ciągle w twoim życiu. To było najpiękniejsze, co pan Sławek dzisiaj powiedział. Zapisuję sobie, co to można powiedzieć nie tylko dorosłym dzieciom”. Tak, droga Iwonko, można to powiedzieć każdemu i się z tego cieszyć i czerpać z tego przyjemność, wieczną przyjemność. Przyjemność za darmo, radość za darmochę. Tego wam kochani naprawdę z całego serca życzę. Ghost pisze: „Zaznaczam, że nie chodziło mi o te przyziemne, dziecięce marzenia, tylko o te trudne. Na przykład dziecko żyje w patologicznej rodzinie, może mieć negatywne marzenia, pragnienia. Na przykład nigdy nie zrobię tego, nie będę tym i tak dalej. Czy takie dziecięce postanowienia, pragnienia mogą mieć wpływ na dorosłego człowieka?
W jakiś sposób podświadomie go ograniczyć?” Oczywiście, że tak. Jak najbardziej. Niestety jak najbardziej. I to jest ten bagaż, który wnosi się w dorosłość. Te wszystkie nasze rzeczy, które zapisujemy w podświadomości. Tak, to będzie dziecko ograniczać. Często nawet do krzywdzenia samego siebie, często do załatwiania różnych rzeczy poprzez łzy, poprzez problemy, zwracanie na siebie uwagę i tak dalej. Ten syndrom, kiedyRodzice zwracają uwagę na dziecko tylko wtedy, kiedy jest mu źle, kiedy płacze, kiedy ma narobione w majtki albo kiedy coś się stanie. I w dziecku wyrabia się to właśnie przekonanie i pragnienie, że będę zwracał na siebie uwagę, bo wtedy ktoś się mną zajmuje. To jest temat o podświadomości.
Być może wrócę do tych komentarzy i po tym, co się pojawiło na początku audycji, być może pociągniemy ten temat. Paweł J. pisze: „Ja dziś odmalowałem trochę ściany. Takie mam ubytki. Od razu samopoczucie w górę”. Dobrze. Życzę każdemu czerpania przyjemności z czegokolwiek. Cały czas powtarzam, tych przyjemnych, fajnych rzeczy w naszym życiu dzieje się zawsze dużo, tylko ich po prostu nie bagatelizujemy, nie zwracamy na nie uwagi, nie potrafimy czerpać z nich przyjemności. Ghost jeszcze napisał: „Okej, czyli rozumiem, że te negatywne też nie mają znaczenia dla dorosłego człowieka”. Może nie do końca tutaj, Goście, się zrozumieliśmy, natomiast przede wszystkim chodzi mi o to, że to podświadomość decyduje o naszych marzeniach.
W pierwszej fazie życia to podświadomość decyduje o tym, o czym marzymy, a dopiero później, z czasem, jak już osiągniemy te stany posiadania realizacji marzeń płynących z podświadomości, zaczynamy szukać dalej, bo okazało się, że owszem, było przez moment przyjemnie, ale nie dało nam takiej radości, stałej, trwałej radości, jakiej oczekiwaliśmy, jakiej się spodziewaliśmy. Wtedy dopiero zaczynamy szukać. Wtedy dopiero zaczynamy się zastanawiać. Natomiast pierwszy etap realizacji marzeń w dorosłym życiu to jest nasza podświadomość. Dobrze, kochani, obiecałem, że będę kończył. Mamy godzinę 22. Może wyjdzie z tego jakaś w miarę krótka audycja, którą jeszcze więcej osób będzie miało ochotę i odwagę odsłuchać. Po tych kilku komentarzach cieszę się, że coś w was poruszyłem. Żeby mówić do was, żeby móc prowadzić audycję, muszę zawsze coś poruszyć w sobie. Tak jak wam kiedyś mówiłem, te pierwsze audycje były przeze mnie w jakiś tam sposób przygotowywane, jakieś konspekty robiłem.
Natomiast od dawna nie robię już żadnych notatek, w żaden sposób się nie przygotowuję do audycji, bo właśnie przed audycją staram się poruszyć siebie, żeby to, co mówię, płynęło ze mnie, żeby nie było przygotowanym scenariuszem. To wszystko, co do was mówię, kochani, płynie ze mnie. Nie z żadnej kartki, nie z żadnego scenariusza, tylko płynie ze mnie. Zawsze. Od bardzo dawna to, co do was mówię, jest moje, jest we mnie. Dlatego warto czasami coś w sobie obudzić, poruszyć. Nawet jeżeli to jest od czasu do czasu kubeł zimnej wody, który spowoduje, że zwrócimy na coś uwagę, co później przyniesie fajne, dobre, miłe, pozytywne efekty, to warto. Kończymy, kochani. Życzę wszystkim kobietom cudownego wieczoru. Mam nadzieję, że takowy właśnie w waszych życiach trwa i niech trwa przez cały rok.
Panom z okazji Dnia Kobiet życzę dostrzegania przyjemności i radości z przebywania z kochaną osobą i czerpania radości z tego, że jesteśmy dla kogoś ważni, że jesteśmy komuś potrzebni, że ktoś coś od nas jeszcze chce, a przez to możemy uczestniczyć i czerpać radość z przebywania z kochaną osobą, z ważną dla nas osobą. A wszystkim, kochani, życzę jak najwięcej świadomości tych wszystkich dobrych rzeczy, miłych i przyjemnych, które dzieją się w naszym życiu od zawsze, dzieją się codziennie, a na które do tej pory nie zwracaliśmy żadnej uwagi, które nie miały dla nas znaczenia, które nie dodawały nam radości. Większej uważności i większej radości z prostych rzeczy, które tak naprawdę są w życiu najważniejsze. Wszystkiego dobrego z serca wam, kochani, i sobie życzę. Ściskam was mocno. Do usłyszenia za tydzień. Trzymajcie się cieplutko.
[01:37:08] - Mówił te słowa do państwa jak zawsze gospodarz audycji „Świat oczami duszy”, pan Sławek Bączkowski. Tradycyjnie i nieustająco zachęcamy do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o takim samym tytule jak nasza audycja, czyli „Świat oczami duszy”. I do sięgnięcia po książkę „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza”. Można także polajkować i śledzić profil pana Sławka na Facebooku. No i cóż, dzisiaj już kończymy. Życzymy jeszcze raz wszystkim słuchaczkom wszystkiego najlepszego z okazji ich święta. Niech trwa cały rok, a nie tylko jeden dzień. No i cóż, kończymy powolutku dzisiejszy odcinek „Świata oczami duszy”. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę.
Dobranoc. Do usłyszenia. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios". Słyszymy się ponownie już za tydzień w poniedziałek o 20.00, oczywiście na antenie Radia Paranormalium. Dobranoc i do usłyszenia.
[01:38:16] - Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl