[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Poniedziałek, 15 lutego 2021 roku. Minęła przed chwilą godzina 20, a to oznacza, że czas najwyższy po króciutkiej przerwie powrócić do nadawania audycji „Świat oczami duszy”. Przerwa spowodowana tym, co było za oknem. Pewnie niejeden z państwa widział, ile nasypało. Jeżeli ktoś nie widział, ile nasypało, to można powiedzieć, że jest szczęśliwym człowiekiem i mieszka chyba na jakichś Bermudach czy innej Florydzie. W każdym razie w krainie, w której tyle śniegu co ostatnio nie ma. Warunki pogodowe troszeczkę nam tydzień temu pokrzyżowały plany, ale dzisiaj już na szczęście może pandemia nie zelżała, ale przynajmniej warunki pogodowe zelżały i pozwoliły nam spotkać się ponownie na falach Radia Paranormalium w audycji „Świat oczami duszy” — audycja o świadomości w całości na żywo.
Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest jak zawsze gospodarz audycji, pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[01:19] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam kochani bardzo serdecznie.
[01:22] - Zanim przekażę głos panu Sławkowi, tradycyjnie podam kontakty do Radia Paranormalium. Będzie można dzisiaj dzwonić w drugiej części audycji, ale numery telefonów warto zapisać sobie już teraz. Na czata warto również już teraz się zalogować i zacząć coś tam pisać nie tylko z nami, ale i z innymi słuchaczami. Nasze numery telefonów to jak zawsze stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. Jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl.
Panie Sławku, oddaję panu głos.
[02:46] - Dziękuję bardzo, panie Marku. Kochani, jeszcze raz witam was bardzo serdecznie. Tak jak pan Marek, przepraszam za poprzednią audycję, ale w ciągu dnia wyłączyli mi prąd. Później on się pojawiał i znikał, jeszcze do tego wodę mi wyłączyli, więc były takie sytuacje, że nie bardzo wiedziałem, czy będziemy w stanie spokojnie audycję przeprowadzić, dlatego wolałem ją odwołać. To jeden powód. W zasadzie to był powód. Summa summarum bardzo dobrze się stało w pewnym sensie, że przełożyłem, w zasadzie to ja podjąłem decyzję o przełożeniu audycji, o odwołaniu audycji, nawet nie przełożeniu, tylko odwołaniu, ponieważ w międzyczasie postanowiłem poszerzyć swoją wiedzę i umiejętności. Już mówię wam, o co chodzi, ponieważ będę miał dla was dzisiaj kilka fajnych, mam nadzieję, informacji. Otóż co się wydarzyło? Jak pamiętacie, w audycji dwa czy trzy tygodnie temu zaprosiłem gościa.
Gościła z nami tutaj Sabina, która opowiadała o hipnozie regresyjnej. Ponieważ ja nigdy do tej pory, przyznam wam się uczciwie, nie miałem żadnego kontaktu, żadnej większej wiedzy na temat hipnozy. To był mój pierwszy taki kontakt i pierwsza rozmowa na ten temat, taka dłuższa. Mój pies postanowił przyłączyć się do naszej audycji. Natomiast w zeszłym roku miałem taką sytuację, że przeglądając Facebooka, wpadło mi właśnie ogłoszenie na temat kursów hipnozy. Wtedy, w październiku zeszłego roku coś tak jakby zaiskrzyło i pomyślałem sobie: „Tak, pójdę”. Natomiast wszedłem tam głębiej i okazało się, że termin... Nie ukrywam, że jestem osobą taką dość oszczędzającą swój czas w miarę możliwości ze względu na całe mnóstwo przeróżnych zajęć, więc szukałem czegoś, co będzie gdzieś tam w zasięgu terytorialnym takim, żebym nie musiał hoteli wynajmować, nocować gdzieś tam, dojeżdżać jakieś gigantyczne ilości kilometrów. Szukałem czegoś w okolicach Warszawy, przede wszystkim w Warszawie. Nie pasował mi totalnie termin, więc na ten kurs nie poszedłem.
Po audycji z Sabiną, jak zwykle przez przypadek, tak zwany przypadek oczywiście, wpadło mi w oko ogłoszenie o kursie hipnozy. I cóżKochani, byłem w ten weekend na kursie hipnozy. Zastanawiałem się, po co tam idę i nawet jak żeśmy się tam spotkali, to było oczywiście pytanie, jaki jest cel osób, które na tym kursie się pojawiły. Jaki jest cel przyjazdu? Każdy z osób, z którymi braliśmy udział w tym kursie, jakiś cel miał. Ja powiedziałem, że nie wiem i że najprawdopodobniej ten cel skrystalizuje się po zakończeniu tego kursu. Oczywiście jakieś przemyślenia, jakieś sytuacje po zakończeniu tego kursu się pojawiły, którymi się dzisiaj z wami podzielę. Natomiast na początek oczywiście zła wiadomość. Jak się okazało, poszedłem na ten kurs przede wszystkim dla was, ponieważ, tak jak wam mówiłem, nie jestem teoretykiem, który zbiera informacje, sczytuje, śledzi, czyta książki i później je jakoś sobie obrabia w głowie i przekazuje dalej. Ja jestem człowiekiem, który jeżeli o czymś mówi, to chce tego spróbować.
Rozmawialiśmy na temat hipnozy z Sabiną, więc poniekąd, żeby móc wam przekazać informacje, poszedłem na ten kurs, żeby zobaczyć, jak to wygląda tak naprawdę w praktyce. Więc mam dla was złą wiadomość. Ta zła wiadomość polega na tym, że w związku z tym wisicie mi 1000 złotych. Jak chcecie, to ja numer konta prześlę. Oczywiście żartuję. Tak, ten kurs kosztował 1000 złotych i tyle. Poświęciłem, przeznaczyłem weekend na to, żeby dowiedzieć się czegoś więcej na temat hipnozy i żeby móc wam o tym powiedzieć. Mało tego, żeby móc nie tylko powiedzieć wam o hipnozie, bo o hipnozie opowiadała Sabina. Natomiast bardziej chodziło mi o to, co każdy człowiek, każdy pojedynczy człowiek może z tym narzędziem zrobić. Oczywiście jedna z form jest taka: iść do kogoś i niech to ogarnie.
Skończył kursy, ma doświadczenie, robi to ileś czasu, więc niech po prostu za pomocą hipnozy rozwiąże moje problemy. I to jest jedno oczywiście z rozwiązań. Umówić się z kimś, iść i temat załatwić. Natomiast ja nie ukrywam, że szukałem kursu, w którym byłaby również autohipnoza, gdzie można by się było dowiedzieć, jak to narzędzie wykorzystać samemu i bez udziału osób trzecich móc sobie samemu za pomocą tego narzędzia, tej techniki pomóc. Okazuje się, że da się. I między innymi o tym dzisiaj chcę wam, kochani, coś więcej opowiedzieć. Na temat tego, co tam się działo, jakie są moje przemyślenia. Co prawda tych przemyśleń jeszcze nie ma zbyt dużo, bo nie ukrywam, że nie zdążyłem przeczytać nawet skryptu, ponieważ weekend był dość intensywny. Warsztaty zaczęły się w piątek do godzin wieczornych. Żeby dojechać i wrócić, mimo wszystko musiałem poświęcić około półtorej godziny w jedną, w drugą stronę, czyli w sumie trzy godziny plus tamte 10 czy 11 godzin kursu, więc nie za specjalnie miałem czas, żeby usiąść.
Dzisiaj oczywiście od rana w pracy do wieczora, więc nie było czasu tego jeszcze poukładać, ale jestem głęboko przekonany, że z tego weekendowego wyjazdu będą wymierne korzyści również nie tylko dla mnie, ale również dla was. Natomiast w związku z tym, że tam zażartowałem sobie odnośnie kosztów, od razu też skojarzył mi się taki temat, który bardzo często pojawia się w różnego rodzaju rozmowach, dyskusjach, dywagacjach. Czy za wiedzę duchową czy za wiedzę ezoteryczną powinno się komuś płacić? Kilka razy mieliśmy do tego, miałem ten wątek poruszyć, może nawet jakoś marginalnie on się w jakiś sposób pojawiał, natomiast nigdy głębiej w to nie wchodziliśmy. Zresztą dzisiaj też nie będę wchodził w to zbyt głęboko, bo temat audycji jest nieco inny. Natomiast kochani, ja spotkałem ludzi na tym kursie. Było nas w sumie bodajże 13 osób z całej Polski, więc też ciekawy jest poziom determinacji. Byli ludzie i z Koszalina, i z Krakowa, i gdzieś z Kujaw, i gdzieś tam spod Lublina, z Łodzi. Więc mówię, poziom determinacji do sięgania po wiedzę mi naprawdę bardzo zaimponował. Gdzie kurs nie był ani tani.
Do tego wszystkiego jeszcze cała ta nasza pandemia.Jeszcze ludzie musieli kupić sobie bilety, musieli wykupić sobie hotele, żeby móc wziąć udział w takim przedsięwzięciu. I teraz wracając do tematu płacenia za wiedzę, która według wielu osób jest bezpłatna. W dużej mierze są to przemyślenia, wiedza, którą niby dostajemy w gratisie przychodząc tutaj na ziemię. Natomiast to nie do końca jest tak. Gro ludzi pogłębiając tę wiedzę, nawet układając ją, systematyzując. Bo często to jest tak, że potrzebujemy jednej bądź dwóch informacji, żeby móc sobie to, co już wiemy albo utwierdzić, albo przekonać się o tym, że faktycznie dobrze myśleliśmy, że to, co czujemy ma sens, albo po prostu chociażby poukładać. Potrzebujemy jakiegoś elementu, który połączy rzeczy, które już wiemy. I ludzie naprawdę jeżdżą po kursach, jeżdżą po różnego rodzaju warsztatach, poświęcają mnóstwo czasu na to, żeby tę swoją wiedzę po pierwsze zgłębiać, a po drugie zdobywać nową. I jest to też związane bardzo często, bo są warsztaty bezpłatne, ale są też warsztaty, które są szkolenia, które są bardzo mocno płatne. Ja nie rozmawiałem z Sabiną, ile ona wydała pieniędzy, żeby móc robić to, co robi w tej chwili, ale częstokroć to są grube tysiące złotych.
Więc ja nie zgadzam się z tym, że za wiedzę nie powinno się płacić. Zwłaszcza za wiedzę, która może nam w jakiś sposób pomóc. Ludzie tak jak Janusz, u którego byłem na warsztatach, poświęcił temu tematowi 20 lat swojego życia i też przetestował przeróżne metody, jeżdżąc na przeróżne szkolenia i warsztaty z różnych technik hipnotycznych. Więc warto się zastanowić, zanim powie się stwierdzenie, że ta wiedza powinna być bezpłatna, warto się zastanowić, ile zdobycie tej wiedzy kosztowało innych ludzi. Tych, którzy tą wiedzą się postanowili podzielić z innymi. Bo czas też ma swoją wartość, ponieważ czas, który poświęcamy na zajmowanie się tymi tematami, moglibyśmy poświęcić na przykład na zarabianie pieniędzy albo chociażby na odpoczynek po pracy. Uwierzcie mi, że jestem zmęczony. Jestem zmęczony po tym weekendzie. Radosny, fajny, energetyczny, usatysfakcjonowany, natomiast zmęczony, bo bardzo krótko spałem. Nie było tego weekendu, kiedy można było zregenerować swoje siły, pospać dłużej, tylko trzeba było być w jakimś tam cały czas trybie.
I dzisiaj od rana od nowa praca, od nowa działanie i naprawdę jestem szczęśliwy, ale fizycznie w jakimś tam stopniu zmęczony. Ale wracając do głównego nurtu, do głównego tematu, o którym chciałem wam kochani dzisiaj powiedzieć, czyli na temat hipnozy. Oczywiście część rzeczy pojawiło się dwie audycje wstecz, więc nie będę się nad nimi zbytnio rozczulał, bo ci, którzy tego nie słyszeli, zapraszam do audycji 101, gdzie cała audycja była poświęcona hipnozie i przede wszystkim hipnozie regresyjnej, bo takową w dużej mierze zajmuje się Sabina. Natomiast skupię się na swoich wnioskach wyciągniętych z tego weekendu. Oczywiście potwierdzam to, co mówiła Sabina, że ta hipnoza, która często kojarzy nam się z tym, co widzimy w filmach, gdzie odcina człowiekowi świadomość i można z tym człowiekiem zrobić, co się chce, jest oczywiście bajką, ponieważ my mamy takie poglądy, gros ludzi ma takie poglądy, że to się odbywa w stanie, w którym nie mamy świadomości tego, co się dzieje i każdy człowiek może z nami zrobić, co zechce, mówić nam, co zechce i tak dalej. Już nie. Być może kilkadziesiąt lat temu tak to wyglądało. Tak wygląda ta właśnie hipnoza sceniczna, o której Sabina mówiła. Natomiast ona w dużej części jest też manipulacją zrobioną pod publikę. W obecnej chwili hipnoza odbywa się jak to terapeuci nazywają w stanie transu.
Ponieważ ja nie do końca lubię takie określenia, które mi osobiście kojarzą się bądź mogą mieć wydźwięk z czymś negatywnym. A jednak mimo wszystko trans jest pewnego rodzaju taką dla mnie osobiście formą, w której nie za specjalnieKontroluję to, co robię. Dla mnie bardziej pasujący i to, co odczuwałem, jest stan bardzo głębokiego relaksu. To są stany bardzo podobne do medytacji. Z tym że w medytacji bardzo często skupiamy się na odczuwaniu bądź oglądaniu obrazów, bądź wizualizowaniu obrazów. Natomiast w hipnozie jest to stan, kiedy jesteśmy w pewnym sensie w jakiejś części aktywni. Powiem wam to, co mi się bardzo w tym narzędziu spodobało, to to, że po pierwsze hipnoza jako hipnoza nie poszukuje przyczyny. To, co w wielu metodach i technikach jest podstawą terapii. Czyli znaleźć źródło, które sprawiło, że myślimy, postępujemy, zachowujemy się tak, jak się zachowujemy. W pewnej części hipnoza regresyjna się tym zajmuje, poszukiwaniem przyczyny.
Natomiast hipnoza jako hipnoza skupia się na celu, czyli skupia się na tym, co chcemy osiągnąć, z czym mamy problem. To może być problem z własną samooceną. To może być problem z relacjami, ze związkami, z pieniędzmi, z rodziną, ze zdrowiem również. Hipnoza nie mówi: „Znajdź przyczynę i z nią pracuj”. Mało tego, akurat na tych warsztatach, na których ja byłem, potwierdziło się to, co mówiłem właśnie o regresjach, kiedy trochę ostrzegałem: zastanówcie się, czy chcecie wrócić do sytuacji, w której już byliście, która była bardzo przykra, którą już z punktu widzenia duchowego przerobiliście i czy chcecie przerabiać ją jeszcze raz. Jeżeli nie potraficie wybaczać, to lepiej nie przeżywać tego drugi raz, bo reakcja, uświadomienie sobie pewnych negatywnych sytuacji, które sami żeśmy najczęściej spowodowali, sprowokowali bądź stworzyli, może być dla człowieka niezbyt fajnym doświadczeniem. To samo mówi hipnoza. Po co? To, co się wydarzyło, nie ma już w tej chwili większego znaczenia. Skupmy się na tym, co chcemy osiągnąć.
Jaki jest cel? Czy ważne jest dla ciebie, dlaczego masz niską samoocenę? Czy uświadomienie sobie, że ktoś w dzieciństwie nazywał cię głąbem i dlatego masz niską samoocenę, coś zmieni w twoim życiu? Czy podniesie twoją samoocenę, czy raczej skupi uwagę na tym, że ojciec, matka, wujek bądź starszy brat nazywali cię głąbem? Czy to aby na przykład w jakiś sposób nie przeniesie się na aktualne relacje? Czy nie lepiej skupić się jest na tym, co zrobić, żeby tą samoocenę poprawić? To jest oczywiście moje pytanie do was, ale to jest pytanie, na które sami sobie musicie kochani odpowiedzieć. Czy chcecie drążyć temat, czy chcecie go rozwiązać? Od czasu do czasu mam przyjemność na prywatnej płaszczyźnie rozmawiać właśnie na ten temat, że w zależności od poziomu naszej świadomości podejście do problemu jest różne. Dusze dziecięce zgłaszają problem, ale oczekują, że rozwiązaniem tego problemu zajmie się zupełnie ktoś inny.
Mi jest niedobrze, ja tego nie lubię, mi się to nie podoba, więc coś z tym zrób. To jest też, kochani, wskazówka dla was, taka życiowa. Jeżeli widzicie, spotykacie na swojej drodze człowieka, który właśnie ma takie podejście, że on tylko mówi, że mu się coś nie podoba, natomiast nawet nie przejawia chęci do tego, żeby cokolwiek z tym zrobić. Mało tego, oczekuje w wyraźny sposób, że wy ten problem rozwiążecie, to najprawdopodobniej macie do czynienia z duszą dziecięcą. Dusze młode rozwiązują swoje problemy same i nie tylko swoje, ale cudze również, ponieważ one wszystko zawsze wiedzą najlepiej, co powinno być zrobione i jak. Jak należy postępować i jak mają postępować wszyscy dookoła nich, bo oni znają jedyną słuszną receptę na to, jak powinno wyglądać życie, zachowanie, postępowanie, ubieranie i tak dalej. Natomiast ich działania nie dotyczą zupełnie płaszczyzny duchowej. Pewnego rodzaju problemem, to nie jest problem, takim trudnym przypadkiem są dusze dojrzałe, które, jak ja to nazywam, lubią celebrować swój problem. Lubią go oglądać ze wszystkich stron, lubią o nim rozmawiać. Lubią też mówić o tym, co już zrobiły, co jeszcze zamierzają zrobić, jakich sposobów będą chciały użyć.
Celebrują. Bardziej się skupiają na samym problemie, na swoich reakcjach na problem, na swoich postępach w rozwiązywaniu tego problemu, ale również na poszukiwaniu przyczyny, jak ten problem powstał. Czyli ogólnie cała ta procedura powstawania i rozwiązywania problemu jestJakby powodem ich rozmyślań, analiz i dyskusji. Dusze stare skupiają się na znalezieniu jak najszybciej rozwiązania problemu i też wiedzą, że to one mogą ten problem rozwiązać. Nie szukają, nie zastanawiają się, kto za nich to zrobi, tylko już mają świadomość tego, że to one są przyczyną, ale też i rozwiązaniem problemu. Więc tu przy okazji dałem wam na przykładzie problemu, tego umownego problemu informację, jak można przy tej sytuacji rozpoznać, z kim ma się do czynienia. Hipnoza skupia się na rozwiązaniu problemu. Oczywiście, jak widać po tym moim przykładzie odnośnie poziomów świadomości, nie jest to metoda dla każdego. Natomiast jeżeli już chcecie rozwiązywać swoje problemy czy rozwiązywać sytuacje, zmieniać, transformować, poprawiać, naprawiać, to w tym momencie hipnoza jest świetnym narzędziem do tego. Z mojego punktu widzenia jeszcze z ciekawych rzeczy, które zauważyłem właśnie rozmawiając z ludźmi na temat hipnozy, ucząc, poznając tę technikę, zauważyłem, że hipnoza opiera się w dużej mierze na oszukaniu podświadomości.
Tam się to nazywa troszeczkę inaczej, umysł świadomy. Natomiast wszelkie techniki, aby wejść w stan tak zwanego transu, czyli w stan głębokiego relaksu, rozpoczynają się od tego, aby przechytrzyć naszą podświadomość. Są sposoby tak zwanego niedokończonego wzorca, czyli metody, która powoduje, że nasza podświadomość na kilka, kilkanaście sekund nie wie, co ma zrobić. Robimy coś z drugą osobą, na co ona jakby jest przygotowana, że przebiegnie to według jakiegoś scenariusza. Natomiast my ten scenariusz zmieniamy po to, żeby wywołać pustkę w naszej świadomości, zakłopotanie i zawieszenie, i w tym momencie wprowadzić człowieka w stan jakiegoś relaksu czy chociażby medytacji. Są metody, które na przykład mówią o tym, to jest też psychologia, że nasza podświadomość, jeżeli dostanie trzy razy informację, która jest prawdą, czwartej informacji już nie sprawdza i za pomocą powiedzenia trzy razy prawdy za czwartym razem jesteśmy w stanie naszej podświadomości zasugerować zmianę, podsunąć sugestię. Czyli wygląda to mniej więcej tak, że mam na imię Sławomir. Siedzę teraz w fotelu, prowadzę audycję i wchodzę w stan głębokiego relaksu. Za pomocą tego sposobu nasza podświadomość czwartą rzecz, czwartą sugestię, czwartą informację przyjmuje już jako prawdę. Nie dyskutuje z nią.
Fajne jest to, że można poznać metody, jak troszeczkę przechytrzyć swoją własną podświadomość. Zaraz wam o tym powiem, bo jest to następna fajna rzecz, której się poniekąd może nie to, że dowiedziałem, natomiast troszeczkę się utwierdziłem w przekonaniu, że to, co do tej pory do was mówiłem, znajduje również potwierdzenie w innych sprawdzonych i przetestowanych źródłach, materiałach, technikach. Ponieważ jak wiecie, moje osobiste metody, sposoby, pomysły były testowane tylko na mnie i na moich bliskich. Natomiast nie były testowane i weryfikowane z jakimiś innymi źródłami. Przepraszam bardzo, musiałem sprawdzić, co mój pies robi, bo dobiegły mnie jakieś niepokojące dźwięki z sąsiedniego pokoju i zastanawiałem się, czy to przypadkiem nie są kluczyki od samochodu. To jest następna rzecz, której dowiedziałem się podczas warsztatów. Oczywiście najciekawsze zostawiam na koniec. Co jeszcze, że tak powiem, się dowiedziałem, o czym oczywiście wiedziałem. Oczywiście wiedziałem w sensie takim, że to mi chodziło gdzieś tam po głowie jako efekt moich przemyśleń i też doświadczeń, że hipnoza też w dużej mierze polega na wizualizacji. Tylko dowcip polega na tym, żeby nauczyć się wprowadzać siebie samego w stan, w którym te wizualizacje będą przyjmowane przez naszą podświadomość.
Ponieważ nasza podświadomość, niektórzy to nazywają właśnie na hipnozie jest to nazywane świadomy umysł.Odrzuca coś, z czym się do tej pory nie spotkał. Z automatu neguje to, ponieważ nigdy tego nie doświadczył. Jeżeli wizualizujemy sobie bogactwo, którego nigdy nie doświadczyliśmy, to nasza podświadomość traktuje to jak fake news. Niemożliwe. Absurd, bzdura. To nie ma prawa się wydarzyć. Aby nasza podświadomość zaczęła coś realizować, musi uznać to za prawdę. Ewentualnie możemy jej to wielokrotnie powtarzać i wtedy ona w końcu powie: „Dobra, skoro się uparłeś, to niech ci tak będzie”. Oswajamy ją z pewną sytuacją i ona w końcu z czasem zaczyna wierzyć w to, że to może być prawda. Cały dowcip polega na tym, żeby poniekąd oszukać, wyciszyć, wyłączyć naszą podświadomość, żeby w stanie głębokiego relaksu się nie buntowała, żeby z automatu nie negowała wszystkiego, czego pragniemy, do czego dążymy, co jest naszym świadomym celem.
Dla mnie osobiście, na tyle, na ile poznałem, cała hipnoza polega właśnie na tym, żeby naszą podświadomość przechytrzyć i wtedy przemycić do naszej podświadomości, do naszego świata rzeczy, na których nam zależy. Co jest ciekawe, że hipnoza nie jest stanem wyjątkowym, czyli nie wymaga specjalnych umiejętności, predyspozycji, talentów. Hipnoza, trans, stan głębokiego relaksu to już jest moje, powtarzane zresztą już od bardzo dawna na antenie Radia Paranormalium, jest naszym naturalnym stanem naszej duszy. Nasza duchowa część dąży do stanu spokoju, wolności, relaksu, radości. To jest dla niej naturalny stan, więc poniekąd my za pomocą wszelkiego rodzaju narzędzi, mechanizmów staramy się przywrócić sobie ten naturalny stan, który żeśmy rozchwiali, zachwiali, zgubili, rozwalili poprzez nasze ludzkie umysły. I to jest bardzo fajne, że hipnozą może zajmować się każdy i poddawać hipnozie może się każdy, że to nie wymaga żadnych specjalistycznych umiejętności. Podsumowując, hipnoza, tak jak większość technik, wizualizacje, afirmacje, różnego rodzaju techniki, które mają za zadanie zmienić nasze życie na lepsze, polega na tym, żeby przekonać naszą podświadomość do tego, aby tak zrobiła. Cała reszta to jest szukanie sposobu, jak ją przechytrzyć. Jak spowodować, żeby uwierzyła, że radość, szczęście, dostatek, bogactwo, sukces, zdrowe relacje, miłość, szczęśliwy związek może stać się naszym udziałem. Do tego się to, kochani, sprowadza.
Dlatego też bardzo często my już na samym początku podjęcia jakichkolwiek działań dostajemy od samego siebie informację: „To nie ma sensu, to się nie uda, to nie zadziała. To nie jest nasz świat”. Jeżeli 40 czy 50 lat żyję w biedzie, na bardzo niskim poziomie, to gdzie ja teraz, jakie pieniądze, jaki sukces? Pamiętacie to, co mówiłem w jednej z audycji o tym, że są cztery stany umysłu? Nasza nieświadoma niekompetencja, świadoma niekompetencja, świadoma kompetencja i nieświadoma kompetencja. Jak te stany zmieniać? Była audycja, moim zdaniem bardzo wartościowa na ten temat. Jak zrobić i jakie czynności należy wykonać i ile procent czasu poświęcać na cel, a ile na to, jak ten cel osiągnąć. Kiedy mówiłem, że zanim za cokolwiek się weźmiemy, nasz umysł znajdzie 100 powodów, żeby tego nie zrobić. Jeżeli będziemy się skupiali na tym, jak to zrobić.
Oczywiście tak, nie, tak nie. To się nie uda. Nie mam pieniędzy. Jestem za młody. Jestem za stary. Jestem za niski. Jestem za gruby. Nie da się, ponieważ jeżeli wcześniej tego nie doświadczyliśmy, nasz umysł nam powie, że dla nas jest to niemożliwe. I wszelkie metody, które stosujemy, które ludzie stosują, sprowadzają się właśnie do tego, jak ten nasz świadomy umysł przekonać, że jest to możliwe. Hipnoza jako hipnoza znalazła sposób, jak to zrobić, jak spowodować, żeby przynajmniej przez chwilę nasz świadomy umysł się nie buntował, żeby wedrzeć się do naszej podświadomości i tam coś namieszać i dokonać jakichś zmian.
Najczęstszą metodą jest powtarzalność, czyli codzienne, wielokrotne powtarzanie, wizualizowanie, wyobrażanie sobie i tak dalej.Jak kochani zauważyliście, wszystko tak naprawdę sprowadza się do naszej podświadomości, największym problemem przy dokonywaniu zmian jest nasza podświadomość. Poniekąd narzędzie hipnozy neguje to, co ja mówię, czyli może was zniechęcić do tego, żeby poznawać samego siebie. Ale z drugiej strony warto jest wiedzieć, co w tej podświadomości jest. Bo ludzie często nie są w stanie przyznać się, nawet nie tylko przed innymi, ale również przed samym sobą, jacy są. „Co ja? Ja mam niską samoocenę? No co ty, ja się świetnie czuję. Ja jestem szczęśliwy, jestem zadowolony. Ja jestem spełniony. Ja mam fajny samochód, mam żonę, dzieci chodzą do dobrych szkół.
Jak to mam niską samoocenę? Jak to mam złe intencje? Nie no, ja chcę dobrze. Oczywiście, że chcę dobrze. Nie zawsze się udaje. Trafiła się okazja. Frajer się trafił, to wziąłem więcej pieniędzy. Impreza integracyjna była, pijany byłem”. Rozumiecie? Tak działa nasza podświadomość.
My sami przed sobą nie chcemy się przyznać do pewnych rzeczy, do tego, jacy jesteśmy. Więc ciężko cokolwiek zmieniać, czy nawet ciężko o czymkolwiek marzyć, jeżeli tak naprawdę nie zauważymy, że nam tego brakuje. Jeżeli ludzie często są nieszczęśliwi albo niezbyt szczęśliwi, to mówią: „Nie, mi to wystarcza. Nie, jestem zadowolony. Nie, jest okej. Nie, w porządku jest. Trochę choruję, tu boli, tam boli, ale to też wiek. Praca, stres. Nie ma w tym nic takiego dziwnego. Nie, wszystko jest okej”.
My nie chcemy się sami przed sobą przyznać do tego, że czegoś nam brakuje. „Nie no kasy. Przydałoby się, ale jakoś daję radę”. Nie, nie ma czegoś takiego. „Nie, kurde, nie, nie mam pieniędzy. Nie stać mnie na wyjechanie na wakacje”. Chyba że zaczynamy narzekać. Bo oczywiście są ludzie, którzy będą tylko narzekać. Choćby mieli nie wiem ile, to będą narzekać. Ale ja mówię o takim zdrowym, normalnym podejściu.
„Nie, słuchaj, nie zmienię”. „Ten samochód ci się sypie. Zobacz jak on wygląda. Ile go będziesz łatał? Weź go zmień”. „Nie, włożyłem w niego teraz 3000, to go będę zmieniał”. I tak jest z całym mnóstwem sytuacji, ponieważ nie potrafimy się sami przed sobą do czegoś przyznać. Więc dostęp do poznawania samego siebie z automatu jest w pewnym sensie ograniczony. Bo po co tam grzebać? Skoro ja twierdzę, że jest okej, to po co mam grzebać i ryzykować, że jednak może coś jest nie okej, że może jednak czegoś mi w życiu brakuje, że może jednak chciałbym inaczej?
Bo stwierdzenie, że chciałbym inaczej jest obarczone tym, że może coś mi w środku zacznie mówić: „Ty, to rusz dupę, samo się nie zrobi. Podwyżka ci do domu nie przyjdzie. Nowa praca ci do domu nie przyjdzie. Piękna, cudowna, wymarzona żona też ci do domu nie przyjdzie. Trzeba ruszyć dupę. Trzeba gdzieś pójść, z kimś rozmawiać, coś działać”. Tego ryzyka związanego z poznawaniem samego siebie jest zbyt dużo, żeby je podjąć, bo może się okazać, że będziemy musieli coś zmienić. Ale po co? W sumie jest to w pewnym sensie kontynuacja poprzedniej audycji, kiedy rozmawialiśmy o tym, że naszym marzeniem jest to, żeby nie było gorzej. Nie żeby było lepiej, tylko żeby nie było gorzej.
Więc wracając do tematu hipnozy, jest właśnie taka sytuacja, że hipnoza mówiąc: „Skup się na celu, zostaw całą resztę, zostaw przyczyny”, może być narzędziem, które spowoduje, że nie będziecie chcieli poznawać samych siebie. Ale ponieważ nie ma najprawdopodobniej jeszcze na świecie metody idealnej i doskonałej dla wszystkich. Ja jednak mimo wszystko, mimo że po pierwszy raz przy okazji Sabiny, rozmów z nią, tego, co ona robi i możliwości uświadomienia ludziom, jak bardzo pewne sytuacje z przeszłości mogą determinować nasze zachowania, spowodowało moje zainteresowanie i zaproszenie Sabiny. Teraz sytuacja z tym, że poszedłem na te warsztaty. Najprawdopodobniej to będzie koniec mojej przygody z hipnozą. I to nie to, że ja postanowiłem zostać hipnotyzerem, aczkolwiek nigdy nie mów nigdy. Być może pojawi się jakiś pomysł, żeby tą hipnozę wykorzystywać do innych celów i już nawet coś tam się lęgnie w głowie, więc być może będzie dalszy ciąg tej przygody. Natomiast najprawdopodobniej na tą chwilę nie mam ochoty, nie mam celu zostać hipnotyzerem czy hipnoterapeutą. Aczkolwiek uważam narzędzie, zwłaszcza w dziedzinie w zakresie autohipnozy za bardzo fajne i za bardzo pożyteczne, za bardzo przydatne.Bardzo przydatne dla ludzi, którzy chcą dokonywać zmian w swoim życiu, którzy chcą skupić się na tym, czego chcą, do czego dążą, czego pragną. Dla ludzi, którzy nie szukają przyczyny, a szukają sposobu, jak osiągnąć to, o czym marzą, czego pragną.
Uważam to narzędzie za bardzo fajne. Kochani, oczywiście tutaj się rozgadałem jak zwykle, ale jak poruszam fajne tematy, to z chęcią też się rozgaduję. Zanim powiem wam jedną bardzo ważną rzecz, chciałbym tę wiedzę odnośnie hipnozy trochę usystematyzować, a później zadam wam zadanie domowe, od którego w moim przekonaniu będzie też sporo zależało w naszych relacjach. Zabrzmiało groźnie, natomiast może aż tak groźnie nie będzie. Kochani, moje spotkanie z hipnozą potwierdziło mi po pierwsze to, że hipnoza faktycznie nie jest stanem, w którym nie mamy świadomości tego, co się dzieje z nami i wokół nas. Wprost przeciwnie, jesteśmy cały czas świadomi tego, co się dzieje. Po drugie, to nie jest narzędzie, za pomocą którego ktoś bez naszej wiedzy jest w stanie nam cokolwiek wmówić. Oczywiście pod warunkiem, że nie jesteśmy głuptasami, którzy sobie na to pozwolą. Oczywiście przy założeniu, że osoba, do której idziemy na hipnozę, jest osobą sprawdzoną, w jakiś sposób zweryfikowaną i nie jest żadnym hochsztaplerem, oszustem czy krętaczem. To jest jedna ważna rzecz.
W hipnozie może znaleźć się każdy i każdy hipnozą może się zajmować. Hipnoza jest narzędziem, które pozwala oszukać nasz ludzki umysł i spowodować to, że będziemy mieli większy dostęp, szybszy dostęp do naszej podświadomości, by tam modyfikować pewne rzeczy. Hipnoza jest również jedną z wielu metod, która opiera się na wizualizacji. Z tym że stan tak zwanego transu czy stan głębokiego relaksu, który ja traktuję jak naturalny stan, naturalne środowisko naszej duszy, pozwala na skuteczniejsze dokonywanie zmian. Na warsztatach, na których byłem, była również rozmowa i pokazywane metody na autohipnozę. Metody, sposoby na to, jak pomóc samemu sobie bez udziału osób trzecich. Jedną z takich metod chciałbym wam dzisiaj przedstawić i za chwilę wam ją przedstawię. Jeszcze jedna bardzo ważna rzecz. Rzecz, która była dla mnie w pewnym sensie nowinką i też świetnym pomysłem na pracę z samym sobą. Chociaż nie lubię tego określenia „praca”.
Natomiast narzędzia, które są dostępne podczas hipnozy, pozwalają na zaprzęgnięcie swojej własnej podświadomości do tego, żeby zrobiła coś, czego nigdy do tej pory nie robiła. Zazwyczaj większość technik, które znam, sposobów polega na tym, żeby zmusić podświadomość do zrobienia konkretnych rzeczy, narzucając jej, co ma zrobić i jaki efekt ma osiągnąć. Hipnoza jest narzędziem, które wyznacza tylko cel naszej podświadomości, natomiast zostawia jej możliwość swobodnego działania. Polega to mniej więcej na tym, że bardzo często jest powtarzana formułka, aby nasza podświadomość zrobiła to w najlepszy, najwygodniejszy i najskuteczniejszy dla niej sposób, w czasie, który będzie dla niej najbardziej odpowiedni. Nie w ciągu pięciu minut, tylko w tym czasie, który będzie dla niej najbardziej odpowiedni, wykorzystując jej naturalną rolę do robienia tym razem tego, czego my chcemy. To jest coś fajnego akurat w tej metodzie hipnozy, z którą ja się zetknąłem. Ponieważ nie mam zwyczaju mówić o rzeczach, które mi nie odpowiadały. Nie wszystko tak. Bo to nie jest tak, że wszystko mi tam odpowiadało, ze wszystkim się zgadzam i wszystko popieram. Nie.
Żebyśmy mieli jasność, nie jestem osobą, która się zachłysnęła hipnozą i wzięła ją ze wszystkim, co się tam pojawiło. Nie. Jest kilka rzeczy, które gdybym miał się tym zajmować, z pewnością bym zmienił i zmodyfikował. Między innymi to, co wam powiedziałem, ten stan głębokiego transu zdecydowanie nazwałbym stanem głębokiego relaksu. To nie jest tak, że ja poszedłem i mówię: „Wow, idźcie wszyscy teraz, róbcie” i tak dalej. Nie. Natomiast jeżeli ktoś szuka narzędzia, które pozwoli mu zmienić coś w życiu na takie, jakby chciał, bez grzebania się w jakichś tam niesamowitych historiach z przeszłości, to hipnoza i autohipnoza jest świetnym narzędziem do tego. Jedynym problemem pozostają nadal wizualizacje, ale tego też się można nauczyć.Kochani, jest godzina 21:07 według przynajmniej mojego laptopa. Więc teraz, jeżeli jesteście, bo przyznam się uczciwie, że sądząc po ilości komentarzy nie jest was zbyt dużo, przynajmniej osób komentujących. Chyba że tak naprawdę znowu się wsłuchaliście w to, co mówię.
Powiem wam coś, o czym się dowiedziałem, o czym nie miałem zielonego pojęcia. Zresztą powiem wam szczerze, Janusz prowadzący-
[49:13] - Ja panu powiem, przepraszam, panie Sławku, wejdę w słowo i powiem, że słucha nas całkiem sporo osób. 92 osoby teraz na liczniku.
[49:23] - Ach, to bardzo miło. Myślałem, że się wszyscy poddali. Powiedzieli: „Bączkowski tutaj już wali w głąba, więc znajdę sobie coś innego na poniedziałkowy wieczór”.
[49:35] - Spodziewaliśmy się, że komentarzy będzie jednak troszkę więcej. Tutaj kilka powitań i jeden komentarz na samym początku odnoszący się stricte do audycji. Tutaj właśnie Katarzyna napisała: „Jestem, słucham, wszyscy zasłuchani”.
[49:54] - Super! To ja was nie wytrącam z tego przyjemnego stanu i cieszę się. Mam nadzieję, że skupiliście się na tym, co mówię, bo naprawdę tematyka jest bardzo fajna i to, co teraz powiem, zresztą tak jak zacząłem mówić, tak jak Janusz opowiadał, to wszystko, co dzisiaj wiemy na temat hipnozy i to, jak ona wygląda, nie jest oczywiście żadnym wymysłem jednej osoby, tylko jest zlepkiem pracy bardzo wielu osób, doświadczeń, eksperymentów bardzo wielu osób. I też pewne trendy, które zmieniają się, wynikają z tego, że na przykład medycyna, elektroencefalografy podłączone, zaprzęgnięte do roboty pozwalają weryfikować na przykład co, jak, gdzie, czy to się dzieje, w jakim stanie jest nasz mózg, jak reagują, jakie fale mózgowe temu towarzyszą. Więc to też się zmienia właśnie ze względu na to, że jest dostęp do różnego rodzaju urządzeń naukowych, które to weryfikują. Więc to, co teraz wam powiem, oczywiście też nie miałem pojęcia o istnieniu człowieka. Człowiek się nazywa, nie pamiętam imienia, chyba Michał Alijew bodajże. To jest taki rosyjski misio, który w latach 90. zajmował się różnymi rzeczami. Zresztą napisał książkę „Klucz do siebie” czy „Klucz do samego siebie”.
Podobno wywiad z nim i jakieś tam informacje pojawiają się od czasu do czasu na Facebooku, natomiast są dość często blokowane, więc można szukać, można to śledzić. Ja jeszcze nie miałem czasu poszukać, więc może będziecie mieli więcej szczęścia. Bo rosyjska hipnoza jest też pewnego rodzaju specyficzną hipnozą. U nich akurat to było wykorzystywane bardzo często do zadań różnego rodzaju, powiedzmy militarnych i tak dalej. Natomiast ona jest taka autorytatywna, narzucająca, niepozostawiająca człowiekowi za specjalnie wyboru. Natomiast wymyślił też bardzo fajną metodę autohipnozy i ja tą metodę autohipnozy wam powiem, ponieważ jest absolutnie dla mnie genialna. Między innymi dlatego, że po kilku minutach, gdzie w piątek naprawdę się bardzo szarpnąłem, w sensie ja mam problemy z kręgosłupem od bodajże paru lat i to już jest stadium, które od 20 lat kwalifikuje się na operację. Natomiast ja oczywiście na tą operację nie poszedłem i póki co się nie wybieram. Radzę sobie z tym. Natomiast w piątek mnie szarpnęło bardzo mocno i po zastosowaniu tej metody pierwszy, drugi albo trzeci raz w życiu nie czułem bólu kręgosłupa i przez całą niedzielę, aż do wieczora, kiedy półtorej godziny spędziłem za kierownicą, nie czułem bólu kręgosłupa.
Dopiero jak dojechałem do domu po tej jeździe samochodem zaczęło mnie tam coś. Oczywiście to nie jest stan, że za jednym razem wszystko jak ręką odjął. Natomiast moje samopoczucie, jeżeli chodzi o fizyczność dzisiaj jest bardzo dobre. Czuję kręgosłup, natomiast w zupełnie inny sposób. Więc mówię wam o tym, bo nawet jak wróciłem po przerwie, to pytano mnie się, co się stało, a ja miałem po prostu rozjaśnioną twarz, w końcu radosną, bez bólu. Więc powiedziałem, że jeszcze boję się o tym mówić, bo to jest zbyt piękne, żeby było prawdziwe. Więc to jest stan autentyczny. Nie wkręcam wasI to, o czym mówiłem. Podam wam metodę, która jest prosta, najprostsza na świecie. Wymaga dosłownie kilku minut czasu poświęconego.
Jeżeli ktoś przyjdzie do mnie z jakimś pytaniem, że ma problem, to ja go będę pytał: „Czy poświęciłeś pięć minut swojego życia, żeby chociaż raz zastosować metodę Aliyeva?” Jeżeli nie, to dla mnie będzie prosta informacja, że człowiek nie szuka sposobu na dokonywanie zmian, tylko chce poopowiadać, pocelebrować swój problem. Metoda dotyczy dwóch płaszczyzn. Jednej zdrowotnej, a drugiej emocjonalnej. I jeden cel, i drugi cel wymaga tego, abyśmy stosując tę metodę dokładnie wiedzieli, jaki ma być finał. Jeżeli chcemy w tym ćwiczeniu skupić się na swoim zdrowiu, tak jak ja na bolącym kręgosłupie, to należy sobie wyobrażać, wizualizować zdrowy kręgosłup. Nie chory, tylko zdrowy. Jeżeli to ma być wątroba, to niech to będzie zdrowa wątroba. Natomiast jeżeli to ma być bogactwo, to niech to będzie bogactwo. Jeżeli to ma być szczęśliwy związek, to ma być to szczęśliwy związek. I to jest to, co należy zrobić.
Przygotować sobie konkretny cel i dalej jest już bardzo prosto. Możecie sobie tę formułkę zapisać, ponieważ ja ją dam wam za darmo, ale ja za nią zapłaciłem 1000 złotych, więc warto ją sobie zapisać, stosować i pochwalić mi się. Nie wiem, czy przypadkiem prowadzący tego kursu nie będzie miał do mnie pretensji, że mówię wam o takich rzeczach, za które on bierze pieniądze, ale okej, zaryzykuję. Jeżeli chcecie sobie zapisać, to piszcie. Oczywiście staramy się być w jak największym relaksie, spokoju. Ćwiczenie wykonuje się na stojąco. To jest ważne. Ćwiczenie wykonuje się na stojąco, nie na siedząco. I wypowiadamy na głos formułkę: „Niech moja podświadomość znajdzie wibracje w formie ruchu ciała, która zmieni, wzmocni: i tutaj są trzy kropki. Tutaj podajemy konkretny cel.
Zmieni, wzmocni, poprawi, uleczy, wyleczy, w zależności czego to dotyczy. I tu wpisujemy konkretną intencję. Stojąc oczywiście w dość wygodnej, bezpiecznej pozycji pozwalamy swojemu ciału, pozwalamy naszej podświadomości wprowadzić to ciało w ruch. Najczęściej są to jakieś ruchy do przodu, do tyłu, gdzieś tam na boki. W każdym razie ten ruch jest. Nie martwcie się, nie przewrócicie się. I niech to ćwiczenie trwa do momentu, dopóki będziecie w ruchu. I to jest koniec. To jest całość. To jest wszystko.
To jest metoda autohipnozy, która pozwala naprawić, poprawić, wzmocnić, uzdrowić tak samo nasze zdrowie, jak nasze sytuacje emocjonalne. I to jest kochani mój prezent dla was po tym fajnym i bardzo interesującym weekendzie. To, co mogę zrobić i powiedzieć wam, to oczywiście z wielką przyjemnością zapoznam się, przeanalizuję ten skrypt na spokojnie. Przypomnę sobie, usystematyzuję to, co się tam działo. Jeżeli będziecie zainteresowani, coś wam jeszcze opowiem, jakieś narzędzie podsunę. Na tę chwilę spróbujcie tego, o czym wam na koniec tej audycji powiedziałem. W pewnym sensie przeznaczenie dla tej techniki już mi się w głowie lęgnie. Choć też nie ukrywam, że pewnie będę chciał i będę poszukiwał osób, które będą chciały być królikami doświadczalnymi. Na pewno oczywiście skupi się to na moich bliskich, na moich znajomych, na moich przyjaciołach. Natomiast chciałbym też zobaczyć, czy ta metoda poza kursem, poza tą atmosferą, jeżeli byliście na jakichś kursach, warsztatach, to wiecie, że tam jest atmosfera odpowiednia.
Czy poza tą atmosferą też będzie działała. Więc też ciekawy jestem, czy ta metoda, o której wam powiedziałem na koniec audycji, przyniosła jakieś fajne rezultaty, jakieś fajne sukcesy w waszym życiu. Więc obiecajcie mi, że jeżeliSpróbujecie, to dacie mi znać jak to u was wyszło. Kochani, to jest godzina 21:20. Robimy małą przerwę. Co prawda komentarzy nie jest w tej chwili dużo, natomiast być może się po tej krótkiej przerwie pojawią. Prośba moja jest oczywiście, jeżeli ktoś chciałby zadzwonić, porozmawiać, dowiedzieć się bądź coś opowiedzieć, to bardzo proszę, bo dzisiaj nie będę też tej audycji ciągnął w nieskończoność, bo tak jak wam powiedziałem jestem troszeczkę zmęczony. Jutro mam kolejny dzień pracy, kolejna pobudka o 5:30, więc chciałbym dać mojemu organizmowi szansę na chwilę odsapunku. Także panie Marku, poproszę o ten piękny kawałek i widzimy się, słyszymy się po przerwie.
[01:01:26] - Ten piękny kawałek to utwór zatytułowany „Uratować resztkę mnie”. Pewnie nikt nie kojarzy, mało kto kojarzy takiego artystę, który publikował kiedyś na Jamendo. Polski tekściarz przede wszystkim, a też kompozytor takich właśnie kawałków jak za chwilę usłyszymy, kryjący się pod pseudonimem Aik. Nie wiem na ile ten pseudonim i czy w ogóle jest jakoś inspirowany Davidem Icke'iem, ale mniejsza o to. Warto posłuchać przynajmniej niektórych jego utworów. To jest zdecydowanie jeden z bardziej jego udanych kawałków. A więc „Uratować resztkę mnie”. A my za jakieś 6,5 minuty powracamy w Radio Paranormalium do audycji „Świat oczami duszy”. Do tej części, w której pan Sowiek będzie się odnosił do komentarzy z czatów. Będziemy także jak najbardziej czekać na wasze telefony.
Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Zostańcie państwo z nami.
[01:04:01] - W górę rzadko patrzę tak. Nie widziałem gwiazd od lat. Księżyc nocnego nieba król. Srebrzysty władca zapomniał o mnie. Błękitu nieba nie znam też. Słoneczny blask przeraża mnie. Za parafianem ciężkich chmur. Skryło się niebo. Nie myśli o mnie. I z każdym dniem mniej jest żalu.
Wiecznie żywych morskich fal. Posejdon widać rzucił sieć. Zapomnienia na moją postać. I w górach rzeki rwącej chłód. Wodospadu istny cud. Strzelistych szczytów lśniący śnieg. Zapomniałem. Już nic nie znaczą.W lesie mieszka stary dąb. Jest bardzo mądry. Pójdę tam, zapytam go.
On będzie wiedział, jak uratować resztkę mnie. Od dnia szarości, niewrażliwości. Zobaczę jeszcze ognia blask. W jesienną noc. Usłyszę jeszcze drewien trzask. W górskiej dolinie. Poczuję jeszcze morski wiatr. W błękicie nieba. Już nie za długo.
[01:08:40] - To był IJK. Tak się podpisuje autor tego utworu. Utwór zatytułowany „Uratować resztkę mnie". A my w Radio Paranormalium po przerywniku muzycznym wracamy do audycji Świat Oczami Duszy. Do tej części, w której pan Sławek Bączkowski będzie się odnosił do komentarzy. Będziemy także czekać jak najbardziej na państwa telefony. Linia telefoniczna jest już teraz otwarta. Nasze numery to jak zawsze stacjonarne 32 746 00 08. Teraz chyba, nie wiem, czy to słychać w mikrofonie, ale moja kotka postanowiła się odezwać. Mam dwie kotki, matkę z córką.
Matka niestety ma problemy z chodzeniem, więc często się dopomina atencji. Często się dopomina, żeby ją gdzieś znieść, postawić ją przy misce, postawić ją na kuwecie. Dosyć mocno nas tutaj wykorzystuje, bo sama do tej kuwety czy do miski może dojść, ale sobie życzy, żeby ją przynieść po prostu. Tak już ma.
[01:09:53] - Do dobrego się zwierzęta szybko przyzwyczajają. Zresztą ludzie też.
[01:09:57] - Za szybko, co zresztą usłyszymy. Także nasze numery telefonów to jak zawsze stacjonarne 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można także nas spotkać oczywiście na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości. Może poza całą serią powitań, tak jak to tutaj ma teraz miejsce na czacie, na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. A więc dzwońcie, piszcie.
Każdy komentarz, każdy telefon jest na wagę złota. Ostatnio takiego sformułowania, czy też podobnego, użyłem w audycji Mówią Świadkowie, w której prezentujemy wybrane relacje o spotkaniach z nieznanym i to bardzo niektórych słuchaczy, kilku zachęciło do podzielenia się swoimi relacjami. Także myślę, że można spróbować również i tutaj w audycji Świat Oczami Duszy każdy komentarz i każdy telefon jest na wagę złota.
[01:11:43] - Tak jest. Podpisuję się pod tym, co pan Marek powiedział, a póki nic się w tej kwestii nie dzieje, przejdę do czytania komentarzy. Pan Wojciech Górny na samym początku napisał: „Metoda Silvy to po części jest autohipnoza". Panie Wojtku, najprawdopodobniej tak. Natomiast ja od razu mówię, ja nie jestem specjalistą od hipnozy. Od razu mówię, moja wiedza ogranicza się do tego, co usłyszałem przez ostatni weekend i to, co usłyszałem w audycji i rozmowach z Sabiną. Więc ja się nie będę tutaj popisywał i chwalił, że jestem fachowcem i znawcą. Natomiast z tego, co słyszałem właśnie na warsztatach, to coś w tym jestTak jak zauważyliście kochani, bardzo mocno skupiam się na znalezieniu sposobu. Jeżeli poświęcam czemuś dzień, dwa, trzy i jakiś czas znajdę chociaż jedną rzecz, która jest dla mnie wartościowa, to cały proces uważam za wartościowy. Jeżeli znajdę jedną rzecz, która gdzieś mi w czymś pomoże, ułatwi zrozumieć, poukładać, naprawić, zrobić, to jestem już szczęśliwym człowiekiem.
Tutaj Nikita pozdrawia. Renata Fira, Andrzej Michalski, Katarzyna Wiedźma Toruńska, Maria Lewandowska. Właśnie tutaj pozdrowienia. I tu się pojawiło o 21:00. Tak, Katarzyna napisała Wiedźma, że jestem. Słucham. Matahari, że jesteśmy. Człowiek Akuratny. Dobry wieczór. Wojciech-
[01:13:39] - Tymczasem panie Sławku, dzwoni do nas pan Kazimierz. Halo, panie Kazimierzu, czy się słyszymy?
[01:13:46] - Witamy panie Kazimierzu.
[01:13:47] - Dzień dobry, kłaniam się. Witam serdecznie.
[01:13:50] - Coś dobrego słychać panie Kazimierzu u pana.
[01:13:53] - Dużo fajnego. Potrzebowałem takiej przerwy. Nie jestem pewien, czy to jest dobry moment, żeby teraz dzwonić, ale czuję taką wewnętrzną potrzebę, żeby zadzwonić i coś powiedzieć.
[01:14:10] - Zapraszam.
[01:14:11] - Tylko może najpierw szybkie pytanie do pana Marka, bo pan Marek coś wspomniał o tych relacjach. Mam nadzieję, że moja doszła.
[01:14:18] - Musiałbym sprawdzić, czy jakaś relacja od pana jest, bo to chyba dosyć dawno było, prawda?
[01:14:27] - Ze trzy tygodnie temu, ale to była relacja tylko o aurorze, o samolocie Aurora w latach 90. Tak na marginesie.
[01:14:36] - Musiałbym sprawdzić. Przeszukuję właśnie odmęty radiowej skrzynki mailowej, bo czasami te maile giną niestety gdzieś po drodze w jakichś dziwnych okolicznościach. Tak, mam. Jest pana relacja. Nawet oznaczyłem sobie ją gwiazdeczką, żeby ją szybciej znaleźć.
[01:14:58] - I chyba się pan zapomniał. Nieładnie. Zapamiętam to.
[01:15:02] - Oj tam, panie Kazimierzu.
[01:15:04] - Będzie zemsta. Dobra, panie Sławku, dlaczegóż to dzwonię? Po pierwsze tak poczułem, że potrzebuję zadzwonić i czymś się podzielić. Po drugie myślę, że nadszedł taki moment, żeby spróbować zrobić coś, co jest dość dla mnie trudne, ponieważ mamy coś takiego w sobie, że czasami bardzo trudno nam rozmawiać na różne tematy. Trudno mówić tak, jak sobie czasami w głowie ze sobą rozmawiamy. Myślę, że każdy ze sobą rozmawia. To nie jest objaw choroby, prawda?
[01:15:40] - Zdecydowanie nie.
[01:15:45] - Jak mamy świadomość, że kompletnie nas nikt nie słucha, to nie czujemy się głupio i wypowiadamy się zdecydowanie bardziej odważnie. To, co mam do powiedzenia, jest bardzo trudne dla mnie, natomiast bardzo chciałbym spróbować. Może to nie jest w temacie stricte autohipnozy, ale myślę, że mimo wszystko to jest też niesamowite, że dużo rzeczy się ze sobą łączy, więc mam nadzieję, że to też zostanie wykorzystane. Pozwoli pan, panie Sławku, czy na inną audycję?
[01:16:18] - Nie, jedziemy, panie Kazimierzu. Zresztą i tak zrobię z tego hipnozę.
[01:16:25] - Albo pan Marek wytnie. Pamięta pan, panie Sławku, kiedyś, bardzo dawno, dość nieumiejętnie, bo to było też dla mnie trudne, napisałem do pana takiego maila, w którym próbowałem opisać coś takiego jak Atram, prawda?
[01:16:46] - Tak, było coś takiego.
[01:16:48] - Ja dzisiaj chciałem o tym powiedzieć w sposób odważny, jeżeli mogę. Zaczęliśmy, że mogę, więc nie będę pytał drugi raz. Moi drodzy, czego to dotyczy najpierw? Mówię, co uważam. Nie chcę, żeby ktoś sobie myślał, że mówię tutaj świętą prawdę, ponieważ nie mam niestety ciągle czegoś takiego jak laboratoryjne dowody na wszystko, co mówię. Uważam, że w jakiejś mierze to, o czym mówię, jest związane ze zmysłem nie jasnowidzenia, bo jasnowidzenie to chyba widzą jasno jakieś dziwne rzeczy, tylko to, co mówi właśnie często pan Sławek, że czytanie z siebie. To znaczy, że dużo odpowiedzi pochodzi z nas, z wewnątrz nas. Kiedy szukamy różnych odpowiedzi na pytanie, trzeba się samego siebie zapytać. Akurat ja miałem taką przygodę, że skupiałem się nad dziwną okolicznością. Mianowicie bardzo dużo, zupełnie przypadkiem zacząłem widzieć różnych obrazów dziwnych z różnych innych miejsc i zacząłem się zastanawiać, co ja tam widzę.
Ale pomijając pewne fakty, najważniejszą rzeczą, którą otrzymałem, to jest taka informacja o czymś takim, co ja sobie sam nazwałem zupełnie przypadkiem, ale w pewnych konsekwencjach czynów i toku rozumowania Atram. Atram, którym moim zdaniem właśnie dlatego chcę się z tym podzielić, ponieważ warto o tym usłyszeć i nad tym się zastanowić, ponieważ to jest coś takiego jak w pewnym sensie podświadomość nasza wspólna, kolektywna.Czyli my coś myślimy, ale z jakiegoś powodu tak myślimy. Mamy kulturę, mamy historię, mamy tradycję, mamy zwyczaje. To wszystko, co my wytworzyliśmy, zapisuje się w atram. To jest bardzo ważne, ponieważ jeżeli uważamy pewne rzeczy za niemożliwe, za nierealne, za nieosiągalne, to żyjemy w takim miejscu, w którym następuje konkretny odczyt tych niemożliwości. W pewnym sensie można to potraktować jako przenośnię nawet, a nie jako filozofię. Czyli innymi słowy, jeżeli jest kraj, w którym źle się dzieje. Czytam, że pogłos okropny.
[01:19:29] - Nie, jest okej.
[01:19:31] - Jest okej? Dobra. Mam na myśli to, że często nie jesteśmy świadomi, skąd pochodzą nasze postępowania. Dam dla przykładu: zobaczymy człowieka i wiemy, że prawdopodobnie to jest Hiszpan albo Włoch. Po czym my to poznajemy? Po jego zachowaniu. Tak jak pan, panie Sławku, powiedział, że kolega do kolegi może powiedzieć: „Ty, chłopie, jesteś dokładnie taki jak twój ojciec. Dokładnie tak samo się zachowujesz”. I my możemy rozpoznawać siebie. Na przykład ktoś może powiedzieć: „A, to ty jesteś Polakiem, a to ty jesteś Hiszpanem”.
Ponieważ my mamy pewne postępowanie właśnie z tego poziomu atram, z tej podświadomości kolektywnej. I w momencie, kiedy zaczynamy rozumieć, jak ta kolektywna podświadomość działa, że ona wpływa na nas, że my podświadomie pewne rzeczy robimy, pewne rzeczy podświadomie myślimy, że ludzie w pewnych rejonach mają podświadome zapisy, że już w konkretny sposób myślą, bo zostali tak nauczeni, ponieważ to tak się przemyciło w tym systemie. Jeżeli my to zrozumiemy, to będziemy mieć wpływ na ten atram. Dlaczego ja o tym mówię, że to jest bardzo ważne? Dlaczego chciałem się tym konkretnym podzielić? Ponieważ być może to dla kogoś brzmieć jak głupota. Dlatego chcę to powiedzieć, ponieważ w momencie, kiedy my uświadomimy sobie, że mamy wpływ, jeżeli ktoś uwierzy, że jest takie coś jak atram, przynajmniej potencjalnie, to nie musi być dla kogoś fizyczne, rzeczywiste miejsce. Może być to przenośnia, że taki mechanizm istnieje. W jakikolwiek sposób sobie to wyobraźcie na swój sposób. Jeżeli założycie, że takie coś istnieje, że to wpływa na was i w momencie, kiedy to na was wpływa, wy poprzez podświadome przyjmowanie tego, to nieświadome przyjmowanie tego wpływu, zachowujecie się w jakiś sposób.
Wy to utrwalacie, wy to przekazujecie swoim dzieciom, wy to przekazujecie dalej. Ludzie to dookoła widzą. Jak wy się zachowujecie, to przechodzi dalej. Ale w momencie, kiedy wy sobie to uświadamiacie, tak jak to, co jest w was podświadomego sobie wy uświadamiacie, może nastąpić zmiana. I w tym momencie wy zaczynacie kształtować właśnie atram, z którego będą czerpać inni. To wy w tym momencie możecie wprowadzić zmianę. Jeżeli jesteście w miejscu, w którym wszyscy są naburmuszeni, wy możecie być ci uśmiechnięci, bo widzicie, że automatycznie jesteście w tym miejscu i wszyscy są naburmuszeni, więc i wy jesteście naburmuszeni. Ale wy to widzicie, więc postępujecie inaczej, świadomie i inni zaczynają widzieć, że wy jesteście pogodni. I wy twardo postępujecie tak, jak w momencie, kiedy walczycie z podświadomością. Wy musicie walczyć.
Wy musicie powtarzać w kółko. Po raz kolejny i kolejny. Czyli za każdym razem, jak ktoś ma z wami kontakt, wy postępujecie w konkretny sposób. Jesteście pogodni, jesteście mili, jesteście uprzejmi i wy tworzycie lokalną wersję atramu, lokalne zmiany i te lokalne zmiany idą dalej. Dokładnie to, w jakim uważamy, że jesteśmy społeczeństwie, wynika także z nas, że my nie jesteśmy świadomi, jaki mamy olbrzymi wpływ na to. Nie chodzi o to, aby pójść do sklepu i być miłym, tylko pójść do sklepu i być zawsze miłym. Powtarzać pewne właściwe, dobre cechy. I to samo dotyczy autohipnozy. Jeżeli chcemy coś w tej autohipnozie osiągnąć, to my mamy tę informację na przykład, że ta autohipnoza to jest bajka, to jest bzdura, to jest głupota, a być może działa, ale nie za bardzo. Wiadomo jak jest, bo nauka tego na przykład aż tak dobrze nie udowodniła.
Jesteśmy osadzeni w jakimś sposobie myślenia, ale w momencie, kiedy zaczynamy kształtować to, w jaki sposób my rzeczy postrzegamy, uwalniamy się od pewnych blokad, zaczynamy wprowadzać zmiany, a autohipnoza do tego jeszcze wpływa na zmiany bardziej głębsze w nas. Inaczej będzie, kiedy wy sobie pójdziecie do pani do sklepu i porozmawiacie o autohipnozie. Wrócicie do domu, to pewnie wam ta autohipnoza nie wyjdzie. Ale po tym programie, w którym każdy jest pozytywnie nastawiony do tego tematu, jak spróbujecie autohipnozy, będziecie lepiej nastawieni, bo wspólnie działamy i tak po prostu działamy razem w pewnej przestrzeni atram. Mam nadzieję, że mi się coś tam udało na ten temat powiedzieć, bo to jest trudny temat, panie Sławku.
[01:24:22] - Panie Kazimierzu, ja nie wchodziłem dzisiaj panu w zdanie. Natomiast bez wątpienia jesteśmy wszyscy ze sobą połączeni, więc wszystko to, co się dzieje w sferze emocjonalnej, dzieje się również w sferze energetycznej. WięcPan to tak nazwał i to pewnie można by było nazywać różnie. Może dobre rzeczy są na przykład zapisywane w innym atramie, a złe rzeczy są w innym atramie? Nie wiem.
[01:24:58] - Nazwa ma swój powód.
[01:25:00] - Domyślam się, że z jakiegoś powodu pan to tak nazwał. W tej kwestii całkowicie się z panem zgadzam, że wszyscy na poziomie energetycznym jesteśmy ze sobą połączeni. Więc wszelkiego rodzaju emocje, bo wiadomo: złość, gniew, smutek, żal, naburmuszenie, jak radość, wesołość, serdeczność, współczucie to są wszystko stany emocjonalne. Więc bez wątpienia każde nasze działanie, każda nasza emocja jest wysyłana w świat. Dotyczy nas, ale również jest wysyłana w świat, czyli łączy się ze sobą w tej właśnie sferze energetycznej. I czy jest to gdzieś magazynowane, czy nie jest magazynowane? Nie wiem. Nie mam zdania na ten temat. Natomiast bez wątpienia ma wpływ na innych ludzi, tak samo jak działania innych.
[01:25:59] - Albo się utrwalamy w bezsilności, beznadziejności, albo wprowadzamy zmiany. Więc zawsze jest to utrwalanie, gdzieś się w czymś utrwalamy. Jesteśmy nośnikiem. Nasza energia jest tego nośnikiem. To jest ewidentnie widoczne. Ja to dostrzegam.
[01:26:18] - Tak.
[01:26:19] - Bo nas, ludzi nie będzie, nie będzie atramu, bądźmy szczerzy. Nie będzie nośnika.
[01:26:24] - Nie będzie emocji. Natomiast wie pan, można by było to na wiele płaszczyzn rozkładać, bo nasi rodzice urodzili się w konkretnych rodzinach, urodzili się w Polsce, jeżeli jesteśmy Polakami. Więc ich podświadomość powstała w okolicznościach ich domu rodzinnego i ich otoczenia społecznego. Te poglądy społeczne, polityczne są przekazywane do podświadomości każdego następnego pokolenia. Więc te różnice narodowościowe wynikają właśnie z tego, że nasze podświadomości są tworzone w określonych warunkach geopolitycznych. I dlatego mówi się o Polakach, że są tacy. Bo są tacy. Podświadomość Polaków jest tworzona w Polsce, więc te poglądy na temat Żydów, Rumunów, Cyganów, Murzynów czy kogokolwiek innego jest przekazywana, bo takie poglądy mieli nasi rodzice, wcześniej przed nimi mieli dziadkowie. I do momentu, dopóki ktoś tego pasma nie przerwie, czyli nie wychowa swoich dzieci w inny sposób.
[01:27:53] - I nie przekaże dalej, nie zacznie działać, pączkować.
[01:27:56] - To będzie przekazywane w następnym pokoleniu.
[01:28:00] - Tak, tylko tak jak powiedziałem, podświadomie, czyli nieświadomie będzie przekazywane dalej. Ci, co zmieniają to, zrobią to świadomie.
[01:28:10] - Żeby było coś robione świadomie, to ludzie, którzy to robią, muszą mieć świadomość. Czyli dochodzimy do tego, że żeby można było świadomie wychowywać dzieci, to rodzice muszą być świadomi. Więc ten proces, żeby ta świadomość się pojawiła, gdzieś musi się zacząć. Czyli my poprzez zwiększanie swojej świadomości zaczynamy wpływać troszeczkę na swoje dzieci i pokazywać im inne rzeczy, inne możliwości. I te dzieci już z inną podświadomością czy z inną świadomością swoim dzieciom będą przekazywały znowu inne rzeczy i tak dalej. Tak wygląda ewolucja.
[01:29:00] - To jak geny, prawda?
[01:29:02] - Tak, podświadomość to jest klonowanie, emocjonalne klonowanie człowieka.
[01:29:07] - Dokładnie.
[01:29:11] - Bo przestajemy to kontrolować. Przestajemy mieć na to wpływ. Przestajemy się nad tym zastanawiać. Przyjmujemy to wszystko jako prawdę i przekazujemy tą prawdę, naszą prawdę dalej. Więc ja to nazywam klonowaniem. Tylko że nie takim fizycznym klonowaniem, tylko emocjonalnym, poglądowym, charakterologicznym, osobowościowym. Emocjonalnym zwłaszcza.
[01:29:36] - Mnie ten koncept niesamowicie się podoba, ponieważ pięknie to uwydatnia. Ale dlaczego o tym chciałem dzisiaj powiedzieć? Ponieważ parę tygodni temu zadzwoniłem z takim zrezygnowaniem, że mam już tego wszystkiego dość. Nawet mi się pana ciężko słuchało. Pamięta pan ten telefon mój?
[01:29:54] - Pamiętam.
[01:29:54] - Byłem tak niesamowicie negatywnie nastawiony już na wszystko. Wszystko mnie wkurzało, każdy element. I zacząłem z powrotem wszystko zbierać, ponieważ przez cały ten czas z jednej strony słuchałem pana, z drugiej strony kogoś słuchałem, z innej sam zgłębiałem. To wszystko spowodowało taki miszmasz w głowie. Nie wiedziałem za bardzo, jak to wszystko sobie poogarniać. Troszeczkę tej kluszy potrzebowałem i postanowiłem wejść z powrotem w siebie, żeby to wszystko poukładać sobie w głowie. I w pewnym momencie zupełnym przypadkiem rozmawiałem z sąsiadem. Sąsiad powiedział, że ma problemy ze swoją córką, ponieważ ta córka po prostu gra w gry. Ciągle gra w gry.Słuchaj, ja po prostu tak z siebie mówię: „No ale to chyba dobrze, bo to są możliwości. Są dla ciebie duże możliwości.
Gra w gry, lubi grać w gry. To się dowiesz, czemu lubi grać w gry. Co w tych grach lubi? Skąd wiesz? Może ona będzie chciała gry pisać? Może będzie chciała pisać jakieś krótkie opowiadanie czy scenariusze? Może to właśnie jej się to podoba? A to jest droga do pisania książek, do kariery pisarskiej. Zainteresuj się. To są możliwości”.
Spojrzała na mnie i powiedziała: „No faktycznie”. I później sobie następnego dnia to przypomniałem, kiedy szedłem ulicą. Znowu mnie jedno wkurza, drugie wkurza i mi się to przypomniało. Wiele rzeczy mnie wkurza, ale te wszystkie rzeczy, które mnie wkurzają, to są dla mnie możliwości. Jedne rzeczy to są możliwości do zmiany, drugie rzeczy to są możliwości do zgłębiania pewnych rzeczy i wprowadzania w sobie zmian. Inne możliwości to są te takie, że ja mogę coś konkretnego zrobić, bo mnie w tym temacie będzie interesować. Być może jak mnie jedna rzecz wkurza, to mogę na przykład chcieć to zmienić. Napiszę książkę, książka się spopularyzuje, stworzę kanał YouTube'a, będę miał pasję i nastąpi jedna zmiana, że coś nowego będę robił. Dwa, będę podzielał jakieś idee. Wszystko to są jakieś możliwości.
I chciałbym teraz zachęcić i na pewno razem z panem, panie Sławku, żeby zadać sobie pytanie, czy to, co nas wkurza, albo czy nasze problemy to nie są przypadkiem jakieś możliwości. Możliwości do zrobienia czegoś wyjątkowego, co bez tego byłoby kompletnie niemożliwe. Ale takie możliwości, które mogą faktycznie zmienić całkowicie ścieżkę naszej drogi życiowej. Być może nigdy nie myśleliśmy o tym, że będziemy pisać książkę, a zaczniemy faktycznie pisać w konsekwencji książkę. Być może zmienimy kompletnie zawód na inny, żeby mieć kontakt z innymi konkretnie ludźmi, których właśnie chcemy mieć wokół siebie. I tutaj mi się przypomina też kwestia, wczoraj oglądałem taki program o człowieku, który był taki bardzo gruby, ponad 300 kilogramów ważył. On nie wychodził w ogóle z domu. W ogóle nie wychodził z domu. No bo pada razie, że tam ledwo co mógł, było głupio, rzeczywiście kościelanie wyglądał, głupio mu było. Ale to też były możliwości.
To też były możliwości. Gdyby on dzień w dzień chodził tam po parku sobie po pewnym czasie, po kilku miesiącach już chodził. Gdyby on dzień w dzień chodził, gdyby ludzie widzieli, że on chodzi, że on się nie obżera, a chodzi, a zaczyna działać, robić, to by ludzie w nim widzieli w pewnym czasie, w pewnym momencie. Bo on to musi powtarzać, powtarzać, utrwalać w ludziach swój obraz, że on ciągle coś robi, że on ciągle chodzi, że on się ciągle pojawia. On się pokazuje pomimo tej słabości, pomimo tej wady. I ludzie mogliby się w pewnym momencie zacząć właśnie nim inspirować. Tylko musiał zwalczyć swoje wady, ale to była właśnie możliwość przezwyciężenia siebie. Dlatego warto, żeby zadać sobie pytanie, w czym, w tych naszych problemach, w tych naszych chorobach, dolegliwościach i w tym, co nas wkurza, czy nie potrafimy, aby na pewno znaleźć możliwości? Tyle, panie Sławku.
[01:34:26] - To, panie Kazimierzu, ja odpowiem tak jeszcze szybciutko, tak? Zawsze wszystko to, co nas wkurza, jest naszym niedostatkiem. Jest czymś, czego nam brakuje bądź jest właśnie taką naszą wewnętrzną niezgodą na to, co robimy ze swoim życiem. Wie pan, człowiek, który jest szczęśliwy, on się nie wkurza, ponieważ nie ma takich powodów. Ja na przykład, jeżeli zaczynam przeginać ze swoją pracą zawodową, bo ja tak mam, że potrafię przeginać jeszcze, że po prostu chcę to zrobić jak najszybciej, żeby później móc się skupić na czymś zupełnie innym. Ja na przykład zaczynam się— wszystko naokoło zaczyna mnie denerwować. Znaczy bez przesady, to trwa pewnie tam ze trzy minuty, nie? I przychodzi taka refleksja, że to nie świat mnie denerwuje, że to nie ludzie mnie denerwują, tylko to jest moje własne wewnętrzne niezadowolenie z tego, co ja robię. Że powinienem zwolnić, że powinienem przestać albo że powinienem w tym czasie zrobić coś innego. To jest moje wewnętrzne niezadowolenie na siebie samego, na to, co ja robię.
Więc każde wkurzenie, które w nas jest, najczęściej jest naszym niezadowoleniem z tego, co sami robimy. A ludzie na zewnątrz są tylko pretekstem. To coś w środku nam mówi: „Zmień. Po co się wkurzasz?” Tak? Zmień to w sobie. To jest nasze wkurzenie, jest wołaniem, nagabywaniem, przypominaniem, proszeniem, wymaganiem, abyśmy coś zmienili w swoim postępowaniu. I niech pan tylko ustali, co to jest. Bo być może to jest właśnie to, że zbyt mało pan robi w tej kwestii, która pana tak naprawdę kręci, która pana tak naprawdę interesuje, która pana pociąga, którą ma pan w sercu.
[01:36:36] - Powiem więcej, tak pozwolę sobie dodać. Ma pan jak najbardziej rację. Też tak było, bo właśnie przechodziłem przez ten etap w tym właśnie czasie. I powiem panu tak, ma pan rację, mało robiłem. Tylko problem polegał na tym, że ja nie rozumiałem, ja myślałem, że ja mało robię, bo to jest niemożliwe, że ja mało robię, bo to jest trudne. Że ja mało robię, bo jeszcze nie do końca wiem, jak się za to zabrać.A nie byłem świadomy, że jak nie będę robił, to się nie dowiem. Pomimo że to oczywiste, ale nie było to wyryte w mojej świadomości i podświadomości. Nie wiem, jak to opisać w tym momencie, ale to nie było takie wyraziste we mnie. To jest oczywiste. Czasami właśnie jest tak, że człowiek...
Ja tak mam czasem, że sobie nawet włączę jakiegoś buddystę, który gada przez 40 minut i tylko w jednej minucie coś powie tak kompletnie oczywistego. Tak bardzo oczywistego, że ja zawsze o tym wiedziałem, ale olśniło mnie, bo ja wiedziałem. To było tak oczywiste, że to ignorowałem.
[01:37:40] - Oczywiście, że tak. Nasza podświadomość potrzebuje spektakularnych informacji, żeby zwrócić na nie uwagę. Panie Kazimierzu, powiem tak: ja bardzo często swoim pracownikom, powtarzałem taką rzecz, bo on mówił: „Bo ja tego nie umiem, bo ja tego nigdy nie robiłem”. Ja mówię: ja też nie urodziłem się na przykład stolarzem. Nie ma człowieka, który urodził się z umiejętnością. I często ludzie bronią się przed zrobieniem czegoś albo mówią: nie, do zrobienia czegoś potrzebne jest doświadczenie. Gdzie doświadczenie, jak samo określenie mówi, jest wynikiem zebranych doświadczeń. A w jaki sposób można zebrać doświadczenie? Robiąc coś. Doświadczenia nie zdobywa się teoretycznie.
Doświadczenie zdobywa się poprzez robienie, poprzez popełnianie błędów i mówienie: okej, tego tak się nie da zrobić. To jest doświadczenie. Albo: następnym razem, jak to będę robił, to już zwrócę uwagę na to, na to i na tamto i nie popełnię drugi raz tego samego błędu. To jest doświadczenie. Czy małe dziecko, które uczy się chodzić, gdyby słyszało i rozumiało, wiedziało o pojęciu doświadczenie, do dzisiaj chodziłoby na czworakach, ponieważ zaczynając chodzić nie ma doświadczenia i ma w nosie to, że tego doświadczenia nie ma. Wystarczy mu pragnienie i potrzeba, żeby chodzić, a doświadczenie zdobywa dopiero podczas chodzenia. I tak jest ze wszystkim, ale jest to bardzo świetny wykręt i wymówka, żeby czegoś nie zrobić.
[01:39:23] - Dokładnie. I podjudzać swoje lęki. Dobrze, więcej nie zawracam głowy. Mam nadzieję, że nie zanudziłem, chociaż muszę powiedzieć jedną rzecz. Ubolewam troszeczkę nad tym, że pomimo że wydaje mi się, że troszeczkę więcej odważnie powiedziałem, to jednak nie zebrałem się na pełną odwagę i nie powiedziałem o wszystkim. Ponieważ gdyby mi się udało powiedzieć bardziej odważnie o tym, o czym mówiłem dzisiaj, na przykład o Atram, to by zabrzmiało to jeszcze fajniej. Nie wiem za bardzo.
[01:39:57] - To jest właśnie doświadczenie, panie Kazimierzu. Teraz już pan wie, co mówię.
[01:40:01] - Zrobiłem pewien krok, ale fajnie by było już potrafić się zebrać sobie i wyrzucić z siebie bez takiego poczucia: jak to ludzie odbiorą, prawda? Bo jednak gdybym tak chciał powiedzieć dosłownie tak w pełni, to bym się poczuł jak bajkopisarz. Czyli jeszcze jest coś we mnie takiego lękliwego i muszę to w sobie zwalczyć. Może następnym razem, jak będę dzwonił, to mi się uda bardziej w ten temat strzelić. Ale mam nadzieję, że panu się uda mój telefon wykorzystać.
[01:40:38] - Znaczy ja nigdy nie wykorzystuję. Staram się. Przynajmniej nie robię tego świadomie.
[01:40:45] - Dobra, dzięki wielkie. Życzę miłego słuchania radia, miłej audycji i do usłyszenia.
[01:40:55] - Dzięki panie Kazimierzu. Mam nadzieję, że następny telefon będzie już w pełni taki otwarty, czego oczywiście panu życzę. Chyba że pan sobie tego nie życzy, to ja też tego panu nie życzę.
[01:41:07] - Chciałbym, ale to zobaczymy. Wszystko wyjdzie w praniu. Dobra, trzymajcie się wszyscy. Żegnam, panie... Nie, nie żegnam. Nie lubię mówić „żegnam”. Dobranoc, panie Marku, dobranoc panie Sławku, dobranoc wszystkim. Miłej audycji. Trzymajcie się.
[01:41:25] - Dzięki panie Kazimierzu. Dobrej nocy.
[01:41:28] - Dobranoc panie Kazimierzu. Ja jeszcze tylko przypomnę numery telefonów. Może ktoś właśnie teraz chce zadzwonić. Nasze numery telefonów to oczywiście jak zawsze stacjonarny: 32 746 00 08. No i komórkowy: 530 620 493. I oczywiście Skype: radio.paranormalium.pl.
[01:42:02] - Zapraszamy oczywiście. A ja wrócę do komentarzy. Katarzyna napisała: „Odnoszę wrażenie, że obecnie jest stosowany rodzaj hipnozy na całym społeczeństwie, zwłaszcza na widzach TV”. To znaczy, powiem tak: ponieważ hipnoza jest pewnego rodzaju formą, dziedziną dla mnie psychologii, więc myślę, że — i też przyglądając się temu — pewne aspekty mogą być przez specjalistów w mediach wykorzystywane. Darek Skwarek pisze: „Ćwiczyłem Silvę, polecam, ale najpierw trzeba wypocząć i oczyścić organizm i duszę”. Drogi Darku, zgadzam się z oczyszczeniem organizmu, natomiast nie bardzo rozumiem, z czego należy oczyścić duszę, bo ja nie widzę takiej potrzeby. Jeżeli coś należy oczyścić, to może nasze emocje, może naszą podświadomość. Emocje są wynikiem naszej podświadomości. Natomiast ja w ogóle nie widzę powodów, żeby cokolwiek czyścić w duszy, skoro dusza zapisuje wszystkie nasze doświadczenia i w ten sposóbPowstaje nasza świadomość, to tam nie ma co czyścić. Takie jest moje wewnętrzne przekonanie.
Kolo Witam. Na początek dziękuję za pracę wykonaną w związku z przejściem kursu przez weekend. Natomiast chciałem spytać, czy jeśli istnieje hipnoza regresyjna, to oznacza, że jest ona podtypem hipnozy? Dziękuję. Z poważaniem. Mój drogi. Bardzo dziękuję za miłe słowa i gratulacje. Hipnoza, tak jak powiedziałem, jest sposobem wprowadzenia ludzi w tak zwany trans, czyli stan głębokiego relaksu. Co dalej się z tym zrobi, to już zależy od tego, czego my tak naprawdę chcemy. Jeżeli chcemy grzebać w przeszłości, dochodzić do sytuacji, w których pewne rzeczy miały początek, to wtedy jest to hipnoza regresyjna.
Jeżeli chcemy się dowiedzieć, kim byliśmy w poprzednich wcieleniach, poznać proces, powiedzmy duchowo-emocjonalny, który zaprowadził nas do tego miejsca, w którym jesteśmy, to okej. Natomiast ja nie nazwałbym tego podtypem, bo kiedyś regresja jako regresja była narzędziem. Natomiast hipnoza regresyjna to jest właśnie połączenie dwóch technik. Kiedyś na regresję wchodzono w inny sposób, taki bardziej medytacyjny, bardziej oddechowy. W tej chwili można wejść w regresję za pomocą hipnozy, więc trudno to nazwać podtypem, bo mówię, to są dwa połączone ze sobą narzędzia. Tak jak hipnoza jest narzędziem, tak i regresja jest narzędziem. Barbara napisała: dziękuję panie Sławku, napiszę, czy zadziałało. Bardzo dziękuję Basiu, będę czekał. Renata Fira też pisze, że na pewno spróbuje. Bardzo mnie to cieszy, kochani, naprawdę powiedziałem o tym.
Spróbujcie bez względu na to, czy to zadziała, czy nie zadziała. Może jak nie zadziała za pierwszym razem, to może zadziała za drugim, za trzecim. Oprócz oddychania nic prostszego do tej pory nie napotkałem na swojej drodze. Dlatego wam o tym powiedziałem. Oczywiście Renata i Barbara bardzo fajnie napisały, że spróbują, natomiast zachęcam wszystkich. Właśnie pan Kazimierz napisał: kiedyś zrobiłem autohipnozę. Powtarzałem, że jestem zrelaksowany i nie będę mógł otworzyć oczu. I tak z 10 minut. Kiedy skończyłem, przestraszyłem się, bo serio nie mogłem otworzyć oczu. To znaczy, ja powiem tak: to też nie jest stan relaksu, transu, głębokiego relaksu, medytacji.
Naprawdę trzeba by było wejść bardzo głęboko, żeby się zatracić w tym. Częściej problemem jest to, że nam ten stan głębokiego relaksu się bardzo podoba i niechętnie z niego wychodzimy. Zazwyczaj im cięższe jest nasze doczesne, obecne życie, trudniejsze i najeżone różnego rodzaju problemami, tym fajniej jest nam w stanie głębokiego relaksu i tym trudniej się z niego wychodzi. To jakby pojechał na przepustkę z wojska i miał później po tej przepustce do niego wracać. Wiadomo, entuzjazmu nie będzie. No chyba, że w tym wojsku się jest generałem i robi się coś niesamowicie przyjemnego.
[01:47:22] - Naprawdę trudno się z takim stanem pożegnać, jeżeli takiemu stanowi towarzyszy na przykład spotkanie z jakąś bliską, zmarłą osobą na jakimś innym planie. Do tego w jakichś przyjemnych okolicznościach przyrody.
[01:47:35] - Na przykład tak. Tych stanów może być właśnie takich przyjemnych całe mnóstwo. Natomiast niestety muszę was rozczarować kochani. Naszym stanem właściwym jest stan życia tu i teraz. I nawet wczoraj miałem niesamowitą przyjemność rozmowy właśnie na ten temat, gdzie ja powiedziałem, że ja stan może nie głębokiego relaksu, ale wielkiej przyjemności i radości bycia tutaj na ziemi potrafię sobie wytworzyć. Dlatego ja na przykład wchodząc w medytację czy wchodząc w głęboki relaks, nie widzę aż takiej wielkiej różnicy. Dla mnie gorsze jest to i bardziej irytujące, przeszkadzające mi w życiu jest to, kiedy ludzie próbują mi ten stan mojego naturalnego, głębokiego zrelaksowania zepsuć, zakłócić. To mnie bardziej irytuje, więc da się żyć, przynajmniej w dużej mierze w stanie takiego głębokiego zrelaksowania. Da się żyć w tym, że tak powiem, na co dzień. Owszem, sytuacje, ludzie będą próbowali to w jakiś sposób zakłócić, natomiast przy odrobinie czujności dość szybko można w naturalny sposób do tego stanu powrócić.
Katarzyna pisze tak: wiedźma toruńska bardzo mi się podoba. Teraz jak będę czytał Katarzyna, to wiedzcie, że chodzi o Wiedźmę Toruńską, cokolwiek by to nie znaczyło Kasiu.Muszę zadbać o zwierzęta. Czas na przewietrzenie. Zrobiłem dokładnie to samo, więc cię doskonale rozumiem. Kudłaty pisze: chciałem tylko się przywitać, ale słucham zdalnie cały czas od początku. Super, bardzo dziękuję za tą deklarację. Magdalena też napisała: dziękuję panie Sławku. Zapisane. The Real Global: witam wszystkich. Witamy również Ninę Derk.
The Real Global pisze: może chcecie usłyszeć moją historię? Bardzo chciałbym. Nie wiem, czego ta historia dotyczy. Pisze jeszcze: poddać się hipnozie w sprawie z jednym dziwnym snem. Poproszę więcej informacji, wtedy będę mógł powiedzieć, czy chciałbym się zapoznać z tą historią. Gibon Gibki pisze: siemanko. Astra: dobry wieczór wszystkim. Pozdrawiam serdecznie z UK. Super! Pozdrawiamy Astrę oraz UK.
Kudłaty pisze do pana Kazimierza: czy atram ludzi zmarłych i żywych są połączone? Czy obie strony odbierają te informacje? Co o tym myśli pan Kazimierz? Myślę, że pan Kazimierz powinien się do tego komentarza odnieść. Panie Kazimierzu, jak pan nas słyszy, zapraszam na czata i odpowiedź Kudłatemu, bo ja tego za pana nie zrobię. Natalia Michnowska pisze: czy wie ktoś, kto prowadzi hipnozę regresyjną w okolicach Pomorskiego? Droga Natalio, ja nie znam dokładnie lokalizacji. Natomiast coś mi się wydaje, że tam z północnej Polski jest właśnie Sabina. Więc może po prostu odezwij się do Sabiny i sobie na ten temat porozmawiajcie. XY pisze: myślę, że każde doświadczenie nas wzbogaca, czy te dla nas przyjemne, czy też niekoniecznie.
Ależ doskonale napisane, całkowicie się z tym zgadzam. Powtarzam to od stu audycji, że nasza świadomość rozwija się cały czas, bez względu czy wiemy o niej, czy nie wiemy, czy w nią wierzymy, czy w nią nie wierzymy, czy tego chcemy, czy tego nie chcemy. Każde doświadczenie zwiększa naszą świadomość. I w moim przekonaniu zabawa dotyczy tego, jakimi doświadczeniami chcemy naszą świadomość ubogacać. Czy tymi przyjemnymi, czy tymi nieprzyjemnymi. Na tym tylko polega różnica. Rozwój duchowy i osobisty dotyczy każdego człowieka na ziemi. W każdym momencie, w każdym doświadczeniu, w każdej sytuacji ten rozwój duchowy i osobisty się odbywa. Właśnie przez to, co napisał XY. Dżek pisze: pani jasnowidz Renata Engel widzi wcielenia.
Nie wiem, o co chodzi. Bardzo możliwe. Nie neguję, nie potwierdzam. Pan Kazimierz odpowiedział Kudłatemu: dowiedziałem się, że zmarli są w świecie, w którym atram jest tamtego świata. Zdradzamy się natomiast w atram, które pasuje do naszej energii, dlatego tu. Ale nie chcę, aby ktoś przyjmował moje słowa bezmyślnie. Dzielę się, aby ktoś miał impuls do rozważań. O proszę, cóż za miła niespodzianka! Ghost nas tutaj odwiedził. Witaj Ghost, tęskniłem.
Mam nadzieję, że twoje szczęście, już teraz całkiem duże, rozwija się w sposób radosny i przyjemny dla rodziców, czego oczywiście z całego serca wam życzę. Też bardzo się cieszę, miło cię czytać tutaj na naszym czacie. Ghost pisze: witam słuchaczy pana Sławka i pana Marka. Jeśli chodzi o hipnozę czy autohipnozę, to zastanawiam się nad relacją tego zjawiska a naszą duszą. Zwłaszcza autohipnozę, gdyż hipnoza to raczej wpływ jednego człowieka na drugiego lub jego duszę. Zastanawiam się, czy autohipnoza nie jest na przykład wpływem naszej duszy na nasze ciało lub czy może tym właśnie być. Lub jeszcze inaczej, że dusza może i w ten sposób do nas przemówić albo nam pomóc. Głównie chodzi mi o samoleczenie i to, co pan mówił. Jeśli człowiek stara się w autohipnozie powtarzać coś pozytywnego, na przykład: jestem zdrowy, czuję się dobrze, nie boli mnie to i owo, to jeżeli dusza się pod ten przekaz podłączy, chcąc nam pomóc, znając dokładnie stan naszego organizmu i konkretnego chorego miejsca, to czy ta autohipnoza nie będzie bardziej skuteczna i człowiek szybciej wyleczy dane schorzenie? Idąc dalej tym tropem, gdyby tak było, to gdyby nasza ziemska świadomość była tego wsparcia duszy świadoma, to ich, nasza współpraca w samoleczeniu albo hipnozie byłaby skuteczna.
I czy właśnie nie do tego powinniśmy dążyć? Mówiąc inaczej, stając się bardziej świadomym własnej duszy. Drogi Goście, trochę się już odzwyczaiłem, przyznam szczerze, od twojego sposobu mówienia i pisania. Pisania zwłaszcza, bo tu jak zwykle poruszasz kilka różnych wątków. Według mnie nasza dusza i nasza podświadomość są jakby dwoma różnymi bytami. To znaczy nasza dusza oczywiście ma świadomość istnienia naszej podświadomości oraz tego, czego ona jest gwarantem. Natomiast naszaPodświadomość o naszej duszy może się dowiedzieć. Na przykład jeżeli powiesz swojej córce o istnieniu duszy i będziesz ją oswajał z istnieniem duszy, to ona jak zacznie dorastać, dla jej podświadomości istnienie duszy będzie jak najbardziej stanem normalnym. I tu może być fajna ciekawostka, co takie dzieci czy takie dziecko, jak ta współpraca wtedy będzie wyglądała? Ponieważ do naszej podświadomości większości ludzi instytucja duszy dociera wtedy, kiedy my już mamy zakodowane w naszej podświadomości, że dusza jest czymś niewiadomym.
Małe dzieci o duszy wiedzą doskonale, ponieważ mają z nią cały czas kontakt. Więc dla małego dziecka istnienie duszy nie jest jakimś dziwnym zjawiskiem. To my, tworząc podświadomość, istnienie duszy i istoty duszy zaczynamy wypierać, podając dzieciom zupełnie inne wzorce. Więc z pewnością, gdyby nasza podświadomość zechciała, umownie rzecz mówiąc, przyjąć pomoc ze strony duszy, ta współpraca byłaby na pewno dużo bardziej efektywna. Natomiast najpierw musimy naszą podświadomość przekonać, że coś takiego jak dusza istnieje. Problem polega na tym, że nasza podświadomość w większości kieruje się obrazami. Nie słowami, tylko obrazami. I ciężko naszej podświadomości tęże duszę pokazać, żeby ona zobaczyła: „O, to jest dusza”. I wtedy: „Okej, to jest dusza”. I wtedy problem nie istnieje.
Przestaje istnieć. Nie wiem, czy wyczerpałem ten temat. Z pewnością nie. Więc w razie czego się odzywaj. Natomiast zdecydowanie powinniśmy dążyć do jak największej integracji naszej podświadomości z naszą duszą, ponieważ w drugą stronę jest to proces oczywisty. Nasza dusza chce dla nas tak naprawdę cały czas wszystkiego tego, co dobre, tylko nie ma takiej mocy sprawczej, aby to uczynić. Owszem, jak zaczniemy kierować się miłością, to ona rozbłyśnie i tę energię miłości będzie w jeszcze większej ilości nam dostarczać i produkować. A ta pozytywna energia ma moc naprawiania bardzo wielu rzeczy złych, które się dzieją w naszym ciele. Więc ten proces będzie sobie trwał i będzie skuteczniejszy. The Global pisze: „To był bardzo realistyczny sen o porwaniu przez istoty nie z tego świata.
Nie lubię o tym rozmawiać, gdyż wiem, jak to brzmi, aczkolwiek szukam odpowiedzi, czy sen może wzbudzić tyle emocji i być na tyle realistyczny. Nie wiem. Szukam odpowiedzi. Nie mówię, że nie mogła to być moja wyobraźnia”. To Jack pisze. Wybaczcie za błędy. Słownik. Jack pisze: „Dlatego warto próbować nowych doświadczeń”. Mój drogi, powiem ci tak: czy sny mogą być na tyle realne? Mogą być.
Sny mogą być bardzo realne. Natomiast tu nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Ciężko mi o jednoznaczną odpowiedź. Natomiast ciężar emocjonalny tego doświadczenia powinien ci coś podpowiedzieć. Bo jeżeli emocjonalnie wierzysz w to, że jest to prawda, to warto ten temat zgłębić. Natomiast nie jestem w stanie ci jednoznacznie odpowiedzieć. Za mało informacji. Astra pisze: „Wchodziłam w stan głębokiego relaksu, a także próbowałam autohipnozy regresyjnej. Jeśli chodzi o relaksację było okej, ale autohipnoza mi nie wyszła. To znaczy miałam wrażenie, że kieruję się rozumem”.
Powiem tak: dużo zależy od osoby prowadzącej regresję. Na ile potrafi pomóc wejść w ten stan głębokiego relaksu i tego tak zwanego transu. Natomiast to też świadczy o tym, że cały czas również w hipnozie jesteśmy świadomi. Natomiast ty piszesz, że autohipnoza. Często w autohipnozie ludzie pomijają jedno sformułowanie. Często powtarzają formułki, które gdzieś tam wyczytali. Aczkolwiek też się dowiedziałem, że bardzo często mnóstwo rzeczy jest źle tłumaczonych bądź specjalnie są niedomawiane pewne rzeczy. Natomiast w autohipnozie ważne jest, aby zapewnić sobie poczucie bezpieczeństwa. Więc jeżeli powtarzamy pewne formułki, to warto jest dodać określenie „bezpieczne”, że w bezpieczny sposób osiągam stan. W bezpieczny sposób dowiaduję się.
W bezpieczny sposób podążam. To naszemuŚwiadomemu umysłowi daje informację, że wszystko jest okej, że nie musi interweniować. Ludzie często boją się wchodzić w odmienne stany, ponieważ nie wiedzą, co się stanie i czy nie zostaną tam. Dlatego to określenie bezpieczne jest ważne. Moja droga spróbuj może w ten sposób. Poza tym to, że każdy może, to nie znaczy, że każdy to zrobi od razu i za pierwszym razem. Natomiast próbuj. Ja zawsze twierdzę, że jeżeli jest chęć, jeżeli jest wola, znajdzie się sposób. Kudłaty pisze do pana Kazimierza: „Bardzo ciekawe to, co mówiłeś w audycji, dlatego automatycznie zaświtało mi to pytanie. Masz bardzo ciekawe przemyślenia i słucham zawsze.
Dzięki.” Kazimierz pisze: „Dziękuję. Bardzo logiczne pytanie zadałeś. Paradoksalnie atram jest zgodnie z regułą fraktali. Atom jest małą wersją gwiazdy, gwiazda jest małą wersją czarnej dziury, a nasza podświadomość jest małą wersją podświadomości kolektywnej.” Fajnie, prosto i konkretnie napisał Kudłaty. Astra pisze: „À propos głos pana Marka byłby idealny do prowadzenia hipnozy relaksacyjnej.” Tak, zgadzam się z tobą całkowicie. Też tak uważam. Pan Kazimierz pisze też do Arvil Global: „Sen może wzbudzać ogromne emocje. Mnie jeden trzymał emocjonalnie pół roku. Miał też wpływ na kierunek mojego rozwoju.” Beata pisze: „Skoro podświadomość komunikuje się za pomocą obrazu, to jak się ma ze snami?” Nie bardzo rozumiem. Natomiast tak, żeby wyjaśnić, nasza podświadomość powstaje na skutek obrazu.
Jeżeli wyobrazimy sobie małe dziecko, które nie zna znaczenia słów, które wypowiadają jego rodzice. Trudno, żeby półroczne dziecko rozumiało, o czym dyskutują jego rodzice nad jego łóżeczkiem. Buduje sobie jakieś przekonania na podstawie obrazów oraz emocji, które bardzo wyraźnie wyczuwa i łączy obraz z emocjami. Nie ze słowami, które padają, tylko obraz łączy z emocjami. Aby ten proces odwrócić, trzeba do naszej podświadomości dostarczyć obraz wraz z emocjami. Aby zastąpić jeden obraz drugim obrazem potrzebne są emocje, które pozwolą naszej podświadomości. Bo co ważne, to, co dziecko widzi i co czuje, jest prawdą dla niego. To nie podlega żadnej wątpliwości. Ono tak czuje, ono tak to widzi i koniec. Żeby zmienić ten obraz, trzeba dostarczyć mu obraz, który też stanie się dla niego prawdą, dla naszej podświadomości prawdą.
Natomiast sny są bardzo często odzwierciedleniem tego, co się dzieje w naszej podświadomości. Dlatego pojawiają się obrazy. Nie wiem, czy o to, czy to było pytanie, ale tak zrozumiałem pytanie i tak odpowiedziałem. W razie czego proszę cię kochana o informację, czy jeszcze coś tutaj dopowiedzieć. Kazimierz pisze Kudłaty: „Myślę, że zainteresowałoby cię to, co kryje się pod słowami Pamria i Saria.” Dobrze. Ghost pisze: „Moje szczęście. Kto wie, może czekam już na jeszcze większe szczęście.” Czego ci oczywiście mój drogi z całego serca życzę. „Jakby co to wszystko u nas okej.” Bardzo się cieszę. Ghost pisze: „Panie Sławku, ja nie wspomniałem powyżej nic o podświadomości, ale to może kwestia nazewnictwa. Jeśli chodzi o mnie, ja od małego nawet nie pamiętam, od kiedy jestem świadomy swojej duszy, bo nie wyobrażam sobie inaczej.
Dlatego cały czas jestem jej świadomy.” Super, w takim razie zaliczasz się do grona osób, w moim przekonaniu niedużego. Bo dla dziecka dusza jest naturalna, natomiast później jest zastępowana przeróżnymi innymi tworami. Dopiero później, jak już jesteśmy świadomi, dorośli, zaczynamy sobie pewne rzeczy układać. Ale bardzo się cieszę, że o tym napisałeś. To dowód na to, że można. Grek83 pisze: „Dzień dobry. Mimo że słucham audycji od trzeciego odcinka, to pierwszy raz na żywo. Dziękuję bardzo za wszystkie audycje. Może nie ze wszystkim, co pan mówi się zgadzam, to jednak szanuję pana zdanie, a to, z czym się nie zgadzam, daje mi do myślenia. Przepraszam, że nie w temacie audycji, ale korzystam z sytuacji, że słucham na żywo.
Wszystkiego dobrego i do usłyszenia. Grzegorz.” Bardzo ci dziękuję Grzegorzu. W sumie cieszę się przede wszystkim, że z nami jesteś. To, że się nie ze wszystkim zgadzasz jest jak najbardziej normalne. Mamy prawo do własnych opinii, odczuć i tak dalej. Cieszę się też, że dają ci do myślenia, bo to przede wszystkim o to chodzi. I wielokroć przy tej okazji powtórzę moją prośbę: nie wierzcie mi.Nie wierzcie mi. Sprawdzajcie, weryfikujcie, przepuszczajcie to przez samych siebie przede wszystkim. Pozwólcie samym sobie zarezonować w taki czy w inny sposób z tym, co ja mówię. Lepszej metody weryfikacji nie znam.
Bardzo ci dziękuję Grzegorzu za ten wpis, za tę informację i oczywiście serdecznie cię pozdrawiam. Cieszę się, że w końcu dałeś radę być z nami na żywo. Dana się pojawiła. Witajcie kochani! Witaj Dano. Miło cię znowu tutaj u nas gościć. Kudłaty pisze do Kazimierza: „No faktycznie jestem ciekawy”. Beatka napisała: „Tak, rozumiem. Dziękuję”. Proszę uprzejmie.
Cieszę się, że coś mogłem znowu podpowiedzieć, opowiedzieć, dopowiedzieć, cokolwiek by to nie znaczyło. Mam nadzieję, że jest to w kategoriach pozytywnych. Ghost pisze do Grega: „Tak, audycje Sławka Mroczkowskiego dają do myślenia. Mimo że nie ze wszystkim się tu wszyscy zgadzają, to warto ich słuchać. Polecam ci przesłuchać wszystkie audycje, ale to sporo godzin słuchania jeszcze cię czeka, skoro dopiero przy trzecim odcinku jesteś. Bardzo miłych, przyjemnych, ciekawych, bardzo interesujących i pouczających godzin słuchania cię czeka. Aści zazdroszczę”. No tak, drogi goście, zazdroszczę mu również naszych dyskusji podaudycyjnych. Dorzuć do tego jeszcze następnych parę godzinek czytania naszych komentarzy i dyskusji. Przemiłych, przesympatycznych i też bez wątpienia wartościowych.
Kudłaty pisze do Kazimierza: „Jakbym te nazwy gdzieś widział lub słyszał. I raczej nie chodzi o nazwy wirusów” — pisze. Pan Kazimierz tutaj mnie opierdzielił. Kudłaty, pan Sławek trochę skaleczył, źle zaakcentował. „Pan Ria i Saria. Powiem ci, że to symboliczne kwiaty dobra i zła. Kiedyś może odważę się opowiedzieć więcej”. Panie Kazimierzu, gdyby pan od razu tak napisał, to ja bym to od razu tak przeczytał. Także tutaj podzielmy się tą sytuacją chociaż po połowie. Ghost pisze: „Ale mimo tego, że jestem jej świadomy, to jestem też świadomy własnych braków i błędów i wiem, że jeszcze wiele mi brakuje.
I dlatego słucham tej audycji”. Drogi goście, ja już mówiłem to wiele razy i też powtórzę to przy tej okazji: więcej wiary w siebie. Kochani, bardzo się cieszę goście, że cię czytam. Natomiast muszę popsuć troszeczkę tę przemiłą atmosferę naszego spotkania i bardzo cię poprosić o jedną rzecz. Nie pisz, a już tym bardziej nie wypowiadaj takich słów jak: „I wiem, że jeszcze wiele mi brakuje”. Wolałbym, gdybyś napisał: „I wiem, że jeszcze wiele chcę się dowiedzieć i dlatego słucham tej audycji”. To taka moja malutka prośba do Ghosta oraz do wszystkich słuchaczy. Piszcie raczej kochani o celu niż o tym, co jest odbierane w negatywnym kontekście, ponieważ nasza podświadomość jest ślepa. Tutaj pan Kazimierz z Kudłatym sobie dyskutują. Ghost pisze: „Okej, koniec Jezusostwa na dziś chyba”.
Jakiego Jezusostwa, drogi goście? To była po prostu zwykła, prosta radość ze spotkania, przynajmniej z mojej strony. Greg pisze: „Ale ja słucham od trzeciego odcinka, aż do teraz. Audycję znam, bo słucham co piątek”. Przyznam się szczerze, tak ja to odebrałem, natomiast nie chciałem się dalej w to wtrącać, bo to jednak w dalszym ciągu jest decyzja każdego ze słuchaczy, czy chce, czy nie chce, czy zacznie od trzeciej, czy wróci i czy będzie miał z tego jeszcze dodatkowo jakąś przyjemność i wartość. No dobrze kochani, bo jak pewnie usłyszeliście, troszeczkę ziewnąłem i nie z tego powodu, że czuję się znudzony. Wprost przeciwnie, czuję się bardzo podekscytowany i też nakręcony od kilku dni tym, co poznałem, dowiedziałem się i z czym miałem przyjemność obcować. Natomiast tak jak wam mówiłem, troszeczkę chcę dać swojemu organizmowi czasu na regenerację, więc będziemy dzisiaj kończyć. Mam nadzieję, że to, co przekazałem dzisiaj, co powiedziałem na gorąco i czym się z wami podzieliłem, w czymś wam to gdzieś ułatwi, pomoże, zaskoczy, dołoży puzelek, sprawi jakieś fajne, przyjemne zmiany albo pozwoli zrobić kolejny krok do fajniejszego, świadomego i weselszego, radośniejszego życia. Czego oczywiście wam i sobie z całego serca życzę.
Za dzisiaj wam bardzo serdecznie dziękuję zaZa to, że byliście. Za rozmowy, za dyskusje, za zainteresowanie. Za tą pierwszą godzinę cierpliwego słuchania tego, co mam do powiedzenia, co wam mówiłem. Jestem pod wielkim wrażeniem i to mnie oczywiście bardzo raduje. Mam, kochani, pewien pomysł i być może już w następnej audycji postaram się z wami nim podzielić, więc już dzisiaj zapraszam. Mam nadzieję, że nie będzie żadnych przeciwwskazań. Zapowiadają 13 stopni ciepła, więc jak nie będzie powodzi, to wszystko powinno się za tydzień nam udać spotkać i znowu ciekawie i przyjemnie, mam nadzieję również dla was, spędzić czas. Kochani, trzymajcie się cieplutko, uważajcie na siebie. Jak zwykle zdróweczka i mnóstwo radości wam z całego serca życzę, dziękując za dzisiaj. Trzymajcie się.
Dziękuję panu Markowi, dziękuję panu Kazimierzowi i wszystkim tym, którzy zechcieli czynnie w dzisiejszej audycji uczestniczyć. Do usłyszonka. Dobrej nocy. Pa, pa!
[02:14:54] - A mówił do słuchaczy jak zawsze gospodarz audycji „Świat oczami duszy”, pan Sławek Bączkowski. Tradycyjnie nieustająco zachęcamy do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o takim samym tytule jak nasza audycja, czyli „Świat oczami duszy”. I do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?” Jest w wersji drukowanej, jest w wersji cyfrowej, niedługo będzie w wersji dźwiękowej. Także zachęcamy. Nikt się nie wymigał od tej niezwykle ciekawej lektury. Taką mam przynajmniej nadzieję cichutką. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium Paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia ponownie oczywiście już za tydzień, w poniedziałek o 20:00 na antenie Radia Paranormalium na żywo w kolejnym odcinku audycji „Świat oczami duszy”. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium.
www.paranormalium.pl