[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Proszę państwa, zaglądam dzisiaj do kalendarza i po prostu oczom nie wierzę. 35 grudnia 2020 roku. Matko święta! Oczywiście to jest taki żart. Taki czarny humor mi się włączył. Dzisiaj oczywiście mamy 4 stycznia 2021 roku. Pierwsza audycja „Świat oczami duszy” na żywo w nowym roku.
Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji, pan Sławek Bączkowski i jakiś czworonożny towarzysz, który właśnie przed audycją postanowił się odezwać, uaktywnić się wokalnie i nie tylko. Panie Sławku, czy się słyszymy?
[01:02] - Tak. Słyszymy się. Dziękuję panie Marku. Zresztą słychać, że dźwięk jest, ponieważ słychać doskonale mojego kochanego pieska. Także ja jestem.
[01:16] - Miejmy nadzieję, że nie dołączy do nas żadna kanonada fajerwerków. Tutaj dwa tygodnie przed Sylwestrem, jak dwa tygodnie po, w mojej okolicy zawsze nieustająca kanonada. Mam nadzieję, że sąsiedzi zdążyli już do dzisiejszego dnia wszystko powystrzelać, co było do powystrzelania i audycja odbędzie się w jak najbardziej spokojnych warunkach atmosferycznych. A zanim przekażę głos panu Sławkowi, tradycyjnie przypomnę kontakty do Radia Paranormalium. Nasze numery telefonów. Oczywiście będzie można dzwonić w drugiej części audycji, ale numery telefonów warto zapisać sobie już teraz. Numer stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy 53 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02.
Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. Tutaj jedna słuchaczka pyta na czacie, ile potrwa dzisiaj audycja. Tego nie wiem ani ja, ani pan Sławek. Ile potrwa, tyle potrwa. A panu Sławkowi oddaję właśnie teraz głos.
[03:04] - Dziękuję panie Marku. Kochani, witam was bardzo serdecznie w nowym, podobno lepszym 2021 roku. Z pewnością dostaliście całe mnóstwo życzeń, więc ja oczywiście do tych życzeń, zwłaszcza tych, które wam najbardziej pasują i uważacie je za najbardziej trafne, się dołączam. Ze swojej strony też dziękuję za życzenia, które dostałem od was. Mamy pierwszą audycję w nowym roku. Natomiast temat będziemy kontynuować ten, który zaczęliśmy w starym roku, ponieważ nie ukrywam, że aż się tak pięknie te tematy układają i ze sobą zazębiają i cała ta sytuacja, którą obserwuję, tak pięknie do tych tematów pasuje, a może tematy do aktualnej sytuacji. O czym będzie audycja za chwileczkę powiem. Mam nadzieję, że Niuniek nie będzie tak szczekał przez całą audycję. Natomiast odniosę się troszeczkę do pięknych komentarzy pod poprzednią audycją. Zresztą w ogóle ta końcówka roku była taka przesympatyczna pod kątem naszych wzajemnych relacji.
Dużo fajnych prywatnych maili, dużo fajnych sytuacji, informacji, też pięknych komentarzy pod poprzednią audycją, że aż żałowałem, że ten rok się kończy. Oczywiście do zapoznania się z tymi komentarzami jak najbardziej zapraszam. Ja się odniosę tylko w zasadzie do dwóch. Do jednego, który po prostu spowodował, że zastanawiałem się dość poważnie, co mam napisać. Za jeden po prostu bardzo gorąco podziękowałem. Drugi był taki, w którym nasza słuchaczka zadała mi pytanie wprost, z taką dość dużą dozą niedowierzania: „Jak to? To pan nie czyta żadnych książek o duchowości? Pan się nie informuje, nie zdobywa tej wiedzy?” I z takim pytaniem: „To skąd pan to wszystko wie?” Komentarz jest dłuższy i to pytanie jest bardziej rozbudowane oraz jej wątpliwości. Ja tam oczywiście odpisałem. Nie będę wam mówił co, będzie okazja, żeby się z tymi komentarzami zapoznać.
No i też złożyłem taką pewnego rodzaju deklarację, że być może w najbliższym czasieOdważę się powiedzieć wam, jak to ze mną i z moją wiedzą jest. Jak ten proces wygląda, jak to się u mnie odbywa, jak to się zaczęło, jak się rozwijało i jak trwało. I drugi komentarz, do którego chcę się odnieść, bo mamy nowy rok, więc warto może o tym powiedzieć na samym początku roku, że audycja nosi tytuł „Świat oczami duszy” i jak pewnie zauważyliście, staram się te aspekty nasze, zwykłe, codzienne, życiowe opisywać i przedstawiać z punktu widzenia naszej duchowości, naszej duszy, świata duchowego. Robię to, ponieważ jak z pewnością zauważyliście, nasz ziemski pogląd na wiele spraw od tego naszego duchowego dość dramatycznie odbiega, dość mocno się różni. Więc nie oczekujcie kochani, żebym ja się przyłączał do dyskusji na jakieś tematy z punktu widzenia właśnie typowo naszego umysłu, naszych emocji, naszej podświadomości, bo nie taki jest cel moich audycji, żeby wtórować, tylko raczej, żeby starać się pokazać to z innej strony, to, co się dzieje. To, o czym mówicie do mnie, o co mnie pytacie, co czasami twierdzicie bądź sugerujecie. Taki jest przede wszystkim cel tych audycji, które prowadzę i tych naszych wspólnych rozmów, przemiłych zresztą i sympatycznych. I też nie dziwcie się, że wszystkich tematów nie będę poruszał, ponieważ po pierwsze nie na wszystkim się znam. Nie na wszystkie tematy mam jakieś zdanie i nie wszystkie tematy na świecie i sytuacje, które się dzieją, mam w jakiś sposób przemyślane z różnych powodów. Nieraz jest to po prostu brak mojego zainteresowania tym tematem bądź brak chęci wchodzenia w jakąś tam emocję czy sytuację.
Co prawda w ostatnim jednym z maili z naszą przemiłą słuchaczką, która nawet raz do nas zadzwoniła, jak zwykle w przemiłym mailu powiedziała, że nawet gdybym poprowadził audycję o kiszeniu ogórków, to ona z chęcią wysłucha. Więc pożartowaliśmy sobie. Bardzo dziękuję za takie zaufanie. Natomiast póki co dobrych audycji, dobrych programów o kiszeniu ogórków jest dużo, a z jakością i zawartością tego, co się dzieje w sferach, w tych tematach duchowych myślę, że jest jeszcze sporo miejsca dla ludzi takich, którzy chcą coś wartościowego przekazać. Zresztą przeczytałem dzisiaj tuż przed audycją, wiedziałem, że i tak powiem, post jednej z pań na jednej z grup, gdzie napisała: „Przestałam oglądać telewizję, bo miałam dosyć programowania i epatowania strachem. Zaczęłam oglądać niezależne telewizje na YouTubie. Przestałam, bo zamiast rozwojowych treści poczułam epatowanie lękiem i strachem tylko w inną stronę. Chociaż tam zawsze na zakończenie słyszę, że dobro zwycięża”. Więc to też właśnie pokazuje w pewnym sensie odczucia wielu ludzi na temat tych zawartości, które się wokół nas pojawiają. Nie wiem, do jakiej grupy mnie zaliczycie.
Wiem, co ze swojej strony staram się robić i dzisiaj postaram się zrobić to, co robiłem zawsze, czyli kontynuować wątki związane z patrzeniem na nasze życie z punktu widzenia naszej duszy i co jest istotne, bo o tym też trzeba pamiętać z punktu widzenia miłości, z punktu widzenia bardziej uniwersalnego dobra, z punktu widzenia radości. Trochę szczęścia, trochę wesołości, trochę spokoju, trochę wolności. To są te płaszczyzny, z których ja staram się patrzeć w swoim życiu i też tę perspektywę przekazywać wam. To tyle słów wstępu. Jak zwykle się rozgadałem. O czym będzie dzisiejsza audycja? Poprzednia była o karmie i nie była przypadkowa. Dziękuję za słowa, które usłyszałem, że trudny temat, ale fajnie, że został poruszony. Był temat karmy poruszony. Karmy w perspektywie, czym ona jest, ale też z tego, co pamiętam, audycję kończyliśmy w ten sposób, że jesteśmy w takiej sytuacji energetycznej, że właśnie te procesy karmiczne teraz, nawet te bardzo długoletnieSą świetne warunki do tego, żeby je zakańczać, żeby je finalizować, żeby je zamykać.
I takie też były moje życzenia dla was. I będziemy kontynuowali ten temat. Od miesiąca czy półtora miesiąca mówię o tym, że sytuacja energetyczna, astrologiczna się zmieniła, zmienia się. Wchodzimy w nowe energie, które umożliwiają dokonywanie zmian. I na chwilę wątek ziemski. Dostaliście z pewnością mnóstwo noworocznych życzeń w stylu: „Żeby ten rok był lepszy niż poprzedni”. Jednak bardzo wiele osób ze względu na tą pandemię, ze względu na ograniczenia, obostrzenia, izolację i te wszystkie zmiany, do których nikt nas nie przygotował, uważa poprzedni rok za bardzo trudny, za bardzo wyjątkowy. I z pewnością wyjątkowy był pod wieloma względami. Więc wiadomo, że jeżeli przechodzimy z trudnego roku, czy to prywatnie, czy ogólnoświatowo, potrzebą jest posiadanie nadziei, że następny rok będzie lepszy. Ja w tych życzeniach, w tym optymizmie wtórowałem i tak dalej, nie chcąc wam popsuć świąt, atmosfery noworocznej, atmosfery nadziei.
Natomiast dzisiaj, na początku nowego roku, powiem wam tak: ten rok nie będzie lepszy. Przynajmniej nie dla wszystkich. Żeby nie budzić w was obawy, że zostawię was z tą informacją, czyli będę kolejnym, który bombarduje strachem i lękiem, pozostawiając na koniec życzenie, że i tak dobro zwycięża. Nie. Albo że audycje są obniżające wibracje. Nie, kochani, nie zostawię was z tą informacją. Natomiast powiem, co można zrobić, żeby ten rok nie był gorszy, żeby był lepszy. Natomiast w każdym wypadku, żeby cokolwiek lepszego się w naszym życiu pojawiło, wymaga to naszego działania, że samo to się może tylko, jak to mówią, spieprzyć. Ale o tym powiem za chwilkę. Dlaczego twierdzę, że ten rok nie będzie lepszy?
Ponieważ wszystko, co nowe, musi wejść na miejsce starego. To jest jak ze słoikiem. Nie da się w jednym słoiku czy w jednej szklance mieć ją wypełnioną brudną wodą i jednocześnie dolać trochę czystej wody, bo po pierwsze się nie zmieści, jeżeli ta szklanka jest pełna, a po drugie te trochę czystej wody nie zmieni tej brudnej wody w czystą. Tak samo jest z naszym wnętrzem. Wow, jest fajnie, chcemy nowego, ale gdzieś to nowe, to lepsze, to fajniejsze, to przyjemniejsze musimy poutykać. Nie da się trzymać starego złego i dopuścić do tego troszeczkę dobrego, bo to tak na dobrą sprawę nic nie zmieni, a przynajmniej niewiele, a przynajmniej nie na tyle, żeby większość z nas była z tego usatysfakcjonowana. Żeby zrobić miejsce, żeby wyrzucić coś starego, coś złego. A ten proces właśnie dokładnie się w tej chwili bardzo intensywnie odbywa. I słyszę to i od was, i słyszę to od swoich znajomych. Słyszę to też na innych grupach.
Widzę to właśnie w takich komentarzach jak ten, który wam przeczytałem tutaj jednej miłej pani, że ludzie chcą zerwać z tym, co było w ich życiu do tej pory złe. Wykonują bardzo ważny proces odcinania i wyrzucania ze swojego życia wszystkiego, co im nie służy, co ich wkurza, co im przeszkadza, co obniża ich, psuje samopoczucie. Bo o energiach, o emocjach, o wibracjach możemy mówić w gronie ludzi, którzy zajmują się tą tematyką, wiedzą coś na temat tej tematyki. Natomiast ta sytuacja nie dotyczy tylko ludzi świadomych. Nie użyję tego słowa, bo go bardzo nie lubię. Dotyczy wszystkich ludzi. Wszyscy wewnętrznie czują potrzebę, w mniejszym bądź większym stopniu, kończenia tego, co ich wkurzało. To dotyczy związków, czyli w związkach już pod koniec zeszłego roku zaczęły się bardzo mocne tarcia, bardzo mocne naciski na zmiany. To dotyczy relacji zawodowych, to dotyczy relacji towarzyskich, to dotyczy relacji rodzinnych. W ludziach pojawiła się potrzeba wyjaśnienia pewnych spraw albo zamknięcia pewnych spraw, podjęcia decyzji o zakończeniu pewnego etapu.
I fajnie, i super. Z tym że istnieje pewne ryzyko. To ryzyko polega na tym, że nasza ziemska naturaMówi tak: jeżeli coś zmieniam na lepsze, czyli coś wkurzało mnie do tej pory, to jeżeli coś zmieniam, to będę robił dokładnie na odwrót. Wyzwolenie się z czegoś, co nam przeszkadzało, w pierwszym odruchu powoduje to, że my chcemy zrobić dokładnie na odwrót. To jest trochę tak, jak z nastolatkiem, któremu zabraniano pić alkohol. Jak już skończy to 18 lat albo 17, jak się dorwie, to on się ożłopie tak, że będzie rzygał, bo jemu już teraz jest wolno. Jeżeli byliśmy na przykład w jakiejś relacji, w której byliśmy ograniczani, ktoś w związku, czy w pracy, czy w jakiejś innej relacji ograniczał naszą wolność, naszą niezależność, to w tej chwili, po uwolnieniu się z tej relacji albo będąc nawet w tej relacji, ale próbując ją zmienić, będziemy wszystko robili, co chcemy i jak chcemy, zapominając zupełnie o tym, że alkohol jest dobry, ale nie dla każdego i nie w każdych ilościach. I zapominając o tym, że nie wszystko to, co ktoś nam mówił, bądź do czego nas przekonywał, namawiał, bądź czasami wręcz zmuszał, było złe. Bo na przykład żona kazała nam wcześnie wstawać, żeby dzień był dłuższy, żeby zająć się dziećmi, żeby zrobić im śniadanie, żeby odwieźć ich do szkoły. Więc teraz, kiedy my odzyskujemy niezależność, to będziemy spali do 11.00 albo dotąd, aż nam oczy nie wygniją, albo nie dostaniemy odleżyn.
Więc trzeba pamiętać, zresztą chyba mówiłem to w poprzedniej audycji, że nie wszystko to, co nawet jest w naszej podświadomości, co zostało nam kiedyś narzucone i nie powiem, że wbrew naszej woli. Bo często słyszę w tych wypowiedziach, że zostaliśmy zaprogramowani, że coś nam zostało zaprogramowane, że coś nam zostało narzucone, że coś odbyło się wbrew naszej woli. I często ten bunt właśnie przed uświadomieniem sobie, że podświadomość ktoś nam zaprogramował, powoduje, że próbujemy odrzucić wszystko, co tam jest. A po pierwsze, nie wszystko, co mamy w podświadomości, jest dla nas złe, a po drugie, o czym bardzo dużo osób zapomina, to to, że tą podświadomość z punktu widzenia duchowego wybrała nasza dusza. Ona może nie jest zgodna z naszym ziemskim planem, bo to budzi nasz bunt, bo ktoś nas do czegoś zmusił, bo ktoś nam coś narzucił, bo ktoś coś zrobił wbrew naszej woli, więc my jesteśmy źli. To jest często tak bębnione, że te wszystkie programy, te wszystkie fałszywe programy, że to wszystko jest po prostu do dupy, że trzeba z tym walczyć, że trzeba to odrzucić, że trzeba ble, ble, ble. Mało tego, jest to często zestawiane z naszą duchowością i mówione, że powinniśmy to zrzucić, odrzucić, wyzwolić się z tego, przebudzić, obudzić, bo jesteśmy osobami duchowymi, jesteśmy istotami duchowymi. Więc właśnie, skoro powołujemy się na to, że jesteśmy istotami duchowymi, to dlaczego zapominamy o tym, że to nasza duchowa strona wybrała tą podświadomość? Taki wycinek duchowości używany nie wiem do czego i nie wiem, w jakim celu. Mam nadzieję, że jest to robione z braku świadomości albo z braku wiedzy, albo z braku połączenia pewnych rzeczy ze sobą w całość.
A nie jest to robione specjalnie, czyli przez kogoś, kto doskonale o tym wie, a próbuje to wykorzystać nie wiem w jakim celu. Ponieważ ja nie mam takich zamiarów, więc też trudno mi się domyślać, jakie intencje można mieć mówiąc o duchowości tylko do połowy. Bo skoro jesteśmy istotami duchowymi i mamy prawo do wolności, to też należy pamiętać o tym, że ta sama duchowość spowodowała, że wybraliśmy sobie do narodzenia odpowiedni czas, miejsce, więc również i rodzinę i podświadomość. Z chęcią bym pociągnął ten wątek, ale troszeczkę bym odbiegł od tematu naszej audycji, więc jeżeli będziecie zainteresowani rozwinięciem tego tematu, to dajcie mi znać, bo jest bardzo ważny. Zresztą jak każdy chyba, który poruszamy. Wracając. To odrzucanie powoduje to, że często nasze zachowanie zmieniamy o 180 stopni, co jest oczywiście wynikiem naszej ziemskiej natury i też tego, że najczęściej takich zmian dokonujemy wtedy, kiedy jesteśmy już umęczeni, zmęczeni, nie mamy siły trwać dalej w tym, co jest dla nas niefajne, niemiłe, nieprzyjemne. Więc jedziemy już końcówką mocy, więc postanawiamy dokonywać jakichś zmian. Więc są oczywiście nerwy, jest frustracja, jest złość, jest zniechęcenie, brak energii i próbujemy to wszystko w sposóbGwałtowny zmienić, odmienić. Doskonale obserwuję ten proces, który się dzieje.
Dokładnie tak to wygląda. Próbujemy kończyć te rzeczy, w których byliśmy nieszczęśliwi. Kończymy to, w których byliśmy nieszczęśliwi, z którymi nam było źle. Nie te rzeczy, w których brakowało nam szczęścia. Kończymy te rzeczy, w których byliśmy nieszczęśliwi. I to jest bardzo istotna różnica, o której też mam nadzieję dzisiaj wam powiedzieć. Tak to wygląda teraz. I dlatego twierdzę i mam przekonanie, że jeżeli ludzie pójdą tą drogą, czyli odrzucenia jednego i zastąpienia go czymś, co będzie drugim biegunem tego samego, to ten rok dla nich nie będzie lepszy, ponieważ popchnie w kolejne doświadczenia, które niekoniecznie muszą być dla nas przyjemniejsze. Niekoniecznie muszą być przyjemniejsze dla tych, którzy w te doświadczenia postanowią pójść. Mam nadzieję, że precyzyjnie wyjaśniłem, z czego wynikają moje obawy o to, że ten rok nie dla wszystkich musi być lepszy.
Co z tym fantem zrobić? Trzeba sobie odpowiedzieć na jedno proste pytanie: czego pragnę? Czego chcę? Czy nie chcę się bać, czy chcę się nie bać? To jest taki drobny niuans słowny, którego też już użyłem w sytuacji opisywania, co kończymy. Kończymy coś, w czym jesteśmy nieszczęśliwi. Nie kończymy czegoś, w czym nie jesteśmy szczęśliwi. Bardziej rozwlekając to i rozbierając tym razem przeze mnie na czynniki pierwsze, pytanie precyzyjne powinno brzmieć: czy chcę przestać się stresować, czy chcę być szczęśliwy? Zwróćcie uwagę, że my najczęściej boimy się stresu, że najwięcej nie dogodnych, nieprzyjemnych dla nas sytuacji powstaje z powodu stresu. Często myśląc o tym, że wyjdziemy z czegoś, bo coś nas stresuje, wcale nie myślimy o tym, żeby wejść w coś, co nam da radość.
My wychodzimy z czegoś, żeby się tym nie stresować. Rezygnujemy z czegoś, odcinamy coś, żeby się nie denerwować, żeby się nie wkurzać, bo mamy dosyć czyjegoś narzekania, gadania, lenistwa, alkoholizmu, narzucania własnej woli, nietolerancji, braku empatii i tak dalej. Chcemy zrezygnować ze wszystkiego, czy z tego, co nas stresuje i z tego rezygnujemy. Rezygnujemy ze związku, w którym jesteśmy niezadowoleni z partnera. Okej. Bo nas wkurzało jego zachowanie, postępowanie, osobowość i tak dalej. Rezygnujemy z tego, wychodzimy z tego. Coś nas ograniczało, więc teraz będziemy wolni. Teraz będziemy robili dokładnie wszystko na odwrót. Tylko ja zadaję takie pytanie: czy my w takiej sytuacji myślimy o swoim szczęściu?
Czy my wychodzimy z czegoś, żeby być szczęśliwymi? Czy wychodzimy z czegoś, żeby nie być zestresowanymi? To jest kolejny moment, w którym żałuję, że nie mamy tutaj audycji na zasadzie Zooma albo wideokonferencji, bo chciałbym, abyście z ręką na sercu odpowiedzieli mi, w ilu sytuacjach tak właśnie postępowaliście. W ilu sytuacjach, w których dokonywaliście zmian, myśleliście o swoim szczęściu? Jak można myśleć o swoim szczęściu i zastanawiać się nad swoim szczęściem, kiedy jesteśmy zmęczeni, sfrustrowani, często zapłakani, sponiewierani emocjonalnie, zniszczeni psychicznie, wykończeni fizycznie i tak dalej. Jak można myśleć o swoim szczęściu, kiedy człowiek myśli tylko i wyłącznie o tym, aby nie polec, aby się nie wykończyć już całkiem psychicznie, emocjonalnie, aby się nie poddać, aby nie wpaść w alkoholizm albo w jakieś inne rzeczy, albo przynajmniej w depresję. Kiedy nic mi się nie chce, mam na wszystko wywalone. Myślę tylko o tym, żeby nie myśleć. Jak można w takiej sytuacji myśleć o swoim szczęściu? Oczywiście, że jest bardzo trudno.
Zwłaszcza że najpierw te wszystkie negatywne emocje musimy przepracować. Czas przepracowywania jest różny w zależności od skali emocjonalności człowieka, od skali ładunku emocjonalnego w danej relacji, w danej sytuacji.Od osobistych umiejętności radzenia sobie, czy wybaczania, czy odpuszczania, czy interpretacji sytuacji, które nas w życiu spotykają. Jest to proces bardzo indywidualny, ale zawsze wymaga jakiegoś czasu. Uciekamy przed stresem, a tymczasem stres nie jest zły. To co jest ważne, bo wiadomo, że w sytuacji, kiedy jesteśmy wyczerpani psychicznie, emocjonalnie, energetycznie, nie jesteśmy w stanie skupić się na jakichkolwiek pozytywnych afirmacjach. Wiemy, to jest takie na siłę. Człowiek zmusza się do tego, żeby myśleć o czymś przyjemnym i w sytuacji, kiedy ten stres jest już tak przeolbrzymi, trudno nam myśleć o jakichkolwiek przyjemnych, fajnych rzeczach. I ja to rozumiem. I tu nie ma sensu się boksować. Nie ma sensu siebie samego obwiniać po tym, co usłyszeliście dzisiaj.
„O Jezu, o kurde, no faktycznie, przecież ja zawsze myślałem, myślałam o rzeczach negatywnych. Nie myślałam o swoim, czy tam nie myślałem o swoim szczęściu”. Nie po to o tym powiedziałem, żebyście się z tego powodu dołowali czy obwiniali. Nie, bo jest to naturalna reakcja człowieka, nawet uduchowionego. Jeżeli spotyka nas coś bolesnego w życiu, musimy to w jakiś sposób przeżyć. Emocjonalnie przeżyć. Nie ma ludzi obojętnych na krzywdę, którą ktoś im wyrządza. Można mieć mniejszy dystans, większy, ale z każdym następnym etapem ta wrażliwość rośnie, zwiększa się nasza mądrość i dystans, ale zwiększa się też nasza wrażliwość. Jest całkowicie naturalnym, że w takiej mocno stresującej sytuacji nie jesteśmy w stanie się skupić na swoim własnym szczęściu. Więc co można w takiej sytuacji zrobić?
Dwie ważne rzeczy. Pierwsze to nie przegapić tego momentu, kiedy zaczynamy te emocje już przepracowywać, żeby nie utkwić w tym na pozostałą długą część swojego życia. Żeby dać sobie czas na to, żeby to zeszło, żebyśmy to sobie gdzieś, każdy oczywiście w swój sposób, przerobił. Ale nie przegapić tego momentu, w którym zaczynamy na tą sytuację stawać się obojętni, żeby stan narzekania, pretensji, użalania się, obwiniania nie stał się dla nas stanem stałym. To jest ważne, bo w pewnym momencie ludzie już się przyzwyczajają. „A, bo się rozstałem z żoną”, „A, bo się rozstałam z facetem”, „A, bo straciłem pracę”, „A, bo tam się coś zepsuło”, „A, bo wiesz, bo nie mam pieniędzy teraz, bo straciłem pracę”, „A, bo tam przyjaciel”. I chodzą i często tygodniami, miesiącami opowiadają wszystkim swoim znajomym bliskim na Facebooku, na Instagramie i tak dalej, o tym, co ich spotkało. Czyli pielęgnują ten stan, w którym jest im niedobrze. Więc ważne jest, żebyśmy byli na tyle czujni, żebyśmy dali sobie tylko tyle czasu, ile naprawdę potrzebujemy, żeby móc skupić się już na czymś, co jest dobre dla nas. Żeby nie kończyć z czymś, co jest dla nas złe i nieszczęśliwe i na tym stanie poprzestać.
Bo wtedy, jeżeli nadal będziemy żyli tymi emocjami, to za chwilę wejdziemy w następny stan, w następną sytuację, w następną relację, w której dokładnie powtórzymy to samo doświadczenie. Więc trzeba w którymś momencie zrobić stop i zacząć zastanawiać się i myśleć o swoim szczęściu. Czyli coś skończyłem, coś, z czym było mi niedobrze, coś, co mi przeszkadzało, co mnie wkurzało, co mnie ograniczało, coś, co było dla mnie złe. Ale teraz chcę czegoś dla siebie dobrego. Nie zakończyłem tej relacji tylko dlatego, żeby przestać być nieszczęśliwym. Tylko zakończyłem tą relację po to, aby zmienić swoje życie na lepsze i szczęśliwsze. O tym, kochani, warto jest w tym nowym roku pamiętać, ponieważ sytuacji, które będziecie kończyć, będzie z pewnością bardzo dużo. Jeszcze jedna ważna rzecz. Przy kończeniu takich przeróżnych sytuacji, relacji, emocji w waszym życiu, bo to też mogą być emocje. Żebyśmy też mieli jasność, że zakańczanie pewnych rzeczy to nie jest tylko kończenie relacji z innymi ludźmi.
To jest też zakańczanie swoich własnych procesów wewnętrznych. To jest też możliwość odrzucenia tego, co nam w nas samych przeszkadza. Bo to, co się dzieje na zewnątrz, jest tylko ufizycznieniem tego, co się dzieje w nas. Więc o tym trzeba pamiętać. Ja skupiłem się w tej części audycji na przykładach relacji zewnętrznych, bo one są dla nas najbardziejNajbardziej wizualne, namacalne. Na tej płaszczyźnie najbardziej widać, że coś się w życiu zmienia. Natomiast te zmiany zewnętrzne są wynikiem naszych potrzeb wewnętrznych, więc te procesy zaczynają się najpierw w nas samych i o tym trzeba pamiętać, że tak naprawdę kończymy pewne procesy emocjonalne, które są w nas. Coś przestało nam służyć. Toksyczne relacje przestały nam już odpowiadać. Bycie ofiarą przestało nam odpowiadać.
Bycie poddanym przestało nam odpowiadać. To są procesy wewnętrzne, które pchają nas do tego, abyśmy pokończyli również pewne relacje zewnętrzne. Potrzeba wolności w nas samych będzie skutkowała tym, że na zewnątrz będziemy starali się pozbyć wszystkich bądź toczyć z nimi walkę, bo to też jest taki etap, ze wszystkimi, którzy tą naszą wolność ograniczali do tej pory. Więc pamiętajcie o tej zależności, że to, co jest na zewnątrz, zaczyna się zawsze w nas. Jeżeli będziecie myśleli o tym, że trzeba z czymś skończyć, ponieważ jesteście w tym nieszczęśliwi, a zapomnicie o tym, żeby skupić w którymś momencie swoją uwagę na tym, z czym będziecie szczęśliwi, na poszukiwaniu tego, z czym będziecie szczęśliwi, to ten rok będzie bardzo bolesny. Ponieważ znowu gdzieś tam się rozgaduję, to powiem wam jeszcze o jednej bardzo ważnej rzeczy. Aby ten proces przejściowy, ten stan przejściowy pomiędzy wkurzeniem, buntem, odrzuceniem i życiem emocjonalnym, przeżywaniem tego, co właśnie żeśmy zakończyli, trwał jak najkrócej, to warto spróbować oswoić w sobie stres. Najprostszą formą oswojenia sobie stresu jest uświadomienie sobie, że gdyby nie stres, długotrwały stres, który nas po prostu wykończył i pozbawił siły, gdybyśmy mieli nadal siłę, to dalej tkwilibyśmy w tym, w czym jesteśmy. Gdybyśmy mieli jeszcze siłę. Najczęściej kończymy coś, bo nie mamy już do tego siły.
Nie mamy już energii do tego, żeby z tym walczyć, żeby to znosić, żeby to przeżywać, żeby tkwić w jakimś tam cierpieniu, upokorzeniu i paru innych rzeczach. To ten stres, który pozbawia nas energii, zmusza nas do działania, ponieważ nie mamy już siły. Więc stres nie jest tak naprawdę niczym złym. Stres to jest stan napięcia emocjonalnego negatywnego dla nas i stres jest informacją dla nas, że zaczynamy robić coś wbrew sobie. Stres jest super i żeby ten proces przechodzenia ze stanu wychodzę, bo jestem nieszczęśliwy, wchodzę w coś, co da mi szczęście, warto jest ten stres oswoić i dobrze go zinterpretować. To, że stres jest naszym przyjacielem, to pewnie większość z ludzi stuknie się w głowę. Albo może nie stuknie się w głowę, tylko każe mi się stuknąć w głowę. Cóż dobrego jest w stresie? Otóż, żeby pojawiły się też wątki tutaj duchowe, bo tak się zarzekałem, że świat oczami duszy, więc z punktu widzenia duchowego, a tu raptem mówię o samych przyziemnych rzeczach. Stres jest pewnego rodzaju reakcją na nasz konflikt wewnętrzny.
Stres to jest tak naprawdę niepokój bądź pewna taka w miarę delikatna forma strachu, która się długo w nas utrzymuje. Bo strach, przestraszyliśmy się czegoś, emocje opadły, strach minął. Natomiast strach w takim mniejszym nasileniu, który utrzymuje się w nas przez długi czas, to jest właśnie ten stres. Nazywamy to stresem. A czymże ten stres, strach jest z punktu widzenia duchowego? Jest informacją, że zaczynamy robić coś wbrew sobie, niezgodnie z samym sobą. To jest stres i to jest strach, który powstaje w nas na skutek tego, że tak jakby nasza duchowa część mówi: „To nie jest w zgodzie z tobą”. Jeżeli szef nam każe zrobić coś na jutro, to nasz stres jest związany z tym, że nie wiadomo, czy sobie poradzimy. Nie wiadomo, czy się wyrobimy, nie wiadomo, czy on będzie zadowolony i tak dalej. Czyli czy sprostamy czyimś oczekiwaniom.
Pojawia się stres, bo nie wiemy, czy sprostamy czyimś oczekiwaniom. Nasza dusza mówi: „Zrób to najlepiej, jak potrafisz, zgodnie ze swoją wiedzą, z uczciwością, z sumiennością i miej w nosie, co powiedzą na ten temat inni”.Gdybyśmy mogli, to byśmy zrobili to na pojutrze i nie mielibyśmy stresu. Gdybyśmy nie podlegali ocenie, nie mielibyśmy stresu. Stres, który się pojawia, jest dla nas informacją, że coś zaczynamy robić wbrew samemu sobie. Wbrew temu, co my byśmy tak naprawdę chcieli. To my byśmy chcieli ustalić termin i mając przekonanie, że zrobiliśmy to najlepiej, jak potrafiliśmy, nie musimy podlegać czyjejś ocenie, naganie, krytyce i tak dalej. Nie musielibyśmy się martwić, że nie sprostamy czyimś oczekiwaniom. Bo my, gdybyśmy robili to z punktu widzenia duchowego, gdybyśmy kierowali się duszą, zrobilibyśmy to najlepiej, jak to tylko jest dla nas możliwe. Więc co tu oceniać, skoro lepiej tego zrobić się nie da? Gdybyśmy w swoich działaniach kierowali się tylko duszą, to zawsze robilibyśmy wszystko najlepiej, jak tylko potrafimy.
I byłoby po temacie. Ale to jest też dłuższy aspekt. Pewnie tych przykładów można by było tutaj snuć bardzo dużo o takich sytuacjach. Natomiast ważne jest to, żeby zrozumieć właściwie stres, żeby zrozumieć wewnętrzny niepokój, żeby zrozumieć wewnętrzny lęk, który jest dla nas pomocny, ponieważ pokazuje nam, że zaczynamy, że próbujemy robić coś nie do końca w zgodzie z samym sobą. I to jest następna, kochani, informacja na ten rok. To poczucie lęku, to poczucie niepokoju, to poczucie niezadowolenia będzie nam towarzyszyć. Mało tego, ono może być bardzo intensywne, ponieważ będzie nam przypominać o tym, żebyśmy dokonywali zmian, żebyśmy wychodzili z tego, co jest dla nas doświadczeniem, ale niekoniecznie takim, jakie już w tej chwili jest nam potrzebne. Bo jeżeli wchodzimy na ten poziom, że chcemy iść w kierunku szczęścia, w kierunku miłości, w kierunku radości, to te negatywne doświadczenia przestają nas budować, przestają nas kształtować, a pozbawiają nas siły, pozbawiają nas energii, pozbawiają nas chęci. Więc one już nie służą naszemu rozwojowi, chociaż jako doświadczenie z pewnością tak. Ale my już wiemy, w jakim kierunku chcemy zmierzać.
Więc te napięcia, te stany niepokoju wewnętrznego, gdzieś tam niezadowolenia, poczucia, że coś jest nie tak, takiego stresu, lęku będą nam w tym roku towarzyszyć po to, żeby po kolei punktować następne sytuacje, czy następne emocje, czy następne relacje, które wymagają korekty. Ja nie mówię, że zmiany. Bo czasami nie trzeba zrywać relacji, żeby ją naprawić. Czasami może w takich relacjach jest informacja: naucz się spokojnie mówić o sobie. Nie krzycz, nie wrzeszcz, nie blokuj się, nie wyzywaj, tylko powiedz spokojnie. Nie oczekuj, że ktoś się domyśli, że będzie czytał w twoich myślach, że właściwie zinterpretuje twoje pragnienia. Naucz się o nich mówić. I czasami tylko to jest potrzebne, żeby jakieś tam relacje uzdrowić. Nawet te wewnętrzne relacje z samym sobą. Właśnie żeby umieć zrozumieć, czy kończę coś, bo już nie chcę być nieszczęśliwy, czy kończę coś, żeby być szczęśliwym.
Pamiętajcie o tej różnicy, o tej niby nic nieznaczącej, niby takiej samej, niby bardzo podobnej, ale tak naprawdę olbrzymiej różnicy w tym, na jakie doświadczenie możemy się szykować. Ta różnica decyduje o tym, jakie doświadczenie, jaka sytuacja, jaka relacja jest przed nami. I to będzie decydować o tym, czy ten rok będzie burzliwy, ale pozytywny. Czy to, co się pokończy, to, co pokończycie, to, co pokończę ja, co pokończy każdy z nas, będzie tym, co da nam szczęście, radość, wolność, przyjemność, miłość? Czy będzie tym, że po prostu zakończymy coś, w czym byliśmy nieszczęśliwi, nie dając sobie ani szansy, a już tym bardziej gwarancji na to, że za chwilę nie będziemy nieszczęśliwi znowu. Ważne. I pamiętajcie, że druga ważna rzecz to aby stan zakończenia pewnych etapów, pewnych sytuacji, pewnych relacji nie stał się naszą naturą, naszym nawykiem, naszą codziennością. Rozpamiętywanie, analizowanie, tłumaczenie, opowiadanie wszystkim, trwanie w tych negatywnych emocjach zbyt długo ściąga na nas następne podobne sytuacje. Więc żeby nie przegapić tego momentu, w którymTe emocje stają się obojętne i żeby móc już zacząć myśleć o tym, skoro zrobiłem miejsce na półce, skoro wylałem tą wodę z tego słoika, to teraz chcę, aby ta woda, którą tutaj wleję, była jak najbardziej krystaliczna, jak najbardziej zdrowa i jak najlepsza dla mnie. Pamiętajcie o tym, że stres nie jest z duchowego punktu widzenia, zresztą nie tylko, jeżeli go właściwie zinterpretujemy, nie jest tak naprawdę naszym wrogiem.
Jest ostrzeżeniem, tak jak strach jest ostrzeżeniem czy reakcją na zbliżające się niebezpieczeństwo. Tak stres, lęk, wewnętrzny niepokój jest dla nas informacją, że coś robimy, czujemy, interpretujemy w sposób, który jest troszeczkę wbrew nam. I warto te momenty wyłapać, żeby dość szybko zareagować, żeby dość szybko to modyfikować i aby ten stan stresu nie trwał zbyt długo. Kochani, mam nadzieję, że mimo tej zapowiedzi, o której mówiłem, że ten rok niekoniecznie musi być lepszy, nie poddaliście się i dotrwaliście aż do tego momentu, żeby zrozumieć, że po raz kolejny dostajemy od życia, od losu, od kosmosu, od wszechświata, od Boga, Stwórcy, źródła możliwość dokonywania zmian. Dostajemy warunki do tego, aby dokonać zmian. To, jakie te zmiany będą i co nam przyniosą, zależy już tylko i wyłącznie od nas. Można dostać bardzo żyzne pole w spadku z bardzo fajną czarną ziemią i pięknymi warunkami atmosferycznymi do tego, żeby tam coś wyhodować fajnego, ale zasianie, pielęgnowanie i zbieranie musimy zrobić sami. Teraz, kochani, złożę wam takie prawdziwe swoje życzenia na ten cały nowy rok, aby te decyzje, które podejmiecie, te zmiany, do których dostaliśmy świetne warunki, przyniosły wam jak najwięcej radości i szczęścia. Żeby zaowocowały miłością w waszym życiu, radością, szczęściem, wesołością, chęcią do życia, pogodą ducha, uśmiechem do innych ludzi, miłością do samego siebie. Aby wasze decyzje miały dla was taki właśnie skutek.
Aby nowe było nie tylko nowe, ale żeby to nowe było lepsze, żeby było fajniejsze, żeby było przyjemniejsze, radośniejsze i żeby było w tym jak najwięcej miłości. Tego wam kochani na ten cały z pewnością burzliwy jeszcze nadchodzący rok życzę. Kończąc część oficjalną i ciesząc się, że się dzisiaj spotkaliśmy.
[52:37] - A my robimy krótką przerwę. Ciekawe, czy ktoś rozpozna, co to za utwór teraz poleci. To będzie taki bardzo ciekawy cover pewnego bardzo ciekawego przeboju.
[52:49] - Ja wiem.
[52:52] - Pan Sławek już wie.
[52:54] - Ale ja jestem poza konkursem.
[52:57] - Słuchacze zaraz się dowiedzą, co to za utwór. Na pewno wielu rozpozna melodię, a jeżeli nawet nie rozpoznają, to oczywiście po wyemitowaniu tego kawałka podam tytuł. Znikamy z anteny Radia Paranormalium na jakieś cztery minuty z kilkoma sekundami i już za chwilę powrócimy do państwa do drugiej części audycji „Świat oczami duszy”, w której pan Sławek będzie czytał komentarze z czata i się do nich odnosił. Będziemy także czekać na wasze telefony jak najbardziej. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Zostańcie państwo z nami. "Return to Innocence" - powrót do niewinności. Takie ciekawe wykonanie przeboju Enigmy w wykonaniu azerskiego zespołu, który wizualnie wygląda jak azerska wersja Kelly Family, czyli zespół Bizim Kiler. A my wracamy do Radia Paranormalium, do audycji Świat Oczami Duszy. Do tej części, w której pan Sławek Bączkowski będzie czytał komentarze z czata i się do nich odnosił.
Będziemy także czekać na wasze telefony. Nasze numery telefonów to jak zawsze stacjonarne 32 746 00 08. Komórkowy i do SMS-ów oczywiście również to 536 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. Jeżeli ktoś woli, to można także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. Panie Sławku, oddaję panu głos.
[59:30] - Dziękuję panie Marku. Kochani, na początek od razu wam powiem, że już nie żałuję, że nowy rok się zaczął, bo pierwszy komentarz pod audycją, jaki się pojawił, jest przemiły na początek roku. Malwinka pisze: „Panie Sławku, jest pan bardzo mądry i głęboko zakorzeniony w rozmaitych tematach. Kilka razy miałam okazję skorzystać z drogowskazów, jakie można dostrzec w pana słowach”. I uśmieszek na końcu komentarza. Skłamałbym, gdybym się nie cieszył, nie radował z takich komentarzy. Zwłaszcza z tego stwierdzenia: „Miałam okazję skorzystać z drogowskazów, jakie można dostrzec w pana słowach”. To jest w zasadzie najmilsze, co mnie w mojej robocie może spotkać. To, żebyście korzystali, kochani, z tego, co ja mówię. Żebyście robili z tego użytek na swoje własne potrzeby, żeby te drogowskazy prowadziły was w kierunku tego, co dla was jest dobre, fajne i radosne przede wszystkim.
Dziękuję za ten komentarz i oczywiście życzę wam, żeby było jak najwięcej pożytku z mojego gadania. Pożytku dla was w sensie pozytywnym, radosnym i przyjemnym. Malwinka się przywitałaMissis Metal Detector. Marzenka się też pojawiła. Proszę bardzo, LG. Hetman Kozacki: „Kiedy zaczniecie mówić?” Już zaczęliśmy. Pan Marek coś odpisał. Widzę, Magdalena się pojawiła. Mateusz Miłość i Świadomość Ponad Wszystko. Iwonka Grabowska też jest z nami.
Tu też miły komentarz, więc przeczytam, chociaż nie dotyczy akurat mojej audycji, ale tego przedsięwzięcia, w którym uczestniczę, czyli Radio Paranormalium: „Witam panie Marku. Korzystając z tego, że ciągle jeszcze mam urlop, wysłuchałem dziś dwóch ostatnich odcinków Mówią Świadkowie. Super.” Sylwia. Kaśka pyta: „Ile potrwa dzisiaj audycja?” Droga Kasiu, mieliśmy już przeróżne audycje i bardzo trudno jest przewidzieć, ponieważ audycje są na żywo, więc mieliśmy już dobrze ponad cztery godziny, ale też mieliśmy audycję godzinę z kawałkiem. Więc na to pytanie akurat z żadnej płaszczyzny nie jestem w stanie ci odpowiedzieć. Adam się pojawił. Proszę bardzo. Kaśka pisze: „Bo nie lubię słuchać na raty i nie wiem, czy zostawić przed snem, czy słuchać teraz.” Tej decyzji też za ciebie nie podejmę. Hetman Kozacki pisze: „Pierwszy raz trafiłem na audycję na żywo. Zawsze słucham archiwalnych.” Mój drogi, jeżeli już nadajemy, to zawsze w poniedziałki o 20, więc myślę, że to będzie też jakaś wskazówka.
Paweł Buczek się pojawił. Longi Bongi. Te wasze nicki są czasami dla mnie nie tyle zaskakujące, co czasami trudne do przeczytania, więc jak coś pokręcę, to przepraszam. Tomasz Parada: „Łapka w górę, więcej audycji, coś o UFO.” To już prośba do pana Marka. Ja już na to nie mam wpływu. Jakub pisze: „Tylko głupiec się nie boi.” I tu jest dalszy ciąg: „Ja się nie boję stresu, bo wierzę, że negatywne myślenie powoduje raka. Myśląc o stresie wiem, że niepotrzebnie stwarzam sobie chorobę.” Do tego się odniosę, bo drugi komentarz jest troszeczkę w innym stylu i temacie. Każde negatywne emocje, wzorce i te przeróżne negatywne rzeczy, które się w nas dzieją, w naszym wnętrzu, są zawsze przyczynkiem do zachwiania przepływu energii przez nasze ciało, tego naturalnego, zdrowego przepływu energii, więc zawsze mają swoje negatywne skutki w ciele fizycznym. Resztę zostawiam do interpretacji osobistej. Jakub pisze: „Gdybym powiedział do swojej kobiety: wolę być szczęśliwy, niż mieć ciebie, to znaczy, że jestem egoistą?” To jest takie pytanie, więc na nie odpowiem.
Aczkolwiek bycie szczęśliwym nie oznacza wyboru niebycia z daną kobietą. I myślę, że nie trzeba dokonywać, czy z kobietą, czy z mężczyzną, wyboru. Chyba że jest się nieszczęśliwym z daną kobietą. To już wtedy zmienia to sytuację. Natomiast czy to znaczy, że jestem egoistą? Na takie pytanie bez znajomości sytuacji jest trudno odpowiedzieć, bo czasami rozstajemy się z kimś z egoizmu, czyli po prostu uważamy, że nie dostajemy w tym związku tego, czego chcemy, ale jednocześnie zapominamy o tym, że ma być zachowana równowaga pomiędzy dawaniem a braniem. Więc jeżeli tylko chcemy czerpać na przykład i oczekujemy, że ktoś będzie spełniał nasze życzenia, marzenia, potrzeby, prośby bez naszego udziału, to tak, oczywiście, że będziemy egoistą. Natomiast akurat w tym wypadku, biorąc dosłownie i interpretując słowo egoista, to jest taka interpretacja, że w sytuacjach krytycznych egoista to ktoś, kto wybiera własne dobro kosztem dobra drugiej osoby. Czyli wybieramy swoje dobro, nie przejmując się, czy będzie to również dobre dla drugiej osoby. Więc w przypadku kiedy, rozwijając to na czynniki pierwsze, jesteśmy w związku egoistą i myślimy tylko i wyłącznie o sobie i swoich własnych potrzebach, nie dając nic z siebie, nie posiadając empatii i potrzeby dawania czegoś swojemu partnerowi, to wyjście z takiego związku i pójście w kierunku swojego szczęścia w tym akurat przypadku, szerzej patrząc, nie będzie egoizmem.
Chociaż na pozór wybieramy swoje dobro, ale z drugiej strony pozbawiamy drugą osobę egoisty w jej życiu. Więc tutaj tego egoizmem bym nie nazwał, bo być może będzie to dla drugiej osobyRównież dar i uwolnienie się od egoisty w swoim życiu. Ale to oczywiście rozważania czysto teoretyczne, bo dużo zależy od tego, jak ta relacja w danej chwili wygląda. Marzenka pisze: „Nie przegapiam tego momentu co do emocji, ale często ucieka mi myśl, która była ważna. To dzieje się od pół roku. I teraz nie wiem, czy ona była za mało ważna, czy mi coś umyka przez moją nieuwagę”. Mam nadzieję, Marzenko, że chodzi ci o sytuację, w której ja mówiłem, żeby nie przegapić tego momentu, kiedy pewne emocje stają się dla nas już bardziej obojętne i należałoby się skupić na tym, co dla nas jest szczęśliwe i poszukiwaniem tego szczęścia, kreowaniem, afirmowaniem i wymyślaniem tego szczęścia, że to dotyczy tej kwestii. Natomiast to umykanie może mieć faktycznie dwie płaszczyzny. Była jakaś myśl, coś umknęło, ale nie było na tą chwilę jeszcze sygnałem do działania. Ale może być też spowodowane tym, że jednak natłok informacji, który do nas ostatnio od jakiegoś czasu spływa, jest dość duży i jeżeli sobie nie fundujemy co jakiś czas detoksu emocjonalnego, o którym mówiłem, żeby się pozbyć wszystkich zebranych informacji, które nie dotyczą nas, nie obarczać naszego umysłu obrabianiem tych wszystkich śmieci, które do nas spływają, to może być tak, że to wynika właśnie z tego natłoku, że coś istotnego dla nas może nam umknąć.
Ale jak jest w twoim wypadku? Nie wiem. Jeżeli chcesz znaleźć odpowiedź na to pytanie, musisz je zadać samej sobie. Marzenka pisze: „Możliwość napisania tylko 200 znaków uniemożliwia właściwe opisanie”. Polecam w takim razie telefon. Jeżeli chciałabyś to rozwinąć, opisać szerzej, to polecam telefon, Skype'a, Hangouta czy Meeting, cokolwiek dysponujesz. Myślę, że to by troszeczkę ułatwiło, bo z tymi ograniczeniami 200 znaków ja nie jestem w stanie nic poradzić. Ewentualnie jak zawsze polecam, można napisać do mnie, odezwać się. Longi Bongi pisze: „Zaczynajmy. Straconego czasu nie odzyskasz.
Jedźmy z tematem”. Godzina 20:50. Coś mi się kojarzy, że przynajmniej od 45 minut z tematem jechałem, więc nie do końca ogarniam ten komentarz. Jakub pisze: „Czy ktoś spośród tych 46 osób mógłby mi odpowiedzieć?”. Drogi Jakubie, nie wiem czemu wzywasz do odpowiedzi 46 osób, gdzie tak naprawdę to od udzielania odpowiedzi przede wszystkim jestem ja w tej audycji.
[01:11:19] - Słuchacz, ten pan zobaczył licznik pokazywany przez YouTube, 46 słuchaczy. Tylko dlaczego akurat ich przywołuje do tablicy, żeby odpowiedzieli, to ja naprawdę nie wiem.
[01:11:33] - Ja też nie do końca rozumiem tą intencję. Zwłaszcza że ja tu jestem, bo chcę tutaj być. Ja się zgłosiłem do takiej roli, więc poniekąd wziąłem też na siebie obowiązek odpowiadania na pytania. Natomiast słuchacze, którzy uczestniczą w audycji, nie muszą mieć na to ochoty. Marzenka pisze: „Jakub, skoro wiesz jakie skutki ma to, czemu pytasz?”. Nie wiem. Jakub napisał: „Dziękuję za odpowiedź”. Czyli jakaś odpowiedź padła. Marzenka pisze: „Jakub, nikt ci nie powie, co trzeba zrobić. Ty sam powinieneś to wiedzieć”.
Przede wszystkim należy pamiętać i to Jakub i każda inna osoba, że pytanie „Co mam zrobić?” jest fajne, bo jest na kogo później ewentualnie zwalić, bo mi powiedział. „Bo tak mi doradziłeś, bo tak mi powiedziałeś”. Natomiast pamiętajcie kochani, że skutki tej decyzji i tak zbierzecie wy. Więc warto sobie chociaż zadać odrobinę trudu i wysiłku, żeby oprócz zdania innych osób to zdanie przepuścić przez siebie. Zresztą moje zdania również. To wielokroć podkreślałem i pewnie będę podkreślał do końca audycji, dopóki będę je prowadził, żeby to robić, bo skutki zbieramy my, a poza tym w naszym wnętrzu znajduje się odpowiedź na większość pytań, które zadajemy innym. Więc warto, chociażby dla własnego później bezpieczeństwa i komfortu późniejszego życia taką czynność wykonać.Jakub pisze: „Ale to przez autora, dobrze prawi, stąd to pytanie”. Komentarz miły, natomiast nie wiedziałem, że będę przyczynkiem do takiej dyskusji. Marzenka pisze: „Jeśli nie kochasz siebie, to jak pokochasz kogoś innego? Jeśli nie jesteś sam w sobie zgodny, to jak...?” I tak dalej.
Oczywiście obiema swoimi łapkami się podpisuję pod tym, co Marzenka napisała. Zdecydowanie miłość do samego siebie jest kluczem do bardzo wielu zmian, których dokonujemy w życiu. Ostatnio nawet prowadziłem bardzo fajną rozmowę na ten temat, która w dużej mierze dotyczyła mnie i tego, co tak naprawdę i w którym momencie pewne rzeczy fizycznie zaczęły się zmieniać w moim życiu. Nie tylko mentalnym, ale tym zewnętrznym również. To był właśnie ten moment, kiedy przestałem się bać mówić ludziom o miłości, pokazywać tą miłość, okazywać tą miłość i w pewnym sensie żyć tą miłością. Może więcej na ten temat powiem przy okazji tego, co obiecałem na początku audycji. Marzenka pisze: „Stres jest dobry na odbicie się od niego. Takie lustro. Stres jest generalnie naszym uczuciem, najczęściej wywoływanym tylko emocjami, czyli strach bezistotny, nieistotne. Mogę się mylić, ale piszę tylko z własnego doświadczenia”.
Powiem tak, Marzenko, nasze doświadczenia są bardzo istotne w opisywaniu tego, co interpretujemy. Ponieważ te nasze doświadczenia, czyli wasze, każdego z was z osobna, moje, powodują to, że mówimy o prawdzie. Bo jeżeli tobie stres służy jako lustro i to pozwala ci zrozumieć pewne rzeczy, które się w twoim życiu dzieją, to nie podlega żadnej dyskusji. Ty się nie możesz mylić. Po prostu tak jest. W twoim przypadku tak jest. Nie każdy, owszem, może wyciągnąć te same wnioski ze stresu, ale to nie znaczy, że to, co mówisz, jest błędem albo nieprawdą. Doświadczenia są najlepszym dowodem na to, czy coś działa, czy nie działa. Ponieważ to już nie jest tylko wiedza teoretyczna, tylko doświadczenie konkretnej osoby i wnioski wyciągnięte z tego. Z mojego punktu widzenia nie mylisz się i bardzo dziękuję ci, że chcesz, tak jak zresztą też inni, dzielić się swoimi doświadczeniami i przemyśleniami, które z tego wyciągacie.
Andrzej Michalski pisze: „Powiedział pan: gdybyśmy nie podlegali ocenie, nie mielibyśmy stresu. Idę dalej, nie bierzmy oceny innych do siebie, unikamy stresu”. Tak! W 90% przypadków jest to bardzo dobrze sformułowany wniosek. Ponieważ jest niestety też taka zasada, jak to się kiedyś mówiło, że jak jedna osoba powie ci, że jesteś głupi, to się nie przejmuj. Znaczy, że jesteś osłem, przepraszam, to się nie przejmuj. Natomiast jak pięć osób powie ci, że jesteś osłem, kup sobie siodło. Pozbawienie się oceny nie daje nam możliwości weryfikowania swojej wiedzy czy czegokolwiek innego. Natomiast stresowanie się i przyjmowanie tej opinii do siebie w sposób bezkrytyczny jest pewnego rodzaju ślepą uliczką. Nie branie sobie opinii innych ludzi do siebie nie jest do końca zdrowe i słuszne.
Natomiast umiejętne interpretowanie tego, co inni mówią, jest ważne. Często w rozmowach z ludźmi powtarzam taką rzecz, że ja się nie denerwuję. Ja się na przykład w bardzo wielu rozmowach, dyskusjach nie stresuję, ponieważ ludzie najczęściej mówiąc coś o mnie, podają przy okazji bardzo wiele informacji o samych sobie. Wtedy dostaję informację, z kim rozmawiam. Bo często ludzie mówią coś o nas, nie znając nas. I tak naprawdę przy okazji tego, co my powiedzieliśmy na jakiś temat, oni wyrażają swoją opinię na ten sam temat, mówiąc o swoich poglądach, o swoich emocjach, o swoich priorytetach, o swojej świadomości i tak dalej. Mówią o sobie. Jeżeli my mówimy: Hitler jest dobry. Hitler był dobrym człowiekiem, a ktoś nas zaczyna wyzywać od idiotów, głąbów i jakichś tam innych rzeczy, to nie mówi, że my jesteśmy głąbem, tylko wypowiada swoją opinię na temat Hitlera. Nie na nasz temat.I to jak bardzo ta opinia jest emocjonalna, jak bardzo jest dla niego ważna i jak bardzo w nią wierzy.
Tu też warto jest zachować duży dystans. Taki balans pomiędzy tym, żeby jednak słuchać, ale żeby nie brać wszystkiego do siebie i właściwie tą informację zinterpretować. Ale wniosek pana Andrzeja jest bardzo trafnie postawiony. „Od dziecka mamy wpajane, że dla innych i dla innych i nie dla siebie. A jak masz komuś pomóc, skoro sam siebie nie znasz?” Marzenko, tak, oczywiście. Po raz kolejny się z tobą zgadzam, że mamy pewne rzeczy wpajane, aczkolwiek nie wszyscy, bo są dzieci, którym się wpaja: „Myśl o sobie, miej w nosie innych, ty jesteś najważniejszy” i tak dalej. W większości można by powiedzieć, że istnieje taka tendencja. Natomiast tak jak mówię, nie we wszystkich domach, nie we wszystkich rodzinach, więc nie wszyscy też mają w swojej podświadomości wzorzec myślenia o innych. Andrzej pisze jeszcze: „Jeśli robię obojętnie co najlepiej jak potrafię, ocena kogoś mnie nie dotyczy.” Jeśli robię obojętnie co, bo Marzenka zapytała: „obojętnie?” A ponieważ nie ma tu znaków przestankowych, więc ja to zinterpretuję po swojemu. Jeżeli robię obojętnie co najlepiej jak potrafię, ocena kogoś mnie nie dotyczy.
Powiem tak, ja się z tą teorią, z tą opinią, z tą tezą całkowicie zgadzam. Ja to oczywiście rozbudowuję, zwłaszcza w rozmowach z dziećmi, zwłaszcza nastolatkami, że poniekąd, jeżeli nie chcesz dać możliwości komuś, żeby miał się o co do ciebie przypieprzyć, zrób wszystko tak, jak powinno być zrobione i tyle. I wtedy, jeżeli zrobiłem to najlepiej, jak mi pozwalała moja wiedza, moje umiejętności, możliwości i tak dalej w danym momencie, to tak, opinia innych mnie nie dotyczy. Mało tego, daje nam jeszcze komfort, że nikt nie będzie miał za specjalnie powodów, żeby się do nas o cokolwiek przyczepić. A jeżeli już będzie próbował, to zrobi z siebie najczęściej jakieś tam mniejsze bądź większe pośmiewisko. Tutaj Andrzej odpisuje Marzence, ale chyba ja już to wyjaśniłem, więc myślę, że te komentarze, które się pojawiły i ze strony Marzenki i Andrzeja już zostały rozwikłane. Marzenka pisze do Andrzeja: „Twoja wiedza może być totalnie inna dla kogoś innego.” Ano właśnie Andrzej tutaj napisał: „obojętnie co robię”. Tak, czyli Andrzej wyjaśnił, ja to chyba widzę, że właściwie to zinterpretowałem. Marzenka pisze: „Pamiętaj, że twoje myślenie czy twoje bycie teraz tu nie jest tym samym dla kogoś innego.” To też prawda, ale myślę, że nie o to Andrzejowi chodziło. Marzenka jeszcze rozwija tą myśl: „Wszyscy jesteśmy na różnych poziomach myślenia, bycia i nie każdy nas zrozumie.” Marzenko, nikt nie ma obowiązku nas rozumieć ani my też nie musimy się silić na to, żeby każdy nas zrozumiał.
I to jest sytuacja całkowicie naturalna i to właśnie takie silenie się w jedną bądź w drugą stronę często jest przyczyną właśnie tego stresu, tego naszego niezadowolenia, że ktoś oczekuje, żebyśmy my to powiedzieli w taki sposób, żeby to było zrozumiałe dla niego, a my to i tak zrobiliśmy najlepiej jak potrafiliśmy ze swojego punktu widzenia. I zaczyna się taka rywalizacja, czyje oczekiwania są ważniejsze. Więc takie jest moje zdanie na ten temat. Marzenka pisze do Andrzeja: „Posłuchaj od początku wszystkich audycji. Warto” z serduszkiem. Bardzo dziękuję. Oczywiście każdego namawiam do wysłuchania poprzednich audycji. Dzisiaj mamy 99., więc trochę tego materiału się już uzbierało, ale myślę też, uważam, że warto. Andrzej pisze: „Dlatego na chwilę obecną nie obrażam się z moimi nowymi poglądami. Nie wszyscy są gotowi coś takiego...” Nie obnażam chyba miało być, coś tak podejrzewam.
Nie wszyscy są gotowi coś takiego usłyszeć. Drogi Andrzeju, Marzenka napisała tutaj: „Nikt się nie zdziwi”. To prawda. Natomiast ja myślę, drogi Andrzeju, że nie powinieneś się zastanawiać nad tym.Co kto, jak to zrozumie i co z tego przyjmie, czy jest gotowy na przyjęcie tego, czy nie jest gotowy? Zwłaszcza że też powiem ci, trudno to nazwać tajemnicą, bo mówię to na antenie radia, którego zapis zostanie udostępniony w dniu jutrzejszym w miejscach bardzo publicznych. Natomiast jeżeli ja słyszę wypowiedź, że na obecną chwilę nie obnażam się ze swoimi nowymi poglądami, to w dużej mierze mogę ci zagwarantować, że ten rok będzie cię bardzo mocno do tego nawoływał, żebyś wyraził to, co myślisz, co czujesz, co sobie przemyślałeś, co w tobie siedzi. Myślę, że nie warto z tym zbyt długo zwlekać. Andrzej pisze: „Wiem, tutaj przecież się obudziłem”. Super. Ja tak kojarzyłem, Andrzeju, że to nie jest nasze pierwsze spotkanie z pewnością, więc to namawianie do zapoznania się z poprzednimi, z pozostałymi audycjami było takie bardzo publiczne, nie personalnie do ciebie.
Marzenka pisze: „Dziękuję Sławku”. Ależ bardzo cię proszę, Marzenko. I jeszcze, że: „Ja też wiem”, ale nie wiem czego to dotyczy, ale bardzo się cieszę. Andrzej pisze: „Znowu płaczę. Kocham to uczucie. Dziękuję z całego serca”. Bardzo proszę, drogi Andrzeju. Cieszę się, że piszesz o płaczu i też mam nadzieję, że dotyczy to różnego rodzaju wzruszeń emocjonalnych i, jak ja to nazywam, łzy są oczyszczeniem duszy i sposobem wyrażenia emocji, których w inny sposób się czasami nie da wyrazić. Bardzo się cieszę i bardzo proszę. Marzenka pisze: „A czemu płaczesz?” „Ze szczęścia” – Andrzej pisze – „jak przychodzi zrozumienie”.
Proszę bardzo. Marzenka pisze: „Daj to całe uczucie do siebie, do wewnątrz, do serca”. Ja znowu uważam, Marzenko i też moi drodzy, że miłość jest najfajniejsza wtedy, kiedy jeżeli są łzy radości, jeżeli są łzy wzruszenia, jeżeli są łzy miłości, to najfajniejsze jest to, jak one wychodzą na zewnątrz, bo to świadczy, że w środku już mamy tego na tyle dużo, że możemy się dzielić z innymi. I to jest taki znak, że ta miłość jest już w nas. I dlatego najfajniejsze w miłości jest to i najprzyjemniejsze, kiedy ją zaczynamy okazywać, kiedy ją zaczynamy eksponować na zewnątrz. Trzymanie jej w środku nie daje takiej radości, przynajmniej mi, bo to tak, jakbyśmy próbowali ją zmagazynować na wszelki wypadek, jakby coś się wydarzyło i jej zbrakło. Jak zaczynamy ją rozdawać, to przestajemy mieć obawy, że jej zabraknie dla nas. A to świadczy o naszym wewnętrznym przekonaniu, że jesteśmy w stanie sobie tą miłość w jakiś sposób wyprodukować. Dawanie miłości to wolność, to uniezależnianie się od miłości, którą mogą dać nam inni ludzie. Dawanie miłości jest piękne.
Polecam. Andrzej pisze przemiłe słowo. Naprawdę, kochani, wycofuję już chyba wszystko to, co mówiłem o tych wszystkich miłych słowach, które dostałem w zeszłym roku, bo ten rok zaczął się równie pięknie, a może nawet i piękniej. Andrzej pisze: „Ta audycja, wy wszyscy kochani, macie wpływ na mój rozwój. Dziękuję z całego serca”. Dziękuję ci, Andrzeju, za ten przesympatyczny, fajny komentarz i bardzo cię proszę, z całego serca bardzo cię proszę. Marzenka pisze: „Jak mogę nie kochać drugiej osoby, skoro w niej jest cząstka mnie lub całość?” Ja powiem tak: nie wszyscy. Oczywiście tu pewnie wejdziemy, z pewnością byśmy się tutaj zabawili w jakieś tam słówka. Ja powiem, że nie każdego da się kochać. Inaczej, może brutalnie to ujmując, nie każdy też na naszą miłość i uważność zasługuje.
Owszem, przy pierwszym kontakcie, przy pierwszym założeniu tak, trzeba kochać każdego człowieka. Ja też nie robię selekcji, natomiast też nie możnaTylko na to, że jest cząstką nas albo całością, albo czymś innym dawać przyzwolenia na wszystko, co ludzie próbują wokół nas i z nami zrobić. To tak gwoli doprecyzowania, bo zasadniczo ja też nie robię selekcji czy ktoś jest ładny, brzydki, niski, wysoki, stary, młody. Malwina pisze jeszcze: „Widząc piękno, dobro, wspaniałość drugiej osoby, to tak naprawdę widzimy siebie”. Jest to ciekawe spostrzeżenie. To też jest prawda, która jest po prostu prawdą. Marzenka pisze: „Wiecie co? Teraz mają rodzice problem z dziećmi, bo są w domu, a nie w szkole, kiedy dzieci uczyły się w domach”. Powiem tak: kiedyś tylko uczyło się dzieci w domach i nie było tak źle w zależności od umiejętności, wiedzy, ale było i dało się. Tak, ale najczęściej rodzice wtedy nie zajmowali się również zdalną pracą zawodową.
To zbyt uproszczone moim zdaniem podejście. Marzenka pisze: „Jak wszystko pierdyknie, to czego dziecka nauczysz?”. Jak to czego? Gotowania, sprzątania, umiejętności podpisania się, policzenia paru groszy i pracy w polu. Bo jak wszystko pierdyknie, to tak. Ale to oczywiście w kategoriach żartu. „Twoje dziecko pojęcia nie ma jak zbudować dom z drzewa”. To są takie aspekty bardzo fajne, ale pojawił się komentarz pana Arkadiusza. Witam serdecznie, panie Arku. „Czy wiedza duchowa daje wzrost świadomości, czy nie?” Dobre pytanie i z przyjemnością na nie odpowiem.
Gdybym miał odpowiadać tak czy nie, odpowiedziałbym: nie. Ponieważ wiedza sama w sobie jest bezużyteczna i gdyby nasza świadomość miała być budowana na podstawie wiedzy, to myślę, że te 2000 lat, które przeżyliśmy jako ludzkość na Ziemi, od momentu, kiedy pojawił się gość i powiedział, że trzeba kochać bliźniego swego jak siebie samego, a tylko miłość jest kluczem do szczęścia, to gdyby sama wiedza rozwijała naszą świadomość, to nie potrzebowalibyśmy 2000 lat, żeby dzisiaj na ten temat rozmawiać. Więc wiedza nie powiększa naszej świadomości duchowej. Doświadczanie powiększa naszą świadomość. Wiedza jest przydatna dopiero w momencie, kiedy nasza świadomość pragnie dokonywać zmian, kiedy już nasza świadomość jest na tyle duża, że chcemy świadomie kierować swoim życiem. Wtedy wiedza o mechanizmach, o możliwościach, o technikach, o sposobach daje nam możliwości dokonywania zmian, ale dokonywanie zmian i tak odbywa się poprzez doświadczenia, poprzez działanie, nie poprzez wiedzę. Świadomość to nie jest stan umysłu. Świadomość to jest stan emocji. To jest moje zdanie na ten temat i bardzo dziękuję za ten komentarz, bo parę razy na ten temat powtarzałem, mówiłem, ale będę o tym przypominał. Tak jak kiedyś mordowałem was podświadomością i tymi wszystkimi aspektami, tak myślę, że tą informacją też będę bombardował, ponieważ często ludzie, którzy posiadają mnóstwo wiedzy, uważają się za osoby oświecone, uduchowione.
A to w moim przekonaniu tak nie działa. Marzenka pisze: „Nie nawoływał, ale wręcz zaskakiwał”. Nie wiem, czego tutaj dotyczy ten komentarz. To było niedawno, więc pewnie którejś z moich ostatnich wypowiedzi. Iwonka pisze: „Duchowość jest w nas od urodzenia. Przydarzają się nam rzeczy, które uważamy za naturalne, aż przychodzi moment uświadomienia, że to nazywa się duchowość. Wtedy niektórzy chcą się dowiedzieć o niej więcej”. Super napisane, Iwonko, bardzo ci dziękuję. Zgadzamy się. Tak, całkowicie się zgadzam z tym.
Ze świadomością, z tym tak zwanym poziomem świadomości przychodzimy na świat. Owszem, możemy później coś o niej więcej dowiedzieć, jak Iwonka napisała. Natomiast pewien możemy ją później jakoś rozwijać, pielęgnować. Ja dzisiaj w odpowiedzi na komentarz, o którym mówiłem dzisiaj napisałem, że często ludzie większość życia poświęcają na to, żeby znaleźć potwierdzenie, że to, co myślą i co czują, jest prawdą.I często właśnie jest tak, jak napisała Iwonka, że z czymś się rodzimy, pewnych rzeczy doświadczamy, coś w nas jest. Ale patrząc na otoczenie, mówimy: „To nie może być prawda. Wszyscy mówią inaczej, że jest inaczej, więc większość nie może się mylić”. I wtedy interesujemy się, szukamy potwierdzenia dla naszej duchowości, że ona jest, że ona istnieje, że ona może tak wyglądać i że to, co czujemy, co myślimy, co wiemy, jest prawdą. To dotyczy również mnie. Dotyczyło. Więc doskonale ze swojego własnego doświadczenia ten mechanizm znam.
Malinka pisze: „Iwonko, to prawda”. Proszę. Grześ: „Proszę o opisanie w skrócie, co wy wiecie, czego ja nie wiem. Jestem nowy i otwarty”. Drogi Grzesiu, ja od prawie 100 audycji mówię o tym, co wiem. Staram się odpowiadać na pytania i komentarze słuchaczy. Skoro jesteś nowy, to też nie wiem, czy wiesz, napisałem książkę o tym, co wiem. I jeszcze do tego wszystkiego prowadzę, niestety ostatnio z marnym skutkiem i brakuje nowych materiałów, kanał na YouTubie, gdzie też w krótkich filmikach opisuję czy poruszam zagadnienia. Między innymi też te, które się pojawiają w audycjach, ale są też inne, dotyczące konkretnych sytuacji. Więc ja ze swojej strony dałem ci możliwość w tej chwili zapoznania się z tym, co ja wiem.
Natomiast żeby to w jakiś sposób skonfrontować, musiałbym się dowiedzieć, co ty już wiesz, żebyśmy mogli się tą wiedzą wymienić bądź w jakiś sposób ją nawzajem sobie uzupełniać. Marzenka pisze: „Sławku, wiesz, że zatrzymanie jej w sobie nie-dry-dy-dy to takie piękne uczucie. Trzeba się nim dzielić”. Marzenko, ja wiem. Wiem. O tobie wiem. Ponieważ my z Marzenką mieliśmy okazję parę razy pogawędzić sobie poza antenową, więc oczywiście doskonale wiem. Natomiast wykorzystałem ten komentarz, to pytanie do tego, żeby też powiedzieć innym. I cieszę się, że tu znowu zmierzamy w tym samym kierunku i ilość serduszek w tym komentarzu świadczy o tym, że dokładnie jest to piękne uczucie. XY pisze: „Dobry wieczór, panie Sławku.
Czy ma pan dar jasnowidzenia, jasnoczucia?” Dobre pytanie i widzę, że konsekwentnie zmierzamy do tego, że jednak będę cały ten mechanizm mój chciał wytłumaczyć, żeby was też w pewnym sensie nie zmuszać do zastanawiania się. Z jasnowidzeniem jest najsłabiej u mnie, zwłaszcza jeżeli chodzi o sytuacje dotyczące przyszłości. Może dlatego, że nigdy się tym nie zajmowałem, nigdy mnie to nie interesowało, żeby wiedzieć, co będzie w przyszłości. To jest trochę tak jak z tymi źródłami informacji, z czytaniem książek. Żeby mieć świadomość tego, że źródło informacji jest we mnie, starałem się jak najbardziej izolować od informacji zewnętrznych. Tak samo jest z jasnowidzeniem. Żeby mieć wpływ na przyszłość, chcę, żeby ona była skierowana tym, co w tej chwili czuję, a nie tym, co o ewentualnym scenariuszu mogę się dowiedzieć z jakiegoś przewidywania przyszłości. Nie chcę, żeby te dwie informacje się ze sobą kłóciły albo żeby rzutowały na tym, więc dlatego nigdy nie miałem jakichś ciągot. Natomiast taka umiejętność posiadania czy uzyskiwania obrazów z jakichś sytuacji, zwłaszcza z przeszłości, to się zdarzyło. Zdarza się jeszcze od czasu do czasu.
Natomiast moją najsilniejszą stroną jest jasnoczucie. Mam nadzieję, że też w audycjach, w komentarzach parę osób się tutaj mogło o tym przekonać, że czytając jakiś komentarz, który dotyczy bezpośrednio danej sytuacji czy danej osoby, poprzez swoje odczucia potrafię zinterpretować intencje czy sytuację.Tak, w pewnym sensie jest to forma jasnoczucia. Natomiast najsilniejszym narzędziem, z którego najczęściej korzystam, jest jasnowiedzenie i to jest narzędzie, którym najsprawniej się posługuję. Jack się pojawił i pisze: „Ostatnio słuchałem opowiadania o miłości i się popłakałem”. Bardzo fajnie. Super. Jeżeli było takie fajne, to ja też poproszę. Ja też lubię sobie popłakać, zwłaszcza ze wzruszenia. Zwłaszcza widząc radość innych ludzi bądź takie fajne sytuacje przepełnione miłością. Też lubię sobie tam chlipnąć i oko spłacić.
Marzenka pisze: „Nie miałam na myśli, że wszystkiemu daję i tak dalej”. I też pisze do Jacka: „Jakie to opowiadanie? Chętnie też wysłucham”. O, i mamy informację. „Ojciec zapomina. Jest na YouTubie. Wiele razy płakałem”. „Ojciec zapomina”. To sobie poszukam. Marzenka pisze też, potwierdzając to, co mówiłem, że wiedza bez umiejętności jest niczym.
Jack dopisał: „Dlatego się wcielamy, aby doświadczać”. Marzenka pisze: „Dzięki wiedzy wiem, że tę pustynię przejdę przez dwa tygodnie z ekwipunkiem, ale nie przez 40 czy więcej lat”. To tyle o wiedzy. Cieszę się, że nie tylko ja tutaj wyraziłem taką opinię na ten temat i taki pogląd. Jack pisze: „Osoba oświecona pomaga innym i jest skromna”. Bardzo mocno rozbudowana teoria i ja bym tego aż tak bardzo nie szufladkował, bo o pomaganiu innym też bardzo często — może nie bardzo często, ale parę razy — wspominałem o tym, żeby pomoc innym właściwie zinterpretować. Bo często ludzie mylą pomaganie innym z pomaganiem samemu sobie i z tą potrzebą bycia przydatnym, użytecznym i całym mnóstwem emocji, które towarzyszą osobie dającej, a niekoniecznie są skierowane tak naprawdę na pomoc osobie, której uważamy, że pomagamy. Więc ja bym tutaj z tym pomaganiem i łączeniem pomagania z oświeceniem nie nadużywał tego połączenia. Zwłaszcza że świadomość to jest też to, że drugiej osobie nie da się pomóc, jeżeli ona o tą pomoc nie poprosi, jeżeli nie ma świadomości, że tej pomocy potrzebuje. No ale to jest jeszcze inny temat.
Elgi pisze: „Czy świadomość to nie zakres widzenia? Czy to nie obszar widzenia?” Świadomość w sensie takim ziemskim, bo to też trzeba oddzielić te dwie rzeczy. Jeżeli mówimy o świadomości takiej ziemskiej, to oczywiście ona w dużej mierze wynika z naszej wiedzy. Natomiast jeżeli mówimy o świadomości tej, którą przynosimy na świat i która wynika z ilości naszych doświadczeń, czyli z ilości inkarnacji i wniosków, które są zapisane w naszej duszy, czyli tej świadomości duchowej, to ona z wiedzą nie ma nic wspólnego. Marzenka pisze: „Jack, osoba oświecona według ciebie to?”. Jack napisał: „Jezus”. Okej. Malwinka pisze: „Jestem matką rocznego syna. Dopiero teraz zrozumiałam, co to matczyna miłość. Nigdy jej nie zaznałam.
Oczywiście mając rodziców. Niektórzy do dziś mnie krzywdzą. Dlatego odcięłam się i poczułam ulgę”. I pisze jeszcze Malwinka do Marzenki: „Przyszedł taki czas, w którym zrozumiałam, że mam inne wartości. Miłość bezwarunkowa, miłość za nic, tak po prostu”. Powiem tak: bardzo się cieszę z twojego odkrycia, Malwinko, ze zrozumienia i też malutkie dzieci są niesamowitym poligonem w sensie pozytywnym do ćwiczenia umiejętności dawania miłości. Niesamowicie wdzięczny materiał do tego. Więc tak, jak najbardziej ćwicz sobie na swoim synku, to na pewno będzie z pożytkiem dla was. NatomiastPrzeciwko odcinaniu się i wyizolowaniu się nie jestem zwolennikiem. Jestem trochę przeciwny.
Oczywiście musi być właściwy moment do tego. Musisz nabrać siły i zaufania do siebie samej, że ta miłość jest czymś, co ci daje siłę. Żeby się mierzyć z różnymi wyzwaniami, trzeba czuć w sobie siłę. Na razie nie będę cię namawiał, przekonywał, ale myślę, że warto o tym pomyśleć i w odpowiednim momencie się jednak spróbować znowu otworzyć. Marzenka pisze: Też tak dokładnie miałam. Zrobiłam rachunek, pozbyłam się tych, których nie chciałam. Właśnie o to chodzi. Z przykrością może dla innych i może to zabrzmieć dość brutalnie, ale dokładnie o to chodzi, żeby pozbywać się tego, co nam w życiu nie służy, a skupiać się na tym, co nam daje radość, szczęście. Tylko takie prawdziwe. Nie mówię o ziemskiej wersji radości i ziemskiej wartości szczęścia.
Malwinka pisze: Marzenko, za duży ciężar był dla mnie. Nikomu tego nie życzę, ale wiem, że tak miało być. Wszystko jest po coś. Dokładnie tak, moje drogie, miłe panie. Dokładnie wszystko jest po coś. Ważne jest, żeby wyciągać z tego właściwe wnioski i wykorzystywać sytuacje, żeby te procesy kończyć. Arkadiusz pisze tak: Dałem książki duchowe moim znajomym i totalnie ich one odmieniły. Więc wiedza jak najbardziej przyspiesza rozwój świadomości. Inaczej Chrystus przyszedłby na świat na marne. Drogi Arkadiuszu, ja nie mówię, że w wiedzy jest coś złego.
Tylko sama wiedza nie robi świadomości. Napisałem książkę i część moich znajomych kupiło ją po to, żeby na wszelki wypadek, gdybym się okazał na przykład słynnym pisarzem, mieć książkę z moim podpisem u siebie w domu. Część kupiła, bo była ciekawa, co tam Sławuś nabazgrolił, bo część z tej strony mnie nie znała. Część kupiła z sympatii, część kupiła z innych pobudek, o których z pewnością nie wiem i pewnie się nigdy nie dowiem. Część z nich tej książki w ogóle nie przeczytała, część przeczytała i coś w swoim życiu odmieniła, a część przeczytała i nie zrobiła nic. Sama książka bez gotowości człowieka na zastosowanie tego, co w niej jest napisane, nic nie zrobi. Sama książka może być podpórką pod regał, jak się nóżka ułamie. Więc super, że trafiłeś na ludzi, którzy byli gotowi tę wiedzę przyjąć i wcielić w życie. Naprawdę gratuluję ci szczęścia i trafności wyborów. Ale to oczywiście tylko moje subiektywne zdanie na ten temat.
Grześ pisze: Dziękuję za odpowiedź. Po kilku odcinkach się otworzę na antenie. Bardzo zapraszam. Jak najbardziej każdy komentarz, zwłaszcza w temacie audycji, jest tutaj mile widziany i z chęcią osobiście poznam twoje zdanie, bo też cały czas te informacje zbieram. Arkadiusz pisze: Wielcy mistrzowie przyspieszają wzrost świadomości, bo po to się tutaj rodzą, żeby uczyć innych ludzi poprzez przekazywanie wiedzy. Tak, Arkadiuszu, tu się całkowicie z tobą zgadzam. Po to są duchowi mistrzowie, duchowi nauczyciele, istoty o bardzo dużej świadomości, żeby zwiększać naszą świadomość. Ale to jest tylko świadomość na poziomie umysłowym, nie na poziomie emocjonalnym. I tego się będę trzymał. Wiedza sama w sobie bez chęci jej wykorzystania jest tylko samą wiedzą.
Jack pisze: Panie Sławku, nie pamiętam, był odcinek o pomaganiu? Był odcinek o pomaganiu, o tym, czym jest pomoc. Był odcinek. To już było jakiś czas temu, więc nie powiem, czy to był bliżej 70 czy 60. Ale z pewnością ten wątek poruszałem przy okazji bodajże komentarzy czy pytań słuchaczy. Adam J. pisze tym razem: Nawet ludzie, którzy nas wkurzają w naszym życiu, są po coś. Oczywiście, że tak. Właśnie chociażby po to, żebyśmy dostawali informacje na temat tego, co mamy jeszcze do nauczenia, zrobienia i zmienienia. Oczywiście, że tak.
Każda osoba, która pojawia się w naszym życiuI jest dla nas istotna. LG pisze: „Na czym polega różnica poziomu świadomości u różnych osób?” Mój drogi, moja droga, bo ja też do końca po nickach nie wnioskuję, nie jestem w stanie wywnioskować na temat płci osoby piszącej. Chyba że to wynika z kontekstu, ale tu się nie dopatrzyłem. Jest to bardzo szeroki temat. Ja o tym mówiłem, na pewno mówiłem w audycjach i to bodajże ze dwie, ze trzy audycje temu poświęciłem. Na pewno też jest to poruszane w moich filmach na YouTubie o różnych poziomach, o związkach, o relacjach, o pracy z różnych poziomów świadomości. Więc jest to temat ważny, dający dużo informacji na temat osób, z którymi przebywasz, więc warto to sobie gdzieś tam przesłuchać i uzupełnić. Natomiast nie jestem w stanie w jednym zdaniu ci to opisać, ale różnice są naprawdę bardzo duże. Jak wgryziesz się w ten temat, to na pewno też innym okiem spojrzysz na otaczających cię ludzi i też zrozumiesz, dlaczego osoby na przykład dorosłe potrafią się zachowywać w sposób nieodpowiedzialny jak dzieci, co na przykład wielu wkurza. Więc warto się z tematem zapoznać, bo mówię, różnica jest bardzo duża.
Malwinka pisze: „Otwierałam się już kilkakrotnie. Za każdym razem był jeszcze gorszy ból”. No i widzisz. Ja myślę, moja droga, że tutaj ta audycja, jeżeli sobie ją na spokojnie przesłuchasz i przeanalizujesz, może ci udzielić właśnie odpowiedzi na pytanie, dlaczego tak było. Bardzo często to samo doświadczanie powtarzamy kilka razy. Dlatego, że nie zmieniliśmy pewnych rzeczy w sobie, że zamiast nastawić się na poszukiwanie szczęścia, wychodzimy z czegoś, bo nie chcemy być dalej nieszczęśliwi. Myślę, że ten odcinek dzisiaj w dużej mierze, chociaż zupełnie nieświadomie, może ci pomóc zrozumieć, dlaczego za każdym razem pakowałaś się w kolejne, jeszcze gorsze doświadczenia. I Malwinka pisze: „Panie Sławku, bardzo dziękuję za miłe słowa”. Moja droga, przyjemność również po mojej stronie, bo ja bardzo lubię mówić miłe słowa miłym ludziom, więc zawsze się cieszę, jak ktoś da mi możliwość, powód do tego, żeby mówić bądź pisać miłe słowa. Bo to dzięki tobie, temu, co tu napisałaś, temu, co dzisiaj napisałaś, zresztą wszyscy, co napisaliście, mogę miłe słowa wypowiadać.
Ja ich nie wypowiadam tak awansem, bo się chcę komuś podlizać. Tylko pamiętajcie kochani, na wszystko miłe, co w swoim życiu się dzieje, zasłużyliście i zapracowaliście wy sami. Wzrost jest czymś, co dostajemy od rodziców, od natury. Uroda w pewnym sensie może być czymś, co dziedziczymy. Natomiast to, czy robimy coś dobrze, czy jesteśmy mili, czy jesteśmy ciepli, czy jesteśmy sympatyczni, zależy tylko od nas. Ja zawsze twierdziłem, że jestem tylko obserwatorem i komentatorem tego, co widzę. Natomiast na te tak zwane komplementy każdy z nas zasługuje swoim postępowaniem, niczym więcej. Marzenka pisze. Także mi to sprawia wielką przyjemność, kiedy mogę mówić do kogokolwiek miłe słowa. To znaczy, że jest miłym człowiekiem.
Marzenka pisze: „Napisz jeszcze raz z perspektywy doświadczeń”. Czyżby to dotyczyło...? Nie wiem, czego dotyczy, więc nie będę zgadywał. Dobra, kochani, powiem wam tak: bardzo miło mi się spędziło z wami te dwie i pół godzinki. Widzę, że komentarze się tutaj powolutku kończą. Oczywiście jak ja mówię takie słowa, to zaraz pan Marek sypnie. Natomiast ja zauważyłem, że te krótsze audycje są też lepiej chyba odbierane przez słuchaczy, przez ludzi słuchających później z odsłuchu, bo nie odstraszają ilością godzin, które trzeba poświęcić na to. Więc wróciliśmy do cotygodniowego cyklu, więc te dwie, dwie i pół godzinki wydają mi się taką optymalną ilością czasu, który chciałbym wam i powinienem wam zająć. Więc nie będę się tutaj spinał na naciągnięcie tej audycji na siłę, na jakieś tam rekordy. Mam tu jeszcze dwa komentarze.
[02:02:38] - Tymczasem nawet ja się ostatnio przekonałem, że tak powiem, czy Radio Paranormalium się przekonało na swoim kanale na YouTube. Przez cały listopad i grudzień publikowałem w odcinkach takie dwie tomy jednej książki „Księga tajemnic”Jeden odcinek trwał pół godziny, 20 minut. Zauważyłem, że krótsze podcasty cieszyły się kilka razy większym wzięciem niż audycje realizowane na żywo, takie długie. Po jednym dniu potrafiło być nawet 2000, 3000 wyświetleń. Taka sytuacja.
[02:03:17] - Myślę, że ludzie mają ograniczoną ilość czasu i jak patrzą cztery godziny, to nie poświęcą czterech godzin na coś, co nie wiedzą, czym jest. Natomiast jak zobaczą 40 minut, to jest to ryzyko do przyjęcia. Jadący pociągiem lub samochodem mogą sobie posłuchać. Uważam, że dwie godziny z kawałkiem to jest optymalnie. Mam dwa komentarze, które mi pan Marek podesłał. LG pisze: „Słowo miłe nie jest słowem pochodnym od słowa miłość”. Fajnie się kojarzy i być może tak jest. Natomiast genezy tego słowa nie znam. Może sobie to wygooglam w wolnej chwili. Longi Bongi pisze: „Ciężko walczyć z demonami.
Jak zmienić nastawienie, jak demony wracają jak bumerang?” Longi Bongi sama sobie odpowiedziałaś na pytanie. Ciężko walczyć z demonami. Jakakolwiek forma walki, jeżeli zaczyna być walką, zawsze kończy się ofiarami. Z walką są związane zawsze negatywne emocje, a negatywne emocje powodują, że pewne rzeczy wracają jak bumerang. Tu się nic nie zmieni. Tu się nie ma prawa nic zmienić. Jeżeli na negatywnych emocjach próbujemy budować pozytywne rzeczy, to nie ma prawa się udać. Natomiast co z tym zrobić? Myślę, że częściowo powiedziałem dzisiaj. Myślę, że po przesłuchaniu tego wyciągniesz wnioski.
Kochani, Marzenka tutaj napisała do LG, więc ja już się nie będę w prywatne dyskusje wtrącał. Bardzo wam dziękuję jak zwykle za wspólne spotkanie. Zachęcam oczywiście do komentarzy na YouTubie czy w jakiejkolwiek innej formie, żeby znać informacje, czy wam się audycja podobała, czy się nie podobała, czy coś zmieniamy, czy coś dodajemy, czy jakiś temat inny chcielibyście, żeby się pojawił. Niech te informacje do mnie wracają. Niech one do mnie docierają, bo dla mnie to jest ważne, czy kierunek, który obrałem jest słuszny. Reasumując dzisiejszą audycję, rok będzie z pewnością pod wieloma względami wyjątkowy. Czy będzie dobry, czy będzie niedobry, zależy w dużej mierze przede wszystkim od nas. Warunki są. Spróbujcie pomyśleć, przemyśleć, zastanowić się, czego chcecie. Czy chcecie przestać być nieszczęśliwymi, czy chcecie być szczęśliwymi?
Zwracajcie uwagę na to, w jakim kierunku podążają wasze myśli i pragnienia. O tych dwóch elementach mówiłem, żeby oswoić stres i nie przegapić momentu, kiedy ze stanu niechęci, zmęczenia, wkurzenia, wściekłości wyjdziemy, żeby ten stan nie stał się dla nas permanentny. Żeby jak najszybciej te procesy czyszczenia kończyć. Szkoda życia. Trzeba się cieszyć, trzeba się radować, trzeba się kochać, trzeba być wesołym. I tego wam kochani na najbliższy tydzień, na cały rok i na całe życie z całego serca życzę. Kończąc dzisiejsze spotkanie i dziękując za to, że byliście i chcieliście wziąć w nim udział. Trzymajcie się cieplutko, uważajcie na siebie i do usłyszenia za tydzień. Buziaczki. Pa.
[02:07:47] - Mówił te słowa do państwa jak zawsze gospodarz audycji „Świat oczami duszy”, pan Sławek Bączkowski. Tradycyjnie gorąco zachęcam do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?” Książka jest dostępna zarówno w wersji drukowanej, jak i elektronicznej, a już wkrótce będzie także w wersji dźwiękowej nagranej tym gardłem, które właśnie teraz słyszycie. Troszkę muszę jeszcze popisać z wydawnictwem. Z audioteki dostałem kontakt, pod który mam się zgłosić i myślę, że już niedługo nie będzie wymówki. Książka będzie też dostępna w wersji dźwiękowej. Kto jeszcze nie przeczytał, temu zalecam wręcz sięgnięcie po tę lekturę. Zapraszamy także do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o takim samym tytule jak nasza audycja i do polajkowania jego fanpage'a na Facebooku. No i cóż, słyszymy się ponownie już za tydzień w Radiu Paranormalium, oczywiście o 20:00. Audycję jak zawsze technicznie obsługiwał Marek Sęk "Ivellios". Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu.
Dziękujemy za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia już za tydzień w setnym odcinku audycji „Świat oczami duszy”. Oczywiście na żywo, oczywiście w Radiu Paranormalium. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl.