Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Drodzy Państwo, ostatnią audycję Świat oczami duszy w 2020 roku czas właśnie rozpocząć. W kalendarzu 28 grudnia 2020 roku, na zegarze krótko po godzinie 20.00, a to oznacza, że czas już zaczynać audycję o świadomości w całości na żywo. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:43] - Dobry wieczór panie Marku. Witam was kochani bardzo serdecznie.
[00:46] - Tradycyjnie zanim przekażę głos panu Sławkowi przypomnę kontakty do Radia Paranormalium. Dzwonić będzie można w drugiej części audycji, ale numery telefonów warto zapisać sobie już teraz. Nasze numery to jak zawsze stacjonarne 32 746 0008, komórkowy 530 620 493, Skype radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Można także pisać na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Jesteśmy także na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i Czytelni Kow Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. Zanim przekażę panu, panie Sławku, głos, przeczytam komentarz z czata od użytkownika Bez Dyskusji: „Witam. O czym dziś transmisja?”
[02:08] - Dobrze. W takim razie kochani jeszcze raz dobry wieczór. Czy tam dzień dobry, bo z tego, co wiem w różnych częściach świata nas słuchacie, więc są też różne pory. Odpowiadając na pytanie, ponieważ nick był taki niepozostawiający wyboru, czyli Bez Dyskusji, powiem wam dzisiaj na początku audycji, jaki będzie dzisiejszy temat. Wywołaliście go w poprzedniej audycji, a po takiej krótkiej chwili przemyślenia stwierdziłem, że on fajnie się komponuje z tym cyklem zmian, rozpoczynania pewnych rzeczy, zakańczania pewnych rzeczy. Więc będzie dzisiaj o karmie. Ten wątek się pojawił na końcu poprzedniej audycji. Ja go tam nie pociągnąłem, więc dzisiaj poświęcę ten odcinek kwestii i tematowi karmy. Oczywiście z mojego punktu widzenia i z moich przemyśleń, z moich doświadczeń, z czegokolwiek mojego. Tak jak zaznaczyłem, jak wspomniałem na początku, prowadzimy, ja przynajmniej prowadzę, staram się prowadzić właśnie taki tematyczny cykl poświęcony, związany z tym, co się w tej chwili we wszechświecie, w naszym układzie planetarnym dzieje, czyli ten nasz 14 grudnia, 21 grudnia, te domniemane końce świata, zmiany korzystne, pewne cykle kończące się i też dobra energia do zaczynania nowych rzeczy.
To wszystko się dzieje w ciągu tego ostatniego miesiąca. Z tego, co tam widzę, czytam, podglądam na tyle, na ile czas mi pozwala w internecie, to towarzyszą temu różnego rodzaju odczucia wśród ludzi. Nie wiem, jak tam jest u was. Mam nadzieję, że też tą pozytywną energię zaczynacie już odczuwać i chęć do działania i chęć do dokonywania zmian. Więc myślę, że temat karmy może być tutaj fajną informacją dla was, co dalej. Ten czas, który tak mniej więcej od połowy roku, od lipca, energetyczny czas właśnie pozwalał, zresztą wspominałem o tym w tych audycjach kluczowych, wspominałem o tym, że też pozwala zakańczać pewne nawet długoletnie te cykle takie karmiczne. Więc to działo się w połowie roku. Teraz na koniec roku mamy jakby powiew nowości, potrzebę dokonywania zmian i też sprzyjające sytuacji okoliczności astrologiczno-energetyczne. Więc porozmawiajmy dzisiaj o karmie. Oczywiście, żeby nie opierać się tylko na tym, co ja myślę, na swoich przemyśleniach.
Jak zwykle wiecie, że sięgam do źródeł bardziej takich uniwersalnych, bardziej takich obiektywnych i niezwiązanych też z moimi przekonaniami czasami. Natomiast żeby mieć jakiś tam obraz sytuacji, warto mieć jakiś punkt odniesienia do tego. Więc tradycyjnie, ponieważ korzystam z laptopa, sięgnąłem do WikipediiPo to, żeby przeczytać wam, jak to z punktu widzenia Wikipedii wygląda temat karmy. Karma jako tłumaczenie to jest nic innego, w dosłownym tłumaczeniu jest to praca lub działanie. Natomiast oczywiście my o karmie nie będziemy rozmawiali w kontekście słowa, tylko w kontekście naszego świata duchowego. Tutaj już te interpretacje są troszeczkę różne. Filozoficzne wyjaśnienie karmy różni się pomiędzy tymi tradycjami czy religiami. Jednak główna idea głosi, że czyny tworzą przyszłe doświadczenia i przez to każdy jest odpowiedzialny za własne życie, cierpienie i szczęście, jakie sprowadza na siebie oraz innych. W zasadzie mógłbym na tym poprzestać, bo wydaje mi się, że to bardzo precyzyjne określenie. Bardzo fajne, bardzo trafne i dość jednoznaczne.
Natomiast pozwoliłem sobie też na potrzeby tej audycji pogrzebać. Po prostu wygooglałem sobie, żeby poznać stanowiska innych na ten temat i w zależności od tego, kto czym bardziej się interesuje, czy komu jakieś filozofie czy przekonania religijno-filozoficzne są bliższe, te interpretacje zaczynają być już troszeczkę odmienne. I skąd one się biorą? Na przykład przeczytam wam coś z hinduizmu, który też bardzo mocno zjawisko karmy propaguje w samych swoich założeniach. W hinduizmie według niektórych wyznań karma może być ściśle związana z postacią boga, podczas gdy według innych jest bardziej niezależna. Na przykład wyznawcy wedanty uważają, że Bóg pełni pewną rolę w dostarczaniu karmy. Natomiast inne szkoły hinduizmu nie zgadzają się z tym poglądem. Inne szkoły hinduistyczne twierdzą, że karma jest jedynie prawem przyczyny i skutku, chociaż jest też zależna od woli najwyższego boga. Dobre podsumowanie takich teistycznych poglądów jest wyrażone przez następujący wiersz: „Bóg nie sprawia, że ktoś cierpi bez powodu, ani nie czyni nikogo szczęśliwym bez przyczyny. Bóg jest bardzo sprawiedliwy i daje ci to, na co zasługujesz”.
Czyli tutaj pewnym decydentem, pewną instytucją, która decyduje w jakimś stopniu o karmie, staje się Bóg. Oczywiście w hinduizmie on się nazywa inaczej. Natomiast my w domyśle mamy boga. Co na ten temat mówi buddyzm? W buddyzmie karma jest podstawowym i bardzo ważnym pojęciem we wszystkich szkołach buddyzmu i oznacza tu jedynie zamierzone działanie. Nie oznacza więc rezultatu określanego jako owoc efektu czy przeznaczenia. Prawo przyczyny i skutku zwane jest w języku pati kama-vipāka, działanie równa się owoc. W buddyzmie jest to prawo uniwersalne i bezosobowe. Czynnikiem, który decyduje o moralnej wartości każdego człowieka, jest towarzysząca mu wola lub zamiar. Wola mająca szkodliwe korzenie typu pragnienie, chciwość, gniew lub niewiedzę przynosi szkodliwe owoce.
Niewiedza oznacza tu wrodzoną nieznajomość prawdy, czyli tych wszystkich filozofii, tych zasad, na których buddyzm jest zbudowany. W buddyjskiej karmie nie ma fatalizmu. Buddyjskie prawo karmy opisuje, że działania, których rezultaty zaowocowałyby cierpieniem w następnym odrodzeniu, mogą być wyparte poprzez nowe działania jeszcze przed śmiercią, których rezultaty zaowocują szczęściem w następnym odrodzeniu. W buddyzmie tybetańskim podkreślane jest ponadto, że na własną karmę można wpłynąć nawet po śmierci w stanie przejściowym przed kolejnymi narodzinami, czyli przed kolejną reinkarnacją. Na przykład nie ulegając w stanie pośmiertnym rozproszeniu, które prowadziłoby do niekorzystnych po nim odrodzeń. Prawo karmy działa tak, że rezultaty doświadczane są tylko przez istotę, która nagromadziła ich przyczynę i nikt nie może zbawić z zewnątrz lub tym bardziej potępiać. To jest tak pokrótce. Pokrótce oczywiście. Jeżeli chcecie mocniej się wgłębić w ten temat, taki w pewnym sensie trochę obiektywny, podający same informacje, to odsyłam was do Wikipedii. To niewiele kosztuje.
Bądź ewentualnie jakichś innych źródeł encyklopedycznych. Zaznaczyłem sobie też, znalazłem sobie kilka artykułów, które zupełnie te informacjeMoże nie zupełnie, ale w dość istotny dla nas sposób modyfikują i nadają karmie troszeczkę inne znaczenie. Dość ciekawy artykuł, dość szeroki. Jak chcecie sobie zapisać, bo taki najbliższy w sumie mi, chociaż mocno rozbudowany i trochę skomplikowany, napisał pan Wojciech Abaren-Zieliński. Oczywiście nie znam człowieka, jak się domyślacie, więc nie zajmuję się tu żadną reklamą. Natomiast poniekąd jest to dość zbieżny i on tam podaje kilkanaście różnych przyczyn czy zasad towarzyszących karmie. Więc gdyby ktoś chciał, to serdecznie polecam. Natomiast główną ideą tego artykułu i dlatego tak bardzo zgodna z moimi poglądami jest to, że każde obecne działanie człowieka jest tworzone poprzez doświadczenia, przez co on jest odpowiedzialny za swoje własne życie. Istotnym elementem jest to, że takie same znaczenie w tworzeniu tej tak zwanej karmy mają tak samo nasze działania, jak i nasze myśli, że nie tylko działania tworzą karmę, ale również nasze myśli, nasze emocje. I to moim zdaniem jest dość istotne.
Reasumując, karma nie jest z naukowego, filozoficznego, religijnego punktu widzenia, przynajmniej tak ogólnie, żadną ani nagrodą, ani karą. Jest tylko naturalną konsekwencją naszego działania, naszego postępowania czy w czasie przeszłym, czy w czasie przyszłym. Pewne rzeczy, które dzieją się w tej chwili w naszym życiu, są przyczyną tego, co zrobiliśmy bądź czego nie zrobiliśmy kiedyś, a to, co się wydarzy w naszej przyszłości, jest konsekwencją tego, co robimy teraz. Natomiast w każdym momencie naszego życia, tego tak zwanego tu i teraz, mamy możliwość zmiany. To jest bardzo ważne, że mamy możliwość zmiany. Dzisiaj, teraz, tu, swoimi myślami, swoimi działaniami tworzymy to, co będzie w przyszłości. Natomiast naszymi dzisiejszymi działaniami również tu i teraz, dzisiaj możemy albo pewne procesy zakończyć, albo wejść w etap zakańczania, albo kontynuować je dalej. I to jest bardzo istotne. To jest bardzo istotne, że możemy. Nawet nie tyle, że możemy.
To, że możemy, to wszyscy wiedzą. Natomiast żeby pamiętać o tym, że najważniejsze jest to, co się dzieje w naszym życiu w danej chwili, ponieważ to, co się dzieje w danej chwili, decyduje o naszej przyszłości, ale też ma wpływ na zamykanie pewnych okresów z przeszłości. I to jest oczywiście rzecz dla większości z was znana, prosta, jasna i oczywista. I gdybym teraz zakończył audycję, pewnie większość z was uznałaby ją za za mało interesującą i za mało wnoszącą do waszej wiedzy, do waszego zrozumienia pojęcia karmy w ogóle. Ponieważ nazwa audycji zobowiązuje, „Świat oczami duszy”, więc trzeba się przyjrzeć karmie z trochę innego punktu widzenia, bo ten, który poruszyłem, jest taki normalny, rozumowy. Mamy coś: przyczyna, skutek, prawo, bum, tu się uderzyło, energia się wymieniła. Teraz ta kulka stoi w miejscu, ta się przesuwa. Ogólnie zasada jest prosta i też większość ludzi, nawet tych niezwiązanych z duchowością, często używa słów, stwierdzeń typu karma wraca. To jest takie dość popularne, że karma wraca i ludzie mają świadomość tego. Kiedyś się u nas mówiło: co posiejesz, to zbierzesz, jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz.
Więc ten mechanizm jest znany pod różnymi postaciami przez większość ludzi. Natomiast on zasadniczo w większości wypadków nie determinuje nas do jakiejkolwiek zmiany postępowania, bo to jest takie właśnie teoretyczne. A jak to się przekłada na nasze życie w praktyce? W naszym życiu dzieją się przeróżne rzeczy i nie zawsze tak naprawdę mamy na nie wpływ. I dlatego to pojęcie karmy jest poniekąd niezrozumiałe. Pojęcie dokonywania wyborów, które później tworzą taką, a nie inną naszą rzeczywistość. Bo kochani, pamiętajcie, trzeba pamiętać o jednym: że prawo czy pojęcie karmy, zjawisko karmy, chociaż mam nadzieję, że uda mi się to na tyle fajnie i precyzyjnie wyjaśnić, że ono nie będzie nadużywane i nie będzie też wytłumaczeniemNic nierobienia albo: „A dobra, to się zobaczy, kiedyś to ogarnę, kiedyś to załatwię, a to i tak nie ma sensu, bo to i tak wróci, nie wróci”. Mam nadzieję, że po dzisiejszej audycji takiego przekonania nie nabędziecie. Dzieją się w naszym życiu rzeczy, po których gdybyśmy to pojęcie karmy przyrównali jeden do jednego, to trzeba by się było mocno zastanawiać, co ja takiego złego w życiu zrobiłem, że moje życie wygląda tak, jak wygląda. Oczywiście biorąc pod uwagę obecne życie, większość ludzi nie znajdzie wytłumaczenia, ponieważ nikogo nie zamordowało, nie zabiło, nie okradło, nie wykorzystało.
Może nie skrzywdziło w jakiś taki ewidentny sposób. Może komuś kiedyś ubliżyliśmy, może komuś zrobiliśmy przykrość, może komuś czegoś odmówiliśmy. Ale czy to jest powód do tego, żeby nasze życie wyglądało tak dramatycznie? Oczywiście, że nie. Dlatego często nie możemy zrozumieć. Trudno nam jest zrozumieć, pojąć, dlaczego pewne rzeczy w naszym życiu się dzieją. Dlatego trzeba pamiętać o dwóch ważnych rzeczach. Jednej, że pewne decyzje odnośnie tego, jak nasze życie będzie wyglądało, podejmujemy jeszcze przed narodzeniem, przed przyjściem tutaj na świat i trzeba pamiętać o tym, to jest ta druga część, że podejmowanie tych decyzji odbywa się w zupełnie innych relacjach emocjonalnych niż tutaj na Ziemi. To są te dwa czynniki. My tą kontynuację, decyzję o kontynuacji swojego poprzedniego wcielenia podejmujemy nie tutaj na Ziemi.
I dlatego nasz stan emocjonalny w momencie podejmowania takich decyzji jest zupełnie inny niż tutaj na Ziemi. To są dwa czynniki, których my ludzkim umysłem nie jesteśmy w stanie do końca zrozumieć i dlatego jesteśmy później zdziwieni tym, co nas spotyka. To jest proces. To nie jest sytuacja, to nie jest wydarzenie. To jest proces i temu procesowi trzeba się przyjrzeć. Wiecie doskonale, że dusza, czyli my, nasza duchowa część, decyzję o miejscu naszego przyjścia na świat podejmuje w stanie duchowym. Nie w stanie fizycznym. W stanie duchowym. A to jest związane z tym, że przychodząc tutaj na Ziemię w konkretnej rodzinie, w konkretnym miejscu, w konkretnych uwarunkowaniach geopolityczno-religijno-przekonaniowo-finansowo-materialno-społecznym, w konkretnej konfiguracji otrzymujemy konkretną podświadomość. I to jest pierwsza decyzja, którą pod kątem karmy podejmujemy w stanie duchowym.
Wybór miejsca, czyli tak naprawdę wybór naszej podświadomości. Ponieważ znacie doskonale mechanizm powstawania podświadomości. Podświadomość jest tworzona od naszych najmłodszych lat, od momentu narodzenia, przede wszystkim przez nasze najbliższe otoczenie. Tam się kształtują i tworzą wszystkie podstawowe wzorce, które później decydują o naszej osobowości, w dużej mierze o naszej osobowości, o naszych emocjonalnych uwarunkowaniach w momencie wchodzenia w dorosłe życie. To jest ten bagaż, który w pierwszej kolejności zaczyna funkcjonować w naszym dorosłym, samodzielnym życiu. Na podstawie tych wzorców staramy się w momencie, kiedy właśnie wchodzimy w dorosłość, w samodzielność, budować swoje życie. Dopiero z czasem to weryfikujemy. Natomiast pierwsze samodzielne kroki podejmujemy na skutek naszej podświadomości, na podstawie naszej podświadomości. A ta podświadomość, idąc do tyłu, jest wynikiem wyboru naszej duszy, nas samych, ale w świecie duchowym. Nie tu na Ziemi.
I to jest pierwsza bardzo ważna rzecz: zrozumienie tego, że tak jest. Drugim aspektem, o którym wam mówiłem, jest to, że w świecie duchowym, kiedy podejmujemy tą decyzję, myślimy zupełnie inaczej niż tutaj na Ziemi. I teraz spróbujmy zrozumieć, jak myślimy, będąc jeszcze po tamtej stronie. Czym się kierujemy wybierając to, tamto czy owamto? To jest kluczowe, w moim oczywiście przekonaniu, do zrozumienia mechanizmu tej tak zwanej karmy. Co my myślimy i jak myślimy w momencie podejmowania decyzji, jaką podświadomość i jakie warunki chcemy sobie zapewnić podczas najbliższego wcielenia? Z jaką podświadomością, w jakich realiach?Wejdziemy w dorosłe życie, więc czego będziemy chcieli doświadczyć? Oczywiście w kontekście tego, co działo się w naszym poprzednim wcieleniu. Cofamy się jeszcze troszeczkę. Nasze poprzednie wcielenie zakończyło się w jakiś sposób.
Zakończyło się śmiercią . To wam mogę zagwarantować. Zakończyło się śmiercią. Tak się sam z siebie uśmiałem, jak usłyszałem to, co powiedziałem. W jakiś sposób. Zazwyczaj kończy się śmiercią. Natomiast proces analizy naszego poprzedniego wcielenia, tego, co zrobiliśmy, czego nie zrobiliśmy, czego dokonaliśmy, czego się już dowiedzieliśmy, odbywa się znowu w świecie duchowym. W świecie, w którym jako dusza myślimy zupełnie inaczej. Nie tak jak tutaj, na Ziemi. Co jest wygodne, co jest fajne, co mi się przyda, jaki dom chciałbym mieć, jaką chciałbym mieć żonę, ile chciałbym mieć dzieci, jaką chciałbym mieć pracę, ile chciałbym mieć kasy.
Czy się urodzę w ciepłym kraju, czy może w zimnym kraju? Czy wolę Antarktydę, czy może Afrykę? Czy to będzie wieś, czy to będzie miasto? Czy będę prezesem, czy będę sprzątaczką? To są aspekty, które my bierzemy pod uwagę. Dusza ma to w nosie. Kiedyś wam opowiadałem pokrótce, nie wchodząc w szczegóły, bo nie chciałem za mocno wsadzać kija w mrowisko, bo to nie do końca ma z mojego punktu widzenia sens. Dla dokonywania zmian niekoniecznie. Dla zrozumienia istotne jest to, że analiza naszego poprzedniego wcielenia i podejmowanie decyzji o najbliższym wcieleniu odbywa się w zupełnie innych warunkach niż te, które mamy tutaj na Ziemi. W moim przekonaniu to jest najtrudniejszy czynnik, który mamy do zrozumienia.
Czyli jakie tam panują tak naprawdę warunki i na jakiej podstawie my podejmujemy pewne decyzje. Tak jak wam wspominałem w jednej z audycji, to, o czym część zwłaszcza takich ludzi, którzy zaczynają duchowość zgłębiać, marzy. O telepatii, o kontakcie pozawerbalnym i dostępie do pewnych informacji, które są niedostępne dla naszego umysłu. Kiedyś wam powiedziałem, że ten stan, w moim przekonaniu, kiedyś osiągniemy. Kiedy to nastąpi? Wszystko zależy od nas. Kiedy dojrzejemu do tego, kiedy nauczymy się nie wykorzystywać tego wbrew woli innych ludzi. W świecie duchowym tego problemu nie ma, ponieważ nie ma zamysłu i chęci wyrządzania sobie krzywdy. Zresztą pojęcie dobra i zła też w świecie duchowym nie istnieje w takim kontekście, jak my to odbieramy. Wszechświat jest neutralny i wszechświat nie oczekuje od nas ani bycia szczęśliwym, ani cierpienia.
To my nadajemy temu sens. Ale powiem o tym na koniec audycji w podsumowaniu. Ważne jest to, że telepatia wśród dusz jest zjawiskiem naturalnym. Z moich obserwacji i doświadczeń wynika to, że często czekamy na możliwość spotkania się po śmierci w świecie duchowym z postaciami, z osobami, ze świadomościami, którym my albo wyrządziliśmy dużą krzywdę, albo one wyrządziły nam. Po to, żeby bez żadnych ziemskich ograniczeń zrozumieć odczucia, emocje tej osoby w momencie, kiedy do tego czynu doszło. I bardzo często właśnie to zrozumienie powoduje chęć zrozumienia tego również w świecie ziemskim. Ponieważ my wyobrażamy sobie na przykład cierpienie drugiego człowieka. W jakiś sposób, zwłaszcza osoby wrażliwsze są w stanie to odczuć. Dwie świadomości, które spotykają się ze sobą, odbierają to jeden do jednego i nie ma dyskusji na ten temat. Dlaczego?
Po co? Bo mnie wkurzyłeś. Bo przecież ty pierwszy zacząłeś. To tylko konsekwencja. Ja ci musiałem oddać. Ja nie mogłem sobie pozwolić, bo by się ze mnie śmiali. Co by koledzy powiedzieli, rodzina? I tak dalej. To, co jest często naszym tłumaczeniem tutaj na Ziemi, w zetknięciu dwóch świadomości nie istnieje. Jest tylko pełne zrozumienie, świadomość.Tego, jak dana sytuacja wyglądała z dwóch stron.
Często one są kluczowe, ale to często nie musi być od razu morderstwo, ale to może być na przykład całe życie robiliśmy jedną rzecz. Na przykład wykorzystywaliśmy innych ludzi do swoich własnych celów, traktując ich jak tak zwane śmieci, ciesząc się i radując tym, jacy jesteśmy cwani, jacy jesteśmy mądrzy, jacy jesteśmy zaradni. Kłamiąc, oszukując, manipulując, zdradzając. To może być cała seria drobniejszych przypadków. Oczywiście morderstwa, różnego rodzaju sytuacje bardzo dramatyczne mają inny wymiar emocjonalny. Ale to mogą być też sytuacje drobniejsze, które towarzyszyły nam przez całe życie. I teraz my doskonale zaczynamy zdawać sobie sprawę z tego, co tak naprawdę zrobiliśmy. Oczywiście mamy świadomość tego, że to było niewłaściwe. Nie dlatego to było złe, tylko wkroczyło w życie drugiego człowieka wbrew jego woli. Drugiej duszy, drugiej świadomości.
Zrobiliśmy coś, do czego nie mieliśmy prawa. Wkroczyliśmy w wolną wolę drugiej świadomości wbrew jego woli i z tego powodu było to przede wszystkim niewłaściwe. Rozumiejąc to bez ziemskich uwarunkowań, chcemy się przekonać, czy to nasze zrozumienie przełoży się również tutaj na ziemi. Często chcemy doświadczyć tego i poznać to z drugiej strony, żeby też jako ludzie zrozumieć, jak się wtedy czuła ta osoba, której wyrządzaliśmy tą czy inną rzecz. Świadomość nie bierze pod uwagę żadnych korzyści bądź ryzyka, niedogodności. Nie, ponieważ dusza nie rozumie ograniczeń fizycznych. Tych, z którymi my się tutaj spotykamy. Fizyczny ból, cierpienie jest dostępne tutaj na ziemi. Z punktu widzenia duszy jest to emocja. Nie fizyczny ból, emocja.
Dusza tego wszystkiego, jak na przykład normy społeczne, normy religijne, zasady rodzinne czy zasady społeczne w ogóle nie bierze pod uwagę. Chyba że pod kątem warunków, w jakich chciałaby, abyśmy się sprawdzili tutaj na ziemi. W konsekwencji tego, co działo się w naszym poprzednim wcieleniu. W pewnym sensie ten stan, w którym podejmujemy decyzje, można by było w taki ludzki sposób porównać do miłości bezwarunkowej, która często na ziemi pojawia się, w moim przynajmniej odczuciu i w moim przekonaniu, tylko w przypadku rodzic-dziecko. Kiedy dajemy coś, nie oczekując niczego w zamian, ale tak naprawdę nie oczekując niczego. Robiąc coś z dobrego serca, z serca, z miłości, nie oczekując niczego w zamian. Tu pokazują to na przykład, jeżeli ktoś z was miał doświadczenia do cofania się do swojego dzieciństwa w sesjach regresyjnych bądź we własnych wspomnieniach. Więc może zrozumieć, jak dziecko odbiera na przykład przemoc w rodzinie czy jak dziecko odbiera miłość w rodzinie. Zwróćcie uwagę, że dzieci, troszeczkę też pod kątem wykształconej już podświadomości, ale na przykład dzieci żyjące w rodzinach patologicznych, bite, krzywdzone w jakiejkolwiek innej formie, już dalej w ogóle się nie będę posuwał w swoich rozważaniach i przykładach. Dzieci nadal bezwarunkowo kochają swoich rodziców, nawet tego ojca zbója, łobuza, łachudrę czy tą matkę pijaczkę.
Bezwarunkowo. I to się dzieje przez kilka, nawet kilkanaście lat ich życia. Nie zastanawiają się nad swoją własną krzywdą, nie analizują tego, tylko kierują się miłością. Chciałyby oczywiście, żeby coś się zmieniło, ale jedynym sposobem ich działania jest działanie poprzez miłość. Poprzez wybaczanie, poprzez cierpliwość, poprzez ochronę, poprzez ustępowanie. Poprzez na przykład niedenerwowanie pijaka ojca. Dzieci nie będą na przykład płakały podczas bicia, wiedząc, że ich ojciec się w ten sposób bardziej denerwuje. Jest w tym w pewnym momencie strach, ale na początku jest miłość i zupełne niezrozumienie całego zjawiska. Dzieci często przeżywają traumę, bo nie rozumieją i biorą całą winę na siebie za daną sytuację. Biorą winę na siebie.
To tak, jakby to one były winne temu, że denerwują swego własnego ojca bądź swoją matkę.To są rzeczy, które my sobie uświadamiamy, czy emocje, które my sobie uświadamiamy, ale najczęściej nie jesteśmy w stanie ich emocjonalnie odtworzyć. My je rozumiemy, my sobie je staramy wyobrazić. I tak samo jest z emocjami, które towarzyszą nam w świecie duchowym. Więc jedną z płaszczyzn emocji, na bazie której dokonujemy wyborów, jest miłość. Miłość, która jest celem. Celem jest nauczenie się miłości, dążenie do miłości. A to dążenie do miłości, do szczęścia, do radości odbywa się poprzez naukę, poprzez doświadczanie. Trochę na takiej zasadzie: jeżeli ja jako dziecko będę bity, to owszem, to życie może przeżyję. Jeżeli pójdę drogą podświadomości, przeżyję jako łobuz, może alkoholik, może nawet morderca, bo może w którymś momencie nie wytrzymam, podniosę na kogoś rękę, może skończę w więzieniu. Ale przeżywszy to, przyjdzie moment na przemyślenia i ja nigdy więcej na nikogo nie podniosę ręki.
Ponieważ doświadczyłem na sobie, jak to boli, jak to smakuje. Może już w następnym wcieleniu te emocje będą właśnie inne i ja już wtedy nauczę się, zrobię kolejny krok w kierunku miłości. Więc pewne decyzje, które podejmujemy na dane wcielenie, niekoniecznie muszą dotyczyć tylko i wyłącznie naszego najbliższego wcielenia. Owszem, doświadczenia, które mają się pojawić, będą dotyczyły najbliższego wcielenia, natomiast docelowo mają służyć temu, żebyśmy byli coraz lepszymi ludźmi. I to, co ja częstokroć powtarzam, że II wojna światowa poprzez bezmiar swojego okrucieństwa, poprzez to, że pozwoliła mnóstwu ludzi, milionom ludzi doświadczyć czynów haniebnych, tragicznych, strasznych i jako ofiary i jako oprawcy spowodowała to, że po takich doświadczeniach gro świadomości i gro ludzi już w tej chwili żyjących na ziemi powie: „Nie. Ja może tego nie pamiętam, ale wiem, że to jest złe. Wiem, że to jest straszne. Wiem, co się w takich sytuacjach czuje. Ja to przeżyłem. Nigdy więcej nie sięgnę po broń.
Nigdy więcej, czy w tym, czy w następnym, czy jeszcze tam iluś wcieleniach do przodu nie sięgnę po broń i nie zrobię nikomu krzywdy fizycznej, ponieważ już to wiem”. Więc oczywiście z punktu widzenia naszego ziemskiego wybory, których dokonujemy w świecie duchowym, są totalnie niezrozumiałe, ponieważ staramy się to objąć naszym ziemskim umysłem. Ponieważ dostępu do aż takich emocji na dłuższą metę nie mamy. Tych emocji, które towarzyszą nam właśnie w świecie duchowym, czyli w miejscu, w którym podejmujemy decyzje o naszym najbliższym wcieleniu. I powiem to jeszcze, podsumowując, że te doświadczenia, nawet które teraz mamy przejść, i tak docelowo mają służyć temu, żebyśmy się w życiu kierowali właśnie miłością, radością, szczęściem. A te wszystkie cechy, które towarzyszą nam podczas wszystkich tych złych uczynków tak zwanych, żeby stając się naszym udziałem, powodowały w nas jedną myśl: „Nie, nie zrobię tego. Nie zrobię tego. Nie wiem dlaczego. Może mnie nawet nikt nie złapie. Może się nawet nikt nie dowie.
Nie zrobię tego dla samego siebie, ponieważ coś wewnętrznie mi nie pozwala tego zrobić”. A to wewnętrznie to jest świadomość tego, co człowiek drugi czuje bądź poczuje w momencie, kiedy my to zrobimy. A ta informacja, ta wiedza wynika przede wszystkim z tego, że przeżyliśmy to już na własnej skórze kiedyś. Więc kochani, karma nie jest karą. To, co obiecałem wam powiedzieć w podsumowaniu, to właśnie teraz wam mówię. Karma nie jest karą. Karma jest konsekwencją. Konsekwencją pewnego procesu, który my stworzyliśmy, pewnego ciągu wydarzeń i konsekwencji tych wydarzeń, który my stworzyliśmy i tylko my możemy go przerwać i zakończyć. Wszechświat jest obojętny. Dzisiaj prowadziłem taką rozmowę fajną, przesympatyczną i nie rozmawialiśmy co prawda o karmie, ale przy zjawisku karmy to pytanie się musi pojawić u większości ludzi: co w takim razieJest moje, a co jest nie moje.
Czyli w pewnym sensie co jest dobre, a co jest złe dla mnie. To jest temat, który często się pojawia. Co jest dla mnie dobre, a co jest złe? Co jest moje, co jest nie moje? To pytanie często pojawia się wtedy, kiedy zestawimy sobie te dwie informacje, że chcemy zmieniać naszą podświadomość, ale jednocześnie uświadamiamy sobie, że my tą podświadomość dla siebie wybraliśmy. Nasza podświadomość, którą mamy, nie jest żadnym przypadkiem. Nie jest zemstą naszych rodziców, nie jest zemstą otoczenia, nie jest karą. Jest naszym wyborem. Więc czy ta podświadomość jest zła, czy ona jest dobra? Czy mam ją zmieniać, czy mam ją zostawić?
Co jest moje, a co jest nie moje? Oczywiście mogę z każdym z was rozmawiać i możemy próbować z racji moich doświadczeń, obserwacji i własnych przeżyć spróbować to odkryć, dochodzić do tego. I tak gros ludzi robi. Mało tego, płacą za to pieniądze, inni te pieniądze od nich za to biorą i okej. Jeżeli ktoś nie chce zrobić tego sam, jeżeli korzysta z usług drugiej osoby, to niech za jego czas, wiedzę i doświadczenie zapłaci. Natomiast ja wam podam wskazówkę. Podam wam pewnego rodzaju receptę. Podam wam sposób, którym ja się w życiu kieruję przy dokonywaniu takich wyborów, przy podejmowaniu decyzji, co usunąć, a co zostawić. Bo jak wiecie, często ten moment, kiedy zaczynamy transformować swoją podświadomość, zmieniać te wzorce, sprowadza się do tego, że skoro to ktoś nam coś narzucił, to wszystko, co tam jest, jest złe. Nieprawda.
Nie wszystko, co mamy w podświadomości jest złe tylko dlatego, że jest obce i podane nam przez innych ludzi. Nieprawdą jest to. Odrzucanie wszystkiego wcale nie jest dobre. Co z tego wybrać? Co zostawić? Tu właśnie kłania się pojęcie karmy. Wszechświat, czy Bóg, czy Stwórca nie oczekuje od nas cierpienia. My decydujemy się na cierpienie po to, żeby czegoś doświadczyć. Doświadczyć po to, żeby wiedzieć, czego złego w życiu nie robić i czego złego w sensie ziemskim nie czynić drugiemu człowiekowi. Po to decydujemy się na cierpienie.
Bóg ani wszechświat nie oczekuje od nas cierpienia, tylko zrozumienia. Więc jeżeli zastanawiacie się bądź będziecie się zastanawiali nad tym, co zostawić, a co wyrzucić ze swojego życia, ze swojej podświadomości, ze swojego postępowania, to kierujcie się jedną zasadą. Wszechświat jest obojętny. Jeżeli będziecie wybierali to, co wam służy, co wam sprawia radość, co wam sprawia przyjemność i co dodaje wam energii, chęci do działania, powoduje, że jesteście szczęśliwsi, a w związku z tym, że szczęśliwsi, to lepsi dla innych. Kochający to znaczy dający więcej miłości innym. Kochający siebie, to znaczy kochający innych ludzi. Szanujących siebie, czyli szanujących innych ludzi. I to wszystko, co jest przyjemne, co jest radosne i co daje chęć do życia, radość i energię do działania jest dla was dobre. Bóg ani wszechświat nie oczekuje cierpienia. Wszechświat jest obojętny.
Bóg też. To od nas zależy, w którym momencie swojego życia i to jest ważne. Kochani, to jest bardzo ważne, jeżeli chodzi o karmę. W którym momencie swojego życia podejmiecie decyzję o nierobieniu czegoś. Nie o robieniu czegoś, o nierobieniu czegoś. W przypadku karmy wszystkie doświadczenia te negatywne, które są z naszego punktu widzenia dla nas złe, uczą nas, czego nie robić. A jak przestaniemy jako ludzie robić rzeczy złe, to pozostanie nam już robić tylko rzeczy dobre. Więc jeżeli chcecie zakończyć te tak zwane procesy karmiczne, to przede wszystkim skupcie się na tym, co wam nie służy i co nie służy w związku z tym waszym bliskim. Te wszystkie doświadczenia, które wybraliśmy sobie na to wcielenie, te wszystkie negatywne doświadczenia służą tylko temu, żebyśmy zrozumieli, czego robić nie wolno. Czas jest piękny, zaczyna się nowy rok, więc energetycznie, kosmicznie wszystko sprzyja temu, żeby takie decyzje i takie działania podjąć.
Karma to nie jest nic z zewnątrz. Karma to nasze myśli i nasze działania. Nic więcej. I tylko my możemy ją zmienić, modyfikować.Ale przede wszystkim trzeba zrozumieć, czego nie powinniśmy dalej robić. A jak zastanawiacie się, co jest wasze, co jest nie wasze, to pomyślcie, co dodaje wam energii. I tyle, kochani. Tyle w tej kwestii. Tematów oczywiście przez ten tydzień, bo miałem trochę wolnego, tak jak wam obiecałem, miałem trochę wolnego. We wtorek jeszcze poszedłem do pracy, natomiast miałem trochę wolnego i tematów oczywiście pojawiło się całe mnóstwo. Między innymi też temat prawa przyciągania wrócił poprzez różnego rodzaju czytanie wpisów.
Dzisiaj już nawet się nie powstrzymałem przed napisaniem komentarza, więc to, co się gdzieś tam też dzieje wśród ludzi, to zapotrzebowanie na różnego rodzaju odpowiedzi mnie też prowokuje do poruszania właśnie tych tematów. Też temat właśnie tego, co jest moje, co jest nie moje. Tego, w którą stronę pójść, z czego zrezygnować, a na co postawić. Czyli coś chcę skończyć, coś chcę zakończyć, ale nie wiem, co mam dalej robić. Albo odrzuciłem już wszystko i teraz mam pustkę. Nie mam już żadnych wzorców, żadnych ideałów, żadnych praw, więc czuję się samotny, zagubiony, pogubiony. Więc trochę tych tematów już mówię, w ciągu kilku dni się pojawiło. Oczywiście zobaczę, co się dzieje tutaj, kochani w komentarzach i może też sami wywołacie jakiś następny temat do następnej audycji. Ja dzisiaj sobie uświadomiłem, że gdyby nie ta przerwa w ostatnich audycjach, to dzisiaj na koniec roku mielibyśmy setną audycję, a tak to mamy tylko 98. Więc setna audycja pojawi nam się już w przyszłym roku.
A propos nowego roku, a przede wszystkim Sylwestra i pewnych tam początków, chciałem wam tylko przypomnieć, że jak będziecie składali sobie życzenia nawzajem, to warto pamiętać o tym, że życzenia pod tytułem wszystkiego dobrego w nowym roku może się skończyć tym, że te życzenie będzie działało tylko w nowym roku, czyli 1 stycznia. Więc warto jednak coś tam dodać, że może to niech będzie w całym przyszłym roku, na cały przyszły nowy rok, żeby to doprecyzować, że jednak warto życzyć ludziom tym, których się kocha i którym chce się życzyć czegoś dobrego, życzeń, które będą mogły się realizować przez cały rok, a nie tylko przez jeden dzień w roku. Ja na cały przyszły nowy, z pewnością lepszy rok, z pewnością też inny rok. Miejmy nadzieję, że bardziej radosny, chociaż podejrzewam, że będzie bardziej wywrotowy. To, czego życzę sobie i wszystkim przy każdej możliwej okazji to nie zdrowia, ale przede wszystkim radości i dobrej energii, bo tego wam z całego serca życzę kochani, bo w dobrej energii jest wszystko. Jest i miłość, jest i szczęście, jest i spokój. W dobrej energii i w radości nawet jeżeli pojawiają się jakieś problemy, to łatwiej jest sobie gdzieś tam z nimi poradzić, łatwiej wyciągnąć też w dobrej energii, łatwiej jest wyciągnąć właściwe wnioski. Łatwiej jest w dobrej energii mieć przekonanie, że mimo że się potknąłem, jestem na dobrej drodze, że zmierzam we właściwym kierunku. Dobra energia daje nadzieję na to, że nawet te trudniejsze okresy kiedyś się skończą. Dobra energia to też wolność.
To też wiatr w żagle. A radość? Jeżeli będzie radość, to znaczy, że albo problemów nie będzie, albo będą takie, które nie będą w stanie nam tej radości zabrać, zakłócić i zepsuć. I tego kochani w ostatniej audycji tego dziwnego, popapranego roku na cały przyszły rok kochani wam życzę z calutkiego mojego serducha. I cóż, spotkajmy się i zacznijmy za tydzień nową przygodę naszego życia, czyli rok 2021. Na dzisiaj wam bardzo dziękuję. Ściskam was bardzo gorąco i bardzo serdecznie jak zawsze. Ja wiem, jaki będzie dzisiaj kawałek leciał w przerwie. Bardzo fajny, ale zostawię tą przyjemność, że tak powiem, przedstawienia tego kawałka panu Markowi.
[54:40] - Poleci w przerwie utwór projektu muzycznego Kwidzatytułowany Silver Remix wykonany przez Maxa Weemsa. A my w Radio Paranormalium już za jakieś cztery minuty z hakiem wrócimy do audycji Świat Oczami Duszy. Do tej części, w której pan Sówek będzie czytał komentarze z czata i się do nich odnosił. No i będziemy także czekać na wasze telefony oczywiście. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Zostańcie państwo z nami.
[55:17] - Against my knees. Bathing beneath that tree. Could we swim on clouds? Dance in silver streets. I need to wake and rise. Thankful for the sun. Against my knees. Bathing beneath that tree. Could we swim on clouds? Dance in silver streets.
I need to wake and rise. Look away from my face. Bathing beneath that tree. How lucky I was. You were counting the days. Silver in your hair. Cast off the old ways. Thankful for the sun. Our marriage melody. I wasn't alone.
The ever constant changing. To get back home. Will end in a heartbeat. If someday I tell. The dry and dusty road. To get back home. Will end in a heartbeat. Remember. If someday I tell. The dry and dusty road.
To get back home. To get back home. To get back home.
[59:13] - I przechodzimy do drugiej części audycji Świat Oczami Duszy. Do tej części, w której pan Słek będzie czytał komentarze z czata i się do nich odnosił. Będziemy także czekać na wasze telefony. Przed chwilą wybrzmiał nam utwór Quitch zatytułowany Silver w remiksie Maksa Williamsa, a my przechodzimy do drugiej części naszej audycji. Ostatni odcinek Świat Oczami Duszy w roku 2020. Można już teraz do nas dzwonić. Nasze numery telefonów to jak zawsze stacjonarny trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem, trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem. Komórkowy pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia czterysta dziewięćdziesiąt trzy, pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia czterysta dziewięćdziesiąt trzy. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem trzydzieści sześć zero osiem osiemdziesiąt zero dwa, trzydzieści sześć zero osiem osiemdziesiąt zero dwa.
Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Pączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i Czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. Tutaj ktoś na czacie o jakichś problemach z dźwiękiem raportował. Oczywiście przyjrzę się temu i jeżeli jakieś problemy rzeczywiście będą, to będą one odfiltrowane w ramach obróbki dzisiejszej audycji, tak żeby nagrania z archiwum słuchało się łatwo, długo i przyjemnie. I oczywiście wciągająco.
[01:01:06] - Dziękuję panie Marku, nigdy w to nie wątpiłem. Zresztą nie ukrywam, już parę razy wspominałem o tym, że nawet lubię sam czasami odsłuchaćMoże nie całe audycje, ale jakieś tam fragmenty audycji. Z przyjemnością to robię, więc mam nadzieję, że wy też tą przyjemność będziecie mieli. Kochani, na początku powitania jak zwykle Mirek Puch. Tu witam nową postać. O, widzę pan Kazimierz, Adam If, Iwonka Grabowska. Właśnie, bez dyskusji. Magdalena się pojawiła. Anna Irdas, Malwinka też się pojawiła. Bambagoczał widzę też.
Też nowa postać. I tutaj pan Kazimierz pisze: „Oj, panie Marku, pan to chyba bitcoiny kupuje w trakcie audycji”. No właśnie, że tak tnie. Bez dyskusji pisze do nas z Sosnowca Opa TV. Proszę bardzo. Pan Kazimierz pisze: „Z mojej perspektywy karma jako przyczyna w sumie najbardziej wynika z podświadomości. Jesteśmy samozaprogramowani nastawieniem, rutyną, mimo wolą bardziej tym niż konkretnym czynem”. Myślę, że ten temat podświadomości udało mi się tutaj wyjaśnić w trakcie audycji, więc już chyba nie muszę tego wątku poruszać. No chyba, że nie, to dajcie mi znać, to jeszcze do tego tematu wrócę. Iwonka pisze: „Co z ludźmi, którzy nigdy nie słyszeli o karmie?
Czy trzeba być na odpowiednim poziomie, żeby o niej się dowiedzieć? Bo jak inaczej wyjść z karmy, skoro nie znamy decyzji naszej duszy przed wcieleniem?” Tu jest kilka wątków, Iwonko, poruszyłaś, moja droga. To znaczy prawo karmy, prawo przyciągania, prawo grawitacji obowiązuje wszystkich ludzi na świecie. I tu religijność, świadomość nie ma żadnego znaczenia. Czy trzeba być na odpowiednim poziomie, żeby o niej się dowiedzieć? No tak, w którymś momencie pewnymi tematami zaczynamy się interesować. To tak jak dzieci nie interesują się zarabianiem pieniędzy i traktują je jako coś, co rośnie na drzewach albo w Biedronce. Tak też ludzie, którzy są na etapie doświadczania. Bo to, co ja powiedziałem, każdy etap świadomości jest związany z czymś innym. Do któregoś momentu, tak jak od dziecka nic się nie oczekuje, tylko zdobywania doświadczenia i zdobywania wiedzy.
Tak też jest z naszym rozwojem świadomości. Do któregoś momentu doświadczamy. Mniej bądź bardziej bezkarnie doświadczamy, zbieramy te doświadczenia, czyli robimy wszystko, co jest tylko możliwe, żeby się przekonać o tym, co jest niewłaściwe. Więc tak, w którymś momencie zaczyna nas to interesować. Wyczerpaliśmy w którymś tam momencie etap doświadczania, przetestowaliśmy wszystkie przyjemności tego życia i dalej czegoś brakuje. I wtedy oczywiście zaczyna się pojawiać pytanie: co dalej? O co tutaj w tym wszystkim chodzi? Oczywiście tak, wtedy zaczynamy szukać odpowiedzi na różne pytania. Bo jak inaczej wyjść z karmy, skoro nie znamy decyzji naszej duszy przed wcieleniem? To znaczy nie znamy.
Po tym, co przeżywamy w danym momencie, w danym życiu, po naszej podświadomości, po tym, czego pragniemy, co nam sprawia radość. Tę decyzję możemy w jakiś sposób rozszyfrować, bo te doświadczenia, przez które przechodzimy, nie są przypadkowe. Natomiast oczywiście nie wszyscy będą zainteresowani tym, żeby przejąć odpowiedzialność za swoje życie i pewne procesy zakończyć. Więc skoro ich nie interesuje temat karmy, to też nie interesuje ich wyjście, czyli są na etapie doświadczania i ten etap muszą po prostu samodzielnie zakończyć i w którymś momencie dojść do tego momentu, w którym jestem ja, w którym jesteście wy. Zadawania pytań i szukania na nie odpowiedzi. Więc nie wszyscy muszą być zainteresowani zakończeniem procesów karmicznych. Tutaj pan Kazimierz odpowiada: „Myślę, że nieważne jak świadomy jest człowiek i tak większość z tych aspektów nie zna i nie rozumie, więc pomiędzy nieznającym karmy a znającymi wcale wielkiej różnicy nie ma”. No może. Ja się tutaj z panem Kazimierzem nie zgadzam, chociaż w jakiejś części się oczywiście zgadzam i to bardzo mocno obserwuję. Czasami nawet wśród, że tak powiem, naszych dyskusji chatowych czy waszych, bo ja ją tylko komentuję, ja tam nie piszę na naszym czacie.
Natomiast jak patrzę po różnego rodzaju dyskusjach, pod różnego rodzaju postami na grupach facebookowych, w których jestem, że faktycznie gro ludzi zazwyczaj pisze, a nie czyta. Gro ludzi po prostu jakąś wiedzę posiada i nie wykorzystuje często tych postów do tego, żeby się czegoś nowego dowiedzieć. Fakt, że jak jest, nie wiem, 200 komentarzyTo ciężko czasami wszystkie prześledzić, zwłaszcza że część z nich się powtarza i trudno na każdy z nich mi odpisywać. Natomiast fakt faktem, że czasami ta wiedza, którą ludzie posiadają, jest dla nich wystarczająca. I wtedy faktycznie pomiędzy tymi, co nie wiedzą, a wiedzą wielkiej różnicy nie ma, ponieważ to nie przekłada się najczęściej na zmianę ich postępowania. Pan Kazimierz tutaj jeszcze dopisał, że ci drudzy są świadomi, że brodzą we mgle. To brodzenie we mgle jest też pewnego rodzaju przyczyną naszego uporu ludzkiego. Nasza podświadomość w żaden sposób nie poddaje naszego działania żadnej krytyce czy żadnej samoocenie. Tak działa podświadomość, że wszystko to, co nam podsuwa, jest jedyne słuszne, bo od tego jest podświadomość. Te dywagacje i zastanawiania pojawiają się wtedy, kiedy niby chcemy dobrze, niby wszystko robimy dobrze, a coś nie wychodzi.
Czyli najczęściej po owocach, po efektach naszych działań, które są inne, rozbieżne z naszymi oczekiwaniami, zaczynamy się zastanawiać, co się dzieje. Nasze ego, nasza podświadomość nie zmusza nas do autorefleksji. Często to brodzenie we mgle polega właśnie na tym, że cały czas nie wyciągamy wniosków, nie zmieniamy, nie modyfikujemy swojego działania. Często nasze myśli są powodem takiego, a nie innego działania. Emocje. Nie zmieniamy naszego podejścia, a oczekujemy zmiany efektów. Dlatego brodzimy często we mgle na swoje własne życzenie. Iwonka pisze: albo mają przekonania w stylu Pan Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy, ale jest składanie swojego losu w cudze ręce. Tak. To też jest pewnego rodzaju efekt wyboru danej świadomości.
W tym nie ma ani nic złego, ani nic dobrego. Po prostu taki etap. To tak, jakbyśmy myśleli, że dziecko sześcioletnie jest gorsze od dziecka trzynastoletniego, ponieważ sześcioletnie potrzebuje autorytetu i przyjmuje bezkrytycznie wszystko, co rodzice powiedzą, a dziecko trzynastoletnie już zaczyna pyskować i mieć swoje własne zdanie. Tak po prostu jest. Każdy z nas jest w innym miejscu swojej własnej drogi. I tyle. Artur Morański pisze: po prostu żyjmy teraz. Po co nam wiedzieć o poprzednim wcieleniu, jak nikt o tym nie wie do końca? Drogi Arturze, oczywiście to jest twoja potrzeba, jak najbardziej i tu nie ma o czym dyskutować. Kusząc się na komentarz pod postem odnośnie prawa przyciągania, pisząc coś, jedna czy dwie osoby skomentowały to, co napisałem i co mnie ucieszyło, że ktoś to jednak mimo wszystko czyta.
Natomiast w ten sposób trafiłem do bardzo fajnej pani, która zajmuje się regresją, zwłaszcza tą dotyczącą, z tego, co wywnioskowałem, bo to było zaraz przed audycją, więc nie miałem czasu się w to wgryźć, regresją dotyczącą wcielenia, czyli sytuacji dziecinnych, naszych wspomnień z czasów dziecięcych. Opisywała, bardzo piękny post napisała, aż miło mi się czytało. Ona też pisała o tym, że ludzie mają obawy przed tego typu doświadczeniami. Ja zresztą w pewnym sensie o tych obawach wam mówiłem, że jeżeli nie nauczyliście się sobie wybaczać, to nie pakujcie się w przeżywanie drugi raz tego samego, co już przeżyliście, co już zostało załatwione, co już zostało podsumowane i zrozumiałe. Natomiast jak najbardziej jestem za tym, jeżeli ktoś czuje taką wewnętrzną potrzebę, żeby szukać tych odpowiedzi. Dlatego, że trzeba pamiętać o jednej sprawie, że tak jak cofanie się do czasów dziecięcych, po pierwsze pozwala nam zrozumieć przyczynę powstania pewnych rzeczy, pozwala nam też zrozumieć sposób patrzenia dziecka. Trzeba pamiętać o tym, że to, co wtedy było dla nas problemem, bo byliśmy dziećmi z jakąś tam emocjonalnością, z jakąś tam świadomością, w tej chwili nie zrobi już na nas takiego wrażenia. To też po zwierzętach widać. Pies, czy pan wyjdzie na pół godziny, czy na trzy minuty, czy na trzy godzinyNa nasz powrót cieszy się tak samo i dla niego nie ma znaczenia. Natomiast jak go zostawiamy, to on nie wie, czy go zostawiamy na trzy minuty, na trzy godziny, czy całkiem go zostawiamy.
Dziecko ma tak samo. Każde zostawienie dziecka jest związane z przemyśleniami typu: może rodzice mnie już nie kochają, może mnie zostawią na zawsze. W tej chwili nie robi to na nas żadnego wrażenia. Po prostu rodzice wyszli gdzieś i zaraz wrócą. Wtedy jako dziecko podchodzimy do tego zupełnie inaczej. Mając świadomość jak to wygląda, nie musimy mieć już takich obaw przed zetknięciem się z tymi doświadczeniami i sytuacjami. Artur jeszcze pisze: po prostu trzeba się pozbyć własnego ego. Nie, to też nie do końca tak jest. Zresztą ja o tym też mówiłem, że my czasami mówiąc właśnie o tych wzorcach zapisanych w podświadomości, matrycach, narzucanych programach, myślimy sobie, chodzimy w nie swoich butach. Ja tego nie chcę.
Ktoś mi wmówił, ktoś mi narzucił, to nie jest moje i próbujemy wszystko odrzucić. Nasze ego, nasza podświadomość jest gwarantem doświadczania, więc modyfikujmy je, abyśmy świadomie doświadczali. Nasze ego, nasza podświadomość jest wyborem naszej duszy. Jest konsekwencją tego, co działo się w naszych poprzednich wcieleniach. Więc nie odrzucajmy tego, co sami żeśmy wybrali. Zastanówmy się dlaczego i zastanówmy się, czy to w takiej formie musi działać dalej. Zastanówmy się, czy to nam służy. Zastanówmy się, czego chcemy, czego pragniemy. Nie odrzucajmy czegoś, co jest ziemskie, bo po to przychodzimy na Ziemię, żeby właśnie tej ziemskości doświadczyć. Iwonka porusza temat, który już wielokroć był poruszany w różnych sytuacjach.
Czy to my doświadczamy, czy dusza wykorzystuje nas, żeby doświadczać? Czy dusza to my, czy może tylko sobie za dużo wyobrażamy? Jeśli dusza to nie my, to kim my jesteśmy? Arkadiusz pisze: Iwona, przestań wreszcie oddzielać nas od duszy. Jest tylko jeden byt. Iwonka tutaj pisze: jest więc nadzieja, że kiedyś zamiast mówić moja dusza, powiem ja dusza. Tutaj się ten wątek pojawił. Ja go już poruszałem. Ja się zgadzam tutaj z tym, że nie ma czegoś, że my, że dusza, że oddzielnie. Jesteśmy faktycznie jednym bytem funkcjonującym na różnych płaszczyznach.
Dusza jest tym czynnikiem. Dla mnie osobiście dusza jest darem dla człowieka. Darem, który powoduje to, że poprzez pamięć wszystkiego, co przeżyliśmy we wszystkich naszych wcieleniach, nie kręcimy się w kółko. Nie popełniamy tych samych błędów i możemy się rozwijać. Robiąc coś zapamiętujemy, że to było złe, że nie chcemy tego więcej zrobić. To nas powstrzymuje bardzo często przed budowaniem kolejnych karmicznych doświadczeń. Więc to, czy dusza nas wykorzystuje, ja się z tym totalnie nie zgadzam. Często też słyszę, że dusza ma plan, że tak, dusza ma plan, ale dusza to my. To my mamy plan, tylko że pewne decyzje powstają nie tutaj na Ziemi. Pewne rozważania, pewne podsumowania odbywają się w troszeczkę innych warunkach niż tutaj te ziemskie.
XY pisze: czy zwierzęta inkarnują, panie Sławku? W moim przekonaniu tak. Zresztą wszystko, co jest energią podlega tym samym prawom co my, ludzie. Jeszcze nie rozgryzłem, może nie to, że nie rozgryzłem, nie poświęciłem, nie zadałem pytań, nie poświęciłem uważności i czasu na poszukiwania odpowiedzi, która też została wywołana w jednej z ostatnich audycji odnośnie powstania świata duchowego i tego, co w którym momencie. Tam liznęliśmy ten temat, aczkolwiek nie miałem czasu się głębiej nad tym- Dzień dobry. Zastanawiać. Mamy pana Kazimierza na telefonie. Halo, halo, panie Kazimierzu, widzę, że się słyszymy.
[01:18:43] - Tak, słyszymy się. Udało się po raz pierwszy. Po raz pierwszy dziś. Nie, że krytykuję.
[01:18:50] - Witam panie Kazimierzu.
[01:18:53] - Tak sobie dzisiaj postanowiłem zadzwonić z takim małym pożegnaniem na dłużej pewnie. Wydaje się, że przez pewien czas nawet nie będę chyba audycji słuchał. Postanowiłem sobie tak zadzwonić z takim tematem kijowmrowiskowym w sumie.
[01:19:15] - Dobrze, ale to zanim pan poruszy ten temat, to chciałem się zapytać o przyczynę naszej rozłąki, czy tam separacji, jakby to nazwać.
[01:19:25] - To właśnie też tak troszeczkę zahaczy ta sprawa, z którą dzwonię.Był taki etap w moim życiu na przykład, kiedy zaliczyłem tak zwany, jak to się mówi, kryzys autorytetów i pamiętam, jak poszedłem do stomatologa. No i tam mówię pani stomatolog: „No wie pani, ja będę używał pasty bez fluoru, bo jakoś tak fajnie moim zdaniem. Nie wiem, komu wierzyć”. Ona mówi: „Wie pan, ja panu mówię, że z fluorem”. A ja mam kryzys autorytetów już. I to wystarczyło, żeby zamknąć dyskusję z bardzo fajną panią doktor. I to był taki pierwszy etap, kiedy zaczęło się podważać różne autorytety. Ja dzisiaj właśnie jestem strasznie wkurzony. Znaczy nie dzisiaj, od pewnego czasu jestem strasznie wkurzony. Tak sobie włączam co pewien czas, mam ochotę po prostu sobie czegoś posłuchać o duchowości.
I sobie tam wpisuję na przykład na YouTube co pewien czas, żeby coś znaleźć pod różnymi hasłami. Zawsze mi wyskakują te same nielubiane przeze mnie, za przeproszeniem, gęby. Będę wyrażał się dzisiaj w taki akuratny sposób, żeby odzwierciedlić moje samopoczucie, które bardziej się robią dla mnie jako celebryci powtarzający coś, co przeczytali. I tak słucham jednego, drugiego. Z przeważającą częścią rzeczy duchowych wyczytanych multum ludzi mówi o channelingach jeszcze. Większość z tych channelingów z rzeczywistością ma niewiele wspólnego, o czym się przekonujemy w ciągu kilku kolejnych miesięcy. Ja zaczynam mieć kryzys nie duchowości, tylko zaczynam nawet się wkurzać, kiedy pana słucham, panie Sławku, pomimo że niczego nie mogę panu zarzucić, ale już mnie zaczyna wszystko wkurzać i potrzebuję odpocząć. Dlatego tak też dzwonię zaznaczyć, że też taki ktoś kiedyś być może będzie miał. Ale do czego zmierzam?
[01:21:44] - Się zmartwiłem.
[01:21:46] - Słucham?
[01:21:47] - Się zmartwiłem trochę.
[01:21:49] - Tak, nie ma się co martwić.
[01:21:53] - Że pana wkurzam.
[01:21:55] - No tak, ale wie pan, ja jestem szczery.
[01:21:59] - Dziękuję, że szczery. Dziękuję.
[01:22:01] - Wszystko mnie wkurza. To tak czasem ludzie mają, że wszystko wkurza. Spadnie szklanka to wkurza, spadnie długopis, coś tam źle wyjdzie — wkurza. Ja mam właśnie w kwestiach duchowych to. Po prostu wkurza mnie to, że z jednej strony sam doświadczam pewnych rzeczy, których ja nie rozumiem i często też sam źle interpretuję. I mnie wkurza, że nie wiem, na czym mógłbym polegać w tym swoim własnym rozwoju poza sobą. A i z sobą mam problem, bo czasami mam wrażenie, że coś na przykład ze wspomnień jakichś jest tak. A potem odkrywam po pewnym czasie, że te wspomnienia nie są na przykład z czterech wcieleń, czy to jest to jakby jedno wcielenie, tylko różne widoki z tego wcielenia. I nawet sobie człowiek nie może tak naprawdę ufać. Nie jestem w stanie, jakby to powiedzieć, w tej chwili nawet przetrawić tego, jak pan mówi tak pewnie.
Jak pan tak mówi, jak wygląda to, że tam dusza sobie jest i jak sobie ta dusza myśli. Ja sobie myślę: „Człowieku, jak ja bym chciał wiedzieć, co ty to wiesz”. Bo ja mam właśnie takich ludzi, z którymi rozmawiam i ja nie mam odwagi w sobie i nawet nie potrafię, nie mam takiego czegoś, to mnie właśnie wkurza. Nie mam takiej pewności w sobie, że nawet to, co już wiem, jest słusznie przeze mnie zinterpretowane. I mam nawet takie poczucie, że wszyscy równie dobrze mogą głupoty gadać, łącznie z panem, łącznie z jakimiś tam buddystami, cholera wie z kim. I mam kryzys. Nie wiem, czego słuchać, gdzie słuchać. I jeszcze do tego się czuję, kurde, jakiś taki stary człowiek. Tak się żalę przez telefon, jakiś 60-letni, pomimo że mam połowę mniej. I kurka, naprawdę tak się chciałem po prostu pożalić, bo tak było ostatnio o szczęściu, to dzisiaj wręcz na odwrót.
[01:24:08] - Okej.
[01:24:10] - Nie wiem, czy tak pan kiedyś miał w ogóle takie sytuacje, że pan czytał jedną książkę, drugą książkę. Ostatnio tak na marginesie się zapoznałem z potrzeby dyskusji. Schwartz bodajże, „Odważne dusze”?
[01:24:24] - Bardzo prawdopodobne.
[01:24:27] - Po prostu ja nie mogę. To dla mnie już nawet nie jest typu koncepcja, tylko co człowiek kogoś słucha, to ktoś inaczej coś widzi. I mam takie wrażenie, że jedyne, na czym możemy w rzeczywistości polegać, to chyba tylko i wyłącznie na sobie. A i to poleganie na sobie ja widzę, że jest problematyczne, bo ci, którzy gadają sprzeczne rzeczy, to też polegają przecież na sobie. I jesteśmy właśnie w tej mgle. I o tym ja mówiłem z tą mgłą, że my się nie różnimy raczej od tych, co nie wiedzą o karmie, bo i tak po prostu brodzimy w tej mgle i nie wiadomo gdzie. To co pan na ten mój kryzys powie?
[01:25:16] - Panie Kazimierzu, co ja mogę powiedzieć? Z jednej strony całkowicie się zgadzam. Bzdury opowiadam, bo ani mnie się zgadzać, ani mnie się nie zgadzać. Natomiast z mojego punktu widzenia mającJakby taki dylemat, że traci pan powolutku zaufanie do samego siebie. Jak najbardziej, zrobiłbym pewnie dokładnie to samo co pan. Czyli po prostu odciąłbym się od wszelkich informacji. Między innymi dlatego, żeby nie dostarczać następnych bodźców naszemu mózgowi do obróbki. To jest to, o czym ja mówiłem, o tej higienie informacji, które do siebie dopuszczamy. O tym, co wpuszczamy w swój obszar. Pan tu mnie pyta mnie o nazwisko jakiegoś pana, który napisał jakąś książkę.
Ja oczywiście mówię: „Nie wiem, nie znam człowieka”. Ponieważ przypomnę, że ja książek o duchowości przeczytałem cztery.
[01:26:27] - Tak, ja wiem.
[01:26:28] - Z czego trzy tytuły pamiętam. I to jest też to, co mówiłem w pewnym momencie, kiedy dostarczaliście mi, kochani, różnego rodzaju materiały do przejrzenia. To, o czym mówiłem w momencie, kiedy pisałem książkę, że odciąłem się od wszelkich materiałów, które mogły zakłócić przepływ informacji, które do mnie docierają. Żebym właśnie nie miał tego dylematu, czy to, o czym ja teraz myślę, jest wynikiem tego, co jest we mnie? Czy jest wynikiem tego, co ja kiedyś usłyszałem, przeczytałem, zobaczyłem. Dlatego ja starałem się do swojego świata dopuszczać jak najmniej informacji, które mogłyby rozmydlić moje źródło informacji, żeby mieć jak najwięcej pewności, że to, co mówię, o czym myślę, co gdzieś we mnie jest, jest ze mnie, a nie z zewnątrz. Ja oczywiście nie mam prawa nikomu zabronić ani nikogo odwodzić. Wprost przeciwnie, mówię: jeżeli ktoś czuje taką potrzebę, to oczywiście niech zbiera jak najwięcej informacji. Tylko właśnie problem polega na tym, że nadmiar informacji powoduje to, że przestajemy już odczuwać, z którą z tych informacji my rezonujemy, z którą się zgadzamy, która wywołuje w nas przekonanie, że to jest prawda, a która jest dla nas szkodliwa. Odciąga nas wręcz od tego, co czujemy sami, co płynie z nas.
Ja wielokroć prosiłem, namawiałem, namawiam i będę namawiał. Każdą informację, jaką kochani dostajecie, przepuśćcie przez samych siebie. U mnie to działało po prostu jakby dzwonek zadzwonił. Gdzieś coś wpadało mi do ucha i dzwonek: tak! To jest to. To jest ten puzelek, którego brakowało. Jedno słowo, jedno zdanie, usłyszane gdzieś albo przeczytane gdzieś, zupełnie nie z dziedziny duchowej. I wtedy nie ma się wątpliwości. Poza tym, jak się nie ma innego, panie Kazimierzu, źródła informacji, to wiadomo, że ta informacja musi pochodzić ze mnie. Więc jak najbardziej, gdybym był jakimkolwiek terapeutą czy nauczycielem, jak to mówią coachem czy kimś takim, to bym powiedział: tak, proszę sobie zrobić przerwę.
Mało tego, ja już to kilku osobom w życiu powiedziałem. Daj sobie spokój, odpuść sobie. Wyczyść. Niech twój mózg przepracuje to wszystko, co już dostał i pozwól samemu sobie zadecydować, co z tego jest ważne dla ciebie, a co nie. Bo to też jest, panie Kazimierzu, trzeba pamiętać, że różne rzeczy, różne aspekty dla każdego człowieka mają mniejszą bądź większą wartość. Że to, co dla jednego będzie ważną informacją, dla drugiego będzie bzdetem, bo nie to jest celem jego zrozumienia i doświadczeń.
[01:30:01] - W 100% się zgadzam.
[01:30:03] - Pierwszy raz chyba tak bezkarnie i bez oporu.
[01:30:07] - Znaczy nie, po prostu rozmawiamy bardziej tak mniej owijając w bawełnę dzisiaj łatwiej się porozumieć.
[01:30:15] - Zażartowałem, panie Kazimierzu. Oczywiście, znamy się już.
[01:30:19] - Nie musimy tracić czasu na szukanie wspólnej ścieżki.
[01:30:24] - Tak, dzisiaj poszło na skróty.
[01:30:26] - Tak. Ja tylko jedno zastrzegę, że akurat to, co pan powiedział, to ja nie zarzucam, tak brzmiało przynajmniej. Być może ktoś tak odbierze. Nie zarzucam, że ktokolwiek mówi bzdury. Na tym polega właśnie to moje wkurzenie, że ja też nie szukam jakoś celowo żadnych materiałów. W sensie nie zamierzam się uczyć z jakichś tam źródeł, po prostu to przy okazji wpada. Akurat w ramach konieczności potrzebowałem się z czymś zapoznać. A że też czasem sprawdzam, czy ktoś się znajdzie, co mądrą ma powiedzenia nad coś, co mnie nurtuje, a nuż mnie zachęci, to i tam czasem pogoogluję w internecie. I mam takie wrażenie, ostatnia rzecz. Mam takie wrażenie, że rozwój duchowy się zrobił strasznie, jak to się mówi, popularny, mainstreamowy, nie wiem, jak to nazwać.
Ja pamiętam czasy, kiedy jeździłem na rowerze. Jak zaczynałem jeździć na rowerze, wszędzie jeździłem na rowerze, do pracy, do sklepu. Wszędzie byłem po prostu nielicznym rowerzystą.Po prostu jeździłem sobie spokojnie. Płynnie się zrobił taki trend rowerowy, te rowery wszędzie elektryczne, to po prostu już przestałem jeździć na rowerze, bo mnie szlag trafiał. Jak z tymi ludźmi po tej ścieżce jeździłem, to nawet po prostu nie umieją jeździć jak ludzie, tylko jak jacyś psychopaci, bandyci i tak dalej.
[01:32:01] - A w Holandii pan był?
[01:32:02] - I przestałem jeździć. Słucham?
[01:32:04] - A w Holandii pan był?
[01:32:06] - A to w Holandii to w ogóle mnie to dziwi, jak można dawać za wzór Holandię, jak to w ogóle jest jakiś Sajgon tam. Tam to ja się dziwię, że się ludzie nie pozabijają.
[01:32:15] - No więc właśnie. No więc właśnie.
[01:32:19] - Ale to jest wzór.
[01:32:20] - Po prostu rowery atakują-
[01:32:22] - Oni tak jeżdżą u nas.
[01:32:23] - Z każdego miejsca, z góry, z dołu, z boku, z przodu, z tyłu. Po prostu.
[01:32:28] - Tak.
[01:32:30] - Więc-
[01:32:31] - Takie Indie samochodowe, znaczy Indie rowerowe. No ale mówię, mam takie wrażenie, że za cokolwiek się zaczynam łapać, to przybiera w pewnym czasie na popularności i wylatują różni ludzie, którzy tylko i wyłącznie sieją taki ferment informacyjny, który nie ukrywam, jest o tyle problematyczny, że człowiek czasami chciałby coś ciekawego znaleźć chociażby dla swojego światopoglądu. Bo ja lubię słuchać innych ludzi, jakie mają inne opinie na jakiś temat, prawda? To jest właśnie cenne w rozważaniu o czymś. Ale jeżeli się, kurde, słucha, cały czas doświadcza ludzi, którzy w zasadzie powtarzają, co przeczytali w książce i robią z siebie nauczycieli, bo przeczytali sobie przez rok jakieś książki, pięć, sześć książek i teraz będą uczyć medytacji na przykład czy czegoś tam, to mnie szlag trafia. Naprawdę ja się zastanawiam, ile tej świadomości mojej musiałoby ubyć, abym miał ochotę ludzi pozabijać. Nie mam pojęcia.
[01:33:46] - No to niech pan nie eksperymentuje, bo to niebezpieczne doświadczenie jest dosyć.
[01:33:52] - Dobra, dzięki wielkie. Więc na pewien czas się pożegnamy. Dlatego mnie nie będzie też na czacie, dlatego też nie będę wydzwaniał. A jak przyjdę, jak wrócę, o ile, jeśli nie wiem, to się wszystko okaże, to może z jakimiś przemyśleniami konkretnymi. Bo to będzie taki czas posłuchania siebie. Fajnie. Dziękuję za audycję.
[01:34:19] - Bardzo, panie Kazimierzu, tego życzę. Bardzo życzę panu właśnie posłuchania samego siebie. Trochę ciszy. Trochę ciszy z pewnością jeszcze nikomu nie zaszkodziło.
[01:34:30] - Dokładnie. Dobra. Telefon nie był krytyczny. Telefon był taki przyjacielski.
[01:34:36] - Dzięki, że pan powiedział, że pana nie będzie. To też dużo dla mnie znaczy, bo tak.
[01:34:45] - Tak myślałem, żeby warto było powiedzieć, czemu taka cisza z mojej strony.
[01:34:52] - No właśnie.
[01:34:53] - Więc tak. Bardzo dziękuję. Pozdrawiam wszystkich słuchaczy. Pozdrawiam pana Marka. Pozdrawiam pana, panie Sławku.
[01:34:59] - Bardzo dziękuję.
[01:35:00] - Życzę fajnych audycji dalej i do usłyszenia w pewnym odpowiednim momencie. Trzymajcie się wszyscy.
[01:35:08] - Pan też się trzyma, panie Kazimierzu. Wszystkiego dobrego. Serdecznie pozdrawiam. Dziękuję za ten telefon.
[01:35:15] - Papamki.
[01:35:16] - Pa, pa.
[01:35:17] - Dziękujemy, panie Kazimierzu. Ja tylko jeszcze przypomnę kontakty te głosowe do Radia Paranormalium. Można do nas dzwonić na nasze numery telefonów 32 746 00 08, komórkowy 530 620 493. No i oczywiście skan perradio.paranormalium.pl.
[01:35:45] - Tak jest. Zapraszamy jeszcze, bo widzę, że komentarze się kończą. Jeżeli ktoś chce jeszcze tutaj coś na żywo na antenie powiedzieć, to zapraszam, bo jak zwykle nie będę na siłę przeciągał audycji. Wracam do czytania komentarzy, a wy się kochani mobilizujcie do dzwonienia. Dana pisze: „Ja chciałam zaznać jeszcze jednego wcielenia. Później mogę już połączyć się z Bogiem, który wykracza ponad nasze zrozumienie”. Z tym ostatnim się zgadzam. Natomiast pierwsza część, moja droga, jest oczywiście twoją suwerenną decyzją, planem czy marzeniem. Dana jeszcze pisze: „Życie połączone z kontemplacją słońca, wody, natury i samotność z wyboru”. Tu też jakby nic więcej do tego dodać nie mogę, ponieważ skoro z wyboru i świadomie, to to.
[01:36:46] - I dzwoni do nas pan Arkadiusz. Halo, halo. Radio Paranormalium. Czy się słyszymy?
[01:36:51] - Halo? Słyszymy się?
[01:36:53] - Słyszymy się. Znaczy ja pana słyszę.
[01:36:55] - No ja pana też.
[01:36:57] - To znaczy, że się słyszymy.
[01:36:59] - Ja chciałbym się odnieść do tego, co ten pan Kazimierz mówił w swoim telefonie. Ja powiem tak: cała ta wiedza duchowa również ze mną rezonuje bardzo mocno. Ja lubię debatować z różnymi ludźmi o różnych tematach, ale tu z panem Bączkowskim chyba nie będę debatował, bo ja się po prostu ze wszystkim zgadzam. Przeczytałem wiele książek na ten temat również i to rezonuje, bo to wszystko układa się w pewną piękną całość. Jedną piękną całość.
[01:37:39] - I trzeba po prostu wybrać taką wiarę. Halo? Słyszymy się?
[01:37:46] - Tak. Ja nie przerywam, bo chciałbym poznać całość wypowiedzi, żeby znać kontekst.
[01:37:54] - Według mnie, bo jest wiele różnych religii na świecie i niektórzy wierzą, niektórzy nie wierzą. Są różne programy ateistyczne w USA również, też słucham tych ateistów i tak dalej. Według mnie trzeba wybrać taką religię czy wiarę, która da nam szczęście, która będzie rezonować z nami, da nam spokój ducha. Według mnie taką trzeba wybrać. A co do źródeł, to według mnie najlepsze źródła duchowe z książek to według mnie są książki pana doktora Michaela Newtona. Jedna się nazywa „Wędrówka dusz”, a druga „Przeznaczenie dusz”. Informacje pochodzą z hipnozy i są ciągle analizowane i weryfikowane przez doktora Michaela Newtona. Wszystkie dialogi, które pochodzą z tych wielu regresji hipnotycznych, układają się w jedną pełną całość, więc to według mnie jest najlepsze źródło. Również polecam Sylvię Browne „Życie po drugiej stronie”, „Podróże poza ciałem” Roberta Monroe'a też również są dobre źródła. Reszta to jak się znajduje różną literaturę, to można zobaczyć, że są to plagiaty i ta wiedza pochodzi z różnych książek i jest lekko modyfikowana przez różnych autorów i oni tam niespecjalnie chcą się dzielić wiedzą z tego, skąd ta wiedza pochodzi i tak dalej.
A Michael Newton właśnie tym się wyróżnia, że same jego informacje pochodzą z tych regresji hipnotycznych i to naprawdę jest bardzo trafne i wiarygodne źródło według mnie.
[01:39:53] - Panie Arkadiuszu, ponieważ o kilku nazwiskach słyszałem, natomiast będąc konsekwentnym, żadnej z tych książek nie przeczytałem, więc nie podpiszę się tutaj, ani nie zaprzeczę, ani nie podpiszę pod tym.
[01:40:10] - Ale to taka rada dla pana Kazimierza, jakby chciał szukać czegoś.
[01:40:15] - Ja bym był ostrożny z szukaniem książek pani Sylvii Browne, ponieważ cały kształt jej aktywności budzi moje duże zastrzeżenia. Ta defraudacja pieniędzy na początku lat 90. chociażby, czy ta aktywność w mediach polegająca na udzielaniu się w programach o tematyce paranormalno-kryminalnej. Przeanalizowano na przykład ponad 200 jej różnych wystąpień dotyczących znajdowania osób, ofiar przestępstw i z tego, co czytałem, przynajmniej ja, to pani Sylvia Browne w żadnym z tych wypadków nie trafiła. A taka wielka jasnowidzka podobno miała być.
[01:41:04] - Aha. Ja mam tylko jedną jej książkę, więc to na dobre.
[01:41:08] - Ja też mam tylko jedną jej książkę, ale wpisałem w tym roku artykuł poświęcony różnym proroctwom dotyczącym COVID-19 i pani Sylvia Browne tam się też pojawiła w pewnym momencie. Dosyć taka bardzo ogólnie ujęta przepowiednia. Podobno około roku 2020 coś tam miało być.
[01:41:31] - To jest COVID! Przecież jest.
[01:41:35] - Ale to jest bardzo około. Będzie choroba, na której będą ludzie umierać i tak dalej. Informacje tak ogólne, że to można właściwie do każdej mniejszej lub większej epidemii czegoś tam przyporządkować.
[01:41:48] - Tak się pisze horoskopy w „Przyjaciółce”.
[01:41:51] - Dokładnie tak. W ten sposób.
[01:41:53] - Tak. Żeby można to było, żeby każdy sobie coś tam znalazł dla siebie.
[01:41:58] - Ale chodzi o to, że pokrywa się ta wiedza jej trochę z Michaelem Newtonem, więc to wydaje się-
[01:42:05] - Nigdy nie wiadomo, czy pani Browne czasami czegoś nie splagiatowała, do czego się oczywiście nie przyznała. Też mam tę książkę.
[01:42:13] - Niemożliwe, no.
[01:42:15] - Tam opis jest taki słodki, że po prostu można się porzygać tego życia po drugiej stronie. Tak jakby życie po drugiej stronie było tylko takie bardzo pozytywne, piękne, słodkie i w ogóle. A jak się sięgnie na przykład po Roberta Monroe'a, to już się okazuje, że tak kolorowo nie jest.
[01:42:37] - Albo to są różne aspekty tego, są różne opisy pewno.
[01:42:41] - W każdym razie ja lektury sygnowane nazwiskiem pani Sylvii Browne raczej można przeczytać, ale żeby to traktować jakoś poważnie, to już tak średnio bym powiedział.
[01:42:55] - Znaczy ja to dawno temu czytałem i o to chodzi.
[01:43:00] - Panowie wybaczą, że ja nie biorę udziału w tej dyskusji, ale ze znanych oczywiście powodów. Natomiast powtórzę swoją prośbę i mantrę, żeby tak naprawdę wszystko, z czym mamy kontakt, co dotyczy czegoś, co może mieć wpływ na nasze życie, żeby podchodzić z pewną dozą nieśmiałości i jednak takim ograniczonym zaufaniem. To ja tylko tyle mogę ze swojej strony powiedzieć, bo tak jak wiecie, konkretnych tytułów i konkretnych książek i autorówNie znam.
[01:43:42] - Ale jeszcze chciałbym zamienić się w takiego sceptyka, żeby trochę dać jakiejś przyprawy do tej dyskusji, bo jak się tak się człowiek zgadza, wszyscy się zgadzają, to nic z tego nie wynika. Tak powiem, z naukowego punktu widzenia nauka nie dowiodła, że dusza istnieje. Niestety szkoda, ale nie, na razie nic nie ma.
[01:44:09] - Wie pan, panie Arkadiuszu, ja się śmieję. Zresztą sami naukowcy mówią o tym, że nauka wie tyle, ile wie. Mój jeden z ulubionych przykładów jest taki, że Ziemia nie zrobiła się okrągła, kiedy odkrył to Kopernik. Więc wie pan, to się nie dzieje tak, że jak nauka coś odkryje, to zaczyna być i działać. Tylko to jest tak, że nauka jeszcze o tym po prostu nie wie, więc bazujmy na tym, co wiemy na pewno. Bazujmy też na tym, jeżeli chodzi o naukę, co nauka na pewno wyklucza, czyli na przykład nauka wyklucza to, że jeżeli człowiek skoczy z jedenastego piętra i się mocno odbije, to będzie mógł latać. Więc skupmy się na tym, co mówię, co nauka wie na pewno i co na pewno wyklucza. Natomiast to, o czym nauka jeszcze nie ma pojęcia, zostawmy to otwarte do czasu, kiedy nauka w jakikolwiek sposób konkretny się do tego odniesie. Oczywiście to jest moje zdanie, bo są ludzie, którzy dowody bądź brak dowodów naukowych będą traktowali bardzo serio i to będzie dla nich podstawa do tego, żeby swoją rzeczywistość budować, rozwijać bądź ją negować. Więc nic mi do tego.
Ja przedstawiłem tylko swoje zdanie na ten temat.
[01:45:49] - Ale wracając do tych autorów, ludzie się też zmieniają. To też trzeba brać pod uwagę i trzeba po prostu brać te informacje, które uważają za słuszne i tyle. I te, które dają spokój ducha też według mnie i to szczęście.
[01:46:12] - Panie Arkadiuszu, ja powtórzę-
[01:46:14] - Bo na przykład chrześcijaństwo u nas to niespecjalnie daje szczęście, bo ludzie tacy są traktowani niemal jak niewolnicy pana. To klęczenie i to wszystko.
[01:46:26] - Ja akurat na tematy religijne w rozmowie telefonicznej, tak samo jak polityczne, nie chciałbym wchodzić. Owszem, mogę powiedzieć swoje zdanie, mogę też przeprowadzić jakąś tam dyskusję. Natomiast dla mnie ważne jest to, czego dotyczą moje audycje. I pozwolę sobie przypomnieć to, co ja mówię, że świadomość to nie jest stan umysłu, to nie jest stan wiedzy. Świadomość to jest stan emocjonalny, w którym albo coś robimy, albo czegoś nie robimy. Jeżeli skupiamy się na zbieraniu wiedzy, która w żaden sposób nie przekłada się na zmianę naszego działania i postępowania, to dla mnie taki rozwój świadomości nie ma najmniejszego sensu. Bo jeżeli zbieram informację o czymś po to, żeby to zmieniło w jakiś sposób moje życie, to ma sens. Chyba że chcę być kolejnym teoretykiem świadomości i kolejnym teoretykiem duchowości i pisać posty, udzielać się na grupach, pisać książki na podstawie pięciu przeczytanych książek, czyli dorzucać do tego tygla wiedzy duchowej kolejne pozycje, kolejne informacje, które inni ludzie będą próbowali wcielić w swoje życie i będą eksperymentowali na sobie sens i działanie pewnych metod, technik czy jakichś tam innych rzeczy, to nie. Ja uważam, że nie, że to nie jest tędy droga. I gdybyśmy tylko swoją świadomość mogli zbudować na teorii, to niepotrzebna byłaby reinkarnacja, niepotrzebna byłaby karma.
Wystarczyłyby przepisy prawa: co wolno, a czego nie wolno. Bo to jest sfera mentalna.
[01:48:38] - Tak.
[01:48:39] - Ja wiem, co wolno, czego nie wolno. Wiem, jaka grozi za to kara. Więc albo to zrobię, albo tego nie zrobię. Świadomość to jest coś zupełnie innego. Świadomość to jest stan emocjonalny i ja najprawdopodobniej tego zdania nie zmienię i też myślę, że będę go powtarzał do znudzenia, do tego momentu, aż ktoś tego będzie chciał słuchać, albo do tego momentu, aż ja będę wierzył w to, że to mówienie i przypominanie coś zmieni. Bo mówię: mentalność a emocjonalność to są dwie różne rzeczy. A świadomość to jest emocjonalność, to jest stan emocji.
[01:49:24] - Tak.
[01:49:27] - Czyli wnioskuję, że tym razem-
[01:49:30] - Jeszcze taka sprawa. Tak mi się zdaje, że ta teoria jest ważna, bo ludzie chcą wiedzieć, a tak to wchodzą w jakieś religie i przyjmują inną teorię, nie? No i to tak
[01:49:47] - Panie Arkadiuszu, ja nie wiem, czego ludzie chcą. Każdy chce czegoś innego. Ja tylko mówię, że można jechać samochodem, załatwiać sprawy, przemieszczać się, docierać do celu albo można badać konstrukcję samochodu.
[01:50:07] - Problem polega na tym, że religie wpływają na życie społeczne i to jest praktycznie niemal system operacyjny człowieka. Zobaczmy takich fundamentalistów islamskich, jak oni terroryzują, bo wierzą, że pójdą do raju i do dziewic, gdy wysadzą się w powietrze. To jest bardzo niebezpieczne, te religie i to wszystko.
[01:50:31] - Ja tak do końca nie wiem, w co oni wierzą, jakie są prawdziwe motywy ich działania, jakie są prawdziwe ich intencje.
[01:50:41] - To się mówi w mediach, ale nie wiadomo.
[01:50:43] - Bo ja z żadnym z terrorystów, który się wysadził, nie rozmawiałem. Nie wiem, jaka była jego motywacja do działania, a myślę, że amerykańskie filmy o terrorystach nie do końca odzwierciedlają faktyczny stan rzeczy i świadomości tych ludzi. Więc wie pan, wojny krzyżowe i mordowanie ludzi też miało na celu jakieś szlachetne pobudki i tak dalej. A później się okazywało, że ci ludzie albo walczyli o swoją wolność, albo zarabiali jakieś pieniądze, albo robili jakieś inne rzeczy i pobudki religijne nie do końca były tym, które decydowały o ich motywacji do działania. Więc ja bym się nie kusił tutaj o takie daleko idące wnioski, bo ja osobiście nie wiem. Jeżeli pan to wie, okej.
[01:51:50] - Tak się mówi, nie?
[01:51:55] - Wie pan, ja może zacznę robić audycję o sadzeniu, o kiszeniu ogórków, bo to jest taka luźna rozmowa. Jak się ukisi, to się ukisi. Jak się nie ukisi, to się nie ukisi, to się wyrzuci. Natomiast my wchodzimy i to jest coś, co mi się też w pewnym sensie właśnie w tej branży tak zwanej duchowej nie podoba, że my wchodzimy, ja wchodzę, mam tego świadomość. Mówię powoli, dobieram słowa, co często mi jest zarzucane, że mówię nudno, mówię spokojnie. Natomiast ja mam świadomość, że wkraczam swoimi wypowiedziami w sferę życia drugiego człowieka. Oczywiście każdy z tą wiedzą zrobi, co będzie chciał i ja nie jestem w stanie decydować i podjąć decyzji, kto co z tą wiedzą zrobi. Natomiast dostarczam informacji, które w jakiś sposób mogą wpłynąć na życie drugiego człowieka. Więc dla mnie pojęcie „tak się mówi” nie funkcjonuje. I też podziwiam beztroskie ludzi, którzy właśnie w taki swobodny sposób o tego typu rzeczach mówią.
A później ja czytam posty, gdzie ludzie piszą naprawdę, przeżywają trudne sytuacje i 260 komentarzy, co dany człowiek ma zrobić. Wie pan, bo tak się mówi. Więc niech mi pan, panie Arkadiuszu, wybaczy, ale ja w taki poziom nie dam się wciągnąć.
[01:53:44] - Ale w jaki poziom? Nie rozumiem.
[01:53:47] - Wie pan, bo tak się mówi. My poruszamy tematy, bo tak się mówi. Pan porusza tematy, które nie są sprawdzone, które pan gdzieś usłyszał na temat religii, na temat dżihadzistów i tak dalej. Wie pan, każdy Cygan to złodziej. Przepraszam najmocniej, ale nie chciałbym bazować na informacjach, bo tak się mówi. Przynajmniej nie w mojej audycji. Rozumie pan? Chciałbym, żeby to były jednak informacje, które pan przekazuje słuchaczom.
[01:54:20] - Charlie Hebdo został zaatakowany, dlatego że były rysunki Mahometa. Nie oszukujmy się, to prawda jest.
[01:54:28] - Naprawdę proszę nie drążyć tego tematu. Chciałbym jednak, żeby te informacje, które pojawiają się na antenie radia, były w jakiś sposób przemyślane i zweryfikowane. Jeżeli one są zbudowane na pana doświadczeniach czy na pana przemyśleniach, które gdzieś pan zgłębił, to tak. Natomiast nie na zasadzie, bo gdzieś pan wyczytał, ktoś powiedział i tak się mówi. Panie Arkadiuszu, bardzo proszę, włóżmy w to odrobinę wysiłku, zweryfikujmy to, bo w ten sposób powstają plotki, powstają teorie. Ludzie później siedzą, zastanawiają się, przeżywają, martwią, boją, robią różne rzeczy. My możemy sobie podywagować przy piwku o pewnych tematach, czy przy szklance kawy, czy przy jakichś innych rzeczach. Natomiast na antenie radiowej, która za chwilę wrzuci program na YouTube'a, do którego będzie miał dostęp każdy, chciałbym, żeby jednak pojawiały się informacje, które w jakiś sposób zostały zweryfikowane, chociażby wewnętrznie przez człowieka. Taką mam prośbę. Nie chcę przekazywać informacji ludziom na zasadzie: bo tak się mówi.
[01:55:48] - Dobra.
[01:55:49] - Okej, możemy się tak umówić?
[01:55:51] - Tak, dziękuję.
[01:55:53] - Dziękuję bardzo serdecznie. Naprawdę. Być może, przepraszam, jeżeli ktoś potraktuje moją wypowiedź jako oschłą albo może niekulturalną, ale jednak chciałbym brać również w rozmowach telefonicznych pewną odpowiedzialność. Odpowiedzialność to dużo powiedziane, natomiast weryfikację, korektę tego, co się na antenie radia i w moich audycjach dzieje.
[01:56:30] - Te momenty ciszy i to tajemnicze „tak, dziękuję” na końcu świadczą o tym, że one dużo mówią i świadczą o tym, że coś tam się — w odpowiedzi na pana słowa — coś tam się bardzo mocno burzy, coś się dzieje.
[01:56:50] - Nie wiem, kochani. Ogólnie rzecz biorąc bardzo chętnie rozmawiam z wami i w dużej mierze nie chcę hamować w żaden sposób, ograniczać was, robić cenzury, o co kiedyś był tam zarzut. Natomiast mam prośbę, żeby te informacje, które przekazujecie innym, były przynajmniej w jakimś stopniu zweryfikowane waszymi przekonaniami, waszymi przemyśleniami, waszymi doświadczeniami z życia, historiami i tak dalej. Żebyśmy nie przeklepywali informacji niesprawdzonych, niezweryfikowanych. Wracając do komentarzy, mamy godzinę 21:52. Dana pisze: „Panie Kaziku, musi się pan uziemić. Warto zacząć uprawiać sport, aby mieć lepszy kontakt z własnym ciałem. Wszystkie odpowiedzi są w panu”. Nic dodać, nic ująć. Podpisuję się pod tym.
Iwonka pisze: „Zgadzam się z panem Kazimierzem. Też zadawałam sobie pytanie, skąd ci wszyscy prelegenci o tym wiedzą. Już nie oglądam tych różnych kanałów, tylko mi zakłóciły to, do czego doszłam sama”. Widzicie, kochani, być może to jest właśnie też droga. Być może to właśnie ten natłok, ten nawał, całe mnóstwo tych informacji — tak jak teraz zresztą dzieje się na bardzo wielu płaszczyznach — służy właśnie temu, żebyśmy w końcu, stety, niestety, po iluś tam eksperymentach dokonanych na nas samych, wrócili do źródła. Czyli do tego, co sami wiemy, co sami czujemy. Pan Kazimierz tutaj się odniósł do pana Arkadiusza: „Odnośnie dzwoniącego pana Arkadiusza. Duchowość nie polega na wyborze wiary, która nam bardziej pasuje”. Może nie polega, natomiast każdy próbuje czegoś swojego. On pisze: „Moje wyższe ja wielokrotnie informowało mnie, żebym nie szukał nic na zewnątrz, tylko w sobie, ponieważ wszystko jest w nas”.
Też bardzo fajny komentarz i nie tylko dlatego, że ja się z nim zgadzam. I to jest właśnie to, do czego was, kochani, namawiam i przekonuję od tych 98 audycji. Ale może dlatego, że wiele osób, które przekazuje naprawdę fajne informacje, fajną wiedzę — być może wymienione w rozmowie telefonicznej postacie — właśnie na podstawie swoich własnych doświadczeń, swoich własnych przemyśleń, swoich własnych analiz, czyli tego, co wyczytali w samych sobie. To potwierdza, że to jest dobre źródło informacji. Dana pisze o jakimś tytule książki. Ja nie czytałem, więc nie odpowiem. Pan Kazimierz pisze: „Takie też mam jak on podejście. Wkurza mnie tylko, niczego nie mogę być pewien. Niczego, co pochodzi ze mnie”. Już żeśmy na ten temat z panem Kazimierzem pogadali.
Iwonka pisze: „Nauka nie musi wszystkiego wyjaśniać. Gdybyśmy znali odpowiedzi na wszystkie pytania, życie straciłoby sens”. Przynajmniej poszukiwania w dużej mierze straciłyby sens. Poza tym to, że nauka coś udowodni, wcale nie znaczy, że to zmieni w jakikolwiek sposób nasze działanie. Więc nauka nauką, a my i tak decydujemy, co z tej nauki wykorzystamy. Wszyscy wiedzą, że palenie szkodzi, że trzeba się ruszać, że prowadzi zdrowy tryb życia, nie stresować i tak dalej. To nauka udowadnia, to wszyscy powtarzają po tysiąckroć. I pytanie, co my z tym jako ludzie robimy? Więc nauka robi swoje, a my robimy swoje. Pan Kazimierz pisze: „I na maksa wkurza mnie, kiedy słyszę na przykład typka” — nie mowa o panu Sławku, bardzo dziękuję, panie Kazimierzu — „co nagle przekwalifikował się z celebryty na nauczyciela duchowego i gada, co wyczytał w książkach”.Na zasadach jednej prawdy.
Prawda jest zazwyczaj jedna, chociaż nie wiem, o jakiej prawdzie on mówi. 22:18. Pan Kazimierz pisze: „Jak mówi właśnie pan Sławek. Takie dokładnie do kupki”. Nie wiem, o czym wtedy mówiłem, więc mam nadzieję, że lepiej to wyłapaliście. Pan Kazimierz pisze dalej: „Mam właśnie taki dyskomfort. Nie umiem z uczciwości powiedzieć, że jest tak, bo to na przykład widziałem, a tylu ludzi dookoła dokłada do kotła, co czytali. Już mnie pan Sławek zaczął wkurzać, bo mi się już samo kojarzy. Przyszedłby Jezus, to też by mnie wkurzał” . Panie Kazimierzu.
Powiem tak: wkurzanie ma swoje dobre strony, bo znaczy, że coś w nas nam nie odpowiada. Więc wkurzanie jest samo w sobie fajne. Warto tylko zastanowić się, co to jest. Sandy pisze: „Panie Kazimierzu, trzeba pisać to, co się czuje i mówić oczywiście. Pozdrawiam”. Pan Kazimierz pisze: „Cieszę się, że poruszyłem ten temat, bo rozwija się na nieważnym kierunku”. Ja się też, panie Kazimierzu, cieszę, że poruszył pan ten temat. Zresztą jak każdy, który gdzieś wpisuje się w tematykę audycji, jak najbardziej jestem za poruszanie tych tematów. Każdy kierunek jest ważny, chociaż nie każdy dla każdego. Powinniśmy pamiętać o tym, że to, co jest ważne dla nas w danej chwili, niekoniecznie musi być ważne dla drugiego człowieka w tej chwili.
Może to już było dla niego ważne, a może będzie ważne za czas jakiś. Więc warto sobie to pamiętać. Namiszon pisze: „Ja ostatnio słyszałem od kogoś, że włącza mu się agresja po zjedzeniu czerwonego mięsa oraz witam”. Witamy Namiszona. To jest chyba informacja dla pana Kazimierza, aczkolwiek nie wiem, czy taka teoria ma przełożenie na życie. Ale skoro ktoś tak mówił i tak sobie to skojarzył, to najprawdopodobniej jakieś połączenie, powiązanie w tym musiało być. Pan Arkadiusz pisze: „Przepraszam za ten telefon, panie Bączkowski, jednak religia bądź jej brak jest czymś ważnym, bo odpowiada za wszystkie postawy życiowe”. Panie Arkadiuszu, nie ma za co przepraszać. Ja mogę też przeprosić, jeżeli gdzieś coś powiedziałem zbyt dobitnie bądź nie tak, jakby pan uważał. Telefon był ważny, bo też określił pewne rzeczy w ramach audycji.
Moim zdaniem był okazją do tego, żeby o pewnych rzeczach powiedzieć. Tak naprawdę nie mam nic przeciwko religiom. Wprost przeciwnie, uważam, że wniosły bardzo duży wkład, może nie tyle w rozwój duchowości, co w podtrzymanie duchowości w ludziach przez tysiące lat. Tak naprawdę żadne inne praktyki oprócz praktyk religijnych nie podtrzymywały duchowości w ludziach, nie dawały możliwości obcowania ze światem duchowym. Więc bez wątpienia swój wkład w rozwój świadomości wniosły. Ale tak jak nawet w dzisiejszych czasach, kiedy o duchowości mówi się bardzo dużo w zupełnie innych kontekstach, na innych zasadach, z innym poziomem świadomości i innym poziomem wiedzy, można z tej wiedzy zrobić różny użytek. Tak samo jak z religii. Religia sama w sobie nie jest ani dobra, ani zła, bo to, co my zrobimy z tą religią, z wiedzą religijną, zależy tylko od nas, bo żadna z religii nie namawia do zabijania. A to, jak ludzie, że tak powiem, w swoich umysłach i na swoje własne potrzeby, często korzyści przemodyfikują, to jest zupełnie inna inszość. Tak, u osób ortodoksyjnie wierzących religia czy wiara w to, co jest związane z religią, potrafi zdeterminować ich życie, życie ich bliskich oraz ich zachowanie.
Więc pod tym kątem się całkowicie zgadzam. Namiszon pisze: „To było z osobistych obserwacji”. Tym bardziej nie będę tego komentował. Jeżeli z własnych obserwacji, to wartoWarto to, panie Kazimierzu, przemyśleć. I właśnie pan Kazimierz pisze: „To, że muszę się zastanowić, co to jest, też mnie wkurza”. Iwonka pisze: „Ważne, że zmuszamy się nawzajem do myślenia”. Dziękuję. Oczywiście, że tak. Jestem jak najbardziej za wszelkiego rodzaju dyskusjami, bo nawet te ostrzejsze zmuszają naszą podświadomość do chwili zastanowienia się i wzięcia pod uwagę innych możliwości. Samo w sobie to już jest pozytywne.
Dana pisze: „Dobranoc” i uciekam. Dobranoc, Dano. Dziękujemy, że byłaś dzisiaj z nami. Wszystkiego dobrego. Mobile pisze do pana Kazimierza: „Wszystko jest informacją. Sposób, w jaki ją odbieramy, mając wgrane programy, przekonania i cechy charakteru, zależy, jak się z nią czujemy. Proszę zrozumieć sens stricte tego, co odbieramy”. Mobile, pozdrawiam serdecznie. Dawno cię nie czytałem. Miło cię czytać.
Kochani, ponieważ zauważyłem z opinii nowych słuchaczy, którzy się do mnie odezwali, że te krótsze audycje mniej odstraszają na początek, nie będę naciskał na kontynuowanie i ciągnięcie tej audycji w nieskończoność. Może to też ma sens. Doczytam jeszcze te komentarze i będziemy powolutku kończyli. Ktoś napisał: „A islam?”. Nie wiem, o co chodzi. Mobile pisze jeszcze: „Też miałem podobną sytuację, gdzie zbrzydło mi wszystko to, co kiedyś bardzo lubiłem i odwrotnie, to, co kiedyś nie lubiłem, zaczęło mi się podobać. To zapewne stan umysłu, bo nasza świadomość jest nielokalna i mentalnie przebywamy w różnych rzeczywistościach, a nasza intencja ma w tym największą rolę”. Cieszę się, Mobile, że o tym napisałeś, bo dokładnie się z tobą zgadzam. Nasza świadomość jest, jak napisałeś ładnie, nielokalna i nie reaguje na to, co przeczytamy. Ona jest pewną stałą w naszym życiu.
Natomiast to, co się zmienia na skutek dostarczanych informacji, to nasza ziemska świadomość i w pewnym sensie nasza podświadomość. Jeżeli zmieniają się nasze stany emocjonalne, to najprawdopodobniej reaguje nasza podświadomość i nasz umysł na skutek informacji, które do nas dopływają. Nasza świadomość duchowa może mówić: „Zostaw to, daj sobie spokój, nie zatruwaj sobie życia i nie trać czasu na coś, co ci w żaden sposób nie służy. Skup się na tym, co masz zrobić, a nie co masz wiedzieć. Skup się na tym, czego masz nie robić, a nie co masz wiedzieć”. Te informacje płynące z zewnątrz tylko psują naszą komunikację, kiedy próbuję ci powiedzieć, czego masz nie robić. Więc zostaw to, daj sobie spokój. Skup się na sobie, posłuchaj samego siebie, bo tylko ty sam wiesz, na co się zdecydowałeś, co jest twoim doświadczeniem, czego jeszcze nie zmieniłeś, a co powinieneś zmienić. Pan Kazimierz jeszcze pisze do Arkadiusza: „Arkadiusz, religia opiera się na wierze. Na tym samym opiera się przyjmowanie tego, co piszą w książkach.
Wierzysz albo nie. Ja należę do osób, które nie chcą wierzyć, a poznawać. Tylko nie to, co inni napisali, a to, co jest we mnie”. Pięknie napisane i widać, że ta przerwa już dobrze wpłynęła na pana Kazimierza, bo wyznaczył sobie kierunek, który jest słuszny: testować i poznawać to, co jest w nas, a nie to, co inni napisali w książkach. Kochani, zleciało jak z bicza strzelił znowu. Kończymy ten rok. Mam nadzieję, że wy również kończycie go optymistycznie. Ja ten rok uważam za bardzo udany, ważny i w sensie duchowym bardzo pozytywny. W sensie prywatnym też bardzo dużo rzeczy w moim życiu prywatnym, rodzinnym się pojawiło, więc bardzo się cieszę, mimo że nie wszystkie na pierwszy rzut oka doświadczenia były miłe, ale jednak pozwalały pokończyć pewne tematy, zacząć nowe tematy. Z zaczynaniem nowych tematów jest tak, że na początku się bardzo wierzy w to, że one przyniosą to, czego chcemy, więc jest powiew nadziei, świeżości, chęci do działania, radości.Ja ten rok uważam za bardzo fajny, ciekawy i na pewno inny.
Mam nadzieję, że jak sobie usiądziecie i zastanowicie się, to też znajdziecie całe mnóstwo pozytywów w waszym życiu, które się wydarzyły przez ten rok. Takiego radosnego podsumowania wam, kochani, bardzo życzę. Jeszcze raz wszystkiego dobrego. Dotrwajmy bezpiecznie i szczęśliwie jeszcze te kilka dni do końca roku i wejdźmy z nadzieją w ten nowy. Słyszymy się za tydzień i zobaczymy, co nowy rok przyniesie i co wniesie. I będę miał okazję złożyć wam znowu życzenia na ten nowy, ciekawy w moim przekonaniu i interesujący rok. Dziękuję wam dzisiaj za wszystko: za telefony, za dyskusję też dziękuję. Było fajnie. Przez moment było nawet bardzo fajnie, bo dwie osoby dzisiaj na żywo powiedziały, że się ze mną zgadzają, chociaż to rzadko spotykane zjawisko w naszych audycjach. Ja oczywiście te komentarze, które jeszcze tutaj do mnie dotrą, przeczytam i jeżeli będą takie, które trzeba będzie poruszyć i skomentować, to z przyjemnością zrobię to jako kontynuację dzisiejszej audycji.
Zrobię to na początku następnej audycji. Czekam na jakieś tematy, zapytania co do tematów przyszłej audycji, a jak nie, to sam coś, znając siebie, wymyślę. Jeszcze raz dziękuję, panie Marku. Dziękuję wam, kochani, za udział, za aktywność. Dziękuję tym, którzy tą audycję odsłuchają. Wszystkim wam z całego mojego serducha życzę dużo radości i tak jak powiedziałem, jak najwięcej dobrej energii, która niesie ze sobą wszystko, co w naszym życiu fajne i przyjemne. Trzymajcie się, do usłyszenia już za tydzień. Bawcie się najlepiej w sylwestra, jak tylko będziecie mogli i potrafili. Do zobaczenia bezpiecznie w przyszłym roku.
[02:16:49] - Mówił te słowa do państwa jak zawsze gospodarz audycji „Świat oczami duszy” pan Sławek Bączkowski. Tradycyjnie nieustająco zachęcamy do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?” i do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o takim samym tytule jak nasza audycja, czyli „Świat oczami duszy”. Zachęcamy także do polajkowania tych z państwa, którzy mają konto na Facebooku, bo oczywiście nie wszyscy mają. Niektórzy sobie tak cenią swoją prywatność, że wszystko, co związane z Facebookiem, poblokowali, ale ci, którzy mają tam konta, mogą polajkować profil pana Sławka Bączkowskiego, a nawet z nim pogadać na privie na Messengerze. Śledźcie także zapowiedzi kolejnych audycji na naszych profilach społecznościowych, na Facebooku, na YouTube i pewnie jeszcze w paru innych miejscach oraz na www.paranormalium.pl. Dzisiejszą audycję kończymy już powolutku. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia ponownie oczywiście już za tydzień, w poniedziałek o 20:00 na antenie Radia Paranormalium, oczywiście na żywo. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium.
www.paranormalium.pl