[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Poniedziałek, 19 października 2020 roku. Dzisiaj startujemy z małym poślizgiem. Mieliśmy tutaj pewne perturbacje techniczne, że tak to ujmę. Tym razem to nie Skype na Valium, tylko Hangout. Hangout okazał się dzisiaj awaryjny, także dzisiaj audycję przeprowadzimy przez Skype'a. Audycję o świadomości w całości na żywo „Świat oczami duszy”. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji, pan Sławek Bączkowski.
Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:50] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam was, kochani, bardzo serdecznie.
[00:54] - Tradycyjnie, zanim przekażę głos panu Sławkowi, przypomnę kontakty do Radia Paranormalium. Audycję prowadzimy w całości na żywo. W drugiej części audycji będzie można dzwonić, ale pisać można już teraz i numery telefonów warto zapisać sobie również już teraz. Nasze numery telefonów to jak zawsze stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl.
Panie Sławku, po tych perturbacjach technicznych z nieukrywaną przyjemnością oddaję panu głos.
[02:17] - A ja z nieukrywaną przyjemnością przyjmuję ten głos, panie Marku. Bardzo dziękuję. Kochani, jeszcze raz witam was bardzo serdecznie. Faktycznie tutaj jak zwykle moja wiedza komputerowa zawiodła po raz kolejny. Na szczęście pan Marek ogarnął sytuację i dzięki temu możemy się słyszeć. Kochani, dzisiaj jest 19 października. Oczywiście dla większości z was ta data nic zasadniczo nie będzie znaczyła. Natomiast dlaczego dla mnie ta data jest taka ważna, powiem wam za chwileczkę. Między innymi z powodu tej daty powstał temat dzisiejszej audycji. Tematy audycji tworzą się same.
Tak jak wam mówiłem, nigdy nie zastanawiam się, o czym będzie audycja, bo zawsze wiem, że ten temat pojawi się sam i w pewnym sensie będzie kontynuacja tego, co wydarzyło się tydzień temu. Bo tak jak czytałem sobie komentarze, tak jak wam obiecałem po audycji — na te, na które nie zdążyłem odpowiedzieć — to okazało się, że temat telefoniczny, który pojawił się w zeszłym tygodniu, czyli telefon Justiny i pana Wojtka, wywołał bardzo dużo waszych komentarzy. Bardzo dużo waszych wywołał też emocji. Te emocje przeniosły się później na komentarze pod audycją na YouTubie. Oczywiście ci, którzy byli tydzień temu, wiedzą, o czym jest mowa. Mowa jest o temacie związanym z tym, co się dzieje na świecie już od dobrze ponad pół roku, czyli z tą tak zwaną pandemią, epidemią, z covidem, koronawirusem czy jak by tego nie nazywał. I oczywiście o naszych zachowaniach, naszych emocjach z tym związanych. Poniekąd trudno się też zdziwić, bo nawet w świecie duchowym czy w branży duchowej jest takie określenie, żeby próbować żyć tu i teraz. To życie tu i teraz sprowadza się również do tego, że musimy się mierzyć. Nie to, że zmierzyć, tylko mierzymy się codziennie z tym, co nam życie przynosi.
Nie tylko nasze życie, bo nie jesteśmy sami. Nie żyjemy na bezludnej wyspie, że to, co zrobimy, to będziemy mieli i nic ani nikt nie ma wpływu na nasze życie, oprócz, powiedzmy, natury, pogody i nas samych. Więc oczywiście wszystko to, co nas dotyka w sposób fizyczny czy w sposób emocjonalny, jest właśnie życiem tu i teraz. Nasze zachowania, nasze reakcje, nasze emocje z tym związane.Oczywiście ja w żaden sposób nie dziwię się, że w tej sytuacji, która jest bardzo niepewna, bo oprócz tego, że nie wiadomo, jak się sytuacja chorobowa rozwinie, jaką skalę to całe zjawisko przybierze, to też jeszcze u osób świadomych pojawia się pytanie: czy jest to celowe? Czy ktoś za tym stoi? A jeżeli ktoś za tym stoi, to czemu to służy i w jakim stopniu może to dotknąć nas, naszych bliskich? Jak to może wpłynąć na nasze codzienne życie, nawet chociażby czasami marne, ale przynajmniej takie, które już żeśmy znali? Oczywiście bez wątpienia jest to, że nie możemy przejść obok tego obojętnie. Nie da się. Też oczywiste jest to, że w sytuacji, kiedy zaczynamy martwić się o naszą ziemską doczesność, o nasze ziemskie życie, o naszą pracę, o nasze zdrowie, o zdrowie naszych najbliższych, tematy duchowe, świadomościowe, rozwojowe zaczynają schodzić troszeczkę na dalszy plan.
Najważniejsze staje się dla nas to, aby w pewnym sensie przetrwać. I to też jest całkowicie normalne i całkowicie naturalne. Kiedyś widziałem taki obrazek na Facebooku, kiedy mnich w buddyjskich mniszych szatach znalazł się na środku ulicy bardzo ruchliwego, najprawdopodobniej amerykańskiego miasta i trąbiącemu czy nadjeżdżającemu autobusowi pokazywał faka. Podpis był taki: „Siedem lat medytacji w Tybecie i już.” Duchowość w zetknięciu z naszymi podstawowymi problemami egzystencjalnymi zawsze przegrywa, ponieważ w tych sytuacjach życiowych w pierwszej kolejności reagujemy podświadomością. Ma narzędzia, przede wszystkim ma wiedzę, jak mamy tutaj na ziemi przetrwać. Prawda jest też taka, że wiedza duchowa w kategoriach przetrwania tutaj na ziemi częstokroć nie daje oczekiwanych efektów. Sami doskonale pewnie o tym się przekonaliście wielokroć, że w sytuacjach przetrwania wiedza duchowa nie zawsze daje nam rozwiązania, które są skuteczne na tu i teraz. Czy przydatne. Może one są skuteczne, ale w dalszym procesie. Natomiast na tu i teraz takich rozwiązań wiedza duchowa nam nie dostarcza.
Dlatego doskonale rozumiem wszystkie emocje i wszystko to, co po poruszeniu tematu koronawirusa się pojawiło w komentarzach, w emocjach, w wypowiedziach was, drodzy moi kochani słuchacze. Natomiast z drugiej strony jesteśmy w audycji „Świat oczami duszy”, więc możliwości porozmawiania w sposób taki, powiedzmy, ziemski na ten temat macie całe mnóstwo. Wśród znajomych, w autobusie, w kolejce, w sklepie, w aptece, na różnego rodzaju portalach, forach. Na ten temat w sposób ziemski możecie podyskutować i zasadniczo podejrzewam, że 99% ludzi w tej chwili z chęcią ten temat podtrzyma. Mało tego, jeszcze coś od siebie dorzuci, więc możliwości porozmawiania w tak zwany ziemski sposób na pewno nie zabraknie nikomu, jeżeli tylko będzie chciał. Z mojego punktu widzenia i też z powodu audycji i tematu, tytułu audycji chciałbym spojrzeć też na ten temat z punktu widzenia duchowego. Dlatego temat dzisiejszej audycji będzie o tak zwanej sprawiedliwości. A ponieważ, tak jak powiedziałem, dzisiaj mamy 19 październikaWięc jest to też dla mnie prywatnie, osobiście świetny moment, świetna okoliczność, żeby też z własnego punktu widzenia na poczucie sprawiedliwości spojrzeć. Już mówię, co dla mnie znaczy data 19 października. To jest dzień 26 lat temu, który tak naprawdę spowodował, że dzisiaj z wami jestem.
Pewnie się domyślacie, o co chodzi. 19 października, 26 lat temu urodził się mój synek Marcinek. Dzisiaj skończyłby 26 lat. Natomiast jak doskonale wiecie, od ponad dwóch lat tutaj na ziemi z nami go nie ma. Ale pozostawił mnie i całe mnóstwo pytań i różnego rodzaju dylematów, wątpliwości, które ja przez te 26 lat na różne sposoby próbowałem rozwikłać, znaleźć odpowiedź, zrozumienie, pogodzenie, akceptację i również poczucie sprawiedliwości. I gdyby nie ten cały proces emocjonalno-duchowo-mentalny, dzisiaj nie byłoby mnie na pewno z wami. To znaczy gdzieś bym tam był. Gdzieś bym tam był, najprawdopodobniej coś bym tam sobie robił, coś bym dłubał, pracował, zarabiał, prowadził jakieś tam życie. Natomiast najprawdopodobniej nie prowadziłbym audycji w Radiu Paranormalium. I też właśnie to poczucie sprawiedliwości było bardzo częstym dylematem emocjonalnym, który pojawiał się w moim życiu przez te 26 lat.
Gdzie jest sprawiedliwość? Jak to jest z tą sprawiedliwością? Jak można w ogóle myśleć w kategoriach sprawiedliwości, mając do czynienia po pierwsze z cierpieniem, po drugie z nieszczęściem, z chorobą, z brakiem perspektyw, z brakiem nadziei? Jak można odnaleźć w tym wszystkim poczucie sprawiedliwości? Nie powiem wam, czy to jest łatwe, czy to jest trudne, ponieważ jak doskonale wiecie, przypadków Marcinka na świecie, wśród waszych znajomych w Polsce jest całe mnóstwo, niestety. Stety, niestety. I ludzie w przeróżny sposób na takie historie, na takie wydarzenia, na takie sytuacje reagują. Więc coś, co być może dla mnie było na przykład prostsze, łatwiejsze, dla innych osób może się okazać nieosiągalne wręcz. Pogodzenie się, zaakceptowanie, zrozumienie, wybaczenie, pokochanie. Więc ja nie wiem, czy to jest łatwe, czy to jest trudne, ponieważ każdy z nas do każdej sytuacji, która dotyka bezpośrednio jego, podchodzi w swój osobisty, prywatny sposób.
Owszem, czasami łatwiej jest pomyśleć: „Skoro ja dałem radę, to znaczy, że jest to do zrobienia. Najprawdopodobniej jest to dostępne również i możliwe dla innych ludzi”. Natomiast tak nie jest. Często to, co dla nas jest pstryknięciem z palca, dla innych stanowi problem, który jest nie do przeskoczenia. Owszem, my naszym przykładem, naszym postępowaniem, naszym zachowaniem możemy pokazywać ludziom, że jest to możliwe. Natomiast to, co oni z tym zrobią, jest już rzeczą bardzo indywidualną. I teraz, kochani, jak właśnie wygląda to poczucie sprawiedliwości? Czy w ogóle sprawiedliwość z punktu widzenia naszej duszy? Oczywiście teraz już się nauczyłem gdzieś tam zastrzegać, że to nie dotyczy wszystkich sytuacji, 100% sytuacji. Natomiast jednak jakaś analogia w większości przypadków, które ja znam, jest.
Że to poczucie sprawiedliwości jest też w dużej mierze uzależnione od poziomu świadomości. I proszę nie mylić zrozumienia czy poczucia sprawiedliwości z pogodzeniem się, czy nawet z akceptacją. Bo często jak rozmawiam z ludźmi właśnie w takich trudnych sytuacjach, to ktoś twierdzi, że pogodził się z tą sytuacją. Ale to jeszcze nie znaczy, że ją zaakceptował. To jeszcze nie znaczy, że zrozumiał sens tego doświadczenia i żeW swoim pogodzeniu potrafi znaleźć szczęście, jakąkolwiek formę szczęścia w swoim życiu. Ludzie pogodzeni z losem, pogodzeni z życiem, pogodzeni z sytuacjami często pozbawiają się marzeń, pozbawiają się celów, pozbawiają się radości. Są pogodzeni, czyli: „Okej, tak muszę spędzić swoje życie. Nie mam na to wpływu. Tak po prostu musi być”. Natomiast to nie ma nic wspólnego z tym, żeby oni próbowali być szczęśliwi.
Wprost przeciwnie. Jest to pewna forma pokuty czy bycia ofiarą. „Okej, tak się stało. Tak musi być. Przyjmę ten ciężar na siebie i będę go dźwigał”. Zrozumienie sprawiedliwości poprzez własną świadomość, poprzez rozwijanie swojej świadomości powoduje to, że mimo trudnych, ciężkich sytuacji potrafimy dążyć i poszukiwać szczęścia. Nie stać się ofiarą, nie skazać się na cierpienie, tylko szukać szczęścia. Oczywiście domyślacie się, że to, co mówię, jest bardzo osobiste i bardzo mocno wynika z moich osobistych przeżyć i doświadczeń. Natomiast przechodząc troszeczkę na szerszą płaszczyznę spojrzenia, na poczucie sprawiedliwości. Chociaż nie, jeszcze skończę ten wątek osobisty.
Ponieważ z duchowego punktu widzenia sprawiedliwym było to, że mój syn wybrał sobie taką, a nie inną inkarnację na to wcielenie. Taką, a nie inną sytuację fizyczno-emocjonalno-zdrowotną. I z punktu widzenia duchowego nie było w tym żadnej krzywdy, żadnej ofiary, żadnego pogodzenia, tylko świadomy wybór tego, co ma nastąpić. Nie w poczuciu bycia ofiarą. To my często tutaj na ziemi właśnie takim sytuacjom przypisujemy rolę ofiary. Natomiast z duchowego punktu widzenia nic takiego nie ma miejsca. Jest to świadomy wybór i tyle. Przez dwadzieścia kilka lat miałem możliwość obcowania ze swoim synem, który w momencie, kiedy nic mu nie dolegało w sensie fizycznym, bo jednak mimo wszystko miał ataki padaczki. Był też dzieckiem leżącym przez 24 lata swojego życia. Przez całe swoje życie leżał.
Wyobraźcie sobie, żebyście mieli przeleżeć tydzień w łóżku czy dwa tygodnie, czy miesiąc. Co się dzieje z człowiekiem, który leży przez kilka miesięcy w łóżku, nie może wstać nawet do kibelka, rozprostować kości, wypionować się. Co się dzieje z ludźmi? Różnego rodzaju zaburzenia kostno-mięśniowe, układ narządów wewnętrznych. To wszystko powodowało, że on dolegliwości stricte fizycznych też miał. Natomiast jak nic mu nie dolegało, to on był szczęśliwy. Żył w swoim świecie, ale bardzo dużo się uśmiechał. Pamiętam, jak po czterech czy pięciu latach swojej choroby pojechaliśmy do szpitala na kontrolę. On był już na tyle duży, zresztą był spastyczny, więc ciężko go już było nosić na rękach. Wjechaliśmy do szpitala wózkiem, a tam był zakaz wjeżdżania wózkami.
Jedna z pielęgniarek nawet w dość obcesowy sposób zwróciła mi uwagę, że takie duże dziecko wożę na wózku, że mogłoby już normalnie iść na piechotę, że jest zakaz wjeżdżania wózkiem. I dopiero jak wytłumaczyłem pani sytuację, to ona powiedziała, że w życiu nie powiedziałaby, że to jest dziecko chore. On wyglądał jak normalne dziecko, które usnęło w wózku. Oczywiście tam przeprosiny i tak dalej, wyjaśnienia. To nie był stan pogodzenia, tak jak często ludzie, którzy chorują, leżą w łóżkach, są pogodzeni. Po prostu leżą, nie mają wyjścia. Są świadomi tego, że są niepełnosprawni i są pogodzeni. Tu, gdzie nie było tej ziemskiej świadomości, to był stan szczęścia. Wtedy, kiedy nic mu nie dolegało on był szczęśliwy, zadowolony, uśmiechnięty. W momencie, kiedy czuł bliskość nas, śmiał się na swój sposób, w taki głośny sposób zwłaszczaJeszcze kilka lat przed śmiercią.
Więc z duchowego punktu widzenia nie było poczucia krzywdy czy niesprawiedliwości. I tak jak powiedziałem, my często przypisujemy te negatywne cechy, to bycie ofiarą, poczucie krzywdy, pogodzenia się. To są określenia stricte ziemskie i stany emocjonalne stricte ziemskie. I wtedy mamy poczucie niesprawiedliwości. Patrząc na to z szerszej perspektywy, muszę wmieszać w to instytucję Boga, Stwórcy, Źródła, który gdyby był człowiekiem i miał serce, to podejrzewam, że ilość zawałów serca czy stanów przedzawałowych, które on musiałby przeżyć, patrząc na to wszystko, co się dzieje na ziemi... Nie wyobrażam sobie tego. My często i też w poprzedniej audycji właśnie Jasmin czy pan Wojtek, w naszej rozmowie pojawiło się mnóstwo emocji, niepogodzenia się z niesprawiedliwością, z ograniczeniem wolności naszej, innych ludzi, poczucie niesprawiedliwości. I wchodząc na level wyżej, co na przykład w takiej sytuacji, w takich sytuacjach, w których na świecie przez dziesiątki tysięcy czy miliony lat jest całe mnóstwo, było całe mnóstwo, miliony, miliardy takich sytuacji. Ta jest specyficzna i wydaje mi się, że z tym jest największy problem, że ona nie zna granic. Ta choroba nie zna granic, nie zna zamkniętych drzwi gabinetów prezesów, nie zna hierarchii społecznych, nie zna układów politycznych, nie zna układów biznesowych, nie zna biedy i nie zna bogactwa.
Nie ma litości dla układów. I chyba w tym jest największy problem, że akurat ta choroba nie dotyczy pewnej grupy ludzi, pewnej grupy społecznej, pewnej grupy finansowej, pewnej grupy geograficznej pewnego kraju, państwa, kontynentu czy na przykład orientacji seksualnej. Ta choroba dotyczy każdego i chyba z tym jest największy problem. Natomiast sytuacji, w których ludzie na świecie umierali z błahych powodów. Podawałem wam kiedyś w jednej z audycji na początku, jak się ta cała sytuacja z wirusem rozpoczęła. Statystyki, ile tam 800 tysięcy ludzi na świecie nie ma dostępu do bezpiecznej wody pitnej. Ile osób umiera na to, ile jest chorych na to, ile dzieci umiera na malarię i ile osób umiera na coś tam. Te liczby były już wielokroć wtedy większe. Nadal są wielokroć większe od osób umierających na koronawirusa czy nawet zarażonych tym wirusem. I to, mimo że dzieje się na świecie od dziesiątek, setek lat, nie robi na nikim wrażenia.
Może nie to, że na nikim. Większość ludzi jakby nie była tym zainteresowana. To gdzieś tam, w jakiejś Afryce, to gdzieś tam w jakiejś Azji, to gdzieś w jakiejś Europie coś tam się dzieje. Może się dzieje, ale to tam się dzieje. I rzeczy złe, rzeczy niesprawiedliwe z punktu widzenia ziemskiego działy się na świecie od zawsze. Czy niewolnictwo było sprawiedliwe? Czy status społeczny kobiet przez wiele lat był sprawiedliwy? Czy niższa klasa robotniczo-chłopska i pewne elity i ten bardzo wyrazisty rozłam i dysproporcje w przywilejach, w możliwościach był sprawiedliwy? Czy to, że tylko dzieci bogatych ludzi mogły kończyć studia, czy to było sprawiedliwe? Czy sprawiedliwe było to, że tylko towarzysze, którzy mieli dobre układy mogli mieć meble, samochody i wyjechać za granicę?
Tych niesprawiedliwości było na świecie zawsze bardzo dużo, więc w pewnym sensieTa niesprawiedliwość jest standardem naszego ziemskiego życia. Z drugiej strony, gdyby nie miała czemuś służyć, to najprawdopodobniej ten proces by został w jakiś sposób zmieniony. Ten proces czemuś służy, kochani. Proces niesprawiedliwości, dysproporcji czemuś służy, inaczej by go nie było. Kiedyś mówiłem o II wojnie światowej i o Hitlerze, który jest tą postacią, która w historyczny sposób została obwiniona za wywołanie II wojny światowej. Oczywiście nie ujmując nic i nie umniejszając cierpienia ludzi, którzy podczas II wojny światowej zginęli bądź zostali pozbawieni człowieczeństwa czy pozbawieni godności, czy czegokolwiek. Ten proces oprócz wartości historycznej, czyli pokazania ludziom, do którego momentu jesteśmy w stanie się upodlić, żeby osiągnąć cele bądź chęć władzy, czy zaspokoić swoje własne ego, to z duchowego punktu widzenia wykształtowała ta sytuacja, ten okres II wojny światowej, całe mnóstwo dojrzałych świadomości, które w tej chwili pojawiły się na świecie. Z duchowego punktu widzenia pewne rzeczy trzeba, powinno się, należy oceniać czy zastanawiać się nad nimi z punktu przydatności tych doświadczeń do rozwoju naszej świadomości. Bo oczywiście z punktu widzenia ziemskiego gro rzeczy wywołuje w nas bardzo negatywne emocje. Ludzie świadomi burzą się i nie mogą się pogodzić z łamaniem praw na przykład innych ludzi bądź łamaniem praw ich własnych.
Często nie mogą się pogodzić z tym, że są traktowani jak na przykład idioci. Ja czasami używałem takiego określenia w rozmowach na przykład z ludźmi, którzy w dość prosty sposób próbowali mnie oszukać bądź zmanipulować. Mówiłem czasami: „Nie rań mojej inteligencji, wzbij się na jakieś wyżyny, wysil się, wymyśl coś nie aż tak po bandzie”. Rozumiem ten stan, kiedy boli nas to, w jaki sposób jesteśmy traktowani. Ale tak jak mówię, z duchowego punktu widzenia większość rzeczy powinno się rozpatrywać w kategoriach ich przydatności dla naszego, może nie tylko naszego, bo nie jesteśmy tutaj na świecie sami. Z punktu przydatności do rozwijania naszej świadomości. I jeżeli pewne rzeczy dotyczą nas, to my mamy je rozpatrywać w kategoriach przydatności dla naszego rozwoju, naszej świadomości. Natomiast jeżeli dzieją się rzeczy globalne, szersze, ogólnoświatowe, to warto się im przyjrzeć właśnie pod kątem przydatności do rozwoju świadomości zbiorowej. Powiem tak, jeszcze. Często, być może nie często, ten sposób patrzenia na pewne rzeczy w dużej mierze zależy od tego, jakim poziomem świadomości my dysponujemy, bądź dysponuje dana osoba.
I teraz te tak zwane dziecięce dusze, dziecięce świadomości w sytuacjach takich, jaką mamy w tej chwili, będą najprawdopodobniej ślepo posłuszne przepisom bądź autorytetom, które one uznają za autorytet. Jeżeli takim autorytetem jest ksiądz, to będą uznawały to, co ksiądz powie. Jeżeli takim autorytetem jest na przykład opcja polityczna czy jakiś polityk, to będą wykonywały to, co każe ta opcja polityczna bądź polityk. Jeżeli jest to ktoś na przykład z rodziny, z bliskich, z przyjaciół, to będą robiły tak, jakJak dana osoba mówi. Niezastanowitycznie przyjmując wszystko, co autorytet ma w tej kwestii do powiedzenia. Dusze dziecięce jakby nie uruchamiają osobistych procesów analitycznych. Po prostu przyjmują wszystko jako pewnik, jako aksjomat, jako prawdę. Jeżeli tylko wierzą komuś. Dusze dziecięce muszą mieć swój autorytet, któremu będą bezgranicznie wierzyć, ponieważ nie chcą samodzielnie myśleć. Wolą, aby ktoś podejmował za nich decyzje i jeżeli ta decyzja obróci się przeciwko nim, przeciwko danej osobie, to wtedy będzie na kogo zwalić.
Najprostszy mechanizm. Dusze młode na przykład będą taką sytuację wykorzystywać, aby osiągnąć jak najwięcej własnych korzyści. Nie będą się zastanawiały na przykład czy koronawirus jest, czy go nie ma, kto za tym stoi, czy ktoś stoi, kto umrze, kto przeżyje. Tylko będą się zastanawiały, jak na tym ugrać jak najwięcej dla siebie. Czy pod względem finansowym, czy pod względem popularności, bo na przykład mogą się tam lansować jako pewnego rodzaju autorytety, jako osoby medialne, jako osoby błyszczące. W każdym razie jak najwięcej ugrać dla siebie, bez względu na to, jakie konsekwencje inni ludzie będą z tego powodu musieli ponieść. Natomiast dusze dojrzałe, które już mają empatię, będą się przeciwko temu buntować. Przeciwko właśnie niesprawiedliwości. Będą tą niesprawiedliwość widziały. Dusze dziecięce nie widzą w tym niesprawiedliwości, ponieważ wszystko jest okej.
Tak trzeba, tak należy. Jak coś się dzieje, to widocznie tak musiało być. Dusze młode w poczuciu sprawiedliwości. Dla nich poczucie sprawiedliwości to jest, jak mawiali w „Nie ma mocnych”: „Prawo prawem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie. Weź granat do sądu”. Więc sprawiedliwe jest to, co jest dobre dla mnie. To jest sprawiedliwe. To, co jest niedobre dla mnie, jest niesprawiedliwe. Dusze dojrzałe są bardziej obiektywne i bardziej nastawione w związku ze swoją rozwiniętą świadomością na chęć obrony innych i też walczenie w ich imieniu o sprawiedliwość. Dusze stare już rozumieją ten proces i wiedzą, że ten proces czemuś służy.
Że to, aby dusze dziecięce mogły komuś zaufać, musi być, kto zostanie ich autorytetem. To, aby ktoś mógł realizować swój proces rozwoju jako obrońca uciśnionych, musi mieć uciśnionych, ponieważ nie miałby kogo bronić, nie miałby w czyim imieniu występować. Aby dusze dojrzałe mogły się rozwijać musi być ta tak zwana niesprawiedliwość, przeciwko której one będą występowały. To jest proces. Niestety im więcej ludzi jest uciśnionych, pokrzywdzonych, wykorzystywanych, tym większy jest opór ze strony dusz dojrzałych. To jest trochę tak, że brutalnie rzecz ujmując, jeżeli jednej kobiecie w jakimś tam szpitalu zabroni się aborcji, to zareaguje na to jedna bądź dwie dojrzałe świadomości w jej otoczeniu, które będą chodziły po sądach, po lekarzach, po gazetach, po mediach. Domagały się prawdy, domagały się sprawiedliwości. Jeżeli zabroni się kobietom w Polsce dokonywania aborcji, to ze względu na masową skalę obudzi się w Polsce i zareaguje setki bądź setki tysięcy dojrzałych dusz, które zostaną zmuszone do reakcji. Im większa jest skala niesprawiedliwości, tym więcej na przykład dojrzałych dusz jest zmuszonych do interakcji. Zmuszonych w sensie wewnętrznym zmuszonych, nie zmuszonych zewnętrznie, tylko ich poczucie sprawiedliwości będzie krzyczało, że tak nie może być.
Jak jedna osoba zostanie skrzywdzona, to dowiedzą się o tym tylko jej bliscy. Jak zostanie skrzywdowanych, oszukanych dziesiątki, setki, tysiące osób, to ten protest będzie jeszcze większy. Każda taka sytuacja takiego buntu, jeżeli nie jest podszyta nienawiścią, bo to jest ważne, jeżeli płynie z miłości, z troskiZ chęci pomocy drugiemu człowiekowi niesie ze sobą niesamowity potencjał pozytywnych emocji, pozytywnej energii. I tak właśnie wygląda proces tworzenia zmiany świadomości wśród ludzi na skutek tak zwanych nieszczęść, tak zwanej niesprawiedliwości. Na koniec, ponieważ jest to poniekąd moja prywatna dzisiaj, prywatne podsumowanie pewnego etapu w moim życiu. Kiedyś w jednej z audycji powiedziałem, że w momencie, kiedy niesprawiedliwość dosięgła mojego syna, jakaś niesprawiedliwość, czy boska, czy ziemska, czy medyczna, czy jakakolwiek inna. Miałem ja, moja żona, moi najbliżsi mieli do wyboru dwie opcje: albo pogodzić się z sytuacją, rozbudzić w sobie poczucie ofiary, bycia ofiarą i całą swoją uwagę skupić na szukaniu sprawiedliwości w sądach, wśród lekarzy. Sposobów mogło być całe mnóstwo. Szukać sprawiedliwości albo skupić swoją uwagę i swoje działania na tym, co można zrobić dla Marcinka, co można zrobić dla Moni, czyli tej najstarszej córki i co można zrobić dla tej najmłodszej Madzi, która się cztery lata po Marcinku urodziła, żeby ich życie było jak najfajniejsze. Albo szukać sprawiedliwości, albo skupić się na tworzeniu miłości.
Pogodzenie się z sytuacją powodowałoby bycie ofiarą. Zrozumienie również poprzez pryzmat swojej własnej świadomości, że niesprawiedliwość to jest rzecz bardzo ziemska, że z duchowego punktu widzenia sami dokonujemy takich wyborów z jakiegoś powodu, że to ma przynieść konkretne efekty, że to ma cel. Zrozumienie tego nadaje temu wszystkiemu, co się dzieje w naszym życiu troszeczkę inny sens. Więc kochani, świadomość to również zrozumienie, że niesprawiedliwość jest rzeczą bardzo umowną i aby ją móc właściwie przeanalizować, zrozumieć, bardzo często potrzeba czasu, żeby zrozumieć, czy w tym, co czasami odbieramy jako niesprawiedliwość, z czasem nie pojawi się jakaś wartość dodana, która zmieni zupełnie sposób patrzenia na tą sytuację. Więc polecam cierpliwość. Polecam dystans. Polecam czas, danie sobie czasu i też pamiętanie o tym, że w każdej sytuacji jest jakiś cel, który rozwija naszą cudzą bądź ogólną świadomość. To tyle. Trudno, żeby pryskał ze mnie dzisiaj entuzjazm, bo oprócz tego, że to, co się wydarzyło 26 lat temu, spowodowało to, że dzisiaj jestem z wami, więc jest to bez wątpienia wartość dodana. Natomiast wspomnienia jeszcze bardzo świeże powodują taką nutkę melancholii w moim głosie.
Ale mam nadzieję, że to doskonale rozumiecie. Kochani, widzę, że troszeczkę komentarzy jest, więc zróbmy taką malutką przerwę. Ja przemyję okularki i za chwileczkę wrócimy do komentarzy. Nie wiem, jak długo dzisiaj damy radę, ale malutka przerwa i za chwilę wrócę do czytania komentarzy.
[48:11] - To będzie taka przerwa z takim, że tak powiem, małym muzycznym przytupem. Który to przytup chyba szczególnie zainteresuje fanów Budki Suflera, bo właśnie tego zespołu utworu właśnie wysłuchamy.Uprzedzam, że nagranie nie będzie najlepszej jakości. To jest zgrywane z radia. Rarytas, który nie ukazał się w oficjalnym obiegu. Utwór pochodzący z albumu nagranego z Felicjanem Andrzejczakiem w 1983 roku. Album oczywiście się nie ukazał, bowiem po powrocie Krzysztofa Cugowskiego nagrano go od nowa ze zmienionymi tekstami, zmienionymi aranżacjami i tak dalej. Wszystko było zmienione. Ten rarytas, który za chwilę państwo usłyszycie, prawdopodobnie podczas którejś ze swoich audycji wyemitował w Radiu Lublin nieżyjący już dziennikarz Jerzy Janiszewski. Utwór bardzo mocny, z bardzo mocnym brzmieniem i co najmniej równie mocnym tekstem. „Rozmowa ojca z synem”, Budka Suflera, Felicjan Andrzejczak na wokalu, a my do audycji „Świat oczami duszy” powrócimy za jakieś cztery minuty z małym hakiem.
Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Zostańcie państwo z nami.
[49:58] - Wiary wąwozy, pejzaż skalisty, zmęczony grob. Przez pelargonie wieczór się wczołgał na stary stróg. Nie mówisz nic. Co tu można by rzec? Ojcze, jak żyć? Zmarszczyłeś brew. Nie mówisz nic. Znowu pełne kieliszki. Pęcznieją. Wszystkich przykazań przestrzegasz przecież jak mało kto.
Ręce masz czyste, jasny życiorys z czytanki wprost. Nie mówisz nic. Co tu można by rzec? Ojcze, jak żyć? Zmarszczyłeś brew. Nie mówisz nic. Znowu pełne kieliszki. Pęcznieją. Czyś kiedy w miejscu stał, roboty się bał? Czyś mało wiary miał, że stanie dom?
A gdy się pali plan, czyś w domu spał? A przecież ojca też chcieliśmy mieć. Nie mówisz nic. Co tu można by rzec? Ojcze, jak żyć? Zmarszczyłeś brew. Nie mówisz nic. Znowu pełne kieliszki. Pęcznieją. Czyś kiedy w miejscu stał, roboty się bał?
Czyś mało wiary miał, że stanie dom? A gdy się pali plan, czyś w domu spał? A przecież ojca też chcieliśmy mieć. Czyś kiedy w miejscu stał, roboty się bał? Czyś mało wiary miał, że stanie dom? A gdy się pali plan, czyś w domu spał? A przecież ojca też chcieliśmy mieć.
[53:43] - I się urwało. To był utwór Budki Suflera „Rozmowa ojca z synem”. Może ktoś rozpoznał. To jest przymiarka do utworu, który ostatecznie wykonał Krzysztof Cugowski, który w mocno zmienionej aranżacji i ze zmienionym totalnie wszystkim oprócz melodii ukazał się na albumie „Czas czekania, czas olśnienia” pod tytułem „Lot nad bocianim gniazdem”. Szukałem lepszej jakościowo wersji tego nagrania. Niestety chyba wygląda na to, że w Internecie funkcjonuje tylko taka troszkę mocno skopana. Oryginalnie to brzmiało jeszcze gorzej. Udało mi się osunąć przez stery, troszkę podrasować jakość tak, żeby to się nadawało w ogóle do emitowania w radiu.Także tutaj poza anteną pan Sławek Bączkowski zakomunikował, że jest wielkim fanem Budki Suflera i pierwszy raz o tym utworze w ogóle słyszy. Także wysłałem mu ten utwór też na Messengerze. Utwór jeden z dziewięciu nagranych z Felicjanem Andrzejczakiem do albumu, który miał się ukazać w 83.
roku. Album zatytułowany „Plastikowe serce”. Niestety album do dzisiaj się nie ukazał. W 83. roku do studia gościnnie jeszcze zawitał Krzysztof Cugowski. Budka Suflera nagrała wtedy taką słynną, dosyć rozchwytywaną, a dzisiaj rzadko już osiągalną składankę 1974–84 z największymi przebojami z pierwszego dziesięciolecia funkcjonowania zespołu. I to jest taka ta słynna, rozchwytywana szczególnie na kompaktach płyta z helikopterem na okładce. I jakoś taka chemia się znowu wywiązała między Cugowskim a resztą zespołu, że postanowiono, że Cugowski wraca, a album nagrany z Felicjanem Andrzejczakiem poszedł do szafy i tak sobie w tej szafie do dzisiaj leży. Miejmy nadzieję, że kiedyś ujrzy w końcu światło dzienne. A my w Radiu Paranormalium wracamy do audycji „Świat oczami duszy”.
Do tej części, w której pan Sławek Bączkowski będzie czytał komentarze i się do nich odnosił. Dzisiaj mamy troszkę gorszą jakość dźwięku z tego względu, że Hangouts nam zaszwankował, więc musieliśmy się połączyć przez Skype'a, ale myślę, że tak czy inaczej dosyć dobrze pana Sławka dzisiaj słychać. Oczywiście jest już uruchomiona linia telefoniczna. Dzisiaj, 19 października 2020 roku nasze numery telefonów to jak zawsze stacjonarne 32 746 0008, komórkowy 530 620 493, Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl.
[57:31] - Dziękuję panie Marku. Kawałek sobie odsłucham po audycji. Mam nadzieję, że jeszcze dam radę, ale z pewnością go odsłucham. Wracając do komentarzy, widzę tutaj Iwonka się pojawiła, Darek, Hagen, Krecik, Adam Ivs się też znalazł. Sanchez widzę, Jacek. Dana się pojawiła. O, proszę bardzo. Sinus Poland. Super. Zdzisław, proszę.
Oczywiście witam tych, których wyczytałem. Witam również wszystkich pozostałych, którzy w czacie nie biorą udziału. Tutaj Dana pisze, że dzisiaj będzie audycja o sprawiedliwości, a Rastafari pisze: „Ha, ha, ha! Sprawiedliwość w dzisiejszych czasach jest rzadziej spotykana niż UFO”. Mam nadzieję, że coś tam się w świadomości Rasta zmieni pod koniec audycji. Sinus Poland pisze: „Pytanie o sprawiedliwość to poniekąd pytanie o wyższą siłę sprawczą. Gdzie jest Bóg, jeśli pozwala na...” Tutaj wstawiamy na przykład wojnę, krzywdę, śmierć bliskiej osoby. „To może sparaliżować, wywołać rezygnację albo wręcz odwrotnie skłonić do poszukiwania tejże wyższej formy sprawczej”. Powiem tak, z mojego punktu widzenia może już też wszystkiego nie pamiętam, bo jednak dużo przez te dwadzieścia parę lat się w moim życiu również wydarzyło. Kiedyś wam opowiem o sobie, ponieważ część z was coś tam wie, natomiast większość z was najprawdopodobniej nie wie o mnie wiele i powiem wam szczerze, że nigdy, a rzeczy w moim życiu działo się i dzieje nadal bardzo dużo, które gdybym chciał szukać winnych, pewnie zbrakłoby mi życia na to, żeby znaleźć winnych bądź szukać sprawiedliwości.
Nigdy nie obwiniałem nikogo za to, co mnie w życiu spotyka. I może dlatego jestem taki, jaki jestem. Walt Kowalski pisze: „Bóg to nie jest superbohater z amerykańskiego komiksu”.Sinus Poland pisze: „Oczywiście, że nie, wcale tak nie twierdzę”. Malwinka się pojawiła jeszcze. Ale często stawiamy jest jak znak równości Bóg równa się sprawiedliwość. Całe wieki nauk indoktrynacji każą nam o tym myśleć, a poczucie niesprawiedliwości często stawia człowieka w konfrontacji, jeśli jest to możliwe. Jak to jest możliwe, że mi się to przytrafiło, jeśli byłem nauczony, że Bóg istnieje i że patrzy z chmurki, a przecież jestem dobrym człowiekiem? I teraz jest ten dylemat i otwarcie na inne warianty. I tutaj poniekąd, ale jest jeszcze dalszy ciąg tego, a raczej może być owo otwarcie, ale to właśnie zależy od świadomości, na ile jestem w stanie przyjąć, że to, czego uczono mnie dotychczas, się nie sprawdza. Tutaj jest poruszonych kilka wątków.
W jednym zdaniu trudno będzie mi się do tego odnieść. Natomiast jedna myśl jest tutaj dla mnie ważna: że wszystko zależy od świadomości i może nie na tyle, ile jesteśmy — ja przynajmniej tak podchodzę — w stanie przyjąć, że to, czego uczono mnie dotychczas, się nie sprawdza. Owszem, jest to jedna z form. Pójdźmy dalej: wyrzucenie, wyparcie, odrzucenie tego, w co się wierzyło do tej pory. Ale ja raczej polecam metodę, która mi się bardziej sprawdza, czyli poszukiwania czegoś w zamian. Ponieważ odrzucenie zostawia nam pustkę, czyli odrzucamy to, w co wierzyliśmy do tej pory, ale jednocześnie jeszcze nie wiemy, w co mamy wierzyć teraz. To pozostawia pustkę. Ludzie często przechodzą taki stan odosobnienia, wyobcowania, oddalenia i to wcale nie jest fajne. Oczywiście, jak każde doświadczenie czegoś nas uczy. Natomiast polecam metodę znalezienia czegoś innego, zanim się coś odrzuci.
Iwonka pisze: „Sprawiedliwość boska czeka nas podobno po śmierci. Za życia mamy wolną wolę i sami tworzymy niesprawiedliwość. Najczęściej domagamy się sprawiedliwości dla siebie. Cudze cierpienie trudniej zrozumieć”. Więc właśnie my cały czas poruszamy się tutaj w takich aspektach stricte ziemskich: sprawiedliwość, niesprawiedliwość, wina, kara. Tylko takie jest pytanie, czy to jest dobry kierunek? Natomiast też nie zgodzę się, że sprawiedliwość boska czeka nas podobno po śmierci. Za życia mamy wolną wolę i to jest właśnie sprawiedliwość. I to jest właśnie sprawiedliwość boska. Ja kiedyś powiedziałem, że miłosierdzie boskie, Boże miłosierdzie sprowadza się do tego, że dostajemy tyle czasu, ile nam potrzeba, żeby pewne rzeczy zrozumieć, zmienić i wprowadzić w życie.
Że to jest to, co dostaliśmy najcenniejszego. Że nie ma czegoś takiego, że nawijamy, narobimy błędów i pójdziemy do piekła. Nie. I że nie będziemy mieli szansy tego poprawić, zmienić, zrozumieć i wcielić w życie. Na tym właśnie moim zdaniem polega miłosierdzie i sprawiedliwość. „Ilu ludzi” — Iwonka jeszcze pisze — „ilu ludzi może o sobie powiedzieć, że potrafią zawsze być sprawiedliwi? Tragiczne wydarzenia losowe to zupełnie inna kategoria sprawiedliwości”. Tu nie wiem, co Iwonka miała na myśli, że inna kategoria. Natomiast dla mnie to nie jest żadna inna kategoria. To jest taka sama kategoria.
Niestety dla nas im bardziej bolesne doświadczenie, tym większa chęć zrozumienia jego sensu. Jeżeli się potkniemy na drodze i tylko się potkniemy, to nawet nie zwracamy często na to uwagi. Natomiast jeżeli zdarzają się sytuacje, w których istnieje zagrożenie naszego zdrowia czy życia, wtedy głębiej się zastanawiamy, dlaczego, po co, na co, co się wydarzyło, jak tego uniknąć i tak dalej. Niestety dla nas najwięcej nauki zbieramy poprzez negatywne doświadczenia. Sinus Poland pisze: „Wyjście z myślenia dlaczego to przytrafiło się mi i obrażania się na cały świat oraz przejście na co w tym wydarzeniu było dobre dla rozwoju mojej świadomości to przepaść”. To prawda. No cóż, co ja wam będę, kochani, mówił? Dużo zależy od tego, z jaką świadomością już pojawiamy się tutaj na Ziemi.Radio Paranormalium. Pan Marek napisał: „Racja, musi być jakaś niesprawiedliwość, inna sprawa, czy jest ona rzeczywista, czy wmówiona”. Tu też znowu poziomy świadomości się kłaniają, bo często dla ludzi o niższej świadomości to będzie właśnie niesprawiedliwość wmówiona, czyli niesprawiedliwość, za którą odpowiada ktoś bądź coś.
Dla dusz młodych niesprawiedliwe będzie zawsze to, co jest niekorzystne dla nich. Kiedyś opowiadałem przykład swojego kolegi, którego żona nie pracowała, natomiast miał krnąbrnego syna i chciał go puścić do przedszkola, żeby był jedynakiem, żeby w gronie rówieśników trochę się okiełznał i żeby ktoś go trochę okrzesał. Nie ukrywam, że mieliśmy wtedy możliwość pomocy. Zwłaszcza moja żona, bo oczywiście żona nie pracowała, więc przydział do publicznego przedszkola był niemożliwy. Ale przez jakieś znajomości, układy miejsce w przedszkolu mu załatwiła, temu synowi. Minął rok i na następny rok jego sytuacja, że tak powiem, żona dalej nie pracowała. Już go do tego przedszkola nie przyjęli i on przyszedł do mnie z taką wielką awanturą w pewnym sensie, bo się okazało, że jego syn wyleciał z przedszkola, bo jakaś koleżanka pani dyrektor wcisnęła na jego miejsce swoje dziecko. On mówił: „Pieprzone układy, kolesiostwo” i tak dalej. Ja mu powiedziałem: „Słuchaj stary, w zeszłym roku ty z podobnego układu skorzystałeś. Teraz ktoś miał lepszy układ od nas, od ciebie.
Był po prostu silniejszy. Natomiast sytuacja jest taka sama. W zeszłym roku mówiłeś: jaki jestem mądry, jaki jestem cwany, jaki jestem super. A w tym roku narzekasz na to, z czego w zeszłym roku korzystałeś”. Dusze młode będą widziały niesprawiedliwość zawsze tam, gdzie coś jest przeciwko nim. Natomiast najbardziej obiektywne w naszym społeczeństwie są dusze dojrzałe. Więc to, czy jest to niesprawiedliwość rzeczywista czy wmówiona, dużo zależy od poziomu naszej świadomości. Pan Marek pisze: „To przytyk w stronę na przykład polityków, którzy wmawiają jakiejś grupie społecznej, że są uciskani, a partia X będzie dla nich obrońcą uciśnionych”. To takie standardowe mechanizmy manipulacji ludźmi. Sinus Poland pisze: „Tak, ale jest to manipulacja”.
Iwonka pisze: „A uciśnieni powiedzą, że to jest sprawiedliwe. Wygląda na to, że każdy ma swoją sprawiedliwość”. Sinus Poland pisze: „Zgadzam się z tobą Iwona, nie ma obiektywnej sprawiedliwości. Każdy będzie patrzeć na sprawiedliwość poprzez pryzmat swoich własnych doświadczeń”. Iwonka pisze: „Tak jak z prawdą” i Sinus Poland dodaje: „I rzeczywistością”. Nie, kochani, oczywiście mówimy o dużej części naszego społeczeństwa, natomiast to nie do końca tak wygląda. I całe szczęście, bo jest całe grono ludzi, którzy potrafią obiektywnie bądź jak najbardziej obiektywnie sytuację ocenić również pod kątem prawdy i pod kątem sprawiedliwości. Sinus Poland pisze: „Ciekawy temat, jeśli go pociągnąć. Swoją drogą mógłbym godzinami o tym dyskutować”. Iwonka pisze: „To są pojęcia, których definicji chyba nikt nie jest w stanie wypełnić.
To nie matematyka”. Może tak, ale jednak mimo wszystko trzeba mieć jakiś cel i do czegoś dążyć. Ja zawsze powtarzałem taką rzecz: staraj się w życiu robić tak, żebyś nie miał wszystko tak, co w danym momencie jest dostępne dla twojej świadomości. Czyli przeanalizuj wszystko ze wszystkich możliwych dla ciebie punktów dostępnych w danej chwili dla twojej świadomości. Jeżeli z takiego założenia się wychodzi, to nawet jeżeli później się okazuje, że coś jeszcze było, a my nie mieliśmy świadomości tego, nie znaliśmy pewnych faktów, rzeczy, wydarzeń, emocji, to przynajmniej nie będziemy mieli sobie nic do zarzucenia. Na tą chwilę byliśmy najbardziej obiektywni, jak się dało.Simus Poland pisze: „Otóż to! A jednak od wieków temat dyskusji. Platon kontra Demokryt.” Pan Marek pisał w temacie tego, co można zrobić dla Magdy. Bardzo dziękuję, panie Marku. Tak, to jeszcze w zeszłym tygodniu pan Wojtek, który wziął udział w tym przedsięwzięciu.
Bardzo dziękuję. Jesteśmy już, że tak powiem, w sobotę odebraliśmy perukę, więc miałem niesamowicie fajną sobotę emocjonalnie. Jak najbardziej, jeżeli ktoś ma ochotę, to ja też poproszę o pomoc, bo się okazuje, że to jednak jest proces dłuższy i bardziej kosztowny, niż nam się wydawało. Marek Pieńkowski pisze: „Witam obecnych.” Witamy panie Marku. Iwonka pisze, że też pierwszy raz słyszy ten utwór. Przykro mi niezmiernie, Kasia napisała: „Sorry, ale żegnam się z tą audycją. Przepraszam panie Sławku, miałem pana za innego człowieka.” Nie wiem, czym podpadłem. Jest mi też przykro, jeżeli podpadłem. Być może chodzi o mój komentarz, który dzisiaj dodałem pod audycją. Przykro mi niestety, pani Kasiu, ale tak jak mówiłem, staram się, jak tylko mogę mówić prawdę.
Pan Marek się zapytał, co tak mocno panią Kasię tutaj zabolało.
[01:14:57] - Klasyczna sytuacja pod tytułem: ktoś wygłosił nie taką jak trzeba opinię, czy nie takie jak trzeba zdanie na jakiś drażliwy temat i ktoś inny strzelił focha i postanowił się odwrócić.
[01:15:12] - Panie Marku i moi drodzy, powiem tak: gdybym szukał tylko i wyłącznie poklasku, to pewnie bym inaczej mówił. Oczywiście, że boli. Każda strata w jakiś sposób boli, natomiast nie zrobiłem nic takiego, co mógłbym. Zresztą nie wiem, co zrobiłem. Pożyjemy, zobaczymy. Może jednak czas pokaże. Napiszcie państwo.
[01:15:51] - Ja miałem w tym roku kilka podobnych sytuacji. Żartobliwe po prostu. Najbardziej mnie rozbawiły reakcje po tym, jak wrzuciłem na Facebooka parę postów o George'u Floydzie. Tam te posty z jego wyczynami, grożenie z broni kobiety w ciąży, napady, jakieś inne cuda na kiju i nazwałem go zbirem. „Jak mogłeś nazwać niewinnego, czarnoskórego człowieka zbirem, ty rasisto, ty faszysto!”
[01:16:29] - Żyjemy w czasach mediów i nie darmo media nazywa się czwartą władzą. Zachowanie obiektywizmu w tym, co nam media serwują, jest naprawdę dużym wyzwaniem.
[01:16:55] - Tym razem pojawi się komentarz, który ja muszę odczytać, bo po prostu jest bardzo taki dosadny. Leon Leon, taki Leon do kwadratu nam się tutaj pojawił na czacie. „Kaśka S. się obraziła, bo ona uważa, że audycje mają pokrzepiać, a nie mówić prawdę, która często jest bolesna.”
[01:17:17] - Dobra, to już wiem, że chyba dotyczy to faktycznie mojego komentarza pod ostatnią audycją. Faktycznie pojawił się taki komentarz, że audycja ma pokrzepiać, a nie robić jakieś tam rzeczy. Kochani, to tak, żeby może już wszyscy mieli jasność. Ja naprawdę nie pisałem się tutaj na żadne pokrzepianie. Nie podpisywałem z panem Markiem umowy na prowadzenie audycji pokrzepiających. Zwłaszcza, że świat oczami duszy rzadko kiedy jest pokrzepiający, zwłaszcza z punktu widzenia naszej duszy. Patrząc na to, co my jako ludzie wyprawiamy, to myślę, że powinno się robić w takim razie audycje pokrzepiające dusze nasze, żeby dały radę jeszcze wytrzymać to, co my tutaj jako ludzie wyczyniamy. Dobrze, tutaj przeleciało troszeczkę. Dana pisze: „Panie Sławku, pana syn przyszedł na ziemię z misją. Misją poszerzenia świadomości swojej rodziny.
On sam wiedział, że to tylko ciało fizyczne i iluzja życia w czasie.” Moja kochana, ja doskonaleJa doskonale wiem. Dziękuję ci za ten komentarz, ale cel i całą tą relację, i wcześniejszą, i obecną z moim synem doskonale znam, doskonale rozumiem. I ilość energii takiej, która często dla nas, ludzi z podświadomością jest niedostępna, która na niego spływała przez całe życie, jest nawet godna pozazdroszczenia. Ale ja doskonale tą relację i to, co on miał do zrobienia, w którymś momencie zrozumiałem. Bobson pisze: „A na jakie pytania poszukuje pan dalej odpowiedzi?” W zasadzie dobre pytanie. Tak jak każde, natomiast dla mnie osobiście dobre. Tak jak ja wielokroć powtarzałem, dla mnie wiedza sama w sobie, która nie przekłada się w żaden sposób na jakość mojego życia, jest wiedzą bezużyteczną, a czas poświęcony na jej zdobycie jest czasem stracony. Może nie straconym, ale w jakiś sposób zmarnotrawionym. I wszelkie moje odpowiedzi, wszelkie moje pytania od wielu lat dotyczą praktycznego wykorzystania tej wiedzy i doświadczeń, które posiadam. I w tej chwili najważniejszym dla mnie, takim priorytetowym, jest kwestia transformacji podświadomości.
Czy metoda, którą sobie wymyśliłem, będzie tak skuteczna jak sobie to opracowałem? Czy to będzie działało? I to jest chyba najważniejsza odpowiedź, najważniejsze pytanie, na które jeszcze nie znam odpowiedzi. Być może z pewnością pojawią się następne pytania, ale na tą chwilę to jest to. Dana pisze: „Pewnie chodziło o podejście pana Sławka do aborcji”. Ale ja nie powiedziałem, jakie jest moje podejście do aborcji. Ja tylko podałem przykład aborcji jako przykład jakichś tam emocji, jakichś innych rzeczy. Natomiast ja swojego zdania na temat aborcji w żaden sposób w dzisiejszej audycji, może we wcześniejszych coś powiedziałem, ale w dzisiejszym na pewno nie mówiłem o swoim podejściu do aborcji. Arkadiusz pisze: „Czy wierzy pan w to, że na Ziemi będzie tak dużo młodych dusz, że doprowadzi to do końca cywilizacji ludzkiej? Chodzi mi tutaj przede wszystkim o zagrożenia związane z globalnym ociepleniem”.
Ja powiem tak: obserwując ostatnie 70, 80 lat, patrząc na historię, na to, co się dzieje na świecie, na pewne zmiany, które zachodzą w mentalności, w podejściu ludzi, to ja jestem przekonany, że ilość dusz młodych zmniejsza się na korzyść dusz dojrzałych. I gdyby tak nie było, gdybym nie widział tej tendencji, zwłaszcza dusz dojrzałych, które są u władzy, u władzy różnego rodzaju organizacji, rządów. To jest dla mnie taki aspekt optymistyczny, ponieważ zatrzymanie się na etapie dusz młodych, czyli dążących tylko i wyłącznie do władzy i doczerpania jak największej korzyści dla siebie kosztem wszystkiego i wszystkich, stwarza takie zagrożenie, że to się wszystko wypieprzy. Natomiast ilość i głośność dusz dojrzałych daje nadzieję, że przejdziemy do tego następnego etapu w sposób, mam nadzieję, jak najmniej kolizyjny. Dana pisze: „Panie Sławku, wysyłam moc miłości do wspaniałej istoty, Marcinka. Swoją drogą ciekawe, czy ma już nowe ciało fizyczne w sensie nowej inkarnacji”. Dziękuję w jego imieniu, moja kochana. Jeszcze nie. To wiem. Jeszcze nie.
Aczkolwiek istnieją pewne podejrzenia, że być może jeszcze dany nam się będzie spotkać tutaj na Ziemi. Arkadiusz pisze: „Tak jak małe dziecko zniszczy małe łóżeczko, tak i młode dusze zniszczą ziemię”. Panie Arkadiuszu, mam nadzieję, że nie. Mam nadzieję, że jużAczkolwiek to ryzyko istnieje, bo jednak mimo wszystko w dalszym ciągu jest bardzo mocne parcie na to, żeby utrzymać Ziemię w tej samej konstrukcji mentalno-emocjonalnej, jak była do tej pory. Natomiast mówię, ja mam takie wewnętrzne przeświadczenie, że tym razem zdążymy. Sinus Poland pisze: „Panie Arkadiuszu, to bardzo ciekawe pytanie. Idąc dalej można by zapytać, ile razy taka nierównowaga wiekowa dotychczas doprowadziła do końca cywilizacji na tej planecie?” Są takie podejrzenia, że już taka sytuacja na Ziemi miała miejsce przynajmniej raz. Natomiast najprawdopodobniej podobne przypadki, próby były też na innych planetach i zakończyły się fiaskiem. Więc jeżeli to się uda, to będzie według mi znanych informacji pierwszy taki przypadek. Sinus Poland pisze: „Duży obieg procesu uczenia się.” To prawda.
Sinus Poland pisze: „Panie Sławku, wszystkie dostępne punkty z poziomu mojej świadomości to stanowisko dalekie od obiektywizmu. Jest stricte subiektywne.” Ponieważ jest to też subiektywne, to ciężko mi cośkolwiek na ten temat mówić. Leon Leon pisze: „Kasia się obraziła? A dobrze, że mają pokrzepiać.” Sinus Poland pisze: „Faktycznie był taki komentarz.” Tak, faktycznie był. Sam go napisałem. Rafał Zalewski pisze: „Hej, cześć i czołem. Pozdrowienia ze Szwecji. Dziękuję za audycję. Jeszcze kilkanaście odcinków w podcastach, ale już zaczynam być na live i słuchać live. Dzięki jeszcze raz.
Pozdro dla was.” Bardzo miło Rafale, pozdrawiamy cię cieplutko oczywiście i trzymam kciuki, żebyś dał radę. Chociaż nie, na pewno dasz radę nadrobić zaległości. Mrs Treehouse pisze: „Witam i niestety muszę uciekać. Panie Marku, to mnie na moje serce, że nie dał się pan złapać na Floyda.” Okej, ja też widziałem te komentarze. Pan Marek pisze: „Stety lub niestety, ale kosztowało to zakończenie znajomości z kilkoma osobami. Głównie przez kliknięcie magicznego przycisku Zablokuj na moim profilu.” Sinus Poland pisze: „I wracamy do manipulacji.” Tutaj Mrs Treehouse z panem Markiem sobie rozmawiają o stratach. I z innej beczki Mrs Treehouse pisze: „Kiedy mniej więcej wyjdzie audiobook? Bo się doczekać nie mogę.” Z tego, co ja wiem, ale to pan Marek zaraz z pewnością odpisze. XY pisze: „Jak, panie Sławku, rozpoznać, jaką my sami jesteśmy duszą? Starą czy nową?” Ja od czasu do czasu, to znaczy w każdych z ostatnich odcinków podpowiadam wam kochani, jak przynajmniej u innych, wobec siebie jesteśmy jak najmniej obiektywni.
Ja swego czasu zaobserwowałem takie zjawisko, że z kim nie rozmawiałem, to był starą duszą. I tu jest ten obiektywizm mocno zachwiany względem własnej osoby. Natomiast z tych podpowiedzi, które w ostatnich audycjach mówiłem, zresztą dzisiaj też kilka podrzuciłem, można sobie to przećwiczyć na innych osobach i wtedy nawet przez pryzmat tego, w jaki sposób będziemy tej analizy dokonywali, łatwiej nam będzie mniej więcej zrozumieć, kim jesteśmy. Jeżeli chcecie, to w sumie można by było, bo powiem tak: dla mnie zrozumienie, kim się jest, to jest zrozumienie również, jaką świadomość ze sobą się tutaj na to wcielenie, na to życie przyniosło. Więc jest to jeden z ważniejszych tematów w kwestii poznania samego siebie. Ja nie ukrywam, że rozumiejąc to, rozumiejąc te zależności i wpływ naszej świadomości na nasze życie, uzyskałem bardzo dużo spokoju wewnętrznego. Bo często czujemy się dziwni, zastanawiamy się, dlaczego większą wagę przykładamy doDo szczęścia innych niż do szczęścia własnego. I to jest bardzo dziwne. Wszyscy nam mówią: „Myśl o sobie”. A my tego nie potrafimy zrobić.
Nie potrafimy tego zmienić. Mało tego, uważamy to często za rzecz dobrą, słuszną, pozytywną. Dlaczego mam się zmieniać wbrew samemu sobie, skoro to jest w moim przekonaniu dobre? I to zrozumienie, że jest to kwestia naszej świadomości, mi przynajmniej osobiście dało spokój wewnętrzny, dużą dawkę wewnętrznego spokoju. Jeżeli chcecie, to mogę — to prawda, już w którejś audycji mówiłem na ten temat — do tego tematu wrócić. Sinus Poland pisze: „Ze dwa dni temu pan Marek wypuścił doskonałe tłumaczenie »Piekło« i »Niebo« w książkach Monroe. Takich audiobooków poproszę więcej. Doskonała robota”. Co do audiobooka, pan Marek pisze: „Aktualnie jestem pod koniec trzeciego rozdziału. Jeśli dobrze pamiętam, to zostały jeszcze dwa”.
I Missy Treehouse pisze: „Super, kupię na pewno”. Dobrze, kochani.
[01:32:35] - Tutaj już żadnych komentarzy na czacie nie widzę. Ostatni jest właśnie od Missy Treehouse. Sprawdzam jeszcze skrzynkę mailową Radia Paranormalium, ale tutaj też raczej nie ma nic, co by się odnosiło do naszej audycji.
[01:32:53] - W takim razie nie ma też jakiegoś kłopotu w tym, że będzie krótsza audycja. Trochę też mnie pan natchnął, panie Marku.
[01:33:12] - Właśnie się pojawiło, panie Sławku, pytanie, które pan, już znając życie, często słyszał albo czytał od pana Zbigniewa: „Skąd ta wiedza u pana?”
[01:33:30] - Tak. Chociaż ostatnio była przerwa malutka. Kochani, oczywiście odpowiadam: nie wiem. Natomiast tak naprawdę wiem. Oczywiście, że wiem. I to jest właśnie nasza świadomość. To jest ten bagaż doświadczeń, który przez wszystkie swoje wcielenia zbieramy i pojawiamy się z tą wiedzą w kolejnych wcieleniach. Tak jak powiedziałem, wielokroć mówiłem, nie wyczytałem tego wszystkiego w żadnych książkach, bo ich po prostu nie przeczytałem. Zresztą z tego, co pamiętam, co mi moja mama jeszcze przypomina, to pewne cechy charakteru, pewne zachowania, pewne cechy osobowości mam w zasadzie od dziecka. I właśnie mówię, świadomość ma to do siebie, że ją się po prostu ma.
Jest to, tak jak mówiłem w poprzedniej audycji, stan emocjonalny. Nie poziom tak do końca wiedzy, tylko stan emocjonalny, który później decyduje o naszych zachowaniach, o naszym życiu, o naszych decyzjach, o naszym podejściu. Dzisiaj zdążyłem odpisać na jeden komentarz pod poprzednią audycją, że w zależności od poziomu naszej świadomości mamy albo większy, albo mniejszy talent, umiejętność, możliwość dopuszczania naszej duszy do głosu. Ja może po prostu tej swojej duszy daję się już od dość długiego czasu wygadać. I tyle. Oczywiście nie wiem, czy ta odpowiedź pana Zbigniewa usatysfakcjonuje, czy coś tam powie, ale inaczej tego nie jestem w stanie wyjaśnić. XY pisze: „Jaka tu dzisiaj cisza”. Sinus Poland pisze: „Cisza, bo audycja była w mojej ocenie bardzo osobista”. Dziękuję, panie Sławku. Tak, bez wątpienia dzisiejsza audycja była jedna z bardziej osobistych w tym całym cyklu.
Chociaż wszystkie w dużej mierze są budowane na moich własnych emocjach, więc w bardzo dużej mierze są osobiste. Uloret pisze: „Mądry facet, panie Sławku, proszę obejrzeć Sławomira Majdę. Jego kanał polecam wszystkim”.Skoro Sławomir, to może i ja obejrzę. Zbigniew napisał: „Prawie.” Czyli prawie usatysfakcjonowałem pana swoją odpowiedzią. Loret pisze: „Kurde, dopiero teraz dołączyłem.” I jeszcze Majda opowiada, jak zrzucić bagaż i zwrócić się do Boga. Dobrze, to pozostawiam, kochani, waszej decyzji, co zrobicie z tą wiedzą. Natomiast ponieważ była to audycja bardzo osobista, więc wątków obcych dzisiaj akurat pozwolę sobie nie poruszać. W sensie innych mówców, znawców i nauczycieli. Arkadiusz pisze: „Ja mam pytanie. Nie wiem, czy było poruszane, skąd się to wszystko wzięło?” To znaczy co wzięło i co wszystko, panie Arkadiuszu?
Czy chodzi o cały proces? Nie wiem. Bardzo szerokie pytanie. Być może ono ma jakieś odniesienie w jakiejś poprzedniej wypowiedzi, natomiast poprosiłbym o jakąś podpowiedź, doprecyzowanie. Pan Zbigniew pisze: „Dziękuję.” Proszę, panie Zbigniewie, przyjemność również po mojej stronie. Arkadiusz pisze: „Wszechświat.” O, mój drogi. Chyba nie podejmę się odpowiedzi na to pytanie, a już na pewno nie w jednym komentarzu czy w kilku zdaniach. Bo po pierwsze tak naprawdę nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Wielokroć powtarzam taką rzecz, że są ludzie, którzy zajmują się różnego rodzaju badaniami. Każdy ma jakąś swoją mniejszą bądź większą specjalizację.
Ja skupiam się na tym, jak wiedzę, którą posiadam, wykorzystać tutaj, w tym życiu, w tym wcieleniu, tak żeby ono było fajniejsze, miłe, przyjemniejsze, radośniejsze, szczęśliwsze. Dlatego w pewne rzeczy nie wchodzę z jakimiś szczegółami, jak inżynierowie w budowę samochodu. Ja zastanawiam się, jak ten samochód w jak najlepszy sposób wykorzystać dla siebie. Dlatego chyba nie podejmę się odpowiedzi na to pytanie, chyba że mnie coś tam najdzie. Arkadiusz pisze: „Jaki świat duchowy?” Tu już byłoby mi łatwiej na ten temat coś powiedzieć. XY pisze: „Dziękuję, panie Sławku, za pana świadectwo i wiedzę, którą czerpię garściami.” Ja bardzo dziękuję, bo miło jest też mówić do ludzi, którzy chcą skorzystać z tej wiedzy. To nadaje sens temu, co robię. Inaczej to nie miałoby dla mnie sensu. Więc ja również bardzo dziękuję. Julio pisze: „Może jakiś zlot zrobimy?” Tak, zwłaszcza w dzisiejszych czasach to świetny pomysł.
Zbigniew Czerner pisze: „Okej, czy pogłębia pan świadomość poprzez medytacje, podróże astralne?” Medytacje tak, jak najbardziej. Natomiast podróże astralne już nie, ponieważ tak jak kiedyś powiedziałem, tam jest zbyt dużo zagadek. Przede wszystkim źródło informacji nie jest dla mnie nigdy w 100% pewne. Na ile z tych informacji, z obrazów płynie faktycznie ze świata duchowego, a na ile płynie ze świata, z mojej podświadomości? Poza tym od ładnych kilku lat już mam coś takiego, że dostaję informacje i odpowiedzi, w sensie myśli, czyli nie obrazów, tylko konkretnych myśli. One się pojawiają czasami bardzo szybko, czasami przychodzą w dziwnych momentach. Był taki moment, że nauczyłem się robić sobie notatki w telefonie. Zacząłem używać notatnika, ponieważ podczas pracy, podczas spaceru, podczas jazdy samochodem przychodziła odpowiedź na przykład na pytanie, które zadałem sobie dzień czy dwa, czy trzy dni wcześniejI ona była bardzo wyrazista, ale też prawie natychmiast była wypychana przez moją podświadomość. Dlatego ważne było, żeby zrobić notatkę, zapisać ją zanim zostanie wyparta. To źródło informacji jest dla mnie bardzo precyzyjne, fajne, przyjemne i takie samoistne, że w zasadzie nie szukam już niczego więcej.
Tutaj mam Sinus Poland pisze: „Panie Arkadiuszu, polecam sprawdzić opis tworzenia Roberta Monroe”. To jest polecanie. „Pogadać wśród ludzi, którzy czują te tematy to rzadkość, niestety”. Ja powiem szczerze, ja nie mam aż takich doświadczeń negatywnych. Wprost przeciwnie. Nawet informacje od osób, które z punktu widzenia niby naszego wydawałoby się, że są na innym czy niższym poziomie świadomości, czasami przynosi bardzo fajne informacje. To jest trochę tak, jak na przykład bardzo dużo na temat duchowości można dowiedzieć się od dzieci. Więc to nie zawsze tylko i wyłącznie rozmowy z osobami uduchowionymi dają nam duże informacje o duchowości. Dobrze, tutaj sobie panowie polecają lektury oraz kanały. Właśnie Sinus Poland pisze: „Przepraszam za reklamę, panie Sławku”.
Nie ma za co. Jeżeli ktoś o coś pyta i jest to mu w jakiś sposób potrzebne i może się okazać przydatne, naprawdę nie widzę w tym problemu. Ja po prostu nie znając materiału nie będę zachęcał słuchaczy do tego, żeby się z nim zapoznawać. Natomiast jeżeli kochani wymieniacie się między sobą tymi informacjami, książkami, tytułami, kanałami czy jakimiś innymi rzeczami, to jak najbardziej róbcie to. Ja nigdy nie wiem komu co w danym momencie jest potrzebne i co do kogo w danym momencie najlepiej trafi. Natomiast ja mówię, nie znając materiału, nie będę się na jego temat wypowiadał. Zresztą ogólnie ja się nie odnoszę do materiałów innych osób. Sinus Poland pisze: „Panie Sławku, a czy nie ma tam również odpowiedzi?”. Ale gdzie? Bo teraz nie zrozumiałem troszeczkę pytania.
Poproszę o podpowiedź. Julio Red pisze: „Słuchajcie, powiem serio, szukam Boga i ostatnio zwracam się do niego bezpośrednio. Później różne zdarzenia, próby potwierdzają, że to się sprawdza. Właśnie o tym mówi też Majda, nie mówiąc już o snach. Nie wiem, czy to podświadomość, ale polecam”. Zbigniew pisze: „Te informacje też mogą przychodzić i być zmyłką”. Powiem tak: mój powód nieczytania, niezapoznawania się z różnego rodzaju materiałami, nieczytania książek wynika właśnie stąd, że chciałem, żeby to, co mi się ulęgło w głowie dwadzieścia parę lat temu, pewna wizja. Jak zacząłem pisać książkę, wizja świata, wizja rzeczywistości, wizja wszechświata, wizja mechanizmów. Ja wtedy nie miałem żadnego pojęcia o jakimkolwiek świecie duchowym. Byłem zwykłym ojcem, zwykłym mężem, zwykłym biznesmenem, zwykłym człowiekiem, który chciał prowadzić normalne życie.
I podczas takiego 60- czy 70-dniowego okresu odosobnienia, kiedy byłem sam, zacząłem pisać książkę, nie mając wtedy żadnych podstaw do tego, żadnej wiedzy, żadnych materiałów, żadnego kontaktu z ludźmi, którzy tą wiedzę by posiadali. I później konsekwentnie tworząc książkę nie grzebałem w żadnych materiałach po to, żeby mieć pewność, że ten przekaz, który jest, jest ze mnie. Dlatego mogę być w dużej mierze przekonany, że to, co wiem, pochodzi ze mnie, a nie z materiałów, z którymi się w swoim życiu zapoznałem. Dlatego w dużej mierze jestem pewien swojego źródła informacji.Arkadiusz pisze: „Dobra, mam kolejne pytanie, które jest łatwiejsze. Czy czas w świecie duchowym jest synchronizowany z ziemskim w skali jeden do jednego?” Nie. XY pisze: „A czy zwierzaki są uduchowione w jakiś sposób, panie Sławku?” Oczywiście, że tak. Ja akurat nie mam żadnych regresyjnych wspomnień ze swoich wcieleń przedczłowieczych. Natomiast znam ludzi, którzy takowe posiadają. Opowiem wam taką historię, która może nie wiem, czy będzie świadczyła o duchowości, natomiast będzie na pewno świadczyła o energetycznej łączności wszystkich istot żyjących na Ziemi. Jak wiecie, moja sunia się oszczeniła parę miesięcy temu i na skutek jej oszczenienia byłem szczęśliwym posiadaczem dziewięciu szczeniaczków.
Oczywiście były posty, prośby o to, że stworzonka będą do oddania i część z nich znalazła jakiś tam biosów. Część później, jeszcze były poszukiwania i było takich dwóch, znaczy jest w dalszym ciągu takich dwóch bliźniaczków psiaczków, z których ja umownie jednego nazwałem Homer, a drugiego Hammer. Bardzo podobni do siebie, takimi malutkimi szczeniaczkami. Nie za specjalnie byłem w stanie ich odróżnić oprócz tego, że jeden miał plamkę na prawej tylnej łapce, a drugi na lewej. To były takie punkty dla mnie ich rozróżniające. Homera nazwałem Homer, ponieważ on był takim bardzo spokojnym szczeniaczkiem, takim filozofkiem. On sobie siadał tam z boczku, reszta tam bałaganiła, on sobie tam na przykład kwiatka zrywał czy coś takiego. Taki był bardzo spokojny. Natomiast Hammer był największy ze wszystkich, najbardziej taki postawny i najszybciej rósł i taki radzący sobie. Jedna z pań odezwała się do mnie, że właśnie chciałaby pieska.
Natomiast większość ludzi na podstawie zdjęć albo na podstawie wizyty wybierała sobie, kogo by chciała. Natomiast tamta pani chciała po prostu pieska, czarnego pieska, więc czarnych piesków było trzech, więc ona tam nie była sprecyzowana. Zrobiła na mnie na początku takie dość słabe wrażenie. Miała przyjechać, obejrzeć, ale w końcu nie przyjechała. Natomiast później, już w trakcie rozmów telefonicznych, messengerowych zmieniłem zdanie. Mówię: „A nie, coś widocznie tutaj było na rzeczy, że coś mi się tam ubzdurało”. I umówiliśmy się, że ona jednak poprosi tego małego psiaczka, ponieważ to nie było daleko, a ona mieszkała z dwu- czy trzyletnią córką, więc obiecałem, że jej po prostu tego psiaczka przywiozę. Umówiliśmy się na dzień, o godzinie dziewiątej, że koło dziewiątej przyjadę. Ale ponieważ zostały już tylko dwa psiaczki, właśnie Homer i Hammer, mówię: „Którego jej zawieźć?” I mówię: „Może któryś podejdzie, może sam zadecyduje”. Zostawiłem to losowi.
Żaden się do mnie nie pchał, więc mówię: „A, mała dziewczynka, biorę tego spokojniejszego. Mniejszy kłopot będzie dla pani”. I wziąłem tego brzdąca do samochodu. I powiem wam, ujechałem dwa kilometry. Te psiaki ze mną jeździły na szczepienia w kartonie, tak, śmak, owak, w przeróżny sposób były transportowane. Tym razem psiak po prostu dostał szału. Piszczał, właził mi na głowę, podgryzał mnie i tak dalej. Mówię: „Aha, w takim razie to nie ten”. Zrobiłem nawrotkę, wróciłem do domu i wziąłem Hammera. Mówię: „Ten sobie poradzi”.
I słuchajcie, identyczna sytuacja. Już nawet nie ujechałem dwóch kilometrów. Zawróciłem i wziąłem z powrotem Homerka. Pojechałem do pani, zatrzymałem się pod blokiem i miałem bardzo nieprzyjemne wrażenia. Pani do mnie zeszła z córcią i pierwszy raz, jak już kilka tych szczeniaczków zazwyczaj cieszyły się, merdały ogonkami, tak ten stanął jak wryty koło mojej nogi. Jak pani go wzięła na ręce, to widziałem jego minę i on zamarł cały. Ja powiedziałem: „Nie”. Ja tą minę będę pamiętał do końca życia. Powiedziałem: „Przykro mi niezmiernie, pani Karolino, ja pani nie zostawię tego psiaka”. Zabrałem go, wsiadłem do samochodu iPsiać położył się na fotelu i usnął.
A całą drogę był bardzo niespokojny, właził mi na kolana, podgryzał mnie i tak dalej. Czy to świadczy o uduchowieniu zwierząt? Nie wiem. Ale inaczej zachowania tych psiaków nie jestem w stanie sobie wytłumaczyć. Dobrze, tu się pojawiło w międzyczasie trochę komentarzy. Dobrze. Czy zwierzaki są uduchowione? Pan Zbigniew pisze, że dzieci jeszcze pamiętają. Tak. Tak jak mówiłem, mniej więcej do szóstego, ósmego roku życia.
Sinus Poland pisze: „Według opisów osób, które doświadczały, oby czas po tamtej stronie nie istnieje. Jest dostępny cały”. Ja powiem tak: no dobra, niech tak będzie. Już nie będę wchodził w szczegóły. Ulo pisze: „Po prostu ludzie kochani, zwracajcie się do Boga bezpośrednio z pokłonem. Serio”. Tutaj też jest o książkach. Sinus Poland pisze: „W astralu, panie Sławku, mówił pan, że jest tam wiele zagadek. A czy nie ma tam również odpowiedzi?” Ja powiem tak: pytanie jest, czego szukamy. Bo większość odpowiedzi, które znajdujemy podczas podróży, dotyczy nas samych.
Bo tylko zasadniczo do takiej wiedzy mamy dostęp. Więc jeżeli ktoś szuka w astralu odpowiedzi na swój własny temat, to jest to jedna z technik. Natomiast jeżeli jego założeniem jest szukanie odpowiedzi na inne tematy, na inne pytania, to może się rozczarować. Więc my możemy mieć dostęp do wiedzy o tym, co się już wydarzyło i co dotyczy innych osób. Natomiast nie mamy i nie powinniśmy też mieć wiedzy co do tego, co się dzieje w życiu i w świecie duchowym czy emocjonalnym innych osób. Ale to jest temat na inną dyskusję, na inną audycję. Iwona Grabowska pisze: „W świecie duchowym wszystkie linie czasowe są dostępne”. Poniekąd tak. Poniekąd można to tak nazwać. Sinus Poland pisze: „Ja praktykuję, ćwiczę, medytuję w poszukiwaniu odpowiedzi wewnątrz, na zewnątrz.
Zbyt wiele zagadek dla mnie”. Ja poniekąd tę metodę bardzo popieram. Arkadiusz pisze: „Po drugie znalezienie ciała dla na przykład samobójcy nie jest takie łatwe, więc jest jasne, że są ograniczenia”. Nie wiem, czego to dotyczy. To nie jest aż takie trudne. Przy bardzo dużym poziomie świadomości nie jest to takie trudne. Arkadiusz pisze: „Ja swoją wiedzę na tematy duchowe mam tylko z książek”. To jest tylko wiedza. I tu byłbym bardzo ostrożny z utożsamianiem się z tą wiedzą, ponieważ wszelkie doświadczenia będzie pan robił na swoim własnym organizmie, w swoim własnym życiu. Sinus Poland pisze: „Inaczej powinienem był napisać.
Upływ czasu nie istnieje. Czas jest dostępny cały czas, można reinkarnować wstecz. Zazwyczaj reinkarnacja odbywa się wstecz”. Arkadiusz pisze: „Właśnie nie można. To, co było, minęło bezpowrotnie”. Nie rozumiem tego. Sinus Poland pisze: „To nie jest dla mnie przesądzone. Również opieram się na wiedzy innych osób, a nie na własnym doświadczeniu”. Arkadiusz pisze: „Sinus Poland nie ma-
[02:00:35] - Właśnie teraz dodzwonił się do nas na Skypie pan Wojtek z Wielkiej Brytanii. Halo, halo, panie Wojtku, czy się słyszymy?
[02:00:44] - Dobry wieczór. Ja słyszę doskonale.
[02:00:47] - Witam panie Wojtku.
[02:00:49] - Co dzisiaj taki smutny głosik, panie Sławku, ma pan?
[02:00:53] - Nie.
[02:00:54] - Mużnawo trochę.
[02:00:55] - Może smutny. Nie, wie pan, jakaś tam odrobina melancholii każdemu-
[02:01:04] - Nie zaszkodzi.
[02:01:05] - Nie zaszkodzi, tak. Nie można tam całe życie chodzić. Znaczy można tak, ale mówię, różne stany emocjonalne mamy. Ale dziękuję za troskę. Wszystko jest w porządku.
[02:01:20] - OkejZadzwoniłem, bo tutaj znowu będzie pod tym względem nudno, bo znowu się muszę z panem zgodzić z tym wszystkim, co pan mówił. I tak jeszcze krótko odnieść się do tej naszej ostatniej audycji, gdzie mieliśmy okazję porozmawiać i ten mój telefon później wywołał telefon Just Mi, o ile dobrze pamiętam.
[02:01:49] - Mhm.
[02:01:50] - I powiem panu, to jest moje takie prywatne spostrzeżenie. O ile ja tylko rozpocząłem ten wątek z tym, co powiedziałem i praktycznie nic się nie zapowiadało, że to dalej będzie pociągnięte, bo już ta nasza rozmowa dobiegła końca. Doszliśmy tam do jakiegoś, powiedzmy, konsensusu. To moje wrażenie jest takie, że ten telefon tej dziewczyny, kobiety, tej Just Mi, to tak bardzo panem potrząsnęło. I naprawdę jestem bardzo wdzięczny, że ta osoba zadzwoniła, bo mam wrażenie, że po prostu to zmieniło pana, przynajmniej z punktu widzenia słuchacza, mnie jako słuchacza. Tak jakby dostrzeganie tego problemu. Wcześniej to tak jakby się w ogóle nie pojawiało. Ale dzisiaj pan na początku tej audycji jeszcze dodatkowo to potwierdził, tak jakbym to ja miał powiedzieć słowami, a wyręczył mnie pan, że to jest dokładnie właśnie tak: że jeśli zacznie się walka o jutro, o takie nawet banalne sprawy, typu właśnie jakieś podstawowe wolności obywatelskie, być może pracę, jedzenie i tak dalej. NATO w tym kierunku, na chwilę przynajmniej zmierza. Takie sprawy, którymi się tutaj zajmujemy w tych poprzednich wszystkich audycjach i generalnie ta audycja jest temu poświęcona, schodzą rzeczywiście, moim zdaniem, na drugi albo i trzeci plan, dlatego, że tamte rzeczy, takie najbardziej bytowe, po prostu biorą górę.
I wiadomo, że nikt się nie będzie tutaj bawił w jakieś rozmyślania bardziej głębsze w tym momencie, kiedy naprawdę będzie walka o byt czy w ogóle o jakieś tam wolności. I to tak jakby pan swoimi słowami to przyznał na początku. Myślę, że w 90% było to spowodowane, znaczy to, że pan tak otwarcie o tym powiedział, tym właśnie telefonem tej osoby o nicku Just Mi. No i tyle.
[02:04:28] - Panie Wojtku, muszę pana, że tak powiem, troszeczkę...
[02:04:32] - Martwić?
[02:04:34] - Nie, nie zamierzam martwić. Być może rozczarować. Ja reaguję na telefony, reaguję na komentarze, bo w zasadzie tego się poniekąd podjąłem. I też myślę, że pan dzwoniąc czy Just Mi dzwoniąc, czy ludzie pisząc komentarze, oczekują mojego zdania na ten temat, jakiegoś tam komentarza.
[02:05:01] - Mhm.
[02:05:02] - I to, że ja powiedziałem, że rozumiem, że sprawy, powiedzmy bytowe, egzystencjonalne mają pierwszeństwo, zwłaszcza jeżeli są zagrożone, mają pierwszeństwo przed sprawami duchowymi, to nie znaczy, że ja tak robię. To, że ja rozumiem, bo ja ogólnie rzecz biorąc rozumiem ludzi i też rozumiem ich motywy działania czy powiedzmy zachowania adekwatne do czegoś tam, wynikające z czegoś tam, to nie znaczy, że ja tak robię.
[02:05:43] - Mhm. Tak, okej.
[02:05:45] - To tak, żebyśmy mieli jasność. Ja rozumiem pana zaangażowanie, ponieważ każda emocja, o której mówi druga osoba, jest jego emocją. Więc nic mi do tego. Ja nie analizuję, ja nie oceniam, czy ona jest słuszna, mądra, głupia, bezsensowna. Ona jest prawdziwa, ponieważ jest pana, jest Just Mi. Mi pozostaje tą emocję uszanować. I myślę, że dużo lepiej by się też żyło na świecie, gdybyśmy nie oceniali emocji drugiego człowieka. Bo skoro pan mówi: „Mnie to denerwuje, mnie to przeszkadza, mnie to wkurza”, to znaczy, że tak jest.
[02:06:29] - Mhm.
[02:06:30] - To nie podlega dyskusji. Natomiast to, że ja to rozumiem, że tak jest, to nie znaczy, że mnie to również denerwuje.
[02:06:39] - No tak, tylko po co też to wszystko mówię? Bo teraz swoje znowu zdanie tutaj wyrażę w tej kwestii, że są takie momenty moim zdaniem, gdzie same przyjęcie informacji takiej, nawet ze spokojem i tak dalej. Akurat to, że ze spokojem, to jak najbardziej tu się z tym zgadzam, byleby po prostu nie przespać w cudzysłowie sprawy. Dlatego, że może się okazać, że za jakiś czas, jeśli sami nie kiwniemy palcem w tej sprawie. Już nie chcę powiedzieć, że pod pretekstem tego, że się tam zajmuję jakimiś innymi sprawami wyższymi, duchowymi, ale jeśli samemu się w jakieś sprawy sami nie zaangażujemy na odpowiednim poziomie, oczywiście w stosunku do swoich możliwościI tak dalej. To możemy mieć później tylko sami do siebie pretensje, że pewne rzeczy się zadziały. Taka jest moja konkluzja. W tym momencie takie rzeczy w mojej ocenie dostają wyższy priorytet, dlatego że tam i tak, cały czas coś się-- mam na myśli o rozwoju duchowym, cały czas coś się dzieje. Poza tym tu człowiek nie startuje zupełnie od zera i tam nawet jakieś braki nie będą skutkowały niczym groźnym. Natomiast tutaj pewne rzeczy, chyba że podchodzimy, że właściwie kilkadziesiąt lat każdemu, co zostaje jeszcze do końca życia, to już ma to po prostu gdzieś i spisuje to na straty.
Czekamy na następne rozdanie, gdzie w międzyczasie zdarzą się jakieś bardzo niekorzystne sytuacje. To jest moja myśl przewodnia. Dlatego wtedy poruszyłem ten temat. Tak wygląda to z mojego punktu widzenia, wie pan.
[02:08:47] - Jasne. Panie Wojtku, ja szanuję każdą emocję i każdą myśl, którą człowiek w sobie tworzy i do momentu, dopóki nie padnie z jego ust stwierdzenie, że chciałby to zmienić, to nic mi do tego. Rozumie pan? Ja nie mogę, nie chcę, nie mam zamiaru nikomu narzucać swojego-
[02:09:19] - Ingerować. Jasne.
[02:09:21] - Swojego sposobu myślenia, swojego postępowania. Natomiast z jedną rzeczą akurat tutaj się nie zgodzę, że te sprawy, powiedzmy egzystencjalne są najważniejsze, ponieważ one są tak naprawdę bardzo mocno powiązane właśnie z naszym życiem duchowym i też z następstwami. Dlatego ja rozumiem, że oburzenie na brak sprawiedliwości jest bardzo ważne. Natomiast też ważne jest to, jakimi emocjami, metodami i sposobami będziemy się temu przeciwstawiać. Bo jeżeli nasze działania będą miały podłoże negatywnych emocji, nienawiści, złości czy wściekłości, to będą przede wszystkim biły w nas, a nie w osoby, wobec których tą nienawiść kierujemy. To się bardzo mocno przełoży również na naszym dalszym życiu.
[02:10:40] - Z tym że wie pan, tutaj nie każdy jest tak samo cierpliwy, że się tak wyrażę. Jedna osoba z większym, druga z mniejszym spokojem pewne rzeczy przyjmie. Natomiast to i tak dalej nie zmienia faktu, że jakieś działanie powinno być adekwatne do sytuacji i zostać podjęte, bo już każdy znając swoją sytuację jest w stanie to oszacować, ocenić i wdrożyć ewentualnie w życie. Natomiast ze spokojem, tak jak mówię, wydaje mi się, że to jest kwestia już bardziej temperamentu i świadomości przede wszystkim.
[02:11:23] - Tych aspektów bez wątpienia jest kilka, które na nasze reakcje wpływają. I tyle. To jest bardzo subiektywne. Ale ja cały czas mówię: nie mnie, to w jakikolwiek sposób oceniać. Ja ze swojej strony mówię to, co robię i do czego też staram się namawiać słuchaczy, to to, żeby przede wszystkim skupili się na działaniach, które będą dobre dla nich. Bo uważam, że świat będzie lepszy w momencie, kiedy wszyscy ludzie skupią się na sobie, a nie na innych. Kiedy skupią się na tym, co oni sami mogą zrobić, a nie na tym, co inni powinni zrobić albo czego inni nie powinni robić. To jest tak, jak w tym moim przykładzie o jeździe samochodem i o wypadkach. Kiedy ktoś mi ostatnio powiedział: „Uważaj, żeby ktoś tam nie zrobił ci krzywdy” i tak dalej. Ja odpowiedziałem: „Ja trzymam kciuki za to, żeby ludzie na drodze myśleli o tym, żeby sobie nie zrobić krzywdy”.
Że to będzie najlepszą metodą zapobiegającą wypadkom, jeżeli ludzie zaczną myśleć o tym, żeby im nie stała się na drodze krzywda. Nie żeby myśleli o mnie. Niech myślą o sobie. Niech jadą tak, żeby sobie nie wyrządzili krzywdy, wtedy nie wyrządzą krzywdy innym.
[02:13:21] - Tak. Co tu jeszcze można dodać? Myślę, że to też się wzięło stąd — mówię znowu tutaj za siebie, ale być może jest więcej takich słuchaczy — co myśli, że pan jako prowadzący tą audycjęByć może były też takie, mówię głównie ze swojego punktu widzenia, brakowało mi czegoś takiego, żeby w tak ważnej kwestii pan wyraził swoje zdanie właśnie o tym i przede wszystkim bardziej konkretnie powiedział, co pana zdaniem się powinno robić, ale bardziej konkretnie. Nie tego typu, że żeby uważały każdy tylko na siebie i tak dalej, tylko bardziej konkretnie. Być może z tego powodu. Bo w przeciwnym razie to wychodzi tak, że po prostu: „No nic, dobra, słuchajcie, jest audycja, będziemy rozmawiali tu o podświadomości, o tym dalej. Tych tematów jest dość sporo”. Natomiast ta sytuacja jakby idzie sobie równolegle gdzieś obok i zupełnie tak, jakby tutaj od strony prowadzącego w ogóle nie tykamy tego problemu i nic pan na ten temat nie powie, poza ewentualnie jakimiś tam ogólnikami. Więc być może stąd się to po prostu wzięło, panie Sławku.
[02:14:39] - Panie Wojtku, ja powiem tak: w jednej z audycji ostrzegałem słuchaczy przed tym, żeby po pierwsze nie angażowali się zbyt mocno emocjonalnie w problemy innych osób, żeby się z nimi nie utożsamiali. I też mówiłem o tym, że ponieważ zaczynamy naszą podświadomość uruchamiać w kierunku tego, że poniekąd zaczynamy tworzyć sobie taką samą rzeczywistość jak osoby-
[02:15:17] - Do której się dostrajamy.
[02:15:19] - Do której się dostrajamy. To jest jedna rzecz. A druga rzecz taka, że dla naszej też duszy jest takie hasło: „Skoro jesteś cwaniaczku taki mądry, że dajesz wszystkim naokoło rady, jak mają postępować, to teraz ja ciebie sprawdzę, czy ty jesteś tylko teoretykiem, czy jesteś praktykiem”. Więc dawanie rad innym osobom, mówienie, co mają zrobić, często stawia nas w sytuacji konfrontacji, że sami musimy się swoim działaniem wykazać, że nie jesteśmy tylko teoretykami, tylko że w tej sytuacji-
[02:16:02] - Zgadzam się z panem w 100% zgadzam.
[02:16:05] - Więc proszę mnie nie namawiać do tego, żebym ja mówił-
[02:16:10] - Udzielał rad
[02:16:11] - ... ludziom, co mają robić. Ja nie chcę, że tak powiem, przerabiać wszelkich historii w swoim życiu z życia innych ludzi. Naprawdę.
[02:16:24] - Udzieli pan rady, a pojutrze pójdzie, znajdziemy pana na barykadzie jakiejś.
[02:16:30] - Albo wie pan, albo wyląduję w szpitalu z koronawirusem. Tak więc mam swoje plany, problemy, sytuacje, coś tam. I mówię, jest wielu, że tak powiem, mistrzów, wielu nauczycieli, wielu przewodników i wielu guru, którzy mówią innym, co mają robić. Ja, tak jak powiedziałem już dawno, dawno temu, nie uważam się i nie chcę być uważany za taką osobę. Zwłaszcza że wie pan, panie Wojtku, jak to jest z tym dawaniem rad. To jest tak, że ci, którzy myślą, że powinno się coś zrobić, chcieliby usłyszeć ode mnie, że powinno się coś zrobić. Ci, którzy uważają, że się nie powinno nic robić, chcieliby ode mnie usłyszeć, że się nie powinno nic robić. Ponieważ my najwięcej czasu w życiu poświęcamy na to, żeby znaleźć potwierdzenie, że to, co myślimy, co czujemy, jest słuszne i co chcemy zrobić, jest słuszne. Wie pan, to jest-
[02:17:52] - No tak, tak. Tu logiczne akurat.
[02:17:54] - Tak jak facet zdradza żonę, i żona go tam przyłapuje na gorącym uczynku czy tam w jakiejś innej sytuacji. I on będzie chodził po kolegach, tylko takich, którzy będą mu mówili: „A słuchaj, dobrze zrobiłeś, bo ona taka, śmaka, owaka. Należy ci się coś od życia”. Natomiast jak pójdzie do kumpla, który mu powie: „Słuchaj ty, bucu jeden pieprzony, taką fajną żonę miałeś i jeszcze ci się chciało coś tam robić”, no to więcej do niego nie pójdzie. Ludzie szukają jakby potwierdzenia.
[02:18:30] - Tak, przepraszam, to na każdym gruncie, panie Sławku.
[02:18:34] - Tak, ale ja mam iluś tam słuchaczy i teraz co ja mam zrobić?
[02:18:41] - Wie pan co? Tutaj będąc konsekwentnym daje pan rady, tylko to czego innego dotyczą. Przecież jak mantrę sobie, że tak powiem, wbiłem pana to, że: „Miejcie ludzie marzenia, macie myśleć tu pozytywnie, tu to sobie wizualizować, i to”. Co to jest? To są rady, panie Sławku. Także wie pan, o czymś innym mówimy. To znaczy inny temat.
[02:19:08] - Więc to nie są rady. To jest mój przepis, że tak powiem.
[02:19:15] - No właśnie, tu właśnie bardziej myślałem o tym przepisie, że być może ludzie właśnie ten przepis oczekiwali tutaj, wie pan, w tej materii.
[02:19:24] - Nie, inną sprawą jest, wie pan, mówienie: „Miejcie marzenia” nie określa tego, jakie te marzenia mają być. Ja mówię: „Miejcie marzenia”. Niech każdy ma swoje marzenie. Natomiast w sytuacji ja nie daję rady, jakie marzenie to ma być, o czym macie marzyć, co będzie dla was dobre.Ja tylko mówię: miejcie marzenia, wymyślcie sobie jakieś marzenia. Nie wiem. Chcecie być biedni, to wymyślcie sobie, że chcecie być biedni. Chcecie być prezesem, to bądźcie prezesem. Chcecie latać, to latajcie. Miejcie marzenia. Natomiast pan oczekuje ode mnie, żebym ja powiedział, jakie to marzenie ma być.
[02:20:10] - Nie, to był przykład. Ja akurat à propos marzeń to całkiem dobrze.
[02:20:14] - Ja rozumiem, ale ja widzę różnicę pomiędzy tym: „Miejcie marzenia, działajcie, róbcie, dążcie”, a stwierdzeniem: „Dążcie do tego i do tego”.
[02:20:27] - Rozumiem. Teraz rozumiem pana tok myślenia w tej materii. Okej.
[02:20:33] - Posuwam się tylko do któregoś momentu. Dalej zostawiam każdemu-
[02:20:39] - Wolę manewru.
[02:20:40] - Tak. Mogę dać radę, jeżeli chodzi o radę. Niech pan zrobi tak, jak panu podpowiada serce, intuicja. Niech pan robi to, co pan uważa za właściwe, żeby to pan, czy słuchacze, czy ktokolwiek usłyszy ten głos, żeby później nie miał sobie do zarzucenia, że chodziło mi to po głowie. Miałem to zrobić, ale z brakło odwagi, z brakło chęci, z brakło motywacji. Żeby nie doprowadzać siebie samego do takiej sytuacji, że wiedziałem, chciałem to zrobić, ale tego nie zrobiłem. Żeby nie żyć później w przekonaniu, że gdybym to zrobił, to może byłoby inaczej. Taką radę mogę dać. Niech każdy, jeżeli uważa, że powinien wyjść na barykadę, niech wyjdzie na barykadę.
[02:21:38] - No tak.
[02:21:41] - Tutaj każdego w takim działaniu będę wspierał.
[02:21:49] - Panie Sławku, jeszcze takie techniczne pytanie. Czy te komentarze, które pan czyta teraz na bieżąco, gdzie je można w ogóle zobaczyć? Bo ja korzystam zupełnie z innego urządzenia, gdzie odsłuchuję. Nie wiem, czy to leci na YouTubie gdzieś na pana kanale?
[02:22:05] - Tam są komentarze w głównej części z czata na kanale Radia Paranormalium, tym głównym na YouTubie.
[02:22:12] - Właśnie miałem poprosić pana Marka o to.
[02:22:15] - Na kanale, ale na YouTubie, tak panie Marku?
[02:22:17] - Tak.
[02:22:18] - Okej. To tam zerknę. Bo czasami chciałbym sobie poczytać te komentarze, a nie zawsze wszystkie czas pozwala na to, żeby wszystko zostało odczytane.
[02:22:33] - Właśnie jeden ze słuchaczy chce z panem nawiązać kontakt. Jaki jest numer telefonu do tego człowieka, który zatelefonował? Nie wiem, czy mogę podać pana nick ze Skype'a na czacie?
[02:22:48] - Myślę, że tak. A co to za osoba? Jaki ma nick ta osoba?
[02:22:51] - Arkadiusz Jan i tutaj nazwisko.
[02:22:55] - Aha. Tak, myślę, że na Skypie może pan podać ewentualnie. Jeśli pana zdaniem te komentarze są nietrollerskie powiedzmy, co należałoby, niepotrzebną to myślę, że tak, panie Marku.
[02:23:21] - My tu nie mamy trolli.
[02:23:23] - Czasami się zdarzało.
[02:23:26] - Marek tutaj jest czujny i nic takiego się na bieżąco nie ma prawa wydarzyć.
[02:23:34] - Jeszcze nie wiem, czy ten temat w ogóle, bo to jest taki ciężki, dotyczący jak najbardziej świadomości, ale pewne rzeczy się po prostu dzieją. Właśnie dostałem link do takiej strony. To jest oficjalny dokument, jaki musiał zostać opublikowany obligatoryjnie na łamach Polskiej Agencji Prasowej takiej spółki Hemp and Wood spółka akcyjna, która ma tutaj podpisane joint venture pomiędzy firmą amerykańską właśnie na wprowadzenie nie tyle biometrycznych, tylko jak to się nazywa, żeby dokładnie tego nie uczynić. Podpisanie umowy dotyczącej zawiązania spółki biotechnologicznej produkującej implanty umożliwiające wczesne wykrywanie biomarkerów sygnalizujących między innymi infekcje wirusowe, w tym COVID-19. Coś, co było jeszcze jakiś czas temu jako jedna z teorii tak zwanych spiskowych i pomieszana razem z teorią płaskiej Ziemi specjalnie dla zdyskredytowania. To zresztą stara sztuczka socjotechniczna. Staje się to po prostu, wychodzi na jaw i staje się to po prostu prawdą. Pomiędzy kciukiem a palcem wskazującym ma być wszczepiany chip. Cały ten dokument jest dość długi, opisuje dokładnie cały zakres. Jest w pewnym momencie podstawa prawna, to jest artykuł 17.
ustęp pierwszy, myślnik informacje poufne. Zostało to w maju 2020 wpisane, podpisane. Także ta firma coś takiego robi. Wiadomo, w jakim celu.
[02:25:40] - Panie Wojtku, ale ja dzisiaj byłem w urzędzie gminy, wie pan.
[02:25:46] - No i co?
[02:25:47] - I w tej chwili po pierwsze, że zostałem, że tak powiem, zbadany termometrem, to jeszcze oczywiście musiałem wpisać się do dziennika wejść z imienia, nazwiska i z numeru telefonu.
[02:26:02] - No tak, ale to jest mało. Wie pan, to jest mało jeszcze.
[02:26:06] - Ale tu, wie pan, przekraczamy jakiekolwiek granice, przemieszczamy się, wpisujemy, do kogo jedziemy, z kim jedziemy. Więc ta inwigilacja jest, że tak powiem-
[02:26:18] - Tutaj muszę panu powiedzieć, absolutnie się z panem nie zgadzam, że stawia pan tutaj znak równości.
[02:26:24] - Nie stawiam żadnego znaku równości, tylko czasami, że tak powiem, ludzie wklejają na Facebookach pinezki, spinacze w nawigacji. Już w tej chwili większość ludzi nie wyjedzie na przykład do Warszawy siódmy raz jadąc w to samo miejsce i włącza nawigację. Czyli dane lokalizacyjne i tak dalej. W telefonach-
[02:26:49] - To dobrowolnie, z dobrowolnej głupoty.
[02:26:52] - Dobrowolnie tak, w telefonach są GPS-y.
[02:26:54] - Ale ja akurat do tej kategorii się nie zaliczam.
[02:26:57] - Wie pan, ludzie się obnażają na Instagramach, na Facebookach, na przeróżnych portalach i raptem są zdziwieni, że ktoś będzie wiedział więcej. Naprawdę, wie pan, czasami jak my sobie nagramy filmik jak robimy kupę i wrzucimy go na Facebooka, to traktujemy to jak świetną zabawę. Natomiast jeżeli ktoś próbuje, że tak powiem, zrobić to za nas i nagrać nam ten filmik, jak robimy kupę i za nas go wrzucić, to jest be i tak dalej. Gdzieś też należy zachować odrobinę zdrowego rozsądku pomiędzy tym, co jest.
[02:27:45] - Wie pan, z tym to akurat jakoś tam-
[02:27:49] - Ja nie chcę. Panie Wojtku, ja chciałbym tylko, aby, że tak powiem, zachować odrobinę zdrowego rozsądku. Odrobinę obiektywizmu pomiędzy tym, co już jest, tym, co my robimy, a tym, co robimy nieświadomie. Bo często robimy mnóstwo rzeczy nieświadomie, nie zdając sobie z tego w ogóle sprawy. Wszystkie te informacje są już o nas pozbierane. Wie pan, jesteśmy tak inwigilowani między innymi ze względu na dostęp do sieci internetowej i tak dalej.
[02:28:33] - Ale są metody, wie pan, jedni sobie bardziej radzą z tym, drudzy mniej. Ci mniej świadomi. Więc tu też wszystkich do jednego worka, to myślę, że to jest duże uproszczenie, żeby wrzucić. Natomiast tutaj, w tej kwestii tylko chcę tyle dodać, że tutaj nie będzie najprawdopodobniej żadnego wyboru. Rozumie pan? Tutaj to pana sprawa. Jest pan na takim poziomie świadomości, to pan sobie wkleja te wszystkie bzdury, co pan przed chwilą sam wymienił. Jeśli jest pan na wyższym, to pan tego nie robi. Natomiast tutaj nie będzie żadnego wyboru. I w tym momencie-
[02:29:06] - Znaczy panie Wojtku, ja mam jeden-
[02:29:09] - Chyba że Antarktyda, panie Sławku. Antarktyda albo Madagaskar.
[02:29:13] - Powiem tak: ja mam jeden zwyczaj. Wielu ludzi stawia mnie w gronie ignorantów. Czyli ja mam taki zwyczaj, że jak się pojawi problem, to ja się nad nim pochylę.
[02:29:33] - Ale on się już pojawił, bo to jest dokument.
[02:29:35] - Nie, panie Wojtku, pojawił się dokument.
[02:29:38] - Tak. I oni to robią już teraz.
[02:29:40] - Komu?
[02:29:41] - A myśli pan, po co oni to robią?
[02:29:42] - Ale komu to zrobili? Komu to wszczepili?
[02:29:45] - Nie wiem, komu jeszcze to wszczepili, ale na pewno to robią po to, żeby to zastosować. Myśli pan, że wyrzucają tak-
[02:29:53] - Ale wie pan, ustawę jakąś tam wprowadzili, a później ją, że tak powiem, odwołali. My już mieliśmy mnóstwo sytuacji przeróżnych.
[02:30:03] - No tak, można optymistycznie-
[02:30:04] - Które ktoś, że tak powiem- Jedyna rzecz korzystna w tym wszystkim jest taka, że często właśnie techniką wybadania rynku rzuca się jakieś niby utajnione pismo, które niby ktoś tam w jakiś sposób, wie pan, wykradł. Niby ono w jakiś cudowny sposób-
[02:30:31] - Żeby wysondować.
[02:30:32] - Żeby wysondować, co ludzie na to powiedzą.
[02:30:35] - Zgadza się, to też jest jedna z opcji.
[02:30:38] - Tak. Natomiast wie pan, od utajnionego pisma, które w cudowny sposób opuściło jakiś tajemniczy gabinet, do wszczepienia tego chipa między palcami człowiekowi jest jeszcze dość daleka droga.
[02:30:54] - Nagrywam to, panie Sławku, nagrywam to, co pan powiedział teraz.
[02:30:58] - No to wie pan.
[02:30:59] - I żeby się pan nie zdziwił, że szybciej będzie trzeba to puścić, jakby się pan wypierał.
[02:31:05] - Ale czego, panie Wojtku? Przecież to będzie na YouTubie za chwilę. Jutro to będzie na mojej stronie, więc wie pan.
[02:31:13] - Dobra, okej. Miało być chwilę. Wymieniliśmy się tutaj poglądami.
[02:31:20] - Znaczy ja powiem tak: szkoda, że przy takiej, że tak powiem, mojej osobistej audycji dzisiaj rocznicowej zostałem wciągnięty w dyskusję na temat COVID-a. To z tego powodu-
[02:31:37] - Przykro mi, ale to bardziej, wie pan, zaczęło się, bo chciałem tylko skomentować ostatnią tą audycję, która nie była. Zresztą początek tej audycji, szczerze mówiąc, tak może dokładnie nie usłyszałem, za co z góry przepraszam.
[02:31:51] - Ja powiem tak: ja też jestem, panie Wojtku, człowiekiem. Ja też mam emocje.
[02:31:57] - Wydawało mi się, że dzisiaj tak jakby miała być jakaś kontynuacja. Tak przynajmniej zrozumiałem na samym początku.
[02:32:04] - Więc moim skromnym zdaniem nie wyłapał pan kontekstu audycji.
[02:32:09] - ToPrzepraszam.
[02:32:11] - Ja zawsze o to prosiłem, że jeżeli już, to bardzo bym chciał, żebyśmy trzymali się tematu audycji. Zawsze też proszę o jedną rzecz: mówcie kochani, jaki temat audycji byście chcieli, to ja postaram się taki temat audycji zrobić. Nie wzbraniam się przed tematami, chyba że naprawdę nie mam nic na ten temat do powiedzenia. Ważne jest to, że jest też grono ludzi, którzy siedzą i nas słuchają. O innych też myślę. To z tego wynika. No dobra.
[02:33:10] - Zamieniam się w słuch i czekam na czytanie dalej komentarzy, które miał pan tam.
[02:33:16] - Temat covida na pewno powróci. Na pewno będzie jakaś audycja na ten temat, bo ja też nie jestem człowiekiem, który, znaczy była już, przecież na początku była audycja temu poświęcona. Nie da się obok tego tematu przejść niezauważenie, udawać, że go nie ma. Więc pewnie będę więcej chciał temu tematowi poświęcić. Ale chciałbym, żeby te tematy się trzymały kupy.
[02:33:52] - Okej, dobra. To pozdrawiam wszystkich.
[02:33:56] - Dzięki.
[02:33:57] - Panie Sławku.
[02:33:58] - Dzięki panie Marku. Proszę zachować to nagranie.
[02:34:04] - Jasne. Okej, to do usłyszenia wtedy.
[02:34:08] - Pozdrawiam. Dobrej nocy.
[02:34:10] - Dobranoc.
[02:34:13] - No dobrze, kochani, nie wiem, w którym miejscu skończyłem. Ale ostatni komentarz, jaki zobaczyłem, to XY napisał: „Dobranoc, dziękuję za wspólnie spędzony czas”. A wcześniej komentarz Hagena: „Pan Sławek wskazuje kierunek, a ścieżkę każdy musi sobie sam wybrać korzystając z rozumu i wolnej woli. Kierunek też można wybrać dowolny”. Tak to rozumiem. Kochani, dokładnie tak. Tak już na sam koniec, bo oczywiście do komentarzy wrócę w następnej audycji. O 22 żeśmy się martwili, że nie ma komentarzy i że będzie koniec audycji, a mamy już po 23. Kochani, jak to jest? Tak to jest, tu też widziałem kątem oka taki komentarz, że pewien scenariusz na życie wybieramy sobie jeszcze przed narodzeniem.
Tam też było to w taki sposób napisane, ja nie widzę tego komentarza teraz, że on jest jakby z góry ustalony. Oczywiście pewien zarys jest ustalony. Opowiadałem wam o tym mechanizmie, który udało mi się zaobserwować przy okazji „Świata oczami dziecka”, kiedy ten projekt próbowałem mocniej uruchomić, kiedy rozmawiałem z rodzicami i miałem kontakt z małymi dziećmi i między innymi z dzieckiem, które było opiekunem duchowym swojej matki, jak była dzieckiem. Czyli dusza tego chłopca, jeszcze wtedy w świecie duchowym obserwowała, przyglądała się rodzinie, którą potencjalnie wybrała sobie na swoją następną inkarnację. Między innymi po to, żeby widząc pewne zasady, normy, jakieś tam rzeczy, przewidzieć, jaką podświadomością zostanie obdarzone w momencie, kiedy przyjdzie na świat. Ponieważ w pewnym sensie o naszym przeznaczeniu decyduje nasza podświadomość. Więc w jakimś zarysie planujemy sobie pewne rzeczy, przynajmniej to, co może nas spotkać, w jakich realiach przyjdziemy na świat. I ja nie jestem w stanie wiedzieć o każdym z was, jaką drogę każdy z was wybrał. Mogę tylko podpowiadać: idź drogą, a nie krzakami obok. Będzie ci prościej.
Natomiast jaka to będzie droga, w jakim kierunku, przez jakie miasta, czyli przez jakie doświadczenia, przez jakie emocje nie mam zielonego pojęcia. Zwłaszcza siedząc po drugiej stronie laptopa, nie mając z wami bezpośredniego kontaktu. Nie mam takich mocy, nie mam takiego daru, więc nie mogę każdemu z was wskazać mu jego indywidualnej drogi. Natomiast mogę spróbować pomóc wam tą drogę zrozumieć i odnaleźć w samym sobie. I to jest jedyna rzecz, którą mogę tak naprawdę kochani dla was zrobić. Jedna z niewielu rzeczy, które mogę zrobić. No dobrze, kochani, powiem tak, ponieważ mój mmmMój wir życiowy cały czas z mniejszym bądź większym nasileniem trwa, więc będziemy się kochani powoli żegnali. W zasadzie ciężko mi zrobić jakieś podsumowanie tej audycji w jednym zdaniu. Natomiast nieustająco powtórzę swoją prośbę, której jakiś czas już nie powtarzałem: nie wierzcie we wszystko to, co mówię. Nie przyjmujcie tego bezkrytycznie.
Każdy z was, każdy z nas z pewnością na Ziemi był już wielokroć. Więc i ten świat duchowy, ten po śmierci i ten świat z poprzednich wcieleń jest nam już znany. Więc na większość pytań, które zadajecie mi, najprawdopodobniej znacie odpowiedź i ona jest gdzieś tam w środku w was. Przepuśćcie te informacje przez samych siebie. Poczujcie, co się wydarzy, jak zareagujecie, jakie emocje to w was wzbudzi. I to będzie najlepsza odpowiedź na to, czy to, co mówię, jest prawdą, czy to się trzyma kupy, czy wasza wewnętrzna intuicja wam to potwierdzi, czy zaneguje. To jest najlepsza metoda weryfikacji jakichkolwiek informacji, które do was napływają. Korzystajcie z tego. Wasza dusza nie jest pierwszy raz na Ziemi i na większość pytań zna odpowiedzi. Pozwólcie jej, żeby wam tych odpowiedzi udzielała.
Udzielcie jej głosu. To będzie najlepsza metoda na zweryfikowanie tego, co ja mówię, ale też na zrozumienie tego, co wy macie tutaj na Ziemi w tym życiu do przeżycia, do nauczenia, do zrozumienia i do doświadczenia. Kochani, żegnam was bardzo gorąco. Mam nadzieję, że znowu poruszyliśmy kilka fajnych, ważnych, interesujących i ciekawych tematów. Wiecie jak mnie znaleźć, czy na Facebooku, czy na Skypie, czy na Messengerze, czy na Gmailu. Jeżeli są jakieś zapotrzebowania na tematy, które chcielibyście, abym poświęcił im więcej czasu, piszcie. Jeżeli będę miał coś sensownego do powiedzenia, postaram się wasze prośby spełniać. Trzymajcie się przez ten tydzień. Uważajcie na siebie. Nie dajcie się wciągać w cudze gry.
Skupcie się na sobie. Skupcie się na tym, co wy możecie zrobić. I tak jak na drodze, myślcie o tym, żebyście sami sobie nie zrobili krzywdy. I tyle. I tego wam i sobie z całego serca kochani, nie tylko na ten tydzień życzę. Do usłyszenia.
[02:41:54] - A mówił te słowa do państwa jak zawsze gospodarz audycji „Świat oczami duszy” pan Sławek Bączkowski. Tradycyjnie nieustająco zachęcamy do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?” Zasubskrybujcie. To już jest poniedziałek, godzina 23:16, więc język ma się prawo plątać. Subskrybujcie oczywiście kanał pana Sławka na YouTube o takim samym tytule jak nasza audycja, czyli „Świat oczami duszy”. Zachęcamy także do śledzenia profilu pana Sławka na Facebooku. No i cóż, kończymy już dzisiaj powolutku audycję. Jak zawsze odsłonę techniczną obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium Paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia ponownie oczywiście już za tydzień w poniedziałek o 20:00 na antenie Radia Paranormalium. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium.
www.paranormalium.pl. Zaraza była w drodze do Damaszku i przemknęła obok karawany wodza na pustyni. „Dokąd pędzisz?” — zapytał wódz. „Do Damaszku. Mam zamiar zabrać tysiąc istnień”. W drodze powrotnej z Damaszku zaraza znowu mijała karawanę. Wódz powiedział: „Zabrałaś 50 000 istnień, a nie tysiąc”. „Nie” — rzekła zaraza. „Ja wzięłam tysiąc. To strach zabrał resztę”.
Nie daj się zastraszyć.