[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Najpiękniejszy dzień tygodnia, czyli poniedziałek. Maj się już powolutku ku końcowi. 12 października roku pańskiego 2020. Minęła przed chwilą godzina 20:00 na naszym zegarze, a to oznacza, że czas najwyższy rozpocząć kolejny odcinek audycji „Świat oczami duszy”. Audycja o świadomości w całości na żywo. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:49] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam was kochani bardzo serdecznie i ciepło w ten pochmurny i smętny wieczór.
[00:58] - U mnie to nawet bardzo ciepło, bo ja siedzę tuż przy kaloryferze. W tym pokoju, w którym mam studio zrobione, kiedyś miała być łazienka i z tego tytułu tutaj jest taki dosyć mocny kaloryfer. Ale że zrobiło się z tego studio, to siedzę w studiu i jest gorąco.
[01:16] - To pana nie zięble.
[01:21] - Przyda się troszeczkę chłodu. Zaraz to sobie jakieś źródło chłodu zorganizuję, ale zanim to zrobię i zanim przekażę głos panu Sławkowi, tradycyjnie przypomnę kontakty do Radia Paranormalium. Dzisiaj na prośbę pana Sławka otwieramy linię telefoniczną już na początku audycji. Nasze numery telefonów to jak zawsze stacjonarny 32 746 0008. Komórkowy 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także oczywiście na naszych czatach na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także dorwać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i Czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. A więc panie Sławku, oddaję panu głos.
[02:40] - Dziękuję panie Marku.
[02:41] - A jeszcze apeluję oczywiście, wszyscy teraz chwytamy smartfony i dzwonimy do Radia Paranormalium.
[02:50] - Tak jest kochani, przyłączam się jak zawsze do prośby i sugestii pana Marka, ponieważ tak jak przed audycją chwilkę żeśmy mieli przyjemność porozmawiać, miałem nawet taki pomysł, żeby dzisiejszej audycji nie było. Zaraz wam powiem, z jakiego powodu, ale ponieważ zaczęły krążyć po internecie informacje, że audycje „Świat oczami duszy” w Radio Paranormalium odbywają się co dwa tygodnie, więc postanowiłem, że jednak nie. Zrobimy dzisiaj tą audycję. Z tym że kochani mówię będzie krótsza, ponieważ ja nie ukrywam, że jestem po prostu wykończony w sensie fizycznym. Jestem przepracowany bardzo dużo. Teraz się, że tak powiem, różnych rzeczy dzieje, deadline'ów i tak dalej. Nie mam też jakby za specjalnie czasu na jakiś tam relaks, na chwilę dla siebie. Jutro zresztą też z samego rana znowu startuję, więc audycja dzisiaj będzie. Natomiast linie otwarte są już teraz. Gdyby ktoś chciał zadzwonić, czymś się tam podzielić, dowiedzieć, zapytać, porozmawiać, to jak najbardziej zapraszam.
[04:10] - Ja tylko jeszcze dodam, że trzymamy tutaj z panem Sławkiem kciuki, żeby do deadline'ów nie doszedł lockdown, bo wtedy będzie niezły fuckup.
[04:20] - Cokolwiek by to nie znaczyło panie Marku, to ja mam do pana pełne zaufanie i się z panem jak zwykle zgadzam. Miejmy nadzieję, że tak nie będzie, że ktoś w końcu pójdzie po rozum do głowy i jakoś podejdziemy do tego całego zamieszania z rozsądkiem. A jak nie, no to znowu zrobimy audycję o koronawirusie. Ale póki co wróćmy do tematów, na które mamy wpływ. Bo na to, co się dzieje wokół nas, zazwyczaj nie mamy większego wpływu. Natomiast mamy wpływ na to, co my robimy, jak reagujemy, jak się zachowujemy. Więc skupmy się na tym, co my możemy ze sobą i ze swoim życiem zrobić. Ja tak jak obiecałem, przeczytałem komentarze te, których nie zdążyłem przeczytać w poprzedniej audycji. Oczywiście delikatnie rzecz ujmując, pewnie zrobiłbym z tego siedem audycji, ponieważ tych wątków pojawiło się tam mnóstwo. Też pojawiły się jeszcze następne nowe osoby, co mnie bardzo też cieszy, ale będę dążył, że tak powiem, swoim torem, swoim trybem, żeby z tego jakaś, przynajmniej w moim przekonaniu, w miarę logiczna całość wyszła.
Aczkolwiek ten temat, który dzisiaj poruszę, też pojawił się podczas rozmowy zZ jednym z naszych słuchaczy, który na Facebooku wezwał mnie do tablicy, jak ja to nazywam, czyli poprosił o zabranie głosu w jakichś tematach. I przyszło mi do głowy, że trzeba o tym porozmawiać. Że w perspektywie tego wszystkiego, o czym rozmawialiśmy w ostatnich audycjach, gdzie dość mocno próbowałem was przekonywać i namawiać do tego, żeby pewne wzorce, które są dla nas niezbyt przyjazne, niezbyt korzystne, niezbyt korzystne użytkowo również w życiu, które tkwią gdzieś głęboko w naszej podświadomości i ja je nazwałem, cytując autora: nieuświadomioną niekompetencją, aby jak największy nacisk położyć na to, by jak najwięcej rzeczy dobrych, pozytywnych, wartościowych, przyjaznych znalazło się w naszej nieświadomej kompetencji, czyli w naszej podświadomości również, ale w tych jej zakamarkach. A może inaczej, bo tam nie ma zakamarków. Podświadomość jest jednym zakamarkiem. Natomiast, żeby w tej podświadomości znalazło się jak najwięcej tego, o czym marzymy, do czego dążymy, jaki mamy cel i co uważamy, że dla nas byłoby korzystne, przyjazne, miłe, sympatyczne, serdeczne, szczęśliwe, radosne i wesołe. Dzisiaj chciałbym porozmawiać z wami o tym, na jakiej podstawie, czym kierujemy się w życiu, co jest naszym głównym doradcą, z jakiej sfery naszego życia płynie większość naszych decyzji, zachowań, reakcji i marzeń, planów, celów. Z jakiej sfery? I tym razem nie mam na myśli ani podświadomości, ani świadomości, ani nadświadomości. Tylko jeden z członów naszej czteropłaszczyznowej konstrukcji jest decydujący w naszym życiu.
W decydujący sposób wpływa na nasze życie. Przypomnę te cztery płaszczyzny: to jest nasze ciało fizyczne, nasz mental, czyli nasz umysł, nasze emocje i nasza dusza. Ta nasza strona duchowa. Napisałem o tym nawet w swojej książce, ponieważ większość ludzi twierdzi i jest głęboko przekonanym, że większość decyzji podejmuje z poziomu świadomych, rozumowych decyzji. Przemyślanych, zastanowionych i tak dalej. Większość ludzi powie, że decydujący w jego życiu jest umysł. Nie wiem, jak wy na ten temat myślicie, co wy na ten temat sądzicie, ale mam nadzieję, że w komentarzach, które już się widzę, pojawiają, za chwilę o tym się dowiem. Ja wam powiem, jak ja to widzę, jak ja to napisałem, opisałem w książce i jak ja to też widzę wokół siebie, również w swoim życiu. Weźmy taki przykład. Przykład na przykład z wyjazdem na wakacje.
Jest sobie rodzina taka dwa plus dwa, tysiąc plus. Planuje wyjazd na wakacje i dwójka małych dzieci, chociaż tam kilkuletnich dzieci. Nie nastoletnich, kilkuletnich, powiedzmy cztery i siedem lat. Chłopiec i dziewczynka. Tak statystycznie, żeby ładnie to wyglądało. I teraz co się dzieje? Małżeństwo sobie siada i rozmawia, gdzie jedziemy, jak będą wyglądały w tym roku nasze wakacje i co się dzieje. Jak ta dyskusja może wyglądać? Jedno z nich na przykład proponuje- nie, okej, czynnik umysłowy. Pojawia się czynnik umysłowy.
Kiedy? Tak, wtedy, kiedy dostaniemy obydwoje urlop w pracy. To czynnik umysłowy. Następnym czynnikiem umysłowym może być koszt. Czyli mając ograniczony budżet, decydujemy się w ramach tego budżetu na jakieś miejsce. I to może być czynnik umysłowy, ale nie musi być. Może na przykład pojawić się czynnik emocjonalny, czyli spełnienie jakiegoś marzenia. I wtedy na przykład może wejść w grę pożyczka, nie wiem, oszczędności, może pieniądze z jakiegoś prezentu można by było przeznaczyć na to. Może właśnie jakiś kredyt w biurze podróży. I tu już się zaczyna pojawiać czynnik emocjonalny.
Marzenia.Jeżeli już jesteśmy przy tym gdzie, to powiedzmy jedno z małżonków proponuje góry, a drugie na przykład morze. I oczywiście jest dyskusja. Ale na jakiej podstawie jeden z małżonków zaproponował góry, a drugi zaproponował morze? Na podstawie swoich preferencji emocjonalnych. I tu już pojawia się znowu czynnik emocji. Na podstawie emocji zaczynamy myśleć i kształtować swoją wyprawę, swój urlop. Również emocje decydują o tym, która ze stron wygra. Oczywiście w tej dyskusji pojawia się mnóstwo argumentów, wydawałoby się, że racjonalnych. „Bo w górach żeśmy byli już w zeszłym roku, to teraz trzeba pojechać nad morze”. Ale dlaczego?
Czynnik emocjonalny. Ja chcę zmiany. Już to widziałam. Już mi się to opatrzyło. Już zaspokoiłem swoją ciekawość. W grę wchodzą emocje. W momencie, kiedy już uda się dojść do jakiegoś kompromisu, bo tu jeszcze też są argumenty. „Pojedźmy tam, bo Kowalscy tam byli i oni opowiadali, że tam jest fajnie”. A może mój przełożony tam był. Może ja chcę dorównać swojemu szefowi, żeby móc mu powiedzieć: „Ja też tam byłem”.
Na Teneryfie, a może w Władysławowie. A może w jakimś miejscu urokliwym w górach. Emocje. Może ego. Ja nie pojadę, mnie nie stać. Emocje. W następnym etapie planowania wakacji pojawia się następny wątek. Czy jedziemy sami, czy na przykład jedziemy z kimś? Jeżeli sami, to wiadomo, że mnóstwo czasu będziemy spędzali ze sobą. W zasadzie cały czas będziemy przebywali ze sobą, z dziećmi.
Więc jest wątek emocjonalny, chęć budowania więzi, poświęcenia, dania czasu i uważności swoim dzieciom, dla których na przykład w ciągu całego roku nie miałem zbyt dużo czasu. Chęć przebywania z nimi, bawienia się z nimi, dawania im radości, dawania im szczęścia. Czyli następny wątek emocjonalny, aspekt emocjonalny. Ale może też pojawić się coś takiego, że może pojedźmy z Kowalskimi. Pojedźmy z Kowalskimi i teraz pytanie dlaczego? Ponieważ oni też mają dzieci w podobnym wieku. Jasio z Zosią się kolegują w przedszkolu albo w pierwszej klasie, więc się sobą zajmą. Zawsze dwie kobiety przy dzieciakach łatwiej się będą mogły podzielić obowiązkami. I tu jest niby aspekt racjonalny, ale jest też wygodnictwo. Jest też egoizm.
To w razie czego podrzucimy im dzieciaki i wyskoczymy sobie gdzieś. Albo na przykład aspekt tego typu, że będzie z kim wypić piwo. Kobity sobie tam usiądą, nie wiem, przy garach, zajmą się dziećmi, a my sobie pójdziemy na ryby albo wyskoczymy gdzieś tam. Żony samej nie zostawię, bo głupio. Ale już z Jolką jak zostanie, to one sobie tam poplotkują, a my będziemy mieli czas dla siebie na swoje własne przyjemności. Więc z jednej strony jest trochę rozumu, trochę kalkulacji. Rozum jest potrzebny, żeby to wszystko wykoncypować, ubrać w odpowiednie argumenty, ale czynnikiem decydującym o naszych intencjach będzie emocja. Dlaczego z Kowalskimi, a nie z Nowakami? Dlaczego w góry? Dlaczego na Mazury?
Dlaczego nad morze? Dlaczego na Teneryfę? Sami, z kimś? Przy takim prostym, lajtowym przykładzie już widać, jaki czynnik tak naprawdę decyduje o większości podejmowanych przez nas decyzji, o naszych zachowaniach. Mało tego, czynnik emocjonalny określa również nasze cele i dążenia. Czynnik emocjonalny określa jakość naszych marzeń czy kształt naszych marzeń. Czy to, co w ogóle dopuścimy jako swoje marzenie, czy od razu na samym początku skreślimy je jako nie dla nas. Kiedyś zadawałem takie pytanie jeszcze, jak łaziłem po różnego rodzaju grupach: co jest najpierw myśl czy emocja? Rzuciłem to hasło również w jednej z audycji. Co pojawia się najpierw?
Myśl czy emocja? Rozmawialiśmy na ten temat. Pojawiło się bardzo fajnych wątków. Oczywiście, żeby było jasne, bo wtedy żeśmy się podczas dyskusji nawet może nie przekomarzali czy przekonywali. Oczywiście to nie dotyczy 100% sytuacji. To, o czym ja mówię, dotyczy większości statystycznej bądź niestatystycznej, natomiast większości. Nigdy w swoich wypowiedziach żadnej swojej teorii nie przypisuję 100%.W tym wypadku też nie próbujcie mnie łapać za słówka, że będą historie, w których. Oczywiście, że będą. Natomiast większość z nich opiera się jednak na emocjach. Większość decyzji opiera się na emocjach, wynika z emocji.
I do czego, kochani, zmierzam? Żebyście wiedzieli, o co mi chodzi. A przepraszam, bo w końcu nie powiedziałem. Tak, według mnie najpierw jest emocja. Myśl jest nazwaniem tego stanu emocjonalnego. Myśl jest następstwem emocji. Dlaczego ja o tym mówię akurat w audycji o świadomości? W audycji, w której rozmawiamy o duszy, o świecie oczami duszy, świecie oczami naszej świadomości. Otóż mówię o tym dlatego, że tak jak w tych komentarzach pod postami naszego słuchacza czy w innych rozmowach, czy w tym, co czytam, a czasami nie komentuję, bardzo często odnoszę wrażenie, że pewne sprawy duchowe są przede wszystkim poruszane w aspekcie mentalnym, naszego rozumu, naszej wiedzy. Może dlatego, że temu takiemu ponadprzeciętnemu rozwojowi duchowemu przypisuje się słowo świadomość, a w naszym ziemskim nazewnictwie świadomość, znaczy uświadomić sobie, to znaczy coś zrozumieć, mieć świadomość, czyli rozumieć mechanizmy, umieć pewne rzeczy ze sobą powiązać.
Natomiast ja cały czas we wszystkich audycjach, w których do was mówię, postrzegam świadomość, tą świadomość duchową jako emocję. Nie jako stan wiedzy. Kochani, świadomość to jest stan emocjonalny. Świadomość to jest coś, co pojawia się najpierw. Świadomość to jest coś, co wpływa na nasze decyzje, a dopiero później ubieramy ją w słowa. Świadomość, ta świadomość, o której ja do was mówię, nie jest umiejętnością zrozumienia i połączenia logicznego rzeczy ze sobą, zrozumienia mechanizmów. Świadomość to jest stan emocjonalny. To jest stan, w którym człowiek nie zastanawia się dlaczego. Dlaczego ma być dobry? To nie jest temat do analizy.
To jest po prostu stan emocjonalny. Mało tego, często te decyzje płynące ze świadomości trudno jest wytłumaczyć i ubrać w słowa. Zwłaszcza jeżeli ktoś używa argumentów bądź zadaje pytania natury praktycznej. Ale przecież to jest bez sensu to, co ty robisz. Jakby tak właśnie przyjrzeć się temu z punktu widzenia logiki, użyteczności, skuteczności, to faktycznie to nie ma sensu. Natomiast ciężko jest to zmienić. Ciężko jest to wytłumaczyć, ciężko jest to zrozumieć. I naszym życiem kierują i rządzą emocje. Bo jedną emocją, jednym źródłem emocji, które później decydują o naszym zachowaniu, o naszych reakcjach, o naszych decyzjach, jest nasza świadomość. Tylko ta świadomość, nie ta mentalna świadomość, nie ta ziemska świadomość, tylko ta świadomość duchowa, ta świadomość płynąca z doświadczeń, które żeśmy przez wszystkie nasze wcielenia zebrali, które są zapisane jako wnioski w naszej duszy, czyli w naszej świadomości.
To wszystko stworzyło, te wszystkie doświadczenia, które przeszliśmy, stworzyły pewien potencjał emocjonalny. Nie wiedzy. Bo widziałem Nowy Jork w 1700 którymś roku. Ja mam wiedzę, jak on wyglądał. To, że mam wiedzę, jak on wyglądał, to jest jedno, ale tam, w tym Nowym Jorku ja przeżywałem czy ktoś przeżywał konkretne sytuacje emocjonalne, wchodził w konkretne relacje emocjonalne z innymi ludźmi, które później, po śmierci zrozumiał w inny sposób, które później w drugiej, obróconej często o 180 stopni sytuacji też się przyjrzał tym relacjom i zapisał to sobie w swojej własnej duszy jako wniosek, jako doświadczenie, a nie wiedzę. Różnica jest taka, jak przejechać się rollercoasterem, a widzieć go z dołu. Słyszeć te krzyki, wrzaski, piski tych ludzi, którzy schodzą i nie mogą ustalić, gdzie jest niebo, gdzie jest ziemia.Którzy wymiotują, którzy zataczają się, przewracają, mają obłęd w oczach i tak dalej. A usiąść tam i przeżyć to wszystko na własnej skórze. Taka jest różnica pomiędzy świadomością ziemską a świadomością duchową. I my często te dwa pojęcia podpisujemy wspólnym mianownikiem i myślimy, że to jest to samo.
To nie jest to samo. Ja nie mówię, że ziemska świadomość jest pozbawiona doświadczeń. Nie, broń Boże. Ona również w dużej mierze jest zbudowana na doświadczeniach. Tylko wnioski, które wyciągamy z tych doświadczeń, mogą być troszeczkę inne niż te, które my wyciągamy już z naszych doświadczeń życiowych, ziemskich po naszej śmierci. Punkt odniesienia, a raczej oceny tych sytuacji jest troszeczkę inny. Ponieważ tutaj oceniamy to bardzo często przez pryzmat samego siebie, bo coś nas wkurzyło, coś nas zabolało, ktoś nam zrobił krzywdę. My z tego powodu jesteśmy wkurzeni, zrozpaczeni, podłamani, wściekli i tak dalej. Oceniamy to przez pryzmat samego siebie i na tej podstawie budujemy naszą świadomość ziemską. Tą świadomość duchową najczęściej budujemy albo poprzez zrozumienie i uświadomienie sobie emocji drugiego człowieka, który w tym doświadczeniu naszym uczestniczył, a później mamy jeszcze możliwość doświadczenia tej emocji na własnej skórze.
Wcielamy się tak jakby w postać, w rolę tego człowieka i zamieniamy się rolami. Ten mój ekstremalny przykład: oprawca, ofiara. Jak wygląda różnica w ocenie i budowaniu świadomości ziemskiej i duchowej? Jeżeli jesteśmy oprawcą, złoczyńcą, żeby nie było tak drastycznie, złodziejem i komuś coś ukradniemy, to z ziemskiego punktu widzenia coś wiemy, że to może nie jest halo, ale żeby od razu z tego robić jakiś dramat? Przecież on miał dużo pieniędzy. A poza tym jaki ja jestem cwany, jaki ja jestem mądry. Ja potrzebuję, ja chcę tego, ja chcę tamtego. Mi się nie chce pracować. Ja mam mnóstwo powodów do tego, żeby go okraść. Nie zastanawiam się nad tym, czy to jest dobre, czy to jest złe.
I co mnie może z tego powodu spotkać na ziemi? Nie wiem. Więzienie, grzywna, kara. Więc to ryzyko jest stosunkowo do przyjęcia. Zwłaszcza że ja jestem przecież najekstrzejszy i nie dam się złapać. Mam to tak wszystko rozkminione, zaplanowane, przemyślane, że i tak się nie dam złapać, że będą same korzyści. I tak oceniamy swój postępek. Nie wchodzimy w rolę tamtego człowieka, który został okradziony. My nie wiemy, jak po tym fakcie wyglądało jego życie. Jesteśmy tylko my i nasze doświadczenie.
Z duchowego punktu widzenia my nie tutaj, ale po naszej śmierci dowiemy się, jakie emocje towarzyszyły temu człowiekowi, którego żeśmy okradli w momencie, kiedy żeśmy go okradli. Jak to wpłynęło na jego życie? Co on wtedy czuł? Jak on się wtedy czuł? Co się w jego życiu zmieniło? Jakie były dalsze konsekwencje tego naszego czynu? My się o tym dowiemy. My na poziomie emocjonalnym zrozumiemy jego emocje. A żeby te emocje utrwalić w najbliższej przyszłości, cokolwiek by to nie znaczyło najbliższa. Najbliższa to trzy dni.
Z duchowego punktu widzenia to może być dwa wcielenia, może jedno, może trzy. Będziemy w podobny sposób przez kogoś okradzeni, żeby doświadczyć tych samych emocji, które czuł ktoś, komu my żeśmy wyrządzili daną rzecz. Dlatego myślę, że słusznym by było, mądrym, wymyślenie, a może znalezienie po prostu bardziej właściwego określenia dla tego procesu budowania świadomości duchowej niż właśnie świadomość, bo ta bardzo często kojarzy nam się z jakimś procesem umysłowym i często kojarzy się ze stanem wiedzy. I mówię, poniekąd tak jest. Natomiast ta cała wiedza jest zbudowana poprzez doświadczenia. Nie poprzez rozmowę, nie poprzez poznanie. Znaczy poznanie poniekąd takNie poprzez oglądanie sytuacji, które mają inni ludzie, tylko poprzez wsiądnięcie na tego rollercoastera. Nie na zasadzie wyobraźni i oceniania tego przez pryzmat samego siebie. Co ja bym zrobił? Jak ja bym się zachował?
Co ja bym czuł? Nie. To jest świadomość ziemska. Świadomość duchowa to jest wsiąść na rollercoastera i się nim przejechać. Każdej rzeczy spróbować, wejść w nią emocjonalnie. Nie zrozumieć, nie obserwować, nie analizować, tylko wejść w nią. Wtedy to doświadczenie jest pełne. Dlatego, kochani, postanowiłem zrobić tą audycję dzisiaj, zanim się pojawią nowe wątki, nowe tematy do audycji. Ponieważ zrozumienie tego faktu wydaje mi się kluczowe dla tego, na co mamy położyć nacisk, jeżeli chcemy się świadomie rozwijać, bo nieświadomie rozwijamy się cały czas. Jeżeli chcemy się świadomie rozwijać.
Często słyszę słowa. Na przykład bardzo częstym słowem w tej sferze duchowej jest miłość. Zresztą ja też poświęciłem temu słowu i temu tematowi kilka audycji. Miłość to jest również stan emocjonalny. To nie jest tylko słowo. To nie jest zrozumienie, jak należy postępować, jak się należy zachowywać, co należy robić, czego nie należy robić. Fajnie, jeżeli te słowa określające ten stan się pojawiają, bo być może niektórym pomogą zrozumieć, że ten stan osiągnęli. Chociaż to jest stan, którego się nie da pomylić. My w natłoku tych wszystkich informacji wydaje mi się, że zaczynamy koncentrować się zbyt mocno na tym aspekcie mentalnym, że zbieramy te słowa, zbieramy te określenia, czasami piękne jakieś tam slogany, stwierdzenia, hasła, mądrości i tak dalej, próbując myślami wytworzyć stan emocjonalny, bo tak mi się wydaje, że to temu ma służyć. Tymczasem w moim przekonaniu jest właśnie odwrotnie.
Naszym życiem rządzą emocje i miłość, dobro, współczucie. Świadomość duchowa to jest stan emocjonalny. To nie jest stan umysłu, to jest stan naszych emocji. Jeżeli to pojawi się w naszych emocjach, to w tym momencie staje się naszym życiem. Staje się czymś, co decyduje o naszym zachowaniu, o naszych decyzjach, o naszych słowach, o naszych reakcjach, o naszych celach, o naszych dążeniach. Bo to emocje o tym decydują, nie stan umysłu. Żeby nie było zbyt słodko, to mamy w sobie dwa źródła emocji. Każdy człowiek ma w sobie dwa źródła emocji. Jednym źródłem emocji jest nasza podświadomość, a drugim źródłem emocji jest nasza duchowa świadomość, nasza dusza. Ze złych wiadomości mam taką, że tak jak kiedyś rozmawialiśmy o tym, że nasza podświadomość jest oparta na strachu, na lęku, na obawach, ponieważ ona powstała tutaj, na Ziemi, w niskich wibracjach.
Natomiast nasza dusza, jej naturalnym środowiskiem są te wibracje wyższe, czyli to wszystko, co jest związane z miłością, z dobrem, z uczciwością, z wolnością, szlachetnością, empatią, współczuciem. To wszystko jest naturalnym środowiskiem naszej duszy. Ja cały czas twierdzę, że dążymy do tego powolutku, przez tysiąclecia. Dążymy do tego, żeby nasza podświadomość reagowała tak, jak byśmy reagowali duszą. Zwróćcie uwagę jeszcze tak na koniec, bo oczywiście miało być krótko, a ja tu jak zwykle muszę się troszeczkę rozgadać. W każdej audycji wkręcam. Powstaje ten proces taki, jak miałem w momencie, kiedy kończyłem książkę. Co już ją chciałem zakończyć, to już tam zrobiłem jakieś poprawki do rozdziałów po jakichś tam korektach autorskich, to pojawiały się następne myśli, następne myśli, następne myśli i mówię: o tak, to ja tej książki nigdy nie skończę.I tak jest właśnie w trakcie audycji, w trakcie rozmowy z wami, że te myśli cały czas następne się pojawiają. Zwróćcie uwagę, jaka jest różnica pomiędzy słowem wdzięczność w momencie, kiedy płynie z naszej podświadomości. Może nie z naszej, ale kiedy płynie z podświadomości ludzi, a kiedy płynie ze świadomości duchowej.
Jaka jest różnica w tym słowie? Zastanawialiście się kiedyś nad tym? To jest następna wskazówka. Namawiałem was w poprzedniej audycji do tego, żebyście próbowali rozpoznać poziom świadomości osób, z którymi łączą was jakieś silne relacje. I to jest też wskazówka. Jeżeli słowo wdzięczność pada z ust osoby, która wyrzuca to słowo ze swojej świadomości, to słowo wdzięczność oznacza czynność, czyli po pierwsze stan emocjonalny, czyli wdzięczność. Dziękuję ci za to, co dla mnie zrobiłeś, ale jednocześnie deklaruję w tym momencie tym słowem, że jeżeli ty będziesz czegoś potrzebował, to jestem do twojej dyspozycji. Z chęcią ci pomogę. Natomiast jeżeli pada od osoby, która wyrzuca to słowo ze swojej podświadomości, bo w podświadomości mamy też te słowa wszystkie zapisane: dobro, wolność, szacunek, wdzięczność, empatia, miłość. One są również zapisane w naszej podświadomości.
Tylko jeżeli płyną z naszej podświadomości, to znaczy: jestem ci wdzięczny i już. Fajnie, że to dla mnie zrobiłeś. Natomiast dalszego ciągu już nie ma. Tak jak na przykład: dziękuję ci bardzo. Koniec, po temacie. Dla osoby świadomej „dziękuję ci bardzo” oznacza: z chęcią zrobię dla ciebie coś miłego. I tak jest z całą masą słów, które w przypadku naszej podświadomości pozostają już tylko słowami. W momencie, kiedy płyną z naszej świadomości, są stanami emocjonalnymi i mają swój dalszy ciąg. Po tym też można rozpoznać, z kim mamy do czynienia. Oczywiście jeżeli ktoś ma ochotę to zrozumieć.
Kochani, podsumowanie będzie krótkie. Naszym życiem rządzą emocje. One decydują o naszych zachowaniach, reakcjach, decyzjach, celach, marzeniach, ograniczeniach, strachach, lękach. Wierzę, nie wierzę temu wszystkiemu, co określa jakość, standard naszego życia. I pamiętajcie, że świadomość to jest stan emocjonalny. Świadomość, miłość, wolność, wdzięczność, radość, szczęście to są wszystko stany emocjonalne, nie stany mentalne, nie stany umysłowe. Sama wiedza to zbyt mało, aby coś stało się emocją i należy dążyć do tego, jeżeli chce się coś zmieniać w życiu, jeżeli chce się zmieniać siebie, jeżeli chce się zmieniać swoje własne życie, to należy dążyć do tego, aby to, o czym mówimy, nie pozostawało w sferze naszego umysłu, ale stawało się naszą emocją, bo wtedy te zmiany się zaczynają dziać. Wtedy to wszystko zaczyna nabierać rozpędu. Wtedy to wszystko zaczynamy odczuwać, nie tylko rozumieć. I dlatego jak najwięcej emocji, jak najwięcej tych pozytywnych, dobrych, fajnych emocji starajmy się do swojego życia wprowadzać w jakiejkolwiek formie, aby tę często czarną, nieprzyjemną mazię, która nas otacza, rozjaśniać jakimiś fajnymi, dobrymi, radosnymi, jasnymi i pozytywnymi emocjami.
Jak najwięcej pozytywnych emocji. Emocji, nie informacji, kochani. Emocji wprowadzajmy do naszego życia. I tego sobie oraz wam z całego serca, kochani, życzę, robiąc malutką przerwę i spróbujemy dzisiaj ogarnąć troszeczkę komentarzy. Mam nadzieję, że dzisiaj będą w większej ilości w temacie audycji niż ostatnio. Panie Marku. Tak? Halo? Tak. Słyszałem, że ma pan jakieś fajne kawałki z polską muzyką, więc jakby można było coś zapodać, a ja-Sprawdzę jak moje psiarstwo się sprawuje i za chwilę wrócę do czytania komentarzy.
[42:44] - Tak więc robimy krótką przerwę muzyczną, około czterominutową. Dzisiaj ponownie zespół Czaku nam zagra w utworze „Modnym stało się nienawidzić”. Utwór sprzed bodajże 12 lat, ale zamiast tracić na aktualności, to tylko zyskuje. Także bardzo aktualny kawałek, mimo że już troszkę stary. Wracamy do audycji „Świat oczami duszy” gdzieś tak za niecałe cztery minuty. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Zostańcie państwo z nami. Modnym stało się nienawidzić. Czego w życiu nie żałować. Udawać, że wszystko w porządku.
I w takim stroju paradować. Modnym stało się nienawidząć. Bezlitośnie zdobywając. Elastyczny, idealny. I żeby profil miał medialny. Zanik emocji w niebie. Cały opływam w gniewie. Jak nie być modnym? Nie wiem. Jak nie być modnym?
Nie wiem. Mieć jak najwięcej znajomości. Ulegać modzie, nie miłości. Chować emocje, twarz z kamienia. Mimo wyrzutów nic nie zmieniać. Modnym stało się nienawidzić. Grać się na wszystkie sezony. Na co ich stać dokładnie nie wiem. Ważne też być zauważonym. Zanik emocji w niebie.
Cały opływam w gniewie. Jak nie być modnym? Nie wiem. Jak nie być modnym? Nie wiem. Zanik emocji w niebie. Cały opływam w gniewie. Jak nie być modnym? Nie wiem. Jak nie być modnym?
Nie wiem. Zanik emocji w niebie. Cały opływam w gniewie. Jak nie być modnym? Nie wiem. Jak nie być modnym? Nie wiem. To był zespół Czaku w utworze „Modnym stało się nienawidzić”. Utwór wydany oczywiście na debiutanckim albumie zespołu Czaku „Pachnie powietrzem” w roku 2008 bądź 2009. W każdym razie już troszeczkę dawno.
My w Radiu Paranormalium przechodzimy do drugiej części audycji „Świat oczami duszy”. Mamy dzisiaj poniedziałek, 12 października 2020 roku. Przechodzimy do tej części audycji, w której pan Sławek Bączkowski będzie czytał komentarze i się do nich odnosił. Oczywiście będziemy czekać na wasze telefony, jak najbardziej. Nasze numery telefonów to jak zawsze stacjonarny 32 746 00 08, komórkowy 530 620 493, Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Tutaj przekażę mały apel od Adama do Jacka, żeby go odblokował, żeby się panowie nawzajem odblokowali, bo chyba jakiś zgrzyt na łączach między wami powstał z tego, co widzę po wpisach. Także nasze czaty to www.paranormalium.pl oraz czaty towarzyszące naszym transmisjom na YouTube.Można nas także spotkać oczywiście na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i Czytelni Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl.
Oczywiście, jeżeli drogi słuchaczu, droga słuchaczko, słuchasz powtórki z taśmy na przykład, bądź słuchasz sobie na YouTube, to będziemy także wdzięczni za feedback w komentarzach pod audycją.
[49:13] - No właśnie. A ja tutaj oczywiście przeleciałem serię powitań od Jacka. Olo, Marolo, Dan, Andrzej, Iwona, Jack, Adamów dwóch, że tak powiem, się tutaj przywitało z nami. Jack pisze: „Panie Sławku, odrobiłem lekcję. Ostatnie kilka dni dużo słuchałem audiobooki Joseph Murphy. Już wiem, co to podświadomość i świadomość. Szczerze, to te książki zmieniły moje życie. Szczególnie książka Magia wiary.” No właśnie. Cieszę się bardzo i też polecam. Jeżeli ktoś, że tak powiem, ma ochotę poszerzać swoją wiedzę jeszcze po dzisiejszej audycji, to jak najbardziej polecam też książki, które Jack tutaj nam zasygnalizował, aczkolwiek jest całe mnóstwo różnych.
Natomiast fajnie zabrzmiało to, że one zmieniły życie Jacka, więc oby tak dalej. Adam pisze: „Większość decyzji płynie z czterech liter i nie jest to mózg.” No cóż, każdy myśli tak, jak lubi. Adam pisze: „Statystycznie to 1,25% dziewczynki, 0,75 chłopaka w dzieciach. Te ułamki już spełniają wymagania LGBT.” Przepraszam, czy panie Marku, pan mi podrzuca komentarze z innej audycji?
[51:12] - Coś tam się chyba niekoniecznie tematycznego wkradło, ale większość komentarzy tutaj jak najbardziej chyba jest z tego, co widziałem w temacie.
[51:24] - Okej, bo tak się zacząłem zastanawiać, czy ja Messengera mam dobrego, otwartego. Kochani, jeżeli mam odpowiadać na jakieś pytania bądź komentować coś, to naprawdę nie chciałbym. Nie będę robił. Mówię wprost. Nie będę analizował, przeskakiwał z tematu na temat i odpowiadał na jakieś sugestie czy komentował rzeczy z całego internetu. Wybaczcie mi, ale nie. Robię audycję na jakiś temat i chciałbym, żebyśmy się skupili na tym, co jest w danym temacie. Ja zawsze mówię: jeżeli ktoś chciałby, czy większość, czy jakaś grupa słuchaczy chciałaby, żeby został w jakiejś audycji poruszony jakiś temat, to do mnie napiszcie i ja spróbuję. Jeżeli to będzie w tematyce duchowej, w tematyce duszy, świadomości, to jak najbardziej postaram się do tego odnieść. Natomiast uwierzcie mi, że ciężko mi, że tak powiem, przeskakuję z tematu na temat tutaj w komentarzach.
No właśnie i tutaj jest dyskusja na temat książek. Bardzo fajnie, jeżeli ktoś chce opinie na temat tych książek od naszych słuchaczy przeczytać, to zapraszam tutaj na czata, bo ja większości z tych książek nie czytałem, więc ciężko mi się do tego będzie odnieść. Natomiast ci, którzy są zainteresowani, co słuchacze sugerują, proponują, to oczywiście najbardziej zapraszam do prześledzenia tej dyskusji. Malwina pisze do Adama: „Rozumiem. Myślę, że to całkiem na miejscu jak na ten czas. Nie dajmy się zaślepić.” Malwina pisze: „Myśl, emocja, skutek.” No właśnie żeśmy, że tak powiem, na ten temat rozmawiali w jednej z audycji i też przy temacie, kiedy rozmawialiśmy o marzeniach, o wyobraźni, o afirmacjach. Sam was namawiałem do tego, żeby myślami pewne rzeczy, pewne emocje w nas wytwarzać, ale po to je wytwarzać, bo właśnie to emocje decydują o tym, co się dzieje w naszym życiu. Natomiast my, tak jak jesteśmy w stanie swoje myśli gdzieś tam w dużej mierze ogarnąć, tak pojawiające się w nas emocje są w dużej mierze automatyczne. One się po prostu pojawiają.I to jest ważne, żeby po pierwsze rozpoznać te emocje, a poza tym mieć świadomość tego mechanizmu, żeby jak najwięcej tych pozytywnych emocji również myślami w sobie i w swoim życiu wytwarzać. O, Mrs Treehouse dawno niewidziana.
Witam cię serdecznie moja kochana. Malwina pisze do Jacka: „Myślisz, że reinkarnujemy się cały czas na poziomie człowieka?” Pytanie do Jacka, więc ja na nie nie odpowiem. Grzesław pisze: „Witam. Moim zdaniem umysł to zbiór, wynik naszych zmysłów, który steruje i określa między innymi charakter, zachowanie się w danej sytuacji, skłonność do rozwijania świadomości i w ten sposób ma wpływ na podświadomość poprzez emocje właśnie”. To jest temat na audycję, bo moim zdaniem jest zupełnie inaczej. Że umysł ma wpływ na naszą podświadomość. Jak sobie kochani wyobrażacie na przykład, jeżeli czegoś się boicie, to jak umysłem da się spowodować, żebyśmy przestali się bać? To, co płynie z naszej podświadomości, ma siłę sprawczą. To są nasze reakcje, nasze słowa, nasze zachowania, nasze miny, nasze gesty. Umysł to tylko za pomocą umysłu możemy to zarejestrować, co się dzieje, nazwać.
Natomiast umysłem zmienimy z czasem. Z czasem po wielu iluś tam próbach, podejściach i tak dalej, możemy pewne wzorce w podświadomości zmienić. Ale to nie działa tak pstryk. To wymaga czasu, systematyczności, konsekwencji i tak dalej. Także tutaj z tym komentarzem akurat się nie zgodzę. Malwina pisze: „W dużej mierze nasze programy z dzieciństwa mają również na to wpływ”. Kochani, to jest jeszcze raz temat naszej dzisiejszej audycji. Owszem, zrozumienie tego mechanizmu coś ułatwia. Większość ludzi ma świadomość, że programy z dzieciństwa mają wpływ na nasze całe życie. Tak, bo one wykształtowały naszą podświadomość.
Te programy, tak zwane wzorce podświadomości, które wynieśliśmy z dzieciństwa, z naszego rodzinnego domu, w bardzo dużej mierze decydują o naszym charakterze, osobowości, zachowaniu i w zasadzie o wszystkim. Tylko moje pytanie brzmi: i co w związku z tym? Sama świadomość ich nie zmieni. Świadomość tego, że wiemy, że tak jest. Wiesław Paleta, proszę bardzo. „Witam prowadzących i pozdrawiam serdecznie”. Również pozdrawiamy pana Wiesława. eMobil pisze. O eMobilek, cześć, witam ciebie. „Ludzie mają różne umysły, a ich świadomość i percepcja zależy od tego, w co wierzą i jakie mają przekonania.
Większość z nich skupia się na teraźniejszości i generowaniu emocji opartych o podświadomość”. No więc właśnie, ludzie mają różne umysły i percepcja zależy od tego, w co wierzą. W co wierzą zależy od ich podświadomości, od tego, w co im powiedziano, żeby uwierzyli. To podświadomość decyduje o tym, o czym myślimy. Kochani, taki jest mechanizm. To, co jest w naszej podświadomości, to my o tym myślimy. Jeżeli w naszej podświadomości było zapisane, że coś jest złe, to myślimy o tym, że jest złe. To nie umysłem produkujemy stan emocjonalny, tylko po prostu czegoś nie lubimy, coś lubimy, coś nam się podoba, coś nam smakuje, coś nam nie smakuje, coś jest złe, coś jest dobre, coś jest fajne, coś jest wartościowe. Jakaś postawa jest szlachetna, a jakaś inna jest głupia. Coś jest mądrego, a coś jest głupiego.
To wszystko my wiemy. To wszystko mamy zapisane w naszej podświadomości i tyle. I tu świadomy umysł nie ma na to żadnego wpływu. Jeżeli w danej rodzinie pozycja społeczna była ważna, to dla nas pozycja społeczna będzie ważna i koniec kropka. I wizja bycia normalnym Kowalskim, który chodzi do pracy, w ogóle jest dla nas nie do przyjęcia. Hańba, ujma, dyshonor, wstyd. A dla drugiego człowieka tak: idę do fabryki, odbębnię osiem godzin, wracam do domu, siadam przed telewizorem, przytulam żonę, biorę piwo, gadam z dzieciakami. Koniec. Tak wygląda mój świat. W przyszłym roku pojedziemy na wakacje do Władysławowa.
Dziękuję. A za cztery lata może zmienię swoją Skodę. Jest super, jesteśmy szczęśliwi, jest fajnie, jest dobrze.Bardzo bym chciał, żebyśmy się w końcu zrozumieli. Jack pisze: „Emobil. Większość ludzi żyje nieświadoma. Według wet 80% populacji na Ziemi. Pasja i ignorancja tylko 20% dobra. Podświadomość powinno się nasycać świadomie miłością, prawdą, pięknem”. Zgodzę się z ideą, tylko nie zgodzę się z określeniem, że żyje nieświadomie. Żyje podświadomie, żyje podświadomością.
Nie nieświadomością. Żyje podświadomością, ponieważ ona jest dominująca w ich życiu. Co to znaczy nieświadomie? To znaczy, że wiedzą mniej niż ja? To ja dla tych, którzy pytają mnie o pewne rzeczy, mógłbym powiedzieć, że żyją nieświadomie. A ci, którzy przeczytali 30 książek, a ja tylko cztery, oczywiście tych o duchowości, żebyśmy mieli jasność, bo już to też padało, to powie, że ja jestem nieświadomy. Co znaczy, że żyją nieświadomie? Kochani, skończmy z klasyfikowaniem ludzi na świadomych i nieświadomych. Dana pisze, że zgadza się ze mną. Bardzo mi miło, a ja tylko przypomnę o pewnej obietnicy.
I tak, moja droga. Iwona Grabowska pisze: „Czy to nie jest tak, że emocja jest pierwsza i buduje ciąg wydarzeń i następne emocje? Już samo obudzenie się rano to emocja, czucie, a później działanie”. Iwonko, cieszę się, że się pojawił ten komentarz, bo dokładnie właśnie tak jest. Większość rzeczy w naszym życiu to emocje. Przepraszam, muszę coś tutaj zrobić, bo była awaria malutka. Większość rzeczy w naszym życiu to emocje i to one decydują o naszych zachowaniach. Nie myśli. Myślą możemy się przed pewnymi rzeczami powstrzymać, możemy coś zmienić. Natomiast emocja, zwłaszcza ta płynąca z podświadomości, jest w pewnym sensie decyzją do działania.
Adam pisze: „Jack, wejdź na ikonkę awatara na YouTubie, ustawienia”. Dobra, coś tam jakieś.
[01:03:44] - Panowie, się prześliznął komentarz odnośnie tego wzajemnego niby zablokowania się przez obu panów. Walczą do teraz.
[01:03:52] - Okej, nie walczyć, panowie. Nie walczyć. Rozmawiać, dyskutować. Niech będą emocje pozytywne, chęć zrozumienia, ale nie walczyć. Emobil: „Powodem tego postrzegania i manifestowania się takiej rzeczywistości, a nie innej jest to, że utracili wspomnienia, w których mieli zawartą całą prawdę ze swojego życia wstecz i zagubili się przez to”. Emobilku, nie przez takiej wiedzy. Niech każdy to zweryfikuje przez samego siebie. Natomiast ja się całkowicie z tym nie zgadzam i widać to po prostu po mentalności ludzi. Dla mnie wystarczy, nawet jeżeli nie chce się komuś wchodzić we własne poprzednie wcielenia, poczytać trochę dokumentów historycznych i tak dalej. Film nawet historyczny obejrzeć, tylko jakiś taki, który się trzyma kupy, a nie jest science fiction i mocno naciąganą sensacją.
I popatrzeć na mentalność ludzi 200, 300, 500, 1000, 5000 lat temu, bo to na tej podstawie moim zdaniem najlepiej jest pewne rzeczy też śledzić, budować i patrzeć, w jakim kierunku my jako ludzie się zmieniamy. I też w związku z tym najprawdopodobniej, w jakim kierunku dążymy. Dana pisze: „Dlatego mało kto wychodzi z Matrixa”. Ojejku, z tym Matrixem. Co ja mam wam powiedzieć z tym Matrixem? Nie wiem, czy podobnie to rozumiemy, ale dla mnie Matrix to nie jest nic innego jak nasza podświadomość. Podświadomość i życie, w którym nie dopuszczamy do głosu naszej duszy, naszej świadomości. To ot cały Matrix. Jack pisze: „Emobil. Dochodziło do manipulacji ciemnej siły”.
Dobra, nie czytam dalej. Adam pisze: „Jak mam współczuć, Sławku? Jak ja proszę, a ktoś ma jakby mnie w czterech”. Jakiś ładny obrazek tutaj. Ja nikogo do niczego nie namawiam i nie przekonuję. Natomiast tak jak mówiłem w jednej audycji, że negatywne emocje, które my produkujemy na potrzeby innych ludzi, obarczają nas, nie ich.Więc jak nie chcesz mu współczuć w imię jakichś szlachetnych pobudek, to mu współczuj z tego powodu, żeby produkować pozytywne emocje, które ciebie obarczają, a nie negatywne. Zrób to dla siebie. Ja w dużej mierze, w większości wypadków namawiam was do dobrych uczynków i do dobrych emocji dla samych siebie, nie dla innych, bo tak jak my musimy sami o siebie zadbać, taki mamy obowiązek. Urodziliśmy się, przyszliśmy na świat po to, żeby o siebie w pewnym sensie zadbać, żeby pokierować swoim życiem, żeby je przeżyć według swoich własnych, w miarę możliwości reguł. I nikt nam tego nie da i nikt nam tego nie zabierze.
Więc nie zajmujmy się innymi ludźmi, ale róbmy tak, żeby przynajmniej nam było dobrze. Dlatego wszystkie negatywne emocje, zwróćcie uwagę, nie wiem jak wy, ale ja mam tak, że mnie wszystkie negatywne emocje, które się w moim życiu pojawiały, pozbawiają siły, chęci i energii. Więc z miłości do samego siebie staram się wytwarzać w sobie i w swoim otoczeniu jak najwięcej uśmiechu i pozytywnych emocji. Ponieważ negatywne emocje obarczają mnie. Jeżeli ktoś na drodze mnie wkurzy na przykład, bo mi zajechał drogę i sobie pojedzie dalej, to ja wkurzając się przez następne 15 minut ryzykuję tym, że spowoduję wypadek będąc w nerwach. I jeszcze do tego wszystkiego przez 15 minut się będę denerwował. A gościu, który mi zajechał drogę, na którego ja się wkurzam, jedzie i słucha muzyki. Więc oprócz tego wszystkiego ja nie widzę w tym sensu i logiki, żeby nakręcać się takimi sytuacjami. Komu to, co da? Coś zmienimy w ten sposób coś poprawimy?
Nie. Dlatego tak jak powiedziałem do Adama, jeżeli nie chcesz tego zrobić dla kogoś, to zrób to dla siebie. Współczuj samemu sobie. Elżbieta pisze: „Kto jest szczęśliwy?” Jeżeli nie zapytasz, w ilu procentach, to powiem, że ja. Adam pisze: „Czasem ja jestem szczęśliwy, jak zapomnę, gdzie jestem”. No to mogę tylko współczuć. Jack pisze: „Witaj Elżbieta, ja. Bo wiem, jak działa podświadomość. Uczę się”. No tak, bardzo mi się podoba, Jack.
Cieszę się, że przeczytałeś te książki. Tak, jest to powód do radości. Gdzie szukać? Tak jak mówiłem, chcecie poznać samego siebie? Poznajcie swoją podświadomość. Chcecie coś zmienić w swoim życiu tak naprawdę? Zmieńcie swoją podświadomość. Owszem, duchowość, rozwój świadomości zmienia podświadomość, ale tak naprawdę kluczem do naszego szczęścia, do naszej radości jest zmiana naszej podświadomości. Dana pisze: „Wdzięczność duszy to zrozumienie i pełnia. Wdzięczność podświadomości to stan emocjonalny, często z długiem wdzięczności”.
Dalej. No, tutaj się akurat, że tak powiem, też nie do końca zgodzę, tak? Bo ja uważam, że wszystkie dobre rzeczy, które nas w życiu spotykają, powinny powodować w nas chęć robienia dobrych rzeczy. Więc dla mnie wdzięczność taka z duszy to jest to, że jeżeli ktoś zrobił dla mnie coś dobrego, tak po prostu zrobił, to ja niekoniecznie względem niego muszę zrobić coś dobrego, ale jednocześnie powoduje to we mnie chęć zrobienia też czegoś dobrego. I myślę, że taka napędzająca się spirala byłaby fajna, miła i przyjemna. Ja nie mówię tu o długach, tak? Bo dług to już jest takie negatywne słowo, tak? Czyli zobowiązanie. Ale jednocześnie docenienie, że ktoś coś dla nas zrobił tak zupełnie i nieodmówienie mu pomocy czy wsparcia, czy jakiejkolwiek innej formy okazania mu czegoś dobrego w momencie, kiedy on czegoś potrzebuje, jest moim zdaniem jak najbardziej na miejscu. Elżbieta pisze: „Ja też jestem szczęśliwa, bo jem czekoladę”.
No proszę bardzo, nie pomyślałem o tym. Dana pisze: „Mój mały synek daje mi codziennie pełno cudownych emocji”. Ja powiem tak: no właśnie to dostawanie pozytywnych emocji. Jakby do tego podejść? Jak myślicie, jak podejść do tego dostawania pozytywnych emocji? A! Nie odpowiem. Zastanówcie się nad tym. Jack pisze: „Dana, świadomość. Świadomie żyjąc uważać na myśl, emocje plus intencja pozytywna to nasycanie podświadomości równa się szczęśliwe życie”.
Fajny wzór.Świadomie żyjąc, uważając na myśli plus emocje. Intencja pozytywna to nasycanie podświadomości równa się szczęśliwe życie. Uważając na myśli i emocje. Powiem tak, samo uważanie nie do końca rozwiązuje problem, bo mimo wszystko żyjemy w ciągłym napięciu, w ciągłej samokontroli, że musimy cały czas uważać. Moim zdaniem transformacja jest o tyle lepsza, że pewne rzeczy dzieją się automatycznie. Tutaj posłużę się stwierdzeniem, że z tej świadomej kompetencji, czyli z tego stanu, kiedy jesteśmy świadomi swoich myśli, najlepiej przenieść to w stan nieświadomej kompetencji, czyli do podświadomości, tylko tej pozytywnej podświadomości. Wtedy nie musimy już o tym myśleć i pamiętać. Wtedy nasze reakcje, nasze zachowania stają się pozytywne odruchowo. Myślę, że to jest next level. Adam J.
pisze: przestanie wiercenia w kolanie też daje szczęście. Oczywiście! Pod warunkiem, że to jest stan stały, a nie przejściowy. Adam pisze: emocja równa się informacja. No tak. Adam pisze: niebycie modnym to bycie hipsterem. Nie wiem, jak go zwał, tak go zwał. Mobil pisze: Jack, to rzeczywistość systemowa oparta jest na strachu i lęku i przez to wielu ludzi nie ma odwagi, wiary w siebie i daje możliwości, a kto zna prawdę i wyraża miłość, ma możliwość poszerzenia świadomości. Jacku, zgodzę się z tobą w pewnym sensie. Natomiast kochani, przypomnijcie sobie audycję, kiedy mówiłem o początkach naszej podświadomości.
Jaka jest pierwsza emocja, która nam towarzyszy, zapisana w naszej podświadomości zaraz po urodzeniu? W momencie, kiedy przychodzimy na świat i zaczynamy wrzeszczeć. Z jakiego powodu wrzeszczymy? Z przerażenia. Więc na jakiej pierwszej reakcji budowana jest nasza podświadomość? Na przerażeniu każdego człowieka, który się rodzi. Z ciepłych wód płodowych i bicia serduszka mamusi pojawia się na zimnym świecie wśród obcych rąk, obcych energii i wszystkiego obcego. Jeszcze często dostaje jakiegoś klapsa w tyłek. Mało tego, najczęściej poród jest związany z wielkim wysiłkiem, również dziecka. Jak myślicie, jakie jest pierwsze uczucie, na którym budowana jest nasza podświadomość?
Na przerażeniu. Obcość, chłód, głód, strach, przerażenie, lęk. Na tym jest budowana nasza podświadomość i nie żadna systemowa, Mobilku. Co można zwalić na systemy, co można zwalić na ludzi, którzy próbują nas wykorzystać, to można, ale nie zwalajmy wszystkiego, bo są pewne mechanizmy, które funkcjonują od tysięcy milionów lat, kiedy systemy były inne albo tych systemów nie było, a podświadomość była, jest i będzie i w każdym przypadku jest budowana na tej samej emocji w momencie urodzenia. Na przerażeniu. Później, przez ileś tam miesięcy, to przerażenie jest tłumione przez rodziców opieką. I tak ból, kolki, wyrastanie zębów i tak dalej. Mały człowiek po urodzeniu cierpi na mnóstwo różnych rzeczy. Gazy go zakręcą. To jest tak, jakby mu miało kiszki rozerwać.
Jest głodny, to myśli, że za chwilę umrze. Kochani, zdajcie sobie z tego sprawę. Ileż przerażenia, ileż lęku towarzyszy nam w pierwszych tygodniach, miesiącach naszego życia, dniach, tygodniach. I na tym wszystkim taka jest wizja świata zapisana w podświadomości małego dziecka.
[01:18:06] - Przepraszam, że się wetnę. Dosłownie siedziałem przy komputerze, nikt nie dzwonił. Odszedłem dosłownie na minutkę, tu widzę, że telefon się rozdzwonił. Można już dzwonić spokojnie. Tym razem już na 100% odbierzemy, także prosimy spróbować jeszcze raz.
[01:18:25] - Zapraszamy drogiego słuchacza, słuchaczkę, a ja w międzyczasie będę czytał pozostałe komentarze. Anna Czarnecka pisze: wiem, że podświadomość kieruje naszymi reakcjami, ale jak je ćwiczyć, aby zmienić niechciane wzorce? Dziękuję ci Aniu za ten komentarz, bo nareszcie pojawił się jakiś konkret. Nareszcie ktoś jest zainteresowany tym, jak to zrobić.
[01:18:54] - A tymczasem mamy naszego słuchacza telefonicznego. W końcu się dodzwonił. Halo, halo Radio Paranormalium, czy się słyszymy?
[01:19:00] - Dzień dobry, słyszymy się.
[01:19:02] - Dzień dobry.
[01:19:03] - Słyszałem też pana, panie Marku, jak pan obracał do komputera i tam klikał. Nie wyłączył pan mikrofonu.Więc wiedziałem, że można dzwonić. Czy ja dobrze kojarzę, bo akurat słucham od 40 minuty. Czy ja dobrze kojarzę, że tematem są emocje ludzi, nasze emocje? Dobrze rozumiem?
[01:19:30] - Tak.
[01:19:32] - Dobrze rozumiem.
[01:19:33] - Bardzo dobrze. To raczej moja teoria jest taka, że to emocje decydują o wszystkim.
[01:19:44] - Okej.
[01:19:45] - Znaczy o większości naszych decyzji, zachowań, reakcji.
[01:19:50] - Okej, to ja właśnie tak dobrze widzę, że zrozumiałem i chyba pan tego nie poruszył, to chciałem tylko dodać małą cegiełkę od siebie. Mianowicie chciałem dodać, że te emocje nasze, im mniej jesteśmy świadomi, tym bardziej one wynikają z tego, że tak naprawdę nie wiemy, czego chcemy. Czyli nawet kiedy ja na przykład nie uważam siebie za jakoś szczególnie świadomą jeszcze osobę, to myślę, że tym bardziej teraz widzę, że ja sam nie wiem, czego chcę w życiu i od własnego życia. Nie mówię tego, żeby się zwierzać, prawda? Tylko oceniam i kiedy mówimy o emocjach, uważam, że nie powinniśmy o tym zapominać, że w rzeczywistości nie mamy w pewnym sensie takich może nie duchowych, ale jakichś tam konkretnych celów i przez to popadamy bardziej we frustrację. I te emocje wynikają z takiego biegnięcia przez życie na oślep. Taką cegiełkę chciałem od siebie wrzucić. Mam nadzieję, że będę dobrze rozumiany, jak nie, to spróbuję się jakoś do tego jeszcze szerzej wytłumaczyć. Ale powinno to być proste, że po prostu nie wiemy, co się wokół nas dzieje. Nie wiemy dlaczego, co spowodowaliśmy, że tak jest.
Nie mamy żadnego planu na życie. Żyjemy z dnia na dzień. Po prostu. Taka moja cegiełka. Dziękuję.
[01:21:31] - To znaczy ja się do tego oczywiście odniosę, ponieważ to jest ten stan taki przejściowy. Bo poprzedni stan jest taki, że nie wiemy, że możemy mieć wpływ i że wszystko, co się dzieje, jest naszym udziałem. Jeżeli rządzi tylko podświadomość, to wygląda w ten sposób, że jesteśmy święcie przekonani o tym, że my o wszystkim decydujemy, że wszystko, co robimy, jest dobre, słuszne, skuteczne, mądre, najlepsze. Ten stan dla większości ludzi jest całkowicie naturalny. Zresztą wystarczy porozmawiać z ludźmi na tych tak zwanych niższych poziomach świadomości, na tych poprzednich poziomach świadomości i oni są święcie przekonani, że to oni decydują o swoim życiu, o swoim zachowaniu, o swoim życiu i wszystko, co się dzieje w ich życiu, jest ich udziałem. I poniekąd tak jest. W momencie, kiedy zaczynamy rozumieć te mechanizmy, to zaczynamy się powolutku gubić i nie wiemy, na co tak naprawdę my mamy wpływ, na co nie mamy wpływu. Ja rozumiem te dylematy, ten stan takiego zagubienia, bo poszukujemy przyczyn i próbujemy je połączyć ze skutkami i zaczynamy eksperymentować na sobie. Ja to doskonale rozumiem. Natomiast również z moich obserwacji wynika to, że ten stan trwa dość krótko.
Znaczy w sensie całego naszego rozwoju ten stan przejściowy jest dość krótki. Więc trzymam kciuki i jestem przekonany, że to aż tak długo trwać nie będzie.
[01:23:29] - No tak, tylko tutaj muszę jednak zaznaczyć jedną rzecz, bo my tak mamy to do siebie, bo w efekcie mówimy o tym samym. Powiedzieliśmy dwie różne rzeczy i tego mi brakuje strasznie u pana. Kiedy pan tak mówi, to mi tak strasznie brakuje rozdzielenia na dwie sfery. Taką sferę, powiedzmy mentalną a duchową. I czasami się w tym rozmijamy, bo rzeczywiście pan powiedział o takiej sferze mentalnej, jest też czasami wykres, który pokazuje wykres, jak człowiek uważa siebie, że ma jakąś wiedzę, że na samym początku uważa, że jest bardzo mądry. W pewnym momencie ten wykres spada, że po prostu, że już jest świadom, że kompletnie nic nie wie i na samym końcu dopiero jest świadom, że ta jego wiedza rośnie. I tutaj to jest taka mentalność, czyli jesteśmy przekonani, że wszystko wiemy, że wszystko kontrolujemy, ponieważ działamy właśnie w takiej sferze, powiedzmy fizycznej, w sferze takiej mentalnej, natomiast jeszcze nie duchowej. Czyli w rzeczywistości nie obraliśmy jeszcze konkretnego tak duchowo celu, ponieważ jesteśmy przekonani, że mamy konkretną potrzebę, taką materialną typu dom, praca, kariera i tak dalej. Nie pojawiają się jeszcze te przebłyski, powiedzmy tej duchowości, bo to szeroko pojęte. I tutaj w rzeczywistości na tym etapie my na samym początku kompletnie nic nie wiemy, nic nie jest postawione i częstoW tym pośrednim etapie, moim zdaniem, jest tak, że kiedy człowiek sobie uświadamia, że próbuje i próbuje i nic nie wychodzi, wychodzi z tej sfery stricte mentalnej już bardziej w duchową i zaczyna się rozglądać, uświadamia sobie, że nic nie wie.
I próba wtedy ułożenia swojego życia to jest próba odszukania celu, żeby być szczęśliwym. Ponieważ nic nam do tej pory nie dało szczęścia, mimo że osiągnęliśmy sukcesy. W tym kierunku bardziej to postrzegałem i myślę, że mogę wątek zamknąć. Chyba już się rozumiemy.
[01:25:59] - Okej.
[01:26:00] - W takim razie dziękuję bardzo.
[01:26:02] - Za szybko się zgodziłem?
[01:26:04] - Przepraszam, bo ja słyszę echo i nigdy nie wiem, czy to pan mówi, czy ja. Myślę, że się zgodzili, że mogę zakończyć.
[01:26:13] - Okej.
[01:26:16] - Więc mogę zakończyć i taką może prywatę małą. Bardzo bym chciał dzisiaj, może mi zrobicie prezent, usłyszeć jeszcze kogoś na antenie nowego. Niech ktoś zadzwoni, bo fajnie jest rozruszać antenę. Fajnie jest, kiedy ktoś coś powie. Nie chciałbym być takim jedynym stałym rozmówcą dzwoniącym. Może by ktoś ze słuchaczy nabrał takiej ochoty, odwagi. Warto zadzwonić, warto coś powiedzieć, nawet jeżeli chcecie po prostu o coś zapytać poza komentarzami, żebyśmy też wszyscy usłyszeli, żeby też ktoś miał coś do myślenia. Bardzo zachęcam. Fajnie by było kogoś nowego dzisiaj usłyszeć. Bierzcie telefony, dzwońcie i mam nadzieję, że mój apel poskutkuje.
Trzymajcie się. Pozdrawiam.
[01:27:15] - Dzięki serdeczne. Wszystkiego dobrego nieustająco. Dziękuję za telefon. Oczywiście przyłączam się do prośby. Nie to, że nie lubię z panem Kazimierzem rozmawiać, ale zawsze uważam, że ta wymiana zdań taka bezpośrednia, zresztą w ogóle w życiu uważam, że jeżeli chodzi o skuteczność, przyjemność, efektywność, to rozmowa bezpośrednia, nawet telefoniczna, w ciągu dużo krótszego czasu przekazuje więcej informacji oraz więcej emocji niż wszelkiego rodzaju komunikatory pisane.
[01:28:06] - Tak, dokładnie. Może tak dla zachęty jeszcze, bo tak od razu, dlaczego ja dzwonię, słuchajcie? Bo może wam to troszeczkę doda. Ja po prostu dzwonię, bo lubię, bo chcę coś powiedzieć. Nie mam czegoś takiego, że jakaś wyższa chęć. Ja po prostu chcę, żebyście mnie usłyszeli i to jest samolubne. Po prostu dzwonię, żeby powiedzieć i fajnie by było, gdyby ktoś też chciał się z nami czymś podzielić. Wiem, że to być może głupio zabrzmi, że tak dzwonię i tak stricte dla siebie. Ale jak pan Sławek coś mówi, to zawsze mam ochotę coś dodać, bo to fajnie mówi, mądrze i może właśnie od tej strony podejść. Zadzwońcie i dodajcie coś.
Niech się ożywi ta audycja jeszcze przez telefony.
[01:29:04] - To co? Będzie ktoś dzwonił czy czytamy komentarze?
[01:29:10] - Dobra, to ja dziękuję bardzo. I pamiętajcie, bo panie Marku, pan nie mówi tego tak na marginesie, że na telefon stacjonarny może kilka osób dzwonić. Może już ktoś czeka. Ja się rozłączam, ale nigdy nie czekajcie. Trzymajcie się. Hejka. Zdrówko.
[01:29:28] - Dzięki, dzięki.
[01:29:30] - Dobrej nocy!
[01:29:34] - To był pan Kazimierz. A ja przypomnę może kontakty do Radia Paranormalium, przynajmniej te głosowe. Może ktoś rzeczywiście teraz trzyma smartfona w ręku i nie wie, pod który numer zadzwonić. Nasze numery to oczywiście stacjonarny 32 746 00 08, komórkowy 530 620 493. No i oczywiście Skype radio.paranormalium.pl. No dobrze kochani, dziękuję panie Marku, dziękuję panie Kazimierzu. Ja stanąłem w komentarzach w oczekiwaniu na następny telefon na komentarzu Ani: „Wiem, że podświadomość kieruje naszymi reakcjami, ale jak ćwiczyć, aby zmieniać niechciane wzorce?” Droga Aniu, ja bodajże dwie czy trzy audycje temu poświęciłem temu tematowi całą audycję, ale bardzo się cieszę, tak jak powiedziałem, z tego, że jest w końcu komentarz, w którym ktoś szuka sposobu. Nie chce o nim rozmawiać, tylko szuka sposobu. Bardzo ci dziękuję za ten komentarz. A w razie czego odezwij się do mnie, bo nie chcę też wszystkich słuchaczy być może zanudzać, ale jeżeli to, co powiedziałem w tej audycji, jak ją sobie odsłuchasz, jak jej nie słuchałaś, mam nadzieję, że w czymś ci tam pomoże, ułatwi.
A jeżeli nie, to odezwij się do mnie prywatnie, to też spróbuję ci coś tam jeszcze podpowiedzieć.Paweł Gameł: jesteśmy może mniej i więcej świadomi co do swoich emocji. Po nich następuje refleksja i wtedy zaczynamy być świadomi tych emocji w większym lub mniejszym stopniu, w ten sposób ewoluując emocjonalnie. Kochani, mówiłem, że są cztery kroki, cztery stopnie, cztery poziomy ewolucji. Pierwszy to jest poznanie prawdy. Drugie to jest zrozumienie tej prawdy. Trzeci to jest jej zaakceptowanie, a czwarty to jest wcielenie w życie. I pełnym procesem ewolucyjnym jest dokonanie zmiany. Owszem, mogę się zgodzić z tym, że jako ludzie uczymy się. Na przykład uczymy się tego, że jeżeli dotkniemy czegoś gorącego, to wiemy, że to parzy i drugi raz tego nie zrobimy. I są takie rzeczy, których z tych prostszych rzeczy, których właśnie w ten sposób się uczymy.
To są proste rzeczy i też niemające dla nas takiego wpływu na nasze życie. Te wzorce zmieniamy dość łatwo, natomiast te, które tak naprawdę decydują o tym, jacy jesteśmy, one już wymagają dużo więcej wysiłku i częstokroć sam wysiłek umysłowy, by je zmienić nie wystarczy. Często muszą temu towarzyszyć jeszcze emocje, żeby wzorce emocjonalne zastępować innymi wzorcami emocjonalnymi, ale na skutek emocji, nie tylko na skutek wysiłku mentalnego. Mobil pisze: do skutecznego rozwijania różnych zdolności potrzebny jest zintegrowany stan świadomości. Ale równie pomocne jest przekonanie, że takie działanie jest skuteczne. Przepraszam. Wiele czynników wchodzi tu w grę, między innymi podświadomość, która wchodzi nam w paradę, ponieważ jesteśmy programowani od dziecka, że taka procedura nie działa. Niestety w starciu podświadomości ze świadomością czuwającą zawsze wygrywa podświadomość. I tutaj, drogi Mobil , w końcu się z tobą zgadzam.
[01:34:25] - Mamy w tym momencie kolejnego słuchacza, pana Wojtka z Wielkiej Brytanii. Hallo, hallo, panie Wojtku, czy się słyszymy?
[01:34:33] - Ja pana bardzo dobrze słyszę.
[01:34:34] - Witam panie Wojtku.
[01:34:38] - Dobry wieczór.
[01:34:39] - Witam panie Wojtku.
[01:34:41] - Zachęcony dwoma słowami.
[01:34:44] - Przepraszam, wchodzę w słowo. Witam, już się zamykam.
[01:34:47] - Nie, proszę powiedzieć, bo to takie oficjalne powitanie, więc coś pewnie chciał pan powiedzieć na początku.
[01:34:55] - Nie, już nie, bo to byłaby prywata taka totalna. Ale prywatnie bardzo dziękuję.
[01:35:03] - Ubiegł pan, bo ja tutaj nie miałem zamiaru jakichś tam szczegółów za bardzo podawać. Natomiast chciałem się zapytać tylko po prostu, czy odczytał pan moją wiadomość na Messengerze.
[01:35:18] - Odczytałem, prawda, dopiero chyba wczoraj, ale odpisałem.
[01:35:23] - Nie, ja nic nie dostałem. Tylko widziałem, że była przeczytana, w ten sposób.
[01:35:28] - Tak, wczoraj. Fakt, że tam jakieś problemy miałem chwilowo coś tam z laptopem, coś bodajże z Messengerem, ale aż sprawdzę, czy poszło.
[01:35:40] - Okej, w każdym razie to była charakterystyczna, bo jak na Messengera to trochę dłuższa niż się zwykle tak zdawkowo pisze.
[01:35:51] - Różnie ludzie piszą, jak mi pan wierzy.
[01:35:56] - Także pewnie pan łatwo to namierzy. Tam pod innym zupełnie nickiem występuję.
[01:36:03] - Tak, już to wiem. Już sprawdziłem.
[01:36:09] - Więc moje konto jest takie, można powiedzieć fejkowe, ale takie w połowie fejkowe, dlatego że Cipko po prostu nie występuje pod tym. No właśnie, i z tego też powodu, że pan Kazimierz jeszcze też namawiał, żeby zadzwonić. Więc dzisiaj korzystając z tego, że mogę zadzwonić, dzwonię. I co chciałem powiedzieć? Dzisiaj generalnie to będzie tak, jak pan lubi, czyli mogę się tylko podpisać pod dzisiejszą i pod ostatnią audycją, gdzie też się jakoś tam zbierałem, ale już później odpuściłem, bo to już była taka trochę za późna pora. I wszystko tutaj tak, jak powiedział pan, wszystko mi się tutaj zgadzało. Także nie miałem jakichś tam wątpliwości specjalnych. Może ma pan jakieś pytania pomocnicze takie, co można by było zadać?
[01:37:08] - To niedobrze, bo słuchacze podejrzewam, że jak usłyszeli, że pan Wojtek, to raczej spodziewali się tutaj jakiejś naszej dyskusji, a pan tak po prostu.
[01:37:18] - Nie.
[01:37:19] - Nie wiem, czy trochę zawiedziemy może oczekiwania tutaj słuchaczy. Może byśmy coś tam jednak?
[01:37:27] - Powiem szczerze, że najbardziej się chciałem dowiedzieć, czy odczytał pan tą informację, bo czasami ten Messenger też robi jakieś psikusy. To mnie najbardziej interesowało z tego wszystkiego. A że przy okazji też żebym nie uchodził tutaj za taką osobę, która dzwoni, jak tylko ciągle ma jakieś wątpliwości. Ciągle to za dużo powiedziane, ale od czasu do czasu.
[01:37:51] - Właśnie.
[01:37:52] - To też chciałem powiedzieć, że te dwie audycje to tutaj się podpisuję pod tą, która była ostatnio i przedostatnio. Nie wiem, czy ostatnio była tydzień temu, czy dwa tygodnie temu, bo tam przerwy też jakieś takie.
[01:38:06] - Tydzień temu była audycja, a wcześniej była dwa tygodnie. Tak, była przerwa. Ja też między innymi dlatego korzystając, skoro już sobie rozmawiamy, będzie tutaj troszeczkę prywaty, ale to raz na jakiś czas i ja mogę sobie pozwolić, panie Wojtku. Ja między innymi właśnie z tego powodu, który jest panu znany i z powodów zawodowych, i całego mnóstwa, dysponuję bardzo małą ilością wolnego czasu.
[01:38:42] - Biorę na to poprawkę.
[01:38:43] - Tak. I w związku z tym dlatego dopiero mówię bodajże chyba wczoraj dorwałem się do laptopa, żeby spróbować coś tam podczytywać i poodpisywać. Dlatego mówię przepraszam, bo powinienem szybciej, zwłaszcza że dziecko mnie. Ja wiedziałem, zanim go przeczytałem i zobaczyłem u siebie, to ja już wiedziałem, bo dziecko moje powiedziało.
[01:39:13] - Bo tam też napisałem krótki taki nie powiem, że liścik.
[01:39:20] - Ona też ze swojej strony oczywiście dziękuje, ale mówię: wiedziałem i od razu wiedziałem, że to pan, więc mówię przepraszam za takie słowa. Zresztą pana, ogólnie wszystkich, bo też i pod ostatnią audycją nie zdążyłem poodpisywać na komentarze. Idzie w dobrym kierunku, więc mam nadzieję, że wrócę już do takiego standardu, który był powiedzmy miesiąc czy półtora temu.
[01:39:51] - Jasne. Jeszcze gwoli z racji tego, że to jest taka trochę niesymetryczna znajomość. Ja pana znam z radia i dużo więcej rzeczy pan o sobie mówi, bo ma pan swoją audycję. Poza tym pana profil jest dużo bardziej publiczny od mojego, bo już pomijając te dane, które są takie, jak pan zauważył, są inne. Jak pan zauważył też ja tam praktycznie żadnych informacji, jeśli ktoś nie jest moim znajomym, to praktycznie nie udzielam. Ale jakby chciał pan zobaczyć, z kim pan rozmawia na żywo, w sensie parę zdjęć, które są oczywiście prawdziwe w tym momencie, bo tam nie wstawiam jakichś fejków, to zachęcam i będę zaszczycony.
[01:40:42] - Z wielką przyjemnością. Ja zdecydowanie lubię kontakt telefoniczny, jaki mamy. To jest taka w ogóle dla mnie absolutna podstawa jakiejkolwiek relacji. Ja lubię mieć z ludźmi kontakt taki normalny. Może z racji wieku, może z racji nie wiem czego, nawet się nad tym nie zastanawiam, ale wszelkie takie znamiona normalności, że wiem, z kim rozmawiam, wiem, jak wygląda, wiem, jaki ma głos, daje mi pełniejszy obraz człowieka i też pozwala nawiązać taką więź. Wie pan, bo to-
[01:41:28] - Jasne.
[01:41:30] - SMS-ami przekazujemy informacje, natomiast ciężko jest nawiązać jakąś taką relację emocjonalną bez tych dodatkowych danych. Więc z wielką przyjemnością, bo ja to lubię po prostu. Ja lubię ludzi i lubię mieć z nimi jakieś takie normalne, rzeczywiste relacje.
[01:41:57] - Jasne. Do tego wszystkiego brakuje jako taka kropka nad i, tylko żeby kiedykolwiek była okazja, miejmy nadzieję, spotkania się na żywo zupełnie i choćby wspólne wypicie jakiegoś piwka albo czegoś takiego zupełnie offline, zupełnie na luzie, to by na pewno dopełniło, gdziekolwiek miałoby to nastąpić.
[01:42:24] - Życie pisze przeróżne scenariusze, więc panie Wojtku. Poza tym, jeżeli jest pragnienie, jeżeli jest potrzeba, to sposób się znajdzie, więc jestem optymistą.
[01:42:39] - Jedyną rzecz taką mogę powiedzieć, ale to akurat teraz rozmawiam z panem i pan ma swoją audycję, ale to dotyczy w ogóle wszystkich takich audycji, takich właśnie ciekawych. Zresztą tutaj Ivellios był świadkiem, bo zupełnie w innej audycji też tam zabrałem głos, że niestety od strony takiej rozumowej, ja też jestem daleki od czegoś takiego. To jest moje prywatne zdanie, które teraz powiem, żeby tak jakby chować głowę w piasek i udawać, że wszystko jest dalej okej. I tak jak tutaj z częścią, ja dzwonię z Wielkiej Brytanii, ale wiadomo, że tutaj jest kupa Polaków, z którymi też rozmawiam i utrzymuję kontakt. I część z tych osób się niestety łudzi, że to kiedyś wróci do normy, tylko moim zdaniem to nie wróci do normy. Znaczy na dzień dzisiejszyNie ma podstaw do tego, żeby powiedzieć, że to wróci do normy. Chyba że pod właściwie dwoma warunkami: ktoś wprowadzi zupełnie nową definicję tak zwanej normy, czyli ta norma to będzie zupełnie co innego, albo nastąpią jakieś takie wydarzenia, które ten kierunek, w którym to wszystko zmierza, po prostu odwróci. To jest takie moje zdanie i to ma potwierdzenie, bo z dnia na dzień ta sytuacja, nawet jak widzę dzisiaj znowu premier ogłosił jakieś następne kroki, to po prostu cały czas, z dnia na dzień sytuacja się zmienia jak w kalejdoskopie. Zresztą podobnie jak w Polsce, bo słyszałem w jakimś radiu mainstreamowym, że nawet stan wyjątkowy jest już w tym momencie w Polsce planowany. Na podobieństwo Słowacji czy Czech, bo w tych krajach chyba jest, ze wszystkimi konsekwencjami.
Już tymi, które są teraz i tak dalej. Tych puzzli jak się ma stosunkowo dużo, to naprawdę ciężko być w tym momencie optymistą.
[01:44:53] - Panie Wojtku, pytanie jest: czy my chcemy, żeby to wróciło do tak zwanej normy?
[01:45:05] - Normy to ja mam na myśli wolności obywatelskiej. Wie pan, o tym.
[01:45:12] - To są różne formy wolności i tak naprawdę to rozmawiając z ludźmi z branży duchowej — mówię z branży duchowej — wszyscy mówimy: „idą zmiany, to się musi zmienić”. Byliśmy w czymś, co tutaj nawet w komentarzach w audycji jest nazywane jako stan bardzo negatywny, nieświadomości. W tej chwili przechodzimy w ten stan świadomości, więc w moim przekonaniu-
[01:45:46] - Nie wszyscy, niestety, moim zdaniem.
[01:45:48] - W moim przekonaniu my chcemy zmian. My chcemy, żeby właśnie to nie wróciło do tej normy, która była, żeby się coś zmieniło.
[01:45:57] - Panie Wojtku, ja to mówię teraz nie o sobie, tylko mówię o tych ludziach, z którymi też rozmawiam. Część ludzi się łudzi, że to będzie powrót i tego by sobie życzyli, żeby tak zupełnie było już jak wcześniej.
[01:46:14] - Tak. Gro ludzi tak, bo w myśl zasady „lepsze jest wrogiem dobrego”, jeżeli coś działa, ja się już w tym nauczyłem funkcjonować, to ja się boję zmian. Ludzie się boją zmian, bo nie wiedzą, co będzie. Siedzę sobie w grajdołku i jest fajnie. To mój grajdołek, ale to jest znany mi grajdołek, a nie wiadomo, jaki będzie ten nowy grajdołek.
[01:46:41] - Może gorszy nawet.
[01:46:43] - Może być lepszy, a na pewno będzie inny. Będzie wymagał ode mnie zmian, będzie wymagał ruszenia się, będzie wymagał, żebym ja też coś zmienił. Wie pan, to jest tak jak z lepszą pracą. Mogę dostać lepszą pracę, ale ona będzie wymagała na przykład zmian. Czy mi aż tak bardzo zależy na pieniądzach, żeby dokonywać jakichś tam zmian w swoim życiu? Nie wiem, przeprowadzać się w inne miejsce, wchodzić w nowych ludzi. Nie, tu nie jest jeszcze tak źle. Tu już ich wszystkich znam. Ten jest wredny, ten jest szuja, ten jest kłamca.
[01:47:22] - Potrafię poradzić.
[01:47:23] - Ten liże dupę szefowi, ten donosi. Ale ja już ich wszystkich znam, więc po co to zmieniać? Jest paskudnie, jest wrednie, jest do dupy, ale po co to zmieniać?
[01:47:36] - Tak.
[01:47:38] - Część ludzi oczywiście będzie się kurczowo broniła przed zmianami i broni się przed zmianami. Natomiast z mojego punktu widzenia-
[01:47:46] - Nie robiąc i czekając biernie, nawet nie poszerzając swoich horyzontów, nie oglądając, nie słuchając. Bo oglądając, to swoją drogą, ale to niewiele jest takich mediów, takich właśnie niekoniecznie mainstreamowych i tyle. Tkwią na razie w punkcie wyjścia, gdzie tak jakby ta pętla się coraz bardziej zaciska. Najgorsze jest to, że wie pan, że ta pętla się trochę bardziej zaciska i to się wszystkim zaciska. To nie jest tak, że to tylko tamtym. To jest najgorsze, bo tak, to by mi nawet tam za bardzo nie zależało. Jeśli ktoś tam jest taki, a nie inny, to nie będę czyjąś tam niańką i tam go niańczył i tam go budził i tak dalej. Najgorsze jest to, że w tym momencie ten okres przejściowy może naprawdę bardzo niefajnie wyglądać. I mówię jako urodzony podobno optymista, tak mnie ludzie raczej określają.
[01:48:56] - To więcej optymizmu, panie Wojtku. My mówimy o ciężkich-
[01:49:02] - Ja napisałem tam panu albo córce, że wierzę, bo były podstawy. Po prostu czułem to jakoś, że praktycznie się to zakończy sukcesem i praktycznie tak mi się wydaje, że to już jest tam, przynajmniej jeśli chodzi o tą akcję, to już jest to prawie formalność.
[01:49:22] - Tak. Już w tej chwili tak. Możemy powiedzieć, że akcja jest zakończona pełnym sukcesem.
[01:49:34] - Optymizm swój ulokowałem.
[01:49:37] - Okej. Mówię tak troszeczkę, ta nasza natura, ta ludzka natura pewne rzeczy nam gdzieś tam narzuca.Natomiast biorąc pod uwagę to, że w poprzednim stuleciu mieliśmy dwie wojny światowe, przez wiele lat żyliśmy jako ludzie w zagrożeniu trzeciej wojny światowej, takiej totalnej wojny i kataklizmu. Byliśmy straszeni wojną nuklearną przez wiele lat. Żyliśmy pod presją tych bomb wybuchających i niszczących ziemię. Więc teraz zmiana świadomości w porównaniu z tymi wszystkimi rzeczami, które wydarzyły się przez ostatnie sto lat, dla mnie jest czymś takim po prostu... takim Pikuś, pan Pikuś. Tylko my czasami, idąc gdzieś za głosem tłumów, za głosem ludzi, za głosem mediów, robimy z tego wielkie halo. Jakby pan miał, panie Wojtku, albo jakbym zadał ludziom pytanie, co woleliby przeżyć, czy to, co się dzieje teraz, czyli te obostrzenia, to wszystko, czy II wojnę światową, czy 1939 rok, to ciekawy jestem, jaka odpowiedź by padła. Więc gdzieś koloryzujemy, dramatyzujemy, nadajemy temu jakąś dziwną rangę, bo też dużo się o tym mówi, jakie to tam zmiany będą i tak dalej. Coś tam się wysypie, coś tam się wywali, ktoś tam na tym mocno ucierpi, ale z drugiej strony wolę to niż 1939.
[01:51:42] - Ciężko mi powiedzieć, bo akurat nie żyłem w tamtym czasie i nie mam-
[01:51:47] - Ja myślę, że pan żył.
[01:51:49] - Nie mam pamięci, tak powiem.
[01:51:53] - Myślę, że-
[01:51:55] - Natomiast jedno, co panu powiem: tutaj zagrożenie to jest moim zdaniem takie, że tutaj czas, wojna tamta druga trwała załóżmy te sześć lat. Tutaj, jeśli ten plan wypali tym osobom, które są za odpowiedzialne, to po prostu tutaj nie będzie szczęśliwego końca II wojny światowej i jakiegoś tego. Tylko po prostu będzie systematyczne dokręcanie śruby i totalne zniewolenie. Na razie naprawdę nie ma innych przesłanek, chyba że zajdą, tak jak mówię, jakieś zupełnie inne-
[01:52:38] - Wie pan, czym się kończy dokręcanie śruby? Albo materiał nie wytrzyma, albo śruba.
[01:52:43] - W tym jest jakaś mała nadzieja .
[01:52:45] - Albo materiał nie wytrzyma, albo śruba.
[01:52:49] - W tym jest właśnie jakaś mała nadzieja. Natomiast też wiem, że samo się to zupełnie nie zrobi. Poza tym z racji tego, że moim zdaniem to nie jest kwestia przypadku, tylko pewne rzeczy już były dużo wcześniej zaplanowane. W związku z tym ta strona też mogła się do pewnych rzeczy przygotować. Wie pan, tutaj akurat trochę, być może, nie chcę tutaj być złym prorokiem, ale to też może mieć znamiona wojny, tylko oczywiście na mniejszą skalę. Bo jeśli będzie tak, że w jakichś momentach gdzieś będzie wojsko, komuś nerwy puszczą i tak dalej, padną jakieś strzały, zostaną jakieś tam bronie, żeby uwiarygodnić pewne rzeczy. Więc wie pan, to wcale nie jest tak bardzo daleko od tej wojny, w której nie wiem, żyłem, nie żyłem, w każdym razie nie pamiętam i na pewno nie była fajna, to od razu powiem. Natomiast to myślę, że to kwestia innych, następnych pokoleń, które doświadczą tylko tego, jeśli to będzie zmierzało dalej w tym samym kierunku bez przeszkód. Tylko to też my jeszcze teraz, bo to już się zaczęło, my tego doświadczymy. Tutaj spokojna głowa, w cudzysłowie spokojna głowa.
[01:54:26] - Panie Wojtku, nic się na świecie nigdy nie zmieniło bez udziału ludzi.
[01:54:34] - Tak.
[01:54:34] - Nic się samo nie zmieniło. Zawsze był czynnik ludzki, zawsze brali w tym udział ludzie i zawsze działo się to na skutek ich działań. Więc z tym-
[01:54:47] - Jest tak samo.
[01:54:50] - Dobra, ale zostawmy te tematy, powiedzmy, przynajmniej na czas jakiś. I myślę, że będzie niebawem okazja poświęcić temu audycję, bo w tym kierunku to zmierza, co się będziemy oszukiwali. Więc na pewno do tego tematu, panie Wojtku, jeszcze wrócimy.
[01:55:21] - Okej, dobra, nie będę wisiał tutaj na telefonie. Pogadaliśmy, miło było dzisiaj pogadać. Tutaj uzyskałem informacje, które chciałem uzyskać, więc pozostaje mi pozdrowić. Dalej trzymam za całą sprawę kciuki i pozdrawiam wszystkich, pana, Ivelliosa i wszystkich słuchaczy.
[01:55:52] - Radio Paranormalium. Do usłyszenia pewnie niebawem, albo może nawet na Facebooku do dalszej konwersacji choćby. Dobra, superowo. Obiecuję, że się uda. No dobra, to na razie pozdrowienia. Pozdrawiam, panie Wojtku. Wszystkiego dobrego. Jeszcze raz dziękuję. Dobrego. Dobranoc.
Dobranoc. No fajnie. Dziękujemy panu Wojtkowi za telefon. Poruszyliśmy kilka różnych wątków. To, o czym rozmawialiśmy na sam koniec z panem Wojtkiem, jak się domyśliliście, dotyczyło obecnej sytuacji i tego- A teraz dodzwoniła się do nas JustMe. Halo, halo! Czy się słyszymy?
[01:56:49] - Dzień dobry, dobry wieczór. Słychać mnie?
[01:56:52] - Słychać świetnie. Tak, idealnie. Witaj bardzo serdecznie. Dawno cię nie słyszałem.
[01:57:00] - Witam bardzo serdecznie również, ale nie będę dzisiaj miła dla ciebie.
[01:57:07] - No cóż. To przynajmniej miej miły głos.
[01:57:13] - Z kontrowersją dzwonię, bo wiem, że audycja jest o emocjach i ja właśnie teraz bardzo emocjonalnie podeszłam do tej całej dyskusji tutaj z panem Wojtkiem. Wiesz co, ja się dłuższy czas nie odzywałam z tego powodu, że — oczywiście ja to nazwę zupełnie szczerze — próbowałam się urządzić w nowej czarnej dupie, ale niestety nie wychodzi mi to i nie mam zamiaru się urządzać w tej nowej czarnej dupie. I kwestia jest tego, że wiesz co, Sławku, przez dłuższy czas na swoich audycjach mówiłeś o tym, że nikt nie ma prawa nam narzucać zmian i urządzać nam na nowo życia. I teraz nagle się od ciebie dzisiaj dowiaduję, że ty tak twierdzisz: „No dobra, nadchodzą zmiany, trzeba się urządzić w tej nowej czarnej dupie”. Ja nie mogę się z tym pogodzić.
[01:58:09] - A ja coś takiego powiedziałem?
[01:58:12] - Znaczy mówisz, że przychodzi jakieś nowe, że czekamy na zmiany, że wszyscy, którzy się rozwijają duchowo, czekają na zmiany, że sytuacja, w której jesteśmy, przynosi zmiany. Przynosi, ale to nie są zmiany na lepsze. I wierz mi, ja to czuję całą sobą. Nie będzie dobrze. I tak jak powiedział pan Wojtek, będzie przyciskanie śruby. Zgadzam się z tym, że jest to powiedzenie, że ta śruba oczywiście wcześniej czy później albo pęknie, albo materiał się rozwali. Natomiast oni są na to konkretnie przygotowani. I wiesz co? Ja już widzę po swoim prywatnym życiu, że cała ta sytuacja wpływa na relacje osób, które się kochają najmocniej. I teraz zakładam taką hipotetyczną sytuację.
Ja wiem, że ty nie chcesz na ten temat rozmawiać na audycjach, bo jest to kontrowersja, ale teraz załóżmy, że tu, gdzie ja mieszkam — nie wiem, jak będzie w Europie — jest wielkie, olbrzymie wręcz zagrożenie, że szczepionka będzie przymusowa. Jeżeli jej nie weźmiesz, nie pójdziesz do sklepu. Jeżeli jej nie weźmiesz, nie dostaniesz pracy albo cię na przykład z pracy zwolnią, bo będzie taki nakaz, że musisz być zaszczepiony. Ja eksperymentalnej szczepionki nie wezmę. Nie wezmę i koniec. I teraz co dalej? I to jest pytanie, co dalej? Bo oczywiście wszyscy sobie wymyślają jakieś takie rzeczy, że miliony ludzi wyjdą na ulicę. Nie, miliony ludzi są już tak zastraszeni, że oni się wręcz ustawiają w kolejkach po tą szczepionkę. I ci, którzy nie chcą tej szczepionki, są stygmatyzowani.
I niestety nie będzie dobrze. Więc dlaczego ja mam patrzeć na te zmiany i myśleć sobie: „Okej, przychodzą zmiany, ja się jakoś tutaj w tym urządzę”? Nie, nie urządzę się w tym. Przyjdzie mi albo sobie strzelić w łeb, albo zakopać się gdzieś w bunkrze pod ziemią i jeść korzonki.
[02:00:29] - A może to jest jakieś wyjście?
[02:00:32] - No ale jakie to jest wyjście? To jest praktycznie żadne wyjście.
[02:00:38] - Ja powiem tak: ja rozumiem emocje, bo ja też — ty nie masz akurat Facebooka — natomiast ci, którzy mnie tam gdzieś prywatnie na Facebooku obserwują, wiedzą, że i ja miałem takie sytuacje, w których moja anielska cierpliwość została mocno nadwyrężona tym bezsensem informacji, które do mnie docierały niechcąco. Tam kiedyś włączyłem telewizor, także wylałem również i ja w pewnym momencie swoje emocje. Więc ja rozumiem te emocje. Żebyśmy mieli jasność, że ja nie jestem oziębły, oschły i mam na to wywalone. Natomiast ja nie bardzo widzę swoją możliwość w tej chwili innego zaangażowania się niż właśnie emocjonalne. Ja się przed tymi negatywnymi emocjami związanymi z tą całą sytuacją staram sam siebie chronić, bo źle się dzieje. Oczywiście, że źle się dziejeSpołeczeństwo jest już podzielone. Ludzie są podzieleni w domach, w rodzinach, w pracach i będzie jeszcze gorzej. Ja się z tym całkowicie zgadzam. Wszystkie kontrowersyjne decyzje, które pojawiają się, do których my musimy się odnieść emocjonalnie, powodują konflikty między ludźmi.
Olbrzymie konflikty. Im większa skala emocji, tym większy konflikt. Więc ja mam tego świadomość. Wcale nie jestem z tego powodu jakoś mocno szczęśliwy. Natomiast staram się chronić przed tymi emocjami, w które właśnie ci ludzie swoimi działaniami chcą wciągnąć cały świat, bo to między innymi o to chodzi.
[02:02:46] - Nie jest tak, że oni chcą. Oni już wciągnęli. Ja się absolutnie z tobą zgadzam. Jest kwestia tego. Ja też z tymi emocjami walczę. Poza tym od samego początku, jak usłyszałam o tym czymś, ja się po prostu z tego śmiałam. Ponieważ po pierwsze nie mam telewizji ani nic takiego, więc się dowiedziałam, kiedy mi pracę zamknęli, że istnieje coś takiego. Mówię: „Co to w ogóle za gówno? Co to jest jakiś wymysł?”. I dopiero zaczęłam szukać informacji w internecie na ten temat.
To jest jakaś paranoja, jakiś wymysł. W ogóle do mnie to nie docierało. Nie uwierzyłam w ani jedno ich słowo od samego początku. Ale wiesz, w momencie, kiedy idziesz do pracy, a oni ci każą założyć machę na mordę i po prostu nie masz wyjścia, nie możesz im powiedzieć: „Słuchaj, ale przecież to nie działa. To wszystko jest jakaś bzdura”. To jest takie zakładanie kagańca ci na gębę i sprawdzanie, ile jeszcze można. Wiesz, ja jestem przekonana, że gdyby ludziom w tej chwili powiedzieli, że ten wirus się utrzymuje na wysokości półtora metra, to ludzie by zaczęli chodzić na czworakach, żeby tylko nie wstać na te nogi i tego nie złapać. Pewnie ludzie by chodzili na czworakach. I to jest takie podkręcanie i podkręcanie, i podkręcanie. To się dzieje na całym świecie.
Tutaj nie można mówić o tym, żeby się odcinać od emocji, bo to jest odbieranie absolutnie wolności. Moja dusza wręcz wrzeszczy. Moja dusza jest istotą czy energią wolną, pochodzącą z miłości, z wolności. I nagle mam takie doświadczenie, z którym muszę sobie poradzić. Wiadomo, że muszę sobie poradzić, ale jest tyle wrzasku i krzyku, i niezgody we mnie. Nie da się tego jakoś przetransformować, bo jeżeli pomyślę, że będzie jeszcze gorzej — ja wiem, że to jest to pesymistyczne myślenie, powinna pomyśleć, że nie będzie gorzej — obserwując to, co się dzieje, już straciłam nadzieję, że będzie lepiej.
[02:05:05] - Mówią, że nadzieja umiera ostatnia. Powiem ci tak-
[02:05:09] - Tak, ale mówią też, że nadzieja jest matką głupich.
[02:05:13] - Ale też się mówi, że jednak matki mimo wszystko swoje dzieci kochają. Powiem ci tak: ja też błądząc w tych oparach absurdu i też patrząc na ludzi, patrząc na skalę ogłupienia ludzi, jak bardzo ludzie się dali w to wciągnąć i nie rozumieją tego całego mechanizmu, to mnie najbardziej w tym wszystkim przeraża. Bo kiedy ja na przykład rozmawiam z ludźmi na takiej zasadzie w zaprzyjaźnionym sklepie, że państwo wymyśliło przepis i żąda pod groźbą kary od obywateli wyręczania go ze swoich obowiązków. Mam na myśli tu sytuację, w której wprowadza się przepis, że pracownik sklepu pod groźbą kary ma zmuszać innych ludzi do zakładania maseczek.
[02:06:21] - Tak, dokładnie. To każdy wie o tym, to jest to samo absurdu.
[02:06:25] - I tak, natomiast jakby państwo wymyśliło przepis, więc państwo powinno... O, nasze psy się komunikują.
[02:06:33] - Tak, ja przepraszam. Tak, komunikują się .
[02:06:37] - My rozmawiamy, one też postanowiły. Natomiast chodzi mi o absurd, że ludzie to robią. Kiedy ja nie jestem od egzekwowania prawa. Od tego jest policja, straż miejska, żandarmeria i tak dalej. Państwo wymyśla przepis, więc powinno przed każdym sklepem postawić policjanta, który będzie mówił: „Proszę założyć maskę przed wejściem do sklepu”, a nie pod groźbą kary tym obowiązkiem obywateli. I zaszczuwać jednych na drugich.
[02:07:12] - Ale to wiesz co? To jest przerażające.
[02:07:18] - Przerażające jest to, że ludzie to robią.
[02:07:22] - Że ludzie po pierwsze to robią, a po drugie oni jak to robią, czują się tacy ważni, że: „Ja cię zgnoję, ty Polaczku, ja cię zgnoję. Jak ty wejdziesz mi tutaj bez maski, to ja cię zgnoję. Ja jestem tutaj panem w tej chwili”. I ja znam dużo historii ludzi z Polski, którzy mi opowiadali, jak to ochroniarze się zaczynają zachowywać jak jakieś kapo w Oświęcimiu.
[02:07:49] - W Polsce, w Anglii już namawia się obywateli, przynajmniej z tego, co usłyszałem, do tego, że obywatelskim obowiązkiem jest donoszenie, informowanie służb-O tym, że ktoś nie przestrzega, że ktoś nie nosi, że ktoś łamie przepisy i tak dalej. Przerażający jest kierunek, w jakim jesteśmy spychani i przerażające jest to, jak ludzie bardzo są podatni na to.
[02:08:25] - Ale to jest nieodwracalne i dlatego ja mówię, że to jest kwestia, ile to trwa, osiem miesięcy? To już jest taki program, to jest nieodwracalne i dlatego nie widzę światełka w tunelu. I dlatego ci mówię, że to nie jest tak, że my mamy się z tym godzić i się urządzać w tej nowej rzeczywistości. Jak ja w ogóle słyszę o nowej normalności, nowej rzeczywistości, to mi jest po prostu słabo. To nie jest tak, bo my nie możemy się na to godzić. Najważniejszy jest właśnie taki przekaz, że ludzie nie możecie się na to godzić. Miłością, prawdą i odwagą możemy to wszystko odkręcić. Ale jeżeli się daje komunikaty zewsząd i dzisiaj to usłyszałam też od ciebie tak między słowami właśnie taki komunikat: „No co? No przyjdzie nowe, jakoś musimy”. I ja słyszę od osób innych, którzy się zajmują duchowymi sprawami, że: „A co to za problem urządzić się w nowej czarnej dupie?
No to się urządzamy”. No nie, dlatego że oni nam będą coraz bardziej pomniejszać tą dupę.
[02:09:38] - Tylko widzisz, z mojej perspektywy i z moich obserwacji, i też z mojej świadomości wypływa jedna rzecz, że ci, którzy ustawiają się w kolejki po szczepionkę, to choćbyś postawiła przed nimi Boga, papieża, prezesa czy kogokolwiek innego i on by powiedział tej osobie: „Nie bierz szczepionki”, to ta osoba i tak powie, że ktoś go do tego zmusił, że to jest jakaś manipulacja. Poziom świadomości człowieka nie zmienia się na skutek mówienia.
[02:10:24] - Ja wiem, tylko że tutaj nie idźmy w tym kierunku, bo mnie nie obchodzi, kto chce sobie wziąć tą szczepionkę. Dla mnie ludzie mogą się w niej wykąpać. Serio, masz ochotę? Idź, nastrzykuj sobie jej pięćset milionów. Proszę ciebie bardzo, ale nie zmuszaj mnie do tego. Nie oczekuj, że ja to zrobię i nie zmuszaj mnie. Nie masz do tego najmniejszego prawa. To jest moje życie i moje ciało i nie masz do tego prawa. Nikt nie ma do tego prawa, żeby mnie do czegokolwiek przymusić. Ja jestem tak nauczona przez mojego dziadka, że nie klękaj.
Nawet jak ci połamią kulasy, nie klękaj.
[02:11:09] - Słuchaj, wśród takich ludzi właśnie tworzą się wszelkiego rodzaju nurty. Zawsze tak było, które zaczynają się przeciwstawiać pewnym rzeczom. I w takich ludziach jak ty, jak pan Wojtek, ja o sobie, że tak powiem, nie mówię w tej chwili, jest właśnie między innymi nadzieja, że nie wszyscy ludzie dadzą się właśnie zaszczuć, zmanipulować, zastraszyć. Zawsze tak było, że zawsze trafiała się garstka ludzi, bo to garstka. Zawsze to była garstka ludzi, którzy zaczynali mówić coś innego i ciągnęli za sobą później już tłumy. Więc jest to światełko w tunelu. Jest mnóstwo ludzi, którzy się temu przeciwstawiają. Nie ma jeszcze narzędzi, nie ma może możliwości, nie ma mechanizmów, struktur ku temu. Natomiast jeżeli jest już na świecie garstka ludzi, którzy są przeciwni, to już jest światełko w tunelu. Każdy pożar zaczyna się od jednej zapałki.
Więc jak się sytuacja rozwinie? Wiesz, czysto hipotetycznie, to może być też tak, że ludzie, którzy wezmą te szczepionki, zaczną masowo umierać.
[02:12:46] - Właśnie się tego najbardziej boję. Ja to po prostu czuję, że właśnie tak będzie.
[02:12:52] - Natomiast nie możemy wpływać, nie uchronisz drugiego człowieka przed doświadczeniem. Nie zabierzesz mu tej szczepionki, nie zabronisz mu jej wziąć. To są jego poglądy i jeżeli ktoś zdecyduje się, że tak powiem-
[02:13:10] - Jeżeli chcesz, jeżeli twoja podświadomość, twoja dusza, whatever to jest, mówi ci: „Chcę się zaszczepić, bo się strasznie tego boję”, to się szczep. Ja ci tego absolutnie nie zabraniam, ja nikomu tego nie zabraniam. Ja po prostu tylko mogę nad tym płakać, że robisz sobie krzywdę. Tylko nie zmuszaj mnie, żebym poszła za tobą.
[02:13:30] - Dobrze, ale jeżeli czysto hipotetycznie, ja nie lubię snuć scenariuszy, natomiast dzisiaj na okoliczność może twojego negatywnego nastawienia wymyślam scenariusz, w którym ludzie na przykład zaczynają te szczepionki brać i zaczynają masowo albo na przykład w dużej mierze chorować, cierpieć, albo wręcz umierać, to ta sytuacja pokazuje pozostałym, że zostali oszukani. I to może być na przykład moment przełomowy, w którym ludzie powiedzą: „Zaraz, moja matka, mój ojciec, mój dziadek, ktoś tam. Obiecywaliście, oszukaliście po raz kolejny”.I tu może być przy tej garstce ludzi, mogą się zrobić zaraz tłumy, które powiedzą: dość kłamstwa, dość oszustwa, dość czerpania korzyści z ludzkiego nieszczęścia. To jest oczywiście jeden ze scenariuszy. Natomiast wszelkie zmiany, wszelkie rewolucje zazwyczaj są okupione ofiarami. Więc ja podchodzę do tego może nie to, że spokojnie, że jest mi to obojętne, co się wydarzy. Natomiast tych scenariuszy, które mogą się wydarzyć, jest całe mnóstwo. I na samym końcu i tak widzę zmianę, bo to od kilku, w zasadzie kilkunastu lat wszystkie kłamstwa, wszystkie manipulacje, wszystkie oszczerstwa, oszustwa tych osób, które gdzieś próbują decydować o naszym życiu, zaczynają wyłazić, wypłukiwać. Ta energia wypłukuje to wszystko na powierzchnię. Ludzie to zaczynają oglądać, zaczynają to widzieć, zaczynają to rozumieć.
Ja mam taką nadzieję, że to wszystko będzie jeszcze bardziej wypłukiwane i wszystkie te kłamstwa ujrzą światło dzienne. I to nawet tym niedowiarkom. Być może będzie to okupione jakimiś stratami, że to wszystko otworzy ludziom oczy na mechanizmy władzy, na mechanizmy biznesu, na elity, na wielorybów, którzy trzymają świat w garści. To jest jakaś tam nadzieja. Są też inne scenariusze możliwe. Być może się pojawi coś, co jest z innego kierunku. Zawsze istnieje opcja pojawienia się w świecie energetycznym czegoś bądź kogoś, kto zmieni świadomość całych mas ludzi. Nie tylko garstki. Więc tych bardziej pozytywnych scenariuszy też jeszcze kilka jest. Dlatego ja podchodzę do tego z większym spokojem.
Może dlatego, że nie mam bezpośrednio na to aż takiego wielkiego wpływu. Natomiast nie godzę się z tym, co jest. Emocjonalnie się z tym nie godzę, żebyśmy mieli jasność. Halo?
[02:16:57] - Tak, jestem. Dobrze, że wyjaśniłeś to, że się z tym nie godzisz, bo przez chwilę miałam takie wrażenie, że przesłanie od ciebie to jest takie, że trzeba się w tym urządzić. Ja się z tym nie zgadzam i dlatego nie wiem. Jak słyszę takie rzeczy, że przychodzi coś, trzeba się w tym urządzić, trzeba się z tym pogodzić i się w tym urządzić, to we mnie jest bunt. Ale może ja jestem po prostu buntowniczką z urodzenia i dlatego ja się nie boję się zmian. Natomiast jednej rzeczy, o którą naprawdę kiedyś pytałeś, czego się tak naprawdę boimy. Ja ci powiedziałam, że ja się niczego nie boję. Natomiast jest jedna rzecz, której się strasznie boję, a jest to utrata wolności. I nie chodzi mi o to, że pójście do więzienia, tylko utrata wolności i swojej niezależności, bo w momencie, kiedy przychodzą jakieś takie rzeczy, które są mi narzucane i nie mogę się z nich wyplątać, bo nie mogę, ja się po prostu duszę. Ja się czuję jak w takiej klatce, która się pomniejsza i nie jest to dobre.
Po prostu nie mogę się odnaleźć w tym duchowo, bo we mnie wszystko w środku wrzeszczy i nie mogę tego przetransformować na jakąś nirwanę czy poczucie miłości. Nie, po prostu budzi się taki, to już nawet nie jest gniew, to jest bezsilność, której nienawidzę.
[02:18:43] - Bezsilność to jest bardzo dobre słowo. Ja też cię nie namawiam do transformowania tego na jakieś rajskie krajobrazy, bo to jest abstrakcyjne i absurdalne. Owszem, można się doszukiwać jakichś pozytywnych aspektów, mieć nadzieję i wierzyć w to, że to się zakończy czymś pozytywnym. Natomiast transformowanie piekła w raj jest dla mnie takim odruchem, chyba psychopaty troszeczkę. Więc nie namawiam cię do takich, broń Boże działań. I doskonale cię rozumiem, że to jest sytuacja, w której się tego po prostu nie da zrobić samodzielnie. I też doskonale cię rozumiem odnośnie wolności. Kiedyś moja znajoma zapytała mnie, co jest dla mnie najważniejsze w życiu, co ma dla mnie największą wartość. Ja powiedziałem: wolność. I ona tak nie bardzo zrozumiała, aczkolwiek też z klimatów naszych.
Ja mówię wolność. Wolność na wszelkich płaszczyznach. Wolność emocjonalna, wolność duchowa, wolność intelektualna, wolność zawodowa, wolność materialna. Wolność na wszelkich płaszczyznach mojego życia. Więc doskonale cię rozumiem i też uważam, że jest to dobro najwyższe, ponieważ w wolności rodzi się prawdziwa miłość.W wolności jest zawarta też świadomość. Wolność jest wartością dla mnie osobiście nadrzędną, więc rozumiem cię. Tyle że potrzeba też trochę spokoju, działania i chronienia samego siebie. Bo biorąc pod uwagę, że wirus, który nas atakuje, jest bardzo nachalny i bardzo skuteczny, zwłaszcza wśród osób z obniżoną odpornością. A stres, negatywne emocje bardzo mocno obniżają naszą odporność, więc chociażby z tego powodu warto się chronić przed negatywnymi emocjami po to, żeby nie obniżać swojej własnej odporności, żeby nie dać się pokonać temu, z czym chcemy walczyć tylko dlatego, że wytwarzamy w sobie negatywne emocje. Chociażby z racji ochrony samego siebie nie warto jest inwestować w to swoich negatywnych emocji i o to cię bardzo proszę.
Natomiast idea, sens, bunt, bezsilność jest jak najbardziej na miejscu.
[02:21:53] - Wiesz co, ja ci na koniec pozostawię, może nie tylko tobie, tylko też naszym słuchaczom. Widzę, że jakaś pani Katarzyna Stefańczyk bodajże, ona mnie zna z wcześniejszych telefonów, kiedy to tryskałam radością, a teraz to jest jakaś masakra. Pozostawiam was z takim pytaniem. Jeżeli pamiętacie tamte telefony, kiedy się cieszyłam, że ludzie mnie przytulają, że można się przytulać, rzucać się sobie w ramiona, dzielić się tą miłością. Tak teraz w pracy na przykład jest coś takiego, że ja nie potrafię inaczej reagować. Jeżeli widzę kogoś, kogo naprawdę wewnętrznie kocham, jest to wspaniała osoba. To mi się zdarzyło kilkakrotnie wczoraj po raz kolejny. Oczywiście chodzimy tam zamaskowani i widzę, że idzie taka jedna pani, dla której pracowałam. Nie widziałam jej naprawdę z pół roku. Ona przysłała pozdrowienia przez męża.
W każdym razie wczoraj ją zobaczyłam. Po prostu rzuciła mnie się w ramiona, my żeśmy się wyściskały na środku tego pomieszczenia. Tam stało bardzo dużo ludzi, w tym jeden nasz menadżer. Ja się z nią wyściskałam. To była taka radość. Po prostu żeśmy rozbłysły we dwie, żeśmy się tak wyściskały. 30 sekund później mój menadżer do mnie przychodzi i mówi: „Tego nie wolno robić. Nie wolno się przytulać. Jeżeli jeszcze raz to zrobisz, dostaniesz upomnienie”. I zostawiam was z tym.
[02:23:22] - Dziękuję ci bardzo za telefon. Miło cię było usłyszeć, mimo że dzisiaj akurat te emocje były takie, jakie były. Ale też z drugiej strony trudno się dziwić, że te emocje są. Natomiast ja powtórzę swoją prośbę. Ja nie jestem, chociaż czasami jestem odbierany jak pewnego rodzaju ignorant, który się pewnymi rzeczami nie przejmuje. Nie, to nie jest tak, że ja się nie przejmuję, że one mnie na przykład nie bolą, nie martwią, nie smucą, nie wywołują we mnie jakichś tam emocji, przynajmniej przez chwilę. Natomiast staram się samego siebie chronić przed negatywnymi emocjami. Między innymi dlatego, żeby nie dać tym, którym na tym zależy, powodów do satysfakcji, że osiągnęli to, na czym im zależało. Tak że też rozumiem, ten stan, kiedy właśnie chcemy to, co jest takiego bardzo ludzkiego, bardzo pozytywnego, bardzo płynącego z miłości, okazać ludziom swoją miłość, podzielić się bliskością. Przytulanie się, obejmowanie się jest oznaką bliskości, sympatii, pozytywnych emocji.
I my też między innymi tego jesteśmy pozbawiani. Jesteśmy pozbawiani możliwości okazywania sobie nawzajem pozytywnych emocji. I też najprawdopodobniej jest w tym jakiś cel. Więc doskonale rozumiem, kiedy człowiek jest przepełniony tymi emocjami i nie może ich okazać swoim chociażby bliskim, przyjaciołom, osobom, które się kocha. Natomiast to, co możemy zrobić dla siebie, to chronić się przed negatywnymi emocjami. I o to, kochani, was bardzo gorąco ja ze swojej strony proszę. Chrońcie się, samych siebie. Chrońcie przed negatywnymi emocjami, przed wciągnięciem się w tą emocjonalną katastrofę, która może przynieść skutki dużo gorsze niż ten cały wirus. Im więcej radości, im więcej miłości, im więcej uśmiechu w sobie zgromadzimy, tym lepiej dla nas i też tym lepiej dla całego świata. To możemy zrobić.
[02:26:23] - Dlatego dla tej jednej cudownej chwili, którą wczoraj przeżyłam, mam w dupie ich upomnienia i mogą mi ich wręczać pięć milionów.I tak będę się przytulać oficjalnie wszędzie do wszystkich i tyle.
[02:26:38] - Okej, żałuję, że ja cię nie mogę przytulić, bo ja naprawdę nie mam żadnych oporów. Więc chociaż tak wirtualnie cię przytulam. Bardzo miło mi było cię usłyszeć.
[02:26:52] - Ja ciebie też przytulam i w szczególności też przytulam pana Marka, bo dawno tutaj nie mieliśmy żadnego kontaktu.
[02:27:05] - Kochani, daliśmy przykład przytulania, chociażby takiego wirtualnego. Nie bójmy się tego, nie unikajmy.
[02:27:12] - Tutaj jest jeszcze przytulas od pana Wojtka z UK: „Proszę pozdrowić Jasmin, jeśli to możliwe i podziękować za rozwinięcie i uzupełnienie mojego wątku wypowiedzi. Nie jest sama. Myślę bardzo podobnie.”
[02:27:25] - Nie, zdecydowanie nie jesteś sama. Zdecydowanie nie jesteś sama. Jest mnóstwo ludzi i w tym jest nadzieja. Jestem optymistą w dalszym ciągu.
[02:27:44] - Będę kończyć. Dziękuję za udział i przytulam wszystkich, którzy mi tutaj piszą, że mnie przytulają. To ja też przytulam. Wszystkiego dobrego. Musimy się jakoś trzymać w tej sytuacji. Nie poddawajmy się.
[02:28:01] - Trzymajmy się. Tulimy. Teletubbie się mówią tulimy.
[02:28:05] - Do usłyszenia.
[02:28:06] - Trzymaj się, wszystkiego dobrego. Kochani, powiem tak: zrobiło się tak fajnie, zrobiło się tak miło.
[02:28:25] - A teraz dzwoni do nas pan Kazimierz, tylko tym razem na numer stacjonarny.
[02:28:30] - Dzień dobry jeszcze raz. Myślałem, że zdążę przed rozłączeniem się Jasmin, ale właśnie słyszałem z opóźnieniem, że się rozłączyła, kiedy pan odebrał. Dzwonię po raz pierwszy, drugi raz do audycji i pomyślałem sobie, że zrobię coś, co pasuje do nazwy Radia Paranormalium, także do audycji „Świat oczami duszy” i połączę temat audycji z tym, co powiedziała Jasmin i pan Wojciech. Bardzo im w ogóle dziękuję za telefony. Panie, słychać mnie, prawda?
[02:29:23] - Jasne.
[02:29:23] - Okej. Jak pamiętacie, trochę temu było o moim wspomnieniu z przedżycia, a to się rozwinęło i przypomniałem sobie też troszeczkę inne życia z innych, jestem przekonany, że nawet też z innych światów. I chcę wam powiedzieć, że dzisiaj stwierdzam, że ten, w którym żyjemy, po prostu jest najgorszy, jaki znam. I różni się jednym: różni się tym, że jesteśmy głupi. Mówię, wszyscy jesteśmy głupi. Nasza głupota jest nawet w kalendarzu. Słuchajcie, mamy kalendarz co ma 30, 31, 30, 31, 30, 28. Jak mógłby mieć po prostu 28 każdy miesiąc, miesięcy 13, następne by się nazywało po prostu Sylwester i jeden, dwa dni w roku przestępnym jako Nowy Rok. Byłoby równo. We wszystko mieszamy ideologię.
Chcemy rozwijać się duchowo i w duchowości mamy ideologię. Dzwonię dlatego, żeby o tym powiedzieć, że rozwój duchowy tak, ale przede wszystkim musimy odrzucić ideologię, bo ideologia jest we wszystkim w tym, że przekłócimy prawników czy nie, bo każdy chce coś mieć do powiedzenia, każdy ma własne przekonania, każdy musi mieć rację. Kłócimy się o politykę, polityka wchodzi we wszystko. Często mówiąc o czymś, wszyscy dookoła próbują schodzić na politykę, bo już dawno to polityka przejęła, bo ktoś wyszedł i hasła polityczne takie rzucał. I wkrótce mało brakowało, a także religia byłaby, już jest prawie upolityczniona. Jeszcze brakuje, żeby duchowość upolitycznić. I my na to pozwalamy, nikt inny. I my możemy chcieć tej świadomości. My możemy chcieć rozwijać się duchowo, słuchać audycji „Świat oczami duszy”, ale nie ma sensu słuchać tej audycji, jeżeli nie będziemy szukać wiedzy, nie będziemy zadawać sobie pytania, jak ten świat mógłby wyglądać, gdybyśmy każdą głupotę wyeliminowali, gdybyśmy każdą ideologię usunęli, durne przekonania, gdybyśmy przestali tylko i wyłącznie myśleć w kategoriach: ja mam rację. Żaden świat, który jakoś mam w dziwny sposób w pamięci, ja jestem przekonany, że niektóre były zupełnie inne, nie był tak popieprzony jak ten.
I możecie sobie teraz pomyśleć, że gość tu dzwoni do audycji i mówi o innych światach, że je pamięta. Ale możecie o tym zapomnieć. Tylko zadajcie sobie pytanie, ile głupich rzeczy jest na co dzień. Kalendarz jest pierwszym przykładem, najbliższym nam. Plus do tego dwa razy w roku cofamy czas po to, żeby później o godzinę przenieść do przodu. Parasując w kategorii świadomości, w pewnym sensie parafrazując, bo nie potrafię tego zacytowaćŻyjemy w czasach, w których lekarze niszczą zdrowie, dziennikarze niszczą informację, edukacja niszczy wiedzę. Pytanie, co my niszczymy? My niszczymy siebie. Tyle tylko chciałem powiedzieć. Nie chcę zbytnio tego rozwijać, ale uważam, że rozwój duchowy koniecznie musi iść w parze z rozwojem wiedzy.
Nie wiedzy powszechnej, tylko prawdziwej wiedzy, łącznie z redefinicją słów. Chociażby lekarza przestać nazywać lekarzem, a znachora znachorem, bo te dwa słowa kompletnie nie pasują. Tyle. Dziękuję.
[02:33:18] - Dziękuję, panie Kazimierzu. Powiem tak: troszeczkę powiało smutkiem.
[02:33:31] - Mogę powiedzieć, że w moim przekonaniu ten świat jest w czarnej dupie na kolejne tysiąc lat, bo ludzie muszą się nauczyć szacunku do prawdy, szacunku do wiedzy i odrzucić to, co mamy w naturze. My się od rodziców uczymy ideologii. My się od rodziców uczymy głupiego ignorowania wiedzy, faktów, bo my przekonania przecież mamy. To jest tak, jak ci ludzie, którzy nami rządzą. Oni się urodzili w systemie komunistycznym i w nich dalej jest komuna. To w nas dalej są przekonania, które trwają. One zapoczątkowały się dawno, długo przed komuną, ale one w nich tkną, są. Czym skorupka za młodu. I my tym trącimy też. Tymi podstawowymi rzeczami, które bez względu na ideologię, czy będzie komunizm, faszyzm, wolność, cokolwiek, to są rzeczy uniwersalne, które w nas zostaną i sprawią, że wszystko zniszczymy.
Nawet jeżeli zdobędziemy wolność, będziemy wolni, my to spieprzymy. My nie jesteśmy w stanie zbudować zdrowego świata jeszcze i przez najbliższe tysiące lat. To jest moje zdanie po prostu.
[02:34:52] - Oczywiście, że tak. To dlatego ja nie będę tego komentował. Natomiast powiem tak, że my jesteśmy w pewnym sensie cały czas wolni, tak? Ponieważ mamy dwa źródła informacji i sami decydujemy, z którego źródła informacji chcemy korzystać i według których norm i zasad chcemy postępować. Więc wolni z duchowego punktu widzenia jesteśmy cały czas. Możemy się pakować w następne kłopoty, krzywdzić nawzajem. Mamy do tego prawo. Nikt nam tego w żaden sposób nie może zabronić. Natomiast jeżeli chodzi o świadomość, to myślę, że tylko świadomością, rozwojem świadomości jesteśmy w stanie ten świat popchnąć w innym kierunku, niż to robiliśmy przez ostatnie tysiące lat. Tylko świadomością.
I mam nadzieję, że ta świadomość w pewnym sensie zwycięży. Poniekąd jest to walka. Zresztą każdy z ludzi toczy wewnętrzną walkę w sobie pomiędzy tym, czym się ma w życiu kierować. Więc każdy z nas toczy walki, grupy toczą walki, cały świat toczy walkę. Więc mam nadzieję, że tym razem świadomość zwycięży i pozwoli pchnąć tę ziemię we właściwym, w innym kierunku niż to było do tej pory.
[02:36:48] - Nie no, ja jestem przekonany, że nawet jeżeli wyjdziemy z obronną ręką z tego, co się teraz dzieje, to my wrócimy. Po prostu spłynie to całe szambo z poziomu uszu do poziomu szyi i stwierdzimy, że jest dobrze, że jest z powrotem stabilnie. Myślę, że naprawdę dużo czasu musi minąć, bo pan mówi o świadomości i niestety ja jestem przekonany, że też świadomość. Mamy ten problem, że ja tym razem mówię o sferze mentalnej, a nie o duchowej. Świadomość. Pytanie czego? Siebie? Bo stąd są nasze emocje właśnie w tym temacie audycji. W tym są nasze emocje, że my nawet nie jesteśmy-
[02:37:45] - Ja, panie Kazimierzu, przerwę panu, bo ja właśnie mówiłem o dwóch rodzajach świadomości dzisiaj. Nie wiem, czy pan od początku słuchał audycji.
[02:37:56] - Od czterdziestej minuty.
[02:37:58] - No właśnie. Więc obawiam się, że ten wątek pan właśnie przeoczył, bo ja też mówiłem o tym, że my mamy dwa rodzaje świadomości. I ja mówię o tej świadomości takiej płynącej z doświadczania, z duszy, z wcieleń, a nie o tej świadomości, którą my mamy jako ludzie. Więc dlatego odpowiedzią na pana pytanie, jakiej świadomości będzie pierwsze czterdzieści minut naszej dzisiejszej audycji.
[02:38:33] - Będę nadrabiał.
[02:38:34] - Lekcja do nadrobienia. Tak, to nie chcę tego-
[02:38:37] - Na pewno. Sam się muszę odsłuchać jeszcze, no nie?
[02:38:41] - Właśnie. Poza tym nie chciałbym słuchaczom, którzy słuchali od początku powtarzać po raz-
[02:38:48] - Nie, to było pytanie retoryczne. Chciałem tylko zaznaczyć, że rzucając hasło, chcę wskazać, o której świadomości w danym momencie mówię. Sam chciałem to zaznaczyć, żeby było to jasne. I ostatnie słowo, bo jako że z tego wynikają te emocje. Wracając do tematu audycji, w tym wątku uważam, że nie da się rozwijać duchowo w ramach tej duchowej świadomości bez rozwoju świadomości mentalnej. Tej, która pozwala nam zrozumieć, w jakim świecie żyjemy, bo w nim jesteśmy w danej chwili zatopieni. Chcąc się rozwijać, musimy zrozumieć przyczynę rozwoju wypadków.
[02:39:46] - Nie.
[02:39:46] - Wielu przyczyn zewnętrznych.
[02:39:49] - Nie, panie Kazimierzu, proszę w to nie brnąć. Bardzo proszę. Pan mówi tutaj o pewnym procesie, który funkcjonuje w nas teraz: wczoraj, dzisiaj, 10 lat temu i być może za 10 lat. Natomiast biorąc pod uwagę, że zna pan mechanizm rozwoju świadomości duchowej, nie rozumiem pana stwierdzenia. Nie musimy nic rozumieć. Nie musimy nic analizować. Po naszej śmierci doświadczymy emocjonalnie wszelkich emocji, których doświadczali ludzie, którzy wchodzili z nami w jakieś interakcje i tyle.
[02:40:33] - Nie to miałem na myśli. Łącząc te dwa wątki, łącznie z wątkiem Jasmin i Wojtka, dążyłem do tego, że jeżeli wewnętrznie, duchowo mamy poczucie potrzeby wolności i poczucie zagrożeń, z czego też wynikają czasami te emocje, nie mając rozwiniętej świadomości tej rzeczywistości mentalnej, możemy podejmować nieprawidłowe decyzje w następnych krokach, które zamiast sprawić, że odzyskamy wolność, będziemy bez rezultatu. Ponieważ będziemy ideologicznie przekonani, że te działania będą słuszne, bo na przykład są odwrotne albo w jakikolwiek sposób nam pasujące i nie będą żadnych kompletnie rezultatów przynosić, a być może nawet pogarsza tę sytuację, która jest tu. W pewnym sensie dwa wątki się łączą. Nie mając świadomości tego świata, ciężko nam się odnaleźć ze świadomością duchową, bo duch nam mówi jedno, ale my nadal z tym duchem jesteśmy w ciele tu. To tylko chciałem zaznaczyć w dwóch sferach.
[02:41:48] - Dziękuję bardzo. Nie będę przedłużał. Bardzo dziękuję za te dwa wątki. Proszę państwa, moi drodzy, wielka chwila. Kazimierz zadzwonił dwa razy do studia. Brawa poproszę. Czas na trzy razy w ciągu audycji. Jest challenge.
[02:42:10] - Może jeszcze Jasmin zadzwoni. Jasmin, wyzwanie masz. A na marginesie-
[02:42:17] - Ja mówię o następnych audycjach. Przecież jeszcze parę audycji przed nami, więc trzeba podnosić sobie poprzeczkę. Dzisiaj były dwa razy.
[02:42:25] - To jest poprzeczka dla słuchaczy, bo nie zadzwoniłbym, gdyby nie słuchacze. Więc niech podnoszą słuchacze tą poprzeczkę. I mam taką małą szybką. Do której jest audycja? Już się kończy, nie?
[02:42:41] - Widzę, że pan nie słuchał audycji od samego początku, panie Kazimierzu, bo dzisiaj powiedziałem, że dzisiaj będzie krótka audycja.
[02:42:50] - Chciałem powiedzieć, że jak nas słucha Krzysztof, to dzwoni jakikolwiek. Ale dobra, nieważne. Dzięki. To ja kończę. Nie będę przedłużał.
[02:43:01] - Okej, wszystkiego dobrego, panie Kazimierzu. Kochani.
[02:43:06] - Dziękuję, do widzenia.
[02:43:07] - Dobranoc. No właśnie. Mówiłem, że dzisiaj będzie krótka audycja. Niektórzy będą mogli mi powiedzieć, że nie dotrzymuję słowa, ale wątki, które się pojawiły dzisiaj zrobiły to, co zrobiły. Bardzo się cieszę z telefonów od słuchaczy zwłaszcza. Natomiast po raz kolejny dzisiaj nie będzie czasu na przeczytanie pozostałych komentarzy. Tak je sobie przeglądam w międzyczasie. Dotyczą oczywiście tego, o czym rozmawialiśmy. Niestety najprawdopodobniej to nie będzie ostatni raz, kiedy będziemy ten temat poruszali. Fakt, że to, co powiedziałem wcześniej, jest nadzieja, ponieważ ludzi, którzy nie zgadzają się z pewnymi rzeczami narzuconymi tylko dlatego, że ktoś ma taki kaprys, widzimisię albo wizje, jest na świecie dużo.
Do mnie docierają przeróżne informacje, więc oczywiście jestem przekonany, że tych ludzi jest mnóstwo. Będziemy kończyli, kochani, na dzisiaj. Więc ponowię tą prośbę sprzed telefonu pana Kazimierza. To, co róbmy, świat będzie lepszy, jeżeli ludzie skupią się na samych sobie. Nie egoistycznie, żeby innych ludzi wykorzystywać dla swojego własnego dobra.Tylko skupią swój wysiłek na tym, żeby dla siebie zrobić jak najlepiej. Nie kosztem innych ludzi, tylko swoim własnym wysiłkiem, czy emocjonalnym, czy mentalnym, czy duchowym. I świat będzie lepszy, jeżeli przestaniemy zajmować się życiem innych ludzi, myśleniem o tym, co oni powinni zrobić, jak oni powinni zrobić, czy oni powinni żyć, czy powinni umrzeć, czy powinni zrobić tak, czy powinni zrobić inaczej. Skupmy całą swoją uwagę na tym, żeby nam dla samych siebie zrobić jak najwięcej dobrego i namawiajmy do tego innych ludzi, żeby skupili się na samych sobie, na swoich własnych działaniach, na swoich własnych emocjach, na swoich własnych planach, na swoich własnych marzeniach i na swoich własnych działaniach. I to, co z pewnością każdy z nas może zrobić dla samego siebie, to otoczyć się jak największą ilością pozytywnych myśli, pozytywnych emocji, pozytywnych intencji. I tych właśnie pozytywnych emocji wytworzonych przez nas samych życzę wam z całego serca jak najwięcej.
Chrońcie się przed wszystkim, co negatywne. Chrońcie się, brońcie, starajcie się ustrzec dla samych siebie przed wszystkim, co negatywne, a produkujcie jak najwięcej dobrych emocji w samych sobie i w swoim otoczeniu. Tego wam kochani na ten tydzień i nie tylko na ten tydzień, ale myślę, że przez najbliższy okres czasu ten pozytywny, emocjonalny wysiłek wszystkim nam się przyda. Tego wam życzę. Dziękuję wam za dzisiaj. Oczywiście przed następną audycją przeczytam te komentarze, których nie zdążyłem i te, które będą istotne i ważne w następnej audycji z chęcią, z radością i z przyjemnością przytoczę. Wszystkiego dobrego. Dziękuję wam kochani za dzisiaj. Dziękuję, że byliście. Dziękuję, że tak czynnie wzięliście dzisiaj udział w dyskusji i w audycji.
Trzymajcie się cieplutko, uważajcie na siebie, nie dajcie się zwariować. Do usłyszenia za tydzień.
[02:47:31] - A przede wszystkim trzymajcie się zdrowo. Mówił do państwa przed chwilą gospodarz audycji Świat Oczami Duszy pan Sławek Bączkowski. Tradycyjnie nieustająco zachęcamy do sięgnięcia po książkę pana Sławka, która jeszcze się nagrywa. Będzie wersja audio. Na razie macie tylko wersję tekstową, cyfrową bądź papierową. Zachęcamy do sięgnięcia po książkę pana Sławka Bączkowskiego „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”. Subskrybujcie także kanał pana Sławka na YouTube o tytule takim samym jak nasza audycja, czyli Świat Oczami Duszy. Polajkujcie także, jeżeli macie Facebooka, bo niektórzy nie mają, ale jeżeli macie, to polajkujcie także fanpage pana Sławka na Facebooku. No i cóż, dzisiaj już powolutku kończymy tą krótką rzeczywiście audycję. Tylko trzy i pół godziny to rzeczywiście dosyć krótko jak na nasze możliwości.
[02:48:25] - Jak na nas tak .
[02:48:28] - Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium Paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę, dobranoc i do usłyszenia ponownie oczywiście już za tydzień o 20:00 w poniedziałek na żywo na antenie Radia Paranormalium. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl