[00:05] - Radio Paranormalium zaprasza do wysłuchania audycji z cyklu "Debaty niekontrolowane". Z wizytą w Biurze Duchów. Witamy was wszystkich bardzo gorąco i serdecznie, wszystkich słuchaczy Radia Paranormalium, czytelników Nieznanego Świata i czytelników bloga Biuro Duchów. Zaczynamy kolejną debatę niekontrolowaną z cyklu Z wizytą w Biurze Duchów. Dzisiaj naszym specjalnym gościem będzie tanatoterapeuta Sebastian Minor. Rozmowę jak zawsze poprowadzi Beata Kampa vel Ada Adelman z bloga Biuro Duchów. A dzisiaj tematem przewodnim będzie lęk i strach w czasach pandemii. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios". Będę też obsługiwał oczywiście nasze telefony. Będzie można do nas dzwonić i wziąć udział w dyskusji na antenie.
Nasze numery telefonów to jak zawsze stacjonarne 32 746 00 08, komórkowy 530 620 493, Skype radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na GG pod numerem 36 08 80 02. Można także do nas pisać na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na naszych czatach na YouTube towarzyszących naszym transmisjom. Jesteśmy także na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i bloga Biuro Duchów, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. A więc Beato, panie Sebastianie, oddaję wam głos.
[02:07] - Witam serdecznie państwa przed odbiornikami internetowymi. Witam serdecznie Sebastiana, który zechciał-
[02:19] - Witam państwa.
[02:21] - Zechciał dzisiaj połączyć się z nami i spędzić ten wieczór z nami. Tradycją już jest, że przypominam państwu zawsze na początku programu o tym, że na fanpage'u Biura Duchów trwa konkurs internetowy, w którym państwo możecie wygrać książkę Eda i Lorraine Warren „Udręczeni”. Jest to kolejna część cyklu publikowanego przez wydawnictwo Replika. W cyklu tym przedstawiane są sprawy prowadzone przez tą bardzo niezwykłą parę demonologa i medium. Jak państwo wiecie, Warrenowie przebadali tysiące spraw o ponadnaturalnym charakterze. Wykazali się niezwykle profesjonalnym podejściem i ogromną odpornością psychiczną. Niestety kilka szczególnie drastycznych przypadków można powiedzieć, że odcisnęło się w pamięci tych badaczy niczym bolesne piętno. I jeden z tych przypadków to sprawa nawiedzonego domu w Connecticut, gdzie na pomoc Warrenów czekała, nomen omen, udręczona rodzina Snedekerów. I tutaj w kilku słowach chciałabym się jeszcze odnieść do tej książki, ponieważ jest to niezwykły przykład tego, co może z życiem ludzi zrobić strach. Otóż rodzina ta bardzo dobrze funkcjonowała.
Oni bardzo dobrze ze sobą żyli, wychowywali dzieci. Taka troszkę patchworkowa rodzina, bo razem wychowywali dzieci własne i z pierwszego małżeństwa Carmen Snedeker. I cóż, pewnego dnia okazało się, że jedno z dzieci cierpi na nowotwór krwi. Chłopiec ten przeszedł liczne badania. W końcu okazało się, że klinika, która zajmuje się leczeniem tego typu przypadków, znajduje się w Connecticut i oznaczało to dla rodziny konieczność pokonywania ponad 270 kilometrów każdego dnia. Stąd zainteresowali się wynajęciem domu gdzieś bliżej tejże kliniki. I Carmen, jak zwykle w takich sytuacjach czynią matki rodziny, energicznie zajęła się wynajęciem odpowiedniego lokum. Pewnego dnia znalazła piękny trzypiętrowy dom w stylu kolonialnym. Przed domem tabliczka „Do wynajęcia” zachęciła ją do kontaktu z właścicielem i do podjęcia negocjacji. Dom został wynajęty, rodzina się przeprowadziła.
I cóż, pierwszą osobą, która doświadczała mrocznej obecności, był Steven, czyli właśnie ten chory chłopiec. Stopniowo pozostali mieszkańcy zaczęli w domu czuć się coraz bardziej nieswojo. Pojawiały się kolejne oznaki niepożądanej obecności.Dodam tylko, że na podstawie niniejszej sprawy nakręcono również film. A państwa raz jeszcze zachęcam do wzięcia udziału w konkursie, bo wystarczy jedynie udostępnić posta i można wygrać tę bardzo interesującą książkę. A teraz kochany, drogi Sebastianie, zadam ci takie oto pytanie: jaki jest twój stosunek właśnie do takich spraw jak ta, o której opowiada ta książka?
[06:44] - Ja jestem też doświadczony przez wiele spotkań z osobami, które miały doświadczenia czy przygody, czy stykały się w swoim życiu właśnie z opętaniami, czy z duchami, czy z obecnością zmarłych. Z racji swojej profesji takie osoby szukają pomocy na początku u lekarzy czy też u psychiatrów, bo podejrzewają u siebie jakieś schorzenia. Potem widząc, że ani lekarstwa im nie pomagają, ani te porady nie zmieniają sytuacji, szukają zazwyczaj ratunku albo u duchownych, albo u szamanów, a ostatecznie u egzorcystów czy u mediów. Wielokrotnie spotykałem się z takimi sytuacjami, więc moja postawa jest bardzo otwarta, aczkolwiek tak jak rozmawialiśmy też wcześniej poza anteną, jestem również i sceptyczny. Także staram się wszystkie wyjaśnienia przyjmować jako hipotezę roboczą i przede wszystkim dotrzeć do przyczyny powstawania takich zjawisk. I bardzo starannie badam wszystkie objawy oraz wpływ na psychikę osób czy osoby, która jest dotknięta takim zjawiskiem. I tutaj przydaje mi się bardzo wiedza bioenergoterapeutyczna, bo też posługuję się kryształami w terapii. Pracuję też jako terapeuta uzdrowiciel, więc łącząc możliwość wglądu w tą rzeczywistość duchową i mając pewną moc sprawczą, energetyczną, jestem w stanie oczyścić takie pomieszczenie, które jest owładnięte złą mocą. Często to są pozostałości wspomnień byłych mieszkańców czy też emocji, myśli, które tam zostały nieoczyszczone. Często bywa, że odnajduje się wiedzę o przodkach, czy też o historii śmierci, która miała miejsce w danym domu czy na danej posesji.
Miałem taki przypadek chyba w zeszłym roku domu, w którym zginęło kilka osób i to były nowotwory, były śmierci samobójcze i był też pochówek na danej posesji. Ktoś został tam pogrzebany. Nie było szczęścia w tym domu, nie było tam zdrowia i energetyka wpływała bardzo na psychikę mieszkańców. Trzeba było dom całkowicie oczyścić, podnieść jego wibracje i zabezpieczyć go też kryształami energetycznie. I od tej pory te przypadki zostały zahamowane, czy wszystko się zmieniło diametralnie. Także jak najbardziej są takie miejsca. Mamy na to istotny wpływ. Możemy zmienić energetykę domu. No i wiadomo, że też do pewnych miejsc przywiązują się pewne istoty czy też pewne byty. A ponieważ człowiek, który jest wycieńczony energetycznie, zaczyna również psychicznie, nazwijmy to, wariować, czy też świrować, czy też panikować.
Więc tym bardziej tworzy się wir w tych niskich energiach i zasysza, czy przyciąga, magnetyzuje te istoty, które żywią się tą energią. Tutaj będziemy rozmawiać dzisiaj więcej o strachu i lęku, o obawach. Więc jeśli ktoś wchodzi na tą częstotliwość i zaczyna ją zasilać swoim myśleniem i swoimi emocjami, to staje się po prostu widoczne jak ognisko w środku nocy, do którego ściągają różne byty, które jeszcze pogłębiają ten stan. I wtedy powstaje ten efekt samospełniającej się przepowiedni, że nawet jak ktoś nie miał ducha w domu, ale ktoś go zaczyna utwierdzać w tym przekonaniu, że to może być duch i ta osoba zaczyna w to wierzyć, to zaczyna to projektować wokół i przyciągać. I wtedy jakiś duch może się pojawić albo mogą się przynajmniej pojawić symptomy, które nawet nie mają jakichś podstaw. Ale objawy możemy wytworzyć niezależnie od przyczyn. To jest właśnie też paradoks, że często właśnie jeśli ktoś ma taką osobowość lękową i paranoiczną, to nie musi wcale spotykać się z zagrożeniem, żeby mieć objawy przerażenia czy histerii. Także tutaj ewidentnie należy za każdym razem schładzać tą atmosferę.Podając inne możliwe przyczyny i dając ludziom argumenty do tego, że sami mogą nad tym zapanować, zablokować to chociażby poprzez opanowanie umysłu i emocji, poprzez mantry, medytacje, poprzez ćwiczenia energetyczne. Mamy na to wpływ i mamy zdecydowanie większą moc niż te istoty duchowe, które tak naprawdę same szukają pomocy. Jeśli im się tej pomocy udzieli, to one z wdzięcznością nawet opuszczają ten teren czy też ten dom.
Znam również różne techniki wschodnie, które od tysiącleci są przekazywane w formie pewnych praktyk, czy rytuałów, czy ceremonii, które były wykonywane chociażby na cmentarzach, na polach ofiarnych, w więzieniach, w zakładach psychiatrycznych, tam, gdzie ginęli ludzie masowo. I są to bardzo silne rytuały, które wręcz ściągają wszystkie istoty, które przychodzą na specjalną ucztę, taką duchowo-energetyczną. Są przywabiane i są obkarmiane, są częstowane energiami, które są dla nich atrakcyjne i po nasyceniu dopiero składają ślubowanie, że nie będą szkodzić danej osobie czy opuszczają ten region i przenoszą się zazwyczaj w wyższy wymiar. Także tych doświadczeń mam sporo i rytuałów wykonałem w swoim życiu dużą ilość i czasami też robię je profilaktycznie. To wszystko sprowadza się do umiejętności stosowania takiej higieny psychoenergetycznej, która pozwala nam żyć w zdrowym środowisku na każdym poziomie i we wszystkich częstotliwościach. Także to zdecydowanie od nas zależy i to tak samo, jak z higieną fizyczną czy z dbaniem o zdrowie, że jeśli o to zdrowie dbamy zachowując profilaktykę, to nawet jeśli choroba się co jakiś czas przyczepi z jakichś powodów, to mamy system odpornościowy na tyle silny, że ją potrafimy szybko zwalczyć. Więc tutaj kto nie zachowuje tej dyscypliny i higieny, to w tych czasach, zwłaszcza kiedy żyjemy w oparach absurdu i w tych okrutnych wręcz pokładach i złogach, które można przyrównać do gęstej smoły energetycznej, czyli właśnie tego strachu i niechęci i obaw przed egzystencją, przed przyszłością, przed tym, co będzie, to wszystko oblepia osoby, które są słabsze energetycznie i przez to może powodować u nich nasilone stany lękowe. Dzięki temu dochodzi do kontaktu z istotami, których nie chcielibyśmy spotykać ani mieć w swoim domu.
[15:49] - Jeśli pozwolisz, to-
[15:50] - Także jest to zdecydowanie problem nasilający się.
[15:52] - Tak. I jest to właśnie cecha charakterystyczna wszelkich tego typu historii. Bo chociaż tutaj wydawało się i było to zaskoczeniem dla samych Warrenów, że wydarzyło się coś takiego w rodzinie, która sprawiała wrażenie niezwykle kochającej się. To była rodzina silnie skonsolidowana na tym, żeby pomóc temu choremu chłopcu. Oni tam sobie naprawdę wiele ciepła i oddania okazywali. I tu jest ten element zaskoczenia w pierwszej chwili. Ale dlaczego oni? Przecież skąd? Jak? Strach.
Ale dlaczego? Wydaje mi się, że tu, jeżeli chodzi o ten konkretny przypadek, nikt nie brał pod uwagę jednej zasadniczej rzeczy. A troszkę tych publikacji na ten temat czytałam. Nikt nie brał pod uwagę tego, że tam był strach o życie tego chłopca.
[17:07] - Tak, jak najbardziej. To jest zasadnicza wskazówka. Bo jeśli rodzi się dziecko, które już w dzieciństwie doświadcza traumy choroby i możliwości przedwczesnej śmierci, zwłaszcza jeśli to jest nowotwór krwi, ale to może być też jakakolwiek inna choroba, która jest ewidentnie karmiczna. Więc jeśli jest to karma, to jest to bardzo silny związek z rodzicami, z obojgiem albo z jednym co najmniej z rodziców. Oni mogą mieć też między sobą silną karmę i te doświadczenia mają albo za zadanie przerobienie tego lęku przed stratą dziecka i akceptacji nietrwałości życia, albo również, co się z tym wiąże, ma wprowadzić tych ludzi na ścieżkę rozwoju duchowego. I bardzo często w przypadku osób, którym umiera dziecko, następujeAlbo w negatywnej postaci depresja, myśli samobójcze i izolacja od świata, albo w tej pozytywnej wersji jest to silny impuls do własnego rozwoju, do zadawania sobie pytań o sens życia i do wejścia na ścieżkę prowadzącą do akceptacji śmierci, pogodzenia się z nią i pomocy innym istotom, które są w podobnej sytuacji. Także w tym przypadku opisanym w książce zakładam, że jednak był to test rozwoju duchowego dla tych rodziców oraz impuls do tego, żeby szukali ścieżek alternatywnych pomocy temu dziecku i swojego własnego rozwoju. I to jest jedna z trudniejszych lekcji życiowych. Ale gdyby wejść w ich poprzednie wcielenia, to bardzo łatwo można byłoby ustalić przyczynę, dlaczego ich to spotkało. Nic się nie dzieje bez przyczyny.
Wszystko jest za coś i wszystko jest po coś. Mogę tutaj podać doświadczenie, które miałem pracując z dziećmi, które przebywały w śpiączce. I badałem też relacje tych dzieci z ich rodzicami. W jednym przypadku konkretnym sczytywałem warstwę pamięci duszy u chłopca w wieku około 10 lat, którym bardzo troskliwie zajmowała się matka. I wydawało się, że relacja między tą matką a dzieckiem jest bardzo czysta, poprawna i prawidłowa. Ale gdy sczytałem ich poprzednie wcielenie, to okazało się, że matka była żołnierzem niemieckim podczas okupacji w Polsce czy w jakimś innym kraju, a dziecko było zgwałconą w tamtych czasach młodą kobietą, która nie otrząsnęła się z tej traumy i pozostała w niej w takiej duchowej kapsule. I urodziła się właśnie temu żołnierzowi jako swojej matce już w tym wcieleniu, po to, żeby ta istota doświadczyła troski i zagrożenia straty najbliższej swojej istoty. I teraz jaka jest lekcja na poziomie duchowym? Ta dusza uczy się nierozróżniania tego, kto jest obcy, a kto jest członkiem rodziny i widzi, że w różnych konfiguracjach niszczenie życia jednej istoty, na której nam nie zależy chwilowo, może się potem obrócić w coś zupełnie przeciwnego, że to jest ta najbliższa istota. I dusza uczy się tego, że nie ma możliwości ucieczki przed konsekwencją swoich czynów i że każdy byt, każdą napotkaną duszę należy traktować jak to właśnie ukochane dziecko czy ukochaną matkę.
Że jest to dla nas najbliższa możliwa rodzina, którą posiadamy i trzeba zrobić wszystko, żeby ją uratować. Jeśli będziemy mieli takie podejście do każdej istoty, każdej duszy, każdego stworzenia, to nie będziemy musieli doświadczać takich traumatycznych sytuacji i nasz rozwój bardzo szybko zakończy się sukcesem. Dlatego zwykle radzę takim rodzinom, żeby doceniły tą ciężką sytuację, jaką przeżywają, podziękowały za nią, zaakceptowały ją i nie walczyły z nią, tylko pogodziły się ze skutkami, jakiekolwiek by nie były. I często, kiedy przychodzi to zaufanie i akceptacja do tego losu czy do tego dopustu Bożego, w jakim przyszło nam żyć, to właśnie coś odpuszcza i następuje albo szybka remisja choroby, albo błyskawiczna śmierć. Bo to często też jest tak, że trzymamy swoimi uczuciami osobę, która już mogłaby umrzeć. W przypadku na przykład starych rodziców czy współmałżonków, czy chociażby swojego chorego psa. I że swoją miłością nie dopuszczamy tej śmierci i wywołujemy jeszcze większe cierpienie. A w momencie, kiedy następuje ta akceptacja i ta wdzięczność za sytuację, czy wdzięczność za możliwość uczenia się i towarzyszenia i zachowania tych cennych emocji, które towarzyszą przy byciu świadkiem, byciu pomocnikiem czy opiekunem takiej osoby, to wtedy ten problem samoistnie się rozwiązuje. Nie ma potrzeby, żeby on trwał dalej. Kiedy przychodzi to zrozumienie i kiedy wychodzimy poza obszar swojej ignorancji, która nawet może przejawiać się jako głęboka troska, ale wewnętrznie jest to brak zgody na to, co nieuniknione.
Czyli jest to tak naprawdę mocowanie się z prawami natury i z porządkiem wszechświata, co jest dla nas pewnego rodzaju arogancją wewnętrzną, której też należy się przyjrzeć i trzeba ją wyeliminować.
[24:21] - À propos tego, co powiedziałeś, w jednym z listów do mnie pewna pani opisała taką sytuację ze swoim synem. Wymarzony, ukochany syn, rozpieszczany. Dziecko, dla którego robiło się wszystko, co tylko chciało, czego potrzebowało lub nawet nie potrzebowało, ale na przykład kaprysiło. W pewnym momencie ten chłopiec wchodzi w wiek rozwojowy i zaczynają się z nim kłopoty. Te kłopoty trwają latami. Oni przechodzą przez wszystkie możliwe etapy z nim: ćpanie, picie, ucieczki, odwyki, powroty. Przeżywają pewnego rodzaju koszmar i wreszcie dochodzi do tego, że ten chłopak usiłuje popełnić samobójstwo i ląduje w szpitalu. Jest nieprzytomny, otrzymuje wszystkie płyny, kroplówki, krew, ma podłączoną transfuzję. Matka siedzi przy nim i opowiada taką oto historię. Siedzi przy nim, patrzy na niego i ciągle w duchu zadaje sobie pytanie: „dlaczego ty taki dla mnie jesteś?
Dlaczego ty mi to wszystko robisz? Przecież ja nieba ci uchylam. Wszystko dla ciebie jestem w stanie zrobić. O co tu chodzi?” Zdarzył jej się taki moment, że wstała, poszła sobie jakąś kawę kupiła. Wróciła, co podkreślała, żeby wyeliminować podejrzenie, że ona spała wtedy. Twierdzi, że ten szczególny moment wystąpił w chwili, kiedy wróciła z korytarza, miała tę kawę, usiadła koło niego i on nagle, wbrew zapowiedziom lekarzy — oni powiedzieli, że po takiej utracie krwi on za wiele godzin może odzyskać przytomność — na moment odzyskuje przytomność. Patrzy się na nią i mówi jej: „jestem taki, ponieważ ty, kiedy byłaś poprzednio moją matką, ty piłaś, ćpałaś, porzuciłaś mnie. W końcu się zabiłaś. Zostałem sam i byłem bardzo nieszczęśliwy przez ciebie. Dlatego jestem taki”.
I nagle położył się na poduszce, znowu zamknął oczy i przez ileś godzin nie odzyskał przytomności. Ona była tak wstrząśnięta, bardzo długo przemyśliwała całą tę sytuację. W końcu napisała do mnie, troszkę żeśmy sobie korespondowały na ten temat. Od tej przedziwnej nocy, można powiedzieć nocy, która oczyściła tę relację między nimi, jak to u Bułhakowa była noc, w której rozliczone zostały wszystkie rachunki, pojawiła się bardzo dobra relacja. Oczywiście nie w cudowny sposób, ale zaczęło się to odbudowywać bardzo mocno i bardzo pięknie między tą matką, ojcem i tym chłopcem. Ta sytuacja niesamowicie potwierdza to, co przed chwilą powiedziałeś, że w momencie, kiedy następuje taka konfrontacja z tym punktem najistotniejszym, tym, od którego wszystko zależy i my stawiamy temu czoła, to w pewnym momencie otwierają się zupełnie nowe możliwości. Przechodzimy pewnego rodzaju katharsis. To jest niesamowicie ozdrowieńcze dla rodziny, dla ludzi, którzy znaleźli się w tej sytuacji. Stąd pozwoliłam sobie to opowiedzieć, bo jest niezwykłym potwierdzeniem tego, o czym mówiłeś przed chwilą.
[28:57] - Tak, bo to cierpienie jest tak naprawdę trwaniem w ciągłej ignorancji. Cierpienie wynika z braku zrozumienia. To jest tak, jakbyśmy mieli cierń w nodze i chodzili i się zastanawiali: ojej, dlaczego mnie tak boli noga? Dopóki nie wyjmiemy tego ciernia, nie zlokalizujemy źródła cierpienia, przyczyny pierwotnej, to cały czas będziemy się z tym borykać. To, co nas broni przed znalezieniem tej przyczyny, to jest nasza ignorancja. To jest użalanie się nad sobą. Dlaczego mnie to spotkało? Ja nie wiem, dlaczego tak cierpię. Zamiast sobie zadać pytanie, skąd to się wzięło i jak mogę temu zapobiec, zaradzić, zrozumieć, uleczyć. To już jest bardzo blisko do całkowitego uzdrowienia.
Ale też w tych przypadkach często, w których przyczyny dopiero się tworzą, to może być tak, że ktoś, tak jak ta matka, która chce bardzo dobrze dla swojego dziecka, często narzuca mu swoją wolę i swoją wizję jego życia i zaburza mu jego własną wizję. To też jest pewna forma odebrania wolności i takiego wręcz można powiedzieć matczynego opętania.Które nie pozwala tej duszy zrealizować się we właściwy sposób i tak, jak ona sobie zaplanowała. Dokładnie to samo wiąże się z wyborem daty śmierci. Często dzieci, które umierają w dzieciństwie, czy też ludzie, którzy w młodości umierają, mają po prostu taki plan duszy i rodzic, któremu to nie pasuje, musi się z tym pogodzić i to zaakceptować, ponieważ nie może i tak tego zmienić. Może tylko walczyć znowu ze swoimi oczekiwaniami. Ale to jest dusza, która wybrała sobie najlepszy czas na śmierć i ma tą śmiercią coś zamanifestować. Ma dać jakiś powód swoim bliskim do zmiany chociażby. Często dusze wysoko rozwinięte wcale nie chcą żyć długo na tym świecie, dlatego wybierają sobie śmierć w dzieciństwie. I bardzo często są to wrażliwe istoty, naprawdę bardzo wysoko rozwinięte. Samo to, że one żyły w tej rodzinie, powinno być wielkim wyróżnieniem i radością dla tych rodziców, którzy muszą zmierzyć się też z pozwoleniem na odejście tej duszy.
Ale kiedy u nich zaczyna się blokować ten proces akceptacji, pojawiają się wtedy u nich różne stany chorobowe czy jakieś negatywne, losowe zdarzenia. Jesteśmy tutaj tylko obserwatorem jako istota duchowa, a całe to cierpienie bierze się z naszego ludzkiego chciejstwa i z niskiego, niedojrzałego podejścia do życia i śmierci. Dopóki nie przerobimy tego tematu i nie zrozumiemy tych wszystkich prawidłowości i zasad praw duchowych, jesteśmy wciąż narażeni na cierpienie, na strach, na samookaleczanie się, na opętania i różne stany urojeń, w których żyjemy, chociażby przyklejając się do różnych religii, sekt czy wyobrażeń o tym, jak nam będzie w niebie czy w raju z tego czy innego powodu. To też są rozmaite psychozy, które rzadko kiedy mają pokrycie w rzeczywistości. I tu też jesteśmy ofiarami wielu różnych systemów przekonań, które też w pewien sposób nas opętują na poziomie psychicznym czy duchowym i przyciągają nas do miejsc, zdarzeń czy obszarów istnienia, które są kolejną pułapką i kolejnym snem, kolejną iluzją. Żeby z tego wszystkiego się uwolnić, trzeba być naprawdę bardzo czujnym, przytomnym, a najlepiej uważnym uczniem przez całe życie. Dlatego zachęcam wszystkich do wejścia na ścieżkę duchową, do znalezienia odpowiednich nauczycieli duchowych, którzy dają przykład swoim życiem, a nie tylko treściami, które przekazują i mają osiągnięcia i rezultaty w wyjściu na wyższy poziom świadomości, w wyjściu poza cierpienie i poza przywiązanie. I to jest niezbędne, zwłaszcza w tych czasach, gdzie brakuje tych pozytywnych wzorców i gdzie jesteśmy zalewani przez mainstream.
[34:43] - Drogi Sebastianie, sekundeczkę, zaraz pójdziemy w tym kierunku, jeżeli pozwolisz. Ja bym tylko chciała najpierw poruszyć jeszcze jeden temat. Lęk do pewnego stopnia, taki lęk pierwotny, który jest w człowieku, był mu potrzebny i jest mu potrzebny, bo w sytuacjach niebezpiecznych to lęk powoduje, że zaczynamy uciekać, że ważąc szale w tej konkretnej chwili zdajemy sobie sprawę, że nie jesteśmy gotowi sprostać danemu wyzwaniu. Że ta osoba, która zmierza w naszym kierunku, jest dla nas potencjalnie niebezpieczna. To zwierzę, osoba, ta sytuacja czy cokolwiek takiego. Gdyby człowiek w ogóle w sobie nie miał zdolności odczuwania lęku, wydaje się, że to też nie byłoby dobre.
[35:52] - To by zginął. Zginąłby szybko, bo spadłby z jakiejś skarpy albo by się podpalił, albo by wpadł w tarapaty i dał się zabić. Jak najbardziej, lęk czy strach to jest naturalny mechanizm obronny. Mamy specjalny gruczoł czy organ w mózgu, to jest ciało migdałowate, w którym pojawiają się reakcje strachu, które w świecie przyrody są znane jako mechanizm “uciekaj albo walcz”. To dokładnie tak, jak mówisz. Czyli w momencie, kiedy powstaje zagrożenie, organizm wytwarza hormony, które pozwalają nam być szybkimW niektórych przypadkach jest to też od razu automatyczne oczyszczenie jelit, żeby zrzucić balast i móc biec, uciekać bez przeszkód. Albo idzie energia do mięśni i wtedy walczymy w obronie o swoje życie, jeśli nie możemy uciekać. Tylko że jest to tryb bardzo energochłonny. W tym trybie nie trawimy pokarmów i komórki nie są w stanie się dzielić, nie są w stanie się regenerować. Więc jeśli przebywamy w tym stanie zbyt długo albo jeśli jest to stan permanentny czy taki stan ciągłego alarmu, kiedy ciągle nas coś niepokoi, kiedy ciągle słyszymy na przykład karetki pogotowia, ciągle żyjemy w hałasie, ciągle w biegu, ciągle nie możemy się wyspać i zregenerować, to wtedy spalamy się i następuje bezwiedny proces samookaleczania się czy też przyśpieszonej śmierci.
Jeśli nie potrafimy wyjść poza tryb ucieczki albo walki i nie wejdziemy w stan spoczynku, który musi być naszym głównym stanem. Bo przecież rzadko które zwierzę w naturze musi walczyć cały czas. Ono spotyka się z niebezpieczeństwami, ale w momencie, kiedy ucieka, szuka schronienia swojego i w tym schronieniu, w tym gnieździe ma czas na lizanie ran, na regenerację i na przygotowywanie się do ewentualnej dalszej walki. A my jesteśmy właściwie poddawani cały czas lekkiemu stresowi, który jest lękiem egzystencjalnym, który każe nam się zastanawiać: a co będzie jutro? A co będzie za miesiąc? A co będzie za rok? A czy ja wykarmię swoje dzieci? Czy zarobię na mieszkanie, czy spłacę kredyt? I to nam cały czas towarzyszy. Więc nawet jeśli jest odrobina tego niepokoju, to już nasza energia jest trwoniona.
To jest po prostu tak jak dziura w wiadrze czy dziura w kadłubie jachtu, że ciągle nam się wlewa woda i ciągle musimy ją wypompowywać. Nie mamy chwili oddechu, otuchy, że teraz się mogę zregenerować całkowicie i zapomnieć o wszystkim, bo ciągle mamy ten alert wewnętrzny i część nas jest wciąż pobudzona i marnotrawi energię. Więc tutaj należy się nauczyć oddzielania tych stanów: trybu walki i trybu regeneracji. Do tego jest potrzebna nam wyjątkowa samodyscyplina i też umiejętność przekonania siebie do tego, że jednak będzie dobrze i wytwarzania tej głębokiej nadziei, że to, co ma być, to będzie i przed tym nie uciekniemy. Poza tym warto byłoby bliżej przyjrzeć się samemu strachowi, bo dla mnie strach to jest bardzo silna emocja, której towarzyszy wiara we własną przegraną, czyli jest to coś, co nas paraliżuje. I kiedy nie możemy już dalej uciekać ani nie możemy walczyć w bezsilności, tak jak antylopa złapana przez drapieżnika. Ona się poddaje. Ona wystawia gardło do tego, żeby to zwierzę czy ten lew na przykład mógł ją udusić. I ona już ma dosyć tego strachu. Ona już nie jest w stanie wytrzymać w tym.
I wtedy wytwarzają się bardzo toksyczne związki w krwi. Kiedyś wiązało się to z wytwarzaniem trucizn. Jest taka czarna polewka. To ma z tym związek, że to była krew zaszczutego wieprza, którego toksyna w krwi była niewykrywalną trucizną, ale była bardzo śmiercionośna. I na takie zwierzę... Halo, halo?
[41:20] - Mamy słuchacza telefonicznego. Halo, halo, Radio Paranormalium. Czy się słyszymy?
[41:26] - Halo, halo! Witam, witam.
[41:29] - Witamy uprzejmie. Dobry wieczór.
[41:32] - Dobry wieczór. Ja chciałem nawiązać do tematu u was obecnie na temat tego całego koronawirusa.
[41:39] - Słuchamy.
[41:40] - Zaprosimy.
[41:41] - Ja uważam, że to nie jest do końca prawdą. Szczególnie ostatnie dni bardzo obnażyły tutaj, że tak powiem, w naszym kraju efekt robienia ludzi w tak zwane bambuko. Sam przykład tego Łukasza Szumowskiego, czy także Dorota Gardias, która była obłożnie chora, a w tym samym czasie wrzucała zdjęcia na Instagrama.
[42:05] - Wie pan, bezsprzecznie czy wierzy się w istnienie tego wirusa, czy nie, postawa polityczna daje do myślenia, ponieważ manipulacja jest ogromna i tu się z panem zgodzę.
[42:27] - Tak jest, widać każdego dnia, nawet ja mieszkam w małej miejscowości i sam do czynienia mam na co dzień z tym ogłupieniem ludzi. Moim zdaniem to takie wprowadzanie sztucznego strachu i paniki.
[42:42] - I właśnie o tym też za chwilę będziemy rozmawiać, bo to, co się w tej chwili dzieje, jest zjawiskiem na niespotykaną do tej pory skalę w historii ludzkości. I za chwileczkę będziemy tutaj z Sebastianem rozmawiać.
[42:58] - Proszę pani, na przykład z naszej historii, kiedy mieliśmy trzy zabory i żadnemu z tych zaborów nie udało się zamknąć Kościoła. A teraz co się stało? Udało się w bardzo prosty sposób odciąć ludzi od tej wiary.
[43:14] - Może tutaj nie chodzi o jakieś odcinanie od wiary, tylko po prostu ktoś wykorzystał okazję, żeby przeprowadzić największy w historii eksperyment socjologiczny.
[43:26] - Dokładnie. Do jakiego momentu można tych ludzi cisnąć, że tak powiem kolokwialnie.
[43:30] - Na jak wiele ludzie pozwolą, żeby im zabrać tej wolności, jak bardzo pozwolą się upodlić. Nie ulega wątpliwości, że koronawirus istnieje, natomiast reakcja jest co najmniej przesadzona.
[43:44] - Tak wygląda, jakby to było z góry zaplanowane.
[43:49] - Halo? Sebastian, ty jesteś z nami?
[43:52] - Tak, jestem.
[43:53] - Bo przez moment się nie odezwałeś. Będziemy jeszcze w dalszej części audycji na ten temat rozmawiać. Dziękuję panu bardzo za telefon i że jest pan dzisiaj z nami.
[44:04] - Dziękuję również. Dobrej nocy.
[44:07] - Dziękujemy bardzo.
[44:07] - Jeszcze proszę z nami być, jeszcze audycja trwa. Kłaniamy się. Dobrej nocy życzymy.
[44:12] - Ja może przypomnę kontakty telefoniczne. Nasze numery telefonów to jak zawsze stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493. No i oczywiście Skype radio.paranormalium.pl. Także dzwońcie, komentujcie, piszcie.
[44:39] - Przed strachem można oczywiście bronić się na wiele sposobów. I zanim przejdziemy do dalszej części naszej rozmowy, jeśli pozwolisz Sebastianie, znalazłam na stronie Romana Nachta taki przepiękny wpis. Jest króciutki, więc pozwolę go sobie tutaj przeczytać. Myślę, że pan Roman nie będzie miał nic przeciwko temu, żebym zacytowała. „Ojcze nasz, który jesteś wszechobecnym życiem. Oto zeszło na ziemię królestwo Twoje. Już jesteśmy na ziemi. Oto dzieje się Twoja wola, jako w niebie naszej ojczyźnie, tak na planie materii. Budzimy naszych braci i siostry. Kto ma uszy, niechaj słucha.
Kto ma serce, niechaj wybiera życie albo śmierć, prawda albo kłamstwa. Każdy ziemski dzień jest energią, kromką chleba powszedniego. Wybaczamy tym, którzy nie korzystają z ostatniej szansy powrotu do domu, do źródła życia. Chwała wszechobecnemu życiu i uzdrawiającemu światło od wieczności do wieczności. Teraz, tutaj”. Bardzo dla mnie są to przejmujące i piękne słowa. I rzeczywiście mam wrażenie, że jesteśmy w tej chwili w momencie wielkiej transformacji, że stoimy przed ogromną szansą, że to, co dzieje się wokół nas, odpowiednio wykorzystane, może stać się zalążkiem nowej ziemi, nowego życia, nowego człowieka. Drogi Sebastianie, czy ty też myślisz, że my żyjemy w czasach ostatecznych?
[46:37] - Żyjemy już od dawna. Właściwie urodziliśmy się po to, żeby tego doświadczyć. Pamiętam też rozmowy z Bruce'em Moenem, z którym się przyjaźniłem i zapraszałem go wielokrotnie do Polski. Tu z przyjaciółmi organizowaliśmy mu warsztaty przeprowadzania dusz. Dla tych, którzy go nie znają, on był współpracownikiem i kontynuatorem prac i badań Roberta Monroe, pierwszego tak znanego i znaczącego odkrywcy światów niefizycznych, który stworzył w Virginii w Stanach instytut swego imienia, Instytut Monroe'a w Faber, Wirginii. Do dzisiaj ten instytut działa. I Bruce Moen twierdził, że podczas swoich podróży, gdy spotykał dusze inkarnujące się w tych czasach na ziemi, wiedział, że każda z tych dusz dostaje informację, że rodzą się w szczególnych czasach, kiedy nastąpi wielkie wydarzenie. Dla wielu ono może być traumatyczne i będzie się wiązało z ogromną depopulacją, czyli że może w którymś momencie nastąpić coś w rodzaju katastrofy czy na skutek różnych przyczyn większa część populacji ludzkiej odejdzie z tego świata. Natomiast dla pozostałej będzie to tak duży wstrząs, że zmiana będzie nieunikniona. I właśnie ta zmiana jest tym skokiem kwantowym świadomości, na którą liczymy i na którą jako istoty duchowe się przygotowywaliśmy przez wiele wcieleń po to, żeby uczestniczyć właśnie w tym spektaklu lub być świadkami.
Teraz od nas zależy, czy będziemy tylko obserwatorami biernymi tych wydarzeń, czy będziemy istotami, które biorą w tym aktywny udział. To można porównać do stadionu piłkarskiego, na którym rozgrywają sięNajwiększe mistrzostwa i albo jesteśmy jako kibice na trybunach, albo jesteśmy jako uczestnicy którejś z drużyn na boisku. Oczywiście ta trybuna jest znacznie większa, ogromnie większa liczba istot, być może i cywilizacji, i różnych gatunków istot przygląda się temu, co się dzieje na Ziemi. Robert Monroeeee to nazywał zjawiskiem ewulfii, kiedy powstaje ogromne zagrożenie i ogromna szansa, sposobność dokonania wielkiej zmiany jednocześnie. Wiadomo już, że ta zmiana nastąpi czy zjawisko już nastąpiło, tylko w tej chwili nie wiadomo jeszcze, jak ogromna będzie skala wpływu tego zjawiska, ponieważ możemy sobie wyobrazić, że jest wiele cywilizacji, które rozwijają się przez znacznie dłuższy czas niż obecna cywilizacja ludzka na Ziemi. Wiemy, że na Ziemi było więcej cywilizacji, które powstawały i upadały. My w swojej historii pisanej powołujemy się na źródła sumeryjskie sprzed sześciu, siedmiu tysięcy lat p.n.e. Natomiast historia, chociażby opisana w wedach hinduskich, jest znacznie starsza. Historia znana przez ludy pierwotne czy przez aborygenów sięga nawet 50 czy 60 tysięcy lat ciągłego zapisu pamięciowego na Ziemi, więc w trakcie tego okresu wiele cywilizacji ziemskich powstawało i przemijało. Ale załóżmy, że nawet jeślibyśmy mieli 100 tysięcy lat jako ludzkość na Ziemi, to cywilizacja, chociażby Plejad czy Syrian może trwać od wielu milionów lat.
I w trakcie tak długiej ścieżki rozwoju było niewiele takich punktów, które dynamicznie podnosiły świadomość tych istot. Więc one są bardzo zainteresowane przyglądaniem się naszej ludzkiej technologii. W jaki sposób możemy z tak niskiego poziomu świadomości wskoczyć na wręcz mistrzowski poziom? Czyli ten skok kwantowy te cywilizacje chciałyby wpisać w historię swojego rozwoju. Dlatego bardzo uważnie się temu przyglądają, bardzo uważnie badają, a również wysyłają swoich przedstawicieli, którzy wcielają się w obecnych czasach i pomagają również w tych przemianach na Ziemi, ale również chcą być tego świadkami z pierwszej linii frontu. Żeby sobie uświadomić, jak ważne jest to zjawisko, trzeba byłoby spojrzeć z duchowego poziomu. Ponieważ tutaj tematem głównym jest pandemia, wirus, jeśli spojrzymy na to duchowo jako na pewnego rodzaju zarazę czy też implant, który ma szansę się rozprzestrzenić na ogromnym obszarze. Ponieważ tutaj oprócz samego wirusa, już nie wchodząc w szczegóły, na ile on jest realnym zagrożeniem, wiemy, że jest to broń biologiczna wyhodowana sztucznie przez koncerny wojskowe, który w takiej czy innej formie został zmodyfikowany i rozpylony po to, żeby doprowadzić do depopulacji na Ziemi. Natomiast wiąże się to również z technologiami sztucznej inteligencji i technologii 5G, która równolegle w tym samym czasie tylnymi drzwiami jest wprowadzana na planecie i wokół naszej orbity okołoziemskiej. Wiemy, że dziesiątki tysięcy satelit są wystrzeliwane i planowane ich wystrzelenia po to, żeby kontrolować ludzkość i móc dotrzeć do każdego zakątka świata.
Więc mamy tutaj zetknięcie technologii cyfrowej, sztucznej i technologii biologicznej, modyfikacji mikrobów czy mikroorganizmów, które być może reagują również na pewne częstotliwości czy fale wywołane tą obecnością 5G. Jeśli byśmy oddalili się od Ziemi i spojrzeli z zewnątrz na konsekwencje i wpływ obecności takiego czynnika na Ziemi, to ja jako rozwinięta cywilizacja, niezwiązana za bardzo z ludzkością, miałbym szczere obawy, czy ludzkość, która nie potrafi sama uzyskać wzorców mistrzostwa, potrafi stworzyć doskonały twór w postaci super sztucznej inteligencji, która obecnie rozwija się na Ziemi. Ona jako zaprogramowana przez istoty niedoskonałe sama będzie posiadała cechy swoich twórców. A wiemy, do czego dąży ludzkość. Do zdominowania się nawzajem, czyli poprzez wojny, poprzez politykę, poprzez gospodarkę. Widzimy, jak jedna część ludzkości, nazwijmy ją elitą, próbuje podporządkować sobie pozostałą część. Więc jeśli ich wytwór miałby ewoluować w sposób niekontrolowany na planecie i poza planetą, to stanowi ogromne zagrożenie dla pozostałych ras, cywilizacji i gatunków.Które być może egzystują sobie równolegle na innych planetach. I w serialu „Star Trek” jest rasa, która jest porównywana do tej super sztucznej inteligencji. To jest rasa Borg, czyli są to istoty owładnięte, istoty ludzkie, humanoidalne, biologiczne, które są owładnięte cyfrowym umysłem sztucznej inteligencji. Powstała taka hybryda biologiczna, ale jednocześnie połączona systemem świadomości zbiorowej, czyli działająca w roju.
I ta super sztuczna inteligencja kieruje tymi jednostkami, które są całkowicie bezwolne, obezwładnione tak jak zombie i wykonują pewne zadania, przede wszystkim dokonują ekspansji na nowo podbijanym terytorium. I teraz to, co obserwujemy na naszej planecie, to jest idealny odpowiednik tej historii ze „Star Treka”, że została wprowadzona pewna substancja i pewna ideologia kontroli, która objęła w bardzo szybki sposób, poprzez manipulacje medialne i poprzez goebbelsowską propagandę, całą planetę. Czyli pierwszy raz w historii ludzkości planeta zjednoczyła się w sposób negatywny, czyli zjednoczyła się pod wpływem strachu i pod wpływem pewnych nieprawdziwych czy fałszywych informacji, które mają podtrzymywać stan zagrożenia. Tak jak to powiedział w którymś z wywiadów, zdaje się szef sanepidu, pan Pinkas, który mówił, że maseczki faktycznie nie chronią przed wirusami, bo nie są specjalistycznym sprzętem. Natomiast mają nam przypominać o tym, że istnieje zagrożenie, że żyjemy w stanie pandemicznym i że one są tak naprawdę tylko symbolem posłuszeństwa wobec władz, które takie restrykcje wprowadziły. Bo gdyby ta pandemia istniała faktycznie, to ludzie nie spotykaliby się w restauracjach, nie tłoczyliby się w pociągach, w tramwajach i nie udawaliby, że cokolwiek im te maseczki dadzą czy przed czymkolwiek ich ochronią. Po prostu byśmy układali wywały trupów na centralnych placach, a wszystkie służby, które miałyby zwalczać tą pandemię, czyli medycy, strażacy i policjanci już dawno by nie żyli jako osoby pierwszego kontaktu z tak śmiertelnym wirusem. Więc żeby podtrzymać tą całą psychodę strachu, stosuje się różne środki nacisku, przede wszystkim nacisku fiskalnego. Wlepia się ludziom mandaty za nieposłuszeństwo. Nie ma systemu opieki nad osobami starszymi, które nie wychodzą z domu.
Nikt się nimi nie interesuje, że one mogą umierać z głodu czy z chłodu, czy mają niezapłacone rachunki. Jak wyjdą bez maseczki, dostaną dodatkowy mandat. Więc ta histeria rozwija się na poziomie umysłu i emocji. Jest to powiązanie lęku przed niepewną przyszłością, jak i strachu przed śmiercią, przed mandatem, przed atakiem ludzi w maseczkach na kogoś, kto tej maseczki nie ma i wiele innych czynników powoduje to, że człowiek się jednak temu podporządkowuje. I tutaj, tak jak Beato czytałaś ten fragment poezji czy przekazu od Romana Nachta, to rzeczywiście jest to test naszej świadomości i test naszej odwagi i test naszej wierności prawdzie wewnętrznej. Na ile ja jestem przekonany o istnieniu wirusa. Bo jeśli są osoby, które się tego naprawdę boją, czy ktoś w rodzinie zachorował i one naprawdę dmuchają na zimne i wierzą w to, że ta maseczka im coś da, to w porządku. Ale martwię się tymi osobami, które w to nie wierzą i układają, czyli one podporządkowują się pewnej histerii. Ja akurat maseczki nie noszę, nie zamierzam i nie będę nosił. I zawsze zastanawiałem się też nad taką sytuacją, jak w czasie okupacji hitlerowcy czy też Rosjanie ustawiali obywateli złapanych gdzieś na ulicy pod murem i rozstrzeliwali.
I zastanawiałem się, jak ja bym się zachował w takiej sytuacji. Czy dałbym się postawić pod murem? Czy próbowałbym jakiejś walki czy ucieczki? To jest zawsze sytuacja dramatyczna i ulegamy pewnym impulsom, ale w momencie, kiedy byłbym sam, na pewno bym próbował ucieczki lub walki. Tylko zobaczcie, w momencie, kiedy wszyscy się ustawiają pod tym murem, znacznie trudniej jest się wyłamać i próbować ucieczki albo walki. Wtedy włącza się właśnie ten instynkt stadny. I teraz władza próbuje stosować odpowiedzialność zbiorową, że jak ktoś się wyłamie, to wtedy wprowadzamy kwarantannę i zamykamy całe miasto albo wprowadzamy jeszcze większe restrykcje. Czyli tutaj wszystkie metody psychologiczne są używane przeciwko nam.
[01:01:13] - Bardzo mocno. Jeśli pozwolisz, chciałam tylko zwrócić uwagę, bo tu różne komentarze słuchaczy się pojawiają. Proszę państwa, my nie mówimy tutaj o tym, że osoby, które noszą maseczki, to są jacyś szaleńcy. Nie. Każdy ma prawo do swojej oceny sytuacji. Jeśli ktoś czuje się z tym dobrze, czuje się bezpiecznie i daje mu to jakiś komfort psychiczny, to okej. Problem polega tylko na tym, że szereg zarządzeń występujących po sobie jest absurdalnych. Jedne wykluczają drugie, zachowania polityków, to, co dostrzegamy w bardzo wielu miejscach. Proszę państwa, to są rzeczy, które świadczą o tym, że jednak osoby te nie bardzo stosują się i przejmują się własną propagandą. Zwróćmy uwagę, że pewne poważne zmiany nastąpiły w narracji prowadzonej w mediach.
Przedtem pani jednym takim znudzonym tonem potrafiła, przedstawiając wiadomości, powiedzieć: „W tym i w tym miejscu rozbił się samolot. Zginęło około 95 osób”. I tym samym znudzonym tonem: „Teraz przechodzimy do wiadomości lokalnych” i zaczynała mówić w zasadzie o jakichś zupełnie błahych sprawach. A w tej chwili podawana jest informacja o tym, kto zachorował, o ilości zmarłych tonem nastawionym na sianie strachu i paniki, bo w tej chwili mówi się: „Zmarło 20 osób” z przejęciem. To wszystko są takie symptomy, które pokazują, jaki mechanizm jest zastosowany. Ja nie jestem medykiem, więc nie będę się odnosić do medycznej strony tego zagadnienia. Natomiast jestem obserwatorem rzeczywistości i widzę, że tutaj coś jest bardzo nie tak, że wirus jest groźny dlatego, że zaczął być wykorzystywany przez polityków, że zaczął być stosowany i prowadzony jako pewien moduł, który można wykorzystać w każdej sytuacji. Takie słowo „joker”. W każdej sytuacji można go zastosować. Jeżeli jest jakakolwiek niewygoda dla polityków, jakaś niekomfortowa sytuacja, oni natychmiast robią strefę żółtą, czerwoną.
Przecież zdajecie sobie państwo z tego sprawę, że kwestią pokazywania nam wyników testów zajmują się ludzie z mediów. Do nich są przekazywane informacje, a oni je mogą pokazać w każdy możliwy sposób. Dlatego, że statystyka to jest bardzo ciekawa nauka, ale ma to do siebie, że wynik zależny jest od tego, jakie dane podstawimy i jak chcemy te dane pokazać. Bo niestety tak to wygląda i my się do tego odnosimy. Słucham?
[01:05:26] - Statystycznie pies i człowiek mają po trzy nogi, prawda?
[01:05:30] - Dokładnie, dlaczego się nie podaje, że statystycznie 98% ludzi ma szansę przeżyć zakażenie tym wirusem?
[01:05:46] - Można także zadać sobie pytanie, dlaczego ciągle podaje się całkowitą liczbę wykrytych zakażeń od początku pandemii, a nie szasta się na prawo i lewo tą liczbą aktywnych przypadków, czyli aktywnie chorujących i zakażonych.
[01:06:02] - Tak, ale jeśli tutaj mówi się o tym, że mamy pandemię, którą większość ludzi przechodzi bezobjawowo, to samo to już powinno nas uspokoić i powiedzieć: „Okej, to ja w takim razie nie chcę o tym słyszeć”, jeśli w ogóle się przechodzi w tak łagodny sposób albo w ogóle się tego nie zauważa. Tak że nie dziwię się wcale osobom, które noszą maseczki, jeśli korzystają z jednego tylko źródła informacji, czyli z telewizji lub mediów publicznych, bo wśród Amiszów na przykład nie zauważono ani jednego przypadku koronawirusa, ani nawet nie stwierdzono, że oni zauważyli istnienie pandemii, ponieważ oni nie mają telewizorów. Więc jeśli ludzie siedzą przed telewizorami na kwarantannie, bo to też był zabieg psychologiczny, wiadomo, że propaganda goebbelsowska dokonała ważnego odkrycia w twierdzeniu, że kłamstwo powtórzone 100 razy staje się prawdą, to cokolwiek by nie powiedzieć o tym, że wylądowali kosmici, że nas zarazili tutaj kolejnym jakimś wirusem nieznanym i tyfusem, to ludzie by w to uwierzyli. Dowodem na to była audycja Orsona Wellesa w latach 30. zdaje się, czy 40., gdzie w Hiszpanii chyba właśnie w takim słuchowisku radiowymW sposób bardzo sugestywny reklamowano książkę „Wojna światów” poprzez takie słuchowisko, że wylądowali Marsjanie i teraz nas zabijają. I widzicie, tutaj laser śmierci, już przyjeżdża pogotowie i zostało rozbite. Jeśli będziemy właśnie takim histerycznym tonem, tak jak tu Beato zwróciłaś na to uwagę, informować, że osoba umarła na cukrzycę, a wiemy, że na choroby wieńcowe umiera znacznie więcej osób i to jest ogromna pandemia, na którą się nie zwraca uwagi, bo ten cały koronawirus jest w ogonie przyczyn umieralności. Lekceważymy tych, którzy umierają chociażby właśnie na nowotwory. Czy przyczyną tej fake pandemii będzie prawdziwa pandemia samobójstw, która już następuje? I to jest efekt, który został wywołany przy okazji siania paniki i siania strachu i odpowiedzialność za wszystkie samobójstwa, które mają miejsce i w Polsce, i na świecie mają politycy i dziennikarze, którzy informują w sposób właśnie nieprawidłowy, siejąc panikę, zamiast dawać nadzieję i tworząc dobre prawo, a nie niszcząc go w tle swoimi nocnymi naradami i wpychaniem ustaw, które to prawo całkowicie dziurawią i okradają i zadłużają Polaków.
Widzimy, że jest to efekt zamierzony. Jest to po prostu kolejny chytry skok na kasę, tylko w taki sposób, gdzie ludzi się zamyka w domach, odcina od jakichkolwiek źródeł alternatywnych informacji, ponieważ tak samo Facebook, jak i YouTube blokują dostęp do informacji i w sposób cyfrowy filtrują wiadomości i cokolwiek na przykład łączy COVID-19 z technologią 5G jest kasowane i takie konta są zamykane i blokowane. Doświadczyliśmy tego razem z Ulą na kanale Samoświadomi i z innymi poszukiwaczami prawdy i sygnalistami, którzy starają się dociec tej przyczyny i patrzą na wydarzenia nie nagłaśniane w mediach czy wręcz wyciszane i na wszystkie ustawy, które w czasie tak zwanej pandemii zostały zalegalizowane i zostały wdrożone do użycia, a Polacy nie wyszli na ulice, nawet się nie dowiedzieli o tym. Nawet ich to nie interesuje już szczególnie, ponieważ na wszelkich manifestacjach przepychania tych ustaw przychodzi po kilka, kilkanaście, maksymalnie kilkadziesiąt osób. A manifestacje organizowane przeciwko koronawirusowi, czyli za zamknięciem pandemii gromadziły co prawda po kilkadziesiąt tysięcy ludzi, ale informacji o nich nie było w żadnych mediach publicznych.
[01:10:40] - Ale powiedz mi, skoro już do tego tematu żeśmy doszli, co twoim zdaniem powoduje taką sytuację, że w Berlinie zbiera się mnóstwo ludzi? Przecież protesty w Berlinie były ogromne. Nie wiem, czy tam było 500 tysięcy, czy 300 tysięcy, ale ogromna ilość ludzi. Przyjechał pan Kennedy, przemówił tak jak wcześniej jego wuj. Tak samo w Londynie były dość duże demonstracje, w Paryżu, w wielu krajach, a w Polsce nie. Dlaczego twoim zdaniem tak się dzieje?
[01:11:27] - Na pewno jest kilka przyczyn. Ja nie wierzę za bardzo w spontaniczne, ogromne ruchy społeczne, ponieważ do tego potrzeba mieć ogromną świadomość, wysoką świadomość, odwagę i determinację. To tworzą jednostki i gdy wyłaniają się spośród nich liderzy, tacy jak chociażby Mahatma Gandhi, są w stanie dokonać przemian przez wieloletnią wręcz pracę i uświadamianie ludności, wytwarzając w nich pewnego specyficznego ducha jedności i potrzeby zmiany. Natomiast wszelkie takie ruchy uliczne, tak jak chociażby miały miejsce na Ukrainie, na Majdanie, to były propagandowe działania służb, które opłacały ludzi do tego, żeby koczowali, żeby wszczynali zamieszki, żeby podburzali pewne nastroje społeczne do tego, żeby wywołać lawinę zmian, która jest ukierunkowana już w sposób przygotowany, tak jak o tym zwykł mówić David Icke, że wytwarza się problem, czeka się na reakcję po to, żeby wdrożyć już przygotowane rozwiązanie. I widać po Ukrainie, że celem tych zamieszek było rozbicie spójności kraju, ograbienie ich ludzi, Ukraińców z ich dóbr naturalnych, rozparcelowanie majątku i przejęcie kontroli przez służby obcych państw. I podejrzewam, że w Berlinie miało miejsce podobne działanie. Oczywiście też wcześniej obserwowaliśmy to we Francji, w innych krajach, tam, gdzie chociażby był ten ruch żółtych kamizelek tłumiony krwawo przez władzę, czyli tam, gdzie ludzie się organizują i dopominają swoich praw.Gdzie nie jest to planowane przez władzę, to zaraz ci protestujący są pacyfikowani i do tego wynajmuje się obce służby, które również w Polsce są stosowane. Mamy już akt prawny, który pozwala obcym służbom przyjeżdżać do nas, czy chociażby obcej policji, czy siłom penitencjarnym po to, żeby tłumić krwawo zamieszki. Może i lepiej, że w Polsce się to nie odbywa na taką skalę, bo moglibyśmy doświadczyć znowu traumy narodowej, gdyby wojsko wjechało na ulicę i zaczęło pod wpływem własnych prowokacji pacyfikować ludzi świadomych. I tego się obawiam, że takie rzeczy są przygotowywane.
Nie wiem do końca, kto był organizatorem w Berlinie tych manifestacji i co stoi za fenomenem tego, że one były tak liczne. Podejrzewam, że zachodnie społeczeństwa doświadczają znacznie bardziej boleśnie tego lockdownu, ponieważ są przyzwyczajeni do wysokiej stopy życiowej, która nagle im spadła. Tak jak cały biznes turystyczny, chociażby w Hiszpanii, został zmieciony wręcz w ciągu kilku miesięcy, bo turystów przyjechało tyle, co kot napłakał, czyli 2% tego co zwykle. Wszystkie biznesy przeżywają tam rozpacz i ten zachodni styl życia musi się zmienić diametralnie. Natomiast w Polsce my jesteśmy przyzwyczajeni od zaborów, do czasów komunizmu i Polacy zawsze sobie są w stanie poradzić lepiej niż kraje, którym brakuje śmietanki do kawy i już świat im się kończy. A my tutaj na samych ziemniakach jesteśmy w stanie przeżyć kilka dekad. Także tutaj jest na pewno wiele przyczyn, które stoją za tymi ogromnymi ruchami społecznymi, ale biorąc pod uwagę wszechobecną, maniakalną wręcz kontrolę ludzi świadomych czy ludzi wpływających na podniesienie świadomości mas, jestem bardzo sceptyczny co do możliwości zorganizowania ogromnych protestów na masową skalę. To by się musiało coś naprawdę stać niecodziennego, takiego jak chociażby brak żywności i brak możliwości jakiejkolwiek egzystencji dalszej Polaków. I dopiero może oni wtedy wyjdą na ulicę. Chociaż to jest dla mnie przerażające, że większość narodu jest tak bierna i tak łatwowierna, i tak łasa na święty spokój, że wystarczy tylko założyć maseczkę do sklepu czy do tramwaju i już się czuje odciążony.
A gdy ktoś mnie wzywa do tego, żeby mu trzymał transparent czy poszedł pogrozić palcem władzy, to już mnie to nie interesuje. Już jestem zmęczony, już mam tego dosyć i wolę się zająć swoimi sprawami. Zostaliśmy wytresowani w tej znieczulicy i ta propaganda dąży do wychowania sobie posłusznych niewolników, którzy grzecznie teraz w maseczkach pójdą do punktów szczepień i za własne pieniądze będą te szczepienia z nieznanymi substancjami, dodatkowymi chipami i jakimiś czynnikami sterującymi, wpływającymi na świadomość instalować sobie i swoim dzieciom w przekonaniu, że dobrze robią, bo tak mówi telewizja. Także tym jestem przerażony i zaszokowany skalą i tym, że do tej pory jednak Polacy byli bardzo krytyczni wobec władzy i coś się zmieniło. Podejrzewam, że czynnikiem odpowiedzialnym za to jest jednak chemia, którą spożywamy na co dzień. Dodatki do żywności, do wody i opryski chemiczne, którym jesteśmy od dawna już poddawani. Są to pewne inteligentne pyły, które wdychamy i które mogą wpływać tak samo jak fluor dodawany do wody na osłabienie woli i osłabienie tego czynnika buntu, który jest stłumiony w zarodku właśnie poprzez farmakologię i chemię wszechobecną i być może też częstotliwości fal mózgowych, które są zmieniane przez urządzenia elektromagnetyczne i powstały wskutek tego smog elektromagnetyczny, tak jak fale częstotliwości komórkowych czy Wi-Fi, czy promieniowanie samych kabli i urządzeń elektrycznych. Te wszystkie czynniki są mieszanką nieznaną wcześniej ludzkości, bo na planecie nie było takiego nasycenia tymi truciznami, które zaburzają prawidłowy, zdrowy rozwój komórki, zwłaszcza komórek nerwowych i neuronów. Jeśli jesteśmy w stanieSkanować mózg człowieka i pod wpływem samego skanu ustalić, o czym on myśli, czego się boi, czy też jak go stymulować do pewnych zachowań. Mamy już tutaj system niewolniczy, który skrzętnie będzie wykorzystany przez każdą władzę, która motywowana jest tylko własnym zyskiem.
I tak jak widzieliśmy po naszej pseudowładzy, czy też należy ją nazwać władzą okupacyjną, bo odbiera telefony adopcyjnych mocarstw i funduje im wczasy w Polsce tak jak wojskom amerykańskim na nasz koszt. Widzimy to chociażby po kontraktach rządowych, po wielkich przekrętach, jakie miały miejsce w ostatnich miesiącach, jak to w przypadku pana premiera i byłego ministra zdrowia, pana Szumowskiego, którzy decydowali o wyborze kontrahentów. I dziwnym trafem zawsze to był ktoś z rodziny czy jakiś pociotek, który zawsze się działkował tą kasą. Widzimy chociażby po karierze pana ministra Szumowskiego, że nie opłaciło się to ostatecznie, ponieważ albo przestał wykonywać polecenia i został zwolniony, albo nie podzielił się z tymi, z którymi powinien i został odsunięty od władzy. A dodatkowo za nieposłuszeństwo przydzielono mu jeszcze aktywny test z koronawirusem i sam musi doświadczyć skutków swojej własnej propagandy i polityki, czyli musi przejść kwarantannę i być może też-
[01:21:22] - Tak, Sebastianie, ale oni mają teraz podobno i prezydent Trump i inni dostali pozytywne wyniki, ale umówmy się, że oni przechodzą swoją kwarantannę na bardzo wysokim poziomie, także im to specjalnie nic tam nie będzie doskwierało. Ja mam takie pytanie do ciebie. Powiedz mi, jak ty widzisz tą całą sytuację? Zacznijmy od tego, jak zwykły człowiek może się bronić przeciwko temu, co się wokół niego dzieje. Bo często powtarzany jest ten argument: absolutnie nie oglądać wiadomości, nic nie dopuszczać do siebie i odciąć się całkowicie. Ja też powiem szczerze, nie jestem entuzjastką tego rodzaju rozwiązań w 100%, bo my musimy wiedzieć, co się wokół nas dzieje i obserwować to, co nas może w każdej chwili dotknąć. Aczkolwiek chyba nie należy się z tym zbytnio identyfikować. To po pierwsze. Po drugie, powiedz, czy ty widzisz w ogóle szansę, że ludzkość się obudzi, że ludzie zrozumieją, że gdzieś wokół nich dzieją się rzeczy niepokojące, że jest fala opresji, manipulacji się nasila.
[01:23:09] - Tak, nasila się. Czyli sytuacja zewnętrzna dąży do katastrofy. Tu nie ma co do tego żadnych wątpliwości. To jest tak, jak w zabawnych sformułowaniach polityków poprzednich kadencji. Pamiętamy takie stwierdzenia, że staliśmy nad przepaścią, ale teraz dokonaliśmy ogromnego kroku naprzód. To jest ta sytuacja, którą mamy w tej chwili. Albo nie mieliśmy nic, a teraz mamy już dwa razy więcej. Czyli to jest łudzenie nas różnymi prognozami wzrostu gospodarczego na przyszłość, a wiemy, że to wszystko, tak jak w propagandzie stalinowskiej, leci na łeb, na szyję. Doświadczyliśmy tutaj manifestacji obaw, chociażby George'a Orwella z roku 1984, gdzie Ministerstwo Prawdy zajmuje się zakłamywaniem rzeczywistości, a Ministerstwo Miłości opresją społeczną. Czyli politycy, których zatrudniamy, stali się naszymi okupantami i represjonują naród, któremu powinni służyć.
Także zdecydowanie wszystko, co mogło pójść w złym kierunku, poszło w złym kierunku na świecie, bo nie ma w tej chwili odważnych polityków, którzy mogliby wyprowadzić swój kraj z tej pętli posłuszeństwa czemuś, co trzeba nazwać wyraźnie nowym porządkiem świata. Oni teraz zmienili trochę tą terminologię. Mówią na to nowa-
[01:24:54] - Nowa normalność. Tak.
[01:24:56] - Tak. Ale to jest plan nowego porządku świata NWO. I trzeba otwarcie powiedzieć, że nie ma w tej chwili przeciwnika dla tej siły, przeciwnika aktywnego, działającego w wymiarze polityki globalnej, która mogłaby się temu przeciwstawić.Są pewne wyjątki, takie jak nasz pupil ostatnich wiadomości, pan Łukaszenko, który na Białorusi kokietuje się raz ze Wschodem, raz z Zachodem, a tak naprawdę chce być niezależny i chociaż nie ma do tego podstaw, to czasem się tam czupurzy, ale próbuje się przeciwstawiać tym naciskom zewnętrznym. Natomiast wszyscy inni jak jeden mąż przyjmują lockdowny, przyjmują zalecenia o szczepieniach, o maseczkach, o dystansie społecznym, co jest największym kretynizmem, który jest zaakceptowany społecznie i to jeszcze wprowadzony niechlujnie prawnie, czyli bez żadnej mocy, ponieważ nie mamy tutaj stanu epidemii czy katastrofy naturalnej, więc konstytucja cały czas działa i mamy prawo wolnego przemieszczania się i chociażby prawo do wyznawania swojej wiary. A jeśli ja nie wierzę w koronawirusa, to powinno być to uszanowane z mocy konstytucji, ale nie jest. Dlatego widzę, że ta paranoja światowa nasila się. To jest zjawisko dla normalnego człowieka odbierające mu wszelką nadzieję. Nie dziwię się temu, że większość ludzi ma już tego wszystkiego dosyć i metodą strusia chce tylko schować głowę w piasek, w tą maseczkę, w cokolwiek, żeby tylko mieć święty spokój. Ale co możemy z tym zrobić? Tak jak powiedziałeś, też się z tobą zgadzam, że nie możemy się odciąć od informacji, bo ignorancja jest jeszcze gorsza niż wiedza.
Więc należy zdobywać tę wiedzę, tylko należy szukać innych źródeł. Na pewno to, co mówią media, jest stuprocentowym kłamstwem albo przynajmniej 98-procentowym. Zawsze odrobina tej prawdy jest. Ale jeśli powiemy komuś, że ma iść do nieba i on będzie chciał iść do nieba, ale pokażemy mu przeciwny kierunek, to on popełniając błąd w dobrej intencji, znajdzie się w piekle. Tutaj ludzkość jest oszukiwana i manipulowana, więc zdecydowanie należałoby robić coś wręcz przeciwnego temu, co robi władza. Tak jak dla naszego dobra chorym ludziom na początku pandemii, pamiętamy marzec, kwiecień, zamknięto parki i lasy, żeby nie mogli absolutnie się inhalować świeżym powietrzem, żeby siedzieli w smrodzie swoich mieszkań i telewizorów. Absolutnie było to zabronione, chociaż nikt nie był w stanie uzasadnić logiki takiego działania. Więc tutaj opór przeciw zaleceniom władzy jest jak najbardziej na miejscu i jest wskazany. Tak samo to dzieje się w szkołach, że dzieciom zaleca się działania nielogiczne, a próbuje się im wmówić, że one mają wyrosnąć na mądrych, krytycznie myślących ludzi. Ale ktokolwiek zada logiczne pytanie, po co wchodzimy w maseczkach chociażby do restauracji, skoro jedząc zdejmujemy maseczki, więc co, wirus wtedy ma przerwę?
Takie pytania powinny zadawać dzieci przedstawicielom władz i mediów. A odpowiedzi na te pytania są po prostu zbywane, bo takie są zalecenia, bo takie są procedury, bo takie są nakazy Sanepidu chociażby, który sam nie wie, co robi. Także ewidentnie oswajamy się z szaleństwem i zaczynamy przyłączać się już do szaleńców. Ktokolwiek powie, że król jest nagi, jest piętnowany jako odszczepieniec i jest uciszany. Czyli wszystkie media alternatywne, które próbują na to zwrócić uwagę, nie mają dostępu do mediów głównego nurtu, a liderzy tych alternatywnych mediów są uciszani chociażby przez obcinanie im zasięgów przez YouTube czy wręcz blokowani fizycznie brakiem dostępu do internetu i możliwości komunikacji. Ja też tego doświadczyłem. Moje konto na Facebooku zostało zamknięte w momencie, jak zamanifestowałem swoje poglądy właśnie w parku, gdzie zachęcałem wszystkich do tego, żeby legalnie weszli do parku w oparciu o ustawę, której ludzie nawet nie znali, nie doczytali, że jest wiele wyłączeń tych ograniczeń, jak chociażby społeczne zwalczanie skutków covidu. Co możemy robić w parku, medytując czy uprawiając jogę? Zupełnie legalnie. I z takim pismem policjant wpuścił mnie do parku, gdzie pokazywałem, że można.
A ludzie w swoim strachu zapędzają się jeszcze dalej, niż oczekuje od nich tego ustawa i stają się zbyt gorliwymi niewolnikami w przestrzeganiu zaleceń i ograniczeń. W tej chwili do sklepu tak samo można wejść bez maseczki, zasłaniając się chociażby swoim słabym zdrowiem, tym, że lekarz mi zabronił nosić tę maskę. Ochroniarz nie ma prawa zmiany diagnozy mojego lekarza i nawet nie powinien wiedzieć, jaką ja mam chorobę, bo nie ma do tego uprawnień.A teraz się przyjęło, że jak wchodzę bez maseczki, to nie mogę kupić chleba. Czyli mogę umrzeć z głodu, ale dla swojego dobra muszę wejść w masce po ten chleb. Więc ja wolę umrzeć z głodu i wolę podpalić się na schodach ministerstwa w buncie przeciwko ich polityce. Tutaj nacisk społeczny powinien być na każdym poziomie zauważalny właśnie poprzez bunt, poprzez sprzeciw i poprzez piętnowanie takiego działania. Tak jak podczas wojny nawet harcerze brali udział w małym sabotażu i pisali na ścianach „Tylko świnie siedzą w kinie” albo rysowali symbol żółwia, że „pracuj wolniej na rzecz okupanta”, albo rysowali kotwiczki w komunikacji publicznej. Teraz brakuje właśnie tych zachowań patriotycznych, oddolnych, zdroworozsądkowych, bo znaleźliśmy się na jakimś śmietniku historii. Ile pokoleń naszych rodaków, poprzedników walczyło o tą wolność, którą my w tej chwili marnujemy? Sami zakładamy sobie kagańce, zakładamy sobie telewizory na głowy i sami poddajemy się okupacyjnej władzy nie wiadomo skąd pochodzącej, bo tak naprawdę ministerstwo nam nie powie, skąd przychodzą rozkazy.
Ktoś w trybie informacji publicznej zapytał, skąd te zalecenia przyszły, więc okazało się, że jest jakaś organizacja powiązana z WHO z siedzibą w Szwecji i stamtąd przyszły telefony. Ale tak naprawdę, kto siedzi za sterami, tego się nie dowiemy, ponieważ są to tajne organizacje i korporacje, które mają przede wszystkim zarobić na tym wszystkim. Więc przechodzimy z trybu wolnobiegowego na tryb klatkowy, który jest łatwiejszy w utrzymaniu, ale tacy niewolnicy nie będą zbyt wydajni.
[01:33:25] - Przepraszam cię na sekundeczkę, bo tutaj jeden z naszych słuchaczy strasznie się podekscytował naszą audycją. Oczywiście jak zwykle ten sam argument, że skoro ty mówisz, że nie chodzisz w maseczce, to ciekawe, czy pojedziesz do szpitala zakaźnego i poprosisz, że chcesz mieć kontakt z osobą z koronawirusem i też wejdziesz tam bez zabezpieczeń. Ja przepraszam, ja się muszę do tego odnieść, bo mam spory bufor, jeżeli chodzi o tolerancję, ale tego typu manipulacyjnych zachowań nie znoszę. A to jest manipulacja. Dlatego, że jeżeli człowiek rzeczywiście zachoruje, cokolwiek by to nie było, czy to jest zwykła grypa, czy koronka, wszystko jedno, taki człowiek sam z siebie powinien wiedzieć, że dobrze jest odizolować się od reszty. Jest to logiczne, że jeżeli mam katar, kaszlę, mam gorączkę, czy teraz, czy przed pandemią, unikałam przebywania w przestrzeni publicznej. Jeżeli byłam gdzieś, musiałam dojechać, grubo lata przed pandemią zawsze zasłaniałam twarz, żeby po prostu nikogo nie zarazić. I to ma sens. Natomiast stawianie tak idiotycznych pytań nie ma najmniejszego sensu, bo podszyte są one manipulacją. Dlatego, że osoby, które nie mają żadnych objawów, nawet jeżeli są nosicielami tego wirusa, nie będą zarażały z prostej przyczyny, ponieważ nie kaszlą, nie kichają.
Z tej przyczyny również skrócono okres kwarantanny do 10 dni i według stanu prawnego na dzień dzisiejszy, jeśli nawet człowiek ma wymaz pozytywny, po 10 dniach kwarantanny może wyjść z domu bez kolejnych badań, o ile nie ma objawów choroby. Tyle z mojej strony.
[01:35:59] - Odpowiem tutaj tej osobie, bo na pewno wiele jest zwolenników tej doktryny psychopandemii i tego, że nosimy maseczki z odpowiedzialności społecznej, żeby nikogo nie zarazić, nawet jak sami nie jesteśmy chorzy. To też jest wyższa ekwilibrystyka logiczna, której ja akurat nie rozumiem i nie staram się nawet zrozumieć, jak można w taki sposób podchodzić do tych spraw. Ale tej osobie mogę odpowiedzieć, że tak, poszedłbym bez zabezpieczeń, bez maseczki do osoby chorej z wirusa, jeśli wymagałaby tego moja obecność czy byłbym niezbędny, czy potrzebny jako personel medyczny, czy na przykład panototerapeuta, bo też mógłbym się zetknąć z tym, że ktoś mnie wzywa do szpitala, żeby pomóc mu po prostu odejść w sposób naturalny i świadomy. Ale też bardzo chętnie poszedłbym z tą osobą, która mnie pyta o to, że poszlibyśmy razem na taki oddział zakaźny i tym sposobem mógłbym udowodnić sposób, w jaki wirusy przechodzą z jednego człowieka na drugiego, w jaki sposób atakują, wywołują chorobę.Ponieważ wirus jest niczym innym jak tylko pewną częstotliwością, która jeśli znajdzie odpowiednie siedlisko, to tam się rozprzestrzenia. Tak samo jak grzyb czy jak bakteria musi mieć odpowiednią rodnię, czyli gniazdo, gdzie się będzie namnażać, bo gdy znajdzie zdrowy organizm, to nie jest w stanie wywołać łańcuchowej reakcji namnażania się. System odpornościowy go po prostu zwalczy, a system odpornościowy powstaje w głównej mierze w naszej psychice. Jeśli mamy silną psychikę, jeśli mamy zbroję swojego umysłu, że ja nie zachoruję, to ja nie zachoruję. Mogę wejść na oddział kaszlących przedszkolaków, na wszystkie możliwe odmiany grypy, kataru, zapalenia płuc, nie wiadomo czego. Ale jak mam tą swoją barierę ochronną, psychiczną i mam świadomość, że wyjdę zdrowy, to wyjdę zdrowy, bo to jest moja decyzja i moje ciało nie przyjmie tego programu choroby, ponieważ wytwarza coś przeciwnego. Wytwarza przeciwciała, czyli przeciwną falę do tego wirusa.
Czy zarazka, mikroba, bakterii, patogenu.
[01:38:41] - Przepraszam Sebastianie, dopowiedzmy, że to jest nie tylko fala i wiesz, bo tu niektóre pojęcia mogą nie dotrzeć do każdego, ale odporność budujemy latami. Jeżeli mamy odporność organizmu, to jesteśmy w stanie bardzo wiele wirusów i bakterii pokonać, obezwładnić. Natomiast pierwszą cechą osłabionego człowieka jest fakt, że on się boi. Jeżeli jesteśmy w permanentnym stresie, w permanentnym strachu i o to właśnie chodzi, o ten paradoks, że jesteśmy straszeni, przez co obniża się nasza odporność, a jednocześnie podobno wszystkie informacje przekazywane są nam po to, żebyśmy zapobiegli czemuś dla nas niekorzystnemu, zapobiegli zarażeniu, zapobiegli chorobie. Dla mnie to jest absurd.
[01:39:51] - Dla mnie też. Jeśli mielibyśmy zapobiec chorobie, to powinny pojawiać się komunikaty o osobach, które wyzdrowiały i o tym, w jaki sposób udało im się wyzdrowieć, czyli co robiły, żeby zwiększyć swoją odporność i pokonać wirusa. I powinny być narodowe programy ćwiczeń fizycznych na wolnym powietrzu. Czyli wszyscy zamiast siedzieć na kwarantannie, powinni siedzieć w parkach i powinni wykonywać pajacyki, jogę, medytować i pić witaminy i mikroelementy, żeby zwiększyć odporność. I władza powinna w to inwestować i powinny być poidełka na mieście z witaminami i sokami i ze wszystkim, co zwiększa naszą odporność. Dlatego kończąc właśnie odpowiedź tej osobie, chętnie poszedłbym z tym pytającym słuchaczem do kogoś zarażonego koronawirusem po to, żeby mu pomóc oczywiście nie z głupiej ciekawości tylko. Ja bym wyszedł zdrowy, a ta osoba, która ma wątpliwości, mogłaby zachorować. I to jest też taka samospełniająca się przepowiednia, że jak się boję, to zwiększam szansę na manifestację tego, czego się boję i to, o czym powiedziałaś Beato, to jest bardzo ważne. To musimy wyliczyć sobie wręcz procentowo, o ile strach zmniejsza naszą odporność. Ja to obserwuję też nie wśród osób zarażonych wirusem, tylko wśród osób umierających, które boją się śmierci.
Wtedy ich odporność, tak jak to precyzyjnie wyliczyłem, spada o około 40%. Natomiast jeśli wierzą w chorobę bardziej niż w swoją siłę do wyzdrowienia, to ich umysł dodatkowo obciąża ich jeszcze o 30%, skracając ich czas życia. Czyli umysł i strach o 70% zmniejszają odporność organizmu. A jeśli nie dostarczamy jeszcze odpowiedniej energii, czyli nie przebywamy na świeżym powietrzu, nie ćwiczymy, nie praktykujemy medytacji, to jeszcze 20% schodzimy w dół i na samym końcu jest nasza odporność fizyczna, czyli to, co jemy, przyjmowanie lekarstw czy unikanie wirusów, czy zakładanie maseczek. I to jest tylko 10% sukcesu. I to absolutnie nie jest wystarczające do tego, żeby nie zachorować czy też pozbyć się choroby. Dlatego jeśli chcemy być zdrowi, to najpierw przestańmy się bać choroby i jej konsekwencji. Bo co z tego, że ja zachoruję, jeśli choroba przebiega bezobjawowo? Drogi słuchaczu, który nie zgadzasz się z moimi teoriami. Pójdę, zachoruję bezobjawowo.
Nie muszę się tego bać. A jeśli zachoruję śmiertelnie, to jestem gotów na śmierć i po prostu umrę. Jeśli słuchacz boi się podejść do kogoś chorego, a tą chorą osobą jest na przykład jego partner, matka czy dziecko, któremu nikt nie pomoże, bo się boi, no to niepójście do takiego szpitala ze świadomością, że mogę się zakazić, jest po prostu nieludzkie. Bo ja mogę mieć ostatnią okazję do spotkania tej bliskiej osoby, do powiedzenia jej, że ją kocham, do uściśnięcia jej za rękę. I to, czy ja będę miał maseczkę, czy nie, to... zmienia faktu, czy ja zachoruję, czy nie zachoruję. To są zupełnie inne czynniki, a nawet jeśli mam zachorować, to będzie warto pójść po to, żeby pożegnać się z osobą, która jest dla mnie ważna. Dlatego nie ma-
[01:43:52] - I to jest jeszcze jeden stopień, przepraszam cię, bestialstwa, który w tej chwili stwierdzam, występuje wśród tak zwanych metod zapobiegania i ochrony. To jest odcięcie ludzi starszych, przebywających w domach pomocy, w hospicjach, w wszelkiego rodzaju zakładach opiekuńczych, czy to prywatnych, czy państwowych. Odcięcie ich w znacznej mierze od duszpasterzy, bo ci ludzie są w takiej, a nie innej świadomości wychowani i dla nich to ostatnie namaszczenie, kontakt z księdzem, uczestniczenie w obrzędach religijnych ma znaczenie. To jest kojące. To w znacznej mierze odebrano. Odebrano im kontakty, co najgorsze, z rodziną, z ludźmi, których oni kochają. A ponieważ bardzo często ci ludzie w hospicjach czy w takich miejscach są bardzo chorzy, są w podeszłym wieku, oni nie potrafią się posługiwać tabletami, telefonami, smartfonami. Dla nich to wszystko jest trudne i obciążające, męczące. I ten kontakt jest zminimalizowany albo wręcz zerowy z tymi, którzy są na zewnątrz. Z drugiej strony te rodziny przeżywają swój koszmar, bo nie wiedzą, co się dzieje z ich bliskimi pozostającymi w takich ośrodkach.
A nie wszyscy ludzie są tak nieczuli i nie interesują się starszymi osobami. I to jest bestialstwo.
[01:45:55] - Tak samo jak ograniczenie liczby osób z rodziny mogących brać udział w ceremonii pogrzebowej. To jest to samo. Ja tutaj powiem jeszcze więcej, że trzeba się temu całkowicie przeciwstawić i uważnie przyglądać, bo ma to znamiona świadomego ludobójstwa. Czegoś, co w Trzeciej Rzeszy praktykowano, wykańczając osoby chore, w podeszłym wieku czy niepełnosprawne po to, żeby nie obciążały budżetu państwa. I teraz zauważmy, że te największe tak zwane ogniska choroby były znajdowane w domach opieki, w domach starców. Tam, gdzie te osoby obciążają ZUS niewypłacalny, który już dawno zbankrutował. I o tym mówił już były premier Pawlak, że on nie wierzy w to, że dostanie emeryturę, dlatego stawia na swój własny biznes. I to jest tajemnica poliszynela, że system jest niewypłacalny, a te wszystkie zobowiązania, zwłaszcza dla emerytów, rencistów i ludzi niepełnosprawnych, są zabójcze dla systemu. Dlatego on postanowił w taki sposób wyeliminować problem, eliminując tych ludzi. I w normalnym systemie prawnym każdy taki przypadek powinien trafić do sądu i powinien być bardzo dokładnie zbadany przez biegłych sądowych i przez prokuratorów.
Ja odważę się powiedzieć do wszystkich słuchaczy, żeby nie puścili płazem żadnej takiej sytuacji ze swojej rodziny, znajomych czy bliskich, w której uczestniczyli czy wiedzą o niej. To trzeba wszystko zbadać przez prokuraturę czy wręcz wyższe instancje. Ja sam doświadczyłem tego, o czym mówisz, Beato, ponieważ jako terapeuta czy też osoba duchowna, bo jestem też oficjalnie duchownym, nie mogłem zostać dopuszczony do pacjentki w Krakowie, która akurat odchodziła z tego świata na chorobę nowotworową, ale była przytomna, była świadoma i bardzo potrzebowała tego kontaktu. Potrzebowała po prostu towarzyszenia w swoim procesie umierania. Natomiast dyrekcja szpitala nie zgodziła się na moją wizytę. Mimo wykonanych testów w szpitalu nie udzielono ani zgody, ani żadnej możliwości nie przedstawiono na to, żeby do tego kontaktu doszło. I ta osoba po prostu odeszła w sposób niechciany, nie mogąc nawiązać kontaktu ani nie mając tej opieki, ochrony. Nie wiem w tej chwili, co się z nią ostatecznie stało, ponieważ miałem tylko kontakt telefoniczny, który przestał odpowiadać w którymś momencie. I to są właśnie te elementy niezauważane, a bardzo-
[01:49:20] - Niezauważane. Pozwól jeszcze, dopowiem jedną rzecz. Mnie to bardzo bulwersuje po prostu, bo lekarze, z którymi się rozmawia, lekarze hospicyjni, lekarze takich właśnie pacjentów mówią: „Oni żyją od wizyty do wizyty.Bardzo chciałam, żeby moja teściowa dożyła momentu, w którym przyleci jej córka, jej wnuczki. I pani doktor mi powiedziała: „Proszę codziennie powtarzać”. Codziennie. Dzisiaj mamy poniedziałek.
[01:50:02] - Mamy słuchacza telefonicznego. Słuchacz chyba nas słucha na jakimś systemie głośnikowym. Prosimy bardzo.
[01:50:10] - Słuchamy pana.
[01:50:11] - Słucham pana dobrze.
[01:50:12] - Mam pytanie proste. Chciałem zapytać o coś takiego. Chciałem się zapytać tylko o jasną rzecz. Jeżeli są hospicja, jest wszystko, a niestety ludzie nie potrafią zrozumieć tego, czym jest śmierć, a czym jest życie. Gdy wchodzimy na kwestie wielu rzeczy w Radiu Paranormalium i chcemy doszukiwać się wszystkich niesamowitych, paranormalnych rzeczy i wszystkiego. Ale życie się kończy na śmierci. Tak jest ze wszystkim — z kwiatami, z różnymi zwierzętami. Wszędzie się to kończy. Czy ktoś mi może wytłumaczyć, ładnie powiedzieć, żebym usłyszał, gdzie mamy tą granicę, żebyśmy byli szczęśliwi? Tylko tyle.
Dziękuję ślicznie.
[01:51:14] - Ja pozwolę sobie odpowiedzieć w ten sposób. Tak mi się zdarzyło, że przeżyłam te swoje trzy śmierci kliniczne. I kiedyś ktoś mnie zapytał: „Czy ty, dotknięta tym wszystkim, nie czujesz, że za tobą ciągnie się ten cień śmierci?”. Ja powiedziałam: „Nie, absolutnie nic takiego nie czuję”. Ponieważ uważam, że wróciłam do źródła życia. A śmierć jest pewnego rodzaju metaforą. Swoją drogą czas by było troszeczkę inaczej pewne rzeczy zacząć przedstawiać, bo naprawdę dance macabre i kostucha z kosą to są naprawdę klimaty średniowiecza. Myślę, że doświadczenie życia tutaj jest nam potrzebne i dlatego w tej przestrzeni się pojawiamy. Ale kto wie, czy bardziej żyjemy tu jako suma wszystkich swoich doświadczeń, czy bardziej żyjemy po drugiej stronie, będąc bliżej źródła życia. To jest indywidualna sprawa każdego, jak do tego podejdzie, jak to oceni i co do niego przemawia, z czym rezonuje.
Natomiast myślę, że cykle są niekończące się. Kwiat jest piękny, potem opadają płatki, ale ten kwiat daje życie poprzez nasionka, daje życie tysiącom innych kwiatów. Gdziekolwiek się nie pojawi, jego pojawienie się nie jest bezsensowne. W każdym miejscu jest siewcą życia na wielką skalę i każdy z nas, pojawiając się, też nie jest przypadkowy. Nikt z nas nie jest jakimś błędem, nie jest pomyłką. Każdy z nas jest po coś. I to jest moje zdanie. Pewnie tutaj Sebastian dopowie od siebie.
[01:53:34] - Oczywiście zgadzam się z tobą, Beato. Jak rozmawiamy dzisiaj o strachu. Strach jest tutaj tematem przewodnim, ale każdy strach ostatecznie ma podłoże w lęku przed śmiercią. To jest brak wiedzy na temat śmierci i brak treningu zdolności opanowania procesu umierania. Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, czy jest świadomy faktu, że życie to jest tylko bilet w jedną stronę. Że rodząc się, od razu zasiewamy to nasiono śmierci. I tak jak w przypadku spalania świecy, jej życie jest jednoczesnym umieraniem. Ona wypala się, zużywa, dąży do zgaśnięcia. I wszystkie zjawiska w przyrodzie, w przestrzeni, w duchu są nietrwałe. Jeśli nie mamy tej świadomości, wtedy wchodzimy w ignorancję i na skutek jej pojawia się właśnie strach, a uciekając przed nim doświadczamy cierpienia.
Jeśli się nie skonfrontujemy z tym lękiem przed śmiercią, to umrzemy w wielkim stresie i cierpieniu. I teraz ta cała sytuacja na świecie pokazuje procentowo, ile osób tak naprawdę boi się śmierci. Każdy, kto zakłada maseczkę czy podporządkowuje się pewnym zaleceniom opartym na założeniu, że mogę zachorować i umrzeć i kto się przed tym chroni w sposób paranoiczny i nieracjonalny, tak naprawdę nie pokonał tego lęku przed śmiercią. A wszyscy ci, którzy odważnie manifestują swój ostracyzm wręcz, niepoddawanie się tym regułom, przepisom, pokazują tą twarzTe osoby mają w większości przypadków strach przed śmiercią opanowany, czyli są w stanie odejść. Dlaczego ja nie miałbym umrzeć? Dlaczego wydaje mi się, że w cudowny sposób mogę przedłużyć swoje życie? A nawet jeśli, to jakie to będzie życie w świecie ogarniętym chaosem, paniką i absurdem? To już lepiej jest umrzeć. Jeśli byłaby ta pandemia i wszyscy by padali na ulicy trupami, to czy nie lepiej jest paść razem z nimi, niż z resztką szaleńców walczyć o resztki pożywienia w postapokaliptycznym świecie? Przyjmijmy to, że nasze dusze wcieliły się tutaj z poziomu mistrzowskiego i naprawdę wiedziały, co robią.
Każdy z nas wiedział, co robi i każdy z nas ma wyznaczoną swoją datę śmierci. Oczywiście możemy ją w sposób nieświadomy przyspieszyć, a w sposób świadomy opóźnić. Możemy przeciwstawić się temu planowi, popełniając samobójstwo, bo nigdy dusza nie planuje śmierci samobójczej. Zwykle jest to przejawem bezradności i poddania się okolicznościom oraz uznaniu wyższości przeszkód. Natomiast każdy z nas ma tutaj coś do zrobienia i ma swój czas do tego i tego nie ominiemy. Możemy się tylko dzięki temu więcej nauczyć i więcej doświadczyć. Ale jeśli nie pokonamy strachu przed śmiercią, to z byle powodu będzie można nas zastraszyć i przekonać do głupich, nieracjonalnych zachowań. Przykładem na to jest znany w naszej kulturze święty Maksymilian Kolbe, który właśnie w braku lęku przed śmiercią zgłosił się za człowieka, który był wytypowany do komory gazowej. Wiadomo było, że ma kilkoro dzieci i ten duchowny zgłosił się świadomie, wchodząc do tej otchłani śmierci. W jego celi śmierci panowała taka duchowa, podniosła atmosfera, że ci ludzie — to była, zdaje się, cela głodowa — żyli ponadprzeciętnie długo, że hitlerowcy wręcz zaczęli się obawiać, co to za moc kieruje tymi ludźmi, że oni bez strachu idą na pewną śmierć.
To jest tak naprawdę nasza odporność duchowa. Możemy z otwartą przyłbicą, z jasną twarzą nieprzykrytą niczym manifestować swoją pogardę dla strachu. Nie dla samej śmierci. Dla śmierci mamy ogromny szacunek, bo wyobraźmy sobie, że jesteśmy osobą ciężko chorą, cierpiącą, którą wszystko boli i ta śmierć nie nadchodzi. Te osoby błagają o śmierć, one chciałyby ją przybliżyć. Tak naprawdę w zależności od sytuacji my tą śmierć odsuwamy albo przyciągamy, albo ją lekceważymy. Kiedy się z nią wreszcie zapoznamy bliżej i zaprzyjaźnimy, ona będzie nam zawsze towarzyszyć. I to nie jest żadna kostucha, nie jest to żaden upiór, tylko jest to nasze ja z przyszłości. Śmierć ma dla nas ogromny prezent. Ma dla nas wiele do zaoferowania.
Tylko dzięki świadomości śmierci możemy się rozwijać. Każdy mistrz duchowy jako centrum swojej praktyki stawia myślenie o śmierci na pierwszym punkcie. To jest zawsze myślenie o swojej nietrwałości. Jaką ja mam gwarancję, że dożyję wieczora? Jaką mam gwarancję, że obudzę się rano? Kto mi da taką gwarancję? Nikt mi nie może tego dać. Jeszcze dzisiaj mogę zejść z tego świata i prawdopodobieństwo jest każdego dnia takie samo. Powiedzmy, wzrasta, kiedy wykonuję niebezpieczne zawody albo się starzeję, ale taka sama jest szansa na to, że dożyję poniedziałku, jak to, że dożyję wtorku. Nikt mi nie da na to gwarancji.
Nie mam takiej pewności. Dlatego muszę żyć w przeświadczeniu, że życie może skończyć się w każdej chwili, bo życie jest jak spacer ze świeczką na otwartej przestrzeni. W każdej chwili może przyjść podmuch wiatru i nam zgasić tą świeczkę i nawet się nie spostrzeżemy. Dlatego wirus czy pandemia nie jest dla mnie żadną wyjątkową okolicznością. Ona nie stwarza żadnego większego zagrożenia śmiercią niż wypadek samochodowy, nowotwór, zadławienie się czy pogryzienie przez psa. Więc tutaj nie wprowadzajmy chaosu. Szansa na życie i śmierć jest taka sama podczas pandemii, jak i poza nią. Ci, którzy mają przeżyć tą pandemię, przeżyją. Ci, którzy mają umrzeć, umrą albo znajdą inny sposób, że sami ze zgryzu przyciągną nowotwór, dostaną apopleksji albo zaoglądają się wiadomościami na śmierć. Inne czynniki mogą wprowadzać dodatkowe ryzyko.
Nie sama pandemia, nie sam wirus, który nie jest groźny, bo nie ma warunków na Ziemi do rozprzestrzeniania się takich epidemii. Nie ma w przyrodziePotrzeby, żeby ludzkość zachorowała i nagle umarła. Są inne mechanizmy sterowania homeostazą i przywracaniem równowagi na Ziemi. Mamy różne stany pogodowe, różne zjawiska naturalne, wybuchy wulkanów, szarańcze, niedobór wody, stepowienie gleb. Mamy wystarczająco dużo problemów, którymi należy się przejmować. Mamy w tej chwili zasysioną Wisłę ściekami. Nikogo to nie oburza. Mamy mnóstwo patologii społecznych, na które jest przyzwolenie. Mamy zrujnowaną gospodarkę i polityków, którzy nas w biały dzień okradają i kneblują. I mamy dziennikarzy, którzy są im posłuszni i nie ma żadnych ludzi w mediach publicznych, którzy mogliby mówić prawdę i dawać nam nadzieję na to, że ktoś się nami naprawdę przejmuje i troszczy.
[02:02:58] - Ale na szczęście mamy też audycję, stacje, które we wspaniały sposób promują wiedzę alternatywną.
[02:03:13] - Tak jak Radio Paranormalium.
[02:03:15] - Na przykład NTV Janusza Zagórskiego. Jest wielu dzielnych, odważnych ludzi, którzy starają się pokazać, że ten świat może wyglądać inaczej, że są pewne możliwości, abyśmy pomogli również naszym bliźnim rozejrzeć się wokół siebie, szeroko otworzyć oczy i obudzić się.
[02:03:50] - Są to media alternatywne poza mainstreamem. Oznacza to, że ich zasięgi są niewielkie, aczkolwiek wywierają bardzo silny wpływ i zdecydowanie się rozwijają. W trakcie pandemii wielokrotnie wzrosła liczba subskrypcji właśnie na tych kanałach alternatywnych. Ludzie zaszczuci propagandą mainstreamową, ci, którzy są na tyle rozsądni, żeby zweryfikować te informacje, szukają potwierdzenia w źródłach alternatywnych. I tutaj mają sprzeczność, bo widzą zupełnie przeciwny biegun i sami muszą teraz zdecydować i rozstrzygnąć w swoim sercu, co jest prawdą, a co fałszem, co im się bardziej zgadza w faktach. Ci, którzy są krytyczni wobec władzy wiedzą, że tak czy inaczej władza zawsze się wyżywi i nie dba o obywatela. Ostateczne plany władców systemu iluzji nie projektują dla nas raju na ziemi, bo ten raj już dawno byłby możliwy, tylko wysysają wszelkie materialne środki do tego, żeby samemu się bogacić. Widzimy po liczbie miliarderów i po zgromadzonych środkach na ich rachunkach bankowych, znacznie zwiększa się liczba ludzi ubogich i głodujących, a rodziny najbogatsze stają się jeszcze bogatsze. To dąży do rozwarstwienia społeczności i całej cywilizacji, grozi upadkowi. Żyjemy ewidentnie w czasach końca.
Wracając jeszcze do zapowiedzi apokalipsy, która była modna w roku 2012 z tradycji kalendarza Majów. Wiemy też z różnych źródeł duchowych, że na skutek pewnych przesunięć czy niedoszacowania, czy też niedokładnego liczenia kalendarza, ten czas został przesunięty o siedem lat, czyli tak naprawdę rok 2012 zamienił się w rok 2019, kiedy właśnie pod koniec roku miało miejsce wydarzenie pod kryptonimem Event 201. To był październik 2019 roku, gdzie elity tego świata przygotowywały się, a tak naprawdę podjęły decyzję i zaplanowały wydarzenie światowe dążące do depopulacji ludności świata w oparciu o wirus, inne toksyny i urządzenia typu technologia 5G. Robili to w swoim dobrze pojętym interesie, widząc, że ludzi na Ziemi jest za dużo, za szybko zużywają zasoby i za szybko zatruwają planetę. Dlatego w ich interesie jest, żeby tych ludzi było mniej, ale żeby byli wydajnymi pracownikami czy niewolnikami. Doszło do ogromnej, nazwijmy to duchowej katastrofy, kiedy został powołany egregor zbrodni na ludzkości. Wtedy miałem doświadczenie wewnętrznej śmierci ludzkości, tak jakby ktoś planował zamach na całą ludzkość. Powstała ogromna wyrwa w nadświadomości ludzkości, kiedy dokonało się coś takiego jakUpadek piekła na ziemię. Kiedy te wszystkie najgorsze kreatury, które były do tej pory w ukryciu czy w podziemiach. Wiemy, co się dzieje na tych ceremoniach elit rządowych.
Nie będziemy straszyć słuchaczy, ale są to rzeczy potworne. Wystarczy sobie poczytać o adrenochromie, o ofiarach składanych z dzieci, o elitach satanistycznych również w Kościele w Watykanie. I to są rzeczy, które do tej pory były w ukryciu, a teraz stały się jawne i wszyscy tego doświadczamy. Te wszystkie tak zwane teorie spiskowe zaczęły się manifestować w rzeczywistości i nie możemy zaprzeczyć temu, że świat się zmienił. Nie możemy też unikać rozmawiania o tym, bo jest pewna grupa ludzi zafascynowanych ideologią New Age, kiedy nie nazywamy zła po imieniu i to ma dużo gorsze konsekwencje i skutkiem tego jest trwanie w ignorancji. Nie mówmy o tym, że jest pandemia, bo ją wzmacniamy swoimi wibracjami. To jest bzdura, jest to zaprzeczanie rzeczywistości. To, co jest, jest i obserwujemy to z emocjami lub bez, więc należy o tym wiedzieć i rozmawiać w sposób spokojny, nie dając temu swojej energii, ale wiedząc o tym, jak możemy temu przeciwdziałać. Samym mówieniem o tym, że żyjemy w raju i niech się ten raj zamanifestuje, nie zrobimy tego bez działania, bez swojej pracy. Dlatego, żeby mówić o wpływie częstotliwości myśli na ten świat, to są wydarzenia o wielkiej skali, które tak jak bywały to generatory przypadku.
Ustalono, że największym takim wydarzeniem mającym globalny wpływ było zburzenie bliźniaczych wież World Trade Center. Mówię tu zburzenie, bo większość mainstreamu uważa, że był to zamach i większości ludzi nadal nie przychodzi to na myśl, że mogła być to wewnętrzna robota wywiadu, tak jak większość wojen i kryzysów lokalnych na Bliskim Wschodzie zawsze było reżyserowane i jest nadal. I te wydarzenia, które mają wpływ globalny, one rzeczywiście zbierają wszystkie umysły w jednym punkcie i dokonuje się pewna zmiana częstotliwości, ale to przy wpływie zbiorowym. Wybitne jednostki mogą wywierać indywidualny wpływ na zbiorowość świadomą, ale my jednostkowo mamy mikrowpływ. Jeśli ten wpływ się łączy właśnie podczas różnych manifestacji czy wspólnych medytacji, czy wspólnego działania, wspólnej modlitwy, wspólnej intencji, odpowiednio pokierowanej, możemy zmieniać ten świat. Zwłaszcza właśnie w sposób świadomy i werbalny. Poprzez takie audycje jak ta, poprzez tworzenie się takich mediów, poprzez jednoczenie się grup ludzi świadomych, poprzez tworzenie związków, federacji, stowarzyszeń. Jak najbardziej możemy mieć wpływ. Pytanie tylko, dlaczego się to nie dzieje? I tu znów wracamy do tych wszystkich substancji, które wcześniej były używane jako broń psychotroniczna czy broń chemiczna i są używane w tej chwili ordynarnie na ogóle społeczeństw światowych.
[02:12:09] - Tak. Sebastianie, to jest temat rzeka. My już tutaj mocno przekroczyliśmy czas audycji.
[02:12:15] - Przekroczyliśmy czas, a tymczasem jeszcze mamy słuchacza, tym razem skypowego. Przez Skype się połączył pan Wojtek z Wielkiej Brytanii. Halo, halo, panie Wojtku, czy się słyszymy?
[02:12:27] - Ja słyszę doskonale. Dobry wieczór państwu.
[02:12:31] - Dobry wieczór.
[02:12:32] - Dobry wieczór, Iwo Josie, dobry wieczór wszystkim słuchaczom. Miałem wątpliwości, czy można zadzwonić, bo tak ciekawa audycja i to taka na czasie z powodów oczywistych. Też się chciałem tutaj podzielić, jak to wygląda z kraju w Europie, który jest pierwszy wedle oficjalnych statystyk na liście covidowej. Bardzo łatwy dostęp tu Anglicy mają na tym punkcie fizjo, bardzo dobry dostęp do różnych danych statystycznych, oficjalnych podkreślam. I zrobiłem sobie dla samego siebie, żeby mieć rozeznanie, jeśli chodzi o totalną liczbę śmierci, jakie są. Te statystyki obejmują Anglię, Walię i chyba wszystko, bo Szkocja jest jakoś osobno ujmowana. Na innej stronie można to znaleźć. I porównałem sobie lata wszystkie, to znaczy 2020, 2019, 2018, 2017, 2016, 2015. Podsumowałem sobie to ręcznie, bo to w takim pliku Excela, można sobie to ściągnąć na komputer i obejrzeć, ale nie jest to podsumowane, więc to jakoś pododawałem, zaokrągliłem, ale to zupełnie nie ma znaczenia, bo ten błąd jest minimalny.Narastająco od stycznia do sierpnia, bo wtedy, kiedy to robiłem, to był sierpień zamknięty i za wszystkie lata pod rząd. Wygląda to tak, że średnio co miesiąc umiera od 40 paru do nawet 60 tysięcy ludzi co roku, każdego miesiąca w roku.
W miesiącach zimowych ciutkę zwykle więcej. To jest na początku roku. I te dane wyglądają tak, że do sierpnia 2015 – 359 tysięcy, 2016 – 352 tysiące, 2017 – 358 tysięcy, 2018, tutaj jest peak, 374 tysiące. To też już za ten sam okres jest wzrost w stosunku do tych 358 o około 5%. I wtedy, w 2018 roku nikt nie kiwnął palcem, nic w ogóle nie było zrobione. Nic. Po prostu wszystko było okej. I pierwsze trzy miesiące znacząco odbiegały, już nie będę tutaj podawać dokładnie, jak to wyglądało, ale pierwsze trzy miesiące, styczeń, luty, marzec znacząco odbiegały od poprzednich lat. W 2019 z powrotem było 352 tysiące i teraz jest rzeczywiście wzrost ogólny, bo 412 tysięcy zgonów. Jest to od średniej mniej więcej koło 17% więcej za ten okres narastająco.
Natomiast w stosunku do tego 2018 roku to jest raptem o 10% więcej tych zgonów. Więc rzeczywiście widać, że jest problem, ale też bardzo łatwo to tutaj wytłumaczyć, dlatego że z chwilą lockdownu, z własnego choćby podwórka, samemu: bolał mnie trochę ząb. Od momentu, kiedy zostało tutaj ogłoszone to z lekkim opóźnieniem, gdzie Wielka Brytania była za to krytykowana, zupełnie wszystko zostało zamknięte, wszystkie szpitale. Czyli ja jeśli nie mogłem nawet pójść do głupiego dentysty, rady były na stronach tych oficjalnych, medycznych NHS-u, żeby brać sobie paracetamol po prostu. I paracetamol do skutku, żeby nie było gorączki, żeby nie bolało. A jak jest jakiś skrajny, to trzeba było wykonać jakieś cyrkowe operacje, poumawiać się. Wiadomo, że kolejki były niesamowicie długie. Prywatni dentyści też byli pozamykani, więc można sobie wyobrazić, co się działo z ludźmi, którzy czekali na planowe operacje i byli hospitalizowani. Te szpitale były w większości puste albo znacznie się zmniejszyła liczba pacjentów właśnie z tego powodu. I ta liczba zgonów, ciężko mi tutaj szacować, w znacznej mierze wynika właśnie z tego, że pomoc nie została udzielona.
Dlatego, że dwa miesiące właściwie są takie krytyczne: kwiecień i maj, gdzie tak jak mówiłem, średnio tam było około 50 tysięcy. Tutaj 88 było w kwietniu. Tu właściwie największy był problem, 88 tysięcy zgonów, a w maju już to spadało, 52. Ale w stosunku do maja poprzednich lat, to tam zwykle wychodziło po 40 parę tysięcy tych zgonów. Więc widać, jak to jest pięknie, ale nikt się na to zupełnie nie powołuje, nikt tego w ogóle nie analizuje, nikt oficjalnie o to nie pyta, czemu się powołują ciągle na liczbę infekcji, co jest nagminnie. Zresztą to samo jest w Polsce, bo słucham polskiego radia, paru polskich stacji.
[02:18:13] - Na to też zwracaliśmy dzisiaj uwagę, że bardziej się szafuje liczbą infekcji całkowitą niż liczbą aktywnych przypadków, bo liczba aktywnych przypadków już nie jest taka straszna.
[02:18:23] - Tym bardziej się nie dotyka liczby zgonów. Dlatego, że nie wiem, czy wiecie, ale ja widziałem chyba w marcu czy w kwietniu, za pierwsze parę miesięcy jakieś takie porównanie ogólnopolskie ktoś wrzucił na Facebooka, że tam wychodziło, że było mniej w tym roku tych zgonów w Polsce. Czyli w ogóle podstawy od strony zgonów było mniej niż w poprzednich trzech latach. Więc jaki jest powód robienia całego takiego cyrku w Polsce, który doprowadza w Polsce, bo tu mówię, w Wielkiej Brytanii to trochę inaczej wygląda. Poza tym jednym z argumentów jest liczba na dzień dzisiejszy. Liczba ta, krzywa zgonów w ogóle minimalnie rośnie, ale ona jest przy dnie. Wcześniej rzeczywiście był taki peak, teraz rośnie tylko liczba tych infekcji, ale ona będzie zawsze rosła. Bo Wielka Brytania to jest kraj, który ma dużo więcej kasy. Szczepionki dużo szybciej tu na pewno przyjdą i na grypę dużo więcej, bo jest większa wyszczepialność niestety, bo podobno 60%. W Polsce biadolono, że jest tylko 4%.
Tutaj podobno na grypę 60% się ludzi szczepia, co wydaje mi się w miarę zgodne z moimi obserwacjami. I liczba tych infekcji rośnie dlatego, że oni testów tutaj robią ilośkrotnie więcej od samego początku, jak w Polsce. A teraz jeszcze położyli na to, więc odsyłają. Ktoś, kto ma jakieś objawy, to się sam dobrowolnie zgłasza pod wpływem propagandy, robią mu test, wychodzi, że jest, idzie na kwarantannę i statystyka idzie w górę. Zakładając taką teoretyczną możliwość, gdyby naraz wszystkim-
[02:20:19] - Proszę tak na koniec, panie Wojtku, bo już jesteśmy właściwie przy końcu audycji
[02:20:25] - Okej, będę się streszczał. 67 milionów ma cała Wielka Brytania około. Gdyby wszystkim naraz zrobiono testy, to okazałoby się, że ta krzywa sięgnęła zenitu i poszła zupełnie pionowo. I co wtedy? Rozstrzeliwanie za wychodzenie czy coś? Zupełnie bez sensu, jak się nic nie dzieje. Jeszcze na sam koniec powiem, jak to jest, co też można sobie zobaczyć na oficjalnych stronach Public Health for England czy for UK, ile osób w kraju numer jeden jest hospitalizowanych z wpisanym kodem COVID-19. To są dane z 25 września, bo wtedy to sprawdzałem o 16:04. To było 1616 osób w całej Wielkiej Brytanii. Słuchajcie, ja mieszkam w bardzo dużym mieście.
To nie jest Londyn, ale tutaj, na terenie tego mojego miasta, przynajmniej z tego, co mi wiadomo, są bardzo duże cztery szpitale. Jeden jest koło lotniska koło mnie, gdzie te 1600 osób można by było do tego szpitala wrzucić i byłoby po sprawie. Tak obrazowo, a tu mówimy o całej Wielkiej Brytanii. Z czego 243 osoby są pod respiratorami. Kraj numer jeden w Europie, 243. A kraj jest przygotowany, już teraz nie pamiętam na ile tysięcy tych respiratorów, 10 tysięcy? To chyba w Polsce nawet było 10 tysięcy, więc tutaj dużo więcej. Nikt nie pyta, nikt nie kwestionuje. Najgorsza jest moja obserwacja taka, ja nie mówię tutaj o angielskich mediach, bo tego w ogóle nie słucham, tylko od czasu do czasu czytam, ale polskich, że większość tych ludzi, niestety, wydaje mi się, oni są z przekonania tego bronią. Tam część osób oczywiście wie, że to jest ściema, ale część ludzi, tych redaktorów, którzy są wykształceni, mają tytuły doktorskie, oni mówią z przekonania.
Jak ludzie dzwonią, bo czasami słucham tylko po to, żeby wiedzieć, jakie są nastroje społeczne i ilu osób to jest, do takiego mainstreamowego radia, nie wiem, czy to optymistycznie, czy pesymistycznie, na 10 telefonów jedna osoba coś mówi z sensem i podważa to. Może czasami dwie, ale to góra. Tak to wygląda.
[02:22:48] - Krótko mówiąc, pandemia im się nie udała do końca, dlatego trzeba jej robić większy PR.
[02:22:54] - Tak, większy PR, ale jest już zapowiedziane. Premier tutaj zapowiedział, powołując się ciągle na liczbę tych przypadków, że jest niby tragedia. Mówią, że te przypadki są dlatego, bo służba zdrowia się może zakorkować. Właśnie wam przed chwilą powiedziałem, jak to wygląda, jak się ona może zakorkować w takim kraju, jak wygląda to, tyle tych przypadków jest, co powiedziałem, i tych zgonów poprzednio, że ona się może zakorkować. Guzik prawda. Po prostu bzdura bzdurą, manipulacja.
[02:23:27] - Strzelanie do muchy z armaty.
[02:23:29] - Tak, ale BBC poza tym, to jest najgorsze, że już takie medium, które było zawsze uznawane za w miarę wiarygodne, też kłamie. Na przykład o protestach w Berlinie, gdzie oglądałem sam osobiście parę filmów, bo tych ludzi, co kręciło to i drona, jakieś ujęcia. Sam tam byłem nie raz w tym miejscu. To są ogromne tereny. To jest porównywalne do liczby uczestników w Paradzie Miłości, bo to też w tamtym miejscu się odbywało. Minimum dwa miliony. Ciężko oszacować, bo to zależy, o której godzinie.
[02:24:03] - Na pewno na tyle wystarczająco, żeby ulicę zapełnić.
[02:24:07] - Dokładnie, ale ulice i poboczne. Tego, czego nawet nie widać na ulicach, to są poboczne parki. To są ogromne tereny i to jest długość po prostu, ciężko mi powiedzieć, ile to tam jest. Ludzi było po prostu full, a BBC wtedy podało, pamiętam, że 20 chyba czy 40 tysięcy były protesty i to tak skwitowane jako taka wiadomość właściwie, 20, 40 tysięcy i koniec. Pierwsze protesty w Londynie w ogóle nie były praktycznie prawie że wspominane. Te ostatnie, bodajże tydzień albo dwa tygodnie temu, gdzie policja się już ostro starła z tym, to rzeczywiście przyznano, że parę tysięcy osób protestowało tam na Trafalgar Square i doszło do starć z policją. Manipulacja, kłamstwo.
[02:24:59] - Czyli tak samo jak w Polsce.
[02:25:02] - Tak. Oglądałem, nie wszystko od początku do końca, bo to parę godzin ludzie kręcili, ale jakiś fragment filmu, gdzie taka starsza kobieta, ona podobno miała gdzieś koło 60, nawet 70 lat, miała jakąś taką chustę. Ciężko mi było powiedzieć, co ona tam miała na tej głowie. Zaraz był szereg policji, która odgradzała, ale ta policja stała po prostu. Ale ona była zaraz w pierwszej linii i któryś z tych policjantów, bo to też są ludzie, im tam nerwy puszczają, próbował jej zerwać tą chustę jakoś czy zabrać jej po prostu. Ona sobie nie dawała, szarpała się z nim i w pewnym momencie on nie wytrzymał i ją tak pchnął z całej siły, że ona poleciała do tyłu i się po prostu przewróciła. To w Sky News była taka manipulacja, że pokazali zdjęcie, już nie pamiętam, czy zdjęcie, czy kawałek filmu, jak ona leży z komentarzem, że się przewróciła. Sama się przewróciła po prostu.
[02:25:55] - Sama się przewróciła z dżentelmeńską pomocą pana policjanta.
[02:25:59] - Tak. Ale tego oczywiście nie powiedzieli, nie pokazali. Po to tylko, aby stanęło. Tak to wygląda. Nie wygląda to dobrze. Moim zdaniem oni nie odpuszczą. Ja muszę sobie od początku, bo niestety prawie całą godzinę od początku nie słuchałem, ale to sobie z podkastów jakoś-
[02:26:18] - Niestety nie odpuszczą okazji do wykorzystania dobrego kryzysu. Jest taka zasada podobno: „Nie pozwól, żeby dobry kryzys się zmarnował”.
[02:26:28] - Właśnie.
[02:26:29] - Tak jest.
[02:26:30] - Najgorsze są te ograniczenia, zmuszenie. Wydaje mi się, że to będzie do tego prowadziło, że nawet jeśli nie wprost powiedzą, że jest jakiś obowiązek szczepień, to zrobią to w ten sposób, że nie będzie można się, nie dostanie pracy, nie będzie można wsiąść do autobusu, nie będzie można wsiąść do samolotu, nie będzie można nic zrobić, jak wprowadzą jeszcze jakieś paszporty szczepionkowe czy zdrowotne. Może nie jutro ani pojutrze, ale za jakiś czas, więc to po prostu wszystko idzie w tym kierunku, a konsekwencje to już tutajPan Sebastian wcześniej mówił, w jakim to kierunku i do czego to jest. Bardzo zgrabnie to wszystko było ujęte z tego, co słyszałem. Tak to wygląda.
[02:27:16] - Tak to wygląda. Niezbyt optymistyczny obraz nam się tutaj rysuje. Miejmy nadzieję, że jednak uda nam się doprowadzić do tego, że się ten obraz nie spełni. Panie Wojtku, bardzo dziękujemy za telefon. Kończymy już powolutku audycję.
[02:27:31] - Dziękuję. Pozdrawiam wszystkich. Życzę zdrowia. Na sam koniec powiem, nie chodziłem w masce i nie będę chodził w masce dla świętego spokoju, bo grzywny podnieśli. Nawet rząd może to wycofa, ale wcześniej na jakichś stronach można było wydrukować po to, żeby się nie tłumaczyć, jakby zaczepiał ktoś, ale mnie do tej pory nikt nie zaczepiał. To sobie wydrukowałem takie coś, że nie mogę nosić maski. Wyciągam, jak gdzieś włażę i nikt nawet nie patrzy.
[02:28:05] - Życzymy panu, żeby to działało, żeby nikt się już do końca tej pandemii nie przyczepił.
[02:28:13] - Tak.
[02:28:14] - Bardzo dziękujemy za dobry przykład też dla innych słuchaczy, że można, że udaje się.
[02:28:19] - Nie, można to jest naprawdę bzdura. Osobiście akurat nie znam nikogo, kto pracuje w służbie zdrowia, chociaż tu dużo osób, bo tak jak mówię, ten szpital jest potężny. Mam takich zakolegowanych od paru lat ratowników, gdzie chodzę na basen i z nimi rozmawiałem. To są rodowici Anglicy, bardzo fajni i otwarci ludzie, aczkolwiek też widzę, że trochę śpią. Takie śpiochy w sensie wiedzy. Jak ja im mówię, to oni tego absolutnie nie negują, tych wszystkich informacji, które wam teraz mówiłem, ale z taką otwartością i ciekawością. Zapytałem jedną osobę, taką dziewczynę, czy ma kogoś, kto pracuje w tym szpitalu. Mówię: „Pamiętasz ten lockdown? Marzec, kwiecień. Jak to wyglądało?
Rzeczywiście tak, jak mówili, że jest zakorkowane, dużo ludzi i tak dalej?” Ona mówi, tak spojrzała na mnie: „Co ty, było pusto, zupełnie pusto”. Tak to właśnie wygląda. Jeszcze na sam koniec jedną ważną rzecz, co jest bardzo niepozytywne i najprawdopodobniej w Polsce też jest gdzieś taki dokument być może przygotowany. Ja na początku bardzo sceptycznie podchodzę, bo wiadomo, w internecie można wszystko znaleźć na potwierdzenie swojej tezy, tylko kwestia jest, czy to jest wiarygodne, czy nie. Ale ktoś wrzucił na Facebooka dosłownie parę dni temu taką ulotkę po angielsku przeciw tej całej polityce i tak dalej. I tam były takie kluczowe punkty, co może władza na dzień dzisiejszy w oparciu o akt, który został ustanowiony, to się nazywa Antycovid czy Coronavirus Act, coś takiego. Coronavirus Act 2020, czyli dwa tysiące dwadzieścia. Jakie ma prawa. Po prostu wszystko. Brak zupełnie swobód obywatelskich.
Tam było parę punktów. Może policja wejść do twojego domu, jeśli podejrzeje, że jesteś chory.
[02:30:19] - W Polsce nawet teraz chyba w parlamencie są próby przepchnięcia takich właśnie przepisów.
[02:30:26] - Tu już jest, bo ja dotarłem do źródła. Sprawdziłem na legislacyjnych stronach, to ma status enacted, czyli już uchwalone.
[02:30:39] - Czyli już jest aktywne.
[02:30:41] - Tak. 26 marzec 2020 została pierwsza wersja tego i później jakieś amendment, czyli te zmiany następnie, bo to wprowadzali-
[02:30:50] - Dobrze, panie Wojtku, my już powolutku. My już pół godziny temu próbowaliśmy zakończyć audycję. Także bardzo byśmy podziękowali.
[02:30:59] - Ale dziękujemy za to, co pan nam przekazał.
[02:31:04] - Ja dziękuję za bardzo fajną audycję. Pani audycje też wcześniej z innymi gośćmi też słucham zawsze z wypiekami na twarzy, także bardzo fajnie. Pan Marek tutaj nad wszystkim czuwa. Zresztą on sam też nadzoruje i tam jest parę różnych audycji, takich bardzo ciekawych. Pozdrawiam.
[02:31:27] - Pozdrawiamy również.
[02:31:28] - Serdecznie pozdrawiam.
[02:31:30] - Do usłyszenia następnym razem.
[02:31:33] - Do usłyszenia.
[02:31:34] - Dobranoc.
[02:31:36] - Dobranoc.
[02:31:38] - Cóż...
[02:31:39] - Tutaj bardzo ciekawie było słuchaczom. Może na koniec jeszcze chciałbym podsumować, żeby nie zostawiać naszych słuchaczy z poczuciem bezradności, bo tak jak to piłkarze mówią czy trenerzy: dopóki piłka w grze, to wszystko jest możliwe w meczu i dopóki żyjemy, to tak samo mamy moc zmiany i wpływania na tą rzeczywistość. I tutaj chyba największa nasza moc w tej chwili to jest moc przekierowywania uwagi, bo wiemy, jak to w pierwszym prawie Huna energia podąża za uwagą. Więc tam, gdzie kierujemy tą uwagę, tam przekazujemy swoją moc. Więc zdecydowanie trzeba przekazać tą uwagę właśnie mediom alternatywnym i osobom mądrym, których warto jest słuchać i wspierać. Wspierać chociażby poprzez wykupowanie abonamentów dla kanałów alternatywnych, którym w ten sposób możemy pomóc w rozwoju. Tak samo ograniczenie płacenia podatków czy danin wszelkich możliwych, czyli znajdowanie takich sposobów na prowadzenie firm, jak chociażby założenie swojej fundacji, stowarzyszeń czy innych form zrzeszeń i pozbywanie się majątku, ponieważPosiadając cokolwiek, musimy za to płacić wielokrotny podatek. Dlatego mój sposób na unikanie podatków jest taki, żeby niczego nie posiadać albo przynajmniej nie posiadać na siebie, albo prowadzić działalność charytatywną. I tu mogę podać przykład zwierzęcia mocy, którym jest kaczka, która jak jest atakowana, unika kontaktu, zagrożenia ze swoimi młodymi i udaje zranienie, odciągając zagrożenie od swoich dzieci. Jaką trzeba mieć odwagę, żeby przed lisem symulować swoje zranienie, żeby chronić dzieci.
Na tym przykładzie idealnie można ten strach pokonać, służąc jakiemuś wyższemu celowi. Jeśli sami zaangażujemy się w ochronę przyrody, w podnoszenie świadomości ludzi, w tworzenie związków opartych na przyjaźni, pomocy, wracaniu do spotkań twarzą w twarz, nie przez żadne środki komunikacji elektronicznej, bo nasze aury też korzystają z tego, że się stykają, że się spotykają. Zachęcam do tego zdecydowanie, żeby ideowo służyć wyższemu celowi, podnoszeniu świadomości i jakości życia wszystkich ludzi na planecie, żeby nasza intencja obejmowała wszystkich: i tych mądrych, i tych głupich, i tych uczciwych, i tych złodziei. Bo tak jak mówiliśmy na początku audycji, być może w poprzednim życiu my byliśmy tymi, z którymi teraz walczymy. Dlatego do nich też wysyłamy intencję podniesienia świadomości i pełni szczęścia. I to szczęście, które wytworzymy, sami tego doświadczymy. I to jest jedyne szczęście, które będzie na tej planecie istniało. Właśnie dzięki tym intencjom wszyscy możemy na tym zyskać. Kończąc, dziękuję za udział w audycji. Mam nadzieję, że nie ostatni raz się tutaj spotykamy, że od słuchaczy będą wychodziły podobne inicjatywy i mam nadzieję, że będziemy mogli spotkać się na żywo.
Ja bardzo chętnie na zaproszenie przyjadę właściwie w każde miejsce na świecie, żeby wygłosić wykład czy zrobić warsztaty, czy po prostu pomóc w potrzebie, czy spotkać się z ludźmi, którzy chcą o tych sprawach porozmawiać i nie tylko rozmawiać, ale też coś zrobić. Założyć chociażby bloga czy zrobić jakiś swój materiał filmowy, czy dołączyć się do zrzeszenia mediów niezależnych, które w tej chwili tworzymy. Tworzymy też swoje studio i jesteśmy po rozmowie z wieloma twórcami swoich audycji i programów po to, żeby alternatywne kanały stały się równorzędnym partnerem do mediów mainstreamowych. I w ten sposób możemy zwyciężyć poprzez moc uwagi, moc swoich pieniędzy, które świadomie możemy kierować i poprzez swoją praktykę uważności na to, żeby nie pozostawać obojętnym na potrzeby innych, ale samemu też nie dawać się łatwo oszukać i nie wpadać w widmową histerię.
[02:37:13] - Trzymajmy się, nie dajmy się. Działajmy tak, aby wszystko wokół nas wzrastało bez szkody dla kogokolwiek i czegokolwiek. Bardzo państwu dziękuję. Życzę dobrej nocy i mam nadzieję na następne spotkanie. Kłaniam się. Dobranoc.
[02:37:36] - Dziękuję serdecznie wszystkim za uwagę.
[02:37:38] - To był nasz dzisiejszy gość, Sebastian Midor, tarototerapeuta. Audycję poprowadziła Beata Kampa vel Ada Adelman z bloga Biuro Duchów. Tradycyjnie, nieustannie zachęcamy państwa do zajrzenia na bloga biuroduchow.pl oraz do zainteresowania się działalnością wydawniczą na rynku wydawniczym Beaty Kampi, bowiem już niedługo do książki „Opowieści z Biura Duchów” dołączy kolejna książka zatytułowana „Sny. Czego możemy się z nich dowiedzieć?”. Także wypatrujcie państwo książki w dobrych księgarniach. Już 12 listopada 2020 roku ukaże się w wersji drukowanej. Na pewno warto będzie po nią sięgnąć. A my w Radiu Paranormalium kończymy już dzisiejszą debatę niekontrolowaną z cyklu „Z wizytą w Biurze Duchów”. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk „Ivellios”. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu.
Dziękujemy za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia ponownie w kolejnych audycjach na naszej antenie już niebawem. Byłeś świadkiem zagadkowego zjawiska? Jeśli tak, poinformuj nas o tym już dziś. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Nasze kontakty to numer Gadu-Gadu 36 08 80 02. 36 08 80 02. Numer telefonu 32 746 00 08.
[02:39:10] - 32 746 00 08. E-mail: radio@paranormalium.pl. Oraz Skype: radio.paranormalium.pl. Czekamy na Twoją relację. Na życzenie świadka zapewniamy pełną anonimowość.
[02:39:34] - Mówią, że włączyć radio jest bardzo łatwo. Tylko że z wyłączeniem jest już troszeczkę gorzej.
[02:39:45] - Posłuchaj nieznanego. Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl. Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium. Więcej dowiesz się w dziale Blogi na www.paranormalium.pl.
[02:40:11] - Mówią, że wejść do archiwum jest bardzo łatwo. Tylko że z powrotem jest już troszeczkę gorzej.
[02:40:23] - Archiwum Radia Paranormalium. www.paranormalium.pl. Archiwum Radia Paranormalium. Pełne archiwum audycji najbardziej paranormalnego radia w polskim internecie. Dziesiątki gigabajtów wciągających paranormalnych mp3 czekają na Ciebie. Słuchaj zawsze i wszędzie, o każdej porze dnia i nocy. Dziel się nagraniami ze swoimi znajomymi i pokaż im prawdę, o której boją się nawet pomyśleć. Archiwum audycji Radia Paranormalium. www.paranormalium.pl. Koniecznie również sprawdź naszą oficjalną aplikację na Androida i Windows Phone.
[02:41:11] - Dwa miesiące temu był drop prowadzący do pewnego radia, że ktoś go tam słyszał podobno. Jednak potem okazało się, że to radio istnieje tylko w internecie.
[02:41:22] - Radio Paranormalium. Paranormalny głos w Twoim domu. www.paranormalium.pl. Rozmawiaj z prezenterami oraz z innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na www.paranormalium.pl.