Radio Paranormalium zaprasza do wysłuchania audycji z cyklu: "Debaty niekontrolowane". Z wizytą w Biurze Duchów. Witamy Was wszystkich bardzo gorąco i serdecznie, wszystkich słuchaczy Radia Paranormalium, czytelników Nieznanego Świata i czytelników bloga Biuro Duchów.
Zaczynamy kolejną debatę niekontrolowaną z cyklu Z wizytą w Biurze Duchów. Dzisiaj naszym specjalnym gościem będzie tanatoterapeuta Sebastian Minor. Rozmowę jak zawsze poprowadzi Beata Kampa vel Ada Adelman z bloga Biuro Duchów. A dzisiaj tematem przewodnim będzie lęk i strach w czasach pandemii. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios". Będę też obsługiwał oczywiście nasze telefony. Będzie można do nas dzwonić i wziąć udział w dyskusji na antenie. Nasze numery telefonów to jak zawsze stacjonarne: Trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero, zero, zero, osiem.
Komórkowy: pięćset trzydzieści, sześćset dwadzieścia, czterysta dziewięćdziesiąt trzy. Pięćset trzydzieści, sześćset trzy. Skype: radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na GG pod numerem: trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa. Trzydzieści sześć, zero osiem, osiemdziesiąt, zero dwa. Można także do nas pisać na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na naszych czatach na YouTube towarzyszących naszym transmisjom.
Jesteśmy także na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i bloga Biuro Duchów, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszych, do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. A więc Beato, Panie Sebastianie, oddaję Wam głos.
Witam serdecznie Państwa przed odbiornikami internetowymi. Witam serdecznie Sebastiana, który zechciał- Witam Państwa. ... zechciał dzisiaj połączyć się z nami i spędzić ten wieczór z nami. Z tradycji, tradycją już jest, że przypominam Państwu zawsze na początku programu o tym, że na fanpage'u Biura Duchów trwa konkurs internetowy, w którym Państwo możecie wygrać książkę Eda i Lorraine Warren: Udręczeni. Jest to kolejna część cyklu publikowanego przez wydawnictwo Replika. W cyklu tym przedstawiane są sprawy prowadzone przez tą bardzo niezwykłą parę: demonologa i medium. Jak Państwo wiecie, Warrenowie przebadali tysiące spraw o ponadnaturalnym charakterze.
Wykazali się niezwykle profesjonalnym podejściem i ogromną odpornością psychiczną. Niestety, kilka szczególnie drastycznych przypadków można powiedzieć, że odcisnęło się w pamięci tych badaczy no, niczym bolesne piętno. I jeden z tych przypadków to sprawa nawiedzonego domu w Connecticut, gdzie na pomoc Warrenów czekała nomen omen udręczona rodzina Snedekerów. I tutaj w kilku słowach chciałabym się jeszcze odnieść do tej książki, ponieważ no, jest to niezwykły przykład tego, co może z życiem ludzi zrobić strach. Otóż rodzina ta bardzo dobrze funkcjonowała.
To, oni bardzo dobrze ze sobą żyli, wychowywali dzieci. Taka troszkę patchworkowa rodzina, bo w tym razem wychowywali dzieci własne i z pierwszego małżeństwa Carmen Snedeker. I cóż, pewnego dnia okazało się, że jedno z dzieci cierpi na nowotwór krwi.
Chłopiec ten przeszedł liczne badania. W końcu okazało się, że klinika, która zajmuje się leczeniem tego typu przypadków, znajduje się w Connecticut i oznaczało to dla rodziny no, konieczność pokonywania, pokonywania ponad dwustu siedemdziesięciu kilometrów każdego dnia. Stąd zainteresowali się wynajęciem domu gdzieś bliżej tejże kliniki. I Carmen, jak zwykle w takich sytuacjach czynią matki rodziny, energicznie zajęła się wynajęciem odpowiedniego lokum. Pewnego dnia znalazła piękny, trzypiętrowy dom w stylu kolonialnym. Przed domem tabliczka: do wynajęcia. Zachęciła ją do, do kontaktu z właścicielem i do podjęcia negocjacji. Dom został wynajęty, rodzina się przeprowadziła. I cóż, pierwszą osobą, która doświadczała mrocznej obecności, był Steven, czyli właśnie ten chory chłopiec. Stopniowo pozostali mieszkańcy zaczęli w domu czuć się coraz bardziej nieswojo. Pojawiały się kolejne, kolejne oznaki no, niepożądanej obecności....
Dodam tylko, że na podstawie ni-niniejszej sprawy nakręcono również film. A państwa raz jeszcze zachęcam do wzięcia udziału w konkursie, bo wystarczy jedynie udostępnić posta i można wygrać tą bardzo interesującą książkę. A teraz kochany, drogi Sebastianie, zadam ci takie oto pytanie: jaki jest twój stosunek właśnie do takich spraw jak ta, o której opowiada ta książka? Ja jestem też doświadczony przez wiele spotkań z osobami, które miały doświadczenia czy, czy przygody, czy stykały się w swoim życiu właśnie z opętaniami, czy z duchami, czy z obecnością zmarłych.
No, z racji swojej profesji, no, takie osoby szukają pomocy na początku u lekarzy czy też u psychiatrów, bo podejrzewają u siebie jakieś schorzenia. Potem widząc, że ani lekarstwa im nie pomagają, ani te porady nie zmieniają sytuacji, no to szukają zazwyczaj ratunku albo u duchownych, albo u szamanów, a ostatecznie u egzorcystów czy u mediów. I wielokrotnie spotykałem się z takimi sytuacjami, więc moja postawa jest bardzo otwarta.
Aczkolwiek tak jak rozmawialiśmy też wcześniej poza anteną, jestem również i sceptyczny. Także staram się wszystkie wyjaśnienia przyjmować jako hipotezę roboczą i przede wszystkim dotrzeć do przyczyny powstawania takich zjawisk.
I bardzo starannie badam wszystkie objawy oraz wpływ na psychikę osób czy osoby, która jest dotknięta takim zjawiskiem. I tutaj przydaje mi się bardzo wiedza bioenergoterapeutyczna, bo też posługuję się kryształami w terapii. Pracuję też jako, jako terapeuta, uzdrowiciel, więc łącząc możliwość wglądu w tą rzeczywistość duchową i mając pewną moc sprawczą, energetyczną, no, jestem w stanie oczyścić takie pomieszczenie, które jest owładnięte złą mocą. Często to są pozostałości wspomnień byłych mieszkańców czy też emocji, myśli, które tam zostały nieoczyszczone. Często bywa, że odnajduje się wiedzę o przodkach czy też o historii śmierci, która miała miejsce w danym domu czy, czy, czy na danej posesji. Miałem taki przypadek chyba w zeszłym roku domu, w którym zginęło kilka osób i to były nowotwory, były śmierci samobójcze i był też pochówek na danej posesji.
Ktoś został tam pogrzebany. No i nie było szczęścia w tym domu. Nie było tam zdrowia i energetyka wpływała bardzo na psychikę mieszkańców. No i trzeba było dom całkowicie oczyścić, podnieść jego wibracje i zabezpieczyć go też kryształami energetycznie.
No i od tej pory te przypadki zostały zahamowane, czy wszystko się zmieniło diametralnie. Także jak najbardziej są takie miejsca. Mamy na to istotny wpływ. Możemy zmienić energetykę domu. No i wiadomo, że też do pewnych miejsc przywiązują się pewne istoty czy też pewne byty. A ponieważ człowiek, który jest wycieńczony energetycznie, zaczyna również psychicznie, no, nazwijmy to, wariować czy też świrować, czy też panikować, więc tym bardziej tworzy się wir w tych niskich energiach i zasysza czy przyciąga, magnetyzuje te istoty, które, no, żywią się tą energią. Tutaj będziemy rozmawiać dzisiaj więcej o strachu i lęku, o obawach.
Więc jeśli ktoś wchodzi na tą częstotliwość i zaczyna ją zasilać swoim myśleniem i swoimi emocjami, no to staje się po prostu widoczny jak ognisko w środku nocy, do którego ściągają różne byty, które jeszcze pogłębiają ten stan. I wtedy powstaje ten efekt samospełniającej się przepowiedni, że nawet jak ktoś nie miał ducha w domu, ale ktoś go zaczyna utwierdzać w tym przekonaniu, że to może być duch i ta osoba zaczyna w to wierzyć, no to zaczyna to projektować wokół i przyciągać. I wtedy jakiś duch może się pojawić albo mogą się przynajmniej pojawić symptomy, które nawet nie mają jakichś podstaw. Ale objawy możemy wytworzyć niezależnie od przyczyn. To jest właśnie też paradoks, że często właśnie, jeśli ktoś ma taką osobowość lękową i paranoiczną, no to nie musi wcale spotykać się z zagrożeniem, żeby mieć objawy przerażenia czy histerii. Także tutaj ewidentnie należy za każdym razem schładzać tą atmosferę.... ee, podając właśnie inne możliwe przyczyny i dając ludziom argumenty do tego, że sami mogą nad tym zapanować, zablokować to chociażby właśnie poprzez, yy, opanowanie umysłu i emocji, poprzez mantry, medytacje, ee, poprzez ćwiczenia swoje energetyczne. Mamy na to wpływ i, yy, mamy zdecydowanie większą moc niż te, ee, istoty duchowe, które, ee, tak naprawdę same szukają pomocy. Jeśli im się tą, tej pomocy udzieli, to one z wdzięcznością nawet opuszczają ten, ee, ten teren czy też ten dom. Znam również różne techniki, ee, wschodnie, które, no, od tysiącleci są przekazywane w formie pewnych praktyk czy, czy rytuałów, czy ceremonii, które, ee, były wykonywane chociażby na cmentarzach, na polach ofiarnych, w więzieniach, w zakładach psychiatrycznych, ee, tam, gdzie ginęli ludzie masowo. I są to, no, bardzo silne rytuały, które wręcz ściągają wszystkie istoty, które przychodzą na specjalną ucztę, taką duchowo-energetyczną. Są przywabiane i są obkarmiane, są częstowane energiami, które są dla nich atrakcyjne i po nasyceniu dopiero składają ślubowanie, że nie będą szkodzić danej osobie czy, czy opuszczają ten region i przenoszą się zazwyczaj w wyższy wymiar. Także, no, tych doświadczeń mam sporo i rytuałów, no, wykonałem też w swoim życiu dużą ilość i czasami też robię je profilaktycznie. No i to wszystko sprowadza się do umiejętności stosowania takiej higieny psychoenergetycznej, która pozwala nam żyć w zdrowym środowisku na każdym poziomie i we wszystkich częstotliwościach. Także tu zdecydowanie to od nas zależy. I to tak samo jak z higieną fizyczną czy z dbaniem o zdrowie, że jeśli o to zdrowie dbamy, zachowując profilaktykę, no to nawet jeśli choroba się, ee, co jakiś czas przyczepi z jakichś powodów, no to mamy system odpornościowy na tyle silny, że ją potrafimy szybko zwalczyć. Więc tutaj, kto nie zachowuje tej dyscypliny i higieny, no to w tych czasach, zwłaszcza kiedy żyjemy w oparach absurdu i w tych okrutnych, wręcz takich pokładach i złogach, które można przyrównać do takiej gęstej smoły energetycznej, czyli właśnie tego strachu i takiej niechęci, i obaw przed, przed egzystencją, przed przyszłością, przed tym, co będzie, no to, to wszystko oblepia osoby, które są słabsze energetycznie i przez to może powodować u nich nasilone stany lękowe, a dzięki temu dochodzi do kontaktu z istotami, no, których nie chcielibyśmy spotykać ani mieć w swoim domu. Także- Tak, jeśli pozwolisz, to- Problem nasilający się.
Tak. I jest to właśnie cecha charakterystyczna wszelkich tego typu historii. Bo chociaż tutaj wydawało się, ee, i było to zaskoczeniem dla samych Warrenów, że wydarzyło się coś takiego w rodzinie, która, wiesz, sprawiała wrażenie niezwykle kochającej się. To była rodzina silnie skonsolidowana na tym, żeby pomóc temu choremu chłopcu. Oni tam sobie naprawdę wiele ciepła i oddania okazywali.
I tu, no, jak gdyby jest ten element zaskoczenia w pierwszej chwili. Ale dlaczego oni? Przecież ja... Skąd? Jak? Strach, ale dlaczego? No, wydaje mi się, że tu jakby, ym, jeżeli chodzi o ten konkretny przypadek, nikt nie brał pod uwagę jednej zasadniczej rzeczy.
A troszkę tych publikacji na ten temat czytałam. No, nikt nie brał pod uwagę tego, że tam był strach. Strach o życie tego chłopca. Tak, jak najbardziej. To jest zasadnicza wskazówka, tak? Bo jeśli rodzi się dziecko, które już w dzieciństwie doświadcza traumy, choroby i możliwości przedwczesnej śmierci, tak? Zwłaszcza jeśli to jest nowotwór, no, tutaj krwi, ale to może być też, yy, jakakolwiek inna choroba, która jest ewidentnie karmiczna.
Więc jeśli jest to karma, to jest to bardzo silny związek z rodzicami, z obojgiem albo z jednym co najmniej z rodziców. Oni mogą mieć też między sobą silną karmę i te doświadczenia mają albo za zadanie przerobienie tego właśnie lęku przed stratą dziecka i akceptacji nietrwałości życia, albo również, no, co się z tym wiąże, ma wprowadzić tych ludzi na ścieżkę rozwoju duchowego. I bardzo często w przypadku osób, którym umiera dziecko, następuje-... Albo w negatywnej postaci depresja, myśli samobójcze i izolacja od świata.
Albo w tej pozytywnej wersji jest to silny impuls do własnego rozwoju, do zadawania sobie pytań o sens życia i do wejścia na, na ścieżkę prowadzącą do akceptacji śmierci, pogodzenia się z nią i pomocy innym istotom, które są w podobnej sytuacji. Także tutaj, w tym przypadku opisanym w książce, zakładam, że jednak był to test rozwoju duchowego dla, dla tych rodziców oraz impuls do tego, żeby szukali ścieżek alternatywnych i pomocy temu dziecku i swojego własnego rozwoju. No i to jest, no, jedna z trudniejszych lekcji życiowych, ale gdyby wejść właśnie w ich poprzednie wcielenia, to bardzo łatwo można byłoby ustalić przyczynę, dlaczego ich to spotkało. Nic się nie dzieje bez przyczyny. Wszystko jest za coś i wszystko jest po coś. Mogę tutaj na przykład podać doświadczenie, które miałem, pracując z dziećmi, które przebywały w śpiączce i badałem też relacje tych dzieci z ich rodzicami. I w jednym przypadku konkretnym, no, sczytywałem warstwę właśnie pamięci duszy u chłopca w wieku około dziesięciu lat, którym bardzo troskliwie zajmowała się matka. I wydawało się, że relacja między tym, tą matką a dzieckiem jest bardzo taka czysta, poprawna i prawidłowa.
Ale jakby sczytałem ich poprzednie wcielenie, to okazało się, że matka była żołnierzem niemieckim podczas okupacji w Polsce czy w jakimś innym kraju, a dziecko było zgwałconą w tamtych czasach młodą kobietą, która, która nie otrząsnęła się z tej traumy i pozostała w niej jakby w takiej duchowej kapsule. I urodziła się właśnie temu żołnierzowi jako swojej matce, już w tym wcieleniu, po to, żeby ta istota doświadczyła troski i zagrożenia straty najbliższej swojej istoty. I teraz jaka jest lekcja na poziomie duchowym? Ta dusza uczy się nierozróżniania tego, kto jest obcy, a kto jest członkiem rodziny. I widzi, że w różnych konfiguracjach niszczenie życia jednej istoty, na której nam nie zależy chwilowo, może się potem obrócić w coś zupełnie przeciwnego, że to jest ta najbliższa istota. I dusza uczy się tego, że nie ma możliwości ucieczki przed konsekwencją swoich czynów i że każdy byt, każdą napotkaną duszę należy traktować jak to właśnie ukochane dziecko czy ukochaną matkę. Że jest to dla nas najbliższa możliwa rodzina, którą posiadamy i trzeba zrobić wszystko, żeby ją uratować. Jeśli będziemy mieli takie podejście do każdej istoty, każdej duszy, każdego stworzenia, no to nie będziemy musieli doświadczać takich traumatycznych sytuacji i nasz rozwój bardzo szybko zakończy się sukcesem. Dlatego zwykle radzę takim rodzinom, żeby doceniły tą ciężką sytuację, jaką przeżywają, podziękowały za nią, zaakceptowały ją i nie walczyły z nią, tylko pogodziły się ze skutkami, jakiekolwiek by nie były. I często właśnie, kiedy przychodzi to zaufanie i akceptacja do tego losu czy do tego dopustu Bożego, w jakim przyszło nam żyć, to właśnie coś odpuszcza i następuje albo szybka remisja choroby, albo błyskawiczna śmierć. Bo to często też jest tak, że trzymamy swoimi uczuciami osobę, która już mogłaby umrzeć. No, w przypadku na przykład starych rodziców czy, czy współmałżonków, czy chociażby swojego chorego psa. I że swoją miłością nie dopuszczamy tej śmierci i wywołujemy jeszcze większe cierpienie. A w momencie, kiedy następuje ta akceptacja i ta wdzięczność za sytuację czy wdzięczność za możliwość uczenia się i towarzyszenia i zachowania tych cennych emocji, które towarzyszą przy byciu świadkiem, byciu pomocnikiem czy opiekunem takiej osoby, no to wtedy ten problem samoistnie się rozwiązuje. Nie ma potrzeby, żeby on trwał dalej. Kiedy przychodzi właśnie to zrozumienie i kiedy wychodzimy poza obszar swojej ignorancji, która nawet może przejawiać się jako głęboka troska, ale wewnętrznie jest to brak zgody na to, co nieuniknione. Czyli jest to tak naprawdę mocowanie się z prawami natury i z porządkiem wszechświata, co jest, no, tak naprawdę dla nas pewnego rodzaju arogancją wewnętrzną, której też należy się przyjrzeć i trzeba ją wyeliminować.
... Wiesz, à propos tego, co powiedziałeś, ja mam w jednym z listów do, do mnie pewna pani opisała taką sytuację ze swoim synem. A więc wymarzony, ukochany syn, no, rozpieszczany. Dziecko, dla którego robiło się wszystko, co tylko chciało, co tylko, czego potrzebowało lub nawet nie potrzebowało, ale na przykład kaprysiło, tak? I teraz w pewnym momencie ten chłopiec wchodzi w wiek rozwojowy i są, zaczynają się z nim kłopoty. Te kłopoty trwają latami.
Oni przechodzą przez wszystkie możliwe etapy z nim: ćpanie, picie, ucieczki, no, odwyki, powroty. Przeżywają pewnego rodzaju koszmar. I wreszcie dochodzi do tego, że ten chłopak usiłuje popełnić samobójstwo i ląduje w szpitalu. Jest nieprzytomny.
Otrzymuje, no, wszystkie płyny, kroplówki, krew. Ma podłączoną transfuzję wykonaną. Matka siedzi przy nim i opowiada taką oto historię. Siedzi przy nim i patrzy na niego i ciągle w duchu zadaje sobie pytanie: "Dlaczego ty taki dla mnie jesteś? Dlaczego ty mi to wszystko robisz?
Przecież ja nieba ci uchylam. Wszystko dla ciebie jestem w stanie zrobić. O co tu, o co tu chodzi?" I zdarzyło jej się taki, taki moment, że wiesz, wstała, poszła sobie jakąś kawę kupiła. Wróciła, co podkreślała, żeby mnie, jak gdyby wyeliminować to podejrzenie, że ona spała wtedy. Twierdzi, że właśnie ten szczególny moment wystąpił w chwili, kiedy ona wróciła z korytarza. Miała tą kawę, usiadła koło niego i on nagle, wbrew zapowiedziom lekarzy, oni powiedzieli, że po takiej utracie krwi on za wiele godzin może odzyskać przytomność. Na moment odzyskuje przytomność. Patrzy się na nią i mówi jej: "Jestem taki, ponieważ ty, kiedy byłaś poprzednio moją matką, ty piłaś, ćpałaś, porzuciłaś mnie. W końcu się zabiłaś.
Zostałem sam i byłem bardzo nieszczęśliwy przez ciebie. Dlatego jestem taki". I nagle, wiesz, położył się na poduszce, znowu zamknął oczy i tam przez ileś godzin nie odzyskał przytomności. Ona była tak wstrząśnięta, bardzo długo przemyśliwała całą tą sytuację. No i w końcu, w końcu napisała do mnie. Jakoś troszkę żeśmy sobie korespondowały na ten temat.
Także od tego momentu, kiedy tej, tej przedziwnej nocy, można powiedzieć nocy, która oczyściła jak gdyby tą relację między nimi, jakby jak to u Bułhakowa była noc, w której, w której rozliczone zostały wszystkie rachunki. Wróciło, pojawiła się bardzo dobra relacja. Oczywiście nie w cudowny sposób, ale zaczęło się to, zaczęło się to odbudowywać bardzo, bardzo mocno i bardzo, bardzo pięknie między, między tym, tą matką, ojcem i tym chłopcem. I po prostu jest to, ta sytuacja niesamowicie potwierdza to, co przed chwilą powiedziałeś, że w momencie, kiedy następuje taka konfrontacja z tym, z tym punktem najistotniejszym, tym, od którego wszystko zależy i my z tej wychodzimy, stawiamy temu czoła, to w pewnym momencie otwierają się zupełnie nowe możliwości. Dochodzi, no, przechodzimy pewnego rodzaju katharsis.
Także to jest niesamowicie ozdrowieńcze dla, dla rodziny, dla, dla ludzi, którzy znaleźli się w tej sytuacji. Stąd pozwoliłam sobie to opowiedzieć, bo no, jak gdyby jest niezwykłym potwierdzeniem tego, co, o czym mówiłeś przed chwilą.
Tak, bo to cierpienie jest tak naprawdę trwaniem w ciągłej ignorancji. Cierpienie wynika z braku zrozumienia. To jest tak, jakbyśmy mieli cierń w nodze i chodzili i się zastanawiali: ojej, dlaczego mnie tak boli noga? I dopóki nie wyjmiemy tego ciernia, nie zlokalizujemy tego źródła cierpienia, tej przyczyny pierwotnej, to cały czas będziemy się z tym borykać. A to, co nas broni przed, przed znalezieniem tej przyczyny, to jest nasza ignorancja.
To jest właśnie użalanie się nad sobą. Dlaczego mnie to spotkało? Ojej, ja nie wiem, dlaczego tak cierpię. Zamiast sobie zadać pytanie właśnie, skąd to się wzięło i jak mogę temu zapobiec, zaradzić, zrozumieć. To już jest uleczyć. To już jest bardzo, bardzo blisko do całkowitego uzdrowienia. Ale też w tych przypadkach często, które, w których przyczyny dopiero się tworzą, no to może być tak, że ktoś, tak jak ta matka, kto chce bardzo dobrze dla swojego dziecka, często narzuca mu swoją wolę i swoją wizję jego życia i zaburza mu jego własną wizję. I to też jest pewna forma odebrania wolności i takiego wręcz, można powiedzieć, matczynego opętania....
ee, które nie pozwala tej duszy, yy, zrealizować się we właściwy sposób i, i tak, jak ono sobie zaplanowało. I to jest, yy, dokładnie, yy, to samo wiąże się, yy, z wyborem daty śmierci. Często dzieci, które umierają w dzieciństwie, czy też ludzie, którzy w młodości umierają, mają po prostu taki plan duszy.
I rodzic, któremu to nie pasuje, musi się z tym pogodzić i to zaakceptować, ponieważ nie może i tak tego zmienić. Yy, więc może tylko walczyć znowu, yy, ze swoimi oczekiwaniami. Ale to jest dusza, która, yy, wybrała sobie czas najlepszy na śmierć i też ma tą śmiercią coś zamanifestować. Ma dać jakiś powód swoim bliskim właśnie do zmiany chociażby. Yy, i często dusze wysoko rozwinięte wcale nie chcą żyć długo na tym świecie, dlatego wybierają sobie śmierć w dzieciństwie. I bardzo często są to, yy, wrażliwe istoty, naprawdę bardzo wysoko rozwinięte. I, yy, no, samo to, że one żyły w tej rodzinie, powinno być wielkim wyróżnieniem i, yy, radością dla, yy, tych rodziców, którzy, no, muszą zmierzyć się też z pozwoleniem na odejście tej duszy.
Yy, ale kiedy u nich zaczyna się blokować ten proces akceptacji, no to pojawiają się wtedy u nich różne stany chorobowe czy, czy właśnie jakieś negatywne, losowe zdarzenia. Yy, także jesteśmy tutaj tylko obserwatorem jako istota duchowa, a całe to cierpienie bierze się z naszego ludzkiego chciejstwa i z takiego niskiego, niedojrzałego podejścia do, do życia i śmierci. Także dopóki tego nie przerobimy tematu i nie zrozumiemy tych wszystkich prawidłowości i, yy, zasad, praw duchowych, no to jesteśmy wciąż narażeni, yy, na cierpienie, yy, na strach, yy, na, yy, samookaleczanie się, yy, na właśnie opętania, ee, i różne stany urojeń, w których, yy, żyjemy, chociażby przyklejając się do, do różnych religii czy sekt, czy, yy, wyobrażeń o tym, jak nam będzie w niebie czy w raju, yy, z tego czy innego powodu. To też są rozmaite, yy, psychozy, takie trzeba by nazwać, które rzadko kiedy mają pokrycie w rzeczywistości. Yy, i tu też, yy, no, jesteśmy ofiarami, yy, wielu różnych systemów przekonań, yy, które też w pewien sposób nas opętują na poziomie, yy, psychicznym czy duchowym i przyciągają nas do, yy, miejsc, zdarzeń czy obszarów istnienia, które są po prostu kolejną pułapką i kolejnym snem, kolejną iluzją.
Także żeby z tego wszystkiego się uwolnić, trzeba być naprawdę bardzo czujnym, przytomnym, a najlepiej, yy, uważnym uczniem przez całe życie. Dlatego, no, zachęcam wszystkich do, yy, wejścia na ścieżkę duchową, do znalezienia odpowiednich nauczycieli duchowych, yy, którzy dają przykład swoim życiem, a nie tylko treściami, które przekazują, yy, i mają osiągnięcia i rezultaty w wyjściu na, na wyższy poziom świadomości, w wyjściu poza, poza cierpienie i poza przywiązanie. I to jest, yy, niezbędne, zwłaszcza w tych czasach, gdzie, yy, brakuje tych pozytywnych wzorców i gdzie jesteśmy zalewani właśnie przez mainstream, przez tą, yy- Drogi Sebastianie, sekundeczkę, zaraz pójdziemy w tym kierunku, jeżeli pozwolisz. Ja bym tylko chciała najpierw jeszcze jeden temat. Lęk do pewnego stopnia, ee, taki lęk pierwotny, który jest w człowieku, był mu potrzebny i jest mu potrzebny.
Bo w sytuacjach, yy, ym, takich niebezpiecznych, to lęk powoduje, że zaczynamy uciekać, że jakby ważąc szale w tej konkretnej chwili, no, zdajemy sobie sprawę, że nie jesteśmy, yy, gotowi, yy, sprostać danemu wyzwaniu.
Że ta osoba, która zmierza w naszym kierunku, jest dla nas potencjalnie niebezpieczna, tak? Tak. To zwierzę, osoba, yy, ta, ta sytuacja, yy, czy co-cokolwiek takiego, no. Gdyby człowiek w ogóle w sobie nie miał zdolności odczuwania lęku, wydaje się, że to też nie byłoby dobre.
To by zginął. Zginąłby szybko, bo spadłby z jakiejś skarpy albo by się podpalił, albo by, yy, wpadł w tarapaty i dał się zabić. Yy, jak najbardziej. Lęk czy strach to jest naturalny mechanizm obronny. Mamy specjalny gruczoł czy organ w mózgu. To jest ciało migdałowate, w którym właśnie pojawiają się reakcje strachu, które w świecie, yy, przyrody są znane jako mechanizm "uciekaj albo walcz".
Tak, to dokładnie tak, jak mówisz. Czyli w momencie, kiedy powstaje zagrożenie, organizm, yy, wytwarza, yy, hormony, które pozwalają nam być szybkim-... W niektórych przypadkach jest to też od razu automatyczne oczyszczenie jelit, tak żeby zrzucić balast i móc biec, uciekać bez przeszkód. Albo, no, idzie energia do mięśni i wtedy, no, walczymy w obronie o, o swoje życie, jeśli nie możemy uciekać. Tylko że jest to tryb bardzo energochłonny. W tym trybie nie trawimy pokarmów i komórki nie są w stanie się dzielić, nie są w stanie się regenerować. Więc jeśli przebywamy w tym stanie zbyt długo albo jeśli jest to taki stan permanentny, czy taki stan ciągłego alarmu, kiedy ciągle nas coś niepokoi, kiedy ciągle słyszymy na przykład karetki pogotowia, ciągle żyjemy w hałasie, ciągle w biegu, ciągle nie możemy się wyspać i zregenerować, no to wtedy spalamy się i następuje jakby tak- taki, no, bezwiedny proces samookaleczania się czy też przyśpieszonej śmierci. Jeśli nie potrafimy wyjść poza ten tryb ucieczki albo walki i nie wejdziemy w stan spoczynku, który musi być naszym głównym stanem. No bo przecież rzadko które zwierzę w naturze musi walczyć cały czas.
Ono spotyka się z niebezpieczeństwami, ale w momencie, kiedy ucieka, szuka schronienia swojego. I w tym schronieniu, w tym gnieździe ma czas na lizanie ran, na regenerację i na przygotowywanie się do ewentualnej dalszej walki. A my jesteśmy właściwie poddawani cały czas takiemu lekkiemu stresowi, który jest takim lękiem egzystencjalnym, który każe nam się zastanawiać: a co będzie jutro? A co będzie za miesiąc? A co będzie za rok? A czy ja wykarmię swoje dzieci? Czy zarobię na mieszkanie, czy spłacę kredyt? I to nam cały czas towarzyszy. Więc nawet jeśli jest odrobina tego niepokoju, to już nasza energia jest trwoniona. To jest po prostu tak, jak dziura w wiadrze czy dziura w kadłubie jachtu, że ciągle nam się wlewa woda i ciągle musimy ją wypompowywać. Nie mamy tej chwili oddechu, takiej otuchy, że oj, teraz się mogę zregenerować całkowicie i zapomnieć o wszystkim, bo my ciągle mamy ten alert wewnętrzny i część nas jest wciąż pobudzona i marnotrawi energię. Więc tutaj należy się nauczyć oddzielania tych stanów, właśnie trybu walki i trybu regeneracji. I do tego jest potrzebna nam wyjątkowa samodyscyplina i też umiejętność przekonania siebie do tego, że jednak będzie dobrze i wytwarzania tej głębokiej nadziei, że to, co ma być, to będzie i przed tym nie uciekniemy. Poza tym tutaj warto byłoby tak bliżej przyjrzeć się samemu strachowi, bo dla mnie strach to jest emocja, bardzo silna emocja, która towarzyszy, której towarzyszy wiara we własną przegraną. Czyli jest to coś, co nas paraliżuje. I kiedy nie możemy już dalej uciekać, ani nie możemy walczyć w bezsilności, tak jak antylopa złapana przez drapieżnika. Ona się poddaje. Ona wystawia gardło do tego, żeby to zwierzę czy ten lew na przykład mógł ją udusić. I ona już jakby ma dosyć tego strachu.
Ona już nie jest w stanie wytrzymać w tym. I wtedy wytwarzają się, no, bardzo toksyczne związki w krwi. Kiedyś wiązało się to z wytwarzaniem trucizn. Jest taka czarna polewka. To ma z tym związek, że to była krew zaszczutego wieprza, którego ta toksyna w krwi była niewykrywalną trucizną, ale była bardzo śmiercionośna.
I na takie zwierzę... Halo, halo! Mamy słuchacza telefonicznego. Halo, halo, Radio Paranormalium. Czy się słyszymy? Halo, halo! Witam, witam. Witamy. Czy się... Dobry wieczór. Dobry wieczór. Ja chciałem nawiązać do tego tematu tam u was obecnie na temat tego całego koronawirusa.
Słuchamy, prosimy. No, ja uważam, że to nie jest do końca prawdą. Szczególnie ostatnie dni bardzo obnażyły tutaj, że tak powiem, w naszym kraju efekt robienia ludzi w tak zwane bambuko. No bo sam przykład tego Łukasza Szumowskiego czy także Dorota Gardias, która była obłożnie chora, a w tym samym czasie wrzucała zdjęcia na Instagrama. Wie pan, bezsprzecznie, czy wierzy się w istnienie tego wirusa, czy nie, bezsprzecznie postawa polityczna daje do myślenia, ponieważ manipulacja jest ogromna.
I tu się z panem zgodzę. Tak jest, tak jest. Widać każdego dnia, nawet w takiej małej, ja mieszkam w małej miejscowości i sam do czynienia mam na co dzień z tym ogłupieniem ludzi, tak? To moim zdaniem to takie wprowadzanie sztucznego strachu i paniki.
... I właśnie o tym też za chwilę będziemy rozmawiać, bo, yy, to, co się w tej chwili dzieje, jest zjawiskiem na niespotykaną do tej pory skalę w historii ludzkości. I za chwileczkę będziemy tutaj z, yy, Sebastianem rozmawiać.
Proszę Pani, przykład nieczytelnego w historii, kiedy mieliśmy trzy zabory, tak? I żadnemu z tych zaborów nie udało się zamknąć Kościołu. A teraz co się stało? Udało się po prostu w bardzo prosty sposób odciąć ludzi od tej wiary.
Znaczy może tutaj nie chodzi chyba, tutaj nie do końca. Tutaj nie chodzi o jakieś odcinanie od wiary, tylko po prostu ktoś wykorzystał okazję, żeby przeprowadzić największy w historii eksperyment socjologiczny. Dokładnie, do jakiego momentu można tych ludzi cisnąć, że tak powiem kolokwialnie.
Na jak wiele ludzie pozwolą, żeby im zabrać tej wolności? Jak bardzo pozwolą się upodlić? No, nie, nie ulega wątpliwości, że koronawirus istnieje, natomiast reakcja jest, no, co najmniej taka, no, wydaje mi się, przesadzona po prostu.
Tak wygląda, jakby to było z góry zaplanowane, tak? Halo, czy, czy Sebastian, ty jesteś z nami? Tak, tak, jestem. Bo przez moment się nie, nie odezwałeś. No, będziemy jeszcze w dalszej części audycji na ten temat rozmawiać. Dziękuję panu bardzo za telefon i że jest pan dzisiaj z nami. Dziękuję również. Dobrej nocy. Dziękujemy bardzo.
Jeszcze proszę z nami być. Jeszcze audycja trwa. Kłaniamy się. Dobrej nocy życzymy. Ja może przypomnę kontakty telefoniczne. Nasze numery telefonów to jak zawsze stacjonarny trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero, zero, zero, osiem. Trzydzieści dwa, siedemset osiem. Komórkowy pięćset trzydzieści, sześćset dwadzieścia, czterysta dziewięćdziesiąt trzy. Pięćset trzydzieści, sześćset dwadzieścia, czterysta dziewięćdziesiąt trzy. No i oczywiście Skype radio.paranormalium.pl.
Także dzwońcie, komentujcie, piszcie. Przed strachem można oczywiście bronić się na wiele sposobów. I zanim przejdziemy do dalszej części naszej rozmowy, jeśli pozwolisz, Sebastianie. Znalazłam na stronie Romana Nachta taki przepiękny wpis i pozwolę sobie... Jest króciutki, więc pozwolę go sobie tutaj przeczytać. Myślę, że pan Roman nie będzie miał nic przeciwko temu, żebym zacytowała: „Ojcze nasz, który jesteś wszechobecnym życiem. Oto zeszło na ziemię królestwo Twoje. Już jesteśmy na ziemi. Oto dzieje się Twoja wola, jako w niebie, naszej ojczyźnie, tak na planie materii. Budzimy naszych braci i siostry. Kto ma uszy, niechaj słucha. Kto ma serce, niechaj wybiera życie albo śmierć.
Prawda albo kłamstwa. Każdy ziemski dzień jest energią, kromką chleba powszedniego. Wybaczamy tym, którzy nie korzystają z ostatniej szansy powrotu do domu, do źródła życia. Chwała wszechobecnemu życiu i uzdrawiającemu światłu. Od wieczności do wieczności. Teraz, tutaj". Bardzo, bardzo dla mnie są to przejmujące i piękne słowa. I rzeczywiście mam wrażenie, że jesteśmy w tej chwili w momencie wielkiej transformacji, że stoimy przed ogromną szansą, że to, co dzieje się wokół nas, odpowiednio wykorzystane, może stać się zalążkiem nowej ziemi, nowego życia, nowego człowieka. Drogi Sebastianie, czy Ty też myślisz, że my żyjemy w czasach ostatecznych?
Żyjemy już od dawna. Właściwie urodziliśmy się po to, żeby tego doświadczyć. I pamiętam też rozmowy z Bruce'm Moenem, z którym się przyjaźniłem i zapraszałem go wielokrotnie do Polski. Tu z przyjaciółmi organizowaliśmy mu warsztaty przeprowadzania dusz.
Dla tych, którzy go nie znają, on był współpracownikiem i kontynuatorem prac i badań Roberta Monroe, pierwszego, no, tak znanego i znaczącego odkrywcy światów niefizycznych, który stworzył w Wirginii, w Stanach, Instytut swego imienia, Instytut Monroe'a w Faber, Wirginii. Do dzisiaj ten instytut działa i Bruce Moen twierdził, że podczas swoich podróży, gdy spotykał dusze inkarnujące się w tych czasach na ziemi, wiedział, że każda z tych dusz dostaje informację, że rodzą się w szczególnych czasach, kiedy nastąpi wielkie wydarzenie. Dla wielu ono może być traumatyczne i będzie się wiązało z, no, ogromną też depopulacją, czyli że może w którymś momencie nastąpić coś w rodzaju katastrofy czy na skutek różnych przyczyn większa część populacji ludzkiej odejdzie z tego świata. Natomiast dla pozostałych będzie to tak duży wstrząs, że zmiana będzie nieunikniona.
I właśnie ta zmiana jest tym skokiem kwantowym świadomości, na którą liczymy i na którą jako istoty duchowe się przygotowywaliśmy przez wiele wcieleń, po to, żeby uczestniczyć właśnie w tym spektaklu lub być świadkami.
I teraz od nas zależy, czy będziemy tylko obserwatorami biernymi tych wydarzeń, czy będziemy istotami, które biorą w tym aktywny udział. To można porównać do stadionu piłkarskiego, na którym rozgrywają się-...
największe mistrzostwa i albo jesteśmy jako kibice na trybunach, albo jesteśmy jako uczestnicy którejś z drużyn na boisku. I oczywiście też ta trybuna jest znacznie większa, że też ogromnie większa liczba istot, być może i cywilizacji, i różnych gatunków istot, przygląda się temu, co się dzieje na Ziemi. Robert Monroe to nazywał zjawiskiem ewulfii. Kiedy powstaje ogromne zagrożenie i ogromna szansa, sposobność dokonania wielkiej zmiany jednocześnie. I wiadomo już, że ta zmiana nastąpi czy zjawisko już nastąpiło. Tylko w tej chwili nie wiadomo jeszcze, jak ogromna będzie skala wpływu tego zjawiska, ponieważ, no, możemy sobie wyobrazić, że jest wiele cywilizacji, które rozwijają się przez znacznie dłuższy czas niż obecna cywilizacja ludzka na Ziemi. Wiemy, że na Ziemi było więcej cywilizacji, które powstawały i upadały.
My w swojej historii pisanej powołujemy się na źródła sumeryjskie sprzed sześciu, siedmiu tysięcy lat przed naszą erą. Natomiast, no, historia, chociażby opisana w Wedach hinduskich, jest znacznie starsza. Historia znana przez ludy pierwotne czy przez chociażby Aborygenów sięga nawet pięćdziesięciu czy sześćdziesięciu tysięcy lat ciągłego zapisu pamięciowego na Ziemi, więc w trakcie tego okresu wiele cywilizacji ziemskich powstawało i przemijało. Ale załóżmy, że, no, nawet jeślibyśmy mieli sto tysięcy lat jako ludzkość na Ziemi, no to cywilizacja, chociażby Plejadam czy, czy Syrian może trwać od wielu milionów lat. I teraz, w trakcie tak długiej ścieżki rozwoju było niewiele takich punktów, które dynamicznie podnosiły świadomość tych istot, więc one są bardzo zainteresowane przyglądaniem się naszej ludzkiej technologii. W jaki sposób możemy z tak niskiego poziomu świadomości wskoczyć na wręcz mistrzowski poziom? Czyli ten skok kwantowy te cywilizacje chciałyby wpisać w historię swojego rozwoju, dlatego bardzo uważnie się temu przyglądają, bardzo uważnie badają, a również wysyłają swoich przedstawicieli, którzy wcielają się w obecnych czasach i pomagają również w tych przemianach na Ziemi, ale również chcą być tego świadkami, powiedzmy, z pierwszej linii frontu. I teraz, żeby sobie uświadomić, jak ważne jest to zjawisko, no, trzeba byłoby spojrzeć z duchowego poziomu.
Można to porównać do... ponieważ tutaj tematem głównym jest pandemia, wirus. Jeśli spojrzymy na to duchowo, jako na pewnego rodzaju zarazę czy też implant, który ma szansę się rozprzestrzenić na ogromnym obszarze, ponieważ tutaj oprócz samego wirusa, już nie wchodząc w szczegóły, na ile on jest realnym zagrożeniem, wiemy, że jest to broń biologiczna wyhodowana sztucznie przez koncerny wojskowe, który w takiej czy innej formie został zmodyfikowany i rozpylony po to, żeby doprowadzić do tej depopulacji na Ziemi. Natomiast wiąże się to również z technologiami sztucznej inteligencji i technologii 5G, która równolegle, w tym samym czasie, jakby tylnymi drzwiami jest wprowadzana na planecie i wokół naszej orbity okołoziemskiej. Wiemy, że dziesiątki tysięcy satelit są wystrzeliwane i planowane ich wystrzelenia po to, żeby kontrolować ludzkość i móc dotrzeć do każdego zakątka świata. Więc mamy tutaj zetknięcie technologii cyfrowej, sztucznej i technologii biologicznej, modyfikacji mikrobów czy mikroorganizmów, które być może reagują również na pewne częstotliwości czy fale wywołane właśnie tą obecnością 5G. I teraz, jeśli byśmy oddalili się od Ziemi i spojrzeli z zewnątrz na konsekwencje i wpływ obecności takiego czynnika na Ziemi, no to ja jako rozwinięta cywilizacja, niezwiązana za bardzo z ludzkością, miałbym szczere obawy, czy ludzkość, która nie potrafi sama uzyskać wzorców mistrzostwa, czy potrafi stworzyć doskonały twór w postaci super sztucznej inteligencji, która obecnie rozwija się na Ziemi. Ona jako zaprogramowana przez istoty niedoskonałe, sama będzie posiadała cechy swoich twórców. A wiemy, do czego dąży ludzkość. Do zdominowania się nawzajem, czyli poprzez wojny, poprzez politykę, poprzez gospodarkę.
Widzimy, jak jedna część ludzkości, nazwijmy ją elitą, próbuje podporządkować sobie pozostałą część. Więc jeśli ich wytwór miałby ewoluować w sposób niekontrolowany na planecie i poza planetą, to stanowi ogromne zagrożenie dla pozostałych ras, cywilizacji i gatunków.... Które być może egzystują sobie równolegle na innych planetach. I w takim serialu Star Trek jest rasa, która jest porównywana do tej super sztucznej inteligencji. To jest rasa Borg, czyli są to istoty owładnięte, istoty ludzkie, humanoidalne, biologiczne, które są owładnięte właśnie cyfrowym umysłem sztucznej inteligencji. Powstała taka hybryda biologiczna, ale jednocześnie połączona systemem świadomości zbiorowej, czyli działająca w roju. I ta super sztuczna inteligencja kieruje tymi jednostkami, które są całkowicie bezwolne, obezwładnione tak jak zombie i wykonują pewne zadania.
Przede wszystkim dokonują ekspansji na nowo podbijanym terytorium. I teraz to, co obserwujemy na naszej planecie, no to jest idealny odpowiednik tej historii ze Star Treka, że została wprowadzona pewna substancja i pewna ideologia kontroli, która objęła w bardzo szybki sposób i no, poprzez manipulacje medialne i poprzez goebbelsowską propagandę całą planetę. Czyli pierwszy raz w historii ludzkości planeta, powiedzmy, zjednoczyła się w sposób negatywny, czyli zjednoczyła się pod wpływem strachu i pod wpływem pewnych nieprawdziwych czy fałszywych informacji, które mają podtrzymywać stan zagrożenia.
I tak jak to powiedział w którymś z wywiadów, zdaje się szef sanepidu, pan Pinkas, który mówił, że no, maseczki faktycznie nie chronią przed wirusami, no bo nie są specjalistycznym sprzętem, natomiast mają nam przypominać o tym, że istnieje zagrożenie, że żyjemy w stanie pandemicznym i że one są tak naprawdę tylko symbolem posłuszeństwa wobec władz, które takie restrykcje wprowadziły. Bo gdyby ta pandemia istniała faktycznie, to ludzie nie spotykaliby się w restauracjach, nie tłoczyliby się w pociągach, w tramwajach i nie udawaliby, że cokolwiek im te maseczki dadzą czy przed czymkolwiek ich ochronią. Po prostu byśmy układali wywały trupów na centralnych placach, a wszystkie służby, które miałyby zwalczać tą pandemię, czyli medycy, strażacy i policjanci, już dawno by nie żyli jako osoby pierwszego kontaktu z tak śmiertelnym wirusem. Więc żeby podtrzymać tą całą psychodę strachu, stosuje się różne środki nacisku, no, przede wszystkim nacisku fiskalnego. Wlepia się ludziom mandaty za nieposłuszeństwo. Nie ma systemu opieki nad osobami starszymi, które nie wychodzą z domu. Nikt się nimi nie interesuje, że one mogą umierać z głodu czy z chłodu, czy mają niezapłacone rachunki. Jak wyjdą bez maseczki, dostaną dodatkowy mandat. Więc ta histeria rozwija się na poziomie właśnie umysłu i emocji. Jest to powiązanie właśnie lęku przed niepewną przyszłością, jak i strachu przed śmiercią, przed mandatem, przed atakiem ludzi w maseczkach na kogoś, kto tej maseczki nie ma. I wiele innych czynników powoduje to, że człowiek się jednak temu podporządkowuje. I tutaj, tak jak Beato, czytałaś ten fragment poezji czy przekazu od Romana Nachta, to rzeczywiście jest to test naszej świadomości i test naszej odwagi i test naszej wierności prawdzie wewnętrznej. Na ile ja jestem przekonany o istnieniu wirusa? Bo jeśli są osoby, które się tego naprawdę boją, czy ktoś w rodzinie zachorował i one naprawdę dmuchają na zimne i wierzą w to, że ta maseczka im coś da, to w porządku, ale martwię się tymi osobami, które w to nie wierzą i układają. Czyli one podporządkowują się pewnej histerii. Ja akurat maseczki nie noszę, nie zamierzam i nie będę nosił. I zawsze zastanawiałem się też nad taką sytuacją, jak w czasie okupacji hitlerowcy czy też Rosjanie ustawiali obywateli złapanych gdzieś na ulicy pod murem i rozstrzeliwali. I zastanawiałem się, jak ja bym się zachował w takiej sytuacji.
Czy dałbym się postawić pod murem? Czy próbowałbym jakiejś walki czy ucieczki? To jest no, zawsze sytuacja dramatyczna i ulegamy pewnym impulsom, ale w momencie, kiedy byłbym sam, na pewno bym próbował ucieczki lub walki. Tylko zobaczcie, w momencie, kiedy wszyscy się ustawiają pod tym murem, trudne... Znacznie trudniej jest się wyłamać i próbować ucieczki albo walki. Wtedy włącza się właśnie ten instynkt stadny. I teraz władza próbuje stosować właśnie odpowiedzialność zbiorową, że jak ktoś się wyłamie, no to wtedy wprowadzamy kwarantannę i zamykamy tam całe miasto albo wprowadzamy jeszcze większe restrykcje. Czyli tutaj wszystkie metody psychologiczne są używane przeciwko nam.... Tak samo- Bardzo mocno! Jeśli pozwolisz, chciałam tylko zwrócić uwagę, bo tu różne komentarze słuchaczy się pojawiają.
Proszę państwa, my nie mówimy tutaj o tym, że osoby, które noszą maseczki, to są jacyś szaleńcy. Nie! Każdy ma prawo do swojej oceny sytuacji. Jeśli ktoś czuje się z tym dobrze, czuje się bezpiecznie i daje mu to jakiś komfort psychiczny, to okej.
Problem polega tylko na tym, że szereg zarządzeń występujących po sobie jest absurdalnych. Jedne wykluczają drugie. Zachowania polityków, to, co dostrzegamy w, w bardzo wielu miejscach. Proszę państwa, no, to są rzeczy, które świadczą o tym, że jednak osoby te nie bardzo stosują się i przejmują się własną, własną propagandą. I zwróćmy uwagę, że pewne poważne zmiany nastąpiły w narracji prowadzonej w mediach. Przedtem pani jednym takim znudzonym tonem potrafiła, przedstawiając wiadomości, powiedzieć: "W tym i w tym miejscu rozbił się samolot. Zginęło około dziewięćdziesięciu pięciu osób". I tym samym znudzonym tonem: "Teraz przechodzimy do wiadomości lokalnych". I mówienie o, i zaczynała mówić w zasadzie o, o jakichś zupełnie błahych sprawach. A w tej chwili podawana jest informacja o tym, kto zachorował, kto, o ilości zmarłych tonem, no, nastawionym na sianie strachu i na sianie paniki, bo w tej chwili mówi się: "Zmarło dwadzieścia osób!" z przejęciem. To wszystko są takie symptomy po prostu. To są symptomy, które pokazują, jaki mechanizm jest zastosowany. Ja nie jestem medykiem, więc nie będę się odnosić do medycznej strony tego zagadnienia, natomiast jestem obserwatorem rzeczywistości i widzę, że tutaj coś jest bardzo nie tak, że wirus najgro... Jest groźny dlatego, że zaczął być wykorzystywany przez polityków, że zaczął być stosowany i prowadzony jako pewien moduł, który można wykorzystać w każdej sytuacji. Taki, takie słowo joker.
W każdej sytuacji można go zastosować. Jeżeli jest jakakolwiek niewygoda dla polityków, jakiś, jakaś niekomfortowa sytuacja, oni natychmiast robią strefę żółtą, czerwoną. Przecież zdajecie sobie państwo z tego, że kwestią pokazywania nam wyników, równie wyników testów, zajmują się ludzie z mediów. Do nich są przekazywane informacje, a oni je mogą pokazać w każdy możliwy sposób. Dlatego, że statystyka to jest bardzo ciekawa nauka, ale ma to do siebie, że wynik zależny jest od tego, jakie dane podstawimy i jaki, jak chcemy te dane pokazać. Bo no, niestety tak to wygląda i my się do tego odnosimy. Słucham?
Statystycznie pies i człowiek mają po trzy nogi, prawda? Dokładnie! Dlaczego się nie podaje, że statystycznie dziewięćdziesiąt osiem procent ludzi ma szansę przeżyć tego, zakażenie tym, tym wirusem? Można także zadać sobie pytanie, dlaczego ciągle podaje się całkowitą liczbę wykrytych zakażeń od początku pandemii, a nie podaje się, nie szasta się na prawo i lewo tą liczbą aktywnych przypadków, czyli aktywnie chorujących i zakażonych.
Tak, ale jeśli tutaj mówi się o tym, że mamy pandemię, którą większość ludzi przechodzi bezobjawowo, no to samo to już powinno nas uspokoić i powiedzieć: "Okej, to ja w takim razie, no, nie chcę o tym słyszeć". Jeśli w ogóle się przechodzi w tak łagodny sposób albo w ogóle się tego nie zauważa. Także nie dziwię się wcale osobom, które noszą maseczki, jeśli korzystają z jednego tylko źródła informacji, czyli z telewizji lub mediów publicznych. Bo wśród Amiszów na przykład nie zauważono ani jednego przypadku koronawirusa, ani nawet stwierdzono, że oni nie zauważyli istnienia pandemii, ponieważ oni nie mają telewizorów. Więc jeśli ludzie siedzą przed telewizorami na kwarantannie, bo to też był zabieg psychologiczny, wiadomo, że propaganda goebbelsowska dokonała ważnego odkrycia w twierdzeniu, że kłamstwo powtórzone sto razy staje się prawdą.
To cokolwiek, by nie powiedzieć o tym, że wylądowali kosmici, że nas zarazili tutaj kolejnym jakimś wirusem nieznanym i tyfusem, to ludzie by w to uwierzyli. I dowodem na to była audycja Orsona Wellesa w latach trzydziestych, zdaje się, gdzie, znaczy czterdziestych, gdzie w Hiszpanii, chyba właśnie w takim słuchowisku radiowym-... w sposób bardzo sugestywny reklamowano książkę "Wojna światów" poprzez takie słuchowisko, że wylądowali Marsjanie i teraz nas zabijają. I widzicie, tutaj laser śmierci, już przyjeżdża pogotowie i zostało rozbite. Jeśli będziemy właśnie takim histerycznym tonem, tak jak tu, tu Beato, zwróciłaś na to uwagę, informować, że: ojej, tutaj osoba umarła na cukrzycę, a wiemy, że na choroby wieńcowe umiera znacznie więcej osób i to jest ogromna pandemia, na którą się nie zwraca uwagi, bo ten cały koronawirus jest w ogonie przyczyn umieralności. Lekceważymy tych, którzy umierają chociażby właśnie na nowotwory. Czy przyczyną tej fake pandemii będzie prawdziwa pandemia samobójstw, która już następuje? I to jest efekt, który został wywołany przy okazji siania paniki i siania strachu. I odpowiedzialność za wszystkie samobójstwa, które mają miejsce i w Polsce, i na świecie, mają politycy i dziennikarze, którzy informują w sposób właśnie nieprawidłowy, siejąc panikę, zamiast dawać nadzieję i tworząc dobre prawo, a nie niszcząc go w tle swoimi nocnymi naradami i wpychaniem ustaw, które to prawo całkowicie dziurawią i okradają, i zadłużają Polaków. Czyli widzimy, że jest to efekt zamierzony. Jest to po prostu kolejny chytry skok na kasę, tylko w taki sposób, gdzie ludzi się zamyka w domach, odcina od jakichkolwiek źródeł alternatywnych informacji, ponieważ tak samo Facebook, jak i YouTube blokują dostęp do informacji i w sposób cyfrowy filtrują wiadomości i cokolwiek na przykład łączy COVID-19 z technologią 5G jest kasowane i takie konta są zamykane i blokowane.
Doświadczyliśmy tego razem z Ulą na kanale Samoświadomi i z innymi poszukiwaczami prawdy i sygnalistami, którzy starają się dociec do, do tej przyczyny i patrzą na wydarzenia nie nagłaśniane w mediach czy wręcz wyciszane.
I na wszystkie ustawy, które w czasie tak zwanej pandemii zostały zalegalizowane i zostały wdrożone do użycia, a Polacy nie wyszli na ulice, nawet się nie dowiedzieli o tym. Nawet ich to nie interesuje już szczególnie, ponieważ na wszelkich manifestacjach przepychania tych ustaw przychodzi po kilka, kilkanaście, maksymalnie kilkadziesiąt osób. A manifestacje organizowane przeciwko koronawirusowi, czyli czy za zamknięciem pandemii gromadziły co prawda po kilkadziesiąt tysięcy ludzi, ale informacji o nich nie było w żadnych mediach publicznych. Natomiast- Ale powiedz mi, skoro już do tego tematu żeśmy doszli, co twoim zdaniem powoduje taką sytuację, że w Berlinie zbiera się mnóstwo ludzi? Przecież protesty w Berlinie były ogromne. Nie wiem, czy tam było pięćset tysięcy, czy trzysta tysięcy, ale ogromna ilość ludzi. Przyjechał pan Kennedy, przemówił tak jak wcześniej jego wuj. A tak samo w Londynie były dość duże demonstracje, w Paryżu, w wielu krajach, a w Polsce nie.
Dlaczego twoim zdaniem tak się dzieje? Na pewno jest kilka przyczyn. Ja nie wierzę za bardzo w spontaniczne, ogromne ruchy społeczne, ponieważ do tego potrzeba mieć ogromną świadomość, wysoką świadomość, odwagę i determinację. To tworzą jednostki i gdy wyłaniają się spośród nich liderzy, tacy jak chociażby Mahatma Gandhi, są w stanie dokonać przemian przez, no, wieloletnią wręcz pracę i uświadamianie ludności, wytwarzając w nich pewnego specyficznego ducha jedności i potrzeby zmiany. Natomiast wszelkie takie ruchy uliczne, tak jak chociażby miały miejsce na Ukrainie, na Majdanie, no, to były propagandowe działania służb, które opłacały ludzi do tego, żeby koczowali, żeby wszczynali zamieszki, żeby podburzali pewne nastroje społeczne, do tego, żeby wywołać lawinę zmian, która jest ukierunkowana już w sposób przygotowany, tak jak o tym zwykł mówić David Icke, że wytwarza się problem. Czeka się na reakcję po to, żeby wdrożyć już przygotowane rozwiązanie. I widać po Ukrainie, że to miało miejsce na celu, że celem tego, tych zamieszek było rozbicie spójności kraju, ograbienie ich ludzi, Ukraińców z ich dóbr naturalnych, rozparcelowanie majątku i przejęcie kontroli przez służby obcych państw. I podejrzewam, że w Berlinie miało miejsce podobne działanie.
Oczywiście też wcześniej obserwowaliśmy to we Francji, w innych krajach, tam, gdzie no, chociażby był ten ruch żółtych kamizelek, tłumiony krwawo przez władze, czyli tam, gdzie ludzie się organizują i dopominają swoich praw-...
gdzie nie jest to planowane przez władzę, to zaraz ci protestujący są pacyfikowani i do tego też wynajmuje się obce służby, które również, no, w Polsce są stosowane. Czyli mamy już akt prawny, który pozwala obcym służbom przyjeżdżać do nas czy chociażby obcej policji, czy siłom penitencjarnym po to, żeby tłumić krwawo zamieszki. Więc może i lepiej, że w Polsce się to nie odbywa na taką skalę, bo moglibyśmy, no, doświadczyć znowu traumy narodowej, gdyby wojsko wjechało na, na ulice i zaczęło pod wpływem własnych prowokacji pacyfikować ludzi świadomych. I tego się obawiam, że takie rzeczy są przygotowywane.
Nie wiem do końca, kto był organizatorem w Berlinie tych manifestacji i co stoi za fenomenem tego, że one były tak liczne. Podejrzewam, że tam zachodnie społeczeństwa doświadczają znacznie bardziej boleśnie tego lockdownu, ponieważ oni są przyzwyczajeni do wysokiej stopy życiowej, która nagle im spadła. Tak jak cały biznes, chociażby w Hiszpanii, turystyczny został zmieciony wręcz w ciągu kilku miesięcy, bo turystów przyjechało tyle, co kot napłakał, czyli dwa procent tego, co zwykle. Więc wszystkie biznesy przeżywają tam rozpacz i ten zachodni styl życia, no, musi się zmienić diametralnie. Natomiast w Polsce my jesteśmy przyzwyczajeni do... od tych zaborów, do czasów komunizmu i Polacy zawsze sobie są w stanie poradzić lepiej niż kraje, którym, no, brakuje śmietanki do kawy i już świat im się kończy. A my tutaj na, na samych ziemniakach jesteśmy w stanie przeżyć kilka dekad.
Także tutaj jest na pewno wiele przyczyn, które stoją za, za tymi ogromnymi ruchami społecznymi. Ale biorąc pod uwagę wszechobecną, maniakalną wręcz kontrolę ludzi świadomych czy, czy ludzi wpływających na podniesienie świadomości mas, no, jestem bardzo sceptyczny co do możliwości zorganizowania ogromnych protestów na masową skalę. To by się musiało coś naprawdę stać niecodziennego, no, takiego jak chociażby... brak żywności i brak możliwości jakiejkolwiek egzystencji dalszej Polaków. I dopiero może oni wtedy wyjdą na ulice. Chociaż to jest dla mnie przerażające, że, że większość narodu jest tak bierna i tak łatwowierna i tak łasa na święty spokój, że wystarczy tylko założyć maseczkę do sklepu czy do tramwaju i już się czuje odciążony. A gdy ktoś mnie wzywa do tego, żeby mu, nie wiem, trzymał transparent czy, czy poszedł pogrozić palcem władzy, no to już mnie to nie interesuje. Już jestem zmęczony, już mam tego dosyć i wolę się zająć swoimi sprawami. Także zostaliśmy wytresowani w tej znieczulicy. I ta propaganda dąży do wychowania sobie posłusznych niewolników, którzy grzecznie teraz w maseczkach pójdą do punktów szczepień i za własne pieniądze będą te szczepienia z nieznanymi substancjami, dodatkowymi chipami i jakimiś czynnikami sterującymi, wpływającymi na świadomość, będą instalować sobie i swoim dzieciom w przekonaniu, że, że dobrze robią, bo tak im mówi telewizja. Także tym jestem przerażony i zaszokowany skalą i tym, że do tej pory jednak Polacy byli bardzo krytyczni wobec władzy. I coś się zmieniło. I podejrzewam, że czynnikiem odpowiedzialnym za to jest jednak chemia, którą spożywamy na co dzień. Dodatki do żywności, do wody i opryski chemiczne, którym jesteśmy od dawna już poddawani. Są to pewne inteligentne pyły, które wdychamy i które mogą wpływać tak samo, jak fluor dodawany do wody, na osłabienie woli i osłabienie tego właśnie czynnika buntu, który jest stłumiony w zarodku właśnie poprzez farmakologię i chemię wszechobecną i być może też częstotliwości fal mózgowych, które są zmieniane przez urządzenia elektromagnetyczne i powstały wskutek tego smog elektromagnetyczny, tak jak właśnie fale częstotliwości komórkowych czy Wi-Fi, czy, czy promieniowanie samych kabli i urządzeń elektrycznych. Także te wszystkie czynniki są mieszanką nieznaną wcześniej ludzkości, bo na planecie nie było takiego nasycenia tymi truciznami, które zaburzają tak naprawdę rozwój prawidłowy, zdrowy rozwój komórki, zwłaszcza komórek nerwowych i neuronów. Więc jeśli jesteśmy w stanie-... skanować mózg człowieka i pod wpływem samego skanu ustalić, o czym on myśli, czego się boi, czy też jak go stymulować do pewnych zachowań.
No to mamy już tutaj system niewolniczy, który skrzętnie będzie wykorzystany przez każdą władzę, która motywowana jest tylko własnym zyskiem. I tak jak widzieliśmy tutaj po naszej pseudo władzy, czy też należy ją nazwać władzą okupacyjną, bo odbiera telefony adopcyjnych mocarstw i funduje im chociażby wczasy w Polsce, tak jak wojskom amerykańskim na, na nasz koszt. I widzimy to chociażby po kontraktach rządowych, po wielkich przekrętach, jakie miały miejsce w ostatnich miesiącach, jak to w przypadku pana premiera i byłego ministra zdrowia, pana Szumowskiego, którzy decydowali o wyborze kontrahentów. I dziwnym trafem zawsze to był ktoś z rodziny czy jakiś pociotek, który zawsze się działkował tą kasą. No i widzimy, chociażby po karierze pana ministra Szumowskiego, że nie opłaciło się to ostatecznie, ponieważ albo przestał wykonywać polecenia i został zwolniony, albo nie podzielił się z tymi, z którymi powinien i został odsunięty od władzy. Dodatkowo za nieposłuszeństwo przydzielono mu jeszcze aktywny test z koronawirusem i sam musi doświadczyć skutków swojej własnej propagandy i polityki. Czyli musi przejść kwarantannę i być może też- Tak, Sebastianie, ale oni mają teraz podobno i prezydent Trump, i inni, ale dostali pozytywne wyniki. Ale umówmy się, że oni przechodzą swoją kwarantannę na bardzo, bardzo wysokim poziomie, także im to specjalnie nic tam nie będzie doskwierało. Ja mam takie pytanie do ciebie. Powiedz mi, co jak ty widzisz tą, tą całą sytuację?
Zacznijmy od tego, jak zwykły człowiek może się bronić przeciwko temu, co się wokół niego dzieje. Bo często powtarzany jest ten argument: absolutnie nie oglądać wiadomości, nic nie dopuszczać do siebie i odciąć się całkowicie. No, ja też powiem szczerze, ja nie jestem entuzjastką tego rodzaju rozwiązań. Tak w stu procentach, bo my musimy wiedzieć, co się wokół nas dzieje i obserwować to, co nas może w każdej chwili dotknąć.
Aczkolwiek chyba nie należy się z tym zbytnio identyfikować. To po pierwsze. Po drugie powiedz, czy ty widzisz w ogóle szansę, że ludzkość się obudzi? Że ludzie zrozumieją, że gdzieś wokół nich dzieją się rzeczy niepokojące, że jest jak gdyby i fala opresji, i manipulacji się nasila.
Tak, nasila się. Czyli sytuacja zewnętrzna dąży do katastrofy. Tu nie ma co do tego żadnych wątpliwości. To jest tak, jak w zabawnych sformułowaniach polityków poprzednich kadencji. Pamiętamy takie stwierdzenia, że staliśmy nad przepaścią, ale teraz dokonaliśmy ogromnego kroku naprzód. Tak. Czyli to jest ta sytuacja, którą mamy w tej chwili. Albo nie mieliśmy nic, a teraz mamy już dwa razy więcej. Czyli to jest łudzenie nas różnymi prognozami wzrostu gospodarczego na przyszłość. A wiemy, że to wszystko, tak jak w propagandzie stalinowskiej, leci na łeb, na szyję. I doświadczyliśmy tutaj manifestacji obaw, chociażby George'a Orwella z roku osiemdziesiątego czwartego, gdzie Ministerstwo Prawdy zajmuje się zakłamywaniem rzeczywistości, a Ministerstwo Miłości opresją społeczną. No, czyli politycy, których zatrudniamy, stali się naszymi okupantami i represjonują naród, któremu powinni służyć. Także zdecydowanie wszystko, co mogło pójść w złym kierunku, poszło w złym kierunku na świecie, bo nie ma w tej chwili odważnych polityków, którzy mogliby wyprowadzić swój kraj z tej pętli posłuszeństwa czemuś, co trzeba nazwać wyraźnie nowym porządkiem świata. Oni teraz zmienili trochę tą terminologię.
Mówią na to nowa- Nowa normalność. Tak. Tak, ale to jest plan nowego porządku świata NWO. I trzeba otwarcie powiedzieć, że nie ma w tej chwili przeciwnika dla tej siły, przeciwnika aktywnego, działającego w wymiarze polityki globalnej, która mogłaby się temu przeciwstawić.... Są pewne wyjątki, takie jak tutaj nasz pupil ostatnich wiadomości, pan Łukaszenko, który na Białorusi kokietuje się raz ze Wschodem, raz z Zachodem, a tak naprawdę chce być niezależny i chociaż nie ma do tego podstaw, no to czasem się tam czupurzy, ale próbuje się przeciwstawiać tym naciskom zewnętrznym. Natomiast wszyscy inni jak jeden mąż przyjmują lockdowny, przyjmują zalecenia o, o szczepieniach, o maseczkach, o dystansie społecznym, co jest największym kretynizmem, który jest zaakceptowany społecznie i to jeszcze wprowadzony niechlujnie, prawnie, czyli bez żadnej mocy, ponieważ, no, nie mamy tutaj stanu epidemii czy katastrofy naturalnej, więc konstytucja cały czas działa i mamy prawo wolnego przemieszczania się i chociażby prawo do wyznawania swojej wiary. A jeśli ja nie wierzę w koronawirusa, to powinno być to uszanowane z mocy konstytucji, ale nie jest. Dlatego widzę, że ta paranoja światowa nasila się. To jest zjawisko dla normalnego człowieka odbierające mu wszelką nadzieję. Nie dziwię się temu, że wiele ludzi, większość ludzi ma już jakby tego wszystkiego dosyć i metodą strusia chce tylko schować głowę w piasek, w tą maseczkę, w cokolwiek, żeby tylko mieć święty spokój.
Ale co możemy z tym zrobić? No, tak jak powiedziałeś, też się tutaj z tobą zgadzam, że nie możemy się odciąć od informacji, bo ignorancja jest jeszcze gorsza niż wiedza. Więc należy zdobywać tą wiedzę. Tylko należy szukać innych źródeł. Na pewno to, co mówią media, jest stuprocentowym kłamstwem albo przynajmniej dziewięćdziesięcioośmioprocentowym. Zawsze tam odrobina tej prawdy jest, ale jeśli powiemy komuś, że ma iść do nieba i on będzie chciał iść do nieba, ale pokażemy mu przeciwny kierunek, no to on po prostu popełniając błąd w dobrej intencji, znajdzie się w piekle. I tutaj ludzkość jest oszukiwana i manipulowana, więc zdecydowanie należałoby robić coś wręcz przeciwnego temu, co robi władza. Tak jak dla naszego dobra chorym ludziom na początku pandemii, pamiętamy marzec, kwiecień, zamknięto parki i lasy, żeby nie mogli absolutnie się inhalować świeżym powietrzem.
Żeby siedzieli w smrodzie swoich mieszkań i telewizorów. I absolutnie było to zabronione, chociaż nikt nie był w stanie uzasadnić logiki takiego działania. Więc tutaj opór przeciw zaleceniom władzy jest jak najbardziej na miejscu i jest wskazany. Tak samo to dzieje się w szkołach, że dzieciom, dzieciom zaleca się działania nielogiczne, a próbuje się im wmówić, że one mają wyrosnąć na mądrych, krytycznie myślących ludzi. Ale ktokolwiek zada logiczne pytanie: po co wchodzimy w maseczkach chociażby do restauracji, skoro jedząc zdejmujemy maseczki? Więc co, wirus wtedy ma przerwę? No, takie pytania powinny zadawać dzieci przedstawicielom władz i mediów. A odpowiedzi na te pytania są po prostu zbywane, bo takie są zalecenia, bo takie są procedury, bo takie są nakazy Sanepidu chociażby, który sam nie wie, co robi.
Także ewidentnie oswajamy się z szaleństwem i zaczynamy przyłączać się już do, do szaleńców. Ktokolwiek powie, że król jest nagi, jest piętnowany jako odszczepieniec i jest uciszany. Czyli wszystkie media alternatywne, które próbują na to zwrócić uwagę, nie mają dostępu do mediów głównego nurtu, a liderzy tych alternatywnych mediów są uciszani chociażby przez obcinanie im zasięgów przez YouTube czy wręcz blokowani fizycznie brakiem dostępu do, do internetu i możliwości komunikacji. Ja też tego doświadczyłem.
Też moje konto na Facebooku zostało zamknięte w momencie, jak zamanifestowałem swoje poglądy właśnie w parku, gdzie zachęcałem wszystkich do tego, żeby legalnie weszli do parku w oparciu o ustawę, której ludzie nawet nie znali, nie doczytali, że jest wiele wyłączeń tych ograniczeń, jak chociażby społeczne zwalczanie skutków COVID-u. Co możemy robić w parku, medytując czy uprawiając jogę? Zupełnie legalnie. I z takim pismem policjant wpuścił mnie do parku, gdzie pokazywałem, że można.
A ludzie w swoim strachu zapędzają się jeszcze dalej, niż oczekuje od nich tego ustawa i stają się zbyt gorliwymi niewolnikami w przestrzeganiu zaleceń i ograniczeń. W tej chwili do sklepu tak samo można wejść bez maseczki, zasłaniając się chociażby swoim słabym zdrowiem. Tym, że lekarz mi zabronił nosić tą maskę. Ochroniarz nie ma prawa zmiany diagnozy mojego lekarza i nawet nie powinien wiedzieć, jaką ja mam chorobę, bo nie ma do tego uprawnień.... A teraz się przyjęło, że jak wchodzę bez maseczki, to nie mogę kupić chleba. Czyli mogę umrzeć z głodu, ale dla swojego dobra muszę wejść w masce po ten chleb, tak?
Więc ja wolę umrzeć z głodu i wolę podpalić się na schodach ministerstwa w, w buncie przeciwko ich polityce. I tutaj nacisk społeczny powinien być na każdym poziomie zauważalny właśnie poprzez bunt, poprzez sprzeciw i poprzez piętnowanie takiego działania. Tak jak podczas wojny nawet harcerze brali udział w małym sabotażu i pisali na ścianach: "Tylko świnie siedzą w kinie" albo rysowali symbol żółwia, że pracuj wolniej na rzecz okupanta albo kotwiczki rysowali w komunikacji publicznej. I teraz brakuje właśnie tych zachowań patriotycznych, oddolnych, zdroworozsądkowych, no bo znaleźliśmy się na jakimś śmietniku historii. Ile pokoleń naszych rodaków, poprzedników walczyło o tą wolność, którą my w tej chwili marnujemy? Sami zakładamy sobie kagańce, zakładamy sobie telewizory na głowy i sami poddajemy się okupacyjnej władzy, nie wiadomo skąd pochodzącej, bo tak naprawdę ministerstwo nam nie powie, skąd przychodzą rozkazy.
Ktoś w trybie informacji publicznej zapytał, skąd te zalecenia przyszły, więc tam okazało się, że jest jakaś organizacja powiązana z WHO, z siedzibą w Szwecji i stamtąd przyszły telefony. Ale tak naprawdę kto siedzi za sterami? Tego się nie dowiemy, ponieważ są to tajne organizacje i korporacje, które mają przede wszystkim zarobić na tym wszystkim.
Więc przechodzimy z trybu wolnobiegowego na tryb klatkowy, który jest łatwiejszy w utrzymaniu, ale tacy niewolnicy nie będą zbyt wydajni. Przepraszam cię na sekundeczkę, bo no, tutaj jeden z naszych słuchaczy strasznie się podekscytował tą naszą audycją.
I oczywiście jak zwykle ten sam argument, że skoro ty mówisz, że nie chodzisz w maseczce, to ciekawe, czy pojedziesz do szpitala zakaźnego i poprosisz, że chcesz mieć kontakt z osobą z koronawirusem i też wejdziesz tam bez zabezpieczeń. Ja przepraszam, ja się muszę do tego odnieść, bo... mam sporą, spory bufor, jeżeli chodzi o tolerancję, ale tego typu manipulacyjnych zachowań nie znoszę. A to jest manipulacja. Dlatego, że jeżeli człowiek jest, rzeczywiście zachoruje, cokolwiek by to nie było, czy to jest zwykła grypa, czy koronka, wszystko jedno. Taki człowiek sam z siebie powinien wiedzieć, że dobrze jest odizolować się od reszty.
Tak? Jest to logiczne, że jeżeli mam katar, kaszlę, mam gorączkę, czy teraz, czy przed pandemią unikałam przebywania w, w przestrzeni publicznej. Jeżeli byłam gdzieś, musiałam, nie wiem, dojechać, z, na, grubo lata przed pandemią zawsze zasłaniałam twarz, żeby po prostu nikogo nie zarazić. I to ma sens. Natomiast stawianie tak idiotycznych pytań nie ma najmniejszego sensu, bo podszyte są one manipulacją. Dlatego, że osoby, które nie mają żadnych objawów, nawet jeżeli są nosicielami tego wirusa, nie będą zarażały z prostej przyczyny, ponieważ nie kaszlą, nie kichają. Z tej przyczyny również skrócono okres kwarantanny do dziesięciu dni i według stanu prawnego na dzień dzisiejszy, jeśli nawet człowiek ma wymaz pozytywny, po dziesięciu dniach kwarantanny może wyjść z domu bez kolejnych badań, o ile nie ma objawów choroby. Tyle z mojej strony.
Odpowiem tutaj tej, tej osobie, bo no na pewno wiele jakby zwolenników tej doktryny psychopandemii i tego, że no, nosimy maseczki z odpowiedzialności społecznej, żeby nikogo nie zarazić, nawet jak sami nie jesteśmy chorzy, to też jest jakby wyższa ekwilibrystyka logiczna, której ja akurat nie rozumiem i nie staram się nawet zrozumieć, jak można w taki sposób podchodzić do, do tych spraw. Ale tej osobie mogę odpowiedzieć, że tak, poszedłbym bez zabezpieczeń, bez maseczki do osoby chorej z wirusa, jeśli wymagałaby tego moja obecność. Czy byłbym niezbędny, czy potrzebny jako personel medyczny, czy na przykład panototerapeuta, bo no, też mógłbym się zetknąć z tym, że ktoś mnie wzywa do szpitala, żeby pomóc mu po prostu odejść w sposób naturalny i świadomy. Ale też bardzo chętnie poszedłbym z tą osobą, która mnie pyta o to, że poszlibyśmy razem na taki oddział zakaźny i tym sposobem mógłbym udowodnić sposób, w jaki wirusy przechodzą z jednego człowieka na drugiego, czy w jaki sposób atakują, wywołują chorobę.... ponieważ wirus jest niczym innym, jak tylko pewną częstotliwością, która jeśli znajdzie odpowiednie siedlisko, to tam się rozprzestrzenia.
Tak samo jak grzyb czy jak bakteria musi mieć odpowiednią rodnię, czyli gniazdo, gdzie się będzie namnażać, bo gdy znajdzie zdrowy organizm, to nie jest w stanie wywołać łańcuchowej reakcji namnażania się. System odpornościowy go po prostu zwalczy, a system odpornościowy powstaje w głównej mierze w naszej psychice. Jeśli mamy silną psychikę, jeśli mamy zbroję swojego umysłu, że ja nie zachoruję, to ja nie zachoruję. Mogę wejść na oddział kaszlących przedszkolaków, na wszystkie możliwe odmiany grypy, kataru, zapalenia płuc, nie wiadomo czego, ale jak mam tą swoją barierę ochronną, psychiczną i mam świadomość, że wyjdę zdrowy, to wyjdę zdrowy, bo to jest moja decyzja i moje ciało nie przyjmie tego programu choroby, ponieważ wytwarza coś przeciwnego.
Wytwarza przeciwciała, czyli przeciwną falę do tego wirusa czy zarazka, mikroba, bakterii, patogenu. Przepraszam Sebastianie, to powiedzmy, że to jest nie tylko fala i wiesz, bo tu niektóre, niektóre pojęcia mogą jakby nie, nie dotrzeć do każdego, ale odporność budujemy latami. Jeżeli mamy odporność organizmu, to jesteśmy w stanie bardzo wiele wirusów i bakterii pokonać, obezwładnić. Natomiast pierwszą cechą osłabionego człowieka jest fakt, że on się boi. Jeżeli jesteśmy w permanentnym stresie, w permanentnym strachu. I o to właśnie chodzi. O ten paradoks, że jesteśmy straszeni, przez co obniża się nasza odporność, a jednocześnie podobno wszystkie informacje przekazywane są nam po to, żebyśmy zapobiegli czemuś dla nas niekorzystnemu, zapobiegli zarażeniu, zapobiegli chorobie.
No, dla mnie to jest absurd. Dla mnie też. Jeśli mielibyśmy zapobiec chorobie, to powinny pojawiać się komunikaty o osobach, które wyzdrowiały i o tym, w jaki sposób udało im się wyzdrowieć, czyli co robiły, żeby zwiększyć swoją odporność i pokonać wirusa. I powinny być narodowe programy ćwiczeń, ćwiczeń fizycznych na wolnym powietrzu. Czyli wszyscy, zamiast siedzieć na kwarantannie, powinni siedzieć w parkach i powinni wykonywać pajacyki, jogę, medytować i pić witaminy i mikroelementy, żeby zwiększyć odporność. I władza powinna w to inwestować. I powinny być poidełka na mieście z witaminami i sokami i ze wszystkim, co zwiększa naszą odporność. Dlatego kończąc właśnie odpowiedź tej osobie, chętnie poszedłbym z tym pytającym słuchaczem do kogoś zarażonego koronawirusem po to, żeby mu pomóc oczywiście, nie z głupiej ciekawości, tylko. Ja bym wyszedł zdrowy, a ta osoba, która ma wątpliwości, mogłaby zachorować. I to jest też taka samospełniająca się przepowiednia, że jak się boję, to zwiększam szansę na manifestację tego, czego się boję. I to, o czym powiedziałaś Beato, to jest bardzo ważne. To musimy wyliczyć sobie wręcz procentowo, o ile strach zmniejsza naszą odporność.
Ja to obserwuję też nie wśród osób zarażonych wirusem, tylko wśród osób umierających, które boją się śmierci. Wtedy ich odporność, tak jak to precyzyjnie wyliczyłem, spada o około czterdziestu procent.
Natomiast jeśli wierzą w swoją siłę do wyzdrowienia, to ich umysł chorobę bardziej niż dodatkowo obciąża ich jeszcze o trzydzieści procent, skracając ich czas życia. Czyli umysł i strach o siedemdziesiąt procent zmniejszają odporność organizmu. A jeśli nie dostarczamy jeszcze odpowiedniej energii, czyli nie przebywamy na świeżym powietrzu, nie ćwiczymy, nie praktykujemy medytacji, to jeszcze dwadzieścia procent schodzimy w dół i na samym końcu jest nasza odporność fizyczna, czyli to, co jemy.
Przyjmowanie lekarstw czy unikanie wirusów czy zakładanie maseczek. I to jest tylko dziesięć procent sukcesu. I to absolutnie nie jest wystarczające do tego, żeby nie zachorować czy też pozbyć się choroby. Dlatego jeśli chcemy być zdrowi, to najpierw przestańmy się bać choroby i jej konsekwencji. Bo co z tego, że ja zachoruję, jeśli choroba przebiega bezobjawowo, drogi słuchaczu, który nie zgadza się z moimi teoriami? No pójdę, zachoruję bezobjawowo. Tak, nie muszę się tego bać. A jeśli zachoruję śmiertelnie, to jestem gotów na śmierć i po prostu umrę. Jeśli słuchacz boi się podejść do kogoś chorego, a tym, tą chorą osobą jest na przykład jego partner, matka czy dziecko, które, któremu nikt nie pomoże, bo się boi, no to niepójście do takiego szpitala z świadomością, że mogę się zakazić, jest po prostu nieludzkie. Bo ja mogę mieć ostatnią okazję do spotkania tej bliskiej osoby, do powiedzenia jej, że ją kocham, do uściśnięcia jej za rękę. I to, czy ja będę miał maseczkę, czy nie, to-... zmienia faktu, czy, yy, czy ja zachoruję, czy, czy nie zachoruję. To są zupełnie inne czynniki, a nawet jeśli mam zachorować, to będzie warto pójść po to, żeby pożegnać się z osobą, która jest dla mnie ważna. Dlatego- I to jest jeszcze jeden stopień, przepraszam cię, yy, bestialstwa, który w tej chwili stwierdzam, ee, występuje wśród, yy, tak zwanych metod, yy, zapobiegania i ochrony. To jest odcięcie ludzi starszych, przebywających właśnie w domach pomocy, w hospicjach, w wszelkiego rodzaju, ee, takich zakładach opiekuńczych, czy to prywatnych, czy państwowych. Odcięcie ich w znacznej mierze od dusz- duszpasterzy, bo ci ludzie są w takiej, w takiej, a nie innej świadomości wychowani. I dla nich to ostatnie namaszczenie, kontakt z tym, ee, z księdzem, uczestnictwo, uczestniczenie, ee, w obrzędach religijnych. Dla nich to ma znaczenie. To jest kojące. To w znacznej mierze odebrano. Odebrano im kontakty z ro..., co najgorsze, z rodziną, z ludźmi, których oni kochają.
A ponieważ bardzo często ci ludzie właśnie w hospicjach czy w takich miejscach są, yy, no, bardzo chorzy, są w podeszłym wieku. Oni nie potrafią się posługiwać tabletami, telefonami, smartfonami. Dla nich to wszystko jest trudne i obciążające, męczące. I ten kontakt jest zminimalizowany albo wręcz zerowy. Z tym, z tymi, którzy są, są na zewnątrz, tak? Z drugiej strony te rodziny przeżywają swój koszmar, bo nie wiedzą, co się dzieje z ich, yy, bliskimi pozostającymi w takich ośrodkach.
A nie wszyscy ludzie są tak nieczuli i nie interesują się starszymi osobami. I to jest bestialstwo. Tak samo jak ograniczenie, yy, liczby, yy, osób z rodziny mogących, yy, brać udział w ceremonii pogrzebowej. Yy, to jest tak samo, yy, to samo. Ja tutaj powiem, yy, jeszcze, yy, więcej, że, ee, trzeba się temu całkowicie przeciwstawić i uważnie przyglądać, bo ma to znamiona świadomego ludobójstwa.
Czegoś, co w Trzeciej Rzeszy praktykowano, wykańczając osoby chore, w podeszłym wieku czy niepełnosprawne, po to, żeby nie obciążały budżetu państwa. I teraz zauważmy, że te największe, tak zwane ogniska choroby, były znajdowane w domach opieki, w domach starców. Tam, gdzie te osoby obciążają, ee, ZUS niewypłacalny, który już dawno zbankrutował. I o tym mówił już, yy, były premier Pawlak, że on nie wierzy w to, że dostanie emeryturę, dlatego stawia na swój własny biznes. I to jest tajemnica poliszynela, że system jest niewypłacalny, a te wszystkie zobowiązania, zwłaszcza dla emerytów, rencistów i ludzi niepełnosprawnych, są zabójcze dla systemu. Dlatego on postanowił, yy, w taki sposób wyeliminować problem, eliminując tych ludzi. I w normalnym systemie, ee, prawnym każdy taki przypadek powinien trafić do sądu i powinien być bardzo dokładnie zbadany przez biegłych sądowych i przez prokuratorów. Ja, ee, odważę się powiedzieć do, do wszystkich słuchaczy, żeby nie puścili płazem żadnej takiej sytuacji ze swojej rodziny, znajomych czy bliskich, w której uczestniczyli czy wiedzą o niej. To trzeba wszystko zbadać przez prokuraturę czy wręcz wyższe instancje. Ja sam doświadczyłem tego, o czym mówisz, Beato, ponieważ jako terapeuta czy też osoba, ee, duchowna, bo jestem też oficjalnie, ee, duchownym, nie mogłem zostać dopuszczony do pacjentki w Krakowie, która akurat odchodziła z tego świata, yy, na chorobę nowotworową, ale była przytomna, była świadoma i bardzo potrzebowała tego kontaktu.
Potrzebowała po prostu towarzyszenia w swoim procesie umierania. Natomiast dyrekcja szpitala nie zgodziła się na moją wizytę. Mimo wykonanych testów w szpitalu nie udzielono ani zgody, ani żadnej możliwości nie przedstawiono na to, żeby do tego kontaktu doszło. I ta osoba po prostu odeszła w sposób niechciany, nie mogąc nawiązać kontaktu ani nie mając tej opieki, ochrony. Nie wiem w tej chwili, co się z nią ostatecznie stało, ponieważ, no, przestał miałem tylko kontakt telefoniczny, który, odpowiadać w którymś momencie. I to są właśnie te elementy niezauważane, a bardzo- Niezauważane. I pozwól, jeszcze dopowiem jedną rzecz. Mnie to bardzo bulwersuje po prostu, bo, yy, lekarze, z którymi się rozmawia, lekarze hospicyjni, lekarze takich właśnie pacjentów mówią: "Oni żyją od wizyty do wizyty".... Bardzo chciałam, bardzo chciałam, żeby moja teściowa dożyła momentu, w którym przyleci jej córka, jej wnuczki. I c-- pani doktor mi powiedziała: "Proszę codziennie powtarzać.
Codziennie". W ponie-- dzisiaj mamy poniedziałek, yy. Mamy słuchacza telefonicznego. Słuchacz chyba nas słucha na, na, na jakimś systemie głośnikowym. Prosimy bardzo. Słuchamy pana. Słuchamy pana dobrze, mhm.
Ja mam pytanie, yy, proste. Yy, chciałem zapytać o, o coś takiego, jeżeli, yy... Ale chciałem się zapytać tylko o, o ja-jasną rzecz. Jeżeli są hospicja, jest wszystko, a niestety, yy, ludzie nie potrafią, yy, nie potrafią zrozumieć tego, czym jest śmierć, a czym jest życie. Gdy wchodzimy na kwestie tutaj wielu rzeczy w Radiu Paramon, Paranormalium i chcemy, mm, doszukiwać się wszystkich niesamowitych, yy, ponad paranormalnych rzeczy i wszystkiego. Ale życie się kończy na śmierci. Tak jest ze wszystkim: z kwiatami, z yy, różnymi zwierzętami. Tak jest, wszędzie się to kończy. Czy ktoś mi może wytłumaczyć, po prostu ładnie powiedzieć — o, tak to ujmę — ładnie powiedzieć, żeby, żebym usłyszał, gdzie, gdzie mamy tą, tą, tą granicę, żeby, żebyśmy byli szczęśliwi? Tylko tyle. Dziękuję ślicznie.
Ja pozwolę sobie, yy, odpowiedzieć w ten sposób. Proszę pana, tak mi się zdarzyło, że miałam te, przeżyłam te swoje trzy śmierci kliniczne i, yy, kiedyś ktoś mnie zapytał: "Czy ty, dotknięta tym wszystkim, nie czujesz, że te, że za tobą ciągnie się ten cień śmierci?" Ja powiedziałam: "Nie, absolutnie nic takiego nie czuję", ponieważ ja uważam, że wróciłam do źródła życia. A śmierć jest pewnego rodzaju metaforą. Mo, yy, no, swoją drogą, czas by też było troszeczkę inaczej pewne rzeczy zacząć przedstawiać, bo naprawdę, yy, danse macabre i, yy, kostucha, ee, z kosą, no, to są już, to są naprawdę klimaty średniowiecza. Yy, myślę, że, yy, doświadczenie życia tutaj jest nam potrzebne i dlatego w tej przestrzeni się pojawiamy. Ale, yy, kto wie, czy bardziej żyjemy tu jako suma wszystkich swoich doświadczeń, czy bardziej żyjemy, yy, po drugiej stronie, będąc bliżej źródła życia? To jest jakby indywidualna sprawa ka-każdego, jak do tego podejdzie, jak to oceni i, yy, co do niego przemawia, z czym rezonuje. Natomiast, yy, yy, no, myślę, że, yy, cykle są niekończące, niekończące się.
Kwiat jest piękny, potem, yy, opadają płatki, ale ten kwiat daje życie poprzez, yy, nasionka. Daje życie tysiącom innych kwiatów. Gdziekolwiek się nie pojawi, jego pojawienie się nie jest, yy, yy, bezsensowne. W każdym miejscu jest siewcą życia na wielką skalę i każdy z nas, pojawiając się, też nie jest przypadkowy. Nie ma, nikt z nas nie jest jakimś, jakimś błędem, nie jest pomyłką. Każdy z nas jest po coś. I to jest moje zdanie. No, pewnie tutaj Sebastian dopowie od siebie. Oczywiście zgadzam się z tobą. Yy, bo to, jak rozmawiamy dzisiaj o strachu.
Strach jest tutaj jakby tematem przewodnim, ale każdy strach ostatecznie ma podłoże, yy, w lęku przed śmiercią. To jest- Tak, tak. To jest brak, yy, wiedzy na temat śmierci, ee, i brak, yy, treningu zdolności opanowania procesu umierania. Ee, mało kto, ee, zdaje sobie sprawę z tego czy jest świadomy faktu, że życie to jest tylko bilet w jedną stronę. Że rodząc się, od razu zasiewamy to nasiono śmierci. I tak jak w przypadku spalania świecy, ee, jej życie jest jednoczesnym umieraniem. Ona wypala się, zużywa, dąży do zgaśnięcia i wszystkie zjawiska w przyrodzie, w przestrzeni, w duchu są nietrwałe. Jeśli nie mamy tej świadomości, wtedy wchodzimy w ignorancję i na skutek jej pojawia się właśnie strach, a uciekając przed nim, doświadczamy cierpienia. Jeśli się nie skonfrontujemy z tym lękiem przed śmiercią, yy, to umrzemy w wielkim stresie i cierpieniu. I teraz ta cała sytuacja na świecie, yy, pokazuje procentowo, yy, ile osób tak naprawdę boi się śmierci. Każdy, kto zakłada, ee, maseczkę czy podporządkowuje się pewnym zaleceniom opartym, ee, na tym założeniu, że mogę zachorować i umrzeć, i kto się przed tym, ee, chroni w sposób paranoiczny i, yy, nieracjonalny, tak naprawdę nie pokonał tego lęku przed śmiercią. A wszyscy ci, którzy właśnie odważnie manifestują, ee, swój, mm, ostracyzm, wręcz, yy, niepoddawanie się tym regułom, przepisom, pokazują tą twarz-... ee, te osoby mają w wie, w większości przypadków strach przed śmiercią opanowany, czyli po prostu, yy, są w stanie, yy, odejść. Bo, yy, dlaczego, yy, ja nie miałbym umrzeć? Dlaczego, yy, wydaje mi się, że w jakimś cudowny sposób mogę przedłużyć swoje życie? A nawet jeśli, yy, to jakie to będzie życie w świecie ogarniętym chaosem i taką paniką, i takim absurdem. To już lepiej jest umrzeć.
Yy, jeśli byłaby ta pandemia i wszyscy by padali na, na ulicy trupami, to czy nie lepiej jest paść razem z nimi, yy, niż z resztką, yy, szaleńców walczyć o, o resztki pożywienia w jakimś postapokaliptycznym świecie? Yy, przyjmijmy to, że, yy, nasze dusze wcieliły się tutaj, yy, z poziomu mistrzowskiego i naprawdę wiedziały, co robią. Każdy z nas wiedział, co robi i każdy z nas ma wyznaczoną swoją datę śmierci. Oczywiście możemy ją, yy, w sposób nieświadomy, ee, przyspieszyć, a w sposób świadomy opóźnić. Ee, możemy, yy, przeciwstawić się temu planowi, popełniając samobójstwo, bo nigdy dusza nie planuje, ee, śmierci samobójczej. Zwykle, naj-najczęściej jest to, ee, przejawem jednak bezradności i, ee, pewnego poddania się, yy, okolicznościom i, i, ee, uznaniu wyższości przeszkód. Ee, natomiast każdy z nas, yy, ma tutaj coś do zrobienia i ma swój czas do tego. Ee, i tego nie ominiemy.
Yy, i możemy się tylko dzięki temu, yy, więcej nauczyć i więcej doświadczyć. Ale jeśli nie pokonamy tego strachu przed śmiercią, to z byle powodu będzie można nas zastraszyć i przekonać do, ee, głupich, nieracjonalnych zachowań.
I przykładem na to, yy, jest, yy, nasz, yy, znany, yy, w, w naszej kulturze, yy, święty, yy, Maksymilian Kolbe, który, yy, właśnie w braku lęku przed śmiercią zgłosił się za człowieka, yy, który był wytypowany do komory gazowej. Yy, wiadomo było, że, yy, ma kilkoro dzieci, yy, i ten duchowny, yy, zgłosił się, świadomie wchodząc do, yy, tej otchłani śmierci. I w jego celi śmierci panowała taka, yy, duchowa, podniosła atmosfera, że ci, yy, że ci ludzie, yy, to była, zdaje się, cela głodowa, yy, że żyli, yy, ponadprzeciętnie długo. Że hitlerowcy wręcz zaczęli się obawiać, co to za moc kieruje tymi ludźmi, że oni bez strachu idą na pewną śmierć.
Yy, i to jest tak naprawdę, yy, nasza psychoodporność duchowa. Właśnie to, że możemy z otwartą przyłbicą, yy, z jasną twarzą, nieprzykrytą niczym, yy, manifestować, yy, swoją pogardę dla strachu. Nie dla samej śmierci. Dla śmierci mamy ogromny szacunek, bo wyobraźmy sobie, że jesteśmy osobą ciężko chorą, yy, cierpiącą, którą wszystko boli i ta śmierć im nie nadchodzi. Te osoby błagają o śmierć. One chciałyby ją, yy, przybliżyć. Więc tak naprawdę w zależności od sytuacji, my tą śmierć odsuwamy albo przyciągamy, albo ją lekceważymy. Kiedy się z nią wreszcie zapoznamy bliżej i zaprzyjaźnimy, ona będzie nam zawsze towarzyszyć. I to nie jest, yy, żadna kostucha, nie jest to żaden upiór, tylko jest to nasze „ja" z przyszłości. Śmierć ma dla nas ogromny prezent. Ma dla nas wiele do zaoferowania. Tylko dzięki świadomości śmierci możemy się rozwijać.
Każdy mistrz duchowy, jako centrum swojej praktyki, stawia myślenie o śmierci na pierwszym punkcie. To jest zawsze myślenie o swojej nietrwałości. Jaką ja mam gwarancję, że dożyję wieczora? Jaką mam gwarancję, że obudzę się rano? Kto mi da taką gwarancję? Nikt mi nie może tego dać.
Jeszcze dzisiaj mogę zejść z tego świata i, yy, prawdopodobieństwo jest każdego dnia, yy, takie samo. No, powiedzmy, wzrasta, kiedy wykonuję niebezpieczne zawody albo się starzeję, ale taka sama jest, yy, szansa na to, że, yy, dożyję poniedziałku, jak to, że dożyję wtorku.
Nikt mi nie da na to gwarancji. Nie mam takiej pewności, dlatego muszę żyć w przeświadczeniu, yy, że życie może skończyć się w każdej chwili. Bo życie jest jak spacer ze świeczką na otwartej przestrzeni. W każdej chwili może przyjść podmuch wiatru i nam zgasić tą świeczkę.
Nawet się nie spostrzeżemy. Dlatego, ee, wirus czy pandemia nie jest dla mnie żadną wyjątkową okolicznością. Ona nie stwarza żadnego większego zagrożenia, yy, śmiercią niż wypadek samochodowy czy nowotwór, yy, czy, yy, zadławienie się, ee, czy pogryzienie przez, yy, psa.
Więc tutaj nie wprowadzajmy, yy, chaosu. Szansa na, ee, życie i śmierć jest taka sama, yy, podczas pandemii, jak i poza nią. I ci, którzy mają przeżyć tą pandemię, przeżyją. Ci, którzy mają umrzeć, umrą albo znajdą inny sposób, że po prostu sami ze zgryzu, yy, przyciągną, yy, nowotwór albo, yy, dostaną apopleksji, albo zaoglądają się wiadomościami na śmierć.
Także to, yy, inne czynniki mogą wprowadzać dodatkowe ryzyko. Nie sama pandemia, nie sam wirus, yy, który nie jest groźny, bo nie ma warunków na Ziemi do rozprzestrzeniania się takich epidemii. Nie ma w przyrodzie-... potrzeby, żeby ludzkość zachorowała i nagle umarła. Są inne mechanizmy sterowania homeostazą i przywracaniem równowagi na Ziemi. Mamy różne stany pogodowe, mamy różne zjawiska naturalne, mamy wybuchy wulkanów, mamy szarańcze, mamy niedobór wody, mamy stepowe, stepowienie gleb.
Mamy wystarczająco dużo problemów, którymi należy się przejmować. Mamy w tej chwili zasysioną Wisłę ściekami. Nikogo to nie oburza. Mamy mnóstwo patologii społecznych, które, na które jest przyzwolenie. Mamy zrujnowaną gospodarkę i mamy polityków, którzy nas w biały dzień okradają i kneblują. I mamy dziennikarzy, którzy są im posłuszni. I nie ma żadnych ludzi w mediach publicznych, którzy mogliby mówić prawdę i dawać nam nadzieję na to, że ktoś się nami naprawdę przejmuje i troszczy. Jesteśmy- Ale na szczęście mamy też audycję.
Mamy stacje, które we wspaniały sposób promują wiedzę alternatywną. Mamy- Tak jak Radio Paranormalium. Na przykład NTV Janusza Zagórskiego. Jest, jest wiele, wiele takich, wielu, wielu dzielnych, odważnych ludzi, którzy starają się pokazać, że ten świat może wyglądać inaczej, że są pewne możliwości, abyśmy po prostu pomogli również naszym, naszym bliźnim rozejrzeć się wokół siebie, szeroko otworzyć oczy i obudzić się. To wszystko media alternatywne poza mainstreamem.
Czyli oznacza to, że ich zasięgi są niewielkie, aczkolwiek wywierają bardzo silny wpływ i zdecydowanie się rozwijają. Czyli w trakcie pandemii wielokrotnie wzrosła liczba subskrypcji właśnie na tych kanałach alternatywnych. Czyli ludzie, nawet zaszczuci propagandą mainstreamową, ci, którzy są na tyle rozsądni, żeby zweryfikować te informacje, szukają potwierdzenia w źródłach alternatywnych.
No i tutaj mają sprzeczność, tak? No bo idą jakby w zupełnie przeciwny biegun i sami muszą teraz zdecydować i rozstrzygnąć w swoim sercu, co jest prawdą, a co fałszem. Co im się bardziej zgadza w faktach. No, ci, którzy są krytyczni wobec władzy, wiedzą, że tak czy inaczej, władza zawsze się wyżywi i nie dba o tego obywatela. I ostateczne plany władców systemu iluzji, no, nie projektują dla nas raju na ziemi, bo ten raj już dawno byłby możliwy, tylko wysysają wszelkie materialne środki do tego, żeby samemu się bogacić. Widzimy po liczbie miliarderów i po ich zgromadzonych środkach na rachunkach bankowych.
Znacznie zwiększa się liczba ludzi ubogich i głodujących, a te rodziny najbogatsze stają się jeszcze bogatsze. I to dąży do rozwarstwienia społeczności i całej cywilizacji, grozi upadkowi. Także żyjemy ewidentnie w czasach końca. I tutaj, wracając jeszcze do zapowiedzi Apokalipsy, która była modna w roku 2012 z tradycji kalendarza Majów. Wiemy też z różnych źródeł duchowych, że na skutek pewnych przesunięć czy niedoszacowania, czy też niedokładnego liczenia kalendarza, ten czas został przesunięty o siedem lat.
Czyli tak naprawdę rok 2012 zamienił się w rok 2019, kiedy właśnie pod koniec roku miało wydarzenie, to spotkanie pod kryptonimem Event 201. To był październik 2019 roku, gdzie elity tego świata przygotowywały się, a tak naprawdę podjęły decyzję i zaplanowały wydarzenie światowe, dążące do depopulacji ludności świata w oparciu o wirus i inne toksyny i inne urządzenia typu właśnie technologia 5G.
Oni robili to w swoim dobrze pojętym interesie, widząc, że ludzi na Ziemi jest za dużo, za szybko zużywają zasoby i za szybko zatruwają planetę. Dlatego w ich interesie jest, żeby tych ludzi było mniej, ale żeby byli wydajnymi pracownikami czy niewolnikami.
I doszło do ogromnej, nazwijmy to, duchowej katastrofy, kiedy został powołany egregor zbrodni na ludzkości. Wtedy miałem takie doświadczenie wewnętrznej śmierci ludzkości, tak jakby po prostu ktoś planował zamach na całą ludzkość. I tak jakby no, powstała ogromna wyrwa w tej nadświadomości ludzkości, kiedy dokonało się coś takiego, jak-... upadek piekła na ziemię, kiedy te wszystkie najgorsze kreatury, które były do tej pory w ukryciu czy, czy w podziemiach. Wiemy, co się dzieje na tych ceremoniach elit rządowych. To nie będziemy straszyć słuchaczy, ale są to rzeczy potworne. Wystarczy sobie poczytać o adrenochromie, o ofiarach składanych z dzieci, o elitach satanistycznych, również w Kościele w Watykanie. I to są rzeczy, które do tej pory były w ukryciu, a teraz stały się jawne i wszyscy tego doświadczamy. Te wszystkie tak zwane teorie spiskowe zaczęły się manifestować w rzeczywistości i nie możemy zaprzeczyć temu, że świat się zmienił.
Nie możemy też unikać rozmawiania o tym, bo też jest pewna grupa ludzi zafascynowanych ideologią New Age'u. Kiedy nie nazywamy zła po imieniu i to ma dużo gorsze konsekwencje i skutkiem tego jest trwanie w ignorancji. Nie mówmy o tym, że jest pandemia, bo ją wzmacniamy swoimi wibracjami. No, to jest bzdura. No, jest to zaprzeczanie rzeczywistości. To, co jest, jest i obserwujemy to z emocjami lub bez. Więc należy o tym wiedzieć i rozmawiać właśnie w sposób spokojny, nie dając temu swojej energii, ale wiedząc o tym, jak możemy temu przeciwdziałać. Więc samym mówieniem o tym, że: ojej, to w takim razie mówmy o tym, że żyjemy w raju i niech się ten raj zamanifestuje. Nie zrobimy tego bez, bez działania, bez swojej pracy. Dlatego, żeby mówić o wpływie częstotliwości myśli na ten świat, no to są wydarzenia o wielkiej skali, które tak jak bywały to generatory przypadku.
Ustalono, że największym takim wydarzeniem, mającym globalny wpływ było zburzenie bliźniaczych wież World Trade Center. Mówię tu zburzenie, bo większość mainstreamu uważa, że był to zamach i większości ludzi nadal nie przychodzi to na myśl, że mogła być to wewnętrzna robota wywiadu, tak jak i większość wojen i kryzysów lokalnych na Bliskim Wschodzie zawsze było reżyserowane i jest nadal. I te wydarzenia, które mają wpływ globalny, one rzeczywiście zbierają wszystkie, wszystkie umysły w jednym punkcie i dokonuje się pewna zmiana częstotliwości, ale to przy wpływie zbiorowym.
Wybitne jednostki mogą wywierać indywidualny wpływ na zbiorowość świadomą, ale my jednostkowo mamy mikro wpływ. Jeśli ten wpływ się łączy właśnie podczas różnych manifestacji czy wspólnych medytacji, czy wspólnego działania, wspólnej modlitwy, wspólnej intencji, odpowiednio pokierowanej, możemy zmieniać ten świat.
Zwłaszcza właśnie w sposób świadomy i werbalny. Poprzez takie audycje jak ta. Poprzez tworzenie się takich mediów, poprzez jednoczenie się grup ludzi świadomych, poprzez właśnie tworzenie związków, federacji, stowarzyszeń. Jak najbardziej możemy mieć wpływ. Pytanie tylko, dlaczego się to nie dzieje? I tu znów wracamy do tych wszystkich substancji, które wcześniej były używane jako broń psychotroniczna czy broń chemiczna i są używane w tej chwili ordynarnie na ogóle społeczeństw światowych.
Tak, Sebastianie, no, to jest temat rzeka. My już tutaj mocno przekroczyliśmy czas audycji. Przekroczyliśmy czas, a tymczasem jeszcze mamy słuchacza, słuchacza, tym razem skajpowego. Przez Skajpa się połączył pan Wojtek z Wielkiej Brytanii. Halo, halo, panie Wojtku, czy się słyszymy?
No, ja słyszę doskonale. Dobry wieczór. Dobry wieczór. Państwu. Dobry wieczór, Iwo Josie. Dobry wieczór wszystkim słuchaczom. Miałem wątpliwości, czy można zadzwonić, bo tak ciekawa audycja i to taka na czasie, no, z powodów oczywistych. Też się chciałem tutaj podzielić, jak to wygląda z kraju w Europie, który jest pierwszy wedle tych oficjalnych statystyk na tej liście, tej covidowej.
Ja sobie... tutaj jest oficjalny, to znaczy bardzo łatwy dostęp. Tu Anglicy mają na tym punkcie fizia. Bardzo dobry dostęp do różnych danych, takich statystycznych, oficjalnych podkreślam. I zrobiłem sobie takie dla, dla samego siebie, żeby, żeby mieć rozeznanie, jeśli chodzi o totalną liczbę śmierci, jakie są. To te statystyki obejmują Anglię, Walię i jeszcze i chyba wszystko tak, bo Szkocja jest jakoś osobno ujmowana. To znaczy po prostu na innej stronie można, można to znaleźć. I porównałem sobie lata wszystkie, to znaczy dwa tysiące dwadzieścia, dziewiętnaście, osiemnaście, siedemnaście, szesnaście, piętnaście. Podsumowałem sobie to ręcznie, bo to w takim było, w takim pliku Excela.
No, można sobie to ściągnąć na komputer i tam sobie obejrzeć, ale nie jest to podsumowane, więc to, to jakoś pododawałem, jakimś tam zaokrągliłem, ale to zupełnie nie ma znaczenia, bo ten błąd jest minimalny.... yy, z, narastająco od stycznia do sierpnia, bo wtedy, kiedy to robiłem, to był sierpień zamknięty i za wszystkie lata pod rząd. I wygląda to po prostu tak, że, yy, średnio to jest, co miesiąc umiera pięćdziesiąt, yy, od, od czterdziestu paru do, do, do nawet sześćdziesięciu tysięcy ludzi. Yy, co roku, każdego miesiąca, yy, w roku. Tam w tych miesiącach zimowych ciutkę, ciutkę zwykle więcej. To jest na początku roku. I te dane wyglądają tak, że do sierpnia, no, 2015 – trzysta pięćdziesiąt dziewięć tysięcy, 2016 – trzysta pięćdziesiąt dwa tysiące, 2017 – trzysta pięćdziesiąt osiem tysięcy, 2018, tutaj jest pik, trzysta siedemdziesiąt cztery tysiące. To też już za ten sam okres jest wzrost w stosunku do tych trzystu pięćdziesięciu ośmiu o około pięć procent. Yy, i nic, wtedy, w 2018 roku nikt nie kiwnął palcem, nic w ogóle nie było zrobione, nic. Po prostu wszystko było okej. Yy, i pierwsze trzy miesiące były, yy, zna-znacząco odbiegały, bo tutaj, no, już nie będę tutaj podawać dokładnie, jak to wyglądało, ale pierwsze trzy miesiące- A, tak.
Styczeń, luty, marzec, yy, znacząco odbiegały od, yy, od, od, od poprzednich lat. W 2019 z powrotem było trzysta pięćdziesiąt dwa tysiące i teraz, yy, jest rzeczywiście- ... Coś im dać znać. Wzrost ogólny, bo czterysta dwanaście- Co oni przyniosły?
Czterysta dwanaście tysięcy, yy, zgonów. Jest to, yy, od średniej mniej więcej koło siedemnaście procent więcej za ten, za ten okres narastająco. Yy, natomiast w stosunku do tego dwutysięcznego osiemnastego roku to jest raptem o dziesięć procent, yy, więcej tych, tych zgonów. Yy, więc rzeczywiście widać, że jest, yy, problem, ale też, he, bardzo, bardzo łatwo to, tutaj jakby wytłumaczyć, dlatego że z chwilą lockdownu, yy, to z własnego choćby podwórka, znaczy z, samemu. Bolał mnie trochę ząb, to z, ze, od momentu, kiedy zostało tutaj ogłoszone, to z lekkim jakimś opóźnieniem, gdzie, gdzie też, yy, była Wielka Brytania za to, yy, krytykowana. Yy, nie mogłem, zupełnie wszystko zostało zamknięte, wszystkie szpitale. Czyli ja, jeśli nie mogłem nawet pójść do głupiego dentysty, rady były na, na stronach tych oficjalnych, yy, takich medycznych NHS-u, żeby, żeby brać sobie paracetamol po prostu i paracetamol, paracetamol po, po, do skutku, do skutku, żeby, żeby nie było gorączki, żeby nie bolało. A jak jest jakiś skrajny, to trzeba było wykonać jakieś cyrkowe w ogóle operacje, poumawiać się. Wiadomo, że kolejki były niesamowicie długie, nawet prywatne, prywatni dentyści też byli pozamykani, więc, yy, można sobie wyobrazić, co by, co się działo z ludźmi, którzy czekali na planowe, yy, operacje i byli, yy, hospitalizowani. Po prostu te szpitale były w większości puste, yy, albo znacznie się zmniejszyła liczba pacjentów właśnie z tego powodu. I ta liczba zgonów, wydaje mi się, no, ciężko mi tutaj szacować, że w znacznej mierze to wynika po prostu, yy, wtedy- ...
Właśnie z tego. Właśnie z tego, tak jest, że, że, że pomoc nie została udzielona. Dlatego, że dwa miesiące właściwie są takie krytyczne: kwiecień i, yy, maj, gdzie tak jak mówiłem, średnio tam było około pięćdziesięciu tysięcy. No to tutaj, yy, osiemdziesiąt osiem było w kwietniu.
Tu właściwie największy był problem, osiemdziesiąt osiem tysięcy zgonów, a w, yy, w maju już było, już, yy, to spadało, pięćdziesiąt dwa. Ale w stosunku do maja poprzednich, yy, lat to tam zwykle wychodziło po czterdzieści parę, yy, tysięcy tych zgonów. Więc, yy, widać, jak to jest pięknie po prostu, yy, ale nikt się na to zupełnie nie powołuje. Nikt tego, nikt tego w ogóle nie analizuje.
Nikt, nikt oficjalnie, yy, o to nie pyta. Czemu, czemu, czemu się powołują ciągle na liczbę infekcji, co jest, yy, tak jakby, yy, nagminnie? To zresztą to samo jest w Polskim, bo, bo słucham polskiego radia, tam paru polskich radnych.
No, to też zwracaliśmy dzisiaj uwagę, że bardziej się szafuje liczbą infekcji całkow-całkowitą niż liczbą aktywnych przypadków, bo liczba aktywnych przypadków już nie jest taka- Ale już tym bardziej- Straszna Nie dotyka liczby zgonów. Tym bardziej się już nie dotyka liczby zgonów, dlatego że nie wiem, czy wiecie, ale ja widziałem, yy, chyba w marcu czy w kwietniu, yy, pierwszy, za pierwsze parę miesięcy jakieś takie porównanie ogólnopolskie ktoś tam wrzucił do, do, do, na, na Facebooka, yy, że tam wychodziło, że było mniej w tym roku tych zgonów w Polsce, w Polsce! Czyli w ogóle podstawy od strony zgonów było mniej niż w poprzednie, w poprzednich chyba trzech latach, poprzednich. Więc, yy, w ogóle, no, jaki jest powód robienia całego takiego cyrku? No, no, no, no, no, w Polsce, który, który doprowadza, yy, w Polsce, tak? Bo tu mówię, w Wielkiej Brytanii to trochę inaczej, to trochę inaczej wygląda. Yy, poza tym teraz tak, tutaj jednym z argumentów, yy, aha!
Liczba, liczba na dzień dzisiejszy, liczba ta krzywa zgonów w ogóle, yy, tam minimalnie rośnie. Minimalnie, ale ona jest przy dnie. Wcześniej rzeczywiście był, był, był ten taki pik, teraz rośnie tylko liczba, yy, tych infekcji, ale ona będzie zawsze rosła, dlatego, bo tak: bo w Wielkiej Brytanii to jest kraj, który ma dużo więcej kasy. Yy, szczepionki dużo szybciej tu na pewno przyjdą i na grypę dużo więcej, bo jest większa wyszczepialność niestety, bo jeszcze podobno sześćdziesiąt procent. W Polsce biadolono, że, że jest tylko cztery procent, yy, tutaj podobno na grypę sześćdziesiąt procent się, się, się ludzi szczepia, co, co, co, no, jest, wydaje mi się, w miarę zgodne z moimi jakimiś tam obserwacjami. Yy, i, yy, ta liczba tych infekcji, yy, rośnie, dlatego że oni testów tutaj robią, no, ilośkrotnie więcej od samego początku jak w Polsce, a teraz jeszcze położyli na to, więc odsyłają.
Ktoś, kto ma jakieś objawy, to się sam dobrowolnie zgłasza, znaczy, no, pod wpływem propagandy, robią mu test. Wychodzi, że jest, że jest ten, idzie na kwarantannę i statystyka idzie w górę. Jakby zakładając taki, ta-taką teoretyczną, yy, możliwość, gdyby naraz wszystkim, naraz- Właśnie tak na, na koniec, panie Wojtku, bo już jesteśmy właściwie przy końcu audycji. ... Si-si-, okej, to się będę streszczał.
Sześćdziesiąt siedem milionów ma, ma, ma cała Wielka Brytania, tak około. Gdyby wszystkim naraz zrobiono testy, to okazałoby się, że, że, że, że ta, że ta krzywa osiągnęła zenitu i poszła zupełnie pionowo. I co wtedy? No co?
Rozstrzeliwanie za, za wychodzenie czy coś? No, zu-zu-zupełnie bez sensu, jak się nic nie dzieje. Jeszcze na sam koniec powiem, jak to jest, co też można sobie na oficjalnych stronach tam Public Health for England czy, czy, czy for UK. Jest właśnie, ile osób tutaj w kraju numer jeden jest hospitalizowanych z wpisanym kodem COVID-19. To są dane z dwudziestego piątego września, bo wtedy to sprawdzałem.
O szesnastej, o szesnastej zero cztery to było tysiąc sześćset szesnaście osób w całej Wielkiej Brytanii. Słuchajcie, ja mieszkam w bardzo dużym mieście. To nie jest Londyn, ale tutaj, na terenie tego mojego miasta, przynajmniej z tego, co mi wiadomo, są bardzo duże cztery szpitale.
Jeden jest koło lotniska, koło mnie, gdzie te tysiąc sześćset osób to wszystkich można by było do tego szpitala tam wrzucić i było, i byłoby po sprawie. Tak, tak obrazowo, żeby-- a tu mówimy o całej Wielkiej Brytanii, z czego dwieście czterdzieści trzy osoby są pod respiratorami. Kraj numer jeden w Europie, tak? Dwieście czterdzieści trzy, a-a-a kraj ma, jest przygotowany, już teraz nie pamiętam, na ile tam tysięcy tych respiratorów. Z dziesięć tysięcy? To chyba w Polsce nawet było dziesięć tysięcy, więc tutaj, więc tutaj dużo więcej. Więc to jest po prostu... Ale nikt, nikt nie pyta, nikt nie kwestionuje. Najgorsze jest, moja obserwacja taka, ja nie mówię tutaj o angielskich mediach, bo tego to w ogóle nie słucham, tylko tam od czasu do czasu czytam, ale w polskich, że większość tych ludzi niestety, wydaje mi się, oni są z przekonania, tego bronią. Tam część jakaś osób oczywiście wie, że to jest ściema, ale część ludzi, tych redaktorów, którzy są wykształceni, mają tytuły jakieś doktorskie. Oni mówią z przekonania, jak tam ludzie dzwonią, bo czasami słucham tylko po to właśnie, żeby, żeby wiedzieć, jakie są nastroje po prostu społeczne i ilu osób to...
Do takiego mainstreamowego radia, nie wiem, czy to optymistycznie, czy pesymistycznie. Na dziesięć telefonów jedna osoba jakaś, co mówi z sensem i-i podważa to. No, może czasami dwie, ale to, to, to góra. I no, tak to, tak to wygląda. Więc, więc- Krótko mówiąc, pandemia im się nie udała do końca, dlatego trzeba jej robić większy PR.
Tak, tak, no, większy PR, ale, ale jest już zapowiedziane. Premier tutaj zapowiedział, bo z, powołując się ciągle na tą liczbę tych przypadków, że jest po prostu niby tragedia. Aha, i mówią, że te przypadki to dlatego, bo jest, może się służba zdrowia się może zakorkować. No to właśnie wam przed chwilą powiedziałem, jak to wygląda, jak się ona może zakorkować w takim kraju, jak wygląda to, tyle tych przypadków jest, co powiedziałem i-i tych zgonów poprzednio, tak? Że, że ona się może zakorkować. Guzik prawda! No po prostu bzdura bzdurą, manipulacja.
Strzelanie do muchy z armaty. Tak, ale BBC poza tym, to jest najgorsze, że już takie medium, które było zawsze uznawane za jakieś, no, takie w miarę wiarygodne, też kłamie. Na przykład o protestach w, w Berlinie, gdzie oglądałem sam osobiście parę filmów, bo tych ludzi, co kręciło to i tam, i drona, jakieś ujęcia.
Sam tam byłem nie raz w tym, w tym miejscu. To są ogromne tereny. To jest porównywalne do liczby uczestników w Paradzie Miłości, bo to też w tamtym, w tamtym miejscu się to odbywało. To tam minimum dwa miliony, minimum.
Ciężko oszacować, bo to zależy, o której godzinie. Na pewno na tyle wystarczająco, żeby ulice zapełnić. Dokładnie, ale ulice i tam poboczne. Tego, co nawet nie widać na ulicach, to są poboczne parki. To są ogromne naprawdę tereny i to jest długość po prostu, no, ciężko mi powiedzieć, ile to tam jest tych, tych. No, ludzi było po prostu full.
A BBC wtedy podało, pamiętam, że dwadzieścia chyba czy czterdzieści tysięcy były protesty i to tak skwitowane w ciągu tam, jako taka wiadomość, właściwie dwadzieścia, czterdzieści tysięcy i koniec. Pierwsze protesty w Londynie w ogóle nie były praktycznie prawie że wspominane. Ten ostatnio, bodajże tydzień temu albo dwa tygodnie temu, gdzie już było, policja się już ostro starła z tym, to rzeczywiście przyznano, że parę tysięcy osób protestowano tam na Trafalgar Square i, i doszło do starć, doszło do starć z policją. Manipulacja, kłamstwo. Na dodatek- Czyli tak samo jak w Polsce.
Tak samo jak w Polsce. No tak, o-o-ooglądałem, oglądałem taki, no, no nie wszystko od początku do końca, bo to tam po parę godzin to ludzie to kręcili, ale jakiś taki fragment filmu, gdzie, gdzie taka starsza kobieta, ona podobno miała gdzieś koło sześćdziesięciu, nawet siedemdziesięciu lat, miała jakąś taką chustę. Ciężko mi było powiedzieć, co ona tam miała na tej głowie. Była, zaraz był szereg policji, która odgradzała, ale ta policja stała po prostu, ale ona była jakby zaraz w pierwszej jakby linii. I któryś z tych policjantów, no, bo to też są ludzie, im tam nerwy puszczają, próbował jej zerwać tą chustę jakoś czy zabrać jej po prostu.
Ona sobie nie dawała, się szarpała z nim i w pewnym momencie on nie wytrzymał i ją po prostu tak pchnął z całej siły, że ona poleciała do tyłu i się po prostu przewróciła. To w Sky News było, była taka manipulacja, że pokazali zdjęcie. Czy już nie pamiętam, czy zdjęcie, czy kawałek filmu, jak ona leży, z komentarzem, że się przewróciła. Sama się przewróciła, po prostu. Sama się przewróciła z dżentelmeńską pomocą pana policjanta.
Tak, tak, no, ale tego oczywiście nie powiedzieli, nie pokazali, więc po to tylko, aby, aby, aby stanęło. Więc tak to słuchajcie, wygląda. No, nie wygląda to dobrze. Moim zdaniem oni nie odpuszczą. To, to, to jest tutaj... Ja muszę sobie od początku, bo pierwsze niestety prawie całą godzinę od początku nie, nie słuchałem, ale to sobie z podcastu- Niestety nie odpuszczą okazji do wykorzystania dobrego kryzysu. Jest taka zasada podobno: „Nie pozwól, żeby dobry kryzys się zmarnował”. No właśnie.
Tak jest. Więc, no i najgorsze są to, są, są te ograniczenia. Są, są te ograniczenia, zmuszenie. Wydaje mi się, że to będzie do tego prowadziło, że nawet jeśli nie wprost powiedzą, że jest jakiś obowiązek szczepień, to, to, to zrobią to w ten sposób, że nie będzie można, się nie dostanie pracy, nie będzie można wsiąść do autobusu, nie będzie można wsiąść do samolotu, nie będzie można nic zrobić, jak nie będzie. Wprowadzą jeszcze te jakieś paszporty, takie szczepionkowe czy zdrowotne. No, może nie jutro ani pojutrze, ale, ale za jakiś czas, więc to po prostu wszystko idzie w tym kierunku, no a konsekwencje to już tutaj-... Pan Sebastian wcześniej mówił, w jakim to kierunku i do czego to jest. Tak bardzo zgrabnie to wszystko było ujęte. Z tego, co, co, co słyszałem, więc no, tak to, tak to wygląda.
To wygląda niezbyt optymistyczny obraz nam się tutaj rysuje. Mam, miejmy nadzieję, że jednak uda nam się doprowadzić do tego, że się ten obraz nie spełni. Także Panie Wojtku, bardzo dziękujemy za, za telefon. Kończymy już powolutku audycję.
Dziękujemy. Pozdrawiam. Pozdrawiam wszystkich. Życzę. Życzę zdrowia i samemu. Już na sam koniec powiem nie chodziłem w masce i nie będę chodzić w masce dla świętego spokoju, bo grzywny podnieśli. Nawet rząd może to wycofa, ale wcześniej tam gdzieś na jakichś stronach sobie można było wydrukować po to, żeby się nie tłumaczyć, jakby zaczepiał ktoś, ale mnie do tej pory nikt nie zaczepiał, to sobie wydrukowałem takie coś, że nie mogę nosić maski. Wyciągam, jak gdzieś tam włażę i nikt, nikt mi nic nie nawet i tyle, więc. Także życzymy Panu. Życzymy Panu, żeby to działało, żeby nikt się już do końca tej pandemii czy pandemii nie, nie przyczepił. No tak, tak.
Dziękujemy za dobry przykład też dla innych słuchaczy, że można, że udaje się. Nie, no można. To jest naprawdę, naprawdę no bzdura. Pytałem. Osobiście akurat nie znam nikogo, kto pracuje w służbie zdrowia, chociaż tu dużo osób, bo tak jak mówię, ten szpital jest potężny, ale mam takich zaprzyjaźnionych, może za dużo powiedziane. Zakolegowany jestem, bo od paru lat ratowników, gdzie chodzę na basen i z nimi rozmawiałem. To są rodowici Anglicy, bardzo tacy fajni i otwarci ludzie, aczkolwiek też widzę, że trochę śpią. Takie śpiochy w sensie w sensie wiedzy. Jak ja im mówię, to oni tego absolutnie nie negują. Tych wszystkich informacji, które wam teraz też mówiłem, ale. Ale z taką otwartością i ciekawością. I zapytałem ich, czy mają tam jedną osobę, taką dziewczynę. Czy ma kogoś, kto pracuje w tym szpitalu? Mówię tak. Ja mówię Słuchaj, a pamiętasz ten lockdown?
Tam marzec, marzec, kwiecień. Jak to wyglądało? Rzeczywiście, tak jak mówili, że jest zakorkowane, dużo ludzi i tak dalej. Ona mówi, tak spojrzała na mnie. Co ty, było pusto, zupełnie pusto. Więc tak to, tak to właśnie tak to właśnie wygląda. Aha, jeszcze na sam koniec jedną ważną rzecz, co jest po prostu bardzo, bardzo niepozytywna i najprawdopodobniej w Polsce też jest gdzieś taki dokument, być może przygotowany. Ja na początku bardzo sceptycznie też podchodzę, bo można.
Wiadomo, w internecie można wszystko znaleźć na potwierdzenie swojej tezy. Tylko kwestia jest, czy to jest wiarygodne, czy nie. Ale ktoś wrzucił na Facebooka dosłownie parę dni temu taką ulotkę po angielsku, przeciw no, anty, anty, tej całej polityce i tak dalej. I tam było takie kluczowe punkty. Co może władza na dzień dzisiejszy w oparciu o akt, który został ustanowiony w dwa tys..., to się nazywa anty, anty, anty, antycovid czy koronawirus akt. Coś coś takiego.
Koronawirus Akt Twenty Twenty, czyli 2020. I jakie ma prawa? Po prostu wszystko. Brak zupełnie. Słuchajcie swobód obywatelskich. Tam było parę punktów. Może policja wejść do twojego domu, jeśli jest podejrzany?
W Polsce nawet teraz chyba w parlamencie coś takiego. Są próby przepchnięcia takiego właśnie takich właśnie zapisów. Tu już jest. Ja dotarłem do źródła, dotarłem do źródła, sprawdziłem na stronach, na legislacyjnych stronach. Ten to zostało. Już to jest ma status enacted, czyli, czyli już uchwalony. Już jest aktywny. 2000.
Tak, 2020. 6 marzec 2020 została pierwsza wersja tego i później jakieś amendment, czyli te zmiany. Następnie, bo to wprowadzanie. Panie Wojtku, panie Wojtku, my już powolutku. My już pół godziny temu próbowaliśmy zakończyć audycję, także także bardzo byśmy podziękowali.
Ale dziękujemy za wszystko to, co pan przekazał. Ja dziękuję za bardzo fajną audycję, a pani audycję też. Wcześniej z innymi gośćmi też słucham zawsze z wypiekami na twarzy. Także bardzo fajnie. To pan Marek tutaj nad wszystkim czuwa. Zresztą on samemu też nadzoruje. I tam jest parę różnych audycji, takich bardzo, bardzo ciekawych. Więc pozdrawiam.
Pozdrawiamy również. Serdecznie pozdrawiam. Dziękuję. Pozdrawiamy. Do usłyszenia następnym razem. Do usłyszenia. Dobranoc. Cóż... No, to tak bardzo ciekawe było słuchacze. Może na koniec jeszcze chciałbym podsumować, żeby nie zostawiać tak jak to piłkarze mówią czy trenerzy.
naszych słuchaczy z poczuciem bezradności, bo Dopóki piłka w grze, to wszystko jest możliwe w meczu i dopóki żyjemy, to tak samo mamy moc zmiany i wpływania na tą rzeczywistość. I tutaj chyba największa nasza moc w tej chwili to jest moc przekierowywania uwagi, bo wiemy, jak to w pierwszym prawie Huna energia podąża za uwagą. Więc tam, gdzie kierujemy tą uwagę, tam przekazujemy swoją moc. Więc zdecydowanie trzeba przekazać tą uwagę właśnie mediom alternatywnym i osobom mądrym, których warto jest słuchać i wspierać.
Wspierać chociażby poprzez wykupywanie abonamentów dla kanałów alternatywnych, którym w ten sposób możemy pomóc w rozwoju. Tak samo ograniczenie płacenia podatków czy danin wszelkich możliwych, czyli znajdowanie takich sposobów na prowadzenie firm, jak chociażby założenie swojej fundacji czy stowarzyszeń, czy jakichś innych form zrzeszeń i pozbywanie się majątku, ponieważ-... posiadając cokolwiek, musimy za to płacić wielokrotny podatek. Dlatego mój sposób na unikanie podatków jest taki, żeby niczego nie posiadać albo przynajmniej nie posiadać na siebie, albo prowadzić działalność charytatywną.
I tu mogę podać jeszcze taki przykład zwierzęcia mocy, którym jest kaczka, która jak jest atakowana, unika kontaktu, zagrożenia ze swoimi chociażby młodymi i udaje zranienie, odciągając zagrożenie od swoich dzieci. I jaką trzeba mieć odwagę, żeby przed lisem na przykład symulować swoje zranienie, żeby, żeby chronić dzieci. I tutaj na tym przykładzie idealnie można ten strach, strach pokonać, służąc jakiemuś wyższemu celowi. Jeśli sami zaangażujemy się w ochronę chociażby przyrody, w podnoszenie świadomości ludzi, w tworzenie związków opartych na przyjaźni, pomocy, wracaniu do, do właśnie spotkań twarzą w twarz. Nie przez żadne środki komunikacji elektronicznej, bo nasze aury też korzystają z tego, że się stykają, że się spotykają. Zachęcam do tego zdecydowanie, żeby ideowo służyć wyższemu celowi właśnie w podnoszeniu świadomości i jakości życia wszystkich ludzi na planecie. Żeby nasza intencja obejmowała wszystkich i tych mądrych, i tych głupich, i tych uczciwych, i tych złodziei. Bo tak jak mówiliśmy na początku audycji, być może w poprzednim życiu my byliśmy tymi, z którymi teraz walczymy. Dlatego dla nich też wysyłamy tą intencję podniesienia świadomości i pełni szczęścia. I to szczęście, które wytworzymy, sami tego doświadczymy. I to jest jedyne szczęście, które będzie na tej planecie istniało.
Właśnie dzięki tym intencjom wszyscy możemy na tym zyskać. Także kończąc, dziękuję za, za ten udział w audycji. Mam nadzieję, że nie ostatni raz się tutaj spotykamy, że też od słuchaczy będą wychodziły podobne inicjatywy i mam nadzieję, że też będziemy mogli spotkać się na żywo. Ja też bardzo chętnie na zaproszenie przyjadę właściwie w każde miejsce na świecie, żeby czy wygłosić wykład, czy zrobić warsztaty, czy po prostu pomóc w potrzebie, czy spotkać się z ludźmi, którzy chcą o tych sprawach porozmawiać. I nie tylko rozmawiać, ale też coś zrobić. Założyć chociażby bloga czy dołączyć się do zrobić jakiś swój materiał filmowy, czy, Zrzeszenia Mediów Niezależnych, które w tej chwili też tworzymy. Tworzymy też swoje studio i też jesteśmy po rozmowie z wieloma twórcami swoich audycji i programów po to, żeby właśnie te alternatywne kanały stały się równorzędnym partnerem do tych mediów mainstreamowych. I w ten sposób możemy zwyciężyć właśnie poprzez tą moc uwagi, moc swoich pieniędzy, które świadomie możemy kierować i poprzez, no, swoją praktykę uważności na to, żeby nie pozostawać obojętnym na, na potrzeby innych, ale samemu też nie dawać się łatwo oszukać i nie wpadać w tą widmową histerię. Cóż, trzymajmy się, nie dajmy się. Działajmy tak, aby wszystko wokół nas wzrastało bez szkody dla kogokolwiek i czegokolwiek. Bardzo Państwu dziękuję. Życzę dobrej nocy i mam nadzieję na następne spotkanie.
Kłaniam się. Dobranoc. Dziękuję serdecznie wszystkim za uwagę. To był nasz dzisiejszy gość, Sebastian Mielor, tarototerapeuta. Audycję poprowadziła Beata Kampa vel Ada Adelman z bloga Biuro Duchów. Tradycyjnie, nieustannie zachęcamy Państwa do zajrzenia na bloga biuroduchow.pl oraz do zainteresowania się działalnością wydawniczą na rynku wydawniczym Beaty Kampi, bowiem już niedługo do książki „Opowieści z Biura Duchów" dołączy kolejna książka. Książka zatytułowana: „Sny.
Czego możemy się z nich dowiedzieć?" Także wypatrujcie Państwo książki w dobrych księgarniach. Już 12 listopada 2020 roku ukaże się w wersji drukowanej. Na pewno warto będzie po nią sięgnąć. A my w Radiu Paranormalium kończymy już dzisiejszą debatę niekontrolowaną z cyklu: „Z wizytą w Biurze Duchów". Audycję, jak zawsze, od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios". Radio Paranormalium- paranormalny głos w Twoim domu.
Dziękujemy za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia ponownie w kolejnych audycjach na naszej antenie już niebawem. Byłeś świadkiem zagadkowego zjawiska? Jeśli tak, poinformuj nas o tym już dziś. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych.
Nasze kontakty to numer Gadu-Gadu: 36 08 80 02, 36 08 80 02. Numer telefonu: 32 746 00 08. ... trzydzieści dwa, siedemset czterdzieści sześć, zero, zero, zero, osiem. E-mail: radio@paranormalium.pl radio@paranormalium.pl oraz Skype: radio.paranormalium.pl.
Czekamy na Twoją relację! Na życzenie świadka zapewniamy pełną anonimowość. Mówią, że włączyć radio jest bardzo łatwo. No, tylko że z wyłączeniem jest już, powiedzmy, troszeczkę gorzej. Posłuchaj nieznanego! Radio Paranormalium.
www.paranormalium.pl. Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium. Więcej dowiesz się w dziale Blogi na www.paranormalium.pl. Mówią, że wejść do archiwum jest bardzo łatwo. No, tylko że z powrotem jest już, powiedzmy, troszeczkę gorzej. Archiwum Radia Paranormalium. www.paranormalium.pl Archiwum Radia Paranormalium.
Pełne archiwum audycji najbardziej paranormalnego radia w polskim internecie. Dziesiątki gigabajtów wciągających paranormalnych empetrójek czekają na Ciebie. Słuchaj zawsze i wszędzie, o każdej porze dnia i nocy. Dziel się nagraniami ze swoimi znajomymi i pokaż im prawdę, o której boją się nawet pomyśleć.
Archiwum audycji Radia Paranormalium: www.paranormalium.pl. Koniecznie również sprawdź naszą oficjalną aplikację na Androida i Windows Phone. Dwa miesiące temu był drop prowadzący do pewnego radia, że ktoś go tam słyszał podobno. Jednak potem okazało się, że to radio istnieje tylko w internecie. Radio Paranormalium - paranormalny głos w Twoim domu. www.paranormalium.pl Rozmawiaj z prezenterami oraz z innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na www.paranormalium.pl.