[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Kończy nam się pierwszy poniedziałek sierpnia. 3 sierpnia roku 2020. Na naszym zegarze godzina 20:01. Przynajmniej na moim zegarze. Nie wiem, jak u was. A to oznacza, że czas najwyższy rozpocząć kolejny odcinek audycji „Świat oczami duszy”. Audycję o świadomości w całości na żywo.
Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios". A po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:45] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam wszystkich bardzo serdecznie.
[00:49] - Tradycyjnie, zanim przekażę głos panu Sławkowi, przypomnę kontakty do Radia Paranormalium. Będzie można dzisiaj do nas dzwonić. Nasze numery telefonów to oczywiście — przepraszam, troszkę w ten weekend, jak rozmawiałem zresztą z panem Sławkiem przed chwilą, spędziłem czasu w ogródku, trąc różne gałęzie i inne rzeczy, także troszeczkę jestem dzisiaj zmęczony. Troszkę się mogę dzisiaj zacinać, ale na szczęście ja w audycjach na żywo raczej mało się udzielam. Bardziej tutaj kręcę pokrętłami, odbieram telefony, przekazuję na antenę komentarze i tak dalej. Tak więc jeżeli ktoś będzie chciał dzisiaj zadzwonić, to warto zapisać sobie już teraz numery telefonów do Radia Paranormalium. Stacjonarny: 32 746 00 08. Komórkowy: 530 620 493. Skype: radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02.
Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. A więc, panie Sławku, oddaję panu głos.
[02:38] - Dziękuję panie Marku. Kochani, jeszcze raz witam was bardzo gorąco i bardzo serdecznie. Na początek oczywiście chwilę o komentarzach, które pojawiły się pod poprzednią audycją. Bardzo wam dziękuję. Niektóre wątki wywołały dość sporo emocji wśród niektórych słuchaczy. Bardzo się cieszę. Dziękuję też za słowa wsparcia, za dowody odnośnie tego, że marzenia się spełniają. A wszystkich tych, którzy nie mieli okazji się zapoznać z tymi komentarzami bardzo gorąco zapraszam do zapoznania się, bo jest tam sporo fajnych treści i też nie wiem, czy słuchacze, którzy się udzielali w tych komentarzach wiedzieli, że w ten sposób wywołają temat dzisiejszej audycji, bo już w tych komentarzach ten temat zaczął się — nie wiem, czy świadomie, czy nieświadomie — pojawiać. Jeszcze jedna ważna rzecz odnośnie audycji poprzedniej jest taka, że sześciu negatywów to chyba nie dostałem już od bardzo dawna, więc to chyba jest dowód na to, że u co poniektórych poruszyłem jakieś czułe punkty, co w sumie może też jest i dobre. Bo przekazywanie wiedzy, która w żaden sposób nie wywołuje żadnych emocji jest pewnie dla was też bezużyteczne, więc odbieram to też w kategoriach jakiegoś sukcesu.
Pod warunkiem, że miałbym jakiś plan względem was. Ale brakuje mi innego słowa. Także odbieram to jako sukces. Kochani, jeszcze jedna rzecz. Adam pisał, że nie mógł się doczekać w pewnym sensie 81. audycji, którą mieliśmy tydzień temu. Z jakiegoś względu uważał ją za bardzo istotną. Pojawiły się też głosy, że w zasadzie po 81 audycjach jesteśmy znowu na początku naszej drogi i że znowu opowiadam o rzeczach, które są jasne, proste i oczywiste. Z jednej strony może to martwić, ale z drugiej strony też chciałem wam powiedzieć, że doprowadzanie podstaw do perfekcji jest drogą do mistrzostwa. Więc żeby móc budować coś dalej, trzeba perfekcyjnie znać podstawy.
Jak to wykorzystać? Jak to działa w praktyce? To opowiem wam przy okazji tematu, który pojawi się najprawdopodobniej w następnej audycji. Natomiast dzisiaj chciałem wam powiedzieć, że z mojego punktu widzenia to jest nawet dobre, jak szlifujemy po prostu te podstawy do granicDo granic perfekcji, bo inaczej nie da się budować niczego dalej. Zwłaszcza że, co też się pojawiło w komentarzach, nastąpiła w pewnym sensie taka zmiana warty, jeżeli chodzi o słuchaczy. Pojawiło się sporo nowych osób, które zaczynają naszą przygodę. Słyszę, że niektórzy słuchają od dwóch tygodni, od trzech tygodni i tak dalej, więc nie oczekuję, że ktoś poświęci w ciągu dwóch tygodni 300 godzin na to, żeby odsłuchać pozostałe wcześniejsze audycje i jeszcze przelecieć te 60 czy 70 filmów na moim kanale. Były też takie komentarze dotyczące trzymania kciuków za moją cierpliwość i wytrwałość i wyrozumiałość oraz to, żebyście, kochani, wyciągali właściwe wnioski. Dzisiaj jeszcze tak na szybko napisałem komentarz pod tym tematem. To, co mówiłem na początku naszych audycji, ja się o efekt końcowy, kochani, zupełnie nie obawiam, ponieważ tak jak wielokroć wam mówiłem, efekt końcowy dla każdego człowieka będzie taki sam, czyli świadomość na bardzo wysokim poziomie.
I wszyscy skutecznie do tego celu zmierzamy. I prędzej czy później każdy z nas najprawdopodobniej do tego etapu dojdzie. Ja nie jestem tutaj od tego, żeby kogokolwiek zmuszać do tego, żeby robił to szybciej, żeby robił to po mojemu. Nie. Ponieważ tak naprawdę, tak jak powiedziałem, ja się o efekt końcowy nie obawiam. Natomiast od was zależy, jak szybko będziecie przekraczali następne granice świadomości i ilu doświadczeń, najczęściej negatywnych, w związku z tym unikniecie. Więc nazywając rzecz po imieniu, nie w moim interesie jest to, żebyście wy się rozwijali szybciej. Jeżeli ktoś chce uniknąć przykrych doświadczeń, jeżeli ktoś chce świadomie zacząć kierować swoim życiem, to leży to w jego interesie, nie w moim. Nazywając rzeczy po imieniu. Więc świadomość jest tylko kwestią czasu i ilości doświadczeń, przez które każdy z nas musi przejść.
Efekt końcowy zawsze będzie taki sam. To tyle w kontekście poprzedniej audycji. Natomiast dlaczego dla mnie dzisiejsza audycja jest też poniekąd wyjątkowa i bardzo ważna? Ci, którzy bliżej próbowali się wgryźć czy zainteresować moim życiem, być może zarejestrowali ten fakt, że dzisiaj jest druga rocznica śmierci mojego syna. Mówię wam tu o tym dlatego, że to dzięki niemu w ogóle mamy okazję się spotkać. W swojej książce napisałem podziękowania właśnie jemu za to, że przez jego chorobę, przez jego cierpienie, przez jego wybór, przez cel, jaki sobie wybrał na tą inkarnację, dzięki jego poświęceniu ja jestem tym człowiekiem, którym jestem w dzisiejszej chwili. I przez to, że ja jestem takim człowiekiem, wy też macie możliwość ze mną mieć kontakt. Bo kochani, ja nie byłem taki zawsze. Zawsze miałem dużą otwartość do ludzi, dużą chęć pomagania, dużą dozę świadomości, ponieważ już jako nastolatek, ten okres pamiętam bardzo świadomie, wykazywałem się bardzo dużym poczuciem sprawiedliwości, empatii, uczciwości, umiejętnością patrzenia na daną sytuację z różnych perspektyw. Ze swojej perspektywy, z perspektywy innej osoby, która w tym brała udział, bądź innych osób.
Z poziomem świadomości urodziłem się tak jak każdy z nas. Natomiast wchodząc w dorosłość, zakładając rodzinę, zresztą nawet już wcześniej, zanim założyłem rodzinę, miałem zupełnie inne priorytety. Tak jak większość z nas chciałem po prostu być ojcem, mężem, głową rodziny. Czyli te wszystkie wzorce, które zostały mi wpojone w dzieciństwie, chciałem realizować. I chciałem prowadzić normalne życie. Wakacje, dzieci, szkoła, obowiązki, żona, spotkania ze znajomymi, biznes, dom, samochód i tak dalej. To było moim założeniem i moim celem. Przynajmniej tak mi się wydawało wtedy, na tamtą chwilę. I to właśnie, tak jak w większości przypadków, różne nieciekawe historie zmuszają nas do chwili zatrzymania się i zastanowienia.Od choroby mojego syna. Nawet nie od choroby.
Oczywiście pierwsze ruchy były stricte medyczne: lekarze, szpitale, konsultacje, rehabilitacje, marzenia, modlitwy, cuda. Szukanie pomocy, szukanie sposobu na to, żeby przywrócić mu zdrowie, żeby odzyskał świadomość, żeby chociaż nawiązać z nim jakiś kontakt. Później poprzez rehabilitację próbować go postawić na nogi. Dopiero po kilku latach, kiedy to wszystko oczywiście spełzło na niczym, zaczęły się pojawiać pytania: dlaczego mojego syna coś takiego spotkało? Dlaczego mnie to spotkało? Dlaczego spotkało to moją rodzinę? I tak dalej. Znacie to. Każdy z nas przynajmniej raz w życiu zadaje sobie takie pytanie: dlaczego ja? Od tego zaczęła się ta prawie 30-letnia przygoda z szukaniem odpowiedzi, z zadawaniem sobie następnych pytań, ze składaniem tego wszystkiego w jedną całość po to, żeby po iluś tam latach zrozumieć, że tak naprawdę ja to wszystko już wiedziałem wcześniej.
W związku z tym, że mam tutaj drugą rocznicę, o której wam mówię, bo w zasadzie choroba i śmierć mojego syna spowodowała również jakieś skutki dla was w postaci mnie i moich audycji. Dlatego wam o tym mówię. Jest jedna rzecz, którą wielokroć mówiłem, o której wielokroć myślałem, którą wielokroć sobie obiecywałem. To, że 24 lata choroby i w pewnym sensie poświęcenia mojego syna, cierpienia, życia na ziemi, tutaj, w stanie, którego pewnie nikt mu nie zazdrościł i pewnie nie będzie nigdy zazdrościł, że to jego poświęcenie nie pójdzie na marne. Że skoro był tym katalizatorem, to zrobię ze swojej strony też wszystko, żeby jego wysiłek nie poszedł na marne. Dlatego mam kilka nowych pomysłów, mam kilka nowych przedsięwzięć, którymi oczywiście z wami się podzielę i jeżeli będziecie mieli na to ochotę, to weźmiemy w tym wspólnie udział. Kochani, co z waszymi marzeniami? Jak sytuacja u was? Jak spełnianie marzeń? Czy to, na co się umawialiśmy?
Spróbowaliście chociaż wykrzesać trochę energii z siebie, żeby te swoje marzenia w jakikolwiek sposób nazwać? Posiedzieć, poświęcić im trochę czasu, uważności, emocji. Obiecałem, że zrobię to razem z wami. I cóż się wydarzyło? W poniedziałek mieliśmy audycję. W poniedziałek jeszcze po audycji pozwoliłem sobie pójść za ciosem i te swoje marzenia następne gdzieś poukładać. I cóż się wydarzyło? Moje marzenie zaczęło się spełniać we wtorek. Nie wiem, jak było u was, ale moje marzenie zaczęło się spełniać we wtorek i przez cały tydzień konsekwentnie moje marzenie się spełnia. Ciekawi jesteście pewnie, co to za marzenie.
Otóż we wtorek odezwał się do mnie pewien pan z propozycją wzięcia udziału w pewnym przedsięwzięciu. Oczywiście z kategorii tych, o których my tutaj rozmawiamy: rozwoju osobistego, duchowości i tak dalej. Więc wow. Później przyszły następne informacje, a wczoraj jeszcze była taka mała kumulacja. Zadzwonił do mnie jeden ze słuchaczy. Odezwała się też pani, która okazała się bardzo znaną osobą, jeżeli chodzi o pewne techniki duchowe i tego typu rzeczy. I przeprowadziliśmy bardzo fajną i interesującą obustronnie rozmowę. Chociaż tak naprawdę to ona się zwróciła do mnie z jakąś pomocą, zupełnie o mnie nie wiedząc nic. Cały ten tydzień to był czas, kiedy moje marzenie przybrało tempa. Wtedy, kiedy zrobiłem furtkę, uchyliłem drzwiczki, mówiłem: „Dobra, okej, bierzmy się do roboty w takim razie”.
Natychmiast zaczęły dziać się różne rzeczy. Zresztą ci, którzy obserwują audycję na YouTubie, widzieli, że w tym tygodniu komentarze pojawiały się pod tą audycją nie tylko w niedzielę i nie tylko w poniedziałek, pojawiały się w miarę na bieżąco.Ponieważ dość mocno w tym tygodniu ugrzęzłem w tematach, które nas tutaj bardzo mocno interesują. Oczywiście są jakieś spostrzeżenia. W związku z tym, jak są spostrzeżenia, to są wnioski, a jak są wnioski, to są cele. Tak to przynajmniej u mnie zazwyczaj działa. Jednym z wniosków, ponieważ tak jak powiedziałem, dostałem materiały. Być może wy też dostaniecie je, bo one już widzę, krążą po internecie. Jest spore zainteresowanie tym projektem. Panowie, bo to dwóch panów weszli z takim dość mocnym przytupem w temat. Moja przyszłość odnośnie tego projektu będzie się ważyła jutro, ponieważ jestem umówiony na jakiś webinar, w którym mam poznać dalsze aspekty tej współpracy, więc zobaczymy.
Ponieważ ja się nigdy nie nastawiam. Znaczy nigdy od jakiegoś czasu, tak? Żebyśmy też mieli jasność, że ja tym człowiekiem, którym jestem w tej chwili, nie byłem zawsze. Ale o tym jeszcze wam powiem za chwileczkę. Jak to wyglądało w moim życiu, jak się to zmieniało i tak dalej. Natomiast dostając materiały, dostając jakieś tam linki, chodziłem, grzebałem, czytałem i zaobserwowałem jedną rzecz. Jeżeli chodzi o sferę duchową w internecie, sferę rozwoju osobistego, zauważyłem dwie tendencje. Jedna tendencja to jest grupa ludzi, którzy rozwijają świadomość innych ludzi, czyli dostarczają mnóstwa informacji mniej bądź bardziej wartościowych. Ale to jest zresztą tak samo jest w księgarni i tak samo jest w Empiku i tak samo jest w salonie muzycznym, że są treści mniej bądź bardziej dla nas wartościowe, ale są. W internecie jest tak samo, że nie wszystko jest, nazywając rzecz po imieniu, jest gro kłamstw, gro historii naciąganych, gro historii, które mogą ludziom, jeżeli w nie uwierzą, zaszkodzić.
Natomiast one są ukierunkowane na rozwój świadomości. I drugim takim segmentem są różnego rodzaju szkolenia, warsztaty, spotkania, filmy, które są nastawione na pracę, na zmianę naszych nawyków, na konkretne działania mające oczyścić naszą energię, wspomóc nasze zdrowie, poprawić nasze samopoczucie, uporać się z lękami i tak dalej. Czyli wszystko to, co jest związane z działaniem zmierzającym do zmiany naszego życia. I najczęściej w większości przypadków są to oderwane od siebie dwie dziedziny. Dla mnie oczywiście z mojego punktu widzenia jest to nielogiczne, niesłuszne i niewłaściwe. Już mówię dlaczego. Kochani, na przykładzie najprościej jak się da. Wyobraźcie sobie, że jesteście duszą. Jesteście świadomością w tej chwili, która czeka na swoją następną inkarnację. Siedzicie sobie na fotelu tam gdzieś w zaświatach.
Macie podłączane monitory, żeby móc sobie oglądać różne rodziny, różne sytuacje, różne miejsca na świecie, jakbyście siedzieli w kinie i wiedząc, czego chcecie się nauczyć, czy jakich doświadczeń, czego doświadczyć, czyli co utrwalić z tego, co żeście zrozumieli z poprzedniego wcielenia, co przetestować, czy już to wiecie, co przeżyć, żeby zrozumieć, jak to jest z drugiej strony. I siedzicie sobie w takim pokoju i mówicie: "A może tu, a tu jakaś fajna rodzina jest". I załóżmy, że waszym doświadczeniem ma być sława. Macie być sławni, ponieważ tego jeszcze nie doświadczyliście, więc chcecie zobaczyć, jak to jest być sławnym, być popularnym, być znanym. Więc szukacie okoliczności, w których będziecie mogli być już jako dorosły człowiek sławni. Więc kogo byście sobie wybrali jako swoją rodzinę? Oczywiście kogoś, kto już jest sławny, bo wchodząc w rodzinę, która jest sławna, stajecie się sławni z automatu, ponieważ jesteście dzieckiem Angeliny Jolie albo Zbigniewa Wodeckiego, albo kogoś tam jeszcze innego sławnego, jakiegoś sportowca Ronaldo czy kogoś tam innego. Z automatu jesteście skazani na popularność. Może nie na sławę, ale na pewno na zainteresowanie mediów, otoczenia i tak dalej. Czyli szukacie rodziny, która zapewni wam dobry i właściwy start.
Ale co jest związane z rodziną? Z rodziną są związane pewne wzorce, które w tej rodzinie panują.A skoro panują pewne wzorce, to te wzorce zostaną wam przekazane i stworzą waszą podświadomość. Czyli jesteście duszą, która szykuje się do przyjścia do inkarnacji z powrotem na Ziemię i już wiecie, jak będzie wyglądała wasza podświadomość. Oczywiście mniej więcej w założeniu, jak będzie wyglądała wasza podświadomość, która będzie wam potrzebna do doświadczenia tego, co sobie wybraliśmy na dane wcielenie. Czyli podświadomość jest w pewnym sensie elementem całego doświadczenia, więc nie można jej całkowicie odrzucić, zanegować i powiedzieć, że jest zła, bo ona czemuś ma służyć. Z jakiegoś powodu wybraliście tą rodzinę i tą podświadomość. Ta podświadomość w początkowych okresach waszego życia, we wchodzeniu w dorosłość była gwarantem tego, że pójdziecie za doświadczeniami, które sobie zaplanowaliście. Więc sama praca z podświadomością na zasadzie: „To mi nie odpowiada, to mi nie pasuje, to zmienię” jest błędem, ponieważ możemy sobie w pewnym sensie wyrządzić krzywdę, całkowicie zakłócić proces, który żeśmy sami sobie wybrali. Sama praca z podświadomością nie jest dobra, nie jest właściwa. Poniekąd rozwijanie świadomości jest bardziej bezpieczne.
Jest bardziej bezpieczne dlatego, że powoli odkrywając następne tajemnice, znajdując następne odpowiedzi, znajdując rozwiązania, powiązania logiczne, zestawienia pewnych czynników już wiemy bardziej świadomie, czego chcemy, do czego zmierzamy. Natomiast sama praca ze świadomością jest długotrwała. Jak widzicie, praca ze świadomością trwa tysiące lat. Rozwijanie świadomości trwa tysiące lat. Oczywiście nikomu na górze się nie śpieszy z tego powodu, bo niby gdzie ma się śpieszyć? Jeżeli komuś się śpieszy, to tylko nam, bo my byśmy chcieli już jutro być fajnymi, zdrowymi i bogatymi ludźmi, a nie za 350 lat albo za 7000 lat. Chcielibyśmy mieć przyjemne życie już jutro, a nie za 300, 500 czy 1000 lat. Więc to nam się śpieszy. Górze nie. Kiedyś napisałem na jednej z grup, że miłosierdzie Boga objawia się tym, że dał nam tyle czasu, ile potrzebujemy, żebyśmy zmądrzeli.
Jest to w pewnym sensie akt łaski, że mamy tyle czasu, ile nam potrzeba. Jeżeli komuś, ma ochotę się śpieszyć, to niech działa, niech robi, niech próbuje. Ale zostawmy ten wątek na tą chwilę. Jak widać, praca ze świadomością nie jest dla nas jako ludzi satysfakcjonująca, bo skoro już wiemy, co chcemy osiągnąć, to to chcemy i czekanie, powtarzanie i tak dalej jest dla nas nudne, jest męczące, nie daje odpowiednich efektów, zniechęca nas do dalszej tak zwanej pracy nad sobą i tak dalej. I co zrobić? Tu jest pewna propozycja wspólnego dealu, którą złożę wam pod koniec audycji, jak zdążę. Co z tym fantem zrobić? Na skutek zapoznawania się z materiałami, które dostałem do wglądu. Powiem wam tak: 13 płyt po godzinie, 13 godzin słuchania wypowiedzi pewnego człowieka i powiem wam szczerze, że nawet fajnych, nawet fajnie poukładanych, gdyby nie ciągle powtarzające się stwierdzenia, że to jest wiedza tylko jednak dla wybranych, że to właśnie dostępujemy możliwości dostąpienia wiedzy, która jest skrywana, która jest nieudostępniana, która tylko w zamkniętych bractwach tajnych, najtajniejszych na świecie jest wykorzystywana i że to jest właśnie wiedza z tych źródeł, to by się słuchało tego nawet przyjemnie. Też te aspekty takie powtarzania, powtarzania, powtarzania też świetnie działają na ludzką podświadomość.
Mnie po prostu troszeczkę już w którymś momencie, słysząc to samo czwarty, piąty raz, mnie to nudziło. Natomiast fajna wiedza. Oczywiście nie powiem wam jeszcze w tej chwili, cóż to jest za wiedza, ponieważ nie wiem jeszcze, czy nie wyrządzi wam krzywdy. W zasadzie ja nie mam obowiązku ani prawa was chronić przed doświadczeniami. Natomiast po pierwsze nie wiem, czy mogę tą wiedzę udostępniać, czy nie mogę, czy to jest tylko zamknięte dla tego projektu, więc dlatego tego nie zrobię, będąc uczciwym. Dostąpiłem tak zwanego zaszczytu zapoznania się z tą wiedzą, więc zostawię ją na tą chwilę dla siebie. Natomiast to mi też pokazałoPewne braki na rynku duchowym takiej kompletnej wiedzy. I pokazały mi też, że jednak mimo wszystko nawet osoby zajmujące się duchowością nie rozumieją mechanizmów połączenia podświadomości ze świadomością. Aczkolwiek są osoby, które mówią, że jest to kompletne, że jest to ze sobą mechanizm wspólnie powiązany i tego się nie da rozerwać. Natomiast jest tych osób stosunkowo mało.
I teraz pozwolę sobie powiedzieć wam o tym, co jest jednym z czterech ważnych punktów tej teorii, do której udziału zostałem zaproszony. Pierwszy podstawowy punkt to jest to, kogo słuchacie, z jakiego źródła czerpiecie wiedzę. I to mi też dało do myślenia, ponieważ jak wiecie, ja swojej wiedzy nie mam z książek. Wielokroć zadajecie mi to pytanie, skąd ja to wszystko wiem. Ja swojej wiedzy nie czerpię z książek. Powtarzam jeszcze raz oficjalnie dla tych, którzy mnie słuchają po raz pierwszy, bądź jeszcze tego nie wiedzą. Ja przeczytałem w swoim życiu cztery książki odnośnie duchowości. Louise L. Hay „Możesz uzdrowić swoje życie”, „Potęga podświadomości” i „Kalendarz Majów”. Czwartej nie pamiętam.
Wiem, że podchodziłem do niej trzy razy i dopiero za trzecim razem gdzieś ją ogarnąłem. Oczywiście swoją książkę przeczytałem wielokroć podczas różnego rodzaju korekty autorskiej, wydawniczej i tak dalej, więc przeczytałem ją po wielokroć. Więc niech to będzie, że to jest ta czwarta książka, której jestem świadomy. Ja pisząc książkę jeszcze tego wszystkiego nawet nie zacząłem czytać, o czym wam mówiłem. Więc ja swoją wiedzę czerpię z powyrywanych gdzieś czasami informacji usłyszanych, może zasłyszanych, może z przemyśleń swoich, z myśli, które do mnie spływają, z analiz i z tego wszystkiego, z czym się urodziłem. Z tego czerpię swoją wiedzę. Kiedyś ktoś, widziałem, podzielił ludzi na jasnowidzących, jasnosłyszących i jasnowiedzących. Ja się zaliczam do ludzi jasnowiedzących. Jakbyście chcieli mnie zapytać, skąd ja pewne rzeczy wiem. Ja często w komentarzach mówię: „Nie wiem, nie zastanawiałem się nad tym.
Nie mam przemyśleń. Nigdy się nie pochyliłem nad tym problemem”. Nie udzielę odpowiedzi w tej chwili. Natomiast bardzo często, jeżeli poświęcam czemuś swoją uwagę w stanie takiego uspokojenia, wyciszenia, ja nie mówię, że to ma się dziać w lot, to pojawiają się myśli, pojawiają się odczucia, pojawiają się czasami obrazy, jeżeli robię to w stanie z zamkniętymi oczami. Zadaję proste pytanie, krótkie pytanie i oczekuję na odpowiedź. I ta odpowiedź zawsze do mnie spływa. Tak funkcjonuję, tak czerpię swoją wiedzę. Natomiast jest też w tym mnóstwo logiki, jest w tym też mnóstwo łączenia różnego rodzaju faktów ze sobą, więc tak to wygląda. I teraz, czy tak było zawsze? A nie, jeszcze wrócę do tego wątku, kogo słuchamy, z jakiego źródła czerpiemy wiedzę.
Ja pisząc książkę, mówiąc, że kończę pisać książkę, już wtedy ludzie podsyłali mi mnóstwo materiałów. Ci, którzy o tym wiedzieli: „A przeczytaj to, a zobacz tamto”. Ja mówiłem: „Nie. Do momentu, dopóki nie skończę pisać książki, nie chcę żadnych informacji, ponieważ chcę mieć pewność, że to, co napisałem, wypłynęło ze mnie, że nie jest wiedzą, którą wyczytałem gdzieś”. Chociaż już tego nie pamiętam. Nie wiem nawet, z jakiego źródła, kiedy to było, ale coś tam w głowie stało. Nie, chcę być czysty. Chcę być czysty od źródeł zewnętrznych. Zresztą tak jak wiecie, przez dłuższy okres czasu też nie zapoznawałem się z różnego rodzaju materiałami, nawet które mi podsyłaliście, żeby mieć właśnie to przekonanie, że to, o czym wam mówię, płynie ze mnie. Nie jest informacją zakupioną, zaszczepioną, zapodaną ze źródeł zewnętrznych, których tak notabene nie jestem w stanie bardzo często zweryfikować.
I czy tak było zawsze? Nie, kochani, żebyśmy też mieli jasność. Ja nie urodziłem się w klasztorze Szaolin. Prowadziłem normalne życie. Był czas, kiedy prowadziłem trzy, cztery firmy, kiedy żyłem w takim normalnym zawodowym amoku. Kiedy-Kiedy podstawą mojego bytu było zarabianie pieniędzy, utrzymanie rodziny. Z racji posiadania trójki dzieci, w tym chorego, niepełnosprawnego syna, moja żona nie pracowała. My też nie pobieraliśmy żadnych zasiłków, żadnych zapomóg. Robiłem wszystko, żeby tę rodzinę na przyzwoitym poziomie utrzymać i do któregoś momentu to się udawało. Natomiast przyszedł moment, w którym moja duchowość została obudzona w sposób bardzo mocny.
Kiedy już wiedziałem, że to jest coś, czym chcę się zająć, czemu chcę poświęcić swoją uwagę i zrozumiałem, że chcę tę wiedzę przekazywać innym, ale tego nie robiłem. Kiedy zacząłem pisać książkę, cały czas poświęcałem się pracy zawodowej. Zresztą to był moment, kiedy moje małżeństwo, kiedy moja firma splajtowała, kiedy z własnego mieszkania musieliśmy się wyprowadzić na wynajęte. Później rozstaliśmy się z żoną. Córka zamieszkała ze mną w malutkim, jednopokojowym mieszkaniu. Ja z 12-letnią córką oraz psem. I później te wszystkie perypetie, kiedy cały czas mówiłem: „Nie mogę się zająć teraz duchowością, ponieważ muszę zarabiać pieniądze, muszę zarobić na wynajem, muszę zarobić na alimenty, muszę zarobić na utrzymanie mojej rodziny, ponieważ po plajcie muszę odbudować swój majątek. Muszę stanąć na nogi, muszę spłacić długi z poprzedniej firmy. Jak tylko to zrobię, to ja się zaraz zajmę duchowością”. Oczywiście znowu się nie zająłem.
I oczywiście splajtowałem po raz kolejny i cały ten proces boksowania się z życiem, kiedy mówiłem: „Nie, sprawy duchowe będą później. Najpierw muszę załatwić sprawy ziemskie”. I okazało się, że to tak nie działa, że jednak jeżeli coś wybieramy sobie jako cel naszego życia i będziemy przed tym uciekać, będziemy się przed tym bronić, będziemy się bronić przed dokonywaniem zmian, to życie cały czas będzie pod górkę. I moje życie od momentu, kiedy zrozumiałem, że to jest to, czym mam się zająć, do momentu kilka lat temu było pod górkę. Co coś się podprostowało, to natychmiast musiało się spieprzyć i wracałem znowu do punktu wyjścia. Z samą córką przeprowadzałem się, tak jak naliczyliśmy, chyba 12 czy 13 razy. Ona się ostatnio nawet śmiała, że proces pakowania ma opracowany do perfekcji. Zresztą ja tak samo, żeby ograniczyć do minimum to, co się posiada, żeby to się zmieściło na jednego busa, żeby można było jednym kursem to przewieźć z jednego miejsca do drugiego. Kochani, to jeszcze nie jest koniec mojej historii. I też nie będę wam tu opowiadał o wszystkich perypetiach swojego życia, bo to nie o to chodzi.
Może kiedyś napiszę autobiografię. Natomiast chcę wam pokazać, że w zasadzie wszyscy gdzieś zaczynamy w tym samym punkcie i do momentu, dopóki opieramy się zmianom, będziemy z tym życiem boksować. Będziemy się boksować z samym sobą, będziemy się boksować też z innymi. W momencie, kiedy podjąłem decyzję o dokończeniu pisania książki, to było jakieś sześć lat temu, kiedy ułożyłem sobie już końcówkę, kiedy wiedziałem już, że chcę tę książkę skończyć, spłynął na mnie spokój. Poczułem wewnętrzny spokój. Moje dzieci powiedziały: „Tato, co się stało?”. Widać to było po mnie. I ten proces od tych sześciu, siedmiu lat powoli i systematycznie przybiera coraz większe rozmiary. Natomiast przez poprzednie dwadzieścia parę lat szarpałem się tak samo, jak większość z nas. Boksowałem się i wracałem, zajmowałem się i za chwilę z powrotem wracałem.
Ten proces był bardzo niestabilny. Wiedziałem, czego chcę, natomiast nie byłem w stanie tego stanu osiągnąć. Dlatego testowałem na sobie wszystko, co było możliwe. Dlatego jestem też człowiekiem, który nie wyczytał o pewnych rzeczach w książce, tylko pewne rzeczy po prostu na sobie testowałem, żeby sprawdzić, żeby pomóc samemu sobie. Kalendarzem Majów zacząłem interesować się ze względu na powiązania moje z synem, z żoną, z dzieciakami, żeby zobaczyć, czy tam są jakieś odpowiedzi, dlaczego tak się stałoCały ten proces, kochani, u mnie osobiście trwa 30 lat. Z przechodzenia od jednej sytuacji do drugiej, od boksowania się z życiem do szukania sposobu na uzyskanie spokoju. Z pracy ze świadomością i próby zmieniania swojej podświadomości. To wszystko się działo w moim życiu i dzieje się nadal. W dalszym ciągu wiem, że są jeszcze rzeczy, które chcę poprawić. Chcę osiągnąć jeszcze większy spokój.
Mówię wam o tym, żebyście wiedzieli, kogo słuchacie. Żebyście mieli świadomość tego, czy moje doświadczenia, moja wiedza jest wam w życiu potrzebna. Bo jeżeli chcecie coś w swoim życiu zmienić, to powinniście słuchać ludzi, którzy po pierwsze mają to, o czym marzycie, a jeszcze fajnie by było, gdyby kiedykolwiek w swoim życiu byli w takiej sytuacji, w jakiej jesteście wy. Mówię tu o tym, żebyście zastanowili się, czy ja jestem dla was takim człowiekiem. Ja was nie nauczę biznesu. Ja was nie nauczę robienia potężnych pieniędzy. Natomiast mogę wam pokazać, jak osiągnąć spokój. Jak mimo 20 czy 30 lat szarpania się, boksowania się z życiem, przechodzenia przez przeróżne sytuacje, biedy, takiej totalnej biedy, w zasadzie prawie że bezdomności, ponieważ od 18 lat mieszkam ciągle w wynajętych mieszkaniach, ciągle ryzykując tym, że ktoś mnie z tego mieszkania może wyrzucić i tak dalej. Prowadzę życie ludów, co się przemieszczają. Mieszkałem już w przeróżnych miejscach, w przeróżnych warunkach.
Mieszkałem na budowie, mieszkałem w piwnicy, spałem na styropianie i tak dalej. Kiedy wszystko się w życiu wali, musieliśmy sprzedać mieszkanie, będąc jeszcze z żoną. Mój syn już wtedy był bardzo chory i wiedzieliśmy, co jest grane. Do tego wszystkiego jeszcze wyprowadzaliśmy się do wynajętego domu. Ja byłem skupiony na ratowaniu małżeństwa, a mój wspólnik mnie w tym czasie systematycznie okradał i doprowadził firmę meblową do długów, prawie do upadku, wykorzystując to, że jestem zajęty swoimi sprawami. To był rok, zresztą nie jedyny, kiedy zawaliło się wszystko. O jakichś innych aspektach, które też wtedy się zawaliły, nie będę akurat mówił na antenie. Natomiast dołączyło się do tego jeszcze jedno nieszczęście, kiedy byłem przez prawie 70 dni odizolowany zupełnie od swoich dzieci, od swojej żony, od ludzi. Przez 70 dni byłem zamknięty w jednym pomieszczeniu. Nie chodzi o więzienie.
Sam. Nawet nie wychodziłem na ulicę. Dostarczano mi jedzenie. Nawet nie widziałem ludzi, którzy mi to jedzenie przynosili. Takie sytuacje w życiu też miałem. I mimo tych sytuacji, jak zachować spokój? Jak odzyskać spokój? Jak zachować spokój? Jak zachować optymizm? Jak zachować wiarę w ludzi?
Jak nie zostać przestępcą, alkoholikiem? Jak sobie wewnętrznie poradzić z takim obciążeniem? Jak się uśmiechać? Jak kochać ludzi? Jeżeli takiej wiedzy i takich umiejętności potrzebujecie i chcecie, to tak, jestem dla was właściwym człowiekiem. Jak zwykle kochani się rozgadałem, ale też troszeczkę w poprzedniej audycji zostałem wywołany do tablicy pytaniami: co u mnie, co jest grane i tak dalej. Poniekąd w poprzedniej audycji to się zaczęło i teraz postanowiłem powiedzieć trochę więcej o sobie, żebyście byli w stanie podjąć świadomą decyzję, czy chcecie wierzyć i czy chcecie wcielać w życie to, co ja wam mówię. Żebyście wiedzieli też dokładnie, czego ja was mogę nauczyć, jaką wiedzę i na jaki temat przekazać i co to może w waszym życiu spowodować. Chociaż nie wiem, co może spowodować, bo każdy człowiek z wiedzą robi to, co uzna za słuszne. Nie jestem w stanie tego w żaden sposób przewidzieć ani zaplanować, co każdy z tymi informacjami zrobi.Natomiast obiecałem, że będę wam mówił prawdę.
Obiecałem, że będę z wami szczery, więc słowa kochani dotrzymuję. Żeby nie przetrzymywać was. Nie ukrywam, że to też poniekąd takie, że tak powiem, obnażenie robię pierwszy raz i tylko w zasadzie przed wami, więc poniekąd jeszcze ta rocznica. Poniekąd jest to dla mnie trudna, bardzo osobista audycja. Kochani, urodził mi się w głowie projekt, bo jak wiecie prowadzę audycję „Świat oczami duszy”. Prowadzę swój własny kanał na YouTubie, który zaniedbałem pod tytułem „Świat oczami duszy”. Prowadzę front page związany z moją książką, który nazywa się tak jak książka. Mam też otwarty projekt „Świat oczami dziecka”. I teraz przyszedł mi do głowy jeszcze jeden pomysł. Pomysł, w którym chciałbym połączyć rozwijanie świadomości z transformacją podświadomości.
Powstał projekt, który ma już swoją grupę na Facebooku, która jest na razie ukryta, ma już swój front page również na Facebooku, który jest zarezerwowany i czeka na odpalenie. Projekt ten nazwałem Centrum Transformacji Świadomości i Podświadomości. Miejsce, w którym będę chciał połączyć właśnie te dwa nurty ze sobą, w którym rozwijanie świadomości będzie połączone z transformacją wzorców podświadomości, czyli troszeczkę teorii połączonej z praktyką. Mam swój osobisty projekt, o którym wam mówiłem, w jaki sposób tą podświadomość można by było transformować w sposób skuteczny i w miarę przyjemny. I tym się kochani chcę zająć i chciałbym się tym zająć na pełen etat, ponieważ prowadzenie tych kilku rzeczy i łączenie ich ze sobą będzie wymagało sporo czasu. Mam pewne pomysły, natomiast wiem, że nie jestem w stanie zrobić tego sam, więc szukam ludzi chętnych, którzy zechcieliby uczestniczyć w tym projekcie. Ale też będę kochani od was potrzebował pomocy. Pomocy, wsparcia, zaangażowania. Powiem tak, wczoraj żeśmy rozmawiali o pomocy z jednym ze słuchaczy, który zadzwonił do mnie z jakimś tam swoim problemem, o którym nie będę mówił. I tu kłonił się temat intencji, ponieważ on opowiadał mi historię swoją, w której pomagał innym ludziom, kiedy twierdził, że pomagał innym ludziom.
A ja mu zadałem pytanie: czymże jest pomoc? Czy jeżeli wyręczamy drugiego człowieka z jego pracy, z jego obowiązków, które sam na siebie założył, to czy mu pomagamy, czy go wyręczamy? Bardzo często mylimy te dwa pojęcia. Pomocą jest zrobienie dla drugiego człowieka czegoś, czego on nie jest w stanie sam zrobić. To jest pomoc. Bądź nie jest w stanie sam za to zapłacić, bo można nie zrobić czegoś samemu, ale można zatrudnić drugiego człowieka, zatrudnić firmę, podpisać umowę i tak dalej, i zlecić to komuś, płacąc mu za to pieniądze. Więc pomocą jest zrobienie dla kogoś czegoś, czego on nie jest w stanie zrobić sam, bo nie jest w stanie zapłacić za to, żeby ktoś to dla niego zrobił. Kochani, to jest pomoc drugiemu człowiekowi. Każda inna forma jest formą wyzysku, wykorzystywania, uczestniczenia w czyimś cwaniactwie i tak dalej. I dlatego ja będę potrzebował waszej pomocy.
Powiem inaczej, jeszcze inaczej. Co też się pewnie wielu osobom nie spodoba. Pozwolę wyrównać energię pomiędzy nami, stworzę warunki do wyrównania energii, energii brania i energii dawania, ponieważ energia, żeby płynęła sobie w sposób spokojny, musi być w równowadze, czyli musi być zachowana równowaga pomiędzy braniem a dawaniem. Więc zastanówcie się kochani, czy zechcecie mi pomóc, czy będziecie chcieli mi pomóc w tym, co już znacie. Bo to nie będzie nic nowego. Ja się tu nie zmienię w jakiegoś tam mistrza Yodę albo Lorda Vadera, tylko planuję zrobić coś, co może w jakiś sposób pomóc ludziom.I też może w tym całym chaosie będzie jakąś, w moim przekonaniu, równowagą bądź przeciwwagą do tego wszystkiego, co ja z każdym dniem, z każdym tygodniem coraz bardziej w tej, jak to nazywam, branży duchowej zaczynam obserwować. Miałem was ostrzec na początku, że ta audycja może być troszeczkę trudna, troszeczkę chaotyczna, niespójna, ponieważ tych tematów, które tutaj poruszałem, było kilka z zupełnie różnej beczki. Ale was nie ostrzegłem, więc teraz na koniec was przeproszę, że to dzisiaj było troszeczkę inne niż to, do czego przywykliście. Ale przez ostatni tydzień dużo się działo. Planuję dużo rzeczy, które może nie planuję, chciałbym, żeby się wydarzyło.
Natomiast co z tego wyniknie, kochani, zależy również od was. Ja mam ten tydzień cały do tego, żeby przeprowadzić rozmowy, spotkania, jakieś inne rzeczy w celu popchnięcia i uruchomienia tego projektu. Więc też zobaczymy, co będzie, co się wydarzy przez najbliższy tydzień. A poza tym też obiecuję, mogę wam to obiecać, że od następnej audycji zacznę przekazywać wam wiedzę, której do tej pory nie przekazywałem. Uważałem, że to jeszcze nie jest właściwy moment. Ale już postaram się ją przygotować w sposób bardzo poukładany i zaczniemy od początku planować zmiany w życiu każdego człowieka. Taki mam plan na następny poniedziałek. Dzisiaj wam, kochani, patrzyłem, ile jest komentarzy i widzę, że troszeczkę się uzbierało, więc zróbmy taką malutką przerwę. Panie Marku, damy radę?
[57:39] - Damy radę oczywiście. Już mam wybrany utwór do puszczenia w przerwie.
[57:44] - To superowo. To ja bym poprosił o taką małą przerwę. Kochani, za tą część oficjalną dziękuję. Przepraszam, że było troszeczkę chaosu, ale to takie sprawy, które nawet mi jeszcze nie przychodzą aż tak łatwiutko, zwłaszcza na antenie radiowej. Ale dziękuję wam za cierpliwość. Mam nadzieję też, że będzie wyrozumiałość. I tyle. Do usłyszenia za kilka minut.
[58:18] - Do usłyszenia dokładnie za minutę sześć z kilkoma sekundami. Poleci teraz w przerwie taki utwór, który wielu słuchaczy Radia Paranormalium już zna, a wielu jeszcze nie zna. Myślę, że wielu osobom, które tego utworu jeszcze nie znają, bardzo się ten kawałek spodoba. Ozy and Then I Woke Up. Utwór, który często kiedyś gościł w ramówce Radia Paranormalium w naszej playliście. Czas troszeczkę go odświeżyć, przypomnieć. Szczególnie, że częściowo nawiązuje do wątków, o których pan Sławek dzisiaj wspominał. Także za jakieś sześć minut wracamy do audycji „Świat oczami duszy”. Do tej części, w której będziemy odbierać telefony i w której pan Sławek będzie czytał komentarze z czata i się do nich odnosił. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu.
Zostańcie państwo z nami.
[01:01:16] - There was a moment when I was under in the darkness. Fading. I could feel. And I knew so clear. I could feel it. Feel it. It was like I was a part of everything that I ever loved. And we were all just fading out. And all I had to do was let go. And I did.
I was in darkness. And I disappeared. But I could still feel her love there. Even more than before. Nothing. Nothing but that love. And then I woke up.
[01:05:11] - Słuchacie państwo audycji „Świat oczami duszy”. I właśnie teraz musi po mnie jakiś komar zaczynać chodzić. Spadaj mały, nie napijesz się dzisiaj. Zaczynamy część drugą audycji „Świat oczami duszy”, w której pan Sławek Bączkowski będzie czytał komentarze z YouTube'a i się do nich odnosił. Zresztą nie tylko z YouTube'a. Korzystamy także choćby z czata na naszej stronie internetowej www.paranormalium.pl. Czekamy także na państwa telefony, jak najbardziej. Nasza linia telefoniczna jest już teraz otwarta. Nasze numery telefonów to stacjonarne 32 746 00 08. 32 746 00 08.
Komórkowy 530 620 493. 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i Czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl.
[01:06:48] - Dziękuję panie Marku. Oczywiście, jak zawsze przyłączam się do prośby i zachęty do dzwonienia, ale żeby nie tracić waszego cennego czasu mam tutaj na początku oczywiście przywitania. Trzeźwy Kamil, Leszek, Karim, później tutaj Ania, Leszek znowu, Mirosław. Tu jest cała seria. Heniek się tutaj też pojawił. Dana.Także witam was kochani serdecznie. Również tych, którzy się tutaj nie przywitali na czacie. I na początek Karin pisze: „Panie Sławku, nie wiem czemu tak jest, ale na żywo wiele do mnie nie dociera. Dopiero jak odsłuchuję jestem w stanie głębiej wejść w to, co pan mówi”. Powiem tak: ja się całkowicie nie dziwię, bo tak jak mówiłem, nie jestem wyspecjalizowanym prowadzącym audycje.
Przy okazji pisania książki pani korektorka, którą serdecznie przy okazji pozdrawiam, zwracała mi uwagę na to, że buduję bardzo długie myśli. Buduję bardzo długie zdania, które dla mnie są oczywiście jak najbardziej zrozumiałe, natomiast mogą być nie do końca zrozumiałe dla was. Staram się to skracać, natomiast najważniejsze jest to, że chociażby nawet po czasie, jednak to staje się zrozumiałe. Ja cały czas myślę o tym, żeby budować jak najkrótsze zdania i jak najprostszy przekaz. Być może przyjdzie taki moment, że was tutaj jeszcze zaskoczę. Dana pisze: „Odnośnie Marcinka mojego. Łączymy się sercem z pana przeżyciem”. Dziękuję wam kochani. Nie wspomniałbym o tym, gdyby nie to, że tak jak powiedziałem, poniekąd to dotyczy również was. Bo gdyby nie wieloletnia choroba i śmierć mojego syna, nie byłbym tutaj dzisiaj z wami, bo wierzcie, mój plan był prędzej taki, żeby z nim pójść na piwo czy na imprezę, niż prowadzić audycję o duchowości.
Nie miałem tego w żaden sposób w swoich planach 30 lat temu. Dlatego o tym wspomniałem. Ania pisze: „Sławku, chylę czoła za odwagę mówienia o tak bardzo osobistych uczuciach, choć jest to dowód na to, jak daleko już doszedłeś, jak bardzo świadomy jesteś”. Niewątpliwie dziękuję ci Aniu bardzo. Zresztą jest raczej inne powiedzenie: „Nigdy nie bierzemy na siebie więcej, niż byśmy byli w stanie znieść, udźwignąć”. Dlatego może zdecydowałem się właśnie na takie doświadczenia, żeby tą swoją świadomość jeszcze bardziej przetestować. Ale już zostawmy ten temat. Karin pisze: „Panie Sławku, mam pytanie. Jak pan uważa, czy gdyby nie śmierć syna, to byłby pan tym, kim teraz jest? Bo możliwe, że już sama jego choroba miała pana sprowadzić na drogę i może to by wystarczyło”.
Mi sama choroba wystarczyła, żeby się pochylić nad tematami duchowymi, wejść w to i zdecydować się napisać książkę i zdecydować się mówić o tym wszystkim ludziom. Natomiast też należy pamiętać, że takie doświadczenia dotyczą również obojga rodziców. Marcinek nie był tylko moim synem, bo był naszym synem, czyli moim i mojej żony. I ona miała z chorobą naszego syna też swoją sytuację do przerobienia. Nie jestem upoważniony do mówienia o jej odczuciach, o jej doświadczeniach. Zwłaszcza że tu już będziecie wiedzieli, że to dotyczy konkretnej osoby, a więc nie mogę tego powiedzieć hipotetycznie. Natomiast ja parę razy w życiu prosiłem swoją żonę, żeby go już uwolniła. Żeby pozwoliła mu odejść. To tak to wygląda jeszcze w tej kwestii. Karin pisze: „Panie Sławku, mając sławnych rodziców nie ma szans na rozwój duchowy, a bardziej można się zepsuć, jak na przykład syn Zenona Martyniuka”.
Kochani, znowu kłaniają się podstawy. Czymże jest rozwój duchowy? Bodajże w swoim pierwszym filmie, który umieściłem na swoim kanale, mówię w krótkich słowach całą prawdę o rozwoju duchowym. Ludzie utożsamiają sobie rozwój duchowy jako świadomy procesBycia coraz lepszym. Tak pokrótce. Natomiast ja cały czas powtarzam jedną rzecz, kochani. Rozwój świadomości, rozwój duchowy, rozwój osobisty odbywa się również w rodzinie tego pana, którego przykład tutaj został podany. Każdy człowiek, bez względu na szerokość geograficzną czy długość geograficzną, czy kolor skóry, czy stan posiadania rozwija się duchowo, ponieważ uczestniczy w sytuacjach, które rozwijają jego świadomość. Bycie synem sławnego piosenkarza jest też sytuacją, która rozwija świadomość. Być może gdybyśmy my, wy, ja nie mieli za sobą etapu sławy, być może marzylibyśmy w tej chwili o tym, żeby być sławnymi.
Kiedyś wyczytałem coś o starych duszach. Gdzieś tam pojawił się jakiś tekst, a być może w książce, którą cytowałem w swojej książce, że stare dusze są zblazowane. Zblazowane, czyli takie w zasadzie zdystansowane, odsunięte, nie mają wielkich ambicji, nie mają wielkich potrzeb, a jeżeli o czymś rozmawiają, to zachowują się tak, jakby to wszystko już wiedziały i to wszystko już przeżyły. Ponieważ stare dusze już wszystkie te etapy mają za sobą. Młode dusze, które jeszcze tego nie doświadczyły, mówią: „Ja chcę być sławny, ja chcę być słynny, ja chcę być jedyny, ja chcę być niepowtarzalny. Ja chcę być najważniejszy, największy, najlepszy”. I na tym etapie rozwoju świadomości to doświadczenie jest mu bardzo potrzebne. Każdy człowiek w tej sekundzie rozwija się duchowo. Każdy. Wy poprzez słuchanie tego, co ja mówię, a ludzie poprzez doświadczanie bogactwa, biedy, alkoholizmu, wojny rozwijają swoją świadomość.
Więc nie ma osób na świecie, nie było i nie będzie, które się nie rozwijają duchowo. I proszę was bardzo, zapamiętajcie to. Tylko są w różnych etapach, w różnych miejscach tego rozwoju. To tak, jak byśmy w tej chwili naśmiewali się, będąc na studiach, z dzieci w podstawówce i mówili: „Co tam, one się nie uczą. My to się uczymy, one to się nie uczą”. One się uczą, tylko one się uczą dopiero tabliczki mnożenia, a my już całek. Ale one też się uczą. Małe dziecko, które buduje swoją podświadomość, rozwija się duchowo, szykuje się i już doświadcza. Doświadcza miłości, doświadcza złości, doświadcza strachu. Już rozwija się duchowo i rozwój duchowy trwa od początku naszego pojawienia się na ziemi aż do naszego ostatniego wcielenia na ziemi.
A może i dłużej. Rozwój duchowy jest procesem, który trwa od tysiącleci i trwał będzie jeszcze dalej. Dana pisze: „Podświadomość jako podzespół w dużej machinie doświadczania danego wcielenia”. No więc nie. Podświadomość nie jest podzespołem. Podświadomość jest dyrektorem. Machina doświadczania tak, natomiast za doświadczanie odpowiada podświadomość, kochani. Nic więcej. Podświadomość jest gwarantem doświadczania. Gdybyśmy nie mieli podświadomości, gdyby ludzie nie mieli rozdmuchanego ego, gdyby nie mieli wzorców zapodanych w podświadomości, które odpowiadają za pęd na przykład do bogactwa, zapęd do władzy, zapęd do gromadzenia przeróżnych środków, zapęd do tego, żeby być lepszymi od innych, moglibyśmy jako ludzie mieszkać w miasteczkach ze sklepem, z McDonaldem, z jednym sklepem nocnym i żyć sobie na farmach, jeżdżąc do pracy jakiejkolwiek, niekoniecznie prezesowskiej, menadżerskiej i jakiejś tam innej.
To podświadomość i ta ziemska natura pcha nas do tego, że chcemy jeszcze więcej, szybciej, lepiej. Więc nie jest jakimś tam podzespolikiem, nie jest jakimś tam trybikiem. Podświadomość jest gwarantem, jest motorem napędowym wszelkiego rodzaju doświadczeń. Jack pisze: „Bóg to geniusz na pewno”. No bez wątpienia. Właśnie Jack się pojawił. Karin pisze: „Dana, czy podświadomość to te podzespoły w mojej głowie?” Kochani, czym jest podświadomość? Czym jest podświadomość? Chciałem to sobie zostawić na następną audycję, ale powiem wam. Podświadomość to są konkretne połączenia neuronowe w naszym mózgu.
To są konkretne połączenia neuronowe w naszym mózgu. Fizyczne, elektryczne, elektro, jakieś tam inne. Jak chcecie to nazywajcie. Podświadomość to nie jest nic niewymiernego. Podświadomość to są konkretne połączenia neuronowe w naszym mózgu. Dlatego podświadomość tak trudno jest zmienić, ponieważ nasz mózg do tego, nie wiem, 20., 21. czy 22. roku życia
[01:19:34] - ... sposób jeszcze w miarę elastyczny te połączenia neuronowe tworzy. Później już je tylko wykorzystuje i tyle. Dlatego tak trudno jest zmienić podświadomość, ponieważ musimy zmienić strukturalne połączenia neuronowe w naszym mózgu. I tyle. To nie jest nic metafizycznego, ale szerzej na ten temat po pierwsze mówiłem już. A poza tym, żeby poukładać tą wiedzę od podstaw i zbudować całą tą logikę, poświęcę temu więcej czasu w następnej audycji. Mirosław Smolarek pisze: „Książkę już ten temat”. A Rzek odpisuje: „Podświadomość to biblioteka. Nasza indiwidua jest połączona z duszą”.
Nie. Nie, nie i nie. Podświadomość nie jest duszą.
[01:21:04] - Panie Sławku, niestety ma pan chyba jakiś problem z połączeniem, bo strasznie pana teraz zaczęło rwać.
[01:21:11] - Podświadomość i dusza to są dwa oddzielne źródła informacji. Podświadomość tworzymy tutaj na Ziemi po to, naszego od młodszego.
[01:21:22] - Halo, halo, mamy słuchacza telefonicznego. Panie Sławku, pan sobie chyba raz jeszcze niespodziewanie ma jakiś problem z łącznością.
[01:21:31] - Jasne.
[01:21:32] - Pan sobie chyba ma jakiś problem tutaj z połączeniem bliskim.
[01:21:35] - Tak, to też słyszałem.
[01:21:37] - Panie Sławku, mamy słuchacza telefonicznego. Nie wiem, czy nas pan słyszy teraz.
[01:21:42] - Dusza jest też bardzo indywidualna. Poczekamy. Może tak być.
[01:21:51] - Ja może zrobię tak, że połączymy się z panem Sławkiem telefonicznie, bo rzeczywiście jakiś ciężki problem się pojawił z połączeniem.
[01:22:01] - Nie ukrywam, że też słabo go słyszę.
[01:22:04] - Chyba wszyscy go słabo słyszymy.
[01:22:07] - Słyszę.
[01:22:08] - Chyba z małym opóźnieniem. Także ja proponuję, żebyśmy zadzwonili do pana Sławka na telefon.
[01:22:13] - Wspaniale. Ja słyszę.
[01:22:19] - Halo, halo, panie Sławku, jest jakiś problem z połączeniem, niestety. Coś pana zaczęło rwać.
[01:22:28] - Ja słyszę to, co pan mówi, panie Marku, i też słuchacz, że zadzwonił. Natomiast mam faktycznie problem, że Messengera mam niedostępnego, bo nawet napisałem informację i dalej nie doszła.
[01:22:46] - Ja niestety tej informacji nie dostałem. Także rzeczywiście coś jest nie tak. Możemy zrobić część audycji przez telefon, tylko musiałby pan wyłączyć Hangouts’a, bo słychać z opóźnieniem to, co pan przez telefon mówi na Hangouts’ie.
[01:23:04] - Już mam, akurat Hangouts sam się rozłączył.
[01:23:11] - Także chyba powinniśmy się słyszeć z naszym słuchaczem teraz. Nie wiem, czy słychać to, co pan mówi.
[01:23:18] - Teraz mnie słychać i ja słyszę.
[01:23:20] - Dobrze. W takim razie zostawiam pana ze słuchaczem.
[01:23:23] - Słyszę i pan. Przede wszystkim przedstawię się. Jestem zwykłym Mirolem. Nie wiem, czy mnie słyszą wszyscy, czy tylko wy, chłopaki. Generalnie kwestia pana, jeśli możecie, to sobie podarujemy. Ja uważam, że jesteśmy równi. Nie jestem jak najbardziej za, nie chciałem narzucać, ale oczywiście jestem za. Dlatego mój pierwszy wpis na twojej audycji kilka tygodni temu był taki bezpośredni troszkę, z całym szacunkiem oczywiście. Jestem bezpośrednim człowiekiem. Generalnie nie ukrywam, że moją główną tutaj kwestią do tego, żebyśmy to zrozumieli jak najszybciej, jest to, że jesteśmy równi.
Ja jestem, jeszcze raz powtarzam, zwykłym Mirolem. Możecie mnie nazywać, jak chcecie. Chętnie się tutaj dołączę do dyskusji, bo są pewne rzeczy, o których chciałem podyskutować. Nawet chciałbym wyrazić swoje zdanie, jeśli będzie taka możliwość. Niemniej jednak- Oczywiście, że tak, moje zdanie już słuchacze znają. Niemniej jednak dodam, Sławku, że z niecierpliwością czekam na twój prywatny telefon. Może ci teraz będzie łatwiej mnie odnaleźć. Musiałbym tutaj używać różnych przypowiastek, ale nie o tym ta audycja. Generalnie znajdziesz mnie na Facebooku, a jak będzie trzeba, to- Ja ci zadałem pytanie, czy to jesteś ty. Gdzie?
W którym miejscu? To nie dotarło do mnie. Inaczej. Dobra. Bardziej ja wyślę kontakt po prostu do ciebie i z przyjemnością z tobą podyskutuję. W ogóle chapeau bas. Mój numer telefonu jest na mojej stronie w razie czego. Słuchaj, to nie tak, że- U mnie na mojej stronie na Facebooku jest mój numer telefonu. Ja bym chciał, żebyś jedną rzecz zrozumiał, z całym szacunkiem do ciebie, do twojej wiedzy, do tego, co robisz. Robisz fajne rzeczy.
Myślę, że słuchacze się z tym zgodzą.
[01:25:49] - Bo inaczej by ich nie było. Natomiast ja nie mam potrzeby dzwonienia do ciebie, aczkolwiek dzisiaj są pewne rzeczy, o których bym chciał z tobą porozmawiać, wyjaśnić. Dać ci wskazówki. Przyjmijmy wersję tego, że można powiedzieć, że jestem twoim aniołem stróżem, aczkolwiek niezależnie od tego, jak to dla poszczególnych istot zabrzmi, każdy będzie miał swoją interpretację. Ja mam swoją. Ja chciałbym powiedzieć przede wszystkim, że... Nie wiem, co chciałem powiedzieć. Zaraz wróci. W ogóle jestem wdzięczny za to, że mogę tutaj być z wami i w ogóle poruszać jakiekolwiek tematy. I w jakimś tam sensie się dołączam do tej dyskusji.
Natomiast wracając do tego, co chciałem powiedzieć. Prywatny telefon, kontakt ze mną Sławku, chciałbym po prostu poruszyć pewne odpowiedzi. Jak napisałem w komentarzu, że znam odpowiedzi. Szczerze mówiąc, że wtedy to było właśnie takim paradoksem tego całego istnienia naszego, bo wydawało mi się, że odkryłem Amerykę i tak też było. Niezależnie od tego, czy mnie ktoś rozumie, czy nie. Dosłownie nie wiem. Wczoraj, jeszcze kilka dni wcześniej odkryłem kolejne Ameryki, z czego jestem niesamowicie zadowolony, bo wiem, że idąc tą drogą, którą idę, co prawda teraz idę z psem na spacer, ale wiem, że idę dobrą drogą. Dzisiaj to mnie pies prowadzi na spacer, nie ja jego.
[01:27:57] - To na pewno będzie dobra droga. Przynajmniej dla psa.
[01:28:00] - I wierzcie mi, że to jest cudowne odkrycie, chociaż jest tak dla niejednego pewnie błahe, ale jeżeli ktoś będzie chciał, chętnie wytłumaczę. Natomiast chciałbym poruszyć tutaj pewne kwestie związane z twoimi wypowiedziami Sławku. Z całym szacunkiem do twojej wiedzy.
[01:28:23] - Ja się słucham.
[01:28:24] - Przy okazji, przede wszystkim w ogóle współczuję twojej sytuacji tej smutnej rocznicy. Jestem z tobą. Nie wiem, czy mnie rozumiesz, czy nie, ale staram się zrozumieć, co możesz przeżywać, co przeżywałeś przez całe swoje życie. Choć może brzmi to właśnie dziwnie. Gdzieś tam staram się to zrozumieć. Niemniej jednak chciałbym dodać, że właśnie mówię do wszystkich słuchaczy: słuchajcie, to jest naprawdę największe piękno, które... Przepraszam. Jestem teraz wypełniony emocjami. Jest mi trudno mówić, ale największym pięknem, które życzę, żebyście odkryli, to jest właśnie piękno tego, że wszyscy jesteśmy jednością, a jesteśmy wszyscy inni. Życzę wam wszystkim z całego serca, żebyście to kiedyś odkryli, żebyście się zastanawiali, dlaczego ja to powiedziałem.
Żebyście odkrywali, żebyście zrozumieli. Bo jak to zrozumiecie, to odmieni się wasze życie. Wybaczcie, ale jestem empatą takim do bólu i bardzo wrażliwym człowiekiem. W tej chwili samo to doświadczenie, które przeżywam jest tak cudowne, że mógłbym góry przenosić. Chociaż mi trudno mówić w tej chwili, ale wiem, że są takie duszyczki wśród was, które mnie rozumieją. Myślę, że w trakcie rozmowy dalszej, jeżeli będziecie chcieli mnie dalej słuchać ze Sławkiem i z Markiem tutaj. Myślę, że Marek też się powinien włączać do rozmów, bo prowadzi tą całą audycję. Jest też bardzo ważnym człowiekiem. Jak najbardziej. Na pewno ma też swoje doświadczenia.
Każdy z nas je ma. Powinniśmy właśnie dyskutować na te tematy. Powinniśmy się właśnie wspierać. Powinniśmy nawzajem sobie właśnie pomagać. À propos pomocy, o której Sławek mówił wcześniej, kilka minut wcześniej. I tyle. Na tą chwilę troszkę się uciszę, bo opadły ze mnie emocje. Niemniej jednak jestem bardzo wdzięczny, muszę powiedzieć Wszechświatowi, Stwórcy, choć wiem, że mam po prostu pewne inne rzeczy związane z wiedzą na ten temat. Generalnie chciałbym, żebyście wiedzieli właśnie, że to, co Sławek już wcześniej mówił, każdy z was, nawet to, co ja w tej chwili zrobiłem, chociaż to jest pierwsza moja taka rozmowa, dyskusja można powiedzieć na forum, w sensie radia, niezależnie od tego, jakiej by nie było. Jest to dla mnie bardzo fajne doświadczenie, bo nie wiem, czy w ogóle Sławku wiesz, ale z tego, co tam mówiłeś wcześniejPrzeczytałeś cztery książki, tak?
[01:32:00] - Tak, mniej więcej.
[01:32:03] - Słucham? Więc ja ci podpowiem. Nie chcę, żeby to zabrzmiało jakoś dziwnie, ale ty masz, człowieku, być sławny. Chyba że to wiesz, to już inna sprawa, ale samo twoje imię mówi o sławie i o pokoju. Nie wiem, czy zdajesz sobie z tego sprawę.
[01:32:29] - Zdaję.
[01:32:31] - No to wspaniale.
[01:32:34] - Natomiast nie rwę się do tego.
[01:32:38] - Ale to całkiem dobre rozwiązanie, jeżeli chodzi o rwanie się, bo z uwagi na to, jak mówiłem wcześniej, masz bardzo dużą wiedzę. Widać rozumiesz wiele rzeczy, co cieszy bardzo, jeżeli chodzi o mnie. Natomiast fajnie jest wiedzieć takie rzeczy, bo to podnosi na duchu.
[01:33:08] - Dało mi dużo spokoju. Zrozumienie pewnych rzeczy, tak jak mówiłem, dało mi dużo spokoju i tym spokojem chciałbym się przede wszystkim ze słuchaczami dzielić. Nie wiedzą, tylko tym stanem spokoju, który dzięki wiedzy można osiągnąć, bo myślę, że jednym z takich niedosytów, które mamy w dzisiejszych czasach, jest właśnie to poczucie spokoju. Czas jest bardzo mocno w niedoborze i spokój wewnętrzny, który można osiągnąć, jest też w wielkim niedoborze. I tak na dobrą sprawę, jeżeli coś chciałbym przekazać, to właśnie umiejętność osiągnięcia spokoju wewnętrznego. Nie jakichś tam górnolotnych szczęść, miłości, bo to wszystko jakby na tym spokoju gdzieś tam było w dłoni. Natomiast to, czego nam, wydaje mi się, najbardziej brakuje, to właśnie tego spokoju.
[01:34:15] - Poniekąd tak, w społeczności jak najbardziej, bo to, o czym mówiłeś wcześniej, ludzie gonią. Za czym? Za pieniądzem. Niestety gdzieś tam prędzej czy później-
[01:34:29] - Znaczy nie wiadomo, za czym. Ja się tu nie zgodzę tak do końca, że za pieniądzem, bo jednak mimo wszystko te pieniądze mamy. Większość ludzi te pieniądze posiada.
[01:34:43] - Sprostuję, jeżeli pozwolisz. Mogę? Przepraszam.
[01:34:51] - Tak.
[01:34:54] - Sprostuję. Słuchajcie, miłość, przy czym miłość partnerska, choroby i pieniądze. Bo to są rzeczy, które są związane z naszymi cierpieniami, jakby nie było. Myślę, że tutaj się prędzej ze mną zgodzisz, Sławku.
[01:35:17] - Wiesz, ja klepię biedę od wielu lat i mimo klepania biedy potrafię osiągnąć spokój, więc bardziej doceniam spokój, który mam teraz bez pieniędzy, niż ten niepokój, ten pęd i wariatstwo, które miałem w momencie, kiedy miałem dużo pieniędzy.
[01:35:42] - Przeszedłem też przez to.
[01:35:43] - Wiesz, to jest bardzo indywidualna kwestia, bo wiem, że jeżeli człowiek jest spokojny, to też dostrzega pewne rzeczy. To jest trochę tak, jak zatrzymamy się, w moim przekonaniu, i rozejrzymy się, to dostrzeżemy piękno przyrody, widoki. Jak mamy 200 kilometrów na godzinę, to widzimy tylko drogę i samochody przed nami. Nie widzimy tego, co mijamy, co przeoczyliśmy, czego nie zauważyliśmy. Jak człowiek jest niespokojny, to nie zauważy nawet miłości, nawet nie będzie potrafił się cieszyć z tego, co ma. Więc ja uważam, że spokój, chociaż największą wartością, którą uważam, że jest nadrzędną, jest wolność. Natomiast bardzo doceniam spokój.
[01:36:42] - Właśnie widzisz, jeśli mogę coś tutaj dodać wszystkim, tobie również, tak naprawdę spokój to jest jeden z poziomów, które należałoby osiągnąć, choćby nawet po to, żeby właśnie nam się żyło lepiej. To, co mówisz, Sławku, o tym. Niemniej jednak dodam, że to są moje oczywiście odkrycia osobiste, ale głównie żyjemy po to, zauważcie, jak żyje matka natura. Ona się stara żyć w harmonii. Nie ukrywam, że dobrym określeniem będzie właśnie harmonia. Tak naprawdę dążymy do tego w jakimś tam stopniu, jeżeli już to rozumiemy.
[01:37:37] - Ja myślę, że tutaj mówimy o tym samym, może troszeczkę inaczej to nazywamy. Bo harmonia jest też synonimem spokoju wewnętrznego, spokoju zewnętrznego. Wszystko się dzieje w swoim tempie, w swoim rytmie. Nic nie przyspiesza, nic nie zwalnia, tylko płynie. I to jest też spokój.Ale myślę, że to też słuchacze muszą sami powiedzieć, co dla nich ma największą wartość. My tutaj mówimy o swoich odczuciach, swoich potrzebach, nie?
[01:38:16] - Tak. Właśnie to jest to, o czym mówiłem. To jest to piękno, które chciałbym, życzyłbym sobie, żeby to wszyscy zauważyli, że każdy z nas jest inny i każdy ma prawo do tego, żeby myśleć inaczej. Nawet w takich sytuacjach jak ta, która była przed chwilą, gdzie dużą rolę odegrały moje emocje i doszło do tego, do czego doszło. Nie bójcie się tego. Emocje są.
[01:38:49] - To się nic takiego nie wydarzyło. Wprost przeciwnie. Z mojego punktu widzenia jest to też duża siła nie hamować pozytywnych emocji w sobie.
[01:39:05] - Dokładnie tak.
[01:39:07] - Przypisuję jak najbardziej im plus. Zresztą nie mam zwyczaju kłamać, bo tak jak mówiłem, nie potrafię, nie umiem, nie nauczyłem się i już się nie nauczę. Zresztą nawet nie tęsknię za tą nauką. Wielokroć razy się wzruszam w ciągu tygodnia i bardzo lubię ten stan. Tego wzruszenia, kiedy łezka poleci czy zagarnie uścisk, to są bardzo fajne emocje.
[01:39:42] - I właśnie to są te emocje, do których każdy z nas dąży. Do tego szczęścia. Czym jest szczęście? Czym są emocje? Czym jest euforia i tak dalej. To są pozytywne, mega radość oczywiście. To są mega pozytywne emocje. I wierzcie mi, jeżeli mogę wam dodać tutaj jeszcze jedną perełkę jako radę. Kluczem do tego, żeby być tak naprawdę szczęśliwym w tym wszystkim, w waszym życiu oczywiście. Ja jestem szczęśliwy, mega szczęśliwy.
To jest właśnie to, żeby zrozumieć to, czym są nasze emocje. W tym jest cały klucz, żeby odkrywać, żeby zrozumieć. W prostocie, słuchajcie, jest klucz. Klucz jest naprawdę w prostocie. A z uwagi na to, że w prostocie jest klucz, to ja między innymi wymyśliłem taką wspaniałą rzecz, o której z całym szacunkiem do wszystkich mogę jeszcze powiedzieć, ale w swoim czasie się wszyscy dowiecie. Nie wiem jak, ale się dowiecie, bo mam przecudowny pomysł na to, żeby nam się żyło wszystkim lepiej. Przygotowuję się do tego.
[01:41:08] - Super, pisz się w kolejce.
[01:41:12] - Ja wiem, dlatego też chciałem tutaj z tobą porozmawiać na ten temat, bo to był właśnie między innymi mój pierwszy komentarz w twojej audycji, w waszej audycji. Jak pamiętasz, to napisałem, że mam odpowiedź. Dam ci odpowiedź. Coś takiego.
[01:41:37] - Że dasz odpowiedź.
[01:41:39] - Natomiast czasami właśnie nie jesteśmy gotowi na te odpowiedzi. Wierzcie mi, że gdybym teraz to wszystko wybełtał, to mogłoby to być, nie wiem. Zresztą nie ma znaczenia, jak by to było odebrane. Nie o to chodzi. Ja się przygotowuję. To jest proces. To jest tak, jak właśnie cała nasza duchowość, nasze oświecenie to jest proces, to jest coś, co każdy gdzieś tam po swojemu ma zrobić, chce zrobić. To jest wszystko tak poukładane, że nie wiem, czy sobie ktoś zdaje sprawę.
[01:42:15] - Tu się całkowicie z tobą zgadzam. Jak widzę pewne dyskusje, jak ludzie rozkminiają to po prostu na jakieś czynniki pierwsze, doszukują się jakichś tam aspektów, jakichś tam w ogóle niestworzonych rzeczy, odrzucając to, że coś, co jest genialne, musi być proste.
[01:42:38] - Tak.
[01:42:38] - Często nasza podświadomość odrzuca. Jeżeli to jest boskie, to nie może być proste. Skoro to jest Bóg, to on to musiał na miliardy szczególników dopracować i tak dalej. A to jest po prostu prosty mechanizm, który funkcjonuje przez tysiąclecia i im coś jest prostsze, tym trudniejsze do zepsucia.
[01:43:06] - I teraz właśnie à propos tego, co powiedziałeś, bo tak jak powiedziałem, klucz jest w prostocie. Ja jestem w ogóle takim człowiekiem, który naprawdę uwielbia, to jest moje chyba drugie życie, bo potrafię oglądać filmy po kilka, kilkanaście razy te same. Uwielbiam fantastykę, filmy fantastyczne. Zawsze mnie ciekawiło, jaką wizję ma dany reżyser na naszą przyszłość. Nie będę tutaj rozwijał tej całej otoczki związanej z fantastyką, bo każdy ma swoje zdanie, ale chcę wam powiedzieć, że to, co powiedziałem o tej prostocie, jest taka fajna baśń. Nie wiem, w jakim wieku tam większość ludzi jest.Jeżeli jesteście młodzi, szukajcie tego gdziekolwiek. Czytajcie czy oglądajcie. Róbcie to w jakikolwiek sposób, ale zobaczcie sobie taką baśń. Ja akurat oglądałem „Niekończąca się opowieść”. Są tacy, którzy oglądali, jak byli dziećmi.
Nie wiem, czy Czesławku pamiętasz, Marku?
[01:44:29] - Kojarzę, ale nie oglądałem.
[01:44:32] - Pamiętacie taką baśń? Piosenka Lima Laluna. Proszę cię, ja już swoje lata mam. No wiem, ja też, choć jestem troszkę młodszy, ale całkiem niedawno, może tydzień, dwa, trzy tygodnie temu oglądałem tę baśń ponownie i powiem wam to jako ciekawostkę. Odnośnie tej prostoty, o której mówiliśmy. Zresztą nawet zadam wam pytanie, a może nie, bo to by było bezsensowne w tym momencie, bo już powiedzieliście, że coś tam pamiętacie i tak dalej. Podpowiem. W tej baśni jest mowa o uleczeniu królowej Fantazjilandii.
[01:45:27] - Aż tak dobrze nie kojarzę tego filmu.
[01:45:33] - Dlatego mówię. Ktoś może pomyśleć, słuchacze: co za wariat , o jakich on tu rzeczach nam opowiada? Ale chcę wam powiedzieć właśnie, na czym polega prostota w tej bajce, w tej baśni. Królowa zachorowała i był jeden wojownik. Jakby ktoś Matrixa oglądał, to taki Neo, wybraniec, który miał zbawić tą Fantazjilandię. Neo miał zbawić świat. Żebyście tutaj zrozumieli tą prostotę. Nie wiem, czy ktoś się teraz skojarzy, ale Neo w pewnym momencie, jak przyszedł do Wyroczni, mówił, że nie jest wybrańcem. Ona mu to nawet potwierdziła. Nie wiem, czy pamiętacie taką scenę, ale właśnie tak jak w tej Fantazjilandii królowa była chora i cała Fantazjilandia miała umrzeć.
Miała się skończyć. Jakieś tam ciemne moce weszły w tą Fantazjilandię i zżerały ją od środka. Między innymi gdzieś tam do tej królowej miało to wszystko dotrzeć. Ale był sposób na to, żeby uratować królową. Mógł to właśnie zrobić ten taki mały wojownik, który jak dotarł do celu, okazało się, że lekarstwem na uratowanie Fantazjilandii było zmiana imienia. To by się wydawało właśnie tak proste, oczywiste, a jednak nie było. I to samo jest Neo w Matrixie na przykład. Morfeusz w niego wierzył, że jest wybrańcem. On wiedział, że nim nie jest. Myślał, że nim nie jest.
Wyrocznia mu to nawet potwierdziła. Aż w końcu pewne czyny, pewne rzeczy, które nastąpiły w jego życiu, uświadomiły mu, że jednak jest tym wybrańcem. Chcę wam właśnie teraz powiedzieć, że niezależnie od tego, co o mnie sądzicie, czy gadam głupoty, czy nie, spróbujcie się nad tym zastanowić, zrozumieć, odkryć, bo każdy z was jest wybrańcem. Każdy z was jest odkrywcą. Każdy z was jest artystą, geniuszem, kimkolwiek chcecie być. O tym mówi sekret, prawo przyciągania i wszystkie inne rzeczy, które mówią o duchowości. To są tylko narzędzia do tego, żebyście odkryli siebie, żebyście właśnie zrozumieli, kim jesteście, po co tu jesteście i żeby się wam żyło lepiej. To jest to, o czym mówił Sławek. Pokój wam w tym pomoże, żeby to zrozumieć. Z całym szacunkiem do waszych prac, tego, co robicie na co dzień.
Przestańcie gonić, a zaczną się cuda dziać w waszym życiu. I chyba właściwie tylko tyle chciałem powiedzieć, bo na więcej chyba nie mogę sobie pozwolić ze względu na to, że są pewne rzeczy, o których chcę porozmawiać z Sławkiem. Mam nadzieję, że to uszanujecie. I tyle. Dziękuję uprzejmie za wysłuchanie mnie, jeżeli ktoś mnie słuchał. Dziękuję za to, że jesteście. Kocham was wszystkich, choć tego nie rozumiecie albo i rozumiecie.
[01:49:15] - Więcej zaufania do słuchaczy.
[01:49:23] - Tak, zdecydowanie tak. Ja uważam, że to jest bardzo wybitne grono się tutaj zbiera. Wiesz, kiedyś bym powiedział, że to zwykły przypadek, że jestem tutaj teraz z wami i tak dalej, ale wierzcie mi lub nie, ale wiem, że właśnie nic się nie dzieje przez przypadek. I dzisiaj nawet jestem tego pewien. To jest po prostu to, co mówiłem o tych moich Amerykach, które odkryłem. To są tak niebywałe rzeczy, tak niesamowite, że nie mogę się po prostu zwyczajnie wypowiadać w tej chwili w tej kwestii, ponieważ mam za małą wiedzę.Ale to jest tak fascynujące. To odkryłem, że to jest po prostu nie do opisania. Nie potrafię wam tego opisać. Oczywiście życzę z całego serca, żebyś to odkrywał.
[01:50:16] - We mnie ziarno zasiałeś, więc z pewnością będę cię atakował o.
[01:50:30] - Molestował. Okej.
[01:50:34] - Może nie przesadzam, na za wiele nie licz.
[01:50:38] - Żartowałem. To było takie słówko, które miało być żartobliwie tutaj dodane. Co chciałem jeszcze powiedzieć? Mogę się nie rozłączać, a słuchać, co Sławek ma teraz do powiedzenia?
[01:50:58] - Oczywiście, jak najbardziej.
[01:50:59] - Kazało mi się rozłączyć.
[01:51:01] - Oczywiście, że tak. To znaczy ja bym miał taką prośbę, ponieważ panie Marku, tutaj mi Messenger wrócił do łask, więc ja bym może spróbował się połączyć przez Hangouta z powrotem. Zobaczymy, jak to się uda.
[01:51:19] - Ułatwię życie i wyślę link dołączenia panie Sławku.
[01:51:23] - Co?
[01:51:24] - Ja już wysyłam panu link do dołączenia do Hangouta, także może pan spróbować.
[01:51:29] - Ciężko mi, trzymając tutaj ramieniem telefon odpowiadać. Zobaczymy, czy się uda. Zobaczmy, czy się uda. Jak jest teraz?
[01:51:49] - No chyba wszystko działa. Wszystko działa, także możemy zejść już z telefonu i kontynuować na Hangoucie.
[01:51:56] - Przechodzę na mikroport.
[01:51:59] - To ja w takim razie wyłączam telefon i będziemy się słyszeć na Hangoucie.
[01:52:05] - Skoro Hangout nam działa, to mi zdecydowanie wygodniej będzie wrócić do normalnego użytkowania. Dziękuję Mirolowi za telefon. Powiem tak, jak zwykle zauważyliście, ostatnimi czasy staram się więcej słuchać podczas tych rozmów telefonicznych, ponieważ moje zdanie znacie. Było mnóstwo niedomówień tutaj, w tej rozmowie telefonicznej. Rozumiem, że jest to celowe działanie.
[01:52:41] - Tak.
[01:52:44] - Mam nadzieję, że to nie jest nasza ostatnia rozmowa, czy audycyjna, czy prywatna. Więc mam nadzieję, że te wątpliwości, które na pewno też w waszych głowach, umysłach się pojawiły, że będziemy mieli okazję je rozwiać. Ja sam mam pewnego rodzaju niedosyt, więc też ciężko mi będzie komentować to, co powiedziałeś, bo trochę za mało danych.
[01:53:18] - Przepraszam, że przerywam. Lecimy z komentarzami dalej. Lecimy dalej.
[01:53:22] - No właśnie, trochę mało danych dostarczyłeś.
[01:53:29] - Chętnie pomogę w rozwijaniu komentarzy.
[01:53:30] - Dobra, to ja szukam w takim razie końca komentarzy. Tutaj gdzieś skończyłem. Dobra, jesteśmy. Jack napisał, że podświadomość to biblioteka raczej indywidualna, jest połączona z duszą. Ja oczywiście nie potwierdzam tej informacji. Nie zgadzam się z tym. Wyjaśniłem, co ja na ten temat myślę. Ada napisze tak: „Podszepty, zwłaszcza negatywne, to mogą być podpięcia energetyczne od innych bytów”. No i to jest następny temat, z którym ja w większości przypadków się nie zgadzam, ponieważ często właśnie ludzie próbują zwalić swoje działania czy jakieś swoje negatywne emocje znowu na kogoś bądź na coś. Kochani, do momentu, dopóki nie poznacie samych siebie, tak naprawdę nie poznacie samych siebie, nie nauczycie się nazywać i rozumieć swoich własnych intencji i swoich własnych emocji, to zwalanie tego na kogoś innego jest świetnym wytłumaczeniem.
Tak z mojego punktu widzenia.
[01:54:48] - Może się wkrócić?
[01:54:51] - Znam jakieś tam przypadki, natomiast są to przypadki marginalne i dla większości ludzi usłyszawszy coś takiego: „A, to pewnie jakieś byty”. Jeszcze skończę tylko. „Niech znowu ktoś zrobi czary-mary, niech znowu ktoś za mnie odwali robotę”. Oczywiście wiecie, że ja tego nie popieram. Słucham.
[01:55:12] - Tak, dokładnie jest tak, jak mówisz Sławku, aczkolwiek właśnie chcę dopowiedzieć, że słuchajcie, z uwagi na to, na jakim poziomie w danym momencie jesteście, bo to jest właśnie to, czego nie rozumiemy. Dlatego tutaj należałoby odkrywać, starać się to zrozumieć. Ale podpowiem wam, że wszystko jest w was. To jest bardzo ważna rzecz, żebyście to zrozumieli. Nawet jeżeli szukacie tych bytów w zaświatach, nawet jeżeli szukacie ich u innych ludzi, szukacie odpowiedzi, po prostu zacznijcie zadawać je sobie. Po prostu tak. I uwierzcie mi, że jak będziecie na odpowiednim dla waszej duchowości, dla waszego oświetleniaPoziomie. Zresztą nie tylko. Zawsze dostaniecie tą odpowiedź. Tu chodzi o to, żebyście się nauczyli czytać wskazówki właśnie od wszechświata, bo one są wszędzie.
Wszędzie, naprawdę wszędzie. Dobrze mówię, Sławku?
[01:56:28] - Zasadniczo tak. Już nie będę wchodził w tematy związane z oświeceniem, jakimiś innymi rzeczami, bo to zawsze komplikuje sprawę, przynajmniej w moim przekonaniu. Niestety ja wiem, że nie da się tego uniknąć, tych określeń. Ja też już robię, co mogę, żeby raczej właśnie nie mówić o różnych poziomach świadomości, bo to jednak poniekąd różnicuje ludzi i niektórych, wiem, że stawia w takiej niekomfortowej sytuacji, bo się zaczynają rozkminki: a co, a jak, a dlaczego? I znowu wchodzi ten temat: a może ja jeszcze nie zasłużyłem, może jeszcze nie jestem godzien i tak dalej. Natomiast wiedza, tak jak w zwykłym rozwoju ludzkim, pojawia się z każdym następnym doświadczeniem, z każdym następnym przeżytym rokiem, z każdym następnym przeżytym wcieleniem. To jest taki sam proces jak na Ziemi. Natomiast zgodzę się całkowicie, że jeżeli czegoś zaczynamy szukać, to zacznijmy od siebie. Jeżeli tam nie znajdziecie informacji, to można szukać dalej. Natomiast bardzo często ludzie zaczynają szukać gdzieś tam.
Często zaczynają od wszechświata szukać informacji o samym sobie po to, żeby na samym końcu wrócić i tak do samego siebie. Więc to jest taka dla mnie trochę droga na okrągło, ale jeżeli ktoś ma takie życzenie i ma komfort czasowy, to czemu nie?
[01:58:05] - Dokładnie tak. Mogę jeszcze coś dodać?
[01:58:11] - Tak, słucham.
[01:58:13] - Chciałbym dodać właśnie, że chciałem pokazać różnicę do tego, co Sławek mówi. Jak najbardziej oczywiście się z tym zgadzam. To zresztą to, co mówiłem wcześniej, że jesteśmy inni, każdy z nas i każdy potrzebuje czegoś innego. Co za tym idzie, dla przykładu, bo macie przykład tutaj Sławka, pochwalił się, że przeczytał cztery książki o duchowości i resztę właściwie sam odkrywał, zadawał sobie pytania. Przynajmniej takie wnioski wyciągnąłem z tej audycji. Zgodzisz się ze mną, Sławku?
[01:58:50] - Tak, dokładnie tak.
[01:58:52] - I właśnie kontynuując, chcę podpowiedzieć, że moja droga na przykład była troszkę inna, że ja musiałem na przykład więcej tych książek przeczytać albo mniej i coś zrozumialem. Tu chodzi o to, żebyście zrozumieli, że każdy z was ma swoją drogę. I co za tym idzie każda droga jest dobra, jeżeli jest spójna z wami. I to dotyczy wszystkiego, całego waszego życia. I tyle.
[01:59:25] - Ja po prostu nie czytałem książek, ponieważ wyszedłem z takiego założenia, że najprawdopodobniej jeszcze nikt nie napisał książki o moim życiu, o moich problemach, o mojej sytuacji, o rozwiązaniu tych problemów. Więc stwierdziłem, że-
[01:59:42] - O tym porozmawiamy
[01:59:47] - Tak? Że jednak już ktoś napisał tą książkę?
[01:59:52] - Nie. Ja tylko się wypowiem na ten temat.
[01:59:55] - Dobrze. Ja dlatego nie czytałem książek, bo stwierdziłem, że tam pewnie o mnie niewiele jest. Ale dobra, wracając do komentarzy, tutaj się pojawił taki Mirosław. Napisał: „Nie tobie, Sławku, to oceniać” z wyśmieszkiem. To była 20:37, więc nie mam zielonego pojęcia, co ja, że tak powiem, w tym momencie mówiłem. Nie pamiętam już. I nie wiem, co ja tam próbowałem oceniać. Kochani, ja daleki jestem w ogóle od jakiegokolwiek oceniania, więc może coś mi się tam chlapło. Jeżeli to zabrzmiało jak jakaś ocena kogoś, to przepraszam, to nie jest, że tak powiem, moja-
[02:00:44] - Nie, to nie o to chodziło. Nie pamiętam, ale to chodziło o jakiś tam, powiedzmy, całokształt, o jakąś tam sytuację.
[02:00:53] - Jeżeli wyraziłem swoje zdanie na jakiś temat, to chyba właśnie o to chodzi, żebym wyrażał swoje zdanie na ten temat, bo wydaje mi się, że tego właśnie chyba, kochani, ode mnie oczekujecie. Tutaj Dana pisze jeszcze takie o kroniki Akaszy. Powiem wam tak, że ja nie ruszę, że tak powiem, tego tematu. Natomiast w czasie mojej 30-letniej przygody związanej z poszukiwaniem różnego rodzaju odpowiedzi pojęcie kronik Akaszy się zmieniło. I ciekawy jestem, ja prześledzę ten temat, bo w tej chwili kroniki Akaszy są czymś. Natomiast kiedy ja usłyszałem pierwszy raz określenie kronika Akaszy, to było czymś zupełnie innym. Więc prześledzę ten temat i wtedy wypowiem wam swoje zdanie na ten temat. Teraz się nie będę do tego odnosił.
[02:02:00] - Ja przy następnej wytłumaczę pewne rzeczy.
[02:02:03] - Dobrze. To znaczy ja to nie to, że nie rozumiem, tylko czuję tutaj jakąś, że tak powiem-... konflikt. Więc chciałbym go wyjaśnić, zanim nieopacznie bym was wprowadził w jakiś błąd. Jack pisze: „Nie jak kroniki Akaszy, a byty już są wypalone wysokimi wibracjami na Ziemi w większości”. Ja bym z tymi wysokimi wibracjami, kochani, jeszcze nie przesadzał. Ale okej, jeżeli ktoś chce w to wierzyć, jest o tym przekonany, to jak najbardziej ma do tego prawo. Ja oczywiście pod tym się nie podpisuję. Aneta Syroka pisze: „Wiedza nowa, jakby stara. Wchodzę w to.
Chcę poznać, jak pan pozwoli, panie Sławku. Dla wybranych bufonada”. Dobrze, to chyba dotyczyło tego, co ja powiedziałem: tak zwana. Oczywiście ja też to powiedziałem troszeczkę ironicznie, bo też na mnie takie rzeczy nie działają. Aczkolwiek doskonale rozumiem i zdaję sobie sprawę z zalet używania takich określeń. Bo jeżeli coś jest dla wybranych, coś jest wyjątkowe, to łatwiej za to zapłacić 3000, 5000 czy 10 000 złotych. Jeżeli to jest coś dla wszystkich, to nikt za to nie zapłaci 3000 złotych. Natomiast o co tu chodzi z tą wiedzą dla wybranych? To wyjaśnię przy okazji tematu podświadomości w kwestii tego, jak ją skutecznie transformować. Jack pisze: „Dodany.
Oby tak było”. Aniela napisze do Jacka: „Oby tak było odnośnie tego wypalania”. Więc właśnie. Oby tak było. Jaon pisze: „Witam, dopiero dołączyłem. Pozdrawiam wszystkich”. Pozdrawiamy ciebie również. Jack: „Dana, czyli świadomość to tu i teraz. Dajmy na to nadświadomość to zbiór wszystkich tu i teraz. To czym jest podświadomość?” Dobrze, kochani, wyjaśnię.
Pewnie dostanę znowu gratulacje za cierpliwość, ale podświadomość jest zbiorem tych wszystkich rzeczy, które pojawiły się w naszym umyśle w trakcie tego konkretnego życia. To jest nasza podświadomość. To są te połączenia neuronowe, które powstały podczas aktualnego wcielenia. To są wszystkie prawdy. To są wszystkie wartości. To są wszystkie zachowania. To są wszystkie normy moralne. To są wszystkie reakcje, przekonania o ludziach, o świecie. To są wszystko rzeczy, które są zapisane w naszej podświadomości. Tutaj jest pytanie od słuchacza, słuchaczki.
I speak English. Okej, dobra. To już przeczytałem fonetycznie, to już teraz rozumiem. Pytanie odnośnie muzyczki, ale to pan Marek, z tego, co widziałem, tą informację na pewno przekaże. Jack pisze: „Dana. Tak na przykład Iluminaci nie mają zaplecza teraz z niskich piekielnych wymiarów. Ludzie się budzą, wiedzą, że ich koniec, więc na siłę chcą mikrochipy. Tak to widzę z moich badań”. Dobrze. Kochani, ja rozumiem, że macie swoje jakieś tam teorie, macie jakieś tam swoje przekonania, jakieś tam doświadczenia, jakąś tam wiedzę.
Poświęciłem dzisiaj czas na to, żeby powiedzieć o sobie. Powiedzieć, w jaki sposób ja pewną wiedzę, pewne doświadczenia, pewne spostrzeżenia, do pewnych rzeczy doszedłem po to, żebyście mogli mnie zweryfikować pod tym kątem, czy moja wiedza ma jakieś znamiona praktyki. Czy ja jestem tylko teoretykiem, który opowiada wam o czymś? Czy jestem też osobą, która to, o czym wam mówi, wprowadza w swoje życie i czy przynosi to w jej życiu, czyli moim życiu, efekty, których ja oczekuję? Po to o tym wam powiedziałem. Po to, żebyście mogli to zweryfikować. Czy możecie zaufać temu, co ja mówię? Czy to działa? Natomiast teraz, jak piszecie mi o badaniach, iluminatach, jaszczurach i jakichś tam innych rzeczach, to ja się pytam o źródło tych informacji. Ja dostaję bardzo różne materiały i czasami jest pytanie na przykład, dlaczego ja tego nie udostępniam.
Ponieważ nie jestem w stanie zweryfikować tej wiedzy. Chociaż coś mi mówi, że tu może być jakaś tam część większa bądź mniejsza prawdy. Natomiast nie jestem w stanie tej wiedzy zweryfikować, tych informacji. Nie znam nazwisk ludzi, nie wiem, skąd oni mają te informacje, więc nie chcę szerzyć informacjiKtóre są w żaden sposób niezweryfikowane. Mogę mieć tylko zaufanie do osoby, która mi to wysłała. Tylko na podstawie takiej mogę ocenić zawartość danego materiału. Więc ja się pytam, na jakiej podstawie powstają badania na temat iluminatów i innych rzeczy? Po prostu mnie to interesuje. Ale też jest dla mnie chęcią powiedzenia wam tego, o czym wspominam w większości audycji: nie wierzcie mi. Weryfikujcie to wszystko, przepuśćcie to przez samego siebie.
Podejmijcie jakikolwiek wysiłek, żeby informacje, które do was docierają, chociaż trochę zweryfikować. To jest moja prośba. Chociaż w zasadzie mógłbym mieć to w nosie. Ponieważ, kochani, miejcie świadomość tego, że to wy będziecie na samym końcu zbierali efekty tych doświadczeń i wy na samym końcu zbierzecie efekty wiedzy, którą będziecie wcielali w swoje życie. Nie ja i nie osoba, która wam to przekazała. Tylko wy. To wasze życie albo będzie lepsze, albo się popieprzy. Więc chociażby z tego powodu, z instynktu samozachowawczego, z troski o samego siebie weryfikujcie informacje. Jak chcecie. Dobrze.
Co my tutaj jeszcze mamy? Nie wiem. Jack pisze: „Karim, nie wiem. Podświadomość ma połączenie z duszą. Można ją programować magicznie i świat daje, co się chce”. Jejku kochani, na Ziemi moc twórczą ma podświadomość. Nie nasza dusza. Więc programowanie duszy... A może tu chodzi o programowanie podświadomości? Jeżeli chodzi o programowanie podświadomości to się zgadza, że można ją programować.
Karim pisze: „Tak sobie myślę, co mi da wiedza w tym życiu, jak i tak w przyszłym nic nie będę pamiętał”. Jesteś w błędzie, mój drogi, ponieważ wszystko to, czego dowiesz się w tym życiu, czego doświadczysz w tym życiu, będzie zapisane w twojej świadomości. Twoja dusza to wszystko zapamięta, obrobi, wyciągnie wnioski po śmierci i to będzie materiałem do tego, co się przydarzy w następnym wcieleniu. Dlatego wiedza, czego nie robić w tym wcieleniu jest o tyle istotna, że pozwoli uniknąć perypetii w następnym wcieleniu, nieprzyjemnych sytuacji, doświadczeń. To, co część ludzi nazywa karmą nie jest karmą, nie jest karą, tylko jest konsekwencją. Widziałem ostatnio fajny obrazek graficzny, gdzie nad przepaścią jest deska, drąg czy coś takiego. To wygląda jak huśtawka, jest w środku podparte. Na dwóch końcach tej huśtawki stoją dwie osoby. Jedna celuje pistoletem w drugą osobę na drugim końcu huśtawki. I jest napisane, że karma jest sprawiedliwa, bo wiadomo, co się wydarzy w momencie, kiedy ta osoba wypali z pistoletu.
Zastrzeli tamtą osobę, tamta osoba spadnie w przepaść, ale natychmiast ta osoba, która wymierzyła przed chwilą karę, dokonała aktu morderstwa, sama zginie, ponieważ na tej kładce, na tej huśtawce stracą równowagę i za chwilę ta osoba też zginie. To jest pięknie pokazane, czym jest karma, czym jest przeznaczenie i na czym polega budowanie świadomości. Jeżeli ja na kimś wymierzę karę śmierci, to za chwilę, w najbliższej przyszłości dowiem się, czym jest śmierć. Więc to nie jest tak, że my nie będziemy pamiętali. My produkujemy, my dzisiaj przygotowujemy nie tylko swoje najbliższe kilka dni, miesięcy, lat, ale szykujemy swoje następne wcielenie. I gdybyście, kochani, tą wiedzę, tą świadomość mieli w poprzednim wcieleniu, to być może to, co dzisiaj się dzieje w waszym życiu nigdy by się nie wydarzyło. „Karim, pamiętamy, ale inaczej” — Jack odpowiada. Pamiętamy. Jak chcemy to pamiętamy. Karim pisze: „Jack, dla mnie świat duchowy to abstrakcja.
Czasem myślę, że coś rozumiem, ale potem okazuje się, że jednak nie. Zazdroszczę ludziom, którzy to jakoś ogarniają”. Karimie, to dotyczy też wszystkich, którzy poświęcają temu swój czas i uwagę.Bo świat duchowy nie jest miejscem analizy. Świata duchowego nie ogarnia się w sposób umysłowy. Owszem, pewne zasady, pewne zależności tak. Natomiast świat duchowy jest światem subtelnym i światem emocjonalnym. Nie da się panować nad światem duchowym w sposób mentalny. To tak, jakbyście będąc w stanie totalnej wściekłości na przykład na coś, próbowali sobie powiedzieć: „Nie denerwuj się”. Oczywiście próbujemy. „Nie denerwuj się, uspokój się, nie denerwuj.
Po co ci to? Na co?” Tłumaczymy sobie mentalnie, żeby zmienić swoje własne emocje. I to nie działa tak na pstryk, że powiemy: „Nie denerwuj się” i już działa. Nie, ponieważ to nie jest ta kolejność. Świata duchowego nie da się też ogarnąć mentalnie. W świat duchowy trzeba wejść z przekonaniem, że chce się go poczuć. Nie zrozumieć, tylko poczuć. On pisze: „Podświadomość to nasz Bóg, kreator, nasz dom spełniający nasze marzenia”. Tak, tutaj na Ziemi tak. Bóg, kreator, nasz dżin spełniający nasze marzenia.
Tak, dokładnie tak. Podświadomość jest ślepa, ale posłuszna i spełnia wszystko to, o czym myślimy, do czego przywiązujemy jakiekolwiek emocje. Ludzie często narzekają na brak pieniędzy. Brak pieniędzy bardzo łatwo jest odczuć emocjonalnie. Ja pytam wtedy: określ emocję, z jaką kojarzą ci się pieniądze. I najczęściej, jak słyszę na przykład ktoś odkłada pieniądze na czarną godzinę. Pierwsze założenie, że przyjdzie czarna godzina. I drugie emocje. Najważniejsza emocja, która towarzyszy większości ludzi, jeżeli chodzi o pieniądze, to strach. Strach przed tym, co będzie, jak ich nie będzie.
Strach o pieniądze dotyczy większości ludzi biednych, borykających się z problemami finansowymi. Tak działa podświadomość. Skoro się tego boisz, skoro to jest dominujące uczucie związane z pieniędzmi, to nie będziesz mieć tych pieniędzy, ponieważ twoją potrzebą jest się bać z powodu braku pieniędzy. Tak działa podświadomość. Tak, to jest dżin, który spełnia wszystkie nasze marzenia. Jack pisze: „2020 rok to rok realny. Trzeba być systematycznym, odpowiedzialnym i tak dalej. Miłość to najprawdziwsza prawda”. Tu się akurat zgodzę. Natomiast odnośnie tego 2020 roku nie bardzo wiem, o co chodzi.
Kasia Stefańczyk się przywitała. Cześć, Ferajna. Cześć Kasiu. Dana pisze: „Pisałam, pisałam, a tu komentarz za długi”. Jack pisze: „Panie Sławku, to się ceni”. Mamy godzinę 21, więc naprawdę już nie bardzo wiem, czego mogło to dotyczyć. On pisze: „Doświadczamy tylko poprzez zmiany. Powinniśmy dokonywać zmian. Dzięki temu ewoluujemy”. Ja powiem tak: jeżeli chodzi o świadome dokonywanie zmian, o świadomy rozwój świadomości, to tak, zmiany są niezbędne.
Natomiast ewolucja odbywa się też na skutek trzymania się kurczowo i bronienie przed dokonywaniem zmian. Tu też następuje ewolucja i też rozwija się nasza świadomość. Na przykład świadomość tego, czym się kończy głupi upór. Kiedy człowiek jest odporny na wszelkie sygnały, na wszelkie informacje, na wszelkie podszepty duszy, intuicji i uparcie trzyma się kurczowo do ostatniej chwili ostatniej deski okręcie, który właśnie tonie. Tu też rozwijamy swoją świadomość. Dlatego ja cały czas powtarzam: świadomość budujemy w każdym momencie naszego życia. Nie tylko wtedy, kiedy jest źle albo tylko wtedy, kiedy jest dobrze. Zawsze. Tylko kwestia jest tego, żebyśmy mogli dokonać wyboru, poprzez jakie doświadczenia będziemy chcieli tą świadomość budować. Przynajmniej takie jest moje marzenie.
Taki jest mój cel. Taki jest mój plan. Dana pisze: „Ja mam możliwość wglądu w poprzednie wcielenia w LD”. I super. Ja powiedziałem: jeżeli ktoś nauczył się już wybaczania, to jak najbardziej taka przygoda, taka wiedza, takie doświadczenie związane z poprzednimi wcieleniami może mu w czymś pomóc. Chociażby w zrozumieniu tego, dlaczego jest w tej chwili w takiej, a nie w innej sytuacji. Dlaczego wybrał sobie na przykład takie okoliczności przyjścia na świat, taką rodzinę. Czemu ma to służyć? Jack pisze: „Szczęście to praca wewnętrzna z samym sobą”. Nie.Szczęście to jest szczęście.
Owszem, możemy sobie próbować wmówić, że to, co mamy, to jest dla nas szczęście. Możemy. Tylko to nie tędy droga. Ja to nazywam akceptacją sytuacji. Akceptuję tą sytuację i teraz postanowię wycisnąć z tego jak najwięcej, czyli być zadowolonym, uśmiechniętym, radosnym i tak dalej. Natomiast to nie jest szczęście. Szczęście to jest efekt wow i jak ono się pojawi, to z pewnością każdy z was wie dokładnie, że jest w tym momencie szczęśliwy i nie myli tego z niczym innym. Tutaj co ja mam? Ania pisze: „Talizmany są dobre. Nieważne jak, ważne, że inaczej”.
Ania w swoim stylu. Jeżeli w nie wierzymy, to są dobre. Jack pisze: „Dana to super. A jak zaczynałaś? Dawałaś intencję przed spaniem, że chcesz zobaczyć?” Dana odpowiada: „Tak, choć nie zawsze. Czasami świadomość przychodzi sama. Klik i jest”. Jeżeli jesteśmy otwarci na to, dajemy jej przyzwolenie, to tak, jak najbardziej. I to jest najprostsza, najfajniejsza, najskuteczniejsza metoda. Ponieważ świadomość przychodzi do nas w stanie świadomości z niczym, wtedy nie pomylimy jej.
Przynajmniej jest duże prawdopodobieństwo, że jej nie pomylimy. Ania pisze: „Trzeba mieć odwagę do doświadczeń”. Aniu i też kochani. Doświadczenia, zmiany w życiu bardzo często przychodzą bez pytania nas o zgodę. I czasami więcej odwagi trzeba mieć, żeby trwać w czymś, odwagi i determinacji w czymś, co jest dla nas niekorzystne, niż dokonać zmiany. Ja tak przynajmniej uważam. A trochę tych sytuacji zmiennych w swoim życiu, uwierzcie mi kochani, przeżyłem. Dana pisze: „Dla mnie moje doświadczenie bycia mamą w tym wcieleniu to prawdziwe wyzwanie. Najczęściej byłam mężczyzną”. W takim razie już wiesz, jakie doświadczenie, dlaczego jesteś w tym wcieleniu kobietą i mamą.
I w takich momentach właśnie ta pamięć czy regresja wcieleniowa jest przydatna. Ania pisze: „Niech się dzieje. Dajmy życiu żyć, a czasowi czas”. Dana pisze: „Tak, jest pan właściwym człowiekiem”. Dobrze, dziękuję ci bardzo. Dostałem odpowiedź na pytanie, które zadałem pod koniec swojego monologu. Karin pisze: „To ja chcę być bogaty. Niech mnie ktoś nauczy, jak to zrobić najlepiej, żebym się nie narobił”. Powiem tak: jak przejdziemy do tych opcji transformacji, to kwestia, jakie jest marzenie, nie ma w tym momencie znaczenia. Czy to będzie bogactwo, czy to będzie wolność, czy to będzie ranczo, czy to będzie wyjazd za granicę.
To nie ma znaczenia. Ponieważ podświadomość każdy z tych aspektów jest w stanie nam zafundować. Tylko dobrze się zastanów, czy to jest to, czego naprawdę chcesz. Dana pisze: „Radio Paranormalium jest jednym z pięciu linii, z których czerpię swoją wiedzę. Jest nam bardzo miło z panem Markiem”. Kasia pisze: „Lubię pana, panie Sławku”. Bardzo mi miło z tego powodu, aż się uśmiechnąłem. Aneta pisze: „Projekt super, bardzo potrzebny. Stosuję taką transformację na co dzień kilka długich lat. Daje to najlepsze efekty dla mnie”.
Najważniejsze, żeby znaleźć coś, co przynosi nam efekty. Bo przecież o to chodzi. Natomiast ja oczywiście jestem nazywany przez niektórych szaleńcem, ale chciałbym i mam nadzieję, że tak właśnie będzie, stworzyć metodę, która będzie pozwalała na dokonywanie trwałych zmian nie przez lata. Ja jestem człowiekiem ognistym, jestem Strzelcem, jeżeli chodzi o zwykłe znaki zodiaku, więc jestem człowiekiem ruchu. Jestem też małpą, jeżeli chodzi o Majów, więc potrzebuję cały czas szybkich zmian, więc ja raczej szukam sposobów, które będą działały szybciej. Ania pisze: „Każdy z nas jest na właściwym miejscu”.Dokładnie. Ania tu poruszyła prawdę, która jest znana od wielu lat. Jeżeli ktoś się zapyta: co jest dla mnie właściwe, co jest dla mnie dobre? To można bez wątpienia odpowiedzieć: dobre dla ciebie jest to, co właśnie się w twoim życiu dzieje. Z jakiegoś powodu jest dla ciebie dobre i z jakiegoś powodu jest twoim wyborem.
Więc to nie jest tak, jak pisze Karim, że ja nie jestem. Jesteś. Dokładnie jesteś w tym miejscu, które jest dla ciebie i w sytuacji, która jest dla ciebie najlepsza. I gwarantuję ci, że nikt inny oprócz ciebie za to miejsce nie jest odpowiedzialny, tylko ty sam. I to, co jest też pewną prawdą powtarzaną przez ludzi w różnych postach: nie zmienisz świata naokoło, nie zmieniając samego siebie. To jest niemożliwe, bo skoro sam się do takiej sytuacji doprowadziłeś, to teraz sam się musisz z niej wyprowadzić i spowodować takie zmiany w sobie, które pozwolą ci w następnych latach uniknąć takich sytuacji. Jack pyta Danę: chciałaś zobaczyć wcielenie i zobaczyłaś we śnie? Ja nie będę odpowiadał, bo było to pytanie do Dany. Ania pisze: jesteś, jesteś tylko jeszcze o tym nie wiesz. To jest odpowiedź dla Karima i ja tu się całkowicie zgadzam.
[02:28:18] - Do naszego Skype'a dodzwonił się pan Wojtek z Wielkiej Brytanii. Halo, halo, czy się słyszymy?
[02:28:24] - O panie Wojtku, panie Wojtku, ja bardzo dobrze słyszę. Dobry wieczór.
[02:28:29] - Ja też bardzo dobrze, panie Wojtku. Tym razem dobro w mej celi.
[02:28:34] - Wahałem się, bo już jest dość późna godzina, ale tu od razu się z góry przyznam, że dzisiaj znowu z zupełnie innego powodu nie mogłem was słuchać od początku, więc słuchałem mniej więcej godzinę temu dopiero zacząłem słuchać.
[02:28:52] - To ma pan spore zaległości.
[02:28:56] - Spore zaległości, ale nadrobię, przynajmniej spodziewam się tego.
[02:29:00] - Nie widzę inaczej.
[02:29:04] - Była jeszcze w momencie, jak zacząłem słuchać, osoba na antenie. I teraz mam jeszcze takie pytanie: czy to była osoba jako zwykły słuchacz, czy to był jakiś gość zaproszony przez was do studia?
[02:29:18] - Słuchacz cały czas nas tutaj nasłuchuje na telefonie komórkowym.
[02:29:22] - Aha, ale to słuchacz był, tak? To nie był jakiś gość specjalny tak jak swego czasu jakiś pan-
[02:29:29] - Nigdy słuchacz nie był gościem specjalnym, panie Wojtku.
[02:29:32] - Nie był, tylko jest. Mówię to w rozumieniu takim, że specjalnie jedną albo dwie audycje na przykład zrobiliście, żeby poznać jakąś metodę i ta osoba być może też jest słuchaczem, ale to była osoba, która się zna na czymś i próbowała tłumaczyć przynajmniej. Czy to była tego typu rozmowa?
[02:29:53] - Właśnie przypomniał, że jest-
[02:29:55] - Jestem słuchaczem.
[02:29:58] - Aha, cały czas jest, okej. No dobra, cały czas tutaj widzę połączenie jest aktywne. Pozdrawiam wszystkich jeszcze raz. W związku z tym, że nie jestem w stanie się-
[02:30:13] - Przepraszam jeszcze. Ja przepraszam, żeby nie blokować linii. Może ktoś inny też miał ochotę porozmawiać. Może to będzie dobry pomysł, co, Marku?
[02:30:23] - To chyba pan Marek wie najlepiej.
[02:30:26] - Jeżeli pan chce, to może się pan rozłączyć jak najbardziej.
[02:30:30] - Ja nie jestem panem. Jestem zwykłym Mironem. Rozłączam się. Dziękuję za wspólną audycję, rozmowę i będę dalej was słuchał jak najbardziej. Pozdrawiam wszystkich.
[02:30:43] - Pozdrawiamy również.
[02:30:44] - Dzięki serdeczne. Pozdrawiamy, a my się będziemy łapać.
[02:30:47] - Pozdrawiamy. Ja dalej będę słuchał, co masz tam do powiedzenia. Co macie do powiedzenia. Dziękuję jeszcze raz.
[02:30:54] - Okej, dzięki.
[02:30:57] - Dzięki. Na razie. No dobra, kontynuuję. Ciężko mi jest się odnieść do tego, czego nie słuchałem dzisiaj. Ale mam takie pytanie, bo tutaj tak jak mówiłem, panie Sławku, z panem się zgadzam myślę, że w większości tych wszystkich kwestii, ale czasami mam wątpliwości. I następna wątpliwość na mojej liście jest taka, być może to wynika z tego, że wszystkiego nie słuchałem, co pan mówił, bo tak jak mówię, wszystkich audycji od A do Z cały czas nie przesłuchałem. Albo to wynika być może też z definicji. Co by było w miarę optymistyczne, dlatego, że wtedy ja tam nie jestem czepialski i można tam różne rzeczy różnie nazywać, a być może zupełnie pan inaczej myśli i wtedy to już mam nadzieję, że coś pan mądrego wtedy w tej kwestii powie. Czy dopuszcza pan, panie Sławku coś takiego, że osoba przychodząca tutaj na świat przenosi ze sobą pewne wzorce, które się zaczynają manifestować w jego życiu? To jest takie pytanie.
[02:32:05] - To już nie będę wchodził w takim razie w kwestię tego, czy jest to-
[02:32:14] - Kwestia reinkarnacji jest nam oczywiście znana, ale chodzi mi o to, czy mimo wszystko te wzorce z poprzednich żyć albo ogólnie mówię teraz, już nie wnikam, w jakim procencie, z którego i tak dalej. Czy dopuszcza pan taką możliwość, że ta osoba pewne wzorce jest w stanie tutaj przenieść i one się manifestują w jej życiu, niezależnie czy ona ma na to ochotę, czy nie ma na to ochoty?
[02:32:45] - Wzorce. Nie wiem, co rozumiemy.
[02:32:49] - Dobra, przykład taki, bo mam jakiś przygotowany. Pierwsza rzecz: lęki, zupełnie irracjonalne lęki, które od razu powiem, wyprzedzę, żeby zaoszczędzić czasu, przewidując, co mógłby pan powiedzieć. Nie chodzi mi o lęki czy strachy, które ona już nabyła tutaj, teraz, już jak się urodziła, tylko takie, które są postrzegane przez na przykład jej rodziców.
[02:33:18] - Moja odpowiedź, panie Wojtku, jest taka: przenosimy-
[02:33:24] - W jaki sposób się to, pana zdaniem, przenosi? Sprecyzuję pytanie: czy to jest przenoszone przez tak zwaną, co pan nazywa, podświadomością?
[02:33:35] - Nie przez podświadomość. No właśnie, te lęki, nazywajmy rzeczy po imieniu. Na przykład arachnofobia, czyli lęk przed pająkami. Nie mamy podstaw do tego, nic się w naszym aktualnym życiu nie wydarzyło, co mogłoby taki lęk powodować, a ten lęk w nas jest. I on jest pamięcią poprzedniego wcielenia. Lęk przed, może nie lęk, ale na przykład niechęć, na przykład u mnie, do zimna. Ja na przykład bardzo źle znoszę zimno. Jestem ciepłolubny i wiem, z czego to wynika. Dosłownie z poprzedniego wcielenia, z poprzednich wcieleń. Czyli to dokładnie z sytuacji-
[02:34:24] - A zrobił pan sobie jakąś sesję regresyjną czy na podstawie jakichś snów?
[02:34:32] - Sny się dzieją same, natomiast ja też lubię być świadomym tego, czego doznaję. Dlatego osobiście polecam, że jeżeli ktoś grzebie sobie w poprzednich wcieleniach, to żeby zrobił to w sensie takim regresyjnym i świadomym, żeby był świadomy tego, co się dzieje. Ja tylko regres-
[02:35:01] - Dobrze, bo regresyjnym w potocznym rozumieniu rozumie się najczęściej, podkreślam najczęściej, co nie znaczy zawsze, bo znam takie metody, które też mają w nazwie wyraz zbliżony do regresji, ale najczęściej jest to kojarzone z regresją hipnotyczną, tak zwaną. Nie będę się mądrzyć, bo myślę, że-
[02:35:22] - Już dawno, z tego, co wiem, nie robi się regresji hipnotycznych w tej chwili.
[02:35:27] - Oj, chyba się robi.
[02:35:29] - Robi się? Nie wiem.
[02:35:30] - Zależy jak dawno. To pan rozumie jak dawno. Są w Polsce osoby, które się tym trudniły zawodowo wręcz.
[02:35:41] - Tak, też słyszałem o takich osobach. Pewnie z jedną czy ze dwie nawet poznałem. Natomiast nie, ja zdecydowanie jeżeli już, to w stanie wyciszenia, w stanie medytacyjnym, kiedy jestem świadomy tego, że jestem, ale jednocześnie jestem też świadomy tego, co widzę, co czuję, co do mnie spływa. Tak że tylko i wyłącznie w takiej formie. Sam takie rzeczy robię od czasu do czasu, jak mam ochotę.
[02:36:13] - Okej, to teraz trochę mi się to wyklarowało, ale jeszcze nie do końca, bo chciałem zapytać, używając pana definicji, tego, co pan cały czas tutaj na antenie radia mówi, to jak by pan nazwał to najbardziej, używając tych swoich definicji, bo tutaj wiadomo, że już od samego początku były jakieś spory, czy to się nazywa tak czy siak. Jak by pan to nazwał? Jakim kanałem albo gdzie jest to zapisane, o tym lęku irracjonalnym, który się przenosi? Pan dał przykład z tą arachnofobią.
[02:36:54] - Oczywiście, że w naszej duszy. To jest informacja i to najczęściej jest informacja zapisana w naszej duszy, w naszej świadomości i przenosimy tę informację, jeżeli będziemy mieli w tym wcieleniu-
[02:37:13] - Do czynienia z tym bodźcem.
[02:37:15] - Tak, dokładnie. Jeżeli to będzie w założeniu naszym doświadczeniem w tym wcieleniu.
[02:37:21] - Okej, z jednej strony trochę mi to ulżyło.
[02:37:25] - A z drugiej nie bardzo .
[02:37:28] - A z drugiej o tyle nie bardzo, dlatego że pomijając tutaj pana audycję, ale ja też trochę tutaj śledzę temat tych wszystkich spraw i to od bardzo dawna. Chyba już pierwsze zainteresowania miałem jako nastolatkiem, powoli, aczkolwiek wtedy dostęp do informacji nie był taki jak teraz. Natomiast powiem dlaczego. Dlatego, że w wielu źródłach jest to przypisywane, ten lęk, nie mówię, że we wszystkich, podświadomości, że podświadomość zawiera pamięć również poprzedniego wcielenia, która niekoniecznie zawsze musi się w całości eksponować. Jak to się mówi? Już teraz zapomniałem tego wyrazu. Objawiać w danym wcieleniu, ale mimo wszystko gdzieś ona tam tkwi. I tutaj wracając do tego bodźca, w odpowiednich momentach czasami się to objawia, wychodzi na zewnątrz.
[02:38:44] - Wie pan, to jest tak, że nasza dusza, nasza świadomość jest instytucją ostrzegającąTaką instytucją, która też próbuje nas chronić przed tym, żebyśmy zapakowali się po raz kolejny w to samo doświadczenie. Próbuje nas przed tym uchronić. Podświadomość oczywiście będzie nas ciągnęła ku doświadczaniu. Natomiast jeżeli my już to przerabialiśmy i mamy okazję, dostajemy okazję w tym wcieleniu, żeby zachować się inaczej niż na przykład w poprzednim wcieleniu, to dusza będzie nas jakby ostrzegać i podpowiadać: „Nie rób tego” albo: „Zrób to inaczej, zachowaj się tak”.
[02:39:32] - Właśnie, zrób to inaczej. Bo jeśli nie rób tego, to dalej problem na przykład mógłby być nierozwiązany. I z kolei tak wie pan, ciągle się-
[02:39:43] - Nie no czasami, panie Wojtku, to jest tak, że dusza nam mówi: „Nie rób tego, nie strzelaj do tego człowieka”.
[02:39:50] - Nie, okej, ale ja tu bardziej mówię o tych lękach takich, które są nieracjonalne i które mogą w rzeczywisty sposób utrudniać komuś po prostu życie. Ja znam takie-
[02:40:03] - To jest też tak, że dusza nam sygnalizuje, że z tym doświadczeniem będziemy się musieli zmierzyć. Ja to mam, że tak powiem, w bardzo bliskim swoim otoczeniu sytuację, kiedy to była sytuacja związana z moim synem, kiedy moja żona doskonale wiedziała, że to doświadczenie nastąpi. Miała to w snach, miała to w lękach, miała to w obawach.
[02:40:30] - Mówi pan o chorobie?
[02:40:32] - Tak, dokładnie tak. I to jest jakby też ten lęk pokazuje nam, że będziemy musieli tego doświadczyć.
[02:40:44] - No tak. Czasami wbrew naszej tak jakby świadomej woli w danej chwili.
[02:40:49] - Znaczy no tak, niestety tak.
[02:40:55] - Wie pan, dlatego to mówię tak. Czemu tak trochę zaczepiam pana prowokacyjnie? Dlatego, że uważam właśnie, że bardzo często się tak zdarza, że pewne rzeczy, które się dzieją, to tak na dobrą sprawę my jesteśmy stawiani jakby pod ścianą albo już jakby po fakcie i sobie po prostu musimy z tym poradzić. Nikt nas nie pyta o zgodę. Ale dlaczego? Skąd ten mój wniosek? Tylko dokończę.
[02:41:27] - Śmiało.
[02:41:29] - Ale skąd ten wniosek? Stąd, że większość osób mimo wszystko — nie chcę tutaj ryzykować twierdzenia, że 99 czy 100% — to mimo wszystko jednak unika jakichkolwiek nieprzyjemnych sytuacji, a często są to niestety nieprzyjemne sytuacje, które prowadzą w najlepszym razie do wzmożonego wysiłku, do takiego czasami nawet bardzo wzmożonego wysiłku. A natura ludzka jest mimo wszystko taka, żeby tak jak światło, przynajmniej w warunkach grawitacji iść po najmniejszej — nie chcę powiedzieć linii oporu — tylko najkrótszą drogą, czyli w tym momencie tutaj, tak jakby w przenośni po najmniejszej linii oporu. Więc stąd się to po prostu bierze. I stąd też moja taka konkluzja à propos tego.
[02:42:24] - Tak, z pewnego punktu widzenia takiego naszego, powiedzmy, jednorazowego życia mamy poczucie niesprawiedliwości. Ja doskonale wiem, o czym mówię. Mógłbym mieć poczucie niesprawiedliwości.
[02:42:39] - To ja też.
[02:42:40] - Trwało się, dmuchało, dbało i raptem ups! Choroba, która jakby rozkładamy ręce, nic nie możemy z tym zrobić. Cierpienie, ból, mordęga. Dwadzieścia parę lat, że tak powiem, kiepskiego życia. I z punktu widzenia naszego jednorazowego życia dochodzimy do wniosku, że jest jakaś niesprawiedliwość. Czujemy się pokrzywdzeni, oszukani.
[02:43:13] - Często zdurzeni, po prostu mówiąc.
[02:43:15] - Natomiast jeżeli wierzymy w proces reinkarnacji, to znowu odpada nam problem obwiniania kogokolwiek za cokolwiek, bo zaczynamy się zastanawiać, co w poprzednim wcieleniu się wydarzyło takiego, że sobie zafundowałem takie doświadczenia. Dlaczego zafundowałem sobie takie doświadczenia? Ponieważ to jest ciągłość. My oczywiście rozumiemy to teoretycznie. Tak jak większość ludzi mówi: „A, bo jest reinkarnacja”, bo coś tam. Natomiast świadomość tego procesu, poczucie tego procesu powoduje to, że okej, musiałem coś zrobić kiedyś tam, skoro dzisiaj jest tak, jak jest. Wszystko jest ciągiem.
[02:44:10] - To się zgadza. Tylko wie pan, co brakuje mi w tym wszystkim? Znowu tutaj zaryzykuję dla większości osób, przynajmniej ja do tej większości też się zaliczam, że czasami ja mam wrażenie, pomijając to, co znowu przypuszczam powiedziałby pan w kontrze. Zresztą pan już to powiedział w poprzednich audycjach, bo to sobie przypominam, że czasami ja mówię teraz, w tym momencie tylko o sobie. Przydałoby mi się, żebym ja wiedział, czemu tak się dzieje, ale nie na zasadzie przypuszczenia czy przeczytania jakichś książek, czy wysłuchania audycji pana Sławka, który tak twierdzi. Ja powinienem w to uwierzyć bez weryfikacji. Tylko chciałbym naprawdę wiedzieć. Ciężko mi powiedzieć, w jaki sposób. Być może w taki jak pan właśnie mówi, że na zasadzie jakiegoś wrażenia, nie wiem, w medytacji jakiegoś obrazu.Czegoś takiego, na co mam nadzieję, że wie pan, co mam na myśli, żebym był samemu przekonany, że to jest stąd, a nie skądinąd. Niestety moja konkluzja jest taka, że bardzo często nie mamy do takich informacji dostępu i musimy uwierzyć, inaczej: przyjąć to na wiarę.
Bardzo tego nie lubię, panie Sławocie. Bardzo tego nie lubię. Przyjmowanie czegoś na wiarę. Rozumie pan.
[02:45:30] - Tak, ale tu się z panem nie zgodzę i najprawdopodobniej też gros słuchaczy się w tej chwili ze mną nie zgodzi, że po pierwsze ten zarzut, dlaczego my nie pamiętamy poprzednich wcieleń. Dlaczego Bóg, źródło-
[02:45:47] - Nie, ja nie twierdzę, że to powinno być na zasadzie puszczenia filmu w kinie takiego długometrażowego, który trwa trzy czy pięć godzin, czy nie wiadomo ile, żeby wszystko pokazać, ale żeby te najbardziej istotne rzeczy, żeby człowiek na pewnym etapie po prostu kojarzył, z czego to się bierze. Nie mam na myśli, tutaj od razu powiem, sytuacji, które dotyczą tego życia, gdzie ja, jeśli jestem w pełni władz umysłowych i mam dobrą pamięć, co się zdarzyło w moim życiu, to ja jestem w stanie sobie to wytłumaczyć. Dobra, tutaj na przykład oszukałem kogoś, to mnie ktoś na przykład oszukał. Prosta sprawa, jasna rzecz. Ale są pewne rzeczy, których w ten sposób też nie można wytłumaczyć. I tutaj dla mnie na przykład, znowu mówię za siebie, bo za kogo mam mówić, jak nie za siebie, bardzo by mi się przydała taka informacja, żebym po prostu był świadomy, a nie przyjmował tego na wiarę, z jakiegokolwiek źródła ona pochodzi. O tym mówię, panie Sławocie.
[02:46:55] - To ja zapytam, panie Wojtku, wprost: a co pan zrobił, żeby się o tym dowiedzieć, przekonać?
[02:47:04] - A co powinienem zrobić? Odpowiem pytaniem na pytanie.
[02:47:09] - To, o czym mówię od 80 audycji.
[02:47:12] - Dobrze, ale pan ma takie spektrum problemów i tematów, że wie pan, nie mam szklanej kuli i tutaj nie czytam pana myśli w tym momencie.
[02:47:28] - Może i całe szczęście, panie Wojtku. Powiem tak: ja, szukając relacji, powodów mojego spotkania z moim synem tutaj, w tym wcieleniu, zacząłem sobie zadawać pytanie: z jakiego powodu nasze losy się połączyły? To było pytanie rzucone w eter. W eter, we wszechświat.
[02:48:02] - W przestrzeń. Okej, rozumiem.
[02:48:05] - I czekałem na odpowiedź. I ona się pojawiła.
[02:48:09] - A w jakiej formie?
[02:48:11] - Podczas jednej z takich moich wtedy prób medytacji, wyciszenia i tak dalej, szukania odpowiedzi w sobie, rozumienia samego siebie, sporo czasu temu poświęcałem, pojawiła się właśnie pamięć poprzednich wcieleń, kiedy nasze losy wtedy się zetknęły. I zrozumiałem, kim dla mnie był w poprzednim wcieleniu, znaczy w poprzednich wcieleniach, bo nie w tym ostatnim, tylko jeszcze wcześniejszych, jakie relacje nas łączyły i dlaczego akurat taka decyzja, żebyśmy się spotkali tu i teraz.
[02:49:01] - Czy to było w formie, przepraszam za uproszczenie, jakiegoś takiego filmu, jakiejś takiej wizji, jakiejś takiej sceny, którą pan odczuł, zobaczył?
[02:49:12] - Tak, dosłownie tak. I niech mi pan wierzy, że od tego momentu też zaczynam powtarzać ludziom, znaczy nie od tego momentu, bo ludziom zacząłem o tym mówić, dopiero jak zacząłem prowadzić audycję i napisałem książkę. Natomiast wtedy już podjąłem taką decyzję, że zanim komuś powiem: „Zrób sobie regresję”, powiem mu tak: „Czy umiesz już sobie wybaczać? Jeżeli nie umiesz sobie wybaczać, to nie rób tego, bo przeżyjesz po raz kolejny to samo, co przeżyłeś wtedy. Jakbyś miał mało powodów w tym wcieleniu do tego, żeby się obciążać, obwiniać i tak dalej, dorzucisz sobie następne. Nie wiem, czy jesteś na to gotowy. Czy potrzebujesz uświadomić sobie, co spieprzyłeś w poprzednich wcieleniach? Czy jesteś na to gotowy?” Ja mówię w sensie słuchaczu, rozmawiając z człowiekiem, nie mówię tutaj do pana, panie Wojtku. Czy jesteśmy gotowi na to, żeby uświadomić sobie i przypomnieć sytuacje, w których coś spieprzyliśmy i to tak konkretnie, które stały się powodem tego, co dzieje się w naszym życiu teraz. My tak naprawdę jesteśmy chronieni przed tymi informacjami, ponieważ najprawdopodobniej gdybyśmy pamiętali wszystko to, co jest powodem tego, że jesteśmy tu i teraz, w takiej, a nie w innej sytuacji, przechodzimy przez takie, a nie inne doświadczenia, wylądowalibyśmy albo w wariatkowie, albo z głęboką depresją, albo z bardzo dużym poczuciem winy.
Czy chciałby pan sobie przypomnieć, jak pan zabijał ludzi?
[02:51:04] - Zależy czemu miałoby to służyć. Ale tutaj wejdę w słowo. Powiem panu tak: to jest rzeczywiście kwestia bardzo indywidualna. Wydaje mi się, mówię o sobie teraz, już nie mówię za innych, tylko mówię o sobie, że ja akurat na takie informacje w pewnych kwestiach, które mnie interesują, nie twierdzę, że muszę mieć pełny jakiś film wypuszczony czy coś takiego, to w pewnych kwestiach chciałbym mimo wszystko wiedzieć. Ja jestem na to przygotowany, dlatego że w tym życiu też tutaj akurat kojarzę, bo mam dobrą pamięć, więc jestem w stanie sobie pewne rzeczy wytłumaczyć, pomimo że to nie jest rzeczywiście fajne i czasami bardzo bolesne. Bo jeśli się coś próbuje zrozumieć i się przypomina, to samo nawet wspomnienie o pewnych rzeczach może być też jakimś rodzajem traumy. Więc wydaje mi się, że jestem gotowy.
[02:52:06] - Niech mi pan wierzy, panie Wojtku, że to było jedno z cięższych przeżyć emocjonalnych.
[02:52:19] - Wierzę panu, panie Sławku. Ale teraz, panie Sławku, jeśli pan prowadzi taką audycję i mówi pan takie rzeczy, to musi pan być też świadomy i mam nadzieję, że pan jest świadomy tego, że dla większości słuchaczy, nie wiem czy dla większości, ale dla wielu słuchaczy, zresztą takich jak ja, gdzie przed chwilą wyraziłem swoją wolę, że pomimo czasami chęci do pewnych informacji nie ma dostępu. A część tych ludzi, nawet jeśli by to było ich zdaniem pomocne, po prostu do tych informacji nie ma dostępu. Obojętnie, czy oni się z tym zgadzają, czy się nie zgadzają, po prostu nie ma dostępu.
[02:53:05] - Panie Wojtku, niech pan wyrazi swoją szczerą prośbę i gotowość na uzyskanie tych informacji.
[02:53:17] - To nie tylko do mnie ten apel, tylko to pewnie też dla innych osób, które mają podobne-
[02:53:24] - Jeżeli ktoś ma takie zapotrzebowanie, niech wyrazi prośbę i gotowość uzyskania tych informacji.
[02:53:34] - Okej, dobra, spróbujemy.
[02:53:39] - I tyle, bo innej drogi jak zagrzebania w pana duszy nie ma. To może pan zrobić tylko i wyłącznie osobiście.
[02:53:56] - A jakim-
[02:53:58] - Ja mogę domniemywać pewne rzeczy. Jak się wczoraj dowiedziałem, mam bardzo rozwiniętą intuicję. Natomiast dostępu do pana duszy najprawdopodobniej nie mam.
[02:54:19] - To odpowiem tym samym: może i całe szczęście.
[02:54:24] - Nie jest to z pewnością moje marzenie, panie Wojtku.
[02:54:29] - Okej.
[02:54:30] - Moja mi wystarczy.
[02:54:33] - Domyślam się. Panie Sławku, jeszcze takie pytanie. Na dzisiaj tych cięższych takich pytań, aczkolwiek tutaj czuję się w miarę usatysfakcjonowany, bo to bardziej rzeczywiście była kwestia definicji z tą pamięcią taką przenoszoną tych różnych rzeczy. Ale jeszcze takie pytanie mam: jaką ma pan prywatną opinię albo prywatne zdanie na temat dokonywania, to, co pan twierdził, że się już tego raczej nie robi, ale jednak wydaje mi się, że jak ktoś by się uparł, to by sobie znalazł, takiej regresji hipnotycznej. Oczywiście robiąc takie założenie, że ta osoba, która robi, to jest po pierwsze jakaś w miarę sprawdzona, jeśli można to tak powiedzieć. I druga sprawa, że można też się w jakiś sposób zabezpieczyć, bo można pójść na przykład z najlepszym przyjacielem, żeby towarzyszył w takiej sesji i po prostu widział, który jest świadomy, siedzi sobie obok i widział, czy ta osoba robi wszystko okej, czy zaczyna komuś, kto jest w tym transie, zaczyna jakieś głupoty wmawiać albo coś robić, co jest destruktywne. Oczywiście przy takim założeniu.
[02:56:00] - Dużo, ale ja powiem tak: oczywiście, że jak w każdym zawodzie, w każdej profesji trafi się uczciwy i trafi się hochsztapler.
[02:56:12] - Albo manipulator.
[02:56:16] - Albo manipulator. Natomiast mamy w tej chwili fora, gdzie ludzie po prostu opisują, polecają, opisują swoje jakieś doświadczenia. Poza tym są w tej chwili też telefony z kamerami, można to wszystko nagrać. Zresztą też bym polecał, bo pewne rzeczy umykają, później łatwiej sobie pewne rzeczy odtworzyć. Więc ja nie mam aż takich wielkich obaw. To jest kwestia osobistych preferencji. Jeżeli ktoś chce się na takie coś zdecydować, to jest to jego doświadczenie. Natomiast w związku z tym, że ja wiem, że tych regreserów takich niehipnotycznych też już jest sporo, więc czy musimy korzystać z regresji hipnotycznej, jeżeli możemy skorzystać z regresji bardziej świadomej, to już wybór należy do każdego człowieka. Ja lubię być świadomy tego, co się dzieje.Więc natomiast nie powiem, co kto ma zrobić.
[02:57:31] - Nie, tego absolutnie nie oczekiwałem tutaj od pana. No dobra, ja myślę, że na dzisiaj ten jeden punkt z mojej listy, jakby następny jest odtaskowany. Żeśmy sobie wyjaśnili. Jest 22, czyli u was 23:30, więc na dzisiaj to chyba sobie damy spokój. Ile było telefonów z tym moim razem? Dwa?
[02:58:05] - Dzisiaj dwa.
[02:58:06] - Dokładnie to dwa. A licząc telefon mój do pana Sławka w trakcie audycji to trzy. No i pana telefon, z którego pan dzwonił to cztery.
[02:58:15] - No tak. Okej. No dobra.
[02:58:18] - Pytanie było o telefony, panie Marku.
[02:58:23] - W takim razie wszystkich serdecznie pozdrawiam. Dzięki, że miałem szansę tutaj porozmawiać z panem, panie Sławku. Pewnie jeszcze niejeden raz się usłyszymy, bo lista jeszcze takich doprecyzowań i pytań jest jeszcze taka przynajmniej wirtualna.
[02:58:44] - Ze swojego doświadczenia wiem, że każda odpowiedź powoduje przynajmniej jedno następne pytanie.
[02:58:55] - Raczej nie, bo ten temat myślę, że dla mnie przynajmniej jest jakoś tam w miarę wyczerpany. Aczkolwiek rzeczywiście czasami niektóre tematy się jedno z drugim i trzecim łączą, bo to są takie przeplatające się rzeczy. Ciężko to tak zupełnie odseparować od siebie.
[02:59:14] - Znaczy nie, ja mówię o tym, że zrozumie pan jedno, coś sobie pan poukłada, włoży.
[02:59:22] - Znaczy tutaj to nawet nie musiałem układać, tylko chciałem poznać pana zdanie, bo gdyby pan był zupełnie innego zdania, to tu miałem przygotowanych parę przykładów takich z życia.
[02:59:35] - A, to pan chciał mnie przekonywać? Bo ja tak nie bardzo rozumiem.
[02:59:38] - Nie, przekonywać nie.
[02:59:41] - Za chwilę nasza relacja zejdzie tutaj na zupełnie inne tory. Bo jak pan nic sobie nie chce poukładać, to po co pan do mnie dzwoni?
[02:59:49] - Poukładać nie. Bardziej mi chodziło o pana zdanie à propos tego, czy taki mechanizm pana zdaniem ma miejsce czy nie. Bo jeśliby pan-
[03:00:01] - Po co panu ta wiedza, panie Wojtku? Panie Wojtku, po co panu ta wiedza?
[03:00:04] - Po to, czy to, co pan dalej mówi, czy dla mnie jest to wiedza taka bardziej przydatna i bardziej się z tym wszystkim zgadzamy, czy nie? O to mi tylko chodzi.
[03:00:17] - A, czyli tak sobie tutaj po prostu się testujemy, tak?
[03:00:23] - Nie, ciężko to nazwać testowaniem. Bardzo miło mi się przede wszystkim rozmawia, ale z drugiej strony mam czasami jakieś tam swoje przemyślenia, które tak nie do końca się, powiedzmy, zgadzają. To jest pana audycja, a nie moja. W związku z tym ciężko, żebym ja pana przekonywał i oczekiwał, że pan przyjmie mój punkt widzenia, gdybyśmy się różnili.
[03:00:52] - Znaczy nie, ja czasami przyjmuję. To nie jest tak, że ja jestem ortodoksyjny i nic nie przyjmę do siebie, nie?
[03:00:59] - No to dobrze, po to też jest taka, moim zdaniem, możliwość. Poza tym być może, tego nie wiem, ale dla mnie jest to jakaś tam przynajmniej wiedza taka, gdzie jestem w stanie w tym momencie poznać pana punkt widzenia i sposób myślenia na pewne sprawy. Co prawda to jest kwestia bardziej definicji w tym momencie, bo ja byłbym w stanie, jakbym ja miał swoją audycję — mówię to w cudzysłowie, bo nie mam takich aspiracji — to akurat ja bym pod świadomość raczej ten dzisiejszy problem podciągnął, a niekoniecznie pod zapis gdzieś w duszy. Ale być może to jest kwestia tylko definicji i tyle.
[03:01:51] - Wie pan, różnica pomiędzy podświadomością a duszą jest tak olbrzymia, że tutaj będzie ciężko znaleźć kompromis.
[03:01:59] - Tak, tylko wie pan, to ja nie mówię tego na zasadzie, że ja jestem taki mądry i ja sobie to wymyśliłem, tylko jeszcze raz, być może przerwałem ten wątek, bo coś innego weszło, ale wiele teorii, że tak powiem, nazwę to teoriami, bo to, co pan mówi, też można to nazwać teorią pana Sławka, która jest poparta jakimś doświadczeniem, ale cały czas jest to teoria. Więc wiele tych teorii, z którymi się wcześniej zapoznałem, zaczynając od takiej starożytnej czy starodawnej, takiej hawajskiej, gdzie prekursorem, który to opisał, był jakiś Max Long chyba się nazywał czy jakoś tak. I taka jedna z podstawowych książek, którą on napisał, to on twierdzi, że te rzeczy są zapisywane w tak zwanej ku, czyli właśnie odpowiedniku takiej podświadomości, gdzie ta podświadomość jest tak jakby rozszerzona i obejmuje wręcz całe nawet ciało nasze, czyli nawet pewne wzorce nie tylko takie mentalne, ale fizyczne, które wynikają z obrażeń na przykład jakichś takich nagłych. Dawał pan chyba nawet taki przykład kiedyś, że ktoś był kiedyś postrzelony w poprzednim życiu albo być może mylę to.Gdzieś indziej o tym wyczytałem, że później ta osoba, która się reinkarnowała, też miała dokładnie w tym samym miejscu bliznę po czymś. I właśnie ta podświadomość, zdaniem autora hawajskiej huny, bo to się huna nazywa, to wszystko jest zapisywane w podświadomości. Później jest jeszcze drugi etap, który jest nazywany świadomością, czyli to, co jest naszym umysłem świadomym w danym momencie, co robimy. I jest jeszcze nadświadomość, co jest najbardziej zbliżone do pana określenia, które się nazywa duszą. Wedle pana definicji, z tego, co zrozumiałem, słuchając tych dziesiąt być może audycji. Stąd moje dopytanie. Problem bym miał największy taki, gdyby pan powiedział, że na przykład nie.
Pan powiedziałby: „Nie, absolutnie nic tam się nie przenosi. Podświadomość czy w ogóle wszystko to, co mamy teraz, pochodzi od nas od samego urodzenia. Nic się nie przenosi z jednego życia na drugie i tyle”. Wtedy miałbym większy problem. Zdaje sobie pan sprawę, Panie Sławku, że różnych kanałów, nie tylko mam na myśli YouTube, ale jakichś audycji, czegoś takiego, jest dość sporo. Wiele osób mówi też z sensem, ale tu jest kwestia właśnie tego, w jakiej części. Jeśli ja mam czegoś słuchać w ogóle i to sprawiać mi frajdę, w jakiej części ja się z tym zgadzam? Jest to zgodne z moimi przekonaniami, dlatego że ja nie jestem raczkującym takim żółtodziobem, który od wczoraj się tym zajął i chłonie wszystko jak gąbka, tylko po prostu to weryfikuję. Więc to jest moja odpowiedź na pana wątpliwości.
[03:05:34] - Ja nie mam, panie Wojtku, żadnych wątpliwości.
[03:05:39] - Nie, no dobrze. Precyzuję. Chodzi mi o to, że będziemy się przekonywać. Do tego się odnoszę. Nie chodzi o przekonywanie się, tylko to bardziej ma mnie służyć, a być może przy okazji ta rozmowa idzie w eter i słuchacze, którzy słuchają, to w jakiś sposób jest to pomocne w tą czy w inną stronę.
[03:06:00] - Znaczy ja, że tak powiem, stoczyłem nieświadomie, nie będąc świadomy, nie wiedziałem, na co się piszę, zaczynając audycję w Radiu Paranormalium. Stoczyłem pewnego rodzaju bój z Tomem Campbellem na temat nomenklatury słownej.
[03:06:18] - Ale nie konfrontując się z nim face to face, czyli bardziej to chodziło o-
[03:06:24] - O nomenklaturę słowną, tak, z pewnymi przekonaniami. Zeszło nam się, że tak powiem, trochę czasu, zanim żeśmy-
[03:06:31] - Pamiętam te pierwsze audycje
[03:06:33] - ... ze słuchaczami dopracowali się tam pewnych określeń wspólnych. I powiem panu tak: nie pisze się na następne takie coś. Także jak chce pan sobie to tam w cichości swojego umysłu, serca oraz domu analizować i składać, to jak najbardziej. Natomiast ja tu się-
[03:07:01] - Nie aż tak, nie przesadzam
[03:07:03] - ... na antenie nie będę tutaj bronił swoich poglądów względem poglądów innych ludzi. Możemy sobie podyskutować, jeżeli się umówimy, na temat różnych teorii.
[03:07:19] - No tak dzisiaj było.
[03:07:22] - Ale to mówię, możemy się umówić na przykład na taką rozmowę, gdzieś tam na telefon, na Messengera czy tam na Skype'a i sobie podyskutować. Natomiast w dalszym ciągu upieram się przy tym, że w swojej audycji chciałbym przekazywać swoje treści, swoje informacje, niż dyskutować na temat czyichś teorii.
[03:07:46] - Jasne. Chodziło mi tutaj bardziej o to, czy pan w ogóle coś takiego przyjmuje jakimkolwiek kanałem, że pewne treści są przekazywane, czy nie.
[03:07:57] - To znaczy ja panu powiem wprost, to nie jest tylko kwestia moich przemyśleń i jakiejś teorii, tylko tak jak powiedziałem, mam na to żywe, prawdziwe dowody i tyle. Czyli doświadczenia.
[03:08:14] - Rozumiem. Ciężko mi tutaj, nie chcę być adwokatem, bo nikt mi za to nie zapłacił, żeby być adwokatem tamtych teorii, ale wydaje mi się, że jakby pan miał możliwość porozmawiania-
[03:08:28] - Ja panu też nie zapłacę, żeby pan był moim adwokatem.
[03:08:31] - Oczywiście, więc śmiem tylko powiedzieć to, że tamte osoby zapewne też dokładnie taką deklarację by złożyły. Więc to wie pan, to jest wtedy w tym momencie słowo przeciwko słowu. Ale niech tak pozostanie. Ja tutaj się nie upieram, żeby pana przekonywać czy coś takiego. Jakby coś się nie grało-
[03:08:54] - Ja nie mam pojęcia, o czym pan do mnie mówi, więc nawet nie wiem, czy musiałbym tą teorię poznać, bo najprawdopodobniej by się okazało-
[03:09:04] - Nie, chodzi o te kwestie doświadczeń
[03:09:08] - ... spójnie o pewnych rzeczach mówimy, bo jak wiadomo źródło jest jedno. Często używamy różnych tam określeń, różnego nazewnictwa i jak się zagłębimy w merytoryczny sens pewnych wypowiedzi, to się okaże, że bardzo często mówimy o tym samym. Natomiast nie znam, więc tym bardziej na podstawie jakichś tam wyrywków, które pan mi powiedział, nie znając źródła tych informacji, nie mam moralnego prawa się do tego odnosić.
[03:09:39] - Jasne, nie moją intencją było, żeby się pan do tego odnosił, tylko to było raczej wytłumaczenie, skąd się to u mnie wzięło. Więc po prostu odpowiedziałem panu.
[03:09:52] - Sam zadałem to pytanie. A jest stara zasada: nie zadawaj pytań, jeżeli nie jesteś gotowy na odpowiedź.
[03:10:02] - No tak. Dobra, tak czy siak fajnie się jak zwykle rozmawiało. Przechodzę na nasłuch. Pewnie pan ma jeszcze całą listę pytań od słuchaczy w międzyczasie.
[03:10:15] - Tak, jestem z komentarzami przy godzinie 21:20.
[03:10:19] - Aha.
[03:10:20] - Mamy dwie godziny rozmowy.
[03:10:25] - Dwie i pół godziny komentarzy jeszcze przed panem.
[03:10:32] - Tak właśnie na to się zapowiada.
[03:10:35] - Pan Sławek ma dużo czasu, tylko pieski latają. Przepraszam, że sobie tak żartuję.
[03:10:43] - No właśnie. Porozmawiamy na temat tego czasu, panie Wojtku.
[03:10:50] - Na sam koniec à propos tego pisania się pana czy nie pisania na pewne rzeczy, to mi się przypomina, pewnie pan dobrze pamięta, taki serial był „Czterdziestolatek” kiedyś. Ale mówię o tej pierwszej serii, nie tej drugiej, zwykle często te drugie są gorsze. Ale był taki jeden odcinek, przypomina mi się, z takim śmiesznym tekstem, gdzie główny bohater Karwowski poprosił dwóch majstrów ze swojej budowy, żeby mu przeróbkę w jego mieszkaniu w bloku zrobili. No i poinstruował swojego syna Marka, żeby ten Marek absolutnie, bo jego nie będzie, on będzie w tym momencie na budowie, więc tylko w mieszkaniu będzie ten Marek, jego syn, żeby absolutnie ich nie częstował, nawet na ich żądanie żadnym z trunków, które są w barku zgromadzone. Przyszło tych dwóch, już nie pamiętam, jeden grał chyba Friedmana, drugi ktoś tam był, taki chyba starszy gość, ale nie pamiętam nazwiska tych aktorów. Zaczynali coś robić. W każdym razie już to dawno temu oglądałem, bardzo dawno, chyba byłem dzieckiem jeszcze wtedy, jakoś mi to utkwiło, że oni się zaczęli o coś do picia dopominać. Nie wiem, czy sami sprawdzili ten barek, czy poprosili. W każdym razie ten syn zgodnie z tym, co ojciec mu zalecił, powiedział: „Absolutnie, ja wam tutaj tego nie mogę dać”. Oni znaleźli jakiś koniak czy coś takiego, znaleźli jakiś alkohol i się chcieli napić po prostu po wykonanej czy w trakcie wykonania tej roboty.
Raz, drugi, trzeci poprosili go, za każdym razem im odmawiał. Tekst tam był taki, który się też chyba z trzy czy pięć razy powtórzył, że gdybym wiedział, jak to będzie czy jak to się skończy, to bym się nigdy na to nie pisał. Chodziło o to, że po prostu nie dostali tego, czego sobie życzyli, czyli alkoholu, bo im syn po prostu odmówił wydania tego z barku. Tak mi się przypomniało à propos tego pisania się na coś, panie Sławku.
[03:13:15] - Okej, nie oglądałem chyba tego odcinka.
[03:13:18] - Wszystko przed panem, można obejrzeć.
[03:13:22] - Tak. Nie wiem, czy wcisnę to jakoś w grafik, ale dobra, pożyjemy, zobaczymy. Zresztą już i tak znam historię, więc po co będę oglądał?
[03:13:34] - Dobrze, panie Sławku, miejmy nadzieję, że za tydzień się pan mimo wszystko będzie pisał na audycję.
[03:13:43] - Taki jest plan. Zresztą coś tam obiecałem słuchaczom, więc postaram się słowa dotrzymać.
[03:13:53] - Okej, dobra. W takim razie życzę wszystkim dobrej nocy i wam tak samo, panu Markowi i panu Sławkowi. Do usłyszenia.
[03:14:06] - Dzięki, panie Wojtku. Wszystkiego dobrego.
[03:14:09] - Dzięki. Dobranoc.
[03:14:11] - Dobranoc.
[03:14:13] - Dobrze. Dziękujemy panu Wojtkowi. Powiem tak, troszeczkę was oszukałem, bo jestem z komentarzami przy 21:09, więc bierzmy się do działania, biorąc pod uwagę, że mamy prawie godzinę 24. Karolina z Belfastu się przywitała. Tutaj Dana pisze tak: „Jack, miałam możliwość cofania czasu, choć obraz, który mi się wyświetlił, to był wielki zegar jak busola zawieszony w czerni”. Nie wiem, czego to dotyczy, ale okej. Karolina pyta, o czym dziś rozmawiamy. Myślę, że już zdążyłaś się, Karolino, zorientować. A, i Dana pisze: „Zdałam sobie sprawę, że jestem obecna. Robiłam ręką ruchy do przodu i były przyszłe wcielenia, a do tyłu przeszłe”.
Bardzo ciekawe doświadczenie. Plus sny, ale już nie LD, tylko zwykłe, ale przedstawiające kluczowe momenty danego wcielenia. Dużo pisania, nie będę aż tak zagarniać przestrzeni, aczkolwiek dość ciekawe i z chęcią bym pociągnął ten wątek. Mieliśmy kiedyś z Jubim zrobić audycję na temat snówI może to byłby fajny wątek, gdybyś się dała namówić na rozmowę telefoniczną, bo widzę, że masz pewne fajne doświadczenia. O 21:13 Karolinka napisała: „Chyba się wbiłam na sam koniec. Matko jedyna!” Jak widzisz Karolinko, nie wbiłaś się na sam koniec. Jesteśmy bardzo mocno w trakcie. To była akurat przerwa. Dana pisze: „Nie Karolino, dużo za tobą, ale jest przerwa”. Dobrze.
I tutaj mieliśmy przerwę, bardzo fajną piosenkę puszczoną przez pana Marka. Dana pisze: „Odpowiadaj Jackowi, w jakim sensie duchowe?” Nie będę tego wątku ciągnął, bo to jest rozmowa pomiędzy Daną a Jackiem, a ja podtrzymuję swoją prośbę i propozycję o to, żeby przy którejś audycji poświęcić temu więcej czasu. Grzesław pisze: „Państwawku, jak to jest z tymi starymi duszami? Dlaczego pomimo ogromu doświadczeń współistnieją tu na tym niskim planie razem z młodymi duszami?” Jak to po co? Myślę, że to jest tak, że żadna młoda dusza nie poprowadziłaby tej audycji, nazywając rzeczy po imieniu. Myślę, że na temat tego, jak robić karierę, jak zarabiać pieniądze, jak piąć się po szczeblach kariery, mając wszystkich w nosie prędzej, jak osiągać sukcesy w świecie ziemskim, materialnym, fizycznym, jak najbardziej. Natomiast ktoś tę audycję prowadzić musi. Fakt faktem, że stare dusze lubią być troszeczkę na uboczu. Między innymi dlatego, że mimo umiejętności dogadywania się z każdym człowiekiem na każdym etapie jego budowania świadomości są w stanie się porozumieć i dogadać, najczęściej są niezrozumiałe. Jack pisze mi: „Pani Renata, znany jasnowidz z YouTube'a sprawdzała wcielenia.
Mam duchowe podobno wojownika, nauczyciela duchowego, alchemika, przygłupa. Naprawdę?” Drogi Jacku i drodzy kochani słuchacze. Gwarantuję ci i gwarantuję większości z was, że tych wcieleń i tych ról, które w życiu odgrywaliśmy, żeby dojść do tego momentu, w którym jesteśmy i posiadać taką świadomość mieliśmy, mieliście i każdy z nas miał naprawdę bardzo dużo. Więc dla mnie nie jest żadnym problemem powiedzieć każdemu z was, z wielkim zresztą przekonaniem, że każdy miał wcielenia duchowe, miał wcielenia wojownicze, był kobietą, był mordercą, był niewolnikiem i tak dalej. To też inność. Grzesław pisze: „Świadomość, podświadomość. A co z nadświadomością?” A co z nadświadomością? Tutaj chyba wchodzimy znowu w nomenklaturę słowną. Ja jeszcze rozpoznaję nieświadomość. Musielibyśmy doprecyzować, co masz, mój drogi, na myśli, żebyśmy się tutaj nie wdali w jakąś czczącą dyskusję albo nie narobili jeszcze do tego wszystkiego zamieszania.
Także proszę, rozwiń swoją myśl, a ja się wtedy będę mógł do tego odnieść. Jack pisze: „Na bank podświadomość jest połączona z duszą i niebem duchowym”. Nie, drogi Jacku, nie wiem skąd bierzesz te informacje, natomiast tak nie jest. Podświadomość jest przypisana do naszego mózgu, jest magazynem tego, co ziemskie i tego, co z tego wcielenia. Karim pisze: „Słychać dobrze. Przeszedłem na telefon inny”. Fanfaro Beko pisze: „Podświadomość to źródło wszystkiego, a nie podzespół”. Kochani, powiem tak: oczywiście być może gdzieś w jakichś audycjach, książkach ktoś tak to nazywa. Natomiast ja cały czas powtarzam po raz kolejny: podświadomość to nie jest źródło. Podświadomość to to, co dotyczy tego i tylko i wyłącznie tego wcielenia.
Jack teraz pyta: „Fanfaro, a czy podświadomość połączona może być z niebem duchowym?” Dobrze. Nie będę na to odpowiadał.Drogi Jacku, jeżeli słuchasz mojej audycji, zresztą kochani to się też tyczy was. Jeżeli słuchacie moich audycji, jesteście tutaj po to, żeby wysłuchać. Namawiam was do tego, żebyście nie wierzyli mi do końca, ale z drugiej strony taki upór, kiedy ja po raz trzydziesty w ciągu tej samej audycji, dziesiąty, piętnasty powtarzam ten sam wątek, mimo że znacie moje zdanie, to jest trochę dla mnie już męczące, muszę wam powiedzieć, biorąc pod uwagę, że jest 24:00. XY pisze: „Nietypowa treść tej rozmowy ze strony dzwoniącego”. Już żeśmy na ten temat rozmawiali. Adolf pisze: „Tak”. On pisze: „Podświadomość jest odpowiedzialna za 95% naszego życia cielesnego”. Tu się zgadzam. A Jack pisze: „Czy podświadomość to określenie duszy przez psychologię?”.
Nie wiem, nie jestem psychologiem. To jeszcze mamy tutaj audycję i telefon. Karim pisze: „Ja tu chyba nie pasuję, bo rzadko płaczę”. Wszystko przed tobą. Jack pisze: „Emocje trzeba przerobić, uleczyć dzieciństwo i tym podobne. Sporo pracy z samym sobą później można iść dalej”. Ten temat zostawiam sobie na następną audycję, kochani. Dana pisze: „Pani Renia świetny jest dowód, super wywiadów udzieliła u Janusza Zagórskiego”. Jack pisze: „Dana tak wyjątkowa. Jedyny minus, że to ezobiznesik”.
Kochani, dlaczego minus? To jest temat, do którego też z przyjemnością wrócę, bo on się pojawia dość często również w komentarzach pod YouTubem à propos płacenia za wiedzę duchową i za wiedzę ezoteryczną. Może przy okazji podświadomości w następnej audycji poruszę ten temat. On pisze: „Straciłem stabilizację finansową, tonę w długach, ale właśnie teraz czuję się szczęśliwy. Odczuwam spokój wewnętrzny, szczęście, którego nie miałem, gdy miałem status finansowy”. Powiem szczerze, ponieważ doskonale cię rozumiem i dla większości ludzi jest to niezrozumiałe. Natomiast z pieniędzmi trochę jest tak, że są źródłem bardzo często strachu, czyli takich obaw, co będzie, jak ich nie będzie. Wpędzamy się w taką gonitwę, myśląc, że pieniądze dadzą nam poczucie bezpieczeństwa, poczucie jakiegoś spokoju. Natomiast pieniądze najczęściej, zwłaszcza im więcej ich jest, dają mniejsze poczucie bezpieczeństwa. Myślę, że przy tematach właśnie tych podświadomościowych będziemy mogli sobie więcej na ten temat porozmawiać.
Dana pisze: „Materia bierze górę”. Umówmy się co do jednej rzeczy, że bez materii, bez jakichś dóbr materialnych nie da się w miarę komfortowo żyć. Jeść trzeba, samochód trzeba zatankować, zapłacić trzeba za internet, więc pieniądze są potrzebne i bez wątpienia póki co nieodzowne do życia tutaj na Ziemi. Jack pisze: „Dana, ja bym pomagał za darmo, pracował gdzieś jeszcze”. Dobrze kochani, jest godzina 24:00. Jakoś na tego negatywa trzeba sobie w tej audycji zasłużyć. Jack poruszył tutaj taki temat: pomagałbym za darmo. Zadam pytanie, na które odpowiedziałem we wcześniejszej części audycji. Czymże jest pomoc? Pomoc jest wtedy, kiedy dajemy człowiekowi coś, czego on sam sobie nie może zrobić, bądź nie może za to zapłacić, żeby zrobił to ktoś inny.
Jeżeli chodzi o wiedzę, to faktycznie może nie każdy jeszcze tej wiedzy ma na tyle, żeby móc z tego skutecznie zrobić doświadczenia, które poprawią jego życie. Natomiast drugie pytanie, drugi wątek tej wypowiedzi jest taki: czy nie stać was na to, żeby komuś za tą wiedzę zapłacić? Czy jest to kwestia tego, że was nie stać, czy kwestia tego, że nie chcecie tego zrobić? To jest pytanie, na które sobie, że tak powiemTrzeba też sobie samemu od czasu do czasu odpowiedzieć. I jak, Jacku, piszesz takie rzeczy: „Ja bym pomagał za darmo”
[03:28:03] - I cztery minuty po północy dodzwonił się do nas słuchacz bodajże z Wielkiej Brytanii, jeżeli dobrze rozpoznałem numer kierunkowy. Halo, halo, czy się słyszymy?
[03:28:15] - Dobry wieczór, Aneta z tej strony, z Wielkiej Brytanii.
[03:28:18] - Dobry wieczór, pani Aneto. Jak miło usłyszeć kobiecy głos.
[03:28:24] - Miło mi, dziękuję. Przed chwilą pan przeczytał jedną z wypowiedzi o tym, żeby pomagać za darmo. I ktoś, któryś z panów napisał, że on by pomagał za darmo. Ja się do tego odniosę w ten sposób, że pomoc, tak jak pan mówił, jeżeli ta osoba nie może nam zapłacić, potrzebuje pomocy, nie jest w stanie sobie samej pomóc, oczywiście za darmo, ale nie oczekujmy w większości albo czegoś za coś. Pomogliśmy, to zaraz jesteśmy wyniesieni pod niebiosa, bo się ponieśliśmy, oczekujemy od tej osoby, której pomogliśmy, czegoś w zamian. Nie, nie wolno tak robić. Uważam, że to jest nieuczciwe. Pomagam, bo chcę, prawda? Natomiast pomaganie w takim sensie, gdzie można zapłacić za wiedzę ezoteryczną na przykład, za leczenie, za cokolwiek, należy zapłacić. Jeżeli mam pieniądze, to płacę w takiej ilości, na jaką mnie stać, prawda?
Ja kiedyś pomagałam, zajmowałam się również krótki czas przed wyjazdem do UK bioterapią. I był pan przed operacją serca. On się bardzo tego bał. Czekał go zabieg angiografia. To się wpuszcza do żyły kamerę, nie pamiętam dokładnie nazwy. I po tym badaniu miał przejść operację serca. Była to osoba po pięćdziesiątce i on się bardzo tego bał. I nasz wspólny znajomy nas ze sobą skontaktował i on raz w tygodniu przychodził do mnie na zabiegi i zawsze robił badania. Ja po prostu mu powiedziałam, że jego nie uleczę. Ja mu mogę pomóc, ale podstawą jest lekarz.
I on chodził na te badania i co jakiś czas, raz w miesiącu przynosił mi, bo ja nie chciałam co tydzień. Raz w miesiącu przynosił mi te wyniki i ponieważ ja się na tym dobrze znałam, to po prostu za każdym razem był uśmiech. On mi nie był w stanie zapłacić za te zabiegi, a to była też nie moja energia, ale moja praca, mój czas i moje wcześniejsze nauki i tak dalej. Więc ja jakieś tam koszty swoje, tą pomoc wnosiłam. Natomiast on w zamian robił mi coś w domu, naprawiał pewną rzecz i też to dla niego, tak jak żeśmy obliczyli, to było równoważne. Dla mnie było wielką satysfakcją to, że on uniknął tego badania, a tym samym operacji. I dwa lata temu, jak jeszcze rozmawiałam z naszym wspólnym znajomym, okazało się, że on nie choruje na serce i mnie to po prostu podnosi. Myślę, że jeżeli płacimy za coś, jeżeli coś kupujemy, co jest nam potrzebne, nieważne co to jest, to należy za to zapłacić. Natomiast jeżeli chodzi o rozwój duchowy, jakąś tą wiedzę ezoteryczną, to też za kursy, za ten czas, który nam ten nauczyciel poświęcił, za jego doświadczenia, przemyślenia. Nieważne.
On po prostu przychodzi, mówi, poświęca swój czas na to, co nam jest w danej chwili potrzebne. Więc jest to wymiana pewnej energii i ponieważ ta osoba nie da nam swojej energii, da nam swoje pieniądze, które też są w jakimś sensie jego energią, prawda? Bo on je musiał zarobić. Jeżeli chodzi o podświadomość, nie wiem, czy się pan ze mną zgodzi w tym wypadku.
[03:32:43] - To znaczy ja nie chciałem przerywać, natomiast ja bardzo się zgadzam, ponieważ moim zdaniem właśnie powinna być zachowana ta równowaga energetyczna pomiędzy braniem a dawaniem. Zwłaszcza że my też dla naszej podświadomości wyznaczamy wartość informacji, którą dostajemy. Często informacje, które dostajemy za darmo, bagatelizujemy, bo po prostu-
[03:33:14] - Dokładnie tak jest
[03:33:16] - ... nie mają dla nas żadnej wartości. Natomiast jeżeli nadamy im wartość stu złotych, dwustu złotych albo pięciu tysięcy złotych, to dla naszej podświadomości i dla nas ta informacja zaczyna nabierać konkretną wartość. Poza tym-
[03:33:33] - I nawet więcej uwagi poświęcimy tej informacji.
[03:33:38] - Dokładnie. Przyjmiemy ją, zastanowimy się, poświęcimy czas. A poza tym, zanim zdecydujemy się też na uzyskanie tej informacji, zastanowimy się, czy ta informacja nam jest do czegoś potrzebna, skoro musimy za nią zapłacić.
[03:33:55] - Tak. Weryfikujemy to, co do nas przychodzi, czy my naprawdę tego potrzebujemy.
[03:34:03] - Dokładnie tak. Dostęp do internetu, do bezpłatnej informacji powoduje to, w moim przekonaniu, że często, o czym mówiłem bodajże dwie czy trzy audycje temu, zaśmiecamy sobie swoją własną przestrzeń życiową zbędnymi zupełnie informacjami, nad którymi później nasz mózg musi godzinami pracować. I później jeszcze narzekamy, że jesteśmy zagubieni, zagonieni, że nie mamy chwili wypoczynku, ponieważ nasz mózg nawet w nocy obrabia te wszystkie informacje, które mu dostarczyli.
[03:34:41] - Ja jeszcze dokończę tę myśl, jak pan pozwoli przez chwilkę. Te wszystkie informacje, nadmiar zostaje w naszej podświadomości, bo my ją programujemy każdego dnia, nie tylko podczas dzieciństwa. My ją programujemy tymi wiadomościami, nadmiarem na temat duszy, pieniędzy, biznesu, polityki, czego nie jesteśmy w stanie przetworzyć. Tym się zajmuje w nocy też nasza podświadomość. Tak, mamy podobne zdanie?
[03:35:17] - Tak, doskonale. Całkowicie się zgadzam. Myślę, że tych właśnie takich określeń na zasadzie, że nie powinno się płacić, bo przecież to jest wiedza, którą ktoś dostał za darmo czy coś w tym stylu, więc dlaczego on chce brać za to pieniądze, moim zdaniem nie wiem, z czego płynie.
[03:35:47] - Też nie wiem.
[03:35:48] - W zasadzie to nawet chyba nie chcę się mocno nad tym zastanawiać, ale biorąc pod uwagę też, zresztą tu się też pojawiło w telefonie od pana Wojtka, że pan Sławek ma czas. Często zapominamy o tym, że ludzie, którzy się tym zajmują, poświęcają temu swój czas. Czas, którego wszyscy mamy jakby niedosyt, niedomiar.
[03:36:23] - Dokładnie. I do tego jeszcze w tym czasie nasz mózg, nasz umysł, podświadomość to wszystko pracuje nad tym, żeby dojść do takich wniosków. Więc jeżeli komuś to zajmuje dany aspekt mały, rozwiązanie go w sobie zajmuje miesiąc, dwa, trzy, on na to poświęca nie tylko czas, energię umysłu, ciała i duszy, żeby dojść do tego ziarna prawdy. To nie jest tylko, pan Sławek ma czas, on sobie może posłuchać. Owszem, ale żeby dojść do odpowiedzi na dane pytanie, to pan musiał to przemyśleć, przeczuć, mieć doświadczenie, bo pan się opiera na własnych doświadczeniach.
[03:37:17] - To jeszcze tutaj pewnie może którąś z książek napiszę na ten temat.
[03:37:24] - Pan sobie to zapisze, bo to się przyda.
[03:37:28] - Może tak, o tych moich doświadczeniach. Natomiast jest jeszcze też jedno takie ryzyko, z którego najprawdopodobniej gros osób sobie w ogóle nie zdaje sprawy. Ja to miałem dawno temu i tak się zastanawiałem, dlaczego na przykład angażując się w pomoc rozwiązywaniu problemów innych osób, później takie same historie przydarzały się mi.
[03:38:01] - Ja wiem.
[03:38:02] - Ponieważ ja ściągałem, angażując się emocjonalnie, ponieważ rozwiązanie czy próba podpowiedzi, znalezienia odpowiedzi czy dania jakiejkolwiek rady komukolwiek wymaga zaangażowania emocjonalnego, żeby tą intuicję, tą duszę dostroić do problemów danego człowieka, trzeba empatycznie w te problemy samemu wejść, żeby je móc zrozumieć. I w tym momencie, przy braku takiej umiejętności, którą ja sobie z czasem wyrobiłem, aczkolwiek jeszcze nie zawsze to mi się udaje, ja się ładowałem emocjonalnie w te same problemy.
[03:38:51] - Panie Sławku, pan ma rację. Ja miałam takie doświadczenia, bo kiedyś byłam bardzo sensytywna. To bardzo pomagało w bioterapii. Ja zaczęłam od leczenia mojej córki. Ona urodziła się i po trzech miesiącach się dowiedziałam, że czeka mnie trzy lata w domu na specjalnej superdiecie. Żadna babcia, niania, tylko ja. Musiałam siedzieć w domu i ja wtedy zaczęłam nakładać na nią ręce sama, intuicyjnie. Ta droga do bioterapii była długa, zanim ja się pojawiłam na krótki bardzo okres. Wszystkie te problemy, bo ja byłam dobrym słuchaczem, potrafiłam słuchać ludzi i ja wchodziłam empatycznie w drugiego człowieka bardzo, a potem ich właśnie problemy, ciemna noc duszy, głupie określenie od pana od długopisu, pojawiały się w moim życiu. I nawet wie pan co?Przy bioterapii robiłam kiedyś kogoś, to jego symptomy po miesiącu powtórzyły się u mnie.
Druga rzecz, łapałam się często na tym, że myślałam na jakiś temat, nad jakimś problemem własnym i się okazywało, po prostu olśnienia dostawałam, mówię: „Boże, przecież to nie moje myśli. Ja nie mam takiego kodeksu. To nie moje myśli”. Po prostu jakbyśmy się zabrudzali tą drugą osobą.
[03:40:40] - Doskonale pani to rozumie, że nie da się wejść, zrozumieć dobrze człowieka, nie wchodząc w niego empatycznie, bo wtedy możemy tylko mówić z naszego punktu widzenia. Ja bym zrobił tak, ja bym zrobił tak. Natomiast zrozumienie drugiego człowieka to jest wejście w niego emocjonalne. I to jest związane z olbrzymim ryzykiem.
[03:41:13] - Tak. I trzeba się pilnować, bardzo dokładnie sobie się przyglądać, siebie znać. I ja muszę powiedzieć, że jak wyjechałam z Polski, odcięłam się od tego życia. Musiałam całą energię poświęcić, żeby tutaj stanąć na nogi. Więc nie miałam kontaktu z żadną ezoteryką przez 15 lat. Nie, krócej, bo w 2017 pojechałam do Polski na krótkie seminarium do pewnego pana. Śmiałam się z tego, co on mówi, bo on mówił to ludziom nie dlatego, że wiedza była nie taka, tylko że ja te wszystkie rzeczy wiedziałam dawno, dawno temu i po prostu to, czym zaczynał każdy aspekt tego seminarium, to ja w środku wybuchałam śmiechem, bo dla mnie to było znane. I tak sobie pomyślałam: „Boże, człowiek się zajmował tym 10, 20 lat wcześniej. Teraz ludzie robią seminaria na ten temat” i to się wiedziało, a teraz dochodzi do innych osób ta wiedza. I to takie przyjemne było.
Natomiast wyjeżdżając z Polski, odcinając się od całej ezoteryki, duchowości, ja nie przestałam rozwijać się duchowo, bo ja wiedziałam, że każdy jeden dzień, każda sytuacja, człowiek na mojej drodze to jest lustro dla mnie. I po prostu nie wchodząc w tematy duchowe, mówiąc o tym czy czytając, ja wiedziałam, że to się dzieje. Tak jak pan dzisiaj wspomniał w audycji, że my się rozwijamy, czy wiemy o tym, czy nie, czy jesteśmy w Australii, czy jesteśmy Hindusami. Każdy człowiek się rozwija, na ile w danym momencie jest w stanie robić, będąc świadomy tego, że na przykład jakiś kłopot czy uczucie szczęścia, euforii, że to jest nasze doświadczenie, ono nam coś pokazuje, mówi nam o tym. My jesteśmy świadomi, prawda? Ja jestem świadoma, że z panem rozmawiam, że nas słuchają ludzie, a ktoś, kto zajmuje się zwykłym życiem, nie ma pojęcia, że on też się rozwija i jest nieświadomy w danym momencie. Myślę, że w pewnym sensie jest na tyle, na ile on chce sobie pozwolić, bo on jest zajęty swoimi sprawami. Ale on idzie drogą rozwoju. Natomiast jeszcze tutaj powiem coś. Pan Wojtek wspominał o lękach z poprzednich wcieleń, reinkarnacji, że w naszej naturze są przecież emocje.
One świadczą o człowieku. Cały zestaw emocji. Naturalnie boimy się nieprzyjemnych uczuć. Boimy się bać, chociaż lubimy się bać. Są tacy. My nie chcemy tego lęku i już to, że ten lęk ma wystąpić, że on się pojawi albo że się pojawił i już zaczynamy z nim walczyć. Nie dajemy mu zaistnieć. Staramy się zmienić, zrobić, żeby tylko nie odczuwać tej emocji. Ja kiedyś też tak robiłam. Dawno, dawno temu też tak robiłam, a teraz po prostu, jeżeli czuję tę emocję, czy to szczęście, euforia, radość, to staram się być sama i po prostu ono jest.
Ten lęk jest, czasem bardzo narasta. Lęk, niepokój. Pytam siebie, skąd on się bierze, dlaczego i tak dalej. Ale jest to uczucie, pozwalam mu istnieć i ono się wypala. Wie pan, w tamtym roku kupiłam parę książek doktora Davida Hawkinsa. Bardzo polecam. I on napisał w jednej właśnie, żeby nie walczyć ze strachem, z lękiem, tylko dać się wypalić tej energii. I ja mówię: „Boże drogi, ile to mi czasu zajęło?”. A przecież wystarczyłoby kupić książkę, ale ja już się z tym dawno wcześniej uporałam.Także nie trzeba z nim walczyć. To jest energia, emocja nasza, prawda?
To jest energia. Dajmy się temu wypalić i pomyśleć, jakie ono ma podłoże. Lęk przed pająkiem. Ta cała regresja hipnotyczna, to do pana Wojtka jest informacja, bo on jest z UK i ja znam młodą dziewczynę z Anglii i ona skorzystała rok temu z regresji hipnotycznej u pani, ona jest Polką, mieszka w Peterborough. Jak pan znajdzie, panie Wojtku, w internecie Peterborough regresja hipnotyczna, na pewno adres się pokaże. To taka informacja dla pana Wojtka.
[03:47:00] - Dziękuję.
[03:47:03] - Proszę bardzo. Mamy też te lęki z poprzednich wcieleń, jakieś obawy i znamiona, prawda? O tym pan wspomniał też, ale też mamy talenty i mamy poczucie nagłe, jak spotykamy jakąś osobę i czujemy się z nią tak, jakbyśmy się długo znali. Na pewno są to jakieś węzły karmiczne z przeszłości, jakieś miłe. Spotykamy się i się rozstajemy po godzinie, po jednym dniu z sympatią, tak jakby się coś miało z poprzednich żyć wypalić. Ta dobra, pozytywna energia. Mamy też przecież ulubione kraje. Nigdy tam nie byliśmy, na przykład, a czytamy o tym, czujemy do tego kraju sympatię. I ja na przykład dochodziłam do takich rzeczy, że dlaczego ja kocham ten kraj? Dlaczego bardzo tamten?
Dlaczego te dwa kraje? Tak mnie to interesuje.
[03:48:13] - Bardzo trafny przykład. Ja o tym w rozmowie z panem Wojtkiem nie wspomniałem, ale to był dla mnie taki jakby pierwszy dowód na istnienie reinkarnacji. Ten właśnie sentyment do miejsc, chęć odwiedzenia jakichś miejsc, chęć na przykład, sentyment do jakiegoś języka i tak dalej. Mówię, to nie może się dziać tak tylko i wyłącznie przez przypadek. Więc tak, z tymi miejscami to jest świetny przykład i myślę, że tu każdy na swoim przykładzie, na swojej własnej osobie może się o tym przekonać.
[03:49:00] - To ja panu podam jeszcze przykład z mojego życia. Ja kiedyś chodziłam w moim małym mieście w Polsce na ognisko baletowe i moja nauczycielka bardzo naciskała moją mamę, że chce mnie zabrać do Warszawy na egzaminy do szkoły baletowej. Moja mama się nie zgodziła. Ja płakałam bardzo i miałam do niej żal do 2003 roku. Wtedy, kiedy pojechałam chyba trzeci raz w życiu do mojego jasnowidza, dlatego, że go lubię, to do niego jeździłam i jeszcze nic nie powiedziałam, z czym przyjeżdżam, o co mi chodzi. Żadne pytanie nie padło, a on mówi do mnie: „Przestań mieć żal do mamy o balet”. No, ja zbiałam, zrobiłam karpia, a on mówi: „Przecież ty już to miałaś. Ty już to robiłaś w poprzednim życiu. Karma się nie powtarza. Nie będziesz baletnicą ani tancerką na łyżwach.
Ty już to przerabiałaś”. No i później przyjechałam do domu, to sobie o tym myślałam. Trochę mi jeszcze lat zajęło, żalu do mamy o ten balet. Kiedyś tu do mnie przyjechała i sobie to wyjaśnialiśmy. A tak niedawno, może w tym roku, czytałam artykuł pewnej primabaleriny, co się odbywało w tych szkołach baletowych. Więc jak będę z mamą face to face, to jej podziękuję, że mnie wtedy nie wysłała do tej szkoły, bo ja bym z moim poczuciem wolności wewnętrznej i w ogóle wolności, to ja bym chyba tą szkołę rozpierniczyła w drobny mak i na pieszo z Warszawy przyszła do swojego miasta. Bo ja mając cztery lata uciekałam z przedszkola do babci i szłam sobie siedem kilometrów bez względu na pogodę.
[03:51:07] - Słuchając tego, jak pani mówi, to jakoś nie bardzo mogę w to uwierzyć.
[03:51:12] - Że co? Że uciekałam z przedszkola?
[03:51:14] - Nie, o to rozpierniczenie tej szkoły mi chodziło.
[03:51:17] - No bo ta primabalerina mówiła, co się tam działo. Pisała, znaczy wywiad był z nią, co tam w tej szkole się działo, jakie metody były wychowawcze. Zmuszano dziewczynki w podstawówce do palenia papierosów, żeby wagę traciły, żeby nie przytyły. No mi to by nie groziło, bo ja jestem wysoka i chuda, chyba za wysoka na baletnicę nawet. Ale pewne rzeczy trzeba zrozumieć i to przychodzi po latach w niespodziewanych momentach. Jeszcze jest taka rzecz. Ja na przykład bardzo lubię wodę i zawsze gdzie mieszkałam, to był jakiś strumyk, jezioro. U babci mojej na wsi były stawy. Jeden był blisko domu, celowo wykopany, dżungla, olbrzymi ogród, olbrzymi sad, w ogóle daleko od sąsiadów, raj na ziemi. Nigdy nie widziałam takiego ogrodu.Wychowałam się w pięknej okolicy u dziadków.
Nie lubię krat, nieważne czy to jest sukienka, kraty w oknach. Nic w ten deseń nie wchodzi w grę. I woda. Nie lubię paski, jakieś naszyjniki, bransoletki to mnie po prostu drażni. I ja sobie wypisywałam, nie mając szans na reinkarnację, to były początki lat 90., ja sobie umysłem co ja lubię, czego nie lubię, do czego mam słabość i sobie tak wypisywałam. Doszłam do wniosku, że to moje poprzednie wcielenie to ja to musiałam chyba się powiesić i może w więzieniu byłam. Jak pojechałam pierwszy raz do mojego jasnowidza, nie pytałam się go o to i on mi to potwierdził. W dodatku byłam facetem, który był w więzieniu nie to, że za niewinność, za głupotę taką, za którą się do więzienia nie wchodzi, nie wsadza, ale mnie wsadzono i ja tam się na własne życzenie utopiłam, więc nie wiedziałam o tym. Jeszcze spotkałam się z taką opinią, że-
[03:53:47] - Ale to nie było ostatnie. To nie było poprzednie wcielenie.
[03:53:51] - To ostatnie. To było ostatnie wcielenie.
[03:53:53] - Ostatnie?
[03:53:55] - Tak. Zresztą ten mój pan jasnowidz, bardzo mądry człowiek, powiedział mi, że jestem od cholery starą duszą i mówi: „Ty takie rzeczy to przecież wiesz”. I jak się widzieliśmy w ubiegłym roku, to jak mnie zobaczył, też mnie nie pamięta, bo jestem jedną z wielu klientek, to po prostu się śmiał i powiedział, że starucha weszła. A przecież nie jestem aż tak stara. Chociaż Boris Johnson chce zamknąć osoby w domu 50 plus, ma takie plany. Nie wiem teraz, skoro ja tak kocham samotność. Słucham?
[03:54:37] - Cieszę się, że nie mieszkam w Anglii.
[03:54:40] - Wie pan, co ja powiem o tym kraju i ludziach? Każdy sobie rzodkawkę skrobie. Nie będę się wypowiadać, bo to posłuszny naród, bardzo posłuszny. Jak jest królestwo, to są poddani, ale uprzejmość, bycie uprzejmym na co dzień jest miłe i mi się to podoba i się tutaj pod tym względem bardzo dobrze czuję. Jest thank you very much, dzień dobry i tak dalej na każdym kroku. Sorry, sorry. I to jest takie bardzo ujmujące. Ja lubię takie zachowania. Podświadomość jeszcze przecież programujemy każdego dnia. Z tym się zgodziliśmy razem i programujemy, więc oglądajmy ładne rzeczy.
Zastanówmy się, dlaczego lubimy filmy akcji. Zabili go i uciekł. Czy to jest nam potrzebne? Ja na to patrzeć nie mogę dawno już. Dlaczego lubimy horrory? Dlaczego nie? Oglądajmy miłe krajobrazy. Ja na przykład kiedy nie mogę zasnąć, to wizualizuję swoją łąkę. Fruwam pod kwiatami, przeróżne kwiaty. Staram się wąchać, zaglądać pod liście i po prostu lewituję.
To chodzenie dość ciężkie jest, to sobie lewituję. Tak sobie się programuję.
[03:56:22] - Bardzo fajny wątek pani poruszyła i nie ukrywam, że poruszyła pani też temat przyszłej audycji, bo właśnie w przyszłej audycji będę chciał rozmawiać o metodach transformowania podświadomości, programowania na nowo, przeprogramowywania. Więc to wszystko, o czym pani mówi, jest właśnie świetną metodą na to, żeby pewne wzorce pozamieniać. Czytanie książek na przykład, wyobraźnia, wyobrażanie sobie pewnych rzeczy to są świetne sposoby na to, żeby te połączenia neuronowe troszeczkę zmodyfikować i bardziej dostroić je do pozytywnych wydarzeń w naszym życiu, a niekoniecznie negatywnych.
[03:57:15] - Tak. Przede wszystkim to musimy się nastawiać na pozytywne rzeczy, nastawić się. Przychodzą rzeczy nieprzyjemne dla nas, to się z nimi konfrontujemy, mając w sobie pewność i wiarę w siebie, że sobie poradzimy. Natomiast jesteśmy codziennie przygotowani na dozę przyjemnych zdarzeń, myśli. Tak sobie żyjemy, prawda? Przychodzi z czasem spokój, przychodzi harmonia. Ja zresztą już to panu wcześniej mówiłam w telefonach, że to jest mój cel, więc to się wypracowuje. Pan wspomniał, ja tutaj napisałam, że ja to stosuję od paru lat na sobie, że pan jest Strzelec, ja Lew i że pan to chce szybciej zrobić tę transformację. Ja jestem bardzo tym zainteresowana, dlatego że moja droga się nie kończy i pewnie tam w tej podświadomości też coś wylezie za jakiś czas, więc chciałabym z tego jak najwięcejSkorzystać. I jestem bardzo zainteresowana tym pana programem.
A wracając jeszcze do tej wiedzy, którą pan, trzynaście płyt, chyba trzynaście godzin przesłuchał. Tej wiedzy tajemnej dla wybranych.
[03:58:39] - Tak.
[03:58:41] - Napisałam „puchfonada”, bo mnie to śmieszy to określenie, ale tak się używa, bo ono coś znaczy, prawda? Ja tym jestem też zainteresowana. Także nie wiem, jak pan się na to zapatruje, żebym mogła posłuchać. Pan o tym pewnie będzie mówił. Nie wiem, czy organizuje pan jakieś seminaria, jakieś inne rzeczy, jakiś pomysł. On się wyklarował czy się klaruje jeszcze?
[03:59:15] - Pomysł się już wyklarował. Teraz się klaruje plan działania.
[03:59:19] - Jak już będzie wyklarowany plan działania, to ja bardzo bym chciała z tego skorzystać.
[03:59:26] - Dobrze. Być może już coś wspomnę na temat konkretów w następnej audycji. Mam taką nadzieję, aczkolwiek nie napinam się, jak zwykle w życiu pozwalam, że tak powiem, żeby się wydarzyło to, co się ma wydarzyć. Natomiast założenie jest takie, że to będzie już niebawem.
[03:59:47] - A to będą audycje czy spotkania twarzą w twarz? Powiedz mi więcej.
[03:59:53] - Jeżeli chodzi o transformację wzorców tą metodą, nad którą ja w tej chwili się pochylam, to niestety będzie to wymagało kontaktu bezpośredniego.
[04:00:08] - Właśnie. I tu jak mnie Borys zamknie, to ja nawet z domu nie wyjdę, już nie mówiąc o Polsce. Ale przecież jeszcze trochę czasu upłynie. Zresztą was też może pozamykać. Już o tym głośno mówią, prawda?
[04:00:27] - Pożyjemy, zobaczymy. Ja tam też mam z nimi taki układ, że oni robią swoje, ja robię swoje.
[04:00:37] - Ja też. Ja stosuję metodę tao. Czasem robię tak: działanie przez niedziałanie i robię to świadomie. I nieraz moja koleżanka mówi do mnie: „Boboś coś w tym temacie zrobiła?” daje mi rozwiązania. Ja mówię: „Dobrze. Tu jest dobrze, ale ja czuję, że powinnam tao zastosować”. I dochodzę do tego, że właściwie nic nie zrobiłam. Rezultat uzyskałam lepszy, niż chciałam. To też jest metoda. Myślę, że teraz też zastosuję w tym temacie tao.
Czy nas zamkną, czy nie i poczekamy. Ale bardzo fajny pomysł, bardzo mi się podoba i pomimo, że ja już tyle lat staram się pracować nad sobą, do końca życia będę to robić, to bym bardzo skorzystała. Stara dusza, jestem tak zwana zblazowana, jak pan powiedział. Może by mi trochę do tej zblazowanej dętki jakieś powietrze wpłynęło świeże. Ja wiem, o czym myślę.
[04:01:55] - Myślę, że to będzie świeże powietrze.
[04:02:03] - Jak nie, to wie pan, będzie pan musiał tu przylecieć na osobiste konfrontacje i nauki. Wtedy i pan Wojtek by mógł skorzystać bezpośrednio i inni ludzie, jak są w Wielkiej Brytanii.
[04:02:15] - Powiem tak: ja ogólnie rzecz biorąc nie mam nic przeciwko podróżom. Lubię się przemieszczać, więc czemuż nie? Może zorganizujemy jakieś spotkanie wtedy dla grupy kilku osób i spotkamy się w większym gronie. Zwłaszcza że trochę tych słuchaczy też z tego, co wiem, z Anglii posiadamy.
[04:02:44] - Także ja się zwracam do słuchaczy w Wielkiej Brytanii. Zorganizujmy się, jak już pan Sławek będzie gotowy i sobie zrobimy u siebie tutaj taką transformację.
[04:03:01] - Super. Oczywiście, bardzo mi się podoba ten pomysł.
[04:03:05] - Jak to się zorganizować? Najpierw niech pan to zorganizuje na terenie Polski, wyklaruje ten pomysł konkretnie, a później będziemy myśleć, jak to się zorganizować w grupę.
[04:03:19] - Ja jestem przekonany, że jak jest wola, to sposób się zawsze znajdzie.
[04:03:24] - Znajdzie się.
[04:03:25] - A ja tu tymczasem mam wiadomość od pana Wojtka z Wielkiej Brytanii. Prosi, żeby podziękować pani Anecie za namiary na regresję hipnotyczną w Peterborough.
[04:03:35] - Bardzo dziękuję. Pozdrawiam, panie Wojtku i mam nadzieję, pan słyszy. Organizujmy grupę i pan Sławek nas tutaj pouczy transformacji. Nowe metody trzeba wykorzystać dla siebie. Ja bardzo dziękuję za wysłuchanie mnie. Pozdrawiam wszystkich i do usłyszenia za tydzień.
[04:03:54] - Dziękujemy bardzo.
[04:03:55] - Dziękujemy bardzo.
[04:03:56] - Pani Aneto, miło było usłyszeć.
[04:03:58] - Dobranoc.
[04:03:59] - Dobrej nocy, wszystkiego dobrego.
[04:04:01] - Dobranoc. Pa pa.
[04:04:05] - A tu jeszcze pan Wojtek skomentował środki antycovidowe powzięte przez władze Wielkiej Brytanii. Środki przedsięwzięte przez rząd UK są o niebo bardziej liberalne niż w Polsce i egzekwowanie ich mimo większych podstaw. I tu uśmieszek.
[04:04:24] - Więc różne są opinie na ten temat, ale my przynajmniej mamy opinię ze samego źródła. Bardzo dziękujemy. Ogólnie rzecz biorąc, miałem nadzieję, że już do tematu COVID-u nie będę w swoich wypowiedziach wracał. I dalej się tej wersji trzymam. Kochani, mamy godzinę 0:40. Ja z komentarzami jestem już ponad dwie i pół godziny do tyłu, więc spróbuję. Dzisiaj nawet z panem Markiem żeśmy rozmawiali, panie Marku, że Jubi wrócił z urlopu, ale nie zgłasza akcesu. Rozważaliśmy takie opcje, czy pociągniemy dzisiaj długo, czy pociągniemy krótko, tak jak w poprzedniej audycji.
[04:05:13] - Pociągnęliśmy długo.
[04:05:15] - Pociągnęliśmy długo. Tak. Nie wiem, czy tam są jakieś nowe komentarze.
[04:05:21] - Coś tam komentował. Chyba te komentarze się też gdzieś przewijają w tych późniejszych.
[04:05:28] - Mamy tam nowe?
[04:05:32] - Dosłownie jeden. 16% baterii.
[04:05:35] - W takim razie słucham cię.
[04:05:37] - On narzeka na swój stan baterii w smartfonie. 16% chyba nie doczekam do końca.
[04:05:44] - Okej, dobra. To ja spróbuję to, co istotniejsze przeczytać, bo też nie chcę was trzymać. Być może niektórzy z was też idą jutro do pracy. Tutaj stanąłem na tym, że Karim pisze: „Nie wierzę we wróżki czy przepowiednie. Nie wiem jak wy”. Tutaj było kilka przykładów na to, że to się jednak sprawdza, więc może warto by się było temu tematowi przyjrzeć. Fanfaro pisze: „Nie chłopy biedy, niedostatku i tak dalej. To już było. Już nam wmawiano, że cierpienie, bieda, poświęcenie uszlachetnia. Uwierzmy w to, czego konsekwencją jest właśnie rozwój duchowy jako narzędzie”.
Całkowicie się z tobą zgadzam. To, o czym ja wspomniałem i ktoś tutaj jeszcze na temat sytuacji jakiejś tam, nie jest zupełnie namawianiem mnie do tego, żeby 30 lat korzonkami i szarańczą żyć jak pustelnik. Wprost przeciwnie, uważam, że ludzie bogaci mogą więcej i dobrego zrobić dla innych, więc broń Boże nie ma tu z mojej strony żadnego namawiania was do biedy. Ion pisze: „Sporo doświadczam, dzięki czemu dużo rozumiem. Idę z moją duszą, ufam jej. Nawet przykre doświadczenia dają mi dużo do zrozumienia. Stałem się obserwatorem. Zmieniam się z ofiary w zwycięzcę”. Super. Ciąg dalszy: „Jako narzędzie do zmiany sytuacji życiowej”.
Okej, duchowości jako narzędzia do zmiany sytuacji duchowej, życiowej. Do tego doszedłem. Zauważmy, że w rozwój idą ludzie, którzy upadli, którzy dostali doświadczenia, między innymi biedę, choroby, stratę. Dokładnie tak. Nikt się nie zastanawia. W rozwój zawsze idą ludzie, którzy upadli, którzy dostali doświadczenie. Nikt, kto świetnie się ma w życiu, nie idzie w rozwój, bo nie szuka sposobu na zmianę życia. Byłoby to nielogiczne mieć fajne życie, miłe, sympatyczne, zdrowe i bogate i szukać sposobu, żeby je zmienić. Niestety jednym ze sposobów zmuszenia nas do rozwoju są właśnie przykre niespodzianki, ale o tym też będę mówił w następnej audycji. Fanfaro pisze: „Doszłam do tego po 10 latach rozwoju.
W końcu po co jest rozwój? Odpowiedź przyszła: po to, żeby nie cierpieć tu na ziemi. Nie po śmierci mieć dobrze, bo to już Kościół mówi”. Dokładnie tak. I ja też to, co robię, to, co mówię, kochani, to po to, żeby życie było przyjemniejsze. Piter się pojawił. Witajcie. XY pisze: „Ja myślę, że bycie obserwatorem jest cenną umiejętnością. Umożliwia to mieć tak zwaną chłodną głowę, pozostając tętniące życie bez oceny”. Piter pisze: „Żyję, jak chcę”.
Fanfaro pisze: „Życie w dostatku jest wręcz naszym powołaniem tu na ziemi. Bieda i niespełnienie to grzech przeciwko samemu sobie”. Bardzo tutaj zgadzam się. Tak. Takie robię przerwy, bo przelatuję te komentarze, które już były wcześniej na przykład i o których już mówiłem. Ion pisze: „Fanfaro, masz rację, ale trzeba być gotowym na bogactwo. Ja nie byłem przygotowany. Teraz się uczę i będę miał jeszcze dużo pieniędzy, ale inaczej je będę wykorzystywał”. I to jest następna rzecz. Bogactwo i duże pieniądze też są doświadczeniem.
To nie jest dar, tylko to jest również doświadczenie. Fanfaro pisze: „Po to dostajemy życie w wymiarze materialnym, aby w nim być, aby z nim współgrać, korzystając z tego, aby się w nim odnaleźć. Stare dusze mają z tym problem, dlatego cierpią najbardziej”. Stare dusze niestety nie przywiązują wagi do takich rzeczy i to jest kłopot. Ion pisze: „Kiedy zaczęłaś rozwój duchowy?”. PytanieWedług twojej wiedzy dlaczego stare dusze powracają? Mają spore rzeczy do przerobienia? Fanfaro pyta mnie na marginesie: Pisze pan Sławku o namiar na audycję, w której było o oddechu. Gdzieś pan to mówił. Oddech to podstawa zmian.
Cieszę się, że o tym piszesz. Natomiast która to była audycja? Nie mam zielonego pojęcia. Siedemdziesiąta któraś, ale nie pamiętam dokładnie. Myślę, że tu słuchacze, zwłaszcza niektórzy, będą mieli bardzo dużo wiedzy na ten temat. Tu o zabijaniu był wątek, że żeby mieć, trzeba zabić. Grzegorz napisał bzdury, ale to było tylko jedno słowo, więc czekam co będzie dalej. Peter: Panie Sławku, dotarłem teraz na audycję, ale się pogubiłem. Prostota ku lepszemu życiu. Życzę powodzenia wyjścia z tych komentarzy.
Dziękuję, przyda się. Jaon pisze: Życie to maraton wcieleń. Warto pracować na przyszłe wcielenia. Dana pisze: Bieda to stan umysłu. Karim pisze: A co jeśli tym, co nas więzi na ziemi są nasze emocje? Aby wyjść z tego bagna wystarczy wyzbyć się emocji. Wyzbyć się emocji niekoniecznie. Natomiast troszeczkę je zastąpić i zmodyfikować. Miłość też jest emocją. Szczęście jest emocją.
Ja osobiście nie mam nic przeciwko takim emocjom. Jack pisze: Karim, emocje to głos duszy. W pewnym sensie nie można się ich pozbyć. Jack pisze: Bez pracy z samym sobą w środku nie ma szczęścia na zewnątrz. Ciągle z tą pracą kochani się uparliście. Żeby pracować, to pracujcie. Arkadiusz pyta, czy dusza ma płeć. Nie, dusza nie ma płci. Jest zmiennopłciowa w zależności od doświadczeń. Jaon to potwierdza.
Karim pisze: Panie Sławku, ma pan rację, bycie bogatym nie jest tym, czego chcę naprawdę. A tak poważnie, to ja sam nie wiem, czego chcę chyba. I to jest właśnie widzisz problem. Ja przez długi czas miałem potrzebę pomagania innym, więc pomagałem. Warto się w siebie zagłębić po to, żeby ustalić dokładnie, czego się tak naprawdę wewnętrznie chce. Arkadiusz pisze: Nie można manipulować rzeczywistością, samoświadomością, jeżeli zmiany, które chcemy dokonać, wejdą w konflikt z planem duszy. Tak, całkowicie się zgadzam. Natomiast dlatego pokazałem te dwa nurty, w których z jednej strony jest albo praca nad podświadomością, albo praca ze świadomością. I właśnie chodzi mi o to, żeby te dwie rzeczy ze sobą połączyć, żeby nie robić wbrew samemu sobie. Tu będzie miły komentarz dla mnie, więc pozwolę go sobie przeczytać.
To, co mówi pan Sławek jest interesujące, ma głęboki przekaz. Ale z drugiej strony Dana pisze: To są zagubione aspekty. I dostałem radę, jeśli chodzi o zimno, to polecam na YouTubie Wim Hof. XY pyta: Praktykujesz te metody oddechowe? Jeszcze nie mój etap, ale kiedyś spróbuję. Teraz przerabiam pokorę i empatię. Lęki trzeba przerobić. Można to przerobić tylko przez konfrontację. Przerabiałem to. Nie uciekać przed strachem, bo i tak nas dogonią, tylko czekają na odpowiednią chwilę.
Jaon pisze: Kiedy umysł stoi nieruchomo, strachy wykreowane przez podświadomego zanikają. Hania pisze: Napisałam zmiany, a nie talizmany. Okej, przepraszam. Fanfaro pisze: Oczywiście, że mamy dostęp do informacji z poprzednich wcieleń. I piszę Jaon: Poproś o to. Poproś. Będzie ci dane. Grzesław pisze: Dlaczego nie pamiętamy nic z poprzedniego wcielenia się tutaj? Być może dlatego, że zgodziliśmy się na to jeszcze przed przystąpieniem do egzaminu. Ja cały czas powtarzam, że jest to pewna forma ochrony nas przed tym, czego nie bylibyśmy w stanie dźwignąć.
Katarzyna pisze: A jak ktoś boi się tej prawdy? To lepiej niech nie podejmuje tych prób. Kiedyś odpocznę pisze: Możecie mi wyjaśnić zjawisko awersji do kogoś? Podświadome poczucie wstrętu, pomimo tego, że możemy kogoś spotkać pierwszy raz w życiu i nic o nim nie wiedzieć. To jest właśnie to, o czym mówiła też pani Aneta, że czasami pałamy jakąś sympatią niczym nieuzasadnioną. Może to być połączenie energetyczne, a możemy też pałać jakąś nienawiścią, niechęcią. I to też może być świadomość z naszego poprzedniego wcielenia, z którą musimy wejść w jakąś interakcję. Więc takie postacie też się czasami pojawiają po to w naszym życiu, żeby przypomnieć nam o celu tego wcielenia. Jaon pisze: Niedługo padnie mi bateria. Od kwietnia nie mam prądu.
Właśnie zablokowali mi telefon. To moje teraźniejsze doświadczenie. Wodę ciągnę wiaderkiem ze studni, a czuję wewnętrzne szczęście.Powiem tak: ma to też swój urok. Natomiast z chęcią bym porozmawiał o tym, ale już nie na antenie, więc jakby coś, to bym poprosił o kontakt. Radio Tubie pisze Banzai. Tomek Tomkos jak zwykle z pełną listą pytań. On pisze: „Jestem w harmonii, równowadze wewnętrznej. Ciało, umysł i duch. Niedługo z tego wyjdę za pomocą prawa przyciągania.” XY pisze: „Najważniejsze, że jesteś dzielny w sytuacji, w której piszesz.” XY pisze: „Panie Sławku, dzisiaj to pan bardzo pilnie słucha, aż nietypowo.” Dziękuję ci bardzo. Nie wiem, czy się cieszyć, taki komentarz.
Ale żartuję oczywiście. On pisze: „Dzięki, to zasługa bliskiego kontaktu z moją duszą. Wiem, że to wszystko dla mojego błogosławieństwa. Ufam jej bezgranicznie. Kocham ją, bo jakby nie była, ja nią jestem. Kocham samego siebie.” Kiedyś odpocznę pisze: „Zjawisko to dotyczy mnie od dziecka. Czy mógłbyś mi wyjaśnić, o co chodzi z tymi wibracjami?” Arkadiusz Dylewski: „Doświadczenia osobiste to nie są dowody.” Ciekawe. Okej, jeżeli to nie są dowody, to nie mam dowodów, kochani. On pisze: „Nie ma przypadków, wszystko się dzieje, ma jakiś sens. Jak masz świadomość i stałeś się obserwatorem, wiesz, co ma na celu dane doświadczenie.
Nieraz wymaga to czasu.” Ja w książce napisałem, kochani: nie ma nieszczęść, jest tylko informacja zwrotna. Wszystko, co robimy, wywołuje jakiś skutek i po tym skutku możemy poznać to, co zrobiliśmy. Jeżeli nasze działania były złe, niewłaściwe, nieskuteczne, to efekt jest niezadowalający i w ten sposób dostajemy informację na temat tego, co zrobiliśmy źle, żeby dany cel osiągnąć. Więc wszystko, co do nas dociera, jest informacją zwrotną. I tyle. Arkadiusz pisze: „Mnisi buddyjscy też medytują, ale nie dochodzą do tych samych wniosków co pan Sławek.” Nie wiem, ale skoro pan tak mówi. Halo, halo, mamy słuchacza telefonicznego o godzinie 1 w nocy. Halo, halo, czy się słyszymy?
[04:19:27] - Halo? Dzień dobry. Dobry wieczór.
[04:19:29] - Dzień dobry. Z kim mamy przyjemność?
[04:19:33] - Ja nazywam się Rafał. Mam kanał na YouTubie Vipunk i jestem słuchaczem Radia Paranormalium od dwóch lat.
[04:19:41] - Witamy serdecznie.
[04:19:47] - Ja bym proponował słuchać się na czas rozmowy tylko w telefonie, bo tam słyszę, że radio gra. To jest opóźnienie niestety. Tak że na czas rozmowy słuchajmy się tylko w telefonie.
[04:19:59] - Rozumiem. Dobrze, to ja już się wyłączę z YouTube'a, żeby nie mieć zakłóceń. Chciałbym tylko powiedzieć taką sprawę, że jestem osobą praktykującą od wielu lat poznanie szerszej perspektywy istnienia i nawet napisałem komentarz jako Vipunk, i chciałem tylko powiedzieć, że stara dusza to pojęcie względne. Doświadczamy wielu światów i ilość doświadczeń w danym wcieleniu, na przykład na Ziemi, wynika z tego, że zdobywamy wtedy talenty i w perspektywie geniusze. W momencie, kiedy przeskakujemy na kolejny wymiar, wtedy stajemy się młodą duszą i poznajemy coś innego, inny wariant poznania w nowej perspektywie.
[04:20:54] - Powiem tak: z pewnością też opinia ta z czegoś na pewno wynika. Ja powiem tak, jak powtarzam wielokroć: ja się innymi wymiarami na tę chwilę nie zajmuję, więc nie mam zdania ani nawet potrzeby, żeby ten temat drążyć. Więc ciekawy jestem, zresztą pewnie słuchacze też, jak to wygląda z twojej perspektywy i czemu to ma — bo dla mnie to też jest istotne — czemu to ma w tym życiu nam służyć tutaj na Ziemi. Bo ja oczywiście zgadzam się z tym określeniem, że stara dusza, młoda dusza to są określenia bardzo umowne.
[04:21:50] - Tak. Ja natomiast też jestem tego zdania, że my jako istoty, które się tutaj urodziły na Ziemi, używamy bardzo materialnych stwierdzeń i opisów na to, co nas spotyka i co nas doświadcza. I staramy się to trochę z perspektywy naszego rozumu tutaj na Ziemi zamykać w granice. Natomiast praktykuję na przykład świadome śnienie i kontakt między innymi z osobami zmarłymi lub z bioenergoterapią. Tak się w ogóle zaczęła mojaPowiedzmy przygoda z poszerzaniem swojej świadomości i możliwości spojrzenia na szerszą perspektywę tego, co nas otacza. Natomiast głównym moim konikiem jest międzywymiarowe współistnienie światów, w jakim uczestniczymy.
[04:22:54] - Jasne, ja słucham cały czas.
[04:22:57] - Tak? Dobrze. I wtedy możliwość daje nam to zrozumienie głębszego tego, co się dzieje wokół, w czym uczestniczymy, jak jesteśmy zawieszeni w tej przestrzeni jako ta pojedyncza część superświadomości. Bo kiedyś, mając stanie medytacyjnym, chciałem zobaczyć albo dotrzeć do źródła tego, jak to się dzieje. Symbol nieskończoności symbolizuje w moim odczuciu superświadomość podzieloną na wiele nieskończonych małych superświadomości, które uczestniczą w poznaniu tego większego bytu, jakim my jesteśmy.
[04:23:43] - Dobrze, a jak się to przekłada na naszą świadomość tutaj, podczas tego wcielenia?
[04:23:51] - Jesteśmy uczestnikami pewnego teatru, w którym jesteśmy zawieszeni. Czyli nasza superświadomość, która ma nieskończenie wiele wariantów zaistnienia, oddaje nam pewne informacji do tego, żebyśmy mogli doświadczyć to na swój indywidualny sposób. Jednocześnie jesteśmy zawieszeni w całości, a możemy doświadczyć pewnych zdarzeń i tego, co nas otacza w sposób indywidualny i to wzbogaca całe pole informacji, w którym uczestniczymy.
[04:24:32] - Chociaż to w sumie nie jest pytanie, które mnie aż tak bardzo interesuje. Natomiast bardzo mnie interesuje, bo teatr, pewna sztuka, w której bierzemy udział, jest dla mnie zrozumiałe. Natomiast mnie cały czas interesuje, jak to się przekłada. Co my mamy teraz z tą wiedzą? Powiedzmy, że mamy tą wiedzę, co my mamy, jak możemy ją spożytkować tutaj, w tym wcieleniu, tutaj na Ziemi.
[04:25:05] - Możemy to w ten sposób spożytkować, że wszystko, co robimy, przekłada się na dalsze nasze życie jako ta cząstka świadomości.
[04:25:18] - Ja powiem tak: słuchacze czasami mnie podpytują o pewne rzeczy. Myślę, że gdyby był Jubi jeszcze z nami, myślę, że on ma dużo więcej. On jest jednak zwolennikiem eksploracji różnych wymiarów, więc myślę, że miałby więcej do powiedzenia. Mi jest ciężko coś mówić, ponieważ tak jak nawet napisałem w swojej książce, jestem tu i teraz, jestem tu na Ziemi i w tej chwili zajmuję się tym, co jest na Ziemi. Jak znajdę się po tamtej stronie, będę się zajmował sprawami związanymi po tamtej stronie. Tak pokrótce ujmując. Dlatego ciężko mi jest tutaj w jakąś dyskusję wchodzić, bo nie mam po prostu na ten temat wiedzy, doświadczeń, nigdy nie poszukiwałem niczego w innych wymiarach.
[04:26:29] - Tak, proszę kontynuować.
[04:26:33] - Nie, proszę mówić.
[04:26:36] - Chodzi mi o to, że to jest nierozerwalne. Na przykład słuchając różnych koncepcji zaistnienia wszechświata i tego, jak jest stworzony nasz świat, dostrzegam pewne daleko idące niuanse, które część koncepcji po prostu się wykluczają, a mimo wszystko one mają połączenie, w pewnych punktach jest połączenie i to jest kontynuacja całej historii. Często jako ludzie rozrywamy coś na poszczególne warianty, które są osobnymi światami, a to wszystko dąży do tego, że to układa się w jedną całość.
[04:27:27] - Okej, tutaj się zgodzę. Nigdy nie zakładałem takiej sytuacji, że jesteśmy jedynym miejscem, gdzie istnieje życie we wszechświecie, więc domyślam się, że tych światów jest dużo więcej. Natomiast tak jak mówię, musiałbym się chwilę gdzieś nad tym zastanowić, żeby móc tutaj z tobą wejść, przeszliśmy tutaj raz pan, raz na ty, więc pozwoliłem sobie przejść na ty tym razem ja, żeby z tobą na ten temat podyskutować. Ale miałbym taką prośbę gorącą, jak mógłbyś wysłać i skontaktować się ze mną poza audycją albo wysłać czy numer telefonu, czy swojego maila, czy poprzez Facebooka się ze mną skontaktować i może byśmy spróbowali-
[04:28:31] - Panie Sławku, ja mogę panu przesłać numer telefonu naszego słuchacza.
[04:28:36] - Ja jestem chętny na wszelkie konwersacje, ponieważ to zawsze wzbogaca pewne strumienie informacji i poszukuję osób czy możliwości kontaktu i rozwijania pewnych aspektów, które do mnie przychodzą. Jest to dla mnie bardzo ważna kwestia.
[04:28:57] - Super. To ja bym poprosił namiary i może byśmy namówili Jubiego. Zresztą już dawno się przymierzamy do tej dyskusji, do tej wspólnej audycji i może byśmy pociągnęli ten temat od początku i byłoby więcej czasu i może Jubi miałby tutaj też coś do wniesienia. Okej?
[04:29:23] - Rozumiem, czyli na Radio Paranormalium, tak? Wysłać swój kontakt?
[04:29:28] - Ja już pana numer telefonu wysłałem panu Sławkowi na Messengerze.
[04:29:33] - To już mam na Messengerze, także jutro postaram się tam skontaktować i się tam wymienimy jakimiś ewentualnie namiarami i spróbujemy się umówić co do audycji. Okej?
[04:29:46] - Dobrze. Ja natomiast ostatnio, co miałem w przeciągu dwóch dni, to podczas jednego z takich śnięć w nocy miałem, że jakaś osoba, w tym momencie to był akurat mężczyzna, ja to tak odebrałem, że przedstawił mi na przykład tłumaczył mi, dlaczego istnieje krąg życia w naszym wszechświecie i wytłumaczył to w ten sposób, że liczba istnień we wszechświecie jest stabilna, czyli jedno istnienie musi odejść, żeby inne mogło po prostu wejść w to miejsce. Czyli ilość informacji we wszechświecie musi być nieograniczona. Czyli nie może dochodzić kolejnych istnień i któreś istnienie musi wyjść z naszego wszechświata, żeby kolejne mogło zaistnieć w ten sposób.
[04:30:41] - Ciekawa teoria. Z chęcią ją zgłębię. Myślę, że słuchacze też.
[04:30:49] - Dobrze. Jeżeli jest taka możliwość, to bardzo mnie to cieszy i tak jak mówię, wszelkie dyskusje są rozwijające po prostu.
[04:31:00] - Zdecydowanie tak.
[04:31:03] - Dobrze. W takim razie rozumiem, że na jakiś kontakt na mój numer telefonu mogę liczyć?
[04:31:09] - Tak. Jutro na ten numer telefonu, co dostałem, się skontaktuję i spróbujemy się umówić poza anteną. Okej?
[04:31:20] - Rozumiem. Dobrze. W takim razie dobrej nocy życzę i dziękuję za możliwość uczestniczenia w audycji.
[04:31:28] - My też dziękujemy. Dziękujemy za telefon.
[04:31:31] - Dziękujemy bardzo.
[04:31:32] - Dziękuję również i dobrej nocy życzę.
[04:31:35] - Dobranoc. Wszystkiego dobrego.
[04:31:36] - Dobranoc.
[04:31:38] - Dobranoc.
[04:31:41] - Dobrze, kochani, powiem wam tak szczerze, przeleciałem przez te komentarze i podjąłem taką decyzję, że ja sobie je wydrukuję i wrócę w nich do następnej audycji. Nie chcę tego robić po łebkach, a tu niektórym padają telefony. Niektórzy już pewnie sobie poszli grzecznie spać, a też pięciogodzinną audycją na YouTubie nie chciałbym następnych odstraszać, więc przenieśmy pozostałe te komentarze na następną audycję i na początku przyszłej audycji do tych istotnych wrócę. A na dzisiaj kończmy, bo mamy już dobrze po godzinie 1:00 w nocy. Nie wiem, czy będzie rekord po zrobieniu audycji przez pana Marka, ale myślę, że jesteśmy blisko. Fajnie, dużo telefonów, dużo dyskusji, dużo też informacji tutaj od was spłynęło. No i cóż, czekam też na informacje z waszej strony odnośnie mojego nowego projektu. Zapowiada się fajny, ciepły weekend, więc uważajcie na siebie. Do usłyszenia znowu za tydzień, już niecały tym razem, bez jednego dnia. Trzymajcie się cieplutko.
Dziękuję za dzisiaj i do usłyszenia. Wszystkiego dobrego.
[04:33:15] - Mówi do słuchatela państwa jak zawsze gospodarz audycji „Świat oczami duszy” pan Sławek Mączkowski. Tradycyjnie tych z państwa, którzy pragną zasięgnąć jakichś ciekawych spostrzeżeń czy poszerzyć swoją wiedzę na tematy świadomościowe, zachęcamy do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?” Zachęcamy także do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o takim samym tytule jak nasza audycja, czyli „Świat oczami duszy”. Można także polajkować fanpage pana Sławka na Facebooku. Oczywiście to już jest ta godzina, to już się język plącze, mózg wysiada i w ogóle człowiek chce już tylko iść w jednym kierunku — spać. Także dziękujemy bardzo za uwagę. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium — paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy bardzo za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia ponownie już nie za tydzień, ale za sześć dni i 18 godzin i kwadrans. Chyba dobrze policzyłem. Sześć dni, 18 godzin i kwadrans, może bez paru minut.
W poniedziałek o 20:00 na antenie Radia Paranormalium oczywiście na żywo.
[04:34:41] - Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl