[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Witajcie bardzo gorąco i serdecznie. Mamy w Radio Paranormalium ostatni poniedziałek lipca roku pańskiego 2020. 27 lipca, minęła przed chwilą godzina 20:00. Właściwie to cały czas jeszcze 20:00 się u mnie wyświetla, a to oznacza, że czas najwyższy rozpocząć kolejny odcinek audycji „Świat oczami duszy”. Audycja o świadomości w całości na żywo. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:51] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam was kochani bardzo gorąco.
[00:55] - Zanim przekażę głos panu Sławkowi, tradycyjnie przypomnę kontakty do Radia Paranormalium. Będzie można dzwonić i pisać. Pisać to właściwie cały czas można. Warto zapisać sobie już teraz numery telefonów do Radia Paranormalium: stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy i do SMS-ów oczywiście również to 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl.
A więc panie Sławku, oddaję panu głos.
[02:14] - Dziękuję panie Marku. Kochani, jeszcze raz witam was bardzo gorąco i bardzo serdecznie. I na początek oprócz podziękowań oczywiście za komentarze, które pojawiły się pod ostatnią audycją, muszę jedną rzecz sprostować, bo obiecałem nieopacznie zupełnie, chyba ze względu na swoje, być może jakieś niewartykułowane marzenia, rzuciłem w ostatniej audycji, że Ghost miał zadzwonić do nas i miał rozmawiać na żywo. Okazuje się, że jednak wymyśliłem to sobie sam. Ghost zdementował to i powiedział, że nic takiego nie obiecał, więc ja go przepraszam przy okazji audycji. To nie było celowe. Także obiecałem, że zdementuję, więc dementuję również ja. Kochani, jak wiecie nic się tutaj nie dzieje przez przypadek. Ja miałem tą niewątpliwą przyjemność, że ten tydzień taki może był ciut luźniejszy zawodowo, więc trochę miałem możliwość poczytania, popatrzenia. I też odpowiedziałem na kilka zaproszeń, między innymi na zaproszenie z kilku grup na Facebooku.
I oczywiście pochodziłem, poczytałem, popatrzyłem co się dzieje i jak nic zrobił się temat audycji. Audycja będzie dwuczłonowa, pod warunkiem, że się znowu zmieszczę w jakimś tam czasie i zbytnio nie rozgadam. Natomiast ten temat uważam za ważny, chociaż nie ukrywam, że z tego, co pamiętam, już o nim w którejś audycji wspominałem. A o czymż to będzie? Kochani, o czymż będzie? Mamy dzisiaj 81. audycję z tego, co dobrze liczę. Audycję o świadomości. Tak ona się pięknie nazywa. Tak jest też zapowiadana i w pewnym sensie reklamowana w radiu.
I też ja w ten sposób piszę, że rozmawiamy o świadomości. Więc warto by było sobie powiedzieć, czymże ta świadomość tak naprawdę jest. Bo nie ukrywam, że czasami odnoszę wrażenie, że nie rozumiemy się w tej kwestii. To znaczy może nie to, że nie rozumiemy. Rozumiemy to w troszeczkę inny sposób. I właśnie dlaczego akurat świadomość? Dlaczego akurat grupa na Facebooku? Dlaczego o tym mówię? Ponieważ najprawdopodobniej, być może to jeden z administratorów, a może jeden z członków grupy zarzucił taki temat grupowiczom: jak rozwijacie swoją świadomość? Powiem wam tak: grupa już mi się bardzo podoba, ponieważ pod tym pytaniem pojawiło się ponad 100 komentarzy, gdzie ludzie mówią o swojej przygodzie ze świadomością.
Ponieważ jak się domyślacie, skoro już znalazłem się na tej grupie i skoro było o świadomości, nie omieszkałem też coś tam od siebie rzucić. Natomiast chcę was uspokoić. Z tych ponad 100 komentarzy 90 nie jest moich. Jest może dwa, trzy moje komentarze, więc nie myślcie, że to ja tą cyferkę tak mocno podbiłem, znając moje gadulstwo.W audycjach gadam, bo się do tego zobowiązałem, natomiast w innych miejscach pozwalam również innym na zabieranie głosu i wypowiadanie swojego zdania. Powiem wam szczerze, że obserwowałem ten post, ponieważ byłem bardzo ciekawy, jak ludzie, którzy wpisali się do grupy o świadomości, postrzegają świadomość. Wam tego pytania w sposób bezpośredni nigdy nie zadałem, chociaż może akurat warto w dniu dzisiejszym zadać wam to pytanie: jak wy rozumiecie pojęcie świadomości? Ja oczywiście w którymś momencie pozwolę sobie na przytoczenie cytatu z jakiejś encyklopedii, żebyśmy wiedzieli, co nauka i encyklopedia mówią na ten temat. Natomiast przeczytam wam kilka komentarzy z tejże strony pod pytaniem: jak rozwijacie swoją świadomość? I pojawiają się takie odpowiedzi jak: obserwacja, jestem ciekawa i obserwuję inne istoty, by je zrozumieć, ich sposób egzystencji, ludzi. Wyciągam wnioski, staję się bardziej świadoma i łagodna.
Ktoś napisał: idealne podejście moim zdaniem. Ktoś pisze: obserwacja i wnioski. Życie ludzi jest schematyczne. Wyciągnąć wnioski i iść w kierunku, w którym chcesz. Skupić się na bodźcach werbalnych i niewerbalnych. Ton głosu, ruch człowieka, mimika. Wszystkie te aspekty są bardzo czytelne u ludzi nieświadomych. Ktoś pisze: spróbuj medytacji. Ucząc się niej będziesz rozwijał się duchowo i na przykład oceniać swoje emocje na spokojnie. Co teraz czuję?
Jestem zły. Dlaczego? Czy to ma sens? I odpuszczać. Im lepiej będziesz rozumiał siebie, tym łatwiej będzie zrozumieć innych ludzi. Ktoś pisze: stopniowo. Niech twoje „ja” obserwuje twoje „mnie”. Obserwuj bez oceny, po prostu jak to się dzieje. Dążąc do uświadomienia siebie, czyli oświetlać nieświadomość światłem świadomości. Ktoś napisał: nieskończona rolka, która się rozwija.
Obserwacja, uważność, medytacja. Wpis, który spotkał się z bardzo ciepłym przyjęciem i kilkoma fajnymi lajkami. Ale ktoś też napisał, może trochę kontrowersyjnie: ale amfetamina paradoksalnie otwiera moją świadomość lepiej i szybciej niż DMT bądź marihuana czy grzybki halucynogenne. Ktoś napisał: w moim przypadku przestałem oglądać telewizję. Medytacja i obserwacja własnych emocji i zachowań. Ktoś napisał: chyba ona sama się rozwija. Jeszcze ktoś napisał: po prostu jestem tak o. I znowu: narkotyki, dużo narkotyków. Ktoś dodał: same narkotyki to gówno, liczą się dopalacze. Ktoś napisał: dopalacze są dla niedorozwiniętych dzieci.
I tu wątek o tym. Ktoś napisał: staram się myśleć. Wiedza i działanie, obserwacja, wyciąganie wniosków i „nie” z przebytych potknięć i podjętych decyzji. Przechodzenie czakrami, medytacja, przechodzenie w stany OBE, praktyka kundalini jogi, medytacja i uważność. Step by step. I słuchajcie kochani, mniej więcej w tym stylu. Czytam, rozmawiam, słucham, analizuję, wyciągam wnioski i układam wszystko w sensowną całość. Ktoś napisał: miłość, odpuszczanie, brak oczekiwań powodują, że jestem w sobie i nie tracę energii. Proszę bardzo. Image streaming.
W ciszy, w odczuwaniu. Jestem tu i teraz, a nie wtedy lub potem. Czytanie, doświadczanie plus wiedza równa się świadomość. O, proszę, tego nawet nie zauważyłem. Podróżując. Chciałbym rozmawiać z innymi ludźmi poprzez zdobywanie wiedzy i poznawanie swojego wnętrza. Podróże, czytanie książek. Świadomość nie jest nasza. Proszę bardzo. Muzyka, analiza informacji i obserwacja.
Świadomość to zdawanie sobie z czegoś sprawy, z istnienia własnego, z istnienia drugiego człowieka. Tu jest fajne: medytacja, połączenie ze wszystkim. Wszystkie informacje są w nas. I tak dalej. Ktoś jeszcze napisał: chillout na łonie natury, a jeszcze ktoś napisał: AK-47. Przeleciałem, kochani, to, czego ja dowiedziałem się o tym, co inni ludzie myślą na temat świadomości. Teraz przytoczę coś, co już przytaczałem z tego, co pamiętam. Czym jest świadomość według Wikipedii? Świadomość to podstawowy i fundamentalny stan psychiczny, w którym jednostka zdaje sobie sprawę ze zjawisk wewnętrznych, takich jak własne procesy myślowe oraz zjawisk zachodzących w środowisku zewnętrznym. I tu jest bardzo ważne: i jest w stanie reagować na nie somatycznie lub autonomicznie.
Kochani, świat oczami duszy, czyli światOczami naszej świadomości. Świat oczami naszej świadomości duchowej. To w audycjach próbuję wam przekazać. Coraz mocniej, jak widzicie, nie jestem zamknięty tylko i wyłącznie na swoje własne przemyślenia, doświadczenia, ale też słucham teraz coraz więcej, czytam, dowiaduję się też o poglądach innych ludzi i coraz częściej dochodzę do wniosku, że nie wyciągnęliśmy jako ludzie właściwych wniosków. W dalszym ciągu próbujemy duchowość traktować jak dziedzinę nauki w sposób mentalny. Dla mnie osobiście i powtarzam to, od kiedy pamiętam, kiedy o tym mówię, że duchowość, czyli ta cała sfera związana ze świadomością duchową, z duszą, to nie jest obrzęd jakiś, to nie jest wiedza teoretyczna. Duchowość to jest coś, co zmienia nasze postępowanie, wpływa na nie w każdej sytuacji naszego życia. I to jest ten ostatni człon wyjaśnienia kwestii świadomości przez Wikipedię. Potrafi reagować. Świadomość to nie jest tylko wiedza.
Świadomość to jest umiejętność działania zgodnie z tą wiedzą, którą posiądliśmy. Tutaj bardzo proszę was o to, oczywiście jeżeli macie na to ochotę, jeżeli chcecie w miarę obiektywny sposób zrozumieć to, co do was teraz powiem, o wyłączenie na chwilę swojej podświadomości, ponieważ poruszę tu temat tak bardzo znienawidzonego Kościoła. Tak bardzo znienawidzonego przez ludzi świadomych Kościoła. Kościoła jako instytucji. I tu w jakiejś mierze się z wami zgadzam, ale również Kościoła jako pewnego rodzaju religii. 2000 lat ludzie próbowali pojąć zasadę duchowości i cel duchowości w sposób teoretyczny i dalej ją tak pojmują. I dalej próbujemy podchodzić do świadomości jak do jakiejś formy wiedzy. I zobaczcie, przez 2000 lat to nie działa. To pokazało, że to nie jest tędy droga. Jeżeli zrozumiemy pewne zasady, prawdy, przykazania, tak jak jest to w Kościele, to chodzi o to, żeby według tych prawd postępować, reagować.
Jeżeli mówi się o tym, że „nie kłam”, że to jest coś negatywnego, że kłamstwo jest czymś negatywnym, oszustwo, kłamstwo jest czymś negatywnym, to nie kłam. Natomiast my wiemy, że to jest coś negatywnego. Bardzo dobrze to widzimy w wykonaniu innych ludzi. Bardzo nie lubimy, jak ktoś nas kłamie, jak ktoś nas oszukuje. Natomiast sami podchodzimy do tego jak wiedza. Wiemy, że kłamstwo jest złe. I co z tego? I co to zmienia w naszym życiu? Wiedza, że kłamstwo jest złe. Wiedza, że zdrada jest zła.
Wiedza, że morderstwo jest złe. Wiedza, że kradzież jest zła. Pojmowanie duchowości w sposób mentalny, umysłowy do niczego nie prowadzi. Staje się kolejnym prawem, którego przestrzeganie musi być zagrożone karą, ponieważ w przeciwnym razie prawo cywilne gdyby nie kary, nie działałoby. Nikt by tego prawa nie przestrzegał. Czy przestrzegalibyśmy zapinania pasów? Czy przestrzegalibyśmy ograniczenia prędkości w terenie zabudowanym, gdyby nie to, że są radary, fotoradary, policja i grozi za to mandat? Co by się stało, gdyby powiedziano: „Nie można jeździć w terenie zabudowanym więcej jak 50 kilometrów na godzinę, ale nic wam za to nie grozi, jeżeli ten przepis złamiecie. Tutaj nie wolno parkować, ale nikt wam nie założy blokady na koło, jeżeli tutaj zablokujecie. Nie dostaniecie mandatu”.
Jak widzicie, pojęcie świadomości, nawet wśród ludzi świadomych, sprowadza się do nauki, wiedzy, trenowania, ćwiczeń, odprawiania obrzędów. Natomiast tak mało jest chęci przeniesienia tejże duchowości, tej świadomości na nasze zwykłe, codzienne działania. I możecie się, kochani, na mnie obrażać. W zasadzie jesteśmy jak stare, dobre małżeństwo, więc czasami to nawet dla higieny by wypadało. Czasami, jak obserwuję ludzi duchowych, ludzi zajmujących się duchowościąmówiących o duchowości, bardzo często zachowują się jak ci znienawidzeni przez nich hipokryci, którzy siedzą w kościołach. Kiedy ksiądz przekazuje jakąś prawdę uniwersalną, podczas czytań, kazań, a ludzie są zainteresowani tym, że powstał nowy witraż w kościele. Jak się popatrzy na tych ludzi, to oni nie słuchają tego, co mówi ksiądz, bo on musi zrobić swoje, my musimy zrobić swoje. On ma swoje odbębnić, ja mam swoje odsiedzieć, odklęczeć, odśpiewać, odkrzyżykować i tak dalej. Niech każdy robi swoje. Oprócz tego, że nie słucha się tego, to do czynienia według tych zasad jest daleka droga.
To jest jakby obrzęd, który trzeba wykonać po to, żeby być uduchowionym, religijnym, żeby być świętym. Tak samo niestety, kochani, jest bardzo często z ludźmi, którzy uprawiają tak zwaną duchowość. I nie mówię tu w kategoriach oceny, negowania, broń Boże. Mówię o tym dlatego, żebyście wiedzieli, że duchowość to nie jest stan umysłowy, to jest stan umiejętności reagowania, podejmowania działań według świadomości, którą się ma. Według wiedzy, którą się ma. Duchowość, świadomość to działanie, to podejmowanie decyzji. Jeżeli tak do tego będziemy podchodzić, przynajmniej próbować. Kochani, ja nie mówię, że po przeczytaniu jednej książki każdy z nas ma od razu stać się świętym. To nie o to chodzi. Chodzi o to, żeby wiedzieć, po co się tą wiedzę zdobywa, żeby próbować chociaż podejmować działania według tej wiedzy.
Przynajmniej próbować podejmować działania, bo do tego to ma zmierzać. Po to jest nam świadomość. Po to świadomość rozwijamy, żebyśmy zmieniali swoje postępowanie. Nie po to, żebyśmy wiedzieli. Nie po to, żebyśmy mieli o czym podyskutować. Po to, żebyśmy potrafili postępować według tych zasad, norm, przepisów, przykazów, nakazów. Nazwijcie to, jak chcecie. 2000 lat upłynęło na tym, że ludzie wykorzystywali religię w sposób umysłowy. Nie mówię tu o sposobach politycznych. Jak chcecie, to rozwijajcie te wątki, bo oczywiście może być jeszcze 17 innych, które przy okazji się pojawią.
Jeżeli ktoś będzie chciał odciągnąć wątek rozmowy od tego, co ja próbuję wam przedstawić. Oczywiście można. Natomiast jeżeli uzmysłowimy sobie, o co tak naprawdę od 2000 lat toczy się walka, to może trochę inaczej spojrzymy na sens tych 2000 lat, które jako ludzkość mamy za sobą. Jedno jest pewne i jedno jest dla mnie zrozumiałe, że ludzie, którzy dochodzą w pewnym momencie do informacji, wiedzy, do tego, co niektórzy nazywają oświeceniem, przebudzeniem czy czymkolwiek innym, zaczynają negować wszystko, co było do tej pory. To jest naturalny proces odrzucenia wszystkiego i uznanie wszystkiego za złe. Ma to sens, bo żeby sobie przynieść nowe zabawki, trzeba najpierw wyrzucić stare. Nie zawsze te stare były takie wszystkie do kitu. Część można by było zostawić, ale wiadomo, wyrzuci się wszystkie, będzie więcej miejsca na zupełnie nowe. To jest reakcja na przykład nastolatków, które kończą 18 lat. Jeżeli ktoś im czegoś zabraniał do 18.
roku życia, to po 18. roku życia natychmiast zrobią wszystko na odwrót, bo teraz już mogą. Jeżeli ktoś im zabraniał alkoholu, to teraz alkohol będzie moim najlepszym przyjacielem dnia codziennego, ponieważ już mogę. Imprezy, późne powroty i tak dalej. Przecież ja już teraz mogę. Jest to psychologicznie naturalny proces. Ja nie jestem psychologiem, ale z moich obserwacji, z waszych pewnie tak samo wynika, że jak ktoś odkryje coś nowego, na przykład, że ktoś go oszukiwał albo ktoś mówił mu nieprawdę, natychmiast odrzuca wszystko, co jest związane z tym człowiekiem. Tak jest na przykład w przypadku zdrady. Człowiek, którego kochamy, ufamy, wierzymy i tak dalej, powierzamy mu swoje własne życie, swój los. Bardzo często deklarujemy, że spędzimy z nim resztę życia.
Okazuje się, że nas okłamał w jednej rzeczy i nas zdradził. Natychmiast w złości negujemy wszystko, co jest związane z tym człowiekiem, tak jakby ten człowiek nie zrobił nigdy w życiu nic dobrego.Ten jeden czyn przekreślił wszystko. I nikt się temu nie dziwi. Z cudownego, wspaniałego męża staje się ostatnią mendą i łajzą, który całe życie kłamał, kradł, oszukiwał i był w ogóle do dupy. Chociaż wczoraj jeszcze był cudowny, fajny, miły. Może nieidealny, ale jednak dało się z nim jakoś żyć. Fajny, wesoły. Teraz po prostu wszystko jest złe. Po tym czasie odrzucenia zaczyna się od nowa porządkowanie i wtedy jest czas na to, żeby na spokojnie przyjrzeć się tym wyrzuconym zabawkom i z sentymentem pomyśleć: „Ta była fajna, tą się fajnie bawiłem, ta mi się do czegoś przydała, a ta powodowała, że mam fajne wspomnienia”. Kochani, bardzo często obserwuję, jak poruszam temat Kościoła, religii, kiedy wśród osób bardzo mocno duchowych, które dowiedziały się, że nie ma Świętego Mikołaja, że rodzice ich całe życie oszukiwali, że to nie Święty Mikołaj przynosi prezenty.
Natychmiast wywracają cały świat do góry nogami, odrzucając wszystko, co jest związane ze Świętym Mikołajem. Mówię, z wiatrakami nie ma sensu walczyć, z naturą nie ma sensu walczyć, z tym, że tak jest, nie ma sensu walczyć, więc ja nie zamierzam tutaj walczyć i całkowicie rozumiem ten proces. Wiem też, że po pewnym czasie większość nawet z tych mocno zacietrzewionych zacznie doszukiwać się pewnych ważnych, fajnych, przyjemnych i pozytywnych aspektów nawet w tym, co zostało całkowicie wyparte i zanegowane w moim życiu. Powiem o tym. Być może część z was całkowicie to odrzuci. Natomiast jeżeli dobrze się orientuję i dobre wnioski wyciągnąłem z tego, co mnie kiedyś na religii uczono i co ja wyciągnąłem podczas chodzenia kiedyś do kościoła, to chodziło o miłość. O miłość i wybaczanie. Tylko my, ludzie, miłość i wybaczanie postanowiliśmy pozostawić na poziomie mentalnym. I dalej to robimy. I dalej próbujemy to robić, pozostawiając sferę duchową w sferze mentalnej, zajmując się obrzędami, zapominając o tym, że celem jest zmiana naszego postępowania.
Świadomość ma zmieniać nasze postępowanie, nasze działanie, nasze reagowanie, nasze decyzje. Po to jest świadomość. W zeszłym odcinku namawiałem was do tego, żeby zabawić się przez moment w Boga, więc dzisiaj też was do tego namówię. Zastanówcie się, kochani, znając naturę człowieka, co moglibyście zrobić, żeby świadomość, którą zdobywamy podczas każdych kolejnych wcieleń, przekładała się na nasze postępowanie? Pan Bóg nie jest głupi. Być może zaobserwował, że człowiek w ciągu jednego swojego ludzkiego życia nie jest w stanie dokonać jakichś gwałtownych i wybitnych zmian w swoim postępowaniu. Że jakieś tam korekty, jakieś tam próby, że najpierw będzie pół życia nie myślał, później jedną czwartą życia rozmyślał, żeby ostatnią jedną czwartą część życia spróbować coś z tą wiedzą zrobić. Przez pierwszą część będzie się uczył, słuchał, programował, przez drugą tą aktywność będzie ten program wcielał w życie po to, żeby po jakimś czasie zrozumieć, że coś z tym oprogramowaniem jest nie tak. Później będzie siedział, kombinował, rozkminiał, kto tu zawinił i co zepsuł. A jak mu starczy życia, to spróbuje coś zmienić.
Jak już dojdzie do wniosków, jak już przeprowadzi proces analityczno-umysłowy, rozkminkowy, to może postanowi na koniec życia coś zmienić. Nie wiem, kogoś przeprosić, komuś wybaczyć, zmienić swoje podejście na przykład do swoich dzieci albo do swojej żony, albo do pieniędzy, albo do majątku, albo do przyjaciół. Może coś pod koniec życia spróbuje zrobić. I gdybyśmy dostali tylko jedno życie, to najprawdopodobniej, mimo jednego z wątków na temat naszej zbiorowej świadomości, jaki pojawił się pod ostatnią audycją i oceny jednego ze słuchaczy, która była po prostu dramatycznie niska, to pewnie promocji do następnej klasy byśmy nie dostali. Na szczęście Ghost i ja jesteśmy większymi chyba optymistami i bardziej wierzymy w to, że świadomość ludzi zbiorowa jest jednak na troszeczkę wyższym poziomie. Natomiast gdyby nie było czegoś więcej, to pewnie ta nasza świadomość zbiorowa byłaby po prostu naprawdę na etapie kamienia łupanego. Ponieważ my to wszystko rozkminiamy. Rozkminiamy, zastanawiamy się, analizujemy, przemyślibyujemy tak, jakbyśmyZapomnieli o tym, że chodzi o działanie, że chodzi o to, żeby ta wiedza nasza i świadomość i ta ludzka, chociaż ta ludzka prędzej, ale zwłaszcza ta świadomość duchowa, przekładała się na nasze działanie. Nie, my wolimy OBE niż zmieniać swoje postępowanie. My wolimy warsztaty, kolejny film, kolejną książkę, kolejne ćwiczenia, kolejne szkolenia, kolejne doświadczenia niż zmienić swoje postępowanie.
To zmianę swojego postępowania najczęściej zostawiamy na koniec, tak jakbyśmy byli przekonani, że nasza wiedza zmieni nasze postępowanie. My jako ludzie jesteśmy o tym przekonani, że nasza wiedza zmieni nasze postępowanie. Na szczęście Bóg, źródło jest mądrzejsze od nas i doskonale wie, że wiedza jest tylko wiedzą, że potrzeba jest coś innego, żeby zmienić ludzkie postępowanie. Nie wiedza tego, że jak zabijam człowieka, to jemu jest przykro, smutno. To on się boi, to jego boli. Kto tego nie wie? Może małe dzieci strzelając w komputerze do wirtualnych żołnierzy, w których rozpryskuje się krew, a za chwilę się otrzepują i wstają znowu. Myślą, że jak ktoś dostanie kulkę, to za chwilę wstanie i będzie żył znowu. Może małe dzieci. I co to zmienia?
Co ta wiedza zmienia w naszym postępowaniu jako ludzi? Nic. To, co powiedziałem z pewnością nie jest przyjemne, ale z drugiej strony nikt nie obiecał, że będzie. I skoro sobie już tak kochani tutaj o tym dywagujemy, to poruszę jeszcze jeden temat, który też przydarzył mi się w ciągu tygodnia i świetnie będzie pasował mi do dzisiejszej audycji. Miałem przyjemność, bo tak jak mówiłem, miałem chwilę wolnego czasu uczestniczyć w live'ie mojego serdecznego kolegi, o którym wam opowiadałem. Młodego człowieka, który ma niesamowitą energię do tworzenia różnych fajnych rzeczy. Zrobił live'a, ja akurat siedziałem przed laptopem. Mówię: no to jedziemy. Grzecznie się zameldowałem i posłuchałem, co przemiły Paweł mówił do swoich słuchaczy. I cóż on mówi?
Akurat poruszył temat marzeń. Mówię: no to nie ma przypadku. Superowo. I teraz w kontekście tego, co wam powiedziałem o świadomości, o tym, czym jest świadomość. Świadomość jest sposobem życia, postępowania. Tak jak powiedziałem, ta świadomość ziemska w jakiś sposób przekłada się na nasze działanie. Bo jeżeli mamy świadomość, że coś parzy, to już nie będziemy następnym razem pchali paluchów w ogień. Jeżeli uświadomimy sobie, że w tej kwestii popełniamy błąd, to spróbujemy ten błąd ze swojego postępowania, na przykład zawodowego wyeliminować. I tu, na tym poziomie mentalnym ta świadomość daje jakoś radę. Ta rozwijająca się świadomość wraz z upływem lat naszego życia na Ziemi jakoś na poziomie mentalnym sobie daje radę.
Natomiast na poziomie emocjonalnym w tą stronę to już nie działa. Nasza świadomość ma się przekładać na nasze działanie. I jeżeli zrozumiemy się w tej kwestii, to myślę, że łatwiej będzie nam wspólnie w tym samym kontekście prowadzić rozmowę. Bo nazwę rzecz po imieniu. Odnoszę wrażenie, że wy oczekujecie ode mnie jeszcze coraz to nowszej wiedzy, informacji na tematy różne, przeróżne, a ja cały czas podczas audycji zastanawiam się przed audycjami, po audycjach, między audycjami. Czyli to wszystko, co mi w sercu gra. Zastanawiam się, co zrobić, do czego czuję wewnętrzne przekonanie. Jakim sposobem wcielić to w życie? Wszystko to, co czuję, że mnie ogranicza, jest ciężarem, nie jest moje. Jakim sposobem być osobą radosną, pogodną, wolną, wesołą, otaczającą się dobrą, pozytywną aurą, posiadającą energię, uśmiechniętą, radosną, wierzącą w sukces i tak dalej.
Wszystkie audycje, cały kanał, książkę, którą napisałem tak naprawdę dedykuję temu, co zrobić, żeby tą wiedzę, którą posiadamy, którą wy posiadacie, ja posiadam, którą się wymieniamy, przekuć na konkretne postępowanie, działanie. Nie bać się rozmowy z szefem, z żoną, z teściami. Nie krzyczeć na dzieci, nie wyżywać się na innych ludziach. Nie żyć w smutku. Mieć nadzieję. Być radosnym, wesołym, pogodnym. Być życzliwym dla ludzi, dobrym dla siebie. Dla mnie duchowość to jest właśnie to. Ja nie jestem od dostarczania wam wiedzy.Bo wiedza niewiele wnosi. Wiedza, której nie wcielamy w życie, jest pusta, jest bezużyteczna.
Jest kolejnym odciągnięciem nas od tego, co ważne. Od wcielania tej wiedzy w życie. Mamy kolejny dylemat, kolejną rozkminkę. Znowu coś usłyszeliśmy. Jest się nad czym zastanawiać, jest o czym podyskutować. Spotkajmy się, porozmawiajmy, podyskutujmy, a robić nie ma komu. I to, o czym mówił Paweł w swoim live'ie, jest właśnie takim obudzeniem sumienia. Mówił o czym? O marzeniach. Co my robimy w kwestii marzeń?
Kochani, jeżeli my nie mamy nawet ochoty marzyć, jeżeli nie potrafimy samych siebie zmobilizować do tego, żeby pomyśleć o rzeczach przyjemnych dla nas, to tu się ciśnie brzydkie słowo na usta do podkreślenia wagi tego, co mam do powiedzenia. To kurczę, czego oczekujecie? Jeżeli mamy 81. audycję, wałkujemy te same tematy, a mówię o jakichś prostych metodach na zrobienie czegoś, na poprawienie sobie chociaż na chwilę samopoczucia. Może zdrowia, może zrobienia czegoś przyjemniejszego długofalowo dla siebie samego. Jeżeli mówię o miłości do samego siebie, jeżeli mówię o wybaczaniu samemu sobie, jeżeli mówię o poznawaniu samego siebie, a nikomu się nie chce po to nawet sięgnąć, tylko staje się to przedmiotem do rozkminek, do dyskusji, do zastanawiania się, czy Bączkowski dobrze powiedział, czy źle powiedział, czy w tym kontekście to ma słuszność i czy to się wiąże z fizyką kwantową w jakikolwiek sposób i czy są dowody na to, że. To ja mówię, ale o co chodzi? Czy chcemy porozkminiać? Chcemy pogadać? Chcemy podywagować?
Czy chcemy coś w życiu zmienić? Ale jak mamy coś w życiu zmienić, skoro nie sięgamy nawet po najprostsze narzędzia, które to życie mogą zmienić? To niby kto ma to życie za nas zmienić, jeżeli nam się nawet nie chce marzyć? Jako dzieci mieliśmy mnóstwo marzeń. Kim będziemy? Co będziemy robili, jacy będziemy, do czego dojdziemy, co osiągniemy i tak dalej. W tej chwili nie marzymy. Większość ludzi nie marzy. Większość ludzi planuje, ograniczając siebie samego do prawd i możliwości, w które sami żeśmy uwierzyli. Więc tak naprawdę, po co ta cała duchowość?
Po co ta cała świadomość? Po co cały ten żmudny proces, skoro nam się nawet nie chce pomarzyć? Tak jakby była za to kara. Jakby wsadzali za to do więzienia. Słuchajcie, z marzeniem jest tak, że nic nie ryzykujemy. Można sobie marzyć niemożliwe, a skoro się nie wydarzy, to i tak było niemożliwe. A nuż widelec może się wydarzy. Padło takie pytanie: kto ile ma marzeń? Ja powiedziałem, że przynajmniej jedno. Że ja mam przynajmniej jedno.
Przynajmniej jedno dziennie. Część ludzi mówiła: „No ja mam, ale one są nierealne”. No właśnie o to chodzi. Realne są w miarę plany. Marzenia są nierealne. Marzenia mogą się nie spełnić, a może się spełnią. Ale jeżeli nie mamy marzenia, to ono się nawet nie ma prawa spełnić. Zostawiamy swój los w rękach naszej podświadomości, która cały czas produkuje wizje, przewidywania, plany, reakcje, możliwości. Ona za nas to wszystko układa. Nie mając marzeń, zostawiamy swój los w rękach naszej podświadomości, która określa nasze szanse na to, czy będziemy szczęśliwi, czy nie.
Na to, czy będziemy mieli fajny związek, czy nie. Na to, czy będziemy mieli pieniądze, czy nie. Na to, czy będziemy w pracy szanowani, czy nie. To ona określa nasze szanse na to według prawd i przekonań, które ktoś nam kiedyś na nasz temat powiedział. Więc do jasnej cholery, do kogo macie pretensje? Jeżeli, po pierwsze, pozostawiamy duchowość w sferze mentalnej, jeżeli pozostawiamy miłość w sferze mentalnej, jeżeli pozostawiamy wybaczanie w sferze mentalnej, jeżeli pozostawiamy dobro w sferze mentalnej jako obiekt rozkminek, jako obiekt dywagacji, jako obiekt dyskusji. Dyskusja o miłości powoduje to, że podyskutowaliśmy o miłości. Dyskusja o miłości nie powoduje miłości w naszym życiu. I chciałem rozwiać wasze wątpliwości. Dyskusja o szczęściu nie powoduje szczęścia w naszym życiu.
Świadomość to jest działanie, nie myślenie. Chociaż od myślenia się zaczyna, ale samo myślenie nie wystarczy. Świadomość to jest działanie. Prowadzę audycję, żeby wypracować jak najwięcej sposobów na wprowadzenie dobrych rzeczy dla nas w nasze życie. Nie jestem dostawcą wiedzy. Jestem poszukiwaczem metody, sposobu. Więc jeżeli się mijamy w naszych rozmowach i oczekiwaniachTo zastanówcie się, kochani, czego wy oczekujecie od świadomości? Gdzie ją chcecie umiejscowić? W którym miejscu waszego życia, na której półce ta świadomość ma leżeć? I zastanówcie się, bo być może to, czego oczekujecie, ja nie jestem wam w stanie dać.
Kochani, świadomość to działanie, a pierwszym podstawowym działaniem, jakie możemy sobie zafundować, najprostszym i jednocześnie tak bardzo przyjemnym, to jest marzenie. Nie trzeba iść do kamieniołomów, nie trzeba się spocić, nie trzeba robić nic. Można marzyć, pijąc kawę. Można marzyć, siedząc na fotelu. Można marzyć, pijąc piwko. Rozumiecie? Marzenie nie wymaga żadnego wysiłku. Jedyne ryzyko, jakie podejmujecie w tym momencie, to jest takie, że dowiecie się czegoś o sobie. Na przykład czegoś takiego: „Nie, ty nie zasługujesz na to”. Jedyne, na co się narażacie, to na wewnętrzną dyskusję z samym sobą, bo i tak siedzicie na fotelu.
Więc nic nie ryzykujecie. Więc nawet jeżeli, kochani, nie potrafimy podjąć najmniejszego działania, jeżeli nie potrafimy uruchomić i wykorzystać naszej świadomości, bo już możemy marzyć świadomie, bo już jesteśmy mądrzejsi, bo już wiemy, co jest dobre, co jest złe, więc możemy już marzyć nieegoistycznie. Możemy marzyć altruistycznie, możemy marzyć szlachetnie, możemy marzyć dobrze. Możemy marzyć z miłością do innych, do samego siebie. Wykorzystajcie tą świadomość do tego, żeby to marzenie było dobre, chociaż na chwilę. Chociaż troszeczkę wykorzystajcie swoją wiedzę, duchową świadomość. Ale jeżeli nie potrafimy podjąć nawet tak minimalnego wysiłku jak marzenie, no to sorry, ale czego, kochani, w życiu się spodziewacie? Czego oczekujecie? Że ktoś za was to wymarzy? Że ktoś za was to załatwi?
Dajcie mu szansę. Że ktoś za was zaplanuje? Zaplanuje. Tylko nie bądźcie zdziwieni, że nie jesteście z tego zadowoleni. I jeszcze tak na koniec troszeczkę wrócę do tego znienawidzonego Kościoła, do tej znienawidzonej religii. Czym w waszym przekonaniu jest modlitwa? W moim przekonaniu modlitwa jest wypowiedzeniem swojego marzenia. Marzenia, prośby, życzenia. Więc mimo tej całej niechęci, jaką gros ludzi dostrzega w całym systemie kościelnym, jakimś tam innym, to nauczmy się też dostrzegać rzeczy, które nam służą. Bo nawet jeżeli ktoś nie lubi tortu, to może lubi bitą śmietanę albo lubi może wiśnie.
Może warto umieć selekcjonować to, co jest przydatne dla nas. Nie mieć pretensji do narzędzia, tylko próbować nauczyć się je wykorzystywać z korzyścią dla samego siebie. Kochani, reasumując, duchowość, świadomość to działanie. Nie wiedza, nie temat na obrzędy, nie temat na rozkminki, nie temat na dyskusje. To temat na działanie. A marzenia to najmniejszy wysiłek, jaki możecie włożyć w zmianę swojego życia. Nic w ten sposób nie ryzykuję. Jeżeli nie stać nas nawet na najmniejszy wysiłek, to nie miejmy pretensji, że nasze życie wygląda tak, jak wygląda. Także dziękuję wam, kochani, za tę oficjalną część. Mam nadzieję, że nie rzuciliście swoich smartfonów i laptopów w międzyczasie, obrażając się na mnie za to, co powiedziałem.
Wiecie dobrze, mam nadzieję, że nie mam złych intencji, a czasami trzeba powiedzieć coś bardziej konkretnie i bardziej dosadnie. Natomiast ja ze swojej strony oczywiście jak najwięcej czynnej świadomości w waszym życiu, swoim również jeszcze więcej, jeszcze więcej sobie i wam życzę. No i poświęćcie proszę ten tydzień na marzenia. Chociaż jeden tydzień. Zobaczcie, a może wam się spodoba. Ja obiecuję, że zrobię dokładnie to samo. Ten tydzień do następnej audycji przyłożę się tak porządnie i konkretnie również do swoich marzeń. A za tydzień się spotkamy i opowiemy sobie, co fajnego i świadomego — tak, bardzo dobrze to ująłem — w moim i w waszym życiu się wydarzyło. Także dziękuję wam, kochani, za dzisiaj i oczywiście za chwileczkę, po malutkiej przerwie, mam nadzieję, wrócę z przyjemnością i radością do czytania komentarzy. A wy mam nadzieję, że poruszeni dzisiejszą audycją złapiecie telefony i zaraz po 21 z kawałeczkiem będziecie dzwonić do audycji, żeby się podzielić ze mną i ze słuchaczami swoimi przemyśleniami.Także dziękuję.
Mam nadzieję, że pan Marek, jak zawsze czujny, przygotował coś, żeby nam uprzyjemnić tą chwilkę przerwy i po przerwie wracamy.
[48:54] - Tutaj zawsze staram się jakiś kawałek przygotować. Najlepiej taki nowy. Może niekoniecznie nowy, tylko taki nieznany jeszcze większości słuchaczy. A teraz właśnie zabrzmi jeden z takich nowych kawałków, nowych dla was. Co prawda utwór opublikowany w internecie w 2007 roku, więc dosyć już dawno. Zresztą niedługo po opublikowaniu tego utworu zespół zakończył działalność, ale zostawili po sobie kilka fajnych nagrań. Zauważyłem dzisiaj, właśnie zaopatrywałem się ponownie w mp3 tego zespołu i zauważyłem, że na koncie ich na Jamendo jakieś nowe kawałki się pojawiły. Nie wiem, może to lider jakiś nowy zespół sobie sformułował. W każdym razie za chwilę wysłuchamy utworu „Wyznanie z czwartego piętra” zespołu Rehearsal Jazz, a za jakieś sześć minut powrócimy do audycji „Świat oczami duszy” i zaczniemy tę część, w której pan Sławek będzie odbierał telefony, będzie czytał komentarze z czata i będzie z wami oczywiście, jak najbardziej dyskutował.
[50:10] - Herbatka wjechała.
[50:12] - Herbatka wjechała, więc nie wiem, jak dla pana Sławka, ale dla mnie ta druga część audycji będzie smakowita dosyć. Herbatka owocowa się tutaj pojawiła. Tak więc na naszej antenie zespół Rehearsal Jazz i „Wyznanie z czwartego piętra”, a my wracamy do państwa już za jakieś sześć minut. Będzie można dzwonić, będzie cały czas można pisać. Oczywiście jak najbardziej namawiamy do dzwonienia. Radio Paranormalium. Zostańcie państwo z nami.
[52:01] - Lubię leżeć wysoko na oknie i patrzeć tak nisko w dół. Lubię widzieć pode mną życie tak bardzo wokół mnie. Kiedy przyjdą dni pochmurne i lunie gęsty deszcz, przyjrzę się każdej kropli. Pewnie tam odnajdę cię. Lubię czuć twój zapach w powietrzu. Lubię widzieć cię w każdym oknie. Lubię lecieć wysoko nad życiem. Lubię cię, kończy się dzień. Kiedy przyjdą dni pochmurne i lunie gęsty deszcz, przyjrzę się każdej kropli. Pewnie tam odnajdę cię.
To tak, jakbyś była tu zamiast mnie. Bo nieważne jak, lepiej tu, no lepiej bądź tu. I nie bój się iść. Nie, nie, nie. To tak, jakbyś była tu zamiast mnie.
[56:29] - To był polski zespół Rehearsal Jazz z „Wyznaniem z czwartego piętra”. Wracamy do audycji „Świat oczami duszy”. Ten utwór oczywiście na wolnej licencji Creative Commons. Tak że jeżeli komuś się spodobało, to zachęcam gorąco do poszukania sobie najlepiej na archive.org albo na jamendo.org do ściągnięcia za darmo. W Radiu Paranormalium wracamy teraz do audycji „Świat oczami duszy”. Mamy 27 lipca. Chciałem zrobić przeskok w czasie. Nie udało się. Mamy 27 lipca 2020 roku. Rozpoczynamy drugą część audycji „Świat oczami duszy”.
Tę część, w której pan Sławek Bączkowski będzie czytał komentarze. Właściwie część już przeczytał. Z tego, co widziałem, na pewno się zapoznawał. Pan Sławek będzie czytał komentarze, będzie można także dzwonić i podyskutować z nim na antenie. Nasze numery telefonów to, jak zawsze, stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy i do SMS-ów również to 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Jesteśmy także oczywiście na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata.
A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. A więc chwytajcie za smartfony, dzwońcie, dyskutujcie. Oczywiście komentarze również panu Sławkowi będę przekazywał drogą pozaantenową.
[58:48] - Tak jest. Przyłączam się jak zwykle do prośby pana Marka. Kochani, dzwońcie. A ja, żeby już was nie przetrzymywać, biorę się do czytania komentarzy. Na początku przywitania na początku audycji. Rafał się tutaj, Rafał Elementowicz, Piter, Łukasz Panorami, Ja On, Radio O, Dream Time, Yubi się pojawił. Witam cię, Yubi. Karolinka Belfast. Witam was, kochani, bardzo serdecznie. Oczywiście tych, którzy się nie przywitali na czacie też witam was bardzo serdecznie.
Radio pisze: „Co jest nośnikiem świadomości, Sławku? Oczywiście według ciebie” . W drugiej części komentarza, pytania. Ja tą świadomość cały czas, kochani, dzielę na świadomość zwykłą, naszą umysłową, świadomość logiczną, mózgową, która się tworzy wraz z naszym życiem podczas tego wcielenia. Ale oczywiście nośnikiem świadomości duchowej, świadomości, którą zbieramy przez wszystkie nasze wcielenia, poprzez kolejne doświadczanie, jest nasza dusza. Najcenniejszy dar, który pozwala nam, w moim przekonaniu, nie marnotrawić tych wszystkich sytuacji, przez które we wszystkich naszych wcieleniach przeszliśmy. Bardzo ważny element naszego istnienia, bardzo ważny element naszego codziennego życia. Świadomość płynąca z duszy, świadomość, którą zbieraliśmy przez wszystkie nasze wcielenia, decyduje, determinuje, wpływa w sposób zdecydowany na wszystkie nasze najmniejsze nawet codzienne decyzje. To oczywiście w moim przekonaniu. Piter pisze: „W moim odczuciu świadomość to obraz, odbieranie bodźców i zdarzeń”.Dobrze.
Peter swoje zdanie powiedział, ja powiedziałem swoje. Wy z pewnością macie swoje. Łukasz się pojawił, też się przywitał. I Radio pisze, ja będę mówił: „Jubi, Peter, ale jakie elementy powodują wędrówkę świadomości? Co powoduje oderwanie się świadomości od ciała na przykład podczas snu i jej wędrówkę? Jakie muszą być spełnione warunki, czynniki?” Pytanie było do Petera, ale ja się też odniosę. Ja to odbieram zupełnie inaczej. Wcale nie uważam, że coś się odrywa. Po prostu uważam, że podczas snów czy pewnych stanów, kiedy potrafimy wyłączyć bodźce zewnętrzne, kiedy potrafimy wyłączyć w związku z tym naszą świadomość, która nas cały czas bombarduje przeróżnymi rzeczami, wtedy uzyskujemy dostęp do tego, co tak na dobrą sprawę mamy cały czas, tylko jest zagłuszone przez wszystkie te informacje, które płyną z bodźców zewnętrznych, na które reaguje nasza podświadomość, nasz mózg. Dla mnie jedynym głównym czynnikiem, który musi być spełniony, jest wyłączenie, wyciszenie, chociaż na chwilę, naszej podświadomości.
Peter pisze: „Ja odczuwam swoje życie jak bieg zdarzeń, intencje zdarzeń”. Też ciekawe. „Sny to nasze inne światy. Może takich światów mamy tyle co galaktyk”. Forma łączności, są takie teorie, że jest w dużej mierze uzależniona od tego, jak bardzo nasza świadomość duchowa jest rozwinięta, że mamy wtedy dostęp do większego zakresu wiedzy. Być może tak jak z biblioteką, że w bibliotece w podstawówce mamy jakieś tam książki, natomiast w bibliotece na uniwersytecie mamy dostęp już do innych materiałów, które jesteśmy w stanie zrozumieć. Być może tak jest. Natomiast znacie moje zdanie. Tam to jest tam, tu to jest tu. Jeżeli potrafimy tą wiedzę, którą tam, czy to co zobaczymy, czy obejrzymy, wykorzystać tutaj na Ziemi, to jest dla mnie zasadnicze pytanie.
Jeżeli tak, to ma to sens. Natomiast jeżeli jest to tylko na zasadzie: „Obejrzę sobie kolejny fajny film w telewizji, który nic nie wniesie do mojego życia”, to też tak można. Można spędzić życie przed telewizorem albo można spędzić życie na życiu. Wybór należy do każdego z nas. Natomiast jeżeli chodzi o te wszystkie podróże, ostatnio czytałem taki wpis dość poukładanego w moim przekonaniu człowieka, który potwierdził poniekąd moje obawy, że często nie mając doświadczenia możemy się zagubić, zagmatwać w zaułki naszego umysłu, będąc przekonani o tym, że odlecieliśmy. To jest też taka pułapka, o której wspominałem. Ania Ania: „Witam wszystkich”. Witamy Anię. Ania pisze: „Świadomość to doinformowanie. Już pisałam, ale powtórzę, że odpowiedzialność jest naturalnym efektem lub też konsekwencją.
Wraz ze świadomością doroślejemy”. Lubię takie proste sformułowania, których ja się cały czas uczę. Dokładnie tak. Jak to się mówi po prostu, właśnie tak to wygląda, że z rozwojem świadomości mamy coraz większą świadomość konsekwencji nie tylko dla nas, ale również dla innych. Podejmowanie przez nas decyzji obejmuje coraz więcej aspektów, bierzemy pod uwagę przy podejmowaniu decyzji. Peter pisze: „Może msza to stary model świadomości, może musimy zmienić nasze wybory na bardziej świadome, nowe doświadczenia, nowe modele naszej osobowości”. Kochani, cały czas mówię o tym, że ja nikogo nie katolizycu-- nie uskuteczniam tutaj żadnej nagonki ani anty, ani prokościelnej. Powiem wam tak: msza to jest takie miejsce, takie samo narzędzie jak młotek. Pytanie jest, co my podczas tej pół godziny, 40 minut, godziny zrobimy z tym czasem. Jeżeli pójdziemy się gapić w witraż albo podziwiać nowe szaty króla, albo obczajać kto z kim przyszedł i jak jest dzisiaj ubrany, to równie dobrze możemy sobie usiąść 50 metrów przed kościołem i zrobić dokładnie to samo.
Natomiast jeżeli poświęcimy ten czas dla samego siebie w jakiejś tam atmosferze i wyrwiemy chociaż jedno zdanie z kazania albo z jakiegoś czytania, które się podczas mszy pojawi, które coś nam podpowie i coś nam pomoże zrozumieć i coś zmienić w naszym życiu, to uważam to narzędzie za słuszne, za właściwe.Grzesław pisze jeszcze: „Świadomość leczy ducha”. Dla mnie świadomość to duch, więc w tym kontekście nie do końca się zgadzam. Piter pisze: „Może w nic nie wierzymy, a stańmy się bardziej sceptyczni. Akceptujmy wszystkich i wszystko. Bierzmy to, co nasza świadomość potrzebuje w danej chwili. Może w nic nie wierzmy”. Zastanawiam się, bo to jest dość szeroki wątek, jeżeli chodzi o kwestię wiary. Wiary w każdym sensie, nie tylko w kontekście religijnym. Czy rozwijać ten wątek tu i teraz? Bo on w moim przekonaniu też jest kolejnym ważnym elementem.
My potrzebujemy w coś wierzyć. Między innymi ja też rozumiem potrzebę poszukiwania wiedzy. I to nie jest tak, że ja dzisiaj się troszeczkę natrząsałem na temat tego, że pozostawiamy tę wiedzę ze świata duchowego tylko w sferze mentalnej, ale też rozumiem, że ta wiedza jest nam często potrzebna do tego, żeby w coś uwierzyć. Chociażby w to, czy coś w ogóle istnieje. Bo po co ta cała duchowość? Po co w ogóle te rozkminki o reinkarnacji, jeżeli to nie istnieje? Jeżeli ktoś udowodni, że tego nie ma, to może w ogóle nie zastanawiajmy się, co będzie w przyszłym wcieleniu, bo go nie będzie. Więc to nie jest tak, że ja całkowicie neguję proces zdobywania wiedzy, bo rozumiem potrzebę wierzenia w coś, a ta wiedza jest nam w dużej mierze często do tego potrzebna. Więc tutaj też się z Piterem do końca nie zgodzę, że może nie wierzmy w nic, bo chyba tak się nie da. Nie wiem, ale dość ciekawy wątek.
Jack pisze, odpisuje Radio: „Nośnikiem świadomości jest dusza”. Proszę bardzo. Dziękuję ci Jacku, bo ja się całkowicie z tym zgadzam. Piter pisze: „Można znać całą teologię Kościoła, a nie umieć kochać drugiego brata, więc wiedza na nic się nie przyda. Wystarczyłoby otworzyć trochę siebie, a świadomość aż chce pomagać nam iść dalej i dalej”. I tu się właśnie, drogi Piterze, całkowicie z tobą zgadzam. Tak. To jest tak, że właśnie jak się otwieramy, to od razu coś nas zaczyna ciągnąć do przodu. I to właśnie dalej i dalej, i jeszcze. To jest trochę tak jak z tak zwanymi dobrymi uczynkami.
Jak coś fajnego robimy, coś przyjemnego, widzimy uśmiech na twarzach, radość, to wzbiera w nas energia i chcemy jeszcze. Dusza aż się rwie do takich rzeczy. Czesław pisze: „Radio. Co powoduje oderwanie od świadomości od ciała? Oderwanie się od świadomości od ciała to nic innego jak śmierć tego ciała. Podczas snu świadomość jest połączona nicią z ciałem”. Tą nicią jesteśmy połączeni cały czas, także nie tylko podczas snu. Podczas naszego życia jesteśmy cały czas połączeni z naszą świadomością. Podczas snu, kiedy tych bodźców zewnętrznych, kiedy nasz mózg zdecydowanie zwalnia i przestaje te wszystkie informacje, zwłaszcza te zewnętrzne, przerabiać, jest nam po prostu łatwiej usłyszeć czy zobaczyć to, co dusza chce nam przekazać. Przecież wiecie dokładnie kochani, co się dzieje w momencie, kiedy się wyciszycie, kiedy założycie słuchawki, kiedy zamkniecie oczy.
Kiedy na początku ilość tych informacji, która do was spływa, jest bardzo duża, a z czasem zaczynają docierać informacje zupełnie niezwiązane z tym, co się działo teraz, co się dzieje w danej chwili, co się działo pół godziny temu. Zaczynamy odbierać zupełnie inne informacje z innych płaszczyzn naszego bytu. A już w głębokich medytacjach dzieją się różne fajne rzeczy. Więc cały czas mówię: to jest kwestia wyłączenia czy uśpienia naszej podświadomości. Patryk pisze: „Jaki jest ten człowiek?”. Nie wiem, czego to dotyczy. To było o godzinie 20:42, więc nie wiem, co wtedy mówiłem. Nie pamiętam. Proszę o rozjaśnienie. Grzesław pisze: „Chyba każdy miał sen, w którym spada z dużej wysokości i przed samym uderzeniem ziemią budzi się wystraszony.
To nasza ochrona. Ściąganie do ciała, gdy wejdziemy w niebezpieczne obszary”. Myślę, że tutaj Jubi będzie miał coś więcej do powiedzenia. Ja powiem szczerze, chyba takiego snu nie miałem. Przynajmniej nie kojarzę w tej chwili. Piter pisze: „Panie Sławku, co pana pociągnęło w swoim życiu do tak wielkiej otwartości na świadomość i badaniu tego zjawiska?”. Dobrze, to chwilę będzie teraz, kochani, o mnie. Padło pytanie. Otwartość miałem zawsze.Otwartość granicząca z brakiem instynktu samozachowawczego. Zaufanie do ludzi, postrzeganie ludzi jako samych dobrych towarzyszyło mojemu życiu od zawsze.
Ja może mniej pamiętam, a bardziej z opowieści moich rodziców. W wieku pięciu czy sześciu lat, biegając pod blokiem, poszedłem z dorosłymi panami do oddalonej od naszego osiedla o jakieś 300, 400 metrów budki z piwem, ponieważ panowie obiecali mi, że mi kupią lody. Więc poszedłem sobie z panami. To też jest ciekawy fenomen, bo ja nie zdążyłem tego loda nawet zjeść, kiedy się pojawił mój tata w otoczeniu kilku sąsiadów i chciał lać zboczeńców. Nie było telefonów, nie było niczego, a mój tata dowiedział się, jakieś dziecko doniosło komuś, sąsiad sąsiadowi pocztą pantoflową. W kilka sekund czy w kilka minut mój tata zmontował ekipę i był pod sklepem. Okazało się, że do niczego nie doszło, bo to byli znajomi, którzy mnie znali i w związku z tym widzieli, że ja się sam bawię pod blokiem. To żebym się nie nudził, zaproponowali mi, że mi kupią loda, a sami wypiją sobie po piwie. Więc historia zakończyła się ogólnie dobrze dla wszystkich. Żaden bohater tej historii nie ucierpiał.
Natomiast ta otwartość, zaufanie do ludzi, takie nadmierne, towarzyszyło mi zawsze i towarzyszy mi do dnia dzisiejszego. Ja ogólnie rzecz biorąc wszystkich ludzi idealizuję. Natomiast wchodząc w życie jako dorosły człowiek, postanowiłem chronić swoją rodzinę i stać się zupełnie innym człowiekiem, biznesmenem i tak dalej. Natomiast co spowodowało powrót? Zastanawianie się, powrót do mojej prawdziwej natury? Oczywiście choroba mojego syna, o której wielokroć opowiadałem. Pierwsze pytanie „dlaczego?” spowodowało całą lawinę następnych pytań: dlaczego? Po co? A później to już samo się dzieje i jedno wyjaśnienie stawia następne pytanie. Gdzieś tam w życiu doświadczyłem również w tym.
Spowodowało taką chęć podzielenia się tym i może ustrzeżenia co poniektórych przed takimi doświadczeniami, jakich ja byłem bez wątpienia częstokroć głównym bohaterem. I powiem tak: nie miałem w życiu łatwo. Zresztą dalej nie mam, ponieważ ta chęć znalezienia złotego środka powoduje to, że żeby doświadczyć cudownego wyjścia z trudnej sytuacji, żeby móc wam powiedzieć o tym, że tak to działa, muszę cały czas być w kiepskiej sytuacji, bo inaczej się nie da dokonać transformacji. Więc eksperymentuję trudne sytuacje na sobie i szukam, testuję różne warianty działań, podejść i patrzę, które będzie na tyle skuteczne, żeby móc wam o tym powiedzieć. To tak chwilkę o mnie. Aczkolwiek, drogi Peterze, poruszyłeś coś, nad czym się zastanawiam również sam od kilku audycji. Bo kochani, tak naprawdę prowadzę tę audycję, część z was mówi: „Ale fajny facet, ale wesoły, ale pogodny, ale mądry, ale taki śmak i owaki”. Jedyną rzecz, jaką wiecie o mnie z takich bardziej intymnych, to jest to, że dwa lata temu zaraz będzie zmarł mój 24-letni syn, który przez całe życie chorował. I to tak naprawdę tyle, co wam o sobie powiedziałem. I czasami zastanawiam się, czy nie powiedzieć wam wszystkiego.
Ale może dzisiaj był dobry początek tego. Szymi pisze: „Grzesiek, jak ja mam ten sen, że spadam, to już się do tego tak przyzwyczaiłem, że mi zawsze miło”. Proszę bardzo. Czyli szklanka jest do połowy pełna. Peter pisze: „Czekamy cierpliwie”. Nie wiem tutaj na co, bo nie wiem, o czym wtedy mówiłem. Szymi pisze: „Więc to nie żadna ochrona”. Tutaj Szymi też pisze: „Tak jak Pan Jezus mówił” i to też odnosi się najprawdopodobniej do tego, o czym o godzinie 20:51 mówiłem. Peter pisze: „A co nam świadomość da na wieczność? Może świadomość jest jak sen, trwa w krótkiej chwili”.
Świadomość trwa przez wieczność. Więc co nam da, jeżeli tak jak w którejś tam z wcześniejszych audycjiNazywałem naszą świadomość, naszą duszę pendrivem, w której magazynujemy wszystkie nasze doświadczenia, przemyślenia ze wszystkich naszych wcieleń. Myślę, że tak jak na Ziemi starzy ludzie pamiętając całe swoje życie mogą się tą wiedzą dzielić z innymi i myślę, że biorąc pod uwagę, że przed nami jeszcze jest dość długi proces, zanim dojdziemy do poziomu, jaki sobie wymarzyliśmy i który obiecują niektórzy duchowi wizjonerzy niektórym jeszcze za tego wcielenia albo za kilka, kilkanaście lat. Moim zdaniem ten proces będzie trwał jeszcze bardzo długo, zanim tak naprawdę nauczymy się wzajemnego szacunku, miłości, wolności. Myślę, że jeszcze ta świadomość nam się przez kilka wcieleń tutaj przyda. Kasia pisze: „Ojej, zagapiłam się. Cześć wam”. Kasiu, się nie zagapiaj, ale przecież wiesz, że audycję można zawsze odtworzyć, więc nic wielkiego się nie stało. Witamy cię bardzo serdecznie. Kasia pyta: „O czym rozmowa?” Grzesław pisze, odpowiada Peterowi: „A po co nam świadomość na wieczność?
Świadomość istnienia w wieczności jest już darem”. Uwielbiam, kochani, w tym inteligentnym towarzystwie nuanse słowne, których gros was jest mistrzami. Takie komentarze są miodem na moje serce. Indica pisze, Katarzyna znowu: „No nie, bardzo proszę. Znowu dostajemy ochrzan od pana Sławka, że nic nie robimy”. Pięknie. Się dowiedziałem. Dobranoc w takim razie. Żartowałem, ale cieszę się, jeżeli ten delikatny szpikulec coś w waszym życiu poprawi, to ja będę szczęśliwy. A wy mam nadzieję, że mi ten ochrzan, kochani, wybaczycie.
Peter pisze: „Cel jest najlepszym sprzymierzeńcem człowieka. Wiem, po co żyję”. Znaczy tak. Za łapa czkałem się. Cel jest bardzo ważny. Natomiast to, co robi nasza podświadomość, to do celu przypisuje od razu plan i możliwości. To już jest ta gorsza strona, ponieważ plan i możliwość jego zrealizowania w bardzo dużej mierze wynika z tego, co o sobie myślimy, a raczej co inni o nas myśleli i co nam w naszej podświadomości zapodali. Do tego wszystkiego doświadczenia, przez które żeśmy w swoim życiu przeszli, które to albo potwierdzają, albo negują. Więc cel ok, natomiast powstrzymajmy się od snucia planu, ponieważ nasze oczekiwania i to, w jaki sposób ma się to wydarzyć, często zamykają nam oczy na inne możliwości. Oczekujemy dokładnie tego i nie zwracamy uwagi na to, że obok jest lepsze rozwiązanie.
To tak, jak jedziemy kupić na giełdę czy szukamy w salonach konkretnego Opla, to możemy nie zauważyć, że w którymś z komisów stoi bardzo fajne Lamborghini w tej samej cenie i możemy go pominąć. Szukamy konkretnego rozwiązania, konkretnego modelu. Także cel jak najbardziej. Sposób już jest podyktowany przez naszą podświadomość. Kasia pisze: „Ale o co się przypieprzasz, że czego nie robimy?” Kasiu, się spóźniłaś faktycznie, ponieważ jak sami tutaj kochani powiedzieliście, że się przypieprzam i was ochrzaniam, to raczej nie chcę robić tego drugi raz, więc zaproszę cię, Kasiu, do wysłuchania pierwszej części audycji, ponieważ chcę tego ochrzanu słuchaczom po raz kolejny przyoszczędzić. Szymi pisze: „Do kogo masz pretensje?” Nie wiem, czy to było do mnie. Pytanie do nikogo. Indica pisze, Katarzyna: „Ja żartuję. Pan Sławek mądrze gada i ma rację”. Nareszcie kamień z serca.
„Ciągle mowa o świadomości. — Grzesław pisze — A co z podświadomością? To właśnie podświadomość jest sprawcą akcji i reakcji”. Drogi Grzesławie, oczywiście całkowicie się z tobą zgadzam, natomiast myślę, że ci, którzy są ze mną w audycjach od samego początku chyba mają dosyć tematów podświadomościowych, bo wałowałem to w pierwszych audycjach w sposób chyba już dla niektórych nie do zniesienia. Ale całkowicie się zgadzam i też nigdy nie ujmowałem, wręcz przeciwnie. Zawsze podkreślałem, że nie doceniamy potęgi naszej podświadomości wW temacie takiego jakby uziemiania nas, ograniczania, nie marzenia nawet chociażby. Nie marzymy, ponieważ podświadomość mówi: „To i tak się nie uda, więc po co tracić w ogóle czas? Lepiej obejrzyj telewizję, obejrzyj jakiś fajny film, odpocznij, bo jesteś zmęczony. Po co będziesz marzył? Marzenia są nierealne.
Marzenia się nie spełniają. Po co ci rozczarowanie? Zamarzysz, rozmarzysz się i później będziesz cierpiał, że tego nie dostałeś”. To wszystko płynie z naszej podświadomości. Jeżeli będzie takie zapotrzebowanie i zresztą już widzę, że gros słuchaczy tych z początkowych audycji wybrało sobie, poszło swoją drogą i pewnie zbiera teraz wiedzę i doświadczenia w innych warunkach i w innych okolicznościach. Dlatego jeżeli będzie takie zapotrzebowanie, to ja z chęcią do tematu podświadomości wrócę. Peter pisze: „Nie mam pretensji do nikogo, tylko potrzebuję trochę wiedzy. Dlatego słucham pana Sławka, a i tak zabiorę tyle, ile będę potrzebował”. Oczywiście, jak każdy i bardzo słusznie. Katarzyna Stefańczyk pisze: „Kasiu, weszłam, jak krzyczał”, więc ja krzyczałem dzisiaj w audycji coś takiego.
Teraz widzę, że ja też muszę odsłuchać pierwszą część. Powiem wam tak szczerze, odsłuchuję. Może nie całą, ale jutro z chęcią pewnie odsłucham przynajmniej częściowo dzisiejszą audycję. Peter pisze: „Jak każdy z nas zostanie sam na sam ze swoją świadomością, nawet ile by kto mówił i nauczał, zostaniemy sami”. Tak, dokładnie tak. Ale to też jest, kochani, lepiej zostać samemu ze swoją świadomością, niż wyłączyć świadomość i zostać samemu w tłumie ludzi, którzy narzucają nam swoje mądrości. Z dwojga złego wybieram samotność ze swoją świadomością niż tłumy ludzi, którzy czegoś ode mnie oczekują, czegoś chcą, czegoś wymagają i ciągle przekonują mnie, że to oni mają rację i żebym postępował tak, jak oni chcą. Ale oczywiście każdy wybiera to, co mu pasuje. Peter pisze: „Ale też modlitwa jest wdzięcznością i dziękowaniem”. Ja już dzisiaj, nawet na mnie, poruszyłem dużo tematów związanych z religiami, z Kościołem, więc niechętnie bym dalej w to brnął.
Natomiast cały czas jest kwestia tego, kto co z danym narzędziem zrobi. Oczywiście wdzięczność w jakiejkolwiek formie jest fajna, bo to jest pozytywna energia, więc każda forma pozytywnej, dobrej energii, wibracji jest dla nas korzystna. Tyle w kwestii modlitwy również. Indico: „Moim zdaniem modlitwa to wzmocnienie kontaktu z aspektami naszej duszy, choć to raczej dusza ma nas, a nie my mamy duszę”. Z pierwszą częścią się zgadzam. Kwestia też formy, w jakiej formie tą modlitwę będziemy wykonywać. Ale mówię, to jest bardzo indywidualna sprawa. Bo jeżeli będziemy tak jak co poniektórzy, jak trochę mówię często w takich dowcipach, kawałach. Przez całe swoje życie nauczyłem się przemycać jakieś mądrości, prawdy i jakieś filozofie. To też mi się przypomina właśnie taki dowcip jak dwóch rolników wracało z pola i rozpętała się burza.
Oczywiście jeden to był taki bardzo bogobojny, chodził do kościoła, modlił się i tak dalej, wzorzec do naśladowania. A drugi to taki troszeczkę pijaczek, trochę rozrabiaka, trochę żartowniś, trochę zbyciarz. Na pewno nie wzór chrześcijanina. Rozpętała się burza, konie wpadły w panikę, wozy wjechały do rowów naprzeciwko siebie. Oczywiście pan bogobojny klęknął na kolanach i mówi: „Panie Boże, ześlij mi anioła stróża, niech wyciągnie mój wóz i mojego konia i mnie z tej opresji”. A ten drugi, ponieważ on tak nie za specjalnie z tymi modłami był obznajomiony, wziął jakiś tam kij, wziął jakąś siekierę, coś próbował podważyć, wypiął konia. W każdym razie czynił jakieś tam czynności, działania podejmował po to, żeby przynajmniej tego konia z opresji uratować. A tamten się modlił. Na środku drogi wylądował anioł. Tak się rozejrzał, że tak powiem, w dwie strony na tego bogobojnego, świętego i na tego pijaczynę.
Zakasał rękawy i poszedł pomagać temu pijakowi. Chociaż pijakowi, od razu pijak. Natomiast temu, co się nie modlił, tylko działał. Ten właśnie bogobojny mówi: „Panie Boże, to ja tutaj wymodliłem anioła stróża, a ten anioł stróż poszedł pomagać temu pijakowi zamiast mi, temu chrześcijanowi”. I tak dalej. I tutaj oczywiście głos z nieba: „To rusz dupę, to i tobie pomogę”. Jeżeli oczekujemy, że ktoś za nas coś załatwi,To nawet, jak widzicie w tym dowcipie, Bóg nawet nie ma na to ochoty. Natomiast jeżeli już się ruszymy, jeżeli już cokolwiek robimy, to on nas wspiera bez względu na to, co robimy. Jeżeli się będziemy modlić, to będzie nas wspierał w modlitwie, czyli usiądzie i będzie się modlił z nami. Natomiast jak postanowimy pomóc temu koniowi, to on nam pomoże pomóc koniowi.
Okej, natomiast nie oczekujmy, że ktoś za nas coś załatwi. Co do kwestii, czy dusza ma nas, czy my mamy duszę. Też poświęciłem temu czas, jakieś audycje i ja twierdzę, że to my mamy duszę. Że dusza jest najlepszym, najwspanialszym darem dla nas, dla ludzi, bez której to duszy nie bylibyśmy w stanie się rozwijać, tylko dreptalibyśmy w kółko, powielając ciągle te same błędy i siedząc być może dalej w jaskiniach albo może już w namiotach. I tyle. Ja On pisze: „Bardzo dobrze powiedziane”. I tutaj też jest pytanie: „Skąd ten like w dół? Kto tu jest z nami?” Tak, właśnie też słyszałem, że ktoś postanowił dać jakiegoś kciuka w dół, ale to oczywiście jest demokracja w tym kraju, w naszym radiu również. Jeżeli ktoś to tak odbiera, to może poczuł się w jakiś sposób urażony bądź obrażony przeze mnie, że nakrzyczałem. Bywa.
Pola Ewa pisze: „W dobrym momencie się przyłączyłam”. Jak zawsze w najlepszym. Zresztą sami sobie wybieramy te momenty. Bardzo miło cię widzieć, czytać. Ja On pisze: „Marzenia się spełniają tym szybciej, czym bardziej kroczymy drogą świadomości. Pewien prorok sprzed dwóch tysięcy lat, bardzo świadomy, zostawił nam wskazówki, jak do tego dojść. Nośnikiem każdego marzenia jest wiara”. Jeżeli tego samego gościa masz na myśli, który mówił, że wiara czyni cuda, to myślę, że tu też wychodząc naprzeciw wszelkim przeciwnikom i wyznawcom teorii, czy istniał, czy nie istniał. Ja zawsze mówię: zanim zanegujesz, to spróbuj przekonać się na własnej skórze, czy to działa, czy nie. Jeżeli ktoś włoży w to bezgraniczną wiarę i nie zadziała, to ja wtedy powiem: okej, próbowałeś, sprawdziłeś, przekonałeś mnie.
Natomiast czyste teoretyzowanie na podstawie tego, że ktoś powiedział, że ktoś usłyszał, że ktoś wygrzebał jakiś kamień na pustyni i na jego podstawie będzie sądził tak czy inaczej. To jest dla mnie tylko czcze gadanie. Rusz człowieku dupę, spróbuj i wtedy dopiero mów, krytykuj, że to nie działa, że ktoś cię oszukał. Jubi pisze: „Nie no jasne, tylko jestem ciekaw twojego zdania Sławku. No i o, i takiego mi psikusa zrobiłeś. Muszę zniknąć w podróż za jeden uśmiech. Właśnie startujemy z płyty lotniska. Dzięki.” Mam nadzieję, że jak, mój drogi, wylądujesz, to dokończysz swoje pytanie, bo nie wiem, na co mam ci odpowiedzieć. Ale miło ci było czytać, witać i ugościć w taki czy w inny sposób w naszej audycji. I szczęśliwej podróży.
Odzywaj się. Rado pisze: „Czy według was hybrydy mają zejść na naszą planetę czy gdzieś indziej?” Odpowiedź bardzo ważna. Ja powiem tak, powtórzę swoje zdanie po raz kolejny. Ja się tutaj hybryd nie spodziewam. Ja On pisze: „Duchowość to moim zdaniem wiedza poparta doświadczeniami, dzięki czemu wiemy, że to prawda i to różni nas od tych z Kościoła, którym tylko mówią, żeby wierzyć.” Tak, bardzo mądrze napisane, pod warunkiem, że my tej duchowości nie traktujemy też w sposób teoretyczny. To, o czym ja dzisiaj mówiłem, w sposób mentalny. Bo to jest właśnie taka podwójna hipokryzja, że często spotykam się z ludźmi, którzy bardzo, ale to bardzo mocno krytykują na przykład właśnie Kościół za mechanizmy, za manipulacje, za coś, a następnie odwracają się i robią dokładnie to samo. Czyli operują jakimiś cytatami z książek, z audycji, powołują się na jakieś autorytety, których nawet nie zweryfikowali i przekonują innych do tego, żeby tak właśnie robili, chociaż oni sami nie włożyli w to nawet minimalnego wysiłku, żeby według tych przekonań, które przekazują innym, żeby według nich żyć. I to jest podwójna hipokryzja. Hipokryta, który krytykuje hipokrytę.
Więc tutaj, w tym stwierdzeniu jest bardzo dużo prawdy, bardzo dużo mądrości.Pod warunkiem, że wcielamy tę wiedzę w życie. Natomiast na szczęście — powiem tak, żeby nie było, że już jest tak źle — nasza konstrukcja jest taka, że na pewnym etapie ta świadomość sama z siebie puka, wali nas w łeb i nie da o sobie zapomnieć. I czy chcemy, czy nie chcemy, to te wszystkie doświadczenia, te wszystkie wnioski, które przez wszystkie nasze wcielenia zdobyliśmy, one w nas owocują i nie pozwalają nam zrobić nawet, choćbyśmy pomyśleli: „Kurde, ale nie wiem. Przecież i tak nikt się nie dowie i tak się nie wyda. Zrobię to tak, że po prostu będę miał to, będę miał tamto”. I w pewnym momencie: „No nie, kurde. No nie, no nie dam rady. To nie jest moje. Nie umiem, nie potrafię. Poddaję się.
Nie okradnę na przykład tego człowieka, nie wykorzystam go. Chciałbym go zmanipulować, ale muszę mu powiedzieć prawdę”. Tak jesteśmy skonstruowani, że w pewnym momencie świadomość już nie milczy, tylko wali nas w łeb. Mówi: „Ty, stary, nie pajacuj. Przecież wiesz, jak się to kończy”. No i człowiek się odwraca, mówi: „Dobra, stary, przepraszam. Przekombinowałem. Nie dopowiedziałem. Sorry, masz rację”. Na szczęście ten mechanizm nie jest czymś, co można powstrzymać.
Ale jednak wiele osób jeszcze próbuje to zepchnąć na sfery mentalne. On pisze: „Jak to powiedział pewien mistrz: ślepy prowadzi ślepego. Tak naprawdę to nie można mieć pretensji do ślepców, że prowadzą ślepców. Tak zostali nauczeni w seminarium”. Kochani, powiedziałem dzisiaj parę pozytywnych rzeczy na temat samej idei i ideologii religii czy chrześcijaństwa, czy pewnych prawd, które zostały ujawnione czy powiedziane. Powiem też negatywną rzecz. Nie to, że ja tylko jestem za. Owszem, ja nie jestem od oceniania, ale z drugiej strony też do seminarium idą ludzie jeszcze może nie tak do końca skrzywieni, więc poniekąd sami wybierają sobie ten los. A poza tym dorosły człowiek jednak ma prawo cały czas dokonywać korekt i zmieniać swoje wybory. Więc jeżeli coś mi nie pasuje, to po prostu się z tego wypisuję.
Ja nie mówię, że to jest proste, ale idąc tym tokiem myślenia, hitlerowców też nauczono strzelać, więc tak naprawdę powinniśmy ich zwolnić z jakiejkolwiek odpowiedzialności. Ja on: „No, chyba że się przebudził i robi to z premedytacją, nie mówiąc o tych na samej górze”. Ja nie będę oceniał, bo na swojej drodze spotkałem przeróżnych księży kaznodziejów, jezuitów, innych naprawdę bardzo fajnych, mądrych, świadomych ludzi. Więc nie generalizujmy. XY pisze: „Dobry wieczór”. Dobry wieczór. „Jaka według pana Sławka jest różnica między umysłem a duszą?” Kolosalna. Dwa zupełnie różne źródła informacji. Jeżeli umysłem nazwiemy to wszystko ziemskie, co poniekąd jest zapisane w naszej podświadomości, to są dwa podstawowe, ale zupełnie odmienne źródła bodźców, źródła informacji. Tak jak kiedyś mówiłem, jeżeli naturalnym środowiskiem naszej świadomości jest miłość, to naturalnym środowiskiem naszej podświadomości jest strach.
Taką różnicę widzę pomiędzy duszą, świadomością a umysłem. Rado Wiśniewski pisze: „Dobre z tym koniem przykład. Moje życiowe motto polecam, jak sobie...”. Okej. „Spróbujcie i zadziała. Bóg zdenerwowany, puść ten los”. Coś w tym stylu, aczkolwiek... Dobra, okej. Jak w tym kawale: „Boże, żebym wygrał w lotka, a Bóg zdenerwowany: puść ten los”. Dokładnie tak właśnie wygląda sytuacja z naszymi marzeniami.
„Chciałbym wygrać w lotka, chciałbym wygrać w lotka, chciałbym kupić, wygrać w lotka”. A puściłeś los? Nie. „Chciałbym mieć to, chciałbym mieć to. Chciałbym, żeby było tak. Chciałbym, żeby było tak”. A czy w ogóle poświęcasz temu jakąś uwagę? Czy chociaż o tym pomyślałeś? Nie, mówisz tylko, że byś chciał. A czy poświęciłeś chociaż chwilę czasu, żeby to sobie wyobrazić?
Czy poświęciłeś chwilę czasu, żeby puścić kupon, żeby zastanowić się nad cyframi, żeby iść do kolektury, żeby zapłacić pieniążek, żeby wysłać kupon? Najprostsze czynności. Ale jest później narzekanie: „Bo ja nigdy nie wygrałem w lotka”. A grałeś? „Bo moje marzenia się nigdy nie spełniają”.A kiedy ostatni raz marzyłeś? A jakie jest twoje marzenie? Kochani, dobrnęliśmy do końca komentarzy. Jakoś tak ładnie dzisiaj sprawnie poszło. Właśnie nie. Nie jestem pewien, czy o tym jest program, ale dlaczego karty, karły, szaraki mają daną wolną wolę?
Oni jej nie mają. My ją mamy, oni nie. Nie wiem. Nie zajmuję się innymi mniej bądź bardziej wymyślonymi bytami jak nasze ziemskie, więc w tej kwestii w ogóle się nie wypowiadam. Nie wchodzę też w jakieś teorie spiskowe. Sądzę, że jeżeli chcemy się o czymś przekonać, trochę w myśl takiej zasady, że jeżeli człowiek nie chce czegoś zrobić, to znajdzie pretekst. Natomiast jeżeli człowiek chce coś zrobić, to będzie szukał sposobu. Raczej zaliczam się do tej drugiej grupy ludzi, którzy chcą coś zrobić i szukają sposobu, możliwości, okoliczności i tak dalej. Natomiast szukanie pretekstów, żeby nic nie robić, bo to, bo tamto, bo śmamto, bo owamto jest domeną ludzi, dla których szklanka jest cały czas do połowy pusta i jeszcze nie zrozumieli zależności pomiędzy tym, co dzieje się w ich życiu a ich myślami, emocjami, marzeniami, pragnieniami. I raczej obwiniają i szukają winnych w innych.
Jak w tym skeczu „Stałem, skakałem”. Pan Marek westchnął, ale to znak, że możemy.
[01:45:41] - Sprawdzałem czaty, sprawdzałem naszego maila radiowego, ale na razie nie widać żadnych nowych komentarzy, także chyba się już na dzisiaj kończą powolutku.
[01:45:53] - Panie Marku, mieliśmy audycję po cztery godziny z kawałkiem.
[01:45:57] - Nawet i pięć.
[01:45:59] - I pięć. Więc jak raz na jakiś czas zrobimy dwugodzinną audycję, to myślę, że też wstydu nie będzie. Może po prostu te moje krzyki dzisiaj wystraszyły słuchaczy. Boją się teraz już odezwać i zadzwonić. Boże, co ja narobiłem? Dajmy w takim razie słuchaczom czas na odsapunek. Następną audycję spróbuję przygotować, chociaż nic nie będę obiecywał, ale może taka będzie bardziej stonowana. Kochani, tak jak mówiłem po pierwszej części, jak najwięcej marzeń. Poświęćmy ten tydzień na produkcję marzeń. Wyprodukujmy ich ile się da.
Włóżmy w to tyle siły. Są wakacje, to też jest dobra atmosfera. Już może troszeczkę zwolniliśmy, może mamy trochę więcej czasu, może siedzimy gdzieś nad wodą. Więc wykorzystajmy ten czas na produkcję marzeń. Ja obiecuję, że zrobię to samo i za tydzień powiem wam, jakie są efekty. A póki co dziękuję, panie Marku, bardzo serdecznie jak zawsze. Kochani, wam za udział, za słuchanie, za komentarze, za to, że jesteście.
[01:47:15] - Wypatrujcie audiobooka, drodzy państwo.
[01:47:18] - Wypatrujcie audiobooka. Tak? Dobrze zrozumiałem?
[01:47:21] - Tak.
[01:47:23] - Ja się nie chciałem chwalić, ale to się pochwalę. W takim razie pochwalę może bardziej pana Marka pochwalę niż siebie, ale pan Marek jest w trakcie przygotowywania mojej książki ze swoim podkładem głosowym, więc będzie audiobook czytany na antenie Radia Paranormalium, co dla mnie jest, jestem przeszczęśliwy i bardzo panu Markowi wdzięczny. Także wypatrujcie audiobooka.
[01:47:52] - Na razie jestem gdzieś w połowie książki pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?” Ci, którzy mają pana Sławka w znajomych na Facebooku, widzą tę książkę na jego zdjęciu profilowym. Zachęcam gorąco.
[01:48:09] - Razem z moją twarzą.
[01:48:11] - Tak. Także zachęcam jak zawsze gorąco do sięgnięcia po tę książkę. Jest też dostępna w wersji elektronicznej. Ja akurat sobie zakupiłem taką wersję do ściągnięcia w PDF-ie, ale można także nabyć tę książkę choćby przez Google Play. Z tego, co widziałem, to też chyba w Kindle jest. W Kindle też można ją przeczytać, także gorąco zachęcam. Zachęcam także do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o tytule takim samym jak nasza audycja „Świat oczami duszy”. I do polajkowania profilu pana Sławka na fanpage'u oczywiście na Facebooku. Cóż, kończymy już dzisiaj powolutku. Ja tutaj postaram się jakoś zniwelować te usterki techniczne, które się pojawiły w trakcie audycji w pierwszej części.
Nie wiem, co tu się podziało, ale będę miał troszkę czasu na zrobienie małego śledztwa, żeby ustalić, co padło i dlaczego padło i czy oraz jak da się to naprawić. A na razie dziękujemy państwu bardzo serdecznie za uwagę. To była audycja „Świat oczami duszy” 27 lipca 2020 roku. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk „Ivellios” Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę, dobranoc i do usłyszenia ponownie oczywiście już za tydzień w poniedziałek na żywo o 20:00 na antenie Radia Paranormalium. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl