Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
[00:06] - Bibliotekarium.pl i Radio Paranormalium przedstawiają „Bibliotekarium” – o książkach do czytania i do rozmawiania. Witajcie bardzo gorąco i serdecznie. Na zegarze mamy krótko po godzinie 20:00. W kalendarzu 31 lipca 2020 roku. Czas najwyższy rozpocząć kolejne „Bibliotekarium” na żywo. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego tym razem trzech tenorów: Marek Żelkowski, Wiktor Żwikiewicz oraz Tomasz Fąs. Tak, dzisiaj nie będzie felietonu Tomasza Fąsa, bowiem Tomasz Fąs jest z nami na żywo. Ja jeszcze tylko przypomnę kontakty do Radia Paranormalium. Nasze numery telefonów to jak zawsze stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy i do SMS-ów oczywiście również to 530 620 493.
Skype radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Można także do nas pisać na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Jesteśmy także na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i Bibliotekarium.pl, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. A więc teraz czas na magiczne „halo, halo, Bydgoszcz”.
[02:00] - Halo, halo! I co się teraz, proszę państwa, powinno stać? Teraz zgodnie ze zwyczajem tej audycji ja powinienem przerzucić się na tryb monologowy, przynajmniej pięciominutowy i powinienem powiedzieć, jakże zachwycającą książką jest „Kwantechizm” Andrzeja Dragana. Pewno to dzisiaj jeszcze zdążę powiedzieć, ale postanowiłem wyłączyć sobie ten tryb monologowy. Bo książka Andrzeja Dragana to nie jest literatura, to już jest książka popularnonaukowa, w dodatku z takiej dziedziny, której nigdy specjalnie nie kochałem, chociaż zawsze bardzo szanowałem. Czyli dotyczy fizyki i to w dodatku fizyki kwantowej. Przynajmniej takie są deklaracje autora. O tym, jak to się udało, jeszcze pewno porozmawiamy, ale ponieważ w naszym mniej lub bardziej szacownym gronie jest osoba, która znacznie bardziej od Wiktora i ode mnie ma jednak kontakt z naukami ścisłymi na co dzień.
[03:04] - Technicznymi, to jest trochę co innego.
[03:06] - Ale jednak do techniki potrzebujesz fizyki, prawda? Ale musisz to stosować i to w dodatku praktycznie.
[03:14] - Ja się zajmuję prądkową, prostacką fizyką newtonowską i to jeszcze w aspekcie technicznym, w związku z czym jestem człowiekiem pierwotnym w stosunku do fizyka teoretyka.
[03:24] - Pytanie brzmi tak: kto bardziej zrozumie fizykę, którą przedstawia Andrzej Dragan? Dwóch facetów, którzy deklarują miłość do fizyki, ale specjalnie ostatnio nie uprawiają tej miłości, czy też facet, który jednak gdzieś tam dłubie w technikaliach, no i fizyką – dobrze, newtonowską – musi się posługiwać, po prostu w takiej przestrzeni żyjemy.
[03:48] - Swego czasu doktor Migalski z Europarlamentu powiedział, że się czuje trochę jak ornitoronk, który próbuje latać. To jest mniej więcej coś takiego. Z mojej działki książka zawiera bardzo wyczerpującą analizę mechaniki jazdy rowerem i to jest bardzo ciekawa analiza, także to państwu polecam. Resztę doczytacie sobie u Rogera Penrose'a. Nie sądzę, że zrozumiecie cokolwiek więcej, ale na pewno Penrose ładniej rysuje.
[04:10] - Ojej. Ale przyznacie, że nasz dzisiejszy autor to jest człowiek renesansu, bo cóż on nie robił w życiu? Jest prawdziwym naukowym celebrytą i nie tylko.
[04:25] - Sam powiedział: większości rzeczy nie robił i na większości rzeczy się nie zna, jak większość ludzi. Jak sam nieraz zaznaczył.
[04:31] - To się nieźle zaczyna. Po czym cała książka dotyczy właściwie tego.
[04:36] - Wszystkiego.
[04:36] - Dotyczy właściwie wielu różnych rzeczy, które jednak robi.
[04:39] - Nieraz mówi, że na niczym się nie zna, a potem tłumaczy wszystko.
[04:43] - Łącznie z podstawami tego świata. Co może nie jest takie złe, ale jednak chwilami autor popada w taki tryb zaprzeczania samemu sobie. O tym będziemy dzisiaj mówić, ale ja proponuję, żebyśmy się na początek jednak skupili na tym, co w tej książce jest naprawdę ważne moim zdaniem.
[05:06] - Czyli Boga nie ma.
[05:08] - Nie, właśnie nie. Ja zakładam, że w tej książce najważniejsza jest próba wytłumaczenia, czym ta fizyka kwantowa jest w ogóle, o co w tym wszystkim chodzi. Ona chwilami jest udana, chwilami mniej udana moim zdaniem, ale to jest tylko moje zdanie. Weźcie i coś zróbcie z tym zdaniem.
[05:28] - Wiesz co, to jest tak jak z taką popularną anegdotą, dowcipem i tak dalej, że jak trzeba było wyrazić całą wiedzę ekonomiczną, skracać. I tak ubijali połowę naukowców, wybierali połowę mądrzejszej wiedzy i koniec końców z całej ekonomii zostało jedno zdanie: „Nie ma czegoś takiego jak darmowy obiad”. I Andrzej Dragan coś takiego próbuje zrobić z fizyką kwantową. Oczywiście zdanie to jest prawdziwe i większość chyba zdań czy też przykładów, eksperymentów, uproszczeń ma coś wspólnego z fizyką, zapewne kwantową. W końcu pewnie nie kupił tej habilitacji na rynku, tak że mu ją dali, więc pewnie coś o sprawie wie. Jakoś tak wybrał przykłady, które zapewne coś pokazują, tylko Nie wystarczy wiedzieć, że nie ma czegoś takiego jak darmowy obiad, żeby być specjalistą od ekonomii. I to jest, uważam, pewna pułapka w większości tego typu publikacji. Podobną anegdotę mogę już bardziej z mojego doświadczenia przytoczyć. Jak miałem wykłady z dynamiki, takiej jak najbardziej klasycznej, newtonowskiej, trochę w aspekcie maszyn. Podobnie kreatywny, choć trochę starszej daty wykładowca rozpoczął te wykłady, narysował trzy kreski, trzy wektory, gdzieś tam nawet pokazał na slajdzie obok jakiejś krzywej powiedział, że to jest pochodna wektorowa i jak to zrozumiecie, to już właściwie całą dynamikę umiecie.
No i właściwie miał rację. Tylko znowu narysowanie trzech kresek to trochę za mało, żeby orientować się w dynamice, zwłaszcza maszyn. Więc to jest ta pułapka i ja się troszeczkę boję takich książek. Ja się troszeczkę boję takiego podejścia, bo potem ktoś to przeczyta i myśli, że już rozumie fizykę kwantową, a potem zaczyna znowu opowiadać jakieś głupoty.
[07:01] - Tylko że ja, broniąc troszeczkę Andrzeja Dragana, powiem, że jego książka dla mnie, jeśli chodzi o fizykę kwantową, to jest dobry materiał jak dla Sztyrlica do przemyśleń, różnego rodzaju skojarzeń. Być może to są skojarzenia i przemyślenia głupawe momentami, tak jak sobie mały Jasiu wyobraża fizykę kwantową. Ja w tym wypadku robię za małego Jasia, ale jednak jest to książka zdecydowanie inspirująca. Trochę zawiesiłem przed chwilą głos. Dlatego, że minęło już około 10 minut audycji, a jeszcze Wiktor się nie odezwał. To nie wróży dobrze. Zostałeś, Wiktorze, sprowokowany.
[07:50] - Ja bym tutaj może zwrócił wszystkim uwagę, że my jako audycja, jako redakcja jesteśmy w dosyć niezręcznej sytuacji przy omawianiu większości książek, gdyż aż się prosi, żeby móc zacytować jakieś dwie, trzy strony, przeczytać fragment książki i tak dalej. My tego robić nie możemy, bo w każdej chwili możemy dostać po łapach, bo świat się zrobił taki, że cytowanie, że tak powiem, ogranicza się do-
[08:21] - O tym zresztą Andrzej Dragan również pisze, ale to za chwilę.
[08:25] - Nie ma prawa cytatu, że możemy jakieś krótkie?
[08:27] - Możemy, ale to później.
[08:30] - To są sprawy dyskusyjne. Zawsze pozostaną, na ile ten cytat jest-
[08:35] - Tyle, co zechce zacytować Wiktor, to jak najbardziej możemy.
[08:38] - Tyle możemy. Natomiast widzicie, przy tej książce, jak już jesteśmy blisko fizyki, kłania niestety teoria względności. Ja mam dylemat. Otóż pewne zarzuty, które ja wobec tej książki mogę wytoczyć, są również ogromnymi pochwałami z innej strony. Otóż jeżeli to jest książka popularnonaukowa, to zarzut do niej może być celny, ale jeśli to jest literatura piękna, to jest to równocześnie pochwała ogromna tej książki. Dlaczego ja tak mówię? Otóż ja, po przeczytaniu połowy książki doszedłem do wniosku, że literatura, a przede wszystkim kultura Polski przełomu XX i XXI wieku poniosła ogromne straty. Po pierwsze dotyczy to szczególnie literatury science fiction. Po pierwsze zmarł Stanisław Lem, a po drugie-
[09:39] - I tak się polska fantastyka skończyła.
[09:42] - Właśnie się skończyła, a mogła nie, bo mógł się objawić pisarz na miarę Stanisława Lema. Nasz autor, Andrzej Dragan, mógł napisać kapitalną książkę. Zresztą jest potencjalnie najwspanialszym autorem do pisania literatury science fiction. Ta książka jest dla mnie literaturą. Po prostu.
[10:03] - Obawiam się, że mogłeś w tej chwili tą wypowiedzią podsunąć mu pomysł, bo facet robił już w życiu zdjęcia, gotował, hipnotyzował, muzykę komponował. Także napisanie literatury SF pozostanie twoim pomysłem, ale on go może zrealizować.
[10:20] - Ale zobaczcie, że literatura science fiction od literatury współczesnej, klasycznej zwykle różni się tym, że pisarze science fiction piszą o wszystkim, nie mając bardzo często o niczym pojęcia. Ważny jest temat, pomysł, żeby złapać, żeby błysnąć i tak dalej. I to robi się to, co żeśmy mówili, co Dragan bardzo pięknie też wypunktowuje, że my mamy pomysł, następnie racjonalizujemy ten pomysł, spoglądamy na rzeczywistość, czytamy książki i znajdujemy potwierdzenie swojego pomysłu. Tak, ależ to tak jest. To, co myśmy wymyślili, to rzeczywiście jest prawda przecież. Szybciutko my sobie to robimy. Wracając do istoty rzeczy, ta książka jest dla mnie właściwie literaturą piękną. Jest to powieść. Tym bardziej, że literatura piękna ma zwykle jakiegoś herosa, głównego bohatera. Ta książka ma jak najbardziej wielkiego herosa i głównego bohatera.
[11:28] - Autora.
[11:29] - Ależ oczywiście tak. Ona jest pisana w pierwszej osobie. Losy, kroki, życie całe przewija się od początku do końca. Jest to Andrzej Dragan. Jest to pewien walor w wypadku literatury pięknej. W wypadku literatury już nie mówię naukowej, ale popularnonaukowej jest to fatalna wada. Po prostu fatalna rzecz. Już tak jak odnosić się do rzeczy, o których Dragan pisze, to też za młodu czytałem wielkiego matematyka polsko-niemieckiego Minkowskiego I odnosiłem takie wrażenie, zresztą tak samo jak się czytało ekwilibrystyki Einsteina, że po prostu oni piszą o tym, co wiedzą.
[12:19] - Ale ty nie porównywałeś wzorów Minkowskiego.
[12:23] - A nie!
[12:24] - A widzisz.
[12:25] - Tu mi szczęka opadła, jak Dragan wyskoczył z porównaniem równań, które wydawałoby się, nie mają ze sobą nic wspólnego, a w których nagle się jakaś dziwna geometria rzeczywistości objawia w sposób niezwykły.
[12:45] - Zresztą nie tylko się w tej książce pojawia. Ale to swoją drogą jest ciekawa sytuacja, bo może warto wspomnieć, to już Markowi podsyłałem, że ta książka w pewnym sensie pod tym tytułem autor wcześniej przygotował skrypt dla studentów, który możecie sobie państwo przejrzeć. Jak wyszukacie na przykład w Google Dragan skrypty właśnie, to znajdziecie „Kwantechizm”.
[13:04] - I tam jest pełno wzorów.
[13:05] - Tam jest pełno wzorów.
[13:06] - Tam jest pełno wzorów.
[13:06] - I znajdziecie też bardzo szczególną teorię względności, co jest z kolei skryptem z „Relatywizmu. Teorii względności” właśnie. I co ciekawe, wzór, który się pojawia w tej książce, czasoprzestrzeń jako obrót, to jest wzór, który w pierwszej chwili jest nieoczywisty. I co ciekawe, ten wzór pojawia się również na początku skryptu z „Relatywizmu”, tylko że tam on jest wyprowadzony i jak tylko spojrzałem na to wyprowadzenie, nagle on stał się dla mnie jasny. I to faktycznie jest geometria z podstawówki. Tylko tutaj autor, co ciekawe, w ramach upraszczania i skracania wszystkiego pominął wyprowadzenie i przedstawił postać wysoce nieoczywistą tego wzoru.
[13:41] - Znaczy ja powiem tak, nie wiem, czy wyprowadzenie tego wzoru mnie jako czytelniczce cokolwiek by dało.
[13:49] - Tam masz bardzo prosto. Jak się obejrzysz układ to masz tutaj sinus, tu cosinus i to jest wszystko.
[13:53] - O co mi chodzi? Nawiążę do tego, co powiedziałeś. Nie wiem, czy wyprowadzenie wzoru cokolwiek by mi dało, ale ten tok myślenia, który on proponuje z obracaniem czasoprzestrzeni, on powinien jeszcze podrasować, bo to jest mało przejrzyste, kiedy on o tym pisze w „Kwantechizmie” dla wszystkich bez wzorów. To jest nieoczywiste.
[14:16] - W skrypcie dla studentów to jest naprawdę ładnie pokazane.
[14:18] - Tak, ale powinien się zastanowić, przybliżając i pisząc książkę bez wzorów, bo jak sam napisał, wstawianie wzorów do tego rodzaju książki natychmiast obniża jej poczytność. W związku z czym powinien się zastanowić, w jak bardziej plastyczny sposób o tym obrocie czasoprzestrzeni napisać, żeby to było w miarę przejrzyste.
[14:39] - Dobrze, poza tym, że jest przejrzyste tylko na poziomie wzoru.
[14:42] - Nie wiem. Nie znam się, nie interesuję się. Zarobiony jestem.
[14:46] - Mam taką koszulkę.
[14:47] - Tak? W każdym razie, Wiktorze, skończ, co miałeś skończyć.
[14:52] - Właśnie będziemy się po kolei odnosić do książki. Tylko ja zaznaczam, że każda moja pochwała literackości będzie również krytyką naukowości i odwrotnie.
[15:07] - Spokojnie. Ja powiem tak: z takich korespondencji do audycji dowiedziałem się, że bardzo wielu naszych słuchaczy szanuje Andrzeja Dragana za jego przyczynkarskość, za pokazywanie tego, jak to z tą fizyką kwantową jest. I rzeczywiście on jest w stanie pobudzać wyobraźnię ludzi i w wielu głosach było to słyszalne dla mnie. Okej, ja się mogę z tym zgodzić. Natomiast rzeczywiście dla mnie ta książka ma też sporo mankamentów i sporo takich rzeczy, które mogą drażnić. Bo o ile ja nie potrafię przyczepić się, tak jak już powiedziałem, do fizyki, bo się po prostu na tym nie znam, natomiast chętnie chłonę informacje, które są dla mnie przyswajalne, że ja jeszcze może się tam wysilę, ale zrozumiem. Nie potrzeba mi do tego wzorów. Być może rozumiem przez to mniej.
[16:10] - Czyli rozumiesz wszystko poza fizyką, jeżeli bez wzorów.
[16:14] - Pewnie tak.
[16:14] - Może zjawisko jakieś.
[16:15] - Pewno raczej jakieś konteksty. No to cóż. Ale ta książka na przykład bardzo ładnie pokazuje mechanizm, nad którym ja się już dawno nie tyle głowię czy biedzę, co po prostu jest on dla mnie oczywisty, tylko nie do końca potrafiłem go moim rozmówcom wytłumaczyć. Tego, że my bardzo często mamy poglądy i dorabiamy do nich uzasadnienie. Tu Andrzej Dragan znakomicie to zrobił. Przebojowo zupełnie pokazał, jak ten mechanizm działa i kiedy on mówi o hipnozie, bo hipnozą Andrzej Dragan też się zajmował poza fizyką kwantową. Kiedy mówi o hipnozie, o pewnym przypadku z tej hipnozy.
[17:04] - Parę słów o tej hipnozie, dobrze?
[17:05] - Okej.
[17:05] - Po pierwsze to, co on pisze, się bardzo mocno wpisuje w popularny na początku tego wieku nurt zwany NLP. Zresztą on jest z Warszawy, tam między innymi Andrzej Batko był takim znanym trenerem, u którego sam swego czasu na jednym kursie byłem. Już nieżyjący niestety. I to jest właśnie ta hipnoza nowa. To jest ta hipnoza od Miltona Eriksona między innymi wyprowadzona. Bo wcześniej hipnoza, wiesz, to był taki typowy, sadzasz faceta, on też trochę to robi, sadzasz, wpadasz w trans, Kaszpirowski, Adin, Batyri. I to była ta hipnoza mesmeryczna.
[17:34] - Kuglarska, kuglarska sztuczka.
[17:36] - Potem właśnie przez Miltona Eriksona i od niego właśnie poprzez NLP wziął się ten pomysł, że wszędzie jest hipnoza i to Andrzej Dragan tutaj tak pisze, jakby sam to wręcz wymyślił. A to faktycznie jest coś, co się właśnie w tym nurcie bardzo mocno manifestuje. Jest mowa, że hipnoza jest wszędzie, że książka hipnotyzuje, że skala właściwie skupienia hipnotyzuje. I to myślę, tutaj jednak wydaje mi się, że on nie doszedł do tego sam, że gdzieś tam na tym nurcie się trochę wychował.
[18:03] - Ale ważne, że to w jakiś sposób wyciąga, a takim ludziom, którzy tego nie dotykali, nagle się oczy otwierają, że rzeczywiście on- Coś takiego funkcjonuje. To bardzo łatwo złapać z tej książki.
[18:20] - Dobra, ale też mając świadomość, że tu jednak są pewne konotacje w stronę tego nurtu, to też trzeba powiedzieć, że NLP to jest taka trochę neosofistyka. Tam każda komunikacja jest manipulacją, zawsze mamy jakiś podstępny zamiar w komunikacji i staramy się komunikować, czy też manipulować skutecznie. I każda, czy to rozmowa z dzieckiem, rozmowa z drugim człowiekiem zawsze ma być nastawiona na efekt. Czyli właściwie gdzieś zanika nam trochę obiektywna rzeczywistość w tym dialogu i wszystko jest to, do czego jesteśmy w stanie różnymi chwytami ludzi dookoła przekonać, wpoić im właśnie w tę podświadomość i tak dalej. Więc ta hipnoza jest wszędzie, jest w każdej komunikacji, wszystko jest manipulacją i trochę ta neosofistyka się przebija. Zresztą notabene jest chyba tym, o czym Marek trochę starał się tutaj powiedzieć.
[19:08] - W każdym razie mnie się to bardzo podobało, kiedy przeczytałem u Andrzeja Dragana, że my sobie z tego najczęściej nie zdajemy sprawy. I jak tak rozmawiam z ludźmi, to dzisiaj się uśmiecham bardzo często, kiedy ktoś bardzo pracowicie udowadnia mi, że to, co on mówi, to jest naprawdę racjonalne. Bardzo ładne rozróżnienie proponuje Andrzej Dragan. Racjonalność i racjonalizowanie. I to, co większość z nas, łącznie ze mną, przypuszczam z naszymi słuchaczami, robi na co dzień, to racjonalizuje swoje poglądy, które po prostu ma. Jak to mawiał jeden z moich filozoficznych guru: nasze poglądy to najczęściej nie jest kwestia tego, że nas ktoś przekonał. To się zdarza, ale niezbyt często. Najczęściej jest to kwestia szeroko pojętej estetyki. Mamy takie poglądy i już, i je mamy. I po prostu.
Jeszcze tylko zacytuję coś z forum Marku: „Fantastyka to konteksty”. Oczywiście, że fantastyka to konteksty i w tym notabene kontekście Andrzej Dragan jak najbardziej się sprawdza.
[20:32] - Może się sprawdza Marku, ale to posunięcie, sięgnięcie do tego przykładu i do tego tematu według mnie było przez Dragana bardzo wielką nieostrożnością i niezręcznością.
[20:46] - Oczywiście, że tak.
[20:47] - Do tego momentu czytałem tę książkę jeszcze, nie powiem, że poważnie, bo poważnie ją czytałem do końca. Natomiast od tego momentu zacząłem ten fakt uwzględniać również z każdym, praktycznie biorąc, słowem tej książki i nie jestem pewien, czy autor zdaje sobie sprawę z konsekwencji tego, co sam napisał. Gdyż to racjonalizowanie własnych poglądów odnosi się również w ciągu dalszym do każdego, praktycznie biorąc, słowa w tej książce.
[21:34] - Książki Andrzeja Dragana. Oczywiście, że tak. I wpada w dodatku w pułapkę, którą sam na siebie zastawił. Są takie momenty w tej książce.
[21:42] - To jest coś takiego. To jest człowiek, że tak powiem, tak jak powiedziałeś na początku, naprawdę człowiek renesansu.
[21:52] - Nie aż taki stary to on nie jest.
[21:56] - Zna się praktycznie biorąc, a przynajmniej orientuje się we wszystkim. Ma orientację, co jest najważniejsze, ale bardzo często nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji tego, co mówi. Na przykład w tej książce jest taki cytat, przy którym ja prawie aż podskoczyłem na fotelu. Czytając zresztą dalej, otóż Dragan sobie frywolnie, tak samo jak każdy celebryta: „Fizyka przesłoniła mi rzeczywistość”. Niestety według mnie ta książka w ciągu dalszym jest dowodem tego, że fizyka absolutnie przesłoniła rzeczywistość Andrzejowi Draganowi.
[22:41] - Bo to jest w ogóle straszny problem ludzi zdolnych, że próbuje jedno mu wychodzi, próbuje drugie nagrody dostaje, próbuje fotografować, w ogóle karierę światową robi, więc nagle pojawia się takie przekonanie w takim człowieku, że już wszystko umie i wszystko zrozumiał. I to trudno, jak się ma przesadne zdolności intelektualne, to czasami trudno jest zrozumieć, że się nie wszystko rozumie, bo człowiek zawsze nie wie, czego nie wie. Nie wie, co jest poza tym światem.
[23:03] - Oczywiście. To w takim razie ja akurat wskoczyłem-
[23:07] - Nawet sam podobny model gdzieś tam opisywał w tej książce.
[23:11] - Wskoczyłeś w cytat, który akurat też, to tak akurat od hipnozy zachodząc, przeczytam fragmencik. „Eksperymenty z hipnozą unauczniły mi, jak łatwo ulegamy wydzielinie duchowej, którą sami nieustannie sobie sączymy, by stworzyć pozory racjonalności i logicznej spójności naszych irracjonalnych przekonań i czynów. Wydaje nam się, że na co dzień postępujemy całkiem logicznie. Problem z logiką jest jednak taki, że jak ktoś jej nie rozumie, to najczęściej również nie rozumie, że jej nie rozumie.” I jak by to powiedzieć? Powinienem o tym cytacie zapomnieć czytając dalej książkę. A nie potrafiłem zapomnieć, bo bez przerwy pojawiają się rzeczy w książce. Zresztą już tak może z grubszej rury. Mentalność Andrzeja Dragana, zresztą fenomenalnie to widać w tej takiej Bardzo w żwawym dyskursie, w żwawym języku. Jest bardzo podobna do człowieka, który się popularyzacją nauki zajmował, tylko że na polu biologii, czyli Dawkinsa. Są strasznie podobne.
Dawkins tak samo błyskotliwie uzmysławia nam pewne paradoksy, pewne problemy, pewne konsekwencje rozwoju takich czy innych cech, wszystkiego, co się w świecie żywym robi. Robi to ze spadem, z dowcipem, bo ukazuje tego. Co prawda o sobie w tym czasie nie wspomina, koncentruje się zwykle wyłącznie na biologii, natomiast prędzej czy później i tak dochodzi, tak samo jak Stephen Hawking, do głębszej filozofii, do prawie fenomenologii kosmicznej i do scholastyki prawie. W każdym razie obydwaj ku temu samemu dążą różnymi drogami. Natomiast jednak Dawkins po prostu jeśli pisze coś o biologii, to trzyma się tematu. Andrzej Dragan właściwie bez przerwy przeskakuje ze sztuki do religii, do filozofii, do polityki, do przepisów na gotowanie, do innych różnych dziwnych rzeczy. Dlaczego? Problem jest bardzo prosty. Bo ja jestem tutaj głównym bohaterem tej powieści.
[26:05] - Ja jeszcze coś powiem, bo ta książka w pewnym sensie ma strukturę taką właśnie jak te hipnozy współczesne eriksonowskie. Znaczy trzeba zająć czymś umysł świadomy, dać mu pewną treść do przetworzenia, a na drugie ucho delikatnie szeptać: „Bo go nie ma, ten racjonalizm tutaj”. I to jest coś takiego. Ta książka skupia uwagę. Co więcej, ma też jeszcze, skończę myśl, pewną strukturę książki ideologiczną, znaczy podważa znany ład, wywraca trochę poglądy, gdzieś tam mówi człowiekowi, że jesteś mądry, zrozumiesz całą fizykę kwantową. Ja ci ją pokażę na kilku obrazkach. Teraz jesteś mądry, a teraz jak już jesteś mądry, to słuchaj dalej, co masz myśleć. I na koniec oczywiście zwiastuje nadejście Mesjasza, czyli sztucznej inteligencji, którą nie raz nazywałem Mesjaszem materializmu.
[26:48] - Wow.
[26:48] - Przy zaznaczeniu za Penrosem: „I am not the materialist because I don't know what the material is”. Także nie do końca jest to materializm.
[26:56] - Ja tutaj do tego, Tomek, co powiedziałeś, mam przepiękny przykład, który już w ambicjach naszych kiedyś opisywałem, podawałem, ale muszę go powtórzyć. Otóż był w Bydgoszczy kiedyś taki wielki rysownik komiksowy, Andrzej Wróblewski, z którym mieszkałem kiedyś w jednym blokowcu piętro w piętro. On opowiedział mi kiedyś taką historię à propos tej hipnozy czy techniki manipulowania rzeczywistością albo osobowością. Otóż był w przedszkolu Andrzej Wróblewski, był małym dzieckiem w czasach stalinowskich. Któregoś dnia panie zapędziły wszystkich. To było przed świętami. Była choinka ubrana i był Święty Mikołaj przy choince wielki, czerwony, bo jeszcze można go tam było używać. Pani zapędziła wszystkie dzieci, włącznie z Andrzejem Wróblewskim, do świetlicy, do tej całej choinki. Kazała dzieciom usiąść na podłodze. Dzieci grzecznie na skrzyżowanych nogach usiadły.
W tym czasie do przedszkola, na ulicy Pastoreckiego zresztą w Bydgoszczy, podjechała suka. Z tej suki wysiadło dwóch facetów.
[28:24] - Już wyjaśniamy, radiowóz.
[28:26] - Przepraszam, tak, ten niski pogłos.
[28:29] - Mogły wysiąść dwa szczeniaki.
[28:30] - Dobrze. Otóż podjechał radiowóz. Wysiadło dwóch facetów w skórzanych płaszczach. Jeden z wielkim jakimś kwadratowym pakunkiem, drugi z ogromnymi dwiema torbami. Weszli do przedszkola, bez słowa przeszli między dziećmi w tej całej świetlicy. Jeden z nich postawił sztalugę, ten, który trzymał te pakunki, obok Świętego Mikołaja i wyciągnął z tych pakunków wielki obraz olejny namalowany przez jakiegoś akurat szukającego zarobków artystę bydgoskiego. Drugi w tym czasie schował się za choinkę. Nie, pardon, za ten obraz cały, za tą sztalugę. Schował się tam z tymi torbami. Dzieci po osłonięciu takiej przesłony zasłaniającej ten obraz okazało się, że tam był Iosif Stalin.
[29:34] - Iosif Wissarionowicz Stalin.
[29:38] - I pan, ten jeden z panów, ten, który przyniósł ten cały obraz, powiedział: „Dzieci, powiedzcie mi, kogo bardziej kochacie?” Wskazał ręką na Świętego Mikołaja i na obraz Stalina. Dzieci oczywiście krzyknęły, bo wiedziały, że prezenty się dostaje od Świętego Mikołaja. Oczywiście wrzasnęły, że kochają Świętego Mikołaja. Pan się uśmiechnął, grzecznie skinął głową i odstąpił. I w tym momencie zza obrazu Józefa Stalina zaczęły sypać się garściami cukierki czekoladowe w pięknych złotych papierkach. Sypały się dzieciom na podłogę. Dzieci rzuciły się zbierać. Było wtedy cienko w Polsce ze słodyczami, w ogóle było kiepsko. Cukierki się sypały i sypały. Dzieci łapały, szczęśliwe usiadły, wróciły.
Pan wyszedł i zapytał z uśmiechem: „Dzieci, powiedzcie, kogo bardziej kochacie?” Wszystkie dzieci wskazały natychmiast na Józefa Stalina. To jest właśnie przykład, może nie hipnozy, ale w efekcie to to samo.
[30:50] - O to samo chodzi.
[30:51] - O to samo chodzi.
[30:53] - Tak, ale kiedy tak słucham, bo Tomek pokazał mi nowy aspekt tej książki. Ja tak jej nie odbierałem, ale kiedy sobie o tym pomyślałem, to nawet jakbym chciał się z nim nie zgodzić, to nie mogę.
[31:09] - Powiedz, po jaką cholerę on wyskakiwał na koniec z jakąś sztuczną inteligencją?
[31:12] - Dokładnie. Dlatego poukładałeś mi te treści, które niby miałem przed oczyma, a takich nie spiąłem ze sobą. Ale okazuje się, że czasami przyjęta metoda, jeśli nawet potencjalnie jest niezła, to szwankuje na szczegółach. I na jakich szczegółach szwankuje? Jakbyśmy tak podchodzili, jak ty to zarysowałeś, co tam szwankuje? Otóż bardzo wyraźnie widać, że po pierwsze Andrzej Dragan wpada w swoją własną pułapkę, którą opisał na początku książki, czyli że my bardzo często dokonujemy procesu racjonalizacji własnych poglądów, które mamy nie wiadomo skąd, ale mamy.
[32:00] - No właśnie.
[32:01] - Andrzej Dragan ma, moim zdaniem, dosyć określone poglądy na temat filozofii i na temat religii. Ma je i niech je ma. Nie moja sprawa. Ale kiedy on zaczyna o tym mówić, to co widać? Widać, że on próbuje racjonalizować, dlaczego je ma takie, jakie ma. Czyli odnosi się nieufnie do religii. Notabene nie tłumaczy, czy jemu chodzi o religię, czy jemu chodzi o wiarę, czy jemu chodzi o kult. Tak notabene wrzucam, żeby sobie też uświadomić, że jak walimy słowo „religia”, to nie jest takie jednoznaczne. Dla mnie jest jednoznaczne, ale ja nie wiem z tego opisu, który on daje, czy jemu aby na pewno o to chodzi. To jest pierwsza sprawa.
Ale on ma swoje poglądy na ten temat. Okej, nie tylko je szanuję, rozumiem, że je ma.
[32:47] - W różnych wypowiedziach dosyć mocno odnosi się do religii jako do metody wyjaśniania rzeczywistości jego zdaniem złej.
[32:54] - Tu też, bo on pisze o tym, że religia równa się dogmat, czyli coś, co musimy przyjąć i nie dyskutować z tym. Okej, w porządku, rozumiem. Tylko kiedy słyszę, jak on to uzasadnia, to wiem od razu, że tak samo jest z filozofią, jak i z religią. On nie wszedł w te tematy zbyt głęboko i nie rozumie tak naprawdę tego, o czym mówi. Kiedy mówi o fizyce, zakładam, że rozumie i chętnie go słucham i nie dyskutuję. Natomiast kiedy on zaczyna mówić o filozofii, to ja wiem, że prawdopodobnie na swoich studiach fizycznych miał pół roku filozofii, może rok. Takiej obowiązkowej, jak większość osób.
[33:39] - Chwalił się, że szybko czyta. Pewnie kilka książek przeczytał.
[33:41] - Tak, ale jak większość ludzi na studiach ma filozofię, bo to taki przedmiot obowiązkowy, to jeszcze z komunizmu zostało. Wtedy wykładali marksizm, leninizm, a dzisiaj najczęściej historię filozofii, więc też nie filozofię. Historia filozofii ma to do siebie, że ona-
[33:56] - W ogóle, czy była filozofia na studiach? To jest trochę starsza sprawa. Mnie to ktoś dosyć mocno analizował.
[34:01] - Być może nie zawsze moim zdaniem filozofia była, ale dobrze, nie kłócę się. Może tak było. W każdym razie-
[34:08] - Znaczy pomysł uczenia fizyki na uniwersytecie i nauk technicznych na uniwersytecie.
[34:12] - Inna sprawa, natomiast skończę myśl. Wiem, czytając to, co on pisze na temat filozofii, że miał tę historię filozofii. Notabene w porównaniu to jeszcze nie jest filozofia, historia filozofii to jeszcze nie jest filozofia. On ją miał. Ktoś go zanudzał filozofią presokratejską. O tych atomach się musiał uczyć, o tym ogniu, o tej wodzie i tak dalej. Strasznie nudne się wydaje bardzo wielu osobom, bo trzeba zapamiętać, że ten z wody, ten z bezkresu, ten z ognia, z czegoś tam jeszcze. Wszystkie nazwiska skomplikowane.
[34:47] - Teraz też lecisz troszeczkę.
[34:49] - Różnie jest, na różnych kierunkach, bo się z tym zetknąłem.
[34:52] - Trochę lecisz w swoją wizję jego wizji.
[34:54] - Okej, znaczy ja interpretuję.
[34:56] - Ja myślę, że jednak trochę przeczytał, ale przecież przeczytał bardzo tendencyjnie i chciał tam znaleźć prawdę.
[35:01] - To, że przeczytał to wiem, bo kiedy nawiązuje do słów: „dlaczego istnieje raczej coś niż nic, skoro nic jest prostsze?” Nie podaje notabene kto to powiedział, ale odwołuje się do tych słów. I wtedy dobrze widać, że filozofii tak naprawdę porządnej nie miał. Dlaczego? Dlatego, że on się odwołuje do literalnej treści tych słów, a nie do zdziwienia. Często w wykładach słyszymy filozoficznych, takich wstępach do filozofii, że filozofia wzięła się z zadziwienia tego, że jest coś tutaj. On w ogóle nie wchodzi tak głęboko. On się skupia na tym, co ma napisane w tych słówkach. I wtedy dokładnie wiem, że filozofia nie jest jego pasją. Jeśli nawet, tak jak mówisz, coś przeczytał, zakładam, że jest człowiekiem inteligentnym, więc tak. Ale jeśli nawet, to chyba nie wyciągnął esencji z tego wszystkiego, bo filozofia ma to do siebie, że nie wystarczy przeczytać iluś tam autorów, żeby wiedzieć, czym jest filozofia.
[36:00] - Poza tym to, co Tomek tutaj zresztą mówił, otóż przy tej całej matematyce zrozumienie wyniku równania nie jest równoznaczne ze zrozumieniem wyprowadzenia tego wzoru.
[36:16] - Okej.
[36:17] - To trzeba czasami rozumieć całe wyprowadzenie, bo jest bardziej ważne czasami niż sam wynik.
[36:26] - Wrócę jeszcze do swojej wizji Dragana interesującego się filozofią i religią. Moim zdaniem ten facet naprawdę uwierzył, że wie bardzo dużo na bardzo wiele tematów, czego mu nie odmawiam. Na pewno wie. Tylko- Problem polega na tym, że jak jakiejś dziedziny nie zgłębiamy, ślizgamy się po powierzchni, to dochodzimy często do bardzo dziwnych wniosków.
[36:50] - To jest tak, jak się ogląda partię szachów. Każda jest nudna. Jak się patrzy z zewnątrz, znając zasady.
[36:57] - Właśnie. W związku z tym, szanując to, co Andrzej Dragan pisze o fizyce, o czym mam nadzieję jeszcze troszeczkę dzisiaj powiemy, kiedy on na końcu książki pisze o sztucznej inteligencji, ale chwilę wcześniej o religii, o filozofii i ewolucji.
[37:17] - Obala moralność religii.
[37:19] - To już w ogóle wchodzimy na kwestie etyczne.
[37:24] - W psychologii też się strasznie wymądrza, nie zawsze mądrze.
[37:29] - Właśnie, dochodzimy do momentu i ja się zastanawiam. To, co ty powiedziałeś na temat układu tej książki i że gdzieś tam szeptania.
[37:37] - Tam jest jeszcze pewna technika, o której trzeba wspomnieć, która się nazywa nested loops. Polega na tym, że mnożysz historie, zapętlasz się, by przechodzić z jednej w drugą. Chodzi o to, żeby się świadomy umysł gubił, przechodząc z jednej historii w drugą, to też jest technika hipnozy.
[37:50] - O czym on też wspomina, pisząc o tym, że my bardzo często łapiemy się na autohipnozie takiej, kiedy czytamy książkę, przewracamy kolejne strony i łapiemy się, że jesteśmy ileś stron dalej.
[37:59] - Nie, to jest prosta hipnoza.
[38:01] - Okej, ale chodzi o to, że on w ogóle odwołuje się do różnych myków.
[38:06] - Jednym z bardzo dobrych metod wprawiania ludzi w hipnozę jest opowiadanie, na czym polega hipnoza. Bo hipnoza to jest ten moment, kiedy stopniowo relaksujesz się i powoli zaczynasz odbić.
[38:19] - Manipulujesz głosem i tak dalej. Ty mi to ustawiłeś, bo na początku moim głównym zarzutem do Andrzeja Dragana było to, że on najpierw napisał o tym mechanizmie, po czym ewidentnie podpadł pod niego i tak się podłożył, bo znowu odwołując się do tego, co mówił Wiktor o logice, to było absolutnie nielogiczne to, co zrobił. Teraz widzę to inaczej. Chwała ci, że to tak ustawiłeś, bo nagle nabiera innego sensu ta książka.
[38:53] - Widzisz, te wszystkie zarzuty takie scjentyczne, że tak powiem, są również pochwałą, jeśli mówimy o literaturze pięknej. Ta książka jest pod tym względem wyśmienita. Zwróćcie uwagę, przez to, że ona się zajmuje praktycznie biorąc wszystkim. Temat kwantek, cały to jest taki chwyt, dobry, świetny tytuł.
[39:25] - Pewno też nieprzypadkowy.
[39:26] - Ale zobacz, że tym się zajmuje każda dobra powieść science fiction, czyli opisaniem mniej więcej świata dziwnego, różnych dziwnych rzeczy. Trochę socjologii, trochę psychologii, trochę tego wszystkiego i tak dalej. Mamy mniej więcej poczucie świata. W tym momencie sprzedajemy swoją historię, odnosimy się potem z grubej rury do wielkich rzeczy, do wielkich, potężnych zupełnie spraw. Wytaczamy jakieś grube berty i jesteśmy zadowoleni. Książka jest świetna, bo jest świetna, jeśli to jest literatura piękna. Ale jeśli to jest książka nawet popularnonaukowa, to jest to zarzut właściwie morderczy, gdyż ona niczego nie popularyzuje, z wyjątkiem tego, że hipnotyzuje.
[40:16] - Nie wiem, Wiktorze, czy wiesz. Właśnie zostałeś przez jednego z naszych słuchaczy oceniony razem zresztą z Tomkiem i ze mną.
[40:25] - I ze mną, mimo że się nie odzywam. Ale ta pani atakuje często mnie.
[40:32] - Jezu, jakie zazdrośniki!
[40:34] - I w ogóle każdego, kto udziela się w audycjach na żywo w Radiu Paranormalium. Ale milczenie to największy wyraz, prezentacja własnej wyższości. To chyba oczywiste.
[40:46] - Jezu, jakie zazdrośniki! Uważają się za najmądrzejszych. Przebiegłe, toksyczne hieny. Widzisz, Wiktorze, jesteśmy toksycznymi. A dalej: „Akurat wy o etyce nie powinniście wspominać. Żal”.
[41:00] - A czemu?
[41:01] - Właśnie. Uwaga, są komentarze. Aha.
[41:04] - Tego nie czytaj. Najpierw uważaj, bo to są skromni, mili ludzie.
[41:14] - Szanowna pani, jak się człowiek zajmuje krytykowaniem innych, czego pani jest najlepszym przykładem, że bardzo fajnie się krytykować innych, to zapytam panią o jedno. Czy nie czuje się pani tak jak taka jakaś hiena przypadkowo? Nie wiem, czy toksyczna. Dobra, zostawmy panią i jej problemy.
[41:38] - Obraziłeś wszystkie hieny, a ja teraz obrażę wszystkie żmije i nazwę ją po prostu żmiją.
[41:46] - Nie wiem. Nie chcę wchodzić w tego rodzaju dyskusje. Pani wie swoje.
[41:52] - Ale chęć też popularna, cytując .
[41:54] - Super. Chyba sobie to gdzieś nawet zamieszczę. Jak pani nam tutaj poświęciła trochę czasu, napisała, jaki jestem toksyczny. Cóż, brnijmy w to dalej panowie, bądźmy jeszcze bardziej toksyczni. Albo nie.
[42:11] - Na czym to skończyliśmy?
[42:13] - Albo nie, panowie.
[42:15] - Problem jest taki, że jeżeli jesteśmy toksyczni i krytykujemy, to jesteśmy wtedy rzeczywiście toksyczni. Ale jeżeli chwalimy, to jeszcze gorzej, bo wtedy jesteśmy kadzidłem, że tak powiem, na klęczkach.
[42:31] - Panowie, ale to jest jeszcze lepsze. Ta sama pani: „Wzięliście mnie za trolla, bo wiem więcej i jestem bardziej świadoma na różne tematy. Zamknęliście się na pewną grupę ludzi, którzy nie mają nic do czynienia z tymi-
[42:50] - Tematami.
[42:52] - Dobrze. Panowie, pogadajmy troszkę o tej fizyce, którą przedstawia Andrzej Dragan, o pewnych jej odmianach, bo to jest w tej książce fascynujące. Wiem, że sprawiam tej pani teraz zawód, bo teraz przestanę być toksyczną pieną.
[43:09] - Mojto, ty siebie nie doceniasz.
[43:11] - Tak, ale ja jednak lubię Andrzeja Dragana za te fragmenty o fizyce. Nie wiem-
[43:18] - Zdjęcia fajne robi.
[43:20] - Zdjęcia może fajne, ale to nie fizyczne zdjęcia. W każdym razie dlaczego mnie to tak fascynuje? Dlatego-
[43:28] - To też o posługiwaniu się światłem poniekąd. Podejrzewam, że rozumienie tego, jak światło działa, trochę mu pomogło w tej pracy.
[43:34] - Być może tak. Tomek mówi w tej chwili o tym, że Andrzej Dragan sporo fajnych zdjęć-
[43:43] - Twierdzi, że zrobił 100, pokazał 50, a zarobił więcej niż przez dwa lata na uniwersytecie.
[43:47] - Dla mnie 50 to też jest sporo.
[43:48] - Na jednym zarabia.
[43:49] - Ale ciekawą myśl ma na przykład, kiedy mówi o tym, że nasz świat jest dziwny, że wszystkie te grupy artystyczne tworzące muzykę, tworzące różnego rodzaju wytwory kultury, sztuki, te grupy zarabiają straszliwe pieniądze i wszystkie te agencje chroniące prawa autorskie są niezwykle aktywne i niezwykle wyspecjalizowane w tym, żeby pieniądze zarabiać. A naukowcy, którzy światu przysparzają, chcąc nie chcąc, odkrywając różne nowe rzeczy, przysparzają światu także wielu wynalazków. Te wszystkie nowe materiały, które powstają w wyniku różnego rodzaju badań. On się do tego odwołuje i mówi: „Ale ci fizycy z tego tak naprawdę, czy fizycy, czy inni odkrywcy, niewiele z tego mają. Gdyby różne wynalazki, powiedzmy, z XIX wieku były w ten sam sposób chronione co dzisiaj na przykład różne wytwory kultury i sztuki, to ci ludzie byli—” jak on to chyba ujmuje, „lataliby jednorazową rakietą z diamentów na Marsa”.
[44:58] - Tak, bardzo możliwe.
[44:59] - Ale cywilizacja w ogóle by nie latała niczym, bo byłyby patenty.
[45:04] - To raz. Ale druga sprawa też, że niestety główną tutaj osobą, która korzysta z pracy poprzednich pokoleń naukowców, są kolejni naukowcy. I tylko niewielka część tego, co powstaje w ramach nauk ścisłych, przechodzi w nauki techniczne, a potem to, co z nauk technicznych, też tylko pewna część przechodzi do jakichś masowych zastosowań.
[45:23] - Niemniej jedna.
[45:24] - Jeżeli ja i tak szczęśliwie na przykład korzystam z jakiegoś oprogramowania obliczeniowego, to też szczęśliwie często te wersje, powiedzmy akademickie, niekomercyjne są trochę tańsze. I tak muszę za to płacić. Jakbym jeszcze musiał do tej pory spłacać potomków Newtona i wszystkich kolejnych Lagrange'ów, którzy po nim coś stworzyli, to już pewnie by mnie nie było stać nawet na moje sprzęty.
[45:43] - Nie jest chyba tak źle, bo z drugiej strony nawet w kulturze, sztuce, wytworach, emanacjach umysłu jest pewna karencja.
[45:54] - Każdy pisarz musiałby płacić potomkom z alfabetu za wykorzystywanie liter.
[45:58] - Jest 70 lat od śmierci autora i po 70 latach hulaj dusza, piekła nie ma. To jest różnie w różnych krajach.
[46:05] - To jest bardzo trudne, bo każdy daje tam jeden czynnik do tego równania. I teraz weź powiedz, gdzie ono się zaczyna, gdzie ono się kończy. To nie jest takie proste.
[46:11] - Dobrze. W każdym razie zgoda, że prosto by nie było. Ja cały czas-
[46:17] - Jest od początku do końca. Nauka to jest strasznie zaplatająca się struga myślowa.
[46:21] - Okej, ale myślę, że uwagę ma słuszną. Pojawiał się w czasie pandemii, tego najgorszego jej nasilenia, czy w każdym razie w naszych umysłach najgorszego nasilenia, taki mem, który mówił o tym, że opłacamy celebrytów, opłacamy różnych piłkarzy.
[46:45] - Dobra, ale z drugiej strony człowiek, który kończy studia, ma wybór. Albo jest zdolny, bierze pożyczkę, załatwia środki, robi biznes i wtedy może czerpać pewne korzyści z tego, co wymyśli albo nie. Albo uważa, że jednak chce mieć trochę więcej swobody, trochę mniej ryzykować, dostać pensję państwową i robić sobie tę naukę. Albo mu coś wyjdzie, albo nie. Utrzymywany jest. I jeżeli państwo utrzymuje takiego naukowca przez 50 lat, odkąd coś wymyśli, to pytanie: mógł sam się utrzymywać, mógł założyć firmę i pracować. To jest trochę tak jak z tego zapłowskiego.
[47:20] - Okej, jasna sprawa. Ja nawet nie polemizuję z tym-
[47:24] - Jak jest tak mądry, niech se sam-
[47:25] - Bo uważam, że też masz rację. Chodzi o to, że nawet to, o czym przez chwilę rozmawialiśmy, dokładnym dowodem jest na to, że rzecz jest kontrowersyjna. Można o tym porozmawiać. Wnioski, jakie będą, oczywiście pozostawmy w zawieszeniu, ale jednak pamiętajmy o tym, że gdzieś tam jakiś żal w Andrzeju Draganie jest o to, że to, co powiedziałeś, że on za swoje prace artystyczne zarobił lepiej niż na uniwersytecie.
[47:58] - Mógł dalej pstrykać te fotki, aż przyjdzie, że mu się nie chce, bo mu się znudziło.
[48:01] - Ale mnie się wydaje, że jednak byłaby strata dla, nie wiem, czy dla ludzkości, ale przynajmniej dla nas czytających kwantechizm byłaby strata, kiedy on by tego kwantechizmu nie napisał i nie uczył studentów. Ostatecznie doktor habilitowany, tak jak powiedzieliśmy. Należy podejrzewać, że to jednak okupione jest wiedzą, zdolnościami.
[48:24] - Zwłaszcza z fizyki teoretycznej.
[48:25] - Dokładnie. To trzeba mieć-
[48:28] - Z drugiej strony Warszawa też daje pewne korzyści. Pewnie łatwiej jest robić karierę.
[48:32] - Ale łeb trzeba mieć na swoim miejscu.
[48:34] - Bardziej artystycznie, gdzieś tam pewnie szybciej dotarł do odbiorców, niż gdyby robił to samo na przykład w Toruniu.
[48:41] - Albo w Koninie, jak sam wspominałeś.
[48:43] - Tam by tego w ogóle nie robił, bo tam nie ma uniwersytetu.
[48:46] - Wybudowali, spokojnie.
[48:49] - Fizyka teoretyczna to jest bardzo rzadkie.
[48:51] - W każdym razie Ja cały czas będę parł do tego, bo-
[48:56] - Ale jest taka logika. Jeżeli mnie na przykład zatrudnia firma prywatna jako konstruktora, ja w ramach etatu coś projektuję, to mnie już za to zapłacili, żebym ściągał, projektował. Nie domagam się teraz tantiemu od każdej obudowy, którą zaprojektowałem, bo ona się gdzieś tam sprzeda. Mogłem założyć własną firmę i samemu zarabiać klientów, ale nie byłem taki zdolny, więc godzę się-
[49:16] - Ale czasami są idee ważniejsze od kształtu obudowy.
[49:24] - To jest kwestia wagi idei. Jeżeli w Stanach Zjednoczonych cokolwiek, że tak powiem, się omsknie, jakakolwiek ekonomia czy coś odrobinę. Pierwsze, co dostaje w łeb, to NASA. Cięcia NASA są natychmiast i były przy każdej wojnie robione przez wszystkich prezydentów i z lewa, i z prawa. Dlaczego? Tak jak Tomek mówił, mogliście sobie założyć własną wyrzutnię i strzelać rakietę.
[49:50] - No to też sobie założyli ostatnimi czasy.
[49:53] - To jest ze strasznych dotacji publicznych. Ale podbój kosmosu nie przynosi bezpośrednio wielu korzyści.
[50:00] - Więc właśnie, gdyby przynosił, to by cięć nie było.
[50:04] - Dobrze, panowie, ale to też takie proste nie jest, bo Krzysztof Kolumb też był sponsorowany i też zawrotnych korzyści na początku z tej cholernej Ameryki nie było.
[50:15] - Przywożenie dóbr materialnych w ramach jednej pracy jest dużo łatwiejsze niż choćby z Księżyca.
[50:19] - Pewnie tak.
[50:20] - Jak przywiozą ten hel, to zobaczę, to ubierze. Punkt. Co mam powiedzieć?
[50:24] - Pewnie tak, ale to, co jeszcze zresztą pisze Andrzej Dragan i co też uważam za bardzo cenną uwagę, że nam się wydaje bardzo często, że my o naszym świecie wiemy bardzo dużo, a to jest zapewne ułamek tego, co o tym świecie można powiedzieć, że my jesteśmy dopiero gdzieś na początku drogi. I podobnie jest z tym podbojem kosmosu. Nam się dzisiaj wydaje, że będziemy hel3 wozić z Księżyca, a tymczasem może w tym kosmosie, czy znajdziemy w tym kosmosie, czy też będziemy wozić z tego kosmosu zupełnie co innego, co dzisiaj jeszcze w ogóle nam nie przychodzi do głowy, czego w ogóle jeszcze nie ogarniamy. To naturalne dążenie człowieka do tego, żeby gdzieś się, tu żart, cik taki, rozprzestrzeniać, czy w każdym razie gdzieś zdobywać przestrzeń, to jest, myślę, podświadome, ale tak jak Kolumb parł w kierunku tych, wydawało mu się, że Indii, ale dotarł tam i w sumie obróciło się na to, na co się obróciło. Tak my dzisiaj gdzieś z przerwami, okazuje się, że jednak z przerwami, pchamy się w ten kosmos sami tak naprawdę do końca nie wiemy dlaczego. Musk mówi, że to będzie komercyjne wszystko.
[51:38] - Musk dużo mówi też między innymi.
[51:40] - Tak, ale jednak Starlinki się pojawiają na niebie i tak dalej. Co z tego będzie wszystkiego?
[51:45] - Ostatnio się boi sztucznej inteligencji, to głośno ogłaszał.
[51:48] - Z jednej strony z kolei Dragan pisze, ostrzega przed sztuczną inteligencją, z drugiej ośmiesza trochę Hawkinga. Zresztą w tej audycji, w której występował u Łukasza Orbitowskiego, w której Wiktor również gościł, nie w tej samej, ale w tej audycji też troszeczkę się podśpiewa z Hawkinga.
[52:19] - Bo Hawking się bez przerwy poskładał, ale Dragan robi w książce dokładnie to samo.
[52:24] - Dokładnie to samo robi, czyli jeden celebryta śmieje się z drugiego celebryty, a tak naprawdę to, co jest w nich najcenniejsze w obu, to to, że starali się obaj jednak rzeczy bardzo trudne dla przeciętnego zjadacza chleba przybliżać. Za to chwała im i to w dodatku obu. Wrócę do tego, o czym pisze Dragan. Czyli Dragan, o czym pisze. Między innymi przedstawia taki bardzo spotykany, zresztą bardzo często Dragan odwołuje się do przykładów, które już gdzieś spotykaliśmy, kiedy on pisze o tej planecie płaszczaków, czy w każdym razie tej planecie, na której znam akurat z innej publikacji jako płaszczaki i pisze o nich i o tym, jak one odbierałyby świat, nie rozumiejąc trzeciego wymiaru. To jest dosyć przekonujące. Kiedy pisał o obracaniu czasoprzestrzeni, to słabo do mnie przemówiło. I tak jest w bardzo wielu momentach.
[53:31] - On sam mówi, że to nie ma przemawiać, że to tylko na poziomie wzorów wychodzi, nie da się.
[53:34] - Ja bym wolał, żeby przemawiało, bo ja jestem, jeśli chodzi o wzory, to tak średnio.
[53:40] - Właśnie widzisz, powiem prawę, o tym, że jak długo pchasz kamień czy nawet coś podważasz, to tylko poznajesz świat, a dopiero jak wydobędziesz to równaniem, to poznajesz fizykę i nie ma-
[53:47] - Ja zakładam jednak, że mamy do czynienia z literaturą popularnonaukową i oczekuję, że ona będzie na tyle popularna, że-
[53:56] - Ale tak można właśnie. I to jest ta różnica między nauką ścisłą a nauką techniczną, że tak sobie pokazać na przykładzie to można jak działa dźwignia, a już niekoniecznie jak działa czasoprzestrzeń.
[54:07] - Ale widzisz, ty w tym momencie używasz argumentu również Tomek takiego, że pewne rzeczy można tylko na poziomie matematyki i równania wyjaśnić. A to jest trochę zabawne, bo w ten sposób to jest taka mentalność myślenia fizyków, również teoretycznych, przede wszystkim teoretycznych, że można do równania sprowadzić cały świat, a świata się nie da.
[54:31] - Nie, oczywiście.
[54:32] - Sprowadzić do jakiegokolwiek równania, choćby nie wiem, najbardziej skomplikowanego.
[54:36] - Wręcz przeciwnie. Właśnie mamy rzeczywistość, mamy matematykę i to nie ma ze sobą nic wspólnego. Dopiero kiedy my staramy się modelować jakieś kawałki rzeczywistości, Lem to pięknie nazwał właśnie, że ten szalony krawiec szyje te stroje na siedmionoga i my próbujemy ubrać w niego ośmiornicę, bo nic lepszego nie mamy, to wówczas my tworzymy pewne modele rzeczywistości, które nadal nie są rzeczywistością. I właśnie dlatego Fizyka po lewej, świat po prawej. Ta fizyka próbuje coś obejrzeć przez szybę, stworzyć rysunek, jakąś podobiznę tej rzeczywistości. Dlatego właśnie nie da się wyrazić. Próbujemy wyrażać jakieś kawałeczki świata przez fizykę, jak to ładnie jeden z moich nauczycieli powiedział: karykaturujemy rzeczywistość poprzez naukę, natomiast nie da się rzeczywistością wyrazić fizyki.
[55:23] - Okej, ale ja bym oczekiwał w takim razie, że Dragan zrobi to z pełną konsekwencją. Stworzy tego rodzaju karykatury, bo przez nie mam szansę jakoś złapać ten sygnał.
[55:38] - Zdecydowanie Penrose.
[55:41] - Okej, ale wzięliśmy na tapet Dragana i Draganem się zajmujmy. Ja cały czas konsekwentnie będę was namawiał do tego, żebyśmy jednak o tej fizyce by Andrzej Dragan troszeczkę porozmawiali.
[55:56] - On się obserwuje, jak ludzie jeżdżą na rowerze.
[55:59] - No tak.
[55:59] - Delikatnych skrętów.
[56:02] - Jego tłumaczenie jazdy na rowerze było też fascynujące, chociaż to jest ta fizyka jeszcze niekwantowa.
[56:07] - Bo to ma coś wspólnego z rzeczywistością.
[56:09] - Tak, ale zauważ, u niego pada takie zdanie, że wbrew pozorom ta fizyka newtonowska jest jeszcze bardziej abstrakcyjna, jeszcze bardziej niezwiązana do końca z tą rzeczywistością niż fizyka kwantowa, którą on za chwileczkę przedstawi. On to nawet uzasadnia tym, że przecież takich modelowych przykładów, jak w tych wszystkich zasadach termodynamiki tak naprawdę nie ma, bo zawsze się gdzieś coś rusza, zawsze jakieś siły i tak dalej. Więc to jest czysta teoria. A fizyka kwantowa dzieje się tu i teraz. Oczywiście obserwator, kwestia obserwatora albo jego braku i tak dalej. Ale on też mówi o tym, jak nasze wyobrażenie o świecie jest w gruncie rzeczy zabawne z jego punktu widzenia. Kiedy my w szkołach, bardzo często, żeby dzieci zrozumiały, to jest ta karykatura rzeczywistości, o której mówiłeś. Przedstawiamy do dzisiaj model planetarny atomu i część dzieciaków zostanie na tym modelu planetarnym. Modelu, który de facto nie istnieje. Nie ma czegoś takiego jak atom przedstawiony w modelu planetarnym.
[57:33] - W ogóle nie ma czegoś takiego jak atom właściwie.
[57:35] - Nie wchodźmy tak głęboko, zostańmy na tym poziomie. Więc on o tym pisze, że nasze zrozumienie, nasz ogląd świata jest właśnie taki dziwny, bo my zostaliśmy z jakimiś przybliżeniami, z jakąś tam karykaturą, ale wbrew pozorom karykaturą nie na poziomie kwantowym, tylko na poziomie tej fizyki codziennej, newtonowskiej czy jakkolwiek ją nazwiemy. A on przechodzi na kolejny etap i mówi o rzeczach niezwykłych po prostu, które uważa, że są normalne, a ja ich do końca nie zaakceptowałem. Nie mam nic do akceptowania. Raczej nie zrozumiałem, kiedy on pisze, że dla niego to jest zupełnie normalne. Mamy próżnię kwantową, poruszamy ciach i one się nagle znikąd pojawiają te cząstki elementarne. Może dla niego jako dla fizyka jest to normalne, ale on mi nie powiedział, dlaczego to jest normalne. Mimo wszystko trochę tak deus ex machina. Równie dobrze można wierzyć w pojawianie się duchów, pojawianie się różnych istot nadprzyrodzonych.
[58:43] - Te cząstki przecież gdzieś tam pojawiają w eksperymentach.
[58:47] - No tak. Wiktorze, milczysz.
[58:51] - Jak się mówi o świecie i o fizyce, to właściwie milczenie jest najzgrabniejszym wyjściem, bo tutaj niewiele można powiedzieć. My, tak jak ja twierdzę i zawodowo zresztą, próbujemy odczytać świat. Tak jak to kiedyś powiedziałem, że my jesteśmy czytelnikami, którzy próbują odczytać świat, natomiast nie mamy zielonego pojęcia, w jakim języku ten świat został opisany. Więc czytamy jakieś teksty w języku zupełnie obcym, nieznanym, niezrozumiałym, w ogóle z nami, z naszą kulturą, z naszą mentalnością, z naszą filozofią niemającą nic wspólnego. I o tym powinniśmy pamiętać, że świat został opisany jakimś językiem, do którego my w ogóle nie przystajemy. Konsekwencje tego, że nie rozumiemy. Tak, istnieją metoda kolejnych przybliżeń. Oczywiście, że będziemy sobie coraz bardziej pewne rzeczy uświadamiać po to, żeby stanąć w zachwycie czy w zadumie nad jakimś faktem, nad pewnym paradoksem. Ale znowuż myślenie per analogiam to jest czasami strasznie karkołomne.
[01:00:15] - Czasami na manowce prowadzi.
[01:00:17] - Przede wszystkim na manowce, bo z fizyką newtonowską kwantowa nie ma praktycznie rzecz nic wspólnego. I tutaj po analogiach nie wolno się w ogóle ślizgać. I tak jest z całym światem. Zobacz jak Dragan pisze o tym, że my nie rozumiemy świata, ale sam próbuje w jakiś sposób to umotywować. Właśnie ja mam taki model. Jak byłem małym dzieckiem, stałem przed wielką ścianą wiedzy, którą musiałem zdobyć, nie? Dzisiaj, kiedy już właściwie czekam na rozstrzelanie, stoję plecami do tej ściany. Już nie mówiąc o tym, co mam na dole. Czym jest ta ściana? Absolutnie taką samą niewiedzą.
[01:01:09] - Co jest za tą ścianą?
[01:01:11] - Nic się w życiu nie dowiedziałem. Trochę się pobawiłem różnymi rzeczami, naczytałem się książek, różnych interpretacji. Takich Draganów przez ostatnie tysiąc lat w kulturze europejskiej było wielu. Wszyscy pisali książki bardzo wspaniałe, ciekawe. Z nich wiele rzeczy wspaniałych wynika w danym momencie, ale czy ja się czegokolwiek dowiedziałem? Czy ja coś wiem o tej ścianie za moimi płucami?
[01:01:39] - Dowiedziałeś się, że wielu rzeczy nie wiesz.
[01:01:41] - Tak. Tylko nie wiem.
[01:01:43] - Panowie, ponieważ zasłużyłem sobie na tytuł toksycznej hieny, to ja się teraz zachowam jak toksyczna hiena. Właściwie dobrze mi z tym, więc jako toksyczna hiena zaproponuję w tej chwili małą przerwę. Do fizyki, do Andrzeja Dragana, do tego wszystkiego wrócimy, ale zrobimy sobie małą przerwę. W tych momentach najczęściej puszczaliśmy felieton Tomka Fąsa. Tomek Fąs jest z nami. Felietonu się nie zgodził wygłaszać, bo przerywanie wypowiedzi Tomasza Fąsa felietonem Tomasza Fąsa to już byłby jednak przerost formy nad treścią. W związku z tym chciałbym dzisiaj państwa zaprosić na audycję we wrześniu, właściwie prawie za dwa miesiące, a wtedy porozmawiamy sobie o książce Daniela Dziewita „Kiedy odchodzą”. To jest książka wydana przez Fundację Zobacz Jestem. Książka, pewno oczekujecie państwo, że powiem, że niezwykła. No więc właśnie niezwykła.
Niezwykła, bo to są rozmowy, to są różnego rodzaju wspomnienia, dywagacje ludzi, w rodzinach których ktoś popełnił samobójstwo. Książka wstrząsająca. Będziemy rozmawiać z autorem o tej książce 25 września. Już dzisiaj zapraszam państwa na tę audycję, ale myślę, że lepiej niż ja zaprosi państwa na tę audycję sam autor i oddajmy jemu właśnie głos.
[01:03:24] - Książka „Kiedy odchodzą” była kończona w bardzo specyficznym czasie, bo pierwotnie był przewidziany panel dyskusyjny na kanwie tej książki zebranych narracji bohaterów, czyli osób, które bezpośrednio zostały porażone samobójstwem w swoim życiu, w swoim otoczeniu. Ten panel majowy został odwołany jak tysiące innych spotkań w związku z pandemią koronawirusa. Odbył się online. Rozmawialiśmy przez internet. Mam na myśli tutaj troje psychologów, którzy komentowali, podsumowali te narracje. Pisałem ją w takim małym mieszkanku na cichym osiedlu, kiedy wszystko stanęło i panowała przygnębiająca cisza. Zależało mi na tym, żeby ta książka nie wyszła późną jesienią tego roku, ale żeby udało się ją wydać właśnie najszybciej, jak to możliwe. Oczywiście bez pośpiechu rozumianego jako jakiś taki pęd i napisanie tego za wszelką cenę, ale zależało mi na tym, żeby ten temat wybrzmiał w tym trudnym okresie, w którym jesteśmy, po to, żeby jeżeli ktoś sięgnie po tę książkę, a przeżywa kryzys ekonomiczny czy kryzys egzystencjalny i towarzyszą temu potworne lęki i obawy, gdzieś zaświtałaby mu ta myśl, że w takim razie, skoro jest tak, jak jest i to życie jakby nie ma sensu, to być może na kartach tej książki uda się taki sens odnaleźć. Stąd też napisana w wyjątkowym czasie, w wyjątkowym momencie. Nie zraziło mnie to, że kilka dużych czołowych wydawnictw odmówiło publikacji tej książki, twierdząc, że się nie sprzeda.
Czyli takie biznesowo-komercyjne podejście do zagadnienia. Co ciekawe, jedno z największych wydawnictw psychologicznych w Polsce, choć mam świadomość, że to nie jest książka sensu stricto psychologiczna, sięgająca do różnego rodzaju definicji, jak być szczęśliwym, jak sobie radzić z otaczającą rzeczywistością, jak schudnąć, jak zbrudnąć, jak osiągnąć sukces, zarobić milion dolarów. To nie jest tego typu książka i z pełnym zrozumieniem przyjąłem tę odmowę, ale zaskoczyło mnie to, że wydawnictwo nawet nie chciało się zapoznać z tekstem tej książki. W związku z tym im więcej widziałem przeciwności zewnętrznych, tym moja determinacja była większa. Wielokrotnie odchodziłem od laptopa, nie umiejąc pisać, opowiadać tych narracji. Jest takie słowo często używane jako pomoc. Ono się wpisało do naszego języka, że coś jest nie do opisania. Okazuje się we współczesnym czasie, że można opisać wszystko. Można opisać wojnę, można opisać umierających ludzi w Stanach Zjednoczonych czy we Włoszech. Mam na myśli w tej chwili tę pandemię koronawirusa.
To wszystko można opisać. To już zostało opisane. Filmy dokumentalne na temat Holokaustu, Hiroszimy zostały dawno nagrane, a my jako odbiorcy w pewnym sensie się z tym oswoiliśmy. Proszę zwrócić uwagę, że dzisiaj ogromną popularnością cieszą się książki pofabularyzowane dotyczące tego, co działo się w obozach koncentracyjnych. Ale ta książka „Kiedy odchodzą” sięga też w jednym z momentów do tego, co się działo w kilku obozach koncentracyjnych, ale pod kątem tego, w jaki sposób pewien człowiek potrafił wskazać więzionym sens życia w głodzie, biciu, strachu, dymie krematoryjnym, prześladowaniu, gwałtach. O przetrwanie, o skórkę chleba? Tak, w tej książce „Kiedy odchodzą” sięgam do Viktora Frankla. Kim był Viktor Frankl i jak zakończyła się jego historia obozowego wsparcia dla innych, chociaż sam był osadzony? Tego dowiecie się państwo z książki „Kiedy odchodzę”. To nie jest książka, na zasadzie, że usiądę, przeczytam, a za chwilę wezmę kolejną do ręki i zapomnę o tym, co czytałem.
Wielką mądrością jest to, co mówią osoby dotknięte samobójstwem, czyli te, które były najbliżej, które znalazły ciało, które były oskarżane o to, że przyczyniły się do tego. Wydaje mi się, że być może to zabrzmi bardzo górnolotnie, ale wypełnia pewną pustkę egzystencjalną, a jednocześnie jest też wyrażeniem pewnego rodzaju zdania, nie oceny tego współczesnego świata, który zmierza do tego, żeby powiedzieć rodzicowi: „Wiesz co, twój czas już minął i teraz może byś wyraził zgodę na to, żebyśmy wstrzyknęli ci coś, zdążyło”. Bo swoje życie jest jednym wielkim cierpieniem. Na zachodzie Europy są widoczne takie tendencje, żeby skracać życie ludziom, nazywając to samobójstwem wspomaganym, tłumacząc to w jakiś sposób, budując ideologię tego, że skoro już jesteś niepotrzebny, jesteś meblem, to w takim razie zgodnie z prawem, w towarzystwie białego fartucha i jeszcze w towarzystwie spowiednika, my ci pomożemy przejść na drugą stronę. Zatem ta książka jest dla osób poszukujących sensu życia, a także dróg wyjścia z trudnych sytuacji. Tak bym zarekomendował tę książkę. Jeszcze taka ostatnia uwaga: jeżeli ktoś jest fanem thrillerów, obcinania głów, rozstrzeliwania ludzi czy mówiąc kolokwialnie, kręcą go kryminały czy kryminogenna strefa życia budowana na wyobraźni, to niech nie sięga po tę książkę, bo ta książka jest 100% realna. Jeżeli narrator mówi o oczach, które wyglądały jak rybie łuski po nieudanej próbie samobójczej, to tak wyglądało. Jeżeli komuś wypłynął mózg, to on wypłynął i ta krew trafiła na czyjeś dłonie. Zatem to nie jest publikacja new romantic dla zaspokojenia wyłącznie swojej ciekawości.
Zatem zachęcam do lektury książki „Kiedy odchodzą”. Jeżeli masz kryzys albo go nie masz, jeżeli słyszałeś o czymś takim, że wydarzyło się to w szkole, u sąsiada, to również dowiesz się, w jaki sposób i dlaczego bohaterowie tej książki nierzadko, wydaje się, niesprawiedliwie są traktowani jak złem nowacz. Zapraszam państwa serdecznie już dziś, 25 września na rozmowę na łączach, tak chyba można powiedzieć, w Bibliotekarium. Wówczas będziemy mieli okazję, aby przyjrzeć się z bliska temu, co się stało, ale przyjrzeć się też z bliska temu, co wyrosło na tym ludzkim dramacie, czyli te historie, jakkolwiek by to nie zabrzmiało, w niektórych przypadkach zakończyły się szczęśliwie. Zatem 25 września słyszymy się na łączach Bibliotekarium. Serdecznie zapraszam.
[01:10:32] - Ja w ogóle się zastanawiam, drodzy państwo, jak można odrzucić książkę bez zerknięcia w ogóle na jej treść? To jest dla mnie niepojęte. To tak, jak czytam czasami komentarze na różnych serwisach typu Wykop i innych. Ktoś podrzuca jakiś link komuś do publikacji z Radia Paranormalium, jakaś audycja, jakiś artykuł, a w odpowiedzi dostaje co? „Nie przeczytam, nie wysłucham tej audycji”. Dlaczego? Bo nie. Bo głupie źródła. Jak będzie jakieś bardziej naukowe źródło, to wtedy przeczytam. A Paranormalium?
Jakieś duchy, jakaś astrologia, mitologia. Panie, co za bzdury są. Nie przeczytam. Bo nie. I po tym małym komentarzu przypomnę kontakty do Radia Paranormalium. Jeżeli ktoś się nie wstydzi dzwonić, to zachęcamy, zadzwonić do nienaukowego źródła, że tak to jeszcze ujmę żartobliwie.
[01:11:30] - Może ta pani do nas zadzwoni? Ta od toksycznych hien. Ja bym bardzo prosił, żeby zadzwoniła.
[01:11:36] - Ale wy jesteście drażliwi.
[01:11:38] - My w innych audycjach już nawoływaliśmy, żeby zadzwoniła, a ona woli się ograniczyć do defekowania swoich mądrości na czatach YouTube'owych. Jednego bana dostanie, zakłada następne konto, wraca i tak już chyba ze 150 banów dostała. To się kiedyś skończy w sądzie, droga pani Aleksandro.
[01:12:03] - Miejcie świadomość, że takie rzeczy biorą się z jakichś trudności emocjonalnych. Chorych nie mówię, że prywataś, ale zrozumieć.
[01:12:11] - Przemawia przez ciebie toksyczna, co tam, bo już zapomniałem.
[01:12:16] - Trochę tak, ale wiesz co, nie można-
[01:12:17] - Toksyczna hiena.
[01:12:20] - Tak, toksyczna hiena przemawia przez ciebie.
[01:12:22] - A teraz zanim toksyczna hiena o nazwie Marek Sęk dopuści do głosu pozostałe toksyczne hieny po drugiej stronie połączenia internetowego, pozwólcie panowie, że przypomnę kontakty do Radia Paranormalium, bo tak nawołujemy do dzwonienia, a w końcu może się okazać, że zapomnimy podać numery telefonów do Radia Paranormalium. Stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na GG pod numerem 36 08 80 02. Można nas także spotkać na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także polajkować, śledzić i wdać się z nami w dyskusję na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i Bibliotekarium.pl, na grupach Radia Paranormalium i Czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszych audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. I oczywiście, gdy audycja będzie już udostępniona w archiwum do odsłuchania oraz na naszym kanale na YouTube, to bardzo chętnie przytulimy jakieś komentarze. Prawda, panowie?
[01:14:00] - Jak najbardziej. Ja tylko chciałem jedną rzecz jeszcze powiedzieć, bo to się tak często plecie w dziwny sposób, że jak dwóch, trzech facetów siada i o czymś rozmawia, to wszyscy mają im za złe, że rozmawiają. Starają się przynajmniej rozmawiać.
[01:14:18] - Robimy to co autor, tylko płyniemy w różne strony.
[01:14:20] - Oczywiście.
[01:14:21] - Ciekawe, czy przyjdzie na koniec jakiś Mesjasz.
[01:14:23] - Oczywiście, że tak, robimy coś bardzo podobnego, ale robimy to z rozmysłem, żeby w jakiś sposób książkę przybliżyć. Moglibyśmy oczywiście siąść i zachwycać się, jakaż była wspaniała albo zrąbać ją zaraz na początku. Audycja trwałaby pięć minut i na tym byłby koniec. Formuła audycji jest dokładnie taka, że my się tutaj mądrzymy. Mądrzyć się można mniej lub bardziej mądrze w dodatku, więc się czasami mądrzymy mądrze i czasami wyjątkowo głupio. Nie o to tak naprawdę chodzi. Celem nadrzędnym każdej z tych audycji, o czym przypomnę niektórym, a niektórym to uświadomię być może, jest to, żeby książkę w miarę przedstawić. Jedne przedstawiamy bardziej, drugie mniej fajnie. To już są niestety nasze prywatne preferencje, do których uważam, że mamy prawo, nawet jeśli jesteśmy hienami.
[01:15:15] - Marku, przybliżyć, pokazać to może troszeczkę za mało. Chcemy przede wszystkim zachęcić do czytania tej książki. Gdybyśmy uważali, że tej książki czytać nie warto, to byśmy w ogóle jej nie brali na tapet. Bierzemy tylko książki takie, które uważamy, że warto czytać, warto zwracać uwagę i przynajmniej naszym słuchaczom polecać. Gdybyśmy uważali, że nie warto, to byśmy się tym nie zajmowali przecież.
[01:15:47] - Okej.
[01:15:48] - Chociaż ja zachęcam, żeby najpierw się trochę dowiedzieć o fizyce, a dopiero potem mierzyć z Draganem, bo można być zapędzonym.
[01:15:55] - Oj! Generalnie nie mogę się nie podpisać pod tym, co powiedział Tomek, bo zawsze lepiej coś zgłębić bardziej i dopiero-
[01:16:04] - Bo to jest właśnie prawda. Chciałeś, żebyśmy mówili o nauce i właśnie to jest pułapką, poznawanie fizyki poprzez doświadczenia, ponieważ doświadczenia jednak przeważnie są konsekwencją teorii.
[01:16:14] - Tak, ale w tym wypadku, kiedy on mówi o czarnych dziurach, to trudno mówić o jakimś doświadczeniu.
[01:16:19] - Czarne dziury też się wzięły. Najpierw był model, a potem-
[01:16:22] - Okej, ale tu w ogóle nie ma mowy, żeby w ogóle-
[01:16:27] - Nawołujesz, żeby to tłumaczyć jakoś obrazowo. Sorry. Najpierw model, potem-
[01:16:31] - Okej, ale model to jest jego sprawa.
[01:16:34] - On idzie w to i on rozumie te doświadczenia i on dużo rozumie, co pod nimi jest.
[01:16:38] - Nie, ja tylko chciałem pokazać, że Dragan jest nierówny w tych swoich tłumaczeniach. Bo kiedy mówi o czarnej dziurze, to fajnie to przedstawia. Kiedy pisze o horyzoncie zdarzeń, o tym, jak to się wszystko tam prawdopodobnie, bo on nawet używa „prawdopodobnie” się kitłasi tam to wszystko, jak to jest z tymi czarnymi dziurami, to przedstawia stan wiedzy na dzisiaj. Zresztą sam to podkreśla, że my, już to mówiłem, wiemy o tym świecie bardzo mało.
[01:17:05] - To jest dobry moment, żeby to pytanie, co wcześniej-
[01:17:08] - Właśnie. Dostaliśmy dzisiaj od jednego ze słuchaczy pewne pytanie. Ja myślę, że to jest pytanie tak naprawdę dla Tomka Fąsa, bo jednak zdecydowanie-
[01:17:23] - Wiem, kogo zapytać, ale nie wiem, czy sam coś mądrego powiem. Wrzućmy.
[01:17:27] - Okej, w takim razie Tomku, jakbyś zechciał przybliżyć pytanie Marka Myszogreja, a właściwie pewną refleksję, którą on zgłosił.
[01:17:39] - Nie przeczytasz mi tego na głos?
[01:17:41] - Dobrze, to ja postaram się. „Witam panowie. Odnośnie dzisiejszej audycji nie jestem pewien, czy będę mógł dzisiaj na bieżąco uczestniczyć w audycji, dlatego postanowiłem napisać pewne skromne spostrzeżenie. Temat dotyczy oczywiście mechaniki kwantowej. Ogólnie panuje chyba takie przekonanie, że mechanika kwantowa nie łączy się z fizyką Newtona. Ale zakładając, że na przykład foton nie ma masy, jego waga jest zerowa, to podstawiając tę wielkość do wzoru F równa się kilogram razy metr przez sekundę kwadrat, to-
[01:18:18] - To jest pewna niekonsekwencja, tak jak pan napisał, bo F to jest siła, a on potem leci jednostkami. Siła to jest masa razy odległość przez sekundę kwadratu. A siłą jednego newtona nazywamy taką siłę, która ciele o masie jednego kilograma nadaje przyspieszenie jednego metra na sekundę do kwadratu. Tak więc newton to jest kilogram razy metr na sekundę kwadrat, a F to jest masa razy przyspieszenie.
[01:18:44] - Okej, skończę. To czy tak nie jest, że wynik jest zerowy? Nie ma określenia czasu i przestrzeni dla cząstek elementarnych. Czy czas i przestrzeń pojawiają się w momencie wytworzenia się masy?
[01:18:59] - Dobra, i teraz jak mówimy o czasie i przestrzeni, to nie wiem, jak fizyka kwantowa definiuje czas i przestrzeń. Nie jestem pewien i z książki Dragana to nie wynika. O czasie i przestrzeni Dragan pisze w kontekście relatywizmu. I teraz, jeżeli jesteśmy, to nie jest mój dział fizyki. Ja mam wiedzę bardzo ogólną. Zachęcamy, jak ktoś wie więcej niż w komentarzach, może nas tutaj oświeci. Niemniej najbardziej znane równanie Einsteina wyraża masę poprzez energię.
[01:19:29] - I teraz, o ile foton faktycznie zgodnie z obecnym stanem wiedzy i możliwościami pomiarowymi nie ma znanej masy, zakłada się, że nie ma jej w ogóle, to posiada energię, ponieważ przemieszczając się ma energię kinetyczną. I ta energia jest zrównana z pewną masą w myśl równania Einsteina, że energia równa się masa razy prędkość światła do kwadratu. Tak to jest. I Dragan o tym pisze, że to światło podlega grawitacji. Pisze o tych efektach, że gdzieś tam podczas zaćmienia Słońca było widać-
[01:20:02] - Które nawet właśnie można doświadczalnie-
[01:20:04] - Można doświadczalnie. Ale to jest relatywizm. Zakrzywianie światła, grawitacji to jest właśnie relatywizm, który gdzieś tam się kończy na czarnej dziurze, ponieważ ta czarna dziura jest tym, gdzie jest ten rozziew pomiędzy kwantową a relatywistyczną teorią i tym się Dragan naukowo zajmuje. Więc tyle jestem w stanie powiedzieć. Zachęcam do komentarzy.
[01:20:25] - O co ja jeszcze na przykład mam żal czytelniczy, tylko i wyłącznie czytelniczy do Dragana. O to, że kiedy pisze o teleportacjach tych na poziomie kwantowym, to pisze mało stosunkowo. Ale powiem tak, on mnie skłonił do tego-
[01:20:42] - O wszystkim pisze bardzo mało.
[01:20:43] - Tak, ale skłonił-
[01:20:44] - Czasami tego nie widać.
[01:20:45] - Ale to jest w sumie chyba niezła metoda, bo on mnie skłonił do sięgnięcia po książkę. I tu uwaga, tytuł „Teleportacja” Davida Darlinga. Polecam tę książkę, bo on o teleportacji, o związywaniu ze sobą, jak się mówi, niesprzężeniu. Poleciało mi słowo. Zdarza się czasami. O splątaniu kwantowym, kiedy mówi, Dragan mówi tak krótko. Natomiast w książce Davida Darlinga „Teleportacja” oj, dużo się państwo dowiecie o komputerach kwantowych, jak to mniej więcej działa. Oczywiście słowo mniej więcej jest tu kluczowe.
[01:21:27] - Słowo działa życzeniowe.
[01:21:30] - Słowo działa życzeniowe, a to pierwsze tak jak powiedziałem. Niemniej idea jest przedstawiona dosyć szeroko. Dragan robi to krótko. Sygnalizuje właściwie, że jest taki problem, jest taka sprawa jak teleportacja, że to się już udało w przypadku bardzo naprawdę-
[01:21:49] - Przy czym to słowo teleportacja jest takim bardzo hasłem marketingowym.
[01:21:53] - Na pewno nie jest to ta teleportacja, którą znamy ze „Star Treka”. On to wyraźnie podkreśla, żebyśmy się specjalnie nie ekscytowali, że już za chwilę będziemy się przenosić z miejsca na miejsce za pomocą teleporterów. Chociaż w książce „Teleportacja” jest to omówione szerzej. I tu pewna nadzieja na teleportację tego rodzaju jest. Tylko jak autor podaje ilość energii, która byłaby do tego potrzebna, to zaręczam państwu, że to się szybko nie stanie, jeśli w ogóle kiedykolwiek. Ale polecam państwu jeszcze raz „Teleportacja”, David Darling.
[01:22:31] - Czyli to tak mniej więcej jak z tym podbojem kosmosu.
[01:22:33] - Trochę tak, właściwie masz rację.
[01:22:35] - Teoretycznie możliwe tylko-
[01:22:36] - Właściwie masz rację, tu się to sprawdza. Ale dalej poeksploatujmy fizykę kwantową by Dragan, bo przy wszystkich tych naszych podśmiechiwaniach się, żartach, które na początku audycji się pojawiły, to jednak ja zdecydowanie optuję za taką oceną tej książki, że ona jest niezwykle inspirująca dla ludzi. Tu zresztą ktoś napisał w komentarzach, że dzisiaj to są takie czasy, że wielu ludzi uczy się fizyki z książek SF. Bywa i tak. Jeśli się komuś zdarzy, to dobrze, jeśli się nawet z tych SF-ów uczy, pod warunkiem, że SF-y są dobrze odrobioną współczesną wiedzą, współczesnym postrzeganiem fizyki. Czasami bywa jednak to jakaś fizyka magiczna wręcz, nawet w książkach SF, które teoretycznie powinny z nauką mieć coś wspólnego. Czasami to nie jest ta nauka, którą wszyscy znamy, tylko jakaś wymyślona przez autora. Bywa. Natomiast Andrzej Dragan zdecydowanie jest osobą inspirującą. Może nie każda.
Ktoś, kto interesuje się nauką, a lubi takie wątki science wplatać do tego, co na przykład pisze, to tu znajdzie sporo inspiracji. Nie mówię takich wprost, to nie da się tak, że się przepisze kawałek Dragana i będzie się miało komentarz naukowy w swoim opowiadaniu. Nie. Ale to są takie momenty w książce Dragana, kiedy to jest naprawdę inspirujące, kiedy człowiek mówi sobie: „A! To teraz przerywam lekturę i pomyślę sobie troszeczkę o tym”. Ja na kilka takich momentów trafiłem. To były właśnie na przykład czarne dziury. Oczywiście czytałem po raz kolejny. Znowu ktoś mi tłukł do głowy, jak to z tymi czarnymi dziurami jest. Jedno do mnie trafia bardziej, drugie do mnie trafia mniej.
Niemniej jednak im więcej takich powtórzeń, a Dragan był, powtarzam, kolejnym powtórzeniem, to jednak jakieś takie zastanowienie, jakaś taka refleksja owocująca tym, że to się później przerabia jakoś mniej lub bardziej na literaturę, jest. I ja uważam, że to dużą wartość tej książki. Szanowny nasz nestorze literacie, co ty na to?
[01:25:02] - Nie wiem, czy to wynika z tej książki, ale ja miałem takie wrażenie w trakcie czytania tej książki i analizowaniu mentalności jednak fizyka teoretyka, to zobaczcie, jest taki paradoks dziwny. Pojawił się przynajmniej właściwie w ostatnim tysiącu lat, że kiedyś w punkcie wyjścia naszej cywilizacji Naszego gatunku Homo sapiens. Myśmy żyli w takiej czarnej skrzynce, która była wszechświatem. Nie rozumieliśmy jej, próbowaliśmy ją poznać, tworzyliśmy teorie, do czegoś docieraliśmy. Może stąd się wziął postęp nauki, techniki i tak dalej, ale to się działo do pewnego czasu. W XX wieku nastąpił przełom, według mnie. Otóż my już nie żyjemy w czarnej skrzynce wszechświata, ale żyjemy w pudełku, którym jest drugie pudełko. Żyjemy w pudełku, które stworzyli, zbudowali wokół nas uczeni, również teoretycy. Co to pudełko ma wspólnego ze światem? Sami żeśmy zbudowali pudełko wokół siebie, taką czarną skrzynkę, której absolutnie człowiek normalny nie rozumie.
Zresztą nie ma po co tego rozumieć, bo na cholerę komukolwiek, jakiemukolwiek obywatelowi na Ziemi rozumienie fizyki kwantowej? Tak, to jest ważne dla naukowców, którzy przełożą to na fuzję zimną albo inne rzeczy.
[01:26:58] - A zwykły człowiek, żeby głupot nie gadał.
[01:27:00] - Dokładnie tak. Natomiast tak naprawdę to jest zupełna bajka. To są bajki, które pisarze piszą na własną odpowiedzialność, książkę science fiction na przykład. Natomiast uczeni zbiorowo tworzą mit nauki, która raczej na pewno z wszechświatem jako takim nie ma nic wspólnego.
[01:27:31] - Ale zauważ, że akurat to doktor habilitowany Andrzej Dragan w pewnym momencie pisze.
[01:27:39] - Wielokrotnie.
[01:27:40] - Tak, że my się bardzo często ekscytujemy tym, że coś jest naukowe, że my w ogóle wszystko możemy świat opisać. Nawet wspomina o tym, że w pewnym momencie myślano, że cała fizyka będzie już wiadomo i właściwie będzie można zamknąć kolejne wydziały fizyki, bo będzie ewentualnie można nauczać, ale tak naprawdę do odkrycia już nic nie będzie.
[01:28:05] - Przedznacza nawet Hawkinga twierdzenie, że fizyka skończy się w XX wieku.
[01:28:14] - W każdym razie okazało się, że nic nie rozwiązała. To jest moim zdaniem kolejna wartość tej książki, kiedy Dragan pisze o tym, że tak naprawdę jakbyśmy spojrzeli na stan dzisiejszej wiedzy za tysiąc lat, to co wiemy dzisiaj, to nasi potomkowie będą mieli takie wrażenie jak my, kiedy spoglądamy na stan wiedzy w wiekach średnich albo w starożytności. Czy oni nie wiedzieli nic o świecie? Coś tam jednak wiedzieli, jakoś świat opisywali, to wszystko miało jakiś sens. Tak samo my dzisiaj. To, co opisujemy, ma jednak jakiś sens. To tłumaczy w jakiś sposób świat. Ale na ile jest to obraz tego świata? Na ile jest to odwzorowanie tego, co tam w rzeczywistości jest? Andrzej Dragan ma co do tego wątpliwości i uważam, że słusznie ma co do tego wątpliwości.
I rzeczywiście za tysiąc lat nasi bardzo nawet dalecy potomkowie będą się mieli z czego śmiać, myślę tak sobie nieśmiało.
[01:29:25] - Kilka ładnych komentarzy właśnie. Teoria to reverse engineering rzeczywistości. Reverse engineering, inżynieria wsteczna. To się robi, jak mamy jakieś urządzenie, nie wiemy, jak działa, staramy się zobaczyć.
[01:29:34] - Odtworzenie. To ufolodzy lubią posługiwać się tym terminem. Również badacze. Trudno mówić o badaczach, ale funkcjonuje takie określenie, badacze innych cywilizacji na przykład. Są i tacy.
[01:29:49] - Tak. To jest to, co mówiłem, że siła to jest masa razy przyspieszenie, jak powiedziałeś.
[01:29:53] - To jest oczywiście dowcip. Lubię ten dowcip.
[01:29:58] - Panie sierżancie, co to jest za przestrzeń? Kowalski będzie kopać rów od drzewa do wieczora.
[01:30:03] - Mniej więcej to. Wiktorze, przez ostatnie kilka minut produkowałem się ja i zachwycałem się różnymi fajnymi rzeczami, bez przymusu zresztą, w książce Andrzeja Dragana. Co ty powiesz? Tak pozytywnie albo niepozytywnie.
[01:30:24] - Ja nie mogę ani pozytywnie, ani negatywnie. Natomiast posłużę się pewną zabawą, którą Dragan przedstawił dosyć precyzyjnie w książce. Otóż co z takiego zabiegu wynika i co z tego może zrobić pisarz science fiction? Dragan unaocznił mi, w jaki sposób uczył się szybkiego czytania.
[01:30:53] - Szybkiego.
[01:30:54] - Szybkiego czytania. Otóż postawił sobie kropkę na środku kartki, gdzieś po bokach, w pewnej odległości od tej kropki napisał kilka liter i uczył się postrzegać, rejestrować te litery.
[01:31:10] - To już na koniec. On najpierw przerabiał te ćwiczenia z książek.
[01:31:12] - Tak, z książek, ale potem oddalał te litery coraz dalej. I wreszcie osiągnął fenomenalny stopień szybkiego czytania, czyli postrzegania czegoś tak, jak to zresztą zauważa metodą Żabiego oka, które postrzega wszystko w okolicach i tak dalej. Co z tego wynika? Dla pisarza science fiction. Otóż Dragan coś zyskał. Żabie oko. Co stracił? To samo, czego sam jest w książce przynajmniej świadomy. Bliskiego posadowienia oka przy oku. Ma w tej chwili dwoje oczu jak krowa po dwóch stronach głowy.
Dzięki temu widzi wszystko, skąd może napaść drapieżnik. A stracił parę oczu osadzonych blisko siebie, która cechuje drapieżników, którzy mają trafić w cel. Ta książka nie trafia w żaden cel, bo Dragan tego nie może zrobić. On ma szeroko rozstawione oczy i widzi w sposób kulturowy. Widzi zależności, widzi różne dziwne rzeczy. Ma szeroki taki stereo ogląd rzeczywistości, ale nie patrzy, nie potrafi działać tak jak wiązka laserowa, czyli to, co przynajmniej XX-wieczna nauka miała, czyli koncentrować punkty widzenia po to, żeby uderzyć i zabić. A tę cechę powinna mieć każda książka, czyli wyprowadzić, sformułować jakąś tezę, przeprowadzić jakiś dowód i dojść do wniosku. Do wniosku żadnego nie dochodzi. Od kwantów przechodzi do sztucznej inteligencji, do wszystkich bajec normalnie, do scholastyki, na własnym materiale wyjściowym, czyli o własnych wyobrażeniach tego wszystkiego. Czyli książka się nie kończy żadną konkluzją, żadną wizją, niczym zupełnie.
[01:33:41] - Ale dlaczego ma się kończyć konkluzją? Konkluzją jest nasz świat. Próba jego opisania.
[01:33:50] - Książka, nawet popularnonaukowa fizyka, teoretyka powinna jednak zmierzać ku wytłumaczeniu rzeczywistości kwantowej, tych paradoksów, tego wszystkiego. I to powinno być puentą. Jakieś zrozumienie u czytelnika.
[01:34:08] - A Boga nie ma. Przyjdzie sztuczna inteligencja.
[01:34:11] - Ale co to ma wspólnego z kwantami?
[01:34:13] - Właśnie chciałem powiedzieć, bo przy takim postrzeganiu, jak to wskazał Tomek, ta książka jest jak najbardziej spuentowana. Ja się natomiast spodziewałem, ty się spodziewałeś i ja się pewno, obaj się spodziewaliśmy, że to będzie fizyczna jakaś puenta taka: to wiemy, tego nie wiemy. Mamy pewien stan pokazany.
[01:34:33] - Przy okazji na okładce jest też dowcip, bo tu mamy coś, co agentów niezorientowanym... To raz, a dwa, że w tytule widzimy kwantechizm z czymś, co wygląda jak krzyż i to wielu ludziom niezorientowanym się z krzyżem kojarzy. A to jest pewien operator na macierzach zespolonych, właśnie w ten sposób wygląda. Więc to jest znak matematyczny, który bardzo krzyż przypomina i został tutaj tak prowokacyjnie wstawiony. Tytuł.
[01:34:58] - Jeszcze ten podział okładki na dwie części ciemną i jasną. Ta figura niemożliwa, też przybierająca te kolory oraz tytuł z jednej strony napisany prostym, bezszeryfowym pismem, z drugiej strony jakimś pismem stylizowanym prawie.
[01:35:12] - Klatka na ludzi to jest już podtytuł tylko tego wydania.
[01:35:15] - Średniowiecze. A ja mam do was pytanie. A jak wy rozumiecie podtytuł tej książki?
[01:35:19] - Czekaj, bo Wiktor mówił o szybkim czytaniu. Przy okazji jeszcze drobna uwaga, że szybkie czytanie właśnie pokazuje też trochę, jak często pewne skróty, jednak błędy się wkradają w rozumowanie autora. Między innymi stwierdza tam coś takiego, że nie można bez eliminacji subwokalizacji tego mówienia sobie w myślach nie można przejść powyżej 300 słów. I zgodnie z tym, co ja czytałem i co też sam próbowałem, to nie jest prawda i co najmniej 1000 słów gdzieś na minutę można jeszcze z pozostałościami subwokalizacji czytać. Takie są jakieś analizy, których ja dotarłem również. Nie ma tu pewnie prawdy obiektywnej, zależy jak kto co, ale on to z taką pewnością wygłasza zdanie, co do którego jest dyskusja. Również z dużą pewnością wygłasza zdanie, że stan hipnozy to jest to samo co sen. Jest to zupełnie co innego. Również były badania, włącznie z EEG i tak dalej. To jest zupełnie inny stan.
Hipnoza i sen. Także takie różne ciekawostki, które autor z dużym poczuciem pewności siebie wygłasza.
[01:36:18] - Bo się na tym po prostu tak dokładnie nie zna. Ma ogólne pojęcie, a sprzedaje to jako pewnik.
[01:36:26] - Przyznajcie jedną rzecz. Można wiele zarzutów Andrzejowi Draganowi stawiać. Jednego natomiast odebrać mu nie można. Pisze ze swadą. To jest lekko napisane. Tak moim zdaniem powinien wyglądać popularyzator. Chyba dobre słowo. Popularyzator trudnych treści, naukowych treści. Ja nie do końca podpiszę się pod jego pewną estetyką, którą on stosuje. Nie wszystkie dowcipy mnie bawią, ale ja nie jestem punktem odniesienia w końcu.
[01:36:58] - Czarny humor jak noga, taki każdy ma.
[01:37:01] - Tak, oczywiście, ale ja nie jestem punktem odniesienia. Jednemu to pasuje bardziej, drugiemu mniej. Warto natomiast podkreślić, że on, mówię tu o autorze, czuje się troszeczkę jak ryba w wodzie. On naprawdę dobrze się sprawdza jako ten celebryta, ale taki naukowy celebryta. On się naprawdę świetnie sprawdza jako popularyzator. My w tej chwili, poczekaj, wiem, co chcesz powiedzieć. On oczywiście ma szereg niedociągnięć. Ty nie jesteś zadowolony. Zaraz o tym powiesz. Niemniej jednak Prowadzę do tego.
To jest książka, którą się świetnie czyta. Czy ona spełnia swoją rolę? To zupełnie możemy podyskutować i pewno o tym chciałeś powiedzieć.
[01:37:44] - Marku, popularyzatorsko to jest porażka, natomiast jeśli chodzi o literackość, to jest wyśmienita książka.
[01:37:54] - Dobrze, to jest inna definicja tego, co powiedziałem.
[01:37:56] - Trochę ideologiczność.
[01:37:58] - Tak. To mnie w tej chwili mocno nurtuje to, co powiedział Tomek. Nie podejrzewałem go o taką perfidię, ale teraz, kiedy analizuję tę treść-
[01:38:09] - Tomek jest bardzo aktywny na portalach ateistów, takich ludzi, co obalają religię, dlatego, że nie można słońca zatrzymać, a w jakiejś świętej księdze się zatrzymało i to pokazuje, że to nie jest prawda o świecie, co tam piszą. Tego typu poziom rozumowania był w jednym z wywiadów. Znaczy on tego nie mówił, ale jego rozmówca coś takiego wygłaszał.
[01:38:29] - Rozumiem.
[01:38:30] - On dosyć aktywny jest w tych sprawach, typu ateista.pl i tak dalej.
[01:38:34] - No tak. Okej, to dobrze pokazuje, że naprawdę wpada w pułapkę, o której sam pisze wcześniej. Poza tym powiem wam, poza elementami fizyki kwantowej, które opisuje, które są dla mnie naprawdę magią. Nie chodzi o to, że czarną magią, tylko pewną magią. Ten świat jest do pewnego stopnia magiczny. I zastanawiam się, jak to się dzieje, że ludzie, którzy gotowi są odrzucić na przykład ideę Boga, ja nie mam do nich pretensji żadnej, ale jednocześnie gotowi są przyjąć tak dziwne rzeczy, jak dzieją się w świecie kwantowym. Zostanie przysłowie, też sprawiają pozór magiczności. Te rzeczy, które się dzieją w świecie kwantowym, to pojawianie się, znikanie, coś wychynie z niebytu, a później zniknie. To właściwie są podobne rzeczy, podobne zjawiska jak w powieściach fantasy. To jest dla mnie niezrozumiałe, że ktoś z jednej strony odrzuca coś, bo jest wsteczne i średniowieczne, a z drugiej strony mówi: „Patrzcie, to jest nowoczesne”, ale właściwie mechanika tego świata przedstawionego jest taka sama.
Czyli tu coś znika i tu coś znika. Tu się pojawia ex nihilo i tu też się pojawia. I co? To jest dobre, to jest złe.
[01:40:19] - To jest poziom tak ogromnego uproszczenia.
[01:40:22] - No tak.
[01:40:23] - Że cokolwiek powiedzieć na tym poziomie wszyscy mamy rację.
[01:40:27] - Nie. Oczywiście, że tak. Dlatego ja cały czas bronię książki Dragana, jednocześnie sprytnie i podstępnie ją atakując.
[01:40:35] - Jakieś pytania się pojawiają.
[01:40:37] - Pytania są? To czytajmy pytania.
[01:40:39] - Tutaj jest coś, prosi autor o korektę, że temperatura to w skrócie prędkość zderzania się ze sobą atomów. Nie można zejść poniżej 0 K, bo zatrzymanie atomów. Znaczy nie do końca prędkość, bo jednak prędkość to jest przeważnie jakiś kierunek jeden niezmienny w prędkości. Temperatura i w ogóle nie temperatura, tylko raczej zdaje się ciepło czy jakaś energia cieplna to jest pewna energia zgromadzona przez losowy ruch atomów w przestrzeni, ale niekoniecznie prędkość, bo kierunek się zmienia, więc to jest raczej pewna energia kinetyczna atomów i ona jest mierzona poprzez ciepło. A temperatura, jak dobrze pamiętam, to jest jakaś różnica tej energii. Posłuchajcie, co Tomek w tej chwili mówił. Bo tu padło pytanie.
[01:41:23] - Tak.
[01:41:24] - Ale Tomek komentuje to, a przed chwilą powiedział, że atomów praktycznie biorąc nie ma, ale dalej odnosi się do atomów.
[01:41:32] - Nie.
[01:41:33] - To znaczy tego stołu nie ma. Powiem ci, jak to jest. To pięknie zostało wyrażone w jednym z moich ulubionych teatrów telewizji. Teatr telewizji nazywał się „Pierwiastek z minus jeden” i tam Wiktor Zborowski gra diabła. I diabeł mówi: „Ja jestem pierwiastek z minus jeden. Mnie nie ma, ale beze mnie nie byłoby bomba atomowa”. I to jest trochę tak z tymi atomami. Nie ma ich fizycznie, natomiast zachodzą pomiędzy nimi właśnie takie relacje, swobodny ruch.
[01:42:08] - Tak, proszę państwa.
[01:42:09] - Cieple nie ma, mnie nie ma, ale interakcja zachodzi.
[01:42:12] - Ale w praktyce tak. To właśnie dostaliście państwo maleńką próbkę tego, co między innymi jest w książce Dragana.
[01:42:20] - Faktycznie w przypadku 0 kelwinów ten ruch już zamiera i nie można zejść poniżej 0 kelwinów. To jest prawda. Natomiast tutaj autor pyta, dlaczego nie można wejść powyżej prędkości światła. To już niestety wymaga wejścia w Einsteina bardziej, czemu nie można. I ja, szczerze mówiąc, trudno mi tutaj powiedzieć.
[01:42:34] - Ja się też nie będę podejmował przezornie, nie będę z siebie robił idioty na antenie. Natomiast to, co zapamiętałem od osoby kompetentnej, zresztą Dragan też o tym pisze, że właściwie, żeby osiągnąć tą pełną, stuprocentową, bo tam się można zbliżyć, ale pełnej nie ma, bo właściwie wymagałoby to nieskończonej ilości energii, którą musielibyśmy dostarczyć, a to by było dosyć trudne jak każda nieskończoność.
[01:43:03] - To ma chyba jakiś związek z tym przechodzeniem masy w energię. Ale to też trudno to ocenić.
[01:43:10] - Czy pytania się skończyły? Skończyły się na razie. Cóż, wrócę do tego. Rozmawialiśmy, Wiktorze, o tym, że dobra literatura. Ja jednak do końca się nie zgodzę. Przecież tak naprawdę ty podajesz swoje, ja podaję swoje, ale w gruncie rzeczy mówimy o tym, że Andrzej Dragan za pomocą takich chwytów rozluźniających typu właśnie tu opowiem wam o kuchni, tu opowiem wam o czymś tam jeszcze, jak robiłem zdjęcia, ale w gruncie rzeczy- Wtłacza w nasze głowy jakąś tam dawkę informacji. Czy to jest działanie szkodliwe? Moim zdaniem nie. Jak najbardziej coś na sicie zostanie.
[01:43:54] - Boję się, że ktoś tam gdzieś uwierzy, że rozumie fizykę.
[01:43:57] - Tak, tego się należy bać.
[01:43:58] - To może prowadzić do niedobrych wniosków. W ogóle ja często się źle czuję, jak mówisz o tym, że trzeba myśleć samodzielnie, bo to moim zdaniem, zwłaszcza przy dzisiejszym poziomie złożoności świata, częściej prowadzi w mało rozsądne strony niż w dobre.
[01:44:11] - To się będę tłumaczył z tego. Myśleć samodzielnie-
[01:44:15] - W tej książce jest trochę ryzyko, że ktoś zacznie myśleć samodzielnie o fizyce kwantowej i to jest-
[01:44:20] - Tak, o tym nie pomyślałem. Ja zakładam, pewno niesłusznie, naiwnie, że myśleć można o tym, co się rozumie, a wszystko inne można przepuszczać przez swoją głowę, ale nie uwzględniłem w tym rozumowaniu tego, że czasami mamy złudzenie, że coś rozumiemy. I wtedy się zaczyna problem. Rzeczywiście tak jest.
[01:44:43] - A praktycznie, jak autor tutaj akurat celnie wyjaśnia, praktycznie zawsze mamy złudzenie, że rozumiemy.
[01:44:46] - Tak, ale to wtedy powstaje pytanie, wtedy powstaje bardzo zasadne pytanie, czy my w ogóle mamy prawo powiedzieć coś o naszej rzeczywistości? Wpędzamy się w swoisty paradoks. Początki paradoksu, powiedzmy. Bo albo zaczniemy audycję i będziemy milczeć przez dwie, trzy godziny.
[01:45:05] - To będzie pierwsza mądra audycja.
[01:45:07] - I to będzie pierwsza audycja, w której wszyscy będą zadowoleni, bo nie padnie żadna głupota, ani nie wypowiem jej ja, ani nikt na antenie. I to rzeczywiście byłaby wspaniała audycja pod względem jej merytoryczności. Żadna głupota by nie padła, tylko pytanie, czy ktoś takiej audycji będzie chciał słuchać? To podobnie jest z tą fizyką czy z naszym mówieniem o świecie. Można o nim nie mówić w takiej nadziei, że wtedy nie wypowiemy głupot, ale można też próbować opisać. Narażamy się wtedy ewidentnie na to, że ktoś nam, jak nie z lewej, to z prawej przyłoży i powie: „A mylisz się, tak nie jest”. Pytanie, czy on wie, że-
[01:45:49] - To jest efekt uboczny, że skończymy w czapeczce z folii aluminiowej i będziemy straszyć szkodliwymi technologiami. A już się o to ocierasz.
[01:45:58] - Przepraszam, to też tak nie jest, bo z drugiej strony, kiedy mówiłeś o nieszkodliwości czy też szkodliwości technologii, że to właściwie efekt jest statystyczny.
[01:46:11] - Tak, bo nigdy nie ma pewności, ale to nie znaczy, że nie ma żadnych-
[01:46:14] - Nie. To takie proste nie jest, bo on jest owszem, statystyczny, natomiast mechanizm oddziaływania na przykład pewnych szkodliwych substancji na komórki jest opisany, tylko z jakiegoś powodu rzeczywiście jest tak, że jednych chwyta szybciej, drugich później. Prosty przykład z paleniem. Jednak wśród palaczy odsetek tych, którzy zapadają na różnego rodzaju choroby, w tym nowotworowe, jest ewidentnie- nie, ty jesteś oczywiście żywym zaprzeczeniem, bo już nikotyna walczy z tobą od wielu lat, natomiast to ewidentnie tak jest.
[01:46:56] - Nie, Marku, tak nie jest. Badaniom się poddaje ludzi palących i stwierdza się, że skoro badamy ludzi palących, to rzeczywiście u nich jest ten procent bardzo duży. Natomiast jeżeli się do tego dołączy socjologię, czyli warunki życiowe ludzi, którzy palą papierosy i psychologię, czyli na przykład kwestie, na ile funkcjonują w stałych związkach osobowych-
[01:47:28] - Coś w tym jest, że palenie szkodzi przez to, że żona głowę suszy.
[01:47:33] - To są bardzo bliskie rzeczy.
[01:47:35] - Ja bym nie brnął w to, bo facet, który reklamował Marlboro w latach 70. kopnął w kalendarz z powodu raka płuc. Zaręczam ci, że dostał taką kasiorę za te reklamy Marlboro i nie było z nim nic źle. Po prostu kopnął w kalendarz, bo palił tyle, bo do jego obowiązków służbowych należało publiczne wypalanie iluś tych Marlborasów. Wiesz co, nie dyskutujmy o tym, czy palenie jest szkodliwe, bo pójdziemy w zupełnie nie tę stronę, w którą powinniśmy iść. Natomiast powiem tak: ja odnoszę w ogóle wrażenie, idąc tropem pewnego szaleństwa, że rzeczywiście jest tak, że dzisiaj co chwila wszystko jest szkodliwe. Życie jest ogólnie bardzo szkodliwe dla zdrowia. Tak, życie jest bardzo szkodliwe dla zdrowia i kończy się na ogół śmiercią.
[01:48:25] - Czytanie książek jest szkodliwe, bo się umiera.
[01:48:29] - Tak, tylko związku logicznego nie bardzo.
[01:48:32] - Po kilkudziesięciu latach czytania książek każdy umrze.
[01:48:35] - Ale nie z powodu. Natomiast wiesz-
[01:48:37] - A skąd wiesz? No właśnie.
[01:48:41] - Dobrze, to by wymagało pewnego dłuższego przemyślenia. Nie. Panowie, nie wmówicie jednak. Te badania dotyczące na przykład różnych szkodliwych czynników, zostawmy palenie.
[01:48:53] - Nie trzeba badań. Wszyscy ludzie, którzy czytali książki, umarli. 100%.
[01:48:58] - A ty palisz i żyjesz.
[01:49:00] - A ty palę i żyję.
[01:49:02] - Oczywiście można wszystko sprowadzić do absurdu. Odejdę w związku z tym od nikotyny, bo to wzbudza w tym gronie niezdrowe emocje. Powiedzmy, mechanizm działania trucizn różnego rodzaju na organizm człowieka, absolutnie nie nikotyna, jest ogólnie znany.
[01:49:22] - Przede wszystkim.
[01:49:22] - Ale są bardziej toksyczne i mniej toksyczne trucizny.
[01:49:25] - Nie ma. To jest dalekie nadużycie, nadinterpretacja. Wcale tak dużo nie wypiłem.
[01:49:31] - Chwileczkę. Wiktorze, gdyby brać tak wprost to, co mówisz, to byłoby obojętne, czy łykniemy łyżeczkę soli, czy łyżeczkę cyjanku, gdyby nie było różnicy. Jest różnica i ona jest ewidentna. Dobra, zostawmy trucizny, bo ani ja nie przekonam kogoś, kto trucizny lubi, ani ty nie przekonasz przeciwników. Wróćmy przezornie-
[01:49:59] - Słuchacz się domaga, żebym prowadził korepetycje z fizyki jeszcze w radiu.
[01:50:03] - Proszę państwa, to nie jest zły pomysł.
[01:50:06] - To jest zły pomysł z kilku powodów. Po pierwsze moja wiedza jest bardzo ograniczona i bardzo wyrywkowa, a po drugie korepetycje z fizyki w radiu kojarzą mi się, jak kiedyś próbowałem słuchać właśnie Penrose'a w audiobooku. Niestety jak zaczynał się jakikolwiek wzór, to już robiło się to surrealistyczne. Kiedy kilka linijek wzorów mi lektor przybliżał, nie byłem w stanie sobie tego wyobrazić.
[01:50:26] - Ja myślę, że słuchacz miał na myśli to, co deklarowałeś, czyli fizykę newtonowską.
[01:50:33] - No to nadal-
[01:50:34] - Okej, ale te wzory są deczko proszę. A poza tym zależy, jak daleko zamierzasz się-
[01:50:39] - One są proste do wpisu o niczym. Kiedy mówisz wiesz o-
[01:50:43] - Zaraz, zaraz. Ale zależy też, jak daleko zamierzałbyś się wspinać w tych korepetycjach. Jakbyś pozostał na średnim poziomie, to jednak tam-
[01:50:52] - Rzecz polega na tym, że poziom średni jest głupkowaty, bo całe liceum uważa młodzież za idiotów. Zresztą przeważnie słusznie, więc za trudne jest złożyć jedną prostą regułę różniczkowania. W związku z czym trzeba wykuć pół tablicy tych wzorów na prędkość, przyspieszenie w różnych przypadkach, żeby nie uczyć jednej reguły, że prędkość jest pochodną przemieszczenia, a przyspieszenie pochodną prędkości. To jest za trudne, więc tłumaczę tego kilka stron. Ja tego nie słuchałem nigdy w życiu. Jak trzeba to sobie to wyprowadzam, a jak nie to nie. Matematyka licealna, tam jest bardzo prosta reguła rozwiązywania równań kwadratowych. Miałem ci trzy przypadki, rozpiszę i każą się uczyć tego na pamięć. I tutaj jest ta delta, tu nie ma tej delty w ogóle, nie wiedząc skąd się to bierze.
[01:51:38] - Nie żebym się jakoś specjalnie wyznawał na matematyce, nawet kilka razy w życiu ona mi mocno przeszkodziła. Natomiast z tego, co pamiętam, i tu padnie słowo kluczowe, za moich czasów, panie, to jednak było zdecydowanie inaczej na tej matematyce.
[01:51:56] - Wtedy się może jeszcze czegoś uczyło. To prawda.
[01:51:59] - Nie żebym był nauczony, ale to ode mnie na maturze ściągali matematykę, co jest swoistym kuriozum, że akurat ode mnie.
[01:52:07] - Pamiętam, jak się do mnie młodzież zgłosiła z równaniem kwadratowym. Młodzież licealna, znajomy kolega. To mówię, że to właśnie jest ta delta, wyróżnik równania kwadratowego to się mądrze nazywa. W podręczniku rodziców to było wyprowadzane. W moim liceum żeśmy się tego uczyli na pamięć. A wy, o elito intelektualna XXI wieku, moglibyście chociaż, kurde, wiedzieć, że to jest na Wikipedii.
[01:52:31] - Zawsze pozostaje wiara. Zawsze pozostaje wiara, że tak jest. Ale panowie, ja już zadałem to pytanie, to je zadam konsekwentnie dalej. Jak wy odczytujecie podtytuł książki „Kwantechizm, czyli klatka na ludzi”? Coś o tym powiedzmy. Bo skoro podtytuł jest, to go warto jakoś skomentować chyba.
[01:52:59] - Nic. Ja to odczytuję tak, jak powiedziałem, że w sumie ten model pudełka w pudełku, a w najmniejszym pudełku wyskoczy króliczek, ale o tym jeszcze nie wiadomo skąd i jak. Natomiast to pudełko w pudełku, nauka tworzy pudełko, klatkę na ludzi. Ona w jakiś sposób funkcjonuje w świecie i ja to tak rozumiem. To znaczy ona z rzeczywistością, ze światem nie ma nic wspólnego. To jest teoria, to jest budowla nasza tak samo trwała jak piramidy, czyli nauka. Nauka jest strukturą architektoniczną, w której my zamykamy swoje myślenie i swoje postrzeganie świata. I poza tą chatą, czasami bez okien, świata już nie dostrzegamy.
[01:53:54] - Tak. Ja zanim Tomkowi oddam głos, to powiem, że podoba mi się ten tytuł „Korki z fizy z Fonsem”. Chyba też bym słuchał. Dobrze Tomku, ta klatka.
[01:54:06] - To jest w książce objaśnione. Tam się na tych skinnerowskich, to się nazywa warunkowanie sprawcze w psychologii, czyli to warunkowanie, gdzie zwierzę musi coś zrobić, żeby dostać pożywienie. I ten eksperyment ze świnią tam jest opisany, że tamte świnie właśnie musiały coś tam robić i tam była duża świnia, mała świnia i duża coś robiła, mała coś robiła. Potem duża musiała pracować za dwie, mała jej podbierała. Takie historyjki są w książce opisane dosyć zabawne. I autor co pisze? Że ta świnia się nie zastanawiała, jak działa jej klatka, a on jako ta wyższa forma się zastanawia, jak jego klatka działa. Skąd się świat bierze. I tak to jest dochodzenie do tego, jak ta klatka działa, czyli świat, czyli pewna rzeczywistość przedstawiona, z którą się mierzymy.
[01:54:48] - Prowadzę do tego, że można wysnuć taki wniosek, że autor wie, jak działa klatka.
[01:54:54] - Nie, że chce dociec.
[01:54:56] - Chciałby dociec. Tak. Okej, przepraszam, to za duży skrót myślowy. Chciałby dociec, jak działa klatka, stąd się wziął ten skrót myślowy, ale jednak wie sporo więcej niż przeciętny zjadacz chleba. I on stara się nas wszystkich natchnąć tym, żebyśmy funkcjonowanie tej klatki jednak badali. Za duże. Znowu nadużywam. Ja dzisiaj coś nadużywam słów. Może nie tyle badali, co też starali się za jego pośrednictwem zrozumieć. To tak można by to-
[01:55:30] - Czyli koniec końców iść studiować fizykę, wtedy oni wszyscy więcej zarobią.
[01:55:35] - To jest jakiś sposób.
[01:55:38] - Zwróćcie uwagę, że Dragan podał tam przykład, który się bardzo z tą taką klatką wszechświata i naszym funkcjonowaniem w tej klatce bardzo kojarzy, czyli myth cargo. Bogiem a prawdą, co my robimy Co nasza nauka to jest próba dojenia tej krowy, którą jest wszechświat, że dzięki temu my jakieś tam mleko wydoimy, jakąś energię wyciągniemy, coś skorzystamy, coś dostaniemy z zewnątrz. Nie wiemy skąd, nie wiemy dlaczego, ale coś. I tak się dzieje. My dostajemy od tego świata różne dziwne rzeczy w prezencie, że tak powiem. Jak dobrze to plemię wytańczy, pomacha rękami, to przyleci samolot z Amerykanami, zrzuci im tamte jakieś koszulki z nadrukami i tak dalej. Mit cargo. I ten mit cargo funkcjonuje właśnie w całym świecie naszym. My tak funkcjonujemy jak to plemię.
[01:56:48] - Okej.
[01:56:49] - Tubylcze.
[01:56:50] - Ale też ja nie mogę oprzeć się wrażeniu po lekturze książki Dragana, że on nas jednak w jakiś sposób stara się ukształtować jako odbiorców treści przez siebie przekazywanych. I tu bardzo mi pasuje ta interpretacja Tomka. Cały czas mi to w głowie siedzi, wstrząs wywołałeś we mnie po prostu wstrząs. W każdym razie ja się zastanawiam, kiedy czytam Dragana, bo przez cały czas usiłowałem dociec, po co pewne rzeczy w tej książce się pojawiają. I nagle się okazało, że one się pojawiają z zupełnie innego powodu, niż mnie się wydawało. I to jest w jakiś sposób fascynujące. Ja wiem, że ja o tej fizyce to może nie za długo i nie za często się powinienem wypowiadać. Niemniej, tak jak powiedziałem, kiedy Dragan opisuje różne jej elementy, kiedy pisze o tuzach nauki, o Boże, o Einsteinie, tam się pojawiają elementy, nazwijmy je rozrywkowe, czy powiedzmy takie przyczynkarskie, dowcipne. Ale pojawia się też twarda wiedza na temat tego, co jest ciekawe, jak pewne rzeczy fizycy rozumieli, ale też jak ich nie rozumieli i ze swojej niewiedzy czasami wyprowadzali różnego rodzaju teorie. I zastanawiam się, czy te teorie nie powstawały czasami wręcz po omacku.
On to sugeruje zresztą, że one powstawały tak o na pstryknięcie palca, a później starano się je jakoś tam dorobić.
[01:58:38] - Zracjonalizować.
[01:58:39] - Zracjonalizować. To, co pisze o tym mechanizmie. Są buty.
[01:58:42] - W podręczniku psychologii takim cudowny anegdotą, kto jeszcze pamięta Cyber Jokera nasz super, bardzo mi miło. W każdym razie na podręczniku psychologii była taka metafora, anegdota, że co to jest nauka? Nauka to jest szukanie czarnego kota w ciemnym pokoju. A co to jest wobec tego filozofia? A filozofia jest to szukanie czarnego kota w ciemnym pokoju, w którym nie ma żadnych kotów. A co to wobec tego jest psychoanaliza? Bo to z psychologii. Bo co to jest psychoanaliza? Psychoanaliza jest to szukanie czarnego kota w ciemnym pokoju, gdzie kotów zwykle nie ma, ale bywają. Tak to tam było powiedziane.
[01:59:24] - Tak. Tej anegdoty nie przytoczę, bo mi pamięć szwankuje, ale była też taka anegdota o matematykach. Tam były różne grupy matematyków i opisywali zwierzęta, a konkretnie owce, które widzieli za oknem i doprecyzowali. Spalę oczywiście tę anegdotę, ale poszukajcie jej państwo w wersji bardziej odpowiedzialnej niż ja to zrobię za chwilę. Jeden z matematyków opisywał, że w Anglii jest wiele owiec, wiele białych owiec. Drugi mówił nie, w Anglii jest wiele owiec, które przynajmniej z jednej strony są białe. I tak dalej. Tak jak powiedziałem, pamięć szwankuje, a pewna precyzja w wypowiadaniu tej anegdoty jest ważna, bo matematyka też może zawężać pewne obrazy czy wręcz wchodzić na terytoria logiki matematycznej. Tam do tego były odwołania. Więc warto ten świat poznawać.
Znaczy ja mam wrażenie, że po prostu Dragan w niektórych momentach robi taką nauczycielską metodą troszeczkę. Opisuje coś szeroko, a później zawęża. To moim zdaniem dobra metoda. Taka może szkolna, scholarska, ale to się sprawdza. Powiem krótko, jak się urodzonemu humaniście usiłuje wtłoczyć w głowę fizykę, chociaż wtłaczali mu w tę głowę w szkole tego sporo i sporo zapamiętał, to tylko tą metodą, którą stosuje Dragan. Bo jeśli ja bym to, co postuluje Tomek, natknął się na książkę zgodnie tak jak Dragan pisze, która byłaby pełna wzorów, to bym chyba uciekł. I dlatego można różne rzeczy o Draganie mówić, ale nie to, że mu się to nie sprawdza. To tak jak Wiktor mówił. Można być niezadowolonym z efektów. Można mieć pretensje, że o tym powiedział za mało.
Dla mnie za mało powiedział o teleportacji na przykład. I tak dalej. Niemniej to się składa na pewien obraz. Ale ja mam dla was jeszcze takie coś. Chcesz coś, Wiktorze, powiedzieć? To powiedz.
[02:01:45] - Może na szybko, bo się audycja skończy. Otóż pewna młodociana osoba, która zapytała mnie, o czym będziemy Robili audycję. Wtedy odpowiedziałem, że będziemy omawiali, przynajmniej przybliżali naszym słuchaczom książkę Andrzeja Dragana „Panteizm”. Zrobiła wielkie „O!". Była to osoba płci przeciwnej, jeszcze w ujęciu klasycznym.
[02:02:16] - Przeciwnej do której?
[02:02:20] - Do mojej.
[02:02:22] - W ujęciu klasycznym.
[02:02:25] - Zrobiła takie wielkie „O!".
[02:02:26] - Ty homofobie!
[02:02:28] - I powiedziała, że czytała tę książkę. Ja mówię: „No i jak?”: „Strasznie mnie irytowała”. Bardzo mnie to zaintrygowało, bo byłem akurat w połowie czytania tej książki i mówię: „Do diabła, mnie tam nie irytuje. Wszystko jest w porządku”. Ale zacząłem się zastanawiać. Oczywiście zostałem wydrukowany. Światopogląd mi został wrzucony. Muszę wam powiedzieć, że od tego momentu już-
[02:03:01] - Zaczęła cię wkurzać.
[02:03:02] - Tak. Tylko zacząłem się zastanawiać, dlaczego. Otóż kobiety mają instynkt. Rzeczywiście. Ja przedtem tego nie złapałem, ale zrozumiałem po tym, dlaczego ta książka mnie irytuje. Książka jest w porządku. Dragan mnie irytuje, jego obecność w tej książce. Bez przerwy, na każdej stronie, w każdym twierdzeniu on jest obecny. Chciałbym się zetrzeć, zmierzyć z problemem, który on porusza, z tą tarczą, w którą on celuje, a nie mogę, bo on mi przesłania rzeczywistość.
[02:03:47] - Nasi słuchacze są niezawodni. Redox znalazł ten dowcip, aż go zacytuję. Dzięki Redoxowi. To jest właśnie to. Astronom, fizyk, informatyk i matematyk przejeżdżali pociąciem przez Anglię. Pierwszym widoczkiem, na który zwrócili uwagę, było duże pole, na którym pasła się czarna krowa. Krowa, może owca. Ja zapamiętałem owcę. I dalej. Każdy z nich zrobił o tym uwagę w swoim notatniku z podróży.
Astronom napisał: „Wszystkie obserwowane w Anglii krowy są czarne”. Fizyk napisał: „Hipoteza robocza, krowy w Anglii są czarne”. Informatyk napisał: „Anglia...”. Nie wiem, jak to odczytać.
[02:04:33] - „Jeżeli Anglia, to krowy. Przypis: równa się czarna. Krowy wartość jeden równa się wartość czarna”.
[02:04:41] - Matematyk napisał: „Istnieje w Anglii co najmniej jedno pole, na którym co najmniej jedna krowa z co najmniej jednej strony jest czarna”.
[02:04:53] - Ja na logikę patrzę. Do zbioru Anglia przypisujemy krowę, w nawiasie jeden. Krowy jeden przypisujemy czarna.
[02:05:02] - Ten dowcip, chociaż może nie zabrzmiał w naszym wykonaniu tak potoczyście, jest jednak zabawny, kiedy się przeanalizuje, jak różnie można postrzegać ten sam świat. I to przez samych naukowców.
[02:05:16] - Trochę inny mi się przypomniał z podobnej serii dowcip, a myślę, że też trochę pokażę.
[02:05:22] - Dowcip jest przednim.
[02:05:25] - Coś może pokażę. Do domu weszły dwie osoby, po chwili wyszły trzy. Biolog mówi: „Rozmnożyli się”. Fizyk mówi: „Zaszedł błąd pomiaru”. A matematyk mówi: „Jeżeli do domu wejdzie teraz jedna osoba, to będzie on pusty”. Dragan jako fizyk teoretyk jest gdzieś pomiędzy fizykiem a matematykiem i to czasami stąd się ta creatio ex nihilo bierze w tej matematyce.
[02:05:52] - Tak.
[02:05:53] - Gdybym miał uwagę do tych czterech, astronoma, matematyka, fizyka i informatyka. Wyobraźcie sobie, jaką notatkę w notatniku zrobiłaby w tym momencie piąta osoba, która by się nazywała na przykład Słowacki albo Mickiewicz.
[02:06:16] - No.
[02:06:19] - Nie wiem jaką, ale na pewno byłaby to zajebista, powiem ściśle albo wspaniała.
[02:06:27] - Czerń krowy a sprawa polska w aspekcie martyrologicznym.
[02:06:32] - Okej. Panowie, płynąc do brzegu audycji, powiem jeszcze jedno. Książka Dragana, różne osoby mogą nie dostrzegać jej zalet, widzieć same wady i odwrotnie. Moim zdaniem ma jedną niezaprzeczalną zaletę. Jakbyśmy już wszystkie zaniedbali, to tę ma na pewno. Bo zauważcie, ja to często powtarzam. Ulubiony motyw.
[02:07:00] - Jest krótka.
[02:07:01] - Nie. Fizyka kwantowa, w ogóle teoria kwantowa, wszystko w tej chwili jest kwantowe. Jak ktoś nie wie, jak coś wytłumaczyć, to mówi, że to fizyka kwantowa.
[02:07:13] - To znowu Penrose ładnie wytłumaczył, że fizyka kwantowa jest trudna i dziwna, więc zawsze jak coś jest trudne i dziwne, to mówią, że to kwanty.
[02:07:20] - Dobrze, ale proszę państwa, żebym tak nie ględził bez sensu. Zobaczcie sobie państwo do internetu, bo to najlepsze źródło informacji, najbardziej szerokie.
[02:07:31] - Jeszcze nie znając fizyki miałem taką teorię kwantowy bełkot, że nie ma takiej bzdury, której się-
[02:07:36] - Której się nie uzasadni, bo były oczywiście kwantami. Ale zobaczcie państwo, ile książek. Wszystko jest, proszę państwa, kwantowe. Rzeczywistość jest kwantowa. To, że fizyka kwantowa to oczywiste, ale właściwie wszystko, cała nasza rzeczywistość. Różni ludzie, różni autorzy usiłują sprowadzić do kwantów, do teorii itd. Wszystko się staje kwantowe.
[02:07:59] - Ja nawet teraz zrozumiałem dzięki tej książce, że tak naprawdę to ja mam w domu w kuchni mikrofalę kwantową.
[02:08:07] - Ona jest zdecydowanie kwantowa.
[02:08:09] - Prawie że tak.
[02:08:10] - Żartujemy sobie, ale tak naprawdę chodzi o to, że książka Dragana jest odtrutką na ten bełkot kwantowy.
[02:08:20] - Zastępuje go bełkotem na inny.
[02:08:22] - Nie, ja nie jestem. Chociaż jestem hieną, przepraszam, toksyczną hieną.
[02:08:28] - Śmiejesz się z chorej kobiety. Daj już jej spokój.
[02:08:31] - Nie. Jestem toksyczną hieną, ale mimo wszystko zwracam na to uwagę, bo mnie to w pewnym momencie ubodło. Jak wszedłem do jednej z księgarni, pominę nazwę, pominę miejsce. Wszedłem do jednej z księgarni i w ciągu kilku minut miałem naręcze książek. Wybierałem je dlatego, żeby zobaczyć, ile tego jest. Naręcze książek z kwantami w tytule. Jeżeli coś przybiera tak masową skalę, to znaczy, że jest głupie. Nie da się tego tak zrobić. I dla mnie książka Dragana, ponieważ on jak się zajmuje tą fizyką kwantową, to jednak pewne rzeczy tłumaczy. Tu bym pewno popadł w przesadyzm, że tłumaczy, jak to działa.
Nie. Raczej opisuje.
[02:09:30] - Pisze o nich tak, żebyś pomyślał, że zrozumiesz.
[02:09:33] - Co więcej, wydaje mi się, że on to napisał albo ja to wyczytałem, chociaż tam tego nie było. On tłumaczy, że tak naprawdę przedstawia swój obraz tego, jak on to widzi, tę fizykę kwantową. Bo czy tak jest na pewno? A może jest zupełnie inaczej? Ja myślę, że on przy całej swojej pewnej pyszałkowatości, ale dobrze rozumianej, nie przesadzajmy, proszę państwa, że to zawsze musi źle brzmieć. On po prostu ma poczucie siły, poczucie wiedzy, ale przy tym wszystkim są takie momenty w tej książce, że on nie zadziera nosa. To moim zdaniem cenne jest, że on stara się pokazać, ale zastrzega. Zauważmy, że on opisuje świat, który jest nam niedostępny tak naprawdę. To jest wszystko teoria. On to wyciąga, motyw, o którym Tomek mówił.
On te opisy, które wsadza w książkę „Kwantechizm”, tak naprawdę te opisy wyciąga z wzorów, których długość jest jak dla mnie niepojęta.
[02:10:49] - Te opisy są opisami doświadczeń, które wyszły z jakiejś teorii.
[02:10:54] - Tak, ja tego nie mówię. Okej, ale gdzieś tam na początku całej tej drogi była ta-
[02:11:01] - Na początku było słowo.
[02:11:01] - Tak, bo to słowo, a później liczba, a później wzór matematyczny, który ciągnie się przez kilka tablic. Z niego wyciąga się pewne doświadczenie, które się na przykład w akceleratorach prowadzi. Co więcej, wynik tego doświadczenia też jest postrzegany nie wprost. Przecież tych cząsteczek nikt nie ogląda, nie obraca sobie w ręku, tylko to wszystko jest robione na zasadzie pewnych obserwacji poprzez ileś tam maszyn, które na to patrzą. Maszyn to może zbyt ogólne słowo. Różnego rodzaju rejestracji, które następują. W związku z czym my tak naprawdę opowiadamy o pewnej magii. Ta fizyka jest rodzajem magii, bo nic nie postrzegamy wprost, jak ten człowiek z ulubionego Wiktorowego sztychu, który wygląda poza sferę i tam widzi, jak działa wszechświat. My tego nie widzimy.
[02:11:53] - Akcelerator cząstek ma chyba więcej wspólnego jednak z relatywizmem. Tam chodzi o tę prędkość bliską światłu.
[02:11:58] - Zaraz, przecież gdzieś te bozony Higgsa i te wszystkie inne cząstki.
[02:12:03] - Model standardowy.
[02:12:03] - Tak, które się pojawiają, gdzieś one są wytwarzane.
[02:12:09] - Nie, cząstki nie są wytwarzane. Są wytwarzane nasze interpretacje różnych obserwacji.
[02:12:17] - Zgoda, bo my tych cząstek... Inaczej. To ja jeszcze powiem.
[02:12:21] - Tu chodzi o to, żeby rozpędzać bardzo małe cząstki do prędkości bardzo bliskiej prędkości światła i potem je zderzać ze sobą.
[02:12:27] - Tak, ale w wyniku tych zderzeń ocieramy się też o zjawiska kwantowe. Dokładnie o to chodzi. Tylko, że Wiktor wbrew-
[02:12:37] - Pytanie jest do ciebie.
[02:12:39] - Dobrze złapał to. Tylko zanim to pytanie. Dobrze to Wiktor złapał, bo w gruncie rzeczy my wyciągamy pewne wnioski, ale znowu nie mamy tego w ręku. To są tylko interpretacje znowu tego, co wychodzi z tych, nie wiem, jak to nazwać, ty mnie popraw, czujników czy tego, co obserwuje wynik doświadczenia.
[02:12:57] - Oczywiście nie powiem, co oni tam dokładnie mają.
[02:12:59] - Jest to interpretacja danych, które dostajemy.
[02:13:02] - To są właśnie bardzo pośrednie obserwacje.
[02:13:03] - Dobrze, to ja czytam pytanie do Wiktora ostatnie. Wiktor, dlaczego mikrofalówka Wiktora jest kwantowa? Właśnie wyjaśnij tak naprawdę.
[02:13:12] - Bo wszystko jest kwantowe.
[02:13:16] - Proste pytanie, prosta odpowiedź. Tak, to prawda. Cóż, panowie, chyba nadszedł czas, dobiliśmy do brzegu. Chyba że jeszcze któryś z was chce coś na temat książki Andrzeja Dragana powiedzieć, to jest ten moment, panowie. Nastąpiło milczenie. Tomek rzucił się do notatek.
[02:13:42] - Na pewno czytał Pratchetta, że o tym żółwiu wspomina.
[02:13:45] - Tak. Czytał Pratchetta? Polecamy. Zacna lektura. Kiedyś o Pratchettcie nawet wspominaliśmy. Zdaje się w tym samym gronie o Pratchettcie mówiliśmy. Wiktorze, czy ty jeszcze coś o swojej kuchence?
[02:14:00] - Nie, raczej o książce Dragana. Po prostu warto ją czytać z jednego właściwie dla mnie powodu, że ona ma wigor, po prostu. Jest żwawa, jest dowcipna, jest oczywiście dyskusyjna. Dzięki temu można po przeczytaniu tej książki z samym sobą się nie zgadzać bardzo chętnie.
[02:14:26] - Wykładowców od filozofii. Proszę państwa, bardzo słuchaj, bardzo słuchaj.
[02:14:30] - Jest dobrych, ale nie słuchał.
[02:14:32] - No może nie słuchał.
[02:14:33] - Czytał tendencyjnie.
[02:14:34] - Może miał wykładowców dobrych, tylko nie słuchał. Oczywiście.
[02:14:38] - Ja już też od pewnego momentu czytałem go tendencyjnie.
[02:14:40] - To tak samo jak ja. Proszę państwa, w ogóle tak en bloc troszeczkę czytaliśmy Dragana tendencyjnie. I bardzo dobrze panowie, bo dzięki temu mamy teraz tyle samo wrogów co przyjaciół. Myślę, że ta nasza tendencyjność sprawi, że jedni przeczytają tę książkę dlatego, żeby wreszcie wiedzieć, dlaczego jesteśmy tacy głupi. Drudzy przeczytają tę książkę dlatego, żeby się dowiedzieć, dlaczego jesteśmy tak bardzo przenikliwi. A ci po prostu ją przeczytają, bo być może, taką mam nadzieję.
[02:15:22] - Bo ten jest za gruby i są w środku zajawki.
[02:15:25] - Człowiek się chwyta różnych nadziei, więc ja mam nadzieję, że przynajmniej to nasze gadanie kogoś jednak po prostu zachęciło tak normalnie, żeby po tę książkę sięgnął. No co panowie, o Andrzeju Draganie i jego książce „Kwantechizm” to wszystko. Zapraszamy do audycji za dwa tygodnie, a za dwa tygodnie będziemy mówili o książce „Hejter” Jarosława Jakubowskiego. Proszę tej książki „Hejter” nie mylić z filmem, który też miał hejtera w tytule. To są zupełnie dwa różne utwory. Książka „Hejter”. Powiedzieć krótko o książce. W książce „Hejter” występuje prawdziwy hejter, ale też występuje dziennikarz, który nazywa się Niewiadomski. Przypadek? Nie sądzę.
I w ogóle książka moim zdaniem jest odlotowa. W dodatku będziemy gościć autora w czasie audycji, będziemy z nim rozmawiać. To jest autor, który wcześniej dał się poznać z kilku książek, ale przede wszystkim znany jest z twórczości teatralnej. On napisał sporo sztuk. Jedna, przynajmniej jedna była prezentowana w Teatrze Telewizji. To sztuka „Generał”. Można tam różne rzeczy wywiedzieć. O Jaruzelskim to była sztuka tak naprawdę.
[02:16:49] - Niewiadomski to ten co Narutowicza?
[02:16:51] - Nie, to nie ten. Ale nie, to zostawmy do audycji. W każdym razie fajna książka. To jest książka, którą autor przez wiele lat próbował gdzieś... To à propos tego, o czym była dzisiaj mowa. Nasz gość o tym mówił, że pewne wydawnictwa pewnych książek w ogóle nie czytają i wyrzucają, a w każdym razie nie chcą się z nimi zapoznać. Trochę tak borykał się Jarosław Jakubowski ze swoją książką, ponieważ wydawnictwa oceniały, że jedne oceniały, że jest zbyt prawicowa, druga mówiła, że jednak on nie jest taki prawicowy i on gdzieś tam lewicy sprzyja. Po prostu facet opisał naszą rzeczywistość, nasz świat, co jest dosyć trudne opisać.
[02:17:44] - Zawsze się komuś narażę.
[02:17:45] - No dokładnie. No więc właśnie ta książka się narażała wszystkim. Na okładce książki zawarta jest kuriozalna, na szczęście anonimowa, kuriozalna wewnętrzna recenzja, w której się autorowi oddaje wszystko, że jest zdolny, że umie pisać, że interesujące to jest w ogóle wszystko jest w książce świetne, ale trzeba by wykreślić. I tu następuje lista to, to, to, tam pewne poglądy autora, a że za bardzo jest taki śmaki i owaki. I w rezultacie z książki wyszedłby kadłubek. Tak naprawdę bohater straciłby, usunęło mi się coś na myśl, straciłby kręgosłup. I to nie byłaby ta książka. Książka jest zajmująca. Ona tak naprawdę ma strukturę kryminału. Od pewnego momentu ewidentnie jest to kryminał, z fajnym zakończeniem.
W ogóle autor to jest człowiek, który dużo o literaturze wie.
[02:18:47] - O tym już chyba z Fijałkowskim rozmawiałeś, w tym „Liście nieobecnych”.
[02:18:52] - To o czym?
[02:18:52] - O tej cenzurze, co tak poprawia książki.
[02:18:55] - No tak, ale to były inne czasy.
[02:18:57] - A jakże podobne.
[02:18:59] - Jakże podobne. Inne czasy, a jakże podobne. Rzeczywiście.
[02:19:03] - Poprawiali bardziej niż za cenzury.
[02:19:04] - Tak, to prawda. Albo nakłaniali samych autorów, żeby to robili. To też jeszcze bardziej perfidne. Chwała Jarosławowi Jakubowskiemu, że się wymiksował z tej cenzury, czy też później skłaniania do autocenzury. Nie poszedł w tym kierunku. Wydał tę książkę w pierwotnej wersji.
[02:19:25] - No ale za to Bibliotekarium.
[02:19:28] - Za to Bibliotekarium. Ale proszę państwa, żeby nie było tak źle, wczoraj o tej książce mówiono w TVP Kultura. Na kilku ważnych portalach dla literatury ważnych pokazały się recenzje z tej książki. W związku z tym, pomimo że jest to Bibliotekarium, to jednak dumni w jakiś sposób jesteśmy z tej książki. A tak jak zacząłem mówić, Jarosław Jakubowski to jest facet, który o literaturze wie sporo, ma sporo przemyśleń, takich czysto pisarskich. To będzie takie trochę połączenie audycji ABW, czyli takich mini warsztatów z pełną gębą Bibliotekarium. Czyli będziemy mówić o książce i to książce, która niedawno się ukazała. Zapraszamy zatem za dwa tygodnie. Książka Jarosława Jakubowskiego „Hejter”. No a za tydzień kolejna część książki Tadeusza Myszko „Śmieciowi ludzie”.
[02:20:23] - Właśnie, kiedy ABW wraca w samorządowym?
[02:20:25] - ABW? Ano właśnie, tego jeszcze nie powiedziałem. ABW powinno, wszystko na to wskazuje, że ABW pojawi się na antenie na początku września.
[02:20:35] - Chyba że się zapętli ta czasoprzestrzeń w niewłaściwym kierunku.
[02:20:40] - Nie idź tą drogą. Proszę państwa, dobrej nocy życzymy w takim razie. Wszystkiego dobrego tym piszącym. Przysyłajcie, proszę państwa, opowiadania. Teraz jest ten czas, że są luzy w ramówce. W związku z tym łatwiej się z opowiadaniem na antenę dostać, bo jak się zaczną zwalać opowiadania, to się może zrobić ciaśniej. Więc namawiam, piszcie. Weny ogromnej wam życzę. Wszystkim, którzy czytają to, samych udanych lektur. Dobrej nocy.
[02:21:15] - Dobranoc.
[02:21:17] - A mówili te słowa do państwa gospodarze Bibliotekarium: Marek Żelkowski, Wiktor Żwikiewicz oraz ten trzeci głos, trzeci tenor współtworzący ABW, również udzielający się też w Bibliotekarium, czyli Tomasz Fąs. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios". Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia ponownie oczywiście już za tydzień, tym razem w ABW. I w tym normalnym Bibliotekarium już za dwa tygodnie. A ja tak czekam na to nienormalne i się chyba nie doczekam.
[02:21:58] - Pomysł na nienormalne Bibliotekarium jest, ale wymaga sponsoringu od mojego szefa.
[02:22:05] - Na mamrota.
[02:22:06] - Tak, na mamrota.
[02:22:08] - Wymaga dostarczenia środków jakichś wyskokowych, rozumiem.
[02:22:13] - Znaczy wprowadzenia do żył elementu baśniowego.
[02:22:18] - Ja się wyłamię, wezmę własny napój.
[02:22:24] - Myślimy nad tym. Poza tym szef aż taki wyrywny do sponsoringu nie jest. Na pewno jeszcze troszeczkę poczekamy, ale nadzieja jest i pomysł jest. Dobrej nocy jeszcze raz państwu.
[02:22:35] - Dobranoc.
[02:22:40] - Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl.