[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Witajcie bardzo gorąco i serdecznie na antenie Radia Paranormalium w Dzień Dziecka, 1 czerwca roku pańskiego 2020. Witamy w kolejnym odcinku audycji „Świat oczami duszy”, audycji o świadomości w całości na żywo. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:51] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam, kochani, was bardzo serdecznie.
[00:54] - Zanim oddam głos panu Sławkowi, tradycyjnie przypomnę kontakty do Radia Paranormalium, bowiem audycję realizujemy w całości na żywo. Już teraz można komentować, pisać, a będzie można również dzwonić. Numery telefonów do Radia Paranormalium warto zapisać sobie już teraz. Stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy i do SMS-ów oczywiście również: 536 620 493. Skype: radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na K2 pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie, właściwie na czatach dwóch towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas spotkać także na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl.
A więc, panie Sławku, z czystym sumieniem oddaję panu głos.
[02:21] - Dziękuję, panie Marku, jak zawsze. Kochani, jeszcze raz witajcie. Na początek oczywiście wszystkiego najlepszego dla tych naszych często schowanych gdzieś głęboko dzieciach. Czegoż ja wam z tej okazji życzę? Oczywiście dużo radości, ale też abyśmy jak najwięcej czasu w swoim życiu udostępniali tej naszej dziecięcej części naszej świadomości, ponieważ jak wiecie, ta dziecięca część jest związana z radością, z bezwarunkową miłością, z pogodą ducha, z optymizmem. I tego oczywiście w tym dniu, ale również na wszystkie pozostałe dni roku wam, kochani, z całego serca życzę. Zwłaszcza że, jak widać po tym, co się ostatnimi czasy dzieje, właśnie tego optymizmu, tej pogody ducha, tej miłości bezwarunkowej i też umiejętności zapominania. Bo dzieci, zwłaszcza małe dzieci, mają ten dar zapominania o tym, co było gdzieś tam złe. Nawet jeżeli dostaną przez nas coś im zakazane, coś uniemożliwione bądź czasami niektórym zdarza się gdzieś krzyknąć, podnieść głos. Dziecko bardzo szybko swoją miłością do rodziców te wspomnienia wypiera i kocha nas nadal tak, jakby się nic nie stało.
To jest piękna umiejętność, piękny dar, którego nam, dorosłym, później już w tym codziennym życiu tak bardzo często brakuje. Tak często o tym zapominamy.
[04:38] - Szczególnie niektórym telekomom, a niektórym pracownikom telekomów brakuje daru zapominania o 7 groszach, które potem gonią człowieka i go straszą, że mu internet odłączą.
[04:52] - Tak, kochani, pan Marek bardzo słusznie przypomniał sytuację sprzed kilku minut, o której mówiłem panu Markowi przed audycją, mówiąc, że być może nastąpią jakieś dzisiaj zawirowania, ponieważ właśnie dostałem maila od swojego dostawcy internetu, że w związku z niedopłatą w kwocie 0,07 złotego nastąpi ograniczenie prędkości transferu mojego internetu. Więc pozwoliłem sobie zadzwonić oczywiście do dostawcy. Nie mówię do jakiego, żeby nie było lokowania produktu. Miła pani konsultantka ledwo powstrzymywała śmiech, rozmawiając ze mną. Twardo trzymała fason. Natomiast powiedziała, że tak się porobiło, więc ja też dostałem jakiś prezent na Dzień Dziecka. Co prawda niezbyt taki, o którym marzyłem. Ale uważajcie, ponieważ to była pierwsza sytuacjaI nigdy się do tej pory nie zdarzyło, żeby z powodu takich niedopłat takie maile przychodziły. Więc coś się złego w świecie biznesu dzieje. Ale zostawmy świat biznesu, chociaż nie jesteśmy od niego tak całkowicie oderwani.
Wprost przeciwnie. Myślę, że jesteśmy bardzo w niego mocno uwikłani, chociaż nie zawsze sobie zdajemy sprawę ze skali, w jakiej uczestniczymy. Może gdzieś jeszcze w trakcie audycji do tego nawiążę. Przepraszam, jeszcze chciałem podziękować za piękny, wspaniały, cudowny komentarz. Zwłaszcza ten jeden obszerny od jednego ze słuchaczy. I tak jak napisałem, to są komentarze, do których najtrudniej mi się odnosić, ponieważ dotyczą bezpośrednio mnie. Nie tematów, które poruszam, nie zagadnień, nie wyjaśnień, tylko dotyczą bardzo osobiście mnie. Natomiast był tak fajny i tak sympatyczny, tak ciepły i wydaje mi się, tak jak to odczułem, tak szczery, że zrobiło mi się bardzo miło na sercu i nie ukrywam, że potrzebuję od czasu do czasu właśnie takich informacji, że jednak to, co robię, ma sens przynajmniej dla jakiejś tam garstki mniejszych bądź większej ludzi. Także jeszcze raz dziękuję. To jest dobry taki dla mnie drogowskaz, żeby robić to dalej.
Kochani, mieliśmy teraz dwie audycje poświęcone narzędziom. Narzędziom, które w pewien sposób pozwalają nam dowiedzieć się czegoś o sobie. I oczywiście ci, którzy uczestniczyli w poprzednich audycjach bądź ich odsłuchiwali w takiej czy w innej formie, zapoznali się z tym. Miałem dwóch gości. Miałem pana Tomka i Karolinę. W tych audycjach rozmawialiśmy o dwóch czy trzech, czy czterech nawet różnych, zupełnie odmiennych narzędziach. Więc mówię: ci, którzy uczestniczyli, którzy słuchali super. Mam nadzieję, że coś tam dla siebie z tych audycji wyciągniecie, a wiem, że niektórzy z pewnością już wyciągnęli, bo zainteresowali się głębiej tematem. Ci, którzy nie mieli jeszcze okazji, zapraszam serdecznie, bo mam też nadzieję, że i oni coś tam dla siebie z tych audycji wygrzebią. Natomiast ja wrócę do pytania, które zadawałem swoim gościom na początku naszych poprzednich audycji.
Dlaczego my mamy taki problem z w miarę obiektywną oceną nas? Może ocena to jest dużo powiedziane, bo to też nie do tego was chcę tutaj namawiać. Tylko ze zrozumieniem samego siebie, z poznaniem samego siebie. Dlaczego te rzeczy, o których mówiła Karolina, dlaczego kosmogram, dlaczego kalendarz Majów? Dlaczego human design często otwiera nam oczy na rzeczy, z których sami nie jesteśmy sobie w stanie zdać sprawy? Dlaczego w jakiś określony sposób patrzymy na siebie, w ogóle nie dostrzegając pewnych innych aspektów naszego życia? Przepraszam was najmocniej. Dlaczego tak się dzieje? Oczywiście tutaj zwłaszcza Karolina pewnie byłaby sporym oponentem, dlatego dzisiaj jej nie zaprosiłem. Nie no, żartuję oczywiście, nie dlatego.
My doskonale wiemy, w jakich kwestiach mamy odmienne zdania i to odmienne zdania w sobie szanujemy, od czasu do czasu dyskutując na ten temat. Natomiast dla mnie takim czynnikiem, który o tym bardzo mocno decyduje, jest nasza podświadomość. I oczywiście tu też na kanwie mojej, nawet chociażby wczorajszej dyskusji z Karoliną, która tych aspektów, tych mechanizmów, tego wszystkiego dostrzega dużo więcej tych uwarunkowań. Natomiast ja niekoniecznie chcę was, kochani, w te jakieś tam niuanse, jakieś takie szczególiki wprowadzać. Nie dlatego, żebym wam żałował wiedzy, żebym coś przed wami miał ukryć. Natomiast robię to z tego powodu, żeby to, co przekazuję, było w miarę jak najprostsze. Żeby zwłaszcza ludzi, którzy zaczynają dopiero się dowiadywać, zdobywać wiedzę na tematy naszej konstrukcji, tych pewnych mechanizmów, które rządzą naszym życiem, żeby ich od razu na dzień dobry nie odstraszyć. To jest jeden z aspektów.Żeby tę wiedzę, tę matematykę zaczynać od tabliczki mnożenia, a nie od całek. To jest jeden z aspektów. Chociaż wiem, jest mnóstwo słuchaczy podczas naszych audycji, dla których to może być momentami nudne.
Oni potrzebują właśnie tych całek, tych różniczek, tego wyższego poziomu. Natomiast oni sobie z pewnością te całki i różniczki duchowe gdzieś znajdą i na pewno do nich dotrą, najczęściej poprzez swoje własne przemyślenia. Natomiast audycja jest też dla tych, którzy dopiero zaczynają. Dlatego staram się, aby to było jak najprostsze. To jest jeden z powodów. Drugim powodem jest to, że ja jestem też człowiekiem użytecznym. Że żeby żyć, nie trzeba być neurologiem, biologiem, immunologiem i nie trzeba kończyć fakultetów z poszczególnych dziedzin, które dotyczą nas w życiu. Nie trzeba. Też nie trzeba być inżynierem NASA czy inżynierem motoryzacyjnym, żeby jeździć samochodem. Ten, kto chce zostać inżynierem, niech kończy studia, zgłębia wiedzę.
Niech dochodzi do tych tajników, do tych szczególików, uczy się o cewkach, panewkach, pierścieniach, tulejach, sworzniach, zaworach, popychaczach i uszczelniaczach. Natomiast większości użytkowników samochodów ta wiedza jest do niczego niepotrzebna. I to jest kolejny aspekt, dla którego ja nie wchodzę aż tak głęboko. Ja bym chciał, aby ludzie byli dobrzy, weseli, radośni, spokojni, szczęśliwi, uśmiechnięci, zadowoleni, usatysfakcjonowani, pełni miłości, pełni szacunku, pełni zaufania, pełni optymizmu, a niekoniecznie musieli kończyć fakultety w tej dziedzinie. To jest przede wszystkim cel mojego działania. Tak jak wam kiedyś opowiadałem w momencie, kiedy ja zaczynałem się interesować. To jest też ciekawa historia, ponieważ ja się nigdy nie zaczynałem tym interesować. Ja się nigdy nie zaczynałem interesować duchowością. Wprost przeciwnie, właśnie uważałem, że cała ta wiedza jest nikomu do niczego niepotrzebna. A rzeczy, o których wam dzisiaj mówię, niewiele się zmieniły od tego, co wiedziałem 30 lat temu.
Więc ja się nie zaczynałem interesować, natomiast szukałem, tak jak większość z was, szukałem potwierdzenia, że to, co czuję w środku, moje przekonania, jakieś przemyślenia, emocje, odczucia mam nie tylko ja. Czyli nie jestem takim totalnym świrem i że one mają jakiś sens. Że bycie na przykład dobrym człowiekiem ma jakieś uzasadnienie, bo w realiach naszego cywilizowanego, ziemskiego życia nie ma żadnego uzasadnienia i doskonale zdajecie sobie z tego sprawę. Nazywając rzeczy brutalnie, bycie dobrym, uczciwym, lojalnym, sympatycznym, ufającym, optymistycznym, otwartym w żaden sposób nie ma sensu w życiu ziemskim. Nazywajmy rzecz po imieniu. Ja nie znajduję ziemskiego sensu w byciu właśnie takim uczciwym, lojalnym, fajnym, miłym, sympatycznym. Być może się mylę. Natomiast myślę, że w dużej mierze się ze mną zgodzicie, że z punktu widzenia ziemskiego takie postawy są irracjonalne. Natomiast wiem doskonale, że tak jak ja, mnóstwo ludzi czuje wewnętrzną potrzebę bycia właśnie takim człowiekiem. Nieodpartą potrzebę bycia fajnym, miłym, sympatycznym, czułym, ciepłym, kochającym.
Że jest to potrzeba bardzo wielu ludzi i bardzo często podczas rozmów z ludźmi, kiedy zaczynamy z innego poziomu, w pewnym momencie zaczynamy się spotykać na tym samym poziomie właśnie takiej otwartości. Puszczają jakieś, coś puszcza w środku i człowiek zaczyna rozmawiać ze mną w sposób taki jak chce i widzę, że przynosi mu to niewątpliwą ulgę.Radość, przyjemność, spokój, który w pewnym momencie zaczyna być zakłócany takim stwierdzeniem: ale dlaczego ja ci o tym mówię? Przecież ja cię nawet za specjalnie nie znam. Niektórzy mnie przepraszają. Mówią: „O, przepraszam, bo powiedziałem ci za dużo.” Może coś jest im głupio, że raptem się przed kimś zupełnie mimowolnie i trochę nieświadomie otworzyli. Z czego wynika ta potrzeba bycia dobrym? To oczywiście zostawiam wam do rozważenia. Oczywiście tutaj pytanie: dobrym? Co to znaczy dobrym? Moglibyśmy to definiować na milion różnych sposobów.
Natomiast jeżeli pamiętacie, że ja raczej staram się oscylować wokół tych określeń bardziej uniwersalnych, to mam nadzieję, że mnie zrozumiecie. I wracając do tego mojego wątku, bo znowu się troszeczkę rozgadałem. Kiedy szukałem potwierdzenia, że te moje potrzeby mają też inni ludzie i próbując sięgać po literaturę, w której mógłbym znaleźć odpowiedzi, dlaczego chcę być dobry, uczciwy, miły dla ludzi, uprzejmy. I jestem. I dostaję za to ciągle po dupie. Ciągle coś się wywala. Ciągle spotykają mnie z tego powodu, może nie rozczarowania, tylko ja ciągle na tym coś tracę. I zawsze kiedy sięgałem po coś, trafiałem na zlepek słów, które na dzień dobry mnie odstraszały. Myślałem sobie wtedy, że muszę skończyć fakultet. Przynajmniej z polonistyki, a może jeszcze z kilku innych tematów, bo mogłoby się okazać, że w środku tej książki dotknę tematów fizycznych, biologicznych, astronomicznych, astrologicznych i innych i będę musiał dla zrozumienia tego dzieła te wszystkie fakultety pokończyć.
Mówiłem: „Nie”. Chciałbym, aby było takie narzędzie, taka możliwość, żeby każdy człowiek bez jakiegoś specjalnego wykształcenia mógł tą wiedzę posiąść, zrozumieć i przyswoić. I jeszcze do tego wszystkiego wcielić w życie. Dlatego taka formuła moich audycji, taka też formuła mojej książki i taki też mój przekaz, aby nie komplikować tego, co nie musi być komplikowane. Co może w swojej wymowie będzie mądre, będzie supermądre. Natomiast czy będzie zrozumiałe? To jest dla mnie główny warunek. Czy to, co jest przekazywane przeze mnie, czy przez innych jest zrozumiałe i to zrozumiałe we właściwy sposób. Także tyle, kochani, w kwestii wyjaśnienia, dość obszernego, jak widzicie. Natomiast wracając do pytania, które zadawałem na początku poprzednich audycji i przypomniałem je dzisiaj.
Dlaczego my mamy taki problem? I tak jak wam powiedziałem, że zwalam to wszystko na podświadomość, zawężając krąg podejrzanych. Chciałbym wam trochę przypomnieć o tej podświadomości. Zwłaszcza też przyda się ta informacja w kontekście drugiej części audycji. Bo pamiętajcie, że podświadomość, czyli to, co niektórzy nazywają programami i wzorcami, czyli cały ten nasz ziemski bagaż, który nabyliśmy w dzieciństwie od naszego najbliższego otoczenia. Kiedy nasi najbliżsi przekazywali nam prawdę, ich prawdę oczywiście, o wszystkim, z czym się w życiu naszym najmłodszym spotykaliśmy. Dowiadywaliśmy się prawdy o wszystkim, z czym się w życiu spotykaliśmy. To jest bardzo ważne, ponieważ ta prawda nie dotyczyła tylko spraw ważnych, życiowych. Ta prawda dotyczyła każdego aspektu, każdej sytuacji, w której my jako dziecko się znaleźliśmy. To dotyczyło naszej wiedzy i opinii na temat bezdomnego, który grzebie w śmietniku.
Wtedy dowiadywaliśmy się i tworzyliśmy swój pogląd na to, czy ten człowiek zasługuje na szacunek, czy nie. Bo jeżeli nasi rodzice powiedzieli, że to jest lump, że to jest leń, że to jest pijak, alkoholik i złodziej, to my tą prawdę od nich przejmowaliśmy bezkrytycznie.Jeżeli widzieliśmy psa i na przykład starszą panią z tym psem, to dowiadywaliśmy się prawdy o tym psie i prawdy o tej pani. Dowiadywaliśmy się prawdy o naszych sąsiadach, o ich zachowaniach, które są dobre, a które są złe. Oczywiście prawdy, w którą wierzyli nasi rodzice, nasze otoczenie. Dowiadywaliśmy się wtedy, jak należy w takich sytuacjach zachowywać się. Czy należy powiedzieć: „O! Fajna impreza u sąsiadów, słuchają fajnej muzyki”, czy należy potępiać takie zachowania i dzwonić na policję albo iść rozwiązywać problem siłowo. Kochani, my tych wszystkich prawd dowiadywaliśmy się od naszych rodziców i dotyczyły one każdego aspektu, każdej sytuacji, w której uczestniczyliśmy. W ten sposób wybudowaliśmy swój pogląd. Przyswoiliśmy pogląd na temat tego, co jest dobre, co jest złe, jak należy postępować, jak nie należy postępować, jak należy reagować, jak nie należy reagować.
Co należy popierać, co należy krytykować, co jest słuszne, co jest niesłuszne, co jest dobre, co jest złe, co jest właściwe, co jest niewłaściwe. W każdej dosłownie sytuacji życia, w której my jako dzieci uczestniczyliśmy. I gwarantuję wam, że jako malutkie dzieci nie mieliśmy żadnego punktu odniesienia do tego, czy to jest prawda, czy nie. Prawdę naszych rodziców przyjmowaliśmy jako swoją własną prawdę i z tą prawdą weszliśmy w dorosłość i bardzo głęboko trzymamy ją w naszej podświadomości. Tak działa podświadomość. Po raz kolejny w wielkim skrócie. Natomiast należy pamiętać jeszcze jedną rzecz: dowiadywaliśmy się prawdy o świecie, o ludziach, o sytuacjach, o bezdomnym pod śmietnikiem, o pijakach stojących pod sklepem, o sąsiadce, o szefie firmy, o życiu, o pieniądzach, o polityce, o relacjach rodzinnych, o miłości, o wszystkim. Dowiadywaliśmy się też prawdy o sobie i ta prawda o nas też została zapisana w naszej podświadomości. I tak jak prawda o bezdomnym panu grzebiącym w śmietniku i szukającym być może jedzenia, a być może puszek, być może jakichś innych skarbów, które będzie mógł w jakikolwiek sposób spieniężyć i przeznaczyć na to, co jest mu w danej chwili niezbędne do życia. Teraz zwróćcie uwagę, jak wasza podświadomość zareagowała na tę informację.
Na wszystko, co jest mu niezbędne do życia w danej chwili. Ile z was pomyślało: „Na pewno przeznaczy to na alkohol”? Oczywiście nie możemy tego sprawdzić w tej chwili, ponieważ jest to audycja radiowa, a nie telekonferencja. Natomiast to, co pomyśleliście w tej chwili, wyobraźcie sobie tego bezdomnego, wózkowego, ubranego w jakieś marne ciuchy, zarośniętego często, nieładnie pachnącego pana. Pomyślcie, uświadomcie sobie, co w tej chwili pomyśleliście. Bo to, co pomyśleliście, najprawdopodobniej jest tym, czego dowiedzieliście się od swoich rodziców na temat tego pana. Swoich bliskich, dziadków i tak dalej. Bo ileż osób miało możliwość poznania takiego człowieka bezpośrednio? Ileż osób pokusiło się o to, aby takiego człowieka zapytać o cokolwiek, porozmawiać, dowiedzieć się? Ci ludzie są jak trędowaci.
Większość ludzi unika z nimi kontaktu, żeby się czymś nie zarazić. Być może taką samą sytuacją, w jakiej on się znajduje. Tak właśnie działa podświadomość. Wracając do wątku dotyczącego nas. Skoro dowiedzieliśmy się prawdy o otaczającym nas świecie i to wszystko zostało gdzieś w nas, wsiąkło w nas i stało się naszą prawdą o tym świecie.Tak samo prawda o nas wsiąkła razem z pozostałymi prawdami również w nas i do dnia dzisiejszego większość z nas z tą prawdą żyje, wierząc w to, że to, co kiedyś zostało powiedziane na nasz temat, jest prawdą. Trochę to mało po polsku chyba. Natomiast to, co jest w nas, co zostało zapisane w nas, w naszej podświadomości na nasz temat, co zostało wypowiedziane 20, 30, 40, 50, 60 lat temu, bardzo często jest balastem, który przysłania nam prawdziwy obraz nas samych. Tam, w tej podświadomości są zapisane wypowiedziane przez naszych bliskich szanse na osiągnięcie sukcesu, na szczęście, na radość, na sukces, na bogactwo, na wiedzę. Tam są zapisane nasze opinie na nasz temat i to one tak naprawdę w decydujący sposób tworzą naszą opinię na temat nas samych. Dlatego potrzebujemy często spojrzenia z zewnątrz.
Potrzebujemy z zewnątrz kogoś, kto te poglądy na nasz temat przedstawi w inny sposób. Mało tego, potrzebujemy, aby ktoś temu zaprzeczył, aby ktoś bardzo często nas utwierdzał w przekonaniu, że damy radę. Ponieważ my na skutek prawdy, którą przekazali nam nasi bliscy, bardzo często sami w siebie wątpimy. Potrzebujemy często ludzi, którzy nam powiedzą: „Nie, przecież dasz radę”. Często ludzie osiągając nawet sukcesy, nadal w siebie nie wierzą. Mało tego, te sukcesy są właśnie taką próbą zmienienia tego wzorca, który jest w nas zapisany, że między innymi dlatego ludzie prą do osiągania sukcesów za wszelką cenę. Często będąc zmęczonymi, bardzo często nie czerpiąc z tego żadnej tak naprawdę radości, nawet nie wiedząc, dlaczego to robią. Robią to tylko po to, żeby zaprzeczyć, żeby udowodnić, że to, co zostało na ich temat powiedziane, że nie dadzą rady, żeby się temu przeciwstawić. I cała ta wojna, cała ta walka toczy się w nas samych, w środku. Nasze duchowe ja mówi: „Tak naprawdę możesz wszystko.
Nawet ja, twoja dusza, nie jestem cię w stanie do niczego zmusić. Możesz wszystko. Możesz być, kim chcesz. Możesz robić, co chcesz. Możesz osiągnąć, co chcesz”. I ten głos do nas bardzo często dociera i mówi: „Przecież mógłbym”, ale za chwilę odzywa się podświadomość: „Nie, nie dasz rady, ponieważ ktoś kiedyś powiedział, że nie dasz rady”. I często walcząc z całym światem, z naszymi rodzinami, z naszymi szefami, z naszymi bliskimi, z naszymi przyjaciółmi wykonujemy jedną czynność. Próbujemy sami sobie udowodnić, że to, co zostało powiedziane na nasz temat, nie jest prawdą. Czy dostrzegacie w tym tak wielki paradoks jak ja? Czy widzicie, jakie to jest bez sensu?
Bo my często próbujemy zwalić winę za to, co robimy, na to, co jest na zewnątrz. Na czasy, na ludzi, na sytuację, na presję, na stres, na całe mnóstwo innych rzeczy. Bo w sumie jest wygodniej. Bo szukamy jakiegoś wytłumaczenia. Zresztą jest to też jedna z wielu prawd, które w moim dzieciństwie, pewnie w waszym dzieciństwie była bardzo często przedstawiana, pokazywana, udowadniana i wpajana. Na zasadzie: co ludzie powiedzą? Czyli że opinia innych ludzi na nasz temat jest rzeczą kluczową dla naszego szczęścia. Kolejny paradoks. Czyli my będziemy szczęśliwi, jeżeli ludzie będą o nas dobrze mówili. Sytuacja praktycznie nie do osiągnięcia na ziemi.Ponieważ jest kolejne mądre przysłowie: jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził.
Więc spełnienie oczekiwań wszystkich ludzi, z którymi się w życiu spotykamy, jest praktycznie niemożliwe. Ale jednocześnie dla nas jest warunkiem naszego szczęścia. Analizując to i zastanawiając się na taki chłopski rozum, osiągnięcie szczęścia nie jest możliwe, ponieważ nie ma szansy, żeby zadowolić wszystkich naokoło. W zasadzie dochodzimy do wniosku, po co się starać. I często do takich wniosków właśnie ludzie zmęczeni, wypluci, wyrzuci, wymięci dochodzą. Że to nie ma sensu, nie ma sensu cokolwiek robić. Zwróćcie uwagę, to o czym mówiłem, to o czym rozmawialiśmy w poprzednich audycjach. Pokazanie kosmogramu, pokazanie pinu narodzeniowego, pokazanie naszego bodygrafu z punktu widzenia duchowego daje nam nadzieję. Rozumiecie? Daje nam nadzieję.
Zaczynamy dostrzegać pewne możliwości w nas samych i to nam daje nadzieję, że coś możemy w tym życiu zmienić. Że jednak to, co my sami o sobie wiemy, czyli to, czego dowiedzieliśmy się o nas od naszych bliskich dawno temu, a co stało się naszą prawdą, nie jest wyrokiem. I to jest fajne. I tu mówimy: „OK, ale ja byłem głupi, ale ja byłem naiwny, ale ja byłem zaślepiony”. Tu mam taki potencjał bycia takim, tu mam taką moc, tu mam taką energię. Tu mi sprzyjają gwiazdy, tu mi pokazują możliwości i tak dalej. Jest super. I dlatego często chcemy po te narzędzia sięgać, chcemy z nich korzystać. Są takie fajne, jesteśmy w stanie za nie płacić, żeby ktoś nam to wszystko o nas powiedział, żeby dał nam nadzieję, że nie jesteśmy tacy beznadziejni, jak do tej pory byliśmy o sobie przekonani. A jeszcze do tego dochodzi czynnik boski.
Czynnik duchowy, czynnik płynący ze źródła, który mówi: masz moc, masz nieograniczoną moc. I to jest fajne. Ale jak się domyślacie, mam co do tego pewne zastrzeżenia. Nie w kierunku, żeby was odwodzić od korzystania z tych narzędzi. Tylko przed tym, żeby tych narzędzi nie przeceniać, żeby nie zrobić sobie krzywdy i żeby później nie mieć jeszcze większego rozczarowania. Wiecie, to tak trochę jak dostać nową siekierę Husqvarny i wpaść bez opamiętania do lasu, myśląc, że ona sama powycina drzewa. Że wystarczy ją mieć, a drzewa będą przed nami padały pokotem, bo mamy nową, lśniącą siekierę z najwyższej półki. Nie, tak to niestety nie działa. Przed tym was próbuję ostrzec, żeby się nie pojawił ten syndrom, kiedy będziecie się spodziewali, że to wszystko w ułamku sekundy się odmieni. Ja pracuję oczywiście nad narzędziem, które będzie coś takiego umożliwiało.
Oczywiście wszyscy mi mówią, że to jest niemożliwe, więc tym bardziej mnie to zachęca. Natomiast jeszcze w tej chwili nie posiadam takiego narzędzia i póki co jesteśmy zdani na to, żeby tą walkę, która się w nas toczy. Pamiętajcie kochani, że to nie jest walka, która się toczy na zewnątrz. Zwróćcie uwagę, że nawet w momencie, kiedy wy jesteście nabuzowani, to świat wokół was jest spokojny. Że nie potrzeba żadnych czynników zewnętrznych, żeby w was coś kipiało, żeby ta walka cały czas trwała, żeby wasze myśli przestały płynąć. To nie jest walka, którą się toczy z wrogiem na zewnątrz. To jest walka, która się toczy w nas samych. Bo z jednej strony macie w podświadomości zapisane to, co inni mówili na nasz temat. Przypominam, w podświadomości jest prawda nie tylko o świecie otaczającym nas, o tym panu przy śmietniku i o sąsiadce z pieskiem, tylko jest też zapisana prawda o nas. Prawda, którą wypowiedzieli nasi bliscy.
To nie jest prawda. To nie jest wyrok. To jest ich pogląd sprzed 50 lat na nasz temat. To się stało dla nas prawdą.Ponieważ każde kłamstwo powtórzone sto razy staje się prawdą. Każde kłamstwo nie musi być kłamstwem. To może być niewiedza, pogląd, opinia, ocena, cokolwiek innego. W każdym bądź razie coś bardzo subiektywnego staje się po powtórzeniu tego sto razy prawdą. Dla nas te opinie powtórzone sto razy stały się prawdą i my w tą prawdę wierzymy. I to jest prawda, która stała się naszą prawdą o nas samych. Z jednej strony to wiemy.
Tak myślimy, tak siebie oceniamy, a z drugiej strony jest coś, co nam mówi, że tak wcale nie jest, że my wcale nie jesteśmy tacy, że my mamy też ten aspekt uniwersalny w sobie, który puka i namawia nas do tego, żeby postępować inaczej, robić inaczej, myśleć inaczej, czuć inaczej. I my w tej walce cały czas we wnętrzu samych siebie uczestniczymy. Dlatego, kochani, korzystając z tych narzędzi, o których rozmawialiśmy, być może porozmawiamy jeszcze o innych narzędziach, być może porozmawiamy o innych technikach, o innych sposobach przy jakiejś okazji. Czy wygrzebiecie sobie coś w internecie, czy znajdziecie, ktoś was do czegoś namówi, ktoś wam o czymś powie. Pamiętajcie, że wszystko to kręci się wokół jednego. Kręci się wokół tego, żeby to, w co uwierzyliście na swój własny temat, zweryfikować. I w miarę możliwości jak najbardziej obiektywnie w pewien sposób ocenić, a na pewno zrobić jakiś remanent tego, co jest już w tej chwili faktyczną prawdą, a co jest tylko opinią sprzed 10, 20, 30, 40 lat powiedzianą być może czasami w nerwach, w dziwnych sytuacjach oderwanych zupełnie od rzeczywistości. Ze swoją starszą córką rozmawiałem ostatnio na temat tego kto, kiedy powiedział jej, że ona jest głupia. Taki sobie postanowiła remanent dziecko zrobić i tak jej się uwypukliło, że ktoś kiedyś powiedział. Oczywiście nie wiemy kto.
Wiemy, kto nie powiedział. Natomiast ktoś w jej najbliższym otoczeniu tak o niej powiedział i to zapadło jej bardzo mocno w podświadomości, z czego zdała sobie sprawę, że za wszelką cenę przez ostatnie lata próbowała udowodnić, że tak nie jest. Tak działa podświadomość i z pewnością, jeżeli zagłębicie się troszeczkę w samych siebie, korzystając również z tych narzędzi, o których rozmawialiśmy, czyli dając sobie nadzieję na to, że może jednak jesteście inni, to wtedy dotrzecie do tych sytuacji, do tych momentów, do tych miejsc, żeby móc zrobić to, co ja nazywam transformacją wzorców. Niektórzy nazywają zmianą oprogramowania, niektórzy nazywają to pracą z przekonaniami, żeby móc to wszystko w jakiś sposób zweryfikować i tą wojnę, która się dzieje w nas przynajmniej wyciszyć, jeżeli nie zakończyć całkowicie. Chociaż życzę wam całkowitego zakończenia, oczywiście pokoju we wszechświecie. Natomiast jeżeli uda się wam ją przynajmniej jakoś okiełznać i zawrzeć jakiś rozejm na czas jakiś, to bez wątpienia gwarantuję wam, że poczujecie niesamowitą ulgę i spokój, który jest nieporównywalny z żadnym spokojem, który płynie z zewnątrz. Jest to niesamowicie fajne, przyjemne uczucie. Pierwsze takie kluczowe razy są po prostu niezapomniane. Z pewnością część z was już ma to za sobą. Część może właśnie w tej chwili podjęło taką decyzję, żeby to zrobić.
Oczywiście wszystkim jak najwięcej takich momentów z całego serca, kochani, życzę, bo jest to bardzo fajne, miłe uczucie. Patrząc, że dobijamy godziny 21:00 chciałem jeszcze powiedzieć wam o jednym aspekcie, między innymi też związanym z podświadomością, więc spróbuję go pokrótce rozwinąć, ponieważ jak widzicie kończy się pewien etap w naszym życiu.Ja słyszę głosy, zresztą wy też na pewno słyszycie: „Mam już dosyć tego koronawirusa, tego wszystkiego, mówienia o tym, bębnienia” i tak dalej. Bo faktycznie byliśmy przez ostatni okres czasu bardzo mocno bombardowani tym. Zresztą ja też swoją cegiełkę do tego bombardowania, mam nadzieję, że w miarę spokojnego, dołożyłem. Natomiast wszystko zaczyna wracać do tak zwanej normy. Czyli dostaliśmy od rządu zielone światło do robienia tego, o co kiedyś nie musieliśmy nawet pytać. Widzicie, jaka fajna sytuacja? Jak dwa miesiące potrafią zmienić relacje. To, co teraz możemy robić za zezwoleniem, z pewnymi obostrzeniami, w ramach czegoś tam, kiedyś mogliśmy robić, nikogo o to nie pytając. Czekam, kiedy wyjdzie jakaś ustawa rządowa, która powie, że można się znowu przytulać.
Kiedy będę mógł przytulić moją mamę, moje córki, moich przyjaciół? Kiedy będę ich mógł przytulić? Jakbyście coś słyszeli na ten temat, że takie coś weszło, a umknęło to mojej uwadze, to ja bardzo poproszę o poinformowanie, bo jestem bardzo mocno stęskniony, ale troszeczkę obawiam się kar administracyjnych, więc się powstrzymuję od tego. Oczywiście wyczuliście tutaj sarkazm, ale celowy, nie przez przypadek. Bo kończymy pewien etap. W momencie, kiedy ta cała sytuacja się zaczynała, mówiłem wam o tym, że moje wewnętrzne przekonanie jest takie, że ta cała sytuacja ma sens, że ona nie jest ani przypadkowa. Jest pewnego rodzaju egzaminem dla nas jako dla ludzkości, ponieważ to nie jest, jak się z pewnością domyślacie, ostatnia taka historia w naszej historii. I doskonale chyba zdajecie sobie sprawę z tego, kochani, że to, co się wydarzyło teraz z koronawirusem, się za jakiś czas powtórzy. I tak jak wszyscy wiedzieli, że wirusy grypy będą ewoluowały, tak też wszyscy mówią, że będzie druga fala, że po tej przyjdzie — tak jak trzy lata temu mówiono, że przyjdzie jakiś wirus prozwierzęcy — tak teraz wszyscy, którzy mają pojęcie na temat nauki biologii życia na Ziemi wiedzą, że ta bakteria znowu zmutuje i pojawi się w takiej czy w innej formie za czas jakiś. I to wcale nie aż tak daleki.
Więc to, co się wydarzyło teraz, było pewnego rodzaju próbą dla nas i też egzaminem dojrzałości, co my z tą sytuacją po jej zakończeniu zrobimy. Jak działa podświadomość w tej sytuacji? Zwróćcie uwagę, że zaczynamy, na siłę próbujemy wszystko przywrócić do stanu sprzed, czyli do tego, co jest znane naszej podświadomości. Taka sytuacja naszej podświadomości nie była znana. Kochani, taka sytuacja naszej podświadomości nie była znana, ponieważ nasi bliscy, nasi rodzice w momencie, kiedy nas wychowywali i tworzyli pewnego rodzaju wzorce, nie przewidywali, że taka sytuacja jak koronawirus może się pojawić. Więc w naszej podświadomości nie było scenariusza, co my mamy w takiej sytuacji zrobić. Dlatego co się pojawiło? Strach. Zareagowaliśmy po prostu najnormalniej w świecie strachem. Tak działa nasza podświadomość.
I zwróćcie uwagę, co się dzieje w tej chwili. Dostaję mnóstwo informacji na temat tego, jakie to jest wielkie oszustwo, jakie jest kłamstwo, ile jest teorii, z jakiego powodu, dlaczego, kto, za jakie pieniądze i tak dalej. Dostajecie, na pewno macie do tego dostęp. Być może też jesteście już zmęczeni tym wszystkim, nawet chociażby zastanawianiem się nad tym, co z tego jest prawdą, a co nie. I zwróćcie uwagę po raz kolejny, jak my jako ludzie reagujemy. Czy my w tej chwili, patrząc na przykład na to, co się dzieje w Stanach, podejrzewam, że to będzie się działo nie tylko w Stanach, że tych sytuacji agresji, nienawiści, złości, pretensji, żalu, tego wszystkiego będzie więcej na całym świecie. Kiedy znowu się dowiemy o tym, że tak naprawdę zostaliśmy z tym wszystkim sami, że to wszystko, co było mówione, to jest tylko piękna mowa do telewizoraA tak naprawdę zostaliśmy z tym wszystkim sami i sami sobie z tym wszystkim musimy radzić. Ta fala żalu na pewno będzie na świecie dużo większa. Być może, jeżeli wyjdą różnego rodzaju kłamstwa przy okazji, przekręty, jakieś afery, które ludzie wytworzyli, wykorzystując całą sytuację, ten poziom żalu i nienawiści, niechęci będzie jeszcze większy. Tylko zwróćcie uwagę, że my jako ludzie nie potrafimy reagować inaczej.
Jedyną formą walki, jaka nam pozostała na złość, na nienawiść, na oszustwo, na kłamstwo jest dokładnie takie samo działanie. Z mojego punktu widzenia i z punktu widzenia rozwoju świadomości jest to przydatne. Bo być może będzie to ostatni akcent, kiedy nasza zwierzęca natura się ujawni po to, żebyśmy zrozumieli, że to nie jest tędy droga, że takie działania do niczego nie prowadzą. Nie chcę oczywiście snuć czarnych scenariuszy. Natomiast chciałbym i tu zapraszam, jeżeli ktoś byłby chętny do udziału w takiej audycji, do rozmowy na ten temat, abyśmy poruszyli temat, co tak naprawdę, jakie doświadczenie i jaka umiejętność jest w dzisiejszych czasach wytwarzana wśród ludzi. Ja wam podpowiem, bo ostatnio rozmawiałem z kimś, że my bardzo często podchodzimy do oceny sytuacji przez pryzmat tu teraz nasze 20, 30, 40 lat życia. Koniec kropka. Często ludzie nie potrafią się wynieść troszeczkę wyżej i stoją wkoło, kręcą głową i obserwują otaczający go krajobraz. Znają dokładnie tylko to miejsce, w którym się znaleźli, nie mając świadomości tego, skąd przyszli i dokąd zmierzają. To jest trochę tak, jakbyśmy sobie uświadomili, że jesteśmy we Włocławku, tak?
Że właśnie pojawiliśmy się, jedziemy samochodem, pojawił się napis Włocławek. I cóż to dla nas jest za informacja? Jedyna informacja jest taka, że jesteśmy we Włocławku, ale tak naprawdę nie wiemy, skąd przyjechaliśmy i też nie wiemy dokąd zmierzamy. Dopiero wzięcie mapy. Mapa. Ja wiem, że to jest wynalazek dla niektórych być może już całkowicie nieznany. Ale istnieje coś takiego jak mapa i dopiero znalezienie drogi, którą przyjechaliśmy, pozwala nam określić kierunek, z jakiego przyjechaliśmy oraz kierunek, w jakim zmierzamy. Spojrzenie nie tylko na ten punkcik na mapie, ale szerzej na mapę pozwala zrozumieć. Tu już, tak jak powtarzam, nie potrzeba żadnych umiejętności jasnowidzących, tylko wystarczy sama logika, żeby zrozumieć, dokąd dojedziemy, dokąd zmierzamy. Tak samo, kochani, jest z rozwojem świadomości ludzkości, ludzi.
Jeżeli skoncentrujemy się na tym, co jest teraz, to widzimy ten nasz Włocławek. Natomiast jeżeli spojrzymy na mapę i popatrzymy na świadomość, na moralność ludzi w perspektywie nie wiem, 2, 3, 4, 5 tysięcy lat do tyłu, to łatwo będzie zrozumieć, w jakim kierunku zmierzamy. Ponieważ wyjechaliśmy z Warszawy, dojechaliśmy do Włocławka, więc najprawdopodobniej zmierzamy do Gdańska. Warto czasami pokusić się o to, żeby przyjrzeć się temu procesowi z wyższej perspektywy, z troszeczkę wyższego punktu niż tylko przez pryzmat tego tu teraz, w tej chwili. Słyszę mnóstwo głosów, które mówią o wybudzaniu, o przebudzaniu, o oświecaniu, o zmuszaniu ludzi, narzekaniu na to, że ludzie są tacy, że ludzie są głupi, że ludzie są ograniczeni, że dali się zastraszyć, że dali się zmanipulować i tak dalej. Całe mnóstwo takich informacji pojawia się czasami podszytych złością, pretensjami. Bardzo często na płaszczyźnie politycznej. Ale z drugiej strony, z punktu widzenia rozwoju świadomości, kochani, gdyby nie było ludzigłupich nie byliby potrzebni nauczyciele. Gdyby nie było ludzi pokrzywdzonych, nie byliby potrzebni ludzie, którzy walczą o sprawiedliwość. Gdyby nie było uciśnionych, niepotrzebni byliby obrońcy.
Na kanwie tych wszystkich nieszczęść, tych wszystkich negatywnych sytuacji, które nas otaczają, a dzięki mediom my w tym wszystkim emocjonalnie uczestniczymy i w ten sposób jesteśmy wywoływani do tablicy, żeby na to zareagować, żeby się do tego odnieść. Nawet jeżeli nie czynem, to słowem i naszymi emocjami. To jest w tej chwili olbrzymi tygiel, w którym nasza świadomość emocjonalna zostaje wywoływana do tablicy kilka, kilkanaście albo kilkadziesiąt razy dziennie. I w ten sposób obserwując ludzi, którzy są oszukiwani, okradani, manipulowani, zastraszani, kształtujemy w sobie oprócz poczucia sprawiedliwości, jeszcze jedną bardzo ważną cechę, która w dzisiejszych czasach bardzo, ale to bardzo mocno dała o sobie znać. A ta cecha to się nazywa empatia. Żyjemy w czasach, kiedy ta empatia jest wykuwana po prostu w kolejnych ludziach. I to jest coś, co dla mnie osobiście jest przeolbrzymią nadzieją na to, że zmierzamy w dobrym kierunku. Ponieważ coraz więcej ludzi budzi w sobie empatię. Póki co często jest to taka empatia na zasadzie: ja bym tak nie zrobił, więc ty też tak nie rób albo ja bym tak zrobił, więc ty też tak zrób. To jest złe dla ciebie.
Ktoś cię oszukuje, ktoś cię manipuluje, ktoś cię krzywdzi. Ja to widzę. Obudź się, zobacz i ty zacznij się bronić. Ja bym tak zrobił. Budź się, obudź się, ratuj samego siebie. Ta empatia jeszcze w tej chwili jest właśnie bardzo często na takim poziomie. Empatia z pominięciem tego, że każdy człowiek reaguje inaczej i każdy człowiek też ma inne zdolności, inne umiejętności radzenia sobie z pewnymi sytuacjami. Że każdy człowiek ma też inną możliwość zrozumienia danej sytuacji i też w związku z jego podświadomością ma inną ocenę tej sytuacji. Natomiast bardzo mocno czuję, jak na świecie buzuje empatia. I to mnie, kochani, bardzo cieszy.
I tym optymistycznym akcentem, życząc jak najwięcej tej empatii wkoło nam wszystkim oraz mi osobiście również, życząc tego wszystkim, tak jak wspomniałem, kończę oficjalną część naszej audycji. I pewnie poproszę pana Marka. Dziękuję wam, bo widzę, że tu troszeczkę komentarzy poschodziło. Pan Marek mi tutaj systematycznie to podsyła. Ponieważ pan Marek ma niespodziankę z okazji Dnia Dziecka, bo ja złożyłem tylko życzenia, to poproszę pana Marka o uruchomienie tej niespodzianki, zrobienie malutkiej przerwy i za chwilę wracamy do dzwonienia, do telefonów i do czytania waszych, kochani, komentarzy.
[01:05:41] - Niespodziankę mam taką, że pewnie niektórym słuchaczom obudzą się wspomnienia z dzieciństwa. Wspomnienie o Smerfach. Muzyczne wspomnienie pewnej starej płyty, pewnego starego albumu, który ukazał się z tego, co wiem tylko na winylu i na jakichś pirackich kasetach. Album zatytułowany po prostu „Smerfy”. A teraz w ramach przerywnika muzycznego dwa utwory wykonywane przez Ryszarda Rynkowskiego o Smerfach właśnie. I w drugim tym utworze będzie się też udzielać jego małoletnia wówczas córka Marta Rynkowska. I ten drugi szczególnie utwór dedykujemy wszystkim tym, którzy szykują sobie właśnie kolację. A w Radiu Paranormalium do audycji Świat Oczami Duszy wrócimy za jakieś sześć minut. Radio Paranormalium paranormalny głos w twoim domu. Zostańcie państwo z nami.
[01:06:47] - Smerfoniace jak gwoździem po szkle zabrzmiała któryś raz. Harmoniusz tak fałszował znów, że zmęczył nawet głaz. A dzisiaj proste to jest jak drut i nie wypada nam lżyć
[01:07:10] - Nie ma żadnych fałszywych nut, gdy pomagają nam żyć. I tu się wkradł, ponury jak gad, szara lakatu dźwięk. Gargamel w nas zatruty wlał jad, aż żeby on tak pękł. Lecz dzisiaj proste to jest jak nut i nie wypada nam kryć, że nie ma żadnych fałszywych nut, gdy pomagają nam żyć. W zatrutym śnie, co dusił jak wąż, harmonisz zaczął grać. I każdy z nas jak jeden wstał mąż, bo się nie dało spać. I dzisiaj proste już jest jak nut i nie wypada nam kryć, że nie ma żadnych fałszywych nut, gdy pomagają nam żyć. I dzisiaj proste już jest jak nut i nie wypada nam kryć, że nie ma żadnych fałszywych nut, gdy pomagają nam żyć. I dzisiaj proste już jest jak nut i nie wypada nam kryć, że nie ma żadnych fałszywych nut, gdy pomagają nam żyć. I dzisiaj proste już jest jak nut i nie wypada nam kryć, że nie ma żadnych fałszywych nut.
[01:09:00] - Jego życia cała treść.
[01:09:03] - Byby sobie dobrze zjeść.
[01:09:05] - Czy może w życiu większa być przyjemność? Ma problemy dwa lub sto.
[01:09:13] - Ale najważniejszy to.
[01:09:15] - By w jego brzuchu było zawsze pełno.
[01:09:20] - Bo jak sobie dobrze zjem.
[01:09:23] - Nie mów dalej, sama wiem. To spać się kładzie i już po chwili.
[01:09:30] - Śni mi się winogron kiść oraz smerfofinki liść
[01:09:36] - I słodki poziomkowy krem. Bitej śmietany dwa dzbany, choć trochę mgli.
[01:09:46] - Cztery eklery, tort, marcepany trzy.
[01:09:51] - To jego przepis panowie i miłe panie.
[01:09:56] - Na odchudzanie.
[01:10:01] - Jego życia cała treść.
[01:10:04] - Byby sobie dobrze zjeść.
[01:10:06] - Czy może w życiu większa być przyjemność? Ma problemy dwa lub sto.
[01:10:14] - Ale najważniejszy to.
[01:10:17] - By w jego brzuchu było zawsze pełno.
[01:10:22] - Bo jak sobie dobrze zjem.
[01:10:24] - Nie mów dalej, sama wiem. To spać się kładzie i już po chwili.
[01:10:32] - Śni mi się winogron kiść oraz smerfofinki liść
[01:10:37] - I słodki poziomkowy krem. Z kuchni na baczność jest Lakiel a Gargamel.
[01:10:47] - Przegryzie co bliżej, nie wie co beszamel. My jemy z razy roladę, on kładzie i wiady. Płacz, ale w laty. Bo w tym cała życia treść. Wszystko inne banał sześć. Czy może smaczny być sen przy jedzeniu? Jak nie lubisz, no to cześć! My kochamy dobrze zjeść, a potem można gwizdać siedząc w cieniu.
[01:11:27] - Archiwum Radia Paranormalium. Pełne archiwum audycji najbardziej paranormalnego radia w polskim internecie. Dziesiątki gigabajtów wciągających paranormalnych mp3 czekają na Ciebie. Słuchaj zawsze i wszędzie, o każdej porze dnia i nocy. Dziel się nagraniami ze swoimi znajomymi i pokaż im prawdę, o której boją się nawet pomyśleć. Archiwum audycji Radia Paranormalium www.paranormalium.pl. Koniecznie również sprawdź naszą oficjalną aplikację na Androida i Windows Phone. Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski.
[01:13:15] - Tutaj panu Sławkowi bardzo się spodobał ten muzyczny dzisiejszy akcent. Jeszcze troszkę opóźniłem wejście w drugiej części, żeby nie przerywać panu Sławkowi słuchania utworów, które przed chwilą zabrzmiały również na antenie Radia Paranormalium. Tutaj widzę, że Kudłatu się obudziły wspomnienia z dzieciństwa. Ktoś tutaj wspomniał też smerfne hity. Z całym szacunkiem, ale smerfne hity troszkę już kiczem niestety, jak dla mnie przynajmniej, trąciły. Natomiast te utwory to były zupełnie nowe utwory, napisane zupełnie specjalnie na potrzeby albumu. Taka stara, duża winylowa płyta ze smerfami na okładce. Może ktoś ma. Ja miałem niestety wydanie kasetowe z mocno skopaną jakością dźwięku. Ale też muzycznie bardzo ten album stworzył dużą część mojego dzieciństwa.
Jeszcze może na koniec audycji parę utworów już po zakończeniu z tego albumu wyemituję. Mam tutaj ściągnięty cały album. To jest nagrane z płyty winylowej. Troszkę trzeszczy, ale jakość jest w miarę OK. Natomiast wracając do audycji „Świat oczami duszy” – koniec już ze wspomnieniami muzycznymi. Na wspomnienia muzyczne jeszcze będzie pora. Muzyczne wspomnienia z dzieciństwa niejednego słuchacza Radia Paranormalium. Przechodzimy do drugiej części audycji „Świat oczami duszy”. 1 czerwca roku pańskiego 2020. Czas na tę część, w której pan Sławek czyta komentarze i się do nich odnosi na antenie.
W tej części można również zadzwonić. Nasza linia telefoniczna jest już teraz otwarta. Można do nas dzwonić na nasze numery telefonów stacjonarne 32 746 00 08, komórkowy i do SMS-ów również jak najbardziej to 530 620 493, Skype radio.paranormalium.pl. Można także pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl.
[01:16:25] - Dziękuję panie Marku. Kochani, oczywiście zachęcam do dzwonienia. Przyłączam się do prośby pana Marka. Póki tego nie mamy, to oczywiście biorę się za komentarze, które mi tutaj pan Marek podesłał, a wy je napisaliście. Kudłaty pisze: „Zwierzęta. Pies na przykład też wybacza, że tam się na niego kiedyś głos podniosło . Kiedyś nie wiem, czy mówiłem wam ten drastyczny przykład, jak sprawdzić, kto jest twoim prawdziwym przyjacielem. To był taki test, żeby na pół godziny zamknąć w bagażniku psa, a później żonę i zobaczyć, kto się będzie cieszył, jak nas zobaczy. Nie polecam. Słyszałem o przypadkach, że ktoś to próbował zrobić.
Kontakt nam się urwał. Nie wiem, z jakiego powodu. Oczywiście jest to żart, natomiast faktycznie tak właśnie jest, że zwierzęta owszem, zapisują sobie pewne traumatyczne rzeczy w swojej pamięci. Natomiast podniesienie głosu, zwrócenie uwagi, jakieś drobne kary, które wymierzamy, czy ograniczenia bardziej niż kary, które wymierzamy na przykład psu, są przez niego zupełnie zapominane. I tak samo właśnie dzieje się z dziećmi. A nam ludziom dorosłym, bardzo często już takim mocno skrystalizowanym, osobowościowo przychodzi to z dużym trudem. Oczywiście mówię o większości. Nie generalizuję. Miłość i nienawiść pisze: „Pan Sławek jest bystrym gościem i mądrym”. Bardzo miło mi to słyszeć.
I dalsza część tego komentarza jest: „Przypomina mi Chrisa Miekina. Po prostu kozak”. Powiem tak: w sumie cieszę się bardzo, że jestem porównywany i stawiany gdzieś tam nawet na jednej linii z człowiekiem, którego nie znam oczywiście. Natomiast w związku z tym, że już od jakiegoś czasu tutaj, kochani, audycje dla was robię, też mi podsyłacie różne rzeczy, więc byłbym totalnym ignorantem, gdybym powiedział, że nie słyszałem nic o Chrisie Miekina, czy jak to się tam odmienia. Nie próbując nikogo tam obrazić.Ani nikomu nic ująć. Także cieszę się bardzo. Na początku swojej audycji w Radiu Paranormalium byłem porównywany z Tomem Campbellem, co też w żaden sposób nie znacie, co mnie bardzo, że tak powiem, nobilitowało, więc miło mi to słyszeć. Dziękuję bardzo. Adam pisze: „Uczciwość, lojalność, sympatyczność, altruizm są bardzo dobrze uwarunkowane ziemsko. Budują zaufanie wobec innych ludzi i ugruntowują twoje miejsce w społeczeństwie.
Bezcenny plus”. Drogi Adamie, jak wiesz, że ja rzadko kiedy się z tobą nie zgadzam. Tak, oczywiście. Masz rację. Tak. Ja kiedyś podczas moich kolejnych zawirowań życiowych, kiedy dostałem kubeł zimnej wody za swój altruizm, za swoją uczynność, za swoją dobroć, dostałem takiego solidnego kopniaka w dupę. Rozmawiałem ze swoim kolegą o dramatycznie innych poglądach na życie niż ja, który właśnie mi tłumaczył, że w życiu trzeba być twardym. I tak dalej. Zadałem mu takie pytanie: „A za co ty mnie lubisz?” On tak posiedział chwilę. Mówi: „Dobre, nie pierdziel”.
On użył tam innych słów, bardziej dobitnych. Jest jeszcze przed 22:00, więc ja raczej staram się takich słów zasadniczo nie używać, a już tym bardziej w miejscach publicznych, takich jak na przykład YouTube czy Radio Paranormalium. I to faktycznie pokazuje pewną taką tendencję, że takie cechy, które są uznawane za pozytywne, za dobre, są owszem, cenione przez ludzi, zwłaszcza przez jakąś część tych ludzi, którzy mają podobne poglądy. Natomiast to, co ja powiedziałem z użytkowego punktu widzenia, ziemskiego punktu widzenia są zupełnie nieużyteczne, ponieważ najczęściej jednak narażają nas na coś zupełnie odwrotnego. I ja wiem, że dobro wraca i tak dalej. I ja się o tym też wielokroć przekonywałem i przekonuję w dalszym ciągu, że te pozytywne cechy wracają do nas. Natomiast bardzo często też są z tym związane. I też kochani, doskonale o tym wiecie, że pewnego rodzaju otwartość, nadmierne zaufanie wobec ludzi doprowadza nas do bardzo przykrych doświadczeń życiowych. I ja w tym kontekście mówiłem. Natomiast oczywiście bardzo życzę sobie, życzę też wam, życzę właśnie nam wszystkim, aby powstała moda na ludzi uczciwych, na ludzi odpowiedzialnych, na ludzi mądrych, na ludzi szlachetnych, na ludzi pracowitych, na ludzi uczciwych.
Bardzo sobie tego życzę i mam nadzieję, że właśnie takie czasy tworzymy, kiedy nie siła, nie umiejętność manipulowania, nie przebojowość, nie cwaniactwo będzie przez społeczeństwa doceniane. Bo póki co chyba większość z nas doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że tak nie jest. I owszem, chcemy mieć wokół siebie ludzi fajnych, uczciwych, lojalnych, odpowiedzialnych, uśmiechniętych, wesołych, radosnych. Natomiast w dalszym ciągu z pewnego rodzaju tęsknotą, z pewnego rodzaju podziwem patrzymy na ludzi, którzy osiągnęli jakiś sukces, którzy osiągnęli jakąś tam pozycję, najczęściej materialną, taką porządną. Większości ludzi to imponuje. To, że ktoś umie się ustawić, że umie się zachować, że umie się znaleźć, że umie coś załatwić, że jest przebojowy, że jest taki śmaki owaki. Oczywiście być może to przekoloryzowuję, a być może nie. Adam tutaj jeszcze dopisuje: „Ale to też zależy od środowiska i społeczeństwa. Są miejsca, gdzie ta dobroduszna postawa jest wymagana albo pomagająca. Są takie miejsca, gdzie będzie kulą u nogi.
To wybór postawy, ale i miejsca”. Właśnie to, o czym mówimy. To, o czym przed chwilą wspomniałem. Radek pisze: „To, co pan mówi, było podobne w filmie Equilibrium, gdzie ludzie nie mieli i zakazane było odczuwanie uczuć i za to robili egzekucje”. Coś kojarzę ten film. Natomiast w tej chwili mamy właśnie taką sytuację, w którejW której to, co mówię, jest dla mnie sympatyczne i bardzo budzące bliskość i dobre relacje między ludźmi, jest z powodu strachu przede wszystkim zabronione. Po prostu zabronione. Ostatnio napisałem jakiś wpis na Facebooku, co poniektórzy bardzo mocno się z niego uśmieli, więc gdybyście przy okazji moje zdanie chcieli poznać, to zapraszam na moją stronę. Tam coś takiego właśnie wrzuciłem à propos takich postaw. Peter pisze: „Musimy być pokorni wobec siebie i innych.
Każdy człowiek czeka na zrozumienie i akceptację. Lubimy być szanowani, wprawdzie, ale też sami musimy dawać”. To jest ta ślepa uliczka, kochani, że od zrozumienia i akceptacji uwarunkowujemy swoje szczęście i swoje dobre samopoczucie. Jak mało w tym jest nas w takich właśnie postawach. Dlatego bardzo często robimy rzeczy, na które nie mamy ochoty, które nam nie pasują, które nam się nie podobają, których nawet nie lubimy. Po to, żeby na akceptację drugiej strony zasłużyć. I czy to jest na pewno tędy droga do szczęścia? Peter pisze: „Jeśli nam rodzice zaszczepili fałszywą prawdę od małego dziecka, jesteśmy w stanie teraz to zmienić. Choćby robić małe kroczki do przodu w szacunku i kochaniu. Każdy człowiek ma prawo do szacunku”.
Tak, drogi Peterze, zgadzam się z tobą. I grono ludzi, którzy właśnie wchodzą na tą ścieżkę. Coś nam dzwoni?
[01:27:34] - Coś nam dzwoni, a raczej ktoś nam dzwoni. Ktoś się do nas dodzwonił. Halo, halo! Radio Paranormalium. Czy się słyszymy?
[01:27:43] - Tak. Dobry wieczór.
[01:27:45] - Dobry wieczór.
[01:27:46] - Dobry wieczór.
[01:27:49] - Chciałem pozdrowić przede wszystkim pana Sławka. Pierwszy raz do tej audycji się akurat dodzwoniłem. Pana Sławka-
[01:27:56] - Właśnie głos mi nieznany. Bardzo miło mi pana słyszeć.
[01:28:01] - Mam na imię Wojtek. Pozdrawiam jeszcze raz pana, Ivelliosa i wszystkich słuchaczy, którzy słuchają tej audycji. Poniekąd kilkakrotnie miałem zadzwonić, aczkolwiek często słucham audycji z odtworzenia jako podcast, czyli już po fakcie. Chciałem się odnieść tutaj do paru rzeczy, o których pan dzisiaj akurat mówił. Może nie chronologicznie to będzie, ale pierwsza rzecz to pana życzenie, że może dożyjemy tych czasów takich, gdzie będą się liczyły trochę inne wartości. Tutaj niestety nie byłbym takim optymistą. Wydaje mi się, że to nie jest dla naszego życia. Ten świat jest tak skonstruowany, że tamte inne cechy, które pan wymienił, niestety będą brały górę. To jest moje zdanie, ale też poparte, bo trochę już też jestem na tym świecie, więc obserwuję, jak to wygląda.
[01:29:10] - Jeśli nie za tego życia, to może za następnego.
[01:29:14] - Może za następnego. Dokładnie. Nie jestem optymistą raczej w tej kwestii, tylko pesymistą. Tak à propos, to nie wiem, czy pan słyszał taką krótką zagadkę, kawał. Powinien pan słyszeć, bo to z pana też myślę czasów. Akurat ja to słyszałem w serialu chyba 07. Kto to jest pesymista? Czy pan wie albo czy pan pamięta, panie Sławku?
[01:29:49] - Akurat z serialu nie pamiętam, ale jedna z takich wersji, która mi się podoba, to uświadomiony optymista.
[01:29:57] - Prawie tak. Były optymista, tylko tyle, że dobrze poinformowany. Cały czas mnie to śmieszy i coś jest na rzeczy, myślę. Niby żart, ale z drugiej strony też myślę, że wiele prawdy w sobie zawiera.
[01:30:22] - Wie pan, z drugiej strony, pozwolę sobie wejść w słowo, to też jest pewnego rodzaju pokazanie, że czasami nadmiar wiedzy służy czemuś zupełnie odwrotnemu niż zakładaliśmy. Więc z tą wiedzą też trzeba uważać. Jednak jeżeli się tej wiedzy doszukuje, szuka, to też trzeba mieć świadomość tego, że może się w takich właśnie sytuacjach na przykład obrócić przeciwko nam, czyli pozbawić nas optymizmu. Trzeba być ostrożnym.
[01:31:04] - Czasami, przepraszam, że wchodzę w słowo, ale też czasami tu trzeba rzeczywiście dużego wyczucia, bo czasami ten brak wiedzy też może spowodować, że się w jakieś niezłe tarapaty wpakujemy. Czasami to mogą być naprawdę bardzo poważne problemy wynikające właśnie z takiej zupełnej ignorancji w jakiejś kwestii. Także tu rzeczywiście trzebaTrzeba to rozsądnie wyważyć. Czy coś mi jest potrzebne rzeczywiście do czegoś, żeby było mi lepiej, czy to raczej mnie zdołuje i nic z tego więcej dobrego nie będzie, poza tym, że będę miał gorszy humor czy gorszy nastrój do działania. Dobrze, w tej kwestii myślę, że to, co chciałem powiedzieć, to powiedziałem. Natomiast jeszcze na samym początku, bo prawie od początku dzisiaj słuchałem tej audycji, mówił pan o tym, że nie opłaca się. Nie potrafię teraz dokładnie powtórzyć, ale chodziło o to, że w rozumieniu ziemskim, bardzo krótkoterminowym, nie opłaca się być dobrym, tylko raczej bardziej cwaniakiem, zaradnym i tak dalej. Pamięta pan?
[01:32:30] - Tak, oczywiście.
[01:32:33] - Właśnie. Ale tutaj też nie do końca się zgadzam, za chwilę panu powiem taki przykład z mojego życia, z dzieciństwa czy okresu młodzieńczego. Dlatego, że często jest tak, pomijając teraz kwestie wiary w reinkarnację i tak dalej, karmę i tak dalej, to na razie zostawiamy na boku, dlatego, że myślę, że bardzo duża część osób traktuje to jako w najlepszym razie niegroźne bajki. Czyli w związku z tym to nie jest w ogóle dla tych osób żaden argument. Często rozmawiam i nawet wśród swoich znajomych mam takie osoby, które traktują życie jako jednorazową przygodę, niekoniecznie z ciągiem dalszym, bo niektórzy nawet negują, że ginie się po prostu, nie ma żadnego śladu. Nie ma żadnej duszy, nic się nie dzieje. Też są takie zdania. Już też się nauczyłem nawet specjalnie nie przekonywać, bo to nie zawsze przynosi spodziewany efekt. Pomijając tą kwestię, mimo wszystko ludzie naprawdę bardzo bezmyślnie myślący doszli do takiego wniosku, że nie opłaca się być uczciwym. Co znaczy dobrym?
Dobrym to już jest trochę wyższy poziom, ale takim uczciwym wobec innych na przykład. To, moim zdaniem, ma bardzo krótkie nogi. Dlatego, że tak jak powiedziałem, takim przykładem mogę tutaj sypnąć, który mi pierwszy przychodzi, tak jak pan zresztą zawsze wiele razy podczas tych wszystkich audycji. Zresztą bardzo fajne historie pan opowiada z własnego życia. Pamiętam takiego kolegę na podwórku. To podwórko to było umowne podwórko, dlatego, że to było ileś podwórek, ale w ramach kwartału w jakiejś dzielnicy. Czyli tych osób, które się spotykało, było przynajmniej w najlepszym razie nawet kilkadziesiąt. Ale takich na co dzień spotykających się było 20, 20 parę, 30. Szczególnie jedna osoba była taka, która już od szkoły podstawowej miała tendencję do naciągania innych i wyciągania, pożyczania pieniędzy. Oczywiście nie muszę dodawać, że tu chodziło o pożyczki takie, które później nigdy nie były zwracane.
Bardzo szybko, bo w takich kręgach, zwłaszcza jeszcze wtedy, bardzo szybko taka osoba została tak jakby oznakowana taką osobą, która jest po prostu niesolidna i to się przeciwko niej stosunkowo szybko obracało. Co prawda ona w tym momencie też próbowała gdzieś na zewnątrz dalej wyłudzać, że się tak wyrażę, te pieniądze. Natomiast w tym kręgu ona już była spalona, czyli nie opłaciło się. Ale to jeszcze by było pół biedy. Natomiast skończyło się to dla niej jednym razem. Ja co prawda nie byłem tego świadkiem, ale to słyszałem właśnie też z podwórka od kogoś, że pożyczyła od osoby, od której w ogóle nie powinna pożyczyć, ale mimo wszystko naciągnęła ją. Tak jej się to przynajmniej wydawało. I dla tej osoby, dla tego naszego kolegi nieuczciwego bardzo źle się to skończyło, bo po prostu został ten kolega dość solidnie pobity. Tu już karma wróciła stosunkowo szybko. Co prawda nie wiem, bo to już też był taki wiek, że później te znajomości podwórkowe się tak trochę rozchodziły, bo ktoś poszedł na studia, ktoś się ożenił i tak dalej.
Dalej już nie znam sprawy, ale z mojego doświadczenia generalnie, to powiem panu tak, że często jest tak, że takie cechy charakteru, niekoniecznie negatywne, bo to jest akurat taki przykład negatywny, zwykle siedzą tak głęboko, że ja po prostu nie wierzę w cudowne przemiany, że ktoś nagle o 180 stopni zmienia swoje zachowanie. Chyba że po naprawdę bardzo traumatycznej sytuacji, ale to też musiałyby być jakieś objawy tego, a nie tylko deklaracje.Także raczej jest ewolucja w tej dziedzinie, jeśli w ogóle, niż rewolucja. Jeśli chodzi o takie cechy charakteru. Nie wiem, czy się pan ze mną zgodzi, panie Jarosławie.
[01:37:45] - Ja znałem przypadki takie dość ekstremalne, więc takie sytuacje znam i wiem, że są możliwe. Natomiast są to pojedyncze przypadki i tu się z panem zgadzam, że proces zmiany tych wzorców i ewolucji świadomości jest procesem właśnie ewolucyjnym, nie rewolucyjnym, jak pan to bardzo ładnie określił i wymaga czasu. W większości wypadków wymaga właśnie czasu. Zresztą budowanie świadomości ludzi trwa setki, tysiące lat, więc to też pokazuje, że jest to proces powolny, mozolny i długotrwały. Także tu się z panem zgodzę. I też, panie Wojtku, cieszę się, że pan o tym powiedział. Adam o tym napisał, pan powiedział o tym, że się pan ze mną tak nie do końca zgadza, że te postawy, o których ja powiedziałem, że one są takie mało popularne i nieprzydatne. Fajnie, że są takie głosy. Mnie to bardzo cieszy.
[01:38:58] - To bardzo praktyczne. Ja już teraz nie mówię o tym, czy za tym stoi czyjaś moralność, tylko taka nawet praktyka życiowa. Już zupełnie niezależnie od tej moralności danej osoby.
[01:39:16] - Ja się bardzo z tego powodu cieszę, bo jeżeli jest czyn i jest za chwilę szybka reakcja i szybkie konsekwencje, to ludziom też jest łatwiej zrozumieć przyczyny, dla których coś takiego się wydarzyło. Jeżeli jest przewinienie i szybka kara, to łatwo to ze sobą powiązać. Bo jak coś zrobimy dzisiaj, a konsekwencje tego pojawią się za trzy, pięć, siedem, dziesięć lat, to ludzie często nie są w stanie tego powiązać ze sobą.
[01:39:54] - Albo w przyszłym życiu. Przepraszam, że przerwałem.
[01:39:58] - Jeżeli pojawią się w przyszłym życiu, to niech mi pan wierzy, że ta wiedza akurat jest i to doświadczenie jest akurat bardzo skuteczne, bo jest zapisane już gdzie indziej. Jest gdzie indziej zapisane niż w naszej ziemskiej świadomości. Bo my tutaj możemy powiedzieć, że zrobiliśmy coś złego. My mamy taką manię i umiejętność tłumaczenia samych siebie, a zrobiliśmy coś złego, ale my mieliśmy ku temu powód, ponieważ potrzebowaliśmy, ponieważ byliśmy zmuszeni, ponieważ mieliśmy chwilę słabości, ponieważ dziecko nam chorowało, ponieważ sytuacja nasza była kiepska, ponieważ ktoś nas oszukał, ktoś nas wykorzystał. My to zrobiliśmy z zemsty. My mamy dla swoich negatywnych działań bardzo mnóstwo wytłumaczeń. I my sami siebie jesteśmy w stanie nawet z bardzo złych rzeczy dość łatwo wytłumaczyć. W procesie tym świadomościowym, czyli jeżeli uświadamiamy sobie to na innej płaszczyźnie, czyli na płaszczyźnie duchowej, to już tych argumentów nie mamy i ta wiedza, że to jest złe, jest już wtedy bardzo mocno zapisana. Także ja tej formie ufam bardziej niż tym naszym ziemskim rozkminkom. Wie pan, albo ja tylko na chwilkę, albo ja tylko jeden raz, albo ja tylko tysiąc złotych.
Przecież ukradłem nie milion. To przecież nikomu się nic nie stało, bo ja to ukradłem państwu. Przecież to wspólne pieniądze. Wie pan, jak to działa, nie? Jak się ludzie potrafią pięknie z tego wszystkiego wytłumaczyć.
[01:41:40] - Ja mówię teraz za siebie, chociaż też myślę, że to wielu osób dotyczy. Ja w swoim życiu też się niestety nie ustrzegłem tego typu sytuacji i jakichś wytłumaczeń. Aczkolwiek te tłumaczenie czasami jest. Ja to bardziej traktuję, że okej, że jest to dalej tłumaczenie, ale niekoniecznie rozgrzeszenie. W sensie takim, że ja i tak dalej wiem, że to było złe i należałoby pewne rzeczy na przykład jakoś naprawić, zadośćuczynić i tak dalej. Natomiast przyczynę się zawsze jakoś znajduje, mniej lub bardziej rozsądną. Ale jeszcze wrócę do tego, że mówił pan, że jak jest taka reakcja stosunkowo szybka, to często jest to łatwiej zauważyć przez kogoś i powiązać, że tutaj był czyn, a tutaj jest reakcja na ten czyn. Ale powiem panu, że znam takie przypadki, porównując do tego, że jakby ktoś miał młotek w jednej ręce, a drugą rękę położyłby sobie na stole czy coś i sobie uderzy tym młotkiem specjalnie w palca, czyli wiadomo, sam sobie zrobi krzywdę. To jest takie porównanie oczywiście. Znam takie osoby, proszę mi wierzyć, panie Władku, takich osób może nie ma za dużo, ale są takie osoby, które pomimo bardzo szybkiego zwrotu, gdzie średnio inteligentny człowiek by to zrozumiał, dalej po prostu nie przyjmują do wiadomości, że to jest powiązane jedno z drugim.
[01:43:35] - Nie, całkowicie się z panem zgadzam. Wie pan, to jest związane bardzo dużo ze świadomością. Bo im większa świadomość człowieka, tym większa wiedza na ten temat, że on jest przyczyną i wszystko, co się dzieje w jego życiu, ma zalążek w nim samym. Natomiast ludzie z mniejszą świadomością będą uporczywie poszukiwali winnych na zewnątrz. Żadne racjonalne argumenty nie będą w stanie ich zdania i opinii na ten temat zmienić. Znałem takie przypadki, także doskonale rozumiem, o czym pan mówi i o kim pan mówi. Ale ja to mówię, bardzo mocno wiążę z poziomem świadomości. Jeżeli widzę takiego człowieka, rozmawiam z nim i widzę, w jakim kierunku idzie rozmowa, łatwiej mi jest zrozumieć, że żadna argumentacja tutaj nie ma najmniejszego sensu, że ten człowiek musi jeszcze ileś tych doświadczeń zebrać i takie jest jego prawo do tego. Nie można mu w tym przeszkadzać.
[01:45:06] - Z tego, co sobie przypominam, do jednej rzeczy się też chciałem odnieść à propos tych metod, o których pan mówił. Przez to, że mamy podświadomość napchaną różnymi rzeczami z dzieciństwa czy z przeszłości generalnie, zrozumiałem przynajmniej pana opinię, że te metody umożliwiają, że człowiek sam na siebie jest w stanie trochę inaczej spojrzeć niż te prawdy w cudzysłowie wpojone w dzieciństwie. Czyli: „Jesteś głupi i tak nic nie wiesz. Zawsze dostajesz po tyłku, do niczego się nie nadajesz” i tak dalej. Tutaj się chciałem odnieść. Znowu użyję może swojego przykładu, dlatego, że u mnie na przykład nie za bardzo kojarzę, żebym miał takie bardzo negatywne rzeczy. Może w jakichś pojedynczych rzeczach, sprawach, ale niekoniecznie takich najważniejszych życiowo. Coś tam tkwi i do czego zmierzam? Że czasami ta przyczyna, że komuś coś nie wychodzi albo za coś się nie może wziąć, wcale niekoniecznie musi tkwić w tym rozumieniu, co pan mówił, w podświadomości, że ktoś mu kiedyś, mama, tata albo ktokolwiek inny mu coś wmówił, czy po prostu chłonął to jak gąbka, zupełnie bezwolnie. Tylko to czasami tkwi w przyczynach bardzo prostych.
Na przykład w moim wypadku nawet teraz to trochę przerabiam. Może to zabrzmi trochę jak spowiedź na antenie, ale po prostu lenistwo, że na przykład mam taką cechę, że wiem, że ja to muszę i tak zrobić, ale po prostu mi się nie chce. I póki mam na przykład środki, jeśli chodzi o czas i jakieś czekanie, to się za coś nie mogę zabrać. Albo druga cecha, która jest z tym powiązana: odwlekanie czegoś w nieskończoność albo do ostatniej chwili. I to jest po prostu tak we mnie silne. Niekoniecznie tutaj chcę powiedzieć, że wynika to, że ktoś mi kiedyś, w czasach dzieciństwa coś takiego wmówił. Bo nawet jak siebie pamiętam z czasów szkoły podstawowej, średniej, później jeszcze ze studiów, zwłaszcza w tych młodszych latach, po prostu byłem bardzo obowiązkowy i w ogóle nic mnie nie czekało. Wszystko robiłem. A teraz być może, to od razu też jest taki wątek poboczny i na zasadzie właśnie wytłumaczenia, skąd się to u mnie bierze, że mając jakąś świadomość, to jest akurat, mogę powiedzieć negatywny aspekt tego, że mając świadomość, że życie nie jest jedno, mnie się na przykład do pewnych rzeczy w ogóle nie spieszy. Jeśli ja nawet mam założony jakiś plan finansowy czy coś, co bym chciał osiągnąć w tym życiu, to nawet jak ja tego nie osiągnę, to naprawdę nie robię z tego tragedii.
Ale jaki jest tego skutek? Jaki jest rezultat? Ja po prostu do pewnych rzeczy się nie mogę zabrać i ciągle odpycham to w przyszłość. A może będzie lepszy czas, może będą lepsze warunki. A właściwie nawet jak tego nie zrobię, to się właściwie i tak nic nie stanie, bo w końcu i tak przecież kiedyś będę znowu żył. Nie wiem, czy pan rozumie, co mam na myśli, panie Sław.
[01:49:13] - Dwa aspekty tutaj pan poruszył. Jeden, cofając się od końca pana wypowiedzi, to jest jedno proste pytanie: czy z tym, co pan robi, jest pan szczęśliwy, spokojny, zadowolony? Czy daje panu to satysfakcję? Robi pan to z przekonaniem i to podejście do życia w niczym panu nie psuje nastroju? To jest takie pytanie.Dobrze panu z takimi zachowaniami zostawiania na ostatnią chwilę, z tym lenistwem, o którym pan mówi, z tym niedążeniem do czegoś? Czy panu jest z tym dobrze?
[01:49:55] - Raczej nie jest.
[01:49:56] - No to jakby widzi pan. I tu ma pan poniekąd już odpowiedź sam dla siebie. Czyli tu już jest jakiś konflikt, bo gdyby panu było z tym dobrze, gdyby pan był z tego powodu zadowolony, spokojny, szczęśliwy, to nie ma konfliktu. Natomiast jeżeli budzi to pana niepokój, złe samopoczucie, to jest jakiś konflikt. I teraz trzeba dobrze zrozumieć istotę podświadomości, bo my w 99% nie zdajemy sobie sprawy, w którym momencie dany wzorzec zaistniał. Bo my analizujemy to już później z punktu widzenia naszego dorosłego rozumu, dorosłej świadomości, że nic takiego nie miało miejsce, bo wszystko było w porządku. Ja byłem odpowiedzialny, coś robiłem, załatwiałem wszystko na czas. Tylko że tu może właśnie nastąpić taka sytuacja zupełnie odwrotna: że ponieważ był pan w jakiś sposób do tego mobilizowany, namawiany, przekonywany, zmuszany przez rodziców, to w momencie, kiedy osiągnął pan poziom dorosłości, stwierdził pan: „Już nie muszę. Już nie muszę nic udowadniać, nie muszę taki być. Ponieważ to mi się jako dziecku nie podobało, to teraz na przekór będę robił odwrotnie”.
I to jest w dalszym ciągu działanie podświadomości.
[01:51:39] - Coś w tym jest. Bardziej ja bym tutaj akurat na rodziców to być może nie zwalał, tylko bardziej w tym momencie na jakieś takie okoliczności, w których człowiek żyje, bo nawet ludzie, których bardzo długo znałem, też mi mówili: „Słuchaj, trochę nie przesadzasz? Może byś się za coś w końcu wziął, jeśli była potem okazja”. A ja też tutaj rzeczywiście jakoś tak, jakbym chciał udowodnić, że jednak nie muszę kogoś słuchać i sobie dalej pobimbam, a może później to się wezmę za to.
[01:52:26] - Ja oczywiście domniemuję. Natomiast chciałbym panu pokazać, jak powstaje mechanizm budowania podświadomości. Mój taki ulubiony przykład z dzieckiem, które na początku reaguje płaczem. Mówimy o takim niemowlaczku, który reaguje płaczem na każdą niedogodność, która go w życiu spotyka. Te niedogodności to jest brak bliskości, mokro w pieluszce, jakiś ból brzuszka, nóżki, ząbka czy czegoś innego oraz głód. Czyli dziecko nie ma innego sposobu wyrażania swoich potrzeb, jak tylko płacz. Trzymiesięczne dziecko nie powie: „Mamusiu, boli mnie brzuszek”. Tylko drze się i w ten sposób okazuje, że coś jest nie tak. Dla takiego małego dziecka krzyk i płacz jest sposobem na wzbudzenie zainteresowania. To jest początek.
Później dziecko zaczyna rozumieć, że jak płacze, to ktoś się nim zainteresuje. Później dziecko zaczyna płakać, jak chce na rączki, jak potrzebuje bliskości. Dziecko płacze, rodzice biorą na rączki. Później dziecko leży, ale chce, żeby go wziąć do pozycji pionowej, więc co robi? Płacze. I cały czas uzyskuje jedną rzecz: zainteresowanie i bliskość. Na skutek czego? Na skutek płaczu. Dziecko nie rozumie tego, nie zastanawia się. My to teraz rozumiemy z punktu widzenia dorosłego człowieka.
Małe dziecko widzi tylko zależność i prawidłowość. Płacz, rączki. Jeżeli pan zwróci uwagę na małe dzieci, to one na początku wszystko wymuszają. To, co rodzice mówią, że dziecko wymusza płaczem. Jest na rączkach, jest zadowolone. Odkładamy go do łóżeczka, wrzask. Ponieważ dziecko widzi tą prawidłowość. Płaczę, to jestem na rączkach. Jest mi ciepło, jest mi przyjemnie, jest bliziutko. Mamusia przytula, tatuś cmoka, robi figurki, zajmuje się mną.
I później ten płacz staje się sposobem na wzbudzenie zainteresowania. I jeżeli rodzice zaczynają się dzieckiem interesować również w sytuacjach, kiedy ono nie płacze, dziecko zauważa, że zainteresowanie może uzyskać, nie tylko płacząc. Czyli bawią się z nim, zajmują się z nim nie tylko wtedy, jak płacze. I wtedy następuje zrównoważenie, że płacz nie musi oznaczać bliskości. Natomiast są rodzice, którzy zostawiają dziecko w kojcu, wrzucają mu wiadro zabawek i mówią: „Baw się”. Nie poświęcają mu żadnej uwagi, nie interesują się nim i tak dalej. I podchodzą do niego w momencie, kiedy dziecko zaczyna płakać. Wie pan, czym to skutkuje później w następnych etapach życia? Skutkuje to tymŻe dziecko ma zapisany taki wzorzec w podświadomości, że jeżeli jest mu źle, to rodzice się nim interesują. Później takie dzieci na przykład zaczynają robić sobie krzywdę, zaczynają się źle uczyć, ponieważ tylko wtedy rodzice się nimi interesują.
Zaczynają robić sobie krzywdę, mieć wypadki albo pakować się w kłopoty tylko dlatego, żeby wzbudzić zainteresowanie rodziców, ponieważ taki wzorzec w podświadomości się im zapisał. Więc wie pan, ten proces tworzenia tych wzorców sięga bardzo głęboko i też trwa przez jakiś czas, trwa przez kilka lat. Jeżeli te wzorce nie są weryfikowane, nie są zmieniane, nie są zastępowane innymi, to prowadzą właśnie do takiej sytuacji. Drugi przykład panu podam: dwóch braci, z których jeden był faworyzowany, a drugi był gorzej traktowany przez ojca. Był młodszy, więc zawsze ten starszy był stawiany za przykład. Nic złego się nie działo. Ten młodszy nie był w żaden sposób poniżany, nie był w żaden sposób terroryzowany, nic mu nie było zabraniane, tylko zawsze ten starszy brat był przykładem do naśladowania. I w dorosłości okazało się, że ten młodszy brat za wszelką cenę próbował swojemu ojcu udowodnić, że jest tak samo dobry jak ten starszy brat, pakując się w biznesy, zapierdzielając po prostu po 24 godziny na dobę, budując majątki tylko po to, żeby udowodnić swojemu ojcu, że jest równie dobry jak ten młodszy brat. Więc wie pan, ten proces powstawania wzorców nie jest taki prosty, jak nam się wydaje. On powstaje w sytuacjach, których my jako dorośli zupełnie nie pamiętamy.
To mogą być naprawdę bardzo zwykłe, proste sytuacje życiowe, niezwiązane z żadną traumą. Bo trzeba pamiętać, że małe dzieci, dla nich wszystko, co się pojawia w ich życiu jest nowe. Nie mają żadnego punktu odniesienia. Dlatego rozpoznanie tych wzorców jest czasami bardzo trudne, ponieważ my nie pamiętamy momentu, w którym ten wzorzec powstał. No dobra, bo się znowu rozgadałem. Jest pan czy już pan, że tak powiem?
[01:58:28] - Bardzo dobrze. Poczułem się przez te parę minut, jakbym radio słuchał, a niekoniecznie rozmawiał przez telefon. Ale to bardzo dobrze. Ale to dobrze. Dla słuchaczy zresztą to i tak żadna różnica, bo i tak słuchają przez radio, a ja mam cały czas przyjemność, że mogę po raz pierwszy z panem porozmawiać na żywo i się wymienić jakimiś doświadczeniami. To chyba wszystko na tą chwilę, co tutaj w ramach tej audycji się chciałem odnieść. Zdziwiony jestem, że tak łatwo się dodzwonić, że ludzie, słuchacze sądząc — ja nigdy tego czata nie widziałem — ale sądząc po tych pytaniach, które tam co chwilę są czytane, to tych osób jest całkiem sporo. Czemu ci ludzie nie dzwonią po prostu, żeby sobie porozmawiać z panem albo przedstawić jakieś wątpliwości? Albo tak rzadko dzwonią? Taka moja refleksja prawie na sam koniec.
[01:59:36] - Też jestem zdziwiony, zwłaszcza że ja nie gryzę.
[01:59:40] - No nie. Słuchając tych wszystkich audycji jest pan i tak wyjątkowo cierpliwy, bo czasami, zwłaszcza przy tych pierwszych chyba audycjach, zdarzały się takie telefony, gdzie szczerze mówiąc zapierałem ręce, bo myślałem, że będzie jakaś bardziej ostra wymiana zdań, ale też jakoś tak całkiem dobrze się to kończyło, powiedziałbym. Aczkolwiek nie umniejsza to temu, że miałem też dobrą zabawę, bo czasami ludzie-
[02:00:15] - Cieszę się bardzo.
[02:00:17] - Ludzie z pretensjami albo-
[02:00:22] - Ja poniekąd też czasami muszę-
[02:00:22] - Słucham? Nie zrozumiałem.
[02:00:25] - Mówię, że ja czasami też miałem dobrą zabawę.
[02:00:30] - No tak. Tak samo te przepychanki na czacie, jakieś pytania. Ale to też z drugiej strony ja też się nie dziwię, bo też nie ze wszystkimi — tych audycji było za dużo, ani się poza tym też nie przygotowałem — ale także, żeby nie było też tak zupełnie słodko, to ja też nie ze wszystkimi tezami, o których pan mówił przez wszystkie te audycje, które słuchałem. Słuchałem większości powiedzmy, też chyba nie wszystkich, też nie do końca się zgadzam. Z chęcią jakbym miał możliwość, to wtedy bym być może zadzwonił i wyraził wtedy na bieżąco swoją opinię. Ale mimo wszystko jest okej. Bardzo fajnie, że pan się zdecydował, coś takiego pan prowadzi. Często tak w 90 powiedzmy procentach to jest tylko utwierdzenie mojej wiedzy, którą jakoś tam wcześniej na podstawie doświadczenia, obserwacji czy tego, co po prostu skądś tam mam, się z tym wszystkim zgadzam. Aczkolwiek zawsze, tak jak mówię, każdy ma jakiś indywidualny swój punkt widzenia. Tak jak dzisiaj na przykład teżSwoje trzy grosze tutaj wrzuciłem.
[02:01:53] - I całe szczęście, panie Wojtku. Całe szczęście, bo pewnie te audycje byłyby bardzo nudne, gdybyśmy się wszyscy tu we wszystkim zgadzali. Wie pan, to jest trochę tak jak w tym kawale, jak dwóch takich bardzo mądrzejszych Żydów na świecie się miało spotkać w jednym przedziale, mieli wspólnym pociągiem jechać. I jakiś chłopiec się dowiedział, który był ich fanem, że oni będą w jednym przedziale i sprzedał rower czy coś, kupił bilet i mówi: „O Jezu, będę uczestniczył tu w jakiejś pasjonującej rozmowie dwóch najmądrzejszych ludzi na świecie”. I wsiadł do tego przedziału. Oni się tam przywitali, ukłonili z szacunkiem do siebie, usiedli. Jeden wziął książkę, drugi wziął gazetę i zaczęli sobie czytać. I ten chłopiec po 15 minutach mówi: „Kurczę, dwóch najmądrzejszych ludzi. Ja tu się spodziewałem takich pasjonujących dyskusji, że się czegoś dowiem, a tu cisza”. I ten jeden mówi: „On wie wszystko, ja wiem wszystko.
To o czym będziemy rozmawiać?” Więc wie pan, dobrze, że są różne zdania. Bo różne zdania dają możliwość dyskusji. Ja się z tego bardzo cieszę. Jestem też zachwycony poziomem, że tak powiem, zwłaszcza już od jakiegoś czasu poziomem słuchaczy, że te rozmowy, te dyskusje są naprawdę na bardzo fajnym, wysokim i kulturalnym poziomie. Więc dyskutujmy jak najbardziej.
[02:03:32] - Na sam koniec jeszcze powiem, bardzo mi się podobają, zresztą powtórzę, te wszystkie historie takie wzięte z pana życia. Tych przykładów nigdy za wiele, bo po pierwsze są prawdziwe, po drugie bardzo dobrze obrazują pewne mechanizmy, których też samemu, tylko oczywiście każdy ma swoje życie, ale potwierdzają jakieś tam moje spostrzeżenia i takie rzeczy się dzieją. Czasami są też jakieś tam dramatyczne, nie ukrywajmy, bo to też nie wszystko tak kolorowo wyglądało. Zresztą w moim życiu tak samo. Ale tak jak mówię, jeśli ma pan dużo takich historii, to jak najbardziej. To jest bardzo fajny obraz. Poza tą taką teorią, nazwijmy to, którą pan mówi, jak pan popiera to jakimiś przykładami takimi ze swojego życia albo zasłyszanymi od jakichś wiarygodnych źródeł, od pana przyjaciół, znajomych, to jest to naprawdę fajne.
[02:04:46] - Bardzo miło mi to słyszeć, bo czasami tak się zastanawiam, czy nie za dużo tych przykładów. Także cieszę się, że pan o tym mówi. Natomiast tak, ja nie wybudowałem tego wszystkiego, co wiem, na podstawie tego, co wyczytałem, tylko tego, co przeżyłem bądź zaobserwowałem. Także okej, jak mam zielone światło, to postaram się tego w audycję wplatać jeszcze więcej.
[02:05:21] - Tak jest. No dobrze i tym optymistycznym akcentem na tą chwilę byśmy się pożegnali. Pozdrawiając jeszcze raz pana, za wioskę i wszystkich słuchaczy. Będę na nasłuchu i następne audycje też, jeśli tutaj nic nie stanie na przeszkodzie, to będę się starał słuchać, być może nawet na żywo i od czasu do czasu, jeśli będzie mi dane, pozwolę sobie zadzwonić i porozmawiać z panem.
[02:05:49] - Bardzo serdecznie zapraszam do dzwonienia. Bardzo dziękuję za dzisiejszy telefon. Fajnie, naprawdę super. Myślę, że słuchacze też czegoś fajnego się dowiedzieli, a jak nie, to może doda im to też odwagi do tego, żeby dzwonić i rozmawiać na żywo. Serdecznie pozdrawiam panie Wojtku, jeszcze raz dziękuję. Wszystkiego dobrego.
[02:06:13] - Dziękuję bardzo i dobranoc.
[02:06:19] - Dobranoc.
[02:06:21] - Okej, hej.
[02:06:24] - Dziękujemy bardzo. Dobranoc. I do usłyszenia przy kolejnej jakiejś okazji. Ja tutaj pozwolę sobie przypomnieć kontakty do Radia Paranormalium. Nasze numery telefonów to oczywiście jak zawsze stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy, z którego pan Wojtek przed chwilą skorzystał to 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na wparanormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata.
A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl.
[02:07:42] - Dziękuję panie Marku. W oczekiwaniu na następny telefon wracam do czytania waszych komentarzy kochani. Lufi piszePanie Sławku, pieniądze szczęścia nie dają, ale ten, kto to powiedział, na pewno je miał. Tego nie wiem, ale może faktycznie pieniądze szczęścia nie dają. Natomiast to, co zrobimy z tymi pieniędzmi, może dać szczęście nie tylko nam. Poza tym ja nie widzę nic złego w pieniądzach. Uważam, że jest to takie samo narzędzie, jak wiele innych. Adam pisze: „Co do opinii o bezdomnych, możemy to też odnieść do opinii o społeczeństwie. Zobaczcie na YouTubie filmik Majster Bieda o tym, jak mała społeczność może się bezinteresownie troszczyć o siebie nawzajem”. Obejrzę, Adamie, chociaż nie ukrywam, że jak pojawił się tytuł Majster Bieda, to skojarzyło mi się to z piosenką śpiewaną przez mnie i moich znajomych podczas różnego rodzaju wypadów, ognisk harcerskich.
Jest też piosenka o tytule „Majster Bieda” i być może jest to ze sobą powiązane. Nie wiem tylko, w jakiej kolejności, ale tę piosenkę również polecam. A ja obiecuję, że filmik obejrzę. Peter pisze: „Jeśli człowiek żyje w swojej wolności i własnej duszy, jego życie jest ponad opinie i komentarze innych, bo sztuką to kochać swoje życie i wszystko to, co robimy”. Ładnie napisane, mój drogi, natomiast to jest tak, jak ja mówię ze wszystkim. To stwierdzenie też daje mnóstwo furtek i mnóstwo niekoniecznie właściwych interpretacji. Bo często określenie, żeby zaakceptować siebie takim, jakim się jest, zwalnia nas z tego, żeby coś zrobić więcej, czy zrobić coś lepszego. Bardzo często słyszę to w ustach osób, które w ten sposób zwalniają siebie z odpowiedzialności na przykład schudnięcia. Bo kochanego ciała nigdy dosyć, bo to, bo tamto. Jest to po prostu często wytłumaczenie dla naszego lenistwa, dla naszego wygodnictwa.
Zresztą było kilka audycji na ten temat, więc polecam je, żeby cofnąć. Też trzeba uważać, bo w pewnym momencie kończy się miłość do samego siebie. Staje się po prostu zwykłym egoizmem, lenistwem, wygodnictwem i wytłumaczeniem samego siebie z tego, że nic nie chce nam się robić. Rufi pisze: „Peter, to brzmi jak cytat. Możesz coś swojego powiedzieć?”. Tak, faktycznie dla mnie to też tak zabrzmiało bardzo pompatycznie. Zresztą tych cytatów, tych sloganów, takich przeróżnych haseł w internecie jest całe mnóstwo i ja się też zastanawiam, czy one są właściwie rozumiane nawet przez tych, którzy je wrzucają. I jak one są często rozumiane. Mnóstwo takich właśnie fajnych hasełek, mądrych, ślicznych, ckliwych jest pisanych w sytuacjach, kiedy ludzie się rozstają. Wtedy piszą piękne hasła o miłości, o jakichś tam innych rzeczach.
Natomiast jak się to czyta, to od razu z tego bije żal, smutek. Więc czy to ma coś wspólnego z miłością? Nie wiem. Peter pisze: „Dlatego mamy wybór słuchania takich audycji i brania troszkę z tego”. Tak, bez wątpienia, kochani, jest to wybór każdego z nas, z was odnośnie słuchania moich audycji, czy też przeróżnych innych audycji. Natomiast co do jednego się nie zgodzę: brania troszkę z tego. Bierzcie, ile chcecie. Nie musicie się ograniczać do troszkę. Możecie wziąć wszystko. Naprawdę to, co daję w tych audycjach, wszystko jest do wzięcia.
Tak że nie czujcie się w żaden sposób skrępowani, ograniczeni. I gwarantuję wam, że jak każdy z was dzisiaj weźmie wszystko z tej audycji dla siebie, to i tak dla wszystkich wystarczy. I dla tych, co jutro będą słuchali również. I pojutrze, i za tydzień, i za miesiąc. Tak że bierzcie wszystko. Iwonka pisze: „Peter, dokładnie jest tak, jak napisałeś. Własna wolność jest najważniejsza. Jak już ją masz, to inni ci zazdroszczą. Nawet mówią, że też by tak chcieli, ale nie potrafią”. Powiem takKochani, zgodzę się z wami, że wolność jest wartością bardzo nawet nadrzędną.
Kiedyś moja znajoma zapytała się, co dla mnie jest najcenniejsze, co dla mnie ma największą wartość. Powiedziałem, że wolność. Wolność na wszelkich płaszczyznach mojego życia. Wolność myśli, wolność uczuć, wolność materialna, wolność emocjonalna. Móc dokonywać samodzielnie wyborów: co będę robił, co będę sobie kupował, gdzie będę bywał, jak będę się zachowywał, jak będę się ubierał. Wolność tak. Oczywiście muszę powiedzieć, że nasza wolność, pamiętajcie o tym, kończy się w tym momencie, kiedy zaczynamy ograniczać w jakikolwiek sposób bądź wpływać na wolność drugiego człowieka, bo od wolności bardzo bliska droga jest do egoizmu, więc o tym też należy pamiętać i uważać. Rozumiem, że i Iwonka, i Piter mają tego świadomość, natomiast ze względu na to, że nie wiem, kto jeszcze tej audycji będzie słuchał kiedykolwiek, czuję się w obowiązku o tym wspomnieć i uprzedzić. Piter pisze: „Ludzie potrafią wszystko zniszczyć, jak ich to drażni. Sami nic nie zrobią, a zdepczą.
A powinno być tak, że powinni dobrą energią posłać i dobrą intencję do drugiego, komu się powodzi.” Znowu bardzo mądre słowa, Piter. Natomiast jak widzę w ustach czy w słowach ludzi stwierdzenie, że inni powinni, to już zaczynam widzieć syndrom wymagania od innych i mówienia, decydowania. To koło ewolucyjne zaczyna się zamykać. Zaczynamy sami takimi stwierdzeniami wpędzać się w swoje tak zwane procesy karmiczne. Skoro inni powinni, to ty też, dobry człowieku, dostaniesz możliwość, żeby móc udowodnić, że ty też tak robisz. Więc ostrożnie z takimi twierdzeniami dla swojego własnego dobra. Radek pisze: „Ja powiem, że jak miałem psa, z łóżka go raz zwaliłem, to już nigdy na łóżko do mnie nie przyszedł, a do brata i siostry tak. I mimo że sam go na łóżko zaprosiłem, on zaraz złaził.” Radku, na tym też polega wychowywanie psa. Niektórzy nazywają to brutalnie tresurą, a jeszcze inni układaniem. Oczywiście musimy pewne ramy funkcjonowania wypracować razem ze zwierzęciem, więc to nie jest tak, że pies nic nie zapamiętuje.
Żebyśmy mieli jasność. Wszystko zależy od tego, w jakich warunkach się to odbywa. Po prostu miałeś mądrego psa. Arte Roza pisze: „Witam, słyszę temat pieniądza. Jeśli można, to coś napiszę.” Akurat się załapałaś na ten fragment audycji, ale oczywiście witamy również bardzo serdecznie i słuchamy, cóż masz do powiedzenia na ten temat. „Kiedy dolar miał pokrycie w złocie, proszę zwrócić uwagę, ile było wynalazków w tamtych czasach. Kiedy to się zmieniło, wszystko zanikło. Pozdrawiam.” Zupełnie nie mam do tego odniesienia, bo nie wiem, kiedy dolar miał pokrycie w złocie, a kiedy nie miał. Co się zmieniło? Nie mam zielonego pojęcia, więc przeczytałem i zostawię to bez komentarza, ponieważ nie mam na ten temat wiedzy.
Arte Roza pisze jeszcze: „Co zrobimy, gdy dziecko płacze, bo chce iść boso na śnieg?” Kazimierz pisze. Witam cię, Kazimierzu. Pisze: „Niech idzie.” To jest dość lakoniczne, krótkie pytanie, więc ciężko tutaj powiedzieć, co należy w takiej sytuacji, bo ja nie wiem, ile dziecko ma lat, bo jak ma 17, to trzeba się zastanowić, dlaczego płacze. Jak ma roczek i tak dalej. Troszeczkę za mało danych, żeby dawać radę. Natomiast należy pamiętać to, o czym mówiłem, kochani, że do pewnego momentu jedynym środkiem komunikacyjnym wyrażania swoich potrzeb dla dziecka jest płacz.Jeżeli nie nauczymy dziecka, że również w inny sposób, nie tylko płaczem, może coś z nami załatwić, coś uzyskać, jakąś korzyść dla siebie, to płacz pozostanie jedyną znaną mu i skuteczną formą egzekwowania tego, na czym mu zależy. Należy się zastanowić, dlaczego dziecko, w zależności od tego, w jakim jest wieku, bo jeżeli ma 2, 3, 4 lata, kiedy już mówi, kiedy może się komunikować z otoczeniem, z rodzicami, z bliskimi, a nadal próbuje płaczem pewne rzeczy egzekwować dla siebie, to znaczy, że w którymś momencie jego rozwoju nie poświęciliśmy mu wystarczająco dużo uważności i zainteresowania jego życiem, interesując się nim tylko wtedy, kiedy płakało. Nie będzie bezpośredniej rady, co należy zrobić, tylko na co należy zwrócić uwagę, co sobie należy uświadomić, co sobie należy przypomnieć. Jeżeli chce się zmienić sposób komunikacji własnego dziecka z nami, to należy poświęcić mu więcej uważności w sytuacjach, kiedy nie płacze, kiedy się bawi. Poświęcić mu czas na zabawę, a nie tylko wtedy, kiedy dziecko płacze i tylko wtedy zwracać na niego uwagę.
Kudłaty. Dlaczego nie dzwonią? Bo się wstydzą. Nie wiem. Ciężko mi jest, kochani, za was odpowiadać. Bardzo podziwiam odwagę Kudłatego i Arterozy. Być może wiedzą o was coś więcej niż ja. Natomiast ja też wiem, że różne formy wyrazu swoich myśli czy emocji ludzie uważają za wygodne dla nich i przydatne, i skuteczne, więc nie będę tutaj w żaden sposób tego oceniał. Oczywiście bardzo mi miło jest z każdego telefonu, który tutaj wykonacie, natomiast nie zamierzam też na nikim wywierać presji ani oceniać jego postępowania. Także kochani, dzwońcie, jak widzicie, nie gryzę.
Jeżeli się za mocno rozgaduję, to po prostu mi powiedzcie podczas tych rozmów telefonicznych, jeżeli komuś to w jakiś sposób tam przeszkadza. Dobrze. Coś mi się tutaj przewinęło. Kudłaty: coś w stylu nie wiem, czy jestem godzien zadzwonić. Kudłaty, tego to i ja nie wiem, bo to jest twoja prawda o tobie. Ja, tak jak przed chwilą powiedziałem, każdego z chęcią tutaj na antenie w rozmowie telefonicznej przywitam. Czy mam coś do powiedzenia z sensem? Czy się nie zbłaźnię? Właśnie. To jest twoja prawda o tobie, mój drogi.
Zastanów się, czy to jest prawda. Arteroza pisze: kiedyś pozwolili mi słuchać wykładów takich nieszkolnych, ale miałem zakaz odzywania. Czyli Arteroza to jest mężczyzna. Przepraszam najmocniej. Nick trochę mnie zmylił. Więc nie zadzwonię. Rozumiem ten uśmieszek na końcu wypowiedzi, dlatego nie będę go traktował tak bardzo serio. I kolejny komentarz. Arteroza pisze: pieniądze szczęścia nie dają, panie Sławku. Gdyby nagle ktoś panu podarował na przykład 3 miliony.
Jest pan pewny, że się pan nie zgadza? Nie pomyślał pan na przykład o rodzinie, której może odwalić? Kochani, tak samo jak najprawdopodobniej każdy z nas, każdy z ludzi wydał już zdecydowanie więcej pieniędzy, których nigdy nie miał. Wydawaliśmy pewnie pieniądze z wygranych w lotto, z jakichś przeróżnych kumulacji, spadków czy tam jakichś innych rzeczy. I tak, z pewnością każdy z nas miał taki dylemat, co by zrobił, czy to będzie sprawiedliwe, czy to będzie niesprawiedliwe. Temu da, tamtemu nie da. Ten go nie lubił. Ja rozumiem te dylematy, natomiast z drugiej strony ja wychodzę z takiego założenia, że los na lotto kosztuje powiedzmy 3 złote i każdy ma prawo ten los puścić. Każdy ma prawo wierzyć w to, że wygra i każdy ma prawo później z tymi pieniędzmi zrobić, co będzie chciał. I to, że ja dostanę od ciebie 3 miliony złotych, jakbyś miał zamiar rozmyślić, to ja ci mogę wysłać numer konta.To nie znaczy, że ja mam jakikolwiek obowiązek względem kogokolwiek w związku z tym.
Kochani, to jest pewnego rodzaju właśnie sztuka miłości do samego siebie i też sztuka transformacji pewnych wzorców właśnie z podświadomości. To właśnie są wzorce, że w nas to wymusza jakby obowiązek. Skoro nam się poszczęściło, to w nas wymusza to obowiązek, że musimy poprawić samopoczucie naszych bliskich, bo od ich szczęścia uzależniamy swoje. To jest właśnie ta wewnętrzna walka, o której mówiłem w dzisiejszej audycji. A tak już na marginesie, to za trzy miliony. Co tu można odwalić za trzy miliony, kochani? To nie są jeszcze takie pieniądze, za które można odwalić. To tak na dobrą sprawę ktoś, komu odwali bardzo szybko wyląduje dokładnie w tym samym miejscu, w którym był przed posiadaniem tych trzech milionów albo nawet i w gorszym. Adam pisze: „Faktycznie w tym filmiku śpiewają też piosenkę Majster Bieda”. Dziękuję ci, drogi Adamie.
Czyli moja intuicyjna, intuicyjne powiązanie tego było po raz kolejny trafne. A piosenka bardzo ładna, nieprawdaż? Pieniądze nie muszą wcale dawać szczęścia, bo to nie o to w nich chodzi. W pieniądzach chodzi o zapobiegnięcie nieszczęścia. Tutaj oczywiście ten uśmiech się pojawił. Natomiast jeżeli faktycznie ktoś myśli, że pieniądze są mu potrzebne po to, żeby zapobiec nieszczęściu i taką emocję ma związaną z pieniędzmi, to faktycznie na 99% będzie miał nieszczęście. Ja słyszałem o takich przypadkach. Nie widzieliście mnie, że tak powiem. Raczej nie będę tam na antenie o tym mówił. Natomiast w pewnym sensie lotto jest mi jakoś tam poniekąd znane i też mnóstwo historii przeróżnych słyszałem na ten temat czy tam czytałem informacji, ale faktycznie nie wiem tylko, czy w Polsce, czy to gdzieś na świecie jedna z kobiet zrobiła sprawę Lotto o to, że wygrała jakieś tam pieniądze, nie wiem, 10 milionów czy tam ileś w Lotto.
I twierdziła, że jej życie tak dramatycznie się odmieniło na niekorzyść, że gdyby wiedziała, że tak to będzie wyglądało, to nigdy nie puściłaby tego kuponu. I w związku z tym teraz żąda odszkodowania od totalizatora za to, że obróciło jej życie w koszmar. Więc jak widzicie, czy pieniądze dają szczęście, czy nie dają szczęścia? Bardzo dużo zależy od nas samych. Jak z każdym narzędziem. Arte Roza pisze: „Znam to, co napisałem z autopsji”. No to bardzo mi przykro. Znaczy ja też znam. Oczywiście, że znam z autopsji to, że nadmiar pieniędzy na przykład, że pieniądze w rodzinie stają się bardzo często kością niezgody i wielkimi, że tak powiem, rodzinnymi rozwodami, tragediami, nieszczęściami i różnego rodzaju perypetiami. Oczywiście, że tak.
Natomiast kochani, to, co ja mówię, czy młotek będziemy winili za to, że ktoś rozwalił sobie palca tym młotkiem? Albo nie wiem, ktoś komuś nabił guza albo nie daj Bóg ktoś kogoś zabił. Czy jest to wina młotka? Nie. Pieniądze same w sobie nie posiadają żadnej wartości. Wartość tym pieniądzom nadaje ten, kto je posiada, czyli użytkownik. Tak jak cechy pozytywne bądź negatywne młotkowi, siekierze, ogniowi, dynamitowi nadaje człowiek, który z nich korzysta. Więc to takie potoczne klepanie pieniądze szczęścia nie dają. Pieniądze szczęścia nie dają. To jest też druga taka teoria.
Pieniądze szczęścia nie dają, zwłaszcza tym, którzy ich nie mają. To też można by było powiedzieć w ten sposób. Nie przeklepujmy tych sloganów, bo to są kolejne aspekty, które mamy zapodane w naszej podświadomości. Jeżeli powiecie, że pieniądze szczęścia wam nie dały, to ja to rozumiem. Rozumiem, że tak to w waszym życiu wyglądało z jakichś tam powodów, z jakichś tam czynników. Ale czy mogły dać? To też jest warte do rozważenia. Kudłaty pisze: „Całe życie biegania za pieniędzmi. Im większa rodzinka, tym większe potrzeby, żeby na nic nie ma się czasu. Dosłownie, dosłownie na nic”.
No i tu też jest kwestia tego, takCo, że tak powiem, jak my te pieniądze wykorzystamy? Mam znajomych, swoich kolegów. Jeden właśnie wczoraj swój ulubiony samochód wywiózł nad morze i otworzył sezon surfingowy. Człowiek, który do któregoś momentu bardzo dużo, bardzo ciężko pracował, a w którymś momencie i to nie po sześćdziesiątce, tylko gdzieś tam po czterdziestce stwierdził, że ma tych pieniędzy na tyle dużo, żeby zająć się swoimi pasjami. Ponieważ jego pasją jest wszelkiego rodzaju to, co jest związane z wodą, z powietrzem, z żaglami i z deską. Wszelkie możliwe aspekty tego sportu i tej przyjemności po całym świecie uprawia tak zwiedzając kolejne akweny i próbując przeróżnych rzeczy. Inny mój kolega sprzedał bardzo dużą firmę i zajął się golfem oraz hodowlą koni. Jeszcze inny został rybakiem, że tak powiem, morskim. Jeszcze inny kolega kupił sobie samolot i poświęcił się pasji latania. Więc to my decydujemy o tym, co z pieniędzmi zrobimy.
Tak to zorganizowali, aby nie było czasu na myślenie. Nie wiem, do czego to w tej chwili sięże. Wiem, że wielu osobom na świecie zależy, abyśmy nie myśleli. Natomiast proces budowania świadomości jest niezależny od wszelkich chęci i zabiegań, że tak powiem, ludzi na ziemi. Więc o ten proces akurat się zupełnie nie martwię. I o tym właśnie też między innymi pod kątem tej empatii, o której dzisiaj zacząłem, najprawdopodobniej spróbuję temu tematowi poświęcić następną audycję. Artroza pisze: wypracować swoje na koncerny i cała rola w globalnym znaczeniu. Ja jestem przeciwnikiem takiego, że tak powiem, dramatycznego określania, że coś jest albo złe, albo dobre. Bo to przeważnie jest tak, że jest aspekt dobry i aspekt zły w pewnych przedsięwzięciach czy w działaniach nawet chociażby koncernów. To wymaga troszeczkę rozwagi, żeby pewną rzecz bardziej obiektywnie ocenić.
Adam pisze do Artrozy: za PRL-u częstą odpowiedzią dzieci na pytanie: „Co robi twój tata?” odpowiadały: „Siedzi przy stole i myśli”. Czy wtedy świat był lepszy? Wtedy świat był, drogi Adamie, inny. Bez wątpienia. Ale ponieważ to nie było pytanie do mnie, więc nie będę odpowiadał. Mobil nam się pojawił. Witaj Mobilku. Pieniądz to motywator. Chodzi o to, że jest narzędziem, które powoduje, że mamy silną motywację do pracy czy też wytwarzania produktów i tak dalej. Jak myślicie, czy można zastąpić ten motywator pieniądza?
Nie wiem. Nie zastanawiałem się nad tym. Natomiast jeżeli nie zmienimy pewnych wzorców myślenia o pieniądzu, to będzie to bardzo trudne do zmiany. Pieniądz, kochani, pieniądz nadaje wartość. W naszej podświadomości, jeżeli coś ma określoną wartość, to jest albo cenne, albo nic niewarte. To jest ta moja opowieść o lekarzach. Jeżeli pójdziemy do zwykłego lekarza gdzieś tam w przychodni na wsi i powie nam, że na naszą chorobę powinniśmy brać aspirynę, to ta informacja za 80 złotych będzie dla nas mało warta. Więc jeżeli skonsultujemy to z jakimś docentem, doktorem za 150 złotych, to to, co on powie, będzie miało dla nas już większą wartość. Jeżeli skonsultujemy to z profesorem za 300 złotych, to będzie to informacja najwięcej warta. Chociażby nam powiedział, że powinniśmy brać aspirynę.
Więc nasze myślenie o pieniądzu nadaje wartość rzeczom czy nawet chociażby informacjom, które dostajemy. Jeżeli coś jest bezpłatne, to jest bezwartościowe. Jeżeli za coś musimy zapłacić, to nabiera to dla nas wartości. Jeżeli nie zmienimy swojego myślenia na temat pieniądza-To ten motywator naprawdę ciężko będzie czymś zastąpić. Bo jeżeli widzimy na półce sześć gatunków chleba, z których jeden kosztuje 2 zł, a najdroższy kosztuje 13 zł, to chociaż nie znamy smaku tych chlebów, bo robimy to pierwszy raz. Zresztą nie poznamy smaku danej rzeczy, jeżeli sami nie spróbujemy. Ktoś może nam powiedzieć, że pyszne, ale będzie pyszne w jego odczuciu. Ktoś nam ten chleb poleci. Natomiast jeżeli ktoś nam poleci ten chleb i powie, że jest pyszny, my zobaczymy cenę 13 zł. To będzie pyszny.
To my nadajemy wartość. Swoim myśleniem nadajemy wartość pieniądzom, przedmiotom. Po to są potrzebne pieniądze. Arte Roza odpowiada Mobilkowi, że kataklizm. Adam pisze: „Mobil poniekąd niektórzy ludzie mają predyspozycje do tego, że jak mają dzień wolny, to robią na przykład remont w domu nie po to, aby zyskać pieniądze, a raczej je wydać na jakiś inny cel”. Bardzo dobry pomysł, tylko że najpierw trzeba te pieniądze zarobić. W sumie pieniądze to ciekawy temat, również w branży tak zwanej duchowej. Może warto o tym w końcu porozmawiać? Maria pisze: „Mam pięć lat córkę. Ona się już nauczyła, że płaczem nic nie wskóra, ale jak powie: mama, bardzo cię kocham i wtedy to mi serce mięknie”.
To bez wątpienia tak. Ale to jest właśnie to budowanie świadomości. Świadomości i też podświadomości w takim dziecku. Pokazywanie, że inne sposoby, na przykład właśnie mówienie miłych rzeczy, przyjemnych, fajnych, serdecznych. Zresztą tak bardzo bliskich dziecku, bo dla dzieci to jest bardziej naturalne środowisko miłości niż dla nas później dorosłych, czyli takich bardziej zgodnych z ich naturą, też przynosi korzyści. Wtedy takie dziecko jakby wchodzi w dorosłość z umiejętnością osiągania pewnych celów w inny sposób niż krzykiem, płaczem, cwaniactwem, siłą, przebojem i tak dalej. I jeżeli takich ludzi będzie więcej, będzie dużo, będzie bardzo dużo, to kto wie. Mobil pisze: „Czy nasza cywilizacja mogłaby zmienić motywatora, jakim jest pieniądz na przykład na miłość i wzajemną pomoc? Co prawda w dzisiejszych czasach wszystko opiera się na pieniądzu, ale można dokonać jakiegoś skoku. Moim zdaniem pieniądz i przepisy prawne są dla ludzi prymitywnych, pozbawionych moralności, empatii oraz niskim poziomie świadomości i intelektu”.
No i widzisz Mobilku, tu się w końcu, że tak powiem, znaleźliśmy płaszczyznę porozumienia, bo ja się z tobą zgadzam, że tak. Że przepisy prawa są wymyślane dla tych, którzy gdyby nie przepisy prawa, kierowaliby się w życiu swoim własnym dobrem, egoizmem, wykorzystywaniem innych, mordowaniem, okradaniem i tak dalej. Zdecydowanie się zgadzam i też sądzę, że przepisy prawa będą nabierały innego znaczenia w momencie, kiedy świadomość ludzi, świadomość, empatia, odpowiedzialność i te wszystkie takie cechy, które są związane z naszą świadomością, tą duchową, kiedy będą na wyższym poziomie, że te przepisy prawa będą się zmieniały też. Nie będą już miały takiego kolosalnego znaczenia, ponieważ ludzie sami z siebie będą wiedzieli już, że pewnych rzeczy nie należy robić. Nie ze względu na przepisy prawa i karę, tylko ze względu na własny poziom świadomości. I to, co na przykład w Szwecji przy okazji koronawirusa się pojawiło, czyli wierzymy w odpowiedzialne zachowanie naszych obywateli. Czyli już taki właśnie syndrom, że nie będziemy egzekwować prawem, karami czy czymś, tylko wierzymy w odpowiedzialne zachowanie naszych obywateli, w mądrość naszych obywateli. To jest właśnie to światełko, które pokazuje, że już takie sytuacje zaczynają na świecie mieć miejsce. Niestety tylko w niektórych krajach. No dobrze kochani, w ten sposób tutaj patrząc na komentarze, chociaż jak znam pana Marka, zaraz mi coś sypnie.Ja tutaj powolutku dotarłem do końca tych komentarzy.
Właśnie, à propos. Mając przekonanie i zaufanie do pana Marka wykrakałem. Adam pisze: „eMobil: Jest to możliwe raczej w prymitywniejszych technologicznie czasach i mniejszych skupiskach wzajemnie dobranych ludzi. Dziś możliwym skokiem mogłoby być OL, ale nie wierzę w utopię”. W krótkim okresie czasu jest to trudne do zrobienia, ponieważ nie zmienimy świadomości ludzi tylko z tego powodu, że mamy na to ochotę. Ciekawostką jest, Arturo zapisze: „Jak nasza polska nazwa złota. Już nasi pradziadkowie to wiedzieli. Złoto po rozbiciu na dwa słowa daje: zło to”. Proszę bardzo, nie zwróciłem na to uwagi. Bardzo ciekawe.
Bardzo fajne, bardzo trafne. Zapamiętam. Aczkolwiek nie do końca się z tym zgadzam. Dobrze. Inka. O, witaj, Inko. „Mnie pieniądze dają bardzo dużo szczęścia. Uwielbiam je, ale nie dlatego, aby mieć. Lubię wydawać na innych przede wszystkim”. To jest kwestia tego, co użytkownik zrobi z pieniędzmi.
Inka jest tu przykładem, że to my oceniamy, czy pieniądze są złe czy dobre, czy pieniądze dają szczęście, czy nie. eMobil pisze: „Pieniądze to samo zło”. Nie zgodzę się z tobą, eMobilku tym razem. Inka pisze kudłaty: „Ale ja nie mówię, że mam kasę, tylko że uwielbiam ją mieć i wydawać”. Adam pisze: „Miłego Dnia Dziecka”. Dziękujemy, drogi Adamie. My już życzenia mamy za sobą. XY pisze: „Miło się pana słucha”. Bardzo miło mi to słyszeć po raz kolejny. Kudłaty pisze chyba do Adama: „Oto Ameryka”.
Adam pisze: „Wczoraj wieczór było dość straszno z pozamykanymi sklepami i oknami zabitymi drewnem przed rozbojami. Zmieszałem się, bo to w miasteczku oddalonym od Chicago. Ale była to tylko przezorność”. Powiem szczerze, nie chcę się do tego w tej audycji odnosić. Co prawda chwilę wspomniałem o tym, ale mam nadzieję, że to są już ostatnie podrygi naszej zwierzęcej natury. Inka pisze: „Głodnemu chleb na myśli”. Adam pisze: „Zdaje się, że do niczego nie doszło, ale trzymajcie się bezpiecznie, sąsiedzi”. Trzymajcie się. Arturo zapisze: „Jeśli temat pieniądza jest ciekawy, proszę prześledzić bank centralny w USA. Jaki obieg robią pieniądze generowane sztucznie przez bank etc.
Pozdrawiam pana prowadzącego”. Bardzo dziękuję. Pozdrawiam również. Powiem tak: jak wam mówiłem, takim jestem trochę, jak to mawiali starzy śledczy: nigdy nie pytaj o coś, czego już nie wiesz, ponieważ tak na dobrą sprawę nie będziesz wiedział, czy ktoś cię oszukuje, czy nie. Ja poniekąd też mam taką zasadę, że staram się nie angażować w rzeczy czy informacje, których nie będę w stanie w jakiś sposób sprawdzić. Bo informacje mogą być jakieś, natomiast nie chcę zastępować jednej manipulacji inną manipulacją. Czyli że z jednej strony ktoś mi mówi, że wszystko jest super, hiper, ekstra i działa, a z drugiej ktoś inny mówi mi, że wszystko się rozpieprza i nic nie działa. Jedna informacja i druga jest tak samo szkodliwa, jeżeli jest nieprawdziwa, ponieważ wprowadza mnie w błąd. Tak samo złudne nadzieje, jak i niczym nieuzasadniony strach są przeze mnie tak samo niepożądanymi uczuciami w tej samej skali, chociaż niby jedne powinny być dobre, a drugie złe. Dlatego staram się nie angażować w informacje, których nie jestem w stanie sprawdzić, a już tym bardziej procesu przepływu pieniądza w banku centralnym USA z pewnością nie jestem w stanie sprawdzić.
Kudłaty pisze: „Jak tam dzisiaj?”. Pytanie do Adama i do Inki.Czyli już wiemy, skąd pochodzą informacje z pierwszej ręki. À propos sytuacji w Stanach, Inka pisze, że wczoraj odwołali autobusy i kolejki od 18 do 6 rano. Adam pisze: „Jeszcze nie wychodziłem z domu, ale po audycji zobaczę, czy są jakieś ślady zamieszek czy rozbojów”. Kochani, nie obserwuję oczywiście wiadomości. Ci, którzy czytali mój ostatni wpis, to wiadomości, które mi ostatnio wpadły, były przy okazji tego, że chciałem sprawdzić prognozę pogody. Natomiast nie żyję na bezludnej wyspie, żeby nie słyszeć mniej więcej, co się dzieje. Nie śledzę tych informacji. Wiem, że skala tego, co dzieje się w Stanach jest przerażająca dla mnie i nie wierzę w to, że jest to tak wielka solidarność ludzi z tym jednym biednym zabitym człowiekiem. Myślę, że pokłady tego wszystkiego sięgają dużo głębiej.
Tak jak wcześniej mówiłem, trzymam kciuki, żeby to były już ostatnie podrygi naszej biologicznej, zwierzęcej, przepełnionej agresją, nienawiścią, strachem ludzkiej natury. Czego oczywiście sobie i wam, kochani, z całego serca życzę. Dobrze, słuchajcie, troszeczkę smutno i przykro, ale z drugiej strony w myśl zasady i cytując klasyka: „Po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój”. Po tych całych zawirowaniach, po tym wszystkim negatywnym, co się ostatnimi czasy działo i dzieje, przyjdzie nasze upragnione świt, poranek i upragniony przez wszystkich spokój. Czego, kochani, jeszcze raz z całego serca wam życzę. Dziękuję za dzisiejszą audycję. Dziękuję za telefon pana Wojtka. Dziękuję za te wasze fajne, sympatyczne, mądre komentarze, za udział, za obecność, panu Markowi za pomoc. Trzymajcie się i do usłyszenia za tydzień. Mam nadzieję w dużo lepszej, fajniejszej i radośniejszej rzeczywistości.
[02:54:01] - Ja tu się jeszcze odniosę na koniec do takiego małego czepialstwa, jakie się pojawiło na czacie ze strony jednego ze słuchaczy. Ktoś tutaj napisał, ktoś podpisujący się bardzo wymownym nickiem „Ban spam”, napisał: „Głośno wsysasz powietrze. Pop filter i redukcja szumów wskazana przy takim problemie z głośnym zasysaniem, ale nie wiem czy pomoże”. Odezwał się idealny mówca, który zawsze idealnie się wysławia i oddycha tak, że nigdy tego oddechu nie słychać.
[02:54:44] - Powiem szczerze, słyszę to. Słyszę to, odsłuchując audycję. Może faktycznie mam pop filter, więc być może podejmę taką próbę. Kochani, tak jak mówiłem, nie jestem żadnym profesjonalistą, a ciężko chyba mi po 50 latach te nawyki, czyli sposób zasysania powietrza będzie mi ciężko zmienić.
[02:55:18] - Ale przecież nawet taka tuza polskiej sceny lektorskiej jak Tomasz Knapik czy Krystyna Czubówna, oni też oddychają i słychać jak wciągają powietrze. Jakoś muszą ten głos przecież napędzać, nie?
[02:55:36] - Skrzeli nie mam. Skórą oddycham, ale w minimalny sposób. Przykro mi, jeżeli jest to aż takie dla niektórych trudne do przesłuchania, ale też dziękuję za zwrócenie mi uwagi, chociaż mówię, mam tego świadomość, ale nie wiem, czy coś uda mi się z tym zrobić. Przynajmniej spróbuję. Dobrze, kochani. Dziękuję, panie Marku. Tu jeszcze Arteroza wrzuciła swój komentarz: „Panie Sławku, fajna audycja. Dowiedziałem się jednej ciekawostki na temat dzieci. Czas nie był stracony”. Bardzo się cieszę.
Każda taka informacja, że ktoś coś z tej audycji wyniósł jest miodem na moje serduszko. Także cieszę się bardzo z tego komentarza i z tej informacji. Adam pisze: „Lepiej tym końcem wydawać odgłosy na audycji niż tym drugim”. Uśmiechnąłem się, bo jak się pojawił koronawirus, to było właśnie takieOkreślenie, że kiedyś się kichało, żeby ukryć, zamaskować pierdnięcie. Teraz się pierdzi, żeby zamaskować kaszlnięcie, więc zobaczymy jak sytuacja rozwinie się dalej. Dziękuję ci Adamie za miłe słowa. Dobra kochani, kończymy. Trzymajcie się wszystkiego dobrego, uważajcie na siebie. Do usłyszenia. Mam nadzieję, że za tydzień w równie znamienitym i wesołym gronie jak w dniu dzisiejszym.
Dziękuję wam bardzo serdecznie. Pozdrawiam. Dobrej nocy.
[02:57:37] - Mówi te słowa do państwa jak zawsze gospodarz audycji Świat Oczami Duszy pan Sławek Bączkowski. Tradycyjnie, to tak specjalnie troszkę trolluję.
[02:57:47] - Słyszę panie Marku, słyszę.
[02:57:50] - Taki się we mnie troll odezwał. Tradycyjnie zachęcamy do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o takim samym tytule jak nasza audycja, czyli Świat Oczami Duszy. Moli książkowych, ale nie tylko moli, również różnych innych poszukiwaczy ciekawych spostrzeżeń na temat świadomości zachęcamy do sięgnięcia po książkę pana Sławka Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza? No i oczywiście zachęcamy do polajkowania i śledzenia profilu pana Sławka na Facebooku o tytule takim samym z kolei jak książka Czy można oszukać przeznaczenie? Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium Paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia ponownie oczywiście za tydzień, w poniedziałek o godzinie 20:00 na żywo na antenie Radia Paranormalium. A dzisiaj tak na zakończenie audycji w Dniu Dziecka kończącym się już powolutku jeszcze dwa utwory z albumu Smerfy z 1986 roku zaśpiewają nam Andrzej Rybiński i Halina Frąckowiak. Ta druga taką naszą kołysanką dzisiejszą naszą audycję zakończy. Także zachęcamy do słuchania, no i oczywiście do śledzenia strony Radia Paranormalium www.paranormalium.pl, bo tam zawsze dowiecie się o kolejnych nowych audycjach.
No i oczywiście do śledzenia naszego profilu na Facebooku facebook.com/radioparanormalium. A więc dobranoc i do usłyszenia ponownie w kolejnym odcinku audycji Świat Oczami Duszy już za tydzień, no i w pozostałych audycjach emitowanych na antenie Radia Paranormalium.
[02:59:57] - Produkcja i realizacja Radio Paranormalium www.paranormalium.pl
[03:00:05] - Świat najpiękniejszych marzeń. Kolor nieba ma modry czy błękitny jak kto chce. Świat taki wam pokażą ile tchu raz dwa. Smerfy wam pokażą barwy te. Modry świat. Piękny świat. Wesoły świat na luzie. Modry świat. Każdy krzak ma tam błękitną buzię. Modry śmiech z modrych wprost.
Modry nos, modry głos, modny los. Są ludzie, którzy zważyć, zmierzyć wszystko chcą. Śmieszy ich błękit tych marzeń świat. Bo nie potrafią marzyć. Żal ich jest nam, bo bardzo nam pomaga akurat. Modry świat, piękny świat. Wesoły świat na luzie. Modry świat. Każdy krzak ma tam błękitną buzię. Modry śmiech z modrych wprost.
Modny nos, modny głos, modny los. Więc kiedy gniewnie mruczysz koleżanko ma. Smerfy ci poradzą. Humor zmień. I marzyć cię nauczą. No i chwila zła zniknie i błękitny wstanie dzień. Modry świat, piękny świat. Wesoły świat na luzie. Modry świat. Każdy krzak ma tam błękitną buzię.
Modry śmiech z modrych wprost. Modny nos, modny głos, modny los. Modry świat, piękny świat. Wesoły świat na luzie. Modry świat. Każdy krzak ma tam błękitną buzię. Modry śmiech z modrych wprost. Modny nos, modny głos, modny los. Daj bajeczko Baś, chociaż dzieci dawno, dawno śpią. Słońce idzie spać.
Żegna twe łóżeczko i-
[03:03:06] - Szepcze nam znajomy las. Tu czary pachną słodko tak. Już Papa Smek czarodziejski napój dał, więc śpij. Unosi nas wiatr i lekko nam tak. A stąd widać już małe domki skrzatów stu. To tu. Zobacz, ile mąk. Tutaj Smerfy lubią bawić się. Świetlik w taką noc mruga fioletowo w srebrnej mgle. Tu wcale się nie musisz bać.
Dziamajda też przyjaciół ma. Nie skrzywdzi cię nikt. Może tylko pomóc ci. Więc idź. Marzyciel już śpi. A śpiący smacznie śpi. Maluta ma sen, w którym wszystko uda się. Więc śpij. Chodź — szepcze nam znajomy las. Tu czary pachną słodko tak.
Już Papa Smek czarodziejski napój daje nam. Już Papa Smek czarodziejski napój daje nam.