[00:02] - W szerokim oceanie świadomości znajduje się wyspa. Ową wyspę porasta gęsty las. W dalekiej głębi tego lasu znajduje się słoneczna polanka. Przy tej polance w gorących promieniach słońca stoi pewna magiczna chata. Właśnie tam żyje pewien mistyk. Mam na imię Bart i zapraszam wszystkich serdecznie do wysłuchania programu „Chata mistyka”. Namaste. Pozdrawiam cię na samym wstępie bardzo serdecznie. Gdziekolwiek jesteś i kimkolwiek jesteś. A mam nadzieję, że jesteś sobą.
Na mnie mówią Bart i po długiej przerwie powracam do cyklu „Chata mistyka” z kolejną wybuchową opowieścią, która mam nadzieję przyniesie tobie nie tylko intelektualnej rozrywki, ale również pewnych względów praktycznych i być może skłoni cię do kontemplacji, chwili zadumy i być może wyciągnięcia nowych, wspaniałych i świeżych wniosków. Pozdrawiam bardzo serdecznie wszystkich słuchaczy Radia Paranormalium oraz Marka Ivelliosa, który sprawuje pieczę nad ową platformą internetową oraz pozdrawiam całą resztę drużyny Radia Paranormalium. Mam nadzieję, że wszyscy mają się dobrze, pomimo tego, że czasy są rzeczywiście dosyć niespokojne, ale jest to definitywnie test dla ludzkości zarówno na poziomie indywidualnym, jak i na poziomie kolektywu. To właśnie teraz mamy w końcu czas na to, aby zadumać się, aby poszukać informacji, aby poszukać różnych źródeł informacji, zanim podejmiemy własną decyzję lub też opinię na temat jakiegoś zagadnienia. Do tej pory zwykle tego czasu nam brakowało. Byliśmy zajęci pracą, utrzymywaniem domu, wychowywaniem dzieci oraz wszystkimi innymi obowiązkami, które wiążą się z naszym codziennym trybem życia. Natomiast poprzez wymuszoną poniekąd globalnie sytuację mamy fenomenalną okazję po to, aby zreflektować się, zastanowić się nad jakością naszego dotychczasowego życia, zadać sobie kilka poważnych pytań oraz zachęcam również bardzo silnie do podjęcia wniosków i decyzji. Jeżeli chcesz ewoluować, jeżeli chcesz się rozwijać, to musisz podejmować decyzje. Z każdą decyzją wiąże się pewna konsekwencja i to właśnie ta odpowiedzialność jest jedną z bardzo wyjątkowych cech człowieka, czyli tej świadomej, rozumnej istoty, która przejawia się w środowisku planety Ziemia. Ale zanim rozbiegnę się z nową opowieścią i nowym tematem, który myślę, że może być dosyć ciekawy.
Opowieść dzisiejsza zatytułowana jest „Dziwaczność, czyli jak opuścić normalność?”. Jeszcze zanim przejdę do głównego nurtu opowieści, chciałbym wykorzystać tę okazję, aby zaprosić ciebie, drogi gościu i droga gościówo „Chaty mistyka” do odwiedzenia i być może subskrypcji mojego skromnego jak do tej pory kanału na YouTube, który zatytułowany jest oczywiście „Chata mistyka”. Pojawiło się tam kilka nowych filmów oraz będzie to platforma, która umożliwi mi twórcze działanie w przyszłości i wykorzystywanie różnego rodzaju pomysłów, które to na co dzień pojawiają się w mojej zagmatwanej głowie. Także jeżeli jeszcze nie wiesz o tym, że istnieje kanał YouTube „Chata mistyka”, to bardzo serdecznie zapraszam cię do odwiedzenia „Chaty mistyka” na YouTubie. Oczywiście wspieraj również Radio Paranormalium, ale jeżeli masz ochotę posłuchać i popatrzeć na ten odcinek, bo jest to nowość, jest to pierwszy odcinek „Chaty mistyka”, który będzie również wypełniony obrazem, nie tylko dźwiękiem, to zapraszam cię do kanału „Chata mistyka”. Oczywiście zachęcam również do pozostawienia komentarzy. Co myślisz na temat moich nowych poczynań? Być może masz jakieś sugestie, być może z czymś się nie zgadzasz. Bardzo chętnie podjąłbym dyskurs. Jeżeli podobają ci się filmy, to oczywiście daj łapkę w górę i jeżeli masz ochotę to subskrybuj kanał.
Bardzo mnie to ucieszy i myślę, że w przyszłości przyczyni się do energetyki i całego sensu działania w tym kierunku. Dzisiaj porozmawiamy sobie trochę o pojęciu bycia sobą. Co to oznacza bycie sobą? Kto z was pokłada świadome wysiłki, aby być sobą? Chciałbym zadać takie pytanie na wstępie. Ja myślę, że jest to większość z nas Ale cokolwiek robisz w tym kierunku, może okazać się jednak wielką pomyłką. Dlaczego? Otóż większość z ludzi stara się na co dzień za wszelką cenę być sobą. I to właśnie sprawia kompletnie odwrotny rezultat, bo stajesz się taki sam czy też taka sama jak każdy inny. Jeśli naprawdę chcesz być osobą szczególną, to powinieneś czy powinnaś starać się być właściwie jak wszyscy inni.
To jest troszeczkę paradoksalne. Oczywiście jest to żart. Ja uważam, że bycie sobą, bycie unikatowym czy też innym jest jedną z największych swobód, które posiadam jako człowiek. To jest właśnie to prawo do bycia innym, a jednocześnie wiąże się z tym pewien obowiązek. Jest to swego rodzaju imperatyw, który mam za zadanie przejawiać, czyli mam obowiązek zachowywać się według pewnych norm, kiedy przejawiam się w tym środowisku. Każdy obowiązek, czy narzucony, czy też naturalny, aby miał wymiar praktyczny, musi być zakorzeniony wewnątrz mnie. Czyli musi nastąpić pewnego rodzaju wewnętrzna zgoda. To łączy się z odpowiedzialnością. Skoro znam i zgadzam się na reguły gry, to aby grać, muszę zastosować się do tych zasad. Inaczej nie będę grał w tą konkretną grę.
Będę grał w swoją własną grę, będę wytyczał własne reguły. Ale uczestnicząc w tym fenomenie społecznym, będąc częścią systemu, czy też ekonomicznego, czy politycznego, czy edukacyjnego i tak dalej, musimy w pewien sposób przyjąć na siebie rolę tak, aby całość mogła w pewien sposób funkcjonować. Ale dlaczego mówię w pewien sposób? Czy ten sposób jest drogą idealną? Samo życie jest dla mnie rodzajem gry, zadaniem, czy też nazwij to sobie szkołą, w której mam wolną wolę. Ta bardzo istotna ludzka cecha jest tutaj ważna. Mam wolną wolę, a tym samym możliwość podejmowania decyzji i wyborów, prawda? A te decyzje i wybory mają zaprowadzić mnie do polepszenia jakości mojej personalnej świadomości. A to z kolei sprawi polepszenie jakości ogólnej puli świadomości kolektywnej. Czyli innymi słowy, każdy z nas przejawia się w tym stworzeniu, w tej puli ogólnej świadomości, w tej fenomenalnej inteligencji, która stworzyła te warunki oraz życie na tej planecie.
Ale każdy z nas reprezentuje indywidualną jednostkę świadomości, czyli każdy z nas ma daną wolną wolę, wolny wybór do podejmowania decyzji. To nie jest świat deterministyczny, w którym nie mamy możliwości zmiany rezultatu czy modyfikacji wydarzeń. Wręcz odwrotnie, cały ten system, cała ta rzeczywistość, cała ta planeta, cały ten świat stworzone są właśnie po to, aby poprzez mnogość interakcji pomiędzy nami i innymi podmiotami natury, abyśmy byli w stanie podejmować decyzje, z którymi wiążą się konsekwencje. Nie chodzi o nasze osobiste historie, dramaty, porażki czy też sukcesy, ale tak naprawdę podczas naszego życia chodzi o wypracowanie puli jakości, która to przełoży się bezpośrednio na całość tej wyższej świadomości. Innymi słowy, umożliwi to po prostu ewolucję. Odkąd rozumiem tę grę i godzę się na jej reguły, biorę tym samym na siebie parę obowiązków. To znaczy chociażby to, że będę troszczył się i zachowywał swoje życie w dobrej formie. W to oczywiście zalicza się cały wachlarz zadań, które polegają na utrzymaniu prawidłowego działania mojego ciała, umysłu, mojej puli energii i moich emocji. Nie zapominajmy o żadnym z tych aspektów, które to tworzą ludzką istotę. Inną rzeczą, która wynika z bycia istotą świadomą, jest robienie użytku z owej świadomości.
Jest to pewnego rodzaju obowiązek, z którym przychodzimy do tej gry. Mamy za zadanie podejmować działania i decyzje w sposób świadomy. Nie w sposób impulsywny, nie podyktowany lękiem, zwierzęcym instynktem czy chociażby ślepą wiarą. I kolejnym takim obowiązkiem, który odkrywasz na drodze samorozwoju, jest właśnie sam rozwój, czyli wzrost. Na tym właśnie polega owa gra. Nie tylko chodzi tutaj o przetrwanie, ale dodatkowo właśnie zatroszczenie się o wysoką jakość tego mojego życia. Jeżeli jakość życia jest na odpowiednim poziomie, to znaczy jestem zdrowy, jestem spokojny, przepełniony energią, to teraz pojawia się sposobność na dalszy wzrost. Wzrost polegający na ewolucji świadomości. To się nazywa synergia. Synergia, czyli jednostka, która jest częścią ogółu, która jest częścią zbiorowości, rozwija się w sposób indywidualny, ale tak, aby przynieść korzyść dla ogółu, dla całości.
Czy jest to komórka w organizmie, to ta komórka żyje jak gdyby dla siebie, chce przetrwać dla siebie, ale jej wyższym zadaniem jest to, aby utworzyć tkankę, aby utworzyć organizm, aby dać warunki do funkcjonowania wyższej istocie. A w tym przypadku, kiedy mówię o indywidualnej jednostce świadomości, chodzi właśnie o rozwój ogólnej puli świadomości. Ta gra w życie polega na tym, że każdy z nas ma za zadanie być innym, aby poprzez nasze interakcje zdobyć jak najbardziej wartościowe doświadczenia, które jako informacja zasilą główną bazę danych, czyli ową świadomość wyższą. To też na tej odmienności i oryginalności rzecz polega. W społeczeństwie dosyć niefortunnie to, co zwyczajne, monotonne czy powtarzalne, nazywane jest normalnością. Czyli jest to praktycznie 90% społeczeństwa. Natomiast te wszystkie niepasujące do większości społeczeństwa wybryki indywidualizmu, swobody myślenia czy wypowiedzi, czy po prostu odmienny sposób bycia, to wszystko zaliczane jest do zbioru ludzi nienormalnych i często spotyka się z krytyką, oporem czy próbą ośmieszenia chociażby. Często bywa tak, że to, co niezrozumiałe, jest uważane za szokujące, bezsensowne czy nawet niebezpieczne. I dlatego właśnie moje prawdziwe ja ma bardzo wielkie opory, aby rozprostować swoje nogi, wyjść na zewnątrz i przespacerować się wśród ludzi. Przecież nie jest łatwo nikomu być wyśmiewanym, krytykowanym czy nawet zastraszanym, prawda?
Więc czy nadal chcesz być samym sobą? Wtedy może się przydarzyć, że ktoś zobaczy prawdziwego ciebie na przykład. Może okazać się, że prawdziwy ty, prawdziwa ty jest dla niektórych powodem do śmiechu. Może cię nie zaakceptują. Być może odrzucą. To całkiem niemiła perspektywa, prawda? I właśnie dlatego, że wiąże się to z pewnym ryzykiem, 90% normalności nie wychyla się z cienia innych. Co jest tego przyczyną? Odpowiedź jest prosta: strach. Ale zastanówmy się chwilę, czym jest strach.
Ja dochodzę do wniosku, że strach jest niczym innym jak po prostu produktem wyobraźni. Wyobraźnia zajmuje się tym, co nie istnieje, prawda? Chyba możemy się na to zgodzić. Czyli nasze dotychczasowe doświadczenie w formie pamięci projektowane jest na przyszłość, czyli to, co jeszcze nie istnieje. Przyszłość jeszcze nie istnieje. Jeszcze czy już, tutaj nie ma właściwie żadnego znaczenia. Czy przeszłość, czy przyszłość to nadal jednak nie istnieją, prawda? Więc podobnie jest tutaj z lękiem. Lęk żyje tylko w naszej wyobraźni albo w formie pamięci wydarzeń z przeszłości, czyli tych, które już nie istnieją, ale były dla nas nieprzyjemne. Albo jeżeli projektujemy i próbujemy przewidywać swoją przyszłość, to wyobrażamy sobie lęk, cierpienie w owej przyszłości.
A to wszystko na bazie informacji zapisanych tylko w naszej pamięci, czyli w naszej przeszłości. Ani przeszłość, ani przyszłość nie istnieją, więc gdzież tutaj jest miejsce na lęk? Ale teraz, żeby było jasne. Lęk przed niebezpieczeństwem, bólem, chorobą, utratą bliskiej osoby chociażby to nie jest to samo, co bezpośrednia sytuacja zagrożenia czy jakiś wypadek, czy uraz i tak dalej. Musimy tutaj troszeczkę zaznajomić się z różnicą tych pojęć, czyli lęk a niebezpieczeństwo. Jedno wynika tylko z uwarunkowań umysłu, a drugie jest realną sytuacją tu i teraz. Oczywiście wszystkie nasze doświadczenia tak naprawdę powstają w naszym wnętrzu, ale tutaj nie będę na ten temat się rozwodził. Kiedy mówię o tu i teraz, to mam na myśli sytuację chociażby taką, że spaceruję w dżungli i nagle na ścieżkę przede mną wychodzi potężny tygrys bengalski Teraz muszę zareagować jakoś. Jestem w sytuacji potencjalnego zagrożenia, więc muszę zareagować lub nie. Jest też opcja niereagowania.
Mechanizm ucieczki lub walki uzupełniłbym jeszcze mechanizmem zamrożenia wszystkich funkcji. Być może nie jest to najlepsze rozwiązanie, ale jest to trzecie rozwiązanie w takiej sytuacji. Ta bezpośrednia sytuacja zagrożenia, kiedy patrzę oko w oko tygrysowi, ma potencjalne konsekwencje, które mogą spowodować moją śmierć chociażby albo poranienie mojego ciała, albo inne traumy związane z tym doświadczeniem, które wynikają z mojej psychologii. To jest bezpośrednia sytuacja zagrożenia i dopiero w tej sytuacji powinniśmy właściwie reagować i podejmować decyzje. Natomiast wszelkie inne rzeczy, które znajdują się w bazie naszych danych, w naszej pamięci jako wspomnienia, one już nie powrócą. One nie mają prawa powrócić, bo te rzeczy już się wydarzyły. Banie się o przeszłość nie ma sensu. Natomiast projektowanie w naszej wyobraźni potencjalnych zagrożeń w przyszłości ma charakter praktyczny, przetrwalniczy, ale do pewnego stopnia. Powiedziałbym, że to nie jest coś, czym powinniśmy się na okrągło zajmować. Wręcz przeciwnie.
Ale co tak naprawdę nas blokuje, aby wyjść na ulicę i przedstawić światu nasze prawdziwe oblicze? To jest właśnie strach przed nieakceptacją, przed odrzuceniem. Czy jest to realna obawa? Tu już nie. Właśnie to sobie objaśniliśmy. To wszystko wynika tylko z naszych wyobrażeń. Czy są jakieś przesłanki, aby nie wyjść na ulicę do ludzi jako ja sam? Być może istnieją jakieś uprzedzenia czy złe doświadczenia, które nabyłem wcześniej jako dziecko. Być może, kiedy chodziłem do szkoły. Ale dla większości ludzi tego typu bariery nie powinny właściwie mieć aż takiego znaczenia, bo gra jest dosyć istotna.
Gramy o naszą wolność i możliwość przejawu naszej indywidualnej formy. Dlaczego tak łatwo jesteśmy w stanie zaniechać tego typu prób i walki? Nawet ewentualne uprzednie porażki związane z podjęciem próby wyjścia na zewnątrz to i tak jest przeszłość. Te wszystkie nasze doświadczenia z przeszłości już po prostu nie istnieją. Więc czemu by nie spróbować ponownie? Dlatego nie, bo nie wiemy jak. Chociażby jeżeli boję się kleszczy, to nigdy nie pójdę do lasu. Jeżeli boję się przewrócić, to nie nauczę się jeździć na rowerze czy na nartach chociażby. Tak samo teraz, jeżeli boję się odrzucenia, braku akceptacji czy ośmieszenia, kiedy wychodzę do ludzi, to mam właściwie tylko dwie opcje. Pierwsza, będę grać rolę, którą wydaje mi się, że powinienem przyjąć, aby usatysfakcjonować moje otoczenie tak, aby czuli się dobrze.
Albo opcja druga, pokażę swoją prawdziwą twarz, moją prawdziwą naturę, ale z tym może wiązać się to, że większość, czyli właśnie tak zwana normalność, może sobie z tym po prostu nie poradzić. A to poczucie powinności i sprawianie dobrego wrażenia, w przeciwieństwie do autentyczności, jest bardzo silnie zaprogramowane w nas od samego początku. I tu, kiedy mówię o samym początku, mam na myśli moment samego początku. Moment naszych urodzin. Naszym naturalnym pierwowzorem są oczywiście rodzice. To są pierwsi ludzie, których spotykamy w naszym życiu. Warunki są dosyć ciężkie. Przejawiając się w tym świecie, nie dość, że nic na temat tej gry nie wiemy, przychodzimy tutaj z kompletną amnezją, to jeszcze pozbawiono nas instrukcji obsługi. Naturalne jest to, że uczymy się wszystkiego od rodziców. Uczymy się wszystkiego od rodziców, tak jakby to oni mieli instrukcję obsługi do życia.
W późniejszym czasie dowiadujemy się, że oni również nie mieli instrukcji obsługi. Ale co takiego robią nam rodzice? W swojej trosce bezustannie mówią nam, co mamy robić, a czego mamy nie robić, prawda? Co możemy, a czego nie możemy. Co mogę wziąć do ręki, co mogę wziąć do buzi, a co mam wypluć. I tak dalej. Czego więc tak naprawdę się uczymy? Doznajemy szczególnej formy miłości, ale z drugiej strony drastycznie ograniczana jest nasza wolność osobista. Tak naprawdę nie uczymy się akceptacji od naszych rodziców, ale raczej rygorystycznej formy aprobaty, jakiegoś sposobu zatwierdzenia. Chcę coś zrobić po swojemu jako dziecko, to zwykle kończy się płaczem, prawda?
Bo jak to działa? Jeżeli robię tak, jak uważają za słuszne czy też odpowiednie moi rodzice, w późniejszym czasie moi nauczyciele w szkole, później być może moje środowisko w pracy, być może mój małżonek czy małżonka, wtedy mogę liczyć na aprobatę, na odzew z tej drugiej strony, na pewnego rodzaju nagrodę czy uznanie. W tym procesie tak naprawdę stajemy się bardzo szybko uzależnieni od aprobaty. To jest właśnie ten wymiar kary i nagrody. Nie uczymy się indywidualności, nie uczymy się akceptacji, miłości, tylko uczymy się zadowalania oczekiwań innych. Rozumiesz? Jak tu w tej sytuacji być sobą? Każde podjęcie próby myślenia samodzielnego, wkroczenia na drogę eksploracji, wychylenia się ponad normalność będzie zawsze podszyte lękiem. To tu, w progu podjęcia decyzji o wolności naszego indywiduum, pojawi się zapewne wątpliwość. Zacznę zadawać sobie pytania.
Czy warto? Czy podołam? Jak wiele mogę tak naprawdę stracić? Czy nie postawię kogoś innego w niefortunnej sytuacji? Nic dziwnego, jeżeli pojawią się u ciebie takie rozterki. Jesteśmy zaprogramowani od samego początku, aby usatysfakcjonować nasze otoczenie, spełnić czyjeś oczekiwania kosztem samorealizacji, wolności osobistej do popełniania błędów. Bo jest to również forma wolności. Mam prawo mylić się i podejmować niekorzystne dla mnie decyzje i tak samo mam prawo przejawiać swoje talenty, czyli wszystko to, co wyróżnia mnie od innych, a jednocześnie sprawia moją unikatową jakość. Każdy z nas do jakiegoś stopnia odgrywa tę grę. To jest taka gra grupowa właściwie.
Gra grupowa w udawanie. Udawanie bycia normalnym. Tym samym odmawiamy sobie bycia sobą. To jest troszeczkę też taki mechanizm obronny. Jak ja siebie odrzucę pierwszy, to nikt inny nie będzie mnie mógł odrzucić, prawda? Wszystko to podszyte jest lękiem, ale tego typu logika nie ma sensu. Tak samo mógłbym powiedzieć, że jeżeli popełnię samobójstwo, to nikt inny nie będzie w stanie mnie już zabić. Ale czy jest jakieś lekarstwo na ten problem? Na normalność? Dla mnie kluczem do tej zagadki okazuje się być twoje dziwactwo.
Nie jakieś cudze, ale twoje osobiste dziwactwo. To jest właśnie twoja unikatowość, znak rozpoznawczy, twoja oryginalność. Twoje dziwactwo jest tym, co sprawia, że jesteś sobą. Teraz być może zastanawiasz się, co jest moim dziwactwem. Przecież jestem normalnym człowiekiem. Właściwie nie przychodzi mi nic do głowy, co by sprawiło, że ktoś może nazwać mnie dziwakiem. Teraz im dłużej zajmuje ci znalezienie odpowiedzi, tym bardziej twoja oryginalność, twój dar są schowane. I być może przed tym uciekasz. Kryjesz to. Dla innych jednakże odpowiedź będzie oczywista i bezproblemowa.
To pytanie jest właściwie istnym testem na to, czy rzeczywiście akceptuję samego siebie. Także warto je sobie zadać. Jakie są moje dziwactwa? Dlaczego mógłbym być posądzony przez innych o bycie dziwakiem? Być może odkryję samego siebie, tego prawdziwego. A każdy z nas właściwie ma tę unikatową cechę. Ona może być czasami bardzo schowana. Ona może nie być na wierzchu. Możemy bardzo troszczyć się o to, żeby nikt nie dostrzegł naszej dziwaczności. Ale każdy z nas właściwie tę cechę albo kilka tych cech posiada.
Jest to coś, co jest zgodne, powiedziałbym wręcz zaplanowane w designie tego stworzenia i tym samym naszej istoty. My jako ludzie mamy za zadanie, ba wręcz nawet obowiązek, powiedziałbym, jakoś się wyróżniać, mieć cechy lekko odmienne od innych. Wtedy właśnie interakcja, a za czym idzie proces nauki jest bardziej efektywna, bardziej kolorowa też jest. Wtedy ta gra po prostu nie jest nudna. Ale dlaczego pomimo tak silnej wewnętrznej potrzeby, aby uzewnętrznić naszą wyjątkowość, większość z nas tego nie robi? Otóż istnieją dwa środowiska. To wewnętrzne, które ma potencjał bycia autentycznym oraz to zewnętrzne, czyli owa gra drużynowa. Bycie w społeczeństwie. Jak mogę być autentyczny wśród innych, czyli jak mogę przejawiać się w sposób prawdziwy dla innych, jeżeli nie jestem autentyczny czy też szczery z sobą samym? A to jest ta strefa, której inni przecież nie widzą.
Więc dlaczego mam w ogóle obawy, aby przejawiać prawdziwe swoje oblicze przed sobą samym? Ten zbiór zasad funkcjonowania w społeczeństwie, zarówno kultura, jak i lęk związany z byciem innym, są w nas bardzo mocno zakorzenione, wręcz powiedziałbym zaprogramowane. To jest dosłownie system operacyjny, który przy pomocy kultury, z której się wywodzimy, która jest jednym z programów, którymi nasiąkamy, operuje naszymi osiągnięciami, naszymi postanowieniami i postępowaniem na co dzień. Czyli żeby wykroczyć, wyjrzeć poza tą normalność, musimy najpierw się przeprogramować. Musimy dosłownie wyplewić wszystkie dotychczasowe nurty, przyzwyczajenia, wierzenia, mity, którymi jesteśmy nasiąknięci, aby zrobić miejsce na nowy algorytm, który możemy wprowadzić w procesie programowania na nowo. Z perspektywy komputerowego algorytmu jakiekolwiek zmiany wydają się niemożliwe. Algorytm sam nie może wykroczyć poza napisany kod. Ingerencja może zaistnieć, ale tylko z zewnątrz. Może pochodzić tylko ze środowiska zewnętrznego. Więc kto może zmienić program?
Programista. Na tym pułapie istnieje dużo więcej możliwości, więcej wyborów. Na jeszcze wyższym pułapie istnieją być może wszelkie możliwe opcje i nieskończony wachlarz wyborów. Ale powróćmy do tego niższego poziomu. Do poziomu programisty. Właśnie z tej perspektywy jesteśmy w stanie zmienić jakość funkcjonowania programu. Lekarstwem na normalność jest dla mnie właśnie dziwactwo. Czym jest owo dziwactwo? To są wszystkie te tendencje oraz skłonności i zachowania, które sprawiają, że jesteś wyjątkowa albo które sprawiają, że jesteś wyjątkowy. Dodatkowo wydaje się, że niektóre z tych cech nie są w ogóle nabyte podczas naszego doświadczenia życia.
Są to w pewien sposób naturalne ewolucyjne osiągnięcia, czyli owe wspomniane jakości, które jak gdyby zapisane są gdzieś odgórnie, z którymi manifestujemy się, wyrastając z tego świata, reinkarnując się w tej formie. To, co zostało wypracowane od niepamiętnych czasów, podczas wielu wcieleń i przebytych doświadczeń, jest twoją najwyższą jakością, a zarazem mocą. Zauważ to. Z posiadaniem mocy jakiejkolwiek wiąże się pewna odpowiedzialność. Każde narzędzie można użyć na dwa sposoby. Właściwy, czyli twórczy albo niewłaściwy, destrukcyjny. Przykładem może być obusieczny miecz, czyli taki miecz, który ma dwa ostrza. Jest to oczywiście metafora, ale tym samym mieczem możesz poszatkować warzywa albo pozbawić kogoś głowy. Nasz wrodzony dar, dziwaczność, moc, z czym wiąże się pewna odpowiedzialność. Odpowiedzialność, czyli bycie odpowiednim, prawda?
Te wszystkie cechy wydają się mieć jednak pewien zakres. Wydają się być ograniczone, ale to jest tylko wrażenie. To jest wrażenie tego algorytmu z poziomu bycia kodu komputerowego. Ale jeżeli przy udziale kolejnego naszego wrodzonego daru, czyli naszej ludzkiej intencji, poszerzymy zakres naszej odpowiedzialności, stajemy się programistą. Stajemy się samym stwórcą. Co nas tak inspiruje, kiedy oglądamy ludzi będących samym sobą? Tych, którzy osiągnęli tak zwany sukces. Czy są to celebryci tacy jak Elon Musk, Albert Einstein czy Salvador Dali? Albo tych nieznanych, którzy są po prostu szczęśliwi i żyją w zgodzie ze sobą. Otóż moim zdaniem urzeka nas to ryzyko odrzucenia, które to podjęli ci ludzie, aby czasem na przekór trendom społeczeństwa i normalności eksplorować swoją prawdziwą naturę, swój prawdziwy talent i pielęgnować swoją wyjątkowość.
To bez wątpienia nie jest droga łatwa, szczególnie początkowo, kiedy postanowimy na nią wstąpić. Niekoniecznie będzie usłana płatkami kwiatów w świetle kolorów tęczy, ale zaprowadzi nas do miejsca, w którym zobaczymy samych siebie. Nie takich, jakimi wydaje nam się, że jesteśmy, ale tych prawdziwych, szczerych ja. Mniej więcej trzy i pół roku temu zacząłem dawać sobie świadome przyzwolenie na bycie dziwnym. Postanowiłem nie zdradzać już dłużej mojego wewnętrznego głosu i wyruszyłem w drogę. Początkowa niepewność, ale też odpowiednia doza dedykacji i po krótkim czasie powstała Chata Mistyka. Materiał być może mało przebojowy i niepopularny w konwencji głównych nurtów społecznościowych w internecie. Ale za to mój własny, szczery i realizowany na miarę istniejących możliwości. Chata mistyka jest w zamiarze nieograniczoną pod względem pomysłów platformą do realizacji moich pomysłów twórczych. Dotychczasowy dorobek to 65 nagranych audycji, które pojawiły się w Radiu Paranormalium.
W tej chwili słuchasz opowieści numer 66, która to wkracza już w nowy format. Tak jak wspomniałem na początku, nie tylko głos, ale również obraz. Także ponownie zapraszam wszystkich do subskrypcji kanału Chata mistyka na YouTube, gdzie znajduje się już kilka filmików z cyklu Podróże mistyka, w których to pokazuję ciekawych ludzi i miejsca podczas mojej podróży obecnie w Indiach. W planach mam również parę akcentów muzycznych i prowadzonych medytacji oraz nawet kącik z przepisami na potrawy wegetariańskie, który zatytułowany będzie Kuchnia mistyka. To wszystko w świetlistej przyszłości. Także zapraszam do odwiedzania Chaty mistyka i do pozostawiania oczywiście komentarzy. Jeżeli podoba ci się to, co robię w Chacie mistyka, to zaproś koniecznie też swoich znajomych. Daj mi też łapkę w górę, zostaw jakiś komentarz lub podejmij dyskusję. To bardzo mi pomaga tak naprawdę. Pomaga mi utwierdzić się w tym, że moja dziwaczność skłania kogoś innego do myślenia, do zadawania sobie pytań.
Być może jakoś inspiruje. Dziwaczność, którą do tej pory chroniłem przed wzrokiem innych, obawiałem się wypuścić wolno, teraz okazuje się być wspaniałym atutem, mocą, powodem do działania. To, z czego śmiały się być może inne dzieci w szkole. To, co było najbardziej żenujące dla ciebie, czego się wstydziliśmy, zwykle okazuje się być twoim największym darem. To jest właśnie twoja dziwaczność. Być może cecha mało popularna w głównym nurcie, ale pozwala obrać własny kurs i chwycić ster we własne ręce, pożeglować rozległym oceanem świadomości. A żegluga jest piracka, więc niełatwa, bo przeciwna głównym nurtom. Ale jaka wolność! Rozkosz decydowania o samym sobie. Wybór podyktowany potencjałem raczej niż ograniczeniem.
I do tego gorąco zachęcam właśnie ciebie. Znajdź swoją dziwaczność, zaprzyjaźnij się z nią, pokaż ją sobie, a potem całemu światu. To, co do tej pory było klątwą, zamień w błogosławieństwo. Odkryj moc i stań się prawdziwym dziwakiem. Kapitanem swojego pirackiego okrętu. Arr, ahoj i namaste. Zapraszam do kolejnych opowieści z cyklu Chata mistyka. Pranam. Chata mistyka.