[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Poniedziałek, 18 maja roku pańskiego 2020. Minęła przed chwilą godzina 20:00 na naszej antenie, a to oznacza, że czas najwyższy rozpocząć kolejny odcinek audycji „Świat oczami duszy”. Audycja o meandrach świadomości w całości na żywo. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego tym razem dwóch tenorów: prowadzący, gospodarz audycji „Świat oczami duszy” pan Sławek Bączkowski oraz nasz dzisiejszy gość, pan Tomek Truszkowski, którego już państwo znacie z jednego z poprzednich odcinków. Przypomnę, odcinek był poświęcony human design. A o czym dzisiaj panowie będą dyskutować? I oczywiście o czym wy również będziecie z nami dyskutować, drodzy państwo, dowiemy się już za chwilę.
Przekażę jeszcze tylko kontakty do Radia Paranormalium. Nasze numery telefonów to oczywiście, jak zawsze, 32 746 0008, 32 746 0008. Komórkowy 530 620 493, 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02, 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można także nas spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. A więc panie Sławku, panie Tomku, oddaję panom głos.
[02:18] - Dziękuję panie Marku. Witam pana bardzo serdecznie. Kochani, was również witam oraz witam pana Tomka, który dał się tutaj zaprosić. Dobry wieczór, panie Tomku.
[02:29] - Dobry wieczór.
[02:31] - Kochani, my żeśmy zaczęli audycję troszeczkę wcześniej, bo żeśmy się już tutaj zdążyli połączyć i chwilę sobie uciąć miłą pogawędkę. My już jesteśmy rozgrzani, więc pewnie jesteście ciekawi, co dzisiaj będzie się działo. Tego oczywiście nie wiemy, bo audycja jest na żywo. Natomiast my z panem Tomkiem postanowiliśmy dzisiaj rozpocząć cykl, czyli przejść od etapu „czy” do etapu „jak”. Czyli od etapu, czy warto w ogóle coś robić, czy warto coś zmieniać, czy warto siebie zmieniać, czy warto szukać odpowiedzi, czy warto do czegoś dążyć, do etapu, jak to zrobić. Dzisiaj postaramy się z panem Tomkiem podyskutować o takich możliwościach właśnie, które reprezentuje z jednej strony pan Tomek, z drugiej strony ja też mam jakąś tam wiedzę i doświadczenia, i znajomość jakichś narzędzi. A żeby było jeszcze ciekawiej, to za tydzień — też mogę już zapowiedzieć, bo wczoraj to uzgodniłem — będę gościł w audycji moją koleżankę, która też postara się opowiedzieć wam o jakichś tam narzędziach, które pozwolą zamienić słowo „czy” na słowo „jak dokonać zmian”. Także taki ogólny zarys tego, co nas czeka. Dzisiaj linie będą otwarte dopiero po tej części oficjalnej, bo chcielibyśmy tutaj z panem Tomkiem mieć troszeczkę czasu na przekazanie tego, co chcemy przekazać. Więc piszcie, notujcie, układajcie sobie w głowach pytania, które będziecie chcieli zadać bezpośrednio na antenie nam.
A ja zacznę od pytania: spotkaliśmy się tutaj z jakiego powodu? Z takiego powodu, że mimo że większość z nas uważa się za osoby mądre, bo to tak w życiu jest, że nawet jak czasami mówimy: „O Jezu, ale jestem głupi”, to i tak wcale tak nie myślimy. Wprost przeciwnie, większość ludzi ma wielkie przekonanie do tego, co robi, do dokonywanych wyborów, do swoich poglądów, do swoich praw. Bronimy ich, opowiadamy, stoimy na ich straży. I dlaczego? Co jest problemem, że dopiero jakieś informacje płynące z zewnątrz, z jakiegoś narzędzia, z jakiejś filozofii, od innej osoby zaczynają nam otwierać oczy o nas samych? Dlaczego musimy wkładać wysiłek w to, żeby poznać samych siebie? Dlaczego nie potrafimy być wobec siebie obiektywni? Jaki jest czynnik, który to blokuje? To jest oczywiście pytanie do was na początku audycji.
A ja teraz pozwolę sobie, panie Tomku, zadać to samo pytanie panu: jak z punktu widzenia human design to wygląda? Dlaczego tak się dzieje?
[06:08] - Jeśli mam mówić z punktu widzenia human design, to powiem tak: jak pan myśli, dlaczego tak się dzieje?
[06:17] - Okej, to już mi się ta technika podoba. Panie Tomku, ja oczywiście nie zadawałbym pytania. Kochani, tak jak stara szkoła śledczych mówiła: nigdy nie zadawaj pytania, na które nie znasz odpowiedzi, bo nigdy nie będziesz wiedział, czy ktoś cię oszukuje, czy nie. W tym wypadku oczywiście znam odpowiedź na to pytanie. Według mnie tym narzędziem, tym czymś, co powoduje, że jesteśmy święcie przekonani o tym, że jesteśmy najekstrzejsi, najmądrzejsi i wszystkowiedzący, jest nasza podświadomość, ponieważ ona właśnie tak działa. Jeżeli zwrócicie uwagę na ludzi, których wokół siebie macie, na pewno z różnymi poziomami rozwoju własnej świadomości, to zwróćcie uwagę, że im więcej świadomości człowiek dopuszcza do swojej głowy i swojego życia, tym ma więcej dylematów. Ludzie kierujący się tylko podświadomością nie mają w ogóle żadnych dylematów. Po prostu robią to, co chcą, myślą tak, jak chcą i dążą do tego, co dla nich jest dobre. Nie zastanawiają się nad innymi ludźmi. Więc ja za ten czynnik uważam oczywiście naszą podświadomość.
[07:46] - Ja to troszeczkę inaczej widzę, ponieważ pewną rzecz tutaj uważam, że należałoby rozbić, rozłożyć na przynajmniej dwie. I wówczas pojawia się większa rozdzielczość widzenia. Może do znudzenia mówię o tej rozdzielczości, życie w HD. Oczywiście tutaj będziemy mówili o podświadomości, natomiast w podświadomości są różne rzeczy, które my zwykliśmy wrzucać do jednego worka. Mam tutaj na myśli zarówno programy, które w naszym życiu w pewnym momencie pojawiają się i później po zainstalowaniu odtwarzają się do znudzenia. W pewnym momencie ktoś zauważa, że to stanowi dla niego problem, chce to zmienić, zaczyna z tym pracować i namierza te programy. A druga rzecz to jest to, co mamy rzeczywiście podświadomie, bo w ciele, a w zasadzie w takiej sferze nieświadomości. Bo to, że funkcjonują w naszym życiu programy i raz po raz je odtwarzamy, to jest rzeczywiście podświadomość. Ale druga rzecz to jest jeszcze coś, co dla odróżnienia nazwałbym nieświadomość, czyli coś, co mamy w ciele, co jest rzeczywiście nasze, do czego mamy dostęp, ale dopiero w momencie, kiedy poradzimy sobie z tą całą nakładką programów. Czyli tutaj temat jest troszeczkę bardziej skomplikowany i human design właśnie rzuca na to światło i pozwala rozgraniczyć pewne rzeczy.
Pozwala dostrzec, co jest nasze, a co nie jest nasze.
[09:24] - Czyli według human design to, co jest nieświadome, to jest nie nasze czy programy są nie nasze? Raczej programy są nie nasze, tak?
[09:33] - Znaczy tak, programy są nasze. One zostały przez otoczenie zewnętrzne wgrane w nas i w momencie, kiedy to się stało, one są już nasze. Tylko że te programy potrafią działać na naszą niekorzyść, na niekorzyść nas jako jednostki, natomiast na korzyść czegoś większego, co sprawia, że funkcjonujemy w pewnym cyklu. I to właśnie pewien szerszy plan, pewien program wyższego rzędu, że tak powiem, sprawia, że realizujemy doskonale ten plan kosztem własnej indywidualności. Można powiedzieć dostosowujemy się i gramy do jednej bramki dla dobra szerszego, tracąc w tym siebie.
[10:31] - Powiem tak: nie wiem, jak słuchacze, natomiast ja jestem człowiekiem prostym i raczej nie rozjaśniło mi to sytuacji. Wprost przeciwnie, trochę mi ją zagmatwało. Analizując i przyglądając się temu wszystkiemu, owszem, zgadzam się z tym, że do pewnego momentu, to, o czym też wspominałem wielokroć, podświadomość nasza, z której gro ludzi sobie właśnie nie zdaje nawet sprawy, jaki ma zasięg, jak ona działa i do czego nas pcha i często zupełnie nie do tego, czego chcemy, tylko do tego, czego chcieli nasi nauczyciele z dzieciństwa, czyli nasze otoczenie. I ten program, te programy, które nam wczytali, służą do pewnego momentu naszemu rozwojowi, czyli pchają nas do zdobywania doświadczeń.
[11:37] - Bym tutaj troszeczkę to może sprostował. Uważają, że służą naszemu rozwojowi, bo instalując wszelkiego rodzaju programy, ja tu będę może do znudzenia mówił programy, natomiast tu chodzi o uwarunkowywanie, o uczenie nas pewnych zachowań, o przekazywanie pewnych wartości, czy to rodzinnych, czy to kulturowych. Natomiast to tak czy inaczej jest zbiór programów instalowanych w nas i osoba, która to robi, czy to nasz rodzic, czy to nasz nauczyciel robi to, patrząc na świat oczami swoimi.I tylko ona ma ten punkt widzenia. W związku z tym on robi to dla naszej korzyści. Tylko to jest stare takie powiedzenie, że oceniamy ludzi przez pryzmat siebie i tak samo wszyscy działają, tak samo nauczyciele, tak samo rodzice. Oni chcą dla nas dobrze. Natomiast to dobrze każdy rozumie inaczej. Są rodzice, którzy puszczą dziecko wolno i będą mu asystować w życiu, pomagając w momencie, kiedy się potknie. A są rodzice na drugim końcu, którzy będą tak formatować to dziecko, żeby ono realizowało plan czy niespełnione jakieś oczekiwania własne względem własnego życia. Coś się komuś nie udało, więc dziecko spełnia oczekiwania rodziców.
[13:00] - Tych przypadków to jest co człowiek. Co człowiek to jest przypadek.
[13:04] - Oczywiście.
[13:04] - Natomiast znowu widzicie kochani, że wracamy cały czas do aspektu podświadomości, bo on jest takim aspektem pokoleniowym. Czyli my jesteśmy przekonani ze swoją własną podświadomością, że robimy dobrze, słusznie i w ogóle najlepiej, że wszystkie wybory, których dokonujemy, są właściwe. I w taki sam sposób funkcjonowali nasi rodzice, nasi dziadkowie i tak dalej. Sięgając gdzieś tam. Tak właśnie działa podświadomość. Natomiast ja nie nazywałbym tego instalowaniem. Ja z tym, że tak powiem, się nie zgodzę, bo instalowanie to jest proces bardzo świadomy. Większość rodziców, zresztą tak samo jak my, przekazuje pewne prawdy, pewne informacje, nie znając sposobu działania podświadomości, mając nadzieję, że my będziemy mieli możliwość dokonania wyboru. Czyli mówi nam o prawdach, ale mówi: „Ale przekonasz się o tym, jak dorośniesz, jak to, jak tamto, jak śmamto”. Czyli nie znając działania podświadomości, nie wiedząc, że ona działa w ten sposób, że ten wzorzec jest bardzo trudno zmienić, myśli, że my będziemy mieli prawo dokonania wyboru.
Natomiast tego prawa nie ma. My kierując się podświadomością, pozbawiamy się prawa dokonywania wyboru, ponieważ działamy według tych programów, które żeśmy tutaj z panem Tomkiem nazwali programami. Pan Tomek nazwał, że one zostały zainstalowane w nas. Ja po prostu uważam, że zostały nam przekazane.
[14:51] - Ja się tutaj mogę śmiało wycofać ze słowa zainstalowane, bo dla mnie nie ma żadnego znaczenia, jakiego słowa tutaj użyjemy. One mogą być wdrukowane równie dobrze, one mogą być zainstalowane, mogą być wgrane. Nie zmienia to faktu, że w pewnym momencie my bierzemy je za własne i one rzeczywiście znajdują się w nieświadomej sferze naszego życia. My nie mamy możliwości wyboru, ponieważ je tylko odtwarzamy. Jest pewien wyzwalacz naszego zachowania i w momencie, kiedy ten wyzwalacz się pojawia, my reagujemy w określony sposób. I to widać bardzo dobrze na przykładzie tego, co się obecnie dzieje, czyli tego chaosu i medialnego, i gospodarczego, który się zaczyna, że na te same wydarzenia ludzie reagują różnie. Czyli nie mamy tutaj możliwości realnego już ocenienia sytuacji, tylko odgrywamy pewne zachowania, które sobie wcześniej wyrobiliśmy.
[15:45] - Tak jest, w zależności od osobnika reakcja jest zgodna z jego podświadomością, bądź to, co się już coraz częściej też pojawia, zgodnie z jego świadomością. Co mnie osobiście bardzo cieszy. No dobrze kochani, ale jakby troszeczkę wciągnąłem pana Tomka w rozmowę na temat podświadomości, ale też chciałem, żebyście dokładnie też zaobserwowali i zrozumieli to, z czym my przy wykorzystaniu tych narzędzi, o których będziemy mówili, będziemy się mierzyć. Z czymś, co tak jak pan Tomek powiedział, i ja się z tym też całkowicie zgadzam, w dużej mierze nie zdajemy sobie sprawy, jak dalece nasza podświadomość i te programy, które gdzieś tam zostały nam przedstawione, wpływają na nasze zachowania, na nasze reakcje, na nasze decyzje. Z tym będziemy się przy użyciu tych narzędzi czy możliwości, czy technik, czy czegokolwiek, czy filozofii, o których chcemy dzisiaj powiedzieć, będziecie wy, my również osobiście, każdy w zakątku swojego własnego domostwa, serca i intymności będzie się mierzył, jeżeli będzie miał ochotę dokonać jakichkolwiek zmian w swoim życiu.
[17:19] - Ja bym, panie Sławku, wręcz podkreślił i dodał jeszcze jedną rzecz. My nie jesteśmy kompletnie świadomi, jak bardzo nie jesteśmy świadomi. Nawet osoby, które się uważają za osoby świadome, ja też do nich należę, ja nie jestem żadnym wyjątkiem. Też jak obserwuję ten proces, bo to jest proces i on ciągle zachodzi. Jak obserwuję ten proces, kiedy dostrzegam, które zachowania w moim życiu nie są przeze mnie w żaden sposób kontrolowane. Ale nie te z ciała, bo te z ciała, ja z nimi nie mam problemu. To jest dla mnie dobre. Natomiast te z umysłu, które pochodzą, które są właśnie tymi programami wgranymi i nie mamy tak naprawdę kompletnie pojęcia, czego one mogą dotyczyć i jak bardzo one wpływają na nasze życie.To jest coś niesamowitego, jak człowiek, który tylko zacznie gdzieś podróż związaną z rozwojem osobistym i zaczyna poszerzać swoją świadomość, na początku swojej drogi myśli, że coś odkrył, a potem czym bardziej odkrywa, tym bardziej otwiera oczy, tym bardziej się uspokaja, tym bardziej pracuje nad tym, żeby oddychać. Bo jak się oczy otwierają, to się w głowie nie mieści, ile tak naprawdę rzeczy jest nie naszych. I to jest naprawdę nie do przecenienia.
[18:44] - Panie Tomku, ja się całkowicie z panem w tej kwestii zgadzam. Nie we wszystkim się zgadzamy, w tej się całkowicie zgadzam. Natomiast jest jeszcze jeden problem, o którym warto pamiętać. Nasza podświadomość działa również w ten sposób, że dokonując zmian zaczyna nam się wydawać, że przecież my byliśmy tacy od zawsze. I to jest pewnego rodzaju pułapka, o której trzeba pamiętać, bo wtedy trudno nam docenić wartość tych zmian i jednocześnie zauważyć, jak dużo jeszcze gdzieś tam zostało do zrobienia. My mówimy: „No przecież, ale przecież ja taki jestem od zawsze”. Przecież to nic się nie zmieniło przecież w moim zachowaniu. Przecież ja tak zawsze robiłem, zawsze tak postępowałem, zawsze dokonywałem takich wyborów. To jest również pułapka podświadomości. Przyjmuje wszystko jak własne i w dalszym ciągu utwierdza nas w tym, że jesteśmy najekstrzejsi i że nie popełniamy żadnych błędów.
Bo wiedząc, że coś zmieniliśmy, musielibyśmy zaakceptować to, że kiedyś się myliliśmy.
[20:05] - Tak. I to jest pierwszy krok.
[20:06] - To jest trudne do zaakceptowania przez naszą podświadomość, ponieważ nasza podświadomość zawsze podsyła. To nie jest to, że ona myśli, że to jest jakaś wrodzona, sztuczna inteligencja, która została nam wszczepiona i ona myśli. Nie, ona nie myśli. Ona ma za zadanie podpowiadać nam w każdej chwili naszego życia z przekonaniem, że wybór, którego dokonuje, jest właściwy, ponieważ my ten wybór wcześniej zaakceptowaliśmy jako właściwy. Tak działa nasza podświadomość.
[20:40] - I to jest właśnie nazywane tym światem iluzji, w którym żyjemy. Że patrząc na coś, wydaje nam się, że wiemy, jak to wygląda, mimo że dostrzegamy tylko wąski wycinek tej rzeczywistości, czyli wszystko to, co jest przefiltrowane przez nasze doświadczenia, przez nasz sposób patrzenia na świat i my widzimy tylko to.
[21:02] - Ja, panie Tomku, niestety w sytuacjach, w których padają słowa, my żeśmy mieli tu audycję o wirtualnej rzeczywistości, o jakichś tam innych rzeczach. Tu się dość ostro swego czasu boksowaliśmy na różne tematy, słowa, nazewnictwo. I ja, jeżeli słyszę takie kopiowane słowa typu, że to jest iluzja, to niestety coś we mnie tam gdzieś się odzywa i mówi: „Dobra, ale co to jest iluzja?” Iluzja to jest coś, co ktoś tworzy, chcąc nas gdzieś oszukać, omamić.
[21:36] - To jest kwestia słownikowa. To pan tak uważa. Ja uważam zupełnie prościej rozumując: iluzja to jest to, co nie jest prawdziwe.
[21:46] - Ależ to jest prawdziwe.
[21:49] - To jest prawdziwe dlatego, że tak zdecydowaliśmy, żeby to było prawdziwe. Dopóki tego nie było, to tego nie ma.
[21:57] - Musimy pamiętać o jednej rzeczy, że my nie rozmawiamy sami ze sobą, tylko przekazujemy te informacje innym ludziom. Jeżeli pojawiają się tego typu rzeczy, to też warto je wytłumaczyć, rozwinąć. Bo 90% ludzi dojdzie do wniosku, słuchając tego, że na przykład oni są oszukiwani. To, co jest dość dobrze wykorzystywani. A to wszystko się dzieje w nas samych, za naszą mniejszą bądź większą zgodą. To nie jest nic zewnętrznego, to jest nasze wewnętrzne.
[22:37] - Podam prosty przykład, w jaki sposób ja postrzegam i rozumuję tą iluzję, dobrze?
[22:41] - Jasne.
[22:43] - Mamy program „Big Brother”. Czy świat, w którym ci ludzie żyją przez jakiś czas, jest prawdziwy?
[22:53] - Dla nich tak.
[22:54] - Dla nich tak. A dla ludzi, którzy to oglądają?
[23:00] - Też. Też obśmiewają się z tymi ludźmi i tak dalej. Wie pan, przeżywają, co on zrobi, co nie zrobi.
[23:07] - To jest prawdziwe. I mamy teraz kolejny program, w którym pokazani są widzowie, którzy oglądają „Big Brothera” i komentują to. Jest nagrywany program, gdzie pan może usiąść przed telewizorem i oglądać ludzi, którzy oglądają „Big Brothera”. Czy to jest prawdą?
[23:25] - Tak, oczywiście, że tak.
[23:27] - To jest prawdą. W takim razie w tak prawdziwym właśnie świecie my żyjemy.
[23:32] - Nie.
[23:33] - To jest właśnie tak prawdziwy świat.
[23:35] - Nie.
[23:35] - Bo jeśli teraz zaczynamy przeżywać czyjeś przeżycia, a potem ktoś to nagrywa i my to oglądamy i dodatkowo jeszcze tym się karmimy, to to już jest nakładka na nakładce, na nakładce. I my tak naprawdę odrywamy się już od rzeczywistości, bo to, co jest prawdziwe, to jest drzewo, to jest jezioro, to jest prawdziwe. A cała reszta to jest wytwór-
[23:55] - Znam takich, którzy się z tym nie zgodzą.
[23:58] - Ale ja nie szukam zgody ze wszystkimi. Ja pokazuję swój sposób widzenia.
[24:03] - Okej.
[24:05] - Dlatego jeśli zaczynamy, jeśli wychodzimy od czegoś, co jest prawdziwe. Siedzę i oglądam drzewo i to jest prawdziwe drzewo.Natomiast nagrywam film, w którym pokazuję, jak obserwuję drzewo, to puszczę ten film dziesięciu osobom i każda z tych osób co innego w tym zobaczy. Zaczynam tworzyć świat iluzji, bo jeśli ktoś teraz zacznie opowiadać o tym, że oglądał gościa, który siedział i oglądał drzewo, to ja już nie chcę myśleć, co on tam przekaże, o czym on będzie opowiadał. I czym dalej bawimy się w głuchy telefon, tym bardziej zaczynamy odbiegać od prawdy, od tego, co jest prawdziwe.
[24:45] - No dobrze.
[24:46] - Tak właśnie na to patrzę. Czyli my wytworzyliśmy w pewnym momencie, odchodząc zupełnie już od świata przyrody, od ziemi, od kontaktu z tą prawdziwą, stworzoną przez naturę rzeczywistości. W momencie, kiedy zaczęliśmy od tego odchodzić, nakładaliśmy kolejne warstwy, które sprawiały, że życie nam było coraz łatwiejsze. I teraz doszliśmy do takiego momentu, że dziecko myśli, że mleko jest z kartonu, a pieniądze są ze ściany.
[25:19] - No dobrze, ale co to ma wspólnego z naszą podświadomością?
[25:23] - To, że my nie mamy bazy, na której podejmujemy decyzje. Patrząc na to, co widzimy przed naszymi oczami, tak naprawdę nie mamy kontaktu z tym, co jest prawdziwe. Mimo że laptop jest jak najbardziej prawdziwy, fizyczny, ale on jest tylko i wyłącznie wytworem naszej wyobraźni, jakąś koncepcją zrealizowaną przez kogoś.
[25:44] - Czyli go nie ma.
[25:46] - On jest, bo go stworzyliśmy.
[25:48] - Aha.
[25:49] - Ale równie dobrze zamiast laptopa mogłyby istnieć inne rzeczy. Tylko że my poszliśmy akurat tą drogą, dlatego że w ten sposób byliśmy programowani. Takie programy mieliśmy, które nas doprowadziły do tego momentu. Bo gdybyśmy mieli świadomy wybór, to jako ludzie, którzy mają uczucia, którzy mają też prawą półkulę, którzy potrafią też czuć i przepuszczać bardziej swoje działania przez własne emocje, moglibyśmy wybrać inną drogę. Nie musielibyśmy dojść do takiej sytuacji, w jakiej jesteśmy obecnie, kiedy świat się nie potrafi ze sobą dogadać.
[26:24] - Panie Tomku.
[26:25] - Świat nie widzi, w czym jest problem.
[26:27] - Panie Tomku, na tym etapie rozwoju świadomości części ludzi z panem się zgadzam. Natomiast gdybyśmy nie doszli do tego momentu, gdybyśmy nie wybrali tej drogi i poszli inną drogą, to byśmy mieli te same dylematy, czy pójście inną drogą nie byłoby lepsze.
[26:52] - Tego nigdy nie wiedzielibyśmy. Oczywiście. Jesteśmy w tej rzeczywistości.
[26:57] - Na tym polega rozwój świadomości, czyli tego drugiego aspektu, który jest naszą nieodzowną częścią. Więc nie możemy powiedzieć, że to, co zrobiliśmy, jest złe, bo nigdy nie wiadomo, czy to drugie byłoby lepsze. A poza tym też na końcu jakiejś tam drogi byłby ten dylemat: co by było, gdybym poszedł inną drogą?
[27:21] - Panie Sławku, nie użyłem słowa złe, bo nie uważam, że to, co się stało, jest złe.
[27:25] - Nazwał pan to iluzją, nakładkami, wpisanymi programami, bo ktoś wpisywał programy, które nas ukierunkowały na tą drogę.
[27:36] - Ale nie użyłem słowa złe.
[27:40] - Wie pan, takie wpisywanie programów, programowanie, tworzenie iluzji dla drugiego człowieka jest z gruntu rzeczy złe, ponieważ zabiera mu możliwość dokonywania świadomego wyboru. Więc z założenia takie działania są już złe, bo ograniczają naszą wolność i tak dalej. Ale dobra, ja zapytałem, chciałem znać pana zdanie. Bardzo fajnie, bo rozwinęliśmy myśl. Teraz słuchacze mogą się też do tego odnieść. Natomiast może, panie Tomku, wrócimy do tego, co przygotowaliśmy dla słuchaczy, bo chociaż żeśmy zakładali, że nie wiemy, jak się ta audycja rozwinie.
[28:25] - I mieliśmy rację.
[28:27] - I mieliśmy rację, tak. Kochani, my żeśmy tutaj z panem Tomkiem trzy minuty przed programem, może 10 minut przed programem podjęli taką decyzję, że się poniekąd troszeczkę obnażymy.
[28:46] - Tak, ja już siedzę nawet w szlafroku.
[28:49] - Na szczęście mam nadzieję, że ma pan włączoną kamerę, bo ja mam. Bo nie o takie obnażanie oczywiście tutaj chodzi. Coś, żeby było gdzieś tam wiarygodne. Pan Tomasz jest badaczem human design, przedstawiał jakąś swoją wiedzę na ten temat. Troszeczkę tam było dyskusji, natomiast teraz chcieliśmy to bardziej urealnić i zrobiliśmy sobie takie niespodzianki. Pan Tomasz przygotował mojego bodygrafa, a ja w zamian za to przygotowałem jakiś taki delikatny rys kinu narodzin pana Tomasza z kalendarza Majów. Obydwaj mieliśmy chociażby krótki dostęp, znaczy ja miałem dłuższy, nie ukrywam, ja miałem dłuższy do zapoznania się z tym. Pan Tomasz miał troszeczkę krótszy. I tak w zasadzie chcieliśmy wam pokazać i potwierdzić bądź zanegować, czy to, co pan Tomasz wie na mój temat, jest dla mnie prawdą. Czy ja się z tym zgadzam?
Czy widzę tam jakieś prawdopodobieństwa czy podobieństwa, czy wręcz faktycznie tak się czuję, tak jest i tak wygląda moje życie? I poniekąd ja zrobię to samo z kalendarzem Majów, żeby pan Tomasz mógł powiedzieć, czy on się z tym w jakiś tamkolwiek sposób utożsamia.Czy nie. A wy będziecie mieli możliwość poznania dwóch narzędzi, z których oczywiście będziecie mogli skorzystać bądź znaleźć sobie trzecie, bądź z jednego, z drugiego i tak dalej. Nie wiem, czy jesteście zainteresowani taką formułą. Rączki do góry.
[30:41] - Jeśli nie ma sprzeciwu.
[30:43] - Nie ma sprzeciwu, nie ma potwierdzenia. To jest domena audycji radiowych. Panie Tomku, więc nie wiem, mógłby pan pokrótce? Ja będę tutaj siedział, nasłuchiwał i przytakiwał bądź negował. Jest pan gościem.
[31:01] - Mógłbym pokrótce, chociaż pokrótce human design jest wielkim problemem nie tylko dla mnie, bo porusza zagadnienie w sposób bardzo kompleksowy i tak naprawdę tak skoczyć na chwilę i powiedzieć o jednej rzeczy nie jest tak prosto. Natomiast to, od czego bym zaczął, zazwyczaj od czego się zaczyna, to jest zrozumienie i przyjrzenie się temu, czym jest generator. Ponieważ pan Sławek Bączkowski jest generatorem. Oczywiście może to być problem dla osób, które nie wiedzą nic na temat human design i generator im nic nie mówi poza tym, że to jest coś, co generuje najczęściej prąd jakiś. Dlatego nie wiem, czy tutaj się odnosić, bo to się wykład zrobi z tego, czy po prostu założyć, że jak ktoś będzie ciekaw, to sobie wiedzę gdzieś tam doobejrzy, bo można na YouTubie znaleźć już całkiem sporo materiału, gdzie też ja mówię o tym, kim jest generator.
[32:13] - Panie Tomku, może inaczej, bo dostał pan ode mnie to, co ja, że tak powiem, wypisałem. Więc nie wchodźmy może w tłumaczenie, bo kalendarz Majów ma też taką swoją nomenklaturę słowną, która nie dla każdego może być zrozumiała. Na pewno nie będzie zrozumiała na samym początku. Natomiast bardziej chodzi mi o to, żeby pan przedstawił moją osobę.
[32:42] - Ciekawostki?
[32:43] - Kim ja jestem, tak. Kim ja jestem, co dla mnie może być z tego istotnego? Na co powinienem zwrócić uwagę bądź jakoś się do tego odnieść? Może coś w tym stylu.
[32:57] - Dobrze. To pierwsza rzecz, od której bym w ogóle zaczął, to od drugiej strony. Tak naprawdę od rzeczy najmniej, podejrzewam, istotnych z punktu widzenia sztuki robienia odczytu human design, natomiast bardzo istotnych z punktu widzenia praktyki. Mianowicie mam taką samą konstrukcję, więc wiem, jak dużo dla mnie to znaczyło, kiedy odkryłem i pewną rzecz przyjąłem do siebie. Mianowicie to, że pan Sławek nie ma zdefiniowanego centrum serca, a to oznacza, że nie powinien nikomu nic obiecywać. I tak naprawdę powinienem zadać teraz pytanie: panie Sławku, czy przypomina pan sobie takie sytuacje w życiu, kiedy pan obiecywał i dostał pan za to po rękach?
[33:42] - Tak, oczywiście. I całkowicie się z panem zgadzam, że jestem bardzo chętny może nie do obiecywania, to raczej się sprowadza do chęci pomocy, tak?
[33:53] - Tak. I centrum niezdefiniowane serca właśnie mówi o tym, że tam się potrafią instalować czy też zagnieżdżać, żeby nie używać słowa instalować różnego rodzaju programy, które sprawiają, że człowiek chce nadrobić niskie poczucie własnej wartości. A uczynność, obiecywanie, zwracanie uwagi na tą słowność, że słowo jak się dało, to trzeba dotrzymać. To są wszystko rzeczy, które sprawiają, że jeśli to zrobię, to podnoszę, buduję swoją wartość tym. I to jest takie wciąganie w coś, co nie jest mną. Bo jeśli pana konstrukcja pokazuje jasno, że pan nie powinien obiecywać, to teraz wyobrażam sobie szkoły, które mówią: no to pracuj nad tym. Skoro masz problem z tym, że jak coś obiecujesz, to nie idzie, to musisz nad tym pracować. Human design mówi coś przeciwnego. To nie jest twoja konstrukcja, więc nie kombinuj. Poddaj się temu.
Obserwuj sobie sytuacje, jak one przebiegają, kiedy coś obiecujesz, bo z punktu widzenia body grafu wychodzi, że nie powinieneś tego robić. Wtedy będzie życie łatwiejsze. Taka prosta wskazówka wynikająca z samego body grafu.
[35:13] - Bardzo ciekawa i w dużej mierze zgodna z tym, że ja się tak urodziłem.
[35:22] - Ciężko inaczej przyjść na świat.
[35:26] - Natomiast to nie wynika z programów.
[35:29] - Nie. Właśnie to wynika z body grafu urodzeniowego.
[35:34] - Tak.
[35:35] - Nie z programów. Nieobiecywanie czy nie obiecuj. Natomiast programy mogą sprawić, że człowiek zachowuje się właśnie odwrotnie. I dlatego też human design jest takim wygodnym narzędziem, ponieważ potrafi bardzo łatwo, patrząc na centra w body grafie, namierzyć miejsce i odczytać, bo to jest wiedza, którą się normalnie odczytuje, na co należy w danym miejscu zwrócić uwagę. I właśnie brak definicji w centrum serca mówi o niskim poczuciu wartości, które może się tam instalować, czy które zazwyczaj z tym się żyje. Może w ten sposób. Tutaj człowiek ciągle się zmaga z tym, że chciałby coś udowodnić, ale z tym się żyje, ponieważ to trzeba zaakceptować, a obiecywanie najczęściej wychodzi. Z mojego doświadczenia wynika, że osoby bez tej definicji najczęściej właśnieObiecują, chyba że dojdą już same do tego, że to się nie sprawdza.
[36:38] - Ciekawe spojrzenie. Natomiast wyłączyłbym z tego niską samoocenę, bo ja akurat z niską samooceną nie mam raczej nic wspólnego, a już tym bardziej z udowadnianiem.
[36:58] - To jest proces. Tu jest taka sytuacja, że to, o czym human design mówi, to nie jest tak, że on mówi o danej osobie, jaka ta osoba jest. Mówi raczej o pewnej przestrzeni, w której się poruszamy, od lewa do prawa. I teraz można być kompletnie w danej przestrzeni oprogramowanym i kompletnie żyć nie swoim życiem, a można też w trakcie swojego życia, w momencie, kiedy człowiek się poznaje, bądź nie ma tego ładunku od samego początku wrzuconego. Bo są też takie osoby, które nie są programowane, które nie poddają się temu programowaniu tak bardzo albo żyją w środowisku od najmłodszych lat, które sprzyja odkrywaniu tych ich potencjałów i nic tam się nie instaluje. Co nie zmienia faktu, że wraz z biegiem lat człowiek, jeśli oczywiście ma coraz większe pojęcie o sobie i poznaje siebie, rozszerza tą swoją świadomość, dowiaduje się o sobie coraz więcej, to część z tych rzeczy się pozbywa. Dlatego też to jest taki suwak i każdy z nas ma w którymś miejscu ten suwak ustawiony.
[38:11] - I on się przesuwa. Oczywiście.
[38:13] - On się z czasem, pracą własną, można to wszystko jak najbardziej zmienić. Natomiast te programy to jest potencjał, z czym się można tam spotkać.
[38:26] - Okej, czyli tutaj odpowiadając na pytanie, może to nie było pytanie, natomiast mówiąc o tym, co o takich sytuacjach mówi kalendarz Majów. Kalendarz Majów nazywa to polaryzacją, czyli każde emocje są spolaryzowane. Mają to, co pan nazwał suwakiem, czyli mają w sobie ładunek dodatni i ładunek ujemny. Majowie to nazywają biegunem cienia i biegunem światła. Czyli możemy iść jednym biegunem, drugim biegunem albo dowolną drogą pomiędzy tymi biegunami, w zależności od sytuacji, również od naszej podświadomości, czyli tych programów, że w jednych sytuacjach bardziej się ten suwak przesunie w prawo, w drugich sytuacjach bardziej się przesunie w lewo. Tak ja to rozumiem, że w ten sposób human design to interpretuje.
[39:32] - Gdybym się zgodził, nie byłbym zgodny ze sobą. Bo w momencie, kiedy mówimy o emocjach, to wkraczamy już na inny obszar. Wkraczamy w obszar, który jest domeną centrum emocjonalnego i wszystko to, co się dzieje z emocjami naszymi, jest z kolei opisywane przez inne centrum. A tutaj centrum to serca, niezdefiniowane u pana, to jest po prostu siła woli. Human design mówi o czterech rodzajach energii, czy może o czterech centrach, które są motorami wytwarzającymi energię. I właśnie centrum serca odpowiada za siłę woli. Czyli sam fakt, że ja coś chcę zrobić, jeśli mam takie centrum zdefiniowane, jest dla mnie wystarczająco, żeby to zrobić. Jeżeli coś obiecam, to jestem w stanie dotrzymać słowa, ale to jeśli mam to centrum zdefiniowane i ono tą energię wytwarza, tą siłę woli. Ale jeśli nie mam tej definicji, to też nie mam tej siły woli. Nie mam tego parcia, nie mam tego takiego drive'u, pociągu do tego, żeby mówić i robić to.
Oczywiście przez kogoś może być to interpretowane jako wada. Natomiast human design, pokazując całą konstrukcję, jest niesamowicie logiczny i konsekwentny, ponieważ brak tej definicji umożliwia z kolei osobie takiej jak pan bycie bardziej płynnym w zakresie tej woli. Może pan być bardziej obserwatorem pewnych procesów niż siłą sprawczą w tych procesach. Tutaj nie da się tak naprawdę na podstawie jednego centrum opowiedzieć o całości. To się tak dolepia po troszeczku do tego wizerunku w miarę omawiania różnych aspektów tego body grafu i z czasem wyłania się pewna postać.
[41:36] - Okej, czyli rozumiem, że żeby obraz całościowy uzyskać, to trzeba to połączyć z innymi aspektami tego body grafu.
[41:47] - Tak. I taka najprostsza, podstawowa informacja przekazana osobie, która taki body graf już ma i sobie trochę o nim poczyta w opisie tych podstaw samych, żeby mogła jeszcze to pokleić wszystko do kupy, potrzeba mniej więcej, tak jak moje doświadczenie wskazuje, około dwóch godzin rozmowy, żeby później jeszcze to wypełnić treścią, bo tak naprawdę nie da się wszystkiego opisać ze względu na to, że tutaj mamy taką książkę wielowątkową i tak naprawdę sam opis dokładny dla każdej osoby to by była mała książka.
[42:32] - Okej, to ja mam w takim razie taką prośbę, żeby pan poruszył jeszcze jakiś aspekt z tego mojego body grafu.
[42:45] - Jeszcze jeden aspekt. Może pojedźmy na sam dół. Kto wie, to będzie wiedział, o co chodzi. Centrum podstawy niezdefiniowane. Dlaczego mówię o tym, co jest niezdefiniowane, a nie o tym, co jest zdefiniowane? Bo w ten sposób najłatwiej jest uzyskać największy efekt ze zgłębienia human design, który można przełożyć na praktykę. Ponieważ to, jacy my jesteśmy, jaką energią z siebie emanujemy, na to wpływu nie mamy. Natomiast mamy wpływ na to, co nie jest nasze i najszybciej to, co nie jest nasze, można zobaczyć właśnie eksplorując te centra, które są niezdefiniowane. Dlatego też mówię o niezdefiniowanych. I tym drugim niezdefiniowanym centrum jest centrum podstawy.
Ono jest na samym dole i to jest centrum, które jest jednym z dwóch tworzących ciśnienie, swego rodzaju presję. I to jest presja związana z adrenaliną. Po prostu nasz organizm wytwarza adrenalinę i jeśli ktoś to centrum ma zdefiniowane, jest tam pewna ilość tej adrenaliny, pewne tempo generowania tej adrenaliny. Wówczas osoba z takim zdefiniowanym centrum ma pewien swój, w dużym uproszczeniu, bo to też nie jest w 100% zgodne, ale najbardziej chyba obrazuje, że ma swoje tempo działania, pewien rytm. A osoba, która ma to centrum niezdefiniowane z racji tego, że nie ma naturalnego przypływu adrenaliny, ma poczucie ciągłego bycia w niedoczasie. Mówię tu o jednej stronie, o skrajności pewnej. Ciągłego poczucia takiego, że jest jakaś presja zewnętrzna wywierana na nią, żeby to, co robi, zrobić, skończyć i tą presję z siebie zdjąć. I tutaj problem się pojawia w momencie, kiedy ktoś żyjąc pod wpływem takiej presji, mając ciągłe poczucie, że jest tyle rzeczy do zrobienia, że jest tyle rzeczy, które czekają, chce zdjąć z tapety, z pulpitu jedną rzecz, którą robi, chce ją skończyć jak najszybciej po to, żeby mieć w końcu święty spokój.
[45:06] - Ale pierwsze są następne rzeczy.
[45:08] - Ale wpada się w ten kołowrotek.
[45:10] - Nigdy nie ten.
[45:12] - Dokładnie tak. To się nigdy nie kończy. Pojawia się kolejna rzecz, kolejna rzecz, kolejna rzecz i człowiek żyje w ciągłym poczuciu poddenerwowania. To też doprowadzone do przesady może sprawić, że życie zmienia się w koszmar, bo człowiek żyje pod ciągłym stresem. A w sytuacji, kiedy żyje się w ciągłym stresie, choroby w zasadzie są zapraszane do naszego organizmu. Dlatego teraz co zrobić, żeby z tym żyć? Bo zmienić tego nie jesteśmy w stanie ze względu na to, że to jest mechaniczna konstrukcja. To po prostu tak działa. Natomiast sama świadomość teraz, uświadomienie sobie i to jest właśnie słowo klucz, że pewne rzeczy dla nas były wcześniej nieuświadomione. W momencie, kiedy dowiadujemy się, że z human design wynika, że tak mogę się czuć i to nie jest moje tak naprawdę i znajduję to w sobie, poddaję to obserwacji, czyli rzucam na to światło.
Mówię: „Okej, zobaczę, jak jutro będzie wyglądał mój dzień” i zaczynam obserwować, w jakim tempie realizuję swój plan. Czy w ogóle mam plan? Czy płynę? Czy odhaczam? Czy mam parcie na to, żeby jak najszybciej skończyć? Bo jeśli mam, to natychmiast powinienem zwrócić na to uwagę i się na chwilę zatrzymać i popatrzeć, co się dzieje w głowie mojej w sytuacji, kiedy mam presję czasu. Mam deadline, a ja się zatrzymałem. Tutaj zaczynają się ciekawe procesy, bo tu zaczynają wychodzić różnego rodzaju stworki z głowy. Potworki, takie monsterki.
[46:56] - Okej, uprzedził pan, panie Tomku, troszeczkę moje pytanie, bo moje pytanie miało być takie, że mamy narzędzie, które pozwala nam poznać naszą konstrukcję, w pewnym sensie słabe strony, mocne strony, jakieś zagrożenia czy silne strony. I teraz co my możemy z tą kwestią zrobić? Bo sama świadomość, biorąc pod uwagę, że na przykład ja żyłbym w takim ciągłym- znaczy ja poniekąd żyję w ciągłym niedoczasie, ale może ze względu na to, że lubię co?
[47:47] - U pana to gdzie indziej siedzi.
[47:50] - Że lubię, jak się coś dzieje, lubię być aktywny, że mam sporo pomysłów różnych, które chciałbym wcielać w życie. Jest ta chęć wiedzy.
[48:02] - Panie Sławku, pan gdyby nie był zajęty, to by nie był pan.
[48:07] - To by nie zużył swojej energii.
[48:12] - Pan ma kanał, który mówi o tym, że pan musi być zajęty i koniec.
[48:16] - Znaczy nie, ja potrafię spędzać wolny czas, nie robiąc nic.
[48:21] - Ja nie mówię, że pan nie potrafi, tylko jakbym ja z panem spędził tydzień, asystując panu, obserwując pana sposób bycia, to podejrzewam, że bym się zmęczył. Tyle tego by było.
[48:38] - Mój sposób odpoczynku może nawet.
[48:41] - Albo pana sposób odpoczynku by mnie zmęczył.
[48:43] - Mógłby zmęczyć. Tak. Jestem pod tym względem tak. To prawda. Jeżeli wyczytał to pan z mojego bodygrafa, to dokładnie tak jest. Tylko ja też zadaję sobie takie pytanie, czy ta wiedza o nas samych musi być dla nas od razu ciężarem i problemem? Bo być może to jest całkowicie zgodne z tym, czego my chcemy. Być może już świadomie.
[49:12] - W olbrzymiej, ale to olbrzymiej większości. Tu nie chcę procentami operować, ale też nie powiem, że wszyscy. W większości przypadków jest tak, że ta wiedza jest zgodna z tą esencją nas. Tylko to, co może przesłaniać, to są właśnie uwarunkowania, które się bronią. One mają to do siebie, że one się bronią. Umysł czy z podświadomości te programy, jak są po kolei wyciągane na światło dzienne, bo tu nie ma żadnego gwałtu, tu nikt nie robi żadnych operacji, tu się nic nie wycina, tu tylko się poddaje to obserwacji i w pewnym momencie coś klika, zaczynamy coś dostrzegać. Ale te programy się bronią. Natomiast jeśli się przejdzie przez ten etap, to się okazuje, że to wszystko coraz lepiej w tej orkiestrze naszej zaczyna grać. Coraz więcej rzeczy zaczyna się zgadzać, coraz więcej rzeczy same zaczyna wychodzić na wierzch. I human design tutaj w pewnym momencie tylko wskazuje: zwróć uwagę na to, zwróć uwagę na to.
Ale on nie mówi: tak jest, tak na pewno musi być. Wystarczy zwrócić uwagę na to i jeżeli dostrzegamy coś, to my podejmujemy decyzję, czy to jest nasze, czy to nie jest nasze. Ale najczęściej jest tak, że jak pogrzebiemy sobie w naszej historii, w przeszłości okazuje się, że jesteśmy w stanie namierzyć ten moment odpowiedzialny albo ten proces, często trwający jednak w czasie, odpowiedzialny za to, skąd się te nasze myśli biorą. Bo to się najczęściej w postaci myśli uzewnętrznia. Nawet chęć do działania poprzedzona jest jakąś myślą.
[50:55] - A czy jest w tym, panie Tomku, z punktu widzenia nawet zwykłego ludzkiego czy świadomościowego, czy na przykład w dotrzymywaniu słowa, w momencie składania obietnic jest coś złego? Czy w robieniu całego mnóstwa rzeczy, które sprawiają człowiekowi przyjemność, jest coś złego, nawet jeżeli czuje się z tego powodu w niedoczasie? Bądź czuje na sobie na przykład jakąś presję, bo chciałby na przykład dotrzymać słowa. Wie pan, znam takich ludzi, którzy lubią spędzać aktywnie czas. Lubią dotrzymywać słowa. Zresztą może dlatego, że są podobni do mnie, więc dlatego ich mam wokół siebie. Ale jednocześnie czują na przykład lekki stres z tego powodu, że na przykład nie skończą czegoś do końca dnia, bo obiecali. Czy coś jest w tym złego?
[52:09] - To trzeba ich zapytać. Dla mnie jest wszystko jedno, jak oni będą z tym żyć. Z mojego punktu widzenia to jest tak, że ja chcę się czuć dobrze. Wolę czuć się dobrze niż źle. W związku z tym, jeżeli ja czegoś nie obiecam, tylko powiem: postaram się do tego i tego dnia, ale nigdy to nie jest tak, ja już teraz nie obiecuję, że to będzie na pewno na ten dzień i jeśli coś się poślizgnie, to ja tego nie obiecywałem i jest mi z tym łatwiej. Teraz, jeśli ktoś chce się kręcić w kółko i przerabiać raz po raz te same motywy i tłumaczyć się, dlaczego czegoś nie zrobił, albo żyć w poczuciu wielkiej odpowiedzialności, która na nim ciąży, bo coś obiecał, to jest przecież jego sprawa. Human design jest praktyczny. Ja tej praktyczności doświadczam. Podoba mi się ona, natomiast nie jestem w stanie powiedzieć, czy ktoś jest gotów na to, żeby sobie z tym poradzić i przestać odczuwać to, bo być może on właśnie tego teraz potrzebuje. Być może to jest właśnie jego lekcja.
Z jakichś względów się z tym męczy. Jeśli nie chce się męczyć, to narzędzie jest.
[53:19] - Znaczy jest pytanie właśnie, czy się męczy. Bo ja już wiem.
[53:22] - To pytanie do niego.
[53:23] - Ja już wiem, w którym momencie my się nie zrozumieliśmy. Bo dla mnie obietnicą jest również to, że właśnie postaram się to zrobić. Bez podawania terminów, bez podawania dat, bez składania jakichś tam deklaracji, że na pewno to zrobię. To jest też obietnica, nie?
[53:46] - Umówmy się, że to jest obietnica. Natomiast jakoś w tym świecie trzeba funkcjonować i nie wyobrażam sobie funkcjonowania na tej zasadzie, że jak mam z kimś spotkanie, to powiem: będę, jak przyjdę.
[53:59] - Nie, to właśnie dlatego mówię, że my tutaj się troszeczkę... Pan tutaj porusza taki aspekt, że właśnie obietnica jest związana z konkretnym dniem, godziną, czynnością czy czynem. I dlatego ja tak mówię, z mojego punktu widzenia obietnica na zasadzie: słuchaj, postaram ci się pomóc, jest też obietnicą. Jest związana z moim jakimś tam staraniem, ale nie jest obietnicą, że ja to na pewno zrobię albo że dam radę. To jest też obietnica, ale okej, dobra, fajnie wyjaśniliśmy sobie, już wiem, w czym jest problem. Raczej w czym żeśmy się tutaj nie rozumieli. Natomiast panie Tomku, bo to jest bardzo ważne z punktu widzenia tego, co chcemy przekazać słuchaczom.Posiadamy jakąś wiedzę o sobie za pomocą jakiegoś narzędzia, czyli w tym momencie mówimy o narzędziu Human Design. I teraz co dalej? Co dalej z tą wiedzą zrobić? Czy sama wiedza w pana przekonaniu jest już uzdrawiająca?
Czy coś zmienia sama wiedza?
[55:16] - Nie.
[55:21] - Nie.
[55:22] - Wiedza nic nie zmienia.
[55:23] - Wymaga jakiejś czynności.
[55:25] - Absolutnie wymaga czynności. To, z czym się najczęściej spotykam, to brak chęci zmierzenia się z tym, co mogę dojrzeć w momencie, kiedy wchodzę w doświadczanie wiedzy Human Design. Bo większość osób lubi gonić króliczka, ale nie chce go złapać. I to jest właśnie niesamowite, że przez bardzo długi okres czasu, tysiące lat prawdopodobnie, ludzie szukali narzędzia, które coś powie o nich, które da im coś, czego oni szukają, co nazywają rozwojem osobistym, oświeceniem, czymkolwiek, jakkolwiek to nazwać, poszerzaniem świadomości. Różnie można to nazywać. I w momencie, kiedy pojawia się wiedza, która jest bardzo praktyczna, nie jest trudna tak naprawdę-
[56:24] - Jest.
[56:28] - Nie jest trudna tak naprawdę, jeśli się wejdzie w doświadczenie. Jeśli się będzie chciało umysłem objąć koncepcję, to można się pogubić, bo tu nie o to chodzi. Human Design nie jest po to, żeby to studiować. Human Design jest tylko i wyłącznie do studiowania dla tych, którzy chcą. Natomiast wszyscy mogą mieć z tego korzyści, jeśli wejdą w doświadczenie.
[56:56] - I tak nie wejdą, panie Tomku, nazywając rzeczy po imieniu. Nasz rozwój trwa non stop, tylko się odbywa albo w sposób bardziej świadomy, albo się odbywa teraz, albo się odbędzie za czas jakiś.
[57:10] - Dokładnie tak można powiedzieć.
[57:11] - Albo się pojawi po tym doświadczeniu, albo przyjdzie następne, które da szansę na wyciągnięcie tego samego wniosku, który mogliśmy wyciągnąć ciut wcześniej. Ja to tak nazywam. Więc albo jest to świadome, albo nieświadome, albo jest to teraz, albo za jakiś czas.
[57:32] - Tak. Przyszła mi do głowy taka sytuacja: jadę samochodem z Warszawy do Zakopanego i widzę, że stoi ktoś za tablicą Warszawa, trzyma kartkę Zakopane. I teraz ja się zatrzymuję i mówię: „Jadę do Zakopanego, proszę wsiadać. Jak pan chce, to nie ma problemu”. Człowiek wsiada, jedziemy, zawożę go do Zakopanego, ale po drodze widzę, że ktoś idzie i ma na plecach taką kartkę przyklejoną: Zakopane. Ja się zatrzymuję i mówię: „Jadę do Zakopanego. Podwieźć pana?” „Nie, bo ja idę do Zakopanego”. To jest taka sytuacja. Ja nie do końca wnikam w przyczyny, dla których ktoś nie chce się tego podjąć, bo to nie jest moją rolą. Moją rolą jest informowanie ludzi, którzy chcą.
Natomiast wiem i obserwuję, i doświadczam tego, chociażby w postaci wpisów, komentarzy pod filmami, jak wiele osób na podstawie rzutu oka tylko, bo nawet prawdopodobnie nie wgłębiają się w temat, jest w stanie zdyskredytować temat i jeszcze zhejtować.
[58:46] - To proste jest.
[58:47] - To jest banalne. Wchodzę, wrzucam parę tekstów, nie wiem, czy Control C, Control V, bo gdzieś przygotowany był tekst. Czasami teksty są niezrozumiałe, czasami komentarze, mam wrażenie, że w ogóle nie dotyczą tego filmu. Natomiast to jest banalne. Cała masa ludzi nie jest w stanie zmierzyć się ze swoją prawdą. Nie jest w stanie stanąć przed lustrem i szczerze powiedzieć sobie tak: kłamiesz, jesteś kłamcą. Codziennie okłamujesz siebie, codziennie okłamujesz innych. Chcesz zmienić świat, ale nie chcesz zmienić siebie. Kto tak zrobi stojąc przed lustrem?
[59:25] - Ja nie widzę sensu mówienia do siebie: jesteś kłamcą.
[59:29] - Powiedz sobie prawdę. Na tej zasadzie.
[59:31] - To powiedz sobie prawdę. A po co się nazywać kłamcą?
[59:36] - A kto siebie nie okłamuje?
[59:43] - Biorąc pod uwagę mechanizmy, które funkcjonują, że tak powiem, biorąc pod uwagę, że mamy podświadomość, która jest podstawą naszego funkcjonowania na Ziemi, nikt. W świecie podświadomości nikt się nie oszukuje.
[59:58] - Czyli wszyscy jesteśmy prawdomówni?
[01:00:00] - Tak, ponieważ jesteśmy święcie przekonani o tym, że to, co mówimy, jest prawdą. Kłamstwo jest celowym, świadomym działaniem, które ma na celu ukrycie prawdy.
[01:00:14] - Panie Sławku, mówi pan, jakby nigdy pan nie był na jakimś wyjeździe służbowym, na jakiejś imprezie firmowej, na obgadywaniu za plecami znajomych. Przecież to są rzeczy, które tak wrosły w naszą kulturę, że my nawet tego już nie dostrzegamy.
[01:00:33] - Powiem szczerze, nie bywam na takich imprezach.
[01:00:36] - Może stąd tak łatwo przyszło panu powiedzieć, że nikt nie kłamie.
[01:00:45] - Ja bardziej myślałem o tym, oczywiście to znowu jest nasze nieporozumienie, bardziej o tym, żeby stanąć przed lustrem, czyli powiedzieć samemu sobie, że samego siebie oszukuję.Natomiast tak, faktycznie w codziennym życiu, jeżeli ma pan taki aspekt, czyli okłamywania innych i tak dalej, tak, jesteśmy kłamcami. Tu się zgadzam.
[01:01:13] - Później staję przed lustrem, nakłamię żonie, mężowi, dzieciom, później staję przed lustrem i mówię: „Ale ty jesteś fajny”. Tylko czemu wszyscy inni są tacy zepsuci? To jest właśnie to, o czym ja mówię, czyli niechęć do konfrontacji z prawdą. Mamy już wdrukowane jakieś myślenie i teraz nie chcemy tego zmieniać, bo z założenia to nie jest proces przyjemny, kiedy nam opadają po kolei kolejne zasłonki z oczu i kiedy my musimy się świata uczyć na nowo. Kiedy musimy, bo to jest warunek, dać dostęp do swoich emocji, do przeżywania na nowo tych emocji. Bo w momencie, kiedy te programy zaczynają nam spadać, nasze ciało to odczuwa i w naszym ciele dokonuje się transformacja, ponieważ cała masa rzeczy w nasze ciało jest wpisana. I w momencie, kiedy zaczynamy dostrzegać z punktu widzenia umysłu, zaczynamy dostrzegać, które programy w naszym życiu funkcjonowały i nagle przestają powoli funkcjonować, nasze ciało nie ma innego wyjścia, tylko musi dostosować się do tego i wówczas następuje przebudowa. Wówczas puszczają pewne rzeczy, puszczają długo nierozwiązywane problemy, chociażby wychodzą emocje bardzo mocno.
[01:02:39] - Z tym procesem się całkowicie zgadzam. I teraz też zrozumiałem, co pan mówił na początku audycji o tej nieświadomości. Faktycznie ja się zgadzam z tym, że nasze wzorce myślowe czy te programy, jak je pan nazywa, są związane z konkretnymi emocjami, które odkładają się i bardzo mocno, jeżeli ktoś zwraca na to uwagę, objawiają się w naszym ciele fizycznym. Tu się z panem zgadzam.
[01:03:11] - Przecież my przez lata takiego życia zatracamy umiejętność słuchania naszego ciała. I wszystko staramy się racjonalizować. Tym bardziej że przecież mamy na wszystko teraz tabletkę.
[01:03:28] - No nie.
[01:03:31] - Nie na wszystko.
[01:03:32] - Nie, nie mamy na wszystko.
[01:03:34] - A to pan nawiązuje do tej sytuacji, o której dzisiaj nie mówimy.
[01:03:37] - Tak. O której chcemy dzisiaj całkowicie uniknąć. Właśnie forma świadomości bardzo potrzebna ludziom. I też uważam, zresztą tak jak większość uważa, że jest to ciekawe doświadczenie, ale nie wracajmy do tego tematu. Kontynuujmy. Dobra, panie Tomku, ja powiem tak: bardzo fajnie. Natomiast obiecałem też, że ja w drugą stronę coś tam zrobię, żeby słuchacze mieli też rozeznanie w innych możliwościach, w innych aspektach. Mamy godzinę 21, więc już nawet po. Podsumowując to, co pan powiedział, myślę, że większość rzeczy potwierdziłem. Z punktu widzenia swojej osobowości, na tyle, na ile ja siebie znam.
Spróbuję teraz coś dorzucić z punktu widzenia kalendarza Majów. Co kalendarz Majów w krótkim zarysie mówi na temat pana osoby?
[01:04:53] - Panie Sławku, zanim pan zacznie, to chciałbym zadać takie jedno pytanie. Czy w kalendarzu, poznając siebie za pomocą wiedzy z kalendarza Majów, da się zrobić także od ogółu do szczegółu? Czy tam właśnie ten ogół zbudowany jest ze szczegółów?
[01:05:12] - Poproszę o rozwinięcie myśli. Żebyśmy się dobrze zrozumieli, zanim udzielę odpowiedzi.
[01:05:21] - Tak obrazowo mówiąc, powiedziałbym tak: czy jest pan w stanie na początku powiedzieć „jest dobrze” albo „jest źle”, a później dopiero w jakiś sposób uszczegółowić to? Czy „jest dobrze”, czy „jest źle” to jest sumą tego wszystkiego, co wynika z kalendarza Majów? Bo ja też nie wierzę w to, że jest pan w stanie powiedzieć wszystko w ciągu chwili.
[01:05:44] - Nie, oczywiście, że nie. Zwłaszcza że to, co tak jak panu pisałem, to, co ja wrzuciłem panu jako informację, omija aspekty heksagramów, pulsarów, rodzin solarnych, wpływu tego wszystkiego na nasze codzienne życie.
[01:06:05] - To teraz pan się będzie nade mną znęcał.
[01:06:09] - Nie, ja nie czułem, żeby pan się nade mną znęcał, więc zupełnie nie widzę powodów, dla których ja miałbym robić coś takiego. Oczywiście tak. W krótkim zarysie kalendarz Majów też pokazuje nasz potencjał i też to, czego brakuje mi w human design, to tego, o czym mówimy tutaj w audycjach, czyli odwołania tego wszystkiego do świata duchowego. Kalendarz Majów bardziej odwołuje to wszystko do tych wzorców i z tymi wzorcami próbuje pewne rzeczy porównywać i namawiać ludzi do tego, żeby bardziej w tą sferę duchową wchodzili, żeby bardziej rozwijali swoją świadomość. Zresztą ja całkowicie się z tą teorią zgadzam, ponieważ ja znam dwa skuteczne sposoby na transformację tych wzorców, tych programów, które mamy zapisane w podświadomościJeden to są szokujące wydarzenia, mocne wstrząsy, na skutek których powtarzany setki razy, tysiąc razy wzorzec możemy zmienić. Jeszcze doświadczenia związane z zapisaniem jakiegoś programu też są związane z silnymi emocjami, więc innymi silnymi emocjami możemy ten wzorzec zmienić, transformować. I tak się bardzo często dzieje, kiedy ludzie dokonują przewartościowania pewnych rzeczy, dokonują zmian w życiu na skutek różnych przykrych, silnych doświadczeń życiowych. To jest żywy przykład, że tak jest. Drugim skutecznym sposobem, o którym pan sam też dzisiaj wspomniał, jest rozwijanie naszej świadomości. Czyli świadomość tego, jaki jestem, jaki mógłbym być, jaki chciałbym być, jest już początkiem zmiany i transformacji wzorców zapisanych w naszej podświadomości.
I tą świadomość zdobywamy na różnych płaszczyznach. Human Design pokazuje taką płaszczyznę, że najpierw poznajemy siebie mentalnie, ale jednocześnie, żeby osiągnąć właściwy efekt jesteśmy zapraszani bądź wymagane jest zejście do świata emocji. I w świecie emocji, za pomocą emocji transformowanie tych wzorców.
[01:08:54] - Emocje same wychodzą.
[01:08:56] - Tak.
[01:08:56] - To się samo dzieje.
[01:08:58] - Okej, ale to się dzieje na skutek silnych emocji. Czyli to jest pierwsza droga. Na skutek silnych emocji transformujemy, zmieniamy nasze wzorce, nasze programy.
[01:09:10] - Nie do końca bym to tak nazwał, bo to nie jest tak, że te emocje w pewnym momencie się wyzwalają i to jest wskaźnik, który pokazuje, że idziemy w dobrą stronę. To znaczy łapiemy coraz większy kontakt ze sobą. Można sobie tak naprawdę tutaj regulować ten suwak postępu, jaki się chce sobie narzucić. Można za pomocą małych kroczków, kiedy te emocje są powolutku odczuwane i my nie nazwiemy, że to jest ścieżka emocjonalna, a można sobie tą drogę przyspieszyć, jeśli ktoś chce i jeśli będzie chciał się zmierzyć i wejść mocno w ten proces doświadczania siebie i wtedy te emocje są wyzwalane dużo intensywniej.
[01:09:54] - Okej, ale rozmawiamy o dwóch różnych technikach. Natomiast płaszczyzna działania w dalszym ciągu jest płaszczyzną emocjonalną. To są ze sobą dwie powiązane rzeczy.
[01:10:05] - Panie Sławku, nie. Emocje są przy okazji. Natomiast to, na czym Human Design się skupia, to jest ścieżka praktyczna, ścieżka codziennego życia. Tu nie chodzi o to, że teraz ja wyjeżdżam do aśramu do Indii i tam wśród innych medytujących spędzam rok po to, żeby doznać oświecenia, bo trafiając na takie warunki i tam doznając oświecenia, wracam tutaj i mam dalej te same tematy do ogarnięcia.
[01:10:34] - Ale ja się zgadzam, panie Tomku.
[01:10:35] - Tylko chodzi tutaj o to, że zaczynam wykorzystywać narzędzie do poruszania się po ziemi, do podejmowania decyzji i obserwując to, jak ten świat wewnętrzny, własny wpływa na decyzje, które ja podejmuję, zaczynam rzucać na to światło, zaczynam to obserwować, a emocje same wychodzą. To jest tędy droga. Tu nie skupiam się na emocjach.
[01:10:57] - Troszeczkę inaczej pan to przedstawił.
[01:11:00] - Ja mówię tylko, że emocje wychodzą, że w pewnym momencie z ciała zaczynają pewne rzeczy przemawiać.
[01:11:05] - Okej, z ciała zaczynają przemawiać, ale sam pan powiedział, że konieczne jest zejście do sfery emocjonalnej.
[01:11:13] - Pozwolenie odczuwania sobie tych emocji, bo my żyjemy w świecie, który nam te emocje skutecznie blokuje. One są oczywiście wyzwalane. Nie blokuje?
[01:11:25] - Żyjemy w świecie bardzo emocjonalnym.
[01:11:27] - Tak, ale narzucanych z zewnątrz.
[01:11:29] - Złości, nienawiści, hejtu, agresji i tak dalej. My żyjemy w świecie bardzo emocjonalnym. Teraz te wszystkie emocje właśnie z ludzi wyłażą.
[01:11:41] - Tylko czym one są spowodowane? Czy tym, co ja widzę swoimi oczami, czy tym, co ja widzę, patrząc jak jeden wielki program? Czyj świat ja oglądam? Czy świat, który media chcą mi pokazać i to wyzwala moje emocje? Czy ja zaczynam w końcu dostrzegać mój świat, który powoduje, że się wzruszam?
[01:12:01] - Panie Tomku, wzruszenie to jest jedno, nienawiść to jest drugie. Natomiast już też ustaliliśmy, że każdy człowiek reaguje w sposób indywidualny. Tak, więc nie możemy powiedzieć, że 10 osób zobaczy ten sam film i 10 osób zareaguje inaczej.
[01:12:20] - Oczywiście.
[01:12:21] - Więc my nie reagujemy światem zewnętrznym, tylko reagujemy przez pryzmat swojej podświadomości i swojej świadomości i swojego rozwoju duchowego.
[01:12:32] - Tak. I teraz dochodzimy do tej sytuacji, kiedy my zaczynamy swoimi oczami oglądać swój własny film.
[01:12:39] - Panie Tomku, my całe życie oglądamy swoimi oczami, tylko oczami przez pryzmat naszej bądź bardziej, bądź mniej rozwiniętej świadomości, bardziej lub mniej dominującej podświadomości. To jest cały czas nasz obraz.
[01:12:55] - Dobrze, zgódźmy się. Obraz jest cały czas nasz. Natomiast w pewnym momencie zaczynamy ściągać kolejne filtry, tak? Kolejne te programy z oczu i zaczynamy coraz bardziej dostrzegać to, co jest dla nas do zobaczenia tam w głębi serca, w głębi duszy, kiedy to dusza zaczyna tak naprawdę widzieć.
[01:13:17] - Czyli jednak rozmawiamy o duszy przy Human Design.
[01:13:20] - Ależ cały czas.
[01:13:22] - Okej, bo dla mnie ten aspekt był, nawet przy naszym ostatnim spotkaniu, skrzętnie pomijany. Ja nawet na koniec zadałem to pytanie, do którego nie mieliśmy okazji wrócić. Natomiast dla mnie narzędzie, na ile poznałem human design, to właśnie ten aspekt duszy jest troszeczkę traktowany po macoszemu, że jednak mamy tutaj świadomość swoich programów. Poprzez świadomość tych programów dochodzimy do jakichś stanów emocjonalnych, na skutek których potrafimy i możemy te programy zmieniać. Natomiast aspekt duszy tutaj nigdzie wcześniej się nie pojawiał.
[01:14:05] - Mhm. To mogę to dosłownie w kilku zdaniach uzupełnić.
[01:14:11] - Proszę uprzejmie tłumaczyć.
[01:14:13] - Przy czym postaram się uniknąć również słów, które mogą wprowadzać zamieszanie.
[01:14:19] - Okej.
[01:14:20] - U podstaw human design leży jedno założenie i to jest coś, co human design wnosi. Wcześniej ta wiedza, między innymi u Fenicjan, pojawiała się, ale później zaniknęła. My mamy dwie świadomości w sobie, a nie jedną. I to jest właśnie świadomość naszego ciała, czyli świadomość, którą posiada nasze ciało. I druga świadomość to jest świadomość-
[01:14:50] - Świadomość, tak. Świadomość naszego ciała to jest podświadomość, czyli to takie stricte ziemskie, czyli podświadomość, czyli programy i nieświadomość w naszym ciele fizycznym.
[01:15:07] - Programy się wdrukowują też w ciało. One w pewnym momencie stanowią integralną część tej naszej nieświadomości, mimo że tak naprawdę nie są nasze. Więc mówiąc teraz o takim podziale właśnie na świadomość i nieświadomość, gubi się pewną informację. Ja może najpierw powiem od tej strony takiej czystej, bez mieszania, a później możemy spróbować to jakoś poukładać inaczej. Czyli jedna rzecz to jest świadomość formy, bo każde ciało, nawet materia nieożywiona czy zwierzęta, human design mówi o tej świadomości formy i pokazuje wręcz na rysunku, jak to wygląda. Każdy ma swój body graf, zwierzęta również. I to jest coś, co związane jest z pewnym aspektem przynależnym do Ziemi. To jest tak jakby cząstka, która pochodzi z Ziemi. Human design nazywa to kryształem świadomości. Pochodzi z Ziemi i odpowiada za formę, czyli w nas w momencie, kiedy następuje zapłodnienie i rozwija się człowiek, to ciało jest konstruowane przez świadomość formy.
Druga rzecz to jest świadomość osobowości i to jest odpowiednik duszy, która wchodzi w pewnym momencie, pod koniec rozwoju płodu, w to ciało, czyli jakby wchodzi w pojazd.
[01:16:38] - Mhm. No tak, o tym żeśmy rozmawiali.
[01:16:41] - I ta dusza czy ta świadomość osobowości to jest coś, co nie przynależy do Ziemi i to jest nieśmiertelna część. I w momencie kiedy ona wchodzi, jest taki czynnik, który się nazywa, muszę tej nazwy użyć, monobiegun magnetyczny, który ściąga te obie świadomości do siebie i przez to my nie rozróżniamy ich. Nie widzimy różnicy między jednym a drugim. Jesteśmy w stanie w ciągu swojego życia doświadczać zarówno jednej, jak i drugiej świadomości i kierować się albo umysłem, albo ciałem, ale tak naprawdę rozdzielić tego w taki jasny sposób nie jesteśmy.
[01:17:28] - Umysłem, ciałem, czyli duszą i ciałem.
[01:17:35] - W pewnym momencie następuje integracja, ale to jest duże uproszczenie powiedzieć, że duszą i ciałem, dlatego że-
[01:17:45] - Duszą i podświadomością.
[01:17:47] - Duszą i podświadomością. Ale w momencie, kiedy pozbędziemy się programów, okazuje się, że gdzieś tam w głębi nas to ciało nasze jest idealnym ciałem dla naszej duszy. Ono jest tak skonstruowane fenomenalnie, że jest w stanie zapewnić nam to, co my chcieliśmy tutaj przeżyć, schodząc na Ziemię. Jest idealnym pojazdem do wykonania danego zadania. Tylko żeby to zrobić, trzeba odgrzebać te wszystkie programy i usprawnić funkcjonowanie energetyczne naszego ciała, podejmowanie decyzji, wejść w odpowiednią strategię, wykorzystywać własne źródło autorytetu i tak dalej.
[01:18:29] - No tak, to są te nazewnictwa, które bardzo gmatwają obraz.
[01:18:33] - Ale ciężko jest się odwołać do jakichś innych słów, ponieważ inne słowa mają już znaczenie i gdybym zaczął ich używać, to prawdopodobnie bym z kolei wprowadził ja zamieszanie.
[01:18:43] - Okej.
[01:18:44] - Więc zakładam, że jeśli kogoś temat interesuje, to zaakceptuje to słownictwo. Nie jest tego tak wiele. Natomiast w momencie, kiedy zaczynamy mówić wspólnym językiem, możliwe jest jakiekolwiek zagłębienie się dalej.
[01:18:57] - Wie pan, zaakceptować. Ja ten podział, te fazy rozwoju świadomości dzielę na kilka etapów. Akceptacja jest jednym z tych etapów. Natomiast żeby coś zaakceptować, dobrze by było, żeby to zrozumieć, żeby wiedzieć, co się akceptuje. Jeżeli wybór ma być świadomy, to trzeba rozumieć, bo inaczej staje się to dogmatem.
[01:19:26] - Tak uważam.Dlatego uważam.
[01:19:29] - A budowanie życia na dogmatach raczej nie poszerza naszej świadomości, tylko raczej pcha nas w kierunku podświadomości. Dlatego dla mnie ważne jest, żeby zrozumieć, żeby to jakoś wytłumaczyć, żebyśmy nie posługiwali się tu dogmatami, które słuchacze muszą zaakceptować, jeżeli chcą się z nami bawić, bo taką strategię przyjęły tutaj już pewne instytucje na tym świecie parę tysięcy lat temu.
[01:20:02] - Panie Sławku, czy myśli pan, że ja miałbym jakiekolwiek ciągoty do tego, żeby pan zmieniał słowo i przestał używać kin albo dom, albo cokolwiek innego? Bo tak jest.
[01:20:16] - Nie, ale ja przynajmniej spróbuję to wytłumaczyć.
[01:20:19] - Ja też próbuję to wytłumaczyć.
[01:20:21] - Dlatego dążę do tego, żebyśmy pozwolili, dali szansę słuchaczom zrozumieć. Żebyśmy nie serwowali im nazewnictwa i kazali czy proponowali, czy przekonywali, żeby w nie uwierzyli, jeżeli ich nie rozumieją. Dlatego ja się tak upieram, czy to jest dusza, czy to jest mózg, czy to jest umysł, czy to podświadomość, czy to ciało, czy to dusza. Bo to pozwala się w tym całym galimatiasie naszego wewnętrznego świata jakoś odnaleźć.
[01:20:49] - Tak. Dlatego ja zgodziłem się na to, że można pierwiastek, ten nasz aspekt osobowości, ten kryształ osobowości porównać do naszej duszy i powiedzieć na potrzeby właśnie umiejscowienia sobie tej wiedzy w jakiś sposób, w ramach, które znamy, że najbardziej przypomina to coś, co my nazywamy duszą.
[01:21:10] - Okej. Dobrze. Coś, co przypomina nam duszę.
[01:21:14] - Przy czym to pokazuje też jedną bardzo ważną rzecz, że dusza mieszka w swojej świątyni, jaką jest ciało. To pokazuje też wagę tego, że to nie tylko umysł nasz jest istotny, bo tutaj przejawem tego pierwiastka osobowości jest nasz umysł. Tylko on z kolei pełni też różne role. On mieszka sobie w naszym ciele i tak naprawdę w momencie, kiedy opanuje to ciało, czyli w momencie, kiedy te różne programy sprawią, że człowiek działa niezgodnie ze swoją konstrukcją, tak naprawdę zamyka to ciało i nie pozwala wydobyć z niego wszystkich talentów, które w nim tkwią. Wszystkich możliwości. I to jest takie trochę triki, jak mówią Anglicy.
[01:22:11] - Dla mnie, panie Tomku, jest to genialnie jasne, ponieważ ja wiele audycji temu powiedziałem, że naszym celem jako ludzi jest funkcjonowanie na Ziemi, ponieważ podświadomość, czyli ten aspekt stricte ziemski, będzie nam zawsze towarzyszył. My nie jesteśmy w stanie go wyeliminować. On jest jak rdzeń naszego ludzkiego, ziemskiego umysłu i on musi być. Natomiast celem naszym jest to, aby nasza podświadomość, aby tam były takie programy, które są zgodne ze wzorcami płynącymi z naszej duszy, aby nasza podświadomość reagowała tak, jakby zareagowała nasza dusza.
[01:23:05] - Dokładnie tak. I human design mówi o tym w ten sposób, zamykając to właśnie w krzyżu inkarnacyjnym, że w momencie, kiedy pozbywamy się tych programów, które działają na naszą niekorzyść, kiedy tego dekodowania już dokonamy, dzieje się samoistnie coś, co można oczywiście z drugiej strony też namierzyć, czyli najpierw poznając krzyż inkarnacyjny i później dogrzebując się do jego istoty. Ale w momencie, kiedy usuniemy programy i zjednoczymy to swoje działanie z naszym ciałem, czyli umysł z naszym ciałem, czy dusza z naszym ciałem idzie wspólnie, wówczas zupełnie samoistnie, bez żadnej wiedzy zaczynamy robić to, co jest zapisane w krzyżu inkarnacyjnym. I to jest bardzo nasze. My to czujemy wtedy całym sobą.
[01:23:52] - I to jest ten aspekt duchowy.
[01:23:54] - I to jest ten aspekt duchowy. Przy czym jeszcze trzeba też wziąć pod uwagę jedną rzecz, o czym human design bardzo wyraźnie mówi. W momencie, kiedy ktoś nie potrafi fizycznie poradzić sobie w tej rzeczywistości, zarobić pieniędzy, zadbać o swoje zdrowie i tak dalej, gdzieś ma pewien taki ziemski zupełnie aspekt siebie zaniedbany, nie ma mowy o duchowości. I to jest, można powiedzieć, bardzo mocno podkreślane. Dlatego, że duchowość wówczas nie jest duchowością, tylko jest ucieczką od realnych problemów. Bo my jesteśmy ludźmi i my po ziemi chodzimy. I my najpierw się uczymy wykorzystywać to nasze ciało do rozwiązywania problemów ziemskich, a później dopiero, jak mamy zdrowe, solidne podstawy, na tym budujemy kolejne aspekty czy kolejne warstwy tego, co stanowi o istocie człowieka. Bo człowiek to nie tylko jedzenie, rozmnażanie się i gromadzenie rzeczy. To też rzeczy duchowe. Ale nie da się zbudować zdrowej duchowości na chorych podstawach.
[01:25:04] - Da się.
[01:25:06] - Da się.
[01:25:07] - Da się. Niestety bardzo często-
[01:25:10] - Jeżeli tak, to dlaczego pan mówi niestety?
[01:25:14] - Już tłumaczę. Dlatego, że bardzo często właśnie problemy z naszym ciałem fizycznym zmuszają ludzi do ukierunkowania się, do poszukiwania rozwiązań czy pomocy w sferze duchowej. Że problemy w ciele fizycznym, problemy z chorobami, problemy ze zdrowiem, zagrożenie życiaPowoduje to, że ludzie zaczynają się zwracać w kierunku duchowości. Poniekąd właśnie na bazie tych doświadczeń fizycznych buduje się duchowość, rozwija się duchowość. Oczywiście jest to troszeczkę przewrotne i na pewno nie to pan miał na myśli, bo z pierwszą częścią wypowiedzi się całkowicie zgadzam. W zdrowym ciele zdrowy duch. Nie przez przypadek się to skądś wzięło. Natomiast żeby być uczciwym, istnieją i takie sytuacje. Do momentu, dopóki ludzie nie zaczną świadomie transformować pewnych rzeczy, to przez takie doświadczenia będą zmuszani poniekąd przez własne ciało fizyczne do zwrócenia się w kierunku duchowości i poszukiwania tam rozwiązań. Najpierw większość ludzi, jak ma problem ze zdrowiem, idzie do lekarza.
Jak później lekarz nie pomaga, to zaczynają homeopatię, jak później coś tam, to pojawiają się uzdrowiciele, a na samym końcu w myśl zasady jak trwoga, to do Boga zaczynają się działania w dziedzinie duchowej.
[01:26:49] - Okej, bardzo mi się podoba, jak pan z tego wybrnął, bo jak pan mi tak stanowczo zaprzeczył na początku, też mi się takie ciarki przeły i mówię: „Ciekawe, co pan Sławek wymyśli, bo na pewno coś wie, skoro mówi tak definitywnie”. Nie wiedziałem, to ja na biegu takie rzeczy.
[01:27:03] - Poszło, tak? Dobrze, panie Tomku, dlaczego ja tak tutaj pana podbieram? Dlaczego ja pana tutaj tak podejrzewam o pewne rzeczy? Pozwolę sobie wyjaśnić, czytając pana zarys z kalendarza Majów.
[01:27:18] - Zamieniam się w słuch.
[01:27:21] - Kochani, nie będę czytał, kiedy pan Tomasz się urodził. To pozostanie naszą słodką tajemnicą. Natomiast zgodnie z interpretacją kalendarza Majów pan Tomasz jest kinem 105, czyli czerwonym magnetycznym wężem. Teraz ja będę czarował, panie Tomku. Urodzony w dziewiątej fali czerwonego węża. Czyli tutaj mamy skumulowanie pewnych cech, ponieważ czerwony wąż pojawia się i w fali, i pojawia się i w kinie narodzeniowym. Także tu jest kumulacja. Ja jestem na przykład niebieską wiodącą małpą urodzoną w fali ręki. To są różne aspekty, różne możliwości. Fala, w której się rodzimy, określa poniekąd płaszczyznę działania.
Czyli to, w czym jakby najbardziej będziemy się mieli poruszać. Natomiast sam kin, czyli czerwony wąż w tonie magnetycznym, czyli w tonie pierwszym, określa pewne nasze predyspozycje bądź też zagrożenia oraz siłę, którą w sobie mamy, którą sobą reprezentujemy.
[01:28:43] - Panie Sławku, zgubiłem się.
[01:28:46] - Dobrze. Właśnie o to chodziło. Teraz pan mnie dokładnie rozumie, prawda?
[01:28:50] - Doskonale rozumiem i liczę na to, że tak jak ja się starałem, taki pan też coś dorzuci teraz.
[01:28:57] - Oczywiście. Czytając dalsze, rozwijając te czynniki, będę o nich próbował opowiedzieć. Ważnym czynnikiem, pan Tomasz w Human Design rozróżnia cztery grupy ludzi. Human Design tak to określa.
[01:29:24] - Cztery typy.
[01:29:25] - Cztery typy. Natomiast w kalendarzu Majów rozróżnia się również cztery typy, które są określane kolorami. I tutaj kolor czerwony to są ludzie tak zwani inicjatorzy lub prekursorzy. Ich zadaniem na ziemi jest przetrzeć szlaki bądź przygotować grunt pod coś, co ma powstać, stworzyć jakąś bazę, uświadamiać i budzić ludzi z odrętwienia. To jest sfera emocjonalna i w tej sferze pan Tomasz ma swoją dziedzinę, w tej sferze emocjonalnej ma najwięcej do zrobienia. Natomiast jest prekursorem. Jest osobą, która wyznacza pewne trendy nowe, przygotowuje, pokazuje ludziom troszeczkę nowe kierunki. Są jeszcze kolory biały, niebieski i żółty. Ja jestem kolorem niebieskim. Moją sferą działania jest sfera duchowa.
Jak pewnie zdążyliście się zorientować po tych kilkudziesięciu audycjach. Niebieski kolor to są reformatorzy lub uzdrowiciele. Tak to jest określane w kalendarzu Majów. Ich zadaniem jest dokonywanie zmian, uzdrawianie również relacji, przekształcanie pewnych skostniałych form, które funkcjonowały, a przestają funkcjonować. Ich zadaniem jest też świecenie przykładem. Ja poruszam od razu swój aspekt tak troszeczkę, żebyście mieli, kochani, porównanie. To jest sfera emocjonalna i to prekursorskie działanie jest dziedziną i też pewnego rodzaju przeznaczeniem, płaszczyzną działania i pewnego rodzaju przeznaczeniem pana Tomka.Majowie każdy najmniejszy cykl, jaki jest, to jest cykl 13-dniowy, ponieważ w każdym dniu pojawia się inna energia, która za co innego jest odpowiedzialna. Pierwszy, ton pierwszy, czyli magnetyczny, w którym urodził się pan Tomasz, jest tonem tak zwanego przyciągania tematów, czyli wyznaczania zadania, które przez 13 następnych okresów fal będzie realizowane. Pierwsze cztery tony są odpowiedzialne za zebranie informacji, za przygotowanie, za stworzenie jakiegoś planu. Pan Tomek jest tą osobą, która wyznacza cel.
To jest jego nadrzędne zadanie.
[01:32:55] - Dowiaduję się o tym na bieżąco, więc jestem pełen zamyślenia.
[01:32:59] - Okej. Ja miałem trochę więcej czasu, którego nie wykorzystałem tak naprawdę, oprócz naszej jednej rozmowy. W tym tonie pierwszym pojawiają się pewne zadania, które polegają właśnie na przecieraniu dróg, na pokazywaniu kierunków, na otwieraniu ludziom oczu. Główne hasło, którym można by to było określić, to jest: przybyłeś na Ziemię po to, aby zasygnalizować tematy, które trzeba pilnie załatwić.
[01:33:43] - Panie Sławku, czy to się nagrywa, żebym ja mógł potem przeczytać, przesłuchać sobie?
[01:33:47] - Czy to się nagrywa? To trzeba pana Marka zapytać.
[01:33:50] - Oczywiście. Nawet jeżeli nie tyle, że ja nagrywam, ale też słuchacze również tam w swoim zakresie nagrywają.
[01:34:02] - I teraz spróbuję bardziej po ludzku wytłumaczyć ten ton pierwszy, czyli jeden z trzech składników pana kinu urodzeniowego. Bo jednym czynnikiem jest kolor, czyli inicjatorzy, prekursorzy. Drugim jest ton, ton pierwszy, ton magnetyczny, czyli przyciąganie tematów, czyli przybyłeś na Ziemię po to, aby zasygnalizować tematy, które trzeba pilnie zrealizować. I trzecim czynnikiem, który określa pewne nasze cechy charakteru, jest ten czerwony wąż, czyli wąż jako wąż. I teraz, czym się charakteryzuje ton pierwszy? Masz wyjątkową zdolność koncentracji i niezwykłą charyzmę. Ludzie lgną do ciebie. Stanowisz niewidzialne centrum, punkt światła, ważny węzeł na Ziemi. Potrafisz inspirować ludzi do pracy twórczej. Bez względu na to, czy jesteś tego świadomy, czy nie, zawsze przyciągasz do życia coś nowego.
Coś, co zaowocuje dopiero w przyszłości. Lubisz stać w środku, być szefem, przewodzić. Jesteś mistrzem treści, przewodnikiem, przykładem dla innych. Uważaj jednak na wrodzoną skłonność do podkreślania swoich zasług. Pozostań skromny, nie próbuj się wywyższać. Ton pierwszy reprezentuje prasiłę, co oznacza, że jest bezpośrednio przypisany do źródła. Względnie formacji, która w danym momencie źródłem jest, w zależności od tego, w co wierzysz. Jeżeli w coś pan uwierzy i stanie się to dla pana prawdą, staje się prawdą bezwzględną, tak jakby pochodziła bezpośrednio ze źródła. Jeżeli odkryje pan prawdziwe źródło informacji, właściwe źródło informacji, te płynące bezpośrednio ze źródła, wtedy dysponuje pan prawdą płynącą bezpośrednio ze źródła prawdy. Twoim celem jest stworzenie ogniska, przy którym będą mogli grzać się inni.
Ton pierwszy to początek wszystkiego. To mówi o pana pewnych cechach związanych z pana celem działania tutaj na Ziemi. Czerwony określa płaszczyznę, a ton pokazuje pana predyspozycje, umiejętności, cele. Dobrze. I teraz tak, ponieważ Majowie, tak jak powiedziałem wcześniej, twierdzą, że wszystko na Ziemi jest spolaryzowane, czyli wszystko posiada swój biegun światła i biegun cienia. I teraz w tym tonie pierwszym są następne cechy, które wynikają z tych, co my nazywamy pozytywnych i negatywnych cech. To jest ten suwak, który się raz przesuwa w jedną stronę, raz w drugą. Chociaż tak naprawdę powinien zawsze gdzieś być pośrodku. Natomiast mamy do dyspozycji te narzędzia. Mamy do dyspozycji ten sam młotek, który może służyć do wbijania gwoździ albo do zabijania ludzi.Od nas zależy, z której mądrości będziemy czerpać, na którym biegunie będziemy budować swoje doświadczenia.
I teraz dla przyjemności biegun światła. Ton pierwszy umożliwia wszelki rozwój. Dzięki sile magnetycznego, czyli pierwszego tonu, przynależna mu pieczęć posiada zdolności maksymalnej koncentracji swojego potencjału energetycznego na Ziemi. Osoba ta dysponuje szczególną siłą przyciągania odpowiednich treści oraz ludzi do swojego pola oraz życia. Pole promieniowania, czyli oddziaływania tego tonu sprawia, że stanie się ona ognikiem, u którego będą mogli grzać się i chcieli grzać inni ludzie. Ton pierwszy wspiera również zdolności medytacyjne. Natomiast teraz dla równowagi będzie biegun cienia. Manifestacja wzorca cienia w tonie pierwszym odbywa się w formie czysto fizycznej. Niepowodzenia, choroby, pech, strata, złe relacje z ludźmi, zwłaszcza z płcią przeciwną oraz złe podejście do seksu. Wyolbrzymiona pewność siebie znacznie rozszerza zasięg swojego działania we wzorcach cienia.
Osoba ta stara się uzależnić od siebie innych, opanować ich wolę, często nieświadomie. Nie jest wykluczone działanie w kierunku zniewolenia i wykorzystywania słabszych. Ponieważ magnetyczny ton cechuje siła statyczna, może pojawić się ospałość, lenistwo, brak inicjatywy. I teraz te bieguny pokazują, po przeanalizowaniu swojego życia, swoich zachowań, z której części wiedzy i swoich możliwości częściej w życiu korzystamy. Czy bardziej jesteśmy w kierunku bieguna światła, czy bardziej jesteśmy w kierunku bieguna cienia? I to jest interpretacja tego tonu, który decyduje o pewnego rodzaju pana przeznaczeniu. Przypomnę: czerwony ton, prekursorzy, reformatorzy. Definiuje dziedzinę życia oraz dziedzinę emocjonalną, w której ma pan najwięcej do zrobienia i w której powinien pan jak najwięcej działać i robić. Trzecim czynnikiem jest wąż, czyli ten czerwony wąż, bo wąż jest tylko czerwony. To jest siła instynktu, siła intuicji.
Wskazówka jest: kieruj się instynktem, kieruj się intuicją. I tutaj najważniejsze pytanie, które się pojawia, to jest: czy okazujesz szacunek innym niż ty?
[01:41:07] - Mogę odpowiedzieć teraz, że na tyle, na ile mam umiejętność obserwacji samego siebie, to tak.
[01:41:16] - Okej. Panie Tomku, mamy ograniczony dostęp, więc to, co ja czytam i co ja przekazuję, jest informacją, która nie wynika z obserwacji pana osoby, tylko z przeniesienia tego, co Majowie na pana temat sądzą. Co wymyślili parę tysięcy lat temu czy kilkaset lat temu. Zresztą nie wiem, kiedy to wymyślili. I teraz tak: wąż jest odpowiedzialny, jest symbolem siły przeżycia, siły przetrwania. I zaletami. I też daje taką właśnie siłę do przetrwania, do tego, żeby się umiejętnie wylizywać z ran, które się pojawiają. Ponieważ nikt jak najbardziej niż wąż tej umiejętności w sobie nie posiada. Co też, mając świadomość tego, że mamy takie predyspozycje, może świadczyć o tym, że najprawdopodobniej po to dostaliśmy czy wybraliśmy sobie te umiejętności, te możliwości, te talenty, że podejrzewamy, że będziemy mieli okazję z nich skorzystać. Bo nikt nie bierze ze sobą zbroi, jak jedzie do spa.
Więc jeżeli wybieramy sobie przed urodzeniem możliwość regeneracji i siłę przetrwania, to najprawdopodobniej z takimi problemami będziemy się musieli w życiu zmierzyć. I teraz tak, te tak zwane zalety. Jesteś prekursorem i odkrywcą. Przecierasz szlaki w nowe, odsłaniasz konsekwencje. Masz doskonały instynkt i refleks. Świetnie rozumiesz mowę swojego ciała. Jesteś sprytny jak wąż. Potrafisz reagować błyskawicznie, w porę przeciwdziałać, intuicyjnie wyczuwać pułapki, omijać przeszkody. Dysponujesz głęboką mądrością życiową i nieprzeciętną siłą przebicia. Rozpiera cię energia życiowa.
Umiesz dopasować się do każdej sytuacji. Radość życia i wola przeżycia jest twoją naturalną siłą. Masz dużo respektu dla każdej formy życia. Nie skrzywdzisz ani rośliny, ani zwierzęcia, ani człowieka. Odnosisz się z szacunkiem zarówno do płci przeciwnej, słabszych, odrzuconych przez społeczeństwo.Jak również swoich przeciwników lub osób o innej orientacji politycznej i seksualnej. Respektujesz każdą prawdę, nikomu niczego nie narzucasz. Sprawy seksualne są dla ciebie bardzo ważne, ale troszczysz się także o zadowolenie partnera. To jest mądrość cienia wynikająca z symbolu węża. Tą, którą każdy z nas wraz ze swoim kinem wnosi, przynosi tutaj na świat. Natomiast są też słabości.
Jesteś pesymistą i wrogiem nowości. Stwarzasz bariery, tkwisz w przeszłości. Jesteś zaślepiony, zarozumiały, fanatyczny, zbyt przywiązany do tradycji i do tego, co powie rodzina lub znajomi. Wiele rzeczy robisz na pokaz. Od wewnątrz spala cię strach i niepewność, paraliżuje brak wiary w siebie, zniewala żądza władzy. Aby zachować pozycję i osiągnąć cel lawirujesz, snujesz intrygi, złorzeczysz w myślach lub starasz się przypodobać każdemu, kto jest wpływowy lub od kogo jesteś zależny albo zupełnie milczysz. Masz negatywny stosunek do seksu. Zagłuszasz bodźce cielesne, odczucia zmysłowe. Nigdy nie mówisz, co czujesz. Wszystko tłumisz w sobie.
Nie walczysz o swoje prawa. W końcu twoje ciało mówi dość. Pojawiają się dolegliwości i choroby. Wtedy wpadasz w panikę. Nie wiesz, co masz zrobić. Gdy się jednak ockniesz, do zdrowia wracasz błyskawicznie. Cóż, czerwony wąż to symbol życia. Swoich podopiecznych wyciągnie z każdej opresji. I tu jest wskazówka dla czerwonych węży: wykorzystaj swoje ciało jako klucz do przekształceń wewnętrznych. Spójrz na nie jak na drogowskaz kierujący cię ku wyższej świadomości.
Kieruj się instynktem. Uwierz w wrodzoną zdolność rozstrzygania bez oglądania się na to, co pomyślą inni. I tak by to było w dość szerokim zarysie, ponieważ fala jest tym samym co pieczęć, dlatego nie będę powtarzał tej wiedzy, ponieważ to już zostało powiedziane. Natomiast jeszcze tutaj zupełnie przez przypadek wczoraj-
[01:46:17] - Ha, ha, ha.
[01:46:19] - Tak, przypadek. Wczoraj napisałem sobie interpretację tonu piątego, czyli tonu wiodącego, który jest moim przewodnikiem, ponieważ ja jestem niebieską wiodącą małpą i nie zdążyłem tego panu powiedzieć, bo rozmawialiśmy o różnicach. Pan mówi, że nie chce tracić czasu na pewne rzeczy i tak dalej. Pana interesuje ogół, a nie pojedyncze przypadki. I zupełnie przez przypadek, pisząc interpretację tonu piątego wiodącego, przeczytam ją i to jest to, czego nie zdążyłem panu powiedzieć. Dlaczego między sobą się różnimy? Ton piąty: lokomotywa ruszyła. Czy wiesz, dokąd zmierzasz? Przybyłeś na Ziemię po to, aby nadać kierunek, ustawić drogowskazy, wesprzeć wolę działania, poprowadzić. Widzisz, czym się będziesz zajmował.
Rozpoczęła się podróż przez życie. Pojawiają się nowe twarze. Odkrywasz konkretne powołania, nowe zainteresowania. Dysponujesz nieprzeciętną siłą przywódczą. Cieszysz się uznaniem w swoim środowisku zawodowym i towarzyskim. Dla wielu jesteś autorytetem. I tak dalej. I gdzie to było? Dążysz do zjednoczenia, harmonii i pojednania. Możesz wiele dokonać, porwać za sobą tłumy, ale uważaj, najpierw powinieneś obrać kierunek, a dopiero potem wyruszyć w drogę.
W odróżnieniu od podopiecznych tonu pierwszego, czyli tonu pana Tomka, którzy wyznaczają punkt zbiorczy dla wszystkich, ty ukierunkowujesz osoby niezdecydowane, uczysz kochać i przebaczać, pokazujesz drogi wyjścia z labiryntów karmicznych. To jest właśnie ta różnica, panie Tomku, pomiędzy nami. Pan wyznacza kierunek, pokazuje ludziom drogę. Mijają cztery następne okresy fali i ludzie dochodzą do miejsca, w którym jedni są już zmęczeni, inni się już poddali, inni jeszcze pobłądzili. I w tym momencie włączam się, że tak powiem, do działania ja. Czyli wspieram tych, którzy właśnie się zmęczyli, którzy chcą odpocząć, którzy nie są pewni, którzy się zagubili. To jest ta różnica, o której rozmawialiśmy, zanim pan Marek zaczął nas nagrywać. Różnica pomiędzy nami. No i dobrze, kochani. To tak by było z punktu widzenia Majów.
Tutaj oczywiście żeśmy dali dzisiaj czadu, bo mamy prawie godzinę 22. Nie wiem, panie Tomku, czy chciałby się pan odnieść, zadać jakieś pytanie czy coś takiego?
[01:49:18] - Znaczy tak, nie czuję się gotowy do zadania pytania z prostej przyczyny. U mnie najbardziej definiującą mnie energią, o której human design mówi i z tym się zgadzam, jest coś, co sprawia, że jestem otwarty na praktyczną wiedzę, która może pochodzić z różnych systemów, z innych ścieżek. Dlatego też ja, zanim coś odrzucę, to moim detektywistycznym procesem sprawdzę i wyciągnę z tego wszystko, co się dla mnie nadaje.Wie pan, o co chodzi.
[01:49:56] - Jasne. To nawet wynika, że tak powiem, troszeczkę i z kalendarza Majów.
[01:50:02] - Dokładniej musiałbym się z tym zapoznać i przemyśleć. Natomiast jedną rzeczą mogę się podzielić, mianowicie jak pan czytał, patrzyłem też sobie tutaj, podglądałem swój bodygraf i wiele z rzeczy, o których pan mówił, ja widzę w swoim bodygrafie, ale w różnych miejscach. To znaczy część rzeczy wynikała, jeśli Human Design mówi o centrach, o bramkach, liniach, kanałach, to to, co pan mówił, było porozrzucane w różnych miejscach. I to pokazuje mi nowy sposób patrzenia też na mój bodygraf. To będzie wymagać ode mnie trochę potrawienia tej wiedzy. Mogę wrócić znowu do swojego bodygrafu i narzucić na to teraz trochę inne spojrzenie. Znowu trochę te karty przetasować i pozbierać się na nowo. To jest ta praktyczna wartość akceptowania praktycznych rozwiązań, które mogą pochodzić z innych ścieżek. Bo Human Design Science, tak jak to jest określone w oryginale, czyli nauka Human Design, nie system, mówi o tym jasno. Ira Uruhu to często powtarzał, że to będzie wiedza rozwijana przez setki później lat, przez kolejne pokolenia ludzi.
To nie jest zamknięta księga, która mówi, że tutaj odtąd dotąd czytamy i nic od siebie dodać nie możemy. W momencie, kiedy wchodzi się w to doświadczanie tego tematu, to pewne rzeczy stają się tak oczywiste, tak logiczne, tak jasne, że zaczynają same wychodzić kolejne rzeczy. Dlatego ja bym wolał to sobie zostawić do zagłębienia się. Ja sobie to jeszcze raz później przesłucham, bo łatwiej mi się jednak słucha tego, bo mogę sobie oczami błądzić tu, gdzie mnie oczy poniosą. Przesłucham sobie to jeszcze raz i ewentualnie jak będzie kiedyś okazja, to się tym będę mógł podzielić, co mi z tego wyszło.
[01:52:05] - Dobrze. Panie Tomku, oczywiście ja szanuję pana wybór, natomiast przytoczę jedno zdanie, które bardzo mocno wynika, pojawia się i w pana tonie, i w pana pieczęci: kieruj się instynktem, kieruj się intuicją.
[01:52:23] - Tu mogę od razu powiedzieć, że-
[01:52:25] - Wartości swojego umysłu.
[01:52:28] - Tak.
[01:52:29] - Więcej nie mówię.
[01:52:31] - Tak. Na siedem bramek w centrum, właśnie śledziony odpowiedzialnym za intuicję, mam cztery zdefiniowane. To jest dużo. Jeśli ktoś nie wie, to to jest dużo.
[01:52:49] - Nie, ja pod innym kątem to powiedziałem. Nie wiem, czy pan mnie dobrze zrozumiał.
[01:52:54] - Intuicja.
[01:52:55] - Słucham?
[01:52:58] - Ja zrozumiałem tak, jak pan powiedział, że kieruj się intuicją.
[01:53:02] - Tak. A w tej chwili pan do mnie mówi: ja muszę to sobie przemyśleć.
[01:53:08] - Tak, dlatego że włącza się mój detektyw, czyli osoba, która jak dostrzeże coś, co ma jakąś wartość, to nie popuści i będzie tak długo temat zgłębiać, aż wszystkie wątki będą wyczerpane albo skończy się czas.
[01:53:25] - Okej. Dobrze. Słuchajcie kochani, panie Tomku, panie Marku, dobrnęliśmy do godziny prawie 22:00. Nie wiem, jak tam wygląda, bo ja się, że tak powiem, zaangażowałem dzisiaj w dyskusję. Jak sam mówię, to mogę tam od czasu do czasu spojrzeć również na to, co się dzieje w komentarzach. Nie wiem, czy tutaj mamy tego dużo, czy mamy mało. Czy robimy przerwę, czy jedziemy bez przerwy? No troszeczkę tego jest. Panie Tomku, robimy malutką przerwę czy jedziemy bezpośrednio?
[01:54:10] - A ile czasu jeszcze mielibyśmy dalej? Do której mamy dzisiaj czas?
[01:54:14] - Nie, dzisiaj mamy czas nieograniczony, bo z tego, co wiem, to Yubi po nas nie wchodzi, więc nie jesteśmy tutaj ograniczeni niczym. Ja to wiedziałem wcześniej, dlatego pozwoliłem sobie pociągnąć ten nasz dialog tutaj na prawie dwie godziny. Dobra, to ja mam taką prośbę.
[01:54:39] - I teraz pan Tomek się dowiedział, że zostaje z nami na całą noc. Ale mi to nie przeszkadza. Akurat dzisiaj mi to nie przeszkadza.
[01:54:49] - Do rana.
[01:54:49] - Dlatego o to właśnie pytam, bo jeśli nie jesteśmy ograniczeni godziną 22:00, to myślę, że te 10 minut dla ciała tym razem by się przydało po dwóch godzinach siedzenia. Jeśli natomiast ta 22:00 byłaby jakąś obowiązującą, to moglibyśmy dociągnąć. A jeśli to się miałoby przedłużyć, to ja nie mam żadnego problemu. Możemy później sobie dłużej posiedzieć.
[01:55:13] - No dobra, to poprosimy, panie Marku, o małą przerwę muzyczną, jak zwykle. Później oczywiście poproszę, ale to nawet nie muszę prosić, pan to z przyjemnością na pewno sam zrobi. Czyli podamy numery telefonów do nas, do radia i zachęcimy słuchaczy do tego, żeby dzwonili, bo już jest dobry czas ku temu, żeby ktoś do nas zadzwonił.
[01:55:42] - A więc na prośbę panów Sławka i Tomka robimy krótką przerwę muzyczną w Radiu Paranormalium. Wrócimy tak za jakieś myślę dziewięć, 10 minut.
[01:55:56] - Do audycji Świat Oczami Duszy w części, w której będzie można dzwonić i w której oczywiście panowie będą również się odnosić do komentarzy na naszych czatach, jak najbardziej. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Zostańcie państwo z nami.
[01:56:25] - Nie jesteś moim wrogiem, choć patrzysz na mnie tak. Uwierzyć w to nie mogę. Czy nie wiesz tego sam? Spoglądasz na mnie wrogio. Ktoś ci kazał stać i sam już nie wiesz, po co mamy się tak bać. Zwariował świat. Ktoś lepszy jest, ktoś nie. Ktoś wierzy, lepiej wie. Zwariował świat. Podzielił mnie i ciebie.
Stoimy obok siebie. Zobacz! Co widzisz między nami? Jesteśmy tacy sami. Proszę, zobacz. Co widzisz między nami? Jesteśmy tacy sami. Nie jesteś moim wrogiem. Nie musisz kryć już tak emocji swych pod maską. Chcę widzieć twoją twarz.
Gdy patrzę w twoje oczy, wiem, że też tak masz. Nie jesteś moim wrogiem. Nie ma wroga w nas. Zwariował świat. Ktoś lepszy jest, ktoś nie. Ktoś wierzy, lepiej wie. Zwariował świat. Podzielił mnie i ciebie. Stoimy obok siebie. Zobacz!
Co widzisz między nami? Jesteśmy tacy sami. Proszę, zobacz. Co widzisz między nami? Jesteśmy tacy sami. Nie jesteś moim wrogiem, choć patrzysz na mnie tak. Uwierzyć w to nie mogę. Nie wiesz tego sam. Wiem, że gdzieś głęboko przeraża cię ten świat, gdzie ktoś ci daje nakaz, gdzie brata bije brat. Zobacz!
Co widzisz między nami? Jesteśmy tacy sami. Proszę, zobacz. Co widzisz między nami? Jesteśmy tacy sami. Proszę, zobacz. Co widzisz między nami? Jesteśmy tacy sami. Proszę, zobacz. Co widzisz między nami?
Jesteśmy tacy sami. Coming through vision. Coming through wisdom. Coming together. This love. Giving me daytime. Giving this night time. Bringing within me. This love. Coming through wisdom.
Coming through freedom. Coming together. This love
[02:02:36] - Coming to the end. Singing to the stars. Change we must to live again. Coming to the edge of the moon. Coming to the skies, to the end. Change we must to live again. We will meet at the sky. We will see we belong to the path. Of love that's divine. We live again.
This is now. This is love. This is us. This is all that surrounds. Change we must. Change we must to live again.
[02:05:24] - „Świat oczami duszy” audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Słuchacie państwo audycji „Świat oczami duszy”. Mamy poniedziałek, 18 maja 2020 roku i przechodzimy do części, którą bardzo państwo lubicie, w której pan Sławek Bączkowski oraz nasz dzisiejszy gość, pan Tomek Truszkowski, będą się odnosić do komentarzy na czatach. Będą czytać i komentować. Będzie też można zadzwonić i wdać się z oboma panami w dyskusję. Nasze numery telefonów to jak zawsze stacjonarne 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Linia telefoniczna jest już teraz otwarta.
Jesteśmy także na GG pod numerem 36 08 80 02. Można także do nas pisać na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszącym naszym transmisjom na YouTube. Można także nas spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium oraz na profilach prowadzonych przez pana Sławka Bączkowskiego oraz Tomasza Truszkowskiego na grupach Radia Paranormalium i Czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl.
[02:07:21] - Dziękujemy panie Marku i oczywiście zachęcamy, ja również ze swojej strony, do dzwonienia. Widzę tutaj, kochani, przechodząc do komentarzy, nowe nicki, więc mam nadzieję, że to są nowe postacie, a nie tylko nowe nicki. Bardzo się cieszę, że towarzystwo się rozrasta. Ponieważ mamy już porę taką, jaką mamy, to powiem wam uczciwie, że jeżeli będą to jakieś wasze rozmowy, bo tak się też czasami zdarza, to będę po prostu leciał dalej z tymi komentarzami, żeby skoncentrować się na waszych konkretnych pytaniach, które dotyczą tematu dzisiejszej audycji. Miłość, nienawiść. Pisze: Z chęciąOpowiedziałbym swoją historię, ale nie wiem, czy potrafię. Nie wiem, jak długo tutaj z nami jesteś. Czy jest to pierwsza audycja, czy tylko pierwsza audycja komentowana, to wszyscy ci słuchacze, którzy do tej pory do nas dzwonili bądź w jakiś sposób się z nami dzielili, raczej chyba nie przeżyli jakichś traumatycznych przeżyć, więc potraktuj to jako zachętę i po prostu albo zadzwoń, albo napisz i się nie obawiaj. To wszystko zostaje na YouTubie, nigdzie dalej poza YouTube nie wyjdzie, więc spokojnie. Jakub pisze...
Dobra, to, co pisze, niech zostanie to dla niego. Van Zi tutaj się jeszcze pojawił, ale to jest dyskusja na temat jakichś tam rzeczy, o których ja nie mam zielonego pojęcia. To znowu o tabletkach, więc to sobie pominę. MiłośćNienawiść pisze: „Nigdy o tym nie mówię, bo wiem, jak to może zostać odebrane, że wariat i tak dalej. Jednak nic z tych rzeczy”. Słuchaj, tych wariatów tutaj akurat w audycjach Paranormalium jest więcej. Jeżeli tak to traktujesz, bo ja zupełnie nie traktuję się jako wariata, więc namawiam, nie krępuj się, wszystko zostaje w rodzinie. I dalszy ciąg tego postu to jest: „Wiem po prostu, kiedy duch się pokaże, na czym polega i tak dalej”. Broń Boże, nie mam na myśli okultyzmu. Ciężko mi się do tego odnieść, nie mając więcej informacji.
Hagen pisze... Kochani, to jest temat dotyczący duchów, a my dzisiaj o duchach nie rozmawialiśmy. Wprost przeciwnie, bardziej zeszliśmy na ziemię i raczej poruszaliśmy się w innych płaszczyznach, więc zostawię te komentarze na inną audycję. Tu też jakiś komentarz, który nie wiem, czego dotyczy. Kasia pisze: „A moim zdaniem Sara była przez Jakuba wysłana jako kurtyzana”. Nie wiem, co my żeśmy tu poruszali takiego, panie Tomku, że takie komentarze się pojawiły.
[02:10:50] - Nie wiem. Może to umiejętność słuchania między wierszami.
[02:10:53] - A może to do innej audycji jest. Dobra, lecimy dalej. Adam pisze tutaj. Witam cię, Adamie. „Tutaj zaczynają się moje pytania. Podstawę mam zdefiniowaną, a poczucie czasu mam jakby była niezdefiniowana. Skąd ten dysonans? Panie Tomku, ponieważ to dotyczy human design, to poproszę o ustosunkowanie się do tego”.
[02:11:26] - Witam serdecznie, Adamie. Tak przynajmniej mam nadzieję, że Adamie. „F” pewnie jest tu dodatkiem, choć mogę się mylić. Sprostuj, proszę.
[02:11:37] - Adam. Mężczyzna znaczy.
[02:11:38] - Adam. Jak do tego podejść? Tak się zastanawiam, ponieważ nie do końca rozumiem to poczucie czasu. Jak mam to rozumieć? Czyli niezdefiniowane poczucie czasu, bo dużo tutaj wyjaśniałaby trochę głębsza znajomość chociażby body grafu ze względu na to, że o czasie w human design mowa jest w kilku miejscach, jeśli chodzi o body graf. To, co się dzieje na dole, czyli ta podstawa zdefiniowana, ona w pewien sposób formatuje to poczucie czasu czy produkcję adrenaliny, która sprawia, że nasze działania odbywają się w określonym tempie. Natomiast są też inne rzeczy, które mogą mówić o tym poczuciu czasu. Między innymi to, że projektorzy, czyli jeden z czterech głównych typów, mają zupełnie inne poczucie czasu niż na przykład generatorzy. Do tego stopnia, że Ra Uru Hu, czyli człowiek, który tę wiedzę przyniósł, mówił o tym, że projektorzy od generatorów różnią się na tyle mocno, że on postrzega je jako dwa odmienne gatunki w zasadzie. Projektorzy żyją we własnej czasoprzestrzeni.
Może nie do końca, ale czas płynie dla nich inaczej. Dla generatorów płynie inaczej. I teraz próba dopasowania tego innego poczucia czasu, nie wiedząc, jaki jest body graf, to jest tak naprawdę strzelaniem trochę na oślep. Więc jeśli, Adamie, masz ochotę, napisz w komentarzu na samym dole, jak to rozumiesz, ewentualnie puść gdzieś link do swojego body grafu i wtedy jak rzucę okiem na twój body graf, być może udzielę ci więcej informacji. Ja z kolei jestem na końcu tego czatu. Symptom bycia w czasie albo w nieczasie, o którym rozmawialiśmy. Adam jest generatorem. Okej, bez body grafu, Adamie, nie jestem w stanie tutaj mówić, ponieważ human design jest bezczelnie praktyczny i bezczelnie konkretny, jeśli chodzi o wskazania, na co zwrócić uwagę.Jeśli zrzut ekranu byłby możliwy, to jak najbardziej. Więc ty popracuj nad zrzutem ekranu, a pana Sławka poproszę, żebyśmy polecieli dalej w komentarzach i wrócimy do tego.
[02:14:27] - Okej, zresztą z pewnością się tam pewnie jakaś informacja jeszcze pojawi, na ile znam Adama. Ewa pisze: „Dla mnie kalendarz Majów, jak również i numerologia była zbyt ogólnikowa. Przy human design łatwiej mi jest przenieść doświadczenia na to, co pokazuje bodygraph”. Droga Ewo, i dlatego między innymi rozmawiamy tutaj o dwóch różnych technikach, o dwóch różnych sposobach. Założenie jest jedno, natomiast to, do kogo co przemówi tutaj tak na dobrą sprawę nie ma znaczenia. Pan Tomek jest bardziej znawcą, badaczem human design i w związku z tym z pewnością będzie to narzędzie polecał, ponieważ by się tym nie zajął, gdyby nie miał do tego wewnętrznego przekonania. Moja wiedza na temat kalendarza Majów jest większa niż na human design. Natomiast to też nie znaczy, że uważam, że któreś z tych dwóch źródeł jest lepsze bądź gorsze, bądź jedyne. Dla mnie najważniejsze jest przekazywanie wam informacji, z których będziecie mogli skorzystać i wykorzystać je z pożytkiem dla siebie. Taka jest idea.
Także fajnie, że na coś swojego trafiłaś i brawo ty. Miłość pisze dalej: „Ewa, by zdobyć wiedzę szeroką i drobiazgową o numerologii nie można jej szukać w internecie. Net jedynie może potwierdzić pewne analizy i wnioski, ale wiedza ta głęboka opiera się na fundamencie”. No tak, to jak z każdą wiedzą. Jeżeli potraktujemy ją bardzo zdawkowo i pobieżnie, może nie przynieść tych efektów, których się spodziewamy. Zresztą spodziewanie się jest też pewnego rodzaju ślepą uliczką i pułapką. Natomiast dzisiaj rozmawiamy troszeczkę o kalendarzu Majów, przede wszystkim o human design. O numerologii, astrologii, astronomii i jakichś innych źródłach porozmawiamy w następnej audycji z moim kolejnym gościem. Więc ci, którzy chcą też na ten temat się coś dowiedzieć, zapraszam za tydzień. Miłość pisze: „Szkoda, że nie można pisać dłuższych wiadomości”.
Można.
[02:17:10] - To się odnosi do limitu znaków na czacie na YouTube. Tylko 200 znaków. Taka bolączka trochę.
[02:17:21] - To tego nie wiedziałem, ale okej, teraz już rozumiem. Natomiast zawsze można do nas napisać, do mnie bądź bezpośrednio do pana Tomka. W zależności od tego, jakich informacji chcecie się tam dowiedzieć, w miarę możliwości naszych czasowych z pewnością takiej szerszej informacji jesteśmy w stanie udzielić. A poza tym być może to nie jest też ostatnia nasza audycja poświęcona temu tematowi, więc zapraszam również do słuchania kolejnych audycji. Ewa pisze, że nie szukała w necie. Tego nie można było wysnuć i wywnioskować po twojej, Ewuniu, wypowiedzi. „Miałam robiony profil przez numerologów. Po prostu to było dla mnie za mało”. Kochani, i tu znowu wracamy do początku naszej audycji. Możemy się spierać, czy jest za dużo, czy za mało.
Natomiast zwróćcie uwagę, że to, co pan Tomek robi, co ja robię, jest pewnego rodzaju formą wygodnictwa przez was, bo my podsyłamy narzędzia i tak naprawdę też odwalamy za was kawał roboty. Bo ani pan Tomek nie urodził się z wiedzą o human design, ani ja się nie urodziłem z jakąś tam wiedzą na temat kalendarza Majów. Ani ci, którzy robią numerologię czy jakieś inne aspekty, czy tam innych narzędzi używają. Po prostu musieli się tego nauczyć. I tak wszystko się sprowadza do tego samego, że na sam koniec, po tym wszystkim i tak musicie zajrzeć w głąb siebie. Więc możecie pominąć ten aspekt pośredników i po prostu pójść na skróty. Czyli spojrzeć w głąb samego siebie, zastanowić się nad samym sobą, zacząć analizować to, co robiliście, to co robicie i w pewnym sensie do tego samego dojść samemu. Bez narzekania, że ktoś powiedział za mało, albo ktoś powiedział za dużo, albo ktoś dostarczył wam za mało informacji na wasz temat. Bo to tak naprawdę zwracacie się z prośbą bądź z żądaniem czasami do tego, żeby ktoś opowiedział wam o was. Nie o sobie, tylko o was.
Więc zastanówmy się nad intencją, nad sensem w ogóle takiego działania.
[02:20:24] - Ja, panie Sławku, bym coś chciał tu dodać.
[02:20:27] - Tak?
[02:20:28] - Wprawdzie może nie dotyczy to bezpośrednio komentarza, który się pojawił, natomiast dotyczy tematu, który pan przed chwilą poruszył. Ponieważ my żyjemy w takich czasach, w których cała masa rzeczy jest dana. Te rzeczy są co chwilę dawane. My przyzwyczailiśmy się do tego, że cała masa treści w internecie jest za darmo. Jest tego bardzo dużo i wrosło to na tyle w nasze myślenie, że oczekujemy, że co chwilę będziemy coś dostawać. To o tym mówi również human design, że żyjemy w świecie, w którym jest zaburzona równowaga. I to zaburzenie polega na tym, że dominującą energią w chwili obecnej jest energia kolektywna.
[02:21:22] - Ja bym powiedział z tym internetem, że to też jest taka iluzja, bo ludziom się wydaje, że jeżeli nie muszą płacić, nie muszą wyciągać pieniędzy z portfela, to dostają coś za darmo. A tymczasem w internecie tak naprawdę nic nie jest za darmo. Zawsze jest jakaś forma zapłaty.
[02:21:39] - Wszystko jest okupione czasem. I bardzo słuszne to było, co pan, panie Marku, powiedział. Ludzie przestali postrzegać czas jako najważniejsze dobro, jakie mają. Komuś się wydaje, że jeśli coś w internecie leży do wzięcia, to jest wszystko super i można brać. Owszem, można, tylko trzeba wiedzieć co. Tak naprawdę trzeba wiedzieć, co się chce wziąć. Nie brać po kolei, tylko być bardzo wybiórczym. Natomiast energia kolektywna, która w tym momencie na świecie rządzi, to jest energia, która mówi o tym, jest coś takiego jak motyw czy leitmotyw, który się pojawia i w human design te leitmotivy pojawiają się co chwilę na każdym etapie. Natomiast energii kolektywnej towarzyszy motyw dzielenia się. Ale to nie jest motyw związany z dzieleniem się rozumianym jako: mam coś dla ciebie, ciekaw jestem, co ty masz dla mnie.
Podzielmy się, wymieńmy się. Tylko zobacz, co ja mam dla ciebie i weź to. Dlatego też to, z czym mamy do czynienia na co dzień, to jest cała masa rzeczy, informacji, produktów, usług, które są dodawane. Jest cała masa osób, które mają coś do zaoferowania, a my przez to staliśmy się leniwi i czekamy, aż przekopując się przez te kolejne rzeczy, próbując kolejnych rzeczy, aż trafimy na coś, co będzie dobre dla nas. A to jest bardzo nieefektywna metoda. Trzeba mnóstwo czasu poświęcić na to, żeby przekopywać się przez kolejne pokłady wiedzy, poprzez kolejne pokłady produktów, testowania, kupowania, wyrzucania, po to, żeby trafić to, co jest dla nas. Human design to odwraca, bo pokazuje, co jest dla nas i sprawia, że my jesteśmy wtedy dużo bardziej wybiórczy i nie da się inaczej wejść w doświadczanie human design jak dostrzec w pewnym momencie, jak cholernie ważny jest czas. I stajemy się wówczas bardziej wybredni, jeśli chodzi o napływ informacji. Stajemy się wybiórczy. Jeśli ja chcę coś od kogoś, to naprawdę jestem wdzięczny, jeśli ktoś da mi tylko to, o co ja poproszę.
Ponieważ ja zaczynam dostrzegać w coraz większej rozdzielczości świat, który jawi się przed moimi oczami. Dużo bardziej wiem, czego chcę i dużo większą mam umiejętność proszenia innych o te rzeczy, które ja naprawdę chcę. Ale jak ja o coś proszę, to ja chcę, żeby ktoś mi dał to i tylko to. Natomiast większość z nas tak działa, że ja powiem dwa słowa komuś, rzucę jakąś prośbę lakonicznie: powiedz coś o mnie, a teraz ty się domyśl, co ja tak naprawdę chcę, bo ja sam nie wiem, co ja chcę, ale ty kombinuj.
[02:24:44] - Panie Tomku, ja jeszcze pozwolę sobie tutaj dorzucić coś do tego. Ja co prawda wcześniej w kilku audycjach o tym mówiłem, że to lenistwo jest już nie tylko lenistwem. To jest lenistwo pozorne. Ludzie wręcz oczekują, żeby ich przekonywać, bo są do tego przyzwyczajeni poprzez wszelkiego rodzaju media, że wszyscy ich do czegoś przekonują. Kup to, zrób to, zachowuj się tak i tak dalej. I ludzie przyzwyczajeni są do tego, że trzeba ich przekonać również w sferze duchowej. Zrób to, zainteresuj się mną. To nie ogranicza się do tego, że dostają wiedzę, tylko trzeba ich jeszcze bardzo często przekonywać, żeby z tej wiedzy skorzystali. To jest symptom tego, co się dzieje w otaczającej nas rzeczywistości, kiedy inni przekonują nas do czegoś po to, żeby czerpać z tego jakieś korzyści. I to samo przekłada się również na sferę rozwoju osobistego, prywatnego, duchowego, świadomościowego.
Jeszcze skończę. Sytuacja, o której pan mówi, że poproś o to, czego chcesz i okazuj za to wdzięczność, jest dostępna dla ludzi na pewnym poziomie rozwoju świadomości.
[02:26:19] - Ja się tutaj uśmiecham, bo to, o czym pan mówi, doskonale obrazuje taka scenka. Ja ją kiedyś miałem okazję zaobserwować na jednym ze spotkań z moim mentorem, który określa to jako pozycja baw mnie.Czyli przychodzi na szkolenie ktoś, siada sobie na krześle, wyciąga przed siebie nogi, zakłada ręce i mówi: „No to baw mnie. Co ty tam dla mnie masz? Czym ty chcesz mnie przekonać?”. A ja w tej sytuacji mówię: „Ja nie mam zamiaru nikogo przekonywać”. Natomiast rzeczywiście tak teraz większość funkcjonuje. Nie dość, że ktoś może coś mieć, to jest jeszcze mało. Trzeba przekonać kogoś, żeby ktoś zechciał z tego skorzystać.
[02:27:04] - Tak, dokładnie. To jest syndrom, kwestia tak rozbudowanej sieci marketingu.
[02:27:18] - Tak, jak najbardziej. Jesteśmy przyzwyczajeni do tego.
[02:27:21] - Tak.
[02:27:22] - Każdy chce coś wcisnąć. My się przyzwyczailiśmy, że tak naprawdę my nic nie musimy chcieć, bo prędzej czy później nam ktoś coś wciśnie.
[02:27:30] - Tak, tylko że na samym końcu my za to płacimy.
[02:27:34] - Oczywiście. Ponosimy konsekwencje.
[02:27:37] - W świecie duchowym jest dokładnie tak samo. Jeżeli damy sobie wcisnąć coś, czyli ulegniemy presji tych, którzy nas namawiają, przekonują, to zapłacimy za to. Jeżeli nie pieniędzmi, to na pewno zapłacimy za to czasem i swoimi własnymi doświadczeniami, wcielając te wizje, pomysły jakiejś tam osoby w swoje życie. Stracimy czas na eksperymentowanie czyichś wizji, a często poniesiemy tego faktyczne konsekwencje emocjonalne, często materialne, często związkowe, a na pewno czasowe. Dlatego kochani zawsze, chociaż od kilku ostatnich audycji tego nie robiłem, zapomniało mi się chyba. Dlatego cały czas mówię: nie wierzcie, nie słuchajcie mnie, nie wierzcie mi. Przepuśćcie to wszystko. Włóżcie chociaż minimum wysiłku w to i przepuśćcie to, co słyszycie przez samych siebie. Zobaczcie, co tam zagra. Czy coś zagra pozytywnego, czy wzbudzi się jakiś opór, czy obojętność, czy coś takiego.
Chociaż minimum wysiłku.
[02:28:55] - Tak. Ja też zachęcam do tego, żeby drapać, skrobać, nie wierzyć, podważać to, co ja mówię, bo inaczej to nie miałoby sensu. To byłby kolejny czynnik programujący.
[02:29:09] - Dokładnie tak. Jakby tutaj nazwa audycji i tematyka, którą poruszamy raczej zmierza do tego, żeby tą świadomość budzić, a nie zmniejszać. Nie przyjmować dogmatów, tylko budzić swoją własną świadomość. No dobrze.
[02:29:32] - Pamiętacie, jak wam wysłałem przed audycją screena z komentarzami pewnej pani?
[02:29:38] - Tak.
[02:29:39] - To właśnie ta pani zawitała na czata i dostała właśnie kilkadziesiąt któregoś bana. I pozwolicie panowie, że może tę panią zachęcę do tego, żeby... Albo inaczej. Proponuję, abyśmy się zamienili teraz w oczekujących, żeby ta pani nas przekonała, że to ona w wielu tematach poruszanych w tej audycji ma rację. Olu, zadzwoń do nas.
[02:30:06] - Ja prosiłem pana Marka, żeby przekazał moją prośbę. Teraz mam możliwość przekazania jej osobiście. Bardzo panią zapraszam do zadzwonienia. Porozmawiajmy, wyjaśnijmy sobie. Może spróbujmy się nawet jakoś przekonać do swoich poglądów. Z wielką przyjemnością. Znaczy nie wiem, czy przyjemnością, ale z otwartością czekam na taki telefon. Korzystając z tego, że jeszcze pani nie dzwoni, czytam kolejne komentarze z 21:00, więc jesteśmy w punkcie czasie.
[02:30:47] - Ja bym zachęcił Adama do tego, jeśli może oczywiście, żeby zadzwonił. Mam bodygraf i nie ukrywam, że zadanie kilku pytań by mi pomogło, bo to jest moja rola. Moją rolą jest tak naprawdę zadawanie pytań jako projektora. Ja nie mam kryształowej kuli. Dlatego jedyne, co ja mogę robić, to zadając pytania próbować wyciągnąć tą prawdę wewnętrzną, która w każdym z nas tkwi. Więc jeśli to nie jest problem Adamie, zadzwoń. Jeśli nie możesz zadzwonić, to prosiłbym cię w mailu o dokładniejsze sprecyzowanie, co oznacza to inne poczucie czasu.
[02:31:32] - Okej, zachęcamy Adamie. Domyślam się, że z dzwonieniem może być problem, chociaż nie wiem. Dobra, nie będę za nikogo odpowiadał. Adamie, ja też cię z chęcią usłyszę. Więc w oczekiwaniu na telefony od dwójki już słuchaczy wracam do czytania komentarzy. Miłość pisze: „To bardzo ciekawy temat, choć pełen kontrowersji, natomiast naprawdę fascynujący. Szkoda, że w czacie mieści się w jednym komentarzu jedynie parę zdań. To nie da się nic pokazać własnym oczyma”. Nie przeskoczymy tego, ale może być tych komentarzy więcej. Albo może być telefon, więc jeżeli masz ochotę, to również ty do nas zadzwoń.
„Traci się wątek. Po prostu tak jest w moim przypadku”. Ja też nie ukrywam, że czytanie tych powyrywanych, popsiewanych innymi komentarzami komentarzy też jest pewnego rodzaju utrudnieniem. Miłość pisze jeszcze: „Za pomocą emocji poznaje się świat duchowy, lecz muszą być one wszystkimDla danego osobnika. Wtedy świat, który znamy, jest dla danej przebudzonej persony zwykłym zwiedzaniem, które występuje oscarowo na każdym szczeblu i aspekcie życia. Na Ziemi otumania ludzi fikcja i iluzja. Nic nie jest takie, jak zostaje zaprogramowane w ludzkich umysłach od chwili narodzin. Dlatego tyle wokół niezrozumienia, kpin, drwin i tak dalej. Dość długi komentarz. Tu się pojawia znowu wątek iluzji, o którym żeśmy z panem Tomkiem sobie wcześniej rozmawiali.
Jak wiecie, jak już powiedziałem swoje zdanie na ten temat, nie do końca się z tym zgadzam, że jest to iluzja. Natomiast nasz indywidualny sposób postrzegania rzeczy, reagowania na dane rzeczy, na dane sytuacje jest też bardzo cenną informacją o nas samych. Tak jak wam mówiłem w którejś poprzedniej audycji, ja szukałem sposobu na to, trenując swoją podświadomość, zadając jej pytanie, czy są inne opcje. I to w sposób naturalny poszerza nam światopogląd. Czyli pierwsza reakcja jest taka, natomiast druga: czy jest jeszcze jakaś inna opcja? I wtedy dowiadujecie się, kochani, bardzo dużo o samych sobie. Bo to, dlaczego ja tak reaguję, dlaczego wkurza mnie to, dlaczego się złoszczę, dlaczego to mnie cieszy, a dlaczego to mnie smuci, jest niczym innym, tylko informacją o nas samych. I zawsze jest jakaś przyczyna takiej reakcji, nawet jeżeli ona jest diametralnie, zwłaszcza jeżeli ona jest diametralnie różna od reakcji innych osób. To jest bardzo cenna informacja o nas. Tu się zaczyna podróż w głąb samego siebie.
I znalezienie tej przyczyny jest już połową systemu, połową drogi do tego, żeby tę sytuację w jakiś sposób może nie uzdrowić, ale przynajmniej stransformować w sposób bardziej świadomy. Dlatego nie bójcie się tego, że myślicie inaczej, że czujecie inaczej. Tylko zastanówcie się, dlaczego tak jest. Nie wiem, czy pan Tomek coś tutaj chciałby z poziomu Human Design do tego dodać.
[02:35:39] - Wątek był rozbudowany, więc chyba nie tym razem.
[02:35:43] - Okej. Kasia pisze: „Duszą, myślą i ciałem, kochani”. I nie wiem, czego to dotyczy, więc nie skojarzę, bo ciężko tutaj coś na ten temat podobać, znaczy odpowiadać. Chociaż sama myśl mi się bardzo podoba. Miłość pisze jeszcze: „Dusza jest naszym największym skarbem. Miłość bez względu na to, czy ktoś wierzy w jej istnienie, czy nie. Wszyscy ją mamy, bez względu czy ktoś jest ateistą, czy zagorzałym katolikiem”. To znaczy tak, tu się całkowicie zgadzam. To jest tak, jak w swoim pierwszym nagranym filmiku opublikowanym na swoim kanale napisałem prawdę o rozwoju duchowym. Ludzie się często szczycą tym, że się rozwijają duchowo.
To jest w niektórych kręgach taka wykładnia dążenia do oświecenia i bycia kimś lepszym. Bo jako ludzie lubimy być kimś lepszym. Nie zawsze wyjątkowość jest czymś lepszym, natomiast bycie lepszym jest fajne. Jest super. To nas w jakiś sposób podbudowuje. I ten rozwój duchowy jest właśnie wykładnią bycia lepszym. Natomiast ja twierdzę, że tak samo jak duszę posiada każdy człowiek, tak samo każdy człowiek rozwija się duchowo. Każdy, w każdym miejscu świata. Ponieważ rozwój duchowy to jest budowanie swojej świadomości na podstawie doświadczeń, a każdy człowiek czegoś doświadcza, wchodzi w interakcje, doświadcza. Reakcje emocjonalne są doświadczaniem, więc rozwija się duchowo każdy człowiek na świecie, począwszy od swojego początku do samego swojego końca.
Tu nie ma tych, którzy się nie rozwijają. Różnica tylko polega na tym, że jedni robią to świadomie, a drudzy nieświadomie. Jedni sobie zdają z tego sprawę, że dusza jest najwyższym dobrem, inni cenią bardziej rozum i jakieś inne aspekty.
[02:38:16] - Ja bym tu jedną rzecz jednak dodał.
[02:38:18] - Okej, jak się umawialiśmy.
[02:38:21] - Dusza jest naszym największym skarbem, ale trzeba pamiętać o tym, że ta dusza gdzieś mieszka. Ona jest do czegoś przywiązana, niezależnie od tego, czy umówimy się, że jest w nas, czy wokół nas, na zewnątrz, czy w pobliżu. Nie ma znaczenia. To ciało nasze jest naszą świątynią i bez tej świątyni ta dusza nie jest w stanie na ziemi przeżyć. W związku z tym, jeśli uważamy, że dusza jest naszym największym skarbem, to powinniśmy od razu zastanowić się, gdzie ona mieszka i co my robimy z jej mieszkaniem.Bo human design wchodzi bardzo głęboko w pewne rejony wiedzy, bo tutaj można też określić swoją dietę, która nas odżywia. Otoczenie, w którym mieszkamy, czy w którym się znajdujemy, ono nas też odżywia, wspomaga nasze procesy i nie da się przeskoczyć pewnego poziomu w rozwoju tej świadomości, jeśli nie weźmiemy pod uwagę naszego ciała. Jeśli ktoś twierdzi, że dusza jest naszym największym skarbem, co oznacza, że powinien o to dbać, to musi wziąć pod uwagę również to, że dusza posiada pewne umiejętności, które może wyrażać, czy pewne talenty, które może uzewnętrzniać, ale nie będzie w stanie tego uzewnętrzniać, jeśli nie dostanie od nas w prezencie zadbanego ciała. To jest taka zależność. Negowanie swojej fizyczności, bo ja jestem już teraz taki oświecony, że mi ciało jest niepotrzebne, jest tak naprawdę negowaniem praw, które rządzą się na ziemi, czy które obowiązują nas na ziemi. I bardzo często jest to też ślepa uliczka.
[02:40:13] - Ja pozwolę sobie tą myśl troszeczkę rozwinąć, bo zasadniczo, panie Tomku, się z panem zgadzam. Jestem jak najbardziej za tym, żeby dbać o swoje ciało, ponieważ jesteśmy istotami czteropłaszczyznowymi. Mamy i ciało, i duszę, i umysł, i emocje, więc te wszystkie cztery aspekty muszą ze sobą współpracować i muszą być na właściwym poziomie, żeby ta współpraca była dobra i właściwa. Poza tym człowiek schorowany będzie się bardziej koncentrował na swoim ciele niż, powiedzmy, na swojej duchowości. Człowiek, który ma problemy ze zdrowiem. Mnóstwo tych aspektów jest. O jednym tutaj muszę powiedzieć z racji tego, że tak naprawdę audycja się nazywa „Świat oczami duszy”. Jedna ważna informacja: dusza bez człowieka zasadniczo sobie poradzi, ponieważ jej miejscem, źródłem czy środowiskiem jest świat duchowy. Natomiast jest takie dobre pytanie: czy człowiek bez duszy sobie poradzi? To pozostawiam oczywiście zawieszone w próżni bez ładnej odpowiedzi do rozważenia przez każdego, kto będzie miał na to oczywiście jakąś ochotę.
Katarzyna pisze: „A mówią, że pieniądze to skarb. Obłudnikami jesteśmy”. Dlaczego? Ja znam mnóstwo osób, które w ogóle sprawami duchowymi się nie przejmują i twierdzą, że pieniądze to skarb i koncentrują się tylko na zarabianiu pieniędzy. I nie ma w tym ani odrobiny obłudy. Jest to po prostu taki ich moment w ich rozwoju świadomości, że pieniądze mają stać się doświadczeniem i pokazać, czy te pieniądze mają faktycznie taką wartość jak skarb. Więc dajmy ludziom doświadczać w ich tempie. Rufi Master pisze: „Panie MN, świadomość, a co za tym idzie dusza, są w naszym mózgu. Tak mówią badania”. Ja nie będę się odnosił do tego, w jakim miejscu naszego ciała bądź w jakich okolicach jest umiejscowiona dusza.
Jeżeli nauka się w końcu zajęła tymi badaniami, to ja się bardzo cieszę i czekam cierpliwie, co oni odkryją. Chociaż z mojego punktu widzenia nie ma to dla mnie żadnego znaczenia. Natomiast jeżeli dla kogoś ma to znaczenie, to niech śledzi te badania. Czy ma znaczenie, w którym miejscu jest nerka? Ważne, żeby była zdrowa.
[02:43:46] - Nic nie dodam.
[02:43:48] - Okej. Katarzyna pisze jeszcze: „Zaczynam się bać. Nie wiem czego”. Ja też nie wiem, czego się zaczynam bać, ale mam nadzieję, że Kasiu, tak powiem, rozwiniesz swoją myśl, to może będziemy mogli w jakiś sposób uspokoić albo dodać otuchy, albo przynajmniej wesprzeć. Adam pisze: „Ile mamy na czacie czerwonych węży? Ja się przyznaję”. Proszę bardzo, panie Tomku, ma pan tutaj bratnią duszę w postaci Adama. To może dlatego taka współpraca tutaj i więź powstała. Może to też tak działa. Ja nie jestem czerwonym wężem.
[02:44:39] - Nie wiem.
[02:44:41] - Natomiast jak będziecie rozmawiali, to możecie również ten aspekt majowy poruszyć ze sobą. I porównać się tutaj.
[02:44:50] - Niepełnie. Poza tym, co dzisiaj usłyszałem, to kalendarzem Majów się zainteresowałem bardzo dawno temu, ale tak jak już kiedyś mówiłem, wydało mi się to bardzo skomplikowaneI po zaspokojeniu bardzo płyciutko swojej ciekawości już do tego nie wróciłem.
[02:45:10] - Okej, dlatego rozmawiamy dzisiaj o dwóch aspektach. Natomiast ja jeszcze tylko powiem: czerwony wąż, czyli ta pieczęć określa tylko jeden z aspektów naszego życia. Ważne jest jeszcze to, jaki jest do tego ton przypisany, czyli w pana Tomka przypadku był to ton magnetyczny, czyli pierwszy, czyli wyznaczanie celu, przygotowywanie wszystkiego, uruchamianie całego procesu. Natomiast tych tonów jest trzynaście i każdy z nich inaczej będzie wpływał na zakres działań danego człowieka. Ja tę różnicę, którą pokazałem pomiędzy mną a panem Tomkiem, czyli magnetyczny i wiodący, czyli pierwszy i piąty. Jaka jest różnica w sposobie działania czy w zakresie działania? A tych tonów jest trzynaście. I do tego wszystkiego jest jeszcze ta fala, która określa też inne aspekty naszego przeznaczenia i albo potęguje, albo ujmuje. W pana Tomka przypadku to spotęgowało, jest pełna kumulacja, bo jest ta sama pieczęć i ta sama fala. Ale już sam czerwony wąż co nieco mówi.
Mało tego, kochani, zanim pan Tomek powiedział: „Okej, to działa”, to najpierw przetestował to na sobie, a później najprawdopodobniej tak jak robi to większość ludzi, którzy nie chcą być tylko przekazywaczami jakichś zasłyszanych informacji, tylko badaczami, na pewno przetestował to w gronie swoich bliskich, znajomych i przyjaciół. Ja zrobiłem to samo i spotkałem przypadki, kiedy był ten sam dokładnie kin, z tym samym tonem, falą, natomiast jeden człowiek jechał po prostu po bandzie, po mądrości cienia i wszystkie te negatywne aspekty wyciągał na zewnątrz, a drugi znowu wykorzystywał mądrość światła i był zupełnie inną osobą. Więc na pierwszy rzut oka, bez wchodzenia w to głębiej, tak jak zresztą pan Tomek mówi to samo o human design, bez wejścia głębiej, faktycznie tych zależności i prawidłowości można nie zauważyć. Kudłaty pisze: „Aha, okej, może być ciekawie”. Jest ciekawie.
[02:48:02] - To chyba jakiś temat gry jest poruszany, bo widzę, że wątek dotyczy gier.
[02:48:09] - Nie, to chyba troszeczkę wyrwane jest z kontekstu albo jest to jakieś porównanie: „Jak grać to tylko w Superfrog”. Rufi Master, a może zaraz się okaże, że nie mam racji. Rufi Master pisze: „Nauka udowadnia, że mamy pięć zmysłów poznawania świata. Coś takiego jak dusza nie istnieje”. Moje ulubione określenie odnośnie nauki, naukowców i wiedzy. Bardzo to lubię. I to, co mówią lekarze na przykład przy naszej ostatniej sytuacji, która się pojawiła. Mądrzy lekarze mówili, że owszem, nauka medyczna jest lepsza niż była sto lat temu. Wie dużo więcej. Natomiast w dalszym ciągu nie wie wszystkiego.
Nauka wie tyle, ile zostało na tą chwilę udowodnione. Tak jak na przykład Ziemia nie stała się okrągła w momencie, kiedy ustalono, że jest okrągła. Była okrągła od zawsze, a dopiero po iluś tam latach zostało to odkryte. Więc zostawmy naukę w spokoju, pozwólmy jej pracować, niech ona sobie tam dalej...
[02:49:25] - Niech odrabia lekcje.
[02:49:27] - Niech odrabia lekcje, niech robi swoje. Bo to, że coś, jeżeli nie zostanie udowodnione, że nie istnieje, to możemy domniemywać, że może istnieć. Ale każdy ma prawo wierzyć w to, co chce. Adam pisze: „Dał się wciągnąć, bo faktycznie jest o grach. Super, pasjans, sudoku też daje radę”. Kasia pisze: „Ja mam pasek czerwony”. Mam nadzieję, że na świadectwie, a nie gdzie indziej. Miłość pisze: „Nauka to zwiedzanie. Stek bzdur powielane i wymyślane przez kogoś tam z loż masońskich”. Dobrze, do tego się nie odniosę, bo nie wiem.
Kudłaty: „Przeleciałem wszystko i nie ma nigdzie Inki. Zaczynam się troszkę martwić”. Ostatnio chyba też jej nie było, Kudłaty, więc może nic się nie stało. Miejmy nadzieję. Adam pisze: „Mamy dużo więcej zmysłów niż pięć. Sensory nacisku na skórze, receptory ciepła i zimna oraz wewnętrzne czujniki”. Jak działa jamniczek się kłania. Tu wchodzimy w tematy naukowe. Jak wiecie, ja naukowcem nie jestem, więc nie będę na ten temat się wypowiadał. Natomiast tak jak przed chwilą pan Tomek mi przytaknął, niech naukaRobi swoje.
Fajnie, jeżeli znajdujemy jakieś rzeczy. Ja czasami też wam podrzucam rzeczy, które nauka potwierdza. I to jest fajne. Natomiast jeżeli udowodni, że dusza nie istnieje, to jestem bardzo ciekawy tego momentu. A póki co będę robił swoje. Rufi pisze: „O jakiej energii on mówi? Energia powstaje poprzez jakieś reakcje fizyczne, chemiczne, a on czuje jakąś energię. Którym zmysłem to postrzega pan Tomek czy jak mu tam?”
[02:51:53] - Może ja, panie Sławku, odpowiem na to pytanie.
[02:51:56] - Pytanie do pana, panie Tomku.
[02:52:00] - Czy jak mu tam. Panie Rufi, samo pytanie, które pan zadaje, czyli na samym początku: o jakiej energii on mówi? Mówi od razu o tym, że pan tej energii nie doświadcza. I sam fakt, że pan jej nie doświadcza, mówi o tym, że mówi pan o świecie, który jest dla pana niedostępny. Poza tym mówiąc: pan Tomek czy jak mu tam, świadczy pan swoimi słowami o tym, że w nosie pan ma to, jak ja mam na imię, bo jak mu tam albo Tomek z małej litery. W związku z tym nie czuję się zaproszony do odpowiedzenia panu na pytanie i niniejszym dziękuję za komentarz.
[02:52:42] - Co tam pan Tomek powiedział. Ja tylko powiem, bo się z jedną rzeczą nie zgodzę. To, że ludzie mówią, że nie doświadczają energii, że jej nie czują, że jest mnóstwo rzeczy, których nie doświadczają, swojej duszy, że nie czują. I to jest oczywiście totalna bzdura. Totalna bzdura w sensie takim, że dusza jest, że dusza istnieje, że dusza cały czas. To, o czym była poprzednia audycja bodajże. Dusza to nie jest nic innego jak nasz poziom świadomości, którą posiada każdy. Mniejszą, większą, bardziej rozbudowaną bądź mniej. Jesteśmy wynikową dwóch rzeczy. To już żeśmy mieli human design, to w pewien sposób potwierdza i parę innych źródeł.
Jesteśmy wynikową naszej podświadomości i naszej duszy, naszej świadomości duchowej i naszej podświadomości. To jest nasza osobowość, to jest nasza pełna osobowość. I to jest nieprawdą, że któryś człowiek nie doświadcza działania swojej duszy, ponieważ dusza ukreśla jego świadomość. Jeżeli ktoś się charakteryzuje takim podejściem, Rufi, jak ty, czyli neguje sprawy duchowe, to znaczy, że twoja świadomość jest na etapie budowania jeszcze doświadczeń, zbierania doświadczeń. Natomiast to nie znaczy, że te doświadczenia są marnotrawione. One są zapisywane w twojej świadomości. Więc doświadczasz, tylko nie jesteś tego świadomy. To tak gwoli wyjaśnienia mechanizmu. Miłość pisze: „Łatwo jest podważyć to, co powiedziałem. Wiem, ale jak ktoś nie wie, to niestety nie zrozumie”.
To jest też kolejne potwierdzenie tego, że naszą świadomość budujemy poprzez doświadczenia. Możemy sobie teoretyzować, możemy rozmawiać, natomiast jeżeli ktoś czegoś nie doświadczy, to po prostu w to najnormalniej w świecie nie wierzy. Kudłaty pisze: „To nie w jej stylu”. Domyślam się, że tym razem, że już chodzi o Inkę. Rufi pisze inaczej: „Czy zło jest brakiem dobra?” Nie. I zło, i dobro jest wyborem. I zło, i dobro istnieje w kategoriach czysto ziemskich. Natomiast jest wyborem. I przenoszenie, dodawanie temu jakiegokolwiek innego znaczenia odsuwa od nas odpowiedzialność. Możemy to przenosić na inne płaszczyzny, rozkminiać to, rozdrabniać tylko po to, żeby zdjąć z siebie odpowiedzialność za to, że to my dokonujemy wyboru.
I zło, i dobro istnieje. Natomiast pozostaje tylko i wyłącznie naszym wyborem. Rufi pyta: „Czy istnieje samodzielnie? Bo jeżeli istnieje, to stworzył je Bóg”. Bóg stworzył wolną wolę. Dał ludziom wolną wolę. Zło stworzyliśmy my. Zła nie trzeba tworzyć. Tak jak powiedziałem, jest wolnym wyborem każdego człowieka. I tyle.
Więc to jest właśnie kolejny dowód na to, że próbujemy siebie wymiksować z odpowiedzialności za podejmowane decyzje, za to, co czynimy. Czyli już tutaj Rufi znalazł winnego. Bóg stworzył zło, więc to jego wina, że zło jest. Miałem zapodać temat, ale nie sądzę, żebyśmy dzisiaj go zdążyli rozwinąć. Natomiast miałem ochotęTeż z panem Tomkiem porozmawiać o tym, co human design przewiduje. Z czym ja oczywiście swoim zdaniem się z panem Tomkiem podzieliłem pod jedną z jego audycji. Takie pytanie, bo często ludzie mówią tak, że jest zło. Nie wiem, że zło stworzył szatan albo że zło stworzył Bóg. Szukamy winnych. Często się powołujemy na takie stwierdzenia: bo są takie czasy.
A ja zadaję takie pytanie: czy czasy tworzą ludzi, czy ludzie tworzą czasy? Co było pierwsze jajko czy kura? Czy my mamy prawo tłumaczyć się tym, że są takie czasy? Tak jakby stworzył te czasy ktoś inny niż ludzie. Nie, to my stworzyliśmy takie czasy. I skoro stworzyliśmy takie czasy, to mamy też możliwość, prawo, a nawet obowiązek te czasy zmienić. One się same nie zmienią, ponieważ nie same powstały. To ludzie stworzyli czasy. Więc do momentu, dopóki będziemy szukali naokoło winnych, to będziemy się kręcić w kółko. Bo skoro ktoś inny to stworzył, to niech ktoś inny to naprawi.
A to nie ma nic wspólnego ze świadomością. Dobrze. Się wkręciłem, co? Kudłaty pisze: „Widziałem, jak policja zachowała się wobec protestujących. Masakra. To odnośnie piosenki w przerwie. Justyna Walker zobacz. Protest song odnoszący się do sytuacji podczas protestów”. Patrzcie, nie widziałem tego komentarza, a jakby go może troszeczkę nawet uprzedziłem. Dobra, skoro widzę, że jakoś delikatnie dobijamy do końca, to skoro już poruszyłem ten wątek, skoro wcześniej pojawiła się myśl pod tytułem, która bardzo mi się podoba, że ludzie chcą zmieniać świat, nie zmieniając samych siebie.
Czytałem tą myśl na profilu jednej z moich znajomych, zresztą z naszych słuchaczek. Właśnie tą sentencję: ludzie chcą zmieniać świat, nie zmieniając samych siebie. Paradoks. Rzecz, że tak powiem, niemożliwa. I ja teraz odnośnie tego komentarza zastanawiam się, czy aby przypadkiem ta zmiana nie ma polegać na tym, że zmienimy sposób dokonywania zmian na świecie chociażby. Do momentu, dopóki będziemy agresją, nienawiścią, złością, czyli tymi samymi mechanizmami, które nas denerwują, zwalczali to, co nas denerwuje, to w moim przekonaniu będziemy kręcić się w kółko. Nie wybudujemy niczego na starych fundamentach. Do momentu, dopóki będziemy się dawali wciągać właśnie w tą grę tak zwanych niskich energii i takimi samymi niskimi energiami będziemy reagować i próbować zło zwalczać złem, nienawiść nienawiścią, to będziemy kręcić się w kółko. Nie da się zmienić świata bez zmienienia samego siebie. Nie da się dokonać zmian na lepsze, nie zmieniając sposobu dokonywania zmian.
Można rozpętać następną wojnę i znowu przez dziesiątki lat się z tego wygrzebywać. To nie jest moim zdaniem tędy droga, ale dałem się wkręcić znowu. Izabela pisze: „A co jest dobre, a co złe?” I tutaj Rufi odpowiada: „Człowiek z natury jest zły, agresywny”. Adam pisze: „Rufi master podejrzewam, że samo istnienie stwarza potencjał do dobra i zła. Ale wiesz, że bazujemy tutaj na domysłach. Moim zdaniem człowiek jest neutralny. Dopiero z biegiem życia można ocenić, jaki jest. Ale kto to ocenia? On sam i osoby dookoła”. Poruszyliście wątek, panie Tomku, coś pan chce tutaj rzec?
[03:02:11] - Mogę dorzucić, tak.
[03:02:13] - Bo ja tu się rozgadałem, pan tam drzemkę ucina.
[03:02:17] - Nie, ja sobie tutaj patrzę na komentarze dużo niżej.
[03:02:23] - Dużo niżej jest ich więcej. Czyli trzeba jednak dążyć tam do tego sedna.
[03:02:30] - Bo jest sporo niżej. Natomiast jeśli chodzi o dobro i zło, w human design cały czas jest to powtarzane. Dobro i zło to jest tylko ocena nasza. To jest domena ludzi, że chcą wpakować wszędzie ocenę, co jest dobre, a co jest złe. Ponieważ z punktu widzenia świata jako całości jest tylko wydarzenie, jest jakieś zdarzenie, jest jakaś cecha. I human design nigdy i nigdzie nie używa słowa dobry i zły. Ponieważ w momencie, kiedy wchodzimy w świat human design, mówimy o przyczynie i o skutku. I koniec. Teraz to, co ktoś uznaje za zło, druga osoba może uznać za dobro, za zbawienie wręcz.Ile razy było tak, że spotykałem się z osobami, które najpierw w pierwszej części zdania mówiły, że doświadczyły czegoś. Ja budowałem sobie już obraz, że nastąpił w życiu dramat, a w drugiej części zdania dopowiadały: „Całe szczęście, że to miało miejsce, bo dzięki temu coś tam”.
Także my, uznając coś za zło, znowu patrzymy na świat naszymi oczami. Nie wiemy nigdy, jak druga strona może odbierać to samo wydarzenie, jak może widzieć to samo zjawisko. W związku z tym nadawanie czemukolwiek oceny dobro i zło jest bardzo subiektywną rzeczą i to jest znowu dostrzeganie bardzo wąskiego zakresu rzeczywistości.
[03:04:00] - No dobrze, ja się też teraz wkręcę. Kalendarz Majów. Majowie też nie używali pojęć. Zresztą gro filozofii nie używa pojęć dobre, złe. Majowie używają biegun światła, biegun ciemności, czyli w human design jest to przypadek, wydarzenie. W świecie duchowym ja to nazywam doświadczeniem. Czyli każde doświadczenie wzbogaca nas o wnioski.
[03:04:28] - Dokładnie tak.
[03:04:30] - Buduje naszą świadomość.
[03:04:32] - Gdybyśmy my mieli się uczyć w świecie, w którym jest dobro i zło, gdzie jeżeli zrobię coś źle, dostaję po łapach, to jaki sens ma wtedy taka nauka? Kiedy ja nie mam wolnej woli tak naprawdę, bo jestem karany.
[03:04:47] - To byśmy mieli łapy spuchnięte już pewnie w trzecim roku życia.
[03:04:51] - Pewnie tak.
[03:04:53] - A dupy pewnie byśmy na stojąco do emerytury ciągnęli, gdyby ktoś nam wymierzał klapsy. Dokładnie, metoda nic nie działa. Natomiast tutaj Rufi pisze, że człowiek z natury jest zły, agresywny. Kochani.
[03:05:14] - Widocznie takie są doświadczenia w życiu tej osoby. Po prostu widocznie tak to postrzega.
[03:05:21] - Padło stwierdzenie człowiek, więc warto to zdementować, ponieważ-
[03:05:26] - Ale łatwiej jest to mówić, panie Sławku. Łatwiej jest powiedzieć, że człowiek niż że ja. Dlatego pojawiają się wszelkiego rodzaju uogólnienia, bo pewne rzeczy nam przez gardło nie przejdą. To jest właśnie ten mechanizm, który sprawia, że człowiek postrzega świat swoimi oczami i bardzo często mówiąc, wypowiadając się, mówi dużo więcej, niż mu się wydaje. Bo wystarczy zamienić ja na my i już mogę to ubrać w sposób bardzo delikatny i taki niezauważalny. Natomiast w momencie, kiedy ktoś zaczyna widzieć więcej i zaczyna dostrzegać pewne mechanizmy, chociażby sprzedawcy są tego uczeni, że ludzie mają zawsze dwa powody, przynajmniej, niezrobienia czegoś. Jeden to jest ten, który dobrze brzmi, a drugi to jest powód prawdziwy. I podobny mechanizm działa tutaj. Jeśli chcę coś powiedzieć, co ja uważam, co jest moim wewnętrznym przekonaniem, ale nie chcę tego przekonania ujawnić, zaczynam mówić ogólnikami, że ludzie tacy są i tak dalej. I stąd się bierze powiedzenie, że każdy ocenia przez pryzmat siebie.
[03:06:29] - To się nazywa egocentryzm. Natomiast wie pan, to mi się przypomina takie określenie, którego się używało w sposób troszeczkę żartobliwy na zasadzie: gdybym był mniej kulturalny, to bym ci powiedział, że jesteś debilem. Bardzo fajna forma przemycenia informacji w sposób bardzo kulturalny. To jest takie też uciekanie od odpowiedzialności. Natomiast audycja jest poznawcza, więc ja się odniosę do tego, że rozwijająca, mam nadzieję, rozwojowa też zresztą. Człowiek z natury jest zły i agresywny. I całkowicie się z tobą zgadzam. Człowiek z natury jest zły i agresywny. Człowiek. I tu trzeba to nazwać po imieniu.
Człowiek w swojej naturze jest zły i agresywny, bo tak zaczynaliśmy swój rozwój. Jako ludzie zaczynaliśmy swój rozwój na tej planecie jako źli i agresywni, którzy się mordowali, bili, zjadali, gwałcili, walczyli ze sobą o pokarm. Byliśmy źli i agresywni. Natomiast poprzez doświadczanie, poprzez naszą cząstkę duchową, która tą świadomość cały czas buduje i nam przekazuje, zmierzamy w kierunku tego, żeby tą ziemską naturę zastąpić, nauczyć funkcjonować w innym środowisku, żebyśmy przestali być źli i agresywni. Natomiast z natury człowiek taki faktycznie był i ci, którzy są jeszcze na tym etapie: zło i agresja, nienawiść, te wszystkie negatywne rzeczy są wynikiem strachu. To jest miejsce, to jest środowisko naszej podświadomości. Nasza dusza pochodzi ze środowiska miłości. I teraz pytanie: ile jest strachu? Ile jest miłości w naszym życiu? Odpowie nam, jak dużo w naszym życiu jest naszej podświadomości, czyli programów, a jak dużo jest naszej duszy, naszej świadomości.
To jest kolejna informacja, w której możemy się czegoś dowiedzieć o sobie. Tu się z panem Tomkiem całkowicie zgadzam, że mówiąc o sobie, mówiąc o innych, bardzo dużo mówimy o sobie. Więc wykorzystajcie te informacje, jeżeli chcecie, na swój własny użytek. To tak à propos dobra i zła.Rufi jeszcze pisze: „Nie potrzeba czegoś dotknąć, widzieć, dotknąć, żeby wiedzieć, że to istnieje”. Oczywiście, że tak, ale tu troszeczkę zaprzeczyłeś samemu sobie. Ktoś kiedyś powiedział, że każdy z nas ma w sobie takiego małego. Ma, jedni mniejszego, drudzy większego, ale to też jest kwestia tego, co pielęgnujemy, co hodujemy. Jeżeli mamy na początku małego i go będziemy pielęgnować i podlewać i oddawać mu hołdy, to on będzie rósł. To jest po raz kolejny nasza decyzja, co z tym małym zrobimy. Czy go zastąpimy czymś większym, czy będziemy go pielęgnować i w sobie rozwijać?
Izabela pisze: „A może sam czujesz, co jest dobre, a co złe?” To jest bardzo fajny aspekt. To jest właśnie bardzo fajny aspekt. Ja o tym kiedyś mówiłem przy okazji tego troszeczkę, co się dzieje z nami po naszej śmierci. I mówiłem o tym, że właśnie problem na Ziemi polega na jednej rzeczy: na Ziemi nie ma jednego uniwersalnego wzorca, do którego można by było się odnieść. Jakby był taki najmądrzejszy guru, którego by wszyscy słuchali i który mógłby powiedzieć: „To jest właściwe, a to jest niewłaściwe”. Nie ma czegoś takiego. Dlatego na Ziemi jest taki pierdzielnik i dlatego potrzebna nam jest dusza, żeby pewne rzeczy móc ocenić nie przez pryzmat naszej podświadomości. A to jest możliwe dopiero wtedy, kiedy ta podświadomość nie funkcjonuje, czyli po naszej śmierci. I my z tą wiedzą jakby się rodzimy, co jest dobre, a co złe. To jest nasz wewnętrzny, związany z naszą świadomością kompas.
Ale to już nie chcąc powtarzać pewnych informacji, które pojawiły się dwie czy trzy audycje wcześniej. Ci, którzy nie oglądali, zapraszam, tam na ten temat więcej się mówi. Rufi Master pisze: „No właśnie, czuję, że dobre jest na przykład ciepło, ale czy to oznacza, że zimno jest złe? Przecież zabija wirusy”. Może takiego porównania użyję. Rufi, ty cały czas tutaj próbujesz na siłę pewne rzeczy porządkować. To, że coś jest przeciwstawne, nie znaczy... Ani zło, ani dobro nie jest sobie przeciwstawne. Jest jedną z opcji. Więc trochę za bardzo moim zdaniem przekombinowujesz, ale to oczywiście jest moje subiektywne zdanie.
Natomiast następny komentarz mi się bardzo podoba, chociaż zupełnie, drogi Adamie, nie dotyczy audycji, ale emocjonalnie przywiązałem się do tego komentarza. Adam pisze: „Panie Marku, co pan myśli o Hot Challenge? Jakieś plany na wypadek nominacji?” Nie będę wzywał pana Marka do tablicy, ale sam pomysł mi się podoba.
[03:13:14] - Ja już odpisałem, że odmówię.
[03:13:17] - Aha, no szkoda. A już liczyłem, że tutaj będzie okazja poznać pana Marka z zupełnie innej strony, z pana głosem. Mogłoby być ciekawie. Ale oczywiście szanuję. Wątek dobra i zła się pojawia tutaj w dalszym ciągu. To może nie ma dobra i zła. Mam nadzieję, że te poprzednie komentarze i wyjaśnienia, które padły, wyczerpują również odpowiedź i na to pytanie.
[03:13:50] - To ja bym jeszcze dodał, skoro to się pojawia, a o tym nie miałem okazji powiedzieć. Tutaj Human Design mówi bardzo wyraźnie, w zasadzie ustami Ra Uru Hu, jak patrzy na tą całą sprawę dobra i zła, ponieważ dobro i zło tutaj bardzo mocno jest eksponowane, szczególnie w wierze katolickiej, w chrześcijaństwie. Mamy ścieżkę dobra i mamy ścieżkę zła. Za dobro się wynagradza, a za zło się karze. Teraz, chcąc nie chcąc, bardzo wiele osób żyje właśnie w takim paradygmacie, gdzie istnieje to dobro i istnieje to zło, gdzie istnieje dobry Bóg i gdzie istnieje złe piekło. Teraz można trafić tutaj albo tam. Oczywiście przez tą ścieżkę też czyśćcową. I Ra Uru Hu mówił o tym wprost, że bardzo duży problem, a w zasadzie największy problem z zaakceptowaniem Human Design będzie właśnie wiązał się z tym podziałem na dobro i zło. Bo ludziom ciężko będzie zaakceptować, że nie ma takiego podziału i nie ma czegoś, co wyznacza, co jest dobre, a co jest złe. Bo dobro i zło jest tylko i wyłącznie sposobem na to, żeby się dowiedzieć, czy przekroczyliśmy pewne granice, tak organoleptycznie wręcz, czy przekroczyliśmy jakieś granice, czy nie.
Czy to nam smakuje, czy to nam nie smakuje. Czyli budujemy w ten sposób swoje doświadczenie.To tak tylko chciałem dorzucić w temacie.
[03:15:40] - Muszę to doprecyzować, bo nie wiemy kto, kiedy tego będzie słuchał. I poniekąd mówienie o tym, że nie ma dobra i zła daje w pewnym sensie przyzwolenie ludziom.
[03:16:00] - Ale kto daje?
[03:16:02] - Takie stwierdzenie, że nie ma dobra i zła.
[03:16:05] - Ale to nie oznacza przyzwolenia, bo później mamy konsekwencje czynów. Więc to nie jest przyzwolenie.
[03:16:12] - Panie Tomku, ponieważ my sami dobrze obydwaj wiemy, zresztą nie tylko my, że tego czasu na eksperymentowanie nam nie zostało już aż tak dużo, więc nie wiem, czy warto tracić ten czas na to, żeby kolejne osoby, którym my nie wytłumaczyliśmy tego dokładnie, podejmą taką próbę doświadczania. Oczywiście nie mamy na to wpływu czy podejmą, czy nie. Natomiast nie chciałbym, żeby to się działo tylko z tego powodu, że coś zostało niedopowiedziane. Dlatego kochani, dobro i zło istnieje. Oczywiście jest związane z doświadczeniem i fajnie. I mieliśmy na to tysiące lat, żeby doświadczać tego, czyli czynić zło, żeby przekonać się, że to zło nie jest dobre. I w ten sposób zbudowaliśmy swoją świadomość.
[03:17:18] - A przy okazji świat, w którym teraz żyjemy.
[03:17:21] - A przy okazji świat, w którym teraz żyjemy poprzez naszą zbiorową świadomość i poprzez ilość ludzi, którzy są już świadomi tego, że wykorzystywanie innych, życie kosztem innych, manipulowanie, zabijanie, krzywdzenie, czyli robienie wszystkiego, co nie dotyczy tylko nas. W naszym przypadku mamy wybór co jest dobre, a co złe. Możemy zrobić, co chcemy. Możemy sobie strzelić w kolano, palnąć głową w mur, skoczyć z mostu albo możemy robić wszystko, żeby mieć fajne, ładne, przyjemne, wygodne i zdrowe życie. Jeżeli dotyczy to nas, nie ma dobra i zła. Natomiast w momencie, kiedy zaczynamy ingerować w życie drugiego człowieka, tu już się pojawiają granice. I trzeba o tym pamiętać, że nie ma dobra i zła jeżeli coś dotyczy tylko i wyłącznie nas. I tyle. Ewa pisze: „Od panów pierwszej rozmowy jak zadzwoniłam zaczęła się moja przygoda z HD i powiem tylko tyle: mam niezłą jazdę”. Brawo ty Ewo.
Ja ze swojej strony bardzo się cieszę, bo poniekąd nie jestem sprawcą tego, ale w pewnym sensie jestem prowadzącym tej audycji.
[03:19:11] - Ojcem chrzestnym.
[03:19:12] - Jestem tak, tego sukcesu, więc moje serce raduje się razem z tobą. I życzyłbym sobie jak najwięcej słuchaczy, którzy znaleźli swoją własną drogę. Dzięki. I swoje własne szczęście, bo rozumiem, że ta jazda jest czymś pozytywnym. A jeżeli stało się to za pomocą human design czy jakiegokolwiek innego narzędzia, czy informacji, która w tej audycji się pojawiła, to moje serce bardzo się z tego powodu cieszy. Pan Adam pisze: „Chodziło o centrum podstawy”. Czyli to jest ta dyskusja z panem Tomkiem. To ja już tego nie będę komentował, bo to już zostało wyjaśnione w jakiś sposób. Izabela pisze do Katarzyny: „Czyli jak się człowiek zatrzyma, to czas ruszy”. Nie bardzo ogarniam ten komentarz.
[03:20:26] - To ja mogę powiedzieć, nie wiem, czy odpowiadając na to pytanie, ale jak to czuję. Bo rzeczywiście ta pierwsza część jest w punkt. Jak się człowiek zatrzyma. Bo w momencie, kiedy się człowiek zatrzymuje, kiedy człowiek zaczyna zwalniać, zaczyna dostrzegać ruch. Bo wcześniej czym szybciej się biegnie, tym bardziej wszystko stoi w miejscu. To jest może pozornie nielogiczne, natomiast ja to porównuję do widoku przez okno w samochodzie, kiedy jedziemy pędzącym samochodem przez las. Patrząc na las z nosem przyklejonym do szyby widzimy tak naprawdę rozmazaną ścianę. I nie dostrzegamy poszczególnych drzew, nie jesteśmy w stanie ocenić odległości pomiędzy tymi drzewami, szczególnie w głębi. Natomiast w momencie, kiedy zatrzymamy i otworzymy sobie okno, żeby lepiej widzieć, widzimy najmniejszy ruch liścia.
[03:21:33] - No i się do nas dołączył pan Kazimierz pół godziny przed północą. Dobry wieczór, panie Kazimierzu, czy się słyszymy?Halo, halo!
[03:21:44] - No i niestety chyba się nie słyszymy jednak. Panie Kazimierzu, prosimy jeszcze raz spróbować. Coś się nam Skype zawiesił i w nic się nie da kliknąć. Także proponuję zadzwonić może na nasz numer komórkowy 536 624 193.
[03:22:08] - Ja z tego, co kojarzę to... A nie, już chyba ten problem został rozwiązany. Dobrze, bo ja ostatnio jakoś też z panem Kazimierzem prowadziłem rozmowę i wybraliśmy tą opcję gmailową, googlową, ale chyba ten problem został rozwiązany, więc nie wiem czy telefon wchodzi w grę, ale-
[03:22:29] - Zobaczę, czy pan Kazimierz jakiegoś maila wysłał, bo może mu wyślę link po prostu do dołączenia do rozmowy. Także może zobaczę. A panowie kontynuujcie.
[03:22:44] - Było o czasie i o drzewach, pamiętam.
[03:22:46] - Tak, tak. I ten czas właśnie tutaj, czy to zatrzymanie się jest bardzo istotną rzeczą ze względu na to, że my na co dzień żyjemy w bardzo dużym pośpiechu. Mówię my, tak, mówię ludzie żyją, bo ja nie żyję w bardzo dużym pośpiechu. Ja żyję w swoim tempie teraz. Ja odkryłem to swoje tempo i po prostu zgodnie z nim sobie żyję. Ale jako ludzie, uogólniając, żyjemy w bardzo dużym tempie i przez to, że przychodzi nam zmierzyć się z całą masą informacji, żyjemy w natłoku tych informacji. Musimy swoją uwagę przenosić coraz to na nowe miejsce, bo tu trzeba coś ogarnąć, tam trzeba coś ogarnąć. W związku z tym my bardzo szybko kręcimy głową, przerzucamy się z tematu na temat i tak naprawdę nie jesteśmy w stanie, bo to jest fizycznie niemożliwe, nie jesteśmy w stanie zaobserwować konsekwencji naszych działań. Ale nie mam tutaj na myśli tego, co się zdarzy, jak nie pójdę do pracy, bo to nam z zewnątrz przyjdzie. Natomiast nie jesteśmy w stanie dostrzec subtelnych zmian, które jak w efekcie motyla, mimo że na początku mogły być nieduże, to z każdą chwilą naszego działania w jakąś stronę zaczynają narastać.
Kto pływa żaglówką, to wie doskonale, co to znaczy za mocno ruszyć sterem i wyprowadzić jacht z równowagi. Zaczyna jacht tańczyć. Później trzeba robić coraz mniejsze ruchy, żeby się ustabilizował kierunek. Szczególnie jeśli to jest koło sterowe, gdzie nie można nie czuć tego wychylenia, kiedy można nakręcić się, nakręcić i nie wiadomo, jak ta płetwa sterowa jest wychylona. I tak my mamy w życiu. My swoim działaniem potrafimy napędzić tak bardzo sprawy różne do dziania się, że w momencie, kiedy przestajemy robić, coś się dzieje dalej, a my nie wiemy o tym, nie zdajemy sobie z tego sprawy, że to my jesteśmy siłą sprawczą.
[03:24:46] - I już powinniśmy się chyba słyszeć z panem Kazimierzem. Halo, halo, panie Kazimierzu, czy się słyszymy?
[03:24:50] - Tak jest. Udało się fajnie.
[03:24:52] - To wszystko rozkojarzenie.
[03:24:56] - Tak, tak, tak prosimy pana. Witamy pana Kazimierza. Pan Tomek niech dokończy myśl, bo na pewno do niej nie wrócimy.
[03:25:04] - I teraz w momencie, kiedy zaczynamy w swoim działaniu wyhamowywać i stajemy się coraz bardziej oszczędni, jeśli chodzi o wydatkowaną energię na różnego rodzaju działania, a docelowo, kiedy uda nam się zupełnie zatrzymać i to jest bardzo ważny moment w chwili obecnej, ten czas, kiedy mamy tą kwarantannę, kiedy wiele osób zostało zmuszonych do tego, żeby się zatrzymać, to jest bardzo dobry moment na to, żeby móc zaobserwować najdrobniejsze wpływy, jakie my mamy na życie zarówno swoje, jak i naszych znajomych. Bo w momencie, kiedy wszystko biegnie, kiedy my pędzimy, kiedy się przerzucamy z jednej rzeczy na drugą, nie jesteśmy w stanie tego dostrzec. I to jest bardzo ważny moment na poczynienie takich obserwacji, bo to nam pokazuje, jak dużo rzeczy, dużo działań w naszym życiu sobie zaprzecza nawzajem. My bardzo dużo energii ładujemy w sprokurowanie jakiegoś działania, a potem na odkręcanie tego. To jest niesamowite marnotrawstwo. Nie jesteśmy konsekwentni w swoich działaniach i tylko zwolnienie, tylko zatrzymanie się pozwala zwrócić uwagę na ten aspekt właśnie czasu, który płynie sobie tak czy inaczej, niezależnie od tego, czy my coś robimy, czy nie. A im mniej coś robimy, tym większą tak naprawdę mamy sterowalność tego swojego życia.
[03:26:30] - Jak w samochodzie.
[03:26:32] - Tak jak w samochodzie. Kierownica nie służy do tego, żeby sterować samochodem. Kierownica służy do tego, żeby korygować moment czy te błędy, kiedy samochód zaczyna nam uciekać z drogi. My korygujemy. My nie prowadzimy. Większość kierowców powie, że oni prowadzą samochód. Nieprawda, bo jak się kierownicę puści, to on dalej jedzie i będzie jechał prosto, jeśli jest nowy, jeśli jest równy asfalt, jeśli nic się nie zmienia, jeśli warunki są, powiedzmy, laboratoryjne i kierownica jest potrzebna tylko wtedy, kiedy samochód zaczyna nam z tej drogi zbaczać. I tak samo jest tu i o tym HD mówi. My tutaj tylko i wyłącznie, życie tak czy inaczej płynie. Nasz umysł tutaj niczego nie zmienia.
My jesteśmy tylko po to potrzebni, żeby pewne ujęcia wprowadzić, a resztę zostawić.
[03:27:24] - Okej, żeby nie trzymać pana Kazimierza zbyt długo w tym, to ja nie będę teraz tego komentował. Zasadniczo się zgadzam. Tak, panie Tomku, witam panie Kazimierzu i myślę, że teraz zapytam, co chciał nam wnieść tutaj do tej naszej dyskusji. Panie Kazimierzu.
[03:27:46] - Tak więc, żeby nie być źle rozumianym, chciałbym na sam początek zastrzec, że chcę tylko powiedzieć na temat mojego własnego wrażenia lekkiego niepokoju. Nie jest to ani przytyk do nikogo, ani słowa krytyki. Po prostu mam takie wrażenie, że pan Tomasz troszeczkę przypomina, za bardzo nawet, taką sytuację, taką relację, od której ja postanowiłem trzymać się z daleka. Mianowicie taką relację, kiedy ktoś mówi mi, że ma jakąś księgę, która ma odpowiedzi na pytania albo ktoś przyniósł jakąś wiedzę i ma odpowiedzi na pytania. Mamy chrześcijaństwo, jest Jezus i tam jest Biblia. Teraz mamy w Human Design system, który jest opisany w jakichś książkach przy okazji i mamy tego, który to przekazał. Strasznie to jest dla mnie podobne, kiedy pan Tomasz tak opowiada, ponieważ za każdym razem, tak jak ksiądz odnosi się do Pisma Świętego, pan Tomasz odnosi się do Human Design. Nie chcę mówić, bo wiem, że jak powiem, że religia, to to zabrzmi być może dla kogoś niefajnie, że mówię, że pan Tomasz tutaj robi jakąś sektę. Nie chcę być w ten sposób zrozumiany, a mam na myśli dokładnie to, że umyka nam to, że sporo osób wychodzi z takiego zgrupowania, kiedy jest jakiś lider powołujący się na jakąś wiedzę, wobec której opisuje nam świat i mówi: „Patrzcie, tak ten świat wygląda”. My z tego wychodzimy, bo to nie po to, żeby wejść w taką formę Human Design, gdzie tym razem jest pan Tomasz na przykład i też inni ludzie.
Oczywiście mówię cały czas, zastrzegam, nie jest to atak, nie jest to przytyk, tylko taka moja obawa, takie odczucia.
[03:30:22] - Panie Kazimierzu, w żaden sposób nie odnoszę tego jako przytyk. Zupełnie. Natomiast to, co pan poruszył, jest bardzo ważną rzeczą i dziękuję bardzo, że pan ten temat podniósł. Jeśli pan, Sławku, pozwoli, to może od razu odpowiem, ustosunkuję się do tego.
[03:30:44] - Mogę jeszcze coś dodać?
[03:30:47] - Panie Kazimierzu, ja o tym samym mówiłem panu Tomkowi na początku audycji, że jednak starajmy się mówić rzeczy, które będą zrozumiałe, żebyśmy nie tworzyli kolejnych dogmatów, których nie rozumiemy. Czyli dokładnie bardzo podobna obawa, może w inny sposób powiedziana.
[03:31:11] - Tak, tylko chciałbym jeszcze sprecyzować jedno zdanie, dobrze? Mogę? Żeby panu Tomaszowi też ułatwić trochę.
[03:31:18] - Pan Tomasz jak najbardziej.
[03:31:21] - Bo to, co powiedziałem, jest równoznaczne z tym, co powiedział pan Sławek, tylko sprecyzować bym chciał do tego, że dlatego my odchodzimy od takich zgrupowań ludzkich, gdzie jest lider, który nam coś mówi, ponieważ my nie chcemy słuchać o duchowości, tylko chcemy jej doświadczać. Chcemy zobaczyć tą duchowość we własnym życiu, chcemy w nią wejść. I problem, który ja tutaj dostrzegam, to jest właśnie problem, że ja widzę takie ryzyko, ja nie mówię, że pan to dokładnie robi, ale ja widzę ryzyko, że ktoś słuchając tego może pomyśleć, że Human Design jest systemem, który potraktują tak, jakby miał zastąpić tą duchowość. Zamiast doświadczać duchowości, zaczną trzymać się systemu. Tyle po prostu chciałem sprecyzować.
[03:32:17] - To zacznę od końca. Human Design niczego nie zastępuje. Wbrew pozorom poruszyliście panowie trzy rzeczy i to, co pan Sławek powiedział na początku, tego, co pan powiedział teraz, bo pan Sławek powiedział o tym, żeby mówić to w sposób zrozumiały, a pan odniósł się do tego, że widząc to, obserwując, pojawia się panu obraz kolejnej religii, sekty, czegokolwiek. Nieważna nazwa, ale jakiegoś dogmatu, w który ja teraz mogę próbować kogoś wcisnąć i powiedzieć: „A to jest teraz twoja nowa Biblia”. Zacznę od końca. To, co pan powiedział teraz. Przepraszam, wybiłem się, do tego dojdę tak czy inaczej. Jeśli chodzi o słowa, których pan użył. Lider. Jestem liderem.
Biorę to na siebie. Zresztą jeśli pan słuchał wcześniej, to wynika zarówno z mojej konstrukcji, jak i z tego, co pan Sławek powiedział, co wynika z kalendarza Majów. Nie boję się tego. Wiem, że przez jakiś czas muszę to robić, ale nie cały czas. Kolejna rzecz. Nie jestem samI tak długo będę liderem, jak będę musiał być liderem i w momencie, kiedy będę czuł, że nie muszę już być liderem, przestanę być liderem i wrócę do swojego spokojnego życia. Proszę mi uwierzyć, że ja się nigdzie nie wybieram do objęcia żadnego stanowiska, nie wiem, papieża w swoim własnym kościele, bo takiego kościoła nie zakładam. Human design jest po prostu czymś, co było długo wyczekiwane i jest czymś, na co ludzie czekali bardzo długo, pracowali latami, żeby siebie poznać. Teraz pojawia się to narzędzie i najprostszą rzeczą jest wejść w doświadczanie najprostszych rzeczy, o których human design mówi. A to nie jest tak, że trzeba skakać na głęboką wodę i od razu podpisywać jakiś cyrograf: „Przypisuję swój majątek na rzecz czyjś”, tak żeby liznąć w ogóle temat.
Doświadczanie human design można zacząć łyżeczką od samych programów, od obserwacji samych programów. Czy coś funkcjonuje w moim życiu tak, jak mówi opis, czy nie? I to wszystko. Nie trzeba wchodzić w to w ogóle głębiej. Natomiast-
[03:35:02] - Ale pan cały czas właśnie, ja przepraszam, że panu przerwę, tylko że mam takie wrażenie, że pan mnie się tłumaczy. Ja panu nic nie zarzucam.
[03:35:11] - Nie, ja się nie tłumaczę.
[03:35:12] - Stwierdzam tylko to, że pan właśnie znowu zrobił to samo. Na Jezusa też wszyscy długo czekali. Tak jak pan powiedział, że wszyscy długo czekali na system human design. Używa pan dokładnie tych samych określeń, jakich się używa w Kościele. I tylko pan mówi o czymś innym.
[03:35:33] - Ludzie szukają, ludzie przez całe życie swoje, mówię nie o życiu jednym ludzkim, tylko mówię historycznie patrząc, szukają jakiegoś systemu, jakiegoś rozwiązania, jakiegoś sposobu, jakiejś wiedzy, która powie im, o co chodzi, która powie im, po co oni tutaj są. Filozofowie zadawali sobie całą masę pytań. Różne szkoły są, które próbują ten temat zgłębić. I teraz pojawia się coś, co jest praktyczne. I robić z tego jakąkolwiek wiarę, jakiekolwiek wyznanie i jakikolwiek kościół jest kompletnie bez sensu, bo tutaj nie ma czego czcić. Tutaj czcić można tylko i wyłącznie to, co jest święte. To jest mój własny indywidualizm, to, jaki ja jestem, szanowanie tego, kim ja jestem, dbanie o to, kim ja jestem i pokazywanie światu najlepsze, co mam. To jest cała esencja human design. Tylko żeby pokazać, co ja mam najlepsze, ja muszę wiedzieć, co to jest. Human design pozwala mi to znaleźć, pozwala mi to pokazać.
[03:36:46] - Tak, tylko ja się zastanawiam, czy ja teraz nie czuję troszeczkę wobec human design, czy ja nie stosuję czegoś podobnego, co niektórzy ludzie robią. Czyli tak słuchając pana, mogę się przyrównać do pewnych ludzi, którzy na przykład rozchodzą się, załóżmy, z religią chrześcijańską. To jest mi znana religia, do tego się odnoszę. Ale rozchodząc się, czyli odchodząc od religii chrześcijańskiej, biorą ze sobą pana Jezusa tak zwanego, bo stwierdzają, że chrześcijaństwo wykrzywiło tę wiedzę. Co?
[03:37:32] - Mam nadzieję, pan ma na myśli, mówiąc biorą Jezusa, biorą nauki Jezusa.
[03:37:38] - Znaczy biorą sobie pana Jezusa, który był dobry, ale wykrzywione nauki zostały przez Kościół, że był dobry, że uczył dobrych rzeczy, chodził po ziemi i tak dalej, to im pasuje. Ja się zastanawiam, czy ja teraz tego nie robię wobec human design, bo ja traktuję human design jako stricte wąskie narzędzie, z którego mogę skorzystać na drodze do poszukiwania siebie. Pan natomiast próbuje wszystkie odpowiedzi znaleźć w human design na wszystko. Bo ja bym wolał znaleźć te odpowiedzi w sobie.
[03:38:17] - I tak dokonuje pan.
[03:38:18] - Ja bym wolał mieć narzędzie, które mi powie: słuchaj, dobra, mniej więcej ta sprawa wygląda tak. Teraz jest sobie łatwiej zobaczyć to i zgłębiać. Przepraszam bardzo. Natomiast mam wrażenie, że na każde możliwe pytanie pan filozoficznie rozprawia się w tej całej przestrzeni human design dokładnie tak samo, jak na przykład ojciec dominikanin będzie się rozprawiał filozoficznie na każdy temat związany z Pismem Świętym, że wszystko jest wyjaśnione w filozofii religii.
[03:38:55] - Tak. Dlatego ja rzadko rozmawiam o human design publicznie i bazując na ogólnikach. Dla mnie dużo większą wartością niż ta rozmowa miałaby rozmowa z panem bezpośrednio w taki sposób, żeby ta rozmowa dotyczyła pana, gdzie ja mógłbym panu zadawać pytania po to, żeby pan mógł odpowiedzieć swoją prawdę, wyciągnąć ją z siebie, odpowiadając na pytania, bo to jest wiedza praktyczna. Ale z racji tego, że ja nie znam pana konstrukcji, nie jestem w stanie takich pytań zadawać. Natomiast pytania zadawane są mi, ja muszę na nie odpowiadać. Dlatego całe narzędzie, jakim jest human design, w tym momencie w moich rękach jest nieprzydatne, bo ja mogę tylko i wyłącznie przekazać to, co ja wiem, a nie jestem w stanie przekazać tego, co ja wiem, jeśli ktoś nie ma wiedzy. To jest banalna prawda. Bardzo prosta.Gdybym mógł panu zadawać pytania, a pan by na te pytania odpowiadał, to wówczas można by było pokazać praktyczność tego narzędzia. Inaczej nie jestem w stanie przekazać tego, co ja wiem. Dlatego mówię tak, jak mówię.
[03:40:16] - Dobrze, okej. Ja myślę, że przekazałem swoje zdanie, ponieważ tutaj akurat ciężko nam się będzie uważam porozumieć. Ja po prostu tylko i wyłącznie chcę swoje zastrzec, że jednak jestem mimo wszystko z jednej strony zwolennikiem human design, z drugiej strony na pewno tak daleko jak pan w tym nie pójdę, ponieważ dla mnie to jest zastępowanie jednej wiary drugą. Przykro mi, pan tak brzmi dla mnie. Teraz z mojego podsumowania własnego: ja bym jednak chciał, żeby żadne ograniczenia nade mną nie stały, żebym jednak mógł używać swobodnie narzędzi, które mają mi pomóc. Bo ewidentnie też widzę na przykład, że dużo ludzi wokół human design zaczyna sobie tworzyć filozofię życia human design. Zresztą pan to powiedział HD, życie w HD. To jest już-
[03:41:19] - A jak pan to rozumie?
[03:41:19] - ... życie w Duchu Świętym i tak dalej. To mi za bardzo po prostu-
[03:41:24] - Panie Kazimierzu, jak pan rozumie życie w HD?
[03:41:29] - Wie pan, ja oceniam to, co pan mówi. Tak na marginesie, mogę jedno pytanie takie? Bo pan mnie pyta, jak ja oceniam życie w HD.
[03:41:39] - Nie jak pan ocenia, jak pan rozumie życie w HD, ten skrót HD.
[03:41:45] - Właśnie to jest problem, że ja nie rozumiem. Ja naprawdę nie mam pojęcia, co pan ma do przekazania, bo na przykład oglądałem pańskie filmiki na kanale.
[03:41:58] - Ciężko tam zrozumieć, o co chodzi, tak?
[03:42:03] - Zaskoczyłem się, że pan nic nie mówił praktycznie w mojej opinii na temat systemu HD, a mówił pan na temat jakiejś filozofii. Rozumiem, że to jest pańska filozofia, którą pan w jakiś sposób wyciągnął z HD. Nie wiem, jak pan to zrobił. Dla mnie to jest niezrozumiałe. Może tak właśnie jest, czymś takim jest HD, ale wtedy to ja bym osobiście przestrzegał, ponieważ wtedy wchodzimy naprawdę w filozofię zamkniętą, ramy filozofii, których się trzymamy.
[03:42:39] - To jest trochę tak.
[03:42:40] - W porównaniu do pana, żeby była jasność, ja widzę różnicę pomiędzy panem Sławkiem a panem. Bo ja pana właśnie postrzegam w ten sposób, że pan bierze ten system human design i postępuje pan zgodnie z tym systemem human design, bo panu się sprawdza, więc pan go przyjął, pan będzie go kultywował, pan będzie rozprawiał filozoficznie w ramach przestrzeni tych ram human design, czyli cokolwiek pan robi, pan robi human design. Pan Sławek, jak ja go słucham, to on jednak do wielu rzeczy, do tych wielu przemyśleń doszedł własną drogą, korzystając z pomocy pobocznych, czyli on tego doświadczył. Pan sprawia wrażenie, że wręcz zamyka się przez human design. Mam taką obawę.
[03:43:37] - Panie Kazimierzu, to żeby pan-
[03:43:39] - Źle. Sekundkę, przepraszam, bo zacząłem mówić tak, jakbym pana oskarżał i mówię, że mam taki odbiór tego i nie chciałbym też, żeby ludzie, którzy mieli, bo ja uważam, że to byłoby błędne. Gdyby rzeczywiście ten mój odbiór był słuszny, to uważam, że wtedy byłoby błędne, gdyby pan tak postępował. I nie chciałbym na przykład, żeby ludzie tak odebrali human design jako coś tego typu system wiary, nauczania do przyjęcia, jak buddyzm czy coś tam innego.
[03:44:11] - Nie, to nie jest taki system.
[03:44:14] - To znaczy-
[03:44:15] - Panowie, ja się włączę tutaj, żebyście nie myśleli, że ja sobie poszedłem albo usnąłem, bo ja się przysłuchuję. Pan Kazimierz jest gościem telefonicznym, pan Tomasz jest gościem w audycji. Natomiast ja chyba rozumiem, do czego pan Kazimierz tutaj próbuje nas doprowadzić.
[03:44:36] - Panie Sławku, ratuj.
[03:44:37] - Co próbuje powiedzieć. Oczywiście mi to nie przeszkadzało w żaden sposób. Natomiast rozumiem subiektywny odbiór pana Kazimierza. Bo faktycznie, panie Tomku, każdą, że tak powiem, wypowiedź, którą pan rozpoczyna, porównując tutaj to, co pan Kazimierz powiedział, że powołuje się pan na jakiś zapis w human design, tak jakby się pan powoływał na Biblię, że w trzecim akapicie, tam w wersie takim to Jan Paweł, to Jan III, to święty kapucyn powiedział. I ja rozumiem, że faktycznie to podobieństwo istnieje. Ja to odbierałem, dopóki pan Kazimierz nie zadzwonił, jako pewnego rodzaju formę promocji, bo też takie jakby założenie jest z pewnością, żeby jednak ten human design tutaj w naszej, w mojej audycji ludziom naświetlić, pokazać też i zareklamować jako narzędzie. Ja zresztą w tym uczestniczę. Natomiast faktycznie w każdej pana wypowiedzi pojawia się stwierdzenie: human design na ten temat to mówi tak.
[03:45:57] - I robię to celowo.
[03:45:58] - Panie Kazimierzu, podejrzewam, że to pana gdzieś tam zakłuło w ucho.I robię to celowo.
[03:46:04] - Dokładnie to. Zbyt naturalne to wychodzi. Jak taka typowa nauka z ambony, już zakodowana w głowie, przemyślana. Tak mi to zabrzmiało. Dlatego mnie to zaniepokoiło, bo zwróciłem uwagę, że jakbyśmy schodzili z własnego doświadczania znowu w przyjmowanie doktryn i doświadczanie przez pośrednika, co już mi się nie spodobało.
[03:46:32] - Czyli niedobrze.
[03:46:34] - Już nie będę przeszkadzał, skoro już się wyjaśniło, o co mi chodziło, więc może się rozłączę, co?
[03:46:40] - Nie, dajmy panu Tomkowi jeszcze przecież, bo zostawiliśmy go w takiej niepewności. Panie Tomku, zaczął pan mówić, że pan celowo tak mówi.
[03:46:49] - Tak.
[03:46:50] - Ciekawe dlaczego.
[03:46:53] - Mówię to celowo ze względu na to, że chcę, żeby w świat szedł przekaz. I to nie jest kwestia promocji, bo temat jest na temat human design. Ja nie muszę co chwilę powtarzać human design. Mówię to po to, żeby w świat szedł przekaz, co na ten temat mówi human design. Natomiast w żaden sposób to nie ogranicza mojego własnego doświadczania, a wręcz przeciwnie. Dlatego, że życie w HD to nie jest życie w human design, życie zamknięte w ramach human design, w jakiejś bańce, w jakiejś doktrynie. Tak ja to nazwałem, bo mi się to tak pojawiło. Tak się zaczęło po prostu dziać w momencie, kiedy ja poddawałem testom tą wiedzę. Bo panie Kazimierzu, proszę wziąć pod uwagę, że ja przez dwa lata zgłębiając ten system, jestem jego badaczem. Ja nie jestem jego wyznawcą.
Mam całą masę pytań związanych z tym i mam całą masę rzeczy, które bym chętnie gdzieś kogoś podpytał, ale nie mam kogo, bo osób, które ten system zgłębiły nie ma wcale tak dużo. Dlatego jestem w dalszym ciągu badaczem, a nie wyznawcą. Tutaj nie pozwolę sobie na to, żeby mówić, że każde zdanie zaczynam od tego, że human design na to, tak? Co któreś zdanie rzeczywiście pojawia się, że human design mówi, bo dbam tutaj o to, żeby czysty przekaz szedł w świat, że to human design mówi, a nie ja. A to, że ja akurat w taki, a nie inny sposób to postrzegam i mówię o tym, to wynika z bardzo prostej rzeczy. Przez dwa lata miałem czas na to, żeby testować i sprawdzać, czy aby na pewno to tak działa, jak ja o tym czytam. W związku z tym z chwilą, kiedy pojawia się system, informacja jakaś, która mi mówi, że u mnie na przykład działa coś takiego, a później ja przez jakiś czas doświadczam tego, sprawdzam, obserwuję i okazuje się, że tak właśnie działa. I takich potwierdzeń mam ze swojego doświadczenia kolejnych, następnych wiele. Co więcej, w momencie, kiedy odnośnie mojej konstrukcji human design mówi, że w tym miejscu mogą się lęgnąć takie i takie programy i ja to znowu potwierdzam, a potem robię takie odczyty 50 czy 100 osobom i to też się potwierdza, to naprawdę przestaje dla mnie mieć znaczenie, czy ktoś będzie patrzył na to jak na wiarę, jak na sektę, czy na cokolwiek innego, bo mnie cieszy praktyczność tego systemu. I osoby, które wchodzą w doświadczanie i zaczynają też testować, bo ja cały czas zachęcam do tego: nie wierz mi, traktuj to jako ściemę.
Przetestuj sobie sam. Tylko zawsze zadaję pytanie, czy będziesz mieć odwagę, żeby wejść w doświadczenie i zmierzyć się z tym, co być może przez lata ukrywałeś? To jest pytanie.
[03:50:02] - Bardzo dobrze, że pan to mówi, bo tak jak mówię, ja panu nic nie chciałem zarzucać.
[03:50:09] - Panie Kazimierzu, nie odbieram tego tak. Absolutnie. Cieszę się, że pan na to zwrócił uwagę.
[03:50:14] - Żeby była jasność. Ponieważ bardzo fajnie pan mówi, bardzo fajnie pan opowiada i naprawdę gorąco pana zachęcam do tego, aby pan w okolicy mojego telefonu przesłuchał sobie to, co pan mówił, ponieważ wtedy pan myślę, że najlepiej jeszcze dogłębniej zrozumie, co przykuło moje ucho i to, co bardziej ukłuło moje ucho. Chociażby właśnie dlatego, że jestem przewrażliwiony na tego typu słownictwo, więc wolałem, żeby padło z anteny, jak pan się do tego po prostu jest w stanie ustosunkować, jak pan to widzi. Bo rzeczywiście uruchomiły się we mnie swego rodzaju obawy, że za bardzo pan wchodzi w doktryniarstwo, tak to ujmę.
[03:51:08] - Że tak powiem, te symptomy są takie, bo ja też wyłapałem tutaj, panie Tomku, w pana wypowiedzi jedną rzecz, z którą bardzo mocno się nie zgodzę. À propos tego właśnie może doktryniarstwa, to stwierdzenie, że ludzkość latami, wiekami czekała na pojawienie się human design.
[03:51:30] - Jeśli tak powiedziałem, że na human design czekała, to źle wyraziłem się, przejęzyczenie. Czekała na coś.
[03:51:37] - Nie, panie Tomku, ja się z tym nie zgodzę, ponieważ mówię w związku z moją wiedzą na temat budowania świadomości, to ludzkość pewne informacje, co należy zrobić i jak należy postępować dostała bardzo dawno temu. Ludzkość dojrzewałaDo tego, żeby tę wiedzę zacząć wykorzystywać. Bo kwestia kierowania się w życiu miłością nie jest kwestią wymyśloną przez human design, przez kalendarz Majów, numerologów czy kogokolwiek innego.
[03:52:11] - Nie.
[03:52:12] - To jest aspekt, cel, który od zawsze przyświecał ludziom i był jakimś celem. My jako ludzie dojrzeliśmy do tego, żeby tę wiedzę zacząć wykorzystywać i wcielać w życie. Jest jeszcze pewna rzecz, którą zaobserwowałem podczas panów dyskusji, na którą wcześniej zwróciłem uwagę. Fajnie, bo human design uruchamia może w nadmierny sposób, ale tak naprawdę prawdziwą przyczynę naszych problemów z byciem dobrymi ludźmi, z prowadzeniem szczęśliwego życia. Czyli uruchamia problem naszej podświadomości, która jest od pewnego momentu naszą największą blokadą, która nie pozwala nam zrobić kroku dalej. Nie wchodzi w tematy duchowe, o których mówiliśmy, bo to jest aspekt, który jest pominięty.
[03:53:18] - Nie, panie Sławku, on nie jest pominięty. Już któryś raz mówię o tym, że on nie jest pominięty. On nie jest pominięty, tylko jest powiedziana jedna rzecz: duchowością to ty się, mój drogi, zajmij w momencie, kiedy sobie tu na ziemi poukładasz. Bo jak wejdziesz w świat ducha, zanim to zrobisz, to tam się pogubisz. To nie jest dla ciebie.
[03:53:38] - Nie, właśnie nie. Tutaj się nie zgadzamy i pewnie gros słuchaczy też.
[03:53:49] - Duchowość jest do przeżywania każdy sam. Duchowością się nie epatuje na zewnątrz. To, co się dzieje we wszelkiego rodzaju kościołach, to nie jest duchowość, to jest religijność.
[03:54:01] - Ale my nie rozmawiamy o takiej duchowości. To jest właśnie to, z czym ja się całkowicie nie zgadzam i co jest w dalszym ciągu moim zdaniem nierozumiane przez wielu ludzi. Duchowość to nie jest nic wyjątkowego. To jest coś tak samo przypisane do nas, jak nasza podświadomość i tego nie da się pominąć. To nie jest tak, że zajmiemy się duchowością jak coś. Duchowością zajmujemy się cały czas, bo duchowość to jest nasza świadomość. To, panie Tomku, że rozmawiamy dzisiaj na ten temat, a nie 2000 lat temu, to jest wynik naszej duchowości. 2000 lat temu, gdybyśmy weszli na takie tematy, byśmy się pozarzynali scyzorykami albo mieczami, albo czymś innym, albo któryś z nas spłonąłby na stosie, albo najprawdopodobniej obydwaj. Więc nie da się oderwać duchowości od naszego istnienia. To, że możemy o tym porozmawiać, świadczy o naszym rozwoju duchowym i odsuwanie tego na bok to jest też w pewnym sensie oszukiwanie ludzi.
[03:55:12] - Nie mówię, że to się odsuwa na bok.
[03:55:14] - Panie Tomku, ustala się kolejność, że najpierw zajmijmy się programami, a dopiero później zajmiemy się duchowością.
[03:55:24] - Powiem to w ten sposób: prawdziwy rozwój duchowy jest niemożliwy, jeśli ktoś nie zadba o swoją doczesność.
[03:55:31] - Jest możliwy.
[03:55:33] - Tutaj będziemy się różnili.
[03:55:35] - Panie Tomku, świadomy rozwój duchowy jest niemożliwy.
[03:55:39] - Okej, w porządku. Jeżeli teraz będziemy dokładać kolejne rzeczy, to na pewno znajdziemy porozumienie. Świadomy rozwój duchowy, tak.
[03:55:47] - Rozwój duchowy odbywa się w Afryce, w biedzie, w Iranie, na wojnie czy gdziekolwiek indziej. Tam ludzie swoje doświadczenia duchowe, czyli swoją świadomość cały czas budują. Ich dusza cały czas zapisuje informacje.
[03:56:01] - Oczywiście, że tak jest. Jak najbardziej. Tylko teraz pytanie, czy to znaczy, że ja mam przez pięć lat doświadczać wydarzeń, nie wiedząc, po co je doświadczam? Po to, żeby później wyciągnąć jakąś lekcję i żeby się trochę do przodu posunąć w swoim rozwoju duchowym, jeśli mam możliwość skorzystania z narzędzia, które mi to ułatwi? Nie będę musiał przez to aż tak przechodzić, bo on po prostu rzuci światło na pewien aspekt i powie: „Zobacz, popatrz sobie na to”.
[03:56:36] - Panie Tomku, dla mnie human design rzuca bardzo dużo światła w aspekt naszej podświadomości, czyli programów, które decydują o naszych zachowaniach. Natomiast bez potrzeby świadomego rozwoju duchowego zmiana wzorców podświadomości nie ma najmniejszego sensu. Bo czym, jeżeli nie znamy celu, to na jakie wzorce podświadomości mamy zastąpić jakim programem? Bez świadomości celu duchowego zastąpimy go następnym programem, który może być, tak jak pan Kazimierz zauważył, następną religią, następną sektą czy następnym czymś innym. To są dwa nierozerwalne ze sobą procesy i proces rozwoju duchowego, czyli świadomość celu, do którego zmierzamy, może pozwolić nam zastąpić program niewłaściwy, który nam nie pasuje, na właściwy, który nas będzie prowadził we właściwym kierunku. Nie możemy, to jest tak troszeczkę, jakbyśmy sobie wymyślali afirmacje, nie wiedząc, czego chcemy.
[03:57:46] - Ale to też może być tak, że wymyślamy sobie afirmację, która w naszym przypadku nie będzie działała, bo nie każda afirmacja jest dla nas.
[03:57:55] - Może zrobić nam krzywdę.
[03:57:56] - Może zrobić nam krzywdę. Więc warto jest wiedzieć, jaka jest nasza konstrukcja po to, żebyśmy my nie szli w poprzek siebie.
[03:58:05] - Okej, ale co to znaczy w poprzek siebie? Jaką potrzebę mamy realizować zmieniając jeden program na drugi? Jaką potrzebę? Jaki cel? Do czego dążymy?
[03:58:16] - To, do czego dążymy, kierunek wyznacza informacja zawarta w krzyżu inkarnacyjnym.
[03:58:24] - Czyli?
[03:58:25] - Czyli informacja, która wychodzi z syntezy czterech bramek, o których human design mówi. Nazywa to krzyżem inkarnacyjnym, czyli cztery bramki przecinające się na mandali wykreślają pewną trajektorię, wzdłuż której możemy się poruszać, która jest dla nas, która jest przeznaczona dla nas. I dzieje się to z chwilą, kiedy zgramy to, co jest na poziomie naszego ciała, czyli świadomość formy ze świadomością naszej osobowości, czyli z duszą. Mówiąc bardzo prosto.
[03:59:01] - To nie było bardzo proste, panie Tomku.
[03:59:04] - Mówię teraz, kiedy nasza dusza idzie w tym kierunku, w którym umożliwia to pójście nasze ciało, kiedy złączą się ze sobą.
[03:59:16] - Powiem tak: nie uprościł pan. Ja zadam prostsze pytanie. Czy ten krzyż inkarnacyjny jest dla każdego człowieka taki sam czy inny?
[03:59:22] - Absolutnie nie.
[03:59:24] - Jest dla każdego inny, tak?
[03:59:26] - Nie dla każdego. Ich jest chyba około 190, około 200. Natomiast to jest tylko i wyłącznie kierunek. Przykładowo ja mam krzyż inkarnacyjny, który polega na tym, że nauczam. Mówię to samo w kółko, powtarzam, z czasem doprecyzowując ten przekaz, upraszczając go i tak dalej. To jest mój krzyż inkarnacyjny.
[03:59:51] - Czyli mamy około 200 dróg, czyli mamy około 200 nurtów przeznaczenia. A ja, panie Tomku, mówię tak: celem naszym jest miłość, wolność, sprawiedliwość, szczęście, szacunek i tak dalej. Jest jeden cel dla wszystkich, a tutaj dochodzimy właśnie do takiej sytuacji, w której na tą chwilę idź w tym kierunku, a później ci powiem, w jakim kierunku masz iść dalej.
[04:00:21] - Nie.
[04:00:23] - Można się wtrącić?
[04:00:25] - Miłość, panie Kazimierzu, momencik, bo jedną rzecz muszę powiedzieć. Miłość to jest coś, czym kierujemy się w życiu. Ona niezależnie od tego, jaki mamy krzyż inkarnacyjny, w momencie kiedy zgramy tą swoją świadomość ciała i umysłu, osobowości, kiedy zgrywamy to i zaczynamy iść w tym własnym naszym kierunku, miłością kierujemy się w swoim postępowaniu.
[04:00:52] - To jest takie oczywiste?
[04:00:55] - Tak, to jest oczywiste, bo human design o tym mówi, że my jesteśmy podpięci do źródła, którym jest miłość, tylko ona jest blokowana przez różnego rodzaju programy, w tym strach.
[04:01:05] - Czyli?
[04:01:06] - Nie wyrażamy siebie, bo się boimy.
[04:01:09] - Źródłem naszego postępowania jest miłość, czyli źródłem-
[04:01:12] - Kierowca.
[04:01:14] - Postępowania jest nasza dusza, ponieważ ona jest źródłem naszej miłości.
[04:01:19] - Zgodnie z tym, co mówi human design, kierowcą naszego pojazdu, czyli kierunkiem czy sposobem, w jaki to nasze ciało funkcjonuje, czy to, co robimy w swoim życiu, kierowcą tego pojazdu jest miłość. Natomiast to, w jaką stronę zmierzamy, to już jest tylko sposób, w jaki wykorzystamy narzędzia różne po to, żeby kierując się miłością do czegoś zmierzać.
[04:01:44] - Czyli nadrzędna jest w tym nasza dusza. Czyli nie to, że najpierw pozałatwiajmy programy, a później zajmiemy się duszą. Najpierw zrozummy to, czego dusza od nas oczekuje, a dopiero później zmieniajmy programy.
[04:02:02] - Możemy iść dwutorowo. Ja mówię z doświadczenia, jak jest łatwiej.
[04:02:07] - Jakąś procedurę trzeba uruchomić, nie?
[04:02:14] - Ja muszę się wtrącić tutaj, proste pytanie tylko zadam. W tym, co wy teraz rozmawiacie, panowie. Proste pytanie, najprostsze.
[04:02:25] - Śmiało, panie Kazimierzu.
[04:02:26] - Skoro ja mam grafa, każdy sobie może tego grafa zrobić i z tego grafa wynika, jaka jest nasza natura świadoma i podświadoma. Jest? Jest. Tutaj się rodzi pytanie o to, kiedy my mamy się rozwijać duchowo, kiedy mamy coś w sobie układać. Moje pytanie brzmi w prosty sposób: skoro ja zrobiłem już sobie grafa, ja już się patrzę na tego grafa, ja na przykład widzę, nie widzę, obojętne, że są rozbieżności pomiędzy tym, jaki jestem, a jaki się urodziłem. Czyli to jest rozbieżność na zasadzie tego, jaki jestem, a jakie mi się jeszcze nakładki, programy uruchomiły odciągające mnie od tego właściwego ja. Moje pytanie teraz brzmi: jeżeli nie o rozwój duchowy chodzi, to po co ja mam się zmieniać? Po co mam dekodować te programy, żeby wrócić do siebie, do tej swojej natury, żeby odnaleźć tą swoją naturę? Po co mam to robić, jeżeli nie w celu rozwoju duchowego i w trakcie rozwoju duchowego? To jest fundamentalne pytanie w tym momencie.
[04:03:48] - Rozumiem, że nie do mnie.
[04:03:53] - Tak, do pana Tomasza.
[04:03:55] - Panie Kazimierzu, ma pan rację. O rozwój duchowy tutaj chodzi. Tylko że ten rozwój duchowy w momencie, kiedy materialnie sobie na świecie nie radzimyJest tak naprawdę wypaczony. To nie o to chodzi.
[04:04:11] - Materialnie, czyli w sposób finansowy?
[04:04:14] - Tak. Kiedy nie jesteśmy o siebie zadbani, kiedy nie dbamy, nie potrafimy o siebie zadbać. Tu oczywiście jest cała historia, którą mógłbym opowiedzieć, z czego to wynika. Bo to jest w ogóle zasadnicze.
[04:04:26] - Ale my rozmawiamy jeszcze o human design czy o czymś innym?
[04:04:29] - Tak, jak najbardziej.
[04:04:32] - Okej, to może zgłębmy to, bo ja nie widzę związku, chętnie bym zobaczył, bo nie wiem, do czego pan się odnosi. Jeżeli można tak pobieżnie chociaż. Bo jakie to ma znaczenie? Jeżeli ja jestem biedny, bogaty, to tak czy siak się rozwijam duchowo. To, że będzie coś wypaczone, ja bym się kłócił, czy byłoby wypaczone, gdybym był niestabilny finansowo. Nie wiem, czy nawet to nie byłby lepszy mój rozwój duchowy.
[04:05:06] - Doświadczył pan-
[04:05:07] - Być może potrzebowałbym być niżej, upaść jak najniżej, żeby na przykład nie być w programie zdobywania pieniędzy.
[04:05:16] - Może tak być, bo to też jest narzędzie. To też jest po coś. To jest dane nam po coś, żebyśmy mogli czegoś doświadczyć, żebyśmy mogli coś przepracować, żebyśmy mogli potem z tego wyjść, ale żebyśmy mogli powiedzieć: „Wiem, jak to smakuje”. A zgrywając ten swój aspekt fizyczny, czyli tą świadomość wynikającą z naszego ciała, z tym, co mówi nasza dusza, co by chciała przeżyć, sprawiamy, że zaczynamy w końcu wykorzystywać swoje talenty, swoje dary. Bo my jako ludzie, którzy zgodnie z tym, co Ra u Ruhulla mówił, 95% ludzi nie żyje zgodnie ze swoją konstrukcją. My nie mamy pojęcia, jakie mamy dary i talenty, jak bardzo możemy je rozwinąć. I ten cały potencjał-
[04:06:03] - Ale my mówimy o ludziach rozwijających się jednak.
[04:06:05] - Nawet o ludziach rozwijających się. Na czym polega problem? Problem polega na tym, że te wszystkie kanały, centra, które mamy podefiniowane, mówią o naszym jakimś potencjale. To nie jest tak, że jak ktoś ma zdefiniowany kanał czy bramkę, czy centrum, to tak będzie. Że przeczyta sobie w książce, że to jest to dla niego, on jest taki. To jest potencjał. Ponieważ mamy ograniczoną ilość czasu na dobę, mamy możliwość albo spędzić ten czas na zgłębianiu swoich darów, umiejętności, a to jest podróż niekończąca się. Tutaj głębię można temu nadawać przez całe życie. Albo jesteśmy uwikłani w funkcjonowanie w ramach swoich programów. I dlatego tak ważne jest zdjęcie tych programów na początek, przynajmniej tych, które nas najbardziej obciążają.
I większość ludzi, z którymi ja ostatnio mam do czynienia, którzy się zgłaszają, ma bardzo dużo rzeczy przerobionych. Natomiast w trakcie rozmowy bardzo często jest tak, że jak kliknie coś i dostrzegą coś, to nagle się oczy otwierają i mówią: „Uff, wiedziałem, że czegoś mi brakuje, ale nie wiedziałem, gdzie szukać”.
[04:07:20] - Zgodzę się z panem tylko z jedną uwagą, że cały czas mówimy o procesie rozwoju duchowego. I rozumiem, że pan po prostu w tej chwili tak próbuje to zrozumieć, mówiąc, pan użył bodajże z tego, co pamiętam, określenia rozwój duchowy wypaczony, to poprzez to wypaczenie pan raczej rozumie duże spowolnienie tego rozwoju. Bo rzeczywiście, jeżeli ja błądzę, chodzę wokół jakiegoś problemu, nie jestem jego świadom, nie zauważam go, to mogę go ignorować przez wiele lat.
[04:08:00] - Tak.
[04:08:01] - Rzeczywiście, faktycznie ja się mogę zgodzić. Human design pozwala: o, patrz, widzisz, omijałeś to. Faktycznie, bo nie widziałem tego. Tu się mogę zgodzić, tylko ja nie powiedziałbym, nie użyłbym określenia, że nie stosując human design będziemy koniecznie mieć ten rozwój wypaczony.
[04:08:24] - Bo, panie Kazimierzu, co innego miałem na myśli, mówiąc wypaczony, bo to, co pan powiedział, to jest wolniejszy rozwój, tak? I to jest okej. Mówiąc wypaczony, miałem na myśli zastępowanie takiego prawdziwego rozwoju duchowego, nawet wolnego, wchodzeniem w kolejne programy, na przykład poświęcania się dla innych, budowania swojego poczucia wartości na tym, ilu to ja ludziom nie pomogę. Po to, żeby nie zajmować się sobą, zaczynam zajmować się kimś innym. Staję się takim pomagaczem, który stara się wejść wszędzie i wszystkim pomóc, mimo że inni nie chcą tej pomocy. Ale ja tak mocno już mam wypartą tą sferę materialną życia, już jestem tak bardzo uduchowiony, że już brud mnie się teraz nie ima, bo ja w zasadzie to tylko chodzę po ziemi, bo muszę, ale najchętniej bym zniknął. Jeśli ktoś zaprzecza swojej fizyczności i pewnym zasadom, które panują na ziemi, to znaczy, że wszedł w jakąś ślepą uliczkę. Na chwilkę się odniosę, żeby panu powiedzieć, o co mi chodzi.
[04:09:35] - Sekundkę. Przepraszam, bo coś się z live’em stało.
[04:09:46] - Halo?
[04:09:47] - Jesteśmy. My się słyszymy, ale live siadł, więc nie wiem, czy rozmawiamy dalej, czy co robimy.
[04:09:54] - Rozmawiacie dalej. Oczywiście nagrywa się, nadaje się i wszystko-
[04:09:59] - Dobra. Wszystko idzie. Dobra, okej. To ja przepraszam i słucham dalej. Dziękuję, panie Kazimierzu. Pan Marek to wszystko ma pod kontrolą.Ja wiem, że o Matyk. Nie wiedziałem, bo chciałem, żeby też wszyscy słyszeli pana Tomasza.
[04:10:17] - Więcej zaufania do pana Marka.
[04:10:20] - Sprawdziłem przed momentem. Nie wiem jak ze strumieniem radiowym, ale na YouTubie wszystko gra na tej transmisji na kanale głównym, także tam przynajmniej nas słyszą. Sprawdzę zaraz.
[04:10:30] - Jak nie, to pan Marek-
[04:10:32] - Mieliśmy inca. O!
[04:10:35] - Będzie dobrze.
[04:10:35] - Zacięło się na chwilę.
[04:10:39] - Dobra, panie Kazimierzu, pan kontynuuje.
[04:10:44] - Panie Tomaszu.
[04:10:46] - Gdybyśmy popatrzyli na to, co się dzieje w chwili obecnej, w jakich czasach teraz żyjemy i cofnęli się trochę, to kiedyś był inny zupełnie model funkcjonowania czegoś, co się nazywa plemię. Ponieważ w plemieniu każdy był zaopiekowany, nawet ten, który nie przynosił nic, nad nim się litowano i mu dawano. I tam każdy mógł tak naprawdę rozwijać te swoje umiejętności powoli, ale nie było takiego ciśnienia, nie było takiej presji na to, żeby być samowystarczalnym. U nas teraz żyjemy w takim czasie, w takim świecie, gdzie każdy musi zarabiać pieniądze, wychowywać dzieci i robić tysiąc innych rzeczy. Każdy musi być jednoosobową firmą. Wie pan, o co mi chodzi?
[04:11:41] - Mhm.
[04:11:41] - Wszystko trzeba umieć samemu ogarnąć. Pomijam już fakt, że to jest w dużej mierze przyczyna, że kulturowo zmieniło się to na tyle mocno w porównaniu do tempa ewolucji, jakiemu jesteśmy poddawani, że nie wszyscy sobie z tym radzą, ponieważ z punktu widzenia, i o tym human design też mówi, konstrukcji właśnie nie wszyscy mają te dary do tego, żeby zarabiać pieniądze. Nie wszyscy mają ten dar tego, żeby mieć dzieci. Nie wszyscy mają wszystkie dary. My jesteśmy współzależni. My jesteśmy systemem pewnym, który dopiero jak się połączy na zasadzie puzzli i każdy coś wnosi na zasadzie tego, co ma najlepsze, wówczas mówimy o działaniu w oparciu o bardzo niskie zużycie energii. A my w tym momencie działamy, tracąc całe mnóstwo energii, ponieważ idąc do pracy na to samo stanowisko aplikuje czy składa swoje CV powiedzmy 30 osób. I to nic, że to zadanie tak naprawdę jest przewidziane, czy ta praca jest przewidziana dla jednej konkretnej osoby, ale cała masa ludzi będzie chciała tam się wpasować, żeby tą pracę zdobyć, bo musi zarabiać pieniądze. I w momencie, kiedy się dostanie na to stanowisko, robi tysiąc różnych rzeczy, żeby tylko wywiązać się z obowiązków, mimo że to nie są rzeczy przeznaczone dla nich. Mimo że na tym stanowisku inna osoba zrobiłaby to trzy razy szybciej z uśmiechem na ustach.
Ale ta osoba tej pracy nie dostanie, bo jest konkurencja. Nie ma współpracy, ponieważ my nie wiemy, kim jesteśmy my. Ja nie wiem, kim jest pan. Być może gdybym wiedział, kim jest pan, to już miałbym dla pana propozycję jakąś pracy, tak? Bo szukam takiego człowieka jak pan, powiedzmy spośród tysiąca osób, a jeszcze nie znalazłem tego idealnego. I nagle okazuje się, że pan jest tym właśnie puzzlem, który pasuje. I dlatego też human design ja za to lubię, że nie znając człowieka jeszcze, można na zasadzie tylko i wyłącznie potencjału pewnego określić, który obszar jest do zagospodarowania dla niego. A jeżeli ja poznaję swoją konstrukcję, o której human design mówi, to ja wówczas wiem, że ja biorę tylko te rzeczy, które są dla mnie. I ja wtedy robię to z chęcią. O human design siedzimy, rozmawiamy od godziny 20:00.
Nie jestem zmęczony, czuję się fajnie i to płynie. Ja się do niczego nie zmuszam i to o to chodzi.
[04:14:29] - Mam taki mały problem teraz, bo z tematu rozwoju duchowego przeszedł pan na tematy takie codzienne, sprawy zawodowe, rodzinne.
[04:14:43] - Właśnie.
[04:14:44] - Ja rozumiem, że to może być też istotne, to może iść w parze. Takie mogą być nasze potrzeby. Ja to rozumiem. Ale ciekawi mnie teraz, pomijając te aspekty stricte przyziemne, zostańmy na razie troszeczkę w tych sferach wyższych. I pytanie, które chciałbym zadać do obu panów, jeżeli mogę tym razem.
[04:15:07] - Dobrze.
[04:15:10] - Wypowiem się w imieniu pana Tomasza i pana Sławka, bo myślę, że tutaj... Nie, nie mogę się w imieniu pana Tomasza wypowiedzieć. Dobra inaczej. Słuchajcie, przychodzę na świat, tak? Tutaj. To jest moje istotne pytanie teraz. Z tego, co mówił pan Tomasz, problemem jest według pana Tomasza to, że nie wiedząc, jakie są tam nasze predyspozycje, nie tylko, że znacznie wolniej, ale znacznie ubożej przebiega rozwój duchowy. Z perspektywy, z tego, co ja rozumiem, pana Sławka, wygląda to w ten sposób, że być może jestem w błędzie. Przychodzimy tutaj i to, że nam się coś nie udaje, to też z tym, że nam się coś nie udaje, musimy się zmierzyć, żeby w następnym wcieleniu być zmierzonym z jakimś problemem. Czyli tak jak przypuśćmyInaczej.
Brak sukcesu. Może zapytam się w najprostszy sposób: czy human design nie ogranicza nas do jednego wcielenia? Pytam dlatego, ponieważ pan zaznaczył, panie Tomaszu, problem braku sukcesu, że coś nam się nie uda rozwiązać, coś nam się nie uda rozwinąć, usunąć programów, więc ten rozwój będzie gorszy. I czy to nas nie ogranicza do jednego wcielenia? Bo mam wrażenie, że kiedy mówimy o reinkarnacji, to jednak mówimy także o tym, że konfrontujemy się z naszymi ułomnościami, które powodują, że nie jesteśmy w stanie wydedukować czy wywnioskować pewnych narzuconych nam programów, że potrzebujemy czasu na to.
[04:17:11] - Panie Kazimierzu-
[04:17:12] - Mam nadzieję, że w miarę prosto.
[04:17:15] - Poniekąd czyta mi pan troszeczkę w myślach. Zaczynam być lekko przerażony tą sytuacją, ponieważ na podsumowaniu właśnie miałem ten wątek poruszyć.
[04:17:25] - To już kończymy, tak?
[04:17:30] - Nie, nie kończymy. Chociaż być może zaraz temat zostanie wyczerpany.
[04:17:39] - Panowie jeszcze nie wiecie, ale szykuje się kolejny słuchacz do dołączenia do rozmowy.
[04:17:45] - W takim razie się cieszę, ale skończę wątek, bo on jest bardzo istotny. Bo my tutaj rozmawiamy o programach, o eliminacji programów za pomocą metody techniki human design.
[04:18:02] - Nie wszystkich.
[04:18:05] - Tych, które działają na naszą niekorzyść, które męcząci ciężej.
[04:18:10] - Właśnie. Ale to, co pan Kazimierz powiedział, biorąc pod uwagę, że przychodząc tutaj na świat, inkarnując się, wybieramy sobie konkretne warunki, konkretne miejsce, czyli konkretną rodzinę oraz czas, czyli związane z tym pewne predyspozycje, bo z filozofii human design wynika to, że konkretna data, konkretny dzień, konkretna godzina decyduje o naszym bodyguardzie, czyli o naszych możliwościach, umiejętnościach, ograniczeniach. To jest wszystko przypisane do konkretnej daty urodzenia. Więc miejsce, czas, okoliczności, usytuowanie geopolityczne, rodzinę. I rodzina i otoczenie jest słowem klucz, ponieważ ta rodzina kształtuje, czyli wpisuje w nas programy. Czyli my świadomie wybieramy sobie tą rodzinę, żeby świadomie być poddani takim właśnie programom. Więc czy teraz usuwanie tych programów nie jest sprzeczne z potrzebami naszej duszy, która pcha nas w kierunku jakichś doświadczeń?
[04:19:35] - Pan pyta o sprzeczność, a ja jeszcze pytam o to, czy nieuświadomienie sobie konieczności ewentualnej usunięcia tych programów koniecznie musi być sprzeczne z rozwojem duchowym, bo tak to powiedział właśnie pan Sławek. Być może musimy tego doświadczyć.
[04:19:55] - Ja tak nie powiedziałem. W którym momencie ja tak powiedziałem?
[04:20:02] - Że usuniemy coś, czego nie powinniśmy usuwać z tych programów.
[04:20:06] - Ja poddaję to pod rozwagę. Nie udzielam jeszcze odpowiedzi, twierdzenia. Sami jako dusza, wchodząc tutaj w to wcielenie, te programy wybraliśmy świadomie do przerobienia.
[04:20:21] - Tylko ja wywnioskowałem z tego, że my sobie je wybraliśmy i na zasadzie, że być może będzie konieczne stawić im czoła, w sensie zdekodować je, a być może nie będziemy ich musieli dekodować, żeby zrobić coś zupełnie innego. One będą miały nas spychać na boki po to, żeby w innym miejscu sobie czegoś doświadczyć i poradzić, żeby nas zepchnąć na właściwe tory. Na przykład. Może być mnóstwo rozwiązań, mnóstwo teorii czy mnóstwo przykładów.
[04:20:57] - Panowie, przepraszam bardzo, że się wcinam.
[04:20:59] - Te programy wybraliśmy.
[04:21:01] - Przepraszam bardzo panowie, że się wcinam, tylko ja bym proponował już powoli dopuścić naszego kolejnego słuchacza Adama do rozmowy. Ja go tutaj w tle podłączę. A panowie kontynuujcie.
[04:21:14] - Super. Adamie, witamy. Czy Adam już jest?
[04:21:21] - Jeszcze nie ma. Panowie, kontynuujcie. Tutaj go podłączę w tle.
[04:21:26] - Moje szybkie pytanie w takim razie brzmiało: czy human design nie ogranicza naszego spojrzenia na nasz rozwój wyłącznie do tego, co dzieje się tu i teraz, pomijając aspekt pomiędzy wcieleniami?
[04:21:46] - Human design nie mówi nic o naszych poprzednich wcieleniach. Co więcej, human design pokazuje informacje odnośnie naszego krzyża inkarnacyjnego, czy jest to krzyż inkarnacyjny o geometrii prawej czy lewej. I teraz, jeśli mamy geometrię prawą i to jest większość, to jest około 65% ludzi, to są osoby, które mają za zadanie tworzyć własną karmę. One przychodzą tutaj na świat po to, żeby zrobić to, co chcą.I one w tym osiągną swoje szczęście. Mogą budować swoją własną niezależność, mogą budować swój własny dobrostan. Jakkolwiek ktokolwiek tego nie rozumie. Natomiast profile lewe to są profile, które są w pewien sposób połączone karmicznie z innymi osobami i budowanie czy tworzenie własnego szczęścia w oparciu tylko i wyłącznie o swój własny interes jest niemożliwe. To nie działa. Ja jestem taką osobą. Mam lewe-
[04:23:00] - Przepraszam, lewe to były te czerwone czy czarne? Bo nie pamiętam.
[04:23:04] - Lewe to są... Nie, tutaj czarne, czerwone to jest uświadomiony, nieuświadomiony.
[04:23:08] - A przepraszam, profile. Tak.
[04:23:09] - Czarne, czerwone to łebka.
[04:23:13] - Okej, jasne.
[04:23:14] - Tu chodzi o krzyż inkarnacyjny, ponieważ w tym wszystkim jeszcze podział na profile, które mają geometrię prawą i geometrię lewą i prawa tworzy karmę, a lewa tą karmę odrabia. I to jest tyle, oczywiście z tego, co mi się udało znaleźć informacji na temat przyszłych wcieleń. Human design tutaj nie odpowiada na pytanie, kim byłem w przeszłości, nie odpowiada, jakie miałem doświadczenia. Po prostu mówi w ten sposób: przyszedłeś tutaj po coś. Spójrz na swój krzyż inkarnacyjny. Tam odnajdziesz wskazówkę, w którą stronę zmierzać. I to jest tyle.
[04:23:50] - A jak te programy, właśnie tak jak powiedział pan Sławek, są nam potrzebne? Tak zrozumiałem.
[04:23:56] - I tutaj dotknęliście panowie bardzo istotnej rzeczy, ponieważ one są potrzebne. One są potrzebne z punktu widzenia programu.
[04:24:08] - Czyli potrzebne są komu? Z punktu widzenia human design.
[04:24:12] - Komuś. Nie nam. Ponieważ program mówi o tym, czy human design w ten sposób do tego tematu podchodzi. My żyjemy w cyklach i teraz to, z czym mamy w chwili obecnej do czynienia, to jest końcówka cyklu, który się zaczął ponad 400 lat temu, który miał doprowadzić do wytworzenia się na Ziemi tego kotła ewolucyjnego, gdzie ludzie się bardzo do siebie zbliżą, gdzie nastąpi taka mieszanka genetyczna, że w 2027 roku będzie możliwe dokonanie się skokowo kolejnej mutacji i efektem tej mutacji ma być nowy gatunek dzieci, które się mają pojawić. O takich rzeczach mówi human design.
[04:24:55] - 2027, tak?
[04:24:57] - Za siedem lat. I z punktu widzenia programu, w którym my jesteśmy zanurzeni i my sami nim jesteśmy, bo każda nasza bramka, każdy nasz kanał jest czynnikiem podtrzymującym działanie tego programu, a jednocześnie jest nim. Dobrze, nie będę wchodził aż tak głęboko, bo potem będę musiał się tłumaczyć ze słów. Natomiast human design jest pewną wiedzą, która ujrzała światło dzienne teraz, a tak naprawdę w 1994 roku, kiedy Ra Uru Hu pierwszy raz o tym zaczął mówić, on mówił bardzo wyraźnie: to nie jest wiedza na teraz, to jest wiedza na przyszłość, na niedaleką przyszłość, która będzie niezbędna w momencie, kiedy zaczną się sypać instytucje, zaczną się sypać systemy, które wspomagają cywilizację, które sprawiają, że my jako ludzie możemy czuć się w miarę bezpiecznie, bo mamy służbę zdrowia, mamy policję, mamy jakiś rząd, który coś podobno chce nam dać albo chce naszego dobra, w każdym razie reguluje pewne kwestie. Mamy system prawny i te wszystkie rzeczy, i Ra o tym mówił, Ra Uru Hu w 1994 roku, że przyjdzie taki czas, kiedy te wszystkie rzeczy staną się niewydolne, bo one mają nas tylko doprowadzić do tego progu, gdzie nastąpi mutacja. I od tego momentu zostanie nam około 1300, 1600 lat, gdzie my jako ludzie będziemy gatunkiem schodzącym, a pojawi się nowy gatunek zwany właśnie rejwami, który będzie funkcjonował zupełnie inaczej niż my, który będzie dużo bardziej świadomy niż my. I dlatego mówię o tym-
[04:26:51] - Witam. Z tej strony Adam.
[04:26:55] - Witaj.
[04:26:57] - Witaj, Adamie.
[04:26:58] - Ta ostatnia wypowiedź mnie trochę jednak poruszyła, bo bazuje na przepowiedniach. Skąd ta pewność, że coś takiego się stanie? Bo nie jest to pierwsza przepowiednia, którą słyszę tego typu, a tym bardziej niepokojące jest to, że brzmi to tak, że okej, został podany ten system KD, a w rzeczywistości nie jest na dzisiaj, tylko na jakąś odległą przyszłość. Czyli brzmi trochę, jakby biznes się kręcił do tamtego czasu.
[04:27:35] - Adamie, to nie jest system na jakąś nieokreśloną przyszłość, tylko w 1994 roku on był biznesem czy informacją na nieokreśloną bliżej przyszłość. Bo z tamtego punktu widzenia to było jeszcze 27 lat. Nawet nie, jeszcze więcej. 1994.
[04:27:55] - Tak, mniej więcej to. Drażniło, że tak powiem. Teraz siedem, wcześniej było 30. Natomiast spijam trochę nawijiska ad vocem, bo to sprawa, ale też chciałem poruszyć ten element. Z rzeczy bardziej przydatnych to zdaje się tematem audycji było jak przejść z „o co” na „jak”.I czy tutaj w Human Design Body Graf, czy jakby to powiedzieć, pan Tomasz poruszył wcześniej taką kwestię, że ludzie lubią gonić króliczka, ale niekoniecznie go złapać. Więc zamiast iść w abstrakcję, może byśmy się skupili też na tym, jak zachęcić ludzi do właśnie łapania swojego króliczka.
[04:28:54] - Do złapania, tak?
[04:28:57] - Do złapania.
[04:28:59] - Czy do łapania?
[04:29:02] - Do złapania, wiadomo, że trzeba zacząć. Też odwiecznym problemem jest to, że wielu ludzi nie zaczyna nawet łapać.
[04:29:15] - Tymi, którzy nie chcą w ogóle zacząć łapać, nawet nie ma sensu się zajmować. Każdy ma jakąś swoją drogę.
[04:29:28] - Okej, bo też na przykład elementy, które wcześniej poruszaliśmy, kiedy pan Sławek i pan Tomasz wymieniali się tutaj kalendarzem Maju i HD. Był ten moment, kiedy u pana Sławka było to centrum podstawy, które Sławek ma ponoć niezdefiniowane i padło to stwierdzenie, że żyje jakby w nieczasie, że ciągle bierze na siebie masę aktywności. Wynika to z tego, że ciągle jest zajęty i ciągle ma presję, że chce zrzucić z siebie te obowiązki. Przynajmniej tak z opisów wynikało. Natomiast ja patrzę na swój Body Graf i mam to centrum zdefiniowane, więc powinienem jakby chyba odwrotnie nie mieć takiego samego odczucia. I tutaj się pojawia problem, że często im bardziej się zagłębiam w ten swój Body Graf, tym widzę rozbieżności. Na przykład są opisy mnie, które są nieadekwatne, a jak czytam opisy na przykład innych ludzi, to widzę rzeczy, które u mnie powinny być aktywne, a na tym Body Grafie nie są. I tutaj też pan Kazimierz poruszył ten wątek właśnie, że podczas życia też pewne programy aktywują, inne dezaktywują. Więc mój taki wniosek był, że HD może być dobrym narzędziem, żeby dać wskazówki. Natomiast nie jestem pewien, czy jest stuprocentowo dobrym opisem, czy bardziej może lepiej to potraktować jako pewną analizę.
Nie wiem, wziąć co najmniej 50% z tego, co tu jest opisane i resztę odciąć. Jak to z pana doświadczenia, panie Tomaszu, czy można z tego wyciągnąć więcej niż mi się wydaje, że ja potrafię?
[04:31:52] - Z tego można wyciągnąć dużo więcej niż ja potrafię. Mimo że wydaje mi się, że w pewnym momencie wydawało mi się, że wiem sporo, a teraz im bardziej się w to zagłębiam, tym widzę kolejne warstwy, które można poruszyć, których można dotknąć, z których można coś wyciągnąć. Human Design dla osoby, która nie wejdzie w ten temat po to, żeby zgłębić, tylko chce wskazówek praktycznych. Human Design jest systemem, który nie ukazuje tego, jak głęboko z wiedzą schodzi, bo tutaj jest informacji do wyciągnięcia cała masa. Tylko ciężko jest mówić o tym, co w nim jest, bo to wszystko zabiera czas. Dlatego zawsze zaczyna się od podstaw, czyli zawsze zaczyna się od strategii i zawsze zaczyna się od autorytetu. I wdrożenie tej strategii i rozpoczęcie korzystania z tego własnego źródła autorytetu jest dlatego podstawą, że doświadczając czy obserwując to, co się dzieje na zewnątrz, na świecie, na zewnątrz, to, co się będzie działo na zewnątrz. Bo to, co się dzieje teraz, moim zdaniem jest tylko przygrywką. W pewnym momencie okaże się, że nie ma już autorytetów, które są w stanie nam powiedzieć, jak żyć. Jedyne, co zostanie, to będziemy my sami, którzy będziemy musieli w jakiś sposób się poruszać.
Będziemy musieli podejmować w dalszym ciągu decyzje i bardzo często to nie będą decyzje łatwe, bo Raul Ruju mówił o tym wprost: łatwo jest myśleć o sobie jako o istocie świetlistej czy istocie przepełnionej dobrem, istocie kierującej się miłością, kiedy nie trzeba wyjść na polowanie i zabić jakiegoś zwierzęcia, żeby mieć co jeść. Kiedy nie trzeba rzucać kamieniami bądź strzelać z procy, bądź z innych tam, już nawet nie chcę myśleć, innych narzędzi, bronić się, pójść na jakieś tam hordy grasujące, kradnące z siekierą czy z inną włócznią wystruganą naprędce z jakiegoś kija. W momencie, kiedy przez lata, w zasadzie z naszego punktu widzenia przez całe życie nie musieliśmy tak naprawdę robić takich rzeczy, bo robił za nie ktoś inny, to my tak naprawdę nie wiemy, jak to jest robić te rzeczy.A kiedy przyjdzie sytuacja taka, że będziemy musieli podejmować pewne decyzje, to bez uruchomionego własnego centrum autorytetu nie będziemy wiedzieli, co robić. Będziemy kierować się umysłem i wtedy się pojawia chaos. Nasz umysł tak jest skonstruowany, że na każdy argument za jest w stanie również znaleźć argument przeciw.
[04:34:55] - Ja może, panie Tomaszu, troszeczkę się wtrącę, bo tutaj się pogubiłem w tej odpowiedzi. Może ja stanę troszeczkę w obronie tego systemu w tym momencie i dodam do tego, o co zapytał Adam. To, co teraz ja powiem, będzie panu się łatwiej odnieść, bo my akurat z Adamem mieliśmy między sobą rozmowę wcześniej w komentarzach w zeszłej naszej rozmowie. Mnie się wydaje, że chodzi bardziej Adamowi o to, że on patrzy na te swoje opisy, którymi powinien dysponować, a nimi ewidentnie według niego nie dysponuje. I ja na przykład chciałbym zaproponować wszystkim na samym początku potraktować human design jako narzędzie rzeczywiście do zastanowienia się nad sobą. To znaczy to narzędzie coś nam powie teoretycznie o nas i zastanówmy się, czy naprawdę tacy jesteśmy. To jest ważne, ponieważ rzeczywiście jest tak, że jeżeli pracujemy w zawodzie, który wydaje nam się, że bardzo nam pasuje, możemy na przykład mieć środowisko jakieś, które wydaje nam się, że świetnie nam pasuje. I załóżmy, że uproszczę to w banalny sposób. Human design nam powie, że jesteśmy uczciwi, a my na przykład ciągle kręcimy i oszukujemy. I możemy powiedzieć: „Human design jest głupie, bo mówi, że jestem uczciwy, a ja oszukuję”.
Zwróćmy uwagę, że potraktujmy ten human design rzeczywiście tak, jak on powinien być, czyli jacy się urodziliśmy. I zastanówmy się, czy to, że ja się nie zgadzam z tym, co mówi o mnie human design, przypadkiem nie wynika z programu, który mam tak zwanego. Czyli czy coś nie sprawiło, że zacząłem myśleć nie tak jak ja, że nie jestem sobą, że mam jakąś maskę. Tak dobra jest ta maska, tak jestem do niej przyzwyczajony, że patrząc w lustro, ja już nie widzę maski, tylko widzę siebie, innego siebie. Może już nie rozpoznaję, jaki jestem naprawdę. To jest taka pierwsza zachęta, żeby w ten sposób spojrzeć moim zdaniem. I druga sprawa, żeby pamiętać także i prosiłbym, żeby tutaj pan uzupełnił, panie Tomaszu, będzie pan bardziej kompetentny, że w ocenie tych programów trzeba też brać pod uwagę te kolorki czerwony i czarny, bo one się odniosą troszeczkę do dwóch innych aspektów. Tak lekko w odpowiedzi do Adama i lekko zachęcając do pociągnięcia pana Tomasza.
[04:38:00] - Tak, tutaj pan słusznie to zauważył. Bo tak naprawdę chodzi o to, żeby poddawać w wątpliwość. A najłatwiej jest to robić właśnie patrząc na te centra, które są niezdefiniowane. I tutaj, Adamie, do ciebie teraz taka informacja odnośnie twojego chartu. Wszystkie centra cztery, które masz niezdefiniowane, mają takie motywy, które są tutaj związane z keynote'ach. I te wszystkie rzeczy, które tutaj masz opisane, jak poczucie niedowartościowania czy unikanie konfrontacji z prawdą, to są grupy takie programów, które instalują się w tych centrach. I teraz, jeśli nasze działania wynikają z ich funkcjonowania, to automatycznie odciąga nas to od istoty tego, czym jesteśmy sami. Bo nie jesteś w stanie rozciągnąć dnia w nieskończoność. Jeśli robisz wszystko, żeby przykryć, zakopać gdzieś, podtrzymać energię ukrywania tej prawdy, to traci się na to czas, a nie poświęca się go na zgłębianie własnych talentów, własnych darów. I z tego może wynikać to, że czytając jakiś opis, nie zgadzamy się z nim.
I tutaj teraz wchodzą te kolory, ponieważ to, co jest czarne, to jest coś, co jest na poziomie świadomym. Możemy mieć to uświadomione. Prawdopodobnie mamy to uświadomione i myślimy, że tacy jesteśmy. A to, co jest czerwone, to jest informacja dotycząca ciała naszego. To jest to, co jest nieuświadomione. Ja czasami mówię to tak obrazowo: czarne to są drogi, po których jeżdżą samochody i patrząc z lotu ptaka, jesteśmy w stanie to zobaczyć. A czerwone to są tunele, którymi jeżdżą pociągi pod ziemią i my tego nie widzimy. I właśnie na tym zasadza się całe to piękno human design związane z łatwością dostępu do informacji, że human design pokazuje to czerwone. Bo to czarne, jak czytamy, to zazwyczaj okej, dobra, rozumiem. Zgadza się.
Ale jak zaczynamy wchodzić w te czerwone, zaczynamy się zastanawiać: zaraz, moment, nie bardzo to jest moje. Ale potem się może okazać, że jeśli ktoś zapytałby naszych znajomych o te cechy, które są u nas na czerwono, to okaże się, że my właśnie tacy jesteśmy.Ponieważ nasi znajomi nie znają tej całej nakładki umysłowej, która zakłóca nam odbiór i nie pozwala nam tego dostrzec, która przeformatowuje nasze myślenie o sobie. Oni widzą to, jak my działamy, a bardzo często działamy zgodnie z tym, jaki jest nasz design, mówiąc po human designowemu, czyli nasza świadomość formy. Ona decyduje o tym, w jaki sposób działamy. Nie wiem, czy to odpowiada na pytanie.
[04:41:10] - Jest wskazówka i będzie ułatwiała czytanie. Czy ja mógłbym jeszcze zadać pytanie? Na górze są takie strzałeczki, czerwone i czarne. Co oznaczają te strzałki?
[04:41:24] - Powiem tak: to jest bardzo istotna informacja, ale nie podejmuję się tego powiedzieć tutaj teraz, ponieważ wprowadziłbym za dużo nowych rzeczy.
[04:41:37] - A czy ja mogę wkleić linki panu Markowi w propozycji umieszczenia pod filmikiem? Bo mam linki o tym wszystkim oddzielne. Żeby mógł zobaczyć.
[04:41:52] - To będą linki-
[04:41:53] - Ja wyślę na czacie linki, dobra? Panie Marku, pan sobie sprawdzi.
[04:41:56] - Może lepiej na maila, bo na czacie niestety YouTube filtruje te linki bez naszej kontroli. Jest ryzyko, że one gdzieś tam zaginą.
[04:42:08] - Dobra, to ja wyślę i wtedy będziesz miał odpowiedzi pod filmikiem. Tylko po angielsku to jest, sorry. Może być?
[04:42:20] - Może być. Ja mogę tylko powiedzieć tak: to, co tutaj te strzałki pokazują, Adamie, w twoim przypadku konkretnie, to jest miejsce, w którym z ewolucyjnego punktu widzenia się znajdujesz. I to jest jedna z 16 możliwości. Tematu nie rozwijałem, jeszcze o tym nie mówiliśmy nigdy. Jedna z 16 możliwości, która pokazuje, w którym miejscu ty się znajdujesz pomiędzy człowiekiem a nowym rejvem, który ma się pojawić w 2027 roku. I akurat wszystkie strzałki skierowane w prawo oznaczają ostatni etap. Czyli jeśli chodzi o cechy twojej osobowości i ogólnie konstrukcji, to jest patrzenie w sposób rozproszony. Uczenie się, nie skupiając na tematach konkretnych, tylko chłonięcie pełną szerokością autostrady, jaką jest twoje centrum głowy, które ściąga informacje, zasysa inspiracje, a twoje centrum ajna, czyli centrum drugie od góry, przetwarza z kolei te informacje. Tam jest potężna rura, gruba, zasysająca informacje o świecie, która układa to sobie gdzieś tam później i w pewnym momencie staje się bardzo silnym źródłem informacji dla innych. Oczywiście to wszystko jest testowane na własnej skórze, bo to jest w końcu trójka martyr.
Natomiast to zostawiam. Dwie strzałki czerwone w prawo i dwie czarne w prawo oznaczają, że kolejną zmianą ewolucyjną będzie dostrzeżenie tego, że tutaj jednak nie chodzi o to, żeby każdy pod siebie, tylko chodzi o to, żebyśmy w końcu pokazali najpiękniejsze cechy, które człowiek może mieć. A one będą możliwe dopiero wtedy, jeśli centrum emocjonalne, jakim dysponujemy, przestanie nami rzucać w górę i w dół. I to centrum emocjonalne właśnie w 2027 roku ma się o tyle zmienić, że wygaśnie fala emocjonalna, której jesteśmy poddawani, a pojawi się nowy gatunek, który można powiedzieć, w dużym cudzysłowie, będzie stabilny emocjonalnie i wówczas świadomie korzystając ze swoich emocji, będzie mógł sprawić, że cała moc zostanie zaprzęgnięta w kierunku tworzenia rzeczywistości. Kiedy to w pełni ujawni się moc tego powiedzenia, że emocje mają możliwość manifestacji. Bo mają, pod warunkiem, że są ciągle ukierunkowane w tą samą stronę, z jednakową siłą i bez rozpraszania się na boki. My natomiast jako ludzie jesteśmy rzucani emocjami w prawo, w lewo. Raz chcemy to, raz chcemy tamto, więc to jest takie rozproszone. Siłą rzeczy osłabiamy to działanie. Natomiast osoby o takiej konstrukcji jak twoja, to są osoby, które mogą mieć poczucie tego, że nie należą do tego świata, że nie pasują do tego świata w ten sposób.
[04:46:02] - Halo? Nie zaprzeczę.
[04:46:05] - Słucham?
[04:46:08] - Śmieję się, że nie potwierdzę ani nie zaprzeczę tego ostatniego stwierdzenia przynależności do świata. Jeszcze jedno pytanko, bo wiem, że poleciał trochę, bazuje na czakrach, coś w tym stylu. Wiem, że to jest adaptacja. Hipotetycznie czy właśnie te centra zamknięte czy otwarte, przepraszam, niezdefiniowaneCzy to ma jakąś analogię, tak jak w systemie sakralnym, że można je otwierać, zamykać, coś w tym stylu? Czy to jest raczej zawsze niezmienne przez całą długość życia?
[04:46:54] - To jest zmienne. To się cały czas zmienia. To tak naprawdę jest ciągły taniec. Tam się ciągle coś zapala, ciągle coś gaśnie, przeskakuje. To jest bardzo ruchliwe, ponieważ ten czart, który masz urodzeniowy, to jest tylko na moment urodzenia. Już dzień później, dwa dni później, aż do dzisiaj kolejne planety aktywują kolejne bramki. Czyli mamy 13 kolejnych bramek aktywowanych na dany moment i to się co chwilę zmienia. Najszybciej przez Księżyc, potem przez Słońce, Ziemię. Te bramki się zapalają, gasną, kanały się domykają. I to sobie tak tańczy.
Czyli my mamy tak naprawdę dostęp do dużo większej ilości różnych energii na jakiś krótki czas. A to, co jest tutaj, na takim bodygrafie twoim urodzeniowym, to jest dostępne cały czas. Dlatego zaczyna się właśnie tę przygodę z poznaniem tego swojego bodygrafu urodzeniowego, żeby poznać tę energię, z którą zawsze mamy do czynienia, żeby rozgościć się w tym, co mamy, dostrzec, co jest nasze, zanim ruszymy w dalszą podróż doświadczania energii innych kanałów, które już nie są nasze. Bo też możemy tej energii doświadczać. Tylko żeby móc rozpoznać, co jest nasze, a co nie jest nasze, najpierw musimy się oderwać od tego całego tła, z którym na początku się zlewamy, nie obserwujemy tych szczegółów i przyjrzeć się najpierw tej swojej konstrukcji, poznać ją, a dopiero potem dokładać do tego kolejne rzeczy.
[04:48:42] - Czysto teoretycznie, jeżeli te centra tańczą, różne bramki się otwierają, zamykają, to czy to oznacza, że na przykład typ się może zmienić z dnia na dzień z generatora w manifestora?
[04:48:57] - Z generatora można się zmienić w manifestującego generatora. Ewentualnie. Bo centrum sakralne jest zawsze u ciebie zdefiniowane. Największej zmian doświadczają reflektorzy, bo reflektorzy mają definicję czystą zupełnie, czyli nie mają zdefiniowanego żadnego centrum. I oni wraz z tym, jak Księżyc, bo to Księżyc na nich wpływa, wraz z tym, jak się przemieszczają przez wszystkie bramki planety i domykają kanały, taki reflektor może być każdym typem w pewnym momencie, w ciągu miesiąca. Więc to są najbardziej zmienne istoty. Generator zawsze będzie generatorem. Projektor bywa generatorem, może być też manifestującym generatorem, ale tylko reflektor może być reflektorem.
[04:49:48] - To może jeszcze inne pytanie. Czy jest jakieś narzędzie, które pozwala wpisać datę i zobaczyć graf z tej daty naszego?
[04:50:00] - Jak najbardziej.
[04:50:03] - O, ciekawe. A to jak bodygraf, czy coś w wersji płatnej pewnie, tak?
[04:50:09] - W wersji płatnej są takie narzędzia, jak najbardziej. Co więcej, można sobie zrobić taką analizę, gdzie obserwujemy swoje cykle. Czyli zakładamy sobie na przykład filtr na Słońce albo na Księżyc i wtedy możemy sobie obserwować, o której godzinie zmienia się która bramka pod wpływem której planety czy którego ciała.
[04:50:32] - Czyli wchodzimy w astrologię bramkową.
[04:50:36] - Wchodzimy dużo głębiej. Natomiast jest sens to robić dopiero w momencie, kiedy się czuje już tak w miarę solidnie te podstawy. Bo tam się potem można pogubić ze względu na to, że to są bardzo dynamiczne procesy. Tam się już tak dużo rzeczy naraz zmienia wtedy, że naprawdę jest to bardzo intensywny proces. To jest trochę taka sytuacja, jak przeczytamy sobie jakąś bramkę czy jakiś kanał, który nam się w danym momencie aktywuje, to zanim tak naprawdę zdążymy zrozumieć ten kanał, to już powoli się kończy moment, kiedy to jest aktywowane. A my zaczynamy gonić kolejny kanał, bo on znowu się pojawia. Więc ja osobiście robię to bardzo wybiórczo. Czyli znam niektóre kanały na pamięć. Niektóre kanały czuję, że wiem mniej więcej, o co chodzi, bo one logicznie tutaj są połączone i leżą w takim miejscu, w jakim leżą. I to ma sens.
Więc w momencie, kiedy taki kanał widzę, że dochodzi, zwracam uwagę teraz na ten wybrany aspekt w moim życiu, o którym mówi dany kanał i poddaję obserwacji. Co ja widzę w tym zakresie, o którym ten kanał mówi? I bywa tak, że nie dostrzegam tam specjalnie nic. Więc zostawiam. Mówię: „Okej, nie teraz, to może za następnym razem”. Być może nie dostrzegam tego, bo jeszcze jakiś program to przykrywa. Jeszcze nie jest to dla mnie. Ja też nie wszystkie rzeczy widzę w swojej konstrukcji.
[04:52:09] - Okej, jakby ktoś się pytał 100 dolarów to kosztuje. Ta funkcja.
[04:52:15] - 100 dolarów.
[04:52:15] - A właśnie, to jest funkcja na wszystko? Tak na marginesie pan się orientuje, czy to jest funkcja na wszystko, czy każda oddzielnie się włącza?
[04:52:24] - Nie wiem. Nie patrzyłem, bo ja nie korzystam akurat z mojego bodygrafu.
[04:52:28] - Dobra, to każdy ma inną cenę, więc się pewnie oddzielnie. Przepraszam cię Adamie, tylko szybko spytam, co z Sławkiem.
[04:52:35] - Panie Kazimierzu, właśnie ja postanowiłem wejść tutaj.
[04:52:38] - Właśnie.
[04:52:40] - Panowie Adama i Kazimierza zapotrzebowanie na dowiedzenie się czegoś o sobie.Natomiast postanowiłem już tutaj wejść w tematykę, bo może niektórzy słuchacze się już tutaj wynudzili troszeczkę z nami. Więc zadam takie pytanie do Adama i do Kazimierza: czy panowie dowiedzieliście się czegoś o sobie podczas tej audycji tutaj i podczas rozmowy z panem Tomkiem? Czy wasza przygoda w poszukiwaniu samego siebie jakoś tak nabrała rumieńców? Czy jesteście w tej chwili bliżej siebie?
[04:53:20] - Było coś takiego. Było, faktycznie. To musi się Adam wypowiedzieć, bo Adam miał czytanego czarta.
[04:53:32] - Dowiedziałem się czegoś, co podejrzewałem na zasadzie obserwacji siebie.
[04:53:38] - Czyli czujesz się-
[04:53:47] - Natomiast ciągle musiałbym dalej analizować ten graf.
[04:53:56] - Panowie, cieszę się, że coś tam się rozjaśniło. Natomiast ja przysłuchiwałem się tej dyskusji, tej rozmowie w sposób taki bardzo z dużym zainteresowaniem do któregoś momentu. Natomiast w którymś momencie zacząłem wewnętrznie nabierać znowu takiego przekonania, że padło tutaj mnóstwo słów, stwierdzeń, sformułowań, które dla mnie osobiście nie mają nic wspólnego z tym, co ja uwielbiam, czyli z praktyką. Czyli była fajna dyskusja o tym, co się może wydarzyć, o jakichś tam hipotetycznych sytuacjach, o programach. Mądre słowa. Natomiast ja wam powiem szczerze: ja dalej nie wiem, co ja mam robić.
[04:54:46] - No bo widzi pan, panie Sławku, właśnie na tym polega piękno, że to-
[04:54:50] - Nadal nie wiem, co mam robić. Nie wiem. Mamy różne pojęcie piękna, panie Tomku.
[04:54:54] - Praktyczne-
[04:54:55] - Ale było blisko przecież. Było blisko. Pan Tomasz ładnie mówił.
[04:54:59] - Gdzie? Kiedy?
[04:55:01] - Właśnie praktyczną stronę-
[04:55:02] - Co mam robić czy jak mam robić?
[04:55:05] - Panowie, przyznać się podczas tej audycji, kto dochodził?
[04:55:11] - Panie Sławku, ten przekaz był do pana Adama. Ja stałem do pana tyłem, dlatego pan patrzył na moje plecy i pan nie widział tego, co pan Adam mógł dostać, mógł wziąć, co on usłyszał.
[04:55:23] - Powiem tak, panie Tomku, dlatego ja zadałem to pytanie, czy panowie osiągnęli poziom satysfakcji i czy są bliżej samych siebie. Ja nie mówiłem tutaj o sobie, ponieważ ja już ze swojej strony mówiłem, że całe to tłumaczenie, całe to opowiadanie o tych bramkach, o tych innych rzeczach, o tych wskazówkach w lewo, w prawo pokazujących różne możliwości, z których tak na dobrą sprawę dla mnie osobiście w sposób praktyczny nic nie wynika. Bo to w dalszym ciągu mówimy: może są jakieś programy, może jak się je zmieni, może jak coś tam, to może się pojawi następny program. Czyli tak na dobrą sprawę ja jestem dokładnie w tym samym miejscu, w którym byłem przed tą rozmową. Nawet gdyby ona dotyczyła mnie. Natomiast ja widziałem, jak panowie tutaj z takich oportunistów zaczęli się w temat wkręcać i byłem ciekawy, czy tylko ja tego nie rozumiem.
[04:56:27] - Przepraszam panie Sławku, ja oportunistą nie jestem. Pan o tym wie. Przynajmniej no.
[04:56:34] - Okej. Dlatego mówię, ja byłem ciekawy, czy tylko ja nic z tego nie rozumiem. Natomiast wychodzi taki wniosek, że ja jakby tutaj takiego coś, co jest moim poszukiwaniem, czyli znalezieniem metody na to, żeby rozwiązać problemy, nie na to, żeby o nich porozmawiać, nie o to, żeby poopakować, nie o to, żeby pofilozofować. Tylko ja jestem człowiekiem praktycznym. Jest jakiś tam problem. Mam proste pytanie: jak rozwiązać ten problem?
[04:57:13] - Ja to rozumiem.
[04:57:15] - Ja mam jeszcze trzy miliony nowych problemów.
[04:57:20] - Ja właśnie to podejście rozumiem. Powiem na przykład- mogę? Halo?
[04:57:28] - Tak, oczywiście.
[04:57:29] - Bo się nie chcę wcinać, bo tak myślałem, że była przerwa.
[04:57:33] - Była, ale kilka dni temu, panie Kazimierzu.
[04:57:37] - Bo tak lekko przerywa i nie wiem, kiedy można wejść do głosu. Ja bardzo przepraszam, nie chcę po chamsku wchodzić w głos. Proszę mi wybaczyć. Ja może tylko powiem, co mnie się na końcu podobało w tej rozmowie. Bo w końcu usłyszałem coś o tym narzędziu, czego nie wiedziałem. Ja nie miałem pojęcia na przykład, że mogę zobaczyć sobie na zasadzie astrologicznej, jak to wygląda na dzień dzisiejszy. Bo Adam zadał świetne pytanie, czy to się zmienia. Tutaj pan Tomasz mówi: „To może mrugać, to się może zapalać, to może gasnąć”. Ja zapytałem, czy można coś wpisać datę, wyświetli się inny graf. Okazuje się, że tak.
To są takie szczegóły, których ja bym bardziej oczekiwał, bo to nam mówi coś o narzędziu, co to narzędzie robi dokładniej, więcej. Więcej niż takie mówienie, że w 2027 roku ma coś się wydarzyć. Więcej niż kto to wymyślił i więcej niż jakaś filozofia za tym stojąca. Bo my jednak chcemy zacząć i chcemy się dowiedzieć, co nam dokładnie to daje. Dlatego ta końcówka mnie się osobiście najbardziej podobała.Natomiast rzeczywiście z niej nie wynika, co nam to jeszcze daje i czy nam coś to rozwiązuje.
[04:59:01] - Ja nie wiem, panowie, mówię o sobie. Pojawiło mi się trzy miliony nowych dylematów, sytuacji hipotetycznych, innych, natomiast nie specjalnie mi się coś rozjaśniło. Dlatego moje pytanie jest: czy wam się rozjaśniło? Bo to jest dla mnie istotne. Wy zadawaliście pytania, my mamy tutaj jeszcze też słuchaczy, którzy się temu wszystkiemu przysłuchują, więc być może zaraz poczytamy komentarze, czy ktoś coś z tego wyciągnął dla siebie. Bo mówię, jestem człowiekiem praktycznym.
[04:59:42] - A co na przykład myślisz?
[04:59:44] - Rozmawialiśmy w poprzedniej audycji, czy my mamy jeszcze czas na to, żeby dalej dywagować, żeby dalej się przekonywać. Czy przyszedł ten czas, żeby się wziąć za robotę i zacząć robić porządek u siebie, na swoim podwórku i tak dalej. Więc ja pytam wprost: czy panowie zrobiliście porządek na swoim podwórku podczas tej rozmowy?
[05:00:13] - Chyba się nie, panie Piotrze.
[05:00:14] - Ja tu przyszedłem pokładać kij w mrowisko, więc przepraszam.
[05:00:19] - Nie, dzisiaj panie Kazimierzu, to było poprzednim razem.
[05:00:25] - Dzisiaj też mi się trochę udało. Jak tam Adamie z twojej strony?
[05:00:33] - Przyznałbym tu rację raczej Sławkowi, że jednak trzeba by w to włożyć dużo więcej roboty, w obsługę tego narzędzia, żeby coś wyciągnąć z siebie. Więc chyba więcej jednak zastrzeżeń niż pożytku na tą chwilę. Natomiast uważam, że pan Tomasz ma dużo do zaoferowania i niekoniecznie tylko z powodu HB.
[05:01:01] - Ja broń Boże tego nie neguję. To może tak zabrzmiało troszeczkę jako negacja. Nie, broń Boże. Tylko mi, kochani, chodzi o jedną rzecz. Żebyśmy nie stracili celu z oczu. Żebyśmy znowu nie bawili się w kolejne dywagacje, tracąc cel z oczu.
[05:01:29] - Panie Sławku, ma pan rację i dlatego też dodam tu jedną rzecz od siebie. To, co ja w chwili obecnej robię, to można powiedzieć, że uprawiam swego rodzaju herezję. Dlatego, że próbuję w jakiś sposób grupowy propagować tą wiedzę, mimo że Ra Uru Hu o tym mówił w ten sposób: jedna osoba w jednym czasie. I to jest wszystko, co można zrobić. Human design służy do tego, żeby po prostu to stosować na zasadzie odczytów, przepracowywania z konkretną osobą konkretnych problemów, bo tutaj się hurtem nie załatwi nic. Najlepiej świadczy o tym właśnie to, że pan przysłuchiwał się rozmowie i komuś może zmienić to życie, a pan nie usłyszy w tym nic.
[05:02:18] - Nie.
[05:02:21] - Może przerysowuję.
[05:02:24] - Chodzi mi o to, że tak powiem, przykład może nie do końca.
[05:02:30] - Załóżmy, że to traktujemy jako przykład. Pan nie weźmie z tego nic, a drugiej osobie zmieni to życie. I teraz jeśli-
[05:02:37] - Tylko dalej, panie Tomku. Tutaj, że tak powiem, kilka takich niespójności. Ja nie chcę mówić o niespójnościach. Natomiast troszeczkę chciałbym też usystematyzować to, że my rozmawiamy tutaj o zmianie programów, tylko że ja cały czas myślę też o społeczeństwie, o ludzkości. Owszem, możemy rozmawiać tylko o nas, ale wiem, że na przykład dla gros ludzi jeszcze żyjących na tym świecie pozbawienie ich w tej chwili programów to jest zabicie ich.
[05:03:16] - Nikt nie mówi o pozbawieniu. Nie da się fizycznie. Panie Sławku, fizycznie człowiek nie jest w stanie przeżyć, mówię tak już zupełnie poważnie, fizycznie nie jest człowiek w stanie przeżyć zdjęcia z siebie wszystkich programów, bo zwariuje.
[05:03:30] - Dlatego właśnie mówię-
[05:03:32] - T utyci się osobowość.
[05:03:33] - Że coś trzeba zaproponować, coś trzeba dać człowiekowi w zamian.
[05:03:38] - Łyżeczką. Łyżeczką, a nie chochlą.
[05:03:43] - Chodzi mi o to, żebyśmy nie tracili z oczu celu. Że samo pracowanie nad programami bez świadomości celu, do jakiego zmierzamy, jest moim skromnym zdaniem pewnego rodzaju formą tracenia czasu. Na jakieś eksperymenty, na coś tam, które nie do końca wiemy, do czego mają nas doprowadzić.
[05:04:07] - Mogę jednym zdaniem odpowiedzieć na pytanie. Jak zdejmiesz programy, to cel sam się ujawni.
[05:04:16] - Okej, to może teraz ja się wtrącę, bo mam dwa wrażenia. Sekundkę, bo coś mi tu nie gra. Po pierwsze mam wrażenie, że pan Tomasz właśnie powiedział coś, co mi się bardzo nie podobało w całej audycji tej i poprzedniej. Że sensem przekazywania wiedzy na temat human design jest omawianie grafów każdemu, z kim się rozmawia i na tej podstawie wyjaśnianie mu. Co mnie zdziwiło w poprzedniej audycji, strasznie żeście się przykleili do robienia grafów. Najpierw panu Sławkowi, później pan próbował robić te grafy mnie, później zadzwoniłaSuchacka znowu jej zaczął pan robić grafy. Za każdym razem przechodził do grafów. Dzisiaj robiliście grafy plus jeszcze kalendarze. Teraz nagle pan Sławek pyta o solution, rozwiązanie, metodę. Więc ja teraz się zastanawiam, czy pan, panie Sławku, widział solution, drogę do metody w momencie robienia grafów, czy pan jeszcze czegoś innego szuka?
Bo może tutaj ja mam jakiś rozjazd?
[05:05:29] - Nie.
[05:05:29] - Czego dokładnie szukamy? Bo dlaczego właśnie całe te programy się koncentrują na tych grafach, że ktokolwiek próbuje wchodzić w dyskusję, to jemu się zaczyna grafy robić. Zawsze.
[05:05:41] - Ja nie mówię, kto czego szuka. Ja za nikogo nie mogę zadecydować, czego on szuka.
[05:05:50] - No jasne. Ale mnie to zafascynowało, bo miałem wrażenie, że właściwie wszystkim to się strasznie podoba, jak się im ustawia grafy i zacząłem nawet podejrzewać, że może faktycznie jest w tym jakaś metoda, że wy nagle słuchacie tego, jak wam się te grafy układa i nagle ludzie myślą sobie: „No to jest droga do rozwiązania”. I jak my zeszliśmy z tego tematu, to być może to było, że schodzimy już na takie metodyki typu astrologia, mruganie i tak dalej, więc to już jest odchodzenie od rozwiązań. Więc sobie tak pomyślałem tylko i wyłącznie, czy przypadkiem ja czegoś źle nie rozumiem, że mnie się akurat to stawianie grafów nie podoba, a wam podobało? Takie pytanie do rozjaśnienia.
[05:06:38] - Nie. My z panem Tomkiem-
[05:06:39] - Co byłoby rozwiązaniem?
[05:06:41] - Ja zadałem na samym początku audycji pytanie, po co, dlaczego my potrzebujemy kogoś, żeby nam powiedział o nas, jacy jesteśmy?
[05:06:55] - Jeju, ja byłem od początku i tak mnie pominęło. Przepraszam.
[05:07:01] - To było pierwsze pytanie, które padło na samym początku audycji. Dlaczego my szukamy innych, żeby nam powiedzieli, jacy my jesteśmy?
[05:07:14] - Mm.
[05:07:16] - A tak naprawdę podobno szukamy drogi do samego siebie. Czyli znowu szukamy kogoś, szukamy narzędzi-
[05:07:24] - Żeby nas prowadziło do siebie.
[05:07:25] - Które nam powiedzą, jacy jesteśmy w drodze do samego siebie.
[05:07:29] - No tak.
[05:07:31] - Więc mówię, ja jestem-
[05:07:33] - Ja na przykład, panie Sławku, się ograniczam wyłącznie. Moja odpowiedź: ja zamykam swoją odpowiedź w tym, co powiedziałem w odpowiedzi do Adama, że ja uważam human design za narzędzie, które może pomóc mi zobaczyć, jaki jestem naturalny, ten prawdziwy. A nawet jeżeli tutaj będzie coś robiło błędnie, bo ja ciągle nie jestem osobą, która to ma ochotę propagować wszystkim. Mnie się to podoba, to jest fajne jako przynajmniej do zabawy. Ale jeżeli ja mogę dostać narzędzie, przy którym mogę się chociażby sprawdzić, skonfrontować, to już zawsze jest coś. Dla mnie to jest tylko i wyłącznie, tak to traktuję, nie filozoficznie ja, że widzę, że mi mówi, że tu jest mój program. Ja się nad tym programem zastanowię, czy faktycznie, czy to jest sprzeczne ze mną, czy to jest jakaś moja maska. Dziękuję i duchowość robię sobie dalej. To jest moja odpowiedź. Tutaj zamykam.
Pan pytał mnie i Adama, co z tego wyciągnęliśmy. Ja swój stosunek w tym zakresie w ten sposób określam.
[05:08:51] - Okej.
[05:08:51] - Zamykając to pytanie, gdzie jest rozwiązanie? Moim zdaniem rozwiązanie jest tak czy siak w nas. To nam tylko ułatwia dostrzeżenie siebie takich prawdziwych. Nawet gdyby się okazało, że human design nie ma racji, to my siadamy i mamy okazję na tym narzędziu jednak przejść przez szereg pytań, zadać sobie 150, 200 pytań czy ile ich tam jest, czy taki jestem, czy taki nie jestem, czy tam ileś tam przypadkowych pytań. I od razu bardzo przepraszam, jeżeli ja podnoszę głos czy coś w tym stylu, tylko ja już siedzę i mam resztki tchu. Przepraszam.
[05:09:34] - Dobrze, panie Kazimierzu, ponieważ mamy godzinę 13:15 i uszanowałem to, że chcieliście panowie dowiedzieć się czegoś o sobie, ale mamy też jeszcze słuchaczy, którzy z tego, co właśnie się dowiedziałem, powolutku nam się wykruszają, bo są jednak ludzie, którzy idą do pracy, którzy idą gdzieś tam. Więc podsumowując naszą rozmowę telefoniczną, bo nie ukrywam, że proponowałbym, żeby tą telekonferencję powolutku kończyć, bo najprawdopodobniej też nie zdążę przebrnąć komentarze, bo i tak mamy pewnie rekord.
[05:10:12] - Na pewno chyba nie zdążymy. Trochę ich jest.
[05:10:16] - Żebyśmy, kochani, mieli jasność: ja nie neguję ani postawy pana Kazimierza, ani pytań, ani to, czy się podoba, czy się nie podoba, czy Adama, jakichś tam dylematów, czy wyjaśnień pana Tomka, czy nie uważam narzędzia za właściwe bądź niewłaściwe. Mi chodzi, kochani, tylko o jedną jedyną rzecz: żebyśmy, jeżeli chcemy budować swoją własną świadomość, to nie bazowali tak do końca znowu na zewnętrznych źródłach informacji, ponieważ na tych zewnętrznych źródłach informacji przejechaliśmy ładnych ostatnich kilka tysięcy latI każde narzędzie, z którego korzystacie, potraktujcie jako sposób na dotarcie do samego siebie. Nie traćcie tego właściwego celu ze swoich oczu, bo zamieniając jeden program, rezygnując z jednego programu, możecie zupełnie nieopatrznie zapętlić się i wpisać w następny program, który znowu nie będzie wasz.
[05:11:29] - Ja się zgadzam w 100%.
[05:11:31] - I tylko o to mi chodzi. Całą rozmowę dzisiejszą z panem Tomkiem uważam za bardzo wartościową. Natomiast przecenianie czegokolwiek oprócz samego siebie jest niebezpieczną drogą. Tylko o to mi chodzi. Nikt naprawdę nie przejdzie tej drogi za was, bo tak się buduje świadomość: poprzez doświadczanie. Są narzędzia, które mogą pomóc, ale cała prawda i wszystko to, co dotyczy was, jest w was.
[05:12:07] - Tak.
[05:12:07] - I prędzej czy później sami będziecie się musieli z tym zmierzyć. Pan Tomek mi to na pewno potwierdzi, że pewne podpowiedzi płynące z human design prowadzą tylko i wyłącznie do tego, że to sami musicie się zmierzyć z tymi emocjami.
[05:12:24] - Nikt tutaj tej roboty nie zrobi za nikogo.
[05:12:26] - Nikt nie zrobi. Więc nie szukajcie, jak zwykle w tych czasach modnych, wyręczenia, bo takiego wyręczenia nie ma.
[05:12:42] - Ja się całkowicie zgadzam.
[05:12:44] - O to mi przede wszystkim chodzi. Żebyśmy nie poszli w tym właśnie kierunku tracenia czasu i wpakowania się w następne doświadczenia. Mogą nie być wasze, znowu mogą nie służyć oprócz samego doświadczenia.
[05:13:09] - Dobra, to ja się, moi drodzy, wyłączam. Pozwolicie?
[05:13:13] - Dziękuję. Tak, panie Kazimierzu, panie Adamie.
[05:13:17] - Ja myknę. Jedno tylko powiem. Słuchajcie, ja nie wiem, jak wy to robicie, bo ja naprawdę, słowo honoru, chciałem zadzwonić z jedną sprawą. Przytrzymaliście mnie, wkręciło mnie i siedziałem ponad godzinę.
[05:13:31] - To jest właśnie, moi drodzy, zrzucania winy na innych.
[05:13:35] - Tak jest.
[05:13:36] - Będę zwalał na innych. Oczywiście, trzeba zwalić. Słuchajcie, dzięki wielkie za tą rozmowę. Było mi miło. Panie Tomaszu, bardzo dziękuję. Panie Sławku, dziękuję. Adamie, dzięki. Panie Marku, dzięki.
[05:13:47] - Dziękujemy bardzo.
[05:13:47] - Przy okazji powiem fajną, ciekawą rzecz. Właśnie przed momentem pan Marek do mnie napisał. Dziękuję, panie Marku, za odpowiedź na maila sprzed tygodnia, na prośbę dołączenia do audycji.
[05:14:00] - Zauważyłem, że były problemy z połączeniem się na Skypie i na numerze stacjonarnym, także postanowiłem w końcu na tego maila odpisać i dać ten link.
[05:14:14] - Tak.
[05:14:15] - Jeszcze w ramach ciekawostki dodam, że rozmawiamy już prawie dwie godziny z panem na linii. Mija godzina pięćdziesiąt dokładnie.
[05:14:26] - Słuchajcie, musimy zrobić tak: obiecajcie mi coś. Jak będę dzwonił następnym razem, moi drodzy kochani, wywalajcie mnie szybciej. 15, 20 minut wystarczy, bo za długo siedzę. Serio.
[05:14:39] - Jak to było w moim-
[05:14:40] - Fajnie się rozmawia, ale im dłużej, tym myślę, że...
[05:14:44] - Obiecuję. Tak, panie Tomku?
[05:14:45] - Radę daję sobie sam.
[05:14:49] - Panie Sławku.
[05:14:50] - Dobra, dzięki wielkie. Trzymajcie się. Pozdrowionka. Życzę powodzonka. Hejka. Pa, pa.
[05:14:56] - Wzajemnie.
[05:14:57] - Wzajemnie. Wszystkiego dobrego no i do usłyszenia.
[05:14:59] - Dziękujemy Adamie. To była naprawdę znamienita chwila, że postanowiłeś do nas zadzwonić. Ja wiem. Coś cię musiało bardzo mocno zaabsorbować. Ja to doceniam. Bardzo doceniam i bardzo ci dziękuję.
[05:15:16] - No i się rozłączyli.
[05:15:19] - My też będziemy się kochani powolutku rozłączali. Co, panie Tomku? Bo fajnie mija czas, ale tutaj mówię, są informacje, że chyba przegięliśmy troszeczkę. Co, panie Marku? Zostaliśmy już we trzech teraz pewnie na antenie i wszyscy poszli spać.
[05:15:37] - Zauważyłem, że liczniki pokazują wciąż około 95 słuchaczy, co jak na noc z poniedziałku na wtorek to jest niebywały wyczyn. Natomiast jakoś nam się wykruszyła liczba czatujących.
[05:15:53] - Z pewnością zasłuchali się w rozmowę panów, tak samo jak ja. Natomiast rozsądek nakazuje, żeby powolutku kończyć, dać ludziom się wyspać. Poza tym, żeby następni, którzy będą chcieli nas jutro czy pojutrze, czy za tydzień odsłuchać, nie wystraszyli się ilością godzin, które się wyświetli na dolnym pasku i żeby się nie zniechęcili, bo dzisiejsza audycja, zresztą jak każda, była wyjątkowa pod wieloma względami. Panie Tomku, coś jeszcze pan by chciał dorzucić? Bo myślę, że będziemy kończyli. Jak pana samopoczucie po tej audycji?
[05:16:40] - Jak przystało na projektora żyję energią, którą umożliwiają mi czy zasilają mnie inne osoby. W związku z tym mi się dobrze rozmawia, że sobie ziewnę raz na jakiś czas, ale to już ciało moje mówi. Więc tutaj jest okej. Natomiast jedną rzecz bym chciał na koniec powiedzieć, licząc na to, że jak ktoś odsłucha i zobaczy, że to trwaPonad pięć godzin, patrząc na zegarek. Może końcówkę usłyszeć będzie chciał. Chciałem tutaj zwrócić się z taką informacją, że jeśli ktoś nie wie, co teraz robić, bo otrzymuję sporo informacji od osób i bardzo często powiela się ten sam motyw. Ludzie nie wiedzą tak naprawdę, co w tej sytuacji mają oni sami robić, już nie jako ludzie, jako ludzkość, tylko ja jako Tomasz Truszkowski, czy ja jako pan Andrzej, czy ktokolwiek inny. W którą stronę iść, za co się wziąć i z czym się mierzyć, to przez jakiś czas jeszcze mamy okres sprzyjający temu, żeby skonfrontować to, co się dzieje na zewnątrz, to, czego świadkami jesteśmy, to, co możemy zaobserwować z naszą wewnętrzną prawdą, żeby zagłębić się w wartości, które gdzieś tam w środku nas są, popatrzeć na ten świat, zastanowić się, czy to naprawdę o taki świat nam chodziło. Bo wkrótce przyjdzie czas do działania i jakiekolwiek teraz zanurzanie się w energii strachu nie ma zupełnie żadnego sensu. Może niektórych to rozczaruje, bo zdaję sobie sprawę z tego, że są różnego rodzaju protesty, manifestacje i tak dalej.
Natomiast w chwili obecnej to jest daremny trud. Część ludzi, która się miała obudzić i miała dostrzec pewne rzeczy, które na świecie się dzieją, miała na to lata. A ten okres od marca do początku czerwca to jest okres na to, żeby każdy wszedł w swój własny wewnętrzny proces wyciszenia, zatrzymania się, kontemplacji, przyjrzenia się swemu życiu. Przyjrzenia się temu, do czego dojechaliśmy, do jakiego momentu w historii dojechaliśmy i zastanowienia się, czy w dalszym ciągu chcemy iść w tą stronę. Nie będę wchodził w szczegóły, z czego to wynika. Natomiast human design o tym mówi i też energia, która w tym momencie do ziemi dociera, to jest energia sprzyjająca właśnie procesom wewnętrznym. Z tego przyjdzie czas na działanie, ale jeśli się tego nie przepracuje teraz i nie dojdzie do pewnych konkretnych wniosków, co ja chcę w końcu robić, bo to jest właśnie ten moment. Jakie miejsce ja w tym całym procesie tworzenia, bo tu o proces tworzenia chodzi, jakie ja chcę miejsce zagospodarować. Jeśli teraz do tego nie dojdziemy, może się okazać, że jak ten pociąg znowu ruszy, to kierunek, w którym on będzie szedł, będzie dla nas trudny do zaakceptowania. Nie będziemy wiedzieli, co sami mamy robić, w którą stronę my mamy iść, jak się mamy w tej całej sytuacji odnaleźć, bo to jest czas na budowę takiego kręgosłupa, można powiedzieć na nowo.
Wiem, że to być może dla niektórych zabrzmi bardzo ogólnikowo i mało konkretnie, natomiast ci, którzy są na to gotowi, po prostu przyjmą to.
[05:20:34] - Panie Tomku, tu pan powiedział całkowicie prawdziwą prawdę. Ci, którzy są gotowi, to znaczy ci, którzy mają poziom świadomości już przygotowany na to, żeby przejąć los i odpowiedzialność za swoje życie w swoje ręce, czyli przyznać się przed samym sobą do tego, co, jak, gdzie, po co, na co. Doszliśmy jako ludzkość do tego momentu, że tych ludzi, którzy, bo to jest cały proces, który trwał tysiąclecia całe. Doszliśmy do tego momentu, że tych ludzi, którzy są gotowi przyjąć odpowiedzialność za swoje życie, jest coraz więcej.
[05:21:19] - I chyba mamy jakiś problem z połączeniem pana Sławka. Nam coś przerwało. Panie Tomku, czy się słyszymy?
[05:21:28] - Ja słyszę wszystko.
[05:21:32] - Już pan wrócił.
[05:21:34] - Ja nigdzie nie wychodziłem. Jestem cały czas. Dobrze. Ja na tematy przyszłościowe z chęcią porozmawiam. Bo to są też rzeczy, które ludzi interesują. Natomiast prawda jest też taka, którą pan, panie Tomku, powiedział i trzeba to też powiedzieć sobie i mieć świadomość tego, że to, co my robimy, jest tak naprawdę, ja to tak nazywam, pozbawianiem siebie samego wyrzutów sumienia. Bo ci, którzy już coś wiedzą, ci, którzy już coś czują, to oni czują i oni pójdą dalej. Ci, którzy dalej czekają na wstrząs, poczekali na wstrząs. Więc tak naprawdę to, co my mówimy, panie Tomku, nie ma na dobrą sprawę większego znaczenia, bo ci, którzy wierzą w to, to uwierzyli w to wcześniej. Ci, którzy nie wierzą, nie uwierzą po dzisiejszej audycji.
[05:22:42] - Jest na pewno grupa osób, którym dzisiejsza audycja coś da i może pojawi się nawet osoba, która stwierdzi, że właśnie po dzisiejszej audycji to jest ten moment.
[05:22:54] - Trzymam kciuki i zawsze w to wierzę, że jednak jakieś tam ziarenko z tej audycji wyrośnie. Inaczej to nie miałoby sensu. Natomiast nigdy nie przeceniałem wagi tego, co zostanie powiedziane, ponieważ mam świadomość tego, żeDo reakcji zmusza nas doświadczenie, a nie zrozumienie
[05:23:23] - Panie Sławku, wiele osób było wczoraj i jeszcze jakiś czas temu na protestach, doświadczyło czegoś nowego. To są wydarzenia, które zmieniają. Wystarczy, że ktokolwiek po jakimś przeżyciu, które mu się nie podoba, usiadł do dzisiejszej audycji, nawet wszedł na chwilę, usłyszał coś, co było właśnie dla niego, mimo że było wyrwane z kontekstu, to wyzwoliło w nim pewną myśl, pewną reakcję. I to się może zadziać, tak?
[05:23:54] - Powiem tak: jestem niepoprawnym i wiecznym optymistą. Zresztą nie robiłbym tego, co robię, gdybym nie wierzył w to, że ma to jakiś sens. Nie tylko dla mnie, bo mimo wszystko dla siebie, pan i ja te informacje przekazujemy i o tym wszystkim mówimy. Także oczywiście ja z całego serca sobie, panu Tomkowi, panu Markowi i wam kochani życzę, żeby tak właśnie było. Dziękuję wam za dzisiaj. Było na pewno emocjonująco i sporo się działo. Uważajcie na siebie, trzymajcie się cieplutko i chyba do usłyszenia. Panie Tomku, dziękuję, panie Marku, dziękuję panom za telefony i wam kochani za te wszystkie komentarze, które się tutaj pojawiły, a których niestety nie zdążyliśmy dzisiaj przerobić. Także jeszcze raz wszystkiego dobrego. Trzymajcie się.
Dobrej nocy. Pa, pa.
[05:25:00] - Dziękuję bardzo również panie Marku, panie Sławku. Dziękuję wszystkim, szczególnie tym, którzy dotrwali do końca, bo to na pewno było wyzwanie.
[05:25:11] - Gratulacje.
[05:25:12] - Gratulacje.
[05:25:15] - Gratulujemy jak najbardziej i liczymy na to, że za tydzień i w kolejne poniedziałki również tak licznie będziecie nas słuchać i weźmiecie oczywiście aktywny udział w audycji nie tylko na czatach, ale również używając tak zwanego telefonu. A dzisiaj już dziękujemy bardzo serdecznie. Naszym gościem był pan Tomasz Truszkowski, badacz human design. Audycję jak zawsze poprowadził Sławomir Bączkowski. Tradycyjnie zachęcamy bardzo serdecznie do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o takiej samej nazwie jak nasza audycja „Świat oczami duszy”. Zachęcamy także do sięgnięcia po książkę, która w dającej się przewidzieć przyszłości ukaże się także w wersji dźwiękowej. Książka Sławomira Bączkowskiego „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”. Zachęcamy także do polajkowania i śledzenia fanpage'a pana Sławka na Facebooku o takiej samej nazwie jak książka z kolei „Czy można oszukać przeznaczenie?”. Kończymy już na dzisiaj powolutku ten rekordowy, jeżeli chodzi o długość, o czas trwania audycji, odcinek audycji „Świat oczami duszy”. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios", Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu.
Dziękujemy za uwagę, dobranoc i do usłyszenia oczywiście już za sześć dni i kilkanaście godzin. W poniedziałek o 20:00 na antenie Radia Paranormalium oczywiście na żywo. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl