Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Poniedziałek, 11 maja roku pańskiego 2020. Wczoraj podobno były jakieś wybory, a może ich nie było. W każdym razie, jeżeli dzisiaj macie państwo wybór, czy z Radiem Paranormalium zostać, czy nie zostać, to zachęcamy gorąco, żeby zostać, bowiem właśnie teraz rozpoczynamy na naszej antenie kolejny odcinek audycji „Świat oczami duszy”, audycję o świadomości w całości na żywo. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji, pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[01:04] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam wszystkich bardzo serdecznie.
[01:07] - Mamy nadzieję z panem Sławkiem, że dzisiejsze atrakcje atmosferyczne nie przerwą nam audycji. W razie gdyby jakaś przerwa nastąpiła, to coś tam wymyślimy, jakoś od strony technicznej ogarniemy, żeby audycję dokończyć. Miejmy nadzieję, że dzisiaj nic nam nie będzie przeszkadzało. Zanim przekażę głos panu Sławkowi, tradycyjnie podam kontakty do Radia Paranormalium. Audycję realizujemy w całości na żywo. Można do nas dzwonić na nasze numery telefonów 32 746 00 08, komórkowy 530 620 493, Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy też na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Właściwie na dwóch czatach, bo transmisje na YouTubie mamy dwie. Tutaj już widzę, że słuchacze zbierają się na transmisji na naszym głównym kanale.
Bardzo nas to cieszy. Jesteśmy także oczywiście na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i profilu pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. Panie Sławku, jak już podałem kontakty, to myślę, że z czystym sumieniem mogę oddać panu głos.
[02:55] - Zdecydowanie z czystym, panie Marku, bardzo dziękuję. Kochani, witam was jak zwykle co poniedziałek. Powiem wam szczerze, troszeczkę dzisiaj z bólem serca i z lekkim bólem głowy przystępuję do tej audycji, bo ostatnio miałem taką fajną tradycję, że przygotowując temat do audycji nagrywałem filmiki na swój kanał w temacie, który będę chciał z wami dzisiaj poruszyć. Te swoje myśli układałem od kilku dni i wczoraj właśnie postanowiłem nagrać trzy filmiki. Nagrałem i powiem wam szczerze, że ich nie opublikowałem. Natomiast uświadomiłem sobie, że kiepski ze mnie — nie użyję słowa nauczyciel — facet, który przekazuje wam swoją wiedzę czy przemyślenia. Miałem taką refleksję podczas ostatniej rozmowy z jednym z naszych słuchaczy i dotarła do mnie po raz kolejny ta myśl, że mówię, próbuję i nie potrafię wam przekazać tego, co chcę. I to było dla mnie troszeczkę przygnębiające, nie ukrywam, bo mamy dzisiaj 70. audycję. Myślałem, że będziemy prowadzili już rozważania zupełnie na innym etapie, a ja w dalszym ciągu nie wiem, jak przekazać wam moją wizję duszy chociażby, czyli wizję świadomości, to, co jest tak naprawdę kluczowe i podstawowe do tego, żebyśmy się zrozumieli.
Chyba że jestem w błędzie. Natomiast dużo ostatnio dostaję przeróżnych filmów, linków, informacji, wywiadów. Oczywiście świadczy to tylko i wyłącznie o tym, że jako ludzie jesteśmy już zmęczeni, że następuje takie przesilenie tego wszystkiego, co działo się przez ostatnie tysiące lat w naszej historii, że mamy tego po prostu najnormalniej w świecie dosyć. I tych ludzi, którzy mają dosyć, jest coraz więcej. A ja w dalszym ciągu, tak jak mówię, nie wiem. W tych prywatnych rozmowach próbuję te swoje informacje przemycać, przekazywać i widzę, że się nadal nie rozumiemy. Chyba że, kochani, naprawdę wyprowadźcie mnie z błędu, bo może ja odnoszę złe wrażenie, aA wy to wszystko doskonale rozumiecie, przynajmniej w większości. A ja się upieram, żeby kręcić się w kółko i bawić się własnym ogonem tak, jak to robi mój kot w chwilach radości i zabawy. Powiem wam, o czym te filmiki chciałem nagrać. Ponieważ sami doskonale zdajecie sobie sprawę, że coś się dzieje.
Wszyscy ludzie, którzy zajmują się tematem duchowości czy nie zajmują się, widzą, że coś się dzieje. Czują, że zmierzamy w jakimś kierunku czegoś, co ma się najprawdopodobniej niebawem wydarzyć. Czujemy takie napięcie, zmęczenie, zniechęcenie. Gro ludzi czuje z tego powodu strach, więc postanowiłem też ja w tej kwestii zabrać głos. I nagrywając te filmiki doszedłem do wniosku, że bez wiedzy i zrozumienia tak naprawdę, czym jest ten cały mechanizm budowania świadomości i kształtowania tej duszy i tej relacji pomiędzy człowiekiem a duszą, że po prostu całe to moje gadanie nie ma najmniejszego sensu, ponieważ to jest dla mnie osobiście tak jak tabliczka mnożenia. Jeżeli jestem w błędzie i to doskonale rozumiecie, to dajcie mi znać, nie będę was zamęczał tutaj. Natomiast jeżeli tak nie jest, to po raz kolejny spróbuję podejść do wyjaśnienia tego mechanizmu, ponieważ zrozumienie go powoduje, że gro dyskusji, które ja prowadzę z ludźmi, w ogóle nie miałoby miejsca. W ogóle nie musielibyśmy o pewnych rzeczach rozmawiać, nie musielibyśmy dywagować i nie musielibyśmy się zastanawiać, co będzie. Bo znając ten mechanizm, doskonale widać, co działo się przez ostatnie tysiąclecia, w jakim miejscu w tej chwili jesteśmy i w jakim kierunku zmierzamy. I to nie ma nic wspólnego z proroctwem.
Tu z Adamem ucieliśmy sobie taką pogawędkę króciutką pod audycją naszego gościa, czyli pana Tomasza, którego mam nadzieję będziemy gościć za tydzień w naszej audycji w ciekawym eksperymencie, ale o tym powiem na koniec audycji. I ucieliśmy sobie pogawędkę na temat proroctw. Natomiast proroctwo jest jedną rzeczą, a logika jest rzeczą zupełnie ludzką. I zrozumienie tego całego mechanizmu budowania świadomości pozwala już na dokonywanie analizy na podstawie logiki nawet i nie trzeba się bawić w proroka, żeby widzieć logicznie, dokąd my jako ludzkość zmierzamy. Dlatego kochani spróbuję jeszcze raz w miarę na spokojnie i w miarę logicznie, najbardziej logicznie jak potrafię, wytłumaczyć wam swoją wizję duszy, żebyśmy mogli się zrozumieć. Żeby nie tracić czasu na jakieś takie dywagacje, które mam nadzieję, że dla was również staną się jasne, proste i oczywiste. Czym jest świadomość? W sposób najbardziej prosty, w jaki można wytłumaczyć. Moim zdaniem to jest wiedza na temat tego, co jest dobre, co jest złe, co jest prawdą, co jest kłamstwem, co jest właściwe, co jest niewłaściwe. Zrozumienie prawdy to jest świadomość.
I my jako ludzie tą świadomość też od dzieciństwa w sobie budujemy. Na początku ufamy we wszystko to, co przekazują nam nasi najbliżsi, a później wchodząc w życie, zaczynamy to weryfikować. Zaczynamy to sprawdzać. Oczywiście poprzez własne, osobiste, prywatne doświadczenia. Sami na własnej skórze staramy się przekonać, czy to, co zostało nam przekazane, to, co zostało nam przedstawione jako prawda albo jako coś dobrego, czy faktycznie jest dobre również dla nas. I ten sam mechanizm, ten proces trwa w życiu człowieka kilkadziesiąt lat i umierając już mamy pewną świadomość tego, co jest dobre, a co jest złe, co jest właściwe, co dla nas było dobre, co było prawdą z tego, co nam przekazano, a co było zwykłym kłamstwem. I to dotyczy wszystkiego, z czym w życiu żeśmy się spotkali. Spraw pieniężnych, związkowych, relacyjnych, przyjacielskich, materialnych, zdrowotnych, naukowych, politycznych, finansowych i tak dalej. To wszystkie doświadczenia spowodowały, że na koniec życia nasza świadomość jest jużZbudowana na podstawie doświadczeń, przez które przeszliśmy. To jest oczywiście proste i logiczne.
Tak samo jest ze świadomością duchową. Tyle tylko, że doświadczenia, które są zapisane w naszym mózgu, po śmierci byśmy stracili. Więc one są umiejscawiane gdzieś indziej po to, żebyśmy mogli je wykorzystać w następnym wcieleniu, żeby świadomość z każdym naszym wcieleniem była coraz większa. Świadomość, czyli zrozumienie tego, co jest dobre, co jest złe, co jest prawdą. Jeżeli przestaniemy patrzeć na nas jako na nas wyłącznie z punktu widzenia tych kilku, kilkunastu czy kilkudziesięciu lat, tylko pomyślimy sobie, że żyjemy już na tym świecie tysiąc, dwa, trzy tysiące lat, pięć tysięcy lat, 10 tysięcy lat i mamy za sobą 100, 200, 500 przeróżnych wcieleń, w każdym zdobywaliśmy jakąś wiedzę. W każdym kimś byliśmy. Wchodziliśmy w relacje, byliśmy bogaci, byliśmy biedni, byliśmy rolnikami, byliśmy cesarzami, byliśmy rycerzami, byliśmy biskupami i tak dalej. My to wszystko już przeżyliśmy. Wszystko albo bardzo dużo. To wszystko gdzieś w nas jest zapisane.
Gdzieś. Nie pytajcie mnie gdzie. Czyli logiczne jest to, że jeżeli człowiek przeżył 10 lat, ma mniejszą świadomość, jeżeli przeżył 30, ma świadomość troszeczkę większą, a jeżeli przeżył 70, ma jeszcze większą. I logicznym jest też to, że człowiek, który ma za sobą 10 wcieleń, będzie miał tych doświadczeń mniej. Jeżeli przeżył więcej wcieleń, czyli przeżył faktycznie na ziemi na przykład 500 lat, będzie miał więcej zebranej wiedzy, więcej zebranego doświadczenia i większą świadomość niż ten, który przeżył na ziemi 50 lat, 100 lat. A jeszcze więcej będzie miał ten, który na ziemi w fizycznym ciele przeżył na przykład w sumie 5000 lat. To jest logiczne. To tak, jakbyśmy mieli ze sobą pamiętnik i za każdym razem przynosili go ze sobą do następnego wcielenia. I byśmy siedzieli jako niemowlęta albo jeszcze przed urodzeniem i się zastanawiali: „Aha, bogaty już byłem. Było fajnie, ale jeszcze czegoś brakowało.
Byłem już biedny. Byłem już chory. Byłem już wybitny. Byłem znany. Byłem naukowcem. Byłem szamanem. Byłem tym. Aha, to już mam, to już mam, to już mam. To już mam odhaczone. Czego jeszcze nie doświadczyłem?
Czego jeszcze nie wiem o życiu na ziemi? Takie właśnie wcielenie wybiorę teraz, żeby tę wiedzę uzupełnić, żeby mieć pełne rozeznanie ze wszystkimi możliwościami, aspektami, sytuacjami i tak dalej”. Tak to wygląda. Prosty, najprostszy sposób, w jaki jestem w stanie to wytłumaczyć. Najczęstszym problemem, z jakim ludzie się do mnie zwracają, jest to, że oni nie mają kontaktu ze swoją duszą, że nie mają kontaktu ze swoją świadomością. Jeżeli ja słyszę coś takiego, to od razu wiem, że człowiek nie rozumie całego tego mechanizmu. Ponieważ, kochani, my rodzimy się ze świadomością. My jako ludzie jesteśmy wynikową dwóch rzeczy. Nasza tak zwana osobowość, nasz charakter jest wynikową dwóch rzeczy: naszej podświadomości i naszej duszy. Dusza to nie jest coś takiego, co często ludzie myślą, że służy do tego, by się komunikować z innymi duszami po to, żeby zwiedzać wszechświat, inne wymiary, żeby mieć dostęp do jakichś magicznych i cudownych możliwości.
Często do tego, żeby uczestniczyć w obrzędach duchowych. Że od tego tylko jest dusza. A ja cały czas twierdzę, że dusza, czyli nasza świadomość, psyka w nas 24 godziny na dobę. Non stop. To nie jest nic oderwanego od nas. Jest naszą częścią przez cały czas naszego pobytu tutaj na ziemi. My się z tą świadomością urodziliśmy, z pewnym poziomem wiedzy i doświadczeń zebranych przez tysiące lat. Jedni przez tysiące, inni przez setki, jeszcze inni przez dziesiątki tysięcy lat. My się z tą wiedzą urodziliśmy, z tą świadomością. Mamy podhaczane w zeszyciku doświadczenia, które przeszliśmy i idziemy zdobywać wiedzę dalej, uczyć się dalej.
Nasza duchowa świadomość to jest nasz tak zwany kręgosłup moralny.Dusza nie jest świadomością tylko i wyłącznie tego, czego my chcemy, żeby nam powiedziała, co mamy zrobić. Nie. Dusza przede wszystkim mówi nam, czego nie robić. Jest takim balastem, taką przeciwwagą do tego, w jakie doświadczenia pcha nas nasza podświadomość. To ona mówi: „Nie rób tego, bo to już przerabiałeś, to już przechodziłeś, to nic z tego dobrego nie wyjdzie. To doświadczenie nie jest ci do niczego potrzebne”. Dusza jest wszystkim tym, co w nas jest dobre. Znacie ludzi dobrych. Oni są po prostu dobrzy. Nie są może wykształceni, nie są wybitnie mądrzy, ale są dobrzy, ponieważ w ich życiu bardzo dużą rolę odgrywa ich głos wewnętrzny, intuicja.
Oni są po prostu dobrzy, ponieważ słuchają podszeptów swojej duszy. Bo czym innym są zasady, które ludzie mają. Zasady są zasadami. My zasad często nie rozumiemy. Mamy je wpojone. A czym innym jest mądry wybór. Świadomy, mądry wybór tego, co jest dobre, a co złe. Dusza jest tym wszystkim, co jest w nas dobre i ona jest z nami cały czas. Ona decyduje o naszej osobowości, o naszych decyzjach, o naszych relacjach z ludźmi, o naszych wyborach, o naszych priorytetach. To właśnie dusza za to odpowiada.
Więc nie ma czegoś takiego, że dusza się z nami nie komunikuje. Dusza jest częścią nas. Ona decyduje o naszej osobowości, kochani. Owszem, na różnych poziomach naszego rozwoju i zbierania, budowania tej świadomości jej udział w naszym życiu jest mniejszy bądź większy. To jest tak jak z dzieckiem. Jeżeli nie uczymy go od razu wszystkiego, tylko pozwalamy mu na własnych doświadczeniach, na własnej skórze uczyć się pewnych rzeczy. Nie teoretycznie, tylko praktycznie. „Proszę bardzo, zrób, spróbuj”. I nie oczekujemy od niego, że to będzie super, że to będzie hiper, że to będzie ekstra. Tylko po prostu: „Masz, spróbuj.
Tylko tak się czegoś nauczysz”. I dlatego na tych wcześniejszych etapach naszego rozwoju świadomości mamy więcej czasu na doświadczanie. I ta dusza tylko tam sobie zapisuje, rejestruje, zapamiętuje i pozwala nam tą wiedzę zdobywać. Im wyższy stopień rozwoju tej świadomości, tym większy udział tej duszy, bo ma większą świadomość i więcej wiedzy może nam przekazać. Już może nam powiedzieć: „To już robiłeś”. Jeżeli człowiek robi coś pierwszy raz, to nie dostanie informacji „Nie rób tego”. Nie, właśnie: „Zrób, spróbuj, przekonasz się”. Kochani, tym jest dusza. 24 godziny na dobę. Więc to jest część naszej osobowości.
Zwróćcie uwagę, że to, co się coraz częściej pojawia wśród ludzi, to nie to, co nakazuje prawo bądź zakazuje prawo. Zwróćcie uwagę, macie znajomych. Są ludzie, dla których najważniejsza jest materia i oni do zdobycia tej materii są w stanie posunąć się do wszystkiego albo do prawie wszystkiego. Są ludzie, których nie przekonacie żadnymi argumentami, ponieważ oni jeszcze nie mają tej świadomości, nie potrafią pewnych rzeczy rozsądzić, jeszcze nie wiedzą, co jest prawdą, a co jest fałszem. Wierzą komuś, ślepo wierzą i żadne argumenty do nich nie dotrą. One potrzebują, tak jak małe dzieci potrzebują przewodników. Ludzi, którzy za nich będą decydowali, ponieważ oni nie są w stanie sami za siebie zadecydować, ponieważ nie mają jeszcze tak rozbudowanej świadomości, żeby wiedzieć, co jest dobre, a co jest złe. Człowiek rozwinięty w pewnym sensie duchowo, czyli z dużą dozą świadomości, nie popełnia pewnych rzeczy, ponieważ wie, że one są złe. Nie tylko chodzi o to, czy są złe dla mnie, ale z jakiegoś powodu wiemy, że to jest złe. Wiemy, że nie powinniśmy tak robić.
I nie jest to kwestia naszego wychowania, tylko kwestia jakiegoś wewnętrznego hamulca, jakiegoś wewnętrznego oporu, jakiejś wewnętrznej siły, która nam mówi: „Tego nie powinieneś robić. To jest złe dla innych. To jest wykorzystywanie, to jest manipulacja, to jest oszustwo, to jest kłamstwo, to jest cwaniactwo”. Przecież nie ma przepisów prawa, które mówią, że nie można być cwaniakiem. Nie ma. Za to nie ma kary. A mimo wszystko znacie na pewno siebie, znacie samych siebie, znacie też innych ludzi, którzy do pewnych rzeczy po prostu się nie posuną, bo coś im wewnętrznie nie pozwala. To coś to jest właśnie dusza. To jest ich już bardzo mocno rozwinięta świadomość, która funkcjonuje w każdej chwili naszego życia. Pod warunkiem, że już jesteśmy na tym etapie, kiedy ta nasza dusza już czegoś od nas oczekuje.I powtórzę to być może już do znudzenia, ale bez tego nie pójdziemy dalej.
Bo nie mając tej wiedzy o ludziach, o innych, również o sobie, nie możemy zrozumieć, co się aktualnie wokół nas dzieje. I trudno nam jest przewidzieć, co się będzie działo za tydzień, za rok, za 10 lat, za 100, za 1000. Mając i rozumiejąc tą wiedzę, te puzelki układają się kochani same i już na skutek logiki, nie na skutek żadnych przepowiedni. Też przestajecie dawać sobą manipulować. Ja słyszę, jestem zmęczony już. Wy zresztą też tym natłokiem teorii spiskowych, tym natłokiem świństw, które coraz częściej wychodzą na jaw. Tego wszystkiego, co w tej chwili zostaje wypłukiwane na powierzchnię ziemi. I właśnie pod jedną z audycji pozwoliłem sobie zostawić komentarz, co rzadko robię, że skoro już rozmawiamy o tym, że przechodzimy na następny etap, bo ja słyszę też tu cudowne obietnice, co to się nie wydarzy, kim my nie będziemy na następnym etapie. To może warto zastanowić się, na jakim etapie my jesteśmy. Bo jeżeli napompujemy balon, że pójdziemy na elitarne studia na następnym etapie i spotka nas wow, to możemy być później rozczarowani.
Więc może warto zastanowić się, na jakim etapie jesteśmy teraz. Czy my jesteśmy w gimnazjum? Czy my jesteśmy w ósmej klasie, czy w technikum? Czy może faktycznie będziemy już na następnym etapie robili magisterkę z duchowości? I jeżeli udało mi się wyrazić, opowiedzieć, wytłumaczyć ten mechanizm związany z duszą i ze świadomością, to myślę, że już teraz będziecie mieli świadomość również tego, w którym miejscu...
[27:02] - No i niestety wygląda na to, że chyba mamy jakiś problem z połączeniem, panie Sławku.
[27:10] - Kochani, nie wiem, w którym momencie nas urwało, więc spróbuję wrócić do wątku naszej świadomości i tego, na jakim etapie my aktualnie jesteśmy. Bo to jest dość istotne po to, żebyśmy mogli zrozumieć, co najprawdopodobniej może się wydarzyć niebawem. Według mnie, obserwując to, co działo się przez ostatnie kilka tysięcy lat tutaj na Ziemi, odnoszę wrażenie, że my jesteśmy na dość wczesnym etapie rozwoju naszej świadomości jako ludzkość. Zobaczcie, co się dzieje. Nawet aktualnie wszystko, ależ to wszystko jest podporządkowane dążeniu garstki ludzi do swoich własnych ambicji. Nic więcej nie ma znaczenia. Ani Ziemia, ani inni ludzie, ani natura. Nic. I wszyscy dokładnie wiemy. Ani powietrze, ani dobra materialne, nic nie ma znaczenia.
Wszystko się odbywa po trupach. Jeżeli pamiętacie audycje, w których próbowaliśmy usystematyzować kolejne etapy rozwoju świadomości, jeżeli pamiętacie audycję o czakrach, w moim przekonaniu jesteśmy na trzecim etapie rozwoju naszej świadomości jako ziemskiej, czyli jesteśmy w miejscu, które się nazywa czakrą splotu słonecznego. Więc mówię o tym, żeby nie popadać w taką euforię. Żebyśmy sobie tutaj nie budowali jakichś dramatycznych nadziei i oczekiwań w związku z tym, co nastąpi. My jesteśmy głupi. Jako ludzie jesteśmy w dalszym ciągu głupi. Mówiłem o tym w poprzedniej audycji. W dalszym ciągu nie wykorzystujemy wiedzy i tego wszystkiego, co żeśmy dostali. W dalszym ciągu dajemy sobą manipulować. W dalszym ciągu boimy się jako jednostki też i może jako społeczeństwa przejąć kontrolę nad swoim własnym życiem.
Nawet nad swoim własnym życiem. To wszystko tak zaczyna się rodzić. Zaczynamy się interesować, zaczynamy się dopytywać, zaczynamy czegoś szukać. Ale to jest jeszcze takie raczkowanie. Zwróćcie uwagę, że większość informacji od was, które dostaję, nie jest publikowana nigdzie. One są przesyłane pocztą, messengerem, mailem czy coś takiego. Chodzi takie podziemie, rozumiecie? Taka solidarność z czasów stanu wojennego. Przekazujemy sobie bibułki, czytamy, a następnie wyrzucamy je do kosza, żeby nikt nie zobaczył, że my to czytaliśmy.My w dalszym ciągu jesteśmy wystraszeni, bo co będzie jak król, jak pan, jak władca tupnie nóżką? Zobaczcie, my żyjemy w strachu przed ludźmi, których wybraliśmy do tego, żeby nas reprezentowali i dbali o nasze interesy.
Zwróćcie uwagę, że my, zresztą nie tylko my, powybieraliśmy tyranów, którzy gdyby nie pewne już zasady moralne, najchętniej zrobiliby z siebie uzurpatorów i tych, co jedną twardą ręką, dyktatorów. I my stoimy i się przyglądamy, bo my się boimy. Więc kochani, te informacje o tych świetlanych postaciach, którymi za chwilę będziemy, już za trzy lata, za pięć, za siedem, to moim skromnym zdaniem ktoś wam obiecuje gruszki na wierzbie. Nie wiem z jakiego powodu. My jesteśmy jako ludzie głupi i tak jak przez tysiąclecia dawaliśmy sobą manipulować, tak dajemy nadal. Ktoś tam rzuci jakąś plotkę, ktoś tam rzuci coś, już zawrzało, już są dyskusje, już są namawiania, już są spory, już są jakieś dziwne rzeczy. I nic. I nadal nic. Co się musi wydarzyć na ziemi? Moją wersję tego, w którym miejscu swojego rozwoju jesteśmy, wam przedstawiłem.
Jesteśmy na etapie, kiedy młody człowiek wchodzi w dorosłość. Ma głowę napakowaną teorią, podświadomość aż buzuje i jest święcie przekonany, że on wie najlepiej, co ma być, jak ma być i że wszystko się uda tak, jak on sobie to zaplanował. Ale już się delikatnie sparzył i już delikatnie wyciągnął pewne wnioski. Co się musi wydarzyć na Ziemi? Biorąc pod uwagę, że całą naszą świadomość i tą pojedynczą, i tą ludzką budujemy na skutek doświadczeń. Uczymy się na własnych błędach. Jedno założenie. Drugie założenie jest takie, w którym miejscu jesteśmy. Dajemy sobie wmawiać pierdoły, kłamstwa, dajemy sobą manipulować. Żyjemy w strachu.
Boimy się, że pan władca tupnie nóżką. Jesteśmy wygodni, jesteśmy leniwi, wolimy narzekać i obwiniać innych za swoje nieszczęścia. I teraz co ma się wydarzyć, żeby coś się zmieniło? Na logikę. Kochani, odrzućcie podświadomość, nie bawcie się w proroków, bo ja też się nie bawię w proroka. Na logikę. Co się musi wydarzyć, żeby coś się zmieniło? Zwróćcie uwagę, jeżeli w związku małżeńskim czy w związku partnerskim żyjemy z kimś, do kogo mamy zaufanie i na skutek uświadomienia sobie, czyli poznania prawdy, że ktoś nas zdradza, czy to pozostaje bez echa? Czy dokonujemy jakichś zmian w naszym życiu? Czy na przykład w pracy, w której pracujemy, ktoś nas łudzi wizją superzarobków, profitów, dywidendy, podwyżek, premii, trzynastych, czternastych emerytur.
I mija czas, a nic z tego się nie pojawia, a roboty jest coraz więcej. I zaczynamy sobie uświadamiać, że ktoś nas po prostu wykorzystuje i oszukuje. Czy coś z tym robimy? Czy pozwalamy to robić dalej? Zmieniamy swoje podejście na skutek świadomości, uświadomienia, rozwinięcia swojej świadomości. Zmieniamy swoje postępowanie. Kochani, bo znowu się rozgadałem, a widzę, że się 21:00 zbliża. Powiedzcie mi taką rzecz: co waszym zdaniem wydarzy się w ciągu najbliższych kilku lat? Patrząc na to, co było, patrząc na to, do czego dążymy, patrząc na to, na jakim etapie jesteśmy. Co się musi wydarzyć na Ziemi?
Nie bawiąc się w żadne proroctwa. Musi się wydarzyć coś, co podniesie naszą świadomość, tak jak świadomość zdrady, jak świadomość wykorzystania, jak świadomość oszustwa, jak świadomość kłamstwa. Coś, co podniesie naszą świadomość na następny poziom. Coś, co pozwoli nam zrozumieć, że jesteśmy cały czas oszukiwani, że żyjemy od ładnych kilku tysięcy lat podporządkowani wizjom pojedynczych osób i że nie realizujemy swoich wizji, tylko jesteśmy wykorzystywani do realizacji cudzych wizji, dostając w zamian coś. Ale czy na pewno to, na czym nam zależy? Jeżeli my jako ludzie nie podniesiemy swojej świadomości, nie doświadczymy czegoś, co nam uzmysłowi, uświadomi to, w jakiej sytuacji jesteśmy, to nic się nie zmieni. A ponieważ jest już potrzeba przejścia na następny etap, to musi się wydarzyć coś, co ludziom pokaże, jak wygląda prawdziwa sytuacja.My nie jesteśmy wykorzystywani przez obce istoty. My jesteśmy wykorzystywani przez naszych braci i siostry. My nie potrzebujemy ingerencji obcych istot na Ziemi, tylko potrzebujemy własnego rozumu i świadomości. Naturalną konsekwencją rozwoju świadomości ludzi na świecie jest to, że w końcu zaczną nami zarządzać ludzie, którzy będą już w sobie mieli na tyle wysoką świadomość, że będą myśleli o dobru wspólnym, a nie tylko i wyłącznie o swoich własnych celach i ambicjach.
Tylko to pozwoli ludzkości przejść bezpiecznie na następny etap rozwoju i ciągnąć za sobą resztę ludzi, którzy jeszcze do tego nie dojrzeli. Jeszcze potrzebują czasu, jeszcze potrzebują doświadczeń. To jest idealistyczna i idealna, i najlepsza droga, jaką możemy pójść. Ale żeby tak się stało, świadomość również jednostek musi się zwiększyć. Dlatego warto wiedzieć, w jakim miejscu aktualnie jesteśmy my jako ludzkość. Bo w tej chwili już nie możemy patrzeć tylko i wyłącznie na samych siebie. Ponieważ ta maszyna zmiany świadomości ludzkości już została uruchomiona. My nie możemy już tylko patrzeć na nas, żeby zrozumieć, co się dokładnie dzieje. Żeby nie dać się znowu zastraszać, żeby nie dać się znowu wciągnąć w tą grę, która nie jest naszą grą, kochani. Musimy budować swoją świadomość, czyli poznawać prawdę.
Tak to z mojego punktu widzenia wynika i nie ukrywam, że chciałbym też jakiś etap naszych dywagacji zakończyć, bo tutaj ten koronawirus, te obostrzenia troszeczkę zelżały. Ludzie już w ten ostatni weekend po prostu zachowywali się jak psy spuszczone ze smyczy. Zresztą czemu się nie należy dziwić, bo nie jesteśmy jednak przystosowani do samotności. Natomiast za chwilę o tym zapomnimy. Zapomnimy o tym doświadczeniu, które powinno nas czegoś nauczyć. Koronawirus obnażył bardzo wiele rzeczy. Bardzo wiele negatywnych zjawisk istniejących i w polityce, i w biznesie, i w kulturze, i też w ludziach. Pokazał nam właśnie wyraźnie, w którym miejscu jako ludzkość jesteśmy. I biorąc pod uwagę, że te doświadczenia będą na nas spływały teraz coraz częściej, pokazując, uwypuklając, wypłukując całe te świństwa, całe te manipulacje, całe te kłamstwa, które przez tysiącleci były budowane na potrzeby garstki ludzi i ich prywatnych celów. To wszystko będzie wychodziło teraz na zewnątrz.
To wszystko będzie oglądało światło dzienne. I to może być najbardziej bolesna rzecz, która może nas w najbliższym czasie spotkać. Poznanie prawdy. Poznanie prawdy o tym, w jakim świecie tak naprawdę żyjemy. Co się z tym światem, co się z naszą Ziemią tak naprawdę dzieje. W jakim ona jest stanie. Czym zajmują się politycy, czym zajmują się finanse. Kto na tym wszystkim najwięcej zarabia i czyje idee my jako ludzie, jako te biedne żuczki i marionetki realizujemy. To może być najtrudniejsze doświadczenie dla nas wszystkich, ale w moim przekonaniu do tego doświadczenia właśnie się zbliżamy. Bo tylko to podniesie naszą świadomość tego, co jest prawdą.
Nie wiem, jak to zabrzmiało. Nie ukrywam, że trochę inne miałem plany związane z tą audycją. Natomiast tak jak powiedziałem, wy jesteście zmęczeni. Ja już też jestem zmęczony rozkminianiem tych kolejnych scenariuszy i tego wszystkiego, co się aktualnie dzieje i życia w strachu przed tym, co się wydarzy. Wydarzy się prawda. Ludzie na świecie zaczną poznawać prawdę, bo tylko tak będą mogli zwiększyć swoją świadomość. I tego procesu nie unikniemy. I nie spodziewajmy się, że natychmiast wejdziemy wszyscy jako ludzkość w stan telepatii. Nie wiemWiecznego OBE czy sytuacji, że będziemy przemierzali wszechświaty i światy równoległe, trzymając się za rączki, osiem miliardów ludzi i tak dalej. Nie.
Ten proces, ten etap, na którym teraz tkwimy, trwa tysiące lat i następny etap, kiedy te wszystkie rzeczy będziemy normowali, znowu musi potrwać ileś. Ponieważ albo trzeba by było naprawdę zdziesiątkować ludzi i to naprawdę dramatycznie zdziesiątkować, ponieważ pewnie 50% ludzi na świecie to są te dusze tak zwane młode, które kurczowo trzymają się władzy i starych, wypracowanych przez tysiąclecia nawyków. Żeby spokojnie popchnąć to dalej, tych ludzi trzeba by się było pozbyć, bo oni nie zmienią tak na pstryknięcie ręki i na nasze zapotrzebowanie swojej świadomości, ponieważ tą świadomość każdy z nas budował przez wiele wcieleń. Świadomość to nie jest coś, co się rodzi na poziomie mentalnym. Można zrozumieć prawdę, można poznać prawdę. Natomiast żeby nauczyć się według tej prawdy postępować, to trzeba tej prawdy doświadczyć. Nie tylko ją poznać. Doświadczyć. Więc to jest proces, który owszem, na skutek bardzo ważnych wydarzeń, emocjonalnych wydarzeń, może zmienić naszą osobowość. Ale to wszystko musi potrwać.
Musimy mieć na to jako ludzie czas. I to jest, wydaje mi się, dobra wiadomość. Natomiast ponieważ Ziemia jest też miejscem wolnej woli, tak naprawdę wszystko się jeszcze może wydarzyć. Mam tylko nadzieję, że jeżeli my jako ci, którzy dążą do świadomości, pozbędziemy się tego strachu, tych obaw, to przewaga dobroci, miłości i świadomości będzie na tyle duża, że uda się to jakoś spokojnie przeprowadzić. Wymyślcie sobie taki świat. Wyobraźcie sobie taki świat, w którym u władzy, mimo różnicy poglądów, są ludzie, dla których dobro narodu, dobro ogółu jest celem nadrzędnym, którzy mają na tyle rozwinięty kręgosłup moralny, swoje kryteria moralne mają na tyle rozwinięte, żeby nie wchodzić w układy, żeby nie kłamać, żeby nie manipulować ludźmi, żeby ich nie wykorzystywać, żeby nie wykorzystywać swoich stanowisk do załatwiania swoich prywatnych interesów. Czyli ludzie, którzy mają przynajmniej swoją świadomość rozwiniętą na poziomie duszy dojrzałej. I tacy ludzie nami rządzą. Tacy ludzie zasiadają w sejmie, tacy ludzie są w rządzie. Tacy ludzie pracują w urzędach, które mają służyć obywatelom.
Wyobraźcie sobie taką sytuację. Czyż nie byłoby to fajne? Oczywiście gros z was w tej chwili sobie myśli: „Kuźwa, to niemożliwe”. Niemożliwe do momentu, dopóki my będziemy dawali sobą manipulować. Będziemy się łapać jak mucha na jakieś lepy i nie patrzeć na osobowość człowieka, tylko będziemy kupować jakieś obietnice chleba i igrzysk. Aby zaczęli nami rządzić ludzie świadomi, my jako ludzie musimy świadomie dokonywać wyborów i patrzeć na tych, na kogo głosujemy, kogo obarczamy swoim zaufaniem, kto chce, żeby nas reprezentował. Ja nie mówię tu o rządzie, nie mówię tu o prezydencie. Nie myślcie, że ja tu jakiejś kampanii nie prowadzę, zwłaszcza że wybory były wczoraj. Tylko mówię o zwykłych, o pracy, o szefie. O tym, że idziemy do pracy, rozmawiamy z szefem o pracy i nie patrzymy przez pryzmat, ile da nam zarobić.
Tylko patrzymy przez pryzmat, jak wysoce jest rozwinięty duchowo. Ponieważ człowiek wysoce rozwinięty duchowo będzie dbał również o nas. Będzie dbał o siebie, ale będzie również dbał o nas. Nie będzie myślał tylko i wyłącznie o sobie i o tym, jak wykorzystać naszą pracę do swoich własnych celów, ale będzie się potrafił tym wypracowanym wspólnie zarobkiem w jakiś sposób podzielić. Albo przynajmniej będzie nas szanował, albo przynajmniej będzie nas doceniał, albo przynajmniej będzie stwarzał dobrą atmosferę pracy, a nie traktował nas jako parobka, którego trzeba lać kijem, żeby był bardziej wydajny. I takich ludzi zaczynamy wybierać. Mało tego, zaczynamy takich ludzi szanować. Zaczynamy jako społeczeństwa takim ludziom dawać mandat zaufania. Takim ludziom zaczynamy mówić: „Dobrze robisz”. Takim ludziom dajemy swoje wsparcie.
Robimy modę. Na co? Na takich ludzi. Żeby-W społeczeństwie, przepraszam was bardzo, coś się dzieje, żeby w społeczeństwie była moda na takie postawy. Przepraszam was najmocniej. Koty miauczały, deszcz pada. Musiałem im udzielić schronienia. I taki świat spróbujmy budować, nie narzekając na tych, wytykając palcami i obrzucając błotem tych, którzy robią źle. Tylko dajmy swoje poparcie. Stwórzmy modę na to, aby tacy ludzie byli szanowani, aby stworzyć też wizerunek, do którego należy dążyć.
Wizerunek społeczny, że taka osoba jest szanowana i zamiast negować i krytykować, popierajmy i promujmy ludzi, którzy próbują robić coś dobrego, coś mądrego, coś szlachetnego. I zwracajmy uwagę na to, jak duchowo rozwinięty jest człowiek, któremu powierzamy swoje pieniądze, swoje zdrowie, swoje relacje, swoją uwagę, swoją sympatię. I to może spowodować, że w miarę bezpiecznie ten etap, który właśnie kończymy i przejście na następny etap może się okazać w miarę spokojny, w miarę bezpieczny dla nas wszystkich, czego oczywiście sobie i wam kochani, z całego serca życzę. Kończąc tą część oficjalną, mam nadzieję, że udało mi się w końcu w jakiś prosty sposób wytłumaczyć to, o co mi chodziło.
[50:39] - Słuchacie państwo audycji „Świat oczami duszy”. Mamy poniedziałek, 11 maja 2020 roku. Wczoraj podobno jakieś wybory były, ale były albo nie były. Na dwoje babka wróżyła. Jedno jest pewne, jeżeli słuchasz teraz tej audycji, to dokonałeś słusznego wyboru, aby zostać na dzisiejszy wieczór z Radiem Paranormalium. A właśnie teraz, w tym konkretnym punkcie czasu i przestrzeni rozpoczynamy drugą część naszej audycji, czyli tę część, w której pan Sławek Bączkowski będzie się odnosił do komentarzy na czacie. Podam kontakty do Radia Paranormalium, bowiem można już dzwonić na nasze numery telefonów stacjonarne 32 746 0008, komórkowy 530 620 493, Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Czekamy także na Wasze komentarze na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata.
A jeżeli ktoś woli, to może do nas także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl.
[52:19] - Ja przyłączę się do nieustającej naszej prośby, żebyście kochani dzwonili. Audycja jest, jak wiecie, na żywo, więc jedyna niepowtarzalna okazja, żeby dzisiaj sobie ze mną, a może jeszcze z kimś więcej na antenie porozmawiać o tym, co chcielibyście wiedzieć albo co chcielibyście przekazać mi oraz pozostałym słuchaczom. A póki nie mamy tutaj żadnego telefonu, to ja zajmę się czytaniem komentarzy. Pierwszy jest od Ewy: „Dobry wieczór. Ciekawe czemu tu dziś jestem, skoro przypadków nie ma”. Droga Ewo, mam nadzieję, że skoro ja też tak uważam, że przypadków nie ma, to dostaniesz dzisiaj odpowiedź bądź informację na temat czy na pytanie, które cię dzisiaj do naszej audycji przywiodło, czego oczywiście ci z całego serca życzę. A jeżeli masz jakieś konkretne pytanie, to po prostu z niecierpliwością na nie czekam. Szpieg pisze: „Czy planujecie zrobić audycję na temat światów równoległych?” Powiem tak: nie miałem takiego zamiaru, ponieważ moje zdanie na ten temat znacie. W poprzedniej audycji powiedziałem dość wyraźnie na ten temat. Dzisiaj zresztą wydaje mi się, że też powiedziałem wyraźnie.
Wszystko, co nas dotyczy, znajduje się tutaj na ziemi. Tak pytania, jak i odpowiedzi oraz doświadczenia. I zastanawiam się, jaką wiedzę ze światów równoległych chciałbyś uzyskać, która jest ci potrzebna do tego, żebyś wiedział, co masz zrobić. Czy chcesz zaspokoić swoją ciekawość jak to jest? Czy po prostu chcesz coś zmienić? My w tej chwili kochani, jak widzicie, stoimy nawet nie przed propozycją. My stoimy w tej chwili jako ludzie przed zmuszeniem nas do podjęcia decyzji, zmuszenia nas do dokonania jakichś zmian w swoim postępowaniu, w swoim zachowaniu, w swoim życiu.Ja się cały czas na tym próbuję skoncentrować i dlatego nie planuję. Natomiast jeżeli będzie mocne zapotrzebowanie i będzie wolniejszy poniedziałek, to nie mówię nie. Natomiast na tą chwilę nie planuję czegoś takiego. Adam pisze: „Ciekawe, czy technologia Neuralink Elona dojdzie do skutku”.
Nie wiem, co to jest. Drogi Adamie, jak zwykle coś doczytałeś, coś wyczytałeś, czym mnie znowu zaskoczyłeś. „Jeśli tak, to cywilizacja przebuduje się w diametralny sposób. Chociażby komunikacja może stać się bardziej jednoznaczna i bezpośrednia”. Żeby się do tego odnieść, musiałbym wiedzieć, na czym ta technologia polega. Natomiast my znowu oczekujemy, że ktoś bądź coś nas z czegoś wyręczy. Ale okej, spróbuję coś na ten temat poczytać i może będę miał wtedy większy stosunek do tego, bo w tej chwili nie mam zielonego pojęcia, o co, drogi Adamie, mnie pytasz. Adam pisze również: „Dziś ciekawy temat. Znów o duszę. Znaczy, że jest potrzeba zwiększenia rozdzielczości pojęcia”.
Jest we mnie ta potrzeba, bo tak jak wam powiedziałem na początku audycji, odnoszę wrażenie, że cały czas nie nadajemy na tych samych falach. Cały czas nie jestem w stanie wam precyzyjnie wytłumaczyć, o co mi chodzi. Oczywiście biorę to na klatę i póki sił starczy, będę próbował to robić, żeby ten przekaz był jak najbardziej prosty i zrozumiały. XXXYY pisze: „W jaki sposób dusza to manifestuje?”. Rozumiem, że jest pytanie o to, w jaki sposób dusza nam te informacje przekazuje. Nie potrafię powiedzieć tego inaczej, jak na swoim własnym przykładzie. Opowiadałem wam wielokroć o różnych przypadkach ze swojego życia i na pewno wy znacie swoje. Kiedy rozsądek, wychowanie, jakieś kulturowe rzeczy czy społeczne naciski, czy naciski ze strony pracy, czy innych rzeczy mówią: „Zrób to. Weź łapówkę, bo jak ty jej nie weźmiesz, to weźmie ją kto inny, a tak to możesz sobie ułożyć życie”. A coś wewnętrznie nam mówi, że nie zrobimy tego, że uważamy, że to jest nie w porządku, że jest to złe.
I choćby nas przekonywali, to nasza moralność mówi „nie”. Nasza moralność, na przykład tak jak dziennikarze, którzy bez względu na to, co się dzieje, ryzykując zdrowiem, życiem, pracą, mówią prawdę. Nieważne, jakie będą konsekwencje tego. To jest właśnie manifestacja duszy. I ludzie będą tą prawdę mówić bez względu na sytuację, na warunki. Mówili prawdę na przykład ludzie podczas stanu wojennego. Walczyli o sprawiedliwość ludzie podczas powstań czy różnego rodzaju przewrotów, które w tej chwili na świecie gdzieś nas co jakiś czas dotykają. To jest właśnie manifestacja duszy. Tak wygląda w praktyce nasza duchowa osobowość, nasza świadomość. Ona przemawia do nas w każdej sytuacji.
W związkach małżeńskich jak wygląda ta świadomość? To jest na przykład odpowiedzialność za drugiego człowieka, odpowiedzialność za rodzinę. To jest ten wyższy poziom rozwoju świadomości. Zdrady? Nie, żadnej zdrady. Ja się z tym źle czuję. Nieważne, że mi ktoś zafunduje 300% gwarancji, że to nie wyjdzie, że doznania, które mnie spotkają, będą po prostu kosmiczne. To nie ma dla mnie żadnego znaczenia. To ja będę się z tym źle czuł. To jest właśnie manifestacja duszy.
Kłamstwo? Nie, nie będę oszukiwał, kłamał swojego partnera. Szacunek dla drugiego człowieka. Może nie szacunek, tylko przyznanie mu tego samego prawa, które przyznaję sobie. Jeżeli wymagam od innych, żeby nie parkowali na dwóch miejscach, nie zajmowali dwóch miejsc parkingowych, to ja ich też nie zajmuję. Jeżeli ja oczekuję, że ktoś będzie mówił prawdę wobec mnie, to ja będę mówił prawdę wobec niego. To jest manifestacja duszy. To jest ten nasz czynnik osobowości, który odpowiada za dobre działania w każdej sytuacji. To jest nasza dusza. Poziom świadomości, który decyduje o naszym zachowaniu na co dzień.
To jest nasza świadomość i ona nie wynika z wychowania. Ona nie wynika z kultury. To wynika z nas. Tą świadomość każdy z nas na właściwym dla siebie poziomie ma w sobie. To jest nasza dusza. Kazimierz pisze: „Zadawaj pytania bardziej dokładnie, wskazując, do czego się odnosisz, bo pan Sławek czyta komentarze na końcu i nie będzie znał kontekstu”. Dziękuję, panie Kazimierzu. Tak, przyłączam się do tej prośby, bo faktycznie tak jest. Ja się domyślamże to była godzina 20:00, 22:00 i o czym mogłem wtedy mówić? Ponieważ w tym wypadku wiem, domyśliłem się, że chodzi o manifestację duszy.
Oczywiście dziękuję panu Kazimierzowi, przyłączam się do prośby. Iwona pisze: „A dusza mordercy?”. To jest właśnie ten aspekt, w którym ludzie na wcześniejszych etapach budowania świadomości zbierają doświadczenia. Dusza mordercy, jeżeli ktoś dokonuje mordu, to potrzebuje takiego doświadczenia. To nie jest tak, że ja popieram morderstwa. Po prostu mówię, że to doświadczenie jest mu potrzebne do tego, żeby zrozumiał, co czuje morderca. Co się czuje później, dźwigając na sobie ten ciężar, tą świadomość, że pozbawiło się kogoś życia. To jest doświadczenie. Każdy z nas w 99% w swoich wcieleniach kogoś zabił, a jeżeli nie zabił, to najprawdopodobniej zabije. Mam nadzieję, że już nie zdąży.
Żeby wiedzieć, że morderstwo jest złe, musimy go doświadczyć. I na którymś etapie budowania naszej świadomości byliśmy mordercami. Wiem, że brzmi to niezbyt chwalebnie i niekoniecznie na tą chwilę może nam dawać powód do dumy. Natomiast z punktu widzenia budowania świadomości taka sytuacja w naszym którymś życiu musiała mieć miejsce w 99%. Dlatego tak bardzo namawiam was do tego, żebyście nie oceniali, bo większość ludzi przechodzi przez te same doświadczenia. Tylko jedni je przeszli 1000 lat temu, a inni przechodzą je teraz albo uzupełniają te swoje doświadczenia o właśnie takie. To jest trochę tak, że jeżeli wszyscy chcemy być technikami uprawy roślin, to wszyscy musimy posiąść tą samą wiedzę. I ze świadomością jest tak samo, żebyśmy wszyscy byli na tym samym etapie świadomości, to musimy zdobyć takie same doświadczenia i taką samą wiedzę albo bardzo podobną. I tyle. Więc jeżeli my już wiemy, że to jest złe, to znaczy, że już to przeżyliśmy.
Znaczy, że to doświadczenie mamy już za sobą. Jeżeli coś jest naszym pragnieniem, coś tam chodzi, że jeszcze byśmy chcieli być na przykład cholernie bogaci i zobaczyć, jak to jest mieć miliardy na koncie, własne samoloty, odrzutowce, to znaczy, że tego doświadczenia najprawdopodobniej jeszcze nie przeżyliśmy albo dostaliśmy drugą szansę na to, żeby to doświadczenie ocenić i przeżyć troszeczkę inaczej. Adam pisze: „Polecam serial »Billions«. Dobre studium ludzkich zachowań z pokroju bezlitosnego walczenia o władzę i pieniądze. Jak zareaguje twój moralny kompas jako widz? To też forma kontaktu z duszą”. Dokładnie tak. Kochani, każda nasza reakcja na cokolwiek świadczy o tym, na jakim poziomie duchowości jesteśmy. Dzisiaj rozmawiałem z kolegą o zupełnie innych, przyziemnych sprawach i coś tam było na temat mądrości. Coś on do mnie mówi: „Ale ty jesteś mądry”.
Ja mówię: „To wiem”. Natomiast jeżeli mówię o tym, że jestem mądry, to bardziej interesuje mnie, co powie na to druga osoba, bo to, że ja jestem mądry, to wiem. Ale pytanie jest, czy druga osoba też jest mądra. Bo jeżeli powiecie jakąś mądrość i ktoś powie: „Tak, okej, to jest mądre”, to znaczy, że sam jest mądry. Jeżeli będzie to w jakiś sposób krytykował, umniejszał, nie rozumiał, to znaczy, że jest głupi. Pokrótce, nie wchodząc w jakieś tutaj zbędne dywagacje. Więc każda nasza reakcja, jeżeli na przykład widzimy niesprawiedliwość, czyli widzimy, że ktoś — co jest bardzo często, eMobil jest naszym orędownikiem takich postaw. Zresztą nie tylko, wielu słuchaczy mi podsyła różnego rodzaju filmy, w których widać, że są zdenerwowani tym, co widzą. Zachowaniem polityków, oszustwem lekarzy, manipulacją faktami czy manipulacją danymi statystycznymi, teoriami czy różnego rodzaju teorie spiskowe. To świadczy o was.
To świadczy o waszej świadomości. Jeżeli coś was denerwuje, to jest informacją o was. Dlaczego was to denerwuje? Bo być może niesprawiedliwość denerwuje was dlatego, że macie tak duży dar już, czy tam powiem, umiejętność empatii, że potraficie się wczuć w sytuację tych ludzi, którzy są właśnie w ten sposób wykorzystywani albo budzi się w was po prostu poczucie sprawiedliwości, poczucie prawdy. To też jest informacja o was.Także to bardzo cenna uwaga Adama. To też jest forma kontaktu z duszą. Iwona pisze: „A co jeśli ktoś usunie scaliczakry?” Nie znam pojęcia i nie zgadzam się z pojęciem scaliczakry. Wiem, że czakry można zbilansować i to jest też naszym zadaniem. Zbilansować. Bo to jest troszeczkę tak z czakrami, jak scalić nerkę z sercem.
Jeżeli serce jest odpowiedzialne za jakiś proces biologiczny, a nerka za jakiś inny, to nie da się ich połączyć, bo nie. Bo to zakłóci pracę organizmu. Jeżeli każda z czakr odpowiada za jakiś aspekt naszego życia. Ja najwięcej kłopotów życiowych narobiłem sobie wtedy, kiedy moja czakra korony po prostu świeciła jak latarnia, ponieważ byłem całkowicie oderwany od rzeczywistości. Żyłem w jakimś wyidealizowanym świecie, zupełnie bez umiejętności uziemienia. Zapominałem całkowicie o aspektach ziemskich. Każda mądra filozofia mówi o dwóch biegunach, o dwóch aspektach: aspekcie cienia i aspekcie światła. I zawsze gdzieś ta prawda, jak to się mówi, leży pośrodku. Jeżeli istnieje pojęcie scalenia czakr, ja rozumiem scalenia do zrobienia z siedmiu jednej, to ja się z nią nie zgadzam. Natomiast pojęcie zbilansowania, czyli pozwolenia, żeby energia sobie przez nasze ciało płynęła w sposób wolny, swobodny i niczym niezakłócony, to jestem jak najbardziej za.
Tylko nie wiem, czego dotyczy to pytanie. A co, jak ktoś? Jak ktoś tak zrobi, to na pewno będzie zdrowy, szczęśliwy i bogaty. Bogaty w sensie wiecie jakim. Bo dla każdego bogactwo oznacza co innego. Pan Kazimierz pisze: „Moim zdaniem w ciągu najbliższych lat wydarzy się zawód. Nie wiemy dokładnie, czego chcemy. Polecimy za zewnętrznym źródłem obietnic, by znów się zawieść”. Kochani, my tych zawodów przez ostatnie tysiące lat przeżyliśmy całe mnóstwo. I z pewnością ta sytuacja, która jest związana z koronawirusem, jest następnym zawodem, który nas spotyka.
Bo tak jak wam powiedziałem, ja uważam, że wszystko to, co zrobiliśmy, żeby ten koronawirus się nie rozprzestrzeniał, zrobili ludzie. Nie rządy, nie urzędnicy, nie partie, nie prezydenci, tylko ludzie. Zostaliśmy z tym wszystkim sami. I tak jak wam powiedziałem, od naszego poziomu odporności zależy, jak na daną bakterię czy na danego wirusa zachorujemy. I żaden rząd nas przed tą sytuacją nie uchronił. Bo nie zapobiegł temu, żeby do tego nie doszło. Więc my tych zawodów przeżyliśmy bardzo dużo. Tylko dla mnie jest takie jeszcze bardzo ważne pytanie: dlaczego my dajemy się mamić obietnicami? Dlatego, że potrzebą większości ludzi jest spokój i bezpieczeństwo. I czasami jesteśmy w stanie zrezygnować, tak jak na przykład idąc do pracy u kogoś na etat, fundujemy sobie to, że nie musimy o swojej pracy myśleć i brać za nią odpowiedzialności 24 godziny na dobę.
Czyli rezygnujemy być może z dużo większych profitów na rzecz spokoju. I to jest okej, jeżeli ten wybór jest świadomy. Tylko pytanie jest, czy ktoś tego nadmiernie nie wykorzystuje, czy nie buduje przed nami jakichś kłamliwych obrazów, żeby tylko dać nam to pozorne poczucie bezpieczeństwa. Jak widzicie, to pozorne poczucie bezpieczeństwa wypieprzyło się przy okazji koronawirusa. Byliśmy przekonani, że nauka, medycyna jest na takim poziomie. Pompowany w nas był ten obraz, że jesteśmy bogami tutaj, na tej ziemi i że nic nie jest w stanie nas zaskoczyć. A tu się okazuje, że jakiś taki mikrocuś i rozpierducha. To jest właśnie kolejna sytuacja, która pokazuje, że te systemy, te mechanizmy się już nie sprawdzają, że już mimo usilnych starań i kombinacji innych rzeczy, tego poczucia spokoju i bezpieczeństwa nie dostaniemy. A już na pewno nie zapewnią nam ich pieniądze, rządy, urzędy, prezydenci, prezesi i tak dalej. Więc jeżeli znowu damy się zwieść jakimś obietnicom, to znowu się zawiedziemy.
Bo co, że tak powiem, zyskał naród?Polski w momencie, kiedy byliśmy od Bałtyku do Turcji, czyli zajmowaliśmy jakiś obszar w Europie, byliśmy potęgą. Co uzyskał naród oprócz przemieszczania się po Europie bez paszportów i cieszenia się, że żyje w wielkim kraju? Jakie korzyści z tego miał naród polski? Więcej pieniędzy, spokojniejsze życie, zdrowsze? Nie wiem. Przede wszystkim musimy nauczyć się oddzielać taką jedną informację. Pod czym my się podpisujemy, a czemu tylko przyklaskujemy, bo tego nie rozumiemy. Gdyby ktoś teraz przyszedł i powiedział: „Słuchajcie, ruszcie dupy, pojedziemy podbijać Kongo i będziemy potęgą na dwóch kontynentach”, to ile ludzi by się pod tym podpisało? Taką wizją, że będziemy potęgą na dwóch kontynentach jako naród, że będziemy rządzić państwem w Afryce. Kogo takie wizje w tej chwili rajcują?
Psychopatów. Więc musimy sobie najpierw zdać sprawę, co z tych wizji jest naszymi wizjami, naszymi potrzebami, a co jest potrzebami innych, żeby nam wmówić, że to są nasze potrzeby. Czy ktoś by używał perfum, gdyby mu ktoś powiedział, że powinien ich używać? Nie. Kiedyś napisałem taki artykuł „Ile kosztuje krem”, który wynikał z tego, że siedziałem i przeglądałem jakąś gazetę u dentysty z mnóstwem kolorowych obrazków. To fajnie odciąża naszą podświadomość, dużo informacji. Były zrobione zdjęcia z dziesięciolecia jakiejś firmy kosmetycznej, która właśnie w Polsce miała swój mały jubileusz. Był prezes na Europę Wschodnią z dyrektorem na zdjęciu jednym, na drugim zdjęciu dyrektor pionu kluczowych klientów na Polskę z dyrektorem pionu kluczowych klientów na Europę. Prezes, kierownik, dyrektor, menadżer produktu i tak dalej. Dwie strony takich małych zdjęć z podpisami kto za co odpowiada.
Całe tabuny ludzi, naliczyłem ich ze 200 osób z pensjami minimum 10 000 złotych. Którzy za co odpowiadają? Za recepturę kremu? Za skład? Za testowanie? Za hodowlę odpowiednich warzyw, owoców i roślin na produkcję tych kremów? Osoby, które produkują pudełka? Nie. To są osoby, które mają za zadanie spowodować, żebyśmy ten krem chcieli kupić. To są wyspecjalizowani manipulatorzy, których pracą jest przekonać nas do kupienia tego kremu.
Ludzie, którzy miesiąc w miesiąc w takiej firmie generują setki tysięcy złotych, miliony złotych kosztów, nie uczestnicząc w ogóle w procesie produkcyjnym, ale skupiając się na tym, żeby nam wmówić potrzebę kupienia tego kremu. Plus do tego wszelkiego rodzaju reklamy, kampanie reklamowe i tak dalej. I okazuje się, że ten krem, który kosztuje 30, 40 złotych, jego produkcja kosztuje cztery złote. Cała reszta to jest cały tabun ludzi, którzy na tym kremie dzięki naszym zakupom muszą zarobić, utrzymać oczywiście swoje rodziny, ale tylko dlatego, że potrafili nam wmówić, żebyśmy ten krem chcieli kupić. Więc warto jest, aby się znowu nie zawieść, potrafić zrozumieć, co jest moją potrzebą, a co jest potrzebą innych, którzy mi potrafili swoją potrzebę narzucić. To jest świadomość, żeby wiedzieć, kiedy ktoś nami manipuluje, kiedy ktoś nas oszukuje, kiedy ktoś nas chce po prostu wydupczyć. I tu Kazimierz jeszcze pisze: „By kumulować przez kolejne pokolenia doświadczenia zawodu i dezorientacji i kształtować wspólnie globalną świadomość. A zawieść, aby kumulować przez kolejne doświadczenia”. Tylko że nikogo nie kręci, przynajmniej większość normalnych ludzi nie kręci wizja tego, że będzie gorzej. Więc trzeba szukać w tym i znajdować pozytywy, bo wizja tego, że będziemy przez następne 100, 200, 300 czy 1500 lat żyli w poczuciu tego, że ktoś nas przez poprzednie 1500 lat oszukiwał, to nie jest żadna frajda.
Dlatego też między innymi nauka wybaczania jest tak bardzo ważna.Ponieważ pozwala oderwać się od tego, co było negatywne, zostawić to w przeszłości, potraktować to jako doświadczenie. Myślę, że więcej jednak radości będzie z tego, kiedy sobie uświadomimy, że w jakiejś tam części odzyskaliśmy wolność. Przynajmniej tak uważam. Ewa pisze: „Zakładając, że ludzie wiedzą, na czym im zależy”. Dokładnie, Ewo, właśnie o tym mówiłem, że jest gros ludzi. To jest też zaleta świadomości, bo gros ludzi, używając tylko podświadomości, daje sobą manipulować. Świadomość pozwala odróżnić. Świadomość to jest prawda, świadomość tego, co jest prawdą, a co jest kłamstwem. Świadomość tego, co jest dobre, a co złe. Oczywiście wiem doskonale, że ludzi, którzy kierują się w życiu świadomością, jest jeszcze stosunkowo mało, ale też po to robię te audycje, żeby było ich jak najwięcej.
Kudłaty odpowiada Kazimierzowi: „Możliwe, że tak będzie, jak mówisz, ale przy kolejnym wcieleniu i powrocie tutaj w końcu nie damy się zmanipulować. To jest właśnie to doświadczenie, które teraz trzeba zaliczyć”. Dokładnie Kudłaty. Kumulacja tych wszystkich negatywnych rzeczy. Zobaczcie, ile przeróżnych afer cały czas od ładnych kilku lat wychodzi. Coraz więcej mechanizmów tych negatywnych zostaje obnażanych. To jest właśnie dobry moment, dobry czas i właściwy czas, żeby pewne procesy zakończyć. Żeby przychodząc, tak jak Kudłaty napisał, w następnym wcieleniu już móc odcinać od tego kupony. Żyć w świecie, który może jeszcze nie jest idealny, ale zmierza świadomie we właściwym kierunku. Czego oczywiście, jak wiecie, sobie oraz wam z całego serca życzę.
Kudłaty pisze: „Te powroty tutaj są zawsze męczące”. Nie, powroty tutaj nie są męczące. One się później okazują męczące. Kochani, my przychodzimy tutaj po prostu lekcy jak piórko, napakowani miłością i wielce przekonani, że wszystko się uda. To jest tak jak malutkie dziecko. Ono nie żyje w strachu, nie żyje z jakąś niepewnością. Żyje z wiarą, z przekonaniem, że wszystko jest okej, że świat wobec niego jest cudowny, wokół niego jest cudownie. Tak działa dusza. I my z takim nastawieniem tutaj przychodzimy. To później się dopiero okazuje, że to życie zaczyna nas męczyć.
To też od nas dużo zależy, jak tym życiem pokierujemy, żeby nie było takie męczące. Kazimierz pisze: „Tak. To wymaga czasu. Dziś wiemy, że powinno być inaczej, ale nie wiemy jak. Musimy coś zrobić, by postawić cegiełkę w kolejnych wcieleniach. Będziemy dochodzić powoli do źródła poprzez obserwację rozjazdu z oczekiwaniem. Ale to wymaga czasu”. Właśnie. I na ten czas, kochani, my jako ludzie, poszczególne jednostki, na to działanie swoją świadomością dokładamy właśnie tą cegiełkę. Nic na świecie nie zmieniło się samo z siebie.
Biorąc pod uwagę ludzi u władzy, jeżeli my jako społeczeństwo, jako ludzie, jako obywatele zaczniemy popierać, nawet wśród naszych dzieci, taką modę na bycie szlachetnym. Takim rycerzem, takim Lancelotem. Jeżeli taka postawa stanie się modna, to ludzie, nawet ci nieświadomi, zaczną do takich postaw dążyć, nawet ich nie rozumiejąc. Zobaczcie, ludzie nieświadomi w tej chwili naśladują cwaniaków, tych ludzi, którzy potrafią się w życiu ustawić i tak dalej, ponieważ jest moda na takie postawy. Jeżeli zmieni się moda, to mimowolnie ludzie nieświadomi za tą modą pójdą, ponieważ oni potrzebują przewodnictwa. Tylko musimy zmienić modę na to, jakie postawy i jacy ludzie są teraz modni. Dobra, Kudłaty dwa razy napisał o powrotach. Widocznie faktycznie jest to męczące. Kazimierz pisze: „Pan Sławek. Wszystko będzie oglądało światło dzienne.
Najlepiej ogląda się z pers...”
[01:24:22] - I chyba znowu straciliśmy połączenie z panem Sławkiem. Panie Sławku, czy się słyszymy? Wygląda na to, że muszę znów uruchomić nasz radiowy telefon i powiadomić pana Sławka, że nawija i nawija, a go nie słychać.
[01:24:44] - Właśnie zmarł mi laptop.
[01:24:48] - Ojej.
[01:24:50] - Po prostu się wyłączył.
[01:24:52] - Jak tak można się w czasie takiej audycji wyłączać? Jak tak można? Co to ma być w ogóle?
[01:24:58] - Właśnie będę musiał z nim bardzo poważnie tutaj porozmawiać. Odpalam się, bo patrzyłem, ale jestem podpięty do
[01:25:07] - Do prądu, do ładowarki. Mam nadzieję, że za chwilę wszystko wróci do normy, bo przedtem audycję mogłem prowadzić z pamięci, ale teraz nie mam nawet dostępu do Messengera. Może się po prostu przygrzał troszeczkę dzieciak.
[01:25:27] - No a mój laptop-
[01:25:28] - Nie wiem, czy to jakieś tam dramaturgii
[01:25:29] - Teraz Inka napisała, że teraz to ja muszę czymś słuchaczy zabawiać w tej przerwie, nieplanowanej, kolejnej dzisiaj. To ja może zabawię słuchaczy tym, że przypomnę kontakty do Radia Paranormalium. Tak się mówi, żeby sobie odliczyć do 30 sekund, gdy się myje ręce, a niektórzy z tym mają widoczny problem. Także może ja ułatwię, podsunę taki pomysł, żeby w czasie mycia rąk powtórzyć sobie kontakty do Radia Paranormalium. Nasze numery telefonów to jak zawsze stacjonarne 32 746 00 08. Komórkowy i do SMS-ów oczywiście również to 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na CatWalk'u pod numerem 36 08 80 02. Można nas także spotkać na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Jesteśmy także na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata.
A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. Jest 30 sekund? Wyszło prawie dwie minuty, ale dzięki temu, że podczas mycia rąk przypomnicie sobie państwo kontakty wszystkie do Radia Paranormalium, będziecie mieli pewność, że rączki na pewno są czyste. Tymczasem do nas dzwoni pan Kazimierz. Halo, halo, panie Kazimierzu, czy się słyszymy?
[01:27:26] - Witam, witam. Halo, halo.
[01:27:27] - Witam bardzo serdecznie.
[01:27:31] - Tak, wszedłem na chwilę. Skoro jest przerwa, to może zajmę.
[01:27:35] - Panie Sławku, czy pan jest jeszcze z nami? Halo, panie Sławku? Teraz to pana Sławka nie słyszymy. Ale może pan Sławek słyszy nas, może pan kontynuować.
[01:27:52] - Dobra, jasne. Najwyżej sobie pan Sławek odsłucha, a później się odniesie najwyżej w późniejszym czasie. Albo powtórzymy może, nie wiem. Ja bym tak chciał powiedzieć, bo tak rozmawiamy na czacie dość dużo, to chciałbym zaznaczyć swoją obserwację, że ludzie, którzy mają mniejszą świadomość, mają także mniejszą zdolność do zmiany, czyli nie zmieniają się samodzielnie. Samodzielnie, to znaczy do zmiany potrzebują zewnętrznego impulsu, jakiegokolwiek. Impulsu, który pokaże im, że ich dotychczasowe życie jest jednak niewygodne, bo sami do tego nie dojdą. Mam takie czasami głupie przykłady, kiedy na przykład osoba patologiczna, ojciec patologiczny nie uświadomi sobie, jak ważna jest opieka nad swoim dzieckiem, dopóki nie zaobserwuje przykładu innego ojca, który bawi się świetnie ze swoim dzieckiem. On to musi zobaczyć. I tylko tak w przerwie, tej krótkiej, chciałem zaznaczyć, jak ważna jest nasza postawa. Nie mówię, że jakoś jestem wyjątkowo bardzo świadomy, bo to nie o to chodzi, ale nasze drobne postawy paradoksalnie mogą zmieniać calusieńki świat wokół nas.
Zwykłe, głupie, codzienne działania, które dla nas są oczywiste, dla kogoś mogą być motywujące i właśnie uświadamiające. I taki ojciec zamiast pójść na piwo stwierdzi: „Kurczę, też bym tak chciał ze swoim synem na przykład czy córką wejść na plac zabaw” i poczuje, że to jest fajne. Taki może przykład bym powiedział wyidealizowany, ale myślę, że fajny. Jak tam z panem Sławkiem jest?
[01:30:01] - Już patrzę. Pan Sławek cały czas jest podłączony tutaj do rozmowy telefonicznej, ale chyba coś pana Sławka nie słyszymy. Panie Sławku, czy jest pan tam z nami?
[01:30:16] - A przynajmniej słuchacze mają zajęcie.
[01:30:20] - Widzę, że tutaj Kudłaty też podał numer do GG do nas. Ten komunikator już jest praktycznie martwy.
[01:30:32] - Tak. To ja szybko myślę, co jeszcze powiedzieć w tym czasie.
[01:30:38] - Właśnie pan Sławek dołączył do nas z powrotem na Hangoutcie.
[01:30:42] - Teraz was słyszę na telefonie, na radio i tak dalej. Tak że tak, już udało mi się tutaj zrestartować. Ja wszyściutko słyszałem.
[01:30:56] - Aha, super.
[01:30:58] - Tak. I w zasadzie się zgadzam. Co prawda nie jestem aż tak wielkim optymistą w tej kwestii, że ten przykład-Taki jednorazowy może zrobić jakąś tam rewolucję. To jest jednak bardziej złożony proces, natomiast faktycznie to się też wpisuje w to, co ja mówiłem o stworzeniu takiej mody. Czyli wiadomo, jak siedem rodzin się spotyka, które świetnie się bawią z dzieckiem, a jest jeden facet, który mówi: „Weź tam gnoju, idź się zajmij piłką” i będzie siedział, sączył piwo, a siedmiu rodziców czy sześciu ojców będzie biegało za swoimi dziećmi z piłką, to w końcu on odstawi to piwo, ruszy dupę i może zobaczy, że to w sumie nie jest takie głupie. Że ten dzieciak kolegów ma i to takie popularne i tu go po ramieniu klepią. Więc propagowanie takiego stylu, powodowanie, że on stanie się bardziej modny, może faktycznie dokonać bardzo dużo zmian w takich prostych rzeczach, tak jak pan mówi. Bo zresztą rzecz składa się z prostych rzeczy, nie? Przecież nie musimy od razu wszystkiego zmieniać.
[01:32:17] - Ja sam wiem z własnego przykładu, że mnie ludzie motywują. Głupie rzeczy, takie proste robią, ja widzę i się fascynuję tym i przyjmuję do siebie nawet.
[01:32:29] - Poniekąd dobre, poniekąd niedobre. Bo jeszcze trzeba umieć oddzielić, co jest tak naprawdę moją potrzebą, a co nie.
[01:32:39] - Na pewno. Tutaj akurat już nie wchodźmy tak głęboko.
[01:32:45] - Nie dramatyzujmy. Jak to mawiał Kajko i Kokosz: „Nie desperuj”.
[01:32:52] - To może ostatnia rzecz i znikam, bo tam komentarzy było dużo. Sam pisałem, to bym chciał posłuchać.
[01:32:59] - Okej.
[01:33:01] - Jedną rzecz chciałbym ze swojej strony powiedzieć odnośnie jednego. Jak już dzwonię, to już siedziałem pośrednio. Odnośnie tego, czy koniecznie musimy mieć na koncie w poprzednich życiach jakieś morderstwa. Bo mnie się wydaje, że to nie jest akurat tak. Nie wiem, czy dobrze zrozumiałem, bo czasami mamy taki problem z komunikacją, że mamy coś w głowie jednego i inaczej to brzmi dla kogoś innego. Bo mnie się wydaje, że to nie jest tak, że dosłownie każdego doświadczenia musimy spróbować jak lodów, tylko przychodzimy na świat z pewnymi ułożonymi atrybutami względem tego, czego mamy doświadczyć. I to, w jaki sposób umiejętnie sobie radzimy ze swoimi doświadczeniami, może prowadzić nas do pewnych konsekwencji, na przykład do morderstwa. I to nie jest tak, że musimy koniecznie w którymś wcieleniu także tego doświadczyć, tylko to jest taka porażka. Nie powiedziałbym, że wypadek przy pracy, tylko bardzo poważne potknięcie się, które oczywiście jest nauką, ale nie lodem, który koniecznie musimy zasmakować każdy z nas. To jest moje podejście.
Moje zrozumienie, tak to ujmę.
[01:34:24] - To ja już, panie Kazimierzu, niestety będę musiał pana rozczarować, ponieważ niektórzy bawią się w jakieś tam statystyki, też na skutek własnych doświadczeń. Ja aż tak głęboko nie grzebałem. Natomiast jest takie matematyczne wyliczenie, że na każdym poziomie świadomości potrzebujemy od siedmiu do 10 inkarnacji, żeby zakres z tej dziedziny zebrać. To teraz sobie przelećmy. Jeżeli mamy do czynienia z duszami dojrzałymi, czyli to już jest ten czwarty etap rozwoju. Bo ja zakładam, że większość naszych słuchaczy gdzieś w okolicach tych poziomów oscyluje. To teraz tak. Czwarty. Biorąc pod uwagę, że ekstremalnie po 10 wcieleń to mamy 40 wcieleń. Biorąc pod uwagę, że średnia wieku może kiedyś była w granicach 40, 50 lat plus minimum 50 lat przerwy to mamy 100 lat na jedno wcielenie razem z przerwą.
Czyli należy zakładać, że jeżeli ktoś jest na poziomie duszy dojrzałej, to od 4000 lat jest na ziemi. Tak bardzo upraszczając. I teraz biorąc pod uwagę, że 4000 lat naszej historii, która jest za nami, wiemy, co się przez te 4000 lat działo. Ludzie się zabijali po prostu na zasadzie chleba powszedniego, bo napadli jacyś wojownicy, więc kto miał nóż, siekierę, kosę, cep, to po prostu się bronił.
[01:36:25] - Ja już widzę, gdzie się nie rozumiemy.
[01:36:29] - Co, co?
[01:36:31] - Widzę, gdzie się nie rozumiemy, bo ja mówię bardziej o takim morderstwie współczesnym, czyli zabijamy kogoś z nienawiści, z jakiejś takiej błahej rzeczy. Nie mówię o tym, że byliśmy wojownikami i się mordowaliśmy. Bo to jest inna bajka, to jest coś innego. Ja tak zrozumiałem to morderstwo współczesne w takim aspekcie, że konkurent do narzeczonej morduje konkurenta swojego, bo chce mieć, albo morduje swoje dziecko, bo stwierdza, że to dziecko nie jest jego, tylko jest kogoś innego. Tylko takie o najniższych możliwych pobudkach. Morderstwa z jakiś zawiści, nienawiści.
[01:37:17] - Wie pan, dla mnie osobiście morderstwo to jest akt zabójstwa drugiego człowieka. Zabicia drugiego człowieka. Pobudek przez ostatnie dwa, trzy, cztery tysiące lat do zabicia drugiego człowieka, chociażby w walce o jedzenie, w walce o przetrwanie, nie trzeba było być wojownikiem, żeby zabić drugiego człowieka.
[01:37:38] - Zgadza się. To jest prawda. Tylko to jednak są trochę inne rzeczy, bo mnie się wydaje, że coś innego człowiek będzie rozpracowywał, jeżeli zamorduje z nienawiści, z jakichś okropnych pobudek. A co innego jeżeli druga wojna światowa. Ja bym na przykład nie potrafił się odnaleźć w drugiej wojnie światowej w aspekcie mojej duchowości.
[01:38:04] - Dlatego jest pan na tym etapie w tej chwili rozwoju, że ten etap drugiej wojny światowej ma pan za sobą. Na podstawie tych doświadczeń, które wiele osób w poprzednim wcieleniu przeżyło podczas drugiej wojny światowej, wybudowało się dokładnie tyle osób dojrzałych już w swojej świadomości, że wiedzą, że zabijanie jest złe, że wojna do niczego nie prowadzi. To jest właśnie to, co ja próbuję przekazać, że ten proces budowania świadomości trwa setki, tysiące lat. Nie możemy myśleć tylko kategoriami morderstwo, czyli to, co dzisiaj rozumiemy za morderstwo, czyli zabicie kogoś z niskich pobudek. Uczestniczenie w procesie zabijania drugiego człowieka to doświadczenie i dźwiganie tego ciężaru później na sobie do końca życia.
[01:39:02] - Okej, rozumiem. To są takie właśnie punkty, w których jest małe nieporozumienie, gdzie nawet myślę, że między słuchaczami może tak wystąpić, ale wyjaśniliśmy sobie. Dobra, dziękuję panu bardzo. Ja naprawdę oddaję, bo też ludzie sporo pisali, na pewno chcą usłyszeć. Nie zajmuję anteny. Bardzo panu dziękuję. Fajnie, że pan wrócił. Pozdrawiam wszystkich słuchaczy. Pozdrawiam pana Marka. Pozdrawiam pana, panie Sławku.
Dziękuję za rozmowę.
[01:39:30] - Dziękuję panie Piotrze. Ja również dziękuję. Do widzenia.
[01:39:34] - Do widzenia.
[01:39:38] - No dobrze, idąc za prośbą i sugestią pana Kazimierza, czytam dalej. Kudłaty pisze do Kazimierza: „Podejrzewam, że będziemy dawać się tak manipulować tyle razy, ale za każdym razem z coraz to większym znakiem zapytania. Coś tam gdzieś będzie nam świtało. Takie częste déjà vu”. I dokładnie tak to wygląda. To, co powiedziałem przed chwilą i to, co napisał Kudłaty. Dokładnie tak to wygląda, że jeżeli już daliśmy sobą manipulować, jeżeli już odkryliśmy to, że byliśmy manipulowani, już coś nam zaczyna świtać. Również z poprzednich wcieleń. Dlatego ten proces, ten stan rzeczy nie może trwać wiecznie, bo my już tą manipulację zaczynamy wyczuwać przez tak zwaną skórę. Także widzę, że dzisiaj w końcu chyba też dzięki wam udało się tą barierę niezrozumienia w jakiejś tam części przekroczyć.
Ewa pisze: „Nie ma innej drogi, wstrząsy są koniecznością”. Niestety z przykrością się z tobą zgodzę, ponieważ jak to mawiają nikt nie zmienia swojego życia, jeżeli jest fajne, miłe i przyjemne i nie zastanawia się, dlaczego jest mu dobrze. Zaczynamy się zastanawiać w momencie, kiedy coś po prostu przestaje nam już odpowiadać. Nikt nie podejrzewa swojej żony czy męża o zdradę, jeżeli żyje w szczęśliwym związku, jest pełne zaufanie, miłość, szacunek. Zaczynamy się nad pewnymi rzeczami zastanawiać w momencie, kiedy coś przestaje grać, coś nam zaczyna nie pasować i wtedy dokonujemy zmian. Dlatego na tych znowu niższych poziomach świadomości te wstrząsy są potrzebne. One są również potrzebne dla naszej podświadomości, bo łatwiej i szybciej zmieniamy wzorce na skutek silnych emocji: wzburzenia, wkurzenia, zniechęcenia i tak dalej. Czy jakiegoś tam cierpienia. To jest również dobry sposób na transformację podświadomości, ale jednocześnie też dobry sposób na wyrwanie nas z jakiegoś tam marazmu przyzwyczajenia. I do momentu, dopóki nie osiągniemy już pewnego poziomu świadomości, żeby rozwijać się poprzez własne dążenie do tego, żeby być coraz lepszymi, będziemy kopani przez życie w tyłek.
Będziemy przez podświadomość pchani do negatywnych doświadczeń. Adam pisze: „Czy warto zastanawiać się nad tym, co na świecie naprawiać czy zmieniać? Czy być może lepiej zdać sobie sprawę, że tutaj są optymalne warunki do rozwoju? Może tutaj wcale nie musi być raj”. Dobre pytanie, drogi Adamie. Natomiast ja ze swoją świadomością, kochani, bardzo wiele rzeczy akceptuję. Między innymi z racji tego, że w jakiś sposób pojmuję te mechanizmy, które tutaj funkcjonują. Natomiast czy warto się zastanawiać? Jeżeli nie warto się zastanawiać, czy coś zmieniać, czy nie zmieniać, to może warto się zastanowić do czegoNas ta droga prowadzi. Przyjmijmy założenie, że nic nie będziemy zmieniać.
Patrząc na rozwój cywilizacji ludzkości możemy łatwo odkryć, że jesteśmy w tej chwili na bardzo prostej drodze do samounicestwienia. Pomiędzy rajem a piekłem jest jeszcze normalność, normalne życie. Przez wiele lat wiedziałem, że jest to naturalny proces. Natomiast patrząc na to, co się dzieje w tej chwili, wiem, że idąc dalej tą drogą pieprzniemy głową w ścianę albo spadniemy w przepaść. I nie mówię tutaj tylko o ludziach, o sytuacji, w której przy tak niskiej odporności ludzi następny wirus zbierze jeszcze większe żniwo. A jeżeli wpędzimy się jeszcze w pandemię strachu, to żniwo będzie jeszcze większe. Więc ta czystka nastąpi w sposób naturalny. Następna rzecz to jest nasza natura, nasza Ziemia, nasza matka. Co się z nią dzieje? Za chwilę pokończą się złoża.
Być może technologia wymyśli jakieś inne sposoby na to. Przyludności też nie jest problemem, bo jeszcze trochę terenów do zagospodarowania, gdzie można tą żywność uprawiać, jeszcze by się znalazło. Zresztą są jeszcze morza, są jeszcze jakieś tam inne. Natomiast to, co się dzieje z klimatem, to co się dzieje ze zwierzętami, to co się dzieje z roślinnością, to już przestaje być w kategoriach „możemy jeszcze poczekać”. To już są sytuacje, w których trzeba podjąć zdecydowane działania. I to może nawet jeżeli nie w kategoriach, żeby coś poprawić, to żeby chociaż ten proces powstrzymać, bo za chwilę natura odmówi współpracy. Zadałeś dobre pytanie, ale też myślę, że moja odpowiedź była godna twojego pytania. I teraz zadam jeszcze jedno pytanie na koniec. Pytanie jest, czy my chcemy coś zmieniać, czy musimy coś zmienić? Iwona pisze: „Trzecie oko nam zamknęli i ślepota na cały świat, a bracia z góry nic a nic nie chcą pomóc.” Iwonko, ja powiem tak: znałem też tę teorię na temat zamykania trzeciego oka, ale też w poprzedniej audycji mówiłem wyraźnie: nie chciejmy więcej.
Zróbmy użytek z tego, co już wiemy. Zacznijmy od prostych rzeczy, a trzecie oko momentalnie samo się otworzy. Zresztą ja mówię: jeżeli mamy coś do zrobienia, to po to przyszliśmy na Ziemię, żeby tu na tej Ziemi coś zrobić. Nie uciekajmy do tych innych wymiarów, nie szukajmy tam odpowiedzi. Odpowiedzi i problemy do rozwiązania są tutaj na Ziemi, fizycznymi rękami i fizycznym rozumem. Zacznijmy od tego. Posprzątajmy najpierw bałagan, którego narobiliśmy. Sami jako ludzie pokażmy, że jesteśmy godni tego, żeby dostać następną wiedzę, którą też będziemy w stanie wykorzystać z pożytkiem dla siebie i dla innych. Jeżeli mamy do dyspozycji takie technologie, takich naukowców, takie mądre głowy, a rozpieprzamy tą naszą Ziemię w trybie eksternistycznym, to ja, gdybym był tym umownym naszym Bogiem, bym powiedział takiego wała: „Nic więcej. Jeszcze wam oczy zawiązać, bo i tak zachowujecie się jak dzieci z brzytwą we mgle.
Nic więcej się nie dowiecie. Nic więcej ode mnie nie dostaniecie, bo i tak zmarnowaliście wszystko to, co do tej pory dostaliście.” Więc najpierw pokażmy, że jesteśmy godni czegokolwiek więcej. Chociaż to „godny” to jest takie religijne bardzo i to może was niektórych obruszyć. Natomiast mówię tu o ludzkości. Nie mówię o pojedynczych jednostkach, tylko mówię o ludzkości. Że jednak jesteśmy w sytuacji, kiedy ta zbiorowa odpowiedzialność nas dopadnie. Można mówić o pewnych rzeczach, że coś nas nie dotyczy czy coś nas nie dotyka bezpośrednio i można gdzieś tam udawać. Natomiast globalne ocieplenie, które też jest poniekąd pewnego rodzaju wymysłem i straszakiem. Natomiast to pustoszenie i ingerowanie w naturę. Natura nie będzie się zastanawiała nad tym, czy ktoś jest świadomy, czy jest nieświadomy, czy miał trzecie oko otwarte, czy miał trzecie oko zamknięte i ile czasu spędził w innych wymiarach albo na modlitwie, na medytacji czy na czymś.
Jeżeli urwie się lodowiec i przyjdzie następna epoka lodowcowa, to nie będzie wyboru. Nikt tutaj przed tym się nie uchroni. To dotknie po prostu wszystkich.Więc zbiorową odpowiedzialność za to, co będzie w najbliższych latach, trzeba po prostu obudzić, bo konsekwencje i tak będą i odpowiedzialność zbiorowa i tak nas dotknie. Dobrze, Adam pisze: „Bo przynajmniej dla młodych ten świat jest dobrym poletkiem, a takie miejsce dla takich dusz też musi istnieć”. Tak, w tej chwili ten etap, w którym jesteśmy jako ludzkość od kilku tysięcy lat, jest świetnym siedliskiem do hodowli dusz młodych. Tak, świetne warunki. I powiem wam więcej, zresztą nie tylko ja o tym mówię, że to nie jest nasza pierwsza próba przejścia na następny etap. Ten etap dusz młodych jest najbliższy naszej ziemskiej naturze. Dlatego tak trudno nam było z tego etapu zrezygnować przy poprzednich próbach. Dlatego tak bardzo niektórzy kurczowo trzymają się tego etapu.
Ale właśnie o to chodzi, żeby na ten następny etap bezpiecznie przejść i w końcu pokazać, że potrafimy coś więcej tutaj na tej ziemi zdziałać. I tutaj stworzyć miejsce dla dusz starych, dla dusz dojrzałych, dla rozwoju następnych naszych umiejętności, które z pewnością staną się naszym darem, ale z czasem. Musimy do tego tylko dojrzeć. Kudłaty pisze: „Pan Sławek mówi jak wyżej o tym, że dajemy się manipulować. Będziemy dawać się manipulować, ale za to z coraz większą świadomością. Nie da się inaczej. To takie systemowe powtarzanie”. No tak, z coraz większą świadomością. Całkowicie się zgadzam. Aż w końcu dojdziemy do wniosku, że nam się to nie podoba, że nam ten stan rzeczy nie odpowiada.
Bo jeżeli świadomość pozwala zrozumieć prawdę, to będziemy mogli świadomie podjąć decyzję, czy chcemy uczestniczyć. Ja zawsze mówię: ja nie będę narzekał, jeżeli podejmę świadomie decyzję, jeżeli będę znał wszystkie aspekty sprawy i świadomie podejmę decyzję. W myśl zasady: „Nająłeś się za psa, to szczekaj”. Jeżeli zdecyduję się przywiązać się do budy i szczekać, to będę szczekał. Ale chcę to zrobić świadomie. Chcę sam podjąć decyzję za to, kim będę, za to, co będę robił, za to, jakiego wyboru dokonam. Nie chcę, żeby ktoś podejmował tę decyzję za mnie. Kudłaty pisze do Kazimierza: „Ja cały czas z tobą rozmawiam chyba w temacie...”. No dobrze, to nie do mnie, więc się nie wtrącam. Adam pisze: „To tak z kwestii adwokata diabła.
Zdecydowanie wolę lepszy świat, ale jeżeli światów jest wiele, to kto wie, jaki cel ma nasz”. Ja mniej więcej wiem, aczkolwiek nie musimy się, Adamie, we wszystkim zgadzać. Mniej więcej wiem i mniej więcej swoją wizję wam tutaj przedstawiam. I mówię, z mojego punktu widzenia to nie jest kwestia przepowiedni, wizjonerstwa, tylko po prostu logiki, ponieważ cały ten poprzedni etap, gdyby nie miało być następnego, niczemu nie służył. Moglibyśmy dalej żyć w jaskiniach albo uprawiać sobie rolę i żyć sobie w jakichś wioseczkach i sobie nie wchodzić w drogę. Od czasu do czasu kogoś napaść, ograbić, zgwałcić i w miarę spokojnie żyć. Ale jednak już ileś tych etapów przeszliśmy, więc dla mnie logiczne jest to, na jakiej drodze jesteśmy. Kudłaty odpowiedział Adamowi: „Ten nasz jest drogą do celu”. A może celem samym w sobie? Iwona pisze: „Przynajmniej teraz wszyscy żyją tu i teraz”.
No, Iwonko, tu się niestety z tobą nie zgodzę, ponieważ gdybyśmy żyli tu i teraz, to nie przejmowalibyśmy się i nie rozmawiali o tym, co będzie za czas jakiś. Mimo wszystko ta niepewność związana z tym, co się wydarzy, nie pozwala nam tak do końca oderwać się od przeszłości. Wybaczanie jest formą odcięcia przeszłości, ale strach przed przyszłością jest też odciąganiem nas od bycia i życia tu i teraz. Iwona pisze: „Takie przyziemne sprawy i przerwa”. A, to było 21:10. To było dawno temu. „A my świat chcemy zmieniać”. Ja przez ponad 50 lat swojego życia mówiłem, że nie, ja nie będę w tym uczestniczył. To jest naturalny proces i to się samo wydarzy, bez względu na to, czy ja przyłożę do tego rękę, czy nie. I tak jest w większości przypadków.
Natomiast to, co powiedziałem Adamowi, ja uważam, że my już nie jesteśmy w sytuacji, kiedy świat chcemy zmieniać. My już jesteśmy w takiej sytuacji, doprowadziliśmy się jako ludzie do takiej sytuacji, że musimy go zmienić, bo inaczej-On zmieni nas. Kudłaty pisze: „Iwona, jesteś pewna? Wszyscy maszerujemy na ruchomej bieżni, idąc, idąc, wracając i idąc, bo musimy tam w końcu dojść. Raczej idziemy dla własnego celu raz do przodu, raz do tyłu i znów do przodu, a razem mamy wpływ na coś globalnego”. Tak, całkowicie Kudłaty się z tobą zgadzam, że tak po prostu jest. Swoje życie każdy układa według swojego własnego scenariusza, natomiast wszyscy zrzucamy się, składamy się na tą świadomość globalną. Jeżeli w telewizji, w wiadomościach zaczną pokazywać ludzi dobrych, którzy ratują zwierzęta, którzy uprawiają coś tam, będzie się doceniać szlachetność, że ten pomógł temu, tamten pomógł tamtemu. Tamten wymyślił coś, czym obdarował drugiego człowieka, co służy na przykład całemu miastu albo całej wiosce. Jeżeli zaczniemy takie postawy podnosić i pokazywać jako wartościowe, to wtedy ta globalna świadomość nam się zmieni.
Aczkolwiek jest potrzeba zmiany tego wizerunku. Nie wiem, z czego ona wynika. Być może też po to, żeby troszeczkę ludzi zmanipulować, żeby dać im wizję, że coś się zmienia. Tak jak akcja z uchodźcami, że ratujemy świat teraz, biednych ludzi przyjmujemy teraz do Europy, będziemy tu granice jakieś, tu jakieś otwarcia, tu coś tam, tu ocieplenia stosunków. Czyli potrzeba tego ocieplania wizerunku jest i ta tendencja już się zaczyna wyłaniać. Tylko ja mówię, ja czekam spokojnie, co z tego wyjdzie, bo jeszcze do końca tym ludziom nie wierzę. Kudłaty pisze: „Wszystko, co się tutaj dzieje na ziemi, jest efektem manipulacji nami, jednostkami. Każdy zmanipulowany na innym już poziomie świadomości. Im wyższy poziom świadomości, tym bliżej celu, tym bliżej prawdy. Tym bliżej prawdy o tym, że jest się manipulowanym”.
Bo ja powiem tak: jeżeli ma się świadomość, że jest się manipulowanym, bo najgorzej, jeżeli ktoś mówi: „Ja ci mówię prawdę. To nie jest żadna manipulacja, ja ci mówię prawdę”, a jednocześnie rąbie na zwrogi, to jest najgorszy poziom manipulacji. Bo jeżeli ktoś mi powie: „Słuchaj, ja będę ciebie teraz przekonywał do swoich racji, do swoich poglądów. Ja będę ciebie teraz przekonywał”. Mówię: „Okej”. To ja mówię: „W porządku, mam ochotę wziąć udział w tym doświadczeniu. Spróbuj. Tylko powiedz mi, że to są twoje poglądy, a nie, że jest to prawda”. Albo powiem: „Nie, nie mam ochoty brać udziału w tym”. Podejmuję świadomie decyzję, czy się na to decyduję, czy się nie decyduję.
Natomiast jeżeli ktoś mówi nam, że coś jest prawdą, a jednocześnie sam ma świadomość tego, że jest to oszustwo wymyślone tylko na to, żeby uzyskać od nas jakieś konkretne korzyści, to już jest brudne, to już jest słabe. Kudłaty pisze: „Audycja o światach równoległych to nic innego jak te same zasady, co tutaj, więc jaki jest sens gadać?”. Kudłaty, jak widać, są ludzie, którzy szukają przeróżnego rodzaju odpowiedzi właśnie w światach zewnętrznych. Zresztą to pokazuje, jak bardzo jesteśmy nawet wobec samych siebie nieobiektywni. To, co powiedziałem o przyszłej audycji, to była audycja Human Design, co ja mówiłem o kalendarzu Majów. Zobaczcie, my nawet nie potrafimy obiektywnie spojrzeć na samych siebie. Potrzebujemy, żeby ktoś z zewnątrz powiedział nam o tym, jacy my jesteśmy, bo nic innego nam nie powie. Powie o nas samych. Czyli czysto teoretycznie my powinniśmy znać siebie najlepiej. Nie.
Tak działa podświadomość, że jesteśmy święcie przekonani, że jesteśmy tacy, a dopiero jak słyszymy od drugiego człowieka, że jesteśmy inni, to zaczynamy się nad tym zastanawiać. Ale to w następnej audycji. Kudłaty pisze: „Iwona. Tak dla własnego celu, bo cel mamy taki sam, ale każdy swój musi sam osiągnąć”. Ja mogę mieć jakiś poziom świadomości. Zobaczcie, mogę mieć jakiś poziom świadomości, wiedzy, czegoś tam innego. I to, co mówię, jest czysto teoretyczne. Natomiast jak każdy sam osobiście, prywatnie dotknie tego, to tego mu już nikt nigdy w życiu nie zabierze i nigdy nie będzie wątpił, czy to była prawda, czy nie. Dlatego tak, każdy sam musi doświadczyć. Inaczej będzie wiedział, ale nie wpłynie to w żaden sposób na jego życie.
To jest tak, jak na przykład o tych morderstwach, o których rozmawialiśmy z panem Kazimierzem. Ileż czasu się mówi, że morderstwo jest złe, a ludzie się nadal mordują.Inka. O, proszę uprzejmie. „Ale Cysławek mówił o mówieniu prawdy. Ja prawie zawsze mówię prawdę, a jak nie chcę powiedzieć, to nie mówię nic”. Widzisz droga Inko. Powiedz mi, z jakiego powodu tak robisz? Dlaczego takie kryteria ci przyświecają? Taka zasada. Z jakiego powodu tak robisz?
Przecież wiesz dobrze i wszyscy, którzy tą zasadę znają. Chociaż ja mówię, to nie jest zasada, to jest potrzeba naszej świadomości. To jest rys naszej duszy na naszą osobowość, wpływ naszej duszy na naszą osobowość. To jest niepopularne, niekorzystne, niemodne. To jest bezsensowne. To nie jest użyteczne. Mało tego, my bardzo często wiemy, że tak jest. Wiemy, że osiągnęlibyśmy więcej, nie mówiąc prawdy. Ale nie, coś nas trzyma za tyłek i mówi: „Nie”. I co to jest?
To jest właśnie nasza dusza. Tak objawia się nasza dusza w życiu codziennym. To dyskusja Kudłatego z Inką, więc zostawiam to. Lepiej nie mówić niż kłamać. Ja kiedyś wracałem ze swoim pracownikiem, serdecznym kolegą. Był samotny. Sam w sensie takim, że nie miał żadnej dziewczyny, żadnej partnerki. I gdzieś wyskoczyliśmy razem całkowicie prywatnie. On taki uchachany, zadowolony przez cały ten nasz wyjazd SMS-ował z kimś, uśmiechając się, więc widać było, że jakaś postać kobieca w jego życiu się pojawiła. Wracając, pytam go: „Słuchaj, powiedz stary, z kim ty tak przez ten cały wyjazd SMS-owałeś?”.
On mi powiedział: „Inko, według twojej zasady nie mogę ci teraz powiedzieć”. Ja mówię: „To już nic nie musisz mówić, bo właśnie mi odpowiedziałeś na pytanie”. Więc zostawiam to bez komentarza. Kudłaty pisze à propos oceniania innych: „Myślę, że ze wzrostem świadomości zanika ta opcja oceniania innych”. To oczywiste. Chyba każdy się zgodzi. Ja się zgadzam. Ponieważ świadomość tego, że to, co ktoś w danej chwili robi, najprawdopodobniej my już też w swoim życiu robiliśmy albo będziemy robić. Więc ocenianie innych to jest tak, jakby też ocenianie samego siebie. Albo prowokowanie, żebyśmy, to, co mówiłem, sobie na plecy takie doświadczenie ściągnęli.
Inka pisze: „Zdarza mi się mówić niegroźne kłamstewka, aby komuś pocukrować i sprawić przyjemność”. To jest też następny temat dobry. Czy mówienie: „Kochanie, ślicznie wyglądasz w tej sukience”, żeby komuś sprawić przyjemność, oczywiście też kłamiąc, w pewnym sensie może nie mówiąc do końca prawdy, jest czymś właściwym? Bo już zaczynamy się tutaj kochani rozmydlać. Dochodzimy do tego, że zaczynamy poddawać się temu światu tak, jak wygląda w tej chwili. Kiedy te zasady zaczynają się rozmywać. Zasadniczo to jest tak samo, jak się mówiło o politykach, że zasadniczo nie kłamią. Dopiero zaczynają kłamać, jak otwierają usta. Kudłaty pisze: „Wiadomo, o co chodzi i dlaczego tak się dzieje”. Tu już znajdujemy wytłumaczenie dla swoich własnych zachowań.
Ale na przykład empatia i świadomość to jest umiejętność odwrócenia sytuacji. Co by było, gdybym ja się na przykład odpierdzielił w jakiś paskudny garnitur, idąc na jakąś imprezę, a mój przyjaciel, żeby nie robić mi przykrości, powiedział: „Nie no, spoko wyglądasz”. A ja bym poszedł i zrobił z siebie idiotę na przykład na weselnej imprezie, ponieważ to był bal przebierańców albo wymagane jakieś tam stroje, a on po prostu nie chciał mi czegoś powiedzieć dla przyjemności. Żeby nie robić mi przykrości. Więc świadomość to jest też umiejętność odwrócenia sytuacji, przyjrzenia się tej samej sytuacji z drugiej strony. Czyli jeżeli ja sobie na coś pozwalam, to umiem tej sytuacji przyjrzeć się w taki sposób: co by było, jak ja bym się czuł, gdyby ktoś zrobił tak w stosunku do mnie? Victorius One pisze: „Panie Kazimierzu, odnośnie przeżywania zawodów, mówienia w liczbie mnogiej nie ma już sensu. Jestem ja i pytanie, co ja robię?” Dobre pytanie. W zasadzie podstawowe. Jeżeli faktycznie do tego tak będziemy podchodzić, to będzie okej.
Kochani, to jest bardzo słuszna postawa. Pytanie co ja robię? W normalnych warunkachBym całkowicie się zgodził i powiedział: to się wszystko samo potoczy. To, co mówiłem na temat rozwoju duchowego. Rozwój duchowy odbywał się, odbywa i będzie odbywał, czy tego chcemy, czy nie. Czy wierzymy w to, że mamy duszę, czy nie. Czy wierzymy w reinkarnację, czy nie. Ten rozwój duchowy odbywa się poprzez każde nasze doświadczenie. Pytanie jest, czy uczestniczymy w nim świadomie, czy nie. Więc jest to całkowicie naturalny proces, który dotyczy każdego człowieka na Ziemi od wielu tysięcy lat i będzie dotyczył.
Jeżeli ktoś nie chce tego zrozumieć, to przyjdzie czas, że to zrozumie. Nie ma co poganiać, nie ma co przyspieszać. Jeżeli ktoś potrzebuje iluś tam zawodów, to je będzie miał. Jeżeli nie chce już zawodów, tylko chce prowadzić świadome życie, to będzie w tym kierunku zmierzał. Jedyne co, to wiem, że ten nasz czas na takie lansum, takie „a dobra” to coś zaczyna się gwałtownie kurczyć i tyle. I dlatego postanowiłem troszeczkę bardziej zdecydowanie i troszeczkę bardziej mobilizująco na pewne rzeczy na was, kochani, zadziałać. Później to znowu wszystko wróci do normy, ale ten czas zamieszania wymaga pewnych eksternistycznych egzaminów. Znicz pisze: „Czy wszystkie wybory to wybory estetyczne?” Nie mam zielonego pojęcia, co masz mój drogi, moja droga na myśli. Oczywiście, że nieestetyczne. Przykłady o wyborach estetycznych są tylko przykładami, bo je najbardziej znamy.
Natomiast te wybory estetyczne w pewnym momencie nie mają już żadnego znaczenia. Żebyście zobaczyli, między innymi może dlatego filmów nie opublikowałem, bo postanowiłem wczoraj obciąć włosy za pomocą maszynki do strzyżenia. Więc jakbyście zauważyli, dla mnie na przykład wybory estetyczne nie mają najmniejszego znaczenia. Są tylko w moim przypadku przykładem. Inka pisze: „Urwało”. A więc jesteśmy tu w momencie, kiedy padł mi laptop. Kudłaty: „Panie Sławku, tak, to mi chodziło. À propos przejęzyczenie z męczącymi powrotami. Chodziło mi o tę naszą późniejszą męczącą drogę. Źle się wysłowiłem.
Ale Sławku, ty i tak rozumiesz, o co mi chodziło”. Z mądrym zawsze warto porozmawiać. Także widzisz, cieszę się bardzo, że znaleźliśmy po raz kolejny wspólny mianownik. Adam pisze: „Jak to nie słyszycie? Telepatycznie idzie przekaz”. A widzisz, my już trochę pogadaliśmy, więc w naszym wypadku może ta telepatia by nawet i zadziałała. To znaczy ja słyszałem wszystko. Inka pisze: „Tak sobie teraz Adamie pomyślałam, że telepatyczne porozumiewanie się może być bardzo niebezpieczne”. My żeśmy też z Adamem kiedyś na ten temat rozmawiali i faktycznie poruszałem ten temat szczątkowo, marginalnie w jakiejś tam audycji. I się całkowicie, Inka, z tobą zgadzam, że dopóki nie oczyścimy naszych myśli i emocji z tych negatywów, to po pierwsze może to być niebezpieczne, a poza tym mało przyjemne.
Dla mnie osobiście. Dla mnie mało przyjemne jest słuchanie negatywnych emocjonalnie słów, które ludzie wypowiadają. Gdybym się jeszcze miał borykać z ich negatywnymi myślami, to ja się na taką zabawę nie piszę. Więc jak to mówią, są zady i walety i warto i jedne, i drugie przy swoich pragnieniach czy marzeniach wziąć pod uwagę. Adam pisze: „Inka na pewno eliminuje prywatność, ale jak to mówią jeśli nie masz czegoś do ukrycia, to nie masz się co martwić. Niebezpieczna myśl. Wiem, że coś w tym jest”. No właśnie. Ale z drugiej strony tyle niespodzianek potrafimy zrobić przyjemnych innym ludziom przy tej telepatii. To lipa z niespodzianek.
Weźcie na przykład takie dzieciaki, które by wiedziały, jakie prezenty dostaną na urodziny albo na gwiazdkę. Zero zabawy. Inka pisze: „Adam. No właśnie, każdy ma coś do ukrycia. Nie mówię, że musi to być coś złego. Oczywiście na przykład niespodzianka z okazji rocznicy ślubu”. Adam pisze: „W zasadzie żałuję zadania tego pytania, ale mam zaufanie do tego, że Sławek potrafi znaleźć praktycznie zawsze dobrą odpowiedź”. Dziękuję ci za zaufanie. Szkoda, że nie przeczytałem tego komentarza wcześniej, to bym się ugryzł w język. A poza tym nie zawsze moja dobra odpowiedź jest dobrą odpowiedzią dla wszystkich.
Na szczęście mam tego świadomość. Kudłaty pisze do Adama: „Eliminuje prywatność, ale wolność i prywatność bardzo cennego. Więc takie gadanie, jeżeli nie masz czegoś do ukrycia chyba przesadziłeś troszkę”.Kochani, to jest właśnie nasze ziemskie podejście, ziemska analiza. Wyobraźcie sobie, że ten proces, w którym po śmierci pozwala nam zrozumieć sens naszych działań i doświadczeń z poprzedniego życia, odbywa się właśnie w taki sposób. Kiedy nie mamy przed nikim tajemnic i cała prawda danego wydarzenia wychodzi na jaw w relacji z drugą osobą, z drugą duszą. I to się nie odbywa na zasadzie słów, tylko na zasadzie zrozumienia intencji, myśli, emocji. Więc my w tym procesie telepatii jako istoty duchowe uczestniczymy co jakiś czas zaraz po naszej śmierci. Więc to nie jest dla nas coś całkowicie nowego, a na pewno już nie dla naszej duszy. Te obawy wynikają właśnie z naszego ziemskiego postrzegania prywatności, intymności, osobistości. Nasza dusza mówi: „Spoko, przecież to już robiliśmy wielokroć”.
Kazimierz pisze: „Pan Marek sobie zapisał mój numer telefonu i już mu się wyświetla”. Kudłaty pisze: „Okej, wiem, Inka, że to tylko powiedzenie, bo wiem, kto tak mówi. Gdzie tu widzisz miejsce na wzrost świadomości?”. Tu znowu jakieś rozmowy kuluarowe. Adam pisze do Kazimierza: „Oddawanie głosu będzie tym łatwiejsze. Gratuluję i cieszę się, bo masz bardzo wartościowe telefony”. O, proszę bardzo. Adam. Tylko żeby nie podpisał mnie, żeby nie odbierać. Nie, spokojnie, panie Kazimierzu.
Myślę, że takiej opcji nie ma. Kudłaty pisze: „O, znowu Sławek się ze mną zgadza”. Dokładnie, panie Sławku, rozumiemy się. Jesteśmy tutaj już chyba gdzieś pod koniec komentarzy. Serlinik pisze: „Cały sens, żeby się nie skupiać na dogmatach”. Właśnie, bo to też trzeba sobie wyjaśnić słowo „dogmat”. Dogmat to jest bardzo często prawda, której nie rozumiemy. Czyli jest podana, że tak jest i jest. Jest jakiś pewnik, na którym buduje się następne rzeczy. My jednak mamy potrzebę jako ludzie też rozumienia.
Więc tutaj działania naszej świadomości i podświadomości naszego umysłu zmierzają w tym samym kierunku, w celu zrozumienia, czyli uświadomienia sobie prawdy, sensu, wartości i tak dalej. Jamal30: „W tym świecie mordowanie jest przemysłem i sposobem na życie dla wielu ludzi. Pozdrawiam”. Niestety masz rację. Niestety masz rację. Niestety z tobą się zgodzę. Ten proces mordowania, ta potrzeba mordowania towarzyszy nam od tysięcy lat. Kiedyś mordowaliśmy siebie, mordowaliśmy zwierzęta. Teraz nadal mordujemy siebie i nadal mordujemy zwierzęta w celu zaspokojenia przeróżnych czyichś ambicji, czyichś celów, czyichś ideałów albo czyjejś potrzeby zarabiania pieniędzy. I tak jak z tym kremem, tak też jest z jedzeniem mięsa.
Jesteśmy przekonywani o wartości, wyższości, zawartości. Być może czasami ma to jakiś sens, a czasami po prostu jest to związane tylko z tym, że ktoś chce zarobić następny miliard dolarów. Kudłaty pisze: „Sławku, zgadzasz się prawie ze wszystkim dzisiaj, co powiedziałem, mimo kilku moich przejęzyczeń. Jestem mile zaskoczony razem z Inką i widzę, że dalej leci zgoda, jak słyszę”. Tu nie było żadnej zmiany, mój drogi. Może żeśmy się dotarli też, co mnie bardzo cieszy. Inka pisze: „Sławku, gdybyś wyglądał źle w garniturze, ja bym ci zawsze powiedziała prawdę. Tak samo bym powiedziała koleżance, przyjaciółce, że źle wygląda w czymś albo że ma złą fryzurę lub kolor włosów. W takich sprawach zawsze prawie mówię prawdę”. Inko, oczywiście nie bierz tego bardzo mocno do siebie, bo to tylko przykład.
Nie chodzi o jakieś zasady, chociaż wiem, że kobiety w tych kwestiach są bardziej uczulone. A ja wyglądam w garniturze bardzo dobrze. Nawet mi robili ostatnio zdjęcia. Nie wiem, ile osób z tych, które nas dzisiaj słuchają, widziało mnie na żywo. Nie mówię już o osobistym, tylko na przykład jakieś filmy moje, te, które nagrywam na YouTubie. Teraz może już nie, ale ja przez wiele lat wyglądałem dużo młodziej i zachowywałem się też dużo młodziej niż faktycznie mam lat.Co dalej niektórych szokuje i przeszkadza im to bardzo mocno. Miałem robione zdjęcie, że po pięćdziesiątce jeszcze można wyglądać dobrze. Żona jednego z moich kolegów, żeby to nie zabrzmiało źle, bo już czułem, w co się wpędzam, robiła zdjęcie, żeby wysłać swojemu tacie. Tak się troszeczkę tutaj podgilgałem. Dobrze kochani, widzę, że mamy godzinę 23.
Widzę też, że komentarze się skończyły, czyli wnioskuję, że będziemy powolutku kończyć. O, tutaj dostałem. Ewa pisze: „Dziękuję. Jest dla mnie już jasny ten przypadek w cudzysłowie”. Coś intuicja mi mówi, że masz tu droga Ewo na myśli mnie i to, co mówię. Wolę szczere informacje na swój temat, bo zakładam, że ten przypadek w cudzysłowie nie jest piątką z plusem za moją dzisiejszą audycję. Chociaż mogę się mylić. Więc jakbyś chciała napisać jeszcze ze dwa słowa, żebyśmy nie mieli niedomówień, to będę bardzo wdzięczny. Natomiast jeżeli nie, to też obiecuję ci, że dzisiejszej nocy będę spał dobrze. Inka pisze: „ Haha Sławku, nie biorę wszystkiego na serio.
Trochę trolluję tak ciut, ciut”. Okej. Dzisiaj jesteś wyjątkowo poważna, dlatego może tak nie wyłapałem. Bo faktycznie takie twoje troszeczkę wkręciki dawało się w komentarzach wyczuć. Billy Herington pisze: „Ile ma pan wzrostu?” Metr siedemdziesiąt siedem. Nie wiem, czy to ma jakieś znaczenie. Widocznie ma jakieś znaczenie, skoro zapadło takie pytanie. Metr siedemdziesiąt siedem, jak się za mocno nie garbię. Staram się nie garbić, ale czasami ciężar wiedzy i wieku mnie przytłacza. Nie no, żartuję oczywiście.
177 centymetrów wzrostu. Ale tak z ciekawości, to po cóż panu taka informacja? Jak można się dowiedzieć. Dobrze kochani, jak jeszcze coś tam macie jakieś pytanko to dawajcie. Na przyszły tydzień umówiłem się na rozmowę z panem Tomkiem i spróbujemy pociągnąć temat narzędzia zwanego HD. Ja też spróbuję jako alternatywę przygotować informacje, które zawiera w sobie kalendarz Majów, żebyśmy mogli te dwa narzędzia do poznawania samego siebie w jakiś sposób zestawić, porównać i podyskutować. Nie poprzekonywać się, bo uważam obydwa za w pewnym sensie wartościowe w kategoriach poznawania siebie, a raczej dla waszej informacji i też jako ciekawy eksperyment i doświadczenie. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Więc już mogę was dzisiaj serdecznie zaprosić na następną audycję. Mam nadzieję, że już będzie bez jakichś ekscesów.
Zapowiadają, że już od przyszłego tygodnia pogoda ma wrócić do bardziej letniej, więc może bez takich perypetii jak dzisiaj.
[02:23:51] - Perypetie dopiero jutro będą. Temperatura ma spaść, jeżeli dobrze liczyłem 20 stopni. Przynajmniej u mnie.
[02:23:59] - O kurczę, grubo. Ja już czuję tutaj, że ten front, który przyszedł powoduje, że zrobiło się koszmarnie zimno. Ale dzisiaj też te rozpiętości były po kilkanaście stopni pomiędzy jednym końcem polskim a drugim. Przymrozki zapowiadają, więc nie jest dobrze. W weekend było tak fajnie i troszeczkę musiała nas tutaj uziemić ta pogoda. Dobrze. Ewa pisze: „Jest dobrze. Nie wiedziałam dlaczego. Teraz już wiem. Tu trafiłam”.
Cieszę się, że ty wiesz Ewo, natomiast nie ukrywam, że ja też bym chciał wiedzieć. Podziel się ze mną tą informacją, dlaczego tutaj trafiłaś. Krystian Rajski pisze: „Zgrzeszyli”. Nie wiem kto, ale na pewno niejednokroć tak pewnie było. Iwona pisze: „Z tymi czakrami to się trochę nie zgadzam, bo pewni ludzie się tym zajmują i postanowiłam to zrobić, czyli je usunąć. Efekt ma się pojawić od czterech tygodni. Pożyjemy, zobaczymy”. Iwonko, bardzo odważna decyzja. Bardzo jestem ciekawy tego doświadczenia. Na pewno będzie to doświadczenie, które coś wniesie do twojej świadomości, jak każde doświadczenie.
Mam nadzieję tylko, że tych negatywnych skutków będzie jak najmniej. Trzymam oczywiście kciuki i mam do ciebie gorącą prośbę. Słyszałem o tym, że pewni ludzie się takimi rzeczami zajmują, natomiast nie znam nikogo, kto to zrobił. Więc gdybyś zechciała się jako pierwsza osoba w moim otoczeniu swoimi refleksjami i spostrzeżeniami na ten temat podzielić, będę ci niezwykle zobowiązany. Moja świadomość równieżPonieważ będzie to kolejne doświadczenie również dla mnie poszerzające moją świadomość. Kochani, nie będziemy tego ciągnąć, bo widzę, że macie ochotę się wyspać, wracając do normalnej aktywności dnia codziennego. Dziękuję wam bardzo. Naprawdę bardzo podoba mi się poziom naszych rozmów czatowych. To jest naprawdę bardzo fajny poziom w temacie okołoaudycyjnym. Nie zmieniamy tych tematów co chwilę.
Ja nie muszę się też co chwilę rozpraszać. Zadajecie pytania albo dzielicie się swoimi spostrzeżeniami, więc bardzo dużo się zmieniło. Te początkowe audycje, chaos mnie troszeczkę przytłaczał i byłem niesamowicie umęczony. Zresztą wy pewnie też, bo skakaliśmy z tematu na temat, to się pewnie nie trzymało jakoś bardzo kupy. Więc bardzo dziękuję za te trafne, fajne spostrzeżenia, komentarze i tą rozmowę, naszą dyskusję dzisiejszą. Wszystkiego dobrego wam życzę. Uważajcie teraz przez te dni, bo faktycznie ma się z tą pogodą coś dziać. Zapraszam was bardzo serdecznie na następną audycję jak zwykle. Dziękuję panu Kazimierzowi za telefon, który akurat pięknie wypełnił lukę, którą spowodował mój laptop. Uważajcie na siebie.
Róbcie tak, żebyście się czuli komfortowo i bezpiecznie. Zachowajcie zdrowy rozsądek oraz świadomość. Życzę wam dużo uśmiechu i dużo szczęścia na ten nadchodzący tydzień. A resztę będziemy sobie życzyli przy następnym spotkaniu. Wszystkiego dobrego kochani, trzymajcie się. Serdecznie was pozdrawiam. Do usłyszenia za tydzień. Dziękuję. Pa, pa.
[02:28:17] - Mówi te słowa do państwa jak zawsze gospodarz audycji „Świat oczami duszy”, pan Sławek Bączkowski. Tradycyjnie zachęcamy do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o nazwie takiej samej jak nasza audycja, czyli „Świat oczami duszy”. Zachęcamy także do sięgnięcia po książkę, która całkiem prawdopodobne za jakiś czas ukaże się również w wersji dźwiękowej. Będzie miała premierę na antenie Radia Paranormalium książka zatytułowana „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”. Zachęcamy także oczywiście do polajkowania fanpage'a pana Sławka na Facebooku i śledzenia oczywiście tego, co pan Sławek tam publikuje. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium Paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę. Dobranoc i do usłyszenia oczywiście ponownie już za tydzień na żywo w poniedziałek krótko po 20:00 na antenie Radia Paranormalium. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl