Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Witajcie bardzo gorąco i serdecznie. Mamy poniedziałek, 4 już maja 2020 roku. Minęła godzina 20:00 przed chwilą na naszym zegarze, a to oznacza, że czas najwyższy rozpocząć kolejny odcinek audycji „Świat oczami duszy”. Audycja w całości poświęcona meandrom świadomości. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji, pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:47] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam was, kochani, bardzo serdecznie.
[00:50] - I tradycyjnie, zanim oddam głos panu Sławkowi, przypomnę kontakty do Radia Paranormalium, bowiem dzisiejszy odcinek w całości, jak zawsze, realizujemy na żywo. Można już teraz dzwonić. Linia telefoniczna jest otwarta już od początku naszej dzisiejszej audycji. Nasze numery telefonów to oczywiście stacjonarny 32 746 0008. Komórkowy i do SMS-ów oczywiście jak najbardziej również to 530 620 493. Skype: radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy też na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasze adresy e-mail: radio@paranormalium.pl.
A z tego, co wiem, to pan Sławek ma dzisiaj dla naszych słuchaczy niespodziankę, prawda, panie Sławku?
[02:16] - O tej mówi pan, panie Marku, o tej niespodziance, co rozmawialiśmy przedtem, przed audycją, tak?
[02:22] - Dokładnie.
[02:23] - No mam nadzieję, że tą niespodziankę słychać. Zresztą kochani, proszę was bardzo, ponieważ podzielcie się swoim odczuciem, ponieważ dzisiaj nadaję ze swojego najnowszego nabytku technologii współczesnej, czyli nabytego drogą kupna mikrofonu i jestem bardzo ciekawy, czy wyczujecie jakąś różnicę w odbiorze tego, co mówię, w sensie dźwiękowym. Także bardzo proszę, podzielcie się ze mną tą informacją, żebym wiedział, czy zainwestowane pieniądze to był właściwy i pożyteczny wydatek. O tej niespodziance, panie Marku, tak? Bo żadnej innej nie mam.
[03:09] - Dokładnie o tej.
[03:11] - Dobra. To co? Zaczynamy?
[03:14] - Zaczynamy, zaczynamy. No i zapraszam oczywiście wszystkich bez wyjątku do dzwonienia.
[03:21] - Tak jest kochani, dzwońcie dzisiaj, tak jak pan Marek powiedział, tak jak ustaliliśmy, linie są otwarte od razu, od początku audycji, ze względu na to, że po nas znowu, jak zwykle co dwa tygodnie wchodzi Jubi ze swoją audycją, więc żeby go uszanować i nie przeciągać w czasie, trzymać w napięciu. Także postarajmy się te sprawy, które są ważne, załatwić w miarę sprawnie i wcześniej, żebyśmy mogli Jubiego o 23:00 bez żadnych problemów wpuścić na antenę. Kochani, ponieważ nie było zbyt dużo komentarzy pod poprzednią audycją. Zresztą to też stała się pewnego rodzaju już taka tradycja, że mało tam jednak się odzywacie. Więc cóż, jedziemy dalej z tym koksem, tak? Czyli spróbujemy kontynuować temat, który zaczęliśmy w poprzedniej audycji. Natomiast na początek korzystając z tego, że podobno lepiej brzmię, więc postanowiłem wykorzystać dzisiaj swój nowy nabytek do tego, żeby do was troszeczkę zagrzmieć. Wczoraj rozmawiałem z jednym z naszych słuchaczy, zresztą też aktywnym człowiekiem, który robi swoje. Mam na myśli tutaj Pawła, którego książkę „Rób, co trudne” wam kiedyś polecałem, zwłaszcza dla ludzi młodych. Bardzo fajnie napisana, Paweł też tam działa w swoich klimatach, robi też, co może, żeby pewne informacje, swoje doświadczenia, swoje przemyślenia przekazać innym.
Z tym że jest młodym człowiekiem i też ma taką formułę troszeczkę bardziej bezpośredniego docierania do swoich odbiorców i za przeproszeniem nie certoli się i mówi wprost, używając przeróżnych słów do tego, żeby przekaz był jak najbardziej prosty i jak najbardziej zrozumiały. Ponieważ ja przyjąłem inną troszeczkę formę przekazywania swoich przemyśleń, to tak nie do końca oczywiście się z Pawłem zgadzamy. Natomiast stwierdziliśmy: niech każdy robi swoje i każdy do jakiejś tam grupy swoich odbiorców dociera. Cel w zasadzie jest jeden i ten sam, czyli przekazać pewne informacje, które mogą być przydatne w życiu.Natomiast on mnie tak nazwał, że ja tak trochę głaszczę was po główkach i tak troszeczkę się rozczulam, że ja taki pieszczotliwy jestem. Może tak, on jest odbiorcą zewnętrznym, więc tak to odbiera. Dzisiaj troszeczkę, nie na skutek wczorajszej rozmowy, bo chodziło mi to już od dawna. Zresztą parę razy dawałem wam znać też o tym, że nie jestem do końca zadowolony z efektów, które prowadząc audycję udaje mi się osiągnąć. Dzisiaj na początku audycji przypomnę wam coś, co się pojawia w komentarzach często, coś, co się pojawia w moich prywatnych rozmowach czy w pytaniach, które od was dostaję w komentarzach pod innymi audycjami, również od osób, które zadają pytanie: dlaczego mamy ograniczony dostęp do wiedzy, którą chcielibyśmy posiąść? To najczęściej chodzi o to, dlaczego nasz kontakt z naszą duszą, nasz kontakt ze światem duchowym i wiedza o tym świecie duchowym jest tak mizerna. I też dotarcie do tej wiedzy w oczach wielu osób jest utrudnione.
Dlaczego ten umowny Bóg nam ten dostęp zabrał czy ograniczył? Że musimy tak mozolnie pracować, żeby do tej wiedzy się jakoś dorzebać. W czym byłby problem? I to jest oczywiście nasza ziemska natura narzekania, ciągłego obwiniania kogoś za coś. A ja zadam proste pytanie: po co wam ta wiedza? Zresztą po co wam jakakolwiek wiedza? Proste pytanie. Ja prowadząc 69. audycję w Radio Paranormalium „Świat oczami duszy”, bo takowa dzisiaj jest, nagrywając ponad 70 filmów, udostępniając różne materiały na swojej stronie, pisząc książkę, która jest książką podobno najprostszą na świecie o tych mechanizmach świata duchowego, dochodzę do wniosku, że ciągle mówię o tym samym. Odpiszę tylko panu Markowi.
Kochani, przepraszam was bardzo mocno, bo tam się jakieś rzeczy dzieją w studio. Wracając do tematu: po co ta wiedza? Po co ludziom wiedza? Po co wam ta wiedza cała? Powiedzcie mi tak szczerze i uczciwie: ile z tej wiedzy wykorzystujecie dla siebie? Zapytam wprost. Rozmawialiśmy w zeszłym odcinku o sposobie odżywiania, między innymi. Rozmawialiśmy o oddychaniu jako narzędziu, które potrafi na wielu płaszczyznach zdziałać cuda. I teraz proste pytanie: ile osób dokonało jakichkolwiek zmian w swoim sposobie odżywiania, podjęło decyzję na przykład o codziennym oddychaniu? Ja już nie mówię o tym, ile osób przez prawie 70 audycji dokonało jakichś zmian w swoim życiu.
I tutaj nasuwa się jeden prosty wniosek, bo ja ciągle spotykam się z tymi samymi pytaniami i ciągle rozwiązuję te same dylematy. Ciągle spotykam się z tymi samymi problemami u ludzi i ciągle spotykam się z tym samym podejściem i rozmową o innych. Ile z tej wiedzy, którą dostajecie chociażby tylko ode mnie, wykorzystujecie w swoim życiu dla siebie? A jest to z pewnością, sami o tym doskonale wiecie, bo gros was posiada wiedzę wielokroć przewyższającą moją wiedzę. Ja mówię tutaj o wiedzy teoretycznej. Sami wiecie, że to, co ja mówię, jest tylko jakimś wycineczkiem wszelkich teorii, informacji, przemyśleń, spostrzeżeń, doświadczeń ludzi, którzy wykonują podobną robotę jak ja, czyli przekazują innym swoje spostrzeżenia, swoje przemyślenia. I to powoduje we mnie taką refleksję, że pewnie dziewięćdziesiąt parę procent wiedzy, którą ludzie posiadają, wykorzystują do tego, aby przekonywać innych do swoich racji, nie z korzyścią dla samych siebie. Ktoś kiedyś powiedział, być może kogoś tutaj urażę, natomiast to najprawdopodobniej zadziała podświadomość. Ktoś kiedyś powiedział, że różnica pomiędzy wiedzą a inteligencją jest taka, że inteligencja pozwala wykorzystać zdobytą wiedzę z korzyścią dla siebie bądź dla innych. Wtedy mówimy o inteligencji, że sama wiedza w sobie nic nie wnosi do naszego życia.
Nic. Oprócz tego, że mamy o czym porozmyślać, że mamy jak spędzić wolny czas, bo możemy tą wiedzę poszerzać, możemy ją próbować przekazać dalej. Być może nie w dzisiejszej audycji, natomiast ja powiem wam szczerze, jestem człowiekiem bardzo nieskomplikowanym. Jeżeli szukam odpowiedzi na jakieś pytanie i dostaję odpowiedź, to najczęściej tą odpowiedź próbuję wcielić w swoje własne życie. Myśl przewodnia na przykład z kalendarza MajówDla mnie była taka: zwolnij. Zwolnij, zastanów się, przyjrzyj się pewnym rzeczom z dystansu. I pierwsza rzecz, którą zacząłem robić, to było to, że na początku starałem się zafundować sobie świadome przerwy, żeby nic nie robić. Ponieważ wewnętrznie zgodziłem się z tym, że ja cały czas spędzam, że ja cały czas robię coś, żeby coś robić, a nie zawsze to robienie jest tym, co ja chcę robić, tylko robieniem dla samego robienia. I dopiero to zwolnienie i przyjrzenie się temu z pewnej perspektywy pozwalało mi zrozumieć sens tego, co ja robię. To była pierwsza informacja.
Jeżeli coś zagrało we mnie, to mówię: „Sławek, to jest informacja o tobie. To jest informacja dla ciebie. To nie jest informacja dla świata. To jest informacja dla ciebie”. I każda z tych informacji, którą po drodze zdobywałem, jak chociażby na temat oddychania, jak chociażby na temat systemów immunologicznych, jak na temat kultury myśli, higieny myśli, higieny emocji, higieny intencji. Zawsze to powodowało i powoduje nadal we mnie natychmiastową chęć wcielenia tego w życie. Natomiast jak patrzę i obserwuję, jak słucham, jak rozmawiam, to dochodzę do wniosku, że 95% wiedzy, którą ludzie w sobie posiadają, wykorzystują albo do obrony swoich poglądów, albo wręcz do przekonywania innych do swoich poglądów. Uznają je jako jedyne zasłuszne. Sami do tego doszli, wymyślili, odkryli i teraz będą innych przekonywali, że to jest jedyna słuszna droga. Jeżeli ktoś ma takie zapędy, jeżeli ktoś tak uważa, że jego droga, jego pomysł na życie, jego sposób działania jest jedyny słuszny, to daję mu gwarancję, że myśli przez pryzmat podświadomości.
I teraz kochani, zastanówcie się. Ci, którzy mają dzieci bądź się dziećmi zajmowali w jakikolwiek sposób, bądź mieli do czynienia z małymi dziećmi, bądź mają pojęcie na temat edukacji i wychowywania dzieci. Powiedzcie mi taką rzecz: czy czteroletniemu dziecku tłumaczy się konstrukcję budowy wszechświata albo nawet chociażby zasadę działania kolejki elektrycznej? Czy porcjuje mu się tę wiedzę, która będzie adekwatna do jego poziomu rozwoju? Oczywiście, że tak. Tradycyjne najstarsze pytanie dziecka: skąd się biorą dzieci? Nikt nie tłumaczy takiemu pięcio-, sześcioletniemu dziecku procesów fizjologicznych oraz budowy biologicznej człowieka, łącznie z budową emocjonalną i tymi wszystkimi instynktami. Tylko mówi, że bocian przynosi dzieci. Najprostszy sposób, ponieważ dziecko jest głupiutkie i całego tego procesu, na tym etapie, nie ma nawet możliwości, żeby zrozumiało. Już nie mówię tu o wątku, kiedy my się po prostu wstydzimy o pewnych rzeczach mówić, ale to jest oddzielny wątek.
Podajemy dziecku informację dostosowaną według nas do jego możliwości zrozumienia tych informacji. Więc teraz, skoro my tak robimy jako ludzie i często używamy takiego stwierdzenia: jak dorośniesz, to zrozumiesz. Jak będziesz starszy, to zrozumiesz. Jak będziesz miał dzieci, to zrozumiesz. Jak będziesz miał swój własny samochód, to zrozumiesz. Jak będziesz miał swój własny dom i pracę, to zrozumiesz. Jak będziesz miał swój własny kredyt, to zrozumiesz. To jest takie: wszystko się dowiesz, wszystko zrozumiesz w odpowiednim czasie, jak będziesz na to gotowy, jak stworzysz sobie odpowiednie warunki do tego, żeby to zrozumieć. Co ja ci będę tłumaczył, dzieciaku, teraz, jak się wychowuje dzieci? Jak ty jesteś wrogo do mnie nastawiony i myślisz, że ja się o wszystko przypieprzam, że wszystkiego ci zakazuję, bo cię nie lubię.
Będziesz miał swoje dzieci, to zrozumiesz. Wszystko w swoim czasie. Czy domyślacie się, do czego zmierzam? Kochani, zmierzam do tego, że skoro my jako ludzie wiemy, że nie można przekazywać drugiemu człowiekowi informacji, których on nie jest w stanie zrozumieć, bo to nie ma najmniejszego sensu udostępniać mu tych informacji, dawać mu tych informacji, to weźcie sobie pod uwagę na przykład tego naszego umownego Boga, który jest dużo mądrzejszy od nas. I co on sobie myśli? Po co ja mam wam dawać dostęp do takich informacji, skoro wy nie jesteście w stanie tego zrozumieć? Jeżeli nie będziecie w stanie z tego skorzystać ani nie będziecie wiedzieli, co z tym zrobić, po co? I oczywiście my jak te małe dzieci jesteśmy obrażeni, bo my chcemy. Nie. Wszystko w swoim czasie.
Jeżeli my nie potrafimy jako ludzie wykorzystać tych informacji prostych, które mamy na przykład chociażby właśnie o codziennym nawyku oddychania. Tak à propos, to dzisiaj z jedną z naszych słuchaczek, której aktualnie z nami nie ma, bo wiem, że musi coś innego załatwić, ale serdecznie ją pozdrawiam. Jak będzie odsłuchiwała, to będzie wiedziała, że to o niej. Właśnie też rozmawialiśmy o oddychaniu.I co? U mnie pewne rzeczy dzieją się bardzo szybko. W poprzedniej audycji rozmawialiśmy o oddychaniu między innymi. Dzisiaj rano bodajże, tylko nie zdążyłem go już wrzucić do siebie na stronę, jest raport lekarzy i naukowców o tym, że ludzie w dzisiejszych czasach, że jednym z głównych problemów związanych z naszym zdrowiem jest nieumiejętność oddychania. Więc jak widzicie, oprócz aspektów duchowych, energetycznych są aspekty czysto zdrowotne. I to już też nauka wtóruje mi w tym, że tak właśnie jest, że to jest problem. Jak widzicie, skoro my nie potrafimy takich prostych rzeczy, prościuteńkich rzeczy wcielić w życie, zrobić i tej wiedzy, którą posiadamy, wykorzystać z korzyścią dla siebie, to po co nam jakakolwiek inna wiedza?
Po co nam tej wiedzy więcej? Żebyśmy mieli więcej powodów do kłótni, do dyskusji, do przekonywania się, do udowadniania sobie, który jest mądrzejszy, bo więcej wie, bo więcej przeczytał, bo więcej słyszał? Zróbmy użytek z tej wiedzy, którą już posiadamy. Nauczmy się korzystać z tej wiedzy, którą już mamy, a dopiero prośmy o więcej. Nikt, chociaż system edukacyjny jest takim akurat słabym przykładem w kwestii duchowej. Zresztą w kwestii emocjonalnej również, bo stwarza pewne mechanizmy, które później mocno nam się czkawką w życiu dorosłym odbijają. Jakby chociażby to ciągłe porównywanie siebie do innych i innych do nas, co później skutkuje bardzo nieprzyjemnymi konsekwencjami w życiu. Natomiast system edukacyjny mówi: „Okej, dostaniesz dostęp do następnej wiedzy, czyli przejdziesz do następnej klasy, będziesz się uczył nowych rzeczy, bardziej zaawansowanych. Kiedy? Jak przyswoisz tą wiedzę, którą dostałeś teraz.
Dostaniesz jakiś tam egzamin, klasówkę i jeżeli to zrozumiałeś, to przejdziesz na następny etap rozwoju umysłowego, ale jednak rozwoju. Mało tego, jeżeli nie przyswoisz tego podstawowego materiału, tak jakby chociażby tabliczka mnożenia czy tablica Mendelejewa, czy podstawowe zasady prawa Pitagorasa, to nie pójdziesz dalej, bo nie zbudujesz domu bez fundamentów”. Kochani, tu się oczywiście jeszcze wiąże z tym jeden aspekt, o którym też często z ludźmi rozmawiam i też przy okazji naszego ostatniego gościa, pana Tomka, on się też pojawił. To jest temat płacenia za wiedzę, chociażby tą duchową, ale na ten temat dzisiaj akurat nie będę z wami rozmawiał. Natomiast być może przyjdzie taki moment, żeby też i w tej kwestii troszeczkę wami wstrząsnąć, ponieważ to, co dostajecie, w pewnym sensie jest marnotrawione. Nie wiem, czy was jest stać na zbieranie informacji, których nigdy w życiu nie wykorzystacie, które nigdy w życiu wam w niczym nie pomogą, które nic wam nie ułatwią, które nic nie zmienią w waszym życiu. Przypomnijcie sobie, jak 99% dzieciaków narzeka na szkołę, ponieważ twierdzą, zresztą podejrzewam, że większość z nas w tej grupie się znalazła jako dzieci, wychodząc z założenia, że po co mi jakaś wiedza biologiczna, fizyczna, chemiczna, historyczna, skoro ja zamierzam być informatykiem, skoro ja tej wiedzy nigdy w życiu do niczego nie wykorzystam. A jednocześnie w sferach, kwestiach duchowych bardzo dużo ludzi zbiera te informacje, z których nie zamierza nawet zrobić żadnego użytku. Odpowiedzcie sami sobie na to pytanie. Zastanówcie się nad tym, po co magazynujecie tą wiedzę, jeżeli nie chcecie z niej zrobić żadnego użytku?
I czy macie prawo upominać się o więcej wiedzy i mieć pretensje do kogoś, że wam tej wiedzy nie udostępnił, skoro gros ludzi nie potrafi wykorzystać tej wiedzy, którą już posiada z korzyścią dla siebie i dla innych. Ja ten prosty przykład, bo my często zapętlamy się. Często jak rozmawiam z ludźmi, to jest patrzenie przez pryzmat: ja teraz tu. 4 maja 2020 rok, pryzmat ludzkiego życia 40 lat. Świadomego życia dorosłego i aktywnego. Koniec. Widełki się kończą. Po jednej stronie ściana, po drugiej stronie ściana. Nie ma nic więcej. I to jest ocena ludzi, ludzkości, wydarzeń, mechanizmów z perspektywy 40, 50 lat ludzkiego, aktywnego życia.
2000 lat temu i nie chcę wchodzić w szczegóły, czy istniał, czy nie istniał, czy prawda, czy przekręcony, czy zmanipulowany, czy mechanizm do jakichś celów wykorzystany. Dostaliśmy informację jako ludzkość: kochaj bliźniego swego jak siebie samego. Przykład wiedzy, która została nam dana i wskazówki, jak mamy postępować. I co robimy przez następne 2000 lat?W imię tej zasady wyrzynamy się po prostu systematycznie, toczymy ze sobą wojny, kłócimy się, mordujemy, wykorzystujemy, rżniemy po prostu w pień wszystko. Więc z punktu widzenia wykorzystania wiedzy, którą posiadamy, zobaczcie, ile czasu potrzebujemy na to, żeby do pewnych informacji i do pewnych przekonań w końcu dojrzeć, żeby zacząć je w ogóle rozumieć. Bo czy my dalej wykorzystujemy to powiedzenie, to przysłowie, to przykazanie, to przesłanie, tą myśl, tą filozofię? Po dwóch tysiącach lat możecie tak powiedzieć, że to funkcjonuje w społeczeństwie na bardzo wysokim poziomie? Guzik. Dalej większość ludzi nie rozumie znaczenia tego powiedzenia, nie mówiąc już o tym, żeby je w jakikolwiek sposób wcielić w swoje życie. Najchętniej byśmy to wcielili w cudze życie, czyli chcielibyśmy, żeby wszyscy naokoło nas nas kochali, to wtedy my zaczniemy kochać ich.
Ale o tym, kochani, jeszcze za chwilę, bo znacie mnie. Jak się wkręcę w jakiś temat, to ciężko mi wyhamować. Wracając, kontynuując wątek z poprzedniej audycji, gdzie rozmawialiśmy, cały czas tłuczemy i mordujemy ten wątek, co my możemy dla siebie zrobić w zaistniałej sytuacji, która nas jako ludzkość w tej chwili spotkała. Rozmawialiśmy o tych czterech aspektach naszego życia. Trzech, na które mamy wpływ i czwarty, czyli ten związany ze środowiskiem, na który nie do końca mamy bezpośrednio wpływ. Czyli dobre, świeże, czyste powietrze. Dobre, zdrowe, systematyczne, przemyślane, właściwie dobrane odżywianie. Cała kultura związana z naszym stanem psychiczno-emocjonalnym, czyli dobre, właściwe, pozytywne nastawienie. I oczywiście aktywność fizyczna, która również wymusza to, o czym ja tak często wspominam i o czym mówię: właściwe oddychanie. I ponieważ mówię: powietrze to jest powietrze, to jest proces bardziej skomplikowany i dotyczący szerszej grupy ludzi.
Nie do końca na tą sytuację globalną mamy wpływ. Cząstkowy tak, natomiast globalny nie. Sami tego nie zmienimy. Natomiast sami możemy zmienić swój sposób spania, odżywiania, czyli dbania o nasz skafander fizyczny poprzez aktywność i właściwe, zdrowe odżywianie. I pozostaje ten trzeci aspekt, który decyduje również w sposób bardzo zasadniczy o naszej odporności. To jest nasze nastawienie fizyczno-psychiczno-emocjonalno-, jakieś tam inne. I o tym dzisiaj chciałbym, żebyśmy sobie chwileczkę porozmawiali. Żeby ten temat, co my możemy dla samych siebie w tej sytuacji zrobić. Oczywiście nie załatwimy tego, kochani, w 30 minut czy w 40 minut, bo temat jest bardzo szeroki. On się pojawiał w różnych kawałkach, w przeróżnych audycjach wcześniejszych.
Więc ci, co są tutaj z nami dłużej, z pewnością część tej wiedzy już posiadają. Natomiast żeby to ubrać w jakieś konkretne słowa, konkretne stwierdzenia, ja to nazywam higieną myśli, higieną słów i higieną intencji. Bardzo ważne jest to, bo to możemy zrobić sami: zacząć w jakiś sposób zdawać sobie sprawę, nauczyć się rozumieć, jakie są nasze myśli, jakie są nasze intencje, jakie są nasze w związku z tym emocje i jakie są nasze słowa. I teraz w zasadzie ten proces trzeba odwrócić, bo najłatwiej rozpoznać nam jest i zauważyć słowa, jakie wypowiadamy. Ludzie często, jak powiem: „A tu użyłeś takiego słowa, tu użyłeś...” „Nie, ja co innego miałem na myśli. To nie o to mi chodziło, bo wiesz, chodziło mi o to.” Natomiast w luźnej rozmowie, takiej, w której nie musimy zbytnio koncentrować się i uważać na te słowa, mówimy bardzo dużo prawdy, przekazujemy bardzo dużo informacji o naszych emocjach. W związku z tym o naszych myślach i o naszych intencjach. Bardzo dużo informacji. I tak naprawdę nad słowami jest nam najłatwiej zapanować i często to robimy na skutek okoliczności, otoczenia, uczestnictwa w rozmowie z osobą, którą uważamy za jakąś tam. Często ten sposób wysławiania się dobieramy do konkretnej sytuacji, ale jednak mimo wszystko najłatwiej o sobie samym się dowiedzieć i jakiś porządek zrobić słuchając siebie samego.
To znaczy, powiem wam tak:Rzadko kiedy słuchamy samych siebie, chyba że ktoś ma wypracowaną taką technikę, którą ja i parę innych osób w swoim życiu wcieliło. To jest rozmowa na zasadzie: „Dobra Sławek, a teraz bez ściemy”. To, co wam mówiłem. Jeżeli pojawiają się jakieś emocje, które nie za specjalnie mi odpowiadają, zadaję pytanie swojej podświadomości: „Okej, a jaka jest inna opcja?”. Na przykład w sytuacji, kiedy pojawiają się obawy przed jakimś przedsięwzięciem. Ja powiem wam tak: nie mam wątpliwości co do tego, że jeżeli czegoś się podejmę, to się uda. Już teraz nie mam strachu. Natomiast w sytuacjach, kiedy pojawiał się strach, że coś się może nie udać, zadawałem sobie takie pytanie: „Sławek, a czy są na to jakieś dowody? Jak możesz samemu sobie udowodnić, że to się nie uda? Jakie są na to dowody?
Jakie masz na to argumenty?”. Teraz powiem wam szczerze, nie mam obaw, że coś się nie uda. Nie mam strachu, że coś się nie uda. Jedynym czynnikiem, który czasami powstrzymuje mnie przed działaniem, jest niechęć do pracy, którą będę musiał w to włożyć. To jest argument. Bo ja wiem, że jeżeli zrobię to i tamto, albo gdzieś tam, to będzie to wymagało wysiłku, zaangażowania fizycznego, którego nie chce mi się wkładać. I to jest jedyny aspekt. Albo jest aspekt moralny. Nie chcę manipulować ludźmi, chcę być wobec nich uczciwy. I to jest powód, dla którego czegoś nie robię.
Gdzie byłem przez wiele lat mamiony różnymi propozycjami biznesowymi i politycznymi, jakimiś tam innymi. Powiedziałem „nie”. Nie dlatego, że mam wątpliwości, czy ja to potrafię, czy mi się to uda. Nie. Po pierwsze chcę być wobec nich uczciwy, mówić prawdę, nie kontrolować sam siebie. I to są aspekty. Natomiast taki sposób rozmowy z samym sobą, który oczywiście każdy z was może wypracować na swój własny użytek i w taki sposób, w jaki lubi. Ja czasami sam do siebie uśmiecham się i mówię: „Dobra, Sławek, okej, jesteśmy sami, więc nie musisz ściemniać. Mów, o co chodzi”. To jest najprostsza forma zrozumienia samego siebie.
Poprzez słowa, które do siebie wypowiadamy, zdradzamy własne intencje względem samego siebie. Bardzo ciekawe doświadczenie polecam. Natomiast polecam też inne, aby od czasu do czasu w luźnych rozmowach, na przykład przez telefon z kumplem, byle nie o pracy, spróbować siebie nagrać. Każdy w telefonie ma dyktafon, więc nagranie samego siebie dwóch, trzech, czterech, pięciu minut to nie jest jakiś specjalnie problem, że trzeba iść po dyktafon, włożyć baterie, kabelek wyciągnąć i tak dalej. To już w dzisiejszych czasach nie jest żadne wytłumaczenie. Przepraszam, bo musiałem sprawdzić, jak sytuacja w studiu. Cieszę się, panie Marku, zawsze w pana wierzyłem.
[34:08] - Ja muszę dzisiaj odzyskać niestety wiarę w Taurona, mojego dostawcę energii elektrycznej, bo dzisiaj już druga awaria. Także audycja się urwała, drodzy państwo, w pewnym momencie. Postaramy się ją dokończyć poza anteną z panem Sławkiem. Mam nadzieję, że taka sytuacja dzisiaj nie nastąpi, ale tak jakby coś, to informuję.
[34:29] - Ja rzucałem kątem oka, panie Marku, co tam się dzieje. Miejmy nadzieję, ja też jestem pełen dobrych myśli, że wszystko będzie w porządku, że dokończymy na spokojnie tę audycję bez żadnych perypetii. A wracając do wątku nagrywania samego siebie i odsłuchiwania później już na spokojnie i zwracania uwagi na słowa, które się wypowiada. Dla mnie to jest higiena słów, ponieważ każde słowo, które jest przez nas wypowiadane, ma ze sobą jakiś ładunek emocjonalny. Coś o nas mówi, pokazuje naszą intencję, myśl, potrzebę, obawę. To jest wszystko informacja o nas. I poprzez higienę słów możemy nabrać takiego nawyku, nauczyć się, aby eliminować ze swojego życia negatywne emocje. Nie wiem, czy zwróciliście uwagę, ja cały czas nad tym pracuję. Kiedyś były takie testy: spróbuj przeżyć dzień bez narzekania. Oczywiście przeżyć dzień bez narzekania to jest wyzwanie dla mistrzów zen.
Natomiast spróbujcie przeżyć godzinę bez narzekania, prowadząc normalny tryb życia, nie czytając książkę. Bo to jest proste, ale przeżyć godzinę bez narzekania, bez słów krytyki, bez negatywnych zachowań jest bardzo trudno. DlategoZ każdym słowem jest związana jakaś emocja, intencja, myśl. Nie wiem, czy zwróciliście uwagę, jak mówiłem, ja byłem nęcony różnymi rzeczami, propozycjami i jedynym argumentem, żeby czegoś nie zrobić, było to, że ja nie chcę manipulować ludźmi. I natychmiast pojawia się w moim słownictwie: chcę mówić ludziom prawdę. Ponieważ my bardzo często mówimy o tym i koncentrujemy swoją uwagę, myśli i emocje na sprawach, których nie chcemy. Nie chcę tego, nie chcę tamtego. Była chyba jedna audycja nawet na ten temat cała poświęcona. Bardzo często zamiast mówić o tym, czego pragniemy, czego chcemy, skupiamy całą swoją uwagę na tym, czego nie chcemy, czego nie mamy, co nam przeszkadza, co nam doskwiera, co nas denerwuje. Zwróćcie uwagę, są ludzie, którzy inaczej nie potrafią rozmawiać, którzy nie potrafią powiedzieć, czego chcą, tylko mówią o tym, czego nie chcą, po to, żebyśmy my się domyślili, co mamy zrobić, żeby oni byli szczęśliwi albo przynajmniej zadowoleni.
I nam się wydaje, że my jesteśmy inni. Dlatego warto od czasu do czasu, raz w tygodniu, raz na kilka dni, raz na dwa tygodnie, w zależności od tego, jak bardzo wam zależy na tym, żeby zmienić samego siebie, żeby zrozumieć samego siebie, żeby poznać samego siebie. W zależności od was, od waszej potrzeby, od waszej determinacji. Zróbcie to raz na jakiś czas. Oczywiście, jeżeli chcecie. I posłuchajcie tego, jakich słów używacie i ile w nich jest słów negatywnych, które mają negatywny wydźwięk. Na przykład: muszę nad tym popracować. Rozumiecie? Nie chcę to zmienić, tylko muszę nad tym popracować. To już pokazuje intencje i podejście do danego przedsięwzięcia.
Ja muszę nad tym popracować. Po pierwsze, „muszę” to jest negatywne słowo. Po drugie, „popracować” raczej mało pozytywne. Ja chcę to zmienić. Chcę to osiągnąć. Chcę do tego dojść. Chcę się tym cieszyć. Chcę być szczęśliwy z posiadania tego. Takich słów prawie nie używamy, takich zwrotów. I teraz poprzez higienę słów możemy powoli zmieniać swoje nastawienie.
Ponieważ słysząc słowa, powstaje dysharmonia pomiędzy tym, co słyszymy, a tym, co czujemy. Zaczynamy wyczuwać, że w którymś momencie oszukujemy samych siebie. Bo jeżeli człowiek negatywnie nastawiony do życia, pełen pretensji do całego świata, zgorzkniały, sfrustrowany, zaczyna mówić o miłości i uśmiechać się sztucznie i opowiadać, jaki to on jest szczęśliwy i tak dalej, od razu widać, że coś jest nie tak, że to jest ściema, że to jest mistyfikacja. I człowiek z czasem też zaczyna to w sobie dostrzegać. Wtedy zaczynamy rozumieć swoje własne emocje. Zaczynamy się nad nimi zastanawiać, skąd u nas biorą się takie potrzeby widzenia wszystkiego w negatywnych kolorach. Dlaczego nasze słownictwo, które jest odzwierciedleniem naszych emocji, intencji, myśli, dlaczego w nas jest tak dużo negatywizmu, negatywnego bałaganu emocjonalno-psychicznego? Mówię tu o kilku prostych sposobach, bo tak naprawdę sama zmiana słownictwa nic nie zmieni. Dzisiaj gdzieś też usłyszałem, szukając poprzedniej audycji, patrząc, czy się nie pojawiły jakieś nowe komentarze, wpadłem na coś na YouTubie i przeczytałem taki tytuł: „Jak pokonać strach?”. I powiem wam tak: jeżeli chcecie pokonać strach, to dajcie mi znać, powiem, co to była za audycja, bo bardzo fajna.
Co prawda o tym strachu tam było mało i dopiero na koniec, ale sposób narracji, fajny poziom, spokojny głos, rzeczowa rozmowa, kilka fajnych tytułów książek się pojawiło. Więc bardzo pozytywnie na mnie wpłynęła ta audycja. Natomiast ja czytam tytuł: „Jak pokonać strach?”. I to jest właśnie dokładnie ta sama sytuacja co ze zmianą sposobu mówienia. Zmiana sposobu mówienia jest dość prosta, bo możemy tę dyscyplinę sobie nałożyć, słuchać codziennie tego, co mówimy, nagrywać cały czas i to korygować, kontrolować się. Tylko to jest fajne jako element poznawczy. Natomiast słowo jest tylko takim fizycznym, werbalnym nazwaniem naszej potrzeby. Wypowiadane przez nas słowo, słowa pozwalają nam poznać wewnętrzne potrzeby i zmieniając same słowa, nie zmienimy wewnętrznych potrzeb. I tak samo można pokonać strach albo można strachu się wyzbyć. Można ten strach pokonywać za każdym razem, kiedy on się pojawia.
Można za każdym razem poprawiać swoje słownictwo, zamieniając słowo negatywne słowem pozytywnym, prowadzić kontrolę i toczyć walkę z własnym słownictwem.I tak samo można pokonywać strach. I wtedy to jest bardzo trudna, mozolna przeprawa przez życie i związana faktycznie: muszę nad tym popracować. Zlikwidowanie skutków czy naprawa skutków bez zlikwidowania przyczyny nie daje gwarancji, że zmiany, których dokonamy, będą skuteczne i długotrwałe. Więc kochani, zastanówcie się, co chcecie osiągnąć. Ja powiedziałem o nagrywaniu rozmów, o higienie myśli, emocji, słów i intencji. Ale główny problem, główny nasz wróg leży w naszych potrzebach. Nie w tym, co na zewnątrz, tylko w tym, co w środku. Dlaczego tak bardzo przywiązuję do tego wagę, do tego, co w środku? Ponieważ tak jak powiedziałem, 95% czasu poświęcamy na to, żeby przekonać innych do swoich racji, do swoich poglądów, nie wiedząc tak naprawdę, jakie one są. Domagamy się wiedzy, nie potrafiąc wykorzystać tej wiedzy, którą już posiadamy z korzyścią dla siebie i dla innych.
Jest w tym wszystkim spory absurd. Z czego on wynika? Dlaczego tak się dzieje? Skąd jest taki chaos? Przyczyn jest tyle, co ludzi na świecie. Tu każdy człowiek jest oddzielnym przypadkiem i każdy przypadek oddzielnie trzeba rozpatrywać. Natomiast my bardzo często właśnie niestety większość swojego czasu spędzamy na ocenianiu innych. Ja rozmawiam z ludźmi bardzo i oczytanymi, i inteligentnymi, i rozwiniętymi świadomościowo i duchowo. I bardzo często słyszę ciągle to samo powracające stwierdzenie: ludzi trzeba budzić, ludzi trzeba motywować, ludzi trzeba to, ludzi trzeba tamto. Zacznijmy najpierw robić porządek z samym sobą.
Zanim zaczniemy zmieniać świat, zmieńmy samych siebie. Kiedyś rozmawiałem z jednym z naszych słuchaczy i oczywiście było narzekanie. Teraz jest też mnóstwo narzekania na to, kto co zrobił, kto czego nie zrobił, kto oszukał, kto okłamał, kto coś tam. Dajemy się wciągać w grę, na którą się wściekamy, że ktoś nami manipuluje, że ktoś wykorzystuje nasze emocje do tego, a jednocześnie sami wskakujemy w to bagno i się w nim taplamy. Przestańmy angażować nasze emocje w negatywne sprawy i odetniemy pewne źródło czy pewne mechanizmy wykorzystywania naszych emocji dla swoich własnych celów. À propos, wrócę do wątku. Rozmawiałem z jednym z naszych słuchaczy i on mówi: „Bo świat naokoło jest taki wredny”. Ja to bardzo często słyszę od osób, które bardzo mocno interesują się tematyką duchową i ciągle narzekają na to, że ludzie tego nie rozumieją, że ludzie tego nie stosują, że ludzie tego nie przestrzegają, że ludzie się w to nie angażują, że ludzie się nie chcą rozwijać, że ludzie mają to w dupie, że krytykują takie zachowania i tak dalej. Kochani, co was obchodzą ludzie? To jest tylko kolejny sposób przekonywania samego siebie, żeby nic nie robić.
Ja temu słuchaczowi powiedziałem: Słuchaj, nie czekaj, że świat się zmieni. Zacznij go budować. Zacznij go budować najpierw w samym sobie, a później wszyscy ci, którzy do tego świata nie pasują, oni sami odejdą. Nie będą ci zatruwać życia, bo jeżeli nie będziesz siedział razem z nimi i narzekał, to oni sobie pójdą, bo przestaniesz być partnerem dla ich rozmowy. Przestaniesz ich dokarmiać swoim negatywizmem, a pozytywizm ich po prostu odstraszy. Optymizm, radość i tak dalej. Więc nie czekaj, aż świat naokoło ciebie się zmieni, tylko zacznij go budować w samym sobie, a później wkoło siebie, wkoło siebie i zobaczysz, co się będzie działo. Tylko powtarzam: łatwiej jest siedzieć, narzekać na innych, oceniać, krytykować i wymagać, bo to nie wymaga żadnego wysiłku. Można siedzieć, machać palcem, pić kawkę albo piwo na kanapie, patrzeć się w telewizor i oceniać, kto zrobił coś źle. Więc żeby wam jeszcze troszeczkę dać do myślenia, to zdradzę wam taki mechanizm.
Ponieważ każdy ma jakieś marzenia. Każdy z nas ma marzenia dotyczące przeróżnych rzeczy. Mogą być to rzeczy materialne, mogą być to rzeczy emocjonalne, fizyczne, jakieś tam inne. I często szukamy sposobu, jak sprawić, żeby te marzenia się spełniły. I zdradzę wam taką tajemnicę: te marzenia się spełniają. W zasadzie prawie wszystkie. Kiedyś się mówiło: „Pokaż mi swój portfel, a powiem ci, kim jesteś”. A ja powiem tak: pokaż mi swoje życie, a ja powiem ci, jakie są twoje marzenia. One nie są inne niż nasze życie. One są dokładnie takie samo jak nasze życie.
Dowcip. Dokładnie. To, o czym myślimy, czemu poświęcamy swoją uważność, to nam się realizuje.Żeby to zmienić, bo to nie jest sytuacja, w której nie możemy nic z tym zrobić. Oczywiście, że możemy. Więc wymyślamy sobie różnego rodzaju afirmacje, marzenia, próbujemy się na nich skupiać, żeby zmienić nasze życie. I fajnie. O afirmacjach już wam mówiłem, więc nie będę tego wątku poruszał. Dzisiaj właśnie ze słuchaczką rozmawialiśmy, jak bardzo afirmacje potrafią być zgubne. Ja już wam o tym mówiłem. Jak będziecie chcieli, to wam o tych pułapkach jeszcze raz przypomnę.
Bo już mówiłem, jak czasami niedopieszczona, niedokładnie przeanalizowana afirmacja i marzenie może się obrócić przeciwko nam albo spowodować ściągnięcie na nas rzeczy, których zupełnie się nie spodziewaliśmy i nie chcieliśmy, żeby się pojawiły, ale zapomnieliśmy o tym sobie poafirmować. Więc tu jest mnóstwo przeróżnych pułapek. Natomiast co jest potrzebne? Bo ja się też nad tym zastanawiałem ostatnio. Co jest warunkiem, żeby — chcąc dokonać jakichś zmian w swoim życiu — nasze pragnienia, marzenia się spełniły? Co jest potrzebne? Rączki do góry, kto wie, odpowiada. Dobra, żartowałem. Może kiedyś dopracujemy się takiej techniki, żebyśmy mogli sobie na bieżąco odpowiadać i dyskutować.
[50:18] - Możemy zrobić taką audycję eksperymentalną na Zoomie z kamerkami kiedyś.
[50:24] - Ja jestem za, tylko proszę powiedzieć kiedy, żebym się ogolił.
[50:28] - To ja też się będę musiał ogolić.
[50:32] - Jestem jak najbardziej za, bo moim zdaniem będzie to dużo ciekawsze, jak każdy będzie zamiast pisać mógł udzielić odpowiedzi na bieżąco. A ja też będę wiedział, co się w waszych, kochani, emocjach dzieje. I teraz wracając do mojego wątku: kto wie, co musi się wydarzyć, żeby nasze marzenie, pragnienie się spełniło? Jaki jest główny aspekt i główny warunek? Podpowiem wam: wiara.
[51:07] - Uwaga, mamy słuchacza telefonicznego. Niech pan kontynuuje, ja tutaj postaram się podłączyć.
[51:13] - Dobra. Ja wam powiem tylko tak, zanim się połączymy ze słuchaczem: wiara nie w sensie wiary, tylko wiara jest tylko takim katalizatorem podjęcia jakiegokolwiek działania. Ja robiłem rzeczy niemożliwe w swoim życiu. Mam na to dowody i mam na to świadków, gdzie wszyscy mówili: „To jest niemożliwe”. Wiele takich rzeczy wyrobiłem w życiu i zastanawiałem się, jak to wychodziło. Wychodziło tak, że ja po prostu wierzyłem w sukces i podejmowałem działania. Reszta się działa sama. Z takich najsłynniejszych, co budziło niechęć, podziw i wrogość wielu moich znajomych, to było kupienie pierwszego własnego mieszkania, nie mając pieniędzy, a pieniądze na zaliczkę pożyczałem od swojego ówczesnego szefa, kolegi. Nie miałem złotówki odłożonych pieniędzy, kupując mieszkanie. A na zaliczkę pożyczałem pieniądze.
Więc takie rzeczy robiłem i takie rzeczy robię nadal. Jak skończymy rozmowę-- mamy już słuchacza?
[52:20] - Mamy już chyba. Słychać, jak się tam nasz słuchacz jakieś szumy wydaje. Halo, halo, czy się słyszymy?
[52:29] - Słychać, słychać.
[52:30] - Dobry wieczór.
[52:31] - Ja nie będę przeszkadzał. Proszę kontynuować.
[52:34] - A to nie, ja to tak mogę, proszę pana. Z kim mamy przyjemność?
[52:40] - Z Kazimierzem.
[52:41] - Panie Kazimierzu, czy to jest ten pan Kazimierz, z którym miałem dzisiaj porozmawiać?
[52:46] - Tak, tak. Przepraszam. Ja nie dopisałem pana do kontaktów i czekałem, aż się pan dodzwoni.
[52:56] - Ja też czekałem. Ale to, jak zawsze mówię, widocznie nie był ten czas i to widocznie nie był ten moment. Ale za to mamy okazję porozmawiać sobie na antenie. Witam, panie Kazimierzu. Ja do wątku wiary i działania z chęcią wrócę, a może wrócimy nawet przy okazji tej naszej rozmowy. Ale proszę powiedzieć, cóż pana przywiało dzisiaj do nas?
[53:21] - Miałem tak naprawdę zadzwonić wcześniej, tylko nie chciałem panu przeszkadzać, bo pan kolejne wątki poruszał, bardzo ciekawe. Chciałem się do nich odnieść, jeżeli mam taką możliwość już.
[53:35] - Jasne.
[53:37] - Bardzo fajnie pan powiedział, że ludzie, którzy słuchają różnych nauk, informacji, kumulują je, a nie wykorzystują. Też to w dużej mierze widzę po sobie, że wielu rzeczy nie wykorzystuję. Ale znam już odpowiedź, dlaczego tak jest i chciałbym się tym podzielić.
[54:00] - Super.
[54:01] - Ale najpierw chciałbym, żebyśmy zrobili takie małe wyobrażenie sobie takiej sytuacji, kiedy znajdujemy sposób, aby znaleźć się na zupełnie innej planecie, gdzie żyją sobie inne istoty, takie jak my na przykład. Ale zauważamy, że na tej innej planecie nie oglądają ani telewizji, ani nie słuchają radia, ani nie mają kin. I nas to dziwi. Dlaczego? I to jest takie wprowadzenie do tej odpowiedzi, dlaczego mamy problemy w codziennym życiuŻeby sobie z wieloma rzeczami radzić, przenosić w nasze życie wiedzę zdobytą, mądrość, stać się tym inteligentnym, który ją wykorzystuje. Mianowicie odpowiedzią na pytanie jest pomijanie notorycznie tego, że jesteśmy istotami biologicznymi. To oznacza, że automatycznie próbujemy odszukać w sobie duchowość. Próbujemy przeskoczyć do duchowości, nie robiąc najważniejszej rzeczy, nie rozumiejąc naszej biologiczności, tego, że na wszystko dookoła reagujemy biologicznie najpierw. Co to oznacza? To oznacza, że lubimy oglądać filmy, słuchać muzyki dlatego, ponieważ to zmienia naszą częstotliwość mózgu.
Przechodzi ona w inną częstotliwość, bardziej uspokajającą. Czasami jesteśmy jak w transie i łatwo sobie to wyobrazić, że na innej planecie, bo po to się odniosłem, ich mózgi pracowałyby inaczej. Oni, żeby wejść w taki stan, po prostu obserwowaliby niebo. Siadaliby sobie na ławeczkach, patrzyliby w niebo i byliby w takim samym stanie co my, kiedy oglądamy telewizję. Natomiast oglądanie telewizji nie sprawiałoby tego w ich mózgu, co u nas. I dlaczego to jest takie istotne, ta częstotliwość mózgu? Dlatego, ponieważ tak jak pan powiedział, często żyjemy w stresie i też przy okazji oddychamy źle. Ale najważniejsze jest to, że żyjąc w stresie, częstotliwość naszego mózgu znowu jest inna, nie taka, jaka powinna być, kiedy jesteśmy na jawie. Ta częstotliwość sprawia, że mamy chaos w głowie, gubimy myśli, nie wiemy, czym się zająć, czy nawet jak chcemy coś robić, to mamy problemy, żeby zacząć. Łatwo o strach, łatwo o lęki.
I teraz pytanie: co w związku z tym? Co nam ta wiedza daje? Niestety, kiedy powiedziałem, że próbujemy przeskakiwać bardzo mocno w duchowość, czyli przejść na poziom uniwersytecki, zanim w ogóle zabierzemy się za podstawówkę, to należy powiedzieć, że tak się zachowujemy. Rozwiązaniem tak naprawdę, czy nam się to podoba, czy nie, moim zdaniem jest medytacja, ponieważ nawet jeżeli będziemy pilnować oddychania, będziemy pilnować tego, żeby oddychać dobrze, to nasz mózg w częstotliwościach stresu, w podwyższonych częstotliwościach będzie oddziaływał na nasz organizm i to oddychanie będzie się spłycać. Potem, po kilku dniach, co wytrwalsi po kilku tygodniach dadzą sobie spokój z tym treningiem oddychania, bo to nic nie daje, tak jak nic nie dało cokolwiek, czym się zajęli. Dlatego uważam, że medytacja jest rozwiązaniem, jest kluczem, ponieważ medytacja pozwoli odzyskać kontrolę nad biologią organizmu, uspokoi fale mózgowe, doprowadzi nas do takiego stanu, że będziemy mogli zająć się szkołą średnią. Czyli podstawówka to jest najpierw ogarnąć swój umysł, swoją podstawową biologię jako istoty biologiczne. Wtedy mamy okazję przyjrzeć się naszym emocjom, ponieważ już nasz mózg nie będzie działał w trybie bardzo zwiększonej częstotliwości podatnej na stres. Będziemy mogli doświadczać naszych emocji, a nie być ich ofiarami i będziemy mogli wtedy przejść na szkołę średnią. To znaczy mieć wgląd w siebie, patrzeć w siebie, w głąb siebie i dopiero potem przejść na poziom uniwersytecki, czyli całą zdobytą wiedzę wprowadzać w życie.
To jest moja odpowiedź na to pytanie i czasami zapominamy o tym, bo mamy coś takiego, że ciężko nam zacząć, prawda? Że nie mamy weny, brakuje nam weny, brakuje nam sił, brakuje nam odwagi. I znowu zapominamy o kolejnej rzeczy, której się nauczymy właśnie w szkole średniej. A już de facto mamy informację o tym, tylko potrzebne jest zrozumienie. Zrozumienie tego, że to my tworzymy działanie, my tworzymy odwagę naszą i to my jesteśmy twórcami naszej własnej weny. To my to robimy, ale żeby to zrobić, musimy mieć spokojny umysł, a nie umysł, w którym mówi się tak: w naukach Wschodu szaleją małpy i nie pozwalają zrobić jednej rzeczy. Nic nie można odczytać w tej mgle umysłu. Dziękuję.
[59:49] - Panie Kazimierzu, po pierwsze jestem pod wrażeniem sposobu dzisiejszego przekazu. Widzę, że obydwaj dokonaliśmy pewnych zmian. Jeżeli pan pozwoli, jeszcze nie rozłączając się, ja z chęcią się odniosę. Co prawda sporo informacji pan przekazał. Ja nie robiłem notatek, więc też może się pojawić mały bałagan w tym, co mówię. Ja oczywiście zasadniczo z panem się zgadzam, bo fale mózgowe, pęd myśli, cały natłok informacji i tak dalej jest oczywiście wielkim problemem. Natomiast z jedną rzeczą, z którą się nie zgodzę, to to, że oddychanie, jeżeli ktoś przyłoży się do tego i zrobi to sensownie i tak jak żeśmy rozmawiali, znajdzie swój własny sposób, to nie ma takiej opcji, żeby on nie zauważyłWpływu oddychania również na nasze fale mózgowe. Oddychanie jest jednym z warunków medytacji, ponieważ oddychanie i skupienie się na oddechu odciąża nasz umysł od zbierania bodźców zewnętrznych, które wprowadzają do naszego mózgu natłok informacji i zmuszają nas do rozpraszania się i reagowania na rzeczy, które w danej chwili nam są do niczego niepotrzebne. Oddech, skupienie się na oddechu ma właśnie tą właściwość wyciszania i uspokajania naszych fal mózgowych. Medytacja to jest obniżanie częstotliwości pracy naszego mózgu.
Ponieważ stany alfa, stany beta, które są w tej chwili wymuszane również przez rezonans Schumanna, powodują to, że my jesteśmy w ciągłej gotowości do jakiegoś działania. To powoduje nasze zmęczenie, ponieważ my nie potrafimy wypocząć, złapać oddechu i obniżyć częstotliwości pracy naszego mózgu. Medytacja, sen zaczyna się przy bardzo niskich częstotliwościach. Wchodzenie w stany medytacji zaczyna się przy niskich częstotliwościach mózgu. Kiedy schodzimy z tego stanu alfa, stanu beta do częstotliwości osiem, pięć, trzy herce, czyli wyciszamy nasz mózg z bodźców zewnętrznych. Wtedy, po pierwsze, zaczynamy czuć się odprężeni, a poza tym wtedy też zaczynamy kontaktować się ze swoją sferą duchową. To jest bardzo ważne. To oddychanie daje nam pierwszy krok do tego, żeby te stany emocjonalne wyciszyć. Z tym, że problemem jest to, że ludzka natura próbuje wszystko kontrolować. Ktoś kiedyś fajnie powiedział, że z myślami trzeba zrobić tak, jak z obłokami na niebie.
Kiedy kładziemy się na ziemi i obserwujemy płynące obłoki po niebie, nie próbujemy ich kontrolować. Nie próbujemy ich przesuwać, nie próbujemy ich zatrzymać. Pozwalamy im płynąć. I tak samo powinniśmy podejść. Tego ludzie się bardzo często boją. To jest taki główny kłopot w podjęciu próby medytacji, że gwałtownie zaczyna się pojawiać mnóstwo myśli, na które my próbujemy w jakiś sposób reagować. Próbujemy na nie odpowiadać, próbujemy je kontrolować. A zasada jest taka, żeby pozwolić im płynąć. Nie koncentrować na nich swojej uwagi, nie próbować na nie reagować, tylko pozwolić im płynąć tak jak obłokom na niebie. Pozbycie się tej kontroli powoduje, że nasz mózg przestaje być zmuszany do ciągłego działania.
I to jest główny kłopot. Natomiast całkowicie się zgadzam z tym i bardzo słusznie pan tutaj nawiązał w swojej wypowiedzi, bo dokładnie o to mi chodziło, że poznajmy najpierw naszą biologiczną, fizyczną stronę, czyli nasze myśli, nasze reakcje, naszą ziemską podświadomość. Poznajmy samych siebie, przyczyny, motywy naszych działań, nasze ograniczenia, nasze intencje, nasze lęki i weźmy się za naprawianie świata. Dokładnie panie Kazimierzu, całkowicie się z panem zgadzam. Nie zaczynajmy od tych właśnie poziomów uniwersyteckich, tylko zacznijmy od podstaw.
[01:04:40] - Tak, tylko jeszcze tak mało od siebie zauważę, że ja podchodzę do samego oddychania. To jest oczywiście bardzo ważne, bo należy pamiętać, że to jest zawsze taka technika, która faktycznie pozwala się uspokoić, uspokoić umysł. Czasami mięśnie się rozluźniają. To działa, to jest jak najbardziej skuteczne. Tylko problem polega na tym, że to rozluźnienie, to uspokojenie działa właśnie wtedy, kiedy ćwiczymy ten oddech. Czyli ćwiczenia oddechu są jak pigułka na ból głowy.
[01:05:25] - Aha, rozumiem, do czego pan zmierza chyba.
[01:05:28] - No właśnie. Medytacja uspokaja na dłużej. To jest takie przyzwyczajanie się umysłu do innej pracy. Nie do kontroli umysłu. Bo też jest taka opinia, że medytacja służy temu, aby odzyskać kontrolę nad umysłem. Nie, wręcz przeciwnie. Polega na tym, aby zrozumieć swój umysł, a on się wtedy sam uspokoi.
[01:05:58] - To znaczy sam jak sam. Założenie jest bardzo dobre, takie zachęcające. Natomiast ja nie jestem aż takim. Może ja nie znalazłem jeszcze sposobu na to.
[01:06:15] - Faktycznie jest dużo i jest bardzo dużo opisów, jak medytować. I powiem szczerze, ostatnio tak tutaj muszę przyznać, zacząłem przegrzebywać tą całą literaturę na temat medytacji i zauważyłem, że cała ta literatura jest pisana przez ludzi, którzy faktycznie może nawet twierdzą, że medytują, ale jednak to z medytacją nie ma wiele wspólnego. I zupełnie przypadkiem znalazłem świetny materiał właśnie mnicha, który-Osób bardzo piękny pokazał, jak kompletnie ludzie nie rozumieją, czym jest medytacja. Że cała literatura zachodnia to jest zupełnie takie zachodnie podejście do medytowania, które nie ma nic wspólnego z tą praktyką medytacji, którą się stosuje na takich duchowych szczeblach. Kiedy rzeczywiście chcemy uspokoić ten mózg, kiedy rzeczywiście chcemy te efekty mieć. I to jest rzeczywiście drugi problem. Drugi problem, że nam się wiele rzeczy nie udaje, to to, że ta wiedza, która jest dostępna na zewnątrz i tam jej szukamy, niestety nie jest wiedzą pisaną przez ludzi kompetentnych. Nie oszukujmy się, jest cała masa takich coachów rozwoju duchowego, to o tym wiemy. I warto chociażby zauważyć, że wielu z nich, pomimo że bardzo podobnie mówi, to jednak uczy czasami czegoś zupełnie innego. A o medytacji opowiadają całkowicie płytkie rzeczy.
Niestety. Ja może się postaram coś zebrać ciekawego o medytacji dla pana Marka na stronę radia. Może mi się coś uda fajnego znaleźć, bo naprawdę to ciężko cokolwiek odszukać, ponieważ medytacja jest czymś kompletnie błahym i ciężko nawet mi teraz byłoby. Może kiedyś nawet byłby taki temat na temat medytacji. Nie wiem.
[01:08:30] - Ja z chęcią pochylam się nad każdym tematem, który każdy człowiek może wykorzystać po to, aby poprawić jakość swojego życia. Więc ja z chęcią o tych tematach medytacyjnych porozmawiam. Możemy zrobić na ten temat całą audycję, ponieważ jest to narzędzie bardzo przydatne. Narzędzie do poznania samego siebie, do uspokojenia samego siebie, do zrozumienia samego siebie. Bo często to, co ja zacząłem mówić, że pan powiedział, że w medytacji to się wszystko samo gdzieś tam załatwia, że nasz mózg jakby sam zaczyna się uspokajać i tak dalej. Natomiast to nie do końca tak jest, bo jednak musi być ten aspekt zrozumienia i dotarcie do tego, co w naszym przekonaniu, w nas samych zmusza nas do jakichś tam reakcji, do jakichś działań. I jednak musimy manualnie i samodzielnie to ze swojego dzienniczka wykreślić, usunąć, z woreczka wyrzucić i się tego pozbyć.
[01:09:59] - Zgadzam się całkowicie. Ja pod żadnym pozorem i przestrzegam wszystkich przed twierdzeniem, że medytacja jest rozwiązaniem jakiegokolwiek problemu duchowego. Nie. Medytacja ma tylko uspokajać umysł. Nie ma za tym niczego magicznego, ale jeżeli my będziemy medytować i ten umysł uspokajać, ale jednocześnie nie zmienimy swojego słownictwa, swoich reakcji, to będziemy przeszkadzać umysłowi się uspokajać i tak będziemy robić pracę Syzyfa.
[01:10:34] - Tak, bo wtedy wpędzamy się w takie błędne koło. My właśnie jako ludzie często poszukujemy narzędzi, które zrobią coś za nas. Natomiast w tej dziedzinie, o której my rozmawiamy, nie ma takich środków, które zrobią coś za nas.
[01:10:54] - Nie ma.
[01:10:55] - Mogą nas doprowadzić do tego, żebyśmy wiedzieli, jak my mamy to zrobić i tylko my możemy to zrobić. Ja cały czas przed tym przestrzegam, że to poszukiwanie rozwiązań, w których inni ludzie naprawią nasze wnętrze, nasze myśli, nasze emocje, nasze podejście i rozwiążą nasze blokady, jest ślepą uliczką. Jest stratą czasu i często też wydawaniem bezsensownych pieniędzy, bo często są to rzeczy kosztowne. Ale każdy, kto jest dorosły, może samodzielnie podjąć decyzję, poprzez jakie eksperymenty będzie chciał sobie pewne rzeczy poukładać. Ja twierdzę, że i tak każdy z nas wróci w końcu do samego siebie.
[01:11:53] - Na pewno. Dobrze. To ja bardzo dziękuję za rozmowę. Mam nadzieję, że była przyjemna.
[01:12:01] - Panie Kazimierzu, oczywiście, że tak. Jak zawsze bardzo. Dzisiaj ten sposób rozmowy taki widać, że są tutaj nowe rzeczy, które się pojawiły w pana życiu, co mnie bardzo cieszy. I to już zaczynam powoli żałować, że nie udało nam się dzisiaj przeprowadzić tej rozmowy przed audycją. Ale jak to mawiają co się odwlecze, to może jutro.
[01:12:27] - Pewnie. Dobra, dziękuję bardzo. Życzę wszystkim słuchaczom miłego wieczoru. Może zachęcę wszystkich jednak do tego, aby sobie usiedli. Po prostu usiedli i zaczęli medytować, uspokajać swój umysł. Po prostu. Ja nie mówię, że to jest rozwiązanie magiczne, że to jest rozwiązanie, które zmieni wszystkoTo jest rozwiązanie, które pomoże nam na drodze. Jest tylko i wyłącznie narzędziem, które nie odbierze nam tego, co musimy zrobić, nie zrobi za nas, ale usunie taką mgłę z czasem i będzie lepiej. Tyle. Dziękuję bardzo panie-
[01:13:15] - Bardzo dziękuję.
[01:13:16] - Dziękuję bardzo panu Markowi za audycję. Słuchaczom życzę dobrego wieczoru.
[01:13:22] - A ja się przyłączam. Ja też, panie Kazimierzu bardzo dziękuję i też przyłączam się do prośby, do namowy pana Kazimierza, żeby zacząć medytować. Całkowicie się z panem zgadzam. Dziękuję panie Kazimierzu, wszystkiego dobrego życzę i to do usłyszenia. Pozdrawiam serdecznie.
[01:13:42] - Dziękujemy bardzo. Ja tutaj pozwolę sobie przypomnieć kontakty do Radia Paranormalium. Dzisiaj audycja „Światłoczem duszy” całkiem na żywo i od początku już otwarliśmy naszą linię telefoniczną, z czego przed chwilą skorzystał pan Kazimierz. Zachęcamy oczywiście innych słuchaczy również do skorzystania z tej okazji, z tej możliwości. Można do nas dzwonić na nasze numery telefonów 32 746 00 08, 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493, 530 620 493. Skype: radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na GG pod numerem 36 08 80 02, 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czatach towarzyszących naszym transmisjom na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata.
A jeżeli ktoś woli, to może do nas także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl.
[01:15:01] - Dziękuję panie Marku. Przyłączam się oczywiście do prośby i do zachęty pana Marka do dzwonienia. Ja zanim jeszcze przejdę do czytania komentarzy, już sobie tam Messengerka przesunąłem, to zakończę ten wątek, bo on jest dość istotny i też może być ciekawym wyzwaniem na ten najbliższy nadchodzący tydzień dla was. Mówiłem o tym, że aby jakiekolwiek nasze marzenie się spełniło, potrzebna jest wiara. Tak to zostało przeze mnie powiedziane i pewnie w części waszych podświadomości obudzi się taki sygnał: „O kurde, zaczyna. Kaznodzieja zaczyna”. Bo wiara nam się kojarzy: wiara przenosi góry, wiara czyni cuda i tak dalej. Kojarzy nam się z jakimś kultem, najczęściej religijnym. Wiara w coś, czego nie jesteśmy w stanie dotknąć, zmierzyć i ma polegać tylko na zaufaniu do osoby, która nam tą informację przekazuje i na niczym więcej. To jest takie pojęcie wiary.
Natomiast ja mówię o wierze w kontekście. Dobra, opowiem o tym mieszkaniu, bo to będzie chyba najbardziej obrazowy przykład. Często mówimy: „Kupiłbym sobie coś, gdybym miał pieniądze”. Ja często podejmując jakieś działania finansowe z pogranicza szaleństwa mówię: „Jak ma ktoś pieniądze i idzie sobie coś kupić, to takie zakupy może zrobić każdy”. Nie ma w tym żadnej atrakcji. Nie ma w tym nic wyjątkowego, nie ma w tym nic zaskakującego. Też nie ma to nic wspólnego z cudem. To po prostu są zwykłe zakupy. Kupić coś, jak się nie ma pieniędzy, to jest wydarzenie. I teraz mówimy: „Kupiłbym, gdybym miał pieniądze”.
Jesteśmy w sytuacji patowej, czyli po pierwsze nie wierzymy, że możemy mieć te pieniądze. Nie wierzymy. To jest właśnie tutaj ukryta ta wiara, którą ja mam w tej chwili na myśli. Nie wierzymy w to. W sytuacji, kiedy ja kupowałem swoje pierwsze mieszkanie, wynajmowaliśmy z żoną domek, taki malutki domeczek. Mieliśmy tam sobie, wyprowadzając się od teściów, spędzić jakiś czas swojego radosnego życia. Na świecie była już nasza pierwsza córeczka. W momencie, kiedy mieszkaliśmy już w tym domku, przyszedł na świat też Marcinek, więc wszystko było super. I ten domek sobie tam wynajęliśmy za nieduże pieniądze i mieliśmy, tak jak mówię, w nim mieszkać, ale bodajże 1 listopada był u nas właściciel tego domku, który my żeśmy wynajmowali. No i powiedział, że niestety plany się pozmieniały.
I co? No i że na wiosnę będzie ruszała budowa, bo jego córka wyszła za mąż, więc on będzie tą działkę jej przepisywał, dawał. No i oni będą się tutaj na wiosnę budowali. Wynajmowaliśmy, działka była spora, my wynajmowaliśmy taki domek przy płocie.I mówię: ale wy możecie sobie tu mieszkać, oni się tu będą budować. Ja sobie wyobrażałem dwójkę dzieci, która biega po podwórku, tu biegają budowlańcy, tu są wykopy, hałdy cegieł, będę pilnował towaru, robotników. Ponieważ my wynajęliśmy to w lipcu, więc taka złość. To jest następna informacja. Pierwsza to złość, że człowiek mnie oszukał, ponieważ powiedział, że nie ma żadnych planów, że przez najbliższe kilka lat możemy sobie tutaj mieszkać, a po trzech miesiącach od wyprowadzenia przekazuje zupełnie inną informację. Ja już tam porobiłem pewne rzeczy, zainwestowałem jakieś pieniądze, mając nadzieję, że będę tam mieszkał dłuższy okres czasu. I coś się pojawia.
Pierwsza rzecz, która się pojawia, to jest złość. Odruchowa, podświadomość złość. Zostałem oszukany. Ktoś mnie oszukał i ktoś mnie próbuje teraz wykorzystać. Pierwsza informacja, kochani, dla was jest taka, żeby z tą złością poczekać, ponieważ ta złość spowodowała to, że ja powiedziałem: nie, ja nie będę mieszkał z dwójką malutkich dzieci na budowie. I powiedziałem: ja muszę się stąd wyprowadzić. Ale powiedziałem: nie, ja nie wyprowadzę się stąd na następne wynajęte, następna adaptacja, następne wynajęte pieniądze. Znowu mnie ktoś oszuka. Powiedziałem: nie. Ja chcę kupić swoje własne mieszkanie.
Od razu wam mówię: nie miałem, oprócz pensji, którą co miesiąc dostawałem od swojego pracodawcy, kolegi, żadnych oszczędności. Miałem kilkuletniego Fiata, trochę sprzętu elektronicznego, który wcześniej służył mi do robienia różnych rzeczy i koniec. Żadnych oszczędności, spadków, działek do sprzedania ani nadziei na to, że moi rodzice czy teściowie mają odłożone pieniądze, które mogliby przeznaczyć na kupienie przeze mnie mieszkania. To był pierwszy, drugi, trzeci listopada, jakoś tak to w tym czasie było. I wiecie co? 23 grudnia tego samego roku z malutkim Marcinkiem w nosidełku podpisywaliśmy akt notarialny na zakup swojego własnego mieszkania. Nie wygrałem w totka. Od razu wam mówię. Sytuacja potoczyła się bardzo szybko. Tak jak wam powiedziałem, znalazłem mieszkanie.
Pieniądze na zaliczkę, ponieważ natychmiast podjąłem decyzję, że to pieniądze na zaliczkę. Wróciłem do swojego kolegi, szefa. Pożyczyłem wtedy 25 milionów złotych na zaliczkę na to mieszkanie i z pożyczonymi pieniędzmi pojechałem zapłacić zaliczkę, nie mając zielonego pojęcia, skąd wezmę resztę pieniędzy na mieszkanie. A jak się domyślacie, od połowy listopada do połowy grudnia tego czasu na zorganizowanie tych pieniędzy nie miałem zbyt dużo. Udało się. Po półtorej miesiącu podpisywaliśmy akt notarialny na zakup własnego mieszkania. I o co chodzi mi z wiarą? Ja wtedy, podejmując tę decyzję i umawiając się z ludźmi, że od nich to mieszkanie kupię, wierzyłem w to, że zdobędę środki na zakup tego mieszkania. O takiej wierze mówię. Po pierwsze wierzyłem w to, a po drugie podjąłem działania, wykonałem jakikolwiek ruch.
I tak było i jest w dalszym ciągu w sytuacjach, w których robię rzeczy niemożliwe. Jeżeli siedzimy i czekamy na coś, że zrobimy, jak zostaną spełnione jakieś tam warunki, pokazujemy, że brakuje nam wiary w to, że może się to udać. O taką wiarę mi chodzi i dlatego nie podejmujemy żadnych działań, ponieważ czekamy, aż się wydarzy coś, co nam pozwoli na podjęcie działań i zamykamy to błędne koło, w którym się nic nie zmienia. Zarzucę wam jeszcze jeden temat i przejdę do czytania komentarzy, bo oczywiście znowu mamy tutaj godzinę za 29. 21:40. Mamy marzenia, mamy afirmacje. Poznaliście mechanizm, co należy być, co powinno być zrobione, żeby w naszym życiu wydarzyły się cuda. I teraz zadam wam takie pytanie: gdybyście wierzyli w to, że wasze myśli zostaną przekute na konkretne sytuacje w waszym życiu, gdybyście w to wierzyli, gdybyście wierzyli, że wasze afirmacje się spełnią, jak wyglądałoby wasze życie? Czy dalibyście się wciągać w oglądanie telewizji i jakichś bzdurnych debat, w których ludzie oszukują się nawzajem? Czy zaśmiecalibyście sobie głowę informacjami, które tylko burzyłyby co chwilę wasze cudowne, wspaniałe, radosne i szczęśliwe życie?
Czy tracilibyście czas w swoich rozmowach, żeby rozmawiać o innych? Czy siedzielibyście i zastanawiali się, co jeszcze pięknego może w moim życiu się wydarzyć? Czy trwonilibyście swój czas na przejmowanie się, analizowanie i ocenianie życia innych? Czy skupilibyście swoją uwagę-Tylko i wyłącznie na samych sobie i na tym, co pięknego. Jakie piękne wakacje, jaki piękny samochód, jaka piękna działka, jaka piękna wycieczka, jaka piękna impreza, jaka piękna akademia w szkole, jakie piękne wyjście na spacer z dziećmi, jakie piękne relacje z ludźmi, z otoczeniem, ze światem, z Bogiem i ze wszystkim, co nas otacza mogę mieć, gdybyście wierzyli, że to jest możliwe. Od razu nasuwa się drugie pytanie i spostrzeżenie: jak wygląda nasza wiara i czy to nie jest tak, jak z tym mieszkaniem? Kupiłbym, gdybym miał pieniądze. Czy to nie jest tak samo, że to my czekamy, aż wszechświat wykona jakiś ruch w naszą stronę, to my uwierzymy, to wtedy my zaczniemy działać? A może to działa właśnie odwrotnie? Może nasz umowny Bóg i nasz wszechświat, nasze uniwersum, nasze źródło czeka: „Pokaż, dobry, mały człowieku, że wierzysz.
Udowodnij swoim czynem, że wierzysz, a ja ci pomogę”. Kochani, dziękuję wam za tę troszeczkę inną audycję, bo w części głównej pojawiły się telefony, o które sam prosiłem. Proszę o następne. Was zostawiam oczywiście z tym dylematem, który zarzuciłem na koniec audycji. Zresztą na początek również, ponieważ wydaje mi się, że jesteśmy troszkę w plecy, a ja sam się upominałem o to, żeby skończyć audycję przed 23:00 i dać szansę Jubiemu na bezstresowe życie w zastanawianiu się, o której wyjdzie ze swoją audycją. Także ja już w tej chwili, żeby was tutaj bardziej nie przeciągać, biorę się za czytanie komentarzy, a was oczywiście zapraszam do wygrzebywania smartfonów z szuflady i do dzwonienia do mnie i do pana Marka. Serdeczne przywitania tutaj widzę. Bogusław, Teodor, Kazimierz nasz też dzwonił. Pan Kazimierz pisze, że ładnie słychać. Bardzo mnie to cieszy.
Od razu zauważalna różnica. Też mnie to bardzo cieszy. Bogusław pisze: „Super” i tak dalej. Mobilek się pojawił. Pani Iwonka. I tutaj Adam pisze do nas już w kontekście audycji: „Są też łatwiejsze wersje złotej zasady nie rób innym tego, czego nie chcesz, aby zrobiono tobie oraz rób dla innych tylko to, co chciałbyś, aby było zrobione dla ciebie”. Drogi Adamie, mi się osobiście rzecz biorąc bardziej podoba ta wersja właśnie „Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe”. Natomiast ta z tym „Kochaj bliźniego swego” jest bardziej znana i bardziej popularna, dlatego użyłem jej. Ona też jest: „Kochaj bliźniego swego jak siebie samego” ma też drugie dno, drugie znaczenie. To przy okazji audycji o kochaniu samego siebie na ten temat rozmawialiśmy.
[01:28:24] - Kiedyś trafimy na jeszcze inną wersję tego „Kochaj samego siebie jak swego bliźniego, jak siebie samego”. Otóż podobno w oryginale jest coś takiego, że „Kochaj bliźniego swego, albowiem jest on tobą”.
[01:28:40] - Też bardzo ładne. Nie słyszałem. Więc widzicie kochani, wersji mamy kilka, natomiast one się cały czas sprowadzają do jednego. I w dzisiejszej audycji akurat chciałem tylko zwrócić uwagę na to, że przez 2000 lat znając i posiadając tą wiedzę doskonale, będąc do niej przekonywanymi, namawianymi i tak dalej, nic z tym, a przynajmniej niewiele z tym zrobiliśmy. Także to w tym kontekście, aczkolwiek fajnie, że pojawiają się tutaj nowe informacje i nowe wersje tego. Iwona pisze: „Zasady wybaczania ludzie też najczęściej nie rozumieją. Tego, że trzeba wybaczyć, żeby nam było wybaczone”. To znaczy Iwonko, tak praktycznie zasady wybaczania ludzie często nie rozumieją, natomiast ja tego mechanizmu aż tak bardzo nie rozciągam. Ja uważam, że zasada wybaczania ma świetne przełożenie na to: wybacz sobie, wybacz innym, żeby tobie było lżej. I już bym nie oczekiwał, że ktoś nam wybaczy.
Sam proces wybaczania ma tą niesamowicie fajną zaletę, że jak my pozbywamy się tego ciężaru, to nam jest lżej. Jak przestajemy żywić urazę do innych, obwiniać ich za mnóstwo różnych rzeczy, które niby nas w życiu spotkało, jak też wybaczamy sobie, to odzyskujemy bardzo dużo energii, którą poświęcamy na to, żeby to cały czas rozkminiać, nosić w sobie, toczyć ze sobą wewnętrzne walki, pamiętać i tak dalej. Zgadzam się w tej pierwszej części, że ludzie nie rozumieją też tej zasady wybaczania. Ale mówię, nawet jeżeli nie chcecie tego procesu rozciągać na to, że wybaczę innym, żeby było wybaczone mi, to wybaczajcie innym i wybaczajcie sobie, żeby wam było lżej, a reszta niech się dzieje w przestrzeni i wszystko, co dobre zawsze wraca.Adam pisze: „Kochaj bliźniego jak siebie samego niestety wymaga zarówno kochania siebie, jak i kogoś innego, a dla niektórych to jest zbyt wysoki próg, aby zrozumieć tę zasadę i wprowadzić ją w życie”. Adamie, po raz kolejny się z tobą zgadzam, bo nasza miłość do innych jest taka jak miłość do nas samych. Kochamy innych, jak kochamy siebie. To jest ten drugi wymiar tego określenia. Jeżeli nie kochamy siebie, to będziemy na innych warczeć. Ja, dokonując różnego rodzaju zmian w swoim życiu, różnych, przeróżnych, zawodowych najczęściej, dochodziłem do takiej sytuacji, że obserwując i znając już samego siebie, to było tak: zmieniam profesję i chcę już zająć się czymś innym. Ale to inne, to lepsze, to fajniejsze dla mnie jeszcze nie daje mi możliwości finansowych.
Więc jeszcze w międzyczasie robię coś starego, czego już nie chcę robić. I każdy powrót do robienia tego starego, czego już nie chciałem robić, budził we mnie złość i pretensje do innych. Najczęściej do tych, którzy oczekiwali ode mnie, żebym ja to zrobił. Ja już nie chciałem czegoś robić, jak ktoś do mnie dzwonił i mówił, czy ja mógłbym to zrobić. Więc ja zamiast z radością powiedzieć: „Nie, właśnie się przebranżowiłem i będę robił rzeczy fajniejsze, łatwiejsze i przyjemniejsze”, warczałem na człowieka tak, jakby to była jego wina, że chce mi dać zarobić w dziedzinie, w której jeszcze przed chwilą robiłem. Ponieważ z miłości do samego siebie chciałem już przestać to robić, ale jeszcze nie byłem w stanie. Więc pierwszą moją reakcją była złość na innych, ponieważ byłem zły na samego siebie, że jeszcze to robię, chociaż już podejmowałem decyzję, że tego nie będę robił. Więc w miłości i w nienawiści jest ta sama zasada: tak jak traktujemy siebie, tak będziemy traktowali innych. Mobil pisze: „Sławku, dlatego toczymy ciągle walki ze sobą, a różnica między człowiekiem mądrym a inteligentnym jest taka, że prawie wszyscy jesteśmy mądrzy, ale inteligentnych to trzeba się doszukiwać ze świeczką”. Mobilku, tak jak powiedziałem, w audycji użyłem tego określenia, tego porównania.
Natomiast nie chcę oceniać ani niczyich szans, ani proporcji, ani nikogo. Życzę sobie i wam, kochani, żeby tych inteligentnych było jak najwięcej i żeby jednak ta wiedza, którą posiadamy, którą zdobywamy każdego dnia, żeby była obracana z korzyścią dla nas, przynajmniej dla nas samych. Fajnie by było, jakby jeszcze inni na tym ciutkie skorzystali, ale jeżeli nie, to niech radością i pożytkiem, wartością dodaną tej wiedzy będzie to, że jest wykorzystana z pożytkiem dla nas. Mobil pisze: „Paradoks polega na tym, jak wykorzystać zgromadzoną wiedzę w praktyce. Niby są ludzie po studiach oraz z różnymi stopniami naukowymi, ale to wszystko to teoria. A jak wygląda wykorzystanie tego w praktyce?” No i właśnie tu zaczynamy oceniać innych. Znaczy Mobilek zaczyna oceniać innych. I od innych oczekiwać, żeby coś zrobili, żeby zaczęli wykorzystywać tą wiedzę z pożytkiem dla siebie. Nie, kochani. Ja jeżeli przestanę widzieć sens i nie będę widział, że wiedza, którą wam przekazuję, jest przez was wykorzystywana z pożytkiem dla was i być może dla waszego otoczenia i waszych najbliższych, to przestanę to po prostu robić.
Jeżeli nie będę miał informacji, że te informacje, które wam przekazuję, cokolwiek zmieniają. Jeżeli mają być kolekcją na waszej półce albo w waszych szarych komórkach, to ja to przestanę robić. Bo moim celem jest praktyczne wykorzystywanie wiedzy. Ja tak robię. Nie wiem, w jakim zakresie, ale przynajmniej staram się te informacje, które wychwycę, wyłapię, przynajmniej przetestować na sobie, przynajmniej zobaczyć, czy to jakoś we mnie gra, czy to mi daje jakąś radość, czy to coś wnosi w moje życie. Przynajmniej przetestować. I też po to to robię, żebyście wy mogli zrobić to samo. Mało tego, żebyście już pewnych rzeczy nie musieli testować, tylko żebyście mogli dostać gotowiec, jak to zrobić. Jeżeli nie chcecie tego robić, to nie ma sensu, żebym ja o tym mówił. Dla mnie jest prosty układ.
Bo jeżeli chcemy sobie posiedzieć i pogawędzić, to zapraszam. Kupcie kawkę, kupcie napoje, kupcie piwo, przyjedźcie, rozpalimy ognisko i sobie pogawędzimy. Tylko ja nie będę się czuł wtedy jak w pracy i spędzimy miło czas i sobie na ten temat porozmawiamy. Wy powiecie mi coś, ja powiem wam coś. Będzie z tego jakiś pożytek i nie musimy z tym nic robić, ponieważ samą ideą jest chęć spotkania i spędzenia wspólnie miło czasu. Także przestańcie się skupiać na innych. Informacje, które ja staram się przekazać, chcę, żeby były informacjami praktycznymi dla was do konkretnego użycia.Jest jak przepis na ciasto. Chcecie zjeść dobre ciasto i poprawić sobie nastrój tym ciastem? To macie gotowy przepis. Natomiast jeżeli nie chcecie tego ciasta zjeść czy nawet upiec, to nie słuchajcie audycji kulinarnych.
Szkoda waszego czasu. Dobrze, tutaj jeszcze powrót do Taurona. Iwona pisze: „Na każdym etapie nauczania są najlepsi i najgorsi uczniowie, na studiach też”. To prawda. Słuchajcie, robiąc w swojej branży, tej, którą najdłużej robiłem, czyli w meblach, nigdy od nikogo, kto przychodził do mnie do pracy, nie oczekiwałem wiedzy i doświadczenia. Zwłaszcza jeżeli mówił, że nie robił w tej branży. Natomiast oczekiwałem zaangażowania i chęci rozwoju. Ja zawsze potwierdzam: nikt z umiejętnościami się nie rodzi. Umiejętności się zdobywa przez całe swoje życie. Ludzie się dzielą tylko na takich, którzy mówią: „Nie, bo ja nigdy tego nie robiłem, więc tego nie zrobię”, albo na takich: „Nigdy tego nie robiłem, ale z chęcią się tego nauczę”.
Jeżeli ktoś mówi: „Nie, nie robiłem tego, ale chcę się nauczyć”, to idziemy do przodu. Jeżeli ktoś stwierdza: „Bo ja nigdy tego nie robiłem”, to dziękuję, do widzenia. Tak samo jest z kwestiami duchowymi. „Bo ja nigdy”. Jeżeli nigdy, to siedź dalej, dobry człowieku, narzekaj i mów, że nigdy. I to nigdy stanie się faktycznie nigdy, bo nigdy tego nie zrobisz. Do momentu, dopóki ktoś nie zechce się czegoś nauczyć, to się nie nauczy. Iwonka jeszcze tutaj pisze: „Nigdy nie wiesz, na którego trafiłeś”. Oczywiście, że nie. Ale ponieważ są najlepsi i są najgorsi, to szanse są 50 na 50.
Emobil pisze: „Mądrość to wiedza zapisana w podświadomości, a inteligencja to świadomość tej zgromadzonej wiedzy i umiejętność jej wykorzystania w praktyce”. Tak, w podświadomości, w umyśle, gdziekolwiek. Natomiast też w podświadomości jest zapisana inteligencja, kochani. To nie jest tylko kwestia świadomości. Inteligencja to nie jest tylko świadomość w sensie duchowym, bo jest bardzo dużo osób, których świadomość jest na przykład na poziomie dusz młodych, a jednak potrafią swoją wiedzę inteligentnie wykorzystać z korzyścią dla siebie w sposobie na przykład zarabiania pieniędzy bądź dążenia do sukcesów, do władzy, osiągania jakichś celów, które sobie wyznaczyli. Więc to nie jest tylko zapisana domena ludzi świadomych. Tu się nie do końca z tobą zgodzę. „Przeraża mnie” — Mobil pisze — „prymitywność i ograniczenia umysłowe ludzi, w szczególności tych, którzy niby uznają się za mądrych, w szczególności polityków”. I tutaj Mobilek jak zwykle wkracza w tematy oceniania i przerażania samego siebie innymi ludźmi. Jest to też jakieś doświadczenie życiowe i jakaś wewnętrzna potrzeba.
Natomiast z drugiej strony bardziej by mnie przerażało to, gdyby rządzili nami na przykład tacy ludzie, jak na przykład w niektórych jeszcze wioskach afrykańskich. Jak mi mój kolega opowiadał, wędrowca, przymierzył pół świata i na przykład skazano na śmierć kobietę w wiosce za to, że zostawiła okno otwarte w domku w lesie i małpy ukradły jedzenie, które było zgromadzone tam na najbliższy czas. I została skazana na karę śmierci. Więc wachlarz rządzących w dalszym ciągu na świecie jest jeszcze dość szeroki. Tutaj Jubi dołączył do tonu Mobilka i pisze: „I składają ręce w geście modlitwy, pokoju i miłości”. Gorsze rzeczy robiliśmy jako ludzie w imię miłości i pokoju. A poza tym to przecież tak naprawdę bardzo dużo zależy też od nas. Umówmy się szczerze, że to nie jest tak, że politycy sami się wybierają, że nie mamy na to żadnego wpływu i tak dalej. Gdyby tak było, to dalej by nami rządził król, faraon, cesarz albo ktoś tam inny, bo nigdy by nie wprowadzono demokracji czy tam pseudodemokracji. Owszem, narzekamy.
Ja też czasami gdzieś tam się daję ponieść jakimś emocjom, chociażby po to, żeby zwrócić ludziom uwagę na to, że są inne możliwości, że nie musi tak być, że to jednak od nas zależy. Samo siedzenie, narzekanie, obwinianie innych, ocenianie, krytykowanie nic jeszcze nie obaliło żadnego rządu. I tutaj właśnie toczy się dyskusja polityczna.Bo ludzie z tego poziomu nakładają nam jakieś bezsensowne przepisy, a sami ich nie przestrzegają. A do tego immunitety zwykłych ludzi i samokrytyki. Cały internet jest przepojony tymi informacjami, przepełniony filmów, telewizji. Zapraszam, piszcie te paski pod audycjami, narzekajcie. Tutaj pojawiło się konkretne pytanie. Jordan HM: jak usunąć zbędne info z głowy? Kochani, to miał być następny etap, następna część mojej wypowiedzi związanej z kulturą myśli i emocji. Jak poprzez słowa można zrozumieć samego siebie, swoje potrzeby, intencje i parę innych rzeczy.
Jest to bardzo dobre pytanie i bardzo dobra odpowiedź na nie. Dzisiaj rozmawiałam z naszą słuchaczką, pytała mnie mniej więcej o to, jaki jest cel, jakie jest dążenie, jaka jest przyszłość przed nami. Odpowiedziałem, że oczywiście interesuje mnie tylko jeden scenariusz. Wszystkie te rzeczy, które są dla nas negatywne, wywołują w nas strach. Te negatywne stany emocjonalne, porównywanie, obwinianie, niechęć, obawy, lenistwo płyną z naszej podświadomości. Pozywy też płyną z naszej podświadomości i tylko w naszej podświadomości, czyli w naszej części mózgu, która jest tylko i wyłącznie integralna i dostępna dla nas. Tam jest to całe siedlisko zła, które nas blokuje, które nam nie pozwala zrobić tego, co byśmy chcieli. Zbędne info z głowy siedzi w naszej podświadomości. Nie ma tabletki, nie ma operacji chirurgicznej, która by te zbędne info mogła z naszej głowy wyrzucić. Nie ma zewnętrznej techniki, która mogłaby te zbędne info z naszej głowy wyrzucić.
Możemy zrobić to tylko i wyłącznie my sami osobiście, bo tylko my do tych informacji i do tych info, jak nazwałeś, mamy dostęp. Inni są tylko odbiorcami tego i obserwatorami, bo to info emanuje z nas poprzez nasze zachowania, reakcje, relacje, interakcje, wypowiedzi, emocje i tak dalej na zewnątrz. Inni są tylko obserwatorami tego. Dostęp do tych informacji mamy tylko my, do naszego osobistego komputera. Jak to zrobić? Jest jeden sposób. Transformacja wzorców podświadomości. Mówię transformacja, ponieważ to jest najbezpieczniejsza, najbardziej świadoma i najmniej bolesna ze znanych mi technik. Jak tą transformację można wykonać? Albo poprzez rozwój świadomości, albo poprzez świadome transformowanie wzorców.
Nie znam innej metody i jeżeli ktoś wam powie, że zna, zadzwońcie do mnie natychmiast. Z chęcią się z tą metodą zapoznam. To, co dzisiaj powiedziałem w audycji. Można opanować strach, można pokonać strach albo można się pozbyć strachu. Transformacja to jest proces, który ma na celu pozbycie się. Nie opanowanie, nie przełamanie, tylko pozbycie się strachu. Dlatego jeżeli ktoś mówi wam o jakiejś technice, jak to zrobić, to zapytajcie, na ile ta technika będzie pozwalała wam się pozbyć przyczyn, a nie skutków.
[01:47:24] - Właśnie teraz mamy na antenie nie tylko słuchacza, ale też nadawacza naszego, Jubiego. Witaj, czy się słyszymy?
[01:47:31] - Widzę Miśka.
[01:47:32] - Tak. Witajcie bardzo gorąco.
[01:47:34] - Cześć, Jubi.
[01:47:35] - Cześć Sławku, cześć Marku. Witajcie słuchacze.
[01:47:40] - Coś cię skłoniło, żebyś później tylko mi nie mówił, że nie wszedłeś o 23 na antenę, bo jakiś słuchacz zadzwonił.
[01:47:50] - Nie, spokojnie. Poniedziałki mam wolne, więc nawet możesz i dłużej nadawać, to nie ma znaczenia. Po prostu wejdę troszkę później. Bardzo ciekawy temat poruszyłeś dzisiaj odnośnie tej medytacji, tej całej kreacji. Wydaje mi się, że tak naprawdę, zresztą to już żeś ty nie raz mówił, czy też ja w swoich audycjach, że naprawianie tego całego świata powinniśmy zacząć tylko i wyłącznie od siebie. W momencie, kiedy poznamy te nasze wewnętrzne mechanizmy, kiedy będziemy się łączyć z tym naszym źródłem, w sensie jako jednostka, etykieta, otwierają nam się wtedy większe perspektywy na widzenie tego wszystkiego. Dzisiaj mam bardzo fajną, ciekawą audycję. Będę oczywiście improwizował, ponieważ chciałem to zrobić na początku na zasadzie porównywania do religii i jakichś tam dogmatów i tak dalej, ale stwierdziłem, że po prostu nie. Najlepiej jest mówić od siebieCzyli po prostu to, co myślę, to co czuję, to co mam w sercu. I to będzie chyba najlepszy przekaz.
Dlatego też bardzo cieszę się, że taką audycję dzisiaj zrobiłeś, bo jest to w pewnym sensie też takie jakby połączenie z moją audycją, którą będę po tobie prowadził i będę też chciał opowiadać o tych swoich światach. Kluczem tak naprawdę do wszystkiego jest tutaj medytacja. Tak mi się przynajmniej wydaje. Mi przychodzi to w miarę łatwo. Być może jest to wyuczenie, być może jest to też specyfika mojej daty urodzin, bo akurat ostatni tydzień, zeszły tydzień spędziłem na badaniu swojej daty urodzin, porównywaniu do tych kalendarzy majowskich oraz o tym, co było też w bardzo ciekawej audycji z jedną osobą. Już teraz nie pamiętam, jak miał na imię ten pan. Życie w HD to było. I tam właśnie sobie robiłem też takie jakby porównania. Niesamowicie się to wszystko zgadza z tym, co w moim życiu się mi przytrafia. Jest to ciekawe.
[01:49:57] - A dużą różnicę widziałeś pomiędzy kalendarzem a human design?
[01:50:01] - Właśnie powiem ci szczerze, że przeglądając różne kalendarze też i różne astrologiczne rzeczy związane właśnie z datą urodzin, właściwie wszystkie mówią praktycznie w ten sam sposób.
[01:50:16] - Cieszę się, że to powiedziałeś.
[01:50:19] - Właściwie te rozbicie jednostkowe na religię, na te dogmaty, na te jakieś inne rzeczy jest tak naprawdę w gruncie rzeczy mieszaniem ludziom w głowach, bo tak naprawdę nawet tego nie potrzebujemy, bo wystarczy, że na przykład tak jak tutaj dzisiaj w audycji wspomniałeś, wystarczy, że zaczniemy wgląd w siebie patrzeć i zaczniemy choćby nawet i medytować. Co prawda medytacja też nie zawsze pomaga w tym sensie, że mamy już historyczne nawet dowody na to, że mnisi na przykład też w Tybecie medytowali, ale tak naprawdę już tam tych mnichów jest mało w tym momencie. Więc medytacja jest tak naprawdę potrzebna tylko w tym punkcie, jakbyśmy chcieli zacząć, czyli zacząć od siebie w momencie, kiedy będziemy mieli ten swój wewnętrzny spokój. A ponieważ ja jestem doświadczaczem i bardzo dużo medytuję od bardzo dawna, ponieważ w młodości też zajmowałem się ćwiczeniem, praktykowaniem kung-fu, więc było to dla mnie też takim sposobem na uciszenie swojego własnego umysłu. I w momencie, kiedy uciszymy ten swój własny umysł, kiedy zaczniemy grzebać w tych swoich wewnętrznych bibliotekach, one w gruncie rzeczy są takim drogowskazem. Tam wszystkie zapisy mamy. Tak naprawdę mogę to porównać do innego. Na przykład kiedy chłopak poznaje dziewczynę i podobają się sobie, planują jakąś przyszłość do przodu i tak dalej. I wiele rzeczy, nawet jeżeli chodzi też o jakieś takie fizyczne zbliżenie, wiele rzeczy tak naprawdę my wewnętrznie w sobie mamy. My nie musimy się uczyć na przykład jak uprawiać seks, bo to każdy wie.
[01:52:10] - Albo całować.
[01:52:11] - Albo całować. Dokładnie. I tak samo mamy te zapisy wewnętrzne w sobie. Kwestia tylko właśnie siąść i zacząć na przykład medytować, zastanawiać się nad sobą, a wszystkie zapisy tak czy inaczej w kolejce rzeczy przyjdą do nas. My nie dostaniemy żadnych innych pakietów, które w danej sytuacji nam są niepotrzebne. My dostaniemy dokładnie to, co chcemy i w momencie, kiedy uciszymy ten swój własny umysł, nauczymy się operować, w jaki sposób na przykład kreować tą swoją własną rzeczywistość, będziemy mieli wtedy właśnie odzwierciedlenie w tym świecie zewnętrznym, bo tak naprawdę wszystko, co mamy w sobie, jest manifestacją tego, co jest manifestacją na zewnątrz. Jest wszystko to, co mamy w samym sobie.
[01:53:01] - Jak mawiają z pustego i Salomon nie naleje. Nie damy z siebie nic, czego nie posiadamy.
[01:53:07] - Dokładnie. Więc wiesz, tutaj kluczem tak naprawdę mówię: naprawianie świata zacznijmy od siebie. Nie grajmy w cudze jakieś gry, tak jak na przykład mamy tutaj teraz na całym świecie się różne rzeczy dzieją. Nie chcę wchodzić w te tematy, więc w sumie tak naprawdę też zaczynam uciekać od tych tematów, bo nie chcę też swojej energii przekładać do tego dziadostwa, co się tak naprawdę teraz na świecie dzieje i działo, będzie jeszcze przez dłuższy czas. Natomiast wydaje mi się, że-
[01:53:39] - Zwłaszcza że to wiesz w żaden sposób, przepraszam, że ci wpadłem w słowo, ale to jest bardzo ważny wątek. Zwłaszcza że to, kochani, w żaden sposób nie poprawi standardu naszego życia. Uczestniczenie w tym całym bałaganie, w tych dyskusjach, przepychankach, kłótniach nie poprawia w żaden sposób standardu naszego życia. Wprost przeciwnie, obniża standard naszego życia. Również nasze samopoczucie.
[01:54:06] - Jako generator energetyczny tak naprawdę wpływamy na to, co się dzieje i my w połączeniu z wszystkimi innymi świadomościami mamy tą możliwość właśnie kreacji tego świata, żeby był taki, jaki po prostu chcemy. Więc jeżeli będziemy uczestniczyć w takich grach, jednocześnie obniżamy się wibracyjnie też i powodujemy to, że ktoś na nas ptuje w ten sposób. Więc wykorzystując nasze zdolności jako dusza, jako świadomość, ktoś, kto zna te mechanizmy, jest w stanie poprzez nas wytworzyć tą swoją rzeczywistość, którą on sobie tam kreuje. I my przykładając do tego rękę, jesteśmy w stanie po prostu tworzyć to razem z innymi świadomościami. Tak działają media na przykład, które sieją tą całą panikę i tak dalej. Zauważ jedną rzecz w momencie, kiedy na przykład powstały piękne inicjatywy, na przykład Koronka Miłości czy też wspólne medytacje. Zauważ, jak bardzo szybko zaczęło się nagle wszystko zmieniać.Zauważyłeś to, Sławku?
[01:55:14] - Ależ dokładnie. Całkowicie się właśnie z tobą zgadzam i podkreślmy to jeszcze raz: jeżeli dajemy się wciągnąć w ten negatywizm, to tylko ten stan negatywizmu pogłębiamy. Jeżeli pojawia się negatywizm, rozmawialiśmy o tym, że nie ugasimy pożaru benzyną. Jeżeli jest pożar, to podsycanie i dodawanie jeszcze więcej powietrza powoduje, że ten pożar będzie wybuchał jeszcze bardziej. Tak samo nie uciszymy żadnej awantury, krzycząc na drugą osobę. Musimy zastosować coś zupełnie odwrotnego. Im więcej jest tego negatywizmu i chcemy, żeby coś się zmieniło, to używajmy jak najwięcej pozytywizmu i optymizmu, żeby zniwelować to wszystko, co jest złe.
[01:56:05] - No tak. To jest właśnie klucz. W momencie, kiedy poznamy na przykład poprzez medytację, kiedy dostajemy te wszystkie pakiety, które mają nam pomóc w tym, aby stawać się lepszym, bo taki jest nasz cel bycia w tej płaszczyźnie. Doskonalenie siebie poprzez ilość tamtych żyć i tak dalej. Ale trzeba pamiętać, że to, co kiedyś przeżyliśmy na przykład w innej reinkarnacji, bo na przykład ja wierzę w reinkarnację, to też jest wspólna część wszystkiego. Pogodzenie się z samym sobą, na przykład poprzez proces medytacji, jest bardzo pięknym i niesamowitym zjawiskiem. Tego się nie da po prostu opisać. Myślę, że każdy, kto tego próbował, doskonale będzie wiedział, o czym ja mówię. Są to łzy szczęścia, ale takiego pojednania się z tym całym uniwersum, z tym kosmosem, z samym sobą, bo my wszyscy jesteśmy wszechświatami, kosmosami. Kreujemy to wszystko, co widzimy przed oczami.
Nasze fizyczne ciało jest tylko i wyłącznie pojazdem, który umożliwia nam zagęszczenie się w tej płaszczyźnie i doświadczanie, dotknięcie, pocałowania kobiety czy cokolwiek innego, co byśmy sobie chcieli wymyślić. Bardzo pomaga na przykład powrócenie do naturalizmu. Ja jestem też osobą, która bardzo kocha naturalizm. Lubię bardzo chodzić boso po lesie czy po trawie. Wręcz nawet kiedy ubieram klapki czy jakieś skarpety, to się czuję tak, jakbym wchodził w kondona dosłownie. Tak to wygląda i te wszystkie procesy, elementy, które ułatwiają nam choćby w jakimś stopniu na początku minimalny przebłysk tej świadomości, żeby może jednak rzeczywiście coś zmienić i spróbować troszkę innej drogi, jest właśnie dobrym elementem. To są też te procesy, o których ty kiedyś w swojej audycji wspominałeś. O cyklach, które człowiek przechodzi tak, że w pewnych okresach czasu zaczynają się dziać takie rzeczy jak zastanawianie się nad obecnym życiem, nad tym, co już było. Pewne pierwsze wnioski, które się podejmuje. I tutaj jest zawsze ten upór maniaka podświadomości, który zawsze próbuje nas z powrotem na ten logiczny sposób myślenia zwrócić.
Prawda jest taka, że w momencie, kiedy zaczynasz-
[01:58:49] - Nie zawsze jest logiczny, ale przynajmniej znany.
[01:58:53] - Tak, ale podświadomość zawsze jakoś próbuje to w logiczny sposób. Natomiast w momencie, kiedy na przykład zaczynasz wgłębiać się w głąb siebie samego i kiedy zaczynasz na nowo przewracać wzorce, które kiedyś utraciłeś jako dziecko, bo ci wgrali takie, a nie inne programy, nagle zaczynasz w zupełnie inny sposób funkcjonować. Nagle wszystko, co logiczne, staje się nielogiczne, bo po tej drugiej stronie, kiedy nie działasz już umysłem, nie działasz podświadomością, w tym momencie tak naprawdę wszystkie rzeczy, ja to mówię oczywiście z perspektywy obserwatora z zewnątrz, czyli rzeczy, które widzisz, są w ogóle nielogiczne. Tam nie ma logiki. Tam widzisz, obserwujesz, widzisz procesy, widzisz, co może być na przykład, jeżeli weźmiesz taką albo inną decyzję podejmiesz i jaka będzie na przykład tego konsekwencja. To też jest taki poligon w pewnym sensie, że kreując sztuczne swoje światy, bo o tym dzisiaj też będę mówił, na czym polegają te światy wewnętrzne, zewnętrzne oraz iluzje, czyli te maje, które tworzymy sobie. Maja, czyli ta iluzja, w której tutaj jesteśmy, ale też inne iluzje, które możemy sobie tworzyć, bo możemy tego na wiele różnych sposobów tworzyć i tak dalej. To też jest poligon, który nam daje pewne doświadczenie, zrozumienie, przyglądnięcie się pewnym rzeczom, które będą się działy, kiedy podejmiemy taką, a nie inną decyzję. I w momencie, kiedy nagle zaczniemy choćby nawet nasze własne myśli, które tak naprawdę wydaje nam się, że my na przykład danej osobie czegoś złego nie życzymy i tak dalej, ale na głębszym poziomie można tak czy inaczej dostrzec elementy, że pomimo tego, że wydaje nam się, że „Okej, ciebie kocham, ciebie lubię, ty jesteś w porządku” i tak dalej, to zawsze gdzieś tam w podświadomości są te wzorce, które będą na siłę próbowali, bo tak jest skonstruowany nasz umysł, nasza podświadomość czy świadomość.
[02:01:03] - Dokładnie, całkowicie się z tobą zgadzam. To znaczy bardziej podświadomość, bo na nią nie mamy żadnego tak naprawdę wpływu, dopóki nie postanowimy się jej dokładnie przyjrzeć.
[02:01:16] - Wiesz co, ja myślę, że nie mamy. Nie mamy, ale to też jest do pewnego momentu.
[02:01:20] - Do pewnego momentu. Oczywiście, że tak.
[02:01:23] - Bo podświadomość jest programowana tak naprawdę od nas, jak jesteśmy mali.Gdzie nam wgrywają rodzice, gdzie nam wgrywa całe społeczeństwo, kuzyni, siostra, brat, w szkole, gdziekolwiek. Do pewnego momentu, ale tak czy inaczej, w momencie kiedy, tak jak powiedziałem wcześniej i ty wspominałeś w swoich audycjach o tych procesach, są te momenty, kiedy człowiek zaczyna się zastanawiać, że: „Ej, stary, ta droga była. Przeszedłeś tą drogą już trzydzieści, czterdzieści lat, ale nadal coś tutaj jest nie tak. Nie masz tego szczęścia. Niby się czujesz zaspokojony, niby nagromadziłeś te majątki w postaci srebrników i tak dalej, ale dalej cały czas czujesz-
[02:02:11] - Nie jesteś szczęśliwy.
[02:02:12] - Dokładnie. Mówi się, że pieniądze szczęścia nie dają, ale dają możliwości. I być może tutaj jest też ten klucz. Na przykład ja staram się żyć skromnie. Nie mam jakichś tam jachtów, pałacy i tak dalej. Staram się żyć raczej tak na spokojnie i zauważyłem jedną rzecz: dużo bardziej jestem szczęśliwszy. Chociaż mógłbym, ponieważ mam i odpowiednie wykształcenie, i mam trzy fakultety, więc spokojnie w Polsce, kiedy jeszcze mieszkałem, robiłem jakąś tam karierę zawodową. Ale w wieku dwudziestu ośmiu lat, kiedy podjąłem decyzję, że w sumie to tu coś osiągnąłem, tu jakieś curriculum vitae mam i tak dalej, doświadczenia i tak dalej, ale to tak naprawdę nie powoduje tego, że czuję się lepiej od innych. Bo mam te trzy fakultety, bo mam magistra, bo mam jakieś podyplomowe studia, bo mam jakieś tam inne rzeczy, pięćdziesiąt tysięcy certyfikatów. Tylko właśnie stwierdziłem, że kurde, trzeba to wszystko rzucić, walnąć, wyjechać, spróbować troszkę inaczej, sprawdzić siebie samego też, gdzie tak naprawdę na obecną chwilę uważam, że się bardzo dobrze sprawdziłem.
Natomiast kwestia jest tego po prostu, że można było coś lepiej zrobić i tak dalej, ale to zawsze są wnioski, to zawsze są analizy, to zawsze ta podświadomość nas tutaj ugruntowia na to. W pewnym sensie podświadomość też nam jest potrzebna, bo jednak musimy tutaj żyć, funkcjonować.
[02:03:42] - Wiesz co, gdyby nie podświadomość, to też trzeba nazwać rzeczy po imieniu, bo ja dużo mówię negatywnych rzeczy na temat podświadomości i mówiłem, do którego momentu podświadomość jest naszym wrogiem, a do którego jest naszym sprzymierzeńcem. Kochani, gdyby nie podświadomość, to mielibyśmy codziennie dzień świstaka. Oglądaliście ten film?
[02:04:08] - Genialny film.
[02:04:10] - Genialny film. Nawet chyba ostatnio widziałem, że leciał gdzieś tam po raz kolejny. Codziennie zaczynalibyśmy naszą naukę od nowa, więc podświadomość jest bardzo przydatnym narzędziem. Pozwala nam odciążyć nasz umysł od ciągłego zastanawiania się, jak się spuszcza wodę, gdzie mam kawę, jak się jeździ samochodem, pod jakim adresem mieszkam, jak się nazywam. Jest mnóstwo korzyści płynących z podświadomości, tylko trzeba mieć świadomość, że są też te negatywy, żeby umieć je odcedzić, przesiać, przebrać.
[02:04:53] - Dokładnie. Jeszcze tutaj dobra myśl była tu jednego ze słuchaczy, chyba pana Kazimierza, co wcześniej dzwonił o tej medytacji. Bardzo chętnie też chciałbym, abyś zrobił tę audycję. Zresztą jak będzie, to nawet z chęcią też mógłbym dołączyć tutaj, też troszkę poopowiadać ze swojej strony.
[02:05:11] - Tak, żeśmy się przymierzali, żeby coś wspólnie zrobić, więc ja jestem jak najbardziej za.
[02:05:16] - Ja myślę, że tak.
[02:05:17] - Każde narzędzie, które przybliża nas i pozwala nam poznać samego siebie, jest w moim przekonaniu narzędziem cennym i wartym promowania, propagowania i namawiania słuchaczy. Pod warunkiem, że dacie mi znać, że będziecie chcieli, przynajmniej kilka osób, z tych rad skorzystać. Bo jak nie, to tak jak powiedziałem. Wiecie czym.
[02:05:44] - Dobra, to ja w takim razie na obecną chwilę dziękuję za możliwość udziału.
[02:05:50] - Dziękujemy. My dziękujemy, Jubi, za to, że zechciałeś do nas zadzwonić. Miło cię było usłyszeć znowu. Cóż, jesteśmy umówieni na audycję o-
[02:06:03] - Myślę, że tak. O snach miałaby być też kiedyś audycja i ciągle tylko czekam, kiedy w końcu mi powiesz ten termin.
[02:06:10] - Wiesz co, ja myślę, że te tematy-
[02:06:13] - Chyba że mi to zostawisz po prostu i nie chcesz tego robić.
[02:06:17] - Co, co?
[02:06:17] - Chyba że mi to zostawisz.
[02:06:20] - Nie chcę wchodzić w twoje buty, wiesz, bo to jakby twoja
[02:06:23] - To ja w ten sposób nie pojmuję. Dla mnie to jest bardziej istotne, co ma kto do przekazania. I ja też nie jestem alfą i omegą, więc nawet z chęcią bym sam chciał po prostu posłuchać też, kto inny ma coś do powiedzenia. Przecież ja też wszystkiego nie wiem i tak dalej. Dobra, to w takim razie dzięki za możliwość wypowiedzenia się.
[02:06:46] - Dziękuję ci bardzo, Jubi.
[02:06:47] - I do następnego razu. Trzymajcie się. Cześć.
[02:06:49] - Dzięki. Cześć, wszystkiego dobrego.
[02:06:51] - Pa, pa.
[02:06:53] - Dzięki wielkie, Jubi. Oczywiście zachęcamy także innych słuchaczy do dzwonienia. Numery telefonów to trzydzieści dwa i siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem, trzydzieści dwa i siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem. Komórkowe pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia czteryście dziewięćdziesiąt trzy, pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia czteryście dziewięćdziesiąt trzy. No i oczywiście Skype: radio.paranormalium.pl.
[02:07:18] - Czekamy na następne telefony, a ja wracam do komentarzy, bo jeszcze ich tutaj parę zostało. Mimo że Jubi mówi, że nie ma problemu, może wejść troszeczkę później, to ja jestem człowiekiem dość odpowiedzialnym, więc chciałbym się ze swojej obietnicy wywiązać. Adam pisze i bardzo fajnie, bo to się pojawiło w bardzo ciekawym momencie naszej audycji. Adam pisze: „Jestem pod wrażeniem, że Sławek przybrał bardziej dobitny i konkretny ton. Mocna audycja dziś”. Z uśmiechem. Dziękuję ci, Adamie. To z pewnością jest wina mojego nowego mikrofonu. Oczywiście też z uśmieszkiem na końcu. Tak, postanowiłem troszeczkę przybrać inny ton, ponieważ wszystko wskazuje na to, że ten czas powolutku zaczyna nam się kurczyć.
Więc może czas się przygotować do egzaminu dojrzałości. Już chyba za dużo czasu na powtarzanie klas nie mamy. A poza tym ja też bym chciał jakieś plony ze swojego gadania zebrać, kochani. Nazywając rzeczy po imieniu, chciałbym uzyskać jakąś korzyść z tego mojego gadania do was. A jedyną korzyść, jaką ja mogę od was uzyskać, to jest świadomość tego, że w jakiś sposób tą wiedzę, którą też wspólnie tutaj razem z pozostałymi słuchaczami tworzymy, przekazujemy, propagujemy i dzięki uprzejmości pana Marka przekazujemy w eter, żeby ta wiedza została w jakikolwiek sposób przez was wykorzystana. To tylko o to i wyłącznie mi tak naprawdę chodzi. Ale dziękuję, Adamie, że to tak ładnie dzisiaj pięknie podsumowałeś. Pisze Gorzka Prawda, to była godzina 21:03 w komentarzu, więc nie wiem, czego to już dotyczyło. Wybacz mi, której z moich wypowiedzi. Artur pisze: „Świadomość swoich czynów”.
John pisze: „Siła przebicia”. A Jubi napisał: „Człowiek, który nie marzy, gaśnie”. Czyli już wyjaśniło się, czego te rzeczy dotyczą. Tak, dokładnie. Wiary i tego, o czym mówiłem w tych afirmacjach. Tego przekonania i wiary w to, że to, co myślimy, o czym myślimy, czemu poświęcamy swoją uważność, swoją uwagę, że to się realizuje. A żeby się o tym przekonać, że tak jest naprawdę, musicie wejść w głąb samych siebie. Innej drogi nie ma, ponieważ skutki tego znacie doskonale w swoim życiu. I często ludziom się wydaje, że to nie oni to wyprodukowali, że to świat wyprodukował dla nich. Bóg, świat, politycy, ludzie obcy, że to oni wyprodukowali taki los dla nas.
Tymczasem wchodząc w samego siebie, przypominając sobie motywy swoich działań, intencje z tym związane, te prawdziwe takie, okazuje się, że na samym początku jesteśmy my sami jako główna przyczyna wszystkiego, co nas w życiu spotyka. Także jest to kolejny powód do tego, żeby właśnie w głąb samego siebie się udać. Tutaj była dyskusja na temat Zooma. Adam pisze, że Zoom nie lubi brodatych. Nie wiem skąd to doświadczenie, ale z pewnością skoro piszesz, to coś na ten temat wiesz. Artur Marański pisze: „To jest przyzwyczajenie naszego ja”. To przyzwyczajenie to jest po prostu nasza podświadomość i tak naprawdę nic poza tym. Ludzie już tak robili. Patrzyli, Adam pisze, w niebo i wymyślali mity założycielskie, stwarzali historie, skąd się wzięli i po co żyją. Jest taka kultura, gdzie twierdzą, iż ludzie przybyli z innej planety.
A to odnośnie mojego obserwowania rozmowy na temat obserwowania chmurek najprawdopodobniej. Iwona pisze: „Zauważyłam, że jak chodzę boso po trawie, to w pewnym momencie zaczynam zupełnie inaczej oddychać, jakby puszczały jakieś blokady. Nie kontroluję tego. To się dzieje samo”. To znaczy tu są też dwa aspekty tego. Jeden aspekt to jest ten duchowy, czyli aspekt tego uziemienia. Ja o tym też już wspominałem wcześniej. My jesteśmy odizolowani tak naprawdę od ziemi poprzez asfalty, chodniki, wykładziny, podłogi. Jedyne miejsce, obuwie. Jesteśmy odizolowani.
Nawet jak idziemy do lasu, to chodzimy w butach. Rozmawialiśmy o tym bieganiu po trawie. To jest jeden z czynników. Drugi czynnik, taki czysto biologiczny, to jest to, że w stopach mamy wszystkie zakończenia tych nerwów. Więc te drobne ziarenka piasku, trawki to łaskoczą, stymulują, działają w pewnym sensie jak akupunktura, więc też uruchamiają te receptory. Także metoda jest ze wszech miar fajna i też uniwersalna, działająca na kilku płaszczyznach, więc tym bardziej polecam. Tak samo jak oddychanie. Zwłaszcza że Iwonka tutaj nam opisuje, będąc żywym przykładem, że to działa.Yubi pisze: „Umysł jest przeszkodą”, a Mobil pisze: „Dokładnie. Mózg to bariera, która narzuca nam wiele ograniczeń, natomiast świadomość oraz silna wola i wiara powodują, że pokonujemy te ograniczenia”. Tą przeszkodą, powiem to jeszcze raz bardzo wyraźnie, ponieważ część osób może dostrzec, słuchając różnych audycji z różnego okresu, że raz mówię o podświadomości jako naszym wrogu, a raz mówię o podświadomości jako naszym przyjacielu, czyli czymś, co nas wspomaga i wspiera.
Bo tak jest dokładnie. Do momentu, dopóki decydujemy się tylko na bezwolne doświadczanie, podświadomość jest gwarantem tego, że będziemy doświadczać, ponieważ bezmyślnie, bo nie zastanawiamy się nad tym, tylko pchamy się w kolejne doświadczenia, w kolejne sytuacje. Natomiast w momencie, kiedy próbujemy samodzielnie i już bardziej świadomie tym życiem kierować, to podświadomość staje się dla nas balastem, ponieważ ciągnie nas cały czas do tych starych nawyków. Więc w tym kontekście umysł to jest też szersze pojęcie. Natomiast w tym kontekście umysł jest faktycznie przeszkodą. Mobil pisze: „Ciekawym tematem jest stan hipnozy oraz transu, gdzie będąc w takim odmiennym stanie nie czujemy żadnego bólu ani lęku, a nawet strachu, pod warunkiem, że pozbyliśmy się fałszywych programów umysłu”. Jest to też ciekawy sposób, żeby sprawdzić, czy już żeśmy się pozbyli tych fałszywych programów umysłu, czy nie. Yubi pisze: „Oj tam, oj tam, nic mnie nie rusza oprócz moich doświadczeń”. I bardzo słusznie. I tutaj Sikor pisze: „To samo synowi mówię”.
To godzina 22, to już żeśmy byli chyba z panem Kazimierzem albo już nawet z Yubim w czasie rozmowy. „Skąd wiesz, że to niedobre, jak nie próbowałeś?” Mowa o jedzeniu. To jest standardowy temat do dyskusji z dziećmi. One wiedzą. Mimo że moje są już dość duże, to cały czas pamiętam te historie. Tak, zdecydowanie. I myślę, że to się jeszcze długo nie zmieni. Nie wiem zupełnie, z czego to wynika, ale tak po prostu jest i tyle. No dobrze, kochani, ja tutaj skończyłem komentarze. Chyba że coś tam jeszcze pan Marek mi podrzuci.
[02:16:37] - Słyszę, że chyba ktoś tutaj taki czworonożny chce się dołączyć do audycji i coś od siebie dodać.
[02:16:44] - Jeden czworonożny właśnie wrócił i chrupie. Natomiast sunia tam hałasuje, bo coś tam sąsiedzi podjeżdżają, wyjeżdżają jakieś samochody, coś tam się dzieje, więc ona raczej chyba bardziej jest zainteresowana zrobieniem porządku na dzielni niż naszą audycją. Natomiast nasz wierny słuchacz właśnie wrócił, więc on za chwilę będzie nam tutaj pewnie troszeczkę mruczał do mikrofonu. Widzę komentarz. Radosław pisze: „Gdzie jest dusza? W tobie, nad tobą, pod tobą czy obok ciebie? Wskaż, bo chciałbym ją zobaczyć”. Drogi Radosławie, z chęcią bym ci wskazał to miejsce, ale ci nie wskażę, bo takowego miejsca, gdzie mógłbyś zobaczyć duszę, tutaj na ziemi nie ma. Zobaczyć duszy się nie da. I przykro mi, jeżeli cię zawiodłem i jeżeli to w jakiś sposób negatywny wpłynie na twoje dalsze życie.
Duszę można usłyszeć, duszę można poczuć w sposób emocjonalny, taki bardzo subtelny. Natomiast zobaczyć, ja przynajmniej takiej możliwości nie znam i nie słyszałem o tym. Ciało energetyczne tak. Zrobienie zdjęcia aury jest już jak najbardziej możliwe. Natomiast duszy może niekoniecznie. Przynajmniej ja nic na ten temat nie wiem. Jeżeli ktoś coś, a wiem, że wśród naszych słuchaczy jest bardzo dużo inteligentnych, oczytanych i posiadających informacje słuchaczy, więc jeżeli ktoś coś na ten temat słyszał, to ja z chęcią się tutaj coś w tej kwestii też dowiem. Radosław pisze: „Dziękuję serdecznie. Pozdrawiam”. Proszę uprzejmie, aczkolwiek nie sądzę, żeby to była ta informacja, której oczekiwałeś.
Zresztą ja powiem szczerze, ja też bym chciał to wiedzieć. Jedyną rzeczą, która jest dla mnie na poziomie takim duchowym, którą w sumie chciałbym, nie wiem, czy chciałbymNatomiast której totalnie nie rozumiem, to w jaki sposób właśnie informacje do naszego mózgu docierają od naszej duszy i na jakiej to się dzieje zasadzie? Czy fal, jakichś drgań energii, czy czegoś tam innego? To jest dla mnie taka ciekawostka. Co prawda nie spędza mi jakoś mocno snu z powiek, natomiast gdybym to wiedział, być może coś tam innego, jakaś następna furteczka z pytaniami by się otworzyła. Więc pytanie jest bardzo fajne, w sumie bardzo dobre. I też mnie nurtuje. Iwonka pisze: „Powyższy komentarz jest bezduszny”. Nie wiem tylko, czy chodzi o moją odpowiedź, czy o pytanie Radosława.
[02:20:24] - No to chyba się odnosi do pytania.
[02:20:27] - Iwonko, każdy ma jakieś tam swoje subiektywne odczucia. Ja staram się, jeżeli jest jakieś pytanie, nie zastanawiać. Staram się po prostu na nie odpowiedzieć, o tak. Bo ja mówię, daleki jestem od tego, żeby oceniać ludzi i ich intencje. Myślę, że to jest też problem czy sytuacja, w której każdy z nas musi sobie ze sobą i sam sobie na to pytanie odpowiedzieć. Przepraszam, musimy się tutaj usadowić, bo Mruczek wrócił i ładuje mi się na kolana, zupełnie zapominając, że dzisiaj jest poniedziałek i audycja w Radiu Paranormalium. Tego go jeszcze nie zdążyłem nauczyć. Zresztą nie sądzę, żeby się nauczył.
[02:21:24] - On o tym nie zapomniał. On to ma po prostu w nosie. Jak wszystkie koty.
[02:21:30] - Najprawdopodobniej, panie Marku, ma pan rację. Natomiast robi to w tak sympatyczny sposób, że nawet ciężko się na niego zezłościć. Mam nadzieję, że mruczenie tutaj, bo jest blisko mikrofonu, jakoś zbytnio nie komplikuje naszej audycji. No dobrze kochani, bo tak: patrzę, że mamy tutaj 23:00 prawie że. Komentarzy już nie ma. Kot wrócił, więc Jubi się szykuje. Więc może to jest dobry moment na to, żebyśmy sobie powiedzieli grzecznie dobranoc. Ja podziękuję panu Markowi, podziękuję oczywiście panu Kazimierzowi i Jubiemu za to, że zechcieli do nas dzisiaj zadzwonić i też wnieść parę fajnych, ciekawych informacji, a jak nie, to chociażby stać się potwierdzeniem tego, co do was ja dzisiaj mówiłem. Myślę, że kilka ciekawych wątków, które być może coś tam wam dadzą do myślenia, ale w takim pozytywnym słowa znaczeniu do myślenia, które później sprowokuje czy spowoduje pozytywne zmiany w waszym życiu, poprawi to życie na troszeczkę fajniejsze, że coś się tam pojawi. Nie ukrywam, że ja sam osobiście jutro wysłucham audycji, przynajmniej części audycji dzisiejszej, bo ciekawy jestem, jak to przy moim nowym mikrofonie będzie wyglądało i jak to zabrzmiało.
Panu Markowi oczywiście za pomoc i mimo problemów energetycznych to, że daliśmy dzisiaj radę. No i cóż kochani, trzymajcie się cieplutko jak zwykle do następnego tygodnia. Mamy 70. audycję. Może porozmawiamy właśnie o czym? O tym, do czego namawiał pan Kazimierz i Jubi, czyli o medytacji i o tym, jakie korzyści z tego mogą dla nas płynąć. A może zaproponujecie jakieś tematy w międzyczasie bądź wydarzy się coś, co ten temat audycji samo ustali. Tutaj mam XXXY: „Fajne są kociaki. On wie najlepiej, co robi”. Tak, zdecydowanie to jest dość ciekawy egzemplarz.
Zresztą mogę wam opowiedzieć. Robię mu kolekcję zdjęć, bo to nie jest jedyny kot. Jak pamiętacie, w moim otoczeniu w zeszłym roku zadawałem wam pytanie, jak pogodzić, jak oswoić dorosłego psa z dorosłym kotem. Mnóstwo informacji było, że to się nie uda. Powiem tak: miłości nie ma, ale miłość uczyniła to, że zwierzęta się tolerują i ze sobą potrafią żyć. Natomiast ten egzemplarz, który siedzi mi właśnie w tej chwili na kolanach, jest egzemplarzem pod wieloma względami wyjątkowym. Jest obiektem moich częstych zdjęć, ponieważ figury, które ten kot potrafi złapać podczas spania... Kiedyś je wrzucę na jakiegoś YouTube'a. Może uda mi się zmontować filmik. Myślę, że to będzie świetny film na poprawę nastroju.
Jak można mieć wywalone na wszystko i być szczęśliwym. Czego oczywiście z całego serca sobie oraz wam życzę. Trzymajcie się. Dziękuję za bardzo fajną, ciekawą, mam nadzieję również dla was audycję. I cóż, do usłyszenia już za tydzień w 70. kolejnej, małej jubileuszowej audycji „Świata Oczami Duszy”. Dziękuję wam, trzymajcie się. Dobrej nocy. Pa, pa.
[02:25:47] - A mówi te słowa do państwa jak zawsze gospodarz audycji „Świat Oczami Duszy”, pan Sławek Bączkowski. Tradycyjnie zachęcamy do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o takim samym tytule jak nasza audycja, czyli „Świat Oczami Duszy”. Moli książkowych, ale nie tylko zachęcamy z kolei do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza”. No i oczywiście pan Sławek także działa na Facebooku oczywiście. Tam wystarczy wpisać nazwisko pana Sławka i wyskoczy i jego profil i fanpage. Także zachęcamy do lajkowania fanpage'a. No i cóż, audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios". Dziękujemy bardzo za uwagę. Dobranoc. Do usłyszenia oczywiście ponownie w poniedziałek, już za tydzień o 20:00 oczywiście na antenie Radia Paranormalium.
[02:26:43] - Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl