[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Witajcie bardzo gorąco i serdecznie na antenie Radia Paranormalium. Mamy dzisiaj 30 marca roku pańskiego 2020. Minęła przed chwilą godzina 20:00. Mamy poniedziałek, a to oznacza, że czas najwyższy rozpocząć kolejny odcinek audycji „Świat oczami duszy”. Audycja o świadomości poświęcona w całości świadomości, jak najbardziej na żywo. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór panie Sławku.
[00:54] - Dobry wieczór panie Marku. Witam was kochani bardzo serdecznie jak zawsze.
[00:58] - Mamy nadzieję, że zdrowi jesteście i że dzisiaj cały wieczór możecie spędzić z Radiem Paranormalium. Niestety wielu z was tymczasowo ma urlop wymuszony obecną sytuacją, ale mamy nadzieję, że zostaliście w domu, że jesteście z nami i że dzisiaj oczywiście jak najbardziej weźmiecie aktywny udział również w naszej audycji. Zanim przekażę głos panu Sławkowi, tradycyjnie podam kontakty do Radia Paranormalium. Nasze numery telefonów to oczywiście stacjonarne 32 746 0008, komórkowy i do SMS-ów oczywiście jak najbardziej to 530 620 493, Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 8002. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i fanpage'u pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. A więc panie Sławku, oddaję panu głos.
[02:34] - Dziękuję panie Marku. Kochani, jeszcze raz witam was bardzo serdecznie. Przyłączam się oczywiście do życzeń i do nadziei pana Marka, że wszyscy jesteście zdrowi i uważacie na siebie przede wszystkim. Tylko powiem, bo dotarły do mnie też takie głosy, że nie dla wszystkich siedzenie w domu jest przymusem, takim bardzo negatywnym przymusem. Bardzo mnie uradowała informacja od jednego z naszych tutaj bardzo wiernych słuchaczy, że jest po prostu super, super. Więc takich informacji przesyłajcie jak najwięcej, bo gros ludzi narzeka. Ale à propos tego narzekania to za chwilę powiem. Przede wszystkim powiem wam, o czym będzie dzisiaj. Oczywiście temat sytuacji, która jest obecnie na świecie. Tego tematu nie da się pominąć.
Ja nie ukrywam, że troszeczkę na skutek swoich obserwacji życia codziennego, które widziałem, które się toczy w mojej miejscowości oraz w stolicy, postanowiłem nagrać wczoraj filmik odnoszący się do tego. Zapraszam. Jest na moim kanale jako ostatni dodany, więc myślę, że nie będzie problemu ze znalezieniem go. Co prawda ten temat też w dzisiejszej audycji powróci. Oczywiście pojawi się, bo nie ma co wracać. Wróci natomiast temat, który został niedokończony w zeszłej audycji, czyli to, na co nam zbrakło czasu, czyli rozmowy o waszych komentarzach, odpowiedzi na komentarze, które pojawiły się pod poprzednią audycją. Też się do tego odniosę i jeden z wątków, który tam się pojawił, będzie poruszony w dzisiejszej audycji. To w sumie fajne i też może taka fajna, miła odskocznia od tych tematów dość smutnych, przygnębiających i takich mało budujących, które ostatnio się, że tak powiem, w mediach wszelakich pojawiają. Natomiast à propos tych negatywów, całego mnóstwa negatywów, które w związku z panującym wirusem rozprzestrzeniającym się jest całe mnóstwo, to mi na przykład podobają się głosy, które kojarzą mi się z taką moją ulubioną formą przekazywania myśli, którą stosowałem od dawien dawna, czyli przekazywanie jakiejś właśnie myśli, idei za pomocą na przykład dowcipów. I przypomniał mi się taki dowcip jak małżeństwo żydowskie Icek i Sarcia mieszkali w jednym pokoju z babcią, z dziadkiem, dziewięciorgiem dzieci.
Oczywiście wszystko w tej jednej izbie. Dzieci w różnym wieku, więc domyślacie się, jakie warunki tam panowały. Jedno dziecko malutkie płakało, drugie może chciało się uczyć, trzecie chciało się czymś zająć. No na pewno nie tabletem ani nie internetem. No i oczywiście dwójka dziadków starszych, schorowanych i to wszystko w jednym pokoju. Sytuacja dramatyczna. Nie wiedzieli, co z tym fantem mają zrobić, więc poszli do rabiego zapytać się, co powinni w takiej sytuacji zrobić. Jakie jest wyjście na poprawę tej sytuacji? Rabi tak pomyślał i powiedział: „Kupcie sobie kozę”. Ponieważ rabi jako ten najmądrzejszy kazał, więc wysupłali jakieś tam pieniążki, kupili tą kozę.
Oczywiście koza mieszkała razem z nimi w tym samym pokoju, więc domyślacie się co tam się działo. Znając naturę kozy, która po prostu żre, gryzie wszystko, co jej wpadnie do brodatego pyska. Więc szkód było co nie miara. Dodatkowo jeszcze oczywiście zapachy, przeróżne inne sytuacje, których wcześniej nie było. No i po dwóch tygodniach nie wytrzymali i mówią: „Rabi, powiedz, co ty wymyśliłeś. Przecież teraz się nie da żyć.”Jest po prostu armagedon, tragedia, koniec świata. Ratuj! Więc rabi powiedział: „Okej, w takim razie zabijcie tę kozę”. To jest tylko myśl przewodnia, więc bardzo proszę wszystkich obrońców praw zwierząt o to, żeby nie interweniowali. Sytuacja jest najprawdopodobniej wymyślona i bardzo symboliczna, więc pragnę was uspokoić.
„Zróbcie obiad, wydójcie ją jeszcze, żeby mleko było. Zróbcie sobie ucztę i przyjdźcie do mnie”. I jak rabi kazał, tak zrobili. Obiad, uczta. Wszyscy najedzeni. Następnego dnia cisza. Koza nie tłucze rogami, nic nie wpieprza żadnych, nie robi bałaganu. Cisza, po prostu głogosta. Pobiegli do rabiego. Rabi pyta: „I jak jest?”.
„Rabi, super! Po prostu dziękujemy ci za cudowną radę”. Patrząc teraz na obecną sytuację, która jest, te wszystkie obostrzenia, utrudnienia, ograniczenia, które nas dotykają, myślę sobie, że to jest też świetna lekcja dla naszej podświadomości. Podświadomości ziemskiej natury, ludzkiej natury narzekania. Okazuje się, że ludzie zaczynają tęsknić za czym? Na przykład za ściskiem w metrze, za możliwością swobodnego dotykania się z ludźmi. Że ta cisza w środkach masowej komunikacji, ja to nazywam środkach masowego rażenia, w tej sytuacji jest całkiem zasadnione. Jest dla ludzi przerażająca. Jest inna, jest dziwna. Marzą o tłoku na ulicach, o możliwości przepychania się w przejściach podziemnych.
O czym marzą? O korkach. Czego ludziom zaczyna brakować? Czegoś, czego gros z nas w ogóle nie doceniało, co miało na wyciągnięcie ręki, a z tego nie korzystało. Możliwości bliskości, okazywania ludziom uczuć poprzez przytulanie, okazywania czułości, wdzięczności, radości, poprzez przytulanie siebie nawzajem, poprzez dawanie sobie buziaków czy poprzez zwykłe, normalne uściśnięcie ręki. To też pokazuje naszą przewrotną naturę i najprawdopodobniej jak to wszystko gdzieś, mam nadzieję, wróci do jakiejś tam normy, to przynajmniej przez jakiś czas to, na co bardzo często narzekaliśmy, stanie się dla nas przyjemnością. I będzie tak jak z kozą, że żeby docenić to, co się ma, trzeba doznać pogorszenia sytuacji. I to jest informacja dla nas. To jest też informacja, która wynika z tytułu audycji „Świat oczami duszy”. Tak właśnie wygląda nasz rozwój, że w momencie, kiedy narzekamy, dostajemy możliwość, żeby nasza sytuacja uległa pogorszeniu.
To jest ostrzeżenie dla ludzi, którzy koncentrują swoją uwagę, swoje myśli, swoje emocje na rzeczach negatywnych, że najprawdopodobniej prędzej czy później dostaną możliwość przeżycia sytuacji gorszej po to, żeby zrozumieć, że to, co mieli, było przyjemne, że nie potrafili docenić tego, co mieli. I tak samo jest z ludzkością w tej chwili. Tak samo jest na całym świecie. My ludzie, którzy w większości cywilizowanych krajów mieli w zasadzie wszystko. Może jedni mieli tego wszystkiego więcej, a drudzy może mieli mniej. Natomiast do życia człowiekowi jest potrzebne jedzenie, jest potrzebny sen, jest potrzebne picie, jest potrzebne miejsce, w którym będzie mógł spokojnie się wyspać. To są rzeczy, które są potrzebne do życia. I ja nie mówię o tym, że mamy swoje oczekiwania zminimalizować i mieszkać w lepiankach i tak dalej. To nie o to chodzi. Tylko chodzi o to, że często, nie często, świat, ludzie na świecie posiadają rzeczy, które wielokroć przerastają ich potrzeby.
Że te potrzeby są często sztucznie pompowane po to, aby mieć jeszcze więcej czegoś, coCo jest tylko synonimem szczęścia. Synonimem, który ktoś nam wmówił, że jest szczęściem. Bo czy obejrzenie filmu na 32-calowym telewizorze, a 60-calowym telewizorze, nie wiem, na 30-calowym jest niemożliwe? Owszem, więcej szczegółów, ładniejsze kolory, nowsze opcje i tak dalej. Tylko czy to jest aby na pewno to, o co chodzi? Czy to jest nam potrzebne do życia? Nie wiem. Nawet te najnowsze telefony, najnowsze technologie tylko nas wpędzały w coraz większy pośpiech i nie chcę o tym dzisiaj rozmawiać. Nie chcę tego negować, krytykować ani oceniać. Tylko doszliśmy do sytuacji, w której przypomnieliśmy sobie, co jest dla nas tak naprawdę najważniejsze: zdrowie i poczucie bezpieczeństwa.
I warto by było, żebyśmy po zakończeniu tej całej historii o tym nie zapomnieli. Żebyśmy nie zapomnieli, że to ciągłe nasze narzekanie z powodu tego, że mam 50-calowy telewizor, a nie 60-calowy telewizor, nie spowodowało tego, że przyjdzie nam sobie przypomnieć i docenić to, co mieliśmy, a co z jakiegoś niezależnego od nas zupełnie powodu straciliśmy. Żeby może skończyć z tym ciągłym narzekaniem, z tym ciągłym podnoszeniem poprzeczki, z tym ciągłym wymyślaniem nowych synonimów szczęścia, a skoncentrowaniu się na przywróceniu wartości temu, co jest szczęściem. Rozmawiałem ostatnio ze swoją starszą córcią i ponieważ staramy się zachować zdrowy rozsądek, mówi: „Tato, jak mi brakuje tej możliwości rzucenia ci się na szyję i podziękowania ci za to, co tam na przykład teraz dla nas robisz”. I to jest moja relacja z córką. Natomiast często ludzie, którzy siedzą w domach, widzimy, oglądamy różne filmiki ludzi, którzy spędzają kwarantannę w domach. Widzimy, jak wynajdują sobie przeróżne zajęcia, ale w dalszym ciągu zajmują się różnymi rzeczami, ale w dalszym ciągu nie zajmują się przywróceniem bliskości, chociaż mają do tego niesamowite możliwości. Ja nie mówię, że tak jest wszędzie, bo wiem, że ludzie, którzy nie nagrywają filmików, którzy ich nie wrzucają, bardzo często ten czas właśnie wykorzystują na to. Na zrozumienie, że teraz właśnie mam możliwość poprzebywania z kochaną i kochającą mnie osobą i nic mnie nie goni. Mogę ten czas wykorzystać na miłość, na czułość, na wzajemny relaks.
Ja nie chcę tutaj roztaczać widoków, bo być może po poprzedniej audycji ktoś mógł wyciągnąć wnioski. Być może też gdzieś w tych emocjach mogło się pojawić coś takiego, że to jest plan, który wobec ludzkości został przez kogoś gdzieś tam napisany, czy przez siły ziemskie, czy przez siły nieziemskie. Myślę, że nie. Myślę, że to nie jest ten jeszcze etap, żeby interweniować. Natomiast myślę, że tą sytuację stworzyliśmy my sobie sami jako ludzie. Natomiast tak jak mówiłem, od tego, jakie wnioski z tego wyciągniemy, będzie wyglądała nasza najbliższa przyszłość. Natomiast uczulam na to właśnie ciągłe narzekanie, ciągły niedosyt, ciągłe niezadowolenie. Teraz zaczynamy dostrzegać, że rzeczy, które mieliśmy każdego dnia dostępne, teraz ich tak naprawdę brakuje, bo nie możemy ich wykonywać, nie możemy ich robić. Zastanówcie się nad tym. Ja teraz jeszcze w temacie koronawirusa.
Filmik, który nagrałem, był wynikiem moich obserwacji życia, które toczy się na ulicach. I owszem, być może Warszawa z drona, na przykład Starówka, która zawsze tętniła życiem, czy jakieś tam miejsca, które tętniły do tej pory życiem, miejsca kultury, rozrywki, może faktycznie są opustoszałe i może to wygląda dziwnie. Natomiast jeżdżąc samochodem obserwowałem, że w tych dalszych rejonach, tych takich normalnych rejonach tak naprawdę aż tak wiele się nie zmieniło. Owszem, pustki w autobusach, pustki w metrze. Może mniejszy ruch na ulicy. Natomiast obserwując, jak ludzie chodzą, sklepy, jak wygląda życie na ulicach, to odnoszę wrażenie, że Polska jako Polska jest krajem takim odpowiedzialnym, ale nam się wydaje trochę, że nas to jakby jeszcze nie dotyczy. Że to, co dzieje się we Włoszech, w Hiszpanii, w Anglii, w Chinach czy w Stanach Zjednoczonych, że to jest znowu gdzieś daleko, że to nie my. Dwadzieścia parę osób na dzień dzisiejszy, co to jest w porównaniu z tysiącami na przykład w Hiszpanii czy z setkami, które dziennie umierają. I oczywiście oglądając jakieś tam wiadomości, przewija się taki pasek z informacjami różnymi i okazało się, że — już nie pamiętam, czy to było w sobotę, czy to było w niedzielę — że w Polsce w tej chwili wykonano 40 000 próbek. A zaraz następnie pojawiła się informacja, że w Watykanie wykonano 170 000 testów.
I tu zapaliła mi się kontrolka. Kochani, a może to nie jest tak, że w Polsce ludzie nie chorują? Może to jest tak, że w Polsce nie są robione testy i być może po ulicach chodzi całe mnóstwo zarażonych osób, które nie mają jeszcze tych ewidentnych objawów i roznoszą to choróbsko dalej. Może my żyjemy, może my jesteśmy jeszcze przed. I nie chcę snuć tutaj teorii spiskowych na zasadzie, czy komuś na tym zależy, żeby pewne dane ukrywać, czy tak jak niektórzy, czy tu chodzi o wybory, czy chodzi o jakieś tam inne rzeczy, o niewprowadzenie stanu wyjątkowego i tak dalej. Nie chcę snuć takich teorii, chociaż pewne skojarzenia się tutaj same gdzieś tam nasuwają. Więc żeby nie być gołosłownymŻeby nie być gołosłownym, pewne rzeczy sobie sprawdziłem. I faktycznie w Polsce do 28 marca wykonano 38 674 testy. I żeby być uczciwym i wiarygodnym w przekazywaniu tej informacji, to według moich obliczeń jest to około 100 przebadanych przypadków na milion mieszkańców. I zaraz spróbuję się odnieść do tych informacji, do których mi się udało dotrzeć w źródłach internetowych i porównać to z sytuacjami w innych krajach.
Do 8 marca w Polsce wykonano 1100 testów. Do 8 marca, czyli już w tym czasie, kiedy we Włoszech koronawirus bardzo mocno szalał. W tym czasie cztery razy mniejsza Belgia robiła już tyle testów w ciągu dwóch i pół dnia. U nas to były znikome ilości. U nich to było 306 testów na milion mieszkańców. 11 marca w Niemczech zrobiono 200 000 szybkich testów, żeby odsiać potencjalnych testerów. Litwa robiła już wtedy 106 testów na milion mieszkańców, Czesi 127, a Słowacja 108 testów na milion mieszkańców. U nas było zrobionych 1100 testów na ponad 30 milionów ludzi, prawie 40 milionów. I co się działo dalej? 22 marca zrobionych było w Polsce 20 127 testów i okazało się już wtedy, że jest 649 osób zakażonych.
28 marca wykonano prawie 40 000 testów i liczba zakażonych wzrosła ponad dwukrotnie. Dwa razy więcej testów, ponad dwa razy więcej wykrytych przypadków. I wtedy 22 marca to było 458 testów na milion mieszkańców. Francja miała 550, Słowacja 600, Wielka Brytania 1100, Czechy 1500, Włochy już prawie 4000, a Korea Południowa miała wykonanych 6400 testów na milion mieszkańców. W tej chwili najwięcej testów zostało wykonanych w Hiszpanii, ponad 350 000. W Polsce pewnie przez weekend zrobiono maksymalnie, są dane, które podają, że będziemy starali się robić 5000 testów dziennie, więc myślę, że więcej jak 10 000 testów nie zostało zrobionych. W jakiejś Islandii wyniki były chyba 28. Dobra, nie będę was kłamał. A przepraszam, 28 000 testów na milion osób. W Hiszpanii to wychodziło 7500 testów na milion osób.
W Norwegii 11 000 testów na milion osób. Kochani, po co o tym mówię? Nie po to, żeby kogokolwiek straszyć, tylko ponieważ audycja jest o świadomości. Co prawda do tej pory zajmowaliśmy się bardziej świadomością duchową, natomiast ziemska świadomość jest też bardzo ważnym czynnikiem naszego życia. Zwłaszcza teraz. Cyfry, które są nam podawane, nie odzwierciedlają rzeczywistej sytuacji, ponieważ tak naprawdę dopiero ilość wykonanych testów na milion mieszkańców pokazuje skalę zagrożenia. A pod tym względem, kochani, jesteśmy, jak to się mawia, w czarnej dupie. Moje obawy oby się nie sprawdziły. Moje obawy są takie, że jeżeli dobijemy do średniej europejskiej w ilości robienia testów na milion mieszkańców, to ta sytuacja w Polsce już może nie wyglądać tak różowo. Nie chcę nikogo straszyć, ale bardzo chciałbym was uczulić na to, żebyście nie poczuli się tacy wyluzowani.
Bo to, że jest mało przypadków wykrytych i jest mało osób, które zmarło, wcale nie musi wynikać z tego, że tak jest naprawdę, tylko może wynikać z tego, że w Polsce jest przeprowadzanych bardzo, ale to bardzo mało testów na obecność koronawirusa. A jaka jest prawda? Dowiemy się niebawem. Jeszcze jedna ważna rzecz, o czym mówią sami Hiszpanie, że tak naprawdę to oni nie wiedzą, ile osób zmarło na koronawirusa, że te liczby mogą być dużo większe, ponieważ jeżeli ktoś nie został wcześniej przebadany na obecność koronawirusa, a zmarł, to nie wiadomo, czy on zmarł z powodu choroby, którą posiadał, czy z powodu tego, że miał koronawirusa. Nie chcę dolewać tutaj czary do tego balonu strachu. Bardziej chodzi o to, żebyście mieli świadomość, jak to może w rzeczywistości wyglądać i żebyście po prostu sami zadecydowali, co z tą informacją dalej zrobić. Uważam, że rzetelna i prawdziwa informacja jest prawem każdego człowieka. Dlatego postanowiłem troszeczkę tych materiałów dla was i cyferek tutaj pozbierać po to, żebyście tę informację mieli w miarę rzetelną. Chociaż nie powiem, że najświeższych danych w tej kwestii, przynajmniej ja osobiście miałem problem ze znalezieniem. Także kochani, tyle odnośnie sytuacji, która aktualnie dzieje się na świecie oraz w Polsce.
Wrócę do poprzedniej audycji, w której zafundowaliście mi, kochani, huśtawkę nastrojów, ponieważ kończąc poprzednią audycję w związku z tym, żeWiedzieliśmy wszyscy, że Yugi będzie wchodził na antenę i widząc ilość komentarzy, które się pojawiły, czułem się, że troszeczkę was zawiodłem, bo pan Marek często kreśla, że jest to ulubiona część naszej audycji, kiedy odpowiadam na wasze komentarze, na wasze pytania. A w ostatniej audycji zbrakło na to czasu, więc czułem, tak jakbym was zawiódł i miałem wewnętrzny niedosyt, niesmak. I żyłem w tym poczuciu aż do dziś, kiedy przed audycją postanowiłem przeczytać te komentarze po to, żeby na świeżo, na bieżąco mieć możliwość poruszenia tematów, których nie udało się z braku czasu poruszyć w poprzedniej audycji. Wiecie co? Przypomniała mi się sytuacja, w której kiedyś na portalach informacyjnych typu Interia, Onet, Wirtualna Polska były uruchomione tak zwane czaty. Chat roomy to się nazywało. Byłem tam zapraszany przez różne osoby. To była oprócz Gadu-Gadu pierwsza forma, kiedy więcej osób mogło rozmawiać na jakiś temat. Ja wszedłem, patrzę, a tu podzielone na różne tematy, przeróżne. Pasjami, wiekami, zainteresowaniami, przeróżnymi rzeczami.
Więc oczywiście wszedłem. I okazało się, że bez względu na nazwę chat roomu, tego pokoju, w większości wypadków pojawiały się dwa tematy: albo ludzie rozmawiali o rankach i o seksie, albo rozmawiali o polityce. I oczywiście ja, biorąc udział w dyskusji, próbowałem prześledzić każdy wątek, każdą osobę, która próbowała się na ten temat wypowiedzieć. I stwierdziłem, że to jest nie dla mnie, ponieważ te chat roomy w moim przekonaniu nie powstały po to, żeby o czymś dyskutować, tylko powstały po to, żeby ludzie mogli sobie popisać, żeby mogli zaspokoić swoją potrzebę uzewnętrznienia się w sposób bezpieczny. Ja czasami tam potrafiłem wrzucić jakąś kontrowersyjną informację, żeby zobaczyć, czy w ogóle ktoś to czyta. Cisza. Dlaczego o tym mówię? Dlatego że na ostatnim czacie próbowałem się pod naszą audycją doszukać wątków, które byłyby w temacie audycji. I powiem wam szczerze, dzisiaj spadł mi kamil z serca. Dlatego miałem huśtawkę nastrojów.
Powiem wam uczciwie, większość tych komentarzy bym po prostu sobie odpuścił. Tak jak już kiedyś mówiłem, jeżeli chcemy rozmawiać na temat jakiejś audycji, chcecie, żebym odpowiadał na wasze pytania związane z tematem audycji bądź tematem okołoaudycyjnym, to okej. Natomiast jeżeli chodzi tylko o to, żebym ja przeczytał wasze komentarze, wasze wypowiedzi na antenie, to myślę, że prostszą, szybszą metodą jest zadzwonienie do audycji i powiedzenie o tym słuchaczom. Wiem, że część osób być może się na mnie w tej chwili obrazi. Natomiast obiecywałem wam uczciwość i tą uczciwość staram się względem was cały czas mieć. Więc powiem: jeżeli tak te czaty mają wyglądać, kiedy wy sobie tam prowadzicie jakieś wewnętrzne rozmowy na tematy, o których ja nie mam zielonego pojęcia, to nie jest to miejsce, kochani. To nie po to jest czat pod audycją, żeby ja później pozostałym słuchaczom opowiadał. Nie. Ja szanuję i wiem, że nie tylko powiedzmy pięć czy 10 osób, które udziela się na czatach, jest słuchaczem tej audycji. Ja szanuję po prostu czas również innych ludzi.
Tych, którzy nie biorą udziału w czatach. I dlatego bardzo was proszę, skoncentrujmy się na temacie audycji, bo mam przynajmniej taką nadzieję, że słuchacze, którzy zasiadają przed laptopem czy przed smartfonem, czy przed tabletem, chcą się dowiedzieć czegoś w temacie świadomości, w temacie rozwoju, w temacie innych rzeczy. Może o polityce, o gospodarce, o teoriach spiskowych są inne portale i z pewnością, jeżeli część słuchaczy ma ochotę się tym zainteresować, to pewnie tam bywa. Natomiast nie zaśmiecajmy sobie nawzajem umysłu. Niech każdy, jeżeli potrzebuje jakiejś informacji, to niech ją sobie zdobędzie w tym miejscu, gdzie może tę informację uzyskać. Ja z tego założenia wychodzę. Chcę przeczytać o reinkarnacji, to chciałbym wejść w miejsce, gdzie ktoś mówi o reinkarnacji. A jeżeli chcę poczytać o teoriach spiskowych, to chciałbym wejść na film, na stronę, na audycję, gdzie ktoś mówi o teoriach spiskowych. Dlatego proszę was o podtrzymywanie tematu audycji. Owszem, fajne są sympatyczne wkręciki, to tworzy pewną atmosferę.
Natomiast nie każcie mi też przewijaćNie wiem, całej strony wyświetlonej na laptopie, która jest poświęcona czemuś, o czym być może pozostali słuchacze nie mają ochoty się dowiedzieć. Szanujmy się nawzajem. To jest moja gorąca prośba. Natomiast pojawił się jeden wątek, który też wyniknął przez przypadek i to chyba na skutek, już nie pamiętam dokładnie czego, ale podejrzewam, że pojawił się przy okazji dzieci na temat bicia dzieci, na temat wymierzania kar, na temat klapsów. Ponieważ jest to związane ze świadomością, więc do tego wątku pozwolę sobie dzisiaj, patrząc na zegarek, przynajmniej na chwilkę wrócić. Ci, którzy nie wiedzą, to przypomnę. Ja miałem swoją dość intensywną przygodę z harcerstwem. Na takim poziomie, powiedzmy troszeczkę więcej niż bycie zastępowym czy przybocznym. Prowadziłem drużyny i drużyny instruktorskie i szczepy i hufce. Byłem w zarządzie naszego hufca tutaj lokalnego, kandydatem do chorągwi.
Prowadziłem obozy, prowadziłem zimowiska. Komendant jako oboźny. Tak więc miałem bardzo dużo kontaktu z rówieśnikami, z dziećmi, z ludźmi ode mnie młodszymi o kilka lat. Wiele z tych znajomości przetrwało do dzisiaj, przyjaźni nawet, choć nie są już tak intensywne jak kiedyś. I ja jako osoba decyzyjna, jako osoba, która często jako komendant podobozu czy oboźny, czyli ta osoba, która była odpowiedzialna za dyscyplinę, pewne zasady, byłem zobowiązany do tego, żeby tą dyscyplinę wśród dzieci, nie wiem, 250 na przykład dzieci na jednym turnusie utrzymać. Więc oprócz własnych dzieci miałem również doświadczenia wcześniejsze. I jedna ważna rzecz: ja karałem te dzieci. Oczywiście, że tak. Czyli wymierzałem kary. Były jasno sprecyzowane zasady.
To była organizacja kiedyś nazywana paramilitarną, więc była i musztra, były i pobudki, były apele. Ci, którzy byli w harcerstwie wiedzą. Różnie to w różnych rejonach było, natomiast pewne zasady były stałe, jakaś podstawa dyscypliny była. Więc były też i kary. Ja rozmawiałem ze swoimi znajomymi z tamtych czasów. Cztery, pięć lat różnicy to była przepaść. Ja miałem 18 lat, ktoś miał 13, więc ja byłem dla niego takim bardzo poważnym autorytetem już wtedy, jego przełożonym dużo starszym. Później te różnice trzech, pięciu, siedmiu lat czy dziesięciu, czy nawet piętnastu się pozacierały. Zostaliśmy kolegami czy tam kolegami i koleżankami i wracaliśmy do tych tematów ze wspomnień. I ja się też pytałem, jak wy mnie wtedy odbieraliście.
Różne oczywiście były fazy też mojego rozwoju, natomiast najczęściej pojawiało się takie pytanie: tak, ty byłeś ostry, byłeś zasadniczy i nie szło z tobą dyskutować. Natomiast zawsze — i tu jest słowo klucz — zawsze byłeś sprawiedliwy. Zawsze, nawet każąc iść na karną wartę czy na karną kuchnię, czy wymierzając jakieś tam słanie łóżek czy bieganie z plecakami, zawsze wyjaśniłeś, z jakiego powodu. I nigdy nie czuliśmy się tą karą skrzywdzeni. I co jest jeszcze następne ważne: upokorzeni. I ty zawsze byłeś sprawiedliwy. Ta sprawiedliwość przejawiała się na przykład w tym, że na jednym z obozów była taka krnąbrna i leniwa kadra, która bardzo dużo wymagała od dzieci. Natomiast sami w swoich namiotach mieli pierdzielnik najzwyklejszy, bajzel. Więc ja potrafiłem, bo takie kojarzycie, takie robienie pilotów. Ja potrafiłem zrobić zbiórkę całego podobozu i zrobić piloty w namiotach kadry na oczach dzieciaków i powiedzieć: „Wymagacie od dzieci, to dajcie im przykład”.
I na przykład zabierałem dzieciaki na kąpielisko, a kadra ścieliła wzorcowo swoje łóżka, swoje namioty i łóżka dzieci. Najpierw im pokażcie, jak to ma wyglądać. Pokażcie, że wymagacie tego od siebie, a dopiero wtedy wymagajcie tego od innych. I okazuje się, że to przez dzieci było zauważane. Kiedyś też te dzieciaki długo to wspominały. Nawet to one mi przypomniały tą historię, kiedy o godzinie 22:00 dzieci nie chciały spać, bo były jakby rozbudzone, były jeszcze gdzieś tam nakręcone, nie zostały w odpowiednim momencie wyciszone przez instruktorów. Tylko do samej godziny 22:00 były emocje, emocje, emocje, emocje, adrenalina, a później bach, do łóżek i macie spać. Więc dziecko potrzebuje czasu, żeby wyciszyć swoje emocje. Więc powiedziałem: „Okej, nie potrafiliście tego właściwie rozegrać”. To teraz cała kadra siedziała na środku podobozu z gitarami i śpiewała dzieciom kołysanki, dopóki nie pójdą spać.
To nie jest ich wina, to jest wasza, że nie potrafiliście w odpowiedni sposób, w odpowiednim momencie wyciszyć tego. A teraz tylko stoicie i krzyczycie, wrzeszczecie na dzieci, że mają iść spać i straszycie ich karami i jakimiś tam innymi rzeczami. Do czego, kochani, zmierzam? Oprócz tego, że tam przypomniałem sobie parę fajnych sytuacji, gdzieś się pojawiły jakieś tam wspomnienia. Do czego zmierzam? Te ważne rzeczy przy wychowaniu dzieci: sprawiedliwość.Pojawił się wątek klapsów i teraz pewnie chcecie znać moje zdanie na ten temat. Ja od swojego taty dostałem klapsa raz w życiu. Nie wiem, czy to dzieci mają w genach, czy podpatrują inne dzieci. Natomiast zrobiłem scenę przed kioskiem, kiedy oczywiście chciałem jakiś samochód, więc rzuciłem się na chodnik, zacząłem walić nogami i terroryzować swoich rodziców, że ja chcę samochód. Oczywiście bardziej pamiętam to z opowieści niż z własnego doświadczenia i wspomnień.
Mój tata podszedł do mnie, złapał mnie za kołnierz, podniósł mnie w powietrze, strzelił mi klapa w tyłek, postawił na ziemi. Mnie oczywiście zamurowało. Moja mama oczywiście wpadła w panikę. Tata powiedział do mamy: „Idziemy”. I oni poszli. Odwrócił się do mnie: „Idziesz?”. I w tym momencie moje próby, że tak powiem, szantażu emocjonalnego na rodzicach się zakończyły. Jako dziecko zrozumiałem, że to nie jest tędy droga. Moje zdanie na temat klapsów, na temat karania dzieci, na temat takiej formy wychowania. Wiecie co jest w klapsach najgorsze?
Czy tam w biciu? Agresja, która temu towarzyszy. Dzieci często mówią, że wolałyby dostać klapsa, niż słuchać na przykład wydzierania się ojca czy matki nad nimi. Że to boli bardziej niż klaps. Wyzywanie, obrażanie dziecka, obniżanie jego wartości, agresja, mnóstwo negatywnych emocji, które pojawia się wtedy u rodziców, jest gorsze dla dziecka niż taki klaps, który ja dostałem od taty. I to nie jest żadne przyzwolenie z mojej strony do okazywania przemocy wobec dzieci. Natomiast wiem, że słowem i negatywnymi emocjami można wyrządzić dziecku większą krzywdę niż klapsem. Żeby być uczciwym. Ludzie, którzy nie biją swoich dzieci. Nie biją, tylko nie dają klapsów, a wyżywają się na dzieciach emocjonalnie.
Są lepszymi rodzicami niż ci, którzy są sprawiedliwi i na przykład mówią: „Jeżeli czegoś nie zrobisz, to dostaniesz w dupę” i są wobec nich konsekwentni. Zamiast się wyżywać, po prostu dają dziecku klapsa w tyłek jako ostrzeżenie, że na przykład tej granicy już się nie da przekroczyć. Kto jest lepszym rodzicem? Ktoś, kto w ramach kary wymierzy dziecku klapsa, czy ten, który będzie się pastwił nad nim emocjonalnie i wyżywał i okazywał swoje negatywne emocje? Chciałem powiedzieć o tym, że najczęściej niestety te negatywne emocje pojawiają się również w sytuacjach, ta nienawiść idzie w parze najczęściej właśnie z biciem, często z kalaniem, ze znęcaniem się nad dziećmi. Oczywiście prawda zazwyczaj leży gdzieś pośrodku. Nie jestem zwolennikiem żadnego przeginania. To jest tak, jak moja ulubiona filozofia Majów. Pokazuje biegun światła i biegun cienia. Żadna z tych skrajności nie jest właściwa.
Właściwe jest wypośrodkowanie, zrozumienie granic i wypośrodkowanie. Więc pomiędzy pozwalaniem dziecku na wszystko a katowaniem go tak fizycznym, jak i psychicznym jest jeszcze cały wachlarz możliwości, które podpowiada przede wszystkim nasze serce, nie rozum. Pamiętajcie, że to jest fascynujące, że na wychowaniu dzieci zna się każdy człowiek. Każdy człowiek zna się na wychowaniu dzieci. Chociażby to było jego pierwsze dziecko. Choćby nie przeczytał na ten temat ani jednej książki, nie zna podstaw psychiki, psychologii dziecięcej, nie ma żadnej wiedzy na ten temat, a jednocześnie zna się na wychowaniu dzieci. Skąd się zna? W większości wypadków ta wiedza płynie z naszej podświadomości. Czyli ja się tak wychowywałem, to i ciebie tak wychowam. W większości przypadków wiedza o wychowaniu dziecka płynie z naszej podświadomości i jeżeli nie jest to chociaż w jakiś sposób zabarwione naszą świadomością płynącą z duszy, czyli takimi zasadami sprawiedliwości, uczciwości, konsekwencji, empatii, to jest klonowaniem i wpieranie dziecku na siłę wartości, które sami wynieśliśmy z domu.
Natomiast w momencie, kiedy pojawiają się podpowiedzi płynące z naszej świadomości, te, o których mówiłem: empatia, zrozumienie, sprawiedliwość, szacunek, w tym momencie to wychowanie nabiera innych kształtów, bardziej mądrych. I w tym momencie każdy będzie już sam doskonale wiedział, czy powinien dać tego klapsa dziecku, czy nie powinien, czy znaleźć inny sposób na to, żeby dziecku pewne wartości przekazać. Patrząc tutaj na zegarek. Na pewno z chęcią do tego tematu jeszcze wrócę, bo mieliśmy takie „kwadransy oczami bobasa”. Tutaj Ghost, którego ostatnio z nami nie ma. Na pewno jest zajęty mocno wychowaniem swojej latorośli i cieszy się na pewno radością, miłością rodzinną, więc on tutaj dużo ożywienia w tych tematach wprowadzał. To zostało zaZarzucone, zeszliśmy na inne tematy. Natomiast z chęcią do tego tematu wrócę, ponieważ powiem wam szczerze, czytając niektóre rady niektórych z czatowiczów pod poprzednią audycją, zastanawiałem się, pod jaką audycją ja jestem. Bo część tych rozwiązań, które tam padły, w ogóle nie ma nic wspólnego ani ze świadomością, ani z rozwojem. Nie wiem.
Wiecie co mi, tak jeszcze na koniec, żeby zbytnio nie przedłużać, wiecie co mi moja najstarsza córka powiedziała kiedyś? „Tato, wiesz, jaka jest najgorsza rzecz, jaką od ciebie usłyszałam?” Być może to już nawet wam mówiłem. Więc domyślacie się, co rodzic w większości wypadków mógłby się doszukiwać, dopatrywać, domyślać. Ponieważ moje wychowanie dzieci z racji też i pewnego doświadczenia, ale przede wszystkim z racji świadomości od w zasadzie prawie samego początku było bardzo świadome. Oprócz jakichś błędów, za które córkę przeprosiłem, błędów i eksperymentów wychowawczych z pierwszych lat jej dzieciństwa. Więc wiedziałem, że tam się nic negatywnego nie pojawi. Więc z uśmiechem na ustach zapytałem: „Córciu, cóż to takiego?” Najgorsza rzecz, jaką powiedziałem swojej córce: „Córciu, ja mam do ciebie zaufanie i wiem, że podejmiesz właściwą decyzję”. Okazało się, że to dla niej stało się największym batem, jaki można sobie wymyślić. Jeżeli nie mówi się dziecku, że jest idiotą, to dziecko mówi: „Będę się zachowywał jak idiota”. Jeżeli nie mówi się dziecku, że jest niepunktualne, że jest złośliwe, że jest takie, śmakie, że jest głupie, to dziecko nie ma żadnej motywacji do tego, żeby coś zmieniać, ponieważ rodzice go już i tak zakwalifikowali w jakimś tam punkcie.
Więc po co on się ma starać, skoro to i tak nic nie zmieni, bo i tak jest głupie? To nie wyrabia w dziecku motywacji do tego, żeby być lepszym. Natomiast świadomość tego, że ktoś mu ufa i że to zaufanie może stracić, okazuje się, że dla dziecka jest bardzo dużą wartością. Oczywiście ja nie polecam tego rozwiązania, żeby na przykład, do tej pory prowadziliśmy taki system wychowawczy i teraz dziecko jest krnąbrne, a wy jutro wstajecie i mówicie: „Dziecko, ja ci ufam i wiem, że podejmiesz świadomą decyzję”. Samo powiedzenie jeszcze nie zmienia. Dziecku trzeba tą odpowiedzialność za własne czyny też pozwolić wybudować w sobie. Jeżeli do tej pory pozwalaliście mu na wszystko i powiecie to, co przed chwilą powiedziałem, to nic to nie zmieni. Dziecko nie zmieni się o 180 stopni tylko dlatego, że powiedzieliście jedno magiczne zdanie. Wychowanie dzieci to jest cały proces. To jest konsekwencja.
To są lata pokazywania dziecku, dawania przykładu i wymagania przede wszystkim od siebie. Jeżeli sami nie sprzątacie, macie wkoło siebie syf, za przeproszenie, to trudno od dziecka wymagać, żeby miało wkoło siebie porządek. Dziecko wychowuje się dawaniem przykładu, pokazywaniem, a nie gadaniem. Więc tak jak w każdej sytuacji, najpierw trzeba wymagać od samego siebie. Żeby móc wymagać od innych, trzeba najpierw wymagać od siebie. To tak, kochani, w ramach podsumowania poprzedniej audycji. Jeżeli ten temat was interesuje, to oczywiście jak najbardziej jestem otwarty i z chęcią do niego wrócę, bo też, jak wiecie, mam ten swój projekt „Świat oczami dziecka”, który ostatnio został troszeczkę przeze mnie zaniedbany w związku z moją pracą. Więc temat dzieci jest dla mnie tematem bliskim mojemu sercu, więc z chęcią do niego. Dajcie tylko znać i oby nie było żadnych negatywnych sytuacji, które zmuszą mnie czy sprowokują do poruszenia za tydzień innych map. I pamiętajcie o tym narzekaniu.
Dobra, kochani, w takim razie samych fajnych, pozytywnych sytuacji w nadchodzącym tygodniu wam życzę i oby te moje cyfry, które dzisiaj podawałem, jakieś tam ostrzeżenia obróciły się w kamień. Z chęcią zrezygnuję z satysfakcji iluzorycznej, pozornej, dla niektórych bardzo ważnej satysfakcji z stwierdzenia „A nie mówiłem?” tylko po to, żeby w tej sytuacji bardziej dramatycznej, żeby ta sytuacja z wirusem na bardziej dramatyczną w Polsce się nie obróciła. Ale nie traćcie swojej czujności. Kochani-
[47:52] - Panie Sławku, bo tutaj mamy jak na razie tylko dwa komentarze na czatach i to od jednego słuchacza. Obydwa komentarze panu wysłałem.
[48:00] - Czyżbym wystraszył tutaj naszych kochanych słuchaczy? Ale ja to powiedziałem dopiero na sam koniec, więc nadzieję, że to nie był wynik tego. Dobrze. Dobra, to w takim razie faktycznie, kochani, to może jeżeli w ogóle tam jesteście jeszcze, jeżeli te moje reprymendy nie spowodowały, żeście się tutaj poczuli urażeni. Nie miałem tego na myśli. Chodzi mi bardziej tylko i wyłącznie o utrzymanie pewnego poziomuAudycji. Jeżeli ktoś to odbierze, poczuje się urażony, to oczywiście z całego serca przepraszam. Nie mam tutaj za zadanie, ani nie mam w intencjach urażania i obrażania kogokolwiek. Natomiast chciałbym, żebyśmy utrzymali pewien poziom audycji, zwłaszcza że gros słuchaczy bardzo to docenia. Może ewentualnie ktoś do nas zadzwoni, a ja przeczytam komentarz pana Leszka, który udzielił mi małej reprymendy.
„Witam, proszę nie wprowadzać w błąd słuchaczy. W Anglii robi się tylko zagrażającym życiu testy. Tak samo w Szwecji. Czemu nie powie pan, że test jest wiarygodny tylko w 30%? W wywiadzie niemieckiej wirusolog Henrik Streeck podejrzewa, że COVID-19 nie zwiększy ogólnej śmiertelności w Niemczech, która wynosi 2500 osób.” Panie Leszku, bardzo dziękuję za ten komentarz. Od razu powiem, nie chcę nikogo wprowadzać w błąd. Nie jestem specem, nie jestem wirusologiem, nie jestem bakteriologiem, nie jestem nawet lekarzem. To, co mówię, nie służy temu, żeby pompować balon strachu. To wynikło na skutek tego, że obserwowałem życie. Obserwowałem przez ostatni tydzień życie, które dla wielu ludzi tak jakby nie uległo żadnej zmianie.
Czytałem jakieś wywiady, gdzie ludzie w jakimś tam Selgrosie do kas w godzinach szczytu stali po dwie godziny tłocząc się, a odpowiedź Selgrosa była taka, że oni przecież zrobili, co mogli, bo zmniejszyli ilość wózków zakupowych do 150 osób i tylko te osoby z wózkami mogą wchodzić do sklepów. Chodzi mi o to, że nawołuje się, nie wiem na ile słusznie, do pozostania w domu. Gros ludzi rezygnuje z wielu rzeczy po to, żeby zachować pewną dyscyplinę, a część ludzi po prostu to ignoruje, bagatelizuje i ma to w nosie, będąc uśpionym tylko tą informacją, że w Polsce stanu zagrożenia nie ma, bo w odniesieniu do innych krajów faktycznie w Polsce wygląda to bardzo łagodnie. Chciałem tylko o tym powiedzieć, żeby nie dać się uśpić, że nic się nie dzieje. Być może nic się nie dzieje. Być może jesteśmy krajem, w którym odporność jest tak duża, może mamy jakąś dodatkową ochronę płyt tektonicznych, które są pod Polską i tak dalej. Nie wiem. Zbyt dużo jest tutaj niepewności. Natomiast chciałbym, żeby to był wysiłek wszystkich ludzi i nie został zniweczony przez garstkę ludzi, którzy mają to w nosie, ulegając iluzji cyfr, które nie do końca mogą odzwierciedlać faktyczny stan rzeczy z powodu ilości wykonanych testów i mogą też usypiać czujność. To tylko taka była moja intencja.
Pozwoliłem sobie wyjaśnić, ale dziękuję za ten komentarz, bo przynajmniej była ku temu okazja. Pan Leszek jeszcze pisze: „No właśnie. Trzeba nam optymizmu, a nie straszenia, panie Sławku.” Daleki jestem od straszenia, aczkolwiek pewne rzeczy, które są związane ze świadomością, mogą przez niektórych być odebrane jako straszenie. I to nie tylko w kategoriach aktualnej sytuacji związanej z wirusem, ale również i konsekwencji wielu innych naszych działań bądź braku działań. Też to może zostać odebrane jako straszenie. Staram się być jak najbardziej rzetelny i zdecydowanie nie jestem zwolennikiem straszenia, bo gdyby tak było, to pewnie bym wam, kochani, mówił, że pójdziecie do piekła, jak nie będziecie siedzieć w domach albo coś tam jeszcze innego. Dostrzegam mnóstwo optymizmu. Widzę, chociaż to jest taki optymizm troszeczkę w cudzysłowie, bo jak to zwykle, zwłaszcza w Polsce, jest piękna mobilizacja narodu. To mnie troszeczkę martwi. Mobilizacja narodu po to, żeby się wspierać, żeby sobie pomagać.
W knajpach gotują obiady, które dostarczają lekarzom. W jakichś ośrodkach wypoczynkowych ogłaszają się, że jeżeli to wszystko się uciszy, to lekarze, pielęgniarki, ratownicy medyczni będą mogli przyjechać na tydzień bezpłatnego wypoczynku w podziękowaniu za trud. Mnóstwo moich znajomych, moja córka szyje, mimo że ma nogę w gipsie, szyje maseczki. Firmy dzisiaj w Łodzi czy gdzieś pod Łodzią tonę lnu przeznaczono na maseczki i szyją tam dziewczyny po to, żeby rozdać mieszkańcom. Różnego rodzaju instytucje rozdają tablety, ktoś kupuje gdzieś za granicą maski. Drukarze 3D produkują za darmo osłony czy przyłbice na twarz. Więc jest piękna mobilizacja narodu. Tylko jak jestem daleki od polityki, nie lubię tych tematów poruszać, zawsze mnie to zastanawiaCzy to przypadkiem nie zwalnia troszeczkę państwa z odpowiedzialności i nie wyręcza troszeczkę państwa, rządu, urzędów za to, co jest ich konstytucyjnym obowiązkiem? Fajnie, że tak jest, bo ludzie sobie pomagają. Jakaś firma plajtowała z tulipanami.
Zrobili akcję, ludzie zaczęli te tulipany kupować. Mi się podczas różnego rodzaju tego typu informacji czy to akcje, piosenki, filmiki „Zostań w domu” robione spontanicznie przez ludzi, to jest naprawdę super sprawa. To pokazuje też wartość i świadomość ludzi. Mnie też oglądając to wszystko i śledząc te informacje jakoś od czasu do czasu gdzieś tam głos, kulki w gardle czy łezka wzruszenia się zakręci. Natomiast kochani, wiemy dokładnie, że takich ludzi zawsze było, zwłaszcza w Polsce, mnóstwo. Żeśmy sobie zawsze pomagali, ponieważ od zawsze byliśmy przez różnego rodzaju systemy najeźdźców, rozbiory tłamszeni i wykonywano na nas próby pozbawienia nas tożsamości narodowej. Więc my jesteśmy poniekąd mistrzami w mobilizowaniu się przeciwko wspólnemu wrogowi. I to jest fajne, bo tak się tworzą dusze dojrzałe, tak się i kształtują z tego dusze stare, świadomości stare. Natomiast moje pytanie brzmi: czy powinniśmy zwolnić w związku z tym z obowiązku tych, których jest to obowiązkiem konstytucyjnym? Mało tego, którzy sami świadomie na taką pracę się zdecydowali.
To jest bardziej w tych kategoriach niż niedostrzegania tego, co jest pozytywem. Także jest kochani we mnie optymizm i gdyby chodziło tylko i wyłącznie o mnie, to pewnie mówiłbym inaczej. Natomiast mówię to też troszeczkę do was. Ponieważ kochani jest 21:21 na moim zegarku, nie ma telefonów i nie ma komentarzy, to myślę panie Marku, że ostatnio mieliśmy długą audycję, to dzisiaj możemy zrobić dla urozmaicenia krótką audycję. Może ludziom się będzie przyjemniej i łatwiej skupić na krótkiej audycji. Zresztą nie mamy za specjalnie wyjścia, a ja nie chcę też was tutaj zamęczać. Także nie robimy panie Marku przerwy i dzisiaj się pożegnamy po godzinie z kawałkiem.
[57:46] - Myślę, że też nie ma co przedłużać, bo tutaj rzeczywiście coś dzisiaj mało komentarzy na naszym czacie. Jeszcze dosłownie parę minut dajemy, żeby jak ktoś chce zadzwonić, to żeby z tego skorzystał. Tutaj Wiktorios słucha nas, szuka numeru telefonu. Ja może podam 32 746 000 8 albo komórkowy 530 624 193. Zobaczymy. Może na któryś z tych telefonów nasz słuchacz zadzwoni za sekund parę. Tutaj Jubi jeszcze napisał. Jubi pozdrawiamy serdecznie. Wszyscy noszą maseczki, a ja nie, ale czuję się bezpieczny, bo wiem, że nie kichną na mnie.
[58:34] - Taka jest podobno teoria z tymi maseczkami, że one bardziej chronią jednak tych, którzy — i tu też nie bierzcie tego jako autorytet — że one jednak chronią przed wydychaniem bardziej niż przed wdychaniem. Maseczka jeszcze nikomu, moim zdaniem nie zaszkodziła, chociaż ja też nie mam.
[58:59] - Ja prewencyjnie noszę i powiem tak, że wejście do sklepu w maseczce tak jakby poszerza magicznie prywatną strefę komfortu. Wszyscy uciekają. Oczywiście też zakładam grzecznie. Właśnie chyba nasz słuchacz. Nasz słuchacz chyba postanowił właśnie teraz zrobić użytek z naszego numeru komórkowego. Halo, halo, Radio Paranormalium. Czy się słyszymy?
[59:22] - Tak, ja tu się chcę usłyszeć.
[59:24] - Bardzo dobrze.
[59:26] - Ja tak troszeczkę mam tak, jakbym siebie słyszał, ale myślę, że się dogadamy.
[59:31] - Zostawmy tak. Najwyżej sobie podgrzeję trochę ucho.
[59:34] - Dobrze, ale jest dobrze. Teraz słyszę wyraźnie.
[59:37] - Okej. Ja chciałem tutaj na temat tej świadomości.
[59:43] - Z kim ja rozmawiam? Bo głos taki wydaje mi się znajomy, ale to może być kwestia Skype'a.
[59:50] - Tak, ostatnio rozmawialiśmy dwie godziny prawie.
[59:53] - Przez telefon?
[59:54] - Tak, przez telefon. Ja tam poruszałem temat human design.
[59:59] - Dobrze. Witam panie Tomaszu.
[01:00:02] - Witam serdecznie. Oczywiście audycja o świadomości, więc temat będę poruszał odnośnie świadomości i to, co pan, panie Sławku powiedział na temat obserwacji, że w dużych miastach jest mniej ludzi na ulicach, w mniejszych miastach niewiele się zmieniło. To ja również to obserwuję i patrzę na to w ten sposób, że tak naprawdę to jest właśnie świetny test naszej świadomości, jak my do tego tematu podchodzimy. Bo chodząc po mediach społecznościowych, po portalach grupy, które łączą czy skupiają ludzi świadomych, mam wrażenie, że pękają w szwach i większość uważa się już za osoby świadome. Jakoś nie ma osób w procesie, nie ma osób, które raczkują. Wszyscy są tak naprawdę już świadomi. Nie wiem, jakie jest panów odczucie.Bo ja tak właśnie na to patrzę, tak to widzę i uważam, że jesteśmy w momencie, kiedy to wszystko jest teraz testowane.
[01:01:05] - Całkowicie się z panem zgadzam. Jest też taka kwestia, że gros ludzi, tych, którzy nie pracują nad swoją świadomością, po prostu nie bierze udziału w tych dyskusjach. Siedzą sobie w domach i używają laptopa do przeglądania przeróżnych stron i nie uczestniczą w takich debatach, jak my to robimy. Co jest oczywiście ich prawem i przypisane jest właśnie do ich poziomu świadomości. Natomiast fakt, prawda, że w tej chwili większość ludzi, którzy się wypowiada, są osobami bardzo świadomymi i gdybyśmy mieli to podzielić na te nasze umowne podziały: dusze stare, młode coś, to wszyscy są starymi duszami.
[01:01:53] - Nie wiem. Może tak jest, może tak, nie ma. Nie wiem.
[01:01:57] - Przynajmniej w ich odczuciu.
[01:02:00] - A w ich odczuciu, to tak. Teraz już się pod tym podpisuję jak szarik czterema łapami.
[01:02:05] - Dokładnie to obserwuję. Nie lubię ocen, klasyfikacji innych rzeczy i staram się tego nie robić. Natomiast uwaga jest moim zdaniem jak najbardziej słuszna. Oczywiście ja nie wiem dlaczego mam ten talent do weryfikacji. I też kiedyś były takie dyskusje, czy da się określić może nie wiek duszy, ale poziom świadomości oczywiście w bardzo prosty sposób podczas 15 minut rozmowy. Czasami nawet ludzie się potrafią zdemaskować po minucie rozmowy.
[01:02:42] - W jaki to sposób?
[01:02:43] - Natomiast to-
[01:02:44] - W jaki to sposób?
[01:02:48] - Zwykła rozmowa. Ponieważ świadomość nie jest czymś, co ja zawsze mówię, czego używamy tak jak duszy w niedzielę podczas mszy świętej. Tylko świadomość to jest coś, co się przejawia na każdym naszym kroku, w każdej naszej wypowiedzi. My żeśmy o tym nawet rozmawiali. To jest po prostu człowieka osobowość, a tej osobowości na dłuższą metę nie da się ukryć. Jeżeli ktoś twierdzi, że jest osobą bardzo świadomą, natomiast koncentruje swoje wypowiedzi na ocenianiu innych, to wiadomo, że nie jest osobą świadomą.
[01:03:26] - Tak.
[01:03:27] - I to wystarczy naprawdę chwila rozmowy, że tak powiem, dla mnie osobiście, żeby to wyłapać. Najczęściej ludzie tego, o czym nie mówią, mówią bardzo dużo o sobie. To, co próbują ukryć, jest najczęściej najważniejszą informacją o nich. Więc dla mnie to już nie jest żadna wielka tajemnica. Ale panie Tomku, już oddaję panu głos, bo ja swojej godziny 20 miałem.
[01:03:58] - Tak. Podzielę się jeszcze jedną obserwacją, ponieważ większość z nas funkcjonuje w oparciu o jakieś programy, czy zestaw programów, które na pewnym etapie życia zostały wdrukowane i są cały czas tak naprawdę wdrukowywane. Sytuacja, w której się obecnie znaleźliśmy, to ta sytuacja, w której zmieniły się zupełnie warunki na zewnątrz nas i programy, które mamy wdrukowane, nie są w stanie zmienić się tak szybko, jak zmieniła się ta sytuacja. W związku z tym w nowym otoczeniu funkcjonujemy w oparciu o stare programy i osoba świadoma nie ma większego problemu z przystosowaniem się do warunków na zewnątrz, ponieważ ona tak czy inaczej na co dzień jest w ciągłym procesie samoobserwacji samego siebie, obserwacji swoich zachowań, podejmowania wyborów. Widząc to wszystko, takich świadomych wyborów, gdzie te programy, które są pozytywne, są podtrzymywane po to, żeby jakiś autopilot funkcjonował, żeby nie męczyć specjalnie umysłu, jednak cały czas ta kontrola jest. Jeśli tej kontroli nie ma, to przykładowo pojawiają się wpisy gdzieś w internecie, że ktoś już jest piąty czy dziesiąty dzień ze swoją rodziną i nie może tej sytuacji wytrzymać. Bo to, co pan powiedział na początku audycji, brakuje mu już korków, brakuje mu tłoku w metrze czy tłoku w autobusie i nie jest przygotowany do zmierzenia się z sytuacją. Taką też zauważyłem.
[01:05:36] - Nie ma na to aplikacji.
[01:05:38] - Nie ma.
[01:05:39] - No proszę.
[01:05:43] - Update, który byłby w tej sytuacji wymagany, jest dla tej osoby niedostępny. On nie ma wolnej pamięci, nie jest w stanie szybko wyrzucić z głowy starego programu. Oczywiście każdy szok jest tutaj szansą. To, co już Chińczycy kiedyś bardzo fajnie zdefiniowali. Nie pamiętam, jak ten znak się nazywa. Nie znam chińskiego, ale znak oznaczający zagrożenie i szansę jednocześnie. Większość ludzi nie ma takiej możliwości, żeby zrobić ten update programu wystarczająco szybko. Dlatego to jest trochę tak, jakbyśmy zasuwali prostą drogą, nie zauważyli zakrętu, droga poszła w prawo, a wszyscy dalej pojechali prosto.
[01:06:22] - Tak to na tą chwilę wygląda. Bardzo trafna uwaga i ja się tu całkowicie z panem zgadzam, ponieważ każdy ma podświadomość. W zależności, co ja zawsze mówię, od tego, jak ona jest bardzo dominująca w naszych zachowaniach, naszych reakcjach, to faktycznie, jeżeli nie byliśmy przygotowani, nasza podświadomość nie ma pomysłu i reakcji na taką sytuację, ponieważ nikt nas na nią wcześniej nie przygotowywał, to w tym momencie faktycznie robi się pustka i próbujemy dopasować na siłę coś. Podświadomość próbuje na siłę dopasować coś, co jest najbardziej podobne. Jakieś zachowania, jakieś reakcje albo po prostu nic nie zmieniamy. Natomiast faktycznie, jeżeli podświadomość ma pustkę, to jest szansa na to, żeby wprowadzić jakieś nowe zachowanie, nowy model, nową reakcję. Dlatego też się z panem całkowicie zgadzam, że te szoki, sytuacje nieprzewidziane są okazją do tego, żeby pewne wzorce zmienić i pewne rzeczy przewartościować.
[01:07:44] - Tak, dokładnie. Zauważyłem też, znam osoby, które w życiu swoim robią to, co lubią, to co kochają. Coś, co wynika z ich konstrukcji i się doskonale wpisuje. Zauważyłem, że życie tych osób tak naprawdę niewiele się zmieniło. Jeśli ktoś do tej pory funkcjonował w otoczeniu, w jakim funkcjonował i uważał, że miał za mało czasu na robienie rzeczy, które by chciał robić, to w momencie, kiedy weszliśmy w ten okres kwarantanny, zaczął po prostu robić te rzeczy, na które do tej pory nie miał czasu i cieszy się z tego okresu danego.
[01:08:17] - Też znam takie przypadki. O czym dzisiaj wspominałem. Właśnie to super, super, super było właśnie głosem jednego z naszych słuchaczy, który właśnie nie chodząc do pracy dostał możliwość spędzania więcej czasu z bliską mu osobą. I jest przeszczęśliwy i mówi: dla mnie koronawirus jest w tym sensie błogosławieństwem.
[01:08:41] - Tak. Także podzieliłem się, czym miałem się podzielić i chyba nie za dużo.
[01:08:46] - Dobrze panie Tomku, ja korzystając z okazji, że jest pan na antenie, zapowiem to, czego nie zrobiłem wcześniej, ponieważ mamy tutaj, nie wiem, czy tak mogę oficjalnie, ale chyba mogę. Mogę. Z panem Tomkiem przeprowadziliśmy ostatnio bardzo ciekawą właśnie rozmowę telefoniczną i na temat czegoś, co było dla mnie zupełnie nieznane. Bodajże Adam mi kiedyś na ten temat wspominał, nasz słuchacz czegoś, co się filozofia, która się nazywa human design. Ponieważ było to dla mnie całkowicie coś zupełnie nowego, żeśmy sobie tam porozmawiali. Ja obiecałem, że sobie to wszystko gdzieś tam poukładam i przemyślę. Natomiast ponieważ jest to filozofia, która jakby zmierza do tego, żeby poznać samego siebie, zaproponowałem, poprosiłem pana Tomka o to, żeby zechciał z nami, ze słuchaczami, tą filozofią się podzielić. I pan Tomek powiedział, że i owszem. Więc w zasadzie dzisiaj mogę wam też kochani obiecać i zapowiedzieć, że w najbliższym czasie pojawi się audycja z gościem na temat human design. Możecie sobie na ten temat gdzieś poczytać.
Natomiast całą resztę mam nadzieję, że spróbujemy to jakoś przedstawić w jednej z najbliższych audycji. Jeszcze żeśmy z panem Tomkiem nie dograli tutaj techniki. Znaczy nie techniki, tylko terminu, bo nie ukrywam, że ja też sobie zostawiłem troszeczkę czasu, żeby to sobie poukładać. Więc jeżeli jest też wasza wola i ciekawość, to myślę, panie Tomku, że możemy to słuchaczom dzisiaj już obiecać, że do takiego spotkania na antenie dojdzie.
[01:10:43] - Bardzo chętnie. Jeśli ktoś byłby zainteresowany i nie chciał czekać, a chciałby się dowiedzieć czegoś trochę więcej, to na Facebooku jest profil Życie w HD, dwuznacznie brzmiące, bo to jest życie w human design i życie w HD, czyli w większej rozdzielczości. Bo taką możliwość human design daje, żeby życie to nasze w tej większej rozdzielczości móc zobaczyć. Serdecznie zapraszam, można wejść. Niewiele tam na razie jest informacji, ale już jakieś się pojawiają, bo od niedawna dopiero to prowadzę. Również można wejść sobie na YouTube, wpisać Tomasz Truszkowski i też czy human design i też można tam znaleźć jakieś nagrania, bo już się pojawiły jakiś czas temu. Zapraszam.
[01:11:27] - Ja polecam, bo wiedza pana Tomka w tej tematyce jest przeolbrzymia. A ponieważ mówię jest to, co prawda pan Tomek mnie tam przekonywał o różnicach, natomiast ja dostrzegam bardzo dużo podobieństw z tym, w co ja wierzę i o czym, że tak powiem, od kilkudziesięciu audycji do was mówię. Więc myślę, że to może być dla was też dość interesujące. Natomiast nie wyczerpcie wszystkiego, bo nie będziemy mieli o czym rozmawiać w audycji. Zostawcie coś również i dla mnie.
[01:12:04] - Oj, o to się akurat nie obawiam.
[01:12:06] - Ja też. Pozwoliłem sobie, panie Tomku, na żart, bo już, że tak powiem, mieliśmy okazję rozmawiać bezpośrednio, więc wiem, że nie zostanie to negatywnie odebrane. A wie pan, po czym poznałem, że to chyba pan dzwoni? Po braku zasięgu.
[01:12:25] - No to muszę chyba jakiś skaner ściągnąć, zainstalować i poszukać jakiegoś miejsca, bo nie będę mógł być niedługo incognito.
[01:12:35] - Z mojej strony nic panu nie grozi natomiast. Natomiast tak pierwsza myśl taka była. Mówię chyba pan Tom. Także bardzo się cieszę, że dzisiaj pan tutaj zechciał do nas. Przy tej ciszy na czacie i w ogóle na audycji zajrzeć.
[01:12:50] - Także swojej strony zauważyłem, że tłoku nie ma.
[01:12:54] - Tak jest dzisiaj akurat tak spokojniej, bardziej. Może coś ciekawego.
[01:12:58] - Parafrazując, parafrazując nadaję z szopy mistyka.
[01:13:04] - O proszę bardzo. Cokolwiek by to nie znaczyło.
[01:13:07] - Prawdziwa szopa.
[01:13:09] - A prawdziwa szopa. No to widzę coraz więcej podobieństw. Bo ja też nadaję z miejsca dość, dość specyficznego. Dobrze, że nie jesteśmy na żywo. Pewnie znaczy, że nie jesteśmy na wideo, bo powieście się tutaj obrażą.
[01:13:24] - Tymczasem dodzwonił się do nas kolejny słuchacz telefoniczny. Halo? Czy się słyszymy?
[01:13:31] - Halo? To ja zmykam w takim razie idzie. Dobry wieczór.
[01:13:34] - Dobry wieczór.
[01:13:35] - Halo?
[01:13:36] - Jak jesteśmy?
[01:13:38] - Ja jestem na antenie w tej chwili?
[01:13:40] - Tak, oczywiście.
[01:13:41] - No ja chciałem zadzwonić w całkiem innej sprawie. Akurat nie jestem w temacie. Nie wiem o czym jest dzisiaj temat, ale wracam właśnie z podwórka. Wyszedłem przed blok na chwilę. Nie wiem, czy mogę o tym mówić. Temat dotyczy w ogóle-
[01:13:53] - Jeżeli jest powiem z naszymi audycjami, to jak najbardziej.
[01:13:57] - A o czym jest dzisiaj audycja? Nie jestem w temacie dlatego, że nie byłem w ogóle.
[01:14:02] - Dzisiaj teraz nadajemy audycję w całości poświęconą świadomości.
[01:14:07] - Dlatego szukałem kontaktu tylko dlatego, bo przyjechała straż interwencyjna. Znalazłem ten numer telefonu i półtorej
[01:14:14] - Jestem z Pułtuska.
[01:14:15] - Tak?
[01:14:16] - Miało miejsce w tej chwili, 20 minut temu, jakiś przelot 20 obiektów, jeden po drugim. Tak to było-
[01:14:22] - To pan chyba pisał SMS-a w tej sprawie. Jeżeli to były światła poruszające się-
[01:14:29] - Nie, nie pisałem.
[01:14:30] - Aha.
[01:14:31] - Nie pisałem jeszcze nic. Teraz dopiero wracam. Mam zwyczaj taki wychodzić sobie na podwórko. I wyszedłem sobie przed klatkę, bo mieszkam na parterze i zawołałem żonę. Mówię: „Ja widziałem kilka tych obiektów”. Nie wiem, czy mi uwierzy, jak jej powiem, ale wyszliśmy we dwoje i też widziała. Około 20, może więcej. Nawet w tej chwili tam dokoła mnie jeszcze przelatują. Nie wiem, czy zaobserwowałem satelitę Elona Muska, czy to są obiekty UFO. Nie wydają żadnych dźwięków.
Przelatywały dość cyklicznie. Z zachodu na wschód.
[01:15:07] - To najprawdopodobniej jednak były te satelity Elona Muska w ramach projektu SpaceX Starlink.
[01:15:14] - Myślę tak.
[01:15:15] - No i właśnie.
[01:15:15] - Ja powiem szczerze, bardzo żałuję, bo ja jestem akurat niedaleko Pułtuska. Rada jest, że tak powiem, niedaleko Pułtuska, więc bardzo żałuję, że prowadziłem w tym czasie audycję, bo być może mógłbym i ja zaobserwować, ewentualnie może to w jakiś sposób-
[01:15:34] - To wszystko miało miejsce jakieś 20 minut temu. Jak wyszedłem ponownie, to już nie w takiej cykliczności, powiedzmy jeden za drugim, ale jeśli się chwilę poczekało, to jeszcze dwie, trzy sztuki można było zaobserwować. Przelatywały stałym torem. Nie skręcały, nie robiły żadnych manewrów. Po prostu jeden za drugim, tak jakby leciały. Jedno, co mnie tylko zdziwiło, to był taki jeden układ dwóch bardzo blisko siebie i jeden po prawej stronie. Tak jakby układ trójkąta, a pozostała działa prawie w linii prostej.
[01:16:04] - Ja powiem tak, ja samą tematyką się nie zajmuję. Myślę, że pan Marek tutaj bardziej będzie w stanie podpowiedzieć gdzie, do kogo i w razie czego do jakiej tam audycji się należy z takimi informacjami zgłaszać. Mamy tutaj tych tematów-
[01:16:23] - Tak jak mówiłem, jeżeli to pan zaobserwował jakiś ciąg świateł przemieszczających się w jednej linii, to nie ma właściwie za bardzo co zgłaszać, bo to najprawdopodobniej są właśnie satelity Elona Muska SpaceX. Nie jest to zdecydowanie UFO.
[01:16:39] - Tak, prawdopodobnie. Przyszło mi tak do głowy teraz, że być może zaobserwowaliśmy właśnie te satelity, ale było wrażenie niesamowite. Tak że złapałem za telefon, szukałem kontaktu od razu do państwa. Powiedziałem: „Podzielę się tą informacją”. To jest takie wrażenie, jak takie coś zaobserwuje. Zapewne znienacka zaczyna coś tam przelatywać coś cyklicznie i po prostu tak się dzieje. Ale to być może jakiś fałszywy alarm podniosłem.
[01:17:06] - Zdarza się.
[01:17:07] - Dziękuję za wysłuchanie.
[01:17:08] - Dziękujemy za telefon. Dziękujemy za informację.
[01:17:11] - Dziękujemy bardzo.
[01:17:12] - Miłego wieczoru życzę.
[01:17:14] - Wzajemnie.
[01:17:15] - Wzajemnie.
[01:17:17] - Noc.
[01:17:17] - I właśnie tutaj słuchacze radia Paranormalium na czacie też potwierdzili, że to ISS i ciągi satelitów Starlink najprawdopodobniej.
[01:17:28] - Proszę bardzo, cieszę się, jak takie sytuacje się szybko wyjaśniają. Oby z całą resztą, że tak powiem, też nam tak ładnie i sprawnie szło. Pana Tomka już z nami nie ma, czy jeszcze jest?
[01:17:41] - Pana Tomka już nie ma. Już się rozłączył.
[01:17:43] - A, pana Tomka już nie ma, więc korzystając z okazji, że nie miałem okazji, to podziękuję za telefon pana Tomka. I tak jak mówiłem, mamy tutaj jeszcze z Jubim audycję do zrobienia na temat znów, bo to też się tak umawiamy, więc mam nadzieję, że w najbliższym czasie ta audycja dojdzie do skutku. I też następny temat, który chciałbym poruszyć właśnie z panem Tomkiem, to jest temat filozofii human design. Więc proszę o informację, kochani, jakie jest zainteresowanie i wtedy się tutaj już będę z przemiłymi panami osobiście dogadywał. A w związku z tym, że nic się tutaj na razie nie dzieje, więc cóż kochani, będziemy powolutku kończyć nasze dzisiejsze spotkanie. Podziękuję tym, którzy się zdecydowali dzisiaj tutaj ze mną podyskutować. Mam nadzieję, że to inne czynniki, a nie wirusowe spowodowały taką, a nie inną sytuację. Tak że uważajcie na siebie. Powtarzam jeszcze raz, nie chcę nikogo straszyć, natomiast odrobina czujności, odrobina świadomości, odrobina wiedzy na pewno jeszcze nikomu nie zaszkodziła, a odrobina optymizmu i uśmiechu na pewno tylko wam pomoże. Jak najwięcej tego uśmiechu i tej radości i tego optymizmu sobie oraz wam kochani chcę na ten nadchodzący tydzień oraz każdy następny z całego serca wam życzyć.
Trzymajcie się, uważajcie na siebie i do usłyszenia za tydzień.
[01:19:30] - A mówił te słowa do państwa jak zawsze gospodarz audycji „Świat oczami duszy” pan Sławek Bączkowski. Tradycyjnie tych z państwa, którzy pragną zasięgnąć jakichś ciekawych informacji, poszerzyć swoją wiedzę, poszukać jakichś interesujących spostrzeżeń, zachęcamy do zajrzenia na fanpage. Do zajrzenia na fanpage oczywiście pana Sławka Bączkowskiego o takiej samej nazwie jak nasz prowadzący: Sławek Bączkowski, bo chyba tak ten fanpage się nazywa ostatecznie z tego, co widziałem. Tak że zachęcamy również-
[01:20:04] - Tylko w ten sposób , bo fanpage jest bardziej poświęcony książce „Czy można oszukać przeznaczenie?”. A kanał jest taki jak nasza audycja, ale to pan Marek doskonale o tym wie i już się nie wtrącam.
[01:20:20] - Tak że zachęcamy do polubienia fanpage'a pana Sławka na Facebooku, również do zasubskrybowania kanału na YouTube, który nazywa się tak jak nasza audycja „Świat oczami duszy”. I do sięgnięcia po lekturę w postaci książki pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”. A my w radiu Paranormalium usłyszymy się ponownie już za tydzień. Miejmy nadzieję, wszyscy nadal będziemy zdrowi. Nadal mając taką nadzieję, że wszyscy już jesteśmy zdrowi w tym momencie i że nic w tym temacie się nie zmieni. Tak że zapraszamy już za tydzień. Oczywiście w poniedziałek o 20.00, oczywiście na żywo na antenie Radia Paranormalium. Audycję jak zawsze obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium.
www.paranormalium.pl.