Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Witajcie bardzo gorąco i serdecznie na antenie Radia Paranormalium. 23 marca roku pańskiego 2020 rozpoczynamy kolejny odcinek audycji Świat oczami duszy, audycję o świadomości w całości na żywo. Mamy nadzieję, że wszyscy zdrowi jesteście. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak najbardziej zdrowy jak zawsze Marek Sęk "Ivellios". Po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze również jak najbardziej zdrowy prowadzący audycję pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:56] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam wszystkich serdecznie.
[01:01] - Dzisiaj tak uradziliśmy z panem Sławkiem, że już od początku audycji będzie otwarta nasza linia telefoniczna, a więc podaję kontakty do Radia Paranormalium. Nasze numery to jak zawsze 32 746 00 08, komórkowy 53 620 493, Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na Katogato pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. Z czystym sumieniem myślę, mogę oddać głos panu Sławkowi.
[02:18] - Dziękuję, panie Marku. Kochani, ja przyłączę się tutaj do prośby pana Marka. Mam nadzieję, że będą dzisiaj znowu słuchacze, którzy będą chcieli zadzwonić na żywo do nas i porozmawiać. Także jeżeli macie taką potrzebę i chcecie sprawić mnie również przyjemność, to dzwońcie. Nie czekajcie z tymi telefonami, żebyśmy tutaj już zdrowego Jubiego nie przytrzymywali. Także jak ktoś ma ochotę, to serdecznie zapraszam. Ja w dowolnym momencie oczywiście przerwę swój monolog. Kochani, na początku odrobina autoreklamy, ponieważ miałem znowu niewątpliwą, niesamowitą przyjemność kontaktu ze swoją najnowszą czytelniczką, którą przy tej okazji serdecznie pozdrawiam. Czytelniczką mojej książki. Oczywiście mnóstwo komplementów.
Później żeśmy sobie, że tak powiem, bardzo długo porozwijali pewne wątki, ponieważ to będzie właśnie ten moment na autoreklamę. Słuchaczka przeczytała tę książkę podobno jednym ciągiem, po prostu wchłonęła ją i stwierdziła, że musi ją przeczytać drugi raz. Już teraz na spokojnie, żeby sobie pewne rzeczy poukładać. Także zapraszam, kupujcie i też odzywajcie się do mnie, bo to miód na moje serce. Kochani, o czym będzie dzisiejsza audycja? Oczywiście tematem przewodnim od jakiegoś czasu, tematem numer jeden w nie tylko naszych rozmyślaniach, zastanawianiach się, dywagacjach, dyskusjach, poradach jest kwestia tego, co się dzieje aktualnie na świecie, czyli coraz bardziej szalejącego i rozprzestrzeniającego się wirusa, więc na pewno do tego tematu wrócę. Może nie tylko pod kątem duchowym. Natomiast takim pytaniem i zachęceniem do dyskusji, który chciałbym, żeby stał się wątkiem przewodnim dzisiejszej audycji, jest temat, który podrzuciła mi jakiś czas temu nasza bardzo miła, wierna i aktywna słuchaczka. Pytanie: po co chce mi się żyć? Bardzo ciekawy jestem waszych, że tak powiem, opinii i to pytanie też nabiera jakby...
W momencie, kiedy to nasze życie mniej lub bardziej zostało zagrożone przez wirusa, staje się całkiem, że tak powiem, uzasadnione i warte przemyślenia. Także ja zarzucam to jako pytanie i mam nadzieję, że tutaj na czatach dacie upust i podzielicie się ze mną i z resztą słuchaczy tym, co was motywuje i powoduje to, że chce wam się żyć. A ja w międzyczasie wrócę do tematu, który pojawił się w zeszłym tygodniu. Tak jak powiedziałem, kwestia koronawirusa. Moja aktywność w sieci jest ostatnio dość ograniczona, dość znikoma. Zresztą też przepraszam was za to, że moje komentarze i odpowiedzi na wasze pytania idą z pewnym opóźnieniem.Natomiast mam sporo takiej pracy stricte zawodowej, więc na przyjemności mam aktualnie trochę mniej czasu. Mam nadzieję, że do końca tygodnia wróci już wszystko do normy. Natomiast trudno otwierając komputer nie przeczytać informacji, które zewsząd do nas napływają i też mi spływają przeróżne powiadomienia, propozycje filmów do obejrzenia na YouTubie. Przykuła moją uwagę audycja, która niosła ze sobą dość złowrogi tytuł: „Jak poradzić sobie ze strachem?”. I powiem wam szczerze, bardzo żałuję, że nie zdążyłem wysłuchać tej audycji, bo sam jestem ciekawy, jakie pomysły ludzie mają, jak poradzić sobie z tym strachem, który coraz mocniej ludziom zagląda w oczy i skąd się w ogóle ten strach bierze.
Jeszcze inaczej: miałem dzisiaj niewątpliwą okazję być w szpitalu. Nie na testach. Chciałem was uspokoić, przecież w świecie internetu jesteście bezpieczni i nic wam z mojej strony nie grozi. Nie byłem na testach, natomiast byłem z młodszą córką po zwolnienie lekarskie. Kochani, byłem po zwolnienie lekarskie, ponieważ na skutek tego wypadku dostała trzy tygodnie zwolnienia, czy cztery tygodnie zwolnienia. Skończyło jej się w poniedziałek. Podczas ostatniej wizyty tydzień temu lekarz kazał przyjechać dzisiaj po to, żeby to zwolnienie przedłużyć. Tak jest jej potrzebne do pracy to zwolnienie. Pojechaliśmy i to, co zobaczyłem dzisiaj w porównaniu do tego, co widziałem tydzień temu, to po prostu byłem przerażony. Dzisiaj, kochani, byłem przerażony tym, co się dzieje.
Jak tydzień temu były SMS-y pod tytułem: „Proszę przyjeżdżać nie wcześniej niż 10 minut przed wizytą, proszę nie robić kolejek, proszę nie gromadzić się, proszę zachować ostrożność” i tak dalej, tak w dniu dzisiejszym chaos, który panuje przynajmniej w tym szpitalu, w którym ja byłem. Nie wiem, jak jest w reszcie. Natomiast będę miał jakieś informacje, ponieważ część moich znajomych się wybiera, to na zdjęcie szwów, to na coś tam. Więc nie wiem, jak to wygląda w pozostałych szpitalach. Natomiast jeżeli w taki sposób będzie to wszystko wyglądało, to również nam Polakom podejrzewam, że ten czarny scenariusz może zajrzeć w oczy. Ponieważ dzisiaj, abstrahując od tego, że zostaliśmy ściągnięci po to — w zasadzie to nie wiemy, po co zostaliśmy ściągnięci. Po co w dobie, kiedy mówi się wszystkim „Zostańcie w domu”, ściąga się, zresztą nie tylko my byliśmy, do szpitala, gdzie jest mnóstwo przeróżnych chorób. Zresztą okazało się, że w tym szpitalu dzisiaj też wykryto jakiegoś tam koronawirusa. Ściąga się człowieka. Nie wiem, czy się orientujecie, że w tej chwili zwolnienie wystawia się elektronicznie.
Lekarz wystawia zwolnienie, wpisuje po prostu dane i wysyła je elektronicznie do ZUS-u oraz do pracodawcy. Pacjent nie dostaje żadnego papierka, więc ściąganie człowieka do szpitala i zmuszanie go do tego, żeby stał w tłumie ludzi dwie godziny tylko po to, żeby pokazać się lekarzowi, który nie robi żadnych badań, nie wykonuje żadnych czynności, tylko po prostu widzi pacjenta: „A, pani po zwolnienie. Dobrze” i wypisuje zwolnienie na komputerze i wysyła go mailem czy tam jakimś innym. I takich ludzi jak moja córka w dniu dzisiejszym było przynajmniej kilka osób. Nikt nie ustala już w tej chwili terminów wizyt. Ludzie po prostu stoją, pchają się, przyklejają jeden do drugiego, nie wiedzą, co jest grane i nikt nad tym już w tej chwili nie panuje. Więc poniekąd trochę zweryfikowałem to, co słyszę w mediach o różnego rodzaju działaniach i różnego rodzaju planach zapobiegających rozprzestrzenianiu się choroby. To tak na dobrą sprawę z punktu widzenia urzędowego, przepisowego naprawdę bardzo dużo mija się z prawdą. I do czego zmierzam? Nie do tego, żeby użalać się nad swoim losem i losem swojej córki, że musieliśmy tam spędzić dwie godziny.
Notabene za dwa tygodnie jedziemy na prześwietlenie i kontrolę z tą nogą, czy można już stabilizator zdjąć, czy nie i jakie tam dalsze kroki. I też nikt nie wyznaczył nam konkretnej godziny, tylko powiedział, żebyśmy przyjechali pomiędzy godziną 9 a 12.Czyli znowu uczestniczyli w tym samym cyrku, w którym uczestniczyliśmy w dniu dzisiejszym. Nie mówię tu o tym, bo sytuacja lekarzy, sytuacja tych osób, służb medycznych jest naprawdę ciężka i oni pracują według procedur, które nie zostały zmienione na okoliczność chociażby tych zwolnień lekarskich, tak? Żeby nie ciągnąć tych ludzi do szpitali, tylko zmienić procedury, że lekarz wypisuje to zwolnienie, wysyła i tyle, tak? Więc gros przepisów, które powinny być zmienione, nie zostało zmienionych jeszcze. I tylko ładnie wygląda to w telewizji. Natomiast do czego zmierzam? Słuchając wypowiedzi artystów, muzyków, ludzi kultury, czasami celebrytów, słyszę bardzo mądre słowa. Czego ma nas ta sytuacja nauczyć? Z czego tak naprawdę my jako ludzie w tej chwili, jako ludzkość zdajemy egzamin?
Zdajemy egzamin z odpowiedzialności i zdajemy egzamin z empatii. Kochani, to jest zwiastun tego, że przez sytuację na świecie zostaliśmy zmuszeni do przejścia na następny poziom rozwoju świadomości. Zostaliśmy zmuszeni, ponieważ odpowiedzialność i empatia to są cechy, które tak naprawdę wykształcają się na poziomie duszy dojrzałej. Więc wszystkie nasze rozmowy na temat rozwoju świadomości, na temat rozwoju duchowego, jak to zrobić, czy zrobić, czy nie zrobić, po co zrobić, w obecnej sytuacji nie mają już żadnego znaczenia. I jak widzicie, pewne procesy są od nas zupełnie niezależne. Po prostu zostaliśmy w tej chwili zmuszeni do wykształcenia w sobie odpowiedzialności i empatii. I tylko te dwie cechy przede wszystkim są w stanie nas jako ludzi uchronić przed rozprzestrzenieniem się tej choroby. Bo działania polityków, wprowadzanie przepisów, działania urzędów są jakby jedną rzeczą. Natomiast bez tych dwóch cech, zwłaszcza bez odpowiedzialności, te wszystkie przepisy można będzie po prostu włożyć między bajki. Wszelkie starania, wszelkie zarządzania, straszenia można włożyć między bajki.
To jest dla nas jako ludzi egzamin z odpowiedzialności. Widać to też po świecie, porozrzucane są bądź gromadzone świadomości na różnych poziomach. Teraz to bardzo dobrze widać. Oczywiście to nie jest przełożenie jeden do jednego. Kiedyś mówiłem o różnych poziomach świadomości, jak to mniej więcej wygląda i jakie są cechy główne na każdym z tych poziomów, to już wtedy mówiłem wam kochani, że Polska jest krajem, gdzie jest bardzo dużo dusz dojrzałych. Dlatego Polska była też krajem, który pewne rzeczy przełamywał. Czyli pewne rzeczy zaczynały się od Polski. Ze względu na to, że poczucie sprawiedliwości jest kolejną cechą, która dominuje na poziomie dusz dojrzałych. To też warto wiedzieć o nas jako społeczeństwie, o ludziach, którzy w naszym kraju żyją. Oczywiście jak to całe zamieszanie się skończy, będzie mnóstwo osób, które będą wypinały piersi po medale, zbierały zasługi i przypisywały sobie, że to dzięki ich działaniom udało się zmniejszyć, zminimalizować skutki istniejącego wirusa.
Natomiast tak naprawdę najważniejszą rolę w tej walce odgrywają właśnie ludzie, ich poziom odpowiedzialności, ich poziom empatii. A takich ludzi, mimo tej dzisiejszej sytuacji w szpitalu, w Polsce jest naprawdę bardzo dużo. To tyle o tym zjawisku, które pojawiło się dzisiaj w moim życiu. Też chciałem was może troszeczkę ostrzec — gdyby wam się szykowały jakieś wyjazdy gdzieś do lekarzy, odpukać, czy szpitali, to bardzo was proszę, uzbrójcie się w dużą dozę cierpliwości i środków dezynfekujących. Natomiast z drugiej strony, zauważyłem to też na profilach kilku moich znajomych, tutaj z naszych słuchaczy, widziałem to na profilu Jubiego. To jest też sytuacja, o której ja mówiłem wam tydzień temu, tak?Nie wiem, jaka w tej chwili jest ilość osób, które zmarły na koronawirusa. Czy to jest 8000, 10 000? Nie mam pojęcia, ale coś chyba gdzieś koło tego, z tego, co ostatnio widziałem. I teraz zadam brutalne pytanie: i w czym jest problem? W czym jest problem?
Dlaczego te 10 000 ludzi, które zmarło na koronawirusa w ciągu ostatnich trzech miesięcy, budzi takie przerażenie? Ten strach, o którym tutaj już przeróżni duchowi przewodnicy znajdują metody i chcą nas z tego strachu leczyć i pomagać z niego wyjść. W czym jest problem? Zapytam brutalnie. O czym my, kochani, przy takiej ilości ofiar mówimy? Jest 10 chorób takich bardzo popularnych, które doskonale znamy. Słyszeliśmy o nich, które zbierają żniwo wielokroć, wielokroć większe. Dziesiąta w kolejności, czyli taka najmniej zjadliwa, to jest choroba nadciśnieniowa serca i według statystyk już wam powiem, bo mam to gdzieś zapisane. W 2012 roku zmarło na nią 1,1 miliona ludzi na świecie. To jest około 2% wszystkich zgonów na świecie.
2% zgonów na świecie to jest 1,1 miliona ofiar. To jest dziesiąta choroba, dobrze nam znana choroba nadciśnieniowa serca. Dziewiąta jest cukrzyca, ósma jest biegunka, na którą zmarło około półtora miliona osób, co stanowi 2,7% wszystkich zgonów na świecie. Biegunka zabija średnio około 2200 dzieci dziennie. Biegunka zabija średnio około 2200 dzieci dziennie. Więcej niż AIDS, malaria i odra razem wzięte. Biegunka. Powtórzę jeszcze raz: 2200 dzieci dziennie. Siódmą chorobą jest HIV i AIDS, szóstą rak tchawicy, oskrzeli i płuc. Piątą chorobą jest gruźlica.
W 2015 roku na świecie odnotowano 10,4 miliona przypadków zachorowań na gruźlicę oraz 1,8 miliona zgonów. Czwarta jest schorzenie dolnych dróg oddechowych. Trzecie jest przewlekła obturacyjna choroba płuc. Drugą jest udar mózgu. Na udar mózgu zmarło 6,7 miliona osób, co stanowi niemal 12% ogółu liczby zgonów. I na pierwszym miejscu jest choroba wieńcowa z 7,5 miliona zgonów rocznie. Biegunka — 2200 dzieci dziennie. Ponieważ przed audycją sobie pogrzebałem, podzielę się z wami tą informacją, bo być może nie macie okazji. Chyba że chcecie na przykład razem ze mną w tej chwili wejść sobie na stronę worldmetersinfo.pl i będę wam wyczytywał dane aktualne z tej strony, która jest stroną online. Oczywiście to jest takie mocno naciągane.
Nie wiem, ile osób dzisiaj zmarło na koronawirusa, natomiast w dniu dzisiejszym na całym świecie zmarło 138 000 osób. 138 000 osób zmarło w dniu dzisiejszym. Na szczęście 320 000 się urodziło w dniu dzisiejszym. Jeszcze parę, że tak powiem, z takich ciekawostek. Może na przykład chcecie wiedzieć, ile wysłano dzisiaj maili? 222 miliardy. Natomiast samych tweetów w dniu dzisiejszym pojawiło się 657 milionów. Z ciekawostek mogę wam powiedzieć też, ile dwutlenku węgla wyprodukowano w tym roku w tonach. 8 miliardów 200 milionów 850 tysięcy ton w tym roku. Ale to tak przy okazji, ponieważ przewijam sobie stronę.
Na świecie żyje 841 milionów niedożywionych osób. 841 milionów osób na świecie jest niedożywionych, a prawie 1 miliard 700 jest osób z nadwagą. Samych osób otyłych jest 752 miliony. I teraz jeszcze jedno. Zapamiętajcie tą cyfrę. Osoby zmarłe z głodu na świecie dzisiaj: 26 223 osoby. Dzisiaj na świecie zmarło z głodu 26 227 osób. I teraz na przykład zgony na choroby związane z wodą w tym roku: 191 000. Jeszcze jedna informacja. Osoby bez dostępu do bezpiecznej wody pitnej: 802 miliony 506 tysięcy 456 osób.
Powtórzę jeszcze raz. Osoby bez dostępu do bezpiecznej wody pitnej: 802 miliony osób.Ponieważ koronawirus jest chorobą zakaźną i zmarło w tym roku na nią około 10 tysięcy osób. Podam wam, ile zgonów z powodu chorób zakaźnych było w tym roku na całym świecie. Prawie 2 miliony 950 tysięcy. 2 miliony 950 tysięcy na inne choroby zakaźne. Na świecie w tym roku zmarło milion 725 tysięcy dzieci poniżej piątego roku życia. Na HIV/AIDS zmarło w tym roku 381 tysięcy osób. Na raka zmarło milion 864 tysiące osób. Na malarię zmarło w tym roku 222 tysiące, a z powodu palenia papierosów milion 134. Z powodu alkoholu 567 tysięcy.
W tym roku popełniono 243 tysiące samobójstw i odbyło się 306 tysięcy śmiertelnych wypadków drogowych. Kochani, nie wierzycie mi? Wejdźcie na stronę worldmeters.info.pl i sprawdźcie. Nie wiem, czy pisaliście, czy nie. Natomiast ja zadam jeszcze raz pytanie: o co chodzi z tym koronawirusem? Czy my jako ludzie nie mamy większych powodów do zmartwień? Czy to, co wam przytoczyłem teraz z jakichś statystyk, a tu się nie będę kłócił o jedną cyferkę, czy o 100 osób, czy o 200 osób, bo przy tych ilościach to naprawdę nie ma znaczenia. 2200 dzieci dziennie umiera na biegunkę. Dlaczego opanował nas taki strach? Strach, przed którym ktoś chce nas bronić.
Ludzie chcą nas bronić. Jeszcze jedna rzecz. Dzisiaj rano w Polsce było — i tu też proszę się nie czepiać słówek i cyferek, bo nie robiłem notatek. Zresztą to nie ma znaczenia. 600 parę osób zakażonych koronawirusem w Polsce na 30, 35, 36, 37 milionów ludzi. Jakie jest prawdopodobieństwo spotkania takiej osoby? Nie wiem, czy nie mniejsze niż trafienie szóstki w totka. No nie, pewnie nie. Kochani, dlaczego taki strach? Z czego to wynika?
Oczywiście na pewno z mediów. Ponieważ te informacje się przewalają, tołkują. Tylko dlaczego mimo zagrożenia tylu chorobami ludzkość ogarnął strach z powodu wirusa? Wiecie dlaczego? I dlaczego padł strach i robi się tyle, żeby temu przeciwdziałać? Ponieważ to może spotkać każdego. To może spotkać każdego, bez względu na status społeczny, status materialny, status polityczny. To może spotkać każdego. To może spotkać tak, jak spotyka prezydentów. To może spotykać piłkarzy, to może spotykać gwiazdy popkultury.
To może spotkać każdego. Dlatego są łożone takie pieniądze, żeby temu przeciwdziałać. Ponieważ nawet prezydent nie może czuć się bezpieczny. Znowu uruchomiono potężny kapitał nie po to, żeby naprawić system zdrowotny, nie po to, żeby walczyć z chorobami, tylko po to, żeby bronić własne tyłki. Dlaczego tego się nie robi dla ratowania 2200 dzieci dziennie, które umierają na biegunkę? Ponieważ biegunka dotyczy dzieci, które są gdzieś daleko od nas. Tak samo jak ludzie, którzy giną w wypadkach. Tak samo jak dzieci, które umierają z głodu. Tak samo jak ludzie, którzy umierają z pragnienia. Oni są gdzieś daleko i nieważne, że ich jest 10, 20, 100 razy więcej.
Ta choroba może spotkać każdego, ponieważ jedyną gwarancją niezarażenia się na tą chorobę jest odizolowanie się od wszystkich ludzi. Czyli coś, co w dzisiejszych czasach jest niemożliwe. Możemy zamknąć się w domu, ale w końcu przyjdzie ktoś, kto nam przywiezie następną dostawę jedzenia. Ktoś to jedzenie będzie dotykał. Ktoś je będzie pakował. Może w rękawiczkach, może bez rękawiczek. Może był chory, może był zdrowy. Szpitale i służba zdrowia nie jest rozwiązaniem. Nie mamy na to leku. Poza tym w szpitalach, przychodniach też są ludzie chorzy, od których możemy się zarazić.
Strach polega na tym, że to może dotknąć każdego. Że to nie jest już jakieś wyimaginowane. W Afryce, w Ameryce Południowej. Kto o tym mówi? Kochani, jakie wiadomości mówią o tym, że dziennie z powodu biegunki umiera 2200 dzieci na świecie? Dziennie. Kto o tym mówi? Kogo to interesuje? Ale raptem mówi się nam, że co? Że wszyscy teraz stanęli.
Wszyscy, którzy mają władzę i moc. Raptem się okazuje, że oni stanęli, ratującŻeby ratować nasze życie i nasze zdrowie. Nie, kochani. Oni tak się zmobilizowali, bo oni ratują swoje życie i zdrowie, ponieważ akurat ta forma choroby może dotknąć każdego człowieka. Umieralność, z całym szacunkiem, w porównaniu z tymi cyframi, które ja przytoczyłem, jest znikoma. Pompuje się balon strachu. Może też dlatego, żeby podnieść wartość tego, co się robi. Kochani, reasumując, ja nie chcę oceniać. To nie jest kwestia ocen. To jest kwestia suchych faktów, które wam podałem.
Nie dajcie się zmanipulować, nie dajcie się zapędzić w kozi róg. Ponieważ jest to audycja o świadomości, to te fakty, te cyfry, te suche cyfry musiały się pojawić po to właśnie, żeby świadomość ludzi była większa. Zrobicie z tym to, co uznacie za słuszne. Ja nie ujmuję nic nikomu, nie umniejszam ryzyka strachu, obaw czy śmierci żadnego człowieka. Nie bagatelizuję tego i nie uważam, że któraś była mniej bądź bardziej wartościowa. Zwłaszcza że, jak wam mówiłem nawet przed chwilą, to jest choroba, przed którą nikt nie może czuć się pewny i bezpieczny, ponieważ zarazić się może każdy człowiek, również ja. Ja nie mam patentu na to, żeby się nie zarazić. Bywam między ludźmi i tak dalej. Jestem w takim samym kręgu ryzyka jak większość z nas. Chodzi mi tylko o to, że jak już to całe zamieszanie się przywali, jak już wypną piersi po medale ci, którzy oczywiście będą uważali się za takich ważnych, to może warto by było nie pozwolić im kontynuować tej misji ratowania ludzkiego życia.
Może skoro robią tak dużo dobrego, niech to robią dalej. Niech ratują te setki, tysiące, miliony osób, które umierają również z powodu innych chorób. Popularnych, znanych, niemedialnych zupełnie chorób albo takich rzeczy jak wojny, głód, pragnienie. Może tymi problemami też już najwyższy czas się zająć. Kochani, tak jak powiedziałem na początku, to jest egzamin z odpowiedzialności i z empatii. I to od nas tak naprawdę zależy, jak my się w tej sytuacji zachowamy. Rad dostajecie mnóstwo, pomysłów i tak dalej, więc ja nie będę tutaj tego powielał, kopiował, bo niewiele da się tutaj z tym zrobić. Znacie nowego. Więc proszę was tylko, abyście wykorzystali ten czas. Czas, który teraz został nam dany i sytuacja, która tak naprawdę odwala za nas część naszego rozwoju duchowego.
Po prostu sytuacja, która zmusza nas do tego, abyśmy w trybie natychmiastowym jako ludzkość przeszli na następny poziom. Poziom odpowiedzialności i poziom empatii. Więc kochani, nie ociągajcie się z nauką, mimo że szkoły są pozamykane do kwietnia, bo jak widzicie świat duchowy jest bezlitosy. I tym, którzy tę lekcję zdadzą i ten egzamin zdadzą, będą mieli szansę kontynuować swoją naukę. Natomiast ci, którzy tutaj na tym etapie polegną, mogą już przy następnym egzaminie tej szansy na kontynuowanie nauki, przynajmniej w tym wcieleniu, nie dostać. Oczywiście jak zwykle się rozgadałem, więc głównego tematu pewnie nie zdążę z wami tutaj dzisiaj poruszyć. Natomiast w dobie i w perspektywie tego wszystkiego, co się tutaj dzieje i aktualnie się dzieje na świecie, warto sobie zadać to pytanie: dlaczego chce mi się żyć? Ja wam powiem, z mojego punktu widzenia ta potrzeba i chęć życia jest przede wszystkim wynikiem naszej ziemskiej natury, ponieważ my jako ludzie mamy od dawna zakorzeniony instynkt przetrwania. Z biologicznego punktu widzenia jako ssaki mamy potrzebę przedłużenia gatunku, czyli rozmnażania się. Mamy też wypracowane techniki opieki nad swoim potomstwem.
Nie mówię o wychowaniu, tylko opiece jako ssaki. Więc ta potrzeba, chęć życia jest przede wszystkim wynikiem naszej ziemskiej natury, naszej fizyczności. Pewne aspekty, gdzie ta nasza natura została ubogacona o wysoce rozwinięte emocje, czyli te, których pozostałe ssaki i zwierzęta mają dużo mniej. I myślę, że to nadaje kolorytu temu życiu i powoduje, że to życie jest w związku z tym bardziej przyjemne. Natomiast myślę, że motorem napędowym jest przede wszystkim nasza ziemska natura.Nie doszukuję się osobiście, oczywiście bardzo chętnie wysłucham waszego zdania i na pewno też macie co poniektórzy inne zdanie. Nie doszukuję się w sferze duchowej potrzeby na życie. Oczywiście zwolennicy teorii, że dusza schodzi na ziemię, żeby doświadczyć i w ten sposób się rozwijać, oczywiście będą doszukiwali się w tym, że to dusza jest tym motorem, który napędza nas, powoduje chęć do życia, ponieważ dla niej jest to okazja doświadczania i schodzenia na ziemię i tak dalej. Ponieważ moją opinię na temat duszy i jej roli w naszym życiu, w sensie czy to ona się rozwija, czy to my się rozwijamy znacie, więc ja się w sferze duchowej nie doszukuję tej siły takiej, która by budowała w nas chęć do życia. Oczywiście jest to, kochani, tylko i wyłącznie moje zdanie. Ponieważ mam ochotę poodpowiadać wam na komentarze, które mam nadzieję pojawiły się podczas audycji i też mam nadzieję, że ktoś wykona ten telefon w dniu dzisiejszym, żeby się podzielić z nami na żywo swoimi przemyśleniami.
Patrząc na zegarek i nie chcąc przekombinować, część oficjalną chciałbym zakończyć najmodniejszym ostatnio życzeniem odporności. Jeżeli pan Marek jeszcze z nami jest i nie znudziły go moje wywody, to bym zasugerował malutką przerwę, taką szybciutką, króciutką i ja bym wtedy odpalił w międzyczasie sobie Messengerka, dorzucił do kozy, bo zimna noc się zapowiada i spotkalibyśmy się za chwilkę na tej części mniej oficjalnej.
[38:49] - Słuchacie państwo audycji „Świat oczami duszy”. Mamy 23 marca 2020 roku i właśnie teraz rozpoczynamy drugą część audycji. Tę, którą bardzo państwo lubicie, w której to będziemy odbierać telefony i pan Sławek będzie czytał komentarze z czatów i się do nich odnosił. Tak więc zachęcamy do dzwonienia. Linia telefoniczna jest czynna dzisiaj całą audycję. Nasze numery telefonów to oczywiście stacjonarne 32 746 00 08, komórkowy 530 620 493. Jesteśmy także na Skypie radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać oczywiście na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i profilu pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata, a jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl.
[40:20] - Dobrze, czyli teraz ja. Kochani, mamy 8:07 według czata i tutaj drogi Adam pisze: „Także polecam książkę pana Sławka”. Dziękuję ci, drogi Adamie za rekomendację. I cóż, tam Sanchez pisze: „Wirus, proszę pana, to tylko przykrywka”. Kochani, już parę razy mówiłem, nie chcę się tutaj zanurzać w teorie spiskowe, chociaż widzę przeróżne doniesienia o tym, co tam kilka lat temu ktoś, coś, gdzieś. Nie zagłębiam się w to, ponieważ to nie ma już w tej chwili większego znaczenia. Ja zawsze wychodzę z założenia, że taką mam naturę. Jeżeli widzę jakiś problem, to koncentruję swoją uwagę na tym, jak go rozwiązać. Nie koncentruję się na tym, kto zawinił i kto do tej sytuacji doprowadził, ponieważ nie jestem sądem, żeby osądzać, wymierzać kary, tylko mam konkretne zadanie do zrobienia, rozwiązanie jakiejś tam sytuacji czy jakiegoś tam tak zwanego problemu. Zresztą jest mnóstwo różnych audycji, które się tą tematyką zajmują, więc jeżeli ktoś ma potrzebę ustalenia przyczyny, czyli spędzenia swojego cennego bądź co bądź czasu na tego typu rozkminki, to jak najbardziej.
Tu jest dowolność i każdy może ze swoim czasem zrobić, co chce. Natomiast czy to coś zmieni? Ja cały czas od początku tych audycji powtarzam jedną rzecz: to, co możemy zrobić, to zmienić siebie. Na to mamy bezpośredni wpływ i też taka jest nasze zadanie, nasza rola, żeby-Zmieniać samego siebie. Więc ja się na tym skoncentruję. Na tym, jak to zrobić i też będę was do tego ze swojej strony namawiał. Adam odpowiada: „Sanchez, domniemana przykrywka to oczywiście nie jest powód, aby ryzykować zdrowie innych lub własne bagatelizowaniem kwarantanny. Na mnie odżywczo działa ten relaks w domu”. Ja powiem tak: cieszę się twoim dobrym samopoczuciem. Natomiast całkowicie się zgadzam z tym, o czym mówiłem kilka razy w ciągu audycji, że to jest dla nas, jako ludzi, egzamin z dojrzałości, odpowiedzialności, świadomości i empatii.
I do tego was cały czas namawiam. Sanchez pisze: „Dla innych relaks, dla innych introwertyków święty spokój, a dla innych kwestie gospodarcze. Takiego kryzysu gospodarczego nigdy nie było, jaki będzie”. I tu się otwiera przed nami pole do działania, skoro już to wiemy, przewidujemy. Lubi też widzę tutaj pisze: „Róbta zapasy na jesień, bo to, co się dzieje teraz, to prolog”. Nie wiem, ja nie będę tutaj spirali nakręcał, bo to, co będzie, jest dopiero przed nami. Sanchez pisze: „Został wywołany kryzys gospodarczy i sprawdzanie, jak poddańczymi mogą być ludzie”. Nie wiem. Kochani, ja kwestiami gospodarczymi i poniekąd politycznymi w audycji zajmował się nie będę, ponieważ nie czuję się ani znawcą tematów politycznych, ani tym bardziej gospodarczych. Więc czyńcie, co wam serce i rozum nakazuje.
Sanchez pisze: „Ja będę plądrował”. Nie wiem, czy to jest dobry kierunek, ponieważ we Włoszech policja poprosiła przestępców o to, żeby zaprzestali swojej normalnej zabudowanej aktywności. Mało tego, obiecała, że poinformuje, kiedy będą mogli wrócić do swojej pracy. Więc plądrowanie, jak widać, już też nie jest w dobrym tonie.
[45:15] - Nawet bycie bezdomnym, tym razem we Francji, nie jest w dobrym tonie. Bezdomni w Paryżu i w kilku innych miastach, proszę sobie wyobrazić, dostają mandaty za to, że nie siedzą w domu.
[45:28] - O!
[45:30] - Francja.
[45:30] - To ciekawostka. Nie słyszałem o takim przypadku, ale w dalszym ciągu uważam, że do momentu, dopóki ludzie będą się kierowali w życiu przepisami, a nie rozumem, to daleko nie zajedziemy. To jest taki ewidentny przykład na to, że tutaj komuś brakło zdecydowanie rozumu i zostały tylko suche przepisy. Anna pisze: „A jak tydzień temu przestrzegałam przed pandemią, to było, że Anka panikuje i świruje”. Ja nic takiego, Aniu, nie mówiłem. Natomiast rozwijaj w sobie ten dar w takim razie. Myślę, że po tym przykładzie będziemy cię baczniej słuchać. Chociaż Sanchez pisze: „Bo świrujesz”, więc nie wszyscy widocznie cię będą słuchać. Natomiast ja obiecuję, że będę cię słuchał. Zenon pisze: „Ja też uważam, że to balon próbny”.
I Adam pisze: „Tak kochani, to są przedbiegi do tego, jak wyjdzie naprawdę paskudna bakteria odporna na antybiotyki spowodowana fabryczną hodowlą. Mamy teraz czas na otrzeźwienie i rozsądek”. Kochani, też rozmawialiśmy o tym tydzień temu. Ja się całkowicie z wami zgadzam, że to jest dopiero próba. Może nie generalna, ale na pewno próba. Mieliśmy już wcześniej jakieś przypadki różnego rodzaju świrusów. Pytanie jest, dlaczego ludzie chorują? Dlaczego ludzie mają niską odporność? Oczywiście powodów może być wiele, natomiast myślę, że nad tym właśnie powinniśmy skoncentrować swoją uwagę. Jak poprawić swoją własną odporność?
Bo oprócz odrobiny szczęścia, oprócz zdrowego rozsądku, odpowiedzialności, to ważnym czynnikiem w tej walce z wirusem jest odporność. Dlaczego odporność ludzi tak spadła? Ci, którzy mają podobną ilość lat co ja, z pewnością pamiętają, jak się kiedyś, w latach 70. czy 80., przechodziło grypę. Grypy nikt nie leczył. Grypę się po prostu przeleżało w domu. Jeżeli człowiek miał grypę, to leżał w domu. Jak był jakiś cięższy przypadek, to się stawiało człowiekowi bańki. Herbata z cytryną, mleko z masłem i z miodem, przeróżnego rodzaju babcine wynalazki.Wsadzanie wody do miski z gorącą wodą, żeby wypocić, rozgrzać, wypocić, rozgrzać, wypocić i wyleżeć. Ja z tamtych czasów z antybiotyków, które pamiętam, to były chyba dwa.
Jakiś Biseptol był czy coś takiego. Chociaż moja mama pracowała akurat w zakładach farmaceutycznych, więc dostęp miałem. Natomiast w większości chorób i Oksykor był taki, jak się człowiek skaleczył, to był antybiotyk w sprayu. I oczywiście dorzućmy do tego jakość powietrza, jakość jedzenia, stres, gonitwę i tak dalej. I mamy odpowiedź, dlaczego nasza odporność jest taka niska. I też, jeżeli ktoś lubi teorie spiskowe, to można się zastanowić nad tym, komu zależy na tym, żeby odporność ludzi była niska. I może nasze poszukiwania, domniemywania i działania powinny zmierzać w tym kierunku, żeby ten proces odwrócić. I może to jest czas, żeby się zastanowić, dlaczego ludzie są tak podatni na to. Oprócz tego, że te wirusy są tak jak lekarze mówią zmutowane, ponieważ uodparniają się na kolejne porcje antybiotyków, więc są coraz silniejsze. My sami tymi antybiotykami, które podajemy sobie i innym, produkujemy coraz bardziej odporne wirusy.
Może to jest właśnie dobry moment, żeby się nad tymi rzeczami zacząć zastanawiać. Co będzie, jak będzie następny, jeszcze gorszy? Sanchez więc wraca tutaj do tematu gospodarczego. Ja sobie nie wyobrażam gospodarki po tym, jak oficjalnie ogłoszą koniec pandemii. Myślę, że tutaj już nie ma co nawet zaprzęgać wyobraźni, bo zderzymy się z tą sytuacją już za jakiś czas. Sanchez też pisze: „A wcześniej tego czasu nie mieliśmy. Teraz trzeba ręce myć, strajtaśmy kupować”. Całkowicie się z tobą zgadzam. Oczywiście, że mieliśmy ten czas. My w zasadzie mieliśmy bardzo dużo czasu, żeby się na tę sytuację przygotować.
Tylko to, co też napisał jeden z moich znajomych, czy potrzeba było aż takiego trzęsienia ziemi w sensie tym, żeby ludzie się zaczęli nad tym zastanawiać? Tak, bo taką mamy naturę, że nie zastanawiamy się nad pewnymi rzeczami, jak jest nam dobrze. Nikt siedząc w jacuzzi, pijąc szampana, nie zastanawia się, dlaczego woda jest ciepła i z czego zrobiony jest szampan. Po prostu jest nam dobrze. My się zastanawiamy wtedy, kiedy jest nam źle. Adam pisze do Sancheza: „Ja sobie wyobrażam, moi współpracownicy już świrują bez pracy. Jak tylko ogłoszą koniec pandemii, wzrośnie produktywność o trzysta procent minimum”. Oby tak było. I tu są znowu aspekty gospodarcze. A zanim wszystko wejdzie na obroty, ktoś z USy płacić musi.
Ja tutaj mam takie wątki gospodarcze oczywiście. Bardzo ciekawą dyskusję Adama Sancheza i Zenona o PRL-u i tego, co się wydarzy z naszą gospodarką, jak to wszystko będzie, kto z kim trzymał i jaką za to karę otrzymał.
[52:38] - Dzień dobry.
[52:39] - Dzień dobry.
[52:41] - Tutaj Kazimierz z tej strony.
[52:43] - Witamy Kazimierzu.
[52:44] - Dobra, jakoś próbuję przez komórkę. Tylko na chwilę, żeby zagadnąć, bo dawno nie dzwoniłem, bo dzisiejszy temat jest myślę, że dość specyficzny, ponieważ nie wiadomo, jak go ugryźć od strony ducha. Bo ja akurat osobiście nie wierzę, że ma to jakikolwiek wpływ na ludzi. Czytam w internecie na przykład, że ci, co siedzą w domu, to są dzbany. Ci, co wychodzą z domu, to są dzbany. Ci, co nie idą do kościoła, to się nie rozwijają duchowo, w ogóle są źli. Ci, co idą do kościoła, to się w ogóle nie rozwijają duchowo, są źli. Jeszcze mam takie wrażenie, że jeszcze bardziej nas to polaryzuje. Stajemy się tacy zatwardziali myślę, że jeszcze bardziej. Powiem więcej, nawet zauważyłem, że coraz bardziej też zaczyna nam żyć w pewnej złudzie dziwnej, bo odnoszę takie wrażenie, że zaczynamy sobie szukać bohaterów znowu.
Na przykład lekarze są wielkimi bohaterami, bo ciężko dla nas pracują. Ci kierowcy tirów są wielkimi bohaterami, bo ciężko pracują. Pracownicy w sklepach są bohaterami, bo ciężko pracują. Tylko chyba każdy z nas zapomniał o jednej rzeczy. Nikt z nich nie pracuje dlatego, aby być bohaterem, tylko żeby mieć pieniądze. Gdyby nie musieli iść do tej pracy, to by siedzieli w domu. I moim zdaniem bohaterem bardziej jest ten, który nie musi iść, a jednak idzie i pomaga. I też w tej sytuacji zastanawiałem się, jak to wszystko będzie się rozwijać, jak funkcjonować. Czy co? Mam się zaszyć w domu na miesiąc, na dwa?Patrząc to za dwa może wypadałoby jednak coś zacząć samemu działać, komuś coś pomóc.
Może ktoś będzie coś potrzebował. Nic nie wiadomo. Żyjemy w takim troszeczkę poplątaniu, pomieszaniu w niewiadomej i ciągle w takim odwróceniu o sto osiemdziesiąt stopni jednak pewnych wartości. Moim zdaniem.
[55:01] - Tam o sto osiemdziesiąt stopni w niektórych sytuacjach na pewno tak. Natomiast tutaj padło takie stwierdzenie, że co to ma wspólnego z duchowością? Znaczy ja nawet dzisiaj-
[55:15] - To nie padło tak chyba.
[55:18] - Nie?
[55:19] - Nie wiem. Przepraszam, przepraszam, nie wiem, bo po prostu wchodziłem ciężko. Może to powiedziałem, nie wiem, ale to niech będzie.
[55:28] - Znaczy tak czy inaczej jest to fajny temat do tego, żeby o tym powiedzieć. Ja swojej córce powiedziałem dzisiaj mówię: „Słuchaj, to są takie wydarzenia, po których zdecydowanie świat nie będzie już taki sam, jak był przedtem.” Więc w sferze świadomości, a ja jakby sferę świadomości bardzo mocno przypisuję do sfery duchowej. W sferze świadomości na pewno bardzo dużo się zmieni. Tylko jest teraz pytanie, w jakim kierunku? To, o czym mówiłem w zeszłej audycji, tak? Do jakich wniosków my po tym doświadczeniu dojdziemy? Czy znowu będziemy się zachowywali tak jak przez ostatnie tysiąclecia, tak? Że jesteśmy panami świata i wszechświata i poradziliśmy sobie z tym, z tamtym, śmantym, owamtym i z tym sobie też jako ludzkość poradziliśmy. Więc jesteśmy zajefajni, najekstrzejsi i w ogóle the best of. Tak?
Jeżeli pójdziemy w tym kierunku, to dostaniemy następną lekcję, tak? Natomiast jeżeli jako ludzkość dojdziemy jednak do wniosku, że są rzeczy, które mimo największych, że tak powiem, najbardziej rozwiniętej medycyny, cywilizacji, nauki i tak dalej, nad którymi nie jesteśmy w stanie panować i zaczniemy zastanawiać się nad współpracą, to myślę, że to będzie taki zdecydowanie troszeczkę właśnie obrót w kierunku tego, czego powinniśmy, że tak powiem, z tego doświadczenia się nauczyć. I myślę, że to jest bardzo mocny aspekt duchowy, ponieważ my zostaliśmy teraz, jedni zostali na siłę zmuszeni do przebywania ze swoimi bliskimi poprzez kwarantanny, więc dla niektórych to też będzie szok.
[57:31] - Niektórzy bliskich mają niebieską kartę.
[57:36] - Niektórzy tu różne. Myślę, że po zakończeniu tej kwarantanny mogą być różne aspekty. Mogą się tu różne sytuacje pojawić, tak? Jedni jak mówią będą o dziesięć kilo starsi, inni zostaną alkoholikami, a jeszcze ktoś inny będzie w ciąży albo po rozwodzie. Tak więc tu jest też taka próba dla ludzi. A z drugiej strony zostaliśmy bardzo mocno od siebie pozbawieni tych naszych takich ludzkich zachowań typu cześć, nie wiem, przytulanie się, nie wiem, całowanie. Te wszystkie objawy bliskości tego zostaliśmy pozbawieni ze strachu. Więc to będzie następna próba dla nas jako dla ludzi. Jak sobie z tą sytuacją poradzić? Tak?
Co wygra? Co wygra strach?
[58:27] - To brzmi w twoich słowach jakby nadszedł, jest taki nurt w branży. Mówiło się od dawnego czasu, że nadchodzą wielkie zmiany i te zmiany są planowane. Tam były jakieś tam przekazy z Oriona i że już się szykujcie i tak dalej. No to tak właśnie brzmi w twoich ustach troszeczkę, więc może tutaj wybronic się, co masz na myśli, bo ja na pewno nie wierzę, że to wszystko ma jakiś, nie wiem, coś planowanego. Po prostu jest to kolejne wyzwanie, jakich wiele i moim zdaniem ono niewiele wnosi. To jest moje zdanie, ponieważ i tak obserwując świat... A może najpierw cię zostawię do wybronienia się, a potem będę szarżował.
[59:16] - Dobrze, dobrze, spróbuję się wybronić. To znaczy ja powiem tak: bez wątpienia, patrząc na to z perspektywy ostatnich dwóch, trzech tysięcy lat, stanęliśmy jako ludzie przed jakimś tam kolejnym krokiem i ten krok musi zostać wykonany.
[59:39] - Ale to jest naturalną koleją rzeczy, czy jest z góry planowany? Nie wiem, jak to nazwać. Tak? Czy jakaś wyższa siła inteligentna maczała w tym swoje chytre paluszki? Bo wiesz, bo tak to brzmi.
[59:57] - Nie, nie, nie, to znaczy ja powiem tak: ja jestem przekonany o tym, że pewne rzeczy ludzkości są dawane typu pojawianie się jakichś tam sytuacji dotyczących całej ludzkości. Żebyśmy nie mylili tego z pojedynczymi jednostkami, że są nam dawane w odpowiednim dla nas momencie. I tutaj tak doszukuję się działania zewnętrznego, ponieważ na przykład pojawienie się tak jak chociażby proroków, tych, których nazywamy prorokami: Chrystus, Budda, Mahomet, tak? Ludzie, którzy byli w swoim rozwoju duchowym, w rozwoju swojej świadomości.O parę tysięcy lat do przodu niż cała reszta.
[01:00:54] - Ja w to kompletnie nie wierzę, bo to dla mnie jest kompletną bajką i bzdurą, więc tym do mnie nie przemówisz. Wybacz.
[01:01:03] - Okej, nie moją, że tak powiem, rolą jest kogokolwiek do czegokolwiek przekonywać.
[01:01:11] - Dla mnie to jest takie opieranie się na czymś, co po prostu jest. Powiem szczerze, tak samo jak mieliśmy wielkiego Aleksandra. Był wielki nie dlatego, bo był wielki, tylko był wielki, bo był imperium i sobie powiedział: „No to teraz jestem wielki”, nie? To się buduje się, to jest po prostu budowanie swojego wizerunku. Jak możesz budować swój wizerunek, masz ludzi do tego, to tworzysz. Sam Mahomet, przepraszam, jak się człowiek zainteresuje tym Mohammedem, to dobrego słowa o człowieku powiedzieć się nie da. Jak człowiek się zainteresuje Jezusem, to też wychodzą niefajne sprawy. W Biblii nawet jest to napisane, więc to jest wszystko. Uważam, że żyjemy w kłamstwie i na kłamstwie próbujemy sobie tłumaczyć rzeczywistość. Nawet to, że odchodzimy od kłamstwa, próbujemy sobie kłamstwem w jakiś sposób przeszpachlować.
Czyli odszedłem, przypuśćmy, od jakiejś religii, ale jeszcze sobie zostawiam Jezusa, Buddę i kogoś tam jeszcze, bo mi pasują. To akurat do mnie przemawia. Nie atakuję, tylko ja mówię, jakie mam moje podejście.
[01:02:29] - Nie, jasna sprawa. Na tym też polega dyskusja. Gdybyśmy wszyscy bezkarnie wierzyli w to samo, to nie byłoby żadnego ruchu, nie byłoby dyskusji i stalibyśmy w miejscu. Więc dyskusja i różne poglądy są ważne chociażby po to nawet, żeby z dwóch skrajnych poglądów zrobić coś, co będzie pośrodku i co będzie zadowalające dla dwóch stron. Albo jakaś tam prawda się wyłoni z dwóch skrajnych poglądów.
[01:03:05] - Skrajne poglądy są najbardziej interesujące, jeśli ktoś ma odwagę je zgłaszać.
[01:03:13] - Właśnie, kwestia jest intencji. Czy próbujemy się na siłę przekonać i będziemy zacietrzewieni w swoich poglądach i żadne argumenty do nas nie będą docierały i będziemy ortodoksyjni i koniec, czy będziemy dyskutowali na jakimś odpowiednim poziomie, grzebiąc się w jakiś merytorycznych argumentach. Natomiast gdybyśmy odrzucili udział sił zewnętrznych, to musielibyśmy zastanowić się nad tym, skąd się wzięła dusza i ją również wyeliminować ze swojego życia.
[01:04:01] - Niekoniecznie.
[01:04:04] - Ponieważ jeżeli jest jakaś siła stwórcza, jest jakaś siła wyższa, nazwijmy to umownie Bogiem, który dał nam do dyspozycji coś takiego jak duszę, czyli już w nas jako w ludzi zainterował. Czyli zastanawiając się teraz, bo oczywiście zadaliśmy pytanie, nad którym się wcześniej zbytnio nie zastanawiałem, czy rola tego naszego umownego Boga sprowadziłaby się tylko do tego, że dał nam duszę i okej, hulaj dusza, piekła nie ma, mam was w nosie, róbta co chceta. Czy jednak w tym aspekcie duchowym był cel, czemuś ta dusza miała służyć i też ta ingerencja ze strony tego Boga w nasze życie. Ja mówię o życiu ludzkości, nie o życiu pojedynczego człowieka.
[01:05:05] - Tutaj widzę kompletną zbędność, wiesz? Wiesz czemu?
[01:05:10] - No.
[01:05:11] - Słuchaj, jeżeli jesteś rolnikiem i masz pole, możesz sobie rok w rok to pole siać. Tylko masz problem taki, że po prostu w pewnym momencie nie będziesz miał w ogóle plonów. Dlatego musisz się nauczyć właściwie pozwalać odpoczywać swoim hektarom. Masz, przypuśćmy, zwierzynę i jesteś myśliwym, to możesz się cieszyć, jaki masz urodzaj, prawda? Że masz niesamowitą dużą ilość zwierzyny. Jak je wszystkie wyrżniesz, to jesteś głodny. Wszystko jest w cudzysłowie, nie chcę mówić, że tutaj zaprogramowane. Mamy po prostu proste algorytmy. Nie to, że tu jest sztuczna inteligencja, nie, że to jest jakaś symulacja, tylko mam na myśli to, że cokolwiek robimy, są tego skutki i nie trzeba specjalnej ingerencji na zasadzie szachownicy: ty zrobiłeś ten ruch, to ja zrobię ten ruch, tylko automatycznie to wszystko samo z siebie działa. My nie zmieniliśmy się od wielu tysięcy lat na pewnych poziomach.
My się zmieniliśmy na zupełnie innych. Kiedyś jak ludzie kradli, kradli, to kradną do dzisiaj. Kiedyś jak ludzie oszukiwali, oszukują do dzisiaj. Ludzie jak sobie pomagali, pomagają do dzisiaj. Zmieniło się troszeczkę wartości. Na podstawie czego? Na podstawie obserwacji swoich własnych czynów, a nie tego, co zrobił Bóg. A że przypadkiem się tak zdarza, że konsekwencje życia na tej planecie są takie, że może dojść do powodziNie trzeba specjalnej magicznej ręki, żeby doszło do powodzi. Tak samo nie trzeba specjalnej magicznej ręki, żeby doszło do pandemii czy do epidemii bardziej lokalnej. Natomiast zwróciłem na jedną rzecz uwagę: my się zmieniliśmy w przestrzeni informacji.
Jesteśmy co prawda bardziej otwarci na tę informację, bo kiedyś oczywiście jak myślałeś inaczej, to ryzyko było stosu czy ryzyko ukamienowania. Była pewna zasada, pewna religia, pewne prawo i tak dalej. Nie można było się z tego wybijać. Dzisiaj idziemy bardziej w kierunku wolności słowa, wolności myśli. Zaczynamy lekko, co prawda troszeczkę tak jakby, to już nieważne, żeby wracać, ale my zmieniliśmy się na przestrzeni informacji. Ta informacja stała się globalna. My jeszcze nie umiemy nią zarządzać, ponieważ jeszcze nie mamy zbiorowej mądrości. I teraz pytanie: po co my tu jesteśmy? Z tego samego można wywnioskować, czy po to, że my mamy się uczyć w sensie pojedynczo, czy mamy rozwijać się jako cywilizacja? Bo jeżeli pojedynczo, to po co mi inni ludzie?
A skoro jestem ze wszystkimi, to to właśnie zgrupowanie ma sens. Czyli musimy uczyć się na podstawie wspólnego zdobywania wiedzy, wykorzystywania i dzielenia się. Czyli nie trzeba tutaj ingerencji żadnej ze mną, że ktoś porusza pionkiem w odpowiedzi na nasze ruchy, ponieważ każdy nasz ruch ma za sobą jakieś konsekwencje, sam z siebie niesie. I albo będziemy szli dobrze i nic się nie porypie, albo będziemy szli źle. Sami doprowadzimy do jakiegoś problemu albo przypadkiem coś się wydarzy, bo jeszcze nie opanowaliśmy kontroli pogody, przewidywania trzęsień ziemi, tsunami i nie poradziliśmy sobie z wirusami. Nie trzeba ingerencji w nas tutaj. Co nie znaczy, że nie ma Boga.
[01:08:56] - Ja tutaj, że tak powiem, bo tu się mnóstwo wątków pojawiło, dlatego postanowiłem wejść ci w słowo, bo za chwilę-
[01:09:04] - W idealnym momencie, bo skończyłem.
[01:09:08] - Ale to świetnie, dobrze, że wytrwałem. Cierpliwość popłaca. Z paroma rzeczami się nie zgodzę. Na przykład z tym, że my się nie zmieniliśmy przez tysiąclecia. My się nie zmieniliśmy jako ludzkość. Ja swoją teorię oprócz swoich odczuć buduję też na analizie. I patrząc na świadomość ludzi, to ja widzę olbrzymie zmiany. Jeszcze 200, 300 lat temu niewolnictwo, zabijanie Murzynów było czymś całkowicie naturalnym. Natomiast w tej chwili jest to po prostu moralnie niedopuszczalne. Ja już nie mówię o wcześniejszych czasach, kiedy służbę chowano razem z królem, kiedy zabijano setki osób.
W ogóle o tym nie mówię. Gdzie obcinano głowy i zwoływano na to całą, czy tam palono na stosie i zwoływano całe miasto. Patrzyły na to dzieci, patrzyli na to ludzie i cieszyli się, jakby byli na olimpiadzie. Więc jakby-
[01:10:21] - Ale potwierdziłeś moje słowa.
[01:10:24] - Że?
[01:10:25] - Ja powiedziałem dokładnie prostą rzecz, że jedyna zmiana, która nastąpiła, nastąpiła na przestrzeni informacji. Przepraszam bardzo, dzisiaj będę brutalnie szczery.
[01:10:37] - Nie rozumiem.
[01:10:39] - Słuchaj, będę brutalnie szczery, okej? Słuchaj, dzisiaj możesz nawet, ja ci gwarantuję, znaczy gwarantuję, ja jestem przekonany, że nawet możesz dopuszczać się okrutnych zbrodni w postaci gwałtów, nawet gwałtów na dzieciach, pod jednym warunkiem. Wiesz jakim? Że będą to dzieci na Pradze Romskiej. Jak ja widuję na ulicy dzieci, w jakim stanie one są i nikt nic z tym nie robi, to znaczy, że my wcale się tak bardzo nie zmieniliśmy. Kiedyś była pewna grupa, która mogła być tymi niewolnikami, która była tymi podludźmi. Później przeszliśmy na pewno na, powiedzmy, Żydów, Słowian. Teraz mamy jeszcze z tego wszystkiego zostali ci, którzy są brudni, fe i tak dalej. Zawsze byli ci gorsi, którzy byli według nas brudni, fe. Po prostu jakaś informacja się lekko zmienia.
Tak, są fantastyczni ludzie, ale oni zawsze byli, tylko kiedyś nie mogli mówić.
[01:11:39] - Nie, to się zmienia po prostu po postępie naprawdę kolosalnym. Czy ja, będąc małym dzieckiem, czyli rozmawiamy tutaj o przestrzeni 30, 40 czy 50 lat, czy któryś rodzic miał zahamowanie przed tym, żeby dać dziecku pasem w dupę? Ja nie mówię tu o patologicznych rodzinach, tylko o normalnym sposobie wychowywania. Nauczyciele lali dzieci linijkami czy cyrklem po łapach i kazali im klęczeć gdzieś tam w rogu ściany albo szarpali za uszy, walili po głowach i nikt z tym nic nie robił. To było coś normalnego. Mówimy o przestrzeni 30, 40, 50 lat. Nie mówimy o patologii. Więc bardzo cię proszę, nie mów mi, że jako ludzie nie zmieniliśmy swojej świadomości i podejścia. Palenie papierosów przy dzieciach 20 lat temu było czymś całkowicie normalnym. Podnieść teraz rękę na dziecko.
Ja już nie mówię o zwierzętach.
[01:12:48] - Ale to wcale nie potwierdza to, co ja mówię. Tylko i wyłącznie potwierdzasz moje słowa, bo ja mówię, że zmiana jest na przestrzeni informacji.
[01:12:57] - Ale co to znaczy informacja?
[01:12:58] - To, że nie możesz bić dziecka to jest po prostu informacja i ludzie reagują, bo mają tą informację. Kiedyś nie można było rozprzestrzeniać innej informacji niż jedyna dozwolona.
[01:13:09] - Ale rozprzestrzenianie informacji to jest jedno, a zachowanie ludzi to jest drugie. Mi się tutaj coś nie zgadza.
[01:13:18] - Jeżeli słusznym jest, jeżeli ja będę przywódcą zamordystycznym i będę mówił, że ci są źli i jeżeli ktokolwiek stwierdzi, że oni nie są źli, to dołącza do nich i też będzie tępiony, to nikt nie powie, że oni są dobrzy. Na tym polegało bycie zamordystyczne u jednego władcy, czy pod tą religią, pod tamtą. Zmieniliśmy się jak najbardziej, ale zmieniliśmy się pod kątem informacji. Ja uważam, że my tacy zawsze byliśmy. Tylko ta informacja nas blokowała. Brak tej informacji sprawiał, że nie mieliśmy tych bodźców do wcześniejszego zatrybienia tych konsekwencji. Bo to, że my dzisiaj mówimy: słuchaj, ja ci powiem tak, to nie jest nic złego, żeby ukraść. Kradnijmy. No i ludzie będą kraść, przekonają się, że nie można. To taki głupi przykład dałem, ale mamy mnóstwo głupich idei, które dzisiaj wypróbowujemy, pomimo że wcześniej byłyby niemożliwe.
Stąd jest ten szybszy rozwój. Ale zawsze chodzi o przekaz informacji.
[01:14:26] - Całkowicie. Moim zdaniem to zaprzecza temu, w co ja wierzę.
[01:14:34] - Okej.
[01:14:34] - Że ludzie, mając do dyspozycji duszę, której zapisujemy swoje poszczególne doświadczenia i na podstawie tych doświadczeń budujemy świadomość. Czyli kiedyś mogliśmy kraść, żeby sprawdzić, czy bycie złodziejem sprawi nam radość, przyjemność i czy będziemy z tego powodu szczęśliwi. Mogliśmy zabijać, żeby sprawdzić, czy to jest fajne. Później mogliśmy doświadczyć tego z drugiej strony, czyli być okradzeni bądź być zamordowani. Przejrzeliśmy całą gamę ludzkich zachowań i w tej chwili gros ludzi jest takich, że nawet jeżeli weszłyby przepisy prawa, że można kraść i można zabijać, to nie zrobią tego mimo nacisków.
[01:15:26] - Przepraszam, ja nie wierzę, że kiedyś było tak, że można zabijać, to ludzie się rzucają wszyscy. Zawsze byli tacy ludzie.
[01:15:35] - Ale jacy? Kwestia proporcji.
[01:15:38] - Zawsze byli ludzie, którzy nie byliby skłonni do zabijania.
[01:15:42] - Słuchaj, tak, tylko jaka jest proporcja tych ludzi?
[01:15:45] - Tylko powiem ci szczerze, bo kiedyś mógłbyś powiedzieć, że atakujemy tamte wioski, bo oni nam zagrażają. Dzisiaj mamy to samo. Zaatakujmy lepiej Niemców wcześniej, bo oni nam zagrożą. Skala się zmieniła, ale ludzie naprawdę są. Ja nie demonizuję ludzi, którzy żyli dwa tysiące, trzy tysiące lat temu. Oni nie byli neandertalcami, bandziorami, mordercami.
[01:16:13] - Tylko słuchaj, dzisiaj to dokładnie widzimy w różnych kulturach i jakichś uwarunkowaniach geopolitycznych. Mamy na przykład muzułmanów, którzy pójdą się zabijać w imię jakiejś tam ideologii. Rzuć teraz ideologię, że idziemy walić Niemców i zbierz, tak jak kiedyś szła cała wioska i nikt się nad tym nie zastanawiał. Chłopiec, stary, dorosły brał kosę, siekierę, karabin co miał i szedł mordować. W tej chwili zwołaj sto tysięcy osób, które powiedzą, że w imię jakiejś idei pójdą zabić drugiego człowieka. I powiedz mi, że nic się nie zmieniło.
[01:17:00] - Słuchaj, ja nie uważam, że kiedyś było możliwe zwołanie tak ludzi. Bo wiesz, kiedyś zwoływałeś w ten sposób ludzi na zasadzie takiej, że ci ludzie wierzyli, że i tak tamci nam zrobili krzywdę i to całkiem niedawno. Inne czasy. My oceniamy inne czasy względem naszych. Względem naszych czasów gdyby na przykład stu Niemców weszło nam przez granicę do Polski, zaczęło bić ludzi, to tysiąc Polaków by się zaczęło przewalać na granicę niemiecką walić Niemców i by się to eskalowało. Jakby nikt tego nie powstrzymał, a uważam, że kiedyś interesów takich nie było, żeby to powstrzymywać, to się zaogniało. I mieliśmy częste wojny, rządy, siły. Tak, zmieniło się względem tylko i wyłącznie tego, że dzisiaj możemy o tym mówić. Dzisiaj jesteśmy w stanie o tym mówić i dzisiaj łatwiej jest nam doświadczać tego, czego nie doświadczyliśmy fizycznie. Uważam, przez to, że my rozmawiamy.
[01:18:10] - Nieprawdą jest to, ponieważ ja sam, nawet w dniu dzisiejszym miałem przekrojówkę osobowości, czyli dla mnie rozwoju świadomości ludzi.
[01:18:22] - A to ja wiem, o co chodzi, oczywiście.
[01:18:24] - Natomiast wiesz, o co mi chodzi? O zmianę proporcji. Kiedyś w wiosce był jeden człowiek, który mówił: nie, nie można zabijać, a 99% ludzi mówiło: nie, jak to? Ty jesteś porąbany, trzeba iść zabijać, mordować, bo nas napadną, zjedzą, podpalą i tak dalej. W tej chwili proporcje nie są takie, że 99% ludzi powie, że nie wolno zabijać. Powie nie dlatego, że przepisy prawa tak mówią, tylko powie dlatego, że tak czuje, że nie wolno zabijać. Nie wolno ludzi krzywdzić.
[01:19:01] - Ja nie wierzę, że w ten sposób pomyśli, że tak czują.To bardziej podejrzewam, że kwestia wychowania. Skutek.
[01:19:08] - Dajmy wypowiedzieć się. Nie, proszę cię bardzo. Nie jest skutkiem wychowania, bo ja po pierwsze mam dzieci, więc mam rozeznanie co do różnych charakterów.
[01:19:22] - Źle mnie zrozumiałeś тогда. Okej.
[01:19:25] - Mam rodzoną siostrę, która jest drastycznie ode mnie inna. Ona jest w stanie się posunąć do pewnych rzeczy, o których ja nawet nie pomyślę, że można coś takiego zrobić.
[01:19:35] - Przepraszam, nie miałem na myśli stricte wychowanie przez rodziców, tylko miałem na myśli samo środowisko, bo jednak widać różnice środowiskowe. Chyba że tutaj mamy tę sytuację, tak jak według ciebie mógłbyś powiedzieć, że na przykład jak mamy grupy te bardziej powiedzmy „prymitywne” w cudzysłowie, to są te grupy inkarnacyjne dla tych ludzi bardziej prymitywnie rozwiniętych, wtedy one w swoim oleju się tam tłoczą. Być może okej, jak najbardziej tak, ale mnie się wydaje, że to jest kwestia pewnej naturalnej ewolucji i to jest ciągle ewolucja informacyjna dla mnie, bo to jest coś, co możemy łatwo zgubić. Ja nie wierzę, że jak nie pierdzielnie coś, to nagle my nie będziemy mieć za oknem, przepraszam, po prostu bandyterki, napadów, kradzieży, wywalania. Nie wierzę w to. Gdyby doszło do jakiegoś wydarzenia, walnęłaby kometa, asteroida, mielibyśmy Dziki Zachód i nagle by się okazało, że pewne wartości idą w odstawkę. W innym przypadku by się okazało, że te wartości doprowadziły do tego, że ktoś przegrał i zginął. Innych to przekonało, że nie można. I dochodzimy do sytuacji, w której pojawia się kolejne pokolenie, widzi metodykę i drugie pokolenie jest na etapie czterech lat wstecz. Ale oczywiście ja to nazywam informacją.
Ty możesz to nazywać wynikiem rozwoju duchowego, że można się cofnąć duchowo. Oczywiście, tak.
[01:21:24] - To znaczy ty poruszyłeś tutaj ekstremalną sytuację, o której rozmawiamy o przetrwaniu. Czyli odkładamy wszystko, zostawiając sobie tylko i wyłącznie jeden jedyny aspekt, aspekt przetrwania. I tutaj faktycznie do wielu wynaturzeń może dojść. Nie mówię, że nie, ale to jest sytuacja ekstremalna i też możemy to rozważać, bo żeby się o niej przekonać, pewnie trzeba by to było przeżyć. Jak ludzie by zareagowali. Natomiast mówisz o tym, że różnimy się informacją. Gdyby tylko informacja miała tutaj znaczenie, to na tą samą informację ludzie powinni reagować tak samo. Natomiast zwróć uwagę i to świadczy o różnym poziomie świadomości, że na tą samą informację ludzie reagują różnie, więc nie różnimy się informacją. Różnimy się odbiorem tej informacji, a odbiór tej informacji zależy od rozwoju świadomości, od rozwoju duchowego poszczególnych jednostek. 50 czy 60 lat temu udało się zmobilizować miliony ludzi do tego, żeby się nawzajem mordowały.
Czy jest to możliwe teraz? Czy po tym doświadczeniu, czy po tym wszystkim, które my jako jednostki żeśmy przeżyli, będąc ofiarami i będąc oprawcami, czy my jesteśmy w stanie znowu coś takiego z siebie wykrzesać? Ja twierdzę, że nie. I to jest różnica w poziomie świadomości.
[01:23:09] - Ja cię zaskoczę. Wystarczy zabrać ludziom, odciąć od internetu, odciąć od informacji i wtedy można ludziom wmówić wszystko. W sensie mamy już swoich, którzy to robią. Przegnisz do wojska bez dostępu do informacji z zewnątrz, karmisz po swojemu i oni robią co chcą. Ale tak, masz rację, będą tacy, którzy nie będą w stanie. Problem z tym, co ty mówisz i ja mówię, jest taki, że ja uważam, że mówimy o jednym i tym samym, tylko nie potrafimy między sobą dojść do porozumienia w tym, co my naprawdę chcemy powiedzieć. Bo ja chcę powiedzieć tyle, że kiedyś może okej, ty to powiedziałeś, bo masz inne akurat zdanie, bo to myślę, że wyraźnie to wyartykułowałeś. Ty uważasz, że kiedyś ludzie w rozwoju duchowym byli głównie niżej w większości przypadków. Ja uważam, że kiedyś byliśmy w bardzo podobnych proporcjach co dzisiaj, tylko po prostu byliśmy bardziej mniej rozwinięci intelektualnie. Ale nadal człowiek głupi naprawdę, jeżeli weźmiemy sobie człowieka, który jest biedny, który jest ograniczony intelektualnie, który nie radzi sobie w życiu, on wie, że nie należy zabijać.
On wie, że co jest złe, co jest dobre. Tu właśnie jest paradoks, że my przeceniamy intelekt czasem. Intelekt nam pozwala coś obliczyć, ale nie dojść do wniosku, że coś jest złe. Empatia tu jest istotna. Ja myślę, że ta empatia była zawsze. Była inna, kiedy miałeś ósemkę dzieci, a umierało ci pięć, ale myślę, że też była.
[01:25:03] - Znaczy na pewnym poziomie tak. Natomiast ja patrząc sobie, analizując chociażby historię ludzkości na przestrzeni ostatnich kilku tysięcy latI przypisując do tego pewne cechy przewodnie dla odpowiedniego poziomu rozwoju świadomości, czyli na przykład dusze tak zwane dziecięce, nazywając to brutalnie po imieniu, potrzebują przywódcy. One się kierują instynktem stadnym, nie mają zapotrzebowania większego niż po to, żeby przeżyć kolejny dzień. Myśl tego, co ja kiedyś mówiłem, że: „Chodźcie, pomożecie mi tutaj coś zrobić, dam wam po dolarze”, a Murzyni mówią: „Nie, my już dzisiaj jedliśmy”. Nie mamy takiej potrzeby. My już dzisiaj jedliśmy, a jutro się zobaczy. I tacy ludzie, nawet w dzisiejszych czasach, nawet w Polsce, żyją z taką świadomością, czyli przeżyć kolejny dzień. To są często ludzie, którzy balansują na granicach patologii, alkoholizmu i tak dalej. Czyli oni nie mają świadomości tego, tak jak dziecko nie ma świadomości. Mój przykład z cukierkiem: masz siedem cukierków na siedem dni tygodnia.
Dziecko zje pierwszego dnia, drugiego zrobi awanturę, że nie ma już cukierków. Bo nie ma świadomości, że trzeba to jakoś podzielić, że pojutrze też jest dzień i tak dalej. Nie ma świadomości. To nie ma nic wspólnego z intelektem. Nie ma świadomości.
[01:26:44] - No nie ma.
[01:26:45] - I teraz patrząc na to z takiej perspektywy, kiedyś tych dusz, które się dawały manipulować, które miały swojego jednego przywódcę i który nimi rządził, było po prostu miliony na Ziemi. I co jakiś czas był jakiś król, jakiś wódz, jakiś przywódca. Czyli już kształtowała się dusza młoda, która potrzebowała poklasku, która miała ambicje, która chciała podporządkowywać ludzi. I tych władców było kilku, kilkunastu bądź kilkudziesięciu na świecie. Czy kilkuset, czy tysiąc na świecie. Dusz młodych, które zarządzały tymi biednymi owieczkami, a te owieczki szły za nimi jak w ogień. Później się te proporcje zaczęły zwiększać. Te dusze dziecięce zaczęły ewoluować do dusz młodych, których w tej chwili na świecie jest całe mnóstwo. Ludzi, którzy dążą do władzy, dążą do sukcesów, dążą do sukcesów materialnych, dążą do podporządkowywania sobie innych. To jest wysyp dusz młodych.
I dusze dojrzałe, dla których ważna jest empatia, współczucie, które uczą się sprawiedliwości, dążą do tej sprawiedliwości. I na przestrzeni tysięcy lat te proporcje tych dusz na świecie się zmieniają. To nie jest kwestia informacji, to jest kwestia świadomości poszczególnych jednostek. Dlatego nie mogę się z tobą zgodzić, ponieważ ja po prostu patrzę na to i to widzę.
[01:28:27] - Ja odnoszę takie wrażenie, że ty się patrzysz na przykład na Aleksandra Wielkiego, na Kazimierza Wielkiego. Ale poczekaj, bo mam na myśli, że patrzysz się po pierwsze od góry, przez pewną szerokość, czyli przywódca plus żołnierze, bądźmy szczerzy. Bo żeby oni mogli mieć władzę, musieli mieć tych, którymi się mogli posłużyć wobec tych, którzy nie chcieli słuchać. Czyli mamy też żołnierzy, ale zapominamy jednak o tym, że żołnierzy nie było wielu. Największa grupa to byli prości chłopi.
[01:29:15] - Tak!
[01:29:15] - Na tym polega paradoks, że ja uważam, mnie się tak wydaje, że my zapominamy o tych prostych chłopach.
[01:29:21] - Nie, nie zapomniałem. To były właśnie te dusze niemowlęce i te dziecięce duszyczki, które wymagały przywódcy, rodzica, który powie im coś w życiu.
[01:29:32] - Ja w to nie uwierzę, bo oni mieli raczej wyrąbane na przywódcę. Oni chcieli przeżyć. Oni robili na roli, to przywódca im przychodził, żeby brać kasę. Coś tam brać.
[01:29:44] - O tym właśnie mówię. Tak jak dzieci się zachowują. Dziecko potrzebuje przewodnika, opiekuna, ponieważ samodzielnie nie jest w stanie funkcjonować.
[01:29:53] - I właśnie teraz dołączyła do nas JustMe.
[01:29:57] - Witam.
[01:29:58] - Hej.
[01:30:01] - Witam panie Kazimierzu, ale żeście się dzisiaj tutaj poszarpali .
[01:30:06] - Ojej, a czy to jest kontynuować?
[01:30:10] - Nie no, chcę trochę-
[01:30:12] - Poszli na piwo.
[01:30:16] - Zanim mi tutaj wątek ucieknie, nie cofajmy się do żadnego Jezusa czy do Aleksandra Wielkiego. Rozpatrzmy, nie wiem, może 150 lat wstecz, 200. Może jakieś tam moje kalkulacje mi się nie zgadzają, ale wyobraźmy sobie teraz taką sytuację, że w tej chwili wychodzi rozporządzenie od naszego, waszego, nie mojego prezesa najwyższego, które mówi: „Od dzisiaj za złodziejstwo jest ucięcie ręki i egzekucja odbywa się pod Pałacem Kultury i wszyscy są zaproszeni”.
[01:30:54] - To byłby jego ostatni dekret w życiu.
[01:30:56] - Dokładnie. I teraz pytanie, czy kiedyś było tak, że ludzie przychodzili na takie paskudne rzeczy, darli mordy i się bardzo cieszyli, jak ktoś odrąbał rękę? Były wiwaty. Ludzie stali na ulicach i patrzyli na te wszystkie kary. Teraz? Amnesty International. Teraz nawet nikt już nie myśli o karze śmierci. Wszystkie kraje to znoszą.
[01:31:25] - Mogę być brutalny?
[01:31:26] - Tylko proszę mi nie mówić o Bliskim Wschodzie, bo to jest dla mnie zupełnie inny świat.
[01:31:34] - Nie, ja będę brutalny. Moje zdanie teraz, brutalnie powiem: uważam, że żyjemy w kompletnym kłamstwie. My mamy w podręcznikach, czy tam w filmach pokazują, jak się ludzie tam cieszyli: „O, jak fajnie! Głowę mu ucięło i jeszcze się turlała”. Serio? Byliśmy tam, widzieliśmy to. Tak, są przekazy. Ale dzisiaj, przepraszam bardzo, wyobraźmy sobie, że za 2000 lat ktoś odkryje „Gazetę Wyborczą”, „Fakt” czy „Newsweek” i na tej podstawie będzie tworzył podręczniki historii. Co się wtedy działo? Ja pierdzielę.
Serio? Tak to nie działa. To będzie kompletne kłamstwo. Tym samym są kroniki. Ja uważam, że żyjemy w kłamstwie. Połowy rzeczy nie wiemy, jaka była. Nikt mi nie powie. Ja nie mówię, że tak na pewno nie było, ale ja powiem, że tak samo jak ja nie powiem wam, że Ziemia jest płaska czy okrągła, bo nie wiem. Tak jak wam nie powiem, że na 100% ludzie się nie cieszyli, że ktoś komuś coś odrąbał. To nie jest dla mnie aż tak ważne.
[01:32:47] - Słuchaj, to nieważne czy się cieszyli, czy to była euforia, czy raczej żal, płacz, czy coś innego. Tylko to, co powiedziała Justin. Gdyby taka sytuacja dzisiaj się zdarzyła-
[01:32:58] - Z ciekawości.
[01:33:01] - Nie, ja na przykład bym nie poszedł.
[01:33:03] - Ja bym nie poszła. Ja na takie na ogół nie mam cierpienia, nie mogę patrzeć.
[01:33:10] - Kiedyś ludzie nie mieli prawa w punktu. Nawet jeżeli im się to nie podobało, to nie mieli prawa ani mocy, ani potrzeby, ani niczego, żeby się temu przeciwstawiać. Żyli sobie po prostu w tym i było to dla nich coś powszedniego. W tej chwili ludzie po prostu by się zbuntowali. I nie dlatego, że ktoś im kazał się zbuntować. Zbuntowaliby się dlatego, że po prostu są przeciwni takim sytuacjom, nie chcą uczestniczyć w czymś takim, mają tego dosyć i tak dalej. Wewnętrznie, emocjonalnie, moralnie. Więc to świadczy o tym, że się coś zmieniło.
[01:33:49] - Bardzo dobrze mówisz, tak. Tylko że to wymaga niesamowicie ciężkiej pracy. To, że na przykład nam się dzisiaj wydaje, że my jesteśmy się w stanie zbuntować, nie, nie jesteśmy w stanie pstryknąć palcem i się zbuntować. Spójrzmy, jakich rządzących mamy. Mało z tego. To nie jest jeszcze najgorzej, kto nami rządzi, ale spójrzmy, kto chce nami rządzić. Mamy państwo struktury, rząd struktury i opozycję struktury. Chyba że ktoś uważa inaczej. Zupełnie inaczej. Protestu nie ma.
[01:34:26] - Nie wchodźmy na tematy polityczne.
[01:34:29] - Ale daję tylko przykład. Multum ludzi tak uważa. Protestu nie ma. Żeby zrobić protesty dzisiaj trzeba, pomiędzy innymi, zaangażować sporo kasiory, żeby ludzi zebrać. Cofnijmy tę samą sytuację 100 lat wcześniej. Zobaczmy, co zrobił Hitler. Hitler nie doszedł do władzy dlatego, że był cudownym mówcą, tylko że opłacił sobie ludzi, którzy w mundurach chodzili i pokazywali, jak to piękne wojsko jest za nim. No i mu robili dobrą robotę. Kasiora poszła. Cofnijmy się o kolejne 100 lat.
Tam już nie miał kto wyłożyć kasy, żeby ci chłopi byli się w stanie zebrać i zgrupować. Mamy piękny przykład, co się działo we Francji. We Francji nikt nie chciał walczyć za Francję. Wszyscy to mieli gdzieś. I w końcu król powiedział: „Nie no, chwila, moment, to zmieniamy ustrój. Od tej pory państwo będzie ich”. I pojawiła się wspaniała republika. Za swój własny kraj walczyć nie będziecie i umierać. No i pojawiła się rewolucja. Udało się ludzi przekonać.
Ludzie byli: „Nie, nie podoba nam się. Buntujemy się”. Udało im się zbuntować w końcu. Doszukali się tego rozwiązania. Ale tutaj psykną, to tworzymy rewolucję. Będzie republika. Teraz będziecie nie umierać za moje, za króla, tylko powiemy, że za wasze. A nic się nie zmieniło i dalej jest tak samo. Ale wmówiono ludziom, że umierają za ich własny kraj. Rozumiecie, o co chodzi?
Co ja próbuję przekazać?
[01:36:07] - Teraz można powiedzieć ludziom, co chcesz. Nie, nieprawda. Odbiór tej informacji był inny. Po prostu odbiór tej informacji był inny.
[01:36:18] - Oczywiście, że inny też.
[01:36:21] - Obejrzyj sobie kronikę filmową z 1976 roku i posłuchaj. Przypomnij sobie, jakie treści były nam przekazywane 40 lat temu. Ja jak tego słucham, to się śmieję jak na dobrej komedii. W tej chwili spróbuj taką informację przekazać ludziom. Zobacz cały czas-
[01:36:49] - Pięć lat minie i to samo będziesz miał na TVP dzisiaj, a czy za pięć lat. W tym kierunku idziemy.
[01:36:58] - Spróbuj te same informacje w tym stylu przekazać ludziom dzisiaj. Ludzie nie po to się zbuntowali przeciwko Kościołowi, przeciwko politykom, przeciwko manipulacji, przeciwko mediom, przeciwko wszelkiego rodzaju guru, autorytetom, że ktoś im tą informację dał. Nie. Ludzie zbuntowali się, ponieważ chcą tworzyć swoją prawdę, ponieważ mają na tyle otwarte umysły, żeby się samodzielnie podjąć kierowania swoim życiem.
[01:37:37] - Rozumiem, gdzie się mijamy. Wiesz, gdzie się mijamy? Mijamy się w tym miejscu, że ja twierdzę, moim zdaniem jednej mojej rzeczy nie zrozumiałeś. Mianowicie ja chciałem powiedzieć, że informacją, bo zdefiniujmy, czym ta informacja jest. Bo to nie jest tak, że ktoś tym ludziom powiedział, tylko że ci ludzie mogli zacząć zarządzać informacją. Dzisiaj my jesteśmy społeczeństwem informacyjnym, zarządzamy informacją i jako że to jest władza w naszych rękach, to mamy fake newsy, mamy wszystko, co jest tylko możliwe, żeby nam to uniemożliwić. Ale cofając się wstecz, ludzie nie mieli możliwości zarządzania tą informacją. To, że ktoś coś wiedział, buntował się, oni musieli między sobą to jakoś przekazywać. Było to niemożliwe. To było jak za komuny, wiesz o tym.
Powiedziałeś coś do sąsiada, on doniósł i nikt nie wiedział, kto komu doniesie. Potem jeszcze był problem, że jedni byli protestantami, a drudzy byli katolikami. Protestant usłyszał to, poszedł do biskupa i wiesz, o co chodzi, tak?
[01:38:57] - Ja myślę, że ty to próbujesz bardzo mentalnie ogarnąć i tutaj jest mnóstwo takich argumentów, takich mentalnych, takich właśnie racjonalnych, umysłowych. I my się mijamy tutaj, że ja bardzo mocno w to całe nasze życie na przestrzeni kilku tysięcy lat wplatam naszą świadomość duchową. Ty bardziej mówisz: bo tu pieniądze, bo tu informacja, bo tu przepływ, bo tu ten powiedział, bo ten nie mógł, bo tamten coś. To jest wszystko takie bardzo racjonalne, bardzo rozumowe. I ten wątek duchowy w ogóle, tak jakby ludzie przez ostatnie kilka tysięcy lat żyli bez duszy. I dla mnie to jest takie właśnie pozbawione udziału duszy w tym wszystkim. Udziału duszy, czyli udziału świadomości. I wydaje mi się, że my się tutaj najbardziej mijamy.
[01:39:59] - Dla mnie to jest jedno i to samo, bo w twoim przypadku dusza doświadczałaby po prostu biernie, w sensie, że jestem, chodzę, tu mnie leją, tam mi ucinają głowę. Tutaj widzę takie rzeczy, doświadczam, obserwuję i w pewnym czasie zaczyna się jakiś taki rozwój, który sprawia, że mogę się zastanowić. Ale przepraszam, właśnie chodzi o to, że my dzisiaj mamy więcej czasu na to, żeby się zastanowić jednak. Oczywiście dzięki intelektowi mimo wszystko. W pewnym sensie ja oczywiście zgadzam się, że rozwój duchowy następuje, ale ja nie zgadzam się, że koniecznie ten rozwój duchowy musi iść z czasem. W sensie linia czasu, że kiedyś byli mniej rozwinięci, teraz są bardziej rozwinięci. Nie wydaje mi się. Inaczej, myślę, że tak było, ale nie w takiej skali, jak nam się to wydaje.
[01:41:06] - Znaczy ja skali na przestrzeni tysiącleci nie jestem w stanie precyzyjnie ocenić, bo nie mam takich danych. Patrząc globalnie na to, jak się zmienia świadomość ludzi, społeczeństw na przestrzeni tych tysięcy lat, ja wnioskuję, że proporcje dusz dziecięcych, młodych, dojrzałych i starych na przestrzeni tych tysięcy lat się zmieniły. Czyli kiedyś dominowały dusze niemowlęce, dziecięce z jakąś domieszką młodych. Później nastąpił gwałtowny wysyp dusz młodych, zmieniły się proporcje i te duszyczki takie niemowlęce, dziecięce żyją sobie już w krajach słabiej rozwiniętych. Natomiast znowu teraz-
[01:42:01] - Znaczy ja tutaj mogę się z tobą zgodzić
[01:42:04] - ... jakby zwiększyły się proporcje dusz dojrzałych i dusz starych.
[01:42:10] - Okej, ale to nie zmienia faktu, że my się nie mieliśmy, bo jako stara dusza, gdybym był ja na przykład. Okej, dam ci przykład: jaką jestem duszą? Młodą, starą, niestarą? Nie mam pojęcia. Czyli nie ma zbytniej różnicy moim zdaniem. Ludzie nie są w stanie się określić, jaką są duszą, kurde. Mają z tym problem.
[01:42:32] - No mają z tym problem na tym świecie.
[01:42:33] - To są młode, stare dusze, ale to zmijam. W sensie ja się nie wierzę jeszcze, w co nie wchodziłem, więc nie będę się w to zgłębiał. Nie mam zdania. Natomiast ludzie nie potrafią się ocenić, a skoro nie potrafisz się ocenić lub większość ludzi się nie potrafi ocenić, to jednak nie ma zbyt dużej różnicy mi się wydaje.
[01:42:53] - Jest. Znaczy nawet jeżeli nie jesteś w stanie się ocenić, ja wiem to po swojej tak zwanej moralności. I wiem też, znam mnóstwo ludzi, nawet chociażby Justin, która jeszcze z nami jesteś czy już uciekłaś?
[01:43:08] - Nie, jestem. Słucham, kontynuuj.
[01:43:11] - Czy tak jakby chociażby Justin, czy kilkoro tutaj słuchaczy, którzy bardzo aktywnie od początku audycji gdzieś są aktywni. Dla mnie z wypowiedzi wiadomo, że są to przynajmniej dusze dojrzałe. Takie jakie masz kryteria moralne, taką jesteś duszą. To jest najprostsze przełożenie.Ponieważ zmieniają się priorytety życiowe wraz z rozwojem świadomości. Na początku będąc dzieckiem marzymy o tym, żeby być dorosłym, żeby być bogatym. Naszym idolem jest prezes, znany piłkarz, znany muzyk. Później dorastając i stając się tym prezesem, politykiem, biznesmenem, muzykiem czy znanym piłkarzem doświadczasz tego, że mimo że jesteś sławny, że masz wszystko, pieniądze, sławę, nie jesteś w dalszym ciągu szczęśliwy i z czasem zmieniają ci się priorytety. Powiesz: inne wartości mają znaczenie. To nie chodzi o to, żeby mieć kasę, żeby być sławnym, żeby mieć podporządkowanych ludzi. Tylko inne rzeczy dają w życiu szczęście.
I tak samo jest z rozwojem ludzkości.
[01:44:36] - Nie zgadzam się. Inaczej, może zróbmy tak, że skończymy ten temat, bo będziemy to ciągnąć w nieskończoność. Ja ostatnie moje słowo powiem, że zgodzę się, że jest ta różnica, bo oczywiście jest, ale dla mnie ta różnica nie istnieje w kategoriach, że ma jakiekolwiek znaczenie. Bo patrząc dzisiaj na ludzi, mimo wszystko cała masa ludzi mówi, że są nie wiadomo gdzie, jak się rozwijają duchowo. Ja na przykład też się próbuję rozwijać duchowo, aż stara dupa jestem. Multum ludzi próbuje się rozwijać duchowo. Stoimy w miejscu wszyscy. Ja tak uważam, że jak się patrzę 5 lat do tyłu, to mnie się wydaje, że zrobiłem ogromny, wielki krok nad przepaścią. Ale jak się głębiej zastanowję, to po prostu się postukam w głowę, nadal głupi jestem. Nadal ten rozwój po prostu jest na bardzo niskim poziomie, nadal stoję w miejscu.
Jak mnie ktoś weźmie, cofnie o 2000 lat do tyłu, żyję tak samo, w tym samym podobnym świecie.
[01:45:49] - Jedno pytanie do pana Kazimierza. Taki głupi przykład, bo tutaj pan wspomniał, że pan nie wierzy w te stare, nowe, młode. Ja w ogóle nie lubię tej klasyfikacji, natomiast wierzę, że jakieś tam poziomy tego są. Podam krótki przykład i jeżeli pan mi to wytłumaczy jakoś tak fajnie to fajnie będzie. Powiedzmy, że jest grupka dzieci. Dzieci, które nie są rodzeństwem, ale wychowują się w totalnie tym samym środowisku na tym samym jednym podwórku. Wszyscy się znają, wszyscy mają praktycznie te same wartości i część z tych dzieci łapie kota i zaczyna go torturować z wielką radością. Natomiast druga część tych dzieci zaczyna krzyczeć i próbuje pomóc temu kotu, woła dorosłych. Od czego to zależy? Bo pan wspomniał, że to zależy od wychowania, od środowiska.
Ja podaję przykład, gdzie środowisko jest identyczne.
[01:47:01] - Okej, dobra. To ja tylko wytłumaczę jedną rzecz. Tak mi się może wydawać, okej? Moja teoria to jest tylko i wyłącznie moja teoria, więc tak strzelam. Bo wy mówicie tak, że jest pewien punkt, w którym pojawia się dusza, jest dziecięca, potem tuk, tuk, coś się zmienia, coś się zmienia, dojrzewa. Ja uważam, że źródłem jest ta mądrość, kumulacja mądrości. Przykro mi, ale ja tak uważam w tej chwili. Ja mogę być kompletnie w błędzie. Ja to po prostu analizuję. Mnie się wydaje, że to jest tak: jak tu przychodzimy, pracujemy nad czymś.
To powoduje, że mamy pewne doświadczenie, przenosimy na następne wcielenie. Potem następuje znowu kolejne wcielenie. Ale problem polega na tym, że są pewne rzeczy, które przestały być rozwijane, więc się cofają.
[01:47:53] - Nie, nie mogą się cofać.
[01:47:54] - Zapominamy. Dlatego ja mówię, że nie wiem, czy to rzeczywiście jest punkt, w którym pojawia się dusza, ona dojrzewa, bo wtedy jest kwestia, że musi być dusza w tym momencie bardzo stara i coś się będzie musiało z nią stać. Ale to też jest ciekawy temat, bo rzeczywiście może się stać, bo jeżeli zwrócimy uwagę na to, że pierwszym prawem całego wszechświata jest wszędzie istniejąca zasada fraktali, mimo wszystko, czy to nam się podoba, czy nie. Mamy atom, mamy słońce, mamy galaktykę. Wszystko działa dokładnie tak samo. To jest fraktal i to możemy przenosić na wiele płaszczyzn. Skoro mamy człowieka, który ma początek, rodzi się, potem umiera. Przenosimy dalej na duszę, kiedy jest młoda, jest stara, więc też może umierać, ale to też znaczy, że fraktal nie ma końca. Czyli znowu jest coś poza duszą. Pytanie co?
Że wtedy jak ta dusza umiera, to z kim się wtedy stajemy? Czy dostajemy nową duszę i od nowa zaczynamy pracę nad czymś? Nie wiem. To pytanie do Sarka.
[01:49:09] - Przedziwna koncepcja. W ogóle jakaś umierająca dusza to jest przedziwna koncepcja. To jest taka bardzo podciągnięta pod jakąś tam wyższą ideę.
[01:49:22] - Ja uważam, że wszystko, co nas otacza, ma przełożenie dalej, czyli wszystkie zasady są przekładalne.
[01:49:29] - No ale pan uważa, że jest początek i jest koniec.
[01:49:33] - Jeżeli jest początek i koniec, to też możemy dochodzić do tego, co ja mówię. Czyli wychodzi na to, że dusza w pewnym sensie nie śni, że my jesteśmy nieśmiertelni, nawet jeżeli jest-Co umiera, to się pojawia coś od nowa. Istnieje coś innego poza duszą. Głębiej we fraktal. Ale mówię: nie wiem, nie mam zielonego pojęcia. Ja nie mówię jak jest. Ja nie poważam w żaden sposób, że wy bzdury wygadujecie mówiąc o tym, że jest młoda dusza, jest stara dusza. Ale jeżeli jest młoda i stara, to może mi wytłumaczycie, jak wy myślicie, co się dzieje z duszą, kiedy będzie bardzo stara? Znika? Przestaje istnieć?
Umiera?
[01:50:18] - Nie, cały czas istnieje.
[01:50:19] - Jak się rodzi w innej duszy? Bo tego nie wiem na przykład.
[01:50:26] - Ja powiem tak, to są pytania takie same. Człowiek nie zastanawia się, w jaki sposób rośnie trawa, a już chce penetrować kosmos.
[01:50:36] - Nie, to są ważne pytania.
[01:50:39] - Nie, bo nie wiemy o tym, jak się rodzą dusze. O tym nie wiemy.
[01:50:43] - Zadałaś pytanie przed momentem o te dzieci. Nie możesz na nie odpowiedzieć, że wiek: młodsza dusza, starsza dusza, jeżeli nie zadasz sobie tego pytania, o którym ja powiedziałem. Czyli zakładasz też tak samo coś jak ja.
[01:50:59] - Nie, zakładajmy to od początku. Według koncepcji, w którą ja wierzę, to jest reinkarnacja. Reinkarnacja polega na tym, że jest najpierw młoda dusza, która się reinkarnuje kilkanaście, kilkadziesiąt lub kilkaset razy i zbiera ciągle doświadczenia. Nie można jej porównać. Jeżeli dusza jakaś się już po raz trzysetny wcieliła w człowieka, to nie można jej porównać z doświadczeniami, jakie ona ma, z duszą, która jest młodą duszą, która się wcieliła dopiero trzeci raz.
[01:51:37] - Czekaj, czyli wiek duszy nie dotyczy wieku duszy, tak jak my mamy wiek ciała, czyli narodziny małe i stare, duże, tylko dotyczy perspektywy obecnej naszego ciała. Czyli ja jestem teraz w takim rozwoju, to obserwuję duszę na przestrzeni jakiegoś horyzontu zdarzeń. Czyli albo wiem, że w tej rzeczywistości, albo już to wiedziałem.
[01:52:01] - Ja się nie chciałem w to włączać, bo ja już się dzisiaj nagadałem, ale chyba jednak muszę zainterweniować.
[01:52:11] - W co my wchodzimy?
[01:52:12] - Z tego, co zrozumiałem, Kazimierzu, ty myślisz, że my myślimy, że jak się rodzimy, to dostajemy duszę na odpowiednim poziomie, tak?
[01:52:24] - Nie.
[01:52:25] - Nie? Teraz to już ja się pogubiłem.
[01:52:27] - Ja też nie za bardzo rozumiem pana Kazimierza. Dlatego ja zamilkłam, bo ja nie chcę się w tym wszystkim pogubić. Ja bym poprosiła, może prostszą drogą to wytłumaczyć, co pan Kazimierz ma na myśli, bo ja się w tym wszystkim pogubiłam.
[01:52:45] - Wy rozumiem, że myślicie tak, znaczy w sensie wasze zdanie, że dusza się rozwija i wy jesteście na pewnym etapie, z którego obserwujecie rozwój duszy i w waszej ocenie jest młodszy albo starszy, ale jak wasz rok przypuśćmy wasz rok ujęty na skali 10, znaczy w punkcie 10, to wy obserwujecie, że 7 to było młode, a 12 to już będzie stare. Potem jak się przeniesiecie na 20, to będziecie obserwować 16 i 24. Przykład daję.
[01:53:19] - To jest w ogóle jakaś nieznana mi ezoteryczna koncepcja. W ogóle nie.
[01:53:28] - W sensie, że obserwujecie swój rozwój względem: młode, stare względem siebie teraz.
[01:53:34] - Nie, młode, stare to jest umowne. Jasmin powiedziała, że tego nie lubi. Ja też nie, ale jak na razie nie ma lepszego pomysłu, żeby to zróżnicowanie pokazać. I dlatego ta ziemska nomenklatura w nazywaniu tych poziomów jest najbardziej zrozumiała dla ludzi, dlatego tym się większość ludzi, którzy tę tematykę poruszają, posługuje. Odnosząc wiek duszy do wieku dziecka, czyli niemowlęca, dziecięca, młoda, dojrzała, stara. Do tego mamy jasne.
[01:54:19] - Jednak mnie zastanawia, do czego my dążymy w tej audycji, bo już się pogubiłem.
[01:54:27] - Dyskusja ma to do siebie, że ewoluuje na podstawie pojawiających się tematów. To cały czas do rozmowy o świadomości moim zdaniem. Zresztą nigdy nie mamy pewności, co z naszej rozmowy wyciągną dla siebie pozostali słuchacze, więc określenie celu tej rozmowy jest naprawdę bardzo trudne. Natomiast jest bardzo interesujące przynajmniej mi się tak wydaje.
[01:54:57] - Przynajmniej wyszliśmy od koronawirusa i ludzie mogą odpocząć.
[01:55:02] - Przynajmniej na chwilę. Natomiast widzę, że tutaj ten temat, bo już o nieśmiertelności czy o jakichś innych rzeczach duszy już też żeśmy prowadzili audycję i to pewnie kilka, bo to też był taki temat, który budził dość dużo emocji. Więc myślę, że też może czas sobie przypomnieć, jak to jest z tymi tak zwanymi poziomami rozwoju duszy. Poziomami rozwoju duszy. To jest właśnie błędne określenie, które myślę, że nas sprowadza tutaj też na manowce. Poziom rozwoju duszy to nie jest nic innego jak poziom rozwoju nas. Więc nie próbujmy tego oddzielać, bo znowu zejdziemy na jakieś nieporozumienia.Natomiast myślę, że powinniście sobie wrócić i wyjaśnić jeszcze, moi drodzy to, czego sobie nie wyjaśniliście. A ja kiedyś znowu wrócę do tematu tego, który tutaj dzisiaj został niewyjaśniony. Natomiast nie wiem, czy wyjaśniliście już sobie, jak ten problem z tymi dziećmi rozwiązać, czy nie?
[01:56:12] - Ja nie próbowałem nawet rozwiązywać tego problemu, bo mówię, to jest poza każdą kategorią.
[01:56:20] - Prosiłem, żebyś wytłumaczył, jak ty to widzisz. Z czego ta różnica może wynikać, że niby te same dzieci, a różne reakcje.
[01:56:28] - No.
[01:56:30] - Przynajmniej ja takiej wyraźnej odpowiedzi na to pytanie nie usłyszałem, a myślę, że Jasmine chciała też tą odpowiedź na to pytanie usłyszeć.
[01:56:39] - Jakbym usłyszała to, co myśli pan Kazimierz na ten temat, to bardziej by mi się poukładało w głowie. Koncepcja pana Kazimierza .
[01:56:50] - Ja nie mam żadnej koncepcji, żeby była jasność, ja to wytłumaczę w najprostszy sposób, jak mnie się może to wydawać. Jeżeli byśmy założyli, że każda właściwość człowieka, czyli empatia, coś tam innego, to jest jeden zbiornik i tych zbiorników mamy 100, to nad każdym z tych zbiorników musimy pracować, ale nie możemy jednocześnie. Więc część tych zbiorników po prostu się deewoluuje, cofa, a część jest rozwijana i być może po prostu w tym kierunku. Czyli że pewne zdolności i tak z czasem u nas słabną, nad pewnymi pracujemy, są mocniejsze. Nie wiem naprawdę. Ja się cieszę, że dzisiaj mogę kompletnie wszystko odwrócić do góry nogami, bo do tej pory zawsze się zgadzałem z panem Sławkiem i w zasadzie ktoś mógł się zastanowić, to mamy dwóch gości.
[01:57:57] - Jednemu słuchaczowi urwało niestety, panu Kazimierza.
[01:58:01] - Też mi się wydawało. Chyba w pół zdania, że tak powiem, nas opuścił. A szkoda, bo też się ciekawy wątek zaczął pojawiać różnicy zdań.
[01:58:16] - A tymczasem dodzwonił się do nas inny słuchacz o wielce skomplikowanym nicku na Skype, coś tam, coś tam. Zapraszamy do dołączenia.
[01:58:26] - Dzień dobry.
[01:58:28] - Witam.
[01:58:29] - Jak tak państwa słucham, to zauważyłem, że nie zauważyliście jednej rzeczy. Bo tu jest mowa o tym, jak w historii różne rzeczy się działy, że tam był niby ten Jezus, Mahomet i tak dalej, Aleksander Wielki. A ja taką rzecz zauważyłem, że ludzie się dzielą właśnie na takie dwie kategorie, na takich rządzonych i rządzących. Takich, którzy przewodniczą stadu zwierząt na przykład i takich, którzy są częścią tego stada. Tak zauważyłem. To ci ludzie, którzy rządzą i ci ludzie, którzy zarządzają tym stadem, mają wpływ na to, jak myślimy, jak się historia układa, jakie wydarzenia się pojawiają. I tak naprawdę nie można tych dwóch kategorii mierzyć jedną miarą. Takie mam zdanie.
[01:59:27] - Znaczy zdanie całkowicie słuszne, bo nie byłoby rządzącego bez rządzonych i odwrotnie. Jest pewnego rodzaju symbioza i to chyba nie zostało tutaj w żaden sposób, chociaż może w tych emocjach dzisiejszych padło jakieś takie negatywne stwierdzenie w tej kwestii. Natomiast bardziej, ja przynajmniej osobiście chciałem zwrócić uwagę na to, że kiedyś tych rządzących było zdecydowanie mniej niż tych, którymi oni rządzili. A z czasem, wraz z rozwojem świadomości ludzi, te proporcje ludzi, którzy chcieli rządzić, zaczęły się drastycznie zwiększać w porównaniu do tych, którzy chcieli być rządzeni. I to moim zdaniem jest świadectwem i dowodem na to, jak zmienia się ludzka świadomość. Takie z mojej strony tłumaczenie, co ja miałem w tej naszej burzliwej dyskusji na myśli.
[02:00:42] - Rozumiem. Tylko ja mam taką obserwację jedną, że wy państwo na przykład tutaj siedzicie, debatujecie, zastanawiacie się nad pewnymi rzeczami, ale duża część społeczeństwa, lwia większość tak naprawdę nie ma tego czegoś. Nie przyjdzie, nie popatrzy, nie zastanowi się, nie stanie z boku, nie przeanalizuje sytuacji, nie wyciągnie wniosków. Tylko to jest taki efekt tłumu. Dam taki przykład, co mnie ostatnio uraziło. Na przykład jest sobie pewna mała grupa ideologiczna w polu w Polsce, nie będę mówić, czy to jest z prawej, czy z lewej strony, chociaż wiadomo, o kogo chodzi, prawda? No i siła tej grupy ludzi polega na tym, że oni chodzą po ulicy, ubierają się w patriotyczne jakieś czuchy, flagi ze sobą noszą i chodzą i bardzo głośno krzyczą. I też robią dużo zamieszania wokół siebie. I na przykład oni krzyczą takie hasła jak na przykład Bóg, Honor, Ojczyzna. Ale czy któryś z nich się zastanowił na przykład, że kopanie jednej osoby w pięciu to nie jest raczej honorowe zachowanie i nie wiem, co to za Bóg tak chciał, że taką ma wolę, żeby oni tam w kilkunastu napadali jednego gościa i go kopali czy tam obrzucali kamieniami na przykład.
[02:02:05] - Może to jest taki bardzo unikalny sposób na okazywanie tej słynnej chrześcijańskiej Polski podobno tego miłosierdzia i tego szacunku do bliźniego.
[02:02:17] - Tak, dokładnie. Ale do czego zmierzam? Chodzi o to, że to jest właśnie klasyczny przykład takiego człowieka rządzonego, który się nawet nie zastanowi nad tym, co robi.Jemu się coś wmówi i on uważa, że ma rację i on za tym idzie, za tym przykładem.
[02:02:34] - Niestety w dalszym ciągu pozostaje na świecie jeszcze bardzo dużo osób, które wymagają tego przewodnictwa, które bezkarnie i bezkrytycznie przyjmuje wszystko, co ich domniemany autorytet im przekazuje. Po to są między innymi te audycje o świadomości, żeby proporcja tych ludzi, którzy siedzą z nami i dyskutują i zastanawiają się nad pewnymi rzeczami, była jak największa, a tych, którzy bezkarnie przyjmują wszystkie polecenia swoich autorytetów się zmniejszała. Ślepe posłuszeństwo zawsze prowadzi do nadużyć.
[02:03:25] - To jest narzędzie do osiągania swoich własnych celów i do takich ludzi nie ma co mówić tak naprawdę. Tak jak mówiliście o tych publicznych egzekucjach wszystkich. Mi się wydaje, że ci ludzie, tak jak wcześniej pani mówiła, że jej się nie wydaje, że jak komuś głowę obcinali na stadionie na publicznej egzekucji, to cała reszta się z tego cieszyła. Ja myślę, że taka reszta właśnie by się cieszyła pod wpływem strachu, że gdyby wziąć takiego jednego delikwenta z drugim i mu głowę na gilotynie obciąć publicznie, to cała reszta by nie miała wyjścia, tylko się z tego ucieszyć, bo wiedziałaby doskonale, że ich to samo może spotkać. Więc lepiej cieszmy się z tego głośniej, to będziemy ostatni w kolejce do ścięcia wtedy.
[02:04:10] - Ja powiem tak: w dzisiejszych czasach i też pewnie między innymi w tej grupie, o której pan wspomina, myślę, że gdyby nie tak ostre przepisy prawa, to gdyby oni zamiast kopać tego człowieka, mogli mu obciąć głowę i nasadzić na włócznię, mieliby z tego niesamowitą radość.
[02:04:34] - Tak.
[02:04:35] - Więc nie musimy się cofać 2000 lat i zastanawiać się nad tym, czy ludzie się cieszyli, czy nie. Dla pewnej grupy ludzi taka forma rozrywki nawet w dzisiejszych czasach będzie formą rozrywki.
[02:04:50] - Tak, ale to jest bardzo niebezpieczne i to jest bardzo szkodliwe. I tak naprawdę dlatego uważam, że nie powinno się wszystkich wrzucać do jednego worka, tylko wyznaczyć konkretne kategorie dla konkretnych kategorii ludzi. Żeby być człowiekiem, to jeszcze jakieś standardy moralne trzeba mieć.
[02:05:15] - Mogę słowo? Podsumowując to, co pan przed chwilą powiedział, ja słyszałam coś takiego, co jest jedną z najmądrzejszych rzeczy, jaką usłyszałam w życiu, że ludzie dzielą się tylko na dwie kategorie: na kanibali i nie. I teraz niech się pan zastanowi, w której kategorii pan jest, bo pan nie wie, co by pan zrobił, gdyby wybuchł Yellowstone i nie ma niczego.
[02:05:48] - Gdyby jeszcze raz co się stało?
[02:05:50] - Na przykład Yellowstone by wybuchł. Wiadomo, że jak wybuchnie, to jest koniec, to cywilizacja upadnie i nie wiadomo, co by pan zrobił. Ale teraz tak: do jakiego wora się pan wrzuci na ten czas? Jest pan kanibalem czy nie jest pan kanibalem? Ja dlatego strasznie nie lubię, jak się mówi o kategoryzacji ludzi. Nienawidzę tego, bo jest to bardzo niesprawiedliwe, bo nikt nie wie, w jaki sposób by się zachował w danej sytuacji. A ponieważ ja jeszcze wierzę w to, że istnieje reinkarnacja, być może ja kilka wcieleń wcześniej byłam jakimś popieprzonym katem, który właśnie publicznie ucinał ludziom ręce i czerpał z tego pieniądze. Ja tego nie wiem, ale mogę zakładać, że kimś takim byłam. Więc ja nie jestem w stanie i nie mogę oceniać tych ludzi, którzy zachowują się w tym momencie w sposób, który jest dla mnie niemoralny. Ja strasznie nie lubię tego kategoryzowania i ich trzeba wrzucić do tego wora, tych wrzucić do tego wora, w ogóle posegregować ludzi na lepszych, gorszych.
[02:06:57] - Im się nie da wytłumaczyć, dlatego, że oni pójdą za tym, co mają wbite w głowę i do nich się nie da przemówić. Jeżeli by-
[02:07:05] - To nieprawda. Ludziom zawsze się mówi.
[02:07:08] - Powiedział, żeby się uciszyli, uspokoili, może by to wtedy zadziałało. Był na nich ich własny autorytet.
[02:07:14] - Ludziom się przemówi, wystarczy im pozwolić doświadczać. Może doświadczą czegoś okropnego i po prostu to ich życie zmieni w jakiś sposób.
[02:07:24] - Może doświadczenie uciętej głowy na publicznej egzekucji będzie doskonałym bodźcem do tego, żeby się zmienili jednak.
[02:07:33] - Nie, to nigdy w ten sposób nie działa.
[02:07:36] - Nigdy strachem, nigdy nie strachem, nigdy nie okropnościami ludzi zmienia się na lepsze.
[02:07:43] - To są ich metody.
[02:07:46] - Ale skoro krytykujemy czyjeś metody, to nie możemy ich stosować, bo to tak jakbyśmy krytykowali samych siebie.
[02:08:00] - Jakbyśmy pożar gasili benzyną. To jest dokładnie na tej zasadzie.
[02:08:04] - Ale w końcu tlen się skończy i pożar zgaśnie.
[02:08:10] - Ale to wtedy nie będzie niczego.
[02:08:14] - Dlaczego?
[02:08:15] - Teraz jest pytanie: do czego my chcemy, do czego my dążymy? Jeżeli dążymy do ukarania, to może faktycznie jest to metoda. Natomiast czy my mamy prawo karać?Natomiast jeżeli chcemy coś zmienić, powinniśmy zastosować takie metody, które będą skuteczne w celu dokonania tej zmiany.
[02:08:43] - To wtedy trzeba przejąć władzę w kraju i zmienić prawo.
[02:08:47] - Czy reagując agresją na agresję osiągniemy skutek zmiany drugiego człowieka?
[02:08:58] - Niekoniecznie. Dlaczego agresją? To nie musi być agresywne przecież wcale.
[02:09:04] - Rozmawiamy tutaj o gaszeniu pożaru ogniem i unicestwieniu wszystkiego.
[02:09:12] - Przecież nie ma sensu żadnego. Nie popieram takich metod. Po prostu chodzi o to, że państwo staracie się coś dostrzec, rozwinąć się duchowo, osiągnąć jakiś wyższy stopień nowy. Ale są ludzie, którzy mają to gdzieś i oni nie myślą w taki sposób. Dla nich państwo jesteście tymi słabymi, którym należy ziemię poddać.
[02:09:42] - Nie, ja tak się nie odbieram. Natomiast zawsze powtarzam jedną rzecz, że każdy z nas dochodząc do tego momentu, w którym jest w tej chwili, przeszedł również przez te etapy, na których są ludzie, których teraz pan krytykuje czy próbuje w jakiś sposób ocenić. Czyli my do swojego momentu nauki doszliśmy inaczej. Żeby być dorosłym, trzeba było być kiedyś dzieckiem. Popełniać błędy, robić głupie rzeczy po to, żeby zdobyć doświadczenie, co wolno, czego nie wolno. Trzeba się było sparzyć, trzeba się było nauczyć. Nikt się nie rodzi od razu dorosły, nikt się nie rodzi od razu mądry, nikt się nie rodzi świadomy i nikt się nie rodzi od razu wszechwiedzący. Więc zapominamy często o tym, że my przez ten sam proces przechodziliśmy. Więc nie zabraniajmy ludziom. Ja nie mówię, żeby popierać takie metody.
Ja nie mówię, żeby ich hołubić, żeby im dawać nagrody. Natomiast nie zapominajmy o tym, że każdy ma swój własny tryb nauki, sposób nauki i każdy gdzieś na tej drodze jest w swoim własnym miejscu.
[02:11:09] - Tak, tylko to też zależy od inteligencji. Niestety ludzie z niskim ilorazem inteligencji się nigdy nie nauczą. Nawet gdyby mogli.
[02:11:17] - Nie.
[02:11:19] - Były takie badania przeprowadzone. To były badania robione na zlecenie CIA przez jakiś tam uniwersytet w latach 80. 20 milionów dolarów na to poszło. Chodziło o to, żeby zredukować przestępczość w kraju poprzez zatrudnienie ludzi. Doszli do tego, że dużo tych nielegalnych imigrantów ma za słabe IQ, ich poziom intelektualny odbiegał od średniego i byli mało przydatni w społeczeństwie i dlatego wchodzili na drogę przestępczą, bo to było ich jedynym źródłem utrzymania. Robienie rzeczy nielegalnie, na przykład jakieś kradzieże, handel narkotykami, takie rzeczy. Ameryka w pewnym momencie chciała im pomóc znaleźć przydatne miejsce w społeczeństwie. Wydali 20 milionów dolarów na badania i się okazało, że pewnej części tych ludzi się po prostu nie da zreformować.
[02:12:24] - Tak jest.
[02:12:26] - Ale to też nie do końca jest tak. Panowie, chwilę, proszę was. Ja po prostu z tym pomiarem IQ nie jestem w stanie wytrzymać. To mnie strasznie irytuje, bo zapewne każdy z nas i każdy z słuchaczy i pan Marek kiedyś sięgnął po taki test IQ. I w tym teście IQ nagle są jakieś ciągi matematyczne, jakieś inne rzeczy. Co to ma do prawdziwej, wrodzonej inteligencji?
[02:12:55] - To pomaga rozumować.
[02:12:59] - Zaraz. Okazuje się, że dzieci z syndromem Downa mają bardzo niskie IQ. Bardzo niskie, bo ja oglądałam o tym program i widziałam te badania. Natomiast one mają najwyższy poziom empatii. Ja znam takich dzieci od groma i naprawdę gdybym chciała z kimś iść na bezludną wyspę, to bym sobie wzięła gromadkę dzieci z syndromem Downa, bo taką empatię, tyle miłości i radości, ile one mają, to naprawdę ci ludzie, którzy mają 180 czy 500 IQ naprawdę mogą im pozazdrościć.
[02:13:42] - To ja nie. Ja znam inną historię. U mnie był sąsiad z zespołem Downa i bił wszystkich na przykład. Nikogo nie lubił.
[02:13:49] - Kochani, bo my tutaj, że tak powiem, zaczynamy kolidować.
[02:13:54] - Ja w szkole miałem kolegę, który miał dużo wyższe IQ niż przeciętna klasa, niż średnia klasowa i też wszystkich bił.
[02:14:01] - No.
[02:14:03] - A ja z kolei z tego, co pamiętam, kiedyś kilka razy te testy przechodziłem i zawsze wychodziło, że mam poniżej średniej.
[02:14:12] - Niemożliwe.
[02:14:14] - Możliwe. Mam to w papierach nawet.
[02:14:18] - O masz!
[02:14:20] - To ja nic nie mam.
[02:14:21] - To też jest kwestia zmienna. To nie jest tak, że człowiek dostaje jeden wynik i to jest takie na całe życie. Wiadomo, że intelektualnie, tak jak i duchowo, zawsze się można rozwijać.
[02:14:32] - Ja nie będę mówił o swoim poziomie, boPo co? Ale od razu mówię: nikogo nie biłem. Natomiast próbujemy tutaj dwie różne rzeczy ze sobą połączyć. Poziom rozwoju świadomości, poziom rozwoju duchowego z poziomem IQ. Myślę, że CIA, robiąc te badania, takiego aspektu jak rozwój świadomości raczej w swoich badaniach nie brało pod uwagę. Więc kierując się samym tylko poziomem inteligencji czy wynikiem IQ, myślę, że nie ogarniemy całej sytuacji w sposób obiektywny. Bo przecież na ludzkie zachowania wpływa jeszcze dużo więcej czynników niż tylko sam poziom inteligencji, jak choćby to, o czym doskonale wiemy: podświadomość, czyli to, co wynosimy z domu. Do tego wszystkiego dokłada się jeszcze poziom świadomości, czyli poziom rozwoju duchowego. I to dopiero daje jakiś obraz człowieka. Natomiast ja się całkowicie zgadzam z tym, że dzieci z syndromem Downa posiadają bardzo dużą dozę empatii.
Może to też jest jakaś podpowiedź dla nas. Trzeba tą inteligencję wyłączyć, a bardziej skoncentrować się na emocjonalności. I tyle.
[02:16:16] - Dobra kochani, bo ja już widzę, że to 11 prawie wybije u was i Jubi pewnie już nóżkami przebiera. To ja się pożegnam. Dziękuję serdecznie. Ja nie wiem, jak nasz słuchacz, który jest z nami na linii. Jak pan się nazywa?
[02:16:33] - Sławek.
[02:16:34] - Whatever.
[02:16:36] - Whatever.
[02:16:37] - Okej. No to żegnam Sławku, żegnam Marku, żegnam Robert.
[02:16:44] - Dziękujemy ci bardzo.
[02:16:45] - Dziękuję bardzo.
[02:16:46] - Za tę chwilę na tych swoich kwarantannie uważaj na siebie.
[02:16:50] - Jasne.
[02:16:52] - Wszystkiego dobrego. Dziękuję ci.
[02:16:53] - Wszystkiego dobrego. Na razie.
[02:16:55] - Żegnajcie.
[02:16:56] - To co? To ja też się pożegnam. Dziękuję za rozmowę.
[02:17:00] - Dziękujemy bardzo za nowe spojrzenie na sprawę. Polecamy się na przyszłość.
[02:17:09] - Zadzwonię jeszcze kiedyś.
[02:17:11] - Dobra, super. Trzymam za słowo.
[02:17:13] - Pozdrawiam.
[02:17:15] - Dzięki. Pozdrawiam również.
[02:17:16] - Pozdrawiamy również. Dzisiaj słuchacze zrobili audycję, panie Sławku. I można powiedzieć w porę się porozłączali, bo tutaj już Jubi z gościem czeka.
[02:17:27] - Tak? Słuchajcie kochani, tutaj oczywiście miliard komentarzy, których ja nie zdążę już dzisiaj przeczytać, ale jest tego naprawdę mnóstwo. Aż mi jest przykro, bo ja stanąłem gdzieś tak na 8:20 z tego, co widzę, a mamy godzinę 22:55 i posypało tutaj komentarzami.
[02:18:00] - Jeszcze sypie.
[02:18:01] - Jeszcze sypie. I widzę też nowe osoby tutaj w naszej dyskusji, nowych słuchaczy. Bardzo mnie to cieszy. Ale tutaj się co poniektórzy chwalą swoimi poziomami IQ. Kochani, mamy godzinę 22:56. Obiecałem, że nie zablokujemy Jubiego, więc spróbuję te komentarze przed następną audycją przeczytać sobie. Mam nadzieję, że już będę miał na tyle czasu, żeby się z tym zapoznać i spróbuję w takim razie wrócić na początku audycji jeszcze do tych najważniejszych wątków, które tutaj poruszyliście. Było dzisiaj o wszystkim, co mnie bardzo cieszy, więc mam nadzieję też, że następna audycja już nie będzie o koronawirusie. Chociaż jak widać, to do niczego nas nie zobowiązuje, bo możemy porozmawiać sobie o wszystkim, na co tylko macie ochotę. Dziękuję wam bardzo za telefony, za dyskusję, za emocje i też mam nadzieję, że dla was mnóstwo fajnych, ciekawych i przydatnych dla was informacji.
Żegnam się z wami bardzo cieplutko. Pamiętajcie o odpowiedzialności. Pamiętajcie o empatii i pamiętajcie o zdrowiu swoim oraz swoich najbliższych. Czego wam z całego serca życzę i najmodniejszym i najpopularniejszym życzeniem ostatnich dni życzę wam odporności i pożegnam się z wami bardzo serdecznie. Do usłyszenia za tydzień. Jeszcze raz dziękuję. Dziękuję panie Marku. Dziękuję wam kochani za to, że byliście dzisiaj razem z nami. Trzymajcie się. Do następnego tygodnia.
Pa, pa.
[02:20:03] - A ja pozwolę sobie zakończyć ten odcinek audycji „Świat oczami duszy” takim hasłem, które od niedawna towarzyszy Radiu Paranormalium, szczególnie na Facebooku, ale od niedawna również zagościło, dosłownie parę dni temu pojawiło się w naszym logo na naszej stronie internetowej: zostań w domu i posłuchaj Radia Paranormalium oczywiście. Mówił do państwa przed chwilą gospodarz audycji „Świat oczami duszy” pan Sławek Bączkowski. Tradycyjnie zachęcamy oczywiście do poświęcenia trochę tego czasu w kwarantannie. Niektórzy są. Tego czasu spędzonego w domu, którego teraz wielu z państwa zapewne będzie miało dużo, dużo więcej w związku z wiadomą sytuacją. Warto ten czas poświęcić na sięgnięcie po książkę pana Sławka Bączkowskiego „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”. Nie trzeba do tego celu specjalnie narażać zdrowia kuriera, bo książka jest dostępna nie tylko w wersji papierowej, ale również elektronicznej. Zachęcamy także do polubienia fanpage'a pana Sławka na Facebooku no i do zasubskrybowania kanału na YouTube, który nazywa się dla odmiany tak samo jak nasza audycja „Świat oczami duszy”. No i cóż, dzisiaj już kończymy ten odcinek Radia Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę.
Dobranoc. Do usłyszenia. No i oczywiście do usłyszenia ponownie już za tydzień o 20:00 w poniedziałek na antenie Radia Paranormalium. Oczywiście na żywo. No i mamy nadzieję również z bardzo aktywnym telefoniczno-skype'owym udziałem państwa właśnie. Dziękujemy za uwagę jeszcze raz i do usłyszenia. No i trzymajcie się zdrowo, rzecz jasna.
[02:21:59] - Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl