[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Zgromadzenia powyżej 50 osób są zakazane z wiadomych względów, natomiast takie zgromadzenia dużo większe w sieci internetowej na szczęście nie są takimi, którym zagrażałby w jakikolwiek sposób koronawirus. Tak więc mamy nadzieję, że dzisiaj będzie was dużo, dużo więcej niż 50. Zresztą zawsze tę liczbę regularnie państwo w poniedziałki na naszym liczniku słuchaczy przebijacie. Tak więc dzisiaj witamy was 16 marca 2020 roku na antenie Radia Paranormalium. Rozpoczynamy właśnie tutaj, właśnie teraz kolejny odcinek audycji „Świat oczami duszy”. Audycja na żywo poświęcona w całości meandrom świadomości. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji, pan Sławek Bączkowski.
Dobry wieczór, panie Sławku.
[01:07] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam wszystkich serdecznie.
[01:11] - Widzę, że tutaj już na czatach też słuchacze zaczynają nawiązywać do tematu przewalającej się właśnie przez cały chyba świat pandemii koronawirusa. Mrs. Treehouse wita nas wszystkich z kwarantanny. Ktoś tutaj jeszcze widzę chyba. Mamy nadzieję, że wszyscy zdrowi jesteście i że będziecie z nami dzisiaj do samego końca audycji. Przypomnę tradycyjne kontakty do Radia Paranormalium. Nasze numery telefonów to 32 746 00 08, 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493, 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02, 36 08 80 02.
Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można także nas spotkać oczywiście na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i fanpage'u pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. A więc panie Sławku, oddaję panu głos.
[02:43] - Dziękuję panie Marku. Kochani, jeszcze raz bardzo serdecznie was witam. Oczywiście na początku przeprosimy za tą moją ostatnią nieregularność w prowadzeniu audycji. Mam nadzieję, że ja swój, że tak powiem, prywatno-zawodowy pożar na tą chwilę ogarnąłem i ugasiłem, więc problemów z systematycznością, przynajmniej ze swojej strony, na razie nie przewiduję. Aczkolwiek jak sami zauważyliście, sytuacja nie jest w ogóle stabilna, więc ja tak dalekosiężnych planów jak na najbliższy tydzień póki co nie snuję z racji tematu znanego wszem i wobec. Kochani, poprzednią audycję dwa tygodnie temu obiecałem kontynuować w tematyce, żeby odpowiedzieć na pytanie nie dlaczego, nie po co, tylko jak zmieniać swoje życie, czyli jak tych zmian dokonywać i na co zwrócić uwagę, tak? I z wielką przyjemnością do tego tematu wrócę. Mam nadzieję, że pod koniec audycji, jak się nie wydarzą telefony, jak się tutaj coś innego nie wydarzy, ponieważ sprawa jest bardzo prosta, więc myślę, że zajmie mi nie dłużej jak pięć minut, żeby wam na to pytanie odpowiedzieć. Natomiast no cóż, audycja jest o świadomości, a temat wirusa, który panuje aktualnie na świecie również pod tym kątem trzeba rozpatrywać, tak? Ponieważ wiadomo, że ten wirus powoduje mnóstwo zamieszania w bardzo, bardzo wielu aspektach naszego życia.
W zasadzie już w tej chwili pewnie na wszystkich płaszczyznach życia odczuliśmy to, co się dzieje na świecie i też w krajach, w których aktualnie jesteśmy, tak? Bo to wpływa i na nasze życie nie tylko zdrowotne, nie tylko emocjonalne, gospodarcze, finansowe, rodzinne, w zasadzie zawodowe, tak? To wszystko w tej chwili zostało postawione dość mocno na głowach. Znajdujemy się codziennie w jakiejś nowej rzeczywistości, za którą, no powiedzmy, nie do końca my mamy na to wpływ, tak? Do wielu rzeczy, do wielu przepisów, do wielu zaleceń powinniśmy się zastosować. I też ja oczywiście będąc tutaj takim głosem troszeczkę zdrowego rozsądku, będę was oczywiście namawiał i przekonywał, tak? Bo pomiędzy paniką a lekceważeniem, głupotą jest pośrodku zdrowy rozsądek, odpowiedzialność i taki zwykły ludzki rozum. Więc sugeruję, żeby właśnie to środkowe rozwiązanie wybrać na najbliższe dni, tygodnie, miesiące. Nie wiadomo, ile to wszystko jeszcze potrwa, tak? Także z mojej strony apel oczywiście kierujmy sięSądkiem, odpowiedzialnością.
W tym wypadku już nie tylko za siebie, ale również za innych ludzi. Natomiast oczywiście zastanawiałem się, czy dolewać tej oliwy do tego wrzącego kotła jeszcze. Ale ponieważ ze wszystkich możliwych źródeł, również tych naszych ezoterycznych, duchowych płyną informacje i reakcje i interpretacje tego zjawiska, które w tej chwili się na świecie dzieje, ponieważ jak zawsze jest tak, że z tych wielu, wielu wersji część jest po prostu absurdalna, część jest bezsensowna, a część ma jakieś tam oczywiście znamiona prawdy i jakieś tam mądrości, więc postanowiłem i ja ze swojej strony do tej dyskusji się troszeczkę włączyć i przyjrzeć się temu wirusowi z punktu widzenia, jak sama nazwa naszej audycji wskazuje, z punktu widzenia duszy, z punktu widzenia świadomości. Kiedyś we wcześniejszych audycjach poruszaliśmy temat końca świata i ja tam obiecałem, że kiedyś na ten temat coś wspomnę i podzielę się z wami swoimi gdzieś tam przemyśleniami i odczuciami, wizjami, snami związanymi z tą tematyką. I kiedyś miałem taki powtarzający się, powracający do mnie sen, w którym była świadomość zbliżania się końca świata. I oczywiście ja też jako ze swoją ludzką naturą próbowałem wraz z jakąś tam grupą ludzi temu przeciwdziałać. Natomiast pamiętam, jak wjeżdżaliśmy windą gdzieś na jakąś górę i zrozumiałem, że tego procesu nie da się odwrócić. I w tym przekonaniu, że to już jest koniec, tak jakby położyłem się w powietrzu i czekałem ze spokojem na śmierć. Na koniec po prostu świat. I w moim śnie to nie wyglądało jak woda, jak burza, jak jakiś kataklizm, tylko jak jakaś fala, niewidoczna fala, która mnie pochłonęła, która przeszła nade mną, ale była niewidoczna.
To nie było nic fizycznego, coś, co mógłbym widzieć. Natomiast przyjąłem to ze spokojem i wiedziałem, że to już jest koniec. Ponieważ był dalszy ciąg tego snu i w którymś momencie obudziłem się. Obudziłem się w mieście, w którym już po tym końcu świata, w którym w dalszym ciągu żyli ludzie, tylko że część z tych ludzi była jakby otępiała, była obojętna, zachowywała się tak, jakby w ogóle nie wiedzieli, co się stało. Część ludzi gromadziła wszelkiego rodzaju dobra. Broń, pieniądze, jakieś rzeczy wartościowe.
[09:38] - Ale chyba nie papier toaletowy.
[09:41] - Wtedy jeszcze aż tak mocno moja wizja nie była rozbudowana. Wtedy papier toaletowy w moim, że tak powiem, przekonaniu nie był rzeczą aż tak bardzo wartościową. Natomiast przede wszystkim pieniądze, jakaś tam biżuteria, broń. Natomiast część ludzi zachowywała się zgoła odwrotnie, tak jakby dostali drugie życie. Pamiętam jakiś ślub, który się odbywał na ulicy ludzi poprzebieranych i tak dalej. Ja wtedy poczułem taką wewnętrzną potrzebę zrobienia czegoś, czego do tej pory nigdy nie robiłem. Czyli jakby zaczynając nowy etap od rzeczy zupełnie nowych. I wtedy, jak patrzyłem na tych ludzi, chodziłem pomiędzy nimi, zastanawiałem się, jaki jest sens takiego końca świata, czyli zniszczenia na przykład tylko części ludzkości i pozostawienie reszty ludzkości w jeszcze głębszym poczuciu strachu. Jaki byłby sens takiego wydarzenia? Czy właśnie ci ludzie, którzy gromadzili broń, pieniądze i tak dalej, jakieś tam dobra, czegokolwiek by się nauczyli po takim wydarzeniu, po przeżyciu końca świata, kiedy zostałaby na ziemi tylko, powiedzmy, garść ludzi.
Czy taki koniec świata miałby sens? Miałby sens w kategoriach budowania naszej świadomości i dokonywania zmian? Bo w moim przekonaniu taki hipotetyczny koniec świata powinien być nie końcem ludzkości, tylko tak jakby początkiem ludzkości, początkiem nowego etapu. I teraz, jak ten wirus zaczął się rozprzestrzeniać, jak zacząłem obserwować te wszystkie zmiany, które następują w zachowaniach ludzi, to pomyślałem sobie: taki koniec świata ma sens. Koniec jakiegoś świata. My w tej chwili, tak jak pamiętacie sytuację, w której był ten atak na World Trade Center, kiedy tam te cztery samoloty zostały porwane i tak dalej, największy atak terrorystyczny. Wszyscy wtedy powiedzieli, że świat już po tej sytuacji nie będzie nigdy taki, jak był przedtem.Nie byłem w Stanach. Natomiast obserwując świat, całe zjawisko terroryzmu, całe poczucie strachu, który przez wiele lat towarzyszył i towarzyszy ludzkości, całkowicie się z tym zgadzam. Świat już nie jest po tym wydarzeniu taki, jaki był. Czy jest lepszy?
Możemy tu dyskutować. Natomiast w kategoriach świadomości nastąpiła duża zmiana. I teraz patrząc na to, co dzieje się z ludźmi, oczywiście obserwuję tylko Polskę, obserwuję te swoje okolice, w których przebywam. Natomiast też patrząc na doniesienia medialne, które są mniej lub bardziej wiarygodne i nie pokazują całego obrazu sytuacji. Patrząc na to, co się zmieniło w postępowaniu, w zachowaniu, w podejściu ludzi, to myślę sobie, że taki koniec świata miałby sens, ponieważ w ciągu bardzo krótkiego okresu czasu świadomość i odpowiedzialność ludzi została podniesiona na bardzo wysoki poziom. Oczywiście mówimy tu o świadomości zwykłej, ziemskiej świadomości. Natomiast ona została wywindowana o kilka klas do przodu. Dzisiaj jeździłem, załatwiałem różne sprawy. Byłem między innymi z córką w szpitalu na badaniu i dwa tygodnie temu byłem z nią również w szpitalu. I te dwa tygodnie to jest przepaść.
To jest kosmos, jeżeli chodzi o świadomość i odpowiedzialność ludzi nie tylko za siebie, ale również za drugiego człowieka. Ja się nie chcę zarazić, ale też staram się nie zarażać innych. I w tych kategoriach taka forma końca świata miałaby naprawdę głęboki sens. Coś, co zmieni nasze podejście, co zmieni nasze zachowania, co zmieni nasze wzajemne relacje. Chociaż akurat w tej kategorii zwróćcie uwagę, że ludzie zostali od siebie odizolowani. Ja byłem w sobotę na pogrzebie swojego przyjaciela i ludzie stojący pojedynczo przed kościołem, ludzie, którzy nie witają się ze sobą, ludzie, którzy sami, ale również na wyraźną prośbę rodziny nie składają kondolencji, nie rzucają się sobie w ramiona. W naszej kulturze bardzo dziwny pogrzeb, bardzo dziwna sytuacja. My jako ludzie, teraz spotykam się z córkami, zachowujemy wzajemny dystans. Nie rzucamy się sobie w ramiona. Nie witamy się tak wylewnie z przyjaciółmi.
Nie podajemy sobie dłoni, nie strzelamy misiaków, prawda? Nie dajemy sobie buziaków. Więc jest pewnego rodzaju izolacja, ale z drugiej strony grupa ludzi została zmuszona w pewnym sensie do przebywania w swoim towarzystwie. Czyli podczas kwarantann, zakazów opuszczania mieszkań, może nie zakazów, ale takich sugestii, żeby jednak ci, którzy nie muszą, żeby tych domów nie opuszczali. Grupa ludzi przeszła na pracę zdalną, czyli zaczynają ze sobą spędzać czas. Ta forma przebywania ze sobą troszeczkę się zmienia. Trochę też jako ludzie zwolniliśmy przed tą groźbą kataklizmu. Zwolniliśmy trochę. Niektórzy zwłaszcza przewartościowali swoje rzeczy. Czy ta praca, która do tej pory była najważniejsza, aby na pewno jest ważniejsza od mojego zdrowia, bezpieczeństwa i tak dalej.
Więc w kategoriach świadomości i odpowiedzialności, w moim przekonaniu na skutek tego wirusa nastąpiła gigantyczna zmiana i w moich wewnętrznych odczuciach jest to sytuacja, która jest w pewnym sensie dla nas jako dla ludzi takim egzaminem dojrzałości i sprawdzenia poziomu świadomości w ludziach, w ludzkości. Ja nie mówię tu o pojedynczych przypadkach, ponieważ w tym doświadczeniu nie chodzi o pojedyncze przypadki. W tym doświadczeniu akurat uczestniczy cała ludzkość i myślę, że od tego, w jaki sposób my jako ludzkość zareagujemy, jak się zachowamy w tej sytuacji, będzie zależała nasza dalsza droga, nasza przyszłość, przyszłość jako ludzkości. Myślę, że to jest bardzo ważny moment w przechodzeniu na ten następny etap, że od tego momentu zależy naprawdę bardzo dużo. Spotkałem się z takimi określeniami, prośbami czy też nawoływaniami, żeby się ludzie łączyli ze sobą, żeby podnosić wibracje.Też nawoływania takie, że podnoszenie wibracji jest skuteczną metodą w ochronie przed koronawirusem. Słyszałem takie opinie, że jest to naturalna selekcja i całe mnóstwo również takich opinii ezoterycznych i przewidywań, jak ta sytuacja się rozwinie. Myślę, że jest za wcześnie, żeby mówić o tym, jak ta sytuacja się rozwinie, że my jako ludzkość mamy przed sobą przynajmniej dwa scenariusze, a od tej sytuacji zależy, który z tych scenariuszy się spełni. To jest takie moje oczywiście wewnętrzne przekonanie i przemyślenia, odczucia. Jeszcze jeden aspekt, na który też trzeba zwrócić uwagę właśnie w kontekście również tego podnoszenia wibracji. Gro ludzi w duchowości widzi nadzieję na to, żeby ten kryzys wirusowy załagodzić, zakończyć bądź z nim wygrać.
Z tym że to znowu są jakieś tam słowa, które dla większości ludzi będą niezrozumiałe. Podnosimy wibracje, podnosimy wibracje Ziemi. Tylko co to znaczy? To jakby nic nie znaczy. Bo jak to zrobić w praktyce? Jak podnieść wibracje, że tak powiem, struny gitarowej wiem. Czy jak podnieść wibracje czegoś tam, jakiegoś drutu, prętu czy kamienia, to możemy z fizyki się o tym dowiedzieć. Natomiast jak podnieść wibracje człowieka? To jest też związane z tym jak, więc powiem o tym na koniec audycji. Natomiast na co warto z duchowego punktu widzenia, z punktu widzenia świadomości zwrócić uwagę.
Wszyscy naukowcy, lekarze mówią o tym, że najbardziej narażeni na śmierć, nazwijmy rzeczy po imieniu, są osoby z obniżoną odpornością. Czyli mówimy tu o osobach, które mają choroby powiązane, inne, czyli osoby już chore na coś. Choroba, która obniża odporność. Osoby, które mają obniżoną odporność na przykład z powodu nadmiernych stresów. My wiemy, że choroba fizyczna jest tylko fizycznym objawem w ciele fizycznym naszych problemów emocjonalnych. Więc tak cofając się powolutku, ludzie z obniżoną odpornością, czyli ci, którzy już są chorzy, mają nieunormowany, niewyczyszczony, nienaprawiony świat swoich emocji. Czyli najprawdopodobniej trwają przy swoich negatywnych wzorcach i w ten sposób toczą wewnętrzną walkę z samym sobą i w ten sposób obniżają swoją odporność. Będę tutaj brutalny, ale też świat duchowy jest poniekąd brutalny, ponieważ patrzy bardziej na cel niż na pewnego rodzaju środki. Patrzy na cel z perspektywy całej ludzkości, a nie poszczególnych jednostek. I nie myślcie kochani, że ja się czuję niezagrożony bądź w jakiś tam sposób nie martwię się o swoich bliskich czy coś takiego.
Moja mama trzy razy w tygodniu jeździ na dializy, więc trzy razy w tygodniu przebywa w otoczeniu ludzi, którzy też mają w pewnym sensie obniżoną odporność i trzy razy w tygodniu jest w szpitalu. Ja byłem dzisiaj z córką w szpitalu, więc też w gronie osób, powiedzmy, mogących. A poza tym to nie ma żadnego znaczenia, ponieważ nikt nie ma na czole w tej chwili wypisane, że jeszcze nie jest chory, ale jest nosicielem. Więc to ryzyko jest. Nie to, że ja mam pomysł na to, jak się przed tym zabezpieczyć. Więc dlatego tak hardo mówię. Kochani, świat duchowy jest w pewnym sensie bezlitosny i dokładnie dobrze o tym wiecie, tocząc swoje walki, wojny życiowe czy przechodząc przez wszystkie tragedie, nieszczęścia, rozstania i tak dalej. Jesteście z tym sami. Każdy z nas jest z tym sam i będzie to przechodził, dopóki sam nie dokona pewnych zmian w sobie. Świat duchowy nie reaguje w tym momencie.
Jest bezlitosny. Mówi: wal człowieku głową w mur, jeżeli się uparłeś, że chcesz swojego nieszczęścia. Nikt cię z tego bagna nie wyciągnie. W końcu opadniesz z sił. W końcu zacznie cię boleć głowa. W końcu może zrozumiesz, że tędy do niczego dobrego nie dojdzie. I świat duchowy jest bezlitosny. Więc w tym wypadku również w perspektywie świata ten świat duchowy jest bezlitosny. Nazywając rzeczy po imieniu, największe zagrożenie wirusa stanowi dla osób, które mają nieuporządkowany swój świat emocjonalny i dlatego chorują. Dlatego mają obniżonąOdporność.
I zobaczcie, czy z punktu widzenia duchowego to nie jest świetna metoda na koniec świata dla takich osób? Czy to nie jest świetna metoda, aby osoby, które nie zechciały do któregoś momentu swojego życia zrobić ze sobą porządku, uporządkować swojego świata emocjonalnego i wewnętrznego, żeby je po prostu w cichy sposób wyeliminować, dając jednocześnie naukę czy przekazać informację innym ludziom, że jeżeli tak będziesz postępował, to właśnie tak skończysz. Nazywając rzeczy po imieniu, koronawirus czy tego typu zjawiska są świetnym sposobem, nawet z duchowego punktu widzenia, na oczyszczenie ludzi, którzy postanowili nie dokonywać w swoim życiu zmian. Brutalnie, ale nie bawiąc się już w żadnego jasnowidza, nie wchodząc w żadne teorie spiskowe i biorąc to tylko i wyłącznie na zwykłą, kochani, logikę, to powtórzę jeszcze raz: jeżeli koronawirus jest największym zagrożeniem w skutkach śmiertelnych dla osób o obniżonej odporności i zrozumiemy, co tą naszą odporność obniża i zrozumiemy, że przyczyną większości chorób tych fizycznych, które obniżają naszą odporność, są wzorce emocjonalne, które mamy niezmienione, którymi się w życiu kierujemy i w ten sposób toczymy swoją wewnętrzną walkę, to na zwykłą ludzką logikę wniosek nasuwa się sam. Mam nadzieję też, że dla was to jest w podobny sposób logiczne, jak dla mnie, że to jest pomysł na koniec świata. Tak, aby coś zmienić w ludziach, nie pozostawiając ich w jeszcze większym strachu. Lekarze mówią: w ten sposób być może wyeliminujemy z naszego życia mnóstwo innych chorób zakaźnych. Żółtaczka, wszelkiego rodzaju grypy, te, które roznoszą się właśnie w taki sam sposób. Ponieważ do tej pory byliśmy przekonani, że szczepionki, lekarze, medycyna, że weźmiemy tableteczkę i będziemy zdrowi. Nie przejmowaliśmy się tym, żeby oczyszczać, tak jak w tej chwili, dezynfekować wszystko, co jest miejscem przenoszenia bakterii.
Gro ludzi nie zachowywało odpowiedniej higieny i tak dalej. Zmiany w sposobie naszego myślenia, podejścia, działania są już widoczne na każdym kroku. I miejmy nadzieję, że pewne nawyki w naszych zachowaniach jako ludziach po zakończeniu tego doświadczenia pozostaną. Jest jeszcze jeden aspekt, na który może też w dobie zmiany świadomości warto wspomnieć. Warto na niego zwrócić uwagę. Może nawet warto go przekazać innym. Zwróćcie uwagę, na czym w tej chwili koncentrują się rządy państwa, prezydenci, instytucje, organizacje ogólnoświatowe. Na czym się w tej chwili koncentrują? Na tym, na czym powinny się koncentrować od zawsze. Dzięki koronawirusowi rządy zostały zmuszone do dbania o zdrowie swoich obywateli.
Zwróćcie uwagę, że my do tej pory funkcjonowaliśmy troszeczkę na wzorcach średniowiecznych. Wzorzec średniowieczny polega na tym, że płacimy podatki królowi, a król nas za to broni przed obcymi narodami. A z reszty tych pieniędzy napełnia sobie skarbiec, żyje sobie dostatnio kosztem obywateli. Obywatele tam oczywiście przymierają głodem, bo była susza na przykład i nie nazbierali tyle plonów, co potrzeba, ale podatek jest podatkiem, zapłacić trzeba i tyle. Nieważne, co się tam z tym chłopem i jego rodziną stanie. Oczywiście przejaskrawiam. Natomiast co jest najważniejszym obowiązkiem państwa? Nie państwa, tylko rządu, który został przez nas wybrany. Dbanie o dobro swoich obywateli. To jest trochę tak, jak na przykład wspólnota mieszkaniowa wybiera prezesa swojej wspólnoty, czyli jednego człowieka, który będzie podejmował decyzje po to, żeby wspólnocie było lepiej, żeby wspólnota nie musiała się co chwila zbierać i podejmować decyzji, tylko żeby jeden człowiek mógł te decyzje podejmować, ale dla dobra wspólnoty.
I to wspólnota na przykład określa pensję swojego przedstawiciela. Określa warunki pracy, zakres jego pracy oraz jego pensję. Ponieważ to ona go wybiera i to ona jest decydentem, a nie prezes. Rządy, ministrowie są takimi samymi wybrańcami wybranymi po to, żeby nas reprezentować, ale dbać o nasze interesy. Zwróćcie uwagę, że tu jest taki syndrom jeszcze średniowieczny. Coś wam tam załatwię, ale za resztę to ja sobie będę spokojnie i dostatnio żył. Nie chcę tu wchodzić w tematy polityczne. Bardziej chodzi mi o toŻeby zwrócić uwagę, że w tej chwili, w związku z tą sytuacją, rządy państwa, prezydenci, urzędy zaczęły dbać o to, o co powinny dbać od zawsze: o zdrowie swoich obywateli, ludzi, którzy ich wybrali, którzy ich utrzymują, którzy płacą im pensje. Być może to też będzie dobry moment na to, żeby tego procesu za jakiś czas nie cofnąć. Bo okazało się, że znalazły się pieniądze z rezerwy, że znalazło się to, znalazło się tamto, że można.
Żeby zwrócić uwagę i uświadomić sobie, że to, co się dzieje w tej chwili, jest czymś, co powinno się dziać od zawsze, że po to są lekarze, po to są urzędy, po to są NFZ-y, po to są ministrowie, prezydenci, premierzy, żeby dbali o nasze zdrowie, ponieważ wybraliśmy ich za swoje własne pieniądze i płacimy im pensje, żeby dbali o nasze interesy. Może warto sobie tę całą procedurę i te zasady znormalizować. Przypomnieć sobie, jak to powinno wyglądać. Dlatego myślę, że cała ta sytuacja, w której w tej chwili bierzemy udział wszyscy, umówmy się, że już nie ma takiego zakątka na Ziemi najprawdopodobniej, w który można by było wyjechać i powiedzieć: „Okej, tu się zadołuję, tu jestem bezpieczny”. Chyba że by się odciął całkowicie od ludzi, ale w dzisiejszych czasach jest to bardzo trudne, bo ile można ze sobą wziąć żywności i tak dalej. Oczywiście możemy zastanawiać się o uprawianiu własnego zboża, hodowaniu krowy i tak dalej, utrzymywaniu się z tego, co się samemu wyprodukuje, więc jakaś tam szansa jest. Natomiast biorąc pod uwagę tą całą sytuację, w której wszyscy mieszkańcy Ziemi zostali wplątani, to mam nadzieję, oczywiście to jest moja nadzieja, że wnioski, które z tej całej sytuacji wyciągniemy, pozwolą nam zrobić krok do przodu w kwestii świadomości jako ludzkości, w kwestii świadomości jako pojedynczych jednostek i w ten sposób uniknąć tego drugiego scenariusza. Uważam, że to jest bardzo ważne moment w życiu każdego człowieka, ale również, a może przede wszystkim w życiu i w losach całej ludzkości. Oczywiście możecie i pewnie też takie głosy będą, że może snuję jakieś teorie spiskowe. Natomiast oczywiście zostawiam to do dyspozycji, do przeanalizowania każdemu z was.
Ja spróbowałem pokazać tą stronę koronawirusa z punktu widzenia rozwoju naszej świadomości. I teraz kochani, oczywiście życzę sobie i życzę nam wszystkim, żebyśmy właśnie wyciągnęli właściwe wnioski z tej sytuacji. A na pewno niewłaściwym wnioskiem z tej sytuacji będzie to, że za chwilę zostanie wymyślona jakaś tam szczepionka czy środki ochronne przeciwko temu wirusowi i jako ludzkość znowu poczujemy się panami świata i panami wszechświata i znowu napompujemy balon tego, że my jesteśmy po prostu najekstrzejsi i ze wszystkim sobie świetnie poradzimy, ponieważ nasza technika, medycyna, nauka jest na tak wysokim poziomie, że taki koronawirus to nam może naskoczyć. Więc mam nadzieję, że to nie będzie taki wniosek. I oczywiście jeszcze jeden aspekt z punktu widzenia świadomości jest taki, że biorąc pod uwagę umieralność ludzi w tej chwili na koronawirusa i biorąc pod uwagę umieralność ludzi na inne choroby, gdzie z powodu głodu giną dziesiątki milionów ludzi, z powodu wojen giną na świecie setki milionów ludzi, z powodu chociażby samobójstw na świecie umiera, ponosi śmierć około 800 000 ludzi, w wypadkach samochodowych ginie na świecie kilkaset tysięcy ludzi i tak naprawdę nie robi się z tego wielkiego halo. Przeszliśmy nad tym do porządku dziennego. Patrząc na to z punktu widzenia sprawiedliwości, to ktoś, kto stracił kogoś z bliskich z powodu raka, ponieważ medycyna sobie na przykład z tym nie może poradzić albo w wypadku samochodowym, albo w jakichś tam innych okolicznościach może poczuć się pokrzywdzony. Dlaczego wtedy nikt nie bił na alarm? To jest następny aspekt, który też warto wziąć pod uwagę. Też warto o nim pamiętać, że to nie koronawirus jak do tej pory zbieraJeżeli chodzi o umieralność największe żniwo ludzi na świecie umiera rocznie dużo, dużo więcej z powodu przeróżnych chorób i chyba podchodzimy do tamtych chorób czy do tamtych przyczyn w sposób taki: a jeżeli nie pojadę do Iranu, to wojna mi nie grozi.
To nie zginę na wojnie. Jeżeli nie będę jeździł samochodem albo będę jeździł samochodem dobrze, to nie zginę w wypadku samochodowym. Jeżeli się będę dobrze odżywiał, to nie grozi mi taka choroba. Mamy jakąś, wydaje nam się, pozorną kontrolę nad własnymi chorobami, czyli też nad własną śmiercią, że mamy na to jakiś wpływ. W przypadku koronawirusa to zagrożenie może przyjść zewsząd. Nie potrafimy tego skontrolować, nie potrafimy się w żaden sposób, prowadząc takie, a nie inne życie cywilizacyjne, w żaden sposób się zabezpieczyć, uchronić przed nim. I chyba dlatego jest taka panika. Chyba tego jako ludzie najbardziej się boimy, że nie mamy nad tym kontroli, że nie jesteśmy w stanie się przed tym uchronić. Nie wiemy, jak się przed tym uchronić. I myślę, że to jest największa bolączka i największy stres związany z koronawirusem.
Także kochani, w kwestii koronawirusa tyle. Chociaż moglibyśmy tutaj i pewnie jeszcze wrócimy w komentarzach do tego, taką przynajmniej mam nadzieję, że nie zostawicie mnie tylko z tymi moimi wypowiedziami. Obiecałem, że powiem wam, jak zmienić swoje życie i powiedziałem, że zajmie mi to bardzo mało czasu, więc nawet nie musicie wyciągać kartek, żeby te ważne informacje sobie zapisywać. Jestem przekonany, że każdy jest w stanie je zapamiętać. Trzeba zrobić trzy rzeczy. Odizolować się od negatywnych ludzi. To jest pierwsza rzecz. Wyrzucić ze swoich myśli wszystkie złe i negatywne myśli, a ze swoich emocji wszystkie negatywne emocje. Tak wygląda recepta na lepsze, szczęśliwsze, zdrowsze, radośniejsze, przyjemniejsze życie. Prawda, że proste?
Mało tego, podejrzewam, że większość z was o tym doskonale wie, więc pewnie teraz pojawi się następne pytanie: jak? Jak tego dokonać? Jak wyrzucić, jak pozbyć się negatywnych myśli? Jak pozbyć się negatywnych emocji? Negatywnych emocji, które zmuszają nas do różnych reakcji, które są dla nas później złe, szkodliwe i tak dalej. Bo odsunięcie od siebie ludzi, którzy wysysają z nas energię, którzy powodują w nas negatywne nastroje, jest po wyeliminowaniu tych dwóch pierwszych rzeczy procesem naturalnym, ponieważ ci ludzie w naturalny sposób od nas sobie po prostu odejdą. Przestaniemy być dla nich atrakcyjni. Więc wyeliminujcie ze swoich myśli wszystkie negatywne myśli i wyeliminujcie ze swoich emocji wszystkie negatywne emocje. Strach, złość, pretensje, nienawiść, niechęć, lenistwo, wygodnictwo, egoizm i całe mnóstwo tych emocji, które są dla nas, nawet dla nas negatywne. Bo radość dostarcza energii.
Złość tą energię odbiera, więc złość jest negatywną emocją, która właśnie powoduje to, że mamy mniej siły, mniej chęci, mniej radości. O takich emocjach mówię. O tych, które odbierają nam energię, odbierają nam chęć, odbierają nam siłę, odbierają nam radość, odbierają nam poczucie szczęścia, wolności i tak dalej. Wyeliminujcie ze swoich myśli złe myśli i wyeliminujcie ze swoich emocji negatywne emocje. To jest recepta na zmianę swojego życia, na poprawę swojego życia, na życie fajniejsze, radośniejsze, zdrowsze, przyjemniejsze. Myślę, że przez ten tydzień przynajmniej część z was będzie chciała to zrobić i zrozumie, że to nie jest łatwe. Ale też mam nadzieję, że zrozumie, gdzie tkwi problem, gdzie tkwi blokada, hamulec, kamień, który nas ciągnie w dół. W czym jest problem? Gdzie to jest umiejscowione? W jakiej części naszego życia są te ograniczenia?
Dlatego dzisiaj o tym nie powiem. Żebyście też, kochani, mieli możliwość sprawdzenia, czy to działa, czy to nie działa, czy moja metoda ma jakiś sens. A jeżeli będzie stwarzała wam jakieś problemy wcielenie tej metody w życie, to może podsunie wam też pomysł, gdzie ten program naprawczy, na jakiej części naszego życia powinien być skupiony, żeby móc tych zmian, tego oczyszczenia naszych myśli i naszych emocji. Także kochani, co prawda są ferie w szkołach i być może część z was siedzi teraz w domach i ma mnóstwo czasu, więc polecam. Spróbujcie to potraktować jako pracę domową. O tak.Ponieważ tutaj nie było żadnych telefonów, nie wiem jak tam, panie Marku, mamy z komentarzami. Czy coś tu się wydarzyło? Coś się wydarzyło, bo mam odpalonego Messengera.
[42:55] - Słuchacie państwo audycji „Świat oczami duszy”. Mamy 16 marca roku pańskiego 2020. Teraz przechodzimy do drugiej części audycji, do tej części, którą państwo bardzo lubicie i mam nadzieję, że również skorzystacie z możliwości zadzwonienia, bowiem właśnie teraz otwieramy naszą linię telefoniczną. Można do nas dzwonić. Nasze numery telefonów: stacjonarny 32 746 00 08, komórkowy 530 620 493, Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można także spotkać nas na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i fanpage'u pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. Panie Sławku, oddaję panu głos i oczywiście Messengera.
[44:29] - Dziękuję. Oczywiście czekamy na słuchaczy, którzy ostatnimi czasy nie zawodzą, więc proszę, dzwońcie, a ja w międzyczasie spróbuję poczytać troszeczkę waszych komentarzy. Jack pisze: „W Anglii brakuje towaru, w maseczkach chodzą gdzieniegdzie, nie ma dramy. Ja siedzę w domu, studiuję psychologię”. Bardzo słuszny wybór na ten czas. Natomiast kochani, żebyśmy mieli jasność, bo ja podobno nie zawsze wprost mówię, więc powiem wprost: ja nie analizuję sytuacji politycznej, gospodarczej, medycznej, zdrowotnej związanej z koronawirusem. Ja też nie oceniam właściwych bądź niewłaściwych posunięć rządów, ministrów czy jakichś tam urzędników. Nie oceniam też w żaden sposób zachowania ludzi, kto jak powinien się zachować. Jestem od tego daleki. Po pierwsze robią to skutecznie media informując o tym, komentując i tak dalej.
Mnie interesuje co pozytywnego w sensie rozwoju świadomości z tej całej sytuacji my jako pojedynczy ludzie możemy wyciągnąć i co możemy wyciągnąć i zrozumieć jako ludzkość. Taka była istota mojej wypowiedzi i poruszenia tematu koronawirusa. Jack pisze jeszcze: „Na grypę więcej umiera. Ukryta władza sieje panikę, coś knują”. Ponieważ ja jestem takim, przynajmniej w swoim przekonaniu, staram się szukać rozwiązań praktycznych, które mogę przełożyć na swoje własne życie, na swoje działania, więc rozkminianie przeróżnych teorii spiskowych jakoś mnie, powiem wam szczerze, nie kręci. Zwłaszcza że i tak one kończą się w większości na domysłach i rzadko kiedy dają możliwość dojścia do prawdy, więc ja sobie ten temat całkowicie odpuszczam. Adam pisze: „Dobre czasy na wspominanie końca świata”. Kochani, po pierwsze ten temat miałem poruszyć już wcześniej, bo też były jakieś tam pytania i obiecywałem, że poruszę. Po drugie większość osób mniej bądź bardziej zainteresowanych i zaangażowanych w tematy duchowe twierdzi to samo, że jednak wchodzimy jako ludzkość w następny etap rozwoju. Więc w pewnym sensie to, co było bębnione przy okazji 2012 roku, że koniec świata już w obecnym pojęciu nie będzie końcem świata, czyli wybuchem Ziemi i zniszczeniem ludzkości, tylko będzie końcem jakiegoś świata, czyli świata, który do tej pory znaliśmy i będzie początkiem trochę innego świata.
Więc myślę, że czas na rozmowy na ten temat jest właściwy, ponieważ my jako to pokolenie, które w tej chwili jest na ziemi, mamy ten niewątpliwy zaszczyt, przyjemność, czasami wątpliwą, uczestniczenia w tym procesie tej transformacji, tego następnego kroku ewolucyjnego. Anna pisze: „Dobry wieczór”. Dobry wieczór. Też Damian się odezwał: „Hejka”.Adam pisze: „Państwu Sławku, może same sny pan rozpracuje o teorię i praktykę? Co z tych snów można wyciągnąć dla siebie? Jak je interpretować trafniej niż sprawdzając sennik online?” Panie Adamie, powiem tak: po pierwsze nie sprawdzam swoich snów w sennikach online ani też przyjaciółce. Po drugie, jak z pewnością pan oraz gros słuchaczy już się przekonało, te audycje nie są dla mnie, więc gdybym chciał zachować tą całą wiedzę dla siebie, na pewno nie siedziałbym dzisiaj przed laptopem. To, co dla mnie, co ja wyciągam z tych audycji, z rozmów z wami, ze słuchania audycji, innych filmów, które mi podsyłacie czy innych informacji, to wyciągam oczywiście to dla siebie. Natomiast część rzeczy robię dla was i tyle. Adam pisze jeszcze: „ hahaha Marku, jak możesz przeszkadzać?
Ale wyszło pięknie”.
[49:59] - Do tej srajtaśmy, do tego papieru toaletowego to jeszcze mogłem dorzucić makaron i zupki chińskie.
[50:05] - Ja słyszałem, że rzeczą, która się najszybciej kończy jest ryż. To tak à propos towarów. Sam jakoś uczestniczyłem w tym, że po prostu maryżu nigdzie nie można zamówić. Nie wiem, ile w tym jest prawdy, bo nie drążyłem tego tematu. Missy Street House pisze: „Adam dokładnie tak moja kwarantanna wygląda. Piwko i internet. Ale dobrze, że mi płacą”. Właśnie, nie wszyscy w Polsce, zresztą myślę, że nie tylko w Polsce, mają ten komfort, że im za te przestoje płacą. Więc tak, faktycznie jest to powód do radości i chciałbym tego życzyć wszystkim ludziom. Adam pisze: „To akurat dobrze, że świadomość ludzi się podniosła.
Skorzystamy na tym wszyscy”. Bez wątpienia, ale tak jak powiedziałem na koniec, świadomość świadomością. Wiecie dokładnie o tym, że każde doświadczenie, przez które przechodzimy, podnosi naszą świadomość. Każde. Na przykład bycie w toksycznym związku podnosi naszą świadomość, czyli świadomość tego, jak jest w toksycznym związku. Następnie następuje co? Moment, w którym postanawiamy z tego toksycznego związku wyjść. To też powiększa naszą świadomość. Natomiast wniosek, jaki wyciągniemy z tego doświadczenia, który poszerza czy podnosi naszą świadomość, decyduje o tym, czy za chwilę nie wpakujemy się w następny toksyczny związek. I dlatego podzieliłem komentarz Adama na dwie części.
To akurat dobrze, że świadomość ludzi się podniosła i tu się całkowicie zgadzam. Natomiast niekoniecznie musimy wszyscy na tym skorzystać. Wszystko zależy od tego, jakie wyciągniemy z tego wnioski, czego się nauczymy. Samo podniesienie świadomości wynika z przeżycia doświadczenia. Mamy świadomość, jak to jest. Natomiast to jest właśnie ta pułapka. Gro ludzi twierdzi, że przychodzimy na ziemię po to, żeby doświadczać. I ci, którzy przychodzą, żeby doświadczać, będą doświadczać. I można doświadczać przez całe życie, nic w swoim życiu nie zmieniając, ponieważ można powiedzieć: „Okej, widocznie takie jest dla mnie doświadczenie. Widocznie takie jest moje przeznaczenie.
Przecież ja przyszedłem tu, przyszłam się rozwijać, rozwijać swoją świadomość”. Taki drobny niuans. Nie. Doświadczenia mają nas czegoś nauczyć. Doświadczenie samo w sobie, bez wniosku, bez dokonania korekty jest bezsensowną stratą czasu. I jeżeli to doświadczenie związane z koronawirusem pozostanie tylko w kategoriach doświadczenia, z którego ludzie nie wyciągną żadnego wniosku i nic nie zmienią, to za chwilę wpakują się w następny patologiczny związek. Przenosząc to oczywiście na jednostki. Więc ja się nie cieszę z tego, że świadomość ludzi się podnosi. Dostrzegam to zjawisko podnoszenia świadomości, natomiast lękam się o wnioski. Czy wnioski z tego doświadczenia będą właściwe, na których wszyscy skorzystamy?
Także fajnie Adamie, że to napisałeś, bo też miałem okazję to doprecyzować, bo być może nie było to przeze mnie powiedziane tak jasno jak w tej chwili. Adam pisze: „Ale taki przekaz, co w mediach jest, to naprawdę przesada. Niedługo TVP odpali kanał Koronawirus+”. Kochani, niech odpala, bo tak naprawdę akurat w tym wypadku, po pierwsze dlatego, że ja mam pilota od telewizora. Nie wiem, jak tam jest w niektórych domach. Czy ten pilot może jest w sejfie? Nie wiem. Że ktoś ma problem ze zmianą kanału. Ja jeżeli czegoś nie chcę oglądać, to po prostu tego nie oglądam. Przełączam iNie siedzę przed telewizorem i nie kwękam: „O Jezu, znowu to nadają.
O Jezu, to bez sensu. O Jezu, ale po co oni o tym mówią?” Nie, po prostu nie chcę oglądać. To jest prosta metoda. Pstryk! Zmieniam sobie kanał, nie oglądam. Ale gro ludzi, mimo że jest w mediach, bębnią na okrągło i tak dalej, kartki, nalepki, informacje w internecie, dalej nie ma świadomości. Dalej nie rozumie całego zagadnienia. Ostatnio widziałem fajne porównanie, że maseczka tak zabezpiecza przed koronawirusem jak stringi dupę przed zimnem. Bardzo fajny i dość opisowy sposób. I ludzie dalej kupują te maseczki.
Ostatnio z kimś rozmawiałem, że właśnie krzyczał: „Ojej, maseczek nie ma, bo one są po 50 złotych, bo ktoś trzepie na tym kasę” i tak dalej. Znowu jest uciekanie od sedna problemu. Ja mówię, dla mnie maseczki powinny kosztować 100, 200, 500 złotych. Bo za głupotę trzeba płacić, ponieważ maseczka nie zabezpiecza osoby przed koronawirusem. Tylko maseczki powinni nosić ludzie, którzy są już zarażeni, żeby nie rozsiewać tego dalej. I mimo że jest mnóstwo informacji na ten temat, to ludzie dalej tego nie wiedzą. Więc ja jestem za tym, żeby tych programów było jak najwięcej. Oczywiście, żeby była alternatywa dla ludzi, którzy chcą obejrzeć coś innego, żeby można było też obejrzeć coś innego, a nie pakować swoją głowę i swoją podświadomość czarnymi scenariuszami. To tak à propos komentarza Adama. Adam pisze jeszcze: „Ludzie boją się trzech rzeczy: śmierci innych osób i samych siebie”.
Na pewno. Chociaż lista rzeczy, których ludzie się boją, jest zdecydowanie dłuższa. Ale tak, wszystkiego, co jest związane z niepewnością na pewno jest powodem naszych lęków, naszych obaw. Ale moglibyśmy tutaj tę listę jeszcze bardzo mocno rozbudowywać. Adam pisze: „Mamy czas na refleksję”. I tu się zgodzę z panem Sławkiem, że ta sytuacja, choć trudna, to potrzebna. Cieszę się bardzo. Mam nadzieję, że tych głosów będzie więcej, chociaż w ten sposób właśnie podejdą do tego tematu. Powiem wam szczerze, ja wolałbym, żeby tej sytuacji nie było. Wolałbym, żeby ta sytuacja nie była ludziom do niczego potrzebna.
Jack pisze: „Ja się nie boję ludzi, od kiedy widziałem reptiliana” ze znakiem zapytania. Moje zdanie na temat reptilian znacie, więc przeczytałem komentarz i na tym mój wywód się w tej kwestii kończy. Anna pisze: „A czy nie chorują dlatego, że się od kogoś zaraziły?” Tu nie wiem, Aniu, co masz na myśli, którą część mojej wypowiedzi. Tak, oczywiście, najczęściej na koronawirusa chorują ci, którzy się od kogoś zaraziły. Natomiast ja mówiłem tutaj o tym największym zagrożeniu śmiercią. Kochani, ludzie się nie boją zachorowania na koronawirusa, bo sama grypa jako grypa i gdybyśmy mieli świadomość tego, że tydzień czasu przeleżymy w łóżku i będziemy zdrowi, to nikt by tutaj nie bębnił z tego powodu, ponieważ na taką grypę chorują setki tysięcy, milionów ludzi każdego roku. Boimy się śmiertelnych skutków tej choroby. I jak podają statystyki, ta największa śmiertelność, jaka jest, to jest wśród osób, które mają osłabioną odporność. Dzieci często na przykład są nosicielami wirusa w ogóle nie chorując.
[59:18] - Halo, halo, Radio Paranormalium, czy się słyszymy?
[59:21] - Witam serdecznie, tak, jak najbardziej. Włączyłem przed chwilą panów. Czy mógłbym przejść na ty tutaj dla sprawności rozmowy?
[59:30] - Oczywiście, jak najbardziej.
[59:32] - Ja się nazywam Kamil, jestem ze Śląska.
[59:34] - Oho, witam serdecznie, Kamilu.
[59:36] - Witam serdecznie. Otóż gdy włączyłem waszą transmisję, usłyszałem odnośnie, właśnie wyczekiwałem na ten temat, ponieważ bardzo ciekawe przeżycie miałem odnośnie snów. Kilkanaście minut temu właśnie rozmawialiście na ten temat i chciałem się podzielić bardzo ciekawym przeżyciem odnośnie snu, który mnie spotkał. Był on ponad pół roku temu i się przydarzył i to było o tyle ciekawe. Może przejdę do opowiadania. W zeszłym roku byłem na wycieczce z moim przyjacielem, jego tatą i jego bliskimi. Kilka osób również bliskich właśnie zabrał. Byliśmy na wycieczce, która polegała na przepłynięciu Wisły wzdłuż Wisły. To było w okresie letnim, jakoś czerwiec, lipiec bodajże. Tata mojego przyjaciela jest bardzo religijną osobą.
Miałem okazję go tam szerzej poznać. Wiele dyskusji, również filozoficznych, takich duchowych, przeprowadzaliśmy. Zresztą ten człowiek miał przed samymi święceniami do zakonu na księdzaZrezygnował, ponieważ mówił, że zapytał Pana Boga, jaka jest jego droga i poczuł w sercu, że ma pomagać ludziom. Dziś prowadzi dom zastępczy i pogotowie dla dzieci, które zostały odebrane rodzicom w skrajnie patologicznych przypadkach. Często modliliśmy się również na tej wycieczce. Była to dla mnie bardzo fascynująca ikona. Nadal jest bardzo mocno duchowo rozwiniętą osobą i gdzieś przez moją podświadomość, przypuszczam, przekładając na ten sen, który mi się później przytrafił za kilka miesięcy, gdzieś go zapamiętałem jako osobę duchową i że w nim tkwi światła osoba i widzę w nim oblicze Boga. Pewnego razu byłem, to było chyba, jak się nie mylę, ten sen mi się przytrafił, to były Święta Wszystkich Świętych. Ponieważ na co dzień mieszkam z babcią, babcia w tym momencie pojechała na groby, w swoje strony rodzinne. Kojarzy mi się, że przespałem noc, przebudziłem się gdzieś koło godziny siódmej, żeby się załatwić, wrócić z powrotem spać.
Gdy się położyłem, zasnąłem i przypuszczam, że gdzieś dwie godzinki, godzinkę może spałem, ale to był taki bardziej świadomy sen. I przyśniło mi się, że właśnie jesteśmy, płyniemy przez Wisłę, ja i mój przyjaciel. Dopływamy do brzegu, bo Wisła jest bezludna i jest bardzo dużo wysepek bezludnych, na których się rozkładamy na noc i sobie cumujemy, żeby odpocząć, spędzić noc. I widzę w oddali, że śnię rzecz jasna, jego tatę z jego kolegą, którzy cieszą się, że akurat przypływamy. Przypływamy do brzegu, witamy się z nimi. Przychodzi jego tata do mnie i podaje mu dłoń normalnie, żeby się przywitać, po czym on bierze moją dłoń i całuje mnie w prawą rękę. Ja zabieram tą dłoń. Mówię: „Kurczę, co jest? Przepraszam, co pan?” I bez żadnego słowa odszedł w stronę pontonu, żeby przycumować. Ja tak w oddali patrzę właśnie na nich, cumują pontony.
Odwracam się w lewą stronę i ptak na takiej gałęzi sobie przy brzegu stoi. Więc podchodzę do niego i zaczynam go głaskać. I zdziwiony mówię: „Dlaczego on nie ucieka? Hej, zobaczcie, on nie ucieka, głaszczę go”. I nagle się budzę. Normalna pobudka jak każda inna, nic nadzwyczajnego. Mija kilka sekund, nagle słyszę coś w drugim pokoju. Jakiś trzask, coś spadło. „Kurczę — mówię — co ja mogłem wczoraj położyć na skraju, że mogło spaść?” i tak zachodzę w głowę. Mija kolejne kilkanaście sekund, znowu coś spada.
„Kurde, albo ktoś tam jest”. Więc się zaczynam zastanawiać już ofensywnie, co złapać w pokoju w razie obrony. Chociaż to już naprawdę gdzieś tak trochę odjechane jest. Ale taka była moja pierwsza myśl. I nagle słyszę takie piszczenie. Mówię: „Kurczę, myszka pewno się dostała, bo jesień przyszła. Być może mysz jakaś weszła przez klatkę i mysz jakaś weszła”. Otwieram drzwi, wchodzę do kuchni, patrzę, a w kuchni ptak próbuje wydostać się przez szybę, bo wleciał przez uchylone okno. I tutaj jest moja myśl-
[01:04:02] - To był ten sam ptak?
[01:04:05] - Nie byłem w stanie rozpoznać dokładnie gatunku. Tylko co mnie zadziwiło, czy to ptak do mnie wysłał podczas snu informację, czy ja byłem w stanie przeczytać informację przez sen, że on się tam znajduje? Zachodzę teraz w głowę, bo bez wątpienia się obudziłem, kurczę, i potrzebował mojej rączki, żeby się wydostać. Nigdy przedtem taka sytuacja mi się nie zdarzyła, żeby ptak wleciał do pokoju czy do domu, do mieszkania.
[01:04:35] - Ja powiem tak: był jakiś dalszy ciąg czy już mogę? Bo ja nie chciałem panu przerywać.
[01:04:42] - Bardzo proszę, śmiało.
[01:04:44] - Powiem tak, ja mam takie bardzo mieszane odczucia odnośnie snów, ponieważ w moim przekonaniu w snach mieszają się dwa światy.
[01:05:01] - Bez wątpienia.
[01:05:02] - Więc tak naprawdę takie precyzyjne podanie źródła, z którego płynie dana informacja, dla mnie osobiście jest bardzo trudne. Natomiast tutaj ja zazwyczaj kieruję się tak zwaną intuicją, czyli pierwszą myślą, pierwszą emocją, która się pojawi. I moja pierwsza myśl była właśnie taka, że to właśnie ten ptak prosił pana o pomoc we śnie. To była taka pierwsza moja myśl. Natomiast czy ona jest w stu procentach słuszna? Nie wiem. Myślę, że najwięcej na ten temat może pan sam wiedzieć, tak? Że tutaj osoby z zewnątrz, przynajmniej ja, takich umiejętności nie posiadam.
[01:05:57] - Mi się kojarzy ogólnie, miałem więcej różnych snów, które nazajutrz wywoływały we mnie właśnie, bo czytuję też od czasu do czasu, jak mam wyrazisty bardziej sen i coś charakterystycznego się w nim pojawi, to czytam senniki. I faktycznie zazwyczaj jest tak, jak jest to opisywane, ale zazwyczaj bywało to tak, że było to symboliczne i określało dzień poprzedni, prawda? To, co się wydarzyło przedtem.
[01:06:27] - Bo bardzo często jesteśmy poddani, docierają też do nas informacje, których w ciągu dnia, w całym tym ferworze nie byliśmy w stanie zarejestrować. One docierają, te informacje do nas właśnie podczas snu, czyli te dodatkowe informacje, których świadomie nie byliśmy w stanie zarejestrować.Natomiast my mieliśmy z Jubim nawet przymiarkę, żeby poświęcić jedną z audycji typowo snom i mieliśmy to przeprowadzić we dwóch, ponieważ nie ukrywam, że Jubi dużo więcej wie na ten temat. Ja nie chcę się mądrzyć, ponieważ ze względu na to, że nigdy nie jestem pewien źródła informacji, to też interpretacja dla mnie jest trudna i nigdy nie traktowałem tego jako mocną wskazówkę dla mnie. Ja jednak mam te informacje płynące bezpośrednio, czyli pytanie i odpowiedź, myśl jakaś. Więc sny nie były mi tak zasadniczo potrzebne, dlatego nie zgłębiałem tego tematu jako narzędzia poznawania samego siebie. Więc nie chcę się tutaj za mocno zagłębiać i nie chcę panu narobić mętliku dodatkowego w głowie, nie mogąc uprościć pana dylematów. Dlatego nie będę panu mieszał w głowie.
[01:08:14] - Nie, w porządku. Ja na taką tematykę poświęcam dużo czasu już od wielu lat. Nie tylko związaną ze śnieniem, tylko z bardziej filozoficznymi i duchowymi kwestiami. Po prostu chciałem się podzielić swoim doświadczeniem. Chciałem też zapytać odnośnie OOBE, oneirotyki, ale rozumiem, że szerszej wiedzy nie macie na ten moment, tak?
[01:08:45] - Moje zdanie, jeżeli pan przesłuchałby sobie poprzednie audycje, moje zdanie na temat OOBE też wielokrotnie wyrażałem. Oczywiście uważam, że jest to ciekawe doświadczenie. Natomiast nie jestem fanem namawiania ludzi, jeżeli nie czują do tego wewnętrznej potrzeby. Ja jestem zwolennikiem metody szukania odpowiedzi na pytania w miejscach, gdzie tą odpowiedź możemy precyzyjnie dostać. Tak naprawdę dla mnie i z mojego doświadczenia wynika, że wszelkie informacje, które dostajemy podczas OOBE i tak na sam koniec sprowadzają się do tego, że wracamy do samego siebie. Czyli jest to troszeczkę dla mnie droga dłuższa.
[01:09:47] - Więc jednak ten wszystki
[01:09:50] - Namawiam do tego, żeby jednak szukać odpowiedzi w samym sobie. Ponieważ wszystko to, co jest dla nas na tą chwilę ważne i istotne jest w nas. Dla mnie, mówiłem to w sposób taki- tak? Przepraszam.
[01:10:04] - Chciałem mówić, że w biegu codziennym i natłoku nadinformacji i tej walki, wojny wręcz informacyjnej człowiek popada w dysonans tak naprawdę i ciężko jest nawiązać dialog z samym sobą i się w pełni wykrzystać.
[01:10:25] - Właśnie ja myślę, że tą komunikację powinniśmy przywrócić. Dla mnie OOBE ma jedno zasadnicze znaczenie. Transformuje w pewnym sensie naszą podświadomość i pokazuje, że jednak coś jeszcze oprócz tego świata mentalnego, emocjonalnego, ziemskiego istnieje. Daje nam przekonania, że coś istnieje. I to jest istota dla mnie OOBE.
[01:10:52] - Bez wątpienia.
[01:10:53] - Bo my często, tak jak rozmawiam z ludźmi, zresztą też patrząc po swoim życiu, ile czasu ja spędziłem na uświadamianiu sobie czy znajdowaniu dowodów na to, że to, co myślę, co czuję, co wiem, jest prawdą. I na tym gros ludzi spędza najwięcej czasu. Czyli coś czuje, coś wie, o czymś jest przekonanym. Czuje się z tym samotnie, bo często zostawiamy te nasze odczucia dla samych siebie. Z nikim się nimi nie dzielimy, nie mając świadomości, że inni ludzie również mają podobne odczucia. I mówimy tak: nikt o tym nie mówi, nikt się tym nie chwali, więc widocznie to są tylko moje odczucia. Więc skoro nikt o tym nie mówi, to znaczy, że tylko ja to czuję. Czyli wszyscy mają rację, ja jestem głupi. I szukamy wśród innych ludzi, w książkach, w audycjach, w wypowiedziach innych, w rozmowach z ludźmi potwierdzenia tego, że to, co czujemy, co myślimy, jest prawdą. I w tej kwestii OOBE moim zdaniem daje genialne rezultaty, ponieważ sami widzimy, że jednak coś faktycznie jeszcze poza naszym umysłem istnieje.
I to jest bez wątpienia wartościowe. Natomiast prawda, której my tak naprawdę potrzebujemy do tego, żeby się zmieniać, rozwijać, przede wszystkim zmieniać, bo to chodzi o zmiany, nie o doświadczenia, tylko o zmiany. Ta prawda jest w nas i więcej informacji o sobie możemy uzyskać podczas sesji regresingu, jeżeli oczywiście spełnimy tam pewne warunki, taki podstawowy, o którym ja mówię, to jest umiejętność wybaczania. Ponieważ zetknięcie się po raz kolejny z rzeczami, które były dla nas przykre bez umiejętności wybaczania powoduje, że znowu zaczniemy się tym obciążać. Więc to też jest obarczone ryzykiem. Ale więcej informacji na temat nas samych możemy dostać podczas regresingu.Zrozumieć przyczynę, dlaczego jesteśmy w takiej, a nie innej sytuacji. Co tak naprawdę spowodowało, że w takim miejscu się urodziliśmy, że w takich okolicznościach się urodziliśmy? To nam daje jakieś tam odpowiedzi, jeżeli ich potrzebujemy. Natomiast OBE udziela więcej informacji na temat istnienia świata duchowego niż naszego miejsca i naszej roli w tym świecie.
[01:13:32] - Dobrze.
[01:13:35] - To oczywiście jest moje zdanie. To oczywiście jest moje zdanie. Także proszę to sobie tam gdzieś poukładać.
[01:13:44] - Jak najbardziej. Bardzo dziękuję, w każdym razie. Bardzo dziękuję. Bardzo dziękuję za wysłuchanie i wszystkiego dobrego życzę w takim razie, miłego wieczoru. Niestety nie mam już czasu za bardzo tutaj, żeby posłuchać audycji, ale sobie na pewno w drodze, być może jeszcze dzisiaj o późniejszej godzinie albo jutro.
[01:14:05] - Oczywiście jest na YouTubie, jest na radio, więc w dowolnym momencie zapraszamy. Ja bardzo ze swojej strony dziękuję, bo każdy, że tak powiem, nowy słuchacz jest tutaj dla nas bardzo miłą wartością dodaną. O tak.
[01:14:21] - Bardzo mi miło.
[01:14:22] - Także dziękujemy bardzo.
[01:14:24] - I pozdrawiam.
[01:14:26] - Dziękujemy. Pozdrawiamy.
[01:14:27] - Wszystkiego dobrego. Do usłyszenia.
[01:14:29] - No i myślę, że żeby nam nie blokowało więcej rozmów, więcej połączeń od tego słuchacza, to ja myślę, że dobrze będzie, jeżeli ja i pan Sławek dodamy jakiś pozytywny komentarz do informacji tutaj, w tej bazie. Taka baza o nazwie „Odebrać telefon”. Korzysta z tej aplikacji o takiej samej właśnie nazwie. Także myślę, że dobrze będzie.
[01:14:57] - Zdecydowanie.
[01:15:00] - Dobrym pomysłem będzie z naszej strony napisanie jakiegoś pozytywnego komentarza, żeby ani nam nie blokowało połączeń, ani potencjalnym innym rozmówcom naszego słuchacza. A korzystając z chwili tutaj ciszy na antenie, pozwolę sobie przypomnieć kontakty do Radia Paranormalium. Jeżeli ktoś się waha, czy zadzwonić, czy nie zadzwonić, to podpowiadamy: oczywiście jak najbardziej zadzwonić. Nasze numery telefonów to trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem, trzydzieści dwa siedemset czterdzieści sześć zero zero zero osiem. Komórkowy pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia czterysta dziewięćdziesiąt trzy, pięćset trzydzieści sześćset dwadzieścia czterysta dziewięćdziesiąt trzy. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem trzydzieści sześć zero osiem osiemdziesiąt zero dwa, trzydzieści sześć zero osiem osiemdziesiąt zero dwa. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej audycji na YouTube. Jesteśmy także na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i fanpage'u prowadzonym przez pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i Czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl.
[01:16:29] - No dobrze kochani, dziękujemy drogiemu słuchaczowi ze Śląska, który się do nas odezwał. Mam nadzieję, że to nie będzie ostatni telefon dzisiaj. A ja sobie wrócę w takim razie do czytania komentarzy. Skończyliśmy na tym, że Anna napisała, czy nie chorują dlatego, że się od kogoś zaraziły. Ja tam swoją odpowiedź udzieliłem, ale widzę, że też pan Marek na to natychmiast zareagował, odpisując: „Tu nie chodzi o samą chorobę, tylko obniżenie naszej odporności przez emocjonalny syf, którym się katujemy”. Ja się muszę nauczyć takich krótkich sformułowań. Znaczy cały czas się uczę, ale dokładnie o to mi chodziło. Także dziękuję panie Marku. Tutaj Adam napisał: „Tak, zostaną, ale tylko jak ceny alkoholu i środków dezynfekcji potanieją”. Nie wiem do czego to jest, ale przeczytałem.
I tutaj Adam pisze jeszcze: „Chyba cały czas w tym średniowieczu jesteśmy, tylko król się częściej zmienia”. No, do tego wszystkiego my mamy takie niby iluzoryczne poczucie, że sami go wybieramy. Ale tak, wspomniałem o tym, bo ja też uważam, że jeżeli chodzi o pewne mechanizmy, to jesteśmy nadal w średniowieczu. Ania pisze: „Witam wszystkich. Mam taką myśl. Jeśli prawda jest, że jesteśmy kreatorami przestrzeni, to skoro od wielu lat opowiadamy sobie o końcu świata, to może właśnie”. No ja nie chcę wchodzić w te, że tak powiem, teorie związane z tą kreacją, ponieważ tak czasami sobie myślę właśnie słuchając wypowiedzi przeróżnych osób, w których właśnie pojawiają się te różne prawa, żeby napisać słownik. Czyli po prostu w taki zwykły, prostacki sposób przełożyć to na język praktyki. Bo często ludzie przekazują informacje, które ładnie brzmią, natomiast tak nie do końca. Ja tu broń Boże, Aniu, nie mówię o tobie, tak?
Natomiast nie do końca te slogany powtarzane są przez ludzi rozumiane.Akurat Anię poznałem spoza audycji, więc w tym wypadku to moje powiedzenie i określenie nie jest prawdą. Natomiast jeżeli chodzi o tę dokładnie wypowiedź, to mamy określony zasięg swojego działania. Nasza kreacja jednak ma pewien zasięg dotyczący nas. Ze swoim kolegą oraz jego żoną kiedyś uczyliśmy sobie pogawędkę na temat wolnej woli i on to mi bardzo ładnie z poziomu fizyki kwantowej wyjaśniał. Doszliśmy do pewnych wniosków, że jednak poza pewne granice nie jesteśmy w stanie wykroczyć. Myślę też, że pewne decyzje odnośnie ludzkości jednak zapadają mimo wolnej woli i są w pewien sposób zaplanowane. Też pojawienie się na przykład 2000 lat temu pewnych proroków, którzy starali się wyznaczyć nowe trendy, nie wynikało w żaden sposób z poziomu rozwoju świadomości ludzkości, tylko było odgórnie narzucone, że te postaci się pojawiły po to, żeby ludzkość pokazać im nową drogę. Pewne rzeczy dzieją się mimo wszystko. Te dotyczące ludzkości dzieją się odgórnie, tak to z mojego punktu wygląda. Ania pisze jeszcze: „Jak rano, gdy się budzisz i mówisz: jaki trudny dzień, to przestrzeń wie, że chcesz trudny dzień”.
Tak, tylko to, co powiedziałem, Aniu, dotyczy naszego życia. Mówisz i masz. Dokładnie tak. A ten tak zwany anioł stróż zastanawia się: i co ja mam z tym fantem zrobić? Nie rozumiem tych ludzi. Ania pisze tutaj do radio: „Być może, ale może troszeczkę naciągane są te teorie, a odporność nie ma tu dużo do rzeczy, bo można złapać wirusa, nie mieć choroby, a przekazywać go dalej”. Tak, Aniu, ale my cały czas — tu już Anna napisała, nie Ania, tylko Anna — ale my tutaj cały czas mówimy o śmiertelności. Ludzi nie przeraża sama choroba, tylko możliwość umarcia z powodu tej choroby. Wizja tygodnia, dwóch tygodni przeleżanych w łóżku, nawet z gorączką, ale niezagrażającą naszemu życiu, pewnie nie powodowałaby takiej paniki na świecie. Tylko możliwość śmierci z powodu tej choroby.
To jest ten aspekt, który tak elektryzuje nasze umysły. Adam pisze: „Wątpię, abyśmy kreowali rzeczywistość tak samo jak gry komputerowe”. Drogi Adamie oraz drodzy kochani słuchacze. Jest prosty sposób, żeby się o tym przekonać. Skoro, drogi Adamie, powątpiewasz, to spróbuj przeżyć jeden dzień bez negatywnych myśli i negatywnych emocji. Proste doświadczenie. Tu już nie będzie mowy o wątpieniu czy niewątpieniu, tylko będzie możliwość przekonania się, czy to działa. Bo możemy sobie siedzieć, opowiadać różne teorie i się spierać na ich temat, czy one działają, czy nie. Czy my kreujemy tą rzeczywistość, czy nie kreujemy? Polecam prostą metodę.
Kochani, spróbujcie przeżyć jeden dzień bez negatywnych myśli. Od razu mówię, to nie jest łatwe. Bez negatywnych słów, bez negatywnych emocji. Ale może widząc, próbując je ze swojego życia wyeliminować, ze swojego słownictwa, ze swojego nazewnictwa, tego, nad którym nie mamy świadomości, uświadomicie sobie, ile negatywnych rzeczy w ciągu dnia kreujecie. Ja prowadząc jakieś wymiany mailowe czy messengerowe z niektórymi słuchaczami — tu na pewno jest kilku świadków, nawet podczas dzisiejszej audycji, więc jeżeli są, to mogą to potwierdzić — zwracałem uwagę na to, jak ja interpretuję ich wypowiedź i później okazywało się, że ta osoba nie miała świadomości tego, ponieważ używała potocznych swoich nawykowych określeń. Nie miała świadomości tego, że one mogą czymś skutkować. Więc spróbujcie przeżyć jeden dzień bez produkowania negatywnych słów, myśli i emocji i zobaczycie, ile tego syfu emocjonalnego, jak to określił pięknie pan Marek, produkujemy codziennie w swoim życiu. Zobaczycie od razu też, czy to działa, czy nie działa, czy w związku z tym, że będziemy pewne rzeczyNazywali inaczej, myśleli o nich inaczej, mówili o nich inaczej, przeżywali je inaczej. Czy one zmienią nasz dzień? Prosty eksperyment.
Nie oczekuję całego życia. Jeden dzień. Zacznijcie chociażby od godziny i wtedy będziemy mogli rozmawiać na ten temat z poziomu praktyków już. I nie będziesz słuchał, jak coś tam gadał, namawiał czy tam chrzanił jakieś teorie snu swoje. Potraktujcie to jako praktykę i staniemy się wtedy, kochani, partnerami. Włóżcie chociaż odrobinę wysiłku w to, jeżeli chcecie zmienić swoje życie, jeżeli chcecie je poprawić, naprawić. Jeżeli nie chcecie tylko siedzieć i krytykować i narzekać, to włóżcie w to odrobinę wysiłku. Zachęcam, namawiam, polecam, przekonuję. Oczekuję tego od was. Anna pisze: „Raczej widziałabym rozwój świadomości odnośnie dbania o bezpieczeństwo innych, a nie tylko własny komfort”.
Droga Anno, możemy rozkminiać każdy przypadek w inny sposób, bo część ludzi odsunie się od drugiego człowieka, żeby jego nie zarazić, a część się odsunie, żeby nie zarazić siebie. Żeby mieć tak naprawdę przekonanie, że robi się coś dla drugiego człowieka, to trzeba by było mieć przekonanie, że jest się samemu chorym. I wtedy okej, ja się nie zbliżam do drugiego człowieka, żeby go nie zarazić. Ale jeżeli ja jestem przekonany, że jestem zdrowy, mam pewność, że jestem zdrowy, jeżeli nie podchodzę do drugiego człowieka, to nie po to, żeby jego nie zarazić, tylko żeby nie zarazić samego siebie. Więc to raczej strach przed zarażeniem w tym wypadku będzie funkcjonował. Chyba że nie jestem pewien, czy nie jestem chory, wtedy myślę o drugim człowieku. Myślę, że i taki aspekt, i ten drugi, i ten bardziej pozytywny, i ten mniej pozytywny tutaj wchodzi w grę. Karolina pisze: „No właśnie, widać, że sobie za bardzo nie radzimy, patrząc na sytuację we Włoszech”. Nie wiem, mi też jest ciężko, kochani, mówić, co się tak dokładnie w tych Włoszech dzieje i znam to, że tak powiem, trochę z mediów, ale też daleki jestem od tego, żeby analizować zachowania poszczególnych rządów czy poszczególnych ludzi, czy poszczególnych okręgów, dzielnic czy województw. Nie o tym jest ta audycja, żeby to analizować.
I pewnie tak: jedni sobie radzą lepiej, drudzy sobie radzą gorzej. Jedni podejmują takie kroki, inni inne. Jakie będą skutki tych kroków, przekonamy się dopiero za czas jakiś. Więc to też na wyciąganie wniosków jeszcze jest za wcześnie, bo być może metoda, na przykład: ludzie, rzućcie się sobie w ramiona, wycałujcie się i pozarażajcie się nawzajem i niech się wydarzy to, co ma się wydarzyć. Miejmy to w ciągu dwóch, trzech tygodni za sobą niż mamy się mordować przez trzy miesiące. Tu ciężko jest powiedzieć, która z tych metod jest słuszna. Część rodziców na przykład widząc, że panuje odra czy ospa w przedszkolu, zamiast dzieci zabierać z przedszkola, mówią: „Idź dzieciaku, zaraź się, będziesz miał to z bańki, uodpornisz się”. Nie oceniajmy, bo po pierwsze jeszcze nie wiemy, jakie skutki te metody przyniosą, a raczej skupmy się na tym, jakie skutki w naszej świadomości i jakie wnioski z tego doświadczenia jako ludzie świadomi powinniśmy wyciągnąć i czemu to doświadczenie ma służyć na przyszłość. Nie tylko z medycznego punktu widzenia, nie z gospodarczego punktu widzenia, nie z finansowego punktu widzenia, nie z politycznego punktu widzenia, tylko z punktu widzenia świadomości, bo o tym mamy audycję. Z punktu widzenia duchowości, z punktu widzenia ludzkości.
Anna pisze: „Bez złości lub oburzania moglibyśmy się stać bezwolnymi owieczkami prowadzonymi na rzeź. Bywa, że złość mobilizuje do zmian”. Złość tak. Przede wszystkim mobilizuje do zmian brak sił. Zwróćcie uwagę, kiedy my jako ludzie dokonujemy zmian w swoim życiu. Kiedy nie mamy już siły. Kiedy nie mamy często już nic do stracenia. Kiedy na przykład w danym związku nie mamy siły już z czymś walczyć. Kiedy nie mamy siły walczyć z samym sobą. Wtedy mówimy: „Dość”.
Pierwszym takim odruchem jest złość, że już mam tego dosyć. Bezsilność, brak pomysłu, co z tym dalej zrobić. Poniekąd te negatywne emocje i te negatywne doświadczenia są dla nas stymulatorem do zmian. Więc mam też nadzieję, że w tym wypadku te negatywne doświadczenia będą stymulatorem do dokonania zmian. Adam pisze teraz: „Jak pana słucham, to ma sens, że niekoniecznie skorzystamy wszyscy”. Po to-Dobrze powiedziane. Po to są doświadczenia, żeby jakąś korektę zrobić. Cieszę się, drogi Adamie, że tak szybko się dogadaliśmy, bo wiem, że nie zawsze tak szybko ze słuchaczami potrafię im przekazać, precyzyjnie swoją myśl. Cieszę się z tego komentarza. Adam pisze dalej: „Nie zawsze mamy kontrolę nad pilotem.
Nie narzekam przed TV, tylko w internecie, ale informacje o tym są bardzo często powielane te same i to takie przykre.” Drogi Adamie, ponieważ pojawili się tutaj nowi słuchacze, mam taką prośbę. Zwracajcie się do mnie po imieniu, bo jak widzicie, skracam te wypowiedzi i wolę bezpośredni kontakt ze słuchaczami, ponieważ spędzamy ze sobą sporo czasu, a też mówimy o bardzo osobistych, prywatnych sprawach. Więc mam prośbę, zwracajcie się do mnie po imieniu, bo mi ciężko jest w tych komentarzach ogarnąć do kogo mam mówić pan, do kogo mówić na ty, więc do wszystkich mówię na ty. I to nie z tego powodu, że czuję się mądrzejszy, tylko po prostu tak jest prościej. Natomiast co do twojego komentarza, nie skierowałem tego w żaden sposób bezpośrednio do ciebie. Z tych komentarzy ciężko mi precyzyjne wnioski na temat drugiej osoby wyciągnąć. Ja tylko przekazuję najprostsze mechanizmy, które często ludziom albo nie przychodzą do głowy, albo nie zwracają na nie uwagi. A też wiem jedną rzecz, że jeżeli nie chcesz narzekać, to zrobisz dokładnie to, co ja powiedziałem bez mówienia. A ten, który będzie chciał narzekać i tak oleje moją wypowiedź i dalej będzie siedział i narzekał. Więc ja to tylko mówię, bo trzeba o tym powiedzieć, żeby nie było, że ja przyklaskuję narzekającym.
Natomiast nie mówię tutaj personalnie, osobiście, bo pewnie bym powiedział: Adamie, proszę cię, namawiam, przekonuję, wymagam. Weź pilota i zmień kanał. Taką będę miał, jeżeli będę do kogoś coś personalnie. Anna pisze: „Panie Sławku, powiela pan teksty z TV uspakajające społeczeństwo w celu wybielenia siebie oraz by zatuszować brak maseczek i materiałów ochronnych w Polsce.” Droga Anno, w celu wybielenia siebie. Niby z czego ja mam się wybielać? Ani nie jestem sprawcą, ani nie mam na to za specjalnie wpływu, oprócz tego, co sam robię między ludźmi na rozprzestrzenianie się tego wirusa, bądź nie. Też nie odpowiadam za produkcję maseczek w Polsce, więc niby w jaki sposób miałbym się wybielać? Nie jestem też poplecznikiem ani udziałowcem żadnej ze stacji telewizyjnych. Jestem zwolennikiem zdrowego rozsądku i mówię to, co wiem na temat tej choroby z punktu widzenia medycznego. Jeżeli kogoś przytaczam, to raczej sprawdzone autorytety.
Nie przyklepuję za mediami informacji tylko dlatego, że to powiedziały media. Więc nie bardzo rozumiem ten komentarz. Natomiast uspakajające czy zatuszować brak maseczek i materiałów ochronnych. I też zastanówmy się, czy to jest wina rządów, czy polityków, czy urzędów, a może wina ludzi, którzy kupowali po 100, po 200, po 300 maseczek i tyle. Nie wiem, ja tego nie chcę oceniać. Nie po to jest audycja, żebym ja tu oceniał bądź kogoś wybielał, bądź kogoś karcił, bądź kogoś nagradzał. Adam pisze: „Ryżu, makaronu i papieru toaletowego też nie ma.” Anna pisze: „Skoro wirus rozprzestrzenia się drogą kropelkową, to zasadnym jest odizolować się od tychże właśnie kropelek maseczką.” Tak, usta są jedną ze środków, którymi ten wirus się przedostaje. Nie jestem naukowcem, nie jestem lekarzem, natomiast oko ma tą samą śluzówkę co usta i jeżeli ktoś na nas naprycha tą bakterią, to jeżeli nie zasłonimy oczu, to dostanie się śluzówką oka, więc maska nie jest zabezpieczeniem przed wirusem.A jeżeli przeniesiemy tą bakterię na skórze, na palcu, to prędzej ją dostarczymy do oka pocierając na przykład oko, niż włożymy palec do buzi. Żeby włożyć palec do buzi, to trzeba zdjąć maseczkę. Możemy dyskutować na ten temat.
Natomiast wszelkim osobom, które mają co do tego wątpliwości, polecam jedną prostą metodę. Ja nie jestem autorytetem medycznym, więc nie słuchajcie moich rad w dziedzinie zabezpieczenia, bo też audycja nie jest o koronawirusie kochani. Audycja jest o świadomości, więc informacji o metodach zabezpieczania szukajcie tam, gdzie te informacje mogą być, czyli u naukowców, lekarzy, u medyków. Wirus pozostaje na powierzchniach płaskich do dwóch tygodni. Nie wiem, nie będę tego weryfikował, bo tych informacji jest całe mnóstwo, więc nie będę się na ten temat wypowiadał. Karolina pisze: „Czwarta osoba umarła i kolejnych 20 nowych przypadków. W tym tygodniu ma dojść powyżej tysiąca”. Przynajmniej są takie przewidywania, więc może naprawdę pomyśleć o tym, żeby nie łazić niepotrzebnie. Bez względu na to, czy będzie to tysiąc, czy trzysta, czy siedem tysięcy, myślę, że rozsądnym jest nie łażenie teraz niepotrzebnie. Tutaj mamy trochę dziwny sen, ale druga opcja bardziej prawdopodobna.
Widzisz, drogi Adamie, po raz kolejny się dzisiaj zgadzamy. Anna pisze: „W koronawirusie po zarażeniu chory powoli zaczyna się nie tylko dusić, ale jego płuca zalewane są płynem ustrojowym. Wystąpienie gorączki następuje w większości, gdy płuca są już porządnie zniszczone”. Mówię, ja aż takich informacji nie zbieram, bo z drugiej strony zastanawiam się, co to dla mnie za różnica. Co się dzieje z płynem ustrojowym? Jaki jest tam mechanizm, jeżeli nie ja sam się będę leczył? Ale oczywiście to jest indywidualne podejście. Adam pisze: „A gdzie się przebadać? Wszystko pozamykane”. I Anna odpowiada: „Właśnie dopiero jak już będziesz na granicy życia Adamie, to zbadają cię pod kątem nosicielstwa”.
Może troszeczkę przesadziła. To jest następny etap, czy temat, co do którego po prostu się nie będę wypowiadał. Nie chcę wchodzić w czyjekolwiek kompetencje ani w czyjekolwiek decyzje, a napędzanie i ocenianie, że jest źle, że jest dobrze, za mało punktów, za dużo punktów, ten zrobił to, ten zrobił tamto. Kochani, nie taka jest istota moich audycji. Jeżeli chcemy dokonywać jakichś zmian, wymagać czegokolwiek, zacznijmy wymagać od samych siebie. Po to są te audycje. Nie po to, żeby siedzieć i oceniać działania innych. Te audycje są po to, żeby zrozumieć samego siebie, zrozumieć swoje własne działanie, swoje własne myślenie, swoje własne reakcje i na tym polu podjąć jakieś działania. Ja nie pójdę z wami z flagami pod ministerstwo i będę pikietował, że coś jest zrobione źle. Ponieważ ja tak naprawdę chcę z wami porozmawiać o tym, co każdy z nas robi źle, co każdy z nas chciałby, mógłby, może powinien dla swojego własnego dobra ze swojego życia wyeliminować.
Także mam prośbę, skupmy się na tym, żebyśmy nie dołączali tutaj do grona tych właśnie krytykantów. Osób, które pastwią się nad innymi i lepiej się znają na ich robocie niż na swojej własnej. Dobrze. Adam pisze: „Panie Sławku, rozwala mi pan konstrukcję z audycji na audycję coraz bardziej”. Nie wiem, drogi Adamie, jaką konstrukcję ci rozwalam, ale ja raczej chciałbym i staram się być konstruktywny niż rozwalający, więc mam nadzieję, że nie masz nic negatywnego na myśli i też moje gadanie nie przynosi jakichś bardzo negatywnych skutków w twoim życiu. Anna pisze konsekwentnie: „Zresztą badanie zawczasu jest mało zasadne, bo jeśli teraz jesteś zdrów, to za dwa dni możesz być zakażony”. Albo nawet za dwie minuty, czy za dwie godziny. Adam pisze do Ani: „Dzwonił na infolinię NFZ. Pytam, jaka maska chroni przed koronawirusem i słyszę, że żadna. Więc pytam, jaki filtr chroni i echo”.
Właśnie, ja nie dzwoniłem na NFZ, ale widocznie może coś w tym jednak jest. Anna pisze: „Na Ivy Street lekarze proponują samobadanie. Głęboki wdech, zatrzymanie oddechu na 10-15 sekund. Jeżeli złapie cię kaszel, to jeszcze jest okej”. Proszę bardzo. Ja ogólnie rzecz biorąc metody oddechów polecałem na wiele różnych innych dolegliwości.Ale jeżeli jest to wynik, również można w ten sposób badać koronawirusa, to polecam. Tutaj mamy aplikacje kradną kontakty. Ja się wstydzę dzwonić jeszcze. Dobrze, pana Marka zapytam, o co chodzi z tym komentarzem, ale to już po audycji. Tutaj mamy dyskusję na temat maseczek i sposobów przeciwdziałania, i oceniania, więc ja w tym, tak jak mówiłem, ocenianiu nie będę uczestniczył.
Natomiast Adam tutaj pisze: „Nie da się. U mnie nie zadziała. Ja mam za dużo myśli”. Rozumiem, że to chodzi o mój pomysł z godziną bez negatywnych myśli. Właśnie, moi drodzy, nie da się. Skoro się nie da kontrolować swoich własnych myśli i emocji, to w takim razie nie da się kontrolować swojego własnego życia. I w tym momencie oddajecie kierownictwo nad swoim życiem komuś bądź czemuś innemu. Komu bądź czemu powiem w następnej audycji. Mam nadzieję, że tutaj się nie wydarzy nic nowego. Natomiast też nie możecie powiedzieć na 100%, że myśli nie kreują waszej rzeczywistości.
Żeby się o tym przekonać, trzeba zmienić myśli i sprawdzić, czy rzeczywistość, która teraz zostaje kreowana, się zmieniła. Bez dokonania tego eksperymentu, skoro się już poddajecie na samym początku, nic się nie zmieni. Będziemy dalej siedzieć i sobie klepać, teoretyzować i mówić: „Zgadzam się, nie zgadzam. Mi się to podoba, mi się to nie podoba. Tutaj chyba tak, tutaj chyba nie”. Proste doświadczenie. Podejmijcie, proszę, ten trud. Niech to będzie na początek 10 minut. Niech to będzie trzy minuty. Zobaczycie, ile w tym okresie powstaje.
Ja mówię o tych świadomych, bo tych nieświadomych jest jeszcze więcej. Tych lęków schowanych, obaw, nienawiści, złości, do których naprawdę mocno się trzeba dogrzebywać, żeby je wygrzebać. Mówię o tych świadomych, o tych, powiedzmy, 20, 30% tego wszystkiego, co się dzieje w naszym umyśle. Także namawiam, spróbujcie chociaż trochę. Anna pisze: „Ja to już mam schizę. Mam wrażenie, że wirus krąży w powietrzu i leci wraz z wiatrem. Dziś nie poszłam do Biedronki, mając w głowie, że ich produkty są sprowadzane z Portugalii”. Tutaj w tym zakresie zgadzam się z Anią. Droga Anno, jeżeli tak myślisz, to zdecydowanie kreujesz swoją przyszłość. Pan Kazimierz: „Dziękuję za nowe spojrzenie na sytuację.
Dzisiaj słucham i nie dzwonię”. Dobrze, panie Kazimierzu, wyjaśniliśmy sobie mailowo tę sytuację, więc oczywiście szanuję. Co prawda Adam tutaj namawia: „Dzwoń, dzwoń”. Anna pisze: „Dobrze, że noszę okulary”. W pewnym sensie jest to jakaś tam ochrona, aczkolwiek poprawianie tych okularów, ja przecież też noszę okulary i czasami gdzieś tam oko zaswędzi pod tymi okularami, jak jest troszeczkę spocone, stwarza dodatkowe zagrożenie. Kazimierz pisze: „Cóż ja mogę powiedzieć na antenie?”. Tutaj od razu jest pytanie, jest odpowiedź. Tak działa to też w wszechświecie i w naszej duszy. Jest pytanie, będzie odpowiedź. Tu odpowiedź jest natychmiastowa.
Adam opisuje: „Dobry wieczór. Na przykład”. Na przykład tak, ale myślę, że w tym przypadku na pewno coś ciekawego by się znalazło, a jak nie, to pewnie ja bym tam wciągnął w jakąś dyskusję. Ale oczywiście mówię, szanuję i pozostawiam to do własnej decyzji. Nie będę wywierał tutaj żadnych nacisków. Tutaj jeszcze Kazimierz pisze: „Dla mnie ten czas, te wydarzenia okazały się bardzo potrzebne. W mojej głowie następuje wielkie zderzenie mojego ego, przekonań, dotychczasowych przemyśleń i postaw z nich wynikających i tak dalej”. Ja myślę, że to jest właśnie to, co każdy z nas powinien w tej sytuacji zrobić. Myślę, że to jest bardzo dobry czas, żeby zrozumieć też swoją reakcję na to wszystko. Dlaczego w taki, a nie inny sposób reagujemy na to wszystko, co się dzieje?
I może też w tych reakcjach spróbować zrozumieć samego siebie. Motywy swojego działania, pobudy swojego myślenia, swoich przekonań. To jest bardzo dobry czas na to, żeby się nad sobą też zastanowić. Anna pisze tak: „Sławku, dlatego sama uszyłam sobie maseczkę”. Super. Skoro zdolna jesteś, to być może... Nie będę kończył zdania. Kazimierz pisze: „Sytuacja kontroluje też tak, że na przykład są tacy, co chcieli umierać, zabić się, a teraz wycierają klamki i unikają innych ludzi”.I nie wyśmiewam. To jest właśnie ta różnica pomiędzy teorią a praktyką. Można dużo gadać, natomiast tak też jest w świecie duchowym.
Po to dostajemy doświadczenia, żeby skonfrontować, tak jak Kazimierz napisał, czy to, co mówimy, jest tylko naszym czczym gadaniem, czy potrafimy również to gadanie przełożyć na czyny. I wtedy wychodzi prawda o nas. Czy jesteśmy teoretykami, czy jesteśmy praktykami? Po to są doświadczenia. Anna pisze: „PS Jeśli cię kaszel nie złapie, to jest okej”. Widzisz, i to zasadniczo zmienia sens tego doświadczenia, bo ja już się ucieszyłem, że na pewno jest za mną. Anna pisze też do Kazimierza: „Kazimierz, poważnie już chcieli umierać? Pewnie chcieli już przejść do lepszego wymiaru”. Ach jejku, z tymi lepszymi wymiarami. Nie mam siły do tego już.
Jeżeli ktoś uważa, że w innych wymiarach jest lepiej, to okej, to niech tak uważa. Kochani, dotarłem do końca komentarzy. Przynajmniej z tych, które tutaj udało mi się od pana Marka wyczytać i w związku z tym powtórzę jeszcze raz: to doświadczenie, przez które teraz my jako pojedyncze osoby, pojedynczy ludzie przechodzimy i przechodzimy jako cała ludzkość, w moim przekonaniu jest bardzo ważnym doświadczeniem i od wyciągnięcia właściwych wniosków z tego doświadczenia, nie tylko z samej świadomości, będzie zależała nasza najbliższa przyszłość. Oprócz tych praktycznych rozwiązań, o których się tyle mówi, nieważne, czy to będą maseczki, czy to będą szaliki, czy to będą płyny dezynfekujące, czy to będzie siedzenie w domu, czy cokolwiek innego, przyjrzyjcie się spróbujcie się przyjrzeć problemowi wirusa również z punktu widzenia naszego doświadczenia duchowego i zastanówcie się, jaki duchowy wniosek powinniśmy z tego doświadczenia wyciągnąć. Oczywiście wnioski gospodarcze, wnioski medyczne, wnioski higieniczne, wnioski finansowe, wnioski zawodowe, wnioski polityczne będą wyciągnięte. Mniej bądź bardziej trafne, ale na pewno zostaną wyciągnięte jakieś wnioski. Natomiast my rozmawiamy tutaj o świadomości, o duszy, o świadomym rozwoju duchowym, więc zastanówcie się, kochani, jakie z tego duchowe wnioski powinniśmy wyciągnąć. I oby te wnioski były na tyle trafne, żeby obróciły się w przyszłości na naszą korzyść. Naszą korzyść jako jednostek i naszą korzyść jako całej ludzkości. I tego oczywiście oprócz zdrowia, oprócz bezpieczeństwa, oprócz poczucia wewnętrznego spokoju z całego serca sobie oraz wam życzę.
I pamiętajcie, że każdy dylemat, każdy stres, każda negatywna myśl obniża naszą odporność. Więc jak najwięcej dystansu i jak najwięcej spokoju i jak najwięcej rozsądku oraz odpowiedzialności na te najbliższe dni. Mam nadzieję, że do następnej audycji, kochani, wszystkim oraz sobie z całego serca życzę.
[01:53:54] - Tutaj jeszcze parę komentarzy. Chyba jeden komentarz się pojawił od Adama o prostych eksperymentach.
[01:54:01] - Widzę, nawet proste eksperymenty są olewane, bo przecież zaraz podadzą recepty na dobre życie. Kochani, kupujemy wszystkie dobre rozwiązania, w których nie musimy sami uczestniczyć, w które nie musimy wkładać wysiłku. Jedynym wysiłkiem, jaki chcemy włożyć w samo leczenie, jest wzięcie tabletki i popicie jej wodą. To jest najlepszy sposób uzdrawiania wszystkiego w naszym życiu. Oczekujemy, żeby ktoś te tabletki wyprodukował, żeby ktoś te tabletki przywiózł do sklepu, żeby ktoś nam powiedział, która to ma być tabletka, a my żebyśmy tylko mogli ją wziąć i popić wodą. To jest nasz jedyny wysiłek, który chcemy włożyć w poprawienie naszego życia. Tak się ten świat pozmieniał, że oczekujemy, że wszyscy nas przyzwyczaili do tego, że lepiej od nas i za nas wiedzą, co jest dla nas dobre i mają dla nas za każdym razem jakąś receptę i podpowiedź, co mamy zrobić. Tylko że my z jednej strony wkurzamy się na to, że inni chcą za nas decydować, ale jednocześnie sami nie chcemy nic zrobić. Więc tutaj to, co mówiłem w poprzedniej audycji dwa tygodnie temu, trzeba się zastanowić, na którym etapie się jest. Czy się jest na etapie narzekania i zastanawiania się, czy to dotyczy jeszcze mnie w ogóle, czy to dotyczy mnie, czy to dotyczy tylko wszystkich innych ludzi na świecie?
Czy jużMam świadomość tego, że to dotyczy mnie i że to ja i tylko ja mogę coś z tym zrobić. Ale to było w poprzedniej audycji. Kochani, Anna się z nami miło pożegnała do następnej audycji, o ile nie wylądujemy na OIOM-ie. Ja powiem tak, kochani, do następnej audycji. Odrobina optymizmu jeszcze nikomu nie zaszkodziła, ale również domieszkę zdrowego rozsądku i odpowiedzialności każdemu z nas polecam. Trzymajcie się kochani, wszystkiego dobrego, uważajcie na siebie i do usłyszenia już za tydzień. Wszystkiego dobrego. Pa, pa.
[01:56:26] - A mówił do państwa jak zawsze gospodarz audycji „Świat oczami duszy” pan Sławek Mączkowski. Tradycyjnie tych z państwa, którzy pragną zasięgnąć jakichś ciekawych wniosków, spostrzeżeń i tak dalej, zachęcamy do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”. Zachęcamy także do polajkowania fanpage'a na Facebooku o takiej samej nazwie i do zasubskrybowania kanału na YouTube, który dla odmiany nazywa się tak jak nasza audycja „Świat oczami duszy”. Bo pan Sławek nie tylko nadaje na Radio Paranormalium, ale także prowadzi na YouTubie wideobloga. Oczywiście o takiej samej tematyce jak nasza audycja. Także zachęcamy do śledzenia poczynań pana Sławka w internecie. A my już dzisiaj kończymy powolutku nadawanie audycji. Jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę. Dobranoc.
Do usłyszenia oczywiście już za tydzień w poniedziałek o 20.00. Oczywiście na antenie Radia Paranormalium. Oczywiście na żywo. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl