[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Ciekawe, czy gdyby trzej królowie mieli smartfony, toczy włączyli by Radio Paranormalium. Dzisiaj mamy 6 stycznia roku pańskiego 2020. Gdy dwie dwudziestki staną obok siebie, miej człowieku nadzieję, że nic się nie zepsuje. Mówię serio, nie żartuję. A tak już całkiem poważnie, zaczynamy kolejny odcinek audycji Świat oczami duszy na żywo. Audycji poświęconej w całości meandrom świadomości. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski.
Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:53] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam wszystkich bardzo serdecznie.
[00:56] - Tradycyjnie zanim podam kontakty do Radia Paranormalium, bowiem będzie można dzwonić, można już teraz pisać. Ja się zaplątałem. Jeżeli chodzi o kontakty do nas, to oczywiście nasze numery telefonów to: 32 746 0008, 32 746 0008. Komórkowy do SMS-ów: 530 620 493, 530 620 493. Skype: radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem: 36 08 80 02, 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i na profilu prowadzonym przez pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne ciekawe wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. A więc panie Sławku, oddaję panu głos.
[02:16] - Bardzo dziękuję panie Marku. Jeszcze raz kochani, witam was bardzo serdecznie. Powiem tak, miałem problem z tematem dzisiejszej audycji, ponieważ na czatach pod poprzednią audycją zrobiła się dość duża cisza. Oprócz komentarzy, które też wspomnę, bo uczciwość nakazuje, mówiły o tym, że jednak jestem dość nudnym gościem i robię wam pranie mózgu. Kochani, przypomnę jeszcze raz swój apel, który wielokroć pojawiał się w naszych audycjach. Wiele razy mówiłem: proszę, nie wierzcie mi w stu procentach. Przepuśćcie to wszystko, co ja do was mówię przez samych siebie, najnormalniej w świecie posłuchajcie samych siebie. Niektórzy to nazywają, jak to w was rezonuje, jakie są wasze emocje związane z tym. Ponieważ tak jak wiele razy też przypominałem wam, sobie też czasami o tym muszę przypomnieć, że każdy z nas przynajmniej raz po tamtej stronie był. Zakładam, że nawet nie raz, sądząc po waszych komentarzach, po poziomie wiedzy i rozmów, które tutaj często w różnych miejscach prowadzimy w komentarzach.
Tych wizyt macie za sobą już bardzo, bardzo wiele, więc doskonale wiecie, jak to po tamtej stronie jest, jak to wszystko wygląda, czemu to służy. Uczestniczyliście na pewno w tych procesach oczyszczania się z tych złogów, że tak powiem, podświadomości. Uczestniczyliście w procesie nawiązywania relacji z innymi świadomościami, więc dokładnie też uczestniczyliście w procesie korzystania ze świadomości tej ogólnej. Wy to wszystko już wiecie i możecie to sprawdzić. Wymaga to niestety trochę wysiłku. Mamy dzisiaj bodajże 55. odcinek audycji. Broniłem się przed tym, broniłem, ale też ostatni tydzień, poprzednia audycja, ostatni tydzień też dał mi troszeczkę popalić w pewnym sensie, ale też zastanowić się nad tym, dlaczego tak jest. A cóż mam na myśli? Na myśli mam kochani to, że ludzie stali się- to będzie o takich właśnie naszych relacjach.
Ja nie mówię, że ze wszystkimi kochani, żebyście nie myśleli, że ja się tutaj obrażam. Ja jestem delikatnym człowiekiem i staram się nie mówić wprost, tylko na pewne rzeczy naprowadzać, bo też uważam, że mówienie wprost... Mówię wprost do ludzi, którychTraktuję i uważam, że inaczej nie zrozumieją. Po prostu ludzie, tak jak sami wiecie, słabiej wykształceni czy mniej inteligentni, mniej błyskotliwi, na niższych poziomach świadomości potrzebują prostej, krótkiej, precyzyjnej informacji. Tak jak dzieci. Nie wchodzi się z nimi w dyskusje, na co masz ochotę, jakie masz preferencje w dniu dzisiejszym, dopasowane do nastroju i tak dalej. Tylko po prostu się mówi prosto: zrób to i to, zrób to tak i tak. Idź teraz i wykonaj jakąś czynność. Nie naprowadza się dziecka: a może masz ochotę? Po prostu prostym przekazem: zrób to i to.
Ponieważ dziecko tego całego procesu myślowego, zwłaszcza małe, nie ma jeszcze na tyle wykształconego, żeby pewne rzeczy sobie pokojarzyć i zrobić dokładnie to, o co nam chodzi. Więc to, że ja nie mówię wprost, to jest właśnie objawem mojego szacunku do was, że traktuję was jak ludzi inteligentnych, na poziomie, którzy potrafią też czytać między wierszami i pewne rzeczy wyłapać. Natomiast ostatni tydzień był bardzo intensywny. Jeżeli tak miałby wyglądać cały mój rok, to już się cieszę, bo czas od godziny 7:00 do godziny 20:00 czy 21:00 po prostu leci mi w tej chwili jak z palca strzelił w bardzo fajnych klimatach, które lubię. Ale to o tym za chwilę. Wrócę do naszych relacji. Kochani, żyjemy w takich czasach, nie mówię złych czy dobrych, że zewsząd jesteśmy bombardowani informacjami i próbami przekonania nas, namówienia na przykład do takich czy innych produktów, do takiego czy innego stylu życia, diety. Jesteśmy przekonywani do czyichś poglądów politycznych, religijnych, kulturowych, dotyczących stylu życia i tak dalej. Ze wszystkich stron. Wszyscy nas przekonują, żebyśmy coś zrobili, coś kupili i żeby to było właśnie to.
Tak powiem, rozdmuchanego marketingu nie było w historii ludzkości wydaje mi się nigdy. Zresztą nie chcę mówić o historii ludzkości, ale póki ja żyję, to po prostu z roku na rok to coraz bardziej eskaluje. I co w związku z tym się dzieje? Ponieważ wszyscy czegoś od nas oczekują, do czegoś nas przekonują, używają przeróżnych technik, żeby to uzyskać. My w pewien sposób jako ludzie staliśmy się też tacy rozczyniowi. Na zasadzie: jeżeli chcesz, żebym to kupił, to mnie przekonaj, to mnie do tego namów. My weszliśmy w taką pozę też samoobronną w pewnym sensie, żeby się przed tym natłokiem informacji bronić, że okej, ale ty mnie przekonaj. I takie same symptomy obserwuję wśród ludzi, którzy wchodzą w tematy duchowe. Ludzi, którzy zajmują się tematami duchowymi, którzy szukają wiedzy, często szukają jakiejś rady. I również obserwuję to względem mnie.
Ludzie czasami wręcz chcą, żeby ich przekonać do moich racji, żebym ja udowadniał to, co przekazuję. To, że ja mam rację. Problem polega na tym, że ja nigdy nie powiedziałem, że na pewno mam rację. I też kochani, ja tak naprawdę nie chcę nikogo przekonywać. Ponieważ w tym świecie, o którym wspomniałem wcześniej, ludzie, instytucje, media, politycy, religia przekonują nas do swoich poglądów, do swoich produktów, ponieważ najczęściej to jest ich praca. I to jest trochę tak, że ktoś wymyśla i kręci reklamę Mercedesa, a sam jeździ Oplem albo Toyotą. Działa to tak, że nas przekonują do czegoś, natomiast sami w żaden sposób nawet nie próbują się do tego przekonać.
[11:52] - Tutaj się nasuwa taki ciekawy przykład. Prezes firmy Huawei produkującej między innymi smartfony swojej rodzinie kupił iPhone'y.
[12:02] - Dokładnie tak to działa i w każdej branży jest to samo. Sprzedają nam kremy, których nie używają. Wiemy, o co chodzi.To jest ich praca, kochani. I wcale nie muszą być przekonani o słuszności tego produktu. Tak jak aktorzy czy osoby, które nagrywają reklamy. To wcale nie znaczy, że oni sami korzystają z tych produktów, które reklamują. W moim przypadku jest troszeczkę inaczej, bo ja po pierwsze mówię wam o tym, w co sam wierzę. I co sam robię. To, że namawiam was do jakiegoś postępowania, to ja też tak robię. Jeszcze do tego wszystkiego nie biorę za to kasy.
Oni robią wszystko, w sensie ludzie, którzy biorą za to kasę, boją się, wykonują rzetelnie swoją pracę, ponieważ to należy do ich obowiązków, a jeżeli będą robili to nierzetelnie, to stracą pracę, nie zarobią kasy. Ja się nie boję, że stracę tą pracę. I teraz, kochani, chodzi mi o to, żebyśmy zachowali wzajemne relacje na uczciwym poziomie. Zwróćcie uwagę co się dzieje. Jeżeli nie potraficie czegoś zrobić czy ja nie potrafię czegoś zrobić, to zwracam się do osoby, którą uważam, że będzie w stanie mi w tej sytuacji pomóc. Jeżeli zepsuje mi się samochód, mogę oczywiście próbować zrobić go sam, ale zwracam się do kogoś, kto uważam, że będzie w stanie ten samochód naprawić. I nie mówię mu, żeby on mi najpierw na próbę naprawił ten samochód, bo ja muszę sprawdzić, czy on ma rację. Ja nie zmuszam go do tego, żeby on mnie do siebie przekonał, żeby mi udowodnił, że się na tym zna. Tak samo jest na przykład z lekarzem czy z księgowym. Idziemy do niego, bo sami się na tym nie znamy, bo sami może boimy się popełnić błąd.
Przede wszystkim chodzi nam o to, żeby przyoszczędzić sobie stresu, kosztów, niepowodzeń i czasu. Po to zwracamy się o pomoc. To niekoniecznie musi być pomoc. Ponieważ raz jest to pomoc kolegi, znajomego, przyjaciółki, a innym razem jest to kupienie czyjegoś doświadczenia. Bo czy mechanikowi, czy lekarzowi, czy księgowej, czy wróżce, czy tarocistce musimy za to zapłacić. Po co? Po to, żeby nie popełnić błędu, uniknąć niepowodzeń, przyoszczędzić sobie stresu i przyoszczędzić sobie czas. Kochani, tak samo jest ze mną. To co robię nie jest ani moją pracą, więc ja nie muszę tego robić. Nie przekonuję was.
Wprost przeciwnie. Często namawiam was do tego, żebyście sobie to sami sprawdzili. Mało tego, namawiam was do tego, żebyście wykonali minimum odrobinę wysiłku w to zweryfikowanie. Ja staram się przyoszczędzić wam czasu, niepowodzeń, stresów, ponieważ ja dokładnie wiem, że każdy do tego, o czym my mówimy albo już doszedł, albo za chwilę dojdzie, albo dojdzie za czas jakiś. Więc ja wiem, że każdy dojdzie do tego sam. Tak samo jak z samochodem. Prędzej czy później ten samochód byśmy naprawili sami. Tylko jest kwestia tego, co się w międzyczasie wydarzy. I tak samo jest z ludzkim życiem. Do wszystkiego, kochani, każdy dojdzie sam.
Mało tego, są rzeczy, o których ja mówię wprost, że ja pewnych sytuacji za was nie przeżyję, ponieważ nie będzie tego doświadczenia, nie będzie tego wniosku. Ja tylko staram się przyoszczędzić wam czasu, stresu, niepowodzeń. I naprawdę, powiem tym razem dobitnie: nie zamierzam nic udowadniać i nikogo przekonywać. Jeżeli chcecie to w jakikolwiek sposób zweryfikować, to po prostu włóżcie w to odrobinę własnego wysiłku i sami to sprawdźcie. Posłuchajcie samych siebie, zajrzyjcie w głąb samych siebie. Włóżcie w to chociaż minimum wysiłku. Myślę, że wtedy będzie uczciwie. To tyle kochani à propos naszych relacjiMówię, one tu nie są bezpośrednio spowodowane tymi dwoma czy trzema komentarzami i też nie są bezpośrednio kierowane do was, ale ogólnie rzecz biorąc, chodzi mi o to, żeby się zastanowić nad tą wszech rozpowszechniającą się postawą, taką roszczeniową, żeby umieć odróżnić sytuacje, w których faktycznie musimy się przed czymś bronić i ktoś nas atakuje wbrew naszej woli, przekonując bądź często wymuszając na nas jakieś działania. Z audycjami radiowymi, z muzyką, z telewizją jest tak, że zawsze można ją wyłączyć, że nie trzeba się mordować na siłę, nie trzeba się nudzić, nie trzeba słuchać tego, co ja mówię. Mamy wybór, mamy demokrację, więc ja uważam, że należy z niej korzystać.
Kochani, bo ja się znowu rozgadałem, a to nie jest temat naszej audycji. Nie wiem, czy się domyślacie, o czym dzisiaj będzie, ale ponieważ ja przez ostatni tydzień zajmowałem się tym projektem, który pod koniec zeszłego roku uruchomiłem i o którym wam mówiłem, czyli o tym świecie oczami dziecka. I te filmiki, które wam udostępniałem, wrzuciłem też na internet, na stronę jakąś tam, już świat oczami dziecka. No i wiecie jak to jest. Jeżeli coś takiego się dzieje, to zaczynają się pojawiać ludzie, pojawiać się sytuacje, dyskusje i nie ukrywam, że przez ten ostatni tydzień spłynęło do mnie bardzo dużo informacji z różnych miejsc, od różnych ludzi i postanowiłem się tymi informacjami z wami podzielić, ponieważ filmiki, które oglądaliście, dotyczyły jednego małego pięcioletniego chłopca. Wszyscy wiedzieliśmy i pewnie większość z nas była przekonana, że to nie jest jedyny przypadek. Natomiast jak zacząłem słuchać i rozmawiać z ludźmi, to okazało się, że tego jest po prostu bardzo dużo i rozmawiając z dorosłymi ludźmi często, słuchajcie, ignorantami, którzy nie mają nic wspólnego z duchowością, nie mają nic wspólnego ze świadomością w sensie swoich zainteresowań, w sensie uczestniczenia, rozwijania świadomego swojej świadomości, czytania, poszerzania wiedzy na ten temat, poszukiwania odpowiedzi, że oni również w swoim dzieciństwie mieli przeróżne sytuacje, których jako dzieci oczywiście nie byli w stanie sobie wytłumaczyć. Przypadki, kiedy ktoś tam opowiadał mi, jak jako małe dziecko zasypiał, a następnie we śnie latał nad miastem, w którym mieszkał, obserwując to wszystko z lotu ptaka. Natomiast to było tak realne, że widział ludzi, że widział wypadki samochodowe na przykład. I dokładnie pamiętał, co się wydarzyło.
Oczywiście był zbyt mały, żeby to później zweryfikować w wieku czterech, pięciu lat, żeby biegać po mieście i sprawdzać, czy ten wypadek się wydarzył. Natomiast to było tak realne, że budząc się był święcie przekonany, że on w tamtych miejscach był. Przypadki, kiedy ludzie odnajdywali miejsca, przedmioty, w których nigdy wcześniej nie byli. Ktoś tam opowiadał mi historię, jak znudzony na mszy na przykład, kiedy rodzice go tam zaciągali na siłę do kościoła, gasił świece przy ołtarzu. Oczywiście nie dotykając ich i nie dmuchając, tylko będąc w jakiejś tam odległości, czyli gdzieś tam siłą woli. I tych historii wysłuchałem już w ciągu tego ostatniego tygodnia bardzo dużo. Gdzie często są to też ludzie z mojego kręgu znajomych, którzy zobaczyli stronę na Facebooku, do której do polubienia zapraszam i rozpoczęły się dyskusje. A po co? A na co? A dlaczego?
Ale spotkałem też osoby czy poznałem osoby, które dzieliły się ze mną również historiami o swoich dzieciach.Ponieważ ja jeszcze z tymi dziećmi nie miałem okazji się skontaktować, rozmawiać i nie było zgody. Ja nigdy nie udostępniam danych w sensie mówienia imienia, nazwiska czy jakichś kontaktów. Natomiast historie jednej z przemiłych pań, z którą rozmawiałem, jeszcze żeśmy nie dokończyli rozmowy, kiedy zgłaszają się do niej rodzice z dziećmi, które pamiętają swoje poprzednie wcielenie. Tak po prostu. I to nie jedno dziecko, tylko kilka, kilkanaście dzieci. Takich przypadków u jednej tylko osoby. Przed audycją przeczytałem komentarz pana, który oglądając film powiedział: „Chciałbym bardzo, żeby to była prawda, ponieważ ja sam podobne umiejętności kiedyś posiadałem”. Rozmawiałem też z mamą dziewczynki, nastolatki już w tej chwili, która potrafi wywołać zjawisko telekinezy, czyli obracania, wpływania na przedmioty materialne bez używania rąk. Opowiem wam też historię, bo czekam na kontakt od pani, która opowiedziała historię w dniu, kiedy obejrzała filmik. Rozmawiała ze swoim synkiem i rozmowa wyglądała mniej więcej w ten sposób: „Wiesz synku, mama jak była młodsza, to też lubiła skakać po takich kamieniach”.
Na to kilkuletni synek odpowiada jej: „Wiem”. A ona mówi: „Ale skąd ty wiesz? Co ty byłeś moim dziadkiem?” „Nie, opiekunem”. Po prostu rozmowa matki z dzieckiem. Jeszcze taki przykład, jak jedna z mam opisuje sytuację, kiedy umiera dziadek. Jest pogrzeb, a pięcio- czy sześcioletni chłopiec w ogóle nie wygląda na przejętego. I babcia do niego mówi: „Czemu nie jesteś smutny? Czemu się nie smucisz? Czyżbyś nie kochał swojego dziadka?” A on mówi: „Tak, ja bardzo kocham dziadka, ale ja wiem, że on nie odszedł od nas na zawsze” czy coś w tym stylu. „I wiem, że jemu jest dobrze”.
Ja oczywiście zacznę to sobie w jakiś sposób klasyfikować. Zbyt dużo się teraz działo, żebym miał na to czas. Zresztą mam nadzieję też weryfikować te informacje w jakiś sposób poprzez dłuższą rozmowę. Natomiast kochani, do czego zmierzam? Do dwóch rzeczy. Jak myślicie, co było najważniejszym problemem? Zresztą nie tylko, myślę, że też częściowo i dla was na tych filmikach. Czy mały chłopiec widzi? Czy on poprzez tą niedociągniętą czapkę widzi? On na pewno widzi.
On tak kręci głową, że na pewno widzi. Ten test powinno się zrobić w ten sposób, żeby to wyeliminować. Mam już całą listę propozycji rad, jak należy to doświadczenie w sposób właściwy przeprowadzić i tak dalej. To był główny temat związany z tymi filmikami, bo udostępniłem trzy filmiki. To jest największy problem ludzi i pokazuje, jak działa nasza podświadomość. Kiedy stykamy się z czymś, co jest dla nas nowe, z sytuacją, w której do tej pory nie mieliśmy okazji uczestniczyć i natychmiast nasza podświadomość to neguje. Natychmiast doszukuje się w tym jakichś manipulacji, oszustwa, ponieważ jest to dla naszej podświadomości sytuacja nie do wyjaśnienia. Nasza podświadomość nie ma odpowiedzi na takie zjawisko, więc z automatu krzyczy: „Nie, to nie może być prawda”. I to jest jeden z aspektów, żeby podczas stykania się z różnego rodzaju nowymi sytuacjami nie dać się tej podświadomości zakrzyczeć.Żeby jednak najpierw pozwolić sobie na obejrzenie, na uczestniczenie w czymś, a dopiero później na ocenę tej sytuacji. Często nasza reakcja, tak jest przy podświadomości, wiecie o tym dobrze, jest pierwsza niż nasz proces myślowy.
Dajmy sobie ten komfort, żeby najpierw się temu przyjrzeć, a dopiero później to w jakiś sposób ocenić. Ja oczywiście wiem, że te filmiki powinny być wykonane z dużo większą starannością. Natomiast po pierwsze: to były pierwsze filmiki, bo to były filmiki jeszcze sprzed bodajże świąt, kiedy sytuacja była bardzo nowa, więc one częściowo były wykonane tak jakby dla rodziny, dla samych siebie, żeby trochę też samych siebie przekonać o umiejętnościach własnego dziecka. Więc to po pierwsze. A po drugie: jest drugi aspekt tej sprawy i też powód, dla którego tym tematem się zająłem. Żebyśmy mieli jasność: ja nie potwierdzam swoją osobą wiarygodności tych filmów, ponieważ nie uczestniczyłem w ich nagraniu. Czyli w sposób czysto ludzki nie mogę wam powiedzieć na 1000%, że byłem przy tym, widziałem i mam pewność. Nie. I dlatego też ja nie bronię i nie przekonuję was, że to jest na 100% prawda. Natomiast pokazując zjawisko i właśnie tą coraz bardziej rozwijającą się w ludziach roszczeniowość i też lenistwo, kochani, nazwijmy rzeczy po imieniu: lenistwo.
Bo ja zakładam, to tak też wynika z moich obserwacji, że jeżeli podaję wam na przykład metodę regulacji pracy czakr, która polega na liczeniu do trzech, wpuszczaniu, wypuszczaniu powietrza i tak dalej. Ja tą metodę wam podaję jako tą, którą ja stosuję. To ja wiem, że 90% ludzi nawet po nią nie sięgnie, nawet jej nie spróbuje. Ja już nie mówię o tym, żeby to wprowadzić na stałe do swojej diety i do swojego sposobu życia. Ale 90% ludzi nawet nie spróbuje. A z tych 90% 50 będzie mówiła, że to nie działa. I między innymi dlatego też jest taki mętlik nawet w przekazywaniu, kochani, tych informacji duchowych, tych takich, które niby mają służyć rozwojowi świadomości ludzi. Jest taki natłok i taki bałagan, ponieważ przeważnie autor jakąś wiedzę posiada prowadząc warsztaty, wykład, audycję. Natomiast często ludzie, którzy to negują, nie podejmują nawet próby osobistego zweryfikowania tych rozwiązań, które druga osoba podaje, tylko po prostu im się to nie podoba. I ja tego nie spróbuję, ponieważ zbyt mało mnie przekonałeś, że to zadziała.
Tak jakby ktoś, kto prowadzi warsztaty, biorąc pod uwagę, że bierze za to pieniądze, to faktycznie może powinien pewną starannością się wykazać. Ale gros ludzi prowadzi różnego rodzaju pokazy, audycje tak jak ja czy nagrywając filmiki, które za darmo wrzucają do internetu, nie biorą za to pieniędzy. Więc od nich się oczekuje, że oni mają przekonać. Jeżeli mnie przekonasz, że to jest faktycznie dobre, to ja tego spróbuję. Tak jakby to oni szukali rozwiązania swoich jakichś tam problemów. Jeżeli ja mówię, że spróbujcie zastosować metodę oddychania, żeby wyregulować pracę swoich czakr, żeby wasz przepływ energii był bardziej płynny, nie był blokowany, nie skutkował później różnego rodzaju perypetiami, to ludzie często czekają, żeby ich przekonać, tak jakby to moje czakry źle pracowały. Jeżeli twoje czakry źle pracują, to jeżeli podaję ci jakiś pomysł, sposób, metodę, to jeżeli chcesz je w jakiś sposób usprawnić, to spróbuj. Podejmij chociaż minimalny wysiłek i spróbuj.I często ludzie, ja nie mówię o mnie kochani, żebyśmy mieli jasność, bo ja przez ten ostatni tydzień miałem dość duży kontakt z ludźmi, którzy wykonują podobną robotę co ja. Z ludźmi, którzy też dużo szukają różnych informacji, więc tu nie chodzi o mnie. Żebyśmy mieli jasność, że ja się tutaj na antenie nie skarżę o to, że dostałem dwa negatywy i teraz wyszedłem na antenę i będę się nad sobą użalał, że ktoś mnie tam zhejtował.
To nie o to chodzi. Ja mam świadomość tego, że tak po prostu jest. Natomiast też próbuję tę informację przekazać, żeby tę wiedzę i ten rynek duchowy w jakiś sposób usystematyzować, żebyście też wiedzieli, jak to mniej więcej działa. Że często krytykowaniem i hejtowaniem zajmują się osoby, które nawet nie podjęły próby zweryfikowania tego. Po prostu wychodzą właśnie z tej takiej roszczeniowej pozycji. „Jesteś zbyt mało przekonywujący. Przekonaj mnie bardziej”. Tak jakby to życie prowadzącego legło w gruzach i to on potrzebował pomocy. Przekonaj mnie bardziej, żebym ja bardziej uwierzył, że zmieniając coś w swoim życiu, mogę to życie zmienić. Rozumiecie?
Czy to jest tędy droga? Moim zdaniem nie. Moim zdaniem jest to poniekąd ślepa uliczka, w którą często też my dajemy się łapać, czytając komentarze na przykład pod jakimiś audycjami. Dajemy się zasugerować ludziom, którzy coś negują, nie podając w zamian żadnego innego rozwiązania. Czyli stosują tak zwaną bierną krytykę, nie podejmując nawet próby zweryfikowania tego przez samego siebie, nawet minimalnym nakładem sił. Więc też kochani, to jest do was prośba, rada. Uważajcie, bo często właśnie w takich miejscach, gdzie nie ma dowodów, pojawia się mnóstwo tego typu informacji, które mogą was w pewien sposób zniechęcić albo ukierunkować w złą stronę. Ja skalę tego zjawiska właśnie uświadomiłem sobie teraz przez poprzedni tydzień, kiedy słuchając rad, komentarzy, wskazówek ludzi zrozumiałem, że gros z nich nie podjęło nawet minimalnego trudu, żeby sprawdzić, czy z tak założoną czapką na głowie coś widać. Dzisiaj powiem wam szczerze, przed audycją nagrałem filmik, który nazwałem „test czapki”. Pewnie część z was będzie zaskoczona pewną dozą uszczypliwości, która się pojawiła w tym filmiku, ale po prostu założyłem czapkę, pokazując ludziom, że jeżeli chcesz coś sprawdzić, to wykonaj najprostszą czynność.
Jeżeli negujesz, to najpierw zweryfikuj tą informację przeprowadzając jakikolwiek własny test na samym sobie. Wykonaj minimum pracy zanim podejmiesz się oceny, bo to nawet nie chodzi o krytykę. O ocenę. Czy to będzie ocena pozytywna, wierzę. Czy to będzie ocena negatywna, nie wierzę. Bo to chodzi po prostu o rzetelną ocenę i nic poza tym. Nie dajmy się kochani zwariować. Nie dajmy się też do końca manipulować. A ja naprawdę jestem daleki od tego, żeby wami manipulować, żeby prać wam, tak jak tam padł komentarz, mózgi czy robić wodę z mózgu, czy coś takiego. Wprost przeciwnie, zmierzam do tego, żeby wasza świadomość po każdej audycji była coraz większa, a nie coraz mniejsza.
I tyle. Tak naprawdę kochani, chciałem na kanwie tych moich ostatnich dokonań w takiej troszeczkę innej dziedzinie porozmawiać z wami o duchowości, o świadomości. Poniekąd to zrobiłem. Natomiast tak naprawdę chciałem wam powiedzieć o tym, jaki jest wspólny mianownik wszystkich tych historii i jaki jest zresztą celPrzede wszystkim cel tamtego mojego przedsięwzięcia. Uwierzcie mi, że było tam po kilka tysięcy odsłon tych filmów i nie wiem, czy chociaż jeden poruszył sedno tego, co ja tymi filmikami chciałem osiągnąć. Ja chciałem osiągnąć i piszę o tym wyraźnie i do tego też namawiam: rozmawiajcie ze swoimi dziećmi. Nie ma innego sposobu dowiedzenia się o swoich dzieciach, jak rozmowa z nimi. I tak naprawdę, aby się przekonać i nawet jeżeli ktoś chce to zaszufladkować: kryształowe, indigo, cudowne, takie, śmakie, owakie, to nie dowie się o tym inaczej niż od własnego dziecka. Cały cel tego projektu właśnie do tego się sprowadza. Nie oceniajmy.
Spróbujmy zrozumieć. Nie odrzucajmy. Spróbujmy porozmawiać. Rozmawiajmy ze swoimi dziećmi. Bo wspólny mianownik wszystkich historii, o których ja tutaj opowiedziałem, tych, które dotyczą dzieci, jest taki, że w każdym z przypadków, z którym miałem do czynienia, najpierw rodzice, dorośli musieli zajrzeć w głąb siebie. Najpierw oni musieli przekonać samych siebie o tym, że to, co czuli, to, co myśleli, to, czego doświadczali, ma jakiekolwiek znamiona w cudzysłowie „prawdy”. Często powtarzam podczas rozmów, że to, na co człowiek najwięcej czasu spędza w swoim życiu, to na przekonywaniu samego siebie, że to, co czuje, myśli, jest prawdą. I jest w pewnym sensie słuszny. W pewnym sensie, że jest słuszny, że ma prawo tak myśleć, że ma prawo tego pragnąć, że ma prawo do tego dążyć, że ma prawo tego chcieć. Na tym, w moim przekonaniu, spędzamy większość swojego życia.
Po to, żeby — teraz już niektórzy dość szybko, około trzydziestki, niektórzy koło czterdziestki, niektórzy dopiero około pięćdziesiątki, niektórzy nigdy do tego momentu nie dochodzą — że to, co czują, to, o czym marzą, to, czego chcą, to mają do tego prawo. I nie muszą się tego wstydzić, nie muszą się z tym kryć. I dopiero jak robią porządek ze swoim własnym światem, to dopiero wtedy otwierają się na rozmowę z dzieckiem. I okazuje się często, a we wszystkich tych przypadkach, o których rozmawiałem, że ich dzieci podobne umiejętności, podobne przeżycia, podobne jeszcze nie doświadczenia, ale właśnie te umiejętności myśli, przemyślenia posiadają. Dzieje się to w różnym wieku. Nieraz dzieci mają 15 lat i jeszcze potrafią sobie przypomnieć, że coś tam robiły i wtedy rodzice próbują się do tego dogrzebać i na nowo to obudzić. Nieraz jest tak, że to już są dzieci, które są już bardzo dorosłe i ta blokada jest już na tyle duża, że często nawet nie chcą do tego wracać. Mają tak gdzieś związane z tym emocjonalnie negatywne doświadczenia, że już nie chcą do tego wracać, że na każdą myśl się po prostu blokują i mówią: „Nie. To już było. Ja już tego nie chcę”.
W przypadku młodszych dzieci ten proces jest jeszcze dużo łatwiejszy. Jeszcze te dzieci traktują to jako coś zupełnie normalnego. Jeszcze nie zostało to wyparte i zepchnięte gdzieś tam w zakamarki ludzkiego umysłu jako niepotrzebne, niechciane i mało przyjemne. Poszukując ludzi, którzy byliby zainteresowani tym rozpropagowaniem tej misji namawiania ludzi do rozmawiania z własnymi dziećmi, do poszukiwania tych dzieci, które jak ten nasz mały bohater mają jakieś tam dziwne, nadprzyrodzone umiejętności. Spotykałem się z ludźmi, miałem okazję obejrzećAudycję z człowiekiem, z panem Bartoszem, który trzy razy w ciągu swojego życia obecnego umierał. Z tym, że umierał z pełną świadomością tego, co się tam działo. Przynajmniej z prawie pełną świadomością i opisywał te swoje doświadczenia z tym związane. Oczywiście, jeżeli wrzucicie w internet sobie: „człowiek, który trzy razy umierał”, to na pewno wam to wyskoczy, więc możecie sobie to w wolnej chwili obejrzeć. Ja nie o tym. Natomiast on potwierdził to, co ja wiem, co ja pamiętam, o czym jestem przekonany.
O tym, że pamiętał swój moment narodzenia w którymś momencie i też pamiętał moment powrotu do swojego ciała. Moment swojego poczęcia i moment powrotu właśnie do swojego ciała. I to za każdym razem było, tak jak on to opisywał, próbą upchnięcia czegoś dużego w małym naczyniu. To było jedno uczucie. Związany z tym dyskomfort i poczucie strachu. Strach pojawiał się w momencie, kiedy on znajdował się z powrotem w swoim ciele. Czemu o tym mówię? Mówię o tym z tego powodu, że namawiając was do rozmów ze swoimi dziećmi, do zrozumienia swoich dzieci, może tych bezpośrednich, a może po prostu też dzieci, skoro wasze już na przykład są duże albo tam nie macie jeszcze dzieci, albo już są na tyle duże, że nie macie z nimi pomysłu, jak wrócić do tych tematów albo nie chcecie, to mogą to być dzieci obce, dzieci przyjaciół, dzieci rodziny, wnuki. Ogólnie dzieci mamy dość dużo w Polsce. Namawiając was do tego, chcę zwrócić uwagę, czym kieruje się dziecko w pierwszych etapach swojego życia.
Jak pamiętacie, ja te etapy dzieliłem na czteroletnie cykle, więc w tej chwili chciałbym wam powiedzieć o tych dwóch pierwszych. Zanim w wieku ośmiu lat zaczyna się pojawiać rozwój mentalny, umysłowy i w związku z tym bardzo mocno zostają uruchomione procesy podświadomościowe. Ponieważ to wszystko, czego dziecko się zaczyna uczyć, zostaje nadpisywane. Co jest świetnym treningiem dla podświadomości? Klasówka i praca domowa. Ponieważ w tym momencie musimy wygrzebać z naszego mózgu informacje, które nabyliśmy wcześniej. Musimy sobie przypomnieć jakieś wzory. Musimy sobie przypomnieć jakieś cyferki, jakieś literki, jakieś wydarzenia, jakieś zasady i tak dalej. Odrabianie pracy domowej i klasówki, sprawdziany są świetnym treningiem dla podświadomości. Dlatego w tym wieku zaczyna się intensywny rozwój i intensywne utwierdzanie naszej podświadomości w tym, że rządzi.
Dlatego właśnie ten wiek około ośmiu lat, teraz to już pewnie będzie wcześniej, bo dzieci wcześniej się uczą języków i tak dalej. Póki jest to podawane w takiej przyjaznej formie, nie jest oceniane, to nie budzi tego strachu. Ale to zostawmy, ja nie chcę tutaj robić wykładu o szkolnictwie, tylko chcę wam powiedzieć, czym dziecko żyje przez pierwsze dwa okresy w swoim życiu. Na samym początku równowagą. Trudno to nazwać równowagą. Natomiast lęk, strach, przerażenie, to, o którym wam mówiłem w przypadku tych malutkich dzieci, które znajdują się zupełnie bezbronne w zupełnie obcym i nieprzyjaznym dla niego świecie. Więc tym najsilniejszym uczuciem, które towarzyszy dziecku na początku jest przerażenie, strach, lęk. I żeby to dziecko nie zwariowało całkowicie albo nie dostało na przykład zawału sercaMa bardzo mocną pamięć tego świata duchowego. Jest wspierane miłością płynącą z duszy i oczekiwaniem, potrzebą miłości i poczucia bezpieczeństwa płynącą przede wszystkim od matki, ale i swoich najbliższych. I w tej mieszance dziecko spędza swoje pierwsze osiem lat życia.
Oczywiście tamte proporcje zaczynają się zmieniać. Dlaczego o tym mówię? Dlatego, że im więcej dziecko dostaje w tym okresie miłości, tym bardziej jest podatne, tym bardziej może zapamiętać czy korzystać z darów swojej duszy, tym dłużej one będą aktywne. Im więcej miłości to dziecko będzie dostawało. Zresztą w późniejszym etapie, jeżeli ta miłość będzie dla niego środowiskiem dość naturalnym, tym ta dusza i świadomość będzie bardziej na wierzchu. Jak myślicie, w jaki sposób po naszej śmierci nasze świadomości ze sobą się komunikują? Nie mając do dyspozycji oczu, rąk, ust, uszu, czyli wszystkich zmysłów, które są dostępne tutaj na Ziemi. W jaki sposób te świadomości ze sobą się komunikują? Jak następuje zrozumienie wzajemnych relacji, jakie mieliśmy z innymi ludźmi tutaj na Ziemi? Umieramy, spotykamy naszego ojca, naszą matkę, syna, dziadka, babcię, którzy też są już postaciami stricte energetycznymi.
W jaki sposób my nawiązujemy z nimi kontakt, żeby zrozumieć wzajemne relacje, które towarzyszyły nam tutaj podczas pobytu na Ziemi? Nie mając do dyspozycji długopisu, SMS-a, maila, GG, telefonu, internetu i zmysłów, którymi dysponujemy tutaj na Ziemi. Dziecko powie, że to jest niemożliwe. Że w ogóle życie bez internetu jest niemożliwe, jakakolwiek łączność. Oczywiście znacie odpowiedź, więc odpowiedzcie mi na takie pytanie: dlaczego telepatia nas tak zaskakuje? Dlaczego zjawisko telepatii jest dla nas tak zaskakujące i tak trudne do uwierzenia? Ciekawostka, nie? Także kochani, wracając do tematu naszych, że tak powiem, mniej bądź bardziej nadprzyrodzonych i nieziemskich umiejętności, polecam wam dwie drogi. Po pierwsze zrozumienie samych siebie. Zrozumienie, przypomnienie.
W przypadku każdej sytuacji taka podróż może przynieść tylko i wyłącznie dobre efekty. Wszystkie odpowiedzi, które was nurtują, są już dawno w was. Wszelka wiedza, która jest wam do tego potrzebna, jest w każdym z nas. Jedyne, co może przeszkadzać w dotarciu do tej wiedzy, to jest po prostu poziom naszej świadomości. I rozwijając tę świadomość, otwierając się też na nią, dostajemy coraz większy dostęp do tej wiedzy. Tu nie ma innego sposobu. Tu nie ma czegoś takiego, że wykupimy sobie abonament albo na Allegro kody dostępu do centralnej bazy danych. Tu nie ma innej metody. Każda technika, każdy sposób pozwala nam zwiększyć swoją świadomość i w ten sposób uzyskać dostęp. Ale odpowiedzi i wiedza jest już w każdym z nas.
I wszelkie te umiejętności, o których my mówimy tak, śmak, owak, nazywamy je mniej lub bardziej paranienormalnymi, również są w nas. One czekają tylko momentu, w którym nasza świadomość będzie na tyle duża, że będziemy w stanie z tych umiejętności skorzystać. I to, co się mówi właśnie o tych dzieciach kryształowych, dzieciach indygo i tak dalej, tu się przypisuje oczywiście jak zwykle różne kosmiczne... historie, że są to dzieci z innych wymiarów, które tam doświadczały, ale teraz postanowiły tutaj i tak dalej się z powrotem reinkarnować, żeby pomóc ludziom w przejściu do następnego etapu. To są specjaliści od wymatwania takich historii, a według mnie jest to po prostu nic innego jak naturalny rozwój, naturalna konsekwencja rozwoju świadomości. Po prostu następny etap rozwoju świadomości i nic poza tym. Jest to coś, co nas wszystkich w którymś momencie czeka i czy nam się to podoba, czy nie. Taka jest po prostu nasza przyszłość jako ludzkości. Dlatego też mi tak zależy na tym, żeby dotrzeć właśnie do tego typu dzieci, dotrzeć do podobnych rodzin. Ponieważ od tego, jak będzie wyglądała nasza przyszłość, zależy to, w jakim kierunku my pokierujemy nasze dzieci.
Jeżeli będziemy wychowywali dzieci na żołnierzy, to nie dziwmy się, gdy w końcu wybuchnie wojna. Jeżeli będziemy uczyli dzieci brnięcia i koncentrowania się tylko i wyłącznie na życiu materialnym, to nie dziwmy się, że będą rozwijały następne korporacje i szły po trupach do celu po to, żeby zrealizować wzorce, które my żeśmy im sprzedali. Natomiast jeżeli nauczymy dzieci szacunku, miłości do samych siebie chociażby i do innych, to jest szansa na to, że następne lata spędzimy jako ludzkość w pokoju, w miłości, z szacunkiem dla siebie oraz dla wszystkich istot żyjących tutaj na tej ziemi. W ostatniej audycji obiecałem, że nie będę się już rozgadywał. Więc kochani, właśnie takiego świata sobie i wam z całego serca życzę. Ale aby tak mogło być, to musimy włożyć w to jako rodzice, jako dorośli ludzie chociaż odrobinę wysiłku, abyśmy te nasze następne pokolenie mogli do tej miłości, szacunku, wolności prawdy przygotować. Nikt tego za nas, kochani, nie zrobi. W ten optymistyczny sposób kończę pierwszą część naszej audycji.
[01:04:40] - Z komentarzami coś jest dzisiaj strasznie cienko. Tylko dwa komentarze się pojawiły. Oczywiście poza kilkunastoma chyba komentarzami witającymi. Ja może te komentarze dwa odczytam. Ania napisała: „Sławku, ale ty nie musisz nikogo przekonywać do niczego. Ja sama jestem przekonana, że masz rację i dlatego słucham tego dla potwierdzenia, że i ja mam rację.” To tak na samym początku audycji, gdzieś z godzinę temu się to pojawiło.
[01:05:16] - Jest to jakaś tam filozofia, Aniu. Dziękuję ci bardzo. Ja wiem, kochani. Znaczy ja nawet nie próbuję was przekonywać, bo daleki jestem od tego, żeby was osaczać i uzależniać od tego, co ja wam powiem. Tak działają różnego rodzaju niedobre, nieważne. Ja nie chcę mieć z tym nic wspólnego, więc przekazuję wam jakąś tam swoją wiedzę, informację, swoje przemyślenia, wychodząc z założenia, że każdy zrobi z tą wiedzą, informacją to, co uzna za słuszne, za stosowne, za właściwe w jego przekonaniu. I to jest moja robota. Rzucam informację w eter i jak mawiał Jurek: „Róbta, co chceta.” Ale dziękuję ci, Aniu, za ten komentarz. Ja tutaj odpaliłem już Messengera.
[01:06:24] - A ten drugi komentarz. Kiko Lancik napisał: „Dzień dobry, ten pan ma głos podobny do księdza.”
[01:06:36] - Powiem tak: nie ukrywam, nie ukrywałem nigdy, że korzenie w sensie religijnym, chrześcijańskim mam. Co nie znaczy, że kiedykolwiek byłem księdzem, przynajmniej w tym wcieleniu. Natomiast tak faktycznieCzęść ludzi mi zarzuca, że ja wolno mówię, że robię jakieś tam przerwy i że to jest takie nużące i może mało przyjemne. Pewnie macie rację. Natomiast kochani, robię to też z szacunku do was. Robię przerwy, ponieważ chcę jak najwłaściwiej dobierać słowa, żeby po pierwsze nie razić, nie obrażać i też w jak najprecyzyjniejszy sposób wyrazić wam to, co myślę. To jest objaw szacunku i ci, którzy mnie znają, wiedzą, że w rozmowach telefonicznych, w rozmowach prywatnych dużo precyzyjniej się wypowiadam. Ale to dlatego, że nie mam obaw, że jeżeli coś zostało przeze mnie niedopowiedziane, niezrozumiane, nie tak przedstawione, to ja w rozmowie bezpośredniej nawet, zwróćcie uwagę, w rozmowach telefonicznych wygląda to troszeczkę inaczej, ponieważ ja mam w rozmowie bezpośredniej możliwość dopowiedzenia, wytłumaczenia się, rozwinięcia myśli, sprostowania czy nawet przeproszenia. Natomiast w audycji, kiedy prowadzę monolog, staram się bardzo uważać na słowa z szacunku do was, bo takiej szansy nie dostanę. Najnormalniej w świecie szansy na wytłumaczenie się nie dostanę.
Najczęściej po prostu słowa pójdą w świat i tyle. Z tego wynika to. Przepraszam, jeżeli mówię, z pewnością jest tak. To też nie jest mój sposób wysławiania się. Mówię zdecydowanie szybciej, zdecydowanie bardziej energicznie w rozmowach codziennych. Może się kiedyś nauczę tego również na antenie radia.
[01:09:21] - To na razie wszystko, jeżeli chodzi o komentarze.
[01:09:25] - Nie, mam tu jeszcze jeden.
[01:09:26] - Jeszcze jeden od Ewy Ewy.
[01:09:29] - Czekamy na ciekawe historie i będziemy komentować. Kochani, nie wiem, bo jeszcze nawet nie rozmawiałem z panem Markiem, co zrobimy z tymi dwoma projektami, które w tej chwili ciągnę, ale myślę, że będzie czas na to i z pewnością wpadnie jakiś pomysł, który będzie satysfakcjonujący dla wszystkich ze stron, czyli dla was, dla mnie oraz dla pana Marka. Staram się te historie jak najbardziej zapamiętywać, bo na zapisywanie ich nie mam czasu, ale uwierzcie mi, że liczyłem, że będzie tego mało, a już wiem, że jest tego naprawdę w Polsce bardzo dużo. Także myślę, że będzie o czym rozmawiać, co komentować, dyskutować i się zastanawiać. Dobrze, kochani, to nie robimy w takim razie, panie Marku, żadnej przerwy.
[01:10:43] - Wygląda na to, że Święto Trzech Króli bardziej pochłonęło naszych słuchaczy niż Boże Narodzenie, bo jednak większy ruch wtedy był.
[01:10:52] - Ja myślę też, panie Marku, że to trochę może z tego wynikać, że to dla wielu już jest taki ostatni dzień wolnego. Ludzi gdzieś tam to poprzeciągało, może po prostu chcą jeszcze pokorzystać i się przygotować na szok jutrzejszego dnia pracy. A może po prostu nazwijmy rzeczy po imieniu. Tematyka, którą poruszam w ostatnich audycjach, jest na tyle może nieinteresująca, że może ludzie chcieliby, żebym rozmawiał o czymś innym. Ale jeżeli tak, kochani, jest, to po prostu dajcie mi znać, jakie tematy chcielibyście, żebym poruszył. Wtedy będzie mi łatwiej. Spróbuję znaleźć i rozmawiać o tym, czego wy sobie będziecie życzyć.
[01:11:53] - Ewa chyba właśnie tutaj odkryła przyczynę prawdziwą dzisiejszej małej aktywności na czatach. Poszli spać, pobalowali dwa tygodnie, a jutro do pracy. He, he.
[01:12:10] - Właśnie. Ja może nie pobalowałem, ale też jutro troszeczkę muszę. Jeszcze muszę przestawić się na tryb ziemski, czyli ja jutro też zaczynam pracę. Dobra, kochani, nie ma co, że tak powiem, na siłę tego ciągnąć i rozważać, gdybać co i dlaczego. Jeżeli pobalowaliście, jeżeli komuś się udało faktycznie te dwa tygodnie wolnego wykrzesać, to ja się bardzo cieszę. Mam nadzieję, że te dwa tygodnie wykorzystaliście w jak najlepszy, najfajniejszy i najradośniejszy sposób, z czego oczywiście już się cieszę.A skoro trzeba iść do pracy, to spróbujmy z tej pracy wykrzesać jak najwięcej frajdy. I tyle. Kończymy na dzisiaj. Dziękuję wam za to, że byliście chociażby w takim gronie, jak jesteśmy. Wszystkiego dobrego i do usłyszenia za tydzień.
Już chyba nie będzie żadnych świąt, więc może spotkamy się w normalny poniedziałek, nieświąteczny. Dajcie mi znać, jaki temat chcielibyście poruszyć.
[01:13:48] - Mówi do słuchot Państwa jak zawsze gospodarz audycji „Świat oczami duszy” pan Sławek Bączkowski. Tradycyjnie tych, którzy chcieliby zgłębić jakoś tematy okołoświadomościowe, zachęcamy do polubienia fanpage'a pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?” na Facebooku. Zachęcamy także do sięgnięcia po książkę pod tym samym tytułem oraz do zasubskrybowania — przepraszam, troszkę tu gorąco w tym moim studiu. Siedzę tuż przy kaloryferze, troszkę mnie przegrzało chyba. Zachęcamy także do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube pod tytułem takim samym jak nasza audycja, czyli „Świat oczami duszy”. Liczymy na feedback. Dzisiaj tego feedbacku na czatach nie było za wiele, ale liczymy na feedback w komentarzach pod audycją w naszym archiwum zarówno na naszym kanale na YouTube oraz w naszym archiwum MP3 na www.paranormalium.pl. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie oczywiście za tydzień na antenie Radia Paranormalium o 20:00 w poniedziałek na żywo. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium.
www.paranormalium.pl.