Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Witajcie bardzo gorąco i serdecznie na antenie Radia Paranormalium. Właśnie tutaj, właśnie teraz, w tym konkretnym punkcie czasu i przestrzeni. W ostatni poniedziałek roku Pańskiego 2019 rozpoczynamy kolejny odcinek audycji „Świat oczami duszy”. Audycja o świadomości w całości na żywo. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:55] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam wszystkich serdecznie.
[00:59] - Dzisiejszy odcinek jest pod pewnym względem eksperymentalny, bowiem w ramach eksperymentu uruchomiliśmy też transmisję tej audycji na naszym głównym kanale na YouTube. Pewnie część ze słuchaczy wie, mam nadzieję, że większość wie, że Radio Paranormalium jest na tyle zajebiste, że ma nie tylko jeden, a aż dwa kanały na YouTube. Jeden służy jako archiwum audycji, a drugi służy do transmitowania całodobowego naszego sygnału. Postanowiliśmy dzisiaj spróbować również nadać audycję na żywo na naszym głównym kanale, tak więc zobaczymy, jak to będzie, jak to wpłynie na frekwencję. Jeżeli ktoś słucha na głównym kanale i chciałby poczatować, to zachęcam do zajrzenia do opisu transmisji. Tam znajdziecie państwo link do czata. A linia telefoniczna, gdyby ktoś chciał zadzwonić, jest oczywiście otwarta dzisiaj już od początku audycji. Nasze numery telefonów to 32 746 00 08, komórkowy i do SMS-ów oczywiście to 530 620 493. Skype: radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02.
Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube, oczywiście tej całodobowej. Można także do nas pisać na Facebooku, na fanpage'u Radia Paranormalium i na profilu prowadzonym przez pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne ciekawe wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. I raz jeszcze przypomnę tę radosną dla wielu wiadomość, z której mam nadzieję dzisiaj państwo skorzystacie. Otóż linię telefoniczną dzisiaj otwieramy już teraz. A więc panie Sławku, oddaję panu głos.
[03:20] - Dziękuję panie Marku. Kochani, witam was bardzo serdecznie. Jak to mawiają: święta, święta i po świętach. Zastanawiałem się, czy ta audycja dzisiaj będzie, czy nie będzie, bo poprzednia była taka bardzo przedświąteczna i gro ludzi mieszało sałatki. Natomiast po pierwsze sporo się wydarzyło, a po drugie mamy ostatnią audycję w tym roku, więc warto by się było chociażby spotkać na okoliczność życzeń. Ale to będzie później. Póki co kochani, przesłałem panu Markowi dwa linki do dwóch filmików na YouTubie, które będą w pewnym sensie tematem naszej dzisiejszej audycji. Więc nie wiem, panie Marku, gdzie te linki są, gdzie je można znaleźć.
[04:21] - Linki postaram się wstawić za chwilę na nasze czaty, także już za moment zobaczycie je państwo.
[04:30] - Dobra, no to superowo. Ja oczywiście jak zwykle mam pełne zaufanie do pana Marka, więc jak się tylko pojawią, to zachęcam do obejrzenia, ponieważ łatwiej nam się będzie pewnie i dyskutowało, i rozmawiało o tym, o czym dzisiaj będę chciał powiedzieć i też będziecie mieli podobną wiedzę na ten temat co ja, więc ta rozmowa będzie dzisiaj bardziej taka moim zdaniem partnerska. Kochani, o czym będzie dzisiejsza audycja? Dzisiejsza audycja będzie tak jakby kontynuacją poprzedniej, w której oprócz przesympatycznego i przecudownego telefonu od JustMe poświęciliśmy tak naprawdę dzieciom o tak zwanych nadprzyrodzonych, nienaturalnych i jakbykolwiek to nazywał umiejętnościach. W słownictwie duchowym to się nazywa dzieci kryształowe, dzieci indygo, dzieci nowej generacji. Ja nie będę rozwijał tych pojęć z jednego prostego powodu. Po pierwsze jest tego w internecie mnóstwo, więc można sobie poczytać, tę wiedzę encyklopedyczną sobie uzupełnić, jeżeli komuś ona jest do czegoś potrzebna.A drugi powód jest taki, że nie zamierzam od najmłodszych lat pokazywać i uczyć dzieci oceniania, porównywania się i udowadniania sobie, które jest lepsze, które jest gorsze, które jest na niższym poziomie, które jest na wyższym poziomie. Niestety robi to część osób zajmujących się tą tematyką, gdzie dzieci kryształowe są ponad dziećmi indygo, a dzieci indygo są dopiero na jakimś tam poziomie i tak dalej. Znacie mnie, ci, którzy słuchają audycji wiedzą, że ja jestem daleki, odcinam się od tego i namawiam was do tego, żebyście nie podchodzili do tego w ten sposób. Wystarczająco dużo zamieszania robią określenia związane z tak zwanym wiekiem duszy czy z poziomem świadomości, których ja też niestety używałem.
Niestety, bo żeby pokazać pewien proces. Natomiast niestety jest wtedy, kiedy ludzie używają tego do porównywania się, często do wywyższania się. Bo ja jestem taki, a ty jesteś taki, a ty jesteś niedorozwinięty. Ty w ogóle jeszcze raczkujesz, a ja już jestem oświecony, uduchowiony i tak dalej. Po pierwsze dotyczy to dorosłych ludzi, więc z założenia człowiek dorosły, mający już inną świadomość, skrystalizowaną w jakiś sposób osobowość łatwiej sobie z tym poradzi. Natomiast jeżeli zaczniemy to stosować wobec dzieci, do ich już i tak wystarczająco skomplikowanej sytuacji emocjonalnej dorzucimy jeszcze następną. Moim zdaniem nie tędy droga. Cóż ja mogę powiedzieć na temat tych kochani dzieci? Nie ukrywam, że przez ostatni tydzień w tematykę się troszeczkę wgryzłem. Obejrzałem prawie godzinny film z panią psycholog, która się tą tematyką zajmuje.
Opisuje trudności, opisuje sytuacje, opisuje proces poszukiwania. Troszeczkę poczytałem, posłuchałem wypowiedzi innych ludzi na temat tych dzieciaczków. I co ja z mojego punktu widzenia i z mojej świadomości, z mojej wiedzy, z moich obserwacji, z moich doświadczeń wynika? Część ludzi, znawców tematu twierdzi, że jest to generacja dzieci z innych wymiarów świadomości, z innych wymiarów świadomości, z bardzo wysokich poziomów, które pojawiły się na ziemi po to, żeby przeprowadzić ludzkość na następny etap rozwoju, ewolucji w sposób bezpieczny, że to jest ich misja. I pewnie część takich osobistości się tutaj na ziemi pojawiła, żeby nadać właściwy kierunek ludziom, właściwy kierunek ich rozwoju. Rozwoju cywilizacji, rozwoju ludzkości. Natomiast patrząc na to z poziomu rozwoju świadomości, niektórzy to zaobserwowali na sobie, niektórzy pewnie czytali, niektórzy widzieli, niektórzy poznali ludzi, którzy nawet podczas tego ostatniego obecnego wcielenia, ostatniego w sensie, że na tą chwilę ostatniego, dokonali takiego jakby przeskoku w rozwoju swojej świadomości. Ja zakładam, że w mniejszym bądź większym stopniu dotyczy to albo wszystkich, albo prawie wszystkich słuchaczy radia i ludzi, którzy w ogóle się tą tematyką interesują. Bo już samo poznanie jakiejś tam prawdy, jakiejś tam wersji prawdy już jest poszerzeniem świadomości. Gros z was miało, tak jak sami o tym mówicie, jak sami o tym piszecie, mnóstwo też osobistych doświadczeń na tej płaszczyźnie.
Więc możecie też zwrócić uwagę, w jakim kierunku wasz rozwój zmierza, czyli co odrzucacie, a w jakim kierunku wasze myśli, wasze czyny, wasze emocje zaczynają zmierzać. Więc patrząc na to w ten sposób wiecie, że to idzie w kierunku właśnie tego, nie lubię tego określenia, tego takiegoPrzebudzenia. Takiego zrozumienia, przewartościowania rzeczy, które do tej pory były dla nas jako ludzi najważniejsze. To pójście w kierunku duchowości, w kierunku szlachetnej emocjonalności. To jest kierunek, w którym zmierzamy my jako ludzkość. I teraz, zastanawiając się nad tymi dziećmi nowej generacji. Jakie one są? To są dzieci, których świadomość już od najmłodszych lat jest wykształcona. To są dzieci, które nie potrzebują 20, 30, 40, 50 czy 60 lat, żeby pewne rzeczy zrozumieć. Dla nich to, do czego często my dochodziliśmy latami, jest oczywiste od urodzenia.
One są naturalną konsekwencją rozwoju świadomości. Z mojego punktu widzenia mówi się o tych dzieciach jako o cudownych, wyjątkowych, w jakiś sposób nadprzyrodzonych. A tak naprawdę z drugiej strony to one są naturalną konsekwencją rozwoju świadomości i wynikiem naturalnego procesu. Owszem, my zajmując się tą tematyką 20 czy 30 lat temu, byliśmy też dziwolągami. Byliśmy ludźmi, którzy zajmują się rzeczami, które są, jak żeśmy to nawet w ostatniej audycji powiedzieli, paranormalne. Nazwa audycji wzięła się z tego, że zajmowała się tematami, które kiedyś były paranormalne. W tej chwili dla bardzo dużej części ludzi są to już tematy, o których można porozmawiać przy piwie albo na towarzyskim spotkaniu. Albo w kawiarni. To już nawet nie ma negatywnego wydźwięku. Dla mnie osobiście z punktu widzenia duszy, z punktu widzenia świadomości jest to naturalna konsekwencja.
Tylko nasza ludzka, ziemska natura ma tendencję do tego, żeby to rozgrzebywać, jak zwykle komplikować, ubierać w dziwne nazewnictwo, bo im coś bardziej skomplikowane, tajemnicze, wyjątkowe, tym bardziej magiczne. A jak magiczne, to może też i boskie bardziej. Kochani, te dzieci po prostu mają bardzo skrystalizowaną już świadomość. Zresztą tak naprawdę większość dzieci tak ma. Zaraz o tym będę chciał z wami porozmawiać. Słyszałem taką teorię, że od lat 80. to się rodziły dzieci indygo, może nawet od 70., a że dopiero później rodziły się dzieci kryształowe. I tak dalej. Pani psycholog opowiadała o problemach tych dzieci. O tym, jak one często mają problem z odnalezieniem się wśród rówieśników, ponieważ one wiedząc, co jest dobre, co jest złe, wiedząc, co jest szlachetne, co jest niemoralne, dążąc do prawdy, są w tych działaniach bezkompromisowe.
Co oczywiście budzi sprzeciw w dużej mierze dorosłego społeczeństwa, kiedy dziecko na przykład walczy czy upomina się o swoje, powołując się na uniwersalne prawdy. Że tego nie można, ponieważ to jest złe. Tak nie można robić. Nie można oszukiwać, nie można manipulować, nie można kłamać. Bez względu na to, czy ma się 30 lat więcej, czy nie. I te dzieci budzą troszeczkę lęk wśród dorosłych i niechęć, ponieważ w naszej mentalności niestety jest wpisany szacunek dla dorosłych. I że dorośli zawsze mają rację. Bo przecież są starsi, więc są mądrzejsi, więc dziecko nie będzie im pystować, podskakiwać i mówić, co mają robić. To jest nasza naturalna reakcja wzorców podświadomych. Wracając do tej sytuacji, kiedy się mówi, że w latach 80., 70.
rodziły się dzieci indygo, później kryształowe. Przyjrzyjcie się temu z innej strony. Zwłaszcza ci, którzy w latach 70., 80. się wychowywali wiedzą, jak trudno było dziecku jako dziecku wypowiadać swoje zdanie, racje, mądrości.To było wręcz w gronie dorosłych niemożliwe. Nie wiem, czy wam opowiadałem taką historię. Po zakupie mieszkania moja najstarsza córka wybrała sobie płytki, ponieważ mieliśmy dwie łazienki, jedna miała być tej dorastającej kobiety, więc wybrała sobie płytki. Białe płytki w czarne krówki, jakieś dekorki. W sumie świetny dobór estetyczny. Oczywiście te płyteczki położyłem, natomiast ona tak bardzo chciała w tym uczestniczyć, więc ja mówię: „Okej”. Zaprosiliśmy siostrzenicę i siostrzeńca i oni we trójkę mieli fugować te płyteczki.
Robili to dzielnie. Oczywiście musiałem to później poprawić. Natomiast z wielkim zapałem, z wielkim entuzjazmem robili to, ponieważ to był wczesny etap szykowania tego mieszkania, więc w tym mieszkaniu nie było jeszcze mebli, nie było kuchni, nie było nic, więc dzieci poczuły się zmęczone. Więc może byśmy coś zamówili do jedzenia. Zamówiliśmy coś do jedzenia, to jedzenie przyjechało, ale gdzieś trzeba to zjeść. Na szczęście dzień wcześniej przyjechały meble ogrodowe, znaczy meble tarasowe i tam była taka trójeczka wiklinowa, stolik plus dwa takie oddzielne foteliki. Więc ja to na szybciutko rozpakowałem, żeby było przy czym zjeść. No i oczywiście co? Dzieci usiadły przy stoliku, a my z Kobitą usiedliśmy pod kaloryferem na podłodze i tam wcinaliśmy. I tak siedzę, przyglądam się tej sytuacji i mówię: „Wiecie co, dzieciaczki?
Powiem wam tak szczerze, jak ja byłem młody, to byłoby dokładnie odwrotnie. Wy byście siedziały pod kaloryferem na podłodze, a my, dorośli, siedzieliśmy na krzesłach, na stołach przy stole. Przypominam wam tą sytuację, bo tak kiedyś było”. W tej chwili dzieci nabrały zupełnie innej wartości. Trochę w myśl zasady, cytując klasyka: „Daj swojemu dziecku to, czego tobie kiedyś brakowało”. Ponieważ my siedzieliśmy na podłodze, tym naszym dzieciaczkom chcemy niebo uchylić, żeby ich życie było jak najlepsze, jak najfajniejsze i pozbawione tego wszystkiego, z czym my jako dzieci nie mogliśmy się zgodzić i co nam przeszkadzało, co nas bolało. Do czego zmierzam? Pokazując tą sytuację, zmierzam do tego, że zaistnienie dziecka ze swoimi wizjami, pomysłami, jakimiś innymi koncepcjami w latach 70., 80. było praktycznie niemożliwe. Dziecko nie miało prawa mieć własnego zdania, chyba że to było zdanie na poziomie: „Tatusiu, a skąd się biorą dzieci?”.
Teraz sytuacja dzieci jest zupełnie inna, więc też łatwiej i z większą tolerancją. Czasami niektórzy rodzice wręcz z własnej inicjatywy namawiają dzieci do wypowiadania swoich opinii, swojego zdania. Cieszą się, jak dziecko jest kreatywne. Cieszą się, jak dziecko ma własne zdanie. Cieszą się, jak dziecko swoje zdanie wypowiada. Dbają o to, pielęgnują i namawiają własne dziecko do tego, żeby okazywało już od dzieciństwa swój charakter. Tak naprawdę to powiedzenie, że kiedyś rodziły się takie dzieci, teraz rodzą się inne, może być też wynikiem tego, że kiedyś, 20, 30, 40 lat temu czy 50 lat temu dzieci nie miały możliwości pokazania, kim naprawdę są i co tak naprawdę myślą. Więc tym bardziej nie klasyfikujcie tego, nie szukajcie jakichś ramek, nie szukajcie jakichś szufladek, do których dałoby się ten proces zamknąć. Przecież wiecie dobrze, że gros ludzi, którzy zajmują się tematyką duchową, jest zazwyczaj gdzieś przynajmniej na poziomie tej świadomości dojrzałej, bo wtedy dopiero pojawia się ta potrzeba. Dopiero wtedy pojawia się chęć poszukiwania innych wartości w życiu niż tylko te, które wynikają z ziemskiego trybu życia.
Szukania innych wartości: wolności, sprawiedliwości, uczciwości, prawdy. Dopiero na tym poziomie ta potrzeba się pojawia iMożna przyjąć takie założenie, że większość ze słuchaczy, którzy słuchają tej audycji, tej, poprzednich i w ogóle słuchają Radia Paranormalium, to są ludzie przynajmniej na poziomie tej świadomości dojrzałej. A i tak, mimo tego, zwróćcie uwagę, jakie są nawet na tym samym poziomie różnice pomiędzy ludźmi. Więc na każdym poziomie, już mówiąc o tych poziomach, te różnice pomiędzy poszczególnymi ludźmi też będą różne, czasami nawet bardzo duże. Ogólnie rzecz biorąc, jesteśmy od siebie różni. Tych czynników, które wpływają na naszą osobowość jest całe mnóstwo. Ja o tym rozmawiałem. W razie czego możecie sobie cofnąć, sięgnąć gdzieś do tych wiadomości. Dlatego też zajmując się tym tematem, nie próbujcie od razu szufladkować dzieci. Zwłaszcza że nawet w tym zwykłym cyklu rozwoju ziemskim, ludzkim dzieckiem się jest od pierwszego roku życia do 18.
roku życia. A różnice pomiędzy dzieckiem rocznym a 18-letnim, przecież nie muszę wam tego w żaden sposób tłumaczyć. Już różnica pomiędzy dzieckiem w pierwszej klasie a w piątej klasie jest przeogromna. Różnica pomiędzy dzieckiem w piątej klasie a w trzeciej klasie liceum jest przeogromna. Mówię o tym, powtarzam, podkreślam, żebyście właśnie nie próbowali tego zapudełkować, bo musielibyście wyprodukować tych pudełek tyle, ile jest ludzi na świecie. To tyle z punktu widzenia mojej wiedzy i moich obserwacji na temat dzieci, które przychodzą na świat. Jedna z naszych słuchaczek, Ania, napisała pod poprzednią audycją, że te dzieci rodzą się w zasadzie już od bardzo dawna. I ja z nią całkowicie się zgadzam. Kochani, ja teraz żeby w jakiś sposób dotrzeć do tego, czym chciałbym zakończyć, oczywiście oprócz życzeń, dzisiejszą audycję, troszeczkę opowiem wam o swoim życiu. Ponieważ grzebiąc w różnego rodzaju materiałach, oglądając filmy, te które mam nadzieję, że wy też mieliście okazję już obejrzeć, musiałem się zastanowić nad sobą samym.
Bo jak wiecie, ja uważam, że wszystko, co gdzieś nas w życiu spotyka, w czym uczestniczymy, tak naprawdę poniekąd powinno wywołać w nas autorefleksję. Po to, żeby się zastanowić nad samym sobą, żeby zrozumieć, co my mamy z tym wspólnego, jakie jest nasze powiązanie z tą sytuacją i jakie też dla nas są w związku z tym wnioski z takiej sytuacji. Pierwszy wniosek, jaki do mnie dotarł, zresztą nie po raz pierwszy, natomiast wiecie, że my mamy talent do zapominania, był taki, że ludzka natura ma ewidentny talent do wypierania z pamięci wszystkiego, co było w naszym życiu negatywne. Sytuacje, w których przeżywaliśmy naprawdę trudne chwile, trudne sytuacje z czasem zaczynają nabierać dla nas takiej wersji żartobliwej, czasami wesołej i zaczynamy z nich wybierać i pamiętać tylko te rzeczy, które były dla nas miłe, przyjemne, dobre. Ja będąc w wojsku, nie byłem specjalnie lubiany przez swoich starych, czyli przez pierwszy rok służby miałem dość ciężkie życie. Natomiast z jakiego powodu? Nie chcę was zanudzać, bo pewnie ci, co nie byli w wojsku, zwłaszcza w tych czasach, kiedy funkcjonowała ta tak zwana fala, nie bardzo będziecie w stanieMoże nie to, że zrozumieć samego zjawiska, natomiast pewnie byście to inaczej odebrali. Gdybym chciał wam to wytłumaczyć, to musiałbym tam pewne zależności rozkminiać i wyłuszczać, co nie jest tematem tej audycji. Natomiast tych sytuacji miałem mnóstwo różnych, takich właśnie niezbyt przyjemnych. Zwłaszcza że częściowo to też byli ludzie intelektualnie na takim poziomie, który odbiegał gdzieś tam od pewnych standardów.
I do czego zmierzam? Do tego, że ja po tak zwanej obcince przez dwa tygodnie chodziłem jak Robocop, ponieważ moja szyja była równa z głową, w sensie opuchlizny i miałem na karku tyle ran, że jak moja siostra zobaczyła mnie po tygodniu, to się rozpłakała. Ja tego nie widziałem, bo ja tylko czułem po prostu, że nie mogę obrócić głową, tylko chcąc spojrzeć do tyłu, musiałem wykonywać obrót całego ciała. Więc to też świadczy o tym, jak na tej obcince moi starzy się na mnie za te cały pół roku próbowali byli. Natomiast co się dzieje po jakimś czasie? Po jakimś czasie mam serdecznego swojego przyjaciela z Krakowa, z którym spędziliśmy dwa lata łóżko w łóżko ze sobą i jak spotykamy się bądź jakieś nawiązujemy kontakty z kolegami gdzieś tam z wojska od czasu do czasu, teraz jest Facebook, była Nasza Klasa, więc to było możliwe, to oczywiście wspominamy te wszystkie wesołe chwile, sympatyczne sytuacje, zapominając o tym, ile za naszych czasów było prób samobójczych w wojsku, ile było wylanych łez przez dorosłych mężczyzn, których ktoś próbował złamać. Wtedy to się nazywało wzmocnić charakter czy zrobić z niego mężczyznę. Ile było naprawdę bardzo przykrych sytuacji, w których uczestniczyliśmy, zagryzając często zęby z bezsilności, z wściekłości. To wszystko poszło w niepamięć. Tak jest też ze szkołą, na którą przez osiem lat naszego uczęszczania więcej żeśmy psioczyli, narzekali, przynajmniej większość z nas, niż się cieszyli.
Natomiast po jakimś czasie wspominamy śmieszne, fajne historie, śmiejemy się, żartujemy i mówimy: „Wow, to był niesamowity okres w naszym życiu, fajny, z chęcią bym wrócił do szkoły”. Natomiast wtedy, kiedy w tej szkole byliśmy, wcale nam nie było do śmiechu. To wcale nie był tak niesamowity okres. I nie chodzi o to, że skala doświadczeń, skala problemów z wiekiem się zmienia i dlatego tamten okres wspominamy, że było przyjemniej, bo te problemy były mniejsze. Bo to nie jest prawdą, kochani. Ponieważ problem niemożliwości zakupu przez dorosłego człowieka jego wymarzonego samochodu jest takim samym problemem jak dla małego chłopca nieposiadanie małego resoraka. Skala wartości jest nieporównywalna. Natomiast i dla tego małego chłopca, i dla tego dorosłego mężczyzny życie nie ma sensu. Bez tego samochodu życie nie ma sensu. Problemy owszem, rosną, są większe, ale my też rośniemy.
Też jesteśmy coraz mądrzejsi, coraz bardziej odporni, więc na każdym etapie życia ten problem jest tak naprawdę proporcjonalny do naszych możliwości, do naszej psychiki, do tego, kim jesteśmy. Więc to nie chodzi o to, że zmieniła się nasza świadomość. Zmieniła się nasza pamięć. Wyrzuciliśmy z pamięci to, co w tamtych czasach było negatywne, co było złe. Ja analizując, zastanawiając się troszeczkę, mam tam swoje sposoby na to, nad sytuacją tych dzieci aktualnych zacząłem przywoływać obrazy ze swojego dzieciństwa. Obrazy, sytuacje, wspomnienia. Tylko nie te wspomnienia, które zostały mi, te, które zostawiłem sobie jako fajne i nie wspomnienia te, o których opowiadali mi później rodzice, ciotki, wujkowie. Tylko zacząłem szukać tych sytuacji, w których ja nie czułem się dobrze. I okazało się, że tego jest całe mnóstwo. Ja jako powiedzmy dzieciak w podstawówce byłem taką osobą bardzo cichą.Bardzo cichą, bardzo spokojną.
Do tego stopnia, że jak mieliśmy po 25 latach spotkanie klasowe na okoliczność naszej klasy i spotkaliśmy się grupą przyjaciół i znajomych z podstawówki, to opisała tą sytuację bardzo dobrze moja koleżanka. Miałem takiego serdecznego kolegę, przyjaciela Piotrka, który był łobuziakiem. Ogólnie rzecz biorąc jego było wszędzie. Bardzo inteligentny chłopak, bardzo fajny, natomiast taki łobuziak. Jego się trochę bali, ale za to jego wszędzie było pełno. Był duszą towarzystwa, był prowodyrem bardzo wielu rzeczy. Byliśmy dwoma takimi przyjaciółmi, póki nie przenieśli go do innej klasy. Żeśmy na początku szkoły w pewnym sensie rywalizowali o tak zwaną średnią na koniec roku i szliśmy sobie łeb w łeb. Opisała to właśnie moja koleżanka Grażynka, która mówi: „Spotykamy się po 25 latach i wchodzi najpierw do knajpy Piotr, czyli ten łobuziak, ten zawadiaka, ten człowiek orkiestra, prowodyr. Wchodzi starszy, elegancki, siwy pan, od którego bije spokój.
Spokój, powaga. I za chwilę wchodzi Sławek, czyli ten taki cichutki Sławuś, który przez osiem lat szkoły podstawowej dobrze się uczył. Był grzeczny, był miły, ułożony i tak dalej. Wchodzi i cała knajpa jest jego. Wszędzie go jest pełno, w każdym zakątku”. Czyli taka jakby zamiana ról. Natomiast chciałem wam po prostu pokazać, jakim dzieckiem byłem. Oczywiście miałem swoje kompleksy, jak każdy chłopak w tamtym wieku, ponieważ ci, którzy mnie widzieli, w sensie moich filmów, to wiedzą, że teraz to nie wiem, czy te moje odstające uszy się zmniejszyły, czy ja już po prostu przestałem na nie zwracać uwagę. W każdym razie ja byłem takim dzieckiem z odstającymi uszami, blondynkiem z grzywką zaczesaną na bok i odstającymi uszami. Więc siłą rzeczy wiadome jest to, jaką miałem ksywkę.
Czyli wszystko, co pochodziło od uszatka pasowało idealnie do mnie. Jak sobie przypominam tę sytuację, to nie było mi z tego powodu miło. Zwłaszcza że ja też nigdy nie potrafiłem rozwiązywać konfliktów siłowo, czyli coś, co u chłopców w wieku przedszkolnym i szkolnym było typowe, czyli taka rywalizacja, przepychanie, kuksańce, bójki i tak dalej. Ja w tym nigdy nie uczestniczyłem. Moi koledzy, którzy się ciągle przepychali, dla nich też byłem pewnego rodzaju dziwolągiem, ponieważ nie brałem udziału w żadnych solówkach. Zawsze szukałem rozwiązań takich dyplomatycznych, inteligentnych, polubownych. Mało tego, byłem jak na swój wiek bardzo poważnym dzieckiem i strzegłem tak zwanego porządku moralnego. Niestety musiałem swoich kolegów pouczać, co można, czego nie można, czego się nie powinno robić, co jest złe. Więc domyślacie się, że w wieku tamtych dziesięciu, nastu lat to nie było to, co moi rówieśnicy ode mnie chcieli usłyszeć. Zawsze miałem mnóstwo znajomych, zawsze ludzie do mnie w jakiś tam sposób lgnęli.
Ja nie miałem problemów z kolegami, mimo tego, że w tak zwanej łobuzerce ja nigdy nie uczestniczyłem. Ja mogłem z tymi chłopakami iść, mogliśmy coś tam wspólnie spędzać czas. Zawsze miałem kumpli i do dzisiaj mam. Zresztą wielu z podstawówki utrzymuje ze mną nadal kontakty. Utrzymujemy wzajemnie kontakty. Natomiast ja nigdy w tym nie uczestniczyłem do tego stopnia, że już będąc dorosłym człowiekiem, na przykład moi koledzy znali mnie z tego, że jeżeli któryś próbował po alkoholu, po jakiejś imprezie wsiąść w samochód, jeżeli nie chciał mi dobrowolnie oddać kluczyków, bo się tam na przykład uparł, więc tu już mamy do czynienia z wiekiem 18, 20 lat, czy tam nawet dwadzieścia parę, kiedy oczywiście takie postawy są całkowicie naturalne. Były naturalne. Tego testowania, na ile mam szczęście. I oni wiedzieli dokładnie, żeBo ja im tu powiedziałem, że jeżeli wsiądziesz za kierownicę i nie oddasz mi kluczyków, to idę do telefonu i dzwonię na policję. Zanim zabijesz siebie albo kogoś innego.
Jeden to chciał zrobić, natomiast na szczęście reszta kolegów była na tyle już przekonana o tym, że ja dotrzymuję słowa, że go powstrzymała przed tym. Nigdy żaden z moich kolegów, z tego, co pamiętam, na imprezach, w których ja uczestniczyłem, nigdy po alkoholu nie wsiadł do samochodu. Do czego zmierzam? Do tego, że te wszystkie historie, te negatywne takie historie skutecznie wypieramy z pamięci. Ja naście, może dziesiąt lat temu, robiąc porządek w swojej podświadomości, czyli przechodząc ten cały etap wybaczania, odpuszczania tego wszystkiego, co kiedyś w moim życiu się wydarzyło negatywnego, o co miałem żal do ludzi, o co miałem pretensje, co powodowało moje traumy. Po kolei wybaczałem ludziom i kiedy wydawało mi się, że już mam wszystko ogarnięte, podczas jednej z takich luźniejszych medytacji pojawiła się myśl, która jakby mi ktoś wbił gwóźdź w mózg. Jesteśmy już, że tak powiem, na tyle zaprzyjaźnieni i na tyle się znamy, że przypomniałem sobie sytuację, kiedy były próby molestowania. To największe takie cierpienie zostało najgłębiej zasypane przez mój umysł. Zostało najmocniej wyparte, żebym nigdy o tym sobie nie przypomniał. Musiałem wykonać mnóstwo.
To jest tak, jak wiecie, dogrzebywanie się do diamentu. Chociaż w tym wypadku to taki lipny ten diament. Kiedy najpierw odwalamy to, co jest na wierzchu, a to, co najtrudniejsze leży zawsze na samym dnie. Mówię wam o tych wszystkich historiach ze swojego życia. Opowiem też o innych, na przykład przyjemniejszych. Na przykład mój tata świętej pamięci wielokroć wspominał, że nigdy nie udało mu się złapać mnie na gorącym uczynku. Że były sytuacje, kiedy miałem wrócić o 20:00 do domu. Nie wracałem do domu i moja mama jako ta opiekunka ogniska domowego: „Idź, przyprowadź go do domu. Kolacja jest” czy coś takiego. Ciemno się zaczyna robić.
I tata wielokroć opowiadał o tym, że wychodził oczywiście wkurzony, bo wrócił z pracy. I zamiast odpocząć, to musiał po osiedlu łazić, szukać swojego syna. Więc wkurzony szedł po to, żeby mnie za ucho przyprowadzić do domu i powiedzieć, że mam wracać o określonej porze. I nigdy nie zdążył dojść do miejsca, w którym ja się aktualnie bawiłem. Ponieważ ja, co robiłem? W tym momencie, kiedy on wychodził z domu, ja dochodziłem do wniosku, że już muszę wrócić do domu. I najczęściej tata tak jak opowiadał, bo ja tego też nie pamiętałem. On wychodził z jednej strony bloku, a ja właśnie wychodziłem z drugiej strony bloku. Mówię: „O, cześć tato, właśnie wracam do domu. Co tutaj robisz?” Tata nawet za specjalnie nie mógł na mnie nakrzyczeć.
Czasami spotykaliśmy się już przy klatce i na różnego rodzaju imprezach rodzinnych mówił: „Nawet nie dałeś mi okazji, żebym ci dał klapsa”. Chociaż tato mnie nie bił. Raz dostałem od niego w dupkę za tupanie nóżkami pod kioskiem. À propos samochodziku Resoraka. To była jedna taka jedyna historia i od tamtego czasu nie było takiej potrzeby. Więc to jakby jedna z takich rzeczy. Ja oczywiście nie potrafiłem tego nazwać. Natomiast w dorosłości już, jak wszedłem, że tak powiem, w dorosłość, to zacząłem to nazywać intuicją. I to była intuicja do tego stopnia rozwinięta, że jak prowadziłem jeszcze taką dość dużą firmę, gdzie zatrudniałem do pracy w salonie najczęściej dziewczyny. Miałem taką jedną panią Monikę, która pracowała, w zasadzie tworzyła ze mną to biuro, ten salon.
Była tam kierowniczką i ona jak przyjmowała następne dziewczyny i coś im tam tłumaczyła, to mówiła tak: „Słuchajcie, jak wejdzie pan Sławek i powie wam, żebyście gdzieś zadzwoniły bądź coś załatwiły, to zróbcie to od razu”.Mówi: „Ja nie wiem, o co chodzi. Ja nie rozumiem tego mechanizmu, ale sama się przekonałam, że ile razy pan Sławek wyszedł i zapytał mnie na przykład, czy dzwoniłam do jakiegoś klienta, żeby go poinformować o tym, że nie przyjedziemy dzisiaj, czy nie zrobiliśmy jeszcze wyceny, czy coś, chociaż obiecaliśmy, to ile razy tego nie zrobiłam, tyle razy za chwilę dzwonił klient z pretensjami. Więc nie pytajcie, jak to działa, tylko po prostu zróbcie to, co pan Sławek mówi”. A ja po prostu siedziałem, coś tam robiłem u siebie z tyłu w biurze i w pewnym momencie przychodziła myśl: „Czy dziewczyny to załatwiły?”. Wychodziłem i pytałem, czy zostało to załatwione. Ja to nazywałem intuicją. Podczas tych ostatnich przemyśleń i wspomnień, i szukania gdzieś tam w pamięci przypomniałem sobie, nie wiem, ile ja mogłem mieć pięć, sześć lat najprawdopodobniej, może siedem, kiedy — tu się możecie śmiać, możecie się nie śmiać — jak sobie to przypomniałem, to się uśmiałem. Mieszkaliśmy wtedy z rodzicami w bloku. Ja mieszkałem w jednej klatce, w skrajnej, a w środkowej wszyscy byli moimi kolegami, ale mieszkał taki mój serdeczny kolega. On mieszkał na trzecim piętrze, a w mojej klatce też na trzecim piętrze mieszkał mój pierwszy przyjaciel, pierwszy człowiek, którego świadomie zapamiętałem jako swojego kolegę.
Znamy się w zasadzie od czasu, kiedy sięgam pamięcią. I oni ze sobą graniczyli ścianami. Tylko żeby przejść od jednego do drugiego, trzeba było wyjść z jednej klatki do drugiej. I nie wiem, co nam strzeliło do głowy, ale postanowiliśmy lewitować łóżko. Nie pamiętam z jakiego powodu. Niestety byli jego rodzice w domu i my żeśmy to łóżko lewitowali. Natomiast jakoś tak się pojawili znienacka gdzieś w okolicach rodzice i to łóżko z hukiem spadło na podłogę. I my tacy wystraszeni uciekaliśmy do tego kolegi w sąsiedniej klatce, ale nie przez klatkę, tylko przez balkony na trzecim piętrze. Ja nigdy nie wytłumaczyłem rodzicom dlaczego. Bo oczywiście sąsiedzi widzieli, jak my przełazimy przez te balkony.
Kiedyś było tych dzieciaków mnóstwo, więc matki z dziećmi siedziały przed blokami, bawili się w piaskownicy i tak dalej, więc widać było, że my żeśmy tymi balkonami przełazili. Nigdy rodzicom nie powiedziałem, z jakiego powodu. Ja wpadłem w taką panikę, że na trzecim piętrze przełaziłem z balkonu na balkon. Wiecie, dlaczego tego nigdy nie wytłumaczyłem? Ponieważ tego się nie dało wytłumaczyć. Przecież nie mogłem jako dziecko powiedzieć, że siłą woli podnieśliśmy łóżko do góry. Wyobraźcie sobie, co byście wy powiedzieli, gdyby wasze dzieci przyszły do was z taką informacją. A ja chciałem powiedzieć, że to były lata 70. Tych umiejętności, jak się później okazuje, nawet z czasów dorosłych. Nie wiem, czy wam opowiadałem, jak graliśmy w Monopol.
To była kiedyś kultowa gra, zresztą jedyna planszówka oprócz warcabów, zresztą już dostępna w Pewexach jeszcze wtedy, z tego, co pamiętam. I był taki czas, że moi znajomi nie grali ze mną w Monopol. To znaczy czasami przegrywałem. Czasami przegrywałem, ponieważ już w ogóle byśmy nie grali, gdybym za każdym razem wygrywał. Natomiast miałem taki okres, kiedy stałem w jednym miejscu na planszy, liczyłem pola: raz, dwa, trzy, cztery, pięć, tak, żeby omijać jakieś tam hotele, jakieś tam inne rzeczy. A mówię: „Pójdę do więzienia”. Nie wiem, siedem. Brałem kostki dwie, rzucałem siedem. Kiedy omijałem na przykład pola przeciwników i mówiłem: „O, dobra, to stanę u siebie na wodociągach”, czy gdzieś tam. Więc to było wkurzające, natomiast to było z pogranicza, można to było nazwać fartem.
Natomiast takim apogeum, kiedy moi znajomi przestali ze mną grać w ogóle w Monopol, była sytuacja, w której ja miałem posiadłości swoje w Paryżu zabudowane jakimiś tam hotelami czy czymś takim. I jeden z moich kolegów stanął tam u mnie na tym MontmartreTam wyprzedawał, likwidował, uzbierał jakieś pieniądze, żeby mi za ten pobyt w tych moich hotelach zapłacić. I taki szczęśliwy mówi: „Udało mi się”. Ja mówię: „Jeszcze nie bądź taki pewien, bo wyrzucisz trzy, staniesz” — tam była taka szansa czy tam los — „i wyciągniesz kartę Wracasz do Montmartre, Paryż”. Taka karta w tych kartach też tam była. Więc jak wyrzucił trzy kostką, to uwierzcie mi, że już z dość dużym drżeniem rąk sięgał po kartę Los i tylko ją odwrócił, rzucił ją na planszę i domyślacie się, co powiedział. Wyglądało to mniej więcej tak: „Nigdy więcej z nim nie usiądę do gry”. Mógłbym wam jeszcze opowiadać jakieś historie ze swojego życia, ale nie o to chodzi. Opowiedziałem ich kilka, ponieważ zastanawiając się, drążąc temat tych dzieci, na które muszę znaleźć jakieś sensowne określenie, czyli tych umownie nazywanych dziećmi nowej generacji, czytając ich cechy i grzebiąc w swojej pamięci, domyślacie się, do jakich wniosków doszedłem i do czego zmierzam. Nikt nigdy, nawet ja sam przez wiele lat z pewnymi rzeczami, nawet do ostatniego okresu, nad nimi się nie zastanawiałem.
Mimo że wszystkie te historie, które wam opisałem, a tych historii było dużo więcej, stawiały mnie w gronie odmieńców. W gronie osób, najpierw dzieci, a później nawet już ludzi dorosłych. W gronie właśnie takich odmieńców stojących na marginesie życia społecznego, towarzyskiego. Jeszcze jedną historię opowiem, bo ją na przykład bardzo lubię, ale to jest też pewnego rodzaju przykład. Będąc dość intensywnie, że tak powiem, realizując się w harcerstwie, bardzo szybko osiągnąłem jakieś tam zaszczytne funkcje. Jeździłem, prowadziłem obozy, na których było, nie wiem, na turnusie 250 dzieciaków. I ja z tymi ludźmi mam w dalszym ciągu kontakt. Nie mówię, że ze wszystkimi, ale w mniejszym bądź większym stopniu. Wiadomo, jeżeli ja byłem tam komendantem czy byłem jakimś tam oboźnym, to mnie znała cała 250 dzieciaków. Z różnych szkół, z różnych szczepów.
Natomiast ja tych dzieci wszystkich nie znałem. Oni później się gdzieś tam do mnie odzywali i tak dalej. Było coś takiego. Dwa aspekty wam powiem. Było coś takiego jak gawędy na koniec ogniska, czyli któryś ze starszych instruktorów opowiadał jakąś historię, która miała mieć jakiś zasadniczo przekaz. Większość moich kolegów opowiadała historie wesołe, żartobliwe, żeby to towarzystwo trochę rozbawić. Moje gawędy zawsze były poważne i zawsze niosły w sobie jakiś sens, jakąś mądrość. Wielokroć mi to moi instruktorzy zarzucali, że ja smęcę. Ja też, będąc opiekunem, to były też takie organizacje, jak wiecie, troszeczkę paramilitarne, gdzie były musztry, gdzie to wszystko było na komendę i tak dalej, według jakichś tam regulaminów, przepisów, zasad. A jak to dzieci, z przestrzeganiem zasad było różnie.
Więc czasami trzeba było wymierzać kary. I to były kary jak to kary. Żadna z nich nie była przyjemna. Ja też rozmawiałem później z kilkoma-, kilkunastoma albo kilkudziesięcioma osobami z tamtych czasów, z którymi była okazja. Zawsze padało jedno słowo, bo mówię: „Przecież ja was karałem, biegaliście tam z tymi plecakami po nocy, kuchnie, warty”. I zawsze padało jedno stwierdzenie: „Ale zawsze potrafiłeś wytłumaczyć, dlaczego tak się dzieje i to zawsze było sprawiedliwe”. Nie wynikało z mojego jakiegoś ego, z chęci udowodnienia swojej pozycji, z wyżycia się. To zawsze było wyjaśnione. Ja oczywiście tego nie pamiętałem. I zawsze było sprawiedliwe.Moja sprawiedliwość sięgała do tego stopnia, że ja potrafiłem na przykład, o 22:00 była cisza nocna i na przykład dzieciaki jeszcze rozbawione, bo kadra, instruktorzy ich rozkręcali do 22:00.
Więc wiadomo, że dzieciak nie przyłoży głowy do poduszki i pójdzie spać. Więc ha ha ha, hi hi hi. A jednak dyscypliny i konsekwencji żeśmy się nawzajem uczyli. Ja patrzę, dzieciaki tam baraszkują, świecą latarki, śmieją się, żartują. Natomiast kadra fajrant i godzina 22:00, oni siedzą w namiocie i ha ha ha, hi hi hi. I tam ten dyżurny jakiś instruktor próbuje na to towarzystwo krzyczeć: „Cisza nocna, cisza nocna”. I nikt na to nie reaguje. To ja potrafiłem zebrać kadrę na placu apelowym, czyli na środku obozu, kazać im wziąć gitary i śpiewać dzieciom kołysanki. Mówię: „To nie jest ich wina, że oni nie chcą spać. A wy macie wolne wtedy, kiedy wasze dzieci będą spały.
Nie o 22:00, tylko kiedy wasze dzieci będą spały. Wtedy macie wolne”. Więc ja potrafiłem robić tak zwane piloty kadrze, nie dzieciom, gdzie chodzili tam, wywalali te łóżka tym dzieciakom, sami mając na przykład pootwierane poły od namiotów, gdzie był bałagan. Więc były takie sytuacje, że ja po prostu robiłem zbiórkę jako przełożony. Robiłem zbiórkę, robiłem piloty i kadrze. Jeden instruktor brał dzieci na kąpielisko, a kadra sprzątała w swoich namiotach i słała łóżka dzieciakom. Mówię: „Najpierw ich nauczcie, najpierw im pokażcie, jak to ma wyglądać. Nie tylko wymagać, ale najpierw im pokażcie, jak to powinno być zrobione”. Ja znowu się rozgadałem. Do czego ja zmierzam, kochani?
Zmierzam do tego, że takich dylematów, i przekonałem się o tym nawet w ciągu ostatniego tygodnia, rozmawiając z ludźmi dorosłymi, którzy mając podobny charakter, podobną osobowość, która z czegoś wynika. Z czego wynikało takie, a nie inne moje postępowanie? Z czego wynikało postępowanie wielu? To takie szlachetne, mądre i tak dalej. Patrząc, szukając analogii, to tak właśnie zachowują się w tej chwili dzieci tak zwanej nowej generacji, dla których sprawiedliwość, uczciwość, prawda są rzeczami najważniejszymi i one bezkompromisowo, bez żadnych lęków, bez żadnych ograniczeń po prostu o tym mówią. Tak wygląda świadomość. Do czego ja zmierzam? Do tego zmierzam, że w takiej sytuacji jak ja, w takiej sytuacji jak w tej chwili część tych dzieci, większość tych dzieci znajduje się, znalazło i znajdzie setki, tysiące osób w Polsce. Chociażby w Polsce. Ja już nie mówię na świecie.
I przekonałem się o tym, rozmawiając z ludźmi dorosłymi przez ostatni tydzień, chociażby nawet z naszym ostatnim rozmówcą telefonicznym, z panem Michałem, który w momencie, kiedy to zrozumiał, wszystko stało się dla niego proste. Wszystko się dla niego stało jasne i uzyskał spokój. Przestał się czuć jak odmieniec, jak człowiek chory psychicznie, jak margines. Dzieci, które nazywamy dziećmi indygo, dziećmi kryształowymi, pojawiają się w naszym życiu, w naszej rzeczywistości, zupełnie nie rozumiejąc, dlaczego są tak dziwnie traktowane. Świat, zwłaszcza dorosły świat, próbuje je zaszufladkować. Gro z tych dzieci jest właśnie leczonych farmakologicznie. Są traktowane jak odmieńcy, jak dzieci z jakimiś urazami psychicznymi, jak dzieci z depresją bądź z jakimiś odmianami chorób umysłowych. Tylko dlatego, że zaczynają mówić. Ja nie trafiłem do psychiatryka. Dlaczego?
Bo nie mówiłem. Po prostu nie mówiłem. Gdybym w wieku tych pięciu, sześciu lat powiedział swoim rodzicom o tym, co robię i dlaczego wychodzę z boiska wtedy, kiedy tata wychodzi z domu, to zaczęliby mnie leczyć. I w takiej sytuacji jak jaZ pewnością znajduje się jeszcze bardzo wielu moich rówieśników, osób ode mnie starszych, może młodszych, ponieważ nie da się mówić jeszcze w tej chwili oficjalnie o takich umiejętnościach, o takiej świadomości, o takim działaniu. I dlatego po przeanalizowaniu tego wszystkiego, po zastanowieniu się, po uzyskaniu możliwości, czyli tych filmików, które wam dzisiaj udostępniłem. Ja tych filmików mam jeszcze dziesięć następnych. Te są z tego średniego etapu. Ten etap rozwoju tego małego chłopczyka każdego dnia się zmienia, ponieważ on dopiero stosunkowo niedawno, kilka tygodni temu dostał możliwość mówienia o tym oficjalnie, o swoich umiejętnościach. To zostało, dzięki Bogu, przez ojca potraktowane jako coś normalnego. Natomiast nie wszystkie dzieci z tego typu bądź innego typu uzdolnieniami, możliwościami, talentami, predyspozycjami taką możliwość mają, ponieważ gros rodziców często też nie zdaje sobie z tego sprawy, bo wyparło ze swojej pamięci, być może nawet swoje umiejętności, bądź nie skojarzyło ich i potraktowało je jak coś może dziwnego, ale jednocześnie zepchniętego gdzieś bardzo głęboko w zakamarki swojej pamięci.
Dlatego kochani powstał pomysł. Mało tego, to już jest projekt, który zaczyna funkcjonować, żeby pomóc tym dzieciom, żeby pokazać też ludziom, że to jest naturalny proces rozwoju ludzkości, że tu się nie ma czego bać, że to tak na dobrą sprawę kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt lat będzie pewnego rodzaju normą i że to się dzieje już od bardzo wielu lat. Chociaż często nie potrafimy tego nazwać, nie potrafimy tego zidentyfikować. Często zapominamy o samych sobie. Żyjemy tak, jak inni chcą. Moim największym marzeniem, jeszcze na moment wrócę, jak sobie tak się gdzieś tam cofałem, było życie tak jak wszyscy. Ja nie chciałem być wybitny. Ja nie chciałem być specjalny. Ja chciałem być normalny. Ja chciałem żyć tak jak wszyscy ludzie: mieć rodzinę, mieć firmę, zarabiać pieniądze, jeździć na wakacje, śmiać się z tych samych dowcipów, z których śmieje się 70% moich znajomych, chociaż mnie one w żaden sposób nie bawią.
Reagować śmiechem na głupotę innych ludzi, na pomyłki innych ludzi, wyśmiewać, uczestniczyć w tym całym życiu społecznym na takich samych zasadach jak wszyscy. Nie mieć tego spaczonego, idealistycznego podejścia. Ja chciałem być normalny i ponieważ jestem przekonany, że takich ludzi w moim wieku, w podobnym wieku, młodszych oraz coraz więcej dzieci, które się rodzą, które przychodzą na świat, które funkcjonują, które też nie znajdując pomocy, nie znajdując wsparcia, będą miały dokładnie takie samo marzenie jak ja. Ja chcę być normalny. Dlatego powstał projekt. Jest już w tej chwili strona stworzona, jest stworzony kanał na YouTubie i też będą jakieś działania w tym kierunku z mojej strony. I też rozmawiałem dzisiaj z panem Markiem o możliwości, o jakichś pomysłach na współpracę, o stworzeniu projektu „Świat oczami dziecka”, przypomnieniu rodzicom, jak to było, jak my byliśmy dziećmi, jak oni byli dziećmi. Pokazaniu, z jakimi problemami te dzieci, zwłaszcza te dzieci z jakimiś tam odmiennymi od całej reszty umiejętnościami, talentami, muszą się codziennie w swojej dziecięcej, naiwnej psychice mierzyć. I po to, aby chronić ich przed tym, aby ich największym marzeniem było bycie normalnymi. Powstał ten projekt.
Będę oczywiście was, kochani, prosił też o pomoc, ponieważ chciałbym dotrzeć do jak największej grupy ludzi, którzy z podobnymi problemami się borykają, do jak największej grupy dzieci. Tego jest na świecie, w Europie już coraz więcej. W Anglii są już przedszkola dla tego typu dzieci. W Niemczech już są warsztaty, szkoły czy fundacje, które uczą te dzieci.Z tymi umiejętnościami żyć. Będę chciał oczywiście prosić was, znaczy już proszę was o pomoc w momencie, kiedy strona powstanie, kiedy te pozostałe filmiki zostaną na nią wrzucone na YouTube'a i tak dalej, będę was prosił o to, żeby dotarły do jak największej grupy ludzi, by jak najwięcej dzieci mogło się poczuć normalnie, żeby miało świadomość, że nie jest samo, że nie jest jedyne i też żeby jak najwięcej rodziców wiedziało, że niekoniecznie muszą prowadzić swoje dzieci do psychiatry. Kochani, nie wiem, co tam się dzieje. Co prawda widzę, że tutaj na Messengera schodzą jakieś wiadomości, więc ja już jak zwykle chciałem krótko, wyszło długo. Każda uwaga, każde spostrzeżenie, każda pomoc w tworzeniu tego nowego projektu będzie z mojej strony oczywiście odwdzięczona i obdarzona szacunkiem i o to was proszę. Tylko od razu mówię: w tamtym, w świecie „Oczami dziecka” będę chciał jak najmniej tematów duchowych poruszać, też żeby ludzi nie odstraszyć. Natomiast myślę, że na antenie Radia Paranormalium takie sytuacje będziemy mogli już przerabiać również w aspektach duchowości, reinkarnacji i całego, tego wszystkiego, czym zajmujemy się do tej pory.
Kochani, kończę. Oczywiście miały być życzenia, nie było telefonu, więc ja pozwolę sobie złożyć wam życzenia. Temat dzieci jest oczywiście cudowny, ważny i bardzo ciekawy. Natomiast ja nie będę ukrywał, że temat podświadomości, miłości jest dla mnie równie ważny i też uważam, że miłość do innych, miłość do samego siebie jest wartością niezwykle dodaną, która robi jakość w naszym życiu. Więc oprócz przecudnej, przepysznej, szalonej i niezapomnianej zabawy podczas Sylwestra, jeżeli ktoś to lubi i preferuje, życzę wszystkim odcisków na stopach, zwłaszcza kobietom, ale nie tych zdeptanych przez partnera, tylko spędzonych na parkiecie. I zgodnie z tym, w co ja wierzę i o czym mam głębokie przekonanie na cały przyszły nowy 2020, bardzo ładny 2020 rok: jak najwięcej miłości i jak najwięcej radości, i w związku z tym jak najwięcej szczęścia. Szczęścia, które jest dla was szczęściem. I jak najwięcej zgody z samym sobą życzę sobie oczywiście i wam z całego serca, kończąc dzisiejsze ostatnie w 2019 roku spotkanie na antenie Radia Paranormalium. Za cały ten rok oczywiście panu Markowi bardzo dziękuję oficjalnie. Wam, kochani, dziękuję za udział, za komentarze, za telefony, za to, że byliście.
Ostatni rok, ten rok kończy się z jakimś tam dla mnie przytupem, więc też takiego przytupu w nowym roku na początku i przez cały rok sobie i wam z całego serca jeszcze raz życzę, dziękując za dzisiaj, serdecznie pozdrawiając. Oczywiście unikajcie, kochani, tego strzelania bezsensownego, tego huku. Nie jesteśmy tutaj sami. Nie dla wszystkich jest to frajdą, przyjemnością i zabawą, więc myślę, że ten etap wywalania pieniędzy na świecidełka i ocieplania klimatu mamy już za sobą, a że wchodzimy w etap szacunku dla wszystkich, którzy się tutaj na tej ziemi razem z nami znaleźli. Myślę tu oczywiście o zwierzętach, ale myślę też o ludziach. Bawmy się dobrze, ale szanujmy też innych. Wszystkiego dobrego. Dziękuję wam serdecznie jeszcze raz. Trzymajcie się i do usłyszenia w nowym, przyszłym 2020 roku. Pa, pa.
Dobra!
[01:19:12] - My tu sobie poza anteną ponadawaliśmy na sąsiadów, którzy już postanowili powystrzelać prawdopodobnie cały swój arsenał przygotowany na SylwestraByć może było to słychać w trakcie audycji. Coś tam strzelało, gdy pan Sławek mówił, coś dudniło w tle, coś dupło konkretnie, ale myślę, że wtyczka poprawiająca jakość dźwięku tego, co leci na antenie ładnie to wszystko wygłuszyła, wycięła. Bramka szumów spisała się świetnie, więc państwo tych dupnięć nie słyszeliście. Mam nadzieję, że w momencie, gdy ja będę mówił, żadnych dupnięć również nie będzie, bo niestety moi sąsiedzi postanowili się popisać zdolnościami pirotechnicznymi i robią to już zresztą od kilku dni. Znając życie, będą to robić jeszcze do połowy stycznia. Mam nadzieję, że to, co zaczęli już dupsnąć i odpalać, zdążą szybciej tym razem powypalać. A my wracamy na antenie Radia Paranormalium do dalszej części audycji „Świat oczami duszy. Audycja o świadomości” w całości na żywo. Linia telefoniczna jest otwarta. Można do nas dzwonić na nasze numery telefonów stacjonarne 32 746 00 08, komórkowy i do SMS-ów 530 620 493, Skype radio.paranormalium.pl.
Można także do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej retransmisji na YouTube. Można także nas spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium oraz na profilu prowadzonym przez pana Sławka Bączkowskiego „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?” Jesteśmy też na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata, a jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji bądź też potencjalnie do sąsiadów, jeżeli też ktoś takich ma strzelających już fajerwerkami, na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. Będziemy oczywiście także wdzięczni za jakieś rady, jak takiemu sąsiadowi przemówić do rozumu raz a skutecznie. Prawda, panie Sławku?
[01:22:05] - Ja mam pewne pomysły, ale one się nie nadają na antenę.
[01:22:09] - Już tymi pomysłami się panowie zadzielili poza anteną oczywiście, ale rzeczywiście na antenie to tak nie wypada, bo nas jeszcze zamkną za nawoływanie do przemocy .
[01:22:22] - A może jeszcze ktoś skorzysta z tej rady, więc zostawmy to w domyśle inteligencji naszych słuchaczy.
[01:22:30] - To byłby ciekawy przypadek, bo często po jakichś masakrach sprawcy tych masakr tłumaczą, że byli zainspirowani na przykład graniem w „GTA”. A to by była pierwsza masakra zainspirowana audycją radiową, nie masakryczną .
[01:22:49] - Nie wiem, czy chcemy być prekursorami, panie Marku .
[01:22:53] - Chyba jednak nie.
[01:22:55] - Chyba jednak nie. No właśnie. Więc zostawmy temat petard do indywidualnego rozpatrzenia każdego i sumienia, a wróćmy tutaj do tego, co nam wychodzi najlepiej, czyli do odpowiadania na komentarze, których tutaj się parę tym razem pojawiło. Więc bierzmy się do roboty. Ania S. pisze: „Dobry wieczór. Obejrzałam wszystkie audycje „Świat oczami duszy” i teraz znalazłam czas, by uczestniczyć w niej osobiście”. Bardzo się cieszymy, Aniu, że znalazłaś dla nas czas. Cieszę się, że skoro obejrzałaś wszystkie dotychczasowe audycje, a jeszcze z nami jesteś, to pewnie się nie podpiszesz pod komentarzem z poprzedniej audycji, gdzie okazało się, że według jednego ze słuchaczy to, co robię, jest nudne. Więc cieszę się, że dla urozmaicenia ty do nas dołączyłaś.
Tutaj pan Marek wysłał mi jakieś zdjęcie, które nie zostało podpisane: „Czy możliwe, że nawiedza mnie dusza zmarłej jednej dziewczyny?” Dla mnie nawiedzenie to jest takie smutne określenie. To jest kwestia odczuć. Jeżeli ktoś się czuje nawiedzany, nie nawiedzony, tylko nawiedzany, bo to trzeba rozgraniczyć, to pewnie tak jest. Natomiast pamiętajmy, że wszyscy jesteśmy połączeni ze sobą energetycznie i ta łączność oczywiście jest jak najbardziej możliwa. Natomiast jakość tej łączności czy sedno tej łączności może być zrozumiałe tylko przez bezpośrednią relację osób. Technicznie jest to możliwe. Natomiast sens, istota, cel przy tak małej ilości informacji jest mi nieznanyTo odpowiadając precyzyjnie na pytanie z SMS-a. Tutaj eMobil do nas pisze, do mnie: „Sławku, ja miałem też takie zdolności, o których mówisz i jestem postrzegany za dziwaka. To dlatego, że mentalnością byłem bardziej rozwinięty niż inni rówieśnicy i znałem granice możliwości”. Podejrzewam, kochani, że większość z nas, jak zagrzebie sobie gdzieś w pamięci, nie bojąc się tej konfrontacji, to się okaże, że gros z nas takie czy inne doświadczenia w swoim życiu miało.
Mimo że rozmawiamy o tym, mówimy bardzo dużo, że już się nie boimy, zwłaszcza tutaj eMobil. Ja z racji tego, co robię, mówię oficjalnie, publicznie w świat. Thomas Mobile też jest osobą, która potrafi o tym mówić. Mimo wszystko w dalszym ciągu pisze: „Jestem postrzegany za dziwaka”. Czyli w dalszym ciągu, mimo że wiemy, że świadomość jest pozytywną cechą. Mało tego, miałem kiedyś taką sytuację, opowiadałem o niej, że mimo że ludzie postrzegają nas jak dziwaków, to tak naprawdę bardzo cenią dobro, szlachetność, uczynność, empatię, umiejętność słuchania, posiadanie własnego zdania, konsekwencję, prawdomówność, uczciwość, lojalność i całe mnóstwo innych rzeczy, które wynikają właśnie ze świadomości. Ale w związku z tym, że są jeszcze w mniejszości, to traktują to jako coś dziwnego. A tak naprawdę to w pewnym sensie podziwiają. I to, co kiedyś mi powiedział mój znajomy, kiedy go zapytałem, który namawiał mnie do dokonania zmian, żebym się stał twardym skurczysynem życiowym. Jak go zapytałem: „Za co mnie lubisz?”, mi odpowiedział: „Dobra, nie”.
Ludzie tego nie rozumieją, ale jednocześnie każdy w swoim otoczeniu chce mieć człowieka. To jest dziwna natura. Każdy by chciał się otaczać ludźmi uczciwymi, prawdomównymi, lojalnymi, sprawiedliwymi, takimi, na których można liczyć, którzy dotrzymują słowa, którzy kierują się w życiu prawdą, miłością, sprawiedliwością. A jednocześnie patrzymy z podziwem na cwaniaków, na różnego rodzaju chachmęciarzy, na ludzi, którzy bezpardonowo pchają się przez życie, rozpychając łokciami i skacząc po głowach innych ludzi tylko po to, żeby osiągnąć sukces. Bo oni mają więcej pieniędzy, więcej możliwości. Są pewni siebie i to budzi w jakiś sposób nasz podziw. Ale tak naprawdę w momencie, kiedy znajdujemy się w otoczeniu człowieka, który nie ma żadnych hamulców, żeby nas wykorzystać, okazuje się, że to wcale nie jest fajne. To jest wewnętrzne rozdarcie. Z jednej strony bliscy sercu są ludzie uczciwi, fajni, mili, przyjaźni, a z drugiej strony podświadomość każe nam podziwiać ludzi, którzy są skuteczni, nazywając tak rzeczy po imieniu. Dostałem fajnego SMS-a.
Nie wiem, czy z tego samego numeru. Nie, z innego. „Brawo, panie Sławku”. Brawo ja. Dziękuję bardzo. eMobil pisze: „Nie angażowałem się zbytnio w zabawy i tak dalej, tylko stałem obok i się tylko przyglądałem i rozmyślałem, że żebym przyłączył się do zabawy z innymi, było mnie trzeba długo męczyć, żebym uległ”. Więc doskonale większość z nas zna to z własnego życia. Adam pisze: „Ale anegdotki są szalenie ciekawe. Dobrze się ich słucha z uśmieszkiem”. Kochani, cieszę się bardzo, bo pewnie zauważyliście, że jak zacząłem opowiadać o sobie, to troszeczkę zwolniłem tempo swoich wypowiedzi.
Mówienie o takich sprawach nie jest tak do końca proste. Co innego spotkać się z kumplem i z nim na ten temat porozmawiać, a co innego mówić to publicznie do odsłuchu kilkuset albo kilku tysięcy osób. Natomiast po co ja to zrobiłem? Nie po to, żeby was zabawić, chociaż trochę też, żeby nie było tak nudno.Ale przede wszystkim po to, żeby bardziej uzmysłowić sytuację małego bohatera filmików, które dzisiaj dzięki zgodzie i uprzejmości pana Michała mogłem wam udostępnić. Nie wiem, czy je oglądaliście, czy nie. Ten mały chłopiec jest nami sprzed 20, 30, 10, 15, 40 lat. Chłopiec, który miał na tyle szczęścia, że ktoś tego nie zbagatelizował. Jego ojciec tego nie zbagatelizował, nie stłamsił i nie kazał mu się dopasować do ogólnie przyjętych norm. Zachęcam was do obejrzenia tych filmików, ponieważ po pierwsze w archiwum się już nie pojawią, więc jest to na czas audycji udostępnione. A żeby was zachęcić, opowiem, bo tutaj ja powiedziałem o swoich przeżyciach, wspomnieniach, umiejętnościach, z którymi nie bardzo wiedziałem, co zrobić.
Mobil tutaj pisze coś o sobie. A tutaj mamy do czynienia z pewnego rodzaju dowodem i zwłaszcza ten drugi filmik, jeżeli dopatrzycie go do końca, kiedy pada pytanie techniczne ze strony dorosłej osoby: „Jak ty to robisz?”. Wychwyćcie ten moment, kiedy chłopiec z dziecięcą naiwnością i otwartością, jeszcze siostra mu podpowiada, bo on nie bardzo wie, jak ma to wytłumaczyć. On po prostu to widzi. Bo jest pytanie: „Czy ty widzisz to za zasłoniętym czapką?” i tak dalej. I on nie wie, co ma odpowiedzieć. Czy on to widzi, czy on tego nie widzi? Rozumiecie dylemat, bo on to widzi, ale jak pięcioletnie dziecko ma powiedzieć, czym to widzi? Skoro on to widzi, a nie widzi tego oczami, to jak ma wyjaśnić tą całą sytuację? Tam na szczęście starsza siostra przybiega z pomocą i podpowiada, że on to widzi myślami.
Warto zwrócić uwagę na takie niuanse. Widać też, jak przez pięć minut chłopiec precyzyjnie zasłoniętymi oczkami układa kolorkami te patyczki, nie wahając się, nie dokonując jakichś poszukiwań, tylko tak jakby na nie patrzył. Moim zdaniem to patrzenie jest jeszcze bardziej precyzyjne, ponieważ gdybyście zrobili taki test z dzieckiem z otwartymi oczami, w moim przekonaniu nie byłoby takiej precyzji w wygrzebywaniu kolorów tych patyczków. Mam dzieci, wiem, jak to wyglądało, więc tych dylematów, tego przeszukiwania, tego odkładania i tak dalej zawsze było więcej. Większa taka jest niepewność. Tutaj po prostu on to robił jak automat, nie pozostawiając sobie ani chwili zawahania. To jest w tym drugim filmiku. Natomiast w tym pierwszym filmiku jeszcze wam podpowiem. Zwróćcie uwagę, bo ja o tym rozmawiałem. To był filmik nagrany kilka dni temu, kiedy te wszystkie umiejętności to wszystko było takie jeszcze dość świeże, niepoukładane, nowe dla całej rodziny, dla ojca i dla dzieci.
Mimo całej logiki pana Michała, oczywiście takie sytuacje, nie mając doświadczenia, zawsze są jakiegoś rodzaju eksperymentem. Ja go zapytałem o taką rzecz, czy synek widział, do którego pudełka jaki klocek został włożony. Chodziło mi o to, czy on korzystał ze wzroku swojego ojca, bo wtedy musiałby rozpoznawać pudełka, musiałby zapamiętać, w którym pudełku jest jaki klocek, żeby odgadnąć z taką precyzją to, co jest. Okazało się, że on nie widział tego, więc on nie korzysta już w tej chwili ze wzroku swojego taty. On korzysta tylko i wyłącznie ze swojej świadomości. Tego na początku nie było widać, więc być może pojawi się takie pytanie bądź wątpliwość. Dlatego pozwalam sobie wam to wyjaśnić.Mówię, wykorzystajcie moment, bo te filmy za chwilę znikną. To znaczy one się znowu pojawią za jakiś czas w innym miejscu. Natomiast jest w tej chwili niepowtarzalna okazja zetknięcia się z takim namacalnym dowodem, których tak naprawdę jest mało. Dużo się mówi, dużo się czyta.
Natomiast ja z tego, co wiem, to takich nagranych umiejętności, talentu i predyspozycji dzieci jest bardzo mało w Polsce. Bo często są to też takie umiejętności, o których pisze Mobil, o których za chwilę przeczytam. Czyli jakieś tam przewidywanie tego, co się na przykład wydarzy. Odczytywanie intencji drugiego człowieka albo przewidywanie tego, co się gdzieś tam za chwilę wydarzy, co ktoś powie, co ktoś zrobi. Zresztą Mobil właśnie o tym pisze w następnym swoim komentarzu. I to jest ciężkie do nagrania, do tak zwanego udowodnienia. Można wierzyć na słowo bądź nie. Natomiast tutaj macie do czynienia, kochani, z dowodem. Oczywiście ci, którzy będą to chcieli zanegować, bo na pewno będzie ich całe mnóstwo, będzie zarzucało tutaj fotomontaże, wyuczenia, prześwitywania czapki i tak dalej. Na pewno będzie mnóstwo domniemań o to, że jest to jakaś manipulacja.
Więc zanim się, że tak powiem, posuniecie do tego, to popatrzcie i zwróćcie uwagę na psychikę tych dzieci. Bo tak jak obraz można zmanipulować, to czy da się zmanipulować i tak wyaktorzyć pięcioletnie dziecko, które na koniec eksperymentu, na koniec doświadczenia w sposób taki po prostu dziecięcy, niewyuczony, niewymanipulowany, beztroski mówi: „I to miało być takie trudne?” Więc zwróćcie uwagę nie tylko na aspekty techniczne, bo to faktycznie może gdzieś tam można to podważyć, ale zwróćcie uwagę na zachowanie dzieci. Czy to się dało tak wyaktorzyć, żeby one w taki naturalny sposób na ten temat mówiły? Także korzystając z okazji obejrzyjcie sobie te filmiki, a ja wrócę do komentarzy. Mobil pisze: „Sławku, czy miałeś tak, że trafnie przewidywałeś kto i co powie w danym momencie? Albo miałeś sytuację, że coś zrobiłeś i już od razu wiedziałeś, jaka będzie ich reakcja?” Przewidywanie reakcji nigdy nie stanowiło dla mnie problemu. Mało tego, miałem kiedyś taki bardzo zły nawyk. To jest następna rzecz, która odsuwała mnie troszeczkę na margines życia towarzyskiego, ponieważ potrafiłem wejść komuś w trakcie jego wypowiedzi, nie dając mu dokończyć i odpowiadałem mu na jego pytanie, na jego zarzuty i tak dalej. I to było też wkurzające dla ludzi, ponieważ stwarzało taką pozę człowieka zarozumiałego. „Bo ty wszystko wiesz” i tak dalej.
„Bo ty wiesz lepiej ode mnie”. No ja mówię: „No bo właśnie czasami wiem lepiej od drugiego człowieka, co tak naprawdę chce powiedzieć”. Więc tak. Natomiast oczywiście przestałem to robić. To było dawno, dawno temu. Robiłem to zupełnie gdzieś bez świadomości, po prostu nudziła mnie jakaś długa wypowiedź i mówię: „Po co on się będzie mordował, skoro ja i tak wiem, o co tutaj chodzi?” Mobil pyta mnie jeszcze: „Jak często doświadczasz déjà vu?” Nie wiem. Teraz to już w zasadzie chyba w ogóle ostatnio. Albo już nie zwracam na to uwagi. Kiedyś tak. Może dlatego, że mnie to też zastanawiało, skąd się to bierze, skąd ja to wiem.
Teraz już chyba nie. Teraz już bardzo rzadko. Jeśli tak, to bardziej do miejsc czy do czynności, bo ja doświadczam déjà vu tylko do czynności. Nie wiem, jak to rozgraniczyć, miejsc, czynności. Zazwyczaj to w moim wypadku chodziło o jakieś sytuacje, więc było i miejsce, i były jakieś czynności. Więc nie wiem, na czym polega to rozgraniczenie.Emobil pisze mi jeszcze: „Ale mnie dzisiaj testujesz”. „Czy miałeś, Sławku, momenty, w których straciłeś poczucie upływu czasu albo miałeś powtórkę z rozrywki i czułeś, jakbyś musiał powtarzać ten sam dzień tyle, że wszystko identico, to znaczy te same osoby, te same okoliczności, miejsca i zachowania?” Nie, takich powtórek z rozrywki nie miałem. Natomiast poczucie upływu czasu zdarzało mi się ostatnio, niestety, za kierownicą. Czyli gdzieś jechałem i w pewnym momencie się wyłączałem i okazywało się, że już jestem na miejscu, nie rejestrując nic, co było w międzyczasie. Gdzieś byłem w swoim świecie i jakby świat zewnętrzny gdzieś tam przestawał dla mnie istnieć.
To takie sytuacje. Niestety, z przykrością stwierdzam, że to najczęściej miało miejsce podczas jazdy samochodem. Wariatka pisze: „Wszystkiego dobrego w nowym roku”. Ja oczywiście bardzo dziękuję za życzenia. Życzenia jak najbardziej rozumiem, intencje szczere, sympatyczne i fajne. Przyłączam się oczywiście do tych życzeń jak najbardziej wzajemnie. Natomiast pozwolę sobie zwrócić znowu uwagę na taki drobny niuans, który często się pojawia i który też popełniamy. „Wszystkiego dobrego w nowym roku” może oznaczać wszystkiego dobrego w dniu, który nazywamy Nowym Rokiem. Więc warto nasze życzenia dla innych osób, jeżeli chcemy kogoś wesprzeć swoją energią, czymś tam, to warto dodać „w całym nowym roku” na przykład albo „na nowy rok”. To będzie takie bardziej szersze.
Nie zamknie się tak, jak składamy „wszystkiego najlepszego w dniu urodzin”. Czyli zamykamy nasze życzenia do jednego dnia spełnienia marzeń. Ale jeżeli się nie spełnią w dniu urodzin, to jakby zamykamy furtkę, żeby się spełniały dalej. Bo to chodziło o to, że to się ma wydarzyć w dniu urodzin. Także to taka oczywiście z racji wykonywanej przeze mnie pracy. Znaczy pracy w sensie roboty na antenie Radia Paranormalium. Emobil mnie tutaj, że tak powiem, sprawdza dalej: „Czy miałeś kiedyś sny prorocze, które urzeczywistniły się w części albo w całości?” Sny prorocze, tak. Jak sny potrafiły mi się realizować w całości, to, co mówiłem na przykład o afirmacjach, to mi się spełniały dosłownie w całości i precyzyjnie. Natomiast dopiero po jakimś czasie dochodziłem do zrozumienia tego, że niezbyt precyzyjnie, zapominając o pewnych aspektach, wyraziłem swoją prośbę. Więc to przy okazji afirmacji wspominałem na ten temat, że trzeba zachować czujność.
Natomiast sny są takim elementem, który na szczęście, zwłaszcza w przypadku kilku ostatnich snów, mam nadzieję, że się nie spełni w całości. I na szczęście nie wszystkie moje sny się spełniają. Bo tak. „Bo jak wiadomo, inspirację i zapał pewnie czerpiesz ze snów, tak?” No nie. I tu cię muszę rozczarować. Nie biorę inspiracji ze snów. Tak jak mówiłem, ludzie się dzielą na jasnowidzących, na jasnosłyszących, a ja się zaliczam do grupy osób jasnowiedzących. Wszystko, co wiem, nie płynie ze snu. To wszystko jest w postaci mojej świadomości, odczuć, myśli, subtelnych podpowiedzi, informacji w postaci często pełnych zdań. Kiedyś miałem tak, że jeżeli szukałem odpowiedzi na jakieś pytanie, zresztą pewnie większość z was to przerabiała, brałem książkę i otwierałem ją intuicyjnie na którejś tam stronie.
I wtedy mmmPalcem pokazywałem zdanie i tam znajdowałem odpowiedź na to, co mnie nurtuje. Zawsze podlegało drobnej interpretacji. Natomiast kiedyś robiłem tak, ponieważ nie bardzo wierzyłem swoim myślom. Natomiast nie, ze snów już. Zresztą nie. Inka pisze: „Co to znaczy, że ktoś jest postrzegany jako dziwak?” Znaczy dziwak, odmieniec, inny. Różnie to ludzie nazywają. Jeżeli jest 10 osób w grupie, dziewięć zachowuje się w określony sposób, według określonych zasad, a jedna zachowuje się inaczej, zawsze jest traktowana jako odmieniec. Jako inny. Małgosia pisze: „U mnie też jest nie do wytrzymania z tymi hukami.
Mój biedny piesiu ma już trzęsawkę.” Małgosiu, ja na szczęście mój obecny pupilek ma wywalone na fajerwerki, co mnie, że tak powiem, bardzo cieszy. Natomiast poprzedni mój pupilek miał takie lęki, więc ja jednak poszedłem w stronę farmakologii, bo stwierdziłem, że całą noc głaskać go, 40 kilo i trzymać na kolanach nie dam rady. Więc jednak poszedłem troszeczkę w farmakologię. Nie wiem, czy się ze mną zgadzacie, ale stwierdziłem, że lepiej tak, niż ma się biedaczysko męczyć. Inka pisze: „Według mnie dziwak może mieć zarówno pozytywne, jak i negatywne znaczenie.” Tak. Nie chcę tutaj, że tak powiem, wchodzić w jakieś nomenklatury słowne, ale tak, zasadniczo masz rację. Adam pisze: „Nigdy za dzieciaka nie miałem żadnych paranormalnych doświadczeń, ale byłem dziwny w tym, że i tak zawsze mnie interesowały.” Drogi Adamie, pogrzeb swojej pamięci. Bo ja powiem szczerze, analizując siebie samego doszedłem do wniosku, że to było dziwne. Natomiast nigdy nie traktowałem tego jako paranormalne ani jakieś specjalne talenty. Zresztą tak samo właśnie jest z tymi dziećmi, że one traktują to jako coś całkowicie normalnego i dopóki się nie dowiedzą, że są wyjątkowe, to myślą, że wszyscy tak mają.
Więc pogrzeb tam w pamięci i może się tam czegoś jeszcze dogrzebiesz. Mobil pisze: „Obejrzałem wideo. Bardzo ciekawy ten chłopiec, który ma takie niesamowite zdolności. Wielka zasługa dla rodziców, którzy wsparli go i nie pozwolili na to, żeby te zdolności przepadły za fałszywą indoktrynacją i braku wiary.” Tak, bardzo się z tobą zgadzam i oczywiście też jestem pełen szacunku, zwłaszcza dla rodzica, dla taty tego chłopca i cieszę się, że nie doszukujesz się tam jakichś podstępów i innych rzeczy. Ja tych filmów obejrzałem do tej pory chyba osiem albo 10. Oglądałem te filmiki z początku i ten z patyczkami jest ostatnim w tej kolekcji, bo mam następnych chyba 10 przesłanych przez pana Michała na serwerze, których jeszcze nie oglądałem. Mam nadzieję, że będę miał możliwość obejrzeć je jutro. Patrząc też na progres, to w ciągu kilku dni dosłownie, bo pierwsze filmiki chyba są z 18 grudnia, a dzisiaj mamy 30. Tak, 30. Tak więc 12 dni i dziecko całkowicie oswoiło się poprzez zabawę, poprzez rozmowy ze swoimi umiejętnościami.
I w tej chwili jest to tak naturalne, tak sympatyczne. Jest to po prostu jakaś forma zabawy. Zresztą moim zdaniem bardzo słusznie wybrana przez tatę właśnie w formie zabawy. Operowania czymś, co dla dziecka jest środowiskiem naturalnym. Tutaj ja osobiście mam nadzieję, że niedługo i wy będziecie mogli zobaczyć te niesamowite umiejętności tego chłopca. Mobil pisze: „Większość rodziców niszczy prawidłowy rozwój duchowy i intelektualny dziecka i wmawiają im, że mają wybujałą fantazję.”Słuchajcie, ogólnie rzecz biorąc to rodzice przekazują tylko to, co wiedzą sami. Więc w pewnym sensie nie jest winą rodziców, że nie są w stanie otworzyć się na coś, czego sami nie znają. Ponieważ nikt im wcześniej nie przekazał tej wiedzy i nie przekazał tych informacji. Dlatego jest całe mnóstwo właśnie roboty.
[01:56:21] - Panie Sławku, mamy telefon.
[01:56:24] - O, super.
[01:56:26] - Halo, halo! Czy się słyszymy?
[01:56:29] - Tak, słyszymy się.
[01:56:30] - Dobry wieczór.
[01:56:31] - Witam.
[01:56:33] - Z kim mamy przyjemność rozmawiać?
[01:56:39] - Michał od tych dzieci, o których jest audycja.
[01:56:42] - Witamy panie Michale. Ależ zaskoczenie! Fajnie, bo właśnie akurat weszliśmy w etap omawiania filmików, także tym bardziej miło pana tutaj słyszeć.
[01:56:54] - Tak. Wie pan co? Chciałem się dodzwonić, bo przed chwilą usłyszałem, że zasługa dla tych rodziców, tak?
[01:57:02] - No.
[01:57:03] - Nie no, w tym stylu, że zasługa tych rodziców.
[01:57:06] - Tak jest. Wielka zasługa dla rodziców, którzy wsparli go i nie pozwolili na to, żeby te zdolności przepadły za fałszywą indoktrynację i braku wiary.
[01:57:16] - Tak. Wie pan, tym mnie pan sprowokował, żeby zadzwonić, bo nie chciałem się dzwoń. Chciałem zostawić ten temat i zobaczyć, co się z tego urodzi. No ale pan mnie sprowokował.
[01:57:25] - Nie wiem, czy mam się cieszyć, panie Michale, że pana sprowokowałem.
[01:57:29] - Sprowokował mnie pan dlatego, że tutaj kilka rzeczy pan powiedział podczas tej audycji, które mi spokoju nie dają. Pierwsza jest taka, że jeżeli chodzi o te dzieci, to nie chodzi o jedno dziecko, tylko chodzi o trójkę dzieci. Pokazujemy na razie jedno, ale pan mnie mówi, że to jest taka trójka w rodzinie, tak?
[01:57:52] - Tak trochę żeśmy się umówili. Ja czekam na jakiś filmik z córcią, bo ja wiem osobiście, że ona też ma swoje umiejętności. O tej starszej to w ogóle nie wspominam, bo póki co tak żeśmy się umówili.
[01:58:17] - Tak. Ale ja stwierdziłem, że właśnie muszę zadzwonić i powiedzieć, że to jest trójka dzieci i to jest taki dowód na to, że to nie jest pojedynczy przypadek. Takich dzieci w Polsce jest mnóstwo i trzeba tych rodziców zachęcić do testów, żeby oni zobaczyli, ile jest takich dzieci w Polsce, na jakim są poziomie. Tutaj chciałem o tym panu Mobil coś powiedzieć jeszcze, tak?
[01:58:47] - Tak.
[01:58:48] - Dobrze. Mobil, wie pan, on dzwoni do pana i się pyta o różne rzeczy. No i fajnie, pan stara się pomóc, ale jeśli duża liczba ludzi zobaczy te filmiki z dziećmi, telewizja też to pokaże, bo jestem umówiony nawet z jakimiś tam dwoma stacjami. Telewizja to pokaże, więc wtedy nie będzie wątpliwości, czy to jest jakiś przekręt, czy nie, czy to jest naprawdę. Pokażemy dwójkę albo trójkę dzieci, nie wiem jeszcze, to ludzie uwierzą w to. I chodzi o to, że jeżeli ludzie uwierzą w te dzieci, to zaczną się ludzie zgłaszać, którzy mają różne doświadczenia, różne takie paranormalne zjawiska obserwowali w swoim życiu. I wtedy pan Mobil będzie miał z kim rozmawiać, bo te zjawiska, o których pan mówił, na przykład lewitacja łóżka, jakieś tam inne dziwne zjawiska, przewidywanie, co się za chwilę zdarzy, zejście z boiska to jest wszystko normalne. Ale pan nie miał wszystkich możliwych doświadczeń. Ja miałem inne, pan miał inne. Ja mam nadzieję, że te dzieci otworzą ludzi na to, żeby o tym rozmawiać.
[01:59:59] - Tak. Wydaje mi się, że taki jest, jak żeśmy przynajmniej rozmawiali, cel naszych działań. Żebyśmy właśnie zaczęli na ten temat rozmawiać, żeby to nie było kolejnym tematem tabu, który się gdzieś tam zamiata pod dywan. Żeby dać ludziom możliwość o tym otwarcie powiedzieć.
[02:00:25] - Tak. Ja uważam, że trzeba wprost ludziom o tym powiedzieć, że te dzieci, które można nagrać, one występują w Anglii, w Niemczech. Tego jest dużo, tak jak pan powiedział, ale w Polsce temat tabu na razie. Chodzi o to, że to nie jest żaden fenomen, tylko w Polsce się o tym nie mówi, nie pokazuje. I chodzi o to, żeby Polacy i rodzice zaczęli o tym mówić. I wtedy otworzy się dużo ludzi takich jak pan, którzy mówią o swojej przeszłości, o swoich doświadczeniach i dzięki temu poukładają sobie życie, bo zobaczą, że oni nie byli dziwni, że inni ludzie też to mają. Ze wszystkimi przypadkami pan się zetknąć nie mógł, więc pan nie jest partnerem do rozmowy, jeśli chodzi na przykład o déjà vu. Ale są ludzie, którzy mają takie doświadczenia. Niech te dzieci będą takim katalizatorem. Ludzie, mówcie o tym, przyznawajcie się do tego.
Niech mają z kim rozmawiać i niech wreszcie nauczą się o tym rozmawiać. Trzeba tym ludziom wprost powiedzieć: zbadajcie najpierw swoje dzieci, zobaczcie te dzieci i zacznijmy wreszcie o tym rozmawiać. Ja chciałem, żeby to było mocno podkreślone, że to do tego ma doprowadzić. O tej literaturze mogę panie, panie Sławku, jeszcze zdanie?
[02:01:38] - Jasne.
[02:01:41] - Literatura. Pan prosił taki temat: literatura w internecie. Pan wie, że ja też tą literaturę czytałem, bo to jest naturalne, jeżeli ktoś się z tym zetknie po raz pierwszy, żeZ taką precyzją ktoś coś podskazuje, odgaduje. Wydaje mi się to normalne, ale szukam innych dzieci, szukam stowarzyszeń, które się tym zajmują. Nie ma literatury, jakieś tam audycje sporadyczne. I tutaj pan mówił o pani psycholog. Ludzie, jak zaczną to googlować, bo zobaczą te filmiki. Jeden zobaczy, puści do dziesięciu innych znajomych i zaczną googlować i co się okaże? Okaże się, że jest jakaś pani psycholog, która zajmuje się problemami tych dzieci. Zajmuje się tym, że środowisko ich nie rozumie, że one popadają w depresję, faszerowane są lekami.
No i dobrze, możemy tym dzieciom pomóc i musimy tym dzieciom pomóc. Uświadamiając rodziców, nauczycieli, przedszkolanki, jak to działa, że takie dzieci są, że one inaczej patrzą na świat. Ale ja bym chciał, aby ludzie nie byli przestraszeni tymi filmikami, bo się mówi tylko w takich filmikach przeważnie o jakichś negatywnych cechach, negatywnym oddziaływaniu otoczenia. Ale są też pozytywne, bo takie dziecko ma rewelacyjną pamięć. Ono świetnie zgaduje odpowiedzi na testach. Takie dziecko ma łatwiej w szkole. Takie dziecko jest wybierane do prowadzenia apeli w przedszkolu. Takie dziecko jest wybierane do tego, żeby być narratorem jakiejś bajki, bo ma rewelacyjną pamięć fotograficzną. I te dzieci nie wiedzą, że mają takie zdolności, ale one mają łatwiej w życiu i te cechy tych dzieci nie tylko im przeszkadzają, ale też im pomagają.
[02:03:29] - Pod jednym jedynym warunkiem, panie Michale, że nie będą czuły się z tego powodu dziwne, odsunięte albo wręcz negowane. Ten warunek musi zostać spełniony, że dziecko akceptuje to i nie uważa tego za coś odmiennego. I myślę, że to jest nasz główny kierunek działania, żeby właśnie to, co pan powiedział na początku, żeby te dzieci traktować normalnie, że są to cechy, umiejętności, zdolności, predyspozycje całkowicie naturalne, że nie jest to objaw choroby, tylko naturalnego rozwoju, powiedzmy to, co my nazywamy świadomości.
[02:04:19] - Tak. Ale panie Sławku, ja chcę powiedzieć coś takiego, że u tych dzieci małych takie różne umiejętności czy jakieś tam cechy osobowości na przykład, że się upiera, bo wie. Ono jest przekonane, że wie albo widzi, że ktoś kłamie. I te dzieci takie bardziej uparte, które chcą wywalczyć swoje, one mają problemy, ale są takie dzieci, które nie walczą, tylko po prostu te zdolności pomagają im w życiu. Więc mamy i problemy, i mamy zalety. Są takie dzieci, które mają dzięki temu łatwiej w życiu. Ale problem zaczyna się, gdy te małe dzieci zaczynają dorastać. Wtedy zaczyna się większy bunt, większe przeciwstawianie się rodzicom, większe przeciwstawianie się nauczycielom. Taka świadomość, że nauczyciel nie ma racji. Więc pyskowanie to się nazywa tak, że jesteś gnąbrny, wredny.
Problemy zaczynają się, jak te dzieci zaczynają chodzić do szkoły. Chcą coś sobie wywalczyć. Później w pracy się nie zgadzają z szefem. Tak jak pan mówił o sobie, dużo z nas, wielu ludzi to przerabiało i nie rozumieją, dlaczego się upierali, dlaczego działali przeciwko sobie. I teraz rozumiejąc, jak działają te dzieci, że takie dzieci są w ich otoczeniu, zrozumieją samych siebie. Całą swoją życie, tak jak pan mówi, że może nabiorą odwagi, zaczną grzebać w pamięci i zrozumieją, dlaczego się upierałem, dlaczego działałem wbrew sobie. Dlatego że musiałeś. Te dzieci mają być takim katalizatorem do tego, żeby ludzie zrozumieli samych siebie, do tego, żeby zaczęli o tym rozmawiać. Żeby się znalazła grupka ludzi, którzy mają różne doświadczenia. Na przykład projekt Dorzuć Litę.
Wtedy ten pan Emobil będzie miał partnerów do rozmowy. Inni, którzy mają inne zjawiska, obserwują w swoim życiu przewidywanie przyszłości, kto za chwilę wejdzie albo odczuwanie, że komuś się coś stało, komuś bliskiemu z rodziny. Ludzie zaczną to rozumieć, ale oni się muszą otworzyć. Właśnie te dzieci mają w tym pomóc. Do tej literatury powiedziałem, że trzeba bardzo uważać na to, co w internecie jest, dlatego że pani psycholog, która się tam wypowiada, ona jest bardzo mądra, fajne rzeczy mówi, ale ona mówi to w kontekście problemu z tymi dziećmi. One są też zalety, ale są też takie materiały w internecie, które całkowicie przekręcają to wszystko. Bzdury są mówione o tych dzieciach. Ten podział na kryształowe, te indygo, wszystko rozdmuchane, źle interpretowane, nadinterpretowywane. Żeby na to uważać i się do tego nie przywiązywać.
[02:07:00] - Wie pan dlaczego, panie Michale? Bo tak naprawdę większość ludzi, którzy do tej pory poświęcali uwagę temu tematowi, nie miało takiej możliwości, którą udostępnił nam pan, nagrywając te filmiki. Mieli jakieś swoje, tak jak ja miałem swoje, że tak powiem, gdzieś tam odczucia i doświadczenia. Pan Emobil i gro innych ludzi. Jakieś przemyślenia. Natomiast większość ludzi nie miało możliwości zetknięcia się z tak jawnym, ewidentnym dowodem i przykładem, jak mamy tutaj w przypadku pana syna. Dlatego część ludzi pisze przeróżne rzeczy, bo tak naprawdę nie miała możliwości zobaczenia, jak to wygląda w praktyce.Ja myślę, że stąd to wynika. Ta niewiedza i mnóstwo informacji w internecie, które nie do końca są wiarygodne.
[02:08:09] - Tak, ale niech pan zwróci uwagę, panie Sławku, że nie tak daleko, bo Stany Zjednoczone są daleko, różnice czasowe i tak dalej, ale za granicą, tutaj naszą w Niemczech, jak pan wspomniał w audycji, są ludzie, którzy od pięciu lat się tym zawodowo zajmują. Kursy prowadzą takiego postrzegania pozazmysłowego. Wystarczy sobie wygooglować.
[02:08:32] - Nawet nie trzeba googlować, panie Michale, bo nasz drogi słuchacz Adam pod poprzednią audycją wkleił link.
[02:08:39] - No właśnie.
[02:08:42] - Nie trzeba nawet googlować. Wystarczy wejść do poprzedniej audycji na YouTube i w archiwum znaleźć to, gdzie Adam wklei bezpośredniego linka. Za co Adamowi, korzystając z okazji, bo nie miałem chyba wcześniej, dziękuję serdecznie.
[02:09:00] - Ja też bardzo dziękuję za tego linka, bo tam dotarłem do tej niemieckiej strony i się okazuje, że za granicą to jest norma, a w Polsce jest to temat tabu. Jak to jest możliwe, że granice są otwarte, ludzie w Niemczech pracują, tysiące ludzi, Polaków pracuje, a w Polsce nadal to jest temat tabu. Jakoś to do nas nie przenika. Nie rozumiem tego, ale dobra.
[02:09:21] - To się da wytłumaczyć. Czy nam to wytłumaczenie jest tak naprawdę do czegoś potrzebne?
[02:09:30] - Tak. Wypisałem z pana wypowiedzi jeszcze jedną taką uwagę, że Oliwer, który jest na filmiku, my mówimy do niego Oluś, działa jak automat. I fajnie by było, gdyby ludzie się zastanowili nad możliwościami wykorzystania tych zdolności. Pan świetnie to zauważył, że on działa jak automat i jemu tę pracę, którą ma wykonać, czyli podzielić te patyczki do liczenia, takie patyczki z przedszkola, to dla tych, którzy nie widzieli filmiku, plastikowe. On ma je podzielić według kolorów. I on z niesamowitą precyzją to chwyta, wykonuje i prawdopodobnie robi to szybciej niż robiłoby to normalnie dziecko w jego wieku, bo by było rozkojarzone tym, co mówi siostra, tym, co mówi ktoś z boku siedzący.
[02:10:23] - Dokładnie tak. Dokładnie na to zwróciłem uwagę, panie Michale.
[02:10:28] - Ale mnie to zaskoczyło, że pan na to zwrócił uwagę, dlatego, że ja też to analizowałem, wie pan, bo ja sobie później robiłem stopklatki, w jaki sposób on te patyczki chwyta i jak on sobie je w palcach już segreguje. Według kolorków on sobie chwyta dwa zielone.
[02:10:43] - Tak, że to odsunął, bo to mu nie pasuje i tak dalej. Tylko zielone to zielone, żółte musi poczekać.
[02:10:52] - I chciałem panu powiedzieć, mój pies się odzywa. Chciałem panu powiedzieć-
[02:10:57] - Wieczór psów.
[02:11:00] - Chciałem panu powiedzieć, żeby ludzie wykorzystali tą szansę dowiedzenia się, jak to działa, żeby się nauczyli o tym rozmawiać. Ja może tylko jedno zdanie powiem, hałasy, a pies szaleje. Takie dziecko, które ma postrzeganie pozazmysłowe i koncentruje się na pracy, widzi tylko kartkę, na której ma wykonać pracę i widzi te rzeczy, na których się koncentruje, czyli te patyczki. I ono w swojej wyobraźni nie widzi otoczenia, nie widzi nas, nie widzi stołu, nie widzi otoczenia, tylko dociera do tych informacji, które są przedmiotem zadania. I niech ludzie się zaczną zastanawiać nad tym, jaki to ma potencjał. Gdyby to wykonywał ktoś z otwartymi oczami, kto widzi siedzącego tatę naprzeciwko, siostrę obok, drugą siostrę z drugiej strony, świeczkę, która się na stole pali, to dekoncentruje. A postrzeganie pozazmysłowe powoduje patrzenie na zadanie tylko na to, co mnie w tym zadaniu interesuje.
[02:12:09] - Panie Michale, ja panu powiem, że tą umiejętność i to teraz podczas pana wypowiedzi zrozumiałem, że ja tą umiejętność potrafię wykorzystać w praktyce nie zamykając oczu.
[02:12:32] - Tak.
[02:12:35] - Bo właśnie sobie uświadomiłem, że ja dokładnie tak funkcjonuję. Coś, co też gdzieś tam przeszkadzało moim współpracownikom, moim pomocnikom podczas różnego rodzaju prac. Zresztą ogólnie rzecz biorąc tak, że ja koncentruję się, jak pracuję, jak coś wykonuję, koncentruję się na jednym zadaniu, tylko na jednym zadaniu i eliminuję wszystkie rzeczy, które mogą mnie rozpraszać: rozmowy, dyskusje, niepotrzebne czynności i tak dalej. I to powoduje, że ja mam właśnie niesamowitą skuteczność w wykonywaniu swoich zadań. I teraz podczas rozmowy z panem sobie to uświadomiłem, że faktycznie jest to niesamowicie przydatna cecha. Niesamowicie przydatna. Taka życiowa, praktycznie.
[02:13:34] - Panie Sławku, ja rozmawiałem z panem, rozmawiając ze znajomym, rozmawiając z rodzimymi, zacząłem sobie uświadamiać bardzo dużo rzeczy, dlatego, że uwierzyłem w te rzeczy, które robi dziecko. Patrzę, to jest prawda. Nagrałem 28 filmików, panu wysłałem 12. I ja sobie uświadomiłem bardzo dużo rzeczy ze swojego życia. Aha, to działało tak. Aha, to działało tak. A to jednak była prawda, co myślałem, tylko nie wiedziałem, czy mogę o tym porozmawiać z kimś.Bardzo dużo rzeczy im się poukładało, uporządkowało. Tym ludziom, z którymi rozmawiałem, też się wiele rzeczy uporządkowało. Tak jak pan mówi, pan może to wiedział, ale nie do końca świadomie, a teraz panu się zaczyna wszystko układać.
[02:14:19] - Tak. Dla mnie to też są bardzo cenne informacje. Domyślam się, że dla gros ludzi, którzy się z tym zetkną, to też będzie taki katalizator, taki magnes, który poprzyciąga te puzzle i pozwoli im wskoczyć na właściwe miejsce.
[02:14:43] - Tak. Nie będę dalej marnował czasu państwa, ale może zaprosimy gros ludzi, nawet kilku, którzy zobaczą te filmiki na pana YouTubie czy na pana Facebooku. Bo to chyba można mówić, że pan się postanowił zająć tymi dziećmi?
[02:14:59] - Tak, zdecydowanie.
[02:15:04] - „Świadkowie dziecka” to fajna nazwa według mnie. Wie pan co? Jak pan się tym zajął, to może po prostu bez skrępowania poprośmy ludzi, niech to puszczą w świat do znajomych w innych krajach. Niech ludzie zaczną się zastanawiać. Poprośmy ich o pomoc. Te filmiki za chwilę się pojawią na pana Facebooku, na pana YouTubie. Prośmy ludzi, niech oni to rozsyłają dalej i niech pomogą.
[02:15:31] - Zdecydowanie, panie Michale. Tak jak rozmawialiśmy, mamy już w tej chwili dzięki pana pracy, zaangażowaniu, staraniu materiały. Wrzucę to oczywiście na nowego front page’a na Facebooku, wrzucę to na YouTube’a i myślę, że do następnej audycji będzie to na tyle przygotowane, żeby móc z taką prośbą do ludzi się zwrócić. Co niniejszym zamierzam uczynić, korzystając też z uprzejmości radia. Myślę, że to na radiu, nie tylko na Facebooku się zakończy.
[02:16:22] - Dobrze. Bardzo dziękuję za rozmowę w takim razie.
[02:16:25] - Dziękujemy panie Michale za telefon. Serdecznie pozdrawiamy. Ja w swoim imieniu, słuchaczy oraz dzieci dziękuję za to, że jednak odważył pan się te materiały upublicznić, dać mi do dyspozycji jako narzędzie do dalszego działania.
[02:16:42] - Dobrze, panie Sławku, może jeszcze. Pan mnie bez przerwy prowokuje, ale pan jest wredny normalnie.
[02:16:52] - Nasze relacje są coraz milsze, muszę panu powiedzieć.
[02:16:57] - Tak, ale z pana prowokator totalny. Nie mówmy, że się odważyłem, bo dla mnie to jest normalne. Dla mnie to jest normalne, bo ja takich rzeczy różnych doświadczam od dzieciństwa i to jest dla mnie normalne. Pokażmy, co dzieci umieją. Niech inni też pokazują, co ich dzieci umieją.
[02:17:17] - Cieszę się bardzo z pana normalności, panie Michale.
[02:17:22] - Tak. Nie mówmy, że nie odważne. Po prostu pokazujmy, że to jest normalne. Inni też tak mają, tylko niech się ci ludzie zgłaszają. Może niekoniecznie ich dzieci umieją coś takiego. Może umieją coś innego, może umieją fajniejsze rzeczy. Niech zaczynają o tym mówić. A my mamy na tyle szczęście, że to, co dzieci, akurat te moje potrafią, że to można nagrać i pokazać. Ale rozmawiałem z człowiekiem, który się zawodowo zajmuje takimi przypadkami i powiedział, że dużo jest takich przypadków, których nie można udowodnić. To dziecko coś widzi, dziecko coś czuje, przewiduje, że ktoś zaraz wejdzie.
Dużo dzieci ma różne zdolności, ale tego się nie da nagrać, tego się nie da udowodnić. No i zaczyna się: „Ściemnia, nie wierzymy, głupoty gada” i tak dalej. A tutaj można nagrać, pokazać, wejść do studia i tak dalej. Więc korzystajmy z tej szansy i niech ludzie zaczną się zastanawiać nad swoimi dziećmi, nad swoim życiem i tak dalej.
[02:18:15] - Tak jest.
[02:18:17] - Dziękuję bardzo za rozmowę.
[02:18:19] - Dziękujemy serdecznie. Dziękuję panie Michale. Wszystkiego dobrego. No dobrze kochani, dziękujemy panu Michałowi.
[02:18:27] - Może przypomnę numery telefonów do Radia Paranormalium, może ktoś jeszcze zechce zadzwonić. Nasze numery to 32 746 00 08, 32 746 00 08. Komórkowy do SMS-ów 530 620 493, 530 620 493. No i oczywiście Skype radio.paranormalium.pl.
[02:18:55] - No to dobrze. To ja wracam w takim razie. Sekundkę. Tym razem à propos psów. Musiałem wpuścić swojego, bo dziurę prawie wydrapał. Wrócę do komentarzy. Emobil pisze: „Większość rodziców niszczy prawidłowy rozwój duchowy i intelektualny dzieci i wmawiają im, że mają wybujałą fantazję”. Tak, dokładnie. Ta wybujała fantazja jest jednym z głównych argumentów takiego ignorowania tego, co dzieci widzą. Dlatego też myślę, że przypomnienie rodzicom ich dzieciństwa może pozwolić im łatwiej i lepiej zrozumieć własne dzieci i nie traktować tego właśnie jako wybujałą fantazję.
Gro rodziców, ja nie mówię, że wszyscy, nie mówię czy większość, gro rodziców między innymi przez tą naszą naturę wypierania tego, co było złeNie pamięta, co robili, że tak powiem, jak byli dziećmi. Ja nawet podczas ostatnich świąt wielokroć opowiadałem, mówiłem swoim dzieciom: „Dziękuję wam, że nie dostarczyłyście mi tylu powodów do stresu, jak ja swoim własnym rodzicom.” I nawet żeśmy sobie przypominali przeróżne historie z ich dzieciństwa, z mojego dzieciństwa. I moje córki mówią, że mają na tyle fajnych rodziców, troszeczkę umniejszam, bo one mówią, że wspaniałych rodziców, którzy nie zapomnieli, jak byli dziećmi. Tego, co robili, jak zachowywali się, jak byli dziećmi. I to jest często problem w komunikacji pomiędzy dziećmi a rodzicami. To tak odnośnie tego, co napisał Mobil. Ania pisze: „Tak. Ja uważam, że chłopiec widzi od dołu pomiędzy czapką a nosem.” Aniu, napisałaś ten komentarz jakieś 45 minut temu, więc proszę cię, mam nadzieję, że po tym, co rozmawialiśmy z panem Michałem i po tym, co ja powiedziałem na temat tych filmików, będziesz miała okazję obejrzeć go jeszcze raz precyzyjnie. I spróbuj sobie wyobrazić taką sytuację, w której przez szczelinkę gdzieś tam, jeżeli już, będziesz w stanie ogarnąć całą planszę z patyczkami i je tak precyzyjnie wybierać. Dla mnie jest to niemożliwe, ponieważ te chwile, kiedy chłopiec podnosi głowę, trwają bardzo krótko, więc musiałby mieć niesamowitą pamięć i precyzję w ręku, żeby zapamiętać, gdzie, w którym miejscu przez ten ułamek sekundy leży jaki kolor patyczka.
Ja wiedziałem, że tutaj będą wątpliwości, że tutaj się pojawią głosy negacyjne. Ponieważ to jest też taka natura naszej podświadomości, że jeżeli my czegoś nie doświadczymy, to wydaje nam się to niemożliwe. Ale proszę cię, obejrzyj jeszcze raz ten film. Mobil pisze: „Aniu, a nawet jeśli masz rację, to nie oznacza, że nie ma takich ludzi o takich zdolnościach.” Ania odpisuje, że nie oznacza. Natomiast to jest trochę z pogranicza niewiernego Tomasza, że jeżeli nie włoży palca gdzieś tam i nie dotknie, to nie uwierzy. I prawda jest też taka, że żyjemy w czasach, w których manipulacja jest totalna i nawet nie wiem, jaki cud by się nie wydarzył, to i tak trudno nam jest w to uwierzyć. Ciężko nam jest to zweryfikować, bo jesteśmy bombardowani coraz bardziej niesamowitymi historiami, opowieściami, które później okazują się po prostu jakimś tam kłamstwem. Ale to już zostawiam każdemu do takiej osobistej, prywatnej oceny. Mobil pisze: „To wideo jest wskazówką do tego, jak mawiał Ferdek Kiepski, że są na tym świecie rzeczy, o których się fizjologom nie śniło.” Tak, moim zdaniem jest to fajny temat do jakiejś tam dyskusji. Tylko z drugiej strony też warto się zastanowić nad celowością takich działań.
To się w żargonie policyjnym nazywa motyw, że żeby coś zrobić, trzeba mieć jakiś motyw do tego, żeby to zrobić. Więc zastanówmy się, jaki motyw mógłby tutaj być. To takie pytanie do ciebie. Inka pisze: „Aniu, ale chłopiec ma czapkę zaciągniętą poniżej nosa. Raczej trudno jest cokolwiek zobaczyć.” Całkowicie się, Inka, z tobą zgadzam. Missy Street House pisze: „Aniu, też tak myślałam, ale chłopiec bierze patyczki sprzed siebie, a nie nachyla się nad stołem. Siedzi w pewnej odległości. Zrób sobie doświadczenie.” Ja wam coś powiem, kochani. Missy Street House pisze: „Właśnie zrobiłam i ciężko mi było wybrać konkretną rzecz na stole, ale chętnie zobaczyłabym to samo doświadczenie z mocno przyległą opaską na oczach.” Kochani. Możemy.
Ale też możemy później dojść do takiego wniosku, że przypadkiem czy on w dobie dzisiejszej technologii nie miał na przykład monitorków albo w tej opasce, czy jakichś tam soczewek i tak dalej. Więc tutaj nie uczestnicząc, nie będąc, nie dotykając tej opaski, nie oglądając, nie pokazując i tak dalej, nie wykonując całego mnóstwa operacji technologicznychZawsze się znajdzie ktoś, kto będzie próbował to zanegować. Możemy doszukiwać się tutaj dziury w całym. Ja rozumiem, że to jest taki nasz umysł ludzki, zrozumienia Boga. Tylko może ja przynajmniej pójdę w tym kierunku, żeby poszukiwać innych dzieci, innych ludzi z takimi czy z innymi umiejętnościami i traktuję to jako możliwość pokazania i wykazania, że takich ludzi jest w Polsce dużo więcej. Może tych materiałów z czasem pojawi się więcej i może przestaniemy o tym mówić w kategoriach, że coś jest niemożliwe. Zwłaszcza że większość z nas tych niemożliwych zjawisk w jakiś sposób dotknęło. OBE jest zjawiskiem nienormalnym. Współodczuwanie jest zjawiskiem nienormalnym. Intuicja jest zjawiskiem nienaturalnym.
Déjà vu jest zjawiskiem nienaturalnym. Przewidywanie przyszłości jest zjawiskiem nienaturalnym. Jakieś tam kinezy, telepatie czy jakieś tego typu rzeczy są rzeczami nienormalnymi, a gro z nas takich umiejętności czy takie sytuacje w swoim własnym życiu już doświadczyło. Więc czemu tak trudno jest zaakceptować, że mały pięcioletni chłopiec widzi z zamkniętymi oczami? Adam pisze: „Maski firmy Mitfold polecam. Praktycznie eliminują światło w 99%. Dobre do eksperymentu ESP oraz do spania czy medytacji”. Dziękuję ci Adamie, bo z tego, co wiem, miałeś możliwość tego przetestowania w praktyce. Pamiętajcie kochani, że to dziecko też jest troszeczkę w jakiejś nowej sytuacji, aczkolwiek o tyle lepszej, że ktoś z nim zaczął normalnie na ten temat rozmawiać. I nie wiem, czy jest sens dodawać mu kolejnych stresów, nakładać jakieś tam kolejne ograniczenia.
Wiecie, czego rodzice się w takich sytuacjach boją? Właśnie tego, że zaraz pojawi się tłum ludzi, którzy powiedzą: „A to trzeba zrobić tak, a to trzeba zrobić tak, a to trzeba zrobić badania, a to trzeba zrobić testy, a tu go trzeba zamknąć w pomieszczeniu, a tu go trzeba naświetlać, tu go trzeba, kurde, do góry nogami powiesić, bo tylko wtedy ja będę przekonany”. Sorry kochani za tę, być może emocjonalną wypowiedź, ale do czego my chcemy dojść? I co my chcemy osiągnąć? Inka bardzo ładnie napisała: „No to może załóżmy chłopcu garnek na głowę, wtedy się okaże, co potrafi”. No więc właśnie, do czego? Może go zawiążmy, kurde, w ogóle czarnym streczem? I tak dalej. Emobil pisze: „Rodzice powinni wspierać dzieci i wierzyć, i umożliwiać otwarcie swoich dzieci na to, żeby mogły pokazywać swoje zdolności oraz je bardziej pogłębiać i rozwijać”. Tak, całkowicie się zgadzam i też myślę, że ten projekt, o którym wam dzisiaj kochani wspomniałem, właśnie temu ma służyć.
I nawet pomijając aspekty jakieś tam, powiedzmy duchowe, paranormalne czy jakieś tam inne reinkarnacyjne, świadomościowe, to po prostu tak czy inaczej warto własne dzieci zrozumieć. Inka pisze: „Kim jest pan Michał?” Ania pyta, czy pan Michał jest tatą dzieci. Tak, moje drogie. Pan Michał jest ojcem trójki dzieci i jest tak na dobrą sprawę człowiekiem tak jak my, który z moich rozmów z nim wynika, że borykał się z takimi samymi dylematami jak my. Czy to, co czuł, czy to, co robił, czy to, co myślał było właściwe, było prawidłowe. Tak jak mówiłem w poprzedniej audycji, pan Michał do mnie zadzwonił, ponieważ trafił na moją audycję tutaj, na naszą audycję w Radiu Paranormalium. Później trafił na mój kanał na YouTubie i tam poukładał sobie pewne rzeczy. I zadzwonił do mnie po prostu, żeby podziękować za tą dobrą wiadomość, że dzięki temu, co gdzieś tam dowiedział się ode mnie, pewne rzeczy mu się poukładały i odzyskał spokój wewnętrzny i też zaczął bacznie obserwować swoje dzieci. I właśnie wtedy okazało się, że takowe, a nie inne talenty i umiejętności posiadają. Więc ta sytuacjaTa sytuacja zaczęła tam z dnia na dzień przybierać coraz ciekawsze rozmiary, więc ten cały proces w ich życiu trwa gdzieś około miesiąca dopiero, więc sprawa jest całkowicie świeża, więc oni też się uczą tej nowej rzeczywistości.
Tutaj są wątpliwości, że pan Michał kręci tylko filmiki. Nie, moje drogie, nie. Zresztą zwróćcie uwagę też na relacje. Wczytajcie się, wsłuchajcie się w te filmiki i moim zdaniem nie będzie żadnych wątpliwości, jakie relacje łączą pana Michała z tymi dziećmi. Może nie widzieliście wszystkich filmików, dlatego możecie mieć jakieś wątpliwości, natomiast zdecydowanie nie. Poza tym zastanówcie się, czy pan Michał, nie będąc rodzicem dzieci, mógłby udostępniać takie filmiki. Nie. Tutaj Emobil bardzo dobrze napisał: „Wielki szacunek dla pana Michała, który podzielił się tym i pozwala na to, i wspiera to, żeby dzieci były naprawdę sobą, a nie takimi dziećmi, jak narzuca im ten prymitywny system”. Ja też tak uważam. Kochani, wiadome jest to, że zetknięcie się ludzi z tego typu sytuacją, z tego typu filmem wywoła przeróżne emocje, wątpliwości, podejrzenia, dylematy i tak dalej.
Co jest całkowicie naturalne. Natomiast moim zdaniem powinniśmy się cieszyć z tego, że mieliście możliwość, tak jak ja miałem możliwość tydzień czy 10 dni temu, dotknąć i naocznie przekonać się i dostać jakiś dowód na to, że coś takiego istnieje. Gro ludzi, którzy zajmuje się taką tematyką, takiej możliwości nie mieli. Więc może wypadałoby się bardziej cieszyć z tego, że taką możliwość się dostało, bo takich materiałów nie mają telewizje, gazety i tak dalej. Spróbujmy wyciągnąć coś dla siebie i w kontekście tego, co ja mówiłem w czasie audycji i też w kontekście szczęścia i możliwości uczestniczenia w czymś takim. Emobil pisze: „Panie Michale, ciężko będzie przekonać wszystkich ludzi, bo ich niska mentalność i fałszywe przekonania ograniczają ich obiektywne postrzeganie rzeczywistości. Co prawda coraz więcej ludzi się przebudza, ale głęboko wierzę, że z biegiem czasu uda się wpłynąć na to, żeby ludzie zaczęli wzajemnie sobie ufać i razem zmieniać rzeczywistość na lepszą, bo jeśli każdy tkwi w tym indywidualnie i pielęgnowanie swego ego fałszywymi programami, to robi się chaos. A żeby poszerzyć świadomość, musimy zacząć wierzyć w siebie i w innych”.
[02:36:38] - I znów mamy, panie Sławku, telefon.
[02:36:41] - Aha. To ja już odbieram i powiem Emobilku bardzo ładnie to napisałeś. Pięknie. Dziękuję ci bardzo. To ja jeszcze wrócę do komentarzy. Nimfa pisze: „Rodzice tego chłopca muszą być bardzo czujni i uważać, aby system nie przepuścił ich dzieci przez magiel. System, czyli wszyscy zainteresowani”. Kochani, całkowicie się z tobą zgadzam, ponieważ rozmawiamy tutaj w wąskiej grupie ludzi i zobaczcie, ile jest, mimo że rozmawiamy w audycji, która mówi o świadomości. Całkowicie się zgadzam. Zwłaszcza że patrząc tutaj na przykładzie naszej audycji, w której od 53 odcinków czy 54 odcinków rozmawiamy o świadomości, czyli o rozwoju również jakichś umiejętności, o ewolucji.
I mimo że rozmawiamy o tym od 54 odcinków, w dalszym ciągu-
[02:37:47] - W końcu się udało. Połączyliśmy się. Dobry wieczór, panie Michale, jeszcze raz.
[02:37:52] - Witamy, panie Michale. Coś pana poruszyło.
[02:37:55] - Tak, prowokator Sławomir Bączkowski, tak?
[02:37:59] - Ojej, znowu ja.
[02:38:02] - Nie, panie Sławku, ludzie się doręczą, że my sobie z tego troszeczkę zabawę robimy. Tak podchodzimy na luzie do tego wszystkiego. Ale wie pan co? Powraca ten temat, czy ktoś ma zasłonięte oczy z zakładaniem garnka na głowie, tak?
[02:38:16] - Nie, to akurat oczywiście ja zakładam, że to było takie sarkastyczne, ale właśnie w odniesieniu do poprzednich komentarzy i tak dalej. Także ja tutaj zakładam raczej intencje obrony niż ataku. Mam nadzieję, że się nie
[02:38:35] - Nie, my się przecież rozumiemy bez słów, panie Sławku, nie trzeba nic tłumaczyć. Tylko ja chciałem powiedzieć jedną ważną rzecz: te filmiki, które panu udostępniłem, ten projekt, który pan uruchamia, świetna sprawa, że ktoś się tym zajął. Te filmiki są stopniowane od najprostszych testów do bardziej złożonych testów, jak na przykład znajdowanie kolorowego klocka w pudełku zapałek zamkniętym. I te filmiki mają na celu pokazanie ludziom: „zobaczcie, jak wy możecie swoje dzieci testować”. Tu macie proste testy, tu macie bardziej złożone testy i nie ma sensu polemizować z nikim, czy to jest prawda, czy to nie jest prawda, tylko zachęcać ludzi: „wykonajcie te testy ze swoimi dziećmi, wykonajcie te testy ze swoimi wnukami albo wykonajcie te testy sami.”
[02:39:27] - Ja bym to nazwał ćwiczenia, panie Michale, przepraszam, że wchodzę w słowo, ale jak powtórzymy słowo testy, to zaraz się tutaj grono obrońców dzieci zbuntuje i będziemy rozmawiali o słowie, a nie o merytorycznej zawartości. Także może bardziej przejdźmy na nazewnictwo ćwiczenia, zadania albo coś w tym stylu.
[02:39:52] - Pan mi pan dał po łapach teraz, mam duże.
[02:39:59] - Dołączyłeś do tego prowokatora, coś czuję.
[02:40:04] - Tak, dlatego, że ja sam walczę z tym słowem nienormalne, paranormalne, kryształowe, indygo. Takie wkładanie w jakieś schematy czegoś. Testy dobrze, kasujemy ze słownictwa. Ćwiczenia, tak?
[02:40:23] - Tak. Myślę, że ćwiczenia to będzie takie słowo.
[02:40:27] - Właśnie niech ludzie nie dzwonią i niech nie piszą komentarzy czy to jest prawda, czy to nie jest prawda, jak te ćwiczenia przeprowadzić, bo to wszystko ma prowadzić do tego, że jest pan Michał, który wam pokazuje: „zobaczcie, jedno dziecko umie, drugie dziecko umie, trzecie dziecko umie. Teraz wy zróbcie to ze swoim otoczeniem, ze swoimi dziećmi. Ten, kto ma odwagę, kto jest otwarty i zróbcie to raz, drugi, trzeci. Nie wyjdzie, nie załamujcie się, za czwartym, piątym wyjdzie albo w innym dniu wyjdzie, bo ma dziecko lepszą formę. Po prostu róbcie to w domach i nie pytajcie się, czy to jest prawda, tylko zobaczcie, czy dzieci z waszego otoczenia mają to w sobie zrobić, te ćwiczenia zrobić.”
[02:41:07] - Tak.
[02:41:08] - Tylko o to chodzi. Próbujcie. A nie pytajcie się, nie wkładajcie dzieci do jakichś klatek, nie róbcie testów, że jest biegły sądowy, jest cała komisja. Nie. Róbcie to u siebie w domach i do tego to ma prowadzić. Po to te filmiki udostępniam. Pokazuję i mówię: „Róbcie to samo. Zobaczcie sami, jak to działa.”
[02:41:30] - Przekonajcie się na własnej skórze. Skoro nawet mi nie wierzycie, to spróbujcie zrobić to w swoim otoczeniu. I to jest bardzo słusznie, bo ja do tego samego namawiam od dawna słuchaczy, żeby każdą rzecz, którą mówię, czy większość rzeczy, czy to, co uważają za niesłuszne, żeby dołożyli chociaż odrobinę starań, włożyli w to odrobinę wysiłku i spróbowali to przepuścić przez samego siebie.
[02:41:58] - Czego się nauczyłem z tych pana audycji? Nauczyłem się tego, w sumie zrozumiałem to, że jeżeli ktoś czegoś nie doświadczy, to się nie nauczy. Nie nauczy albo nie zrozumie. Pan to wiele razy mówił, że trzeba coś w życiu przeżyć, żeby coś zrozumieć, żeby wczuć się w rolę drugiej osoby, bo inaczej to będzie tylko częściowe, niepełne. Pan to wiele razy w audycjach mówił. Ja przekonałem się o tym, że to jest prawda. Jeżeli będziemy udowadniać, puścimy w jednej telewizji, w drugiej, w trzeciej, to nie po to, żeby ludziom coś udowadniać, tylko żeby to popularyzować i mówić: „Próbujcie to u siebie w domu, próbujcie to ze swoimi dziećmi. Jeżeli wasze dzieci to potrafią, to w to uwierzycie. To jest wasze doświadczenie.” Nie ma sensu powoływania całego sztabu biegłych.
[02:42:45] - Bardzo słusznie.
[02:42:47] - Niech pan na te prowokacje nawet nie odpowiada, czy tam szalik, czy jest dziurka, czy coś. Nie, to nie ma sensu. Niech ludzie to po prostu robią i to wszystko. Tak mnie pan sprowokował, żebym zadzwonił i to powiedział.
[02:42:58] - Bardzo dziękuję. Bardzo trafnie i konkretnie, w przeciwieństwie do mnie.
[02:43:04] - A ja dziękuję jeszcze twórcom radia. To, że jest taka możliwość pokazania tych dzieci, mówienia o tym, świetna sprawa, że jest takie radio, bo panu już tam dawno dziękowałem, ale jeszcze raz chciałem podziękować za to radio. No i oczywiście słuchaczom, którzy słuchają, którzy są otwarci na te rzeczy. Niech oni to w świat niosą. To do usłyszenia.
[02:43:22] - Super, dzięki panie Michale. Pozdrowienia.
[02:43:25] - Dziękuję.
[02:43:30] - Tak jak, kochani, słyszeliście właśnie przed chwilą, faktycznie toczenie bojów na temat prawda, nieprawda, kłamstwo, fałsz nie ma najmniejszego sensu. Najprościej będzie spróbować to po prostu zrobić samemu bądź z kimś ze swoich bliskich, z dziećmi czy kogo tam macie do dyspozycji. A tutaj à propos właśnie komentarzy Ania pisze i pani ładnie powiedziała, bo po pierwsze zaczepnie, a po drugie pod garkiem tym bardziej byłoby widać. Natomiast tutaj Inka też ładnie ripostuje: od czapki się zaczyna, a potem przepaski, a potem to już leci, łącznie z MR i mózgu. Więc właśnie, to są też, jak widać, całkowicie uzasadnione obawy rodziców przed upublicznianiem takich rzeczy.Bo za chwilę pojawią się ludzie, którzy dla przekonania samego siebie będą wymagali, żeby podpinać te dzieci pod elektrody, zamykać w pomieszczeniach, robić im badania i tak dalej. To nie temu ma służyć. Kochani, to nie temu ma służyć. To ma służyć dobru dziecka, a nie wykorzystywaniu dziecka do zaspokajania swojej własnej niedowiarkowatości, braku wiary, braku zaufania do samego siebie, braku poznania samego siebie. To nie temu ma służyć. Ja od takich działań będę się zdecydowanie odcinał.
To ma służyć dobru dziecka i dobru rodziców. Inka pisze: „Panie Sławku, nie wiedziałam, kim jest pan Michał, czy tatą, czy może jakimś znajomym rodziców, który nakręcił filmiki, tylko o to mi chodziło.” Nie, spokojnie, ja tutaj nie dopatrywałem się. Zresztą na pewno też wyczułaś z moich komentarzy, że czasami czytam między wierszami i nie doszukiwałem się tu żadnych negatywnych intencji, nawet w tym, co mówiłaś o tym garnku. Także jest okej. Mobil pisze: „Pozdrawiam pana Michała i życzę dużo zdrowia i szerszej drogi do rozwoju dla siebie i całej rodziny. Proszę unikać przeszkód, które będą stać na pana drodze wystawione przez system.” Dziękujemy. Na pewno się przyda każde wsparcie i każde dobre słowo się przyda, bo jak widać to nie będzie łatwe zadanie. To nie będzie proste zadanie, więc każde miłe słowo, każde wsparcie się przyda. Inka pisze: „Ojco, do garnka to było w obronie tego chłopca.” Wiem, moja droga. Zrozumiałem to od razu przy pierwszej twojej wypowiedzi.
Co zresztą nota bene właśnie napisałaś. Pan Sławek dobrze mnie zrozumiał. I też cieszę się, że zgadzamy się z tym, że dokładnie to, co piszesz: „Dokładnie, panie Sławku, należy dbać o dobro dzieci.” Dokładnie tak. Taka jest intencja tego przedsięwzięcia, taka jest intencja tego projektu, żeby pomagać ludziom. A ci, którzy nie chcą uwierzyć, ci, którzy będą chcieli to odrzucić, zawsze znajdą ku temu jakiś pretekst. Chociażby stwierdzając: „Nie, bo nie.” Czyli ten ostateczny argument w dyskusjach na niższym poziomie. Kochani, tutaj kończą się widzę komentarze. Ja tylko jeszcze jedną rzecz wam powiem o tym, że jeżeli chcecie pewne rzeczy zweryfikować i sprawdzić, czy taki na przykład filmik jest prawdą czy nie, to ci, którzy doświadczyli w jakiejkolwiek formie, czy czytali, czy słyszeli o opuszczaniu ciała, czyli te wszystkie historie, kiedy ludzie opisują, jak podczas śmierci klinicznej obserwowali siebie z innej perspektywy. Więc patrzenie na tą kartkę przez Olusia odbywa się też z innej perspektywy. I zwróćcie uwagę, że gdyby on chciał ujrzeć cokolwiek przez dziurkę pomiędzy swoim nosem a czapką, to wykonywałby ruchy do przodu, żeby przez tą dziurkę móc te patyczki zobaczyć.
Taki byłby naturalny efekt, gdyby chciał podglądać to, co robi. Natomiast to patrzenie pozazmysłowe odbywa się z zupełnie innej perspektywy. I przyjrzyjcie się postawie, w jakiej on wykonuje to ćwiczenie. To była taka trochę podpowiedź i też wytłumaczenie, na co należy zwrócić uwagę dla tych, którzy jednak chcą doszukać się w tych filmikach elementów prawdy. Bo ci, którzy chcą się tam dopatrzeć manipulacji, kłamstwa, fałszu, tych przekonywać nie będę, bo i tak ich nie przekonam. Natomiast ci, którzy chcą znaleźć prawdę w tym, to podpowiadam, żebyście przyjrzeli się postawie, w jakiej Oli wykonuje to ćwiczenie. Powiem wam tak: mam nadzieję, że następna audycja będzieBardziej entuzjastyczna i bardziej radosna. Bo nie ukrywam, że po tej mam leciutki niedosyt. Może niesmak to dużo powiedziane, ale miałem nadzieję na objawy entuzjazmu, radości z dość wyjątkowej możliwości zapoznania się z materiałami, z którymi nikt do tej pory, albo przynajmniej bardzo mało osób miało do czynienia. Może to jest też dla mnie trening, że nawet przy bardzo dużej świadomości jednak mamy jako ludzie naturę niedowiarków.
Ludzi, którzy szukają dziury w całym i próbują się czegoś dopatrywać. Więc idąc tutaj za głosem i stwierdzeniem Mobilka i rozwijając życzenia na nowy, przyszły rok: więcej wiary w ludzi. Wiara w innych wynika również z wiary w samego siebie, więc tej wiary w ludzi wynikającej z coraz większego zaufania do samego siebie na cały przyszły rok, kochani, wam życzę. Dziękuję za dzisiaj. Mam nadzieję, że spędzicie pięknego sylwestra, że cudownie wejdziecie w nowy rok i za tydzień spotkamy się już z nowymi postanowieniami, z olbrzymim optymizmem, z radością, z wiarą, z miłością i z samymi dobrymi doświadczeniami i postanowieniami noworocznymi. Czego oczywiście wam i sobie z całego serca życzę. Dziękuję za dzisiaj. Dziękuję panu Markowi, dziękuję panu Michałowi i wam kochani za dzisiejszy udział, dyskusję i cierpliwość. Wszystkiego dobrego. Do usłyszenia.
Uważajcie na siebie. Dobrej nocy. Pa, pa.
[02:53:29] - A mówił te słowa do państwa, jak zawsze gospodarz audycji „Świat oczami duszy”, pan Sławek Bączkowski. I tak oto dobiega końca ostatnia audycja w Radiu Paranormalium w roku pańskim 2019. Po raz kolejny usłyszymy się oczywiście za tydzień, już w przyszłym roku. Tradycyjnie, jak zawsze zachęcamy do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube pod tytułem... Przepraszam bardzo, pomylił mi się tytuł książki z tytułem kanału. Kanał oczywiście nazywa się tak samo jak nasza audycja „Świat oczami duszy”. Oczywiście zachęcamy także do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”, jak również do polajkowania fanpage'a na Facebooku o tytule takim samym dla odmiany jak książka, czyli „Czy można oszukać przeznaczenie?”. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę i jeszcze raz dobranoc. Do usłyszenia.
I słyszymy się oczywiście już za tydzień, w poniedziałek o godzinie 20:00. Oczywiście na żywo, oczywiście na antenie Radia Paranormalium. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl