[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Poniedziałek, 23 grudnia roku pańskiego 2019. Na naszych zegarach godzina 20:01 i ileś tam sekund, a to oznacza, że czas najwyższy rozpocząć kolejny odcinek audycji „Świat oczami duszy”, czyli audycji o świadomości na żywo. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji, pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:45] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam wszystkich serdecznie.
[00:49] - Zapewne wielu z państwa ucieszy dzisiaj fakt, że linia telefoniczna jest otwarta już teraz. Można już teraz właściwie zacząć dzwonić. Nasze numery telefonów to oczywiście 32 746 00 08, komórkowy i do SMS-ów 530 620 493, Skype radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także oczywiście na GG pod numerem 36 08 80 02. Można także do nas pisać na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można także nas spotkać oczywiście na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i na fanpage'u prowadzonym przez pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. Powtórzę radosną nowinę: dzisiaj linia telefoniczna jest czynna już od początku audycji. A więc panie Sławku, z czystym sumieniem mogę właśnie teraz oddać panu głos.
[02:15] - Dziękuję panie Marku. Kochani, witam was jeszcze raz bardzo serdecznie. Przyznam wam się szczerze, że nie wiem, o czym będzie dzisiejsza audycja. Taka niespodzianka dla was. Wy nie wiecie, więc postanowiłem tym razem i ja wyrównać szanse i też nie wiem, o czym będzie dzisiaj audycja. Więc cała nadzieja w tym, że ktoś zadzwoni i uratuje tą sytuację, bo inaczej to będziemy mieli najkrótszą audycję. Ostatnio mieliśmy bardzo długą, bardzo fajną, bardzo emocjonującą. Więc dzisiaj może czas na najkrótszą audycję z naszego cyklu.
[02:54] - Adam I. chyba właśnie teraz napisał adresowany do mnie komentarz na czacie, bo wczoraj na naszej antenie o 21 poleciała audycja, w której jedna ze słuchaczek, opowiadając swoje przeżycia, nazwijmy to paranormalne, dosyć mocno krytykowała pewnego badacza, prezesa pewnej fundacji, którego nazwisko i nazwę fundacji musiałem wycenzurować. A że zrobiłem to w taki dosyć charakterystyczny sposób , takie coś poleciało w miejsce jego nazwiska, to dzisiaj Adam I. napisał: „Panie Marku, udało się przykręcić wszystkie widelce do stołu? Czy dziś też dostaniemy piękny koncert?”. Jeżeli pojawi się nazwisko owego badacza, pseudobadacza właściwie, niejakiego Roberta B., to niestety taki dźwięk znów się pojawi. Oczywiście w MP3. No to taki humorystyczny akcent. Zaczynamy od takiego humorystycznego akcentu. Taki dosyć, że tak powiem, charakterystyczny dla mnie sposób cenzurowania niewygodnych nazwisk.
[04:09] - Z mojej strony, że tak powiem, na pewno się to nazwisko nie pojawi, bo nawet nie wiem, o kim pan, panie Marku, mówi. Natomiast à propos Adama, którego serdecznie pozdrawiam przy tej okazji, żeśmy właśnie nawet w komentarzach pod ostatnią audycją pojawił się taki pomysł, żeby właśnie sprowadzić tę audycję do takiego bardziej bezpośredniego i, jak Adam napisał, karczemnego stylu. Oczywiście karczemny w pozytywnym słowa znaczeniu. Więc może takie efekty pan trzyma na wszelki wypadek, bo nie wiadomo, jak to się ta audycja dzisiaj rozwinie. Ja nawet przez moment miałem taki pomysł, że w sumie może dobrym pomysłem by było z racji zbliżających się wydarzeń kalendarzowych na przykład pośpiewać wspólnie kolędy. Może by było takie bardziej w temacie, ale doszedłem do wniosku, że przyoszczędzę wam tego. Wystarczy, że musicie słuchać mojego gadania. Tak że kolęd nie będzie, chyba żeby ktoś z lepszym głosem ode mnie zechciał zadzwonić i coś zaśpiewać, to jestem jak najbardziej otwarty na takie propozycje. Nie wiem, co pan Marek z widelcami wtedy zrobi, ale jak nie spróbujemy, to się o tym, kochani, nie przekonamy. W oczekiwaniu na telefon, który mam nadzieję, że się niebawem pojawi, ja wrócę troszeczkę do poprzedniej audycji, w której opowiadałem wam o swoim złamanym palcu.I to wywołało też jakieś pytania ze strony jednej ze słuchaczek, która napisała do mnie całkiem prywatnie.
Jak to jest z tym wymierzaniem sobie kar? Ona to bardzo ładnie opisała, z bardzo dużą świadomością, więc nie za specjalnie miałem co nowego jej odpisać, ponieważ często u ludzi świadomych jest tak, że jak pojawia się pytanie, zwłaszcza wypowiedziane na głos, to natychmiast ludzie zaczynają sami sobie: „To jest bardzo fajne”. Dialog powstaje.
[06:57] - Nie wiem, co się stało, ale jak dołączyłem JustMe, która wyraziła zgodę, chęć dołączenia do rozmowy, coś tam się porobiło i pana wyciszyło. Nie wiem czemu.
[07:12] - Ale jakiejś wielkiej, niepowetowanej straty słuchaczy myślę, że to nie jest.
[07:17] - I właśnie do nas JustMe dołączyła też dźwiękowo. Halo, halo! Witamy.
[07:23] - Witaj kochana.
[07:25] - Witam. Ściskam was.
[07:27] - Opowiedz troszeczkę o swoim radosnym samopoczuciu.
[07:30] - Rany, w moim życiu dzieje się magia.
[07:34] - To opowiadaj.
[07:36] - To jest magia. Ja zacznę od tego, że na poprzedniej audycji ta cała euforia i to wszystko, kompletnie zapomniałam podziękować tobie, Sławku, że w tej całej mojej przemianie odegrałeś olbrzymią rolę. Twoje audycje, takie puzzle, składanie puzzli. Poskładałeś mi prawie że wszystko i bez ciebie by tego wszystkiego nie było.
[08:11] - Czuję jeszcze jakiś niedosyt, jakiegoś puzzelka ci jeszcze coś by brakowało.
[08:15] - Wiesz co, brakuje. Ale ty jesteś! Ja o tym zaraz powiem, bo ja mam jedną lekcję tak ważną do przerobienia. Ja dzwonię też z tego względu, żeby się ciebie zapytać, jak to zrobić, bo wiem, że mi dobrze doradzisz. Natomiast magia w moim życiu, jaka się dzieje, to jest porąbane. Ja będę mówić o swojej pracy, bo tam się głównie to wszystko odbywa.
[08:44] - Przepraszam cię bardzo, ale ja słyszałem też o magii w twoim małżeństwie.
[08:49] - Tak.
[08:50] - Odpuściliście temu upust w ostatnich komentarzach. Pozwoliłem nie włączyć w tą bardzo osobistą, prywatną i bardzo radosną rozmowę. Więc nie umniejszam tutaj tej magii.
[09:02] - Ja tego absolutnie nie umniejszam, ale to jest publicznie napisane. W związku z powyższym powiem o tym, o czym nie mówiłam.
[09:11] - Okej.
[09:13] - W pracy jest kilka takich osób. Ja je znam od dziewięciu lat. One tak zawsze mnie traktowali z wyższością, że ja jestem emigrantem. Ja przyleciałam do Ameryki praktycznie bez języka, więc wiecie, jak to jest trudno na początku. Jest bardzo trudno. Zwłaszcza jeżeli nie znasz dobrze danego języka, nie wygrasz żadne argumenty. Ja przez tych ludzi byłam traktowana dosyć tak z góry, z taką olewką, a to mnie ktoś tam obgadał za plecami. I sobie wyobraź, że jedna z tych kobiet przychodzi ostatnio do mnie i mówi: „Wiesz co? Ty jesteś błogosławiona”. A potem przyniosła mi prezent na święta.
[10:03] - A pochwalisz się jaki?
[10:06] - Bransoletkę taką bardzo ładną, stricte świąteczną, ale naprawdę nie żadna jakaś chińska taniocha, tylko coś naprawdę porządnego.
[10:17] - I cóż cię w tym zjawisku niepokoi?
[10:19] - Nic mnie niepokoi. To jest właśnie to, że wow, rany, ta kobieta po prostu podeszła do mnie i powiedziała, że ja jestem błogosławiona bez powodu.
[10:32] - Słuchaj, powiem ci tak: ja wiem, że jesteśmy daleko od siebie w sensie odległości fizycznej, ale w twoim poprzednim telefonie mimo tej odległości tę euforię i to wszystko było tak wyraźnie czuć, słychać, że skoro my tutaj, ja tutaj to czuję, to nie dziw się, że czują to ludzie, którzy są od ciebie o kilka metrów. Tam po prostu zabijasz tą swoją olśniewającą aurę.
[11:06] - Jeszcze jest taka sprawa. Mam takiego menadżera. Ja co prawda z nim za dużo nie pracuję, bo w innych departamentach pracujemy, ale jakiś tam kontakt z nim mam. To jest straszny seksista, straszny szowinista. On kobiet w ogóle nie szanuje. On kobietom ręki nie podaje. On w ogóle wysługuje się kobietami jak tylko może, na prawo i na lewo. Ja ostatnio przychodzę do pracy, idę z koleżanką korytarzem, a on do mnie podchodzi i podał mi rękę. Jak on mi tą rękę podał, to moja koleżanka po prostu opadła na ścianę, bo nie mogła w to uwierzyć, że on coś takiego zrobił. Po prostu podszedł do mnie, podał mi rękę i powiedział: „Fantastycznie cię widzieć”.
[11:53] - Ja cały czas wyczuwam pewnego rodzaju zaniepokojenie tą całą sytuacją.
[12:00] - Bo ja ci powiedziałam, że-
[12:01] - Jeszcze nie możesz się w tym wszystkim odnaleźć.
[12:05] - Nie mogę się w tym wszystkim odnaleźć, bo wiesz co? Bo ja jestem osobą, która nie lubi atencji.Ja nie lubię skupiać na sobie ani wzroku. Nie lubię tego, a teraz cała atencja się po prostu na moją osobę.
[12:23] - Powiem ci tak: w moim skromnym przekonaniu weszłaś na taki etap, że z tego już za specjalnie odwrotu nie ma. Jak się mawia o takich dużych świadomościach, wysokich świadomościach, starych duszach, jak się mówi, są to ludzie najczęściej, którzy albo budzą ogólny, niczym nieuzasadniony zachwyt, podziw, sympatię, albo u osób takich, które w ogóle nie wiedzą, o co chodzi, bardzo często niczym nieuzasadnioną złość, pretensje i agresję. Po prostu nawet ludzie, jeżeli nie widzą aury, nie widzą niczego więcej poza ciałem fizycznym, to i tak tej otaczającej cię tryskającej energii nie są w stanie nie odczuć. Tylko że przeróżnie reagują. Moim zdaniem ciesz się, że w tej chwili spotykasz takich ludzi, którzy po prostu reagują w sposób pozytywny. I to już tak po prostu będzie. To już trzeba się z tym pogodzić, że tak już po prostu będzie. Oswajaj się z tym stanem rzeczy. Będziesz budzić ogólnie zaufanie. Będziesz też przyciągać niestety jeszcze większą grupę ludzi, którzy cię będą uznawali za autorytet i będą chcieli od ciebie rady do rady.
Też możesz się spotkać z czymś, że będą próbowali cię obciążać, ale do tego już jesteś przyzwyczajona, swoimi problemami. Niestety ta energia, którą ty sama czujesz, przecież doskonale ją czujesz, przyciąga do siebie mnóstwo ludzi. Każdy z chęcią się w tym zanurzy jak w złotych i rozgrzanych falach.
[14:32] - Ja wiem o tym. Tylko że wiesz co? Ja się zaczynam czuć po trochu molestowana w tej chwili, bo wszyscy do mnie przychodzą i jak chcą się ze mną witać, to chcą mnie obejmować. Wszyscy! Jacyś w ogóle ludzie, których raz na oczy widziałam, to oni już na mnie widzą coś i: „O, heja!” Już chcą mnie, kurde, obejmować. To jest szaleństwo.
[15:01] - Powiem ci tak: czas się z tym oswoić, bo to tak będzie. Ja akurat przytulać się bardzo lubię i dla mnie to nigdy nie stanowiło większego problemu. Natomiast widzę, że ty się czujesz nieswojo, ale tak już będzie.
[15:26] - Muszę do tego jakoś się przyzwyczaić. Ale dobra, bo powiedziałam na początku, że masz super intuicję. Jest jedna lekcja do przerobienia. To nie jest tak, że ja w jakiś sposób strasznie cierpię, bo to już się trochę u mnie zmienia pomału. Ale do czego dążę? Ty wiesz, że ja mam to współodczuwanie i do tych zwierząt w ogóle. Mam tego kochanego psa mojego, którego bardzo kocham. Dla mnie to jest członek mojej rodziny, ale on niestety morduje mi zwierzęta na ogrodzie. Czyli wszystko, co złapie: wiewiórkę, króliczka, wykopuje jakieś kreciki i on je po prostu morduje. Dzisiaj rano wstaję, a on mi z dworu przyniósł rozszarpanego kreta w pysku.
Jak ja mam to ogarnąć? To jest jakaś lekcja do przerobienia. Wiem o tym, bo on już mi to do domu przynosi.
[16:34] - Powiem tak: to nie jest łatwa sprawa. To nie jest ani jakiś prosty dylemat. Ja z jednej strony prowadziłem swoją nierówną walkę z kretami.
[16:54] - Z czym przepraszam? Bo co się rwało?
[16:56] - Z kretami. Ja się nawet cieszyłem troszeczkę, że pies mnie trochę w tym wyręcza. To znaczy nie dokonywał aktów mordu. Przynajmniej ja nie widziałem takich objawów. Najwyżej się zdarzyło, że jakiegoś żywego kreta ciągnął i przyniósł. Położył na betonie, żeby mu nie uciekł. Tak że mnóstwo też moich doświadczeń związanych z tym, jak krety na przykład potrafią niesamowicie szybko pływać w ziemi. Bo ja je pakowałem w akwarium z piaskiem i wywoziłem do lasu. I to, co ten kret robił autentycznie, troszeczkę odchodząc od tematu, to on płynął w tym piasku tymi swoimi małymi, zgrabnymi łapkami tak, jakby był w wodzie. Coś niesamowitego.
Oczywiście ta podróż nie trwała zbyt długo.
[17:50] - Od ściany do ściany.
[17:51] - Nie było zbyt duże. Natomiast ta chęć ucieczki była. To coś niesamowitego. Natomiast ja myślę, że świadomość to jest również zaakceptowanie pewnych praw natury.Pewnych praw wszechświata, pewnych praw natury i też pewnych mądrości pod tytułem: nie jesteś odpowiedzialna za nikogo, nie możesz dźwigać czyichś ciężarów. Jesteś odpowiedzialna tylko za siebie. Nie dość, że wszystkim ludziom, to nie możesz pomóc tak naprawdę też swoim najbliższym, jeżeli oni nie postanowią czegoś w swoim życiu zmienić. Świadomość to jest właśnie zaakceptowanie pewnych praw. Jednym z takich praw jest to, że natura żyje swoim życiem i to, na co my mamy wpływ, to mamy na to wpływ. Natomiast nie my stworzyliśmy pewne prawa. Znaczy, my nie stworzyliśmy, oprócz praw tych naszych tutaj ziemskich, nie stworzyliśmy żadnych praw, natomiast powinniśmy je uszanować.
Nie powinniśmy w nie ingerować, mimo że czasami jest ciężko. Ja jestem przekonany o tym, że ciężko jest obserwować na przykład, jak bliska nam osoba pakuje się w bagno, szambo albo jakieś kłopoty, a my nie możemy z tym tak na dobrą sprawę nic zrobić. Ale to też jest jego prawo do wolnej woli i świadomość nakazuje to prawo uszanować. Natomiast przy twojej umiejętności, przy twoich talentach wrodzonych i tych również rozwiniętych, zaproponuję ci jedno rozwiązanie, którym ja się wspierałem podczas mojej przygody z kretami. Ponieważ był taki czas, kiedy krety były mi bardzo na rękę, ponieważ one wygrzebywały fajną, świeżą ziemię, którą ja później zagospodarowywałem w różnych miejscach, gdzie było mi potrzebne na dosianie trawy na coś tam. Więc był ten moment, kiedy one robiły bardzo przydatną robotę. Natomiast ten moment się skończył kolejnej zimy, kiedy odkryłem po roztopieniu śniegu krajobraz księżycowy. Stwierdziłem, że to już nie jest zabawne. Oczywiście ja ze swoją wrodzoną delikatnością napisałem oczywiście kilka maili do Towarzystwa Przyjaciół Zwierząt, jakiejś tam instytucji, która się swoją ochroną zwierząt, ponieważ krety są pod ochroną. Więc mówię: „Przyjedźcie, ja wam wszystko udostępnię, ja wam pomogę.
Zabierzcie je. Po prostu je zabierzcie. Nie chcę robić żadnej krzywdy”. To, jakie informacje dostałem, to już jest inna historia. Najcenniejszą informację, jaką dostałem od jednego pana przesympatycznego z Towarzystwa Obrony Zwierząt było: „Tak, proszę pana, ale tak na koniec panu powiem, krety były tam wcześniej niż pan”.
[21:41] - No.
[21:43] - Więc zastanawiałem się, czy się nie pakować. Natomiast dopuszczenie się mordu na jakimkolwiek zwierzęciu, zwłaszcza że zaczęliśmy, że tak powiem, podczas tych różnych prób wywożenia ich, przewożenia zdążyliśmy się już zaprzyjaźnić. Poza tym tak naprawdę to są bardzo mądre stworzenia i też sympatyczne, przyjemne w dotyku, więc tym bardziej nie po drodze mi było z tym, żeby te zwierzęta mordować. Więc postanowiłem odprawić modły swoje. Czyli skoro wszystko posiada duszę i wszystko jest ze sobą połączone, mówię: „Okej, to może się dogadajmy”. Oczywiście żaden kret mi nie odpowiedział, czy to na skutek moich próśb i jakichś tam prób dogadania się nastąpiło to, co nastąpiło. Natomiast ja przyjąłem taki wariant, że okej, nie panikujmy. Starajmy się tym zwierzętom też spokojnie przenieść w inne miejsce. I możecie mi wierzyć albo nie, ale krety wyniosły się z mojej działki. Więc myślę, że niewiele ryzykujesz.
Ale przy twojej miłości do zwierząt i przy tym wszystkim, w co wierzymy, że wszyscy jesteśmy połączeni ze sobą i wszyscy posiadamy duszę. Spróbuj.
[23:35] - Spróbuję.
[23:37] - Oprócz oczywiście... Natomiast ten moment, to zrozumienie i zaakceptowanie praw musi być pierwsze, żeby ta lekcja, którą w moim przekonaniu masz do przerobienia, została zakończona tym, przy każdym doświadczeniu, o co chodzi. Czyli na zrozumieniu.
[24:07] - Wiesz, ale chodzi o to, że ja się naoglądałam tych wszystkich fantastycznych filmików, gdzie jakiś pies, jakaś kaczuszka żyją sobie razem, że jakaś kotka adoptuje jakieś małe kurczaczki. I to też jest część natury. A mi się trafił pies, że jakby zobaczył kaczuszkę malutką w moim ogrodzie, to by ją po prostu zeżarł.I tak sobie mówię: kurczę, jakiego mam pecha!
[24:33] - Nie, to nie jest pech. Też znam parę fajnych filmów, gdzie ludzie się zaprzyjaźniają z dzikimi zwierzętami. Mam serdeczną koleżankę, która pracuje w warszawskim zoo i ona od czasu do czasu, jak jest jakieś zwierzątko, które zostaje odrzucone przez matkę, przywozi nawet do domu, żeby zapewnić mu całodzienną opiekę. Więc ona ma w warszawskim zoo kilku swoich wychowanków, kilka swoich dzieci. Z dzikimi, malutkimi zwierzętami miałem okazję się spotkać, zetknąć, mieć jakiś kontakt, więc wiem, że takie rzeczy się zdarzają. Takie rzeczy są. Natomiast tu jest pies i cała reszta, która może niekoniecznie chce z nim współpracować na tym samym poziomie. Może gdyby to był jeden malutki jeżyk, to może ten twój pies by go zaadoptował. Albo może jakaś malutka kaczuszka. Natomiast w związku z tym, że tych zwierząt pojawia się zbyt dużo, a jednak miłość psa do człowieka polega na tym, że on go będzie chronił za wszelką cenę i często ryzykując czy szafując swoim własnym życiem.
[26:07] - Skąd ty to wszystko wiesz, że tych zwierząt jest tak dużo? Skąd ty to wszystko wiesz? To jakiś jesteś jasnowidz albo coś. Może rzeczywiście tych zwierząt jest bardzo dużo, to nie wiem, ze cztery rodziny królików gdzieś tam po sąsiedzku. Ja też mieszkam nad wodą, więc bubry przychodzą i jakieś szopy pracze. I to wszystko mi się zwala właśnie do mnie, na tą jardę. Pytam się sąsiadów: „Czy wy też macie takie wizytacje?” „Nie, no co ty. Czasami jakaś wiewiórka”. Nie, to wszystko po prostu idzie do mnie, a mój pies to potem zabija.
[26:52] - Słuchaj, on w swoim przekonaniu robi oczywiście to, co do niego należy, czyli was broni, chroni. Natomiast dobrzy ludzie tak mają. Ja mam też serdeczną koleżankę, która przyciąga rude koty.
[27:09] - To niezwykłe.
[27:11] - A już cztery. I wiadomo, że jak się pojawi na osiedlu rudy kot, który nie będzie miał co ze sobą zrobić-
[27:17] - To pójdzie do niej.
[27:18] - To przyjdzie do niej. Ona już z tym nie walczy. Jak widzi, że już trzeci dzień przychodzi tutaj na karmienie, to już wiadomo, że zostanie. To jest ta gorsza strona miłości do wszystkiego, co żyje.
[27:36] - Nie ma żadnej gorszej strony miłości. Miłość ma tylko jedną stronę.
[27:42] - Niestety tu moim zdaniem za specjalnie oprócz naszych próśb, modlitw, afirmacji niewiele jesteśmy w stanie zrobić.
[27:57] - Okej, tylko mi powiedz, o co powinnam się modlić? Czy o to, żeby one nie przychodziły? Czy o to, że jak przyjdą, żeby mój pies nie zabijał?
[28:10] - To jest w zasadzie i jedno, i drugie. Jeżeli rozmawiamy o panującej wokół miłości, to możesz spróbować te zwierzęta tą miłością zarazić. Może prosić o to, żeby one potrafiły ze sobą albo funkcjonować, albo przynajmniej nie dawały się zeżerać. Niech sobie ucieknie. Przyjdzie i niech sobie ucieknie. Ma wyczulony ten swój zmysł, że tutaj jest jakiś tam wrogownik. Może ostrzec te zwierzęta, że tu killer biega. W jakiś sposób może w taki sposób. Aż takiej zaawansowanej sytuacji jeszcze nie przerabiałem, ale jak znam ciebie, to na pewno wymyślisz coś, co będzie mądre. Bo przecież tak naprawdę chodzi nam o to, żeby te zwierzęta się nie zeżerały nawzajem, prawda?
[29:09] - To chodzi, że ja nie chcę na to patrzeć.
[29:14] - Ustalmy. Czy ty nie chcesz patrzeć, czy nie chcesz, żeby te zwierzęta się zeżerały?
[29:19] - Ja nie chcę, żeby się zeżerały i oprócz tego też nie chcę, jak się zeżerają. Nie chcę tego widzieć, a to zawsze ja trafiam na te martwe zwłoki w tym ogrodzie.
[29:29] - Rozumiem, że cię serce boli.
[29:31] - Strasznie mnie boli.
[29:34] - Więc niech to będzie twoją afirmacją, prośbą, życzeniem, żeby zwierzęta się nie mordowały.
[29:49] - Tak też zrobię.
[29:51] - Spróbuj w tym kierunku pójść. Ale pamiętaj, że to jednak wkraczasz w dziedzinę, której zasady nie my ustalaliśmy i które niestety, mimo wszystko, mimo bólu serca, musimy uszanować.
[30:11] - Wiem, to jest właśnie moja lekcja do przerobienia. Dzisiaj też mój mąż. Z rana zobaczyłam tego biednego kreta. Kurczę, prawie wdepłam w niego, bo on go przyniósł z tego podwórka. Poszłam na górę, obudziłam męża i już był lekko zdenerwowany, że go budzę. Zszedł na dół, zobaczył. Ja mówię, że-Że to jest moja lekcja do przerobienia. On: „Tak, to jest na pewno twoja lekcja do przerobienia.” Taka złość trochę, że musi się zajmować tymi, bo zazwyczaj jak ja znajduję te zwłoki, to on je zakopuje, więc jest też tym zmęczony.
[30:56] - Wcale się nie dziwię. Być grabarzem na własnym podwórku to żadna fucha. Moim zdaniem bardzo dobrze to zinterpretowałaś, bo ja nawet rozmawiałem ostatnio z jedną z naszych słuchaczek całkiem prywatnie, że ten etap, ten nasz cały proces rozwoju świadomości zaczyna się od skrajnego, nieświadomego egoizmu, poprzez świadomy egoizm na poziomie dusz młodych, poprzez altruizm i prawa o wszystkich innych, naukę współodczuwania, empatii na poziomie dusz dojrzałych, by na etapie dusz starych znowu przejść do etapu miłości do samego siebie. Ale niestety już tej rezygnacji i świadomości tego, że nie jesteśmy w stanie uchronić świata i wszystkiego, co na nim żyje. Trzeba się z tym pogodzić. To jest ten następny etap, kiedy musimy odłożyć miłość do wszystkich, bo nie jesteśmy w stanie wszystkich tą miłością obdzielić na tyle trwale, żeby oni z tej miłości mogli do końca swojego życia czerpać. Możemy dać przykład, możemy uczyć, możemy pokazywać drogę tym osobom, które tą drogą chcą pójść, ale to jest właśnie to przejście, kiedy zaczynamy rozumieć zasady i mamy świadomość tego, że tych zasad nikt nie jest w stanie złamać. Że trzeba tych zasad bezwzględnie przestrzegać, że na tym też polega następny krok rozwoju i następny krok ewolucji.
[33:03] - No tak.
[33:04] - To tyle z takich filozoficznych. Pożartowaliśmy, pośmieliśmy się, ale musiała się tutaj nutka-
[33:11] - Oczywiście ja bardzo zawsze doceniam to, co ty mówisz, bo dla mnie to są właśnie puzzle. Ja potem sobie nad tym siedzę i sobie to rozważam. Jaki jest efekt?
[33:25] - Zaczęłaś puste układać.
[33:27] - Jaki jest efekt? Widać, nie? Znaczy nie widać. Może słychać efekt.
[33:31] - Słychać bardzo dobrze i myślę, że nikt co do tego nie ma żadnych wątpliwości. A ja się bardzo cieszę, że to się wydarzyło też na przestrzeni tego czasu, kiedy mieliśmy okazję się poznać i kiedy możemy o tym porozmawiać na antenie radia.
[33:55] - Ale to jest przeznaczenie. Tak musiało być.
[34:00] - Moja droga, ja ci powiem i powiem to każdemu: kochani, ja się bardzo cieszę z takich rzeczy, z układania puzzli, bo tak naprawdę nie wiem, czy zauważyliście, ale ja nie mówię pewnych rzeczy bezpośrednio po to, żeby każdy mógł sobie sam te puzzle poukładać. Żebym nie ja za was je układał, tylko żeby każdy te puzzle mógł sobie poukładać sam, bo wtedy ten efekt jest trwały i to jest wtedy skuteczność, i to jest też świadomość wtedy. Więc moja droga, ja się cieszę, że to nastąpiło w tym czasie, ale jestem głęboko przekonany, że i tak byś do tego doszła.
[34:40] - Ale pewnie zajęłoby mi to dłużej.
[34:43] - Nie wiadomo. A może ci tak namieszałem w głowie, że już powinnaś dojść do tego przy 30. odcinku, a ja coś tam namieszałem. Cieszmy się tym, co jest. Ja się cieszę, że możemy na antenie radia, ja z tobą i mam nadzieję słuchacze tą radością dzielić.
[35:06] - Ja tam życzę każdemu.
[35:10] - Zobacz, jaki świat byłby piękny, co?
[35:12] - Ojej! Nie, bo to by było jak orgia na ulicy. Jak oni się wszyscy chcą teraz przytulać, to co by było?
[35:21] - Słuchaj, jakby mieli sami, to by się nie chcieli przytulać. To by było: „Hej!”
[35:27] - Okej.
[35:29] - I każdy by się cieszył swoim szczęściem. Oni teraz lecą jak muchy czy pszczoły do miodu, żeby chociaż coś tam troszeczkę uszczknąć. Także to takie trochę jest: teraz żerowanie będzie na tobie. Coś tam urwać troszeczkę dla siebie.
[35:46] - To niech sobie urywają. Ja tego mam tak dużo, że ja mogę. Bierz se.
[35:52] - Żeby się nie uzależnili tylko. W jakiś nałóg, bo takie sznurki ludzi za tobą będą po ulicach chodzić.
[36:02] - Jezus, Sławek, wizje mi kroisz takie, że dla mnie to już horror.
[36:07] - Nie, oczywiście wiesz, że to jest w kategoriach żartu, aczkolwiek ludzie z przyjemnością lgną do czegoś takiego.
[36:16] - No wiem.
[36:17] - Jesteś skazana na przytulanie w tej chwili, więc masz następną lekcję do odrobienia.
[36:25] - Mam następną lekcję.
[36:25] - Trenuj w domu.
[36:27] - Następna lekcja to będzie, jak się od nich wszystkich opędzić.
[36:32] - Odkleić.
[36:34] - No tak. Jakoś muszę toPrzejść do tego, bo to się dzieje. Nie chcę tego odrzucać, nie chcę tego odpychać. Ci wszyscy ludzie, którzy mi się wydawali strasznymi, złymi ludźmi, dla mnie teraz oni są piękni i fantastyczni. To jest jak jakiś narkotyk, naprawdę.
[37:00] - Powiem ci tak: ci, którzy bardziej chcą się zagłębić we mnie z moich znajomych, to jeden powiedział, że ja mam wyidealizowany świat. Jestem traktowany jak taki ignorant, nie?
[37:21] - Mhm. Dokładnie.
[37:23] - To było na takiej zasadzie, jak zawiadywałem remontem jego domu jako jakiś zarządca, kierownik czy tam ktoś, to jak on do mnie dzwonił i pytał się, jak jest, jak go na przykład nie było. Bo on lubi pięć razy dziennie dzwonić, pytać się, jak jest. Ja mówię: „Przecież dokładnie wiesz, co za chwilę ode mnie usłyszysz”. On mówi: „Tak, oczywiście znowu mi powiesz, że jest zajebiście”. Ja mówię: „No bo tak jest”. „A czy ty się nie przejmujesz tym, że tam o 16:00, bo ty ignorant jesteś, w ogóle nie przeżywasz. Ja się denerwuję, bo o 16:00 przyjadą”. Ja mówię: „Jak przyjadą, to przejmę się również i ja. Natomiast na tą chwilę wszystko jest w porządku. Ludzie pracują, mają materiał, nic się nie dzieje.
Słońce świeci, ptaszki śpiewają, jest zajebiście”. I on mnie w którymś momencie zaczął traktować jak właśnie takiego ignoranta. Tak, że w ogóle ja mam na wszystko wywalone, że ja chodzę, się uśmiecham i tak jakbym się w ogóle niczym nie przejmował. A to przecież takie poważne sprawy się dzieją. Oczywiście się nauczył. Natomiast taka postawa też musi być przygotowana, że ludzie cię po prostu będą traktowali troszeczkę jak świra.
[38:43] - To niech mnie traktują jak świra.
[38:45] - I się uśmiecha nie wiadomo z jakiego powodu.
[38:47] - Ale wiesz co? To jest właśnie to, o czym chcę ci powiedzieć. Dlatego, że w naszej pracy jest coś takiego jak miesięczny newsletter, który wysyła general manager z ważniejszymi informacjami na nadchodzący miesiąc. Ja ostatnio otwieram ten newsletter, a tam po prostu moja gęba uśmiechnięta. I kurde, dopisane, że idą święta i tak dalej, że uśmiechajmy się tak jak tutaj padło moje imię, że dziękuję za wszystko. Ja po prostu mówię: Jezus Maria, jeszcze więcej atencji. Moja gęba na tym newsletterze poszła do 200 pracowników.
[39:36] - To teraz już masz następne 200 osób, które się będą do ciebie chciały przytulać.
[39:41] - Jezu!
[39:41] - Przygotuj się przed jakąś imprezą integracyjną czy jakimiś innymi spotkaniami.
[39:48] - Już niedługo będzie dzień bez przytulenia just me, dniem straconym.
[39:57] - Faktycznie się dzieje.
[40:01] - Dzieje się. Dobrze, słuchajcie, bo oczywiście jutro jest Wigilia i oczywiście idę w gości. Oczywiście muszę się teraz nagotować dzisiaj.
[40:11] - Żebyś miała wsparcie.
[40:14] - Tak, mam wsparcie absolutnie. Zaraz zapędzam do naleśników, bo krokiety będę robić. Naleśniki mąż, zawijasy ja. Więc mam wsparcie. Słuchajcie, wesołych świąt. Ja nie wiem, czy wy obchodzicie, czy nie obchodzicie, ale to jest naprawdę wyjątkowy czas dla wszystkich.
[40:33] - Ja nie obchodzę.
[40:34] - To happy holidays. Tak się mówi w Ameryce. W każdym razie wszystkiego dobrego w tym czasie. Ściskam was.
[40:46] - No i co, ja się też może dołączę.
[40:47] - A ty też się chcesz dołączyć? Dobrze, to ja przekazuję w takim razie-
[40:53] - Trzeba uciec od tych naleśników
[40:54] - ... swoją połówkę. Tak.
[40:57] - One się zrobią, tak?
[40:59] - No halo, halo.
[41:02] - No witam cię serdecznie. To naprawdę jest czas cudów. Tak to dzisiaj zakwalifikowałem.
[41:10] - Obiecałem, że nie zadzwonię, ale i tak się pojawię.
[41:15] - Dobrze, bardzo się cieszę. Powiedz nam, jak ty znosisz tą sytuację z twoją małżonką, jak to tam z twojego punktu widzenia wygląda?
[41:28] - Przeglądam się i patrzę, czego się mogę nauczyć sam dla siebie z tego. Ja się bardzo cieszę. Fantastyczna nowość.
[41:38] - My się cieszymy, słuchajcie kochani, razem z wami. Przyznam, że nawet nie spodziewałem się, że to może przybrać aż takie rozmiary, że będę miał okazję przy sympatycznej przemianie uczestniczyć. Z naszych rozmów wiem, że u ciebie też parę fajnych rzeczy się wydarzyło.
[42:04] - Tak. Ja bym powiedział, że właśnie chyba też do tego stanu dążę. Wiesz, że czasami też mam różne rozterki i taki stan zdecydowanie byłby dużo lepszy.
[42:19] - Słuchaj, lepszej okazji niż masz teraz nie będziesz miał. Musisz się dużo przytulać. Pamiętaj.
[42:25] - Tak.
[42:27] - Korzystaj, ile dasz radę. Naprawdę. Zanim twojej małżonce się to znudzi.
[42:35] - Mam nadzieję, że się nie znudzi.
[42:39] - Ja też mam taką nadzieję, boPowiem szczerze taki stan, taka euforia jest naprawdę godna... Może pozazdroszczenia to nie, ale na pewno kazania i uczestniczenia w tym w jakikolwiek sposób. Tak.
[42:59] - Świetnie. Ja troszeczkę jestem brzętwy, więc życzę wesołych świąt i do usłyszenia.
[43:08] - A my dziękujemy wam bardzo za to uczestnictwo w dzisiejszej audycji. Zresztą nie tylko dzisiejszej. I też oczywiście z mojej strony serdeczne pozdrowienia, ściskacze, całusy i przytulanki, co tam sobie tylko życzycie. I wracajcie już do tych zawijasów i naleśników, żebym ja nie miał wyrzutów sumienia.
[43:29] - Świetnie. Wesołych świąt!
[43:31] - Wszystkiego dobrego dla was. Trzymajcie się. Dziękuję za telefon.
[43:34] - Wszystkiego dobrego i do usłyszenia. No to na razie zostaliśmy sami, ale może ktoś jeszcze pokusi się o wykonanie telefonu bądź skajpofonu, że tak to powiem. Nasze numery telefonów to oczywiście 32 746 0008. 32 746 0008. Komórkowy 530 620 493. 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. 36 08 80 02. Czekamy także na Państwa komentarze na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube.
Jesteśmy także oczywiście na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium oraz na profilu prowadzonym przez pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl.
[44:51] - No i super! Mam nadzieję, że za chwilę ktoś zadzwoni. A może ja spróbuję, że tak powiem, wywołać jakiś telefon, bo kochani tutaj, chociaż powiem wam szczerze po tym poprzednim telefonie to aż mi się tak nie chce wracać do tych naszych przyziemnych rozkminek, czasami smętnych, czasami filozoficznych. Chciałoby się ten nastrój utrzymać jak najdłużej, żeby się nim jak najdłużej móc nacieszyć, nasycić i usłyszeć coś troszeczkę z życia naszych kochanych, lubianych ogólnie słuchaczy. Więc może nie będę poruszał już tego brzydkiego tematu, a poruszę temat, który też jest troszeczkę nowy w moim życiu, ponieważ pojawił się stosunkowo niedawno, bo pewnie z tydzień temu, troszeczkę wcześniej, bo w poprzedniej audycji wam o tym wspominałem, ale też będzie utrzymany w tonie tego telefonu, w którym Just dziękowała mi za poukładanie jakichś tam puzzli. Ta przygoda, o której teraz wam opowiem, też wyszła na tej samej płaszczyźnie, bo zadzwonił do mnie jeden z naszych świeższych słuchaczy, który poprzez audycję dotarł do moich kanałów, do moich filmików na YouTubie i też zadzwonił do mnie podziękować za to, że to, czego się dowiedział, też pozwoliło mu na bardziej potwierdzenie tego, co wiedział, co czuł, co myślał do tej pory, ale też pozwoliło mu zdobyć się na odwagę mówienia o tym, że skoro jakiś tam Sławek Bączkowski nie wstydzi się nie dość, że mówić, to jeszcze pokazać swoją gębę w internecie i mówić tak otwarcie o sprawach dusz, o sprawach reinkarnacji, o sprawach jakichś takich dla większości ludzi science fiction, to znaczy, że może nie wsadzają za to do więzienia. Może już skończył się czas palenia na stosie i może też skończył się ten etap alienowania tego typu ludzi, czyli odrzucania ich jak niedobrego wrzodu na zdrowym organizmie społeczeństwa. Ten czas różnego rodzaju poruszania takich różnych dziwnych do niedawna jeszcze tematów się skończył. I ja oczywiście tu będę dobierał słowa, żeby nie powiedzieć za dużo, ponieważ obiecałem dochowanie pewnej tajemnicy. Chciałbym wam opowiedzieć o dzieciach z tak zwanymi nadprzyrodzonymi albo paranormalnymi umiejętnościami.
Ponieważ pan, o którym mowa, posiada takich dzieci trójkę i każde z tych dzieci jest obdarzone pewnego rodzaju umiejętnościami. I podczas rozmów zastanawialiśmy się, jak dużo takich dzieci jest w Polsce, jak dużo takich dzieci jest na świecie, na ile jest to świadome ze strony rodziców i też na ile jest to świadome ze strony dzieci.Że umiejętności, które posiadają, są troszeczkę inne od tych, które posiadają ich rówieśnicy. I też na ile jest to dla nich problem. Na ile problem z mówieniem o tym, co myślą, co czują i jak oni to postrzegają i na ile to też jest niebezpieczne. Od tygodnia prowadzimy rozmowy telefoniczne. Zresztą jeżeli nasz słuchacz jest dzisiaj z nami, a on zapowiadał, że będzie, to może ja, żeby zbyt dużo nie powiedzieć tego, czego on nie chciałby, żeby zostało powiedziane, spróbuję go wywołać do tablicy. Jeżeli jest z nami, to może by spróbował zadzwonić i opowiedzieć o tym samemu. Ja, próbując się dogrzebać do tego, ponieważ też nie za specjalnie miałem jakąś wiedzę na ten temat, troszeczkę pogrzebałem, poczytałem i powiem wam szczerze, że z tymi umiejętnościami tych dzieci jest naprawdę bardzo niesamowita historia. À propos, czy mamy telefon?
[50:23] - Mamy właśnie teraz telefon od naszego słuchacza. Zapraszamy. Bardzo proszę. Jesteśmy już na antenie.
[50:34] - Witam. Michał.
[50:38] - Witam panie Michale. Udało mi się. Ja jestem. Nie wiem, czy pan mnie słyszy. Czy pan nas słyszy?
[50:48] - Tak, ja słyszę.
[50:50] - Super. My pana też. Może troszeczkę cicho, ale myślę, że da się to jakoś. Pan Marek na pewno ze swoimi wszelakimi talentami coś z tym zrobi. Witamy, panie Michale. Bardzo się cieszę, że pan do nas zadzwonił, bo mówię, ja nie chciałem zbyt dużo mówić rzeczy, których pan nie chciałby, żeby zostały powiedziane, więc oddaję panu głos. Już jakieś przygotowanie zrobiłem, więc z chęcią usłyszymy od pana troszeczkę więcej szczegółów i wrażliwości.
[51:28] - Słabo słyszę. Przerywa mi ta rozmowa. Nie wiem dlaczego. Wiem czy... Halo?
[51:34] - Nie wiem. Słyszy mnie pan?
[51:37] - Ja pana słyszę, ale przerywa ta rozmowa troszeczkę.
[51:42] - Opowiem tak: ja rozmawiam ze Skype'a, więc on ma pewne swoje niedoskonałości i ograniczenia, więc nie jest to poziom rozmowy telefonicznej, ale myślę, że powinniśmy sobie jakoś z tym poradzić.
[51:59] - Ale mnie słychać, tak?
[52:01] - Tak. Słychać.
[52:02] - Tak. Pana jest bardzo dobrze słychać, więc może zróbmy tak, że żeby nie robić takiego przekłamania, oddam panu głos i pan już może swoimi słowami spróbuje opowiedzieć to, jak my żeśmy się spotkali i jak ta sytuacja wygląda w obecnej chwili i coś więcej o umiejętnościach pana dzieci, jakby pan mógł. Zresztą pańskich również. Jakby pan nam mógł coś więcej opowiedzieć.
[52:33] - Tak, ale panie Sławku, niech pan mi trochę pomoże, bo ja nie mam wprawy w takim mówieniu do ludzi. Niech pan mi przerwie, jakby coś było nie tak. Sytuacja wygląda w ten sposób, że na początku chciałem podziękować, bo wiedziałem, że pan mnie do tej tablicy wywoła. Chciałem podziękować autorom tego radia. Twórcom, bo przez to radio dowiedziałem się, że jest coś takiego jak pana kanał na YouTube. Wszedłem na niego i zacząłem słuchać odcinek po odcinku i stwierdziłem, że wcześniej rozmawiałem z moją najstarszą córką, która ma 17 lat, tak troszeczkę sobie żartobliwie o tym, co myślę, jak postrzegam świat. Ale po tych pana odcinkach nabrałem odwagi. Stwierdziłem, że skoro jest taki szaleniec, który o tym mówi otwarcie, to ja zacznę o tym otwarcie mówić. Ale nie światu, tylko córce. Nie wiadomo.
Słychać mnie, tak?
[53:32] - Tak. Cały czas.
[53:34] - Ale nie wiedziałem-
[53:35] - Gdyby coś się działo, panie Michale, to ja będę pana bombardował, gdyby coś było nie tak. Proszę mówić.
[53:44] - Do mnie wraca trochę echo. To, co mówię. Nie wiem, czy państwo dobrze słyszycie, ponieważ ja sam słyszę sam siebie z opóźnieniem. Zacząłem rozmawiać z córką otwarcie o tym, co myślę, co mnie męczy od dzieciństwa. Mówię otwarcie, że w tej chwili mam wszystkim, że mam 51 lat. Ta pana teoria o tych 52 latach się sprawdza z ostatniego odcinka, z ostatniej audycji. No i córka się okazało, że nie traktuje mnie jako dziwaka, bo wcześniej myślałem, że ona traktuje to jako żart, ale później się okazało, że ona to wszystko poważnie akceptuje. Dzięki panu otworzyłem się na córkę. Zmieniły się troszeczkę nasze relacje, chociaż były zawsze rewelacyjne. Teraz mieliśmy wspólny temat do rozmów.
Nie wiem dlaczego. Ona ma chłopaka. Nie wiem dlaczego podszedłem do tego chłopaka u nas w pokoju z tą córką i mówię: „Chodź, powołujemy duchy”. I tam zaczęliśmy się bawić w takie różne rzeczy i się okazało, że córka ma jakieś zdolności paranormalne. Ale nie o tej córce chciałem rozmawiać najstarszej, tylko trochę młodszej. Zaczęliśmy testować ośmioletnie dziecko, moją córkę i się okazało, że ona maNiesamowite zdolności, ponieważ wszystko, co narysuję na kartce, ona zamkniętymi oczami odczytuje. Nie wiem, czy te przykłady podać, panie Sławku, czy nie podać, jak to wygląda.
[55:09] - Znaczy ja dzisiaj obejrzałem ten ostatni filmik, który mi pan podesłał. To już będzie z tym najmłodszym synkiem, tym pięcioletnim, tak?
[55:19] - Tak.
[55:21] - Tak. No i kochani, ja powiem tak: my żeśmy rozmawiali z panem Michałem wcześniej przez telefon, więc ja też wiedziałem, czego się mogę spodziewać. Natomiast dzieci mają stuprocentową skuteczność. Po prostu stuprocentową skuteczność pokazywania, opisywania, znajdowania rzeczy, które są narysowane na kartce przy zasłoniętych oczach. To nie jest tak, że one miały okazję tę kartkę zobaczyć wcześniej. Czysta kartka, zasłonięte oczy, narysowane rzeczy. I to było kilka rzeczy. Raz były figury, raz były kolory, raz były obrazki i w formie zabawy, po prostu ze stuprocentową precyzją oboje dzieci pokazują dokładnie obrazek, znaczek, który tata widzi swoimi oczami.
[56:23] - Tak, dokładnie tak jest.
[56:28] - Kochani, ja to widziałem na filmie, a już z panem Michałem na tyle żeśmy porozmawiali, że tu nie było żadnej mistyfikacji, żadnego udawania. Zresztą jak dorośli mogą oszukiwać, manipulować, to kilkuletnie dzieci nie są w stanie tego zrobić. Mnie się dzisiaj w tym ostatnim filmiku podobało, jak pan synkowi po kolei mówił, żeby pokazywał te rzeczy i panu się już wydawało, że to już jest wszystko. A dziecko z zamkniętymi oczami, z zasłoniętymi oczami mówi: „Jeszcze piłka została” i pokazuje drugim palcem piłkę, której pan Michał nie dał mu zadania, żeby pokazał. Więc mnie to po prostu rozbroiło już całkowicie.
[57:36] - Panie Sławku, jak ja rysowałem kolorki, plamki kolorowe na kartce, syn miał zasłonięte oczy. Tego na filmie nie ma, ale on miał zasłonięte oczy i umówiliśmy się, że narysuję kilka kolorowych plamek: niebieską, zieloną, czerwoną i tak dalej. I ja mu wcześniej mówiłem: „Niebo jest niebieskie”, bo nie wiedziałem, czy ten gad będziemy nazywać kolory do końca. Słonko jest żółte, tak? Żeby miał takie skojarzenia. I o jednym kolorze zapomniałem, a on z zamkniętymi oczami mówi, że zapomniałem o tym kolorze i mi pokazał, gdzie ta kredka leży na stole. Czyli jeszcze nie zaczęliśmy testu, a on już widzi ten kolor, widzi tę kredkę.
[58:17] - No nie, proszę mówić, bo to pan tutaj przebywa w otoczeniu tych dzieci. Pan ma najwięcej spostrzeżeń i ten czas, z tego, co rozumiem, odkrywania tych umiejętności jest dość krótki. Czyli to dla was jest takie też dość świeże, prawda? Bo to nastąpiło tak naprawdę w ciągu ostatnich dni, tygodni. Pan nie miał wcześniej świadomości umiejętności swoich dzieci.
[58:52] - Nie, ja nie miałem świadomości tego. Można powiedzieć, że wszystkie dzieci odkryły to u siebie. U mnie to odkryłem w ciągu trzech tygodni. Najstarsza córka ma takie umiejętności, które aż trudno opisać. Nikt by w to nie uwierzył, więc to pozostawiam. Ja mam takie umiejętności od dziecka i od dziecka byłem taki troszeczkę zagubiony, ale nie tak dosłownie, tylko po prostu nikt mnie nie rozumiał. Ja nie wiedziałem, skąd pewne rzeczy wiem. Tam miałem takie różne zjawiska dziwne, cały szereg dziwnych zjawisk. No i tak sobie z tym normalnie żyłem. Dla mnie to było normalne.
Świat jakby w zwolnionym tempie czasami się przesuwał, ale z nikim o tym nie rozmawiałem. I jak zacząłem oglądać te pana audycje, zobaczyłem pana odwagę, to później stwierdziłem: no dobrze, to zacznę z córką rozmawiać. I taki cały łańcuszek zdarzeń się posypał w ciągu ostatnich trzech tygodni. Gdyby nie było Radia Paranormalium, gdyby nie było pana YouTube'a, to ja bym tego nie odkrył. Ja bym myślał, że coś jest nie tak ze mną. Teraz się okazuje, że takie zdolności ma cała rodzina. Można to zbadać. Może o tym Oduś jeszcze powiem, bo skala tego jest niesamowita. Ja robiłem z Letycją, starszą, która ma osiem lat, ponad 20 testów. Skuteczność stuprocentowa, zgadywanie cyferek na kartce, kolorków, rysunków.
Ale najbardziej takim spektakularnym doświadczeniem jest rysowanie dwóch kropek na kartce, na przykład po przekątnej. Rysuję sobie wężyk. Dziecko ma zasłonięte oczy oczywiście. Ja rysuję sobie wężyk, taki powyginany jakiś, a dziecko bezbłędnie paluszkiem po tym wężyku jedzie i go czuje. Jedzie paluszkiem po tym wężyku. Poszliśmy z tymi eksperymentami dalej. Ja przy tym wężyku narysowałem kółeczko, trójkącik, kwadracik. Tam wysłałem panu filmik, jak Oliwer mały, Letycja też to umie, ale Oliwer jedzie sobie paluszkiem po wężyku i mówi, że tu jest kwadracik, tu jest kółeczko, tu jest trójkącik. On widzi, co mija.I teraz ja mogę te filmiki nakręcić przy ludziach. Nie ma problemu, żeby to udokumentować.
Dwójka dzieci ma to samo, więc to jest udowadnialne. Ale szokuje mnie to, że nie mam się do kogo z tym zwrócić. Dzwoniłem do Wydziału Psychologii Uniwersytetu Poznańskiego. Nie ma zainteresowania. Dzwoniłem do Wydziału Psychologii Uniwersytetu Wrocławskiego. Nie ma zainteresowania. Dzwoniłem do człowieka, który zajmuje się parapsychologią. Psycholog z wykształcenia, zajmuje się parapsychologią. Wysłałem mu filmiki. Żadnego odzewu.
Wysłałem to do pana Roberta B., o którym tutaj dzisiaj była mowa. No, dostałem-
[01:01:59] - Mogą być widelce, panie Marku.
[01:02:02] - Nie podaję nazwisk, nie wymieniam. Nawet i też nie wymieniam. No i tam pani, która odbiera telefony specjalnego zainteresowania tym nie przejawia. Pan Robert napisał mi tylko maila, że się po świętach odezwie, ale nie sądzę, aby był poważnie tym zainteresowany. Dlaczego? Dlatego, że te dziwne zjawiska spotykają ojca i trójkę dzieci. Skala tego jest niewyobrażalna. Ja uważam, że ludzie, którzy interesują się, ja nie lubię tego słowa parapsychologią, bo to jest bzdura, to słowo w ogóle. Wasza nazwa tego radia też, włożę troszeczkę pióro w nazwisko, też jest bezsensowna. Dlatego, że te zjawiska, które wy nazywacie paranormalnymi, w tej chwili należałoby nazywać normalnymi.
A troszeczkę paranormalne staje się to, że ludzie tego nie akceptują i to wypierają. Nie wiem, panie Sławku, czy tym razem nie pojechałem za mocno, tak?
[01:03:03] - Gdzie tam! Wciąż jesteśmy, że tak powiem.
[01:03:06] - Ja panu powiem, zdradzę panom właściwie, że ja podzielam podobny pogląd. W ogóle słowo paranormalne powinno zniknąć ze słownika.
[01:03:16] - Tak, dokładnie.
[01:03:18] - Pod taką nazwą te zjawiska funkcjonują.
[01:03:20] - Historia zobowiązuje.
[01:03:22] - Bo pod taką właśnie nazwą te zjawiska funkcjonują, że tak powiem, w powszechnym rozumieniu. No trudno.
[01:03:30] - Fajnie się pan wypowiedział.
[01:03:32] - Proszę mówić, bo to jakby twórca powiedział tak, to ja już nie będę teraz się tutaj wymądrzał.
[01:03:38] - Tak, bo my cały czas u ludzi kodujemy coś takiego, że coś jest paranormalne. To wszystko jest normalne. To się obserwuje inkarnacje, reinkarnacje, to się wszystko obserwuje. Ja uważam, że trzeba skończyć z mówieniem o tym, że to jest paranormalne. To jest normalne, tylko nie nauczyliśmy się jeszcze o tym otwarcie rozmawiać. Ja się zastanawiałem, co z tym wszystkim zrobić. Panie Sławku, bardzo dziękuję za pomoc, za wsparcie, za te nasze rozmowy telefoniczne. Mam pewne przemyślenia po tych rozmowach i ja uważam, że trzeba te moje dzieci i to zjawisko, skalę tego zjawiska wykorzystać jakoś tak, żeby ludziom coś pokazać, udowodnić. To są małe dzieci, które nie kłamią. Wszystko można udokumentować, nagrać.
Pan już wie, panie Sławku, że jestem programistą, tak?
[01:04:34] - Tak.
[01:04:34] - Ja potrafię oszacować prawdopodobieństwo. Na przykład pokazanie dziesięciu kolejnych cyferek bez powtórzeń, z powtórzeniami. Mnożąc to przez ilość testów, można oszacować prawdopodobieństwo. I zacząłem to liczyć jako maniak troszeczkę programistyczny. No i zacząłem to liczyć i mi wyszło tyle zer, prawdopodobieństwo trafienia przy tylu testach stuprocentowym, mi wyszło tyle zer, że tego się nie da już nazwać. Ja już nie umiałem tej liczby nazwać, bo są miliony, miliardy, tryliony. Nie wiem. Tyle zer mi wyszło, że nie miałem już tego nazywać. Nie sięgałem tam do takich rzeczy kapeli. Więc tutaj nie ma co mówić o tym, czy to jest przypadek, czy nie przypadek.
Ważne jest to, że w Polsce nie mam się do kogo zwrócić z tym, aby to zbadać, aby to upublicznić. I tak szukałem pomocy, żeby mi ktoś mi powiedział, czy są takie dzieci, czy są takie rodziny. Dzisiaj dodzwoniłem się do pana Marka. Nazwiska nie podam, bo nie wiem, czy chce, który zajmuje się parapsychologią i mi powiedział, że do niego zwracają się takie rodziny z dziećmi. Na przykład dziecko rozmawia z jakimś przyjacielem, którego widzi. Albo mają inne zdolności paranormalne. A psycholodzy co robią? Chcą te dzieci leczyć, ładować im leki. To jest bezsens. I ja stwierdziłem, że skoro w moim przypadku, w mojej rodzinie bardzo łatwo można to wszystko udowodnić, pokazać te zdolności paranormalne.
Musimy w to słowo brnąć. Niestety nie mamy zamiennika na razie. To trzeba wykorzystać tą moją rodzinę i te dzieci, żeby skończyć z tym szaleństwem, tak? Żeby skończyć z tym ładowaniem leków. Ja już nie chcę. Według mnie to połowę książek dotyczących psychologii trzeba by było napisać od nowa. Jeżeli uwzględnimy, panie Sławku, że pan ma rację w sprawie inkarnacji, po co jesteśmy, jaką rolę pełnimy i tak dalej, to sam pan stwierdzi, że psychologia tego nie rozumie. Źle różne rzeczy interpretuje. Mnóstwo chorób jest źle diagnozowanych. Ja to przerabiam na sobie, bo ja miałem, teraz się toczy moja sprawa rozwodowa już cztery lata i miałem cztery badania u psychologów i to jest skrajna niekompetencja.
Wymyślają sobie coś i w związku z tym, że mam różne doświadczenia życiowe, jakieś tam nieprzyjemne.... że trzeba wykorzystać to, co się pojawiło w mojej rodzinie, żeby ludziom powiedzieć: zacznijcie myśleć inaczej, zacznijcie się zastanawiać. Tutaj pan mi mówił o tym, żeby nie upubliczniać tego wszystkiego, żeby dzieci jakoś chronić.
[01:07:32] - Ja to poddałem, panie Michale, pod rozwagę. Ponieważ tak jak powiedziałem, pan jest opiekunem i to musi być pana decyzja.
[01:07:41] - Tak.
[01:07:44] - Wie pan, nie zdejmie mi odpowiedzialności.
[01:07:50] - Oczywiście.
[01:07:50] - Ja swoje zdanie, co ja bym zrobił, powiedziałem podczas jednej z ostatnich rozmów. Natomiast mówię, to musi być pana decyzja. Natomiast ja też nie wiem, czy to teraz, czy to powiedzieć później, czy chce pan, żebym to powiedział prywatnie podczas rozmowy. Natomiast ja troszeczkę w temat-
[01:08:12] - Niech pan mówi wszystko wprost. Niech pan mówi podczas radia.
[01:08:17] - Natomiast temat tych dzieci z różnego rodzaju umiejętnościami, które są nietypowe jeszcze dla nas, się troszeczkę wgryzłem. Był w Polsce taki przypadek i może to będzie też jakiś kierunek, ponieważ jest książka, która się nazywa „Nieuchwytna siła”. Została napisana przez Marka Rymuszko i Joannę Ostrzycką i opisuje przypadek dziewczynki. To było w latach 80. dość popularne, dość głośne. Dziewczynki, która poruszała meblami, zjawisko telekinezy czy coś takiego. To zostało też badane w jakichś warunkach medycznych i zostało opisane w tej książce. Tam też dochodziło do niesamowitych historii, kiedy w latach 80. odwiedzali ją urzędnicy, milicjanci. Obserwowali te zjawiska.
Oni zostali wyeksmitowani jako rodzina, ponieważ tam się dziwne rzeczy działy. Później się okazało, że te umiejętności przeszły razem z nimi i podczas pobytu w szpitalu, gdzie ona była badana, to było w ośrodku, ja sobie to zapisałem, w ośrodku w Reptach. Dziewczynka miała na imię Joasia. Znikąd pojawiło się w gabinecie lustro, które rozprysło i pokaleczyło jakąś pielęgniarkę czy coś takiego. Więc jednym z takich specjalistów, ja sobie specjalnie dla pana to wynotowałem, był doktor Eustachiusz Gadli.
[01:10:20] - Myślę, że my sobie to omówimy.
[01:10:21] - Ci ludzie mają pewne doświadczenia i pewną wiedzę i może po prostu trzeba by było te kanały, jeżeli ci ludzie oczywiście jeszcze żyją, funkcjonują, spróbować odnowić.
[01:10:35] - Tak, ale panie Sławku, ja się przyznam do swojej naiwności, bo pan mi też trochę dał po łapkach, bo ja myślałem, że ja sobie wygoogluję coś takiego: Instytut Parapsychologii i tam się zgłoszę do tego instytutu. Jaki ja byłem naiwny, bo myślałem, że ktoś się tym zawodowo, profesjonalnie w Polsce zajmuje. Nie. Zadzwoniłem na ten uniwersytet w Poznaniu, we Wrocławiu do jakiegoś psychologa. Dzwoniłem do biegłego sądowego z zakresu psychologii. Zero zainteresowania, bo właściwie nikt się tym nie interesuje. Ja mogę to wszystko nagrać, możemy porobić próby. Ja myślę, że państwo jako twórcy tego radia i pan jako autor tych audycji różnych, macie do dyspozycji teraz narzędzia, możecie różne rzeczy pokazać. Ja się na to zgadzam. Jeżeli chodzi o tę anonimowość, to stwierdziłem, że to jest bez sensu, dlatego że to nie dotyczy jakichś paranormalnych na przykład opuszczania ciała, widzenia aury i tak dalej.
To wszystko można nagrać na kamerę, pokazać, udowodnić w 100%. Nikt dzieci nie posądzi o to, że mają jakąś psychikę zniszczoną przez ojca czy przez kogoś, bo to są po prostu zjawiska, które są łatwe do zaobserwowania, udowodnienia. Sadzamy dziecko, pan coś rysuje, dziecko paluszkiem po tym jedzie. Prosta sprawa. Jako informatyk wiem, że nie da się zachować anonimowości. Ja mam własny serwer internetowy. Każdy, kto klika jakiekolwiek zdjęcie u mnie w serwisie, ja mam zarejestrowaną sesję, numer adresu IP. Ludzie sobie z tego sprawy nie zdają, że wszystko jest w dziennikach, w vlogach. Ja wiem, kto otworzył powiększenie jakiego zdjęcia. Mogę zobaczyć kogo co interesuje.
Więc w dzisiejszych czasach anonimowości nie da się zachować.
[01:12:34] - To prawda.
[01:12:39] - I teraz co dalej? Zacząłem sobie, bo ja mówię wszystko wprost, wobec słuchaczy trzeba być uczciwym, mówić wszystko wprost. Wobec waszego radia ktoś olbrzymią pracę w to wszystko włożył, żeby to radio powstało, żebym ja się nie czuł nienormalny, żeby pomóc moim dzieciom w takiej łagodnej postaci zdarzeń. Też czuję się zobowiązany. Skoro wy pomogliście mi w jakiś sposób, radio i pan, ja chcę pomóc teraz innym i państwu. Bo ja to widzę w ten sposób: zrobicie sobie tę audycję, wkładacie w to dużo wysiłku, ale tak naprawdę ludzie przez palce patrzą na to wszystko. Dzięki mnie i mojej rodzinie możecie udowodnićTe zjawiska istnieją, są namacalne, powtarzalne. Ja się chciałem dowiedzieć od kogoś, czy jest podobna rodzina w Polsce. Nie mam od kogo się dowiedzieć. Chciałem się dowiedzieć, czy ktoś może to naukowo zbadać.
Słuchaczy proszę, żeby podpowiedzieli. Nie wiem. Ktoś to może zbadać naukowo. Na przykład jakaś telewizja niech weźmie te dzieci, usadzą w foteliku wygodnym jedno i drugie i niech jakiś psycholog przyjdzie, biegły sądowy, niech oni to sprawdzą. To nie są jakieś wielkie wyczyny. Dzieci widzą to, co jest na kartce. Czują to, bo oni czują mokry ślad, jak paluszkiem jadą. Oliwer jeszcze ma taką zdolność, że czyta w moich myślach i on się pyta, czy dobrze mu poszło. Ja chcę mu powiedzieć, że troszeczkę wyjechał na dole kartki, o centymetr czy ileś, gdzie był zakręt. W momencie, gdy ja spróbuję sformułować tą wypowiedź, to on mi odpowiada: „Wiem, tu trochę wyjechałem” i pokazuje paluszkiem, w którym momencie.
Czyli z wyprzedzeniem za nim ja zdążyłem to wyartykułować jakoś, on już odpowiada na moje pytanie. Teraz tutaj potrzebowałbym ze strony słuchaczy czy państwa odpowiedzi, w jakim kierunku badać te dzieci. One mają prawdopodobnie wiele różnych zdolności. W jakim kierunku badać? Ja nie wiem, czy ja to panu mówiłem, panie Sławku, ale u mnie się pojawiło coś takiego jak pisma automatyczne. Czy to panu mówiłem, czy nie?
[01:14:57] - Tak, tak. Wspominał pan.
[01:14:59] - No i teraz ja bym potrzebował pomocy. Jak to udowodnić? Jak to udokumentować? Jakie badania przeprowadzić? Aby słuchacze może podpowiedzieli mi czy państwo, do kogo się zwrócić. Czy jest jakiś psycholog w Polsce, który się tym hobbystycznie zajmuje? Nie wiem.
[01:15:22] - Ja na tą chwilę nie miałem żadnych takich doświadczeń z psychologami. Nikogo takiego nie znam. Natomiast wiem też jedną rzecz, że zawsze, jeżeli pojawia się w mojej głowie jakieś pytanie, zawsze znajduje się albo natychmiast, albo za czas jakiś podpowiedź. Więc myślę, że dzisiaj ta audycja pozwoliła puścić tą informację w eter i myślę, że na informację zwrotną nie będziemy zbyt długo czekać. Zwłaszcza że ja się wielokroć przekonałem, że tutaj też wiedza naszych słuchaczy jest przeolbrzymia, więc też wierzę w to, że ktoś, bądź ja już mam jakieś pomysły, gdzie to dalej i co dalej z tym zrobić. Myślę, że tutaj będziemy za chwilę mieli jakieś konkretne pomysły, w którą stronę z tym uderzyć. W Polsce jest faktycznie problem. Ja czytałem o różnego rodzaju przypadkach dzieci, dzieci robotów, dzieci kulturystów, o dzieciach, które w wieku trzech lat szły na studia na przykład fizyczne albo na przykład nie wiem o chłopcu, który w wieku siedmiu lat zrobił swoją pierwszą operację. Więc na świecie takich przypadków dzieci z takimi różnymi umiejętnościami jest zdecydowanie więcej, więc myślę, że i w Polsce znajdzie się na pewno ktoś, kto takimi przypadkami się zajmuje. A ja mówię, wypisałem sobie tutaj, zresztą jakby pan sobie też zapisał tutaj te dwa nazwiska Marka Rymuszki i Joanny Ostrzyckiej.
Myślę, że oni pisząc książkę na temat tej Joasi, mieli do czynienia i kontakty z bardzo wieloma osobami, które w tych badaniach wtedy uczestniczyły.
[01:17:33] - Tak, tak.
[01:17:35] - Tu już niestety obawiam się, że tylko pani Anna Ostrzycka będzie w stanie coś ewentualnie odpowiedzieć.
[01:17:41] - Tak, bo pan Rymuszko nie żyje. Wiemy.
[01:17:43] - Pan Rymuszko niestety zmarł w wakacje.
[01:17:48] - Tak, to akurat wiem. Ale ja chciałem, panie Sławku, tutaj, jeśli można, jeśli nie zanudzam słuchaczy, powiedzieć jeszcze coś.
[01:17:58] - Nie, no jasne. Proszę.
[01:18:00] - Ja uważam, że dzięki słuchaczom można by zrobić coś takiego jak burza mózgów. Co z tym dalej zrobić? Macie tutaj narzędzia, spróbujcie coś z tym zrobić. Ja sam za dużo nie powymyślałem, bo od trzech tygodni dopiero w tym siedzę. Bardzo mądre jest to, co pan powiedział do mnie wcześniej, że to, że ja u tych dzieci to odkryłem, jest to związane z tym, że ja nie blokowałem tego, nie wypierałem, bo ja mam takie zdolności od dzieciństwa. W rozmowie telefonicznej coś takiego padło, że dzięki mnie odkryłem to u dzieci. Ale są rodzice. I właśnie to jest ciekawe. Dla mnie to wszystko wydaje się normalne. Ja po swojemu jakoś to wszystko umiem wytłumaczyć, bo zauważałem różne rzeczy u siebie od dzieciństwa.
Ale wielu rodziców jest takich, którzy mają dzieci z dziwnymi zdolnościami i myślą, że te dzieci są nienormalne albo że oni są nienormalni, że sobie coś wmawiają. Ja uważam, że trzeba z tym skończyć. Trzeba zrobić w ten sposób, że nagłośnić tą sprawę, powiedzieć ludziom, żeby się nie bali o tym mówić, żeby się zgłaszali do kogoś, nie wiem do kogo. Mówili, jakie zdolności mają dzieci, bo oni myślą, że dzieci po prostu mają zaburzenia psychiczne. Psychiatrzy ładują w nich leki. Dzisiaj właśnie mówiłem wcześniej, że rozmawiałem z takim panem, któryMa zdolności paranormalne. Do niego zgłaszają się rodzice, a on im to wszystko tłumaczy. Jeżeli udałoby się to nagłośnić, to może uratujemy psychikę i życie wielu dzieci, poprawimy relacje rodziców z dziećmi. Ja myślę, że te zdolności, które trafiły się w mojej rodzinie, mają czemuś służyć. To nie jest tak, że mamy się tym bawić w niedzielę przy stole.
Trzeba to jakoś wykorzystać. Jeżeli chodzi o tą anonimowość. Myślałem o tej anonimowości, sam o tym myślałem. Pan mi na to zwrócił uwagę. Ale ja myślę, że nie tędy droga, panie Sławku. Dlatego, że jeżeli my weźmiemy do jakiegoś studia moje dziecko, założymy mu ciemne okulary, perukę, żeby ktoś go nie poznał w szkole, pokażemy, że to istnieje. Ale co my zrobimy? My u ludzi budzimy takie poczucie, nie powiem lęku, ale taką świadomość, że nie należy tego pokazywać i nie należy tego upubliczniać. To musi być temat tabu. Nie pokazujemy dziecka, bo mu to zaszkodzi.
Myślałem godzinami całymi na ten temat i doszedłem do wniosku, że to trzeba pokazać. Trzeba to wreszcie zacząć traktować jako rzecz normalną. Radio Paranormalium powinno się do tego włączyć i mówić o tym. To jest normalne. „Zobaczcie, tutaj mamy taki przypadek. Zgłaszajcie się, mówcie o swoich przypadkach.” Tak to powinno wyglądać. Nie powinniśmy tego w żaden sposób ukrywać. Powinniśmy to wreszcie zacząć traktować jako coś normalnego. A nienormalne, paranormalne jest przemilczanie tego wszystkiego.
[01:21:13] - Ja się całkowicie z panem zgadzam. Natomiast ja nie mogłem od pana oczekiwać albo na panu wymuszać takiej decyzji. Rozumie pan?
[01:21:27] - Ja wiem.
[01:21:28] - Mnie bardzo cieszy, że to padło, że jest decyzja, żeby w tym kierunku pójść, normalnie podejść do tego jak do czegoś normalnego. Natomiast to musiało wypłynąć z pana strony.
[01:21:43] - Tak, ja wiem.
[01:21:44] - Ja się bardzo cieszę, że to nastąpi.
[01:21:46] - Tak. Panie Sławku, na moim przykładzie. Nie powiem które dziecko, bo to by trochę uderzyło w dziecko, ale jeżeli jakieś dziecko ma koszmary senne, przeróżne rzeczy mu się śnią. Ja wiem w tej chwili, dlaczego mu się to dzieje. Umiem to uzasadnić, umiem to opisać. Wiem, jak mniej więcej pomóc. Podejrzewam, że z takimi różnymi przeczuciami, różnymi snami mają do czynienia tysiące dzieci w Polsce. I te dzieci będą miały problemy z psychiką. One będą miały problemy z rodzicami, z rówieśnikami. Jeżeli ktoś się odważy o tym mówić, pokazywać to, to będzie na takiej zasadzie domina.
Pan pokazał odwagę. Dzięki temu ja odkryłem u dzieci, bo zacząłem z córką rozmawiać. Radio puściło pana program. Czyli to jest taki cały łańcuszek. Niech ten łańcuszek leci dalej.
[01:22:48] - Jestem jak najbardziej za. Zwłaszcza że jakby pan mógł też powiedzieć, w którym momencie te koszmary się skończyły i w którym momencie pan uzyskał spokój? Bo to może być bardzo istotne dla ludzi, którzy z podobnymi problemami się borykają. Bo przecież tak jak żeśmy rozmawiali, pan też pewne negatywne stany emocjonalne przeżywał i w którymś momencie to wszystko się w sposób naturalny zakończyło, prawda?
[01:23:25] - Tak. Ale panie Sławku, oczywiście powiem o tym, że to się zakończyło, bo ja miałem problemy ze spaniem, wciąż niewyspany, jakieś koszmary mi się śniły. Już nie mówię tu o dziecku, tylko mówimy teraz o mnie. W momencie, gdy ja sobie uświadomiłem, co mnie męczy przez pół życia, jakiś tam problem. Dzięki pana audycjom też. To był taki cały łańcuszek. To by za długo trwało, żeby to w tej chwili opisać. To był taki cały łańcuszek zdarzeń. Nie mogę powiedzieć za dużo, bo musiałbym opowiedzieć, jakie zdolności ma najstarsza córka, a tutaj ktoś mógłby wystąpić o zebranie nieprawdy. Tak?
[01:24:05] - Nie, ja nie chcę pana naciskać i ciągnąć za język. Ja bardziej chciałem dojść do wniosku, że jednak uzyskanie świadomości to jest zrozumienie samego siebie. To jest to, do czego ja namawiam w większości swoich audycji. Że zrozumienie samego siebie, przyczyn problemu pozwala odzyskać spokój.
[01:24:30] - Tak. To jest tak, że nie zajmowałem się pewną rzeczą, która mnie męczyła od lat. Właściwie od czasu, gdy byłem nastolatkiem, miałem 16 lat. Nie zajmowałem się tą rzeczą, nie myślałem o tym po prostu. I przez te dziwne właściwości zacząłem rozmawiać o tym z córką. Ona ma różne przeczucia. Zacząłem ją pytać o to, czy ona ma przeczucia w tej kwestii, w tamtej kwestii. I zacząłem z nią o tym rozmawiać. I w ten sposób, pod wpływem tych pana audycji, zacząłem rozmawiać z córką i zacząłem rozmawiać o tym konkretnym moim problemie. Gdy zacząłem rozmawiać o tym moim konkretnym problemie, to sobie uświadomiłem.
Właściwie nie wiem, czy sobie uświadomiłem, ale jakoś podświadomie do mnie dotarło. To chyba było podświadome, że to jest problem, który wypieram przez całe życie. Miałem problemy ze spaniem i w momencie, gdy porozmawiałem o tym z córką, obudziłem się i stwierdziłem, że mi się nic nie śniło. Żadnych koszmarów, nic. I od tamtej pory, pan wie, o której, bo wtedy rozmawialiśmy.Żadnych koszmarów, nic. Po prostu mam tylko natłok myśli, co zrobić z tą sytuacją. Rozważam, w którym kierunku pójść, jak mocno to upublicznić, do kogo się zwrócić o pomoc. Ale to jest normalne. Normalne rozważania rodzica, człowieka, który się spotkał z nową sytuacją i musi sobie ją poukładać. Nie mam z tym jakiegoś specjalnego problemu.
To jest kwestia podejmowania decyzji. Do kogo zadzwonić, z kim pomówić, komu powiedzieć. Ale w momencie, gdy sobie uświadomiłem, tutaj ukłon w stronę radia, że audycję puszczało i w stronę pana, że pan to mówił. Uświadomiłem sobie ten swój problem, który we mnie tkwił od nastolatka i od tej pory elegancko śpię. Nie mam problemów z koszmarami. Jeśli chodzi o te koszmary to już tyle. Ale chciałem jeszcze powiedzieć o problemie, z jakim się spotyka taki człowiek jak ja. Bo powiedziałem rodzinie, że dzieci mają takie zdolności. Pokazałem to rodzinie i pokazałem najpierw Letycję, później pokazałem Oliwera, że drugie dziecko ma to samo. To jest niesamowita precyzja i chociaż uwierzyli, nie mówię kto, jakie to jest pokrewieństwo, bo nie chcę tutaj wciągać rodziny w to, ale jeden z członków rodziny uwierzył w Letycję.
Ja pokazałem później Oliwera i z jaką precyzją robi to samo. Tutaj ponownie mówię o imionach, bo nie ma sensu ukrywać imion. Pokazałem Oliwera i się okazało, że ta osoba, która uwierzyła w Letycję, pyta się mnie po raz drugi: „A czy przez ten szalik na pewno nie widać?” Czyli niech pan zobaczy, jakie to jest trudne, żeby ludzie z najbliższego otoczenia uwierzyli w te rzeczy. Widzą to, biorą udział w eksperymencie, rysują na kartce cyferki. Dziecko z zamkniętymi oczami, za zasłoniętym szalikiem przy nich odczytuje to wszystko. Później pokazuję drugie dziecko na filmiku, a oni nadal nie dowierzają temu, co widzieli przy stole osobiście przy pierwszym eksperymencie.
[01:27:56] - Ja miałem to szczęście, że widziałem ten filmik i mówię, jak można jeszcze podejrzewać dorosłego o jakieś manipulacje, tak pięciu czy ośmioletniego dziecka, to jakiekolwiek manipulacje trzeba wykluczyć. Dzieci jeszcze w tym wieku nie są w stanie niczym manipulować, ponieważ nie mają jeszcze rozwiniętego tego zmysłu, który się pojawia u ludzi starszych. Dlatego dla mnie, nawet jeżeli nie wierzyłbym panu, to uwierzyłem dzieciom.
[01:28:31] - Tak. Jeszcze jeden filmik panu wysłałem. Ten trzeci, który wcześniej mi nie przeszedł. Też jest ciekawy, ale panie Sławku, jeżeli ktokolwiek umie czytać gesty, zachowania dzieci, to pan widzi, jak ten gapciś pięcioletni, sam nie wierzy i się pyta: „Tata trafiłem?” Sam nie wierzy, że ma takie zdolności, że trafił. Ale ja pokazuję, jak to wszystko jest trudne.
[01:28:56] - Ja ciągle tego raczej nie traktuję jako zdolności. Mnie rozwalił po prostu tym: „Tato, a jeszcze piłka.” Czyli on widział całkowity obraz, doskonale to rejestrował, które pokazał, których nie pokazał i czegoś mu zabrakło. „Tato, a jeszcze piłka.” Więc mówię, tu jakiś aspekt wyuczenia czy przygotowania dziecka, czy wyuczenia go takiej roli w ogóle nie wchodzi w grę.
[01:29:34] - Może po prostu dziecko niekoniecznie musi to traktować jako zdolność bądź niezdolność, tylko jako taki element swojej rzeczywistości.
[01:29:46] - Dokładnie tak. Właśnie o tym powiedziałem, że dzieci nie traktują tego jako coś nadnaturalnego, jako coś nietypowego. Jeżeli dziecko ma to od urodzenia, ma to cały czas, bo najczęściej tak jest, to dla niego jest to coś, co dla nas może być czymś niesamowitym. Dla niego jest to czymś zupełnie naturalnym. On tak po prostu ma i jemu się wydaje. Mało tego, część dzieci myśli, że wszyscy tak mają, że to nie jest w ogóle nic nienaturalnego, że inne dzieci, inni rodzice i tak dalej, że wszyscy ludzie tak mają. Panie Sławku, rozmawialiśmy wcześniej o tym obciążaniu dziecka czymś takim. Więc tutaj w tym momencie jest ośmiolatka i pięciolatek. My ich w żaden sposób na razie nie obciążamy tymi zdolnościami. Może ewentualnie później tym, że ktoś je wypytuje, że mają jakąś tam popularność, bo to zawsze za tym idzie, ale oni myślą, że to jest normalne, że to jest normalna zabawa.
[01:30:45] - Dokładnie.
[01:30:51] - Proszę?
[01:30:53] - Jak układanie puzzli.
[01:30:55] - Tak. To jest normalna zabawa. Gdyby oni mieli kilkanaście lat, to by się bardziej tym przejmowali. Mówili: „Jak to jest możliwe?” Ale oni myślą, że to jest naturalne.
[01:31:05] - Dokładnie i to widać dokładnie. Zwłaszcza widać, jak naturalne jest to dla pana syna. Bo ja to widziałem właśnie na filmiku. Bo na tym filmiku była też jego postać. Nie tylko ręka, ale na tym ostatnim, który oglądałem, była już cała postać dziecka, więc on nie był ani w żaden sposób zestresowany, ani w żaden sposób spięty. On to po prostu traktował jako zwykłą, normalną zabawę z ojcem.
[01:31:37] - Tak. Ja jeszcze jedną rzecz chciałem powiedzieć tutaj, bo ja sobie na kartce zapisałem taki problemŻe ja pokazałem te pierwsze filmiki, które wysłałem do pana z Letycją. Tą starszą córką. Tam była tylko ręka, bo to brat nakręcał to. Powiem tak: jak ja chcę o tym rozmawiać z rodziną, to rodzina nie za bardzo chce już o tym słyszeć, bo nie wiedzą, co z tym zrobić. To może tak?
[01:32:11] - Całkiem słuszne spostrzeżenie. Dokładnie, nie wiedzą, jak to zaklasyfikować.
[01:32:16] - Tak.
[01:32:18] - Ciężko tutaj powiedzieć o manipulacji, bo mają to na żywo. Gdyby to było w telewizji, to oczywiście byłaby to mistyfikacja i oszustwo. Telewizja kłamie. Gdyby to było na jakimś filmie, to na pewno byłby to fotomontaż. Uczestniczenie w czymś takim na żywo powoduje, że oni nie wiedzą, co mają z tym zrobić.
[01:32:39] - Tak.
[01:32:40] - Bo ciężko to jest podważyć, bo są, uczestniczą w tym. Dużo ludzi nie będzie tego w stanie w żaden sposób racjonalnie sobie wytłumaczyć, a na nieracjonalne patrzenie po prostu jeszcze jest dla nich za wcześnie.
[01:32:56] - Tak. Panie Sławku, to się chyba przyda wszystkim tutaj słuchaczom i panu. Te pierwsze filmiki nakręcał z Letycją brat. Tam widać, że to jest nieudolnie robione, bo on nie wierzył w to, co widzi. Taki amatorski filmik na telefonie nagrany. I ja poszedłem do niego i mówię, że to samo odkryliśmy u Oliwera. U brata przeprowadziliśmy cztery testy. Prawdopodobieństwo trafień przypadkowe sięgało miliardów. I teraz mówię mu, że to samo wykryliśmy u Oliwerka i czy on chce zobaczyć te filmiki, które panu wysłałem. Co on odpowiada?
Normalnie powinien powiedzieć: „Fajnie, ciekawa sprawa. Zobaczę” albo: „Podeślij mi linki”. Ja się go pytam, czy podesłać mu linki do tych filmików, a on tak dosyć, nie powiem, że z agresją, ale z taką dużą stanowczością mówi: „Nie”. Niech pan zobaczy. Chociażby z ciekawości powinien się tym zainteresować. To jest w końcu rodzina. To są filmiki dotyczące jakiegoś tam dziecka spokrewnionego. Nie chce o tym wiedzieć, nie chce o tym słyszeć. To jest ciekawe. Z własną rodziną nie można o tym rozmawiać?
[01:34:15] - Ja panu powiem tak: ja tego już nie traktuję w kategoriach ciekawości. Pan dość wcześnie, krótko w tym jest. Rozmawiamy tu o trzech tygodniach. Natomiast tak, to jest normalna reakcja człowieka, który nie wie, co ma z taką sytuacją zrobić. Nadmiar takich informacji mógłby go doprowadzić do obłędu albo wręcz zabić. Rozmawiamy o takich rzeczach. Jeżeli człowiek nie jest otwarty na coś takiego, to będzie szukał argumentów, żeby to zanegować. A tych argumentów za specjalnie nie ma. I to powoduje w takich ludziach panikę, właśnie z pogranicza agresji. Bo przyznać się do błędu jest niemożliwe, ponieważ jest to człowiek, który kieruje się tylko i wyłącznie w swoim życiu podświadomością, a w jego podświadomości nie ma scenariusza, nie ma reakcji na taką sytuację, ponieważ on się pierwszy raz z czymś takim spotyka.
Więc przetrawienie tego może trwać miesiące, lata, a może nigdy do tego nie dojść, że on to przetrawi.
[01:35:33] - Nie, panie Sławku, ja znam ten mechanizm, o którym pan mówi, ale tutaj akurat pan nie trafił. Umówiliśmy się wcześniej, że sobie mówimy wszystko wprost, prawda? Nie będziemy sobie schodzić. Mój brat tego mnie uczył, jak byłem mały. Nawet próbowaliśmy robić jakieś eksperymenty, zgadywanie, co jest w kopercie. On się fascynował parapsychologią czy paranormalnymi zjawiskami. I on sam mówił, że są takie dzieci, które potrafią to, potrafią tamto. Rozmawialiśmy o tym często.
[01:36:04] - Ile mieliście lat wtedy?
[01:36:08] - Wie pan co? To całe życie trwa. U niego występuje całe życie. Wiara w to wszystko i tak dalej. Nie chcę naruszać jego prywatności, ale to występuje całe życie. Wierzy w to. Wie, że to istnieje. Nie zaprzecza temu. Potwierdza przez swoje zachowania te różne rzeczy. Ale jeśli to nie dotyczy bliskiego otoczenia.
Ale jeżeli to się zdarza obok, tuż koło mnie, to jest strach. A co jeśli on będzie o mnie coś wiedział? A co jeśli on ma jakieś zdolności? Wie, na co zachoruję? Wie pan, o co chodzi? To są tylko takie strzały. Ja strzelam.
[01:36:46] - To też może być zwykła, normalna zazdrość.
[01:36:49] - W tym przypadku chyba nie, ale w drugim przypadku w rodzinie mamy właśnie taką normalną zazdrość.
[01:36:55] - Ja tutaj domniemuję tylko.
[01:36:59] - Ale to pan trafił.
[01:36:59] - Powodów do odrzucenia tego może być kilka.
[01:37:03] - Tak, ale panie Sławku, z tą zazdrością to pan trafił w 100%. Ale jeśli chodzi o innego członka rodziny. Zazdrość po prostu o takie umiejętności u wszystkich dzieci, u mnie i tak dalej. Ale żeby nie przedłużać, to ja chciałem poprosić właśnie radio i pana, żebyście pomogli to dalej ruszyć w jakiś sposób. Może słuchaczy, żeby jakąś burzę mózgów zrobili teraz, jak się rozłączymy. Ale czuję jeszcze potrzebę nawiązania do pana wypowiedzi o tych dzieciach po 2000 roku. Jeśli mogę to powiedzieć. Pan mówił o tym, że po 2000 roku rodzi się coraz więcej dzieci z takimi zdolnościami różnymi.
[01:37:40] - W 1995 dokładnie.
[01:37:43] - Tak. Pan się na tym zna. Ja w tym siedzę od trzech tygodni. Widzę tylko to, co mam w domu.Nie siedziałem w książkach i w internecie wcześniej, więc nie jestem partnerem do rozmowy, jeśli chodzi o daty czy zdarzenia. Mogę mówić tylko o tym, co obserwuję u siebie w domu. Traktuję to, co pan mówi jako wiarygodną wypowiedź. Po prostu pan dla mnie jest wiarygodny. Po tym 1995 roku to się nasila. Pan to wiązał z rezonansem Schumanna. Ja nie wiem, jak do tego podejść, bo się na tym nie znam, ale mówił pan też w jakimś filmiku o samobójstwach, o skali samobójstw.
Ja chciałbym zwrócić uwagę na coś takiego, żeby przemyśleć, jak się ma zdrowie psychiczne młodzieży, dzieci i ludzi młodych, bo teraz dużo nastolatków popełnia samobójstwo, do takiego zjawiska dysonansu poznawczego. Tak to nazywam. Tylko że to jest taki dysonans poznawczy trochę naciągany, dlatego że z jednej strony mamy taką pędzącą technikę, mnóstwo informacji w szkole, które musimy przyswoić. Moja córka profil biologiczno-chemiczny non stop się uczy o DNA, o tym wszystkim. Ilość wiedzy przyswajana jest olbrzymia. Bombardowani jesteśmy z internetu różnymi informacjami. Różne media są zresztą. I teraz ludzie do tego rodzą się z jakimiś zdolnościami. Oni czują, że ten świat troszeczkę inaczej funkcjonuje. Mają różne zdolności, podświadomie czują, że coś jest inaczej.
I tutaj powstaje taki dysonans. Podświadomość mi mówi, że świat działa inaczej, że są jakieś inne prawa, których nie rozumiemy. Ja coś odczuwam, ja coś przewiduję i tak dalej. I to jest nakładane na taki świat techniczny, taki świat pędzący do przodu. I teraz ten świat coraz bardziej pędzi, a te dzieci coraz bardziej odczuwają coś podświadomie. Rozumie pan, do czego zmierzam, tak?
[01:39:52] - Tak. Ja oczywiście inaczej nazywam to źródło tej informacji. Nie podświadomość, ale w samym zakresie merytorycznie się z panem zgadzam. Tu jest jeszcze kilka innych aspektów, ale całkowicie się z panem zgadzam, że dzieci, które odkrywają w sobie jakieś umiejętności, spotykają się na przykład z totalnym zaprzeczeniem ze strony dorosłych, swoich rodziców, dla których to w dalszym ciągu jest paranormalne. I te dzieciaki faktycznie posiadając pewne umiejętności i inaczej funkcjonujący już troszeczkę mózg, nie bardzo będą się w stanie odnaleźć. Także tu się z panem zgadzam.
[01:40:43] - Panie Sławku, ale nie idźmy w tą stronę tych zdolności, tylko w takie podświadome odczuwanie, że istnieje świat duchowy. W tą stronę idźmy. Oni czują taką potrzebę rozwijania się, zdobywania wiedzy w tym. Nie wiem na ile świadomie, na ile podświadomie, ale czują, że ten świat duchowy istnieje, że jakaś dusza, wy to nazywacie, istnieje. Specjalnie mówię „wy”, bo ja to nazywam inaczej. Istnieje taki świat duchowy, ale on jest wypierany, bo wszyscy mówią: „Nie, nieprawda. Tu masz internet, tu się baw, tu masz PlayStation”. I nie ma takiej równowagi między tym światem duchowym a tym, co się mówi w mediach, co się głosi w szkołach. W czasie II wojny światowej, przed II wojną światową człowiek był bardziej związany z Kościołem, z religią, z tym światem duchowym. Nie miał tylu bodźców zewnętrznych.
Jakaś równowaga była zachowywana. Teraz ta równowaga jest niesamowicie zachwiana. Tych samobójstw będzie coraz więcej. Dzieci będą w coraz gorszym stanie psychicznym, będą mieli posądzanie o różne zaburzenia psychiczne, depresje. Ja uważam, że Radio Paranormalium mogłoby być takim początkiem do troszeczkę obudzenia ludzi. Że istnieje coś takiego jak świat duchowy, że należy o tym normalnie mówić. Nie należy się bać, trzeba się zgłaszać, mówić o tym.
[01:42:15] - Niczego, panie Michale, nie robimy.
[01:42:18] - Tak, ale-
[01:42:19] - Właśnie dokładnie to staramy się jak najbardziej propagować i jak najbardziej głosić poprzez moją audycję. Ale tych audycji w radio jest dużo więcej, poruszających przeróżne aspekty tego.
[01:42:36] - Tak, ale panie Sławku-
[01:42:38] - Wiem, że nie poprzestaniemy na działaniu.
[01:42:42] - Nie, ja wiem, że wy to robicie, tylko że wy do tej pory nie macie narzędzi, żeby te różne rzeczy wykazywać. Więc teraz kończąc już ten monolog, chciałem powiedzieć, że teraz macie narzędzia dostępne w postaci moich dzieci, mojej rodziny. I teraz państwo zastanówcie się, jak to wykorzystać rozsądnie. Co z tym zrobić? Podpowiedzcie mi, zastanówcie się sami. Niech się słuchacze wypowiedzą na ten temat. Ja w każdym razie jestem zdeterminowany, żeby po prostu ludziom różne rzeczy wykazać. Na przykładzie moich dzieci niech zaczną się zastanawiać, niech zaczną wątpić, niech zaczną myśleć. Czyli jestem do dyspozycji, a teraz już oddaję państwu czas, żeby się nad tym zastanowić.
[01:43:23] - Panie Michale, bardzo dziękuję za telefon. Cieszę się, że pan ten temat poruszył, bo ja tak troszeczkę czułem się skrępowany, także jeszcze raz serdecznie dziękuję za zadzwonienie do nas. Myślę, że ta burza się za chwilę zacznie. Nie wiem, jak tam sytuacja z Messengerem i dzisiaj ze słuchaczami.I za chwilę przejdę do Messengera i będę czytał komentarze i odpowiadał, więc być może informacje, panie Michale, będziemy mieli za chwilę. Może nawet pojawią się jakieś pomysły.
[01:44:04] - Jeszcze jedno zdanie mi się tutaj nasunęło. Przepraszam, że tak troszeczkę z uporem maniaka, ale ja tak sobie myślałem, żeby dzisiaj do pana zadzwonić. Pan mi mówił o tej audycji, że dzisiaj będzie. Ja nie byłem pewien, bo ja mam różne przykre doświadczenia z psychologami, takimi szarlatanami, wie pan, którym się wydaje, że coś wiedzą. Nic nie wiedzą, nic nie wiedzą. Stawiają jakieś diagnozy w ciągu 15 minut. Nie wiedzą, co dzieci przeżywają, co jest przyczyną problemów. Może na antenie nie powinienem tego mówić, ale to jest skrajna niekompetencja po prostu. Ja tak sobie pomyślałem: „Dobrze, Michałku, ty mówisz wszystko przez pryzmat swoich doświadczeń”. Ale jak dzisiaj zadzwoniłem do człowieka, który zajmuje się parapsychologią i mi powiedział, jaka to jest skala problemu u rodziców, którzy mają takie dzieci.
Nikt ich nie rozumie, nawet rodzice ich nie rozumieją, bo moje dzieci mają o tyle szczęście, że ja ich rozumiem. Ja je rozumiem, ja je wspieram. Ale są rodzice, którzy w ogóle z tą tematyką nie mają nic wspólnego, nie przeżywają tego dzieciństwa co ja i ci rodzice ich nie zrozumieją. I on mi powiedział, jaka to jest skala, jak ci rodzice przeżywają, jak do psychiatrów wożą te dzieci. A on tylko mówi: „No co wy robicie, ludzie?”. I ten człowiek dał mi dzisiaj dodatkowo taką odwagę, żeby ten problem psychologii, niszczenia tych dzieci, niszczenia tych rodzin albo braku pomocy może w ten sposób, żeby w tej audycji poruszyć. Niech słuchacze teraz się wypowiedzą na ten temat, czy mają podobne problemy i jak ten temat ugryźć, jak wykorzystać ten mój przypadek i mojej rodziny. A ja panu jeszcze raz, Sławku, dziękuję za tą odwagę, którą zyskałem. No i dziękuję twórcom radia, że te audycje są. To do usłyszenia.
[01:45:54] - Przyjemność również po naszej stronie, panie Michale. Jeszcze raz bardzo dziękuję. Ja pozwolę sobie już po naszej rozmowie coś tam na antenie skomentować. Jeszcze jeden wątek, który mi przyszedł do głowy. Także panie Michale, jak ma pan chwilkę czasu, to niech pan zostanie z nami. Ja za chwilę przejdę do czytania komentarzy.
[01:46:13] - Zostanę, ale panie Sławku, niech jeszcze może ktoś podpowie w jakim kierunku. Może nie dzisiaj, ale może w następnej audycji. W jakim kierunku te dzieci badać? Nie tylko rysunki na kartce, ale może jeszcze jakieś inne są testy fajne, które można by tutaj na dzieciach przetestować? Ja w tym nie siedzę, a już szukanie po tym internecie to też coś śmieci po prostu. Może ktoś znając ten przypadek, słuchając o tych przypadkach powie: „No dobrze”, bo zna pan przypadek Jackowskiego, tak?
[01:46:46] - No jednak trochę.
[01:46:48] - Krzysztofa Jackowskiego, który odnajduje zwłoki. No to wie pan, ja nie będę dzieciom kazał szukać zwłok w jakiejś podświadomości, ale może są jakieś inne przypadki. No nie wiem, jakieś testy fajne.
[01:47:03] - Można na przykład ukryć jakiś przedmiot i kazać ten przedmiot dziecku znaleźć. To nie muszą być akurat zwłoki.
[01:47:12] - Tak, tak, właśnie na takie pomysły czekam. No jak te dzieci testować? Jaki jest zakres ich możliwości? Ale żeby to było jakoś pokrewne z tym, co robią z tą kartką, żeby nie błądzić za mocno. Także bardzo dziękuję za tą audycję i za możliwość wypowiedzenia się jeszcze raz. Dziękuję.
[01:47:28] - Dziękujemy. Dziękujemy panie Michale. Wszystkiego dobrego. Jesteśmy oczywiście w kontakcie, także serdecznie pozdrawiam i na pewno obejrzę jutro sobie te pozostałe filmiki.
[01:47:40] - Już się przełączam na słuchanie radia.
[01:47:43] - Dobra, dobra. Super. Dzięki panie Michale.
[01:47:46] - To ja może przypomnę kontakty do Radia Paranormalium. Dzisiaj, tak jak mówiliśmy już na początku, linia telefoniczna jest otwarta całą audycję. Można do nas dzwonić na nasze numery telefonów: stacjonarny 32 746 00 08, komórkowy 530 620 493, Skype radio.paranormalium.pl. Można także pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium oraz na profilu prowadzonym przez pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”, a także można nam wysyłać wiadomości na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl.
[01:48:50] - Dobrze panie Marku, bardzo dziękuję jak zwykle. Kochani, ja jeszcze powiem jedną bardzo ważną rzecz, której podczas rozmowy nie powiedziałem, ale która musi się pojawić. Tą rzeczą jest, którą też na pewno wyłapaliście. Zobaczcie jak ważna jest rozmowa i próba zrozumienia i wysłuchania własnego dziecka. Gdzie tutaj z różnego powodu, często z niewiedzy, czasami z lęku, tych powodów może być mnóstwo, możemy przeoczyć jakąś bardzo istotną rzecz, jakieś bardzo istotne wydarzenie bądź bardzo istotne umiejętności własnego dziecka. Dlatego pozwolę sobie tutaj, kochani, uczulić was na toNo i tyle. Widzę, że komentarzy za dużo dzisiaj nie ma, panie Marku. Czy ja dobrze widzę?
[01:50:06] - Komentarzy pisemnych niestety trochę mało, żeby nie powiedzieć prawie wcale.
[01:50:13] - No właśnie tak odpaliłem messenger w jakimś czasie.
[01:50:16] - Same komentarze: „Witam, cześć, dobry wieczór”. A takich bardziej konkretnych to tak troszkę. Widocznie część słuchających dzisiaj słucha nas kulając pierogi.
[01:50:32] - To bardzo możliwe, bo dzień dzisiaj taki jest wiadomo jaki. Jeżeli pan Michał nas tutaj słucha, to ja od razu obiecuję, że tego tematu nie pogrzebię i nie odłożę na półkę, więc na pewno do tego tematu ja osobiście wrócę. Być może nawet przy okazji następnej audycji. Mam nadzieję też, że po odsłuchaniu tej audycji pojawią się jakieś komentarze, pojawią się jakieś informacje. Kochani, piszcie, bo temat jest, powiedzmy sobie szczerze, ważny, ważki i też niecodzienny, bo jednak możliwość zetknięcia się osobiście z takimi dowodami jest dla większości ludzi niedostępna. Więc wykorzystajmy też tutaj taką możliwość. Też możliwość pomocy w tej konkretnej sytuacji, ale też tak jak pan Michał powiedział, pomocy innym dzieciom, innym rodzinom, innym tego typu przypadkom, których z pewnością jest tutaj sporo. Przeczytam oczywiście te dwa komentarze, które się pojawiły. Missy Strayhouse pisze: „Wow, czy można te filmiki gdzieś zobaczyć? Fascynujące to jest”.
Oczywiście moja droga, jest to bardzo fascynujące. Ja miałem okazję obejrzeć te filmiki, posiadam je. Natomiast też obiecałem panu Michałowi, że bez jego zgody nikomu tych filmików nie będę udostępniał. Dużo żeśmy powiedzieli na temat tego, co w tych filmikach się działo. Z tego, co wiem, dostałem już następne i myślę, że jeżeli nie w święta, to zaraz po świętach z panem Michałem spróbujemy opracować jakąś strategię, żeby była możliwość udostępnienia w jakiś sposób, opublikowania w jakimś miejscu tych filmów, żebyście sami mogli się w sposób naoczny o tym przekonać. Tak jak obiecałem panu Michałowi, tak też obiecuję, kochani wam, że tego tematu nie zostawię. Tutaj Adam pisze jeszcze na kanale Matrix Win: „Widziałem materiał o tym fenomenie, ale nie jest po polsku”. Mój drogi, jakbyś mógł podesłać mi jakiegoś linka, to będę ci zobowiązany. Ja oczywiście też zobowiązuję się, że prześlę to do pana Michała i zobaczymy, co tam dalej. Jak to mówią, po nitce do kłębka.
Liczymy z panem Michałem na waszą pomoc, waszą wiedzę niewątpliwą. Będziemy ten temat drążyć. Żeby was też już nie trzymać, nie zanudzać, bo nie wiem, jak tam z lepieniem pierogów u was jest i innymi obowiązkami przedświątecznymi dla tych, którzy te święta postanowili w jakiś szczególny sposób obchodzić. Nie będę was trzymał, nie będę was zanudzał, chociaż uważam, że dzisiejsza audycja była akurat mało zanudzająca. Przynajmniej ja miałem mało czasu, żeby was pozanudzać. Źle powiedziałem. Uważam tą audycję za bardzo fajną i za bardzo ciekawą. Może więcej takich audycji będzie. Mam też nadzieję, że więcej osób odważy się do nas dzwonić. I tyle.
Ja ze swojej strony oczywiście bardzo wam dziękuję za dzisiaj. Panu Markowi również, panu Michałowi Just Me za piękne telefony, za mnóstwo nowych informacji ciekawych i też myślę, że i dla was. Tradycyjnie uważajcie na siebie, nie obżerajcie się za dużo, nie jeździjcie za szybko. Jeżeli będzie jakikolwiek odzew po dzisiejszej audycji, to spotykamy się za tydzień, chyba że będziecie już po prostu świętować Sylwestra, to może sobie odpuścimy, ale dajcie znać, czy macie ochotę jeszcze w starym roku się spotkać. Na dzisiaj dziękuję wam bardzo serdecznie, kochani. Trzymajcie się. Wszystkiego dobrego. Tym, którzy świętują, wesołych świąt. Tym, którzy nie świętują, odpoczynku, spokoju i jak zwykle dużo radości, miłości, szczęścia i tego wszystkiego, co w naszym życiu jest fajne, miłe, przyjemne. Ja wam z całego serca życzę, mówiąc dobranoc, kłaniam się.
Do usłyszenia. Pa, pa.
[01:56:04] - A mówi te słowa do państwa jak zawsze gospodarz audycji „Świat oczami duszy”, pan Sławek Bączkowski. Tradycyjnie tych, którzy chcieliby zgłębić tematy świadomościowe, zachęcamy także do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o takim samym tytule jak nasza audycja, czyli „Świat oczami duszy”. Zachęcamy także do sięgnięcia po książkę „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?” oraz do polajkowania profilu na Facebooku, który z kolei nazywa się tak samo jak książka. Profil prowadzony przez pana Sławka o nazwie „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia. Jeżeli będzie feedback, jeżeli pan Sławek zdecyduje oczywiście, to do usłyszenia za tydzień. A jeżeli za tydzień będziemy już świętować, kto będzie świętował, ten będzie świętował oczywiście Sylwestra, to do usłyszenia za dwa tygodnie na antenie Radia Paranormalium. Oczywiście w poniedziałek, oczywiście o 20:00 no i oczywiście na żywo.
[01:57:28] - Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl.