[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Witajcie bardzo gorąco i serdecznie na antenie Radia Paranormalium. Jak co poniedziałek, dzisiaj mamy 16 grudnia, po godzinie 20:00 startujemy właśnie tutaj, właśnie teraz z kolejnym odcinkiem audycji na żywo poświęconej w całości świadomości i tematom okołoświadomościowym, czyli z audycją „Świat oczami duszy”. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:50] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam wszystkich serdecznie.
[00:53] - Tradycyjnie, zanim oddam głos panu Sławkowi, przypomnę kontakty do Radia Paranormalium, bowiem audycja jest realizowana w całości na żywo. Można będzie do nas dzwonić pod nasze numery stacjonarne 32 746 00 08, komórkowy 530 620 493, Skype radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na troszkę opustoszałym już niestety, ale jednak wciąż jeszcze działającym GG. Jeżeli ktoś korzysta z tego komunikatora, to może do nas napisać na numer 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i profilu prowadzonym przez pana Sławka Bączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i Czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. A więc teraz z czystym sumieniem, panie Sławku, oddaję panu głos.
[02:16] - Dziękuję, panie Marku. Jeszcze raz kochani, witam was bardzo serdecznie. Tak się złożyło, że dzisiaj mamy audycję numer 52. Pewnie o tym wiecie. Niedawno mieliśmy 50. Mówiliśmy, że to jubileusz. W poprzedniej audycji Adam napisał, że 51. audycja jest też bardzo ważna z jakiegoś powodu, ponieważ też coś znaczy. Natomiast kochani, dla mnie akurat 52. audycja jest wyjątkowa.
Jest wyjątkowa z kilku względów, o których za chwileczkę wam opowiem i wytłumaczę, dlaczego jest wyjątkowa. Jak wiecie, jestem panem, miłośnikiem, czy jakkolwiek to nazywać, kalendarza Majów. Parę razy dałem wam o tym znać. Zresztą parę osób też korzystało z mojej wiedzy na ten temat w celach prywatnych. Jeżeli gość z nami dzisiaj jest, to drogi goście, pamiętam, mam karteczkę i obiecuję, że w wolnej chwili zrobię to, co ci obiecałem. Natomiast dlaczego akurat 52. audycja jest taka ważna? Kochani, coś wam powiem na temat kalendarza Majów, co może wam się przydać w codziennym życiu. Ponieważ często mamy takie oczekiwania, żeby coś, czego pragniemy, co sobie gdzieś tam wymyślimy, wyafirmujemy, żeby wydarzyło się natychmiast. Majowie, którzy sami siebie nazywali strażnikami czasu, określili te wszystkie mechanizmy związane z czasem, bardzo ładnie je nazwali i podzielili ten czas na pewne cykliczne, powtarzające się okresy, fazy.
Najkrótszym okresem trwania jednej fazy to jest 13 dni, czyli 13 okresów fali, bo oni tak to nazwali falą. Fala przechodzi przez poszczególne etapy, które oni podzielili na trzy takie etapy. Etap pierwszy to jest etap budowania fundamentu, czyli to jest etap, który trwa przez bądź pięć dni, bądź pięć okresów, które są też podzielone na czteroletnie takie fazy. Drugą fazą jest faza działania. Wtedy, kiedy to, co sobie założymy, co sobie zbudujemy, fundament do tego zaczyna wchodzić w życie, zaczyna pracować. Ostatnie trzy etapy to jest tak zwana faza synchronizacji i faza podsumowań. Dlatego nawet gdy mówi się, że czas nie istnieje, że jest pojęciem ziemskim, to mimo wszystko we wszechświecie też ten czas czy te cykleW jakiś sposób obowiązują, chociażby czas obrotu Ziemi wokół siebie czy czas obrotu Ziemi wokół Słońca czy czas obrotu innych planet we wszechświecie wokół jakichś tam orbit. To jest też czas konkretnie ustalony. On nie jest taki od czapy, że raz jest taki, raz jest inny. Te fazy trwają konkretną ilość czasu i te fazy są powtarzalne.
Po pierwsze mówię o tym z racji tego, żebyście wiedzieli, że minimalny czas oczekiwania na jakieś efekty to jest minimum 13 dni. Ma to też znaczenie w naszym życiu ziemskim, ponieważ nasze ziemskie życie jest również podzielone na konkretne cykle i ludzkie życie jest podzielone według Majów na 13 czteroletnich cykli. 13 czteroletnich cykli, czyli jak się sami już w tej chwili domyśliliście, 13 razy 4 to jest 52. Więc ta cyfra 52 tej cykliczności u Majów się pojawia jako pewien taki szablon. Jest to jeden z powodów, dla których ta 52. audycja jest dla mnie osobiście wyjątkowa. Żeby zrozumieć, jak to mniej więcej wygląda. Co prawda obiecałem wam kiedyś audycję z gościem, miała być kobieta, która wie dużo więcej na temat kalendarza Majów ode mnie, a może nawet najwięcej. Natomiast nie udało się tego doprowadzić do finału, więc ja wam powiem oczywiście tylko w bardzo malutkim zakresie, co na ten temat wiem. W bardzo małym zakresie, tym, który jest mi potrzebny dla wyjaśnienia cyfry 52 i konsekwencji tej dzisiejszej audycji.
Kochani, te czteroletnie okresy wynikają z tego, że oprócz tych kinów urodzeniowych, z każdym z nich jest związany jeden z czterech kolorów. Jeden z czterech kolorów to jest biały, żółty, niebieski i czerwony, który jest związany z zupełnie inną energią odpowiedzialną za coś innego, za inny zakres naszego działania i za inny zakres naszego życia. I w tym czteroletnim cyklu każdy z tych kolorów musi się pojawić. Biały, żółty, niebieski i to jest jeden cykl. I tych cykli w tym podstawowym podziale etapów ziemskiego życia człowieka jest właśnie 13. I tak jak mówiłem o tych fazach, pierwsze pięć cykli to jest tak zwane budowanie fundamentu. Ja pozwolę sobie to przytoczyć i troszeczkę rozwinąć, chociażby może pod kątem tego kącika Bobasa, który ostatnimi czasy gdzieś tam zaginął. Może dlatego, że Ghost się przestał mało udzielać. Więc po to też, żebyście zrozumieli, że każdy ten czteroletni etap w życiu człowieka jest związany z czym innym. I ta pierwsza faza obejmująca pięć tych cykli, czyli pierwsze 20 lat życia człowieka na ziemi wygląda mniej więcej tak: przez pierwsze cztery lata, przez pierwsze te cztery kolory kształtuje się charakter, czyli osobowość, czyli buduje się tak naprawdę podświadomość dziecka.
Przez następne cztery lata do ósmego roku życia następuje tak zwana stabilizacja, czyli utrwalanie tego, co dziecko, że tak powiem, przez pierwsze cztery lata swojego życia zobaczyło. Następnie od dziewiątego do dwunastego roku życia następuje tak zwany cykl rozwoju uczuć, rozwoju emocjonalności. Następny etap pomiędzy 13. a 16. rokiem życia jest cyklem rozwoju mentalnego, rozwoju umysłowego, rozwoju wiedzy i łącząc tą podświadomość, czyli te podstawy naszego charakteru, łącząc ze sobą tą fazę rozwoju emocjonalnego i następną fazę rozwoju mentalnego wykształca się osobowość człowieka. Między 17. a 20. rokiem życia wykształca się, krystalizuje się osobowość człowieka, czyli ta osobowość ziemska, czyli to, co niektórzy nazywają naszym ziemskim ego. I ten etap budowania fundamentów kończy się w 20. roku życia i zaczyna się z całą tą wiedzą, z tym wszystkim, co zostało przez pierwsze 20 lat wykształconeZaczyna się faza działania.
Oczywiście pierwszy etap to jest start w dorosłość, później następuje wybór drogi życiowej i między 29 a 32 rokiem życia jest maksymalna efektywność. Maksymalna efektywność ziemska, mentalna i emocjonalna. Po 32 roku życia zaczynają pojawiać się w życiu aspekty duchowe. To jest ten moment, kiedy dusza delikatnie zaczyna do nas pukać i dopominać się o to, abyśmy zajęli się również tą sferą, ponieważ do 32 roku życia zajmujemy się strefą stricte ziemską, emocjonalną, zakładaniem rodziny, wprowadzaniem w życie praw i wzorców podświadomości, czyli sferą związaną z wykształceniem, zdobywaniem pracy, budowaniem fundamentów materialnych rodziny i tak dalej. Stąd też bierze się to, że stare dusze zaczynają tak naprawdę otwierać się i zaczynać swoją duchową przygodę właśnie w 33. roku życia. Często w tym okresie następuje taki przebłysk. Zresztą u starych dusz może to być dość gwałtowne, natomiast wszyscy ludzie właśnie w 33. roku życia zaczynają mieć rozterki duchowe. Ponieważ te rozterki się pojawiają, między 30 a 36 rokiem życia następuje etap zastanawiania się, co dalej.
I ten etap działania kończy się w 40. roku życia. Wtedy, kiedy tych rozterek, kumulacji dylematów i wszelkiego rodzaju potrzeb dokonywania zmian jest najwięcej. Wtedy pojawiają się pierwsze efekty naszych ziemskich dokonań, ale również w sferze duchowej. Ta ostatnia faza synchronizacji i pojawiania się efektów rozpoczyna się w 40. roku życia, więc pierwszy czteroletni cykl pomiędzy 40 a 44. rokiem życia bardzo często w życiu ludzi jest burzliwy, ponieważ wtedy czujemy wewnętrznie potrzebę dokonania zmian, zrobienia jakichś porządków. Dlatego to jest okres bardzo burzliwy. Często ludzie nie rozumieją, że tych zmian tak naprawdę należy dokonywać na płaszczyźnie duchowej, emocjonalnej i często dokonują tych zmian na płaszczyźnie po prostu ziemskiej. Wiedzą, że muszą coś zmienić, więc często zmieniają partnerów, miejsce zamieszkania, pracę, sposób życia i tak dalej.
Między 45 a 48 rokiem życia jest ostatni czas na dokonanie korekty, na zrozumienie tego, co się powinno zrobić tak naprawdę, na jakiej płaszczyźnie tych zmian należy dokonywać. To jest taka ostatnia szansa. Zmienić efektu końcowego się nie da, ale da się jeszcze na tym etapie zmniejszyć na przykład dramatyczne skutki tych decyzji, złych bądź dobrych. Pomiędzy 49 a 52 rokiem życia pojawia się finalny wynik. W tym okresie życia pojawia się największy konflikt pomiędzy naszą ziemską naturą a naszymi potrzebami duchowymi, naszą duszą. Tak naprawdę w 52. roku życia zamykamy pierwszy cykl naszego życia i tak naprawdę od 53. roku życia zaczynamy następny, który znowu zaczyna się etapem budowania fundamentu na następne 52 lata naszego życia. W zależności od tego, czy zrozumieliśmy, jakich zmian należy dokonać, na jakiej płaszczyźnie, czy te zmiany były słuszne, albo zaczynamy nowy, inny, bardziej świadomy, lepszy etap swojego życia, bądź zaczynamy powtarzać to wszystko, co robiliśmy przez poprzednie 52 lata swojego życia. Z tym, że jeżeli nadal tkwimy w negatywnych emocjach, negatywnych wzorcach, wzorcach podświadomości, braku miłości, braku wyciągania wniosków, to po 52.
roku życia zaczynają się te negatywne rzeczy nawarstwiać. Jeżeli nie rozpuściliśmy tych złogów emocjonalnych negatywnych, to zaczynają pojawiać się jużChoroby, które są wynikiem długotrwałego przebywania w świecie negatywnych emocji, strachu, stresu, czyli te choroby, których objawienie się czy rozwój w naszym organizmie, w ciele fizycznym wymaga czasu. Bo między 40. a 48. rokiem życia, a najbardziej między 40. a 44., choroby, które nam towarzyszą, to są choroby gwałtowne, zawały, wylewy, złamania, wypadki bądź aż nadmierne korzystanie z używek i tak dalej. Po 52. roku życia, jeżeli nie dokonujemy jakichś zmian, to zaczynają się pojawiać choroby, których manifestacja lub powstawanie wymagało dłuższego czasu. Powiedziałem wam o tym, po pierwsze dlatego, żebyście wiedzieli. Po drugie dlatego, żebyście zrozumieli, dlaczego 52.
jest dość kluczowym momentem. Ponieważ 52. oznacza zakończenie pewnego cyklu i rozpoczęcie nowego. I tak naprawdę, może troszeczkę naginając, 52. audycja jest pewnego rodzaju podsumowaniem tego, co wydarzyło się do tej pory. Również, a może przede wszystkim w moim życiu. 52. audycja to jest bardzo dobry moment do tego, żeby wyciągnąć wnioski z tych 52. audycji i zacząć budować fundamenty pod następny etap, pod następne 52. audycje, a później pod następne 52.
i tak dalej. I z jednej strony kochani, powiem wam tak szczerze, że patrząc na ilość komentarzy na przykład pod ostatnimi audycjami, patrząc też na oglądalność tych audycji na YouTubie, mogę dojść do jednego wniosku. Też patrząc na ilość słuchaczy, którzy uczestniczą w audycjach, uczestniczą w dyskusjach, nasuwa się wniosek jeden: coś trzeba zmienić. Trzeba nie trzeba, natomiast wiadomo, że w historii, w przeszłości się już nic nie da zmienić. Natomiast z historii można korzystać, żeby wykorzystać tą wiedzę na przyszłość. Czyli na zasadzie: co się udało, co się nie udało, co było pozytywne, co było negatywne, co wyeliminować, a co zostawić i rozbudowywać dalej. Tak czy inaczej, jest to bardzo dobry moment do tego, żeby pomyśleć, co dalej i w jakim kierunku, w jakiej formie zmierzać. Nie ukrywam, jestem szczęśliwy, ponieważ dwa czy trzy dni temu zadzwonił do mnie przemiły pan, który z audycji Radio Paranormalium trafił na mój kanał i jak rozmawialiśmy, był chyba przy 29. odcinku tych moich filmików. Oprócz tego, że jak sam powiedział jest informatykiem i programistą, więc wszystko w jego życiu jest bardzo logiczne i zero-jedynkowe.
I tutaj powiedział mi taki bardzo fajny komplement, że do 29. audycji nie za specjalnie ma się do czego przyczepić, bo to wszystko jest logiczne i dla niego zrozumiałe, co mnie bardzo ucieszyło z ust osoby bądź co bądź bardzo logicznej. Natomiast zadał mi też pytanie, mówi: „Skąd pan czerpie energię do tego, żeby to robić przy tak małej oglądalności, przy tak małym zainteresowaniu tym, co pan mówi?” Ciężko mi odpowiedzieć na to pytanie, skąd biorę energię, więc też panu nie odpowiedziałem. Natomiast powiedział mi też jedną bardzo ważną rzecz. Oczywiście najpierw mnie się pytał, czy to, czym się zajmuję, o czym mówię, jak wpłynęło na moje relacje z rodziną, z bliskimi, z przyjaciółmi. Ponieważ on przez wiele lat bał się o tym mówić, bojąc się konsekwencji stracenia znajomych, rodziny, bliskich, przyjaciół na skutek swoich poglądów. Uspokoiłem go i też uspokoję was, tych, którzy na przykład być może macie jakieś dylematy, słuchacie w tej chwili audycji, natomiast być może część z was na przykład nigdy nie powie... swoim bliskim i znajomym, że słuchało tej audycji, ponieważ może to być źle odebrane. Kochani, nie miejcie tych obaw, bo to jest trochę tak, ja się śmieję, że jest kilka rzeczy w Polsce, takich, których nikt nie robi. Na przykład nikt nie ma depresji.
Jak porozmawiacie z kimś: „Nie, ja to nie mam”. Później się okazuje, że dwie trzecie Polaków czy trzy czwarte tę depresję ma. Natomiast jak powiecie, że miałem depresję, to się raptem okazuje, że i ten miał depresję i ten, a ja to jeszcze mam, a ja to się leczę, a ja to biorę leki i tak dalej. Tak samo jest z muzyką disco polo i z głosowaniem na PiS. Nikt muzyki disco polo w Polsce nie słucha, ale jak pójdziecie na wesele, to się okazuje, że wszyscy te kawałki znają. I z tematyką duchową jest w dużej mierze tak samo. Ludzie o tym nie mówią, ale jak powiecie, że wy się tym interesujecie, to się raptem okaże, że ten coś tam słyszał, a ten ma jakieś tam poglądy, a ten się tym interesuje, a ten to widział, a tutaj jest taki fajny program i tak dalej. Ja też kiedyś miałem takie same obawy, jak pewnie część z was w dzisiejszych czasach. Choć czasy się zupełnie zmieniły i możliwość mówienia i otwartość ludzi na tego typu poglądy jest już zupełnie inna. Natomiast jeżeli nie będziecie się zachowywali jak kaznodzieje, bądź jak niektórzy tutaj nasi słuchacze, którzy pragną wszystkich przebudzać, wybudzać, nawracać i pokazywać im jedyną słuszną drogę, to nic groźnego się z tego powodu nie dzieje.
Ja nie rozmawiam, ja nikogo nie nawracam ze swoich znajomych i nie mówię: „Słuchaj, musisz, uwierz w to, bo to jedyna metoda, jeżeli tego nie zrobisz” i tak dalej. Jeżeli ktoś nie wyraża zainteresowania tego typu tematyką, to po prostu z nim nie rozmawiam. Nie przekonuję, nie dyskutuję, nie zarzucam go tymi informacjami. Więc jeżeli zachowacie jakiś szacunek dla drugiego człowieka, to nic złego z tego nie wyniknie. Natomiast jeszcze pan powiedział mi jedną rzecz, która mi bardzo dużo dała do myślenia. Mianowicie to, że słuchając tych filmików na YouTubie odważył się i pojawiła się prawie natychmiast lawina w jego życiu bardzo fajnych, bardzo ciekawych i bardzo dobrych dla niego rzeczy: ludzi, relacji, zwłaszcza z dziećmi, sposób patrzenia. Uspokoił się. Mało tego, powiedział, że przez wiele lat w zasadzie co noc cierpiał na koszmary. Rozumiejąc siebie samego, mówi, położył się w nocy, zasnął i obudził się następnego dnia z przerażeniem wyspany, ponieważ nic go w nocy nie budziło. I tak od tamtego czasu jest.
I też namawiał mnie do tego i dlatego postanowił do mnie zadzwonić. Mówi: „Muszę to panu powiedzieć osobiście, ponieważ moje życie dzięki panu uległo naprawdę bardzo dużej poprawie”. Czemu o tym mówię? Oczywiście mówię to z przyjemnością. Oczywiście być może ktoś to odbierze jako chwalenie się czy coś w tym stylu. Natomiast wyjaśnię wam to na koniec dzisiejszej audycji. Jeszcze zadam wam takie pytanie, zanim przejdę do następnego wątku. Zastanówcie się, do czego zmierza nasza świadomość, nasza dusza. Czego ona chce nas nauczyć? Co mamy zrozumieć?
I na te pytania odpowiem wam z mojego oczywiście punktu widzenia na koniec dzisiejszej audycji. A teraz mam troszeczkę zaległości, które obiecałem poruszyć, więc dzisiaj postanowiłem przynajmniej dwa z tych wątków, dość trudnych, poruszyć. Pierwszy temat — pojawiło się takie pytanie: co jest obiektywne, prawda czy rzeczywistość? I powiem wam tak, z ziemskiego punktu widzenia ani jedno, ani drugie. Ponieważ dla każdego z nas nasza prawda, moja najprawdziwsza prawda wynikająca z podświadomości jest po pierwsze inna, ponieważ jest, tak jak wiecie, wykreowana, stworzona przez moje najbliższe otoczenie. I do tego wszystkiego ta prawda, w którą wierzymy, znaczy nie wierzymy. Kochani, żebyśmy mieli jasność. To, co płynie z podświadomości, my w to nie wierzymy. Żeby w coś wierzyć, trzeba się troszeczkę nad tym zastanowić. Poza tym z wiarą mamy wybór.
Możemy wierzyć bądź nie. Podświadomość nie daje nam takiej możliwości. Po prostu coś jest dla nas prawdą i koniec. Bez cienia wątpliwości, bez żadnego zająknięcia.To jest dla nas prawda. I ta prawda, która wynika z naszej podświadomości, kształtuje naszą rzeczywistość, więc jest tak samo subiektywna jak prawda, która wynika z naszej podświadomości. Natomiast z duchowego punktu widzenia, z punktu widzenia duszy jest prawda obiektywna. Jest prawda uniwersalna, niepodlegająca zmianom. Nie wiem od jak dawna, ale najprawdopodobniej od bardzo dawna. O tym obiecałem powiedzieć swoje zdanie na ten temat. Następny temat, który jest równie ciężki, a może nawet cięższy.
Pojawiło się takie pytanie odnośnie dylematów rodziców związanych z dziećmi chorymi, z dziećmi upośledzonymi, niepełnosprawnymi bądź też z dziećmi nienarodzonymi. Jak to wygląda z punktu widzenia naszej duszy, naszej świadomości? Ja do tych dylematów dorzucę dwa również bardzo ważne aspekty. To jest temat przerywania, usuwania ciąży oraz sposobu porodu, czyli czy poród ma być naturalny, czy poród ma być planowany na zasadzie cesarskiego cięcia. Kochani, przypomnę wam to, co wspomniałem na początku odnośnie kalendarza Majów. Zresztą to samo powiedzą ludzie zajmujący się numerologią. To samo powiedzą pewnie ludzie zajmujący się astronomią. Może w jakiejś mierze tam też jakimiś bardziej zaawansowanymi horoskopami, bardziej zaawansowanymi. W każdej chwili, każdego dnia we wszechświecie wszystko żyje. We wszechświecie cały czas coś się zmienia.
Wszechświat jest jedną wielką energią sił, które na siebie wzajemnie oddziaływują. I każdego dnia jest inny rodzaj energii. I ta energia, w której przychodzimy na świat, decyduje o naszych predyspozycjach, o pewnych cechach charakteru czy umiejętnościach, talentach, predyspozycjach, które ze sobą wnosimy do życia. To jest jeden aspekt i powiem wprost: zakłócanie tego procesu być może spowodować... Mam tu na myśli oczywiście porody, które są planowane zgodnie z jakimś grafikiem, że na ten dzień wyznaczamy poród, ponieważ mamy wolne łóżko, anestezjologa i tak dalej. Czyli te porody, których dokonuje się za pomocą cesarskiego cięcia. To może powodować, że tak naprawdę dusza, nasza świadomość, która wymyśliła sobie jakiś plan, a jak wiemy dokładnie, jak rozmawialiśmy na ten temat, że miejsce urodzenia, czyli rodzina, jej stan finansowy, jej stan świadomości, jej pochodzenie i tak dalej, to wszystko będzie decydowało o tym, jaką prawdę przekażą swojemu dziecku. Więc dusza wybierając to miejsce, planuje już konkretne doświadczenia dla nas od samego początku naszego życia. To jest jedna rzecz, którą nasza dusza planuje i planuje również to, z jakimi talentami, czyli z jakimi predyspozycjami, z jakimi cechami charakteru mamy się urodzić. Jak wiecie, jak wam mówiłem, Majowie w swoim wachlarzu znaków zodiaku, tych tak zwanych znaków zodiaku, przypisali na każdy dzień roku inny znak zodiaku.
Na każdy dzień. Astrolodzy, numerolodzy też wyznaczają, określają nasz charakter, nasze przeznaczenie za pomocą konkretnego dnia urodzin, często konkretnej pory, konkretnej godziny. Więc zachwianie tego procesu może spowodować, że nie dostaniemy odpowiednich narzędzi do realizacji naszego celu, który sobie założyliśmy. Czyli możemy wylądować na pustyni bez kapelusza i okularów przeciwsłonecznych, bez wody, co może bardzo skomplikować wykonanie naszego zadania, które sobie założyliśmy. Temat dzieci chorych, temat dzieci, które na przykład już w okresie ciąży wiadomo, że będą w jakiś sposób upośledzone, jest też tematem ciężkim. Z ludzkiego punktu widzenia zastanawiamy się nad tym, co jest lepsze dla dziecka.Czy męczarnie, będąc chorym, czy w ogóle nienarodzenie się, co będzie mniejszym cierpieniem? I z ziemskiego punktu widzenia podlegamy różnego rodzaju presjom i dylematom. Natomiast kochani, z duchowego punktu widzenia, jeżeli dusza decyduje się, świadomość decyduje się na inkarnowanie w takim właśnie ciele, to ma w tym jakiś cel. Być może jest to cel bądź egzamin dla rodziców. Czy są w stanie dźwignąć ciężar wychowywania i opiekowania się dzieckiem, które wiedzą, że będzie chore?
Bo najczęściej dusze, które rodzą się, inkarnują się w ciałach dzieci, które są chore, niepełnosprawne bądź umierają w bardzo wczesnym, młodym wieku, decydują się na takie inkarnacje przede wszystkim i zazwyczaj ze względu na swoje otoczenie. Ze względu na to, aby nauczyć miłości, często miłości bezwarunkowej, swoich bliskich. Decydują się na pewnego rodzaju cierpienie po to, żeby nauczyć miłości swoich bliskich. Dzieci chore, dzieci niepełnosprawne mają nauczyć miłości swoich bliskich, ale również otoczenia, rodziny. Ilość tych dzieci, które się w tej chwili rodzi. Jest bardzo dużo dzieci, które rodzą się z mniej bądź bardziej zaawansowanym autyzmem. Jest tego sporo. Zresztą słyszycie w mediach. Ja rozumiem te dylematy. Może dlatego rozumiem te dylematy, chociaż ja mógłbym powiedzieć, że nie rozumiem.
Ponieważ nie mając świadomości tego, co wiem, w momencie, kiedy zachorował mój syn, nie zastanawiałem się, kiedy on 26 dni był nieprzytomny i nikt nie wiedział dlaczego, nie zastanawiałem się, co byłoby lepsze dla niego. Wszelkimi siłami wraz z żoną, wszelkim wysiłkiem mentalnym, duchowym pragnęliśmy, aby się wybudził, aby przeżył i bez względu na to, co się działo. Ja nie powiem, że czasami rodzice nie mają prawo siąść, jakieś tam nerwy czy przyjść etap załamania, czy jakiejś tam bezsilności. Bardzo często bezsilności, kiedy nie można pomóc swojemu własnemu dziecku. Ale nigdy nie miałem tego typu dylematu. Więc pamiętajcie kochani, że z duchowego punktu widzenia zawsze w takiej sytuacji jest jakiś cel. I też pamiętajcie, że podlegamy procesowi, uczestniczymy w procesie reinkarnacji. Czyli do momentu, dopóki nie uświadomimy sobie, nie przypomnimy sobie, co tak naprawdę wydarzyło się w naszym poprzednim życiu, też będziemy się zastanawiali, dlaczego to życie tak wygląda. Nie zawsze trzeba to odkrywać. Czasami wystarczy to zaakceptować i spróbować zrozumieć, że i tak cel jest jeden.
I jeszcze jedna ważna kwestia, o której rozmawialiśmy w poprzedniej audycji. Kwestia od kiedy człowiek posiada świadomość. Jeżeli zgodzimy się z tym, że już od momentu pierwszego połączenia jajeczka plemnikiem, ta jeszcze jednokomórkowa istota już zaczyna budować swoją świadomość, czyli zaczyna też budować świadomość otoczenia, zaczyna odbierać emocje, które towarzyszą przede wszystkim matce, ale również jej emocje są związane z jej najbliższym otoczeniem, najczęściej partnerem, mężem. Więc przyjmując to założenie, to trzeba powiedzieć tak, że usuwając, przerywając ciążę pozbawiamy duszę możliwości inkarnowania się w tym ciele, w tej rodzinie i w tych warunkach, które sobie założyła. To tyle odnośnie trudnych pytań. Jak zwykle pewnie zauważyliście, staram się być delikatny, bo to też nie chodzi o to, żeby na kogoś krzyczeć, wyzywać go i oceniać. Bo tak na dobrą sprawę, jeżeli ktośChce daną rzecz zrobić, to i tak ją zrobi. Więc eskalowanie swoich, moich emocji w kierunku takiej osoby nie ma najmniejszego sensu. Natomiast myślę i wierzę, że składając sobie te rzeczy w jedną całość bez żadnych problemów zrozumiecie moje zdanie w tym bardzo trudnym temacie związanym z dziećmi. W zasadzie ze wszystkimi dziećmi.
Zwłaszcza, że trzeba pamiętać o tym, czego oczywiście nikomu nie życzę, że takie mówienie, że dziecko będzie chore, kiedy już wiemy w momencie poczęcia czy w momencie, kiedy dziecko jest jeszcze w stanie przed urodzeniem. Wiedzenie, że ono będzie chore i mówienie, że to nie ma sensu męczyć tego dziecka i tak dalej. Pamiętajcie, że nigdy nie macie żadnej gwarancji, że rodząc zdrowe dziecko, to dziecko będzie zdrowe do końca życia. Że nie zachoruje w wieku pięciu miesięcy, tak jak na przykład mój syn czy wiele innych dzieci. Czy nie zginie, nie umrze w wieku kilku miesięcy, kilku tygodni bądź kilku lat, jak dzieci wielu moich znajomych, słuchaczy, przyjaciół. Więc ten argument też nie jest tak do końca słuszny i niepodważalny. To tyle kochani w kwestii zaległych tematów. Teraz wracając do naszego tematu audycji po godzinie mojego gadania. W kontekście ostatnich audycji, w których rozmawialiśmy o miłości, o podświadomości, o tych wszystkich procesach, które gdzieś tam się lęgną w naszych głowach bądź gdziekolwiek indziej i w kontekście tego, o co zapytałem was na początku dzisiejszej audycji, do czego zmierza świadomość? Podpowiem: to jest to samo pytanie, które kiedyś zostało zadane.
Jaki jest nasz cel tutaj na Ziemi? W ramach podpowiedzi zadam wam kolejne pytanie, ponieważ może będzie trochę łatwiej. Czy zastanawialiście się kiedyś, co jest najbardziej pożądaną, jaka emocja jest najbardziej pożądaną emocją na Ziemi? Jaka emocja? Nie pytam o tą, która jest najbardziej popularna, bo tą najbardziej popularną jest strach. Natomiast jaka jest najbardziej pożądana emocja w życiu? O czym marzy większość dziewczynek? Mówię dziewczynek, nastolatek bądź młodych kobiet. O miłości. O tym, aby się zakochać.
Aby kochać i być kochanym. I najlepiej, jeżeli jeszcze owocem tej miłości będzie następna malutka miłość w postaci dziecka bądź dzieci, która tą miłość jeszcze będzie potęgować i kumulować. I nie chodzi o to, o co pytają ankieterzy CBOS-u na ulicach. Bo wiadomo, że każdy marzy o dobrej i dobrze płatnej pracy, o dobrym statusie materialnym, bo to jest podstawa naszego funkcjonowania tutaj na Ziemi. Więc oczywiście jak najbardziej. Każdy marzy o tym, żeby skończyć dobre studia, żeby mieć dobrą pracę, żeby zarabiać, żeby go było stać na mnóstwo różnych fajnych i przyjemnych rzeczy. Natomiast to jest pewnego rodzaju obowiązek. Zarabianie pieniędzy to jest obowiązek na Ziemi, żeby prowadzić jakiś tam status życiowy. Natomiast co jest najbardziej pożądanym stanem emocjonalnym? Czy jeżeli małżeństwo się rozpada z braku na przykład miłości, to czy marzeniem partnerów jest być nadal samotnym?
Owszem, część tak. Jest tak, że tak powiem, zgorzkniała, pozbawiona wiary bądź przekonania o tym, że w ogóle zasługuje na miłość, że tak, wybierają samotność albo na przykład z obawy przed kolejnym zranieniem wybierają samotność. Natomiast gdyby im ktoś zagwarantował, że nie zostaną zranieni, myślicie, że zdecydowaliby się na kolejną miłość? Jedną z najczęstszych przyczyn rozwodów w Polsce, zresztą nie tylko w Polsce, są zdrady.I nie mówimy tutaj o zdradach, które miały miejsce na wyjeździe integracyjnym, chociaż te często też. Natomiast mówimy o zdradach, które wynikają z romansu, z tak zwanych romansów. Romans nie jest niczym innym jak w dużej mierze poszukiwaniem miłości. Miłości, której zbrakło mi już w tym związku, to szukam miłości gdzie indziej. Zainteresowania, ciepła, troski, często adrenaliny, często odmiany. Okej, ja nie generalizuję, że to tylko miłość. Bo tu się też na pewno wywiąże dyskusja, zwłaszcza argumenty ze strony osób zdradzonych, w jakiś sposób zranionych i którzy jeszcze tego nie przetrawili, nie przepracowali, że w ogóle to nie wchodzi w grę, że to jest zazwyczaj łajdactwo, świństwo i w ogóle całe mnóstwo innych rzeczy negatywnych.
Natomiast gdyby się głębiej nad tym zastanowić, gdyby próbować zrozumieć tych ludzi, te kobiety, tych mężczyzn, to właśnie bardzo często jest to poszukiwanie miłości, której synonimy żeśmy przerabiali, bo to jest też przyjemność. Miłość to jest przyjemność. Miłość to jest radość. Więc pamiętajcie też o tych synonimach, że miłość to jest chęć sprawiania, żeby osobę, którą się kocha, żeby było jej radośniej, przyjemniej, lepiej, milej. Więc często jest to poszukiwanie miłości do samego siebie, żeby ktoś się mną zainteresował. To jest bardzo często mówione przez kobiety, bo nikt się mną nie interesował, bo zostałam sama, bo nikt mi nie mówił, że jestem piękna, nikt mi nie mówił, że jestem atrakcyjna, nikt mi nie okazał zainteresowania i ciepła. Więc zdecydowałam się na romans. Czyli jest pewnego rodzaju formą miłości do samego siebie. Ale też często jest to forma i chęć dania czegoś dobrego drugiemu człowiekowi. Więc kochani, najczęściej najbardziej pożądanym stanem emocjonalnym na Ziemi jest właśnie miłość.
Radość jest fajna, ale ci, którzy przeżyli takie prawdziwe miłości, znają ten stan emocjonalny, to gdyby nie brak wiary w to, że to się już nie da powtórzyć, bo już jesteśmy za starzy, bo już jesteśmy zbyt zranieni, być może trochę zmanierowani, może też rozleniwieni, może już też mało atrakcyjni, może też mało już sprawni. Natomiast gdyby dało się te stany emocjonalne powtarzać co kilka lat z taką samą intensywnością. Zresztą niektórzy to próbują robić, często zostawiając majątki, dobrobyt, korzyści biznesowe, jakieś tam inne dla miłości, często rodziny, często bliskich. Wchodząc w relacje z osobami dużo od siebie młodszymi bądź starszymi. Ta miłość, która powstaje w związkach partnerskich o tej samej orientacji seksualnej, która jest wielkim wyzwaniem dla tych ludzi. Ale jednak w imię miłości, w imię własnego szczęścia, wspólnego szczęścia, są w stanie poświęcić bardzo dużo. Często wszystko. Zwłaszcza kilka lat temu. Teraz jest już zupełnie inaczej. I po co o tym mówię?
Kochani, po to o tym mówię, że biorąc pod uwagę moje pytanie, do czego zmierza świadomość i łącząc to z tym, że najbardziej cennym stanem emocjonalnym, najbardziej poszukiwanym i wypragnionym stanem emocjonalnym jest miłość, to można dojść do wniosku, że po pierwsze miłość, która płynie z naszej świadomości, towarzyszy nam tak naprawdę cały czas. To w ramach tego zastanawialiście się kiedyś, jak dusze się z nami komunikują. Między innymi poprzez pchanie nas, ukierunkowywanie nas w kierunku stanu emocjonalnego, który dla naszej duszy jest środowiskiem naturalnym. Pchanie nas w kierunku miłości. To jest sposób na przykład komunikowania się naszej duszy z nami, pchanie nas w kierunku miłości. I też pokazuję po raz kolejny, będę się przy tym upierał, że naszym celem tutaj na Ziemi jest właśnie nauczenie się miłości. I jeszcze jedno pytanie i będę powolutku kończył, bo się znowu rozgadałem. Kochani, czy miłość to tylko stan emocjonalny? Czy miłość-To nie jest również forma energii. Przypomnijcie sobie, co czuliście, bądź co czujecie nadal.
Co się dzieje z ciała człowieka w momencie, kiedy jest w stanie miłości? Czy proces uzdrawiania, samo uzdrawiania nie jest również procesem, stanem miłości do samego siebie? Czy podczas medytacji, czy podczas wizualizacji, kiedy chcecie wciągnąć w siebie energię wszechświata, energię kosmosu, czy nie czujecie wtedy, jakbyście wypełniali się energią miłości? Zostawiam to oczywiście do rozważenia, do zastanowienia. Taka lekcja domowa, praca domowa, która się od czasu do czasu musi w naszych audycjach pojawić. Kochani, reasumując: 52 audycje, w których w ostatnim czasie bardzo mocno kładłem nacisk na miłość, na rozmowy o miłości, na pokazywanie tej miłości, jakie są jej rodzaje i w jaki sposób ona się emanuje w naszym życiu. I świadomość, która się pojawiła ostatnio we mnie, że tak naprawdę o to mi chodziło od samego początku naszych audycji. I na skutek ostatnich wydarzeń zacząłem się zastanawiać, w jakim kierunku ja dalej powinienem pójść. Co ja dalej powinienem robić, co ja dalej powinienem czynić z tą wiedzą, którą mam i tą, którą wam cały czas próbuję w jakiś sposób i swoje przemyślenia przekazać. Okazuje się, że te 52 audycji bardzo mocno wpłynęły również na moją świadomość.
Niby mówię cały czas o tym samym, ale przez wasze pytania, przez zastanawianie się, przez rozmowy, dyskusje, telefony prywatne, maile, moja świadomość również cały czas ulega zmianie. Za co oczywiście, kochani, bardzo wam dziękuję, bo tylko dzięki tak mądrym, inteligentnym słuchaczom, tylko w takim towarzystwie te pytania mogły paść. I jak mówiłem wam kiedyś, parę audycji temu, że mam pomysł na transformację podświadomości. Spotkało się to z różnym odbiorem. Oczywiście przepraszam, w większości na zasadzie szalonego pomysłu. Podczas tych naszych ostatnich rozmów o miłości zrozumiałem jedną rzecz: że transformacja podświadomości nie może się odbywać na zasadzie wyrzucenia czegoś i zastąpienia tego czymś innym, bo tak się nie da. Znaczy da się. Jest to mozolna praca. Jest to bardzo trudna praca, wymagająca ciągłej kontroli i też czasu. I jak wiecie, ci, którzy to próbują zrobić, jest to proces bardzo trudny.
I ostatnio zrozumiałem, że nieważne, jaką mamy podświadomość, nieważne, co w niej zostało zapisane. A ponieważ od wielu audycji mówię wam o tym, że naturalnym sposobem transformacji podświadomości jest rozwój świadomości. A świadomość to nie jest nic innego jak dążenie do miłości. Więc zbierając to razem w jedną, moim zdaniem logiczną całość. Nieważne, jaką mamy podświadomość, ważne jest, aby uzupełnić tą podświadomość o to, czego w tej podświadomości brakuje. O to, czego nikt nam tak naprawdę w pełnym wymiarze i w pełnym zakresie nie przekazał, nie nauczył. Chodzi mi o wzorce miłości. Miłości do samego siebie, miłości własnej i miłości do ludzi. I teraz mam taki pomysł, żeby skupić się właśnie na tym, aby za pomocą tej technologii, którą sobie wymyśliłem, pójść w kierunku praktycznym. Czyli szukać sposobu, jak naszą podświadomość wzbogacić o wzorce miłości.
I to jest taki mój cel na następne 52 okresy w moim najbliższym życiu. Przemiły pan, z którym właśnie rozmawiałem, namawiał mnie do tego, abym zajął się tym w sposób taki pełny, rzekłbym zawodowy, ponieważ możliwość pomocy, nie lubię używać tego słowa, ale na tą chwilę nic innego mi do głowy nie przychodzi. Możliwość przekazania wiedzy, przemyśleń, spostrzeżeń, które posiadam jednej osobieKtóra w jakiś sposób poprawi swoje życie, poukłada, przełamie się, odważy, zrobi krok w kierunku szczęścia, miłości. Zmienia życie nie tylko tej jednej osoby, ale również wielu osób, które są wokół niej. Dlatego kochani, ponieważ jest to czas budowania fundamentów i rozpoczynania następnego okresu, etapu w moim życiu również duchowym i tym takim już w tej chwili trochę medialnym, postanowiłem szukać sposobów i metod na to, aby móc zająć się tymi tematami. Po prostu tylko tymi tematami, tylko tym, co w tej chwili dzisiaj z wami robię. I co? Mam kilka pomysłów, które wynikły w ciągu kilku ostatnich dni. Natomiast za wszelką pomoc, którą możecie mi okazać, będę wam bardzo wdzięczny. Ponieważ czas zrobić następny krok.
Na następną audycję bardzo was proszę, odrzućcie mi tematy, o których byście chcieli porozmawiać. Ponieważ chciałbym, żeby te audycje były bardziej dla was niż dla mnie. Mogą być tematy luźne. Już będziemy mieli święta, więc możemy sobie pożartować i potraktować tę audycję, tą następną bardziej świątecznie, radośnie, wesoło. I tyle. Za dzisiaj wam bardzo serdecznie dziękuję. Tradycyjnie czuliście pewnie troszeczkę emocji w moim głosie, bo też nie spodziewałem się, że w takim temacie będę dzisiejszą audycję prowadził. Jak to niczego nie można być w życiu pewnym. Także jeszcze raz kochani bardzo wam dziękuję. Zróbmy sobie, nie wiem, czy tam coś się panie Marku dzieje na Messengerze, czy wszyscy siedzą przed telewizorami albo ubierają choinki.
[01:03:38] - Dzieje się, jak najbardziej. Przesyłam panu wszystko tutaj na Messengera, wszystkie komentarze z czata.
[01:03:44] - Dobrze. To ja już sobie odpalę w takim razie Messengera.
[01:03:48] - Słuchacie państwo audycji „Świat oczami duszy”. Mamy, przypomnę, poniedziałek, 16 grudnia 2019 roku i właśnie zaczynamy drugą część dzisiejszej audycji, czyli tę część, którą bardzo państwo lubicie, w której będziemy odbierać telefony, a pan Sławek będzie czytał komentarze z czata i się do nich odnosił. Oczywiście z czata jednego i drugiego, bo mamy czaty dwa. Jedni wolą czata na YouTube, drudzy wolą czata na stronie internetowej Radia Paranormalium, a jeszcze inni wolą oczywiście zadzwonić. My mamy nadzieję, że dzisiaj z tej opcji jak najbardziej skorzystają. Właśnie teraz otwieramy linię telefoniczną. Nasze numery telefonów to 32 746 00 08. Komórkowy i do SMS-ów oczywiście również to 530 620 493. Nasze GG to oczywiście, przepraszam, troszkę się tutaj zakałapućkałem językowo. Niestety język mi się poplątał, bo tutaj w międzyczasie przesyłam panu Sławkowi kolejne komentarze z czata youtube'owego.
Nasze GG to oczywiście 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium oraz na koncie prowadzonym przez pana Sławka Bączkowskiego „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”. Jesteśmy też na grupach Radia Paranormalium i Czytelników Nieznanego Świata, a jeżeli ktoś woli, to może nam także wysłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do tematyki naszej dzisiejszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. Pan Sławek już odpalił Messengera.
[01:05:59] - Tak jest. Dziękuję panie Marku. Więc dobrze, zaczynamy. Jubi tutaj pisze, witam Jubiego. „No i dwa światy w końcu muszą się spotkać”. I jak zazwyczaj z Jubim się zgadzamy, to tutaj muszę ci przyznać, że nie wiem, o co chodzi. Może dlatego, że nie pamiętam, co mówiłem o 20:20, ale mam nadzieję, że jakieś wyjaśnienie się pojawi w dalszej części. Jubi też pisze: „A co z tymi co...”. Rozumiem, to dotyczy kalendarza Majów. „A co z tymi, co żyją ponad 100 lat?”.
I tu za chwileczkę Jubi sam sobie odpowiedział: „Ach, kuma”. Dobra. Karim pisze: „Panie Sławku, ale jak kalendarz Majów ma się do tego, co pan mówi, jak średnia długość ich życia wynosiła podobno 35 lat, więc to bardziej takie dorabianie teorii”. To znaczy ja nie do końca się zgodzę, ponieważ ogólnie rzecz biorąc kiedyśŚrednia wieku faktycznie nie przekraczała 40 lat ze względu na choroby, ze względu na wojny, ze względu na różnego rodzaju sytuacje zwykłe, cywilizacyjne. Natomiast Chrystus też żył 33 lata, a mówił o miłości, a my tutaj twierdzimy, że miłość jest w ogóle nośnikiem długowieczności. Więc nie mylmy Majów, którzy żyli tutaj, u nas na Ziemi, z filozofią Majów, która dotyczy czego? Dotyczy tego, co we wszechświecie funkcjonuje już od bardzo długiego okresu czasu. To byli też ludzie, którzy zapisywali pewne rzeczy, przekazywali pewne informacje i ja wcale nie jestem pewien, czy oni te informacje właściwie interpretowali, czy potrafili z nich skorzystać. Zresztą z nami jest tak samo. Mamy świadomość i wiedzę na temat tego, jak powinniśmy żyć.
A czy według tego żyjemy? Niekoniecznie. Zwłaszcza, że ta filozofia była przez długi okres czasu dla nas też niedostępna i niezrozumiała. Dopiero w zeszłym stuleciu, dzięki technologiom komputerowym udało się pewne rzeczy zrozumieć i w jakiś sposób zinterpretować. Mało tego, według tego, co badacze Majów twierdzą, odkryliśmy około 20, 30% dopiero tego, co oni nam tak naprawdę przekazali. Więc poczekajmy, zobaczmy. Natomiast mówię: nie mylmy ludzi Majów z filozofią Majów. Jubi pisze: „I potwierdza się to, co zawsze mówię, że choroby są wynikiem i konsekwencją tego, jak myślimy i co robimy w życiu”. Tak, oczywiście, że tak. I to coraz częściej potwierdzają lekarze.
Ja to sobie tłumaczę na prosty, zwykły sposób. Jeżeli się zdenerwujemy, jeżeli przeżywamy jakieś stresy, jakieś rzeczy, to bardzo często mamy skurcze żołądka. Skurcz żołądka powoduje to, tak jak napięcie mięśni, że to krążenie w tych mięśniach jest zupełnie inne. Teraz ja to na chłopski rozum sobie tłumaczę. Jest inne krążenie. Być może nie docierają tam odpowiednie ilości krwi, tego wszystkiego, co jest potrzebne do życia. I to po prostu zaczyna się psuć i w tym miejscu zaczyna się tworzyć choroba. Jeżeli przypiszemy odpowiednim stanom emocjonalnym odpowiednie miejsca w naszym organizmie, to łatwo to jest połączyć ze sobą. Zresztą słuchajcie, po co wyważać otwarte drzwi? Jedną z książek, którą przeczytałem, była książka Louise Hay „Możesz uzdrowić swoje życie”.
Podobno pojawiły się już dużo lepsze, dużo fajniejsze i dużo bardziej precyzyjne. Natomiast ona oprócz badania na sobie, badała to również z lekarzem na setkach tysięcy przypadków. Zresztą podobno w Stanach dzieje się to nadal. Te instytuty i tak dalej nadal istnieją i te badania są prowadzone dalej i one dalej znajdują potwierdzenie. Więc ja to już w pewnym sensie traktuję jako pewnego rodzaju fakt prawie naukowy. Karim pisze: „Jubi, choroby wirusowe nie mają podłoża w tym, co myślimy. Bakteryjne też. Jedynie można by podciągnąć immunologiczne”. Ja się tu nie do końca zgodzę z tym, ponieważ choroby immunologicznie. No dobra, może to kogoś rozśmieszy bądź w jakiś sposób nie będzie to dla niego argumentem.
Natomiast na etapie czytania i testowania książki Louise miałem taki przypadek z życia swojego własnego, osobistego, kiedy ja z moją rodzoną siostrą jesteśmy dwójką zasadniczo innych ludzi i ona ma takie podejście bardzo roszczeniowe. A ja, ponieważ jestem człowiekiem ugodowym, miłym i sympatycznym, zazwyczaj starałem się dopasować. Zwłaszcza że większość życia prowadziłem swoje własne działalności gospodarcze, swoim czasem bardziej elastycznie mogłem dysponować. Więc jeżeli był jakiś temat rodzinny, potrzeba czy coś takiego, ja byłem w stanie się w jakiś sposób dopasować. I tak było przez wiele lat. Natomiast ta roszczeniowość już zaczęła przekraczać granice zdrowego rozsądkuMieliśmy do załatwienia temat, który dotyczył bezpośrednio jej i naszej mamy. Miałem się pojawić w roli mediatora czy rozjemcy. Natomiast chodziło o jej interes. Ja, kończąc pracę w sobotę gdzieś koło godziny 14, niosąc monitor, patrzę — telefon zadzwonił, a wcześniej ustalaliśmy termin spotkania. Oczywiście wchodząc tam gdzieś, łokciem trzymając nogą, spiesząc się, odstawiłem ten monitor, wyjmuję ten telefon, patrzę — moja siostra.
No i ja mówię: „Słuchaj, okej, to o której się widzimy?” „No to przyjedź o 15”. Ja mówię: „Słuchaj, o 15 nie, bo właśnie kończę pracę i na 15 jadę. Umówiłem się z chłopakami na piłkę, więc mogę przyjechać o godzinie 17, 17:15”. „Nie, o 17:15” — i to jeszcze w taki sposób wynoszący sprzeciwu. Ona stwierdziła: „Nie, o 17:15 to nie, bo my idziemy na urodziny czy na wesele, czy coś tam i nie będzie nas. Przyjedź o 15”. Ja mówię: „Słuchaj, nie. Nie tym razem. Jestem umówiony i nie będziesz mnie stawiać po raz kolejny w takiej sytuacji, że mam rzucić wszystko i przyjechać, bo wy z mężem musicie iść na imprezę, napić się wódki. To jest wasza sprawa.
Jeżeli chcecie, żebym wam pomógł ją załatwić, to się do mnie tym razem wy to stosujcie”. Oczywiście awantura, pretensje, rzuciła słuchawką. To był taki pierwszy moment, kiedy w spokojny, zdecydowany sposób przeciwstawiłem się jej roszczeniom. Natomiast nie ukrywam, że siedziało mi to cały czas w głowie. Może dobrze, może trzeba było pojechać dla dobra mamy. Jeszcze raz machnąć ręką. Grałem w tą piłkę, ale trochę myślami byłem gdzie indziej. Słuchajcie, w zasadzie końcówkę meczu stanąłem na bramce. Ostatnia akcja meczu. Już zwijaliśmy się, chłopaki podali piłkę.
Ona nawet nie była mocno kopnięta. Odbiła się przede mną, a ja ją próbowałem złapać. Tak niefortunnie ułożyłem rękę, że ta piłka trafiła mnie centralnie w mały palec. Poczułem ogromny ból. Okazało się, że jest złamany. Później się okazało, że jest złamany. Jadąc do domu, jechałem z jednym nastawieniem. Oprócz okładu na palec chciałem spojrzeć do książki, co znaczy złamanie małego palca. Byłem przekonany, że wiem, co to znaczy. Otworzyłem książkę i okazało się, że mały palec u ręki jest związany z relacjami rodzinnymi.
Ja sam sobie w pewnym sensie wymierzyłem karę za złamanie zasad rodzinnych. Możecie oczywiście podchodzić do tego w sposób taki z przymrużeniem oka. Natomiast tak było. Nawet wypadki, które czasami nas spotykają, które wydają się być dziełem przypadku, często mają podłoże emocjonalne. Tyle z moich doświadczeń. Jubi pisze: „Zmiana jest dobra, jeśli się ją czuje”. Oczywiście, że tak. Ale dalej nie wiem, Jubi, o co chodzi. Jubi pisze: „Karim, jesteśmy kosmosem dla naszych komórek, wszechświatem. Jak żyjemy, tak dostajemy”.
Tutaj całkowicie się z tobą zgadzam, jak zwykle. Mobil pisze: „Karim, Jubi ma rację, że choroby są konsekwencją naszych myśli, przekonań oraz poziomu świadomości. To prawda. Na choroby genetyczne nie mamy wpływu, ale na pozostałe tak. Ponieważ rodzinę sobie wybieramy, więc wybieramy sobie pewnego rodzaju genetykę, ponieważ dziedziczymy to po najbliższych. Z punktu widzenia duszy choroby genetyczne są też naszym wyborem. Z tym że podjętym na poziomie duchowym”. Karim pisze: „Jubi, co do sprawiedliwości tego, co dostajemy w stosunku do tego, jak żyjemy, to nie na moją logikę, bo się nie będę wypowiadał”. Jubi pisze: „Sławku, zmień audycję na 24, będziesz miał większą słyszalność”. Musiałbym troszeczkę zmienić tryb życia, co notabene jest jakimś tam pomysłem.
Natomiast mi nie chodzi, kochani, o to, że mało osób mnie słucha. Bo czasami dobrze mieć 10 czy 20 fajnych słuchaczy niż 5000 osób, które sobie nic z tego nie zrobią. Bardziej wyciągam wnioski z tego, że ta słuchalność spada. Czyli zainteresowanie tym, co mam do powiedzenia, spada. I to nie jest kwestia tego, że tak. Być może tematy, być może formuła, być może już powiedziałem to, co miałem do powiedzenia. Być może ludzie się znudzili tym, że powtarzam wiele rzeczy po raz-Kolejny. Coś trzeba zmienić.
[01:19:18] - A może po prostu kolejne odcinki sobie dopisują do listy odcinków do wysłuchania w czasie wolnym?
[01:19:26] - Nie wiem, panie Marku. Przyszła mi taka myśl, że trzeba dokonać jakiejś zmiany.
[01:19:32] - Ja tak się zastanawiam nad pewną zmianą, raczej zmianą techniczną, bo audycje wrzucamy zapisane na kanał o nazwie Radio Paranormalium. Natomiast ze względu na nadgorliwość youtubowych algorytmów chroniących prawa autorskie musimy dla bezpieczeństwa realizować transmisję na żywo na osobnym kanale, żeby nie wyłączyło monetyzacji, żeby nie wyłączyło nam kanału. Także zastanawiam się, czy nie zacząć eksperymentować z nadawaniem na żywo tych audycji. Nie tak 24 godziny na dobę, tylko tego, co my tutaj przez Skype realizujemy i żeby jakoś to nadawać też na tym głównym kanale. Może wtedy słuchalność by podskoczyła. To takie narazie myślę.
[01:20:27] - To ja już się zdaję, panie Marku, jak zwykle na pana tutaj, bo to są tematy, których połowę tylko zrozumiałem z tego, co pan powiedział. A poza tym mam pełne zaufanie, więc zgadzam się w zasadzie na wszystko.
[01:20:44] - Tutaj właśnie Marzena napisała: „Jak to? Mało cię słucha? A ile z tych słuchających zapoda dalej, Sławku?”.
[01:20:51] - Zaraz do tego dojdę, Marzenko.
[01:20:53] - Zaraz dojdziemy .
[01:20:55] - Tak jest. Z Marzenką nie możemy zgadać od zeszłej audycji. Karim pisze: „Mobil, wątpię, by twoje uczynki miały wpływ na ospę”. Nie byłbym taki pewien. Karim pisze: „Yubi, ja nawet nie wiem, czy to tu teraz to świat realny”. Takich dylematów myślę, że ani Yubi, ani ja nie jesteśmy w stanie przynajmniej w tej chwili rozwiązać. A poza tym to nawet nie było pytanie. Mobil pisze: „Uczynki może nie mają wpływu, ale poziom świadomości i programy umysłu, przekonania, wypracowane algorytmy, które później działają na zawołanie, już tak. Bo jak to mawiają, trening czyni mistrza”. Algorytmy, przekonania i podświadomość mają wpływ na nasz poziom emocjonalny, na poziom stresu, na poziom lęku, a to są główne negatywne emocje, które wpływają na nasze zdrowie, na funkcjonowanie energetyczne organizmu.
E-Mobil pisze: „Wieloletnie ćwiczenia i zbieranie doświadczeń to dla świadomości awans do wyższego poziomu”. I tak, i nie. Yubi pisze: „Sławku, podstawowe pytanie. Ponieważ prowadź świat oczami duszy, to czym dla ciebie jest dusza a duch? Co według ciebie jest ważniejsze w sensie priorytetu ważności?”. Ależ mnie zadałeś pytanie teraz. Nie wiem, bo ja tego nie rozgraniczam. Nie ustawiam tego w hierarchii ważności. Ja ogólnie stronę duchową, energetyczną traktuję jako całość. Ale muszę to gdzieś w sobie przetrawić, bo tak na szybko to mówię, ja nie rozgraniczam tego.
Karim pisze: „E-Mobil, jeszcze raz powtórzę, co napisałem. Jeśli chodzi o choroby immunologiczne, to mogę się zgodzić, ale nie na nasze życie ma wpływ na choroby wirusowe czy bakteryjne”. Ja myślę, że to jest trochę nasza ziemska natura. Karim, sformułowałeś to w ten sposób, mogę się zgodzić. To jest kwestia twoich poglądów oczywiście, jak najbardziej. Natomiast myślę, że ci, którzy w jakiś sposób doświadczyli bądź wyleczyli się z różnego rodzaju chorób, myślę, że są przynajmniej w jakimś sensie przykładami, dowodami na to. Masz oczywiście prawo zgadzać się bądź nie, natomiast nie wiem, czy to zmieni rzeczywistość. Yubi pisze inaczej: „Co ma osobowość? Jeżeli już, to duch”. Tak na szybko odpowiadają.
E-Mobil pisze: „Nic nie jest ważniejsze jak rozwój osobisty i odkrywanie nowych rzeczy i zbieranie doświadczeń i ich późniejsze wykorzystywanie”. E-Mobilku, ty jesteś młody, więc pewnie też rozwój osobisty, odkrywanie nowych rzeczy i zbieranie doświadczeń traktujesz jako pewnego rodzaju przygodę. Ja może trochę z racji wieku, zresztą myślę, że nie jestem osamotniony. Jak człowiek już nazbiera doświadczeń, to później sobie tak myśli. Tu się zgadzam, ich późniejsze wykorzystanie. Właśnie i to „późniejsze” jest słowem klucz tutaj. Bo ja już może jestem w tym późniejszym okresie i bardziej się koncentruję na tym, jak to, co zbierałem i to, czego się nauczyłem wykorzystaćZ korzyścią dla siebie i ewentualnie jeszcze może przy okazji ludzi. Więc ja się bardziej koncentruję w tej chwili na wykorzystaniu tego etapu testowania siebie. Często to mówię na zasadzie zawodowej i tak dalej, że już ten etap testowania swojego organizmu, ile jestem w stanie wytrzymać, co zrobić, w jakim czasie już mam za sobą. Już wiem i nie potrzebuję już po raz kolejny sobie tego udowadniać.
Karim pisze: „Yubi, nawet istota duchowa, czyli niematerialna, musi mieć duszę. Tak myślę, a ty?” Wracamy teraz do pytania: co to jest dusza? Ja to cały czas nazywam świadomością i przy tym tak troszeczkę będę się upierał, bo to bardziej działa w tą stronę, że my świadomość nazywamy duszą, czyli coś, co jest, co się tworzy, co funkcjonuje, co istnieje poza ciałem. My na ziemi nazwaliśmy duszą, ale tak naprawdę to jest świadomość. Yubi pisze: „Dlatego pytam, bo ciągle mówi się o duszy, a mało o duchu świadomości, a według mnie i wielu OBNatów to nie to samo”. Właśnie, to zależy jak dla kogo. Tutaj mamy dyskusje medyczne. Mobilnik nie pisze, że nie jest jak piszesz, ale nie ma to wpływu czy jutro się zarazisz, czy nie. Rozumiem cię, ale nie do końca to prawda, bo zależy jakie wirusy i bakterie masz na myśli, bo są osoby, które potrafią je niszczyć różnymi metodami, między innymi homeopatią, albo potrafią wejść w . Ja zostawię panów z tymi dylematami, bo widzę, że gdzieś tam musicie sami się o pewnych rzeczach chyba przekonać.
Zresztą tak jak większość ludzi o większości rzeczy. Ja już to, co mogłem, to powiedziałem. Karim pisze: „Yubi, duch to istota niematerialna i też musi mieć duszę. Tak, rozumiem, ale mogę się mylić”. Przy tym podejściu to duch ma duszę, czyli ma świadomość. Jeżeli tak to będziemy rozgraniczali, to duch ma osobowość, tak jak powiedziałem. Yubi pisze: „A może to tylko zabawa w stylu: ej, ty stary, a kim ty byłeś?” Byłem Zenkiem Martyniukiem. Dobrze. To wiele tłumaczy. Karim pisze: „Mobil, nie piszemy jak ktoś przezwycięży chorobę, bo to inny temat, tylko uważam, że nie ma wpływu jak żyje duchowo do tego, czy zaraża się na przykład wirusem Ebola”.
I po raz kolejny twierdzę, że obyś się o tym nie przekonał, ale czasami jest tak, że coś nam podpowie: zrób to albo zrób tamto. Coś nam mówi „nie rób tego”, a my się upieramy na przykład, żeby coś tam zrobić. I w konsekwencji tego idziemy w miejsce, zamiast skręcić w lewo, skręcamy w prawo, idziemy w miejsce, w którym potykamy się o coś, wpadamy na kogoś, kto jest na przykład zarażony albo coś w tym stylu. Więc naprawdę ten proces, jeżeli go tak prześledzić dokładnie od początku, bo my się koncentrujemy już tylko na efekcie: zaraziłem się bądź się nie zaraziłem, to warto się też zapytać, w jakich okolicznościach się zaraziłem. Czy mogłem tych okoliczności uniknąć? Co mnie na przykład w te okoliczności ciągnęło, pchało bądź namawiało, żeby tam pójść? Mobil pisze: „Duch to pozostałość ektoplazmy wyemitowanej przez duszę w danym wymiarze. Jak wiadomo, jesteśmy istotami wielowymiarowymi i możemy pozostawić za sobą swą sylwetkę ducha poprzez ektoplazmę i sterować nim”. Nie wiem, nie jest mi znane to zagadnienie, więc nie będę się wypowiadał. Mobil pisze do Karima: „Duch jest materialny, tylko że jest to inna forma materii, której podstawowymi zmysłami nie jesteśmy w stanie jej zauważyć, ale w odmiennym stanie świadomości jest zazwyczaj czarna”.
Nie wiem skąd ta wiedza, dlatego nie będę się wypowiadał. Karim pisze: „Najbardziej pożądana emocja. Czemu miłość, a nie poczucie szczęścia?” Oczywiście jest to bardzo subiektywne. Jak najbardziej. Tylko czymże też jest poczucie szczęścia? Najciekawsze jest to, teraz mi tak przychodzi do głowy, że w większości przypadków miłość, poczucie szczęścia możemy dać sobie sami. Na przykład kupując samochód, dom, ciuchy, gadżety, imponując, osiągając sukcesy i tak dalej. Albo nic nie robiąc osiągamy poczucie szczęścia. I to jest sytuacja, że fundujemy ją sobie sami. Natomiast miłość jest tym stanem, który na ziemi jest najczęściej uzależnionyOd przebywania i bycia z drugą osobą.
Ja kiedyś miłość nazywałem takim haczykiem, ponieważ to właśnie miłość jest czymś, co nas trzyma i często przymusza do zrobienia rzeczy, których byśmy nie chcieli zrobić, albo w innych warunkach byśmy nie zrobili. Miłość jest też takim katalizatorem do zmian. Oczywiście poczucie szczęścia jest też wynikową miłości. Jubi pisze o duszy: „Czy według ciebie duch kieruje duszą, czy na odwrót?”. Tu się z Mobilem zgadzam, że dusza, jeżeli już rozgraniczając, to dusza kieruje duchem, bo dusza to świadomość, a duch to sylwetka, czyli marionetka duszy. Panowie tutaj rozkminiliście i rozbiliście na czynniki pierwsze, więc niech tak zostanie. Zresztą Karim też to w jakiś sposób potwierdza. Dusza to świadomość, duch to inne ciało. Mobil pisze: „Wiem, co mówię i w tej kwestii mam ogromną wiedzę i na bieżąco się uzupełniam bazując na fizyce kwantowej”. Dobrze, temat ducha na chwilę zostawiamy, bo Lucy zapytała państwa: „A co z in vitro?
Czy duszy jest wszystko jedno, jak się poczyna życie? W sumie liczy się efekt, czyli powstanie ciała do życia. Tak sobie myślę”. Powiem ci szczerze, moja droga, że nie zastanawiałem się nad tym, ale teraz kombinuję, że jeżeli dusza nie zechce się inkarnować w danych warunkach, to się nie będzie inkarnować. Po prostu co byśmy z punktu ziemskiego nie zrobili, to i tak jedna, druga czy trzecia, bo też wiemy o tym, że nie zawsze te próby in vitro kończą się powodzeniem. Natomiast jest to na pewno wielki objaw determinacji, miłości i chęci posiadania dzieci. Więc myślę, że z punktu widzenia tego, o co chodzi, czyli o rozwijanie tej miłości, to jest pożądany efekt i to nie powinno być w konflikcie z potrzebami duszy. Karim pisze: „Mobil choćbyś miał w życiu w małym palcu całą fizykę kwantową, to nie poznasz i nie zrozumiesz emocji, aż ich nie przeżyjesz. Nie poznasz duszy bez praktyki wyjścia z ciała, jak to robi Jubi”. Kochani, znacie moje zdanie na ten temat.
Ja bardzo szanuję to, co Jubi robi i cieszę się, że to przedstawia, opisuje i przestrzega. Natomiast sformułowania pod tytułem: „Nie poznasz duszy bez praktyki wyjścia z ciała” jest totalną bzdurą, bo to często sprowadza się do tego, że ludzie szukają fajerwerku. Tak jakby nasza dusza czekała gdzieś 3000 lat świetlnych stąd, aż my ją tam gdzieś odnajdziemy we wszechświecie i się z nią skomunikujemy. Kochani, to jest totalna bzdura. Dusza jest cały czas z nami i cały czas się z nami komunikuje. Podstawowym źródłem komunikacji naszej duszy z nami jest poziom naszej świadomości. Z automatu od dzieciństwa, od urodzenia. Poziom naszej świadomości to jest znamię, które dusza kładzie na nas w momencie naszego narodzenia. I czy my się chcemy z nią komunikować, czy nie, to ona określa poziom świadomości i już determinuje nasze kryteria moralne. I w zasadzie mogłaby nic więcej nie robić, bo to od nas zależy, czy my czegoś więcej chcemy się dowiedzieć.
Czy chcemy coś więcej zrozumieć, czy chcemy po prostu, tak jak Mobil pisze, doświadczać. Jeżeli chcemy doświadczać, to doświadczajmy. Dusza nie ma nic do tego. To jest nasz wybór. Adam. Witaj Adamie. „Wstyd się przyznać, ale jedna z fajniejszych emocji to stwierdzenie: dzisiaj nie muszę tego robić, mam wolne”. To znaczy bez wątpienia jest to jeden z fajniejszych stanów emocjonalnych, natomiast bardzo krótkotrwały. Bo jeżeli ten stan utrzymuje się zbyt długo, to jest bardziej objawem depresji niż miłości i raczej doświadczeniem z gatunku mądrości cienia. Natomiast w kategoriach miłości to pewnie byśmy nie chcieli, żeby ona trwała tylko jeden dzień w naszym życiu i była takim chwilowym stanem emocjonalnym.
Aczkolwiek zgadzam się, jest to bardzo fajna emocja. Jubi pisze: „Emocje nie zawsze są zbawienne, mogą mocno namieszać”. Tak, oczywiście, bo jesteśmy siedliskiem i wulkanem emocji i tych emocjiMamy w sobie bardzo dużo i przeróżnego gatunku, więc całkowicie się z tobą zgadzam. Zresztą tak samo jak z Adamem, który pisze w następnym komentarzu: „Można by powiedzieć, że to forma miłości do samego siebie”. Oczywiście tak. Umiejętność powiedzenia sobie: „Luz, dzisiaj tego nie zrobię. Zrobię to na przykład jutro. Jutro też jest dzień, ponieważ jestem zmęczony”, jest bez wątpienia wyrwaniem się z presji podświadomości, która na przykład nauczyła nas, że jak coś zacząłeś, to musisz skończyć. Jak coś sobie założyłeś, nie możesz być miękki, musisz być twardy, nie poddawaj się i tak dalej. To jest forma po pierwsze miłości do samego siebie, a poza tym wyrwania się z nacisku podświadomości.
Sławku, a Jubi pisze: „A czy miłość nie jest katalizatorem emocji?”. Właśnie nad tym się, nie do końca mówiąc, dałem do zastanowienia się, bo dla mnie miłość nie jest tylko stanem emocjonalnym, tylko jest pewnego rodzaju formą energii, więc będąc energią staje się katalizatorem. W tym kontekście całkowicie się z tobą zgadzam. Krzysztof pisze, proszę bardzo: „Miłość to coś więcej”. I tu się też z tobą, drogi Krzysztofie, z przyjemnością zgodzę. Zresztą Jubi to też potwierdza: „W stanie miłości energia wybucha z człowieka i leci w przestrzeń, wpływając na wszystko materialne i niematerialne. Nie jesteśmy w stanie ani zatrzymać tego, ani zakamuflować”. Właśnie. W stanie miłości energia wybucha z człowieka. Energia miłości.
Ale są byty niefizyczne, które to potrafią, doskonale to czują, na przykład czuciowcy. Ja w takim razie nie jestem czuciowcem, bo... Jubi pisze dalej: „Transformacja jest procesem”. Tak, transformacja jest zdecydowanie procesem i to często długim i mozolnym. Cały czas moim marzeniem jest ten proces zrobić przyjemniejszy i bardziej krótkotrwały. Tutaj panowie toczą dyskusję na temat, Mobil, co rozumiesz przez wcześniejsze środowisko egzystencji? Nie wyłapałem tego wątku. Środowisko, w którym żyło się przed śmiercią. Bardzo ryzykowna hipoteza, bo wpływać teraz na swoje poprzednie wcielenie można tylko wtedy, gdy ginie takie coś jak czas. Jeśli jesteś ponad czasem, to wtedy jest to możliwe.
Panowie tutaj naprawdę się książek z fizyki kwantowej naczytali. Dobrze, tutaj Mobil pisze: „Dam ci przykład. Jeśli umrzesz, a za życia miałeś wiele traum lub niespełnionych misji, których nie zdążyłeś zrobić przed śmiercią, to będąc duszą w innym wymiarze, możesz blokować się pod postacią ducha. Możesz dokończyć to, czego nie zrobiłeś za życia, ale żeby takie coś się zrealizowało, musisz przed śmiercią energetyzować te miejsca, aby móc po śmierci mieć do nich dostęp”. Nie wiem co ty Mobilku czytasz, ale niech tak będzie. Tutaj panowie o muzyce rozmawiają. Ja nie wiem, czy tutaj w tej dyskusji Kalima z Mobilem... Dobrze, tutaj jest powołanie na pana Jackowskiego. Wspominał, jak opowiadał. Dobrze, przewijam.
Nie znam. Kojarzę pana Jackowskiego, ale nie będę się wypowiadał na temat tego, co robi, ponieważ zbyt mało. Chyba jedną audycję jego oglądałem. Dobrze, dotarłem do komentarza Marzenki: „Jak to mało cię słucha, a ilu z tych słuchających zapoda dalej?”. Sławku, Marzenko, dziękuję ci za miłe słowa. Natomiast przelatuję tutaj przez te komentarze i też nasuwa mi się jedna myśl. Bardzo miło to, co powiedziałaś. Natomiast czytając wątki, które się pojawiają podczas dzisiejszej dyskusji, dochodzę do wniosku, że tutaj w zasadzie nie jestem wam do niczego potrzebny. To też świadczy o tym, że jest jakieś zapotrzebowanie panem Jackowskim. Tutaj są jakieś tematy inne poruszane gdzieś tam w międzyczasie i rozumiem, że przy okazji mojej audycji macie czas ze sobą podyskutować na te tematy.
Natomiast ja z drugiej strony nie jestem do tego aż tak bardzo potrzebny, nie? Karim pisze: „Ja tak nie mam, że jak mam inne zdanie niż ktoś z mojej rodziny, to sobie łamię palec”.Wiedziałem, że tak będzie. Podaję ten przykład już któryś raz w różnych okolicznościach i różne są na to reakcje. I wcale się nie dziwię, bo wiedziałem, że część podejdzie do tego jak do czegoś wyssanego z palca. Małego na przykład. Natomiast być może jeżeli poprosisz o dowód, to go dostaniesz. Marzenka pisze, że może byśmy zrobili audycję raz na dwa tygodnie. Jest to pomysł. Nie ukrywam, że jest to też czas przedświąteczny, więc ludzie mają trochę innych obowiązków, koniec roku i tak dalej. Przyczyn może być wiele i nie chcę, żeby było, że jestem mocno załamany tym bądź jakieś traumy przeżywam.
Prawda jest taka, że w dużej mierze robię to przede wszystkim dla was, nie dla swojej potrzeby wygadania się, bo możliwości wygadania się w formie postów na grupach, do których należę czy na swoim kanale też mam. Więc jeżeli spada zainteresowanie w jakiś sposób, to znaczy, że warto się zastanowić nad tym, co dalej z tym zrobić. Pan Marek napisał: „Czy ja wiem? Taka zmiana na nadawanie co dwa tygodnie może bardziej zaszkodzić audycji niż jej pomóc, wprowadzając pewien zamęt u słuchaczy”. I też się z panem Markiem zgadzam. Myślę, że będzie teraz trochę czasu na to, żeby się nad tym na spokojnie zastanowić. Marzenka pisze: „A co z tym, że ja często z mamitką moją się łączę mentalnie, duchowo, ale jak chodzi o rzeczy mocne, to już łączność się kończy. Ona blokuje czy nie słucha, czy nie odczuwa? Sama nie wiem”. To jest trudne pytanie, bo ja ci na nie nie odpowiem, ale najczęściej blokada następuje po pierwsze po naszej stronie, a po drugie nie na wszystkie pytania dostaniemy odpowiedź tak bezpośrednio.
Może to by było zbyt proste. Może pozbawiłoby nas chęci poszukiwania odpowiedzi w sobie, ale może jak w końcu porozmawiamy, to się dogrzebiemy tego, Marzenko. Adam pisze: „Sławku, zaciekawiło mnie sprawdzenie uszkodzeń według przyczyn. Jak to sprawdzałeś? Kojarzy mi się to z sennikiem, ale mówimy przecież o realnym świecie, a nie o snach”. Z tego, co pamiętam, nie wiem, czy w ogóle zetknąłeś się z książką Luisy. Natomiast mi się podobało to, że na sam koniec książki jest zestawienie stanów emocjonalnych z konkretnymi chorobami. Jak nie chce ci się szukać, to podeślę ci, bo chyba mam gdzieś ściągnięte. Książki pisanej już nie mam, pożyczyłem komuś, natomiast na pewno w jakimś PDF-ie to mam, więc jakbyś chciał, to daj znak, a ci to podeślę. Adam pisze jeszcze: „Super odpowiedź, Sławku.
Odnośnie nie dzisiaj liczyłem, że poruszysz ciemne strony prokrastynacji”. Cieszę się, że cię nie zawiodłem. „Panie Sławku, pan mnie nie rozumie. Pisałem to w kontekście, że poznanie całej fizyki kwantowej to żadna gwarancja poznania świadomości. Prędzej duszę można poznać poprzez praktyki jak na przykład OBE, ale każdy ma swoje zdanie”. Mój drogi, być może nie zrozumiałem, bo ja też powtarzam: czytanie komentarzy, zwłaszcza jak na przykład widzisz, tutaj napisałeś część komentarza, później pojawiła się Marzenka i dalej pojawiło się dokończenie twojego komentarza. To wymaga dość dużego skupienia, znaczy skupienie jest, natomiast czasami, zwłaszcza jak tam są wątki, które się pojawiają w trzech, czterech kawałkach, zebranie tego i zrozumienie tego w jednej całości, czasami mogę popełnić błąd. Jeżeli cię źle zrozumiałem, to oczywiście przepraszam. Natomiast mam też nadzieję, że cię jakoś mocno tym nie uraziłem. Marzenka pisze: „Ale ja się nie dziwię, że nie dojdę dalej.
Nie podjęto dalej tego tematu”. Nie wiem, Marzenko, którego. Nie każdy tu jest gotowy. Są nowe osoby, które muszą poczekać. Każda forma dyskusji jest zrobieniem kroku do przodu.Marzenka pisze: „I nie wszystko Sławek wie, jak dawkować”. Też bardzo prawdopodobne to jest. Zwłaszcza że po pierwsze na pewno mamy różne poglądy na wiele tematów i ja czasami faktycznie nie wiem, jak mówić. Czasami nie wiem, jak mówić. Czy mówić to bardziej bezpośrednio, czy bardziej to tłumaczyć, czy wystarczy jedno zdanie. Nie ukrywam, nie jest to aż takie proste zadanie.
Robię, co mogę i na ile potrafię. Krzysztof pisze: „Miłość to objaw szczęścia, zadowolenia. Człowiek nie jest w stanie zatrzymać tego uczucia, które z czasem przerodzi się w wierność”. Teraz, drogi Krzysztofie, połączyliśmy znowu dwa aspekty: miłość i wierność. Czy to się ma-
[01:50:48] - Panie Sławku, będziemy mieli za sekundkę gościa na antenie. On dodzwonił się do nas z YouTube.
[01:50:56] - Halo?
[01:50:57] - Halo, halo, słyszymy się?
[01:50:59] - Dobry wieczór. Słychać mnie dobrze?
[01:51:01] - Bardzo dobrze.
[01:51:03] - Okej, dziękuję. Witaj Sławku, witaj Ivelliosie. Tak się przysłuchuję tej waszej rozmowie i postanowiłem, Sławku, że dobrze by było, żebyś tutaj nie był osamotniony, bo tak naprawdę wszyscy mamy problem z mówieniem tego wszystkiego, co czujemy i czego doświadczamy w naszym życiu. Także miło mi powitać. Mam okazję dzisiaj nadać audycję zaraz po tobie na live'ie i przy okazji może też bym chciał troszkę porozmawiać i urozmaicić twoją audycję. Tematów dzisiaj było tyle, że właściwie nie wiem, od czego zacząć. Ale tak nawiasem mówiąc, właśnie zastanawiałem się, jak słuchałem ciebie odnośnie tych całych procesów, które przechodzili Majowie. Powiem ci szczerze, powiem wam właściwie, bo obydwoje jesteście tutaj w audycji, Marek jako techniczny. Rzeczywiście to wszystko, co przedstawiłeś dzisiaj odnośnie tych wszystkich procesów, to jest właśnie to, co też mnie interesuje w moich oczywiście doświadczeniach. Zgadzam się z tymi koncepcjami, które przedstawiłeś dzisiaj odnośnie tych procesów, czyli mówiłeś chyba do ośmiu lat, do 12, do 20 i tak dalej.
Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć rzeczywiście, że te procesy, które przedstawiałeś dzisiaj, dosłownie tak, jakbyś czytał mnie. To znaczy, że ja te wszystkie procesy również przechodziłem i również w wieku bodajże 32, 33 lat Chrystusowych rzeczywiście uaktywniła u mnie się bardziej ta strona mocniej duchowa. I tak naprawdę moment, kiedy ja swoje zaczynałem doświadczenia oneirotyczne czy ze świadomym śnieniem, to był taki właśnie okres mniej więcej do 20. roku życia, kiedy miałem dość silne te doświadczenia. Później rzeczywiście wszedłem już w taki etap, jak wiadomo, jedne studia, drugie studia, trzecie studia i tak dalej. Człowiek się kształcił. To było jakby wypieranie tego wszystkiego, co się wcześniej doświadczało i rzucenie się bardziej w ten wir materialny. Ale mniej więcej tak po 32, 33 roku rzeczywiście u mnie się uaktywniła ta strona duchowa. I przeżywałem, zacząłem, właściwie to było gdzieś, nie wiem, 2008 rok, na nowo eksperymentować. Także to już jest 11 lat, kiedy, że tak powiem, dzień w dzień praktycznie te światy odwiedzam.
I w tym momencie doświadczyłem bardzo dużo różnych jakichś takich właśnie dziwnych przeżyć na granicy właściwie niewytłumaczalności. Bo nie wiedziałem tak naprawdę w niektórych momentach. Zresztą kiedyś prowadziliśmy, też były audycje z Kamilem, jak one się nazywały? Ruchu Oneironautycznego. I tam też rzeczywiście mówiłem w audycjach, że były takie momenty w moim życiu, kiedy nie byłem w stanie odróżnić, wręcz nawet czasami się gubiłem, co jest bardziej realne. Czy ta nasza rzeczywistość, czy te inne właśnie światy nie fizyczne. I był taki moment, że nastąpił też moment wypierania. To jest to, co powiedziałeś, Sławku, wcześniej, że mniej więcej w wieku 40 lat, 40-42 lata jest taki decydujący właśnie ten moment, w którym jakby jesteśmy już uplastycznieni, ukształtowani, tak? Mamy już jakiś bagaż życiowy i mamy też, przynajmniej w moim przypadku, ta strona duchowa się bardziej rozwijać zaczęła. Ale mimo wszystko, pomimo tego, co doświadczałem, co widziałem w swoich snach, wizjach w różnych stanach, niektóre elementy zacząłem wypierać.
Dla mnie było takie otrzepanie się w momencie, kiedy dusza powiedziała: „Chwila, pokazałem ci to, pokazałem ci tamto. Ty część zrozumiałeś, czegoś nie zrozumiałeś, ale dalej brniesz w te jakieś tam swoje przekonania”. Programy, które zostały narzucone toba albo sam sobie narzuciłeś właściwie, nie? Tak naprawdę wszystko jest za naszym przyzwoleniem. I dla mnie tym elementem kolejnego takiego jakby otrzepnięcia, walnięcia w karb był na przykład mój wypadek samochodowy, o którym już nie raz mówiłem i też chyba nawet w twojej audycji gdzieś tam kiedyś wspominałem, próbujący jakby przez duszę na nowo zwrócić uwagę na pewne inne rzeczy, aspekty. To było takie otrzepanie. Także-
[01:55:39] - Zgadzam się z tobą jak najbardziej. To, co przedstawiłeś wcześniej odnośnie całych cykli, że czasami dusza musi nam dać znać w jakiś sposób. Dobrze, że to się skończyło tak, jak się skończyło i dalej jestem w tej rzeczywistości z wami, mogę rozmawiać, komunikować się. Natomiast potrzebne mi to było, żeby pójść jeszcze dalej. Wszystkie procesy, które w nas zachodzą, Majowie kiedyś zaobserwowali i spisali to w swoich księgach. Też inni eksploratorzy, którzy doświadczają podobnych stanów, również o tym mówią. To są elementy potrzebne jak najbardziej. Ja bardziej patrzę na siebie, bo mogę mówić tylko ze swojego doświadczenia, którego doświadczam, jak to przebiegało u mnie. Tak to wygląda. Trzeba słuchać głosu z duszy.
Jeżeli się czuje coś, tak jak na przykład w moim, bo ja już ponad 40 lat mam, także te procesy już przechodziłem. Zbliżam się do tego wieku, który ty masz. Nie obrażając ciebie, Sławku oczywiście. Ale zbliżam się już powolutku do tej pięćdziesiątki.
[01:56:55] - Traktuję to jako komplement.
[01:56:57] - Zbliżam się już powoli do tej pięćdziesiątki dwójki, aczkolwiek dobrze wiesz, ile mam lat, bo kiedyś ci przesyłałem swoje dane, żebyś mi zrobił ten horoskop i nie mogę się jakoś do tego wszystkiego zebrać. Ale myślę, że jeszcze co najmniej drugie tyle przede mną. Tak czuję i chciałbym, żeby tak było, bo naprawdę ten świat jest piękny, wspaniały. To, co spotykamy na swojej ścieżce, drodze życia, naprawdę niesamowite niespodzianki są, niesamowite rzeczy się dzieją i mamy możliwość bycia tutaj, w tej rzeczywistości i doświadczania tego cielesnie. Coś, czego nie potrafi dusza, prawda?
[01:57:36] - Cieszę się, że o tym powiedziałeś, bo chyba mamy podobną technikę. Jeżeli nawet coś gdzieś usłyszymy czy gdzieś coś się dowiemy, to cały czas syndrom niewiernego Tomasza zostaje. W pewnym sensie niewiernego Tomasza, ale z drugiej strony jest to też moim zdaniem pewnego rodzaju objaw wiarygodności, że nie przyklepujemy tych informacji na zasadzie: „Albo gdzieś tam wyczytałem, albo gdzieś usłyszałem”, tylko jednak staramy się to zweryfikować swoimi własnymi doświadczeniami.
[01:58:19] - Ja pewnie.
[01:58:21] - Czyli przetestować to na sobie, bo ja to tak nazywam. Ja wiesz też to, co ty prześledziłeś swoje życie, gdzie, w którym momencie. Ja mówiąc o kalendarzu Majów, nie powiedziałem tego tylko na podstawie tego, że coś przeczytałem, byłem na jakichś warsztatach, z kimś rozmawiałem. Tylko ja też bardzo dokładnie prześledziłem moment, w którym pojawiła się potrzeba zainteresowania. W którym momencie swojego życia usiadłem do tego, żeby zacząć pisać książkę. W którym momencie ta książka ukazała światło dzienne, w którym roku swojego życia zacząłem prowadzić audycję w Radiu Paranormalium, czyli otworzyłem się na to, żeby wyjść z tym do innych ludzi. To też, tak jak w twoim wypadku, nie jest kwestia tylko teorii, ale też sprawdzenia tego na własnym życiu.
[01:59:29] - Sławku, mogę powiedzieć jedną rzecz, że ja też swego czasu zacząłem odrzucać czytanie książek czy oglądanie filmów o tematyce duchowej, czy obonautycznej, czy takich typu rzeczach powoduje, że w jakiś sposób mimo wszystko my się programujemy. Mimo wszystko my wrzucamy w siebie autosugestie czy sugestie innych osób. A to powoduje to, że tak naprawdę w momencie, kiedyś prowadziliśmy w Radiu Na Fali takie rozmowy, zastanawialiśmy się, czy właściwie opowiadanie na przykład snów jest dobrym pomysłem. Z jednej strony jest to dobry pomysł, ponieważ tak jak te plemienne stare ludy, a jeszcze nawet takie do tej pory istnieją, mają ten zwyczaj, że siadają sobie w kółeczku przy ognisku. Najczęściej jest to rano, kiedy sobie siadają na przykład na śniadanie, pijąc jakiś wywar, napój i opowiadają sobie sny, ponieważ jest to oznaka zdrowia. Ktoś, kto ma sny, jest po prostu zdrowym człowiekiem. Natomiast później zastanawialiśmy się nad tym, czy rzeczywiście opowiadanie snów tak naprawdę ma jakiś sens. Biorąc aspekt medyczny, czyli dla naszego ducha, dla naszego ciała jest to dobre, ale z drugiej strony opowiadając sny programujemy też w jakiś sposób inny, bo inni może nie to, że chcą zazdrościć, ale chcieliby podobnych stanów doświadczać. Ja czytając swego czasu książki różne związane z obonautyką i z tymi wszystkimi innymi rzeczami, stosując różne techniki, metody, czasami je modyfikując dla własnych potrzeb, również czasami przeżywałem tak naprawdę może nie sny tak dosłownie, jak ktoś to w książkach opisywał, ale bardzo podobne relacje. I w pewnym momencie był taki element wyparcia.
Mniej więcej dwa lata temu, gdzieś w okresie 40 lat, kiedy dwa, może trzy lata temu było taki moment wyparcia i przestałem czytać. Oczywiście zdarza się, że jak na przykład Robert Noble ostatnio książkę wydał, to ja muszę mieć tą książkę, ponieważ z Robertem mam w miarę dobry kontakt i mam bardzo podobne podejście do tego całego zjawiska OOBE, które ma właśnie Robert Noble.Między nimi w Polsce uważam, że są tylko dwie, może trzy osoby, które kumają, co się w tym dzieje, a reszta to są powtarzacze, nic więcej. Natomiast w momencie, kiedy zacząłem to kumać, rozumieć, zacząłem to odrzucać i wrzucać się w wir swoich własnych wydarzeń. Tych wydarzeń, które widzę za kurtyną oczu, kiedy mam zamknięte. Na przykład dzisiaj również eksperymenty pewne zrobiłem. O tym opowiem oczywiście szerzej w swojej audycji, ale przed audycją się również wprowadziłem w trans i zadałem zwykłą, normalną intencję bez stosowania żadnych technik czy czegoś. Tak naprawdę to, co czujemy, nie potrzeba żadnych technik w tym wszystkim. Jeżeli chcesz, to wchodzisz w tamten świat i koniec. Przynajmniej ja tak mam. Być może jest to trening, być może predyspozycje.
Nie wnikajmy w to teraz. Natomiast zadałem sobie prostą intencję. Zwróciłem się do swojej duszy, aby mi pokazała, jak z tymi światami w końcu jest. I powiem wam szczerze, że miałem dzisiaj naprawdę mega loty przez różne płaszczyzny, różne światy. O tych światach troszkę bardziej opowiem w swojej audycji, rozwinę ten temat, ale tak to właśnie wygląda. Tak to wygląda, że mniej programowania, bardziej wiary w siebie i bardziej doświadczania po swojemu. I tak my wszystko wiemy. Każdy z nas wszystko wie, ma te zapisy w sobie, a jak nie, to może się zwrócić do Księgi Akaszy. Tam też są różne zapisy, ale tak naprawdę najważniejsze jest to, żebyśmy my tego wszystkiego doświadczyli. Bo jeżeli się czegoś na własnej skórze nie przekonasz, to żadna książka, żadna audycja radiowa, żadny zapis wideo czy cokolwiek innego, żaden nauczyciel duchowy czy ktokolwiek inny ci tego nie powie.
On ci może tylko nakreślić, ale ty to będziesz miał w formie zapisu i tak naprawdę teraz od ciebie zależy, czy to weźmiesz na poważnie, czy nie. Zgadzasz się ze mną?
[02:04:01] - Ja się zgadzam całkowicie z kwestią tego typu, że wszelkie rozważania, wszelkie dyskusje, wszelkie książki są tylko teorią. I dlatego ja wielokroć zastanawiałem się nad swoimi audycjami, ponieważ dokładnie wiem to, co ty powiedziałeś, że i tak to wszystko każdy z nas musi przerobić po swojemu. Tu nie ma innego wyjścia. Taką mamy naturę, tak działa podświadomość. Jeżeli ona czegoś nie zaakceptuje, to będziemy to zawsze poddawali pod wątpliwość. Dopiero jak tego doświadczymy, to mówimy: „Okej, tak jest”. Więc tak, zgadzam się z tobą. Każdy z nas musi to przerobić na własny sposób.
[02:05:04] - Marzena na czacie napisała: „Bo ty, Jube, nadal myślisz, że to tamto jest prawdziwe”. Jeżeli pozwolisz, odpowiem tutaj Marzenie, jeżeli już jestem na audycji. Ja, Marzenko, już wcześniej wielokrotnie w swoich audycjach mówiłem o tym, że OOBE jest iluzją. OOBE jest snem i to stwierdziłem dość mocno w przedostatnich kilku audycjach. Skłoniły mnie do tego moje wieloletnie doświadczenia, także powiedziałem, że OOBE do pewnego momentu jest iluzją, ale jest taki moment przejścia i to jest wyższe śnienie, które wygląda jak OOBE, ale nie jest OOBE. To też wygląda jak eksterioryzacja, ale w trochę innym wymiarze. I w tamtym momencie rzeczywiście dochodzisz do pewnego momentu, kiedy kształtujesz rzeczywistość, wpływasz na pewne różne elementy w twoim życiu, które ci się zdarzają. Przykład mogę podać świetny. Dwa tygodnie temu wysłałem w Wielkiej Brytanii, bo jestem w Wielkiej Brytanii, totolotka. I w tym momencie dostałem troszkę więcej, niż włożyłem.
Nie powiem ile i tak dalej. Natomiast właściwie każde jedno losowanie jest jakaś wygrana. I powiem szczerze, że na tym wyższym stanie, ponieważ o tym pokoju również będę mówił w mojej audycji dzisiaj i jest to audycja na prośbę słuchacza, jak dobrze pamiętam, Jak Najlepiej bodajże taki nickname miał. Prosił mnie o to, żeby zrobić audycję o tym wyższym stanie, o tym pokoju, w którym się znajdujesz, gdzie na ezoplaźmie wieźbisz swojego ducha i na tym poziomie ja pracowałem dość mocno. Może nie to, że jestem niedowiarkiem, nie chciałem, tylko mam pewne priorytety w życiu, założyłem sobie. I to jest też właśnie ten okres zmian, o którym ty mówisz, Sławku, że postanowiłem troszkę coś w swoim życiu zmienić. I pracuję usilnie nad tym, aby troszkę jeszcze większą ilość pieniążków mieć na to, żeby to móc realizować. I wysłałem totolotka, zacząłem nad tym pracować. Efekty są takie, że właściwie niemalże każde losowanie, czy to lotto, czy euro milion, zawsze mam jakąś wygraną. Nie będę mówił tu oczywiście kwot, jak wspomniałem wcześniej, ale to jest właśnie ten stan wyższy, o którym ci tutaj Marzenko mówię.
Także OOBE jest iluzją i już to nieraz podkreślałem. Kwestia jeszcze dalszej eksploatacji i nie bania się tego, co się widzi przed oczami. Ja na przykład mam taką tendencję, że kiedy widzę strach, to wręcz biegnę do niego, bo dużo ludzi na przykład, jeżeli wychodzi poza ciało, ma problem z tym strachem. Boi się tego wyjścia, bo gdzieś go coś pociągnie. Tu gdzieś zobaczy coś przed oczami, jakąś straszną rzecz i się nagle wycofuje i to jest po cały efekt OOBE. Natomiast ja mam odwrotnie. Ja właśnie kiedy to widzę, to biegnę jak najszybciej, żeby jeszcze złapać tego skurczybyka przysłowiowo i żeby tam zobaczyć jeszcze bardziej.Co mi tam ma być pokazane? Także tak to u mnie wygląda. Halo, halo?
[02:08:15] - Ja jestem cały czas. Poruszyłeś takie tematy, do których ja mam troszeczkę inne zdanie. Może dlatego, że ja nigdy nie odczuwałem strachu. Nigdy nic złego ani negatywnego.
[02:08:38] - Wiesz co, ja myślę, że lęk i strach, lekki strach. Zresztą ja też swoją audycję zrobię „Czas snu" i tam zaproszona będzie Malwina Stach. Ona się udziela. Malwina już dawno temu wyraziła zgodę, tylko nie możemy się jakoś tutaj zgrać, bo ona ciągle gdzieś jeździ, to gdzieś w Londynie, prowadzi też warsztaty w Londynie i tak dalej. Ona prowadzi bardzo ciekawe audycje o integracji z własnym cieniem i myślę, że Malwina tutaj będzie dobrym gościem. Oczywiście Malwina wyraziła zgodę, więc będzie w audycji, kwestia tylko dogramy, ale tak naprawdę widzisz, ja też nie mam koszmarów, też nie mam jako tako lęków. Oczywiście każdy w swoim życiu ma jakieś momenty, że troszkę się bardziej czegoś boi albo czegoś jest niepewny. To jest normalne i zrozumiałe. Natomiast jeżeli chodzi od strony oneirotycznej-
[02:09:27] - Lęk jest dobrym stanem dla podopieka także.
[02:09:28] - Oczywiście, że tak. Każdy to ma. Natomiast ja potrafiłem, nauczyłem się współpracować z tym własnym cieniem, bo tak naprawdę te cienie, jeżeli chodzi o OBE, te wszystkie zjawiska, koszmary i inne rzeczy, które nam się w snach przejawiają i tak dalej. Sny są przecież tylko bramą do przejścia do innej rzeczywistości. Jest to jedna z kanałów. Tak samo OBE, tak samo lucid dreams. To są tylko techniki, metody wyjścia. Natomiast tak naprawdę to nie chodzi o to, żeby zwalczyć całkowicie lęk, bo tego się nie da zwalczyć. Zawsze będziemy mieli ten cień, który będzie za nami podążał. I co ciekawe, wam jeszcze powiem, nie wolno z nim walczyć.
Nie wolno z nim walczyć, bo on cię zawsze pokona. Natomiast cały proces polega na tym, żeby umieć współpracować z tym cieniem. Dlatego-
[02:10:24] - Moment, w którym, przepraszam, że ci przerwę. Moment, w którym podejmujesz walkę z czymkolwiek. W momencie, w którym podejmujesz walkę, jesteś już przegrany.
[02:10:35] - Tak. Ja pamiętam, że kiedy miałem spotkanie ze swoim-
[02:10:39] - Ze wszystkimi emocjami, jakie nam towarzyszą.
[02:10:44] - Ja pamiętam, jak miałem kiedyś rozmowę ze swoim duchem. Tym razem podkreślę duchem. I jedna z rzeczy, którą na samym początku mi powiedział, to było coś takiego, że właśnie powiedział mi, że to jesteś ty, tylko że z innej perspektywy. To jest ta dualność. Czyli z jednej strony jesteś piękny, młody, uczciwy, zdrowy, kochający, miłość mającą w sobie, ale z drugiej strony jesteś też przeciwieństwem. Po tej drugiej stronie, badając swoją świadomość, obserwowałem właśnie ten dualizm, gdzie masz też tą drugą stronę, ciemną stronę siebie. I zawsze jest ta waga i próba zbilansowania bycia pośrodku. Aczkolwiek dobrym stanem jest, kiedy nieraz na czacie u ciebie pisałem, bycie jednak bardziej po tej stronie duchowej, po tej stronie prawej półkuli świadomości. I chodzi o to, żeby to wszystko zbilansować. Natomiast w momencie, kiedy podejmiesz walkę z tą swoją ciemną stroną, to zawsze z nią przegrasz.
Zawsze jest to dobro, zawsze jest to zło. Zawsze jest ta dobra energia, zawsze jest ta zła. Zawsze jest prawo, lewo, góra, dół. Krzyż symbolem jest tak naprawdę człowieczeństwa. Znajdujemy się na środku tego krzyża.
[02:12:12] - To znaczy ja wejdę ci teraz być może w zdanie. Natomiast z punktu widzenia duchowego, z punktu widzenia energetycznego wzorce są neutralne. Dopiero na Ziemi one przybierają, tak jak Majowie mówią, wzorzec mądrości cienia i wzorzec mądrości światła. W świecie duchowym wzorce są neutralne.
[02:12:41] - Wiesz, czasami też-
[02:12:43] - To jest też może podpowiedź dla ciebie, że jeżeli pojawiają się przypisane emocje, to jakby ci to powiedzieć? Czy na pewno jesteś tylko w świecie duchowym wtedy? Ponieważ wzorce są neutralne. Nie ma takich synonimów dobra, zła. One dopiero tutaj na Ziemi, to dualizm i polaryzacja tak naprawdę pojawia się dopiero tutaj, na Ziemi.
[02:13:21] - Ja doskonale wiem, o czym mówisz. Dlatego jak mówisz, to kiwam głową na zasadzie, że tak, zgadzam się. Natomiast widzisz, całe zjawisko OBE jest bardzo świetnym doświadczeniem, które tak naprawdę pozwala ci też popatrzeć na wszystko z kilku perspektyw, bo możesz być obserwatorem w kilku miejscach jednocześnie i na kilku płaszczyznach jednocześnie. To znaczy, że jeżeli coś widzę, przeżywam, jestem tylko obserwatorem w tej bezpiecznej strefie, mam możliwość również wpięcia się w kilka wymiarów jednocześnie. Czyli jednocześnie mogę przebywać w kilku miejscach, na przykład na poziomie emocjonalnym w świecie duchowym czy astralnymJestem w stanie obserwować swoje emocje albo właściwie zachowania. I też czuć emocje, bo tam jest wszystko jednak spotęgowane. I jesteś też w stanie jednocześnie wpiąć się na przykład w formę energetyczną świata, czy też twojego doświadczenia świata, w którym przeżywasz to wszystko. Ja to czasami określam 10D czy nawet 50 sreto i tak dalej. Bo tak naprawdę jesteś w stanie na kilku płaszczyznach przeżywać tą samą emocję zarówno w sposób emocjonalny, czuciowy, jak i również w sposób widzialny. Poprzez te niefizyczne oczy widzisz tą manifestację.
Dlatego na czacie napisałem wcześniej, że człowiek, który posiada miłość, generuje tą miłość. U niego to na zewnątrz wygląda jak eksplozja wulkanu. On zatacza takie jakby kręgi, od serca to idzie, a bardziej od strony pod żebrem. Jest to prawa strona pod żebrem. Jeszcze inny wątek, ale dobra. Ten moment emocjonalny znajduje się u nas pod żebrem. Teraz oczywiście snuję tak na sucho, ale sam fakt tego, jak w Kościele katolickim jest nam to przedstawiane, że w momencie, kiedy Jezus wisiał na krzyżu, został walnięty oszczepem czy włócznią pod prawe żebro. To właśnie był ten moment. To jest takie przedstawienie. Kto kuma, to kuma, będzie wiedział, o co chodzi.
Ale to było zabicie tego punktu emocjonalnego na przykładzie człowieka, Jezusa, który w tamtym czasie był człowiekiem, ale zabicie jego punktu emocjonalnego, tak aby po przejściu na tą drugą bramę, przez tą drugą sferę, za granicę tego życia, utrudnić mu tam pewne mechanizmy, łapanie tamtej rzeczywistości. Nie wiem, jak to teraz określić, tak na sucho mówię, prawda?
[02:16:10] - Znaczy ja powiem ci tak: szczerze rzecz biorąc nigdy podczas swoich doświadczeń nie odczuwam emocji. Ja mam świadomość emocji. To, co ty powiedziałeś, obserwowanie. To może jest w moim odczuciu bliskie temu, co ja czuję. Ja mam świadomość emocji. Ja ich nie odczuwam.
[02:16:36] - Rozumiem, każdy ma różne zdolności.
[02:16:38] - Ja odczuwam, ponieważ emocja jest też ziemskim zjawiskiem. To jest trochę tak: świadomość tego, co na przykład druga osoba w jakichś relacjach ze mną odczuwała. Świadomość tego. Nie odczuwanie, tylko świadomość tego, co ona odczuwa, zrozumienie. To są mi osobiście takie stany emocjonalne towarzyszą. Ja nigdy nie odczuwam tego sam, tylko odczuwam taki stan świadomości zrozumienia. Pierwszy raz rozmawiamy na ten temat, więc tak się zastanawiam.
[02:17:31] - Tylko wetnę na sekundkę, bo zaraz tutaj do nas dołączy jeszcze jedna tym razem pani JustMe. Za sekundkę.
[02:17:43] - No, no, no! Co się zrobiło w picie dziś?
[02:17:47] - Sławku, ja jeszcze ci dopowiem. Natomiast ja jestem troszkę inny od ciebie . To znaczy ja jestem bardzo emocjonalny, jeżeli chodzi o to. I pamiętam, jak robiliśmy kiedyś eksperymenty, to spoza w pewnym momencie pojawiają się takie trzy energie. Cała sztuka polega na tym, aby te energie ułożyć w pewnej kontrolowanej wibracji. Poprzez emocje jesteśmy w stanie wpływać właśnie na częstotliwość tych energii. Odpowiednie zbilansowanie, ułożenie wibracji tych energii powoduje otwarcie pewnych wrót. I to tyle. Dlatego wiesz, troszeczkę mnie to zastanawia, co powiedziałeś, że nie odczuwasz emocji. Ale tak jak powiedziałem wcześniej, każdy ma.
[02:18:35] - Mam świadomość emocji.
[02:18:38] - Ważne, że masz.
[02:18:40] - Natomiast jest to takie z punktu widzenia i w pewnym momencie był to też dla mnie jakiś tam kłopot, ponieważ pojawia się pewnego rodzaju obojętność, czyli nie mam emocjonalnego stosunku do tego. Rozumiem wszystko, wiem, mam świadomość. To był dla mnie pewnego rodzaju kłopot, ponieważ nie były z tym związane żadne emocje.
[02:19:09] - Ale to też jest Sławku związane z tym, co już nieraz wspominałeś, że przecież starsze dusze, a ciebie uważam jednak za starą duszę, mają ten problem właśnie. Ponieważ ja też na przykład wiele razy, kiedy byłem w różnych związkach, często mi mówiono, że na przykład czasami jestem za szorstki, za suchy, bez emocji i tak dalej. Ale te stare dusze mają właśnie ten problem, że one potrafią te emocje w sobie kumulować, tłumić. One wiedzą, znają te procesy i wiedzą, że w pewnym momencie muszą te emocje ulotnić, bo zagotują się w sobie po prostu. Natomiast wydaje mi się, że rozumiem, o co ci chodzi. Ten stan właśnie taki, który po prostu powoduje to, że dla wielu ludzi jesteśmy bez emocji. Tak przynajmniej nas odbierają.
[02:19:56] - Znaczy ja więcej, że tak powiem, stanów emocjonalnych, to, co żeśmy właśnie à propos, bo JustMe się pojawiła, rozmawialiśmy o tych stanach takiego współodczuwania. Ja stany współodczuwania mam tutaj. NatomiastNatomiast dopuśćmy JustMeę do głosu, bo się pojawiła. Bardzo miło. Jesteś już z nami?
[02:20:21] - Tak, jestem. Słychać mnie?
[02:20:23] - Tak, bardzo dobrze, jak zawsze.
[02:20:25] - Witaj, Sławku, witaj Marku, witaj Jubi. Porobiło mi się. Tak mi się porobiło, że ja po prostu nie mogę tego udźwignąć. Pomóżcie mi, bo to jest jakieś szaleństwo. Może zacznijmy od tego, ja ci kiedyś, Sławku, pisałam o takiej przygodzie mojej w pracy, że było takie małe party. Ja tam sobie chodziłam pomiędzy tymi gośćmi i nagle czuję, że włos mi się jeży na głowie i takie super emocje. Odwróciłam się i patrzę: stoi facet, który ma 2 metry 20 centymetrów, łysy, brzydki na twarzy jak nie wiem co. Uśmiecha się pięknie i po prostu rozpalał to pomieszczenie złotem. Tak od niego wszystko promieniowało. Potem jest cała ta impreza, ja tam sobie pracuję i pod sam koniec, kiedy już wszyscy wyszli, patrzę, on na mnie czeka.
Podszedł do mnie. Ja mam metr 55, on 2,20, więc sobie wyobraźcie. Objął mnie. Ja się w ogóle tego nie przestraszyłam, że on chce to zrobić. I mówi do mnie: „Widzę to samo co ty.” A potem dodał: „Już niedługo.” I po prostu odszedł. A ja się zastanawiałam, o co w tym wszystkim chodzi. Co już niedługo? Ja go nawet nie zapytałam. To było jakieś porąbane doświadczenie. I słuchaj, porobiło mi się, Sławku.
Ja od kilku dni czuję taką miłość, taki nawał euforii, że chce mi się krzyczeć, płakać, tańczyć jednocześnie. Nie jestem w stanie ogarnąć tego uczucia. Nie ma we mnie kompletnie nic negatywnego. W pracy wydarzyło się tyle rzeczy negatywnych, że ludzie byli źli i tak dalej. W ogóle mnie to nie dotknęło. W żaden sposób. A najśmieszniejsze jest to, ja wiem o tym, że słuchacze mogą tego nie zrozumieć, ale ja jestem maniaczką oglądania okropnych rzeczy. Czyli o tych wszystkich pedofilach, mordercach, najbardziej okropnych, złych ludziach świata. Uwielbiam te podcasty. Słucham tego.
Mój mąż zawsze przychodzi, mówi: „Boże, znowu tego słuchasz. Co ty sobie z głową robisz? Znowu o tych mordercach, znowu o tych strasznych rzeczach, których dokonali.” I jak kiedyś miałam-
[02:23:11] - Uziemiać się
[02:23:12] - ... miałam takie uczucie do nich, że: „A smażcie się w piekle”, tak teraz słuchając tych wszystkich rzeczy o nich, to mi się nad nimi płakać chce. Mi ich tak szkoda, że ci ludzie po prostu nie mieli w sobie miłości ani do siebie, ani do nikogo. I dlatego oni robili te straszne rzeczy, że mi strasznie przykro, że oni nie czują tego, co ja teraz czuję. Bo tak mi się porobiło. Nie mogę tego udźwignąć. Nie wiem, czy ja nie zwariuję od tego nadmiaru tych uczuć, które od kilku dni mi towarzyszą.
[02:23:51] - Jedno ci mogę zagwarantować: nie zwariujesz. Natomiast ja myślę, z mojego punktu widzenia, na szybko sobie myśląc, bo cisza była z twojej strony i tak się zastanawiałem nawet, co tam się dzieje. Natomiast nie miałem żadnych negatywnych odczuć, więc też się nie odzywałem, nie naciskałem. Natomiast myślę, że jedną rzecz, którą w życiu ostatnio zrobiłaś, uwolniła cię. Wiesz, o czym myślę?
[02:24:26] - Tak.
[02:24:28] - I ja myślę, że to stwierdzenie, że już niedługo, chyba dotyczyło właśnie tego, że już niedługo się będziesz męczyć, a zaczniesz się cieszyć tym, co od kiedy cię poznałem, było zawsze w tobie. Trochę za dużo na siebie brałaś, uwolniłaś się od tego. Ja myślę, że to była bardzo fajna wskazówka, bardzo fajny drogowskaz. Tak że tańcz, śpiewaj, ciesz się.
[02:25:04] - W pewnym sensie przekaz jakiś. Ja bym to tak powiedział.
[02:25:08] - To ja się zastanawiam w ogóle nad tym facetem, kim on był? On mi z głowy nie wychodzi, bo naprawdę takich rzeczy się nie doświadcza.
[02:25:19] - JustMe, ja ci powiem jedną rzecz. Słuchaj, od pewnego czasu następują pewne zmiany na Ziemi. To znaczy, że dużo ludzi zaczyna widzieć pewne rzeczy. To są procesy astrologiczne, kosmiczne i tak dalej. Być może miałaś, tak teraz sugeruję na sucho, że doświadczyłaś efektu Oz. To znaczy dostroiłaś się. To jest to zjawisko, gdzie w pewnym momencie powinnaś wiedzieć chyba, co to jest zjawisko. Czyli po prostu dostrajasz się do jakiejś innej rzeczywistości i mówisz, że ta istota czy ten człowiek, bo tak naprawdę nie wiesz ty, ja też nie wiem. Być może się dostroiłaś do jakiejś rzeczywistości i zobaczyłaś siebie po drugiej stronie. Bo faceci widzą kobiety, a mężczyźni kobiety odwrotnie, tak?
[02:26:11] - Nie, to był absolutnie realny człowiek.To był gość-
[02:26:17] - Może masz zdolność lepszego widzenia na zasadzie energii. Bo ja mam na przykład coś takiego.
[02:26:23] - Ja widzę, okej. Ja widzę od bardzo dawna energię. Nie nazywam tego aurą, bo ja nie widzę kolorów, ale widzę od bardzo dawna energię. Natomiast-
[02:26:32] - Twoja energia ma złoty kolor.
[02:26:34] - Właśnie, ale on tak strzelał tym, że całe to pomieszczenie było jasne od niego i to mnie tak strasznie... Dlaczego on się na mnie patrzy? Akurat na mnie? Dlaczego on się uśmiecha? Mam wrażenie, że on może też widział moją energię. Niby dlaczego akurat gapił się tak na mnie? I potem podszedł i to powiedział.
[02:26:59] - Jedno jest pewne: zaczniesz doświadczać wielu rzeczy i zaczniesz przyciągać pewne osoby. Przynajmniej ja z tego, co ty tutaj mówisz, tak to łapię.
[02:27:12] - Ja nie chcę tracić tego uczucia, które mam w sobie w tej chwili, bo to jest tak niesamowite, ale ja tego naprawdę nie mogę jeszcze mózgiem ogarnąć. Nie jestem w stanie tego ogarnąć.
[02:27:25] - Moja droga, mam do ciebie jedną wielką prośbę. Nie próbuj tego ogarnąć umysłem, bo zmierzasz w kierunku tego, żeby to utracić.
[02:27:36] - Nie.
[02:27:38] - Właśnie. Dlatego, że to nie są rzeczy, które da się ogarnąć umysłem.
[02:27:44] - Marzena na czacie napisała: „Bądź czujna”.
[02:27:46] - Nie.
[02:27:48] - Ja nie chcę być czujna. Ja chcę to czuć. Ja chcę się czuć tak lekko teraz.
[02:27:54] - Dlatego nie rozkminiaj tego, nie próbuj tego w jakiś sposób zaszufladkować, bo uwolnisz w ten sposób wszystko to, co tkwi w twojej podświadomości. Zaraz zaczniesz szukać dowodów, zaczniesz biegać po mieście, szukać tego dwumetrowego faceta. Więc to nie tędy droga. Doznałaś stanu, który cię zafascynował, który był niesamowity, przyjemny i tak dalej. Jeżeli byłoby to coś negatywnego, warto by się było nad tym pochylić, zastanowić. Natomiast jeżeli doznajesz stanów euforii, to przyjmij to z całym błogosławieństwem i raczej staraj się to jak najdłużej w sobie podtrzymywać.
[02:28:46] - Wiecie, jeszcze jest jedna rzecz. Ja nie wiem, czy to mi się mózg zmienił, czy moje postrzeganie się zmieniło. Ja zauważyłam, że ludzie wokół mnie inaczej się zachowują. Nawet w stosunku do mnie są inni. Ja nie wiem w ogóle, co się porobiło. Wszystko wygląda inaczej.
[02:29:05] - Będziesz przyciągać pewne typy ludzi. Wiem, o czym mówisz. Każdy tego doświadcza w pewnym momencie swojego życia. Dzisiaj mamy 52. audycję u Sławka z mianową, więc chyba wstrzeliłaś się w audycję i może sobie przesłuchaj jeszcze raz audycję.
[02:29:25] - Ja słuchałam. Ja tak się zastanawiałam, czy powiedzieć o tym, czy jeszcze poczekać do następnej, ale nie mogę, muszę się tym podzielić.
[02:29:37] - Tak jak Jubi powiedział, bardzo idealnie wstrzeliłaś się, że tak powiem, w numer audycji, w tematykę tej audycji.
[02:29:45] - Także coś się w twoim życiu dzieje i przypuszczam, że będzie jeszcze lepiej i na pewno będzie bardziej ciekawie. Dobrze, ja się rozłączam z wami, bo chce jeszcze jedna osoba zadzwonić na live. Cztery osoby to chyba będzie troszkę za dużo. Będziemy się po prostu przekrzykiwać, a ja sobie tę kawkę jakoś wypiję.
[02:30:02] - Może zostań. Spróbuję tutaj może Marzenę podłączyć, chociaż nie wiem, czy się uda. Spróbuję za moment wysłać jej zaproszenie, ale nie wiem, jak to.
[02:30:14] - To ja się tylko na chwilkę wyciszę i sobie jeszcze jakąś kawę zrobię.
[02:30:17] - Dobrze.
[02:30:18] - Smacznego.
[02:30:18] - To jeszcze może skorzystam z tej chwili ciszy na Antonie i przypomnę nasze numery telefonów, bo Marzena niestety jest niedostępna. Jakbyś, Marzenko, mogła mi podesłać swój numer telefonu jakoś na privie na Facebooku, to byłoby naprawdę super. Nasze numery telefonów to oczywiście stacjonarne 32 746 00 08, komórkowy 530 620 493. No i oczywiście Skype radio.paranormalium.pl. Ja tutaj będę próbował jakoś Marzenę podłączyć czy to na Skypie, czy to przez telefon, a w międzyczasie oddam wam głos.
[02:31:07] - Dobrze, opowiadaj w takim razie.
[02:31:10] - Dziękuję ci bardzo, ty zdrajco.
[02:31:13] - Dlaczego?
[02:31:15] - Powiedziałeś moje imię.
[02:31:17] - Dlaczego?
[02:31:19] - To się wypikuje z nagrania.
[02:31:21] - Jasne, dobrze.
[02:31:23] - Nie mogłem się, że tak powiem, powstrzymać. To tyle euforii. Tak się tutaj odkryłaś, że nie mogłem już tego-
[02:31:34] - Nawiązując do tych morderców, to kiedyś była taka audycja w Radiu Paranormalium „Krwawy Podwieczorek” i realizował ją właśnie o podobnym głosie.
[02:31:45] - To nie ja. Ja jestem raczej słuchaczką. Ja tego słuchałam całe życie i się zastanawiałam, po co ja tego słucham. Ja tego słuchałam, żeby zrozumieć po prostu to, że ci ludzie nie kochali siebie, oni nie mieli tych uczuć w sobie i dlatego oni popełniali te wszystkie straszne rzeczy. Ja ich nie mogę za to oceniać, że oni nie mieli miłości do siebie, że oni nie mieli tych wszystkich doświadczeń, które sąPonadto
[02:32:19] - Wiesz co, w jednej z ostatnich audycji był poruszony temat wrednych ludzi i ja powiedziałem, że nie ma na świecie wrednych ludzi, tylko są ludzie nieszczęśliwi i pozbawieni miłości do samego siebie. Więc cieszę się, że jesteś tutaj żywym przykładem tego, że też odczułaś to. Bo co innego jest to rozumieć, co innego jest to wiedzieć, a co innego jest to po prostu odczuć, zobaczyć i doświadczyć w taki sposób, jak doświadczasz. Nie ukrywam, że wzięłaś też na siebie olbrzymi ciężar, bo świadomość jednak tego nieszczęścia, jakie towarzyszy ludziom, jest rzeczą, której przy twoim charakterze musisz się pilnować. Nie bierz tego na siebie zbyt dużo, bo pamiętaj, że to nie ty jesteś sprawcą i nie ty możesz coś z tym zmienić. Twoim obowiązkiem, skoro doznałaś tego, co doznałaś, jest przyjąć ten dar i się nim cieszyć. Cieszyć i dzielić z innymi ludźmi. I bardzo cię proszę, to właśnie zrób.
[02:33:42] - Tylko wiesz co? To całe ciało w ogóle inaczej jakoś mi funkcjonuje. Serce mam rozgrzane. Ja nie potrafię tego opisać. Jakiś taki napływ tak pozytywnych emocji, że one mnie aż rozsadzają. Rozsadzają mnie.
[02:33:57] - Miłość jest energią. Naprawdę znajdziesz na swojej drodze ludzi, którym będziesz mogła tę fajną energię przekazać. Naprawdę.
[02:34:07] - Ja bym chciała rozdzielać to wszystkim dookoła.
[02:34:10] - Rozdawaj w ogóle, tam się nie zastanawiaj. Na pewno nie zbraknie. Tego ci powiem.
[02:34:15] - Ja ci, Justin, powiem jedną rzecz. Między innymi to, że nie trzymaj tego, niech to sobie płynie powoli, spokojnie. Gdzie ma trafić, trafi. Na kogo ma trafić, trafi. A zobaczysz, zaczniesz obserwować w swoim otoczeniu pewne rzeczy, pewne zjawiska, pewne typy ludzi, a właściwie większość ludzi będzie lgnęła do ciebie. Zobaczysz, jeżeli czegoś wcześniej nie doświadczałaś, bo nie wiem, jaką jesteś osobą prywatnie. Natomiast ja podobne procesy kiedyś przechodziłem i też rzeczywiście czasami tego się nie mogę odpędzić.
[02:34:52] - Wiesz co, Jubia? Całe życie miałam problem z tym, że do mnie lgnęli ludzie. Słychać mnie?
[02:35:02] - Tak.
[02:35:04] - Do mnie lgnęli ludzie, natomiast ja się stałam taką torbą na ich kłopoty. Czyli przychodzili do mnie ludzie i ciągle mi mówili o ich kłopotach, o ich problemach. Ta torba była tak ciężka i ja po prostu tak nie wiedziałam, po co mi te ich problemy. One mnie tak strasznie obciążały i się zastanawiałam, dlaczego ci ludzie mnie obciążają tymi swoimi problemami. Ja rozumiem, że oni się chcieli wygadać, że mi ufali, że ja tego nie powiem dalej i tak dalej. Natomiast to było dla mnie zbyt ciężkie i ja zrobiłam krok wstecz, czyli odgrodziłam się od ludzi. Ja nie chciałam mieć przyjaciół ani nic takiego, bo ja po prostu nie chciałam, żeby ta torba była coraz bardziej-
[02:35:53] - Zamknęłaś się w swoim własnym pudełku.
[02:35:56] - Tak zrobiłam, bo miałam dosyć tych wszystkich problemów, tych kłopotów i tego wszystkiego.
[02:36:02] - W moich polaracjach sennych, pozacielesnych zawsze, kiedy było pokazywane mi pudełko, był moment jakby swojej- Halo? Marekowi chyba mikrofon spadł.
[02:36:18] - To musi być mój mikrofon.
[02:36:21] - Z moim mikrofonem jest wszystko w porządku.
[02:36:23] - Justin gdzieś zginęła w tle.
[02:36:27] - Jestem.
[02:36:28] - Jesteś, ale tak ci gorzej-
[02:36:29] - Musimy jednak Marzenę dołączyć telefonicznie, także będzie lekki dźwięk słyszalny. A wy kontynuujcie. My tutaj będziemy się próbowali połączyć. To znaczy przechodzi mi o to, co Justin powiedziała. Ona mówiła o tym, że się odgrodziła. W moich wizjach było to zawsze przedstawiane w ten sposób, że jakbym schodził na swoje własne prywatne podwórko, zamykał się przed każdym i tak dalej. I to nie jest sztuka zamknąć się w swoim prywatnym izolacyjnym świecie, tylko bardziej tu chodzi o to, żeby się otworzyć na coś, co jest niepoznane. Jeżeli jest to nam pokazywane, przedstawiane i ciągnie nas do tego, zresztą każdy powinien tak naprawdę w tym kierunku iść, bo przecież moje pojmowanie jest takie, że schodzimy tu po prostu, żeby doświadczać. Więc niedoświadczanie czegoś, zamykanie się w swoich własnych pudełkach, iluzjach jest tak naprawdę ustecznianiem się, cofaniem się albo staniem w miejscu.
[02:37:28] - I tu się z wami, kochani, nie zgodzę, bo Justin też użyła tego określenia, że cofnęła się. Ty też powiedziałeś, że cofanie się. To nie jest cofanie. Justin, pamiętasz, jak żeśmy rozmawiali, gdzie ja mówiłem, żebyś odcięła pępowiny emocjonalne? Tak naprawdę to, co mówimy o przyciąganiu jakichś tam typów ludzi, tak naprawdę angażowanie się w czyjeś problemy było twoją potrzebą, niczym nieuzasadnioną potrzebą pomagania innym ludziom, czasami wbrew temu, co oni odczuwają. Wyższa świadomość powoduje to, że my wiemy, że człowiek za chwilę zrobi sobie krzywdę. Staramy się go przed tą krzywdą uchronić, chociaż on jeszcze nie ma zupełnie pojęcia, że ta krzywda mu się wydarzy.I to nie jest dobre działanie tak naprawdę.
[02:38:30] - Okej, dobrze.
[02:38:31] - Gdzieś tam na chwilę go uchronimy przed doświadczeniem, natomiast spuścimy go z oka, a on się za chwilę zapakuje w kłopoty. I Just Mi brała po prostu na siebie zbyt dużo, więc zamknięcie się w tym pudełku było takim instynktem samozachowawczym. To nie jest uwstecznianie. To jest taki moment, kiedy człowiek, który ma poprzypijanych setki pijawek, które ciągną z niego energię, chowa się, żeby odbudować samego siebie. To jest też pewien efekt zrozumienia i budowania świadomości, że ja nie mogę za wszystkich ludzi odpowiadać i nie mogę wziąć ciężaru i kłopotu wszystkich ludzi na siebie.
[02:39:17] - Tu masz rację. Rzeczywiście ja też nie raz wspominałem, że po prostu zamykanie się-
[02:39:28] - Okej.
[02:39:28] - Okej.
[02:39:29] - Ja się rozgadałem.
[02:39:30] - Nie, spoko. Rzeczywiście może złego słownictwa użyłem, bo też pamiętam, kiedyś nawet użyłem na czacie takiego określenia, że bycie leniem to też jest doświadczenie. Akurat nie mówię w innym kontekście, ale bycie, może nie uwstecznianiem się, nie zamykaniem, ale przeżywanie życia po prostu najzwyczajniej to też jest w pewnym sensie doświadczenie.
[02:39:56] - A poza tym lenistwo jest twórcze.
[02:40:01] - Zgadzam się.
[02:40:01] - Człowiek kombinuje, jak sobie to życie uprościć, ponieważ jest leniwy, więc w pewnym sensie lenistwo ma też swoje dobre strony. Just Mi jesteś z nami jeszcze? Bo my o tobie rozmawiamy, a ty tak nic.
[02:40:18] - Ja wiem, że o mnie rozmawiacie. Ja się niestety muszę z tobą zgodzić właśnie w tej kwestii.
[02:40:23] - Dlaczego niestety?
[02:40:27] - Stety. Tego cofnięcia się, bo naprawdę to było za dużo. Ja już po prostu tego nie chciałam. Zwłaszcza że każdy ma swoje problemy.
[02:40:38] - Twoje połączenie z wybranym numerem nie może być zrealizowane z tego telefonu.
[02:40:43] - Niestety połączenia do Niemiec nie są realne. Tak? Przepraszam.
[02:40:49] - Nie, no śmieję się, mówię, że abonament trzeba płacić.
[02:40:52] - Niestety.
[02:40:54] - Marzena chyba podała tutaj swój adres Skype'owy na czacie.
[02:40:59] - Właśnie podała, tylko nie da się jej w ogóle podłączyć do rozmowy. Nie wiem czemu.
[02:41:05] - Może ma starą wersję Skype'a. Niech sobie może Skype zaktualizuje.
[02:41:09] - Może to jest.
[02:41:11] - Są problemy takie właśnie ze Skype'em, że jeżeli ktoś ma starszą wersję Skype'a, to czasami jest ten problem. Nie wiem, to już temat do Marzenki.
[02:41:23] - Spróbujmy bez zera zadzwonić.
[02:41:26] - Twoje połączenie z wybranym numerem...
[02:41:27] - Niestety też. Zobaczymy, czy tutaj na jakimś innym nicku się pojawiła. Może się uda ten inny nick podłączyć.
[02:41:39] - Może korzysta z telefonu, ze smartfona, a nie z laptopa.
[02:41:45] - Też tak może być.
[02:41:47] - Ja wiem, że to jest jakaś tam różnica. Na tyle moja wiedza komputerowa jeszcze tą rzeczywistość ogarnia. Sam miałem jakieś doświadczenia.
[02:41:57] - Będę kombinował w każdym razie.
[02:42:00] - Dobrze, to pan Marek kombinuje, a Just Mi mówi, jak się teraz czuje, bo coś mówiłaś, że niestety musisz się zgodzić.
[02:42:10] - Głupie słowo. Ja bardzo często tak mam, że szybciej mówię niż myślę.
[02:42:17] - To ma swoje zalety.
[02:42:20] - Dlatego ja jestem szczerą osobą do bólu, bo ja nie analizuję słów, nie analizuję tego, co mam powiedzieć. Czasami ludzie mnie odbierają jako taką osobę, która potrafi palnąć coś, ale ja zawsze mówię szczerze, bo ja nie potrafię jakoś tak kitować ludzi lub coś takiego. Jak ktoś wygląda kiepsko w sukience, to powiem, że sorry, ale bebech ci widać, załóż inną. Tyle.
[02:42:49] - Nie jesteś prawdziwą kobietą. Mężczyźni się specjalizują w niefortunnych stwierdzeniach.
[02:42:59] - Ale ja wiem, że ja mam dużo z mężczyzny. Chociaż z całą pewnością mój awatar jest kobietą.
[02:43:07] - Ja tam już w wasze, że tak powiem, życie intymne nie wnikam. To już jest demokracja. Natomiast powiem ci tak całkiem poważnie, że rozmowa, dźwięk twojego głosu, twój śmiech dzisiaj jest taki, którego ja jeszcze nie słyszałem. Co mnie niesamowicie-
[02:43:29] - To mi się zmieniło. Sławek, mi się po prostu coś zmieniło. Ja się czuję, jakbym była... Co prawda ja nigdy w życiu narkotyków nie brałam, ale jeżeli człowiek się czuje tak po narkotykach, to ja rozumiem narkomanów.
[02:43:42] - Ciężko mi jest, że tak powiem, na ten temat dyskutować. Też nie mam specjalnej wiedzy w kwestii. Natomiast może też bym się przerzucił, jakby to tak działało.
[02:43:58] - Wiesz, ja w ogóle mam takie uczucie, że nic nie jest w stanie mnie teraz, na tą chwilę, póki to czuję, nic nie jest w stanie mnie zranić ani nikt nie jest w stanie mnie zranić.
[02:44:14] - Staraj się unikać takich właśnie stwierdzeń: „póki to trwa”.
[02:44:21] - Ach, ja wiem.
[02:44:23] - Staraj się też nie rzucać takich wyzwań: „nic nie jest w stanie mnie”. Rozumiesz? Bo to jestCały czas prowokujesz sytuację, w której będziesz się chciała z tym zmierzyć. Naprawdę, ja wiem, że to jest trud, zwłaszcza w sytuacji-
[02:44:45] - Halo, halo.
[02:44:47] - Halo, halo. Czy się słyszymy?
[02:44:50] - Cześć. Cześć Marzena.
[02:44:52] - W końcu się słyszymy. W końcu te trudy skype'owe różne przezwyciężyliśmy.
[02:45:02] - Przezwyciężyliśmy, panie Marku, rzecz po imieniu. Pan Marek przezwycięży.
[02:45:09] - Tak, przez Marek.
[02:45:10] - Tylko Marzenko, ja bym prosił, żebyś wyciszyła radio, żebyśmy się na czas rozmowy słyszeli tylko w telefonie.
[02:45:19] - Już komputer wyciszam. Lepiej?
[02:45:24] - Przez moment było lepiej.
[02:45:26] - Wracając do wcześniejszego, co powiedziała JustMe, że czuje się mężczyzną. Mam nadzieję, że wątpliwości nie masz.
[02:45:33] - Nie, ja nie powiedziałam, że czuję się mężczyzną, a powiedziałam, że ja mam dużo z mężczyzny. Ja na przykład nienawidzę, kiedy kobiety lubią robić jakieś zakupy, nie wiem, jakieś świecidełka, jakieś brylanty. Ja tego nie cierpię. Mi to jest w ogóle do szczęścia całe życie niepotrzebne.
[02:45:48] - Lubię robić zakupy.
[02:45:49] - Jak ja idę na zakupy z facetem, to Jezu, siódme boleści przeżywam.
[02:45:56] - To ja mam tak, jak idę z kobietą.
[02:46:00] - Ja, jak idę z moim facetem na zakupy.
[02:46:03] - Ale z jakiego powodu? Że on wybiera świecidełka i brylanty?
[02:46:09] - Nie. Ja idę po zakupy, bo wiem, co chcę kupić, a mój facet idzie i on wie, co chce kupić, ale po trzech godzinach stwierdza, że on jeszcze to, to, tamto. Albo zobaczymy w tym, a może tam będzie taniej, na tej zasadzie.
[02:46:28] - To się wymiksowało naprawdę. Dobrze, że głosy chociaż mamy takie bardziej przypisane do płci, bo sądząc po tym, co tutaj opowiadamy, można by było mieć różne domysły, kto tu jest facetem, a kto tu jest kobietą. Marzenko, ale zadzwoniłaś na pewno-
[02:46:48] - My mamy jajka.
[02:46:50] - Właśnie. Słuchajcie, ja naprawdę nie wiem, czy to jest audycja o świadomości, czy to jest poradnik małżeński.
[02:47:00] - Ja się przepraszam najmocniej.
[02:47:04] - Nie, Marzenko, już twoje poczucie humoru poznałem podczas wielu audycji, więc też potraktuj to jako żart. Natomiast zadzwoniłaś do nas na pewno z jakimś tematem. Na pewno nie chciałaś pogadać o zakupach.
[02:47:21] - Nie, ale chciałam bardzo mocno nie zasymilować, ale tak bardzo mocno zżąć się. Ona ma bardzo mocno odczucia takie co ja.
[02:47:32] - Proszę bardzo.
[02:47:34] - To opowiedz o nich, bo ja tak lubię słuchać.
[02:47:38] - JustMe czuje się samotna.
[02:47:42] - Teraz JustMe musi powtórzyć to, co mówiła wcześniej, bo ja w momencie, kiedy JustMe zadała pierwsze pytanie, to ja już szukałam tutaj na Skypie, wszędzie szukałam i cała reszta już mi umknęła, odleciała.
[02:47:59] - Czyli nie słyszałaś pełnej opowieści JustMe?
[02:48:03] - Pełnej nie, bo naprawdę szukałam tutaj połączenia do was.
[02:48:08] - Żałuj w takim razie, a za gapiostwo kara musi być. Nie, dobra-
[02:48:14] - Nieprzyjemne.
[02:48:17] - Dobrze.
[02:48:18] - Jeszcze powiem przy tym, że tak mi tu mówisz.
[02:48:21] - Dobrze. Cieszę się, że zrobiła się taka cisza. Bałem się, że zostanie to potraktowane jakoś zbyt poważnie, ale cieszę się, że-
[02:48:31] - Ale daj spokój, nie ja.
[02:48:34] - Obrócić w żart. Już się wystraszyłem dlatego troszeczkę.
[02:48:38] - Sławku, pytanie jeszcze zadam odnośnie świadomości. Słuchaj Sławku, jak ty to widzisz, moment, kiedy powiedzmy dwie, trzy dusze wchodzą w jedno ciało ludzkie. Nie wiem, jak sprecyzować pytanie, ale chodzi mi generalnie o to, która świadomość jest tutaj bardziej dominująca. Czy w ogóle jest jakaś dominacja, czy jakaś walka pomiędzy świadomościami w jednym ciele ludzkim?
[02:49:06] - Ja nie widzę takiej opcji. Słyszałem o takich przypadkach, kiedy są próby-
[02:49:14] - Są ludzie, którzy mówią, że takie rzeczy są, prawda? Tylko że mówię, może nie też kontrolnie, bo w sumie też nie mam zdania na ten temat jeszcze, bo tego nie doświadczałem ani nie spotkałem takiej osoby. Natomiast są ludzie, którzy opisują, że rzeczywiście w jedno ciało ludzkie mogą wejść dwie czy trzy świadomości. Jak to w ogóle wygląda? Może to są ludzie z rozszczepioną jaźnią? Pewną walką ciągle między świadomościami wewnątrz siebie, czy jak to wygląda?
[02:49:46] - Znam osobę, która zajmuje się tak zwanymi uwolnieniami, która też na skutek pewnych nieszczęśliwych wydarzeń wybuła w sobie ten talent. Był czas, że przyjeżdżali do niej ludzie gdzieś tam nawet z dalekiej Polski, tutaj w nasze okolice. Straciliśmy jakoś kontakt, więc nie wiem, jak wygląda sytuacja w tej chwili. Natomiast tak, słyszałem od niej o takich przypadkach, kiedy człowiek ze swoją świadomością, zwłaszcza tych ludzi słabych, czyli albo wycieńczonych, albo ludzi, którzy przeżywają długotrwałe jakieś traumy, depresje, słabych psychicznie, nazywając rzeczy po ludzku.Kiedy jakaś zabłąkana świadomość próbuje to wykorzystać i zawładnąć, zadomowić się czy zająć to ciało.
[02:50:54] - A może to nie jest tak, że jest to rozwarstwienie świadomości na kilka mniejszych świadomości, tylko jedna normalna świadomość z przyczepami jakichś bytów demonicznych.
[02:51:06] - Pojawia się, próba. To się nie dzieje, z tego, co ja wiem, to nie trwa aż tak bardzo długo, ponieważ te dwie świadomości ze sobą nie są w stanie zbyt długo funkcjonować i zazwyczaj się to kończy.
[02:51:30] - Przykład mogę tutaj podać. Jak dobrze pamiętam są takie filmiki nawet na YouTubie, Beyoncé, tylko że tam jest mowa oczywiście o pętaniach, gdzie ona się przedstawia jako Sasha, jak dobrze pamiętam. Czyli w momencie, kiedy wchodzi na scenę, jakby wchodziła w nią inna osobowość demoniczna i są nagrania pokazane, gdzie wręcz wizualnie można zobaczyć, że jednak tam jest jakaś inna postać ducha i ona ma takie dwie osobliwości. Zresztą są też wywiady, oczywiście w języku angielskim, kiedy ona to opowiada, że na przykład teraz jestem Sashą i rzeczywiście jak można się przyjrzeć jej albo sobie zrobić stopklatkę, to takie powstają efekty. Być może jest to problem kompresji albo nie wiadomo czego, jakiejś złej obróbki audio czy coś. Ale są momenty właśnie takie, że widać, jakby rzeczywiście była inna postać w niej. Ale to już podchodzi pod demonizm.
[02:52:26] - A czy ty nie myślisz o tym, że to jest specjalnie pod publikę robione? Ty wiesz, że teraz tutejsze karty graficzne na live zmieniają tobie lata na zimę. Okoliczności, w których na przykład jedziesz samochodem i nagrywasz na żywo i masz najnowszą kartę graficzną i ona ci to zmienia na zimę.
[02:52:50] - Zgadza się. Z dźwiękiem to już można od dawna robić, bo na przykład przypadki znam takie osób-
[02:52:57] - Gwiazdy, które lekko podupadają, robią sobie taki ekstra tik. Wiesz, o co chodzi.
[02:53:06] - Mhm.
[02:53:07] - Umówmy się, pani Beyoncé jest narkomanką, do tego jest alkoholiczką, więc też z jej głową się różne rzeczy dzieją. Dla mnie ona może sobie mówić naprawdę, że ona jest Sashą albo nawet Chrystusem.
[02:53:21] - Ja wiem, ja tylko podałem przykład wizualny.
[02:53:26] - Na cieplutkiej poduszce ona sobie siedzi w domku, a wszyscy naokoło robią ekstra image.
[02:53:36] - No dobrze, ale wracając do pytania twojego Jubi, ja się absolutnie nie mogę z tym zgodzić, że trzy dusze w jednym ciele. Ja tego tak nie czuję i się nie mogę zgodzić. Natomiast bardziej wierzę w, znaczy to nawet nie jest kwestia wiary, jest bardziej dla mnie logiczne, gdyby to miało jakieś miejsce, że jedna dusza może wejść w dwie osoby.
[02:54:05] - Ale czemu, skoro jest źródło, jedno źródło jest.
[02:54:12] - Tak, ale ta dusza chciałaby być w taki sposób, żeby widzieć, żeby brać doświadczenia z dwóch stron, czyli na przykład być w ciele ojca i być w ciele syna i doświadczać jednocześnie tych dwóch relacji. Tak po prostu mogę to tylko logicznie wytłumaczyć. Ja nie wiem, czy to tak działa, bo to już jest z pogranicza dla mnie science fiction.
[02:54:46] - Słuchaj, nie wiem, czy to jest science fiction, ponieważ na przykład ty na pewno odczuwasz emocje, jeżeli coś z twoją mamą się dzieje. Ty w pewnym sensie jesteś pulą jej genów. Jej geny masz w sobie. Więc my jesteśmy jakby connected, połączeni po prostu między sobą, więc bliżej nam jest genetycznie do siebie. Mówiąc o tobie, oczywiście ciebie i twojej mamy, niż na przykład do Sławka, prawda? Więc jak najbardziej jest to możliwe, przynajmniej jeżeli chodzi o najbliższą rodzinę.
[02:55:17] - Sławek?
[02:55:19] - Znaczy tak, ja nie wiem, czy w aż tak bliskich relacjach. Natomiast wiem, że w związku z przechodzeniem do następnego etapu, czyli tutaj rozmawiamy o ludzkości i ewolucji, z tego, co mi było słyszane i ja się z tym wewnętrznie też zgadzam, nastąpiła zgoda na to, aby dusze mogły się podzielić i inkarnować się w kilku ciałach naraz po to, żeby móc nadrobić, zebrać doświadczenia, których do tej pory nie zebrały, nadrobić wiedzę.
[02:56:04] - Przyspieszyć.
[02:56:05] - Przyspieszyć zdobywanie tych doświadczeń po to, żeby przygotować się, żeby być gotowym do przejścia na następny etap, czyli razem na następny etap rozwoju ludzkości.
[02:56:18] - Ale Sławku, mówisz tutaj o duszach, o kilku duszach różnych w jedno ciało fizyczne czy o jednej duszy rozdzielającej się?
[02:56:27] - O duszy w kilku ciałach naraz.
[02:56:31] - Tak, jedna dusza w kilku ciałach.
[02:56:33] - Okej, to to rozumiem. Dlatego zadałem to pytanie.
[02:56:37] - Tak.
[02:56:38] - Okej.
[02:56:39] - Zwłaszcza że to też jakbyJakby ilość, gwałtowny wzrost ludzkości na Ziemi też jest pewnego rodzaju wskazówką, tak?
[02:56:54] - Ale to nawet nie chodzi o Ziemię. To sam przykład tego, jak można na różnych płaszczyznach poznać odczucia w podobnych momentach na różnych płaszczyznach.
[02:57:09] - A, mówisz o innych wymiarach.
[02:57:11] - No.
[02:57:12] - Okej.
[02:57:12] - Ja dzisiaj miałem doświadczenie, gdzie znalazłem się na planecie miłości. I była to planeta, gdzie byli tylko ludzie zakochani. Powiem wam szczerze, że przepiękne uczucie. Wyglądało to mniej więcej jak takie duże boisko, ale kilka razy większe od takiego boiska sportowego. Było otoczone z każdej strony boków taką wysoką falą mgły. Na obrzeżach widziałem taką kolejkę, gdzie siedzieli ludzie, kobiety, mężczyźni i tylko takich widziałem. Sobie jeździli.
[02:57:54] - Dlaczego to było tak sobie zobrazowane w takim małym punkcie?
[02:57:58] - Wiesz dlaczego? Bo w momencie, kiedy zadałem intencję, wprowadzając się w stany relaksacji, poprosiłem moją duszę o to, aby pokazała mi moje wewnętrzne światy i różne wymiary w różnych perspektywach. To znaczy, że też były jakieś takie może nie koszmary, ale takie troszeczkę mniej przyjemne. Ale większość rzeczy to jednak miałem takie pozytywne i po różnych wymiarach dzisiaj sobie polatałem. Ale jednym z takich miejsc, co właśnie mi strasznie utkwiło, to właśnie było to miejsce, planeta, przestrzeń ludzi pełnych miłości, zakochanych. I tam były różne rzeczy, a na koniec oczywiście pojawiła mi się taka fajna, długa, szeroka ulica, taki deptak jak ryneczek czy coś takiego. A to już był żart, bo ja wiem, że tam czasami sobie też lubią żartować. Zostało mi pokazane na końcu, przyczepione do jednego kapa- już wiedziałem, że to są po prostu jaja. Na koniec oczywiście, nie?
[02:59:06] - Ja ci powiem tak: do tych wszystkich podróży OBE, EB, BB mam bardzo duży... jak to się nazywa?
[02:59:19] - Dystans.
[02:59:20] - Tak, dokładnie. Dziękuję. Bardzo duży dystans.
[02:59:25] - I bardzo słusznie.
[02:59:26] - Bo to są sny. To są po prostu sny.
[02:59:30] - To nie są do końca sny. To są pewne rzeczy, które są według mnie, przepraszam ci Jasmine, że się tak wtrącę, ale według mnie tam ktoś siedzi, czasem ci nakazuje myśleć tak, a nie inaczej.
[02:59:45] - To znaczy ja powiem ci inaczej, Marzenka, tak?
[02:59:48] - Czy to łykasz, czy nie.
[02:59:51] - Ja wam powiem tak: OBE jest iluzją. Ja już to powiedziałem wielokrotnie. Na czym polega OBE? OBE jest pewnym kanałem stałym, do którego wychodzimy i poprzez nasz projektor, bo tak naprawdę Jarek Brzoza mówi, że ten projektor mamy również tam, w tym miejscu, gdzie ja powiedziałem wcześniej, że mamy ten stan emocjonalny pod prawym żebrem. Natomiast w moim doświadczeniu ten cały projektor, bo tak naprawdę-
[03:00:18] - Ty się trzymasz jakichś schematów
[03:00:21] - Nie o to mi chodzi. Chodzi mi o to, że sny są naszymi wyobrażeniami i naszymi myślami. My poprzez OBE jesteśmy w stanie materializować te nasze myśli na ekranie śnienia i wpadamy wtedy w te swoje własne iluzje. To jest fajne, bo można sobie na przykład coś sprawdzić, przećwiczyć. Stosują to na przykład sportowcy, kiedy przygotowują się do jakichś treningów i tak dalej. Tak, jak najbardziej.
[03:00:46] - Wiesz co, mam wrażenie, że ty mówisz o świadomym śnieniu. Świadome śnienie, ja się tego nauczyłam bardzo dawno temu i polega to na tym, że ja nie wiem, sobie śnię-
[03:00:59] - OBE jest częścią świadomego śnienia.
[03:01:01] - No to sobie śnię i nagle podchodzę do bankomatu i w moim śnie nie mam karty, ale ja po prostu potrafię kontrolować ten sen. Mówię: „No jak to nie mam tej karty? Oczywiście, że ją mam”. I nagle po prostu ona mi się pojawia w ręku. Bo to jest świadome śnienie, to ja nie wiem, czy to jest OBE. Dla mnie w ogóle nie ten cały ten-
[03:01:21] - OBE jest częścią świadomego snu do pewnego momentu. Wielokrotnie to podkreślałem. To jest sen. OBE to jest sen do pewnego momentu. Jeżeli przekroczysz pewną bąble, granicę, to OBE już nie jest snem. Już wchodzisz w inną część rzeczywistości. Nie potrafię tego inaczej, wiesz, ale to samo mówi na przykład Robert Noble, to samo mówi Jarek Brzoza.
[03:01:44] - Ale ta poprzednia jest nierealistyczna, a ta jest realistyczna?
[03:01:49] - Wszystkie są realistyczne i to jest właśnie ten problem, czyli wskazuje nam-
[03:01:54] - To jest to, co chcesz sobie wymyślić. To, co masz w głowie, to się dzieje.
[03:01:59] - Ja się właśnie zgadzam z Marzeną w tym momencie, bo ja też mogę powiedzieć, że okej, usypiam i mogę powiedzieć sobie, że kurczę, ja chcę pływać z delfinami, ja wyjdę z ciała i będę pływać z delfinami. Mi się to bardzo często zdarza, że mi się śni, że pływam z delfinami normalnie. Ja je dotykam, ja je czuję, ja czuję wodę, ja czuję wiatr. Ja widzę całą tą otoczkę. Ja nigdy w życiu nie miałam czarno-białych snów. Całe życie miałam kolorowe.
[03:02:28] - Pełniłeś swoje wszystkie marzenia z dzieciństwa.
[03:02:31] - Dokładnie. Ale ja tego nie nazwę, że to jest OBE, tylko ja to nazwę, że to jest moje śnienie.
[03:02:39] - No i my się tu rozumiemy. Ja cały czas to mówię, tylko-Ja cały czas o tym mówię. Ja już to stwierdziłem parę audycji wcześniej i tak jak powiedziałam wam dziewczyny, to samo powie Jarek Bzoma, to samo mówi Robert Noble, że OOBE jest częścią świadomego snu do pewnego momentu.
[03:03:01] - Do pewnej granicy.
[03:03:03] - Do pewnej granicy. Natomiast to OOBE później, kiedy przekroczysz tę granicę, się przekształca już w inny poziom śnienia.
[03:03:09] - Ale w jaki?
[03:03:10] - No właśnie.
[03:03:13] - W jakim stanie jesteś następny? Jak nie masz następnego, to sorry, but sorry.
[03:03:22] - No właśnie. I to jest ten problem cały czas, z którym się wszyscy tutaj obrykam.
[03:03:25] - Dlatego ja mówię, że OOBE według mnie jest piękną rzeczą, jest bardzo fajną rzeczą. Ale to jest taka ułuda. To nie jest prawda.
[03:03:36] - Nie wiem, dla mnie OOBE to jest-
[03:03:38] - I wszyscy co mi mówią, Jasmin przepraszam, że ci przerwałam. Wszyscy mówią, że są jakieś punkty, podpunkty, które musisz zrobić, przerobić i coś tam. Okej, one są fajne, bo musisz przerobić trochę siebie, ale zawsze masz coś nad sobą. A gdzie jesteś ty?
[03:03:58] - Marzenko, a jeszcze może tak mówiąc o tej granicy. Bo słuchaj, jest taki moment, kiedy przeskakujesz już poza tę całą bąblę tej kreacji, wpadasz w ten świat cały mentalny i w tym momencie podróżujesz już bez ciała, bo na przykład w OOBE bardzo łatwo jesteś w stanie zmaterializować swoje ciało i widzisz swoje ciało.
[03:04:21] - Totalnie bez ciele mówię. Mów dalej.
[03:04:24] - To już są podróże mentalne. Tak, to są już te wyższe stany. Tak. I rzeczywiście tam bilokacja się już odbywa w sposób taki bardziej z punktu do punktu. Ewentualnie możesz coś tam jeszcze przyuważyć, ale najczęściej się to odbywa w trybie natychmiastowym. Czyli pomyślisz sobie, czyli poprzez myśl znajdujesz się w odpowiedniej lokalizacji. Tak, to nawet sekundy nie trwa. I to jest właśnie ten inny poziom śnienia. Tylko wiesz co? To jeszcze też jest ten taki stan, być może też dalej jesteśmy jeszcze- Tak, ja też.
Dlatego dzisiaj też tytuł audycji nadałem OOBE jako ograniczenia. Napisałem w tym właśnie, że ograniczenia OOBE.
[03:05:01] - Dlatego OOBE jest dla mnie ułudą.
[03:05:04] - Być może jest to też część jeszcze jakiegoś innego OOBE, bo słuchaj, wchodzimy w inną sferę śnienia, wchodzimy już bardziej w ten mental. Rafał Nieradzik się tym mentalem też tam zajmuje bardziej i Byczuk. Natomiast tak twierdzę teraz, że to może też być jakaś taka inna forma OOBE, czyli też jakiejś iluzji, ale w tamtym momencie po prostu jest nam niepotrzebne. To jest marnotrawstwo energii. Czyli nie potrzebujemy tego ciała fizycznego, tylko kierujemy się po prostu samą myślą, ale dalej jesteśmy tym OOBE. Rozumiesz? Czyli po prostu nie marnujemy na marne energii, bo jednak zbieractwo energii jest jednak kosztowne i wymaga troszkę doładowania i tak dalej. Bo to wszystko jednak energia.
[03:05:49] - Nie zawsze. Zależy jak kto do tego podchodzi.
[03:05:53] - Ja rozumiem, każdy ma swoje doświadczenia. Ciekawa rozmowa, naprawdę. Bo ja też mam takie różne, dziwne. Zastanawiam się nad wieloma rzeczami, po to robię też właśnie te eksperymenty. Czasami się zastanawiam czy to-
[03:06:07] - Dla mnie OOBE naprawdę to jest taka wielka bańka, którą masz ty sam w głowie i tak daleko tam dosięgniesz, jak tylko możesz dosięgnąć we własnej głowie.
[03:06:21] - Tak, bo mi też to było tak przedstawiane. Czyli bańka, świat swoich własnych iluzji, materializacja swoich myśli.
[03:06:31] - Ja nie miałam żadnych aniołów, ja nie miałam żadnych kolegów, żeby mi pomagali. Po prostu bum, tak! Parę razy byłam i to mi wystarczyło i wiedziałam, że to jest nie to.
[03:06:45] - Okej. To dobre. Ja oddaję tutaj głos prowadzącemu. Dobra, ja się będę w takim razie tu rozłączał, bo nie chcę wyczerpać wszystkich tematów też tutaj na tej audycji.
[03:06:54] - O czym będziesz mówił w swojej audycji.
[03:06:58] - A wiesz co, nawet nie pamiętam tytułu.
[03:07:00] - Za chwilę, że tak powiem-
[03:07:01] - Nie, spokojnie.
[03:07:03] - Zakroimy o twoją audycję, więc może się nie rozłączaj.
[03:07:06] - Wiesz co, tytuł audycji jest „Iskra świadomości, droga ku wolności”, czyli tam troszkę opowiem o podróżach w innych wymiarach. Opowiem w tym takim właśnie punkcie, gdzie jest połączenie świadomości, czyli duszy i ducha, czyli tym całym punktem, że jesteśmy tak naprawdę w pewnym sensie technologią. Czego? To już postaram się odpowiedzieć w audycji. O tym ekranie śnienia i właśnie to, co wcześniej powiedziała Marzenka o tych granicach, możliwościach w OOBE będę chciał tutaj też w swojej audycji coś troszkę opowiedzieć. Czyli właśnie o tych granicach, o tych ograniczeniach, jeżeli chodzi o OOBE. To tyle chyba.
[03:07:48] - To ja, że tak powiem jeszcze zanim się rozłączysz, bo ja przysłuchiwałem się tutaj bardzo, nie to, że wyszedłem sobie czy coś. Przysłuchiwałem się tej waszej dyskusji i teraz podałeś tytuł swojej audycji i ja tak podrzucę ci tak do rozważenia. Powiedziałeś o granicach wolności i czy granicą wolności albo kierunkiem do wolności nie jest właśnie uwolnienie się od OOBE?
[03:08:18] - Głównie mi chodzi tutaj, w audycji mojej, co będę chciał poprowadzić „Iskra świadomości, droga ku wolności”, to bardziej mi chodzi o temat, po co mi to w ogóle jest potrzebne. Po co mi te moje doświadczenia były potrzebne i tak naprawdę do czego mnie one tutaj, w tym momencie, na obecną chwilę doprowadziły? Dlaczego taką drogę wybrałem, a nie inną i co ta droga mi dała w moim życiu?
[03:08:39] - Okej. Jasne. Każdy swoją drogę ma.
[03:08:45] - I czy to w ogóle jest potrzebne, czy każdy musi tego OOBE doświadczać i tak dalej. Także to będę w tym kierunku chciał raczej bardziej to rozwinąć.
[03:08:52] - Ale słuchaj, jest tak wiele osób, które doświadczają OOBEI są tak mocno przeświadczone w tym, że to jest właściwie Ende tego wszystkiego. Tylko jak ja się pytam, którego z nich to jest to Ende, to nikt nie jest w stanie mi powiedzieć, co to jest.
[03:09:14] - To jest właśnie też zastanawiające, że aż tak dużo ludzi w tych czasach tego doświadcza.
[03:09:20] - Ale właśnie dobrze.
[03:09:20] - Ja myślę, że zawsze doświadczali, tylko problem był taki, że nie było takiej informacji, przepływu informacyjnego.
[03:09:27] - Mogę jedno słowo? Tylko jedno.
[03:09:29] - Ale nie znaczy to też, że OBE jest tym perfektnym, bo ja myślę, że nie jest tym perfektnym.
[03:09:35] - Nie dosłyszałem.
[03:09:37] - Ja myślę, że OBE to jest taka troszeczkę ułuda, że to nie jest to, do czego my dążymy.
[03:09:44] - Czy ja mogę jedno słowo?
[03:09:46] - I Jack wie o tym bardzo dobrze.
[03:09:47] - Oczywiście, że możesz.
[03:09:49] - Może skończmy ten temat OBE. Ja tylko chciałabym wyrazić swoją opinię dlatego, że Marzena powiedziała bardzo ważną rzecz, że OBE to jest wszystko to, co jest w twojej głowie. A jak wiemy nazwa OBE to jest Out of Body Experience, czyli doświadczenia poza ciałem. Albo jesteśmy w swojej głowie, albo mamy doświadczenia poza ciałem. Dla mnie OBE to jest tak jak incepcja, czyli śnienie w śnieniu. Nie ma czegoś takiego jak wychodzenie z ciała i tak dalej. Ja owszem, też kiedyś myślałam, że doświadczyłam OBE, bo zawisłam nad swoim ciałem i w ogóle widzę siebie. Natomiast ja wiem o tym, że to był sen. To był sen i nie ma żadnego znaczenia. Dokładnie to jest to, co mam w głowie.
Ja sobie po prostu w tym śnie chciałam zobaczyć siebie leżącą na tym wyrze. I tyle w temacie. I też w tym śnie powiedziałam sobie: „Oho, wyszłam poza ciało, to ja sobie teraz chcę zobaczyć, jaki jest kształt Ziemi”. I sobie poleciałam i sobie zobaczyłam ten kształt Ziemi. Natomiast to wszystko to jest projekcja w mojej głowie. Ja śpię. Gibi mówi, że coraz więcej ludzi zaczyna doświadczać OBE. Nie, coraz więcej ludzi po prostu śni inaczej i dzieli się tym. A że się naczytali tych książek i tak dalej, uważają, że oni wychodzą z ciała i w ogóle doświadczają nie wiadomo czego wszystkiego.
[03:11:25] - Tu się całkowicie zgodzę.
[03:11:28] - Dobra, ja mówię też cały czas w ten sam sposób, tylko może trochę inaczej słowa, ale dokładnie ten sam sposób mówię. Dobra, ja się rozłączam.
[03:11:36] - Może to nie jest wychodzenie z ciała w sensie wychodzenia, opuszczanie, tylko po prostu zmieniamy punkt skupienia, przełączamy się na ciała energetyczne czy jakieś inne.
[03:11:49] - I trafiłeś w ten sam punkt. Dobra Sławku, ja kończę. Dobra, ja się zgadzam z tobą jak najbardziej. Cały czas o tym samym mówimy. Ja już powiedziałem wcześniej wielokrotnie, że ja już od wielu audycji zmieniłem swoje zdanie i się przyznałem do tego i stwierdziłem, że OBE to jest iluzja. Ale dobra, już nie będziemy się powtarzać. W takim razie ja się rozłączam. Dziękuję ci Sławku za możliwość udziału w twojej audycji. Dziękuję dziewczyny.
[03:12:19] - OBE to jest bardziej taka metafora.
[03:12:22] - Ja się rozłączam, bo mam jeszcze audycję po tej audycji.
[03:12:28] - Nie bądź taki pewien, będziemy się nosić, o ile my pociągniemy.
[03:12:35] - Dobranoc. Dzięki wszystkim.
[03:12:36] - Dzięki.
[03:12:37] - Do usłyszenia.
[03:12:41] - No dobrze, coś Marzenko krzyczałaś: „Nie rozłączaj się”. Myślałem, że to do mnie było.
[03:12:49] - Nie, ja siedzę grzecznie, cichutko i czekam.
[03:12:56] - Słuchajcie, to temat w takim razie, miłe panie, temat OBE zostawiamy. Ja na koniec jeszcze powiem tylko o jednej rzeczy: że przychodzi taki moment, że są takie stany i są takie sytuacje, kiedy możemy mieć dostęp do świadomości zbiorowej.
[03:13:19] - Tak.
[03:13:20] - Natomiast nie chcę tego porównywać w żaden sposób z OBE i też w moim przekonaniu i w moich odczuciach nie jest to na zasadzie ani obrazów.
[03:13:35] - Lepsze czy gorsze.
[03:13:37] - Tylko na zasadzie pewnego rodzaju stanu świadomości, wiedzy, informacji, odczuć. Natomiast nie obrazów. To tak jakby zamykając całokształt, temat tejże kwestii. Natomiast ja jeszcze z wielką chęcią wrócę do doświadczeń JustMe. Tak troszeczkę tutaj przycichła nam, gdzieś ten prysł ten entuzjazm i ta radość, a chciałbym, żeby ona się jeszcze tutaj chociaż na chwilkę pojawiła.
[03:14:15] - Ja przycichłam dlatego, że to, co ja doświadczam w tej chwili jest tutaj. Ja naprawdę nie potrzebuję doświadczeń typu OBE i inne jakieś takie. Ja jestem tutaj i doświadczam tego tutaj świadomie, swoim ciałem. Nie wiem, nawet chyba podświadomością tego doświadczam. I to wszystko dzieje się tu i teraz. Nie podczas snu, nie podczas OBE, nie podczas tych wszystkich rzeczy, które szczerze w ogóle mnie nie interesują.
[03:14:58] - I tutaj chyba Marzenka się z nami zgodzi, przynajmniej na tyle, na ile poznałem jej poglądy, że to, co mamy do zrobienia, to mamy tutajJeżeli mamy jakiś problem do rozwiązania, to też on jest tutaj i jeżeli możemy go gdzieś rozwiązać, to też tylko tutaj.
[03:15:18] - Tutaj. Otóż to.
[03:15:19] - Ale czekaj, jesteśmy wolnymi, tak zwanymi wolnymi duszami. Możemy sobie latać gdzie chcemy i możemy robić co chcemy. To od nas zależy co chcemy.
[03:15:32] - Tobie się na latanie zebrało na święta.
[03:15:34] - Nie, mnie się akurat nie zebrało na święta.
[03:15:39] - Marzenko, masz miotłę?
[03:15:42] - Oj, taka się przyziemna zrobiłam na święta, wiesz?
[03:15:48] - Miotła się zużyła na porządkach przed świętami. Nie będzie latania już w tym roku.
[03:15:57] - A nie chce mi się po prostu. Po prostu mi się już nie chce.
[03:16:01] - Słuchajcie, ja tutaj z jednym z naszych słuchaczy też prowadziłem dyskusję na temat tych doświadczeń przeróżnego rodzaju i oczekiwań na różnego rodzaju fajerwerki. I jest to pewnego rodzaju, myślę, że tutaj część słuchaczy będzie miało doła po prostu po tej audycji, wiecie? To jest dla mnie takie dość przykre i dość smutne, bo my tutaj wchodzimy w jakieś tematy, których na przykład gros ludzi nie doświadcza, nie doświadcza i nie będzie doświadczać.
[03:16:41] - Ale nawet gdyby Sławku, ja ci teraz przerwę, przepraszam.
[03:16:45] - Nie, ale nie chcę, żeby się poczuli gorsi.
[03:16:48] - No właśnie. Tak, dokładnie. Dlaczego mają się poczuć gorsi?
[03:16:53] - Ale dlaczego, jeżeli-
[03:16:54] - Bo nie poczuli tego czy tamtego?
[03:16:56] - To nie jest moje, że tak powiem, stanowienie. Właśnie ja chciałbym tej sytuacji uniknąć i dlatego powiem coś, co powiedziałem właśnie temu naszemu, mojemu jednemu z bardziej ulubionych słuchaczy, jeżeli można tak powiedzieć. Jeżeli dasz mi gwarancję, powiesz mi na pewno, że nie przeżywałeś takich fajerwerków na przykład w poprzednim wcieleniu, to dam ci spokój. Bo pamiętajcie to, że nie przeżywamy czegoś teraz, to nie znaczy, że jesteśmy przed. Może my jesteśmy już po. Więc do momentu, dopóki nie będziecie mieli pewności, że tego nie przeżyliście już, to nie dołujcie się z tego powodu, bo może macie to już po prostu za sobą. Tak chciałem trochę optymizmu tutaj dla tych, którzy chcieliby się poczuć na przykład-
[03:17:49] - Ale czas nie ucieka. Czas cały czas leci tak samo, jak leciał, więc nie ma co się stresować, że ktoś nie przeżył czegoś teraz. Może przeżyje to za chwilę.
[03:18:00] - Albo może ma już to za sobą.
[03:18:02] - No.
[03:18:03] - Prawda Marzenko? Ty też polatałaś, polatałaś. Powiedziałaś: „Nie interesuje mnie to”. Miotła się przyda do czego innego.
[03:18:11] - A co ty, miotła fajna rzecz jest.
[03:18:17] - Cieszę się. Cieszę się. Cieszę się. Cieszę się bardzo.
[03:18:22] - Żartuję, że tak powiem.
[03:18:24] - Dobrze kochani, słuchajcie, ja muszę się niestety rozłączyć, bo tutaj obowiązki. Chciałam się tym podzielić. Mam nadzieję, że ten stan będzie trwał.
[03:18:35] - Nie mów „przerwę”, ci przerwę.
[03:18:38] - Tak, tak. Ja tylko chciałam, Inka, ci powiedzieć, że tutaj napisałaś, że dziewczyna się zakochała w nieznajomym mężczyźnie. Nie, ja się nie zakochałam w tym mężczyźnie, bo to, co się wydarzyło, wydarzyło się kilka miesięcy później. Spotkanie tego mężczyzny było kilka miesięcy wcześniej. Natomiast ja kocham tylko jednego mężczyznę, jeżeli chodzi o miłość taką partnerską. Jednego jedynego. I nie mam żadnych, ale to żadnych uczuć takich do innych mężczyzn. Ja ich kocham w tej chwili jako po prostu ludzi. Natomiast nie jest to taka miłość jak do mojego męża, którego kocham od dziesięciu lat i codziennie go kocham coraz mocniej. Codziennie jestem w nim od nowa zakochana.
[03:19:28] - Po tych doświadczeniach ostatnich to ja już się zaczynam o niego bać. Czego oczywiście z całego serca wam życzę.
[03:19:44] - Oczywiście. Także Inko, pomyliłaś się. To jest zupełnie doświadczenie na kompletnie innym poziomie, czego życzę ci. Życzę ci z całego serca i wszystkim wam życzę poczuć to, co ja teraz czuję naprawdę. Będę się musiała pożegnać. Bardzo miło mi było ciebie, Marzenko, poznać. Dziękuję Sławku. Dziękuję Marku.
[03:20:06] - Wzajemnie.
[03:20:08] - I będziemy w kontakcie.
[03:20:10] - Oczywiście, oczywiście, nie odpuszczę teraz. Będę bombardował od czasu do czasu.
[03:20:15] - Teraz to już masz zaklepane.
[03:20:18] - Dobranoc wam, ściskam was i do usłyszenia. No hej.
[03:20:23] - Ściskamy również. Trzymaj się. Pa, pa. No dobrze, widzisz Marzenko, tak nas było tutaj tłum i teraz zostaliśmy sami. Więc powiedz, jak ty sobie tam, że tak powiem, ze sobą i ze swoją sytuacją radzisz?
[03:20:40] - No wiesz jak to w życiu.
[03:20:41] - No coś tam wiem. No parę lat przeżyłem, to coś tam już wiem.
[03:20:46] - No ale tak teraz mnie o to pytasz, żeby nie było.
[03:20:51] - A, no dobrze, okej, bo myślałem, że tutaj jest jakiś konkretny temat, że tak powiem, naszej-
[03:20:59] - Między ostatniej naszej rozmowy to już tam przybyło parę takich rzeczy.
[03:21:04] - Aha.
[03:21:05] - Dlatego się pytam.
[03:21:06] - A to ja tego nie wiedziałem, że przybyło, także...Także ciężko cię rozgryźć. Widzę, że sporo się w twoim życiu dzieje. Natomiast duży natłok był. Jakbyś przypomniała, powiedziałaś, że w którymś momencie postanowiłaś zadzwonić i zaczęłaś szukać kontaktu do nas, ale był konkretny temat, z jakim chciałaś do nas zadzwonić.
[03:21:33] - Tak, to był konkretny temat, który mi gryzł po wielu latach spokojności wewnętrznej, gdzie myślałam, że już mnie bardziej nie dotknie, a jednak dotknął taki temat pewien.
[03:21:50] - Aha, ale nie chcesz o nim teraz rozmawiać, czy chcesz?
[03:21:56] - Takim nie. W sensie, że mogę opowiedzieć ogólnie, ale nie konkretnie. Na tej zasadzie, że sam wiesz, jak to jest, że po pewnym czasie pewne rzeczy są takie, a nie inne i-
[03:22:12] - Bledną, rozumiem.
[03:22:14] - I nie masz na to wpływu.
[03:22:17] - Wiesz, nie mamy wpływu na przykład na upływający czas. Nie mamy wpływu na przykład na to-
[03:22:24] - Lepiej, żeby na to nie wpływać. Inaczej to nazwałabym.
[03:22:29] - Tym lepiej nie manipulować, bo to nic dobrego z tego nie wyjdzie.
[03:22:36] - No i taka sytuacja była i nagle się tam jeszcze coś nawarstwiło i człowiek chciałby i się zastanawia: a dlaczego miałabym w to ingerować? Niech się dzieje, co się dzieje. I w tym momencie byłam taka brrr.
[03:22:55] - Znaczy ja-
[03:22:56] - Bo wiesz, że możesz.
[03:22:59] - Z moich obserwacji wynika jedna taka mądrość, myślę też nawet filozoficzna, że pewne rzeczy lepiej analizować i oceniać sytuację z perspektywy czasu. Czyli fajnie jest, jak coś się dzieje, dać sobie czas i zobaczyć, co z tego wyniknie. Bo nieraz to, co się na pierwszy rzut oka wydaje takie sobie słabe, kiepskie albo nawet nieprzyjemne, z czasem może się okazać czymś, zaowocować czymś bardzo dla nas fajnym, przełomowym, bądź nawet takim-
[03:23:38] - To nawet nie chodzi o to, że dla nas zaowocować. Sam fakt tego, czy nawet to będzie dobre, czy skończy się czymś złym. Fakt sam, czy masz ingerować w coś, to po jakimś czasie myślisz, że w gruncie rzeczy rozumiesz.
[03:23:59] - Rozumiem, natomiast też ciężko mówić nie znając troszeczkę chociażby jakichś tam szczegółów. Ciężko zająć jakieś-
[03:24:09] - Okej, to są takie przykładowe sytuacje. Coś się zdarza, omija ciebie i dotyka ciebie.
[03:24:18] - Powiem ci, bardzo tajemniczo mówisz.
[03:24:21] - Wiesz, są takie sprawy, tu nawet nie chodzi o to. Ale jak patrzysz na to wszystko troszeczkę z perspektywy czasu, z góry, to czy jeszcze nawet po jakimś czasie bardziej wolno, że nie ingerowałeś w coś, bo i tak to się skończyło tak jak myślałeś.
[03:24:45] - Ciężko mi, Marzenko, coś ci mądrego powiedzieć.
[03:24:51] - Jesteśmy na antenie, więc nikt nie będzie wyciągał tu swoich-
[03:24:54] - Dlatego widzisz, ja jestem taktowny facet, więc nie ciągnę ciebie za język. I uważam, że każdy powinien mówić tyle, ile uważa, sam uważa, że-
[03:25:11] - Sama stwierdziłam z perspektywy czasu tych trzech, czterech tygodni, od kiedy to się stało i gdy była nasza ostatnia rozmowa, że dobrze jest, jak jest i-
[03:25:21] - I nie trzeba psuć.
[03:25:23] - Tak, dokładnie. Nie powinno się ingerować we wszystko. Trzymaj swoich myśli, trzymaj się swojego odczucia przede wszystkim.
[03:25:32] - Właśnie, czego się warto trzymać? Ja myślę, że warto właśnie się trzymać tego odczucia, bo z tymi myślami to jest-
[03:25:41] - Myśli są przelotne, myśli są ulotne i myśli są najczęściej takie, które się trzymają o noski, a to niekoniecznie jest dobre.
[03:25:51] - Wiele razy się przekonałem w swoim życiu o tym, że zaufanie swoim odczuciom jest dużo bardziej trafne i dużo bardziej korzystne dla mnie niż upieranie się przy rozwiązaniach takich stricte rozumowych.
[03:26:09] - Dokładnie. Mimo wszystko, co inni myślą na ten temat.
[03:26:13] - To już jest zupełnie inna kwestia i tym się w ogóle nie zajmujmy, bo tu byśmy-
[03:26:21] - Zajmujmy się sobą.
[03:26:23] - Oczywiście.
[03:26:24] - O tym właśnie zapominamy.
[03:26:26] - Jeżeli coś możemy zmienić na tym świecie, to tylko samych siebie. Więc zdecydowanie trzymanie się samego siebie jest słusznym rozwiązaniem. W zasadzie jedynym słusznym.
[03:26:40] - Dokładnie. To takie pogłaskanie. Dobranoc.
[03:26:45] - Dziękuję bardzo. Tylko nie na antenie jesteśmy, bo chciałem zapytać, kto kogo głaszcze.
[03:26:55] - Czy mi się nawzajem, albo sami siebie.
[03:26:58] - Ale zostawmy to, że tak powiem, na rozmowę pozaaudycyjną, okej? Nie wszyscy muszą wiedzieć. Mogą co najwyżej pozazdrościć.
[03:27:09] - Ale bardzo się cieszę, że Jasmine mnie wiesz, nas połączyła iI powiedział o swoich przemyśleniach i tak dalej, bo one bardzo są podobne do moich. Bardzo się cieszę, bo też poczułam, że jestem taka sama.
[03:27:29] - Super. Zresztą dzisiaj mieliśmy taką kumulację, jak ostatnio z panem Markiem narzekaliśmy, że nikt nie dzwoni. „Narzekaliśmy” — rozmawialiśmy na ten temat. Dzisiaj piękna burza, piękna dyskusja i sporo fajnych tematów. Justinę będę monitorował od czasu do czasu.
[03:27:52] - Monitoruj, bardzo warto.
[03:27:55] - Jaka sytuacja.
[03:27:56] - Fajna duszyczka.
[03:27:58] - I będę ją namawiał, żeby się z nami tymi informacjami dzieliła. Mam nadzieję, że jakąś skuteczność w swoim działaniu mam. Więc mam nadzieję na następne fajne.
[03:28:13] - Pewnie, że masz. Większą niż myślisz.
[03:28:18] - Jaki skromny jestem. Miło mi to słyszeć. Dzisiaj dużo fajnych-
[03:28:28] - Zobacz, ile się duszyczek odezwało.
[03:28:30] - Właśnie. I teraz muszę przemyśleć, co to znaczy. Co to dla mnie znaczy w związku z tym, co dzisiaj mówiłem w audycji, ale to już zostawię na następną-
[03:28:43] - I taki osobny temat, ten cały OOBE i cała świadomość tego OOBE. Czy to jest prawdą, czy to jest poniekąd iluzją, która jest nam podsuwana?
[03:28:59] - Słuchacze i ty też wiesz, że jestem bardzo ostrożny w tej tematyce. I tak jak mówiłem w kilku audycjach, porzuciłem to zajęcie i to doświadczenie w momencie, kiedy nie byłem pewien źródła informacji.
[03:29:22] - Welcome in club.
[03:29:24] - Dokładnie. Więc w momencie, kiedy pojawiły się wątpliwości, skąd płyną informacje, postanowiłem nie mieszać sobie sam w głowie. Dlatego jestem bardzo ostrożny i proszę uprzejmie, jeżeli ktoś ma taką potrzebę.
[03:29:48] - Ale wiemy, to jest ciężki kamień, nie?
[03:29:51] - Wiem. Na pewno sporo się można dowiedzieć o sobie, natomiast zalecam ostrożność i spory dystans do tego.
[03:30:01] - Nie chodzi o to, że można się dowiedzieć o sobie. Ale z moich doświadczeń wynika, że po pewnym czasie jakoś zakumałam, że to nie jest to.
[03:30:17] - Każdy chyba musi dojść do pewnych wniosków sam. Ale dobrze, że o tym rozmawiamy. Nie wiem, czy to będzie zachęta dla innych. Ważne jest dla mnie to, żeby nikt z tego powodu nie czuł się gorszy. Nie czuł się mniej rozwinięty duchowo czy nieoświecony, czy jakiś tam inny. Bo to naprawdę, kochani-
[03:30:50] - To też prawda, bo duże grono osób myśli, że jak nie zdobędzie OOBE albo różnych innych latających inspiracji, to już nie jest w środku źródła. A to jest właśnie najgorsze. A dużo osób tak myśli.
[03:31:10] - Więc przed tym przestrzegam, bo to o niczym nie świadczy. Czasami takie dowody są potrzebne też często niedowiarkom, żeby mogli zrozumieć i zobaczyć, że faktycznie coś poza tym naszym ziemskim życiem istnieje. Tym, którzy często są o tym przekonani, wiedzą i nie mają co do tego żadnych wątpliwości, tego typu doświadczenia nie są do niczego już potrzebne. Każdy musi to we własnym sercu, we własnym umyśle, we własnej duszy tę sytuację ocenić. Czy jest mu to potrzebne, czy nie jest mu to potrzebne? Czy to tylko zwykła ciekawość, czy to chęć gonienia za modą, czy za trendami?
[03:32:14] - Jest moda, są trendy, bo niektórzy nawet książki o tym piszą, że to jest jedyna droga i oni tam byli.
[03:32:24] - Nie ma jedynej drogi, bo wtedy by to znaczyło, że jest jedyny człowiek. Nie ma jedynej drogi.
[03:32:31] - Dokładnie.
[03:32:32] - Dróg jest tyle, ilu jest ludzi. Pisanie książek oczywiście fajnie, poszerzanie świadomości jak najbardziej, rozumienie mechanizmów jak najbardziej. Natomiast zawsze, nawet to, co żeśmy z Jubim rozmawiali, warto jest przepuścić te wszystkie informacje przez samego siebie. Chociażby same informacje. Posłuchać samego siebie, co jakiś wewnętrzny głos nam na ten temat mówi. Ty, Marzenko, już nie musisz, bo ty już wiesz, co wiesz na ten temat i jaki masz stosunek. Ale teraz mówię to do słuchaczy, którzy jeszcze z nami dotrwali do tej pory.
[03:33:18] - Że nie usnęli.
[03:33:22] - Się jutro dowiemy.
[03:33:23] - Ale co tam! Posłuchają później.
[03:33:27] - Jutro się czy posnęli, czy nie. Myślę, że nie. Myślę sobie też nawet, czy ja jeszcze dzisiaj mam kontynuować te komentarze, czy zostawić to już na następną audycję.
[03:33:38] - A dawaj komentarze, dawaj. Są ciekawe czasami.
[03:33:41] - To jeszcze nam się zejdzie, żeby Jubi nam nie usnął, bo on z audycją czeka.
[03:33:46] - A to Jubi, aha.
[03:33:48] - To chyba jednak zostawienie tych komentarzy na następną audycję i poczekanie, aż się kolejne komentarze pojawią na YouTubie między innymi to będzie dobry pomysł.
[03:34:00] - Tak myślę, bo tak sobie patrzę, że jestem tutaj przy godzinie, skończyłem na godzinie 22:40, a my mamy zero-
[03:34:09] - A to Jubi siedzi tu z fanuziami.
[03:34:12] - A tu jest 00:40, więc tak. Dobra, w takim razie, Marzenko, kończymy. Damy, że tak powiem, tutaj też wolność Jubiemu. Także dziękuję ci i daj mi znać, albo sam się do ciebie odezwę.
[03:34:37] - Właśnie tak będzie najlepiej.
[03:34:39] - Tak, sam się do ciebie odezwę, tak jak obiecałem, ale to już pewnie któregoś-
[03:34:48] - Się jakoś już tam dogadamy.
[03:34:50] - Tak jest. Dobra. Dziękujemy w takim razie, Marzenko. Dziękujemy wszystkim.
[03:34:56] - Dziękuję również.
[03:34:57] - Dobrej nocy, wszystkiego dobrego. A my, kochani, co? Kończymy na dzisiaj, dając tutaj miejsce na antenie Jubiemu, który też dzisiaj nas ugościł swoją osobą. Ja oczywiście przeczytam te komentarze o 22:40 i w takim razie w następnej audycji zaczniemy od komentarzy z dzisiejszego wieczoru. A na tą chwilę wam bardzo dziękuję. To była wyjątkowa pod wieloma względami audycja. Wszystkiego dobrego, trzymajcie się i do usłyszenia za tydzień. Wszystkim dziękuję. Życzę dobrej nocy, uważajcie na siebie i do zobaczenia, do usłyszenia za tydzień.
[03:35:50] - A mówił te słowa do państwa jak zawsze-
[03:35:52] - Do usłyszenia.
[03:35:53] - No i mówił te słowa do państwa, właściwie mówili te słowa do państwa gospodarz audycji „Świat oczami duszy” pan Sławek Bączkowski oraz wciąż jeszcze z nami obecna na naszym telefonie Marzena. Tradycyjnie zachęcamy do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?” Do polajkowania fanpage'a na Facebooku o takiej samej nazwie oraz do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o nazwie z kolei takiej jak nasza audycja, czyli „Świat oczami duszy”. Audycję od strony technicznej obsługiwał jak zawsze Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dziękujemy za uwagę. Oczywiście do usłyszenia już nie za tydzień, ale za sześć dni i kilkanaście godzin w poniedziałek 23 grudnia, tuż przed świętami. Oczywiście o 20:00 na antenie Radia Paranormalium, oczywiście na żywo. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl