Transkrypcja oparta jest na napisach przygotowanych dla potrzeb wstawienia tej audycji na YouTube. Może się zdarzyć, że transkrypcja nie będzie zawierała oznaczeń wyciętych elementów (np. w niektórych audycjach z relacjami świadków, gdzie osoba wypowiadająca się prosiła o wycięcie czegoś przed publikacją). Jeśli masz taką potrzebę, napisy możesz
[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Mija nam powolutku, a właściwie to już prawie się kończy kolejny poniedziałek 23 września 2019 roku. I jak co poniedziałek wieczór zaczynamy bardzo ciekawie od audycji „Świat oczami duszy” na żywo. Przy mikrofonie jak zawsze i za sterami technicznymi Marek Sęk "Ivellios". Po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:50] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam wszystkich.
[00:54] - Zanim oddam głos panu Sławkowi, tradycyjnie podam kontakty do Radia Paranormalium. Właśnie muszę naszego smartfona włączyć. Nasz numer, pod który będzie można dzwonić to 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl pod numer komórkowy oczywiście można także wysyłać SMS-y, jak najbardziej. Jesteśmy także na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Czekamy także na pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Będzie teraz taki dźwięk. Właśnie teraz łączyliśmy naszego smartfona. Już się ładnie połączył, więc będzie można dzwonić już niedługo. Jesteśmy na czatach na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube.
Można nas także spotkać na Facebooku na kontach Radia Paranormalium i „Świat oczami duszy”, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. A więc tradycyjnie, panie Sławku, właśnie teraz, właśnie tutaj, w tym konkretnym punkcie czasu i przestrzeni oddaję panu głos.
[02:27] - Dziękuję, panie Marku. Kochani, witam was jeszcze raz bardzo serdecznie. Zacznę od złych wiadomości. To znaczy, mam nadzieję, że to będą złe wiadomości. Otóż tak jak mówiłem panu Markowi, nie wiem, jak będzie z audycją następną poniedziałkową, ponieważ będę w miejscu, w którym jest po prostu dziura. Jest takie miejsce na świecie, i to nawet nie gdzieś w jakimś lesie, w którym nie odbierają telefony i nie działa Internet. To miejsce ma jakieś pół kilometra na pół kilometra i ja właśnie w tym trójkącie bermudzkim internetowym w przyszły poniedziałek będę. Nie wiem, czy uda mi się rozwiązać te problemy internetowe, dlatego tak mówię, że gdyby się nie udało, to po prostu nie będę w stanie poprowadzić audycji na żywo. Ale ponieważ jestem jak zawsze niepoprawnym optymistą, więc myślę, że będzie wszystko w porządku i że za tydzień normalnie, bez żadnych problemów się usłyszymy. I druga zła wiadomość jest taka, że w związku z moją pracą, którą wykonuję od tygodnia, mój kręgosłup dziś był finisz, więc dostał po prostu takiego kopa i ledwo siedzę i nie wiem, jak długo dam radę dzisiaj, że tak powiem, w tej pozycji wytrwać, więc wybaczcie mi, jeżeli w którymś momencie po prostu powiem, że już nie daję rady.
Także to tyle złych wiadomości na początek. A teraz już bierzmy się do roboty, póki mój kręgosłup mi na to pozwala. Kochani, co się wydarzyło w ciągu ostatniego tygodnia? Oczywiście mówię tutaj o naszych relacjach, przede wszystkim o moim życiu duchowym. Otóż zostałem zaproszony przez jednego z naszych słuchaczy wiernych do udziału w tak zwanym live internetowym, gdzie zostałem namówiony do poruszenia tematów, które poruszam również tutaj z wami na antenie, czyli tematów podświadomości i świadomości. I nie ukrywam, że troszeczkę inna formuła była, więc trochę inne myśli i trochę inne przemyślenia zaczęły się kołatać w mojej głowie i w moich rozważaniach. I pojawiło się takie pytanie: co jest w sumie ważniejsze? Albo może raczej jaki jest cel tego wszystkiego, co my robimy, a co tak ogólnie nazywa się rozwojem osobistym, rozwojem duchowym? Ja to nazywam rozwojem świadomości. Jaki jest w ogóle cel tego i w sumie co jest ważniejsze?
Czy rozwój świadomości, czy transformacja podświadomości? Ponieważ w poprzedniej audycjiRozmawialiśmy, próbowałem wam przedstawić swoje zdanie, swoją wiedzę, swoje przemyślenia na temat tych wzajemnych relacji pomiędzy podświadomością a świadomością. Spróbujmy to pociągnąć dalej. Jak to wygląda? Po co to wszystko? Na początek oczywiście jedna z moich refleksji, których dawno już nie było. Refleksja, która w zasadzie pojawia się i pytanie, dylemat, który pojawia się w zasadzie systematycznie w moim umyśle: po co ja to robię? Po co napisałem książkę? Po co uruchomiłem swój kanał na YouTubie? Po co prowadzę audycję w Radio Paranormalium?
Dlaczego uczestniczę też w innych projektach, które od czasu do czasu z mniejszym bądź większym sukcesem biorę udział? Przecież i tak nikt tego za mocno nie bierze sobie może nie do serca, bo pewnie to, co mówię, pozostaje w wielu waszych przypadkach na takim poziomie mentalnym, na zasadzie: „Coś tam usłyszałem, coś się dowiedziałem. Może nawet sobie coś tam gdzieś w którymś momencie poukładałem”. Natomiast ludzie najczęściej oczekują w dzisiejszych czasach gotowych rad, gotowych rozwiązań, gotowych recept. Co należy zrobić? Jak należy zrobić? Wielokroć spotykałem się z takimi pytaniami, wręcz czasami oczekiwaniami, a momentami nawet zarzutami, że jeżeli czegoś nie chciałem powiedzieć, albo nie wiem, albo się nie znam, albo że jestem do kitu. Gotowe rozwiązanie. Poproszę o gotowe rozwiązanie, skoro już pan się wziął za takie rzeczy. Jeżeli pan się na tym zna, jeżeli pan to wie, to proszę powiedzieć, jak to zrobić.
A ja w dotychczasowych audycjach sporadycznie takich rad udzielam. Takich konkretnych rad, konkretnych rozwiązań. Dlaczego? Ponieważ i tak większość z ludzi tych rad nie będzie w stanie wprowadzić w życie. I nie dlatego, że one są do kitu. Nie dlatego, że są głupie czy nie mają sensu, tylko dlatego, że nie będą potrafili. Wrócę z powrotem do tematu tej zależności pomiędzy podświadomością a świadomością. Nie potrafimy wprowadzać mądrych, pięknych, wspaniałych rad, których są tysiące, setki tysięcy. Prawdy, które momentami stały się już pewnego rodzaju hasłami, żeby nie rzec sloganami, które powtarzają ludzie, którzy się interesują rozwojem duchowym, rozwojem osobistym. Prawie że dostajesz to, co sobie tam wymyślisz, że to się realizuje, że się przyciąga, że wraca, że miłość zawsze obroni i tak dalej.
Setki tysięcy prawideł wymyślanych. Nawet nie wymyślanych, bo to nie jest kwestia wymyślania, tylko rzeczy, które ludzie faktycznie wykonują i które faktycznie komuś pomagają. Dzielą się tym z innymi ludźmi, a później się okazuje, że innym to może nie to, że nie pomaga, tylko jest taki problem, żeby to wcielić w życie. Jak pamiętacie z tych relacji pomiędzy podświadomością a świadomością, które w zeszłym odcinku poruszyłem, to właśnie co blokuje, co uniemożliwia przyswajanie sobie i wcielanie w życie tych mądrych rzeczy, które mówię ja, które mówi wiele osób dużo mądrzejszych. Czasami rzeczy ludzie mówią ode mnie bardziej takie pewnie już zweryfikowane, zweryfikowane. Co uniemożliwia wprowadzenie ich w życie? Czy to jest świadomość, czy tym aspektem, który blokuje, jest nasza podświadomość? Według mnie to właśnie cały problem z wcielaniem w życie prawd duchowych, świadomościowych, duszowych, boskich, uniwersalnych, płynących ze źródła blokuje podświadomość. Może nawet nie to, że blokuje, bo blokowanie to jest pewniePrzynajmniej mi się tak może w pierwszej chwili skojarzyć z jakimś celowym działaniem. Natomiast w działaniach podświadomości nie ma żadnych celowych bądź świadomych działań.
To nie jest coś takiego. Często przy różnego rodzaju teoriach spiskowych spotykam się właśnie z takimi przemyśleniami, spostrzeżeniami ludzi, że być może ktoś nami manipuluje, że być może ktoś za nas decyduje, że być może bierzemy udział w jakiejś grze, którą ktoś dla nas wymyślił i że jesteśmy marionetkami w tym wszystkim. Jak sobie tak myślę głębiej, jak patrzę też na ludzkość z perspektywy 100, 200, 300, 500 czy nawet kilku tysięcy lat, to tak sobie myślę, że gdyby ktoś nami manipulował i gdyby to było gdzieś tam odgórnie, ktoś próbował nas wpleść w jakąś dziwną grę, w której rządzą negatywne emocje, to najprawdopodobniej albo byśmy siedzieli dalej w jaskiniach, albo byśmy utknęli naprawdę na jakimś bardzo wczesnym etapie naszego rozwoju i nie poczynilibyśmy żadnego kroku do przodu. Bo tych negatywnych emocji w poprzednich etapach naszego rozwoju było dużo, dużo więcej. Chociażby wojen, które toczyły się notorycznie, nagminnie i nieustannie. Czyli strach, władza, strach, przerażenie. Strach. Bardziej takich dla człowieka negatywnych emocji niż lęk o własne życie. Wydaje mi się, że ciężko jest zafundować człowiekowi bardziej negatywne emocje. Dlatego moje zdanie jest takie, że nie bierzemy udziału w żadnej grze, którą ktoś dla nas wymyślił, tylko bierzemy udział w grze, którą sami dla siebie może nie wymyśliliśmy.
Bo to też z tą podświadomością jest tak, że nie my wymyśliliśmy sobie te wzorce, w które dzisiaj wierzymy i których tak kurczowo się trzymamy i których tak do ostatniej kropli krwi bronimy. To nie my żeśmy je wymyślili. Natomiast też nie możemy powiedzieć, że nasze otoczenie, nasi bliscy, którzy nas pewnych, jak to powiedziałem, prawd nauczyli i przekazali, że ich ktoś tam zaprogramował. Jest to proces, który trwa od zawsze. Jeżeli urodził się syn pierworodny królowi, to był programowany na następcę tronu i on tym następcą tronu był już od momentu swojego urodzenia. Tak jak niewolnik, który urodził się gdzieś tam w jakiejś chatce, namiocie czy innym szałasie, ogólnie gdzieś tam, gdzie się rodzili niewolnicy. On tym niewolnikiem był od swojego urodzenia. Mało tego, był święcie przekonany, że tym niewolnikiem będzie do końca swojego życia. Tak wyglądała jego prawda. I tak wygląda mechanizm działania podświadomości.
Ten proces z jakiegoś powodu kilkadziesiąt lat temu zaczął się zmieniać. Z jakiego powodu on się zaczął zmieniać, ten proces? Bo w tej chwili, abstrahując od tego, że nie ma już tak za dużo królów i tak też za dużo niewolników. Natomiast wiemy dobrze, że nawet człowiek urodzony w afrykańskim kraju nie musi w tym afrykańskim kraju spędzić do końca, nie musi żyć do końca swojego życia. Owszem, jest to bardzo dużo uzależnione od możliwości finansowych, aczkolwiek teraz uchodźcy, którzy nie mają środków finansowych bądź nie mają ich na tyle, żeby prowadzić życie wolnych ludzi w krajach Europy czy w krajach Ameryki, ale jednak to życie zmieniają i próbują iść w miejsce, gdzie to życie będzie dla nich inne. Czyli już nie ma czegoś takiego, że urodziłem się niewolnikiem i tym niewolnikiemBędę do końca życia. Ludzie przyjeżdżają z Afryki, studiują w krajach Europy, studiują w Polsce, później pracują w Polsce, zakładają rodziny w Polsce, czyli ich uwarunkowania uległy zasadniczej zmianie. I co się stało takiego, że to się stało możliwe w ogóle? Że tacy ludzie, którzy jeszcze niedawno byli skazani na to, żeby w swoim kraju, mieście, wiosce bądź najbliższych jego okolicach dokonać żywota swego, teraz uzyskali takie możliwości. Co się zmieniło?
Miałem takiego kolegę, którego ojciec był Tunezyjczykiem. To było w latach 80., w latach 90. On chodził z nami do szkoły. Był młodszy ode mnie. Jest w dalszym ciągu młodszy, bo tu się nic nie zmieniło. Natomiast był jednym jedynym dzieckiem o odmiennej barwie skóry niż pozostali rówieśnicy. Ci, którzy są w podobnym wieku do mnie, wiedzą, co 30 lat temu w takich środowiskach się działo. On mówił świetnie po polsku. On się urodził w Polsce. Zresztą jego ojciec też bardzo dobrze mówił po polsku, bo od wielu lat mieszkał w Polsce.
Miał matkę Polkę, siostrę Polkę. Rozmawiali w domu po polsku, więc nie było żadnych problemów językowych. A jednak mimo wszystko domyślacie się, jaką miał ksywę? Bo jaką ksywę może mieć chłopak, który w latach 80. ma dużo ciemniejszy kolor skóry niż czarne kręcone włosy i tak dalej. Po prostu miał dużo ciemniejszą karnację. Tak więc domyślacie się, jaką miał ksywę. Natomiast w ciągu tych ostatnich nawet 30 lat bardzo dużo się zmieniło. Dlaczego? Ponieważ zmieniła się świadomość ludzi na całym świecie, co jest oczywiście bardzo dobrym kierunkiem.
Bez wątpienia jest to bardzo dobry kierunek. Nie będę tu się wdawał też w rozważania, co to umożliwiło. Że internet, że telewizja i tak dalej. Media, celebryci, artyści i tak dalej otworzyli pewne furtki, przełamali pewne granice, pokazali pewne możliwości. Tych aspektów na pewno jest dużo więcej, więc nie będę się pewnie w stanie nawet ich wszystkich wymienić. Zresztą po co? Ważne jest to, że zmieniła się świadomość ludzi, zwłaszcza w krajach tych lepiej rozwiniętych gospodarczo. Bo ja o rozwoju emocjonalno-mentalno-świadomościowym nie będę mówił w tej chwili. Przede wszystkim mówię o rozwoju gospodarczym, czyli w tych krajach bardziej uprzemysłowionych. Ustalenie, dlaczego się ta świadomość zmieniła, zajęłoby nam pewnie bardzo dużo czasu i też pewnie byśmy do końca wszystkich tych aspektów nie poruszyli.
Ważne jest to, że ta świadomość się zmieniła. I teraz, kontynuując zastanawianie się nad tymi relacjami pomiędzy podświadomością a świadomością, do jakich wniosków dochodzicie wy? Co na skutek tej zmiany świadomości się zmieniło w naszym postępowaniu? Zostawię was na chwilę z tym pytaniem. Pomyślcie sobie, zastanówcie się. A ja powiem taką kolejną swoją dygresję. Dlaczego ja was tak morduję? Morduję, męczę i próbuję zmusić do jakiegoś myślenia. Powiem. Ponieważ z mojego doświadczenia i obserwacji podświadomości wynika jedna rzecz, że jeżeli człowiek samodzielnie dochodzi do pewnych wniosków, to jego podświadomość jest w stanie łatwiej zaakceptować pewne zmiany, które człowiek chce w życie wprowadzić.
Zaobserwowałem nawet, słuchajcie, tutaj wśród was, że owszem, były takie komentarze czy takie maile, czy takie wiadomości, kiedy po 20, po 30 audycjach ktoś do mnie pisze i mówi: „Słuchaj, w końcu zrozumiałem, o co ci chodzi”. Natomiast takich komentarzy jest mało. Czy takich maili, wiadomości jest mało. Natomiast jeżeli robię taką sobie-- znaczy nie robię sobie, ona się sama dzieje. Mój umysł jest dla mnie w dalszym ciągu jedną wielką zagadką, natomiast u mnie się po prostu pewne rzeczy dzieją.I zadziała się taka rzecz, że przeleciały mi nasze pierwsze audycje i później pojawiły się wybiórczo jakieś komentarze, które pisaliście później, przy dwudziestej, trzydziestej czy powiedzmy czterdziestej audycji. I obserwuję jedną piękną rzecz, że na początku na przykład dyskutowaliśmy, ja musiałem wiele rzeczy tłumaczyć, często się bronić przed jakimiś argumentami z waszej strony. A po dwudziestej, trzydziestej audycji widzę komentarze, w których część z was pisze dokładnie to, o czym rozmawiamy. Natomiast już nie pamięta, że pół roku wcześniej było zupełnie innego zdania. Albo może nie zupełnie innego zdania, ale na przykład z wieloma rzeczami ze mną się nie zgadzała jakaś tam osoba. Zwróćcie uwagę na ten mechanizm.
Żebyśmy też się dobrze zrozumieli, to nie jest żadne wypikactwo moje czy cokolwiek. To jest tylko przykład, jaka jest jedyna tak na dobrą sprawę skuteczna metoda dokonania jakichkolwiek skutecznych zmian w swoim życiu. Bo dopiero zrozumienie powoduje to, że nasza podświadomość z czasem, znaczy zrozumienie jakiegoś mechanizmu lub jakiejś sytuacji powoduje, że nasza podświadomość zaczyna to traktować jak swoje. Oczywiście, że tak. Mało tego, często jest tak: „Przecież ja tak mówiłem. Przecież proste jest, że to właśnie dokładnie tak jest. Ale to jak to? To ty nie wiesz? Przecież to jest oczywiste”. Tak właśnie działa nasza podświadomość.
Musi zaakceptować i przyjąć dany wzorzec jak swój. Dlatego gotowa prawda, gotowa rada będzie odrzucana przez naszą podświadomość. Ponieważ od dawania rad, od podsuwania rozwiązań, od podsuwania reakcji, zachowań, emocji jest nasza podświadomość. Jeżeli ona nie zaakceptuje tego jako coś swojego, to będziemy mówić coś, ale nie będziemy w tym wiarygodni, nie będziemy o tym przekonani. Nie będziemy mieli tego potencjału emocjonalnego, który jest potrzebny do tego, żeby pewne rzeczy się zadziały. Podawałem kiedyś taki przykład ze skutecznymi afirmacjami. I jednym z takich patentów na skuteczną afirmację czy wizualizację jest przywoływanie, jeżeli chcemy znaleźć partnera, jeżeli mamy jakieś problemy materialne, samochód czy coś takiego, to ważne jest, aby w takich wizualizacjach, takich afirmacjach przywoływać sytuacje pozytywne i podobne, ale takie, które się już w naszym życiu wydarzyły. Ponieważ wtedy nasza podświadomość szybciej to zaakceptuje. Ponieważ dla niej jest to już sytuacja jakaś tam znana. Natomiast wizualizowanie sobie samochodów, których nazwy nie potrafimy podać albo którego żeśmy w życiu nie widzieli, albo mieszkania w stylu szejka arabskiego, które widzieliśmy tylko na zdjęciu, nie ma najmniejszego sensu, bo nasza podświadomość od razu to odrzuci.
Dlatego wracając do tej zależności pomiędzy podświadomością a świadomością, mam nadzieję, że już rozumieliście, o co mi chodzi. W całym rozwoju duchowym, w całym rozwoju osobowości, w całym doświadczaniu tak naprawdę to nie chodzi o zdobywanie wiedzy, tylko chodzi o to, żeby zmieniać podświadomość. I rozwój świadomości tej ludzkiej, a również tej duchowej właśnie ma służyć temu, abyśmy zmieniali swoją podświadomość. Ponieważ w świecie duchowym, w świecie świadomości nic się nie zmieniło od tysiącleci. Miłość znaczy miłość.Prawda znaczy prawda. Wolność znaczy wolność. I znaczenie tych słów nie zmieniło się, być może nawet nigdy. Natomiast rozmawialiśmy, czym jest prawda. Doszliśmy tam do jakichś wniosków. To znaczy ja na antenie doszedłem do jakichś wniosków.
Nie wiem, do jakich wniosków doszliście wy. Przynajmniej większość z was, bo część się podzieliła ze mną i z resztą słuchaczy swoimi przemyśleniami na ten temat. Natomiast porozmawiajmy dzisiaj w takim razie o słowie „szczęście”. Co determinuje, co nadaje znaczenia słowu „szczęście”? Ponieważ, jak sami pewnie wiecie, określeń i rozwinięcia i wyjaśnienia słowa „szczęście” jest pewnie tyle samo, co ludzi na świecie. Albo przynajmniej bardzo dużo. Rozmawialiśmy o tym. Szczęście na różnych poziomach rozwoju duchowego też znaczy co innego. Co innego daje człowiekowi szczęście. Ale co tak naprawdę na ziemi determinuje to, co oznacza słowo „szczęście” dla każdego człowieka z osobna?
Jaki czynnik na to wpływa w sposób taki najbardziej zasadniczy? Oczywiście podam parę przykładów. Jeden z moich dalszych znajomych ma syna. To znaczy nie on jeden ma syna. Synów ma bardzo wielu moich znajomych. Natomiast ten syn prowadził bardzo obfite życie towarzysko-emocjonalno-rozrywkowe. Był łobuzem po prostu. Najnormalniej w świecie był łobuzem, który ciągle wdawał się albo w jakieś bójki, albo jakieś przepychanki. Poniżanie innych ludzi, zwłaszcza po alkoholu, było czymś normalnym. Zdemolowanie knajpy.
Natomiast był nietykalny, tak jakby, ponieważ był synem przestępcy. Znanego przestępcy. Ojciec zawsze ratował go z problemów. Kiedyś na stwierdzenie: „Posunie się jednak do takiej rzeczy, że ojciec nie będzie mu w stanie pomóc. W końcu albo zrobi komuś naprawdę krzywdę, albo coś takiego poważnego i wtedy niestety wyląduje w więzieniu”. Stwierdzenie ojca i bardzo dobrze, nauczy się życia. Zwróćcie uwagę na znaczenie słowa „szczęście” dla tej rodziny. Oczywiście, jak pewnie zauważyliście, ten wzorzec szczęścia dla obydwóch tych panów był bardzo podobny. Inny mój znajomy. Dużo powiedziane, że znajomy.
Mieszkaliśmy w jednym bloku kiedyś. Był synem pani prokurator i też takiego znanego człowieka z kręgów policyjno-antyterrorystycznych i tak dalej. Nazwisk nie będę podawał, bo jest RODO, ale taka znana postać. Chłopakowi wolno było wszystko, ponieważ jak się domyślacie, taka konfiguracja rodzinna powodowała to, że rodzice byli, zwłaszcza ładnych kilkanaście lat temu, nietykalni, ponieważ to były bardzo mocne układy, więc w zasadzie byli nietykalni. Syn też był nietykalny. Pisali o nim w gazecie lokalnej. Jeździł takim mało charakterystycznym samochodem jak jakaś terenówka, bardzo taka ospoilerowana, orurowana. W zasadzie jedyny samochód tutaj w moim mieście tego typu. W gazetach pisali o nim, że już sześć razy ma zatrzymane prawo jazdy. To znaczy raz mu zatrzymali prawo jazdy, później znowu go złapali, jak jeździł samochodem, więc powinni mu zabrać prawo jazdy, ale już tego prawa jazdy nie miał.
I ta sytuacja powtórzyła się sześciokrotnie. Rodzice za każdym razem wyciągali go z kłopotów. Policja już nawet nie przyjeżdżała. Jak on tam na przykład rozbijał się po parkingu pijany samochodem, to policja nawet nie przyjeżdżała.Mało tego, doszło do takiej sytuacji, że ludzie już nie dzwonili na policję, ponieważ wiedzieli, że to nie ma najmniejszego sensu. Jaki może być synonim szczęścia w takiej konfiguracji rodzinnej? Mam też znajomych, którzy ciężko pracują fizycznie i cieszą się, są zadowoleni, jak mogą pracować. Ciężka praca fizyczna jest kluczem do sukcesu. Znam też takie małżeństwa, w których żona jest poniżana. Miałem kiedyś takich sąsiadów. Młoda dziewczyna była terapeutką w zakładzie karnym i tam poznała swojego męża, ojca ich wspólnej dwójki dzieci.
Sytuacje, kiedy ona uciekała z domu, chowała się do sąsiadek, po balkonach, uciekała z domu z dwójką malutkich dzieci, były dość częste. Natomiast jak z nią rozmawiałem, było wszystko w porządku, ponieważ mąż miał silną rękę, był panem domu, a ona wypełniała swoją rolę służącej. I dopóki nie zaczął bić dzieci, a bił tylko ją, było to dla niej coś normalnego. Jak myślicie, z jakiego źródła bierze się w kilku z tych przypadków, które opisałem, oczywiście tych przypadków jest dużo więcej. Ja jestem jednym. Każdy z was jest też oddzielnym przypadkiem, gdzie szczęście dla każdego z nas oznacza co innego. Gdzie jest źródło, z którego wyłania się ten wzorzec szczęścia dla każdego człowieka? Czy on płynie ze sfery duchowej, czy z podświadomości? Nasza podświadomość określa wszystko. Łącznie z tym, co dla każdego z nas oznacza słowo „szczęście”.
Teraz próbując to troszeczkę pozbierać do kupy. Po co jest rozwój osobisty? Po co jest rozwój duchowy? Po co to całe zamieszanie? Kochani, po to, żeby zmieniać podświadomość, żeby ją transformować, żeby ją oswajać ze wszystkim tym, czego się dowiadujemy, czego też doświadczamy w sferze duchowej. Żeby ją z tym oswajać, żeby przygotować ją na ten moment, w którym ona przyjmie te prawdy jako swoje. Żeby was za mocno nie zanudzać, pomyślcie sobie. Ja już nie planuję, ale tak sobie myślę, że gdybym miał takie małe dziecko i wychowywał je, przedstawiał mu od dzieciństwa, od maleńkości oswajał ze światem duchowym i mówił o tym, że to wszystko jest możliwe, to jak myślicie, jaką podświadomość będzie miało takie dziecko mając 18, 20, 20 parę lat? Oczywiście należy pamiętać o jednej bardzo ważnej rzeczy, o czym wspominałem wielokroć, że podświadomości nie kształtuje się poprzez mówienie, poprzez uczenie i poprzez dawanie rad, tylko poprzez dawanie przykładu. Dzieci uczą się, zdobywają wiedzę o świecie poprzez obserwację.
Dlatego jak będziecie planowali swoje dzieci tą ścieżką duchową próbować od maleńkości prowadzić, to nie poprzez czytanie mu książek Sławomira Bączkowskiego „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?” czy jakichś innych autorów, których jak wiecie, nie jestem w stanie zbyt dużo wymienić. Nie poprzez czytanie takich książek na dobranoc, chociaż być może jest to też fajna alternatywa. Tylko poprzez postępowanie zgodnie z tymi wzorcami, informacjami, prawdami, które w tych książkach są przekazane i zapisane. I też tak powiem delikatnie: postępowanie inne niż prawdy, które się głosiJest taką samą hipokryzją jak to, co jest często takim stolą w oku ludzi rozwiniętych duchowo, czyli to najeżdżanie na religię, na Kościół, na chrześcijanizm czy coś w tym stylu. Czyli że ludzie chodzą do kościoła, wychodzą z kościoła, a na parkingu obrzucają się krótkimi, długimi, bo jeden drugiemu zastawił samochód albo otarł drzwi. Taka hipokryzja. Wracają do domu, kłócą się, drą koty, wyzywają i tak dalej. Mówi się o tym, że jest to fałszywe. Że po co wyznawać jakąś wiarę, a według niej nie postępować? Ale kochani, pamiętajcie, że taką samą hipokryzją jest to, co robimy my.
Czyli w każdym momencie, w którym my, znając te wszystkie prawdy, wiedząc o źródle, o miłości, o empatii, o szacunku, o współczuciu, o prawdzie i tak dalej. W każdym momencie, kiedy nie postępujemy według tych zasad, jesteśmy takimi samymi hipokrytami. Więc jeżeli już chcemy kogoś, to zacznijmy od samych siebie krytykować i tak dalej. Także może troszeczkę takich smutnych i bolesnych prawd na koniec. Prawd bądź słów. Natomiast pamiętajcie, że każdą zmianę, zresztą jedyną zmianę, jaką możemy dokonać, to możemy dokonać w nas samych. Zresztą tylko do takiej zmiany jesteśmy upoważnieni i tylko takie zmiany powinniśmy dokonywać. Ponieważ tak jak dzieci wychowuje się przykładem, pokazywaniem, jak należy postępować, tak świat zmienia się poprzez bycie dobrą osobą. To jest najlepszy sposób na zmienianie świata wokół siebie. Bycie dobrą, otwartą, uprzejmą, życzliwą, kochającą ludzi, szczerą osobą.
Po prostu najnormalniej w świecie. A ta zależność, o której rozmawialiśmy w poprzednim odcinku pomiędzy podświadomością a świadomością wygląda trochę tak, że rozwijając się duchowo na poziomie doświadczeń, na poziomie mentalnym, na poziomie trochę emocjonalnym, a nie zmienianie swojej podświadomości nigdy nie będzie działaniem skutecznym. I ja to wiem też po sobie, że kiedy jestem w tym nastroju takim bardzo duchowym, to moje podejście do ludzi, do świata, do wszystkiego jest gdzieś inne. Natomiast w trybie na przykład zawodowym gros tych wzorców jest troszeczkę odstawionych na bok. I tu uruchamia się cała procedura podświadomości, tych wzorców, tych reakcji, tych zachowań, które naprawdę bardzo chcę przenieść również na grunt zawodowy. I też wiem, ile to wymaga zaangażowania. Nie lubię tego nazywać pracą, bo zmienianie czegoś na lepsze... No w sumie dobrze, nadajmy może nowy synonim, takie fajne nowe określenie słowu praca. Ponieważ słowo praca też ma negatywne emocje u nas bardzo często. Bo albo jest za ciężka, albo jest za mało ambitna, albo jest za mało płatna, albo coś tam.
Więc ta praca faktycznie kojarzy się z czymś takim nie zawsze pozytywnym, raczej rzadko pozytywnym. Więc może faktycznie warto by zmienić i ten wzorzec, żeby praca, w której jednak dajemy coś z siebie, w której się rozwijamy, w której zmieniamy coś, w której dajemy coś innym ludziom, jest czymś bardzo pozytywnym. Więc w sumie okej. Włóżmy w zmianę naszej podświadomości tą pozytywną pracę, żeby przynosiła nam pozytywne efekty. Pozytywne dla nas. I jeszcze jedna rzecz, bo troszeczkę tutaj pewnie wam pomieszałem dzisiaj. Nie oczekujcie ode mnie gotowych rad, ponieważJeżeli wasza podświadomość tego nie zaakceptuje, nie przyjmie jako swoje, to i tak nie będziecie w stanie z nich skorzystać. A najlepszym sposobem na to, żeby w miarę nawet te wyczytane, wymyślone przez siebie, przemyślane przez siebie prawdy i rady wprowadzić w życie, jest właśnie transformacja własnej podświadomości. Spróbujcie zacząć od słowa szczęście. Zastanówcie się, co z punktu widzenia duszy oznacza szczęście, a co oznacza szczęście z punktu widzenia was samych, każdego z osobna.
Dobrze, kochani, nie będę was mordował, chociaż przyznam się szczerze, że pewnie wyczuliście też w moim głosie dzisiaj lekką zmianę, ale naprawdę daje mi mój kręgosłup popalić. Więc takie może też przerwy jakieś tam zastoje, może też i zamieszanie, bo troszeczkę byłem skoncentrowany również na odczuciach czysto fizycznych. Także kochani, ja na dzisiaj wam bardzo serdecznie podziękuję. Mam nadzieję, że jest to kolejna audycja z cyklu coś ktoś gdzieś kiedyś może zrozumie, może sobie poukłada, może dorzuci jakiegoś puzzelka do swojej już dotychczasowej układanki. Czego oczywiście wam i sobie z całego serca życzę i dziękuję za dzisiaj.
[50:47] - Słuchacie państwo audycji Świat Oczami Duszy. Audycji w całości poświęconej meandrom świadomości, jak najbardziej na żywo. Teraz przechodzimy do tej części audycji, którą państwo bardzo lubicie, szczególnie ci siedzący na naszym czacie na YouTube, ale również ci czatujący na stronie www.paranormalium.pl. Będzie to ta część audycji, w której pan Sławek Mączkowski będzie się odnosił do waszych komentarzy, jak najbardziej. Tradycyjnie podam kontakty do Radia Paranormalium, bo mamy też czynny nasz telefon 530 620 493. Zapraszamy do dzwonienia oraz do esemesowania. Nasz Skype radio.paranormalium.pl. Można nas także spotkać na czatach na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać nie tylko na czatach, ale też na Facebooku, na koncie Radia Paranormalium i na fanpage'u Świat Oczami Duszy, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. Jeżeli ktoś woli, to można także wysyłać emaile na nasz adres email radio@paranormalium.pl.
Można nas także spotkać w paru jeszcze innych miejscach w internecie, którymi rzadko się chwalimy. Mianowicie mamy także konta na Instagramie oraz na Twitterze. Instagram Radio Paranormalium, a Twitter Rparanormalium. A więc, panie Sławku, oddaję panu głos.
[52:36] - Okej, dziękuję panie Marku. Pierwszy komentarz Emobilka widzę: „Dokładnie Sławku, mało osób weźmie rady z pogranicza duchowości do siebie z jednego powodu podświadomość oraz fałszywe programy umysłu, które wgrało nam środowisko”. Ja jak zwykle mówię fałszywe. Co to jest fałszywe? Wrócę do audycji dwóch czy trzech wstecz, kiedy rozmawialiśmy o tym, co jest prawdą. Jeżeli coś jest prawdą dla danego człowieka, tak jak mówiłem dzisiaj, to trudno, żeby on uważał to za fałszywe. A poza tym fałszywe może być dla nas, natomiast dla jego rozwoju, dla jego doświadczeń jest to niezbędne, jest to potrzebne i tyle. Więc ja bym tego tak na pewno nie ujął.
[53:40] - Ja tu się pozwolę się wciąć, że tak powiem, z małym komentarzem. Otóż kiedyś na antenie Radia Paranormalium leciała taka audycja podcastowa prowadzona przez dwie jasnowidzki i w jednym z odcinków one stwierdziły, że nawet taki pijak żyje w prawdzie, bo stworzył sobie swoją prawdę i dla niego ta prawda jest ważna i w tej prawdzie właśnie żyje.
[54:03] - Właśnie. Fałszywe to wchodzimy właśnie w taki etap oceniania innych, klasyfikowania i oceniania. A to na pewno, jeżeli chodzi z mojego punktu widzenia o rozwój duchowy nie powinno iść w parze z rozwojem. I tutaj Emobil pisze jeszcze raz: „Każdy z nas ma swój zegar biologiczny dla swojego rozwoju i nie musi utożsamiać się za kogoś innego. Większość ludzi niestety jest bardzo prymitywna i konserwatywna. Ich wiedza i mentalność nie zawsze wyróżnia ich od pozostałych. A to, że są tacy sami jak reszta”. Tutaj Emobilku znamy twój pogląd na ten tematI odwołując się do tego, co napisałeś, komentarz wcześniej to ty też, tak jak każdy z nas, żyjesz w jakimś tam programie, fałszywym programie, które narzuciło mu otoczenie. Tak więc skoro uważasz, że większość ludzi podlega takim prawom, to dlaczegóż ty miałbyś tym prawom nie podlegać? Więc troszeczkę uderz się w pierś i zastanów się nad swoimi fałszywymi programami.
I tyle. Doskonale rozumiem ten lęk przy oderwaniu się od tych prymitywnych i zacofanych ludzi. Oni nadają nam także łatkę dziwaka albo wariata, a to dlatego, że jesteśmy mądrzejsi od nich i nie respektujemy ich konces. Ludzie świadomi, którzy wyłamują się z tego modelu, jeśli nie zrobią tego świadomie i zdecydowanie, mogą później cierpieć na zaburzenia psychiczne, a w szczególności lęki przed niektórymi osobami. Nie wiem, czy jest to objaw świadomości, czy lęki są objawem świadomości. Na przykład osoby, które są uzależnione od innych. Pamiętajcie, że cały czas uczestniczymy w procesie i tu też już mówiłem na ten temat. Zresztą ty też wiesz dobrze, drogi przyjacielu, bo też to wielokroć z moich ust słyszałeś, że to życie jest też konsekwencją czegoś, co było wcześniej. Więc rola, jaką przyjmujemy w tym wcieleniu i doświadczenia, na jakie się decydujemy, są najprawdopodobniej wynikiem tego, co działo się wcześniej i czemuś mają służyć. I tutaj Mobil pisze, doprecyzuje: osoby, które są uzależnione od innych, którzy uważają się za autorytet.
Mam na myśli między innymi pacjent, lekarz, uczeń, nauczyciel, dziecko, opiekun. W przypadku domów dziecka jest to bardziej skomplikowane. Problem polega na tym, że nie potrafimy wsłuchiwać się w swoje wnętrze i bezgranicznie ufamy i respektujemy to, co mówią nam autorytety, które i tak przeważnie się mylą. Nie zastanawialiście się, dlaczego na przykład Einstein unikał autorytetów i nie uczył się tego, co ktoś inny mu narzuca? To znaczy ja powiem to z własnego doświadczenia, ponieważ wielokrotnie publicznie przyznawałem się do tego, że na przykład z Tomem Campbellem, z nazwiskiem i z filozofią i wiedzą człowieka spotkałem się pierwszy raz w audycji Radio Paranormalium. Ja też chciałem wiedzę i jakieś tam swoje własne przekonania, poglądy wykreować sam. Między innymi po to, żeby mieć pewność albo przynajmniej dużą dozę pewności, że to, co wiem, to płynie ze mnie, a nie z tego, co gdzieś kiedyś wyczytałem, wysłuchałem czy obejrzałem. Dlatego też w dalszym ciągu nie rwę się do oglądania filmów, które mi podsyłacie na przykład ponieważ chcę mieć dalej swój wewnętrzny przekaz dość czytelny i niezakłócony źródłami jakimiś zewnętrznymi. Więc ja to rozumiem. Natomiast nie do końca znowu się zgodzę, że te relacje pacjent-lekarz, uczeń-nauczyciel, dziecko-opiekun i tak dalej, i tak dalej, że w tych relacjach się te autorytety mylą.
Wiecie co? Ja powiem tak: większość czasu ludzie, ci, którzy już próbują odkryć coś w sobie, tak naprawdę spędzają na poszukiwaniu dowodów i przekonywaniu samego siebie, że to, co myślą, co czują, jest prawdą. I tutaj niestety, bo tak jesteśmy nauczeni, że właśnie te autorytety są dla nas jakby potwierdzeniem, że to, co myślimy sami, jest prawdą. I to jest właśnie taka ciekawostka naszej podświadomości, że musimy znaleźć autorytet, który potwierdzi, że to, co my sami myślimy, jest słuszne. Warto się nad tym zastanowić, dlaczego tak się dzieje. Bo przecież ktoś staje się autorytetem, ponieważ potwierdziło to nie wiem, 10, 20, 30, 100, 1200, 500 000 ludzi.Zawsze musi być ten pierwszy człowiek, który to potwierdzi. Ada pisze: „Praca w ogóle jest pozytywna” z uśmieszkiem. Cieszę się bardzo, że tak myślisz. Ja w sumie też tak myślę, bo swoją pracę, mimo że jest ciężka, jak na przykład przez ostatnie kilka dni, to też uważam, że jest bardzo pozytywna. Kudłaty pisze: „Faktycznie pan Sławek po głosie troszkę inny dzisiaj, przybity trochę”.
Nie przybity, obolały. Kochani, powiem wam szczerze, bo pomyślicie sobie, że tu jakieś dylematy, choroby fizyczne i brak mojego radzenia sobie w sposób emocjonalny i tak dalej. Powiem wam tak: mając 18 lat trenowałem sporty. W tamtych czasach trenowało się kilka takich zasadniczych sportów i doznałem kontuzji. Młodemu chłopakowi wysunął mi się krążek między dyskami, czy dysk mi się wysunął. Natomiast młody, wysportowany człowiek, ja jeszcze tego nie czułem. Łapało mnie to gdzieś tam sporadycznie i nie zwracałem na to uwagi. Gdzieś tak po trzydziestce zaczęło mnie siekać już konkretnie. Zrobiłem sobie prześwietlenie i okazało się, że ten wysunięty krąg przez 15 lat, ten dysk, wytarł sobie już swoje miejsce w kręgu i że można go owszem cofnąć, ale ponieważ już jest tam wytarte miejsce, to on i tak z powrotem wysunie, ponieważ to stało się jego naturalnym miejscem przebywania. Z wiekiem te mięśnie coraz słabsze, więc też wtedy byłem zakwalifikowany na operację, której się nie poddałem.
Ja sobie z tym bólem kręgosłupa żyję od dwudziestu paru lat. To, co mówiłem wam o oddechach na przykład, to jest moja metoda na radzenie sobie właśnie z bólem kręgosłupa. Poprzez pełne oddychanie kręgosłupa i tak dalej, wypracowywanie mięśni. Oprócz tych aspektów duchowych, energetycznych, jakichś innych, w moim przypadku przetestowałem to również na płaszczyźnie stricte fizycznej. Ponieważ nie wybieram się w dalszym ciągu na operację, to po prostu jak się przyharuję tak konkretnie, to mam dzień czy dwa takiego właśnie gorszego troszeczkę samopoczucia. I stąd mój troszeczkę przybity głos. Ale skoro już weszliśmy na te tematy, to skoro da się to już wyczuć, więc nie będę was mordował dzisiaj swoim brakiem entuzjazmu. I cóż, zwłaszcza że widzę, że tu też komentarzy nie ma, więc pewnie dzisiaj kochani zajęliście się jakimiś innymi ważnymi rzeczami, więc nie będę was mordował. Panie Marku, dziękuję panu jak zwykle dzisiaj za tą piękną, mam nadzieję, i jakąś tam wartościową audycję. I cóż, miejmy nadzieję, że za tydzień w dużo lepszych nastrojach i kondycji fizycznej się spotkamy.
Trzymajcie się.
[01:05:12] - Mam nadzieję, że się w ogóle spotkamy, że ten internet jednak nie będzie taki słaby.
[01:05:19] - Też mam taką nadzieję. Jestem urodzonym optymistą, więc wierzę w to. Także jeszcze raz dziękuję. Trzymajcie się, uważajcie na siebie i do usłyszenia za tydzień. Wszystkiego dobrego. Pa, pa. Dobrej nocy.
[01:05:37] - Mówił te słowa do państwa gospodarz audycji „Świat oczami duszy”, pan Sławek Bączkowski. Zachęcamy także oczywiście do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube. Kanał o takim samym tytule jak nasza audycja „Świat oczami duszy”. No i do sięgnięcia jak najbardziej po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza”. Niekoniecznie polecamy, ale można przeczytać tę książkę na przykład małemu dziecku do poduszki, tak jak dzisiaj pan Sławek wspominał. Nie wiem, czy to będzie dobry pomysł, bo dziecko prawdopodobnie niewiele z tego zrozumie, ale może coś tam zaświta, może w przyszłości zaowocuje to większym zainteresowaniem tematyką świadomościową i okołoświadomościową. Także panie Sławku, chciałby pan jeszcze coś dodać? Jakieś może pozdrowienia dla małolatów?
[01:06:31] - Takie starsze dzieci podobno dobrze przyjmują moją książkę, bo jest tam trochę żartów. Napisałem to w takiej mniej posępnej, że tak powiem, stylistyce jak prowadzę audycję w radio. Więc jest taka wesoła i łatwiejsza do przyjęcia. Wiem, że młodzi ludzie dają sobie radę. Więc może nie do poduszki, ale tak już tym starszym to jak najbardziej polecam. Przepraszam, jeszcze był taki nawet pomysł wprowadzić to do liceum jako lekturę obowiązkową.
[01:07:07] - Na pewno byłoby to ciekawsze niż takie „W pustyni i w puszczy” albo „Lalka”. Boże święty!
[01:07:16] - Do „Lalka” tak, zdecydowanie. No ale cóż, nie w naszych to rękach. Zobaczymy, co przyniesie przyszłość. Więc póki co polecamy to słuchaczom.
[01:07:31] - Także tyle naszych polecajek. Dziękujemy bardzo za uwagę. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios". Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie, oczywiście na żywo. Być może za tydzień, a jeżeli nie za tydzień, to za dwa tygodnie o 20:00 w poniedziałek na antenie Radia Paranormalium. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl.