[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Kończy się nam powolutku kolejny poniedziałek, 16 września roku pańskiego 2019 i warto by było jakoś ciekawie ten poniedziałek zakończyć. Jakoś ciekawie rozpocząć ten poniedziałkowy wieczór audycją „Świat oczami duszy” w całości poświęconą meandrom świadomości. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:50] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam wszystkich serdecznie.
[00:53] - Dzisiaj oczywiście, jak zawsze nadajemy w całości na żywo. Nasze numery telefonów to 32 746 0008. Komórkowy i do SMS-ów oczywiście również to 530 620 493. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i „Świata oczami duszy”, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. A więc panie Sławku, oddaję panu głos.
[01:45] - Dziękuję panie Marku. Kochani, jeszcze raz się przywitam. Dobry wieczór, powiem wam tak: z taką małą refleksją się z wami podzielę. Niepotrzebnie tak szybko żeśmy skończyli poprzednią audycję. Naprawdę, moim zdaniem nie było- ponieważ dzisiaj takowych okazji kibicowsko-piłkarskich nie ma, więc zapraszam do dzwonienia. Może dzisiaj znajdziecie więcej czasu do dzwonienia, do komentowania. Mam nadzieję, że dzisiaj posiedzimy ze sobą troszeczkę dłużej. O czym będzie dzisiejsza audycja? Tak naprawdę to biłem się z myślami, ale tym razem ułatwiliście mi trochę zadanie. Zwłaszcza dwójka naszych stałych, grzegłbym już nawet starych słuchaczy.
Starych oczywiście w kontekście tego, że są z nami od chyba początku moich audycji w Radiu Paranormalium. Dlatego mówię starych. Cóż oni mi podsunęli za temat? Tutaj Kasia może się troszeczkę poczuć nawet troszeczkę na mnie obrażona, bo film, który mi podesłała oczywiście nie obejrzałem, ale za to komentarz pod tym filmem był dla mnie na tyle wymowny, że postanowiłem poświęcić temu tematowi dzisiejszą audycję. Kasiu, jeżeli jesteś, to mimo że nie odpisałem ci na maila, to nadzieję, że dzisiaj znajdziesz odpowiedź i poznasz moje zdanie na ten temat. Komentarz, który się też pojawił pod ostatnią audycją Adama, też mi dał troszeczkę do myślenia. Chociaż co prawda ten temat już gdzieś żeśmy przerabiali, ale z przyjemnością do niego wrócę. Zwłaszcza że jesteśmy, jak pamiętacie, przy temacie reinkarnacji. Więc myślę, że pociągniemy ten temat oraz tematy poboczne związane z reinkarnacją w dniu dzisiejszym. Pewnie nie wiecie, o jakim komentarzu Adama mówię.
Nie pamiętam go dokładnie, nie zapisywałem sobie, nie będę go dosłownie cytował, natomiast rozmawialiśmy i dyskutowaliśmy w komentarzach na temat podświadomości i duszy. I tam padło takie stwierdzenie, że czy to dusza pcha się w buty podświadomości, czy podświadomość w buty duszy. A ponieważ w międzyczasie, jak to zwykle nie ma zbiegów okoliczności, pojawiło się też kilka pytań i moich takich prywatnych dyskusji pozaradiowych właśnie na ten temat, to pomyślałem, że warto by było o tej zależności pomiędzy duszą a podświadomością powiedzieć coś więcej, trochę przypomnieć, trochę usystematyzować, a może też coś nowego. Także słuchajcie, jak to jest? Dzisiaj Paweł, też jeden z naszych słuchaczy, napisał do mnie, że dusza ma to do siebie, że jeżeli nie przebrniemy pozytywnie poprzez doświadczenie, które nas czegoś nauczy, dusza może nam tak jakby nie pozwolić stransformować naszej podświadomości. I to jest bardzo fajnie pokazana pewna zależność pomiędzy naszą podświadomością a naszą duszą, czyli tą naszą budowaną przez wszystkie dotychczasowe wcielenia świadomości. Jak pewnie pamiętaciePodświadomość jest narzędziem stricte ziemskim. Bardzo przydatnym, bardzo potrzebnym, aczkolwiek na pewnym poziomie próby świadomego życia często wkurzającym. Ponieważ mamy już świadomość, że chcemy dokonać pewnych zmian, zrezygnować z pewnych nawyków, z pewnych reakcji, że chcemy innych reakcji się na przykład nauczyć. Jest to dla większości ludzi, w zasadzie dla wszystkich, których znam, również dla mnie, bardzo trudne zadanie.
Mimo że na poziomie mentalnym, umysłowym dokładnie wiemy, co chcemy osiągnąć, zrobić, wprowadzić w życie albo z czego chcielibyśmy w naszym zachowaniu zrezygnować. I okazuje się, że jest to faktycznie bardzo trudne, ponieważ nasza podświadomość jest dość ślepym narzędziem. W pewnym sensie można ją nazwać instynktem, na który nie za specjalnie mamy wpływ. Ponieważ jak wiecie, jak rozmawialiśmy o tym, nasze podstawowe wzorce programują się bardzo wcześnie w naszym życiu. Wtedy, kiedy nie mamy alternatywy. Nie mamy żadnego wyboru, czy chcemy te wzorce przyjąć, czy nie chcemy ich przyjąć. Człowiek świadomy, człowiek dorosły. Dorosły, bo niekoniecznie świadomy, bo to nie zawsze musi iść w parze. Człowiek dorosły już zaczyna decydować. Może zadecydować na przykład: nie podoba mi się to otoczenie, to sobie je zmienię i będę czerpał wzorce z innego otoczenia, bo tamte są na przykład z jakimiś niższymi, bardziej mi się podobają i tak dalej.
Natomiast dziecko takiego wyboru nie ma. Poza tym pamiętajmy o tym, że dziecko nie ma też żadnego porównania, czyli nie wie, czy coś, co się dzieje w jego życiu, otoczeniu jest dobre bądź złe. W sensie jakichś innych odnośników. Bo wiadomo, że jeżeli coś dzieje się w moim otoczeniu i robią to moi najbliżsi, których kocham, to znaczy, że to jest dobre. To z założenia jest widziane przez dziecko jako właściwe. Może nie jako dobre, jako właściwe, jako jedyne słuszne. I w ten sposób ta podświadomość zaczyna żyć później swoim życiem. Ponieważ na bazie tych pierwszych wzorców budujemy sobie następne, później je powtarzamy, utrwalamy, a później się z nimi borykamy. Później najczęściej się z nimi borykamy, próbujemy z nimi walczyć, nad nimi panować. Albo nic nie robimy.
Albo tak jak gros ludzi, po prostu uważamy te wzorce za nasz charakter, osobowość i mówimy: „Tak, to jestem ja, bo ja tak mam”. I to jest słuszne. Pamiętajcie, że podświadomość zawsze podsuwa coś, co dla nas jest słuszne. To, co żeśmy rozmawiali o prawdzie. To jest nasza osobista, prywatna prawda. I później według tej prawdy budujemy całe swoje życie, aż do momentu, dopóki się przekonamy, że to, w co wierzyliśmy, co było dla nas prawdą, może być dalej dla nas prawdą. Natomiast niekoniecznie musi być dla nas dobre, miłe, przyjemne. Natomiast prawdą pozostaje nadal, aż do momentu, kiedy zechcemy poszukać innej prawdy. Ale to już jest temat świadomości i innej drogi rozwoju, bardziej świadomej. Dla większości ludzi ta prawda, która im została przedstawiona w dzieciństwie przez ich najbliższych, pozostaje prawdą do końca życia.
Mimo niepowodzeń, problemów, chorób później, rozpadających się związków, relacji, pracy i tak dalej. Mimo mnóstwa różnych niefajnych, nieprzyjemnych rzeczy, większość ludzi w tą swoją prawdę wierzy do końca swojego życia. I chciałbym, żebyście o tym, kochani, pamiętali, bo często u ludzi, którzy już lizną tej świadomej ścieżki, jest taka potrzeba modyfikowania ludzi. Takiego przekonywania ich, namawiania, czasami wybierania, nawet nacisku na to, żeby oni tej zmiany w sobie dokonali. Bo przecież świadome życie jest lepsze od nieświadomego życia. Ale chciałem wam powiedzieć, że nie dla każdego. To możecie sobie cofnąć do audycji o różnych poziomach świadomości, jeżeli chcecie sobie o tym przypomnieć bądź jeszcze tego nie słyszeliście. Natomiast nie dla każdego. I niech to tak zostanie.Pamiętajcie, że większość ludzi w dalszym ciągu z tą prawdą objawioną im w pierwszych latach swojego życia, najczęściej z tą prawdą umiera dalej wierząc, że to była prawda. Więc o co chodzi?
Jaka jest ta relacja duszy z podświadomością? Kto, komu, co, dlaczego, po co i na co? I dlaczego to najczęściej wymaga tyle pracy? I dlaczego to najczęściej jakoś mniej lub bardziej zaboli? Jeżeli uświadomimy sobie, uzmysłowimy sobie, chociaż łatwiej jest sobie coś uświadomić niż uzmysłowić, co jest naszym zadaniem na Ziemi. To wtedy łatwiej będzie zrozumieć to, o czym teraz mówię. Naszym zadaniem na Ziemi jest rozwijać świadomość poprzez kolejne doświadczenia. Celem tego doświadczania jest przekonanie się na własnej skórze, czy to, co dla nas jest w danej chwili prawdą, jest naprawdę prawdą. Czyli jeżeli dla nas w tej chwili jest prawdą i wierzymy w to, że ludzie bogaci są szczęśliwi. Jeżeli wierzymy w to, że pieniądze dają szczęście, to najprawdopodobniej kiedyś się o tym przekonamy w sposób dosłowny.
Czyli będziemy bogaci, żeby zrozumieć, czy pieniądze naprawdę dają szczęście. Na tym polega budowanie świadomości poprzez kolejne doświadczenia. Dlatego doświadczamy po kolei przeróżnych sytuacji, w które w danym momencie wierzymy, że są prawdą. Żeby się przekonać, czy to jest na pewno prawda. I tutaj, na tej płaszczyźnie jest pełna współpraca pomiędzy duszą a podświadomością. Pełna współpraca. Mało tego, wiedząc, jakie ma być nasze doświadczenie i jaki zakres doświadczeń chcemy, zaplanowaliśmy sobie na to wcielenie, nasza dusza wybiera nam ku temu odpowiednie warunki. A te warunki to, tak jak rozmawialiśmy, jest miejsce, w którym przychodzimy na świat w danym wcieleniu. Miejsce, czyli kraj, miejscowość, kontynent i tak dalej. Czyli te uwarunkowania geopolityczno-religijne.
Bo wiadomo, że jeżeli urodzimy się w kraju arabskim, będziemy raczej bliżej religii muzułmańskiej. Jeżeli urodzimy się w Europie, to będzie to bliżej religii chrześcijańskiej. A jeżeli się urodzimy na Dalekim Wschodzie, w Azji czy gdzieś tam, to raczej to będzie albo prawosławna, albo któreś z filozofii, chińsko-tybetańsko-buddyjski. Więc również ten aspekt religijny jest uzależniony od tego, w jakim miejscu przychodzimy. Ale tak jak w krajach biedniejszych miejsce, w którym przychodzimy na świat zazwyczaj mało decyduje o naszej pozycji społecznej, o naszych uwarunkowaniach materialnych, ponieważ większość ludzi jest na bardzo podobnym poziomie. Tak już w Europie, przychodząc na świat, możliwość otoczenia jest już dużo większa. Bo możemy się urodzić w rodzinie bardzo bogatej, możemy się urodzić w rodzinie artystycznej, politycznej, chłopskiej, robotniczej, patologicznej. Ten wybór jest już większy i ten wybór to miejsce, w którym przychodzimy na świat decyduje tak naprawdę już o tym, jaka będzie nasza podświadomość. Ponieważ, jak wiecie, nietrudno jest, patrząc na przykład na młodych rodziców, którzy jeszcze nie mają dzieci, popatrzeć na ich priorytety życiowe, na ich poziom świadomości, na ich wychowanie, na ich oś. Nietrudno jest domyślić się, w jaki sposób i jakie wartości i jaką prawdę przekażą swojemu własnemu dziecku.
Więc tak naprawdę wyobraźcie sobie, że jesteście tą duszą, tą świadomością i macie wgląd na Ziemię. Patrzycie sobie na Ziemię, widzicie tam ludzików, którzy sobie żyją, mieszkają. Wiecie o nich coś. Znaczy nawet wszystko. I wiecie też, na przykład, że w obecnym wcieleniu moim doświadczeniem będzie bogactwo. Bo bogactwo fajnie się kojarzy. Więc wiadomo, że wybierzecie rodziców i otoczenie, w którym to bogactwo już jest. W którym te dobra materialne już są. Ponieważ doświadczanie tego bogactwa będzie w tych warunkach najłatwiejsze. I wybieracie po prostuDo inkarnacji taką rodzinę, w której tego bogactwa będziecie mogli doświadczyć.
Oczywiście bogactwo to jest jeden z przykładów, ale może to też być kwestia, że w poprzednim wcieleniu na przykład ktoś był sadystą i mordował kobiety kubłem rozpruwaczem. Więc być może chcąc poznać tę sytuację z drugiej strony, wybierze sobie na swoją aktualną bądź kolejną inkarnację rodzinę, w której będzie panowała patologia. Na przykład wybierze ciało kobiety po to, żeby doznać czego? Molestowania seksualnego czy perspektywy zarabiania ciałem, czyli bycia prostytutką w bardzo młodym wieku, żeby się utrzymać, żeby zarobić na przeżycie. Albo po prostu wprowadzać pewne prawdy, które zostały przekazane w tym wcieleniu w życie, czyli kierować się podświadomością. Tu się rozgadałem, ale chciałbym, żeby to było dość dobrze zrozumiane. W kategoriach zdobywania doświadczenia jest pełna współpraca pomiędzy duszą a podświadomością. Podświadomość jest gwarantem, że doświadczymy właśnie tego, co jest nam potrzebne do budowania następnych etapów naszej świadomości. Do budowania po prostu naszej świadomości. I tutaj plan duszy, ten, o którym czasami się mówi i plan ziemski podświadomości jest ze sobą spójny.
To jest ten sam plan. I tutaj, drogi Adamie, nikt w niczyje buty się nie pcha, ponieważ każdy idzie w swoich butach, ale w tym samym kierunku. Pewnego rodzaju zgrzyty na tej linii współpracy zaczynają się pojawiać, kiedy zaczynamy próbować żyć świadomie. Kiedy nasz rozwój świadomości, czyli uczestnictwo naszej świadomości, naszej duszy w odczuwaniu, w rozumieniu, w chęci postępowania i reagowania na to, co się dzieje wkoło nas, jest coraz większy. Kiedy etap budowania świadomości zaczyna być już mniej intensywny. Kiedy na przykład potrzebujemy jednego doświadczenia, żeby coś zrozumieć, a nie całej masy. Bo we wczesnych etapach rozwoju świadomości proces doświadczania trwa od urodzenia aż do śmierci. Czyli to jest też prowadzenie jakiegoś trybu życia, a następnie cierpienie, przeżywanie, choroba z tym związana, z negatywnymi emocjami. To jest wszystko proces doświadczania. Natomiast człowiek świadomy, który wie, że na przykład jego zdrowie zależy od przepływu energii, od jego wzorców, że te negatywne blokują przepływ tej energii, że te negatywne pchają go w kierunku następnych doświadczeń.
Że na podstawie jednego doświadczenia wyciąga już właściwe wnioski i wie, że na przykład takie postępowanie będzie bolesne również dla drugiej osoby. Że to, co odczuł w danym momencie będąc podwładnym w firmie, na którego ktoś nakrzyczał, zbeształ go, wyrzucił z pracy, będzie tak samo odbierane przez drugiego człowieka, którego w ten sam sposób potraktuje. Wtedy, kiedy zaczyna się budzić empatia, kiedy rozumiemy, że parkowanie na miejscu dla inwalidy jest złe. Kiedy zajmowanie dwóch miejsc parkingowych jest złe, nawet jeżeli przyjechaliśmy tylko na chwilę. Kiedy przestajemy stosować prawo Kalego, zaczynamy tą samą miarką mierzyć siebie, swoje postępki i postępki innych ludzi, to w tym momencie zaczynają się pewne zgrzyty pomiędzy podświadomością a naszą duszą. Ponieważ my już wiemy, że doświadczenia, które zafundowała nam nasza podświadomość, prowadząc nas w kierunku tej prawdy jedynej, którą ona zna, nam już nie są do niczego potrzebne. Że my już zrozumieliśmy, na czym sens tego doświadczenia polega. W tym momencie podświadomość zaczyna być dość poważnym balastem i obciążeniem, ponieważ ona nie chce się zmienić. Dlaczego nie chce się zmienić? Ponieważ nie zna żadnej innej prawdy.
Zna tylko jedną. Podświadomość nie ma swojego umysłu, nie ma swojego mózgu.Nie analizuje, nie zastanawia się, nie wyciąga wniosków. Dlatego w dzisiejszej audycji nazwałem podświadomość instynktem. I tutaj faktycznie zaczyna się włażenie troszeczkę w buty duszy, w buty naszej świadomości. I jest to faktycznie kłopot. Jest to kłopot, z którym większość z nas, którzy już pewien poziom świadomości, świadomości sensu, świadomości doświadczeń, świadomości ogólnie osiągnęli, podświadomość stanowi pewnego rodzaju balast, który jest ciężko przełamać. Ciężko się tego balastu pozbyć. Aczkolwiek warto w takich momentach, kiedy ten opór jest dość silny, zastanowić się nad tym, o czym dzisiaj napisał Paweł. Że być może nasza dusza wie, że zmiany czy doświadczenia, przez które przeszliśmy do tego momentu, nie są jeszcze wystarczające, bądź wnioski, które z tego doświadczenia wyciągnęliśmy, nie są właściwe. I w tym momencie będzie wspierała naszą podświadomość, żeby dalej pchała nas w kierunku doświadczeń.
Ponieważ wnioski, które wyciągnęliśmy, nie są właściwe. Wydaje nam się, że one już są absolutnie takie, jak powinny być. A mimo wszystko ta podświadomość jest trudna do zreformowania. Raz z tego powodu, że jest podświadomością i ma takie, a nie inne właściwości, ale z drugiej strony też nasza dusza te działania po cichu wspiera. Może nawet nie to, że wspiera, ale nie stawia tak wyraźnego oporu, aby te zmiany w nas nastąpiły. Pogratulowałem Pawłowi oczywiście, bo przyznam wam się szczerze, że mało osób, z którymi do tej pory rozmawiałem, tą zależność wyłapują. Taką drobną, subtelną i wydaje się z punktu widzenia technicznego dość trudną. Ja nie wiem, jak to jest technicznie, bo nawet nie próbuję się nad tym zastanawiać. Może dlatego, że ciężko byłoby tutaj o jakieś konkretne dowody, o stuprocentową pewność, więc jest to tylko kwestia moich doświadczeń i jakiegoś tam analitycznego umysłu. Natomiast te relacje pomiędzy naszą świadomością, naszą duszą a naszą podświadomością są celowe.
To po pierwsze. Mają jakiś cel, jakiś sens zawsze. I są też świetną dla nas informacją, w którym momencie tego procesu dochodzenia do tej prawdy jesteśmy. Bo to jest dla nas najbardziej chyba potrzebna informacja. To jest chyba największy problem ludzi chcących żyć świadomie. To są te dylematy czy robię właściwie, czy aby na pewno robię dobrze, czy tego chce moja dusza, czy tego chce moja podświadomość, czyją to jest potrzebą, czy moją, czy to jest mądrość światła, czy to jest mądrość cienia, czy ja jeszcze doświadczam, czy ja już wiem, a tylko nie mogę zmienić swojej podświadomości. Czy to doświadczenie jest potrzebą mojej duszy, czy potrzebą mojej podświadomości, czy płynie z niskich pobudek, czy z wysokich pobudek. Czy wynika, tak jak Majowie twierdzą, z mądrości cienia, czy z mądrości światła. I to są dylematy, które w zasadzie chyba każdy z nas musi po pierwsze przejść, a po drugie odkryć odpowiedź na te dylematy samodzielnie. Bo jest to sprawa po pierwsze bardzo indywidualna i ciężko tu znaleźć jakiś mechanizm czy technikę, która by była uniwersalna dla wszystkich ludzi.
Natomiast znając technikę, znając zasadę działania silnika mechanicznego, silnika spalinowego, łatwiej nam jest znaleźć usterkę. Jeżeli znamy zasadę działania danego urządzenia, łatwiej nam jest szukać tego, co się zepsuło, a później to naprawić. Dlatego zrozumienie tej wzajemnej współpracy pomiędzy duszą a podświadomością jest dość istotne, bo mi osobiście dałoBardzo dużo spokoju. Nauczyło mnie takiej cierpliwości w oczekiwaniu na jakiś efekt bądź dodatkową wskazówkę, bądź dodatkową podpowiedź, bądź dodatkowe wydarzenie, które gdzieś się w najbliższym czasie powinno pojawić i uzupełnić tą wiedzę. Jeżeli coś w życiu zaczyna się zmieniać na lepsze, fajniejsze, szczęśliwsze, to najczęściej jest to informacja, że zmierzamy we właściwym kierunku. Jeżeli czujemy z tego powodu radość, jeżeli odczuwamy z tego powodu spokój, jeżeli więcej się uśmiechamy, jeżeli czujemy się bardziej spełnieni, to są informacje, że jednak to doświadczenie wynikało gdzieś z mądrości świata i że wyciągnęliśmy z tego właściwe wnioski. Natomiast jeżeli po jakimś czasie pojawiają się informacje negatywne, które gdzieś pozbawiają nas energii albo pchają z powrotem na przykład w bardzo podobne doświadczenie, to znaczy, że czegoś jeszcze nie zrozumieliśmy, czegoś jeszcze nie załatwiliśmy, nie wyciągnęliśmy właściwych wniosków. Tak często jest ze związkami. Związki są tutaj świetnym przykładem, jak ten mechanizm działa. Jeżeli jesteśmy w związku, który jest dla nas w jakiś sposób źle, nie daje nam szczęścia, nie daje nam radości, nie daje nam spełnienia, poczucia, że jest fajnie.
Ja nie mówię tu o zakochaniu, tylko o tym stonowanym zakochaniu, czyli poczuciu po prostu bezpieczeństwa, szczęścia, radości, sensu. Jeżeli czegoś takiego nie ma, to zazwyczaj jest jakaś przyczyna. Ta przyczyna na 99% jest w nas. Czyli coś mamy w sobie zmienić, coś mamy zrozumieć, czegoś mamy doświadczyć i coś mamy zmienić. Jeżeli w tym związku tego nie zrozumiemy, to następny związek będzie wyglądał tak samo, ponieważ nie zakończyliśmy procesu doświadczania zakończonego związkiem, czyli rozbudowania świadomości i następny związek będzie dokładnie taki sam albo bardzo podobny, a często nawet gorszy. Tak wygląda współpraca pomiędzy naszą duszą, naszą świadomością a naszą podświadomością. I dlatego warto ten mechanizm dobrze zrozumieć. Dlatego warto jest ten mechanizm dobrze rozpoznać, zwłaszcza w sobie i rozpoznać to, czy te doświadczenia, przez które przechodzimy, z jakiego źródła pochodzą. Także w tej kwestii dużo informacji jest w nas samych. W zasadzie wszystkie.
Także trzymam tutaj kciuki. Mam nadzieję, że to udało mi się w jakiś tym razem w miarę prosty sposób wyjaśnić. Zwłaszcza, że to też pozwala zrozumieć następną rzecz. To, o czym pisała Kasia. Podesłała mi film jednego z naszych znanych jasnowidzów, który w tytule przynajmniej deklarował, że coraz częściej zaczyna być przekonany o tym, że nie jest to, że jego dom jest gdzie indziej, że jest bardziej osobą duchową niż fizyczną, że jest bardziej z ducha niż z materii. Czyli ten typowy problem. Może nie problem, chociaż dla niektórych jest to problem. Czy jesteśmy ludźmi, którzy mają duszę, czy jesteśmy duszami, które mają ciało? Moje zdanie na ten temat znacie. Dalej twierdzę, że jesteśmy ludźmi, którzy zostali obdarzeni, obdarowani czymś takim jak dusza, która jest dla nas darem.
Jest też magazynem, jest pendrive'em, jest miejscem, jest narzędziem, dzięki któremu możemy budować swoją świadomość i ewoluować w tym dobrym, lepszym kierunku i nie marnować doświadczeń poszczególnych wcieleń, nie marnotrawić ich, tylko wykorzystywać do rozwijania swojej świadomości. Także to moje zdanie znacie. I tutaj też ta próba moja wyjaśnienia tych wzajemnych relacji pomiędzy duszą a podświadomością miała wam pokazać, kochani, że tu nie ma żadnego zgrzytu, że tak naprawdęJesteśmy jednością. Dusza i podświadomość, dusza i nasze ciało fizyczne, dusza i nasz mózg jest jednością. Tutaj następuje cały czas, że jedno jest dla drugiego i w zasadzie nierozerwalnie. Po odłączeniu się bylibyśmy nikim. Tak naprawdę bylibyśmy nikim. Tylko ta wspólnota pozwala, żeby działo się to, co się dzieje. Natomiast ja też poniekąd rozumiem dlaczego w ludziach, którzy dokonują przejścia na tą świadomą stronę życia w danym wcieleniu, skąd może powstawać takie wewnętrzne przekonanie, że jesteśmy istotami duchowymi, które z jakiegoś nieznanego powodu znalazły się na ziemi. Na tej złej, negatywnej ziemi.
I dlaczego musimy się tak męczyć i po co to wszystko? Czemu to służy? I że w ogóle to tak naprawdę nam się tutaj już nie chce być, że nasze miejsce jest gdzie indziej, że tutaj przeżywamy coś, co niektórzy odbierają jako karę, natomiast przeżywamy coś, co nie jest fajne. Ja to rozumiem. Wiecie dlaczego ja to rozumiem? Ponieważ umiejętność otwarcia się na własną duszę jest zawsze związana z tym, że w pewnych momentach na krótkie momenty, na dłuższe momenty, w zależności od potrzeb, od umiejętności, od chęci zanurzamy się w bardzo przyjemny świat, który dla nas tutaj na Ziemi jest niedostępny. Obcujemy z emocjami, które są dla nas dostępne tylko w krótkich chwilach naszego życia. Pamiętacie, w jednej z audycji mówiłem o tym, że po tamtej stronie nie ma nic. Że po śmierci nie ma nic, oprócz spokoju. Poprowadzimy sobie pewnie w najbliższym czasie, porozmawiamy o stresie.
Czym jest stres i to, co jest w pewnym sensie na ziemi tak piękne, czyli emocje. Ponieważ emocje są tak naprawdę wytworem podświadomości. Im człowiek jest bardziej świadomy, czym im bardziej zaczyna się kierować w życiu świadomością, tym dla innych ludzi może uchodzić za osobę bezduszną, za osobę pozbawioną uczuć. Ponieważ człowiek świadomy wie, że jedyne, za co może odpowiadać, to tylko i wyłącznie za swoje własne rzeczy. Że nie jest w stanie przejąć chociażby odrobiny odpowiedzialności za czyjeś życie. Człowiek świadomy wie, że cierpienie, bieda, patologia, śmierć, czyli to wszystko, co nam się kojarzy z rzeczami złymi, negatywnymi ma swój sens. Jest takim samym doświadczeniem jak radość, szczęście, miłość. Jest tylko mniej bądź bardziej przejściowym doświadczeniem emocjonalnym. Więc świadomość może być odbierana jak bezduszność, jak pewnego rodzaju obojętność, a obcowanie ze światem energii daje przede wszystkim spokój. Spokój, ale też dystans.
Spokój, którego tutaj na Ziemi nie jesteśmy w stanie doświadczyć. To jest owszem, spokój, taki medytacyjny, powiedzmy wyciszenie i tak dalej. Natomiast spokój, którego nie jesteśmy w stanie osiągnąć na Ziemi ze względu na to, że cały czas posiadamy podświadomość. W momencie, kiedy podświadomość przestaje funkcjonować, czyli jesteśmy w świecie tym stricte duchowym, osiągamy spokój. Spokój, chciałem powiedzieć też miłość, ale to jest inna miłość niż tą, którą my nazywamy tutaj na Ziemi miłością. Więc dlatego z pewną obawą, ale tak, użyję tego określenia. Spokój, miłość, świadomość to są stany, które są po tamtej stronie i wszystkie próby podróży, eksploracji OOBE dają nam właśnie możliwość kontaktu z tymi stanami emocjonalnymi, subtelnymi. Dar jasnowidzenia, jasnosłyszenia, jasnowiedzenia jest jeszczeJednym następnym krokiem, ponieważ w tych sytuacjach już nie korzysta się z wiedzy wyłącznie własnej świadomości, ale wchodzi się w zakresy świadomości zbiorowej. To poczucie jest jeszcze bardziej spotęgowane. Dlatego też między innymi ja trochę bez entuzjazmu podtrzymuję zapędy co poniektórych do chęci eksploracji, do innych rzeczy, dołowanie się tym, że czegoś ktoś nie potrafi czy coś takiego.
Ponieważ, kochani, to jak każdy kij ma to dwa końce. W pewnym momencie może to być taka sytuacja jak po alkoholu, po narkotykach, po środkach odurzających. Czyli odmienny zupełnie stan świadomości. Bardzo fajny, bardzo przyjemny, nie do powtórzenia, ale jednocześnie nieprawdziwy. Nieprawdziwy, bo bardzo trudny do osiągnięcia tutaj na Ziemi. Dlatego ja rozumiem tę tęsknotę ludzi, którzy doświadczają tych subtelnych stanów emocjonalnych, do ich odczuwania. I też rozumiem, że to poczucie jedności, które panuje w stanie stricte duchowym, jest też nie do powtórzenia na Ziemi. To daje jeszcze dodatkową chęć utożsamiania się z tymi właśnie stanami emocjonalnymi niedostępnymi tutaj na Ziemi. Powtarzam to, chyba już zbyt dużo razy powtórzyłem, ale chciałbym, żeby to było też dobrze zrozumiane. Niestety ze świadomością jest związana pewnego rodzaju pozorna obojętność, pozorna bezduszność, pozorny brak emocjonalności.
Ponieważ świadomość to jest też stan, w którym wiemy, że każda osoba, każdy człowiek, każda świadomość musi w swoim własnym stylu, w swoim własnym tempie, na swój własny sposób przeżyć i doświadczyć wszystko, co jest jej potrzebne i nie da się uchronić człowieka przed tymi doświadczeniami. Nie da się uchronić. Można tylko odciągnąć moment, w którym to doświadczenie nastąpi. Można go próbować chronić przez czas jakiś, natomiast nie można go uchronić przed doświadczeniem, które ma być jego udziałem i to bez względu na to, jakie jest to doświadczenie. Także trudne tematy dzisiaj, ale na pocieszenie mam dla was to, że to, co dzieje się w tej chwili z bardzo dużą ilością ludzi, tak zwane przebudzenie duchowe do poszukiwania świadomości, poszukiwania odpowiedzi jest tylko stanem przejściowym. I część umiejętności bądź talentów, czy tak nazywamy niektórych ludzi, że jeszcze jest część do odkrycia naszych własnych możliwości. Też pokazuje kierunek.
[47:01] - Przepraszam bardzo, panie Sławku, mamy jakiś problem z połączeniem. Troszkę pana rwie w tym momencie i ta wypowiedź ostatnich pół minuty stała się przez te problemy całkowicie chyba niezrozumiała. Tak że jakby mógł pan jeszcze raz powtórzyć.
[47:19] - Okej, dobra. Dzięki panie Marku, bo faktycznie tak głupio gadać do laptopa swojego. Może niektóre będą dla niektórych przykre, bolesne. Jest to, że to, co się w tej chwili z coraz większą ilością ludzi dzieje, ten stan przebudzenia, to dążenie do świadomości pokazuje nam perspektywę. Pokazuje nam nasze możliwości, bo dar jednego człowieka pokazuje nam, że każdy z nas, jak nie teraz, to za chwilę będzie takimi umiejętnościami obdarzony. Więc ten chwilowy chaos to takie zamieszanie, które się teraz dzieje. Też zagubienie, bo to bardzo często jest zagubienie ludzi w tym wszystkim, co jest prawdą, co jest nieprawdą, o co tu chodzi, do czego zmierzamy, jak to będzie? Na pocieszenie ma nas to, że to, co w tej chwili jest domeną bądź darem kilku, kilkunastu, kilkudziesięciu osób, za chwilęStanie się udziałem, umiejętnością i doświadczeniem nas wszystkich. To pokazuje kierunek, w jakim my jako ludzie zmierzamy i pokazuje nam nasze ukryte i drzemiące i płynące, wynikające z posiadania duszy możliwości i umiejętności. I radości z odkrywania tych darów, tych umiejętności, tych możliwości, jakie daje nasza, każdego z nas sfera duchowa.
Wam z całego serca życzę. Sobie również, bo powiem Wam, ile by ich nie było i jak by nie było fajnie, to przyjemności w życiu nigdy i radości nigdy za mało. I tymi życzeniami tej właśnie radości i tego szczęścia z posiadania duszy na co dzień, w każdym dniu, w każdej godzinzie Wam i sobie z całego serca kochani życzę.
[49:56] - Słuchacie Państwo audycji „Świat oczami duszy”. Przechodzimy teraz do tej części, którą państwo bardzo lubicie, czyli do części, w której pan Sławek Bączkowski czyta komentarze z czata i się do nich odnosi. Oczywiście zachęcamy także do dzwonienia. Nasza linia telefoniczna jest otwarta. Numer telefonu, pod którym można się wbić, że tak powiem, na antenę i wdać się w dyskusję z panem Sławkiem to 530 620 493. Można tą drogą także wysyłać SMS-y. Jak najbardziej. Jesteśmy także na Skypie radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy też na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube.
Można nas także spotkać na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i Świata Oczami Duszy, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. No to pan Sławek już widzę odpalił Messengera.
[51:19] - Tak jest. Jestem już gotowy, więc jedziemy. Tutaj pierwszy wpis eMobil: „Witam wszystkich z uśmieszkiem”. Witamy cię eMobilku. Wnioskuję, że tydzień temu zrobiłeś sobie przerwę, ale już jesteś z nami, więc czytam komentarz. eMobil pisze dokładnie: „Sławku, najważniejszy w życiu jest rozwój osobisty, duchowy oraz intelektualny, a nie dobra materialne i status społeczny, który przekłamuje i ogranicza naszą godność ze strony innych osób”. Na dzień dobry muszę się nie zgodzić. Znaczy muszę, nie muszę. Nie zgodzę się z tym, bo właśnie z punktu widzenia rozwoju świadomości doświadczenia związane z dobrami materialnymi są bardzo ważne, bo jeżeli ktoś na swojej drodze rozwoju nie doświadczy dóbr materialnych, to zawsze będzie mu się wydawało, że ludzie bogaci są szczęśliwi i nie pozna tej prawdy na własnej skórze. Więc ludzie, którzy dążą w obecnym wcieleniu do osiągnięcia jak największych dóbr materialnych, są właśnie na etapie zdobywania tego doświadczenia, przekonywania się o tej prawdzie, która dla nich jest prawdą, że pieniądze dają szczęście.
Więc krytykowanie ich za to czy ocenianie w jakikolwiek sposób, że jest to niewłaściwe, to jest zaprzeczanie bądź wybieranie dla nich ścieżki rozwoju, która jest właściwa dla nas. To nie jest dobry kierunek. To, co mówiłem w jednej z audycji, pewnie powtarzałem kilka razy. Zresztą poświęciłem temu też jeden z filmików na swoim kanale, że rozwój osobisty i rozwój duchowy odbywa się zawsze i wszędzie, i odbywa się od początku naszego istnienia na Ziemi. I każdy człowiek, nawet ten, którego część z nas uważa za osobę nierozwiniętą duchowo czy nierozwiniętą emocjonalnie, on również się rozwija. Rozwój duchowy i rozwój osobisty odbywa się zawsze i wszędzie, tylko w różnych formach, ponieważ każde doświadczenie, przez które przechodzimy, doświadczenie, za przeproszeniem zabicia drugiej osoby, jest też doświadczeniem duchowym. Doświadczenie bycia bogatym też jest doświadczeniem duchowym, ponieważ rozwija naszą świadomość, weryfikuje nasze pojęcie prawdy. Więc tutaj się eMobilku z tobą nie zgodzę.I tutaj jeszcze Mobil pisze: „Sławku, doskonale dajesz obraz tego, w jakiej rzeczywistości musimy egzystować i z jakimi trudnościami musimy się zmagać, żeby pokonać te bariery systemowe, które pokazują te jednostki, które pomimo biedy i nędzy oraz niewolnictwa są ludźmi, którzy potrafią wyłamać się z tego modelu i pomimo wielu przeszkód są w stanie dbać o swój rozwój osobisty”. I to jest to, o czym mówiłem przed chwilą. Pomimo biedy i nędzy oraz niewolnictwa i tak dalej.
Kochani, to jest właśnie cel moich audycji, żebyśmy zaczęli patrzeć na rozwój nie przez pryzmat nas, tak jak my widzimy rozwój i co uważamy za rozwój. Tylko spojrzenie na to z szerszej perspektywy pozwala zrozumieć cały ten mechanizm. A może zrozumienie tego mechanizmu pozwala spojrzeć na to z szerszej perspektywy, nie przez pryzmat nas samych. Bo rozwój i dojście do tego momentu w ewolucji ludzkości jest wynikiem tego, że przechodziliśmy przez poprzednie etapy i te poprzednie etapy, na których zdobywaliśmy jakieś tam inne doświadczenia, pozwoliły nam osiągnąć ten stan i ten poziom rozwoju świadomości ludzkości. Świadomość to jest też akceptacja zjawisk negatywnych, które obnażają naszą ciemną stronę mocy, obnażają naszą ciemną stronę istot ludzkich, obnażają nasze słabości, ale też pokazują i pozwalają nam tą świadomość cały czas rozbudowywać. Świadomość to jest również akceptacja takiego zjawiska jak II wojna światowa, która pozwoliła milionom ludzi doświadczyć czegoś, co zamknęło jakiś etap rozwoju świadomości i pozwoliło milionom ludzi przejść na następny etap rozwoju. Dlatego możecie powiedzieć, że się ze mną nie zgadzacie. Możecie mówić, że uchodzę właśnie za taką osobę bezduszną, która akceptuje przemoc, akceptuje różne złe rzeczy z punktu widzenia ludzkiego. Natomiast to nie jest kwestia akceptacji, tylko to jest kwestia świadomości, że bez tych doświadczeń nie zrobilibyśmy następnego kroku w ewolucji ludzkości. Z punktu widzenia jednostki złe, smutne, tragiczne, nieprzyjemne, negatywne doświadczenia z punktu widzenia rozwoju świadomości ludzkości niestety najprawdopodobniej przy naszej naturze nieodzowne.
Mobil pisze tutaj jeszcze: „Sławku, zapewne znasz te mechanizmy, w których to środowisko oraz dobra materialne chcą nas pozbawić oraz utrudnić rozwój osobisty. Polega to na tym, że elity sterują masami i nieświadomość w ludziach powoduje to, że wypełniają to, co narzuca im technory, elitarno-mafijny system. Nie kierują się w żaden sposób empatią i moralnością i ludzie zaczynają ją traktować jak zwierzęta”. Mobilku, ja już poniekąd znam twój sposób wypowiadania się, też twoje poglądy. I też pewnie słuchacze, którzy uczestniczą zwłaszcza w tych rozmowach, takich czatowych, w dyskusjach czatowych też znają. Natomiast dla ludzi, którzy nas tylko słuchają też zareaguję na to, że jeżeli zrozumiesz ten mechanizm, że w szkole obecnie podstawowej znowu są dzieci z pierwszej klasy, z piątej i z ósmej, i że te z ósmej były kiedyś w pierwszej i w piątej. I nie da się dziecka wysłać od razu do ósmej klasy. Więc i zdobywanie wiedzy, i budowanie świadomości podlega jakimś etapom i tego się nie da uniknąć. Nie da się być od razu dorosłym, nie da się być od razu starym i nie da się być od razu świadomym. Więc te różnice z czegoś wynikają i nie są ani złe, ani dobre, ani negatywne, ani pozytywne.
Tak jak dziecko w pierwszej klasie nie jest dzieckiem gorszym od dziecka w ósmej klasie. Po prostu to dziecko jest w pierwszej klasie, bo ma nie wiem, sześć, siedem, osiem lat. Nie wiem, ile teraz trzeba mieć, żeby pójść do pierwszej klasy. A to drugie ma 15. I tyle. I tak do tego trzeba podejść, zwłaszcza jeżeli rozmawiamy. I o tym też wam kochani od czasu do czasu przypominam. Rozmawiamy w audycji o świadomości. My nie prowadzimy tutaj dyskusji politycznychNie prowadzimy tutaj dyskusji religijnych. My rozmawiamy i te audycje służą świadomości.
Poznania świadomości, zrozumienia świadomości, nauczenia się świadomości i wszystkiego tego, co ze świadomością jest związane. Więc spróbujmy się tego tematu trzymać. Emobil pisze jeszcze: „Sławku, powiem jednym zdaniem, że życie to najbardziej uzależniająca gra, w jakąkolwiek grałem i nie potrafię wybrać opcji exit”. Fajnie, że chociaż w ten sposób do tego podchodzisz. Ja różne opcje, poglądy znam i wiem, że są ludzie, którzy otarli się o sferę duchową i na przykład próbowali popełnić samobójstwo. Ponieważ dochodzili do wniosku, że życie dla nich jest ciężarem, że to nie jest ich dom. „Żeby zapewnić sobie lepsze życie po śmierci, należy już dbać o swój rozwój za obecnego życia, bo po śmierci jest o wiele trudniej. A to dlatego, że rezonujemy ze swoimi programami, przekonaniami i algorytmami”. To jest następna rzecz, z którą ja się nie zgodzę. Ponieważ inaczej, inne życie po śmierci znam.
Widocznie mamy inne doświadczenia z tym związane. Ja wiem, że ty masz jakieś doświadczenia związane ze zmarłymi, więc być może to z tego wynika. Moje doświadczenia są zupełnie inne. I owszem, rezonujemy w pewnym sensie, ale tylko na zasadzie podsumowania. To, co my doświadczamy tutaj na ziemi, jest wynikiem w większości naszej podświadomości. Pamiętajcie kochani, że podświadomości nie zabieramy ze sobą po śmierci, że jedyne co po śmierci naszej fizycznej w tym wcieleniu pozostaje, to jest nasza dusza, nasza świadomość. Pozbywamy się wszystkiego po śmierci, co jest związane z podświadomością. A wszelkie stany emocjonalne są związane z podświadomością. Więc ja się z tobą nie zgadzam. Tutaj mamy Equilibrium01: „Nie do końca Emobil, bo każde życie, reinkarnacja to element celu duszy.
W każdym wcieleniu docieramy do spełnienia tego celu”. I tutaj znowu wchodzimy w temat, czy dusza ma jakiś cel. Ponieważ pierwszy raz, nie wiem od jakiego czasu Equilibrium nas słucha, ale tu się znowu sprowadzamy do tego, czy to dusza ma jakiś cel, czy to człowiek ma jakiś cel. A ponieważ znacie moje zdanie kochani, ja uważam i twierdzę, że dusza sama w sobie nie ma żadnego celu. Że rozwój tej świadomości jest tylko i wyłącznie na nasze potrzeby, nie na jej. Oczywiście oprócz budowania tej świadomości zbiorowej. Ale dusza jest przede wszystkim darem dla człowieka i nie ma żadnego własnego celu rozwoju. Nie ma żadnego planu. Ten plan jest związany przede wszystkim z nami i jest gwarancją naszego rozwoju, rozwoju naszej świadomości. Aczkolwiek zgadzam się z tym, że każde życie, inkarnacja to element jakiegoś całego ciągu, który wynika i się w jakiś sposób uzupełnia.
Emobil pisze: „Po śmierci tracimy siły witalne, jesteśmy jakby upośledzeni i ułomni w działaniu, bo nie mamy wypracowanego algorytmu, który umożliwiałby swobodne przemieszczanie pomiędzy różnymi poziomami rzeczywistości”. I tu też się rozmijamy w swoich doświadczeniach. Ponieważ dusza po śmierci nie ma potrzeby, przynajmniej moja. To może być też odpowiedź na pytanie, dlaczego mamy takie różne doświadczenia. Teraz mi to przyszło do głowy, bo dodałem, że moja, ale ja faktycznie rozpatruję tutaj swoje ostatnie doświadczenia. A być może, sądząc też z waszych wypowiedzi, te doświadczenia duszy po śmierci są troszeczkę inne w każdym wypadku. Mechanizm jest podobny, ale doświadczenia mogą być inne. Luźno to rzuciłem, nie chcę brnąć w to, ale jeżeli jest pytanie, to być może, o czym jestem głęboko przekonany, pojawi się jakaś odpowiedź. Adam pisze: „Dobra audycja, warta wysłuchania dwa razy”. Dziękuję ci bardzo Adamie.
Z twoich ust brzmi to bardzo miło.Emobil pisze: „Ludzie zacofani w rozwoju duchowym będą bardziej cierpieć niż uduchowieni, bo będą działać tylko podświadomością, czyli fałszywymi programami za życia cielesnego”. Nie wiem, co rozumiesz pod pojęciem ludzie zacofani, domyślam się. Będą bardziej cierpieć w tym życiu czy po śmierci? Bo to jest dość istotne. Bo ja wychodzę wprost przeciwnie, z innego przekonania, że ludzie kierujący się podświadomością w życiu ziemskim mają zdecydowanie lepiej, przynajmniej przez większość swojego życia. Czasami tak się zastanawiam i mówię na głos do niektórych ludzi, że chciałbym być pozbawiony wielu dylematów, które się w mojej głowie, w moim umyśle, w mojej świadomości pojawiają. Dylematów, które ludzie często próbują wykorzystać na swoją własną potrzebę, korzyść i tak dalej. Czy te duszyczki, świadomości, które my nazywamy młodymi, czyli te, których dążeniem są dobra materialne, osiągnięcia, sukcesy i które się nie zastanawiają nad tym, jak jest drugiemu człowiekowi, tylko śmiało i skutecznie zmierzają do zaspokojenia swoich potrzeb i robią to całkowicie świadomie. Czy one są takie nieszczęśliwe? Czy czasami ludzie biedniejsi nie próbują sobie wmówić albo wytłumaczyć swoje lenistwo, brak chęci, brak podjęcia ryzyka, brak podjęcia działania właśnie duchowością?
Czy to nie jest czasami mocno naciągane? Bo ja też nie bardzo rozumiem dobra materialne, dlaczego mają być w konflikcie z duchowością, z rozwojem duchowym. Czy niemożliwy jest rozwój duchowy, będąc człowiekiem bogatym? Dla mnie to jest troszeczkę klepanie kościelnych formułek. Że szatan żyje w pieniądzach i tak dalej, że trzeba wszystko rozdać innym i 30 lat żyć korzonkami i szarańczą, i się umartwiać, i że to jest tylko jedyna droga do uduchowienia i do czegoś tam. Naprawdę nie widzę konfliktu pomiędzy dobrami materialnymi a rozwojem duchowym. Wprost przeciwnie. Moim zdaniem ludzie bogaci, rozwinięci duchowo, świadomi byliby w stanie pomóc większej ilości osób biednych, pokrzywdzonych i nieszczęśliwych niż ludzie biedni. Poza tym powtórzę jeszcze raz: rozwój duchowy i osobisty odbywa się bez względu na miejsce zamieszkania, na stan materialny, na cokolwiek innego, na religię, na kolor skóry. W każdym miejscu na świecie, w każdym momencie każdy człowiek rozwija się duchowo i rozwija swoją świadomość poprzez przechodzenie przez kolejne doświadczenia.
Także tutaj po raz kolejny, Mobilku, się z tobą nie zgodziłem. Adam odpisuje Mobilowi odnośnie tego guzika Exit w naszej grze: „Kiedyś słyszałem takie jedno zdanie, które może i tobie się spodoba. Jak być szczęśliwym? Znaleźć sposób na niezadawanie sobie tego wygwiazdkowanego pytania”. Właśnie. Jest pytanie, jest odpowiedź. Dziękuję ci, drogi Adamie. Emobilku. Tutaj było: „Czyli fałszywymi programami za życia cielesnego, które po śmierci nie mają żadnej wartości, bo podświadomościowe przekonania są tylko balastem dla rozwoju w zaświatach”. Które po śmierci nie mają żadnej wartości, bo podświadomościowe przekonania są tylko balastem do rozwoju w zaświatach.
W zaświatach nie odbywa się rozwój. Rozwój się odbywa tutaj. Wartości podświadomościowe i przekonania nie są balastem, tylko doświadczeniami, które w tak zwanych zaświatach wymagają podsumowania i wyciągnięcia wniosków. Tak to z mojego punktu widzenia wygląda. Adam pisze: „Radio Paranormalium świetnie trafił do mojej listy”. A ja dostałem od pana Marka linka, więc sobie też posłucham. Adam pisze: „Jest jeszcze taka hipoteza, że ten świat jest specjalnie tak zaprojektowany, aby jego prawa fizyczne wymuszały bezpośrednie konsekwencje bez ucieczki, przez to przyśpieszając rozwój względem zaświatów”. Ciekawe spostrzeżenie. Tak się zastanawiam, jaki jest mój stosunek do tego. „Zaświatów” napisane w cudzysłowie.
Aby jego prawa fizyczne.To znaczy tak: Ziemia jest specyficzna, to wiemy. I też pewne rzeczy są możliwe tylko na Ziemi. Jeżeli rozmawiamy o zaświatach: niebo, piekło, Ziemia, diabeł, szatan, Bóg. To jest trochę tak: dusza ma świadomość pewnej rzeczy. Na przykład tak, jak coś powinno być. Natomiast potrzebuje... Nie, wycofuję się z tego, bo to by znowu sprowadzało się do tego, że to dusza dokonuje tutaj jakichś eksperymentów, a my jesteśmy tylko królikami doświadczalnymi. I to by był dowód na to. Natomiast jeżeli już jesteśmy przy tej nomenklaturze słownej, to podświadomość jest pewnego rodzaju szatanem, który nas mami jakimiś tam rzeczami, obietnicami, wizjami, jakąś tam prawdą, a my musimy się przekonać o tym, czy to jest dla nas dobre. Czy to jest faktycznie fajne, tak jak on obiecywał, czy to jest troszeczkę inaczej.
I nie jesteśmy tego w stanie sprawdzić teoretycznie. Do tego jest potrzebna Ziemia, czyli to praktyczne miejsce, gdzie pewne zasady działają. To jest trochę tak, jakby zamknąć alkoholika w zakładzie zamkniętym, otoczyć go ludźmi, którzy nie piją, którzy są święcie przekonani, że niepicie jest fajne, słuszne, skuteczne, dobre i najlepsze. I to są te zaświaty. Kiedy żyjemy w warunkach, w których jesteśmy otoczeni miłością, zrozumieniem, spokojem i tak dalej. Pozbawieni pewnych presji, pozbawieni pewnych stanów emocjonalnych. I tak na dobrą sprawę nie wiemy, czy faktycznie w praktyce będziemy sobie potrafili z daną sytuacją czy z danym problemem poradzić w taki sposób, jak znamy go w teorii. Dlatego wypuszcza się tego alkoholika w normalny świat, żeby sprawdzić, czy faktycznie on jest w stanie się oprzeć pokusom. To jest mocno naciągane i jeżeli ktoś mnie pociągnie za język, to zaraz znajdzie tutaj milion nieścisłości w porównaniu z tym, co mówiłem, ale staram się w jak najprostszy sposób to wytłumaczyć. Nie wiem, czy to jest najprostszy sposób, ale przynajmniej próbowałem.
Marzenka pisze: „Adam, jest tyle tych hipotez, że nie wiem. Każdy twierdzi, że moja jest bardziej mojsza niż twojsza. Trzeba samemu obczaić”. Tak, Marzenko i w zasadzie całkowicie się z tobą zgadzam. Dlatego często sobie zadaję pytanie nad sensem prowadzenia tych audycji. Bo ja wiem, że i tak każdy z was musi się przekonać na własnej skórze. Wracając do poprzedniego wątku. To jest to, co wam mówiłem, że trzeba uważać, co się mówi, bo sytuacja pod tytułem dawania komuś rad: „Ja na twoim miejscu to bym zrobił tak i tak” jest dla mnie osobiście, z mojego punktu widzenia taką prośbą do duszy: „To postaw mnie w takiej sytuacji, żebym się przekonał osobiście, jak się zachowam. Bo na razie to ja tą historię znam tylko z teorii. Mi się wydaje, według mojej prawdy, że bym zrobił tak i tak”.
Ale żeby zobaczyć, czy to jest dobre, czy to zadziała, czy to przyniesie skutek, muszę się w takiej sytuacji znaleźć. Taka jest różnica pomiędzy tymi zaświatami, tą teorią, a praktyką tutaj na Ziemi. Emu Bilek pisze: „Tak Sławku, ale chodziło mi o przywiązanie do dóbr materialnych, jak drogie samochody, kobiety, seks i inne. Ale chodzi o sposób podejścia do dóbr materialnych i śmiem twierdzić, że właśnie te dobra materialne zaburzają świadomość i powodują, że tracimy moralność w zależności od jednostki – w nawiasie – i kierujemy się wypieszczaniem własnych zmysłów”. Tutaj pozwolę sobie zażartować i nikogo nie chcę obrazić. Tutaj powiedziałaś o przywiązaniu do dóbr materialnych, jak drogie samochody, kobiety, seks. Więc tak się zastanawiam teraz z męskiego punktu widzenia, czy kobieta jest dobrem materialnym?
[01:18:38] - Mieliśmy w historii naszego polskiego parlamentaryzmu takiego posła, który w zeznaniu majątkowym corocznym wpisał żonę po stronie korzyści majątkowych, więc dla niektórych pewnie tak.
[01:18:50] - Czyli jednak tak. Dobrze, to upraszcza troszeczkę i też pozbawia mnie pewnych dylematów, także dziękuję. Dziękuję z życzliwym
[01:19:02] - Oczywiście nie namawiam nikogo do umieszczania w takim charakterze swojej żony czy partnerki. Tylko stwierdzam taki fakt.
[01:19:10] - Zobaczymy, co nasze drogie kobiety zaraz nam tutaj powiedzą na ten temat. Mam nadzieję, że w dalszych komentarzach się tutaj pojawią komentarze osób dóbr materialnych, które są żywo tym zainteresowane. Marzenka pisze: „Pieniądze dają łatwiejsze, ładniejsze zabawki, ale ja bym tego szczęściem nie nazwała. Przeszłam ten etap”. Właśnie. Czyli każdy musi ten etap przejść i przekonać się na własnej skórze, jak to jest. Natomiast Emobil pisze jeszcze, że zaburzają świadomość i powodują, że tracimy moralność. Nie. Po raz kolejny powtarzam: dobra materialne nie zaburzają świadomości. Doświadczenie dóbr materialnych, dobrobytu, związanych z tym przywilejów władzy i tak dalej, przewagi nad innymi powoduje, że doświadczamy, że nasza świadomość, jak to jest, właśnie jest budowana.
Dobra materialne nie zaburzają świadomości, tylko pozwalają nam tą świadomość na tej płaszczyźnie, w tej kwestii budować. Także tu się całkowicie z tym nie zgadzam. Zwróćcie uwagę, jak to jest z pieniędzmi, z dobrami materialnymi. Jest podobnie jak z alkoholem. Jeżeli chcesz kogoś poznać, tak naprawdę go poznać, to właśnie uczyń go bogatym i wtedy zobaczysz, jaki on jest naprawdę. Ludzie często hamują się przed pewnymi zachowaniami, reakcjami, słowami, decyzjami, ponieważ są uzależnieni materialnie od swojej żony, od swojego partnera, od swoich teściów, rodziców, szefa i całego mnóstwa innych osób i pewnych rzeczy nie zrobi. Jeżeli są wystarczająco bogaci, to bardzo często wychodzi z nich ich prawdziwa, może tam prawdziwa. Każda jest prawdziwa, ale natura, której wcześniej nie okazywali, bali się okazać. Więc to jest też doświadczenie. To jest naprawdę też doświadczenie, zwłaszcza dla ludzi, którzy na przykład od biedy raptem sprzedali po dziadkach hektary ziemi pod Nadarzynem albo pod Krakowem, albo pod Poznaniem i raptem stają się bardzo bogaci.
Albo dostają majątki, albo wygrywają duże sumy pieniędzy w różnego rodzaju grach liczbowych i tak dalej. To jest naprawdę bardzo poważne i bardzo często bolesne doświadczenie. Ja czytałem jakiś taki artykuł o babce, która 10 lat po wygranej w lotto podała lotto, tylko nie wiem już, czy w Polsce, czy gdzieś za granicą, do sądu o odszkodowanie. I jej słowa były takie: „Gdybym wiedziała, jak moje życie się potoczy, w życiu nie puściłabym tego kuponu”. Mało tego, według statystyk 65% ludzi, którzy wygrywają w lotto, czyli stają się bardzo bogaci, czyli doświadczają bogactwa, w przeciągu dwóch, trzech lat wraca do punktu wyjścia, a często do jeszcze gorszej sytuacji niż w tej, w której byli przed wygraniem na przykład w lotto. Ponieważ lądują z długami, często odwracają się od nich znajomi, przyjaciele i tak dalej. Więc jest to też bardzo poważne doświadczenie. Dobrze, tutaj co my mamy jeszcze? Zależy, jaką rolę chcemy pełnić po śmierci. Bo jeśli chcemy być sami dla siebie, to jest to zrozumiałe.
Tu do któregoś z poprzednich wątków. Pewnie się już do niego odniosłem, więc jadę dalej. Adam pisze do Marzenki: „No właśnie, tyle jest tych hipotez, że już sobie sam dałem odpowiedź. Tego, jak jest poza naszym uniwersum, nie da się wiedzieć. I być może zaświaty są tylko w naszych głowach i nie istnieją”. Właśnie. Tyle jest hipotez. Ja wam przedstawiam jedną z nich. A najciekawsze jest to, że każdy z nas na pewno widział i czuł, co jest po śmierci. To jest właśnie fajne, że tak naprawdę zastanawiamy się.
Zastanawiacie się często, słuchacie, a tak naprawdę przecież dokładnie wiecie. Co po raz kolejny potwierdza, że odpowiedź na większość pytań znajduje się w nas samych. Mrs Treehouse pisze: „Marzenko, wystarczy spojrzeć, jak wygląda w rzeczywistości życie bogaczy i jak zwykle kończą. Kiedyś czytałam, że większość z nich przyznaje, że maWszystko, a jednak mają poczucie pustki. Kochani, rozmawialiśmy o czakrach, rozmawialiśmy o poziomach rozwoju świadomości. Jak zauważyliście, czakra splotu słonecznego, czakra naszego ziemskiego ego jest czakrą trzecią i też poziom rozwoju świadomości młody, czyli ten związany z karierą, z bogactwem, z dobrami materialnymi, z wielkim przywiązaniem do władzy, do panowania nad innymi ludźmi, jest też trzecim poziomem rozwoju świadomości. Więc skoro jest czwarty poziom rozwoju świadomości, czyli w naszej nomenklaturze dusze dojrzałe, to znaczy, że na trzecim poziomie się nie osiąga szczęścia, że to rozdmuchane ziemskie ego, czakra splotu słonecznego, nad wyraz produktywna, poziom świadomości duszy młodej, czyli bogactwo, sława, pieniądze, kariera, dobra i tak dalej, nie zaspokajają nawet ziemskiej naszej potrzeby bycia szczęśliwym. Nie dają nam spełnienia i powodują poczucie pustki. Dlatego jest czwarty, piąty i tak dalej poziom rozwoju świadomości. Tu już chociażby na tej podstawie można sobie uzmysłowić i zrozumieć, że dobra materialne są pewnym przejściowym, ale niewątpliwie ważnym etapem budowania świadomości, ważnym etapem naszego doświadczania, ale nie tym ostatecznym.
Jubi pisze: „Cześć”. Cześć Jubi, cześć. Tutaj się dziewczyny komplementują, przyznają sobie rację, co nas bardzo cieszy. Jubi pisze do Marzenki: „Do Mrs Treehouse dochodzą do wniosku, że gonili kij z marchewką”. Dobra, tutaj jest seria. Tak, ale też się o tym trzeba przekonać. Powiedzcie człowiekowi biednemu, że nie warto być bogatym. Spróbujcie to zrobić. Człowiekowi, który pracuje całe życie w kamieniołomach i widzi od czasu do czasu swojego szefa, który Bentleyem jedzie górą i spogląda, co się dzieje. Stoi z cygarem na górze, uśmiecha się, jest elegancko ubrany, w samochodzie ma klimatyzację, a on od rana do wieczora w upale rąbie kamienie.
Powiedzcie mu, kochani, że nie. Nie pchaj się w to, to jest przereklamowane. To jest do kitu. Po co ci gonić kij z marchewką? Zapierdzielaj tym kilofem i ciesz się swoim życiem. Spróbujcie to zrobić. Mnie byście nie przekonali. Spróbujcie przekonać kobietę, która nie może nakarmić swoich dzieci i na przykład któraś z nich umiera z głodu. Spróbujcie ich przekonać, że bycie bogatym jest przereklamowane i nie ma sensu. Po serii przywitań pojawił nam się tutaj w komentarzach Paweł Szewczyk.
Dokładnie. Wszystko jest procesem. Nie ma nic od razu. I nie ma, że gorzej, że lepiej, że gorszy, zły, ten dobry. Patrzeć na proces, wspierać tych, którzy są na początku procesu. Ponieważ Mrs Treehouse tutaj od razu zadała pytanie: „Paweł wspierać w jaki sposób?” Więc przeczytam odpowiedź, zanim udzielę swojej. Paweł pisze: „Nie krytykować, nie negować. Budować pozytywne emocje miłością, nie nienawiścią, krytyką. Z wyciągniętą dłonią, chodź, ja ci pokażę, jak można to zrobić, a nie tak jak mnie czy innych uczniów było krytykowane za to, że uczyłem się wolniej niż...”. Tutaj Paweł pokazał kierunek.
Ja się akurat z tym kierunkiem zgadzam. Zresztą znacie też moje zdanie na ten temat, że tak jak mówiłem w jednej z audycji, wszystkich rodziców powinno się wysyłać na obowiązkową tresurę psów, ponieważ tam proces wychowywania czy tresury, czy układania psa polega na punktowaniu, nagradzaniu i wypuklaniu rzeczy, które są pozytywne w zachowaniu zwierzątka, a nie na karaniu, krytykowaniu, negowaniu i na przykład biciu czy coś w tym stylu. Aczkolwiek wiemy dobrze, że nie jest to aż takie proste, ale kierunek jest słuszny. Emobil pisze: „Sławku, tak właśnie jest, że każdy z nas jest na różnym etapie rozwoju i każdy z nas posiada indywidualny zegar biologiczny, który wskazuje nam, na jakim jesteśmy etapie rozwoju”. Nie wiem, jak to tam z tym zegarem biologicznym, ale całkowicie pierwszy raz chyba w dzisiejszej audycji się z tobą, Emobilku, zgodzę, że tak. Każdy z nas jest naW swoim własnym miejscu. I to są tylko jego osobiste doświadczenia, przez które my już albo przeszliśmy, albo przejdziemy. Trudno mi to powiedzieć, jak to będzie wyglądało, ponieważ jest to proces bardzo indywidualny. Mechanizm, zasada jest wspólna, podobna. Natomiast droga każdego z nas jest indywidualna.
Mobil pisze jeszcze: „Sławku, w zaświatach jest dalszy rozwój, bo jak odniesiesz się do patronów oraz opiekunów miejsc oraz obiektów, na przykład miejsca, w których dochodziło do objawień czy uzdrowień, na przykład Fatima czy Garabandal?”. Dobrze, okej. To, że ja mam jakieś doświadczenia, to one nie muszą, kochani, znaczyć, że to są doświadczenia obowiązujące każdego z was. Bo ja w tych kwestiach nie mam dostępu. Być może, nie wiem, najprawdopodobniej. A może mam? Może o tym jeszcze nie wiem. Dostępu do świadomości globalnej. Zresztą nie chcę jej mieć. Nigdy tego nie pragnąłem, żeby czytać bądź móc ingerować w cudze doświadczenia.
Więc ja nie mogę spojrzeć waszymi oczami na wasze doświadczenia, zwłaszcza te dotyczące waszego pobytu pomiędzy inkarnacjami. Ja nie wiem, ja znam tylko swoje. Ja mówię o mechanizmie, o zasadzie. Natomiast być może, że tak jak te doświadczenia ziemskie każdy z nas ma inne, tak być może też te doświadczenia międzyinkarnacyjne dla każdego są inne. Ja mówię to tylko z punktu widzenia moich doświadczeń. Mobil pisze: „Sławku, ja doskonale rozumiem to sceptyczne uprzedzenie do moich kilku kontrowersyjnych wpisów”. Prowadzimy dyskusję i prowadzimy dyskusję cywilizowaną, więc ja uważam, że każdy głos w dyskusji, który wywołuje jakąś interakcję. Okej. Nie mam naprawdę nic przeciwko temu, że wypowiadasz swoje opinie. Zresztą ja robię dokładnie to samo.
A słuchacze mają wolną wolę i przynajmniej mają ten komfort, że w jednej audycji poznali dwa, trzy, czasami cztery, pięć różnych poglądów na tą samą sytuację. Mrs Treehouse pisze: „Czy w momencie rozwodu to dobro materialne, jakim jest żona, też ulega podzieleniu lub spłaceniu?” . No dobrze. Właśnie czekałem na jakiś głos jakiejś kobiety w tej dyskusji dóbr materialnych. Moja droga, słuchaj, ponieważ to nie ja tą opinię wygłosiłem, więc ja ci na to pytanie nie odpowiem, ponieważ ja nie traktuję kobiety jako dobro. Może nawet odwrotnie. Ale oczywiście to żart. Inka pisze: „A mi pieniądze dają szczęście i to wielkie”. Właśnie. Ja też, droga Inko, witam cię serdecznie.
Uważam, że pieniądze czy dobra materialne nie stoją w żadnym konflikcie ze świadomością czy z byciem po prostu dobrym człowiekiem. Tutaj Adam pisze: „Bogata żona może się wykupić”. Siebie chyba na własność. Chyba to miałeś, Adamie, na myśli. Może tak być. Ale już w sprawy małżeńskie nie wchodźmy. Inka mówi: „Pieniądze nikogo nie zmieniają. To z ludzi wychodzi, kim są, jak mają kasę”. Dokładnie o tym mówiłem. Być może coś tam pokręciłem, ale sobie zawsze przypisuję to prawo, że jednak na bieżąco trudniej się odpowiada.
Łatwiej popełnić jakiś błąd. Ale ja dokładnie też tak uważam, że pieniądze nie zmieniają, tylko bardziej pokazują, kim człowiek jest. Marzenka pisze: „Ciekawe jak kobitki opodatkują”. Widzisz, Mobilku, rozpętałeś tutaj dość ciekawą dyskusję. Adam pisze: „Kuriozalnie. Czasem wychodzi na odwrót, kto kim jest. Na przykład bardzo skromna, bogata osoba niepokazująca swojego majątku może się przekonać, że nie jest tak atrakcyjna dla innych bez pokazywania portfela”. Tak, to jest też doświadczenie. Oczywiście, jak najbardziej. Aczkolwiek ja znam kilka bardzo bogatych osób, które w żaden sposób swojego bogactwa nie używająJako argument w jakiejkolwiek dyskusji.
Aczkolwiek z ludźmi bogatymi jest inny problem. Często bogactwo upoważnia ludzi do myślenia, że są dobrzy we wszystkim, że skoro osiągnęli wysoki status materialny, to są nieomylni we wszystkim, co robią. Oczywiście to jest taka pułapka, o której mówię, o której sam się kiedyś przekonałem, że otaczając się w większości ludźmi, którzy są związani i uzależnieni materialnie, słyszy się od nich tylko pozytywne rzeczy. Oni nie negują, nie krytykują, nie dyskutują, zgadzają się, potwierdzają, potakują głową albo nic nie mówią. Dają takie nieme przyzwolenie, ponieważ są uzależnieni finansowo, więc po co mają szukać kłopotów, nowej pracy bądź nowych relacji, z których czerpią korzyść? A to utwierdza ludzi bogatych w tym, że na jaki temat by nie powiedzieli, to wszyscy się z nimi zgadzają i wpadają w tę pułapkę wszechwiedzących, najmądrzejszych i tak dalej. Ale to też jest doświadczenie, bo często wracają do domu i zostają sprowadzeni na ziemię przez własną żonę, przez własną partnerkę bądź partnera. I to też jest ciekawe doświadczenie i na pewno też budujące świadomość. Tutaj Mobil pisze: „Sławku, ja powiedziałem, że dobra materialne zaburzają naszą świadomość i moralność, a ty powiedziałeś, że się z tym nie zgadzasz. A jak odniesiesz się do chorób psychicznych osób, które popadają przez te osoby bogate w psychopatię oraz schizofrenię oraz zaburzenia osobowości?”.
To znaczy Mobilku, ja tego nie generalizuję i nie powiedziałem, że nigdy, że żadna z tych osób. Oczywiście są sytuacje, bo też tak jak rozmawiamy cały czas tutaj, że mimo chociażby podobnych poziomów świadomości i tak się między sobą różnimy. Jesteśmy składową bardzo wielu czynników. Jednym z głównych jest nasza świadomość, ale drugim tym czynnikiem jest nasza podświadomość, która też decyduje o naszej osobowości. Następnym czynnikiem jest też na przykład konsekwencja poprzednich wcieleń i tego, z jakim bagażem emocjonalnym przychodzimy w następne wcielenie. Więc pamięć tego poprzedniego wcielenia, jakimi nas obciąża emocjami. Bo też wiadomo, że na przykład psychopaci w następnym wcieleniu będą mieli większe tendencje do bycia psychopatą. Osoby chore psychicznie będą też miały większą tendencję do tego, żeby być na to podatni. Samobójcy też często w następnych wcieleniach popełniają ten sam błąd. Więc co człowiek, to przypadek.
Pamięć emocjonalna poprzedniego wcielenia wywiera bardzo duży wpływ na naszą obecną osobowość. Często to, co w tej chwili jedni nazywają chorobą, drudzy nazywają wolnością, czyli to, co dotyczy osób o odmiennej orientacji seksualnej, czyli na przykład kobiet, które czują się mężczyznami bądź mężczyzn, którzy czują się kobietami. Często może to być wynik zbyt wczesnej inkarnacji, przyspieszonej też ze względu na sytuację ewolucyjną, ogólnoludzką. I bardzo mocna pamięć emocjonalna poprzedniego wcielenia, kiedy na przykład mieliśmy doświadczenia bardzo silne jako kobieta, a teraz rodzimy się jako mężczyzna, a pamięć poprzedniego wcielenia powoduje, że mieszają się w nas dwie osobowości męska i żeńska. Więc to też może doprowadzić na przykład do zaburzeń emocjonalnych bądź do jakichś innych kroków. Więc broń Boże, ja nie uogólniam. Tutaj Mobil jeszcze pisze: „Sławku, zobacz, jak bogaty typ, który ma willę z basenem i drogie samochody. I te właśnie osoby nieprawidłowo funkcjonują w społeczeństwie. Z pozoru wydają się normalni, a tak naprawdę to ludzie z zaburzeniami”. A co można powiedzieć o ludziach z zaburzeniami, którzy są biedni?
Czy mówi się, że mają zaburzenia, bo są biedni? Czy są biedni, bo mają zaburzenia? Trudno powiedzieć. Nie wiadomo, na ile ich zaburzenia wynikają z ich majątku i są związane z ich dobrobytem materialnym. Więc nie można tego też w każdym przypadku podciągnąć pod to, że mają zaburzenia, bo są bogaci. Nie wiadomo.Może po prostu mają zaburzenia i gdyby byli biedni, też mieliby zaburzenia. Inka pisze: „Emobil. Właśnie to są ludzie z zaburzeniami. Nie ma to nic wspólnego z ich majątkiem”. No właśnie, Inka poniekąd się zgadza.
Ja nie mówię, że nie ma. Ja mówię, że nie musi być i nie wiadomo, w ilu przypadkach zaburzenia są wynikiem dóbr. Emobil pisze: „Są bardzo wrażliwi na krytykę i są na tyle pewni siebie, że są ponad wszystkich i wszystkimi”. Ale tutaj Emobilku to jest kwestia akurat nie dóbr materialnych, bo dobra materialne są tylko skutkiem. To nie dobra materialne wykreowały osobowość człowieka. Pamiętajcie, jak się tworzy proces budowania podświadomości. Dlaczego ludziom urodzonym w bogatych domach łatwiej jest osiągać sukcesy materialne? Ponieważ ich podświadomość jest tak zaprogramowana, że dobra naturalne są naturalnym środowiskiem. Pieniądze, bogactwo jest naturalnym środowiskiem tego człowieka i on sobie nie wyobraża, że nie może mieć tych pieniędzy. On nie ma lęku, że musi odkładać na czarną godzinę.
On ma lęk, że może gorzej wypaść od swojego sąsiada, kolegi albo kogoś innego na tle materialnym. To jest jego lęk. Człowiek biedny, wychowany w biednej rodzinie, wychowany w strachu o przeżycie, ten strach potęguje w swoich następnych latach. To jest ta prawda o człowieku. Człowiek biedny, dla niego prawdą jest bieda. Człowiek bogaty, dla niego prawdą jest bogactwo. Więc jego osobowość ziemska tworzyła się od najmłodszych lat, a skutkiem jest bogactwo. To nie bogactwo. Bogactwo jego rodziców stworzyło takiego, a nie innego małego człowieczka i taką, a nie inną prawdę mu przekazało. Natomiast bogactwo w jego życiu jest tylko konsekwencją.
A osiągają sukcesy, ponieważ są pewni siebie, ponieważ nie dadzą sobie manipulować. A poza tym, aby być ponad wszystkich, potrzebują pieniędzy i tak dalej. To jest proces emocjonalny, ale też wynika z pewnego poziomu świadomości duchowej, również jako doświadczenie. Emobil odpowiada Ince: „Trochę bym polemizował w tej kwestii, jak to mówię w odniesieniu do przeciętnej średniej. Każde z nas jest inne, ale weź pod uwagę to, że ludzie wpływowi, bardzo bogaci są psychopatami. Są to badania zrobione w Anglii. Nawet na YouTubie znajdziesz potwierdzenie na moje wpisy”. Nie wiem. Ja ogólnie rzecz biorąc ze statystykami raczej nie polemizuję. I też pewnie te statystyki i te dane się zmieniają z roku na rok.
Może to też wynikać z tego, że tak naprawdę to, o czym rozmawialiśmy wcześniej, że bogaty człowiek dochodzi właśnie do jakiegoś tam poziomu bogactwa, a w dalszym ciągu, tak jak mówiłam, czuje pustkę i ta pustka może też powodować u niego chociażby depresję, chociażby zaburzenia jakieś tam psychiczne i tak dalej. Możemy też wziąć pod uwagę to, że trzeba by było zbadać, ustalić, jakie są jego doświadczenia z poprzedniego wcielenia, na podstawie jakich doświadczeń na to życie zafundował sobie takie, a nie inne doświadczenia. Bo jeżeli poznamy logiczny ciąg wydarzeń, to też łatwiej zrozumieć, bo być może te zaburzenia psychiczne są też jakąś formą doświadczeń. Na przykład jeżeli kierujemy się tylko i wyłącznie tą podświadomością, to doprowadzamy się do jakichś tam ekstremalnych doświadczeń. I to też tak może być, że to powstało na skutek czegoś, o czym my nie mamy zielonego pojęcia. Same statystyki klasyfikują tylko ludzi w poszczególne grupy. Natomiast w tym wypadku, w wypadku audycji o świadomości, o duszy, o reinkarnacji nie można zapominać o tym, że to obecne wcielenie jest konsekwencją czegoś, co było wcześniej i też przygotowaniem do tego, co będzie później. Nam nie wypada w tej audycji i w tych komentarzach dokonywać klasyfikacji takiej czysto ludzkiej. Bo my tutaj rozmawiamy o świecie oczami duszy, a zaczynamy wchodzić na dyskusję na poziomie świat oczami drugiego albo świat moimi oczami. To tak moim zdaniem nam nie wypada.
Tak jak wam opowiadałem o grupie o reinkarnacji. Nie wypadało. Zresztą kochani, jeżeli wierzycie w reinkarnacjęTo wam też nie wypada oceniać tego, co było 200, 300, 500, 1000 czy 2000 lat temu jako negatywne. Nie wypada. Człowiekowi świadomemu nie wypada mówić takich rzeczy, ponieważ tak naprawdę nie macie żadnej gwarancji, przynajmniej większość z nas, że na przykład to nie ja, ty czy ktokolwiek z nas tutaj słuchających tej audycji, uczestniczących w tej audycji nie był sprawcą tamtych wydarzeń. Czy ktoś z was jest pewien tego, że nie był papieżem, który wprowadzał przepisy w Kościele, na które w tej chwili tak mocno się wkurzacie, krytykujecie, oceniacie i mówicie, że są złe? Czy ktoś z was ma stuprocentową pewność, że nie uczestniczył w tym soborze na przykład, który podpisywał tamte papiery? Czy ktoś z was jest pewien, że nigdy w życiu nie był katem? I tak dalej. Więc kochani, w audycji, w której rozmawiamy o reinkarnacji i w audycji, w której rozmawiamy o świadomości, w której rozmawiamy o duszy i też w pewnym sensie uważamy się za znawców tych tematów, pewnych rzeczy nie wypada pisać, ponieważ one świadczą o czymś zupełnie innym.
A ja jednak mimo wszystko chciałbym, żebyśmy pewien poziom merytoryczny zachowali, bo to należy się wszystkim tym, którzy te komentarze czytają, którzy się z tymi komentarzami kiedyś spotkają i ci, którzy usłyszą o tych komentarzach, podsłuchując na przykład tę audycję za czas jakiś z tak zwanego podcastu, na YouTubie czy gdziekolwiek indziej. Także kochani, taka moja prośba, ale też może i wskazówka dla was, że pewnych rzeczy po prostu będąc osobą świadomą już nie wypada mówić. Świadomą i też głośno wypowiadającą poglądy na temat, że reinkarnacja, że wędrówka duszy i tak dalej. Utożsamianie się z takimi poglądami niestety zamyka niektóre furtki, które są otwarte. Zabiera nam pewne możliwości, które są otwarte dla ludzi, których sami niektórzy z was oceniacie jako niedorozwiniętych duchowo, Emo Wilq, nieoświeconych bądź takich na niższym poziomie rozwoju. Oni mogą. To tak jak dziecko w pierwszej klasie może popełniać błędy ortograficzne. Od profesora już wymaga, żeby tych błędów ortograficznych nie popełnił. Także kochani, tak troszeczkę was przywołałem być może do porządku. Ale tak, wymagajmy również od siebie.
Wymagajmy, kochani, również od siebie tego. Nie wiem, czy to znaczy, że komentarze się skończyły.
[01:53:38] - Tutaj jeszcze zbierałem komentarze. Troszkę tych komentarzy jeszcze jest, także ja może panu te komentarze wyślę i będziemy powolutku już kończyć, bo tutaj czeka Yumbi i gość.
[01:53:51] - No to w takim razie nie, panie Marku, spokojnie.
[01:53:58] - To może tak szybko. Takie szybkie spojrzenie, szybki komentarz.
[01:54:01] - Dobrze. Tutaj Inka z Emo Wilqiem piszą: „Na temat psychiatrii wiem dużo, bo dużo siedzę nad tą dziedziną nauki. Inka, zrób sobie przerwę od psychiatrii. Oglądnij sobie samych swoich. Najgorsze ze wszystkich, które poznałem to choroby bipolarne, afekty dwubiegunowe z manią i hipomanią”. Inka pisze: „Poznałeś czy tylko czytałeś?”. No właśnie. Kochani, tak jak powiedziałem chwilę wcześniej, wymagajmy od siebie troszeczkę. Trzymajmy poziom i trzymajmy fason. I jeżeli czegoś nie jesteśmy tak naprawdę pewni, że czegoś nie zrobiliśmy, to powstrzymajmy się od oceniania.
A w przyszłej audycji, jeżeli nic się nie wydarzy takiego, co by mnie skłoniło do zmiany tematu, chciałbym przejść do tematów bardziej pozytywnych, bardziej optymistycznych, czyli znowu przestać mówić o tym, czego nie chcę, a zacząć mówić tego, czyli o świadomym kreowaniu własnego życia. Czego oczywiście w nadchodzącym tygodniu wam z całego serca życzę. Jak najwięcej świadomej kreacji. Jak najwięcej świadomej, pozytywnej kreacji wam życzę. Mimo troszkę niesprzyjającej aury zbliżającej się jesieni życzę wam dużo radości, dużo ciepła, dużo słoneczka w sercach, na twarzach i w waszym życiu. Dziękując za dzisiaj wam oraz panu Markowi nieustająco życzę wam wszystkiego dobrego oraz sobie również i do następnego razu. Trzymajcie się. Do usłyszenia. Pa, pa.
[01:56:12] - A mówi do słuchot Państwa jak zawsze gospodarz audycji „Świat oczami duszy” pan Sławek Bączkowski. Tradycyjnie zachęcamy do zajrzenia na kanał youtubowy pana Sławka, bowiem tam znajdziecie wideobloga o takim samym tytule jak nasza dzisiejsza audycja „Świat oczami duszy”. Tradycyjnie także zachęcamy do sięgnięcia po lekturę, konkretnie po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”. No a za dzisiaj już dziękujemy. Radio Paranormalium paranormalny głos w twoim domu. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios". Dobranoc i do usłyszenia ponownie już za tydzień. Oczywiście o 20:00 w poniedziałek. Oczywiście na żywo na antenie Radia Paranormalium. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium.
www.paranormalium.pl.