[00:00] - Czas snu oraz radio paranormalium bez numeru. „Kto patrzy na zewnątrz, śni. Kto patrzy do wewnątrz, budzi się”. Te słowa powiedział dzisiejszy gość, Joanna Muklewicz. Serdecznie was, drodzy słuchacze, zapraszam do audycji. Witajcie bardzo gorąco i serdecznie, drodzy słuchacze, w kolejnej live'owej audycji „Czas snu” bez numeru, ponieważ audycje są już troszkę do przodu nagrane. Ale z szacunku do mojego gościa zrobię dzisiaj wyjątek i tę audycję jeszcze dzisiaj obrobię. Także zmieni się numeracja, ale ja już o to zadbam, żeby wszystko się zgadzało. Także witajcie jeszcze raz. Mam nadzieję, że jest wszystko okej z moją jakością dźwięku.
Troszkę dzisiaj popracowałem, żeby tę jakość dźwięku poprawić. I co? I zaczynajmy w takim razie. Gościem moim dzisiaj jest Joasia Muklewicz. Miałem sposobność obserwacji Joasi na żywo. Spotkaliśmy się w Irlandii tego roku w czerwcu. Widziałem, jak pracuje energiami. Robiliśmy też pewien eksperyment. Zapewne opowiem wam troszkę o tym eksperymencie w trakcie audycji. Wszelkie informacje typu parafialne ogłoszę już na sam koniec.
Z racji tego, że Asia już siedzi godzinkę, czeka na nas, na to, aby ją wpuścić na antenę, więc po prostu nie chcę przedłużać. A też każdy dzisiaj jest zapracowany i każdy ma mało czasu, więc po prostu nie chcę Joasi opóźniać wejścia na antenę. Także ja już się z Asią łączę, a wy jeszcze posłuchajcie chwilkę podkładu.
[01:47] - Halo, halo! Witam.
[01:49] - Witaj, witaj, witaj Joasiu. Jesteś pierwszy raz w Radiu Paranormalium oraz Radiu Cenzura i Radiu Full Time, ale to dobrze, bo będziesz miała trochę więcej do powiedzenia. Też specjalnie nie rozmawialiśmy za bardzo przed audycją poza kulisami z racji tego, żebyś miała co opowiedzieć. A jak zwykle każdy się stresuje na samym początku, więc wyobraź sobie, że jesteśmy obok siebie. Siedzimy sobie na krzesełku, tak jak to było na zewnątrz, w pięknym klimacie, gdzie wokoło były góry i pewna chatka jako Baba Yaga House.
[02:27] - Tak, Baba Yaga House. Tak, bardzo piękne miejsce. Pozdrawiamy bardzo serdecznie wszystkich, którzy przyczynili się do tego, że mogliśmy się spotkać i porozmawiać.
[02:38] - Tak, bardzo fajne i ciepłe miejsce. Tym bardziej że strasznie mi przypominało nasze polskie Bieszczady. Od ponad 20 lat chodzę po górach i jest to takie miejsce, gdzie mogę znaleźć spokój, wewnętrzny spokój i po prostu pozadumać sobie, porozmyślać, spotkać ludzi na szlakach i porozmawiać na różne tematy. Wbrew pozorom nieraz, jak to jest opinia o warszawiakach, że są ciężcy, okazało się, że wiele razy spotykałem na szlakach właśnie ludzi z tego miasta. Nie do końca taka jest prawda, aczkolwiek różne są opinie. Dobra Asiu, w takim razie witam cię jeszcze raz serdecznie, już tak naprawdę oficjalnie.
[03:21] - Witam wszystkich serdecznie. Witam ciebie, Jubi. Bardzo dziękuję za zaproszenie. Witam wszystkich słuchaczy. No i rzeczywiście czuję się troszeczkę spięta i zestresowana, jakbym nic nie wiedziała w ogóle. Może to bardzo dobry stan nawet.
[03:35] - Może coś odkryjemy.
[03:37] - Tak, tak.
[03:38] - Może coś ciekawego.
[03:40] - Zazwyczaj właśnie z pustki wszystko wychodzi, więc być może to właśnie twoje spacerowanie po górach czy na przykład mój taniec, czy też chodzenie — bardzo lubię chodzić — powoduje czasami, że nagle zauważam coś, co według mnie nie istniało. Ale to też jest temat tego, że możemy przeskakiwać z linii czasowej na linię czasową i zupełnie nie być tego świadomi.
[04:09] - Ja tutaj przeczytałem na początku twój opis, który masz na Skypie. Bardzo mi się spodobał, aczkolwiek troszkę się nie zgadzam z tym, że świat jest zewnętrznym snem, bo jednak wchodzimy w ten astral. Ty też jesteś z tego specjalistką, jakby nie patrzeć, z tego, co wyczaiłem z rozmów z tobą. Ale to wiesz, każdy ma swoje własne chyba doświadczenie i o tych doświadczeniach porozmawiamy dzisiaj. Tak na początku może się przedstaw, bo z tego, co się dowiedziałem, ty również przed audycją powiedziałaś mi, że prowadziłaś również swoje radio w Irlandii.
[04:45] - To znaczy tak, to nie było zupełnie moje radio i nie było to wtedy radio takie holistyczne, spirytualne czy energetyczne. To było na początku w ogóle, kiedy przybyłam do Irlandii kilkanaście lat temu. Mój stan świadomości był zupełnie inny, ale ta zabawa z radiem była bardzo fajna. To było takie radio, taka audycja. Dostałam tam 15 minut na antenie czy nawet 10. Zaczynałam i to było radio Polish Apart i robiłam to w takim charakterze bardzo wesołym. Znajdowałam różne ciekawostki. Pamiętam, wtedy odkryłam te nagrody Darwina za najgłupszą śmierć. Bardzo mnie to bawiło. Bawi mnie do tej pory.
Może to być kontrowersyjne.
[05:31] - Zastanawiam się, jak to mogliśmy w to wdepnąć wszyscy, w te darwinowskie teorie. No ale to jest, wiesz...
[05:37] - A to tego to w ogóle nie wiem. Choć do tej pory spotykam się z ludźmi, którzy po prostu tak uważają. Wiadomo, jest to jakiś procent z nas.
[05:46] - Jakaś część ludzi tak uważa.
[05:48] - Tak, tak, tak. Właśnie chciałam się poprawić, ale zrzucam to na razie na karb jeszcze stresu i muszę się dobrze poczuć tutaj na tej antenie.
[05:59] - Jeżeli już gadamy o tym Darwinie, to bardzo polecam film „Kardec” z tego roku o spirytyzmie. Tam bardzo fajnie jest pokazane właśnie, jak drętwa była już w tamtych czasach ta nauka.
[06:14] - Tak, tak, widziałam ten film całkiem niedawno. Całkiem niedawno widziałam. Tak, dobry film i właściwie możemy go przenieść spokojnie do dzisiejszych czasów. I z pewnością nie służy temu wielka sława i rozgłos. Tylko uważam, że jeżeli każdy z nas przebudza, rozwija, trudno mi znaleźć określenie, bo w każdym kroku do siebie do wewnątrz, według mnie nasze wnętrze jest tak naprawdę całym uniwersum i kosmosem. Odkrywam, że to, co zrobię dookoła siebie, bądź też to, co mi wibracyjnie pokaże moje wnętrze na zewnątrz, to jest taka abstrakcja, że myślimy, że coś jest na zewnątrz.
[07:15] - No.
[07:16] - Rozumiesz? My myślimy, że coś jest na zewnątrz, a tak naprawdę na zewnątrz może być tylko to, co my mamy wdrukowane, jakie mamy przekonania wdrukowane, jakie mamy, których na przykład nie dopuszczamy do surface mind. Muszę powiedzieć, że bardzo wiele rzeczy poznałam z zakresu psychotroniki i duchowości i w ogóle rozwoju osobistego w języku angielskim. I czasami brakuje mi słów w języku polskim i chciałabym wszystkich bardzo serdecznie przeprosić i mam nadzieję, że uda nam się w razie czego szybko skorygować. I ciebie też proszę o taką pomoc.
[08:04] - Będziemy tutaj dyskutować, coś stworzymy.
[08:07] - Tak.
[08:09] - Joanno, przedstaw się w takim razie generalnie czym dokładnie się zajmujesz? Widziałem cię w pracy, jak pracujesz z energiami. To też jest bardzo ciekawy temat, który mnie fascynuje, bo zresztą korzystam z tych metod. Zresztą w swoim kinie majowskim mam nawet zapisane, czyli w dacie swoich urodzin, że właśnie mam wysokie zdolności samoleczenia ciała, czego doświadczam właściwie na co dzień, bo praktycznie codziennie wprowadzam się w jakieś takie transy czy w medytacje i operuję sobie tymi energiami. Jest to po prostu niesamowite zjawisko i bardzo przyjemne.
[08:44] - Tak, na pewno jest przyjemne. Oczywiście też zależy od tego, jakie mamy zadanie. Dobra, to zacznę od tego przedstawienia się. Joanna Muklewicz. Moja taka droga, taka prawdziwa droga zaczęła się od momentu, kiedy nadużywałam alkoholu wiele lat temu. Nadużywałam alkohol z powodu emocji, których nie chciałam do siebie dopuścić. I właściwie w momencie, w którym to był bardzo odważny krok wtedy, przestać pić, bo sobie nie wyobrażałam w ogóle, jak można przestać pić alkohol, gdzie całe moje życie i moja młodość, dzieciństwo spędziłam w komunistycznej Polsce, gdzie po prostu alkohol był jak chleb. I to takie zapijanie tych emocji i te traumy, które wtedy miałam, doprowadziły mnie do takiej ściany. Oczywiście tych ścian było więcej na różnych etapach i ten moment to była brama do tego miejsca, w którym teraz jestem, a do którego w żaden sposób już nie przywieram, nie przystaję, nie upieram się, że chcę być w tym miejscu, w którym jestem dzisiaj, bo nawet określenie tego miejsca jest trudne. W okresie tych kilkunastu lat zdobyłam wykształcenie w zakresie bioterapii, masaży uzdrawiających, honky tonko.
Te wszystkie metody, które stały się teraz bardzo modne. Jeździłam na szamanizm, jeździłam na tantrę szamańską kilka razy byłam i otwierały mi się jak gdyby zasoby mojej wiedzy, którą mam w sobie głęboko i tu jakby nawiązując do naszych karmicznych relacji czy pamięci komórkowej, czy to, kiedy się wcielamy tu na ziemię, to my mamy tak naprawdę tę świadomość, o której jest tak głośno. Ta nadświadomość, świadomość, Bóg, wszechświat i to wszystko. Ona jest każdym z nas według mnie na dzień dzisiejszy. I do momentu, kiedy podchodziłam do siebie z wstydem takim jakimś chronicznym, który zajęło mi to jakiś czas, żeby to rozwikłać, ale to wciąż jeszcze się pojawia. Ja nie jestem wolna od tych wszystkich relacji z tymi powiedziałabym duchami przeszłości. Ja nie jestem święta, chociaż bardzo chciałabym, chciałam być podczas tej drogi. Czyli tak można powiedzieć, że ten okres, kiedy się zapijałam emocjonalnie, on był taką bramą, przejściem do tego, żebym zaczęła rzeczy odczuwać energetycznie. Powiedzmy, że jest to widzenie, ale ja jestem bardziej osobą jasnoczującą, to chyba się tak nazywa fachowo. I zaczęłam rozwijać swoje talenty, więcej talentów, o których zawsze marzyłam.
Na przykład w wieku 40 lat zaczęłam malować. I maluję obrazy. Jestem nauczycielem też Vedic Art. Skończyłam holistyczną szkołę medyczną tutaj.
[12:14] - Wracając do tego malowania, rzeczywiście też ci powiem, że ja jako dziecko w ogóle gdzieś tak do mniej więcej szóstej, może nawet siódmej klasy podstawowej bardzo dużo szkicowałem. Bardzo dużo szkicowałem. Nie wiem, dlaczego wtedy to porzuciłem, ale powiem ci szczerze, teraz, już po latach, kiedy zajmuję się OOBE-nautyką akuratnie i energetyką też jak najbardziej, zauważyłem, że chyba jednak też muszę zacząć coś znowu szkicować czy malować z tego względu, że po prostu wiele rzeczy nie jestem w stanie przedstawić słowami. A malarstwo jest jedną z najlepszych metod, gdzie mogę coś przedstawić. Chyba tak to wygląda.
[13:00] - Według mnie zawsze wyrażamy energię. Pamiętam, kiedyś, bardzo dawno temu, moja znajoma miała galerię antyków i mówi: „Pamiętaj, że kupując obraz musisz dobrze go poczuć, bo artysta ma zawsze jakiś swój stan, który przekazuje”. Jest to po prostu energia, która zamienia się w gęstość, w bardziej gęstą energię. I my, jak kupujemy tę energię w postaci obrazu, rękodzieła, piosenki czy czegokolwiek innego, wchodzimy w energetykę tego człowieka, ale jednocześnie jest to podświadome przyciąganie wibracyjne. Jeśli to ma sens, prawda? Halo, halo?
[14:01] - Tak, jestem, Asiu, tylko wyłączam się jak mówisz, żeby nie było tych szumów, bo są lekkie i nie wiem nawet skąd one się biorą. Ale jak mówisz, to mów OK. Jakby coś się działo, ja ci po prostu będę pisał.
[14:13] - Dobrze. Czyli jeżeli chodzi o malarstwo, to jest takie wyrażanie siebie, a jednocześnie możemy niesamowicie połączyć się z czymś znacznie głębszym w nas samych. I tu jest wtedy to wewnętrzne nasze wnętrze wewnętrzne, które nazywamy sercem, duszą, naszym corem, tym naszym strumieniem, z którym łączymy się. Jeżeli ten strumień jest aktywny, to my się łączymy z tą nadświadomością i łączymy się z korzeniami, z ziemią. Ale to wygląda wtedy na to, jakby ta ziemia miała być ostatecznym zakończeniem całej naszej egzystencji. A ja uważam, że to jest troszeczkę inaczej, że my na tej ziemi jesteśmy w rodzaju kieratu i ziemia jest po prostu tworem przyczynowo-skutkowym. Według mnie jest tworem przyczynowo-skutkowym, tak samo jak karma. Wszyscy mówimy o karmie, przeszłym życiu, inkarnacji i tak dalej. Wracając do malowania, może się okazać na przykład, że ta ciągotka do malowania, twoja, moja czy kogoś innego, jest jakimś wspomnieniem naszej egzystencji wcześniejszej, jeśli w ogóle takowa istnieje. Bo teraz możemy wziąć pod uwagę również to, i ja jestem skłonna już coraz bardziej o tym mówić, że nie ma w ogóle przeszłości, ani nie ma w ogóle przyszłości, ani przeszłości.
Jest tylko to teraz i jest nasze oprogramowanie, tak jakbyśmy byli rodzajem komputera, jakby ta cała nasza podświadomość była dyskiem z zapisem, który ma nas utrzymać w tych wibracjach, frekwencjach, fraktalach i zagęszczać się. I to powoduje, że my jesteśmy uwięzieni. Słyszałam takie określenie, nie jest to moim pomysłem, ale słyszałam określenie, że jesteśmy takimi oderwanymi cząsteczkami od tego całego źródła, które tak naprawdę jest niewiadomą. My możemy używać niewiadomo jakich słów, ale to jest niewiadoma.
[16:46] - Przed samą audycją postanowiłem, że się trochę prześpię, żeby wypocząć jeszcze bardziej, żeby normalnie, na luzie z tobą porozmawiać. I właśnie miałem taką jedną wizję, gdzie byłem w kosmosie, w całkowitej czerni, jak to zwykle bywa. Oczywiście latałem tam po różnych tunelach i tak dalej. I w pewnym momencie w tej całkowitej czerni pojawiły mi się takie właśnie iskierki.
[17:14] - Tak.
[17:14] - I ja już wiedziałem, którą z tych iskierek jestem. Oczywiście dalej wizje miałem, bo ja mam teraz tak, już w pewnym sensie, kiedy się już doprowadza do takiej może nie perfekcji, ale już do takiej regularności w tych stanach, medytacjach i tych wszystkich rzeczach, dochodzisz do takiego profesjonalizmu, czyli po prostu właściwie na zawołanie zamykasz tylko oczy i już jesteś w pewnej rzeczywistości innej. Jest to dla ciebie przejście jak z pokoju do pokoju.
[17:40] - Tak.
[17:41] - Nie ma z tym już żadnych problemów. I właśnie w dzisiejszej wizji miałem coś takiego. To, co właśnie mówisz o tych oderwanych świadomościach. Dokładnie miałem to dzisiaj mniej więcej pokazane. Także ciekawe.
[17:53] - No właśnie, widzisz, a tu jest jeszcze kwestia właśnie naszego DNA, talentu, woli i niepowtarzalności, gdyż w jakimś sensie przez to, że jesteśmy utrzymywani w dualności, to jest zabawa. Ja myślę, że to jest zabawa, że całe nasze zejście w ogóle na jakąkolwiek planetę z masy, jak wychodzisz z ciała, to widzisz, że ja na przykład nie widzę, nie zdarza mi się to bardzo często, ale ja nie widzę żadnych istot, nie witam się z nimi. Ja jakby jestem częścią takiej chmurki, takiego czegoś. Ja nie umiem tego w ogóle opisać. Mam niesamowity spokój i tak dalej. Ale schodząc tutaj w tej gęstości, co się dzieje? Mamy to DNA, mamy tę gęstość, my się zagęszczamy tą myślą, ale kto tworzy nam myśli, kiedy my jesteśmy w łonie? Jak to wygląda? Mamy przed okresem prenatalnym, kiedy dojdzie do zapłodnienia, kopiujemy, już mamy kopię z dysku rodziców. A nawet ostatnie badania dowodzą, że kobieta w swoim łonie ma również część łona swojej matki.
Czyli jeżeli moja matka-
[19:20] - Nasza pamięć jest zapisana w wielu miejscach. To nie tylko-
[19:23] - Oczywiście, akurat teraz-
[19:25] - Nie tylko pamięć mięśniowa, ale również jest ta pamięć przenoszona z zewnętrznej strony. Natomiast nauka do dnia dzisiejszego nie wie, co się dzieje w łonie kobiecym, że następuje tak zwana Boża iskra.
[19:43] - Tak.
[19:43] - I kiedy wchodzi ta świadomość innej istoty w ciało ludzkie, bo jest ten moment. Ja też miałem. Nie wiem, czy doświadczałaś. Ja różne eksperymenty na sobie robię.
[19:59] - Tak.
[19:59] - Doświadczałem również momentu, kiedy wchodziłem przez pępowinę. To jest niesamowite miejsce. Dobra, może tyle.
[20:09] - Nie, dawaj, bo to ciekawe.
[20:12] - Generalnie jest coś takiego, zresztą bardzo często też w OOBE mamy to, że wychodzisz przez pępowina albo przez dziwne tunele i tak dalej. To też jest swego rodzaju moment, kiedy pędzisz do światła, podążasz za światłem. Zresztą po audycji puszczę oczywiście chilloutowo-ambientowy utwór, gdzie tytuł to właśnie „Szukając światła”. Od razu zapraszam słuchaczy. Testowałem dzisiaj to na sobie, więc wiem, że to działa. Bardzo fajnie to niesie. W każdym razie nie pępowina, tylko łono kobiety jest takim elementem, gdzie zresztą też Zecharia Sitchin, kiedy tłumaczył swoje tabliczki powstania ludzkości, tego wszystkiego, tam też jest opisany moment przejścia. W pewnym sensie są to takie wrota dla naszej świadomości. Pytanie skąd? Od tej boskiej cząstki czy jeszcze nie wiadomo skąd?
[21:13] - Tak. I to jest w ogóle co jest boską cząstką i czy ona na pewno jest boska?
[21:19] - Każdy jest Bogiem. A może my wszyscy jesteśmy tymi bogami?
[21:22] - Może wszyscy jesteśmy, tak. Może wszyscy.
[21:25] - I tutaj się stykamy właśnie na takim poletku, gdzie mamy możliwość zagęszczenia się w materię i po prostu przeżywania tego wszystkiego inaczej. Dotykania, bo w pewnym sensie w świecie duchowym jest coś takiego, że my możemy wszystko, możemy widzieć wszystko. Natomiast mamy problem właśnie z odczuwaniem tego w formie fizycznej, w tej gęstej materii. I właśnie zejście tutaj jest elementem, który nam pozwala nie dość, że wiedzieć, odczuwać to wewnątrz siebie, ale również i na zewnątrz.
[21:58] - Tak, to prawda. Wracając do tego, co mówiłeś o tym, że miałeś podróż przed naszym spotkaniem tu na antenie. Wychodzimy na to, że jesteśmy niepowtarzalni i że ta niepowtarzalność wychodzi z tych jednostkowych kodów. Tak to nazwijmy. Bo DNA jest kodem, talent jest kodem, wszystko jest kodem, co się dzieje w tej gęstości.
[22:22] - Jest DNA, jest RNA, są jeszcze inne formy.
[22:25] - Niby jesteśmy powtarzalni, ale jesteśmy jednak niepowtarzalni, ponieważ te połączenia i kombinacje to jest tak jak z internetem, to wychodzi w pewnym momencie spod kontroli. Jeżeli ktoś chciałby kontrolować internet, a on jest kontrolowany w jakiś sposób przez kogoś, kogo nie znam, ale nie skupiajmy się na tym, to cały czas jest ruchome. Czyli jeżeli nasz mózg wytwarza połączenia synaptyczne, to po tym sławetnym polu morfogenetycznym-
[23:00] - W eterze
[23:02] - Tak, dokładnie. To po tym polu my się łączymy. Moim zdaniem za chwilę nie będzie tajemnic dla ludzi, którzy... ostatnio mam kłopot z tym, jak to wszystko nazywać, bo kiedyś byłam bardzo wyedukowana w tych wszystkich... dalej jestem pewnie wyedukowana, ale nie przywieram więcej do metod, do słów i tak dalej, co daje mi ogromną wolność i wytwarza pewnego rodzaju zgrzyty, kiedy wchodzę w relację jakąkolwiek, z jakimkolwiek człowiekiem, który jest obwarowany przez egregory. Czyli przypomnijmy, co to jest egregor. To jest myślokształt, że on jest związany z kolektywną energią.
[23:56] - Wszelkie religie.
[23:57] - Tak, z wiązannością jakąś ludzi. Kolektywna świadomość w tym naszym istnieniu teraz tutaj, która jest narzucana albo uznana. Czyli jest to znowu jakaś koncepcja społeczna. Niemniej jednak egregor w swoim założeniu nie jest pozytywny. On nie jest pozytywny, on zawsze nam coś narzuca.
[24:23] - Zawsze mamy wokół siebie pełno pijawek. Dlatego na przykład, kiedy ja się wprowadzam w trans czy w medytację, czy w inne stany, zawsze odcinam się od tego wszystkiego. I to jest po prostu niesamowity stan. Zresztą to też jest wykorzystywane przy energetyce. Zapewne to potwierdzisz mi, bo musisz się w pewnym sensie oczyścić.
[24:41] - Ja bym nie nazwała może tego do końca transem, a z drugiej strony trudno znaleźć jakieś inne słowo.
[24:47] - No właśnie.
[24:47] - Ja bym powiedziała, że jeżeli robimy to naprawdę z taką: „dobra świadomość, kochaj siebie” to są wszystko słowa już nadużywane, które stają się egregorami. Ja już to zauważyłam. Być może teraz będzie to dosyć szokujące, ale ja zauważyłam, że większość słów, które na- Gdzie moja droga się rozpoczynała ze strony umysłu tylko i wyłącznie, bo na początku trzeba było opanować ten umysł i dalej nie mogę powiedzieć, że jestem wolna od ego. Nie damy rady, mamy pełnie ego pozytywne.
[25:26] - Zawsze się to będzie nam objawiać. Przed tym nie ma ucieczki, ale można bardzo łatwo to pokonać.
[25:31] - Tak. Ja myślę, że to jest po prostu kwestia przetrwania w tej gęstości, prawda? Ale właśnie wracamy znowu. To wszystko, co my mówimy, to jest koncepcja. Ale jeżeli weźmiemy ten egregor, który z założenia jest czymś, co nam narzuca, to jest narzucający konceptualny egregor czy religijny. Już nie wchodźmy w ogóle w nazewnictwo jakieś takie, tylko ogólnie to zrozumieć. Ja myślę, że słuchacze rozumieją, co to jest egregor. Na przykład ksiądz już na ambonie jest egregorem. Polityk stojący gdzieś, który patrzy na swoje dobro, jest egregorem. Terapeuta, który chce być sławny i robi swój image i niekoniecznie chodzi mu już o dobro ludzi, staje się też egregorem, prawda?
Czyli to wszystko, co jest egregorem, który nie działa z pozycji wolności. Czyli jeżeli ja daję sobie wolność, to dam innym wolność. Ja mogę powiedzieć o czymś, że coś mi się zdarzyło, że coś poczułam, gdzieś byłam i tak dalej, ale egregory zabierają wolność. Wrócę do tego mózgu synaptycznego. Ja bym powiedziała, że my wszyscy ludzie, cały ten humanity, my jesteśmy grzybnią. My jesteśmy grzybnią i te połączenia w grzybni to są takie synapsy i my sobie dajemy informacje, i jedni tych informacji się boją, a inni te informacje przyjmują i przetwarzają w zależności od tego, jaki jest poziom zdolności uczenia się z tego, co jest, uczenia się o sobie, czyli tak naprawdę o tobie. Tak naprawdę ty o mnie, ja o tobie, ktoś inny o nas i tak dalej, i nawzajem. Jeżeli wyjdziemy z założenia, że podpiszemy sobie taką, weźmiesz tutaj długopis i napiszesz sobie swój własny dekret. Napiszesz sobie dekret, że ty dajesz sobie wolność istnienia i poznawania, o czym mówił już, a ja jestem jego fanką, Da Vinci. Da Vinci mówił: „Rozwijaj swoją curiosity.
Daje ci to wolność. Obserwuj, wchodź w reakcję, ale bądź świadomy, z jakiego poziomu wchodzisz. Czy wchodzisz z poziomu gniewu, czy wchodzisz z poziomu ciekawości”.
[28:20] - Tak.
[28:23] - Czyli możemy być wszechstronni, bo każdy egregor i każda koncepcja, do której się przykleimy, ogranicza naszą wolność i nie zasila naszego rozwoju, który nie ma nas doprowadzić do źródła i my mamy zaprzestać życia, tylko ma dać nam świadomość i ma dać nam wolny wybór, co my z tym życiem chcemy zrobić. Czyli czy ja będę się przyklejać do dóbr materialnych, które są niezbędne, żeby żyć w tej przestrzeni? Czy ja będę stawiała dobra materialne ponad siebie? Czy będę stawiała inne egregory ponad siebie? Czy wreszcie postawię na siebie, wyłączę wszystkie inne bodźce, które tak naprawdę były mi potrzebne, żeby dojść do tego momentu i dam sobie właśnie wolność bez zawężania świadomości, jak dziecko. Dlaczego dziecko się denerwuje, kiedy jemu coś zabraniamy? Dlaczego? Dlatego, że dziecko właśnie nie jeszcze zabite szkolnictwem, zmuszaniem do uczenia się rzeczy, których ono nie cierpi, ono nie ma granic rozwoju swojego. Ono jest wszystkiego ciekawe. Dziecko się utapla w kałuży.
Ono nie myśli o tym, że dopóki matka czy ojciec, czy babcia nie zakoduje jego na przeziębienie, tego dzieciaka, to on się nie przeziębi.
[30:14] - Masz rację.
[30:16] - On się nie przeziębi. On będzie chory tylko wtedy, jak się zacznie na niego chuchać i mu mówić. Ale jest druga strona medalu chorowania i całej karmicznej zawieruchy. Czyli jeżeli rodzimy się na przykład w danej rodzinie i teraz tu oczywiście mamy następny znak zapytania. Znak zapytania jest taki: czy nam narzucono karmę, czy my wybraliśmy? Ja śmiem wątpić, że mamy taki wolny wybór. Uważam, że jest dalszy matrix po śmierci, z którego tu za życia, rozwijając swoje curiosity, uwalniając się od egregorów Dając sobie wolność życia takiego, jakie mnie w danym momencie kręci. Po prostu.
[31:13] - Czyli sugerujesz, że po tym ziemskim życiu wpadamy w kolejny matrix, tak?
[31:21] - Tak.
[31:22] - Dość ciekawe zjawisko, bo ja też również takie rzeczy... Tylko to jest pytanie, czy to nie są czasami pułapki naszego własnego umysłu, ale tego już rozszerzonego ramu poza. Bo na przykład ostatnio pojawił się dość ciekawy Krzysztofa Jackowskiego, gdzie właśnie wspominał o Rymuszko, gdzie nawiązał kontakt, bo Rymuszko w tym roku niestety odszedł do tej drugiej rzeczywistości. Nawiązywał Jackowski, czyli Rymuszko to jest redaktor czasopisma „Nieznany Świat”. Nie wiem, czy kojarzysz.
[32:00] - Teraz wiem. Chciałam zapytać, kto to.
[32:04] - Na pewno kojarzysz, bo w tych klimatach, o których rozmawiamy.
[32:09] - Kiedyś się zaczytywałam, ale ja w tej chwili od jakiegoś czasu, przepraszam, że wchodzę w słowo, ale chciałabym wyjaśnić, że nie oglądam telewizji od wielu lat, kilkunastu lat. Nie czytam gazet. Jest też kilkanaście. Nie czytam gazet, nie mam żadnego portalu. Czytam wszystko jeżeli mnie coś interesuje, to znajduję, ale coraz mniej.
[32:36] - Generalnie bez spiny to jest najważniejsze. Tak samo z tym nazwiskiem. Ja też to zauważyłem. Ale wróćmy Asiu do tej rozmowy o Jackowskim, żeby słuchacze tutaj nie mieli plątaniny myśli.
[32:46] - Tak, rozumiem.
[32:47] - I właśnie Jackowski wspomina o tym, że miał przekazy od Rymuszko, pośmiertne oczywiście, gdzie pan Rymuszko wspomina, że tu jest praktycznie to samo i wszystko się dzieje na zawołanie, czyli kiedy sobie coś wymyślę, to jest. Po samej śmierci, jak on to wspomina w tym nagraniu, stanął przed drzwiami. Wiesz co, to jest bardzo ciekawy temat, bo ja też również takie rzeczy miałem. Tylko że to było oczywiście z czystej pozycji ziemskiej, gdzie mam połączenie ciała fizycznego ze swoją świadomością, natomiast po śmierci tego już nie mamy, więc to są bardzo ciekawe zagadnienia, bo w moich doświadczeniach oneirotycznych mi to pokazuje, co mnie może spotkać. Już tu za życia mogę mieć taki wgląd, wejście w te sfery zobaczenia, czego się mogę spodziewać. Oczywiście to jest zapewne 0,00001% takiego...
[33:40] - No właśnie.
[33:42] - Czego i tak nie dojdziemy. Natomiast po śmierci mamy już przestrzeń odkrytą astralną czy jeszcze jakąś inną przestrzeń, bo Holender wie, astral i tak dalej to też są tylko nazewnictwa.
[33:54] - Tak, ale astral to jest znowu, jeżeli chodzi o astral, to tak naprawdę astral jest cały czas jeszcze zamieszkany przez myślokształty, czyli to, co nas karmicznie, to co nam tutaj wpojono i czego nakazano nam się bać w dużej mierze.
[34:17] - Uważasz, że tak naprawdę astral jest kreacją również nas, naszego umysłu.
[34:22] - Wiesz, tutaj wychodząc z założenia, że między nami jest wiele różnych ras, to trudno powiedzieć, kto to w ogóle jest człowiek i czy to jest ludzkie. Ale wyjdźmy z założenia, że wszyscy jesteśmy ludźmi. Niezależnie od tego, jaka dusza skąd jest. Bo przecież na przykład ja miałam takie odkrycie, że jestem z Plejad. Potem miałam inne doświadczenie, gdzie właściwie nie miałam żadnej nazwy na to, ale widziałam, jak wygląda ta energia. Po czym teraz spotykam ludzi, którzy mają taki sam kolor aury jak ja, kiedy jestem w swoim centrum. Kiedy odchylę się i zaczynają wracać oprogramowania, którymi byłam obwarowana, to światło nie ma tego przejścia jeżeli mówimy o świetle. Wtedy synapsy idą w złym kierunku. Te synapsy tej naszej grzybni, którą jesteśmy jako wszyscy. I teraz jeżeli wrócimy do astrala, więc moje podróże wyglądały tak, że ja bardzo często niektórych rzeczy nie widziałam, natomiast bardzo mocno odczuwałam.
[35:53] - Ale ja mam tak samo. Wydaje mi się, że to większość takich osób, które doświadcza.
[35:57] - Tak. I mam takie przekonanie na przykład, że ktoś jest albo kogoś nie ma i tak dalej.
[36:02] - Musisz się bardzo wysilić. Sorry, że ci wchodzę w słowo. Musisz się bardzo wysilić po prostu, żeby coś zobaczyć tak naprawdę, bo musisz skupić swoją uwagę i świadomość na pewnej rzeczy. Na przykład jeżeli chcesz zobaczyć góry czy na przykład wodę, lasy, to jednak oczywiście będziesz nad tym przelatywać czy coś, albo będziesz czuła, że przelatujesz. Natomiast musisz w pewnym sensie wyhamować, zatrzymać swoją uwagę w danym punkcie, miejscu, żeby to zobaczyć. To nie jest takie proste, jak się ludziom w większości wydaje, którzy próbują doświadczać właśnie tych wszystkich zjawisk. Ja takie mam poszerzenia. Nie wiem, jak ty.
[36:39] - To znaczy tak, ale widzisz teraz to, o czym teraz powiedziałeś, to jest kwestia tego, że powiedziałeś o lataniu w astralu i o czym? O tym, że są jednak myśli.
[36:53] - Tak.
[36:54] - Prawda? Czyli możemy się nawet tutaj pokusić o stwierdzenie, że w ogóle jesteśmy jednym wielkim umysłem.
[37:02] - Tak. Ja oczywiście taką tezę wyznaję
[37:08] - No właśnie, a ja już nie wyznaję tez, powtarzając-
[37:12] - Tak nazwałem to, ale-
[37:13] - Tak, właśnie o to chodzi. To nie chodzi o to, że cię krytykuję, tylko mówię o tym, co się dzieje, że w momencie, kiedy zaczęłam wchodzić w siebie jako jeden wielki sensor na to wszystko, co się dzieje, to przeróżne stany mnie dopadają. Ja mogę równie dobrze stać się bardzo wystraszona i być tak długo w tym stanie i tak się też czasami dzieje, aż odnajdę drogę do tej zharmonizowanej Joanny. I to jest właśnie ta moc sprawcza, ponieważ ta moc sprawcza to jest poznanie swoich możliwości. Czyli możemy sobie zaplanować nawet podróż astralną, możemy sobie zaplanować wyjście z ciała, możemy sobie zaplanować uzdrowienie, możemy sobie zaplanować osiągnięcie sukcesów tutaj, w zależności od tego, na co mamy teraz smaczek. I zrobienie czegoś, co tak naprawdę nas może trochę przerażać, powoduje, że cała wiedza, jaką posiadamy, czy cała harmonia, jaką osiągnęliśmy, jest bardzo ulotna i w zależności od tego, jak zbudujemy sobie swoją siłę, czyli na przykład wychodzisz z tego ciała i mówisz: „Chciałbym polecieć tu, chciałbym zobaczyć to i tamto”. A jeżeli wiesz, że miałeś już władzę nad tym lataniem poza ciałem, ale kontrolowałeś to na przykład, a jeżeli powiesz sobie: „Nic nie kontroluję i ufam, że moja wewnętrzna wiedza zawiera wszystko, co jest i lecę”.
[39:02] - Ja tak właśnie robię bardzo często.
[39:04] - No właśnie o to chodzi. Więc brawo dla ciebie.
[39:07] - Zaufać sobie po tej drugiej stronie. A już jak rozmawiamy, to czy widziałaś siebie po drugiej stronie? Tę prawdziwą Joannę?
[39:16] - Nie, ale czułam. Właśnie w ogóle nie widzę oczami. Nie, że w ogóle. To nieprawda. Bardzo trudne jest to do opowiedzenia, bo na przykład podczas sesji zdarza mi się, nawet nie podczas sesji, czasami w różnych okolicznościach zdarza się po prostu, że najnormalniej w świecie czuję czyjąś obecność. I zaczęło się to od tego, że mój zmarły tata zmarł w ciężkich warunkach i nie załatwił swoich ziemskich spraw tutaj. Wyjdźmy na razie z takiej pozycji. I tutaj, będąc w Irlandii, to był rok 2012 i dokładnie to była ta data, kiedy był 12.12.12, kiedy te wszystkie planety się zrównały, były w tej linii prostej i zaczęło się to nasze... Ja uważam, że wtedy się zaczęła podróż, ta pobudka.
[40:18] - Musiałeś mieć jakiś impuls po prostu, który spowodował to, że się przebudziłaś.
[40:23] - I co się działo? Ja wtedy już niby byłam przebudzona, to był kolejny etap. I w każdym razie co się zadziało? Zadziało się tak, że budziłam się w nocy. Godzina była zazwyczaj 3:00 i kiedy właśnie się dzieje ta chmura oscylacyjna, to medium z tego korzystają. I co się działo? Patrzę na wszystkie moje obrazy, które ja malowałam. One wisiały na ścianie. Pamiętam, miałam żółty pokój wtedy. One były po prostu poruszane, poprzekrzywiane.
Otwieram oczy, patrzę: obrazy poprzekrzywiane, żyrandol się kiwa, zasłona przesunięta. I czułam trochę strachu. Nowe, chociaż już miałam wcześniej jakieś kontakty na przykład z ojczymem. I zasnęłam z powrotem, bo już nie miałam siły poprawiać tych obrazów, ponieważ to się działo co noc. Ale to było właśnie wtedy 12.12 albo koło tego blisko. I w pewnym momencie, zupełnie nie planowałam tego, większość rzeczy się u mnie dzieje spontanicznie, miałam taki moment, w którym poczułam, że obejmuje mnie męska energia. To było moje pierwsze, w takim półśnie, właściwie to była taka trochę medytacja, trudno powiedzieć, właśnie taki à la trans.
[41:49] - À la trans, mhm.
[41:50] - Tak. I poczułam właśnie to przytulenie i czułam fizyczne przytulenie mężczyzny większego ode mnie. Tak właśnie czułam się. Nie do końca właśnie, że to było jakieś seksualne, tak nie bardzo, bo pierwsze to, że czułam męską energię.
[42:07] - Okej, a jeszcze cię zapytam, w którym miejscu to czułaś? To znaczy gdzie ta-
[42:11] - Całe ciało. Byłam objęta, całe ciało moje było objęte. Ja leżałam w embrionalnej pozycji. I co się zadziało dalej? Dalej się zadziało tak, że ja wstałam i przez kolejne kilkanaście dni każdego dnia chudłam około kilograma. Chudłam około kilograma i przyjechała do mnie przyjaciółka i mówi do mnie, a ona z kolei widzi, a ja jeszcze wtedy się budziłam do wyczuwania tych energii. I ona mówi do mnie: „Słuchaj, do ciebie jest jakiś mężczyzna przyczepiony”. I w tym momencie ja usłyszałam siebie: „To mój tata”. Wtedy posiłkowałam się sesją z osobą, która pomogła mi odprowadzić tego mojego tatę. I powiedzieć mu, że wszystko jest w porządku, że może iść.
Ta dusza się błąkała w astralu. I teraz wracamy do astrala. W astralu najczęściej jest cała masa dusz, które tutaj na ziemi piły, gwałciły, rozrabiały, kradły i nigdy się nie obudziły. Bo to nie chodzi o-
[43:30] - Jest mnóstwo rzeczy. To nie tylko-
[43:32] - Oczywiście, że jest mnóstwo, ale na przykładzie tego mojego taty. Mój tata był alkoholikiem, bardzo cierpiał przed śmiercią i bardzo dużo przeżył ciężkich sytuacji też, kiedy już chciał żyć inaczej, ale nie mógł i niestety nie mógł zadośćuczynić nikomu. Ja byłam jedyna, która mogła się z nim spotkać i od tego momentu zaczęła się u mnie bardzo intensywna droga i zaczęłam się właśnie wtedy zagłębiać w te astrale, w te wszystkie koncepty rzeczywistości. To są po prostu nasze bajki. My mamy bajki. Każdy, kto cokolwiek napisze, cokolwiek doświadczy, cokolwiek stworzy, jest to koncept tej jednostki, jaką się stajemy po odłączeniu od źródła. I teraz astral, uważam, jest drugim Matrixem takim jak ten. Ale tak naprawdę wszystko jest Matrixem.
[44:40] - Jednym słowem ja bym to jeszcze inaczej, Asiu, powiedział: astral jest miejscem, gdzie możemy zmaterializować w innej formie nasze myśli.
[44:48] - Tak, ale ja bym powiedziała, że myśl jest narzędziem, które nie zawsze jest moje. Czyli jeżeli mamy w eterze, tym powietrzu tutaj myślokształty, które fruwają, to moim zadaniem przy przebudzeniu się do siebie jest tak nimi kierować i tak wybierać te myślokształty poprzez myśli, które wybieram, żeby już świadomie kreować swój stan. Czyli stanem moim jest moje szczęście, jest mój rozwój, jest moja wiedza, ale nie musi być stanem, jaki jest kojarzony i do jakiego ja się będę przyklejać.
[45:53] - Słuchaj, wiesz co, ja jeszcze może wspomnę, bo może nie do końca to, że astral jest takim miejscem, gdzie możemy wszystko zmaterializować z naszych myśli. Ja kiedyś zrobiłem taką audycję, gdzie powiedziałem coś takiego, że został na astral nałożony taki mini astral. Wróćmy do tej koncepcji. Ja sobie tutaj notatki swoje wezmę.
[46:20] - O, właśnie. Fajnie by było, bo ja wiem, że mam tendencję też do takiego skakania.
[46:24] - Ja sobie zapisuję tak, żeby mieć jakąś chronologię.
[46:27] - To odczuwanie bardzo głęboko i kiedy wchodzę w tę wibrację swojej prawdy, ja nie jestem w stanie powiedzieć czegoś, co w danym momencie będzie zgodne. Dlatego ja nie wiem, jaki będzie mój koncept rzeczywistości za pięć minut.
[46:44] - Jasne. Wszyscy mamy ten problem. Słuchaj, wróćmy do tego konceptu, tego astrala jeszcze, bo powiedziałaś coś takiego, że astral też jest sztucznym Matrixem. Wiesz co, ja swego czasu, kiedy zrobiłem audycję, wspominałem o tym, że jesteśmy w takim mini astralu. Już mówię, o co mi chodziło w tej koncepcji, bo pewnie też może nie wszyscy zrozumieli. Chodzi o to — nie wiem, przynajmniej ja tak uważam — że jednak jest ten astral, ta prawdziwa nasza rzeczywistość po tej drugiej stronie. Natomiast poprzez pewne istoty, pewne byty, ja to tak pojmuję, został stworzony taki mini astral, w który zostaliśmy my wplątani. I właśnie te iluzje są w tym mini astralu. Jak wyjdziesz poza ten mini astral, wchodzisz do tej prawdziwej rzeczywistości. Dlaczego tak mówię?
Dlatego, że robiąc eksperymenty w Londynie, na przykład przy technologii plazmowej, gdzie było nas tam oczywiście parę osób, robiliśmy wspólne śnienia, były takie momenty, gdzie wchodziłem do tego mini astrala i w tym mini astralu widziałem te wszystkie iluzje, które mamy tworzone, a właściwie to są nakładki, które na nas nakłada się, abyśmy myśleli i tak dalej. Być może to były moje nakładki. Nie wiem. Ja też mogę zmienić za pięć minut swoje myślenie w innym kierunku. Natomiast dopiero w momencie tam się tak naprawdę zaczynała walka. Tam właśnie ten pokój mój musiał się rozlecieć. Musiałem się rozebrać na takie cząstki samego siebie, gdzie by tą swoją własną świadomość odrzucić poza ten mini astral i w tym mini astralu widzieć już prawdziwą, tą właściwą rzeczywistość. Nie wiem, ja to tak widzę i pojmuję. Dlatego też później już w tych podróżach miałem na przykład takie momenty, kiedy leciałem właśnie z podróżnikami różnymi czy z innymi świadomościami, które przebywają już poza tym bąblem, oraz też na przykład leciałem na inne planety, czy też na przykład leciałem do Domu Dusz. Na przykład byłaś w takim miejscu kiedyś jak Dom Dusz?
[48:45] - Nie, nie byłam. Natomiast moim zdaniem znowu wrócę do tego, że jeżeli nasze ciało fizyczne podczas wcielania się na Ziemi staje się tym obszarem urzeczywistnienia wszelkich procesów i zdarzeń i astral jest jak gdyby zwierciadłem, czyli zmiany wewnątrz nas samych mogą spowodować, że my dopiero możemy coś zobaczyć. Ale jeżeli patrzymy z doświadczenia, bo zobacz: jeżeli śpimy, to ty nie możesz być jednocześnie na jawie i we śnie.
[49:17] - Nie, musi się różnić
[49:19] - Dokładnie. Czyli jeżeli się rozdzielamy albo jeżeli przenosimy się naszym corem, to to, co przynosimy z powrotem, urzeczywistniając tutaj, w tej fizyczności, w której teraz przebywamy. Chociaż kto wie, w jakiej my przebywamy tak naprawdę fizyczności. Ale dobra, przebywamy teraz tu na Ziemi. To ty wnosisz pojęcie tego, co tam dostrzegłeś. Tą formę nam wdrukowano. Rozumiesz?
[49:56] - Tak.
[49:58] - Ja na przykład miałam taką podróż, która wyglądała tak, że mi się wydawało, że jestem na Ziemi, a ja byłam na jakiejś planecie, gdzie jakieś maszyny mnie sprawdzały i byłam dla nich niewidoczna. Musiałam stać i nie mogłam się w ogóle ruszyć, bo ja przeprowadzałam gdzieś ludzi, którzy nie wiedzieli w ogóle, dlaczego są tam. I co dziwne, ze mną był mój własny kot.
[50:29] - Często tak jest. Na przykład u nas na samym początku, kiedy po wielu latach, bo miałem zastój w swoich badaniach. To jest właśnie dlatego zadałem ci przedtem pytanie, czy ten twój tata, który był już w tej niefizycznej formie, w jakiś sposób cię obejmował? Bo w moim przypadku było na przykład to, że moim przewodnikiem był po prostu mój pies, bo miałem z nim bardzo wysoką więź za życia ziemskiego i on był takim moim przewodnikiem i towarzyszył mi przez jakieś dwa lata jako podróżnik. Później już zaczynałem sam podróżować. Kiedy już zdobyłem tą wyższą świadomość, to właściwie już miałem innych przewodników. Właściwie jednego przewodnika, potem znowu kilku, później znowu sam. To są takie pewne etapy, którymi jesteśmy prowadzeni po prostu w tamtych sferach. Chodzi o to, żebyśmy się lepiej czuli, a tak naprawdę to my jesteśmy tymi przewodnikami. One przybierają tą formę po prostu, bo jest ona najbardziej znana i tego się nie boimy po prostu.
Ale rzeczywiście ja również miałem takie momenty, kiedy z tym moim psiakiem, z Wilczurem. On mi towarzyszył i też pierwsze momenty, kiedy wychodziłem poza ciało również było to tak odczuwalne. Ja dosłownie czułem jego, dotykałem jego, głaskałem tam, gdzie zawsze był. Mi między nogi wchodził, bo lubił spać na łóżku i między nogami, więc zawsze tam wchodził. Kładł mi swoją mordę na kolano i sobie leżał.
[51:58] - Tak.
[51:58] - Zresztą też już opowiadałem to nie raz, że na przykład w momencie, kiedy odchodził z tej rzeczywistości mnie akuratnie nie było, ale ojciec mi opowiadał właśnie, że to był jeden jedyny dzień, kiedy słyszał psa, który tak wył. Po prostu czekał na mnie, bo chciał odejść, a mnie nie było. Natomiast mówił, że nigdy wcześniej nie słyszał, żeby pies tak wył. Jak wilk dosłownie stał, wył. Niestety odszedł, bo miał raka i tak to u mnie wyglądało. Z tą wibracją jest tak, że to jest bardzo ciekawy element, ponieważ jak się okazuje, przynajmniej z tego, co ja też również czytam i doświadczam, mówi się, że wszystko jest energią.
[52:42] - Tak.
[52:43] - Ale zauważ jedną rzecz, że w momencie, kiedy podróżujemy, energię widzimy też tylko w tym momencie, kiedy my to chcemy widzieć. To tak zwane wszech energia. Czy nie jest czasami tak, że przed energią jest jeszcze dźwięk?
[52:59] - Bardzo ciekawe pytanie, ponieważ w momencie, w którym naprawdę śpiewamy, wyłączając umysł, my absolutnie podnosimy nasze wibracje. Dźwięk jest jedną z rzeczy, która może nas wprowadzić w różne stany. I tutaj możemy nadmienić, że te dźwięki, którymi jesteśmy karmieni w takich streamowych mediach mają zaniżone pole. One mają zaniżone wibracje i one nas tak naprawdę nie dość, że słowami bardzo mocno zamykają w takim strachu, który po prostu przez nas przechodzi. A dźwiękiem możemy uzdrowić każdą rzecz, czyli na przykład kamertonami, swoim własnym „a", „o" i tak dalej dźwiękiem, który nagle może się rozszerzyć w nas jak wszechświaty. Po prostu rośnie w momencie, kiedy to odkrywamy. I tak samo jest z tą podróżą w siebie. Czy to będzie podróż, którą zaczniemy od myśli, a będzie uczuciem i będziemy to przekładać. Ale teraz dźwięk, jeżeli się skupimy na samym dźwięku potrafi nadać kształt wodzie, a my jesteśmy wodą.
[54:32] - Dokładnie. Bardzo dużo w swoich snach, wizjach mam elementy zieleni czy też na przykład dużo wody słyszę. Wiesz co? Zadałem ci to pytanie dlatego, bo też ostatnio sobie przesłuchuję archiwalne audycje „Syntezy” naszego kolegi redakcyjnego Tomasza, którego tu pozdrawiam oczywiście.
[54:57] - Też pozdrawiam.
[54:57] - I właśnie tam jest taka ciekawa rozmowa z Janem Taratajcią. Ja też używałam oczywiście biorezonatorów i tak dalej. To wszystko działa na zasadzie fali dźwiękowej. I mało tego, w swoich wizjach czy też w swoich podróżach ja też widzę, że w momencie, kiedy jestem sam w ciemności, ja po prostu słyszę tylko dźwięk. Wszystko jest wibracją.
[55:21] - A jakie słyszysz te dźwięki? Jak słyszysz ten dźwięk, kiedy jesteś w takiej podróży?
[55:27] - Wiesz co? Te dźwięki są takie ciche, spokojne, łagodzące.
[55:34] - Obejmujące takie, prawda?
[55:35] - Tak. Ja na przykład się spotkałem też z takim czymś jak muzyka mojej duszy, ja bym to tak nazwał. Czyli to jest jedna jedyna konkretna częstotliwość, gdzie jestem tak mocno dostrojony, że w momencie, kiedy byś mnie na przykład wybudziła, ja po prostu bym chodził jak pijany, bo to jest tak wysoki stan. Potrzebuję nawet kilkunastu, 30, 40 minut do tego, żeby po prostu dojść do siebie. Czy też wypić kawę i dopiero dojść do siebie. Natomiast jest taka muzyka, przynajmniej mówię o moim przypadku, gdzie słyszę jakby muzykę własnej duszy, coś takiego. Czyli muzykę taką, która jakby mnie dostrajała, koiła. Tam w tej muzyce jest zawarte wszystko. Jest totalna ciemność. Nie widzę energii, nie widzę nikogo innego.
Totalna ciemność, piękna ciemność, taka łagodząca, kojąca, a jednocześnie w tle słyszę taką jakby ktoś mi puszczał z magnetofonu muzykę uspakajającą, kojącą mnie. Taką jakbym był u siebie w domu. Mało tego, tą muzyką mogę sterować, mogę zwalniać, mogę przyspieszać, ale jest to po prostu niesamowite. Tak jakby ktoś mnie dostrajał z innej rzeczywistości, z innej sfery do tego, żebym po prostu... Tak jakby mi chciał powiedzieć: „Ej stary, nie martw się, wszystko jest w porządku”. Coś na tej zasadzie.
[57:03] - Tak. Ale zobacz teraz, to jest fantastyczny przykład na to, że mówisz tak, jakby cię ktoś dostrajał. Czyli zobacz, że w momencie, kiedy my mamy te doświadczenia, wciąż wracając do ciała, to my nigdy się nie odłączyliśmy od tego ziemskiego ciała. Nie ma takiej opcji, pomimo tego, że to wygląda tak, że my mamy kilka tych ciał. Mamy też ciało astralne, mamy to eteryczne, mamy astralne, później mamy ciała mentalne. I teraz ciała mentalne dopiero tak naprawdę pozwalają nam, jeżeli wyjdziemy poza astral i my jesteśmy w ciałach mentalnych, to tak jak mówisz, tam nie ma nic. I teraz to, na co jesteśmy gotowi albo co nam jest potrzebne, albo co jest wibracyjnie wręcz pokazane nam. I teraz przez kogo? Przez ducha, przez duszę, przez wszechświat? Nie wiemy przez kogo.
[58:03] - Asiu, w pierwszej części swojej audycji „Czas snu”, w pierwszym odcinku wspominałem o takim czymś jak pokój, bo przynajmniej moje doświadczenia, oczywiście tutaj mówię o doświadczeniach z technologią plazmową, to były takie momenty, gdzie dochodziłem do swojego własnego pokoju, gdzie właśnie ten pokój musiał się rozlecieć na części, żebym mógł zobaczyć siebie prawdziwego. I w pewnym sensie, przynajmniej takie są moje doświadczenia, być może masz inne, są doświadczenia takie, że my jako ludzie jesteśmy też technologią.
[58:45] - Właśnie, ja wspomniałam na początku, już właśnie chciałam powiedzieć, że ja czasami zadaję takie pytanie: czy ja nie jestem po prostu czystym stworzeniem technologicznym?
[58:55] - Jesteśmy technologią, tak to przynajmniej wygląda. Mało tego, że do momentu, kiedy odkryłem to w sobie, że ja jestem elementem pewnej technologii, technologii duszy, nazwijmy to technologia duszy. Ale zanim jeszcze do tego doszedłem, ja musiałem znaleźć taki własny kluczyk do tego, żeby otworzyły się kolejne drzwi, patrzenie na inną formę siebie. I tam były tak zwane trzy elementy. Ja tą audycję nazwałem „Puszka Pandory” czy „Pudełko osobliwości”, coś takiego nazwałem to. I w momencie, kiedy znalazłem swój własny ten, a polegało to na tym, żeby się bardzo mocno na tych trzech elementach skupić. To są emocje, to są właśnie nasze myśli. Jeszcze jeden, trzeci element. Teraz już tak na szybkiego nie powiem, ale to w audycji opowiedziałem, co to dokładnie jest. Zawsze jest ta trójka.
Trójca Święta. Pamiętasz te trzy elementy?
[59:51] - Tak. Mamy tu właśnie filozofię hermetyczną. I teraz filozofia hermetyczna, te wszystkie księgi szmaragdowe i tak dalej, to po prostu ta teoria uczy nas, że właściwie cały czas my jesteśmy w obiegu zamkniętym. My jesteśmy w obiegu zamkniętym. I teraz te wszystkie doświadczenia, które ty masz, które ja miałam, które inni na pewno mieli też i nie wiedzieli, jak nazwać, wychodzą poza doświadczenie hermetyczne. Doświadczenie hermetyczne, te księgi, „Trismegistosa” one mają nam pokazać, że my cały czas poruszamy się w obrębie jednego koła. I teraz koło, mandala, koło życia, kwiat życia to wszystko cały czas jest pewną formą, która nie wypuszcza nas. Ja nie wiem. Mi się wydaje, że w momencie, kiedy my umieramy, my musimy znowu znaleźć jakąś formę, żeby istnieć w jakiejś formie, ale nie istniejemy dla siebie. Rozumiesz?
Czyli jeżeli schodziliśmy tutaj z poczuciem, że chcemy doświadczyć takiej gęstości, która da nam tą cielesność, seks, rock and roll, drag i tak dalej, to wszystko było takie wow. Człowiek to jest istota, może tego doświadczać, ale wydaje mi się, to znaczy ja tak odczuwam, ja nigdy nie spotkałam żadnych istot, ja zawsze podróżowałam sama i zawsze odbierałam energię. I ja z jakąś energią wracałam i w tej rzeczywistości, w tej gęstości rzeczy załatwiałam Co w tym życiu się nagromadziły. Ja mam wrażenie zamknięcia mojej drogi. Z duszy jestem dziewiątką. Czyli dziewiątka to jest, jak wiemy, zamknięcie cyklu. Następna jest dziesiątka. Koniec. Otwiera się kolejna.
[01:01:53] - Ty wysoko jesteś, jak dziewiątką jesteś. Ja jestem siódemką. Element przejściowy.
[01:01:59] - Ja jestem piątką z duszy. Tak, ja jestem wichrem. Z Tolkiena to jestem burzą, wichrem. Już teraz nie pamiętam. Jakimś niebieskim tenderem czy coś. Czy niebieskim wichrem już nie pamiętam, bo się tym aż tak nie zajmowałam. I tak jak mówię, odchodzę od tego, żeby pamiętać nazewnictwo, żeby nie dać się znowu samej sobie wpuścić w maliny, czyli nie przywierać do żadnych metod. Bo jako człowiek, jako istota, która została nauczona, że musimy mieć coś stałego, żeby wierzyć, żeby się utrzymać, to puszczanie tego strachu związanego, że muszę gdzieś przynależeć, tak jak kiedyś przynależałam do szkoły, do rodziny, do Kościoła. Rozumiesz mnie, tak? O to chodzi.
Natomiast w momencie, kiedy ja się z tego wyzwalam, ja wręcz uczę ten mój umysł, żeby się nie uczył nazw, tylko żeby zostawała sama reakcja, sama energia. Czyli jeżeli przynoszę energię, to ja nie przynoszę gotowej recepty z powrotem z takiej podróży. Z podróży mojej. Nie przynoszę konceptu liczbowego ani żadnego innego, tylko przynoszę koncept rzeczywistości, jaką chcę dla siebie stworzyć. I w tym momencie zaczyna się uzdrowienie. Co wcale nie znaczy, że uzdrowienie jakkolwiek i do czegokolwiek nam nie jest potrzebne i na jakim poziomie naszego organizmu, którym jest również umysł, ciało i duch, to wszystko jest jeden wspólny organizm. Tak jak Ziemia, która już nie wiadomo, czy jest płaska, kwadratowa czy okrągła.
[01:03:45] - No tak.
[01:03:45] - Bo to już wiesz, tyle teorii jest.
[01:03:46] - Ja widziałem okrągłą, więc... Ja widywałem okrągłą.
[01:03:53] - Ja też widziałam okrągłą.
[01:03:55] - Słuchaj, Asiu, wróćmy do tego jeszcze, bo tam mówiłem o tych trzech elementach i wspomnę jeszcze tylko tutaj, żeby dopełnić tą moją wypowiedź wcześniejszą, jeżeli chodzi o mnie oczywiście, o tych trzech elementach. W tym momencie, kiedy ja widziałem właśnie te trzy elementy, dla których musiałem znaleźć ten swój własny klucz, aby je zsynchronizować i w tych samych częstotliwościach żeby nadawały. Bo to jest też bardzo ciekawe, tam czuć tą wibrację. I mało tego, również w tym momencie, kiedy już zsynchronizowałem te wszystkie trzy elementy, to rzeczywiście również słyszałem muzykę swojej własnej duszy. Czyli jakby ona mnie wspomagała na tej zasadzie, że idę dobrą drogą. Jest prawie. I jest. I w tym momencie, kiedy takie coś się stało, była pełna synchronizacja, działy się naprawdę różne rzeczy. Jeżeli robiliśmy te eksperymenty w Londynie, to pojawiło mi się właśnie to, co powiedziałaś. Ty widzisz to jako obłoczki.
Natomiast ja to widziałem w formie plazmy. Pojawiła mi się jakby w powietrzu.
[01:05:09] - To jest trudno powiedzieć, czy to jest obłoczek.
[01:05:11] - No właśnie, to jest taka galareta zielonkawa.
[01:05:16] - To też taki rodzaj mgły, dymu.
[01:05:21] - To jest element przejściowy, taki, na którym może się zmaterializować coś w tym momencie, w który wchodzimy. I w tamtym momencie, o tamtym przypadku akuratnie mówię, był to element, gdzie zobaczyłem, bo ja w tym momencie byłem już z pozycji obserwatora, czyli tą całą scenerię widziałem, gdzie to wszystko widziałem. Pytanie, czy to iluzja, czy znowu kolejny jakiś wymysł. Ale poczekaj chwilkę, ja przedstawię to, co powiedziałem. To, co widziałem. Czyli po prostu było tak, że na tej materializującej się części galarety czy chmury widziałem siebie po drugiej stronie w formie energetycznej. Ja to tak odebrałem w tamtym momencie, że to ja jestem tam po tej drugiej stronie jako energia, która obserwuje eksperyment w swoim laboratorium, tak bym to nazwał. Czyli dlatego użyłem tych słów wcześniej. Czy my czasami nie jesteśmy eksperymentem naszej własnej duszy na zasadzie, że jesteśmy pewną technologią z naszego wyższego poziomu, z innej rzeczywistości, eksperymentem dla tamtej istoty, czyli dla nas w sumie i nie obserwujemy siebie, nie robimy coś na zasadzie eksperymentu i nie sprawdzamy sobie, nie manewrujemy i tak dalej. Dlatego też powiedziałem, że jest astral i powiedziałem też, że jest mini astral.
Astral to jest ta właściwa rzeczywistość, natomiast mini astral to jest ta rzeczywistość, która została sztucznie stworzona, bo widziałem tą pajęczynę również tych połączeń. To nie przez przypadek są połączenia energetyczne na Ziemi, ale to jest już inna bajka.
[01:07:04] - Tak. Też nie zaczynałam tego, bo to widziałam z kolei przy zupełnie innej rzeczy, ale przypomniało mi się, że ja też widziałam siebie, tylko ja widziałam siebie nadzorują... Dopiero do mnie to niedawno doszło, dotarło. To było takie olśnienie, kiedy spojrzałam w lustro i zobaczyłam, jak mi się zmienia twarz z wiekiem. I wiesz co? Nie.
[01:07:27] - Śmieję się z tego dlatego, bo każdy ma to lustro.
[01:07:31] - Tak.
[01:07:31] - Problem jest, czy się przestraszysz siebie po tej drugiej stronie.
[01:07:35] - Nie, właśnie nie. Słuchaj, zobaczyłam Przyszła do mnie odpowiedź, kim była postać, którą widziałam w 2012 roku, z kolei na szamańskich warsztatach, gdzie byłam na śmierci i odrodzeniu. Gdzie podczas medytacji dynamicznej nagle myślałam, że wszyscy widzą tą kobietę. I dopiero teraz, mamy rok 2019, dosłownie kilka tygodni temu stanęłam przed lustrem, powiedziałam: „Kurczę, ale mi się zmienia ta twarz” i wtedy bum! Stoi i nałożyły mi się te dwa obrazy, tak jakby w tej rzeczywistości teraz tutaj przyszła ta kobieta, czyli ja i mówię: „Aha, czyli skoro ja w tej chwili na jawie w łazience myjąc zęby, zobaczyłam tą postać i nałożyły się twarze wręcz”. Odłączając się od każdej teorii, od każdego konceptu, pozwalając bawić się tymi konceptami. Bo z tym, co powiedziałeś, ja się bardzo zgadzam. Nagle zobaczyłam właśnie tą siebie, którą widziałam wtedy, a nie wiedziałam, kim ona była. Ja widziałam to na jawie. Na jawie ona się zmaterializowała i na jawie takie małe kropeczki, tak jak na jakimś filmie się rozsypują takie pixele.
To mi się wydarzyło. Ja wtedy wyjęta zupełnie z innego środowiska, którym otaczam się teraz, powiedziałam to pani terapeutce mojej i ona mi powiedziała, że jestem chora.
[01:09:20] - No tak. Rozmawiamy o takich rzeczach, dla większości ludzi jest to nie do pojęcia, nie?
[01:09:27] - Tak. Ja wtedy właśnie rozpoczęłam drogę zupełnie samotną. W ogóle pod prąd.
[01:09:36] - Asiu, nie ma innej drogi do prawdy jak tylko samotność. Oczywiście możesz mieć wspomagaczy, znajomych i tak dalej, którzy cię będą kierować, czy też pomocników jakichś innych astralnych, czy jeszcze jakichś innych. Nie ma tego, ale to i tak ty musisz to odkryć. Dlatego też wielu ludzi ma problem na przykład kiedy próbuje się popatrzeć w swoje własne oczy nawet w tej rzeczywistości w lustrze. Gwarantuję ci, że 90% albo nawet więcej ludzi nie jest w stanie ustać 10 minut przed lustrem, wpatrując się w swoje własne oczy. Nie jest w stanie.
[01:10:16] - Bardzo ciekawe to, co powiedziałeś teraz. Ja wiem, że to może być tak chaotyczne, że my skaczemy z tematu, ale się nie da inaczej.
[01:10:22] - Nie ma jakiegoś takiego. Jest jakiś tam przewodni temat, natomiast tu wszystko jest możliwe.
[01:10:31] - Tak, dokładnie. À propos tego, co powiedziałeś. Kiedyś miałam takie warsztaty, które prowadziłam i to były warsztaty takie, żeby określić ten swój sukces. Co jest twoim sukcesem. Bo dla każdego sukces i osiągnięcia jest zupełnie czym innym. To nie znaczy wcale, że nas nie dopada tutaj jedno czy drugie, ale to już jest odrębny temat. Opowiedziałam historię swoją własną. Jak wspomniałam na samym początku, moja droga, gdzie naprawdę zaczęłam rozumieć rzeczy sobą, ciałem, komórkami, uczuciem, to był ten moment, w którym się zorientowałam, że zapijam swoje własne emocje. Wtedy mój były mężczyzna powiedział do mnie: „Słuchaj, idź do lustra, ja ci pomogę i powiedz sobie, że się kochasz”. Lat temu było wiele temu i uwierz mi, że stałam kilkadziesiąt minut, płacząc, nie dowierzając, że nie mogę sobie tego powiedzieć.
Nie umiałam.
[01:11:43] - Tak to jest.
[01:11:45] - Jak zrobiłam ten warsztat, to było już wiele lat później. Miałam dużo zrozumienia. Nie wiem, czy to jest miłość, ale miałam akceptację i zrozumienie dla tych ludzi, a jednocześnie odczuwałam bezsilność, że nie mogę im pomóc.
[01:12:01] - Tak. Jest takie coś.
[01:12:05] - Tak. Stały te kobiety. Wtedy mieszkałam w takim domu, w którym robiłam warsztaty i były lustra po dwóch stronach pokoju, takie ogromne lustra na całą ścianę. Ja je tam postawiłam w tym rządku, puściłam im piosenkę i mówię: „Potańczcie i powiedzcie, patrzcie na siebie, powiedzcie sobie te cudowne rzeczy. Powiedzcie sobie, że możecie. Powiedzcie, że możecie zrobić ten kwantowy jump w siebie”. Dziewczyny nie powytrzymywały nawet kilku minut. Gdzie ja już wtedy doszłam do momentu, w którym mogłam po prostu stać godzinę i to się stawało medytacją. Oczywiście są ogromne niespodzianki, bo to są podróże w czasie i przestrzeni.
[01:12:51] - Ja jeszcze mam elementy, że widzę na przykład swoją duszę. Znaczy uśmiech swojej duszy. To też jest w pewnym sensie wizualizacja i tak dalej, ale bardzo ciekawy moment, kiedy patrzysz się w swoje własne oczy, to nie dość, że to czujesz, odczuwasz, niesamowite rzeczy się faktycznie wtedy dzieją, ale też towarzyszy temu właśnie i obraz, i fonia.
[01:13:14] - Tak. Ja cały czas mam coś takiego, że ja zadaję sobie pytanie, kto, z kim rozmawia we mnie? I teraz jest to pytanie, czy to jest ta dusza nadzorująca to doświadczenie? Czy ta dusza jest takim rodzicem, który mówi: „Dobra, słuchaj, tam już sobie nawymyślałaś, tu sobie nawymyślałaś w tym ciele. Dobra, ja zawsze jestem, ale pamiętaj, ja jestem tu, w tej innej rzeczywistości. Ty musisz do mnie się skierować, żebyś ty mogła mnie usłyszeć. Czy ty mógłbyś mnie usłyszeć?” I te wszystkie nasze doświadczenia, wizje, odczucia, energetyka, złość, strach. Bo byłabym kłamczuchą, gdybym powiedziała, że jestem od tego wolna. Nie jestem.
[01:14:06] - Każdy ma to.
[01:14:07] - Nie jestem. Nie uwolnię się od tego, bo to jest część tego doświadczenia. I tak jeden lęk pokonasz w jakikolwiek sposób poprzez zajrzenie w oczy, poprzez podróż poza ciało, poprzez podróż w ciało tu i teraz, jeśli będziemy mówić o uzdrawianiu ciała. I zawsze towarzyszy temu jakaś niewiedza, ale ta niewiedza wynika właśnie z tego, co powiedziałeś ty wcześniej, co mi się bardzo podobało. I to wynika też z twoich doświadczeń, że ty zobaczyłeś, że ta dusza jest. Ja bym to widziała tak, że my jesteśmy za takim ekranem i to wszystko jest-
[01:14:44] - Przepraszam, że się czasami tam zaśmieję, ale po prostu potwierdzasz to, co ja wiem i to, co mówię już od dłuższego czasu.
[01:14:51] - Tak. I to jest teraz tak: jeżeli weźmiemy pod uwagę, że kiedyś czytałam 10 książek tygodniowo i nie mogłam przestać, kiedy to wszystko odkrywałam i dla mnie to było „Boże!” tylko potwierdzenie, następne potwierdzenie i w ciele obserwowałam i się dzieje. Teraz widzę, że im więcej... Właśnie i teraz powiedzieć to słowo, to nie wiem, czy to nie grzech. Wiem. Tym mniej wiem i tym bardziej jestem podatna na wpadnięcie w jakąś czarną dupę na chwilę, żeby poczuć ten smród i się stamtąd wydostać. Ale wydostawanie się teraz to jest tak jak ty więcej podróżujesz chyba ode mnie poza ciało, ale wydostawanie się z tego momentu to już jest to doświadczenie, że ty wiesz. To jest tak jak sen w śnie. My śnimy w snach i teraz my jesteśmy takimi fraktalami i nieważne, czy one idą do góry, czy do dołu, to nie ma nic poza tymi fraktalami, wydawałoby się. I wychodzimy z jednego fraktala do drugiego, który ma może trochę więcej kolorów albo trochę mniej kolorów, albo jest trochę mniejszy.
I ciało jest zrobione na prawdopodobieństwo. Cała refleksologia, wszystkie receptory na uszach, na każdym naszym organie, na koniuszku palca, w oku. Wszystko odpowiada całości naszego wyglądu, czyli cały wszechświat. To, od czego zaczęliśmy. Cały świat, cała kreacja jest powielaniem i powielaniem z aspektami, konceptami rzeczywistości, które rodzą się w naszym rozłączonym umyśle na tych wiele istot, jakimi jesteśmy. Jeżeli wierzyć w to, że istnieje, a ja absolutnie ufam zarówno swojej intuicji w tej kwestii, swoim doświadczeniom, wiedzy, którą dzielą się inni bardzo rzeczowo ze swoich podróży, wojen międzyplanetarnych. Pamiętasz, kiedyś na YouTubie był taki filmik o chłopcu. On chyba w Rosji mieszkał i on opowiadał o wojnach na Marsie.
[01:17:25] - Tak, było o takim chłopcu. Sorry, bo się troszkę zamyśliłem, bo mówisz jak pani nauczyciel. Naprawdę bardzo fajnie się ciebie słucha, tym bardziej że nadajemy na takich samych falach, więc tym bardziej dla mnie przynajmniej to też jest pouczające.
[01:17:41] - Tak. Bo zobacz, jeżeli mówimy cały czas o tych podróżach, o wizjach i tak dalej, ale jeżeli ja byłam w stanie spotkać siebie, jeżeli ty byłeś w stanie spotkać siebie i ja nie wychodziłam z ciała, ja byłam bardzo w ciele wtedy, ale stan umysłu spowodował, że mogłam zobaczyć, kimkolwiek ja dla siebie byłam. Ale też kiedy mamy sny i bardzo dużo ludzi mówi: „Ja miałam sen, jak mi ten sen przetłumaczysz?” Ja nie wiem, ja mogę mieć tylko koncepcję tego snu.
[01:18:17] - Ja też się nigdy nie bawię w interpretację snów. To nie jest moja działka i uważam to za zbędne.
[01:18:22] - Właśnie tak. Ale popatrz w snach, kiedy mówimy o tej-
[01:18:27] - Może nie do końca zbędne, bo tam też są pewne przesłanki, bo jednak też są symbolikami naszego stanu umysłu. Natomiast jako tako nie wchodzę głębiej w to. Uważam to jest po prostu zbędny balast. To, co miałem wiedzieć, to i tak już wiem, a jeżeli nie wiem, to wystarczy, że zadam pytanie mojej własnej duszy i zaraz dostanę odpowiedź.
[01:18:48] - Właśnie.
[01:18:50] - Tak robiłem ostatni tydzień czasu, kiedy sprawdzałem pewną osobę. Sorry, przepraszam.
[01:18:57] - Właśnie czasami jest tak, że sny są odpowiedzią na te pytania, które zadajemy duszy.
[01:19:04] - Tak, to jest język duszy.
[01:19:07] - Tak, ale dlaczego mówię o snach? Dlatego, że tak samo jak ta śmierć, tak samo jak te podróże przez te tunele do różnych świateł i sny mogą być pewną formą manipulacji. Wracam do planet, wracam do podróży. Wracam do tego chłopca teraz. Czyli jeżeli weźmiemy fakt pod uwagę, że wszystko, co się dzieje na świecie, każde zło i dobro czy każdy ruch energetyczny, bo ja nie lubię używać słowa zło i dobro, po prostu każdy ruch energetyczny, a wszystko nim jest. Wszystko, absolutnie wszystko jest formą walki energetycznej. Czyli energia sama w sobie zawsze walczy o to, żeby być. I teraz, jeżeli my pozwolimy być wszystkiemu, co jest i każdej koncepcji, to wybieramy po prostu zabawę w koncepcję. Tak. I zakładamy, że jest zero ściemy, że nie przyklejamy się do niczego, że nie utożsamiamy się z niczym, tylko się bawimy.
[01:20:24] - No dobra.
[01:20:25] - I to jest zdolność uczenia się. To jest inteligencja, która nie mieści się tylko w mózgu, tylko jest rozproszona w komórkach. Bo w momencie takiego doświadczenia my pozwalamy, żeby tak jak ty mówisz, usłyszeć dźwięk, poczuć to w ciele, zobaczyć. Czyli wykorzystujemy zmysły, których nie mamy będąc w plaźmie. Nie mamy. Mamy świadomość. Tam nie ma nic. Czułeś to w ciele.
[01:20:52] - A równocześnie może być wszystko przez wymysł twojej świadomości.
[01:20:57] - Dobrze, czyli jeżeli opanujemy to do takiego stopnia, że ja sobie wymyślę, że teraz będę traktorem w plaźmie, to możemy być wszystkim. Możemy stać się wszystkim.
[01:21:09] - Mało tego Asiu, jeszcze możesz być w kilku miejscach jednocześnie.
[01:21:14] - O właśnie i to właśnie chciałam ci powiedzieć. Więc jeżeli spotykałeś się na przykład z tym, że ktoś ci mówił: „Słuchaj, ty masz chyba sobowtóra, ja widziałem kogoś takiego jak ty”.
[01:21:26] - Jasne, wiem, o co chodzi.
[01:21:29] - Ja się spotykam z tym bardzo często. Więc ja zaczynam podejrzewać, że takich Asiek, Joannek istnieje cała masa. I mało tego, że te, które ja myślę, że one istniały, to one cały czas istnieją i my robimy tylko taki quantum jump, my przeskakujemy z jednej linii czasowej na drugą linię czasową, tak jak mówiła Dolores Cannon. Ona mówiła, że budynek, do którego my się udajemy, a nie jest w zasięgu naszego wzroku, tworzy się w momencie, kiedy się do niego udajemy.
[01:22:07] - Dokładnie. Wiesz co? Ja na przykład kiedyś miałem, dawno, dawno temu już takie projekcje, że wylatywałem sobie oczywiście w górę, w kosmos. Po jednej stronie widziałem naszą ziemską ziemię, otwierał się portal, a w tym portalu była nasza druga Ziemia. I to było ciekawe. Odbicie lustrzane po prostu.
[01:22:28] - Tak. Więc właśnie, jeżeli nie istnieje tak naprawdę nic więcej.
[01:22:35] - Tylko pytanie, czy to portal mi się otworzył, czy to w moim umyśle.
[01:22:39] - Czy ty sobie to wymyśliłeś właśnie.
[01:22:43] - Podeszłem pod te drzwi jak taki mały dzieciak. Dosłownie otworzyły mi się te drzwi tak fajnie, patrzę, ale tylko tam było tak fajnie, pełno statków wokół tej ziemi było jakichś takich dziwnych sond i tak dalej. Mówię o innym doświadczeniu, bo nie mówię o tych doświadczeniach, gdzie mówiłem w części audycji „Czas snu 01”. Mówię o innym doświadczeniu, ale było coś niesamowitee. Po jednej stronie była ziemia oplatała jakimiś dziwnymi wirami, taką wichurą jakby kosmiczną, a po drugiej był spokój, harmonia. I tak sobie siedziałem i po prostu obserwowałem. I powiem ci szczerze, że ta druga ziemia mi się bardziej podobała.
[01:23:25] - Ale patrz, co teraz właśnie powiedziałeś. Powiedziałeś coś fantastycznego, a mianowicie zahaczyłeś o mój jeden z ulubionych ostatnio tematów, czyli o to, że tak naprawdę nasza świadomość, ta rozbudzająca się świadomość kreacji i przede wszystkim wolnego wyboru i wolności, dania sobie wolności, czyli odejścia od tych wszystkich egregorów, zarówno państwowych, jak i religijnych i rodzinnych, daje nam możliwość wykreowania. To jest kontynuacja też tego tematu przeskakiwania z linii czasowych. Czyli daje nam możliwość wykreowania wibracyjnej drugiej Ziemi, o czym też pisze Eckhart Tolle. Bo co będzie istnieć, kiedy my porzucimy myśli, kiedy my porzucimy myślokształty? My nie będziemy już przywiązani do astralu ani do tego, żeby umierać, ani nie będziemy mieli strachu przed śmiercią, tylko po prostu zaczniemy doświadczać i wreszcie będą to żniwa. Żniwa naszych wewnętrznych nauk, które i tak się dzieją wewnętrznie. Bo popatrz, doszliśmy do takiego paradoksu w tym wszystkim albo prawdy nie wiemy. Ale jest to naszą prawdą. Cokolwiek ona w tej chwili oznacza dla kogokolwiek innego, to, co ja mówię, jest moją prawdą na tą chwilę, ale też jest konceptualną prawdą.
Bo to wszystko są moje koncepty rzeczywistości, moje bajki i ja się nimi bawię. Ale jeżeli już dochodzimy do tego, że będziemy żyć w ciele jakimś fizycznym, w jakichś innych realiach, ale na tej samej ziemi i na tej samej ziemi, w tym samym czasie odbywają się wszystkie moje zaprzeszłe i przyszłe życia w momencie, kiedy ja sobie na nie przeskoczę. Czyli wyrabiam w sobie moc sprawczą poprzez nieprzywieranie do metod i jedynej koncepcji życia, jedynego Boga, jedynej mocy mojej własnej, sprawczej, że ja muszę zawsze robić to tak czy inaczej. Uważam, że wszystkie metody służą temu, żebyśmy się znaleźli w ziemi, która ma, jeżeli się już rozwijamy, jeżeli je stosujemy, służyć rozwoju naszego usprawniania, radości korzystania z materii tej gęstej. Chociaż ta nowa ziemia według mnie, sprawiając Poprzez te podróże, poprzez poszukiwanie, poprzez doświadczanie my sprawimy, że będziemy lżejsi, że nie będziemy obciążać się lękiem i strachem, gdyż to jest iluzja nałożona na nas poprzez istoty, które wyczuły, że można nas nieźle wkręcić. Ale może my jesteśmy sami nimi? Więc nigdy nie ma koncepcji, która odpowie na nasze pytanie. Nie ma odpowiedzi, które mogą nas zadowolić w pełni. Jest tylko doświadczanie.
[01:26:54] - Słuchaj Asiu, mam tu kilka pytań zapisanych jeszcze, ale zanim do tego wrócimy, robimy kolejny przerywnik. Ustaliliśmy audycję na dwie godziny. Czy będzie jakiś problem dla ciebie, na przykład jeżeli to przedłużymy?
[01:27:06] - Dla mnie nie ma żadnego. Ja już się wkręciłam.
[01:27:09] - Oby nie do rana. Chociaż jak chcesz.
[01:27:13] - Do białego rana. Mogę herbatkę zrobić.
[01:27:15] - Dobra, w takim razie robię teraz króciutką przerwę. 4 minuty 21. Po utworze muzycznym wracamy. Otwieram linię telefoniczną, bo mam jeszcze pytania do ciebie. W ogóle o tej energetyce dość mało dzisiaj żeśmy powiedzieli, tylko mówimy o tych przestrzeniach sennych, a wiem, że energetyka jest też twoją specjalnością, więc do tego zaraz wrócimy. Asiu, takie moje jeszcze dwa pytania. Czy widywałaś w swoich podróżach piekło bądź też niebo? A może czyściec? I czym to właściwie jest dla ciebie? Jakie są ograniczenia nasze?
Mówię tutaj generalnie o strachu.
[01:27:58] - Nie. Ja w swoich podróżach przede wszystkim bez przerwy znajdowałam się na jakichś takich stacjach kosmicznych, jakichś planetach, jakichś takich lotniskach.
[01:28:10] - Czy znalazłaś się kiedyś w jakimś takim miejscu, jeżeli już wspomniałaś o tych stacjach kosmicznych, bo na przykład w moim przypadku było to tak, że właściwie za każdym razem, kiedy miałem już takie naprawdę głębokie podróże, bardzo daleko leciałem w swoich przestrzeniach sennych i dolatywałem do pewnego miejsca. Wyglądało to jak statek-miasto, przed którym były pewne napisy. Podlatywałem pod to, byłem skanowany, dopuszczony, otwierały się drzwi, wlatywałem. Widziałem morze osób śniących, podpiętych do jakichś dziwnych maszyn i traciłem świadomość. Czy miałaś coś podobnego typu rzeczy?
[01:28:49] - Nie, ja właśnie byłam ponad to. To, co ci mówiłam o tym, że byłam skanowana. Ja byłam niewidzialna dla tych maszyn. Nie tyle niewidzialna, ile nietykalna. One nie mogły mnie ruszyć. Miałam zupełnie inne wibracje i w momencie, kiedy tych ludzi, którzy byli tacy osowiali, oni znikali i mój kot mnie bardzo wtedy wspierał, bo on ze mną podróżuje. On ze mną też często na sesjach właśnie jest z klientami i on mnie wspierał. To ja wychodziłam i wychodziłam i znajdowałam się według mnie na tej nowej Ziemi i tam wiedziałam, że jestem w domu i że udało się kolejnym ludziom... Nawet nie wiem, czy to nie byli ludzie. Ja miałam wrażenie, jakbym czyściła ten obszar z takich bio robotów i byłam w miejscu docelowym.
Zresztą moje pierwsze wyjście z ciała, a tak jak mówię, nie jest ich wcale tak bardzo dużo. One się nie pojawiają cyklicznie. Jak wspomniałam wcześniej, rzeczy się dzieją na jawie u mnie często.
[01:29:59] - Jeszcze tu Asiu sprostuję. Generalnie wyjście poza ciało to nie jest taka prosta sprawa. Ja też nie mam tak naprawdę dużo tych wyjść poza ciało. Zdarza mi się to może dwa, trzy razy w miesiącu, natomiast mam bardzo dużo snów, właśnie LD. To są te przekazy od mojej duszy i tak dalej. No właśnie tak jest.
[01:30:16] - Jakby chciałabym tutaj skorygować odnośnie tego, w jaki sposób się to teraz u mnie dzieje. To u mnie się dzieje tak, że ja po prostu dostaję taką informację od siebie i te informacje, jak dostaję, ja to odczuwam w ciele w specyficzny dla mnie sposób, że wiem, że to jest właśnie jakaś odpowiedź albo coś się właśnie wyjaśniło. Ale teraz się trochę pogubiłam z tym, co wcześniej mówiliśmy. Aha, chodzi o te stacje.
[01:30:45] - Ja jeszcze przypomnę tutaj słuchaczom, że linia telefoniczna jest włączona. Także przepraszam, że ci jeszcze Asiu przerwę i będziemy kontynuować zaraz. Radio Dreamtime to jest z małej litery pisane razem. Telefon Skype'owy do audycji na żywo. Proszę, kontynuuj.
[01:31:03] - No właśnie. I znowu się zgubiłam.
[01:31:05] - O statkach kosmicznych. Mówiłaś, że nie byłaś widywalna.
[01:31:11] - Tak. O co chodzi. I to było tak dla mnie to było docelowe, czyli moje pierwsze wyjście wyglądało tak, że inne osoby, bo to było wtedy w grupie, że inne osoby, które brały udział w tej wtedy szamańskiej takiej podróży, one opowiadały jakieś cuda-wianki, że było, że tutaj jakieś anioły, tam coś tam, tu ktoś coś tam przychodził, tam jakiś strumień światła. Ja pamiętam, ja siedziałam tak w tym kręgu i mówię: „Boże, to ja chyba w ogóle się nawet nie nadaję na tę szamanizację”. To było wiele lat temu. I ten szaman tak popatrzył i mówi: „No pewnie nie, w ogóle. A nie przyszło ci do głowy, że ty już nie musisz się bawić w te całe koncepty?” Ale ja wtedy jeszcze tego nie rozumiałam. I tak właśnie teraz, wracając, jeżeli już teraz mi się cokolwiek dzieje takiego, że ja wstaję i to jest faktycznie, jeżeli to było śnię, jeżeli wstaję i to jest faktycznie tak, że to mi towarzyszy i tego nie mogę zapomnieć wręcz, nawet gdybym chciała, to wiem, że wtedy dostałam przekaz od swojej duszy i ten jeden z ostatnich bardzo silnych to był taki właśnie, że jakbym była na właściwym miejscu, czyli byłam na tej nowej Ziemi, gdzie istnieje Gdzie możesz wyrażać siebie w każdej chwili i w każdej sekundzie na takim najwyższym swoim poziomie. Co to znaczy najwyższy poziom? Według mnie ten najwyższy poziom to jest życie z tą swoją mocą sprawczą, która ma przede wszystkim na celu uszczęśliwić ciebie.
Dlaczego mówię o tym? Dlatego, że w momencie, kiedy ja uszczęśliwiam siebie, nie będzie nikogo innego, kogo będę chciała unieszczęśliwić. Niezależnie od tego, jak wiele mi wdrukowano przemocy negatywnej energii, negatywnych kodów, rywalizacji czy jakichś innych rzeczy. Przyszły mi te pierwsze na myśl.
[01:33:18] - Tym bardziej, że tak naprawdę to my jesteśmy współodpowiedzialni za to, co się dzieje. Bo my jako te cząstki wszechrzeczy wpływamy również na pozostałe elementy, więc jak będziemy sobie krzywdę robić, to również i inni to odczują. Prędzej czy później i tak to odczujemy wszyscy.
[01:33:38] - Tak. Ja bym teraz tu powiedziała, możemy to gładziej trochę przejść tu pewien temat. Bym powiedziała wtedy, że skoro już o tym mówimy i o tym właśnie, te moje podróże wyglądają tak, że ja nie podróżuję, nie spotykam się, rzadko kiedy się spotykam z kimś, tylko mam tą świadomość w tym śnie, w tej podróży, w tym przejściu, wyjściu. Ja wiem, jakkolwiek się to dzieje, mam świadomość wtedy takiej mocy sprawczej pełni i tego, że nie ma niczego innego oprócz mnie samej. Czyli każda rzecz, każda osoba to wszystko jest hologram. I powiem szczerze, że w momencie, kiedy z takich stanów powracam tu do rzeczywistości, ja nie widzę sensu zabijania się o materię. Ja widzę sens tylko w dostarczaniu sobie przyjemności z życia.
[01:34:41] - Tak. I to jest bardzo ciekawa konkluzja, dlatego że ona też pokazuje, ja też oczywiście tego zdania jestem, co ty mówisz, w 100% się z tobą zgadzam. To jest właśnie to, że naprawdę ja współczuję osobom, które popadły w ten całkowity materializm z tego względu, że my chyba jesteśmy takimi troszkę szczęśliwcami, mogę powiedzieć tak naprawdę, bo my już za życia możemy doświadczyć pewnych rzeczy, zjawisk paranormalnych, jak byśmy to nazwali w końcu Radio Paranormalium oraz Radio Cenzura i Radio Dim, ale głównie mierzę Radio Paranormalium, więc w pewnym sensie my mamy tą możliwość, chociaż tak jak powiedziałem wcześniej na samym początku 0,00000 i tam gdzieś jedynka na końcu w procentach. Zobaczysz co będzie. Współczuję tym ludziom, którzy odejdą z tej rzeczywistości i staną po tej drugiej stronie lustra. Jak oni sobie wtedy z tym wszystkim poradzą? Bo tak jak wspominaliśmy już wcześniej w mojej audycji, a ty jesteś tu oczywiście gościem, każdy musi tą lekcję odrobić sam. Nie będzie nikogo innego. Kiedy ku końcu tam dojdziemy, o co tak naprawdę kaman i biega, pewne wrota się otworzą, pewna świadomość, poszerzenie tego ramu, impuls od tych wszech energii dojdzie do nas, to i tak dojdziemy do tego, co jest. Ale może to trwać różnie.
Natomiast kiedy już do tego dojdziemy, to i tak dostaniemy wsparcie od innych świadomości, czyli na przykład naszych rodziców i tak dalej, bo oni też właśnie na tej płaszczyźnie astralnej przybierają takie formy, bo tak naprawdę wszyscy są świadomości, więc oni też przybierają taką formę, jaką my najlepiej znamy. Jeżeli na przykład żeby nam wspomóc w przejściu tego elementu śmierci, to będą się nam materializować te świadomości w postaci naszej mamy, babci, prababci i tak dalej. Zwierzaka ulubionego.
[01:36:38] - Jeżeli będziemy mieli taką potrzebę, bo na przykład ja od jakiegoś czasu, kiedy zrozumiałam, jak to działa, moi przodkowie mi się nie śnią. Ja dostaję po prostu odpowiedzi, które już są we mnie. Ponieważ kiedy zrozumiałam, że ja jestem absolutną składową wszystkiego, co było, to przynajmniej dla tego mojego życia, to wszystko dla mnie w tej chwili nie jest pewnikiem. Ale pewnikiem jest to, co ja teraz odczuwam. Mówimy cały czas o dualności. I następna rzecz: pamiętaj, że jeżeli my chcemy faktycznie dojść do tego wysokiego poziomu świadomości, bo nadświadomość już jest tym stwórcą, źródłem, duchem, jakkolwiek, to my jesteśmy cały czas w tej dualności i astral jest elementem dualności, czyli to, o czym mówiłeś, że to jest ten mirror, że to jest to odzwierciedlenie. I teraz, żebyśmy się stali całością i zrozumieli na przykład tak jak mówią ci non dualiści, żebyśmy zrozumieli to wszystko, jak to jest, to znowu poznajemy kolejną metodę. Ktoś odkrył coś w sobie, dzieli się tym konceptem i my go przepuszczamy przez siebie. Nie zatrzymujemy się, przepuszczamy. My jesteśmy energią, która cały czas ma być w ruchu.
My zostaliśmy zaprojektowani do ruchu. My sami się zaprojektowaliśmy do ruchu. W związku z tym my się nie możemy zawęzić do astrala, a astral jest jedną z najbliższych form, która tak naprawdę nas zniewala. Bo zaczynamy wtedy myśleć o tym, że ta wizja czy jakaś inna wizja, czy dziadek, czy babcia to są już tylko ciała, wyobrażenia i zapis na dysku. Weźmy teraz, czy ja, czy ty odsłuchamy naszych starych audycji.
[01:38:32] - Mhm.
[01:38:33] - To jest zapis na dysku, ale ciebie jako istoty, która faktycznie przekazuje tamte rzeczy, już nie ma, bo ty już dawno jak ta rzeka przepłynąłeś gdzieś i jesteś już kroplą oceanu. Ale to masz wszystko tutaj ograniczone na płaszczyźnie tego, co wiemy, czym jest Ziemia, czym jest materia i tak dalej. A w momencie, kiedy my wyjdziemy ponad to, dopiero wtedy możemy stworzyć tą nową Ziemię. Ty pytałeś mnie o te moje wyjścia, więc moim wyjściem jest wyjście poza wszystko. Czasami teraz rozmawiam z właściwym człowiekiem, który przyjmie te moje informacje, a czasami ja się już tym nie dzielę i wtedy popadam. Moim zdaniem to tutaj jest rozwiązanie hydrozagadki. Żartuję. Hydrozagadka to by było nawet bardzo fajne, bo jesteśmy przecież tą wodą, ale to jest rozwiązanie tego, co będzie dalej, jak my mamy stworzyć to, czego chcemy. Jak? Po prostu wyjść i zrozumieć, że jeżeli ja chcę przybrać formę, to jeżeli ja wiem...
Mówi się, że czarna dziura, materia, że ona ma mnóstwo form, że to nie jest tak, że ona jest czarna i pusta. Do tej pory gdzieś tam uważano, że nie jest. To są wszystko znowu koncepty, ale moim własnym konceptem, jeżeli ja wejdę w swoją pustkę i mogę przybrać formę siebie za tysiąc lat albo sprzed tysiąca lat, to ja nie mogę się opierać na tym, że przyjdzie moja babcia, która jeżeli jest taką samą formą jak ja, żyje już może jako dziecko, a to jest tylko moja pamięć. Czyli nawiązujemy do tego, że jeżeli ja wierzę w Jezusa i chcę przeżyć jakieś mistyczne doświadczenie, to kto do mnie przyjdzie, żeby mnie poprowadzić za rękę, jeśli się zląknę? No Jezu. Rozumiesz, o co mi chodzi?
[01:40:32] - Przyjdzie Jezus w formie widzialnej dla nas, ale tak naprawdę my sami do siebie przyjdziemy.
[01:40:37] - Był taki wspaniały film francuski, teraz nie pamiętam. „Zielona piękność”. „La belle personne”, coś takiego.
[01:40:49] - Nie oglądałem, ale kojarzę tytuł.
[01:40:51] - Wspaniały film, świetna komedia, jednocześnie z dużym fajnym przekazem dla takich ludzi, którzy jeszcze oglądają telewizję, ale czują, że coś jest nie tak i tak dalej. Oczywiście trudno mówić, że jestem jakaś tam święta, bo nie oglądam telewizji, czy ty, bo przecież czy na YouTubie, czy gdzieś już też mamy reklamy, też mamy kombinowanie różnego rodzaju i tak dalej, bo czy to są ludzie, czy to są inne istoty, one chcą nas utrzymać w pewnych wibracjach. Chcą, żebyśmy byli chorzy, chcą, żebyśmy byli ciemni. Ja kiedyś słyszałam od księdza wiele lat temu, jak jeszcze byłam młoda i byłam na imprezie na parafii, gdzie ksiądz był gejem, wódka się lała, filmy porno były włączane, a ja się bałam tam być, a powinnam być owieczką Bożą zaopiekowaną przez Bożego posłańca. Niestety było zupełnie inaczej. I on mi powiedział, jak już miał kilka drinków w bani: „Słuchaj Asia, przecież ja staję na tej ambonie i mówię »Moi drodzy parafianie«, ale ja sobie myślę »Moja ciemnooco«”. Krótka piłka. Więc my zawsze jesteśmy w pozycji takiej, na jaką sobie pozwolimy i nie należy negować żadnego uczucia ani żadnego doświadczenia. Po prostu w nie wejść, pozwolić temu przepłynąć i samemu płynąć.
[01:42:16] - To jest bardzo ciekawe, co powiedziałaś, bo wszystko jest tak naprawdę za naszą zgodą. Jeżeli na coś nie wyrazimy zgody, to kompletnie nikt nie ma do nas dostępu.
[01:42:25] - Właśnie. Ale teraz przepraszam. Jeżeli myśmy poprosili naszą własną duszę, czymkolwiek to jest, o pomoc czy poprosiliśmy ją o prowadzenie, to często gęsto ona nas prowadzi na początku wydawałoby się w czarną d. Prowadzi nas w sytuacje, które stają się trudne i wymaga to od nas właśnie zezwolenia na to, jak tutaj mówią w języku angielskim, na to vulnerability, na to, że możemy wyrazić zgodę na to, że możemy być zranieni, przestraszeni, że możemy czegoś nie wiedzieć, że nie musimy być silni i tak dalej. To doświadczenie jest warte naprawdę niesamowite. Rzeczy mogą się za nim kryć, czyli za każdym strachem, za każdym ograniczeniem myślowym, bo tym jest strach, zawężeniem percepcji, brakiem w ogóle spojrzenia w stronę horyzontu, czyli na przykład własnych oczu. My zostajemy w miejscu, my nie płyniemy, a tu chodzi o płynięcie. I znowu, nawet jeżeli już wychodzimy poza Ziemię czy poza ciało, czy wchodzimy do astrala, to idźmy dalej, doświadczmy wszystkiego do ciemności i twórzmy na nowo to, co chcemy, kiedy powrócimy do tej rzeczywistości, jeżeli powrócimy. Jeśli w ten sposób podejdziemy, to nowa Ziemia, która się tworzy równolegle w tej chwili, będzie pozwalała nam żyć w jednym ciele przez wiele lat, tak jak Saint-Germain się tylko musiał rodzić niby i odnawiać na nowo, a facet wygląda w kilkunastu wcieleniach tak samo. I tyle.
[01:44:19] - Właśnie, tutaj jeszcze wspominałaś o tym wcześniej, tak sobie teraz na szybkiego przypomniałem. Oczywiście przypominam również, że linia telefoniczna, skype'owa jest otwarta, także jak słuchacze chcą zadzwonić, to zapraszam. Wspominałaś o tym ciągłym odradzaniu. Wiesz co, to bardzo Bardzo częste zjawisko jest, nie wiem, czy ja czasami nie pomylę teraz, ten wąż zjadający swój własny ogon. To jest cały czas powtarzający się ten cykl wpadania w te własne iluzje. Także ja też miałem takie. To jest element częsty, który u większości Obeonautów się pojawia na samym początku. Wracając do tego, co mówiłaś, że ty nie spotykasz żadnych istot albo jakichś opiekunów. Ja też właściwie.
[01:45:02] - To nie jest do końca tak prawda. Ale przepraszam, spróbuję się nie rozgadać. Ja kiedyś robiłam kurs Przewodników Północy i dostałam swojego opiekuna, którego raz zobaczyłam. Tego tam nie wiadomo skąd. Ze słowiańskiego boga. W każdym razie po jakimś czasie zadzwoniła do mnie przerażona moja instruktorka.
[01:45:26] - A ty miałaś przewodnika kobietę czy mężczyznę?
[01:45:30] - Mężczyzna.
[01:45:30] - A nadałaś mu jakieś imię?
[01:45:34] - On miał jakieś imię, ale teraz nie pamiętam.
[01:45:36] - Ja swojemu nadałem ziemskie imię. Nazwałem go Mietek.
[01:45:41] - A nie, on mi się przedstawił. On był jakiś.
[01:45:44] - Ale strasznie był oburzony.
[01:45:47] - A nie, mój mi się pokazywał. Ja go widziałam, więc to nie jest tak zupełnie, że nie. Ja mówię o teraz, że ja znowu.
[01:45:54] - Jasne, teraz też mało, rzadko. Teraz sam podróżuję właściwie. Ja i własna dusza ewentualnie. Jak mam jakiś problem, to zawsze się zwracam do duszy i albo ona mnie prowadzi, albo mi podpowiada.
[01:46:07] - Tak. Ja jeszcze mam taką podświadomość, że ja lubię się potaplać. Więc ja się bardzo długo taplam, aż już jestem tak wyczerpana, że potrzebuję.
[01:46:16] - Niepotrzebnie tracisz energię.
[01:46:18] - Wiem, ale to jest po prostu jakiś etap, coś za tym jeszcze stoi.
[01:46:22] - Coś musisz pewnie przejść.
[01:46:24] - Tak, coś jeszcze mam przejść. Ale dobra, wracając do tego. Czekaj. O tym Aramisie, czy jak on się nazywał. W każdym razie już nie pamiętam, to też parę lat temu było, ale sytuacja była taka, że w momencie, kiedy on ode mnie odszedł, a ja dalej robiłam te wszystkie żarna, nie żarna, te wszystkie medytacje, szczerze przekonana, że ten przewodnik jest w ogóle. Bo cały czas czułam siłę, cały czas czułam tą energię, która przepływała przeze mnie. I zadzwoniła do mnie ta instruktorka i ona powiedziała, bardzo załamana, że to się jeszcze jej nie zdarzyło, że ten mój przewodnik przyszedł do niej i powiedział, że ja to w ogóle wybrałam jakąś inną drogę i on musiał odejść. I ona mówi, że jej się jeszcze w ogóle w całej karierze to nie zdarzyło. Ja byłam zdruzgotana wtedy, bo wtedy przywierałam do metod. Byłam zdruzgotana i myślę sobie: „Boże, to tutaj tyle i pieniędzy, i czasu, i energii, i te fantomowe operacje robiłam, i te cuda-wianki w ogóle.
To co ja teraz zrobię?” Byłam kompletnie załamana, więc kiedy wtedy miałabym tą wiedzę co teraz, to bym powiedziała: „No poszedł, to poszedł. Dobra, to zobaczymy co dalej”. Czyli znowu ja przestrzegam. Dlaczego ja to ciągle powtarzam? Bo jeżeli ktoś nas teraz słucha.
[01:47:41] - Słuchają, słuchają. Spokojnie.
[01:47:44] - Hello kochani. Nie przylitajcie, nie przywierajcie do żadnych metod. Uznawajcie to tak, jak idziecie na kawę, na wodę mineralną, na herbatę, na ciastko.
[01:47:55] - Ja też do takich wniosków dochodzę.
[01:47:56] - Tak. To wszystko, co ma zostać i co ma dalej pomóc w tym, żeby czuć się lepiej i czuć się lepiej. Ten okres teraz na Ziemi jest bardzo trudny. Jest bardzo trudny, ponieważ my musimy naprawdę porzucić mnóstwo rzeczy i wreszcie zobaczyć, co naprawdę się dzieje, do jakiego punktu doszliśmy. Moim zdaniem w ten sposób stało się nieszczęście na Atlantydzie, że po prostu każdy każdego uzdrawiał, każdy był guru, mistrz i tak dalej. Technologia szalała i my jesteśmy praktycznie w powtarzającym się cyklu. Tylko że powrócimy, z jaką świadomością powrócimy i czy powrócimy na Ziemię, czy chcemy powracać na Ziemię. Myślę, że uwolnienie się od wszelkich, absolutnie wszelkich trendów czy spirytualnych, czy rozwojowych, takich ziemskich stricte materialnych, może dać nam większe możliwości. Gdzie na początku będzie stawiać rzeczywistość ta holograficzna opór, czyli my sami, nasze własne programy będą stawiały opór, czyli będzie się pojawiać to, czego nie przerobiliśmy. Tak jak u mnie to, że ja mam taką zaciekłą tą podświadomość, że czasami po prostu potaplam się.
[01:49:06] - Ja bym tu Asiu jeszcze troszkę sprostował, bo mówisz, że będzie. Mi się wydaje, że to już jest i to się zaczęło gdzieś w 2016 roku. To się zaczęło, bo to było mocno odczuwalne. Teraz jest właśnie taki podział. W ogóle to tak naprawdę zaczęło się jeszcze w momentach, kiedy ja byłem w radiu Na Fali i tam Tomasz, mój kolega redakcyjny, wspominał o technologii plazmowej. To był właśnie ten moment, kiedy został zrobiony ten podział. Oczywiście Tomasza tam nikt za bardzo nie chciał słuchać w sensie, że uznawali go za wariata i tak dalej. Ale to był właśnie ten moment przejściowy. Ja doskonale wiedziałem o tym momencie. Ja to odczuwałem, widziałem.
W moim życiu też się różne rzeczy działy. Także to już od 2016 roku jest sytuacja. Także jest ten podział zrozumienia i niezrozumienia. Jest on bardzo widoczny i teraz po prostu będzie moment zbierania żniw. To jeszcze chwilkę potrwa, ale już niedużo mamy czasu.
[01:50:06] - Absolutnie się z tym zgadzam i w 100 albo i w 120 procentach, bo tak naprawdę efekty tego, w jaki sposób to wszystko będzie się działo, to jest odwaga. Również odwaga pozostania. Będę się upierać, bo akurat teraz tak przerabiam. Więc również odwaga pozostania w czymś, gdzie ktoś ci powie: „Jezu, ty jesteś taki świadomy, taka świadoma, tyle wiesz i tak dalej, a tutaj w jakiejś dziedzinie siedzisz w takim gównie”. Jest jakaś przyczyna. Czasami jest to też tak, że nasza dusza nas chroni. Czasami jest tak, że mamy posiedzieć w jakimś... Ja przepraszam, mam nadzieję, że mogę używać takiego słownictwa.
[01:50:45] - To jest wszytkie, wszytkie dozwolone. Ja tu nic nie będę wycinał.
[01:50:50] - Że możemy posiedzieć sobie w takim gówienku, ale czasami to gówienko jest naszą ochroną i jeżeli wszystko przyjmiemy, że jest holograficznym odzwierciedleniem naszego contentu, czyli to, co my zawieramy w sobie, niezależnie od tego, jak to nazwiemy, to nawet w tym gówienku możemy się przepięknie zsynchronizować w tym trzonie i całym tym trzonem, górą, czyli jak na niebie, tak i na ziemi. Ten trzon, który nam się tutaj przejawia jako nasze ręce, nogi, ciała i tak dalej, my możemy w tym bublu wylecieć dalej. Czyli znowu, jeżeli chcemy doświadczać czegokolwiek w fizyczności i odkrywać samych siebie poprzez doświadczanie wciąż w tej fizyczności, w zanadrzu, to mamy bajkę ziemską zwaną dualnością. I w tej dualności my możemy być bardzo urozmaiceni, choćby przez płeć. Możemy być urozmaiceni i zrozumieć, dlaczego tu zeszliśmy i zrozumieć, że to, że jesteśmy w coś wplątani, to nie jest nasza do końca wola. Czyli musimy się wyzwolić z tych wszystkich oprogramowań, doświadczać i uczyć się na swoich doświadczeniach bez krytycznego spojrzenia na swoje doświadczenie jako jedyną prawdę, która ma służyć każdemu innemu, bo ja w tej pułapce też się kiedyś znalazłam.
[01:52:28] - Słuchaj, jeszcze wróćmy do jednej kwestii, bo zapisałem sobie. Mówiłaś o tej rzece. Ja tutaj wspominałem już chyba w którymś nagraniu słuchaczom albo nie za bardzo. W każdym razie w tym roku, będąc na wakacjach w Polandii, miałem takie ciekawe doświadczenia, kiedy wprowadzałem się w transy i odwiedzałem pewną krainę, planetę czy miejsce, gdzie miałem pokazane na horyzoncie jakby siedem słońc. Było piękne morze, na czubkach fal tego morza było jakby takich siedem światełek. Odbierałem to oczywiście jako pewne świadomości, co też pewnie nie jest przypadkiem, bo tak jak wspomniałem wcześniej-
[01:53:24] - Siódemka.
[01:53:27] - Tak, dosłownie było coś takiego właśnie, że mi to w takiej formie zostało przekazane. Był brzeg, piękna plaża, już czekał na tej plaży taki piękny drewniany leżak. Po prawej stronie miałem takie skały, klify. Morze było wzburzone. I tak sobie siedziałem, obserwowałem. Taka szarówka jakby była na zewnątrz, czyli w rzeczywistości tej było mnóstwo chmur. Ja wtedy obserwowałem tą scenerię i w pewnym momencie usłyszałem głos swojej duszy: „Zaprowadź tu porządek”. Ja mówię: „Ale co masz na myśli?”. „Zaprowadź tu porządek, zrób swój eksperyment”. Mówię: „No dobra”.
I tak patrzę, obserwuję. Tak mi to trochę zajęło i w pewnym momencie mówię: „Wszystko fajnie, nawet ciekawa sceneria, bardzo fajne realne kolory i wszystko, ale pasowałoby tutaj coś zrobić jeszcze”. I tak zacząłem myśleć, zastanawiać się i w pewnym momencie powiedziałem: „Już wiem. Brakuje mi tutaj słońca”. Więc sobie zleciałem z góry. Siadłem sobie na tej plaży, na tym leżaku. Poleżałem chwilę, jeszcze tak poobserwowałem i w pewnym momencie zacząłem się wprowadzać w kolejną wibrację, w kolejną medytację prowadzić już poza, bo są takie rzeczy możliwe jak najbardziej, czyli medytacja w medytacji w medytacji, czyli sen we śnie, we śnie, we śnie. Wprowadziłem się i nagle zrobiło się tak fajnie, tak super. Poleżałem sobie tam chwilę, doenergetyzowałem się i wyszedłem oczywiście z tej wizji. Powróciłem do naszej rzeczywistości.
Patrzę, a niebo jest błękitne. Także kreacja, wpływ na rzeczywistość. Oczywiście zrobiłem to na zasadzie wizualizacji, bo to robiłem. Oczywiście kreowałem tą rzeczywistość poza, bo znalazłem się trochę w innej rzeczywistości, ale to też wydaje mi się, że jest bardzo fajny i świetny przykład na to, w jaki sposób się właśnie to robi.
[01:55:34] - Jeżeli mówisz o takiej kreacji tego typu, to ja na przykład teraz tu, gdzie mieszkam, mieszkam obok takiej ściany lasu w mieście przy ruchliwej autostradzie, ale jestem otoczona naturą i mam rzeczkę za oknem. Mam ogromny balkon, na którym sobie siadam bardzo często i medytuję. I któregoś razu przerabiałam sobie coś takiego stricte ziemskiego, bo moja dusza jest dziewiątką, więc ja uczestniczyłam w bardzo wielu traumach w jednym życiu i dla na przykład psychologa ilość traum, jakie ja przeżyłam, to pamiętam, pierwsza moja psycholog, do której kiedyś chodziłam, bo już dawno nie chodzę, ale ona powiedziała, że ja mogłabym obdarzyć tymi rzeczami po prostu 10 albo i więcej ludzi. I była załamana i powiedziała mi: „Pani Joasiu, pani to będzie chyba z sześć, siedem lat”. Więc ja się wtedy przestraszyłam i odeszłam. Ale dobra, wracam do tego. Nauczyłam się właśnie uzdrawiać poprzez wchodzenie w te traumy, bo często jest tak, że jeżeli my się czegoś przestraszymy, to ta podświadomość tworzy właśnie takie kody, żeby ominąć te traumy, żeby już nigdy więcej się z nią nie zetknąć, krótko mówiąc. Więc ja sobie wchodziłam w te traumy coraz bardziej świadomie, żeby się właśnie z nimi zetknąć i je zakończyć, żeby one się stały bliznami, a żeby już nie były sączącymi się ranami. I jedna z takich sączących się ranek się odezwała, w ogóle nie byłam jej świadoma. I stanęłam tu na tym balkonie i mówię tak- A niebo było zachmurzone, ściemniało się, ale było bardzo spokojnie.
Nawet jedna gałązka nie drgnęła. Gdzie w Irlandii to raczej tak często nie jest. Ale nie drgnęła żadna gałązka i ja tak stanęłam i mówię sobie tak: „Jeju, jak ja bym chciała, żeby teraz to wszystko się naraz zakończyło, żeby moja pełna świadomość przemówiła i powiedziała mi, gdzie ten czop się tam zaczopował w tym moim ciele, bo ciało mi pokaże”. Słuchaj, jak się zerwał wiatr, to nie mogłam ustać na balkonie, à propos dźwięku, a w głowie miałam krakowski spring. Czekam na wiatr, co rozgoni. Więc my mamy wpływ na właściwie wszystko. Ale to nie jest tak, że my mamy wpływ, tylko to jest dowód na to, że w każdej rzeczywistości, w śnie, bo być może to życie jest też snem, tak?
[01:58:18] - Ja takie wizje miałem, że właśnie widywałem. Byłem w przestrzeni kosmicznej i śniłem sen ziemski.
[01:58:25] - Tak! Właśnie o to chodzi, że to może być wręcz tak abstrakcyjne nawet dla nas, którzy sobie podróżujemy w taki czy inny sposób. Ale my podróżujemy cały czas w umyśle. Ja nie wiem, czy to taoizm o tym mówi. W każdym razie jest któraś z tych nauk, która mówi o tym, że wszystko jest umysłem. To, co jest wykreowane. Czyli kreacja to jest nic innego jak pełna wiara w to, że to, co wyrażamy, jest dla nas. My tego chcemy i my możemy to stworzyć. Jeżeli nie mamy takiego wewnętrznego przekonania, nie zobaczymy nic, ani nigdzie nie pojedziemy, ani nic się nie stanie.
[01:59:22] - Czyli ciało ludzkie jest tylko i wyłącznie pojazdem w tej rzeczywistości, która nam pozwala w tym miejscu zarządzać naszymi myślami.
[01:59:36] - Tak. I jeżeli mówimy, to mamy te uczucia, czyli mamy silne albo świadome, albo nieświadome odczucie. I zazwyczaj każde uczucie ma charakter pobudzający. I możemy się pobudzić negatywnie i możemy pobudzić się pozytywnie pod wpływem tak zwanego szczęścia. Możemy się zachwycić czymś, ale możemy się zachwycić swoją własną kreacją i być szczęśliwym. Dlaczego ludzie, którzy kreują, spotykani na ulicy przez innych ludzi, ludzie zapytują: „Zakochałeś się?”.
[02:00:16] - Na mnie to w ogóle dziwnie ludzie patrzą, bo jak chodzę i się śmieję, i patrzę na tych wszystkich ludzi, bo wiesz, jeżeli jesteś już na wyższym poziomie, to bardzo dużo postrzegasz nieprawidłowości w tej rzeczywistości. Już wiesz, że to jest iluzja, już wiesz, że to jest kłamstwo. Już wiesz, że to jest udawanie albo pokazanie się przed ludźmi, że ja jednak mam lepiej od ciebie. Mam troszkę więcej pieniędzy, bo tak naprawdę w tej rzeczywistości portfel kształtuje naszą bytność. Tak przynajmniej moje są spostrzeżenia. Więc kiedy ja idę, się śmieję, uśmiecham, kiedy ja na przykład podchodzę pod drzewo, dotykam tego drzewa i czuję to drzewo. I to jest jedna z najpiękniejszych rzeczy naprawdę, którą możesz odczuć. Na przykład, kiedy siądziesz sobie na ławeczkę, popatrzysz w chmury, kiedy popatrzę sobie... Akurat ja mieszkam na klifach, więc z wysokości mogę sobie popatrzeć na samochody, na ludzi, którzy chodzą, jeżdżą. To tak naprawdę to jest coś fajnego.
I kiedy na przykład ludzie to widzą, jak można siedzieć tak na ławce, nic nie robić?
[02:01:15] - No właśnie. Ja na przykład potrafię już w tej chwili siedzieć kilka godzin, nic nie robić i co wcześniej było dla mnie nie do pomyślenia.
[02:01:21] - Nie wiem, czy też Asiu zauważyłaś, że właśnie tak mówisz, że siedzisz kilka godzin i tak dalej. Czy też masz takie stany, że to jest w pewnym sensie, jakbyś była w takim zawieszeniu, jakby byłaś w takiej ciągłej medytacji. Zauważyłaś to?
[02:01:36] - Tak, właśnie do tego zmierzam, że chciałam powiedzieć, że jest coś takiego, że kiedyś, w szczególności kiedy robiłam ten kurs, kiedy byłam świeżo po tych inicjacjach przewodnika północy i robiłam te operacje fantomowe i tak dalej, więc ja siedziałam, bo powiedziano mi wtedy, że mam medytować minimum godzinę dziennie, a ja sobie wtedy po prostu dawałam czadu, czyli potrafiłam po dwie i pół, trzy.
[02:02:10] - Ale ja ci powiem, że tak naprawdę cały czas medytujemy. Nawet to, jak do nikogo się nie odzywasz. Siedzisz w autobusie czy na fotelu na przykład w samochodzie, jak jedziesz z kimś, czy nawet jak idziesz w ciszy, to też jest medytacja.
[02:02:24] - Tak, właśnie o tym mówię. I teraz tak, tamta medytacja nie dawała mi tyle, ile w tej chwili, kiedy mój umysł po prostu ja jadę samochodem, jestem w medytacji. Ja wiem, że to dla ludzi, którzy nie medytują, to jest pewnie wizja medytującego człowieka. To jest prawda. Tutaj z tymi paluszkami według Trzeciennikowa, energetycznie złączonymi. Siedzisz w kwiecie lotosu i masz oczy na białka wywalone. To nie o to chodzi. Medytacja to jest stan umysłu, który pozwala widzieć rzeczywistość, w której się poruszamy, czuć swoje ciało, wiedzieć, że jesteśmy wszyscy połączeni i jeszcze móc obserwować swoje myśli. Myśli, które według mojej teorii w ogóle nie są nasze, tylko te myślokształty, które przepływają przez nas. I nagle odczuwasz radość, mimo tego, że niekoniecznie wszystko, co widzisz wedle tego starego oprogramowania, jest tym, co ma cię ucieszyć, ale nagle widzisz, że to, co niby nie ma sensu, ma wszystko sens.
Nagle widzisz, że-
[02:03:35] - Sama cisza jest sensem
[02:03:37] - Sama cisza jest sensem. To jest niesamowite. Próbowano mi wmawiać kiedyś w moim życiu przeszłym i przeszłym przeszłym, czy to incepcje, incepcje me życie.
[02:03:50] - Jakkolwiek by to nie brzmiało.
[02:03:52] - Jakkolwiek by to nie brzmiało, czymkolwiek by nie było, to mi wmawiano, że mój sposób wysławiania się nie jest dobry. To, że uwielbiałam mówić, było negowane i doznałam szoku, który czasami jeszcze się objawia w jakimś energetycznym, ciężkim miejscu. Na przykład spotykam grupę ludzi, która z założenia mnie nie chce zaakceptować, bo na przykład usłyszała, że robię szamańskie rzeczy albo wychodzę poza ciało, albo jestem spirytualistką. Tak naprawdę jestem co? Jestem metafizykiem. I w pewnym momencie nie wiesz, co się dzieje, ale wpadasz w ten sam program. Nie ma czegoś takiego, że możemy z naszego fizycznego zapisu wyjąć to wszystko. I teraz, jeżeli często przebywamy w stanie medytacyjnym, czyli jesteśmy w życiu medytacji, to my to wyłapiemy z przestrzeni, ale to wcale nie musi być przez nas nazwane. Jeżeli popłyniemy z tym chwilę, to mamy wtedy wolny wybór, czy chcę zostać w tym otoczeniu, czy chcę stąd odejść. Bo jeżeli będę to wszystko widziała jako korzyść dla mnie, czyli szacunek do samej siebie, do swojego choćby ciała, w którym się przejawiam tutaj, to odpuszczę i nie będę nikomu nic udowadniać.
Rozumiesz? Bo to też chodzi o te pieniądze.
[02:05:35] - Tak, rozumiem.
[02:05:36] - Nie będę nic udowadniać. I teraz odnośnie pieniędzy, o których wspomniałeś. Moim zdaniem osoba, której zaczyna się powodzić, to jest osoba, która pokaże, co naprawdę ze sobą zrobiła. W jakim jest stanie. Czy jest w stanie miłości do siebie, rozwoju tej miłości do siebie, czyli dbania o siebie, szacunku dla siebie. A jak się objawia szacunek? Wyrażam się tak, jak jest. Uważam, że wszyscy mają prawo się wyrazić tak, jak jest, ale nikogo nie obrażam, nikomu nie narzucam, nikomu nie staję się gregorem. A jeśli to robię i usłyszę, że ktoś mi to powie z szacunkiem do mnie, to ja odpuszczam. Czyli z każdą energią możemy postępować jak z drugim człowiekiem, bo drugi człowiek jest tym hologramem.
I znowu gdzieś zabłądziłam.
[02:06:39] - Nie, spokojnie. Tak się fajnie ciebie słucha, że czasami ja sam popadam w taką hipnozę. Hipnozujesz.
[02:06:46] - Często mi to mówiono. Zawsze mi to mówią moje koleżanki, że czemu ja nie-
[02:06:50] - Może dlatego słuchacze nie dzwonią.
[02:06:55] - Może.
[02:06:55] - Może w was coś się hipnozuje w tym momencie.
[02:06:58] - Nie, słuchaj, hipnoza to jest akurat coś, czego nie do końca. Ale jeżeli są w swoim własnym transie i rzeczywiście czują, że to, co mówię, jest moją prawdą na tą chwilę, bo to jest najważniejsze, że dzielę się moją prawdą i niezależnie od tego, jak ona brzmi, to wibracyjnie każdy odczuje to, że to jest moja prawda, że to nie jest ściema.
[02:07:20] - Nie czytamy z kartek, tylko mówimy z głowy od siebie.
[02:07:23] - Tak. I chodzi o to, że jeżeli nauczę się wyłapywać swoje ściemy, ale jeżeli też na nie sobie pozwolę, to cały czas uwalniam swój potencjał do kreacji. Czyli jeżeli uwierzę sobie.
[02:07:41] - Że tak właśnie jest.
[02:07:45] - Tak, że tak właśnie jest. To tak jak Einstein mówił. Przytaczamy Einsteina, chociaż tutaj jest kolejna historia, tak jak z Teslą i nakładki na tę historię i tak dalej. Nam nikt nie założy tych nakładek, jeżeli my sami nie założymy i postanawiamy wytrwać w swojej prawdzie, niezależnie od tego, jakie zbierzemy żniwa, jakie będą konsekwencje tego. Bo czasami, żeby się czegoś nauczyć, musimy wytrwać w prawdzie, która jest niewygodna dla nas samych przede wszystkim na początku, a potem staje się nie tylko wygodna, ale już nieistotna, ponieważ przechodzimy dalej. Czyli jeżeli jesteśmy w stanie sobie wyobrazić, że jesteśmy ludźmi wolnymi i jeżeli tak jak się pracuje z podświadomością, możemy sobie napisać: „Jestem wolna, jestem wolny. W tej chwili postanawiam, że żadna rzecz nie ma na mnie wpływu”. Mało tego, dobieramy słowa tak, żeby nasza podświadomość nie mogła się zahaczyć. Bo jeżeli powiem, że coś nie ma na mnie wpływu, a asocjuję w swoim umyśle, że to, czego nie chcę, żeby miało na mnie wpływ, to asocjuję i to zaczyna się w ciele odtwarzać, to już nie jestem przytomna w tym, co robię sama dla siebie. Czyli energia podąża za uwagą, a uwaga musi być Musi być przeze mnie jak reakcja chemiczna odseparowana jak czyste złoto, czy srebro, czy cokolwiek.
Jak czysta, szlachetna struktura z czegoś, co było wcześniej otoczone czymkolwiek, żeby nie było widać tej struktury. Jak wyłupywanie srebra z kamieni. Nie wiem, po prostu tak mi przyszło. Czyli cały czas chodzi o to, co ja wybieram. Jeżeli ja sformułuję, co ja wybieram, to każda podróż, czy podróż tramwajem, czy podróż w zaświaty będzie podróżą mnie satysfakcjonującą. Jeżeli zrozumiem, że odwagą to nie jest nieczucie strachu, tylko że jest pozwolenie na ten strach, jeżeli zrozumiem, że czystością uczuć nie jest to, że ja cały czas będę pitolić o miłości, a nie będę wiedziała, co to jest. Tylko będę po prostu mówić: „Chcę poznać miłość, chcę wiedzieć, czym to jest, chcę poczuć w całej swojej tkance, chcę poczuć to, czym jest wolność”. To wtedy ja wreszcie w tym właśnie momencie mówię: „Chcę poczuć i niech się tak dzieje”. Moja dusza to usłyszy i jeżeli ja mam prawdziwą gotowość, to tak formułuję, jak moja wibracyjna gotowość jest i ja sama to mogę zrobić. Ja tym pomagam ludziom, że ja mogę im opowiedzieć o takich rzeczach i pomóc im wytworzyć to zaufanie do siebie.
[02:10:35] - Dobrze Asiu, bo będziemy tak gadać o tym, a mieliśmy w tej części częściej mówić o energetyce. Także jeszcze chwileczkę, ja tutaj powiem jedną rzecz i w takim razie o energetyce porozmawiamy w czwartej części, którą za chwilkę zrobię. A jeszcze taki tipsik dla słuchaczy. Być może ty też tutaj coś dopowiesz. Czy robiłaś sobie kiedyś na przykład takie eksperymenty, jak siedziałaś na ławeczce, obserwowałaś całe to otoczenie, wchodziłaś w takie à la medytacje czy medytacje, obserwowałaś wszystko, co się wokół dzieje. Czy doświadczałaś tego zjawiska, które jest bardzo często opisywane, choćby nawet przez osoby, które są porywane przez UFO, czyli to ma fochową nazwę. Teraz nie przypomnę. W każdym razie zatrzymanie czasu, coś takiego.
[02:11:29] - Nie dzwoń nazwami, bo ja ci mówię, że ja do nich nie przywieram, więc UFO czy coś.
[02:11:32] - Coś takiego jak zatrzymanie czasu. Czy miewałaś może takie wrażenie, że w momencie, kiedy się wprowadzałaś w ten spokój swój wewnętrzny, w tą obserwację, czy nie miałaś takiego czasami wrażenia, że ci się świat zatrzymywał, jakby chmury stawały w miejscu? Jedynie co, to tylko ludzie pędzili, ewentualnie samochody jakieś. Nawet czasami, przynajmniej ja takie miałem doświadczenia, nawet czasami woda czy też fale na morzu, które są, zatrzymywały się w miejscu. To był taki jeden krótki momencik. Czy miałaś takie doświadczenia?
[02:12:11] - Takim najbardziej najbliższym dla mnie doświadczeniem jest mój balkon. Ponieważ mieszkam w budynku bardzo blisko autostrady, to cały czas jest ten szum autostradowy. Oczywiście z czasem się przyzwyczajamy, ale naprawdę niesamowita ulga jest, kiedy te samochody nie jeżdżą i te momenty się prawie w ogóle nie zdarzają. Czasami ja po prostu wychodzę na ten balkon i siedzę sobie, medytuję i tak dalej. I w pewnym momencie, kiedy wchodzę w ten stan, o którym mówisz, nie ma autostrady. Ten cały zgiełk wycisza się, wygasa, wszystko zaczyna być takie miękkie. To jest tak, jak na jakimś ojum.
[02:13:01] - Jakby było, a nie było. Tak, jakbyś była na jakimś ojum.
[02:13:04] - Tak. I czasami jest też tak, że na przykład te sytuacje z przestrzenią. Jest tak, że patrzę na przykład na jakiś sprzęt, czy na jakiś mebel, czy na jakieś pomieszczenie i patrzysz, masz pięciometrowe pomieszczenie i patrzysz na ścianę, przeciwległą ścianę, a siedzisz przy przeciwległej ścianie, na przykład na fotelu, tak jak ja teraz. I patrzysz na tą ścianę, jesteś w tym stanie i wtedy zaczyna mnie zaskakiwać to, że ja widzę piksele, że zamiast patrzeć, że to wszystko jest przezroczyste, to ja widzę piksele i to się wszystko jakoś albo rusza, albo tak nie.
[02:13:54] - Asiu, jest to bardzo często pokazywane na przykład jak się siedzi w kinie, gdzie operator puszcza nam jakiś film czy coś, tego typu rzeczy. I bardzo często możemy podróżować też do jego kabiny i możemy sobie na przykład wchodzić w klatki filmowe, czyli na przykład zwalnia ta taśma cała i na przykład sobie wybieramy jakąś klatkę i sobie wskakujemy.
[02:14:14] - I ona jest. I nagle widzisz, że cała reszta jest w ruchu, a ta klatka stoi.
[02:14:18] - Dokładnie. I ty sobie możesz nawet tam wskoczyć i sobie penetrować te przestrzenie. Bardzo ciekawe też doświadczenia. Zadałem ci to pytanie dlatego, bo bardzo dużo ludzi o tym mówi. Ja też na przykład, kiedy zacząłem medytować, to jednym z takich sposobów, żeby wyrobić sobie możliwość tego, żeby nie reagować na bodźce zewnętrzne, to było na mojej stołówce pracowniczej, gdzie pracuję, a pracuję w markecie na obecną chwilę. Więc bardzo ciekawym doświadczeniem było to, żeby praktykować wprowadzanie się w transy w obecności jak największej ilości osób. Im więcej szumu, tym lepiej dla mnie było. Wszyscy do mnie wtedy podchodzili i mówili: „Jak ty możesz spać? Kurde, tu ci telewizor chodzi, tu grają w bilarda, tu gdzieś coś tam się drą, tu sobie kawały opowiadają, tu się śmieją w różnych językach” i tak dalej. Takie były moje doświadczenia.
Wziąłem to oczywiście z — już teraz nie do końca pamiętam — ale jeden z buddystów polecał, żeby w taki sposób wykształcać u siebie koncentrację. Czyli wchodzisz w jakąś przestrzeń, reszta cię po prostu nie obchodzi. Tutaj słuchacz jeden, pozdrawiam oczywiście Mobila na czacie, też mówi, że ma podobne stany i wspomina o tym, czy pobijemy dzisiaj rekord.
[02:15:45] - Rekord czego?
[02:15:45] - Rekord gości audycji.
[02:15:49] - A to ja już pobiłam rekord.
[02:15:51] - Asiu, już go uspokoiłem, bo okazało się, że jednak na pewno nie będzie rekord, bo jedna z pierwszych audycji — już teraz nie powiem słuchaczom która — ale jedną z audycji prowadziłem prawie sześć godzin. To była jedna z pierwszych audycji.
[02:16:07] - Ojej! Ale słuchaj-
[02:16:07] - Ale tak byłem wtedy nakręcony.
[02:16:11] - Ja z przyjemnością mogę być gościem jeszcze raz.
[02:16:14] - Słuchaj, ja wiem. Gości to też mam, nie tylko asiu ty. Oczywiście nie obrażając ciebie, mam wielu gości. Chodzi o czas i możliwości też. Tak że parę audycji jest do przodu nagranych, kiedy ja na przykład nie będę mógł nadawać, więc Ivellios ma takie zapasowe audycje, które będzie mógł puścić w tym momencie, kiedy ja nie będę miał możliwości. Za tydzień planuję zrobić audycję z Marcinem z kanału Pol Lechicki, czy też Marcin Bam się nazywa. Też bardzo popularna osoba na YouTubie. Miałem to zrobić jeszcze w lipcu. Wyszło, jak wyszło. Przełożyliśmy to na wrzesień, więc chciałbym też Marcina wykorzystać.
Muszę to po prostu rozdzielać, żeby było sprawiedliwie. Natomiast jeżeli Marcina nie ten, to możemy zrobić również w następnym tygodniu wywiad.
[02:17:07] - Jak też będę miała czas to z przyjemnością, bo stres mi odszedł. Całkiem dobrze się już czuję. Na początku mi trochę zabierało, w ogóle mówiłam: „Ojejku, chyba zaraz nic nie powiem”.
[02:17:18] - Strach ma wielkie oczy i to jest twój strach, nad którym musisz zapanować.
[02:17:21] - To jest ten strach, który jest absolutnie... Ja to przerabiałam wielokrotnie, ale tak jak zaczynaliśmy kiedyś naszą rozmowę, to czy śpiewałam, czy recytowałam, czy cokolwiek robiłam, gdzie była publika, zawsze miałam ten strach. Ten strach wynika z tego, że nam kazano zawsze być dobrymi, najlepszymi i tak dalej. I choćby nie wiem jak umysłowi tłumaczyć, to ten zapis jest i jeżeli ja z nim nie walczę, to w tym momencie nie wiem, kiedy to się rozpuszcza. Bo to się po prostu rozpuszcza.
[02:17:57] - Ja ci mogę sprzedać przepis, jak bardzo prosto pokonać ten strach.
[02:18:02] - No dawaj.
[02:18:03] - Oczywiście to jest z książki „Potęga podświadomości” Murphy'ego. On opisuje tam sytuację pewnego człowieka, znanego tenora, który zawsze kiedy miał jakieś występy, ogarniał go strach. To jest tak zwana trema. On robił coś takiego, że w momencie, kiedy wiedział, że za pół godziny czy za 40 minut ma wyjść na scenę, ogarniał go po prostu całkowity paraliż i nie był w stanie wyjść na tę scenę. Więc podpowiedział mu właśnie Joseph, żeby to rozwiązał w inny sposób: zanim wyjdziesz na scenę, siądź sobie w jakimś zaciszu, zamknij oczy, wprowadź się w lekki trans medytacyjny i wyobraź sobie tę scenę. Wyobraź sobie, jak pięknie śpiewasz, jak ci ludzie biją brawa. Możesz nawet sobie dodawać, co mówią, jak krzyczą i tak dalej. I takie coś zaczął stosować. I w tym momencie, kiedy to zaczął stosować, to dokładnie już doszedł do takiej perfekcji w późniejszym czasie, że właściwie wychodził bez żadnego strachu, bez żadnego lęku. Mało tego, to, co sobie wyobrażał wcześniej, przed wejściem na scenę, urzeczywistniało mu się na scenie.
[02:19:19] - Tak, pamiętam tą historię.
[02:19:20] - I to jest właśnie jeden z takich sposobów. Czyli wizualizacja siebie nie jako takiego małego dziecka przestraszonego, tylko raczej takiego szczęśliwego, że: „Jest, udało mi się! Co ten mały drań będzie mi tutaj rozkazywał?” Czyli podświadomość będzie mojej świadomości rozkazywać. Na tej zasadzie.
[02:19:40] - Tak. Ja z kolei sobie tutaj przed programem, jak już wiedziałam, że już się zbliżamy do tego antenowego momentu, po prostu usiadłam i powiedziałam sobie tak: „Przecież wiesz, że wszystko jest z pustki, więc czemu negujesz tą pustkę? Pozwól, niech ona będzie, a dusza twoja przemówi”.
[02:20:03] - Tak, dokładnie.
[02:20:05] - I tyle. Tak sobie posiedziałam i posiedziałam sobie z nią z 15 minut, nic nie robiąc, nic nie myśląc.
[02:20:12] - Jak się okazuje, ta pustka to jest też ciekawy element. Dobra Asiu, jeszcze króciutko i przechodzimy, robimy przerwę. Przerywnik muzyczny, wracamy i rozmawiamy tylko o energetyce oraz o-
[02:20:27] - Czyli co, będziemy rozmawiać o ciele, tak?
[02:20:29] - O ciele, o energetyce, o operacjach fantomowych, o eksperymencie, który robiłaś w Baba Yaga House, w którym ja też brałem udział, jakby nie patrzeć w pośredni sposób.
[02:20:37] - To musisz mi przypomnieć, bo wiesz, ty go pamiętasz, a ja-
[02:20:39] - Dobrze, ja nakreślę sytuację, ale jeszcze chwilka. Odpowiedz, bo wspomniałaś wcześniej, że zajmujesz się też spirytualizmem. Czy ty widujesz duchy? Czy czujesz je bardziej?
[02:20:54] - Czuję. Zdarza mi się taka sytuacja.
[02:20:56] - Czy zajmujesz się odprowadzaniami?
[02:21:00] - Tak.
[02:21:01] - Opowiedz troszkę o tym.
[02:21:04] - To jest tak, że ja tego nie do końca planuję. Najczęściej to jest spontaniczna sytuacja. Tak jak mówię, to się zaczęło tak, że do mnie przychodziły postaci z mojego życia, jak mój ojczym, mój tata.
[02:21:20] - Rozumiem. Czy ty odczuwałaś te istoty w danym momencie, kiedy potrzebowały jakiejś pomocy, czy wcześniej dostawałaś jakieś sygnały dzień, dwa dni wcześniej, że coś się będzie działo?
[02:21:34] - Czasami tak, ale to dopiero po czasie zaczynasz to asociować. Po czasie dopiero łączysz te rebusy.
[02:21:41] - Ja na przykład odczuwam to dzień wcześniej czy dwa. Na przykład jeżeli są katastrofy. Ja też swego czasu bardzo dużo się intensywnie zajmowałem odprowadzaniem dusz i to groma dusz. Naprawdę czasami to pod OMT było u mnie zatłoczenie. Jeżeli były jakieś katastrofy czy coś tego typu rzeczy, trzęsienia ziemi czy coś. Wspominałem kiedyś w swojej audycji o takim słynnym, teraz już nie wspomnę, bo nie pamiętam, ale są nagrania o trzęsieniu we Włoszech. To było gdzieś chyba 2013, 2014 rok czy 2015, nie pamiętam już teraz. W każdym razie wtedy też było takie dość silne zatłoczenie i zanim jeszcze się to pojawiło, ja to odczuwałem. Następnego dnia czy w tym samym dniu, już nie pamiętam, miałem taki dość duży tło, gdzie zajmowałem się odprowadzaniem. Następnego dnia zadzwoniłem do domu.
Moja matka akurat wtedy we Włoszech mieszkała, bo spędziła tam ponad 20 lat. Zadzwoniłem do niej.
[02:22:39] - Dlatego to odczuwałeś.
[02:22:40] - Być może tak.
[02:22:42] - To chodziło też o to, że na poziomie tej całej świadomości, czyli nonduality. Właściwie nie mogę mówić o nonduality, ale dobra. Ty jakby wiedziałeś, czułeś.
[02:22:59] - Poczekaj, ja skończę jeszcze to, żeby słuchacze mieli też wiesz. Natomiast następnego dnia zadzwoniłem do mojej mamy. Oczywiście potwierdziła mi, że były trzęsienia ziemi. Porozmawialiśmy tam chwilkę. Ja jeszcze dla pewności sobie wszedłem na internet, posprawdzałem na różnych stronach i okazało się, że było bardzo silne trzęsienie ziemi w tej miejscowości, o której mi mówiły te istoty. To było takie dla mnie stuprocentowe potwierdzenie, że rzeczywiście było to odprowadzenie tych dusz, a to była wtedy naprawdę gromada. Okej, dobra, przepraszam. Możesz mówić.
[02:23:34] - No dobra, czekaj, jakie było pytanie?
[02:23:37] - O odprowadzanie dusz. Czym się zajmujesz? Jak to odczuwasz?
[02:23:42] - Ja to odczuwam tak, że najczęściej jest to tak, że jak pracuję z kimś, osoba przychodzi na normalne, psychotroniczne, metafizyczne usunięcie jakichś blokad czy coś. Bardzo często jest tak, że w momencie, kiedy ci ludzie przychodzą z tymi blokadami odnośnie życia materialnego, socjalnego, małżeńskiego, to te dusze zmarłych przodków, które się jeszcze plączą i nie mogą odejść, nie mogą iść na te dalsze plany, ja je po prostu czuję. One przychodzą i ja wiem. Ja nie widzę, ale odczuwam. Odczuwam, wiem, gdzie stoi, wiem, co mówi, wiem, co robi. Załatwiam to z daną osobą i odprowadzamy. Tak to po prostu wygląda. Tak prosto.
[02:24:38] - Czy w twoim życiu prywatnym zdarzają się takie sytuacje, gdzie na przykład spadają ci różne przedmioty z miejsc, które nie powinny paść?
[02:24:48] - Tak. To się dzieje cyklicznie, nawet do tego stopnia, że zobacz, mieszkam w tej chwili nietypowo, bo mieszkam w Irlandii w apartamencie i mam tutaj ścianę lasu. I przyszła do mnie tutaj kiedyś inna osoba, która powiedziała do mnie: „Słuchaj, tu był cmentarz” i to mi wyjaśniło parę rzeczy.
[02:25:10] - Tak.
[02:25:11] - Czasami jest tak, że po prostu mnie tutaj coś dźga. Tak walnie w puplerach, jak robię coś w kuchni. Teraz jest już troszeczkę wyczyszczone, jest trochę rzeczy porobionych, ale bywało tak, że aż podskakiwałam i mój kot tylko owodził oczami, a ja mówię: „Boże, Stasiek, byś powiedział co to, a nie mnie denerwujesz jeszcze”. W każdym razie to tak jest. I też zauważyłam, że to jest związane właśnie z myślami, z myślokształtami, czyli stan, w jakim jestem, bądź też rozmowy, jakie przeprowadzałam, klientów, jakich miałam, rzeczy, jakie przerabiam. I wtedy przychodzą takie wibracyjne istoty i najczęściej wtedy się pytam: co chcesz? Po co przyszedłeś? Przychodzą też istoty, które przeszkadzają. Przeszkadzają szczególnie w momentach takich, kiedy wchodzę na następny etap zrozumienia jakiejś sytuacji, rzeczy czy uzdrowienia siebie na poziomie mentalnym, tym spirytualno-mentalnym. One wtedy przeszkadzają.
To są z kolei właśnie postacie z astrala, które chcą cię ściągnąć na najniższy poziom, żeby się bać.
[02:26:40] - Tam już mogą zrobić prawie wszystko.
[02:26:43] - Jak one cię tam wciągną, to jest znowu taka sama matnia jak moim zdaniem to życie na tej Ziemi, która się teraz rozdwaja i my możemy być świadomi tego naszego następnego kroku. Czyli będzie ta Ziemia świadoma, ta wolna, ta pełna miłości i wtedy te byty nie będą miały racji bytu na tej części egzystencji naszej świadomościowo.
[02:27:08] - Fajnie powiedziane. Byty nie będą miały racji bytu.
[02:27:11] - Tak, dlatego się z tego śmiałam. One przychodzą bardzo często, bo się boją. One przeniosły swoją świadomość do astralu i nie chcą nigdzie odejść, na żadne inne plany i trzeba im po prostu pomóc.
[02:27:32] - Asiu, w tej części chciałbym z tobą porozmawiać o operacjach fantomowych oraz o energetyce. W jaki sposób to robisz, jak się tym zajmujesz? Przykład, którym się posłużę, widziałem, kiedy przeprowadzałaś operację w Baba Yaga House na pewnej dziewczynie, która miała problemy z kręgosłupem. Bardzo mnie to zaintrygowało, ponieważ sam to robię, tylko że na sobie. Ponieważ każdy ma w życiu bóle, to są naleciałości, czyli pewne rzeczy, które gromadzą się w naszym ciele. Są wynikiem tego, że mamy pewne rzeczy w naszym życiu. Choćby nawet źle pomyślimy o innych osobach i tak dalej, to w pewnym momencie się kumuluje i w postaci fizycznej nam się odzwierciedla. Widziałem ciebie wtedy, jak operowałaś nad ciałem tej dziewczyny energiami, czyli ty wyczuwałaś to.
[02:28:34] - Ząb ją bolał.
[02:28:36] - A, ząb ją bolał. To nie był kręgosłup.
[02:28:37] - Ząb ją bolał. To nie był kręgosłup.
[02:28:39] - To może ja pomieszałem.
[02:28:41] - Ale tam chyba były dwie osoby, którym coś było. Już nie pamiętam teraz. Ale ząb pamiętam.
[02:28:48] - Nie, to ja może nie pomieszałem. Ja to widziałem praktycznie w drugi dzień.
[02:28:55] - Aha. Wiesz co, ja też naprawdę nie pamiętam, bo tam się dużo działo, więc nie pamiętam. Ale dobra, mów dalej.
[02:29:02] - Tam było z tym kręgosłupem, wyciągałaś jej na tej zasadzie.
[02:29:05] - No coś tam było.
[02:29:06] - Coś tam wyciągałaś jej energetycznie.
[02:29:09] - Tak.
[02:29:10] - Ja też to robię, te tak zwane operacje fantomowe. Oczywiście wiadomo, że my to wszyscy potrafimy robić. To nie jest żadna jakaś filozofia. Natomiast jeszcze wrócę paru lat do tyłu. Eksperymenty z technologią plazmową, kiedy robiliśmy też w Londynie, tylko że żeśmy tam wykorzystywali takie urządzenie, które mój kolega Tomasz nazwał sputnikiem. To był taki sputnik, gdzie przykładało się w pewnej odległości od ciała. Kierowało się oczywiście własnymi myślami. Natomiast fizycznie to urządzenie się w ręce miało, ono wysyłało takie wiązki i dokładnie bombardowało te miejsca, które nas bolały. I to był taki fizyczny sposób oddziaływania na nasze ciało fizyczne. Natomiast ja oczywiście już od lat stosuję takie tak zwane operacje.
Wyobrażam sobie to w taki sposób, że wprowadzam się w trans, operuję tylko na poziomie energetycznym i niefizycznymi rękami ruszam sobie. Wiesz chyba pewnie, o co mi chodzi. Przewalam tą energię, wprowadzam ją w ruch. Stosuję wizualizacje, które mają pomóc mi w wytworzeniu czy też nagromadzeniu się pewnego rodzaju energii, bo energie są różne do różnych rzeczy. Natomiast u mnie to jest energia zawsze złota, żółta i tą energią zawsze bombarduję pewne miejsce, ale robię to różnie. Robię to czasami od zewnętrznej strony, ale robię to też od wewnętrznej strony, czyli w pewnym sensie, przynajmniej takie jest moje pojęcie na obecną chwilę, uważam, że nasze ciało jest kosmosem dla innych cząsteczek naszego ciała, z którego my jesteśmy zbudowani. I stosuję taką metodę od środka. W jaki sposób ty to robisz?
[02:31:08] - To jest pytanie, gdzie obawiam się, że mogłabym pobić nawet rekord Guinnessa w tej audycji. Tak że może powiem najkrócej i mam nadzieję, że nie rozczaruję. Jeżeli ktoś nas jeszcze słucha, to was nie rozczaruję, bo przede wszystkim to, co się dzieje, ja nigdy nie wiem, jakiej użyję metody. A specjalizacji udokumentowanych mam kilkanaście i zawsze mnie każda metoda bardzo fascynowała. Niemniej jednak od jakiegoś czasu zaczęłam słuchać siebie i kiedyś pewna radiestetka powiedziała do mnie tak: „Nie daj sobie nikomu wmówić, że masz być i trwać przy jakiejś metodzie i że nie jesteś dobrym uzdrowicielem. Rób tak, jak robisz i niech tak już zostanie”. To było kilka dobrych lat temu.
[02:32:07] - Najlepiej robisz tak, jak uważasz po prostu.
[02:32:10] - Tak. Tak jak czuję. Ja będę upierać się przy czuciu, dobrze?
[02:32:15] - Naturalnie.
[02:32:15] - Bo to jest cały czas silne albo świadome, albo nieświadome odczucie, które pobudza. Tak jak powiedziałam, to jest taka moja regułka o charakterze pobudzenia. Dlaczego? Bo w momencie, kiedy skanuję ciało ręką czy też moją intuicją, tym odczuwaniem, mam w sobie rezonans i odczuwam osobę. Oczywiście, że łatwiej jest, jak ktoś powie, co dolega. Nie muszę chodzić jak ten wykrywacz min rękoma. Niemniej jednak nie zawsze wcale są to ręce. Czasami jest tak, że podchodzę i po prostu młynę głową komuś albo z kimś zaczynam tańczyć, albo proszę, żeby ta osoba pokrzyczała. Albo kładę i zaczynam robić z nią gimnastykę. Kładę na podłogę i po prostu wyginam jej nogi i ręce.
To brzmi strasznie, ale gimnastykuję nogi i ręce i wyciągam coś, podnoszę. Tym bardziej że W momencie, kiedy zajmowałam się przez wiele lat bardziej tą stroną mentalną. Teraz od ponad miesiąca zatrudniłam się w takim miejscu, gdzie robię bardzo dużo masaży i mam tam absolutną wolność. Moje szefostwo jest poinformowane, że jestem też healerem i po prostu praca z ciałem powoduje, że ja umysłowo nie istnieję podczas pracy z tym ciałem, czyli kiedy masuję daną osobę. Osoby, które są bardziej wrażliwsze, mówią do mnie, że one nigdy czegoś takiego nie przeżyły. To dlaczego o tym mówię? To jest odpowiedź. To jest cały czas odpowiedź na twoje pytanie. Ponieważ wypoczynek i relaks daje pozytywne odczucie w ciele i daje możliwość wyjęcia z ciała blokady albo odczopowania blokady, tak aby osoba, która jest bardziej aware o energiach i tak dalej, żeby ona mogła dalej pomóc sobie sama. Wtedy jako zwycięzca z samego siebie ta osoba wychodzi z takiej sesji i ma siłę do tego, żeby stawić czoła nawet najgorszej chorobie.
Każda choroba, jak już wspominałam w świecie wszystko, co się dzieje, u źródeł wszystkiego, co nas spotyka w ciele czy w mentalu, to jest taki określony model myślenia. Jeżeli ktoś jest niezrelaksowany, to będzie wchodzić na ten poziom, że ktoś chce z poziomu niedostatku być w dostatku. Czyli coś, co jest niemożliwe, czego my nie możemy zrobić w ogóle. Jeżeli my nie zmienimy i nie wymyślimy sobie sposobu postrzegania świata, to będziemy doświadczać cały czas tego, na co sobie nie pozwoliliśmy, żeby zobaczyć. A kiedy możemy coś zobaczyć? Albo jak jesteśmy bardzo zmęczeni, ale tak zmęczeni, że już po prostu jest nam to obojętne. Czyli co robimy? Odpuszczamy. Albo odpuszczamy, kiedy jesteśmy w relaksie i kiedy ludzie są w relaksie, kiedy ich w ten relaks wprowadzę, mogę z nimi porozmawiać, bądź też poczuć wszystko, jak jest. I wtedy wybieram metodę.
Czy to będzie zwykła praca bioenergoterapeutyczna, czyli u jednego będzie to zimno, u innego będzie to pulsować. U jednego będę robić to czakrami palców, u innego będę robić to łokciem i będę wypychać jakiś ból, innemu po prostu to wyjmę, inne zrobię to z poziomu radiestyzyjnego.
[02:36:18] - U mnie to się odbywa najczęściej tak, że ja czuję gorąco i to gorąco jest dla mnie oznaką, że idę w dobrą stronę.
[02:36:28] - No widzisz, tak.
[02:36:29] - Bardzo gorąco jest wtedy.
[02:36:30] - Ja teraz jak zaczęłam z tobą rozmawiać, to już w tej chwili zaczęły mi się uruchamiać natychmiast czakry w rękach, w palcach, w stopach i po prostu płynie taka energia, że wow. Najczęściej moja energia jest taka złotawa, zielonawa.
[02:36:53] - Fiolet.
[02:36:55] - Fiolet. Tak, to jest to.
[02:36:56] - To jest uzdrawiające.
[02:36:58] - Tak, fiolet jest to. I wtedy co? I w momencie, kiedy już uda się i ta osoba poczuje ulgę, bo to też zależy od otwartości drugiej osoby, czyli od stopnia, w jakim się ta osoba zrelaksuje i postanowi, że nie myśli tak jak inni. Bo jeżeli my wszyscy byśmy myśleli tak jak wszyscy. I znowu myślenie to już wyjaśnialiśmy, ale jeżeli wszyscy myślą tak jak wszyscy, to nikt nie myśli, czyli nikt nie jest kreatywny. Czyli znowu wracamy do tego, że metoda jest mało istotna w momencie, kiedy my złapiemy połączenie z naszą intuicją i z całkowitym, bo czasami intuicja sobie idzie jak dusza. Dusza nie zawsze jest przy nas według mnie.
[02:37:51] - Tak.
[02:37:52] - I jeżeli my nie złapiemy tego kontaktu z tą istotą, której pomagamy, to my najpierw musimy zapytać siebie czemu nie? Czyli co też robię. W tej chwili już nie mówię „Boże”, tylko mówię po prostu „duchu” czy „źródło ty moje, przepuść przeze mnie taką energię”, że skoro ten klient jest u mnie na tym fotelu, czy na mojej kanapie, czy w tej pracy, którą teraz wykonuję też na jakąś chwilę, bo to jest kolejne doświadczenie, ale uwielbiam tą pracę z ciałem. No więc co mówię? Mówię: „słuchaj, skoro ta osoba jest tutaj”, czyli prowadzę rozmowę. Czyli tak jak mówił Gregg Braden: ja rozmawiam. Modlitwa to jest rozmowa.
[02:38:41] - Dokładnie.
[02:38:43] - Ja sobie rozmawiam i ja mówię: „słuchaj, weź daj tą energię”, bo w takim razie ja potrzebuję takiej samej energii jak ten pacjent tutaj na tym stole czy ta pacjentka.
[02:38:53] - Przede wszystkim trzeba być takim przekaźnikiem, nie oddawać swojej własnej energii, tylko po prostu być przekaźnikiem. Ja stosuję bardzo często takie coś, że stosuję też mudry, które są bardzo pomocne, szczególnie ta najpiękniejsza mudra doładowująca. I robię to w ten sposób. Kiedyś to robiłem odwrotnie, ale tak naprawdę tutaj nie ma znaczenia. Jeżeli wierzymy w coś, że tak właśnie ma być, to tak będzie. Robię tak, że lewą stronę, ponieważ my mężczyźni jesteśmy prawostronni, kobiety są lewostronne, więc robię na zasadzie-
[02:39:25] - Lewoskrętne jak witamina.
[02:39:27] - Dlatego chciałem powiedzieć „stronnie”, nie „skrętne”, ale nie czepiajmy się nazewnictwa. Robię tak, że robię w dwóch miejscach mudra w prawej i lewej dłoni, przy czym lewa jest wciągająca jakby z tego eteru W którym i tak jesteśmy cały czas, ale chodzi o to, żeby mój umysł sobie to wyobraził i to jest dla mnie pomocne. Ściągam lewą stroną, prawą stroną przykładam na przykład do bolącej części i wprowadzam się w trans. I w tym momencie przeze mnie, przez całe moje ciało fizyczne przepływa energia. To jest taki zewnętrzny sposób fizyczny, który ja stosuję. Działa u mnie, pomaga mi w tym rewelacyjnie, więc skoro mi pomaga, jestem własnym lekarzem, doktorem. Poczekaj jeszcze sekundkę. I tutaj jeszcze powiem jedną rzecz, bo słuchacz na czacie Radia Paranormalium, na czacie YouTube napisał. To jest to, co powiedziałaś wcześniej, ale nie chciałem ci przeszkadzać. Uszkodzenie może nastąpić na dwie sposoby: intencją oraz chemiczną właściwością fizyczną, czyli poprzez myśl, intencję oraz chemię.
Należy to umiejętnie kontrolować i manipulować, bo bez silnej świadomości nie ma szans na to, aby tego doświadczyć.
[02:40:40] - Tak. I dlatego bardzo ważne jest, żeby każdy klient, każda osoba, która do nas przychodzi, jeśli my jesteśmy pomagaczami, żeby ona przychodziła do nas odprężona. Ona musi wyjść z receptami na odprężenie. Takie, które wywołają w niej uśmiech i spowodują, że ciężar, z jakim przychodzi, już spada, więc wtedy następuje natychmiastowe uzdrowienie. Bo jeżeli myśli paraliżują, jeśli ma ta osoba do siebie pretensje, jeśli skupia się na samym pragnieniu, to nic z tych rzeczy, które pragnie, nie stanie się. Bo żeby to zwierciadło zobaczyć, to jest tak jak z zajrzeniem w te oczy, prawda? Ale ja miałam jakąś myśl wcześniej, którą chciałam powiedzieć i nie pamiętam teraz. Po prostu.
[02:41:32] - Powiedziałaś o tym, w jaki sposób ty to wszystko robisz. Wydaje mi się, że chyba już-
[02:41:37] - Tak jak ty mówisz, czy ta polaryzacja, którą poruszyłeś teraz, czyli to, że na przykład mężczyzna z kobietą powinni zawsze siedzieć tak, że mężczyzna powinien siedzieć, jeżeli są parą, a nawet jeżeli nie, jeżeli mają być tylko przyjaciółmi, bądź też to ma być czyste spotkanie, żeby energia przepływała fajnie, harmonijnie, to nawet gości się powinno tak usadzać przy stole, że po prawej stronie kobiety zawsze powinien siedzieć mężczyzna. Właśnie jest to związane z tą polaryzacją, bo w momencie, kiedy mężczyzna i obok będzie siedziała kobieta, to się dostraja automatycznie, bo wystarczy, że oni siedzą koło siebie i już są spolaryzowani w jednej rzeczywistości i mają większą możliwość przekazania sobie dobrych rzeczy, dobrej energii i płynięcia z nią.
[02:42:33] - Czy wykorzystujesz w swojej pracy również jakieś narzędzia typu orgonity czy jeszcze jakieś inne urządzenia, czy pracujesz tylko i wyłącznie dłonią? Czy wykorzystujesz jakieś narzędzia z typu tak zwane materiały mocy czy kamienie mocy? Tak chyba to się nazywa.
[02:42:49] - Tak, czasami wykorzystuję. Generalnie sama je tworzę. Na przykład w tej chwili zupełnie przestałam używać. Jeszcze używam jakieś świece, które niekoniecznie są ekologiczne, ale na przykład świeca jest takim moim atrybutem, z którą pracuję. Wykorzystuję oczywiście zioła, szałwię, herbaty. Też na przykład jak ktoś do mnie przychodzi, to niezależnie od tego, czy jest to ktoś, kto przychodzi na sesję, czy nie, to zawsze jakieś uzdrawianie idzie, bo zawsze mam taką intencję, żeby wszystko było jak najlepiej. Różne te intencje. Intencje są zazwyczaj, żeby każdy był szczęśliwy, zdrowy. Czasami o nich zapominam. Efekty widzę często, że to inaczej wygląda od razu.
Stosuję takie odwrotności. Jak ktoś przychodzi zdenerwowany, to ja biorę taki worek z ziołami. Czasami gdzieś tutaj jeszcze zbieram zioła. Mam taki worek z ziołami. I teraz uwaga: uczyłam się o ziołach przez wiele lat. Uczyłam się o mieczach, różnych metodach przez wiele lat. Prawie w ogóle nie pamiętam nazw ziół, a robię zioła i potem ktoś mówi: „A co tu zrobiłaś?” A ja: „Nie wiem, zaraz muszę sprawdzić, co zrobiłam”. Czytamy to i się okazuje, że to na przykład był krwawnik i oczyszczamy krew albo że wrzuciłam melisę i ta osoba jest znerwicowana. I tak dalej. I w związku z tym to, o czym ja cały czas mówię, to jest poleganie na intuicji i żeby do tego miejsca dojść, najpierw musimy poznać mnóstwo metod, które są po prostu drogą.
Czyli wracając do tych wszystkich gadżetów, tak, mam neutralizatory. Tak jak ty mówisz orgonity. Ja mam inne neutralizatory. Mam drewniane, mam metalowe, robione przez polskich radiestetów, a wcześniej używałam wahadła. Od jakiegoś czasu przestałam używać wahadła.
[02:44:55] - Też używałem swego czasu wahadełka, ale od tego odeszłem.
[02:44:58] - Tak, używałam Isis. Karnaka nigdy nie kupowałam. Używam kamieni, aczkolwiek nie jestem jakąś specjalistką od kamieni. Używam turmalinu. Turmalin zawsze mam przy sobie. Używam kamieni w zależności od tego, co mi jest potrzebne. Wybieram je spontanicznie, a sprawdzam je później.
[02:45:19] - Czym jest turmalin? Bo pierwszy raz słyszę.
[02:45:23] - To jest kamień, który polecam. Turmalin czarny w szczególności chroni przed bytami. W przypadku kiedy mam te gifty medialne, że tak powiem, to-
[02:45:37] - To może ogranicz trochę tych kamieni, to będziesz widywała, a nie tylko czuła.
[02:45:41] - Właśnie, tu jest następna rzecz. Następna fola. Kiedy mi się otworzyły czakry i pamiętam do dziś, jeżeli mnie słucha, chociaż wątpię, pan uzdrowiciel z Warszawy. Pojechaliśmy kiedyś całą ekipą w Zakopane, już mieszkałam tutaj i to już było parę dobrych lat temu. Pojechaliśmy do Zakopanego i robiliśmy rytuał 12 babć z wodą. I żeśmy tam śpiewali w tych potokach, robili różne rzeczy. Wieczorem żeśmy medytowali, mieliśmy też jogina ze sobą. I nagle ja dostałam takiego palenia dłoni, a tego mojego kolegę terapeutę bolało kolano. I on mówi: „Weź mi przyłóż tutaj, zobaczymy jaką masz moc”. On tak powiedział.
Nie wiem, czy widział, czy nie widział. Nie pamiętam. Nigdy o tym nie rozmawiałam. To było chyba z 10 lat temu. W każdym razie ja mu położyłam to i ta energia mi zaczęła iść. Ja byłam tak przejęta tym, a on powiedział... Mogę przeklnąć?
[02:46:49] - Pewnie.
[02:46:50] - A on powiedział tak: „Kurwa, Aśka, ależ ty masz moc!” A ja mówię: „No dobra”, ja wtedy taka zielona i mówię: „Ale co mam teraz z tym zrobić? O co chodzi?” Trzęsłam się, zawroty głowy miałam, bo to była taka inicjacja. Ja wreszcie byłam gotowa. Ja to dostałam. Dlatego mówię nie bez kozery o tym. Jemu już to kolano naprawdę przeszło. I on do mnie mówi tak: „Ale wiem, co ty z tym masz zrobić. Co zrobisz, to zrobisz. To twoja energia, twoja sprawa, ty ją dostałaś”. A ja zielona jak dolar w tej kwestii wtedy i sobie myślę: „No i co robić?” Minęło trochę lat i w tej chwili nie przywiązuję do tego wagi.
To raz jest, raz nie ma. Zazwyczaj mogę to wywołać w każdej chwili. I teraz tak: wyjmuję, wyrównuję, sprawdzam tę polaryzację dodatnią na czubku głowy. Tego jest krocie. Kieruję się intuicją i miłością na tyle, na ile ją-
[02:47:48] - To jest na pewno podstawa. Ja na przykład też bardzo dużo współpracuję z wizualizacjami i w moim przypadku to ja sobie kreuję też na przykład jakieś maszyny, gdzie wchodzę w maszyny, które mnie na przykład skanują i wypisują wynik. Jako oneautę jest mi najprościej.
[02:48:04] - To znowu jest twoja koncepcja. Moja koncepcja... Dokładnie. Aha, i właśnie wtedy, jak mi się zaczęło, to ja zaczęłam powoli rzeczy widzieć i się czegoś przestraszyłam. Już nie pamiętam, co to było. I wtedy, pamiętam, stałam w tych górach i powiedziałam: „Boże, ta energia przeze mnie przepływa, ale ja nie chcę nic widzieć w żadnym wypadku”. I teraz już mówię: „Jestem gotowa zobaczyć, ale może to nie mój dar”.
[02:48:33] - Albo tak jak powiedziałem, może ogranicz kamienie, albo przynajmniej przenoś je na czas, kiedy na przykład wprowadzasz się w jakieś tam transe czy medytacje.
[02:48:42] - Może.
[02:48:43] - Asiu, pytanie z czata od Emobila do ciebie: „Czy Asia wie, jak kumulować w sobie energię i kierować ją na miejsca oraz przedmioty?” Pytanie ode mnie, czy potrafisz przesyłać na odległość energię i czy są jakieś ograniczenia w tym?
[02:49:03] - Nie ma. Jest to tylko kwestia tego, że ja nawet wiem, kiedy ktoś o mnie mocno myśli. Odczuwam to w ciele. Musiałam nauczyć się to wyłączać. Musiałam nauczyć się wyłączać, kiedy chodziłam na przykład do domów handlowych i mi nogi odejmowało, szczególnie jak to wszystko się uruchomiło. Bo po prostu ludzie są jak zombie. I oni bardzo potrzebują energii o wyższych wibracjach niż oni mają albo energii otwartości, wolności i chętnie ją jedzą, ale nic nie robią. Więc żeby przesyłać energię, muszę być świadoma na tyle albo mieć taki odbiór, który powie mi, bądź też mieć jakąś rozmowę z tą osobą, powie mi, że ta osoba nie będzie tego, brzydko mówiąc, żarła, a na hak nie wejdzie.
[02:49:56] - Czy praca z energiami jest dla ciebie męcząca, wyczerpująca? Czy odczuwasz wrażenia masz takie, że na przykład coś tracisz, czy raczej wręcz odwrotnie?
[02:50:07] - Już nie. Kiedy nie umiałam się obchodzić z energią, tak było. Teraz już nie.
[02:50:14] - Po prostu doszłaś do perfekcji.
[02:50:16] - Do perfekcji mi pewnie jeszcze daleko, ale bardzo to kocham. Bo ja zatoczyłam takie koło. Bardzo szukałam tych spirytualizmów. To wtedy było bardziej z ego. Bardzo chciałam być taka spirytualna, taka fejmos i tak dalej. Kiedy to wszystko odpuściłam, to, co teraz robię, przechodzi moje wcześniejsze wyobrażenia. I to, jak mi się otwiera serce przy każdej osobie, która po prostu jak otworzę oczy po takim zabiegu i ty widzisz to niebo w tych oczach, to-
[02:50:53] - Uśmiech na buzi przede wszystkim.
[02:50:55] - Uśmiech na buzi. To niedowierzanie, że można coś takiego przeżyć. To ja nie dowierzam sobie, że ja w ogóle coś takiego byłam-
[02:51:04] - Najlepsze jest w tym wszystkim to, że ty komuś pomogłaś, a ta osoba tobie pomogła, bo ja pamiętam na przykład-
[02:51:11] - Właśnie o to chodzi, że zawsze ja też korzystam.
[02:51:14] - To, co dajesz, do ciebie wraca. Tylko że spotęgowane. Pytanie od Emobilka na czacie Radia Paranormalium na YouTubie: o czym trzeba myśleć, aby pobierać energię, by jej nie utracić w trakcie wchłaniania?
[02:51:29] - O mamma mia! Zielona pietruszka
[02:51:31] - O czym trzeba myśleć, aby pobierać energię, by jej nie utracić w trakcie wchłaniania? Czy też energię trzeba wizualizować, żeby ją poczuć?
[02:51:44] - Ja nie mogę powiedzieć, co po pierwsze trzeba, bo tak naprawdę nic nie trzeba. Nic nie trzeba, nic nie musimy i nic nie trzeba.
[02:51:52] - Otworzyć się po prostu na tę formę przekazu, transferu.
[02:51:56] - Teraz wrócę do tego, co mówiłam chyba w części dwudziestej piątej. Żartuję. Co mówiłam w części dwudziestej pierwszej. Mówiłam o tym, że nasza intencja jest jedną — to mnie nauczyły doświadczenia z regresingiem — że nasza intencja jest najważniejsza, bo teraz opowiem na krótkim przykładzie, który się będzie milionowo powtarzał. Każdy z nas, niezależnie od płci i od tego, czy jest świnką, kotkiem, pieskiem, czy mężczyzną i kobietą, czy dzieckiem, które też ma płeć, my wszyscy chcemy być szczęśliwi, spokojni. I teraz my mylimy spokój ze szczęściem, euforię ze szczęściem i wszystko jest pomieszane. A chodzi o to, że moja intencja, jeżeli ja chcę jakąkolwiek energię pobierać, na przykład słoneczną, czy energię ziemi, czy drzewa, czy swoją własną energię tak poruszyć, żebym była połączona z tą ziemią i z tym niebem, i żebym była rzeczywiście tym przepływem, żebym mogła doświadczyć tej jedności ze wszystkim, co jest, to muszę mieć czystą intencję. I wtedy czysta energia, taka jaka jest moja intencja, będzie do mnie przypływać. Przykład rąk. Czyli jaki?
Każdy z nas chce być kochany. Oczywiście pomijam to, że powinniśmy sami się zacząć kochać najpierw w każdym aspekcie i cielesnym, i fizycznym, i spirytualnym. I wtedy będziemy wiedzieć, co nam robi dobrze, a co nie. Podświadomość lubi żarty, lubi trochę poświntuszyć, więc dlatego tak mówi. Łatwiej przyjąć. Jeżeli ja powiem, że ja chcę być kochana, a w moim zapisie z tego choćby życia, które jest i tak kontynuacją poprzednich, będzie miłość, która jest miłością przemocową bądź narcystyczną, bądź jakąś inną, która niekoniecznie będzie odpowiadać marzeniu, które też może być obwarowane takim oprogramowaniem. Więc moja intencja „chcę być kochana” będzie intencją „chcę być kochana”, ale podświadomie jest nieoczyszczona. Czyli jeżeli ja taką intencję będę powtarzać żarliwie tak długo, aż wreszcie stanie ten ktoś i powie mi, że mnie kocha, ale za trzy miesiące będzie okazywało się, że będzie to po prostu oszust, który chciał mnie wykorzystać i właśnie chłonąć moją energię, a ja nie umiem się bronić i nie miałam świadomości, że wysłałam taką intencję do samej siebie, to moja intencja, żebym ja naprawdę poczuła, czym jest miłość, powinna brzmieć: „Ja, Joanna, chcę wiedzieć w całym swoim jestestwie odczuwać miłość i taką miłość, której jeszcze nie znam i która jest wolna od mojego wcześniejszego codingu”. Ja to teraz bardzo skomplikowanie powiedziałam.
[02:55:12] - Ale robisz dokładnie tak samo, jak ja robię.
[02:55:15] - I wszystkie intencje dotyczące wszystkiego, czego chcemy, muszą być przez nas samych oczyszczane do minimum słów, które mogą być haczykiem dla myślokształtów, które tylko czekają jak horda wygłodniałych wilków, żeby rzucić się na energię, która się wystawia.
[02:55:33] - Oj tak.
[02:55:36] - Nie wiem, jak się nazywał ten słuchacz. Nie wiem, czy to odpowiedziało.
[02:55:44] - Ja myślę, że tak. To jest stały słuchacz. Bardzo dużo się udziela w Radiu Paranormalium i wydaje mi się, że bardzo dobrze wie.
[02:55:52] - Jak do tej pory wytrzymał, to musi być stały.
[02:55:55] - Słuchaj, w Polsce mamy już po drugiej w nocy, także chyba będziemy powolutku, Asiu, kończyć.
[02:56:00] - Tak jest.
[02:56:01] - Ja też już lekkie zmęczenie zaczynam czuć.
[02:56:04] - Ja też już odczuwam.
[02:56:06] - To teraz sobie wyobraź, jak ja kiedyś sześć godzin audycję prowadziłem.
[02:56:09] - Kochany, ale wiesz co? Jeżeli robisz to, co kochasz, to, co sprawia tę satysfakcję, tak jak ja robię dziennie w tej chwili, jak pracuję w tym wellness, to dziennie mam siedem, osiem osób na łóżku. I wcześniej mi się wydawało, jak tylko miałam swoją działalność, to mi się wydawało, że to jest niemożliwe, że ja będę mogła zrobić osiem zabiegów dziennie. A ja robię jeszcze fizycznie masaż. Więc muszę powiedzieć-
[02:56:42] - Ale jaki robisz masaż fizycznie? Tajski?
[02:56:45] - Nie.
[02:56:48] - Przepraszam, że tak powiedziałem.
[02:56:49] - Ja stosuję kombinację masażu energetycznego, magnetycznego, lomi, shiatsu i takie swedish albo deep tissue w zależności. Ja już nie pamiętam czystych struktur masażowych. Ja po prostu lecę po energetyce. Czyli po prostu nie ma takiej możliwości, żebym ja zrobiła dwa takie same masaże. Nawet takiej możliwości nie ma. Masaże, które robię są masażami, tak jak widziałeś moją pracę z energetyką, tak jak płynęłam, tak jak to obserwowałeś, to tak samo płynę z masażem. Czasami jest tak, że stoję przy łokciu czyimś i na przykład wyciskam coś z łokcia i wtedy nie mam umysłu. Jeżeli miałam intencję, że ta osoba ma być szczęśliwa, spokojna i radosna i to, co jest jej potrzebne, niech przeze mnie przejdzie, to ja też dostaję i ona dostaje. Bardzo często jest teraz tak, że klienci się tego w ogóle nie spodziewają w tym miejscu. I jest tak, że wycałowuję, niektórym płyną łzy, nawet mi samej, jestem wzruszona.
To jest niezwykła satysfakcja. To jest moment, do którego doszłam, tego się nie da opisać. I to była moja intencja. Moja intencja była, żeby przestać w ogóle się szufladkować jakkolwiek. Nie szufladkować się, znajdować swoje rozwiązania. I powiem jeszcze na koniec. To jest mój pomysł. Ja tym się już podzieliłam z osobami, które uczestniczyły w jednym z moich warsztatów i powiedziałam tak: załóż sobie księgę osobistej drogi. Taką księgę, taki zeszyt, w którym będziesz pisał o swoich kreacjach bez oporu. I pisz.
To twoja księga, tylko twoja. Pisz o swoich obserwacjach, o tym, co z tobą rezonuje.
[02:58:56] - Ale to jest jedna z najlepszych form, bo tak samo w obonautyce też się robi, tylko to się nazywa dziennik snów. Natomiast to jest bardzo ciekawa forma. Wszędzie to jest stosowane. Bo czego nie dotkniesz, tego nie uwierzysz, nie zapamiętasz.
[02:59:09] - No właśnie. Co ci służy, a co nie. O tym, co uznajesz za ciekawe, o tym, co czujesz. Nie unikać tych negatywnych bądź określonych jako negatywne, bo to, co dla mnie może być negatywne, dla ciebie może być pozytywne. To wszystko zależy od tego, jak wewnętrzne asocjacje idą, jak my to asociujemy, z czym, czy podświadomość nas dopuszcza do tego, żebyśmy byli świadomi tego, co się dzieje, czy nie. Jeszcze raz: intencje. Zawsze intencja. Co ja chcę osiągnąć, jak chcę się czuć, a nie używać słów, które mogą być dalszym codingiem i możemy sobie tylko tworzyć kolejne przeszkody. Po prostu to, co dla ciebie. Cały świat to ty.
Cały świat to ja. Mój świat, mój wszechświat to ja. Ja jestem wszechświatem dla robala, którego mam w jelitach, a na pewno ich mam kilka albo kilkadziesiąt, albo kilkaset, albo kilkanaście milionów.
[03:00:10] - Ale to są twoje robale, moje robale.
[03:00:13] - To są moje robale i jak jest im dobrze, to je mam. Jeżeli moje ciało ma zakończyć wędrówkę, to cokolwiek bym nie miała robić, a z moją duszą był taki agreement, to też tak będzie. Więc każdy moment, każdą rzecz, którą robimy: herbatę. Pijesz herbatę, coś ci dolega? Weź herbatę, potrzymaj chwilę w ręku, poczuj jej energię. Poproś swoją własną energetykę: weź tylko to, co mi ma pomóc w tym i w tym. Albo dzisiaj chcę czuć się bardzo dobrze. Cokolwiek. Już też jestem zmęczona, trudno mi mówić, jak nie ma konkretnego przykładu. Wszystko, każda rzecz, którą robimy, może być uzdrowieniem siebie i swojego życia.
To nie znaczy, że wszystko zaraz się stanie, choć może, w zależności od tego, ile mieliśmy przeszkód, ile zebraliśmy. Ja osobiście jestem taką czarną owcą rodzinną, ponieważ nie mam dzieci, na mnie zakańcza się ród. I ja jako dziewiątka i jako składowa tych wszystkich informacji, które zebrałam i traum, które przeżyłam, jestem daleko od rodziny. Moja rodzina ma swoje rzeczy, ja mam swoje. Oni nie do końca akceptują to, co ja robię. W związku z tym każdy na razie żyje swoim życiem. Kiedy się spotkamy, czy się spotkamy w tak zwanych zaświatach, czy się spotkamy za tydzień, czy się spotkamy za dwa dni, czy za rok, czy za pięć, to to spotkanie będzie uwieńczeniem drogi każdego z nas. Więc oprócz tego potrzebujemy zrozumienia, że odmienność, tak jak te nasze polaryzacje przeciwnej płci powoduje, że możemy się dzięki temu połączyć. Ja również byłam osobą bardzo narzucającą. W związku z tym w momencie, kiedy teraz ktoś mi coś na przykład narzuca, to jest kolejny etap uzdrawiania, to ja widzę siebie i myślę sobie: „Ale dawałam tym ludziom popalić, ja pierdzielę”.
[03:02:18] - Ja odwrotnie miałem. Ja raczej nigdy nie byłem narzucającą osobą. Natomiast zawsze się tak śmiałem i dziwiłem, jak tak można. Kolejna gra, kolejna iluzja.
[03:02:28] - No ale właśnie. Ja na przykład chciałam wszystkich uzdrawiać na siłę. Rozumiesz, o to mi chodzi.
[03:02:32] - Kasiu, nikt nie ma prawa ingerencji w inną istotę. I koniec. To jest podstawa prawa kosmicznego, boskiego, nazwijmy sobie to, jak chcemy.
[03:02:44] - Oczywiście, ale widzisz, jak człowiek był w ego, to co miał zrobić? Nie było wyjścia. Trzeba było dostać w piernicz.
[03:02:53] - No tak, trzeba przejechać się i trzeba tego samego dać w piar czyć.
[03:02:58] - A jak jeden piernicz był za mało, to było więcej piernicza. Ale za tymi pierniczami zawsze stały jakieś informacje, które były dla mnie. I w momencie teraz, kiedy ja jestem na nie otwarta, to to jest właśnie to, co cały czas mówię. Jeżeli ja naprawdę prawdziwie się otworzę i chcę naprawdę poznać swoją moc, to ja mam wyrazić taką intencję. Ale tą moc biorę z całym dobytkiem. To tak, jakbym chciała mieć faceta. Który byłby... Ja sobie kiedyś coś takiego zrobiłam, ale to może na inny program, ale który nie śmierdziałby nigdy.
[03:03:35] - Właśnie tym śmierdzeniem. Wiesz co, ja ostatnio odczułem w sobie takie zdolności, że ja czuję zapach, żeby to głupio nie zabrzmiało, ale negatywnych osób. I tutaj jest taki śmierdzący gnój. Nie wiem, jak by to można było nazwać.
[03:03:51] - Tak, ale ja mówiłam o tym, że na przykład nie śmierdział w sensie takim, że on się nigdy nie spoci.
[03:03:57] - Nie o to mi chodzi.
[03:03:58] - Nigdy się nie spoci. Mi o to chodziło. Czyli popatrz, jaka intencja. Chciałabym mieć zawsze takiego czystego, wspaniałego faceta, ale w podświadomości może być na przykład moja niechęć do spoconego faceta. Jeżeli ja sobie tego nie wyjaśnię, to ja sobie ściągnę faceta. Jeżeli ja powiem na świadomym poziomie: „Ja chcę, niech on uprawia sporty, ale nie chcę, żeby on śmierdział”, to on będzie śmierdział. Rozumiesz?
[03:04:24] - Tak, rozumiem. Się zastanawiam, kiedy mogę wejść i coś powiedzieć.
[03:04:30] - Sorry, rozgadałam się, w ogóle o trzeciej w nocy. Dobra, koniec.
[03:04:34] - Jasne. Nie, wspomniałem po prostu o innym momencie. Chodzi o to, że od jakiegoś czasu takie zdolności się u mnie wytworzyły. I to też nie jest przypadek, bo dużo ludzi też słyszę na YouTubie, którzy zajmują się podobnymi rzeczami, o których my rozmawiamy dzisiaj, że jest taki moment, że da się wyczuwać, nie wiem, czy to energetycznie, czy coś, ale ja po prostu wewnętrznie czuję zapach pewnej negatywnej osoby. I tutaj słuchacz na czacie eMobile znowu zapytał. Przede wszystkim powiedział, że zrozumiał to, co powiedziałaś wcześniej.
[03:05:11] - Dziękuję.
[03:05:13] - I zadał kolejne pytanie: „Czy Asia odczuwa kiedyś negatywne wibracje od pacjentów? Na przykład, że przyszedł pacjent i od razu wyczuła negatywny nacisk w psychice na jego pierwszy kontakt. Bo na przykład pan Jackowski, czyli ten słynny jasnowidz z Polski, często wyczuwał to u przypadkowych ludzi, bo niektórzy ludzie z pozoru wyglądają i zachowują się normalnie, a w duchu są na niskich i negatywnych wibracjach”. Dlatego poruszyłem temat tego zapachu czy energetycznego zapachu. Nie wiem, ja to odczuwam fizycznie.
[03:05:48] - Jest coś takiego. Uczciwie trzeba powiedzieć tak: wszyscy mamy jakieś uwarunkowania i ja z racji dzieciństwa, które było bardzo burzliwe i bardzo trudne dla mnie i wprowadzenie w młodość też, mam pewien schemat, który na pewnych poziomach oczyścił się, ale czasami nie mam uważności. Ja to porównuję do tego, że ze swojego wnętrza, z całości siebie chcę każdemu pomóc. I czasami jest tak, że wkrada się ego i intuicja mówi, ja wtedy bagatelizuję intuicję. Intuicja mówi: „Słuchaj, zostaw tego człowieka, nie da rady”. Bo to, o czym ty mówisz, to jest takie zewnętrzne. Ale kiedy ktoś wchodzi z tobą w kontakt i jakiś program mój wysunie się na przód, czasami robię się w bambuka, czasami wdeptuję w gówno, ale w większości przypadków już omijam łukiem. Ale to była długa droga moja. Potrzebowałam parę razy dostać właśnie w ten przysłowiowy wpiernicz.
[03:07:13] - Po prostu czasami się nie zrozumie tego. Trzeba przeżyć to.
[03:07:17] - I po prostu nie czytałam swojej własnej intuicji. Natomiast prawdą jest, że są ludzie, którym na przykład przychodzi ktoś tam, gdzie teraz pracuję, w tym wellness, bo zupełnie inaczej jest z tymi klientami prywatnymi, ale kiedy przychodzi tam ktoś i podchodzisz, jeszcze nawet nie podasz ręki, i ty już wiesz, że tutaj trzeba się przemęczyć. Czyli ta sesja będzie tak wyglądała, że będzie to czysto fizyczny masaż, bo jeżeli ktoś jest na to niegotowy... Tak, i ciała też śmierdzą, to prawda. I jeżeli ktoś jest niegotowy, to będzie odbijał w ciebie te negatywizmy. Czyli ty się otworzysz, żeby tej osobie pomóc, ale dostaniesz wpierdziel energetycznie. Ale to też jest po coś.
[03:08:11] - Tak, jestem. Oczywiście jak zwykle standardowo w każdej audycji muszę zapomnieć włączyć mikrofon, więc mówiłem do eteru. Właściciel Radia Paranormalium, czyli Ivellios napisał na czacie na YouTubie: „Ja myśląc o jednej dziewczynie, zawsze często czuję ostry zapach papierosów. Ale ona akurat zasłynęła niezbyt eleganckim zachowaniem się na pogrzebie naszej wspólnej znajomej. Palenie papierosów i podśmiechujki”. Także nie tylko ja odczuwam ten zapach. Ty też przed chwilką powiedziałaś, że odczuwasz. Marek też, właściciel Radia Paranormalium odczuwa. Czyli coś chyba jednak w tym jest.
[03:09:04] - Możliwe. I ja myślę, że to jest też kwestia właśnie tego, co żeśmy mówili w części 20.
[03:09:15] - 25.
[03:09:15] - Albo w 35. Że mamy różne rasy, mamy różne kombinacje, tak jak czy klonowane, czy mieszane były geny zwierząt. Mamy psy zmieszane, mamy różne rzeczy, więc myślę, że istoty, które nazywamy ludźmi też są zmieszane. One mają swoje zapachy, przejawiają się innie, inaczej. Mi się też zdarzyło widzieć parę razy, czyli dwa-
[03:09:45] - Mów, co widziałaś.
[03:09:46] - Niezdążone, niezmienione oczy.
[03:09:57] - A jakiego koloru?
[03:09:59] - Wiesz co? Koloru nie pamiętam, ale pamiętam kształt i to, co się wtedy ze mną działo.
[03:10:05] - Bo ja widuję często ciemne oczy. Natomiast siebie widywałem w drugiej stronie z pięknymi błękitnymi oczami, bardzo pięknymi, takimi hipnotyzującymi.
[03:10:15] - Wow, to takie plejadiańskie trochę.
[03:10:21] - Słuchaj, możesz sobie odsłuchać moich audycji wcześniejszych, bo to na różnym poziomie są te audycje, ale to już nie wnikajmy w to. Natomiast bardzo dużo opisywałem jeszcze w czasach radia Na Fali, kiedy prowadziliśmy wieczorowe pory i tam były moje sty też puszczane. W ogóle od tamtego momentu zaczęła się moja przygoda tak naprawdę radiowa. Bardzo często opisywałem bardzo dalekie podróże i miałem przewodników bardzo wysokich, w białych szatach, o brodach takich dużych do ziemi jak Gandalfy, coś tego typu.
[03:11:00] - Tak.
[03:11:01] - Zresztą to samo było w eksperymentach, które robiliśmy w Londynie przy technologiach plazmowych i tak dalej. To to samo było, ta sama postać pokazywała mi się, gdzie otwierała mi pewną księgę i zwracała mi palcem uwagę, żebym tu na tą rzecz zwrócił uwagę. Także to nie jest przypadek. Dziś trochę więcej już wiem. Dziś już trochę więcej wiem. Tutaj pytanie o mobile: czy Asia wie coś na temat energetycznych manipulacji?
[03:11:35] - To chyba na następne 85 godzin.
[03:11:38] - Dobra, to nie poruszamy.
[03:11:40] - Już czuję też zmęczenie.
[03:11:42] - Ja też czuję zmęczenie. To w takim razie poczekaj, ja sobie tu zaraz zapiszę. Jeszcze jedno pytanie krótkie, miałem przygotowane, ale to też przerzucę już na następną audycję, gdybyśmy tam kiedyś w przyszłości zrobili. Być może za tydzień, być może troszkę później. Natomiast jeszcze jedno pytanie, takie już podsumowujące nasz dzisiejszy wywiad. W czym pomogły ci twoje doświadczenia? Parę zdań.
[03:12:11] - Jak w czym? Przede wszystkim w tym, że w wieku, w jakim jestem, wyglądam, jak wyglądam, czyli dobrze. Że uzdrowiłam się z guzów, że uzdrowiłam się z traum, z których ludzie normalnie nie wychodzą, tylko albo wariują, albo się zabijają, albo prostytuują, albo nie wiadomo co. Oczywiście dlatego też mówię i mówię to z pełną świadomością, ponieważ założyłam pełną uczciwość w wywiadzie, w naszej rozmowie. Może wywiadzie to za poważnie, że są po prostu cienie, do których trzeba się przyznać. I ta świadomość tego, że składam się i z tego cienia i zawsze to tłumaczę zarówno moim klientom, jak i sobie samej: pamiętaj, że oko ludzkie jest ograniczone, że widzisz tylko część tego wszystkiego. Bardzo mały wycinek. Tak jak działa newtonowski kryształ, że z tyłu twojego oka masz ciemność, masz pustkę i nie widzisz tyłu swojej głowy. Czyli to, że każdy obraz ma dwa przynajmniej obrazy, każdy kij ma dwa końce i każda rzeczywistość może mieć niepowtarzalną ilość wariacji rzeczywistości. Po prostu nauczyłam się otwarcia, a jednocześnie pozwalam sobie na to, że jeżeli są sytuacje, w których będę ponownie zraniona, pozwalam sobie to zranienie przeżyć, ale już nie wchodzę ponownie drugi raz do tych samych rzek, czyli w te same relacje.
To, że mogę na dzień dzisiejszy, jeżeli miałabym zostać sama na świecie, może by mi było trochę smutno, ale spokojnie bym przeżyła. I po prostu siła, taka wewnętrzna siła. I jeszcze jedna rzecz. W młodości miałam bardzo dużo pieniędzy, kiedy byłam bardzo młoda. Teraz żyję normalnie, tak przeciętnie. I to, że na wszystko powinniśmy mieć swoją gotowość. I kiedy pewnych lekcji nie przerabiamy, kiedy jesteśmy bardzo młodzi, dostajemy takie checkpointy, czyli dostajemy rzeczy, o których marzymy, ale najczęściej my nawet nie jesteśmy świadomi tego, że nasze marzenie właśnie odchodzi i musimy przejść drogę. I teraz jakakolwiek ta droga by nie była, to moje doświadczenia mnie nauczyły, że niezależnie od tego, co się będzie działo, ja sobie zawsze świetnie dam radę. I że uwielbiam czynić ludzi szczęśliwych, ale już nie swoim kosztem. A kiedyś to było moim kosztem.
[03:15:05] - I tego ci, Asiu, życzę, żebyś była najszczęśliwszą osobą na świecie. Bardzo serdecznie ci dziękuję za dzisiejszą rozmowę. Poczułem, co mówiłaś, bo mówiłaś to z serca i szczerze. I o to właśnie chodzi. Bardzo ci serdecznie dziękuję za udział jeszcze raz w tej audycji. Mam nadzieję, że się nie raz usłyszymy. Przynajmniej bym chciał. Proszę cię tylko o jedno, żebyś mi po audycji jeszcze przesłała jakieś linki, gdzie można się z tobą skontaktować, porozmawiać, bo naprawdę masz bardzo ciekawe mądrości życiowe i wiedzę też przede wszystkim, bo jesteś praktykiem, a nie tylko teoretykiem, a na tych ludziach właśnie ja się skupiam. Cóż, pozostaje mi zakończyć audycję. Audycja będzie w bardzo ekspresowym tempie udostępniona, bo już Ivellios mi dał znak, że zajmie się obróbką, także ja mu tylko prześlę oryginał naszej audycji.
Dzięki temu ja będę mógł obrobić audycje jeszcze zaległe, które mam też i nie zdążyłem jeszcze obrobić. Także cóż. Dziękuję, dziękuję, dziękuję i do usłyszenia.
[03:16:13] - Ja dziękuję ci kochany. Dziękuję, dziękuję, dziękuję.
[03:16:16] - Mam nadzieję, że się spotkamy jeszcze nie raz w radiu.
[03:16:19] - Bardzo chętnie. Nawet już teraz mi się zachciało prowadzić program.
[03:16:24] - Ja uważam, że powinnaś prowadzić audycję. Masz głos radiowy, tak mi się wydaje. Masz głos radiowy, ciekawe mądrości. Tylko musiałabyś sobie jakiś plan ułożyć i powiedzmy, nie wiem, 10, 12 odcinków, żebyś przekazała wszystko. Ewentualnie jakbyś chciała, to moglibyśmy coś kiedyś wykombinować. Wspólną audycję.
[03:16:44] - Bardzo chętnie. Bardzo chętnie, bo potrzebuję w tej kwestii pomocy. Bardzo dziękuję. Dziękuję wszystkim, którzy słuchali i którym się to przydało. Dziękuję wszystkim tym, dzięki którym to się wszystko ukaże, usłyszy.
[03:17:00] - Ja myślę, że w tysiącach będzie.
[03:17:04] - Dziękuję bardzo.
[03:17:06] - Trzymaj się Asiu. Pozdrawiam i do następnego razu. Cześć. Pa, pa.
[03:17:11] - Ja i Stasiek, mój kot.
[03:17:13] - Stasiek. Fajne imię. A wiesz, że ja na początku na swojego przewodnika mówiłem Stachu?
[03:17:19] - No widzisz, ile masz obecków.
[03:17:20] - Później mówiłem Mietek, ale jak już mi powiedział swoje prawdziwe imię, które brzmiało Asla Lasaja, nie wiedziałem do końca, o co to chodzi, nie? Wklepałem w Google Translate. Wyszło, że to jest z tureckiego, czyli równowaga.
[03:17:37] - A no widzisz, a Stanisław jest stanowiący, czyli on mi pomaga.
[03:17:41] - Stanowi równowagę.
[03:17:43] - Tak, on stanowi równowagę. Mówię ci, że on pomaga. Jak są tacy klienci-
[03:17:46] - Czyli stan z równowagą się dzisiaj spotkał wieczorem.
[03:17:48] - Tak. Przychodzą i energia nie może przejść, to Stasiek zaraz się kręci, siada i mi pomaga, nie?
[03:17:55] - Dobra, jeszcze raz dziękuję i do następnego razu. Trzymaj się. Zdrowia. Przede wszystkim zdrowia. Pa, pa.
[03:18:00] - Pozdrawiam wszystkich. Pa, pa.
[03:18:03] - Mam nadzieję, że ta audycja wam się dzisiaj przysłuży czemuś. Było mi niezmiernie miło porozmawiać z osobą tak świadomą, bo jednak ciężko spotkać takie osoby w życiu codziennym. Jak widzicie Asia jest naprawdę ciepłą osobą i bardzo serdecznie was zachęcam do kontaktu, jeżeli byście chcieli troszkę więcej się jeszcze dowiedzieć już w takich prywatnych rozmowach. Ja oczywiście umieszczę link do Asi pod komentarzem. I takie jeszcze krótkie informacje. Zapomniałem odpowiedzieć słuchaczowi, któremu obiecałem, że odpowiem w dzisiejszej audycji. Chodziło o ten element, kiedy wprowadza się w trans i traci świadomość i nie może doświadczać tego zjawiska OOBE. Tak jak Asia powiedziała, tak samo ja. Jeżeli czegoś nie możesz, drogi słuchaczu, doświadczać, to po prostu nie doświadczaj tego. Ja bym proponował tobie raczej skupić się na momencie troszkę późniejszym.
To znaczy ja jako doświadczacz już taki zaawansowany, chociaż też czasami zdarzają mi się problemy z utrzymaniem świadomości na samym początku, kiedy się wprowadzam w trans i tak dalej, i na przykład chcę wyjść poza ciało, to czasami mi się to nie udaje. Dlatego też moja rada taka dla ciebie: nie rób tego na siłę. Może bardziej potrzebujesz najpierw, żeby twój organizm fizyczny odpoczął, a dopiero później na przykład o godzinie 3:00, 4:00 rano, kiedy się wybudzisz, na przykład pójdziesz do toalety, kiedy twoje ciało fizyczne będzie już bardziej wypoczęte, wtedy może spróbuj. To jest chyba taka najlepsza metoda. Jeszcze krótka informacja. Gdzie ja mam ten notatnik? Zamknąłem sobie notatnik. Aha, audycja dzisiejsza będzie szybko obrobiona. Ivellios mi tutaj napisał, że obrobi tą audycję. To bardzo fajnie, bo ja jeszcze mam jedną audycję do obrobienia o potędze podświadomości, ostatnią część.
Od miesiąca nie jestem w stanie, od momentu właściwie, kiedy wróciłem z urlopu, nie jestem w stanie się tym zająć, ale już będzie lepiej. Odkorkowuję to wszystko. Jeszcze audycje „3600 sekund” są do obrobienia. Od lutego czekają. Jakoś to tutaj ogarnę. Gdzie ten mój notatnik? Także jeszcze raz wam dziękuję. Dzisiejszym tytułem audycji były krainy w poza, spotkane istoty, jakie niosą przesłania o energetyce, samoleczeniu ciała, wykorzystaniu własnych zdolności uzdrawiania. Gościem była tutaj Joanna Muklewicz. Polecam wam również, tak jak już wspomniałem, gdziekolwiek byście tego słuchali offline, Radio Paranormalium, strona https://www.paranormalium.pl, Trójczat.
Tam macie wszelkie informacje na tej stronie. Radio Dreamtime na razie nie nadaje. Zastanawiam się, czy w ogóle to uruchamiać, czy zostać w Paranormalium, bo w sumie Radio Dreamtime miałoby być moją taką odskocznią prywatną, ale w sumie nie wiem, czy to jeszcze chcę ciągnąć. Muszę się nad tym zastanowić. Wszelkie informacje udzielam oczywiście na Facebooku, profilu Radia Dreamtime. Na razie niech tam to zostanie oraz na Paranormalium. Zapraszam was również do Radia Cenzura, www.radiocenzura.com. No i cóż, pozdrawiam w takim razie jeszcze kapitana Tomasza. Pozdro Tomku. Który się tam w pewnych miejscach buja.
Edka, Claude'a, Ivelliosa, tak jak powiedziałem wcześniej, Marcina oraz was, drodzy słuchacze, którzy gościliście dzisiaj w Radiu Paranormalium na YouTubie. Serdecznie wam dziękuję za liczny udział. Było was ponad 60 w szczytowych momentach, ale wiem, że w tym momencie również inne audycje były, więc mieliście wybór albo tu, albo tam. I dobrze, niech tak jest. Niech każdy wybiera, co jest dla niego najlepsze. Ja swoją drogą już dawno temu wybrałem i tak jak Asia zrezygnowałem z przepychu. Co najciekawsze, kiedy rezygnuje się z takich rzeczy, one przychodzą i to tak na siłę się pchają, że masakra. Dobra, jeszcze raz dziękuję. Do następnego razu. Trzymajcie się.
Cześć. Projekt nie realizuje się sam z siebie.