[00:00] - Czas snu oraz Radio Paranormalium. Witajcie bardzo gorąco i serdecznie, drodzy słuchacze w kolejnej już audycji. Audycji „Czas snu” numerowanej 031. Jest to część trzecia tematu metod i technik osiągania LD oraz OOBE. Żeby nie przedłużać, nie przeciągać odnośnie newsów i tego typu rzeczy, które wcześniej w różnych audycjach były, zacznijmy może już bezpośrednio od tematu, który wam przygotowałem. Kiedy przygotowałem się, robiłem swoje własne notatki w postaci papierowej wersji, którą tu możecie usłyszeć. Zakładałem i przyjąłem to, że chciałbym z góry wam zaznaczyć swoje stanowisko w sporze trwającym wokół fenomenu nazywanego OOBE, czyli Out of Body Experience, eksterioryzacją, czy też po prostu wychodzeniem poza ciało. Spór dotyczy obiektywności, subiektywności właśnie tego zjawiska. Mianowicie uważam, iż OOBE jest zjawiskiem obiektywnym i możliwym do udowodnienia. Inaczej sprawa ma się z projekcją astralną, czyli z wejściem w wyższy poziom astralny, o czym oczywiście powiem wam troszkę później.
Sam bowiem doświadczyłem wielu eksterioryzacji, w których widywałem rzeczywiste zdarzenia czy też postacie. Są to sytuacje, które są bardzo trudne do odróżnienia i to jest właśnie ten punkt, element, kiedy zaczynamy się zastanawiać, czy to, co widzieliśmy, czy rzeczywiście weszliśmy w świat astralny, ale widząc na zewnątrz to, co się dzieje w świecie rzeczywistym, czy był to tylko wymysł naszego umysłu, sen. Jeśli ty zaś jesteś sceptykiem i uważasz, że OOBE czy też projekcja astralna to tylko subiektywne stany umysłu, nic to właściwie nie zmienia. Wykonując ćwiczenia, które zaraz wam przedstawię, prawdopodobnie doświadczysz zjawisk na swój własny, indywidualny sposób. Zatem zapraszam was oraz życzę wam samych sukcesów i powodzenia w pozytywnym doświadczaniu tych właśnie doświadczeń. Taki kurs wam przedstawię teraz i na podstawie tego niniejszego kursu postanowiłem podzielić te ćwiczenia w następującej kolejności. A więc przedstawię wam najpierw teorię, w której powiem wam o ciele astralnym oraz o wibracjach i paraliżu sennym. Opowiem wam troszkę o dzienniku OOBE, czy też ćwiczeniach wizualizacji. I tutaj będę właśnie przedstawiał dziennik OOBE oraz określę systemy reprezentacyjne, ćwiczenie czyli zdjęcie oraz wizualizację dysocjacji i asocjacji. Przedstawię wam również ćwiczenia transowe oraz metodę trzy na dziesięć, rozluźnienie progresywne, trening autogenny, podwójną dysocjację.
Przedstawię wam również ćwiczenia oczyszczające i energetyzujące, a więc energetyzacja oddechem i tak dalej. Również przedstawię wam sposób, metodę, w jaki sposób przekonać swoją własną podświadomość do zjawiska OOBE, a więc submodalność, predykaty, autoanaliza kontrastowa somodalności, wizualizację OOBE z podniesieniem submodalności. Opowiem wam również o programowaniu linii czasu, czyli określeniu subiektywnej linii czasowej, programowaniu linii czasu w regresji, programowaniu linii czasu w progres, ćwiczenie z ciałem astralnym, a więc pobudzanie ciała astralnego, biegunowość, lewitacja, metoda liny i wirowanie, o niektórych metodach oczywiście wcześniej wam wspominałem. Były to takie skróty, dziś postaram się troszkę więcej na ten temat opowiedzieć. Przejdźmy zatem do teorii astralu oraz ciała astralnego. Taka krótka teoria. Na temat OOBE oraz projekcji astralnej powstało wiele teorii i fenomeny te nadal są prawnie niezbadane, mimo iż pierwsze wzmianki o nich pochodzą sprzed kilku tysięcy lat. Zjawisko było znane w starożytnym Egipcie, w Grecji wykorzystywali je rdzenni mieszkańcy. Głównie byli to szamani, magowie, mistycy, wiedźmy i tego typu rzeczy. W Polinezji i Azji również to występowało.
Głównym zastosowaniem projekcji astralnej oraz OOBE był kontakt ze światem duchów, przewidywanie przyszłości oraz kontakt osoby opuszczającej ciało ze swoim wyższym ja. Odpowiedź na pytanie, czy były to zabobony, czy misteria mające swe odbicie oraz uzasadnienie w świecie zewnętrznym, obiektywnym pozostawiam tu już twojej analizie. Natomiast będę wdzięczny, gdy pozostawisz powyższe pytania otwarte, a sam doświadczysz OOBE oraz projekcji astralnych i poznasz je na tyle, by przynajmniej sobie udzielić zadowalających odpowiedzi. Teorie, na którym będę się opierał, prowadząc te kursy dla was, właściwie w dzisiejszej audycji taki jeden główny kurs i troszkę może jeszcze jak zdążę czasowo, to jeszcze wam podam jakieś inne krótsze metody. Jest rozwinięta współcześnie teoria Paracelsusa, czyli pełne jego brzmień Paracelsus Aureolus Theophrastus Philippus Bombastus von Hohenheim żyjącego w latach 1493-1541. Paracelsus był średniowiecznym alchemikiem i filozofem. On pierwszy użył terminów świat astralny i ciało astralne. Dzięki jego pracom dziś możemy powiedzieć, iż cały świat astralny jest równoległym do fizycznego i przylegającym do niego poziomem energetycznym, dużo bardziej subtelniejszym niż materia. Według najpopularniejszej teorii, na przykład Eliphas Levi, rytuał wysokiej magii, astral kształtowany jest przez nasze myśli, wyobrażenia i emocje i odpowiednio skoncentrowany wpływa reakcją zwrotną na świat fizyczny. Bazują na tym tacy ludzie, którzy zajmują się na przykład bioterapeutyką, ezoterycy i tak dalej.
Stąd też wzięły się hasła jak na przykład zmień siebie, a zmienisz świat. Polecam również książkę „Potęga podświadomości”, która jest według mnie rewelacyjna. Właśnie wczoraj zacząłem ją czytać już któryś raz z rzędu. Świetna pozycja książkowa, jeżeli chcecie dowiedzieć się troszkę z innej strony odnośnie podświadomości i wszystkiego z tym związanego. Świat astralny umownie dzieli się na dwie części: tak zwany niski oraz wyższy. Niski to jest taki świat astralny, gdzie poziom ten łączy się z planem fizycznym. I tu właśnie zachodzi zjawisko OOBE. Wyższy jest to poziom myślokształtów oraz emocji. Tu natomiast zaczyna się projekcja astralna. Jak więc można eksplorować ten tajemniczy świat astralny, do którego jeszcze niedawno wstęp mieli tylko szamani, wtajemniczeni adepci, kapłani i mistycy?
Otóż teoria astraliu mówi nam, iż każdy przedmiot czy też zwierzę, a także i człowiek posiada własne odbicie w świecie energetycznym nazywane ciałem astralnym lub też aurą. Przenosząc naszą świadomość właśnie do tego ciała i opuszczając z nim ciało fizyczne, osiągamy projekcję astralną lub zjawisko OOBE. Co początkujący podróżnik astralny zatem powinien wiedzieć na ten temat? Otóż musicie mieć świadomość tego, iż wychodząc z ciała, wychodzi się na zazwyczaj zupełnie nieznany sobie teren. Bardzo przydaje się wtedy poprzedzić wyjście sugestią typu: po wyjściu z ciała będę całkowicie bezpieczny, spokojny i pewny siebie lub zwykłą modlitwą, czy też wezwaniem swoich opiekunów, opiekunkę, pomocników astralnych. Może być to na przykład anioł stróż, zwierzę mocy lub po prostu prośba do podświadomości o ochronę czy zwizualizowanie sobie tarczy ochronnej. Ja swego czasu, kiedy potrzebowałem większych wsparć, to na przykład trzymałem w ręce tarczę i dzidę, którą latałem i jak mnie coś atakowało, to tą dzidą rzucałem. Albo na przykład też miałem takie moce swoje. Dzięki tej dzidzie na przykład wysyłałem różne promienie w stronę różnych bytów, istot. Oczywiście angażując swoją miłość i tak dalej.
I po prostu zwalczałem te byty. Albo czasami też wystarczy wypowiedzenie na głos sobie w myślach, że jestem istotą świetlistą, jestem istotą nieśmiertelną i to ja jestem twórcą i kreatorem tej rzeczywistości. Wchodząc w tą rzeczywistość oczywiście tworzysz ją, ale też wchodzisz w pewne reguły, które są tam zawarte. Także jesteśmy współtwórcami, może nie całkowitymi twórcami, ale jesteśmy takimi współtwórcami tamtej rzeczywistości, więc pewne reguły, zasady obowiązują nas. Nie możemy tego łamać, bo jak złamiemy to bardzo szybko się przekonamy, co to oznacza. Ale też możemy nakładać swoje własne nakładki. I to jest właśnie niesamowite i fenomenalne zjawisko pokazujące nam nasze własne moce. I dzięki tym właśnie rzeczom, mocom, które sobie eksplorujemy na zewnątrz, jesteśmy w stanie pokochać, zrozumieć siebie, ale też nabrać pewności siebie i nie bać się po prostu, bo jest to główne ograniczenie, które nas ogranicza w światach zewnętrznych. Kolejną rzeczą jest uznana powszechnie opinia, iż w astralu podobne przyciąga podobne. Zatem jeżeli będziecie myśleć negatywnie, będziecie przyciągać negatywne rzeczy, pozytywnie odwrotnie.
Można być też i neutralnym. Pamiętajcie, że zawsze musi być tutaj bilans. Poprzedź każdą swoją projekcję chwilą pozytywnej wizualizacji, czy też przypomnij sobie kilka wspaniałych i radosnych momentów ze swojego przeżytego życia. Pomoże ci to dotrzeć do najbardziej pozytywnych części swojego i nie tylko świata astralnego oraz doświadczysz OOBE czy projekcji w sposób najbardziej przyjemny i fascynujący. Wibracje oraz paraliż senny. Termin wibracje niemal zawsze pojawia się tam, gdzie mówi się o wychudzeniu z ciała. Podsumowując wiele relacji, które zebrałem w ciągu całej swojej eksploracji i dołączając swoje własne, chciałbym w skrócie tobie nakreślić jego znaczenie. Otóż człowiek w stanie wibracji może je nazywać odmiennym stanem świadomości. Najczęściej odczuwa on bardzo silne pobudzenie organizmu, podobne do silnego napadu lęku lub szoku adrenalinowego. Takiego, jakiego doświadczają na przykład sportowcy, gdy na przykład zwycięsko kończą ważny bieg.
Użyłem tu oczywiście przykładu niosących biegunowy ładunek celowo, ponieważ spotkałem się z relacjami i z własnymi doświadczeniami i w porównaniu obu tych typów zjawisk. Wielu ludzi odczuwa to jako fale euforii płynące przez ciało. Stąd nazwa wibracje. Łączyć się z tym stanem może uczucie lekkości lub też odwrotnie wrażenie ogromnego ciężaru ciała. Zaznaczyć należy, iż wiele osób, w tym czasami też i ja tego doświadczam, słyszy podczas wibracji orkiestrę, czy raczej kanonadę różnych dźwięków. U mnie prawie zawsze są to dźwięki na przykład perkusji lub też głośny śmiech, albo i też szepty. Tu jest bardzo ważny, istotny element. Jeżeli byście chcieli się jeszcze bardziej zagłębić w to, to polecam wam również spotkania medytacyjne w grupie na przykład 200, 300 osób, gdzie tworzy się kręgi, wchodzisz w stany medytacyjne, medytujesz i dzieją się naprawdę niesamowite rzeczy. Bowiem energia złączona 200, 300 osób daje wam takiego kopniaka, że nigdy nie doświadczycie takich stanów, tak przynajmniej na obecną chwilę uważam, jak w grupie 300 osób, niż jako eksplorując sami. To jest inny rodzaj doświadczenia i niesamowitego doświadczenia.
Więc te wszystkie dźwięki, głosy, perkusje, co wcześniej wam wspomniałem, nie są rozpoznawalne i właściwie nie wiemy tak naprawdę, skąd to się bierze. Możemy się tylko domyślać. Czym jest to zatem spowodowane? Nie wiadomo. Stawiana jest najczęściej wymieniana hipoteza, iż jest to efekt przejścia z ciała fizycznego do astralnego. Co ważne, podczas wibracji można czuć lub też słyszeć silne i szybkie bicie własnego serca, podczas gdy chwilę potem po powrocie do ciała okazać się może, iż nadal jest ono w transie i w relaksacji, zwyczajnie po prostu uśpione. Stan wibracji jest najczęstszym momentem, gdy astralny podróżnik wychodzi z ciała. Jest jakby bramą do świata astralnego. Najważniejsze jest, by na chwilę odsunąć od siebie euforię lub lęk. Najpopularniejszym sposobem jest tutaj po prostu pozwolenie, by uczucia te płynęły w ciele, a skoncentrowanie się na jego ciała opuszczeniu.
Jak zatem to zrobić? Przedstawię wam dwa sposoby. Pierwszy sposób to poczuj, czyli kinestetyka jest tutaj bardzo istotna. A jak twoje ciało astralne staje się coraz lżejsze i lżejsze, energia wibracji pomaga ci ulecieć w górę. Analogicznie można ćwiczyć z wyobrażeniem i ciało staje się coraz lepsze. I drugi sposób to jest sposób taki, gdy już uświadomisz sobie, że stan, w którym jesteś to wibracje, odsuń na bok to, co czujesz, widzisz lub słyszysz i po prostu zwyczajnie rozluźnij się. Jest to moja oczywiście ulubiona metoda i można powiedzieć, że podczas wibracji wchodzę w trans i spokojnie oraz lekko opuszczam swoje ciało. Wibracje najczęściej odczuwalne są przez nas podczas obudzania się w tak zwanym paraliżu sennym. Paraliż senny jest stanem fizjologicznym organizmu, w którym ciało unieruchomione jest po to, by nie wykonywał czynności, które wykonujemy we śnie. Oczywiście najczęściej umysł w tym czasie także śpi.
Jest to bowiem element treningu. Jest jego oczywiście elementem też zwiększenie prawdopodobieństwa wystąpienia obudzenia świadomości w paraliżu sennym. Jednym zdaniem można to określić na takie zjawisko, że jest to element po prostu obronny organizmu, tak abyśmy w trakcie snu nie zrobili sobie jakiejkolwiek krzywdy, wykonując różne dziwne ruchy w trakcie snu, na przykład biegając, walcząc z kimś i tak dalej. I to jest właśnie to, żeby się nie przeniosło z tamtej płaszczyzny sennej na płaszczyznę rzeczywistości. Dziennik OBE. Ćwiczenia wizualizacji. Dziennik OBE powinno założyć się już pierwszego dnia kursu i prowadzić go, aż nauczysz się w pełni świadomie i w sposób kontrolowany opuszczać ciało. Ja swój dziennik skończyłem na ponad 4000 zapisanych swoich snów i właściwie rzadko już teraz zapisuję. Po prostu jest mi to jakoś niepotrzebne. Znalazłem ten swój własny kluczyk, który mi pozwala osiągać te stany w bardzo szybki sposób.
Czasami jeszcze zapisuję, czasami gdzieś coś jeszcze nagram, ale też z drugiej strony w swoim umyśle stworzyłem taką... Ja sobie to zrobiłem inaczej. Jak oglądaliście kiedyś film na przykład, zaraz sobie przypomnę. Okej, już mam. King Size, gdzie była taka wielka, duża szuflada, to właśnie w swojej podświadomości utworzyłem sobie taką wielką, dużą szufladę. Szufladnię tak to się chyba nazywało. I tam sobie po prostu te swoje sny gromadzę, gdzie mam do nich dostęp. To jest taki mój prywatny wszechświat, prywatne miejsce, gdzie tylko ja mam do tego bezpośredni dostęp. Oczywiście możecie sobie tutaj robić różne rzeczy, kombinować jak tylko chcecie, ale to już jest wasza indywidualna sprawa. Dobrze jest, aby Dziennik OOBE był twoim narzędziem, zeszytem, czy też zapisem cyfrowym w postaci na przykład dyktafonu.
Ale jeżeli zdecydujecie się na dziennik typu zeszyt, to polecam wam zakupić sobie większy format, powiedzmy 50 stron czy jeszcze większy, w którym będziecie zapisywać sugestie, swoje odczucia, wykonywać ćwiczenia oraz ich efekty, jak i na podstawie tych wszystkich zapisków w drodze do pełnego opanowania projekcji astralnej czy też OOBE będziecie sięgać w te zapiski wasze. Pamiętajcie o tym, że zapisujemy klucze, a potem odczytujemy to wszystko. Dopisujemy to, co sobie w trakcie dnia przypomnimy. Nawet czasami po dwóch dniach można sobie to przypomnieć i sny zawsze odczytujemy od tyłu. Dlaczego? Ponieważ jest to istotne, ponieważ najczęściej pamiętamy sny, najbardziej nam się utrwalają te sny, które mamy przed przebudzeniem. Trudniej nam jest dotrzeć do tych pierwszych warstw sennych. Zazwyczaj pierwszy cykl półtoragodzinny jest cyklem biologicznym, naprawczym organizmu. To znaczy, że w tej fazie, w tym pierwszym cyklu półtoragodzinnym nigdy się snów nie pamięta, ponieważ to jest minimum dla organizmu potrzebne, żeby organizm się mógł zregenerować, mięśnie wypocząć i tak dalej. Tego typu rzeczy.
Tak że tak to tutaj wygląda. Odnośnie tego zeszytu najlepiej, żeby to był na przykład nowy zeszyt używany tylko właśnie w tym celu. Notatki rób po swojemu. Wtedy dziennik będzie spełniał najlepiej swoją funkcję i pomoże ci w szybkim osiąganiu celu, jakim jest opanowanie zdolności OOBE i projekcji astralnych. Prowadź go systematycznie, najlepiej codziennie. Dni ponumeruj sobie na samym początku i korzystaj z dziennika. Możesz również skorzystać z aplikacji mobilnej. Jest taka aplikacja mobilna na sklepie Google Play. Mój dziennik astralny po polsku. Po angielsku to będzie My diary astral, coś takiego to się nazywało.
Teraz nie pamiętam, a nie chcę wchodzić w telefon, żeby nie przerwać sobie nagrania. Ale jak dobrze pamiętam, to właśnie po polsku się to nazywało. Przez Polaka oczywiście napisane. Bardzo ciekawa opcja. Mój dziennik astralny. Jest tam możliwość również eksportu swoich zapisanych wiadomości do formatów tekstowych czy excelowskich, czy wordowskich. Dzięki temu jest nam później łatwiej to wszystko opanować, zapanować, zrobić sobie kopie na innych nośnikach czy też urządzeniach. Przedstawię wam ćwiczenie, które polecam ci wykonywać na samym początku prowadzenia swojego własnego dziennika OOBE. Numer jeden. Wybierz sobie jeden dzień.
Możesz na przykład zasugerować się liczbą lub też wybrać na chybił trafił. Na przykład z trzeciego tygodnia kursu i zapisz w nim: „Dziś poznaję, jak bardzo przyjemne mogą być wibracje”. Czwartego tygodnia, najlepiej pod jego koniec i zapisz w nim: „Od dziś umiem kontrolować wibracje i przywoływać je na życzenie”. Codziennie przed kolejnym wpisem do dziennika możesz wizualizować sobie, jak wyznaczonego dnia osiągasz wyznaczony sobie cel, a to sprawi, że stanie się on tobie bliski i łatwy do spełnienia. Jeśli chcesz, możesz dopisać własne sugestie. Ważne jest, aby były one zapisane w czasie teraźniejszym i zawierały tylko zwroty pozytywne, bez zaprzeczeń. Ustal swoje cele tak, by przyniosły ci jak najwięcej korzyści i były realne, możliwe do spełnienia. Ćwiczenie pierwsze. Określenie własnego systemu reprezentacji. Pierwszy dzień kursu.
Zanim wyjaśnię termin system reprezentacji, wykonaj proszę poniższe ćwiczenie. Przypomnij sobie jakąś sytuację ze swojego życia i opisz ją tak, jakbyś opowiadał lub opowiadał ją znajomej osobie. Forma takiego dialogu. Postaraj się opisać swoje wspomnienie jak najdokładniej. Gdy już to zrobisz, podkreśl różnymi kolorami słowa, które określają to, co widziałeś czy też widziałaś, słyszałeś, słyszałaś lub czułeś, czy też czułeś. Podam wam przykład. Ostatnio na uczelni przypomniałem sobie, że zapomniałem telefonu komórkowego. Od razu widziałem miny znajomych, gdy zaczynają wymawiać mi, że zdenerwowani nie mogli się do mnie dodzwonić, a mój telefon pewnie w domu dzwonił i dzwonił. System reprezentacyjny to sposób, w jaki kodujesz, organizujesz i przechowujesz informacje w swojej pamięci. Każdy z nas używa wszystkich, lecz zazwyczaj ma jednego dominującego.
Na przykład wzrokowiec będzie opowiadał o tym, co i jak widział, słuchowiec co słyszał, a kinestetyk co, gdzie i jak czuł, wąchał, czy też smakował. Do czego zatem potrzebne mogą być ci te wszystkie informacje? Już wam odpowiadam. Na przykład dla wizualizacji. Opiera się ona przecież nie tylko na zmyśle wzroku. Gdy w którymś ćwiczeniu na przykład poproszę cię o to, aby zwizualizował sobie jabłka, możesz mieć kłopoty z zobaczeniem go w wyobraźni, ale z łatwością możesz na przykład poczuć, jak leży w twojej ręce, czy też poczuć wręcz jego smak. Pamiętaj, by każde ćwiczenie wykonywać po swojemu, intuicyjnie. Zastanawiasz się pewnie, czy można zmienić lub wzmocnić inne swoje systemy reprezentacyjne. Oczywiście, że tak. Wystarczy wizualizacji kierować się wszystkimi zmysłami.
Za chwilę pokażę ci, jak to zrobić w kolejnym ćwiczeniu. Ćwiczenie drugie: ćwiczenie zdjęcia. Ćwiczenie to ma kilka wariantów, dzięki czemu można je wykonywać prawie w dowolnym czasie i miejscu. Wybierz jakiś przedmiot ze swojego otoczenia i skup na nim wzrok. Nie odrywając od niego oczu, zwróć uwagę na wszystko, co widzisz. Zrób mentalne zdjęcie. Teraz zamknij oczy i przywołaj sobie w wyobraźni cały ten obraz. Przypomnij sobie przedmioty, kształty i kolory. Otwórz oczy i porównaj z rzeczywistością. Ćwiczenie, jeśli to możliwe, powinno wykonywać się aż do pożądanego skutku.
Możesz wykonywać je w domu, w pracy, w autobusie, wszędzie tam, gdzie możesz na chwilę się skupić. Jeśli masz problemy z przywołaniem obrazu, przejdź się w wyobraźni po miejscu, na które patrzysz. Możesz kierować się przecież zmysłem dotyku. Następnym wariantem ćwiczenia jest przypomnienie sobie ulubionych melodii oraz uczuć. Możesz zrobić sobie listę ulubionych utworów i odtwarzać je w pamięci. Pomóc może również wizualizacja orkiestry lub zespołu muzycznego. Z uczuciami postępuj podobnie. Zapisz sobie listę sytuacji, w których czułeś lub też czułaś to, co chcesz przywołać. Pozwól sobie przeżyć je jeszcze raz w wyobraźni, rozbudzając w ciele określone emocje. Tutaj również może pomóc używanie kilku systemów reprezentacji.
Ćwiczenie można podzielić na trzy części. Jedna część na każdy dzień, a więc na wizualną, słuchową i kinestetyczną. Można oczywiście zmieniać kolejność lub ćwiczyć wszystkie systemy na raz. Proponuję wykonywanie go przez trzy dni, na przykład w pierwszy dzień 15 zdjęć, drugi dzień pięć utworów i trzeci dzień 10 sytuacji i uczuć. W dalszej części kursu oczywiście pożądana jest dalsza praca nad wizualizacją. Jest ona bowiem doskonałym narzędziem do pracy nad zjawiskiem OOBE czy świadomym snem. Jeśli chcesz, możesz wprowadzać do ćwiczenia własne modyfikacje, na przykład zamiast zdjęcia kreślić film mentalną kamerą. Używałem tego wiele razy i jest to naprawdę rewelacyjne ćwiczenie. Niektórzy ludzie, na przykład ja, mają czasami wrażenie, że ich wyobraźnia żyje własnym życiem. Obrazy zdają się pojawiać i zmieniać same wbrew woli osoby wizualizującej.
Zależnie od kontekstu mam dla tych osób następującą radę. Jeśli chcesz wejść w medytację czy komunikować się ze swoją podświadomością na poziomie obrazów, pozwól pokierować się swojej wyobraźni. Jeśli jednak chcesz zasiać w swoim umyśle określone sugestie, pamiętaj, iż jest to tylko twój własny umysł i tylko ty nim sterujesz. Wystarczy w tym momencie, że na chwilę wyczyścisz obraz i zaczniesz wizualizację od momentu jej przerwania. Jeśli chcesz, możesz zapewnić też siebie w duchu, że później po ćwiczeniu chętnie wysłuchasz lub zobaczysz, co podświadomość chciała ci przekazać. Pamiętaj, żeby dotrzymywać słowa. Ćwiczenie trzecie: wizualizacja w dysocjacji i asocjacji. Jest to czwarty oraz piąty dzień kursu. Dysocjacja jest to rodzaj wizualizacji, w którym w wyobrażonym obrazie widzimy swoją postać, sylwetkę z perspektywy osoby trzeciej. W asocjacji natomiast wizualizujemy z perspektywy naszego oka.
Więcej oczywiście o tych stylach wizualizacji możecie poczytać w takich pozycjach jak „Wprowadzenie do NLP” O'Connora, Semora. Wypisz sobie na przykład 10 czy też 15 na każdy dzień sytuacji ze swojego życia i odegraj je po dwa razy w swojej wyobraźni. Najpierw w dysocjacji, później w asocjacji lub odwrotnie. Skup się na tym, jak odbierasz oba te style. Czy emocje w tobie są takie same? Czy obrazy różnią się jasnością lub natężeniem kolorów? Zbadaj je tak dokładnie, jak tylko możesz i zapisz swoje refleksje w dzienniczku OOBE. Zatem gdy skończyliśmy już kursy, metody związane z dzienniczkiem, przejdźmy może do ćwiczeń transowych. Jest to część trzecia kursu. Za chwilę policzę od 10 w dół, a ty z każdą liczbą zapadasz będziesz w coraz głębszy i przyjemniejszy stan błogiego spokoju zwany transem.
Tak zazwyczaj zaczyna się klasyczna sesja hipnotyczna. W niektórych metodach liczy się nawet do 100. Na przykład metoda Silvy. Ja tą metodę właśnie stosuję. Postanowiłem jednak oszczędzić tobie, drogi słuchaczu radia oraz YouTube'a i zaprezentować metody, które działają również skutecznie, a są znacznie przyjemniejsze. Metoda pierwsza. Nazwijmy to podpunktem A, czyli metoda trzy razy 10, czyli sześć do ośmiu dni kursu. Później oczywiście można wykorzystywać kotwice. Metodę tą za pierwszym razem możesz podzielić na trzy części, gdyż jest dość skomplikowana. Zatem przeczytaj Przeczytaj czy przesłuchaj właściwie te informacje, których Tobie udzielam dwa, trzy razy, by dokładnie to wszystko zapamiętać.
Sugestie, które podam wam są tylko oczywiście przykładami i możecie je zmieniać według swoich własnych upodobań. A zatem. Usiądź lub połóż się wygodnie i weź kilka głębokich oddechów. Pamiętaj, że w każdym momencie możesz zmienić pozycję swojego ciała. Czy na przykład przeciągnąć się, czy rozciągnąć, czy na przykład przesunąć się na bok. Komfort fizyczny jest tutaj najważniejszym, kluczowym elementem, przynajmniej na początku przygody z transem. Wyobraź sobie, że znajdujesz się w dużym pomieszczeniu. Może być to na przykład sala wykładowa i trzymasz w ręce kartkę ze zdjęciem lub rysunkiem kontura twojego ciała całego. Weź do drugiej ręki flamaster lub długopis. Powiedz sobie: zaczynam rozluźniać swoje ciało.
Napisz na kartce obok rysunku na wysokości czoła dziesięć i pozwól sobie poczuć to charakterystyczne rozluźnienie na czole i twarzy. Rozluźnij mięśnie w dokładnie taki sposób, jaki będzie dla ciebie najbardziej odpowiedni i najprzyjemniejszy. Teraz napisz literę dziewięć na wysokości szyi i powiedz sobie: z każdą malejącą liczbą rozluźniam się coraz przyjemniej. Rozluźnij swoją szyję. Następnie napisz liczbę osiem na wysokości serca i rozluźnij swoją klatkę piersiową. Kolejno napisz siedem na wysokości splotu słonecznego i rozluźnij jego okolicę. Napisz liczbę sześć przy brzuchu i rozluźniając go powiedz sobie: teraz rozluźniając się zaczynam wchodzić w trans. Napisz pięć na wysokości miednicy i ją także rozluźnij. Następnie cztery na wysokości ud. Gdy już napiszesz trzy na wysokości kolan i rozluźnisz je, powiedz do siebie: gdy dojdę już do jedynki, moje ciało rozluźni się dwa razy bardziej niż rozluźnione jest teraz.
Napisz. Teraz przyłóż. Napisz. Przepraszam. Napisz dwa przy łydkach i pozwól im rozluźnić się i odpocząć. I w końcu napisz jeden i pozwól swojemu ciału odprężyć się jeszcze bardziej. Teraz przyłóż palec do miejsca, gdzie napisałeś, czy też napisałaś numer jeden i przesuń nim palcem do góry w stronę dziesięć, jednocześnie spokojnie wychodząc z transu. Następnie w swoim własnym tempie zjedź palcem aż do jedynki, budząc w sobie przyjemne odczucia i wchodząc w jeszcze głębszy trans niż poprzednio. Technikę tą nazywa się NLP kotwiczeniem, ponieważ od teraz, za każdym razem, gdy zwizualizujesz sobie, że przesuwasz palec po tej przedziałce od dziesięć do jeden, momentalnie i nadzwyczajnie przyjemne, przyjemnie wejdziesz w stan błogiego rozluźnienia ciała i lekkiego transu. Jest to pierwszy poziom techniki trzy razy dziesięć.
Drugi poziom. Drugi poziom techniki polega na rozluźnieniu myśli. Może brzmi to dziwnie, ale ciekawi mnie, jak bardzo zdziwisz się możliwościami własnego umysłu, gdy już skończysz to ćwiczenie. Po rozluźnieniu ciała i zakotwiczeniu sobie umiejętności szybkości powracania oraz pogłębiania tego stanu. Wyobraź sobie, że wychodzisz z sali i widzisz przed sobą długi, oświetlony korytarz. Idąc nim zauważysz po bokach dziesięć par drzwi z namalowanymi kolorową farbą numerami od dziesięć do jeden. Powiedz sobie teraz: z każdym malejącym numerem moje myśli uspokajają się, a mój umysł oczyszcza. Zacznij w swoim własnym tempie iść korytarzem. Nie wiem dokładnie, w którym momencie zwrócisz uwagę i razem z twoimi myślami rozluźnia się także twoje ciało. Jeszcze bardziej, jeszcze przyjemniej.
Gdy jednak już dojdziesz do drzwi z numerem jeden, przygotuj się na niespodziankę. Bowiem wiele osób mówiło mi po takich ćwiczeniach i sam zresztą też widywałem. Uwielbiam te ćwiczenie. Słuchaj, to jest niesamowite. Gdy dochodzisz do drzwi z numerem jeden, po prostu rozpływasz się. To uczucie jest tak wspaniałe, że trudno mi jest to opisać. Przy tych własnych drzwiach możesz założyć sobie kolejną kotwicę. Proponuję jednak, abyś wyobraził czy też wyobraziła sobie, drogi słuchaczu, że za drzwiami są na przykład, na przykład za drzwiami z numerem jeden duży przycisk na przykład z narysowanym w twoim ulubionym kolorze trójkątem lub kółkiem. Powiedz teraz do siebie: za każdym razem, gdy wyobrażam sobie, że wciskam ten przycisk, wejdę w bardzo przyjemny trans. Część trzecia tej techniki.
Część trzecia tej techniki polega na rozluźnieniu emocji i w efekcie osiągnięciu jeszcze głębszego transu. Po założeniu drugiej kotwicy zwizualizuj, że korytarz kończy się schodami wedle upodobania biegnącymi w dół lub w górę. Ja zazwyczaj stosuję tutaj w dół. Schodząc każdą stronę stopnia, jest ich 10. Bierz spokojny, wolny i głęboki oddech. Odliczając sobie w myślach, pomyśl nad tym, jak by to było, gdyby twoje emocje rozluźniły się. Pomyśl, jak ciekawy musi być stan, gdy rozluźnione jest nie tylko twoje ciało, ale także myśli i emocje. Możesz wspomóc się tutaj sugestią: gdy dojdę do schodka z numerem jeden, moje emocje będą przyjemne, rozluźnione i wejdę w głęboki trans. Na samym dole ustaw sobie podobny przycisk jak na końcu korytarza. Zmień tylko jego kształt lub kolor, by twoja podświadomość rozróżniała te stany i mogła je przywołać na twoją komendę.
Przy schodach w wyobraźni ustaw sobie wygodny fotel lub łóżko i usiądź lub połóż się na nim. Jest to moment ukoronowania całej twojej pracy, a więc moment wejścia w najgłębszy trans i pełne rozluźnienie twojego ciała. B. Rozluźnienie progresywne i trening autogenny. 9-13 dzień kursu. Autorami metod, którą połączyłem w jedną i nieco zmodyfikowana ta metoda jest na przykład Jacobson, czyli progresywne rozluźnianie mięśni oraz Schultz, czyli trening autogenny. Połóż się lub usiądź wygodnie. Weź kilka głębokich oddechów. Zwróć uwagę na swoje nogi i na chwilę, mniej więcej trzy do pięciu sekund napnij wszystkie ich mięśnie. Rozluźnij je, napnij znowu, po czym znowu rozluźnij.
Procedurę powtarzaj na początku pięć razy. Po każdych dwóch sesjach możesz zmniejszyć ilość powtórzeń o jeden, aż dojdziesz do pojedynczego napięcia i rozluźnienia. Po każdym rozluźnieniu odczekaj chwilkę pięć, może 10 sekund. Ćwiczenie to powtarzaj kolejno dla nóg, dla miednicy i brzucha, klatki piersiowej, rąk, szyi i twarzy. Jest to bardzo fajne i ciekawe doświadczenie. Bardzo dużo tych ćwiczeń wykonywałem i nawet czasami zdarza mi się, że jeszcze wykonuję. Następnie zwróć uwagę na swoją prawą nogę i powiedz sobie w myślach: moja prawa czy też lewa noga staje się ciężka, ciepła i rozluźniona. Poczuj, jak twoja noga taka właśnie się staje. Jeśli chcesz, możesz powtórzyć to kilkakrotnie. Gdy już to zrobisz, zwróć się sam do swojej drugiej nogi, następnie do brzucha, klatki piersiowej, obu rąk, szyi i głowy, twarzy.
Jedynym miejscem, które możesz pozostawić chłodne, to twoje czoło. Dzięki temu twoja świadomość będzie tym bardziej ostra, im głębszy stan osiągniesz. Powtórz sobie teraz tyle razy, ile tylko potrzebujesz. Moje ciało jest ciężkie, ciepłe i rozluźnione. Wiele osób już w tym momencie osiąga głęboki i przyjemny trans oraz rozluźnia się. Możesz jednak pójść jeszcze dalej. Zrób to samo co w poprzedniej części ćwiczenia, zmieniając sugestię na: moja prawa noga zasypia, sprawiając, iż bardziej świadomie wchodzę w coraz głębszy trans. Ciekawe, jak bardzo zdziwisz się, gdy zwrócisz po tym uwagę, iż twoje ciało naprawdę śpi, a twój umysł nie. Gdy już osiągniesz głęboki trans, zakotwicz go sobie. Kotwicą znów może być na przykład wyobrażony przycisk, dzięki któremu osiągniesz głęboki trans lub pogłębisz go i tak dalej.
C. Podwójna dysocjacja to jest mniej więcej 11-13 dzień kursu. Dlaczego 11 a 13? Ponieważ każdy ma swoje tempo. Dlatego podaję przybliżone mniej więcej dni. Technika ta powinna być stosowana tuż po wejściu w trans metodą z punktu A, czyli przypomnę wam, była to metoda trzy razy 10. 6-8 dzień kursu. Gdy już zejdziesz ze schodów, wyobraź sobie, że stoisz przed drzwiami. Prowadzą one do pokoju, w którym szybko i łatwo będziesz mógł czy też mogła wejść w jeszcze głębszy trans niż dotychczas. Opatrz drzwi napisem, nazwą lub najbardziej według ciebie do nich pasującą nazwą, na przykład pokój relaksu.
Wejdź do swojego pokoju i umebluj go. Pomaluj ściany tak, aby czuć się w nim naprawdę dobrze. Ja u mnie stosuję tak zwaną komnatę serca, gdzie jest w takim kolorze złocistym, złotym. Na środku zawsze są dwie pary drzwi jedne z przodu, drugie z tyłu. Czyli z niższego poziomu wchodzę w wyższy poziom, a na środku stworzyłem sobie taki tron w kształcie serca promieniujący. Coś na zasadzie jak w serialu „Grze o tron”. Taki duży, wysoki tron, na którym sobie siadam, gdzie mogę pogłębiać swoje trance, czy też wprowadzanie się jeszcze w głębszy trans. Ewentualnie stosuję metodę samouzdrawiania organizmu, bo również wykorzystuję ten swój taki tron. Z tym że wokół tronu jeszcze stworzyłem sobie takie pierścienie, o którym wam wspominałem bodajże w części drugiej, w metodach i technikach osiągania OOBE i LD, audycji Czas Snu oczywiście. A zatem powróćmy do tego pokoju.
Oczywiście w tym pokoju możesz sobie również ustawić swoje wymarzone łóżko. Jak powiedziałem wam wcześniej, dla mnie jest to tron, mój tron. Natomiast możecie sobie zrobić na przykład łóżko. Połóż się na nim i w swojej wizualizacji wejdź w trans. Wyobraź sobie, że leżąc na łóżku wizualizujesz sobie, iż znajdujesz się na plaży. Jest piękny, słoneczny dzień. Czujesz gorący piasek pod nogami. Słyszysz i widzisz latające mewy. Czujesz, jak słońce ogrzewa całe twoje ciało. Podejdź w wizualizacji do morza i połóż się na skraju linii lądu i wody tak, żeby fale obmywały twoje ciało.
Poczuj, zobacz i usłysz, jak woda obmywa cię raz za razem dokładnie w rytm twojego oddechu. Ciekawe, czy już w tym momencie doświadczysz lekkich, przyjemnych wibracji. Poświęć na ten czas, na ten cały relaks kilka minut. Następnie wstań i wyciągnij z kieszeni kartkę papieru i długopis na przykład, czy też flamaster. Napisz na kartce swoje życzenie, czy też inaczej sugestię. Pamiętaj, aby była ona sformułowana pozytywnie i w czasie teraźniejszym. Na przykład: świadomie wychodzę z ciała i jestem przy tym całkowicie bezpieczny. Następnie podnieś z piasku butelkę i włóż do niej zrolowaną kartkę papieru. Pamiętaj, żeby zatkać ją korkiem. Gdy już to zrobisz, rzuć butelkę jak najdalej w morze.
Morze w tej wizualizacji symbolizuje twoją podświadomość, która otrzymując twój przekaz zacznie pracować, by jak najpełniej go zrealizować. Podziękuj jej za to i poświęć chwilę, aby pomedytować, co da ci umiejętność wychodzenia z ciała. Może polecisz na przykład zobaczyć piramidy, czy też na przykład polatać sobie na Księżyc czy inne planety, czy zwiedzić na przykład góry, czy jeszcze inne rzeczy. To już zostawiam oczywiście twojemu wyborowi. Zapamiętaj ten stan, by móc przywołać go w przyszłości i na własne życzenie. Gdy skończysz medytować, możesz zacząć powracać do normalnego stanu umysłu, na przykład wizualizując sobie, jak wszystkie twoje członki stają się lekkie i pełne energii. Miej na uwadze, iż to, że napisałem, iż metody transowe polecam ćwiczyć do trzynastego dnia kursu, nie znaczy wcale, że potem możesz również przestać to robić. Po ćwiczeniu na przykład wybierz metodę, wyżej wymienione metody. Wybierz na przykład z nich tą, która najprawdopodobniej ci odpowiada lub nawet stwórz swoją własną technikę. Pamiętaj, że tylko umysł ciebie ogranicza.
Trans najlepiej ćwiczyć codziennie i nie zaprzestawać tych ćwiczeń. Wiedz również, iż jeśli chcesz, wizualizacje transowe mogą zastąpić również medytację. Mogą, czy też możesz zastąpić również medytacją. Część czwarta. Ćwiczenia oczyszczające i energetyzujące. A. Energetyzacja oddechem. Czternasty i piętnasty dzień kursu. Później przy każdym programowaniu do OOBE. Wybierz sobie dwa kolory.
Jeden, który będzie oczyszczał i będziesz nim oczyszczał swoje ciało astralne. Drugi, którym będziesz je energetyzować. Najlepiej będzie, gdy oba te kolory będą jasne. Może to być na przykład jasnoniebieski i pomarańczowy. Pierwszy kolor. Pierwszy kolor. Przyjmij wygodną pozycję i swoją ulubioną metodą wejdź w trans tak głęboko, jak tylko będzie ci to odpowiadało. Następnie przystąp do oczyszczania. Weź kilka głębokich oddechów, wyobrażając sobie, że powietrze, które wdychasz, zabarwione jest kolorem, który wybrałeś, wybrałaś jako pierwszy. Napełnij nim całe swoje ciało.
Pozwól mu płynąć w miejsce w twoim ciele, w którym znajdują się blokady energetyczne i rozpuszczać je. Nakaż przepływać przez swoje kanały energetyczne, które w większości łączą się ze szlakami nerwowymi i oczyszczać je ze zbędnych lub zużytej energii. Gdy uznasz, że oczyściłeś czy oczyściłaś się wystarczająco, pozwól energii także tej z blokad i tej użytej wypłynąć, wylecieć ze swojego ciała do ziemi. Wyobraź sobie, że ciężka już energia opuszcza twoje ciało i łączy się z ziemią, która ją oczyści. Wizualizuj sobie, jak twoje ciało astralne lśni czystością i świeci jasnym kolorem. Kolor drugi, który wybrałeś będzie nam służył do energetyzacji. A więc nadszedł czas na energetyzację. Weź teraz powoli, by nie wejść w stan hiperwentylacji dziesięć wdechów energią zabarwioną drugim kolorem wybranym przez ciebie Napełnij się nim dokładnie i pozwól swojej podświadomości skierować energię do najbardziej potrzebujących jej miejsc w twoim ciele. By zwiększyć siłę doznań, możesz przypomnieć sobie i przeżyć w asocjacji jakieś wspaniałe lub wesołe wspomnienie ze swojego życia. Wyobraź sobie następnie, jak twoje ciało świeci i promieniuje zdrową, silną energią.
Przyda się ona do wyjścia z ciała fizycznego. Pewnie ciekawy jesteś, czy już teraz doświadczysz wyjścia z ciała. Jest to bardzo możliwe, gdyż energetyzacja silnie pobudza ciało astralne. B. Ćwiczenie parasola to jest 16-18 dzień kursu i później przy każdym przygotowaniu do OOBE. Jest to technika oparta na wizualizacji kundalini yogi oraz ćwiczeniu środkowego filaru. Przyjmij wygodną pozycję i swoją ulubioną metodą wejdź w trans tak głęboko, jak tylko będzie ci to odpowiadało. Zwróć się w myślach do Ziemi i poproś ją o przesłanie ci dużej ilości gorącej, ciemnoczerwonej energii. Wizualizuj sobie jej strumień zaczynający się w jądrze Ziemi i wnikający w twoje ciało przez stopy i nasadę kręgosłupa, czyli kość ogonową. Wyobraź sobie, że energia wypełnia twoje ciało, a główny jej strumień biegnie wzdłuż twojego kręgosłupa aż do czubka głowy.
Osiągając ten punkt, energia staje się jasnoczerwona i wylatuje przez czubek twojej głowy. Zawraca, obmywając je jakby z zewnątrz. Dalej energia płynie znowu do twoich stóp i nasady kręgosłupa i wraca do ciała, zamykając koło. Ćwiczenie to powinno sprawić, że nie tylko bardziej się naenergetyzujesz, ale również oczyścisz swoje ciało astralne. Gdy już wystarczająco naelektryzujesz swoje ciało energią Ziemi, zwróć się tym razem do nieba. Wyobraź sobie strumień jasnofioletowej energii lecącej z góry wprost do czubka twojej głowy. Pozwól jej przenikać się z energią Ziemi, oczywiście nie łącząc się. Wizualizuj sobie, że energia nieba płynie w dół także wzdłuż kręgosłupa, wylatuje u nasady kręgosłupa i przez twoje stopy. Następnie zawraca, obmywa twoje ciało i wypływając przez czubek głowy, zamyka swój obieg. Wizualizuj sobie przez tyle czasu, ile tylko potrzebujesz, jak energia w obu obiegach oczyszcza twoje ciało astralne i fizyczne, energetyzuje je i rozpuszcza ewentualne blokady w tym ciele.
Energia Ziemi i nieba dopełnia się, więc nie zdziw się, gdy poczujesz otwierające się czakry lub specyficzną dla tego stanu euforię lub nawet wibracje. Po tych dwóch ćwiczeniach znajdziesz się na drodze wiodącej wprost do OOBE. Twoje ciało astralne będzie gotowe do opuszczenia fizycznego ciała. Pozostanie ci więc przekonać do tego swoją własną świadomość i nauczyć się poruszać i odklejać swój astral. Część piąta: jak przekonać podświadomość do OOBE? Powszechnie przyjmuje się, iż to właśnie podświadoma część naszej istoty pozwala nam podróżować astralnie. Czego więc musimy dostarczyć naszemu niższemu ja, by zapewniło nam wycieczkę astralną? Jednym z warunków jest oczywiście silne naenergetyzowanie własnego ciała astralnego. O tym zawsze wam mówię w każdej audycji. A drugim?
Oczywiście motywacja i przekonanie podświadomości, że OOBE jest dobre. Punkt A. Subtelność, predykaty. Jest to 19. dzień kursu. Submodalność jest to część składowa systemów reprezentacji. Dzielą się one, tak jak modalność, na trzy grupy: wzrokowe, słuchowe i kinestetyczne. Na potrzeby tego kursu zajmiemy się głównie submodalnościami wzrokowymi, do których należą na przykład jasność, kolor, natężenie barwy, kontrast, odległość od obrazu. Predykaty to oparte na doznaniach zmysłowych słowa, czyli przymiotniki, czasowniki, przysłówki i tym podobnie. Predykaty wzrokowe to na przykład jasny, ciemny, kolorowy, czerwony, mały, rozmazany i temu podobnie.
Zaznaczam w tym momencie, iż narzędzie analizy kontrastowej submodalności jest techniką należącą do NLP, zaadaptowaną tylko przeze mnie do tego kursu. B. Autoanaliza kontrastowa submodalność. 19. kurs. Dzięki temu ćwiczeniu dowiesz się, które submodalności są najważniejsze dla twojej podświadomości. Będziesz mogła użyć ich w przyszłości jako swego rodzaju narzędzie do kontaktu ze swoim niższym ja. Ćwiczenie najlepiej jest wykonywać z partnerem, który zadaje odpowiednie pytania i zapisuje odpowiedzi na kartce. Ale oczywiście nie jest to konieczne. Do ćwiczenia tego wybierz sobie dwie sytuacje: jedną z przeszłości, na przykład jakieś wspaniałe wydarzenie, przy którym możesz powiedzieć, że doświadczyłeś czy też doświadczyłaś radosnych, fascynujących, niezapomnianych emocji.
Drugą z teraźniejszości lub przyszłości, zwykłą sytuację, o której wiesz, że wydarzy się, czy też wydarzyła się na 100%. Oczywiście faktycznie. Może to być na przykład poranna toaleta następnego dnia, to, że twoje serce teraz bije i temu typu rzeczy. Następnie weź kartkę i na niej narysuj następującą tabelkę. Jeżeli masz możliwość, to zrób sobie to na przykład na komputerze i następnie wydrukuj. Zrób tabelkę z trzema kolumnami. W pierwszej kolumnie napisz „radość”, w środkowej kolumnie napisz „pytania”, a w trzeciej kolumnie, w prawej, „pewność, czyli fakt”. Przejdźmy do pierwszej kolumny. Wypunktuj sobie dziewięć numerów i wpisz następujące wartości. Numer jeden: asocjacja, dysocjacja.
Numer dwa: film, zdjęcie. Numer trzy: jasny, ciemny. Numer cztery: kolorowy, czarny, biały. Numer pięć: kontrast, rozmazany. Numer sześć: głębia 3D, płaski. Numer siedem: granica. Numer osiem: odległość. Numer dziewięć: kierunek. Przejdźmy teraz do środkowej kolumny. Kolumny pytania.
Jest tutaj również dziewięć i tak samo w ostatniej kolumnie dziewięć podpunktów. Podpunkt pierwszy: widzisz w tej sytuacji swoją sylwetkę? Czy patrzysz z perspektywy swoich oczu? Podpunkt drugi: czy to, co widzisz jest ruchome, czyli filmem, czy statycznie zdjęcie? Numer trzy: czy obraz jest jasny, czy ciemny? Numer cztery: czy obraz, film jest kolorowy czy czarno-biały? Numer pięć: czy obraz, film ma silny kontrast, czy jest rozmazany? Numer sześć: czy obraz, film jest trójwymiarowy czy płaski? Numer siedem: czy obraz, film ma granice? Jeśli tak, to czy są wyraźne ramki, czy są płynne?
Numer osiem: jak daleko od ciebie jest obraz, film w centymetrach, w metrach, kilometrach, milach. Numer dziewięć podpunktu: w którym miejscu względem ciebie jest obraz. I przejdźmy do ostatniej tabelki, czyli pewność w nawiasie fakt. Numer jeden: asocjacja, dysocjacja. Numer dwa: film, zdjęcie. Numer trzy: jasny, ciemny. Numer cztery: kolorowy czy czarno-biały. Numer pięć: kontrast czy rozmazany. Numer sześć: głębia 3D, płaski. Numer siedem: granica.
Numer osiem: odległość. Numer dziewięć: kierunek. Gdy już to zrobicie, najpierw skupcie się na radosnym wspomnieniu. Pomyśl o nim, przypomnij je sobie i zwróć uwagę na to, co i w jaki sposób widzisz. Zadaj sobie następnie odpowiednie pytanie z listy i zapisz odpowiedzi na kartce. Jeśli zajdzie taka potrzeba, przywołaj sobie powtórnie to wspomnienie, by opisać je lepiej i dokładniej. Następnie wyobraź sobie, że bierzesz udział, obserwujesz sytuację numer dwa. Jest to dla ciebie rutyna. Wiesz dobrze, że to się właśnie stanie. Również w tej sytuacji skoncentruj się na tym, w jaki sposób postrzegasz wizualizowane wydarzenie.
Gdy już określisz wszystkie samodolności dla obu reprezentacji sytuacji, możesz przejść do drugiej części ćwiczenia. Kartkę z zaznaczonymi cechami reprezentacji danych stanów schowaj. Będzie ona tobie potrzebna w późniejszym czasie. Przywołaj sobie znów radosne wspomnienia i zacznij bawić się jego reprezentacją ściśle według punktów, jednocześnie dokładnie zwracając uwagę na swoją kinestetykę. To jest tutaj uczucia oraz emocje. Na przykład punkt pierwszy: jeżeli w wizualizacji byłeś czy też byłaś zasocjonowany reprezentacją, dystosuj się i sprawdź, czy jest ci z tą zmianą przyjemniej, gorzej, czy zupełnie neutralnie. Jeśli na przykład zasocjonowanie się z reprezentacją radosnego wspomnienia sprawi ci przyjemność, napisz nad wyrazem asocjacja w tabelce plus. Analogicznie, jeśli okaże się neutralne, zaznacz zero, a jeśli negatywne zaznacz minus. Następnie natężenie światła. Wyobraź sobie, że gdy patrzysz na swoją reprezentację tuż obok ręki, masz pokrętło lub suwak do zmieniania jasności obrazu.
Zacznij powoli ściemniać obraz i zwróć uwagę, czy pozytywne uczucia zyskały na sile, straciły, czy pozostały na tym samym poziomie. Następnie zacznij rozświetlać obraz i powtórz obserwację. Podobnie postępuj z resztą submodalności. Powoli dodawaj, czy też odejmuj kolory, zmieniaj kontrast, oddalaj i przybliżaj obraz, zmieniaj jego położenie względem siebie i za każdym razem notuj, jak zmiany submodalności wpłynęły na twoją kinestetykę, czyli główne uczucia oraz emocje. Jeśli dobrze wykonasz to ćwiczenie, otrzymasz swego rodzaju kod, dzięki któremu szybko i skutecznie będziesz w stanie przekazać swojej podświadomości pewnego rodzaju informacje. Głównie wpłynąć na ładunek emocjonalny towarzyszący twoim wspomnieniom, przekonanom, planom oraz celom. C. Wizualizacja OOBE z podniesieniem submodalności. Jest to 19., 22. dzień kursu dwa razy dziennie.
Jako że wizualizacja w tym ćwiczeniu jest dość skomplikowana, razem przed jej wykonaniem przeczytaj opis kilkakrotnie. Opis oraz jeżeli sobie to oczywiście gdzieś będziecie notować lub też przesłuchać te wszystkie informacje, które wam udzielam kilka razy. Uprzedzam również, że podczas wykonywania ćwiczenia można doznać silnych, pozytywnych emocji. Będzie to dla ciebie najlepszy znak, że dobrze wykonujesz ćwiczenie. Zanim zaczniesz ćwiczenie, zapamiętaj, które submodalności musisz zmienić, by wzmocnić i uatrakcyjnić daną reprezentację wizualną. Na przykład jeżeli chodzi u mnie, jest to asocjacja, jaskrawe kolory, lekkie światło, silny kontrast oraz obraz, który mnie otacza albo znajduje się 10–15 centymetrów od mojej twarzy po prawej stronie oraz submodalności pewności. U mnie on jest ciemny, wielkości około 40 na 40 centymetrów. Jest w nim mało kolorów, silny kontrast. Obraz jest wtedy umiejscowiony po lewej stronie pół metra ode mnie z ciemnymi ramkami. Przyjmij do tego ćwiczenia wygodną pozycję i wejdź swoją ulubioną metodą w średnio głęboki trans.
Naenergetyzuj się. Polecam tutaj metodę parasola i zacznij wizualizację. Na początku ustaw swoje submodalności szczęścia, czyli radości na średni poziom i w dysocjacji wyobraź sobie, jak obserwujesz siebie, przygotowując się do OOBE. Wizualizuj możliwie każdy szczegół, każdy ruch. Poobserwuj chwilę z boku, jak leżysz i gdy uznasz to za stosowne, wyobraź sobie, że widzisz, jak twoje ciało astralne nagle zaczyna odklejać się od fizycznego. W tym momencie podnieś submodalność szczęścia na trzy do czterech, ale tylko miejsc, w których widzisz wylatujące ciało astralne. Możesz je na przykład rozjaśnić i zwiększyć, zmniejszyć kontrast. Podlatuje powoli ono na przykład pod sufit, odwraca się i z pełnym zadowoleniem i triumfu uśmiechem ogląda z góry swoje ciało fizyczne. Podnieś w tym momencie wszystkie submodalności szczęścia obrazu, który widzisz. Skoncentruj się głównie na ciele astralnym, na taki poziom, który sprawi ci największą przyjemność.
Przypatrz się chwilę sobie w OOBE. Pomyśl. Ważne jest tutaj oczywiście poświęcić na to nie więcej niż na przykład kilka sekund, powiedzmy pięć. Co byś czuł, czuła, będąc po drugiej stronie w pełnej złotej, świetlistej energii ciała astralnego? Może byłaby to radość z sukcesu i osiągnięcia celu? Może jakieś mistyczne doznania lub dziecięce zaskoczenie i zachwyt? Jak najszybciej w tym momencie podnieś odpowiednie submodalności swojego ciała astralnego. Wstań w wizualizacji i wniknij w nie, włączając jak najsilniej kinestetykę do wizualizacji. Prawdopodobnie odczujesz w tym momencie wszystkie emocje, które przypisałeś, przypisałaś swojemu ciału astralnemu, wzmocnione, podniesione submodalnościami. Pozwól ogarnąć się w tym momencie uczuciu wolności i wszystkim innym, które kojarzysz z OOBE.
Postaraj się tak, jak tylko możesz wzmocnić i rozwinąć te uczucia. Jeśli nie przeżyłeś, przeżyłaś jeszcze wcześniej zjawiska OOBE, wyobraź sobie to intuicyjnie tak, jakbyś doskonale znał uczucie przebywania poza ciałem. Dobrze będzie, jeśli wykorzystasz okazję i zrobisz sobie wycieczkę po okolicy. Wszystko, co wizualizujesz sobie, będąc już w ciele astralnym, powinno mieć podniesione do maksimum submodalności. Gdy uznasz za stosowne, wyobraź sobie, jak powoli wracasz do ciała fizycznego. W momencie połączenia zmniejsz subtelności szczęścia do 50% i przejdź w dysocjację. Teraz przypomnij sobie submodalności faktu. Wyobraź sobie, że budzisz się po powrocie do ciała, przeżywając nadal każdą chwilę spędzoną poza ciałem i ciesząc się z tak wspaniałej projekcji. Koniecznie wizualizuj już z submodalnościami faktu. Możesz również rozwinąć wizualizację.
Wyobraź sobie, jak opowiadasz swoim znajomym o tym fascynującym przeżyciu, czyli jak dzięki temu już w niedalekiej przyszłości umiesz doskonale panować nad OOBE i swoim ciałem astralnym. Pozwól swojemu kreatywnemu ja na swobodną i spontaniczną ekspresję w tym momencie. Dzięki silnemu ładunkowi pozytywnych emocji, a następnie nadaniu im submodalności faktu, twoja podświadomość prawdopodobnie sama generować będzie nowe pomysły i coraz przyjemniejsze uczucia. Gdy uznasz ćwiczenie za skończone, podziękuj podświadomości za współpracę i wyjść z transu lub przejdź płynnie do snu lub OOBE. U mnie technika ta po kilku próbach skutkuje prawie za każdym razem zjawiskiem OOBE. Programowanie linii czasowych część szósta. Linia czasu, czyli angielski timeline jest to sposób, w jaki nasza podświadomość koduje i magazynuje reprezentacje naszych doświadczeń, planów i wizji przyszłości. To dzięki niej wiemy, że coś zdarzyło się kilka lat temu, na przykład trzy, a nie wczoraj czy przed sekundą. Linia czasu i praca z nią należy do narzędzi NLP. Zostały jedynie zaadaptowane przeze mnie tutaj, w tym kursie dla potrzeb właśnie tego kursu.
I tutaj punkt A. Określenie subiektywnej linii czasu. Jest to dwudziesty trzeci dzień kursu. Wstań i rozluźnij się lekko. Następnie kinestetycznie lub wizualnie wskaż, gdzie umiejscawiasz względem swojego ciała swoją przyszłość i przeszłość. Pokaż to za pomocą linii. Może być ona prosta, zakrzywiona, może być bardziej zawijasem. Ważne, by była to twoja własna linia czasowa. Zapamiętaj dokładnie jej kształt i położenie względem twojego ciała. B.
Programowanie linii czasu w regresji. Dwudziesty trzeci, dwudziesty czwarty dzień kursu. Dwa razy dziennie, czyli cztery razy. Ustal dokładnie kierunek swojej linii czasu od momentu teraz do przeszłości i do przyszłości. W tym ćwiczeniu zaczniesz swoistą podróż w czasie, by zasiać ziarno, którego efektem będzie głębokie przekonanie, iż OOBE jest zjawiskiem prostym, zwyczajnym, takim, które znasz i nad którym panujesz. Przed ćwiczeniem przypomnij sobie dokładnie submodalności faktu z poprzedniej części kursu. Usiądź wygodnie. Ważne, żeby twoje plecy były ułożone w miarę pionowo. Wejdź w przyjemny trans i wyobraź sobie, że wstajesz. Wchodzisz na linię swojej linii czasu przeszłości.
Zacznij powoli przesuwać się po niej, przypominając sobie coraz odleglejszą przeszłość. Stań, gdy dojdziesz do trzech lat wstecz i rozejrzyj się. Przypomnij sobie jakąś sytuację z tamtego okresu i namierz ją dokładnie na swojej linii czasowej. Stwórz następnie obraz, który świadczyłby o tym, iż pełen lub pełna motywacji zaczniesz trenować wtedy OOBE z silnym przekonaniem, że osiągniesz swój cel. Gdy już to zrobisz, nadaj mu submodalności faktu i włóż obraz w linię czasu tuż obok doświadczenia, które pamiętasz sprzed trzech lat. Następnie przenieś się o rok w kierunku teraźniejszości, czyli dwa lata temu i namierz dokładnie jakieś wspomnienie. Stwórz sobie nowy obraz, który przedstawia sytuację, gdy doświadczasz OOBE już dość często i masz jeszcze większą motywację, by nauczyć się osiągnąć je na zawołanie i latać w nim do najciekawszych zakątków kosmosu. Nadaj mu submodalności faktu i wsadź w linię czasu obok ówczesnego doświadczenia, dokładnie tak, jakby sytuacja w obrazie była twoim rzeczywistym wspomnieniem. Przenieś się następnie o kolejny rok w kierunku teraźniejszości i znów namierz jakieś wspomnienie. Stwórz obraz, który przedstawia stan, gdy podróżujesz już naprawdę często.
Twoje podróże poza ciałem są bardzo udane, a ciebie przepełnia wspaniała radość z tego powodu. Nadaj obrazowi submodalności faktu i umieść go na linii czasu przy namierzonym doświadczeniu. Następnie wróć do teraźniejszości, wyjdź z transu i zajmij się chwilę czymś przyjemnym, by pozwolić podświadomości przyjąć sugestie i wydobyć adekwatne do nich zasoby. Punkt C. Programowanie linii czasu w progresji. Dwudziesty trzeci, dwudziesty piąty dzień kursu. Dwa razy dziennie, czyli sześć razy. Przed przystąpieniem do wizualizacji przypomnij sobie ponownie submodalności faktu z poprzedniej części kursu. Ćwiczenie to jest kontynuacją twojej podróży w czasie. Jego celem jest przekonanie podświadomego umysłu, iż to, że w najbliższym czasie nauczymy się panować nad OOBE, jest faktem, nie tylko zamiarem czy też celem.
Po dobrze wykonanym ćwiczeniu nasza podświadomość po przyjęciu i internalizacji obrazów zacznie pracować dla nas. Przekonana i pewna przyszłego sukcesu oraz dodatkowo zmotywowana wizualizowanymi pozycjami emocji i radością z osiągnięcia celu. Praca ta może być zarówno nieświadomą syntezą wiadomości dotyczących OOBE, zakończoną projekcją, jak i inkubacją prowadzącą do serii intuicyjnych olśnień, wglądów, pomysłów na własne ćwiczenia, wizualizacje czy też rytuały mające doprowadzić cię do celu. Zapamiętaj, że ćwiczenie z linią czasu w regresji i progresji nie powinno być wykonywane w tym samym czasie. Zawsze rób pomiędzy nimi przynajmniej godzinną przerwę. Przyjmij zatem wygodną pozycję, najlepiej siedzącą, aby kręgosłup był prosty i wejdź w trans na poziomie, który intuicyjnie najbardziej ci odpowiada. Zacznij wizualizować, iż opuszczasz własne ciało i udajesz się po linii czasu w kierunku przeszłości. Zatrzymaj się w miejscu, które intuicyjnie uznasz za czas, który ma nastąpić, na przykład za miesiąc. Stwórz obraz w wyobraźni i umieść na linii obrazu przedstawiający reprezentację stanu, gdy co kilka dni doświadczasz spontanicznych OOBE, a twoja motywacja i zadowolenie z sukcesów rosną. Pamiętaj, że może być to na przykład film.
Następnie przejdź do miejsca za dwa miesiące i umieść na linii obraz przedstawiający sytuację, gdy zaczynasz już naprawdę dobrze sobie radzić i kontrolować wychodzenie z ciała oraz następujące po nim podróże i cieszysz się z tego faktu jeszcze bardziej niż poprzednio. W miejsce za trzy miesiące natomiast wstaw obraz z reprezentacją stanu, gdy już perfekcyjnie panujesz nad OOBE. Latasz w fantastyczne miejsca, o których kiedyś by ci się nawet nie śniło i czerpiesz z tego niewysłowioną przyjemność. Przystań na chwilę w tym miejscu i z perspektywy dokonanego faktu, który wizualizujesz w obrazie tym na przykład za trzy miesiące, spójrz na swoją przeszłość w świecie rzeczywistym, w teraźniejszości i z całego serca podziękuj sobie za decyzję podjęcia pracy nad OOBE, która zaowocowała efektami, których nawet byś się nie spodziewał. Po wykonaniu ćwiczenia wróć do teraźniejszości, wyjdź z transu i znów zajmij się czymś, co lubisz robić i co zajmuje ci na tę chwilę twój świadomy umysł. Pamiętaj, by wszystkim trzem obrazom nadać submodalności faktu. I to był przedstawiony przeze mnie dla was kurs. Generalnie jest to kurs miesięczny, ale można to rozbić oczywiście na tygodniowe. Oczywiście w kolejnej części audycji, bo jednak będzie czwarta część audycji, przedstawię wam jeszcze inne kursy. Także tak to na obecną chwilę wygląda.
Także jeżeli czegoś nie załapaliście, to zapraszam was do przesłuchania sobie jeszcze dwa, trzy, cztery, pięć razy, ewentualnie zrobienia sobie jakichś notatek dla siebie i podzielenia się z innymi OBEnautami czy oneonautami. Natomiast jeszcze tutaj, ponieważ mam troszkę czasu, to myślę, że jeszcze takie skrótowe metody wam przedstawię. Oczywiście o tych metodach już nie raz mówiłem w różny sposób i zapewne się to nie raz tutaj powtórzy, ale w sumie, ponieważ mam jeszcze czas do tego, aby zamknąć audycję, to jeszcze tak wam skrótowo przedstawię kilkanaście, bodajże dwadzieścia kilka metod, technik na osiąganie OOBE. Wizualizacja ciała fizycznego. Spróbuj spojrzeć na swoje ciało z innego punktu, tak jakby już z ciała astralnego. Dobra wizualizacja powinna znacznie pomóc. Metoda ta przynosi bardzo ciekawe efekty. Numer dwa: koncentracja na odbicie lustrzanym. Przyczep sobie do czoła kółko, jakiś punkt, na którym się całkowicie skupisz. Następnie usiądź w ciemnym pomieszczeniu i zrelaksuj się.
Ustaw przed sobą lustro, zapal świeczkę i teraz zrelaksowany wpatruj się w pół. Niewykluczone, że nasza świadomość przeniesie się do lustra i z powrotem. Już o tym wspominałem wcześniej w audycjach. Numer trzy: wizualizacja podróży po piramidzie. Wyobrażamy sobie wielką piramidę, jak krążymy w jej środku różnymi korytarzami, po czym dochodzimy do jej szczytu i wyskakujemy z niej. Numer cztery: trąba powietrzna. Wyobrażenie, iż wciąga nas trąba powietrzna i obracanie się w tym wirze z dużą prędkością i do tego wyobrażenie, jak to tornado ma na szczycie wyrzucić nas z wiru. Według autorów OOBE powinna nastąpić zaraz po wyrzuceniu. Pięć: wspinaczka po drzewie. Nie wiem, czy jest to moja metoda, czy też już gdzieś ją wcześniej czytałem, bo to mnie też zastanawia czasami fakt, że niektóre metody, które gdzieś ja sobie tam sam po prostu w głowie wymyśliłem, okazuje się, że gdzieś ktoś już wcześniej to wymyślił.
Także myśl ludzka jest naprawdę niesamowita. W każdym razie każdy z nas ma chyba w pamięci to, jak wspinał się na drzewo. Piękne, duże, mocne drzewo. Przypomnijmy sobie, jak nasze mięśnie wtedy pracowały, jak czuliśmy drzewo. A teraz wyobraź sobie, że stajesz pośrodku nicości. Jest to bezkresna łąka, a na jej środku stoi właśnie ogromne drzewo sięgające aż do chmury. Rozłożyste, piękne i mocne. Teraz wyobraź sobie, jak wchodzisz na to drzewo coraz wyżej i wyżej, i wyżej. Wchodź tak wysoko i skup się tylko właśnie na tym procesie, aż poczujesz w końcu, że osiągniesz OOBE. Metoda ta bardzo podobna jest do metody liny, z tą różnicą, że jest tu drzewo, co prościej sobie jest wyobrazić.
Większy nacisk jednak kładziemy tutaj na wizualizację. Moje osobiste uwagi są takie, że z tego rodzaju, kiedy miałem więcej chęci na przykład na OOBE, czy też mniej, podczas wchodzenia na drzewo w pewnym momencie miałem szum w głowie, dziwne piski i traciłem orientację, gdyż zacząłem się obracać i trząść w każdym kierunku, jaki tylko jest możliwy. Czułem, jak przechodzą przeze mnie prądy oraz niby ból głowy, po czym występowała wtedy wspaniała cisza, stan błogości. Ale OOBE wtedy już nie miałem. Numer sześć: obroty ciała astralnego. Obracanie się wokół własnej osi ciała astralnym. Takie właśnie obroty powinny wytoczyć ciało astralne z ciała fizycznego. Musisz to czuć. Wyobrażasz sobie takie obroty podczas pełnego relaksu. Metoda liny polega na wizualizacji, numer siedem oczywiście.
Metoda liny polega na wizualizowaniu wspinania się astralnie po linii zawieszonej nad naszą głową, a raczej w okolicach czakry sercowej. Jest to jedna z najczęściej stosowanych metod. Wymaga dużej umiejętności wizualizacji. To jest taka jedna z pierwszych metod. A metoda druga liny polega na dotyku. Najpierw należy przez parę dni trenować na zawieszonym sznurku, dotykając go świadomie, aby czuć linę. Metoda ta zamiast wizualizacji polega na dotyku, co może być stosowane przez niewidomych. Metoda liny jest bardzo często stosowana. Uwielbiałem tą metodę liny. U mnie to zazwyczaj jest nad głową ta lina, a nie na sercu, ale różnie to ludzie mają.
Numer osiem: wizualizacja wypadku. Wymaga mocnej wizualizacji. Przykładowo jedziesz samochodem trzysta kilometrów na godzinę i nagle widzisz przed sobą samochód czy też drzewo. Następuje uderzenie, wylatujemy przez okno i tracimy świadomość. Potem uwaga wizualizujemy siebie jako osoby martwe, rozczłonkowane ciała na przykład, które leżące są na ulicy, wszelkie rozlewy krwi na miejscu. Jest to taka trochę brutalna metoda, ale skuteczna. Następnie patrzymy tak jakby z góry na to, co by się zdarzyło. Jesteśmy odłączeni od ciała fizycznego. Dzięki temu trikowi możemy oszukać naszą podświadomość. Nie polecam tej metody, ponieważ otrzymałem informację, że jest ona nie dość ciekawa, a po drugie, sam przez to przechodziłem.
Nie polecam tej metody oczywiście dlatego, że sam przechodziłem przez ten proces, ponieważ ta metoda również ma duży wpływ na wizualizację. Pamiętacie z moich audycji, wspominałem wam kiedyś o moim wypadku oraz o tym, że dwa tygodnie przed wypadkiem miałem zdarzenie w rzeczywistości, wypadek samochodowy. Także jest to jedna metoda, która na jednych zadziała, ale nie urzeczywistni się, a na drugich zadziała, ale się urzeczywistni. To wszystko zależy od transu wprowadzenia się oraz od wykreowania. Dlatego też uważajcie z tą metodą. Podaję wam tylko jako informację, że taka metoda jest wizualizacji wypadku. Natomiast generalnie ja z tego nie korzystam, nie polecam, ponieważ przechodziłem przez to i miało to negatywne skutki. Także pamiętaj, że metody tej techniki używasz na własną odpowiedzialność. Zakończyłem na metodzie wizualizacji wypadku, a zatem przejdźmy do huśtawki numer dziewięć. Wizualizujemy taką normalną huśtawkę, ale z możliwością obrotu o 360 stopni.
Wyobrażamy sobie, że ruszamy się w górę i w dół i tak coraz wyżej, i wyżej, i wyżej, aż do momentu, w którym huśtawka wykonuje obrót dookoła nas samych. Wtedy próbujemy wyskoczyć z huśtawki. Istnieje duże prawdopodobieństwo opuszczenia ciała, które jest wtedy bardzo rozbujane. Numer 10: hamak. Podobnie jak huśtawka, ale łatwiej wyobrazić sobie obroty w pozycji leżącej. Numer 11: wykorzystywanie wibracji. Jeśli naszły cię wibracje, to wyobraź sobie, że kręgi energii przechodzą z góry na dół przez całe twoje ciało i tak w kółko. Podczas przechodzenia musisz poczuć się, jak wprawia cię w wibracje. Numer 12: widok z trzeciej osoby. Ta jest dość ciekawa, ponieważ mianowicie przykładowo leżymy na łóżku, osiągnęliśmy już trans i tak dalej i wizualizujemy sobie pokój, w którym się znajdujemy z innej pozycji, na przykład leżąc lub też bliżej sufitu.
Gdy ta wizualizacja będzie dość silna i długa, powinno choć troszkę działać, a przynajmniej powinna się pojawiać jakaś wibracja lub też jakieś inne wrażenia. Numer 13: przyciąganie energii. Dzięki tej technice tak naprawdę udało mi się osiągnąć LD, kiedy kiedyś zajmowałem się tą techniką, ale niestety coś mi tutaj jak zwykle przeszkadzało. W tamtym momencie mówię oczywiście, bo dziś to już trochę na innym poziomie. Ale do rzeczy. Najpierw oczyść swój relaks, a potem wizualizacja ciała, przez które od stóp do głowy wyobrażamy sobie głębokimi rękoma astralnymi w środku ciała przyciąganie się energii do czakr, aby je aktywować. Dziś to już zupełnie inaczej u mnie wygląda i tą metodę dość często stosuję. I tak po kolei do każdej czakry. Ręce astralne na wdechu wciągają energię do góry, na wydechu spoczywają. Najważniejszą czakrą jest czakra podstawy, więc najdłużej przyciąganie energii do niej mi zajmowało.
Jednak cały zabieg może trwać około 30 minut, ponieważ to różnie bywa. Należy też również wizualizacyjnie otworzyć czakry i tak, jakby było to na przykład opisane w traktacie o projekcji astralnej. Czakrę siódmą otwiera się jak kromkę chleba z czakrą szóstą, wycinając w czaszce otworek, piątą przez rozerwanie, czwartą sercową. Już tak nie za bardzo to wszystko pamiętam, bo też nie wypisywałem sobie tak szczegółowo, ale ja na przykład wbijam kołek metalowy młotkiem dużym i za uderzeniem czuję miejsce tej właśnie czakry, po czym odsuwam kości. I tu zapewne może być czasami mój błąd, bo może być to związane z ciałem wizualizacji otwierania. Trzecią też rozwieram na przykład, a raczej tak, jakbym przebijał nożem. Drugą podobnie, a pierwszą jak siódmą. Ta jest dość nudna. Jest ona długa i często ja ją stosuję przy WILD-zie również. Łączę ją z WILD-em, ale po zabiegu otwierania takim poczułem to w taki sposób, że aż normalnie serce waliło, dosłownie waliło i niesamowite mrowienie wielkości takich jakby żądłowic i takie że aż normalnie w rękach.
Dziwne uczucie, naprawdę bardzo zbliżone do takiego właśnie paraliżu. No właściwie paraliżu, bo przez tą metodę dochodzimy do paraliżu. Po nieudanym lub udanym też OOBE należy zamknąć czakry w taki sam sposób, jak otwierało się. Tyle że odwrotnie, jak się rozwierało. Trzeba tutaj oczywiście sobie wybrać. Ja wam tylko powiedziałem tak w skrócie, jak ja to widzę. Numer 14: liczenie. Liczenie od zera w górę, koncentrując się na liczbach. Tu wspominałem wam wcześniej od 1 do 10. Ja stosuję od 1 do 100.
To jest z metody Silvy. Na tym tle należy głęboko oddychać przez nos, a wypuszczać przez buzię albo odwrotnie. Po koncentracji zaczynamy liczyć od nowa. Myślę, że metoda ta jest bardzo ciekawa jako coś wprowadzania się w transy, ale to oczywiście jest tylko i wyłącznie moja opinia. Numer 15: oddech transowy. Polega na oddychaniu tylko przeponą lub płucami i myślę, że też jest ona bardzo podobna do transowych metod. Numer 16. Uwaga, metoda masochistyczna. Ludzie o słabych nerwach nie powinni tego stosować, ale dla tego, żeby była jakaś ciągłość, przedstawię wam. Przez cały dzień należy jeść potrawy zawierające dużo soli, które są ostre, po których będzie chciało nam się bardzo dużo pić.
Teraz należy już pić, pójść położyć się spać, nic nie pić, a na dobranoc obok łóżka postawić szklankę wody. Jak nam się zechce, to wtedy będziemy musieli wyjść z ciała. Numer 17. Dym astralny. Też bardzo często stosuję. Bardzo mi się ona podoba. Zamierzam ją oczywiście nie raz wykorzystywać jeszcze w dalszych przyszłościach i wiele razy ją stosowałem. Polega ona na wizualizacji, że ciało astralne jest dymem, a fizyczne gąbką. I tak z gąbki wydostaje się ten dym. Para jest czysta.
Informuje nas o tym, w jaki sposób wyobraża się nasze ciało astralne. 18. Na bok. Kładziemy się na półbrzuchu w tak zwanej pozycji, żeby jedna noga była podkurczona i kładziemy się tak delikatnie, bo wtedy nie ma trudności z oddychaniem. Następnie wizualizujemy prądy, które przechodzą kolejne przez nasze ciało, rozluźniając je oraz rozgrzewając. Następnie należy zejść na poziom alfa. Leżymy w takiej właśnie pozycji, nie myśląc o niczym innym do chwili, kiedy pojawi się wyraźny obraz w naszej głowie. Wtedy zaczepiamy się za niego ze skupieniem i staramy się na przykład dotknąć przedmiotu, jaki jest na obrazie oraz zapragniemy wtedy wejść w niego i go wziąć, czy też innego przedmiotu znaleźć. Ale oczywiście należy tutaj czucznie podtrzymywać obraz. Należy pozwolić, żeby sobie wszystko ładnie, pięknie płynęło.
Po chwili dostaniemy odrzucenie od tego obrazu. Nie ma co się wtedy martwić, bo za chwilę z powrotem wejdziemy. To są takie jakby fale. Wchodzimy, wychodzimy, wchodzimy, wychodzimy. I tak jak będziemy się na przykład zaczepiali coraz bardziej, przestaniemy reagować ciałem, aż nastąpi wtedy paraliż przysenny. Kiedy będziemy już w tym stanie, należy pozwolić, aby wszystko płynęło. Puścić się w tak zwany wir fantazji, jak nas ogarnia i kompletnie nic nie robić. Ważne jest tutaj też, że nie należy się ani popędzać, przyspieszać. Wszystko ma się toczyć własnym czasem i trzeba być tu po prostu zwyczajnie cierpliwym. Poza tym jest o tyle wygodna, że nie tworzy się jakiegoś bólu przy dłuższym leżeniu, więc z cierpliwością nie powinno być problemów.
Numer 19. Metoda środkowego filaru. Sposób jest dość skomplikowany, ale naprawdę działa. Standardowo na początku należy się rozluźnić i najlepiej usiąść spokojnie albo dla odmiany położyć się, wprowadzić się w stan kompleksowego relaksu. Wyobraź sobie, że twoje ciało od pasa w dół staje się bardzo ciężkie, wciska się w podłoże. Zatem wtedy należy oddychać głęboko, za każdym wdechem jednoczyć się coraz bardziej z ziemią. Bądź jak filar. Następnie spróbuj wyobrazić sobie, że twoje ciało od pasa w górę staje się bardzo lekkie. Wydaje się wydłużać i dążyć do nieba. Oddychaj głęboko wtedy i głęboko, i głęboko i z każdym wdechem czuj się, jakby twoje ciało wydłużało się, jednoczyło się z niebem.
Z każdym wydechem coraz bardziej rozluźniaj się i wyciszaj. Gdy jesteś już całkowicie rozluźniony i czujesz się zjednoczony z niebem czy też ziemią, skieruj uwagę na swój splot słoneczny. Oddychaj głęboko. Z każdym wdechem coraz bardziej rozluźniaj się, koncentrując energię w splocie słonecznym. Gdy osiągniesz już apogeum, wyobraź sobie, że energia ze splotu słonecznego rozchodzi się po całym ciele, wprowadzając w podwyższony stan energetyczny. Teraz skieruj uwagę nad głowę. Staraj się wyobrazić sobie, że pojawia się tam biała, czysta kula energii. Ta kula porusza się w górę i w dół wraz z twoim oddechem. Poczuj ten ruch i pogłęb rozluźnienie i koncentrację. Kiedy stan twojego transu ustabilizuje się, wyobraź sobie, że z wnętrza kuli wydostaje się strumień światła i przenika twoje ciało od góry w dół.
Poczuj, jak aktywizują się twoje czakry, kiedy światło wypełnia określoną część twojego ciała. W końcu światło wypływa przez twoje stopy i zaczyna płynąć znów do góry wokół twojego ciała, tworząc świetlną sferę wokół siebie. Oddychaj miękko i głęboko, z każdym wdechem czując falę energii płynącą w górę, z każdym wydechem w dół świetlistej sfery. 20. metoda. Technika to jest wirująca przestrzeń energetyczna. Połóż się wygodnie i zrelaksuj. Gdy już osiągniesz odpowiedni stan, wyobraź sobie wir energetyczny. Coś jakby taka czarna dziura. Skoncentruj uwagę na swoim ciele fizycznym.
Wyobraź sobie, że wir ten otacza całe twoje ciało i świadomość, sprawiając, że zaczyna ona wirować. Pogłębiaj tę myśl. Po około 5 do 10 minutach powinno dojść już do wibracji. Będą one stopniowo coraz silniejsze. Gdy już osiągniesz swoje apogeum, wyobraź sobie, że twoje ciało oplecione wirem porusza się w dół i w górę. W efekcie dochodzi do wyrzucenia twojego ciała astralnego. Numer 21. Metoda francuska. Zamknij oczy i uświadom sobie własne oddychanie. Następnie zwróć uwagę na palce jednej stopy.
Skoncentruj się na nich, zapominając o wszystkim innym. Poczuj, jak w pewnym momencie twoje ciało astralne odrywa się od reszty fizycznego ciała. Gdy uda ci się to osiągnąć, przenieś uwagę na palce drugiej stopy. Kolejnym krokiem będzie skoncentrowanie się na niewielkiej części podeszwy jednej stopy. Musisz poczuć, jak ciało astralne również się tam odrywa. Tak samo postępuj z całym ciałem, aż dojdziesz do czubka głowy. Odpądź ciało astralne również od tego miejsca, tak aby leżało swobodnie obok ciebie. Jesteś już bardzo blisko, zatem skoncentruj się na czole. Spraw, aby twoje ciało astralne oderwało się od ciebie całkowicie. Zmuś do odejścia każdy kawałek ciebie, a przekonasz się, że w pewnym momencie będziesz patrzył na siebie z innej perspektywy czasowej.
Dwudziesta trzecia metoda wizualizacyjna to jest ta moja ulubiona metoda. O tym wiele razy wspominałem, więc zachęcam was do odsłuchania innych audycji. W skrócie tylko to jest tak, żebyś sobie wyobraził siebie samego chodzącego po całym domu, rozmawiającego z ludźmi. Przeniosł swoją świadomość w to do ciała urojonego, to do ciała fizycznego. Zacznij zadawać sobie pytania: który z nich to ja? Staraj się wmówić sobie, że twoje ciało fizyczne to tak naprawdę tylko złudzenie, że żyjesz w tym drugim świecie. Po pewnym czasie możesz się zorientować, że tak też jest i w rzeczywistości. Metoda dwudziesta trzecia to jest metoda mądra. O tym jest wiele informacji. Ja tylko tak w skrócie w dwóch, trzech, czterech zdaniach wam opowiem, o co tu chodzi.
Połóż się w ciemnym pokoju, zacznij się rozluźniać i pięciokrotnie powtórz sobie: będę świadomie odbierać i zapamiętam wszystko, co mi się zdarzyło podczas tej procedury. Kiedy się przebudzę, będę w stanie przypomnieć sobie tylko te szczegóły, które będą korzystne dla mojego ciała oraz umysłu. Potem zacznij oddychać przez półotwarte usta. Następnie należy wejść w stan półsnu. Po osiągnięciu tego stanu należy go pogłębić. Oczyść umysł i obserwuj poprzez zamknięte oczy swoje pole widzenia. Przez kilka chwil patrz się przez zamknięte powieki w ciemności przed siebie. Po pewnym czasie pojawią się efekty świetlne. Zignoruj je. Gdy zanikną, znajdziesz się w stanie odpowiednim do rozpoczęcia OOBE.
Zamkniętymi oczami spoglądaj na punkt oddalony około 30 centymetrów od twojego czoła, koncentrując się na nim i ogniskując w nim swoją świadomość. Przesuwaj ten punkt w górę aż do metra, dwóch nad sobą, a potem go obróć o 90 stopni. W tej chwili Monroe także osiągał stan wibracji, a następnie uspokajał drgania poprzez doprowadzenie ich do postaci pulsowania. Teraz możemy wyciągnąć rękę, aby chwycić coś, co jest poza naszym zasięgiem. Poczuń ten przedmiot i pozwól ręce przejść przez niego. To przygotowuje cię do pełnego opuszczenia ciała. Aby to zrobić, Monroe zaleca metodę podniesienia się. A zatem myśl o tym, że jesteś coraz bliżej i lżejszy i o tym, żeby jak najprzyjemniej było unosić się tobie w powietrzu. Zanim jednak jeszcze zaczniesz w tym sposobie, jest wyobrażanie sobie śmierci, więc radzę zastosować się do instrukcji, bo może się również zdarzyć tak, że może to doprowadzić do śmierci. Tak przynajmniej niektórzy twierdzą, którzy opisują tę metodę.
Jak jest, nie wiem, nie wyciągam wniosków, oceńcie sobie sami. I jeszcze jedno: wyobraź sobie siebie i śmierć jakby z kadru filmowego, jakbyś oglądał to na telewizorze. Dwudziesta czwarta metoda. Połóż się i zrelaksuj. Kiedy będziesz w odpowiednim stanie, wyobraź sobie śmierć taką na przykład w czarnym płaszczu z kosą i z trupimi łapami. Teraz wyobraź sobie siebie leżącego na ziemi bezbronnego i w ogóle. Teraz śmierć wyciąga swoją łapę i wydziera z ciebie świadomość. Kiedy już ją wyciągnie, wymaż ją, niech zniknie od razu. Po jakichś 30 sekundach pojawią się drgania i mrówki. Kiedy ustaną, możesz wtedy otworzyć oczy i wtedy już osiągniesz OOBE.
I to były te takie w skrócie metody. Jeszcze tutaj wam powiem kilka ciekawostek. Jedną z najpopularniejszych wśród oneironautów świadomie śniących na całym świecie metod wywoływania świadomego śnienia jest metoda WILD, którą wynalazł Steven LaBerge. Oczywiście nie pamiętam, czy tą metodę wam, WILD-a, chyba wspominałem o tym, ale nie pamiętam, czy mówiłem. Dlatego jeszcze raz wam tu przypomnę. W razie czego to będzie kolejny zapis, nic więcej. Doktor Steven LaBerge jest jednym z najbardziej znanych amerykańskich badaczy zjawiska świadomego snu. Jest znanym fizykiem i dyrektorem Lucidity Institute w Palo Alto, w którym prowadzi się wszechstronne badania oraz eksperymenty. Prowadząc badania do swojej pracy doktorskiej na temat świadomych snów, odkrył technikę MILD. Litery tego skrótu pochodzą od słów mnemonic induction of lucid dreams, co można przetłumaczyć jako pamięciowe wywoływanie świadomych snów.
Technika ta podkreśla rolę pamięci w całym procesie, która powoduje występowanie związku właściwej reakcji na określony bodziec. Kiedy zobaczysz na przykład X, zrób Y. Indukując swoje doświadczenia snem, doktor LaBerge stosował wizualizację i autosugestię przed snem w postaci wypowiadanego zdania: dziś w nocy będę miał świadomy sen. Ja to stosuję prawie codziennie. Osiągnął częstotliwość pojawiania się świadomych snów w postaci 5,4 na miesiąc. Ja to mam znacznie częściej, ale to były takie badania wtedy. Po zmianie nastawienia się na zapamiętywanie, które wyrażało się zmianą powtarzania zdania na przykład: następnym razem, gdy będę śnił, chcę pamiętać, że śnię, ilość świadomych snów wzrosła do 21,5 miesięcznie. No właśnie. Oto technika MILD. Jeden: wcześnie rano obudź się spontanicznie ze snu.
Dwa: po zanotowaniu snu zaangażuj się przez 10, 15 minut w czytanie albo jakąś inną aktywność wymagającą pełnej przytomności. Numer trzy. Po ponownym położeniu się do łóżka skup uwagę na myśli. Następnym razem, gdy będę śnił, śniła, chcę pamiętać, aby rozpoznać, że śnię. Numer cztery. Wizualizuj, jak stajesz się świadomy, świadoma we śnie, z którego się przebudziłeś, przebudziłaś. Umieść tam jakiś znak snu i wyobraź sobie, że powoduje to u ciebie rozpoznanie, że śnisz. Poczuj podniecenie, które w tobie się pojawia, gdy uświadamiasz sobie i wyobrażasz sobie to, co będziesz robił w świadomym śnie. Numer pięć. Powtarzaj punkt trzeci i czwarty, dopóki nie odczujesz, że twoje postanowienie jest wyraźnie utrwalone lub nie zaśniesz.
Jeżeli potrwa to dłużej niż 20 minut i zaczniesz się nudzić, rozluźnij się i przestań wizualizować. Ja to często stosuję. Uważaj jednak, by ostatnia twoja myśl przed zaśnięciem była intencją pamiętania, by uświadomić sobie ten sen. Do wizualizacji w punkcie czwartym dobrze jest również użyć snu, z którego obudziłeś, obudziłaś się kilkadziesiąt minut temu. Po zaśnięciu najprawdopodobniej znajdziesz się ponownie we śnie, który wizualizowałaś, wizualizowałeś albo w jakimś innym śnie i rozpoznasz, że śnisz. Znak snu. Znak snu jest to sytuacja we śnie, której wystąpienie na jawie jest niemożliwe lub bardzo mało prawdopodobne. Na przykład umiejętność latania, osobiste spotkania z osobami publicznymi, na przykład z Michaelem Jacksonem albo z jakimś prezydentem, premierem i tego typu rzeczy. Spotkania ze zmarłymi, bardzo silne emocje, walki, sceny, stosunki seksualne z gwiazdami filmowymi i tego typu rzeczy. Ponieważ zostało mi jeszcze kilka minut do zakończenia nagrania, więc przedstawiam tutaj popularną i skuteczną metodę na wywołanie świadomego snu.
Wcześniej mówiłem o OOBE, to teraz może powiedzmy troszkę o świadomym śnie. Większość osób pewnie zna lub czytało o tej metodzie, jednak jest to pewna modyfikacja tej metody i w moim przypadku ta metoda jest bardzo skuteczna. Na początek może napiszę, czego będziesz potrzebował do jej przeprowadzenia. Numer jeden. Należy pamiętać, umieć wprowadzać sobie do podświadomości pewną sugestię. Numer dwa. Trzeba mieć w miarę płytki sen lub spać dość długo. Nad ranem sen jest dużo płytszy niż na przykład w nocy. Numer trzy. Przed pierwszym zastosowaniem należy trzy, cztery dni poświęcić na obserwację procesu budzenia.
Numer cztery. Nie należy budzić się budzikiem. Musisz budzić się stopniowo, naturalnie, a nie gwałtownie zrywać się na nogi. Może na początku wygląda to na technikę pracochłonną i skomplikowaną, jednak po wysłuchaniu tych wszystkich informacji, które wam za chwilkę udzielę, może się okazać, że wcale nie jest to takie trudne. Sama technika bazuje na jednej rzeczy. Należy wrócić do snu po przebudzeniu się. Najważniejszą sprawą jest obeznanie się z procesem budzenia. Aby zastosować tę technikę, musisz wiedzieć, kiedy się budzisz. Powinieneś, powinnaś kilka dni poświęcić na to, by zaobserwować, jak budzenie się wygląda w twoim akuratnie przypadku. Nad ranem, gdy zaczniesz się budzić, przyjrzyj się temu procesowi.
Zauważasz, że pierwsza pojawia się świadomość. Już wiesz, że przed chwilą spałeś, spałaś i właśnie w tym momencie się wybudziłeś, wybudziłaś. Kolejny budzi się zmysł, czyli uczucia, a za momencik już będziesz wiedział, wiedziała, jak ułożone jest twoje ciało fizyczne. W umyśle jeszcze pojawiają się blade urywki snów. Jeszcze można się wczuć w atmosferę minionego snu. Jednak teraz budzi się zmysł słuchu i wzroku. Słyszysz, co dzieje się w domu oraz za oknem. Od momentu pojawienia się świadomości do pełnego wybudzenia upływa bardzo niewiele czasu. Dlatego także ważne jest poznanie tego procesu, żeby wiedzieć, kiedy go zatrzymać. Teraz kolejna sprawa.
Przed zaśnięciem musisz sobie powtarzać w myślach coś w tym stylu: rano, gdy tylko zacznę się budzić, przypomnę sobie coś, co mam zrobić. Dobrze by było, gdybyście usunęli, powtarzając w myślach te słowa. Wtedy lepiej będzie wam zapadać to w pamięci. No dobra, to teraz zajmijmy się całą techniką oraz wejściem w OOBE. Po przebudzeniu się, gdy tylko odzyskasz świadomość, nie możesz się poruszyć, nawet drgnąć. Jest to bardzo ważne. Nie otwieraj wtedy oczu. Najlepiej, jeśli uda ci się nie rozbudzić fizycznych zmysłów. Wtedy będzie wręcz idealnie. Większość ludzi budzi się dosyć gwałtownie i nie zwraca uwagi na ten cały proces.
Jednak ty już po kilku próbach na pewno zauważysz, że fizyczne zmysły włączają się chwilkę po odzyskaniu świadomości po obudzeniu. Jednak w tym ćwiczeniu nie masz się skupiać na fizycznych bodźcach, lecz odwrotnie. Staraj się utrzymać w zawieszeniu pomiędzy snem a jawą. Teraz przypomnij sobie sen, z jakiego się właśnie obudziłeś. Przeżyj go w wyobraźni jeszcze raz od początku. Niech to będzie bardzo dokładne i żywe. Przeżywaj sceny na nowo, a nie tylko sobie je przypominaj. Gdy dojdziesz do miejsca, w którym się obudziłeś, puść wodze fantazji i kontynuuj sen. Wyobraź sobie, że masz świadomość we śnie i rób to, co chciałaś, chciałabyś robić. Nie polecam tu jednak oczywiście w trakcie tego wyobrażania żadnych marzeń erotycznych, bo mogą one was po prostu wybudzić.
Najodpowiedniejsze będą tutaj chyba na przykład zwiedzanie na przykład sennego krajobrazu. Przeżywaj ten sen jak najżywiej. Czuj, że jesteś w nim świadomy i pozwól sobie zasnąć z tym uczuciem. Są trzy warianty dalszego rozwoju sytuacji. Wariant pierwszy: po chwili zorientujesz się, że jesteś we śnie, nie pamiętając przejścia zjawy. To po prostu pstryk i masz świadomy sen. Drugi wariant: po chwili zorientujesz się, że wyobrażenia i wspomnienia poprzedniego stanu nabierają na sile i zaczynają stawać się rzeczywiste. Już nie przypominasz sobie sennej rozmowy ze znajomym. Teraz już słyszysz jego głos. Nie przypominasz sobie wiejącego we śnie wiatru, tylko czujesz, jak wieje wokół ciebie.
Gdy te doznania staną się pełne i skupisz się na nich totalnie, ignorując jakiekolwiek bodźce płynące z fizycznej powłoki, to wejdziesz wtedy właśnie w LD. I trzeci wariant oraz najmniej lubiany: zaśniesz i będziesz miał normalny sen, prawdopodobnie kontynuacją tego, co się właśnie skończyło. Jeszcze kilka uwag na koniec. Jedna uwaga to w trakcie budzenia staraj się zatrzymać tuż po pojawieniu się świadomości. W żadnym wypadku nie sprawdzaj, czy fizyczne zmysły się już obudziły. Skupiając na nich uwagę, spowodujesz ich obudzenie. Kolejna uwaga to przypominając sobie przerwany sen i przeżywając go stopniowo, wyobrażaj sobie, staraj się włożyć w to jak najwięcej doznań poza zmysłowych. Uruchom wszystkie swoje senne zmysły. Przypomnij sobie, jak czegoś dotykałeś, jak coś wąchałeś, smakowałeś. Przypomnij sobie dźwięki i odgłosy ze snu, rozmowy.
I trzecia, ostatnia uwaga: nigdy nie budź się z budzikiem. Jeśli już musisz to zrobić, to w tę noc stosuj inną technikę wywoływania LD. Sposób na LD. Przychodzisz ze szkoły na przykład i kładziesz się spać na półtorej godziny. Niedługo przedtem medytujesz 10 minut maksymalnie i mówisz w myślach, że będziesz miał LD, będziesz pamiętał. Potem kładziesz się spać na półtorej godziny maksymalnie. Kładziesz wokół siebie dużo drobnych rzeczy i kładziesz się na czymś twardym, ale małym i na tyle, abyś mógł zasnąć. Potem zasypiasz. W 99% przypadków masz sen i lucid dreams, bo przed medytacją przypominasz sobie o świadomym śnie, że masz pamiętać. Potem rozglądasz się, czy widzisz wokół siebie małe przedmioty.
Jak nie, to znaczy, że masz LD. W LD nie dostrzegamy małych przedmiotów, dopóki sami tego nie chcemy. Więc jak zauważysz, że nie ma małych przedmiotów, to znaczy, że masz na 100% LD. I to wszystko. Będziesz je pamiętał pod warunkiem, że nie będziesz spał dłużej niż półtorej godziny, bo wtedy umysł wchodzi w głębszy stan i zapominasz jak się budzisz. A tak będziesz to pamiętał. I nie mów na razie nic, ponieważ najpierw trzeba spróbować tego sposobu przez na przykład dwa tygodnie codziennie. Jak nie chodzisz na przykład do szkoły, to musisz coś zrobić rano tak, aby twój umysł był przepełniony wiedzą, myślał o szkole lub o czymś zupełnie innym. To już oczywiście sobie musisz wybrać indywidualnie dla siebie. Medytacja hipnagogiczna.
Oprócz możliwości przebudzenia się we śnie istnieją praktyki, których celem jest wejście w stan snu bezpośrednio ze snu jawy z zachowaniem nieprzerwanej świadomości. Umysł wtedy pogrąża się w sen, przechodzi on przez fazę wyobrażeń hipnagogicznych. Są to krótkie obrazy, dźwięki w głębokim relaksie tuż przed utratą świadomości. Zazwyczaj nie mają one żadnej fabuły ani sensu, lecz są jedynie niespójnymi wizjami form geometrycznych, twarze, postaci krótkich scen i tak dalej. Zadaniem ćwiczącego jest zachowanie na tyle biernej postawy umysłu, postawy obserwatora, aby nie spowodować zniknięcia tych wyobrażeń. Jednocześnie jednak nie można pozwolić, by wyobrażenia pochłonęły świadomość, bo obrażenia hipnagogiczne po jakimś czasie stają się bardziej rozbudowane, bogatsze i silniejsze. Zaczynają układać się w dłuższe sceny i dalej w sny. Obserwując ten proces, nie możemy zapomnieć, że wszystko jest snem. Najlepszą postawą jest nie tylko nastawienie, że staramy się wejść w sen, ile postawa bardziej bierna. To znaczy czujemy, że jesteśmy wprowadzani w królestwo snu przez wewnętrzne, autonomiczne siły snu albo siły jaźni.
Powinniśmy czuć się jak dziecko prowadzone za rękę przez mędrca lub świętego. Musimy także zaplanować jakąś czynność, którą wykonamy we śnie, ale nie wizualizujemy jej jak w poprzednich ćwiczeniach. Wizualizacja przeszkadzałaby nam w powstawaniu wyobrażeń hipnagogicznych. Taka zaplanowana czynność pozwoli nam odzyskać świadomość, że śnimy w przypadku, gdybyśmy ją utracili, angażując się za mocno w sen. Metodę opisaną powyżej nazywam właśnie metodą hipnagogiczną. Przejdźmy do kolejnej metody. Jest to metoda liczenia. Metoda liczenia polega na wejściu w świat snu, zachowując świadomość poprzez liczenie od jednego do stu bądź od jednego do dziesięciu. Wspominałem już wam o tym, ale jeszcze to podkreślę co nieco. Po wejściu w relaks zaczynamy liczyć jeden to jest sen, dwa to jest sen, trzy to jest sen i tak dalej.
Najpierw można liczyć od początku do stu i później z powrotem do jeden. Słowa „To jest sen” pomagają zapamiętać cel, ale nie są konieczne. Być może samo liczenie wystarczy, by rozpoznać sen. Można przyspieszyć postęp w tej technice, jeżeli pomoże nam w tym na przykład asystent, dziewczyna, partnerka czy coś tego typu, która będzie budziła nas i lekko zauważy, że zasnęliśmy, pytając, jaki był ostatni numer i co się śniło. Jak wiemy, sygnałem snu jest zmiana oddychania w bardziej nieregularne zwiotczenie mięśni po tak zwanym zrywie mikrolonicznym oraz regularne wahadłowe ruchy gałek oczy pod zamkniętymi powiekami. Metoda sennego paraliżu. Następna technika to metoda sennego paraliżu. Kiedy budzimy się rano, możemy czasami zauważyć, że ciało budzi się później. Pozostając jeszcze chwilę w fazie REM, kiedy to jest bardzo głęboko rozluźnione. Możemy to odczuwać jako rodzaj porannego paraliżu.
Jest to naturalne i całkowicie niegroźne zjawisko, które możemy doskonale wykorzystać do wywołania świadomego snu. Po przebudzeniu nie poruszamy się ani nie otwieramy oczu, lecz od razu skupiamy uwagę na swoim ciele i staramy się zauważyć wszystkie wrażenia i uczucia z niego płynące. Mogą to być wibracje, mrowienie, wrażenie ruchu i tak dalej. Staramy się dotrzeć świadomością do każdej części ciała. Po pewnym czasie możemy poczuć, że ciało pogrążyło się w stan paraliżu. Możemy wtedy wyobrazić sobie, że w swoim sennym ciele wznosimy się ponad łóżko, opadamy niżej albo po prostu wstajemy i wchodzimy w świat snu. Inną możliwością jest na przykład wyobrażenie sobie, że znajdujemy się w zupełnie innym miejscu, pamiętając, że to sen. Trzecią modyfikacją tego ćwiczenia jest wyobrażenie sobie, że jesteśmy punktem świadomości, z którego obserwujemy, a zatem czujemy, myślimy i działamy w świecie snu. Po pojawieniu się wyobrażeń hipnagogicznych obserwujemy je bez specjalnego wysiłku, który mógłby spowodować ich zanik i po osiągnięciu bardziej stabilnej rzeczywistości snu możemy zacząć działać, na przykład wcielać się w jedną z postaci wykreowanych scen snu. Kolejna technika to technika tybetańska.
Większość technik tybetańskich oparta jest na zachowaniu ciągłości świadomości od jawy do snu. Są one głęboko wpisane w kontekst filozoficzny i medytacyjny buddyzmu i tradycji Bön. Przed położeniem się do łóżka należy jednak uświadomić sobie zamiar rozpoznania stanu snu, następnie wizualizować w czakrze gardła świetlistą czerwoną sylabę. Sylaba ta to jest sylaba Ach. Sylaba ta to mantra bija, czyli nasienna sylaba tej czakry. Koncentrując się na promieniowaniu tej mantry, należy wyobrazić sobie, że jej blask oświetla całą rzeczywistość, ukazując podstawową prawdę o iluzoryczności tego świata i jego naturze snu. Po położeniu się do łóżka trzeba wejść w zrelaksowany stan umysłu, wziąć siedem głębokich oddechów, powtórzyć 11 razy zamiar rozpoznania natury stanu snu i skoncentrować się na wyobrażonej kulce białego światła pomiędzy brwiami. Należy kontynuować koncentrację, dopóki nie znajdziemy się we śnie. Niektóre osoby mogą mieć trudności z zaśnięciem z powodu zbyt silnej koncentracji na kuli pomiędzy brwiami. W takim też przypadku można umieścić białą kulkę na przykład na czakrze serca.
Jeżeli ta technika nie zadziałała, Tybetańczycy proponują technikę czarnej kuli. To znaczy, że po medytacji z białą kulą pomiędzy brwiami trzeba położyć się do łóżka i wziąć 21 głębokich oddechów, następnie powtórzyć 21 razy zamiar rozpoznania snu i dalekiej koncentracji się na czarnej kuli umiejscowionej u podstawy organu rozrodczego. Podobnie jak poprzednio, należy kontynuować koncentrację aż do zaśnięcia. Jeżeli sen długo się nie pojawia, należy zmniejszyć siłę koncentracji albo nawet zrezygnować z wizualizacji na rzecz pustego, zrelaksowanego stanu umysłu. Kolejna technika to technika PILT. Stosujemy ją każdorazowo, karając się, kiedy nie mieliśmy świadomego snu. Wspominałem już o tej technice, ale jeszcze kilka słów powiem. Zasypiając mówimy sobie, że muszę mieć świadomość we śnie, bo w przeciwnym razie będę ukarany. Tu mówiłem oczywiście o tej bateryjce, więc nie będę wspominał tego dalej. Technika RILT działa na zasadzie nagrody, którą dajemy sobie po nocy, w której uzyskaliśmy świadomy sen.
Nagrodą może być na przykład zjedzenie czegoś dobrego, zrobienie czegoś, co lubimy. Nagradzanie należy się zaraz po przebudzeniu. Oczywiście jeżeli mieliśmy świadomy sen. Ta technika powinna być stosowana razem z techniką MILT. Również wspominałem o tym wcześniej w innych audycjach. Technika TILT. Technikę tę już opisywałem wcześniej, ale przypomnę ją tak w skrócie jeszcze raz. Na dłuższy czas przed zaśnięciem nie należy nic pić i unikać wszelkich posiłków zawierających duże ilości wody, tak aby uzyskać uczucie wyraźnego pragnienia. Następnie należy położyć się normalnie spać i obudzić się po pięciu, sześciu godzinach, zaspokajając ewentualnie potrzeby fizjologiczne. Przy łóżku należy postawić szklankę zimnej wody i dla pogłębienia pragnienia zjeść trochę soli, na przykład pieprz chili.
Następnie zasnąć myśląc o wodzie stojącej przy łóżku, wykonując często testy rzeczywistości. Istnieje zatem duże prawdopodobieństwo, że będziemy śnić o piciu i w konsekwencji dojdziemy do wniosku, że to sen. Kolejna technika to jest technika WILD. Jest to technika trochę ryzykowna ze względu na pęcherz moczowy, ale jest. Polega ona na wypiciu dużej ilości wody przed snem i pamiętaniu o zrobieniu testów rzeczywistości za każdym razem, gdy jesteśmy w ubikacji. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że właśnie o tym będziemy śnić i co najważniejsze przeprowadzimy test rzeczywistości. Technika SILD. Polega ona na myśleniu o przeprowadzaniu testu rzeczywistości każdorazowo, kiedy na przykład myślimy o seksie, partnerze, miłości et cetera. Każdorazowo, kiedy myślimy o tych właśnie rzeczach, należy przeprowadzić test rzeczywistości. Może być on nawet pomyślny.
Dodatkowo można stosować witaminę B3, czyli niacynę, melatoninę, serotoninę, które to po największym skrócie zwiększają produkcję hormonów, a co za tym idzie produkcję większej ilości snów o podtekście erotycznym. Podobne efekty daje czekolada oraz kofeina, która zwiększa znaczenie pamięci snów. Pamiętam swego czasu, że ludzie proponowali... Dobra, nie będę tego wam mówił, bo to jest takie trochę... Nie, nie będę tego mówił. Technika WILD. Technika ta wykorzystuje literę jako symbol do wywołania świadomości snów. Jako że wspomnienia z dnia poprzedzającego sen, zwłaszcza po południu, występują często we śnie. Dlatego też można to wykorzystać do ujarzmienia świadomości. Należy wstać po pięciu, sześciu godzinach snu i przez około 40 do 60 minut koncentrować się na literze C jako świadomość.
Również o tym wam wcześniej wspominałem, ale jeszcze tutaj co nieco powiem. Wizualizacja siebie samego. Jak widzisz tę literę i jak nagle przeprowadzasz test rzeczywistości. Staraj się nie myśleć o niczym innym. Podczas dnia, kiedykolwiek zobaczysz tę literę, przeprowadź test rzeczywistości. Symbole litery można zastąpić jakimkolwiek innym. OOBE, czyli przyszło tak naprawdę... Może nie. OOBE to już wspominałem. To jeszcze tutaj wam powiem kroki OOBE.
Moje kroki oczywiście OOBE, czyli tak w skrócie jak ja to teraz stosuję. Ja stosuję tą prostą metodę. Już nie napinam się, już te wszystkie metody przechodziłem, więc ja mam swoje wypracowane. Najprościej to kładę się na lewym boku, czy na prawym, czy też na plecach. W sumie to tak naprawdę chyba najczęściej kładę się na plecach, ewentualnie na prawym boku. Poduszka ma być oczywiście nie za wysoko. Ja najczęściej wolę w ogóle bez poduszek. A jeżeli już, to nie za wysoko i nie za twarda. Zaczynam medytację oddechu. Wyobrażam sobie, że wdycham energię.
Przeprowadzam cały proces oddechowy wciągania, wydychania. Wciągam nosem, wydycham ustami. Stosuję później samoczyszczenie organizmu, czyli oczyszczam organizm swój z negatywnych energii. Następnie też wsłuchuję się w swój oddech, swoje myśli. Później próbuję je wyciszyć, później zbilansować. Następnie stosuję coś takiego jak podwójny wodospad, który po prostu z góry leci na mnie, obmywając mnie, czyszcząc z brudnej energii i pod spodem drugi wodospad, który zlatuje gdzieś tam w dół, w stronę ziemi i on się po prostu jakby odciąga ode mnie negatywną energię, negatywne brudy, syfy i tak dalej. Z tego, co ja tak na to mówię, syfy. Później zaczynam od hipnagogii i stosuję którąś z metod, które tutaj przedstawiłem wam w tych wszystkich artykułach, w tych wszystkich wypoiocinach moich, które przygotowałem sobie tutaj właśnie na moich karteczkach. I po prostu później najczęściej jest to u mnie WILD, ale mówię, różnie to bywa. Kiedy zaczynam czuć wibracje i chcę na przykład je zmocnić, skupiam się na myśli wyjścia z ciała, na tym, jak to będzie fajne i przyjemnie.
Odciągam negatywne emocje, nimi się w ogóle nie interesuję, a jeżeli coś się dzieje, to jeszcze czasami ostatnio, swego czasu tworzę wokół siebie jakby taki pierścień, bąble, przez którą nikomu nie pozwalam nawet się zbliżyć, bo jak ten, to pożałuje. Zobaczy i zaraz go przegonię tam w tym wszystkim. Będąc świadomym ciała astralnego, musimy się od niego odepchnąć, bądź też wskoczyć bezpośrednio. Są to tak zwane kliki, przeskoki, eksterioryzacja, teleportacja. Nie jest to oczywiście trudna sprawa. To trzeba w sobie wyrobić, wyćwiczyć. Częstym sposobem jest też uczucie ciężkości, że nie można się oderwać. Na przykład, że któraś część ciała nas blokuje. Na przykład u mnie jest to najczęściej głowa, ale czasami też jest dolna część, czyli ta dolna część czakr, czy też brzuch. Jest to takie uczucie, jakby łóżko, ewentualnie fotel było magnesem, który nas, czy ten drugi magnes przyciąga.
W takim przypadku musimy wmówić sobie, że jesteśmy coraz lżejsi. Dokładnie tak to wygląda. Warto także w takiej sytuacji spróbować poczuć swoją siłę, energię i po prostu powiedzieć sobie, że jest się w stanie wstać. Ja jeszcze często wmawiam sobie, że moje ciało fizyczne nie istnieje i jest tylko iluzją. To też bardzo pomaga. Na początku mogą być oczywiście kłopoty z uspokojeniem ciała astralnego. Można skakać, wierzgać Po prostu trzeba się do tego przyzwyczaić. Z czasem to opanujemy. Z każdym wyjściem będzie nam coraz łatwiej. Później to się stanie normalnością i rutyną.
Na początku, jeżeli już wyskoczycie poza ciało, to proponuję wam ograniczyć się do pokoju. Najpierw poznajcie procesy, poznajcie to, co was wokół otacza i tak dalej. Dopiero później zaczynajcie eksplorować na zewnątrz, ale jeszcze wcześniej, zanim to zrobicie, to jednak poznajcie procesy wewnętrzne w waszym organizmie, ponieważ one tam są kluczem, a zasady i reguły, które panują w świecie astralnym poznacie troszkę później. I tak to by było chyba na tyle na dzisiaj, co wam przygotowałem. Troszkę audycję przedłużyłem, bo chciałem już zakończyć ten temat i w następnej audycji, w audycji numer trzy części trzeciej metod i technik OBE oraz LD przedstawię już wam jakiś kurs. Na razie nie wiem jeszcze który kurs, zobaczymy jaki wybiorę. Pozostawię sobie to już do wyboru. Dobra, w takim razie ja wam dziękuję za dzisiejszą audycję, za to, że poświęciliście trochę tego czasu i chcecie coś spróbować zmienić w swoim życiu. Podkreślałem wam nie raz, że OBE, LD było to moim punktem do zmiany mojej świadomości, pojmowania, rozumowania tej rzeczywistości. A czy waszym będzie, to już wy zadecydujcie.
Pamiętajcie, że techniki są sprawdzone, działają na jednych lepiej, na drugich nie, na niektórych mogą nie zadziałać. Niestety jesteśmy różni, więc niech sobie każdy wybierze techniki swoje indywidualne. Jeszcze raz wam w takim razie dziękuję za wysłuchanie mojej audycji. Pozdrawiam wszystkich moich kolegów redakcyjnych, tych dobrych mediów. Reszta mnie tam nie obchodzi, nie zajmuję się tym, nie zaśmiecam swojego własnego umysłu. I cóż, zapraszam was w takim razie jeszcze na ostatni utwór muzyczny i po tym utworze muzycznym audycja będzie zakończona. Wszystkiego najlepszego, świadomych kolorowych snów, OBE, LD i innych stanów wyjściowych świadomości. Zapraszam was do kolejnej audycji już w przyszłości. Ja tymczasem do usłyszenia i do następnego razu. Mówił Juby.
Projekt realizuje Juby.