[00:01] - Teoria chaosu.
[00:23] - Welcome to the real world. Deny everything. Trust no one. The truth is out there.
[01:15] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie. To jest Teoria Chaosu, audycja o spiskach i rzeczach niewyjaśnionych. Jak co piątek po 24:00. Dzisiaj, właściwie trzynastego, w piątek. To są jakieś jeszcze zamierzchłe wierzenia, że jest to pechowy dzień. U mnie niestety nie mogę tego powiedzieć. Natomiast jestem w Polsce i to, co zaobserwowałem, to mnie troszkę, może nie tyle przeraża, ale jest źle. Jest bardzo źle. Jak patrzyłem na niebo, to było strasznie poszatkowane, jak zwykle. Natomiast właśnie dzisiaj uważam, że jest dla mnie szczęśliwy dzień, bo nie zachorowałem na gardło.
Pomimo braku niebieskiego, pięknego nieba, bo ten niebieski to też jest taki troszeczkę niezbyt niebieski, jak powinien być. Ale dobrze, dzisiaj będzie inny temat. Do tematu chemtrails, czyli smug chemicznych, jak i rozproszenia chmur, chembusterów czy cloudbusterów, rozpraszaczy chmur, dział orgonowych wrócimy na pewno. Szczególnie że planuję w najbliższym czasie zbudować takie jedno działo. Nie zdążę pewnie jego potestować, ale na pewno zbuduję. Tak że zobaczymy. Może coś się zobaczy. Dzisiaj natomiast temat jest zupełnie inny, jednak chciałbym, zanim przejdę do tematu, powiedzieć o dwóch kwestiach. Na wstępie od razu pozdrowić was wszystkich, także na czacie. Tej audycji można słuchać w Radiu Nafali, ale także w Radiu Paranormalium.
Być może jeszcze innych radiach. W tych dwóch na pewno. Pozdrowić oczywiście wszystkich was na czacie, jak i wszystkich słuchaczy Teorii chaosu. Szczególnie też podziękować sponsorom za wpłaty, za uznanie, bo to jest chyba największe uznanie, jakie może być dla twórcy. Poprzez sponsorowanie takiej audycji czy też wyrażenie uznania swoimi pieniędzmi. W dzisiejszych czasach jest to chyba największym wymiarem uznania albo jednym z największych. Oczywiście także i pomoc, i ciepłe słowo też jest bardzo dobre. A o dwóch takich sprawach chciałbym powiedzieć, które się wydarzyły ostatnio. To jedna taka ciekawostka, że w Australii członek dowództwa lotnictwa amerykańskiego powiedział w tą ostatnią niedzielę, że przygotowujemy się do inwazji obcych. To znaczy nie to, że czekają na obcych, ale że chcą już być gotowi do inwazji obcych.
Niestety to nie jest żart primaaprilisowy. Z tego, co przynajmniej zdołałem przeczytać. Wyemitowano po prostu spot w telewizji MSM albo MSN. Tu nie sprawdziłem. Australijska telewizja. Oczywiście pani wyglądała, jakby przeszła program Monarch. Ewidentny wygląd pani, pomimo że atrakcyjna, to nie ma znaczenia. Ciekawa sprawa. O tym się mówiło, o projektach Blue Beam, o tym, że mogą rozegrać taką kartę sztucznej inwazji obcych. Ciekawe.
Szczególnie że właśnie w Australii i Nowej Zelandii chcą, przy współudziale finansowania amerykańskiego, zbudować radioteleskopy. Wielkie radioteleskopy. Jak duże, nie wiem, ale chyba jedne z największych na świecie. To znaczy nie czasza jednego, tylko to będzie array, czyli takie pole radarów do badania przestrzeni, kosmosu, ale także chyba Układu Słonecznego, być może. I druga sprawa: nieudana próba rakietowa w Korei Północnej. Pewnie w dzienniku o tym powiedzieli. Dziennikarze, politrucy oczywiście powiedzieli, że to bardzo dobrze się stało, że się źle stało, czyli dobrze, że niestety rakieta wybuchła, spadła. Koniec. To jest ciekawa sprawa. Ta rakieta spadła w Morzu Żółtym, rozpadła się cała od razu.
Oczywiście Ameryka, Korea Południowa, Japonia, wszyscy się cieszą, że to się stało. I to jest ciekawostka taka: czy to możliwe, że kosmici mogą blokować tego typu rzeczy? Może nie tyle blokować, co powodować różne katastrofy, nie dopuszczać do zaognienia, do jakiegoś konfliktu, do użycia broni nuklearnej i tak dalej. Czy to możliwe, że to kosmici mogą maczać palce? Tak jak pamiętacie w Iranie, że przejęli amerykański samolot niemal niezniszczony cały. To jest duża ciekawostka. Dzisiaj będziemy rozmawiali o UFO. Będziemy rozmawiali z naszym gościem, ale zanim się z nim połączę, bo jeszcze się przygotowuje, to posłuchajcie może nagrania takiego szybszego troszeczkę, żeby was wprowadziło w nastrój taki ostrzejszy trochę. Bo UFO to jest bardzo ważny temat. UFO, kosmici, ale przede wszystkim będziemy dzisiaj mówili o obserwacjach UFO, które przeczą zdrowemu rozsądkowi, przeczą w ogóle temu, co wszyscy znają ze szkoły podstawowej, ze szkoły średniej, a także ze studiów, z fizyki.
To są zupełnie jakieś obiekty... Oczywiście nikt nie zakłada kosmitów, bo któż by mógł to robić? Ale obiekty, które robią wrażenie nawet na najwyższej rangi specjalistach. Dobrze, posłuchajcie tego utworu i za chwilkę wracamy. I jesteśmy z powrotem. Czy jest z nami Ivellios? Witaj, Ivelliosie. Jesteś z nami?
[08:21] - Witaj, Claude. Witajcie wszyscy. Jestem z wami. Co prawda chyba rząd światowy działał, bo tutaj przez chwilę mi się modem rozłączył, ale już chyba wszystko jest okej.
[08:32] - To się zdarza. Niepotrzebny jest do tego rząd światowy. Oczywiście. Tutaj tylko tak przedstawię ciebie, że jesteś twórcą i głównym pomysłodawcą portalu Paranormalium, jak i radia Paranormalium. Czy dobrze?
[08:52] - Tak, wszystko dobrze. Portal Paranormalium prowadzę już od ponad ośmiu lat. Jak w przypadku większości podobnych serwisów zaczęło się od mojej strony w HTML-u postawionej na darmowym serwerze. Z czasem artykułów i innych materiałów zaczęło przybywać. Serwis był rozbudowywany. W ostatnich latach pojawił się również dział z filmami, także dokumentalnymi. A Radio Paranormalium to jest taki projekt, który po raz pierwszy pojawił się w internecie w roku 2006, na jesieni. Wówczas audycje były nadawane raz w tygodniu, w soboty zawsze o 20.00. Były to premiery podcastów, które zapewne pamiętasz.
[09:31] - Dokładnie. Pamiętam i według mnie były jednymi z lepszych podcastów. Może na polskim rynku, tak powiem, bo były w temacie zjawisk niewyjaśnionych. To też mnie bardzo interesowało, ale były dobrze zrobione. Muszę ci tak powiedzieć, że fajnie się tego słuchało. To jest najważniejsze, prawda? Że fajnie się czegoś słucha.
[10:00] - Tak, ja ostatnio słuchałem troszeczkę pierwszych takich odcinków i stwierdziłem: „Boże, przecież ja w tych nagraniach brzmię jak jakiś ministrant w kościele”.
[10:11] - Ale miało to swój klimat. Naprawdę. Wiadomo, że technicznie to wszystko sprzęt, żeby zgromadzić i tak dalej, to potrzebne są duże pieniądze, ale najważniejsze jest to, że przekazuje się jakieś uczucia w tym, co się robi i to wtedy czuć. To wtedy czuć się, miło się tego słucha. Dzisiaj muszę ci powiedzieć, oglądałem przez przypadek telewizję na obiedzie, podczas obiadu i natknąłem się na jakiś program popularnonaukowy. Nie wiem, co to była za telewizja, jakaś państwowa chyba. Albo jedynka, albo dwójka, albo TV Polonia. I był to tak żenujący program popularnonaukowy. Była pani redaktor, był jakiś naukowiec, fizyk czy ktoś taki. To było tak potwornie źle zrobione, że musiałem przełączyć.
Ja bardzo lubię popularnonaukowe rzeczy, ale to, co zobaczyłem, urągało wszystkiemu. Kompletnie niedopasowane. Oczywiście tam fajerwerki były, studio wirtualne 3D, wszystko się kręciło, tylko tam nie było uczucia. Tam nie było nic po prostu. Kompletnie niezgranie się ze sobą, bo facet oczywiście czuł tą fizykę i nawet ją tam lubił, ale nie potrafił jej przekazać. On się męczył tam. Coś potwornego. Mamy XXI wiek, 2012 rok, a programy w Telewizji Polskiej są robione na poziomie 1940 roku po prostu. Porażka kompletna.
[11:52] - Niestety ja raczej po Telewizji Polskiej bym się niczego więcej nie spodziewał. Może jakieś treści próbują przekazać, ale powinny się tym zająć zdecydowanie inne osoby, które mają do tego taką smykałkę, a nie sztywniactwo bym powiedział.
[12:12] - To jest dziwne, bo zauważ, że były świetne programy popularnonaukowe. Już abstrahując od genialnego programu „Sonda” Andrzeja Kurka i Zdzisława Kamińskiego.
[12:24] - Niestety „Sonda” już nie wróci, co z żalem stwierdzam.
[12:28] - Tak. Ale były inne programy. „Spektrum” pamiętam, „Telekomputer” później.
[12:36] - Tak, było tego dużo.
[12:37] - Tak, był jeszcze taki program pana Niedzickiego. Różne programy wprowadzał, które były już zdecydowanie słabsze, ale jednak dało się oglądać i coś tam przekazywały.
[12:50] - Jeszcze pamiętam z dzieciństwa, jak byłem troszeczkę młodszy, to był w Dwójce jeszcze taki dosyć fajnie zrobiony program „WWW w sieci”. Pokazywał różne nowinki związane z komputerami, z internetem i tak dalej. Program jakimś dziwnym trafem zniknął z anteny, a szkoda, bo wydaje mi się, że to było nawet dosyć dobrze zrobione jak na ich możliwości.
[13:19] - Także już tego nie ma, ale za to są inne kanały zagraniczne, w których możecie sobie oglądać popularnonaukowe programy. W tej chwili można w internecie. Mnóstwo rzeczy spolszczonych jest, też stacji telewizyjnych, gdzie są zagraniczne programy, ale także po polsku można je oglądać. Także jest naprawdę wybór. Dobrze, to myślę, że przejdziemy do tematu, bo dzisiejszym tematem jest UFO. Bardzo szeroki temat, prawda?
[13:49] - Dość szeroki, o czym też się przekonałem ponownie przygotowując się do dzisiejszej audycji.
[13:57] - Chyba najszerszy temat z tych zjawisk niewyjaśnionych i teorii spiskowych. Bo UFO też podchodzi pod teorię spiskową.
[14:10] - Jeśli wziąć pod uwagę szerokość pewnych spraw, przynajmniej niektórych, to faktycznie to jest temat bardzo szeroki.
[14:21] - Tak w Polsce, jak i za granicą, bo w Polsce też mieliśmy wiele razy do czynienia z UFO i to miejscami spektakularnymi, rzeczami nieodbiegającymi od tego, co działo się za granicą, chociażby w Stanach Zjednoczonych. Oczywiście w Stanach Zjednoczonych było to bardziej badane, ludzie byli bardziej zainteresowani tym tematem, mniej tuszowano w stosunku do Polski. Wiadomo, że Polska była za żelazną kurtyną, straszyli. Cokolwiek by się nie pojawiło, to od razu straszono ludzi.
[15:04] - Czy też ośmieszano ten temat, bo i takie też były przypadki. Po prostu w taki sposób traktowano wszystko, co się pojawiło u nas ze zgnkiego Zachodu.
[15:15] - No tak.
[15:16] - UFO to jest kolejny twór Ameryki, stonka i tak dalej.
[15:21] - Ale wielu nie kupowało jednak tego, bo z tego, co pamiętam, pan naukowiec Blania Bolnar, który badał na przykład przypadek Emilciński, to nawet niektórzy poważnie traktowali tego typu badania i książki Alfreda Mostowicza chyba, jeśli dobrze pamiętam.
[15:44] - Arnold.
[15:45] - Arnolda, tak jest. Arnolda Mostowicza. Ludzie zaczytywali się Danikenem i tak dalej. Oczywiście naukowcy to od razu ośmieszali, ale troszeczkę było. To może jeśli chciałbyś troszkę opowiedzieć o portalu, o radiu Paranormalium tak na wstępie, zanim przejdziemy stricte do UFO.
[16:16] - Tak jak już wspominałem, portal Paranormalium to jest projekt dosyć już stary jak na projekt internetowy. Prowadzę ten serwis już od ponad ośmiu lat. Tłumaczę artykuły różne, robię opracowania.
[16:31] - Nie tylko UFO, prawda?
[16:33] - Mam kilku współpracowników. Proszę?
[16:36] - Nie tylko UFO, prawda? Bo też kryptozoologia chyba, kryptobiologia jest taką...
[16:41] - Kryptozoologia. Właśnie o kryptozoologii miałem tyle materiałów, że stworzyłem nawet oddzielny serwis o tej tematyce kryptozoologia.pl. Tam są opisane kryptydy z całego świata. Nie tylko takie spektakularne chupacabry, yeti, bigfooty i tak dalej, ale również kilka kryptyd jest z Polski. I co się okazuje, na Kresach na przykład mieliśmy naszego polskiego bigfoota.
[17:08] - O, tego to akurat nie znałem.
[17:13] - Także jeżeli będą słuchacze zainteresowani, to możemy pod koniec troszeczkę o tym poopowiadać.
[17:20] - Dobrze, jak wystarczy czasu.
[17:21] - To temat dosyć ciekawy.
[17:23] - Myślę, że może to odłożymy na inny odcinek, bo i tak o UFO bardzo długo będziemy mogli rozmawiać. To jest po prostu bardzo szeroki temat. O samym bigfootcie można audycję zrobić, a co dopiero o wszystkich tych kryptydach, kryptozoologii. Tutaj też chyba troszeczkę wchodzimy w teorie spiskowe, bo nie wiem, czy można na przykład podciągać ofiary okaleczeń. Być może te na przykład w Stanach, jak krowy są okaleczane, to wojsko, ktoś tam. Ale w Polsce też się zdarzają tego typu historie, że kozy gdzieś padły, jakieś takie przypadki. Chyba się okazało, że puma prawdopodobnie, bo faktycznie były pumy w Polsce, jeśli dobrze pamiętam. To chyba parę lat temu one uciekły gdzieś z hodowli w Czechach. Ale to na kiedy indziej przełóżmy.
[18:28] - Było jeszcze parę takich przypadków w 1998 roku na przykład w Kudowie-Zdroju, w 2006 na Pomorzu Zachodnim. Także mamy też takie nasze przypadki tajemniczych okaleczeń.
[18:42] - Tak. Niekoniecznie musiały być to pumy. Może faktycznie była ciupakabra mityczna. Chciałem się jeszcze zapytać, bo to bardzo szeroko w portalu Paranormalium zajmujecie się generalnie wszystkim, co dotyczy teorii spiskowych i rzeczy niewyjaśnionych.
[19:02] - Może trochę mniej teoriami spiskowymi, ale tam również troszeczkę spisków jest. Natomiast bardziej taka tematyka typu co na przykład hipnoza robi z mózgiem, czy tak jak się ostatnio pojawił, jakieś niezbadane zdolności ludzi i tak dalej. To jest dosyć szeroka tematyka. To, co poruszamy.
[19:30] - Były podcasty, potem wznowiłeś, ale to już w grupie, podcasty Paranormalium.
[19:41] - W 2010 roku podcasty powróciły, ponieważ było kilka lat przerwy. W połowie 2007 z uwagi na obowiązki szkolne, uczelniane i różne inne ekipa się wykruszyła i zarówno podcasty, jak i radio zostały wówczas wstrzymane. Natomiast na jesieni roku 2010 podcasty wróciły już w dużo bardziej profesjonalnej postaci. Są publikowane do dziś. Ostatnio co prawda troszkę rzadziej, ale jednak są. W czerwcu 2011 roku podjąłem próbę powrotu z projektem o charakterze radiowym. Zainteresowałem się serwerem, gdzie można radio założyć całkowicie za darmo i po krótkim czasie postanowiłem spróbować założyć od nowa projekt o nazwie Radio Paranormalium. 7 sierpnia 2011 roku było oficjalne otwarcie tej stacji radiowej internetowej. Do dzisiaj radio cieszy się dosyć sporą słuchalnością jak na taką tematykę i jak na radio nadające tylko w internecie. Usłyszeć można u nas między innymi takie dosyć ciekawe audycje jak „Pararadio Arka Peterka” z grudziądzkiego radia internetowego, audycje przygotowane przez portal INFRA, między innymi „INFRA Fakty.
Z Ałtaju widać całe tajemnice Rosji” Wojciecha Grzelaka, „Poltergeista” Grzegorza Tarczyńskiego. Naturalnie również „Teorię chaosu”.
[21:13] - Tak. Dziękuję, że też może być „Teoria chaosu” słyszana w Radio Paranormalium.
[21:23] - Co prawda zdarzają się czasami głosy protestujące przeciwko emisji twojej audycji, ale to są głosy jednostkowe, bym powiedział.
[21:32] - O proszę. Tematyka jest troszeczkę oczywiście inna i jest zupełnie inaczej robiona ta audycja. Ja nie staram się dociekać prawdy w tym wszystkim, że jednak sami słuchacze muszą ocenić. Ja staram się przedstawić fakty, a już wnioski płynące mam swoje oczywiście, jakieś tam mówię, ale one nie muszą być zgodne z rzeczywistością. Po prostu tak uważam, więc nie będę kłamał, żeby naciągać.
[22:05] - Ja również za kilka moich własnych audycji też kiedyś dostałem ochrzan, nawet dość mocny.
[22:17] - Nie ma się co przejmować.
[22:19] - Są po prostu różni ludzie, różne mają wymagania.
[22:22] - Tak. Ja pamiętam jeszcze, kiedyś miałem jedną audycję w jednym radiu. Raz tylko tam miałem na żywo, bo tam dosyć niepoważnie podchodzili do tego wszystkiego, także chcieli ingerować zbyt mocno w to wszystko. Zupełne jakieś pierdółki, a podnosili je do rangi strasznie wielkich spraw, gdzie to wszystko wiadomo, jest niekomercyjne robione. Ja też komuś daję kontent jakiś i kompletnie to było zlekceważone. Ale też tak bywa. Nie ma się co przejmować. Trzeba, jak to mówi ojciec Tadeusz: „Alleluja i do przodu” ze znanego radia toruńskiego.
[23:08] - Dokładnie.
[23:08] - Myślę, że to są bardzo mądre słowa. Ja myślę, że w tej chwili tematyka rzeczy niewyjaśnionych i teorii spiskowych jest coraz bardziej popularna. Ja tak obserwuję. Radio może jest akurat w tym względzie trochę mniej popularne niż telewizja. Obserwuję telewizje, oczywiście takie dosyć amatorsko robione, w tej tematyce. Jest taka telewizja, chyba dwie konkurencyjne w tej chwili: Wolna Ludzkość i z drugiej strony Niezależna Telewizja Janusza Zagórskiego. One czasami mają nawet po 500 widzów w jednym czasie. To już jest dosyć sporo, jeśli chodzi o amatorskie tworzenie czegoś. Myślę, że niedługo to się zwielokrotni, bo ludzie się coraz bardziej otwierają na tego typu zjawiska i rzeczy. Coraz bardziej widzą, że to, co mainstream mówi o tym, to są wierutne kłamstwa, a nawet już ludzie nie ufają takim instytucjom jak NASA, która jest niby naukową instytucją, oczywiście opłacaną z budżetu, ale sami widzą, że to po prostu są kłamstwa, co oni mówią.
I z drugiej strony naciąganie faktów i taka Zupełne przykrywanie tego, co powinno być. Chociażby badanie Księżyca i tak dalej. Tego typu kwestie zaniechali, bo nie ma pieniędzy, co jest dosyć dziwną i nieprawdopodobną sprawą. Okej, to może przejdźmy do UFO w tym momencie. Jak ty przyjmujesz definicję UFO? Czyli bardziej encyklopedycznie, tak jak na Wikipedii można przeczytać, czy tak jak mówią profesjonaliści, że to jest unidentified flying object.
[25:19] - Unidentified flying object.
[25:22] - Niezidentyfikowany obiekt latający czy właśnie UFO. Czy wolisz wersję taką, że to są obiekty już bardziej materialne i być może za nimi stoi jakaś inteligencja? Troszkę źle postawiłem pytanie.
[25:47] - Ja może najpierw przytoczę potoczną definicję. Bardziej oczywiście skłaniam się ku tej oficjalnej. Natomiast w potocznym rozumieniu tego słowa za UFO można uznać każdy praktycznie poruszający się po niebie obiekt i to obojętnie, czy to jest pojazd, czy humanoid, czy coś innego, którego świadek nie jest w stanie zidentyfikować w oparciu o posiadaną przez siebie wiedzę. Natomiast ta oficjalna definicja, ku której bardziej się skłaniam i która moim zdaniem jest bardziej właściwa dla tego typu obiektów, to UFO to nazwa stosowana na określenie obiektu, najczęściej jest to latający spodek czy też jakiś inny latający pojazd, którego w żaden sposób nie da się zidentyfikować z żadnym znanym z warunków ziemskich obiektem lub też zjawiskiem atmosferycznym. I choć często mówi się o UFO jako o pojazdach dowodzonych przez przedstawicieli cywilizacji pozaziemskich, to jednak zdecydowaną większość obserwacji można wyjaśnić w sposób jak najbardziej przyziemny. Najczęściej okazuje się, że obiektami branymi za UFO są na przykład tak zwane chińskie lampiony, jak również ptaki, helikoptery. Sporadycznie w czasach nam obecnych można się też spotkać z zabawkami dla dzieci imitującymi UFO. Mimo tego jednak jest spora liczba przypadków, w których pewne cechy sprawiają, że w żaden sposób nie da się ich zakwalifikować do którejś z ziemskich kategorii. Należą do nich na przykład obserwacje obiektów powodujących zakłócenia w pracy urządzeń elektrycznych, obserwacje obiektów połączone z obserwacją ich załóg czy też bliskie spotkania, w szczególności te połączone z okaleczeniami czy też wręcz ze śmiercią świadka.
[27:47] - To chyba bardzo rzadko bywa, że świadek umiera, prawda?
[27:50] - To są dosyć rzadkie przypadki, ale jednak niestety są.
[28:01] - Tak, zgodzę się, że są, ale też nie możemy mówić kto, co i jak. Bo mogło się zdarzyć też tak, że to było na przykład porwanie przez wojskowych. Bo też wiemy, że duża część porwań to po prostu są ziemskie porwania, gdzie potem się wgrywa człowiekowi, że to UFO porwało. Ale ja tutaj chciałbym się nie do końca zgodzić z tą definicją. Oczywiście ona jest podręcznikowa, jest słuszna. Natomiast tak jak rozumieją ją potocznie ludzie, rozumieją ją bardzo dobrze. To znaczy oni odrzucają te lampiony. To są dla nich zidentyfikowane sprawy. Dla nich UFO to jest spodek, obiekt materialny. Nawet już się odrzuca to, że tam jakaś kulka świeci.
To mówią, że UFO, ale może to jakiś meteoryt, może coś tam. Ale jak już się przybliża i widzimy na przykład, że ten obiekt jest materialny. W nocy oczywiście ciężej, bo on świeci z reguły, więc w dzień łatwiej go zaobserwować. Natomiast też się zdarzają nocne obserwacje tego typu obiektów, jak na przykład jakichś trójkątów widocznych wyraźnie z kilometra albo mniej, gdzie już widzimy kształty tego obiektu, to wtedy nie możemy już stosować definicji niezidentyfikowanego obiektu, bo już go zidentyfikowaliśmy tak naprawdę. Jeszcze nie zidentyfikowaliśmy, co za tym obiektem stoi, ale generalnie już wiemy, że to jest obiekt materialny, że jakaś inteligencja za tym stoi. Teraz nie mówię jaka, bo to mogą być też ludzie.
[29:56] - Chodzi o identyfikację w sensie takim, że porównujemy to z obiektem którymś z tych, które już widzieliśmy. W takim sensie są to obiekty niezidentyfikowane.
[30:12] - Tak, w tym sensie oczywiście, ale generalnie on już został zidentyfikowany jako obiekt inteligentny. Ja rozumiem, o co ci chodzi, zgadzam się z tą podręcznikową definicją, ale dziś już przekroczyliśmy pewien Rubikon. Przynajmniej ja tak uważam. I to już jest dla większości ludzi, którzy troszeczkę się tematem interesowali, oczywistą sprawą, że za tym stoi inteligencja, za częścią tych różnych obserwacji. Wojskowych, wysoko postawionych także, różnych naukowców, policjantów. Policjanci może akurat są najmniej wiarygodni. Natomiast wielu różnych duchownych też, którzy naprawdę szczerze mówili o pewnych rzeczach, gdzie sobie zaszkodzili, bo duchowny nie powinien o takich sprawach rozmawiać, a też się zdarzało, że mówili. Czyli jednak ty, Ivelliosie, idziesz w stronę, żeby się trzymać podręcznikowych definicji. Teraz troszeczkę tak się nakręcam, bo koledzy-
[31:28] - Bardziej raczej idę w stronę taką, żeby troszeczkę bardziej jednak trzymać się tej definicji podręcznikowej.
[31:38] - Rozumiem. A co byś zrobił, jakbyś zobaczył taki trójkąt?
[31:47] - Na pewno zrobiłbym wszystko, żeby jakoś go uwiecznić czy też opisać. Najlepiej uwiecznić w postaci materiału filmowego, tak żeby nie było wątpliwości, że to faktycznie miało miejsce takie zdarzenie. I oczywiście postarałbym się w miarę możliwości o odpowiednią dokumentację typu gdzie to zaobserwowałem, w jakich godzinach, jak się wtedy czułem, czy zaobserwowałem jakieś problemy techniczne na przykład z jakimś urządzeniem.
[32:19] - Najgorzej, jakbyś nie nagrał nic.
[32:20] - Tego typu rzeczy.
[32:22] - To znaczy nagrałbyś, ale nic by nie wyszło, prawda? To wtedy byłby problem.
[32:29] - Nawet jeżeli by coś nie wyszło, to przecież jeszcze zostałaby możliwość obróbki takiego materiału na komputerze, żeby pewne szczegóły wyciągnąć. I zostałaby też relacja. Oczywiście jeżeli nie doszłoby do porwania.
[32:45] - Tak, bo ja myślę, że same zdjęcia czy filmy to jest zdecydowanie za mało. Relacje generalnie się mało liczą według niektórych, a ja uważam, że jednak się mocno liczą, bo nie możemy zakładać, że każdy jest kłamcą. Ja rozumiem jeżeli jedna osoba wychodzi, ale jeżeli mamy na przykład kilkanaście takich osób niepowiązanych ze sobą, które mówią o tej rzeczy z różnej perspektywy, to nie możemy twierdzić, że te osoby kłamią. Oczywiście mogą trochę przeinaczać to, co widziały, ale w głównym zarysie to nie jest tak. Wiem, że były badania prowadzone, już nie pamiętam gdzie, ale pewnie też czytałeś o tym, że robili to nawet nie wiem, czy Hynek, ten jeden z głównych twórców ufologii jako nauki, oczywiście nieakceptowanej w kręgach naukowych, ale stwierdził, że ludzie dosyć dobrze opisują to, co widzą. Że nie potrafią tego nazwać, ale nie mówią na przykład o balonie, że to był świecący obiekt talerzowaty. To się po prostu nie zdarza. Mówię o zwykłym balonie, który nawet jeżeli gdzieś odbiłby trochę światła, to nie ma czegoś takiego. Może być oczywiście powiększenie obiektu, jakieś różne rzeczy, ale jeżeli świecił obiekt na niebiesko, to ktoś nie powie, że świecił na czerwono lub odwrotnie. Świecił na czerwono to nie powie, że świecił na niebiesko.
I to zostało udowodnione. Natomiast dzisiaj się mówi, że wszystko sprowadza się do planety Wenus, gazu błotnego. Zresztą dzisiaj, tak jak i kiedyś. I to uważam, jest za-
[34:40] - Dzisiaj też dużo rzeczy, dużo relacji się sprowadza do rzeczonych chińskich lampionów.
[34:47] - Tak. Wiem, że mnie kiedyś zarzucano.
[34:49] - Gdzie ja czytam na forach na przykład ktoś coś opisuje, to „chiński lampion”.
[34:53] - Co jest głupotą. Ja pamiętam, sam widziałem UFO. To było coś na kształt jednej czwartej księżyca. Przepraszam, te chemtrailsy chyba zaszkodziły jednak. Wielkości jednej czwartej księżyca, tak powiedzieć orientacyjnie na niebie. Czyli największy niż planeta Wenus, bo nawet najniżej jak jest planeta Wenus, dosyć nisko, a to nie było aż tak nisko jak z reguły planeta Wenus bywa czasem, nie jest aż tak duża jak jedna czwarta księżyca. Więc to musiał być obiekt zupełnie. Poza tym to się poruszało dosyć szybko na niebie. Nie ma żadnej takiej ani planety. I w linii poziomej, czyli też nie mógł być to żaden meteoryt.
Co to mogło być? Nie wiem. Mógł być helikopter. Nie mówię, że nie, ale było bezgłośne. To było na wsi. Kompletna cisza. Trochę psy szczekały, ale nic poza tym. I to świeciło na bardzo jasnoniebieski kolor, taki jak są gwiazdy czasami. Można oglądać sobie na Wikipedii czy gdzieś na różnych stronach, jak wyglądają gwiazdy. To mamy słońce, które jest żółte, są gwiazdy czerwone i są takie białoniebieskie gwiazdy, które są bardzo o wysokiej temperaturze i to miało taką temperaturę.
I potem ktoś na forach różnych mówił, że widziałem chińskie lampiony. I tak wcześniej się zmieszałem trochę, bo nie widziałem wcześniej, jak chińskie lampiony wyglądają, ale potem skojarzyłem, że chiński lampion ma temperaturę niską, więc musi być kolor bardziej czerwonawy, pomarańczowoczerwony, żółty może trochę, ale takiej barwy się nie uzyska z chińskiego lampionu, więc to kompletnie odpadło. Zresztą widziałem, jak się porusza chiński lampion. Kompletnie chaotycznie się porusza. Nigdy nie porusza się jednostajną prędkością w poziomie. I potem jeszcze wraca taką samą drogą.
[37:06] - Nie zmienia kierunku w taki sposób, w jaki jest opisany w wielu relacjach. A brałeś może pod uwagę możliwość, że to mogło być jakieś światło na przykład na niebie lub ziemi?
[37:15] - Nie, absolutnie. To było światło świecące, nieodbite zupełnie. To było tak jasne, że to mógł być helikopter z jakimś super takim, może nie tajnym, ale helikopter cichy taki, bo są takie ciche helikoptery. Słyszałem te czarne helikoptery amerykańskie. Już przyznali się, że mają przy zabójstwie Obamy. Oczywiście czy zabili Obamę to inna sprawa. Co ja mówię? Nie Obamy, tylko Osamy bin Ladena. Podobne nazwisko.
[37:49] - Obama, Osama. Na jedno k.
[37:50] - Tak. Może to są bracia. Więc mogło coś takiego być. Tak jak mówiłem kiedyś, jak rozmawiałem z Januszem Zagórskim. On doskonale czuje temat ufologii i mówi, że przecież to nie ma sensu. Jakieś amerykańskie, radzieckie, najnowsze, znaczy radzieckie, rosyjskie obiekty latające nad polskimi wsiami, to się troszeczkę kupy nie trzyma, bo jeżeli jakaś awaria, to spadnie. Koniec tajności tego. To nie ma po prostu sensu. Akurat to, że to jest supernowoczesny pojazd, który jest testowany nad polskimi wsiami w Emilcinie, jak mówiłem, w Górach Sowich, w tamtym rejonie. To nie ma sensu.
Natomiast co to było? Nie wiem. Być może, nie mówię, że nie, że piorun kulisty mógł być, ale z reguły piorun kulisty ma języki. Tak jak widzimy elektryczność, czyli są takie języki iskry, które z niego się wydobywają. Natomiast to było tak, jakby zapalona jakaś lampa bez żadnych tego typu rzeczy. To było ciekawe zjawisko, ale oczywiście to można by raczej podciągnąć pod nocturnal lights, czyli nocnych świateł. Także to nie było coś wielkiego. Niektórzy przeżywają pierwszego, drugiego, trzeciego stopnia bliskie spotkania i jeszcze kolejne czwartego i tak dalej. To są chyba najciekawsze.
[39:38] - Tam chyba jest sześć stopni nawet wymienionych.
[39:42] - Jeszcze jak channeling dodamy, jakieś inne rzeczy, to może być i więcej.
[39:48] - Jakby zrobić taką własną klasyfikację, to pewnie byłoby tego więcej. Tak na przykład tutaj mam przygotowany taki materiał z klasyfikacją tych różnych stopni bliskich spotkań i na przykład bliskie spotkania trzeciego stopnia jest jeszcze podzielone przez pana Blechera na podtypy A, B, C, D, E, F, G.
[40:12] - Zgadza się.
[40:13] - Także tych typów jakby się uprzeć, to może być całkiem sporo.
[40:16] - Ale słusznie, tak jak nauka wymaga, żeby usystematyzować te zjawiska.
[40:22] - Dokonać klasyfikacji.
[40:23] - Tak. Ale zauważ, że to było już chyba ile? 40 lat temu, jak nie więcej. Chyba ta klasyfikacja, prawda?
[40:33] - Tutaj takim nowym właściwie stopniem jest stopień piąty proponowany przez pana doktora Stevena Greera z grupy SETI. Większość kontaktów według niego podchodzi pod tą właśnie kategorię. Jeśli nawiązałeś kontakt, obojętnie którego stopnia od pierwszego do czwartego, to jest to spotkanie piątego stopnia i zalicza się do niego komunikację z pozaziemską inteligencją, spotkania dobrowolne oraz celowe. Także wszystko tego typu wrzucił do jednego wora pod piąty stopień.
[41:06] - Ale wtedy już musi dojść do interakcji takiej dosyć mocnej. Tak. To ja myślę, że może już zakończmy tą dyskusję o UFO ogólnie, bo to są małe, ciekawe rzeczy akademickie i tak nauka tego nie akceptuje, mówi, że to jest głupota, aczkolwiek nie mówię, że wszyscy naukowcy, bo kiedyś też tłumaczyłem i robiłem różne takie fragmenty z wypowiedziami na przykład fizyka Michio Kaku. I on nie neguje ufologii jako nauki. Tylko oczywiście nie ciągnie tego, bo boi się, że jego też zakrzyczą i tak dalej i zostanie takim czarnym Piotrusiem.
[42:05] - Właśnie to taka jakby autocenzura naukowców powoduje, że oni boją się ten temat ruszyć. Ja byłem parę lat temu uczestnikiem aktywnym jednej z debat ufologicznych w Katowicach. Były takie dwie debaty, którym Paranormalium patronowało swoją drogą medialnie.
[42:24] - Słyszałem. Bardzo ciekawa inicjatywa.
[42:28] - Właśnie na jednej z tych debat w 2009 bodajże roku, na Akademii Ekonomicznej się to odbywało, brałem aktywny udział i tam jeden z naukowców, jeden z przedstawicieli strony naukowej powiedział, że oczywiście naukowcy prywatnie dosyć niechętnie się przyznają, że interesują się tematem ufologii, natomiast oficjalnie boją się do tego przyznać z uwagi na reakcję pozostałej części ich środowiska. Po prostu boją się ośmieszenia.
[43:01] - Szczególnie to w Polsce chyba jest, jak media do tego podchodzą i po prostu samo środowisko naukowe. Co jest absurdalne. Kto to mówił? Już nie pamiętam kto, ale to było bardzo mądre. To chyba Stanton Friedman mówił, że dla niego jest to głupotą mówić, że ufologia to jest pseudonauka. Że nie może być dziedzina sama w sobie, tylko metodyka badań. Bo astrologia sama w sobie nie jest pseudonauką, ale te zjawiska, które opisuje, badania, które robi, nie spełniają wymogów nauki i to ją czyni pseudonauką. Natomiast w ufologii jest spełnione wszystko, tylko jest niespełniona jedna rzecz. Jest problem z kosmitami. Jeżeli kosmici istnieją, to tak naprawdę wszyscy naukowcy się boją, że zostaną porównani do mrówek.
Michio Kaku też tak porównuje różnicę między człowiekiem i mrówkami. Tak samo my w porównaniu do kosmitów. A mógłbyś powiedzieć jeszcze Ivelliosie, bo tam był chyba, z tego, co pamiętam, Janusz Zagórski na tej debacie. Nie wiem, czy jednej, czy dwóch.
[44:35] - Tak, był. Na obydwóch debatach był. Tak.
[44:40] - I naukowcy jak? Poradzili sobie? Bo z tego, co pamiętam, to nie wiem, czy były całe te debaty. Część przesłuchałem. To jakoś tak nie za bardzo wiedzieli, jak się odnieść do tego wszystkiego ci naukowcy. Przynajmniej ja.
[44:59] - Ja postarałem się umieścić na serwerze do pobrania zapis tych debat. Też przez jakiś czas leciał na antenie Radia Paranormalium w całości. One są całe nagrane. Co prawda jakość może troszeczkę odstraszać, ale są. I tak jak mówisz, na pierwszej z tych debat na przykład pojawił się pewien fizyk z Uniwersytetu Śląskiego. Nie będę nazwiskiem rzucał, żeby mu tutaj siary nie robić. I on cały czas, praktycznie całą debatę powtarzał jedno w kółko i to samo, że UFO i zjawiska paranormalne to jest wymysł Hollywoodu, że to wszystko jest zrobione dla pieniędzy i że to zjawisko w ogóle nie istnieje. To jest jeden wielki wymysł. Tak że całą debatę, jak ja go tak słuchałem, to myślę sobie: stary, czy ty się w ogóle przygotowałeś do tej debaty, czy tak przyszedłeś tylko po to, żeby powtórzyć 15 razy swoje racje i pójść do domu?
[45:57] - I to jest nauka. To jest nauka po prostu.
[46:00] - To jest nauka.
[46:01] - Przykre to jest.
[46:01] - Towarzyszący mu kolega, też doktor fizyki z innej uczelni, może był troszeczkę bardziej konkretny, ale też sprawiał takie wrażenie, jak gdyby tą debatę całkowicie olał. I dopiero na następnej, na drugiej z tych debat pojawił się naukowiec z tytułem doktora, z którym w ogóle można było jakąkolwiek rozmowę na ten temat rozpocząć. Oprócz tych dwóch panów był jeszcze student fizyki, pan Mikołaj. Też nie chcę rzucać nazwiskiem, żeby czasem nie zrobić mu problemu. On dosyć, co prawda, sceptyczny był, jeśli chodzi o istnienie, o zjawisko UFO. Chyba bardziej się przychylał do istnienia w ogóle cywilizacji pozaziemskich jako takich, natomiast do zjawiska UFO podchodził w sposób taki, że to zjawisko jest raczej mało prawdopodobne według niego. Ale on był studentem, a wyrażał się dużo bardziej konkretnie od tych dwóch panów, którzy już studia mieli dawno za sobą.
[47:11] - Jemu się jeszcze chciało, a im już nie.
[47:16] - Jemu się jeszcze chciało. Dokładnie.
[47:17] - Tak. Ale co zrobić? Przyszłość i tak należy do tych, którzy będą badali to zjawisko, bo to już jest niedługi czas. To znaczy niedługi czas. Właśnie, co oznacza niedługi czas?
[47:31] - Zależy, co rozumiemy przez niedługi czas. Czy kilka lat, czy kilkadziesiąt.
[47:37] - Nie jestem pewien. To nie jest prosta sprawa ze względu na to, że myślę, że oni się nie ujawnią, że to musi wyjść od nas najpierw. Ze względu na to, że są mądrzejsi niż my na przykład, którzy się spotykaliśmy z „prymitywniejszymi cywilizacjami”. To znaczy, powiedzmy w cudzysłowie, cywilizacja białego człowieka z jakimiś plemionami, na przykład Indian. To wydaje mi się, że to były mniejsze różnice niż taka jak teraz na przykład cywilizacji, która dociera. To się wydaje dziwne, prawda? Bo my już znamy atomy, rozbijamy atom nawet. A tam byli jacyś prymitywni ludzie. Co prawda tu biały człowiek, który z Europy też zdobywał świat. Czy Chińczycy, bo też przecież Chińczycy jako pierwsi do Ameryki dotarli.
To znaczy niby pierwsi Wikingowie, ale mówimy do Ameryki Południowej. Pierwsi dotarli Chińczycy czy Europejczycy zdobywali potem. Chińczycy nie akurat, bo wrócili i świat o nich zapomniał. Ale Europejczycy zdobywali i to nie były aż takie przepaście. Nie było to taką przepaścią jak teraz jest pomiędzy cywilizacjami naszą a kosmitów. Jeżeli ktoś tutaj dociera, to ma technikę naprawdę niesamowitą, a widzimy, jaką my mamy technikę, że oficjalnie nie potrafimy wrócić przez 40 lat na Księżyc, jeśli chodzi o człowieka. Więc to jest technika żenująco słaba. A Księżyc ile to jest? 300? Jeśli dobrze pamiętam 360 000 km od nas.
[49:29] - Gdzieś koło tego.
[49:31] - Chyba tak. Także tak to bywa. Dobrze, myślę, że zostawmy te debaty. Fajnie by było, żeby więcej było tych debat, ale najważniejsze chyba, żeby było z kim. Bo jeżeli ma być taka debata, my sobie rozmawiamy tak jak kiedyś pisał Gombrowicz, ja w jednym języku sobie rozmawiam, oni w drugim języku i my ze sobą rozmawiamy. I my tak naprawdę ze sobą nie potrafimy się dogadać, ale we własnym gronie się dogadujemy.
[50:03] - Musiałby w tej debacie po stronie naukowej przede wszystkim pojawić się ktoś, kto potrafi przede wszystkim słuchać, a nie tylko 15 razy powtarzać w kółko jedno i to samo i cześć. Tak jak to zrobili na pierwszej debacie ci dwaj panowie. Także wtedy takiej osoby do rozmowy w ogóle zabrakło. Mi się wydaje.
[50:30] - Ale to nie ma problemu, to jest debata naukowa. Natomiast najgorsze jest to, że w telewizji na przykład amerykańskiej też tego typu oczywiście jest argumentacja bardzo często, że to jest wymysł, że to nie spełnia naukowych wymogów, że to są jakieś bajki, że to są stetryczali profesorowie, którzy opowiadają jakieś bajeczki albo wojskowi, którzy opowiadają różne na emeryturze już bajki kompletnie bez badania jakichkolwiek faktów. To jest coś okropnego. I to w mediach amerykańskich przechodzi. W polskich nawet takich debat nie ma w telewizji czy w radio, więc nie ma o czym nawet mówić. Też pamiętam, kiedyś fajnie powiedział Igor Witkowski, który też się UFO zajmuje, że kiedyś pracował też w radiu i zorganizował jakąś taką debatę o UFO, chyba w Trójce czy w jakimś w każdym razie ogólnopolskim państwowym radiu. I zaprosił fizyka na dyskusję o UFO wraz z pułkownikiem Grunmannem, który przyszedł w mundurze do studia radiowego. I ten naukowiec, młody naukowiec, młody doktor chyba był tak po prostu porażony, że nie wiedział, co mówić. Zaniemówił po prostu, że jeżeli się spotyka kogoś, kto mówi o takich rzeczach, które wykraczają poza jego umysł i to jeszcze mówi pułkownik w mundurze z kilkudziesięcioletnim stażem i był jeszcze szefem ruchu lotniczego w Polsce, to naprawdę wtedy robi na nim wrażenie. To jest bardzo dziwne, bo on przedstawiał tylko fakty.
Takie fakty nawet niesprawdzone do końca przecież. Z naukowego punktu widzenia przedstawiał niesprawdzone dane tylko ze swojego punktu widzenia. I to po prostu tego naukowca kompletnie zbiło z pantałyku. Myślę, że w takiej debacie tak samo by zbiło i nigdy by się oni nie odważyli brać udziału w debacie, jeżeliby przyszli ci ludzie na przykład z amerykańskiej armii w mundurach, którzy byli odpowiedzialni za instalacje nuklearne i tak dalej. Także wtedy ich argumentacja od razu pryska, jeżeli ktoś tylko w mundur się ubierze. To jest śmieszne, ale nic naukowego nie wnosi taki ktoś, kto się ubierze w mundur, bo przecież nie ma na to danych żadnych i tak dalej, tylko ma relacje. Ale okej. To myślę, że zostawmy ten temat.
[53:29] - Myślę, że też problemem sporym jest to, że mamy w naszym kraju zarówno badaczy takich profesjonalnych, jak i badaczy w cudzysłowie, którzy na przykład potrafią tylko skopiować materiały od kogoś, od innych osób, czy też wręcz przywłaszczyć sobie materiały należące do tych badaczy profesjonalistów i szafować nimi jako swoje. Ja niestety albo stety miałem przyjemność zakończyć niedawno współpracę z jednym z takich ludzi. To jest szef NPN-u, pan Marcin Mizera. Nie boję się tutaj rzucać jego nazwiskiem, ponieważ praktycznie wszyscy już bardziej zainteresowani w tym temacie wiedzą, do czego ten człowiek jest zdolny. On przez jakiś czas wydawał mi się nawet w porządku. Wydawał się człowiekiem kompetentnym, elokwentnym, posiadającym jakąś wiedzę. Ale niestety wyszła ostatnio taka dosyć przykra sprawa, że w czasie, kiedy my współpracowaliśmy, właściwie to była taka współpraca tylko w jedną stronę, że on podsyłał ogłoszenia, które ja miałem potem na Paranormalium wrzucić, oczywiście w niezmienionej formie. I zrobiłem taki mały sprawdzian. Wszedłem na stronę NPN-u i tam się okazało, że w tym czasie zdążył on skopiować, splagiatować powiedzmy to wprost, ponieważ usunął informację o tłumaczu, autorze, śródle i tak dalej, kilkanaście co najmniej artykułów z Paranormalium, a także z innych serwisów, między innymi z portalu Infra też dużo było kopii. Jeszcze sprawdziłem jego publikacje w czasopiśmie „Czwarty Wymiar” i specjalnie w tym celu udałem się do biblioteki, pofotografowałem, pokopiowałem i tak dalej.
I już w domu po pięciu minutach sprawdzania wyszły co najmniej trzy plagiaty. Dwa plagiaty z Infry, jeden plagiat z Paranormalium. Potem się jeszcze okazało, że splagiatował też swoją byłą dziewczynę Jeden jej artykuł podpisał własnym nazwiskiem.
[55:35] - A musiał wtedy pozmieniać, prawda? Chyba jak ona tam pisała, czasem gdzieś się zdarzyło w odmianach. Musiał odmiany poprzerabiał. Najgorzej jakby gdzieś nie przerobił, a by wyszło wtedy.
[55:50] - No właśnie.
[55:51] - O jejku. No przykre to, ale co zrobić.
[55:53] - Powiem ci szczerze, że on nawet nie potrafi po polsku poprawnie zdania sklecić, a co dopiero artykuł napisać. Okazuje się, że to jest człowiek nieposiadający w ogóle takich zdolności. On po śmierci pana Kazimierza Psockiego z tego, co pamiętam, z tego, co wyszło, on sobie przywłaszczył jego archiwum oraz szastuje tym archiwum jako swoim. Nie wiem, ile w tym jest prawdy, ale to jest bardzo prawdopodobne, ponieważ to słyszałem już z kilku źródeł niezależnych. To nie są niestety jedyne jego grzeszki. Dlatego postanowiłem z tym człowiekiem zakończyć współpracę i niestety on nie jest jedynym takim człowiekiem w polskim środowisku osób badających zjawiska paranormalne. Wydaje mi się, że takie osoby jak on są równie szkodliwe dla reputacji ufologii jako nauki, jak ci naukowcy, którzy nie chcą tego tematu ruszyć z uwagi na narażenie się na śmieszność potencjalną.
[57:03] - Tak. Myślę, że tutaj jest dobry moment, jak już mówimy o ufologach, o plagiatowaniu artykułów i różnych materiałów, które się przygotowuje. Ogólnie o różnych sytuacjach.
[57:22] - Jeszcze tylko dodam, że pan Mizera, co jest już wyjątkowo żałosnym posunięciem, on złodziejem nazywa mnie. Ja się dowiedziałem ostatnio, że ja jestem złodziejem. Potem jeszcze napisał, oczywiście podpisując się kilkoma nickami i nazwiskami, zmieniając co pięć minut płeć w razie potrzeby. Dowiedziałem się od niego, że jestem pijakiem, ćpunem i różne takie inne epitety wychodziły.
[57:53] - Z tym ćpunem to musisz uważać, bo w Radiu Na Fali w tej chwili wszystkich się już oskarża o to. Oczywiście też nie bezpodstawnie, bo podstawy są, ale to raczej prowadzących dotyczy. Także bez obaw. Okej, ale tak mówiąc otwarcie wszędzie to się myślę, że zdarza. Z tego, co pamiętam, czytałem gdzieś w internecie, że pana Marcina Mizerę oskarżało więcej osób, które współpracowały z nim właśnie w tym portalu chyba. Jak on się nazywa?
[58:35] - Na Progu Nieznanego.
[58:38] - Na Progu Nieznanego, które zakładały ten portal i on chyba jakoś przejął ten portal, coś takiego. Bo ja nie lubię takich gierek różnych i tak dalej. Nie wnikam za bardzo.
[58:50] - On tam zdefraudował sporą ilość pieniędzy, to też bardzo dużo. Jego archiwum właściwie, które miał w skrzynce mailowej, skurczyło się do zera w momencie, gdy nie przedłużył hostingu, bo nie miał z czego.
[59:11] - Ja myślę, że będzie teraz mniej takich czarnych owiec. Będzie teraz więcej ludzi, którzy będą sensownie chcieli to badać. I tutaj chciałbym przejść do fundacji różnych badaczy, których uważasz za, można by powiedzieć, troszeczkę o teorii spiskowej, dezinformacją. Bo dezinformacja kojarzy się już raczej ze spiskiem. Nawet taka najdelikatniejsza, że ktoś to robi. Akurat Marcin Mizera raczej chyba nie jest dezinformatorem, prawda? On jest tylko takim oszustem.
[59:50] - To znaczy, jeżeli rozpatrywać to, że on podpisuje nie swoje materiały własnym nazwiskiem, nie swoje relacje, nie swoje archiwum, to jest już niestety jakiś rodzaj dezinformacji.
[01:00:06] - To bardziej oszustwo jest. To jest oszustwo i powinno być napiętnowane oczywiście. Natomiast dezinformacja musi mieć jakiś cel, prawda? Samo w sobie, żeby ośmieszyć ufologię. Dezinformacja tak jak ja rozumiem, tak jak jest z definicji nawet, że polega to na tym, aby zanegować zjawisko. Bo Marcin Mizera nie negował zjawiska UFO, tylko oczywiście oszukiwał. Natomiast dezinformacja to jest bardzo szeroko w służbach specjalnych, że zawsze wrzuca się różnych agentów, aby mieszali prawdę z kłamstwem, żeby jak najwięcej namieszać, żeby tak naprawdę obrzydzić to. I w ufologii, i w różnych innych działach jest mnóstwo takich ludzi wrzuconych, którzy zarabiają, po prostu mają dodatkowe pieniądze. Także i w różnych organizacjach jakichś anarchistycznych, jakichś tam społecznych. Na zachodzie Europy bardzo często to się odbywa, że policjanci ileś lat działają jak agent Tomek, oczywiście, żeby po prostu mieszać i tak dalej.
I tutaj mam pytanie o dezinformacji.
[01:01:28] - Encyklopedycznie właściwie rzecz ujmując, to dezinformacja to jest każde celowe działanie Przekazanie fałszywej informacji wprowadzającej w błąd odbiorcę. Tu też wlicza się do dezinformacji ukrywanie pewnych informacji, ale też wykradanie zebranych materiałów. Był taki przypadek, co najmniej jeden w Polsce, chyba z 18 lat temu. Nie, coś pokręciłem. Kilkanaście lat temu taki przypadek w Polsce się zdarzył, że jednemu z dziennikarzy czy ufologów zajmujących się pewną sprawą. To było bodajże, z tego, co pamiętam, w 1994 roku, przy okazji obserwacji obiektów na Daszycach przez wojskowych. Jednemu z badaczy ktoś się włamał do domu i zabrał z jego studia materiały, które miał na ten temat. One już były przygotowane do przesłania do innych klubów badających zjawiska paranormalne. Skończyło się na tym, że stracił on te materiały, ponieważ ktoś się tam wkradł i je zabrał. Mamy też do dezinformacji zaliczone inne czynności mające na celu uniemożliwienie zainteresowanej osobie dojścia do prawdy w danej sprawie, na przykład mieszanie części prawdy z kłamstwami lub fałszywymi wnioskami, albo też przedstawianie częściowej prawdy jako całej prawdy na dany temat.
[01:03:01] - Tak. O to chodzi. Ja tu chciałem właśnie się zapytać, bo bardziej chodziło mi o dezinformację. Zgadza się to, co powiedziałeś, Ivelliosie, o zjawisko UFO. Czy masz jakieś, nie mówię dowody, ale takie przesłanki, że może być jakaś organizacja albo jacyś ufolodzy czy ufologowie, którzy są niejako dezinformatorami? Czy mogą być dezinformatorami w takim sensie już świadomym, żeby zaszkodzić zjawisku, a nie jakiejś tam osobie, czy żeby samemu wypłynąć, ale bardziej właśnie, że mają w tym jakiś cel.
[01:03:49] - Nie wiem, czy któryś z zespołów badawczych w Polsce jest stworzony głównie do tego celu, żeby dezinformować. Natomiast pewne sprawy, jak na przykład sprawa obiektu UFO w Gdyni, czy też sprawa tak zwanego UFO ze Zdanów, budzą moje spore wątpliwości, spore podejrzenia w kwestii tego, czy to nie są sprawy stworzone w celu dezinformacji. Na przykład sprawa ze Zdanów nosi takie znamiona, że została stworzona w celu wywołania sensacji chwilowej. Natomiast jeśli chodzi o UFO w Gdyni, to tutaj mogły działać służby specjalne. Podejrzenie jest tego typu, że tam mógł spaść jakiś nie koniecznie UFO. Tam po prostu mógł spaść jakiś satelita amerykański. Zaraz dowiedzę, jakiego to mogło być typu. To mógł być wrak amerykańskiego satelity SCOR. Tę teorię w 2005 roku wysunął ukraiński ufolog, doktor Anton Anfałow. Jest to według mnie teoria całkiem podobna, ponieważ ten satelita został wystrzelony przez Amerykanów kilka tygodni wcześniej, w 1958 roku, w grudniu jakoś.
Był to satelita geostacjonarny, czyli okrążał całą Ziemię i według amerykańskich wykazów orbita, na jakiej umieszczono SCOR-a, dawała czas jego istnienia około dwóch, trzech tygodni. Całkiem możliwe, że to mógł być ten właśnie satelita, który spadł do basenu portowego w Gdyni. A że to był ostatni krzyk techniki naówczas, zainteresowały się tym służby specjalne, głównie od naszych wiecznych przyjaciół z ZSRR i stworzono specjalnie wówczas, prawdopodobnie, tak mi się wydaje, stworzono wówczas sprawę obiektu UFO. Również dopisano do tego kwestię dotyczącą odnalezienia rzekomego ciała rozbitka na plaży i tak dalej. Wszystko to w celu takim, żeby ludzie zainteresowani nie mogli się dowiedzieć, co to tak naprawdę było.
[01:06:24] - Ale tutaj dla mnie przypadek z Gdyni jest o tyle dziwny, że wymyślanie tego typu pokrętnego tłumaczenia wręcz odwrotnie by działało, że ludzie by się tym bardziej interesowali, niż jeżeli by powiedzieli, że to był po prostu meteoryt jakiś.
[01:06:45] - W tamtym czasie już, z tego, co przynajmniej ja wiem, to odpowiedni ludzie w naszym pięknym kraju, komunistycznym PRL-u, w naszej rajskiej ojczyźnie, zdążyli tak spaskudzić, że tak powiem, w oczach społeczeństwa tematykę UFO, że mnie się wydaje, że nawet stworzenie takiej historii ułatwiło robotę. Ludzie przestali się tym interesować, bo to taka jakaś pierdoła pewnie jest.
[01:07:17] - Ale wtedy chyba nie bardzo nawet ludzie wiedzieli, co to UFO. To był początek 1959. To czy UFO w Polsce było wtedy jakoś popularne? Chyba nie bardzo. Wtedy mało kto się tym w ogóle interesował. Tak samo na przykład Roswell dużo później.
[01:07:35] - To wtedy w ogóle było w powijakach.
[01:07:37] - Mhm. Nie wiem. Poza tym pamiętam audycje Roberta Bernatowicza z Fundacji Nautilus, gdzie badał różne rzeczy i dotarł do jakichś świadków. Parę świadków słyszałem jak się wypowiadali. Mówili bardzo dziwne rzeczy. Musieli kłamać. Mówili o znalezieniu butelki, która przekracza ciężar możliwy dla danej substancji, które mamy na Ziemi, dla danej gęstości. Że jest coś bardzo dziwnego. Inni świadkowie mówili, że tylko widzieli jakieś błyski i tak dalej. Czy doszedłeś może do tego, że ci świadkowie może nie tyle kłamali, ale mijali się z prawdą?
[01:08:51] - Szczerze powiedziawszy mam mieszane uczucia, ponieważ tych świadków tam nie było zbyt dużo. Słyszałem, że jeden z tych dokerów coś zaczął mówić dopiero jakoś na początku XXI wieku. Z tego, co ja znalazłem i wiem, to jest jedyna osoba, która w taki sposób pozytywny, to znaczy, że to się zdarzyło naprawdę, że tam jakieś UFO spadło. To jest jedyna osoba, która w taki sposób się na ten temat wypowiedziała. Nie wiem, może stan mojej wiedzy nie pozwala coś więcej powiedzieć. Natomiast ja tylko znalazłem relację pochodzącą od tego jednego dokera.
[01:09:58] - Już nie pamiętam, jak to było, czy słyszałem tą wypowiedź w audycji, czy to po prostu była tylko relacja od inżyniera. Inżynier Data się chyba nazywał, czy jakoś tak.
[01:10:10] - Jakoś podobnie.
[01:10:13] - On tam się wypowiadał, mówił bardzo dziwne rzeczy. Że tam pomarańczowa substancja była. Nie wiem, czy to było naciągane, żeby to było zgodne z tym, co wtedy mówił akurat Bob Lazar. Opisywał ten pierwiastek 115, że on jest niepromieniotwórczy, że jest w postaci pomarańczowych kryształów, coś krystalicznego, ciekłe kryształy. I jest bardzo ciężki, bo 115 w liczbie atomowej jest bardzo ciężką substancją. Zresztą najcięższą, jaka istnieje na Ziemi.
[01:10:58] - Ten pomarańczowy kolor może przemawiać za tym, że to był po prostu zwykły meteoroid. To by tłumaczyło, dlaczego na miejscu nie znaleziono żadnych szczątków tego metalowego dyscia.
[01:11:12] - Ale to było w jakiejś butelce podobno. Coś tam jakieś takie dziwne było.
[01:11:17] - O butelce nic nie słyszałem.
[01:11:19] - Pojemnik to był. Jak butelka. To był jakiś pojemnik. Nie wiem. To jest bardzo zakręcona sprawa, ale nikt nie odważył się tego jakoś zbadać, bo przecież jeszcze ludzie muszą jacyś żyć, którzy to widzieli. Przecież to jeszcze nie tak dawno temu, 1959 rok.
[01:11:43] - Z tego, co ja czytałem w relacji jednego z tych dokerów, to pracujący tam wówczas doker najpierw zauważył na niebie czerwony punkt. Po chwili to był jasny błysk światła w kształcie stożka. To miało jakieś półtora metra średnicy, cztery metry długości. Upadkowi do tego obiektu, do wody towarzyszył dosyć głośny huk. Niestety nurkowie, jacy zostali tam wysłani do przeszukania tego basenu portowego nie znaleźli tam nic, co może sugerować, że jednak to był meteoroid czy też meteoryt, który dosyć mocno wbił się w dno. Nie ma co prawda 100% pewności, że to był meteoryt, jednak na to wskazują okoliczności zdarzenia i opis tego upadającego obiektu. Co więcej, obiekt jeszcze według świadka świecił pod wodą przez jakiś czas, tak więc całkiem prawdopodobne, że nawet mógł to być meteoryt żelazny.
[01:12:42] - Nie wiem, czy się dowiemy kiedyś jak było. Ktoś musiałby po prostu zająć się zbadaniem tego przypadku, ale dzisiaj jest to dosyć trudne, bo kogo szukać, gdzie szukać to jest na rok pracy co najmniej.
[01:12:57] - Jeszcze po tylu latach odnaleźć wszystkie dokumenty dotyczące tej sprawy, bo tam jakieś śledztwo chyba też ktoś musiał przeprowadzić. Także dosyć trudne to może być.
[01:13:13] - Łatwiejsza sprawa jest tych ZDAN-ów do analizy, bo faktycznie dużo tam się rzeczy nie trzyma kupy. Ale ja bym tak nie skreślał jeszcze tych ZDAN-ów, tak od siebie powiem, bo są podobne zdjęcia takich obiektów. Oczywiście też nie wiadomo, czy tam mogły być użyte miski, czy też nie. Trudno powiedzieć. Ale to jest ciekawa sprawa, że nikt się przez tyle lat nie przyzna i chyba się już nie przyzna do zrobienia takiego kawału.
[01:13:55] - Może nikt się nie przyzna, ale są przecież relacje mieszkańców Zdanów, którzy w grudniu 2005 roku widzieli tam reporterów „Faktu”, którzy jakieś numery wyczyniali z miskami, balonami, z jakimiś podobnymi rzeczami.
[01:14:12] - Z miskami to nic nie wiem. Wiem, że z balonami wyczyniali.
[01:14:16] - Tak. Z tego, co czytałem, przygotowując się do innej audycji o dezinformacji, jeden odcinek „Pararadia” był temu poświęcony, to tam również pojawiły się w rękach reporterów z „Faktu” miski, które im podrzucali.
[01:14:37] - Ale robiłeś wywiad z tymi ludźmi czy po prostu tylko relację? Bo to jest różnica wtedy.
[01:14:46] - Sporządziłem sobie taką ściągawkę do tej audycji wówczas o dezinformacji. Zbierałem relacje, które są dostępne od mieszkańców Zdanów oraz to, co opublikowała Fundacja Nautilus. Tam również pojawił się wątek z miskami podrzuconymi przez reporterów „Faktu”.
[01:15:13] - Czyli też coś tam rzucali, ale im nie wyszło w grudniu.
[01:15:17] - Nie wyszło.
[01:15:19] - Chociaż zależy, jak tam śnieg był, ale mogli to zrobić wcześniej, niby te zdjęcia, a potem dopiero. Czy to w aparacie data była niby, ale to zawsze można ustawić, czy datę, czy wszystko. Wszystko generalnie w aparacie można ustawić.
[01:15:38] - Fundacja Nautilus generalnie twierdzi, że te zdjęcia, które oni prezentują, powstały 8 stycznia, o ile ja dobrze pamiętam oczywiście. A EXIF-y w tych zdjęciach pokazują datę 7 stycznia i tam również wisi w tych EXIF-ach nazwisko jednego z redaktorów „Faktu”. Także to już kolejna taka moja wątpliwość, jeśli chodzi o sprawę Zdanów.
[01:16:15] - To by faktycznie świadczyło o tym, że to prawdopodobnie byłoby oszustwo. Tylko jest pytanie teraz głębsze. Jeżeli to jest „Fakt”, to dużo by zrobił, aby ośmieszyć ufologów, żeby pokazać, że to naprawdę była taka: „Chcieliśmy tutaj oszukać ufologów i tak dalej. I się udało. Przez tyle lat trzymaliśmy”.
[01:16:47] - To chyba niekoniecznie chodziło o ośmieszenie ufologów, tylko o zrobienie takiej chwilowej sensacji, bo wiemy, „Fakt” to jest taka gazeta.
[01:16:56] - Oczywiście, ale oni w tej chwili odwróciliby kota ogonem i zyskaliby dużą popularność dzięki temu, że: „O, popatrzcie” i skompromitowaliby jakichś ufologów. Nie raz, to mi mówił Janusz Zagórski, nie raz, nie dwa, bardzo często dziennikarze za cel sobie biorą, żeby kompromitować szczególnie takich odszczepieńców według nich ufologów, jakieś ezoteryczne sprawy różne, różdżkarzy i tak dalej. I to wydaje mi się, na tyle, na ile znam polskie realia i to funkcjonowanie, żeby chcieli skompromitować Fundację Nautilus. Ale pojawia się jedno pytanie tylko. Jeśli nie chcą skompromitować, być może jest tutaj jakaś dezinformacja większa. Jeżeli jest oczywiście, bo nie twierdzę teraz, że to było fałszerstwo w 100%, nie wiem tego, ale że może być tak, że jest jakaś współpraca pomiędzy fundacją, pomiędzy tą gazetą, jak i służbami specjalnymi, które to służby specjalne mają wszędzie wtyczki. Chociażby Stokrotka, która jest jedną z bardziej znanych dziennikarek, i mnóstwo dziennikarzy, szczególnie w takiej telewizji WSI znanej. Naprawdę środowisko dziennikarskie jest przeżarte służbami specjalnymi i to nie tylko agentami, nie tylko tajnymi współpracownikami, tylko że oficerami, czyli ludźmi, którzy pobierają podwójną pensję. I tu jest właśnie pytanie, jak to wszystko jest zazębione ze sobą? Nie wiem, czy dotarłeś.
[01:19:00] - Ja bym się nie doszukiwał tam. Mnie się wydaje i to jest raczej bardzo prawdopodobne, że do wytworzenia takiej sensacji wcale nie trzeba być członkiem służb specjalnych. Wystarczy zwykły dziennikarz z dosyć bujną wyobraźnią. No i puk, mamy UFO.
[01:19:21] - Okej, ale zauważ, że w tej chwili on chyba już nie pracuje dla „Faktu” z tego, co wyczytałem.
[01:19:32] - Dziennikarze przychodzą i odchodzą.
[01:19:36] - Tak. Nie miałby nic do stracenia. To są pieniądze, bo zawsze jakiś artykuł można napisać, a to jest sensacja. To jest duża sensacja i to są zyski po prostu i dla gazety, bo to wiadomo, jakiego typu są gazety. Nie ma moralności w takiej gazecie. Tam się nikt nie przejmuje, że oszukują ludzi, że kręcą. Na każdym kroku jest tam oszustwo. Oni tylko idą na kasę i na sprzedaż tego czasopisma. Ma się sprzedawać, ma być tam goła baba z tyłu, z przodu i jest dobrze. Cieszymy się.
I tego nie rozumiem, dlaczego tego nie wykorzystają. Po prostu ja tego nie rozumiem, więc według mnie musi być jakieś głębsze dno, jeśli tak jest. Mamy pierwszy telefon. Możecie dzwonić. RadioNaFali.com w Skype. Jest z nami Karol. Witaj Karolu.
[01:20:34] - Witam cię Claude. Witam naszego gościa dzisiaj. Mam jedno pytanie. Otóż według mnie obecnie, jeżeli chodzi o sprawy UFO, ludzie dzielą się na trzy grupy. Pierwsza grupa to są ludzie, którzy kompletnie nie wierzą w UFO. Mówią, że to są mistyfikacje, że to kłamstwa i tak dalej. Druga grupa to jest, nazwijmy ją „wy”, czyli ludzie, którzy są przekonani, że UFO jest, że co prawda mogą być jakieś mistyfikacje, ale że rządy to ukrywają i tak dalej. Jest też trzecia grupa, która jest najmniej liczna, ale cały czas przybywa do nich ludzi. Otóż są to ludzie, którzy wiedzę o UFO czerpią z channelingów, bo channelingi tak naprawdę mówią nam dokładnie, chociaż nie ma jak potwierdzić tego, ale na przykład potrafią wymienić cywilizacje, które tutaj przylatują, tak jak szaraki. Mówią, dlaczego porywają ludzi, jakimi statkami dokładnie latają, jaką technologię posiadają.
Ja chciałbym gościa zapytać, jak on odnosi się do tej wiedzy. Czy w ogóle bierze to w swoich dywagacjach? Czy jest to dla niego jakiś bezsens?
[01:21:55] - Federacja Galaktyczna. Dobrze zapamiętałem, Karolu?
[01:22:00] - No jakżeż mogłoby inaczej?
[01:22:04] - Ile ich tam? 100 milionów chyba było. Nie, przesadziłem chyba. Może i 100 milionów. Chyba tak.
[01:22:13] - To znaczy, jeśli chodzi o channelingi i kontaktowców, tak ogółem rzecz ujmując, to podchodzę do tego dość sceptycznie. Jednak nie skreślam ich całkowicie jako sprawę.
[01:22:27] - Dobrze, ale panie Marku, jeszcze przerwę tutaj na chwileczkę. Weźmy na przykład grupę szaraków i channelingi. Mamy dokładnie opisane, dlaczego oni porywają, jaką mają technologię, jak wyglądają. Ta wiedza idzie od channelerów i jest ona tak dokładna.
[01:22:47] - Nie zgodzę się. Nie. To nie jest do końca tak, Karol. Przepraszam, myli się, że tak.
[01:22:56] - Ale powiedz mi, na jakim poziomie ty znasz channelingi odnośnie szaraków? Od tego zacznijmy.
[01:23:01] - Trochę czytałem tego, ale w większości to są bzdury. Według mnie oczywiście. Każdy może sobie science fiction wymyśleć różne rzeczy. Są nawet takie, nie channelingi, zapisane różne elaboraty pisane ludzi, którzy udali się na planetę szaraków i tam robili notatki i tak dalej, różne rzeczy opisywali. Wszystko tam było. I to generalnie ma taką samą wiarygodność jak channeling.
[01:23:44] - Ty myślisz, że wiesz.
[01:23:47] - Zobacz, są porwania ludzi. Niektórzy mają świadomość tego.
[01:23:54] - Ale poczekaj, ty myślisz, że to, co tutaj mamy, ziemską rzeczywistość, to jest wszystko? Przecież jest też kosmos i tam mogą być takie rzeczy jak to, że ludzie podróżują już do innych planet. To, że inne cywilizacje tu przybywają.
[01:24:09] - To nie zaprzecza jedno drugiemu. Ale nie można uznawać, że ktoś, kto ma jakieś przekazy kosmiczne, w sensie, że dostaje informacje, że to nie jest tak naprawdę jego dobrze pracujący mózg, który wytwarza różne ciekawe informacje. Może też tak być.
[01:24:26] - Ja ci coś powiem. Jeżeli ja spotykam taką channelerkę, która widzę, że ona się tym zajmuje, poświęca się temu i oddaje całą swoją pracę w to, prawda?
[01:24:43] - Okej, dobrze. Jakie urządzenie dzięki tej wiedzy zbudowała?
[01:24:48] - Jakie urządzenie? Ona nie buduje urządzeń.
[01:24:50] - No właśnie.
[01:24:52] - Ona jest w stanie ci na przykład powiedzieć dokładnie, jaką technologię posiadają szaraki.
[01:24:57] - Jak potrafi powiedzieć, jaką technologię, to niech zbuduje coś prostego. Nie wiem, może takie właśnie urządzenie.
[01:25:04] - Albo niech kogoś zaangażuje w odtworzenie tego urządzenia, skoro ma taki dokładny opis.
[01:25:10] - Ja już nie chcę tam telepatii. Urządzenie do telepatii skomplikowane, ale jakieś proste. Na przykład jak magnesy ułożyć odpowiednio, żeby uzyskać free energy, przynajmniej w jakimś małym zakresie. Na pewno tego typu rzeczy mają. Albo opis tego napędu antygrawitacyjnego, przynajmniej jakiś taki z grubsza tylko. Takie rzeczy konkretne. I wtedy uznam, że to ma sens. Bo jeżeli my sobie wymyślamy, że oni mają statki wielkości 200 kilometrów w kształcie cygara, w środku kwiaty rosną takie ich kwiaty specyficzne, oni się kryształami odżywiają, to okej, można sobie to twierdzić, ale to się niczym nie różni od literatury science fiction.
[01:26:00] - Dokładnie. Jeżeli twierdzi, że ma jakiś dowód na to, że ten channeling faktycznie pochodzi od istoty pozaziemskiej i opisuje coś, co naprawdę istnieje, to niech da jakiś dowód. Niech się chociaż postara to urządzenie odtworzyć według tego opisu.
[01:26:19] - Bill Meier na przykład-
[01:26:20] - Ten channeling do mnie kompletnie nie przemawia.
[01:26:22] - Bill Meier dał takie dowody, tylko nie był channelingowcem, tylko kontaktowcem. Tylko że tak jak już mówiłem, to niekoniecznie są dowody.
[01:26:29] - Tyle to się według mnie nie różni channeling od kontaktów.
[01:26:32] - Od kontaktowca? Mi się wydaje, że się kolosalnie różni. Jest taki przypadek, już abstrahując od Billa Meiera, kobiety, która jest w Polsce, która opowiada, że na tamte planety jeździ, takie historie naprawdę ostre. Ale ona w głowie ma implant.
[01:26:57] - Ale też wiesz co, tutaj trzeba powiedzieć, że-
[01:26:59] - Ma coś, ma jakiś dowód tego, że jest coś nie tak.
[01:27:03] - Tak, ale zarówno jak widzimy UFO i jest jakieś nagranie, to może być mistyfikacja. Tak samo są ludzie, którzy kłamią, że są channelerami i że mówią, że mają takie kontakty.
[01:27:14] - Ale tutaj masz prześwietlenie mózgu i na tym prześwietleniu wychodzi obiekt. Lekarze się boją na ten temat mówić, bo wiedzą, że to jest niemożliwe, żeby ona żyła w ogóle.
[01:27:27] - Tak, ale to jest bardziej robota służb niż-
[01:27:33] - Tak, służb? Jak Zagórski opowiadał, robił wywiad z nią i tak dalej. Tam było dużo osób, świadków, nawet byli świadkowie dziennikarze znanych periodyków. I wszystko wysiadało w pobliżu jej, bo ona mówi, że oni są tutaj, że kosmici są koło mnie i nie pozwolą nic nagrywać. I wystarczyło tylko odejść kawałek dalej i wszystko wracało do normy. Nie wiem, może Zagórski oszukuje. Ale na tyle poznałem Janusza Zagórskiego, że sądzę, że mówi prawdę, że tak było.
[01:28:10] - Tak. Wiecie panowie, ja rozumiem wasz punkt widzenia, że wy podejmujecie dowód tylko i wyłącznie, kiedy jesteście w stanie go dotknąć, prawda?
[01:28:19] - W jakimś nieinho tylko zakresie. Zakresie, ale musi być coś.
[01:28:24] - Nie przyjmujecie jako dowód. Ale są rzeczy, których nie jesteśmy w stanie dotknąć, a one istnieją, niestety. Tak samo, jeżeli chodzi o tą technologię.
[01:28:37] - Aha. Dobrze Karol, kontynuuj.
[01:28:40] - Myślę, że mówiliście tutaj, żeby skopiować technologię. Ja myślę, że nawet gdyby ona była podana do publicznej wiadomości, i tak najlepsi naukowcy na świecie mieliby problemy ze skopiowaniem jej.
[01:28:53] - Nieprawda. Jest jeden człowiek, który-
[01:28:56] - Może trochę by się czasu męczyli, ale w końcu pewnie by to odtworzyli. Przecież udało się już odtworzyć na przykład, to nie jest co prawda oparte o opis channelingu, ale udało się kilkaset lat temu odtworzyć już materiał z obiektu z Roswell. Także mi się wydaje, że prędzej czy później to i tak jest. Prędzej czy później i tak podejrzewam, że odtworzenie takich materiałów podanych w channelingach i odtworzenie tych urządzeń byłoby w zasięgu nauki.
[01:29:29] - Bo to nie chodzi o to, żeby Spodek zbudować od razu, prawda? Powiem przykład. Powiem tak, jak mówił Stanton Friedman też. To jest chyba jeden z najsensowniejszych ufologów, jakich poznałem i zapoznawałem się. Jakbyś dał Krzysztofowi Kolumbowi łódź podwodną, którą mieli na przykład U-Boota. Czy on byłby w stanie skopiować U-Boota? Nie, ale byłby w stanie wykorzystać części. Może mapy, może akumulatory, może coś tam, coś by był w stanie, ale skopiować by nie dał rady. Nawet w 200 lat by nie dał rady tego skopiować. To jest zbyt skomplikowane.
Różnica 500 lat powoduje to, że trzeba zmodyfikować mnóstwo rzeczy, żeby coś skopiować, bo trzeba jeszcze to zrozumieć, o co tam chodzi. Ale materiały, takich materiałów nie ma. I tak dalej, rozwiązań technicznych.
[01:30:31] - Poza tym trzeba też pamiętać, że żadna obca cywilizacja nie da nam technologii za darmo, prawda?
[01:30:37] - O to chodzi. Ale widzisz, zdarzają się wypadki. Jest niejaki, niektórzy mówią, że to też dezinformacja czy że to jest oszust i tak dalej, ale są zdjęcia, są filmy, naprawdę robią wrażenie. Ja sądzę, że coś w tym jest. John Leonard Wolfson. Teraz właśnie upubliczniłem audycję sprzed ponad miesiąca, prawie sprzed dwóch miesięcy, w której omawiałem jego przypadek, że on dostał wiedzę od kosmitów, żeby zbudować zwykły teleskop, który można przerobić w taki sposób, że będzie na przykład działał jak teleskop Hubble'a. Będzie tak fenomenalny. Przesadzam, bo to jest do bliskich obiektów raczej obserwacja, a nie dalekich. Kupujesz za tysiąc złotych teleskop, odpowiednio go przerabiasz i masz po prostu teleskop taki, który musiałbyś, powiedzmy, ileś set milionów dolarów wydać, żeby mieć taką jakość optyczną. I on to zrobił.
On tak twierdzi, że zrobił, ale ma filmy, jest jakiś ślad. Ma jakieś dowody. Do tej pory można sobie oglądać, można wejść sobie na internet i oglądać Księżyc, filmy z Księżyca, filmy z jakichś obiektów, które dookoła Ziemi krążą.
[01:32:06] - Dokładnie. Trzeba pamiętać, że nasza Ziemia i nasz kosmos jest tak duży, że każdy przypadek może mieć miejsce. Być może on był człowiekiem, który był w jakimś stopniu potrzebny dla innych cywilizacji i udostępnili mu taką technologię. Natomiast ja jeszcze chciałbym was spytać. Jak myślicie, kiedy nadejdzie ten moment, czy będzie to już może 2012 rok, kiedy będziemy mieli disclosure i kiedy wszystkie karty zostaną odkryte? Nie chodzi mi o to, że będziemy znali cały kosmos, ale przynajmniej to, że służby specjalne ukrywają pozaziemskie cywilizacje i oni się przyznają do tego.
[01:32:55] - To bardzo trudne pytanie. Ale 2012 na pewno nie. Według mnie nie ma szans.
[01:33:05] - Mnie zastanawia, skąd tyle informacji z mainstreamu i z różnych rządowych czy też publicznych urzędów dochodzi odnośnie UFO, odnośnie zombie. Nawet to, że agencje rządowe ujawniają powoli dokumentację z takich spotkań, czy też z wypadków UFO.
[01:33:36] - Ale to taka dokumentacja szczątkowa zupełnie. To musi być coś takiego, że wyjdzie urzędnik i powie ludziom, żeby się ludzie przebudzili. Inaczej nie będzie nic z tych rzeczy, bo nawet jakby pokazali dokument jakiś taki naprawdę świadczący o tym, że w Roswell faktycznie był spodek i to FBI podpisane przez Edgara Hoovera, to nic to nie da. Bo to musi być żywa osoba, która wyjdzie i powie: „Tak, UFO to być może kosmici. To coś więcej, niż mówiono wam przez tyle lat”.
[01:34:19] - Słuchajcie, nie zastanawialiście się nigdy, dlaczego kosmici nie przylecą tutaj i ich spodek nie zawiśnie nad Nowym Jorkiem tak po prostu?
[01:34:27] - Ja już mówiłem, bo to by był koniec naszej cywilizacji.
[01:34:30] - Dlaczego koniec?
[01:34:31] - A jak myślisz, dlaczego? To jest proste.
[01:34:35] - To mogłoby wyglądać podobnie jak zderzenie cywilizacji europejskiej z cywilizacją Azteków na przykład.
[01:34:41] - Dokładnie.
[01:34:42] - W Ameryce Południowej.
[01:34:45] - Słuchaj.
[01:34:46] - Może oni poprzez te kręgi w zbożu i inne takie różne rzeczy badają naszą reakcję. Boją się od razu z grubej rury przyjść i powiedzieć: „Cześć, jesteśmy z Marsa”. Mówiąc tak pół żartem, pół serio. Może oni sprawdzają naszą reakcję na te znaki pojedyncze, które nam pokazują.
[01:35:17] - Ja myślę, że jeżeli obca cywilizacja przyleciałaby tu w pokojowych zamiarach, to naszej cywilizacji nic by nie groziło. Po prostu przyjęlibyśmy to na porządku dziennym, że są cywilizacje wyżej rozwinięte i to wszystko. Bylibyśmy bardzo świadomi.
[01:35:36] - Tak uważasz? Przecież zobacz dookoła, ile jest ludzi wierzących bardzo mocno w jakieś absurdalne rzeczy. Według nich są bardzo realne. I jeżeli oni nie są wierzący, nie wierzą w Krysznę, nie wierzą w Chrystusa, jakiegoś Allaha czy Boga, to co wtedy? Wtedy mogą zostać uznani za szatanów, za dżinów, jakieś istoty diabelskie, które chcą zniszczyć ludzkość, które chcą wpędzić człowieka w otchłanie piekła. I ruszą z bronią na nich.
[01:36:18] - Wiesz co, ja bardzo sceptycznie podchodzę do tego, co ty mówisz. Oczywiście są wszędzie na świecie ortodoksy, którzy nie widzą nic poza swoją religią i własną klatką, w której są zamknięci. Ale moim zdaniem większość ludzi, nawet w Polsce, w kraju, w którym rzekomo katolicyzm jest szeroko rozpowszechniony, myślę, że gdyby przyszli kosmici i nas oświecili, to ludzkość przyjęłaby to.
[01:36:49] - Ale w jakim celu mieliby oni oświecać?
[01:36:51] - Powiedzieć po prostu, że ten cały katolicyzm to jest jedna wielka ściema i nie ma czegoś takiego jak-
[01:36:59] - Idź i powiedz do kościoła i zacznij to mówić ludziom.
[01:37:04] - W momencie, kiedy ja to mówię, to ja nic nie znaczę, ale jeżeli przyjdzie kosmita-
[01:37:09] - To uznają cię za wariata, tak. Ale jak przyjdzie kosmita, to uznają go za szatana.
[01:37:14] - Nie. Proszę cię.
[01:37:16] - Jak nie? Oczywiście, już dzisiaj przecież można słuchać w konkurencyjnych radiach, jak niejaki pan Martin Lechowicz mówił, że to są szatany. Że UFO faktycznie można wyjaśnić, ale na zasadzie, że to są upadłe anioły. Szatany jakieś.
[01:37:34] - Ja bym tą opinią Lechowicza jakoś się specjalnie nie przejmował, szczerze powiedziawszy.
[01:37:40] - Ale to jest reprezentant, bo on jest takim oświeconym chrześcijaninem. On jest takim świadomym. Jest inteligentny i w taki sposób podchodzi. Więc nie możemy mieć pretensji do kogoś, do 60% społeczeństwa wierzącego. Szczególnie jeśli elity będą chciały grać swoją kartą, czyli na przykład będą wykorzystywać blue beam, czyli na przykład podłożą ładunki jakieś, zrzucą tą winę na kosmitów. Tak? Że będą wybuchy w miastach, będzie śmierć. Wszyscy wtedy na kosmitów ruszą.
[01:38:20] - Ja uważam, że disclosure byłoby tylko dobre dla ludzkości i nawet pomogłoby nam się wyzwolić, a nie jakieś jeszcze gorsze patologie stworzyło.
[01:38:34] - Ja bym się troszeczkę jeszcze tego bał.
[01:38:36] - Powiedz to w takim razie kosmitom. „Hej, przyjedźcie spokojnie, nic wam nie zrobimy”. Oni mogą po prostu nie być pewni tego, jaka będzie nasza reakcja na ich pojawienie się, a co dopiero próba bezpośredniego, oficjalnego kontaktu.
[01:38:52] - Poza tym oni więcej tracą niż zyskują, bo zauważcie, że oni mają przewagę. Wiedzą, że my im krzywdy nie możemy zrobić. Ale jeżeli my będziemy wiedzieli, że są inne technologie, lepsze, ludzie zaczną odkrywać nowe rzeczy. Nawet nie to, że dadzą nam technologie, ale będziemy próbowali powtarzać pewne rzeczy. Mamy już broń, która potrafi niszczyć planety całe. Nie mamy jeszcze oczywiście rakiet, żeby wysłać do nich, ale to są naprawdę już niebezpieczne zabawki. Jeszcze raz Stantona Friedmana, już obiecuję, ostatni raz, trzeci raz powiem, który mówił, dlaczego kosmici się zainteresowali teraz bardzo. Bardzo teraz dużo jest różnych wokoło. UFO przylatują w swoich statkach, bo mamy dwie niebezpieczne dla nich technologie. Pierwsza, co oczywiście jest jasne, to jest broń nuklearna.
To chyba nawet dla dziecka jest jasne, że to jest broń bardzo niebezpieczna. I druga sprawa, rakiety, że potrafimy opuścić Ziemię. I to są dwie rzeczy. Jesteśmy dziećmi takimi, które już mają zapałki. Na razie oczywiście tymi zapałkami możemy siebie podpalić i całą naszą planetę, że po prostu wyparuje. Możemy to zrobić, ale jeszcze chwila i możemy wstać i zacząć chodzić po tej dżungli i palić inne rzeczy. Więc tego się po prostu boją. I nie są tutaj w celu, żeby nam coś pomagać, tylko pilnują dzikusów, żeby trzymać ich w rezerwacie, żeby nie wychodzili poza pewne granice. Ja to tak widzę przynajmniej. A nie wiem, czy się zgodzisz ze mną, Ivelliosie.
[01:40:48] - Obserwując to, co się na świecie dzieje i to, co ja czytam na temat tych istot, to faktycznie tym, co robią ziemianie na swojej planecie, można się poważnie przerazić. Natomiast jeszcze chciałbym wrócić do channelingów, ponieważ tutaj poruszony został ten wątek. Tak jak mówiłem, podchodzę do tego dość sceptycznie, jednak całkowicie tego nie skreślam jako zdarzenia fikcyjne, aczkolwiek nie przypisywałbym w większości przynajmniej tych channelingów jakiejś pozaziemskiej proweniencji. To jest takie coś, czego ludzkość doświadcza od tysięcy lat. Już przecież zapiski o channelingach odnajdujemy nawet w Biblii i w innych świętych pismach i dokumentach. Oczywiście jest kwestia treści przekazów, czy jest ona spójna i wiarygodna. W większości przypadków pojawiają się przecież pewne nieścisłości powstające w wyniku różnych zakłóceń, czy to ze strony umysłu osoby odbierającej przekaz, czy też z powodu szumu informacyjnego, czy też po prostu tak sklecona w jakimś celu sztucznie wiadomość z channelingu po prostu zawiera pewne wady. Nie wiemy również, kto jest tak naprawdę nadawcami tych channelingów, czy właśnie obca inteligencja, czy może jakieś eteryczne byty, jakieś wyższe ja, a może sami channelingowcy, bo też tak się dosyć często zdarza, że channelingi są tak naprawdę tworzone przez autorów, którzy te channelingi jakoby przekazują. Może tak być też podobnie jak z religiami, po prostu może to sam mózg generuje niektóre informacje dla nas, a my w nie wierzymy. Całkiem już inną kwestią pozostają intencje osób również przekazujących informacje pochodzące od rzekomych bytów, z którymi się łączą przez channeling.
Trzeba pamiętać, że pojęcie channelingu stało się w ostatnich latach dosyć modne. Co prawda nie pojawia się w mediach masowych, przynajmniej w naszym kraju, ale zyskało dosyć spory rozgłos medialny, głównie w internecie. Ja nie przeczę, że niektórzy ludzie rzeczywiście mogą posiadać jakieś zdolności umożliwiające im kontakt z istotami z innych wymiarów, ale jest bardzo wiele osób, które widząc to zainteresowanie channelingiem, powiedzmy wprost, wyczuły zapotrzebowanie rynku i stworzyły własne channelingi. Celowo tutaj używam pojęcia stworzyły, a nie odebrały. Tylko po to, by zbić na tym jakiś kapitał w postaci określonej sumy pieniędzy. Na ogół też osobami kontaktującymi się z jakimiś nieziemskimi istotami nie są naukowcy. Nie słyszałem jeszcze, przynajmniej ja, żeby jakiś naukowiec kontaktował się z nimi przez channeling. Tylko ludzie albo związani z ruchem New Age, albo wręcz niekiedy chorobliwie wierzący w zjawiska paranormalne. Tacy ludzie, którzy wszędzie widzą kosmitów i UFO i tak dalej. Są też oczywiście zwyczajne takie, powiedzmy, szaraczki, które pragną stworzyć wokół siebie jakiś kult sobie tylko znanym celu.
I tutaj duża część tych odbiorców, tych przekazów, którzy przychodzą na sesje channelingowe czy podobne eventy, to są ludzie, którzy zamiast samemu poszukiwać prawdy, po prostu szukają gotowych odpowiedzi na pewne pytania i liczą, że otrzymają takową od bytu przemawiającego za pośrednictwem channelingowca. Są też tacy, którzy za taką prawdę gotowi nawet zapłacić niekiedy dosyć spore pieniądze. Można w ten sposób bardzo dużą ilość pieniędzy stracić i ich już potem nie odzyskać.
[01:44:44] - Ja pamiętam taki przypadek z Polski jeszcze z lat 90. Wtedy się troszeczkę może mniej UFO interesowałem, ale to było ciekawe, bo zawsze coś takiego nowego. Wtedy „Archiwum X” było popularne, około 1994 rok. Wtedy była taka sekta Antrowis. To było tak głupie, że aż przerażające. Była jakaś tam wiedza ufologiczna, ale to poprzemieszane było wszystko kompletnie. To była generalnie sekta i ludzie oddawali majątki. Wyobraźcie sobie, ludzie, którzy mieli własne firmy, mieli potężne majątki, przez te parę lat się na tyle wzbogacili, że mieli naprawdę luksusowe samochody, mieszkania i to oddawali tej sekcie. To było coś niebywałego, że ludzie inteligentni, którzy doszli do jakiegoś kapitału, oddawali sekcie, bo „Anihiluj generała, bo on nie chce wykonywać naszych rozkazów”. Tak mówił guru sekty.
Po prostu z zewnątrz to wyglądało absurdalne, ale od wewnątrz ludzie naprawdę wierzyli, bo się spotykali z rzeczami, których nie rozumieli i to fascynowało ich. Ja uważam, że najczęściej właśnie w czymś takim, niekoniecznie zbudowanie sekty, ale zawsze jest tam gdzieś jakieś takie kłamstwo. Czy to po prostu sam człowiek siebie oszukuje i wymyśla rzeczy, czy właśnie chęć do zdobycia środków.
[01:46:22] - Robi to z rozmysłem.
[01:46:24] - Środków i władzy, takiej sekty nawet, bo to też sporo sekt takich jest, które bazują na ufologii. Ci Raelianie, tak?
[01:46:32] - Tak, Raelianie. U nas też mamy parę takich dosyć dużych ruchów, wymienię choćby projekt Cheops, który budzi takie moje podejrzenia, że to może być właśnie tego typu przedsięwzięcie. Ci ludzie, którzy tworzą takie ruchy i zakładają takie, powiedzmy, biznesy, oni po prostu wiedzą, że jest dosyć spora grupa osób, która wręcz z radością łyka wszystko, co brzmi tak newage'owsko, co przywodzi na myśl rozwój duchowy na przykład, wyższe ja, siódmą gęstość i tak dalej. Wszystko to, co jest związane treściowo z ruchem Nowej Ery. Pewne osoby po prostu łykają to jak gąbki wodę i są w stanie nawet niekiedy wydać spore sumy pieniędzy, żeby swoją tajemną wiedzę zgłębić.
[01:47:44] - Czy wystarczy to tobie, Karolu, takie wyjaśnienie, czy się spodziewałeś czegoś innego? Karola chyba nie mamy.
[01:47:52] - Nie ma Karola chyba z nami już.
[01:47:54] - Nie ma niestety. Już nie mógł się doczekać. Tak długo zmienialiśmy temat. Proponuję może zamknąć temat channelingów, bo to jest temat też chyba na osobną zupełnie audycję. Zapraszałem paru channelingowców z Polski, ale jakoś nie mieli odwagi, żeby tutaj wystąpić.
[01:48:16] - Próbuj dalej.
[01:48:16] - Ale spróbuję właśnie jakiegoś channelingowca, żeby po prostu posłuchać, jak to jest, bo ja sam jestem ciekawy, jak to wygląda. To może odbierzemy telefon tak do odmiany. Tutaj kolejny. Witamy kolejnego słuchacza.
[01:48:35] - Halo?
[01:48:35] - Tak?
[01:48:36] - Wysokie Radio?
[01:48:37] - Tak, jesteśmy na antenie.
[01:48:39] - Halo, dzień dobry. Stały słuchacz. Czy dotarły tydzień temu przesyłałem linki z filmami. Dotarły do pana?
[01:48:47] - Tak jest.
[01:48:48] - Oglądał pan o kryzysie ten film?
[01:48:53] - Tylko po części. Nie zdążyłem całego.
[01:48:55] - I jak pan sądzi? Dużo prawdy mówią czy kręcą?
[01:49:00] - To jest naprawdę trudno ocenić. Ja nie jestem wyrocznią, nie mam takiej wiedzy, żeby stwierdzić, co jest prawdą, co jest fałszem.
[01:49:09] - Według mnie, według zdrowego rozsądku, to ma nogi. Duża szansa, że to jest prawda, co oni tam powiedzieli w tym filmie, co przesyłałem, bo to był film z „Planet”, takiego programu.
[01:49:25] - To jest dobra telewizja. Polecam.
[01:49:27] - Jeszcze chciałem jedną rzecz powiedzieć. Na TVP Historia powtórzają wszystkie „Sądy” od dzisiaj o 18:30 jest.
[01:49:36] - Cud się zdarzy, bo kiedyś mówili, że nigdy już nie puszczą.
[01:49:39] - Właśnie teraz puszczają, jak są najmłodsi. Halo?
[01:49:44] - Tak. Słyszę cię.
[01:49:45] - Najmłodsi. To były pierwsze dni, jak oni zaczęli dosłownie pracować, bo to widać po twarzach.
[01:49:50] - 1977, 1978 chyba to tak.
[01:49:52] - Emitują o godzinie 18:00 kanał jest niekodowany na Astrze, a jak jest pan w Polsce, to na cyfrowej telewizji naziemnej.
[01:50:00] - To sobie zobaczę z ciekawości. Zresztą ja większość widziałem.
[01:50:03] - Przez cały tydzień oprócz soboty i niedzieli o godzinie 18:00.
[01:50:05] - Fajnie. Wreszcie archiwa ujawnili, bo oni nie chcieli w ogóle się podzielić tymi archiwami, TVP. W tej chwili ludzie będą nagrywali to wszystko do internetu.
[01:50:13] - Na YouTube jest tego sporo.
[01:50:15] - Trafi, tak.
[01:50:16] - Pan sobie wpisze „Sąda” i na YouTube.
[01:50:18] - Tak, ale było już kiedyś tam 200 chyba, czy 300 odcinków, ale to tylko fragment. Wiem, że część telewizja nieodwracalnie zniszczyła, sporą część, a część trzymała. I teraz właśnie chyba ujawnią wszystkie. Także będziemy zapoznać się z odcinków.
[01:50:36] - Chyba już wyemitowali wszystkie i chyba puszczą od nowa.
[01:50:40] - Aha.
[01:50:41] - Albo odświeżają te odcinki, żeby nie były tak tragicznej jakości, bo trzeba oczyścić te taśmy, żeby to w ogóle do emisji się nadawało. Oczyszczają kolejne odcinki.
[01:50:49] - To odświeżają odcinki, a tutaj nadają je w tak niskim bitrze. Na TVP Historia i jakoś mi nie trafiła.
[01:50:57] - Nie wiem, bo puszczałem to chyba od początku. Nawet dobrze, że sobie przypomnę, bo ja od połowy zacząłem oglądać.
[01:51:03] - Bardzo fajnie. Czyli coś tam się dzieje, ale to dziwne, że TVP Historia, gdzie to jest popularnonaukowe.
[01:51:09] - Tam jest bardzo dużo programów historycznych.
[01:51:12] - Ale to bardziej jest popularnonaukowe niż historyczne, bo ta wiedza chyba nie jest jasna.
[01:51:15] - Wie pan co oglądałem wczoraj na Jedynce? Jest sekta, ludzie, którzy wierzą, że Putin jest wcieleniem któregoś świętego w Rosji.
[01:51:29] - Nie dziwię się.
[01:51:29] - Wiesz, Piotrze, Rosja to nie jest kraj, to jest stan umysłu po prostu.
[01:51:34] - Jeszcze jedną rzecz. Pan mówił kiedyś, że astronomowie odkryli planetę i są pewni w 50%, że tam jest woda ciekła. Teraz przeanalizowali, bo planeta przeszła tranzyt wokół swojej gwiazdy i to światło do nas dotarło. Poczytałem artykuł parę dni temu na którejś stronie internetowej i po przeanalizowaniu tego światła są pewni na 99%, że tam woda jest w stanie ciekłym na tej planecie.
[01:52:03] - Ciekawe. To dla nas żadna nowość, prawda?
[01:52:07] - Ale mówimy, że mamy potwierdzenie obserwacyjne, że jesteśmy pewni prawie w 100%, że tam jest woda w stanie ciekłym. Mówię o danych obserwacyjnych.
[01:52:17] - Tak, ale to jeszcze nie za wiele daje, bo że coś takiego było, to można było się spodziewać wcześniej. Ja wiem, że teraz jest potwierdzenie tego w jakimś tam stopniu. Oczywiście też nie na 100%.
[01:52:29] - Nie powiedział, że są pewni na 99%, bo przez analizę światła to wykryli.
[01:52:35] - Tak. Kwestią jest to, jak oni daleko pójdą, bo chodzi o wykrycie życia. Najpierw oni powiedzieli o życiu.
[01:52:40] - A to już jest bardzo trudne, bo muszą umieścić nowe teleskopy na orbicie, muszą zwiększyć kilka razy rozdzielczość teleskopu, żeby wychwycić tak subtelne zmiany światła.
[01:52:52] - Nie jest trudne, bo jeżeli zostanie ujawniony spisek UFO, to załatwi wszystko. Nie będziemy musieli rozmawiać.
[01:53:00] - Ja nie mówię o ujawnieniu spisku, tylko mówię o obserwacjach z daleka.
[01:53:04] - Zgadzam się.
[01:53:05] - Bardzo mała ilość światła, informacji. Bardzo mała ilość tego światła dochodzi do nas.
[01:53:10] - Stamtąd te dane nie przyjdą. Przyjdą z Ziemi. Tutaj. Tu są dowody na Ziemi. Na Ziemi mamy dowody i tutaj trzeba poszukiwać. Tylko oczywiście to jest trudne, bo tu jest spisek, prawda?
[01:53:20] - Ja mówię o znalezieniu planety, tego typu rzeczy. Zawsze żartuję. Potrzebuję jakiegoś statku na Będnarno. Świetnie.
[01:53:27] - Tak.
[01:53:27] - Polecieć i sobie zrobić zdjęcia z orbity, wylądować, wziąć próbki.
[01:53:32] - Dokładnie. To mi troszeczkę przypomina takie badanie SETI, które miało pewien sens, te programy. Poszukiwanie pozaziemskiej inteligencji za pomocą sygnałów radiowych. I oni poszukują już tyle lat, nic nie znaleziono, a być może koło tych teleskopów lądują sobie UFO i wychodzą z nich kosmici i coś tam sobie robią badania i tak dalej.
[01:53:57] - To musiałby być zamaskowany. Musiałby mieć maskowanie tak jak Klingoni w „Star Treku”.
[01:54:02] - Nie jestem pewien, bo koło właśnie tych-
[01:54:05] - Żeby sobie wylądowali właśnie koło teleskopu, pełne wnętrze, by ich nie zauważyli.
[01:54:10] - Koło teleskopu wiem, że powstawały kręgi zbożowe.
[01:54:13] - Gdyby jakieś zakłócenia były, jakby się taki pojazd zbliżył, to teleskop by wychwycił zakłócenia z pracujących systemów.
[01:54:21] - A nawet jakby wychwycił i byłby zamaskowany, to co by to dało naukowcom?
[01:54:24] - Nie, jakby nie był zamaskowany, to by go na pewno wychwycili. Musiałby mieć pełne maskowanie.
[01:54:29] - A nawet jakby wychwycili, to co taki naukowiec by zrobił? Zdjęcie by robił?
[01:54:32] - Jeżeli mamy, obiekt się zbliża-
[01:54:34] - Kto by mu uwierzył?
[01:54:35] - Mamy pełne spektrum odczytu, pełne spektrum działania takiego urządzenia, to wtedy by było duże poruszenie.
[01:54:46] - Tak, ale to nikt by im nie uwierzył. Zresztą oni by się nie przyznali nawet, bo to są naukowcy.
[01:54:52] - Zakładam, że siedzę przy aparaturze, na czujnikach mam pełne spektrum odczytu, wszystkie parametry, co ten czujnik ma, sześć czujników zbiera, pełne spektrum elektromagnetyczne, czyli widzialne, podczerwień, promieniowanie. Wszystko miałbym dane, to by nie było gadania i to z kilku naszych czujników były zebrane informacje, to by było na pewno poruszenie. Mówimy o pełnej zdalnej obserwacji obiektu.
[01:55:27] - Tak.
[01:55:28] - Pełne spektrum fal elektromagnetycznych, czyli widzialne, wszystkie możliwe, co nasze czujniki mogą wychwycić. Do takiej obserwacji.
[01:55:37] - Dobrze, że odkrywamy właśnie nowe planety, wodę na nich w stanie ciekłym oczywiście.
[01:55:46] - Kiedyś, niedawno słyszałem, to było chyba rok temu, że w ogóle odkryto planet poza Układem Słonecznym prawie 1000 sztuk już odkryto. Parę lat temu to był wyścig między astronomami, która grupa odkryje więcej planet. To po prostu był niemal wyścig przez dwa lata między grupami astronomów, kto więcej planet będzie miał na koncie odkrytych.
[01:56:16] - Dobrze.
[01:56:18] - A oglądał pan, bo ja zbierałem filmy dokumentalne o ekologii, alternatywnych napędach. To wszystko wrzuciłem na YouTube'a, bo teraz jest możliwość wrzucenia większych filmów niż 15 minut.
[01:56:34] - Chyba że ktoś tam się zapłaci.
[01:56:35] - Odświeżyłem te linki, bo źle się ścieżka wgrała.
[01:56:40] - Postaram się, ale naprawdę ciężko z czasem wszystko zobaczyć.
[01:56:43] - Pan już umieścił u siebie na stronie ten link, to wszystkich słuchaczy, którzy to puszczali i mieli problem z dźwiękiem, to wszystkim poprawiłem te linki i wszystko jest w porządku.
[01:56:53] - W komentarzach myślę najlepiej albo na forum, bo teraz forum jest założone audycji, tak że najlepiej tam to wkleić.
[01:56:57] - Po prostu tyle chciałem na to powiedzieć. A wcześniej dzwoniłem i nie mogłem się z jakiegoś powodu połączyć.
[01:57:03] - Dobrze. Postaramy się to zmienić, bo są problemy ze Skypem. Tak że dzięki za telefon. Dzięki. To był stały słuchacz. Bez pytania, jak zwykle. Bez pytania do nas czy przede wszystkim do ciebie, Iwelliosie. Mam jeszcze pytania o Polskę. Jeśli możemy wrócić do Polski i takich przypadków, które według ciebie są dosyć pewne, że to jest po prostu UFO. W sensie coś dziwnego.
[01:57:45] - Mam kilka takich przypadków przygotowanych, tylko muszę je znaleźć w mojej ściśle tajnej ściądze.
[01:57:53] - Może kosmici za którymś z nich się czają.
[01:57:58] - Tak, było parę takich przypadków z obserwacjami nawet latających humanoidów. Z troszeczkę starszych, bo właściwie tuż po wojnie miała miejsce taka obserwacja. Otóż jeden z badaczy niezależnych, Arkadiusz Miazga, przeprowadził rozmowę z panią Zofią D. z Sanoka w Podkarpackim, to było w 2011 roku, która twierdziła, że latem, najprawdopodobniej 1946 roku, wraz z innymi osobami była świadkiem obserwacji niezidentyfikowanego obiektu latającego. To jest relacja unikatowa również z tego względu, że pani Zofia jest jedną z ostatnich żyjących osób, które coś w tamtym okresie zaobserwowały i które mogą nam o tym jeszcze opowiedzieć, ponieważ to tuż po wojnie, dosyć dawno, kilkadziesiąt lat. Obecnie ta kobieta ma siedemdziesiąt kilka lat. Wówczas jako mniej więcej 11-latka, w 1946 prawdopodobnie roku, wraz z grupą domowników i sąsiadów zwróciła uwagę na nawoływanie starszego człowieka. To był właściciel przydomowego sadu. Zauważył on dosyć nietypowy obiekt. Ten obiekt unosił się na wysokości kilkudziesięciu metrów nad śliwkowymi drzewami.
Tkwił on w bezruchu. Był okrągły, złocistoczerwonawy. To był prawdopodobnie pojazd. Świadkowie, którzy mieli możliwość obserwowania spodniej części tego obiektu, zauważyli, że nie wydawał on żadnych dźwięków, a swoim wyglądem nie przypominał samolotu ani w ogóle niczego, co widzieli w czasie niedawno zakończonej I wojny światowej. Wówczas były takie podejrzenia, że może to być jakaś nietypowa sowiecka maszyna, ale nikt nie znał teorii na temat znanego wówczas jeszcze zjawiska UFO, ponieważ u nas to pojęcie było w tym czasie praktycznie kompletnie nieznane. Chociaż późniejszy badacz, Kazimierz Bzowski oraz inni badacze obserwowali już w czasie II wojny światowej przeloty takich czy podobnych obiektów, ale o tym za chwilę. Ten obiekt, który pani Zofia D. z Sanoka obserwowała, po niedługim czasie wirowania dookoła własnej osi zaczął się wznosić, a następnie zniknął w bliżej nieokreślony sposób. Ten niezidentyfikowany obiekt latający, NOL, jak to w Polsce mówimy, mierzył kilka metrów średnicy i wydawał się dosyć płaski, choć świadkowie nie mogli dostrzec wszystkich szczegółów. Co prawda czas skutecznie zatarł inne detale tego incydentu, aczkolwiek jego ogólny przebieg dosyć mocno zapisał się w pamięci tej już schorowanej niestety kobiety, która następnie przekazała szczegóły swoim dzieciom.
Jak oficjalnie przyjmuje się, że początkiem współczesnej ery UFO był incydent z udziałem pana Kennetha Arnaolda. Jednak już wcześniej, również w naszym kraju, tak jak mówiłem, obserwowano kilkukrotnie co najmniej przeloty niezidentyfikowanych obiektów latających. Na przykład najsłynniejsze i najbardziej kontrowersyjne jednocześnie przypadki miały miejsce w czasie II wojny światowej. Do takich najciekawszych należy historia z Warszawy, którą zrelacjonował Zenon Sergiusz, który w Warszawie okupowanej przez Niemców w 1944 roku obserwował takie typowe foo fighters. Jak mówiłem, świadkiem takiej ciekawej obserwacji był również pan Kazimierz Bzowski, który w 1943 roku widział nad płonącym gettem manewry kulistego obiektu, który nawet był ostrzeliwany przez Niemców. W tym samym okresie oczywiście rozegrało się jeszcze najdziwniejsze bliskie spotkanie na terenie Polski. Przypadek z Nowin, gdzie oprócz obiektu UFO byli widoczni również jego pasażerowie. Polecam zajrzeć w internecie na stronie portalu Infora nawet zapis rozmowy Arkadiusza Miazgi z panią Zofią D. Dosyć ciekawy przypadek godny refleksji.
[02:02:40] - Mam pytanie, czy ten przypadek pani Zofii, są jeszcze jacyś inni świadkowie lub jakieś dokumenty, zdjęcia, cokolwiek, które by potwierdzały to, co ona mówi?
[02:02:50] - Z tego, co się orientuję, zdjęć żadnych chyba nie było. Zobaczę jeszcze, czy na stronie gdzieś są.
[02:02:59] - Trochę z jednym świadkiem są zawsze największe problemy, bo najbardziej wiarygodne, jak mamy kilku świadków.
[02:03:06] - Tych świadków było oczywiście więcej.
[02:03:09] - Tak, ale nie ma relacji.
[02:03:11] - Kilka osób potrzebowałoby, ale relację jest w stanie niestety już tylko pani Zofia chyba przekazać. I jej dzieci. Także mamy tutaj tylko relacje od pani Zofii, bo już większość świadków z tamtego okresu raczej nam nic nie przekaże. Z ciekawych jeszcze mamy pościg za latającym humanoidem na Dolnym Śląsku w 69. roku. Jesienią tego właśnie roku grupka młodych ludzi wracających do wsi Lasów z kina w Pieńsku zauważyła obok drogi stojącą postać. Księżyc oświetluje szarą twarz pozbawioną wyrazu i ciało, które spowijała błękitna mgiełka. Tak przynajmniej według opisu się dowiadujemy. Niewiele myśląc ci młodzi ludzie rzucili się w pogoń za istotą, zauważając po jakimś czasie, że ona ucieka przed nimi, nie biegnąc, ale sunąc tuż nad ziemią i manewrując nad zaroślami. W pewnym momencie humanoid wleciał pod wiadukt i znikł.
Ślad po nim już nie został. Jeden świadek z tego, co pamiętam, nie żyje. Żyje dwóch świadków. Niestety u jednego wszystkie praktycznie wspomnienia dotyczące tego przypadku zatarł alkohol. Także tutaj też mamy taką relację przekazaną tylko przez jedną osobę. Jest jeszcze przypadek prawdopodobnie wzięcia, bliskie spotkanie trzeciego stopnia, które miało miejsce w Węgierskiej Górce w 54. roku. Również bardzo ciekawa sprawa, chociaż też po jakimś czasie wiarygodności sama świadek troszeczkę obniżyła pewnym szczegółem, ale o tym za chwilę może wspomnę. To zdarzenie miało miejsce w Węgierskiej Górce, dzisiaj w powiecie żywieckim, w województwie śląskim w lipcu 54. roku.
Prawdopodobnie był to początek lipca, niestety nie udało się ustalić dokładnej daty. To się wszystko wydarzyło na polanie, która dzisiaj jest porośnięta lasem, oddalonej około pół kilometra od najbliższych zabudowań i około pół kilometra od rzeki Soły. To jest taki punkt orientacyjny pozwalający na znalezienie miejsca bliskiego spotkania, jakiego doświadczyła tam pani, która pragnie pozostać anonimowa. Znana jest pod inicjałami EW. W owym czasie miała ta pani 11 lat. Z czwórką innych dzieci wybrała się do lasu na grzyby. Dzieci wówczas zgromadziły się na mostku na stawie między godziną 8 a 9 rano. I gdy dotarła cała grupka tych dzieciaków do lasu, w pewnym momencie, w pewnym miejscu pani EW odłączyła się po prostu od reszty grupy. Po latach w złożonej relacji wspominała ona o przymusie, tak jak mówiła, kierowania się w tamtą stronę. A kiedy znalazła się w odległości kilkadziesiąt metrów od polany, na której doszło po jakimś czasie do bliskiego spotkania, ujrzała ona światło.
Zbliżając się do niego, uświadomiła sobie po chwili, że ono pochodzi z obiektu, który znajdował się na rzeczonej polanie, ale nie stał na niej. Unosił się na wysokości półtora metra nad ziemią. Co ciekawe, ta dziewczynka kierowała się wprost w kierunku prostokątnych drzwi tego obiektu, które były wysokie na około dwa metry. W relacji złożonej po latach jednemu z badaczy, panu Bronisławowi Rzepeckiemu wspominała, że nie towarzyszył jej wówczas żaden strach, a kroki wydawały się być stawiane tak, jak powiedziała, mechanicznie. Sam obiekt był dość pokaźnych rozmiarów. Miał kształt takiego poziomo leżącego walca. Niestety trudność pojawiła się w ocenie jego wysokości, ponieważ górna część tego obiektu była otoczona mgłą, choć świadek oceniła ją na pięć metrów. Do drzwi tego obiektu pani EW dostała się za pomocą czterostopniowych schodków i kiedy już znalazła się w środku, oparła się o framugę drzwi, zauważając, że grubość zewnętrznej powłoki obiektu wynosiła jakieś 10, może 12 centymetrów. Powierzchnia obiektu była gładka. Ona sama określiła jej barwę potem w relacji jako kolor słońca.
I w momencie, gdy EW kierowała się w stronę obiektu, zauważyła ponadto stojącą w drzwiach istotę o wzroście około 1,70 m, która była do niej odwrócona bokiem. Jak pisze w jednej z książek pan Bronisław Rzepecki, wedle relacji przekazanej przez EW istota miała białą skórę na twarzy oraz podobne do naszych, ale nieco większe i lekko zwężone ku skroni oczy. Ubrana była w szczelnie opinający ciało kombinezon zakrywający z wyjątkiem twarzy całą głowę. Nie udało się do końca ustalić koloru ubrania tej istoty. Pojawiły się nawet w tej kwestii pewne sprzeczne informacje. Jednak pojawia się też taki ciekawy element, mianowicie garb na plecach, który jak pamiętają osoby bardziej obeznane z tematyką ufologii, posiadali również goście z Emilcina.
[02:08:55] - Czyli tacy płazoidalni.
[02:08:56] - Historia troszeczkę się ciągnie.
[02:08:58] - Ci z Emilcina to byli tacy bardziej płazoidalni.
[02:09:02] - Tak.
[02:09:04] - Zielone twarze.
[02:09:05] - Tak.
[02:09:07] - Kombinezony.
[02:09:08] - Coś się porobiło z łączem. Dosyć słabo cię słyszę.
[02:09:11] - Tak? Teraz lepiej?
[02:09:14] - Teraz troszeczkę lepiej.
[02:09:15] - Dziwne.
[02:09:16] - Kontynuując tę historię, pani EW znalazła się w środku obiektu i wówczas otrzymała myślową taką, tak jak ona to mówi, komendę nakazującą jej zatrzymać się. Wnętrze tego obiektu miało kształt kwadratu, zaś jego metaliczne ściany pokryte były czymś w rodzaju płaskich pulpitów, które skojarzyły się tej pani z wiszącymi obrazami. Przy każdym z tych czterech pulpitów stała po jednej istocie, a świadek widziała je tylko od tyłu. Ciekawa sprawa, że były one nieco niższe od tej, która powitała ją w drzwiach. Mierzyła jakieś półtora metra wzrostu. Także pojawiło się domniemanie, że istota witająca tą panią była ich przywódcą. Wszystkie te istoty miały jednoczęściowe kombinezony koloru szarego i co również ciekawe, oni z kolei nie posiadali garbów. W tym pomieszczeniu znajdowało się także coś w rodzaju metalowego matowego słupa, który łączył podłogę. W jego pobliżu pani Ewu usiadła po otrzymaniu kolejnej komendy nakazującej jej, aby to zrobiła. I od tego momentu nic już więcej nie pamiętała.
Po jakimś czasie, już była godzina 16, tą panią Ewu, wówczas 11-letnią dziewczynkę, obudziło szarpanie za ramię. Kiedy otworzyła oczy, zobaczyła dzieci, które krzyczały na nią: „Gdzie ty tak długo byłaś?” Jak później się okazało, przez długi czas, przez kilka godzin dzieci tej pani szukały, ale nie mogły jej znaleźć i dopiero po godzinie 16 ją odnaleźli. Odnotował pan Bronisław Rzepecki również taki szczegół, że po 1988 roku, kiedy dokonał rejestracji tej historii, historia zaczęła mieć swoją drugą część. Mianowicie pani Ewu kontaktowała się z nim i mówiła, że po tym, jak spoczęła na podłodze, wcale nie straciła przytomności, ale usłyszała trzask drzwi, a następnie poczuła, że obiekt się wznosi ku górze. Dalej oczywiście mamy wątki, że podróżowała na inną planetę, przeżywała jakieś przeżycia mistyczne, również, że rozmawiała chyba z Jezusem, z tego, co pamiętam. Okazało się ostatecznie, że po zrelacjonowaniu tej historii i po spotkaniu z panem Bronisławem pani Ewu zainteresowała się ufologią i sięgnęła po odpowiednią literaturę. Po jakimś czasie w jej ręce wpadła sprawa Andreassonów, którą przetłumaczono i wydano w małym nakładzie około 1987 roku. Okazało się, że wiele wątków z tej historii opowiedzianej już po 1988 roku było inspirowanych sprawą Andreassonów i podobnymi lekturami, co niestety wpłynęło dosyć ujmę na reputację całej tej relacji, jaką ona wtedy wcześniej złożyła. Natomiast jeżeli odetniemy ten fragment po 1988 roku z podróżami na inną planetę, to przypadek wygląda dość wiarygodnie. Tym bardziej że jak można się domyślić było więcej, bo tam również te dzieci jej szukały, nie mogły jej znaleźć przez bardzo długi czas.
Myśleli, że coś się jej stało, a tu nagle po godzinie 16 dziewczyna się odnajduje, leży gdzieś.
[02:13:04] - Tak, to jest ważne, żeby zawsze było kilku świadków i jeszcze jakieś świadectwa materialne. To są najważniejsze rzeczy. Niekoniecznie zdjęcia, bo akurat zdjęcia nie są aż tak ważne ze względu na to, że jeżeliby nawet było fenomenalne zdjęcie, to i tak by nikt nie uwierzył. Tak pamiętam ten przypadek z Emilcina. To był ciekawy przypadek, bo nie tylko ten rolnik Jan Wolski opowiadał to, co opowiadał i przeżył to, co przeżył.
[02:13:41] - Tak, tam jeszcze inny świadek kobiety był. Pamiętam, że był taki mały chłopiec, który opowiadał swojej matce nawet, że widział UFO.
[02:13:48] - On nie był taki mały. Nie wiem, czy nie miał 10 lat chyba wtedy. Także już był takim dzieckiem. Ale że już wiedział, co się dzieje. Także on to widział. Do tej pory twierdzi, że widział, aczkolwiek się wycofał z tego, bo nagonka była na jego osobę. Wiadomo, jak to jest w tym Emilcinie, ten pomnik powstał, ludziom tam nie bardzo się to podoba i tak dalej. W każdym razie poza tym były jeszcze ślady materialne, odciśnięte gdzieś tam znaleziono. Z tego, co oczywiście relacjonował Blania Bolnar, który robił te badania i psychologiczne i też tam robili różne pomiary i oględziny.
[02:14:43] - Tutaj jeszcze mam taki przypadek, który przekazał mi były pracownik Milicji Obywatelskiej i tą sprawę też potwierdził po jakimś czasie jego kolega wysłany w miejsce obserwacji. To było takie zdarzenie z Chudowa z 1978 roku. Z oczywistych względów nie mogę podać nazwiska tego pana, który się ze mną skontaktował, tego byłego pracownika Milicji Obywatelskiej. Chyba z tego, co zrozumiałem, z tego, co pamiętam, on potem jeszcze w policji jakiś czas pracował. Ta relacja dotarła już po jakimś czasie, jak „Paranormalium” funkcjonowało, do otwartej wówczas bazy kilka lat temu dotarła taka relacja z 1978 roku. To jest jedna z najobszerniejszych relacji, jakie do mnie dotarły osobiście.
[02:15:37] - I to dwóch świadków było?
[02:15:41] - Jeszcze raz.
[02:15:42] - Dwóch świadków było?
[02:15:45] - Jeden świadek coś najpierw zaobserwował, potem podobną rzecz zaobserwował drugi. Wszystko to się działo w lutym 1978 roku. Niestety dokładnego dnia nie udało się ustalić. To było około godziny 2:00 w nocy. Była dosyć dobra pogoda, niebo czyste, temperatura powietrza wynosiła około minus pięć stopni Celsjusza. Świadek, który mi to relacjonował, znajdował się wówczas gdzieś w połowie drogi między Ormontowicami a Chudowem. I w pewnym momencie świadek ten usłyszał nad sobą odgłos przypominający szum rozcinanego powietrza. Podniósł głowę, zobaczył nad sobą na tle jasnego nieba przelatujący w pewnym oddaleniu olbrzymi obiekt koloru czarnego z widocznymi świecącymi otworami. I podczas gdy obserwował ten obiekt, świadek dostrzegł w jednym z okien czyjąś sylwetkę. Postać wedle jego słów sprawiała wrażenie, jakby mu się przyglądała.
Sam pojazd przypominał pod pewnymi względami samolot transportowy An-22. Jednak jeśli to był samolot, to musiał to być sam kadłub, ponieważ świadek nie zauważył zarysu skrzydeł ani też stateczników. Obiekt również nie wydawał z siebie żadnego odgłosu, poza oczywiście szumem rozcinanego powietrza. Ten niezidentyfikowany obiekt latający nadlatywał od strony Orzesza i zmierzał w kierunku Rudy Śląskiej. Świadek wykluczył, aby to był jakiś zdefektowany samolot, który pewnie po chwili roztrzaskałby się o ziemię. Również wersja z szybowcem nie wchodziła w rachubę, ponieważ jak wiemy, szybowce zimą nie latają. Podobnej obserwacji w tej okolicy, dokładnie w odległości 15 kilometrów od miejsca dokonania wyżej opisanej obserwacji, dokonał kilka dni wcześniej jeden z kolegów tego świadka. Mężczyzna dokonał obserwacji na polnej drodze, udając się wówczas z Gierałtowic w kierunku Paniówki. Towarzyszył mu milicyjny pies. Mężczyzna wskazał później kolegom miejsce, w którym widziano obiekt i według jego słów obiekt znajdował się około 50, 70 metrów od niego.
Najwidoczniej musiał ten obiekt startować, bowiem we wskazanym przez mężczyznę miejscu znaleziono krąg o średnicy trzech metrów, z którego był wywiany śnieg. Nieopodal znaleziono trzy inne słabo widoczne okrągłe ślady, po czym wykluczone, by były to ślady jakichś opon czy czegokolwiek w ogóle ziemskiego. Wykluczono również, żeby z tego miejsca mógł startować jakikolwiek helikopter, ponieważ zbyt gęsto to miejsce było porośnięte drzewami. To jest jedna z ciekawszych i bardziej wiarygodnych relacji, jakie dostałem. Tamte relacje wcześniejsze w większości pochodzą od portalu Infra. Wszystkie są opisane w artykułach. Przy niektórych relacjach są nawet nagrania, udostępnione rozmowy ze świadkami, także można się z tym zapoznać. Tutaj jeszcze dosyć świeża sprawa. Otóż kilka dni temu, 8 kwietnia 2012 roku, po godzinie 20:00 nad ranem mieszkańcy ulicy Witosa w Rzeszowie zauważyli poruszający się duży, ciemny, owalny obiekt z trzema światłami na niskiej wysokości. Jak się okazuje, to była jedna z obserwacji, których dokonano tamtego wieczora.
O zdarzeniu poinformowała badacza Arkadiusza Miazgę jako pierwsza jedna z mieszkanek Rzeszowa, która wraz z czterema innymi osobami ze swojej rodziny zauważyła taki dyskokształtny, jak to ujęła, obiekt, jaki dwukrotnie pojawił się w tej okolicy, między innymi koło 4:00 nad ranem. Można wstępnie wykluczyć przelot jakiegoś samolotu. Najprawdopodobniej w jednym przypadku była to obserwacja pierwszego typu, bliskie spotkanie pierwszego typu. Z kolei już troszeczkę bliżej, 11 kwietnia o 20:45 w rejonie Baranówki zauważono na tle ciemnego nieba obiekt okrągły, w ciemnej barwie, lecący nisko. Ten obiekt zatrzymywał się, cofał, leciał na niezbyt dużej wysokości. Zdaniem świadków nie wyżej jak 100 do 200 metrów. Także taka troszeczkę świeższa sprawa. Można powiedzieć to jest taki wysyp obserwacji nad Rzeszowem. Dosyć wiarygodne relacje, ponieważ jak widzimy, świadków jest tutaj wielu. Także sprawa jest w toku.
Arkadiusz Miazga, z tego, co wiemy, bada tą sprawę i apelował ostatnio nawet, żeby osoby, które to widziały, żeby się do niego zgłaszały. Także dosyć to ciekawie wygląda.
[02:21:01] - No tak, szczególnie że to jest z ostatnich dni, prawda? Praktycznie.
[02:21:07] - Tak, to jest praktycznie z ostatnich dni relacja.
[02:21:10] - Ciekawa, bardzo ciekawa. I co można powiedzieć w takiej sytuacji? Przecież to jak jakiś samolot prototypowy czy jakiś tajny, to nie trzyma się to kupy, prawda? Czyli musi być coś innego. A co? To już wam ocenić, bo to
[02:21:36] - To już muszą ocenić słuchacze.
[02:21:39] - Tak, dokładnie.
[02:21:40] - To zostawiam kwestii oceny słuchaczom.
[02:21:42] - Tutaj jeszcze miałem o Roswell, ale to chyba też już na osobną dyskusję będzie, bo to jest wielki temat.
[02:21:48] - Roswell to jest jednak dosyć śliska, a dwa, że dosyć szeroka sprawa. Także chyba już dzisiaj damy sobie spokój z tym tematem.
[02:22:00] - Tak. To ja tylko na koniec jeszcze do ciebie, Iwelliosie, pytanie osobiste: kiedy i dlaczego zająłeś się UFO? Wiem, że nie tylko UFO oczywiście się zajmujesz, ale czemu? To jest taki niepopularny temat. Na nim ani nie można zarobić w Polsce, ani sobie jakiegoś splendoru przysporzyć. Wręcz przeciwnie. Co tak cię pchnęło do tego?
[02:22:27] - U mnie zainteresowanie tematyką zjawisk generalnie niewyjaśnionych, w tym również UFO, zaczęło się już w dzieciństwie. Pamiętam, jak kiedyś byłem jeszcze bardzo mały, to leżałem w łóżku, a mama mi opowiadała: „Spójrz do okna”. Widziała jakiś dziwny obiekt, oczywiście przesłonięty firanką. To wyglądało dosyć dziwnie. „To jest UFO. Podobno jakieś istoty z innych planet w tym pojździe siedzą”. Oczywiście potem, jak usunąłem tę firankę, to się okazało, że to był zwykły księżyc. Ale zacząłem się po jakimś czasie zastanawiać, czym to UFO tak naprawdę jest. I w trzeciej bodajże klasie podstawówki, kiedy mi w ręce wpadły książki Lucjana Znicza, a właściwie Lucjana Sawickiego, „Goście z kosmosu”. Zarówno te tomy poświęcone ufologii, jak i paleoastronautyce, a także tom o katastrofie tunguskiej, Trójkącie Bermudzkim i obcych śladach.
Wówczas jako dziecko zacząłem od przeglądania ilustracji. Potem postanowiłem nieco zagłębić się w treść tych książek. Co prawda z różnych powodów nie przeczytałem ich w całości od deski do deski, jednak tematyka ta na tyle mnie zaciekawiła wówczas, że w późniejszym okresie postanowiłem zgłębić nieco moją wiedzę. Dzięki temu zgłębieniu powstało między innymi Paranormalium oraz radio, w którym między innymi ciebie też można usłyszeć. W międzyczasie czytywałem również czasopisma typu „UFO”, „Nexus”, „Nieznany Świat”. Niestety już kwartalnik „UFO” nie istnieje, nie jest wydawany. Szkoda, ponieważ było to dosyć interesujące czasopismo. Drogie, ale warte wydania tych iluś, ośmiu złotych chyba pod koniec cena osiągnęła. Sięgałem również po książki poruszające nie tylko tematykę UFO, ale i tą bardziej przyziemną, typu na przykład różne paranormalne zagadki przyrody, kryptozoologia i tak dalej. Tak po trochu skakałem jak pszczoła z kwiatka na kwiatek, z książki na książkę.
Później rozpocząłem moją działalność w internecie i tak to kontynuuję już do dziś.
[02:24:58] - To co mogę ci życzyć? Wytrwałości w tym przedsięwzięciu i jakiegoś odkrycia, właśnie tego smoking gun, czyli dowodu czarno na białym pokazanego, że jednak coś jest poza nami. Jeśli chodzi o UFO, a także inne rzeczy.
[02:25:23] - Dokonałem kiedyś takiej mojej obserwacji, co do której nie wiem do dzisiaj, co to mogło być. Tutaj, niedaleko mojego domu w przedmieście Katowic obserwowałem nad pobliskim lasem eskadrę obracających się świateł zmieniających kolor. Później szukałem oczywiście w różnych źródłach, czy takie coś w ogóle człowiek stworzył. Ten obiekt przecież nie wyglądał wcale jak helikopter, bo helikopter chyba świateł nawet nie posiada takich dużych, jak wtedy obserwowałem. Obiekt też nie wydawał żadnych dźwięków ani różnych innych. Nie wiem, czy były jakieś problemy z elektrycznością, ponieważ nie miałem wtedy nic włączonego, ale taki właśnie obiekt zaobserwowałem. To krążyło nad lasem dosyć długo, bodajże kilka minut zanim zniknęło. Ale sprawa do dzisiaj nie jest wyjaśniona. Aczkolwiek znalazłem drugiego świadka, który w tym samym czasie kilkadziesiąt kilometrów dalej obserwował coś podobnego. Obserwacja z dwoma świadkami jest.
[02:26:49] - Tak, od tego zawsze trzeba wychodzić. No i cóż pozostaje? Także dziękuję ci za te dwie i pół godziny historii różnych ciekawych z terenów Polski przede wszystkim, bo to jest najcenniejsze, że tu też się coś dzieje. Nie tylko gdzieś tam za oceanem i koło Moskwy, ale także-
[02:27:15] - Polacy nie gęsi, swoje UFO mają.
[02:27:17] - Tak jest. Także jak wy jesteście zainteresowani badaniem, to oczywiście Polska jest dosyć duża, jest co badać naprawdę. Tych mnóstwo przypadków, coraz to nowych. Także tutaj słyszeliście około 10 kwietnia, 11, 8 kwietnia tego roku wypadki z okolic Rzeszowa. Dziękuję ci, Ivelliosie, za tę gościnę i jeszcze raz życzę wszystkiego dobrego. Powodzenia w badaniach.
[02:27:52] - Dziękuję, również tobie wszystkiego dobrego. Pełnych slotów.
[02:27:58] - Dzięki za te życzenia. A my będziemy kończyli znanym utworem Maxa Wavesa. Dzięki, że byliście do końca. To była taka straszna audycja, o której mogliście słuchać. Dużo przypadków z Polski mrożących krew w żyłach, z nieznanym przypadków. Czy życzyć wam takiego spotkania? Raczej chyba nie, ale życzę wam spotkania za tydzień. Trzymajcie się. Cześć.