Transkrypcja oparta jest na napisach przygotowanych dla potrzeb wstawienia tej audycji na YouTube. Może się zdarzyć, że transkrypcja nie będzie zawierała oznaczeń wyciętych elementów (np. w niektórych audycjach z relacjami świadków, gdzie osoba wypowiadająca się prosiła o wycięcie czegoś przed publikacją). Jeśli masz taką potrzebę, napisy możesz
[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Poniedziałek, 9 września 2019 roku. Mija nam już powolutku, kończy się najpiękniejszy, podobno, dzień tygodnia. Jedni słuchają Radia Paranormalium, inni podobno komuś gdzieś tam kibicują, a mam nadzieję, że niektórzy z tych kibicujących postanowili jednocześnie i kibicować i słuchać. Tutaj jakiś problem techniczny nam się pojawił na Skype'ie. Mam nadzieję, że to tylko chwilowy. Jakieś słabe połączenie sieciowe. U mnie program nie pokazuje żadnych problemów z internetem, więc to prawdopodobnie pan Sławek dokonuje relokacji w jakieś miejsce z lepszym zasięgiem.
Ale skoro już zaczęliśmy, to ja podam kontakty do Radia Paranormalium. Dzisiejszą audycję, jak zawsze realizujemy w całości na żywo. Będzie można do nas dzwonić na nasze numery telefonów stacjonarne 32 746 00 08, komórkowy 530 620 493. Jesteśmy także na chyba siadającym nam troszeczkę, ale jednak sprawnym w miarę Skype'ie radio.paranormalium.pl. Można do nas także pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać oczywiście na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i Świata Oczami Duszy, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl.
[02:22] - Halo?
[02:23] - Troszkę nas porwało. Widzę. Urwało nam połączenie.
[02:29] - Nawet całkiem urwało, bo straciłem pana w ogóle, panie Marku.
[02:32] - Ja pana też straciłem, ale już pana widzę. Odzyskałem. Zdążyłem do czasu tego odzyskania podać wszystkie kontakty do Radia Paranormalium, więc mogę już spokojnie oddać panu głos. A słuchaczom jeszcze tylko powiem, że liczymy, że mimo tego dzisiejszego kibicowania, to jednak państwo też się uaktywnicie troszkę nie tylko przed telewizorami czy radioodbiornikami, ale też na naszych czatach. Prawda, panie Sławku?
[03:00] - Oczywiście. Zapraszam w imieniu swoim oraz pana Marka. Zapraszam. O tak krótko i na temat. Czy ja już mogę, panie Marku?
[03:14] - Jak najbardziej.
[03:15] - Dobrze. Kochani, witam was bardzo serdecznie. Panu Markowi bardzo dziękuję za ten wstęp, ponieważ mamy dzisiaj poniedziałek i ja też mam troszeczkę, nie ukrywam, rozdarte serce, bo ja łączę duchowość z kibicowaniem, więc tak domyślam się, że wy też pewnie mieliście jakieś tam dylematy, na co poświęcić dzisiejszy wieczór.
[03:42] - Zawsze można być jeszcze głosem na antenie radiowej, a sercem czy też duchem na stadionie.
[03:49] - Nie posiadam jeszcze takich umiejętności. Myślałem o tym, żeby prowadzić audycję podczas oglądania meczu, ale stwierdziłem, że to się na pewno nie uda, więc jestem w tej chwili tylko i wyłącznie z wami. Mam nadzieję, że jesteście też po drugiej stronie tych naszych internetowych odbiorników. Więc cóż, zaczynajmy. Ponieważ pod ostatnią audycją na YouTubie nie zauważyłem tam jakichś nowych tematów do poruszenia, więc nie będzie nowych tematów, nie będę komentował tego, co się pojawiło pod audycją. Zainteresowanych zapraszam do poczytania sobie. Ale oprócz tego, że nie pojawił się jakiś nowy temat do audycji, to też nie pojawił się żaden komentarz, czyli nie pojawiła się żadna odpowiedź na temat zadania, które wam zadałem. Rozumiem, że jest to dopiero początek roku szkolnego, więc jeszcze pewnie część żyje wakacjami. Natomiast ciekawy byłem waszych opinii, waszych pomysłów na temat, o którym rozmawialiśmy w poprzedniej audycji. Dla tych, którzy nie słuchali poprzedniej audycji przypomnę, że zadałem wam takie pytanie, żebyście się zastanowili nad sposobem, który umożliwiłby nam, ludziom poznanie wszelkich możliwych aspektów ziemskiego życia, czyli tak przykładowo tych, o których tam najczęściej mówimy: o biedzie, o bogactwie, o zdrowiu, o chorobie, o szczęściu, nieszczęściu, o byciu ofiarą i byciu oprawcą, czyli tych takich najbardziej ekstremalnych doświadczeniach.
Ale również jest całe mnóstwo tych pośrednich stanów emocjonalnych i sytuacji, w których się znajdujemy bądź w którychCzęsto wydaje nam się, że wiemy, jak powinno się postąpić. Wydaje nam się, że nasz sposób postępowania jest słuszny, jedyny. Jak mówię, tych sytuacji jest całe mnóstwo, przeróżnych, pośrednich. Jak zrobić? Czy wymyśliliście jakiś mechanizm, jakiś pomysł? Namawiałem was do tego, żebyście się zabawili troszeczkę w Boga, który taki mechanizm wymyśla, który umożliwiłby ludziom w ciągu jednego ludzkiego życia doznać tych wszystkich, poznać te wszystkie sytuacje w sposób nie teoretyczny, tylko w sposób praktyczny, czyli w praktyczny sposób ich doświadczyć. Ponieważ nie podzieliliście się, nie usłyszałem żadnego, nie przeczytałem żadnego komentarza na ten temat, więc albo to po prostu odpuściliście, pozostawiając znowu na mnie ciężar rozwiązywania tych dylematów i opowiadania o nich, albo po prostu nie za specjalnie wpadliście na jakiś pomysł, który by dał nam taką możliwość. I faktycznie wcale akurat tej drugiej grupie, która szukała, a nie znalazła, tej drugiej grupie ludzi wcale się nie dziwię, ponieważ ja też mimo wielu lat zastanawiania się nie znalazłem sposobu, który by człowiekowi dał możliwość doznania tych wszystkich sytuacji w ciągu jednego ludzkiego życia. Jak się domyślacie, jedynym takim sposobem na to jest właśnie reinkarnacja. Jedynym sposobem na to, abyśmy mogli jako ludzie doświadczać różnych przeróżnych sytuacji, w zasadzie wszystkich sytuacji, które na Ziemi są możliwe.
Przecież podczas rozmów pewnie żadne z was się tam do tego specjalnie nie będzie chciało przyznać, ale posłuchajcie swoich znajomych, swoich przyjaciół, posłuchajcie dyskusji w autobusach, w metrze, w tramwaju, kiedy ludzie z tak wielkim przekonaniem wyrażają opinie. Mało tego, opinia to jest jedno. Dają bezkrytyczne, zupełnie niepodlegające żadnej dyskusji rady bądź wprost naciskają na drugich, w jaki sposób mają postąpić, w jaki sposób mają zareagować, w jaki sposób mają się zachować. Zwróćcie uwagę, że każdy z nas, w każdej sytuacji życiowej wie, jak należy postąpić. Opowiadałem wam pewien przykład mojego takiego nieżyjącego już kolegi z podstawówki, który już w podstawówce miał problemy i z nauką, i z rozwojem, więc później się to przełożyło na brak jakichś tam sukcesów w partnerstwie, na brak sukcesów zawodowych, co w naturalny sposób popycha człowieka do szukania kolegów o podobnym poziomie myślenia i podobnych potrzebach. Więc po prostu został alkoholikiem. Podczas którejś tam z kolejnych przerw w piciu zostałem poproszony o to, żeby go zatrudnić do siebie do pracy, żeby dać mu pracę, żeby po prostu nie miał kolejnego powodu do tego, żeby pić. No i faktycznie wziąłem go do pracy, do takich, uwierzcie mi, najprostszych czynności, gdyż po pierwsze on nie miał ani za specjalnie umiejętności, żeby poważniejsze operacje robić, czynności, ale też nie miał aspiracji do tego, żeby się uczyć, żeby się rozwijać, żeby czegoś nowego się nauczyć. I podczas jakiegoś tam wyjazdu podczas bardzo śnieżnej takiej zimy dosypało wtedy śniegu. Ja jechałem busem, on pojechał razem ze mną.
Reszta ekipy tam jechała swoimi samochodami i naprawdę było ślisko. Ten śnieg sypał, a on przez bodajże 20 minut tłumaczył mi, jak należy zorganizować, jak powinno być zorganizowane odśnieżanie ulic w Warszawie w sezonie zimowym. Ponieważ było ślisko, ja byłem mocno skoncentrowany na drodze, to za specjalnie mu nie przerywałem, a on przez 20 minut mówił mi, co powinno zostać wykonane, zrobione, jak powinno to być zrobione i tak dalej, i tak dalej. Ja w którymś momencie zadałem mu pytanie, mówię: „Darek, wiesz mówi, ile jest piaskarek mówię w Warszawie?” On mówi: „Nie, nie wiem.” Mówię: „A wiesz ile taka piaskarka mówię bierze na siebie piasku jednorazowo?” Mówi: „Nie wiem.” Ja mówię: „Jakieś pięć, sześć ton. A wiesz ile czasu, że tak powiem, wysypuje w normalnych warunkach ten piach z siebie?” Mówi: „Nie, nie wiem.” Ja mówię: „Około godziny. Więc przemnóż sobie mówię te 650 piaskarek razy pięć ton razy 24 godziny i znajdź mi miejsce w centrum Warszawy, które ktoś przeznaczy na magazynowanie piasku z solą, który wystarczy na jedną dobę pracy.” To jakby nie zmieniło faktu, że on się przyznał do tego, że nie powinien w ogóle zabierać głosu na taki temat, nie mając w ogóle pojęcia, z czym to jest związane. Ale do czego zmierzam? Do tego zmierzam, że nasza ludzka natura, a nawet w pewnym sensie to jest nasza natura. Niektórzy nazywają to naszym ego.Ale też nasza podświadomość, bo to ona w większości odpowiada właśnie za takie zachowania. Nasza ludzka natura każe nam mówić na każdy temat, na jaki zabieramy głos z wielką pewnością siebie.
Po prostu na wszystkim się znamy. Mój kolega znał się na piaskarkach, natomiast wszyscy znamy się na polityce, na zdrowiu, na wychowaniu dzieci, na piłce nożnej. Wszyscy się znamy. Oczywiście wiemy dokładnie, jak inni ludzie powinni postępować, jak się zachowywać, jak reagować. My to wszystko po prostu wiemy. Jak myślicie, do czego nas ta wiedza prowadzi? Jak mógłbym przekonać swojego kolegę od piaskarek, czy ma rację, czy nie? Dareczku, ale to jest olbrzymia hałda piachu, którą naprawdę ciężko jest gdzieś zmagazynować, zwieźć później i tak dalej. Ja już nie wspominam o innych procesach logistycznych. Wytrzymanie tych sześciuset ciężarówek, prawda?
W jednym miejscu i tak dalej. Nawet takie informacje i takie argumenty nie przekonują go do tego, że on się myli. Więc w jaki sposób można człowiekowi pokazać, że się myli? Jeden jedyny sposób. Pozwolić mu taką sytuację przeżyć, czyli zrobić go dyrektorem tego przedsiębiorstwa i powiedzieć: „OK, teraz jesteś dyrektorem, więc zarządzaj. Proszę, zorganizuj to tak, żeby było dobrze. Tak według tego, jak ty uważasz, że powinno być. Czyli znajdź miejsce w centrum Warszawy, ściągnij te wszystkie ciężarówki, zapoznaj się z tymi wszystkimi aspektami i zobaczymy, czy to, co chwilę temu wydawało ci się takie proste, jasne i oczywiste, nadal będzie takie proste, jasne i oczywiste”. Skutecznym sposobem, żeby przekonać człowieka, czy jego poglądy są słuszne, czy jego przekonania są słuszne, jest pozwolić mu przeżyć taką sytuację. I to jest jedyna metoda, żeby móc zapoznać się od podszewki, od każdej ze stron z każdą sytuacją, która jest możliwa na ziemi.
Tylko wtedy człowiek tak naprawdę wie, jak to wygląda. Nie ma innej metody. Ale dobra, za chwilę. Więc jak stworzyć taki mechanizm, żeby każdy człowiek mógł się znaleźć w każdej sytuacji? Oczywiście nie da się tego zrobić w ciągu jednego ludzkiego życia. Dlatego właśnie jest inkarnacja. Dlatego jest możliwy długotrwały proces zbierania tych informacji, przekonywania się przy różnych sytuacjach życiowych, jak to w praktyce wygląda. Nie w teorii, tylko w praktyce. Po to jest inkarnacja. I tu nie chodzi o to, żeby wykształcić.
Żebyśmy się też dobrze zrozumieli. To nie chodzi o to, żeby wykształcić dyrektorów firm zarządzających oczyszczaniem czy odśnieżaniem miasta. Bo ja dałem taki przykład, ale jest przecież mnóstwo sytuacji, w których my oceniamy innych ludzi. Uważamy, że tacy są źli, a tacy są dobrzy, że takie postępowanie jest słuszne. Ja na jego miejscu to bym zrobił tak. Nie powinnaś robić tak. Powinieneś zrobić tak. Twoje postępowanie jest złe. I tak dalej. W procesie reinkarnacji chodzi o zrozumienie, co jest prawdą.
To, o czym mówiliśmy w poprzedniej audycji. O zrozumienie, co jest tak naprawdę prawdą i jak tak naprawdę my w konkretnej sytuacji się zachowamy. Ludzie nieraz mnie pytają, co ja bym zrobił w jakiejś tam sytuacji. Ja mówię: „Żeby powiedzieć, co ja bym zrobił, musiałbym tą sytuację przeżyć”. Ja mogę mówić o tym, co przeżyłem i tego jestem pewien, jak wtedy zareagowałem, jak się wtedy zachowałem. Natomiast nigdy do końca nie możemy być pewni nawet samych siebie, jak w konkretnej sytuacji się zachowamy. Nigdy. Owszem, możemy mieć nie wiem jak rozwiniętą świadomość, nie wiem, jak rozwinięte kryteria moralne, kręgosłup moralny, zasady i tak dalej, ale i tak na 100% nie możemy powiedzieć, że w sytuacji, w której znalazł się drugi człowiek, nie zachowamy się dokładnie tak jak on. Ja nie chcę tu mówić i zresztą powiem, tak? W sytuacjach zagrożenia na przykład własnego życia, w sytuacjach zagrożenia życia naszych bliskich, w sytuacjach, kiedy skala emocji, których nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jakie one będą w sytuacjach ekstremalnych, jak się zachowamy, nie wiemy tego.
Możemy podejrzewać, możemy domniemywać, ale na 100% pewności nie mamy. I mówię tu o sytuacjach zagrożenia życia, ale tych sytuacji nawet dużo prostszych w życiu mamy setki, kiedy każdy z nas tak naprawdę zachowuje się inaczej, każdy z nas reaguje inaczej. WięcPoznanie. Reinkarnacja jest też pewnego rodzaju procesem poznawania samego siebie. Tu wam coś podpowiem jeszcze, bo co się dzieje właśnie w tym procesie reinkarnacji? Te doświadczenia, które przeżywamy w danym wcieleniu są ważne. Są bardzo ważne, ale równie ważne, a może nawet ważniejsze jest zrozumienie swojego zachowania i swojego postępowania. Weźmy na przykład taką sytuację, że 300, 400, 500, 800 lat temu ktoś był niewolnikiem i z punktu widzenia umierając jako niewolnik czuł się dalej niewolnikiem, nawet na koniec swojego własnego życia nie miał dylematów. Umierał jako niewolnik, a jego pan umierał jako jego pan. I też nie miał dylematów, że zabił jego żonę bądź męża, dlatego, że ukradł kilogram kukurydzy z pola albo że wychłostał, albo że zgwałcił ich córkę.
Umierając nie miał żadnych dylematów, że zrobił coś źle, ponieważ w jego ówczesnej ziemskiej świadomości nie było w tym nic złego. Bycie niewolnikiem było obowiązkiem. Bycie panem było przywilejem, ale też korzystanie z tych przywilejów nie budziło żadnych kryteriów moralnych, nie budziło żadnych wątpliwości co do postępowania. Więc czy ten proces miałby sens, gdyby odbywał się tylko na ziemi? Nie, ponieważ pan, który chłostał, zabijał, gwałcił swoich poddanych, przychodząc na następne wcielenie, najprawdopodobniej, gdyby nie właśnie sytuacja, o której zaraz powiem, nie miałby żadnych wątpliwości i dalej chciałby robić tak samo. Więc właśnie ten proces reinkarnacji nie jest procesem ziemskim. Ziemia i nasze kolejne wcielenia są tylko miejscem, gdzie doświadczamy, gdzie zbieramy kolejne doświadczenia, gdzie przeżywamy kolejne sytuacje. Natomiast proces zrozumienia tych sytuacji następuje już po śmierci. Pamiętacie, jak w jednej z ostatnich audycji rozmawialiśmy o tym, że jesteśmy jedną wielką zbiorową świadomością i w określonych warunkach, w niektórych sytuacjach te świadomości, pojedyncze świadomości mogą się ze sobą komunikować. Rozmawialiśmy tutaj, było nawet kilka telefonów.
Ja opowiadałem też historię ze swojego życia, kiedy czuję się dokładnie to, co w konkretnej sytuacji czuje druga osoba. Czyli my jesteśmy jakby jednostkową świadomością i czujemy dokładnie emocje drugiej osoby bądź stworzenia, istoty. I jest to możliwe tu na ziemi. Natomiast po naszej śmierci to odczuwanie jest procesem całkowicie naturalnym. I ten tak zwany sąd ostateczny, który się odbywa, polega właśnie na tym, że jesteśmy konfrontowani ze wszystkimi emocjami innych istot, innych osób. Czujemy te emocje, bardzo dobrze je rozumiemy. Emocje wszystkich osób, istot, które w swoim ostatnim wcieleniu żeśmy spotkali na swojej drodze. Nie czujemy tylko swoich emocji, ale czujemy również emocje drugiej osoby. I wtedy następuje proces uświadomienia sobie, co żeśmy tak naprawdę zrobili, jak nasze zachowania zostały odebrane przez inne osoby, jak to, co my nazywaliśmy miłością, było odbierane przez osobę, którą tą miłością obdarzaliśmy. Jak czuł się pan oprawca, gwałca niewolników, wyrządzając niewolnikom takie, a nie inne rzeczy.
Czyli to wszystko, w czym żeśmy uczestniczyli podczas ostatniego wcielenia, staje się dla nas proste, jasne i oczywiste, ponieważ dokładnie rozumiemy, zdajemy sobie sprawę, odczuwamy emocje osób, z którymi w tych sytuacjach żeśmy uczestniczyli. I tu następuje coś, co ja nazywam świadomością. Uświadamiamy sobie, co tak naprawdę zrobiliśmy w życiu. Nie w sensie materialnym, nie w sensie zawodowym, nie w sensie rodzinnym, tylko w sensie emocjonalnym. Jaki wpływ mieliśmy na zachowania innych ludzi? Jakie oni mieli odczucia związane z naszymi uczynkami, z naszymi zachowaniami, z naszymi reakcjami? I tu, w tym momencie powstaje świadomość. Uświadamiamy sobie w sposób taki bezsporny, bez tłumaczenia, bez krętactwa, bez wydziwiania, bez adwokatów, bez przepisów prawnych, na poziomie czysto emocjonalnym uświadamiamy sobie całe swoje życie. I następnym krokiem jest utrwalanie tego, co żeśmy zrobili i co żeśmy sobie jako dusza uświadomili po naszym poprzednim wcieleniu. I schodzimy na ziemię i zaczynamy przeżywać te sytuacje właśnie od drugiej strony, abyśmy dobrze zrozumieli każdą emocjonalną sytuację.Tak właśnie i po to właśnie jest proces reinkarnacji.
Często ta świadomość, która w wyniku tych wszystkich doświadczeń powstaje, jest poniekąd ignorowana, poniekąd niedostrzegana. To jest tak, jak zatytułowałem swoją książkę: Po co człowiekowi dusza? Podtytuł mojej książki: Po co człowiekowi dusza? Kiedyś byłem zdecydowanie bardziej aktywny na różnego rodzaju grupach tematycznych i tam kilka razy trochę zaczepnie zadawałem takie pytanie: po co człowiekowi dusza? I uwierzcie mi, że zrozumienie sensu istnienia duszy jest naprawdę poważnym dylematem, poważnym problemem dla bardzo wielu ludzi i nawet specjaliści od duszy. Bo kto jest specjalistą od duszy? Tak naprawdę przez tysiąclecia specjalistami od dusz byli szamani, wszelkiego rodzaju kapłani, guru i tak dalej. To oni jakby obcowali w świecie duchowym i oni mieli być tymi osobami odpowiedzialnymi za rozwój naszej duszy. Natomiast tak nie było i nawet wśród tych ludzi rozmowa z nimi na temat sensu istnienia duszy jest w dalszym ciągu rozmową o niczym. Bo możemy zastanawiać się nad technicznymi aspektami, nad fizycznymi aspektami, nad energetycznymi aspektami, biofizycznymi, fizyczno-kwantowymi, astrologicznymi aspektami duszy.
Czym ona jest, jak ona jest, jak ona jest zbudowana, jak się komunikuje, jaki jest mechanizm, gdzie ona jest umiejscowiona, czy w mózgu, czy gdzieś tam. Natomiast to wszystko jest mniej istotne. Istotny jest sens posiadania duszy. Po co ona w ogóle jest? A już przełożenie tego sensu istnienia duszy na nasze codzienne życie i zrozumienie tego, że nasza dusza nie jest tylko aspektem duchowym i energetycznym, że nasza dusza ma ewidentny i bardzo wyraźny wpływ na nasze codzienne życie. I ja nie mówię tutaj o tych, którzy wykorzystują duszę do jasnowidzenia, do komunikowania się, do eksploracji, do podróży OOBE. Czyli oni w sposób praktyczny wykorzystują swoją duszę. Nie mówię też o ludziach, którzy próbują w jakiś sposób kierować się potrzebami duszy i próbują z tą duszą rozmawiać. Bo to jest teraz coraz częstszy dylemat i pytanie, jak się skomunikować ze swoją własną duszą? Czego moja dusza ode mnie chce, jakie ma zadanie i tak dalej.
To coraz częstsze dylematy i myślę, że też wśród was. I też słyszę, i widzę te pytania. To jest tylko jeden z wielu aspektów duszy. Natomiast czy chcecie, czy nie chcecie, czy ktoś jest świadomy, czy jest nieświadomy, czy jest przebudzony, czy nieprzebudzony, jego dusza i tak wywiera wpływ na jego codzienne życie. I to bez względu na to, jaki, że tak powiem, umowny poziom rozwoju tej duszy, czyli ilości inkarnacji, które mamy za sobą, reprezentujemy. W jaki sposób się to odbywa? Kochani, dusza, a tak dokładnie to świadomość, która wynika, która jest zapisana w naszej duszy. Bo sama dusza jest tylko energią. Natomiast informacje zapisane w tej duszy, wnioski z tych naszych wszystkich dotychczasowych wcieleń, które tworzą naszą świadomość, tak jak wszystko to, co przeżyjemy w konkretnym wcieleniu, od naszego urodzenia aż do tego momentu, w którym jesteśmy dzisiaj, tworzy naszą ziemską świadomość. Świadomość obecnego wcielenia.
Wszystko to, czego się dowiedzieliśmy, co zrozumieliśmy, czego się nauczyliśmy, czego doświadczyliśmy, tworzy naszą, moją, waszą i każdego z nas świadomość, każdego człowieka. Świadomość wynikającą z tego wcielenia. Ale też mamy właśnie tą świadomość wybudowaną przez dziesiątki, setki wcieleń. I ta świadomość bardzo mocno wpływa na nasze codzienne wybory, decyzje, zachowania i tak dalej. Kwestia jest tego, jak świadomie do tego podchodzimy, jak bardzo jesteśmy tego świadomi. Ten nasz umowny podział na dusze dziecięce, dziecinne, młode, niemowlęce, dojrzałe i stare. To, o czym żeśmy też już rozmawiali, nie jest bez sensu, bo na każdym z tych poziomów, na każdym z tych etapów wpływ duszy, wpływ naszej świadomości jest inny. I teraz mój ulubiony przykład, czyli te poziomy takie dziecięce. Jak to się przejawia? Przypomnę, może troszeczkę w skrócie, jak to się przejawia.
Zwróćcie uwagę, że im niższy poziom rozwoju świadomości, tym większe przekonanie i większe zaufanie do podświadomości i większe przekonanie, że to, co się wie, jest jedyną słuszną prawdą.I zamknięcie na jakiekolwiek argumenty. Weźcie na przykład duszę dziecięcą, dziecięcy poziom rozwoju świadomości. Bardzo mało przeżytych inkarnacji, bardzo mała świadomość. Cały czas to jest etap zbierania kolejnych doświadczeń. I spróbujcie osobę o tym poziomie świadomości do czegokolwiek przekonać, używając choćby nie wiem jak racjonalnych argumentów. Tu wam podam przykład, bo bardzo często dziecięcy poziom świadomości reprezentują osoby bardzo religijne, które po prostu tak jak dzieci mają zbyt małą świadomość, by móc funkcjonować bez zakazów i nakazów rodziców, czyli bez zakazów, nakazów i swoich przywódców. Dla dziecka tym przywódcą jest rodzic, opiekun. Dla osoby dorosłej na tym etapie rozwoju jego wychowawcą są właśnie przepisy prawa i przepisy religijne. I spróbujcie przekonać człowieka, który jest bardzo mocno religijny, jakimikolwiek racjonalnymi argumentami, że się myli. Nie da się.
Zresztą to jest tylko przykład, ale przez moje życie przewinęło się sporo dziecięcych duszyczek, które jak dziecko manipulują faktami, bronią swojego zdania, używając argumentów, których nie rozumieją. Są święcie przekonane o tym, że im się coś od życia należy, jak dziecku. Ono chce mieć. Ono nie chce pracować, nie chce zabiegać, nie chce się starać, chce mieć. Dziecięcy poziom rozwoju świadomości to są ludzie, którzy reprezentują sobą na przykład patologię. Dla których obowiązkowość, odpowiedzialność, lojalność, sumienność to są pojęcia, których oni nie znają. Tak jak dziecko nie wie, co to jest odpowiedzialność, ponieważ zawsze tą odpowiedzialność za niego biorą rodzice. To są ludzie, którzy zawsze obwiniają innych za swoje niepowodzenia. To zawsze inni są winni tego, że oni mają tak albo inaczej. To człowiek będący na zasiłku ma pretensje do państwa, że zasiłki są za małe, chociaż jest zdrowy, chociaż nic mu nie dolega, chociaż mógłby iść do pracy.
Ale to wina państwa, że jego sytuacja jest tak kiepska, bo zasiłki są za małe. Zasiłki powinny być większe. On nie pomyśli nawet o tym, że obowiązkiem dorosłego człowieka jest aktywna praca zawodowa i wtedy tylko od niego zależy, ile i w jakiej branży zarobi pieniędzy. Nie. On chce mieć. I to jest poziom świadomości, który wyraźnie determinuje poziom ludzkiego życia. I tak jest na każdym innym poziomie rozwoju świadomości. Nasza dusza, te informacje, które zostały w niej zapisane, których wynikiem jest coraz większa nasza świadomość, determinują nasze codzienne ludzkie życie. To nie jest wymysł, proces, który został wymyślony tylko do celów duchowych, bo ta cała duchowość bardzo determinuje nasze codzienne ludzkie życie. Bo inaczej jest na poziomie dziecięcym.
Inni ludzie co innego reprezentują na poziomie tej młodej świadomości, bo to są już ludzie, którzy są święcie przekonani o swoich racjach. Ale są też świadomi, że to, co robią, jest wynikiem ich cwaniactwa, ich wyższości, ich mądrości. Dziecko w pewnym sensie wykorzystując zasoby materialne swoich rodziców, nie robi tego tak egoistycznie, z premedytacją. Po prostu nie potrafi inaczej. Nie zna innych możliwości. Nie ma możliwości pójścia do pracy, więc tak. Natomiast dusze młode już są cwane. One wiedzą, że skoro ja jestem kierownikiem, to 10, 20, 30 osób musi zapieprzać na moją wysoką pensję. Ale nie mają z tego powodu żadnych wyrzutów sumienia, ponieważ to jest ich zasługą, że są tacy mądrzy. Więc skoro oni są głupsi, to niech zapieprzają.
To jest tak w skrócie opisana filozofia duszy młodej. Ja. Tylko ja. Ja jestem najważniejszy, ja się liczę. Jeżeli coś zawdzięczam, to tylko sobie. A jeżeli ktoś jest ode mnie gorszy, słabszy, głupszy, to ja nie mam z tym żadnego problemu. To jest jego problem, nie mój. Inny jest standard życia emocjonalnego na poziomie dusz dojrzałych, bo tu już bardziej zaczynamy się liczyć z drugim człowiekiem. Coraz bardziej dociera do nas, że nie tylko my jesteśmy istotni, że są też inne istoty, które tak samo jak my mają prawo do tego, do czego my mamy prawo. I jak na przykład człowiek o świadomości dziecięcej, tej duchowej świadomości dziecięcej, podjeżdżając pod market i parkując na dwóch miejscach parkingowych w ogóle nie ma świadomości tego, co on zrobił.
A zwracając mu uwagę w ogóle spotykamy się z totalnym niezrozumieniem. Człowiek nie rozumie, co do niego mówimy.Dlaczego zaparkował na dwóch miejscach zamiast na jednym? Dlaczego zablokował dwa miejsca parkingowe? Albo stanął krzywo i w ten sposób zablokował. On nie rozumie, co do niego mówimy. Ale co się stało? Albo: „Przecież ja tylko na chwilę”. Co nie zmienia faktu, że w przypadku dusz dziecięcych, jeżeli zobaczy trzy miejsca dalej osobę, która zaparkowała na dwóch miejscach parkingowych, to go nawyzywa od debili. Tak to właśnie działa w przypadku dusz dziecięcych. W ogóle nie ogarniają tego, że zupełnie inne prawa, ale bez jakiejś świadomości inne prawa przyznają sobie.
Czyli ja tylko na chwilę i ja mogę, ale ten, który zaparkował dwa miejsca dalej, on już nie ma prawa na chwilę i on już nie może. I nawet nie próbujcie z nim rozmawiać, że przed chwilą zrobił to samo, ponieważ wam powie: „Ale ja tylko na chwilę”. Więc rozmowa z takim człowiekiem nie ma najmniejszego sensu. Człowiek, dusza młoda to bardzo często widać na przykład pod centrami handlowymi, kiedy naprawdę dobra fura musi być zaparkowana jak najbliżej wejścia do centrum handlowego. Nieważne czy to jest miejsce dla inwalidy, nieważne czy to jest zakaz, nieważne czy on zablokuje i komuś utrudni przejazd. Nieważne. On jest ważny, on jest najważniejszy. On ma dobry samochód i jemu wolno. I on to robi z pełną premedytacją, z pełną świadomością. W przeciwieństwie do duszyczki takiej dziecięcej.
Bo on jest ważny, bo on jest cwany, on jest najlepszy, jemu wolno. I teraz sytuacja w przypadku dusz na przykład dojrzałych wygląda w ten sposób, że dusza dojrzała wie i przejmuje się tym, że jeżeli postawi źle samochód, to zajmie dwa miejsca parkingowe i komuś tego miejsca parkingowego może zbraknać. Ona ten samochód jak krzywo zaparkuje, wyjedzie i poprawi, żeby stanąć w miejscu, które zajmuje jedno i spojrzy, czy po jednej, czy po drugiej stronie zmieści się jeszcze samochód, jeżeli jest taka możliwość. Bo tu się zaczyna myślenie o innych. O duszach starych wam chwilowo nie będę mówił, bo to jest w ogóle społeczna patologia. W sensie takim dość odbiegającym od ogólnie przyjętych norm, dlatego nazywam to patologią. Natomiast tych rozkminek i tych dylematów jest jeszcze więcej. I mówię o tych takich zwykłych ziemskich sprawach po to, żeby, kochanie, wyjaśnić, że proces reinkarnacji nie jest tylko procesem duchowym. Że ta dusza, która sobie tam krąży, która sobie raz jest na ziemi, raz jest gdzieś tam tak jak, co poniektórzy sobie tam do mnie mówią, tak? Że tutaj człowiek umiera, a ona sobie żyje, że gdzieś tam się błąka, że gdzieś tam sobie czeka, że tam przechodzi jakieś procesy.
Czyli to często jest postrzegane jako taki dualizm, czyli że tu człowiek sobie żyje, a obok niego sobie żyje taki twór, który jest duszą. I my robimy swoją robotę, dusza robi swoją robotę i my z tą duszą jakoś tam się próbujemy skomunikować. Jak się nie uda, no to żyjemy w takiej rozterce. Żyjemy w czymś tam. I że ta dusza od czasu do czasu uda nam się nawiązać kontakt, więc ta dusza jest taka niewiadomo po co. I że ten cały proces rozwoju duchowego odbywa się gdzieś poza nami i że nie ma na nas tak naprawdę większego wpływu. Po to wam o tym mówię, że ten cały proces duchowy, że ten cały proces rozwoju duchowego, ten cały proces reinkarnacji, ten cały proces budowania świadomości ma bardzo, ale to bardzo duże przełożenie na nasze codzienne życie. Nie chcę w tej chwili łączyć podświadomości z duszą, ze świadomością, opowiadać wam o tych często problemach, konfliktach współpracy. Nie chcę tego mieszać. Skoncentrujmy się dzisiaj na tym, że świadomość jest elementem naszego codziennego życia.
Świadomość wynikająca właśnie z ilości inkarnacji, z ilości doświadczeń, które przeżyliśmy, z ilości wcieleń, w których uczestniczyliśmy. Ta świadomość budowana w taki normalny, zwykły, ludzki sposób, tylko odbywająca się w dużo szerszym okresie czasowym, bardzo, ale to bardzo mocno determinuje nasze codzienne życie, wpływa na nasze codzienne życie. Świadomość jest pewnego rodzaju hamulcem przed robieniem chociażby rzeczy złych i po tym też, bo czasami jak rozmawialiśmy o tym, to było dużo częściej. Jak rozpoznać, że tak powiem, poziom tego rozwoju, tej świadomości, jak to odróżnić i tak dalej. I ktoś mi nawet chyba zarzucał, czy jestem w stanie to ocenić, czy jest jakaś technika, która pozwala ocenić dojrzałość, znaczy poziom dojrzałości, poziom rozwoju świadomości. Jest. I powiem wam więcej. To widać tak naprawdę przynajmniej w większości wypadków po kilku, kilkunastu zamienionych wspólnie zdaniach. Bo człowiek, który bezkarnie na przykład krytykuje innych, znaczy bezkarnie trudno powiedzieć tu o karze, bo niby skąd, tak?Ale w ogóle bez mrugnięcia oka krytykuje i ocenia innych, nie widząc żadnego błędu w swoim postępowaniu. Na pewno nie jest duszą dojrzałą.
I tych reakcji, tych zachowań, które świadczą o tym, w jakim miejscu tej nauki naszej duchowej i rozwoju duchowego, rozwoju świadomości jest człowiek, bardzo dokładnie widać. Im człowiek bardziej świadomy, tym więcej czasu, na przykład w dyskusji, zostawia sobie na zastanowienie się nad pytaniem i tym chętniej przyznaje się do tego, że czegoś nie wie. Im niższy poziom rozwoju świadomości, tym większe przekonanie, że się wie wszystko i że się wie najlepiej. Mało tego, i że nie ma dla nikogo innej drogi, jak tylko ta, którą on zna. Świadomości dojrzałe tolerują i akceptują i uznają to, że ktoś chce się rozwijać w inny sposób. Świadomość młoda uznaje tylko jeden sposób i jedyną drogę - swoją własną. I bez mrugnięcia oka będzie wszystkich przekonywał, że to jest właśnie jedyna słuszna droga. Świadomość dziecięca nie ma w ogóle pojęcia o rozwoju i musi się podporządkować jakimś regułom. Jeżeli nie znajdzie takich reguł, to tymi regułami są tylko reguły podświadomości, czyli wzorce wyniesione z domu. I to po prostu wszystko, kochani, widać.
Więc tak jak mówię, ten proces reinkarnacyjny, który został stworzony po to, abyśmy mieli dużo czasu na budowanie naszej świadomości, nie jest wymyślony tylko w sferze duchowej i na potrzeby duchowe. To jest proces, który pozwala nam rozwijać naszą świadomość, ale też bardzo mocno ta świadomość wpływa na nasze życie, na nasze zwykłe, codzienne, ziemskie życie. Ten udział świadomości w tym naszym codziennym życiu na różnych etapach rozwoju jest różny, bo dla dusz dziecięcych, które dopiero zaczynają zbierać te doświadczenia, ta świadomość nie ma za specjalnie wiele do powiedzenia, więc pozwala człowiekowi te doświadczenia zbierać tak jak małemu dziecku. Niczego od niego nie oczekuje. Na etapie młodym dusza też zbiera doświadczenia, czyli pozwala człowiekowi zbierać doświadczenia i testować jego przekonania. Na poziomie dojrzałym już się zaczyna wyciąganie wniosków, zaczyna się pojawiać niedosyt i szukanie, i zrozumienie tego, że te ziemskie realia, ziemskie wartości nie do końca zaspokajają jego potrzeby bycia szczęśliwym, spełnionym. Więc jest poszukiwanie też w innych płaszczyznach. Dusze stare są, ogólnie rzecz biorąc, w dużej mierze ignorantami, które już znają ten proces i wiedzą, że każdy osobiście i samodzielnie przez niego musi przejść. Często są odbierane jako osoby oschłe. Mądre, ale oschłe, jak stary człowiek, który wie, że tak naprawdę całe życie docenia się wtedy, kiedy zaczyna się je tracić.
Więc reasumując, bo znowu się rozgadałem: reinkarnacja jest procesem, który służy rozwijaniu naszej świadomości poprzez kolejne wcielenia. A ta świadomość nie jest tylko aspektem duchowym, który się odbywa w świecie równoległym, tylko jest elementem, który bardzo, ale to bardzo mocno determinuje nasze codzienne życie, nasze codzienne wybory, nasze codzienne decyzje. I to, że świadomość też bardzo łatwo jest zrozumieć, czyli zrozumieć, z kim mamy tak naprawdę do czynienia, z jakim poziomem rozwoju świadomości właśnie w danym momencie obcujemy. I ja mówię, tak jak mówiłem w poprzednich audycjach, nie traktujcie tego jako lepszy, gorszy, tylko sama świadomość. Nie wiem, to jest trochę tak, jak może brutalnie powiem, jak z obcowaniem ze złodziejem. Jeżeli wiemy, że obcujemy ze złodziejem, to nie zostawiamy mu kluczy od domu, nie zostawiamy go samego w domu. Więc jeżeli wiemy, że mamy do czynienia ze świadomością dziecięcą, dziecinną, to w ogóle dyskusje na pewne tematy nie mają najmniejszego sensu. Tak jak przekonywanie do duchowości świadomości młodej, żeby się skierowała w kierunku rozwoju osobistego i duchowego. Więc poznanie drugiego człowieka bardzo ułatwia nawiązanie właściwych relacji. Właściwych, czyli przyoszczędzenie stresów nam, jakichś tam kłopotów, ale też i drugiej osobie, która często nie jest w ogóle albo zainteresowana, albo nie jest w stanie pojąć, o czym do niej mówimy.
No i tyle. Kochani, to tak jakby miało być o reinkarnacji, więc o reinkarnacji.Mam nadzieję, że coś rozjaśniłem. Jak nie, to oczywiście jestem do waszej dyspozycji. Pytajcie, komentujcie, piszcie. Będziemy sobie dalej na te tematy gadać i dyskutować, jeżeli w ogóle będziecie tym zainteresowani. Dziękuję wam za dzisiaj. Jeżeli jest jakieś zainteresowanie i są jakieś komentarze-
[48:54] - Są aż dwa komentarze o tym. Jest Street House, a reszta chyba siedzi i duchowo wspiera naszych walczących z ojczyzną Adolfa.
[49:02] - Dobrze. To ja z wielką przyjemnością odpowiem Mrs Street House. Przywitam się grzecznie i jeżeli nie ma parcia i nie ma zbyt wielu komentarzy, to pozwolimy sobie tą dzisiejszą audycję bez większych wyrzutów sumienia, panie Marku, zakończyć. I może faktycznie weźmiemy się też do wspierania naszych rodaków w walce z rodakami Adolfa. Pan to ładnie ujął, bardzo subtelnie. Zresztą nie ukrywam, że miałem dylemat, czy nie przełożyć czy odwołać tej dzisiejszej audycji w związku z tym meczem, ale nie ukrywam, że po piątkowym meczu nie miałem wielkiego parcia do oglądania dzisiejszego wydarzenia. Komentarz! Audycja pana Sławka to cudowny relaks, zwłaszcza przed wizytą u dentysty. Bardzo ci współczuję, moja droga. Nikt nie lubi wizyt u dentysty, więc trzymam za ciebie kciuki.
I teraz wracając, chociaż przykład z dentystą był bardzo ziemski, ale wracając do audycji odnośnie przykładu parkingowego nazwałabym to moralnością Kalego. Kali może ukraść krowę, Kalemu nie można ukraść krowy. Wiemy już, jaką duszę miał Kali. Dokładnie. Dziękuję ci, że przypomniałaś, bo taki jest też mój wymysł z tym prawem Halego, ale dokładnie tak to działa. Ty dokładnie o tym wiesz, nie muszę tego mówić. Znamy się już bardzo długo, w zasadzie pewnie od początku moich audycji, więc nie muszę tego mówić. Natomiast wam, kochani, przypomnę. Jeżeli chcecie zobaczyć, z kim macie do czynienia, to wystarczy posłuchać, jaka jest jego opinia na temat tego, co by się stało, jak on by ukradł krowę, a co by się stało, jak ktoś ukradł tę krowę jemu. Dziękuję ci, moja droga, za to, że w ogóle się odezwałaś.
Bo takiej audycji, gdzie żadnego komentarza nie było, jeszcze chyba nie było w naszej historii, więc pewnie byłbym załamany. No i cóż, kochani, tak jak żeśmy z panem Markiem rozmawiali, nie będziemy się tutaj napinać. Ja też nie będę wymyślał już tutaj następnych rzeczy. Fajnie jest od czasu do czasu zrobić też krótką audycję. Panie Marku, kończmy i bierzmy się też do naszych patriotycznych obowiązków i pójdźmy wspierać naszych na drodze ku zwycięstwu. Za dzisiaj bardzo panie Marku dziękuję. Mrs Street House za piękny komentarz i trzymam oczywiście za ciebie kciuki. Tych, którzy позвоlili i mieli czas dzisiaj spotkać się ze mną, szanuję i też bardzo dziękuję. Pozdrawiam was bardzo serdecznie. Trzymajcie się kochani, uważajcie na siebie i do następnego poniedziałku.
Buziaczki. Pa, pa.
[52:31] - Mówi te słowa do państwa jak zawsze gospodarz audycji „Świat oczami duszy” pan Sławek Bączkowski. Przy okazji zachęcamy również do zasubskrybowania jego kanału o takiej samej nazwie jak nasza audycja „Świat oczami duszy” na YouTube, bo pan Sławek nie tylko na antenie Radia Paranormalium, ale również na YouTube jest bardzo aktywny. Oczywiście zachęcamy także do sięgnięcia po książkę pana Sławka, bądź to w formie papierowej, bądź w formie cyfrowej „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios". Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie oczywiście za tydzień w poniedziałek o 20.00, oczywiście na żywo na antenie Radia Paranormalium. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl.