Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Minął nam powolutku 2 września Roku Pańskiego 2019. Mamy poniedziałek, młodzież do szkół. Niektórzy niestety, z tego, co się orientuję, dopiero wracają. Mają zajęcia do 19:30. W niektórych liceach już w pierwszy dzień szkoły się zaczynają zajęcia. Szczere wyrazy współczucia tym, którzy mają taki troszeczkę nieciekawy plan zajęć, ale zawsze można włączyć sobie smartfona, zawsze można włączyć internet, pobrać aplikację Radia Paranormalium i posłuchać sobie kolejnej audycji na żywo. A tak nam dzisiaj wypadło, że dziś na żywo „Świat oczami duszy” — audycja o świadomości i meandrach świadomości.
Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[01:25] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam wszystkich serdecznie.
[01:28] - Tradycyjnie zanim oddam głos panu Sławkowi, podam kontakty do Radia Paranormalium. Nasz numer telefonu i do SMS-ów oczywiście również to 530 620 493, 530 620 493. Nasze gadu-gadu 36 08 80 02, 36 08 80 02. Jesteśmy też na Skypie radio.paranormalium.pl. Można także pisać, komentować, pytać i tak dalej na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i Świat Oczami Duszy, na grupach Radia Paranormalium i Czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości związane z naszą audycją na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. A więc panie Sławku, tradycyjnie z czystym sumieniem oddaję panu głos.
[02:33] - Dziękuję bardzo panie Marku, jak zwykle z przyjemnością przyjmuję. Jeszcze raz przywitam się kochani. Dobry wieczór. Jak już ustaliliśmy, mamy dzisiaj 2 września i tak sobie myślałem, że pod ostatnią audycję pojawiło się mało komentarzy. Pewnie zbieracie siły i chęci do pisania na nowy rok szkolny. Oczywiście żartuję. Natomiast nie ułatwiliście mi troszeczkę zadania z wyborem tematu dzisiejszej audycji. Co prawda pojawił się jeden temat i też go tak zarzucę, ponieważ pojawiła się oprócz tematu reinkarnacji, który się pojawił jako zapotrzebowanie, pojawił się też temat kalendarza Majów i nawet tak jak poprzednim razem go poruszałem, to nawet mówiłem, że być może właśnie po wakacjach do tego tematu wrócimy. Więc mam do was prośbę, pytanie, czy jesteście zainteresowani, żebym w którejś tam z najbliższych audycji temat kalendarza Majów jako narzędzia — ja je nazywam świetnym narzędziem do poznania samego siebie, ale też świetnym narzędziem do poznania pewnych reguł, pewnych zasad rządzących trochę, którym podlega energia, bądź to poczucie czasu, które dla nas jest odczuwane. Więc uważam to za świetny, za bardzo fajny i przydatny materiał.
Więc jeżeli jesteście również zainteresowani, dajcie znać, bo nie chcę nikogo na siłę uszczęśliwiać takimi informacjami. Natomiast o czym będzie dzisiaj? Odkładałem temat, o którym też rozmawiałem z jednym z naszych słuchaczy dotyczący programowania. I dzisiaj tak właśnie troszeczkę o programowaniu, troszeczkę o nauce, trochę o świadomości i też troszeczkę o prawdzie, żeby zrobić sobie takie fajne, płynne przejście do tematu reinkarnacji. Więc jedźmy z tym koksem, jak to mawiają, ponieważ nie mam specjalnie co komentować, nie mam co odpowiadać na wasze komentarze, więc przejdę od razu do tematu audycji. Więc jeżeli ktoś też miałby ochotę dzwonić, podzielić się czymś z nami bądź o coś zapytać, to się nie krępujcie, dzwońcie. To nie są takie tematy, w których nie można by było w dowolnym momencie przerwać. Kochani, czy zastanawialiście się kiedyś, jaka jest różnica pomiędzy programowaniem, nauką a świadomością? Bo często w rozmowach z wami, czy też rozmowach z innego powodu, ale właśnie na te tematy często pada takie stwierdzenie, że my jako ludzie tutaj na Ziemi posiadamy matrycę bądź jesteśmy programowani. Jesteśmy programowaniI czego to przede wszystkim w największej mierzy dotyczy?
Elementem, który odpowiada za nasze programowanie, częścią naszej konstrukcji jest właśnie nasza podświadomość. To ona jest tym czynnikiem, który powstaje od pierwszych w zasadzie sekund, a nawet nie tylko sekund, ale również tego okresu płodowego, kiedy zaczynamy kontaktować się, kiedy zaczynamy odbierać jakiekolwiek informacje ze świata zewnętrznego, wtedy zaczyna się właśnie to nasze programowanie. Ja tym, którzy zaczynają, bo z tego, co widzę, jest też sporo osób, które od pewnego czasu dopiero uczestniczą w audycjach, więc przypomnę, jak to wygląda w pewnym sensie technicznym. Wszystko, z czym spotykamy się po raz pierwszy, zazwyczaj budzi w nas dość silne emocje. Nie wiem, czy pamiętacie, jak mówiłem, co czuje dziecko, jakie jest pierwsze uczucie dziecka, pierwsza emocja, jaka towarzyszy dziecku podczas przyjścia na świat. Część z nas uczestniczyło w porodach, część nawet osobiście pewnie. Mam na myśli tutaj kobiety. Natomiast większość dorosłych ludzi wie, jak wygląda poród. Więc wyobraźcie sobie teraz takiego małego człowieczka, który z bezpiecznego, spokojnego dla niego dość miejsca, ciepłego przede wszystkim, stabilnego, zostaje podczas porodu poddany, po pierwsze, cierpieniom fizycznym, ponieważ oprócz tego, że kobieta oczywiście podczas porodu cierpi, mam na myśli poród naturalny. Nie chcę tu się wdawać w dyskusje i podpadać tutaj kobietom, że poród powiedzmy cesarskim cięciem jest przyjemny.
Natomiast ogólnie rzecz biorąc, sam proces porodu jest rzeczą bolesną. Z tego, co ja swego czasu gdzieś się doczytałem, to jest to też pewnego rodzaju cud fizjologii, taki biologiczny, fizjologiczny, ponieważ następuje jakieś przesunięcie kości w organizmie kobiety, żeby do tego porodu w ogóle mogło dojść. Więc jest to proces skomplikowany, ale bardzo bolesny i też bardzo bolesny dla dziecka, które zostaje tam, że tak powiem, wyciągane, wypychane, poddawane różnego rodzaju fizycznym naciskom. No i do tego wszystkiego to ciepłe, bezpieczne miejsce zostaje zamienione na mniej bezpieczne. Jakieś obce ręce, zmiana temperatury otoczenia, też ta stabilność, którą powodują wody, w których ono przebywa podczas swojego życia płodowego. To wszystko się dramatycznie i w dramatycznych okolicznościach zmienia. Myślę, że gdybyśmy jako dorośli i świadomi ludzie przeżyli coś takiego, to też towarzyszyłoby nam uczucie i strachu, i bólu, i pewnego rodzaju przerażenia. Pierwszą emocją, którą dziecko odczuwa, przychodząc na świat, jest właśnie przerażenie. I dlatego strach, lęk, obawa, przerażenie są na stałe zapisane w naszej podświadomości i dalsze programowanie podświadomości polega na tym, żeby ten strach zniwelować. To nasze pierwsze, najsilniejsze odczucie w momencie przychodzenia na świat, żeby w jakiś sposób zniwelować.
O tym też mówiłem, że dziecko nie rozumie słów, nie rozumie znaczenia słów. I ten proces trwa dość długo. Słowa: molestowanie, miłość, wartość pieniądza, rodzina. Znaczenie tych słów: zdrada, związek. Dziecko zaczyna tak naprawdę gdzieś kumać, rozumieć znaczenie tych słów. Ja nie mówię, że używać, ale rozumieć właściwie te słowa zaczyna tak na dobrą sprawę w okolicach pewnie 10. roku życia. Oczywiście ja uogólniam, bo jedne dzieci szybciej, drugie pewnie wolniej. Taka świadomość znaczenia tych słów zaczyna się kształtować między ósmym a dziesiątym rokiem życia. Więc do tego momentu dziecko, człowiek patrzy na świat tak naprawdę nie do końca rozumiejąc informacje, które są mu przekazywane.
Więc jedynym takim pewnym odnośnikiem, pewnikiem jest wzrok, czyli obserwowanie i naśladowanie swojego otoczenia. Nie rozumienia znaczenia słów, które się do niego mówi: nie rób, nie wolno, nie powinnaś i tak dalej. Czyli tego całego procesu słownego, który my często mCzęsto rodzice ubierają to w takie: „ciut, ciut, ciutludkie, takie, takie słodziutkie." Myślą, że w ten sposób zdrabniając, czy dodając do tego jakieś emocje pozytywne, te słowa stają się bardziej zrozumiałe dla dziecka. Ja nie pamiętam. Być może ktoś pamięta, co w takich momentach myśleliśmy, patrząc na swoich bliskich, którzy właśnie tak mówili: „Bo widzi, bo tatuńcio ci tutaj coś." Nie pamiętam co myślałem. Ale teraz z punktu widzenia-
[12:53] - Dokładnie pamiętam, co myślałem, gdy mój dziadek odzywał się do mnie, prezentując zupełnie inne podejście, totalnie odwrotne od tego, co pan teraz zaprezentował. „Chłopcecko, chłopcecko."
[13:12] - I co pan, panie Marku, wtedy sobie myślał? Pamięta pan? Co pan czuł? Co pan myślał?
[13:17] - Ja już mam pięć czy sześć lat, a on gada do mnie jak do dwulatka.
[13:23] - Urażona męska duma po prostu.
[13:25] - Tak.
[13:27] - To już coś wiemy, kochani. Podzielcie się wy swoimi wspomnieniami, jeżeli pamiętacie. Natomiast to jest bardzo zabawny sposób przekazywania informacji małemu dziecku. Zdrabnianie i udawanie, że się mówi dziecięcym językiem. Więc dziecko, ogólnie rzecz biorąc, przez długi okres czasu nie rozumie tak naprawdę takiego znaczenia słów, w jakich my mu je przedstawiamy. Ja wiele razy uczestniczyłem, ponieważ bardzo lubię dzieci, w różnego rodzaju znajomych, przyjaciół, też ludzi obcych. Kiedy dziewczynka dziewięcioletnia, ośmio-, dziewięcioletnia poznając chłopaka, kolegę, z którym niby zaczyna nawiązywać bliższe relacje, na spotkaniu rodzinnym mówi, że ona ma romans z tym chłopakiem. Oczywiście to jest częste zjawisko. Oczywiście: „" Uśmiech rodziny, gratulacje, jakieś inne rzeczy. I ja się pytam jej, mówię: „Słuchaj, a jak ty rozumiesz ten romans?
To znaczy, że niby co wy robicie?" „Rozmawiamy. On za mną chodzi na przerwie i tam plecak mi ostatnio podał, a może kiedyś się za ręce nawet będziemy mogli trzymać, a może sobie damy buziaka." Więc znaczenie słowa romans dla dziecka jest zupełnie inne niż dla nas. Dziecko to rozumie w swój sposób, tak jak większość zresztą słów. Ostatni taki przykład, kiedy mój kolega został prawie, że tak powiem, pobity przez swojego szwagra, ponieważ ze swoją chrześnicą, siostrzenicą ośmio- czy dziewięcioletnią siedział w pokoju, coś tam czytali, coś tam się bawili, czymś się tam zajmowali. On jest kawalerem jeszcze, więc sporo czasu z tą swoją chrześnicą spędzał i dziecko wyszło z pokoju, poszło do rodziców i stwierdziło: „Wujek mnie molestuje." Więc wściekłość szwagra, oczywiście przerażenie jego siostry. Został wyrzucony z domu, prawie pobity w tych emocjach. I dopiero rozmowa z dzieckiem. „Co ci wujek robił?" Bo oczywiście rodzice przerażeni nie wiedzą, jak na ten temat rozmawiać z dzieckiem. Okazało się, że wujek, jak czytał jej książkę, to wziął ją na kolano i jakieś obrazki w tej książce czytali. Dziecko powiedziało: „Wujek mnie molestuje." Więc mówię wam o tym po to, żeby pokazać, jak działa właśnie ten mechanizm, jak jest budowany ten mechanizm podświadomości.
On polega na obserwowaniu i na uczestniczeniu, takim emocjonalnym w tym, co się dzieje wokół dziecka. I to się odbywa poza procesem mentalnym. Po prostu dziecko coś widzi, coś obserwuje, coś próbuje naśladować i to dla niego jest wzorzec, ponieważ dziecko innego przez pierwszy okres swojego życia nie posiada. Więc te formy na przykład zamykania się w sobie, formy ucieczki, na przykład zrobienie sobie w pewnym momencie może nie krzywdy, ale tak jak jest z płaczem. Mówiłem już o tym. Jedynym środkiem komunikacji dla małego człowieka jest płacz. Poprzez płacz wyraża wszystkie swoje potrzeby, ponieważ dwutygodniowe dziecko, czy miesięczne, czy trzymiesięczne dziecko nie powie: „Mamusiu, boli mnie brzuszek." Albo nie powie: „Mam mokrą pieluszkę." Albo: „Jestem głodne." Albo: „Jest mi niewygodnie." Albo: „Coś chcę." Jedyną formą wyrażenia swojej potrzeby, to jest źle powiedziane, ponieważ małe dzieci zazwyczaj nie wyrażają swoich potrzeb, tylko mówią o tym, że z czymś jest niedobrze, czyli coś jest nie tak. Jest głodne, zmęczone, coś je boli, ma mokro, że tak powiem, w pieluszce, piecze go pupa.To dzieci te problemy sygnalizują. Innych potrzeb nie mają, oprócz potrzeby bliskości, do której przez dotychczasową większość swojego życia były przyzwyczajone. Więc płaczem wyrażają swoje niezadowolenie bądź dla nich stan zagrożenia.
Bo to nie jest niezadowolenie na zasadzie: „Tatusiu, przełącz mi program w telewizorze, bo nie mogę patrzeć na kabarety. Chciałam obejrzeć koszykówkę albo taniec”. To nie są tego typu niezadowolenia. To są niezadowolenia, które dla dziecka wynikają z zagrożenia jego bytu. Jeżeli ten płacz zostaje w odpowiedni sposób, rodzice reagują, czyli jeżeli dziecko płacze, to znaczy, że coś jest nie tak. Więc sprawdzają może cyca, może pieluszka, może brzuszek pomasować. Czyli płacz równa się zainteresowanie moich bliskich i realizowanie jakichś moich potrzeb, poprawa mojego życia. Ten płacz na początku jest zapisany jako wzorzec. To właśnie to programowanie jako wzorzec wyrażania swoich potrzeb. I wiecie dobrze, że później te dzieci płaczą, bo chcą na ręce.
Płaczą, bo chcą coś tam. To się mówi o takich dzieciach, że są terrorystki, terroryści, bo wymuszają na rodzicach różne rzeczy. Ale pamiętajcie, że to jest dla nich wzorzec, ponieważ innego nie znają. A poza tym ten wzorzec przez większość ich życia działał. Tak to najogólniej można by było ubrać. Czyli obserwacja, nie słowa, tylko obserwacja. Coś mi jest nie tak. Płaczę. Jest reakcja ze strony mojego otoczenia. Nie słowna, bo to nie jest na zasadzie: „Ojcuś, mamusia skończy gotować zupę i do ciebie przyjdzie”.
Nie, ta reakcja dziecka nie interesuje. Im silniejszy płacz, tym szybsza reakcja rodziców. Jeżeli jest wrzask, zbiegają się wszyscy. Jeżeli jest tylko kwękanie, przybiega sama mamusia bądź tatuś. Tak powstaje programowanie naszej podświadomości, obserwowanie, co się dzieje na skutek naszego zachowania, jak reaguje nasze otoczenie. A z każdym następnym tygodniem, miesiącem, rokiem życia zaczynamy naśladować naszych bliskich. Nie rozumieć, co oni do nas powiedzieli, jak mamy postępować, tylko naśladować ich zachowanie. I to się zapisuje w naszej podświadomości jako wzorzec. I tyle. Jak to wygląda przy następnych latach, jak to się tam zmienia, jak to później zapominamy tak naprawdę, skąd się dany wzorzec wziął, kiedy on powstał.
Gro ludzi w ogóle nie ma pojęcia na temat tego, że podświadomość jest tym mechanizmem, który ma nam służyć i służy nam, tylko nie zawsze, później już zwłaszcza z upływem lat we właściwy sposób. Oczywiście podświadomość jest jednym z moich ulubionych tematów, bo tak naprawdę większość tego, co się później w naszym życiu dzieje, jest wynikiem właśnie naszej podświadomości. Większość blokad, większość problemów, większość problemów z osiągnięciem szczęścia ma swoją przyczynę w podświadomości, w tych wzorcach, które zapisaliśmy sobie tak naprawdę, nie zdając sobie sprawy, że je zapisujemy. Ponieważ zapisywanie w podświadomości nie odbywa się w sposób świadomy. My nie wybieramy sobie rzeczy, które chcemy zapisać w podświadomości, jeżeli chodzi oczywiście o wzorce reakcyjne, emocjonalne. Bo w podświadomości są też zapisane sytuacje na przykład, tak jak mówiłem, związane z nauką jazdy samochodem. Czyli poprzez powtarzanie pewnych czynności, tak jak w sportach, poprzez powtarzanie pewnych czynności, z czasem staje się to dla nas już pewnego rodzaju odruchem. Niektórzy mówią o pamięci mięśni. W każdym bądź razie ta powtarzalność powoduje, że robimy to już automatycznie, bez udziału procesu takiego stricte myślowego. Nie musimy się zastanawiać nad pewnymi rzeczami, tylko po prostu robimy, działamy, reagujemy.
Najwyższy taki podobno stopień wtajemniczenia w sportach walki to jest właśnie wtedy, kiedy omijamy mózg. Zresztą nie tylko w sportach walki, bo w pozostałych sportach, tych wyczynowych, które w tej chwili już są doprowadzane do granic zdrowego rozsądku, wszystko się odbywa bez udziału naszego mózgu, ponieważ udział mózgu spowalnia reakcje. Więc ważne, żeby to był odruch, żeby to był pewnego rodzaju instynkt, żeby to była informacja płynąca z podświadomości. Dlatego to, co mówię, podświadomość jest najszybsza, jeżeli chodzi o podpowiadanie nam, a czasami wręcz narzucanie pewnych reakcji, bo nad reakcjami zapisanymi w podświadomości nie panujemy.I tak jak mówiłem o kierowcach, jeżeli ma wypracowany nawyk, zapisany wzorzec w podświadomości, że w sytuacji kryzysowej, kiedy jest coś na drodze, on naciska pedał hamulca i to jest koniec jego reakcji, to nie jest w stanie nad tym zapanować. To jest odruch, na który nie mamy żadnego wpływu. Pedał w podłogę, koniec. Trzymanie kurczowo kierownicy i nic więcej. Na wzorce zapisane w podświadomości nie mamy, przynajmniej większość ludzi, żadnego wpływu. Przypomniałem znowu to zagadnienie podświadomości, ponieważ w żartach zostało powiedziane, że audycje, które prowadzę, są też pewnego rodzaju formą programowania. Podświadomość, czyli programowanie, zapisywanie pewnych programów w naszej podświadomości jest procesem, który odbywa się bez naszej, po pierwsze najpierw świadomości, a po drugie bez naszego udziału.
Nie mówię tu oczywiście o działaniach świadomych typu sporty, ćwiczenia, powtarzanie pewnych czynności. Mówię o pierwszym programie, którym jesteśmy zaszczepieni przez nasze otoczenie od pierwszych sekund naszego życia ziemskiego w tym wcieleniu. Jest jeszcze kolejny sposób na to, żeby pewnych rzeczy się nauczyć, zrozumieć, dowiedzieć. To jest nauka i nauka jest już tym procesem, który podejmujemy świadomie, bo chcemy się czegoś dowiedzieć. Chcemy coś zrozumieć. Chcemy wiedzieć, jak coś działa. I wtedy podejmujemy proces nauki, czyli zdobywania teoretycznej wiedzy na dany temat. I to jest już nasza świadoma decyzja. Ta wiedza teoretyczna, którą zdobywamy, jest wiedzą. Czyli jak sama nazwa wskazuje, coś poprzez ten proces wiemy.
Pytanie jest: co dalej? Co dalej z tą wiedzą my jako ludzie robimy? Oczywiście wiedza jest wykorzystywana do tego, żeby podnieść swoją własną samoocenę. Ponieważ poprzez wiedzę, którą posiadamy, możemy prowadzić różnego rodzaju rozmowy, dyskusje, możemy się też w jakiś sposób wybić z otoczenia, ponieważ będziemy posiadali więcej tej wiedzy. Ta wiedza będzie bardziej poukładana. Czyli to powoduje naszą inność i możliwość wyróżnienia się z tłumu. Wiedza oczywiście też może być narzędziem presji. Może być też narzędziem manipulacji, ponieważ wiemy więcej od innych, więc możemy nimi manipulować. Możemy im udowadnić, że są na przykład gorsi, głupsi, mniej wiedzący. W związku z tym, że mają mniej wiedzy, to powinni być na niższym stanowisku.
W związku z tym my mamy prawo decydowania. My mamy prawo rządzenia. My jesteśmy ci lepsi. To możemy zrobić z wiedzą. Możemy też wiedzę wykorzystać dla dobra. Na przykład posiadając wiedzę możemy coś tworzyć. Możemy też tą wiedzę przekazywać innym. Czyli poszerzać wiedzę innych ludzi. Bardzo przydatna wiedza, jest fajna. Zasadniczo w większości wypadków wiedza jest czymś pożytecznym, przydatnym.
Problem pojawia się wtedy, kiedy wiedza pozostaje tylko wiedzą. Kiedyś ktoś powiedział, jaka jest różnica pomiędzy wiedzą a mądrością, pomiędzy wiedzą a inteligencją. Ponieważ wiedza jest wiedzą i do momentu, dopóki jest tylko w nas, jest bezwartościowa. W zasadzie może w jakiś sposób poszerzyć nasze horyzonty, natomiast w dalszym ciągu pozostaje w fazie teorii. Natomiast inteligencją jest umiejętność wykorzystania tej wiedzy, którą się posiada do tego, by cokolwiek zmienić. Nieważne, czy na lepsze, czy na gorsze, czy w swoim życiu, czy w innym życiu. Ważne jest, żeby tą wiedzę w jakikolwiek sposób wykorzystać. I teraz jest pytanie: jak się kończy wykorzystanie wiedzy? Kończy się najczęściej weryfikacją. Po pierwsze weryfikacją, czy to, co wiemy, jest prawdą.
Ponieważ często wydaje nam się, że coś wiemyJesteśmy o tym głęboko przekonani do momentu, dopóki nie skonfrontujemy tego z inną osobą bądź z innym źródłem. Wtedy dopiero wiemy, czy to, co wiemy, jest faktycznie wartościowe. To jest pierwsza weryfikacja. Drugą weryfikacją jest to, czy ta wiedza, którą posiadamy, jest tylko teorią, czy też sprawdza się w życiu, czy też ma jakieś zalety użytkowe ta wiedza, którą posiadamy. Tu już wchodzimy w etap trzeciego sposobu dowiadywania się, rozumienia. Tu już wchodzimy w fazę doświadczeń. Posiadamy pewną wiedzę i teraz próbujemy ją wcielić w życie. Oba te źródła, o których wam powiedziałem, czyli programowanie, które się odbywa bez naszego udziału, bez naszej zgody i nauka, którą już zdobywamy świadomie, tak czy inaczej wymaga weryfikacji, czyli zakończenia tego jakimś doświadczeniem. A to doświadczenie polega na tym, że próbujemy te dwa źródła informacji wcielić w życie. Jak wiedzę, którą posiadamy mentalnie, którą nabyliśmy świadomie, która się pojawiła w naszym umyśle za naszą zgodą, wykorzystujemy w sposób przemyślany, tak wiedza, którą nabyliśmy i która została zapisana w naszej podświadomości, wykorzystujemy nieświadomie.
Natomiast tak czy inaczej obydwa te źródła informacji wymagają zweryfikowania poprzez próbę wcielenia tego w życie. W ten sposób powstaje trzecie źródło naszej wiedzy, czyli świadomość. Ponieważ jesteśmy już mądrzy, mądrzejsi o to, czy te wzorce, czy ta wiedza sprawdza się w życiu. Przestajemy być teoretykami, tylko zostajemy praktykami poprzez doświadczenie. Poprzez doświadczenie, poprzez doświadczanie budujemy swoją świadomość. Tu pojawia się następny aspekt, na który chciałem wam zwrócić uwagę. To jest prawda. Co jest prawdą? Czy zastanawialiście się kiedyś, co jest prawdą? Prawdą jest to, że drzewo nazywa się drzewo.
Ale drzewo nazywa się drzewo dla Polaka. Dla 170 narodów innych na świecie drzewo będzie się nazywało zupełnie inaczej. Więc jest to prawda czy nie jest to prawda? Drzewo jest zielone, ma zielone liście, ale zielone, bo tak się umówiliśmy, że ten kolor nazwiemy zielonym. Ale gdybyśmy go nazwali pomarańczowym, to drzewo miałoby pomarańczowe liście i nie nazywałoby się drzewo, tylko nazywałoby się być może zupełnie inaczej. Więc czy to, że drzewo ma zielone liście jest prawdą? Oczywiście to jest przykład dla filozofów, dla znawców języków, być może jeszcze dla całego tłumu innych ludzi. Natomiast próbuję was tutaj naprowadzić na taką myśl. Co jest prawdą? Czy kiedyś się zastanawialiście?
Ja na szczęście rzadko w komentarzach waszych słyszę, chyba nawet nie usłyszałem nigdy, że mówię nieprawdę. Często jestem uznawany za osobę, która nic nie wie, ale chyba nie spotkałem się z komentarzem, że was oszukuję, że mówię nieprawdę. Często was namawiam do tego, żebyście zweryfikowali to przez pryzmat samych siebie, ponieważ coś takiego jak prawda istnieje tylko w faktach. Czyli jeżeli jakaś stacja telewizyjna podaje, że wykoleił się pociąg tu i tu, to jest to fakt i to jest prawda, ponieważ ten pociąg faktycznie się wykoleił w tym i w tym miejscu. Bądź tu i tu urodziło się dziecko, sześcioraczki, dwunastolaczki, dwudziestoraczki. I to jest prawda. Więc pojęcie prawdy można by tak naprawdę chyba zawęzić tylko do tego, co jest faktem. Tylko że fakt ma już swoje określenie. Prawda jest słowem, które z punktu widzenia chociażby tematyki, którą się zajmujemy, czyli z punktu widzenia duszy, z punktu widzenia naszej świadomości, tak naprawdę nie istnieje. Ponieważ kiedyś się mówiło, znaczy kiedyś, pewnie dalej się mówi, było takie określenie, że są trzy prawdy: twoja prawda, moja prawda i gówno prawda.
I właśnie tak to wygląda. Każdy z nas ma swoją prawdę. Każdy z nas ma swoją prawdęW którą wierzy, że jest prawdą. Na przykład ta prawda właśnie wynika z tych dwóch źródeł. Jednym jest nasza podświadomość. Czyli to jest prawda, w której się wychowaliśmy. Prawda, która nam została przedstawiona jako prawda. Czyli zostało nam zaprogramowane, co jest dobre, co jest złe, co jest słuszne, co jest niesłuszne, co jest moralne, co jest niemoralne, co wolno, czego nie wolno, co się powinno, czego nie należy. Czyli całe mnóstwo zasad, które wyznawali nasi najbliżsi i ludzie, którzy tak naprawdę większość ludzi za to, że właśnie moją prawdę, czyli ich własną prawdę zapisaną w podświadomości, jest w stanie zaprzepaścić prawie wszystko. Związki, rodziny, partnerstwo, pracę, wszystko.
Zdrowie, często życie. Dla tej prawdy zapisanej w podświadomości, ponieważ to jest ich prawda i nie ma znaczenia, jaka ona jest. Ona nie podlega na tym wcześniejszym poziomie rozwoju, nie podlega żadnej negocjacji, jest nieweryfikowalna. Jest oczywiście jeszcze prawda, która to prawda mentalna, która gdzieś tam do nas dociera z źródeł, powiedzmy bardziej obiektywnych, tak? Natomiast ona jest weryfikowana przez pryzmat naszej prawdy i albo się z nią zgadzamy, albo się z nią nie zgadzamy. Natomiast ona w pewien sposób, poprzez poszerzanie swojej wiedzy, zmusza nas często też do myślenia, do przemyślenia, do zastanowienia się. Tak? Wiedza nie zburzy fundamentów naszej podświadomości. W jakiś sposób pozwoli nam wziąć inne warianty pod uwagę, natomiast nie zburzy podwali naszej podświadomości, czyli tej naszej prawdy. Jeżeli wiecie dobrze, że jeżeli ktoś wychowa się w rodzinie, w której przemoc była czymś całkowicie naturalnym i rozwiązywanie problemów poprzez rozwiązania siłowe było czymś nagminnym, typowym i normalnym.
Te same wzorce będzie przenosił w swoją, że tak powiem, dorosłość. Jeżeli ktoś został wychowany, zaprogramowany w sposób taki, że kobieta jest od siedzenia w kuchni i podawania mężowi piwa, a mąż ma prawo, jeżeli jest niegrzeczna, uderzyć ją, to on z tym poglądem, z tą swoją prawdą wejdzie w życie i będzie pił. A jeżeli żona nie przyniesie mu piwa, uderzy ją w twarz. Ale również, jeżeli mężczyzna był na przykład nie wiem, trzymany krótko za mordę przez kobietę, jego syn, że tak powiem, się napatrzy na to, że kobieta rządzi w domu, decyduje o wszystkim, a mężczyzna nie ma nic do powiedzenia. Będzie szukał takiej kobiety w swoim życiu, która mu to zapewni, ponieważ to nie on ma przejąć rolę, że tak powiem, tak zwanej głowy rodziny, tylko to ma zrobić kobieta. I to musi być kobieta, która będzie w jakiś tam sposób pasowała do tego wzorca w jego podświadomości, tak? Jeżeli tych dwóch panów ze sobą się spotka, to każdy z nich będzie święcie przekonany, że to jest właściwy wzorzec, że to jest właściwy sposób postępowania. Mało tego, będą święcie przekonani, że to oni dokonali takich wyborów w swoim życiu, że to na skutek ich własnych wyborów dokonali wyboru takich partnerek. Dlatego na przykład w związkach to też mówiłem o tym. W związkach, małżeństwach partnerskich, takich, śmakich, owakich tak bardzo iskrzy, ponieważ ścierają się dwa wzorce podświadomości i dla każdego z partnerów ich prawda, zwłaszcza ta prawda płynąca z podświadomości, jest świętością, jest czymś niezmiennym.
Jeżeli ojciec chce wychowywać dziecko, powiedzmy twardą ręką, czyli klapsa, ponieważ dziecko nie wiem, nie zjadło, nie posprzątało i tak dalej. A matka była wychowywana w inny sposób, gdzie nie było przemocy, to wiadomo, że ich sposób wychowywania tego dziecka będzie diametralnie inny i ciągle będą się o to spierać. Ale jaka jest prawda? Jaki wzorzec jest właściwy, tak? Bo wiemy, że to jest jeden wzorzec prawdy. Drugi wzorzec prawdy to jest dwójka ludzi. A ludzi na świecie jest osiem miliardów i osiem miliardów mniej bądź bardziej różniących się od siebie wzorców prawdy. Jaka jest prawda? Jaki wzorzec wychowania jest właściwy, czyli co jest prawdą? Ja mówię tu o wzorcu wychowania dzieci.
A tych wzorców jest mnóstwo. Wzorców postępowania względem ludzi, względem siebie. Wzorców postępowania na ulicy, zachowania się w pracy, relacji rodzinnych, towarzyskich, przyjacielskich, koleżeńskich, takich, śmakich, owakich, publicznych, politycznych, wojskowych i całego mnóstwa innych rzeczy. Jaka jest prawda? Czyli jaki jest-- co jest prawdą? Jaki jest ten właściwy wzorzec?Czy ktoś jest w stanie taki wzorzec przedstawić, pokazać, zbudować? Dlatego moje pytanie brzmi: co jest prawdą? Prawdą jest to, że mój kot próbuje się do mnie dostać. Tak à propos. I to jest prawda.
[42:50] - Mój prawdopodobnie też.
[42:52] - Prawdopodobnie też.
[42:53] - Chyba te koty nasze się jakoś zgadały.
[42:56] - Może się słyszą. Natomiast wracając do naszej prawdy, takiej duchowej, bardziej uniwersalnej. Zastanówcie się nad tym. To po pierwsze. Po drugie też warto się zastanowić, jaka jest moja prawda. W co ja tak naprawdę wierzę, jakie są moje poglądy, z czego one wynikają. Ponieważ każda z moich audycji służy temu, żebyśmy byli bliżej siebie, żebyśmy tej prawdy szukali właśnie w samych sobie, żebyśmy tą naszą prawdę poznawali. Więc pomyślcie sobie. Ja wam powiem o tym trzecim źródle informacji. Tak jak powiedziałem, wchodząc w dorosłe życie, mamy zaprogramowaną podświadomość.
Czyli to jest ten wariant bez naszego udziału. Mamy też już jakąś wiedzę teoretyczną, którą przez ten czas posiedliśmy i teraz, wchodząc w dorosłość, próbujemy te wzorce, tą naszą prawdę wcielić w życie. Czyli karcić dzieci paskiem bądź iść przebojem przez życie, rozpychać się łokciami, być egoistą bądź stać na uboczu, bądź chcieć się podporządkować, bądź chcieć być głową rodziny i tak dalej. Swoją prawdę w dorosłości zaczynamy weryfikować poprzez doświadczanie, poprzez przekonywanie się na własnej osobistej skórze, a czasami i pupie, czy te wzorce są słuszne, czy są fajne. Czy ta teoria, którą ktoś nam sprzedał i ta teoria, którą usłyszeliśmy, wyczytaliśmy bądź dowiedzieliśmy się na własną prośbę, na własne życzenie, na własne żądanie, czy one zdają egzamin w życiu. Poprzez doświadczanie budujemy swoją świadomość. I co w ten sposób poznajemy? Poznajemy prawdę. Poznajemy prawdę o tym, czy to, o czym byliśmy głęboko przekonani, jest faktycznie takie fajne. Czy ta prawda, w którą wierzyliśmy, bądź którą zostaliśmy zarażeni i zaprogramowani, czy daje nam ta prawda radość, szczęście?
Czy jesteśmy z tą prawdą szczęśliwi? Czy jest nam dobrze z tym? Poznajemy prawdę o swoich przekonaniach, o swoich poglądach, o swojej prawdzie. Weryfikujemy tą prawdę poprzez doświadczenie. Świadomość to jest właśnie poznawanie prawdy. Poznawanie prawdy, co tak naprawdę jest dobre, jest fajne, jest przyjemne. Przecież wiecie dokładnie, że biedny będzie zazdrościł bogatemu, bo będzie myślał, że jego życie jest po prostu wow. Bogaty będzie zazdrościł temu pracującemu na etacie, ponieważ wraca o godzinie 17:00 z pracy i ma na wszystko wywalone. Pracownik będzie zazdrościł szefowi, pielęgniarka będzie zazdrościła motorniczemu, piekarz będzie zazdrościł murarzowi, a murarz będzie zazdrościł komuś tam, prezesowi jeszcze innemu. Zazdrościł, dużo powiedziane, natomiast będzie uważał, że on ma lepiej, ponieważ taka jest jego prawda, ponieważ on w tą prawdę wierzy.
I dopiero poprzez przekonanie się na własnej skórze, poprzez bycie kucharką, piekarzem, bogatym, biednym, słabym, chorym, wykorzystywanym i tak dalej. Przechodząc przez te wszystkie doświadczenia, poznajemy prawdę. Weryfikujemy swoje poglądy na temat tego, co jest prawdą. Świadomość to jest właśnie na każdym kroku poznawanie prawdy. Poznawanie prawdy, weryfikowanie naszej prawdy i poznawanie prawdy, co jest tak naprawdę w życiu ważne. Co jest wartościowe, co jest dobre. Świadomość to jest zweryfikowanie tych wszystkich wzorców, które ktoś nam po prostu za naszą zgodą bądź bez naszej zgody zaszczepił. Więc jak sami widzicie, bez doświadczania nie dowiemy się prawdy. Bez doświadczania nie wybudujemy naszej świadomości. Będziemy tylko i wyłącznie teoretykami, którym się wydaje, że bycie bogatym daje szczęście albo bycie biednym daje szczęście.
Będziemy wierzyć w prawdy innych ludzi. Bez doświadczania nie dowiemy się prawdy i bez doświadczania nie wybudujemy naszej świadomości. Więc jeżeli macie w swoim życiu sytuacje, w których macie jakieś dylematy, obawyCzy zastanawiacie się co zrobić? To wiedzcie, że procesu doświadczania praktycznie nie da się uniknąć. Natomiast możemy wybierać doświadczenia, w których chcemy uczestniczyć. I trochę w myśl takiej zasady, że lepiej w życiu żałować tego, co się zrobiło, niż żałować, że czegoś się nie zrobiło. Biorąc pod uwagę to, że prawdę poznajemy poprzez doświadczanie, że świadomość to jest też poznawanie prawdy, że świadomość też się buduje poprzez doświadczanie. Nie bójcie się tych doświadczeń, ponieważ każde takie doświadczenie w jakiś sposób przysuwa nas do tej prawdy, która pozwoli powiedzieć i zrozumieć, co tak naprawdę, jaką wartość w życiu. A ponieważ tak naprawdę chcieliście, żebyśmy porozmawiali o reinkarnacji, to po godzinie swojego gadolstwa poruszę i ten temat. Bo w tym całym procesie doświadczania i poznawania prawdy reinkarnacja jest nieodzowna.
Ja się nie boję tego. Tak naprawdę to się nie boję tego, bo są źródła, które twierdzą, że porównywanie się z Bogiem czy tam stawianie się na równi z Bogiem i tak dalej, to jest w ogóle niemożliwe i jakieś tam bałwochwalstwo albo jeszcze inne tam herezje. Natomiast spróbujcie, bo to jest też budowanie świadomości. Spróbujcie wymyśleć dla siebie taki mechanizm, w którym będziecie mogli poznać wszystkie aspekty życia ziemskiego, przekonać się w praktyce, czy to, co wydaje wam się prawdą i szczęściem. Żebyście mogli się o tym przekonać. Żebyście mogli się przekonać, czy tak jest. Tylko nie myślcie, że jeżeli jesteście, nie obrażając Kowalskiego, ale jeżeli jesteście Kowalskim i oczywiście naoglądaliście się Carringtonów i mówicie, że to wow, musi być w ogóle luksus, limuzyny, samochody i pojedziecie do dobrego hotelu albo do dobrego ośrodka wypoczynkowego na tydzień bądź na dwa tygodnie wakacji. Będziecie żyli w przepychu, jeździli luksusowymi samochodami, kąpali się w basenach, jacuzzi, sauny, ciuchy i tak dalej. I powiecie tak: takie życie mi się podoba. Tylko pamiętajcie, że to nie jest życie bogatego człowieka.
To jest właśnie to oszustwo podświadomości. Bo życie dorosłego człowieka, bogatego człowieka nie polega na tym, że on przez dwa tygodnie nic nie robi albo że przez cały rok nic nie robi, tylko jeździ tymi luksusowymi samochodami. Lansuje się, siedzi w basenie czy w jacuzzi i zajmuje się tylko tym, żeby ładnie pachnieć i ładnie wyglądać. Ponieważ to jest właśnie to oszustwo naszej podświadomości, że my widząc luksus myślimy wow, fajny, tak? Fajny dom, piękny dom. Tylko że ten piękny dom, te wszystkie dobra zostały czymś okupione. I być może ten człowiek albo często ten człowiek nawet nie ma czasu z tego korzystać. Albo żyje w ciągłym stresie, że obok ktoś wybuduje jeszcze piękniejszy dom od jego i już nie będzie tym najbogatszym. Więc pomyślcie o takim procesie, w którym będziecie mogli nie korzystać z bogactwa, tylko doświadczyć całego procesu bogacenia. Całego procesu wychowywania się w bogatej rodzinie, później uczenia się w bogatej rodzinie, pracy w bogatej rodzinie i życia w bogatej rodzinie.
Ponieważ to jest bogactwo z całym za i przeciw. To nie są tylko luksusowe domy i luksusowe samochody. To jest cały proces. Tak samo jak proces bycia prezesem albo politykiem. Albo można być i prezesem, i politykiem jednocześnie, ale to jest zajęcie dla wybrańców, więc to jest cały mechanizm. To jest cała seria doświadczeń, to jest całe mnóstwo różnych rzeczy, z których my, będąc w innym miejscu, doświadczając innych aspektów ziemskiego życia, najczęściej nie mamy świadomości. Więc żeby ją mieć, co się musi wydarzyć, żebyśmy mieli świadomość, jak to wygląda. Musimy to przeżyć, musimy tego doświadczyć. Musimy zweryfikować, czy to, co myślimy, jest faktycznie prawdą. Czy ma taką wartość, jaką nam się wydaje, że ma.
Czy to naprawdę daje szczęście i czy to na pewno daje radość. Więc będąc takim Bogiem, zastanówcie się, jak wy byście skonstruowali chociażby ziemię, żeby dać ludziom-Możliwość doświadczenia tych wszystkich rzeczy. Jak byście to wymyślili? A może znajdziecie też pomysł, jak to zrobić bez procesu reinkarnacji, czyli w jednym średnio 75-letnim życiu, żebyście mogli doświadczyć wszystkiego. Czy jest jakiś pomysł na to? Nie w sposób teoretyczny, tylko w sposób praktyczny. Bo teoretycznie możemy się dowiedzieć, jak żyją ludzie tam, jak żyją tu, jak to wygląda. Możemy się też dowiedzieć, co myślą dzieci i tak dalej. Dowiedzieć. Tylko to jest teoretyczne źródło informacji.
Czy da się w ciągu jednego 75-, nawet 100-letniego życia poznać całą prawdę i zbudować świadomość, czyli doświadczyć tego wszystkiego? Jak sobie tak nad tym posiedzicie, jak sobie to porozkminiacie i coś wymyślicie, to może się okazać, że po pierwsze może w tym, co mówię, jest trochę prawdy, sensu i logiki. Drugim takim wnioskiem może się na przykład okazać to, że jesteście albo tak mądrzy jak Bóg, albo Bóg wcale nie jest aż taki mądry, taki dużo mądrzejszy od was. Oczywiście tam mogą się pojawić i inne pomysły. Natomiast ciekawy jestem, jaki mechanizm wymyślicie. Wielokroć mnie zaskakiwaliście, więc myślę, że tym razem też wam się uda, ale z przyjemnością poznam wasze pomysły, wasze opinie i zobaczymy. Albo w przyszłym tygodniu pojedziemy dalej z reinkarnacją, albo pojedziemy z kalendarzem Majów. Decyzję zostawiam dla was. A może pojedziemy jeszcze z czymś zupełnie innym. Także kochani, ja na dzisiaj swoje gadulstwo kończę.
Mam nadzieję, że ktoś dzisiaj może wpadnie na pomysł i chęci i odwagę, żeby zadzwonić. Także na tą chwilę dziękuję. Mam nadzieję, że tam, nie wiem, coś tam się dzieje, panie Marku, na naszych czatach, czy już cisza i spokój?
[57:09] - Bardzo dużo się dzieje, bo pojawili się nasi najbardziej chyba wygadani ostatnio słuchacze. Wrócił eMobil po przerwie wakacyjnej.
[57:21] - To się cieszymy, tak.
[57:23] - Tutaj panu prześlę zaraz te wszystkie komentarze. Coś tu jeszcze nowego się pojawiło przez ostatnie kilka czy kilkanaście minut, więc ja to panu wkleję na Messengerze i w międzyczasie, gdy pan będzie odpalał Messengera, ja tradycyjnie przypomnę kontakty do Radia Paranormalium. Numer telefonu, pod który można dzwonić. Zachęcamy gorąco do korzystania z tej możliwości. Nasz numer telefonu to 530 620 493. 530 620 493. Można oczywiście również pisać SMS-y. Skype: radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na Gadogadu pod numerem 36 08 80 02. 36 08 80 02.
Przepraszam za te hałasy. Tutaj siostra wbiła do studia i szuka suszarki.
[58:17] - Pozdrawiamy.
[58:19] - Dostałem kuksańca. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i Świat Oczami Duszy, na grupach Radia Paranormalium i Czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl.
[58:54] - Dobrze, to ja się dobijam do godziny 20:00. No faktycznie trochę. Bardzo miło mi się zaczyna te komentarze czytać. Marzenka pisze: „Uszanowanko dla Sławomira oraz prowadzącego i słuchaczy”. Marzenko, witam cię również w imieniu swoim oraz pana Marka również. Tu mam takie potwierdzenie: „Jasne, omów ten temat”. Czyli chyba dotyczy to kalendarza Majów, więc jeden głos za już mam, więc zobaczymy co się wydarzy dalej. I Marzena jeszcze pisze: „Tak, tak, jesteśmy programowani. Jak ktoś to łyka, to jest. To moje zdanie.
Nie mówię o programowaniu przez naukę itd.” Dobrze, to tak się troszeczkę pogubiłem. To znaczy, ja oczywiście nie wyczerpałem całego tematu programowania, ponieważ z tą podświadomością to ja mógłbym długo i namiętnie. Natomiast alternatywą dla naszego programowania, i to też wcale się nie dziwię, że słyszę takie głosy, jest właśnie nasza świadomość, czyli to wszystko, co się przez wiele wcieleń buduje, daje taką alternatywę. Ale o tym będzie następna audycja, więc nie będę tego mówił dzisiaj. Marzenka pisze: „Tak, napisałam wywód co do najwcześniejszego mojego uczucia i niedrydy. Klikam Enter i nie idzie. Pisze: czesie mobil. Klikam Enter i działa”. Widocznie miałaś tego nie wysyłać.Albo coś tam może jeszcze zmodyfikować. Emowit pisze: „Dzieci w wieku od dwóch do dziesięciu lat są najbardziej podatne na programowanie.
Im wcześniej poświęcą czas na naukę, tym lepiej i łatwiej przyswoić naukę. Najlepiej jak się uczą języków obcych, bo wtedy ich mózg pracuje na falach theta, kiedy to wtedy najłatwiej zapamiętują informacje, bo później zaczynają się rozbudowywać filtry, które utrudniają zapamiętywanie i zakłócają obiektywny odbiór informacji. Bo z biegiem lat nasz rozwój intelektualny jest zmieszany naszymi przekonaniami i zaburzeniami osobowości, w zależności od środowiska”. Tak jak mówiłem o mózgu w poprzedniej audycji, że ten największy przyrost jest do dwudziestego tygodnia i później do dziesiątego roku życia ten przyrost jest jeszcze dość znaczący. Później on się znacznie spowalnia, więc to też świadczy o tym, że do dziesiątego roku życia mnóstwo informacji się w życiu młodego człowieka magazynuje. Zresztą wystarczy popatrzeć na nastolatków, że oni już bardziej są nastawieni w wieku nastolatkowym na przekazywanie tego, co się do tej pory dowiedziały. Na takie drobne testowanie, na wprowadzanie już pewnych scenariuszy w życie. Dlatego są tak wkurzający, bo bardzo często powtarzają nasze zachowania. Natomiast my nie zdajemy sobie z nich sprawy już jako dorośli ludzie, że tacy właśnie jesteśmy. Dzieci to powtarzają, to nas wkurza, a tak naprawdę te dzieci są bardzo do nas podobne.
To à propos tego dziesiątego roku życia. Tu Marzenka jeszcze pisze: „Chodziło mi o to, że czułam, że to ciało, które mam jakoś nie domaga. Nie moje jest, że wiem, że mogę więcej, ale nie daję rady. To było jak miałam półtorej roku”. To jest też ten ciekawy okres życia, o którym żeśmy rozmawiali, że przez te początkowe tygodnie, miesiące i lata naszego życia jesteśmy w bardzo dobrej łączności z naszą duszą, z naszą świadomością. I zupełnie inaczej postrzegamy, chociażby przez to wiemy, też mamy świadomość tego, że na przykład w poprzednim wcieleniu byliśmy samodzielni. Ja nie pamiętam tego okresu, ale sobie też tak myślę, że takie półtoraroczne dziecko może dokładnie pamiętać — bo dzieci pamiętają swoje poprzednie wcielenia — co się działo. I faktycznie teraz jest taki szopulec malutki. Tak na logikę byłem dorosłym człowiekiem, coś robiłem, a teraz w wieku sześciu miesięcy nie mogę ruszyć ręką albo chodzić samodzielnie. To też taka ciekawa sytuacja.
To jest informacja dla tych, którzy narzekają, że nie pamiętają swoich poprzednich wcieleń. Wyobraźcie taką sytuację sobie, że leżycie w wózeczku i przypominacie sobie, jak w poprzednim wcieleniu biegaliście po łące. A teraz kurde, o co kaman? Dlaczego nie mogę tego zrobić teraz? Przecież to pamiętam. Mogłem to robić. Zobaczcie, jaki chaos by powstawał, chociażby w naszym umyśle, tym ziemskim. Więc ta niepamięć poprzednich wcieleń wcale nie jest zła. Ona też nas chroni przed pewnymi rzeczami. To jest następna prawda.
To, o czym mówiłem. Gro ludzi myśli, że dobre by było móc pamiętać wszystko, co się wydarzyło. Dlaczego? I często słyszę te głosy: dlaczego ja tego nie pamiętam, że ktoś mi to zablokował, że ktoś mi zabrał, że ktoś tym manipuluje i tak dalej. I to jest przekonanie bardzo wielu ludzi, którzy albo zaczynają tę drogę rozwoju nie świadomości, tylko tej świadomości ziemskiej, że zaczynają być coraz bardziej świadomi tego, kim są i tak dalej, jak to wygląda, czyli świadomi na poziomie mentalnym, na poziomie naukowym, na poziomie umysłowym, że jest i pojawia się to pragnienie. Ale przecież ja chcę mieć dostęp do tej swojej wiedzy, bo to przecież moje również życie poprzednie. I to jest kolejna prawda naszej podświadomości. Ja chcę i mi się to należy, bo to jest moje, więc ja mam do tego prawo. A ja bardzo często powtarzam: a wy na pewno, jak będziecie wymyślali ten mechanizm, to zastanówcie się, czy chcielibyście pamiętać tak naprawdę wszystko, co przeżyliście w poprzednim wcieleniu. Marzenka jeszcze pisze: „Moje najstarsze uczucia to wiem, bo mama to potwierdziła.
Półtorej roku max jak miałam. Moje uczucie, że przestaję panować nad własnym ciałem i tego nie chcę, że buntuję się strasznie. To, co ja wiem, to wiem ze swojego doświadczenia i nie oznacza to dla innego, że to jest to. Dla kogoś innego moje tak będzie nie”.Właśnie cieszę się Marzenko, że w podobny sposób patrzymy na to. Bo często i to też słyszę z ust osób, które w swoim przekonaniu są wysoko rozwinięte w sensie duchowo, że są przebudzone, że są oświecone i tak dalej. Jest właśnie to wymaganie od innych, żeby żyli według jego praw. Że skoro ja zostałem oświecony, to po to, żeby przekonywać innych do swojej prawdy. Natomiast to ze świadomością i z kimkolwiek takim prawdziwym. Ja w ogóle nie uznaję czegoś takiego jak przebudzenie, bo to jest po prostu jakiś tam etap. Nasza świadomość jest już na tyle rozbudowana poprzez doświadczenia, że po prostu pewne rzeczy wiemy, czujemy.
Nieraz jakieś tam doświadczenie, które przeżyjemy w tym wcieleniu, otwiera tak jakby następną furteczkę do zrozumienia po prostu pewnych rzeczy. I niektórzy to nazywają oświeceniem, a to jest po prostu dla mnie kolejny etap budowania świadomości. Marzenka tutaj pisze też o tym, że: „Dlatego najczęściej milczę i obserwuję z uśmieszkiem na twarzy. Prawda jest tylko twoja. Nazwijmy prawdę słowem stałość.” Ja ogólnie rzecz biorąc lubię zabawy językiem polskim i uważam, że skoro wymyślono ileś tam słów, które się między sobą różnią składem literek i też tym, jak je słyszymy, to moim zdaniem każde ma opisywać inny stan, inną sytuację, inną rzecz. Ale gdybym miał zamienić, Marzenko, też kochani do was to mówię, słowo prawda, to bym wolał je zamienić słowem świadomość. Ale stałość też jest fajne. Tutaj Emobil pisze: „Większość mądrych ludzi jest odbierana przez społeczeństwo jako idioci, psychole, a to, że budzą w innych nudę albo izolują się, to tylko dlatego, że są poważni i rozumieją otaczającą nas rzeczywistość.” Kochani, cały czas wracam. Zresztą będę wracał, na pewno będę wracał do tematu podświadomości. Na czym polega podświadomość?
Na przekazywaniu pewnych wzorców. Więc teraz, jeżeli wychowujemy się w rodzinie robotniczo-chłopskiej, gdzie ludzie nie kończą studiów, tylko idą do technikum i to jest szczyt ich możliwości i idą do pracy, to siłą rzeczy ludzi mądrych nie będziemy rozumieli. A poza tym tak naprawdę ilu jest ludzi naprawdę mądrych, takich w sensie bardzo mądrych, tak jak Emobil napisał. To jest w dalszym ciągu jakaś tam garstka. W dalszym ciągu jest to margines. Większość społeczeństw żyje według pewnych utartych, wypracowanych, uwarunkowanych geopolitycznie przekonań i poglądów. I to jest większość. Więc skoro jest to większość, to dla większości podobne rzeczy są prawdą. A tak jak powiedziałem, z podświadomością się nie dyskutuje. Jeżeli ktoś jest o czymś święcie przekonany, że taka jest prawda, ma to zapisane w podświadomości, to praktycznie rzecz biorąc bardzo trudno go przekonać.
Tak od razu to się nie da, bo on z czasem może swoje poglądy zmienić, ale przekonać go, że jest inaczej, graniczy bardzo często z cudem. Więc trudno, żeby to, co dla większości jest prawdą, przestało być dla nich prawdą tylko dlatego, że nawet chociażby jakiś tam mądry człowiek to powiedział. Zresztą ogólnie rzecz biorąc, w dzisiejszych społeczeństwach jest duża doza braku zaufania do innych, ponieważ już teraz wiemy, że wszyscy kłamią naokoło, łącznie z mediami, z internetem i tak dalej. Tak naprawdę nikomu nie wierzymy i nawet jeżeli bardzo mądry człowiek coś powie, to i tak znając możliwości techniczne i manipulacyjne w dzisiejszych czasach zastanawiamy się, czy to są jego słowa. Może ktoś go zmusił, może to jest wyrwane z kontekstu. Naprawdę w dzisiejszych czasach uwierzenie w cokolwiek jest trudne. Emobil pisze: „Człowiek z otwartym umysłem, nabytą wiedzą i bogatym doświadczeniem, w zależności od środowiska. Jeśli pozostali nie będą w tak zaawansowanym rozwoju jak on albo go nie będą wspierać, to oczywiste jest, że będzie się izolować od głupich i toksycznych środowisk i będzie dążył do dalszego rozwoju w samotności. Bo jeśli pragnie poznać bardziej otaczającą rzeczywistość, trzeba zjednoczenia.”Powiem tak: drogi Emilku, zastanów się nad jedną rzeczą. Czego możesz doświadczyć, będąc samemu?
I to dotyczy każdego człowieka. Samotność utwierdza nas tylko w przekonaniu, że jesteśmy najekstrzejsi i nieomylni. Nasza podświadomość to jest jeden aspekt, który nas w tym utwierdza. Do tego jeszcze wiedza wyczytana z miliona różnych źródeł, która w pewnym sensie to potwierdza i w dalszym ciągu zostajemy teoretykami. Dopiero wejście w konfrontację z drugim człowiekiem weryfikuje naszą prawdę. Więc izolowanie się od głupich nic nie wnosi. Doświadczenie to jest uczestniczenie w czymś, przekonywanie się, niestety, na własnej skórze, na własnych emocjach. To jest trochę tak, jakbyśmy się uważali za najmądrzejszych na świecie i nic nikomu nie mówili. Możemy żyć w tym przekonaniu, że jesteśmy najmądrzejsi na świecie, ale czy to nie jest nasze ziemskie ego? Także ja się tutaj z tobą nie zgadzam, że trzeba uderzać w samotność.
Nawet jeżeli ktoś będzie miał doświadczenia mistyczne, to jeżeli nie zweryfikuje tego z innymi ludźmi, to w dalszym ciągu nie będzie miał jakiejkolwiek, chociażby minimalnej pewności, że to, czego doświadczył, to jest jakakolwiek prawda. To w dalszym ciągu wymaga zweryfikowania. To tak, jakby jasnowidz powiedział: „Wow, ja to mam wizje, ja to wszystko wiem, ja jestem w stanie wszystko przewidzieć”. Natomiast żeby sprawdzić, czy moje wizje się sprawdzają, trzeba to w jakiś sposób zweryfikować z drugim człowiekiem i zapytać się chociażby za cztery dni: „Słuchaj, czy twojego psa nie rozjechał samochód? Albo czy ci nie ukradli telewizora? Bo miałem taką wizję”. Samotność jest dobra do poznania samego siebie, więc jeżeli takie jest twoje doświadczenie, to tak. Natomiast izolacja, odsuwanie się od ludzi, uznawanie ich za głupich to jest dużo pracy nad samym sobą. Marzenka pisze: „Emil”. No właśnie.
Aby poznać, nie trzeba się izolować. Tym bardziej nie trzeba zjednoczenia. Zjednoczenie nie jest rozwojowe. Gdybyśmy wszyscy mieli te same poglądy, to byśmy stali w miejscu i byśmy wszyscy byli tacy sami. Nikt by się nie rozwijał. Właśnie na różnicach, na wchodzeniu w interakcje, na dowiadywaniu się o inności rozwijamy się. Emil pisze: „Ale obecny stan rozwoju naszej pseudocywilizacji powoduje podziały na lepszych i gorszych. Nie ma jedności współodpowiedzialności oraz współpracy, bo system nas zniewolił do takiego stopnia, że nawet większość ludzi nie chce się zjednoczyć, bo mają konserwatywne podejście do wszystkiego i wszystkich. Trudno namówić kogokolwiek do zmiany”. Emilku, dałeś się poznać tutaj z tej strony jako taki krytyk tych właśnie cywilizacyjnych spraw.
Natomiast ja uważam, że to, co piszesz, nie jest do końca obiektywnym osądem, bo podział na lepszych i gorszych był zawsze. Teraz akurat jest coraz większe pole do popisu dla tego, żeby było coraz więcej tych dobrych. Kiedyś dobrych była garsteczka, natomiast cała reszta to byli ci źli, którzy musieli się podporządkowywać tym dobrym. Więc jeżeli spojrzysz chociażby na rozwój, na ewolucję moralną ludzkości, to moim zdaniem postęp jest bardzo duży, zwłaszcza ostatnio, kiedy nawet tych kiedyś uznawanych za najgorszych w tej chwili traktuje się na równi z innymi, a czasami nawet wyższych. Mówię to, co budzi tak dużo emocji, co kiedyś budziło bardzo dużo emocji: odmienności seksualne. A zmiany? Nie próbujmy zmieniać innych. Ja to powtarzałem i będę powtarzał. Ludzie, którzy mają misję zmieniania innych, są w wielkim błędzie. Więc trudno namówić kogokolwiek do zmiany.
Widzisz, ja mógłbym ciebie namawiać do tego, że to ty w zasadzie powinieneś też dokonać zmiany samego siebie. Dzisiaj było o prawdzie. Twoja prawda jest taka, że ty chcesz namawiać innych do zmiany. Ale ja nikogo nie namawiam do jakiejkolwiek zmiany, ponieważ ja już wiem, że to nie ma najmniejszego sensu. Świadomość zdobywa się poprzez doświadczanie i każdyKażdy. Każde doświadczenie, w którym uczestniczy, zmienia jego świadomość. Każdy w każdej sekundzie życia rozwija swoją świadomość. I ten bogaty, i ten uparty. Każdy rozwija swoją świadomość. Proces rozwoju duchowego i osobistego trwa nieprzerwanie, non stop, w każdym zakątku tego świata.
Tylko każdy tą świadomość buduje na innych doświadczeniach. Więc namawiając kogoś do zrobienia czegoś innego niż jest doświadczeniem ważnym dla niego, burzysz, wpływasz na jego proces rozwoju świadomości. Jego własnej świadomości. Próbujesz go przekonać do swojej prawdy. Niestety, tak się nie da, ponieważ nikt z nas nie wie, czego druga osoba ma w swoim życiu doświadczyć, żeby wybudować swoją świadomość. Owszem, można po rozmowie ustalić. Można pewne rzeczy wywnioskować i można pomóc człowiekowi zdobyć świadomość, zwiększyć świadomość bez przechodzenia na przykład przez te bardzo dramatyczne doświadczenia, pod warunkiem, że zrozumie, że zmieni swoją świadomość. Jeżeli nie, to tak jakby przeszkodziliśmy mu się rozwijać. Więc z naszego punktu widzenia, często z punktu widzenia nauczycieli bądź osób oświeconych, świadomych, mądrych, coachów, guru i innych rzeczy, wydaje nam się, że pomagamy człowiekowi uniknąć jakichś doświadczeń. Natomiast jeżeli nie wiemy, czego ten człowiek miał się nauczyć i co zrozumieć, być może pokrzyżowaliśmy jego plany rozwoju świadomości i wydłużyliśmy ten proces o kolejne wcielenie.
Albo wpakowaliśmy go w następne kłopoty podczas tego wcielenia albo następnego. Więc naprawdę to słowo, które dzisiaj padło do zastanowienia: prawda. Czym jest prawda? Wejdźcie sobie bardzo głęboko do serca. Czy twoja prawda, Emobilku, prawda każdego słuchacza jest prawdą dla drugiego człowieka? Czy te doświadczenia, które ty w tej chwili zdobywasz, są doświadczeniami również dla drugiego człowieka? Może będą w następnym wcieleniu, a może już były. Może on, żeby swoją świadomość i swoją prawdę poznać, musi przeżyć zupełnie coś innego. Jeżeli tego nie wiesz, nie namawiaj i nie przekonuj ludzi, żeby coś zrobili. Marzenka pisze: „Emobil i co?
Całą ziemię ludzi chcesz zjednoczyć? Jak ktoś kiedyś pięknie napisał wróć do źródeł”. Emobilku, żeby to też tak nie zabrzmiało jakoś tam z mojej strony niefajnie. Ja bardzo cenię ludzi za zapał, za chęć zmieniania świata, żeby ten świat był lepszy. Fajnie, super. Ale mam już na tyle dużą świadomość i tego dowodem są te audycje, że od 38 audycji mówię o pewnych rzeczach. Czy co zwiększyliście w ten sposób? Swoją świadomość czy swoją wiedzę? Bo jeżeli zwiększyliście swoją świadomość, to znaczy, że przeżyliście w międzyczasie rzeczy, które tą świadomość zmieniły. Jeżeli wysłuchaliście teoretycznie tego, co mam wam do powiedzenia, to powiększyliście swoją wiedzę o świadomości.
To jest ta różnica. Emobil pisze jeszcze tutaj: „Chcę tylko, żeby ludzie się wybudzili z nieświadomości i wiedzieli, że są inne możliwości oraz że razem można zdziałać więcej i lepiej niż robić podziały na lepszych i gorszych”. Tak jak domyślałem się, bardzo szczytna idea. Bardzo fajne założenie. Natomiast to jest twoja prawda. Ja powiem dość brutalnie, bo dużo się mówi negatywnych rzeczy na temat wiary, religii i tak dalej. Znaczy religii przede wszystkim. Ile to złego, ile to krzywdy. Natomiast mówią to najczęściej ludzie, którzy właśnie tą religię odrzucili jako coś negatywnego. Ja zostałem wyrzucony dwa razy z grupy Reinkarnacja tylko dlatego, że mówiłem ok, ale w poprzednich wcieleniach, zwłaszcza na grupie Reinkarnacja, rzucanie takich haseł to jest jakby odcinanie się od całej filozofii reinkarnacji.
Jaką masz pewność, dobry przyjacielu, przyjaciółko, że na przykład 1000 czy 1500 lat temu to nie ty byłaś tą osobą, która tą religię zmodyfikowała i nadała jej taki wymiar, jaki jest do tej pory? Czy masz taką pewność? Czy możesz mieć taką pewność? A poza tym przez ileś dziesiątnaście czy tam kilka wcieleń ta religia była ci potrzebna do zdobywania takich, a nie innych doświadczeń tylko po to, żebyś dzisiaj mógł być osobą bardziej świadomą.A niektórzy być może jeszcze nie dojrzeli do tego momentu. Nie mają na tyle dużej świadomości, żeby się od tej religii odciąć. Tak więc widzicie, tak wyglądają moje audycje. Mówię o różnych poziomach świadomości, chociażby po to, żeby nie oczekiwać od drugiego człowieka czegoś, co nie jest możliwe, a dla większości z was jest to tylko teoretyczna wiedza. I za chwilę w następnej audycji znowu padają stwierdzenia: „Ja bym chciał, żeby wszyscy byli tacy-śmacy-owacy, żeby się obudzili”. Kochani, to nie jest koncert życzeń. Poza tym, jeżeli możecie od kogokolwiek czegoś wymagać, to tylko od siebie.
Marzenka pisze: „Emobil ja też”. Emobil pyta: „Po co są przepisy? Po co karzemy się nawzajem? A gdzie dialog, moralność i świadomość?” Widzisz, znowu wracamy do tego samego. Przepisy są dla ludzi, którzy nie mają jeszcze rozwiniętej świadomości. Wiesz, kiedyś taki muzułmanin mieszkający w Polsce, został zapytany: „Co tam się u was dzieje?”. I on powiedział: „U nas? A co by się działo w Polsce, gdyby zniesiono przepisy prawne dotyczące prawa użycia broni i rozdano ludziom broń? Co by się wydarzyło, gdyby rozdano ludziom w Polsce broń i powiedziano, że nie poniosą żadnej konsekwencji i odpowiedzialności za jej użycie?”. Emobilku, nie zadawałbyś wtedy pytania, po co są przepisy, bo każdy z nas, z tych mądrych, świadomych ludzi, którzy mają hamulec przed tym, żeby zastrzelić drugiego człowieka czy skrzywdzić, ponieważ ich świadomość im już na to nie pozwala, spieprzali by do lasu przed tymi, których tylko przepisy i tylko wizja kary powstrzymuje przed tym, żeby nie wymierzył samodzielnie sprawiedliwości drugiemu człowiekowi.
Chociażby takiemu jak ty czy ja, który mówi inaczej niż on myśli, bo mu się to nie podoba. Przepraszam, wejdź, spróbuj z naszymi filozofiami duchowymi. Wejdź na ustawki Kiboli i spróbuj im mówić o moralności, o wzajemnym dialogu, o zrozumieniu i paru innych rzeczach. O moralności, o świadomości. Ja nie mam na tyle odwagi. Więc po co są przepisy? Po to, żeby trzymać wizją kary w ryzach tych, którzy jeszcze nie mają na tyle świadomości, żeby powstrzymać się przed wymierzeniem kary drugiemu człowiekowi, przed zabiciem go, przed okaleczeniem, przed wykorzystaniem i tak dalej. Emobil pisze: „Jestem antysystemowy i nie szanuję żadnych przepisów i w tyłku mam grożące mi konsekwencje. Ja mam świadomość i moralność i nikt, żadna władza mnie nie będzie traktować jak niewolnika. Nie będę się dostosowywał.
Płać i zdychaj. Śmierć podatkom. Franklin dobre, bo akurat dwie rzeczy, których nie da się obejść, ale są inne rzeczy, które można zlikwidować. Na przykład elity, które robią zwykłym ludziom piekło na ziemi”. Powiem ci tak: tacy ludzie jak ty są potrzebni. Oczywiście jak najbardziej są potrzebni, pokazują inne możliwości, inne scenariusze. Natomiast z rzucaniem haseł pod tytułem: „Jestem antysystemowy i nie szanuję żadnych przepisów, i w tyłku mam grożące mi konsekwencje” ściągasz na siebie doświadczenie, o którym ciągle mówię. Jeżeli przyznajesz sobie takie prawo, to musisz przyznać takie samo prawo innemu człowiekowi. Jeżeli uważasz się za człowieka świadomego, to w tym momencie nie powinieneś mieć żadnych zastrzeżeń i żadnych pretensji do człowieka, który będzie podchodził tak jak ty. Czyli będzie antysystemowy, nie będzie szanował żadnych przepisów i miał w tyłku grożące mu niebezpieczeństwo.
Czyli na przykład na skrzyżowaniu, na którym ty masz pierwszeństwo, on ci przypieprzy samochodem, ponieważ w nosie będzie miał przepisy o ruchu drogowym. Mało tego, jeżeli jesteś tak ortodoksyjny, to nie powinieneś mieć do niego żadnego żalu, żadnej pretensji i nie powinieneś od niego niczego oczekiwać, ponieważ on postąpi dokładnie tak jak ty. Będzie wyznawał dokładnie te same prawdy. Tylko że w tym momencie konsekwencja niestosowania się przepisów spadnie na ciebie. Kiedyś, być może opowiadałem taką historię jak-Chyba opowiadałem, jak pomagaliśmy koledze załatwić przedszkole dla jego syna. Ponieważ miał ciężki charakter. Żona tego syna rozpieszczała, nie pracowała, a mojemu koledze bardzo zależało na tym, żeby jednak poszedł między rówieśników, żeby troszeczkę nauczył się przebywania w grupie, normalnych relacji z innymi ludźmi. No więc pomogliśmy. Pomogłem mu to załatwić. Oczywiście trzeba było kogoś poprosić o przysługę, kogoś ze znajomych, czyli skorzystać z tak zwanych układów.
I poszedł do tego przedszkola. Natomiast w następnym roku ja już się w to nie włączałem. Przyszedł do mnie, podczas rozmowy wyluścił wielkie pretensje, że nie przyjęli jego syna do przedszkola tym razem, bo jakaś koleżanka dyrektorki wcisnęła tam na jego miejsce swojego syna. I tak działa właśnie prawo Kalego. Ja mu powiedziałem: „Słuchaj przyjacielu”. Bo to oczywiście sitwa, bo to układy i tak dalej. Korzystamy z układów wtedy, kiedy nam są wygodne. Natomiast jeżeli ktoś wykorzysta to samo, ten sam układ, czyli podobną sytuację przeciwko nam, to w tym momencie stajemy się wrogiem układu. Albo bierzemy udział w jakiejś grze, czyli dzisiaj ja mam lepszy układ i ja wygrałem, ale następnym razem mój układ był za słaby i musiałem ponieść porażkę, ale akceptuję to, ponieważ świadomie wziąłem udział w tej grze zwanej układy. Jeżeli przyznajemy sobie prawo do korzystania z układów, musimy też przyznać prawo drugiemu człowiekowi, że też ma prawo z tych układów korzystać.
Raz jego układ będzie silniejszy, raz mój. Tak wygląda korzystanie z układu. Jesteś młodym człowiekiem i każdy wiek ma swoje prawa. Tacy ludzie, którzy łamią pewne zasady, pewne poglądy, wyznaczają nowe nurty, kierunki, pokazują nowe możliwości, są potrzebni. Natomiast z pewnymi sformułowaniami, które w ramach rozwijania swojej własnej świadomości mogą ściągnąć na ciebie doświadczenia, z których nie zdajesz sobie w tej chwili sprawy, raczej proponowałbym ci unikać. Nie znam twojej prawdy, trochę ją poznaję. Natomiast proponowałbym dla własnego bezpieczeństwa ostrożnie szafować słowami. Marzenka pisze: „Zdobycie doświadczenia, czyli emocji”. I tutaj pisze: „Daj komukolwiek władzę do zbudowania ziemi według własnych zamiarów”. No właśnie.
Ja taki beztroski bym nie był. Mobil dalej kontynuuje swoje wywody antysystemowe, tak zwane elitarne mafijno-urzędnicze sekty. Marzenka pisze: „Mobil i co? Znając pewne rzeczy wiesz już jak zbudować świat, aby był piękny?” To jest pytanie. Tak, ale czuję się podniecony i szczęśliwy tylko we śnie, a jak wybudzam się ze snu, to znowu mam smutek na twarzy. Znowu jestem w espadole. Tydzień temu rozmawialiśmy na ten temat z Jubim. To znaczy rozmawialiśmy w komentarzach z Jubim, że on też poszukiwał świata, w którym ludzie będą dla ludzi dobrzy i tak dalej. Ja mu wtedy podpowiedziałem trochę, że lepiej nie szukać takiego świata, tylko lepiej go wkoło siebie budować. Jeżeli ktoś się budzi w świecie i jest w espadole, to znaczy, że takie jest jego doświadczenie, że czegoś w ten sposób ma się na przykład o sobie dowiedzieć.
Bo ty Mobilku piszesz dużo o otaczającym cię świecie. Nie godzisz się z otaczającym cię światem. Dużo uwagi poświęcasz ocenianiu tego świata, krytykowaniu i chęci modyfikacji tego świata, który cię otacza. Tylko czy masz do tego prawo, żeby ten świat, który cię otacza, modyfikować na własną potrzebę? Z całym szacunkiem. Być może doczekasz takiego czasu, kiedy zamiast kościołów będą stały w Polsce meczety i trzeba będzie o godzinie 12.00 klęknąć na dywanik i pierdyknąć pokłon w stronę określonym kierunku świata.Czy zaakceptujesz to, że ktoś inny zmusza cię do życia według jego zasad? Pominąłeś kilka audycji, więc chyba powinieneś nadrobić zaległości, bo ja na ten temat też już mówię od dwóch czy trzech audycji. Nikt z nas nie ma prawa. Wolność też ma swoje granice. I nawet w ostatniej audycji żeśmy rozmawiali o tej globalnej świadomości, że uczestniczymy w globalnej świadomości.
Ale umiejętność i możliwość sięgnięcia z zasobów tej globalnej świadomości będzie możliwa dopiero wtedy, kiedy nie będziemy tej wiedzy wykorzystywać przeciwko innym ludziom. A twoje niestety zapędy są takie troszeczkę w tym stylu. Niestety muszę to powiedzieć i jeszcze raz powtórzyć: nie masz do tego prawa, ale oczywiście możesz próbować. Marzenka pisze: „Sławku, mówiłam o prawdzie mojej, twojej, waszej”. Okej, tak myślałem, ale skoro jesteś z nami, to wolałem się upewnić. I tu Emobil też pisze: „Sławku, doskonale rozumiem te zmy, które rządzą tą rzeczywistością i każdy świadomy człowiek, istota wie, że życie w tej rzeczywistości zmusza nas do różnych zachowań i podziałów oraz pokusy, przez które tracimy własną tożsamość albo musimy odgrywać cudze role”. Nie tracimy własnej tożsamości i nie odgrywamy cudzych ról. Kiedyś na początku audycji mówiłem, że nie ma żadnego konfliktu w budowaniu świadomości pomiędzy duszą a podświadomością. W dążeniu do szczęścia ten konflikt zaczyna się pojawiać. Natomiast w budowaniu świadomości nasza podświadomość jest idealnym gwarantem tego, że będziemy próbować testować, czyli pakować się w sytuacje życiowe i zdobywać doświadczenie życiowe na tych sytuacjach i budować naszą świadomość na tych sytuacjach, do których będzie pchała nas podświadomość.
Więc dusza wybiera miejsce naszego przyjścia na świat. Miejsce, w którym się, że tak powiem, będzie inkarnowała. A to miejsce jest związane z konkretną podświadomością, ponieważ jest związane z konkretną rodziną, więc z konkretnymi wzorcami, które zostaną nam przekazane, więc z konkretnym bagażem naszego zaprogramowania, które będzie nas pchało do próby przeżycia w taki, a nie w inny sposób. Więc to nie jest cudza rola, to nie jest utrata tożsamości. To jest proces budowania świadomości. Więc tu naprawdę nie ma żadnego konfliktu. Owszem, jak świadomie próbujemy zmierzać w kierunku szczęścia, w które wierzymy, to w tym momencie podświadomość jest pewnego rodzaju balastem, ponieważ nas trzyma przy tych starych nawykach. Więc w tym momencie pojawia się balast i konflikt. Natomiast w momencie, kiedy przestajemy tej podświadomości, albo przynajmniej mamy świadomość tego, jak wygląda ten mechanizm, ta podświadomość z każdym dniem, tygodniem, miesiącem traci troszeczkę na swojej mocy i zaczynamy bardziej świadomie swoim życiem kierować. Więc tak to wygląda.
Tutaj Emobil pisze: „Miałem wiele sytuacji, inni również, w których podjąłem wiele złych decyzji i czuję to namawianie do pewnych działań. Życie nas zmusza do dalszej gry, a nie do stania w miejscu i przyglądania się na to”. Ponieważ wspomniałem dzisiaj o kalendarzu Majów, więc drogi Emobilu: „Podjąłem wiele złych decyzji”. Nie ma złych decyzji i dobrych decyzji. Tylko jak mawiają Majowie, jest mądrość światła i mądrość cienia. Zła w sensie takim ziemskim. Zła, ponieważ pewnie skutki tej decyzji były takie, a nie inne. Może niezbyt fajne dla ciebie. Natomiast z punktu widzenia duchowego zrozumiałeś, rozwinąłeś swoją świadomość o kolejne doświadczenia. Być może takie, które już przechodziłeś kilka razy w swoich poprzednich inkarnacjach i być może ono było zupełnie niepotrzebne, ale też pokazało ci, do którego momentu, jak bardzo silny wpływ ma nasza podświadomość na przykład na nasze działania.
Marzenka pisze: „O, właśnie o tę różnicę mi chodziło, a nie o zjednoczeniu we własnym myśleniu”. To było do tego, co Emobil wcześniej powiedział. Piszę dalej: w odmiennych stanach świadomości obraz materii bardzoNas obrzydza na przykład wygląd zwierząt oraz natury. Będąc w takim odmiennym stanie zaczynamy zastanawiać się nad sensem życia oraz filozoficzne podchodzimy do stanu egzystencji i zaczynamy kreować własne pomysły oraz staramy się zmienić sposób życia. W odmiennych stanach świadomości obraz materii bardzo nas obrzydza. Tutaj ci powiem Emobilku, że to jest twoje odczucie. Dla mnie na przykład cielesność i fizyczność i związane z tym możliwości były jednym z głównych powodów inkarnowania się. Możliwość bycia w materii i bycia w cielesności. Więc chciałem ci tak powiedzieć, że to są twoje odczucia. Ja takich nigdy nie posiadałem.
Natomiast tak filozoficznie. Powiem ci tak, miałem podobne stany, kiedy wydawało mi się, że właśnie takim filozoficznym podejściem wymyślenie takiej metody dla ludzi, żeby wszyscy byli szczęśliwi. Trzymam za ciebie kciuki. Jeżeli ci się to uda, wymyślenie takiej metody, to jestem jak najbardziej całym sercem za tobą. Marzenka pisze: „Emobil- No i chyba właśnie opóźniłem pana czytanie. Ale już złapałem. Dzięki panie Marku. Już złapałem wątek. Emobil, jeśli byś był tak świadomy, to byś wiedział, że wygląd nie stanowi, że po tym nie oceniasz. Marzenka pisze: „Jeszcze w Polsce rozdać broń i bez konsekwencji?” No długie „ha ha ha” wyszło.
Natomiast ja na samą myśl jedną z ostatnich rzeczy, jaka mi przychodzi do głowy, to jest śmiech. Uważam, że to byłoby na pewno niezapomniane wrażenie. Emobil pisze: „Nie oceniam wyglądu, tylko miałem na myśli, że w odmiennym stanie świadomości nasz wygląd jest iluzoryczny, bo to świadomość nadaje kształt i sami sobie wmawiamy co jest ładne, a co jest brzydkie.” Poczekaj, bo tutaj coś namieszałeś. „Nie oceniam wyglądu, tylko miałem na myśli, że w odmiennym stanie świadomości nasz wygląd jest iluzoryczny, bo to świadomość nadaje kształt i sami sobie wmawiamy co jest ładne, a co jest brzydkie.” To, co jest ładne, a co jest brzydkie, jest akurat bardzo ziemskim zjawiskiem zapisanym w naszej podświadomości. Tak samo jak smaki, jak poczucie estetyki. Aczkolwiek poczucie estetyki zwiększa się również ze wzrostem świadomości, czyli prosto mówiąc z ilością przeżytych wcieleń, z ilością inkarnacji. Ponieważ możliwość kontaktowania się, przebywania w różnych rodzajach, to tak jakbyśmy przez 1000, 2000 lat przebywali w różnego rodzaju muzeach, czyli obcowali z różną sztuką, z różnymi gatunkami sztuki. Mniej więcej tak to po chłopsku wygląda. Czyli poznaliśmy i takie, i takie. Więc to poczucie estetyki jest zbudowane poprzez naszą świadomość.
Marzenka pisze: „Broń rozdali w Afryce i co?” Nie wiem, co masz Marzenko na myśli mówiąc, że broń rozdali w Afryce. Natomiast ja cały czas zmierzam do tego, o czym mówił wcześniej Emobil, że życie bez praw, bez przepisów, bez jakichś tam norm będzie możliwe wtedy, kiedy ludzie osiągną przynajmniej w większości taki poziom świadomości. Będą postępowali nie według przepisów prawa, tylko według przepisów, tak jakby duszy. Natomiast żeby można było to zrobić, to większość ludzi musi być na tym poziomie rozwoju świadomości troszeczkę wyższym. I tyle. Także to, o czym ty piszesz Emobilku, jest fajne i z pewnością, przynajmniej mam nadzieję, przyszłościowe, ale to wymaga zmiany świadomości ludzi, świadomości moralnej, świadomości ogólnie rzecz biorąc ludzi. A tą świadomość ludzi możemy zwiększać w sposób praktyczny poprzez owszem, pokazywanie kierunków, ale też dbanie o tym, żeby te doświadczenia, przez które drugi człowiek przechodzi, były jak najbardziej trafne i najskuteczniejsze dla zwiększania jego świadomości. To jest jedyna droga. Znaczy jest jeszcze druga droga.To jest transformacja podświadomości, która zmusza ludzi do... Ale właśnie też tak.
Coś tu się wydarzyło.
[01:49:35] - Niestety coś nam tutaj urwało połączenie. Nie wiem, co się stało, ale nagle nam pan tak znikł.
[01:49:41] - Tak właśnie wywnioskowałem, bo zobaczyłem komunikat, że Messengera mam niedostępnego, ale patrząc na routerze wszystko powinno być okej. Ale dobrze. Dziękuję, że pan-
[01:49:51] - Też miałem ostatnio problem z routerem. Niby wszystko było okej, a tak naprawdę coś się działo takiego, że strony ni z gruchy, ni z pietruchy przestawały działać. Dopiero jak wyłączyłem i włączyłem ponownie Wi-Fi w Windowsie, to wszystko przez jakiś czas działało, a potem znowu.
[01:50:07] - Czyli wszystko przez Windowsa, jak zawsze.
[01:50:10] - No jak zawsze.
[01:50:11] - Tak jest.
[01:50:12] - Ale jesteśmy z powrotem i znów się słyszymy.
[01:50:16] - Mam nadzieję, że słuchacze nie pouciekali. Marzenka tutaj pisze do e-mobila i w zasadzie cieszę się, że to padło nie z moich ust. Marzenka pisze: „Prosto e-mobil pokochaj siebie”. Ja tutaj też uważam, że etapem, tak jak wam mówiłem o tych umownych podziałach na etapy rozwoju świadomości, czyli ten etap młodej, dojrzałej, starej i tak dalej duszy. Domeną dusz dojrzałych jest nauka empatii i bardzo rozwinięte poczucie sprawiedliwości, potrzeba walki w obronie innych słabszych. Więc tutaj te symptomy tego, że twoja świadomość jest na poziomie dojrzałym bardzo mocno to pokazują. Też twoje działania, poglądy o tym mówią. Oczywiście nic mi do tego. Mogę tylko pewne rzeczy zauważyć, że tak jest. I trzymać kciuki, żebyś się po prostu nie wypalił do tego momentu, żeby to, czego się dowiesz później, nie było dla ciebie zbyt przykre.
Marzenka pisze: „Jak to zrobisz, to już będzie lepiej mówić”. Mamy tutaj Mrs Treehouse. Witamy cię serdecznie. Pisze: „e-mobil a co ty na to, że ja na przykład nie chcę żyć w twojej wizji świata? Dlaczego chciałbyś mi to narzucić?” Marzenka pisze: „Dokładnie Sławku, nie będziemy tego wykorzystywać”. Oczywiście, że nie. Zresztą w ogóle nie jestem zwolennikiem wykorzystywania. E-mobil odpowiada tutaj: „Nie narzucam nikomu swoich wizji, tylko przedstawiam swój światopogląd. Nie każdy z nim się zgodzi, bo nikt nie doświadczy tego co ja, bo nasz światopogląd buduje się na bazie zgromadzonej wiedzy i doświadczeń”. I to jest w końcu aspekt, z którym się z tobą z przyjemnością zgadzam.
Aczkolwiek napisałeś, że nie narzucasz. I faktycznie, bo się nie da narzucić. Tak naprawdę nie da się narzucić. Na szczęście, że już z tego etapu jako ludzkość wyszliśmy w większości. Natomiast wykorzystuje się do tego techniki manipulacji. Kiedyś dało się narzucić, bo jak ktoś nie dał sobie narzucić, to mu się obcinało głowę albo się go paliło na stosie, albo się robiło jeszcze różne inne niefajne rzeczy. Więc faktycznie nie narzucasz, natomiast okazujesz oczekiwanie, żeby inni postępowali tak jak ty. Marzenka pisze: „e-mobil skoro nie się wypowiadasz, to znaczy, że znamy twoje punkty. Były kiedyś, też stawiałam podobne pytania co ty”. Na tym właśnie polega rozwój świadomości, że każdy z nas wcześniej czy później z tymi samymi pytaniami się zetknie.
Mrs Treehouse pisze: „e-mobil każdy doświadcza świat i żyje indywidualnie i subiektywnie. Nie licytujmy się kto co przeżył. Mnie osobiście jest dobrze, pomimo trudności tej egzystencji”. Słuchajcie, bo każdy, kto się bardziej koncentruje na tym, żeby być, niż żeby mieć, dostaje dokładnie to, na czym się koncentruje. Jeżeli my się koncentrujemy na przeżywaniu, na szukaniu sprawiedliwości i jakichś innych szlachetnych rzeczy w ludziach, to dokładnie to dostajemy. To też świadczy o tym, że etap życia tej egzystencji, takiej stricte materialnej, mamy już za sobą, że wchodzimy teraz w jakieś inne sfery rozważań, zdobywania doświadczeń i dlatego się borykamy z egzystencją.Emobil pisze. Aczkolwiek poprawy tej sytuacji każdemu z was oraz sobie z całego serca życzę. Emobil pisze: światopogląd nigdy nie będzie taki sam u wszystkich. To my budujemy go indywidualnie. Może być tak, że jest podobny do innych albo i nie.
No właśnie, co to jest światopogląd? Czym jest światopogląd? Dobre pytanie. Dobra, zawiesiłem się i czytam tutaj Mobilka. Następną wypowiedź: Sławku, gdy przez chwilę będziesz kaleką, niepełnosprawność albo będziesz przebywał wśród takich osób, to może być tak, że zrozumiesz mój światopogląd. Mobilku, zresztą nie tylko. Kochani, to jest tak, że jeżeli cierpimy z jakiegoś powodu, to tak jak z każdą rzeczą wydaje nam się, że nasze cierpienie jest największe i dla nas jest największe. Jest jeszcze jedna taka rzecz, że jeżeli cierpimy, to mniejszą uwagę poświęcamy cierpieniu innych. To jest tak, że człowiek, jeżeli czegoś nie ma, to się nie podzieli tym z drugim człowiekiem. Podzieli się tylko tym, co ma.
Więc jeżeli otaczamy się cierpieniem, jeżeli sami cierpimy, to siłą rzeczy tym cierpieniem też dzielimy się z innymi. Natomiast mam do ciebie taką prośbę, bo to jest też domeną młodych ludzi, którym się wydaje, że znają odpowiedź i receptę na każdą sytuację. Tak działa nasza podświadomość. Jesteśmy przekonani, że wiemy już wszystko i że wszystko będzie tak, jak my sobie zaplanujemy. I często młodzi ludzie udzielają rad innym, zupełnie się nie zastanawiając nad tym, co tamci ludzie tak naprawdę przeżyli. Napisałeś tutaj i ja nie mam do ciebie żalu, nie mam pretensji, tylko zastanów się, żeby napisać coś do drugiego człowieka trzeba sporo o nim wiedzieć. Więc nie wiem, co masz na myśli, ale stwierdzenie: albo będziesz przebywał wśród takich osób. Napisałeś o niepełnosprawności. To ja zadam ci takie pytanie: czy 24 lata przebywania z taką osobą to jest wystarczający już okres czasu według ciebie, czy jeszcze troszeczkę za mało, żeby twój światopogląd zrozumieć? Jeżeli nie wiesz, kogo mam na myśli, to znaczy, że może zbyt późno włączyłeś się do tych audycji.
A jeżeli masz, to masz świadomość i wiesz, o czym mówię, to wyciągnij to jako też pewnego rodzaju wniosek, że ludzie po pierwsze ze swoimi problemami bądź sytuacjami nie obnoszą się aż tak bardzo. Przynajmniej większość ludzi i często to, co najbardziej dla nich bolesne, najgłębiej ukrywają. Więc ostrożnie z taką oceną drugiego człowieka. Anatomia ludzi i zwierząt jest dla upokorzeniem i obrzydzeniem, bo to jakbym oglądał jakiś horror. No właśnie. To jest twoja prawda. To jest twoja prawda. I tutaj Marzenka też pisze Emobil: to też nie stanowi o ogólnej świadomości. Tutaj Emobil pisze na przykład: ludzie brzydzą się szczurami, a inne zwierzęta brzydzą się ludźmi. Emobil: to właśnie stanowi o twoim człowieczeństwie.
Jaka jest różnica w niepełnosprawnym szczurku i człowieku? Tego nie rozumiem. Zrobiłbym sobie pięć mion. Nie wiem, o co chodzi. Mrs Treehouse pisze Emobil: to skup się może na tym, co przyjemne, zamiast na anatomii i na fizjonomii ludzi i zwierząt. Włącz sobie jakiś piękny film przyrodniczy, tylko taki pozytywny, a nie od razu krwisty. Marzenka pisze: emocje znani. A Emobil twierdzi, że jeśli wejdziesz między wrony, musisz krakać jak i one. Nie utożsamiam się z człowiekiem ani ze zwierzęciem. Staram się obiektywnie przedstawić, jaka jest rzeczywistość.
Jeśli tak twierdzisz, Marzenka odpowiada. Mrs Treehouse pisze: wcale nie musisz krakać tak jak one. Ja nie kraczę tak jak wszyscy. Tak, wiem, nie jest to wcale łatwe, ale możliwe. Ma swoje konsekwencje. Osobiście staram się skupiać na tych pozytywnych. Tu są jeszcze dwa komentarze Marzenki. A nie, jest więcej. Emobil: jeśli kiedyś pojmiesz, że ja i my wszyscy jesteśmy w tobie, w tobie jest wszystko.Marzenka pisze: te pięć moich miało być pięć minut przerwy, bo urwało neta. Coś tam urwało.
Dzisiaj było sporo komentarzy. Tutaj się działo tak na tym czacie. Ja oczywiście z przyjemnością to czytam, chociaż pewnie nie wszyscy z przyjemnością to będą później słuchali. Natomiast co jest ciekawe i warte tutaj do podkreślenia, bo akurat w kontekście dzisiejszej audycji te komentarze są bardzo dobrym przykładem na temat tego, co jest dla kogo prawdą. I to jest pytanie do eMobil, który potoczył tutaj swój tradycyjny wątek. Ja się pytam, czy te komentarze miały jakikolwiek wniosek, nie wniosek, tylko coś wspólnego z tematem dzisiejszej audycji? Bo mówię, gdyby nie to, że eMobil oraz nasze panie, które zechciały wziąć udział w tej dyskusji i też podzielić się swoimi poglądami, to ty drogi eMobilu przedstawiłeś swoją wersję swojej prawdy. I to jest jedyna rzecz, która łączy to, co tutaj napisałeś, z tym, o czym ja mówiłem w dzisiejszej audycji. Więc tak na dobrą sprawę możemy następną audycję zacząć od komentarzy. Możemy tak zrobić, że ja w ogóle nic nie będę mówił, bo to nie ma najmniejszego sensu.
Bo skoro nie rozmawiamy o tym, o czym ja mówię, to dla mnie są dwa wnioski. W zasadzie jeden, że to osoby, które dzisiaj, czy tam ciebie dokładnie eMobilku, który tutaj nakręciłeś tą dyskusję w ogóle nie interesuje to, co ja miałem do powiedzenia. Czyli czy jest sens, żebym ja cokolwiek mówił, skoro tak naprawdę nie odniosłeś się tutaj do tego, co ja przekazałem w audycji, tylko oczekiwałeś ode mnie oraz od słuchaczy mojej audycji. Co chciałem podkreślić, że ja tą audycję wymyśliłem i ja tą audycję prowadzę, a ty wykorzystujesz moich słuchaczy, by uczestniczyli w temacie, który ty narzucasz. Nie w temacie, który ja wymyśliłem na tą audycję, tylko w temacie, który ty narzuciłeś. To nie jest pierwszy taki przypadek w tych audycjach, kiedy rozmawiamy o czymś zupełnie innym niż temat audycji. Więc pomyśl, czemu tobie służą audycje, które prowadzę, do czego tobie służą. Ponieważ tak jak Marzenka napisała, uczestniczysz w tych audycjach od bardzo dawna, a wątki, które poruszasz są ciągle te same. Chociaż tematy audycji, które ja poruszam są czasami bardzo różne. Więc pomyśl o sobie.
Ja nie wiem, jak reszta słuchaczy, ci, którzy biorą udział w dyskusji, to oni się określają na bieżąco, jaki jest ich stosunek do tego. Natomiast w dyskusji bierze udział czasami dzisiaj trzy osoby, pięć osób, czasami dwadzieścia. Natomiast słuchających czy tam podsłuchujących później radio i powiedzmy na YouTubie jest setki czy nawet tysiące. Więc nie wiem, czy oni też są zainteresowani bardziej tym, co ty piszesz, czy tym, co ja mówię. Może warto na ten temat porozmawiać. Być może faktycznie tak jest, że tematy, które poruszacie wy kochani na tych czatach są ważniejsze od tych, które poruszam ja, znaczy ważniejsze dla was. Bo ja, jak się pewnie domyślacie, nie prowadzę tych audycji dla siebie. W sensie, żeby usłyszeć swój głos w radiu albo później na YouTubie, albo żeby czegoś się z tych audycji dowiedzieć dla siebie. Może czasami coś tam się dowiaduję jeszcze o samym sobie. Ogólnie rzecz biorąc, te audycje są dla was.
Więc jeżeli formuła samych komentarzy i wy będziecie zadawali pytania, a ja będę się do nich odnosił, jest fajna, to okej, to tak zróbmy. Czyli następną audycję zaczynamy po prostu od komentarzy. Czyli ja nie narzucam żadnego tematu, tylko będę odpowiadał na wasze pytania i wasze komentarze.
[02:06:40] - Nawiązując do pierwszego września czy do drugiego, do początku roku szkolnego, ja tak się poczułem, jakbym był na lekcji.
[02:06:53] - Czemu panie?
[02:06:54] - Jakiś krnąbrny uczeń. Temat lekcji powiedzmy, że tematem jest Adam Mickiewicz i jego „Pan Tadeusz”, a jakiś krnąbrny uczeń zmienia temat lekcji na coś zupełnie innego.
[02:07:09] - No tak.
[02:07:11] - Odbywa się konfrontacja krnąbrny uczeń kontra nauczyciel. Nauczyciel mówi swoje, a uczeń milczy. Jakoś tak nam eMobil zamilkł chyba na czacie z tego, co tu widzę.
[02:07:24] - Ja tak jak mówię, w kontekście dzisiejszej tematyki to był bardzo właśnie fajnyFajnie pokazane, jak trudno nam jest pewne rzeczy zmienić. Jak bardzo ważna jest ta nasza prawda. I ona jest najważniejsza. À propos eMobil coś napisał, więc wróćmy do komentarzy. Marzenka napisała: „Dokładnie Sławku, czyja prawda jest najmojsza i mojsza. I prawda jest ta, którą masz w sobie”. Marzenko oraz do pozostałych słuchaczy: ta prawda cały czas w mniejszym bądź większym stopniu ewoluuje. Każde doświadczenie powoduje, że się znowu przekonujemy czy to, co wydawało nam się takie super hiper, przy bliższym poznaniu jest takie właśnie super hiper. Tutaj Marzenka pisze: „Sławku, he, he. Pojechałeś teraz”.
Nie wiem, co ty masz Marzenko na myśli, ale wiesz, życie. „Jak pisałam wcześniej, wróć do źródeł”. A to do mnie było! Ja myślałem, że do eMobila. No to się nie dogadaliśmy. eMobil pisze: „Bardzo cenię prawdę, nawet jeśli miałaby być najgorsza ze wszystkich. Ja nie chcę niszczyć audycji. Wiem, że wygląda to, że robię to specjalnie, ale tak nie jest, bo staram się wpasować w temat audycji tylko- Tylko nie zawsze ci wychodzi. eMobilku i też kochani, to nie jest zarzut, to nie jest pretensja. To jest po prostu informacja zwrotna dla ciebie.
Oczywiście gdybym chciał, były takie sytuacje, że mieliśmy tutaj przypadki bardzo natarczywych słuchaczy i jakoś sobie z tym, z panem Markiem, radziliśmy. Też dzięki pomocy pozostałych słuchaczy. Więc to nie jest zarzut, to jest bardziej informacja zwrotna dla ciebie. Jak bardzo pewne rzeczy siedzą w tobie i jak bardzo też pewnych rzeczy do siebie nie dopuszczasz. Więc bardziej pomyśl o tym pod tym kątem. Jak bardzo chcesz pewne rzeczy cały czas wyłuszczać, jak bardzo sobie do tej pory z tymi tematami jeszcze nie poradziłeś. To tylko i wyłącznie to. Ja nie jestem człowiekiem obrażalskim, aczkolwiek takie przywołanie we mnie tego nauczyciela tutaj przez pana Marka. Może faktycznie coś w tym jest. Mam nadzieję też, że nie uraziłem ciebie albo nie zniechęciłem.
Myślę, że będzie wszystko w porządku. A też mówię, chodzi o innych słuchaczy. Nie chodzi o mnie, bo jeżeli jest jeden słuchacz i chce rozmawiać, to ja rozmawiam z jednym słuchaczem. Tylko też chodzi o innych, którzy się nie wypowiadają. Czy to dla nich akurat będzie w jakiś sposób pouczające, czy to będzie dla nich przydatne, bo czuję taką odpowiedzialność nie tylko za ciebie i za tych kilka osób, które uczestniczą w czacie, ale również za tych słuchaczy, którzy się nie wypowiadają. Marzenka pisze: „Pan Tadeusz uśmiała się. Bajkę przełóż”. Dobrze. Marzenka pisze o różnym poziomie słuchaczy. Tutaj eMobil dokończył: „Tylko moje wpisy trochę odbiegają od tego, co przedstawia się w audycji”.
To się dało zauważyć, ale to świadczy o tym, że w tobie to bardzo mocno gdzieś tam siedzi, takie niepogodzenie się z pewnymi rzeczami. Niepogodzenie to jest zawsze walka, a jak jest walka, to w walce zawsze są ofiary i zawsze są jakieś straty. Więc ja ci życzę, żebyś jak najszybciej to doświadczenie w sensie świadomościowym zrozumiał, bo zrozumienie tego, przez co się przechodzi, zamyka. Doświadczenie trwa do tego momentu, dopóki go nie zrozumiemy i do tego momentu będziemy wlewać wodę do kwasu, a ono będzie na nas pryskać, aż nie zrozumiemy, że kwas trzeba wlewać do wody. Więc zrozumienie sensu doświadczenia i wyciągnięcie właściwych wniosków kończy doświadczenie. Także tego ci oczywiście z całego serca życzę. Zresztą sobie też i pozostałym słuchaczom również, by te doświadczenia budujące naszą świadomość jak najszybciej kończyły się wyciągnięciem właściwych wniosków. Kochani, dobiliśmy godziny 23.00, więc pan Marek podrzucił mi nowe komentarze. MrsTreehouse pisze: „Osobiście odsłuchuję, nie patrząc w ogóle na czat. Nie wypowiedziałabym się dzisiaj, gdyby nie komentarze, które odczytywałeś Sławku.
Weszłam na czat tylko z tego powodu”. Bardzo ci dziękuję, znamy się już od dawien dawna, więc odbieram to jako chęć wsparcia mnie i pomocy. Marzenko, widzę, że dzisiaj mam, Marzenko, ewidentny talent do dogadywania się. Marzenka napisała: „Wróć do źródeł” było jednak do eMobila, nie do mnie. No dobrze.Mobil pisze: „Sławku, proszę, nie gniewaj się na mnie i daj mi ostatnią szansę”. Mój drogi, ja się nie gniewam na ciebie. Jak wiesz, ja w ogóle daleki jestem od gniewania się. Były tutaj ostrzejsze jazdy i jakoś się na nikogo nie obraziłem, więc nie. Po prostu powiedziałem ci to, co czuję, co mi chodzi gdzieś tam po emocjach i jak najbardziej zapraszam cię do dyskusji, do udziału. Zresztą może gdzieś uda nam się w końcu doprowadzić tę audycję do tego momentu, kiedy spotkamy się we czterech na żywo, więc moja propozycja cały czas jest w mocy.
Spoko. Natomiast o podkręcanie atmosfery — myślę, że jest kilka pomysłów. Mógłbym na przykład zacząć mówić o rozwoju duchowym polityków i celebrytów. Myślę, że byśmy dobili tutaj do oglądalności nie na poziomie tysiąca, tylko na pewno dziesiątek, a może i setek tysięcy odsłon. Tylko że gdybym chciał to robić, to już bym to zaczął robić, a na takim rozgłosie mi nie zależy. Więc jeżeli chciałeś mi w jakiś sposób pomóc, to nie idźmy w tym kierunku. Marzenka pisze: „Sławku, Marku, uwielbiam tę audycję”. Oczywiście wy nie widzicie tych emotek, które są tutaj poumiejscawiane. Żałuję, że to się nie wyświetla, ale zachęcam do uczestniczenia w takim razie w czacie chociażby po to, żeby takie wpisy z radością i uśmiechem sobie móc przeczytać. Marzenka pisze: „A jak tam z audiobookiem książki Sławka?”.
Jak to? No jest audiobook. Marzenko, jest audiobook mojej książki. Przynajmniej taką informację mam z wydawnictwa. Może nieczytany przeze mnie, może i dobrze, ale jest audiobook. Mobil: „Jestem bardzo kontrowersyjny i mam nawyk do prowokowania innych”. Powiem ci tak: to przechodzi. Jest to jakaś tam metoda na wzbudzenie dyskusji. Natomiast skutkiem tego jest tak na dobrą sprawę nie poznanie — chociaż poznanie poglądów innych ludzi też — przede wszystkim drugiego człowieka. Tylko że tu już wkraczasz w świadomą manipulację, a świadoma manipulacja nie ma nic wspólnego z duchowością, ponieważ tym, co robisz, starasz się wywołać konkretny efekt u drugiego człowieka, a to już jest manipulacja.
Ja takich mechanizmów nie popieram i jeżeli gdzieś tam coś, to będę baczniejszy i będę to raczej ze swojej audycji tępił. „Mogę zrobić show jak Magda Gessler, tak zwane duchowe rewolucje”. Powiem tak: moglibyśmy coś takiego zrobić, ale na pewno nie w tej formule i nie pod tą audycją. Marzenka pisze: „Jest, już kupuję”. No niestety nie dało się pana Marka namówić na to, żeby zechciał przeczytać, użyczyć swojego głosu.
[02:18:19] - My chyba nawet o tym nie rozmawialiśmy, tak szczerze mówiąc.
[02:18:23] - Nie, ale właśnie chciałem powiedzieć, że — a faktycznie — chciałem powiedzieć, że jest jakiś tam pomysł, który lęgnie się w mojej głowie i tutaj już z panem Markiem rozmawiałem, że być może zechce użyczyć swojego głosu, ale o tym wszystkim poinformujemy, oczywiście za zgodą pana Marka. Natomiast przeczytałem komentarz Miss Treehouse: „Nie znalazłam audiobooka. Jest na pewno e-book”. Widzisz, Marzenko, oszukałem cię niechcący. To jest brak mojej świadomości, ponieważ nie odróżniłem audiobooka od e-booka. Może dlatego, że nie mam ani jednego, ani drugiego. Faktycznie, dziękuję ci, moja droga. Jest e-book, a nie audiobook. Ale w takim razie, panie Marku, otwiera się przed nami możliwość współpracy i rozmowy na ten temat.
[02:19:25] - Dokładnie.
[02:19:26] - Kurde, teraz się faktycznie pojawił ciekawy temat. Napiszę do wydawnictwa, czy możemy samodzielnie zrobić takiego audiobooka.
[02:19:39] - Jest taka możliwość, żeby po prostu nagrać audiobooka i puścić go do wydawnictwa, żeby się wydawnictwo zajęło rozpowszechnieniem go.
[02:19:47] - O!
[02:19:48] - Już nagrałem w tym roku audiobooka innego udzielającego się w Radiu Paranormalium autora, czyli Damiana Treli „Gniazda UFO”. Audiobook już się sprzedaje. Wydawnictwo trochę się opieprza, kolokwialnie mówiąc, z promocją audiobooka, ale my swoimi skromnymi środkami jakoś to staramy się promować.
[02:20:13] - Proszę bardzo, w takim razie z przyjemnością wrócę z panem do rozmowy. Widzę, że promocją się zajmą inni. Myślę, że słuchacze by nas może wsparli w tym wszystkim, bo promocja takiego zestawu pan Marek i ja to czysta przyjemność. Oczywiście, dziewczyny się już śmieją. Misty House pisze. To się wcześniej pojawiło. Marzenka pisze o jakimś linku do tego audiobooka, bo był w jakiejś audycji. A że moje oczka słabe są, to panie Ivelliosie, tak, ja jestem pierwsza. Misty House pisze: „Ciekawe, jak pan Marek będzie czytał emotki książkowe”. Przyznam się szczerze, że fajnie, że poruszyłaś ten temat, bo to może być dość ciekawe doświadczenie.
Co nie znaczy, że nie wezmę w nim z przyjemnością udziału. Misty House pisze do Marzenki, o czym ja wiem, że Misty House kupi, chociaż ma e-booka i wersję papierową. Nawet mieliśmy okazję chwilkę na ten temat porozmawiać. Może zacznijcie promować też moją książkę w wersji papierowej, dziewczyny. Z tego, co wiem, opinie są dość pozytywne. Wrócimy do tego tematu. Kochani, jest godzina 23. Bardzo miłym akcentem kończy się ta audycja. Dziękuję wam za pomoc. Nawet nie miałem wątpliwości, że będę na was mógł liczyć.
Odezwię się do wydawnictwa i z panem Markiem na temat tego audiobooka z przyjemnością porozmawiam, panie Marku. Kochani, dzisiaj było o kilku aspektach. Przede wszystkim o różnicy pomiędzy programowaniem, wiedzą a świadomością. I porozmawialiśmy sobie o tej prawdzie, jak ona wygląda. Jak zazwyczaj nie naciskam, tym razem proszę, żeby może w następnych audycjach nie było niektórych pytań. Zastanówcie się nad tym mechanizmem, jaki byłby przez was wymyślony do tego, żeby tą świadomość budować w jak najkrótszym czasie. Może coś wspólnie wymyślimy. Jak widzicie, prawda, w którą każdy z nas z osobna wierzy, jest bardzo często prawdą niepodważalną. Więc zastanówcie się, jaka jest wasza prawda. Za dzisiaj wam bardzo dziękuję.
Oczywiście mimo tych słów, które padły na temat komentarzy, nie mam, broń Boże, do nikogo ani żadnego żalu, ani żadnej pretensji. Cieszę się, że chcecie się dzielić ze mną swoimi przemyśleniami, swoimi doświadczeniami. Wszystkiego dobrego. Dziękuję za dzisiaj. Trzymajcie się, uważajcie na siebie, uczcie się pilnie w szkole, bo już się rok szkolny zaczął. Do usłyszenia za tydzień w takim razie.
[02:24:21] - Mówi te słowa do państwa, jak zawsze pan Sławek Bączkowski, gospodarz audycji oraz gospodarz kanału na YouTube o takim samym tytule jak nasza audycja „Świat oczami duszy”. Dziękuję jeszcze raz, panie Sławku.
[02:24:35] - Dziękuję bardzo, panie Marku, jak zwykle za obsługę, pomoc i wsparcie.
[02:24:40] - Jak zawsze moli książkowych zachęcamy do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”. Jeżeli wydawnictwo da zielone światło, to oczywiście pojawi się wersja audio, a na razie zachęcamy do sięgnięcia po wersję papierową bądź elektroniczną. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios", Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie. Oczywiście na żywo. Oczywiście za tydzień. Oczywiście o 20.00 na antenie Radia Paranormalium. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl.