Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Poniedziałek, 26 sierpnia roku pańskiego 2019. Parędziesiąt sekund temu minęła godzina 20:00, a to oznacza, że czas najwyższy rozpocząć kolejny odcinek audycji „Świat oczami duszy” — audycję o świadomości i meandrach świadomości na żywo. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:48] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam wszystkich serdecznie.
[00:51] - Ponownie witamy po drugiej stronie słuchającego tylko, ale mamy nadzieję, że również do nas zadzwoni. Witamy też Jubiego. Wiemy, że nas słyszysz, Grzegorzu. Dzisiaj, 26 sierpnia, po audycji „Świat oczami duszy” na naszej antenie kolejny odcinek podcastu „Czas snu”. Tym razem będzie to drugi odcinek poświęcony metodom i technikom OOBE i LD. A wracając do audycji „Świat oczami duszy”, wypadałoby jeszcze podać kontakty do Radia Paranormalium. Nasze numery telefonów to 32 746 00 08. Komórkowy, i do SMS-ów oczywiście również, to 530 624 193. Trochę się bałem, bo mi tutaj ten smartfon jakoś tak wypadł dziwnie, ale już jest z powrotem w moich rękach, także wszystko pod kontrolą. Skype: radio.paranormalium.pl.
Można także do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy też na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i „Świat oczami duszy”, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. A więc teraz z czystym sumieniem i całkiem świadomie, panie Sławku, oddaję panu głos.
[02:36] - Dziękuję, panie Marku. Kochani, jeszcze raz przywitam się z wami. Dobry wieczór. Na początku przeproszę was, bo być może dzisiaj troszeczkę będę się motał. Nie ukrywam, że moje życie zawodowe ostatnimi czasy zdecydowanie wygrywa z życiem duchowym, więc troszeczkę takie kryzysy zmęczeniowe ostatnio miewam. Mam nadzieję, że nie będzie tego widać i przede wszystkim słychać w audycji, ale gdyby coś, to proszę dzisiaj o wybaczenie. Ponieważ w poprzedniej audycji zakończyliśmy temat chakr. To znaczy zakończyliśmy to dużo powiedziane, bo z przyjemnością chyba będę dzisiaj chciał nawiązać jeszcze do tego tematu. Ale o czym dzisiaj będzie audycja? Tak bardziej chyba zejdę dzisiaj na ziemię i tym razem spróbujemy popatrzeć sobie na duszę z perspektywy naszego mózgu, czyli z perspektywy naszych narzędzi takich stricte ziemskich, stricte ludzkich.
Nie będę się tam odnosił do komentarzy, które się pojawiły pod ostatnią audycją. Po większości były takie w temacie i tym razem niestety nie ułatwiliście mi wyboru tematu, więc podziękuję teraz za te komentarze. Fajnie. Bardzo się cieszę, że jesteście nieustająco również poza audycją ze mną i się udzielacie i dzielicie się też swoimi spostrzeżeniami, swoim zdaniem. Też pozwolę sobie tutaj podziękować jednemu ze słuchaczy, który mam nadzieję, że dzisiaj również z nami jest. Bo mam to szczęście, że wielu słuchaczy mam, z którymi utrzymuję kontakt. Natomiast ten słuchacz w swoich rozmowach, w swoich ciekawych teoriach zawsze wrzuci mi takiego jednego puzzelka, który później wywołuje lawinę następnych puzzli, które tworzą dość ciekawe obrazy. Także pozdrawiam go dzisiaj bardzo serdecznie, bo też dzięki niemu wpadłem na pomysł, żeby taki temat audycji dzisiaj dla was przygotować. To dużo powiedziane, ponieważ audycja po raz kolejny jest nieprzygotowana, czyli jest znowu całkowity spontan z mojej strony. Wypisałem sobie na szybko przed audycją kilka punktów takich, które chciałbym poruszyć.
A co z tego wyjdzie, to tradycyjnie zobaczymy. Ja zauważyłem, że im mniej się przygotowuję, tym więcejW waszym odczuciu te audycje są fajniejsze. Ja mam co prawda ciutkę większego stresa, bo jestem jednak człowiekiem w miarę odpowiedzialnym, więc mam takiego stresa, czy to tam wszystko będzie tak, jak powinno być. Natomiast sądząc po komentarzach i rozmowach, te audycje są przez was fajniej odbierane. Trzymam się tej metody. Jestem znowu totalnie nieprzygotowany, ale cóż, jak to z panem Markiem przed audycją chwilę powiedzieliśmy: jedziemy z tym koksem. Nie wiem, czy zastanawialiście się kiedyś, jak działa ludzki mózg. Żeby było jasne, ja też nie jestem żadnym fachowcem, zwłaszcza że fachowcy, naukowcy, badacze, lekarze w dalszym ciągu odkrywają coraz to nowe możliwości mózgu, coraz to nowe rzeczy w tym mózgu. Więc ja myślę, że jeszcze dużo czasu upłynie, zanim się dowiemy wszystkiego na temat naszego mózgu. Natomiast tak powiedzmy z grubsza.
Co jest następną, dla mnie osobiście ciekawostką, to mózg w większości składa się, jak większość naszego ciała, z wody. I to jest fajne, bo skąd miliony czy tam miliardy neuronów w dwóch i pół kilogramach wody? To jest taka ciekawostka. Natomiast jak funkcjonuje sam mózg, czyli pojawianie się tych synaps, które powodują połączenia pomiędzy neuronami i tak dalej, to pewnie coś tam mniej więcej wiecie. Zresztą myślę też, że nie będzie dla nas tutaj jakieś tam istotne. Natomiast co jest ciekawe, że największy przyrost masy mózgu następuje do 20 tygodnia ludzkiego życia, a największa aktywność, rozwój mózgu pod względem właśnie tych połączeń i powstawania tych synaps trwa w takich etapach do trzeciego roku życia, później w troszeczkę mniejszym tempie do 10 roku życia. A ustaje w większości około 18 roku życia. Czyli wtedy jest to już maksimum i z punktu widzenia biologicznego ten mózg już przestaje się tak bardzo rozwijać. Dlaczego o tym mówię? Ponieważ to też w pewnym sensie przekłada się na intensywność rozwoju naszej podświadomości.
Czyli ten okres, kiedy zdobywamy, czyli budujemy naszą bazę wzorców, jest właśnie zawarty w tych pierwszych trzech latach naszego życia, co później ma też przełożenie na ten czynnik biologiczny. I później intensywny rozwój, zbieranie informacji, czyli do tego 10 roku życia wszystkie te połączenia tworzą się w naszym mózgu, tworząc właśnie jakieś tam wzorce. I ten okres nastolatkowy, kiedy już zaczynamy jako młodzi ludzie to, czego się nauczyliśmy, próbować wcielać w życie, próbować pokazywać, próbować okazywać swoją indywidualność i weryfikować to, co w naszym mózgu zostało zapisane. To tyle takiej teorii. Natomiast jak działa nasz mózg? Nie wiem, czy się kiedyś zastanawialiście w sposób taki praktyczny. Ja nie wiem, czy pamiętacie, miałem w zeszłym roku tą sytuację ze złamaną stopą. Opowiadałem wam o niej. Natomiast wcześniej miałem taką przygodę, kiedy miałem taki wypadek, również oczywiście w pracy, kiedy uderzyłem się bardzo mocno w kolano. Przewróciłem się, zawiał wiatr, coś mi wpadło pod nogi, niosłem jakieś ciężkie rzeczy i po prostu gruchnąłem kolanem na beton.
Pierwsza przerażająca myśl, jaka się wtedy pojawiła, to było to, że mnie nic nie boli. Przy tym piekielnym uderzeniu nic mnie nie bolało. To było dla mnie coś bardzo takiego zaskakującego. Następnym efektem było to, że ja straciłem czucie w ogóle w kolanie. Miałem taką martwość i poniżej kolana wszystko w stronę stopy było takie obumarłe, takie trochę bez czucia. Znaczy tam jakieś czucie miałem, natomiast to nie było takie pełne czucie. I to mnie trochę zaniepokoiło. I podczas rozmowy z moim kolegą, moim osobistym lekarzem mówię: „Słuchaj Robert, mam dziwne uczucie, że coś ze mną jest nie tak”. On obejrzał tą nogę i mówi: „Słuchaj, nie wiem, jakim cudem ty to zrobiłeś”, bo do tego stopnia mocno zbiłem sobie nerw, który idzie w nodze, że po prostu on stracił tam swoją pełną przepustowość.Mówi: „To się oczywiście tam odnowi. Wymaga to czasu”.
Natomiast mówi: „Bardzo trudno ten nerw znaleźć, jak ja go tam próbuję szukać”. Mówi: „Więc nie wiem, jakim cudem ty to zrobiłeś”. Ja też nie wiem, jakim cudem to zrobiłem. Natomiast co mnie zdziwiło później, jak z nim rozmawiałem. Mówię: „Słuchaj, ja jak stoję, to mam takie wrażenie, że moja prawa noga cały czas tak jakby napięcie drepcze w miejscu, tak jakby czegoś jakby szukała. Czasami mam takie wrażenie, że mam problemy z utrzymaniem równowagi”. I on mi powiedział tak, ponieważ nasz mózg... A to za chwilę. Drugą taką historię, która gdzieś tam znalazła, znaczy potwierdziła mi tą całą sytuację. Była też rozmowa, jak zwykle przypadkowa, z moim kolegą, który zajmuje się bio czymś tam.
Tak sobie dyskutowaliśmy właśnie o osiągnięciach nauki, o jakichś tam rzeczach i o jakichś sztucznych połączeniach. A przepraszam, o protezach rozmawialiśmy. On mi opowiadał, jak to tam tworzono protezy, na przykład ręki i okazało się, że nie jest problemem stworzyć protezę ręki i wysłać z mózgu sygnały, żeby na przykład ruszać palcami. Nie ma z tym najmniejszego problemu. Natomiast problem pojawił się w momencie, kiedy na przykład próbowano tą protezę nauczyć chwytania czegoś. Okazało się, że na przykład tą protezą złapana puszka została przez tą protezę zgnieciona. Ponieważ, jak się okazało, nasz mózg funkcjonuje w dwie strony, o czym ja się przekonałem w sposób bardzo praktyczny. Okazało się, że moje problemy polegały właśnie na tym, że brak przepływu informacji do mózgu z mojej stopy, z moich zakończeń nerwowych umieszczonych w stopie powodował to, że mózg nie znał położenia tej stopy i nie wiedział, czy moja pozycja jest na tyle stabilna, że bym się nie przewrócił. I dlatego mózg cały czas wysyłał informację do mojej stopy, żeby dostać informację zwrotną, w którym miejscu ona jest. I z tym samym problemem spotkali się naukowcy, ponieważ proteza sama w sobie funkcjonowała.
Natomiast brak informacji zwrotnej, czyli tych zakończeń nerwowych, które są w dłoni, powodowało to, że mózg nie kontrolował ścisku, ponieważ nie miał informacji, z jaką siłą na przykład naciska dany przedmiot. I dlaczego o tym mówię? Ponieważ w kontekście tego, co my w sferach zwłaszcza duchowych próbujemy doświadczyć, zrozumieć, jest to dość istotne. Wiedza o tym, że nasz mózg działa tak jakby w dwie strony. I nawet tak chwilę przed audycją zastanawiałem się, jak was o tym w taki prosty sposób przekonać. I też do czego zmierzam. Czy zastanawialiście się kiedyś, co jest pierwsze — myśl czy emocja? Bo w przypadku zmysłów sprawa jest prosta. Widzimy na przykład drzewo, samochód, dom. Słyszymy jakieś tam słowo i po prostu mózg je odbiera i na nie w jakiś sposób reaguje.
I co się właśnie wtedy dzieje? Mózg przypisuje mu wtedy myśl. Myśl jest konsekwencją naszych zmysłów. Nie jest tak, na przykład weźmy sobie emocje. Czy najpierw denerwujemy się na coś i wtedy jest myśl: jestem zdenerwowany. Czy jest myśl: jestem zdenerwowany i zaczynam wykonywać nerwowe czynności. Dlaczego o tym mówię? Ponieważ najczęściej myślimy sobie, że naszymi myślami jesteśmy w stanie cokolwiek wytworzyć albo cokolwiek na przykład kontrolować. Często wydaje nam się, że to myśli są tym jakby decydującym elementem w naszym życiu. Zresztą mówi się, że człowiek jest istotą myślącą i że to nas wyróżnia z szeregu, że tak powiem, innych istot żyjących na Ziemi przynajmniej, że myślimy.
Natomiast do jakiego stopnia mamy wpływ na swoje? Czym są w ogóle myśli? Jaka jest kolejność, że tak powiem, naszych reakcji? Czy najpierw jest emocja, później jest myśl, czy najpierw jest myśl, a później emocja? Czy najpierw widzimy obraz, a później o nim myślimy, czy jest odwrotnie? Zróbcie sobie taki na przykład w wolnej chwili, jak chcecie, eksperyment.I powiem wam, dlaczego o tym mówię w kategoriach duchowych, ale to za chwilę. Jeżeli widzimy drzewo, to widzimy drzewo. I ponieważ wiemy, że drzewo się nazywa drzewo, to nasza myśl to jest drzewo. A co się dzieje, jak zamkniecie oczy? Czy myśląc drzewo zobaczycie drzewo?
Oczywiście każdy z nas będzie święcie przekonany, że wie, jak to drzewo wygląda. Ma świadomość tego drzewa. I powiem tak po jakimś czasie na pewno można sobie to drzewo gdzieś tam wyobrazić i zobaczyć. Oczywiście to nie jest taki obraz jak ten 3D, który widzimy zmysłem wzroku. Natomiast jesteśmy w stanie sobie to w jakiś sposób unaocznić, wyobrazić i wytworzyć obraz tego drzewa. Tutaj z kolegą, słuchaczem naszym, dobrnęliśmy do takiego ciekawego eksperymentu, który okazało się, że już ktoś kiedyś gdzieś stosował. Spróbujcie wymyśleć sobie jakieś słowa typu: batog, bodek, mitraks. Zamknąć oczy i zaobserwować, co się dzieje z waszym umysłem. Jak umysł i podświadomość reaguje na słowa, na pojęcia, na określenia, których zupełnie nie zna. Spróbujcie sobie to wyobrazić i zobaczcie, co się dzieje w waszych umysłach.
Podświadomość będzie próbowała to z czymś skojarzyć. Podświadomość będzie próbowała przypisać do tego coś, ale najpierw musi wiedzieć, co to jest. To jest puszka. Mało tego, często może się pojawić uczucie lęku, ponieważ wkraczacie w dziedzinę, która jest zupełnie nieznana dla waszej podświadomości. Nie będę się wypowiadał na temat tej techniki, którą ktoś stosował. Myślę, że jeżeli nasz drogi słuchacz jest dzisiaj na antenie, to może w komentarzach coś na ten temat więcej powie, bo ja nie miałem czasu się w to wgryźć. Natomiast sam pomysł do wykorzystania tego do pracy z podświadomością z przyjemnością przetestuję i z przyjemnością wykorzystam. Tylko mówię dzisiaj nie będę na ten temat więcej mówił, ponieważ nie mam jeszcze na ten temat wiedzy ani żadnych doświadczeń. Natomiast w moim przekonaniu jest to naprawdę świetna metoda na przetestowanie podświadomości. Zresztą zwróćcie uwagę na przykład dwa słowa, które ja tutaj wymieniłem z tych zupełnie nieznanych.
To są słowa, które wymyśliła moja córka w wieku kilku lat, jak już troszeczkę coś mówiła. I zwróćcie uwagę właśnie na dzieci, że one nazywają pewne rzeczy, pewne zjawiska, używając słów, które nam dorosłym się z niczym, zupełnie z niczym nie kojarzą. I to jest ciekawostka. Czemu? Ja nie znam na tą chwilę odpowiedzi na to pytanie, ponieważ jest to pytanie dość świeże, bo z wczoraj, więc nie miałem czasu się nad tym jeszcze głębiej zastanowić. I to by było tak, żeby wam podsunąć tutaj myśl, podpowiedź, jak funkcjonuje mózg i co jest pierwsze. I teraz pytanie, do czego ja zmierzam? Wejdźmy teraz w tematykę troszeczkę duchową, w tematykę duszy. Jak to wygląda? Jak nasza dusza może wyglądać z punktu widzenia naszego mózgu?
I w jaki sposób nasza dusza się z nami próbuje skomunikować? Temat poruszę. Skoro już weszliśmy na ten temat, to poruszę, bo często wśród osób praktykujących bądź pragnących praktykować różnego rodzaju techniki OOBE jest potrzeba dowiedzenia się czegoś. Mnie zawsze fascynuje, czego my oczekujemy od tej naszej duszy. Rozmawialiśmy już na ten temat. I czy dusza jest w stanie, czy w naszej świadomości jesteśmy w stanie informacje na te zadawane nam pytania znaleźć? Czy dusza jest od tego, żeby odpowiadać nam na te pytania? Czy to nie jest nasze ludzkie ego oczekiwać i żądać od duszy odpowiedzi naWszystkie zadawane pytania. W duszy tak jak rozmawialiśmy, czyli w tej naszej duchowej części są zapisane tylko i wyłącznie nasze przeżycia. Nasze przeżycia i też obrazy z tym związane oraz emocje.
Oczywiście obrazy ludzi, obrazy miejsc, w których bywaliśmy. To przede wszystkim jest zapisane w naszej duszy i tego możemy oczekiwać. Oczywiście też są zapisane wszystkie interakcje, które mieliśmy z ludźmi. Interakcje emocjonalne, wnioski, które później z tego się wytworzyły. Interakcje, które mieliśmy z ludźmi, których do tej pory, podczas swojego rozwoju, podczas swojego pobytu na ziemi tutaj spotkaliśmy. Więc teraz jest następne pytanie: czego możemy się od tej duszy w związku z tym dowiedzieć? Czy nasze oczekiwania względem duszy nie są zbyt wygórowane? Jest następny temat: po co dusza te wszystkie informacje zbierała i jaka jest jej rola w naszym życiu? Jeżeli zbierała je po to, żeby budować naszą świadomość, żeby rozwijać naszą świadomość, to informacje, które będzie nam wysyłać, będą dotyczyły nie całego świata, tylko nas. Nas i naszego zachowania, naszego postępowania i tego, jak my mamy postępować.
Jeżeli chcecie komunikować się z własną duszą, to dla mnie troszeczkę te wygórowane ludzkie potrzeby są trochę na poziomie oczekiwania od traktoru, że polecimy nim 10 000 metrów nad ziemię i będziemy fruwać. Czy te nasze potrzeby i oczekiwania względem duszy są aby na miejscu i czy nie są tak naprawdę wymysłem naszego tak zwanego ziemskiego ego? Więc teraz z drugiej strony, jeżeli tak jest. Jeżeli wysyłamy pytania do naszej duszy niezwiązane z tym, co jest jej celem, jej przeznaczeniem, jej rolą i ona dokładnie wie, jakie są nasze pobudki. To też jest pytanie, czy odpowie nam na pytania, które jej stawiamy. Czy dusza może odpowiedzieć nam na pytania dotyczące innych ludzi? Czy ma do tego prawo, żeby takie informacje nam przekazywać? Czy może na przykład zechce wziąć udział w tej grze i zafundować nam coś, co jest nieprawdą? Ja za chwilę jeszcze wrócę do tematu tej szerszej świadomości, ale na moment wrócę jeszcze. Spróbuję tą naszą duszę połączyć z naszym mózgiem.
Myśl jest skutkiem tylko i wyłącznie emocji. Czyli nazywamy coś, co widzimy, co czujemy i tak dalej. Natomiast myślą nie wytwarzamy emocji. Możemy próbować zapanować nad emocjami myślą na zasadzie: jestem zdenerwowany, więc sobie mówię: jestem spokojny, jestem spokojny, zachowaj spokój i tak dalej. Czyli wytwarzamy odwrotne myśli, żeby zapanować nad stanem emocjonalnym, który nam towarzyszy w danej chwili. Nie martw się, uspokój się, nie denerwuj się, nie stresuj i tak dalej. Czyli myślami próbujemy nad naszą podświadomością zapanować. Natomiast myślą nie wytworzymy rzeczywistego obrazu. Myślą wytworzymy coś, co sobie wyobrażamy. Do czego zmierzam?
Do tego, że myśl jest w pewnym sensie taką najbardziej neutralną, niepodlegającą podświadomości rzeczą. Myśl nazwie reakcję podświadomości, ale jest czymś takim bardzo neutralnym. Jest po prostu tylko nazwą. Więc żeby móc skontaktować się z własną duszą, trzeba się skupić na myślach. Trzeba się skupić na myślach. To jest sposób na myślach i na takich subtelnych odczuciach, ponieważ to jest sposób komunikacji naszej duszy z nami. Myśli.Nie obrazy, nie dźwięki, nie emocje, tylko myśli. Tylko pamiętajcie o jednej rzeczy. Znaczy o dwóch rzeczach trzeba pamiętać w takiej sytuacji: że nasz mózg ustala priorytet informacji. Czyli pierwszym źródłem informacji są nasze zmysły, ponieważ to jest nasz mechanizm obronny.
To jest też mechanizm, dzięki któremu funkcjonujemy. Możemy się przemieszczać, nie zrobimy sobie krzywdy. Więc jest tym instrumentem podstawowym, który jest obsługiwany przez nasz mózg. Dlatego na przykład ciężko się wyciszyć biegnąc, idąc ruchliwą ulicą albo jadąc dużą prędkością samochodem wśród pozostałych samochodów. Ponieważ mózg dba o nasze bezpieczeństwo i te informacje płynące ze zmysłów będzie w pierwszej kolejności obrabiał. Więc pierwszym krokiem do tego, żeby spróbować się kontaktować z własną duszą, jest zapewnienie jak najmniejszej ilości bodźców zewnętrznych. Więc te techniki medytacyjne, kiedy siebie wyciszamy, kiedy zamykamy oczy, kiedy jesteśmy w pomieszczeniu, w którym nic się nie dzieje. Kiedy jest jak najmniej bodźców zewnętrznych. To jest ten pierwszy krok. Natomiast w drugiej kolejności mózg obsługuje rzeczy, które są dla nas ważne, a które na przykład podczas codziennej gonitwy sobie odkładamy.
Praca, dzieci, zakupy, później telewizja i tak dalej. To wszystko się dzieje, a o pewnych rzeczach, które są dla nas ważne, zapominamy. Więc jak tylko wyciszamy zmysły, zaczynają się pojawiać oczywiście te sprawy, które wiadomo, że powinny być w jakiś sposób ogarnięte, a nie są. Więc to jest następny etap do tego, żeby gdzieś tą duszę spróbować do jakiegoś głosu dopuścić. I dopiero jak to sobie gdzieś tam poukładamy, wtedy możemy wsłuchać się we własne myśli. I to jest jedna rzecz. Druga rzecz jest taka, jak w sytuacji słów Batok czy Bodek, czy jakaś tam Mistra, czy coś w tym stylu. Zawsze, jeżeli pojawia się jakaś informacja, nasza podświadomość będzie próbowała do tego dopasować emocje i z czymś to skojarzyć, ponieważ taka jest jej rola. A wyłączenie podświadomości jest praktycznie rzecz biorąc niemożliwe. Więc bądźcie czujni w tym, co zaczniecie sobie wyobrażać, bo ta chęć zobaczenia jest potrzebą większości ludzi, którzy gdzieś tam zaczynają swoją przygodę z duchowością.
Chcą zobaczyć. Taki niewierny Tomasz. Jak nie dotknę, jak nie poczuję, jak nie zobaczę, to nie uwierzę. Jeżeli chcecie sobie coś na siłę wyobrazić, na siłę coś zobaczyć, to uruchamiacie w tym momencie podświadomość. Więc to jest następne takie z mojej strony ostrzeżenie, żeby zachować czujność. Więc pamiętajcie, że nasza dusza komunikuje się z nami za pomocą myśli. Przede wszystkim myśli, subtelnych odczuć. Natomiast obrazy, które są zapisane w naszej duszy, dotyczą wszystkiego, co żeśmy do tej pory w swoim życiu, w swoich życiach zobaczyli. Ludzi, miejsc, sytuacje. To jest wiedza naszej duszy i to jest wiedza, która ma zwiększać naszą świadomość i prowadzić nas do rozwoju.
W jakim kierunku, w jakim celu, już żeśmy na ten temat rozmawiali. Nie będę tego wałkował. To jest rola naszej duszy i tylko tyle możemy od niej oczekiwać. Informacji na swój własny temat. Tego, co było, co jest przyczyną tego, co jest teraz i co ewentualnie zrobić, żeby było lepiej na przyszłość. I tak jak wspomniałem o tym w poprzednim odcinku, jeszcze w poprzednim, według moich doświadczeń, moich obserwacji, do kontaktu z własną duszą służy czakra trzeciego oka. Tu padło pytanie w komentarzach. Żałuję, że Miss Stricha z tego troszeczkę nie skomentowała. Pewnie nie miała czasu. Natomiast tam padło takie pytanie, czy kiedykolwiek próbowałem czakrę trzeciego oka zbliżyć do na przykład czoła zwierzęcia.Więc ja odpowiedziałem, że tak, owszem, jak z moją ukochaną Sunią żeśmy różne zabawy uprawiali, to tak, bardzo często brałem ją pod uszy i żeśmy się nocami stykali.
I też pytała o odczucia. Kochani, do czegoś wam się przyznam. Moja czakra trzeciego oka jest na tyle wrażliwa, że teraz już nie, ale był czas, kiedy na przykład bardzo się męczyłem u fryzjera. Ponieważ jestem w stanie nawet z zamkniętymi oczami wyczuć, jak ktoś zbliża z pół metra dłoń do mojej głowy. A już operowanie w tamtych okolicach kiedyś było dla mnie wielką męczarnią. Ingerencja w czakrę trzeciego oka. Teraz umiem sobie z tym już radzić, ale na przykład dlatego noszę krótkie włosy, żeby mi tam też nic nie przeszkadzało, żebym nie musiał tam zbyt często sam w tych okolicach manewrować. Jak się zmienia ta aktywność? Mówiłem, bo też padło pytanie, skąd ja tyle wiem na temat czakr. Jak wiecie, książek na ten temat zbyt dużo, znaczy żadnej nie przeczytałem.
Natomiast jakieś takie zlepkowe informacje od czasu do czasu gdzieś tam oczywiście przeczytałem. Natomiast obserwując samego siebie i do tego też was namawiam, obserwuję zmieniającą się aktywność w zależności od różnego rodzaju sytuacji i też przez kontakt z innymi ludźmi. Też po prostu wyczuwam tą aktywność w sposób fizyczny. Więc stąd wiem. Jak zwykle większość odpowiedzi gdzieś tam jest w nas samych. To tyle à propos naszej duszy, à propos mózgu i tego, co nas też z tą duszą w jakiś sposób komunikuje i czakry trzeciego oka. Jest też coś, co się pojawiło właśnie podczas jednej z rozmów z tym słuchaczem, o którym dzisiaj tak dość często i ciepło wspominam, dotyczące zbiorowej świadomości. I to jest, kochani, zupełnie inny aspekt, ponieważ tak naprawdę my jesteśmy jedną wielką zbiorową świadomością. Wszyscy jesteśmy ze sobą połączeni w sposób energetyczny i w sposób duchowy. I z czysto teoretycznego i technicznego punktu widzenia mamy techniczne możliwości i techniczne warunki do komunikowania się w sposób energetyczny z dowolnymi istotami, z dowolnymi świadomościami.
Mamy taką techniczną możliwość i wszyscy w tej zbiorowej świadomości żyjemy i funkcjonujemy. Tylko na szczęście jeszcze nie wiemy, jak to zrobić. To znaczy, ogólnie rzecz biorąc, większość z nas. Owszem, są ludzie, którzy jakiś tam dostęp do tej zbiorowej świadomości mają. Jest taka teoria, nie wiem, czy ja się z nią zgadzam. Poniekąd się zgadzam, że ten dostęp, co prawda ktoś powiedział, że dostęp do tej informacji, do tej zbiorowej świadomości jest przyznawany tak jakby na zasadzie odgórnej, że to się nie dzieje na nasze życzenie, tylko gdzieś jest przyznawany odgórnie. Ja z tym przyznawaniem odgórnym nie do końca się zgadzam, że jest jakaś komisja, która mówi: „O, dobra, okej, to tobie PayPal zapłać 36,90 i będziesz miał na dzisiejszy wieczór dostęp”. Albo: „Okej, tobie damy na trzy dni, bo coś tam”. Nie, nie ma, że tak powiem, jakiejś tam komisji, nie ma przyznawania dostępu, aczkolwiek trzeba pewne warunki swoją osobą spełnić. Mówię bardzo delikatnie, ponieważ nie chciałbym, żebyście mnie mylnie zrozumieli, nie chciałbym wam przekazać mylnej informacji.
Przede wszystkim musimy pamiętać o jednej rzeczy, że to, o czym rozmawialiśmy w poprzedniej audycji, że dostęp do świadomości czyjejś jest tak, jakby wkroczeniem w sferę jego prywatności, jego wolności i nie może się odbywać na zasadzie naszego kaprysu. Więc jeżeli nasze intencjeJeżeli nasze intencje są stricte ludzkie, czyli zaspokojenie własnej ciekawości czy bycia lepszym od innych, ponieważ chcę zobaczyć, doświadczyć, przekonać się i tak dalej, bo nie wierzę, to niskie wibracje, niskie energie nie uruchomią tego, co służy do komunikacji ze świadomością zbiorową, czyli nie uruchomią czakry korony. Jakiekolwiek niskie pobudki blokują czakrę korony. I to jest taki samograj. Technicznie mamy taką możliwość. Natomiast żeby z tej możliwości skorzystać, musimy się naprawdę wzbić na wyżyny olbrzymiej bezinteresowności i świadomości tego, że wkraczamy w sferę drugiego człowieka, drugiej świadomości. Często ludzie podczas podróży, nie wiem jak często, ale wiem, jak rozmawiam z ludźmi, proszą o zdalną pomoc. I to jest pewnego rodzaju furtka, która daje wgląd w możliwości korzystania z zasobu świadomości zbiorowej. Jak to wygląda w praktyce? W praktyce wygląda to tak, że dostajemy prawie natychmiastowe informacje, natychmiastowe odpowiedzi na pytania, na które z ziemskiego punktu widzenia nie mamy prawa znać odpowiedzi.
Następuje bardzo szybki proces myślowy w pewnym sensie umysłowy, który daje nam odpowiedzi na przeróżne pytania. To jest tak, jakbyśmy po prostu nacisnęli enter w komputerze i wygooglowali sobie. Tak to działa. Przynajmniej w moim przypadku. Przyznam się też do czegoś. Kiedyś chciałem spróbować jasnowidzenia. Miałem taką możliwość i uczestniczyłem w eksperymencie, kiedy w kilka osób próbowaliśmy prześledzić sytuację pewnej dziewczyny, która została porwana z powodów finansowych i nie można jej było odnaleźć. Podjęliśmy się tej próby odnalezienia. Powiem wam szczerze, udało się odnaleźć tę dziewczynę. Udało się ustalić, kto za tym wszystkim stał.
Udało się odnaleźć miejsce. Nie powiedzmy palcem na mapie, natomiast okazało się, że to jest domek w lesie właśnie tej osoby, która brała w tym udział. I powiem wam tak: nigdy więcej. Nigdy więcej, jak rzadko mówię „nigdy”, nigdy więcej czegoś takiego nie zrobię, ponieważ wchodzenie w świadomość drugiego człowieka oprócz myśli wywołuje w nas też później emocje.
[46:29] - Tak, bo czujemy w tym momencie wszystko to, co ta osoba czuje.
[46:34] - Powiem tak: to nie jest aż tak silne. Na szczęście nie jest aż tak silne, ponieważ to jest właśnie ten drugi proces mózgu, czyli jest myśl, a dopiero później jest emocja. Więc to nie jest aż tak silne. Natomiast do tego się to niestety sprowadza. Dlatego unikam tych tematów, niechętnie je podtrzymuję. Nie chcę was odstraszać, bo każdy musi sam podjąć decyzję. Natomiast mówię bardziej o tym, żeby trochę ostrzec, bo wchodzenie w te tematy też powinno być związane ze świadomością, na co się decydujecie. Bo empatia mentalna, czyli ja wiem, co czuje druga osoba, to jest „ja wiem”. Jest myśl: „ja wiem”. Natomiast empatia, czyli takie prawdziwe współodczuwanie, jest czymś w ogóle nieporównywalnym.
Więc miejcie to, kochani, za uszami, a ja po dzisiejszej audycji będę miał też w pewnym sensie czyste sumienie, że wam o tym powiedziałem. W pewnym sensie ostrzegłem. Być może też przygotowałem do tego, żeby podchodzić do tego z bardzo dużą świadomością, z bardzo dużąOstrożnością, że ta ciekawość, nasza ludzka ciekawość, czy to nasze ludzkie takie, powiedzmy zwykłe, to tak zwane ziemskie ego, nie zawsze prowadzi nas w dobrym kierunku. Oczywiście nie poruszyłem na sam koniec tego, do czego się przymierzam, do czego się przymierzam od dwóch audycji, czyli programowanie a świadomość. Natomiast żeby troszeczkę rozluźnić atmosferę, to skoro jesteśmy już przy naszym mózgu i przy naszej empatii, przy naszym odczuciu, to zadam wam takie zadanie domowe, troszeczkę gdzieś tam go naświetlę. Jak wygląda sytuacja z naszymi myślami? Z naszymi myślami, które są odpowiedzialne za marzenia. Czy my jesteśmy w stanie marzyć? Ostatnio właśnie grzebiąc coś troszeczkę na temat mózgu, okazuje się, że naukowcy udowodnili, że wszystkie negatywne informacje nasz mózg chłonie jak gąbka, natomiast pozytywne odbija jak lustro. Do pozytywnych informacji musimy nasz mózg przekonywać.
Natomiast negatywne łyka po prostu wszystko jak tak zwany indor kluchy. I teraz jest takie pytanie, bo już pogadaliśmy sobie o mózgu, o tym, co jest pierwsze: emocja czy myśl. Czy w związku z tym my potrafimy marzyć? Jak wygląda nasz proces marzenia? Czy on polega na marzeniu, czy bardziej jest podobny do planowania? Zwróćcie uwagę. Próbujemy sobie wymarzyć, chcecie wyobrazić nasz dom wymarzony, taki, jaki byśmy chcieli mieć. Czyli w zasadzie z punktu widzenia duchowego no limit. Masz, o czym chcesz. I co się dzieje w naszym umyśle?
Nasza podświadomość na temat domu zaczyna podsyłać różnego rodzaju scenariusze. A ile to będzie kosztować? A ile kosztuje utrzymanie? A z czego go wybudować? A jak to zrobić? A skąd zdobyć pieniądze? A jak go później utrzymać? I tak dalej, i tak dalej. Cały proces naszego marzenia zostaje sprowadzony do planowania. Mało tego, to planowanie odbywa się tylko w zakresie naszych możliwości, czyli możliwości znanych naszej podświadomości.
Czyli jeżeli utrzymanie tego domu będzie kosztowało 10 000 złotych według naszej podświadomości, to nas na niego nie będzie stać. Bo niby skąd mamy wziąć 10 000 złotych miesięcznie, jak razem z żoną zarabiamy siedem? Tak właśnie funkcjonuje nasz mózg. Jeżeli przypisujemy czemuś obraz, to uruchamiamy naszą podświadomość. I spróbujcie się, jak chcecie o tym przekonać, spróbujcie się tym pobawić. Z zamkniętymi oczami wyłączcie sobie instynkt wzroku i spróbujcie zobaczyć, jak wasza podświadomość reaguje na obraz, który próbujecie sobie wyobrazić, a jak będzie reagowała na samą myśl. Możecie swoje marzenie nazwać słowem, które wymyślicie. To taki trzeci krok. I porównajcie sobie te trzy stany waszego umysłu. Zobaczcie, co się wydarzy.
To jest oczywiście zabawa, eksperyment, doświadczenie. Doświadczenie, które wszystkich tych, muszę to powiedzieć, bo chcę. Wszystkich tych, którzy negują to, co mówię, czyli na zasadzie, że ja nic nie wiem, to mam teraz do was prośbę, zwłaszcza do tych, którzy będą chcieli zacząć to negować. Zróbcie najpierw to doświadczenie. To nie jest dużo czasu, to nie jest dużo wysiłku żadnego. Włóżcie chociaż tyle do tych audycji. Pięć minut. No chyba, że się rozmarzycie. Chyba, że macie tyle marzeń, że będzie to trwało pół godziny albo godzinę, albo tak się, że tak powiem, w swoich marzeniach rozwiniecie, że zajmie wam to całą noc albo pół dnia. Oby nie w pracy.
Chociaż w zasadzie czemu nie? No to wtedy to będzie trwało troszeczkę dłużej, ale myślę, że to też będzie mile spędzony czas, więc nie mam żadnych wyrzutów sumienia. Więc jak najwięcej tych pozytywnych doświadczeń i tego wgryzienia się i wciągnięcia w marzenia wam życzę. Tylko pamiętajcie, żeby skupić się na marzeniach. Marzenia-No limit i spróbujcie nie uruchamiać swojej własnej podświadomości. Znaczy na początek ją uruchomcie, zobaczcie co się będzie działo, a później spróbujcie ją troszeczkę ominąć, oszukać i bawcie się dobrze. Takiej właśnie zabawy i przyjemności z tych marzeń Wam i sobie z całego serca życzę kończąc swój dzisiejszy monolog, bo nie kończymy oczywiście audycji. Wam jak najwięcej marzeń! A ja się biorę do komentarzy. Chyba że nie ma.
[55:29] - Są tutaj nawet dosyć. Parę minut dosłownie nie patrzyłem na czat, a tu się okazało, że dosłownie jakiś taki dzisiaj wodospad komentarzy. Komentarzospad można powiedzieć się pojawił. Spróbuję teraz odsiać te bardziej prywatne od tych odnoszących się do audycji i zaraz panu je wyślę, a tymczasem wysłałem panu już wcześniej dosyć dużą ich porcję i może jak pan Sławek będzie się wgryzał w Messengera, to ja przypomnę kontakty do Radia Paranormalium. Nasze numery telefonów, bo można dzwonić oczywiście, to 530 620 493. Telefon stacjonarny 32 746 0008. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Tutaj taka jeszcze uwaga: jeżeli ktoś słucha przez aplikację Radia Paranormalium na smartfonie z Androidem, to tam jest taka zakładka „Wiadomość do studia” i także z tej zakładki można korzystać. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl, a także na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube.
Można także nas spotkać na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i Świat Oczami Duszy, na grupach Radia Paranormalium i Czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. No i oczywiście liczymy także na komentarze w momencie, gdy audycja trafi już do archiwum.
[57:32] - O, coś mi się tutaj pojawiło. Rozpoczęte. Dobra, to chyba będziemy mieli tutaj. Jubi pisze tutaj: „Sławku, polecam metodę na przyszłość. Już mi przeszło. Nic mnie nie boli”. Znaczy dzięki za radę. Natomiast kochani, przyznam wam się, że ja nie mam takich ciągów. Mi to w żaden sposób do niczego nie jest potrzebne. Więc ja też nie cierpię z tego powodu, że czegoś tam na przykład nie robię.
Najczęściej w życiu tym takim duchowym, bo powiedzmy w tym ziemskim to nie zawsze tak jest. Natomiast w tym życiu duchowym najczęściej jest to kwestia moich osobistych wyborów i dość świadomych. Więc trochę na takiej zasadzie spróbowałem, wiem, o co chodzi, natomiast nie mam potrzeby tego kontynuowania, nie mam z tego powodu jakiejś tam traumy i jakiegoś totalnego czy tam chociażby dużego dyskomfortu. Ale okej, dziękuję. Jeżeli będę chciał gdzieś tam do tego wrócić, aczkolwiek nie sądzę, to na pewno będę o tym pamiętał. Tutaj Adam pisze też jeszcze: „Słyszałem historię osoby postrzelonej w bok. Lata później czuła dziwną lekkość, uczucie braku, a jakby było mu gorzej, to tak jakby mu brakło połowy krwi”. Jeszcze raz: „Słyszałem historię osoby postrzelonej w bok. Lata później czuł dziwną lekkość, uczucie braku. A jakby mu było gorzej, to tak, jak mu brakło połowy krwi”.
Nie bardzo skumałem, drogi Adamie, o co tutaj chodzi, więc ciężko mi się będzie do tego odnieść. Powiem tak. Natomiast wracając do następnych komentarzy. Jubi pisze: „Myśl tworzy konsekwencje”. Powiem tak: sama myśl nie ma ładunku energetycznego. Jeżeli świadomie wytwarzamy swoje myśli, jeżeli byśmy świadomie wytwarzali swoje myśli, co najczęściej jest przekonaniem ludzi, że to jest nasz samodzielny proces tworzenia tych myśli, to by sprowadzało się do tego, że faktycznie myśl tworzy konsekwencje. Sama myśl, tak jak powiedziałem, nie ma ładunku energetycznego. To emocje mająSiłę tworzenia konsekwencji. To jest trochę tak, że jeżeli myślimy o czymś zupełnie bezosobowo, bez emocji, to nie ma to znaczenia. Natomiast zwróćcie uwagę, że jeżeli myślimy o czymś, co wywołuje w nas silny lęk, ponieważ tak jak mówiłem, lęk jest bardzo szczerym uczuciem i bardzo silnym, to w tym momencie zaczyna nabierać takiej mocy sprawczej.
Ja to w ten sposób mówię. Nie sama myśl. Emocje, które towarzyszą. A tak jak wam powiedziałem, w większości wypadków tych procesów normalnych, zwykłych, ziemskich, to myśl pojawia się na skutek. Oczywiście to nie będzie w 100% jeden do jednego, ale to jest tak, jak alkoholizm powoduje marskość wątroby. Natomiast przyczyną alkoholizmu jest coś wcześniej. I to te stany emocjonalne, które wywołują alkoholizm, są przyczyną marskości wątroby. Dobrze. Co tam dalej? Jubi pisze: „Na przykład, jeżeli będziesz powtarzać bolą mnie kości, to wiadomo, że się zakorzeni w umyśle i będzie reakcja fizyczna”.
Tak. Natomiast muszą też być z tym związane emocje. Cały czas powtarzam, bo nikt nie myśli o tym, że bolą go kości, ponieważ nikt świadomie nie chce sobie mówić choroby. Mówić chorobę chce sobie ktoś, kto się czuje na przykład nieszczęśliwy albo ma na przykład wzorzec taki w podświadomości na zasadzie: „Jest mi źle, ktoś mnie przytuli”. Wzbudzę w ten sposób twoje zainteresowanie albo wzbudzę przytulenie, wsparcie czy coś w tym stylu. Mówię nikt, ale być może są ludzie, którzy na zasadzie eksperymentu albo z jakiegoś innego, dziwnego, nieznanego mi powodu będą chcieli, żeby ich bolały kości. Tu pisze Jubi: „Zrobiłam o tym trzy audycje, jeszcze nie były emitowane”. Poczekajmy. Ja już zapraszam, bo zawsze warto spojrzeć. Ja akurat w tej kwestii nie do końca z Jubi się zgadzam, ale świadomość się buduje poprzez poznawanie różnych wariantów, różnych możliwości, różnych scenariuszy i też doświadczanie różnych rzeczy.
Więc ze swojej strony zapraszam was jak najbardziej do wysłuchania tych audycji i podjęcia decyzji samodzielnie. Jubi też pisze: „Sławku, jak uważasz, jaka jest korelacja między duszą a świadomością? Kto tu rządzi? Bo według moich doświadczeń ponadświadomość po przejściu obejmuje wszystko. Ale zawsze gdy mam jakiś problem i odwołuję się do duszy, ona przejmuje całą kontrolę, więc logicznie ona jest nad”. Jaka jest korelacja pomiędzy duszą a świadomością? Kto rządzi? To jest dobre pytanie, bo faktycznie to nie jest takie jednoznaczne, ponieważ świadomość jest konsekwencją. Dusza dla mnie jest tylko pewnego rodzaju nośnikiem, ale jednocześnie świadomość daje nam wybór, nie narzuca niczego, jest tylko sugestią, jest tylko podpowiedzią. Dusza w swoim przeznaczeniu jednak coś dla nas planuje, żeby tę świadomość rozwijać, budować.
Więc w pewnym sensie, jeżeli podzielić to na dwa czynniki, to tak na szybko myśląc, dusza jest jednak decydentem. W tym wypadku tak bym to nazwał. Aczkolwiek ja tego nigdy nie rozparcelowywałem na dwie oddzielne części. Ale skoro jest takie pytanie, to tak na szybko mi się wydaje. Tak na szybko to czuję. Adam pisze: „Jest taka metoda medytacyjna skupiania się na jednym słowie bez znaczenia i powtarzania go jak mantrę. To ma zająć umysł i myśli, aby nam pozwolić na relaks i wyciszenie, wczucie się głębiej”. Dziękuję ci bardzo. Nie wiem, czy tu mi napiszesz, drogi, jaka to jest metoda, jak ona się nazywa, ale o tym właśnie mówiłem. Żeby może zająć myśli, troszeczkę zdezorientować podświadomość, żeby przestała się pchać z tymi swoimi podpowiedziami, skojarzeniami, reakcjami i tak dalej.
Myślę, że to na koniec audycji jako zadanie domowe przedstawiłem, więc ciekawy jestem waszych opinii. Mam nadzieję, że w komentarzach alboMoże w przyszłym tygodniu ktoś zechce się swoimi spostrzeżeniami i doświadczeniami podzielić. Jubi pisze: „Czy na pewno? A może musi być symbioza, współpraca, korelacja, aby stworzyć?”. Jeżeli coś jest, to zazwyczaj jest jakiś sens jego istnienia, więc ta korelacja zawsze istnieje, chociaż nie zawsze zdajemy sobie z niej sprawę. Ja też nie jestem w stanie tak dogłębnie przewidzieć i przeanalizować wszystkich aspektów i powodów istnienia tego. To, o czym mówię, jest pewnie jednym z elementów. Może trochę na zasadzie samochodu. Generalnie samochód służy jeżdżeniu, ale są też inne aspekty, o których się nie mówi. Wydzielanie spalin, wydzielanie ciepła, zużycie dróg, napędzanie koniunktury mechanikom, firmom, które produkują paliwo, wszystkim pośrednikom, okrętom, rafineriom i tak dalej.
Z tych aspektów istnienia samochodu, zakłady, które go produkują, części zamienne i tak dalej. Firmy, urzędy, które robią prawo jazdy, kursanci, egzaminatorzy, firmy, które zajmują się szkoleniem kierowców, policjanci, którzy łapią piratów, lekarze, którzy leczą ofiary, organizacje, które walczą o prawa pieszych. Tych aspektów związanych z istnieniem samochodu jest mnóstwo. Tak samo korelacja pomiędzy duszą a świadomością też pewnie obejmuje mnóstwo innych aspektów, o których ja w ogóle nie mówię. Korzystając z okazji, że o tym wspomniałeś, to powiem: to, o czym ja mówię, nie jest jedynym wariantem. Żeby ktoś mi nie zarzucił, że mam wyłączność. Nie jest na pewno jedynym. Jest jednym, ale na pewno nie jedynym. Jubi odpowiada Adamowi: „Dokładnie. Największym problemem są myśli, więc należy je wyciszyć i obserwować bilans.
A gdzie się produkują myśli? W mózgu czy wyżej w umyśle?”. Słuchajcie, tego nie wiem. Tak jak mówiłem, ja nie jestem specjalistą od mózgu. Pewne informacje wybrałem nie po to, żeby manipulować rzeczywistością, tylko żeby przedstawić pewien mechanizm, pewną zależność i obalić dla niektórych jakiś mit, że to myślą coś tworzymy. Nie, myśl to jest tylko, tak jak powiedziałem, w większości wypadków nazwanie. To jest efekt finalny tego, co czujemy, tego, co widzimy, tego, co odczuwamy poprzez myśli. Natomiast czy powstaje w mózgu, czy w umyśle, jeżeli to znowu w jakiś sposób dzielić, to nie mam zielonego pojęcia. Zresztą też mi to chyba do niczego nie jest potrzebne do zrozumienia tego całego mechanizmu. Jubi pisze: „Według mnie mózg jest ludzki, potrzebny, abyśmy funkcjonowali w tej rzeczywistości.
Procesy fizjologiczne etc. Natomiast ogrom rzeczy bierze się w umyśle, który jest poza, współgra przez kanały z mózgiem. A taki podział...”. Nie będę się mądrzył. Natomiast jeżeli chcielibyśmy zgłębić ten temat, to ja też się nad nim troszeczkę bardziej i mocniej zastanowię. Jubi mnie pyta: „Sławku, znasz jakieś metody do stymulacji umysłu, rzecz jasna pozytywnego? Szyszynka daje mocne odczucia fizyczne. Gdy jest bardzo silnie odczuwana, przerwanie na jakiś czas, nadwyrężenie i wszystko ma swoje ograniczenia w fizycznej rzeczywistości. Nie powinno się przeginać”. Słuchajcie, tutaj Jubi poruszył bardzo fajny temat.
Czy jest jakiś pomysł czy metoda na stymulację naszego umysłu w kierunku myślenia pozytywnie? Dla mnie jedyną skuteczną metodą — inaczej, jeżeli myślimy negatywnie, to jest tego jakiś powód. I teraz stymulowanie umysłu w kierunku pozytywnego myślenia bez wyeliminowania przyczyny negatywnego myślenia jest trochę jak słodzenie m--Bądź z dzieckiem. Niby jest trochę lepiej, ale to jeszcze nie jest to. Pamiętajcie, że nie usuwając przyczyny cały czas ryzykujemy, że w momencie, kiedy przestaniemy stymulować nasz mózg, nasz umysł czy cokolwiek innego do pozytywnego myślenia, to, co negatywne, które z nas nie zostało w jakiś sposób usunięte, natychmiast wróci. Więc dla mnie, zamiast stymulować mózg do pozytywnego myślenia, trzeba się skoncentrować na przyczynach negatywnego myślenia i nad tymi przyczynami spróbować pracować. Dlatego ten mój upór w bębnieniu na temat podświadomości. Ponieważ jeżeli myślimy o czymś negatywnie, co dla większości ludzi nie jest negatywne, to znaczy, że problem jest w naszym myśleniu o tej rzeczy, czyli w naszej podświadomości, w naszym przekonaniu o tej rzeczy czy o tej sytuacji, czy o tej historii. Więc warto wyeliminować przyczyny. To jest jak z leczeniem.
Jeżeli nasze negatywne emocje są przyczyną choroby, to podawanie leków, które poprawią nasze samopoczucie, będzie tylko metodą zaleczania skutków. Nie usunie problemu, nie zlikwiduje problemu. Więc nie będę wam, kochani, podawał metod półśrodków, bo to nie tędy droga. Też audycja o świadomości do czegoś zobowiązuje. To jest trochę tak, jakbym wam zaproponował, że was uzdrowię. Skoro doprowadziliśmy się do jakiegoś stanu zdrowotnego, to jest tego jakaś przyczyna. Nawet duchowymi metodami usunięcie skutków tej choroby nie gwarantuje trwałego, pełnego i skutecznego wyleczenia, ponieważ przyczyna powstania tej choroby nie została usunięta, więc jest duże prawdopodobieństwo, że ta choroba za czas jakiś znowu wróci. Tutaj Jubi pisze: „Dokładnie, wszyscy mamy połączenie”. Cieszę się, że się zgadzamy, bo tak jest po prostu. Adam pisze: „Też silnie czułem trzecie oko na czole od lat nastolatkowych, lecz biegiem lat już prawie nigdy”.
No to niedobrze, przyjacielu. A może po prostu intuicyjnie nauczyłeś się? Ja się nauczyłem świadomie wyłączać czy zmniejszać aktywność w jakichś tam sytuacjach. Natomiast być może zrobiłeś to samo. Może to nie jest kwestia tego, że to zanikło, tylko może dlatego, że robisz to po prostu już odruchowo, intuicyjnie. Aczkolwiek warto się nad tym zastanowić. Tak moim skromnym zdaniem. Miss Trihouse pisze: „Kiedyś wracając z pracy usypiałam i nagle poczułam wielki strach i cierpienie, aż wydałam z siebie jęk, bo mnie zabolało ciało. Mąż mi powiedział, że właśnie minęliśmy samochód jadący do rzeźni”. No więc właśnie.
Domyślam się i na tyle, na ile cię poznałem, to na pewno nie było miłe doświadczenie. Zresztą ogólnie współodczuwanie, słuchajcie kochani, ta empatia jest kurczę bolesną sprawą. Dlatego często wolimy ją pozostawić w sferze mentalnej, czyli takiego mentalnego zrozumienia, co się dzieje z drugim człowiekiem, niż wchodzenie w jego buty. Zresztą ja też uważam, że to jest już krok za dużo. Ja tak uważam, że już na poziomie świadomości, jeżeli wiemy, co się z danym człowiekiem, mamy świadomość tego, co się dzieje, to jest to wystarczająco dużo informacji, żeby coś z tym zrobić. Współcierpienie nie jest niczym dobrym, chyba że do czegoś to doświadczenie jest nam potrzebne na przykład, żeby zmienić swój własny stosunek do pewnych rzeczy. Czyli zostajemy dopuszczeni, wpuszczeni do jakiejś tam świadomości po to, żeby nie musieć też samemu pewnych rzeczy doświadczać, a za pomocą jego doświadczenia odczuć to po prostu, jak to jest. Zresztą-Ten proces, tyle że nie fizyczny, jest tym, co się dzieje z nami i naszą duszą po naszej śmierci. Zrozumieniem, dokładnym zrozumieniem, dokładnym odczuciem tego, co odczuwały osoby, świadomości, z którymi byliśmy w jakichś interakcjach podczas swojego życia. To jest dokładnie ten proces.
Tylko że nie odbywa się w ciele fizycznym, tylko po prostu w świadomości, w odczuciach. Każda negatywna myśl, krzywda wpływa na nas wszystkich. Mało tego, wpływamy wszyscy na siebie wzajemnie, nawet na inne rzeczywistości. Wpływamy to moim zdaniem jest zbyt mocne określenie. Wydaje mi się, że nie do końca adekwatne. Owszem, budujemy tą zbiorową świadomość. Natomiast dla mnie wpływ to jest takie świadome działanie mające coś na celu, czyli bardziej fizyczne, bardziej namacalne. Natomiast nawet w życiu codziennym nie do końca wiemy, co z naszymi działaniami zrobi druga osoba. Ja prowadząc audycję i zresztą ty też, wyrzucamy z siebie jakieś informacje. Czy wyrzucamy?
Przekazujemy jakieś informacje i z tą informacją każdy człowiek zrobi co innego. Może nie co innego. Tych scenariuszy pewnie aż tak wiele nie ma jak słuchaczy, ale na każdego wywrze to inny wpływ, więc jest to poza moją wiedzą i poza moją świadomością i poza moim celowym działaniem, jakie reakcje u was to wywoła. Ja staram się przekazać swoją wiedzę, swoje doświadczenia, jakieś przemyślenia, zupełnie nie mam wpływu na to, co z tymi informacjami dalej się stanie i jak one wpłyną na was. Więc wpływ to takie trochę dla mnie mocne określenie. Jubi pisze do Mrs Treehouse: „Poczułaś energię, empatię, współczucie, emocje. Tak właśnie to działa. Też tak miałem. Powinnaś się cieszyć, że tak masz. Dziś mało ludzi już odczuwa takie stany”.
Moim zdaniem coraz więcej ludzi odczuwa takie stany. Z tym że mówię: kochani, pamiętajcie o jednej rzeczy, że to jest też doświadczenie, które jest skierowane do was. To nie jest tak, że na tym etapie, zresztą na żadnym etapie, takie fizyczne współodczuwanie nie będzie nam nigdy towarzyszyć, bo to nie jest cel. To nie jest cel, żebyśmy współodczuwali wszystko, co się dzieje z ludźmi na świecie. Więc to nie jest cel naszego rozwoju, żebyśmy tą umiejętność posiadali. Budzenie empatii ma rozwijać świadomość. Czyli ja nie zrobię czegoś, ponieważ wiem, jak druga osoba w takiej sytuacji się poczuje. Empatia, czyli zrozumienie uczuć, odczuć, emocji drugiego człowieka, ma nas powstrzymywać przed robieniem rzeczy złych, negatywnych, brzydkich, głupich i tak dalej. Dlatego wchodzimy w przeróżne sytuacje podczas naszych wszystkich wcieleń, żebyśmy poznali, jak się wtedy człowiek czuje, żebyśmy przestali robić rzeczy złe. Złe, krzywdzące dla innych.
Natomiast to odczuwanie cielesne jest też pewnego rodzaju doświadczeniem skierowanym do nas, żeby to wzbudziło, rozbudziło naszą świadomość. Natomiast nie jest celem samym w sobie. To nie jest tak, że na piątym, szóstym czy siódmym poziomie my będziemy odczuwali fizycznie wszystkie emocje ludzi, którzy żyją na całym świecie. Mrs Treehouse pisze do Jubiego: „Wiem, tylko ja tego samochodu nie widziałam, a potem było mi bardzo źle i smutno”, co jest całkowicie zrozumiałe. Mrs Treehouse pisze do mnie: „Sławek, współodczuwanie nie jest wcale takie fajne niestety, choć niektórzy twierdzą, że to dar”.Zupełnie tak nie twierdzę. Zresztą zanim przeczytałem twój komentarz, moja droga, wydaje mi się, że dość wyraźnie dałem temu znać. Tak że całkowicie się zgadzam. To nie jest żaden dar. To jest doświadczenie. To jest kolejne doświadczenie.
Z tym że już takie doświadczenie nie tylko mentalne, nie tylko emocjonalne na zasadzie, że się rozpłaczemy, bo komuś dzieje się krzywda. Tylko to jest już doświadczenie bardzo fizyczne i tak naprawdę bardzo przekonujące. Adam pisze: „Na rozluźnienie atmosfery żarcik. Był kiedyś taki film '300 mil do nieba', a niektórzy do nieba mają bliżej. Pół litra potrzeba”. Nie odczułem tu jakiegoś napięcia w dzisiejszej audycji, ale dziękuję za dowcip, za żarcik i przekazałem naszym drogim słuchaczom. Mam nadzieję, że też się uśmiali. Jubi pisze: „Sławku, marzenia są jednym z elementów klucza do poznania siebie”. Bo ja uważam, że to jest świetny sposób właśnie na poznanie samego siebie. Moje marzenia świadczą o mnie.
Przede wszystkim świadczą o tym, czego mi brakuje. To jest pierwsza informacja, która zawsze płynie z marzeń. Czego mi brakuje? Jeżeli marzę o miłości, o zakochaniu się, to znaczy, że mi tej miłości brakuje. Jeżeli marzę o domu, to znaczy, że warunki, w których mieszkam, nie są dla mnie odpowiednie. Druga informacja: o jakim domu marzę? Pamiętacie taki eksperyment z samochodami z jednej z pierwszych audycji? Samochód. Drugi był mój ulubiony samochód i mój wymarzony samochód. Aspekty, które przekazywały informacje o nas.
Mój ulubiony samochód, czyli obudzenie podświadomości, czyli samochód, z którym mamy jakieś miłe skojarzenia z przeszłości, z czymś miłym jest związany. Taki wymarzony też świadczy o tym, kim jesteśmy. Czy chcemy mieć najnowszego Bentleya, Mercedesa S klasy czy cokolwiek innego, czy fajny, wygodny, ekologiczny SUV hybrydowy i tak dalej. To też świadczy o nas. Więc tak, zdecydowanie marzenia są świetną informacją, świetnym sposobem na poznanie samego siebie. Tutaj Jubi chyba coś jeszcze pisze o marzeniach. „Sławku, marzyłem o wygranej ostatnimi czasy. Chciałem wygrać milion funtów. Jak myślisz, wygrałem?” Słuchaj, życzę ci tego z całego serca, więc jeżeli do tej pory nie wygrałeś, to ja ci oczywiście życzę jak najbardziej. Zresztą ogólnie wszystkim wam życzę.
Uważam, że pieniędzy na tym świecie jest wystarczająco dużo, żebyśmy wszyscy mogli być milionerami. Więc dlaczegóż byśmy nie mieli być tymi milionerami wszyscy? Dlaczego byśmy też nie mogli spełnić swoich marzeń takich stricte materialnych? Ja w bogactwie nie widzę nic negatywnego. Kwestia jest tego, jak człowiek te pieniądze później zamierza wykorzystać. Aczkolwiek być może, jeżeli nie wygrałeś, to być może doświadczenia bogactwa masz już za sobą. Ja też mam od czasu do czasu jakieś materialne marzenia, ale też z drugiej strony wiem, że jak myślę sobie o wygranej w totka, to moja dusza łapie się za głowę, taką wyimaginowaną przeze mnie, wymyśloną głowę i mówi: „O Jezu, przestanie prowadzić audycję w Radiu Paranormalium”. Więc może chroni mnie przed tym doświadczeniem, żebym mógł z wami tutaj jeszcze poprzebywać. Adam pisze do Jubiego: „Pewnie tak, bo teraz wypoczywasz pod oczami duszy”. Jubi pisze: „Wygrałem, ale w złotówkach”.
Ale milion złotych to też piechotą nie chodzi, więc zupełnie nie rozumiem skąd te emotki ze łzami. I tu jest dopiska: „I nie milion”. Okej, to teraz już wszystko rozumiem. „To, co włożyłem, to odzyskałem. Niemniej tak działa myśl”. Może gdybyśmy sobie zdawali sprawę ze wszystkich naszych myśli, obraz naszej sytuacji stałby się dla nas bardziej jasny. Bo problem polega też na tym, że my wszystkich swoich myśli nie rejestrujemy.Podobno w normalnych sytuacjach, kiedy prowadzimy spokojne życie, tych myśli w naszym mózgu pojawia się sześć, siedem, osiem. Natomiast w momencie natłoku spraw, większym działaniu, ruchu, tych myśli pojawia się nawet 30 w ciągu sekundy, więc nie jesteśmy w stanie ich zapamiętać, zarejestrować. Dobrze. Missy Steehouse pisze do Jubiego: „Od małego słyszę, że jestem dziwna, bo widzę i czuję więcej niż inni.
Kiedy miałam cztery lata, ojciec zdębiał, kiedy mu powiedziałam, żeby nie kłamał mamie, bo spotka się z okularnicą. Albo spotyka się z okularnicą. Rok później wyprowadził się ostatecznie i wziął z nią ślub. Nie wiem skąd to wiedziałam. Po prostu wiedziałam”. To jest właśnie nasz udział w świadomości zbiorowej. Bo to już nie są informacje, które płyną z naszej duszy. Zacząłem teraz ostatnio rozgraniczać. Nie wiem nawet dlaczego, ale chyba tak po prostu, żeby było uczciwie. Dzieci ogólnie rzecz biorąc mają zdecydowanie lepszy dostęp do tej świadomości niż później my.
Wykształcająca się z wiekiem podświadomość ten dostęp do tych informacji zaczyna może nie to, że blokować, tylko podświadomość zawsze jest pierwsza. Poza tym my też już przechodzimy na tryb zarozumialców, istot ziemskich zarozumiałych wobec możliwości. Więc jesteśmy święcie przekonani, że wszystko, co się w naszej głowie pojawia, jest naszą decyzją, że to my żeśmy to wszystko wymyślili. Pogodzenie się z tym, że to nie jest nasze, w ogóle nie mieści się w kategoriach naszego ziemskiego zarozumialstwa. Natomiast domyślam się, że z punktu widzenia dziecka, wtedy czteroletniego, miałaś mnóstwo dylematów. Myślę, że ta cała sytuacja nie była dla ciebie jako dziecka łatwa. Jubi pisze do Missy Steehouse: „Może podglądałaś, jak byłaś mała, a nie pamiętasz?” Jest to jedna z opcji, aczkolwiek nie sądzę. Missy Steehouse pisze do Jubiego: „Nie. Ona była z innego miasta i on do niej jeździł, a mamie mówił, że ma spotkania biznesowe. Zresztą to niejedyna rzecz, którą wiedziałam, choć nie miałam prawa tego wiedzieć”.
Ja cię całkowicie rozumiem, bo tak. Bo cię całkowicie rozumiem. Kudłaty się rwie tutaj. W sensie, że wita się. „A ja myślę, że przydałoby się małe sprzątanie w kompie, a szczególnie przeglądarki”. To pewnie dotyczyło mojej małej przerwy technicznej. Całkowicie się z tobą zgadzam. Przydałoby się. Natomiast czekam na nowego laptopa. Nowego dla mnie.
Jak tylko do mnie dotrze i zainstaluję się na tym nowym sprzęcie, to obiecałem temu laptopowi, że proces sprzątania oraz paru innych rzeczy zostanie na tym komputerze dokonany. A, rwie w sensie, że rwie dźwięk. Przepraszam was za te niedoskonałości, ale ja nie jestem fanem grzebania i siedzenia przy komputerze. Jakby ktoś miał jakiś program, bo mój Avast już tego nie ogarnia. CC Cleaner też już tego nie ogarnia, chociaż korzystam z niego i robię przynajmniej raz w tygodniu porządki. Myślę, że tu jakiś bardziej profesjonalny program powinien być zainstalowany, bo coś tam się dzieje. Natomiast z tą mówię nie mogę się znać na wszystkim. Kudłaty: „Haha, wyciąć”. Dobra, czyli jesteśmy już po zakończeniu audycji. Czyli nie jest źle, tylko godzina opóźnienia w czytaniu komentarzy.
Fajnie, że pisaliście komentarze co ja mam zrobić, wiedząc o tym, że ja nie mogę odpalić komentarzy. To jest fajne zjawisko. Dobrze, tutaj wróciliśmy do naszej rozmowy. Jubi pisze: „Sławku...”. Zaraz, bo coś za bardzo. „Sławku, jak to nie ma ładunku energetycznego? Wszystko jest energią. Kwestia ukierunkowania”.To znaczy, może źle się wyraziłem. Oczywiście każda myśl ma jakiś ładunek energetyczny. Tylko to, o czym wspominałem wcześniej.
Realizują się rzeczy, które mają w pierwszej kolejności najsilniejszy ładunek energetyczny. Takie priorytety, czyli coś, co emocjonalnie jest dla nas. Przepraszam, bo zaczytałem się w następne komentarze, żeby może nie wybiegać zbytnio w przyszłość. Także źle się wyraziłem. Nie jest tak, że myśl nie ma ładunku emocjonalnego. Natomiast po zrobieniu tego eksperymentu, do którego was cały czas nieustająco namawiam, spróbujcie sami ocenić, jak wygląda ładunek emocjonalny wytworzony na przykład chociażby w momencie tworzenia rzeczy. Jaki jest ładunek emocjonalny myśli waszego wyobrażenia i tak dalej. Zresztą możecie tego eksperymentu dokonać, tego doświadczenia dokonać z każdą myślą. I zobaczcie, jaki ładunek emocjonalny poszczególnym myślom będzie towarzyszył. I spróbujcie to w takim razie zrobić z udziałem podświadomości i bez udziału podświadomości.
Znaczy przy minimalnym udziale podświadomości. A ponadto wszystko ma kilka elementów, które splecione razem tworzą proces. Całkowicie się z tobą zgadzam. I tu jeszcze pisze: „Sławku, polecam badania Ebena Alexandra Serce Świadomości. Tam są naukowe badania o tym, czym są myśli”. Nie ukrywam, że spróbuję sobie to zanotować i w wolnej chwili przeczytać. Adam pisze: „Ta metoda nazywała się Transcendental Meditation. Jednak napisałem tylko skrót metody. Pełen pakiet to ponoć kupa pieniędzy”. Do was nie zachęcam, jeżeli to kupa pieniędzy.
Chyba że ktoś ma tą kupę pieniędzy. Na przykład Jubi jak już wygra milion funtów, to z pewnością będzie miał kupę pieniędzy. Ciekawe, czy przeznaczy na tą metodę. Żart, oczywiście żart teraz Jubi. Natomiast rozumiem, że to Adam napisał nazwę tej metody, o której ja mówiłem, którą zacytowałem, czyli wybranie słów do określania rzeczy po to, żeby troszeczkę oszukać podświadomość. Może nie oszukać, tylko nie uruchamiać jej w tym sensie, czyli dać więcej pola do spływu informacji z naszej duszy. Adam wyjaśnia tutaj, więc przytoczę go w całości. „Chodzi o skupienie się na wymyślonym słowie, które nie ma dla ciebie skojarzeń i powtarzanie go w kółko tak, aby umysł nie miał możliwości tworzenia rozpraszających myśli, co ma pomóc w skupieniu”. Z tym skupieniem to ja bym, że tak powiem, nie przesadzał, bo nasza podświadomość jest narzędziem, które musi pracować, które pracuje cały czas, bo taki ma obowiązek. Więc to jest takie trochę przyblokowanie jej.
Może nie uruchamianie, ale podświadomość cały czas i tak próbuje to słowo z czymś skojarzyć i coś do tego słowa przypisać. Jubi pisze: „I dlatego to jest piękne, Sławku”. Całkowicie tu znowu się z tobą z przyjemnością zgodzę. Inka pisze: „Na mnie inni mają wpływ tylko na pięć minut. Nie pozwalam innym źle na mnie wpływać. Odcinam się od złych wpływów. Czytaj ludzi”. I bardzo słusznie. Aczkolwiek mówię, umiejętność czytania takich informacji o nas samych jest tak naprawdę trudna. Bo tutaj Inka na pewno powiesz: „Wow”.
Znaczy powiesz, pomyślisz, powiesz: „Wow, umiem to zrobić”, nie? Tylko zawsze jest teraz pytanie, czego ci źli ludzie, którzy się pojawiają w twoim życiu, mają cię jeszcze nauczyć? Jakie doświadczenie masz? Czego masz doświadczyć? Bo skoro oni się co jakiś czas pojawiają, to albo twoja czujność jeszcze nie jest na tyle wypracowana, albo twoja asertywność jeszcze wymaga cały czas kontroli. Albo na przykład przyciąganie egoistów do własnego życia bądź na przykład ludzi nieodpowiedzialnych jest też dla nas wskazówką, że powinniśmy bardziej skupić się, więcej czasu poświęcić sobie albo na przykład nauczyć się odpuszczać w niektórych tematach. Więc to są dwie informacje. Z jednej: okej, fajnie, poradziłam sobie, poradziłem. A z drugiej strony jaka-Jaką cechę, nad jaką cechą powinienem, powinnam się skupić? Bo skoro był problem, to pojawiło się to dane doświadczenie.
Jubi pisze: „Sławku, zrób audycję Krąg życia o reinkarnacji”. W sumie jest to jakiś pomysł. Pytanie jest, czy będą chętni, żeby jej wysłuchać. Reinkarnacja to jest taki jeden z moich ulubionych tematów. Prawie jak podświadomość. Kiedyś nawet myślałem o tym, żeby się zająć regresingiem, ponieważ regresing w sumie dla zwykłego człowieka jest najprostszym dowodem na istnienie reinkarnacji. Ktoś, kto nie wierzy w reinkarnację, przekona się o tym, że wie, pamięta jakieś rzeczy, obrazy, sytuacje ludzi, których nigdy w życiu nie poznał bądź miejsca, może w najprostszy sposób w tą reinkarnację uwierzyć. Jest to ciekawy pomysł. Jubi pisze: „Często płaczecie z nadmiaru emocji”. Czy ja ze swojej strony często?
Pytanie, jak często? Nie, ja z nadmiaru emocji nie. Natomiast ze wzruszenia i z takiego szczęścia tak. Mnie wzrusza na przykład bardzo szczęście innych. Teraz zapytałeś, to tak się zastanowiłem, co to może dla mnie oznaczać. A może nic nie oznacza. Po prostu jestem dobrym człowiekiem. Zawsze mi to sprawiało przyjemność. Kiedyś nawet śmiałem, że miałem takie sytuacje, kiedy byłem na weselu u swojego serdecznego kolegi, można by rzec przyjaciela wieloletniego. Zaprosił mnie na wesele.
Jakoś tak, że tak powiem, smętnie było na tym weselu troszeczkę, bo upał był niemiłosierny. Pomyślałem, że trzeba coś zrobić, żeby mój przyjaciel to wesele zapamiętał w sposób pozytywny. Nie ukrywam, że tam robiliśmy troszeczkę zamieszania. Wesele było przecudne. Panu młodemu porwały się spodnie od garnituru, więc było śmiesznie. I na tym weselu podszedł do mnie jeden z jego kolegów, których ja znałem, natomiast nie byliśmy na tyle blisko ze sobą związani. I on powiedział do mnie: „Wiesz co? Zapraszam cię na swoje wesele”. Już mówi teraz, nie? Dziewczynę już miał, ale jeszcze nie planowali ślubu.
Ja mówię: „Dobra, fajnie, super, dzięki”. Ale tak jak to na weselu, różne stany emocjonalne. Jedni są, jak to Adam powiedział, bliżej nieba, drudzy troszeczkę dalej. Niektórzy już są całkiem w niebie, więc nie potraktowałem tego poważnie. Za dwa lata może pukanie do drzwi czy telefon, czy możemy się spotkać? I on mi wręcza zaproszenie na ślub. Myślałem, że tylko na ślub, a on wręczył zaproszenie na wesele i powiedział: „Tak jak obiecałem, nie wyobrażam sobie wesela bez ciebie”. I tak odbębniłem chyba jeszcze ze dwa wesela u jego oraz moich wspólnych znajomych w roli w pewnym sensie animatora. Oczywiście tam były podziękowania, fajnie, super i tak dalej. Ja mówię: „Słuchajcie, miło mi, że się dobrze bawiliście”.
Natomiast w pewnym sensie zrobiłem to czysto egoistycznie, ponieważ uwielbiam wokół siebie uśmiechniętych, roześmianych, wesołych ludzi. Skoro było pytanie, za nikogo więcej nie odpowiem. Natomiast Jubi, tak to z mojego punktu widzenia i w moim życiu wygląda. Jubi pisze dalej: „Szukam świata, w którym choć jedno jaskółka czyni wiosnę. Gdzie szef schodzi w butach. Gdzie jak się widzę, to mówię cześć, jak się masz?” Ja nie wiem, gdzie ty jesteś, ale ja przyznam szczerze, ja taki świat mam wokół siebie i tak naprawdę to my ten świat tworzymy. Moja starsza córka mnie kiedyś pytała: „Tato, czy ty nie możesz wejść do sklepu i powiedzieć poproszę to, to i to, zapłacić, podziękować i wyjść? Tak jak robią wszyscy ludzie na świecie. Tylko ty musisz zaraz w jakieś, że tak powiem, dyskusje, w jakieś rozmowy. Zawsze musisz coś uskutecznić”.
Notabene robi dokładnie to samo teraz jako dorosły człowiek. Ja mówię: „Słuchaj córciu-Ja to robię z praktycznego powodu. A ona do mnie: „Jakiego?”. Ja mówię: „Bo zapisuje się w pamięci tej pani i później jak przychodzę i mówię poproszę masło, to ona już wie jakie”. Oczywiście to był żart. Natomiast ten świat tworzymy sami. Ja w miejscach, w których zazwyczaj bywam, spotykam się z uśmiechem, z „Cześć”, z bardzo sympatycznym przyjęciem, z miłymi emocjami. I często tak jest też w miejscach, w których bywam pierwszy raz. Nie wiem, o co chodzi, nie wiem z jakiego powodu, ale moim zdaniem, Jubi, nie ma sensu szukać tego świata, tylko trzeba go zbudować wokół siebie. I tu jest następne pytanie Jubiego: „Szukam świata, gdzie człowiek człowiekowi jest człowiekiem.
Też tak macie?”. No więc ja już poniekąd chyba odpowiedziałem ci na to pytanie. Ja uważam, że ten świat po prostu powinniśmy sami tworzyć. I w ten sposób, kochani, według mnie dogoniłem wasze komentarze. I chyba nie dogoniłem komentarzy. Pan Marek mi coś podesłał.
[01:51:15] - Może ktoś chce zadzwonić? Może przypomnę kontakty. Nasz numer stacjonarny 530 620 493. 530 620... Przepraszam, to jest numer komórkowy. Oczywiście można także pisać SMS-y. Dzwonić, pisać SMS-y pod numer 530 620 493. 530 620 493. Stacjonarny 32 746 00 08. 32 746 00 08.
Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, z których to czatów bardzo intensywnie państwo korzystacie, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i Świata Oczami Duszy, na grupach Radia Paranormalium i Czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl.
[01:52:35] - Zapraszamy kochani, jakby ktoś chciał tutaj się podzielić swoimi przemyśleniami, zadać pytania albo w ogóle ze mną podyskutować, to zapraszamy. A ja przejdę do czytania dalszych komentarzy, które pan Marek mi w międzyczasie podesłał. Inka pisze: „Panie Sławku, w moim życiu spotkałam bardzo mało naprawdę złych ludzi. Nawet nie pamiętam, czy tacy byli. Chodzi mi bardziej o ludzi, którzy są dobrzy, ale czasami złą stronę pokazują. Trochę złych ludzi spotkałam w necie niestety, ale wszystkich się nie da prześwietlić”. Nie da się wszystkich prześwietlić. I też mówię, pamiętajcie, ja to zawsze powtarzam taką rzecz, że człowiek, którego spotykam, a mnie w zasadzie nie zna, mówiąc coś o mnie, mówi więcej o sobie niż o mnie, więc to jest cenna informacja. I też czytanie między tak zwanymi wierszami, czyli czytanie tego, czego człowiek nie mówi, jest bardzo cenną informacją o człowieku. I jeszcze jedną ważną taką informacją o drugim człowieku jest to, jak odnosi się, jak wypowiada się o ludziach w sytuacjach, które nie dotyczą ani jego, ani mnie.
Czyli o takich tematach neutralnych. Bo jak ktoś zaczyna mówić o was, to zachowuje już czujność. Jak mówi o sobie, to też te informacje w jakiś sposób weryfikuje, żeby albo się przedstawić z jak najlepszej strony, albo żeby czegoś nie powiedzieć i tak dalej. Natomiast w sytuacjach, kiedy ludzie mówią o rzeczach, które nie dotyczą ani mnie, ani jego, najczęściej mówią prawdę. Więc jeżeli ktoś mówi, że jakbym go dopadł, to wyłamałbym mu nogi na przykład z tyłka, jest już też bardzo, że tak powiem, albo nie wiem, mordę bym mu obił, albo coś tam. Więc jest na przykład też już cenną informacją o kryteriach moralnych, o priorytetach, o zachowaniach. Natomiast cieszę się Inko i w zasadzie wiesz, też mogę ci pogratulować, bo to fajnie jest mieć wkoło siebie dobrych ludzi i też fajne życie jest, jeżeli ci ludzie nam towarzyszą przez dłuższy okres czasu i są po prostu dobrzy.Natomiast pokazywanie złej strony każdy, że tak powiem, od czasu do czasu, dla równowagi, na ten biegun cienia musi na chwilę zajrzeć. Tak może też trochę, żeby sobie przypomnieć, że tam jest źle, a tu jest troszeczkę lepiej. Albo żeby nie popaść w rutynę. Nie wiem, powodów jest pewnie tyle, co ludzi, ale też ważne, jak ludzie później z tego wychodzą.
O tak. Adam pisze: „Inka, a zamawiasz modlitwę do świętego Ignacego, patrona internetu, przed odpaleniem komputera?” Nawet nie wiedziałem, że coś takiego istnieje, aczkolwiek na ile poznałem naszego Adama, to może to być po prostu kolejny żart, widząc, że dzisiaj Adam jest w świetnym humorze. Aczkolwiek sprawdzę cię, przyjacielu. Inka pisze: „Nawet mi to do głowy nie przyszło, patrona. Nie przyszło. Teraz już jest okej. Zmądrzałam w necie. Wiem, że są trolle i ludzie. Teraz jestem ostrożna”. Tutaj, Inko, mogę ci polecić próby skorzystania właśnie z tej świadomości zbiorowej, czyli próby uaktywnienia w takiej sytuacji właśnie czakry korony.
Ja miałem takie przypadki w swoim życiu, kiedy na przykład pisałem z kimś przez 15 minut. Oczywiście ja jako ja. Ktoś do mnie pisze, ja mówię: „Słuchaj, albo zacznijmy mówić prawdę, albo rozmowa nie ma dalej sensu”. Więc pojawiał się zarzut: „A co masz na myśli? Co uważasz, że jest nieprawdą w tym, co piszę?” Więc na przykład pisałem, jesteś kierownikiem tamtym, zajmujesz się tym, coś tam poopisywałem i zrobiła się cisza. I za minutę, dwie pytanie: „Kim ty jesteś?” Ja mówię: „No tym, kim napisałem”. „Niemożliwe. Podszywasz się pod kogoś innego. Na pewno jesteś jakimś moim znajomym”. Mówię: „Nie, nie jestem twoim znajomym”.
„Więc jakim prawem i skąd wiesz tyle o mnie?” Więc czasami to wykorzystanie tego, czego ludzie nie mówią bądź co próbują ukryć w połączeniu z tak zwaną intuicją daje fajne efekty nawet w internecie. Kudłaty pisze tak, z innej beczki: „Antywirus jest dla tych trochę leniwych, a skutki zawsze negatywne z czasem”. Za jedyną rzecz, za którą ci, Kudłaty, podziękuję, to za szczerość. Natomiast z przykrością muszę się z tobą zgodzić, chociaż nie wiem, czy z przykrością. Tak naprawdę faktycznie jestem, jeżeli chodzi o tematy komputerowe, człowiekiem leniwym. Zresztą jak wiele rzeczy na świecie zgodnie z ich przeznaczeniem. Czyli jeżeli posiadam przedmiot użytkowy, to traktuję go użytkowo. Dla mnie laptop jest takim samym urządzeniem jak kosiarka. Też do czegoś służy. I tak, w przypadku kosiarki jestem leniwy.
Wiozę ją na przegląd raz na jakiś czas, wlewam paliwo, olej i koszy trawę. I tak naprawdę niczego więcej od laptopa nie oczekuję. Ogólnie przyznam wam się szczerze, jestem człowiekiem, który życie traktuje bardzo użytkowo. Kiedyś się bardzo z tego powodu martwiłem, że jestem jakiś taki dziwny, bo jedzenie traktuję użytkowo, kawę traktuję użytkowo, samochód traktuję użytkowo, ubranie traktuję użytkowo. Nie za specjalnie jestem człowiekiem modnym. Telefon traktuję użytkowo, więc nie poświęcam rzeczom użytkowym nadmiernej uwagi. Nie jestem z nimi emocjonalnie związany. Z kosiarką też jestem związany emocjonalnie, bo ją po prostu lubię. Natomiast poziom mojego zainteresowania sprowadza się — takim przykładem niech będzie to, że kiedyś pojechałem zaprojektować meble do mojego kolegi i się umówiliśmy, że jednak wezmę laptopa i pojadę do niego. To mówi: „O, ale masz wypasiony laptop.
Ma ekran dotykowy”. A ja z tego laptopa korzystałem pewnie już z rok.Moje dzieci oczywiście: „Tato, to jak to? Nie wiedziałeś?”. Ja mówię: „Czemu żeście nic nie powiedziały? Pewnie żeście się tam miały ubaw ze mnie”. „Jak to? Myślałyśmy, że wiesz”. Kudłaty, rozgryzłeś mnie. Faktycznie tak jest. Jestem pod tym względem człowiekiem troszeczkę leniwym, ale z drugiej strony bardzo dużo rzeczy potrafię zrobić i stwierdziłem, że już przekraczam taką granicę, kiedy staję się po prostu egoistą, ponieważ za chwilę wszystko zacznę robić sam i w związku z tym nie dam już nikomu ani możliwości zarobku, ani chociażby możliwości sprawienia mi przyjemności.
To jest trochę tak, jakbyście szli do bardzo bogatych ludzi na urodziny albo na jakąś imprezę. Jest dylemat, co im kupić, bo oni już wszystko mają. Jak można się Sławkowi odwdzięczyć czy pomóc, jak on sobie robi wszystko sam. Nie można tak robić. Dajmy ludziom szansę, żeby mogli nam pomóc, odwdzięczyć się, zrobić prezent i też dajmy zarobić innym. Tak się rozgadałem o tym laptopie, ponieważ to ostatni komentarz, więc może pan Marek coś w międzyczasie wrzuci. Z drugiej strony, kochani, nie będę jakoś tak mocno was naciskał, chociaż ciekawa rozmowa. Inka pisze do Adama: „Patronem Internetu jest święty Izydor”. Teraz żeście mi namieszali, więc nie będę was sprawdzał. Niech tak zostanie.
Dobrze, kochani, słuchajcie, mamy godzinę prawie 23, więc nie będę was naciskał. Zwłaszcza że akurat w dniu dzisiejszym też może z chęcią położę się ciutkę wcześniej spać. Przepraszam jeszcze raz za te chwile przerwy, takie zawiechy moje, ale miałem dzisiaj bardzo ciężki dzień i przyznam wam się szczerze, że nawet przez moment się zastanawiałem, czy nie odwołać audycji, ale mówię: „Nie, nie mogę tego zrobić, bo znowu zrobi się przerwa i znowu ciężej będzie pozbierać”. Cieszę się bardzo, że się dzisiaj usłyszeliśmy. Mam nadzieję, że was zbytnio tutaj nie zamęczyłem. Polecam jeszcze raz. Zwłaszcza tym, którzy przymierzą się do krytyki tego, co powiedziałem. Polecam doświadczenie, o którym wam powiedziałem, które wam zadałem jako pracę domową. I też ciekawy jestem waszych opinii, waszych odczuć i doświadczeń z tym związanych. A za dzisiaj wam bardzo serdecznie dziękuję.
Dziękuję również panu Markowi oraz wszystkim tym, którzy zechcieli dzisiaj wziąć udział w dyskusji czatowej. Czekam na komentarze i do usłyszenia za tydzień. A wam życzę bardzo miłego, bardzo aktywnego, bardzo przyjemnego ostatniego tygodnia wakacji i mnóstwo czasu z własnymi marzeniami. Uważajcie na siebie. Wracajcie do szkół cali i zdrowi i korzystajcie jeszcze z pięknej pogody, która się na ten tydzień zapowiada. Dziękuję wam serdecznie. Dobrej nocy. Trzymajcie się cieplutko. Pa, pa.
[02:05:51] - A mówił do państwa jak zawsze gospodarz audycji „Świat oczami duszy” pan Sławek Bączkowski. Dziękuję jeszcze raz, panie Sławku.
[02:06:01] - Ja również, panie Marku, nieustająco za ten nadzór techniczny, z którym ja bym sobie bez wątpienia... Powiem wam tak: gdyby nie pan Marek, nie usłyszelibyście mnie nigdy w radiu.
[02:06:16] - Tak już szczególnie w dużych radiach jest, że jeden mówi do mikrofonu, jeden obsługuje od strony technicznej. Takie radia typu Polskie Radio mają jeszcze osobną osobę, która odbiera telefony i weryfikuje słuchaczy, co chcą powiedzieć na antenie, czy chcą strolować, czy nie. Jak chcą strolować, to do widzenia. A jak są jacyś dobrzy, porządni ludzie, to wtedy ich wpuszczają. Niestety Radio Paranormalium takiej osoby nie ma jeszcze. Nie wiadomo, czy kiedyś-
[02:06:48] - Panie Marku, ja ze swojej strony serdecznie i z całego serca życzę. Aczkolwiek myślę, że pan w dalszym ciągu pozostanie tą osobą, którą będzie słychać na antenie, bo tak jak już kiedyś rozmawialiśmy, wiele osób zazdrości panu tego głosu. Ja również zresztą.
[02:07:09] - Tutaj Skrzydlate Żmije na czacie napisał: „Gdyby tak na stronie radia umieścić zdjęcie jemioły, to by zabezpieczało przed trollami”. Nie wiem, trolle pewnie włączyłyby adblocka, dodałyby sobie filtr, żeby tej jemioły nie widzieć i dalej by niestety psociły. Dziękujemy jeszcze raz za słuchanie. Oczywiście zachęcamy do zasubskrybowania kanału pana Sławka na YouTube o takim samym tytule jak nasza audycja „Świat oczami duszy”. I do sięgnięcia oczywiście po lekturę bardzo ciekawą, po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza”. Gdyby ktoś zapomniał tytułu albo nie zdążył zapisać, to tytuł jest podawany w archiwum MP3 na stronie Radia Paranormalium pod każdym odcinkiem naszej audycji www.paranormalium.pl. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie oczywiście za tydzień. Oczywiście na antenie Radia Paranormalium. Oczywiście o 20.00 i oczywiście na żywo.
Produkcja i realizacja Radio Paranormalium www.paranormalium.pl.