[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Poniedziałek, 19 sierpnia roku pańskiego 2019. Minęła przed chwilą godzina 20:00, a to oznacza, że czas najwyższy rozpocząć kolejny odcinek audycji „Świat oczami duszy”. Oczywiście na żywo. Innej opcji nie ma. Audycja poświęcona w całości meandrom świadomości i różnym tematom okołoświadomościowym i około duszowym. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski. Chyba przez chwilę się nie słyszeliśmy.
Znaczy słuchacze nas nie słyszeli, bo ja oczywiście jeszcze w trybie takim trochę wakacyjnym zapomniałem włączyć odsłuch z mikrofonu w aplikacji nadającej. Także jeszcze raz: „Świat oczami duszy” na żywo startuje właśnie tutaj, właśnie teraz. Dobry wieczór, panie Sławku.
[01:23] - Dobry wieczór, panie Marku. Jak zwykle witam was, kochani.
[01:27] - Z małymi, na szczęście malutkimi problemami, ale rozpoczynamy kolejny odcinek. Zanim oddam panu Sławkowi głos, tradycyjnie podam kontakty do Radia Paranormalium. Ja tutaj przed audycją rozmawiałem dosyć długo z jedną z naszych słuchaczek, która przekazała bardzo dużo relacji z obserwacji różnych zjawisk, które nazywamy jako paranormalne. Troszeczkę taki zakręcony jestem po tej rozmowie, bo tam też były pewne problemy ze Skype'em, z telefonem. Raz tylko pani mnie słyszała, ja nie słyszałem pani, a potem jakieś różne dziwne rzeczy też się działy ze smartfonem. Dzisiejszy kac niespodzianek technicznych. Oby już ten kac się zakończył. A więc numer telefonu do Radia Paranormalium to 530 620 493. Odbieramy oczywiście również SMS-y. Można także próbować się dodzwonić na nasz numer stacjonarny 32 746 00 08.
Skype: radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Czekamy także na komentarze i pytania na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać oczywiście na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i „Świat oczami duszy”, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do dzisiejszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. A więc właśnie teraz, panie Sławku, mogę z czystym sumieniem oddać panu głos.
[03:28] - Jak zawsze, panie Marku, dziękuję bardzo. Dobry wieczór, witam was jeszcze raz serdecznie. Mam nadzieję, że dzisiejszą audycję już wzięliście, uwzględniliście w swoich powekendowych planach. Poprzednia audycja była krótka, było bardzo mało komentarzy, ale udało się to troszeczkę nadrobić w komentarzach pod audycją. Zresztą widziałem też po ilości odsłon, że powolutku wszystko wraca do normy i po tym urlopie znowu mam nadzieję, że z wzajemnością mamy przyjemność się usłyszeć i spotkać.
[04:07] - Wyjechaliśmy my na urlop, wyjechali słuchacze, wróciliśmy my, wracają i słuchacze.
[04:15] - Też tak myślę. To znaczy nie powiem, że mam jakieś parcie na te cztero- czy pięciogodzinne audycje. Nie dlatego, że mi się nie chce, ale też słyszałem jakieś głosy, że ta audycja była fajna, bo była krótka, była treściwa. Więc może to też jest jakiś pomysł, zwłaszcza dla tych, którzy nie mają tych trzech, czterech godzin na odsłuchiwanie, żeby może robić właśnie takie krótkie, godzinne audycje. Zobaczymy. Życie samo podsunie nam właściwe rozwiązanie. Tak czy inaczej oczywiście zapraszam do komentowania dzisiaj podczas audycji. Zapraszam też do dodzwonienia i zanim przejdę do odpowiedzi na kilka komentarzy, które się pojawiły, gorąca prośba i też wyjaśnienie, bo jeden z tych komentarzy dotyczył obiecanej przeze mnie audycji w szerszym gronie z gośćmi, czyli z Mobilem, z Jubim i z naszym słuchaczem, którego przyznam, nie pamiętam imienia i próbujemy z panem Markiem znaleźć jakieś namiary na niego. Więc prośba gorąca, gdyby ów słuchacz, który jednorazowo do nas zadzwonił i prowadził bardzo fajną swoją opowieść i spostrzeżenia na temat podróży, jego doświadczeń z podróżami, z wędrówkami duszy swojej. Gdyby nas słuchał bądź gdyby odsłuchiwał, to bardzo bym prosił o kontakt z radiem bądź ze mną, bo oczywiście chciałem go zaprosić do udziału w tejże audycji i jak tylko uda się skompletowaćPełen skład, bo Jubi i Mobil wyrazili oczywiście zgodę, chęć, akces i czekają tylko na podanie terminu.
Jak tylko skompletujemy pełen skład, to oczywiście z przyjemnością taką audycję, kochani, dla was poprowadzę. Tyle próśb. Wracając do komentarzy, to oczywiście dziękuję, bo fajnie, wiem o czym chcecie. Wiem, o czym chcielibyście się dowiedzieć, co ewentualnie chciałbym poruszyć, więc jest to dla mnie też fajne, że nie muszę was uszczęśliwiać na siłę troszeczkę tym, co ja myślę. Tylko dajecie mi takie sygnały, o czym chcielibyście, żebym porozmawiał, żebym wam opowiedział, żebym przedstawił swoją wersję, bo cały czas pamiętajcie, że jest to moja wersja i cały czas zachęcam was oczywiście do tego, żebyście to sami przez siebie zweryfikowali. Jak to niektórzy mówią, żebyście poczuli, czy rezonujecie z tym, co ja mówię, czy może czujecie coś innego. Może coś wam jakiś głos intuicji podpowiada, że jest inaczej. Nie jestem nieomylny. Rzekłbym nawet, słyszę od czasu do czasu takie głosy, że sam sobie zaprzeczam w niektórych audycjach, że raz mówię coś później, później temu zaprzeczam. Powiem szczerze, być może coś takiego się zdarzyło, natomiast raczej mój sposób widzenia całego tego mechanizmu jest raczej niezmienny od wielu lat, więc być może przedstawiam pewne sytuacje z różnych płaszczyzn, więc to jest trochę jak z obrazem 360 stopni, że po prostu trzeba wszystkie te klatki ze sobą poskładać.
Może wtedy będzie łatwiej wam obejrzeć ten obraz tak jak ja go widzę w tych 360 stopniach. Także czasami dwie klatki to jest za mało. Może czasami potrzeba 16 spojrzeń na tą samą rzecz, żeby mieć pełen obraz. À propos tego, czy jestem omylny, czy jestem nieomylny. Przeczytam komentarz jednego z naszych słuchaczy, który pan Marek podesłał mi już na zakończenie, że tak powiem, audycji, jak już żeśmy zeszli z anteny, więc nie było sensu na nią wracać tylko po to, żeby ten jeden komentarz przeczytać. Notabene też co ciekawe, napisał go Sławomir i napisał taką rzecz: „Uważam, że świadomość i dusza to, to samo. Jest to ta sama jakość i mimo, że ma pan wiele racji, to myli się pan w kwestiach zrozumienia tych sfer. Od dziecka mam ścisłą łączność z tym, co pan nazywa duszą. Zmagam się ze stanem nadświadomości i widzę więcej oraz mam świadomość sfer i rzeczy wykraczających poza zwykłych ludzi. Dlatego też wiem, że nie do końca ma pan rację w swoich bardzo mądrych w założeniu, ale nie do końca w pełni świadomych w wyższym sensie wywodach.
Pozdrawiam, Sławomir”. Tak notabene, więc jak widzicie mylę się i ja, podobnie. Być może nie mam wglądu w te sfery, w które ma wgląd pan Sławomir. Natomiast polecam każdemu z was poszukiwanie odpowiedzi na to, co wam się wydaje w moich wypowiedziach nielogiczne bądź z czym się nie zgadzacie. Bo pewnie nie ma osoby na świecie, która wie wszystko, która, że tak powiem, wszystko już widziała, wszystko już zrozumiała i wszystkiego doświadczyła. Więc szukajmy, rozmawiajmy, dyskutujmy. Być może kiedyś razem, wspólnie do jakichś bardziej prawdopodobnych wniosków dojdziemy. Natomiast chcę się odnieść do tego, o czym napisał Sławomir, że dusza i świadomość to, to samo. Kochani, wnioskuję z komentarza, że pan Sławomir jest naszym słuchaczem świeżym. O, tak, nazywajmy rzeczy po imieniu.
Więc dla tych, którzy są świeży, przypomnę to, o czym mówię w zasadzie od bardzo dawna. Tak, dusza i świadomość to, to samo. Ja to nazywam świadomością płynącą z duszy. Natomiast tak, można duszę nazywać świadomością. Natomiast dla pełnego wyjaśnienia, dla pełnego zrozumienia, jak to działaTu przypomnę, to jest świadomość, czyli jakby stan mentalno-emocjonalny wynikający z doświadczeń zebranych, zmagazynowanych z doświadczeń oraz wniosków z tych doświadczeń zebranych, zmagazynowanych właśnie w naszej duszy. Skoro już tak sobie weszliśmy w temat duszy znowu. To znaczy do tematu czakr wrócę jeszcze oczywiście. Do tematu wrócę jeszcze w dzisiejszej audycji, jak będzie ku temu czas. Przepraszam, bo jeszcze czytałem poprzedni komentarz i tak się troszeczkę zawiesiłem. Cały czas wraca i cały czas widzę, że mijamy się w większości.
Z większością z was się mijam w oczekiwaniach względem duszy. W tym, czego my od tej duszy oczekujemy, to znaczy czego oczekuje większość ludzi, tak jak widzę. I tak naprawdę też widzę, że się różnimy w interpretacji tego, od czego ta dusza jest, po co ona jest. Za chwilę też otrzemy się o ten cel, który ja rozumiem jako właściwy dla ludzi. I od razu wam powiem, ja nie rozmawiałem z żadnym bogiem na ten temat. To jest tylko i wyłącznie w dużej mierze logika. Analiza tego, jak wygląda ludzkość przez te dziesiątki, setki tysięcy lat oraz myśli, z którymi ja osobiście i przekonania, z którymi ja osobiście, jak to się często pojawia, rezonuję. Więc być może to nie jest przekaz typu pismo automatyczne, więc faktycznie mogę się mylić. Natomiast w moim przekonaniu, w mojej układance celem jest rozwój świadomości ludzi, pojedynczych jednostek oraz całości ludzkości w kierunku, jak ja to nazywam, świadomej miłości. Nie celem jest nas, ludzi eksplorowanie wszechświata, ani tego fizycznego, ani tego duchowego.
Dlaczego uważam, że to nie jest celem? Powiem troszeczkę później, jak wrócę do tematu czakr. Natomiast zastanówcie się w międzyczasie, czy to jest nasza potrzeba duchowa, czy to jest nasza potrzeba ludzka zrozumienia mechanizmów. Nie wiem, właśnie tego eksplorowania innych wszechświatów, innych planet, innych świadomości i innych płaszczyzn, że tak powiem, naszego bytu. Bo tak naprawdę po co nam jest ta wiedza? Wszystko później i tak sprowadza się do tego, że dostajemy wskazówki na temat samego siebie. Wszystkie te wskazówki później wracają do nas jak w odbiciu lustrzanym, żebyśmy zrozumieli, co my mamy w sobie zmienić. I nie dlatego zmienić, że ktoś tego od nas oczekuje, że ktoś nam to nakazuje, że ktoś od nas tego wymaga, że powinniśmy to zmienić. Nie dlatego. Tylko dlatego, żebyśmy potrafili być szczęśliwi, żebyśmy potrafili kochać siebie, żebyśmy potrafili kochać innych.
Kochać. Ja nie mówię o miłości bezwarunkowej. Kochać, szanować, współpracować, współżyć, współczuć, rozumieć. Tylko po to są te wskazówki i one zawsze na samym końcu, po przeeksplorowaniu całego wszechświata sprowadzają się do jednej informacji: co ja mam zrobić, żeby być, po ludzku mówiąc, lepszym człowiekiem. I niekoniecznie mam na myśli tutaj tylko i wyłącznie lepszym dla innych, ale lepszym również dla siebie. Dla siebie samego. W audycjach bardzo często w komentarzach pojawia się to pragnienie zrozumienia, jak jest gdzie indziej. I zobaczcie, jakież to jest bardzo ludzkie. W kosmosie lata tysiące, dziesiątki tysięcy satelit, które mają za zadanie obserwację, analizę, zbieranie informacji między innymi o wszechświecie. I to jest ta nasza ziemska taka gigantomania.
I powiem wam szczerze, że jak patrzę na to, co się dzieje w tej chwili na przykład z ekologią, z naszą, że tak powiem, z naszą Ziemią, Matką Ziemią, to zaczynam Coraz bardziej trzymać kciuki za to, żebyśmy jako ludzkość dość szybko namierzyli jakąś planetę gdzieś w okolicach, tak żebyśmy zdążyli znaleźć sposób transportu, żebyśmy się mogli tam przenieść, bo być może za chwilę tutaj się nie da żyć. Wczoraj coś oglądałem, już nie pamiętam, coś mi przemknęło. Było budowanie jakiejś tablicy na lodowcu, który stracił status lodowca. Pierwszy lodowiec, który stracił status lodowca. Ale nie chodzi mi o to, żeby straszyć. Chodzi mi o to, że bardzo ziemskie jest szukanie, próba zawładnięcia wszechświatem, a za chwilę to, co jest nam najbliższe, co jest dla nas najważniejsze, rozpieprzymy w pył. I tak samo jest często z ludźmi. Eksploracja świata duchowego bez eksploracji samego siebie. Czyż to nie jest bardzo ludzkie? Chcemy wpływać na wszechświat.
Chcemy mieć wgląd w świat ducha, energii, duszy, świadomości, pomijając zupełnie swoje własne podwórko, czyli nie eksplorując samego siebie, nie znając samego siebie. Czy to jest właściwy kierunek? Czy to jest właściwy kierunek rozwoju osobistego? Czy to jest właściwy kierunek rozwoju świadomości? Ale też nie, bo świadomość generalnie rzecz biorąc buduje się poprzez doświadczanie. Może część ludzi wyciągnie z tego właściwe wnioski. Natomiast gros ludzi chce zaspokoić swoją ciekawość, tylko i wyłącznie ciekawość na poziomie mentalności, na poziomie często też tego, co się tam nazywa ziemskim ego. I czy to jest właściwy kierunek? I czy nasze oczekiwania, mówię „nasze” jako ludzi względem duszy, względem naszej świadomości, nie są takie aż nazbyt ludzkie i aż nazbyt egoistyczne? Mówię tu zwłaszcza do tych ludzi, którzy uważają, że jesteśmy duszą.
Że nie jesteśmy ludźmi, którzy posiadają duszę, tylko jesteśmy duszą, która posiada ciało. Więc próbujemy zarządzać duszą. Wymagamy od niej w sposób egoistyczny tego, co nam nakazuje tak naprawdę nie sfera duchowa, tylko zwykły ludzki rozum. Czy to jest właściwy kierunek i czy to ma prawo zadziałać? Pomyślcie o tym. Kolejna rzecz, która się tutaj w związku z tym, co powiedziałem, wyłania na tapetę, to jest temat, który już też oczywiście się pojawił, gdzieś zatrawkowo się pojawił. Dotyczy właśnie tej relacji dusza-człowiek, świadomość-człowiek. I to w komentarzu kiedyś Miss Stychau bardzo ładnie napisała, że dusza mówi do nas o tym, co sama wie. I dokładnie tak jest. W zależności od tego, ile tych doświadczeń i wniosków wyciągniętych z tych doświadczeń już się w nas, w naszej duszy, w naszej świadomości nagromadziło, taką informację możemy od niej uzyskać.
I tak żeby to bardziej obrazowo pokazać, to z duszą jest jak z człowiekiem. Jest jakiś okres w naszym życiu, w naszym rozwoju, kiedy uczymy się, zbieramy wiedzę, obserwujemy, przyjmujemy tę wiedzę, doświadczamy i nikt od nas nic nie oczekuje. Oczywiście większość dzieci i młodzieży się ze mną nie zgodzi, że nikt od nich niczego nie oczekuje. Oczywiście, że oczekuje mnóstwa rzeczy, które są zupełnie zbędne, ale to na marginesie. Ogólnie rzecz biorąc są to tylko takie oczekiwania minimalistyczne. Natomiast całą swoją siłę, uwagę, umiejętności, zdolności, zmysły, talenty i całą inną resztę rzeczy koncentrujemy na uczeniu się, na zbieraniu doświadczeń. Dopiero na pewnym etapie naszego życia zaczynamy to życie kreować sami. Zaczynamy je po prostu tworzyć. I tak samo jest poniekąd z duszą. Są etapy, na których dusza niewiele od nas oczekuje i też niewiele do nas mówi, bo pozwala nam jako jednostce i nam pozwalano jako ludzkości zdobywać te doświadczenia, uczyć się, zbierać materiał, budować świadomość.
Dopiero mJak ta świadomość jest już na jakimś tam poziomie, zaczynają się oczekiwania. Może nie oczekiwania, tylko dostajemy szansę, żeby tą świadomością się w swoim życiu kierować. To jest mój przykład z cukierkami, z dzieckiem. To jest właśnie tak, że nikt nie oczekuje od dziecka świadomego kierowania swoim życiem, odpowiedzialności i świadomości. Ponieważ świadomość dziecka jest na poziomie: ma siedem cukierków na siedem dni tygodnia. Dziecko zje w poniedziałek, we wtorek zrobi awanturę, że nie ma cukierków. Oczywiście nie będzie miało pretensji do całego świata, że już nie ma, że chce cukierka. Oczywiście ja mówię tu o dzieciach takich bardzo malutkich. Już nie mówię o takich dziesięcioletnich, które też są jeszcze dziećmi, chociaż pewnie się obrażą, bo to już są nastolatki. I tak samo jest z nami, z naszą duszą.
Zbiera doświadczenie. Natomiast oczekiwania i próby samodzielnego kierowania swoim życiem zaczynają się na pewnym etapie świadomości. I często wy słyszycie, wy też często sami mówicie: „A, bo świat jest zły, bo gdyby ludzie byli tacy, gdyby byli śmacy, gdyby coś tam, to wyglądałoby to zupełnie inaczej” i tak dalej. I naciskanie, oczekiwanie od innych, żeby stali się przynajmniej tak samo świadomi jak my. To jest takie błędne myślenie. Jakbyśmy od dziecka, co zresztą notabene część rodziców i gros rodziców popełnia ten błąd, że oczekuje od dziecka, że będzie w jego życiu partnerem. Oczekuje tej samej świadomości, którą ma sam dorosły człowiek. To jakiś obłęd. Tłumaczenie kilkuletniemu dziecku, że powinno być odpowiedzialne, że powinno być mądre. Ble, ble, tak.
I ten sam błąd popełniamy my, dorośli ludzie względem innych dorosłych ludzi. Oczekujemy od nich, żeby byli tak samo świadomi jak my. To się bardzo łatwo przejawia na przykład w rozmowach na temat religii, że gros ludzi odrzuciło religię, neguje religię i teraz namawia innych, żeby zrobili to samo. To jest tak, jak dwudziestopięciolatek by namawiał sześciolatka, żeby opuścił dom i samodzielnie zaczął prowadzić swoje życie. Ponieważ ja już mam 25 lat, mam już świadomość i będę sam kreował swoje życie, więc ty zrób to samo. To nie jest tędy droga. Każdy z nas przeszedł przez etap sześciolatka przy założeniu, że już ma siedem lat minimum. Jeżeli ma osiem, to przeszedł również przez etap siedmiolatka. Natomiast jak ma 30, to przeszedł przez etap nastolatka i dwudziestoparolatka. A jak ma czterdzieści parę, to przeszedł przez etap trzydziestolatka.
I tak dalej. Po pierwsze my nie byliśmy w stanie 10, 20, 30 lat temu zrobić tego, co robimy teraz. Myśleć tak, jak myślimy teraz. Reagować tak, jak reagujemy teraz. Więc nie oczekujmy od innych, żeby zrobili to, czego my nie byliśmy w stanie zrobić, bo tak się po prostu nie da. Proces ewolucji, proces rozwoju, proces rozwoju świadomości jest procesem budowanym na doświadczeniach. Nie tylko na wiedzy, ale przede wszystkim na doświadczeniu. I tak żeby to zreasumować, to oczekiwania naszej duszy, czyli kierowanie się duszą i świadomością, zaczyna się od poziomu dusz dojrzałych. I tak samo dokładnie jest z ludźmi. Zwróćcie uwagę, jest analogia.
Nastolatki i nastolatkowie odrzucają wszystko, czyli pokazują wszystko to, czego się nauczyli od rodziców, od otoczenia. Co nas oczywiście jako dorosłych wkurza, ponieważ pokazują nam dokładnie wszystkie nasze błędy w naszym postępowaniu, naszych wzorcach, w naszych reakcjach, ponieważ dokładnie to skopiowały i robią tak samo, co nas bardzo wkurza. Ponieważ są mniejszą kopią nas samych. Ludzie dorośli w wieku dwudziestu, dwudziestu paru lat wchodzą naładowani podświadomością, tak jak każdy z nas. Ja nie mówię, że wszyscy, ale ogólnie pokazuję taki mechanizm, żebyśmy nie byli zaraz: „A ja tak nie”. Ja mówię większościowo, ale nie uogólniam, że wszyscy, żebyśmy mieli jasność. Więc mechanizm jest taki, że wchodzą naładowani podświadomością, wzorcami. Te wzorce się aktywują oczywiście podczas ślubu, podczas wszelkich obrzędów rodzinnych, tradycji rodzinnych, później podczas wychowywania dzieci, podziału obowiązków w domu. Czyli to są wzorce, które wynosimy z domu i zaczynamy je wcielać w życie. Świadomie próbujemy, zastanawiamy się, analizujemy swoje życie wtedy, kiedy te wzorce podświadomości, które wprowadziliśmy w życie, nie przyniosły nam szczęścia, nie przyniosły nam radości, nie przyniosły nam spełnienia.
Wtedy zaczynamy się zastanawiać.I próbować świadomie wyciągać jakieś wnioski i świadomie dokonywać zmian. To się dzieje zazwyczaj, jak wiecie, gdzieś tam na przełomie czterdziestki, wtedy, kiedy jesteśmy już dojrzali. Tak samo jest z duszą. Do etapu dojrzałej świadomości dusza zbiera informacje, uczy się, magazynuje, pozwala nam doświadczać. Pukać w drugą stronę i dzielić się tą świadomością, którą zmagazynowała przez te wszystkie wcielenia zaczyna od poziomu duszy dojrzałej. A poziom duszy dojrzałej zaczyna się, tak jak wam mówiłem w poprzedniej audycji, na poziomie czakry serca. Kiedy uruchamia się ta cała część emocjonalno-duchowa naszej energetycznej istoty. Między innymi też właśnie zaczyna się aktywować trzecie oko i ten dostęp do naszej świadomości, czyli do naszej duszy. Padło pytanie właśnie na koniec poprzedniej audycji: skąd ja wiem tyle o czakrach? Myślę, że jeżeli ktoś przynajmniej odrobinę usłyszał coś na temat czakr, jakoś je tam przyporządkował i w jakimś tam zarysie poznał sfery życia, za które poszczególne czakry, czyli centra energetyczne odpowiadają i zaczął obserwować samego siebie, analizować samego siebie, swoje reakcje, swoje zachowania i też reakcje swojego ciała, nie będzie miał żadnego problemu z posiadaniem takiej wiedzy na temat czakr, jak mam ja.
Przeżywam jakieś stany emocjonalne albo na przykład, tak jak wam mówiłem w poprzedniej audycji, ta przerwa w duchowości natychmiast spowodowała blokadę na poziomie trzeciej czakry. Znaczy nie blokadę, tylko takie przepchanie się tam, kumulację mocy. Natychmiast. Kilka dni i ja już czułem po swoim organizmie, jak pomiędzy przeponą a płucami nastąpiła blokada oddechu. Na przykład obserwujcie swój oddech, obserwujcie reakcje swojego ciała. Obserwujcie emocje, które kumulują wam się w momencie, kiedy jesteście zestresowani, kiedy bardzo intensywnie funkcjonujecie podświadomością. Co się dzieje z okolicą, w której znajdują się pierwsze trzy czakry. I zobaczcie, co się dzieje w momencie, kiedy zaczynacie funkcjonować bardziej świadomie, czyli kiedy przechodzicie na te stany takich bardziej subtelnych, bardziej pozytywnych emocji, radosnych emocji związanych z miłością, związanych z radością, związanych ze szczęściem. Co się dzieje z waszym oddechem? Co się dzieje z waszymi mięśniami?
Co się dzieje na przykład z napięciem waszych pleców, szyi, ramion? Jak zaczyna funkcjonować okolica serca i jak zaczyna funkcjonować okolica gardła? Gdyby jednym słowem spróbować opisać każdą z czakr, to wyglądałoby w moim przekonaniu mniej więcej tak: pierwsze dwie czakry to jest przetrwanie, to jest ziemia. To jest przetrwanie. Trzecia czakra, czakra splotu słonecznego to jest to, co nazywamy ziemskim ego. Ja to nazywam podświadomość. Czwarta czakra, czakra serca to jest miłość. Piąta to jest informacja dla jednego z moich bardzo ulubionych słuchaczy, czyli dla Adama. Ja nazwałbym piątą czakrę, czakrę gardła wolnością. Szóstą czakrę, czyli czakrę trzeciego oka nazwałbym świadomością, intuicją, duszą.
Natomiast czakry korony nazwałbym wszechświatem i telepatią. I teraz to, co mówiłem wam w poprzedniej audycji, jak ja to widzę, jak ja sobie to poukładałem, że te poszczególne czakry, które nazywałem, które pokazałem, przełóżcie teraz, spróbujcie przypisać do poszczególnych etapów rozwoju waszej świadomości, ale też do rozwoju ludzkości. Ponieważ wszyscy jesteśmy w dużej mierze trybikami całego mechanizmu, bo nasza świadomość wpływa w jednostkowy, cząstkowy, mniejszy, większy sposób na świadomośćCałej ludzkości, wszystkich ludzi. To nie jest tak, że my sobie, a reszta sobie. Łatwiej nam obserwować dla nas samych, bo każdy bardziej jest zainteresowany swoim własnym życiem niż życiem świata, wszechświata, Ziemi i tak dalej. Chociaż to z tym jest różnie. Jak wam mówiłem, jesteśmy zainteresowani, ale... No właśnie, to jest ten moment, kiedy pomyślicie, że sobie neguję, bo chwilę temu, że sam siebie neguję, bo chwilę temu powiedziałem, że nie eksplorujemy siebie, tylko chcemy eksplorować wszechświat. I tak właśnie jest. Ale jeżeli chodzi o dokonywanie zmian, to chcemy, żeby się zmieniał świat naokoło nas.
Chcemy mieć wpływ na zmiany. Natomiast w kategoriach zmian my sami jesteśmy na samym końcu. W nas samych najtrudniej jest dokonać tych zmian. Mam nadzieję, że w miarę zrozumieliście, że tutaj nie ma żadnego zaprzeczenia. Także przełóżcie to sobie na rozwój ludzkości, wchodząc delikatnie w to, co pamiętacie nawet z historii. Ja nie mówię tu o jakiejś mocnej analizie, grzebaniu w księgach i tak dalej. Przełóżcie to sobie, przyjrzyjcie się, jak właśnie te etapy naszego rozwoju wyglądały. A jak nie, to sięgnijcie do mojej książki. Ja tam zrobiłem najkrótszy chyba w historii i w świecie skrót ewolucji ludzkości, więc nie zajmie wam to długo, bo pewnie jest jedną stronę, więc w razie czego można tam też pogrzebać. Pierwszy etap, czyli to totalne przetrwanie.
Czyli przeżycie. Drugi etap, taki zbiorowości, pogodzenia życia z naturą, współdzielenia się. Kowal, że tak powiem, podkowę. Oczywiście to już nie był ten etap, ale wszyscy wspólnie pracowali na to, żeby przeżyć. Co się wyhodowało, to się zjadło i tak dalej. Później trzeci etap, czyli ta czakra splotu słonecznego, czyli ta czakra ego, tej podświadomości, tego rozdmuchanego wizerunku człowieka, zdobywcy świata, wszechświata, władcy, pana i króla. Czwarty etap, czyli czakra serca, czakra miłości. To jest ten etap, w którym w tej chwili bardzo mocno jako ludzkość zaczynamy funkcjonować. Aczkolwiek to, co też mówiłem tydzień temu, te zmiany dokonują się bardzo szybko i to przechodzenie na etap wolności, czyli czakry gardła, już się też na Ziemi tworzy. Wszystko to, co pojawia się nowego, czego kilkadziesiąt lat temu nie bylibyśmy w stanie zaakceptować jako społeczeństwo, jako ludzkość, to wszystko jest wyzwaniem dla ukształtowania wykształcenia wolności na Ziemi.
Tu się testuje ta wolność przy tych przeróżnych odmiennościach, przy tym, co poszczególne jednostki ze sobą wnoszą. Czyli facet przebrany za kobietę z brodą, udający kobietę, a noszący wszelkie synonimy męskości. Związki, że tak powiem, jednopłciowe. Wszystkie te struktury, które się zaczynają pojawiać, dotyczące odmienności przede wszystkim seksualnych, również religijnych. To wszystko zostało wrzucone w tygiel, w którym kształtujemy na Ziemi wolność. Testujemy naszą tolerancję i też wykształcamy jako ludzkość określenie wolności, pojęcia wolności, bo znaliśmy ją do tej pory tylko jako ludzie z teorii. Wolność to była walka z okupantem. To było poczucie wolności, walka z rządem, walka z uciskiem, walka z niesprawiedliwością i tak dalej. W tej chwili testujemy to pojęcie wolności, poszerzając granice. Coraz więcej zjawisk społecznych, mówię, religijnych, kulturowych zaczyna zmuszać nas do myślenia o tym, co to jest wolność.
I tutaj, jak widzicie, tak jakby dwa etapy, w zasadzie trzy, cztery etapy się ze sobą ścierają. Jesteśmy jako ludzkość w bardzo pięknym momencie swojego rozwoju, bo na świecie jest w tej chwili wszystko. Mamy do czynienia z takim okresem, kiedy wszystkie stany świadomościAlbo prawie wszystkie stany świadomości są na Ziemi dostępne, bo mamy jeszcze miejsca, gdzie kształtują się pierwsze etapy rozwoju świadomości, czyli te etapy niemowlęce. Taki typowy dla rozwoju naszej świadomości etap dziecięcy to był ten etap człowieka jaskiniowego. Człowieka, który zaczynał swój pobyt na Ziemi jako jednostka w miarę świadoma. Natomiast w dalszym ciągu są jeszcze miejsca w Afryce, w Azji, w Ameryce Południowej, gdzie te niemowlęce świadomości jeszcze się pojawiają. Bardzo dużo jest też świadomości dziecięcej, nawet tu, w tych naszych krajach wyżej rozwiniętych. W dalszym ciągu gros, czy tam większość to są świadomości młode, które jeszcze trzymają się kurczowo władzy, polityki, chcą zawiadywać wszelkimi pieniędzmi tego świata, rządzić i decydować o losach wszystkich ludzi. I jednocześnie bardzo dużo świadomości dojrzałych, które walczą o sprawiedliwość, o poczucie godności, wykazują się współczuciem, empatią. I są również już te świadomości, które poszerzają granice wolności, zmuszają nas do zastanawiania się, czym jest wolność.
Duża aktywność świadomości, tak jakby z poziomu szóstego, czyli świadomości, które mają dostęp, wgląd w świat duchowy, w świat energii, czyli aktywność czakry trzeciego oka, czyli intuicja, możliwość podróży OOBE, LD i tak dalej. To jest wszystko aktywność i to są umiejętności, możliwości dostępne, podczas kiedy trzecie oko jest już zaktywizowane. Także jak widzicie, te wszystkie etapy już są na Ziemi dostępne. Nie wspomniałem do tej pory, analizując, pokazując wam te etapy, o poziomie siódmym, czyli telepatii, wszechświecie, czyli o rzeczach, możliwościach, które daje w pełni zaktywizowana, dograna, dostrojona i otwarta czakra korony. Bo czymże jest czakra korony? Jest miejscem, w którym uzyskujemy dostęp do wiedzy wszechświata, do pełnej wiedzy, która została zgromadzona w źródle. Dość ciekawe i też dość interesujące i też dość kuszące, prawda? Tak zakładam, że część z was sobie pomyślała: „Wow! To musiałoby być mega. Mieć dostęp do pełnej wiedzy zgromadzonej w źródle”.
Mało tego, czakra korony umożliwia też kontakt z innymi świadomościami. Wow! Prawda, że fajne? I podejrzewam, że część z ludzi, którzy zetkną się z tą informacją, którą dostali, którą wam w tej chwili przekazałem, będą gwałtownie kombinować, jak tą czakrę korony sobie uruchomić. Na przykład wszedłem sobie w internet i szukałem różnego rodzaju filmików aktywizujących czakrę korony. I wiecie co? Jest tego mało. Pozostałe czakry tak, jak najbardziej. Natomiast tam były reale i filmy, i muzyka, i omy, i kolory, i tak dalej. Natomiast jeżeli chodzi o aktywizację czakry korony, jest tego mało.
Zastanawialiście się kiedyś dlaczego? Z dwóch powodów. Jeden jest taki, że to nie działa. A dlaczego nie działa? Ponieważ w pewnym sensie na szczęście na tym etapie działa to tak jak na przykład mój Skype z panem Markiem. Żeby nastąpiła łączność, musi być odpalony Skype z dwóch stron.I nasz Skype w źródle na szczęście jest wyłączony chwilowo. Na szczęście chwilowo jest wyłączony i niedostępny. Więc żeby móc się ze źródłem połączyć, będziemy potrzebowali zgody żeby odpaliła tego Skype'a po tamtej stronie. Mam takie pytanie: gdybyście dostali taki kod dostępu, który umożliwia wam zadzwonienie na tego Skype'a tam w źródle i ten Skype by się uruchomił i nawiązali byście ten kontakt. Jakie pytania byście zadali?
Jaką wiedzę chcielibyście uzyskać? Zadajcie sobie to pytanie, ponieważ-
[49:48] - Mam pewne podejrzenia, że niektórzy zapytaliby, czy sąsiadka aktualnie bierze prysznic i jak wygląda pod tym prysznicem.
[49:56] - No więc właśnie. Natomiast to jest dokładnie tak. Dlatego między innymi ten Skype jest zablokowany. Dlatego zastanówcie się kochani, jakie pytania zadalibyście wy. Co was tak naprawdę interesuje i z jakiej wiedzy, z jakich możliwości chcielibyście, gdybyście mogli, skorzystać. Ja wam tylko tak powiem, że jak zauważyliście, podałem te czakry w pewnej kolejności, ponieważ ta siódma jest na samym końcu i żeby z niej w pełni skorzystać, trzeba najpierw odpalić, tak jakbyście grali w grę komputerową, przejść kolejne poziomy. A tymi poziomami jest miłość, wolność i świadomość. I teraz odpowiedzcie mi na następne pytanie: czy gdybyście mieli już odpaloną miłość, wolność i świadomość, to czy zadzwonilibyście na tego Skype'a? Bo miłość, wolność i świadomość to jest tak, że skoro ja mogę dowiedzieć się czegoś o mojej sąsiadce pod prysznicem, to moja sąsiadka może się dowiedzieć czegoś o mnie. I czy chcielibyście, żeby wszyscy wiedzieli wszystko o was?
Kiedyś powiedziałem, powtarzam to, że mam nadzieję, że w momencie, kiedy ludzkość osiągnie taki poziom technologiczny, że będzie mogła eksplorować wszechświat, to będzie już na tyle mądra, żeby tego nie robić. I dlatego też mam nadzieję, że kiedy już jako ludzkość osiągniemy, odpalimy tą czakrę korony, to będziemy już na tyle potrafili kochać, szanować wolność i być świadomi, żeby wykorzystać tą wiedzę we właściwy sposób. A wiecie po co tak naprawdę, moim zdaniem, w moim przekonaniu i jaką możliwość najbardziej korzystną i najbardziej właściwą daje czakra korony? Co nam daje łączność z innymi świadomościami? Trzecie oko aktywizuje tylko kanał pomiędzy nami a naszą świadomością. Czakra korony aktywizuje możliwość łączenia się z innymi świadomościami. I co nam taka możliwość daje? To, co uzyskamy po śmierci, czyli możliwość zrozumienia na poziomie odczuwalnym, zrozumienia, co czują inni ludzie. Nie na poziomie mentalnym, tylko na poziomie odczuwalnym. Co czują inni ludzie, inne świadomości w momencie, kiedy wchodzimy z nimi w relację.
Uzyskamy tak jakby możliwość bycia drugą osobą. I ta umiejętność i ta możliwość jest moim zdaniem najbardziej cenną możliwością, którą możemy uzyskać za pomocą czakry korony. Żebyśmy nie musieli czekać do naszej śmierci na analizę swojego zachowania, tylko żebyśmy dostawali informacje natychmiast. Żebyśmy potrafili komunikować się z innymi ludźmi na poziomie naszych świadomości, nie tylko na poziomie słów, czyli całego body language, języków i całej tej masy sposobów komunikacji. Natomiast jeżeli chcecie dostać taką namiastkę czakry, uruchomienia czakry korony, namiastkę, to popatrzcie sobie na zdjęcia albo nie. Może wam kiedyś powiem, jak ja to robię, bo tak z drugiej stronyZ drugiej strony to jest właśnie to, czego ja się poniekąd też trochę boję w swoich audycjach: żeby pewne rzeczy nie zostały wykorzystywane w niewłaściwy sposób. Bo tak to nazywam, nazwę rzeczy po imieniu. Nie wiem, czy mam prawo. Muszę się nad tym zastanowić, czy mam prawo taką wiedzą się z wami dzielić. Czy to nie jest tak, że jednak do pewnych rzeczy każdy człowiek musi dojść samodzielnie.
I gdybyście mnie pytali, ja bardzo wyraźnie czuję swoją czakrę korony i bardzo wyraźnie czuję czakrę trzeciego oka. Na przykład podczas badań wzroku czy u fryzjera, czy u okulisty. Właśnie w ten sposób też możecie sprawdzić swoją aktywność, tych centrów energetycznych. I też odpowiedzieć sobie sami na pytanie, skąd ja tyle wiem o czakrach. Zresztą mam świadków, którym zezwoliłem na ingerencję. Zresztą nazwiska, że tak powiem, w świecie duchowym dość znane, na ingerencję w moją aurę. Wiecie co to jest aureola? To, co rysowali ludzie podczas malowania obrazów świętych osób. Ta aureola, te takie złote coś nad ich głowami. To jest tak aktywna czakra korony, która jest widoczna dla innych osób w postaci właśnie takiej aureoli.
No dobra, zobaczymy jak się rozwinie dyskusja. Ja też muszę sam siebie zapytać, co dalej z tymi informacjami zrobić dla was. Nie zdążyłem tutaj ruszyć tematu, który poruszył Adam, że te audycje, które prowadzę, są audycjami o samoprogramowaniu, więc chciałem poruszyć kwestię tego, jaką ja widzę różnicę pomiędzy samoprogramowaniem a świadomością. No i też jeszcze chciałem poruszyć, ale może będzie okazja za tydzień, jak nie będzie audycji tej takiej naszej gościnnej. Chociaż za tydzień jeszcze są wakacje, więc może poczekamy, aż wszyscy wrócą z wakacji i tą audycję z gośćmi spróbujemy zrobić we wrześniu. Będę was informował. Natomiast temat, który chciałem poruszyć, to jest taki ziemski bardzo, o tym, dlaczego nie spełniają się nasze marzenia. Prawda, że bardzo prosty? Więc mam cały czas niedosyt. Więc kochani, zastanówcie się, proszę was, nad tą czakrą korony, tym, o czym powiedziałem.
Czy to aby na pewno jest naszym pragnieniem? Czy to na pewno jest dar, taka możliwość? Jakie pytania chcielibyście zadać do źródła, gdyby ten wasz skype był uruchomiony? I też pomyślcie, czy te wcześniejsze etapy typu miłość, wolność i świadomość na pewno upoważniłyby, to może dużo powiedziane, czy spowodowałyby to, żebyście chcieli z tej możliwości skorzystać. O tak. Także kochani, za dzisiaj dziękuję. Znowu się rozgadałem troszeczkę. Bałem się, że nie będzie o czym pogadać, a tu się zrobiło już po 21:00. Także jeżeli ktoś jest, jeżeli ktoś mnie dzisiaj słucha i ma ochotę zadzwonić i o czymś ze mną porozmawiać, to jestem jak najbardziej do dyspozycji. Przepraszam.
Mojego gadania na tyle. Widzę, że tutaj pan Marek podsyła mi jakieś komentarze.
[01:00:23] - Strasznie dużo tych komentarzy nie ma, ale za to są w ogóle.
[01:00:31] - W przeciwieństwie do audycji z zeszłego tygodnia.
[01:00:35] - No tak.
[01:00:36] - Także są komentarze, więc ja się już za chwilę przygotuję do tego, żeby spróbować na nie odpowiedzieć, w jakiś tam sposób wypowiedzieć. Także dziękuję wam za tę chwilę, że wytrzymaliście kolejne mojeGadulstwo. Tradycyjnie życzę wam wszystkiego dobrego, a ja już się przestawiam na zapoznanie się z komentarzami.
[01:01:03] - Słuchają państwo audycji „Świat oczami duszy”, audycję o świadomości w całości na żywo. Zanim oddam głos panu Sławkowi, który dostał ode mnie komentarze, które się pojawiły na czacie na YouTube, przypomnę jak zawsze kontakty do Radia Paranormalium, bo może ktoś będzie chciał zadzwonić i podzielić się swoimi ciekawymi spostrzeżeniami, a może wysłać SMS-a. Nasz numer telefonu komórkowy 530 620 493. Jesteśmy także na numerze stacjonarnym 32 746 00 08. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać cały czas na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i „Świat oczami duszy”, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl.
[01:02:31] - To już ja.
[01:02:33] - Tak.
[01:02:34] - Dzięki panie Marku. Z panem Markiem takżeśmy w przerwie rozmawiali, że nie wiedziałem, że tych komentarzy jest tak mało, bo niepotrzebnie tę przerwę zrobiliśmy. Dziękuję, Jubi, że się tutaj włączyłeś w naszą rozmowę i przeczytam, bo w zasadzie tylko Jubi coś na tę chwilę napisał. Jubi pisze, że każdy ma dostęp, ale jakimś dziwnym trafem podjęto jakąś dziwną, psychopatyczną grę, zapominając o swoich umiejętnościach. Ja tego nie traktuję jako grę, bo cały czas się odżegnuję od tych scenariuszy na zasadzie, że ktoś nami manipuluje i tak dalej. Ciągle szukamy winnych w systemach, w jakichś spekulacjach, w jakichś obcych cywilizacjach, innych świadomościach, które nami manipulują i za nas o pewnych rzeczach decydują. A ja uważam, że to jest całkowicie naturalny proces i jedyna manipulacja, jaka jest, polega na tym, że to my — bo tak, faktycznie dostęp jest — musimy, nikt inny, tylko my, nazywając to po imieniu, spełnić pewne warunki, żeby ten dostęp uzyskać. My z naszą świadomością, z naszym podejściem musimy spełnić pewne warunki. To jest jedyna taka naturalna blokada, jaka została zrobiona właśnie po to, żebyśmy sięgając po pewną wiedzę, byli w stanie tę wiedzę w jakiś bezpieczny i w miarę normalny sposób wykorzystać. I tyle.
Owszem, myślę, że są na ziemi ludzie, którzy są zainteresowani tym, żebyśmy tej świadomości zbyt szybko nie odzyskali. Myślę, że tak. Jestem o tym przekonany, że tu się odbywają jakieś próby manipulowania nami, ale te próby manipulowania nami też polegają na działaniach na przykład marketingowych. Po prostu ktoś, dbając o swoje własne interesy, chciałby mieć do dyspozycji ludzi, którzy nic nie rozumieją i w ten sposób łatwiej nimi jest kierować, łatwiej nimi jest zarządzać, łatwiej od nich oczekiwać, że spełnią czyjeś oczekiwania. Natomiast myślę, że to bardziej dotyczy kwestii władzy i kwestii pieniędzy, bo to są dwie rzeczy ze sobą bardzo mocno połączone, niż jakiegoś misternego, duchowego planu względem nas. Ale to jest oczywiście moje zdanie i już. I tutaj Jubi pisze też, że to byłoby piękne, każdy zobaczyłby, że król jest nagi. Tu się z Jubim zgodzę. I też zgodzę się z panem Markiem, że wiele osób bardzo się rozczaruje. A może już nie.
Myślę, że gdyby tak każdemu na chwilę udostępnić dostęp, to myślę, że wiele osób by się rozczarowało tym, co by zobaczyło i o czym by się dowiedziało. I tutaj Jubi też pisze: „Zadawanie pytań tego, czy mam prawo, to forma autoblokady. Uważam to za niepotrzebne i ograniczające”. Dzięki, Jubi. Natomiast nie czuję się w żaden sposób ani zablokowany, ani ograniczający. Dzielę się z wami swoimi myślami, które się pojawiają w trakcie audycji.Bo one się pojawiają. To nie jest audycja, którą ja nagrywam i sobie wszystko na kartce napiszę i później to z kartki klepię. Owszem, mam na kartce wypisane najważniejsze punkty, które chciałbym poruszyć. Nie zawsze się udaje. Podczas audycji rozmawiam z wami, ale też rozmawiam sam ze sobą.
Te myśli się pojawiają i przepraszam, bo pewnie mógłbym się zamknąć i zostawić to tylko w sferze swoich przemyśleń. Natomiast ja się kieruję taką zasadą, którą stosują zawodowi kierowcy, dobrzy kierowcy, mądrzy kierowcy na drodze. Jeżeli chociaż na moment pojawi ci się przed próbą podjęcia manewru, na przykład wyprzedzania drugiego samochodu, jeżeli pojawi się jakakolwiek wątpliwość i niepewność, to tego nie rób. Jeżeli w mojej głowie pojawia się myśl i jakaś wątpliwość, to w myśl tej zasady tego nie robię. Dochodząc do wniosku, że albo moja wiedza jest jeszcze w tej chwili na ten temat niepewna, albo to nie jest właściwy moment, albo coś jeszcze muszę sobie poukładać, albo muszę dostać jeszcze jakąś informację, która będzie pełniejsza i prawdziwsza. Bo też mnie nie znacie. Jest w pewnym sensie modlitwa, którą zawsze przed audycją sobie mówię. Tę samą prośbę powtarzałem, finalizując książkę. Ta prośba polegała na tym, że mówiłem do siebie: „Sławek, tylko nie kłam, mów prawdę”. Bo tylko takie informacje, które są prawdziwe, chciałbym wam przekazywać.
Dlatego nie traktuję tego jako ograniczenia i autoblokady, tylko potrzeb mojej duszy, mojej świadomości, żebym się z tym na tą chwilę wstrzymał. To tak to z mojej strony wygląda. Jubi pisze też tutaj o aureoli, że nad głowami każdy ją ma. Tak, dokładnie. Zgadzam się całkowicie. Nasze czakry działają cały czas. To nie jest tak, że one nie działają, że one są wyłączone. Tylko ich intensywność pracy. To tak jak z silnikiem, może pracować sobie na wolnych obrotach albo może pracować na obrotach pięć, siedem tysięcy. Czyli kwestia intensywności wykorzystania.
Ja mówię, przy dużej intensywności działania ta aura w okolicach czakry korony jest tak intensywna, że jest widoczna również dla innych osób. Nie tylko i wyłącznie tych, które potrafią aury oglądać. Tylko dla zwykłych ludzi. Mamy też dwa komentarze Adama i Miss Treehouse, którzy się tutaj oj, mocne spóźnienie, ale witam serdecznie. Miss Treehouse pisze również: „Witam, zaległości odrobię słuchając podcastu”. Oczywiście kochani, witam was. Sami wierni i zagorzali słuchacze dzisiaj się pojawili. Bardzo się cieszę, ponieważ po poprzedniej audycji brak komentarzy. Było sporo odsłon i na YouTubie też około tysiąca osób już w tej chwili obejrzało, wysłuchało audycji, więc mam nadzieję, że tym razem będzie podobnie, a może nawet jak się okaże, że to jest znowu godzina piętnaście audycji, to następnych mniej będzie to odstraszało do podjęcia próby wysłuchania tej audycji. Także witam Adam, witam Miss Treehouse.
[01:11:45] - Możliwe, że Jubi dzisiaj do nas zadzwoni, tylko szuka jakiegoś dogodnego miejsca, żeby wykonać połączenie.
[01:11:52] - Dobrze, to poczekajmy w takim razie chwilkę na telefon od Jubiego, bo głupio by było, gdyby on już to miejsce znalazł, a my byśmy skończyli nadawanie, nie? Panie Marku, trochę byśmy mu zrobili psikusa, a to raczej nie jest dzisiaj temat.
[01:12:07] - Jubi ostatnio nagrał dosyć dużo audycji. „Czas snu” między innymi. Jak tylko znalazł jakieś ciche miejsce, to tam zaraz jakaś zgraja dzieciaków się pojawiała i zaczynała grać w piłkę. Wyłączał nagrywanie i jak na zawołanie dzieciaki sobie szły gdzieś indziej. Włączał nagrywanie z powrotem, dzieciaki wracały.
[01:12:30] - Jakby się umówiły. Oglądałem troszeczkę kilka filmików Jubiego, bo mi tam podsyła co jakiś czas, więc jak mam możliwość, to sobie spojrzę na to. Natomiast ja w takich momentach sobie odpuszczam. Już się przestałem napinać na zasadzie, że jak są jakieś przeciwności, to daję im czas na to, żeby sięŻeby się właśnie wyprodukowały, żeby się zamanifestowały. Bo czasami jest tak, że brakuje jednego puzelka, żeby się cały obraz ułożył i bez tego jednego puzelka ten obraz, który chciałbym przekazać będzie niepełny. Więc czekam sobie na ten jeden puzelek, a nieraz takie właśnie dzieciaczki, które się gdzieś tam pojawiają, są takim sygnałem. Nie teraz. To moje osobiste zdanie. Dzielę się nim też między innymi z wami. Tutaj Adam pisze: „No tak, taka modlitwa przed audycją, aby słuchaczom nie przyszło się zastanawiać” i widać ta modlitwa działa.
Dziękuję bardzo. Wydaje mi się, że tak. Przynajmniej do momentu, kiedy się nie wkręcę, tak jak bywały audycje, kiedy tych komentarzy było mnóstwo i ja się tam zaczynałem gubić. Jeszcze mój laptop świątkował i wariował. Tam mogły się pojawić różnego rodzaju przekłamania bądź jakieś niedoskonałości. Powiem wam też jeszcze o jednej rzeczy, o której miałem wspomnieć wcześniej, ale mi umknęło, a dokładnie o jednym filmie. Bo à propos tej czakry korony, czakry trzeciego oka, to oglądałem taki francuski film ostatnio. „Medium” się nazywał bodajże. O trójce ludzi z takimi właśnie umiejętnościami, możliwościami troszeczkę nadprzyrodzonymi. Był między innymi pan, który potrafił kontaktować się ze świadomościami zmarłych i jego przygoda oraz to, że robił to zawodowo za namową swojego brata, później zupełnie.
Natomiast później pewne sytuacje życiowe zmusiły go do powrotu. I to będzie w myśl tego, czy posiadanie takich umiejętności jest darem, czy jest klątwą, czy jest przyjemnością, radością i czymś fajnym, czy wręcz przeciwnie. On zaprzestał kontaktu, ponieważ tak jak sam mówił, wiedzenie o drugiej osobie wszystkiego nie jest wcale fajne, ponieważ uniemożliwia mu prowadzenie normalnych relacji, a ten kontakt u niego następował na zasadzie dotyku. To oczywiście jest film, więc jakby sobie to podzielcie, pomnóżcie i pomyślcie o tym na swój własny sposób. Natomiast czy taka umiejętność byłaby tak naprawdę fajna i czy nie byłaby też zaprzeczeniem i negacją wolności? To tak mówię gdzieś tam na telefon od Jubiego.
[01:16:31] - Spróbujemy się połączyć z Jubim właśnie teraz.
[01:16:35] - Dobra, fajno.
[01:16:38] - Zobaczymy, czy się uda. Panie Sławku, jakby pan mógł wyłączyć kamerę, bo ona strasznie dużo zjada łącza.
[01:16:44] - Mam włączoną kamerę?
[01:16:46] - No tak. Widać pana. Oczywiście nie w radiu.
[01:16:52] - Coś niesamowitego. A jak to się robi?
[01:16:55] - Najeżdżamy na ekran myszką i klikamy w ikonkę kamerki, żeby było wyłączone.
[01:17:00] - Tak, ja mam włączone czy wyłączone?
[01:17:03] - Ty masz wyłączoną. Witamy Jubiego.
[01:17:07] - Wyłączyłem się. Cześć, Jubi. Witam cię.
[01:17:11] - Cześć, Sławku.
[01:17:12] - Czy dobra jakość? Dziękuję, bo nie mam innej możliwości jak tylko na słuchawkach bezprzewodowych.
[01:17:17] - Nie, ja cię słyszę bardzo dobrze. Nie wiem, jak tam pan Marek technicznie.
[01:17:21] - Bardzo dobrze. Jak na słuchawki bezprzewodowe to całkiem niezły dźwięk.
[01:17:25] - Mam jeden mikrofon akurat w słuchawkach. Zapomniałem w ogóle, że dzisiaj jest audycja na żywo i mogłem sobie wziąć mikrofon zewnętrzny i wtedy by było jeszcze lepiej, ale trudno.
[01:17:37] - Straszną przykrość mi zrobiłeś teraz.
[01:17:41] - Żartuję oczywiście. Jasne. Słuchaj, to co ja tam piszę na czacie, to oczywiście to są tylko takie, wiesz, moje wypociny w trakcie audycji, więc nie odbieraj tego tak dosłownie.
[01:17:57] - Poza tym już cię na tyle poznałem, że zakładam, że nie ma złych intencji, więc inaczej się interpretuje zupełnie słowa w takich sytuacjach. Więc spokojnie. Ale dziękuję, że to powiedziałeś.
[01:18:13] - Dzisiaj prowadziłeś, z tego, co się zorientowałem, bo się trochę spóźniłem, mówiłeś coś o tych wszystkich czakrach, o oddziaływaniu tych czakr. Tutaj trzeba też pamiętać, Sławku, że pola energetyczne czakr, tych głównych czakr siedmiu, niektórzy podają, że osiem tych czakr jest, to jest też zupełnie inna sprawa niż pola naszej aury, bo to też troszkę inaczej wygląda. Słuchacze nie wiedzą i ty też jeszcze nie wiesz, ale ja już taką audycję zrobiłem i sobie tutaj przesłałem o wytłumaczeniach właśnie tych pól energetycznych, jak to wszystko wygląda i tak dalej. Odnosząc się do tego, co mówiłeś o tej aureoli nad głową. Wyobraź sobie, że przynajmniej ja takie obserwacje mam i na przykład ostatnimi czasy prowadzałem na plaży również takie właśnie dziwne akcje widziałemI właściwie dlatego napisałem, że każdy to ma. Natomiast jest to różne. W ogóle te eksperymenty na plaży, które ostatnimi czasy robiłem, pokazały mi bardzo dziwną zależność tego, że każdy ma coś do siebie podpiętego. W audycji, którą nagrałem i oczywiście jeszcze wy nie słuchaliście jej, wspominam o tym, że właśnie takie mgliste obłoczki, które można widać nad ludźmi, a widywałem właśnie w tych eksperymentach. Robiłem ten cały eksperyment przez cały tydzień, wpajając swojej podświadomości właśnie pewne aluzje, założenia, które sobie wcześniej założyłem i chciałem sprawdzić na sobie, jak to będzie wyglądało w tych moich wizjach. Okazywało się, że rzeczywiście każdy miał jakieś takie dziwne obłoczki.
Mało tego, niektórzy mieli po kilka tych obłoczków. Któregoś razu, kiedy położyłem się spać, miałem taki sen, że na plecach mojego przyjaciela zauważyłem jakieś dziwne bąble i tak dalej. Oczywiście później, rozmawiając ze swoją podświadomością, dostałem odpowiedź w kolejnej, innej wizji, że to po prostu były przyczepy. Także ja znam sytuację tego mojego znajomego, który ma pewne problemy zdrowotne i będę musiał mu to po prostu w pewnym sensie jakoś wytłumaczyć, kiedy przyjadę. Ale tak jak powiedziałem, trzeba tu uważać z tym wszystkim. Aureole widzimy wszyscy. To są proste eksperymenty, które można sobie zrobić właściwie w ciągu pięciu minut. Możesz zobaczyć swoją aurę. To jest naprawdę banalnie proste. Może nie będę teraz o tym-
[01:20:49] - Ja to dokładnie wiem. Każdy człowiek jest w stanie obejrzeć. Nie każdy jest w stanie obejrzeć czy zobaczyć aurę na przykład drugiej osoby w ruchu. Natomiast w momencie, kiedy osoba jest stabilna i to pole energetyczne jest, na przykład też bardzo fajnie to widać na jasnych przestrzeniach, na jasnych ścianach, na jasnych tłach. Bardzo ładnie to jest widać. Natomiast ja też jestem przekonany, że każdej osobie, z którą miałbym kontakt, jestem w stanie powiedzieć, jak zrobić, żeby tą aurę zobaczyć. Uczyłem się tego trzy minuty i natomiast nie korzystam z tego. Natomiast tak, oczywiście, każdy jest w stanie zobaczyć w mniejszym bądź większym stopniu aurę drugiego człowieka.
[01:21:47] - Ja ci mogę powiedzieć, że troszkę bym się z tobą nie zgodził z tego względu, że jednak te pola nie są stabilne. One się ciągle zmieniają, nasza aura ciągle się zmienia.
[01:21:56] - Mówię, że tło jest stabilne, nie aura.
[01:21:59] - Aha, okej.
[01:22:00] - Na stabilnym, jednolitym tle, bo człowiek przemieszczając się, ponieważ to pole energetyczne cały czas gdzieś się razem z nami po pierwsze przemieszcza, to też ono samo się zmienia. Więc jeżeli człowiek jest w ruchu, trudniej jest skoncentrować swój wzrok tak, żeby tą aurę zobaczyć. Mówię o tym, że trudniej jest zobaczyć aurę człowieka, który jest w ruchu.
[01:22:26] - Tak, jesteśmy przecież w morzu energii tak naprawdę. Tak samo jak ryba, która pływa w oceanie, to samo wytwarza pewne fale i tak samo my wytwarzamy te fale i poprzez te fale jesteśmy w stanie dotrzeć do wibracji. Halo, halo, czy mnie słychać?
[01:22:39] - Tak, ja cię słyszę.
[01:22:41] - Jesteśmy w stanie dotrzeć do tej wibracji i poprzez nawet samą tą wibrację jesteśmy w stanie wyczuć. Ale tak naprawdę wszyscy przecież mamy swoje własne biopola. Jesteśmy w takiej bąbli, która kreuje naszą rzeczywistość. I tutaj wchodzi w grę oczywiście podświadomość i świadomość, o której tutaj często też mówisz. Ja też audycję zrobiłem o tym i też się posługiwałem między innymi książkami Jeffrey'ego Marsh'ego, który napisał książkę między innymi „Potęga podświadomości” i on bardzo dobrze o tym mówi, opowiada. To był oczywiście mason trzydziestego drugiego stopnia, więc w tych kręgach ci ludzie wszyscy bardzo doskonale wiedzą i oni doskonale znają się na tym, jak manipulować rzeczywistościami i tak dalej. Jest w pewnym sensie jakaś taka konspiracja i tak dalej, ale oczywiście możemy o tym nie mówić i tak dalej. Przecież każdy może żyć według swojego własnego, indywidualnego toku życia. Każdy sobie wybiera własny plan i tak jak Joseph Marsh mówi: kreujesz swoją własną rzeczywistość poprzez własne modlitwy, poprzez własne afirmacje. Tutaj jeden ze słuchaczy, Adam chyba, napisał właśnie na YouTubie o tej modlitwie.
To też jest bardzo fajny i ciekawy temat. Zrobiłem audycję o samoleczeniu ciała i o afirmacjach, także też niedługo będzie ta audycja dostępna. Bardzo ciekawa audycja, tak mi się przynajmniej wydaje. Ja sam sobie odsłuchuję swoje audycje po kilka razy i naprawdę jest to skarbnica wiedzy. Nie każdemu się chce czytać, prawda? Więc postanowiłem, że takie właśnie audycje zrobię i trochę ludziom na ten temat poopowiadam.
[01:24:21] - Bardzo fajnie. Ja uważam, że każda informacja, która jest wrzucona w eter czy do świadomości drugiego człowieka, zmusza go do jakiejś interakcji.
[01:24:37] - A w jaki sposób, jeżeli wychodzisz na przykład, bo rozmawiałeś i mówiłeś wcześniej o czakrze korony, w jakiej pozycji ty się znajdujesz, kiedy już wychodzisz poprzez czakrę korony i w jaki sposób się to u ciebie odbywa? Czy na przykład stosujesz jakieś techniki, metody, które pozwalają ci wyjść poprzez czakrę korony, czy raczej poddajesz się może swojej własnej duszy, świadomości i inteligencji? Bo świadomość to jest taki mały ten drań.Czy poddajesz się podświadomości swojej, która cię poprzez to prowadzi? Czy oddajesz to w jej ręce, czy stosujesz jakieś metody, techniki?
[01:25:19] - Ja rozgraniczam dwie rzeczy: kontakt z moją własną duszą i informacje, które uzyskuję za pomocą czakry korony. To są dla mnie dwa źródła informacji. Jeżeli kontaktuję się ze swoją własną świadomością, czyli chcę się dowiedzieć czegoś na swój własny temat, kontaktuję się z nią. Robię to na zasadzie zwykłej rozmowy. Natomiast jeżeli potrzebuję uzyskać informacje, tak jak na przykład te informacje, którymi z wami się tutaj dzielę, jestem nastawiony tylko i wyłącznie na odbiór. Nie wykonuję żadnych działań w tamtą stronę.
[01:26:09] - Rozumiem. Czyli przyjmujesz bezpieczną pozycję obserwatora. To jest najbardziej bezpieczne i najbardziej neutralne.
[01:26:15] - Obserwatora. Sprawdzam co jakiś czas, bo nie ukrywam, że sprawdzam co jakiś czas, bo życie podświadome powoduje, że moja czakra korony troszeczkę traci na aktywności. Żeby być bardziej wyczulonym na ten podsłuch i na ten odbiór, mam swoją technikę, którą czakrę korony staram się zaktywizować. Mam bardzo aktywne dłonie, jeżeli chodzi o energetykę.
[01:26:51] - Wszyscy mają bardzo energetyczne dłonie. Dłonie i stopy przede wszystkim.
[01:26:56] - Nie wszyscy. To jest też różny poziom. To jest tak samo jak z czakrą. Każdy z nas ma czakry na różnych poziomach. Tak samo z aktywnością dłoni i aktywnością stóp. Według Majów, mojego kinu narodzinowego, jestem urodzony w fali ręki, więc umiejętności uzdrawiające, czyli energia ręki, energia uzdrawiająca są moim naturalnym talentem, naturalnym darem. To mi bardzo pomaga na przykład przy aktywizacji właśnie czakry korony. Ale mówię, ja tylko się nastawiam na odbiór.
[01:27:47] - Rozumiem. Tylko że ja ci wcześniej zadałem pytanie. W sumie to już odpowiedziałeś, że stosujesz swoje własne techniki. Oczywiście nie musisz mówić tych technik, bo każdy ma swoje własne, prawda?
[01:28:00] - Tym bardziej, że nie wiem, czy to na innych zadziała, tak?
[01:28:03] - Właśnie. Dlatego ja na przykład w swoim przypadku nie stosuję właściwie żadnych technik. Mam jakieś takie wrodzone zdolności, ale słuchając i czytając swojego horoskopu majowskiego, rzeczywiście u mnie były zdolności radiestezyjne czy też zdolności samoleczenia, uzdrawiania i tak dalej. Są też stany trochę wysoko okultystyczne. Przynajmniej tak wyczytałem w notatkach. Okultyzm też na tych zasadach działa. Być może dlatego bardzo często moje wizje są właśnie w takiej oponie, gdzie mam przedstawiane pewne rzeczy w dziwny, charyzmatyczny sposób. Te światy, te wszystkie, oczywiście do mnie zawsze trafiają i zawsze wyciągam z tego jakieś ciekawe wnioski. Na przykład jedną taką wizję miałem o królu nagim, że okazałoby się, że król może być nagi. I to jest właśnie najgorsze.
Wszyscy ludzie, którzy bawią się w gry psychopatyczne, ja to tak nazwałem, ale nie odbierajcie tego, słuchacze i ty Sławku, dosłownie. Chodzi o to, że tak naprawdę my wszystko mamy w sobie. Całą wewnętrzną informację mamy w sobie poprzez naszą podświadomość, która ucisza tego drania w trakcie snu, kiedy idziemy spać i w pewnym sensie jesteśmy podatni na podświadomość, która zarządza naszymi wszystkimi częściami organizmu. Przecież my stale nie musimy myśleć o tym, żeby złapać oddech, a mimo wszystko to robimy. Kto to robi? Świadomość czy podświadomość?
[01:29:35] - Tak, ale widzisz, właśnie tutaj nazywając, bo zauważyłem, że się znowu nam nomenklatura słowna miesza.
[01:29:44] - Ja to chciałem powiedzieć, ale nie chciałem już wchodzić bardziej w to.
[01:29:49] - Żeby słuchacze mieli jasność, o czym rozmawiamy, bo niestety nasza rozmowa na antenie wymusza i wymaga tego, żebyśmy byli zrozumiali dla tych, którzy nas słuchają, nie tylko dla nas.
[01:30:08] - Oczywiście, że tak.
[01:30:10] - Postaram się doprecyzować, bo faktycznie podświadomość odpowiada za procesy życiowe, jak najbardziej. To są odruchy bezwarunkowe, które są biologicznymi i na to nie mamy wpływu. I całe szczęście. Pewnie jakiś mamy. Świadomością jesteśmy w stanie te procesy w jakiś sposób spowalniać bądź na nie wpływać, ale nie chcę o tym mówić, bo nie chcę nikogo namawiać do eksperymentów w tej dziedzinie. Natomiast uważam, że podświadomość właśnie podczas snu wycisza się i sprowadza się do roli stricte biologicznej. Natomiast podczas snu bardzo aktywizuje się. W związku z tym nie to, że aktywizuje się, bo ja to nazywam bardzo precyzyjnie, że to, że nie mamy kontaktu z własną duszą, to nie jest kwestia tego, że ona nie chce do nas mówić, tylko kwestia tego, że jesteśmy tak aktywni, nasza podświadomość jest tak aktywna, że nie dopuszcza naszej duszy, naszej świadomości do głosu.Natomiast we śnie, kiedy się wyciszamy, zresztą to samo dzieje się podczas medytacji, podczas wszelkiego rodzaju sytuacji, w których próbujemy się w jakiś sposób wyciszyć czy muzyką, czy obrazem, czy otoczeniem. W tym momencie aktywność naszej podświadomości spada i to daje możliwość tego, żeby dusza do nas przemówiła, to znaczy, żeby przekazała nam informacje, które chce nam przekazać. Ja to tak widzę dokładnie.
[01:31:50] - Czyli twierdzisz, że tak naprawdę komunikacja z naszą duszą jest poprzez świadomość, tak?
[01:31:56] - Tak.
[01:31:56] - Aha, to w takim razie mamy inne pojęcia troszkę.
[01:31:59] - No właśnie. Ja podświadomość traktuję jako narzędzie stricte ziemskie. Podświadomość, czyli wszystkie wzorce, które są zapisane w podświadomości. To, co nazywamy programami ziemskimi, to, czego dowiadujemy się od otoczenia naszego we najwcześniejszych latach. To, co później staje się naszą osobowością, naszym charakterem w dużej mierze. To, co decyduje o naszych odruchach, reakcjach, zachowaniach i poglądach bardzo często. To jest wszystko zapisane w podświadomości i to jest bagaż, który budujemy od naszego urodzenia. On jest tylko przypisany do tego wcielenia. Natomiast świadomość, czyli dusza, to jest coś, co przynosimy, co mamy ze sobą już w momencie naszego urodzenia, coś, co przynieśliśmy i zbieraliśmy poprzez wszystkie nasze wcielenia. I świadomość nie umiera.
Natomiast podświadomość rodzi się razem z nami w tym wcieleniu i też razem z nami umiera. Czyli traktuję to jako coś bardzo, ale to bardzo ziemskiego.
[01:33:16] - No ciekawe, muszę to zweryfikować i przemyśleć sobie jeszcze raz na nowo pewne tezy twoje, bo mam troszkę inne zdanie odnośnie tego, co ty mówisz. Ale to też jest związane z moimi doświadczeniami. Tak że wiesz, nie przejmuj się tutaj, jeżeli ty masz akurat inną nomenklaturę czy też nazewnictwo. Ja troszkę inaczej uważam, że jednak podświadomość jest właśnie tym kanałem łączącym nas z duszą, a świadomość jest tym małym draniem, który właśnie nas tutaj uwarunkowuje na te wszystkie gry i zasady, które się dzieją wokół nas, powodując to, że na przykład nakładamy na siebie choćby nawet jakieś blokady czy na przykład stwarzamy jakieś choroby czy coś, które są tak naprawdę manifestacją, a właściwie zapisem w podświadomości. I one tak naprawdę powodują to, że my poprzez nasze własne myśli i poprzez naszą twórczą kreację, naszą zdolność, o której nie za bardzo pamiętamy wszyscy, powodujemy te nasze choroby. Bo choroby są tak naprawdę wymysłem mózgu, o czym mówią nawet doświadczenia przeprowadzane już sto lat temu, czy mniej nawet, kiedy poprzez sugestie czy też autosugestie podświadomości wytwarzano pewne reakcje organizmu, na przykład łącznie z krwotokiem z nosa czy nawet pojawianiem się stygmatów na organizmie. Ale to jest, mówię, zupełnie inne nazewnictwo.
[01:34:47] - Energetyczna nasza część tutaj też ma znaczenie, blokady energetyczne i tak dalej. Ale ja też uważam, że choroby w większości wypadków są wynikiem zablokowania naturalnych możliwości ludzkiego organizmu poprzez właśnie stany emocjonalne, autosugestie i przekonania, poglądy.
[01:35:09] - Wiesz, wystarczy, że choćby nawet codziennie będziemy sobie powtarzali: „ale bolą mnie kości, ale bolą mnie kości”, wstając na przykład z łóżka rano. „Ale bolą mnie kości, ale bolą mnie kości” na przykład. No to wiadomo, że będziemy przez cały dzień odczuwali te kości. Sami sobie stwarzamy autosugestie w świadomości czy podświadomości. Zostawiamy na razie ten temat, bo trochę o czym innym mówimy, nie? Natomiast chodzi o to, że po prostu tak naprawdę my wszyscy sobie sami tutaj stwarzamy te warunki, że na przykład spotykamy jakieś nieszczęścia w swoim życiu i tak dalej. Na przykład wmawiając sobie samemu to, że: „a nie stać mnie na to, jestem biedny, nie kupię sobie tego” i tak powtarzając sobie codziennie i tak dalej, nigdy tego nie będziemy mieli w życiu, bo już na samym starcie po prostu czujemy się przegrani. Więc po prostu tak działa nasza właśnie podświadomość według mojego nazewnictwa.
[01:36:02] - Ale tu się z tobą zgodzę. Tak, to jest podświadomość, to są nasze wewnętrzne przekonania o nas samych, o świecie, o otoczeniu, o okolicznościach, o szansach, o możliwościach i tak dalej. Tak, tu się całkowicie z tobą zgadzam. To jest nasza podświadomość. Natomiast te przekonania i te poglądy zostały wybudowane w nas w tym wcieleniu.
[01:36:28] - A pamiętasz, jak ja powiedziałem wcześniej, że podświadomość jest kanałem?
[01:36:33] - Że podświadomość jest kanałem.
[01:36:35] - Łączącym nas z duszą. Tak powiedziałem pięć minut temu.
[01:36:40] - Ja tego, że tak powiem, widzę w przeciwstawieństwie. Widzę te dwa źródła informacji jako dwa przeciwstawne, niewspółpracujące ze sobą, niepołączone ze sobą, tylko przeciwstawne. Tak że tu się nie zgadzam.
[01:36:59] - Jest dłuższa rozmowa naprawdę i trzeba by było kiedyś siąść. Inka tutaj zadała pytanie na czacie: „A co ze zwierzętami? Przecież one także chorują i w dodatku mają podobne choroby do ludzkich”. Tak, tylko że Inka zwróć uwagę na to, że my nie mamy wszystkich zdolności. My używamy tylko kilku zmysłów, którymi możemy coś zobaczyć. Na przykład oczy, uszy, węch, zapach, smak.Natomiast zwierzęta widzą troszkę inaczej. Tak samo koty widzą inaczej. Ja na przykład miałem kiedyś swoją kotkę w domu, która nie wiem dlaczego, pomimo że dom jest wielki i szeroki, zawsze przychodziła na moje łóżko. Miałem psa, który tak samo tylko do mojego pokoju przychodził. Wszyscy goście, którzy wchodzą do domu, pomimo że jest pokój gościnny jeden, drugi, trzeci pokój, wszyscy przychodzą do mnie.
Czyli mają jakieś takie w sobie wbudowane zewnętrzne postrzeganie pewnych rzeczy i zjawisk, których nie jesteśmy w stanie my jako ludzie zobaczyć. Natomiast zwierzęta to mają. One zupełnie innymi reakcjami się zachowują. Wystarczy popatrzeć na zwierzęcia, wystarczy go pogłaskać. Zobaczycie jego reakcję. Zwierzęciu tak naprawdę nic nie potrzeba. Zjeść coś i polatać sobie. Na przykład jeżeli chodzi o psa, prawda? Odpowiadając tutaj Ince na pytanie. Także my mamy troszkę inne możliwości postrzegania rzeczywistości.
Zwierzęta mają troszkę inne. Każde zwierzę ma inne. Na przykład delfin czy nietoperz poprzez geolokalizację, poprzez odbijanie tych fal jest w stanie wyczuwać na odległość pewne zjawiska. My tego nie potrafimy. Także odpowiadając tobie Inko, każdy ma to po prostu inaczej. Ale wszyscy jesteśmy tak czy inaczej istotami boskimi.
[01:38:43] - To znaczy ja tutaj, bo tutaj jeszcze Inka i Maria się pojawiły. Witajcie miłe panie. Bo choroby też trzeba podzielić. Choroby też trzeba podzielić na takie choroby, które są związane, tak jak na przykład w przypadku mojego syna było z przeznaczeniem, czyli z wyborem i też na choroby takie zwykłe typu przeziębienia, kolki na przykład, tak? Czy jakieś tam inne rzeczy. Więc moim zdaniem te choroby związane na przykład z rozwojem, tak? Bo dziecko się rozwija i na przykład kolka u małego dziecka jest niczym innym jak po prostu kształtowaniem się układu pokarmowego czy jakimiś blokadami powietrza, pęcherzów i tak dalej, które powodują ból, tak? Później są na przykład, nie wiem, bóle wzrostowe, bóle jakieś tam inne czy choroby związane na przykład nie wiem, z ukłuciem się przez dziecko, zakażeniem i tak dalej, i tak dalej. Choroby przeziębieniowe typu nie wiem, małe dziecko wyciągniemy z gorącej kąpieli, położymy w przeciągu, gdzie na dworze jest minus dwadzieścia stopni, tak? Więc mówimy o tych chorobach takich typowych, to te choroby są naturalną reakcją organizmu i nie mają nic wspólnego z autosugestią, z jakimiś innymi rzeczami.
Choroby pojawiające się już w dorosłym życiu, chociaż u dzieci na przykład problemy ze wzrokiem często są spowodowane tym, że dzieci na przykład nie mogą patrzeć na to, co dzieje się w ich otoczeniu. Na przykład choroby związane z wypadkami, ze złamaniami często są spowodowane potrzebą zwrócenia na przykład na siebie uwagi, ale też są związane z sugestią otoczenia. Czyli na zasadzie: jeżeli będziesz jadła zimne lody w gorący upał, to będzie cię bolało gardło. Więc tutaj już wchodzi w grę sugestia otoczenia. Tak się tworzą pewnego rodzaju wzorce. Albo nie skacz z tych schodów, bo sobie złamiesz nogę, tak? Więc tutaj również wchodzimy już w zakres sugestii, ale nie autosugestii, tylko na początku sugestii otoczenia. Dlatego ważne jest, żeby uważać, jakie przekonania i jakie poglądy przekazujemy swoim własnym dzieciom. Ponieważ dla dzieci, dla naszych dzieci jesteśmy autorytetami, które są w żaden sposób niepodważalne. Na weryfikację tych poglądów przyjdzie czas później jako nastolatka, nastolatek i później w dorosłości.
Na początku dziecko wierzy we wszystko, co zostaje mu przekazane przez najbliższe, kochające go osoby otaczające opieką, czyli rodzic. Mówię o normalnych rodzicach. Także tu też trzeba podzielić Inko, to mówię na choroby, które są reakcją fizyczną organizmu, ale również już trzeba pamiętać o tym, że sugestia otoczenia ma też wpływ na zdrowie naszych pociech, naszych dzieci. Jeszcze odniosę się tutaj do-- bo Maria się pojawiła. Maria się pojawiła i też pisze. A już muszę cofnąć. Co do zwierząt nie będę się wypowiadał tutaj co do zwierząt, bo Jubi tutaj poruszył ten temat. Tutaj Maria napisała o bezpieczeństwie. Jubi potwierdza moje obawy o nasze bezpieczeństwo ze strony czakr. To może być rodzaj bram, przez które można mieć do nas dostęp.
I teraz i znowu zgadzam się z Jubi, że wszystko mamy w sobie i nie muszę korzystać z czakr. Droga Mario, żebyśmy mieli jasność — my nie korzystamy z czakr. My je mamy. To nie jest tak, że my możemy je mieć bądź możemy ich nie mieć. Jesteśmy energetyczni jako ludzie. Znaczy Wszechświat jest energią, więc przepływ energii przez ludzkie ciało jest procesem całkowicie naturalnym. Kwestia jest tego, jak te czakry pracują i tylko i wyłącznie od jakości, intensywności pracy tych czakr bądź blokowania przepływu tej energiiJest uzależnione również nasze samopoczucie, zdrowie oraz możliwości wykorzystywania tych czakr do innych celów, o których dzisiaj wspomniałem. Proszę pamiętać, że pracę czakr porównywałem do rozwoju świadomości człowieka i rozwoju świadomości ludzkości, więc proszę rozpatrywać to w pełnym obrazie. Dobrze, Jubi już ci oddaję głos.
[01:44:04] - Nie chodzi o to, żebym się tam gdzieś wtrącał. Chodzi generalnie o to, już to nieraz podkreślałem też w swoich audycjach, że najpierw trzeba poznać siebie, a dopiero później wykorzystywać swój cały potencjał. My jesteśmy kreatorami rzeczywistości. To my kreujemy rzeczywistość, jaką tak naprawdę chcemy. Przecież na przykład jeżeli idziemy do kina, nie chcemy jakiegoś filmu oglądać, to po prostu wychodzimy, prawda? Tak samo tutaj. Najpierw poznajmy siebie wewnątrz, siebie, które mamy poprzez znajomość informacji o czakrach, jak one funkcjonują, w jaki sposób je naprawiać, reperować, poszerzać, powiększać i tak dalej. Dopiero wtedy kreujmy rzeczywistość. W wizjach wygląda to mniej więcej tak, że często nad głową się pojawia tak jakby taki projektor czy nawet jeżeli już jesteśmy w takim zaawansowanym stanie osiągania tych wizji, bo ja mówię już na to wizje, bo to jest chyba najlepsze określenie. Jesteśmy w stanie po prostu zobaczyć wręcz nawet do przodu, do tyłu czy nawet w danym czasie to wszystko, co się dzieje.
Na przykład ja ostatnimi czasy, kiedy robiłem eksperymenty na plaży, byłem w stanie widzieć na różnych poziomach. To znaczy, że byłem w stanie widzieć ludzi, odczytywać ich, po prostu widzieć ich energetycznie, sięgając informacji energetycznych. Wiedziałem już, jakie te osoby są. Widziałem na przykład pewne obłoczki, jakieś dziwne energie, które wokół nich krążyły i tak dalej. Swoją drogą widziałem również tak zwaną słynną nić ostatnimi czasy, co kiedyś nieraz podkreślałem. Jest to bardzo ciężko zobaczyć, bo ja taką nić tak naprawdę w swoim życiu oneurotycznym widziałem dosłownie kilka razy. Jest to naprawdę piękne i niesamowite zjawisko, kiedy widać tak zwane, nie wiem, jak by to można nazwać, protony, neutrony, które płyną w jedną i w drugą stronę i jest taki jakby przepływ informacji. Tak samo tutaj. Najpierw nauczmy się w głąb siebie patrzeć, dopiero później wychodźmy to na zewnątrz. Wtedy możemy tworzyć, kreować rzeczywistość.
Każda myśl nasza, którą wpajamy sobie w mózg, jest kreacją później rzeczywistości. Jeżeli będziemy myśleć, tak jak powiedziałem wcześniej: „Bolą mnie nogi, bolą mnie stawy”, to będą boleć po prostu. Jeżeli będziemy sobie inaczej to wpajać, na przykład na zasadzie: „Nic mi nie dolega. Jestem istotą boską, świetlistą, cząstką energii wszechświata, kosmosu” nazwijmy to kompletnie jak chcemy, będziemy doświadczać takich stanów właśnie, jakich chcemy. I to cała jest filozofia.
[01:46:42] - Z jedną rzeczą tutaj zwrócę uwagę. Powiedziałeś, że jesteśmy kreatorami i jeżeli wejrzymy w głąb siebie, to wtedy możemy kreować naszą rzeczywistość. Powinniśmy zacząć od siebie i wtedy będziemy kreować naszą rzeczywistość. Powiem tak: zgadzam się z tobą w całości, że powinniśmy zajrzeć w głąb siebie. Ale nie dlatego, żeby kreować tą rzeczywistość. Pamiętacie kochani co ja mówiłem na temat rozwoju duchowego i rozwoju osobistego? Że czy chcemy, czy nie chcemy, to ten rozwój osobisty się odbywa, nawet jeżeli nie wierzymy w istnienie duszy, nawet jeżeli nie słuchamy.
[01:47:34] - Samo to, że jesteśmy tutaj, w tej rzeczywistości się odbywa, ale również możemy po prostu kreować do przodu, jakby nie patrzeć. Samo to, że jesteśmy tutaj jest cudem.
[01:47:46] - My cały czas uczestniczymy, od początku naszego istnienia w procesie rozwoju duchowego i w procesie rozwoju osobowości. Z tym że też cały czas kreujemy wszyscy, każdy z nas, bez względu na to, na jakim poziomie rozwoju swojej świadomości jest. Każdy z nas kreuje swoją rzeczywistość.
[01:48:10] - Oczywiście, na swój własny, indywidualny sposób.
[01:48:13] - Pytanie jest, czy chcemy to zrobić świadomie. Bo to, co mówiłem o intencjach, to co mówiłem właśnie o zrozumieniu swoich własnych intencji. Czasami kreujemy tą rzeczywistość nie zdając sobie sprawy, że my ją kreujemy. Myślimy, że to robi ktoś za nas, ponieważ nie zdajemy sobie sprawy z własnych intencji, z własnych myśli. Na przykład taka myśl. O tym właśnie będzie najprawdopodobniej następna audycja, jak się nic nie wydarzy. To, o czym mówiłem na końcu dzisiejszej, o planowaniu naszego życia. Na przykład często ludzie mówią: „Mam długi, chciałbym spłacić długi”. Mówią: „Kurde, tak jestem zmęczony, chciałbym spłacić długi”. I co się dzieje?
[01:49:05] - Na pewno się nie spełni.
[01:49:07] - Nie. Za trzy dni puka na przykład komornik albo przychodzi list z sądu, albo przyjeżdża wierzyciel, albo ktoś dzwoni, mówi: „Oddaj mi moje pieniądze”. I człowiek mówi: „Kurde, to ja nie mam pieniędzy. To jeszcze mnie nękają, jeszcze mnie dobijają, co ja mam zrobić?” I tak dalej. Słuchajcie, co się dzieje? Jakie było jego marzenie? Chce spłacić swoje długi. Natychmiast pojawiają się okoliczności, które wymuszają na nimŻeby te długi spłacić. Jego marzenie, jego pragnienie dokładnie się realizuje. Tylko gdyby miał świadomość, gdyby się nad tym zastanowił, gdyby to przemyślał, to jego marzenie wyglądałoby inaczej: „Chcę mieć środki na spłatę moich długów”.
[01:49:59] - Właśnie o to mi chodziło.
[01:50:01] - Rozumiemy ten drobny niuans? Chcę spłacić swoje długi.
[01:50:04] - Ja rozumiem.
[01:50:05] - Kreujemy swoją rzeczywistość, pojawiają się okoliczności. Natomiast w dalszym ciągu zapomnieliśmy o zapewnieniu sobie tego w swoich marzeniach, pragnieniach. Tego, co jest potrzebne na spłatę tych długów. Narzekamy: „Nie chcę mieć długów, mam już dosyć”.
[01:50:21] - O to mi właśnie chodziło.
[01:50:25] - Naszmi marzeniami cały czas kreujemy swoją rzeczywistość. Tylko pytanie, czy bez wglądu w samego siebie, poznania samego siebie nie zrozumiemy właśnie tego mechanizmu, tej drobnej różnicy. Świadome kreowanie swojej rzeczywistości polega na świadomych marzeniach.
[01:50:50] - Dokładnie. Ale wiesz co, ja ci mogę powiedzieć jedną rzecz: ja widzę tu naprawdę progres, bo nie wiem, czy zauważyłeś, ale bardzo przyspieszyła realizacja myśli.
[01:51:03] - Tak.
[01:51:04] - Nie wiem, czy zauważyłeś. U mnie ten proces trwa około dwóch tygodni. Czasami krócej, czasami dłużej. Mogę tylko krótko powiedzieć, bo ten przykład już nie raz podawałem w swoich audycjach czy w różnych miejscach. Kiedyś miałem proces w Polsce, który się ciągnął osiem lat. Oczywiście to nie było z mojej winy, więc byłem osobą poszkodowaną, ale powiedziałem, że nie popuszczę i będę walczył. Ciągnęło się, ciągnęło i w końcu ten cały proces wygrałem. W sumie to cztery procesy wygrałem, bo były później odwołania i tak dalej. Słuchaj, moim założeniem było to, że zażądałem w ciągu miesiąca spłaty wszelkich wierzytelności. Te wszystkie wierzytelności w ciągu czterech miesięcy się spłaciły.
Mało tego, ja jeszcze zrobiłem to inaczej, ponieważ ja już przynajmniej w swoim przypadku wiem, jak to działa na mnie. Więc zrobiłem coś takiego, że obiecałem, że dzięki temu, że na przykład spłacę to wszystko, to jeszcze zrobię dobry uczynek i na przykład przelecę 10% na jakieś schroniska dla zwierząt i tak dalej. Pomimo tego, że tych pieniędzy jeszcze nie dostałem, tych, które miałem dostać w ciągu miesiąca, ja już zrealizowałem swoją obietnicę. I długo nie trzeba było czekać, bo w kolejnych dwóch tygodniach przyszła kolejna niesamowita niespodzianka. Tak że tak to właśnie działa. Tylko tak jak powiedziałeś tu wcześniej: nie „chciałbym”, a „chcę”. Jest zupełnie inna forma przedstawiania tej swojej prośby, modlitwy, afirmacji. Ona właśnie w ten sposób działa. Czyli takie jakby stanowcze. Ty stawiasz się w takiej pozycji, że to się już spełniło.
Na tej zasadzie. I to zupełnie inaczej wtedy funkcjonuje. U mnie to działa maksymalnie dwa tygodnie i się spełnia. Czasami jest to dłużej, krócej, wiadomo, zależy jaka prośba, ale dwa tygodnie to jest minimalne.
[01:53:02] - Minimalny okres energetyczny, kiedy – i to też dobrze, żebyście kochani wiedzieli – minimalny okres energetyczny, kiedy coś się ma wydarzyć, to jest 13 dni. Ponieważ 13 dni to jest najkrótszy okres fali, czyli przepływu pełnej energii od energii celu do energii finiszu. To jest 13 dni. Tak że jeżeli chcecie coś tam na przykład, to pamiętajcie, że te 13 dni do pełnej realizacji jest minimalnie potrzebne. Owszem, są tam pewne sygnały po dwóch, trzech dniach. Piąty dzień to jest nagranie kierunku, czyli ostatnia korekta tych planów i tak dalej. W 10. dniu objawiają się pierwsze efekty, więc pomiędzy dostajemy jakieś tam informacje. Natomiast 13 dni to jest ten minimalny okres, kiedy musimy uzbroić się w cierpliwość.
[01:54:03] - Dobra, Szafu, ja będę kończył. Miło było z tobą porozmawiać na żywo w trakcie moich wakacji. Nie zgadzamy się w pewnych rzeczach, ale powiem ci szczerze, że ja też mam swoje wątpliwości. Ostatnimi czasami też na przykład miałem pewną wizję, ponieważ mój główny przewodnik, bo mam takiego głównego przewodnika, takiego dziadzia, staruszka z długimi włosami i siwą brodą, białą aż prawie po ziemię. I zawsze jak mam jakieś wątpliwości, spotykamy się w pewnej chacie i on mi tam różne rzeczy opowiada. I ostatnio też mi powiedział: „No fucking way”. Nie tędy droga. Czyli miałem pewne, jakieś takie wiesz, przepraszam za takie brzydkie też troszkę, ale chodziło o to, że po prostu chyba nie do końca idę pewną drogą tak, jak powinienem. Ale to oczywiście nie chodzi o ten podział, o który się tam troszkę sprzeczaliśmy na początku. Chodziło o zupełnie inną sytuację.
W każdym razie tak czy inaczej słuchajmy i przede wszystkim marzmy, śnijmy, bo tak naprawdę sen jest taką jedną główną sferą, która nam pozwala spełniać nasze marzenia i spoglądać na to wszystko, co w nas drzemie, poznać nasz cały potencjał i tak dalej. I chodzi o to, żebyśmy się nie dawali manipulować i tak dalej, bo całą wiedzę mamy w sobie. Kwestia tylko tego, jak do tego podejdziemy i jak będziemy z niej korzystać i wykorzystywać. Nauczmy się najpierw z wglądu w siebie patrzeć, a dopiero później eksplorujmy. Już ja jako obonauta, wieloletni obonauta tak twierdzę. Czyli coś chyba w tym musi być.Dziękuję bardzo za rozmowę i w takim razie jeszcze innym słuchaczom daję możliwość, żeby mogli zadzwonić, a ja jeszcze troszkę posłucham was na live. Dzięki. Dzięki bardzo Sławku. Dzięki Marku za odebranie.
[01:55:54] - Trzymaj się.
[01:55:55] - Dzięki wielkie.
[01:55:56] - Cześć.
[01:55:58] - To ja może przypomnę kontakty do Radia Paranormalium. Może ktoś jeszcze zadzwoni. Nasz numer telefonu to 530 620 493. 530 620 493. Można próbować także na numerze stacjonarnym 32 746 00 08, 32 746 00 08. Skype: radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02, 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i Świat Oczami Duszy, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej dzisiejszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl.
[01:57:05] - Super, dziękuję panie Marku. Jeszcze raz dziękuję Jubiemu za telefon. Pojawiło się w międzyczasie kilka komentarzy. Jeden jeszcze dotyczący chorób. Maria pisze: „Nie uważam”, bo te wcześniejsze wątki to już przeanalizowaliśmy. „Nie uważam, że choroby sobie wmawiamy. Raczej są wynikiem naszych konfliktów psychicznych i nieradzenia sobie z nimi.” Słuchajcie, ogólnie rzecz biorąc, ludzki organizm jest tak skonstruowany, że jeżeli mu nie przeszkadzamy, to on sobie z większością problemów jest w stanie poradzić. Przeszkadzanie mu w normalnym funkcjonowaniu to są właśnie problemy z właściwym przepływem energii. A właściwy przepływ energii jest zakłócany poprzez właśnie nasze wewnętrzne konflikty, różnego rodzaju blokady, które gdzieś tam posiadamy. Choroba jest manifestacją niewłaściwego przepływu energii przez nasze ciało spowodowane naszymi negatywnymi emocjami.
Tak najkrócej to ujmę. Missy Street House tutaj odniosła się do naszej dyskusji z Jubim na temat podświadomości i sobie pozwolę przeczytać ten komentarz, bo oczywiście jak zwykle, jak w większości przypadków się z nią zgadzam. „Dusza i podświadomość muszą występować razem, bo inaczej człowiek nie mógłby się rozwijać. Zdecydowanie są przeciwstawne i w żaden sposób nie współpracują ze sobą. Podświadomość to program ziemski.” Czyli wracając do nazewnictwa, bo te tematy oczywiście już przerabialiśmy dużo, dużo wcześniej. O tym, czy dusza i podświadomość współpracują. Tu znowu ktoś mógłby zarzucić, że sobie zaprzeczam, bo jeżeli posłucha na przykład trzeciej audycji, dwudziestej czwartej i dzisiejszej, to powie, że podaję trzy różne wersje tego samego. Nie, nieprawda. W różnych aspektach naszego rozwoju ta współpraca albo jest, albo jej nie ma. I na przykład tutaj to, co pisze Missy Street House: muszą występować razem, ponieważ to podświadomość pcha nas do doświadczenia, a to doświadczanie buduje naszą świadomość.
Więc tu ta współpraca jest. Natomiast jeżeli chodzi o świadome życie, o świadome dążenie na przykład do miłości, do wolności, do rzeczy bardziej takich duchowych i uniwersalnych, to w tym momencie nieprzetransformowana podświadomość staje w konflikcie z tym, co chcemy osiągnąć i jak żyć z punktu widzenia duchowego. Więc tutaj na drodze do miłości podświadomość staje się naszym ograniczeniem, naszym problemem, naszą trudnością. To program ziemski. Konflikt dla mnie to niepogodzenie się z czymś, co nas spotyka. Nie wiem. Konflikt to dla mnie niepogodzenie się z czymś, co nas spotyka. W sumie to jest trochę tak: niepogodzenie się. Jak się można nie pogodzić z czymś, co nas spotkało? To jest tylko odwlekanie pewnych rzeczy w czasie.
Bo nie wiem, powiedzmy, rozstałem się z partnerką, miałem wypadek, straciłem pracę, zachorowałem. To jest fakt. I teraz niepogodzenie się z faktami jest działaniem z punktu widzenia rozumowego nielogicznym. Pytanie jest, czy właściwie zinterpretujemy daną sytuację, dane doświadczenie. Czyli czy wyciągniemy właściwe wnioski. Jeżeli straciliśmy pracę i mówimy: „Szef jest głupi, wredny, uparł się na nas”, to najprawdopodobniej w tej wersji będzie tylko część prawdy, bo być może szef jest głupi i się uparł.Ale teraz jest takie drugie pytanie: czy daliśmy mu powody do tego? Miałem przyjemność ostatnio pracować z bardzo młodym człowiekiem, który jeszcze na wakacje załapał się do pracy, żeby zarobić sobie parę groszy, odciążyć mamę. Bardzo szlachetne działania. Dostałem go tam na dwa tygodnie jako pomocnika. Ja mówię: „Słuchaj przyjacielu, ustalmy jedną rzecz.
Robimy coś raz, czyli podchodzimy do czegoś i robimy to od razu dobrze”. Ja mówię: „Nie rób tego dla mnie, zrób to dla siebie, ponieważ jeżeli zrobisz coś źle, to ja najprawdopodobniej będę musiał ci na to zwrócić uwagę, a ty będziesz musiał to poprawić. Po pierwsze tracisz czas, a po drugie tracisz swoje dobre samopoczucie. Dla twojego dobrego samopoczucia nie dawaj w życiu ludziom powodów do tego, żeby się mieli o co do ciebie przypieprzyć”. To taki przykład. W tej interpretacji straciliśmy pracę. Jeżeli dostrzeżemy też na przykład swoje, coś, co my powinniśmy poprawić w swoim postępowaniu, to ta sytuacja nabiera troszeczkę innego wymiaru. A być może też problem jest, że straciliśmy tę pracę w naszych nie do końca świadomych intencjach. Może na przykład ta praca nam się nie podoba. Może wewnętrznie, w naszych gdzieś tam skrytych i nie do końca świadomych myślach i marzeniach nie lubiliśmy tej pracy.
Chcieliśmy to, co ten przykład podawałem, czyli to, o czym rozmawialiśmy z Lubim. Na przykład takie myślenie: „Nie chcę tu pracować, wkurza mnie ta praca i tak dalej, niedobrze tu mi jest”, powoduje, że zaczynamy kreować sytuację, w której tę pracę tracimy. I to jest to, o czym też ja mówiłem wcześniej o myśleniu pozytywnie i negatywnie. I jedno, i drugie się spełnia. „Nie chcę tutaj pracować” jest równoznaczne z tym, że nie będę tu pracować, czyli stracę tę pracę. Pozytywne myślenie to jest myślenie: „Chcę zmienić pracę na lepszą, na bardziej satysfakcjonującą, na lepiej płatną”. I tu też trzeba uważać, bo lepiej płatna to wcale nie znaczy, że musi być lepsza atmosfera i lepsze warunki. Mogą być tylko lepsze pieniądze. Tutaj trzeba też uważać na to, o czym się marzy. Natomiast niepogodzenie się z faktami, nawet z czysto ziemskiego, ludzkiego punktu widzenia, jest nielogiczne i faktycznie może nas kosztować dużo zdrowia.
Jeżeli będziemy przeżywali po raz setny, dwusetny, pięćsetny tę samą sytuację, na którą już i tak nie mamy żadnego wpływu, bo nie pogodziliśmy się z tym, to wyrządzamy sobie krzywdę. Sami sobie wyrządzamy krzywdę. Nikt nam tej krzywdy nie wyrządza. Tę krzywdę wyrządził nam ktoś, być może zwalniając nas z pracy albo rozstając się z nami. Jest to pewnego rodzaju krzywda, ale jest też doświadczenie i zawsze prawda leży gdzieś pośrodku i warto się nad tym zastanowić. Natomiast nie ma sensu nie godzić się z faktami. Wracając do duszy, Miss Stychauz pisze: „Dusza natomiast to źródło informacji”. Tak, źródło informacji niedostępnych w większości dla naszego ludzkiego umysłu. O, tak krótko można powiedzieć. Inka pisze: „To prawda, panie Sławku, sugestia jest bardzo ważna, ale ciężkie choroby raczej nie mają nic wspólnego z sugestią”.
Droga Inko, nie wiem, czy jeszcze rozmawiamy o dzieciach i ciężkich chorobach wśród dzieci, bo jeżeli tak, to faktycznie zwłaszcza te choroby zaraz po narodzeniu bądź choroby, z którymi dzieci się rodzą, nie mają nic wspólnego z sugestią, z autosugestią ani niczym innym. Są najczęściej kwestią świadomego wyboru naszej świadomości, naszej duszy na daną inkarnację. Nie wiem dokładnie, o jakie choroby mówisz, bo choroby, których doświadczamy już w wieku dorosłym, często są kwestią naszej świadomości. Jezu, co tu się wydarzyło? Czy ja coś przewinąłem? Pojawiło się tyle komentarzy, już nie wiem. Dużo komentarzy się pojawiło, kochani, już nie ogarniam. Inka pisze jeszcze: „Miss Stychauz pisze prawda, ale są choroby i choroby. Ja dopiero weszłam. Nie wiem nawet, jaki jest dzisiejszy temat audycji.
Wtrąciłam tylko swoje dwa grosze z tym wpajaniem sobie chorób. Owszem, niektóre można, ale nie te poważne”. Słuchajcie, pewnie warto poruszać ten temat. Nie wiem, czy akurat dzisiaj, ale dobrze, jedźmy z tym. Inka pisze: „Moja koleżanka optymistka pełną gębą bez złych myśli zmarła na czerniaka, do końca wierząc, że się wyleczy, do ostatniego prawie dnia”.To jest skomplikowany temat. Współczuję oczywiście straty, natomiast nie do końca znamy intencje, myśli i marzenia twojej koleżanki. Tak samo jest z nami, często to, co mówimy O!
[02:08:31] - Mamy telefon. Ktoś tutaj dzwoni. Halo, halo, Radio Paranormalium. Czy się słyszymy?
[02:08:40] - Słyszymy się. Witaj Marku.
[02:08:42] - Witamy. Just me.
[02:08:45] - Dzień dobry. Bardzo wielki.
[02:08:47] - Ja chciałam tylko parę słów do pana Sławka.
[02:08:52] - Słucham bardzo chętnie.
[02:08:55] - Mogę?
[02:08:55] - Oczywiście z wielką przyjemnością wysłucham.
[02:08:59] - Witaj Sławku. Ty znasz tą historię, więc ja nie będę jej na antenie jeszcze raz powtarzać. To Margarita.
[02:09:06] - Mhm.
[02:09:06] - Pamiętasz z naszej prywatnej rozmowy. Chciałam cię tylko poinformować, że oczywiście wszystko, co mi powiedziałeś, częściowo wprowadziłam. Częściowo wprowadziłam trochę inne jeszcze swoje metody. Pomimo że ta dziewczyna była bombardowana miłością, z każdej strony, ale nie taką nachalną, po prostu nikt jej nie wchodził w drogę, nikt nie radził jej po prostu niczego. Wszyscy starali się jakoś pomagać, natomiast nie na siłę. Niestety ona w ogóle tego nie przyjmowała i reakcje były takie, że brała tylko i wyłącznie do siebie wszystko, co negatywne. Wysyłała psa do ludzi i dwa dni temu trafiła znowu do szpitala i-
[02:10:00] - I odeszła. Powiem ci tak, z tonu twojego głosu wywnioskowałem, że coś smutnego się wydarzyło, jak zaczęłaś o niej mówić. Co też oczywiście wiedzieliśmy. Ty oczywiście ze swoją wrodzoną miłością broniłaś się przed tą informacją. Natomiast przecież wiesz dobrze, że bez zmiany, bez wyciągnięcia właśnie tych wniosków, o których tutaj nawet dzisiaj rozmawialiśmy, nie było szans na wyzdrowienie, nie było szans na zmianę. Także to był jej wybór i jej droga i wiadomo było, że ona prędzej czy później w to miejsce trafi i najprawdopodobniej, że tak powiem, pożegna się z tym wcieleniem. Pytanie, jak bardzo przy okazji umęczyła innych i czego nauczyła ciebie?
[02:11:04] - Generalnie nie chodzi o mnie, szczerze mówiąc. Chodzi tylko o to, że chciałam przekazać ludziom, że naprawdę wszystko jest możliwe, jeżeli popatrzysz na świat w taki sposób, że może być lepiej, że świat nie jest okropny, że nie wszyscy są diabłami, że naprawdę są też dobrzy ludzie, że nie wszystko, co się do ciebie mówi jest jakimś wyrzutem. Wręcz przeciwnie. Po prostu przyjmij to, jaka jest twoja lekcja. Jeżeli się karmisz tylko tym negatywnem, to niestety nigdy z żadnej choroby nie wyjdziesz. Nigdy.
[02:11:48] - Powiem tak, to jest przede wszystkim jej doświadczenie, jej świadomość, jej wybór. I to jest też taka bardzo słaba sytuacja, w której mogę być mylnie zrozumiany. Bo komu tutaj należy się tak naprawdę współczucie? Czy człowiekowi, który dokonuje wyboru i brnie swoją ścieżką, czy ludziom, którzy stoją obok i próbują mu pomóc bądź próbują mu pomóc zejść z tej drogi, odmienić swoje życie? Dlatego powiem, to pewnie nie zabrzmi zbyt fajnie, ale zdecydowanie bardziej pomyśl nad lekcją dla siebie, nad tym, co ty z tego doświadczenia i z tej całej sytuacji powinnaś przede wszystkim zrozumieć. Między innymi to, że nie pomożesz drugiemu człowiekowi, jeżeli nie ma w nim chociaż odrobiny chęci do dokonania zmiany. Straciłaś na tej historii po pierwsze kilka lat. Poza tym mnóstwo energii. Też na pewno i swojego własnego zdrowia fizycznego, bo przecież wiem, że kosztowało cię to bardzo dużo. A jak widzisz finał tej historii i tak jest taki, jak miał być.
Także tak naprawdę bardzo, ale to bardzo współczuję temu.
[02:13:26] - Ja współczuję jej i nadal ciągle, codziennie. Wiesz o tym, że ja przecież nie jestem żadną religijną osobą, ale ja się naprawdę modlę w zdrowie i życie.
[02:13:39] - To oczywiście jest twój wybór, ale wcale nie spodziewałem się czegoś innego, że usłyszę, na tyle, na ile cię poznałem i z komentarzy, i z rozmów, i z tego, że ten kanał miłości, rozdawnictwa tej miłości zostanie na podstawie tego doświadczenia przycięty, odcięty i zakończony. Ty jesteś miłością, ty żyjesz miłością, więc okazywanie współczucia drugiej osobie jest jak najbardziej-Do ciebie pasuje. Natomiast ja cały czas powtórzę swoją propozycję, swoją radę: odetnij tą pępowinę. Pamiętasz?
[02:14:24] - Tak, pamiętam. Tak, ja się do tego nie dostosowałam. Ja po prostu nie mogę. Ja po prostu nie mogę człowieka traktować w sposób taki, jakby nie istniał. Po prostu nie mogę. Jeżeli widzę, że potrzebuje pomocy, że sobie z czymś naprawdę nie daje rady i że to jest frustrujące dla tej osoby, ale jest na tyle twarda i na tyle nieprzystępna, że ona nigdy nie poprosi o żadną pomoc, to ja jej i tak pomogę. Nie wiem, czy przy podniesieniu czegoś, czy posprzątaniu czegoś, wszystko jedno, zawsze pomogę. Taka jestem. Nie mogę po prostu patrzeć, jak ktoś sam siebie w ten sposób krzywdzi fizycznie i psychicznie. Taka jestem.
Nie zmienię się.
[02:15:14] - Jesteś kochaną, cudowną kobietą. Tylko że ja bardziej. Powiem ci szczerze: świat, większą stratę poniesie tracąc ciebie, nie w sensie fizycznym, tylko w sensie emocjonalnym wypalenia się do pomagania innym ludziom na podstawie chociażby takich doświadczeń. To dla świata będzie większa strata niż strata osoby, która dokonała jakiegoś wyboru świadomie, nieświadomie, ale dokonała wyboru. I pamiętaj, pomoc może nastąpić drugiemu człowiekowi tylko wtedy, kiedy on uznaje, że tej pomocy potrzebuje. Nie pomożesz nikomu wbrew jego woli. Możesz go wyręczyć, możesz go zastąpić, ale to nie jest pomoc, zwłaszcza w przypadku ciężkich chorób. Zmiana, wyleczenie człowieka, uzdrowienie człowieka następuje przede wszystkim na skutek zmiany jego sposobu myślenia, jego sposobu postępowania, a tego bez jego wiedzy, bez jego zgody i bez jego chęci nie zrobisz. A ja słyszę twój głos zmęczony i taki smutny. I ja osobiście większą stratę, większy ból odczuwam w stosunku do ciebie niż w stosunku do Margarity.
Wybacz, ale tak to po prostu czuję.
[02:17:04] - No dobrze. Bo ja zaraz się rozkleję. Dobra.
[02:17:10] - Cieszę się, że się pojawił.
[02:17:12] - To tylko tyle chciałam powiedzieć, bo jest akurat ten temat, a już nie będę ci zawracać głowy na maila.
[02:17:19] - Ależ zawracasz głowy. Dziękuję bardzo, że zadzwoniłaś. Ja cały czas wierzę w to, że następny telefon będzie już bardziej radosny i że odzyskasz swoją energię. Także trzymam mocno kciuki za ciebie. Ściskam cię mocno.
[02:17:34] - Pozdrawiam cię serdecznie. Pozdrawiam słuchaczy. Pozdrawiam pana Marka oczywiście.
[02:17:41] - Dziękujemy.
[02:17:41] - Również.
[02:17:43] - Trzymaj się.
[02:17:44] - Dziękujemy i do usłyszenia.
[02:17:48] - Tak bardzo fajnie.
[02:17:50] - Sypnęło nam dzisiaj tymi telefonami, nie żeby coś.
[02:17:54] - Bardzo się cieszę. Fajnie. Ja też lubię, kochani, bo to jest odważna sprawa mówić o takich rzeczach nie w komentarzach, ale tak publicznie. Ja to całkowicie rozumiem. Dlatego tym bardziej dziękuję za ten telefon i za tą rozmowę. Myślę, że każdy — moje zdanie znacie — osobiście powinien się ustosunkować do tego, o czym przed chwilą rozmawialiśmy. Jak to z tymi chorobami jest? Jak wy to czujecie? Bo mówię, moje zdanie znacie. Natomiast ja najbardziej cierpię, patrząc na to, jak ludzie często kosztem samego siebie starają się pomóc innym i nic z tego nie wychodzi.
To jest chyba jedna z takich najgorszych dla mnie do zniesienia sytuacji. W sensie tolerancji, w sensie akceptacji tego całego mechanizmu i procesu zdobywania i budowania naszej świadomości. Tak nie powinno być. Ale to tylko moje zdanie na ten temat. Także jeszcze raz dziękuję przemyślcie kochani, bo naprawdę to był bardzo wartościowy telefon. Wracając do naszych komentarzy. Jubi pisze: „O tym właśnie Sławku mówiłem, że podświadomość jest kanałem duszy”. Widzisz Jubi, myślę, że gdybyśmy sobie bardziej szczegółowo wyjaśnili to, o co nam chodzi, to pewnie byśmy znowu doszli do wniosku, że mówimy o tym samym. Te problemy z tą nomenklaturą słowną już przerabialiśmy na początku naszych audycji, więc dlatego jestem taki czujny, żebyśmy znowu nie narobili bałaganu.Więc kanał duszy to jest dla mnie coś takiego, co ze sobą jest połączone, czyli jedno wykorzystuje drugie do przekazywania informacji. A ja uważam, że dusza i podświadomość to są dwa zupełnie różne źródła informacji, więc pod tym względem się nie zgadzamy.
Natomiast współpraca, czyli podświadomość pcha nas do doświadczania, więc to jest bardzo korzystne dla duszy. To, o czym już żeśmy tutaj z mystery house też mówili z punktu widzenia rozwoju poprzez doświadczanie. Kudłaty się pojawił. Bardzo miło. Nowi słuchacze. Są, może jeszcze mało aktywni, bo piszą na SMS-ach bądź w komentarzach, ale oczywiście są. Kudłaty, dawno cię tutaj nie widziałem. Zaniedbujesz czata. Robota. Samo życie.
Cieszymy się, że jesteś. Proszę, jakie miłe konwenanse. Towarzystwo się bardzo ładnie bawi. Cieszę się bardzo, że jest miła atmosfera. Przepraszam, bo czytam komentarze. To jest bardzo miła, sympatyczna rozmowa naszych słuchaczy, którzy się wymieniają miłymi rzeczami. Adam napisał, że u niego słychać audycję, co mnie bardzo cieszy. Ja też czasami czytając komentarze, nie akurat dzisiaj, bo Inka pisze: „Słyszymy tę samą?” ze znakiem zapytania. Czasami ja też odnoszę takie wrażenie. Teraz już nie, ale były takie audycje, kiedy odnosiłem wrażenie, że część komentarzy dotyczy zupełnie innej audycji niż ja prowadzę.
Ale tutaj widzę, że jesteśmy w temacie. Dokładnie tak to działa. Jubi pisze: „Wypowiedzenia, afirmacji, że nie chcę tu pracować równe się już nie pracuję”. Myślę, że też i nasza wspólna, wzajemna świadomość samych siebie jest większa, więc z chęcią wrócę do tego tematu zwykłej użytkowości duszy, użytkowości naszej energetyki, naszej podświadomości do kreowania rzeczywistości zwykłej, takiej codziennej. Z chęcią do tego wrócę, ponieważ mówię, już na tyle się poznaliśmy, że myślę, że będzie dużo mniej niedopowiedzeń i nieporozumień. A temat jest ważny, bo oprócz używania duszy do eksploracji innych światów i kontaktu z innymi bytami i innymi świadomościami, możemy spróbować ją też wykorzystać do kreowania naszej codziennej, zwykłej rzeczywistości. Także na tą chwilę wygląda, że właśnie o tym będziemy rozmawiali. Jaka jest różnica pomiędzy słowem chcę, a nie chcę z punktu widzenia energetycznego i jaka jest różnica pomiędzy planowaniem a marzeniem? Jak to jest, kiedy nie mamy świadomości samych siebie? Jak to wpływa na nasze życie?
Bo wpływa. Także o tym najprawdopodobniej, jak się nic tutaj nie wydarzy, będzie następna audycja. Kudłaty pyta, gdzie nasz e-mobil. Też mnie to zastanawia. Jakiś czas go nie było. No ale wszyscy zrobiliśmy sobie, kochani, przerwę. My z panem Markiem, więc wy też pewnie sobie pozwoliliście na krótszą czy dłuższą przerwę od duchowości, więc powolutku wszyscy wracamy. Za dwa tygodnie mamy koniec wakacji, więc myślę, że jak się do szkół nie wybieracie bądź nie wysyłacie swoich dzieci do szkół, to we wrześniu już się spotkamy i wrócimy do tych naszych cztero-, czy pięciogodzinnych audycji z komentarzami. Jubi pisze, że zawsze jest poszukiwanie winnego na zewnątrz, a czemu nie w sobie? To znaczy ja powiem tak: słowo winny to jest negatywne określenie, bo winny to znaczy powinna być kara.
I to wytwarza taki mechanizm w naszej świadomości ziemskiej, że skoro jest winny, to trzeba ponieść karę, a to jest niewłaściwa droga. Ja bym to raczej nazwał przyczyną. Nie winą, tylko przyczyną. Przyczyna aktualnego stanu jest zawsze w nas. Nie na zewnątrz, tylko zawsze jest w nas. I zrozumienie tej przyczyny i wyeliminowanie daje nadzieję i szansę na to, że następne wydarzenia będą miały już inny przebieg. Inka pisze: „Choroby to coś bardziej skomplikowanego niż wmawianie sobie czegoś”. Z chorobami to jest w ogóle szeroka historia, bo to medycyna jedno, psychologia drugie, duchowość trzecie, energia i tak dalej. Natomiast z chorobami jest taki problem... że manifestacja w ciele fizycznym najczęściej następuje z opóźnieniem czasowym niż powstała przyczyna.
Dlatego ciężko jest te dwie rzeczy ze sobą połączyć, czyli ustalić dokładnie przyczynę: energetyczną, emocjonalną przyczynę powstania choroby. Na szczęście oprócz takich spraw złamaniowych, czyli wypadkowych, choroba manifestuje się wtedy, kiedy problem energetyczny, problem emocjonalny trwa ileś czasu, czyli się powtarza jakaś na przykład sytuacja typu alergia. Alergia na kogoś. Ktoś, kto przebywa w naszym otoczeniu przez dłuższy okres czasu, nie pojawia się na chwilę, tylko przebywa dłuższy czas. Więc stan emocjonalny, stan blokady energetycznej musi trwać dłuższy czas, żeby spowodować zmiany fizyczne w naszym organizmie. A dopiero te zmiany fizyczne objawiają się w postaci właśnie choroby. Więc to jest wskazówka, że jeżeli jesteśmy na coś chorzy, to nie szukajmy przyczyny tej choroby trzy dni wcześniej, tylko raczej trzeba albo jej szukać w powtarzalności, albo trzeba jej szukać na pewno dużo wcześniej. Ta manifestacja nie jest natychmiastowa. Natomiast tak, zgodzę się całkowicie z Inką, że jest to proces bardzo skomplikowany. Inka pisze: „Ja też nie umiem odciąć pępowiny, niestety.
Czasami pomagam na siłę i po co? Może ktoś nie chce tej pomocy”. Jubi pisze: „Czasami inni schodzą, aby nam pomóc. Nie powinno się tak tego odbierać. Jasne, że to boli, ale dusza nie czuje bólu, a tylko towarzyszące jej emocje”. Tu się z Jubim zgadzam, natomiast to, co powiem z punktu widzenia świadomości, jest brutalne. W sytuacji, kiedy pomagamy innym nie dlatego, że nas o tą pomoc poprosili, to pomaganie jest potrzebne przede wszystkim nam. Ja wiem, że to brutalnie brzmi, ale ja to kiedyś nazywałem dawno temu miłość z egoizmem. Bo tak naprawdę tym pomaganiem wbrew bądź nie na życzenie innych kształcimy swoją własną osobowość, nie ich. Więc tak naprawdę rozwijamy swoją własną świadomość.
Owszem, po części pokazujemy innym. Tylko pytanie jest, co pokazujemy innym pomaganiem im? Jaką informację wysyłamy do drugiego człowieka? Na przykład do człowieka, który zawziął się i na przykład nie poprosi, bo jest dumny, bo jest honorowy. Tworzy sobie potężną blokadę energetyczną na poziomie właśnie czakry splotu słonecznego, a my pomagając mu wbrew jego woli utwierdzamy go w przekonaniu, że zawsze pojawi się ktoś, kto za nas rozwiąże problem. Czy pomagamy jemu? Nie. Pomagamy sobie, rozwijając swoją własną empatię, rozwijając swoje własne współczucie, rozwijając w sobie miłość, chęć pomagania, poczucie sprawiedliwości i tak dalej. Doświadczamy nowych rzeczy. Więc mówię: to, co powiedziałem, jest brutalne.
Ludzie często muszą doprowadzić się do skraju właśnie chociażby choroby bądź bardzo poważnego kryzysu, żeby się nad sobą zastanowić. Jeżeli są dumni, uparci, to jest to taka sytuacja na przełamanie, żeby zmusić go do ruchu, zmusić go do zmiany i pokazać mu, że jeżeli będziesz szedł tą drogą, to dojdziesz do tego i do tego. To jest też często doświadczenie ciężkiej choroby jako kolejnego doświadczenia. Więc mimo że audycja jest troszeczkę o miłości, o duchowości, o fajnych rzeczach, to kochani, tak naprawdę, jeżeli możecie coś zrobić, to tylko dla samych siebie. Zwłaszcza że gdybyście na przykład pomyśleli — to będzie przy okazji audycji — gdybyście na przykład uruchomili teraz, w tym momencie swoją czakrę korony i połączyli się energetycznie ze świadomością tamtej osoby, której pomagacie, to jak myślicie, jaką informację byście dostali? Czego ta osoba pragnie? Pomyślcie o tym. Czego tak naprawdę ta osoba może pragnąć? Czy aby na pewno tego, co od nas dostaje? Z punktu widzenia nie ludzkiego, tylko z punktu widzenia duchowego, z punktu widzenia energetycznego.
Dawanie ludziom miłości jest fajne. Jest naprawdę fajne. Fajne, bo wpływa na świadomość innych ludzi. Tylko pamiętajcie cały czas o sobie, że żeby przeżyć, żeby żyć, żeby czerpać z tego radość, musicie mieć teżZachować tą energię dla siebie. Z energią jest tak fajnie, ja to też wiem, że im więcej się daje, tym więcej jej napływa. Nie jesteśmy akumulatorami, że jak oddamy, to już tej energii nie będziemy mieli. Jesteśmy tunelem, kanałem, przez który ta energia przepływa. Więc jedna odejdzie, przyjdzie następna. Tylko pytanie, jaka ta energia będzie? Kinga pisze: „Ale też są ludzie, którym ciężko prosić o pomoc.
Dlatego ja pomagam, jeśli mogę”. Inko i Justme i też pozostali. W zasadzie do wszystkich to się tyczy, do mnie również. Każdy przypadek jest indywidualny. Tak samo jak my jesteśmy inni, każdy z nas jest inny, tak każdy przypadek pomocy jest inny. Ja nie próbuję tego nawet generalizować, bo faktycznie są ludzie, którym często wstyd jest. To nie jest kwestia uporu, czasami wychowania, czasami dumy, czasami wstydu, czasami lęku przed odrzuceniem. Tych przyczyn może być mnóstwo. Kiedy nie są w stanie, nie potrafią, nikt ich też nie nauczył być może prosić o pomoc bądź wmawiał mu, że nie możesz prosić o pomoc, bo to wstyd, bo to hańba, bo to, bo to tamto. Więc tak, ja się całkowicie zgadzam, że różne są sytuacje.
I też mówię: trzeba pomagać ludziom. Trzeba pokazywać innym, że drugi człowiek może być dobry, może się kierować w życiu miłością. Swoim postępowaniem dajemy przykład i świadectwo tego, że życie miłością jest możliwe również na Ziemi. Kierowanie się w życiu miłością to pcha również naszą cywilizację, ludzkość pcha w dobrym kierunku. Tylko pamiętajcie, że nie możecie nigdy zapomnieć o sobie. Bo jeżeli pomożecie drugiemu człowiekowi i ta pomoc nie przyniesie jakiegoś efektu, to zamiast energii miłości, radości w waszym życiu, energii radości, miłości, którą oddaliście drugiemu człowiekowi w waszym miejscu, tak jak głosi dzisiaj Justme, pojawi się energia smutku, energia wyczerpania, energia rozczarowania. Więc pamiętajcie o sobie, żeby nie oddawać tej fajnej energii, a przyjmować w zamian energię troszeczkę gorszej jakości, troszeczkę słabszą, czyli porównywalną do tej, którą kieruje się osoba, której chcecie pomóc. Nie zamieniajcie się energią z drugą osobą. Pamiętajcie o sobie. Dajcie miłość, dajcie radość, dajcie pomoc.
Ale nie przyjmujcie tej energii, nie otwierajcie tego kanału, tej pępowiny, którą ja tutaj w tym wypadku nazwałem tak, żebyście się tą energią zamieniali. Chyba że takiego doświadczenia potrzebujecie. Inka pisze: „Bawimy się dobrze razem z panem”. Cieszę się bardzo, bo ja mam też z tego wielką przyjemność. „Manifestacja w ciele fizycznym — Jubi pisze — jest wynikiem złych myśli”. Złych myśli. Znaczy złych myśli. W mej zasadzie, że wszystko, co powoduje nasze doświadczenie, jest dla nas rozwijające. Nie ma złych myśli. Mogą być złe myśli dla nas.
Natomiast myśli to jest też taki skrót myślowy, że to jakby tylko myśli. Tam oczywiście tych czynników jest więcej, bo myśl to jest coś takiego, o czym myślimy. A jest mnóstwo stanów emocjonalnych bądź też impulsów, ja to nazywam, z których nie do końca zdajemy sobie sprawę. Nie do końca je rejestrujemy w sposób świadomy i one też mają wpływ na nasze samopoczucie, na przepływ energii. W związku z tym również na nasze zdrowie i na nasze samopoczucie. Ale tak, myśli negatywne dla nas są tym czynnikiem takim bardzo mocno wpływającym na nasze zdrowie. Jubi tutaj pisze: „Choroba fizyczna jest wynikiem, etapem końcowym myśli negatywnych”. Ja też nie uważam go za etap końcowy, bo skoro da się uzdrowić, da się wyleczyć, to nie jest to etap końcowy, czyli jednak mimo wszystko przejściowy. Takim etapem końcowym dla naszego aktualnego wcielenia jest nasza śmierć fizyczna, ponieważ jest to proces, który jest już zasadniczo w większości przypadków nieodwracalny.Się kończy pewien etap. Natomiast choroba jest kolejnym etapem i kolejną informacją.
I pytanie, co z tą informacją robimy my? Inka pisze: „Ja, panie Sławku, nie lubię o nic prosić, zwłaszcza o pomoc i chciałabym bardzo, aby mi ktoś pomógł bez mojego proszenia. Byłabym bardzo wdzięczna”. Słuchajcie, ogólnie rzecz biorąc proszenie jest w naszej podświadomości czymś negatywnym. Czymś, co pokazuje, że jesteśmy gorsi z jakiegoś powodu. Skoro musimy o coś prosić, to nas klasyfikuje w gronie tych osób gorszych i dlatego nikt nie lubi prosić. Nie, sorry. Są ludzie, którzy z proszenia żyją, więc jak widać, można. Natomiast oni też w jakiś sposób skazali się właśnie na rolę, na bycie tą gorszą kategorią, gorszym sortem. Natomiast: „Aby ktoś mi pomógł bez mojego proszenia.
Byłabym bardzo wdzięczna”. I teraz tak się zastanawiam, co będzie i czy to się da zrobić. Da się. Właśnie ten wariant testujemy. Wolność w wyrażaniu samego siebie połączona z miłością i empatią drugiego człowieka powoduje sytuację, w której mówimy: „Jest mi niedobrze, jest mi źle, mam problem”, a druga osoba bez artykułowania naszej wyraźnej prośby z pomocą do nas spieszy. Aczkolwiek wyrażanie prośby jest też formą wyrażania samego siebie. Jest też formą wolności. Nie boję się, nie wstydzę, nie mam ograniczeń w mówieniu o tym, że aktualnie czegoś mi brakuje. To nie jest kwestia uzależniania się, tylko wyrażenia siebie, że w danej chwili czegoś mi brakuje. Pieniędzy, jedzenia, miłości, przytulenia, rozmowy, wyjścia na kawę, wyjechania gdzieś, pójścia do kina.
Czy usiądnięcia przy kominku, czy pośpiewania sobie piosenek, czy pójścia na koncert, czy chociażby brakuje mi bliskości. Bliskość możemy uzyskać od drugiej osoby, z którą nie musimy być wcale w związku. Możemy od drugiej osoby uzyskać miłość, wsparcie, radość. Możemy nie uzyskać tego, na czym nam w sumie w związku jak najbardziej zależy, na poczuciu pewności i bezpieczeństwa. Ale mnóstwo rzeczy możemy uzyskać nie tylko od swoich stałych partnerów. Tak że da się to zrobić. Wystarczy nauczyć się bez lęku mówić o sobie i też pozwolić innym mówić o sobie. Natomiast gdybym ja ci mógł jakoś pomóc, to nie musisz mnie prosić. Wystarczy powiedzieć. Nie traktuj tego jako prośby.
Jak będę mógł, to z pewnością ci pomogę. Inka pisze: „Kudłaty często mi pomaga bez mojego proszenia i jestem mu bardzo za to wdzięczna, chociaż nie zawsze mu o tym mówię”. O, proszę bardzo, czyli widzisz. Jeszcze nie czytałem tego komentarza. Czyli jednak faktycznie da się. „Kudłaty, dziękuję za twoją pomoc. Jestem ci bardzo wdzięczna za nią, chociaż nieraz mnie przy okazji wyprowadzasz z równowagi. Mogłabym cię normalnie ubić”. A, to jest od Inki do Kudłatego. Bardzo osobiste wyznania.
Adam pisze: „Inka, no właśnie. Też mam takie wrażenie, że nie każdy umie albo chce prosić. Może nawet nie lubi prosić prośby od innych. Wiem, że ja tak czasem mam”. Tak jak mówię, proszenie to jest pewnego rodzaju nasz dyskomfort. To jest to, o czym mówiłem w jednym z odcinków na swoim kanale dotyczącym stresu. Czym jest stres? Jeżeli o coś prosimy, w naszym przekonaniu oczywiście, takim stricte ziemskim, to znaczy, że nie sprostaliśmy czyimś oczekiwaniom. Czyli nie dość, że prosimy, to już jest stresem, to jeszcze przez jakiś czas żyliśmy w tym stresie, próbując tym oczekiwaniom sprostać. Czyli ogólnie rzecz biorąc emocjonalnie patologiczna sytuacja.
Więc rozumiem, że budzi wasz dyskomfort. Powoduje wasz dyskomfort. Tylko czy warto się tym aż tak bardzo przejmować?Inka pisze: Adam, wydaje mi się, że takim ludziom nie jest w życiu łatwo. Właśnie z tym mam problem, panie Sławku i z tym wyrażeniem prośby. Adam pisze: łatwo czy ciężko, samowystarczalność to też jest pewnego rodzaju mięsień, który da się wyćwiczyć. Jedni powiedzą: jesteś silna, a ty odpowiesz: etap to świat jest lekki. Bardzo lubię komentarze Adama. Gro komentarzy, natomiast styl pisania bardzo budzi w większości wypadków mój uśmiech na twarzy. Z wyrażaniem prośby. Kochani, tak jak mówiłem, czasami nam się wydaje, że to jest prośba, że my o coś prosimy.
Ale z drugiej strony wszystko, co się dzieje w naszym życiu, odbywa się w pewnym sensie na zasadzie prośby. Afirmacje, czyli wyobrażanie sobie pewnych rzeczy, jest formą prośby, że chciałabym, chciałbym tak mieć, to mieć, przeżyć taką sytuację. Całe nasze życie energetyczne, które później kreuje się w naszą rzeczywistość, jest oparte w pewnym sensie na prośbie, na wyrażeniu. Czym jest prośba? Wyrażeniem swojej potrzeby bądź wyrażeniem braku czegoś. A dokładnie to robimy w naszych myślach, naszych emocjach, przywiązując radość bądź strach do tego, co wydaje nam się, że nas spotka. Może trochę to naciągam, ale to jest wyrażenie potrzeby, wyrażenie braku. Nie chcę za bardzo tego zagmatwać. Wrócimy do tego z przyjemnością w takim razie w przyszłej audycji i tą audycję postaram się poświęcić temu tematowi. Słuchajcie, tak o 21.00 z kawałeczkiem, jak zrobiliśmy małą przerwę, to mówiłem do pana Marka, że niepotrzebnie robiliśmy tą przerwę, bo był komentarz jednej osoby, czyli Jubiego.
Mówię: to nie warto było robić przerwy. A teraz odpukać, zrobiłeś godzinę 23.30 prawie, więc wszystko wróciło do naszej starej normy. Więc cieszę się, że zrobiliśmy przerwę. À propos Jubiego. Jubi pisze: dobrej nocy, padam ze zmęczenia. Do następnego. Dzięki Jubi. Trzymaj się, odpoczywaj, zbieraj siły. Przełączam się na odsłuch. Dzięki za telefon i za udział jak zwykle.
Zresztą wszystkim wam dziękuję kochani za te wszystkie komentarze, za te tematy do dyskusji. Inka pisze: Adam, jeśli poproszę, to znaczy, że sama czemuś nie mogę sprostać. Oznaqa słabości. No właśnie. To jest takie nasze wewnętrzne przekonanie. Wybudowane na podstawie czego? Czy to jest przekonanie, które zostało wybudowane w oparciu o nasze wewnętrzne przekonanie? Czy jest to przekonanie, które ktoś w nas wybudował, że prośba to jest oznaka słabości, że sama czemuś nie mogę sprostać? A kto powiedział, że my musimy wszystkiemu sprostać? Przecież to jest bez sensu.
To jest całkowicie absurdalna teza. Człowiek nigdy nie był i nigdy nie będzie samowystarczalny. Chociażby taki prosty proces, jak powoływanie do życia następnego, kolejnego istnienia, czyli przygotowania podłoża do inkarnacji jakiejś świadomości w kolejnej świadomości, kolejnego etapu rozbudowania świadomości, czyli po prostu prozaicznie zrobienie dziecka wymaga obecności dwóch osób. Ja mówię o procesie naturalnym, więc proszę mnie tutaj nie ciągnąć później za język i tłumaczyć mi, że można inaczej. Można, tak. Może, nie wiem, przyjdzie taki czas, że będziemy ludzi drukowali na drukarkach 3D. Zobaczymy. Ja mówię o naturalnym procesie, który w jakiś sposób funkcjonuje i sprawdza się od dłuższego czasu. Mało tego, podobno daje nawet ludziom radość i przyjemność. Więc już przy samym założeniu potrzebna jest przynajmniej trójka ludzi.
Człowiek nie jest samowystarczalny. Zresztą słuchajcie, gdybyśmy byli samowystarczalni, to nie wymienialibyśmy się nawzajem energią. Co byśmy zrobili, nie wymieniając się tą energią? Zatrzymali tą, którą żeśmy dostali na początku życia i tą byśmy sobie kurczowo trzymali. Znam takie przypadki. Straszna sprawa.Zresztą ogólnie zmiana wzorców podświadomości polega na wchodzeniu w interakcje z różnymi ludźmi. Nie ruszylibyśmy z miejsca, gdyby nie było innych ludzi. Nie zdobywalibyśmy doświadczenia, stalibyśmy w miejscu. Człowiek z założenia nie jest samowystarczalny, więc proces pomagania sobie jest procesem całkowicie naturalnym. Rodzice pomagają dziecku, dziecko później pomaga rodzicom na starość, więc jesteśmy cały czas we wzajemnej symbiozie.
Proszenie jest naturalnym sposobem zaakceptowania tego stanu rzeczy. Tak przynajmniej sobie na szybko myślę. „Prawdę mówiąc, to teraz już jestem dużo lepsza w tym. Teraz potrafię poprosić, jeśli mam nóż na gardle, ale jeszcze 10 lat temu było to nie do wyobrażenia”. Czyli widzisz Inko, wchodząc w ten naturalny proces da się żyć. Adam pisze: „Inka racja i stąd ten dyskomfort. A z drugiej strony czasem można spojrzeć na trudną sytuację i powiedzieć: to wygląda w oczywisty sposób na zbyt ciężkie wyzwanie dla jednej osoby”. Proszę bardzo, mistrz dyplomacji, nasz Adam bardzo ładnie ujął to w słowa. A poza tym pamiętajcie jedną rzecz, że uzyskując pomoc od drugiej osoby, też pozwalamy mu zdobywać doświadczenie w pomaganiu. Jest to wzajemna nauka.
Dajmy możliwość i okazję do zdobywania, rozwijania swojej świadomości o zakres współczucia, empatii, pomocy innym ludziom. Wtedy już prośba jest dość łatwa. Inka pisze: „Panie Sławku, zawsze miło pana słyszeć”. Dziękuję ci bardzo. Po tej długiej przerwie wakacyjnej jestem łasy na komplementy. Oczywiście żartuję. Nie żartuję z jedną kwestią. Wasza opinia jest dla mnie bardzo ważna, nie w celu budowania mojego czegoś tam. Tylko to jest trochę tak, jak idziemy drogą bez drogowskazów, to nie wiemy, czy jesteśmy na właściwym szlaku. Jeżeli dostaję od was informację, że jest w miarę okej, czy jest fajnie, czy komuś się podoba, czy nie podoba, to jest to dla mnie też wskazówka, co można by było zmienić, co można by było poprawić, żeby było lepiej.
Oczywiście, żebyśmy mieli jasność, ja nie jestem szafą grającą ani nie prowadzę koncertu życzeń, więc pewnych rzeczy nie zmienię, bo po pierwsze nie umiem, a po drugie być może nawet nie chcę. Jednak każda informacja jest dla mnie bardzo cenną wskazówką, czy zmierzam we właściwym kierunku. Także dziękuję ci Inko. To miła wiadomość na koniec dzisiejszego dnia i najprawdopodobniej też chyba na koniec naszej audycji, bo tu mam jeszcze taki komentarz: „Panie Sławku, jeśli inni mnie o coś proszą, to nigdy nie uważam, że są za słabi, tylko o sobie tak myślę. Chyba mam problem z docenianiem samej siebie”. Inko, widzisz, uwielbiam takie momenty w tych audycjach, kiedy sami sobie udzielacie odpowiedzi i wcale nie mam z tym problemu, że czuję się w tym momencie zbędny. Uwielbiam to. Właśnie pięknie to Inko napisałaś, że pomagając innym nie uważasz ich za słabych, a tylko o sobie myślisz, że jesteś słaba, bo potrzebujesz pomocy. Mało tego, pomagając innym czerpiesz z tego przyjemność, bo tak przeważnie większość normalnych ludzi ma. Chociaż są inne przypadki, ale większość, mówię o takich normalnych ludziach z kręgu Radia Paranormalium, o takich normalnych mówię, że czerpiemy z tego przyjemność, pomagając innym.
Więc pozwól innym też mieć odrobinę radości i przyjemności. Nie bądź egoistką, że tylko ty będziesz pomagać i będziesz z tego czerpać przyjemność. Pozwól innym czerpać z tego przyjemność. Pozwól sobie pomóc. A tak całkiem poważnie już: „Chyba mam problem z docenianiem samej siebie”. To jest zawsze główną przyczyną większości blokad przepływu energii, wzorców, jakichś tam innych rzeczy, jest kwestia siebie, czyli innego oceniania samego siebie, innego oceniania innych ludzi i przede wszystkim wewnętrzne przekonania, które ktoś nam kiedyś próbował wmówić, a my żeśmy to uwierzyli. To jest trochę na takiej zasadzie, przepraszam, jakSłyszę rozmowy rodziców z dziećmi w klimacie: „W życiu niczego się nie nauczysz. W życiu się niczego nie nauczysz, w życiu do niczego nie dojdziesz. Jak będziesz tak robił, to zobaczysz. Nie dasz sobie rady”.
To są takie... Wiecie co to jest. To są takie później skutki tego, że my w to zaczynamy wierzyć. Bo przecież jeżeli mój kochany ojciec bądź moja kochana matka mi to powiedziała, to znaczy, że musi być prawda. Bo przecież ona kocha mnie bezgranicznie i gdyby myślała inaczej, to na pewno by czegoś takiego nie powiedziała. Bo znacie jakiś powód, żeby tak powiedzieć do dziecka, jeżeli to nie jest prawdą? Mi jest sobie to trudno wytłumaczyć. Dobrze, kochani, będziemy kończyć. Podzielę się z wami moim ulubionym stwierdzeniem, które powstało notabene w zeszłym roku. Zostało ubrane w słowa, kiedy jedna z moich znajomych, dla której coś tam robiłem i rozmawialiśmy, że na koniec dnia będziemy mogli obejrzeć efekty.
Natomiast z jakichś tam powodów niezależnych ode mnie nie dokończyłem tej pracy i kończyłem następnego dnia rano. I ona, być może z taką nawet odrobiną satysfakcji, bo też zauważyłem, że ludzie, którzy czasami złapią mnie na jakiejś pomyłce czy czymś, czerpią z tego podwójną, potrójną albo po piątą satysfakcję. I ona tak: „A widzisz, jednak ty też czasami się mylisz”. Coś w tym stylu. Ja mówię: „Słuchaj, powiem ci tak, ja dawno, dawno temu pogodziłem się z tym, że nie jestem idealny i nie jestem nieomylny. Natomiast wystarcza mi i czerpię radość z tego, że jestem zajebisty”. I tym optymistycznym, kochani, akcentem polecam wam to, abyście tak właśnie o sobie myśleli. Nie dążcie do ideału, który nie jest po pierwsze waszym ideałem. Po drugie nie jest osiągalny. I nauczcie się cieszyć tym, że są rzeczy, w których jesteście dobrzy, bardzo dobrzy albo nawet zajebiści.
Czego wam i sobie, nie tylko na nadchodzący tydzień, z całego serca życzę. Dziękuję. Dzisiaj wszystko wróciło do pięknej, naszej starej, wypróbowanej normy, co mnie bardzo cieszy. Trzymajcie się kochani. Dziękuję panie Marku jak zwykle za całą pana robotę. Dziękuję dzwoniącym. I co? No i bądźcie zajebiści. Tak jest.
[02:59:59] - Także kończymy dzisiaj kolejny nasz odcinek audycji „Świat oczami duszy”. Oczywiście na żywo, o czym świadczą te odgłosy. To, że się słyszę dwa razy u pana Sławka.
[03:00:15] - Tak?
[03:00:16] - Tak. Przez moment chyba się słyszałem w głośniku. Także to był jeszcze jeden dowód, że audycja leci całkowicie na żywo. Oczywiście pod warunkiem, że macie jeszcze w kalendarzu poniedziałek 19 sierpnia 2019 roku, bo jeżeli data jest inna, to znaczy, że słuchacie powtórki albo słuchacie z MP3. A na dzisiaj już kończymy. Był z nami oczywiście jak zawsze gospodarz audycji „Świat oczami duszy” oraz autor wideobloga o takim samym tytule pan Sławek Bączkowski. Dziękujemy jeszcze raz, panie Sławku.
[03:00:51] - Dziękuję, również dziękuję panie Marku. Dziękuję wszystkim.
[03:00:55] - Oczywiście zachęcamy także do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”. Książka z tego, co się orientuję, jest dostępna i w formie papierowej, i elektronicznej. Także miłośnicy czytania na tablecie, sięgajcie po te tablety i zapatrzcie się w tę lekturę, bo warto. Audycję jak zawsze od strony-
[03:01:21] - U nas niedługo będzie lekturą obowiązkową w szkołach. Także rok szkolny się zaczyna. Świetna okazja, żeby nadrobić zaległości. Taki szacun.
[03:01:31] - Kiedyś ponoć Sławomir Mrożek spotkał jakiegoś maturzystę i zapytał, czy jego dzieło było na maturze. Maturzysta odpowiedział: „Tak”. Mrożek na to: „Przepraszam”. Ale za książkę o świadomości chyba nie będzie pan musiał przepraszać, nawet jeżeli się pojawi w kanonie lektur, a powinna. Także jeszcze raz bądźcie zajebiści i do usłyszenia ponownie na żywo już za tydzień w poniedziałek. Oczywiście o 20.00. Oczywiście na antenie Radia Paranormalium. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl.