Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zacząłem widzieć różne światła, różnokolorowe, w grupach po dwa, trzy i cztery osoby. W sporej odległości wydawały się być ode mnie. Zagadkowe obiekty.
Strasznie intensywne, potężne niebieskie światło. To się wydawało tak, jakby to było nad chmurami, było jakieś ognisko tego światła, które przebijało się przez... No, ja do tej pory jestem w szoku, bo to się nie zdarza często, nie? Takie coś zobaczyć.
Tajemnicze istoty. Spadła wielka asteroida. Fala uderzenia właśnie pojawiła i w pewnym momencie w moim ogrodzie po prostu wylądowała postać. Ta postać spojrzała na mnie i miał ogromne czarne oczy. I jak on je zobaczył, to ruszył tak, by po prostu rozpłynął się w powietrzu.
Mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów. Budzi mnie skrzypienie drzwi. Znów widzę to światło. Wstaję z łóżka, idę uchylić mocniej te drzwi, zobaczyć, co tam jest. I widzę postacie. Ale czuję jakąś grozę sytuacji. Jestem przerażona, po prostu.
Biegnę i krzyczę do męża: "Strzelaj!" Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji Marek Sęk Ivellios. Dobry wieczór państwu. Mówią świadkowie to podcast, który w całości poświęcony będzie na zaprezentowanie i omówienie najciekawszych relacji ze spotkań z nieznanym, jakie docierają do Radia Paranormalium. Podcast będzie się ukazywał dość nieregularnie. Gwarantujemy jednak, że każdy jego odcinek pozostawi Ciebie drogi słuchaczu i Ciebie droga słuchaczko z mnóstwem pytań o prawdziwą naturę naszej rzeczywistości. Tych z Państwa, którzy sami przeżyli coś niezwykłego i chcieliby o tym opowiedzieć zapraszamy do kontaktu. Nasz adres email: radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl. Można również dzwonić pod nasze numery telefonów. Numer stacjonarny 32 746 00 08, 32 746 00 08. Numer komórkowy 530 620 493, 530 620 493. Tutaj przy okazji taka uwaga do dzwoniących, a właściwie prośba. W razie, gdyby po drugiej stronie połączenia telefonicznego nikt nie dyżurował, bardzo prosimy o skorzystanie z możliwości nagrania wiadomości głosowej bądź o wysłanie SMS-a lub e-maila. W audycji przyjmujemy zasadę, że wszyscy świadkowie są anonimowi. Nie podajemy więc ich nazwisk. Na życzenie świadka w razie wykorzystania w audycji nagranie rozmowy istnieje możliwość zmiany barwy głosu, aby utrudnić ewentualne jego rozpoznanie. W dzisiejszym, debiutanckim odcinku podcastu Mówią Świadkowie, zaprezentujemy dwie historie. Pierwsza pochodzi od słuchacza, który opisał swoje doświadczenia z tak zwanym bedroom visitors. Zagadkowe istoty odwiedzały świadka zarówno w domu rodzinnym w Polsce, jak i w obecnym jego mieszkaniu w Niemczech. Na przestrzeni czasu doszło do całej serii takich odwiedzin. Cała komunikacja między świadkiem a istotami zachodziła drogą telepatyczną. Mamy tu też wstrząsający opis próby odpędzenia nieproszonych gości. Istoty sprawiały wrażenie materialnych, nie dało się ich jednak dotknąć. Pojawiają się tutaj również motywy nasuwające na myśl doświadczenia, które przynajmniej częściowo zachodziły poza ciałem. Podczas tych wizyt i doświadczeń otoczenie świadka sprawiało wrażenie, jak gdyby stawało się całkowicie przeźroczyste. Świadek nie stwierdził na swoim ciele żadnych implantów ani innych nietypowych śladów.
Zgodnie z sugestią słuchacza przed publikacją nagrania rozmowy zmieniłem głos. Dlatego też z góry przepraszam, jeżeli wpłynęło to w jakiś sposób na zrozumiałość niektórych fragmentów jego wypowiedzi. W razie czego zawsze do tego fragmentu można wrócić, zaglądając do archiwum Radia Paranormalium. A teraz wysłuchajmy zapisu rozmowy ze słuchaczem.
Jakieś dwa, trzy lata temu może, może dalej, ciężko mi ogarnąć te daty, miałem takie spotkanie. Nie wiem, jak nazwać. Nie wiem, jak nazwać tych ludzi. Oglądam programy od kilku lat. Niektórzy nazywają ich kosmici i różne istoty. Ja to nazwę ogólnie — istoty. Tak, ja to... Miałem kontakt taki osobisty, w nocy.
Istot było około, około czterech, może więcej. W pokoju u mnie, jeszcze jak mieszkałem w Polsce. Nie będę mówił o całym przeżyciu, bo jeszcze dosyć długie, dosyć długie nie było rozmowy między nami jako takiej przez słowo, ale telepatycznie, tak jak tutaj w programach wszyscy czy większość tego chyba poważniejszych ludzi o tym mówi. Nikt nie wierzy, że takie istoty rozmawiają ustami. Bo rozmawiają się telepatycznie, myślowo.
Przekazałem swoje idee. Idee... Jestem zwykłym budowlańcem, nie jestem jakimś tam człowiekiem wykształconym zawodowo. Wykształcenie, więc mój poziom myślenia jest inny jak, jak, jak od ludzi, których słyszę na przykład w radiu czy gdzieś indziej, tych bardziej uczonych. Przekazałem swoje idee, jakie ja-- co myślę o tym. Podejrzewam, że-że powiem tak... Zrozumieli mnie, dali mi spokój na jakiś czas. Przeprowadziłem się za granicę. Mieszkam teraz w Monachium. Powiem panu, że odwiedzili mnie i tutaj jakiś czas temu, mm, i wtedy właśnie, po tych drugich odwiedzinach bardziej mi się mózg otworzył na to, co było wcześniej. Dużo po prostu odkryli, co się działo, teraz tak zawsze przy pracy. Nieraz jesteś przytomny, nieraz w pamiątkach, wieczorem siądam, tak spontanicznie, spontanicznie się mówi. Nie tam specjalnie kuję głowy i... A tutaj też mnie odwiedzili.
Mieszkałem tutaj z kolegą. [shaker] Nie jest on Polakiem. Jest Niemcem. Od ładnych paru lat już mieszkamy obok. Znamy się ogólnie na dole. Jak otworzę swoje drzwi z pokoju, widzę jego wchodzącym. Miałem tutaj też taką wizytę.
Powiem panu, że temat ten sam. Mój taki osobisty temat między nimi. Nie było tam rozmowy w kącie, czy coś tego nie, nie dopuszczam do myśli takich rzeczy. Nie dam zadać takiego pytania. Według mnie. Moim pierwszym takim tutaj właśnie spotkaniem było takie moją 1 reakcją, żeby zawołać kolegę o żadne imię "on" żeby jego po prostu zawołać, krzyknąć no ktoś, kto zobaczyłby też nie uwierzy. Czy ktoś zostawia sobie to w głowie? Był, trzymał od razu. Ich odpowiedź była taka. Pokazach poszedłem do mojej koło mnie, że tam też ktoś jest koło niego i go pilnuje. Więc nie ma sensu krzyczeć. A dla wyróżnienia rozmowy wcześniej, że przekazałem informację, że moi moi. Po takiej krótkiej wymianie tych myśli moim. Pierwszą reakcją jak mówię jestem dostańcem, no pastnego tego gościa, który siedzi nade mną i gada. I chciałem go uderzyć. Położył mi rękę na pierś, na klatkę piersiową i nie mogłem się ruszyć.
Nie mogłem się ruszyć. Wystraszyłem się w ogóle. Było tam jeszcze parę takich wymian myśli. Usiądź, po prostu porozmawiaj z kimś. Co to znaczy w ogóle? Powiem panu usnąłem. Kazali mi zasnąć. Usnąłem. Nie wiem, kiedy się obudziłem.
Czy to było po godzinie tego snu, czy po piętnastu minut, czy po sekundę. Obudziłem się, powiem panu piękną muzyką. Nie wiem, co mi zagrali. Nie potrafię zanucić. Obudzili mnie tak delikatnie. Chyba jak najbardziej mogli to zrobić. I się ładnie przebudziłem. Dlaczego to jest takie ważne? Przebudzenie.
Ponieważ pierwszym razem też moja myśl była, że mnie nie słuchają, nie pozwalają mi dojść do coś, coś zrobić. Więc pierwsza myśl przy pierwszym spotkaniu pastnego pięścią. Co zrobili? Kazali mi usnąć. Wie pan co?
Obudziłem się też nie wiem, po jakim czasie. To jest trudno było ogarnięcia. Co zrobiłem? Ręką trzasnąłem w ścianę, że prawie kości złamałem. Tak mnie zostawili po prostu. W tym stadium, że jak ja go chciałem uderzyć, to on zniknął, wszystko zniknęło, pojawiła się ściana. Byłem całkowicie w innym miejscu, odwrócony na łóżku i od razu się budzę i ręką w ścianę walę. O sekundzie czy dwóch do tego do mnie doszło, że te osoby zniknęły i ich nie ma.
Więc co to było? To było po prostu zwykłe sen. Ja powiedziałem pierwszy raz, po jakimś czasie coś tam się napomniało, napomniało. I zacząłem właśnie słuchać do tyłu tych audycji, tego wszystkiego. I to zaczęło mi się to jakoś tak łączyć, łączyć. To właśnie dzisiejsza, dzisiejsza tutaj o Niemczech ta wizyta i było właśnie to, że nie uderzyłem ręką w ścianę. Obudzili mnie łagodnie, bez stresu, ale następne moje przeżycie właśnie w tym niemieckim pułku.
Chwilę po tym zdarzeniu, właśnie po tej wielkiej nocy, w niedzielę. I to jest właśnie takie dla mnie trochę takie przeżycie stresujące. Niedziela po obiedzie kładę się do łóżka i sobie leżę, oglądam jakiś film, nie wiem, czy przysypiam, czy coś, nie wiem. Trudno mi powiedzieć też, czy to, czy ja przysnąłem, czy nie, ale wydaje mi się, że nie, że to było takie na jawie przez cały czas. Po tej drugiej wizyty myślę no kurde, tak sobie zaszczepię w mózgu, gdzieś tam z tyłu, gdzieś tam schowam tą myśl, bo wiem, że oni grzebią w mózgach. No krótko mówiąc, dla hufca osób, że jak się jeszcze raz pojawią, to go znowu popznę. Naprawdę go autentycznie popnę, żeby oni tego nie odkryli. I w niedzielę kładąc się do łóżka po obiedzie, leżę sobie, oglądam tam film, wyciągam ręce do góry.
Nie mam rąk, po prostu to łokcie zniknęły mi ręce. Dziwne. Nie mam rąk. Oglądam swoje ręce. Czuję je. Dotykam. Ruszam palcami. Nie mam rąk. Wie pan, to jest przeżycie. Jestem sam tu. Nie mam kolegów polskich.
Nic. Jestem kolegą Niemcem. On pracuje gdzie indziej, ja pracuję gdzie indziej. Ja z nim mogę powiedzieć na temat takich wyjazdów. Mi znikają mi ręce na parę sekund. Nagle się pojawiają. Co pan myśli o tym?
Ciężko tutaj coś powiedzieć. Mam takie pytanie, czy te istoty sprawiały wrażenie nie fizycznych? Jak one mniej więcej wyglądały? Czy pan pamięta może jakieś szczegóły dotyczące ich wyglądu? Właśnie tu sobie też oglądam. Nie wiem, jak to panu powiedzieć. U nas te programy... Ja muszę kiedyś poddać, jak to się nazywa, takiej śpiączce, żeby wyciągnąć więcej informacji- Jakiejś hipnozie.
Hipnozie takiej, coś takiego. Twarz, powiem panu, że widziałem twarz, ale jak ona wygląda? Rysy. No nie mam pojęcia. Widziałem twarz, nie mogę sobie tego przypomnieć. To były pierwszym razem. Były koło 4 osób, jedna za drugą stały w rzędzie, po równo i tylko się wieszało przez jakiś czas. Ale ta pierwsza osoba stała vis-à-vis do mnie nachylona. Za drugim razem były osoby rozproszone po całym domu, one chodziły, tu jedna druga stała koło mnie. No, no jedna mnie złapała za klatkę piersiową, a tamte sobie chodziły po schodach do góry na dół tak, jakby czegoś szukały. Ale to były osoby materialne, widoczne i dlatego chciałem uderzyć. O to chodzi, żeby jakieś tam duchy czy coś, jakieś nie wiem, no, myśli były ociekłe, nie?
Czyli sprawiają te istoty wrażenie takich całkowicie fizycznych, takich jakby namacalnych. No tylko, że nie dało się ich dotknąć. Dokładnie. Nie dało się i nie mogłem. Po prostu. Oni mnie tak zablokowali, że ja nie mogłem kroku zrobić.
[przerwa w połączeniu, szum] No tak jakby za pierwszym razem zostawili mnie. To tak, jakby ścianie mnie zostawili, a uderzyło mnie i ja walnąłem w ścianę. Wtedy nikt, ich nie było, a za drugim razem też chciałem ich pacnąć. Też mi nie pozwolili. Pozwolili mi usnąć fajnie i ładnie mnie obudzili bez stresu, ale pokazali mi za jakiś czas, że mi te ręce zniknęły. No i ja sobie tak siadłem i mówię, może to był taki przekaz: no jak nas uderzysz, jak nie masz rąk, bo to było moje takie proste skojarzenie.
No jak to zrobisz? Jak ci ręce zabierzemy, to jak nas uderzysz? Wie pan, o co chodzi? Taki przekaz był. Nie wiem, nie wiem. Może kiedyś jakoś jeszcze wywiodą te wątki, bo jeżeli za pierwszym razem tak potraktowali, to drugim razem tak odczułem wrażenie, jakby mnie zrozumieli, że może nie jestem gotowy. Lub nie wiem. Z drugiej strony powiem panu, moja rodzina ogólnie nie, nie miała żadnych problemów, ale jest bardzo długowieczna. To może dziwne, bo dziadek, babcia? Oni żyli ponad dziewięćdziesiąt sześć lat, nie?
To piękny wiek. A jeszcze mama jeszcze żyje. No to jest, to też tak sobie kojarzyłem, bo mówię, oglądam te programy, też dużo rzeczy sobie kojarzę, nawet i tak samo sobie siedział obok Wisławy, nie wymyśliliśmy nie wiadomo co, ale jeden ktoś podpowie, ten ktoś podpowie w programie. Wiadomo, że dużo jest też fałszu, tak jak słyszę, to już śmierdzi z daleka, nie? Ale te moje przeżycia żonie nie mówiłem, no bo co mam mówić, żeby się pośmiała?
No nie. Tak, z nikim nie rozmawiałem, tylko radio słyszałem. Nie widzę waszych twarzy. Nie, nie potrzebuję, nie potrzebują ludzie tej stacji. Po prostu głosy tylko słychać. To jest dosyć fajne. Mówię, zadzwonię i o. I pierwszy telefon wykonałem do pana i to Wszystko. No znaczy jakby tak usiąść i naprawdę rozmawiać, rozmawiać, to tam między nami była jakaś wymiana myśli dłuższa, ale mówię podejrzewam, że przy tej hipnozie, przy tej hipnozie bym więcej powiedział.
Podejrzewam tak, bo tak jak słyszę, ta hipnoza działa regresyjne jakoś to nie wiem, tylko żeby mi coś się nie stało ze zdrowiem, nie? To też na to patrzę. No to jeszcze hmm... Mam jeszcze takie pytanie, bo pan wspominał o koledze, że tamta istota powiedziała, że kolega też jest pilnowany.
Czy on coś opowiadał o tych istotach? Mówi w ogóle coś na ten temat? nie, kiedyś z kolegą rozmawiałem. Jeżdżę do Boga o takie rzeczy, to tylko tak brałem pod głosę, to się nie u mnie nie pasa, to ma sześćdziesiąt lat, już na emeryturze Prawie. Nie, nie, nic. Pan na pewno jakby coś było, to by może i powiedział, że to mi się śniło czy coś, a to tak o, ale taki facet nie, nie, nie wiem, że ta osoba, ta, ta istota to wiedziała tylko dlatego, że on chyba nie krzyczał tak mi się wydaje, że tam takim przemyślał, wiedziałem pan też, jest ktoś przy nim? O I tak właśnie zerkam na schody. Bo to jest dziwne, że... A jeszcze jedno, powiem panu, że nie wiem, jak inne osoby, czy takie coś przeżyły, czy nie, bo nie mam kontaktu z takimi. Taki pan jeszcze ma programy chyba Pan Mikła i tam w jego programach też takie, takie osoby z obrazków czy coś, coś rozmawia, bo nie wiem, czy to prawda, czy nie. Powiem panu, że przy tym, przy tej wizycie takiej towarzyszy straszny ból.
Ból jest ogromny. Nie wiem, dlaczego jest straszny ból wewnętrzny. Jak ja czuję ten ból, I co panu drugi raz tak ciężkim głośnomówię, to sobie myśli o nim znowu słucham. To było moje wewnętrzne, wewnętrzne słowo. I znowu słyszałem.
Obracam się i słucham. To jest tak ból wewnętrzny, że nie da się tego opisać. Tak jakby oni się wdzierali we mnie, moją duszę w moją świadomość I to boli. To nie jest tak, że o rozmawiamy na luzie, tak jak my teraz.
Straszny ból. Może ktoś to takie coś opisał? Już kiedyś słyszał pan takie coś? Niestety nie słyszałem, szczerze mówiąc. Ale właśnie nasunęło mi się takie pytanie, czy po odczuwaniu tego bólu sprawdza pan może, czy na ciele nie wystąpiły czasem jakieś zmiany widoczne, jakieś ślady?
Nie mam nic. Mam ręku metal po lewej stronie, ale to miałem już od dawna ten metal przed kością jest, jak mi kiedyś robili rezonan magnetyczny, to też tam zasłaniali, ale tak nie mam nic. Nic nie mam, żadnych oznak nic. Tylko trzymał mnie, tak? Nie trzymał mnie za klatkę, tylko nóżki, rękę trzymał nad piersią i po prostu ruszyć nie mogłem. Ale mówię moją, zaszczepienie w mózgu jest już od dawna. Po prostu go uderzyć. Może zostanie, może, może coś się będzie działo. Więc powiem panu, że nie za dużo dadzą zrobić. No nic takich jest osoba telepatycznie, o!
No rozumiem, że ten ból pojawia się przy każdej takiej wizycie. Czy wizycie jest straszny ból? Jak sądze, że pan się obudził w nocy i popatrzył sobie na zegarek, a jest już 4:00. A co tam mówi się panu? Jest pan na jawie.
Wszystko się dzieje, jest ciemno. I zarazem powiem panu przezroczyście, że oni wszędzie się poruszają. Ja ich wszędzie widzę. Oni wszędzie chodzą. Nie, że tam za głową, ale tak jak ja widzę wzrokiem. Są osoby, postacie fizyczne ludzi, nie jakieś tam szkaradełki, jak to mówią oszczary.
To są ludzie. Ja widzę ich. Ten, kto mi się nachylił. Ja widziałem jego rysy twarzy. Nigdy takiej twarzy nigdzie nie spotkałem, żebym na przykład widział wcześniej pana i by mi się to mózg przypomniał kiedyś.
Ale ta twarz jest obca, inna, ludzka, ale inna o! Hmm... A czy zauważył pan może jakieś zmiany wyglądu otoczenia podczas tych wizyt? Zmiany wyglądu? Nie wiem. Pomieszczenia, w którym to się odbywało? No mówię, takie było przecież to.Tak jakby Wszystko się przewrzał, wszystko zrobiło, na przykład, no drzwi istnieją, istniały.
No patrzę przez drzwi, otworzę drzwi i widzę drugiego, który idzie na górę. I tam też ktoś przy nim jest. No i no, no parę osób no, łazi po domu. Po pierwsze, ja z tym pobudki, no to jest patrzy człowiek, no jest tak ciemno, jak było. Tam się lampeczka się paliła do wargi czy coś, bo tak potrafi w nocy rozjaśnić niepokój, że widać kontury i w ogóle nic tego nie ma, no. I to jest najlepsze, że pan nie wstaje, nie zastanawia się, cholera, ktoś tu był, tylko idzie grzecznie, ładnie, spać. Jakby ten przekaz był dalej do rana, śpij, nie? No bo normalną reakcją jest: "No ma pan złamanie do domu, uderzył ktoś pana w głowę, mdleje pan, wstaje. No i co?
Idzie pan zaraz planować?" No bo nie no reakcja, telefon. Dzwoni pan na policję? Ktoś uderzył, a tu nie. Tu jest tak fajnie, że pan idzie sobie dalej spać. To tak jakby te istoty całkowicie przejęły kontrolę nad pana zachowaniem.
No właśnie tak do rana, ale rano się normalnie zaczyna dzień. Przez myśl przejdzie takie coś. Aha, i to wie pan. I teraz się pan zastanawia, czy to był sen, czy to się działo naprawdę? Ale po jakimś czasie upływa czas, że kurde, to nie mógł być sen, nie? A później znowu człowiek powraca do takich rzeczy. To chyba sen. Słyszy pan jakiś program lekarza i gość mądrego, który mówi, że to jest tam z tym coś z mózgiem i to nam się wydaje, że to. No ja jestem przekonany, że to się działo, no za dużo... Sen to jest sen, sen można bardzo szybko zróżnić, bo się człowiek budzi, ale ta nic. A tu jest coś w swajach takiego, że jakby odbite takie coś w człowieku, że kurde to coś musiało być na temacie, że to nie jest jako sen. Człowiek zazwyczaj sobie tak nie wyobraził właśnie takich rzeczy. Trzeba sobie rozmawiać z kimś, że se wolno o kimś śnić, o bieganiu, o skakaniu z dachu i się nic nie dzieje. Ale nie, nie ja. Ja na przykład jestem przekonany po tych programach, które oglądałem, o tym, że to nie jest sen, że te istoty, tak nazwę istoty, nawet nam nie wierzę, że to jest ktoś, nie wiem. Wydaje mi się to jakieś wyższe, fenomenalne, nowe stopy. Nie wiem. Od kolegów też nie słyszałem nigdy. Zresztą takich tematów się nie mówi w programie. Ale może ktoś mi się kiedyś wygadał, że tam, ale nie słyszałem, więc tutaj przy tych programach też nie słyszałem głosów. Chociaż ja ostatnio coś przeżyłem. Nie jest to jakieś tam straszne bardzo. Tylko te zniknięcia rąk moich, no niedzielę jeszcze biały dzień to nie była noc. Po obiedzie położyłem się, nie wiem, czy się stało, czy nie przysnął, ale po prostu. Później doszło do mnie, że oni jakby mówią później, co tu zrobisz, jak uderzysz, jak nie będziesz miał rąk?
Co mi przeszło, nie? Może i mają rację. Nie mam rąk, no to jak jej bierzemy, że może wszystko? Tylko o to oni przychodzą do mnie? Nie mam pojęcia. Nie wiem. Mam jeszcze takie pytanie czy przed tymi spotkaniami z tymi istotami interesował się Pan jakąś tematyką paranormalną, czy ewentualne zainteresowanie pojawiło się dopiero po tych spotkaniach?
Powiem panu, że przed tym pierwszym spotkaniem i nawet nie wiedziałem, że takie programy na YouTubie UFO za bardzo nie wiedziałem, że ktoś puszcza jakieś tam filmy na internecie. Laptopa mam dopiero trzeci rok. Komputer. Byłem, jestem robotnikiem budowlanym, dekarzem, bo realnie stądam po ziemi, po dachu. Się jeszcze nigdy nie rzuciłem, ale nie spadłem. Miałem taką wizytę. Uznałem to jako sen. Powiem panu to dopiero po jakimś czasie. No nie wiem, rok może upłynął, upłynął, że do mózgu dochodzi, że to nie był sen. Rozumie pan, że to nie był sen i to taki okres czasu długi. Nic się nie działo. To ile ja już przeżyłem, ile Niemcy, ile pracy w ogóle? I dopiero usiadłem tu w Niemczech, że mam dom i w ogóle zmierzam do jakiegoś, to mnie denerwowało tutaj o Niemczech. I dopiero tak po jakimś czasie, po tej pierwszej wizycie zacząłem sobie tak patrzeć na komputer. Aha, najpierw to ja zacząłem oglądać te piramidy i tam te UFO. Tam taki Amerykanin, włochaty, czarny, on dużo tam bajerzy i to, to mnie zainspirowało.
Później po prostu tak pomału. UFO Barski, Stanisław Barski, to tam rząd z tym, nie wiem, jakiś New York albo jakoś tam w Polsce te UFO ogląda, fotografuje ten. O później, a później po jakimś czasie, czasie nie wie się gdzie jako radio się tam jakoś pojawiło i to włączyłem takie od tego, że głosy słychać. Tak zacząłem słuchać i po jakimś czasie mówię zadzwonię, może ktoś odbierze, bo tam jeszcze raz był telefon. Wtedy zapisałem, ustawiłem i dopiero zadzwoniłem do pana wczoraj i rozmawiamy dziś i to wszystko.
Z pana znajomych i rodziny nikt nie zgłaszał nigdy jakichś takich, nazwijmy to bardzo szeroko rozumianych paranormalnych zdarzeń? Nie, nie, nie. Nigdy nic takiego. Ja tylko mówię, że nasza, nasza, nasza rodzina jest długowieczna.
Babcia, dziadek, no babcia niedawno umarła ma dziewięćdziesiąt sześć lat, dziewięćdziesiąt sześć lat. Dziadek wcześniej też ponad dziewięćdziesiąt. Rodzice jeszcze żyją. Wcześniej nie wiem, pradziadkowie nie wiem. Ja nie znam tak korzeni, ale moja mama powiedziała, że nasza rodzina jest długowieczna, długo żyje. Moje nazwisko długo żyje, bo ja jestem Bąk.
A nie zachowały się może jakieś podania, coś tam od dziadków czy pradziadków? Nie było żadnych takich nie, nie opowiadali żadnych historii? Nie, nie. Moja babcia była bardzo religijna, katoliczka. Wierzyła, że jest Bóg, bardzo była katoliczka, bardzo. A dziadek nie miał takich żył, zwykły rzeźnik po prostu, połowy rzeźnik zawodu była. Babcia była bardzo, bardzo zagorzałą katoliczką. Wierzyła, że coś jest i koniec.Ja nigdy, nikt mi ten, jakoś nikt nie mówił, że miał jakieś spotkania czy coś. Boję się też jadać do pana odpowiadam, a tak to ja też nie, nie, nie, nie, nie rozpowiadam. Wie pan, jak to jest teraz śmiech, nie? A nikt panu nie uwierzy, tak jak pan tutaj jest w tym programie i ja myślę, że pan się z tego nie śmieje. Ja też u jaj nie robię, zresztą nie dowodziłem i dupą nikomu nie zawracam. Powiem, może się panu gdzieś tam trafiło, obiło o uszy, to po prostu za jakiś czas może pan do mnie zadzwonić z jakąś tam tezą. Nie wiem. No nie wiem, nie mam pojęcia co to może być.
Autentyczne historie osób, które przeżyły spotkanie z nieznanym. Zagadkowe obiekty, tajemnicze istoty, mrożące krew w żyłach przeżycia na granicy światów. Mówią świadkowie w Radiu Paranormalium. Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium.
Więcej dowiesz się w dziale Blogi na www.paranormalium.pl. Rozmawiaj z prezenterami oraz z innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na www.paranormalium.pl. Przed chwilą wysłuchaliście Państwo zapisu rozmowy, w której słuchacz opisał swoje doświadczenia z tak zwanymi bedroom visitors. Jeżeli znacie Państwo podobne historie bądź sami przeżyliście coś podobnego, zachęcamy do podzielenia się z nami swoją relacją. Nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl. Można również dzwonić pod nasze numery telefonów: numer stacjonarny 32 746 00 08, 32 746 00 08, numer komórkowy 530 624 193, 530 624 193. A teraz przechodzimy do prezentacji drugiej z przygotowanych na dziś relacji. Świadek, z którym rozmowę za chwilę Państwu usłyszycie mieszka w Karkonoszach, w miejscu, z którego bardzo dobrze widać deszcze meteorytów. W lipcu 2015 roku słuchacz przebywał wieczorem na dworze i w pewnym momencie zauważył upadek czegoś, co wyglądało jak asteroida. Po chwili pojawiła się fala uderzeniowa i w pewnym momencie świadek we własnym ogrodzie zauważył zagadkową postać, która pojawiła się tak, jakby spadła z góry. Postać bardzo przypominająca szaraka stanęła w bezruchu. W momencie, gdy tylko świadek wykonał niewielki ruch, postać spojrzała na niego wielkimi, czarnymi oczami.
Świadek wystawił rękę do góry. W tym momencie postać wykonała taki sam gest. Istota koloru szarego, o wzroście metr pięćdziesiąt, metr sześćdziesiąt, bez owłosienia, z dużą głową w kształcie gruszki, jakby w skafandrze opierającym całe ciało. Miała bardzo długie dłonie sięgające za kolana. Postać następnie zrobiła trzy kroki, jak gdyby w biegu, po czym rozpłynęła się w powietrzu. Świadek, będąc w szoku padł na ziemię. Do ciekawego zdarzenia doszło również rok później.
Świadek i tym razem siedział przed domem na ławce i zauważył dużą pomarańczową kulę, która pojawiła się w tym samym miejscu, w którym rok wcześniej widoczna była zagadkowa postać. Z kuli wyłonił się następnie dysk, który przeleciał w stronę świadka, zbliżył się do niego, po czym wystrzelił do góry i znikł. Wewnątrz obiektu widoczne były jakieś postaci.
Reakcja świadka była podobna do tego, co się działo przy spotkaniu ze wspomnianą wcześniej istotą. Świadek nagle upadł na ziemię, jak gdyby coś wzmocniło w tym miejscu grawitację. Całość rozmowy oraz kontakty do świadka zostały przekazane badaczowi ufologii Damianowi Treli.
Możliwe, że kiedyś pojawi się odnosząca się do tego przypadku notka na jego blogu pod adresem czasTajemnicBlogspotcom. A teraz oddajmy głos samemu świadkowi. A tak się z tym noszę już od 2015 roku. Mieszkam w górach, na odludziu i to jest takie bardzo fajne miejsce do obserwowania ogólnie nieba. Mmm, często jest bezchmurne niebo właśnie z tej góry, tak, tutaj Karkonosze są takie specyficzne, że, zresztą niebo jest często właśnie takie odkryte i, i zawsze lubię oglądać spadające gwiazdy, meteoryty.
W 2015 roku, latem było, taki właśnie był wysyp i bardzo często spadały różne mniejsze, większe. I tak właśnie przez to spędzałem całe, całe noce, tak totalne, całe noce, powiedzmy, że od dwudziestej drugiej do trzeciej czwartej, piątej rano na dworze. I właśnie jednej nocy to był lipiec, to był lipiec i kręciłem się właśnie po tym dworze i w pewnym momencie właśnie wpadła wielka asteroida.
Tak, właśnie kierunkowo to tak, jakby nad Czechami, na południu. Bo dowiedziałem się, że jest daleko, ale bardzo duża była dosyć, bo rozbłysk był taki jak właśnie bolidy spadają powiedzmy, że jasność jakby jaśniej się zrobiło i nawet fala uderzeniowa się pojawiła. Po chwili to się zdziwiłem w ogóle pierwszy raz widziałem falę uderzeniową. I taki wiatr zawiał i w pewnym momencie w moim ogrodzie po prostu wylądowała postać. Pomyślałem, że chyba na spadochronie niemożliwe, żeby ktoś po prostu tak to wygląda, jakby ktoś na spadochronie wylądował.Uderzył w ziemię delikatnie i, i stanął w bezruchu.
Ale ta postać jakby pojawiła się znikąd? Eee, z góry. Powiedzmy, że z góry, że, że z nieba, nie? Że z jakiejś tam pewnej wysokości spadła. Yyy, był szelest właśnie, yy, no tak, bo właśnie jeszcze miałem wrażenie, że no, kurczę, w tę stronę chyba ktoś jakby wylądował.
Stanęła w bezruchu i nie spodziewałem się, bo ogólnie tak interesuję się właśnie też zjawiskami paranormalnymi. Nawet kiedyś, kiedyś był taki w Polsce miesięcznik X X X K Zeta X coś tam, który mam właśnie, czytała ten pierwszy- Chyba X Factor, jeżeli dobrze kojarzę.
No, to właśnie tę numerację miałem i tak właściwie te wszystkie informacje o-o-o tych właśnie szaraksz, szarakach, to się najczęściej pojawiały i tak za bardzo w to nie wierzyłem. Byłem pewny, że nigdy czegoś takiego nie zobaczę, ale właśnie ta postać była identycznie właśnie podobna do tego szaraka właśnie, który stanął w bezruchu. Yyy, totalnie mnie nie widział i to było może piętnaście metrów, z te piętnaście metrów około ode mnie. Ja stanąłem w bezruchu, żeby mnie nie zauważył i po prostu też stał w bezruchu przez chwilę. Yyy, ja się poruszyłem, czy coś tam pod nosem, pod nosem coś powiedziałem, że tam nakażę, nie wierzę, o co tu chodzi, nie? Po prostu, ta postać spojrzała na mnie i miał ogromne oczy.
Miał ogromne czarne oczy, yy, i jak właśnie nawet tak mu się jakby, jak my mrugamy oczami, to on tak właśnie tak, białe, takie białe przesłony, jakby mu się mignęło. I ja rękę jakoś tak wystawiłem do góry. On też tą swoją ręką tak ją podniósł, a właściwie to w ogóle palce, bo to było tak z daleka, dosyć jasna była ta noc, nie była całkiem ciemna, błyszczał księżyc, księżycowa noc i, i, i z daleka, no z tych piętnastu metrów, jak go obserwowałem, to po prostu miał bardzo długie dłonie, poniżej kolan palce długie.
Miał tak ręce, miał nogi. No i był taki właśnie totalnie szary. I to wyglądało, jakby to był taki skafander na nim, nie? Dlatego ja w ogóle pomyślałem pierwszy raz, że spadochroniarz, bo on totalnie, totalnie był opięty takim strojem, jak powiedzmy, sportowcy wszędzie biegają, nie? I ten kolor był taki szary, zielonkawy. Jak on mnie zobaczył, po prostu ruszył, zaczął biec i zrobił może trzy kroki, tak jakby po prostu rozpłynął się w powietrzu. Mmm, no to właśnie była, to była ta sytuacja i on tak jakby nie był zadowolony, że go widzę i po prostu ja byłem w wielkim szoku, w ogóle padł na ziemię, w ogóle położyłem się na ziemi, żeby się krzywda stanie, ale ta, ta postać właśnie się rozbiegła. Tak bardzo szybko się rozbiegła. Nie wiem, no człowiek tak nie biegnie i, i tak jakby się otworzył portal przestrzenny, czasoprzestrzenny. Ale mówię, to jest bardzo połączone z tym wpadkiem z naszą, z góry, prawda? Atmosfera, jakby spadała, asteroida, huk, gdzieś cholerne miasto, było około czwartej nad ranem i, i ta fala uderzeniowa po chwili była taka, taki lekki wiaterek. I właśnie ta postać się pojawiła, jakby też z takiego portalu.
Mm, i, iii na tyle przed domem, prawda? Przed domem. I, i tak myślałem o tym. I potem właśnie kolejne noce spędzałem na dworze i chyba w następnym roku, bądź to w szesnastym, siedziałem u siebie na ławce i też przed domem. I te kule ORB, które są, no to po prostu pomarańczowa kula poziomo mi wleciała właśnie w tej samej okolicy tego ogrodu, gdzie się pojawiła ta postać. Potężna kula pomarańczowa, właśnie leciała poziomo, bezszelestnie, bardzo blisko mnie i w moim kierunku. I też jak, jakby, jakby w pewnym momencie po prostu pionowo do góry odleciała. Jak spojrzałem w lewo nagle, bo tak nie wiedziałem, co robić. To też właśnie taka chmurka z chmury, takiej jakby właśnie, bo to już te, yy-yy, gdzieś właśnie teraz, parę dni temu, właśnie na waszej stronie, taką relację gdzieś tam czytałem właśnie. Normalny, taki właśnie spodek pojawił się z tej chmurki i tam były takie małe postacie i też ruszył, i rozpłynął się w powietrzu, jakby tak wszystko odleciało, bo znikł.
Bardzo ciekawe, bardzo ciekawe. I to właśnie było takie połączone z tym wcześniej nie, że, że po prostu przypadkiem widziałem tą postać i podejrzewam, że właśnie ta, ta, ta kula ORB w ogóle no, ona była bardzo duża i zachowywała się, zachowywała się jak dron, ale była okrągła i żyła jak plazma, tak, plazma. No, tyle, co właśnie mogę powiedzieć, prawda? Jak jakieś są pytania, jak pan ma pytania, to, to chętnie odpowiem jeszcze.
Czy, czy jest pan jakoś w stanie ocenić, ile tak na oko ta postać mogła mieć wzrostu? No jasne, to jest bez problemu, bo metr sześćdziesiąt, metr sześćdziesiąt, metr pięćdziesiąt, metr sześćdziesiąt to to tak właśnie...
Wzrost podobny do takiego średniego faceta, ale był tak chudy właśnie i-i-i bez włosów. Po prostu tak, jakby cały czas w skafandrze, yyy, w takim właśnie szarym, szarym i głowę miał taką właśnie jak obruta nagruszka. No, po prostu stuprocentowy, taki właśnie jak pokazują gdzieś tam właśnie w różnych relacjach i wszędzie rysują kosmitów.
Takie można powiedzieć troszkę szarak pełną gębą. Dokładnie, szarak pełną gębą. I do tej pory nie mogę zrozumieć, dlaczego się pojawił i w ogóle. Ewentualnie, jak istnieją, to to, że nie manifestują swojej, swojej, swojego istnienia, tylko gdzieś tam się ukrywają i próbują to wszystko, jakby, jakby się nie pokazywać i... Chociaż troszkę głośno było już-Tak, tak, tam też troszeczkę odkrywających dokumentów i różne, różne teorie.
Też słyszałem, że właśnie w Stanach, że w Stanach się przyznają do tego już władze, nie? Powoli, gdzieś tam jakieś istnieją, właśnie, eee, cywilizacja istnieje. A czy w momencie, gdy ta postać na pana spojrzała, czy czuł pan coś? Czy obserwacji tej postaci towarzyszyły jakieś szczególne odczucia fizyczne, na przykład?
No właśnie, powiem tak, yy, przeszywający dreszcz, taki poczułem właśnie, takie jakby zimno, nie? I, i, i, i ten dreszcz to może to był taki uścisk strachu, nie, ale też, też właśnie, yy, właśnie taki przeszywający dreszcz. I też właśnie potem na waszej stronie też jakąś relację taką o, o bliskim spotkaniu czy... Czytałem o takiej relacji i tam było właśnie, że postać nie dotykała ziemi nogami, prawda? No i on też właśnie tak jakby nie do końca właśnie stał na ziemi. To te pare, trzydzieści, czterdzieści centymetrów, może tak to by mu pasowało, że, że, że on całkiem nie, nie stoi, tylko właśnie tak jakby, no, był nad tą ziemią. Mam jeszcze takie tutaj pytanie, bo z-zerkam w międzyczasie na naszą korespondencję SMSową. Pan tutaj pisze, że kilka n-nocy następnych właśnie taka kula pomarańczowa przeleciała blisko pana i, i w momencie, gdy ta kula przyleciała tak pięć, dziesięć, piętnaście metrów maksymalnie, nagle pionowo odleciała. I w tym momencie pan po-popatrzył w lewo i zobaczył dysk z kopułą i tutaj, że coś, coś pan tutaj pisał, że chyba pan upadł, jeżeli dobrze, dobrze czytam.
No właśnie tak samo się zachowałem, jak przy tej postaci, że po prostu yy, tak siatkarsko na ziemię, na brzu, na brzuch, nie? Coś pana powaliło, czy pan po prostu poczuł jakąś taką słabość? No właśnie teraz, jak tak sobie przypominam, to bym to ba-bardziej połączył z brakiem grawitacji nagle, nie?
Może, może to był taki efekt właśnie, że nagle, jakbym poczuł, że nie czuł gruntu po, po, pod ziemią, to jest dla mnie tak żywszy kontakt z nim, hop! I też taki lekki, poczułem tak bach na ziemię. To jeszcze zmyślam o tym, żeby po prostu ta kula we mnie nie uderzyła, bo leciała prosto we mnie, prosto we mnie. I podejrzewam, że jakbym właśnie nie, nie skoczył na ten brzuch, to, to, to, to może by mnie, by mnie, by mnie uderzyła, nie?
A to mogłoby być nieciekawe, bo, bo nie wiem, czy to, czy to miało właśnie się tak nie skończyć, ewentualnie jakimś tam wypadkiem właśnie ze strony właśnie tego incydentu i tego, że go widziałem. Nie, bo później ten mały, ten mały dysk się pojawił-- znaczy, nie był taki mały, ale też nie był duży, nie? On był taki...
Tak na oko, jakby pan-- na ile by pan mógł ocenić wielkość tego dysku? Albo do czego mógłby pan ją tak z-z daleka porównać? Mhm, no powiedzmy, jak, powiedzmy, że dysk był ode mnie 70 metrów odległości, tak około stu-- może nawet stu metrów, to wielkość tego dysku by była mm, miałaby wielkość, no powiedzmy, takiej Beemki, siódemki, dużej limuzyny.
Na długość, prawda, no to tam siedem, osiem metrów, może nawet-- tak około 10 metrów to miał i on był dosyć płaski. W sensie, nie był taki, no, płaski był, ale właśnie miał kopułkę, w sensie taką jakby przezroczystą. I tam było widać takie dziwne zachowanie właśnie dwóch postaci, właśnie takich jak, yy, bardzo chudych, no nie wiem, tak, tam te właśnie były bardzo chude i-i-i oni byli w tamtym momencie jakby mniejsi w tym dysku, nie?
Jakby byli mniejsi. Ruszali się, nie? Tak właśnie, długie palce były tam, coś tam, jakaś dekoracja była. I odlecieli. Nie. A czy dysk bądź postacie wywo-- wywierały jakiś wpływ na otoczenie? Czy manifestacji towarzyszyły jakieś inne zjawiska?
No właśnie tak od strony-- pierwsze pojawiła się ta pomarańczowa kula, yy, tak wywiadowcza albo właśnie, jakby wypuścili coś, bo ona tak leciała poziomo, poziomo, poziomo i ja już byłem pewny, że to jest coś nie tak. Ale tak czekałem co się stanie. Iii... No tak strzeliła w tym momencie i odleciała pionowo do góry. Pionowo wróciła z poziomu, pionowo odleciała do góry. I, i potem, yy, no właśnie tak jakby, yy, po lewej stronie, tak jakby odwróciła moją uwagę, ale po lewej stronie właśnie bardzo powoli ten, ten dysk prze-przemieszczał się bardzo powoli, ale właśnie była taka jakby zasłona dymna. No właśnie, taki dymek przechodził tak nad ziemią na wysokości pięciu metrów, dziesięciu, dwunastu może. No, niewysoko, bardzo nisko dosyć. I właśnie powoli się właśnie przemieszczał z taką zasłoną dymną i-i-i-poleciał w sumie. Bezszelestnie. Bezszelestnie. Ta kula tylko wydawała taki szelest, jakby dwa trybiki tarły o siebie. To też mnie zaciekawiło właśnie.
A ile czasu tak mniej więcej mogło trwać całe to zdarzenie? To zdarzenie trwało trzy sekundy. Cztery. Tak około trzech sekund. Jakby tak policzył kula Od kiedy pojawiła się, to dwie, trzy sekundy doleciała w mym kierunku, odleciała do góry i ten właśnie pojazd tak się przemieszczał kolejne dwie, trzy sekundy, czyli całe zdarzenie pięć sekund.
A zderzenie z tą istotą wcześniej? Ile mniej więcej mogło trwać? E-e-e, tyle samo. Bo mogę to powiedzieć właśnie na sto procent, to, to, pan, pan mieć w pamięci, że, że połączyli fakty. To tyle samo. Właśnie tamten też tak z pięć sekund. Sześć może, no.
No mówię, właśnie ciekawe było właśnie to, że, że ta asteroida była taka dość duża i tak jak ta strzelbińska właśnie, to tak właśnie huk wywołała. To było takie rozumiem speleon, który się interesuje właśnie tak astronomią też dużo i właśnie-Bolidy wpadają bardzo rzadko. Że miałem szczęście, że widziałem, bo fala uderzeniowa to prawda jest, że, że pojawia się właśnie mniejsza, większa. To była malutka fala uderzeniowa, bo grzmot był taki, jakby było wyładowanie atmosferyczne, jakby piorun gdzieś uderzył, bo po tym, jak on się właśnie spalił, jakby piorun uderzył iii, i potem tylko ta fala właśnie z tym wiatrem przeleciała. Bo... Nie wiem, daleko to musiało być, bo to tak pięć sekund, nawet nie więcej. Może ponad dziesięć sekund od błysku dopiero to właśnie taka fala. I właśnie z tą falą, właśnie w tym momencie, jak ta fala, ten wiatr przeleciał, to właśnie pojawił się ten, ten-- ta postać się pojawiła, właśnie koło, no koło mnie, no tak... No właśnie, tu w Karkonoszach czasami takie rzeczy różne dziwne dzieją.
Też piorun kulisty raz widziałem, co też rzadko się obserwuje. To piorun kulisty to mój dzień. Jak była burza i naprawdę czasami są mocne burze to... Mam taki garaż, do garażu mi wpadł piorun, ja otwarty garaż, taka przezroczysta kula, jakby po prostu odbił się takie metalowe drzwi i na tych drzwiach do dzisiaj jest taki ślad, jakby takie-- taka pajęczyna z właśnie jak się przypali czasami dwieście dwadzieścia wolt na przykład do jakiejś tam płytki drukowanej, na której są tam elementy dwunastowoltowe. Takie ślady zostają, takie właśnie pajęczyny. To, co na metalowych drzwiach taka pajęczyna została też właśnie po tym piorun, to był piorun i, i tak właśnie to w górach się takie rzeczy dzieją, prawda? A... No i też to jest ciekawe, bo różnie tak się mówi właśnie o różnych cywilizacjach i różnych [pauza] reptilianach, szarakach i takich różnych. To nawet w górach się o duchu gór często mówi, że gdzieś tam kiedyś właśnie się pojawiał i też nie wiadomo właśnie, jak to wszystko połączyć do kupy, to... No to właśnie ja też o tym powiedziałem, bo w waszych relacjach tam w Michałowicach jakaś pani właśnie też coś podobnego widziała, właśnie. Od Michałowic mieszkam powiedzmy piętnaście kilometrów.
No to jest blisko. No to jest moja okolica, właśnie nie? I jak właśnie Michał, właśnie tam ta relacja o tym stateczku, który gdzieś tam przeleciał właśnie znad gwiazdnych kotłów, no sytuacja identyczna, nie? Ze stateczkiem, ale z tą postacią no po prostu, nie miałem telefonu, nie miałem zegarka, nic nie miałem, żeby potwierdzić, czy coś się zmieniło właśnie w zegarku czy w telefonie.
Jakbym miał smartfona, na pewno bym próbował zdjęcie zrobić, ale to też pewnie by nie wyszło, bo ciemno. No ale, no mówię, no jak tamta relacja nie potwierdziła to, że coś takiego się mogło wydarzyć, to tutaj potwierdzam, że bardzo podobna sytuacja właśnie z tym.
Kule ORB to już też w Internecie też można obejrzeć. Jak mi się nałapają sobie pomarańczowe i jedni mówią kule ORB, drudzy są to kuliste. Takie różne są teorie, prawda? Do tej pory nie wiedzą co to jest, ale ten był, no po prostu był blisko mnie i to jest naprawdę duża rzecz. To jest duża rzecz, bo właśnie jak się widzi gdzieś w mieście, nad blokami czy gdzieś, jak widziałem zdjęcia czy filmy, to ja go tak widziałem, mówię, no dziesięć metrów maksymalnie przeleciał koło mojej głowy, także słyszałem dźwięk, jakby właśnie dwa trybiki właśnie tak bardzo szybko pracowały i, i, i... Po prostu no, dla mnie to wyglądało, jak jakiś nowoczesny dron też, ja tak później myślałem, że to przypadkiem nie był nowoczesny dron, na przykład, nie? I nie łączyłem tego, czy to się nie łączyło właśnie bardziej racjonalnie, z jakimiś wojskowymi, nowoczesnymi właśnie manewrami, ale no...
No ciężko, ciężko powiedzieć, bo takich dronów jeszcze nie widziałem, który po prostu jest niewidzialny i buzuje takim światłem jeszcze, nie? I okrągły. Mnie zastanawia jeszcze jedna kwestia, bo pan wspominał o jakby upadku bolidu. Czy to, czy to zdarzenie jakoś spotkało się, że tak powiem, z echem wśród okolicznych mieszkańców? Mówił ktoś coś? Ktoś coś sprawdzał?
W Czechach właśnie szukałem właśnie też później na stronach. Właśnie to w Czechach były jakieś informacje, że w tamtym okresie spadł duży, duży asteroida. A były jakieś wzmianki o ewentualnych tam, na przykład śladach na miejscu?
Nie, nie, nie, nie, nie. To, to, to, to... Czyli tylko obserwacja tego, tego bolidu? Palił się? No, spalił się, ale palił się tak po prostu, że, że efektownie, że... No widziałem już różne, ale tamten był naprawdę-- szybko leciał, był. No i taki jeden z tych właśnie nowo wdówce spadają. Ja długo jeździłem autem w tamtym czasie daleko do Niemiec i jeździłem w nocy też. Właśnie w tamtym okresie bardzo dużo spadało różnych mniejszych, większych. I właśnie to był taki jeden z większych, który, który spadł ale mówię, no. Na ten temat więcej za dużo nie powiem, bo no mówię, no była taka sytuacja, która po prostu trwała kilka sekund, tak? Staliśmy i, i...
Ale postać była, bo, yy, nie wiem, czy pan ma ogród czy nie ma. Mam, ale rzadko zaglądam. No każdy w swoim ogrodzie w nocy to dokładnie zobaczy. Psakota w nocy i dokładnie tak jak jest, że dokładnie zobaczę i rozpozna na swoim terenie to jest inaczej, nie? A postać się ewidentnie pojawiła i nie ciekawe, ale no mówię, no twarz szaraka. Z charakterystycznych rzeczy to właśnie taka głowa obrócona gruszka.No tak, no właśnie. Wielkie oczy, właśnie potężne, wielkości waszej dłoni.
Też brak nosa, bo też nie miał nosa jak człowiek, tylko miał właśnie takie płaskie i takie jakby, jakby 2 otwory albo kilka tych otworów właśnie miał takich tutaj właśnie na nos i usta, usta bardzo malutkie, zamknięte i po prostu dziwnie, dziwnie wylądował i dziwnie się zachował, bo też tak jakby on coś, on coś w ogóle tak jakby gdzieś tutaj też sprawdzał się nie? Właśnie tak dotykał się właśnie tak mi to tak wyglądało, jakby tak z daleka, jak właśnie jakaś postać lądowała, to właśnie tak pomyślałem też, że jakiś spadochroniarz, paralotniarz, ale jakby w nocy, nie? I tak wylądował tak pod kątem nieba i, i sprawdzał się, właśnie. Sprawdzał się właśnie w sensie, że nogi, klatkę piersiową dotknął tutaj i zobaczył mnie i... Zostanął bez ruchu i zwiał, po prostu zwiał. Zwiał- I zacznijmy od tego, że w nocy raczej trudno spotkać jakiegoś spadochroniarza, bo w nocy się chyba raczej nie skacze? Z tego, co się- No jasne, no jasne! Tylko taki właśnie był pierwszy, pierwsze moje właśnie zrozumienie sytuacji, że to może po prostu, co mogło mi tutaj spaść przede mną jeszcze biegnąc, bo tak jakby spać też tak tymi nogami tak przebierał. No i to może być, o co chodzi? Przecież myślałem, że człowiek w nocy, ale tak szybko i on...
No, ale jak już zobaczyłem jak stał, on mnie nie widział na początku. Jak, jak, jak go zobaczyłem, palce, ja tylko palce zobaczyłem, dłuższe od naszych trzy razy i dłonie, i ręce na wysokości prawie tam poniżej kolan, tak miał wyprostowane dużo poniżej kolan. Strasznie szczupły, ale jakoś spojrzał na mnie i zobaczyłem te jego oczy, totalnie czarne, to strasznie takie odblaskowe, w sensie takie jakby szkliste, nie?
I no i on się rozbiegł i po prostu tak jakby się otworzył przed nim tunel czasoprzestrzenny czy jakby takie wrota nie? Właśnie. Tam kolory były, właśnie tam był kolory, tam był czerwony, biały, takie kolory różowo czerwono białe, znaczy białe to jakby światło było w środku, a otoczka cała była taka fioletowo czerwonawa. Tak, tak, jajo się otworzyło i on po prostu równo z tym jajem się zderzył. To wszystko się zamknęło jakby to tyle. Właśnie Maria, tutaj dużo by, dużo by, yy nie wiadomo właśnie czy, czy upadek czegoś w naszą atmosferę nie spowodował jakichś zakłóceń właśnie, jeżeli chodzi o jakieś inne rzeczywistości też nie, których może, może gdzieś tutaj się, się pojawiają.
No mogło się tak zdarzyć, być może, być może jakiś glitch się pojawił, że tak powiem, który spowodował przedostanie się tej postaci do naszego wymiaru? A to już rozważania takie bardziej, bardziej zaawansowane bym powiedział.
A to właśnie bardziej, to właśnie tak pan to ujął, to właśnie tak to wyglądało i właśnie, że to właśnie coś spowodowało, że, że, że właśnie ja miałem takie wrażenie, że oni się pojawili tak jakby tak już w sobie, tak poczułem też, że, że więcej musiało ich być gdzieś po okolicy, po ziemi, że w tym momencie to jakby oni wpadli, nie? No to już takie moje, to już takie moje później przemyślenia właśnie, że w tym samym czasie może oni tak zostali rozrzuceni dzieci w jakimś celu, prawda?
Dobrze, dziękuję. Też to też spędziłem, to nie było spowodowane takim przypadkiem, bo od kilku lat właśnie spędzałem po osiem, dziesięć godzin w nocy przez trzy miesiące. Właśnie w 2016 to spędziłem pełne trzy miesiące, jak wracałem z pracy o dwudziestej drugiej, dwudziestej drugiej i tak trzydzieści byłem na miejscu, to do czwartej, do czwartej, piątej rano, tak miałem jeden dzień wolny, właśnie to spędzałem, spędzałem właśnie na dworze, w tym tutaj właśnie w górach i obserwując te właśnie wszystkie, wszystkie zjawiska pogodowe. I no znaczy latem w nocy ciepło bywa, to właśnie-- i trafiłem właśnie tą tego, tego, tą kulę pomarańczową, mocno pomarańczową, właśnie ona mi się spaliła w ogóle właśnie- Warunki do obserwacji to w Karkonoszach są raczej, raczej takie, bym powiedział, wyśmienite, bo tam nie ma takiego chyba zanieczyszczenia światłem. No nie ma, nie ma, nie ma, bo tu właśnie są ludzie i te okolice Michałowic, tutaj Jeleniej Góry, tutaj południowa część tych, tych, tych Karkonoszy, tutaj to są po prostu wyśmienite warunki do obserwacji.
Właśnie przez lornetkę też właśnie wtedy tak dużo, dużo oglądałem w nocy. Przed tym, przez kilka dni przed tym incydentem z tą kulą, to właśnie przez tą lornetkę, no różne ciekawe rzeczy widziałem nie? Tam jakby też sporo się działo w tym kosmosie, nie? Że tak, że się przemieszczają naprawdę różne dziwne rzeczy i, i ale to też satelity są, które gdzieś tam krążą niesłychanie, ale to wszystko fajnie widać i, tylko w życiu taki jeden przypadek. Nie byłem pewny, że, że nic ciekawego się nie wydarzy, a jedna sytuacja jest bardzo ciekawa i taka interesująca.
Była to druga, ostatnia z przygotowanych na dziś relacji. Tak jak mówiłem na początku podcast "Mówią Świadkowie", będzie się ukazywał dość nieregularnie. Będzie to uzależnione między innymi od ilości relacji czekających na publikację, a także od tego, czy w daną niedzielę na naszej antenie będzie zaplanowana jakaś audycja na żywo. Dlatego też, jeżeli ten pierwszy odcinek się Państwu spodobał, to gorąco zachęcamy do śledzenia zapowiedzi na stronie www.paranormalium.pl oraz do włączenia sobie powiadomień, które będą przychodziły na pulpit bądź na ekran smartfona. Bo właśnie tam na naszej stronie internetowej jako pierwsi dowiecie się o terminie emisji kolejnego odcinka.
A dzisiaj już dziękujemy za uwagę i do usłyszenia następnym razem. Tych z Państwa, którzy przeżyli coś nietypowego i chcieliby nam o tym opowiedzieć, zapraszamy do kontaktu. Nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl. Skype: radio.paranormalium.pl, radio.paranormalium.pl. Numer telefonu: 32 746 00 08. 32 746 00 08. Numer komórkowy: 530 620 493. 530 620 493. W razie, gdyby po drugiej stronie połączenia telefonicznego nikt nie dyżurował, istnieje możliwość wysłania SMS-a bądź nagrania wiadomości głosowej.
W razie wykorzystania zapisu rozmowy w którejś z audycji, istnieje możliwość zmiany barwy głosu. Ponadto wszystkim świadkom gwarantujemy pełną anonimowość.