[00:02] - W szerokim oceanie świadomości znajduje się wyspa. Ową wyspę porasta gęsty las. W dalekiej głębi tego lasu znajduje się słoneczna polanka. Przy tej polance w gorących promieniach słońca stoi sobie pewna magiczna chata. Właśnie tam żyje pewien mistyk. Mam na imię Bart i zapraszam wszystkich serdecznie do wysłuchania programu „Chata mistyka”. Namaste. Witam wszystkich przybyszy w dzisiejszym odcinku „Chaty mistyka”. Szalenie mi przyjemnie, że udało wam się odnaleźć ścieżkę, która doprowadziła was do owej magicznej chaty. Tutaj często rozpatrujemy tematy niecodzienne, niebywałe, być może często troszeczkę skomplikowane, dlatego, że w programie „Chata mistyka” próbuję wznieść się ponad wymiar codzienności, ponad wymiar i obszar tego, co pojmujemy na co dzień i co bardzo często przyjmujemy jako standard naszego rozumowania, naszego postępowania.
W „Chacie mistyka” zajmujemy się tematami, które mają za zadanie wykroczyć ponad ten codzienny poziom logicznego myślenia. Nasza ludzka istota to nie tylko to, co fizyczne, co niestety stało się w dzisiejszym nurcie rozwoju cywilizacyjnego tak powszechne. Mam wrażenie, że w nurcie dzisiejszej rzeczywistości, w nurcie naszej codzienności, bardzo często nie zauważamy tak ważnej sfery naszego człowieczeństwa, jaką jest sfera duchowa. Człowiek to nie tylko ciało i umysł, ale również potężna pula energii i mnóstwo rzeczy, które tak naprawdę nie dają wytłumaczyć się w sposób tradycyjny, w ujęciu logicznym, w ujęciu naukowym. W dzisiejszych czasach, ponieważ postęp technologiczny ma tak niesamowity wymiar i nabrał tak potężnej prędkości, wszelkie nowinki technologiczne pojawiają się z tak potężnym rozmachem i powodują niesamowity impakt na jakości naszego codziennego życia, że musimy odnieść się do tego szalonego tempa, w którym rozwija się w dzisiejszych czasach nauka. Natomiast niestety wobec tego zapominamy bardzo często o naszej sferze duchowej. Człowiek to nie tylko ciało i nie tylko jego umysł. To również niesamowita pula energii życiowej, która napędza cały ten układ. Energia, którą często możemy przeoczyć, jeżeli nie zadedykujemy odpowiedniej dozy uważności temu, co jest źródłem naszego funkcjonowania w świecie tak zwanym fizycznym, w świecie materialnym. Natomiast źródło nasze jest zupełnie gdzie indziej i cały ten materializm i fizykalność naszej rzeczywistości to tylko projekcja.
I to projekcja nie tyle naszego umysłu, a projekcja, która zafundowana jest przez nasze źródło, z którego pochodzimy, czyli świadomość. Świadomość, która narzuca w pewien sposób naszą formę. Kiedy zakładamy na siebie ten ludzki skafander kosmiczny, naszą ludzką formę zwierzęcą i bardzo często zbytnio utożsamiamy się z tym naszym zwierzęcym aspektem funkcjonowania. Natomiast nie zapominajmy, moi drodzy goście, że jesteśmy przede wszystkim istotami, które wywodzą się z energii, które wywodzą się ze źródła, wywodzą się z jedności. Jesteśmy wszyscy manifestacją tej samej jedności, tej samej puli świadomości, która przejawia się w sposób pozornie indywidualny, w postaci naszych osobistych ciałek, w postaci naszych osobistych dramatów życiowych, być może naszych problemów. I dzisiaj mam taki pomysł, aby przedstawić pewne ćwiczenie mentalne. Być może ćwiczenie, które będzie w stanie poszerzyć poniekąd nasze horyzonty odbioru rzeczywistości. Być może ten stan odbioru, czy też oglądu rzeczywistości dla niektórych nie będzie niczym nowym. Aczkolwiek bardzo serdecznie zapraszam do wysłuchania dzisiejszego odcinka, w którym zagości słynny fizyk i myśliciel. Ja bym go nazwał również metafizykiem.
Albert Einstein. Co by tutaj dużo nie mówić, na pewno wybitny umysł, na pewno postać, która szalenie przyczyniła się do rozwoju myśli i świadomości naszej cywilizacji całkiem niedawno. Dlatego warto się tym umysłem troszeczkę zająć, moim zdaniem, jego pomysłami, konceptami i tym, co spoza sfery teoretycznej bezpośrednio przekłada się na sferę praktyczną. Rozgadałem się na tym samym wstępie, a miałem jeszcze za zadanie, które ustaliłem sobie troszeczkę wcześniej, opowiedzieć wam o moim obecnym położeniu czasoprzestrzennym. Także tylko wtrącę parę zdań gwoli uzupełnienia tego tematu. Często opowiadam o moich podróżach. Ostatnia podróż do Indii, która była naprawdę szalenie imponująca dla mnie pod względem tego, co nauczyłem się, pod względem wszystkich interakcji z ludźmi i sytuacjami, w których uczestniczyłem. Chcę wspomnieć, że nie jestem już w Indiach. Moja podróż skończyła się parę tygodni temu. Jestem szalenie wdzięczny.
Z tego miejsca pragnę wyrazić uznanie dla wszystkich ludzi, którzy dostarczyli mi nowego materiału do samokształcenia się, do rozwijania mojej własnej świadomości, do rozwijania mojego procesu wewnętrznego. Mam na myśli nie tylko oficjalnych mistrzów i nauczycieli, ale również całą plejadę niesamowitych, barwnych postaci, na które natknąłem się podczas mojej czteromiesięcznej wizyty w Indiach, które być może bardziej lub mniej świadomie również natchnęły mnie na pewnego rodzaju wnioski i spowodowały rozpoczęcie pewnych procesów rozważań, które bardzo mocno wzbogacają mnie i które są w stanie wznieść mnie, czyli moją prawdziwą istotę, nie tą fizyczną, nie tą materialną, tylko tą istotę, która wywodzi się bezpośrednio ze źródła, na dużo wyższy poziom, który pozwala mi spojrzeć z lotu ptaka na to wszystko, co dzieje się na co dzień, co często wydaje się być tak problematyczne, co wydaje się być tak dramatyczne. Dzięki umiejętności gwałtownego wzniesienia się na wyższy poziom, umiejętności, która przekształca się również w umiejętność pozostania na owym wyższym poziomie oglądu rzeczywistości. Dzięki tym wszystkim zabiegom i procesom życie wydaje się dużo łatwiejsze, dużo ciekawsze, bardziej przepełnione miłością. Ta perspektywa naprawdę wiele zmienia w jakości funkcjonowania na co dzień. Dzisiaj parę słów na ten temat, drodzy słuchacze. W dzisiejszym odcinku chciałem zaproponować pewną łamigłówkę, być może pewną szaradę umysłową, aczkolwiek za parę minut przekonamy się, że to nie o umysł tu w tym wszystkim chodzi. Tak więc zapraszam dzisiaj do chaty mistyka Alberta Einsteina. Znakomity umysł, który wypowiedział podczas swojego życia mnóstwo znanych sentencji, pewnych maksym, które wpisały się bardzo rzetelnie do kanonu kulturowego i ogólnego rozwoju myśli naszej cywilizacji. Albert Einstein jest dla niektórych postacią trochę kontrowersyjną.
Na pewno wybitny umysł, tylko wątpliwości są takie, jak bardzo ten umysł, skoro doceniony, był kontrolowany przez rządy i grupy rządzące. Mam tutaj na myśli pewne konspiracyjne teorie, ale nie o tym dzisiaj chcę mówić. Natomiast z faktem owych teoretycznych konspiracji istniejących wokół tej znamiennej postaci wiąże się pewna wątpliwość co do treści owych słynnych maksym. I właśnie jedną z nich chciałbym przywołać w dzisiejszym naszym spotkaniu, troszeczkę o niej opowiedzieć, a następnie zaproponować pewien inny rodzaj rozumowania. Pewien inny model, który być może będzie zgodny z twoim własnym osobistym modelem rozumowania i pojmowania rzeczywistości, droga słuchaczko, drogi słuchaczu. Także zachęcam do wspólnej pracy. Zachęcam oczywiście również do komentarzy. Zachęcam do wspólnej dyskusji, dlatego że jest to moja dzika propozycja, z którą tutaj wychodzę. Propozycja troszeczkę kontrowersyjna, dlatego że nie zgadzam się do końca z jedną z owych słynnych maksym Alberta Einsteina, która brzmi następująco. Otóż przypuszczalnie Albert Einstein powiedział, że nie możemy rozwiązywać problemu z tego samego poziomu myślenia, który stworzył owy problem.
Okej, jeszcze raz powtórzę. Nie możemy rozwiązywać problemu z tego samego poziomu myślenia, który stworzył owy problem. Dlaczego powątpiewam w owo zdanie? Dlatego, że Albert Einstein, będąc tak niesamowicie wzniosłym umysłem, człowiekiem, który na pewno w dużej części zanurzony jest w swojej sferze duchowej, docenia tą sferę i ją w pewien sposób kultywuje. Nie wiem dokładnie, w jaki sposób. Nieznane mi są szczegóły na temat ewentualnych praktyk czy technik, które mógłby stosować Albert, aczkolwiek często bywa tak, już jest to udowodnione w historii i biografiach owych słynnych uczonych, takich jak na przykład Nikola Tesla. Ludzie, którzy są tak mocno zanurzeni częścią swojego jestestwa właśnie w źródle, w samym centrum tego bytu, w samym gnieździe, z którego pochodzi świadomość. Bardzo często jest tak, że owi ludzie nie uzewnętrzniają jakichkolwiek cech, które to nam kojarzą się z mistykiem, z joginem czy z osobą praktykującą owe duchowe aspekty naszego człowieczeństwa. Są to ludzie, którzy są na stałe połączeni. Być może jakiś bezprzewodowy system, który sprawia, że owi ludzie połączeni są ze źródłem, z tą biblioteką świadomości na stałe.
Nie potrzebują ku temu żadnych specyficznych rytuałów, żadnych praktyk. Nie muszą siedzieć z nogami skrzyżowanymi i medytować, dlatego że są w tym stanie medytacyjnym 24 godziny na dobę. To zdarza się czasami. Nie jest to bardzo popularny stan. Nie jest to na pewno większość z nas, dlatego większość z nas musi poświęcać temu procesowi pewne nasze pule energii, czasu i dedykacji. Natomiast są umysły, tak jak Nikola Tesla chociażby, czy Albert Einstein, którzy moim zdaniem byli na stałe połączeni ze źródłem. Ludzie, którzy doznali oświecenia i którzy są w stanie nie tylko dotrzeć do ogólnej bazy świadomości, ale również wykorzystać ten fakt do tego, aby pewne informacje przenieść z powrotem i przetłumaczyć je poniekąd w tym świecie fizykalnym, w tym świecie materialnym dla innych, czy chociażby po to, aby utworzyć swoje teorie, czy też bardziej praktyczne wynalazki w postaci urządzeń, które wykorzystują owe fenomeny pochodzące od samego źródła. Już na samym początku chcę powiedzieć, że absolutnie nie wątpię w jakość świadomości Alberta Einsteina, natomiast jego wypowiedź być może została mylnie przetłumaczona. Pamiętajmy o tym, że wokół Alberta Einsteina pracowała naprawdę wielka rzesza ludzi, asystentów i naukowców. Oczywiście będąc tak znaną postacią, zajmującą się tak głębokim tematem, nie był w stanie pewnych spraw ogarnąć samodzielnie, więc miał do tego sztab ludzi ze sobą.
Być może zakłamanie tutaj, o którym chcę wspomnieć, nie wywodzi się bezpośrednio od samego Alberta, ale być może jest to przekłamanie bazujące na tłumaczeniu, na interpretacji kogoś, kto nie do końca zrozumiał ową sentencję. Dlatego stawiam w dzisiejszym odcinku Chaty Mistyka wielki znak zapytania nad ową sentencją, że nie możemy rozwiązywać problemu z tego samego poziomu myślenia, który to stworzył owy problem. Ale również równolegle zachęcam was, drodzy słuchacze, do podjęcia próby naprawienia tego błędu i wychodzę z pewną propozycją. Pozornie ów cytat brzmi bardzo wzniośle, ale po krótkim zastanowieniu dochodzę do wniosku, że prawdopodobnie zakradł się tutaj pewien błąd, który powoduje diametralną zmianę percepcji tego zagadnienia. Nie wiem dokładnie, czy wynika to z tłumaczenia tego zdania, czy być może z różnic kulturowych, ale użycie słowa „myślenie” w tym zdaniu jest moim zdaniem w pewien sposób zwodnicze i dodatkowo pozostawia nas w pewnym ograniczonym schemacie rozumowania. Dlaczego? Innymi słowy, sposób, w jaki wypowiedziane jest to zdanie, narzuca już swoją formą pewien paradygmat. Paradygmat, czyli pewien schemat funkcjonowania, pewien schemat myślenia. Schemat, który implikuje już pewne ograniczenia, który w pewien sposób zawęża nasz obręb, czy też obszar odpowiedzi, którą byśmy mogli wystosować podług tego pytania. „Nie możemy rozwiązywać problemu z tego samego poziomu myślenia — brzmi to zdanie — który to stworzył owy problem”.
Co to oznacza? To znaczy, że aby rozwiązać problem, musimy popatrzeć na problem z wyższego poziomu. Jak gdyby z innego pułapu. To sygnalizuje owo zdanie, owa maksyma rzekomo wypowiedziana przez Alberta Einsteina. Problem, który tworzy umysł w wyniku naszych osądów, czy też naszych upodobań, czy niechęci, być może jakiegoś strachu, czy bardzo często naszego zbyt wielkiego stopnia zaangażowania właśnie w tą sferę fizyczną, zapominając o naszej sferze duchowej, to jednak końcowo nadal jest wytwór naszego umysłu. Czyli jeżeli problem pochodzi z tej sfery fizyczności, z tej naszej biologicznej sfery zwierzęcej i próbujemy ten problem rozwiązać czy też załatwić, wychodząc z tego samego poziomu, to jesteśmy w pewien sposób skazani na klęskę. Dlatego że jest to pewna domena. To jest to przysłowiowe pudełko, z którego nie jesteśmy w stanie wychylić głowy, aby zajrzeć poza obszar tego pudełka. Umysł, który posługuje się myślami. Wspominałem wielokrotnie o tym, że umysł jest niczym innym jak tylko nabytym przez nas narzędziem.
Tak samo jak wszystkie inne nasze cielesne organy. W tym wypadku jest to organ, który nie istnieje bezpośrednio, nie jest usytuowany w żadnej konkretnej części naszego ciała, ale jest to również narzędzie, które ma charakter zgromadzony. Jest to kolekcja pewnych nawyków, pewnych przystosowań, które to jesteśmy w stanie wypracować podczas naszego procesu socjalizacji początkowo i kiedy wychowujemy się jako dzieci, poznajemy różnego rodzaju elementy, którymi to posługuje się nasz umysł do późniejszego procesowania naszej rzeczywistości, a następnie wystosowujemy sobie nasz własny styl, nasz własny światopogląd. To wszystko jest wiedza nagromadzona. Więc umysł, który posługuje się zawsze myślami. Dodatkowo te myśli to w większości tak naprawdę werbalizacje, czyli słowa, z którymi utożsamiamy jakieś znaczenie. Większość naszych myśli, mógłbym śmiało powiedzieć, że w większości przypadków 95% czasu, który poświęcamy myśleniu podczas dnia, w tym czasie operujemy słowami. Czyli jeżeli pochodzimy z Polski, to operujemy oczywiście językiem polskim. Jeżeli pochodzimy z Anglii, posługujemy się słowami angielskimi, ale nadal umysł ten wykorzystuje jako narzędzie pośrednie właśnie zbiór znaczeń, które to przypisujemy słowom. Słowa, którymi skrzętnie posługuje się uparcie nasz wewnętrzny narrator.
Narrator, który to nie może nigdy się zamknąć. To jest ten narrator, z którym to właśnie borykamy się, kiedy doświadczamy różnego rodzaju niewygodnych stanów dla nas, czyli umysł. Czy to nam się podoba, czy jak to najczęściej chyba bywa, jak nam się to nie podoba, to że ten fakt, że istnieje gdzieś tam przypisany nam narrator, to jest właśnie ten gość czy ta gościówa, która prowadzi ten głośny monolog późno w nocy, kiedy to najczęściej leżymy sobie w łóżku i próbujemy zasnąć. Nagle okazuje się, że wszystkie problemy świata, oczywiście niecierpiące zwłoki, które to muszą być rozwiązane właśnie teraz, właśnie w tym momencie, kiedy to próbujemy zasnąć. I zanim możemy zapaść w owy zasłużony odpoczynek, na który czeka ciało, jednak wewnętrzny narrator właśnie zdecydował, że musi porobić troszeczkę nadgodzin. Bo skoro wyzwanie stało się problemikiem, problemik urósł do miana problemu, a problem zamienił się w dramat, to ten stan wymaga już od naszego narratora, od naszego umysłu dodatkowego wkładu czasu i energii. Dlatego, że umysł będzie zawsze próbował ten problem rozwiązać tu i teraz. To jest funkcja przetrwalnicza. To jest to, co pozwala ci trwać i żyć tutaj, w tym świecie, na tej planecie. Dlatego ten mechanizm przetrwalniczy często bierze górę.
Jeżeli doprowadzimy to do tego stopnia, że malutki problemik czy też wyzwanie rośnie w naszych oczach, w oczach naszego narratora wewnętrznego do skali potężnego dramatu, to oczywiście mechanizm obronny bierze górę. Dlatego, że jeżeli jest to rzeczywiście dramat, to trzeba nim się zająć tu i teraz. To jest rzecz niecierpiąca zwłoki. Więc w całym tym procesie, w tych praktykach, do których bardzo często zachęcam gości Chaty Mistyka, do procesów medytacyjnych, które są świetną odpowiedzią na tego typu dylematy i problemy. To wszystko właśnie ma zaprowadzić cię do pewnego spokoju umysłu, do tego, aby mały problem czy też małe wyzwanie nie urosło, nie przerodziło się w potwora i nie urosło do miana dramatu. Jeżeli nie jesteśmy w stanie kontrolować tych emocji, tych procesów myślowych, które to zachodzą w nas, to właśnie będziemy mieli do czynienia z ową nocną zmianą, którą to decyduje się podjąć nasz narrator. Kiedy to robi sobie nadgodziny, kiedy właśnie próbujemy zasnąć, kiedy ciało jest zmęczone i potrzebuje tej regeneracji, potrzebuje uzupełnienia tej puli energii życiowej, to właśnie umysł galopuje sobie w różnego rodzaju kierunkach. Także jest to moment, w którym jest poniekąd już za późno. To nie oznacza klęski, ale to, o co mi tutaj chodzi, co próbuję przekazać, to to, że powinniśmy starać się nie dopuszczać nigdy do tego momentu, kiedy to problemik urasta do miana problemu, a ten zamienia się w potężny dramat. Ale wracając do samego myślenia.
Zwykle większość naszych myśli przejawia się w postaci słów tak jak wspomniałem. Oczywiście myśli to nie tylko słowa. Są to też obrazy, są to dźwięki, zapachy i tak dalej. Generalnie wszystko to, co dostarczają nam zmysły poznawcze, można zakodować w myśl. Czy jest to uczucie dotyku, czy jest to uczucie zimna, gorąca i tak dalej, to wszystko możemy sobie wyobrazić w sposób wrażeniowy jako myśl, ale najczęściej w szybszych procesach rozumowych posługujemy się słowami, dlatego, że jest to forma kodowania naszej informacji. Aby przeliczać te wszystkie procesy, nasz komputer musi posługiwać się językiem. Językiem, którym w tym przypadku są słowa. I to słowa bardzo lokalne. Tak jak wspomniałem, jest to język polski, język angielski czy jakikolwiek inny język, z czym wiąże się również nasz aspekt kulturowy. Posługujemy się językiem w taki sposób i na tyle biegle, w jaki wyznacza nam nasza kultura.
Miejsce, z którego pochodzimy. Miejsce, w którym się urodziliśmy. Miejsce, w którym nasiąknęliśmy pewnymi schematami funkcjonowania, które najczęściej działają w takim celu, aby ogólnie społeczeństwo było w stanie przetrwać w danym obszarze, w danym klimacie, w danych warunkach geopolitycznych i tak dalej. Myśli występują w różnych innych formach, bardziej wrażeniowych, ale chyba jesteśmy w stanie w większości zgodzić się, że myśli przejawiają się w postaci słów. Słowa, czyli język. Język to bardzo silna konotacja z naszą kulturą. Kultura to coś, co nas z jednej strony łączy, co nas spaja w społeczność, w pewien sposób definiuje również, ale z drugiej strony jest to coś, co nas bardzo mocno ogranicza, chociażby ze względu na ową lokalizację naszej kultury. Mamy ograniczony obręb informacji o rzeczywistości, o świecie, w którym funkcjonujemy. Ten obręb informacji, który jest nam dany, w pewien sposób sprawdza się. Tak jak mówię, jesteśmy w stanie chociażby przetrwać jako wioska, jako społeczność, jako naród.
Z drugiej jednak strony bardzo mocno ogranicza nasz światopogląd i dodatkowo warunkuje sposób, w jaki myślimy. Skoro umysł posługuje się słowami, to posługujemy się tylko określoną bazą słownictwa, co przeradza się w późniejszym etapie na nasz sposób rozumowania, tudzież pojmowania rzeczywistości. Różne języki oparte na różnych kulturach pochodzących z różnych części świata będą w pewien sposób warunkować nasz sposób myślenia. Sposób myślenia różnych nacji, różnych społeczności. Tym samym będzie różny sposób odbioru rzeczywistości w tych różnych grupach, o których tutaj mówię. A zamiast odbioru rzeczywistości, skłonny jestem powiedzieć, że jest to sposób tworzenia rzeczywistości. Jeżeli rozumiesz, o czym tutaj mówię, to zdajesz sobie sprawę z tego, że każdy z nas jako indywidualna jednostka świadomości, aczkolwiek połączona czy też zanurzona w jedności świadomości, jest zdolna do tworzenia ułamka rzeczywistości. Czyli to ty tak naprawdę, uczestnicząc w tym świecie fizycznym, kreujesz swoją własną część, swój własny obręb rzeczywistości, która spójna jest z ogółem rzeczywistości. Czyli wszystkie jednostki świadomości, które uczestniczą w tym procesie, każda odrębnie, ale jednocześnie w całości tworzy ową rzeczywistość, w której funkcjonujemy. Czy możemy rozwiązać problem z tego samego poziomu myślenia?
Moim zdaniem stanowczo nie. To zdanie sugeruje, że rozwiązaniem jest samo myślenie. Być może jakiś inny rodzaj myślenia, ale nadal jednak samo myślenie. Samo myślenie jest jednak aktem umysłu, który jest jedynie narzędziem poznawczym. Narzędziem, z którym często pomyłkowo próbujemy się utożsamiać. Przykład: kiedy chcę posiać zboże, to najpierw muszę zaorać pole, prawda? Do tego wykorzystuję narzędzie, które nazywa się broną. Brona orze pole, ale moim celem jest to, aby wyrosło zboże, a nie to, aby użyć brony w polu. Rozumiesz różnicę? Posługuję się narzędziem po to, aby osiągnąć jakiś cel.
Moim celem nie jest to, aby użyć po prostu narzędzia. Einstein moim zdaniem też nie chciał jedynie użyć brony i również nie posądzam go o jakieś ułomne wymioty werbalne, dlatego że był to bardzo światły człowiek. Był to bardzo sprawny umysł również. Dlatego, moi drodzy, wychodzę z propozycją, aby zamiast słowa myślenie użyć słowa świadomość w tym zdaniu. To sprawi, że maksyma Einsteina nabierze zupełnie innego charakteru o dużo głębszym znaczeniu. Posłuchajmy. Nie możemy rozwiązywać problemu z tego samego poziomu świadomości, który to stworzył owy problem. Nie jest to już kwestia myślenia. Zmiana sposobu myślenia nie rozwiąże problemu, bo nadal będzie to myślenie. Być może będzie troszeczkę inne to myślenie.
Być może wydawać nam się będzie, że czujemy się lepiej, raźniej, lżej, ale nadal będzie to tylko praca na poziomie myślenia. Warto zauważyć również różnicę między pozerstwem, że tak powiem, a naszą prawdziwą istotą. Czasem zdarza nam się grać pewne drobne role w dramacie życia, w naszej codziennej aktywności z innymi ludźmi. W byciu w rodzinie, byciu w pracy, podczas naszej interakcji ze społeczeństwem. Gramy sobie te różne role w tej grze dlatego, że wydaje nam się, że tak powinniśmy robić. To jest właśnie to, co buduje naszą strukturę ego. Ten nasz wizerunek, z którym to utożsamiamy się. To, w jaki sposób wydaje nam się, że widzą nas inni. To, w jaki sposób wydaje nam się, że powinniśmy się zachowywać w towarzystwie innych. To jest wszystko właśnie to pozerstwo, o którym mówię.
Ze względu na innych jesteśmy w stanie tak naprawdę zmienić kompletnie wizerunek naszej prawdziwej istoty. Być może sami już nawet nie zauważamy wizerunku tego prawdziwego naszego jestestwa, tego bytu. Dzieje się tak bardzo często dlatego, że jesteśmy powodowani strachem. Bardzo często uczestniczymy w różnych gierkach, zachowujemy pewne pozory dlatego, że obawiamy się utraty własnego bezpieczeństwa w pewien sposób. Gramy tą rolę społeczną. Robimy czasem rzeczy, na które nie mamy często ochoty, ale zwykle przybieramy dobrą minę do złej gry i kontynuujemy te wszystkie nasze schematy. A to zwykle kosztuje nas bardzo dużo energii. To odgrywanie roli właśnie. To zachowanie, którego oczekuje nasze ego. Bo tak naprawdę, jeżeli zdajemy sobie z tego sprawę, to nie jest to zachowanie, którego oczekują od nas inni, tylko to jest to, co właśnie ten nasz wewnętrzny narrator posługujący się tą pozorną otoczką, która to stworzona jest przez ego, wykorzystuje przeciwko nam samym.
Czyli działamy przeciwko nam samym, kiedy to zbyt mocno utożsamiamy się z tym właśnie fałszywym wizerunkiem wystosowanym przez nasze ego. To nie jest to, czego oczekują od nas inni w większości przypadków, tylko to jest to, czego my oczekujemy od nas samych w obawie przed tym, jak będą nas widzieć inni. Ale prawdziwa jakość wiąże się z ulepszaniem na poziomie istoty, czy też naszej duszy, a nie na poziomie aktorskim, na planie filmowym, jakim jest nasze życie. Jak to jest z tym myśleniem? Jeżeli jestem nieszczęśliwy, to nie zmienię tego, myśląc pozytywnie czy powtarzając sobie 21 razy dziennie, że jestem szczęśliwy. To powszechne zdanie: „Don't worry, be happy” również jest sprzeczne poniekąd z tym, co ja czuję na temat tego tematu. Dlatego, że pozorne utrzymywanie dobrego humoru, uśmiechanie się do wszystkich, a w środku we mnie kotłuje się pewna wojna emocji i wszelkiego rodzaju uczucia, których to nie jestem w stanie uzewnętrznić, bo co powiedzą inni, to nie jest to prawdziwe rozwiązanie problemu. Jeżeli będę sobie powtarzał wielokrotnie, że jestem wspaniały, że osiągnę sukces i tak dalej, to być może zacznę w to wierzyć, ale to tak naprawdę nie do końca i nie zawsze, a moim zdaniem w większości przypadków wcale nie prowadzi do polepszenia jakości mojego funkcjonowania. To być może zaprogramuje mój umysł tymczasowo i sprawi, że poczuję się chwilowo lepiej, ale zwykle umysł powraca po pewnym czasie do swoich starych gierek i nieoczekiwanie dramat rozpoczyna się na nowo. I znowu leżę w łóżku, jest druga w nocy, powinienem dawno spać, ale w mojej głowie kotłują się myśli, problemy niecierpiące zwłoki, które to muszą odkryć rozwiązanie właśnie w tym momencie, kiedy to moje ciało i moja pula energii jest już na niskim poziomie i musi doznać zasłużonego czasu odpoczynku.
Aby zrozumieć problem, musimy rozumieć, jak funkcjonuje umysł. Mogę ci powiedzieć, że umysł posługuje się myślami, że nie lubi pustej przestrzeni i stara się ją zawsze wypełnić. Ale jesteśmy w stanie to zhakować. Jesteśmy w stanie wypełnić ten umysł chociażby mantrą, ale to wszystko są rzeczy, które musisz poznać samodzielnie. Ja mogę o tym wszystkim mówić i często wspominam, ale nie daję wam konkretnych wskazówek, jak dokonywać praktyk. Po te musisz sięgnąć samodzielnie. Musisz znaleźć metodę, która jest odpowiednia dla ciebie w tym czasie. Metodę, którą jesteś w stanie zweryfikować, kiedy powątpiewasz w skuteczność jej działania i jesteś w stanie ją modyfikować i ulepszać po to, aby była w stanie doprowadzić cię do lepszej jakości. Musisz poznać krajobraz swojego umysłu. Tam się naprawdę wiele dzieje i to wymaga pracy.
To wymaga pewnego doświadczenia. Co trzeba zrobić? Zwykle trzeba usiąść, zamknąć oczy i zachowując pełną uważność, przestać reagować na bombardujące nas myśli. Kompletny brak reakcji na to, co na zewnątrz i brak reakcji na to, co zachodzi wewnątrz, ale nadal w pełnej uważności, bez jakichkolwiek opinii. Wówczas odpowiedzi pojawią się automatycznie. Być może nastąpi taki stan, w którym nie warto zadawać już pytań. Medytacja jest praktyką, wymaga dedykacji, wymaga pracy regularnej i wymaga zaangażowania. Ale pomyśl sobie teraz w ten sposób: jeżeli poświęcisz chociażby tylko 10% energii, którą zużywasz na swoje dramaty i zainwestujesz ją w medytację, to wyobraź sobie, że twój zysk będzie wielokrotny. Wiedział to zapewne również Albert, więc skłonny jestem powiedzieć, że mamy tu do czynienia ze świadomością raczej niż myśleniem w tym zdaniu, które rzekomo wypowiada Albert Einstein. To jest ten nasz kolejny, wyższy level, zupełnie inny pułap.
To jest ten widok z lotu ptaka, gdzie wszystkie ludziki poruszające się w blaszanych pudełeczkach na kółkach i wszystkie ich problemiki z tej wysokości wydają się błahe. Kiedy myślę o tych ludzikach w blaszanych pudełeczkach, czyli w samochodach, to przypomina mi się moja mama, więc pozdrawiam moją mamę. Jeżeli słuchasz tego odcinka, pozdrowienia i uszanowanie dla ciebie. Powracając do naszych rozważań na temat umysłu i jego hierarchii w warstwach naszego jestestwa, to byłbym skłonny, aby skonceptualizować sobie pozycję owego umysłu. Jestem w stanie umieścić go poniżej pułapu, na jakim funkcjonuje świadomość. Świadomość jest wymiarem, w którym zawiera się umysł. Nie zrozum mnie źle, to nie jest tak jak szczebelki drabinki, że jest ciało, później jest umysł, później jest świadomość. Tylko im wyższa forma istnienia, tym bardziej jest ona obecna. Przenika wszystkie pozostałe, poniższe formy. Czyli umysł przesiąknięty jest świadomością.
Podobnie z naszym ciałem. Podobnie z całą naszą energią. Ta hierarchia wymiarów rzeczywistości bardzo fajnie i ciekawie przedstawiona jest w Wedach. Wedy, czyli pradawne skrypty opisujące wiedzę. Wiedza, która została zgromadzona, usystematyzowana i przekazana na obszarze, który znajduje się za rzeką Indus. Czyli mam tutaj na myśli Indie. Ta hierarchia mianowicie przedstawia się następująco. Według Wedów istnieje pojęcie Atman. Atman, czyli twoja uważność, twoja esencja natury, która pozwala ci obserwować twoje uczucia, myśli i emocje. Tutaj w skrócie opiszę tylko tą hierarchię.
Jest to notabene sześć poziomów, czy też stanów, które wiążą się z naszym ludzkim doświadczeniem, z naszą ludzką istotą. Ale w Wedach jest to bardzo fajnie usystematyzowane i opisane. Istnieje sześć poziomów. Oczywiście nie bierz tego nigdy dosłownie, kiedy mówię o poziomach. Jest to język metafizyczny, jest to język mistyczny, więc są to tylko paralele. Jest to model pojmowania rzeczywistości. To nie jest drabinka, po której wspinamy się szczebel po szczeblu. Poczynając od dołu: świat fizyczny, czyli najniższa sfera, obszar, którego doświadczamy przy użyciu naszych pięciu zmysłów poznawczych To jest właśnie to środowisko, w którym jesteśmy w stanie zaistnieć. To jest ten plan filmowy, to jest to środowisko naszej gry komputerowej, które serwuje nam system. Kolejnym etapem ponad światem są nasze zmysły.
To jest drugi poziom. Zmysły, które umożliwiają pojawienie się odczuć, czyli to jest to, czym jesteśmy w stanie samplować, próbnikować nasze otoczenie, co dostarcza nam pewnych informacji. Czyli pięć głównych zmysłów poznawczych, które umożliwiają nam pojawienie się odczuć. Co to są odczucia? Odczucia to już są reakcje, takie jak na przykład odczucie zimna. Jest jasno, jest ciemno i tak dalej. Jest to w pewien sposób już nasza reakcja na dane fenomeny, które istnieją w rzeczywistości. Czyli kolejnym, trzecim poziomem będą właśnie nasze ludzkie odczucia. Odczucia pojawiają się za sprawą umysłu, czyli jak gdyby wyższego poziomu. Ale tutaj mędrcy, którzy stworzyli owe Wedy, dzielą umysł na dwie kategorie.
Na ten, którego nie możemy kontrolować i tą część umysłu nazywają manas, i tą część umysłu, którą jesteśmy w stanie kontrolować, nazywają buddhi, czyli jest to poniekąd nasz intelekt. To jest właśnie ten obszar umysłu, którego możemy podjąć próbę kontroli. To jest ta część umysłu, którą jesteśmy w stanie praktykować, czy też trenować podług naszej własnej intencji. Więc nasz umysł rozszczepił się na manas i buddhi. Oczywiście nie jest to fizyczne rozszczepienie. To są dwa stany, które współistnieją ze sobą, które tworzą całość tego aparatu, którym jest umysł. Ale ponad tym wszystkim, na samej górze stoi właśnie wspomniana Atma. To jest właśnie poziom, który umożliwia inną perspektywę. To jest poziom, który wznosi się ponad umysł i jego ograniczenia. Atma, ten nadrzędny zbiór, który przenika wszystkie poniższe poziomy, ale jednocześnie istnieje ponad.
Wykracza również poza dziedzinę umysłu. Świadomość ma wyższy status niż umysł, prawda? I czy to nie jest właśnie to miejsce, z którego możemy odnieść się z pewnym dystansem do naszego problemu? Bo skoro problem został wygenerowany w umyśle, to nie może być rozwiązany z tego samego poziomu, w którym funkcjonuje umysł, prawda? Ale być może rozwiązanie istnieje, jeżeli dostrzeżemy je z wyższego poziomu, z poziomu Atmy, czyli z poziomu świadomości. To jest właśnie moja propozycja, z którą wychodzę do was, drodzy goście Chaty Mistyka dzisiaj. Więc teraz zamieńmy ponownie te słowa w owej maksymie rzekomo wypowiedziane przez Alberta i usłyszymy: „Nie możemy rozwiązywać problemu z tego samego poziomu świadomości, która stworzyła owy problem”. Tutaj tak naprawdę druga część zdania wydaje się być zbędna, dlatego, że czy świadomość jest w stanie tak naprawdę stworzyć problem? To znaczy jest w stanie tworzyć pozorny problem. Jeżeli wzięcie udziału w tym procesie rozwiązywania problemu doprowadzi nas w pewien sposób do postępu, czyli jeżeli zaprowadzi nas na drogę ewolucji, samorozwoju, to oczywiście system jest w stanie wygenerować owy problem, owo wyzwanie, które my jako bohaterzy w owej komputerowej symulacji mamy za zadanie po prostu się z tym problemem uporać.
Więc na takiej płaszczyźnie problem może wywodzić się od samego źródła. Ale problem, który zakorzeniony jest w naszym umyśle, czyli w tym niższym poziomie naszego istnienia, naszego człowieczeństwa, jak najbardziej wydaje się z tego wyższego poziomu możliwy do rozwiązania, do przezwyciężenia, do uporania się z nim. Być może do po prostu rozpuszczenia owego problemu, czy też przyczyny owego problemu. Więc zachęcam wszystkich bardzo serdecznie do podjęcia próby zmierzenia się z tym dylematem, który przyniosłem ze sobą dzisiaj do Chaty Mistyka. Ale oprócz Alberta Einsteina chcę jeszcze na chwilę zaprosić do Chaty Mistyka pewnego innego znanego filozofa, czy też myśliciela, mianowicie René Descartes, czyli słynny Kartezjusz, który w swojej rozprawie pod tytułem „Medytacje”... To jest bardzo ciekawa praca filozoficzna, aczkolwiek nie ma to nic wspólnego z medytacjami tak naprawdę. Są to bardziej kontemplacje na różnego rodzaju tematy filozoficzne. To jest właśnie kolejny przykład na to, że jest to po prostu przekłamanie językowe, być może wywodzące się z odrębnej kultury, być może z niewłaściwego przetłumaczenia. Sam Kartezjusz nadał swojej pracy takowy tytuł. Ja tą pracę studiowałem dosyć skrupulatnie swego czasu, więc jestem zaznajomiony z tym tekstem bardzo dobrze.
I tutaj z perspektywy moich doświadczeń medytacyjnych jestem w stanie śmiało stwierdzić, że praca Kartezjusza nie ma nic wspólnego z jakąkolwiek techniką medytacji. Jest to bardziej kontemplacja i zagłębianie się w procesy logiczne. Natomiast również w tym przypadku, moim zdaniem, zakrada się tutaj potężny błąd, który to tak naprawdę wywiera potężne piętno na całym naszym dorobku kulturowym jako społeczności europejskiej głównie, bo o tym mówię. Jest to koncept, który jest tak naprawdę zupełnie odmienny do konceptu pochodzącego ze Wschodu. No i właśnie parę zdań chcę o tym opowiedzieć. Otóż w swojej rozprawie pod tytułem „Medytacje” René Descartes, kiedy odrzuca stopniowo wszystko, co w rzeczywistości jest wątpliwe, niedające się udowodnić. Jest to notabene bardzo stary koncept, którym to zajmowali się sadhu, czy tak zwani święci właśnie na terenie Indii już od tysięcy lat, więc Kartezjusz nie wychodzi z niczym nowym, kiedy to powątpiewa sam fakt swojego własnego istnienia i rzeczywistości. Jest to właśnie owa iluzoryczna maja, o której to mówią asceci i jogini wywodzący się z terenu Indii. Natomiast Kartezjusz jako znana w śmietance towarzyskiej postać wychodzi właśnie ze swoją pracą. Tutaj śmieję się, bo przypominają mi się fakty z życia samego Kartezjusza.
Był to rzekomo ochlej i obdartus, który swoją pracę pisał w karczmie. Miał pokoik po prostu nad pokojem, w którym to znajdowała się karczma, więc otoczony był zupełnie przeciwną atmosferą do tego, co byśmy mogli pobieżnie sobie wyobrazić jako tak dogłębnego filozofa zajmującego się tak wzniosłymi myślami. Generalnie pracę pod tytułem „Medytacje” pisał po prostu będąc nawalony winem i otoczony dziewczynami siedzącymi na jego kolanach. Ale to tylko taki szczegół. To jest kolejny dowód na to, jak sprawy wyglądają naprawdę, a jak jest to przedstawiane całemu światu. Natomiast mówię o tym tylko z tego powodu, że jego myśl, jego sentencja „Myślę, więc jestem” stała się tak bardzo popularna. Natomiast większość ludzi nie zastanawia się tak naprawdę w ogóle nad sensem tego zdania. Ja jestem w stanie stwierdzić, że zakradł się tutaj kolejny błąd. Kartezjusz, jedyne, co pozostaje w obrębie jego własnego doświadczenia w owych medytacjach, jedynym faktem, który to nie daje się obalić, to jest właśnie fakt samoistnienia. I z tym w ogóle się nie sprzeciwiam, aczkolwiek samo zdanie, na którym bazuje ten wniosek „Myślę, więc jestem”, moim zdaniem jest błędne.
Mówienie, że myślenie definiuje egzystencję, fakt bycia jest moim zdaniem poważną pomyłką. Myślenie, tak jak wspomniałem wcześniej, jest umiejętnością. Jest to umiejętność nabyta. Większość z umiejętności, które posiadamy, są umiejętnościami, które zostały przez nas nabyte. Myślenia trzeba się po prostu nauczyć. Przykład ku temu jest taki: dzieci, kiedy przychodzą na świat, nie myślą. To zajmuje dłuższy czas, zanim dziecko nabierze tak zwanej umiejętności myślenia, zanim pozna słowa, zanim zacznie posługiwać się owym językiem, który narzucany jest przez środowisko, przez rodziców. Czy to oznacza, że dzieci nie istnieją dlatego, że nie myślą? No raczej nie. Bardziej kompleksowe procesy myślenia wymagają odpowiedniego słownika, prawda?
Kiedy posługujemy się tymi wszystkimi procesami myślowymi, tymi procesami logicznymi, potrzebujemy ku temu odpowiedni zasób słów. Język jest potężnym elementem formującym myślenie, tak jak to wykazaliśmy sobie również, co przekłada się na planowanie czy też przewidywanie pewnych zjawisk w przyszłości. Więc zakres słownictwa, chociażby dwuletniego dziecka jest bardzo minimalny, umówmy się. Czy to oznacza, że tego dziecka nie ma albo że jest tylko w jakimś minimalnym zakresie? Czy to oznacza, że to dziecko istnieje częściowo, a częściowo nie istnieje? Więc „Myślę, więc jestem”. Chyba bardziej jestem skłonny powiedzieć: „Jestem, więc myślę”. Myślenie nie warunkuje teraźniejszości, nie warunkuje istnienia czy też naszej uważności, czy absolutnie nie uwarunkowuje świadomości. Myślenie jest wyuczonym procesem, dodatkowo bardzo powolnym. Ma charakter liniowy, prawda?
Myślimy najczęściej po kolei. Musimy wziąć jedną rzecz i przerodzić to w proces. Jedna rzecz, później następna, później następna. Jesteśmy w stanie poskładać elementy. Czyli ma właśnie myślenie o charakterze liniowym. Musimy znać litery czy też głoski. Z tych układamy sobie słowa, słowa porządkujemy w zdania, zdania tworzą wypowiedzi, wypowiedzi tworzą książki i opisy, i tak dalej. Tymi niezręcznymi środkami próbujemy sobie opisywać uniwersalne zasady funkcjonowania rzeczywistości. Więc rozumiesz już teraz, droga słuchaczko, drogi słuchaczu, że poniekąd jesteśmy skazani na klęskę tego procesu. Jeżeli wyjdziemy z tego poziomu myślenia, który to posługuje się słowami, który to posługuje się literami, tymi całymi uwarunkowaniami wiążącymi się z naszą lokalizacją geokulturową, to z tego poziomu jesteśmy w stanie tak naprawdę ogarnąć bardzo niewiele.
A my w przypadku większości naukowców w dzisiejszych czasach próbujemy właśnie przy pomocy tych słów przede wszystkim dostrzec, a później opisać prawidła i fenomeny, którymi to cechuje się nasza rzeczywistość. Rzeczywistość, która jest nieskończona, która jest wieczna, która jest absolutna. Tutaj słowa i język już nie dają rady po prostu. Te wszystkie procesy są powolne. Ten nasz dostęp do informacji i samo przetwarzanie owych procesów następuje w bardzo mozolny, powolny sposób. Jest bardzo niezręczne. Jesteśmy bardzo pod tym względem ociężali, nieudolni. Dlatego tak istotna ta sfera duchowa, bez której to nie jesteśmy w stanie w pełni uczestniczyć w doświadczeniu bycia człowiekiem. Dlatego bardzo gorąco, po raz kolejny zachęcam wszystkich przybyszy w naszym magicznym lesie, na naszej wyspie pośród głębokiego oceanu świadomości do podjęcia samodzielnej pracy przede wszystkim. Również do dzielenia się swoimi wnioskami, swoimi doświadczeniami z innymi w formie komentarzy, które możecie zostawiać pod audycją w archiwum na YouTube, czy też na stronie internetowej Radia Paranormalium.
Bardzo gorąco zachęcam was do dyskusji. Być może nie zgadzasz się ze mną. Również bardzo chętnie posłucham czy też przeczytam twojej opinii na temat rzeczywistości, na temat tego, z jakiego poziomu jesteśmy w stanie rozwiązywać nasze codzienne problemy. Ja natomiast wychodzę dzisiaj z taką oto propozycją, z tego typu koncepcją, która tak naprawdę może mieć bardzo użyteczny charakter tak długo, jak jesteśmy w stanie wznieść się na wyższy poziom oglądu rzeczywistości. Jesteśmy w stanie doświadczać wyższego poziomu świadomości i z owego metaforycznego lotu ptaka jesteśmy w stanie dostrzec, jak błahe i lapidarne są w większości problemy, z którymi to borykamy się podczas naszej codzienności. Jesteśmy w stanie rozpostrzeć nasze skrzydła i popatrzeć na to wszystko z troszeczkę innej perspektywy, nabrać troszeczkę dystansu. To zapewniam ciebie, droga słuchaczko i drogi słuchaczu, że twoje życie staje się dużo piękniejsze, przepełnione mnogością kolorów. To, w jaki sposób ty rezonujesz, będzie przekładać się bezpośrednio na całe twoje najbliższe otoczenie. A ponieważ każdy z nas z osobna jest odpowiedzialny za tworzenie ułamka naszej wspólnej rzeczywistości, to tak ważne jest, żebyśmy rezonowali wspólnie na tych samych czy też podobnych częstotliwościach. Aby świat, który wspólnie tworzymy, przepełniony był miłością, tolerancją, akceptacją, współczuciem i abyśmy po prostu udoskonalali się wszyscy razem i każdy z nas z osobna w tym samym czasie jako ogólna pula świadomości, która to zesłała siebie w postaci tych dziwnych ludzików przemieszczających się tymi metalowymi pudełeczkami, siedzących w tych jeszcze dziwniejszych pudełeczkach przed świecącymi ekranami z klawiaturą.
Wiesz, o czym mówię. Każdy z nas z osobna, a tak naprawdę wszyscy razem zanurzeni w tej samej puli świadomości jesteśmy w stanie polepszyć jakość owego bytu, owego funkcjonowania. Warto to dostrzegać, warto się tym zajmować. Pokój i miłość dla was wszystkich, drodzy słuchacze. Zapraszam do naszych kolejnych spotkań. Ponieważ jestem już w innej części czasoprzestrzeni, od paru tygodni jestem już zaangażowany w pracę po to, aby umożliwić sobie w przyszłości kolejne rozdziały, kolejne podróże. Także kolejny temat, kolejne nasze spotkanie w Chacie Mistyka mam nadzieję, że pojawi się już wkrótce. Natomiast zapraszam póki co do odwiedzania i odkurzania odcinków archiwalnych. Jest tam naprawdę dużo fajnych opowieści i dużo otwieraczy umysłów, ale to tylko od ciebie zależy, czy odnajdziesz owo narzędzie i czy jesteś w stanie je wykorzystać. Ale do tego wszystkich bardzo gorąco i serdecznie zachęcam.
Zachęcam do poszerzania świadomości i do rozpoczęcia pracy, abyśmy wspólnie mogli wibrować na dużo wyższym, ciekawszym i milszym poziomie. Pokój i miłość. Pranam. Chata Mistyka