[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. No to chyba dzisiaj mogę spokojnie powiedzieć z czystym sumieniem: witajcie bardzo gorąco i serdecznie, bo nam tak się jakoś chłodno za oknem zrobiło, niektórym aż zaczęło brakować tych upałów. Tak więc jeszcze raz witajcie bardzo gorąco i serdecznie. Poniedziałek, 8 lipca, Anno Domini 2019. Rozpoczynamy kolejny odcinek, ostatni przed krótką wakacyjną przerwą, odcinek audycji „Świat oczami duszy”. Audycja w całości poświęcona meandrom świadomości. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[01:15] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam wszystkich serdecznie.
[01:18] - Zanim oddam głos panu Sławkowi, tradycyjnie podam kontakty do Radia Paranormalium. Numer, pod który będzie można dzwonić to 530 620 493. Myślę, że linię telefoniczną chyba możemy dzisiaj już od początku uruchomić, nie?
[01:38] - Tak. Spokojnie panie Marku, tematy są poszarpane, z różnej dziedziny, więc w dowolnym momencie mogę sobie to przerwać.
[01:49] - A więc jeszcze raz: numer telefonu, pod który można dzwonić, ale również wysyłać SMS-y to 530 620 493. Skype też można próbować: radio@paranormalium.pl. Jesteśmy także na Gadogadu pod numerem 36 08 80 02. Czekamy także oczywiście na pytania i komentarze na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku na kontach Radia Paranormalium i Świat oczami duszy, na grupach Radia Paranormalium i Czytelników Nieznanego Świata, a jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i propozycje tematów świadomościowych i okołoświadomościowych do omówienia na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. A więc teraz, panie Sławku, z czystym sumieniem oddaję panu głos.
[02:53] - Dziękuję panie Marku. Kochani, jeszcze raz witam was serdecznie. Tak jak powiedział pan Marek, mamy małą przerwę urlopową i z tego, co kojarzę, to chyba wracamy 5 sierpnia.
[03:10] - Dokładnie 5 sierpnia, w poniedziałek o 20:00 słyszymy się ponownie live.
[03:17] - Okej, dobra, czyli to mamy doprecyzowane. I teraz następny temat, powiem od razu na początku, bo z tego, co pamiętacie, mówiłem, że będę dzisiaj próbował poruszyć temat tego, że każdy ma dokładnie to, w danym momencie, czego pragnie. Jak zwykle w naszym pozaradiowym, pozaudycyjnym życiu pojawiło się parę ciekawych rozmów, parę ciekawych pytań, parę ciekawych komentarzy, więc pewnie od tego zacznę. I teraz jeszcze jedna ważna rzecz na początku. Gdybym się tutaj z czymś nie wyrobił, to wrzuciłem. Pochwalę się, wrzuciłem znowu po krótkiej przerwie cztery filmiki na YouTube na swój kanał, więc gdybyśmy dzisiaj czegoś tutaj nie dogadali, nie zdążyli, to zapraszam, bo też tam parę fajnych komentarzy się pojawiło, które będą notabene też początkiem naszej dzisiejszej audycji. Więc zaczynamy. Pierwszy temat, który chciałbym poruszyć, jest kontynuacją tego, o czym rozmawialiśmy w zeszłym tygodniu i też jest na kanwie komentarzy jednego z naszych słuchaczy à propos świadomości, duszy i komunikacji z duszą. Dobra, po kolei. Czym jest świadomość?
A przede wszystkim takie pytanie: czy świadomość, czy nasza dusza ma emocje? Bo zauważyłem, że często w różnych rozmowach duszy przypisuje się ludzkie cechy. Jest to całkowicie zrozumiałe, ponieważ łatwiej nam jest pewne rzeczy wtedy zrozumieć, jeżeli spróbujemy to do czegoś porównać. Natomiast jeżeli się to kończy tylko na porównywaniu, to jest okej, natomiast jeżeli zaczynamy to sobie też utożsamiać z ludzkimi zachowaniami, to mogą pojawić się problemy z właściwym zrozumieniem. Opowiem to, nazywając rzeczy po imieniu. Czy dusza ma emocje? Na początek podpowiem wam, żeDzielimy często, pokazując holistyczny obraz człowieka, mówimy, że człowiek funkcjonuje na czterech płaszczyznach. Na płaszczyźnie fizycznej, na płaszczyźnie mentalnej, rozumowej, na płaszczyźnie emocjonalnej i na płaszczyźnie duchowej. To tworzy cały obraz człowieka. Tu by wskazywało na to, że emocje i dusza to są dwie oddzielne płaszczyzny.
I ja się z tym, słuchajcie kochani, zgadzam. Dlaczego ja się z tym zgadzam? Ponieważ jak myślicie, czy nasza świadomość, nasza dusza przeżywa tak jak my wszystkie nasze sytuacje emocjonalne, nasze porażki, nasze sukcesy, nasze powodzenia, nasze niepowodzenia? Czy dusza to przeżywa? Bo ja też w niektórych wypowiedziach osób zajmujących się tematami duchowymi słyszę takie stwierdzenia, że dusza cierpi, że dusza choruje, że duszę trzeba uleczyć, że duszę trzeba uzdrowić. Jak to jest? Zastanówcie się, proszę, jak macie oczywiście taką ochotę. Czy na przykład mając świadomość, że karzecie w danym momencie dziecko za coś po to, żeby je nauczyć odpowiedzialności na przykład. Brania odpowiedzialności na przykład na siebie. Albo pokazujecie mu, że każda czynność, którą w życiu wykonujemy, ciągnie za sobą jakieś konsekwencje.
Czy mając świadomość, że robicie dla dziecka coś dobrego, czy przeżywacie to? Na pewno jesteśmy ludźmi, więc w pewien sposób przeżywamy to. Bo żaden normalny rodzic nie lubi karać swojego dziecka. Ja swoim dziewczynkom zawsze mówiłem: „Słuchajcie, przykro mi, ale taką mam robotę, to ja was muszę tego nauczyć, a nie kto inny. I wcale mi to żadnej radości nie sprawia”. Więc wiadomo, że rodzic nie ma frajdy z karania dziecka. Kara jest tylko, czy jakieś ograniczenia są naturalną konsekwencją tego, co dziecko zrobi i też pokazaniem mu, że każda czynność niesie ze sobą jakiś dalszy ciąg. Mając świadomość tego, nie przeżywamy tego już w taki sam sposób jak nasze dziecko, które nie ma świadomości i zazwyczaj zakłada, że ktoś się na niego ugna. To taki przykład z dzieckiem. Następny przykład, jaki mi przychodzi do głowy, to gdybyście mieli świadomość tego, co będzie po śmierci, czyli mieli pewność, mieli przekonanie tego, co się wydarzy po naszej śmierci, to czy przeżywalibyście tą śmierć?
Czy balibyście się tej śmierci? Pewnie niektórzy by się troszeczkę po ludzku bali. Natomiast pewnie byłyby obawy związane, kiedy ona nastąpi, w jakich warunkach ona nastąpi. Na pewno poczucie straty bliskich i tego, co tutaj na tej ziemi, mimo tego naszego narzekania, fajnego się dzieje. Natomiast sama świadomość powoduje już to, że jesteśmy spokojniejsi. Czy mając taką pełną świadomość, że to, co robimy dzisiaj, to, jak się zachowujemy dzisiaj, jakie decyzje podejmujemy dzisiaj, jakimi emocjami kierujemy się dzisiaj, będzie skutkowało tym, jak będzie wyglądało nasze następne życie. Czy mając świadomość tego, balibyście się śmierci? Czy może bardziej następnego życia? Ze świadomością jest właśnie tak, że będąc świadomym podchodzimy do pewnych rzeczy, do tych rzeczy, których jesteśmy świadomi, podchodzimy z pewnym spokojem, z pewnym dystansem. Ja podaję też czasami taki przykład biedy, wojny, cierpienia na przykład w krajach afrykańskich czy w krajach słabiej rozwiniętych cywilizacyjnie.
Czy mając świadomość tego, że każdy z nas, aby być w tym miejscu, w którym jest w tej chwili, musiał przeżyć dokładnie takie same sytuacje albo bardzo podobne sytuacje, jak przeżywają ludzie obecnie w tamtych miejscach. Że gdybyście mieli świadomość tego, że nie da się pójść od razu do siódmej klasy, nie zaliczając drugiej klasy, trzeciej, czwartej, piątej, później szóstej i dopiero do siódmej. Że proces rozwoju, proces ewolucji jest właśnie takim procesem, że trzeba wszystkie te doświadczenia zaliczyć i odfajkować. Łącząc to ze świadomością tego, że dusza wybiera czas i miejsce narodzin i to jest elementem procesu rozwoju świadomości, rozwoju i ewolucji człowieka.To czy już z takimi emocjami podchodzilibyście do sytuacji innych ludzi? Właśnie tych, którym bardzo często współczujemy. Współczucie jest normalną reakcją na krzywdę drugiego człowieka. Ale mając świadomość, że jest to element rozwoju tej osoby, tej duszy, tej świadomości, czy wasz sposób patrzenia nie uległby troszeczkę zmianie? Mówię o tym, ponieważ audycja nazywa się „Świat oczami duszy”, więc od czasu do czasu, jak nie wchodzimy w jakieś inne tematy, staram się wam pokazać, jak to właśnie wygląda z punktu widzenia duszy. Czy dusza razem z nami przeżywa i przeżywa w taki sam sposób jak my? Nie.
Oczywiście odbiera, rejestruje i jest świadoma tych emocji. Natomiast jest też świadoma, że jest to druga klasa, trzecia klasa, piąta klasa czy siódma klasa i bez tego etapu nie pójdziemy dalej. Więc to pojęcie cierpiącej duszy, chorującej duszy jest taką próbą przypisania pewnych ziemskich cech właśnie naszej duszy, naszej świadomości. Mówię wam o tym, żebyście po prostu wiedzieli. Natomiast skoro dusza nie ma emocji, skoro nie odczuwa emocji tak jak my, to czym jest dusza? Kochani, dusza nie ma emocji. Dusza sama w sobie jest emocją, jest miłością. I to jest ta subtelna różnica. Dusza nie ma emocji. Dusza jest emocją, jest miłością.
I też jest to kolejny dowód, przykład na to, kto tak naprawdę się rozwija i komu te doświadczenia wszystkie, przez które przechodzimy, są potrzebne i kogo rozwijają. Jeżeli dusza jest świadomością i ma świadomość tego, że pewne rzeczy muszą się wydarzyć, bo bez pewnych rzeczy, bez pewnych wydarzeń, bez pewnych emocji, jak się kiedyś mówiło, że dziecko się nie wychowa bez płaczu, nie wychowa się dziecka. Więc z punktu widzenia duszy i rodzice o tym wiedzą, przynajmniej większość wiedzi. I z punktu widzenia duszy wygląda to właśnie dokładnie tak samo. Bez płaczu, bez tych doświadczeń nie wychowa się człowieka, nie rozwinie się jego świadomość. Więc poprzez te emocje, poprzez te doświadczenia rozwijamy się my jako ludzie, bo to my cierpimy. To my przeżywamy załamania, depresje. To my się stresujemy, to my się radujemy. To my doznajemy całego wachlarza emocji, których nie doznaje dusza. Opowiem wam przykład.
Zresztą znacie pewnie takie przykłady ze swojego życia. Mam takiego serdecznego kolegę z czasów podstawówki, z którym zamieniliśmy się, tak przynajmniej w ocenie moich znajomych z klasy, w role. To jest historia z mojego spotkania klasowego. Jak „Nasza klasa” powstawała i tak dalej, to też miałem taką przygodę spotkania swoich kolegów i koleżanek z podstawówki. I tam właśnie też nastąpiło to porównanie. Natomiast o co chodzi? To była taka u nas w okolicach słynna historia, ponieważ jego córka wpadła pod samochód. Zabił ją samochód pod jej własnym domem i na oczach jej babci, na oczach jej wujka. I to na takiej ulicy, gdzie samochód przejeżdża raz na trzy godziny. I część ludzi nazwie to oczywiście zbiegiem okoliczności, pechem.
Natomiast to była taka sytuacja, w której to najpierw żona miała odebrać córkę, natomiast coś jej tam wyskoczyło, samochód jej się zepsuł czy coś takiego. Dzwoniła do męża, czyli do tego mojego kolegi, żeby ją odebrał. Ona miała siedem lat. Żeby ją odebrał ze szkoły. Okazało się, że on jest gdzieś daleko w trasie, nie może dojechać i poprosili wujka, czyli brata mojego kolegi, żeby odebrał ją ze szkoły. Ona miała siedem lat i jak rozmawiałem z tym swoim kolegą, mówi: „Słuchaj, dopiero po jej śmierci pewne rzeczy się poukładały, poskładały”. Ona miała swoją, może od trzeciego roku życia, przynajmniej tak zaczęła o tym mówić, miała swoją przyjaciółkę, niewidoczną przyjaciółkę, z którą się bawiła, z którą rozmawiała. Oni myśleli, że to po prostu jakieś wymysły.Małego dziecka, tak? Wyobraźnia. Natomiast ona często im powtarzała: „Nie, nie martwcie się, ona mi wszystko powiedziała.
Ona mi powiedziała, że będzie dobrze”. I ona od któregoś momentu swojego życia miała świadomość, że zginie w tym wypadku. Jedną z pierwszych książek, jak szła do zerówki, to powiedziała, żeby jej kupili Biblię dla dzieci. I ona tą Biblię zawsze ze sobą wodziła, zawsze ze sobą do szkoły nosiła. Ona z tą koleżanką tam czytała, ona uspokajała swoich rodziców, mówi: „Nie martwcie się, jak mnie nie będzie, mi będzie bardzo dobrze”. Oni z przerażeniem słuchali tych opowieści, natomiast nie bardzo chcieli wierzyć w to, że do czegoś takiego dojdzie. No i doszło. I po co o tym mówię? Bo tak właśnie wygląda świadomość. Tak właśnie wygląda świadomość.
I z punktu widzenia duszy, z punktu widzenia tej duchowej opieki, jaką ta dziewczynka miała, ona była spokojna. Coś, co dla nas, ludzi wiedzących, że za trzy lata na przykład zginiemy w wypadku samochodowym, z ludzkiego punktu widzenia emocjonalnego byłoby w ogóle po prostu nie do przyjęcia. Więc tak wygląda świadomość. Czy w wypowiedziach tej dziewczynki były jakieś emocje? Tak, była miłość, była troska o rodziców, chęć uspokojenia ich i zapewnienia, że wszystko będzie dobrze. W sensie takim, żeby się nie martwili, że jej nie będzie się działo żadna krzywda. Tak wygląda świadomość i tak wygląda patrzenie oczami duszy. Patrzenie oczami świadomości bez emocji. Emocje są ziemskim wynalazkiem, są domeną ziemskiej natury. Ja miałem bardzo dużo też czasu patrzenia na swojego syna i także u niego ta sytuacja jakby z punktu widzenia mózgu była troszeczkę inna, więc naukowcy by pewnie znaleźli jakieś wytłumaczenie.
Natomiast uwierzcie mi, że on mimo swojej choroby, na przykład przez cztery, pięć lat swojej choroby sprawiał wrażenie, kiedy jeszcze jego twarz i jego ciało do siebie pasowało i też pasowało trochę do wieku, on był traktowany jak dziecko zdrowe, które po prostu siedzi na wózku albo leży na wózku. Nawet w szpitalach parę razy mi zwracano uwagę, że jest zakaz wjeżdżania wózkiem, więc żebym wziął syna za rękę i po prostu z nim poszedł do lekarza. Było to traktowane jako moje wygodnictwo. Dopiero jak mówiłem, że niestety to dziecko się samodzielnie nie porusza, to było wielkie zdziwienie: „Jak to? On wygląda, jakby spał, jakby był zdrowy”. I mimo całej choroby i tego ziemskiego takiego cierpienia, to uwierzcie mi, że będąc pod opieką swojej duszy był bardzo pogodnym dzieckiem. Jeżeli tylko chwytał kontakt z bliskimi, to był uśmiechnięty, zadowolony i szczęśliwy. Więc oczami duszy, jakby z perspektywy miłości, z perspektywy świadomości wygląda to zupełnie inaczej. Dusza nie ma emocji. Dusza jest emocją.
No tak, troszeczkę się zawiesiłem. Przepraszam was najmocniej, bo mimo wszystko jednak gdzieś coś tam sobie jeszcze wracam. Ostatnio prowadziliśmy taką dyskusję pozaaudycyjną z jednym z naszych słuchaczy. Albo jeszcze nie, bo zaraz przejdę na inny temat. Wrócę do tematu komunikacji z duszą i do tego, kto jest pierwszy w podsyłaniu nam rozwiązań. Kto jest pierwszy. Tutaj słusznie zostało zauważone przez jedną ze słuchaczek, że ja twierdzę, że na Ziemi rządzi podświadomość i że to ona jest pierwsza i to ona jest odpowiedzialna za nasze reakcje. Dyskutowaliśmy, wymieniliśmy się kilkoma zdaniami na ten temat pod jednym z moich filmów na YouTubie. Natenczas jakby wam się nie chciało zajrzeć, to powiem. I faktycznie tak jest, ale tylko w większości przypadków, bo tak jak mówiłem wam w poprzedniej audycji, podając powody, dla których prowadzę tę audycję i swój kanał i napisałem książkę, przychodzi taki moment w życiu człowieka, kiedy dusza jako pierwsza zaczyna do nas przemawiać.
I ja wiem, co się wtedy dzieje. Wtedy powstaje miliard dylematów, przeróżnego rodzaju dylematów. Po pierwsze skąd taka informacja? Po co taka informacja? Co z taką informacją zrobić? Gdzie za chwilę-Pojawia się reakcja naszej podświadomości. Wraz ze wzrostem naszej świadomości ta świadomość zaczyna jako pierwsza poddawać nam rozwiązania, podpowiedzi. My to po ludzku nazywamy intuicją, czyli taki wewnętrzny głos, który coś nam sugeruje, coś nam podpowiada, przed czymś nas ostrzega bądź sugeruje, że powinniśmy zrobić tak czy tak. Oczywiście za chwileczkę, w ułamku sekundy podświadomość podsuwa nam natychmiast jakąś reakcję i najczęściej ta reakcja jest przez nas. Czy ta podpowiedź, jeżeli chodzi o podświadomość, to raczej ciężko mówić o podpowiedziach i to jest przez nas wykonywane najczęściej.
Dlatego weryfikuję to. Podaję już teraz pełen opis, żeby nie było, że do końca twierdzę, że o wszystkim decyduje podświadomość. I tu się wyłania następny temat, który jest związany z tym, w jaki sposób dusza się z nami komunikuje. Bo tu właśnie jeden ze słuchaczy twierdzi, że on, mimo usilnych prób, mimo usilnych stosowania przeróżnych technik, nie może usłyszeć swojej duszy. I teraz jest pytanie, czego, zresztą to pytanie też zadałem wam: co chcecie usłyszeć? To nastawienie, że usłyszymy głos w głowie bądź całe zdania, bądź konkretne obrazy przedstawiające rozwiązanie danej sytuacji, to dusza tak nie mówi. Oczywiście tam po chwili dyskusji okazało się, że nasz słuchacz odbiera głosy intuicji, że z czymś się nie zgadza, z czymś się zgadza, jakiś wewnętrzny głos mu mówi. Czyli ta dusza tak naprawdę do niego cały czas przemawia. To jest to, co ja powiedziałem w ostatniej audycji. Ja nie wiem, jakiej techniki używa moja dusza do komunikacji ze mną, bo w momencie, kiedy świadomie sobie już pozwalamy na to, żeby ona do nas mówiła, to ona do nas mówi.
Tylko musimy jej dać zielone światło i też zrozumieć, w jaki sposób ona się z nami komunikuje. I tym, co tak mówię najbardziej po ludzku można nazwać, to jest właśnie coś w rodzaju tak zwanej intuicji, wewnętrzny głos, który nam coś podpowiada. Tak komunikuje się z nami nasza dusza. A to, czy już dopuszczamy ten głos jako możliwy scenariusz do zrealizowania, to już jest insza inszy. Sami musicie sobie odpowiedzieć, co robicie z waszym wewnętrznym głosem, z waszą wewnętrzną intuicją. Czy słuchacie się jej, czy ją olewacie? Czy zastanawiacie się nad tym, czy się nie zastanawiacie? Ale pamiętajcie, że to jest najprostsza forma, kiedy dusza do nas coś próbuje powiedzieć. Owszem, sytuacje, w której my świadomie chcemy ten kontakt z duszą nawiązać, są też mile widziane wtedy, kiedy wyłączamy, próbujemy wyciszyć naszą podświadomość, nasz umysł. Czyli wyłączamy wszelkie bodźce, które starają się tą komunikację naszą z duszą zakłócić.
90% informacji dociera do nas przez wzrok, więc wyłączenie wzroku powoduje to, że nasza podświadomość już przestaje reagować na bodźce, które płyną ze świata zewnętrznego. Pozostaje już wtedy tylko nasz świat wewnętrzny. Wyciszamy się muzyką, żeby nie docierały też do nas bodźce ze świata zewnętrznego. Czyli nasza podświadomość już w zakresie obserwacji bodźców zewnętrznych przestaje reagować. Pozostaje tylko ten nasz świat wewnętrzny, czyli te wszystkie lęki, te wszystkie obawy, te wszystkie emocje, które gdzieś tam w nas są. I to jest najmłodszy problem do wyciszenia. Natomiast jeżeli znajdziemy taki sposób, takie miejsce, żeby sobie to wyciszyć, to dusza przemawia do nas. U mnie to jest w sposób natychmiastowy. Powiem tak: nie wiem, jak tam jest u innych, natomiast u mnie to jest najczęściej w sposób natychmiastowy. Dlatego zanim powiecie, że wasza dusza się z wami nie kontaktuje, że nie możecie nawiązać kontaktu z własną duszą, to przypomnę: rozmowa przez telefon ma to do siebie, że dwie strony są jakby na tej samej linii.
Czyli nie tylko my mamy coś do powiedzenia, ale pamiętajcie, że dusza też ma prawo coś próbować nam powiedzieć. Nie tylko wtedy, kiedy my tego sobie życzymy, ale on mówi do nas również w sytuacjach, w których ona ma nam coś do powiedzenia. Tak jak wam wielokroć mówiłem, dusza ma taką rolę ostrzegawczą, taką doradczą. Nie jest w stanie, nie ma mocy wykonawczej, nie jest w stanie nam nic narzucić, natomiast ma poprzez tą właśnie intuicję taką rolę doradczą, ostrzegawczą.Nie rób tego. Zrób to. Odpuść sobie. Daj sobie spokój. Nie denerwuj się. Wybierz inne rozwiązanie. Przemyśl.
To są tego typu podpowiedzi. Dusza ma bardzo dużo takich fajnych ziemskich przydatności. Dusza to nie jest tylko nasz teleporter do światów zewnętrznych. Dusza też odwala tutaj na ziemi kawał roboty i tak na dobrą sprawę przede wszystkim temu służy. I to jest jej główne zadanie. Przestrzegać nas, ostrzegać i prowadzić jak najkrótszą drogą do zrozumienia, do celu, do świadomości, do świadomej miłości. Do miłości, którą ona sama jest. I to jest też taki nasz wskaźnik. To jest też taki nasz wskaźnik, weryfikator. Weryfikator czy postępujemy w zgodzie z miłością, czy próbujemy kombinować coś na swój ziemski sposób, ponieważ dusza jest miłością, więc to wszystko jakby się momentalnie od niej odbija i jest też w zależności od osoby, od przypadku, od naszej otwartości na to, jest natychmiastowe odbicie, takie: daj spokój, zostaw, odpuść sobie, nie rób tego.
Także kochani, potestujcie, popróbujcie, posłuchajcie swojej własnej intuicji, dajcie jej prawo zabierania głosu, nie odbierajcie jej przede wszystkim tego prawa. Zatrzymajcie się na chwilę i zobaczycie, że ta dusza się z wami też komunikuje. Oczywiście będę się upierał przy tym, że głównym narzędziem wyzwalania w nas reakcji i emocji jest nasza podświadomość. Bo powiem wam, że zresztą też na pewno się przekonaliście o tym. A jak nie, to się przekonacie, że mimo że usłyszycie ten głos duszy, tej intuicji, tą podpowiedź, to ten następny etap, kiedy nauczymy się, nauczyliśmy się już słuchać duszy, to przekonać naszą podświadomość do tego, żeby zaczęła podsuwać rozwiązania takie jakby wybrała dusza, to już jest następny etap i to jest- a że każdy następny jest trudniejszy, no to to jest trudny etap. Usłyszymy ten głos, wiemy, że powinniśmy coś zrobić inaczej, a i tak nasza podświadomość podsunie nam taką reakcję, do jakiej sama jest, jaką ma w swojej bazie danych. O tak. Taką, jaką podsyłała nam przez ostatnie dziesięć, dwadzieścia, trzydzieści czy pięćdziesiąt lat. Natomiast temat podświadomości jest tematem szerokim. Na pewno go nie odpuszczę, na pewno będę wielokroć do niego wracał.
Zwłaszcza że tutaj też z jednym z naszych wiernych, moich ulubionych słuchaczy rozmawialiśmy na temat nauki i za chwilę do tego przejdziemy i jakby powiązania tej nauki z duchowością, przeszukania, odpowiedzi na pewne tematy. To właśnie rozmawialiśmy też na temat wolnej woli. Czy ta wolna wola jest, czy tej wolnej woli nie ma, bo jednak nauka twierdzi, że nie posiadamy tej wolnej woli. Z czym ja się całkowicie zgadzam, tak? I w tym kontekście, czy mamy wolną wolę w naszych reakcjach? Nie, ponieważ za wszystkie te reakcje odpowiada nasza podświadomość. Za wszystkie te reakcje odpowiada nasza podświadomość. Natomiast w kontekście komunikacji pomiędzy naszą duszą a nami dusza zostawia nam wolną wolę. Świat duchowy zostawia nam wolną wolę. Czyli możemy się kierować w życiu tą intuicją płynącą z duszy, ze świadomości, tym głosem wewnętrznym, głosem miłości.
Czy będziemy się kierowali podświadomością. Więc na tej płaszczyźnie dusza szanuje naszą ziemską wolną wolę. Natomiast nasza podświadomość nie pozostawia nam manewru i miejsca na wolną wolę. Wczoraj po fajnej rozmowie telefonicznej, bo ja jeszcze czasami oglądam telewizję, najczęściej pogodę. Natomiast tak trochę gdzieś tam na wyciszenie włączyłem sobie, pstryknąłem telewizor i słuchajcie, załączył się film z jednym z moich ulubionych aktorów uwielbiany przez kobiety, bo to podobno synonim męskości Jasonem Stathamem. Nie podam wam tytułu tego filmu, bo pierwszy raz go oglądałem. Natomiast to był taki właśnie film z gatunku psychologicznego, gdzie jakiś morderca, jakiś zabójca walczy sam ze sobą i próbuje okiełznać tego wroga, który w nim siedzi, czyli jego podświadomość. Na sam koniec oczywiście to Statham wygrywa. Ja nie oglądałem tego filmu od początku, ale obiecuję sobie, że znajdę tytuł tego filmu i go obejrzę. Wam też zresztą polecam, bo pada wiele fajnych takich sformułowań na zasadzie: gdzie ukryłbyś się przed-...
swoim wrogiem w miejscu, w którym on by mnie nie szukał. I tym miejscem, w którym nie szukamy naszego wroga, jesteśmy my sami. Najmniej prawdopodobne jest to, żeby nasz wróg był w nas. Pada później też parę fajnych wypowiedzi psychiatrów po samym już filmie, parę mądrych stwierdzeń naukowców, psychiatrów, psychologów, ich wypowiedzi. Więc w kategoriach podświadomości nie był to łatwy film. Od razu mówię: nie był to łatwy film, ale polecam. Polecam dla ludzi chcących bardziej zrozumieć mechanizm działania podświadomości, jak bardzo jesteśmy od niej uzależnieni. Było tam nawet takie stwierdzenie, chyba księdza jakiegoś, że Bóg sobie to sprytnie wymyślił, ponieważ wymyślił szatana, wymyślił diabła, którego tak jakby schował w nas samym. Więc ten szatan, ten diabeł, który nas kusi, to jest właśnie nasza podświadomość w kategoriach religijnych. Do tematu podświadomości będę na pewno wracał, bo uważam go za bardzo ważny, jakbym nawet kluczowy.
W filmiku, który wrzuciłem na YouTube, poruszam taki temat: po co nam jest w ogóle cała ta duchowość? Zajmowanie się duchowością i to całe zamieszanie z duchowością. No i właśnie straciłem wątek. O co mi chodziło? To wszystko przez to moje gadulstwo. Dobra, nieważne. W każdym razie, skoro już jesteśmy przy tematach naukowych, skoro jesteśmy tutaj przy tematach naukowych troszeczkę i też świadomościowych, to kojarzycie coś takiego jak wielki wybuch? Takie określenie, teoria wielkiego wybuchu. Ostatnio oglądałem jakiś program o tym, jak powstał wszechświat i były tam odniesienia do Demokryta, do Wedy, poszukiwanie w różnych źródłach, również w Biblii, potwierdzenia tego, że wszechświat powstał od wielkiego wybuchu. I parę tysięcy lat temu informacje na temat atomów, na temat mnóstwa informacji, do których w tej chwili nauka dochodzi, zostało ukrytych w różnego rodzaju księgach, w różnego rodzaju przekazach pisemnych, w różnego rodzaju symbolach znalezionych w Indiach, w świątyniach Majów, w Egipcie.
W przeróżnych miejscach. Naukowcy oczywiście zachodzą w głowę, czy tę wiedzę przyniosły nam obce cywilizacje, czy ludzie, którzy żyli przed nami parę tysięcy lat temu, mieli kontakt z innymi cywilizacjami, czy to inne cywilizacje dostarczyły tym wizjonerom, tym ludziom tych informacji. To jest oczywiście temat dla ufologów, ale ja tego wątku nie będę. Nie będę im odbierał chleba, nie będę ciągnął tego wątku. Natomiast bardziej wrócę do tematu, o którym mówiliśmy dzisiaj i też mówiłem w poprzedniej audycji. O tym, czym jest dusza, czym jest Bóg, jak wygląda Bóg. Ja nie będę oczywiście wchodził tutaj w jakieś mocne naukowe rozkminki, bo to jest tylko moja luźna logika i pewnie naukowcy byliby to w stanie dość szybko obalić. Podejrzewam, że też część słuchaczy, która ma dużo większą wiedzę na ten temat będzie w stanie to podważyć. Natomiast potraktujcie to akurat, przynajmniej do któregoś momentu, jako teorię. W momencie, kiedy odkryto bozon Higgsa, a to nie było tak dawno, to pewnie było tam z siedem lat temu.
To było wtedy, kiedy Majowie przewidzieli koniec świata. Bozon Higgsa, czyli tę cząstkę Boga, kiedy odkryto, to okazało się, że to pole Higgsa to jest pole, w którym energia nabiera masy, czyli staje się materią. A wielki wybuch jest opisywany jako wielka świetlista kula, która w którymś momencie tak jakby rozbłyskuje i energia z tej kuli rozchodzi się do wszystkich zakątków wszechświata. Energia, która przemieszcza się z prędkością kilka tysięcy razy szybciej niż prędkość światła. I ta energia napotykając na swojej drodze pole Higgsa zamienia się w materię. Czy czujecie, czy widzicie podobieństwo do tego, co do tej pory rozmawialiśmy o źródle, do tego, co do tej pory dowiedzieliśmy się o duszy? Czym jest dusza? Że jest energią?I teraz jeszcze zarzucę wam taki temat do przemyślenia. Skoro energia w polu Higgsa staje się materią, to co będzie, jeżeli odwrócimy ten proces? Czyli co będzie, kiedy ta energia to pole Higgsa opuści?
Czy to nie jest troszeczkę podobne do naszych podróży OBE? Ponieważ nie jestem naukowcem, nie będę was tutaj zanudzał swoimi spętnymi teoriami. Zostawiam wam to do przemyślenia, do zastanowienia się. Niech każdy sobie w skrytości swojej duszy oceni, co z tą wiedzą zrobi. Ja tylko na marginesie tego, co powiedziałem, chcę poruszyć wątek, kim byli te wybitne osobistości w świecie nauki, w świecie muzyki, w świecie doświadczeń, w świecie religii. Kim był Budda, Jezus? Być może Tesla, Einstein, Demokryt. Kim był Weda? Kim byli Majowie i mnóstwo innych osób mniej bądź bardziej znanych, które parę tysięcy lat temu posiadły wiedzę, do której w dniu dzisiejszym dopiero nauka dochodzi, do których nauka dopiero dociera. Bo Wielki Wybuch jest opisywany tak na dobrą sprawę w większości w Księdze Rodzaju chyba jest opisany, w księgach, w wedach jest opisany.
Więc skąd ci ludzie wiedzieli takie rzeczy? I czy to nie było przypadkiem tak, że biorąc pod uwagę to, że nasza próba stworzenia tego, co ja nazywam rajem na ziemi, jest kolejną próbą ludzkości. Czy to nie jest tak, że w pewnych momentach naszego rozwoju, naszej ewolucji, bardzo stare świadomości pojawiały się na ziemi ze swoją wiedzą po to, żeby tą wiedzę przekazać. Że to nie jest wynik obcych cywilizacji, tylko to są świadomości. To były świadomości, które przeżyły czy uczestniczyły w poprzednich próbach stworzenia raju na ziemi bądź na innych planetach. Próby, które zakończyły się niepowodzeniem. I teraz te osobistości, te dusze pojawiają się i pojawiały, by uniemożliwić albo przynajmniej spróbować zapobiec kolejnemu kataklizmu, jeżeli chodzi o ludzkość. I teraz nasuwa się następne pytanie: jak daleko w rozwoju technologicznym jako ludzkość dotarliśmy, skoro mieliśmy taką wiedzę, skoro już dysponowaliśmy taką wiedzą? Bo wniosek jest taki, że dysponowaliśmy dużo większą wiedzą technologiczną, wiedzą o wszechświecie, wiedzą o czasie, niż dysponujemy my na obecnym etapie naszego rozwoju. Co by świadczyło o tym, że poprzednie pierdutnięcia, które nastąpiły przy poprzednich próbach, tak naprawdę wydarzyły się, patrząc z naszej perspektywy, naszego czasu, że dopiero się wydarzą, że wydarzyły się na następnych etapach naszego rozwoju technologicznego.
Jeszcze nie na tym etapie rozwoju technologicznego, że przy poprzednich próbach dysponowaliśmy jako ludzie dużo większą wiedzą technologiczną. I teraz na sam koniec, bo oczywiście nie ma tragedii, ale na sam koniec jeszcze wam powiem taką rzecz, że i tu się całkowicie z naszym słuchaczem zgadzam, że tak naprawdę to, że nauka i duchowość są po dwóch stronach barykady, to w pewnym sensie jest dobrze, ponieważ łącząc te dwa czynniki ze sobą, gdyby naukowcy zechcieli zrozumieć pewne i przyjrzeć się pewnym duchowym zasadom, pewnym duchowym mechanizmom, pewnym duchowym przekazom, myślę, że zdecydowanie prędzej zrozumieliby pewne naukowe rzeczy, które się dzieją. I myślę, że w drugą stronę zadziałoby się dokładnie tak. Zresztą to się akurat dzieje, bo ludzie zajmujący się duchowością nie odtrącają nauki. Wręcz przeciwnie, w nauce poszukują pewnego potwierdzenia tego, co myślą, co czują. Przepraszam. Tego, co im się wydaje, tego, co podejrzewają. Kiedyś powiedziałem, że mam nadzieję, że zanim ludzie zdobędą możliwości technologiczne penetrowania wszechświataBędą już na tyle mądrzy i na tyle świadomi, żeby tego nie zrobić.
[48:44] - Halo, halo?
[48:45] - Włączona antenie, panie Sławku.
[48:48] - To ja jeszcze tylko sekundeczkę, bo ja w zasadzie już prawie kończę, to powiem tylko jedną rzecz.
[48:53] - Ja mam jeszcze takie pytanie tylko czy słychać pana Sławka w telefonie?
[48:58] - Tak, słyszę, słyszę. Tak trochę dziwnie to w tle wygląda, ale słyszę.
[49:04] - Ja w ogóle cały dziwny jestem.
[49:07] - Chodzi mi o pana głos.
[49:09] - Ja wiem, że ten mój Skype troszeczkę coś tam oszukuje. Nie wiem, co z tym zrobić. Nie jestem informatykiem i póki daje się to jeszcze jakoś słuchać, to wbrew zasadzie „lepsze jest wrogiem dobrego” nie dotykam.
[49:26] - Myślę, że się dogadamy, bo jeszcze jakoś to słyszę.
[49:30] - To dobrze. Próbujmy zatem. Witam serdecznie. Z kim mamy przyjemność? Może słuchacz by uchylił rąbka tajemnicy? Czy znamy go z nicka czy z imienia chociaż?
[49:39] - Witam, nazywam się Bartosz. Już rozmawialiśmy telefonicznie.
[49:43] - Super, tak mi się wydawało, że głos znajomy.
[49:46] - Tak. Witam pana Marka, witam pana Sławka, słuchaczy. Może od początku. Poruszył pan dzisiaj wątek, odpowiadając na pewnie prośby słuchaczy, na temat kontaktu z duszą. Mówi pan o intuicji, ale są dużo prostsze i takie wymierne sposoby. Po prostu rzeczywistość.
[50:12] - Zamieniam się w słuch.
[50:13] - Co mam na myśli? Zadaję sobie pytanie, czy to jest dobre dla mnie, czy ona tego oczekuje i właściwie wszystko w rzeczywistości toczy się jednoznacznym torem i jest wskazanie, plus albo minus.
[50:27] - Znaczy jak to w praktyce wygląda? Bo jestem bardzo ciekawy tej konfrontacji świadomości duszy z podświadomością.
[50:37] - Proszę sobie wyobrazić, że była dosyć nieprzyjemna sytuacja, powiedzmy rozpadek spółki. Wiadomo, cały ciężar właściwie tego rozpadu wzięliśmy na siebie, bo po prostu z drugą stroną nie było o czym rozmawiać. Czasami tak jest, rozmawia się z kimś i ma się wrażenie, że się mówi do ściany, prawda?
[50:56] - Tak.
[50:56] - To moje, to ja, to wszystko ja i tak dalej. Mimo że człowiek wkładał w to dużo więcej serca, przynajmniej miał takie wrażenie, niż druga strona. Ale ja jestem zasady, że szkoda tracić czasu i energii, więc odwracam się na pięcie, idę dalej. I właściwie rzeczywistość układa się tak, że wszystko idzie po myśli, bo nagle pokazują się znikąd możliwości. Czyli można powiedzieć, że droga, którą obraliśmy jest jak najbardziej słuszna. Po zadaniu pytania do wszechświata, czy warto iść tą drogą, nagle wszystkie drzwi się otwierają, wszystko wychodzi i kilka miesięcy teren stracony już jest nadrobiony z dużym zapasem. Jesteśmy dalej niż byliśmy. Taki przykład.
[51:44] - Ja się cieszę, że to się tak fajnie poukładało, bo niestety znając przypadki innych ludzi, to nie zawsze tak jest. Ale okej, nie rozmawiajmy na razie o innych przypadkach. Bardzo się cieszę, że to się tak wszystko poukładało.
[52:04] - Mam na myśli ten sygnał od duszy, która mówi: „Tak, idziesz dobrą drogą, idź w to, bo tak trzeba”.
[52:13] - To tylko trzymam kciuki, żeby było tak dalej.
[52:16] - Tak mi się wydaje po prostu. Rzeczywistość pokazuje już namacalnie, materialnie, idź tędy albo idź tamtędy. Po prostu jeżeli bijemy głową w ścianę i robimy coś, a to w kółko nam nie wychodzi, to znaczy, że chyba po prostu nie idziemy tą drogą. Szukajmy innej. Jeżeli wszystko idzie tak, jak powinno iść, to znaczy, że to jest ta droga i właściwie dzieją się rzeczy, których człowiek by nie przypuszczał, że tak szybko może wszystko się zadziać i potoczyć. Z jednej strony było cały czas pod górę. Jeżeli człowiek odwrócił na pięcie, poszedł w drugą stronę i wszystko wychodzi, to znaczy, że tak miało być. A mimo wszystko wierzyliśmy, że musimy iść tamtą stroną. Chcieliśmy pomóc, ale niestety to nie była droga dla nas.
[53:04] - Temat pomocy innym to jest jeszcze oddzielny temat. Natomiast ja myślę, że jeżeli zadziałał tutaj taki aspekt miłości do samego siebie, czyli na zasadzie okej-
[53:18] - Panie Sławku, może nawet nie aspekt miłości do samego siebie, tylko ile można jej dawać komuś.
[53:24] - To jest też aspekt miłości do samego siebie. Ile można razy być kopanym w dupę? To też owszem, już zakrawa na instynkt samozachowawczy, ale jest to jakaś namiastka tego, że szanuję samego siebie i jednak muszę dbać o swoje własne dobro, bo nikt inny tego za mnie nie zrobi.
[53:50] - Tak. A co do tych sygnałów duszy czy od duszy, to już opowiadałem o snach, jak to wygląda ze mną. Właściwie to odpowiedź jest natychmiastowa, tylko to też jest chyba kwestia treningu, żeby w snach móc fruwać, nauczyć się czytać to wszystko, bo przecież język jest w snach jak najbardziej obrazkowy, chociaż ostatnio zdarza mi się czuć zapachy. To jest ciekawe.
[54:18] - Ja powiem tak: to jest objaw tego, że podświadomość zaczyna współpracować, bo za takie objawy psychosomatyczne odpowiada podświadomość. Tutaj bym też zachował taką troszeczkę czujność, bo ja zawsze twierdziłem, że tak na dobrą sprawę nie mamy do końca pewności, skąd informacja płynie.Moim zdaniem jeżeli pojawiają się zapachy czy jakieś objawy psychosomatyczne, to bym sobie tak myślał, że tu już podświadomość albo zaczyna współpracować, albo zaczyna podsyłać jakieś swoje własne reakcje. Oczywiście nie znam dokładnie sytuacji, więc ciężko mi mówić jak to jest. Natomiast mówię, że może być taka opcja.
[55:07] - Tak. A kolejny temat to technologia, o której pan wspomniał. Technologia starożytnych. Właściwie ciężko nam będzie cokolwiek tutaj odkryć, bo jak się na to patrzy, to wszystko jest ukrywane z pełną determinacją tej strony, która to ukrywa przed nami. Słuchając debat logicznych, nieraz poruszane tematy dotyczyły technologii, prawda?
[55:35] - Mm.
[55:36] - Z tego, co się słyszy, to ma nastąpić jakieś wielkie ujawnienie, które generalnie też chyba będzie jakimś zwodzeniem ludzkości. Coraz więcej się o tym słyszy, coraz więcej już media głównego nurtu. Jak kiedyś to było wyśmiewane, to teraz staje się tematem coraz bardziej. Może dlatego, że jakaś kasa z tego jest. Na pewno można powiedzieć, prawda?
[56:01] - Przepraszam, proszę mówić.
[56:05] - A co do tej technologii, mam taki zły nawyk wchodzenia w słowo, to proszę mnie stopować.
[56:11] - Ja też.
[56:14] - Ale jakoś jeszcze nie udało mi się tego wyzbyć. A czy starożytni byli bardziej rozwinięci jak my? Nie wiem, czy byli bardziej rozwinięci. Może po prostu potrafili tą swoją wiedzę ukierunkować w lepszą stronę niż my to robimy, prawda? A właściwie wydaje mi się, że idąc w stronę technologii, za bardzo odchodzimy od natury, z której bądź co bądź się wywodzimy, prawda? Jak ktoś nie wala oczy, ziemia się wypowiada, a wszystkich nas wykarmiły jej wydy, nie? A my te wydy już nie bardzo chcemy ssać. Już to wychodzi troszeczkę na to, że to technologia nas żywi, prawda? I GMO i wszelkiego rodzaju laboratoria. Bóg wie, co tam powstaje.
Więc chodzi chyba o to, że po prostu skręciliśmy w tą stronę. Technologia staje się więzieniem ludzi, którzy ją stworzyli, prawda? Wolna energia chyba też by rozwiązała sytuację i śmiem twierdzić, że jeżeli nie jest do końca wynaleziona, to na pewno wynalezione jakieś źródła bardziej wydajne, prawda? Sam fakt, że produkując energię w domu musimy ją oddać najpierw sieciu, a potem ją pobrać, to jest jakiś bełkot. Przecież to jest niesamowite, że ja sobie coś wyprodukuję, ale muszę to oddać, żeby oni to z powrotem włożyli w moje urządzenia. To jest niesamowite, prawda? Już nie tylko technologia staje się naszym ciężarem, tylko samo prawo, które stworzyliśmy, odbiegło od naturalnego, od boskiego i prawo ludzkie dominuje, a to jest bzdura. Jesteśmy ludźmi, a zachowujemy się jakbyśmy byli robotami.
[57:57] - Według moich obserwacji i analiz wychodzi, że etap dusz młodych, czyli tego pędu za władzą, pędu za podporządkowywaniem sobie ludzi, za sławą, za pieniądzem, za bogactwem jest jednym z najbardziej bliskich nam jako ludziom stanów emocjonalnych. Dlatego przejście z tego etapu dusz młodych, czyli to, co dominuje jeszcze w dalszym ciągu na ziemi, jest bardzo trudnym procesem. Ponieważ trudno się spodziewać, że jeżeli ktoś walczył o władzę, czyli jego środowiskiem naturalnym jest walka o władzę, walka o podporządkowanie sobie ludzi, manipulowanie nimi, że on tą władzę sobie bez żadnego oporu odda, tak? Więc myślę, że to z tego też wynika.
[59:07] - Ma pan na myśli tych, którzy walczą o władzę, czyli tych, których w zasadzie nie widzimy, tak?
[59:14] - Umówmy się, że w dużej mierze każdy z nas w mniejszym bądź większym stopniu o tą władzę walczy. Władza to są pieniądze. Kiedyś jak król miał władzę, to miał pieniądze. Teraz kto ma pieniądze, ten ma władzę. Więc pieniądze się wykorzystuje do tego, żeby ludźmi manipulować i żeby ludzi sobie podporządkowywać. Wiara już nie daje aż takich dobrych efektów, natomiast pieniądze w dalszym ciągu są elementem mocnego trzymania w ryzach ludzi. Więc wiadomo, że działania jakichś grup ludzi są nastawione po prostu na zarabianie pieniędzy, na posiadanie tych pieniędzy jak najwięcej, żeby wykorzystać je do rządzenia ludźmi. Więc te wszystkie sprawy związane z energią, z technologiami, nieujawnianie pewnych faktów jest związane właśnie z tym, żeby jak najdłużej ludzi trzymać w ryzach najnormalniej w świecie.
[01:00:22] - Ma pan rację, ale wydaje mi się, że ludzie po prostu nie chcą wolności. Wolność to jest ciężka praca.
[01:00:29] - Oczywiście.
[01:00:30] - Na każdym etapie. Ludzie po prostu nie chcą wolności. Siedzą w swojej strefie komfortu. Wierzymy sobie w Boga, który za nas wszystko zrobi, zbawi nas. Chrześcijanie czekają na kolejne przyjście człowiekoboga, który ich zbawi. Niestety nikt za nas tego nie uczyni.
[01:00:50] - Proszę pamiętać o jednej rzeczy, że do etapu wolności, samodzielności i wzięcia odpowiedzialności za swoje własne życie trzeba, tak jak w życiu ziemskim, dorosnąć. Nie można czteroletniego dziecka obarczać dylematami, że musi sobie zorganizować pieniądze na przykład na jedzenie albo że musi sam podejmować decyzje, co ma zjeść, w co się ubrać, co w życiu robić i tak dalej. Trzeba pamiętać o tym, że to nie jest kwestia tego, że ludzie nie chcą, bo dziecko może by i chciało, natomiast jego świadomość nie pozwala mu na to. Jest zbyt słabo rozwinięta, żeby móc odpowiedzialność za swoje życie wziąć, bo powiedzmy czteroletniemu dziecku, dając siedem cukierków, to jest mój taki ulubiony przykład, damy siedem cukierków i mówimy: „Ten masz na poniedziałek, ten na wtorek, w środę trwa i tak dalej. Do końca tygodnia musi ci wystarczyć”. To świadomość dziecka sprowadza się do tego, że opierdzieli te cukierki pierwszego dnia, a we wtorek zrobi awanturę, że już nie ma cukierków, ponieważ świadomość dziecka nie jest w stanie wykroczyć dalej niż poza to, co się w danej chwili w jego życiu dzieje. Więc nie możemy na siłę ludzi nieświadomych zmusić do tego i przenieść, z czterolatka zrobić osiemnastolatka czy dwudziestopięciolatka. To też trzeba o tym pamiętać.
[01:02:28] - Ja rozumiem, że teraz pan się odwołuje do świadomości zbiorowej ludzkości.
[01:02:34] - Nie, to jest świadomość indywidualna. To nie jest świadomość zbiorowa. Świadomość zbiorowa jest świadomością zbiorową i na nią oczywiście wpływają poszczególne świadomości jednostek. Natomiast ja mówię o świadomości jednostki. Każdy z nas dysponuje inną świadomością i to, że pan na przykład w jakimś zakresie swoich działań nie może się dogadać z drugą osobą i mimo że przedstawia pan mu argumenty, że tłumaczy, to oprócz jego ziemskiego charakteru, to jest coś takiego jak jego świadomość, która w żaden sposób nie wykroczy poza to, co wie. Więc na tak zwaną osobowość człowieka wpływa nie tylko jego podświadomość, jego wychowanie i jego wiedza, którą zdobył w obecnym życiu, ale również jego świadomość. Świadomość ta inkarnacyjna, świadomość duchowa, to też ma wpływ na osobowość człowieka i o tym trzeba pamiętać. I tej osobowości, jak możemy człowieka nauczyć pracy na koparce, chociaż tego nigdy nie robił, tak świadomości człowieka nie zmienimy w ciągu tygodnia, miesiąca czy nawet trzech lat.
[01:04:03] - To właściwie ja widzę tutaj tragiczny scenariusz, bo rzeczywistość, która nas otacza, powiedzmy telewizja, te media społecznościowe, zapodają taką papkę, żeby tylko mieć ładne buty, wymalowaną twarz. Właściwie jesteśmy tym osaczeni. Mówię tutaj my jako ludzie jesteśmy na każdym kroku osaczeni. Jedziemy samochodem, banery reklamowe, właściwie nie mamy szans na to, żeby się rozwijać, prawda? Nawiązując do tego, co powiedziałem wcześniej, siedzimy w takiej strefie komfortu, że właściwie to żarcie gotowe robi się w 15 minut w mikrofalówce. Kto pójdzie na rynek, żeby kupić zdrową żywność i po półtorej godziny zjeść zdrowy, smaczny obiad? Wiadomo, że to się wszystko wiąże z jednym: strefa komfortu. Gdzie jest szansa na to, żeby ten człowiek rozwijał tą świadomość? Zwróćmy uwagę, ile teraz osób słucha audycji w Radio Paranormalium, a generalnie ile osób słucha audycji pokrewnych, związanych z rozwojem osobistym, z rozwojem duchowym. Łatwiej pójść w niedzielę do kościoła, posiedzieć, przemęczyć się tą godzinę i myśleć, że czeka nas życie wieczne, prawda?
Zawsze człowiek wybierze, przecież to jest logiczne, wybierze to, co będzie kosztowało go mniej energii i czasu, nawet gdyby miało być taką formą przedstawienia, ułudy, za którą właściwie nic się nie dzieje, która niczego ze sobą nie niesie, oprócz tego złudzenia, że coś dla siebie zrobiliśmy. Tak jak mówię, wolność to jest ciężka praca codzienna.
[01:05:51] - Zgadzam się.
[01:05:51] - Zapominając to, że musimy po pierwsze postawić sobie cele, to też jest pewnego rodzaju sztuka, małymi krokami do przodu. Jeszcze musimy zorganizować życie na to, żeby te cele móc realizować. Musimy nauczyć się używać narzędzi do tego typu determinacja, upór, żeby przy okazji nie zrobić komuś krzywdy w tym naszym dążeniu do celu. To wcale nie jest takie trudne, żeby tą krzywdę komuś wyrządzić. Czasami nawet trzeba tą krzywdę wyrządzić. Trochę zaprzeczam sobie, ale czasami też tak jest. Bo jeżeli się do człowieka mówić trzy razy: „Twoje działanie wywoła efekt taki, a nie inny w mojej osobie”, to w końcu za czwartym razem ja tą krzywdę, chcąc nie chcąc, muszę wyrządzić komuś po to, żeby samemu tą wolność sobie zapewnić, prawda?
[01:06:54] - To jest bardzo delikatna granica pomiędzy własną wolnością a wolnością drugiego człowieka, tak?
[01:07:03] - Tak. Moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka. Ale zawsze mogę o tym informować, że twoje działania powodują taką, a nie inną reakcję u mnie. Nawet nie działanie na ludzi. Ja się martwię o robotyzację człowieka, że mamy już wgrane takie piguły w głowie. Nie wiem, czy to przez rzeczywistość, czy przez kogoś trzeciego, że ludzie są już tacy.
[01:07:28] - Przez nikogo trzeciego, bo zaczynamy znowu wchodzić w strefę komfortu, że fajnie jest znaleźć kogoś winnego. A wolność to jest wzięcie całej odpowiedzialności. Nie tylko częściowej, ale całej odpowiedzialności. Natomiast à propos tego trzeciego i tego, że jesteśmy otoczeni ze wszystkich stron banerami, mediami, manipulacją, informacjami, to należy pamiętać o tym, że jest to broń obosieczna, bo wbrew pozorom technologie, które są wykorzystywane do tego, żeby ludźmi manipulować, są również wykorzystywane przez ludzi takich jak na przykład my do tego, żeby się komunikować ze sobą. I teraz przypomnijmy sobie historię naszą sprzed 30, 40 lat, kiedy w mediach mieliśmy przekazywane tylko obrazy, które były przez kogoś wybrane. Nie wiedzieliśmy, co się dzieje w innych krańcach świata. W tej chwili ciężko było budować swoją świadomość, nawet swoją wiedzę bez dostępu do tych informacji. Teraz za pomocą tych technologii, którymi dysponujemy, możemy się już nawet nie tylko dowiedzieć, ale już często za pomocą technologii VR czy technologii kamerek internetowych zobaczyć, co się dzieje w innych miejscach. Możemy porozmawiać z ludźmi z innych zakątków świata, możemy się wymienić swoimi poglądami, światopoglądami. Więc możliwość budowania tej świadomości jest po prostu kolosalna i to, co miało służyć manipulowaniu ludźmi, w tej chwili momentami bardzo często obraca się przeciwko manipulatorom, ponieważ zostaje wykorzystane przez ludzi takich jak my tutaj, w tej audycji, w wielu innych audycjach czy w ogóle w internecie do tego, żeby rozmawiać o świadomości, o tym, jak się z tej świadomości wyrwać, o wolności, o rozwoju, o duszy i tak dalej.
Więc oprócz negatywów są też pozytywy.
[01:09:57] - Tak, ma pan rację, bo w pewnym momencie stwierdziłem, że internet to dzieło szatana. Tak naprawdę okazało się, że szatan strzelił sobie w kolano, nie?
[01:10:08] - Dokładnie tak. Ja dopatruję się, zresztą mówię, my rozmawiamy o 30, 40 latach wcześniej, a cofnijmy się o 100 lat wcześniej, gdzie najczęściej człowiek, który rodził się w wiosce, to w tej sąsiedniej wiosce umierał i jego budowanie świadomości sprowadzało się tylko i wyłącznie do doświadczeń. Rodził się rolnikiem, rolnikiem umierał, rodził się żołnierzem, żołnierzem umierał. Tych możliwości wpływania na swoje własne życie, praktycznie rzecz biorąc, dla większości ludzi nie było i też nie było możliwości dowiedzenia się, jak żyją ludzie w mieście. Człowiek jechał do miasta kuniem na targ i wracał. I jego cała wiedza. Ludzie ze sobą z różnych sfer społecznych nie rozmawiali, nie wymieniali się informacjami, nie było telewizji, żeby coś obejrzeć. Więc my żyjemy w czasach, w których tych możliwości rozwijania świadomości, często bez doświadczania, jest mnóstwo. Jest po prostu całe mnóstwo. Ja myślę, że dlatego-
[01:11:23] - Tylko istnieje jeden problem.
[01:11:26] - Tak?
[01:11:27] - Jest jeden problem, bo ludzie, to jest przypadek nagminny, oglądając serial na przykład teraz jest taki bardzo modny serial o Czarnobylu. Ludzie myślą, że ten serial odzwierciedla rzeczywistość, prawda? Ludzie nie potrafią zauważyć tej granicy między rzeczywistością wirtualną a prawdą, faktami, które mają miejsce. To już nie mówiąc o tym, co się działo kiedyś, co się dzieje dzisiaj. Ludzie oglądają programy rozrywkowe i myślą, że to jest prawda. Przecież tam jest wszystko wyreżyserowane. Tak to wygląda. Więc z jednej strony ta świadomość, przynajmniej mamy narzędzia do tego, żeby budować ją poza doświadczeniem na szerszą skalę. Ale z drugiej strony ludzie nie mają narzędzi w postaci wiedzy czy nawet takiego delikatnego braku zaufania, chęci chociaż powiedzenia: „Sprawdzam”, prawda? Bo ile razy ja rozmawiam o ludziach na przykład na temat Nikoli Tesli i też mitów narosło na ten temat tysiące.
Historii prawdziwych lub nie. Ale mówię: „Usłyszałeś gdzieś w radiu, przeczytałeś w telewizji, w internecie, zobaczyłeś w telewizji, ale czy powiedziałeś chociaż raz: «Sprawdzam»?” To już nawet jest mało istotne, prawda? Bo tutaj krzywda mu się nie stanie, jak on będzie myślał, że Tesla wynalazł to albo wynalazł tamto, walczył z tym czy z tamtym.Fajna historia, ona się sprzedaje, ale problem zaczyna się wtedy, kiedy my wierzymy, a nie chcemy wiedzieć, bo to jest różnica wierzyć, a wiedzieć w rzeczach, które mają realny wpływ na nasze zdrowie i życie. Bo na przykład przeraża mnie to, co się dzieje ze szczepionkami w naszym kraju, prawda? Ludzie ślepo wierzą koncernom farmaceutycznym, że oni produkują to dla ich zdrowia. To co trzeba mieć w głowie, żeby nawet nie powiedzieć: „sprawdzam”. Ludzie nie czytają ulotek, w których jest napisane, że szczepionka może nawet spowodować śmierć. Jak im to tłumaczę, to otwierają oczy. Jak? Przecież szczepionka to lekarstwo, ale definicji szczepionka nie jest lekarstwem.
[01:13:48] - Dobrze, że wie pan to też w jakimś sensie, przepraszam, że się tak wcinam, to też działa trochę w drugą stronę. To jest miecz obosieczny z tymi szczepionkami.
[01:13:57] - Co ma pan na myśli?
[01:13:59] - To, że niektórzy na przykład dużo się naczytali na temat tego, co publikuje pani Justyna Socha na przykład i w myśl tego całkowicie rezygnują po prostu bezmyślnie ze szczepień. To też jest przegięcie.
[01:14:12] - Wie pan co? Ja na przykład zrezygnowałem ze szczepień ze względu na to, że Polska nie jest krajem, w którym jest to narzędzie bezpieczne po prostu. Mogę powiedzieć historię, którą przeżyliśmy we własnej rodzinie i po rozmowach z wieloma lekarzami po prostu w głowie się nie mieści. Lekarz sam mówi, że w tym kraju się nie powinno szczepić dzieci, bo ten system jest chory. Kiedy chcieliśmy zgłosić NOP, który zakrawał właściwie o utratę życia, powiedział, że w tym kraju nie da się zgłosić NOP-u o takim niebezpiecznym zajściu. To są słowa lekarza. Więc ja z doświadczenia mówię, że oczywiście ja nie uważam, że szczepionki są złe. Ja tylko uważam, że w naszym kraju ten system jest totalnie zepsuty.
[01:15:01] - To znaczy ja pozwolę sobie jednak wkroczyć, bo widzę, że ta dyskusja zaczyna uciekać z tematów świadomościowych, a wchodzić... Chociaż temat NFZ-u jest bardzo fajnym tematem, wdzięcznym prawie tak jak-
[01:15:14] - Ja właśnie mówię o świadomości, panie Sławomirze, bo chodzi o to, żeby ludzie mieli świadomość, że nie wszystko, co jest nam proponowane idzie w dobrą stronę, że możliwe, że ci, którzy nam to proponują, po prostu chcą na tym zarobić, a świadomość, gdyby była rozwinięta, po prostu w pewnym momencie powiedziałaby: „sprawdzam”, prawda?
[01:15:35] - Proszę pana, od najmłodszych lat funkcjonuje w naszym wychowaniu i w naszej ziemskiej świadomości, czyli bardziej w podświadomości taka instytucja jak autorytet, czyli starszych należy szanować za to, że są starsi, tak? Że są instytucje, które są związane z takim jakby autorytetem. Ludzie starsi są autorytetami i tak dalej. Pojęcie autorytetu nakazuje przyjmowania bez cienia wątpliwości informacji, którą się od autorytetu dostaje. I teraz jest kwestia, czy ktoś chce weryfikować to, czy jest to autorytet, czy nie. I teraz patrząc na różne, bo ja się będę przy tym upierał, patrząc na różne poziomy rozwoju świadomości na różnych etapach jest z tym autorytetem różnie. Ludzie młodzi odrzucają wszelkie autorytety i mówią: „ja wiem wszystko najlepiej”. Natomiast na pewnym etapie rozwoju potrzebny jest autorytet typu rodzic, tak jak dziecku potrzebny jest rodzic, który go przez życie będzie, przynajmniej na początku, do któregoś momentu jego życia, holował. I tak samo jest z ludzką świadomością. Są ludzie na etapie, powiedzmy, dziecięcej świadomości, którzy potrzebują autorytetu, którzy idą za tak zwanym instynktem stadnym.
Czyli wszyscy moi znajomi to robią, więc ja też to będę robił i po prostu nic z tym nie zrobimy. Oczywiście można, trzeba ludziom mówić, że są inne scenariusze. Natomiast cały czas powtarzam, bo widzę tutaj takie dość duże zacietrzewienie z pana strony na to, co ludzie robią. Ja rozumiem, że to wynika w dużej mierze z troski, z chęci pomocy, z chęci uchronienia kogoś przed jakimiś tam nieszczęściami czy przykrościami. Natomiast należy pamiętać, że świadomość się buduje na doświadczeniach, na przeżyciach, więc czasami to jest trochę tak, jakbyśmy dziecko do osiemnastego roku życia chronili przed konsekwencjami jego czynów i za wszystko chodzili się tłumaczyć dziecku, nie wymierzali kar, nie tłumaczyli mu, że to jest złe tylko do nauczyciela: „okej, przepraszam. Dobra, to się więcej nie powtórzy” i nie pozwolilibyśmy dziecku doświadczyć konsekwencji swoich działań, to w momencie, kiedy on skończy osiemnaście lat, to istnieje takie prawdopodobieństwo, że wsiądzie w samochód i albo się zabije, albo zabije kogoś.
[01:18:28] - No to wtedy po prostu życie zrobi swoje. Tak jak z każdym z nas.
[01:18:32] - Tak, ale przez to, że my nie pozwoliliśmy mu wcześniej na drobnych rzeczach doświadczać, to zebrał to doświadczenie już w formie, że tak powiem, kumulacji. Więc czasami lepiej jak ludzie doświadczą, sparzą się na, powiedzmy, małej świeczce niż na pożarze domu.
[01:18:53] - Ma pan rację. Tylko to wtedy, kiedy ludzie w ogóle nie wyciągają wniosków. Tak jak mówiłem wcześniej, można tłumaczyć jeden raz, drugi, trzeci, a człowiek nie wyciąga wniosków. Dlaczego? Bo siedzi w swojej strefie komfortu. Wszyscy zrobią wszystko za niego.
[01:19:09] - Ja powiem tak: fenomen naszej ludzkiej podświadomości polega właśnie na tym, że cokolwiek nie robimy, jesteśmy święcie, chociaż określenie „święcie” może tutaj nie do końca pasuje, ale jesteśmy bezwarunkowo przekonani, że wybieramy najlepsze rozwiązanie. Zresztą pan robi dokładnie to samo. Jest pan przekonany, że te wybory, których pan dokonuje, są jedynymi słusznymi. I tak ma każdy człowiek.
[01:19:46] - Tak, ja dopiero będę przekonany, że zrobiłem dobrze, jeżeli owoce tego działania okażą się zjadliwe. Bo w momencie, kiedy ja coś robię, to nie jestem tak do końca przekonany, że robię coś dobrze. Staram się dopiero patrzeć na wyniki i po wynikach ocenić.
[01:20:04] - Właśnie pan sobie udzielił odpowiedzi, jak należy postępować. Trzeba pozwolić drugiemu człowiekowi poznać jego pracę po jego owocach, czyli pozwolić mu ten owoc wyhodować.
[01:20:17] - Tylko ludzie są bardzo zdziwieni, że zaczyna się ich traktować tak, jak oni traktują nas. I wtedy następuje zdziwienie. „Jak mogłeś tak zrobić?” No ale przecież ja nie robiłem nic innego, co ty od dawna robisz mi, prawda?
[01:20:32] - Ja przepraszam, że się śmieję, ale śmieję się dlatego, że przerabiałem to wiele razy w swoim życiu, kiedy pozwalałem człowiekowi być sobą do momentu, dopóki nie zaczynał przekraczać granic. A w tym momencie, żeby pokazać mu, co robi, zaczynałem robić tak jak on. Rozumiem, że o taką sytuację chodzi. Więc oczywiście w tym momencie człowiek jest zdziwiony, ponieważ nasz status w otoczeniu, w jakimś środowisku jest uzależniony od tego, co robimy i jaką rolę w tym środowisku odgrywamy. Więc jeżeli przestaje pan odgrywać tę rolę człowieka, który pozwala i zaczyna odgrywać inną rolę, to siłą rzeczy wiadomo, że dla pana już w otoczeniu tej osoby nie ma miejsca. To jest naturalna konsekwencja.
[01:21:25] - Za to, że tam już nie ma dla mnie miejsca, to ja mogę tylko podziękować.
[01:21:30] - No więc właśnie. Dla nas jest to kolejne doświadczenie i też dla pana niech będzie to doświadczeniem, że jeżeli widzi pan symptomy, że tutaj są różne płaszczyzny porozumienia. Mówiłem o różnych poziomach świadomości, ponieważ ta umiejętność rozpoznawania tego, na jakim etapie rozwoju świadomości jest drugi człowiek, upraszcza nam bardzo życie. Bo pewne główne, wiodące cechy związane z danym etapem po prostu pozwalają nam uniknąć wchodzenia w jakieś dziwne relacje aż do tego momentu, kiedy powie pan stop. Bo są ludzie, z którymi z założenia nie ma pan szans się dogadać. Z założenia, ponieważ to jest etap, kiedy oni wszystko wiedzą najlepiej, więc tłumaczenie, opowiadanie mu, przekonywanie nie ma najmniejszego sensu. To jest ten etap, kiedy ktoś musi się właśnie na własnych owocach przekonać o słuszności swoich poglądów, wyborów i paru innych rzeczy. I naprawdę nic nie jest w stanie tego zmienić. Więc po prostu czasami lepiej dać sobie spokój i skupić się na ludziach, którzy czegoś pragną, coś chcą zmienić, coś chcą zrozumieć. Pierwsza podstawowa zasada pomocy jest taka, że pomocy można udzielić tylko człowiekowi, który się do nas o tę pomoc zwróci, czyli ma świadomość, że tej pomocy potrzebuje.
Inaczej jest pan tylko nachalnym nagabywaczem, który jest najmądrzejszy na świecie i próbuje wszystkich nawrócić na swoją modłę. Jest pan demagogiem w oczach innych ludzi oczywiście. Bo jeżeli on nie ma potrzeby, żeby mu ktoś coś doradził bądź ktoś mu pomógł, a pan z tą pomocą się wyrywa, to dla drugiego człowieka nie istnieje płaszczyzna popyt-podaż, bo on jeszcze nie wie, że tej pomocy potrzebuje.
[01:23:53] - Absolutnie się z panem zgadzam, tylko żeby było jasne, taki pomocny to ja wcale nie jestem.
[01:23:59] - Okej.
[01:24:00] - Generalnie po prostu w rozmowie staram się człowiekowi wykazać, bo gdzieś się siedzi wśród znajomych, on mówi, że robi tak. No to tylko pokazuję, przecież to działanie nie może wydać innych owoców jak te, które wydało, bo przecież wszystko było nakierowane w tą stronę i po prostu akcja, reakcja, prawda? Generalnie ma pan rację. Pomoc to tylko ludziom, którzy o nią proszą, tylko wtedy jest w stanie przynieść jakieś efekty. Ale coraz bardziej mi wychodzi taki sposób rozmowy Sokrates-Sokrates. Wie pan, co mam na myśli? Zadawanie pytań, na które sami sobie ludzie odpowiadają. To też nic nie da. Po prostu uważam, że jesteśmy robotami w większym lub mniejszym stopniu. Ja staram się tym robotem być coraz mniej, czyli po prostu w każdej minucie, w każdej sekundzie życia być świadomy i tylko tak to życie daje jakąś radość i daje jakieś efekty pozytywne przede wszystkim dla mnie, ale też dla otoczenia.
Ja mam takiego dwulatka w domu, właściwie dopiero teraz dorosłem chyba do roli ojca.I obserwacja takiego stworzenia jak mały człowiek, jego rozwój. Jestem po prostu zdziwiony. Oczywiście moje dziecko jest najpiękniejsze, najmądrzejsze i naj, naj, naj, bo to chyba jest naturalne. Gdzieś tam mimo woli człowiek porównuje swoje dziecko z innymi dziećmi, ale staram się go wychowywać tak, żeby być metr za nim i żeby te jego upadki nie były zbyt mocne. Ale na pewno nie chronię go na tej zasadzie, że wszystko przyjmę na siebie, bo tak jak pan powiedział, to nie ma sensu najmniejszego. A co mi z tego wyjdzie, to zobaczymy. Świadomość takiego małego człowieka to jest coś niesamowitego. Jego radość z rzeczy błahych, którą my ludzie jako dorośli i z garbem doświadczeń straciliśmy, jest niesamowita. Jego przeżywanie najmniejszych, najbardziej błahych momentów na takim poziomie radości, że człowiek to chyba Totolotka by musiał wygrać, żeby się tak zachowywać jak on przy błahostkach. Taki mały człowiek to jest po prostu studnia do nauki dla człowieka.
Tam nie ma ani grama zepsucia w tym wszystkim.
[01:26:37] - Powiem, że zazdroszczę panu, bo to jest ta wyrwa, którą ja gdzieś tam przegapiłem ze swoimi dzieciakami. To jest tak naprawdę bardzo ważny moment, bo teraz, właśnie w tym okresie życia powstają największe podwaliny naszej podświadomości. Teraz pan programuje swoje dziecko.
[01:27:05] - Staram się tego unikać.
[01:27:08] - Znaczy tego się nie da.
[01:27:09] - Staram się unikać tego programowania.
[01:27:11] - Nie ma takiej opcji.
[01:27:13] - Oczywiście, bo przecież widzi mnie i jestem jakimś wzorcem. Widzi swoją mamę, która jest dużo lepszym wzorcem niż ja, ale to ma parę miesięcy. Nie mam możliwości.
[01:27:28] - Proszę tak nie myśleć, bo większość ludzi ma zapomnianą pamięć tego etapu, kiedy budowała się podświadomość i sposób postrzegania takiego dwuletniego dziecka jest zupełnie inny, niż nam się wydaje. My to oceniamy z perspektywy już naszej wiedzy. Natomiast dziecko na te wszystkie sytuacje patrzy zupełnie inaczej. Ja mówiłem o tych przykładach z pilotem, z telefonami i tak dalej. Jeżeli dziecko widzi uśmiechniętego ojca czy matkę, który rozmawia przez telefon, to on nie ma pojęcia tego, że to nie jest dla niego, że to jest elektroniczne, że to jest drogie, że to można zepsuć, że bez tego nie będzie działał telewizor czy nie będzie można dzwonić, że serwis kosztuje. Dziecko widzi radość swoich rodziców i mówi: „To musi być coś naprawdę radosnego, skoro moi rodzice, moje autorytety się tak cieszą, używając tego. To musi być coś niesamowitego”. I to jest jedyne, co dziecko widzi.
[01:28:33] - Wzorzec poprzez przykład. Innego wyjścia nie ma.
[01:28:37] - Tak, bo to, co się mówi dzieciom, to jest jedno, natomiast trzeba pamiętać, co się dzieciom pokazuje, bo dziecko na zasadzie obserwacji i rozumienia tego swoim rocznym, dwuletnim, trzyletnim czy czteroletnim umysłem po swojemu próbuje jakoś nazwać to, co się dzieje wkoło niego. Nie umysłem dorosłego człowieka, któremu mówimy: „Słuchaj, jak dorośniesz”. Ale co to znaczy jak dorośnie? „To będziesz mógł, jak będziesz starszy”. Co to znaczy, jak będziesz starszy? Więc dziecko nie uczy się na zasadzie słów i informacji słownych, które dostaje od rodziców. To jest tylko albo potwierdzenie, albo zaprzeczenie tego, co oni sami robią. Bo tłumaczenie dziecku, jak rodzice się kłócą, na zasadzie: „Jak dorośniesz, to zrozumiesz”, jest po prostu jakimś absurdem.
[01:29:35] - Tak, oczywiście, że tak. Największym wyzwaniem jest wytłumaczyć małemu dwulatkowi, który de facto naprawdę rozumie wszystko, co się do niego mówi. Mimo wszystko największym wyzwaniem jest dla mnie wytłumaczyć działanie zasady przyczyna i skutek. Bo jednak jak on się nie oparzy, to naprawdę jest bardzo trudno osiągnąć cel wytłumaczenia mu tej zasady.
[01:30:07] - Widzi pan, tu jest bardzo fajny moment dla nas, dla ludzi, dla dorosłych, właśnie pokazania, jak się tworzy świadomość. Ponieważ wytłumaczenie dziecku na przykład: „Nie skacz, bo się przewrócisz” nie wnosi żadnej informacji. Dziecko musi się przewrócić, żeby zrozumieć, o co chodzi. I tak właśnie się buduje też nasza świadomość poprzez konkretne doświadczenia. Ostrzeżenia, upominania, przestrzegania nic nie dają. Dlatego ważne jest w życiu takiego małego człowieczka, żeby uczył się na takich delikatnych rzeczach, które nie będą wywoływały traumy. Czyli to, co mówię: jeżeli ma się sparzyć, niech się sparzy od zapałki, a nie od zapalonej kuchenki czy od spalonego domu.
[01:30:55] - Tak, tylko to wszystko, widzi pan, w ramach rzeczywistości, która nas otacza, w ramach dnia codziennego, w ramach emocji, które dzisiaj wbiłem sobie w głowę. I teraz sztuką jest to wszystko tak poukładać dla tego młodego człowieka, żeby to, co ja dzisiaj mam na plecach, nie wywierało na niego żadnego wpływu.Ma pan rację, ciężko jest nie programować tego człowieka, ale jest to wyzwanie.
[01:31:25] - Człowiek bez podświadomości nie jest w stanie funkcjonować, więc siłą rzeczy musi mieć tą podświadomość. Tylko żeby w tej podświadomości rodzic miał świadomość tego, że programuje dziecko, to już jest połowa sukcesu, bo procesu programowania podświadomości nie unikniemy.
[01:31:47] - Nie unikniemy. Widzi pan, staram się używać intuicji w tym wszystkim. Zobaczymy, jak mi to wszystko wyjdzie. Jest to chyba największe wyzwanie mojego życia. Mam nadzieję, że wychowam człowieka, który będzie mógł dać światu więcej, niż ja byłem w stanie czy jestem w stanie. Myślę, że już nie będę przeciągał tej rozmowy, bo de facto moglibyśmy rozmawiać pewnie jeszcze dużo dłużej.
[01:32:16] - Zdecydowanie tak. Tematów jest dużo.
[01:32:20] - Tak. Zamknę tylko ten mój dzisiejszy wywód, że ja nie mam tyle wiary w siebie, zresztą już to kiedyś podkreślałem, w ludzi co pan. Widzę raczej ludzkość zmierzającą w złą stronę. Stoimy nad przepaścią i chyba zrobimy duży krok naprzód. Tak mi się wydaje. Zresztą już kiedyś zaznaczyłem, że dla planety byłoby dużo lepiej, gdyby tych ludzików na niej nie było. Może byśmy się inkarnowali w postaci ptaków. Bardzo przyjemne zajęcie, chociaż jedno życie tak sobie polatać.
[01:32:59] - I co? Pouciekać przed jastrzębiem? Nie wiem, czy to takie fajne życie. I przed kotem.
[01:33:06] - Może być jastrzębiem.
[01:33:09] - Zawsze na jastrzębia też ktoś poluje. To nie jest tak. Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma.
[01:33:16] - Tak jak wszystko dookoła poluje na nas. Ale to chyba zależy od nas, czy damy się upolować, czy nie. Dziękuję za dzisiejszą rozmowę.
[01:33:26] - Ja też bardzo dziękuję.
[01:33:27] - Pewnie za jakiś czas się jeszcze odezwę i pozdrawiam. A panu życzę przede wszystkim, żeby pan nie zgubił tej wiary, którą pan w sobie nosi w ludzi, bo ja jej nie mam. Dziękuję bardzo. Do zobaczenia. Do usłyszenia.
[01:33:40] - Ja również bardzo dziękuję i powodzenia. Powodzenia, że tak powiem, w programowaniu własnego dziecka.
[01:33:48] - Powodzenia w wychowaniu lepiej.
[01:33:50] - Dobra, okej. Z większą wiarą. Wszystkiego dobrego. Dziękuję bardzo serdecznie za telefon i za rozmowę.
[01:33:58] - Dziękuję. Dobranoc.
[01:33:59] - Dziękujemy bardzo. Dobranoc. Do usłyszenia. Ja może skorzystam z okazji, że przypomnę telefon do Radia Paranormalium, pod którym właśnie przed chwilą odbyła się ta niezwykle interesująca rozmowa. Nasz numer telefonu to 530 620 493. Można także tą drogą oczywiście wysyłać również SMS-y. Można też próbować dodzwonić się na Skypie radio.paranormalium.pl Gadu-Gadu 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i wideobloga „Świat oczami duszy”, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl.
[01:35:09] - Tak jest. Zapraszamy. A skoro chwilowo nikt nie dzwoni, to przejdę do komentarzy, których dzisiaj jest stosunkowo mało z tego, co widzę.
[01:35:21] - Po ilości komentarzy widać, że chyba sezon wakacyjny w pełni.
[01:35:26] - Tak. Może słuchacze doszli już do wniosku, że to już od dzisiaj jest ta przerwa. Ale dobrze. Witam oczywiście serdecznie tutaj Adama. I pierwszy komentarz jest taki: „Fakt, zdając sobie sprawę z tego, w jak wygodnych czasach żyjemy, czasem ma się wrażenie wygranej na loterii i to trochę budzi refleksję, czy za kolejnym razem też tak będzie”. Drogi Adamie, wszystko w naszych rękach, sercach i głowach, ale na tyle, na ile cię poznałem, to raczej nie podzielam twoich obaw. Tu mam komentarz nowego słuchacza. Nie kojarzę, a może i kojarzę. Rafał pisze: „Tesla i Einstein nie żyli tysiące lat temu”. Drogi Rafale, Tesla i Einstein to dwa nazwiska z wielu, które wymieniłem.
Faktycznie Tesla i Einstein może nie, ale już Jezus, Budda czy-
[01:36:39] - Czy powiedzmy Demokryt czy Weda.
[01:36:45] - Czy powiedzmy chociażby Majowie już tak. Bądź inni indyjscy, egipscy czy jacyś tam inni mędrcy. Więc w tej części tak, się z tobą zgadzam, ale nie oczekuj ode mnie, że przy wymienianiu osób, które w jakiś tam sposób przyczyniły się, wniosły wkład w rozwój wiedzy i świadomości ludzi, będę każdorazowo wymieniał, który ile lat temu żył.
[01:37:28] - Niektórzy z komentujących czasami różne audycje w internecie chyba wyznają zasadę: zanim cokolwiek powiesz, sprawdź na Wikipedii.
[01:37:39] - Może tak będę robił. Tylko, że po co? Bo to, czy tysiące lat temu, czy 300 lat temu, czy 7 tysięcy lat temu w kontekście tego, co mówiłem, raczej nie ma znaczenia. Ale każdy wyciąga wnioski, jakie chce, jakie potrafi. Rafał pisze jeszcze w dalszym ciągu, odpowiadając na pytanie: „Wiedzieli je, bo do nich dążyli w głowie od początków swych świadomości. Nie tracili czasu na myślenie o sobie jako jednostce, tylko próbowali zrozumieć coraz to szerzej, a szczegółowiej analizując otoczenie”. Nie wiem, nie znam gości, więc ciężko mi na ten temat jednoznacznie odpowiedzieć, ale najprawdopodobniej masz sporo racji. Poza tym ja się też trochę z tym zgadzam, bo chociażby jest dowodem na to, że sam tak robię, prowadząc audycję w Radiu Paranormalium. Nie myślę tutaj o sobie, tylko również o tobie. Adam pisze jeszcze tutaj, odpowiada Rafałowi: „Obydwaj panowie również czemu nie da się zaprzeczyć, nosili wąsy”.
Tak, to jest ich wspólna cecha. Adam pisze: „A co ciekawe z wiedzą, żeby czegoś nie robić. Ostatnio słyszałem matematyka Erica Einsteina, który porównywał odkrycie rozszczepienia atomu do zagrożenia, które nastąpi, gdy odkryjemy sposób na połączenie teorii względności z teorią kwantową”. Ponieważ tych komentarzy zbyt dużo nie ma, to sobie pozwolę na małą dygresję, z którą gro ludzi się nie zgadza, dotyczącą tego, co powiedziałem, że mam nadzieję, że zanim ludzie odkryją pewne rzeczy, będą na tyle mądrzy, żeby ich nie użyć. Tutaj dobrym przykładem jest kwestia II wojny światowej i bomby atomowej. Kiedy udało się w końcu zrobić bombę atomową, na szczęście nie Hitlerowi, tylko Amerykanom, w momencie, kiedy wojna była już praktycznie rzecz biorąc zakończona i samo zrzucenie bomby było aktem pokazania siły, pokazania mocy, pokazania tego, kto teraz rządzi. Natomiast gdyby tą bombę udało się skonstruować jeszcze w czasach, kiedy losy wojny nie były przesądzone, nie wiem, czy byśmy dzisiaj tutaj siedzieli i sobie tak spokojnie rozmawiali. A jeżeli już, to nie wiadomo, czy włosami na głowie, czy może bez. Dzisiaj też w ciągu audycji wiele razy padło stwierdzenie, że jest to broń obosieczna, że każdy kij ma dwa końce i kwestią jest to, który koniec, do czego wykorzystamy. Ale też te same obawy są związane z tym, jak on się nazywa.
Ten, co w Szwajcarii wybudowali, który tam już zwiększają jego moc.
[01:41:22] - Wielki Zderzacz Hadronów.
[01:41:24] - Otóż to. Dziękuję panie Marku. Gdzie eksperymenty wśród niektórych naukowców i moce, które tam są osiągane, zaczynają być na pograniczu stworzenia następnej czarnej dziury. Więc może tutaj się okazać, że obawy nie tylko twoje, Adamie, ale również naszego dzisiejszego słuchacza telefonicznego nie są takie całkowicie bezpodstawne. Ostatnio gdzieś tam też czytałem na przykład o wielkiej ekspansji Rosji na Antarktydę, gdzie już tam specjalne wojska zostały powołane ze względu właśnie na wydobywanie złóż ropy olbrzymich, które się znajdują pod lodem. Więc jak zaczną w tym lodzie hedrować, to też nie wiadomo, czym to się skończy. Rafał pisze, że ludzie chcą wolności, ale nie dorośli do niej. Tego bym nie powiedział, bo to jest też mocne generalizowanie. Bo są ludzie, którzy dorośli, są ludzie, którzy niedorośli. Są ludzie, którzy nie rozumieją w ogóle, czym jest wolność.
Są ludzie, którzy wolność traktują w myśl zasady prawa Kalego, czyli te moje ulubione: jak Kali komuś robi niekrowę, to jest okej, natomiast jak ktoś Kalemu robi niekrowy, to jest złodziejem po prostu. Kali jest cwaniakiem, bo robią ukrowę, a ktoś jest złodziejem, bo Kalemu robi niekrowy. Więc dojrzenie do wolności zaczyna się od tego, żeby tą wolność zrozumieć przede wszystkim. Tutaj Adam odpisuje w swoim ulubionym stylu z mordką na końcu: „Dorośli czy niedorośli największa wolność jest w lesie”.Nie wiem co tam sarny na ten temat, ale rozumiem kontekst. Panie Marku, chyba nie ma nic więcej. Czy jest coś tam jeszcze? Ktoś się włączył do naszej nad wyraz krótkiej dzisiejszej dyskusji.
[01:43:52] - Na razie widzę tutaj, że tylko Jubi się przywitał i Marzena. Jubi i Marzena. Cześć uszonowanko.
[01:44:01] - Fajnie. Super, witamy!
[01:44:03] - Marzenka pół godziny temu.
[01:44:06] - Marzenka lubi się spóźniać na audycje. Za to obiecuje, że za każdym razem odsłuchuje, więc zostanie jej to wybaczone. Natomiast korzystając z tego, że Jubi się pojawił, wspomnę o tym, że w kuluarach zapadła taka decyzja, że na pewno nie na 5 sierpnia, ale wszystkie strony oprócz naszego słuchacza, który jeszcze o tym nie wie, ale mam nadzieję, że zaraz piątego się dowie. Spróbujemy zrobić taką audycję nie z jednym gościem, tylko z trzema gośćmi, bo Mobil się do mnie odezwał, powiedział, że jak najbardziej. Jubi też potwierdził. Ja oczywiście z panem Markiem jesteśmy do dyspozycji, jak najbardziej też jesteśmy za. Więc kwestia naszego telefonicznego słuchacza z poprzedniej audycji i spróbujemy poruszyć temat czego? Podróży, oczywiście podróży, kontaktów ze zmarłymi, podróży i tego wszystkiego, co z tym jest związane.
[01:45:17] - Już Marzena napisała: „No się spóźniłam i będę odsłuchiwać, a jak!”
[01:45:24] - Tak jest Marzenko, ja nawet przez moment, że tak powiem, w ciebie nie wątpiłem. Słuchajcie kochani, nie będę tutaj generował czasu antenowego na siłę, bo to też nie ma sensu. Faktycznie jest sezon urlopowy, pogoda może mało urlopowa, ale mam nadzieję, że mimo pogody i mimo urlopów odsłuchacie sobie tą audycję na YouTubie bądź na radio. Więc panie Marku, myślę, że możemy spokojnie, w poczuciu dobrze wypełnionego poniedziałkowego poniekąd obowiązku dzisiejszą audycję powolutku kończyć.
[01:46:15] - Tak więc kończymy ostatni odcinek przed krótką wakacyjną przerwą. Radio Paranormalium troszeczkę będzie odpoczywało. Co prawda audycje na żywo będą, ale takie nierealizowane przeze mnie, bowiem się wybieram za dwa dni na krótki odpoczynek, ale z tego, co tutaj widzę, to pan Sławek chyba nie zamierza odpoczywać przynajmniej od YouTubowania. Panie Sławku?
[01:46:41] - Przyznam wam się szczerze, że te cztery filmiki, które wrzuciłem w ostatnią niedzielę wywołały nawrót wyrzutów sumienia i będę chciał się mocniej do tego przyłożyć. Więc jakimiś informacjami, mam nadzieję, będę was zasypywał na swoim kanale, więc jak się stęsknilibyście troszeczkę za moim niewyraźnym głosem, to zapraszam was. Tam jest podobno wyraźniej, bo nie idzie przez Skypa. Więc zapraszam was na swój kanał. Kanał się też nazywa „Świat Oczami Duszy” bądź Sławomir Bączkowski też się podobno gdzieś wyświetla. Więc zapraszam. Dziękuję panie Marku. Oczywiście panu Markowi ja ze swojej strony życzę udanego urlopu, odpoczynku i żeby tutaj do nas wracał cały, zdrowy i pełen werwy. Wam kochani też. Jeżeli się gdzieś tam wybieracie, to jak najbardziej odpoczywajcie, wypoczywajcie, nabierajcie sił, ładujcie akumulatory, cieszcie się rodziną, cieszcie się bliskimi, cieszcie się pięknymi widokami i też oczywiście zdrówkiem, czego wam i sobie z całego serca życzę.
I na dzisiaj mówię dobrej nocy. Pa, pa. Trzymajcie się. Do następnego razu.
[01:48:14] - To jeszcze odczytam na koniec komentarz od Marzeny: „To ja bardzo dziękuję i pozdrawiam serdecznie, tylko mi szybko wracajcie z tych urlopów”.
[01:48:23] - Obiecuję.
[01:48:24] - Wracamy na pewno 5 sierpnia do nadawania live. Ja tak na wszelki wypadek biorę na urlop mikrofon. Jeszcze nie wiem który, bo tych mikrofonów tutaj kilka mam i jakby coś tam się zdarzyło, jakieś nadawanie w międzyczasie to oczywiście zrobię z mikrofonu użytek. Nie zapowiada się, ale kto wie. Na wszelki wypadek warto wziąć.
[01:48:47] - Kto ze sobą nosi, ten się nie prosi, panie Marku.
[01:48:50] - Właśnie. Był z nami dzisiaj oczywiście, jak zawsze pan Sławek Bączkowski, gospodarz audycji „Świat Oczami Duszy” oraz twórca wideobloga o tym samym tytule, jak również autor książki „Czy można uszkodzić przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?” Moli książkowych i nie tylko moli książkowych gorąco zachęcamy oczywiście do sięgnięcia zarówno po wersję papierową, jak i elektroniczną. Audycję jak zawsze obsługiwał od strony technicznej Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie w poniedziałek, 5 sierpnia. Oczywiście o 20:00 na antenie Radia Paranormalium. Oczywiście na żywo. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl.