[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Witajcie może niekoniecznie bardzo gorąco, ale na pewno bardzo serdecznie w Radio Paranormalium ten poniedziałkowy wieczór. Rozpoczynamy kolejny odcinek audycji o świadomości w całości na żywo. Audycja „Świat oczami duszy”. Dzisiaj z pewnymi problemami technicznymi, bowiem całkiem niespodziewanie tuż przed audycją laptop pana Sławka odmówił posłuszeństwa i pokazał taki brzydki błękitny ekran śmierci i chwilowo niestety pan Sławek Bączkowski zniknął ze Skype'a, dlatego chyba będziemy musieli rozpocząć od wstawki muzycznej. Po prostu, żeby poczekać, aż pan Sławek się zaloguje ponownie do internetu, ale myślę, że kontakty do Radia Paranormalium warto sobie już teraz zapisać. Będzie otwarta linia telefoniczna. Nasz numer telefonu to 530 620 493.
Skype: radio.paranormalium.pl. Można także cały czas do nas pisać oczywiście na naszym Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas też spotkać oczywiście jak zawsze na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i Świat oczami duszy, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata, a także jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej dzisiejszej audycji czy w ogóle do tematyki świadomości, meandrów świadomości na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. Nie widzę, żeby jeszcze pan Sławek wrócił na łono internetu. Mam nadzieję, że to nie jest jakaś bardziej poważna awaria i że laptop wraca powolutku do stanu używalności. O, widzę, że pan Sławek właśnie się zalogował. Ja tylko jeszcze dodam, że prawdopodobnie audycja między 10 lipca a 5 sierpnia będzie miała pewną przerwę wakacyjną z uwagi na różne takie plany nasze wyjazdowe. Ja mam pewne plany wyjazdowe. Pan Sławek ma z kolei pewne plany odnośnie kanału na YouTube, który prowadzi pod tym samym tytułem „Świat oczami duszy”.
Także będzie taka mała przerwa wakacyjna. Za tydzień oczywiście jeszcze normalnie się usłyszymy, ale właśnie mam nadzieję, że przy okazji tej przerwy troszeczkę nie tylko my podładujemy baterie, ale również państwo. Pewnie pojawią się jakieś nowe tematy do omówienia. Także teraz właśnie podejmujemy starania, żeby się połączyć ponownie z panem Sławkiem. No i mamy taki przerywnik muzyczny z dżinglem ze Skype'a. Halo, halo, panie Sławku, czy się słyszymy?
[03:25] - Tak, ponownie tak.
[03:27] - No to bardzo dobrze.
[03:30] - Widać mój laptop.
[03:30] - Miejmy nadzieję, że laptop nie utrudni nam, że tak powiem, prowadzenia dzisiaj audycji.
[03:37] - Miejmy nadzieję, aczkolwiek nie jest zrobiony jeszcze, że tak powiem, tak jak sobie tego życzyłem. Ale dobrze.
[03:46] - To możemy zaczynać.
[03:46] - Będziemy w każdym razie walczyć.
[03:49] - Ja tutaj się bałem, że troszeczkę mi pokrzyżują plany radiowe warunki pogodowe. Tutaj zerwał się taki bardzo silny porywisty wiatr, trochę grzmiało. No i straszyło, że w końcu jednak zacznie padać deszcz z piorunami. No ale postraszyło, poszło. Może jutro pokropi.
[04:11] - Jeszcze straszą, że w nocy może troszeczkę popadać. U nas było podobnie, aczkolwiek jakieś tam zasadniczej różnicy w pogodzie nie odczułem w tej chwili. No może ciutkie chłodniej jest, ale podobno dopiero jutro ma być chłodniej, więc zobaczymy. Róbmy swoje, panie Marku.
[04:33] - Róbmy swoje. Pewnie. Ja tu już kontakty podałem na antenie, także mogę spokojnie oddać panu głos.
[04:40] - Czyli już jesteśmy na antenie.
[04:42] - No właśnie.
[04:43] - No to dobry wieczór wszystkim. Dobry wieczór, panie Marku. Ja jeszcze troszeczkę tutaj próbuję wrócić do tej sesji, którą mi laptop w sposób drastyczny i brutalny przerwał, ponieważ to będzie też taka informacja dla was. Jeden z naszych nowych słuchaczy miał ochotę zadzwonić do nas w poprzedniej audycji. Natomiast jak się okazało, zanim się dostał powiadomienia i się zreflektował, że może, to my żeśmy już skończyli nadawanie. Więc kochani, jak macie ochotę zadzwonić, to dzwońcie do audycji, bo tak szybko się kończą ostatnio. Więc jak ktoś ma ochotę, to nie czekajcie, bo może się okazać, że też tak jak nasz słuchacz pan Mariusz możecie nie zdążyć. Ale powolutku, powolutku dogrzebuję się do tego, co chcę, ponieważ za zgodą pana Mariusza mam prawo do ustosunkowania się do jego wypowiedzi pod ostatnią audycją i właśnie próbuję toPróbuję to odnaleźć, ale przyznam wam się szczerze-
[06:07] - To jest komentarz pod ostatnim odcinkiem?
[06:11] - Tak.
[06:12] - Może mi się uda go gdzieś tutaj wyszukać. Wielkie poszukiwania komentarza na Facebooku.
[06:20] - Wielkie poszukiwania. Było bardzo fajnie napisane, bardzo precyzyjnie. A ponieważ jest to jedna z teorii, która dość często przewija się w waszych wypowiedziach. Nie mogę go znaleźć. Albo pan Mariusz to usunął niechcący.
[06:49] - Od pana Mariusza z takim ludkiem na awatarze widzę kilka komentarzy.
[06:56] - Tak, dokładnie. I tam pan Mariusz.
[07:01] - Tutaj jeden komentarz z dużą ilością linków do materiałów na YouTube.
[07:06] - Tak. Natomiast było bardzo fajnie w odniesieniu tego użycia przeze mnie porównania do samochodu. Pan Mariusz w sposób bardzo precyzyjny opisał swoją wersję i swoją teorię. Skoro nie widzę tego.
[07:26] - To ja może to, co odkryłem, to panu wyślę w Messengerze i skopiuję.
[07:31] - Dobrze, dziękuję.
[07:33] - Wysłane.
[07:35] - Nie ukrywam, że brak tego komentarza troszeczkę popsuł mi koncepcję. Natomiast kochani, o co chodziło? Ja przedstawiłem w poprzednim odcinku swoją wersję wydarzeń, swoją teorię w sposób jak najbardziej, starałem się, zrozumiały i prosty. Pan Mariusz zadał mi takie pytanie w swoim komentarzu: „Nie mogę zrozumieć, dlaczego według pana samochód ma kierowcę”. Według niego to jest nielogiczne, że człowiek, czyli podświadomość, umysł, ciało ma duszę, czyli świadomość. Czyli my jesteśmy tym samochodem, natomiast tym kierowcą według teorii pana Mariusza jest nasza dusza. Było to bardzo ładnie opisane przez niego. Żałuję, że tego nie ma, nie widzę. Natomiast ta teoria dotyczyła tej drugiej wersji, czy człowiek ma duszę, czy dusza ma człowieka. I żeby nie było, że jestem tylko i upieram się przy swoich teoriach, chciałem się dzisiaj odnieść i też przedstawić wam tą drugą teorię, z którą z tego, co wiem, gros ludzi się zgadza, że czynnikiem nadrzędnym we wszelkim planowaniu i jednostką nadrzędną w tym wszystkim jest dusza.
Że to dusza tutaj utknęła na ziemi i że to dusza jest ograniczona ciałem, że to dusza jest ograniczona materią, a tak naprawdę to dusza się rozwija. To ona ma jakiś plan i tym planem głównym duszy jest odnalezienie drogi z powrotem do Boga, odnalezienie drogi do raju. Według teorii pana Mariusza Bóg nie ma nic wspólnego ze stworzeniem Ziemi i tutaj nigdy na Ziemi nie będzie raju. To tak pokrótce. Mam nadzieję, że nic tutaj w sensie merytorycznym nie pokręciłem i nie przeinaczyłem, bo też nie lubię wyrywać zdań z kontekstu, bo jest to pewna forma manipulacji, której ja nie lubię, więc mam nadzieję, że to powiedziałem dość zgodnie z intencjami autora, którego cytowałem. Postanowiłem się do tego odnieść. I może nie na zasadzie negacji, bo to przecież też nie o to chodzi. Zresztą tak jak napisałem panu Mariuszowi w komentarzach, że jeżeli jakaś idea, jakaś teoria służy temu, żeby ludzie się zmieniali, żeby ludzie byli lepsi, a ich życie żeby było bardziej szczęśliwe i bardziej świadome, to ja nie mam nic przeciwko temu. Jestem wręcz przeciwnie jak najbardziej za, bo jest to zgodne z tym, co ja próbuję robić, czyli rozbudowywać, rozwijać świadomość. Świadomość tego właśnie, kim jesteśmy, co robimy, jaki jest tutaj nasz cel, jakie mamy zadania, dokąd zmierzamy, jak to wszystko mniej więcej działa.
Czemu to robię? Odniosę się do tego w drugiej części audycji. A teraz wrócę do tego wątku pana Mariusza i tej teorii. Kochani, tak się zastanawiałem, że gdyby faktycznie tak było, jak mówi pan Mariusz i jak mówi też wiele osób, z którymi ostatnimi czasy miałem okazję na ten temat rozmawiać, to tak się zastanawiam, że skoro my jesteśmy tylko pewnego rodzaju pojazdem, który służy temu, żeby dusza mogła zdobywać doświadczenia w świecie tej ograniczonej ziemskiej niskiej wibracji materii, to tak się zastanawiam, że skoro jej działania i jej doświadczenia nie mają wpływać na rozwój świadomości człowieka, to na czyj rozwój mają wpływ? Bo z moich obserwacji wynika bardziej to, że rozwójŚwiadomości, czyli te wszystkie doświadczenia, które są zapisane w duszy, wszystkie te przeżycia, przez które przeszliśmy w sposób bardzo znaczący w perspektywie ostatnich kilku tysięcy lat wpłynęły na świadomość ludzi. Natomiast nie zaobserwowałem jakichś drastycznych zmian na innych płaszczyznach niż tylko takiej typowo ziemskiej. W zasadzie nie mamy wglądu w rozwój wszechświata, więc ciężko powiedzieć, czy to miało jakiś wpływ, czy nie. Natomiast ewidentnie miało to wpływ na rozwój naszej świadomości, ludzkiej świadomości, ziemskiej świadomości. Drugim pytaniem, które sobie zadaję, to czemu skoro dusza ma się rozwijać i człowiek jest tutaj elementem, tylko nośnikiem, to czemu jest ta ciągłość? Mam na myśli ciągłość taką, że ci, którzy doświadczyli regresji, czytali o regresji, słyszeli o regresji, wiedzą, że poprzez duszę mamy wgląd w nasze poprzednie wcielenia.
W zasadzie tu też można dyskutować, czy to jest tylko nasze, czy też mamy wgląd w wcielenia innych ludzi. To się wszystko zaczyna bardzo komplikować wtedy, bo dlaczego pamiętamy, skoro to nie jest nasza dusza, to dlaczego pamiętamy tylko jakieś wycinki, a nie możemy sobie wybierać, z jakich źródeł informacji chcielibyśmy korzystać? Być może jest w tym jakaś logika, której ja na przykład w tej chwili nie jestem w stanie dostrzec. Może dlatego, że swoją teorię układałem przez ileś tam lat i ciężko mi to wszystko teraz postawić na głowie. Natomiast jeżeli macie jakieś pomysły, jak to logicznie wytłumaczyć, to z chęcią w wolnych chwilach oczywiście się z tym zapoznam. Ja panu Mariuszowi napisałem, że czemuż cały czas doszukujemy się prawa własności, kto ma kogo? Czyli na zasadzie: czy człowiek ma duszę, czy dusza ma człowieka? Czemu ten wątek współpracy jest taki trudny do przyjęcia? Bo w zasadzie my jako ludzie, jako zwykli ziemscy ludzie też tego Boga szukamy i też szukamy drogi, sposobu dotarcia czy zrozumienia Boga, źródła, czyli tego elementu, który gdzieś tam według większości z nas w jakiś sposób powołał nas do życia. Następną rzeczą, o której napisałem panu Mariuszowi, jest to, że ja nie do końca zgadzam się z tą wersją, ponieważ sprowadzałoby się to do tego, że Ziemia jest pewnego rodzaju czyśćcem dla duszy, na płaszczyźnie której ona może sobie eksperymentować, doświadczać.
Natomiast nasza rola sprowadzałaby się tylko do bycia takim właśnie bezdusznym samochodem. Z tym że akurat w tej konfiguracji, nawet jeżeli dusza jest kierowcą, bo faktycznie ona zna cel, to w tym konkretnym wypadku i w tym konkretnym przykładzie moim zdaniem samochód może jednak mimo wszystko samoczynnie zmieniać kierunek jazdy, o czym na pewno każdy z nas się w swoim życiu dość wyraźnie i najczęściej boleśnie przekona. Bliższa mi jest myśl, że tak naprawdę tych niewiadomych w momencie, kiedy Ziemia, ludzkość powstawała, to Bóg nie miał zbyt dużo. Wydaje mi się, że największym dylematem było to, kto wygra tą odwieczną konfrontację miłości i strachu i lęków wpisanych w naszą podświadomość. Kto wygra tą odwieczną walkę dobra ze złem. I takim chyba największym dylematem było to, jak my jako ludzie wykorzystamy tą naszą wolną wolę. Następną rzeczą, która mnie w tej teorii troszeczkę nurtuje, to jest pytanie, czemu dopiero teraz tak w zasadzie masowo zaczynamy mieć dostęp do materiałów, które są zgromadzone w naszej duszy, w naszej świadomości. Czemu dopiero teraz? Bo nie wiem, czy zaobserwowaliście, ale ten wysyp ludzi, którzy potrafią wykorzystywać potencjał duszy, jest z dnia na dzień coraz więcej. Oczywiście ustosunkowałem się do tego.
Nie neguję. Oczywiście jestem przekonany, że moja teoria jestJest słuszna. Natomiast jeżeli ktoś ma jakieś argumenty, to oczywiście zapraszam do dyskusji, do rozmowy, do komentarzy, do dzwonienia. I tutaj w związku z tym komentarzem postanowiłem odpowiedzieć na pytanie, które swego czasu wywoływały w audycji mnóstwo emocji na temat tego, czy nasza dusza jest wieczna, czy jest nieśmiertelna. Od jakiegoś czasu nie mamy naszego wiernego słuchacza, który ten temat poruszał i prowokował wszystkich do wyrażenia swojego zdania. Więc ja wam powiem swoje zdanie. Według mnie dusza nie jest wieczna, natomiast dusza jest nieśmiertelna. Gdyby dusza była wieczna, to dlaczego dopiero teraz odkrywamy jej potencjał? Dlaczego dopiero teraz nasza świadomość jest taka, jaka jest? Skoro Ziemia istnieje prawie cztery miliardy lat, wszechświat istnieje dużo, dużo dłużej, to dlaczego dopiero po określonym okresie czasu ten potencjał duszy się wyłania?
Dlaczego on się nie wyłonił dwa tysiące lat temu, dziesięć tysięcy lat temu czy powiedzmy dwieście tysięcy lat temu? Dlatego moim zdaniem dusza ma swój początek, natomiast jest nieśmiertelna. To tyle w kwestii komentarza i mojego odniesienia się do komentarza spod ostatniej audycji. Co prawda pan Mariusz w którymś momencie też w tym komentarzu napisał, że odsłuchał jedną z wcześniejszych audycji i postanowił zaryzykować i spróbować myśleć w sposób taki, że jest tym człowiekiem, który ma duszę. Zobaczymy, co z tego eksperymentu wyniknie. Natomiast będąc też troszeczkę w kontekście tego, co miało miejsce w ostatniej audycji, w tych komentarzach, pozwolę sobie jeszcze na poruszenie jednego tematu, jednego wątku, ponieważ ludzie zadają mi też pytania. Pytanie jest zadane wprost: jak ja się kontaktuję, jakimi technikami kontaktuję się ze swoją duszą? Ponieważ ktoś tam z takiej techniki korzysta, ktoś tam z takiej, ktoś tam z takiej, ktoś z innej. W jaki sposób ja kontaktuję się ze swoją duszą? Postanowiłem ostatnio odpowiedzieć wprost, że ja nie wiem, jaką technikę stosuje moja dusza, ponieważ to ona się kontaktuje ze mną.
Dlatego, kochani, staram się was namówić znowu do spojrzenia w głąb samych siebie. Ponieważ my jako ludzie chcemy mieć nad wszystkim kontrolę i też nad wszystkim władzę. Więc to my próbujemy się skontaktować z naszą duszą. To my chcemy decydować o tym, w którym momencie, w jaki sposób i też jakie informacje od tej duszy chcemy uzyskać. Bo właśnie, jakich informacji, kochani, chcecie od duszy uzyskać? Jakich informacji oczekujecie? Czy myślicie, że głównym zadaniem duszy jest umożliwianie podróży OOBE, czy na przykład możliwość regresingu i wglądu na przykład w poprzednie wciele? Czy to jest główne zadanie duszy? Bo dla gros ludzi takim synonimem oświecenia, synonimem uduchowienia jest to, że ktoś potrafi kontrolować swoją duszę. To ja zadam pytanie: czy nie jesteśmy w naszych oczekiwaniach znowu jako ludzie tacy wybiórczy, że my chcemy od duszy to, chcemy to, chcemy, żeby nam udostępniła to, żeby nam pokazała, żeby nam udowodniła i tak dalej, i tak dalej, tak?
Natomiast wtedy, kiedy ona do nas przemawia, bardzo często jesteśmy głusi. I powiem to brutalnie i powiem to wprost: rozmawiam, słucham ludzi, którzy są według siebie bardzo uduchowieni, bardzo oświeceni, mają olbrzymią wiedzę odnośnie właśnie tej penetracji innych poziomów, innych wszechświatów, innych bytów i tak dalej, i tak dalej, czym wpędzają na przykład w kompleksy ludzi, którzy tego nie robią, którzy tego nie potrafią. Natomiast jak się z nimi rozmawia, oni nadal myślą i funkcjonują w podświadomości. Więc owszem, potrafią wykorzystać potencjał duszy wtedy, kiedy oni tego chcą, kiedy oni tego potrzebują w sposób konkretny. Natomiast nie potrafią słuchać swojej duszy. ARola duszy nie sprowadza się do pokazywania nam wszelkich możliwych dostępnych poziomów, tylko rola duszy poprzez budowanie tej świadomości, zbieranie tych wszystkich informacji i tej całej wiedzy, tego wszystkiego, co się wydarzyło wcześniej. Jej rola sprowadza się do tego, żeby nam podpowiadać, jak należy postępować w zwykłych, prostych sytuacjach. To jest rola duszy. Poprzez świadomość celu. To za chwilę.
Poprzez świadomość celu i świadomość tego, przez co już żeśmy przeszli, stara nas się ustrzec przed tym, żebyśmy nie pakowali się po raz kolejny w te same kłopoty. I to jest rola duszy. Rolą duszy jest też zapewnienie nam doświadczeń, które mają naszą świadomość rozbudowywać, by jak najszybciej, jak najkrócej trwała nasza droga do celu, którym jest miłość. Więc kochani, zastanówcie się, czego wy od swojej duszy oczekujecie i czy przypadkiem te oczekiwania nie są nieco odmienne od tego, czego chce dla nas dusza, bo dusza nadaje cały czas. Owszem, jak kiedyś w jednej z audycji bodajże Mrs Treehouse, w momencie, kiedy mówiłem o różnych poziomach rozwoju świadomości, owszem, te wczesne etapy rozwoju są tak jak rozwój dziecka. Od dziecka nic się nie wymaga, a przynajmniej niewiele się wymaga. Wymaga się tego, by żyło, by uczyło się, by było bezpieczne i zdobywało doświadczenie, wiedzę, umiejętności, które będą dziecku potrzebne w życiu. I tak samo jest z naszą świadomością. Na tych wcześniejszych etapach mogliśmy tylko doświadczać. Te podpowiedzi i sugestie duszy były takie troszeczkę mniej nachalne.
Powiem tak: mniej nachalne, ponieważ my wtedy zdobywaliśmy te doświadczenia. Poprzez doświadczenia budowaliśmy swoją świadomość. Inna sprawa, że na tych wcześniejszych etapach rozwoju rzadko kto chce słuchać swojej własnej duszy. Natomiast ja w tej chwili wnioskuję, że gros z was, większość, być może wszyscy, jeżeli siedzicie przed laptopem czy przed jakimś innym urządzeniem, za pomocą którego słuchacie audycji o świadomości, o duszy, jesteście już na tym etapie rozwoju swojej świadomości, że tej wiedzy potrzebujecie. A to znaczy nie mniej, nie więcej, tylko tyle, że dusza już czegoś od was wymaga, już czegoś od was oczekuje. Już ten etap takiego bezkarnego zdobywania doświadczenia się dla was zakończył. I tak jak mówiłem, ja nie wiem, jakiej techniki używa moja dusza do komunikacji ze mną. Natomiast wiem jedną rzecz, że miałem takie momenty w życiu, kiedy to ja osobiście chciałem tą łączność zerwać. Chciałem zrezygnować z tej łączności. Chciałem zrezygnować z tych wszystkich informacji, z tych wszystkich myśli, z tych wszystkich podszeptów, z tych wszystkich w pewnym sensie wymagań.
Miałem takie momenty w życiu, kiedy chciałem zostać zwykłym, najzwyklejszym egoistą, który w końcu zacznie myśleć o sobie. Jak się domyślacie, na tą chwilę mi się nie udało. Na szczęście przynajmniej moja dusza nie jest obrażalska, nie strzeliła focha i dalej nadaje. Natomiast tu będzie też odpowiedź, dlaczego ja prowadzę tę audycję. Ponieważ sam na własnej skórze i to wielokroć przekonałem się dość boleśnie, jak groźne i niebezpieczne dla nas jest życie bez świadomości tego, że nasza świadomość, że nasza dusza zaczyna powolutku rządzić naszym życiem. Trochę to jest takie zagmatwane, ale ja wiem, co oznacza życie bez takiego przygotowania się do tego, że w którymś momencie to podszepty duszy, podszepty świadomości zaczynają być decydujące przy dokonywaniu przez nas różnego rodzaju wyborach. Bo w tym momencie nasza podświadomość durnieje. Ona nie bardzo wie, jaką przypisać do tego reakcję. Powiem tak: najprawdopodobniej większość z was nie wie, o czym ja w tej chwili mówię, ale to jest też takie ostrzeżenie dla wasDla tych, którzy mówią: „Ja już bym chciał być bardzo starą duszą”, ja wam mówię: okej, ale zachowajcie czujność, ponieważ ten etap przejściowy jest związany z milionami dylematów, których nie mają ludzie, którzy kierują się tylko i wyłącznie podświadomością. Miliony dylematów w każdej sytuacji, bo to jest najgorsze, że to nie dotyczy tylko i wyłącznie jednej sytuacji w miesiącu, typu zmienić pracę czy nie zmienić pracy.
Rozwieść się bądź nie rozwieść, kupić dom, nie kupić domu. Te dylematy nie dotyczą takich sytuacji, czyli jednych na ileś tam. Te dylematy dotyczą większości sytuacji, z którymi będziecie się spotykać w swoim życiu. Mało tego, jeżeli ten przeskok następuje w ciągu jednego wcielenia, to z czasem, kiedy wydaje wam się bądź będzie wam się wydawało, że już powinniście być mądrzejsi, że to życie powinno być prostsze, mniej skomplikowane, to okazuje się, że to życie zaczyna być coraz bardziej skomplikowane, ponieważ pojawiają się dylematy i zaczynają się rozważania dotyczące rzeczy, spraw, sytuacji, które do tej pory były dla was jasne, proste i czytelne. Tak należy zrobić. Koniec, kropka. Nie ma o czym w ogóle dyskutować i nawet nie próbujcie mnie przekonywać, że może być inaczej. Dlatego prowadzę między innymi te audycje. Dlatego w tych audycjach zadaję pytania. Oprócz tej ostatniej audycji, kiedy w precyzyjny sposób starałem się powiedzieć to, co myślę, żeby troszeczkę też przygotować was i nauczyć tego, że z każdym następnym krokiem w rozwoju świadomości pytań nie ubywa i dylematów nie ubywa.
Wprost przeciwnie. Tych dylematów i tych pytań zaczyna przybywać, ponieważ przestajecie uczestniczyć w życiu w prostych sytuacjach. Czyli przestaje obowiązywać prawo Kalego i każda sytuacja, w której uczestniczycie i w której uczestniczą inne osoby, zaczyna być analizowana z perspektywy wszystkich tych osób. Czyli coś, co dla egoisty jest rzeczą bardzo prostą. Jaką będę miał z tego korzyść? Czy mi się to opłaca? Czy ja tego chcę? Czy ja tego nie chcę? Czy mi się to podoba? Czy mi się nie podoba?
To już są pytania z gatunku świadomości dziecięcej. Czy mi się to podoba, czy nie. Nie podoba mi się, jest niedobre. Podoba mi się, jest dobre. Czyli to, co z punktu widzenia tych wcześniejszych etapów rozwoju świadomości było proste, ponieważ rozpatrywaliśmy to z punktu widzenia „ja”. Na etapie duszy dojrzałej zaczyna się pojawiać aspekt rozpatrywania czegoś przez pryzmat „my”, a później przez pryzmat „ja” i „oni”. I to przestaje być fajne, w którymś momencie. I w którymś momencie, tak jak ja miałem takie momenty w życiu, zresztą nadal je od czasu do czasu miewam, chwile słabości, kiedy mówię: dlaczego nie urodziłem się egoistą? Dlaczego nie potrafię myśleć z punktu widzenia tylko „ja”, tylko tego, co jest dla mnie dobre, co jest dla mnie wygodne, co jest dla mnie przyjemne. Dlatego jeżeli analizujecie różnego rodzaju doświadczenia z duszą i staracie się nawiązać z nią kontakt poprzez różne techniki, to pamiętajcie, że komunikacja zazwyczaj działa w dwie strony.
To znaczy, jeżeli dzwonicie do kogoś za pomocą telefonu, to najprawdopodobniej w większości przypadków, jeżeli wy słyszycie jego, to najprawdopodobniej on też słyszy was. I jeżeli chcecie jakiejś osobie coś powiedzieć, to najprawdopodobniej ta druga osoba też wam chce jakąś informację przy okazji tego przekazać. Więc pamiętajcie, że komunikacja powinna działać w dwie strony. Jak już wybierzecie sobie jakąś technikę do komunikowania się z waszą duszą, to popracujcie też nad techniką nie tylko nadawania, ale również odbierania. Dajcie też i swojej własnej duszy powiedzieć do was coś, co ona chce powiedzieć. Nie czego wy oczekujecie, nie czego wy chcecie od duszy, tylko również tego, co ona ma wam do przekazania. Bo sprowadzanie duszy tylko i wyłącznieDo poziomu: ja chcę. Ja chcę zobaczyć. Ja chcę doświadczyć. Ja chcę poprzebywać w stanie podwyższonych wibracji.
Ja chcę obejrzeć inne wymiary. Ja chcę poznać swoje poprzednie wcielenia. Ja chcę doznać uczucia bezwarunkowej miłości. To się wszystko kiedyś nazywało koncert życzeń. Czyli ja chcę tego od duszy. Ja chcę, żeby ona mi to umożliwiła. Ja chcę, żebym za jej pomocą mógł tego doświadczyć. To jest też pewnego rodzaju ostrzeżenie, po raz kolejny dla osób podróżujących. Pomyślcie, gdyby dusza była człowiekiem i ktoś by przyszedł do was i powiedział wam: „Ja chcę, żebyście mi pokazali to i to, bo ja chcę”. Nawet jeżeli to, tak jak w poprzednim odcinku, będzie ubrane w piękne słowa, czyli te pretensje do Boga będą ubrane w formę prośby, to i tak w dalszym ciągu jest to pretensja.
Dlaczego mi tego nie umożliwiłeś? Więc w przypadku „ja chcę” to jest też oczywiście ubierane w piękne słowa, w piękną otoczki i tak dalej. Natomiast tak naprawdę to jest w większości wypadków naszą potrzebą, żeby to zobaczyć, żeby tego doświadczyć, żeby się o tym przekonać. Zastanówcie się, czy to jest też potrzebą duszy i czy ona w przewrotny sposób na życzenie „ja chcę zobaczyć” nie pokazuje wam czegoś innego. Czegoś, co ona chce wam powiedzieć. Nie wiem, czy wiecie dokładnie, do czego zmierzam i na co was próbuję naprowadzić. Czy ta forma „ja chcę zobaczyć”, czyli ja chcę zobaczyć drugi koniec wszechświata, czy w momencie otwarcia tego kanału kiedy próbujecie się łączyć z duszą, czy ona tego kanału nie wykorzystuje na przekazanie nam tych informacji, które ona chciała przekazać i na które byliśmy do tej pory głusi? Oczywiście, jak zwykle pozostawiam to w formie pytania. W formie do zastanowienia. Jak Adam się upominał, w formie odrobienia lekcji.
Pomyślcie o tym. Ostatnio, tak jak wam mówiłem, dogrzebałem się do swojego rękopisu książki sprzed 18 lat. Moja książka jest już pełnoletnia i nawet podczas recenzji mojej książki, zresztą ja nie ukrywam, że też pojawiają się takie pytania w mojej głowie: co by było, gdybym dokończył tę książkę wtedy i wydał 18 lat temu? Jak potoczyłoby się moje życie? Bo na przykład słyszę od ludzi: „Ach, gdybym ja tę książkę dostał, gdybym ją przeczytał 15 lat temu, gdybym miał możliwość przeczytania tej książki 15 lat temu, to...”. Słyszałem też taką teorię, że gdybym wydał tę książkę 18 lat temu, to byłbym dzisiaj duchowym milionerem. Ale ja widocznie nie mam umiejętności do robienia kasy, bo mogłem wydawać płyty disco polo w milionach egzemplarzy, więc mogłem też być duchowym milionerem. Oczywiście ani jak by się potoczyło życie innych po przeczytaniu mojej książki, ani jak by się potoczyło moje życie po wydaniu tej książki 18 czy 17, czy 15 lat temu, już się nie przekonamy. I czy te nasze domniemania są prawdziwe, czy nie są prawdziwe. Ale pojawiło się takie pytanie i takie zastanowienie, myśl, czy moja wiedza, którą chciałem przekazać wtedy, a którą przekazałem teraz, czy ona się przeterminowała?
Bo to też taki dylemat, że jak mówią, żeby coś w życiu osiągnąć, trzeba spełnić kilka warunków. Trzeba się znaleźć w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie. I mój dylemat, czy ja nie zrobiłem tego za późno, czy nie za bardzo przeciągnąłem ten moment wydawania książki. Na pewno wtedy, kiedy ją napisałem, byłaby jedną z pięciu na półce, gdzie nie było wtedy półki ezoteryka. Na jakich półkach się szukało wtedy książek odnośnie duchowości, ezoteryki? Chyba parapsychologia. Nie. Parapsychologia? Już nie pamiętam. Natomiast byłaby jedną z pięciu o tej tematyce, a nie jedną z 50 000 w tej chwili.
Więc to bez wątpienia byłby mój sukces. Natomiast czy moja wiedza się przeterminowała?I dochodzę do wniosku, że nie. Mało tego, być może nawet w tej chwili więcej osób jest na nią przygotowanych i chętnych do tego, żeby się z nią zapoznać. Więc czy moja wiedza się przeterminowała? Nie, bo są pewne informacje, które są ponadczasowe i gdyby one się przeterminowywały, to co można by było powiedzieć o naukach Jezusa, Buddy czy Mahometa? Czyli tych najbardziej znanych nauczycieli duchowych w naszej historii. A tak przy okazji powiem wam à propos Mahometa, że czytam teraz Koran. Nie w wersji oryginalnej. Natomiast stoi od jakiegoś czasu na półce i przygotowując się do tej audycji, sięgnąłem i zacząłem troszeczkę czytać. I niech mi ktoś powie, że chrześcijaństwo jest ortodoksyjne i że się nie zmienia.
Słuchajcie, polecam. Polecam, nawet jeżeli nie macie ochoty na czytanie całego, bo ciężko się to czyta. Zwłaszcza jeżeli ktoś nie lubi historii, to ciężko się to czyta. Natomiast warto sobie kilka chociaż fragmentów przeczytać. Może łatwiej wam będzie — zresztą mi też, jak się okazuje, chociaż ja się spodziewałem tam pewnych rzeczy — zrozumieć zagrożenia, kierunek. W każdym razie na pewno łatwiej wam będzie zrozumieć muzułmanów. Także kochani, reasumując troszeczkę, bo nie chcę tutaj też przeciągać zbytnio. Po pierwsze cały czas polecam zastanowienie się nad opcją rozwoju świadomości. Komu i czemu ona ma przede wszystkim służyć? Czemu ma służyć rozwój duszy?
Po co to wszystko? I też, żeby to łatwiej zrozumieć, zastanówcie się, jak wygląda wasza komunikacja z duszą. Czy ta komunikacja jest jednostronna? Czyli idę do tarocistki, idę do wróżki, idę do jasnowidza, idę do duszy i mówię: „Ja chcę wiedzieć to, to i to. Co się wydarzy, jak to będzie” i tak dalej. Czy ta komunikacja działa w dwie strony? Czy jest tylko i wyłącznie komunikacją jednostronną, kiedy to my oczekujemy od duszy informacji wtedy, kiedy chcemy i na konkretne tematy, które nas interesują. Natomiast w sytuacjach, kiedy ona nam próbuje coś powiedzieć, doradzić i zasugerować, jesteśmy głusi i ślepi. W kontekście rozwoju świadomości zastanowienie się nad tym wydaje mi się kluczowe. Dlatego to jest taka lekcja domowa.
A za tydzień chciałbym już zejść typowo na ziemię. Jeżeli oczywiście nic się nie wydarzy w komentarzach, nikt nie podrzuci jakiegoś tematu, który znowu trzeba by było poruszyć po raz drugi, trzeci czy piąty. Bo wiem, że część słuchaczy pojawia się nowych. Wiem, że część słuchaczy, tak jak pan Mariusz, jest na tyle dobrym słuchaczem, że przesłuchuje audycje po kolei. Zresztą znam kilka takich osób, które wpadło do nas, zajrzało do nas przy okazji 27. audycji, a teraz nadrabia zaległości. Znam i takich, którzy chyba w ciągu jednego czy dwóch dni nadrobili zaległości, czyli przesłuchali wszystkie audycje dotychczasowe. Brawo, szacun. Więc też wiem, że ci, którzy są z nami dzisiaj na przykład pierwszy raz czy drugi raz, mogą nie wiedzieć, o czym rozmawialiśmy w poprzednich audycjach. Więc mówię: jeżeli nie pojawi się jakiś temat ważny do poruszenia, to w przyszłej audycji chciałbym poruszyć taki temat typowo ziemski.
Temat, że każdy z nas w tym momencie życia, zresztą tak jak w każdym poprzednim, ma dokładnie to, czego pragnie, a konkretnie ma dokładnie to, czemu poświęca najwięcej uwagi, emocji i swoich myśli. I zastanawiając się nad tym, analizując to, co mamy w danym momencie, poznamy, możemy poznać swoje najprawdziwsze, często nieświadome, schowane, ukryte pragnienia.Intencje, marzenia, lęki. Następną audycję chciałbym poświęcić sprawom tu i teraz, a za dzisiejszy wykład wykład. Śmieję się, bo wiecie co kochani? Powiem tak na koniec. Powiem wam jeszcze jedną rzecz, zanim przejdziemy do komentarzy. Powiem wam tak: te audycje są dla mnie takie trochę, kurczę, bezosobowe. Nie wiem, do kogo mówię, nie wiem nawet, jakie macie miny w tej chwili, jak reagujecie. Trochę te komentarze dodają mi bardziej osobistego wymiaru. Powiem wam o jednym marzeniu i też zwrócę się do was z prośbą.
Tak, zwrócę się do was z prośbą, ponieważ sam tego nie jestem w stanie zrobić. Z jedną ze słuchaczek mieliśmy taki pomysł, który wypłynął od niej, żeby zorganizować warsztaty. Moim marzeniem jest organizowanie warsztatów, czyli takich bezpośrednich spotkań z ludźmi, kiedy pytanie jest tu i teraz, kiedy jest reakcja, kiedy widzę miny, kiedy widzę emocje i kiedy możemy na bieżąco o pewnych rzeczach dyskutować, odpowiadać na pytania. To nie musi być za pół godziny, kiedy już jesteśmy w innym tempie. Moim marzeniem jest organizowanie warsztatów, czyli spotkań z ludźmi, na których będę odpowiadał na pytania na bieżąco, na których będę mógł przedstawić swoją teorię. Mam też pomysł na jakieś ćwiczenia. Mało tego, mam też połowicznie dokończony eksperyment z transformacją podświadomości za pomocą technologii VR, który wymagałby małego doszlifowania, więc można by było też porobić takie sesje, powiedzmy godzinne sesje indywidualne. Jeżeli ktoś ma możliwość, pomysł, miejsce, gdzie takie warsztaty można by było organizować, jeżeli znalazłaby się grupa osób, która w takich warsztatach chciała wziąć udział, to mam prośbę. Odezwijcie się do mnie, bo jednak ta forma kontaktu z człowiekiem zdecydowanie bardziej mi odpowiada. Poza tym ja jestem wtedy weselszy.
Ci, co mnie znają bliżej, wiedzą, że jestem bardzo pogodnym człowiekiem. Nie jestem taki drętwy jak w audycjach, gdzie dobieram słowa, żeby nikomu nic, nikogo nie urazić, żeby było to właściwie zrozumiane, żeby nie było jakichś tam przekłamań. Staram się mówić powoli, a jestem raczej człowiekiem takim bardziej energicznym. Zresztą być może byłaby wtedy też okazja, żeby się poznać, spotkać. A ja jeszcze bym może spełnił swoje kolejne marzenie. Także kochani tą prośbą dzisiaj byśmy sobie zakończyli. Bardzo wam dziękuję za cierpliwość i za wysłuchanie. Mam nadzieję, że właśnie to jest to. Mam nadzieję, że ktoś tam jest oprócz pana Marka . Że nie gadam-
[52:25] - Jako słuchacze, którzy tutaj może nie takimi tłumami jak jeszcze parę tygodni temu, ale jednak troszkę tam okupują tego naszego czata i trochę tam komentują. Oczywiście pono komentarze wszystkie wysłałem.
[52:38] - No to super, bo właśnie mówię nie wiem, czy ja nie gadam do pana Marka teraz. Wiecie, takie jest trochę stres... Znaczy niestresujące, tak? Ale już rozumiecie. Chciałbym też jakieś tam alternatywy. Nie chcę rezygnować z audycji, ale szukam też takiego bezpośredniego kontaktu ze słuchaczami. Dobrze, kochani, jeszcze raz dziękuję. Panie Marku, mam prośbę. Jakby pan tam wrzucił jakiś muzyczny kawałek, ja sobie zrobię trzy minutki przerwy i byśmy wrócili do komentarzy. W międzyczasie odpalę Messengera i tak dalej.
[53:18] - Dobrze. Możemy w takim razie zrobić krótką przerwę muzyczną i już za chwilę, już tak gdzieś za pięć minut do państwa oczywiście powrócimy. Radio Paranormalium paranormalny głos w twoim domu. Audycja Świat oczami duszy. Zostańcie państwo z nami. No i po krótkim przerywniku muzycznym powracamy. Audycja „Świat Oczami Duszy” w całości poświęcona świadomości i tematom okołoświadomościowym. Linia telefoniczna jest już teraz otwarta. Widzę, że tutaj znowu sypnęło komentarzami, także będzie co komentować, będzie się do czego odnosić. Linia telefoniczna, tak jak mówiłem, jest otwarta.
Można do nas dzwonić pod nasz numer 530 620 493. Jesteśmy także na Skypie pod nickiem radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać cały czas na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można także nas spotkać na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i Świat Oczami Duszy, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. Także tutaj pan Sławek się wczytuje w to, co państwo tutaj powysyłaliście na czatach.
[58:43] - No już się wczytałem nawet. Tutaj bardzo ładna zapowiedź. Adam, pierwszy komentarz: „Audycję rozpoczęto od poszukiwań. Ciekawa zapowiedź”. Mam nadzieję, że audycja też była ciekawa i będzie trwała nadal. Adam pisze: „Bez kierowcy kogo by policjant zapytał o dowód i rejestrację?” Słuchajcie, w tej chwili to już policjant nie musiał nic pytać. Może jeszcze o prawo jazdy to tak. Natomiast dowód i ubezpieczenie już nie musi pytać, więc może ta opcja powoli ziszcza ci się w sprawach duchowych. E-mobilek: „Raczej nie pasażera. Co do tego pytania to powiem, że nic mnie już nie zaskoczy, bo słyszałem o takich absurdach i kontrowersjach.
Miałem dzisiaj opowiedzieć, co przyczyniło się na to, że zupełnie inaczej postrzegam rzeczywistość niż kiedyś, a na to wpłynęły różne czynniki. Moje przeszłe doświadczenia oraz warunki i mentalność środowiska, w którym żyję, wymusiły na mnie oderwanie się od tego wszystkiego i zacząłem zastanawiać się nad tym, dlaczego jest tak, a nie inaczej”. No właśnie. Czyli E-mobil, tak jak większość z nas, został w pewnym sensie zmuszony do zadania sobie pytania, dlaczego jest tak, a nie inaczej. No i zaraz się dowiemy, do jakich wniosków E-mobil doszedł. „I zacząłem doszukiwać się przyczyn pewnych zachowań u ludzi i doszedłem do wniosku, że każdy jest inny, a co za tym idzie, to bardzo trudno zmienić ich sposób postrzegania, bo widzę, że wielu ludzi ma bardzo ograniczone myślowe, bo skupiają się tylko na sobie oraz tu i teraz”. To znaczyUmiejętność skupienia się na tym tu i teraz to jest wyższa szkoła jazdy. I na tym raczej nie skupiają się ludzie, którzy myślą tylko i wyłącznie o sobie. Ja domyślam się, co masz na myśli, że żyją tylko tym, co ich otacza, tym, co mają w najbliższym otoczeniu, czyli praca, rodzina, dom, obowiązki i tak dalej. Podejrzewam, że o to chodzi.
Natomiast ta umiejętność bycia tu i teraz, przy okazji, skoro się to już pojawiło, to też powiem, bo ja na przykład ze swoimi córkami rozmawiałem na te tematy. Zresztą nie tylko z córkami, ale od nich to się dawno temu zaczęło, kiedy zaobserwowałem, że albo w danej chwili przeżywamy coś, co się wydarzyło, bądź przeżywamy coś, co ma się wydarzyć. Że czas, który spędzamy razem, nie jest tym czasem, kiedy cieszymy się sobą, tylko analizujemy i przeżywamy sytuacje, które albo już miały miejsce, albo będą miały miejsce. I ta chęć nawiązania z dziećmi takiego kontaktu, że jesteśmy tutaj, cieszmy się tym, że jesteśmy razem, że mamy chwilę dla siebie. Skupmy się na tym, żeby się delektować tą chwilą, a nie przeżywać to, co ma się dopiero wydarzyć. I to bardzo często jest taką bardzo często spotykaną sytuacją. Zwróćcie uwagę w relacjach z ludźmi, że nie ma rozmów o tym, że teraz jest fajnie, że jest piękna pogoda, że robimy, że koncentrujemy się, że cieszymy się tym, co w danej chwili się dzieje. Delektujemy się tym. Tylko ludzie rozmawiają o tym, co się wydarzyło w ich życiu, bądź rozmawiają o tym, co ma się wydarzyć w życiu. Więc ta umiejętność bycia tu i teraz to jest moim zdaniem bardzo duża umiejętność.
Jak nadzorowałem rozbudowę, w zasadzie remont domu dla swojego... Być może opowiadałem wam już tą historię, bo opowiadałem ją wiele razy w różnych sytuacjach. Rozmawiałem ze swoim kolegą, który był inwestorem i on przeżywał bardzo i często dzwonił do mnie: „Sławek, jak tam sytuacja? Co, gdzie?” Ja mówię: „No co, no super, zawaliście jest. Ludzie przyszli do pracy, pracują, wykonują swoje obowiązki, posuwają się do przodu, nic się nie dzieje”. „Tak, ale za cztery godziny przyjeżdżają ludzie. Będzie to, będzie tamto, a ty ciągle zawsze jak do ciebie zadzwonię, to wszystko jest w porządku. A ja już przeżywam, bo będę tam za cztery godziny, ktoś przyjeżdża”. Ja mówię: „Piotr, jeżeli za cztery godziny pojawi się jakiś problem, to ja się nad nim pochylę. Ja go będę rozwiązywał nie teraz, tylko za cztery godziny.
W tej chwili koncentruję się na tym, co jest w tej chwili, a w tej chwili jest super”. I to też często przez ludzi jest odbierane jako taki lekkoduch, taki człowiek, który ma wywalone na wszystko, który się niczym nie przejmuje i tak dalej. I naprawdę niewiele ludzi z tych, których ja znam, potrafi być tu i teraz. Ale wracając do komentarza e-mobilka, czyli ludzie skupiają się na sobie oraz tu i teraz. Gdyby ludzie zaczęliby myśleć o innych, to zdecydowanie nie byłoby takiego zła, jakie jest teraz. Bo należy nauczyć się zrozumienia i współpracy, pozbywając się egoizmu i fałszywych programów umysłu, który doprowadza większość ludzi do cierpienia, bo podejmujemy decyzje z myślą tylko o nas samych. A gdybyśmy pomyśleli coś przez chwilkę, jak to wpływa na innych. Widzisz, e-mobilku, ja się dzisiaj do tego odniosłem i sądząc z wypowiedzi twojej, to powiem ci tak: tak jak ja w swoim życiu w kilku sytuacjach marzyłem o tym, żeby tak właśnie podchodzić, to myślę, że ty też jeszcze w swojej przyszłości zatęsknisz za takim beztroskim myśleniem o sobie. Bo w pewnym momencie w tym myśleniu o innych też się możemy zatracić. To jest bardzo przyjemny stan.
Ja znam go doskonale. Kiedy człowiek z radością, z miłością, ze zrozumieniem robi coś dla drugiego człowieka, to jest w takim stanie emocjonalnym fajne. Jest bardzo miłe. To jest trochę jak pewnego rodzaju uzależnienie. Niektórzy ludzie też się uzależniają na przykład od podróży, ponieważ nie potrafią tutaj na ziemi osiągnąć takiego stanu emocjonalnego, jaki są w stanie osiągnąć podczas podróży. Więc to jest taki trochę jak nałóg, jak jakiś narkotyk iŁatwo się jest w tym wszystkim, w tym przyjemnym stanie zagubić, stracić granicę, kiedy zaczynamy dawać, ale kosztem siebie. Przekonałem się o tym bardzo boleśnie, więc powiem wam: uważajcie. Uważajcie, bo prawda jest zawsze w połowie. Zanim zaczniecie dawać innym, zacznijcie współczucie, miłość, troskę, zrozumienie testować na sobie, nie odwrotnie. Zaufajcie mi, wiem, co mówię.
Missis Tychaus pisze: „Emobil, to nie tak. To, jakie ma się nastawienie do innych ludzi, zwierząt, natury, materializmu i tak dalej, zależy od wieku duszy, a nie żadnego programu umysłu”. Dziękuję ci, moja droga, za to wyjaśnienie. Natomiast pamiętajcie o tym, że to jest trochę sprzedaż wiązana, to są dwie rzeczy ze sobą powiązane. Nie zapominajcie o tym, że w planie rozwoju naszej świadomości, w założeniach na najbliższe wcielenie jest wybierane otoczenie. Otoczenie, które nas zaprogramuje, to znaczy zaprogramuje naszą podświadomość. Ten program jest pewnego rodzaju programem, który ma rozwijać naszą świadomość. To są dwie rzeczy, które są ze sobą połączone. One nie są oderwane od siebie. Natomiast sposób postrzegania wszystkiego zależy od naszego poziomu świadomości.
Do naszego poziomu świadomości jest też, jako pewnego rodzaju wyzwanie, podpięta nasza podświadomość. Tutaj Emobil pisze: „Zmarli zapewniali, że świat, z którego przybywamy na Ziemię i potem powracamy, jest pełen miłości, gdyż nikt nie musi zaspokajać swych pragnień kosztem innych. Nie trzeba zabijać, aby pokonać głód”. To jest bardzo ziemskie określenie, ale ja się akurat co do kontaktów ze zmarłymi nie będę w tej chwili odnosił. Natomiast prawdą jest, że nie trzeba zabijać, żeby pokonać głód. Koleja: „Ja jestem. Trudno mi się wypowiedzieć, posłuchając autycji — pisze strategicznie ważny tekst — rozważania o lęku i Bogu”. Brawo! To taki mały esej. Jestem już na ósmej czy dziewiątej.
Zaraz, zaraz, pan Marek mi coś podrzucił. Jestem już na ósmej czy dziewiątej stronie. Nie wiem dokładnie, bo piszę małą czcionką i zbliżam się do końca. Jeszcze dziś wyślę całość mistrzowi Sławkowi na priv i spróbuję umieścić jako blog w radiu. Drogi Kolejor, uśmiałem się, ale proszę cię, wystarczy Sławkowi. Nie ukrywam, że bardzo chętnie, z przyjemnością przeczytam. Jeżeli wyrazisz zgodę, to z chęcią też przedstawię go słuchaczom. Chyba że ty będziesz chciał się ze słuchaczami podzielić swoim dziełem. Emobil: „Wszędzie panuje ład i porządek. Każda działalność ma konkretny cel i panuje ogólna radość.
Nikt nie musi się śpieszyć, ponieważ nie ma tam świadomości upływu czasu. Szybko przekonali się, że czas nie istnieje, jest tylko złudzeniem. Zmarli twierdzili też, że żyli już przed swoim narodzeniem na Ziemi. Mówili również, że nikt z nas na Ziemi nie jest tym, kim się sobie wydaje”. Ciekawe. „Dopiero w tamtym świecie uzyskuje się pełną wiedzę o sobie i o rzeczywistości. Tam jesteśmy bardziej obiektywni i bezstronni”. Tu akurat całkowicie się z tobą zgadzam, ponieważ o tym mówiłem, więc trudno, żebym to negował. „Mimo powszechnie panującej w innym świecie empatii i miłości nie trafiają do niego jednak ludzie nikczemni. W każdym razie nie od razu, ponieważ pobyt tam wymaga od nich wcześniejszej zmiany sposobu”.
Sposobu myślenia, postępowania. Tu mi czegoś zbrakło chyba. Adam odpisuje: „A może takie odczucie jest, bo się tam wybieramy na krótkie wakacje? Inaczej, po co jest tutaj i teraz, skoro tam jest już wspaniale? Czy być może życie tutaj nie jest sprawiedliwe?” Kochani, powiem wam tak: bardzo nie lubię tego tematu poruszać, ale dawno, dawno temu. Jestem już po 50, więc mogę tak powiedzieć. Moje dzieci mnie do tego nawet upoważniły, że już mogę mówić „za moich czasów”. Dawno, dawno temu, kiedyZastanawiałem się nad podjęciem pierwszych prób z opuszczaniem ciała. Pamiętam to jak dziś. Pierwsza myśl, która mi przyszła wtedy do głowy, to była taka: jaką mam pewność, że to, co zobaczę, nie jest wymysłem mojej podświadomości?
To była taka myśl, która się pojawiła wtedy. Zupełnie nie wiedzieć, z jakiego powodu. Nie wiedziałem nic na ten temat. Owszem, przeczytałem jakiś artykuł, jakąś informację na temat tego, że na początku XX wieku dokonano eksperymentu. W XX wieku to już było. Nie wiem, czy na początku, były już telefony. Kiedy dokonano eksperymentu, że w Stanach w jednym miejscu leżał człowiek i za pomocą swojej duszy obserwował miejsce o kilkaset kilometrów dalej i opowiadał o tym, co widzi, a tam siedzieli ludzie przy telefonie i na bieżąco się komunikowali, czy to jest prawda. Na kanwie tego eksperymentu pomyślałem, że to fajne doświadczenie mogłoby być. Ale z drugiej strony bez tej drugiej osoby po tamtej stronie z telefonem, tak na dobrą sprawę nie miałbym żadnej pewności, że to, co widzę, jest w tamtym miejscu. Więc wtedy już miałem takie przekonanie, że nigdy tak naprawdę na Ziemi nie możemy być na 100% pewni tego, co widzimy.
Po prostu trzeba się do tego w jakiś sposób delikatnie zdystansować. Powiem tak. Dobrze, patrzę tutaj jeszcze, co tu się ciekawego dzieje w waszych komentarzach. Szukam jednego komentarza. Właśnie tego, bo jak przewijałem, wpadł mi komentarz Missy Treehouse, która napisała, że się tylko przywita, a później pojawiły się jej komentarze, więc nie wiedziałem, czy to było coś z poprzedniej audycji, czy nie. Natomiast oczywiście bardzo dziękuję, że ci się audycja podoba. Życie tutaj jest sprawdzianem. Życie tutaj jest sprawdzianem, czy potrafimy. Teraz już na tym etapie rozwoju i ewolucji ludzi, to jest już etapem sprawdzianem, czy jesteśmy w stanie wcielić w życie to, co już wiemy, czy potrafimy postępować w myśl tych zasad, przekonań i mądrości, których się dowiedzieliśmy. Więc w tym kontekście życie na Ziemi jest sprawdzianem.
Dla duszy jest na pewno też sprawdzianem, czy jest nas w stanie nakłonić do podejmowania decyzji zgodnie z tym, co ona sobie gdzieś tam wymyśliła, że te decyzje byłyby najtrafniejsze dla naszej drogi do celu. Mobil pisze: sposobu myślenia. I tu dalszy ciąg: związanej z tym zmiany zachowań. Często tacy ludzie zamieszkują więc wytworzone przez siebie ciemne strefy bytowania pełne agresji, naznaczone przemocą i złem skierowanym ku innym. Tam zadają swym towarzyszom cierpienia, a potem sami ich doświadczają w ten sam sposób, uzyskując zrozumienie różnicy pomiędzy dobrem i złem. Gdy tylko zapragną się stamtąd wyrwać, otrzymują pomoc przewodników. Wcześniej jednak muszą własnym staraniem dokonać zmian swojej osobowości w wyniku zrozumienia własnych błędów. Muszą zmieniać swoje postępowanie i nauczyć się żyć we wspólnocie. Powiem ci tak: ja jak słyszę słowo „przewodnik”, to już mam skojarzenia z pewną techniką, w której też mnie ostrzegano przed tym, że mogę nie zobaczyć przewodnika. Że nie wszyscy swojego przewodnika widują, ale żebym jednak go poszukiwał.
I też kojarzy mi się to z metodą, w której dusze na różnych poziomach siedzą w różnego rodzaju klasach i tam w zależności od poziomu przerabiają swoje zajęcia. Słuchaj, to jest to, co ty widziałeś, bo zakładam, że tego doświadczyłeś w sensie jakimś tam, więc ciężko dyskutować na ten temat. Natomiast dla mnie to jest bardzo ziemskie. Ale okej, to są twoje doświadczenia. Dziękuję, że powiedziałeś o nich. I trzymam kciuki.I tutaj jeszcze Mobil pisze: Sławku, czy wiesz o tym, że żyjemy w programie, bo nasza rzeczywistość, a w zasadzie natura i prawa fizyczne powoduje i wymusza na nas dostosowanie się do tego. Jeśli jesteśmy nieświadomi, to cierpimy albo świadomością jesteśmy w stanie obejść te ograniczenia. Wystarczy mentalnie wykreować własną rzeczywistość i nie dać się tej okrutnej naturze. Na przykład Jezus łamał prawa fizyczne i natura dostosowywała się do jego oczekiwań. Kochani, skoro wszystko jest energią, to energia nie jest stanem stałym.
Natomiast mam nadzieję, że jeszcze przez jakiś czas ludzie nie posiądą tej umiejętności. Powiem tak: dlaczego? Dlatego, że najpierw musimy zmądrzeć, żeby taką mocą móc dysponować. To tak z mojego punktu widzenia. Świadomość jest też w dużej mierze oparta na wierze. I tyle. I też Mobil jeszcze kończy: bo słyszałem, że ludzie z mocnym levelem świadomości są w stanie jeść truciznę i dalej żyć albo chodzić po kaktusach i iglastych roślinach, albo ognistym żarem. I nie czują bólu. Powiem tak: jeżeli te działania świadomościowe są ukierunkowane w nas, to jest okej. Są bezkrwawe operacje, jest mnóstwo samouzdrowienia i tak dalej.
Jak najbardziej. Natomiast mam nadzieję, że jest jakiś hamulec bezpieczeństwa, który nie pozwala używać tego wobec innych ludzi. Mam taką nadzieję. Nigdy tego nie robiłem, więc nie wiem. Nie mam takiej potrzeby. Mam taki hamulec, natomiast mam nadzieję, że jest jakiś odgórny hamulec, który uniemożliwi wykorzystywanie własnej świadomości przeciwko innym ludziom albo w stosunku do innych ludzi. Tutaj Koleior napisał: tak, chcę się podzielić z każdym. To nie tylko autoterapia. Dobrze, skoro jest twoja zgoda, to ja czekam na twój esej i z przyjemnością się z nim, mój drogi, zapoznam. I co?
Jeżeli jest taka twoja zgoda, to coś może się uda w następnej audycji.
[01:22:35] - Wiele wskazuje na to, że za chwilę będziemy mieli słuchacza. Antonia, tutaj słyszałem. Niestety musiałem wyjść dosłownie na sekundkę, ale słyszałem, że tutaj ktoś dzwonił. Mam numer słuchacza i zaraz nie omieszkam dodać go do rozmowy. Tylko muszę ten numer skopiować. To się troszkę niewygodnie kopiuje. Może powtórzę nasz numer telefonu 530 624 193. I będziemy się łączyć ze słuchaczem, który się do nas próbował przed chwilą dodzwonić.
[01:23:22] - O to jak z zaświatów. Coś ty, jak z zaświatów.
[01:23:27] - Marek, halo?
[01:23:28] - Halo, Radio Paranormalium. Czy się słyszymy?
[01:23:31] - Aha, tak. Bardzo się cieszę, że pan oddzwonił. Ja próbowałem dwa razy się do was dodzwonić. Dlatego myślę, żeby tylko spytać, czy pan ma może z pięć minut czasu?
[01:23:45] - Oczywiście, jeżeli o mnie chodzi, to jak najbardziej.
[01:23:51] - Ma pan też może jakieś nazwisko?
[01:23:54] - Swoje?
[01:23:56] - Tak.
[01:23:57] - Dobrze, panie Marku. Pan Marek mnie zawsze, że tak powiem, na początku, na końcu przedstawia. Sławek Bączkowski z tej strony. Bardzo mi miło.
[01:24:07] - Sławek Bączkowski. Dobrze. Panie Sławku, mogę mówić tak?
[01:24:13] - Tak! Mogę po imieniu. Jesteśmy jak w rodzinie.
[01:24:19] - Bardzo fajnie. Zaraz panu powiem, dlaczego nie za bardzo dociekam, żeby z kimś rozmawiać, bo dla mnie to są nowości, które zresztą przeżywam już kupę lat i powiem panu, że bardzo rzadko. Może pan jest trzecim, czwartym człowiekiem, z którym bym poruszył taki temat. Dzisiaj właśnie słuchałem, też taki pan się tutaj nazywa, zaraz panu powiem, który jakiś tak nieRafał Nieradzki.
[01:25:00] - Nie znam.
[01:25:01] - Rafał Nieradzik.
[01:25:03] - Nieradzik, przepraszam. Nieradzik. Tak ma pan rację.
[01:25:06] - Nie znam człowieka.
[01:25:08] - Słucham?
[01:25:09] - Nie znam człowieka.
[01:25:12] - Mam taką audycję, która ma taki tytuł: „Dyskusje o OBE i LD z Rafałem Nieradzkim Radio Paranormalium. O zmarłych, Bogu, jak osiągnąć” i tak dalej. Pan nie ma nic wspólnego z tym?
[01:25:29] - To nie ja. Myślę, że tu trzeba pana Marka zapytać, kiedy można do pana Rafała, jak go złapać, jak się z nim skontaktować i tak dalej.
[01:25:39] - Rafała najłatwiej złapać na Facebooku.
[01:25:41] - Wie pan co? Panu przepraszam, że tak przerwę, ale Facebook mi jest za bardzo podejrzany. Ja w ogóle nigdy nie byłem na Facebooku i nie będę tam.
[01:25:55] - Kontakt z Rafałem, można też znaleźć w Google na przykład z jego strony internetowej.
[01:26:01] - Nie można nigdzie, bo ja próbowałem i jest po prostu nieosiągalny telefonicznie. Dla mnie rozmowa telefoniczna troszeczkę więcej robi, bo opis na przykład czegoś albo dyskusja pisaniem musiałaby może tydzień czasu zająć, a ja nie mam na to czasu. Ja tylko chciałem parę rzeczy wspomnieć, bo w tej chwili wasze radio już słucham od, tego jest tak sporo i tak fajnie. I jeszcze są inne radia, na przykład pana Nachta, tego Roberta Nachta. Nie, Roman Nacht. Przepraszam.
[01:26:35] - Roman.
[01:26:38] - Ja jeszcze kiedyś tutaj żeśmy też mieli, bo ja nie dzwonię z Polski i mieliśmy takie spotkania, troszeczkę rozbiło filozoficzne, gdzie były różne dyskusje, ale nie poruszałem tego, co ja przeżyłem. I tutaj właśnie mi chodzi o to, że nie chciałbym pana zanudzać, bo ja nie wiem, czy ten temat pana interesuje, bo właśnie to jest zbliżone do tego, co ten pan mówi, ale dlaczego ja dzwonię? Bo ja wiem, co ja przeżyłem. A ci ludzie opowiadają rzeczy, które wie pan, są mi bardzo podejrzane. Oni robią, ja bym chętnie podyskutował, bo ja nie jestem też mistrzem świata i też wszystkiego nie przeżyłem, ale to, co przeżyłem, to wiem i wiem po dwóch zdaniach, czy ktoś przeżył to tak, jak opowiada, czy opowiada bzdury. I mi się wydaje, że są ludzie, którzy mają świadomość tego, że po podsłuchiwali przez powiedzmy 15 lat innych, stworzyli jakąś tam teorię, najbardziej prawdopodobną, ale z tego, co ja tu widzę, to te sytuacje są. Ja bym nie kupił takich książek jak on tu pisze albo zadałbym mu parę pytań, które może by po prostu sprowadziły na jakąś drogę, albo ja bym się czegoś nauczył w końcu. Ale mi się wydaje, że to, co ja przeżyłem, moje kryteria to jest-
[01:28:08] - Proszę powiedzieć, jeżeli pan oczywiście może, to proszę może opowiedzieć o tym, co pan przeżył. Tu mamy grono bardzo fajnych, mądrych słuchaczy, też bardzo doświadczonych w różnych dziedzinach.
[01:28:24] - Zaraz panu powiem, o co chodzi. Ja panu po prostu nadmienię może parę rzeczy, bo nie chciałbym za długo przynudzać i tak dalej. Jeżeli na przykład parę ludzi mogłoby się na ten temat wypowiedzieć, bo ja powiem, że nie znalazłem do tej pory. Przez pierwszy okres życia nigdy o tym nie rozmawiałem, bo nie chciałem stracić po prostu znajomych, tych, co miałem na przykład.
[01:28:54] - To dobrze.
[01:28:56] - Nie wiedziałem, że im tam bardzo zależy na takiej sytuacji, bo jakoś takie miałem odczucie, że nie było z kim podyskutować akurat na ten temat. Potem próbowałem się-
[01:29:07] - Może mieli podobne odczucia co pan. Wie pan, to czasami jest tak, że dopóki ktoś pierwsze słowa nie powie, to wszyscy udają, że ich to nie dotyczy.
[01:29:16] - Nie, proszę pana, ja przeżyłem już takie śmieszne sytuacje. Ja wiem, o co panu chodzi, ale powiem panu, że tutaj kiedyś nawet to było jakieś powiedzmy z 10 lat temu, znalazłem się w takim towarzystwie, zresztą przez taką dziewczynę, która była dość atrakcyjna, ale ja nie chcę tutaj dziewczynom zaszkodzić, ale skończyło się tylko na tej atrakcyjności, bo po prostu nie było po dwóch tygodniach o czym porozmawiać. Ale ona, polskie towarzystwo miała grupę ludzi. Później ktoś mądry, tak uważam tych ludzi za mądrych, nazwał to towarzystwo, co teraz kilka razy już to słyszałem. To było takie towarzystwo wzajemnej adoracji. To było jakieś towarzystwo, które wykonuje tu bardzo proste prace, ale próbują osiągnąć jakiś pułap i zaczynają właśnie takie. Gdzieś ktoś się dowiedział, aha, parę osób z tego towarzystwa zostało wciągniętych nieopacznie chyba albo chcieli po prostu tego do jakichś takich podejrzanych sekt. I oni chyba nie zrozumieli, o co chodzi, a te sekty ich tam wykorzystywały trochę.
[01:30:44] - Tak działają sekty, wie pan.
[01:30:46] - No ale wie pan co? Powiem panu, ja się śmieję dlatego, że wie pan, to trzeba być naprawdę bardzo jakiś nieuważnym, mówiąc delikatnie, już nie mówiąc głupim, żebyPo prostu wiadomo, w którą stronę ciągnął. Nie wiem, jak to zabrzmi. Nie chcę się wywyższać, ale są ludzie, którzy mają bardzo wąski zasób słów i oni tymi słowami próbują coś opowiedzieć.
[01:31:25] - Opowiedzieć wszystko. Tymi samymi słowami opowiedzieć wszystko.
[01:31:30] - Obrazowo to by tak wyglądało, jakby siedzieli na jakimś garnku i próbowali się podsadzać, ale nikt nigdy, nawet jakby jeden na drugim stanął, z tego nie wyjdzie. Oni doszli do takiej abstrakcji, moim zdaniem, mówiąc delikatnie, że tymi samymi słowami zaczynają wymyślać sami sytuacje i się popierają w tym. To są niesprawdzone rzeczy. Ja sam tu poszedłem raz, dwa, ale taką granicą było, że nadmieniłem, że jest coś takiego, że można wyjść, opuścić ciało i widzieć siebie z góry. Ja nie kłamałem, ja takie coś mam. Nic nie było żadnego oddźwięku, może gdzieś ktoś coś słyszał albo potem się dowiadywał, ale na pewno się dowiadywał, bo powiem panu, że po dwóch tygodniach jedna z tych osób mówi, że ona też tak ma. To mało, proszę pana, że ona ma. Ona chyba zapomniała, że ja to powiedziałem i zaczęła się chwalić, że ma takie wyjścia i że w jakimś momencie tak daleko leciała gdzieś jako duch, że nawet uratowała pociąg od wypadku. Fajna sprawa, tylko że jest parę kryteriów. Chciałem to zaznaczyć, ale tych kryteriów nie powiem panu, na czym polega, bo to są kryteria, które wskazują na to, czy ktoś miał z tym do czynienia, czy nie.
Dużo ludzi, na przykład pan Nieradzik opowiadał o wywoływaniu duchów. Ja tak daleko nie jestem, ale miałem do czynienia z paroma rzeczami wcześniej jako dziecko, które w tej chwili dopiero po wysłuchaniu tego wszystkiego jestem odważny opowiedzieć w ten sposób jako sprawy niewyjaśnione. Żeby nie wyjść na to, że jestem arogancki, że im nie wierzę, że oni takie rzeczy przeżyli, że oni to mówią, bo mają talent na przykład do opowiadania i do pisania książek i tak dalej. Ale mi się wydaje, że jedna ze spraw, która jest zaletą tego wszystkiego, że pobudzają w innych coś, co może inni naprawdę przeżyli i są teraz odważniejsi, żeby na ten temat rozmawiać, bo to jest ważne. Nie wiem, czy pan zna takiego pana, on był dziennikarzem, Robert Bernatowicz chyba się nazywa, to fundacja Nautilus. On też porusza parę rzeczy z tym UFO.
[01:34:40] - Podejrzewam, że większość słuchaczy Radia Paranormalium, większości ludzi słuchających tę audycję takie nazwisko obiło się o uszy.
[01:34:49] - Właśnie.
[01:34:50] - Tym interesującym się ufologią i krytykującym fundację Nautilus w szczególnie negatywnym kontekście.
[01:34:57] - W każdym razie powiem panu, że jeżeli chodzi o to, jak ja to odczuwam, że to UFO czy to jest, czy nie jest, ja tamtego nigdy nie widziałem, ale uważam, że jako rozważania filozoficzne jest to lepsze niż patrzeć w telewizji na telenowele i to pobudza ludzi, żeby zaczęli troszeczkę może inaczej myśleć. Tym bardziej że sytuacja w Polsce jest teraz taka, którą też śledzę i trochę mnie to wszystko denerwuje, ale mniejsza z tym.
[01:35:29] - Bardzo dobrze, że się pan wycofał.
[01:35:33] - Słucham?
[01:35:34] - Bardzo dobrze, że się pan wycofał z tego.
[01:35:38] - Zdaję sobie sprawę czym to może grozić w tej chwili. To jest głupie jak nie wiem co, taka sytuacja, bo niby te słowa „wolność” mają zupełnie inne znaczenie teraz i tak dalej. Wracając krótko do tej sprawy, chciałem powiedzieć, że takie rzeczy jak tutaj, ja już słyszałem to wcześniej, że na przykład chyba w Nepalu, bo miałem znajomych, którzy tam podróżowali, są mnichowie u góry w Himalajach, co latami siedzą i dążą do tego, żeby taką sytuację osiągnąć, którą, jak oni to opisywali, ja mam od urodzenia. Chciałem tylko nadmienić, dlaczego jestem w tej chwili taki mądry, powiedzmy w cudzysłowie i wiem, co mówię, bo ja się tego nigdy nie uczyłem. To po prostu powstało we mnie, nie wiem skąd, od najmłodszych lat. Ja sobie nie mogłem tego nigdy wytłumaczyć. Ja nie jestem tak jak pan Nieradzik, który mówi, że on się tego nauczył, że on to wywołał jakoś sztucznie i że on w tej chwili ma taki dar, że to powtarza i tak dalej. Ja mogę tylko powiedzieć, że to albo ktoś ma, albo ktoś tego nie ma, bo ja jako dziecko nie wiedziałem, co się ze mną dzieje.I powiem panu, że ja za każdym razem nie jestem w stanie tego kontrolować, bo takie wyjście zdarza mi się dwa razy w miesiącu albo był taki czas, że przez parę lat nic. I te kryteria tego wyjścia, tego bycia poza wyjściem. Mogę jeszcze zdradzić pewną rzecz.
Dopiero tu, za granicą dowiedziałem się, jeżeli pan się orientuje bardziej na ten temat, że jest coś takiego, przypadkowo to zauważyłem w grupie ludzi, którzy zbierali książki o sprawach wychodzenia z siebie. Tam był rysunek, gdzie ktoś właśnie w takiej samej pozycji jak ja, jak mi się to zdarza, był przywiązany tak jakby nicią. I oni to mówią „srebrna nić”. Dopiero później, jak usłyszałem o tej srebrnej nici, to przypadkiem parę takich przysłów do mnie dotarło, żeby się oderwać, żeby urwać tą srebrną nić, żeby się nie bać, żeby gdzieś fruwać dalej. To słyszałem tutaj.
[01:38:28] - I urwał pan tą nić?
[01:38:32] - Nie.
[01:38:33] - Nie urwał pan tą nić?
[01:38:34] - Nie. Proszę pana, ja tych wyjść miałem może w ciągu mojego życia z 60. Tak policzyłem na oko, to jest sytuacja, której pan nie jest w stanie przewidzieć. To jest taki szok. To mogę powiedzieć, jeżeli po tej rozmowie z tą datą ktoś napisze te słowa w książce, to znaczy, że nas podsłuchiwał. To jest taki szok.
[01:39:03] - Mamy trochę słuchaczy.
[01:39:06] - Chciałem powiedzieć, przez parę lat ja widziałem swoje nogi, bo najczęściej ten pan Nieradzik, słuchałem jego audycji. On mówi właśnie, że należy być wypoczętym. To jest fakt. Nigdy, jeżeli ja na przykład byłem zmęczony, nie udawało mi się. Ale jeżeli na przykład byłem nawet z kimś i to było to. Byłem z kimś, jeżeli ja na przykład, chyba większość ludzi, chyba że ktoś tam płaci komuś. Jeżeli jestem w łóżku z kimś, to mam do niego pełne zaufanie, że jestem z nim w łóżku. To chyba jest logiczne. Oprócz innych uczuć i tak dalej. I to zaufanie, ten spokój wytwarzał wtedy ze mnie coś takiego, że ja wychodziłem z siebie, ale to nie było kontrolowane.
Ja nigdy nie wiedziałem, czy to się zdarzy, czy nie. I to było przed snem. To jest fakt, że ja niby zasypiałem, a to się zdarzało. Nie miałem nigdy wpływu na długość albo na odległość, która nigdy nie przekraczała, żebym ja wyszedł z tego samego pomieszczenia, bo to pomieszczenie widziałem i dopiero po iluś, nie wiem, może po 30 takich wyjściach dopiero zauważyłem, że ode mnie od spodu, ja nie widziałem moich nóg, ale nie mogę powiedzieć, że to było ciało, ale mogłem się rozglądać i dopiero odważyłem się później zobaczyć w dół, bo bałem się spojrzeć, co w tym łóżku jest. Widziałem moje nogi i mówię, jakoś nie wiem co świadomość-
[01:41:00] - Co tam było w tym łóżku, tak?
[01:41:02] - Żeby nie zobaczyć kogoś, kto umarł albo coś. No i wtedy zauważyłem tą właśnie srebrną nić, że ja jestem uwiązany. Znaczy nie uwiązany, ale że ona mnie przytrzymuje. I powiem panu, to jest właśnie ta tajemnica. Niech ktoś mi powie, bo to bym oczekiwał jako kryterium naprawdę wielkiej prawdy. Jak ta nić wygląda? Jaki ma kolor? To bym chciał wiedzieć od kogoś, kto to samo przeżywa i tak dalej. Ja bym chciał zadać właśnie panu pytanie, czy to jest w porządku, co mówię do niego w tej chwili? Bo jeżeli on mówi, że latał gdzieś, to mnie to nie dotyczyło, że ja tam gdzieś latałem.
Byłem, jak później się okazało, uwiązany do tej nitki i nie mogłem się dalej ruszyć. Ona mi specjalnie nie przeszkadzała ani też mi nie pomagała. Nie wiem, czy można było lecieć dalej, ale powiem panu, że w tym stanie, w jakim ja tam byłem, bałem się w ogóle ruszyć jeszcze dalej, bo nie chciałem. Dla mnie świadomość była zawsze taka, że jak polecę dalej, to już nie wrócę. A ja jeszcze po prostu miałem i mam parę rzeczy na Ziemi do załatwienia, także nie spieszy mi się za bardzo. A jeżeli to miało być później, w świadomości było coś takiego, że jeżeli tak miałoby to się skończyć, że ktoś tam odlatuje, no to fajne to jest, ale proszę pana, pan traci tyle adrenaliny, tyle wszystkiego, tyle nerwów, mimo że to jest bardzo przyjemne uczucie później, trzeba to rozdwoić. To, co pan Nieradzik mówi, ten powrót jego, to dla mnie to jest śmiech. On nie wie, co to znaczy powrócić z powrotem. Tego nikomu na razie nie zdradzę, bo te powroty mają takie kryteria w stosunku do siebie. Kiedyś słuchałem jednego pana, który właśnie o tym mówił.
Mogę zdradzić tylko nie wiem, czy to nie był pan Zagórski albo jeszcze jeden facet. Coś chyba-Audycji. W każdym razie można to znaleźć, bo znalazł młodego człowieka, który podobno trzy razy umierał. I on mówi pewną prawdę o powrocie do stanu naszego tutaj na Ziemi. Tamtemu ewentualnie bym uwierzył, że on takie stany przeżył, ale dopiero od niego, przez cały czas, jakim dysponowałem, chciałem osiągnąć kogoś, z kim mógłbym podyskutować i kto by te kryteria spełniał, opowiedział ze swojego przeżycia to, co właśnie ja wiem, co by się pokrywało z tym, co ja przeżywałem. Wtedy bym wiedział, że to jest prawda. A ta reszta, mam takie pytania, że nie wiem, jak by to powiedzieć z dyplomatycznego punktu widzenia, może nie chciałbym tym ludziom popsuć tego, co oni w tej chwili robią, bo myślę, że ja jestem jednostką, a jednak ci, co piszą te książki i chcą innych w to wciągnąć, to ja uważam, że to jest dużo lepsze, mimo że to nie musi się pokrywać w zupełności z prawdą, żeby odciągnąć ich od tego, co się w tej chwili na przykład dzieje, bo mi zależy na Polsce, żeby zaczęli inaczej myśleć. Ja mam takie problemy z ludźmi. Chciałem nawet wczoraj rozmawiać z jedną kobietą, która w ogóle nie wie, co to jest ta sytuacja z tym całym numerem 447 na przykład i tak dalej. Także fatalnie się czuję, jeżeli wiem, że ci ludzie są tak mało zorientowani w Polsce.
Także tutaj są takie dwie sprawy. Raz chętnie bym podyskutował z kimś, kto to naprawdę przeżył, a w tej chwili doszedłem chyba do tego, może ta rozmowa z panem mi pomogła, że raczej bym temu panu nie przeszkadzał, ale tak na osobności, bez świadków, to bym chciał mu parę pytań może zadać.
[01:45:32] - Proponuję szukać kontaktu, jak najbardziej. Ja zawsze mówię, jeżeli jest jakieś pytanie, jakaś wątpliwość bądź jakiś dylemat, to znaczy, że wymaga on odpowiedzi. Ja za autorytet odnośnie podróży nie uważam się, zresztą też niechętnie na te tematy rozmawiam. Natomiast widzę, że pojawił się tutaj Yubi, który ma zdecydowanie więcej doświadczeń w tej tematyce. Zresztą też jeden z autorów audycji, autor jednej z audycji w Radiu Paranormalium, więc też polecam kontakt z nim i jeżeli nie chce pan na antenie, to może pan Marek was jakoś wymieni nie wiem czym. Proponuję z Yubim porozmawiać. Bardzo duża wiedza, bardzo dużo doświadczeń. Ja ze swojej strony to, co mogę powiedzieć, to-
[01:46:40] - Najłatwiej Yubiego po prostu znaleźć na forum Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl. Tam ma nawet swój dział.
[01:46:48] - Yubi pisze, że już niedługo też praca z audycjami. Właśnie widzę jego wpis.
[01:46:54] - Jak to się pisze Yubi?
[01:46:57] - Y-U-B-Y.
[01:47:01] - Normalnie? Jeszcze raz proszę.
[01:47:03] - Y-U-B-Y.
[01:47:06] - Aha, takie coś. Może to zabrzmi dziwnie, nie chciałbym być niegrzeczny, ale powiem, że jeżeli na przykład panowie mają z takimi ludźmi do czynienia i oni by chcieli ze mną się telefonicznie czy w jakiś sposób porozumieć, to chętnie, ale ja szukać ich nie będę, bo powiem panu, że ja to stwierdziłem, że jest mi bardziej miło słuchać waszych audycji nawet po trzy, cztery godziny niż szukać trzy, cztery godziny kogoś, jakiś kontakt z kimś, kto mógłby być interesujący. Ja jestem do dyspozycji. Mój telefon panowie mają. Chętnie bym na inne tematy, też jeszcze mi się parę innych rzeczy, nie wiem, jak to powiedzieć, z duchami. Wie pan, dla mnie to jest takie słowo, ludzie się nie obawiają tego mówić. Ja parę rzeczy widziałem też, ale musiałby ktoś mnie wysłuchać i ewentualnie sam powiedzieć, czy to były duchy, czy nie były duchy. Takie różne widzenia na żywo także może by były interesujące. Tak samo na przykład coś takiego, wie pan, coś istnieje, jakaś energia, bo na przykład bliska osoba kiedyś umarła i też się parę rzeczy zdarzyło przy świadkach w domu, gdzie tylko ja to widziałem na przykład. Ale to opowiem może innym razem, nie chcę teraz czasu panu zajmować.
To są takie rzeczy, gdzie uważam, jeżeli ktoś prowadzi taką audycję, powinien robić może jakieś notatki i to gdzieś tam w jakimś zbiorze może dać efekt, który zafunkcjonuje w jakiś sposób, jakieś kryteria. Ja jestem tylko za tym, żeby ludzie opowiadali naprawdę to, co przeżyli, a nie próbowali z dwóch czy trzech opowiadań zrobić czwarte. O to mi chodzi.
[01:49:03] - Niestety, wie pan-
[01:49:04] - Właśnie Yubi podał swojego maila na czacie Radia Paranormalium, żeby panu podać: yubi32@gmail.com.
[01:49:12] - Jeszcze raz powiem: Y-U-B-Y, tak?
[01:49:19] - Tak. yubi32@gmail.com.
[01:49:24] - Gmail.com.Dobrze, to ja spróbuję napisać. Zobaczymy, czy się zgodzi kontakt telefoniczny może uzyskać. Bardzo dobrze.
[01:49:36] - Już pożytek z zadzwonienia do nas, już przynajmniej jedna korzyść się pojawiła. Ja tylko powiem, bo z wielką ciekawością słucham tego typu wypowiedzi ludzi doświadczonych, bo też cały czas buduję swoją świadomość, jak bardzo różne doznania towarzyszą różnym ludziom.
[01:50:02] - Tak, ale rzetelne.
[01:50:06] - Wie pan, tutaj na temat rzetelności musimy się zdać na osobę, która to mówi. Odrobina zaufania. Natomiast faktycznie da się wyłapać, jeżeli ktoś na siłę próbuje, tak jak pan to powiedział, z trzech książek zrobić czwartą i jest teoretykiem i nie ma pojęcia, to prędzej czy później palnie coś, na czym da się go po prostu wychwycić.
[01:50:38] - Nawet szybciej niż kiedyś. Jeżeli pan ma koncept prawdziwy i pan zada jakieś dwa, trzy pytania, to on się przy trzecim 100% natnie.
[01:50:51] - Tak, tylko najgorsze jest to, że często, ja też zresztą słuchaczom o tym mówię, żeby to jak najbardziej weryfikować, żeby nie łykać tego wszystkiego, bo często z takimi informacjami, z takimi teoriami spotykają się ludzie, którzy nie mają tych doświadczeń i po prostu-
[01:51:13] - Opowiadają dalej.
[01:51:15] - Po pierwsze kupują to wszystko jako prawdę i to jest dość niebezpieczne. Często jest tak, że później ludzie mają kompleksy, bo ktoś naopowiadał jakichś pierdół i człowiek się czuje później gorszy, zwłaszcza jak tamta osoba stawia się w pozycji autorytetu, mówi: „Ja to jestem taki i taki, bo robiłem to i tamto” i wpędza w kompleksy inną osobę, która mówi: „Ja tego nie potrafię, to znaczy, że pewnie jestem gorszy, pewnie jestem mniej uduchowiony, mniej rozwinięty, gorszy, głupszy” albo coś w tym stylu. I to są takie mechanizmy, których ja nie popieram. Natomiast co do subiektywności odczuć przy tego typu doświadczeniach, ja panu powiem tak: czasami rozmawiając z ludźmi widzę, jaką techniką on próbował doświadczać. Już w tej chwili do tego się to sprowadza, że czasami są po prostu techniki, metody.
[01:52:19] - Właśnie to słowo w tym zakresie powiem panu, że to słowo mi bardzo nie pasuje. Bo wie pan co? Nie wiem teraz, czy dobrze powiem. Jeżeli ktoś uważa, że on to przeżył jakąś techniką, ale to przeżycie, jeżeli on opowiada, to można wyczuć, czy to jest prawdziwe. Jeżeli on to nazwie techniką, to nazwie, ale mi osobiście w życiu by nie przyszło do głowy, że to jest jakaś technika. Nie przyszłoby mi to.
[01:52:51] - Nie wiem, czy pan słuchał audycji od początku, ale na początku mówiłem o swoich doświadczeniach, kiedy ktoś mi zadaje pytanie, jaką techniką ja się komunikuję ze swoją własną duszą.
[01:53:04] - Wie pan, tak. Ja teraz dokładnie słów nie pamiętam, ale został mi ten wniosek z tego wszystkiego, oczywiście. Na przykład bardzo fajnie, chciałem to nawet mieć, ten pan Bernatowicz. Jeżeli ktoś mówi o UFO i coś tam widział, to on go gasi po dwóch, trzech zdaniach, bo widzi, że to nie tylko on, bo ja też. Nie chodzi mi o UFO, ale widać, że ktoś tam i tak kręci, to po co takie rzeczy? I on od razu go gasi i dziękuje mu i uważam, że kapitalnie to robi, bo nie ma co tracić czasu na to wszystko. Ale chciałem się spytać, bo dzisiaj ja powiem panu, że ja się bardzo cieszę, że panowie zadzwonili, bo powiedziałem sobie: „Dzisiaj jeszcze spróbuję” i tak myślę: „Nie wiem, co to za radio, że po prostu nie chcecie kontaktu. Macie tam lepszych kogoś?”
[01:54:07] - Akurat wstrzelił się pan w przerwę. Drugi raz po trzydziestu paru audycji zrobiliśmy przerwę i akurat wstrzelił się pan w cztero- czy pięciominutową przerwę z tymi dwoma.
[01:54:19] - A to wie pan co? Ja mówię do pana Sławka?
[01:54:23] - Tak.
[01:54:24] - Nie, my możemy sobie na ty mówić, jak pan próbował mi zaproponować. Chętnie, jeżeli pan nie ma nic przeciwko temu.
[01:54:31] - Nie mam, natomiast nie chciałem się narzucać. Zaproponowałem.
[01:54:37] - Za szybko myślę i przeleciałem ten temat. Przepraszam.
[01:54:41] - Nie ma problemu.
[01:54:43] - Sławek, ja bym prosił, bo chciałbym być na bieżąco, bo ja tutaj archiwum oglądam. Co prawda bardzo ciekawe, pana Bernatowicza oglądam z 2000 któregoś roku, nawet chyba 2000 rok to był. Dla mnie to jest bardzo interesująca rzecz, ale gdzie i kiedy wasze audycje można na bieżąco słuchać?
[01:55:08] - Panu próbowałem wysłać SMS-a po tym, jak nagrał się pan z dwiema wiadomościami na naszej skrzynce.
[01:55:15] - Przepraszam, SMS nie dojdzie. Może i dojdzie.
[01:55:18] - Właśnie przekonałem się, że wysyłanie SMS-ów to nie najlepszy pomysł.
[01:55:26] - Zlany telefon, ale jak mogę panu podać mój e-mail, toTo może by pan-
[01:55:30] - Nie, ja powiem tak: wszystkie audycje zapowiadamy na Facebooku oraz na naszej stronie internetowej. Także jeżeli ktoś szuka informacji, co będzie na żywo w najbliższym czasie, to najlepiej na stronę internetową wejść. www.paranormalium.pl.
[01:55:46] - Dobrze, to znajdę. Dobra, pod koniec chciałem powiedzieć, że ze Sławkiem jestem na ty, a z panem jeszcze nie.
[01:55:59] - To pewnie kwestia czasu.
[01:56:01] - Dobrze. Respektuję, oczywiście. Fajnie. Bardzo dziękuję za miłą rozmowę. Bardzo się cieszę, że mogłem się trochę podzielić.
[01:56:10] - Ja też, bo nawet tutaj czytam w międzyczasie w komentarzach, że kilka osób już powiedziało, że jest bardzo zainteresowanych i podobał się twój telefon tutaj do nas, więc już nie tylko w swoim imieniu, ale również w imieniu słuchaczy dziękuję ci, że zadzwoniłeś do nas. Mam nadzieję, że nie po raz ostatni.
[01:56:37] - Później nie będę chciał wydzwaniać specjalnie, ale gdyby ta pora wam odpowiadała i ktoś by tutaj próbował do mnie dodzwonić i był jakiś temat, w którym mógłbym się wypowiedzieć, to chętnie.
[01:56:54] - My nie wiemy, na jaki temat ty mógłbyś się wypowiedzieć.
[01:56:58] - Ten temat, jeżeli na przykład ktoś kontrowersyjny próbowałby opowiadać jakieś bzdury, że gdzieś latał i tak dalej i mógłbym wziąć w tym udział, żeby poradzić coś albo zadać pytanie, to jeżeli byłbym w stanie, to oczywiście. Na przykład w takim czymś. A jeżeli chodzi o sytuację przekazywania, bo bardzo bliska osoba w swoim czasie zmarła i ja tego doświadczyłem spośród całej rodziny. Tylko ja. Też mógłbym opowiedzieć tę sytuację.
[01:57:38] - Tutaj mamy jeszcze jednego słuchacza, który na pewno byłby chętny do skonsultowania tego tematu, bo z tego, co się doczytałem z ostatnich jego komentarzy, też ma jakieś doświadczenia z kontaktami ze zmarłymi, więc może spróbujemy taką wspólną dyskusję na ten temat. Byłoby w sumie fajnie.
[01:58:02] - To bym prosił o powiadomienie. Mogę wysłać e-mail czy SMS. Nie wiem, mogę podać mój handy numer, to SMS mogę dam wtedy ewentualnie, czy to odpowiada.
[01:58:15] - My jesteśmy w poniedziałki o godzinie 20.00.
[01:58:19] - Każdy poniedziałek o 20.00?
[01:58:21] - Każdy poniedziałek o 20.00. Chyba teraz będziemy mieli jakąś wakacyjną małą przerwę, ale na pewno będzie informacja na stronie radia.
[01:58:32] - Okej, dobrze. Fajnie. To jak będzie coś o duchach, bo duch jest... To, co ja widziałem, to widziałem, to wiem i to było naprawdę do opowiedzenia. Tylko że te historie moje nie są długie, bo ja tego nie przeżywałem nie wiadomo ile, ale mogę powiedzieć, co mi się przydarzyło i że to były fakty. Było parę ludzi. Jedno doświadczenie więcej. Każdy człowiek jest inny i przeżywa, więc nie będę myślał, że więcej rzeczy przemyślałem, tylko tę parę. I te reakcje. Mogę to opowiedzieć, jak będzie taka sprawa, że ktoś będzie miał pytanie.
[01:59:14] - I to jest bardzo cenne, bo to nie chodzi też o to, żeby tych informacji było 3000, tylko czasami jedna czy dwie informacje, precyzyjne i pewne, są lepsze niż natłok wiedzy. Zresztą ja też uważam, że natłok wiedzy i natłok informacji wcale i nie zawsze, a raczej nawet rzadko kiedy pomaga w rozwoju. A jedno zdanie dobrze wypowiedziane w odpowiednim momencie czasami jest zdecydowanie lepsze niż 3000 słów wypowiedzianych.
[01:59:49] - 100%. Na pewno. Dobrze, jeszcze raz bardzo dziękuję. Dobranoc. Bardzo się cieszę, że się dodzwoniłem.
[01:59:57] - My też się bardzo cieszymy. Pozdrawiamy serdecznie. I w takim razie jak pan Marek sobie coś tam zapisał, wynotował ten numer, to jeżeli namówimy Mobilia albo na przykład Jubiego na wspólną audycję, to wtedy może zrobimy jakąś szerszą rozmowę i postaramy się jakoś to wcześniej zaplanować. Dobra?
[02:00:17] - Dobrze. Bardzo dziękuję jeszcze raz.
[02:00:21] - My też dziękujemy. Pozdrawiamy serdecznie.
[02:00:23] - Dobranoc. Dziękuję.
[02:00:26] - A tu w międzyczasie sypnęło komentarzami znowu.
[02:00:29] - To dobrze. Ja próbowałem coś w międzyczasie delikatnie śledzić, natomiast nie chciałem naszego słuchacza tutaj jakoś zbytnio rozpraszać, bo troszeczkę chyba pan był lekko zestresowany. Tak przynajmniej odniosłem wrażenie, że był troszeczkę zestresowany tym telefonem. Ale widziałem tutaj komentarze, że słuchacze byli zadowoleni z tego telefonu. Wracam do komentarzy. Już patrzę. Dobra, tutaj mamy Mobilka, który napisał, że zawsze chciał być iluzjonistą. Słuchaj, to jeżeli chciałeś być iluzjonistą, to nie wiem, czy... Zresztą ogólnie słuchaczom też podpowiem, bo jest to taka dla mnie ciekawostka. Z gatunku tego, o czym tutaj pisałeś jest, jak on się nazywa?Nie Magneto, tylko więcej niż magia.
Ten iluzjonista, co chodził po wodzie, co naśladował cuda Chrystusa na M. Nie przypomnę sobie, jak sobie przypomnę. W każdym razie na YouTubie można pooglądać rzeczy, które on robił. Polecam ci, zresztą wszystkim polecam, bo to jest dość ciekawe doświadczenie z gatunku: jakie są granice naszych możliwości? Jubi już czytałem. Pozdrowienia, przywitał się. Cześć Jubi, jeżeli ci nie odpowiedziałem. O tym, że Jubi wraca z audycjami, to już mówiłem. Mrs Treehouse pisze: cudowny telefon. Jubi patrzę tutaj napisał: szok bardziej realny od rzeczywistości.
Nie wiem, czego to dotyczyło, ale pewnie zaraz się doczytam. I tutaj mam jeszcze Mobilka: trzeba wmawiać sobie przeciwieństwo systemu tak, żeby mieć moc obejścia barier, jakie nas ograniczają. Myślę, że właściwym kierunkiem jest rozpoznanie najpierw tych barier, zanim zaczniemy je omijać i przejdziemy na drugą stronę tej bariery i okaże się, mój drogi, że po drugiej stronie też jest bariera. Więc obchodzenie barier powoduje to, że znowu jesteśmy, że tak powiem, przed barierą, tylko że z drugiej strony. Więc nie wiem, czy takie kręcenie się w kółko ma sens, ale to już oczywiście zostawiam każdemu do jego decyzji. Jubi się tutaj odniósł do nici. Ja widziałem tylko kilka razy tę nić w ciągu całego swojego życia. Żałuję, że nie znalazłem tego komentarza wcześniej, ale mam nadzieję, że słuchacz nas jeszcze słucha. Więc też dla niego informacja i powód do tego, żeby z Jubi na ten temat porozmawiać. Mobil tu kontynuuje swój wywód: musimy programować świadomość do tego, aby mniej cierpieć.
I tutaj się całkowicie z tobą zgadzam. To jest właściwy kierunek. Mrs Treehouse nie ustaje w swoich zachwytach: ten pan mnie bardzo zainteresował. Chętnie bym usłyszała jego historię. Słuchajcie, więc na antenie radia ponowię prośbę do Jubiego, do Mobila, który też widzę, jest na etapie dość mocnych doświadczeń. Może spróbujemy zrobić taką audycję, jak już robiliśmy, Jubi, kiedy gadaliśmy we dwóch. Może spróbujemy to zrobić w tym momencie we trzech, we czterech. Może być ciekawa sytuacja, więc rzucam propozycję do rozważenia i tyle. Ciekawy jestem waszego zdania. Ada pisze jeszcze tutaj: czy będąc duszą nie będziemy nic odczuwać?
Bo jeśli tak, to dusza jako energia będzie tylko obserwatorem. Dusza wchodzi w ciało materialne może tylko dlatego, że pragnie czegoś więcej. Tylko wtedy można chyba mówić o reinkarnacji. Tak, dokładnie tak. Nie do końca się zgadzam z tym, że jako dusza nie będziemy nic odczuwać, bo właśnie na poziomie duchowym te odczucia są tak na dobrą sprawę jedyną docierającą do nas informacją. Więc jako dusze jesteśmy bardziej uczuleni i bardziej uwrażliwieni na odczucia. I tutaj Ada pisze, że zaintrygował mnie ten pan. Tak jak chyba większość z nas. Mobil pisze: jestem w pełni otwarty na podzielenie się wiedzą i doświadczeniem. To super.
Kudłaty pisze do Ady: kiedyś słyszałem podobną wypowiedź i Chrisa. Możliwe, że tak właśnie jest. Nie wiem, czego to dotyczy. Jubi: najlepszym sposobem jest brak techniki. Kontakt z własnym ja tam i to wszystko. Spisując techniki korzystamy z czyjejś metody, a to może bywać różnie. I tu się Jubi całkowicie z tobą zgadzam, zwłaszcza że sam to zaobserwowałem, że ludzie, zwłaszcza tak zwani nauczyciele czy przewodnicy w tych technikach, niestety próbują ludzi zbyt ukierunkowywać na to, by zobaczyli i odczuli dokładnie to, co z tej techniki wynika. Jubi pyta mnie, czy Copperfield. Nie, nie mam na myśli Copperfielda, ale zaraz sobie przypomnę. Bariera za barierą.
Tutaj się Jubi uśmiał z czegoś. Same bariery, dobra, okej. Ada pisze do Kudłatego: ja chciałabym czuć i widzieć. Polecam się skupić na razie na odczuwaniu. Adam pisze: miły akcent z tym telefonem. Podoba mi się namawianie do rozwagi w doświadczaniu poza.Ada pisze: „To fakt, a zobaczymy co Jubi. Z mojej strony nie ma problemu”. O, super! Kwestia zgrania terminu. Fajnie.
Zapowiada się bardzo fajna audycja. Ze swojej strony tylko się obawiam, czy będę w stanie się powstrzymać od mówienia na tematy, na które nie do końca chcę. Ale może jak będzie takie znamienite grono mówców, to z chęcią przyjmę rolę trochę gospodarza, może troszeczkę narratora tej rozmowy. Panie Marku, jest wyzwanie i myślę, że taką audycję na sierpień możemy spróbować przygotować. Już się cieszę. Dziękuję wam, panowie, za chęć. Tomasz pisze teraz tak: „Każdy posiada swoją indywidualną drogę, która doprowadzi go do miejsca, w którym ma się znaleźć i chce powrócić. Wy i inni, którym wydaje się, że już wiecie, wiecie to dla siebie i własnego poznania drogi. Te wasze rozkminki do poznania siebie niektórych kierują na niewłaściwy tor i mogą szkodzić. Ale to też nie jest wasza wina.
Może chcecie dobra dla innych, ale wasze dobre, które uważacie za dobro, nie jest dobrem dla kogoś innego. Śmiesznie postrzegacie karmę”. W dzisiejszym odcinku akurat o karmie nic nie było. Ale okej, szanuję wypowiedź, przeczytałem i uważam, że każdy temat, który jest podany kulturalnie, a zmusza do myślenia, jest też dobrym czynnikiem rozwoju świadomości. Kudłaty pisze: „Ten niby iluzjonista, co chodził po wodzie, to oczywiście śmiało można powiedzieć, że oszust. Tam była rozciągnięta lina zaraz pod wodą i widać na nagraniu, jak łyd zaczepia o nią”. A jak on się nazywał? Może Kudłaty, skoro wiesz, o kim mówię, bo ja sobie cały czas nie mogę podpowiedzieć. Zostawmy to ocenie innym. Natomiast ja kiedyś tak się zastanawiałem, co by musiało się wydarzyć, żeby w jakiś sposób zszokować ludzi bądź dać taki namacalny dowód na przykład istnienia duszy.
Czy gdybym stanął w telewizji, wyjął swoją duszę i pokazał ją całemu światu, to czy ludzie byliby w stanie w to uwierzyć? Zakładam, że przy tej ilości manipulacji i tak większość by powiedziała, że to jest trik filmowy, że to jest manipulacja, że to jest oszustwo i tak dalej. Tutaj ja się odniosę, Kudłaty, do tego, co napisałeś, bo na przykład chwilę wcześniej w komentarzach E-mobil pisze, że takie rzeczy są możliwe, że to jest kwestia naszej świadomości. Więc zakładam, że oglądając tą samą sytuację ty będziesz widział linę, która jest rozciągnięta pod wodą, a E-mobil zobaczy faceta, który ma swoją świadomość na tak wysokim levelu, że jest w stanie zarządzać materią. Taka luźna myśl. Tomasz pisze jeszcze: „Ludzkie życie i doświadczenie jego to zabawa, urlop. Dla niektórych stający się uzależnieniem od bycia człowiekiem”. Tutaj Brudasso odpisuje: „Tomasz Juras ciekawe podejście, rozważne. Ja na przykład nigdy nie miałem wyjść pomimo chęci, więc się pogodziłem z takim stanem rzeczy. Jednak czasem się zastanawiam, co mogło być powodem”.
Powiem coś, co pewnie się niektórym nie spodoba. Tu też to, o czym mówiłem na początku, że często tak jak obserwuję otwarcie kanału komunikacji z duszą, to, o czym mówiłem, o tym, że my chcemy rozmawiać z duszą, my od niej czegoś oczekujemy, że ona nam coś umożliwi, że ona nam coś pokaże. W momencie, kiedy my się otwieramy na to, żeby się od niej czegoś dowiedzieć, ona wykorzystuje to do tego, żeby powiedzieć nam to, czego przez ileś czasu nie chcieliśmy słyszeć. Więc często podczas tego typu doświadczeń dowiadujemy się tak naprawdę bardzo dużo o sobie. Powód może być taki, tu odpowiadam Brudasso, że ty może po prostu masz ten kanał otwartyNa co dzień, a tak jak na ile cię poznałem z komentarzy i z innych rzeczy, u ciebie komunikacja następuje w sposób taki na bieżąco, więc może ty nie potrzebujesz po prostu innych doświadczeń i innych momentów, żeby usłyszeć informacje, które dusza ci przekazuje. Twoja świadomość ci przekazuje. Więc być może to, co przez wielu jest uważanych za brak świadomości, może się okazać świadomością na bardziej zaawansowanym poziomie. Więc spróbuj zastanowić się nad tym w ten sposób, jak często słyszysz informacje, jak często w życiu kierujesz się świadomością, czyli informacjami płynącymi z twojej duszy. Tomaszu, dziękuję ci. Dynamo.
A mówiłem, że na M, tak? Jest na M. Dynamo. Dynamo więcej niż magia. Tak. Dziękuję ci bardzo. I tu jest zagadka: czym jest dusza w czterech słowach? Panie Sławku i siedem znaków zapytania. Siedem znaków zapytania. Czym jest dusza?
W czterech aż musi być? Ja duszę określiłem jednym słowem: pendrive. W czterech słowach: świadomą energią. W dwóch słowach. I pendrive to trzecie. Czwartego nie będę wymyślał. Koleja. Tak, ten iluzjonista to nie jaki dynamo. Numer z chodzeniem po wodzie i parę innych to faktycznie świndle dla jaj. Ale mnóstwo numerów Dynamo to naprawdę diabelskie sztuczki.
Ja oczywiście nie będę wam nic sugerował, natomiast czytałem wypowiedź jednego z polskich znanych iluzjonistów, który był jeszcze przed spotkaniem z nim i mówił, że on nie wie, jak on to robi i że w żaden sposób nie ma pomysłu, jak on do tego doszedł. Mówi: „Może po rozmowie z nim dowiem się czegoś więcej”. Więc skoro my rozmawiamy tutaj w radiu o rzeczach paranormalnych, to myślę, że obejrzenie jakichś tam numerów czy sztuczek w wykonaniu Dynamo też się w taką audycję może wpisać. Dobrze, tutaj Kudłaty: „Ten iluzjonista to Dynamo, a linia była faktycznie rozciągnięta. Oczywiście wierzę, że jest to możliwe, ale nie przez tego iluzjonistę Dynamo”. Tutaj Tomasz odpisuje: „Moim zdaniem dusza to energia, która posiada świadomość”. Widzisz. Mam nadzieję, że to, co powiedziałem wcześniej o świadomej energii. Użyłem co prawda dwóch słów, ale mam nadzieję, że ta odpowiedź cię usatysfakcjonowała, bo myślimy podobnie. „Cztery słowa” — tutaj Tomasz mi napisze.
No faktycznie są cztery słowa. Jubi tutaj pisze: „Nie ma ciała, komunikacja jest niewerbalna, komunikujemy się myślami”. Ja tutaj akurat w tej komunikacji to bardziej myśli. Myśli to nazwane emocje. Chociaż tu się Jubi tak nie do końca z tobą zgodzę, ponieważ myśl to już jest coś, co jest puszczone przez naszą podświadomość, przez nasz mózg. Natomiast odczucie może być bardziej obiektywne. No dobrze, Tomasz pisze, zadaje mi następne pytanie: „Czym jest świadomość zatem?” Czym jest świadomość zatem? Wnioskami. Nie wiem, czy oglądałeś, czy słuchałeś poprzednią audycję. Tam bardziej precyzyjnie, szerzej, po prostu w większej ilości słów opisuję tą swoją teorię.
Natomiast świadomość jest wnioskami. Ja to tak nazywam. Wnioskami z przeżytych doświadczeń. Czyli jeżeli poznaliśmy, co czuje ofiara mordu, gwałtu, wypadku, to mamy tego świadomość i już wiemy, jak to jest. Jeżeli przeżyliśmy bycie sławnym, bogatym i jakimś tam innym, to już też wiemy, jak to jest. Mamy świadomość tego, czy będąc w tym stanie, co odczuwaliśmy, co myśleliśmy, czy byliśmy szczęśliwi.Czyli świadomość czy poszczególne sytuacje. Po prostu jakie emocje w nas wywoływały? Tak krótko mówiąc, żeby już tam się nie rozgadywać. Adam pisze: „Czy dusze komunikują się ze sobą memami tak jak my, czy mają lepszy patent? Pytanie pół żartem, pół serio.” Memami to raczej nie, bo raczej nie mają oczu, ale memami emocjonalnymi.
O tak. Kudłaty pisze: „Cała publiczność dynamo w tych niby diabelskich sztuczkach to publiczność wybrana. To nie są ludzie przypadkowi.” Tutaj bym Kudłaty, oczywiście luźna rozmowa, więc tu bym polemizował, ponieważ czytałem rozmowy z kamerzystą i tym operatorem dźwiękowcem, którzy jeżdżą, bo to nie wiem, Discovery czy któryś tam w którymś momencie zaczął organizować te wyjazdy. Także polecam ci też zapoznanie się z tym, bo to daje też troszeczkę do myślenia. Jubi pisze: „Dlatego najlepiej, jeśli komuś chcemy pomóc, komunikujemy się z czyjąś duszą poprzez naszą, a nie bezpośrednio.” Muszę się nad tym zastanowić. Przepraszam, zawiesiłem się. Jubi pisze: „Ten dynamo to kolejny cwaniak, nic więcej. Jego sposób na życie.” Już wiem, co będziecie robić w niedługim. Oczywiście ja tu nic, że tak powiem, nie sugeruję. Tomasz pisze: „Wydaje mi się, że świadomość to wielowymiarowe określenie stanu odbywającego się ty tam.
Ziemia to nie jedyne miejsce do zabawy, które stworzyło coś, abyśmy zapomnieli samych siebie.” Ja się nie zgadzam z tym, żebyśmy zapomnieli samych siebie, bo niby komu zawdzięczamy, komu i czemu zawdzięczamy to, że raptem w tej chwili te świadomości tak nagminnie się budzą? Gdyby komuś tak naprawdę gdzieś na górze bardzo zależało na tym, żebyśmy zapomnieli samych siebie, to po pierwsze nie byłoby w tej chwili takiego wysypu dusz dojrzałych, starych, bardzo starych. Nie byłoby Mahometów, Buddów, Jezusów. Gdyby komuś zależało na tym, żebyśmy zapomnieli o swojej duchowej części nas. Także tutaj z tym się nie zgodzę. Jubi pisze: „Tak Sławku, ale z emocjami też trzeba uważać, bo można przeholować. Emocje są jednym z elementów do komunikacji, ale nie jedynym elementem.” To, że przeholować można to tak, ja się całkowicie zgadzam. Ogólnie tam pewnie troszeczkę ostatnio nie słuchałeś, ale ja twierdzę, że jeżeli ktoś chce spróbować tego typu doświadczeń, to powinien właśnie spróbować to zrobić chociażby w twoim towarzystwie. Ja cię tutaj polecałem, więc w tych kwestiach mam do ciebie bardzo duże zaufanie. I tu już doczytowywuję: „Emocje są jednym z elementów do komunikacji, ale nie jedynym elementem.
Emocje mogą też niszczyć, zwłaszcza jeśli gromadzą się negatywne przez lata.” Znaczy my tutaj rozmawiamy chyba teraz o takich ziemskich emocjach. Ja bardziej myślałem o tych emocjach, które towarzyszą nam poza ciałem. To tak, żebyśmy się lepiej tutaj zrozumieli. Dobrze kochani, słuchajcie, tutaj mam jeszcze, Tomasz pisze: „Ale to twoja teoria panie Sławku, z pana wniosków, doświadczeń. Pole tego zrozumienia to indywidualność na swoje dobro, to polaryzacja do odczuwania światów.” Ziemia jest spolaryzowana i też ta polaryzacja daje możliwość poznania obydwóch biegunów. Trochę w myśl zasady wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Jeżeli człowiek z ziemską naturą, jeżeli wszyscy bylibyśmy tacy sami, to czy bylibyśmy szczęśliwi?Nie, bylibyśmy tylko tacy sami. Bieda określa bogactwo, choroba określa zdrowie i tak dalej. Poprzez taką polaryzację możemy zrozumieć, poznać dwie strony medalu. I to jest właśnie świadomość, umiejętność poznania dwóch stron medalu, trzech stron medalu, czterech stron medalu, wszelkich aspektów, które są związane z medalem i z daną sytuacją, którą na ziemi da się przeżyć.
To jest właśnie świadomość. Mobil pisze: „Zło ma większą moc oddziaływania niż dobro. Smutne, ale prawdziwe”. Zło ma większą moc oddziaływania ze względu na to, że ładunek emocjonalny, który towarzyszy negatywnym emocjom jest większy, bo strach potrafi sparaliżować człowieka. Nienawiść potrafi człowieka — jeżeli krzyczymy, że kogoś nienawidzimy bądź inne negatywne rzeczy, to te uczucia, te emocje są po pierwsze szczere. Płyną tak naprawdę z nas i mają olbrzymi potencjał emocjonalny. Dlatego mają większą siłę dokonania, ponieważ w naszym życiu realizuje się to, co ma największy potencjał emocjonalny. Miłość, zwłaszcza z wiekiem, jest już coraz bardziej kalkulowana. Natomiast nienawiść od początku naszego rozwoju aż do końca naszego rozwoju ma zazwyczaj ten sam potencjał emocjonalny. Z wiekiem ona jest troszeczkę tonowana.
Dlatego zło, czyli to, co my nazywamy złem, jest po prostu szczersze, bardziej szczere i ma większy potencjał emocjonalny. Dlatego ma pierwszą kolejność w realizacji. Czy jeżeli czegoś się boimy, na przykład lęki egzystencjonalne. Czy lęki egzystencjonalne są czasowo? Jakbyście podzielili to w ciągu doby. Ile czasu poświęcacie na przeżywanie, myślenie, zastanawianie się, rozwiązywanie problemów egzystencjonalnych, a ile czasu poświęcacie na przykład na miłość drugiej osoby? I czy bycie zakochanym czy bycie kochającym — bo zakochany a kochający to jest co innego — zmniejsza lęki egzystencjonalne, czy je zwiększa? Jeżeli jesteśmy sami, lęki egzystencjonalne są mniejsze. Mniejsze jest zapotrzebowanie na pieniądze i też jest mniejsze ryzyko, co będzie, jeżeli tych pieniędzy nie będziemy mieli. Jeżeli mamy na utrzymaniu rodzinę bądź mamy kobietę czy mężczyznę, którego kochamy, to tym bardziej boimy się, żeby nie stała mu się jakaś krzywda materialna, żebyśmy byli w stanie sprostać oczekiwaniom drugiej osoby, zaspokoić jego potrzeby i tak dalej.
Więc nawet w miłości lęk jest w dalszym ciągu siłą, emocją dominującą. Dlatego zło ma większą siłę oddziaływania. Łatwiej kogoś skrzywdzić niż pomóc. To jest twoje zdanie, ale ja się z tym nie zgadzam. Tylko nie zawsze pomoc, którą dajemy drugiej osobie, jest tą pomocą, którą ona chce uzyskać. I to jest kłopot. Niszczenie jest niszczeniem, natomiast pomaganie — my czasami chcemy pomóc w inny sposób, a druga osoba innej pomocy oczekuje, więc z pomaganiem też nie jest taka prosta sprawa. Ada pisze: „Yubi, zgadzam się z tobą, emocje mają wielką moc. Do niszczenia również”. Adam pisze: „Łatwiej coś popsuć niż zbudować i zaprojektować”.
To na pewno, ale obydwa przedsięwzięcia wymagają pracy. Kwestia intencji posiadacza możliwości. Dobrze, że ta mordka się pojawiła na koniec, bo już zacząłem się martwić, że tak się smutno zaczyna robić i tak negatywnie tutaj w tej audycji, ale na szczęście Yubi prosi o litość. Kurde, ja nie jestem żadnym guru. Nikt cię jako guru nie odbiera, Yubi, spokojnie. Przynajmniej ja. Natomiast jesteś osobą, która jest kumatą i doświadczoną. Dlatego jak zacznę do ciebie mówić „guru”, to kopnij mnie w tyłek. Mobil pisze: „Nieświadomość to zło, a świadomość to dobro i odpowiedzialność oraz intensywniejszy odbiór sygnałów z zewnątrz oraz odczucie przynależności do całości istnienia”. Z tym złem i dobrem tak nie do końca, ale tak, upraszczając, myślę, że jest dużo w tymTym raczej.
Nieświadomość to jest myślenie tylko o sobie, więc to może nie jest do końca zło, bo tak naprawdę trzeba pamiętać, że ludzie nieświadomi pakują się w kłopoty tak samo, jak ludzie świadomi. U ludzi nieświadomych to zło bardzo często szybko do nich wraca. To też w perspektywie rozwoju świadomości trzeba o tym pamiętać. Adam odpisuje: „Zapewne masz na myśli ignorancję, a nie nieświadomość, bo kamienie nie są przecież złe z natury.” Są złe, jak spadają na nogę w sandałach. Jubi pisze: „Dobra, przechodzę na odsłuch, bo jestem w pracy.” To już ci Jubi nie przeszkadzamy. Spokojnej pracy ci życzymy. Mobil pisze: „Pozdrowionka dla Jubiego.” Tomasz Juras: „Znaleźliśmy się jako świadome siebie dusze tutaj na ziemi i po co nas zmanipulowano tak, aby wydawało się, że doświadczamy tego ważnego dla nas doświadczenia?” Widzisz, Tomaszu, kłania się znowu dzisiejsza audycja. Widzę, że wychodzisz jednak z założenia, że to jednak ta duchowa część nas jest decydująca i że to ona ma tutaj doświadczać sama dla siebie i w związku z tym uważasz, że jest to manipulacja. Natomiast ja cały czas twierdzę, że dusza jest tylko magazynem naszych doświadczeń. Polecam poprzednią audycję, tam się więcej rozpisałem na ten temat.
Jeżeli potraktujemy duszę jako naszą część człowieka i że te wszystkie doświadczenia służą przede wszystkim nam, rozwoju naszej świadomości, to wtedy na to wszystko można spojrzeć troszeczkę inaczej. Tomasz pisze: „A czym jest szczęście? Bieda, dobro, zło. Kto to polaryzację w ludziach zaprogramował? Ja z tej planety zamierzam się ewakuować. Umiem i wiem, jak to zrobić.” Tomasz pisze: „Chyba ci się udało.” Na brodaczce pisze: „Tomasz, chyba ci się udało, bo teraz jesteś w chacie na radio w moim komputerze.” I tutaj Tomasz pisze jeszcze: „Kocham was w energetycznej świadomości samych siebie. Pozdrawiam.” Pozdrawiamy również ciebie, Tomaszu. Dziękujemy za udział w naszej dyskusji. Mobil pisze: „Nieświadomość ludzi doprowadza do chaosu i zła, które intensywnie się rozpowszechnia i doprowadza do cierpienia. Bo gdyby wszyscy byli świadomi, to moglibyśmy lepiej zaprogramować rzeczywistość tak, aby służyła nam wszystkim i żeby przyjaźnie odwzajemniała nasze intencje i pragnienia.” Mobilku, ja się całkowicie z tobą zgadzam, że kierunek jest słuszny i idea jak najbardziej tak.
Natomiast ja niestety w taki oziębły, być może emocjonalny sposób przypomnę wam, kochanie, o jednym: żeby dusza dojrzała, mogła rozwijać swoją empatię, ćwiczyć empatię, rozwijać, rozbudowywać, testować, potrzebny jest ktoś, kto tej pomocy i empatii będzie potrzebował. Przykre to jest ewolucyjnie, ale żeby pani Ochojska mogła realizować swoje założenia i rozbudowywać swoją świadomość pomagania, potrzebne są kraje, gdzie jest bieda, w których ona będzie mogła swoją pomoc szerzyć. To, co powiem, też będzie brutalne. Wielu obrońców zwierząt, wielu obrońców ekologii, wielu obrońców ziemi może rozwijać swoją empatię, poczucie sprawiedliwości, czyli cechy przynależne dojrzałej duszy tylko dlatego, że zwierzętom, lasom i ziemi jest źle. Te stany odmienne czy sytuacje odmienne są po to, niestety, żebyśmy mogli dalej doświadczać. Nie byłoby tej audycji, gdybyśmy wszyscy wiedzieli i doświadczyli tego samego. Nie byłoby o czym rozmawiać. Z ludzkiego punktu widzenia i z poziomu na przykład świadomości naszej duszy ten głos, że to jest złe, że to jest niesprawiedliwe, to jest nieuczciwe, jest całkowicie słuszny, bo ten głos jest potrzebny. Ale z punktu widzenia rozwoju świadomości, z punktu widzenia ewolucji, ten stan pewnego rodzaju niesprawiedliwości i skrajności na Ziemi też jest potrzebny. Q2A pisze: „Państwu temat z tym dynamo śledziłem niedawno dość uważnie i to, co napisałem, to nie jest moje zdanie, a ekspertów, którzy wyjaśnili te całe diabelskie sztuczki.” Okej, dziękuję ci bardzo.
Nie mówię, żebyście myśleli, że ja was przekonuję, namawiam, że jest to jakiś cudotwórca mag. Ja o tym wspomniałem tylko i wyłącznie po komentarzu Mobila, który po pierwsze powiedział, żeŚwiadomością możemy wpływać na materię i tylko i wyłącznie pod tym kątem powiedziałem, ponieważ to właśnie widać na tych diabelskich sztuczkach dynamo. Natomiast ile jest w tym iluzji, ile jest w tym manipulacji, a ile jest tej możliwości kreowania, wpływania na materię świadomością? Nie wiem. Widziałem człowieka w telewizji. Natomiast być może to jest właśnie nasza przyszłość jako ludzi, którzy będą w stanie kreować świadomością materii. To tak na marginesie. Jaka mrzysta i publiczność, to wszyscy w tym siedzą. To jedna banda. No dobrze.
Adam pisze: „Mobil. Co uważasz, że każdy odgórnie jest dobry, tylko musi się wybudzić? Czy jest to proces stawania się dobrym? Różnica jest taka, że niesłusznie możesz oceniać ludzi jako złych, bo nieświadomych. Kiedyś widziałem taki przebłysk świadomości, jak ktoś powiedział: a ja nie jestem szczera. Po czym ugryzła się w język. Ale to była właśnie najszczersza rzecz, jaką kiedykolwiek powiedziała”. Odnosząc się do tego, co Adam napisał, to powiem ci, Adamie, że zjawisko chyba się nazywa egocentryzm, czyli ocenianie wszystkich przez pryzmat samego siebie. Ale też patrzenie na ludzi przez pryzmat świadomości, czyli przez pryzmat duszy, tak jak nazwałem audycję Świat Oczami Duszy, polega między innymi na tym, że w każdym człowieku widzi się, doszukuje się tych boskich cech, tych cech płynących tej iskry Bożej, tego zalążka źródła i tak dalej. I za wszelką cenę człowiek chce się tego doszukać.
I przez pryzmat tego widzi w każdym człowieku dobro. Tylko to dobro jest może trochę przysypane, może trochę uśpione, może trochę przytępione przez podświadomość i tak dalej. Ja to przerabiam przez 50 lat swojego życia ponad, więc uwierzcie mi, wiem, o czym mówię. A czasami ktoś, druga osoba spojrzy: ty uważaj, bo to jest świr, uważaj, bo to jest głupek, uważaj, bo to jest oszust, uważaj, bo on cię oszukuje, uważaj, bo on cię chce wykorzystać. Patrzenie na drugiego człowieka przez pryzmat duszy i doszukiwania się w nim duszy, czyli tego, co dobre, może doprowadzić czasami do katastrofy. Więc z tym też troszeczkę, kochani, uważajcie. To jest odpowiedź właśnie na pytanie Adama: „Czy uważasz, że każdy człowiek jest odgórnie dobry?” Tak, ja uważam, że każdy człowiek jest odgórnie dobry. I nie pytajcie mnie, jak na tym wychodzę. No dobra, słuchajcie, coś tak tutaj widzę, że czy nie.
[02:42:19] - Jeszcze nie.
[02:42:20] - Jeszcze nie. No właśnie jeszcze nie. Dobrze. Jeszcze nie. Dobra, to co tu mamy? Właśnie tak się zastanawiałem tutaj, bo gdzieś utknąłem. Tomasz pisze: „Dusza to urządzenie do produkowania energii. Potrzebna dla?” No dobrze, dobre pytanie. Dobre. To urządzenie do produkowania energii.
Znaczy ja uważam, może nie do produkowania, ale do przekazywania. To już prędzej. Natomiast potrzebna dla życia, tak. Tomasz: „Już lecę naprawdę, ale słucham”. No to fajnie, bardzo się cieszymy. Budass pisze: „Tomasz, ciekawy jestem skąd taki wniosek, że dusza to urządzenie i że jest potrzebna dla kogoś. Może dusza to przejaw istnienia i jest, bo jest”. Ponieważ ja uważam, że wszystko, co we wszechświecie powstaje, ma jakiś cel i przeznaczenie, to myślę, że tak sam dla siebie dusza nie istnieje, że jednak istnieje z jakiegoś powodu i dla jakiegoś celu. Mobil pisze: „Wszyscy jesteśmy dobrzy, a zło pochodzi z tego, że wszystko zależy, w jakim przebywamy środowisku i z kim rezonujemy, bo nasza świadomość nas rozwija i poucza doświadczenia i podświadomość”. Trochę tutaj namieszałeś.
Natomiast to, w jakim przebywamy środowisku, owszem, stymuluje pewne zachowania, natomiast niekoniecznie musi je determinować do tego momentu, że będziemy robić tak jak całe środowisko.To nie do końca się z tym zgadzam. Adam pisze: „Wniosek tak czy siak jest taki, że nieważne, w jakim środowisku, ale zawsze da się pracować ku dobru”. W dalszej perspektywie tak dokładnie to wygląda, drogi Adamie. Mobil pisze, rozwija swoją myśl, bo tego tutaj nie doczytałem wcześniej: „Kiedy uczynimy zło dla innej istoty, to świadomość, a w zasadzie podświadomość będzie nas nękać sumieniem. Niestety wiem, że są istoty, które potrafią się tak zaprogramować, że są w stanie się uodpornić na ten mechanizm sumienia”. Już teraz rozumiem to, czego nie rozumiałem. „W zasadzie podświadomość będzie nas nękać sumieniem”. Ja się tutaj nie do końca zgadzam, ponieważ uważam, że podświadomość jest czym innym, a sumienie, jeżeli już rozmawiamy w kategoriach kryteriów moralnych, to raczej ma pochodzenie bardziej duchowe. Chociaż oczywiście mamy ziemskie kryteria moralne, jak najbardziej. Te płynące z naszej podświadomości.
Czyli to, co w naszym przekonaniu jest dobre albo co w naszym przekonaniu jest złe. Całkowicie się z tym zgadzam, natomiast sumienie bym raczej umiejscawiał w trochę innym źródle informacji, jakim jest w moim przekonaniu dusza. To tak moim zdaniem oczywiście. Chociaż powiem wam szczerze, że mogłem coś na koniec pokręcić. No dobrze, powiedzcie mi, czy coś się jeszcze... Tomasz Juras jeszcze się tutaj odezwał. Poczekajcie, bo znowu mi się przewinęło. Pan Marek mnie tutaj dostarcza co chwila jakichś niespodzianek. Dobra, Tomasz pisze: „Doświadczaliśmy i doświadczamy tego samego, ale nie pamiętamy tego, łobabem. Aż musiałem z łóżka wstać, żeby to napisać, panie Sławku.
Niech pan kontaktuje się jednocześnie z dobrymi i złymi demonami, świadomymi siebie energiami. Prawda leży pośrodku tych energii odbierania ich z perspektywy człowieka, jak i tam potem, kiedy znajdujemy się po śmierci. Czemu z perspektywy ziemskiej polaryzacji to, co wydaje się wam za dobre, jest prawdziwe i tylko jedyną prawdą?” Ponieważ tak działa podświadomość i dlatego to, co powiedziałem w poprzedniej audycji, ocena i wnioski z naszego postępowania następują po naszej śmierci i tylko te wnioski są zapisywane jako właściwe, ponieważ powtarzam to wielokroć, na Ziemi nie istnieje jedno spójne źródło, jeden spójny i obowiązujący wszystkich wzorzec tego, co można, co nie można, co jest dobre, co jest złe. Kudłaty pisze eMobile: „Nie jestem pewny. Żyjąc już troszkę na tym świecie nie uważam, że każdego złoczyńcę dręczy sumienie. Oj nie powiedziałbym o tym”. I też Mobil napisał o tym, że są osoby, które potrafią to sumienie wyłączyć. Ada pisze: „Dlaczego mówi się, że życie nas doświadcza? Sami robieniem czegoś lub nicnierobieniem, własnym postępowaniem świadomym lub nie, sami siebie doświadczamy”. Tak, sami siebie doświadczamy i tu się całkowicie zgadzam.
Natomiast życie jest tym najlepszym nauczycielem. Ponieważ w świecie emocjonalnym to nas aż tak bardzo nie dotyka, natomiast w świecie fizycznym te wnioski są bardzo wyraźne. Wnioski z naszego działania bądź skutki naszego działania bądź niedziałania są bardzo wyraźne i nie dadzą się gdzieś tam oszukać i zmanipulować. Adam pisze do Ady: „Właśnie, branie odpowiedzialności to dorosła postawa lub użyteczna dla siebie i innych”. Miss House pisze: „Ada, dokładnie tak jest, że my sami jesteśmy kreatorami własnego życia. Wszystko, co nas spotyka, jest wynikiem naszych myśli, decyzji, zachowań i tak dalej”. I tutaj nic dodać, nic ująć. Tomasz jednak wstał z łóżka, widzę. „Czyli zło kłamie? Ze zrozumienia świata, z perspektywy, w której jestem, a miałbym wybrać pomiędzy złem a dobrem, wybrałbym ignorancję.
Postawiłbym się z perspektywy obserwatora”.Perspektywa obserwatora jest wyższym stopniem wtajemniczenia. Natomiast sama obserwacja jest tylko na dobrą sprawę wskazówką, co należy zmienić. Bo jeżeli, tak jak napisała wcześniej Mrs Treehouse — zresztą ja powiedziałem o tym dzisiaj na koniec audycji — każdy z nas ma dokładnie to, czego pragnie. Analizując aktualną sytuację, w jakiej jesteśmy, możemy wywnioskować, jakie pragnienia, marzenia, potrzeby, emocje, lęki doprowadziły nas do tej sytuacji. Sama rola obserwatora nie zmieni tej sytuacji. Takie jest moje zdanie. Jubi oderwał się od pracy. Dziękuję ci bardzo. Sumienie jest głosem duszy. Dziękuję, że mnie poparłeś, bo ja też tak to interpretuję i odbieram, że jednak te pojawiające się dylematy moralne są wynikiem naszej świadomości.
Czyli jeżeli świadomości, to znaczy, że płyną z naszej duszy. Ada pisze, Adam, Mrs Treehouse: „To prawda, która czasem bardzo boli”. Ja swego czasu robiłem różne klasyfikacje. To dużo powiedziane. Raczej nie o to chodzi. Natomiast taki podział. Niech będzie podział. Kiedyś się mówiło, że ludzie się dzielą na takich, którzy żyją, żeby jeść i na takich, którzy jedzą, żeby żyć. O takie podziały mi chodzi. Ja też w ramach takich podziałów dzielę ludzi na takich, którzy chcą i na takich, którzy nie chcą, bo cała reszta jest kwestią dalszą.
Natomiast pierwsza rzecz, którą każdy z nas, pierwszą decyzją, którą podejmuje, to jest to, czy chce, czy nie chce. Następnym takim podziałem jest to, że ludzie się dzielą na takich, których negatywne sytuacje zmuszają do działania i na takich, którzy dążą do czegoś, bo chcą, żeby im było lepiej. Jeżeli prawda, która czasami bardzo boli, wynika z tego, że robimy coś, a nam się nie udaje, to ten ból jest mniejszy. Natomiast jeżeli w którymś momencie dociera do nas, że zabolało nas dlatego, że musieliśmy poczekać na ten impuls, który kopnął nas w tyłek do tego, żebyśmy się ruszyli, wtedy faktycznie może to zaboleć. Umówmy się, że powinno zaboleć, bo tak na dobrą sprawę to czekaliśmy na ten impuls na własne życzenie. Brudasse pisze: „Tomaszu, rozumiem doskonale tę rozterkę, ale możesz być pewien, że kiedyś przeskoczysz to rozgoryczenie. Będzie łatwiej i przyjemniej. Równie dobrze można powiedzieć, że nawet obserwatorowi nie chciałoby się patrzeć na nieprzyjemności”. Nawet w sumie logiczne. Co w tym przyjemnego patrzeć na nieprzyjemności?
Czyli jak widzicie, każdy powód do dokonania zmian jest dobry, a w dużej mierze od nas zależy. Czy jak Majowie mawiają: „Skorzystamy z mądrości cienia czy z mądrości światła?” Tomasz odpisał teraz Brudasse: „Czym są nieprzyjemności? Jak rozumiesz to słowo, pod którym kryje się dla was tyle znaczeń? Co oznacza rozgoryczenie?” Ponieważ użyłeś tutaj, Tomaszu, sformułowania „dla was”, ciężko mi będzie się do tego ustosunkować, bo za nas nie mogę odpowiadać. Mrs Treehouse pisze do Ady: „Boli, bo nagle uświadomienie sobie, że to nie ktoś inny, nie świat, nie jakiś tam Bóg jest odpowiedzialny za to, co spotyka nas w życiu, a my sami, jest dla niektórych ciężkie do udźwignięcia”. Tu oczywiście, jak w większości wypadków, z tobą się, moja droga, zgodzę. Natomiast tak troszeczkę mówiąc żartobliwie: jeżeli biegniemy przez życie i koncentrujemy się na tym, byZnaleźć winnych swoich niepowodzeń, nieszczęść, niezadowoleń i tak dalej, to tracimy mnóstwo cennego czasu i mnóstwo cennej energii. Poszukiwania służą temu, żeby znaleźć. Znalezienie winnego jest już połową sukcesu, może nawet więcej niż połową. Przykre może być tylko to, że znaleźliśmy tego winnego w samym sobie.
Ale pozytywne jest to, że już przestajemy biegać przez życie i szukać winnych, bo już tego winnego mamy w garści. Mało tego, ten winny, co nie zawsze w życiu tak jest i policjanci daliby za to bardzo dużo pieniędzy, żeby dało się tak zrobić, że jak złapią już winnego, to żeby nigdzie im nie uciekł. My jesteśmy w komfortowej sytuacji, że jak już znajdziemy tego winnego, to on nam nigdzie nie spieprzy. Zawsze, do końca naszego życia będziemy go mieli pod ręką i tylko od nas tak naprawdę zależy, co z tym zrobimy. Ja zgodnie z moją optymistyczną naturą doszukuję się tutaj pozytywu. Nie musimy już biegać po okolicy i szukać winnego. Już go znaleźliśmy. I tutaj MrsTreehouse kontynuuje swoją mądrą myśl: „Bo nagle okazuje się, że nie ma kogo zwalać winy. A to przecież takie wygodne”. Tak.
To jest bardzo wygodne. To jest na tyle wygodne, że niechętnie chcemy ten stan rzeczy zmienić. Bo jeżeli ktoś jest czemuś winny, to mamy prawo od niego wymagać zmiany postępowania, zmiany zachowania, zmiany podejścia do nas, bo on jest winny. Jeżeli ktoś jest winny naszemu samopoczuciu, to jeżeli on zmieni swoje nastawienie do nas, to nasze samopoczucie się poprawi. Jeżeli ktoś jest winny naszemu nieszczęściu, to on musi wykonać pracę, żeby nasze życie było lepsze. Niesamowicie wygodna postawa. To ktoś musi coś zmienić. Nie my. Jeżeli on to zmieni, to nam będzie lepiej. I to jest naprawdę sytuacja, z której ciężko jest zrezygnować.
Z tego komfortu zwalenia na kogoś naszego niezadowolenia i tego, że nam jest niedobrze. To jest naprawdę wygodne. Natomiast jeżeli znajdziemy winnego w sobie, chociaż to pojęcie winnego jest takie słabe trochę, ale już dobra, operujmy. Jeżeli znajdziemy winnego w sobie, to przynajmniej mamy wpływ na to, że możemy coś w życiu zmienić. Jeżeli znajdziemy winnego w drugiej osobie, to oprócz naszych oczekiwań, pretensji, fochów, szantażu, nie możemy wpłynąć na to, żeby on coś w swoim życiu zmienił. Nie mamy takiej mocy, żeby on coś w życiu zmienił. W swoim życiu możemy coś zmienić, w życiu drugiego człowieka nie. A poza tym znalezienie winnego w sobie daje jeszcze jeden komfort psychiczny, nad którym większość ludzi się nie zastanawia. Ten komfort psychiczny polega na tym, że przestajemy uzależniać swoje szczęście od innych osób. To daje poczucie wolności, bo jeżeli oczekujemy, że ktoś da nam szczęście, to będziemy, będąc z tą osobą, żyć w strachu, że jeżeli on odejdzie, to to szczęście ze sobą zabierze.
I z miłości robi się strach. Co będzie, jak tej osoby zabraknie? No dobrze. Bo mi coś pan Marek podrzucił. Już widzę. Tomasz pisze: „Czemu nie chcecie nauczyć się zrozumienia tych impulsów i kategoryzujecie je tylko z perspektywy bycia w ciele człowieka? Przecież jesteście świadomi”. Tomaszu, nie miałbym co robić, jakby to wszyscy zrozumieli. To jest też proces, do którego niestety każdy musi dojść sam. To nie jest kwestia, że chcemy, nie chcemy, bo bardzo często jest tak, że do któregoś momentu nie jesteśmy świadomi, że tak w ogóle można.
Więc nie bądź taki ortodoksyjny i nie zakładaj, że ktoś czegoś nie chce. Bo małe dziecko na przykład chce być dorosłym i to jest jego marzenie. Natomiast po prostu do wszystkiego trzeba czasu i do wszystkiego trzeba dojrzeć. Więc spokojnie, życie się toczy nadal. Brudastu pisze: „Chęć ewakuacji oraz cytat: 'wybrałbym ignorancję', to miałem na myśli jako nieprzyjemność, rozgoryczenie. Zapewne wiesz dobrze, co mam na myśli”. I Tomasz odpisuje: „Błyskotliwość i inteligencja to tylko cecha ludzkiego mózgu. Zrozumienie nie równa się mózg-To cecha energii posiadającej świadomość. Tutaj się z obydwoma panami zgodzę, bo też, drogi Tomaszu, należy pamiętać, że żyjemy na płaszczyźnie umysłowej, fizycznej i emocjonalnej. Mówiąc o pewnych rzeczach, tak jak dzisiaj, tyle czasu nie powtarzałem, tak dzisiaj pewnie trzeci raz powtarzam, nadając audycji tytuł „Świat oczami duszy”.
Staram się pokazać pewne rzeczy z punktu widzenia duchowego. Natomiast samo pokazanie, i to też wielokroć powtarzałem, to jeszcze jest mało. Cały czas twierdzę, że ewolucja, czyli jakakolwiek zmiana, odbywa się w czterech krokach. Pierwszy to jest poznanie. Drugie to jest zrozumienie. Trzecie jest zaakceptowanie, a dopiero czwartym jest wprowadzenie tego w życie. To jest bardzo precyzyjne określenie. W życie, czyli w nasze ziemskie życie. Nie byłby potrzebny cały ten proces, całe to zamieszanie z inkarnacjami, duszami, gdyby dało się to tak szybko zrobić. I umówmy się, że w świecie duszy wszystko jest zdecydowanie prostsze.
Natomiast chodzi o to, żeby wprowadzić pewne mechanizmy, pewne zasady, pewne wzorce tutaj na Ziemi. Te idealne, panujące w świecie duchowym wprowadzić tutaj na Ziemi, w świecie podświadomości, w świecie umysłu, w świecie mentalnym, w świecie materii, w świecie emocji. To jest wyzwanie. Funkcjonowanie tylko w świecie duchowym to jest jedna strona medalu. Funkcjonowanie tylko w świecie materialnym to jest druga strona medalu. I tak jak ludzie uduchowieni, zresztą dzisiaj nawet w audycji się pojawiało: „Ludzie są tacy, ludzie są inni, bo się koncentrują tylko na materii, na tym, co tu i teraz”. Moim zdaniem koncentrowanie się tylko i wyłącznie na sferze duchowej jest takim samym przegięciem, tylko w drugą stronę, w tą duchową, jak bazowanie tylko na doświadczeniach umysłowo-mentalno-fizycznych. Więc scalmy te cztery płaszczyzny tak, żeby zaczęły ze sobą współpracować i funkcjonować. Dobrze, tutaj Adam pisze: „Kubeł zimnej wody na głowę i do przodu”. Tak jest!
Alleluja i do przodu. Bardzo dobrze. Jestem za. Uważam, że to jest właściwe rozumowanie. Jeżeli jest już rozszyfrowany wróg, jeżeli jest już rozszyfrowany problem, to już jest przynajmniej połowa drogi do rozwiązania tego problemu. Jubi pisze: „Sławku, i tutaj znowu pytanie: po co ci szukać winnego? To znów inna metoda zabawy w tę samą grę. Ot, taki sen szaleństwa. Nie prościej olać, przebaczyć sobie, wyciągnąć wnioski i iść dalej?”. Jubi, całkowicie się z tobą zgadzam, przyjacielu.
Oczywiście, że tak. I jestem jak najbardziej za tą metodą. Tylko popełniałem ten błąd przez wiele lat. Dalej się czasami na tym łapię, że oceniam ludzi przez pryzmat siebie, przez pryzmat swojej wiedzy, swoich doświadczeń. Natomiast najpierw, żeby wybaczyć, to trzeba wiedzieć komu. Owszem, można przeprowadzić proces nieświadomego wybaczania wszystkim i wszystkiemu, tylko że ten proces nie rozwija naszej świadomości. Dlatego ja zresztą powiedziałem, że słowo „winny” jest słabe do użycia. Ja bym tu nazwał przyczynę. Znaleźć przyczynę, czyli znaleźć przyczynę swoich niepowodzeń czy stanu rzeczy, w jakim się znaleźliśmy. Tu się pojawiło pojęcie winy.
Przyczyna. Żeby coś wyeliminować ze swojego własnego życia, trzeba wiedzieć co. Wybaczanie jest tylko procesem natrawczym. Ale moim zdaniem stwierdzenie: „Wybaczam sobie wszystko to, co zrobiłem źle”, nie daje żadnego skutku, bo w dalszym ciągu nie wiemy, co ze swojego życia mamy wyeliminować, co transformować, co zmienić. Natomiast tak, pomysł olać, przebaczyć, wyciągnąć wnioski i iść dalej — całkowicie się z tobą zgadzam. Tomasz pisze do nas: „Teraz skupcie uwagę. To, co napisałem, zrobiłem świadomie. Napisałem prawdę. Zrobiłem to dla siebie celem zmagazynowania energii, którą wytworzyliśmyRazem, a jest mi potrzebna. Ale i tak was kocham i zwrócę wam tę energię z dwudziestoprocentowym naddatkiem.
Tomasz, przyznam się szczerze, nie czuję się jakoś mocno wyeksploatowany. Ubytków energetycznych po dyskusji z tobą nie odczuwam, więc jeżeli coś tam skorzystałeś sobie, uszczknąłeś i do czegoś ci się — z mojej strony przynajmniej — ta energia przydała, to super. Natomiast jak sam wiesz, bycie obserwatorem nie powoduje jakoś specjalnie produkcji energii, ale okej, niech ci pójdzie na zdrowie. A z tymi 20% to coś tam ponegocjujemy. Może na jakiś dom dziecka się to przekaże. Dobrze kochani, co tam jeszcze słychać? Coś słychać. To tylko pana teoria samozrozumienia, którą pan postrzega starając się przedstawić jako obraz czegoś, co widzi pan na płótnie. Pan widzi „Ostatnią wieczerzę”, ja widzę naradę gangsterów. „Mona Lisa” dla pana może być piękną kobietą, dla mnie starą babą.
Słusznie! Dla mnie „Mona Lisa” nie jest ani starą babą, ani piękną kobietą. Więc mamy tutaj jeszcze jeden, trzeci scenariusz. Myślę, że tych scenariuszy będzie więcej, jeżeli będzie więcej osób uczestniczyło w tej dyskusji. Jubi pisze: „Gdy nie możesz się skoncentrować na robocie po prostu olać nieswoje gry, żyć własnym życiem nienarzuconym przez kogoś. Przecież i tak każdy z nas ma własny indywidualny guzik bezpieczeństwa”. Nie wiem, co mam ci, Jubi, odpowiedzieć, bo zasadniczo się z tobą zgadzam, ale z drugiej strony sens tego, co ty robisz, co ja robię, co wiele osób próbuje i robi z różnym skutkiem nie miałby sensu. W sumie to ja się z tobą zgadzam, bo często właśnie do takiego wniosku dochodzę, zresztą mówiłem wam o tym, że to, co dzieje się w audycjach i tak nie ma zasadniczo, przynajmniej w tym momencie, przełożenia na życie każdego z was. Natomiast ma to sens taki, że jeżeli gdzieś tam, w którymś momencie, za godzinę, za minutę, za trzy dni, za miesiąc, a może i nie w tym życiu będziecie potrzebowali jakiejś informacji czy odpowiedzi na jakieś pytanie, to jest szansa, że sobie coś z tych naszych rozmów przypomnicie i to się właśnie w tym momencie wam przyda. Więc w sumie faktycznie olać nieswoje gry, żyć własnym życiem i tyle.
Dobrze. Co tam słychać? Bo powiem wam szczerze, poprzednia audycja tak nam się krótko zrobiła. Też sobie myślałem: a może dzisiaj też tak.
[03:13:08] - Dzisiaj już przekroczyliśmy północ. Mamy już wtorek.
[03:13:15] - Tak właśnie spojrzałem na zegareczek i tyle. Tutaj rozmowa panów Jubiego i Tomasza, przykłady i tak dalej. Jubi się uśmiał z „Mony Lisy”. Tutaj Kudłaty się włączył do naszej rozmowy, dyskusji: „Ocena i punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, więc żeby wybaczyć trzeba zrozumieć, a żeby zrozumieć trzeba umieć znaleźć się i spojrzeć z punktu widzenia drugiej osoby, sprawcy”. Tak. Chociaż to nie zawsze tak musi być. Ten wątek się pojawił, tutaj Ghost go próbował pod Kroniki Akaszy podciągnąć. Ja tamtego tematu nie podtrzymałem, bo powiedziałem, że można budować świadomość bez doświadczania. Czyli możemy spróbować zrozumieć, jak czuje się ofiara i nie musimy koniecznie doświadczać bycia ofiarą, żeby zrozumieć i wyciągnąć właściwe wnioski z tego doświadczenia.To prawda, to się będzie odbywało na poziomie świadomości ziemskiej naszej. Natomiast jeżeli zrozumiemy to na poziomie świadomości ziemskiej, to przynajmniej w moim przekonaniu unikniemy potrzeby doświadczania tego.
Czyli to, co niektórzy nazywają karmą. Nie będziemy budowali karmy, a z punktu widzenia duszy nie będziemy jej namawiali do tego, żeby zafundowała nam w następnym wcieleniu takie okoliczności, byśmy mogli być ofiarą. Byśmy mogli zrozumieć, jak to jest być ofiarą. Natomiast tak, ocena i punkt widzenia w dużej mierze zależy od naszego punktu, z jakiego to obserwujemy. I co tam jeszcze słychać? Widzę, że nic nie słychać chwilowo. Czy słychać? Słychać. Jeszcze Ada coś napisała.
[03:16:02] - Słychać, ale już powolutku się zwijają chyba słuchacze do łóżka.
[03:16:11] - Dobrze. Ada pisze: „Dziękuję za dziś. Pozdrawiam.” My też dziękujemy. Dużo osób się dzisiaj udzielało i to fajnie, bo nie było też wątku wiodącego, tylko sporo osób mówiło. Nie było takiej dyskusji typowo personalnej, co mnie bardzo cieszy. Także dziękujemy ci Ado. Pozdrawiamy. Kudłaty jeszcze coś napisał: „Nie ofiary, a w rolę i punkt widzenia sprawcy, żeby poznać odczucia, co nim kierowało w danym momencie.” Jest ofiara i jest sprawca. Jeżeli jest sytuacja, to moim zdaniem, żeby ją dobrze zrozumieć, to powinno się tę sytuację poznać właśnie z punktu widzenia i ofiary, i sprawcy. Ale może zostawmy to na inną audycję.
Zwłaszcza że słuchacze się z nami tutaj powolutku żegnają. „Również dziękuję” — Adam napisał — „za długą i owocną audycję” z uśmieszkiem. My też. Nieustająco ja ci, Adamie, bardzo dziękuję. Zresztą wszystkim dziękuję: Adamowi, Adzie, Kudłatemu. Nie będę was, kochani, wymieniał, bo było dzisiaj sporo osób, które uczestniczyły. Fajnie, że pociągnęliśmy to parę godzin, bo zleciało nie wiadomo kiedy. Więc żeby już tutaj nie kusić losu, ja podziękuję panu Mareczkowi jak zawsze za pomoc, za obsługę, za wyrozumiałość i w ogóle. Kochani, wam za udział, za to, że jesteście. Za tydzień się jeszcze widzimy, a później najprawdopodobniej zrobimy malutką przerwę wakacyjną.
Ale to w przyszłym tygodniu na ten temat pogadamy. Przypominam, na tą chwilę temat jest: każdy z nas ma dokładnie to, o czym marzy. I na ten temat spróbujemy pogadać. Chyba że przez tydzień wydarzy się jakiś fajniejszy, ciekawszy temat. To tyle. Dobrej nocy kochani. Pozdrawiam was bardzo serdecznie. Trzymajcie się. Dziękuję za dziś. Dobrej nocy i pa pa.
[03:18:57] - Mówi te słowa do państwa gospodarz audycji „Świat oczami duszy” pan Sławek Bączkowski. Tradycyjnie zachęcamy do zainteresowania się kanałem na YouTube pana Sławka o takim samym tytule jak nasza audycja: „Świat oczami duszy”. I oczywiście zachęcamy molich książkowych i nie tylko do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie oczywiście za tydzień, oczywiście w poniedziałek, oczywiście o 20.00, oczywiście na żywo, no i oczywiście na antenie Radia Paranormalium. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl.