[01:38] - Czy można odprowadzić duszę ku miejscu jej przeznaczenia? Czy nawiedzenia duchowe są groźne? Jak pomóc duszy, która nie potrafi odejść? Czy umiejętność nawiązania kontaktu z duszą umierającego człowieka jest unikalna? Takie i podobne pytania nurtują wielu z nas. Razem z gościem dzisiejszej debaty niekontrolowanej z cyklu „Z wizytą w Biurze Duchów” postaramy się znaleźć na nie odpowiedź. Gościem programu będzie pan Jarosław Filipek, ekstrasens i psychoterapeuta. Jest z nami już oczywiście po drugiej stronie połączenia internetowego jak zawsze Beata Kampa z bloga Biuro Duchów, również autorka książki opowieści z Biura Duchów. Audycję jak zawsze będę obsługiwał od strony technicznej ja, Marek Sęk „Ivellios”. I tak jak się stałą tradycją w tym roku w debatach niekontrolowanych, dzisiaj również będzie nam towarzyszył konkurs, w którym będzie można wygrać egzemplarz powieści Agathy Rey zatytułowanej „Psychopomp” o bohaterce, dwudziestoletniej Asi, która posiada zdolności psychopompa, które to zdolności nieoczekiwanie odkrywa w sobie pewnej sierpniowej nocy.
Zanim przejdziemy jednak do rozmowy z naszym dzisiejszym gościem, tradycyjnie podam kontakty do Radia Paranormalium, bowiem gdzieś tak koło godziny 20:00 będziemy odbierać rozmowy telefoniczne, ale nasz numer telefonu warto zapisać sobie już teraz, bo będziemy także odbierać pod nim SMS-y. Numer telefonu komórkowego do Radia Paranormalium to 536 204 193. Skype: radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy też na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na stronach Radia Paranormalium i Biura Duchów, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do dzisiejszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. A więc teraz z czystym sumieniem, skoro już słuchacze poznali kontakty do nas, mogę oddać głos Beacie Kampie i panu Jarosławowi Filipkowi. A więc dobry wieczór.
[04:14] - Dobry wieczór.
[04:16] - Dobry wieczór, witam wszystkich.
[04:19] - Szanowni Państwo, ja już tradycyjnie przypomnę, że książkę „Psychopomp” losujemy, jeżeli chodzi o naszych słuchaczy, to wobec tych osób, które będą dzisiaj aktywne. Natomiast jeżeli chodzi o czytelników Biura Duchów, to na stronie facebookowej Biura Duchów jest link. Można go udostępnić i tym samym wziąć udział w losowaniu książki Agathy Rey „Psychopomp”. Ja powiem państwu tylko dwa słowa, że książka jest naprawdę warta uwagi. Zaskoczyła mnie niezwykle pozytywnie, ponieważ rzadko spotyka się w literaturze takie podejście do tematu duchowości, zjawisk paranormalnych i myślę, że jest to ogromny punkt dla autorki, że nie poszła na łatwiznę, nie poprowadziła czytelnika w sferę mocno ogranej grozy i taniej sensacji. Wręcz wprost przeciwnie. Ona ten świat rzeczywistości pozamaterialnej, rzeczywistości niejawnej pokazuje w sposób oniryczny, bardzo subtelny. Na stronie Biura Duchów znajduje się recenzja książki, gdzie dużo więcej o tym piszę. Niemniej państwa bardzo serdecznie zachęcam dzisiaj do aktywności i do wzięcia udziału w losowaniu, chociażby też na fanpage'u Biura Duchów. Sam tytuł chciałabym jeszcze rozszyfrować, ponieważ psychopomp to po prostu psychopompus z łaciny, przewodnik dusz.
W religii istota, anioł, bóstwo, duch, zwierzę, może zwierzę totemiczne, którego zadaniem było przeprowadzenie duszy człowieka zmarłego do świata pozagrobowego. Natomiast warto też przypomnieć, że w wielu kulturach rolę takiego przewodnika dusz spełniał szaman. On odprowadzał duszę w zaświaty, komunikował się z duchami przodków, a w szczególnych wypadkach miał posiadać również zdolność sprowadzenia duszy do dziecka, które dopiero miało się urodzić. Proszę państwa, korzystając z okazji, że dzisiejszym naszym gościem jest Jarosław Filipek, będziemy rozmawiać o tym, czy możliwość wejścia osoby postronnej w sam proces umierania wymaga jakiegoś specjalnego daru, czy też jest wrodzona człowiekowi. Dlatego że i z literatury tematu, i z nadesłanych historii do Biura Duchów oraz również z osobistego mojego doświadczenia wynika, że bliscy, którzy są obecni podczas odchodzenia bliskiej swojemu sercu osoby, wchodzą w proces współodczuwania, współdzielenia śmierci i wchodzą w ten proces zupełnie spontanicznie. Niemniej oczywiście to jest relacja o charakterze intymnym. Zdarzają się ludzie, którzy mają pewnego rodzaju dar i którzy są w stanie odnaleźć takie dusze w potrzebie. Jarku, powiedz, czy tobie zdarzyły się takie sytuacje, że pomagałeś duszom zagubionym przejść na drugą stronę i czyje to były dusze? Jakich osób?
[08:59] - Dobrze. Przykładów znam kilka. Może najpierw oprę się na przykładzie z hospicjum, gdzie umierająca pani w starszym wieku. Już nie było kontaktu z rodziną. Rodzina prosiła, żeby jeszcze jakoś się z nią porozumieć, ją przywrócić do komunikacji. Udało mi się to, bo robię ten relaks w hipnozie. Natomiast po drugim, trzecim spotkaniu ta pani jakby odżyła, miała ponownie kontakt z rodziną. I to było dobre później się okazało. Zwróciłem uwagę, że ja mogę pomóc jej utrzymać się tu i teraz przy rodzinie, ale ona musi wysłuchać swojej duszy. Czy dusza jest zmęczona i chce odejść, czy ma tyle jeszcze obowiązków jak wnuki, prawnuki i rodzina, że chce tylko trochę energii, żeby wrócić tu i teraz.
Po spotkaniu z tą osobą, która fizycznie już było widać, że umiera, bo lekarze tam tylko podawali preparaty przeciwbólowe. Po moim kontakcie ona się uśmiechała. Była taka bardziej otwarta. Wieczorem byłem u niej. Uspokoiłem, powiedziałem, żeby skontaktowała się z własną duszą, bo to jest najważniejsze. Rano dostałem informację, że z uśmiechem odeszła. Dla takich osób jest to bardzo ważne, żeby dać jej zrozumienie i tę pewność, że cokolwiek się będzie dziać, jest to naturalne. Dusza ma rację i dusza decyduje. Sztuczne przedłużanie życia nie ma sensu. Jest to męczenie.
Natomiast wracając, drugi przypadek może być ciekawszy dla słuchaczy. Przyszła do mnie młoda mama z czteroletnim synkiem, że coś się stało. Dwa dni temu synek rano odstawił talerz. Mówi: „Nie jest głodny, nie będzie jadł. Jest mu zimno”. Trwało to dwa dni. Gdyby nie mama, to by pewnie z głodu, jak się mówi, umarł, bo był myślami gdzie indziej. Co się okazało? Wieczorem przyszedł do rodziców, mówiąc, że wszędzie jest zimno. A przyszła do niego w nocy jakaś młoda kobieta.
Szukała córki, ale bardzo taka smutna i bardzo roztargniona. Wynikało z rozmowy, że ta kobieta była chyba Przed wojną jeszcze, zapamiętała te czasy. Udało mi się nawiązać mentalnie kontakt z tą kobietą. Ona była tak przerażona, że prawie fizycznie trzymała się ciałka tego chłopaka. A więc on miał prawo czuć zimno, bo ona nie miała pomocy, nie wiedziała, skąd oczekiwać, tylko wołała: „Pomóż tym”. Kiedy nawiązałem kontakt, wytłumaczyłem. Wiele dusz nie wie, że nie żyje. Wiele dusz się błąka, myśląc, że żyją. Wtedy zdziwiona zaczęła mnie słuchać. I to jest ważne, bo ja wtedy mogę po kolei, informując, że jej pomogę, zrobić swoje.
Powiedziałem jej, co ma robić, stanąć z boku, opuścić tego chłopaka, bo on zamarznie. Potem sprowadziłem ducha. Ty go nazwałaś tytułem książki. Ja nie znam tego tytułu. Dla mnie jest to obraz swiętej postaci, która pomaga w przeprowadzaniu dusz. Sprowadziłem takiego opiekuna nad nią, który wziął ją za rękę i ona poczuła się bezpiecznie. Tak jej ciepło i razem z nim odeszła do góry. Ja mówię bajkowo, ale tak to mniej więcej wygląda. Tam do góry, gdzie przechodzi na drugą stronę. Skończyłem, kiedy dostałem informację od tego przewodnika, że już dusza przeszła na drugą stronę.
Poprosiłem mamę, żeby zadzwoniła do mnie do południa. Na drugi dzień mama do mnie dzwoni, mówi: „Co pan zrobił? Synek rano wstał, wyciągnął talerz. Mówi, jest głodny”. Wieczorem przyszedł do nich i mówi, że ta pani przyszła do niego, pocałowała go w czoło, podziękowała za wszystko, a obok niej była malutka dziewczynka. Odeszły i już więcej nie wróciły. Także każda relacja jest inna, ale to ja zapamiętałem. To było tak charakterystyczne.
[15:12] - Jest to przykład twojego działania zamierzonego i wykonanego przez osobę, która bez wątpienia oprócz przygotowania psychologicznego posiada również pewien dar patrzenia głębiej i szerzej. Natomiast mnie chodzi o to, że czasami te relacje są bardzo spontaniczne albo też odbywają się na tej bezpiecznej płaszczyźnie marzenia sennego. Ja niedawno dostałam maila, w którym lekarka pracująca w Irlandii opisuje wiele różnych doświadczeń swoich takich, które można by było zakwalifikować jako paranormalne podczas pracy wieloletniej już jako lekarz. Natomiast to jest szczególnie piękne, ponieważ opisuje pożegnanie ze swoim pacjentem. Prowadziła go od początku choroby. Ta pani jest onkologiem. Postęp choroby był dramatyczny i ten pan był osobą bardzo elegancką, bardzo wykształconą. Był profesorem, wykładowcą uniwersyteckim. Podczas dyżuru nocnego właściwie była cisza na oddziale. Poszła do swojej dyżurki, miała tam fotel i prawdopodobnie na tym fotelu się zdrzemnęła.
Opisuje to w ten sposób, że śni jej się, jakkolwiek to brzmi, że się obudziła. Widzi tego swojego pacjenta, ale nie w takim stanie, w jakim był w danej chwili, czyli wyczerpanego, wyniszczonego chorobą, ale takiego, jakiego poznała wcześniej. Bardzo eleganckiego, zadbanego starszego pana. On do niej podchodzi. Bardzo dziękuje jej za wszystkie starania. Mówi jej, że teraz zrozumiał, że cokolwiek ona by nie zrobiła, to tak miało być, że on właśnie w ten sposób i w tym momencie miał odejść. I w tym śnie ujmuje ją delikatnie pod łokieć i wychodzą z budynku. Znajdują się przed tym budynkiem szpitalnym. Tam jest park. Pośrodku tego parku jest sporej wielkości oczko wodne.
Pani opisuje, że była to i w realu noc pełni księżyca. Ten księżyc wyjątkowo jasno świecił. I podąża z tą duszą. Podchodzą blisko do tego oczka wodnego. W pewnym momencie światło księżyca zrównuje się z powierzchnią tego oczka wodnego, co daje wrażenie, jakby woda odbijała ten księżycowy blask. I tutaj dosłownie jak u Bułhakowa pan jeszcze raz żegna się ze swoją lekarką i wchodzi w srebrzystą przestrzeń, światła odbitą w tym oczku wodnym. Ona w tym śnie mówi: „Ale przecież pan się cały zaraz zamoczy”. A on się tylko uśmiecha, macha do niej i tak jak u Bułhakowa po poświacie księżycowej odchodzi, rozpływa się. On po prostu staje się tym blaskiem. I w tym momencie ona się rzeczywiście obudziła.
Zerwała się z tego swojego fotela lekarskiego i pobiegła na oddział prosto do jego pokoju. Ten pan nie żył. Myślę, że umiejętność czy też swego rodzaju otwartość i dyspozycja, abyśmy mogli choćby w taki sposób towarzyszyć ludziom odchodzącym, jest w każdym z nas. I nie wiem, czy się ze mną zgodzisz, ale wydaje mi się, że to jest wszystko uzależnione tylko i wyłącznie od naszej wewnętrznej otwartości i gotowości, aby taka rzecz miała miejsce.
[20:36] - Na pewno osoby bardziej empatyczne, otwarte będą szybciej, głębiej to odczuwać. Podam taki przykład, że moja koleżanka, ojciec jej umierał właśnie w szpitalu i znał mnie. Wiedział, że mogę mu chociaż trochę pomóc. Dwa razy byłam u niego. Ona opowiadała, że była w takim stanie właśnie obok czuwania. Kiedy ja skończyłem, stanąłem z boku. Ona mówiła, że czuła, jak on wewnętrznie otwiera się, rozpagarza, wycisza. Potrzebował wsparcia czy pomocy, ale ona, będąc obok, nic nie mówiąc, czuła to. Była siostrą. Wtedy rodzina ma większą empatię do pozostałych osób.
Potwierdziła, że można mieć bliższy kontakt.
[21:52] - Myślę, że swego rodzaju umiejętność czy też, tak jak wspomniałam, otwartość posiadamy my wszyscy, bo jak inaczej moglibyśmy przyjmować naprawdę na masową skalę chociażby sny o zmarłych, kiedy oni dzielą się z nami albo okolicznościami swojego odejścia, albo po prostu przychodzą się pożegnać. Jak wiesz doskonale, często to jest pożegnanie w trybie hurtowym. Taka osoba odchodząca może się śnić kilkudziesięciu osobom jednocześnie.
[22:38] - Tak, nie ma tam granic czasu ani przestrzeni. To prawda. Mi od razu tu pojawia się takie BHP. To znaczy osoby, które wiedzą już, że na przykład ojciec umrą, w pewnych sytuacjach mogą nie chcieć tego. To znaczy przypadek, że młoda dziewczyna, niecałe 15 lat, najstarsza w rodzinie. Matka umiera. Ona ma trzy siostry i brata i ona zostaje najstarsza. Ojciec trochę schorowany, jeden brat niepełnosprawny i ona przekazuje tej matce: „Nie odchodź, nie dam sobie rady”. I teraz co ta biedna dusza ma zrobić? Przypadki, które znam, pokazują, że te dusze zostają z powodu potrzeby.
Rodzina jest nieprzygotowana. Rodzina mnie potrzebuje, zwłaszcza matka, więc zostaje. Po tych 40 dniach, jak mówią religie wschodnie, jeżeli nie odejdzie, będzie miała kłopot, żeby samej odejść. Więc potem ktoś musi tym pomóc. I wyobraź sobie, że ta córka już jako dorosła osoba nadal utrzymuje tę matkę przy sobie na zasadzie opiekuna. Radzi się, co ma zrobić albo co w takiej sytuacji warto, można. Ja byłem zdziwiony, bo chciałem jej pomóc w tym sensie, że odprowadzę tę mamę. Ona mówi: „Nie, myśmy się przyzwyczaiły”. Jest zasada, że jeżeli nawet w takich układach coś jest sztuczne, nieprawidłowy układ, ale nie mają tej woli, nie wolno tam ingerować. Więc też tak bywa.
Osoby, które wiedzą, że ktoś umiera, powinny zdać sobie sprawę, żeby ich nie zatrzymywać, żeby nie dać jakiegoś argumentu, że ty musisz zostać albo że warto, żebyś została, bo przerywamy. Zatrzymujemy tą duszę niespełnioną. Ona się błąka potem. Nie zawsze to się zdarza, ale mam takie doświadczenia.
[25:33] - To jest w ogóle bardzo trudny moment i wymagający ogromnej empatii ze strony otoczenia, ponieważ tutaj trzeba osobiste emocje, potrzeby, swój wewnętrzny sprzeciw przeciwko temu, co następuje, powstrzymać na rzecz, rzekłabym, dobrostanu tej duszy i ułatwienia jej przejścia w miejsce jej jak najbardziej należne. Powiedz, czy tobie zdarzyło się coś takiego, że wszedłeś do pomieszczenia czy do jakiegoś budynku i odczuwałeś tam obecność istot duchowych?
[26:32] - Powiem tak, że proszono mnie o sprawdzenie, czy jest tam jakiś duch, który mógł przeszkadzać, wywoływać różne efekty, ponieważ syn rodziny często ulegał takim dziwnym objawom. Podejrzewano właśnie jakąś zbłąkaną duszę albo inną energię. I tak, zdarzyło mi się, że sprawdziłem wszystkie pokoje i w jednym był ślad. Czyli miałem obraz tego, co było przed śmiercią. Natomiast to był jeden, dwa przypadki, że można i trzeba to robić, jak się ktoś zgłasza. Natomiast nie mam doświadczenia. Bardziej się ukierunkowuję na indywidualne osoby, które wiedzą, co odczuwają albo nie mogą sobie dać rady w pewnych sytuacjach, coś im przeszkadza. I wtedy sprawdzamy, co to jest i odprowadzamy przy świadomości, przy zgodzie osoby, która do mnie przyszła.
[28:10] - Bo wiesz, takim często powtarzającym się motywem w wielu przedstawieniach sytuacji, gdzie człowiek napotyka istność duchową. Zresztą również tym motywem posłużyła się autorka „Psychopompa”. Jest odczuwanie silnego chłodu, takiej zmiany temperatury wokół siebie. I czy ty również odczuwałeś w taki sposób tą obecność?
[28:52] - Okej, przypomniałaś mi. Jakiś czas temu tu we Wrocławiu nagrywaliśmy parę programów filmu „Anioły czy demony”, które miały za zadanie nawiązać kontakt z dawnymi historycznymi murami, żeby sprawdzić, czy te mury zawierają jakiś ślad energetyczny po tych istotach. Udało się. Nawiązałem nawet tu na Dolnym Śląsku, w tym obozie, nie pamiętam nazwy pełnej. To był oddział taki mniejszy od obozu koncentracyjnego. Zgłosił się do mnie jakiś duch Francuza, który opisywał, jak w tym obozie mieszkał i niestety nie zdążył wyjechać. Więc tak, jeżeli pamiętam, że w tym obozie, a poprzednio przy starym zamczysku, gdzie była legenda z Białą Damą, odczułem nagle chłód. Czy od tego muru, czy od tego ducha? Nie wiem. Owszem, nie dotykałem go, stałem obok.
I wtedy dopiero okazało się, że ta legenda nie do końca była prawdą, bo ta księżniczka spadła ze ściany z innego powodu. Niekoniecznie ojciec ją tam zepchnął. No ale dobrze. Faktem jest, że tak, był to taki chłód, którego nie zanotowałem, bo nie brałem pod uwagę, że to może być od ducha czy od muru. Ale tak, było takie odczucie.
[30:51] - Muszę powiedzieć, czerpiąc z osobistego doświadczenia, że mnie się również zdarzyło kilka razy co najmniej właśnie w ten sposób odczuwać obecność istności duchowych poprzez zmianę temperatury i ewidentnie odczucie pewnego, nie wiem, jak to nazwać, ciągu powietrza czy ruchu powietrza wokół mnie. Muszę też powiedzieć, że oczywiście tu łatwo jest się pomylić i być może tutaj się ze mną zgodzisz. Pomylić w takim sensie, że zaczynamy jak gdyby sczytywać złą energię, która jest w danym pomieszczeniu, a de facto nie ma kontaktu z jakąkolwiek istotą duchową. Ja mam na przykład takie doświadczenia jeszcze sprzed wielu lat, kiedy podczas wycieczki znalazłam się w Alei Szucha. Zwiedzaliśmy i odczułam tak potworny strach. Prawdopodobnie strach tych ludzi, którzy byli tam przetrzymywani i męczeni. To samo zdarzyło mi się również w lochach jednego z zamków. Ostatnio nawet podczas wycieczki do Rumunii też była taka przestrzeń, którą można było zwiedzić, czyli zamkowe podziemia. Myślę, że to był ostatni raz w moim życiu, gdzie zeszłam właśnie do takich podziemi, ponieważ wrażenie zwłaszcza w tym obszarze, gdzie w tych podziemiach byli więzieni ludzie, jest dla mnie czymś nie do przejścia, ponieważ w głowie słyszę krzyk i odczuwam przeraźliwy strach. Odczuwam również właśnie taki specyficzny ruch powietrza i chłód wokół siebie.
Tyle tylko, że niekoniecznie muszą to być faktycznie duchowe istności, ale uważam, że ten chłód, który my w takich sytuacjach odczuwamy, bo przecież nie tylko ja czy ty, takich przeżyć ludzie mają znacznie więcej, to niekoniecznie musi być związane właśnie z obecnością ducha, tylko po prostu z reakcją jakąś, rzekłabym wręcz na poziomie organicznym, na tą mentalną pamięć zachowaną w tych murach. Czy ty uważasz, że tak może być?
[34:17] - Tak, się zgodzę i chciałem nawiązać właśnie. Zauważ, że przychodzą do mnie osoby, które kupiły nowe mieszkanie, wprowadziły się, a po pewnym czasie źle się czują. Ktoś jakby ich nawiedza, oni nie mogą spać. Ja wtedy zawsze pytam, czy jesteście pierwszymi lokatorami i czy wiadomo, kto wcześniej mieszkał, co się tam działo. Każde zdarzenie emocjonalne, niekoniecznie śmierć czy zabójstwo, ale nawet głośne krzyki, kłótnie. Jeżeli taki dom zmienia lokatora, to zostaje w ścianach te emocje związane z tymi wydarzeniami i osoba trochę bardziej wrażliwa, jeżeli tam odpoczywa albo się otwiera, to ona zaraz czuje nacisk, napór, że te mury jakby może nie płaczą, ale chcą coś powiedzieć. I wtedy oczywiście trzeba te mury nie tylko wyremontować, ale oczyścić je energetycznie, a dopiero potem zrobić remont. Mury przyjmują emocje.
[35:52] - Widzisz, ja to bardzo wyraźnie chciałam zaznaczyć, że są różne przypadki, jeżeli chodzi o nasze doświadczenia, które my określamy jako kontakt z duchami. I bardzo często generalizujemy. Cokolwiek by się nie wydarzyło, to nazywamy to duchem. A moim zdaniem ogromna większość to są albo tak zwane duchy historyczne, czyli swego rodzaju wizje, obrazy przeszłości, które nie wiem, czy za sprawą jakiegoś zagięcia czasoprzestrzeni, nie wiem z jakiego powodu, ale pojawiają się historycznie i pojawiają się cyklicznie w tych samych miejscach, w tych samych momentach. I to jest jedna sprawa. Druga sprawa to jest właśnie ta energetyka po niej- Nie tylko pomieszczeń, bo można stanąć w miejscu, gdzie zamordowano wiele osób i jest to miejsce pośrodku lasu i czujesz, że jest coś nie tak, że dzieje się coś wokół ciebie niepokojącego, mimo że jest piękny dzień, jesteś na łonie przyrody, a tutaj tak silny niepokój.
[37:27] - To prawda. Odbieramy te emocje, tak.
[37:31] - Nie tylko mury, ziemia, przestrzeń, drzewa. Przecież one żyją nieporównywalnie dłużej od nas. To wszystko, co się dzieje, ma tutaj swoje znaczenie. Może warto byłoby tu też wspomnieć na przykład o tak zwanych drzewach wisielców. Sama takie drzewo w swoim życiu widziałam, gdzie teoretycznie drzewo wysokie, bardzo zdrowe i piękne po prostu. Natomiast wokół tego drzewa nic nie rośnie.
[38:24] - Wow.
[38:24] - I kiedy zbliżyć się do niego również czuje się, że gdzieś jakieś zjawisko zachodzi, które przejmuje nas trwogą i jakbyśmy wchodzili pod taki wodospad, który na nas oddziałuje bardzo dynamicznie. Jak myślisz? Bo mnie się wydaje, że nasza aura jako ten system wczesnego ostrzegania, czyli ostrzegania przed tym, czego nie zobaczy nasze fizyczne oko, to może moment reakcji odczuwany jako zimno jest pewnego rodzaju uruchomieniem systemu alarmowego. Może w ten sposób nasze ciała subtelne gwałtownie reagują aż do ciała fizycznego, byśmy z tego miejsca po prostu odeszli, żebyśmy nie mieli wątpliwości, że coś jest nie tak i że to nie jest miejsce dla nas, że stamtąd trzeba się oddalić.
[39:54] - Na pewno. Zauważ, mówi się, że jesteśmy częścią natury. Myśmy od niej odeszli jako cywilizacja, ale na przykład na prostym poziomie jeszcze klan czy grupy przechowują takie miejsca, gdzie nie wolno wchodzić. Na przykład tam są albo duchy przodków, albo inne miejsca. I oni wiedzą, że przekroczenie tego progu, wejście tam może się dla nich źle skończyć, bo wszyscy to samo odczuwają. Ale wchodząc w to, co mówisz, tak, aura jest taką otoczką, jest ochroną, ale wrażliwą bardzo. W związku z tym szybciej odczuwa niż to zobaczymy albo zareagujemy. Tak.
[40:58] - Dla mnie to jest motyw bardzo ograny w filmach grozy i czasami podchodzę do tego sceptycznie, kiedy widzę spektakularne sceny, gdzie człowiek aż ustami wypuszcza obłok pary, ponieważ temperatura wokół niego spada tak drastycznie. Oczywiście to jest kino, to jest wszystko robione dla uzyskania konkretnego efektu. Natomiast my tu mówimy o faktycznych przeżyciach, o odczuciach, które napawają ludzi lękiem. Myślisz, że obecność istoty duchowej w naszym domu może pozostać przez nas niezauważona? Czy jest taka możliwość, czy zawsze w jakiś sposób to odczuwamy?
[42:08] - Patrząc tak bardziej realnie albo z dystansu powiedziałbym tak: jeżeli ta istotność, niech będzie dusza, nie daje znaku, że jest, to możemy nie zauważyć. Najwyżej tak jak mówisz, w pewnej bliskości poczujemy trochę wiatr albo coś tam koło nas przeszło. Takie różnice temperatury lekkie, ale nie mając świadomości, zagonieni gdzieś po prostu poczujemy to jako dreszcz i możemy iść dalej. Potrzebujemy jednak więcej zmysłów pobudzonych, żeby zareagować na to, że coś jest koło nas, co widzimy albo co zwraca na siebie uwagę. A te istoty są, jak się mówi, bezcielesne, ale też ich nie czujemy na co dzień. Jeżeli jest reakcja z ich strony, są odczuwalne.
[43:32] - Czy kojarzą być w jakiś sposób pojawienie się istot duchowych z obecnością orbów?
[43:47] - Dobrze. W niektórych przypadkach każdy ma własną definicję. Przybliż mi w dwa słowa orby.
[44:00] - Chodzi mi o te świetliste kule, które pojawiają się na zdjęciach i występują na przykład w danym pomieszczeniu. Bardzo często te świetliste kule pojawiają się na cmentarzach i bywa, że są nawet widoczne gołym okiem.
[44:23] - Okej.
[44:23] - Część osób przysyła zdjęcia do mnie i obawia się, że pojawianie się tych świetlistych kul może być związane z obecnością istot duchowych w domu.
[44:43] - Słyszałem o takim połączeniu, że te kule mogą pokazywać obecność istot duchowych. Natomiast sam nie miałem takich przypadków, więc się tym nie interesowałem. Ale według mnie fachowcy, którzy tym dłużej się interesowali, potwierdzali, że tak, jest taka zależność.
[45:12] - Pomijając już fakt, że rzeczywiście część z tych obiektów, nawet jeśli uda się je utrwalić robiąc zdjęcie, to są rzeczywiście tylko zanieczyszczenia, które w jakiś sposób kaleczą obraz, zmieniają go, zniekształcają. Natomiast część z tych obiektów pojawia się w bardzo sporych ilościach w bardzo konkretnych miejscach, właśnie takich jak cmentarze, jak scena teatralna. Jest mnóstwo zdjęć, widziałam, robionych w teatrach, na których pojawiają się orby. Kiedyś zastanawiałam się właśnie, czy aby na pewno się to tak przekłada, że obecność duchowa jest z tym związana. I też dochodzę do wniosku, że w jakimś stopniu zapewne tak. Choć tu również pojawia się pytanie, czy to są tylko swego rodzaju energetyczni posłańcy z zaświatów czy z innego wymiaru niewidzialnego, czy też są to osobowe formy. Bo wydaje mi się, że istnieje spora różnica między taką osobową formą, czyli pełną świadomością zwaną przez nas duszą, która zostaje, pojawia się po stronie świata widzialnego, a czymś innym może być taka energetyczna obecność jako drobna forma, cząstka ich świadomości przesłana tutaj. Kiedyś któryś z moich znajomych psychotroników zażartował, że orby to są drony z zaświatów wysłane do nas, żeby podglądać, co robimy. I choć najpierw się oczywiście śmiałam z tej definicji i traktowałam to jako żart, to jednak po głębszym przemyśleniu doszłam do wniosku, że to wcale nie musi być taka teoria nieprawdopodobna i niemożliwa.
[47:53] - W tym ujęciu, o którym rozmawiamy — tak. Mogą być to takie fragmenty energetyczne, które pojawiają się i ich poruszenie, ich obecność wywołuje taki efekt dla nas widoczny. Zgadzam się, że tak też może być.
[48:11] - Czyli innymi słowy dochodzimy do wniosku, że część dusz, która pozostaje po stronie rzeczywistości widzialnej.
[48:24] - Materiałnej, prawda?
[48:25] - Tak, materialnej, jest zainteresowana tym, żeby w jakiś sposób nie narzucać się, a po prostu pozostawać w przestrzeni danego domu czy miejsca. Natomiast część jest wyraźnie zaangażowana w to, żeby dać bardzo silnie odczuć mieszkańcom swoją obecność i zaakcentować wręcz, bym rzekła, swoje prawo posiadania tej przestrzeni, tego domu, tego mieszkania. I przyszło mi do głowy, że właściwie świadczyłoby to o tym, że nasza świadomość, czyli dusza, pozostaje bardzo silnym odzwierciedleniem stanu, w jakim była przed opuszczeniem ciała fizycznego. Czyli jeśli ktoś był ciepły, otwarty, kochający, empatyczny, to takim pozostanie. Natomiast jeśli ktoś był zawzięty, wręcz oszołomiony żądzą posiadania, to prawdopodobnie również w tym stanie ducha pozostając tutaj sam nie zmieni nic w stanie swojego ducha.
[50:06] - Może tak tę sprawę mógłbym opisać z dwóch poziomów. Po pierwsze, jeżeli osoba jest nawiedzona, czyli bez jej zgody ma towarzysza duchowego, najczęściej duszę, który zaczyna przejmować. To jest tak: ten towarzysz, aby funkcjonować po naszej stronie, żywi się energią człowieka, a więc jego ofiara jest zawsze słabsza. Dalej, kiedy jest mu dobrze, bo widzi, że może funkcjonować w tym świecie, dochodzi po pewnym czasie do przejęcia umysłu, czyli zawładnięcia ciałem. Polega to na tym, że w którymś momencie osoba, ofiara zaczyna się inaczej zachowywać. Może mieć nawet takie nawyki, jak nagle pojawia się alkohol albo jakieś potrzeby, których wcześniej w ogóle nie wykazywała. I wtedy po wywiadzie mamy pewien obraz, gdzie należy interweniować. Bo uświadomienie takiej duszy, że nie żyje to jest pierwsze, bo nie zawsze o tym wiedzą. Dwa, że robi krzywdę, ale mamy na to sposób. I wtedy prawie fizycznie trzeba mu pomóc usunąć, co się udaje.
Ale to jest jedna sprawa. Natomiast przypomniałem sobie, jak na różnych seansach hipnozy były takie... Jak ktoś wierzy w reinkarnację, to tutaj będzie miał ciekawe opisy, ale to krótko. Więc młody chłopak, który był lotnikiem, powiedzmy, że zginął na wojnie i za szybko. Czyli miał żyć dłużej, ale został zestrzelony i zginął, a więc potrzebował, jeżeli wierzymy w karmę, dokończenia swojego losu albo przeznaczenia. Co się dzieje? Młody chłopak, nie wiadomo dlaczego, bo w rodzinie nie ma takich historii, nagle jest zainteresowany. On od razu mówi: „Idę do wojska, do szkoły wojskowej, chcę być lotnikiem. To mnie interesuje”. Dobrze.
Nie karcono tego, pozwolono mu, poszedł do wojska, wspaniale się sprawdzał jako pilot i w którymś momencie, mniej więcej po pięciu czy siedmiu latach, bo on już był zawodowym wojskowym, nagle mówi do żony: „Wiesz, mnie chyba to już nie interesuje. Ja czuję, że wypaliłem się”. Co się okazało? To znaczy w rozmowie czy tam w wywiadzie, że on po prostu dokończył tą część karmy, która wcześniej była mu przeznaczona. Rolę tego żołnierza. Zmienił zawód, odszedł z wojska i miał się dobrze, jak mówią. A więc tak: odchodząc normalnie lub w formie przyspieszonej, nagłej z tamtego świata, przenosimy nawet emocje towarzyszące śmierci, co też ma pewne reperkusje. Ale to na dyskusję o hipnozie i o karmie. Natomiast jeżeli udaje się takiej duszy zabłąkanej albo przesiąkniętej tymi emocjami uspokoić, wypiszyć, dokończyć, ona jest już gotowa do normalnego funkcjonowania, czyli do zrobienia tego, po co przyszła, po co tu została skierowana, jaką miała rolę i tak dalej. Takie mam doświadczenia.
[54:50] - Bo wiesz, to tak jakby w sposób bezpośredni kojarzy się właśnie z powszechnym odczuciem na ten temat, prawda? Że dusze się przywiązują. Przywiązują się w sposób po prostu Chory, chorobliwy, nadmierny do pewnych miejsc. I zostają przy nich, stając się jakby niewolnikami materii. To jest bardzo przykre i trzyma nas w najgorszym wydaniu przywiązania, o którym mówi buddyzm. My tutaj wracamy poprzez nasze przywiązanie do dóbr materialnych, do pewnych stanów, do emocji, do pewnych używek, podniet.
[55:55] - Ale także osób. I tutaj się tłumaczy tą część, że po reinkarnacji podobne osoby, dusze, które się znały wcześniej, mogą tworzyć znowu rodzinę, chociaż w innych rolach. Czyli siostra jest teraz matką inaczej, ale ciągle grają role blisko siebie, bo jakieś emocje nie zostały wypalone albo wyciszone i one powinny to przepracować. Tak, jest coś takiego.
[56:37] - Dlatego ludzie, którzy przywiązują się bardziej do przedmiotów niż do innych ludzi, a bywa, że tak jest, myślę, że są skazani na bardzo ciężkie odchodzenie. To powiedzenie, że nadzy na ten świat przychodzimy i nadzy z niego odchodzimy, warto byłoby sobie wziąć dość mocno do serca. Słuchaj, drogi Jarku, nie unikniemy podczas tej rozmowy tematu nawiedzonych nie tylko osób, ale pewnych przedmiotów, z którymi może być związana dusza i poprzez nie może oddziaływać.
[57:43] - Bo tutaj od razu powiedzmy, co innego jest energia kształtu, że niektóre przedmioty same w sobie poprzez kształt albo rysunki mogą wytwarzać pewną energię i ludzie to czują, a co innego jest to, co ty mówisz, że sztuczna energia, która się tam dokleiła.
[58:07] - Bo jeżeli chodzi o historie opisywane przez Eda i Lorraine Warren, to przy założeniu, że odrzucamy te wszystkie hollywoodzkie superprodukcje czyniące z historii, których oni byli świadkiem, taką tanią sieczkę i kino grozy, które wyolbrzymia zupełnie nie to, co jest najważniejsze, tylko takie efekty sensacyjne.
[58:56] - Emocje, tak.
[58:57] - Tak. Podbija te najprostsze z poziomu mózgu zwierzęcego, gadziego. Na tych emocjach bazuje. Same relacje Warrenów opisane bardzo przez nich skrupulatnie i w sposób budzący wręcz szacunek, ponieważ ci ludzie wykonali ogromną pracę w swoim życiu, mogą nadać pewien obraz temu zjawisku, jakim byłoby działanie na człowieka poprzez przedmioty.
[59:49] - Tak.
[59:53] - Ja w swoim życiu spotkałam przynajmniej kilka, jak nie kilkanaście takich przedmiotów, które miały energię fatalną i które w jakiś sposób wędrowały nawet przez kilka pokoleń w tej samej rodzinie, wywołując jakieś powtarzalne zjawiska, które my nazywamy nieszczęściami. Jakie jest twoje zdanie? Czy ty byś rzeczywiście przypuszczał, że z tymi przedmiotami związana jest konkretna dusza, która ma już na tyle swoją świadomość energetyczną zdewastowaną, że czerpie radość i satysfakcję z krzywdzenia innych osób?
[01:00:58] - Niekoniecznie musi być to energia logiczna, jak zaczęłaś mówić. Są takie, ale zauważ, ja mam takie porównanie, takie przyszło do głowy teraz. Wróżki dawne wiedzą więcej na ten temat, ale miałem z ofiarami do czynienia. Mówi się o klątwie, tak? Jeżeli klątwa jest tak naprawdę tylko energią, owszem, świadomie wysłaną, żeby robić krzywdę i ona leży w danej rodzinie nawet przez parę pokoleń. Tam mówi się, że do siódmego pokolenia może zrobić krzywdę. W związku z tym, jeżeli na tym amuletcie, przedmiocie, to nawet może być szafa, bo to kwestia materialnego przedmiotu, jest jakaś energia, z którą związane było albo złorzeczenie, albo zła intencja, to będzie wszystkim, dopóki się nie wygasi, wszystkim mieszkańcom albo ludziom związanym blisko z tą energią szkodzić. Tak.
[01:02:23] - Oczywiście nie mówimy tutaj koniecznie o takich przedmiotach jak mordercze lalki jak ta z Amityville i z innych-
[01:02:39] - Okej, ale tutaj ja pracuję z umysłem, więc jednak różnica kulturowa. Voodoo czy powiedzmy religie Wschodu, gdzie ci ludzie z Haiti albo z innych kultur tamtejszych wierzą w to, że szaman może wysłać modlitwę śmierci. Oni są prawie gotowi do tego, żeby tak się stało. Natomiast jeżeli ktoś przyjeżdża z innej kultury zachodniej i nie wie, o co chodzi, to jemu prawie nic nie grozi. Także to jest inny temat.
[01:03:21] - Akurat nie te laleczki voodoo miałam na myśli, tylko tą słynną lalkę zabójczą Annabelle, którą opisywali Warrenowie i później nakręcono na podstawie tego filmy. Ale wszystko jedno. Jest to objaw pewnej mocy, pokaz mocy.
[01:03:50] - Okej.
[01:03:50] - Jakby na to nie spojrzeć. Czy twoim zdaniem dusza ma taką moc, żeby oddziaływać w tak silny, wręcz spektakularny sposób na przedmioty w świecie fizycznym? Czy możliwe jest rzeczywiście, żeby dochodziło do poruszania przedmiotami, trzaskania drzwiami, szufladami, otwierania, zamykania okien, czy też wręcz takiej agresji poprzez zrzucanie przedmiotów na przykład w kierunku osoby, którą ta istność duchowa chce skrzywdzić?
[01:04:42] - Ja zacznę może tak, że dusza, na pewno duch ma możliwość ingerencji w materię. Prawie każda rodzina, przynajmniej z którymi rozmawiałem, ma w historii swojej takie zdarzenia, że ktoś umierający dawał znać. Czy zegary stawały. U mnie w rodzinie był od strony ojca taki przypadek, że dwóch synów przyjechało na studia do dużego miasta i matka, która była w kuchni, nagle słyszy, jak podskakuje rzeczywiście pokrywka, chociaż nie było ognia w piecu i garnek był zimny. Potem się okazało, że mniej więcej w tym czasie jeden z tych synów był rozjechany przez policyjny samochód. Wtedy to była MO, czyli milicyjny samochód. Więc tak. Wiemy, są relacje, że dusze mogą, zwłaszcza przy intensywności ich skupienia, nawet na odległość dać pewne sygnały, poruszać przedmiotami. Sensolicy czy osoby, które ćwiczą, mogą wyćwiczyć takie rzeczy, że na odległość myślą, poruszają. To jest kwestia treningu, ale podobno można.
Natomiast ty mówisz o negatywnym oddziaływaniu i moim zdaniem bym powiedział, że duch mordercy tak. Bo intencja albo ukierunkowanie w takich przypadkach jego obecności, jego działania w naszym świecie ma znaczenie. Co lubiał robić, jak się zachowywać, a więc nadal to może robić.
[01:07:08] - Szczerze powiem i przyznam, że liczyłam na to, że przywołasz ten przykład, bo skoro dusza posiada wystarczającą energię, żeby oddziaływać na świat fizyczny po prostu w momencie swojego odejścia- To znaczy, że w ogóle może oddziaływać na świat fizyczny. I o to mi chodziło, że jak pojawiają się w naszej przestrzeni dziwne objawy, jak poruszające się przedmioty, to niekoniecznie musi być iluzja umysłu, tylko faktycznie dusza, która jest w przestrzeni naszego mieszkania, chce zaznaczyć bardzo mocno swoją obecność.
[01:08:06] - Właśnie. Przez jakiś czas kontaktując się, zresztą w Polsce jest bardzo dobre stowarzyszenie ze spirytystami. Oni przekazując uczą, że są takie kontakty, że niektóre dusze potrzebują nawet przekazać coś na tą stronę i wtedy spirytysta albo osoba zaznajomiona może to zrobić. Tutaj jeszcze nie kończymy, ale takim ciekawym przykładem są dwa czy trzy zdania. Na pierwszym kongresie tego stowarzyszenia w Warszawie było dwóch zaproszonych gości z zagranicy. Lekarz z Francji, który jako spirytysta, oni mają większą etykę lub są bardziej nastawieni, żeby pomóc człowiekowi, jego duchowości. I on powiedział na koniec takie bardzo mądre zdanie, że przy naszej umiejętności ja mogę odebrać telefon z tamtej strony, jeżeli potrafię pomóc, ale nikomu nie życzę, ani nie mówię od razu: nie warto dzwonić samemu na tamtą stronę, bo nie wiadomo kto odbierze. Więc to jest takie pewne podsumowanie, żeby samemu nie kontaktować się z tamtą stroną.
[01:09:58] - Oczywiście, tu się z tobą zgodzę. Rzeczywiście dla spirytystów tego rodzaju kontakty nie są niczym niezwykłym, tak jak niczym niezwykłym nie były dla Słowian, dla ludów pierwotnych, dla Indian, czy jeszcze wcześniej dla ludów starożytnych. Oni zakładali taką możliwość, zdawali sobie sprawę, że to się musi odbywać w specjalnych warunkach, w specjalny sposób i za pośrednictwem często osób, które mają albo szczególne predyspozycje duchowe, na przykład szamanów mam tutaj na myśli, albo innych osób, które posiadają swego rodzaju dostęp do komunikacji ze światem niejawnym.
[01:10:58] - Tak, z tymi energiami.
[01:11:01] - Myślę, że takim dobrym przykładem jest medycyna spirytystyczna, ponieważ te kontakty, jakie ma lekarz spirytysta z duszami swoich kolegów, często o ogromnym doświadczeniu, owocuje to po prostu lepszą diagnozą, lepszym spojrzeniem na pacjenta.
[01:11:42] - Wejdę w temat, ponieważ mam pacjenta medium, czyli on za szybko albo przyciąga, albo jest wrażliwy na pewne energie. Dawny muzyk to jest osoba wrażliwa. Był taki okres pół roku temu, kiedy on był zapatrzony w gitarzystę, który wspaniale grał. Zmarł ten gitarzysta i on powiedział: „Chciałbym tak grać dobrze, jak ten gitarzysta”. Za dwa dni, jak wziął gitarę do ręki, jego ręce same zaczęły się układać i on robił takie dźwięki, jakich nigdy, pewnie za pięć lat by się nie nauczył. Owszem, to był muzyk znany na świecie, chyba Anglik, który potrafił jak wirtuoz grać na gitarze. I teraz przestraszył się trochę i dzwoni do mnie, co ma robić, bo zauważył, to jest moje zdanie, ale coś zaczął. To znaczy, jakby to nazwać, taka dusza fachowca. Terapeuta może mieć opiekuna, który jeżeli był dobrym lekarzem czy terapeutą, wesprze go czy nawet pomoże mu fizycznie w pewnych działaniach. Ale teraz pytanie na wszystkich poziomach materialnych i duchowych: kto na tym korzysta?
Albo jaka jest tutaj równowaga? Ta równowaga jest zaburzona moim zdaniem. Więc ten chłopak, muzyk nie był przygotowany na tak nagły talent. Zagoił do mnie i ja go spytałem: "Podejmij decyzję, jeżeli to cię przerasta, boisz się tego, po prostu powiedz głębiej do siebie: Dziękuję, nie chcę. Dam sobie radę. Potrafię żyć bez tego". I wtedy ta dusza, bo ona słyszy, odejdzie. Odeszła. Jung pisał, że miał swojego opiekuna. Parę osób takich znanych z historii podawało, że mają swojego sobowtóra czy opiekuna, który w wykonywaniu pracy wspierają.
Dla mnie jest to trochę równowaga zachwiana. Bo owszem, energia, dusza tego zmarłego twórcy ma korzyść, bo żywi się naszą energią w tym momencie, aby tu być. Więc też ta energia może mu być do czegoś potrzebna. Tylko nie odpowiedziałem na to pytanie jeszcze do dzisiaj. Nie wiem, jaka jest odpowiedź. Czy nie będziemy musieli kiedyś komuś innemu pomóc albo odreagować to, że nagle zostaliśmy wsparci czymś, na co nie zasługujemy? To jest pytanie dla każdego indywidualne.
[01:15:31] - Ale widzisz, powiedziałeś bardzo istotną rzecz i chciałabym mocno ten temat podkreślić.
[01:15:40] - Tak.
[01:15:42] - Że o możliwości prostej mentalnej komunikacji ze światem duchowym w sytuacjach, gdy przychodzi do nas coś, na co nie jesteśmy gotowi albo czego sobie nie życzymy, czego się boimy. Mnie się wydaje, że my przesiąknięci jesteśmy klimatem prostych, żeby nie powiedzieć prostackich w swoich scenariuszach horrorów, gdzie używa się ciągle takich sformułowań: walka z duchem, wypędzanie ducha etc. Natomiast mnie się wydaje, że przecież zawsze pierwsza rzecz, której powinniśmy spróbować, to nie jest wołanie rzeszy przeróżnych osób: od księdza przez egzorcystę po jakiś 1000 innych ekstrasensów.
[01:16:47] - To jest pomylenie pojęć. Tak.
[01:16:50] - Czy nie można spróbować w sposób bardzo ludzki, prosty, bezpośredni zwrócić się normalnymi słowami, jakich używamy na co dzień? „Proszę babciu, odejdź, ja się ciebie boję. Proszę, kimkolwiek jesteś, nie dokuczaj mi. Opuść tę przestrzeń. Ja nie zrobiłem nic złego tobie i nie mam wobec ciebie żadnych długów”. Jak to widzisz?
[01:17:30] - Cenię tych, którym ty używałaś. W większości przypadków pomaga. Okej. To znaczy na tych istot duchowych, które miały normalne życie, bez emocji, bez gwałtownych starć to tak. Natomiast to, co powiedziałem, wynika z faktu, że poczułem albo mam takie doświadczenie, mówi się w niektórych religiach o tym, że nasza wiara i przekonanie, czyli nasza decyzja o pewnych sytuacjach, jeżeli jest odpowiednio intonowana, odpowiednio jest to połączenie, ja wewnętrznie tak chcę, jest odbierane na każdym poziomie, także tych energetycznych ciał subtelnych jako rozkaz. To jest moja decyzja, biorę za to odpowiedzialność, ale to się dzieje tak.
[01:18:38] - Bo mnie przeraża. Ja rozumiem, że ludzie się boją, że na pewne sytuacje nie są gotowi, ale taka dosyć agresywna postawa wobec tej istności duchowej, która przejawia się w ten czy w inny sposób akurat w życiu tej osoby. Czasami jest to nawet ktoś bliski i jakoś nie przechodzą przez gardło te najprostsze słowa. Przecież jeżeli dziecko twierdzi, że pojawia się w jego pokoju nieżyjąca babcia, to czy nie byłoby najprościej właśnie tak, jak powiedziałam, głośno wyrazić nasze obawy, naszą prośbę, żeby ta osoba się nie ukazywała dziecku, ponieważ może nie zdaje sobie sprawy, że wnuczka, która zawsze reagowała na jej pojawienie się radością Tym razem przeżywa bardzo przykre chwile.
[01:19:49] - Jak patrzymy na rozwój człowieka, dochodzi dodatkowo czynnik, że do czwartego roku życia, jak mówił doktor Kasztelanowski, dziecko żyje w hipnozie. Stan umysłu jest na poziomie snu albo hipnozy, bo świadomość logiczną budujemy dopiero od szóstego, siódmego roku życia. W związku z tym duchy, dobre dusze mają bezpośredni kontakt z takim dzieckiem cztero-, pięcioletnim, ponieważ on je prawie widzi. To jest jeszcze dla niego świat bardzo znany, prawie realny. Dlatego im jest łatwiej przez takie dzieci przekazywać, prosić, zwracać się. Osoby starsze powoli to zatracają. Bywa różnie, ale po prostu odzywają się.
[01:20:55] - Pozwolę sobie przeczytać fragment, bo tutaj jest opisana ciekawa historia. Jarku, czytam. Jeden z naszych słuchaczy: „Wychowałem się w mieszkaniu, gdzie wcześniej mieszkała z matką mijaka Elsa Junger. To była nieślubna, ale uznana córka lejtnanta Ernesta Jungera z armii kajsera Wilhelma. Walczył w drugiej bitwie nad Somą, przeżył wojnę, potem był znanym w Niemczech pisarzem. Elsa Junger z matką zostały wypędzone przez SS sprzed Festung Breslau w 1945 roku, a w mieszkaniu zamieszkał mój ojciec wypędzony ze Lwowa. Zostało po nich sporo przedmiotów, między innymi lustro. Było stłuczone. Ojciec zrobił z ocalałej połowy mniejsze. Od dziecka mnie wciągało.
Potem niechcący ja je stłukłem na kolejne dwie części. Ten obiekt zabrał kolega i on mówi, że w tym lustrze dzieją się dziwne rzeczy”. Bożeż mój Boże! O lustrach to mam wrażenie, że trzeba by było zrobić odrębną audycję, bo to jest rzecz nieprawdopodobna, ile one wzbudzają emocji. Ale skoro już zostaliśmy tu wywołani do tablicy w sprawie luster, powiedz mi, Jarku, czy ty rzeczywiście uznajesz, że lustra mogą być swoistym psychomanteum, drogą, przez którą mogą komunikować się istoty z innych światów? Względem przedmiotu, z którym wiążą się jakieś szczególne historie i on może być dla nas nie tyle niebezpiecznym, co w każdym razie przyciągającym pewne szczególne energie?
[01:23:33] - Na pewno tak. W tym sensie jest to osobny temat. Świat luster tylko trochę znam, niektóre filmy pokazują go bardziej. To jest jakby osobny świat, w którym pewne duchy czy istotności mogą dłużej przebywać, tworzyć własny świat wspomnień albo sytuacji. Dlatego kiedy robię wykład nawet na kursie hipnozy, mówię o BHP związanych z duchowością, z energiami, jak wszystkim przed albo po seansach. W reiki i w innych sposobach jest zwrócona uwaga, że przy lustrze i przy oknie zrób to podwójnie. To znaczy oczyszczenie, żeby to lustro zabezpieczyć, żeby tą drogą nic się nie wdarło. Także jest coś takiego.
[01:24:53] - Ja już kiedyś o tym wspominałam, że zapewne przywiązywanie szczególnej wagi do luster i te nieszczęsne siedem lat nieszczęść grożące nam w momencie, gdy lustro stłuczemy, moim zdaniem wiąże się również z bardzo prostym i przyjemnym wytłumaczeniem. Od dawna lustro było przedmiotem drogim, którego uszkodzenie wiązało się jednak przede wszystkim z ogromną stratą materialną. Nawet po dziś dzień, jeżeli ktoś chce zakupić ładne lustro z ładną taflą odbijającą ... światło i do tego jeszcze w eleganckiej oprawie, to również nie jest tanie. W związku z tym być może takie ostrzeżenia o siedmiu latach nieszczęść i tak dalej mogły być związane z tym, żeby ktoś, kto używa lusterka lub staje przed większym lustrem, zachował pewną ostrożność, żeby tego przedmiotu nie zniszczyć. Natomiast jeśli chodzi o naszą energetykę, to ja podchodzę do tego w nieco inny sposób. Myślę, że ludzie, którzy się w tym lustrze przeglądają i stają przed nim, sami wiążą się z nim na poziomie energetycznym. Dlatego, że rzadko kiedy stając przed lustrem jesteśmy całkowicie obojętni, prawda?
[01:26:54] - Tak.
[01:26:55] - Uśmiechamy się do siebie, do swoich myśli. Jesteśmy zadowoleni ze swojego wyglądu bądź niezadowoleni. Ubierając się i przeglądając się w tym lustrze cieszymy się na spotkanie z kimś lub jesteśmy smutni, bo wybieramy się na przykład na ostatnie pożegnanie z osobą zmarłą. Także mnie się wydaje, że człowiek szalenie wiąże się z lustrem poprzez tą energię, którą ono wręcz fotograficznie może zapisywać za każdym razem, kiedy my przed nim stajemy. Jak myślisz?
[01:27:42] - Ja mam dwie równoległe digresje. Pierwsze, w zależności od stanu umysłu, jeżeli osoba jest zdrowa, to okej. Popatrzy, potwierdzi, czy wszystko jest okej, idzie na imprezę albo na spotkanie. Ale jeżeli jest to na przykład osoba w depresji czy osoba anorektyczka, to lustro będzie ułatwiało jej wyszukanie tego, czego szuka, czyli na przykład tego, że ma ciało brzydkie czy za dużo tłuszczu lub za mało, jeśli chodzi o tkankę tłuszczową. Ale to jest jeden poziom, ten materialny. Natomiast ja od pewnego czasu w swoich seansach relaksacyjno-hipnotycznych stosuję lustro jako drogę czy jako portal do swojej drugiej połowy, do swojej duszy albo do swojego wnętrza. A więc w którymś momencie takiej relaksacji ja nakazuję czy mówię: „Stajesz przed lustrem. Zobacz”. Często sugeruję, że ta postać lustra się uśmiecha albo widzisz dziewczynkę, którą byłaś w dzieciństwie. I to służy do pewnych procesów dojrzewania albo do szybszej regulacji, ale jest bardzo pomocne.
I teraz miałem koleżankę, która właśnie przy takim spotkaniu z lustrem, powiedziałem coś takiego: „A teraz posłuchaj, co twoja dusza, twoje wnętrze ma ci do powiedzenia”. Wtedy cisza, nie ma muzyki, ona stoi przed tym lustrem. „Słuchaj” — nawet wiedziałem, że coś będzie, ale byłem zaskoczony, bo po wybudzeniu, po wyjściu z tego transu ona do mnie mówi: „Słuchaj, ona mi powiedziała parę zdań, ale naprawdę one są dla mnie ważne. Tego szukałam”. Czyli lustro na poziomie energetyczno-umysłowym może nam pomóc porozumieć się z samym sobą, z wewnętrzną istotą, aby zrozumieć swoje działanie, życie, potrzeby.
[01:30:46] - Tak, to na pewno jako narzędzie psychoterapeutyczne może mieć rzeczywiście ogromne znaczenie jeszcze w tym ujęciu, w jakim to przedstawiłeś. Niemniej ja bym chciała wrócić, skoro mówimy tutaj o kontaktach między światami, bo rzeczywiście lustro jest psychomanteum, jest taką drogą ułatwiającą nawiązanie kontaktów z rzeczywistością niejawną, z innymi wymiarami.
[01:31:24] - Tak.
[01:31:26] - I tak jak wspomniałam, mam swoją teorię, że ono do pewnego stopnia zapisuje bardzo wiele naszych emocji właśnie poprzez fakt, że my rzadko kiedy stajemy przed nim obojętnie patrząc na siebie, bo zwykle mamy jakieś refleksje lub też stajemy- Przed tym lustrem w nastroju związanym z przebiegiem dnia czy wieczoru, naszymi planami. I to wszystko razem się bardzo silnie kumuluje. Powiem szczerze, nie jestem entuzjastką odzyskiwania luster poprzez wycinanie fragmentów z lustra popękanego. Nie jestem także entuzjastką kupowania luster używanych.
[01:32:30] - Okej.
[01:32:31] - Raz, że zmatowiałe lustro pokazuje nas, jakby na to nie patrzeć, w krzywym zwierciadle, bo nie odbija światła właściwie, a każde takie zniekształcenie oddziałuje wprost na naszą psychikę i to już jest niekorzystne. Po trzecie wydaje mi się, że mamy tak silnie zakodowaną wagę i powagę spraw związanych z lustrem. Przecież w wielu kulturach zasłania się wszystkie lustra w domu w momencie, kiedy ktoś umiera.
[01:33:29] - Aha.
[01:33:30] - W obawie, różnie to jest interpretowane, aby nie ujrzeć tam odbicia tej zmarłej osoby lub też żeby ona nie miała psychomantycznego tunelu, przez który mogłaby próbować przejść na stronę żywych. W zależności od tradycji, w judaizmie jest inna tradycja, Chińczycy mają swoje powody. W każdym razie bardzo dużo uwagi koncentruje się wokół tych luster. Jeśli można, radziłabym, że jeśli urzekła już państwa piękna rama, jakaś secesyjna i bardzo się podoba i chcecie koniecznie mieć taki przedmiot w swoim domu, to ja bym jednak wymieniła samo lustro. Rama swoją drogą, natomiast lustro wymieniłabym bez wahania.
[01:34:40] - Jak można tak. W tym kierunku idąc, podobnie jak amulety czy lustra, czy inne rzeczy używane wcześniej, ja zawsze pytam, czy ono było oczyszczone niczym to założyłeś. Czy poddałeś to niwelacji energetycznej, wtedy wiadomo, że będzie bezpieczne dla nowego właściciela.
[01:35:10] - Nawiązałam do tego, bo temat luster bardzo często w ten czy w inny sposób się przeplata w różnych-
[01:35:17] - Nawet filmach. U Polańskiego jest scena z duchami, gdzie człowiek patrzy w lustro i te osoby, które koło niego stoją, nie są widoczne w lustrze. Wtedy się zorientował, że to duchy.
[01:35:30] - To jest niesamowicie silnie powracający motyw w literaturze, w sztuce, w opowieściach, w legendach. Mnie się wydaje, że lustro jako archetyp pewnego rodzaju żyje swoim życiem gdzieś w naszej psychice. Skoro mówimy tutaj o nawiedzeniach, o istnościach duchowych, o możliwości pojawienia się ducha w naszej przestrzeni, to wydaje mi się, że o tym lustrze rzeczywiście można było wspomnieć. Myślę, że nie jest przesadą stwierdzenie, że osoba o silnych zdolnościach paranormalnych, pozazmysłowych czy też jak to się obecnie zwykło mawiać empatyk, jest w stanie w lustrze zobaczyć jakieś drobne flesze z przeszłości osób, które wcześniej były jego posiadaczami. Zapisywanie pewnych rzeczy w lustrze wydaje mi się całkiem realne. Przecież taką moc mentalną mają również kryształy, prawda?
[01:37:24] - Okej.
[01:37:27] - Poprzez kryształy komunikujemy się czasami z innymi wymiarami lub na przykład energia kryształu i kontakt wzrokowy z nim ułatwia wejście w stan hipnotyczny. Czy używasz kryształów podczas hipnoterapii?
[01:37:52] - Akurat nie Powiedzmy, mam swoje wypracowane sposoby. Mnie uczył wiele lat temu taki bioterapeuta, że jak wchodzi na takie targi związane z ezoteryką, z kamieniami i z różnymi dziwnymi rzeczami, to on wkłada do kieszeni taki duży kryształ górski, oczyszczony i wtedy ten kryształ wyłapuje wszystkie energie albo brudy energetyczne wokół niego. Wtedy było mi to potrzebne, bo wychodziłem z takich targów z bólem głowy. Byłem wrażliwy, ale nie wiedziałem, z jakiego powodu. Natomiast kryształy potrafią pewne rzeczy oczyścić. Jest świat kryształu, gdzie jest ta umiejętność podłączenia się do ducha kryształu, który jeżeli mamy ten kontakt, mamy tą świadomość, może w pewnych sytuacjach pomagać nam w życiu, w pewnych decyzjach albo w oczyszczeniu sytuacji, emocji i tak dalej.
[01:39:17] - Jarku, ponieważ nie zostało nam dużo czasu, więc zadam pytanie praktyczne.
[01:39:22] - Tak.
[01:39:24] - Co powinno zaniepokoić nas w sytuacji, gdy na przykład wprowadzamy się do nowego mieszkania, kupiliśmy domek letniskowy, kupiliśmy dom, wprowadzamy się tam i zaczynamy się czuć źle, mamy kłopoty z koncentracją, mamy takie dziwne wrażenie czasami czyjejś obecności.
[01:40:02] - Okej.
[01:40:02] - Jakie jeszcze ty spotykałeś objawy czy też symptomy?
[01:40:10] - Była tydzień temu taka pani, która ma dużą działkę, parę hektarów, gospodarstwa i stary dom, jeszcze poniemiecki. Okazało się, że na terenie tego gospodarstwa i w tym domu ktoś zginął. I ona mówi, że czasami, jak wchodzi na pierwsze piętro, czuje prawie fizycznie, że musi się trzymać poręczy, bo coś ją chce zepchnąć w dół.
[01:40:48] - Mhm.
[01:40:49] - Więc tak, to są objawy tych istot, które nie życzą sobie, żebyśmy zakłócali ich spokój.
[01:40:59] - Czy jesteś w stanie jakoś w skali tych doświadczeń ocenić czy wskazać, w którym momencie — ponieważ nie ulega wątpliwości, że ta obecność istot duchowych, powtarzam istot duchowych, nie tylko energii, duchów historycznych etc., tylko rzeczywiście pełnej osobowości razem z jej świadomością w naszej przestrzeni fizycznej — że jest to rzecz niekorzystna i jak najbardziej powinniśmy tego unikać. Więc czy ty mógłbyś spróbować powiedzieć, w którym momencie powinniśmy być na tyle zaniepokojeni tym, co się wokół nas dzieje, żeby szukać rozwiązania, żeby w jakiś sposób pomyśleć o tym, żeby oczyścić naszą życiową przestrzeń, żeby wspomóc tą istotę duchową w odejściu do świata, który po prostu jest jej przeznaczony?
[01:42:38] - Doświadczony radiesteta potrafi odróżnić energie naturalne. Nazywają to kanały, żyły wodne, chociaż jak mówią, tam żył nie było, ale chodzi o oddziaływanie terenu pod ziemią, który może wpływać na to, że źle się czujemy w danym terenie. A więc po pierwsze zbadanie, skąd pojawiają się takie oddziaływania energetyczne, bo my jesteśmy budowani z energii i czy to będzie duch, czy to będzie materia, ale odczuwamy właśnie wpływy tych pól energetycznych. W związku z tym wyeliminowanie tego problemu, jeżeli byłoby to naturalne promieniowanie, czyli albo zabezpieczenie, odpromienniki, albo są takie, które zasłaniają naturalne miedź czy niektóre drzewa, gałązki.
[01:43:44] - Przepraszam, czyli innymi słowy najpierw trzeba by było wykluczyć wszystkie zjawiska związane z promieniowaniem danego miejsca, z jakimiś zaburzeniami geopatycznymi i tak dalej, prawda?
[01:44:01] - Tak.
[01:44:02] - Mhm.
[01:44:03] - A wtedy jeżeli coś zostaje, dobry radiesteta ma rysunek, rzut z góry, plan mieszkania i potrafi mentalnie z wahadełkiem wejść do tego mieszkania na podstawie planu. I wtedy czuje, wahadełko też podpowiada, czy coś jeszcze zostało. Wtedy są dalsze działania. Jeżeli coś zostało, a są odpowiedniki, jest zabezpieczenie, to znaczy, że jest istotność duchowa, którą należy zlokalizować i w jakiś sposób albo usunąć, albo pomóc odejść.
[01:44:49] - Ale czy jeszcze jakieś odczucia fizyczne powinny zwracać naszą uwagę? Użyłeś takiego sformułowania i ja się z nim zgadzam, że cokolwiek przebywa w świecie fizycznym, musi się w jakiś sposób pożywiać. Więc nie ulega wątpliwości, że taka dusza pożywiała by się energią osób ze swojego otoczenia. To nie jest korzystne. Czy nawet jeśli taki nasz niepożądany lokator chciałby podłączyć się do nas i korzystać z naszej energii, ale jednocześnie nie mamy tego typu objawów, jak to uczucie chłodu, obecności osoby trzeciej, samo zatrzaskujących się szuflad i innych tego typu znaków nie ma. Natomiast pogarsza się nasze samopoczucie i jakie mogą być te objawy pogarszającego się fizycznego samopoczucia?
[01:46:10] - Na przykład jest ciągłe niewyspanie, wstajesz rano tak samo albo jeszcze gorzej. Zmęczony, brak sił. Owszem, można spytać jakie sny, czy to są koszmary czy nie, ale akurat niektórzy mają takie koszmary, że czują. To się powtarza. To znaczy jest to na tyle częste, że i w literaturze, w artykułach można to spotkać, że niektóre osoby w takich właśnie miejscach nawiedzonych odczuwają, że nagle jest coś, co powoduje, że są nieruchome. Paraliż i coś jakby albo kładzie się na piersiach, albo duszność. One nie mogą uciec, są sparaliżowane. To też są takie ingerencje energetyczno-duchowe.
[01:47:15] - Ja również spotkałam się z takimi bardzo, rzekłabym, fizjologicznymi objawami, jak na przykład spadek odporności. Po prostu rodzina wprowadziła się do nowego mieszkania czy domu. Poprzednio czuli się dobrze, chorowali bardzo rzadko albo, użyję takiego sformułowania, w granicach normy, a nagle wprowadzają się do tego nowego miejsca i po prostu z infekcji wpadają w infekcję. Mają migreny, choć nigdy wcześniej ich nie mieli.
[01:48:04] - Mogę potwierdzić. Też akurat znajoma chyba parę dni temu była u mnie i mówiła, że zamieszkała w innym miejscu, czyli wynajęła sobie pokoik. To już lokatorzy, którzy tam mieszkali trochę dłużej w innych pokojach byli tacy właśnie słabi, ale się dowiedziała, że wszyscy tam chorują. Że mieszkając w tym mieszkaniu wszyscy po pewnym czasie zaczynają chorować. Tak może być. Ja bym jednak proponował, jeżeli zdążymy zrobić pewną dygresję, żeby nie łączyć pewnych rzeczy fizjologiczno-emocjonalnych, ponieważ jest takie pojęcie jak wampiry energetyczne, czyli żyjąca osoba, która pobiera energię życiową z innych osób, świadomie lub nie, bo to zależy od stanu umysłu czy doświadczenia. Ale taka osoba automatycznie, mając wokół siebie ludzi energetycznych, ona się zawsze czuje dobrze. Też często prowadzi. On prowadzi różne bale, on do rana jest, jak to się mówi zdrowy, bo ma od kogo czerpać. Natomiast są sposoby, żeby odciąć się od takich podwiązań chwilowych, czyli zabezpieczenie wypływającej energii.
Tego można się nauczyć. Są takie punkty, takie miejsca w aurze, które o tym decydują. I potem-
[01:50:03] - Przepraszam cię, bo to jest tak bardzo à propos. Tutaj komentarz jednego ze słuchaczy. Pozwolisz, ja przeczytam, będziesz kontynuował, dobrze? Ten pan, który pisał o stłuczonym lustrze: „Co do mieszkania powyżej, to ja je sprzedałem, zresztą niezbyt korzystnie. Po prostu nie byłem w stanie poradzić sobie w tym bloku zbudowanym w 1936 roku i obecnie w niezbyt dobrym stanie. Również atmosfera była dziwna. Potem było trzech kolejnych właścicieli i nikt tam nie daje sobie rady. Zły stan bloku nie wyjaśnia wszystkiego”. To à propos pogarszającego się samopoczucia właśnie w obciążonym mieszkaniu, obciążonej przestrzeni. Przepraszam cię, ale to tak mi się wydawało à propos i przeczytałam.
[01:51:05] - To znaczy sam może nie, ale z opinii czy informacji, które mam od swoich pacjentów, klientów i znajomych tak. To jest właśnie oddziaływanie nawiedzonego czy budynku po sześciach. Tak może działać.
[01:51:27] - Myślę, że jeśli można by było pomału jakoś podsumowywać naszą audycję, to mnie się wydaje, że trzeba by było przede wszystkim zwrócić uwagę na pewną gradację w różnych aspektach naszych poszukiwań. Co się z nami dzieje w konkretnej przestrzeni. Myślę, że trzeba zacząć najpierw od rzeczy tak banalnych jak instalacja wodociągowa, bo niestety stare rury wydają tak przedziwne dźwięki, że zaprawdę Piekarski na Mekach nie jęczał tak głośno, jak potrafią robić to rury. Sprawdzić też układ elektryczny, bo nagle wyłączające się telewizory lub włączające się w niesamowitych momentach, migające żarówki. To mogą być wszystko rzeczy związane z jak najbardziej fizyczną stroną naszej egzystencji. Później, jeśli ja mogłabym coś doradzić i myślę, że chyba się ze mną zgodzisz, jeśli nie potrafimy tego wyjaśnić, to nie zaczynałabym od księdza dobrodzieja, tylko od dobrego radiestety, który sprawdzi, czy w tym budynku, w tym domu nie ma jakichś zmian właśnie na tym poziomie, prawda?
[01:53:28] - Z tym że takie czy żyły, czy inaczej teraz wiemy, promieniowanie geopatyczne idzie do góry, czyli na każdym poziomie będzie podobnie. Na wszystkich poziomach to odczuwamy.
[01:53:44] - Tylko że w tym wypadku mylący jest fakt, że nie wszyscy są jednakowo podatni na ten negatywny wpływ. Niektórzy, oczywiście teraz mówię z lekkim poczuciem humoru, ale niektórzy opierają się dłużej.
[01:54:01] - Ja nazywam to gruboskórni.
[01:54:03] - Tak. Ludzie odczuwają bardzo silnie, którzy mieszkają na pierwszym piętrze czy na drugim na przykład też, a ci, którzy mieszkają na trzecim i na parterze — niewiele im to robi, to negatywne oddziaływanie zaburzeń z punktu widzenia radiestezji. Natomiast ostatnim chyba etapem mogłoby być szukanie wsparcia u egzorcysty świeckiego lub duchownego.
[01:54:47] - Ja to nazywałem kiedyś wylewanie dziecka z kąpielą. W tym sensie, że każdego ducha czy energię traktują jako demona. Może nie robią krzywdy, bo tam są inne warunki, inne prawa w sferze duchowej, ale po prostu zaburzają ich życie, zaburzają ich normalne funkcjonowanie przez taką ingerencję, a krysz szatana.
[01:55:18] - Mówimy tu oczywiście o pełnej fizycznej obecności istoty bezcielesnej w naszym świecie.
[01:55:35] - Tak.
[01:55:36] - O tym mówimy. Jeśli przyjmiemy, że taka istota ma pełną świadomość osoby, którą była ostatnio — jeżeli ktoś wierzy w reinkarnację — jeśli chce nam dokuczyć i to pojawienie się nie jest przypadkowe, można założyć, że ona się, mówiąc kolokwialnie, zdenerwuje, jeżeli wytoczymy przeciwko niej
[01:56:12] - Okej.
[01:56:13] - Działa. Po czym można spróbować przynajmniej załatwić to dużo spokojniej.
[01:56:21] - Moje doświadczenie, mówię to nieraz jak mówię o BHP, jest takie, że jeżeli podejmujemy tę walkę, gruntowne oczyszczenie terenu, czy przywrócenie tych ścian czy tego budynku do pierwotnej funkcji materialnej, to jest tu pewna odpowiedzialność. Od początku do końca muszę być przygotowany, co mam robić, bo tamta strona, jak powiedziałaś, może walczyć albo może chcieć po swojemu się pokazać czy zaingerować. Jeżeli my jesteśmy zdecydowani i wiemy, jak to robić, najczęściej wygrywamy, doprowadzamy do tego porządku.
[01:57:23] - Myślę, że niewiele się mówi o tym, że egzorcyzmować pomieszczenie czy egzorcyzmować taką postać pojawiającą się w naszej przestrzeni można również za pomocą miłości, dobroci, empatii. I to nie są mrzonki, bo istnieją przykłady, które potwierdzają tę teorię.
[01:57:59] - Dobrze, tylko ty nazwałaś to ładnie, ale inaczej, bo jeżeli dobrze zrozumiałem, co powiedziałaś, to egzorcyzm jest to brutalne albo stanowcze usunięcie intruza duchowego z danego miejsca. Natomiast my, jeżeli mówimy o kontakcie i chęci lub możliwości odprowadzenia pomocy tej duszy zabłąkanej w kierunku dokończenia jej drogi tu na ziemi, to jest pewna różnica. Czyli my pomagamy bez egzorcyzmów.
[01:58:51] - Staram się-
[01:58:51] - Mogę przytoczyć dwa nawet przykłady. Jeden z rodziny, jeden od przyjaciółki. Do mojej mamy kiedyś przypałętała się w latach 80. bodajże mała dziewczynka, której mama nie widziała co prawda, ale ją czuła. I dziewczynka ostrzegała ją na przykład: „Uważaj, bo zbliża się kieszonkowiec. Odwróć się, uważaj”. I się oczywiście okazało, że rzeczywiście jakiś kieszonkowiec z niecnymi zamiarami się do mamy zbliżał. Ale w pewnym momencie mama już miała dość obecności tej dziewczynki i zmówiła za nią modlitwę w jej intencji. Dziewczynka się ulotniła. Mam jeszcze taki drugi przykład.
Pochodzi od mojej przyjaciółki, której z kolei zmarła babcia i babcia, z tego, co mi przyjaciółka opowiadała, często nawiedzała ją w domu i te nawiedzenia objawiały się między innymi przesuwaniem się jakichś przedmiotów, spadaniem, ale co ciekawe nie roztrzaskiwaniem. W tym przypadku te nawiedzenia się zakończyły, właściwie ustały w momencie, gdy rodzina zamówiła mszę w intencji babci.
[02:00:10] - Potwierdzam, że w pewnych sytuacjach właśnie dusze potrzebują takiego wsparcia. Dla nich jest to nowa energia na tej drodze, którą kończą czy idą dalej. Takie wsparcie, czy to będzie modlitwa, ja mówię: „Ustaw jedną albo trzy świeczki w intencji tej duszy, która odeszła”. I to pomaga.
[02:00:39] - Ja chciałam tylko zwrócić uwagę nieśmiało, że w pierwotnym znaczeniu egzorcyzmu to po prostu jest obrzęd lub zaklęcie eliminujące lub osłabiające wpływ sił nadprzyrodzonych na człowieka. W pierwotnym znaczeniu. To Kościół katolicki nadał temu obrzędowi taki liturgiczny charakter mający na celu wypędzanie jakichś demonów. Pomijam już fakt, że bardzo często tu jest po prostu duch, demon, szatan. To się już zlało w jedną całość. To zupełnie nie ma żadnego znaczenia. Dlatego w tym kontekście użyłam słowa „egzorcyzm” w tym pierwotnym znaczeniu, czyli takiego zaklęcia dobroci i miłości, pozytywnych uczuć. Przekazanie tej istocie, która przyszła do nas z różnymi zamiarami, ale my mamy tę wyjątkową broń w sobie, którą jest po prostu nasza dobroć, empatia, nasze serce. I mnie się wydaje, że od tego by trzeba było zacząć.
[02:02:11] - To, co powiedziałaś, ja mówiłem podobnie wcześniej. Intencje i nasza wola są respektowane na każdym poziomie. Nawet miałem przyjemność rozmawiać z takim proboszczem, bo chodziło o sprawdzenie, co ja robię. Miałem przyjemność rozmawiania ze swoim świadkiem po studiach, który mówi: „Jeżeli to wyrównuje, jeżeli to przywraca naturalne stany, trzeba to robić i to jest podstawa”. Natomiast on powiedział: „Intencje i nasza wolna wola, rzeczywiście, że ja tego chcę, czuję i biorę za to odpowiedzialność, jest u góry także respektowana, gdy my tak chcemy”. Okej, dobrze.
[02:03:07] - Tak. W tym jesteśmy zgodni.
[02:03:12] - Tak.
[02:03:12] - Myślę, że to jest bardzo głęboki i ogromny temat i na pewno w jednej audycji tego nie zgłębimy. Do tego można wracać, można rozważać różne aspekty, ale ja chciałabym właśnie podkreślić jeszcze raz możliwość serdecznego odnoszenia się nawet do postaci, która pojawia się w naszym życiu nieproszona. Ale jeżeli chcemy uzyskać jakiś efekt, to myślę, że pozytywne nastawienie nawet na granicy światów i nawet do istot żyjących gdzieś na granicy świata duchowego, widzialnego i niewidzialnego zawsze ma szansę powodzenia. Natomiast taka postawa defensywna i postawa, która może zostać odebrana jako atak, niekoniecznie już w punkcie wyjścia ma szansę powodzenia.
[02:04:37] - Albo będzie wojna. Tak.
[02:04:39] - Tak.
[02:04:41] - Trzy kierunki: akcja, reakcja. Dla tego, jeżeli łagodnie, mamy odpowiedź łagodną. Tak.
[02:04:50] - Myślę, że to mogłoby być podsumowaniem naszej audycji. Ja bardzo serdecznie dziękuję słuchaczom za to, że zechcieli spędzić z nami ten niedzielny wieczór. Tobie, Jarku, bardzo dziękuję za twoje uwagi, za wiedzę i twoją obecność tutaj z nami w dniu dzisiejszym.
[02:05:18] - Wspaniale. Dziękuję za tę możliwość i naprawdę wspaniała audycja. Dziękuję.
[02:05:28] - Jeszcze mieliśmy przypomnieć, że 30 tym razem, ponieważ tak się składa, że za dwa tygodnie wyjeżdżam do Skaryszewa i tam będzie Słowiańska Noc Kupały. Z takim drobnym wystąpieniem zostałam zaproszona, więc tam się udaję. Dlatego następna audycja odbędzie się 30 czerwca i postanowiliśmy, że zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami będziemy mieli-
[02:06:06] - To się słuchacze teraz ucieszą. Ci, którzy jeszcze nie wiedzą.
[02:06:11] - Tadam! Naszym gościem będzie pani doktor Adamska-Rutkowska i będziemy mogli zadawać jej pytania w trakcie audycji. Postaramy się, żeby ten Q&A był ciekawym i mocnym akordem przed wakacjami, żebyśmy mogli przekazać państwu jak najwięcej i żebyście państwo jak najwięcej skorzystali. Dlatego wiem, że Marek umieścił już na stronie Radia Paranormalium link zapowiadający audycję i tam możecie państwo umieszczać pytania do doktor Adamskiej-Rutkowskiej, a ja to samo zresztą uczynię na Facebooku. Jeżeli chodzi o Biuro Duchów, myślę, że jest to naprawdę niepowtarzalna okazja, aby skorzystać z wiedzy tej niezwykle wykształconej, ale przede wszystkim osoby o otwartym umyśle, analizującej w niestandardowy sposób wiele zagadnień współczesnej nauki. Myślę, że warto po prostu skorzystać z takiej możliwości i zadać pytanie, na które macie państwo szansę uzyskać naprawdę wyczerpującą i fachową odpowiedź. Bardzo zapraszam.
[02:08:01] - A więc dziękujemy jeszcze raz. Zapraszamy bardzo serdecznie do zadawania lub nadsyłania pytań, które później zadamy pani doktor Danucie Adamskiej-Rutkowskiej. Przypomnę: 30 czerwca 2019 roku będzie kolejna audycja z doktor Danutą Adamską-Rutkowską. Za dzisiaj już dziękujemy. Byli z nami jak zawsze Beata Kampa vel Ada Adelmann, autorka bloga Biuro Duchów oraz książki Opowieści z Biura Duchów. Dzięki jeszcze raz, Beato.
[02:08:32] - Wszystkiego dobrego. Dziękuję serdecznie i życzę spokojnej nocy.
[02:08:37] - Naszym dzisiejszym gościem specjalnym był pan Jarosław Filipek, ekstrasens i psychoterapeuta. Dziękuję jeszcze raz, panie Jarosławie, w imieniu słuchaczy.
[02:08:48] - Dziękuję. Polecam się. Dziękuję.
[02:08:51] - Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sienkiewicz. Radio Paranormalium paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie, tym razem za trzy tygodnie w kolejnej debacie niekontrolowanej. I trochę wcześniej w pozostałych audycjach emitowanych na antenie Radia Paranormalium. Byłeś świadkiem zagadkowego zjawiska? Jeśli tak, poinformuj nas o tym już dziś. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Nasze kontakty to: numer Gadu-Gadu 36 08 80 02. 36 08 80 02. Numer telefonu 32 746 00 08.
32 746 00 08. E-mail radio@paranormalium.pl. Radio@paranormalium.pl oraz Skype radio.paranormalium.pl. Czekamy na twoją relację. Na życzenie świadka zapewniamy pełną anonimowość.
[02:10:02] - Mówią, że włączyć radio jest bardzo łatwo. Tylko że z wyłączeniem jest już, powiedzmy, troszeczkę gorzej.
[02:10:14] - Posłuchaj nieznanego. Radio Paranormalium www.paranormalium.pl. Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium. Więcej dowiesz się w dziale Blogi na www.paranormalium.pl.
[02:10:40] - Mówią, że wejść do archiwum jest bardzo łatwo. Tylko że z powrotem jest już, powiedzmy, troszeczkę gorzej.
[02:10:51] - Archiwum Radia Paranormalium www.paranormalium.pl. Archiwum Radia Paranormalium. Pełne archiwum audycji najbardziej paranormalnego radia w polskim internecie. Dziesiątki gigabajtów wciągających paranormalnych mp3 czekają na ciebie. Słuchaj zawsze i wszędzie o każdej porze dnia i nocy. Dziel się nagraniami ze swoimi znajomymi i pokaż im prawdę, o której boją się nawet pomyśleć. Archiwum audycji Radia Paranormalium www.paranormalium.pl. Koniecznie również sprawdź naszą oficjalną aplikację na Androida i Windows Phone.
[02:11:39] - Dwa miesiące temu był trop prowadzący do pewnego radia, że ktoś tam słyszał podobno. Jednak potem okazało się, że to radio istnieje tylko w internecie.
[02:11:51] - Radio Paranormalium. Paranormalny głos w twoim domu. www.paranormalium.pl. Rozmawiaj z prezenterami oraz innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na www.paranormalium.pl.