[01:38] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie na antenie Radia Paranormalium. W tym konkretnym punkcie czasu i przestrzeni, właśnie tutaj, właśnie teraz rozpoczynamy kolejną niezwykłą audycję z cyklu „Debaty niekontrolowane” z wizytą w Biurze Duchów. Tematem dzisiejszej audycji będzie świadomość nielokalna, czyli ile wiemy o rzeczywistości niejawnej. Już teraz mogę powiedzieć, że prawdopodobnie to nie jest jedyna audycja na ten temat. To nie jest w ogóle jedyna audycja w tym sezonie z niezwykłym gościem, ale wracając do tradycyjnego początku naszej audycji: przy mikrofonie i za sterami technicznymi jak zawsze Marek Sęk „Ivellios”, a po drugiej stronie połączenia internetowego są z nami dzisiaj Beata Kampa vel Ada Adelmann, autorka bloga Biuro Duchów oraz książki „Opowieści z Biura Duchów” oraz nasz dzisiejszy gość specjalny, pani doktor Danuta Adams-Rutkowska. Dobry wieczór, drogie panie.
[02:30] - Dobry wieczór.
[02:32] - Dobry wieczór, witam bardzo serdecznie.
[02:34] - Zanim oddam wam głos, tradycyjnie podam kontakty do Radia Paranormalium. Dzisiaj audycję, jak zawsze, realizujemy w całości na żywo. Linię telefoniczną będziemy otwierać gdzieś tak koło godziny 20:00, ale numer do Radia Paranormalium warto zapisać sobie już teraz. Tym bardziej, że będziemy pod nim również przyjmować SMS-y. A nasz numer to 530 620 493, Skype radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na GoTalku pod numerem 36 08 80 02. Czekamy także na państwa komentarze na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i na fanpage'u bloga Biura Duchów, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Niesonnego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do naszej dzisiejszej audycji na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. A więc, drogie panie, oddaję wam teraz z czystym sumieniem głos.
[03:46] - Jak wspomniałeś, Marku, mamy nadzieję i głębokie przekonanie, że nie będzie to jedna audycja, w której będziemy gościć tak wybitną osobowość, tylko będzie ich więcej. Z czasem będziemy państwa o tym informować. Mając możliwość rozmowy z naszym dzisiejszym gościem, zrealizowanie tylko jednej audycji byłoby doprawdy niewyobrażalnym marnotrawstwem potencjału. Także myślę, że wszystko to będzie uzgodnione w późniejszym terminie. Będziemy państwa informować. A w tej chwili, zanim przystąpimy do naszej rozmowy, chciałabym tylko tytułem wstępu odnieść się do zjawisk, które współczesna nauka traktuje z dużym dystansem z jednej strony. Z drugiej strony prowadzone są różnego rodzaju badania absolutnie zasługujące na miano badań naukowych. Tyle tylko, że wyniki tych badań są bardzo często publikowane w specjalistycznych periodykach lub też w językach obcych. Nie wszyscy mamy do nich dostęp. Dzięki książce naszego gościa, Danuty Adamskiej-Rutkowskiej „Świadomość wielowymiarowa w świetle badań naukowych” mamy ten temat przybliżony i podany w taki sposób, który jest do przyjęcia nawet dla osób niezaangażowanych głęboko w tą tematykę, czyli osób, które sięgając po tą książkę zetkną się z poruszaną tematyką po raz pierwszy lub mają tylko jakieś śladowe informacje.
Wszys- Ci czytelnicy na pewno będą bardzo zadowoleni, bo książka jest fantastycznym zbiorem danych obserwacji i faktów, które zaistniały w świecie nauki. Jeśli chodzi o naukowców bardzo sceptycznych, wręcz niechętnych myśli o tym, że na przykład świadomość może być nielokalna, to ja mam taką osobistą refleksję krótką, że nauka w ogóle ma od swojego zarania dziejów ogromny problem z przyjęciem choćby jako hipotezy czegoś, czego nie jest w stanie zbadać. Nie ma narzędzi odpowiednich, żeby daną dziedzinę zbadać. Świetnym przykładem tutaj są trudne narodziny antyseptyki. Do połowy XIX wieku trudno było wskazać, co jest przyczyną na przykład gorączki połogowej. I mamy tu przykład lekarza Semmelweisa, który próbował przeforsować mycie rąk, po prostu na podstawie obserwacji wprowadzić zaostrzone zasady higieny na oddziałach położniczych. Został po prostu zjedzony żywcem. Skończył w zakładzie psychiatrycznym, ponieważ, używając współczesnego języka, nie wytrzymał hejtu, który wokół niego powstał. Nie można było zobaczyć tych drobnoustrojów, które powodowały stany zakaźne u kobiet, więc uznano, że to jest fanaberia. A poza tym istnieje taki fantastyczny przykład tak zwanego efektu czarnego łabędzia.
Ja tylko w trzech słowach przypomnę, o co w tym chodzi. Była grupa i naukowców, i mistyków, którzy bardzo piękne teorie stworzyli na temat tego cudnego białego ptaka, którego znamy, który rzeczywiście ma w sobie wielką urodę i tylko białe pióra. I mistyce mówili o Bogu, o boskiej harmonii, czystości i tak dalej. Inni uczeni posunęli się wręcz do teorii ewolucji i wszystko to znakomicie pasowało. To się zbiegało jedno z drugim i teorie te były tak dobrze podbudowane i nie budziły żadnych wątpliwości do momentu, aż, jeśli się nie mylę, chyba w Australii odkryto istnienie czarnego łabędzia. I ten efekt czarnego łabędzia, czyli pojawienie się czegoś nagle, czegoś, co potrafi zburzyć dotychczasowy porządek rzeczy, również moim zdaniem jest zbyt rzadko brany przez naukowców pod uwagę. Ja mam osobiste doświadczenia z przeżyciami, które pozwalają mi wierzyć i wręcz być przekonaną o tym, że świadomość, powiedzmy inaczej zwana duszą, jest absolutnie nielokalna i jest połączona z ciałem i tworzy pewną całość. My, którzy doświadczyliśmy wyjścia poza ciało czy podczas śmierci klinicznej, czy podczas medytacji, czy jeszcze w innych sytuacjach, mamy pewien pogląd, ale wiemy też, że na przykład Robert Monroeeeeeeeeeeeeeeee prowadził szereg eksperymentów, które były nakierowane na to, aby w sposób sztuczny, w kontrolowanych warunkach też można było takie zjawisko zauważyć, opisać. I tutaj serdecznie proszę, Danuto, jakbyś mogła jako naukowiec się wypowiedzieć właśnie w tej tematyce, o tych eksperymentach Monroe'a. Bardzo proszę.
[10:40] - Zanim zaczniemy rozmawiać o eksperymentach Roberta Monroe, mnie się wydaje, że powinniśmy się trochę zatrzymać przy samej naturze rzeczywistości. Dlatego, że dla wielu ludzi jest zupełnie niezrozumiałe to, że oprócz tego, co jesteśmy w stanie zobaczyć, dotknąć, powąchać czy polizać, istnieje jeszcze coś, co wymyka się naszej percepcji zmysłowej. Właściwie wszystko to, co się tej naszej percepcji zmysłowej wymykało, nauka oddała we władanie religii zupełnie bez sensu, dlatego, że w ten sposób całą bardzo obszerną wiedzę wyrzuciła całkowicie poza nawias dociekań naukowych. Natomiast o tym, że oprócz widzianej przez nas czasoprzestrzeni doświadczanej na rozmaite sposoby istnieje jeszcze taka część rzeczywistości, której nie odbieramy zmysłami i nie jesteśmy w stanie się zorientować, jak ona funkcjonuje, dowiedzieliśmy się już kilkadziesiąt lat temu, w momencie, kiedy uzmysłowił nam ten fakt znakomity brytyjski fizyk David Bohm. On pierwszy zwrócił uwagę na to, że fizyka Wtedy mechanika kwantowa była interpretowana w sposób niewłaściwy i w związku z tym natura rzeczywistości nam umyka. Oczywiście trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że żeby wejść w ten obszar, który nie jesteśmy w stanie ani zaobserwować, ani zmierzyć za pomocą naszej aparatury badawczej, jesteśmy zdani na spekulacje, ale na spekulacje jesteśmy zdani nawet wtedy, kiedy zajmujemy się tylko mechaniką. Tworzymy modele, ale te modele wcale nie muszą dokładnie odzwierciedlać rzeczywistości. Ważne, żeby miały znaczenie praktyczne, to znaczy aby nam pozwoliły przewidzieć, jakie będą skutki naszych operacji. I właściwie dokładnie w ten sam sposób rozwijała się i ewoluowała nasza rzeczywistość. O tym, że oprócz tego obszaru, w którym funkcjonujemy, istnieje jeszcze inny, nie tylko fizyka kwantowa dała nam znać, ale jeszcze wcześniej zorientowaliśmy się o tym w momencie, kiedy okazało się, że w temperaturze zera bezwzględnego nie jest prawdą, że wszystko zastyga, dlatego że atomy wodoru nadal się poruszają.
Czyli w gruncie rzeczy coś musi oddziaływać na naszą czasoprzestrzeń po to, żeby ten ruch mógł zaistnieć. Nie będę się tutaj w tej chwili rozwodzić, jak długa to była droga. W zasadzie już ją w skrócie opisałam, ale jedna rzecz jest bardzo istotna. Próżnia kwantowa, którą znamy również jako próżnię fizyczną, ma swoją strukturę i właśnie ta struktura jest w stanie wygenerować to wszystko, co widzimy wokół siebie, ponieważ ma ona w sobie potencjał, który w wypadku nawet niewielkiego zakłócenia jest w stanie wygenerować rozmaitego rodzaju siły promieniowania i stworzyć obiekty, które możemy zobaczyć, wykorzystać, a nawet stworzyć. Jest jeszcze jedna bardzo ważna sprawa, która też jest przemilczana, że w gruncie rzeczy stan energetyczny wszystkich obiektów, które jesteśmy w stanie zaobserwować, wskazuje na to, że wszystko, co istnieje w czasoprzestrzeni, funkcjonuje na zasadzie czarnej dziury. Czyli nawet my, ludzie, też funkcjonujemy dokładnie na tej samej zasadzie. Każdy z nas stanowi sobą horyzont czarnej dziury. Czyli krótko mówiąc, każdy z nas jest centrum swojego własnego wszechświata. Te wszechświaty się oczywiście nakładają na siebie i dzięki temu jesteśmy w stanie tą rzeczywistością sterować. Ale wrócę na razie do próżni fizycznej, czyli próżni kwantowej.
Jej podstawową komórką, można by powiedzieć punktem, jest kubooktaedr, czyli mówiąc bardziej po polsku sześcio-ośmiościan kūforemny, który jest znany powszechnie jako równowaga wektorowa Buckminstera Fullera. Czym ona się charakteryzuje? Krawędzie tej równowagi idealnie się równoważą. W związku z tym, że jest to konstrukcja w pełni zrównoważona, jest postrzegana jako próżnia, ale próżnią wcale nie jest, dlatego, że ze swojej natury może ona generować dynamikę, która będzie motorem kreacji. I tego rodzaju koncepcję rozwinął Nassim Haramein. Myślę, że to nazwisko jest znane wszystkim słuchaczom. Ja przyznam się szczerze, nie mogłam tego umieścić w swoich książkach, ponieważ wydawca nałożył pewne ograniczenia na to, co może zostać opublikowane, a to już się wydawało straszliwą herezją. Ale teraz chciałabym parę słów powiedzieć na ten temat. Do rozwiązania tego układu po wprowadzeniu do niego zakłócenia w postaci- krótko mówiąc, chodziło o to, żeby na bazie tej struktury rzeczywistości wygenerować taki układ sił ze sprzężeniem zwrotnym, ponieważ tylko i wyłącznie w takim wypadku dynamika mogłaby coś tworzyć, coś pozornie z niczego. I w wyniku rozwiązania takiego modelu, który został wykorzystany, mianowicie chodzi tu o równanie grawitacji Einsteina, Haramein, tak jak wcześniej Fuller z Sassonem, zrezygnowali wtedy, kiedy próbowali złożyć w całość wszystkie prawa fizyki.
Również i Haramein wykorzystał do rozwiązania takie podejście, w którym zrezygnował z uproszczeń wprowadzonych przez jego poprzedników. Mianowicie przy rozwiązaniu równania Einsteina jeszcze wykorzystał tarcie, które niewątpliwie zawsze jest obecne w naszej rzeczywistości. Zresztą dzięki temu mogło zaistnieć sprzężenie zwrotne w tym układzie i po rozwiązaniu równania okazało się Wytwarza się podwójna struktura toroidalna z czarną dziurą w środku, czyli z takim kanałem, który łączy te dwa torusy. I mamy w gruncie rzeczy w tym momencie wyjaśnienie, jak to się stało, że obok czasoprzestrzeni mamy również jakąś strukturę niejawną. Z tym że oczywiście w równaniu, które rozwiązał Haramein, on przedstawił to rozwiązanie w postaci dwóch torusów, które się znajdują jeden nad drugim, ale w gruncie rzeczy te torusy są zagłębione wzajemnie w sobie. W związku z tym ta rzeczywistość niejawna, która wydaje nam się, że jest gdzieś tam, jest, można powiedzieć, na wyciągnięcie ręki. Tak jak każdy atom naszego ciała jest połączony z rzeczywistością niejawną, z tunelem czarnej dziury, tak każda komórka naszego ciała również jest połączona takim tunelem. Każdy organ naszego ciała jest połączony takim tunelem i również my jesteśmy jako całość, jako jednostka osobowa połączona tunelem z rzeczywistością niejawną. Również wielopoziomowa jest nasza świadomość. Nasza czuwająca świadomość działa w obrębie rzeczywistości jawnej.
W obrębie rzeczywistości niejawnej działają inne poziomy naszej świadomości, czyli nasza podświadomość, nadświadomość. Są to poziomy, które wszystkie razem tworzą jedną całość. W związku z tym my też jesteśmy istotami wielopoziomowymi, tak jak gdyby część nas funkcjonowała w tym samym czasie na innym poziomie istnienia. I z tego musimy sobie zdawać sprawę, że fizyka ten problem w zasadzie już rozwiązała. Rozwiązała w tym sensie, że już nie możemy się dziwić, że istnieje coś, czego nie widzimy, ponieważ to wynika po prostu z natury rzeczywistości, w której żyjemy. A teraz, skoro już wiemy o tym, że jesteśmy istotami wielopoziomowymi i że istnieje obok nas rzeczywistość niejawna, która nie powstała dlatego, że na początku było słowo, bo zanim to słowo powstało, to informacja musiała zostać zakodowana w strukturach wytworzonych pól. A skoro została zakodowana i zakodowane zostały efekty wszystkich zmian, które zachodziły w tych układach, w związku z tym można było wykorzystać informację do tego, żeby przewidywać wyniki wprowadzonych zmian, można było stworzyć wzorce, które mogły zostać powielane. A o tym, że te wzorce są, to przecież doskonale wiemy, bo Mandelbrot nam to doskonale uświadomił. Wiemy o tym, że cała rzeczywistość ma naturę fraktalną i te fraktale wcale się nie narodziły w czasoprzestrzeni, tylko w rzeczywistości niejawnej. Poza tym jeszcze jedną rzecz chciałabym wyjaśnić.
Ciągle się mówi o tym, że wszechświatów jest nieskończenie dużo. Otóż z tym bym polemizowała dlatego, że wszechświat, przynajmniej ten, który badamy, z całą pewnością jest tylko jeden. Natomiast ze względu na to, że może on w swoich polach zakodować niesamowitą liczbę informacji, których sobie nie jesteśmy nawet w stanie wyobrazić, w związku z tym te informacje mogą się składać na wielowariantowość do wykorzystania. Zresztą te wzory do wykorzystania podczas swoich mentalnych podróży do rzeczywistości niejawnej już wykrył i ujawnił ich istnienie Robert Monroeeeeeeeeeeeeeeee. Później, kiedy założył Instytut Nauk Stosowanych i również dzielił się swoją wiedzą, jego następcy również potwierdzili jego doświadczenia i wyniki jego doświadczeń. Z tym że ponieważ liczba eksperymentatorów się znacznie zwiększyła, można było również wykorzystać element powtarzalności, bo nauka ma to do siebie, że lubi wszystko weryfikować. W związku z tym, jeżeli jakieś doświadczenie nie zostało wielokrotnie powtórzone z tym samym wynikiem, uważamy, że teza wysunięta przez badacza nie została potwierdzona. Natomiast zupełnie ignorujemy fakt, że dokładnie te same wyniki możemy uzyskać w ramach różnych dyscyplin naukowych prowadzonych różnymi metodami badawczymi, różnymi technikami, a mimo to uzyskane rezultaty mogą być spójne. I tak jak tutaj mówiłam wcześniej o Baymie, o Hellerze, o Harameinie, chociaż każdy pracował w ramach fizyki, każdy z nich stosował zupełnie inny sposób podejścia do zagadnień, które badał, ale wszyscy razem doszli do tego samego wniosku, że początkowa osobliwość, czyli ta tak zwana czarna dziura, w dalszym ciągu istnieje i pozostaje w stanie interakcji infoenergetycznych z naszą czasoprzestrzenią. Czyli nie powinniśmy się ograniczać do tego, żeby badać tylko i wyłącznie, powtarzać wielokrotnie jedno doświadczenie Za pomocą dokładnie tej samej procedury badawczej, bo to jest bardzo ubogie podejście do zrozumienia, jak właściwie funkcjonuje rzeczywistość.
Im bardziej staramy się wejść w rzeczywistość niejawną, tym częściej musimy się zgodzić na to, że każde osiągnięcie tego samego wyniku jest ważne, niezależnie od tego, jakim sposobem do niego dojdziemy. To jest tak jakby powtarzanie doświadczenia, z tym że nie musi to być dokładnie to samo doświadczenie. Ważne jest, żeby wnioski z nich wynikające były spójne i wspólne. Wtedy możemy przyjąć, że te koncepcje, aczkolwiek całkowicie oparte na spekulacjach, mogą być sensowne. Jeśli chodzi z kolei o badania rzeczywistości niejawnej, musimy się-
[25:20] - Przepraszam, ja bym cię poprosiła, najbardziej byśmy poszły teraz może w kierunku tej technicznie stymulowanej eksterioryzacji.
[25:29] - Właśnie do tego chciałam teraz przejść.
[25:31] - To przepraszam, źle odczytałam intencję.
[25:36] - Z tym że tak jak powiedziałam, uważam, że dopóki nie zrozumiemy, że są fizyczne podstawy do tego, żeby istniała rzeczywistość niejawna, to może być trudne ludziom, którzy się z tym stykają, zaakceptować ten fakt, że ta niejawna rzeczywistość faktycznie istnieje, ale jej obecność już została na tyle różnych sposobów potwierdzona, że właściwie nie musimy już teraz zastanawiać się, czy ona jest, czy nie jest. Na pewno istnieje. I co ciekawsze, tak jak w rzeczywistości czasoprzestrzennej mamy holograficzną projekcję rzeczywistości, dokładnie taką samą holograficzną projekcję rzeczywistości mamy w rzeczywistości niejawnej. Już pierwszy Robert Monroeeeeeeeeeeeeeeee w momencie, kiedy mentalnie penetrował rzeczywistość niejawną, bo powiedzmy sobie szczerze, my tam nie wchodzimy ani z przyrządami, ani z naszym ciałem organicznym. My rzeczywistość niejawną badamy mentalnie, czyli tak, jak gdybyśmy tam wysyłali naszą sondę, część naszego kompleksu świadomościowego, który steruje naszym ciałem. I on pierwszy stwierdził w momencie, kiedy wyszedł, jak to określił, z ciała i spojrzał na swoje ciało organiczne i to drugie ciało, które zaobserwował u siebie po wyjściu z ciała, stwierdził, że to są dwa zwierciadlane obrazy. To znaczy to drugie ciało było zwierciadlanym odbiciem organicznego. Dokładnie tak właśnie jest również wtedy, kiedy analizujemy te dwa torusy, które są wzajemnie w sobie zagłębione. Dokładnie ten sam obraz widzimy w symbolu yin yang, gdzie mamy też równowagę pomiędzy rzeczywistością jawną i niejawną. Tam się to nazywa równowagą pomiędzy żeńską i męską częścią rzeczywistości, ale ta niejawna część rzeczywistości traktowana jest jako żeńska, jawna jako męska.
Faktem jest, rzeczywistość jawna jest bardziej twarda i mniej podatna na zmiany. Natomiast rzeczywistość niejawna jest zdecydowanie bardziej elastyczna i łatwiej poddająca się zmianom. Dzięki temu zresztą właśnie w tej niejawnej rzeczywistości mogły ukształtować się pierwsze wzorce, które były początkowo powielane tam, a później również i w czasoprzestrzeni. Moim zdaniem rzeczywistość jawna i niejawna pojawiły się równocześnie, ale to jest moja teoria. Pewnie niejeden fizyk by się z tym nie zgodził.
[28:23] - Ale właśnie chyba tak powinna wyglądać prawdziwa nauka, żeby dochodziło do pewnych dyskusji, a czasem nawet do tarć. Bo jeżeli my w tej chwili przyjmiemy taką zasadę, że z uczelni typu Harvard robimy współczesną górę Synaj, z której schodzą tylko i wyłącznie rzeczy na miarę dziesięciorga przykazań i nie wolno tego podważać, i nie można tego podważać, to co to jest za nauka? Ja się pytam.
[29:02] - Przepraszam bardzo, ale w tej chwili w nauce obowiązuje światopogląd mechanistyczny. Proszę zwrócić uwagę, że nawet fizyka kwantowa stała się w tej chwili mechaniką kwantową. My ciągle tworzymy modele rzeczywistości mechanicznej, a nie takie, jakie powinniśmy tworzyć. Bo przecież my nie żyjemy w mechanicznym świecie, lecz w świecie inteligentnym, planującym, ewoluującym zgodnie z intencją nakierowaną na cel. Więc trudno się dziwić, że przy takim podejściu światopoglądowym nauka odżegnuje się od tych wszystkich prac, które są w tej chwili prowadzone na tak zwanym obrzeżu nauki. To są wszystko prace wyprzedzające, one są bardzo ważne, niosą ze sobą bardzo istotne treści, ale to jest ciągle nauka wyprzedzająca, która jeszcze nie została uznana za konwencję. My stoimy dopiero w obliczu wielkiej rewolucji naukowej, ale jeszcze jej nie przeszliśmy.
[30:17] - Ja tak silnie nawiązuję do tematyki technicznie stymulowanej eksterioryzacji, bo mieliśmy tutaj audycję Wcześniej prowadzoną na podstawie książki "Molekuła duszy" Ricka Strassmana i tam w momencie, kiedy podawano osobom badanym różne środki psychodeliczne, halucynogenne, wywoływały one stany, które były całkowitym odbiciem stanu, w jakim ludzie znajdują się poza ciałem, w głębokiej medytacji. Wywoływały wrażenia mistyczne, przeżycia. Ludzie widzieli istoty z innych wymiarów. Tylko tyle, że w bardzo szybkim tempie te wrażenia zacierały się. Nie wywoływały u nikogo głębokich zmian psychicznych, moralnych, nie wywoływały potrzeby rewizji czy naprawy swojego życia. Bardzo szybko przechodziły w stan, który autor określił jako sen, który się zapomina. Natomiast w eksperymentach Roberta Monroe jednak dało się uchwycić ten moment, gdzie dochodzi do kontaktu ze światem rzeczywistości niewidzialnej, ukrytej. I to było realne przełożenie, że mamy kontakty. Przynajmniej część osób ma takie kontakty z istotami z innych wymiarów i tutaj również dało się je nawiązać. Czyli tu była pewna stymulacja i u Monroe również.
On wywoływał taki stan, ale zupełnie inne osiągał wyniki. I tak sobie myślę, ja nie jestem naukowcem, po prostu staram się zdroworozumowo podchodzić do tych spraw, wynikałoby z tego, że jeśli staramy się, cudzysłów duży teraz daję, oszukać mózg, to nie jesteśmy w stanie oszukać świadomości. Ale jeśli robimy eksperyment tak jak Monroe, gdzie znajdujemy kanał dla tego, żeby ta świadomość rzeczywiście mogła działać na trochę innym poziomie, to efekty są znakomite i one są tak samo dobre jak w przypadku, kiedy opuszczamy ciało w trakcie medytacji na przykład.
[33:31] - Mnie się wydaje, że to nie chodzi o sposób stymulacji. W gruncie rzeczy nasz mózg nie wytwarza świadomości. Przecież nasz mózg jest tylko komputerem wykorzystywanym przez świadomość, czyli przez układ fizyczny, który tę świadomość wykształcił i wykorzystuje w działaniu. Natomiast dlaczego są inne różnice? Dlatego, że my jesteśmy programowani. I tu nie chodzi nawet o programowanie mózgu, chociaż mózg też jest zaprogramowany i jest zaprogramowany przez naszą własną świadomość. I mózg ma filtry, które odcinają nas od bodźców podprogowych, czyli tych, które by nam przeszkadzały w codziennym życiu, gdyby tych sygnałów do nas docierało zbyt dużo. Po prostu czulibyśmy się wśród nich zagubieni. Dlatego jest pewna część komórek naszych struktur mózgowych, która filtruje te przekazy, aczkolwiek z ich obecności nasza podświadomość zdaje sobie doskonale sprawę i one są kodowane na tym poziomie świadomości. Natomiast my zupełnie sobie z tego nie zdajemy sprawy.
Wykorzystujemy to wtedy, kiedy objawiamy działania instynktowne. Nie wiemy, dlaczego tak robimy, ale robimy, ponieważ już mieliśmy wcześniej jakieś doświadczenia i one zostały zakodowane w naszej podświadomości. Natomiast jest problem polegający na tym, że my w podświadomości również kodujemy przekonania i te przekonania są nam wbijane do głowy od pierwszych chwil naszego życia. Dowiadujemy się, co jest możliwe, co jest niemożliwe. Dlatego dzieci są bardziej otwarte na bodźce podprogowe i zdecydowanie łatwiej i szybciej orientują się w rzeczywistości wtedy, kiedy ją poznają. Zresztą nawet ich mózgi pracują na innych zakresach fal, bo w pierwszych latach mózgi dzieci pracują na falach delta, potem przechodzą do theta i dopiero wtedy, kiedy już osiągną wiek około 10-11 lat, wtedy dopiero przechodzą na rytm delta. Jeżeli na przykład ktoś chciałby swoje dzieci szybko nauczyć obcego języka, sugeruję, żeby to zaczął jak najwcześniej. Wtedy świadomość dzieci jest niesłychanie podatna na programowanie i to nie ta czuwająca, tylko ta, która automatycznie Wykorzystuje to, co się do niej wprowadzi. I to właśnie przekonanie, co jest niemożliwe, właściwie odcięło nas od postrzegania pozazmysłowego. Dlatego, że chociaż jest to fundamentalna funkcja biologiczna, która nam umożliwia przetrwanie, jeżeli nas się przekona, że coś nie działa, to my po prostu nie dopuszczamy tego w ogóle do zaistnienia.
Nasza świadomość potrafi też postawić blokadę. Nie tylko mózg. Jeżeli wierzymy, że coś nie jest możliwe do zaistnienia, to nigdy w życiu tego nie doświadczymy. Jeżeli mamy pełną świadomość, że jesteśmy poddawani działaniom psychodelików, to traktujemy to jak psychodeliki. Nam się po prostu jakieś halucynacje pokazały, a jeżeli pokazały nam się halucynacje, to my z tych informacji w ogóle nie korzystamy. To jest coś, nad czym się w ogóle nawet nie warto zatrzymać. Natomiast jeżeli w sposób spontaniczny albo na skutek medytacji przeżyjemy coś niezwykłego, to nam zostaje w pamięci. Przy kontaktach z istotami ze światów równoległych, i nie wchodzę tutaj w to, czy to są kontakty z istotami z głębszego poziomu istnienia, czy to są kontakty z istotami z innych planet, nie ma to żadnego znaczenia, ale jeżeli wtedy te istoty dokonują skanowania naszej świadomości i osoby podczas takiego kontaktu przeżywają swoje minione wcielenia, to to na nich robi ogromne wrażenie, ponieważ dla nich to nie jest halucynacja. Dla nich to jest coś, co autentycznie przeżyli. Przeżywają nawet traumę z powodu tego, że są całkowicie ubezwłasnowolnieni.
To nie jest już halucynacja, to jest realne przeżycie i dlatego tak trudno im się po tym pozbierać.
[38:37] - À propos tych rzeczy, tego, co powiedziałaś o świadomości ludzkiej i o tym, że mamy kodowane, co jest możliwe, a co niemożliwe, to w tej chwili przypomniało mi się, jak w zeszłym roku w Polsce był Bertrand Piccard, szwajcarski psychiatra i podróżnik. On jako pierwszy okrążył ziemię balonem, a potem jeszcze samolotem zbudowanym w ten sposób, żeby korzystać z energii słonecznej. Bertrand Piccard powiedział coś takiego, że kiedy przedstawił swój projekt specjalistom od budowy samolotów, to powiedzieli mu, że uzyskanie takiej wagi tych wszystkich elementów całej tej maszyny jest niemożliwe, bo nie ma odpowiedniej technologii, żeby to wytworzyć. Więc on powiedział, że zwrócił się w tej sprawie do ludzi, którzy budowali statki, ponieważ oni nie wiedzieli, że to jest niemożliwe. I rzeczywiście cały kadłub tej maszyny, którą udało mu się ten lot odbyć, został zbudowany w stoczni, gdzie budowano statki. Tak przypomniało mi się to à propos tego, co powiedziałaś i to rzeczywiście oddaje znakomicie sens tych słów. On użył takiego sformułowania właśnie, że poszedłem do tych, co budują statki, bo oni nie wiedzieli, że nie jest możliwe zbudować taki samolot. Więc i oni, co ciekawe, ci inżynierowie pochylili się nad tym projektem i stworzyli taką maszynę, znaleźli takie materiały, wprowadzili takie rozwiązania, które sprawiły, że stało się to możliwe, bo tamci od razu odrzucili ten projekt. Nie, to jest niemożliwe. Nie da się tego uzyskać.
Nie, bo myśleli stereotypowo, po prostu myśleli schematycznie.
[40:52] - Dokładnie. I więcej powiem, jeżeli ktoś jest święcie przekonany, że penetracja rzeczywistości niejawnej, mentalna penetracja jest niemożliwa, nigdy w życiu tego nie dokona. Sam sobie postawi barierę nie do pokonania.
[41:09] - Zdecydowanie coś w tym jest, ponieważ chciałam tylko zwrócić uwagę jako praktyk i osoba, która zbiera od wielu lat relacje ludzi, którzy przeszli tego typu doświadczenia, jak śmierć kliniczna czy spontaniczne opuszczenie ciała, to wiele z tych osób mówi, że otworzyła się pewna kurtyna albo używają sformułowania opadła kurtyna, czy też czuję się teraz, jakbym wyszedł z pewnej błony, która mnie otaczała. Bo ci ludzie nagle po tym spontanicznym doświadczeniu poruszają się, czy to w świadomym śnie, czy w innych technikach, właśnie między tą rzeczywistością jawną a niejawną. Trudno mi powiedzieć, jak głęboko są w stanie wejść w tą rzeczywistość niejawną. Niemniej to pierwsze spontaniczne doświadczenie likwiduje pewną barierę.
[42:17] - Zgadza się i to ma miejsce przy każdym doświadczeniu anomalnym. Jeżeli ktoś na przykład chce uzdrawiać, a najlepiej zacząć od siebie, bo to nie jest prawdą, że nie można uzdrowić siebie, jeżeli Cokolwiek u siebie naprawi, automatycznie runie ten mur nie do przebycia. Przekonania wtedy idą w gruzy i wtedy dopiero możliwe jest wpływanie na własne ciało. Świadomość z natury jest ukierunkowana na cel. Ona porządkuje rzeczywistość i jeżeli my, wiedząc, że istnieje gdzieś idealny plan naszego ciała i na pewno jest on znany naszej nadświadomości, nawet jeżeli my go nie znamy, a chcemy naprawić coś, co źle funkcjonuje, możemy odwołać się intencyjnie do naszej nadświadomości, naszego osobistego anioła stróża z prośbą o poprawę, z intencją poprawy. I to działa. I my nie musimy niczego absolutnie znać. Ten doskonały model naszego ciała może być nam nieznany, ale my mamy kanał dostępu, naszą prywatną, osobistą czarną dziurę, która nas łączy z rzeczywistością niejawną, ze wszystkimi poziomami naszej świadomości i my możemy to wykorzystać. To jest ten potencjał, który jest dla nas dostępny, ale tylko i wyłącznie wtedy, kiedy pokonamy strach, pokonamy przekonanie, że to jest niemożliwe.
[43:56] - Czyli właściwie współczesna nauka znalazła potwierdzenie tej wiedzy, którą najstarsze cywilizacje propagowały i mówiły o niej od tysięcy lat. O tym, że mamy ciała energetyczne, że mamy różne punkty energetyczne, tak jak jest to wymieniane w medycynie chińskiej, że mamy czakry. Tu kłania się ajurweda i to, że jesteśmy w takim samym stopniu duchowi i fizyczni.
[44:44] - Wszystko jest fizyczne. Nasze ciało organiczne też jest fizyczne i duchowe jednocześnie. Jeżeli już chcemy wykorzystywać tego rodzaju określenie, nasze ciało w gruncie rzeczy to jest bardzo skomplikowany układ pól fizycznych. Każdy atom jest polem fizycznym. Im głębiej zajrzymy w materię, tym mniej zobaczymy w niej tego, co nazywamy substancją.
[45:13] - Tak, ja rozumiem. Tylko ja się chciałam odnieść do tego, oczywiście ja cały czas podkreślam, odnoszę się do tego jako nienaukowiec, że dla mnie to jest bardzo istotne to, że słowa i działania nauki dokumentują to. Oczywiście semantyka robi swoje. Ja jednak mówię ciała fizyczne, ciała nasze duchowe, eteryczne i tak dalej, ale chodzi mi po prostu o to, że gdybym chciała powiedzieć obcesowo, to nauka przyjmuje przynajmniej częściowo do wiadomości, że nie jesteśmy kupą mięsa, najkrócej rzecz ujmując i bardzo dosadnie. I niezwykle mnie to cieszy. Tylko przykrość jest taka w tym wszystkim, że jak wspomniałam, na przykład chociażby podczas wizyty Bertranda Piccarda, on miał cudowne wystąpienie na Politechnice Śląskiej, gdzie wręczano mu doktora honoris causa, głębokie, opowiadające o całej jego drodze, o jego rozwoju, o tym, jak on korzysta z hipnozy. W ramach tej uczelni padło nawet słowo homeopatia i nikt nie mógł się odezwać, zaprzeczając. To było tak nieprawdopodobne, głębokie, mądre wystąpienie, że ja słuchałam bezpośrednio tej transmisji i siedziałam z otwartą buzią, że jest tak sławny, tak znany człowiek, który mówi otwartym tekstem o tych wszystkich zjawiskach, rzeczach, że świadomość ludzka to jest coś więcej, że my się sami ograniczamy i tak dalej. I potem czytamy na temat jego wystąpienia jakieś notatki prasowe i słowa o tym nie ma. Tam jest tylko tyle, że obleciał świat tym samolotem zasilanym energią słoneczną i cała ta wypowiedź jest spłaszczona.
Dla mnie to było tak przygnębiające, jak można w ten sposób postępować. To jest nieuczciwe, jeżeli chodzi o dziennikarstwo i nieuczciwe wobec wszystkich ludzi, którzy myślą inaczej. Myślą tak, jak ty myślisz, jak ja myślę. Jest mnóstwo osób, które się przebudziły i widzą, że coś jest z tym wszystkim nie tak. A jak już ktoś z wielkim nazwiskiem, znany niesamowicie człowiek daje temu wyraz, to się do tego głównego nurtu przedostaje tylko strużka. Jego wypowiedź była jak Nil, a został z tego wpuszczony taki strumyczek górski. I dla mnie to okropnie przygnębiająco działa i strasznie jest mi z tego powodu zawsze przykro.
[48:36] - Jeżeli dzielimy rzeczywistość na fizyczną i niefizyczną, to automatycznie też dokonujemy podziału. I to, co jest niefizyczne, jest podejrzane, dlatego że to fizyka opisuje rzeczywistość. To jest ta właściwa królowa nauk, nawet nie matematyka. Matematyka jest tylko narzędziem. Fizykę znajdziemy wszędzie. Znajdziemy ją w medycynie, w każdym atomie, w każdej cząsteczce. Bo chemia to też fizyka. Medycyna jest fizyką. Biologia jest fizyką.
[49:14] - Tutaj pozwolę sobie spojrzeć na-
[49:16] - Psychologia też jest fizyką.
[49:18] - Myślę, że chyba najbardziej rozumiał to Jung i potrafił korzystać z różnych metod i może dzięki temu miał takie wielkie sukcesy. Pozwolę sobie na sekundeczkę, bo jeden ze słuchaczy pisze: „Wszystko zależy od naszej świadomości i siły intencji, bo są ludzie, którzy przekraczają granice ludzkiej wytrzymałości. Na przykład ludzie morsy.”
[49:48] - Zgadzam się.
[49:49] - Prawda? To się odnosi do tego.
[49:52] - To nie tylko ludzie morsy. Czytałam o ludziach, którzy są w stanie połknąć truciznę. Im to absolutnie nie szkodzi, dlatego że oni są przekonani o tym, że to mu nie zaszkodzi. Tak działa efekt placebo. Jeżeli połkniemy lekarstwo, coś, o czym jesteśmy absolutnie przekonani, że nas wyleczy, usunie dysfunkcję naszego organizmu, to tak się stanie. Jeżeli natomiast weźmiemy antybiotyk i będziemy święcie przekonani o tym, że to jest antybiotyk kupiony w aptece, ale będziemy przekonani, że on nam nie pomoże, to nie pomoże. Nie doceniamy roli własnej intencji, własnego przekonania.
[50:34] - Tak. Znam lekarza położnika, który kiedyś w rozmowie ze mną przyznał mi się, że wielokrotnie już robił w ten sposób, że pacjentkom, które domagały się znieczulenia podczas porodu, wstrzykiwał zwykłą sól fizjologiczną i bardzo często udawało mu się osiągnąć pewien efekt ulgi. Kobiety twierdziły, że przyniósł im ulgę, a im większą „dawkę” dostawały, tym były bardziej przekonane, że on im może pomóc i że na pewno zaraz ulga bólu nastąpi. Przypominam sobie, kiedyś słuchałam wywiadu z profesorem Starowiczem, który też powiedział, że kilkakrotnie w swoim życiu podawał Rutinoscorbin mężczyznom, którzy mieli problemy z potencją i działał tak, że ho, ho, ho. Oczywiście jest to wszystko kwestia naszego przekonania i nastawienia, bo jeśli ktoś uważa, że homeopatia zagraża jego duszy, to wiadomo, że on nie sięgnie po te, przepraszam za ten śmiech, ale to jest ponad moje siły, wysłuchiwanie takich teorii.
[52:18] - W ogóle nie rozumiem, dlaczego homeopatia mogłaby zagrozić duszy, skoro my doskonale wiemy, że to nie jest żadna metoda biochemiczna, lecz biofizyczna i krótko mówiąc, jest to wręcz metoda bioinformacyjna.
[52:33] - Pani doktor, to zaszkodzi duszy na takiej samej zasadzie, jak duszy zaszkodzić może na przykład słuchanie muzyki rockowej.
[52:40] - Ale heavy metal nam szkodzi, dlatego że dezorganizuje strukturę naszej wody komórkowej. Tak że z muzyką też różnie bywa.
[52:50] - Kiedyś zdziwiło mnie, bo pewien lekarz, który wstąpił do zakonu i spodziewałam się, że wypowie się negatywnie na temat homeopatii, idąc w myśl głównego nurtu swojej wiary. Nie, on wprost przeciwnie, z wielkim humorem powiedział, że gdyby duszy chrześcijanina miało zaszkodzić potrząsanie, to wszyscy, którzy jeżdżą tramwajami, szczególnie na linii Zabrze-Ruda Śląska, ewentualnie Chebzie i tamte okolice, to już dawno byliby poganami. Kto tamtędy choć raz przejechał tramwajem, to wie, że człowiek jest cały wytrzęsiony dokumentnie. I skwitował to z humorem. Takie odpowiedzi lubię, bo uważam, że tak daleko idącą, paradoksalnie wręcz rozdmuchaną głupotę, bo trudno tutaj jakichś subtelnych słów szukać, należy zabijać śmiechem albo leczyć śmiechem, jeżeli można się tak wyrazić. Przecież medycyna rozwijała się przez wieki i przez wieki jej rozwój był hamowany na różne sposoby. Zresztą rozwój nauki jako takiej też był hamowany przez Kościół, więc nie ma się co dziwić, że dzisiaj takie są duże animozje między dwiema instytucjami, czyli instytucją nauki i Kościołem. Katolickim czy muzułmańską religią. Natomiast wiem, że księża bardzo chętnie korzystają z tego typu pomocy, bo jak kogoś naprawdę zaboli, to korzysta z każdej pomocy, żeby znaleźć ulgę. Dlatego ja oficjalnie mówię o tym, że obłudy nie cierpię, chronicznie nie znoszę i uważam, że jeżeli ktoś publicznie mówi, że metoda nie działa, to jest to-
[55:26] - Wynik jego przekonania.
[55:28] - To jest wynik jego przekonania. Dokładnie w ten sposób. Mogliby też czasem wykazać się nieco większą powściągliwością w głoszeniu tego typu poglądów, dlatego, że odbiera się w ten sposób wielu ludziom szansę na skorzystanie z medycyny bezpiecznej, holistycznej, która nie czyni szkód w naszym organizmie.
[55:56] - Zgadza się. Ja uważam, że przyszłością jest biofizyka i medycyna informacyjna, natomiast zdecydowanym jestem wrogiem biochemii, dlatego, że każdy związek chemiczny charakteryzuje jemu tylko właściwa charakterystyka drgań i w momencie, kiedy go wprowadzimy do organizmu i zostanie rozprowadzony po wszystkich komórkach naszego ciała, a wiadomo, że procesy, które przebiegają w naszym organizmie, są bardzo często inicjowane dokładnie tą samą substancją. W związku z tym, jeżeli my damy go w nadmiarze, bo musi dojść to lekarstwo w ściśle określone miejsce, więc dajemy duży nadmiar i tam, gdzie on w końcu dotrze tyle, ile powinno go być i pomoże, to zastanówmy się, w ilu miejscach zaszkodzi. Więc biochemia nie jest z całą pewnością sposobem leczenia nieinwazyjnym. Ja uważam, że to jest sposób leczenia, który wręcz szkodzi, o czym się zresztą sama przekonałam na własnym nieszczęściu ciele, jeszcze zanim się zaczęłam interesować świadomością. I czasami są to niestety zmiany trudno odwracalne, ponieważ można nawet w czasie wstecz dokonać zmiany, bo nasza czasoprzestrzeń, mimo że my jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że żyjemy i w czasie, i w przestrzeni, ale tak prawdę powiedziawszy, wszystko to jest iluzoryczne. My żyjemy w wiecznym teraz, a nasza pamięć też jest zakodowana wcale nie w naszym mózgu, tylko poza nim. I my swoje wspomnienia pobieramy dokładnie tak samo jak fale interferencyjne, które wpadają do naszych oczu. My w ten sam sposób wspominamy przeszłość, a żyjemy w wiecznym teraz. Także różnica pomiędzy czasoprzestrzenią a głębszym poziomem istnienia właściwie nie jest jakościowa, ale raczej ilościowa, jeśli chodzi o potencjał.
Tam potencjał się łatwiej realizuje. Tutaj, być może dlatego, że sobie narzuciliśmy tyle ograniczeń, jest nam znacznie trudniej.
[58:26] - Zawsze zastanawia mnie, jak to jest, że ludzie są w stanie bez chwili zastanowienia w ogóle, bez chwili wahania jakiegokolwiek, zaufać tej rzeczywistości wirtualnej, której na przykład wszystkie dane ich firmy zapisane są w chmurze, ale nie są w stanie w żaden sposób spojrzeć na siebie samych w ten sposób, czyli że nasze dane-
[58:59] - Ich dane też są gdzieś w chmurze.
[59:02] - W dużym uproszczeniu, przecież nasza świadomość to też jest zapis danych, powiedzmy też zapisany w jakiejś chmurze, tylko-
[59:16] - Zgadza się i to jest bardzo dobre porównanie, ponieważ każdy z nas ma do tego wszechświatowego banku danych swój indywidualny kod dostępu. W związku z tym pobieramy głównie te informacje, które nas dotyczą. Notabene o tym chociażby również świadczą nasze komórki, które są wyposażone w coś, co my nazywamy receptorami tożsamości albo antygenami zgodności tkankowej. Nasze komórki pobierają informacje z zewnętrznego banku danych za pomocą receptorów tożsamości, więc jeżeli akurat przydarzy nam się coś, że wymienią nam nerkę, jedną, na nerkę dawcy bądź jakiś inny organ, komórki tego organu będą odbierały sygnały z pola dawcy, a nie naszego.
[01:00:15] - Czyli jest coś na rzeczy w tych opowieściach osób, które po przeszczepach przejmowały nagle cechy osobowości swojego dawcy?
[01:00:26] - Owszem, jest w tym bardzo dużo słuszności, jeżeli ktoś jest osobowością silną i potrafi nad tą dodatkową osobowością zapanować. Oczywiście to nie jest żadna osobowość, bo tak prawdę powiedziawszy nasze ja też się znajduje poza naszym ciałem głównie. W naszym ciele znajduje się tylko Ta część naszej świadomości, która jest przez nas wykorzystywana. Cała reszta znajduje się poza nami, w środowisku.
[01:00:57] - Dokładnie tak to sobie zawsze wyobrażałam. Mam jeszcze jedno pytanie: czy z tego punktu widzenia można mówić o tym, że idea istnienia Kroniki Akaszy jest słuszna?
[01:01:16] - Moim zdaniem tak.
[01:01:17] - Że to jest właśnie ten-
[01:01:19] - Inna nazwa, ale w gruncie rzeczy mówimy o tym samym. O wszechświatowym banku danych, z którego czerpiemy wszelkie informacje. Mało tego, my do tego banku danych dostarczamy informacje każdego dnia. Ja jestem święcie przekonana, że te książki, które napisałam, też się tam znajdują.
[01:01:36] - Może w tym sensie Bułhakow miał rację, kiedy w „Mistrzu i Małgorzacie” napisał: „Rękopisy nie płoną, rękopisy są wieczne”.
[01:01:45] - Tak jest, dokładnie.
[01:01:46] - Cała myśl jest zapisana gdzieś w przestrzeni, choć kiedyś miałam przecudny sen, w którym znalazłam się w niewyobrażalnie ogromnej i niewyobrażalnie pięknej bibliotece, ale zauważyłam, że część książek na półkach nie ma jeszcze żadnego napisu na grzbiecie. Te grzbiety były puste. Zapytałam: „Gdzie ja jestem?” Dostałam odpowiedź: „Jesteś w bibliotece nienapisanych książek”. To było przecudne miejsce i myślę, że te nienapisane książki to prawdopodobnie są te książki, które powstały już w wyobraźni autora, natomiast być może jeszcze nie ujrzały światła dziennego. Ale to tylko takie moje spostrzeżenie albo skojarzenie.
[01:02:46] - Albo może jest to tylko pewne miejsce w pamięci, które zostało zarezerwowane na to, co dopiero będzie mogło być zrealizowane i w związku z powyższym efekt tej działalności zostanie zakodowany.
[01:03:03] - O, super, znakomite. Bardzo dziękuję. Bardzo mi się to podoba. To jest fantastyczne wyjaśnienie. Skoro już jesteśmy przy tej tematyce, to jedna rzecz mnie zawsze zastanawiała. Jeżeli my jesteśmy na wszystkich swoich poziomach istnienia dość dobrze dopasowani do siebie, jest kopia, nasze ciała są awersem i rewersem tej samej monety, to skąd może się brać to wrażenie, a pytam o to, bo to się bardzo często powtarza, że ludzie, którzy spontanicznie opuszczają ciało lub też w wyniku śmierci klinicznej znajdują się poza nim, powracając do tegoż ciała, odczuwają wielki dyskomfort. Dosłownie można by tutaj zacytować wypowiedzi takie jak: za ciasny kombinezon, za małe ubranko, jakbym wszedł w komunijne ubranko, nie mogłem się tam zmieścić.
[01:04:14] - Bo rzeczywistość czasoprzestrzenna ogromnie nas ogranicza i stąd się bierze ten dyskomfort. W momencie, kiedy zakosztujemy prawdziwej wolności, w momencie, kiedy wyjdziemy mentalnie poza własne ciało i poczujemy swoją moc, swój potencjał, wejście do ciała odczuwamy jako dyskomfort. Tak jakby część naszych możliwości została nam nagle odebrana.
[01:04:41] - Tak, to tak też można by było rzeczywiście wytłumaczyć. Ja tego nie odczułam, ale wiele osób-
[01:04:52] - Ale z pewnością odczułaś to, że na przykład wtedy, kiedy jesteś poza ciałem, nie jesteś w stanie zorientować się, jakim językiem mówi osoba, z którą się stykasz.
[01:05:07] - Oj tak.
[01:05:07] - Dlatego, że odbierasz to mentalnie i ubierasz tę wiadomość, którą odbierasz, w swoje słowa, nadajesz im słowną formę albo i nie, tylko odbierasz po prostu uczucie.
[01:05:21] - Czyli można powiedzieć, widać tą naszą wielowarstwowość chociażby w tym, że kiedy człowiek znajduje się, już użyję tego sformułowania, w ciele duchowym, poza ciałem fizycznym, to ciało fizyczne jest bezwładne.
[01:05:43] - Ono ma w ogóle wygaszone receptory zmysłowe wtedy. Ale bardzo bym cię namawiała do tego, Beatko, żebyś mimo wszystko starała się unikać tego podziału na fizyczne i duchowe. Wszystko jest fizyczne. Jeżeli będziemy dzielić rzeczywistość jawną i niejawną tak, jakby one były sobie zupełnie obce, podczas kiedy one są wzajemnie ze sobą splątane. Dlatego możemy doświadczać nielokalności, ponieważ jedna i druga rzeczywistość to jest w gruncie rzeczy ta sama rzeczywistość. Tylko tyle, że my nie wszystko jesteśmy w stanie odebrać wtedy, kiedy mamy założone filtry.
[01:06:26] - Tak, rzeczywiście muszę nad tym pracować, bo mam program wgrany taki i używam tych sformułowań. I prawdą jest, że używam ich niepoprawnie i one w gruncie rzeczy nie oddają sensu tego, co chcę powiedzieć. Ale tu ciekawe pojawiło się pytanie jednego z widzów Czy możemy tutaj coś powiedzieć o kontroli umysłu i takim programowaniu osób o słabej psychice? I czy jest jakaś możliwość, żeby się przed tym bronić?
[01:07:11] - Jest, ale to my sami musimy się przed tym bronić. Nie ma na to absolutnie żadnych metod, że tak powiem, wykraczających poza naszą świadomość. Dlatego, że to nasza świadomość, stan naszej świadomości stawia barierę przeciwko obcym wpływom. Mówimy tutaj tak wiele o przekonaniach. Przecież w momencie, kiedy wchodzimy w interakcję z drugim człowiekiem, osoba silniejsza jest w stanie przekonać osobę słabszą o swojej racji nawet wtedy, kiedy tej racji nie ma. Widzimy to w polityce, widzimy to w biznesie, widzimy to w handlu.
[01:07:52] - Co gorsza, ja sobie pozwolę tutaj dodać, że my jesteśmy też zaprogramowani na autorytety i z jednej strony bankowcy, te instytucje nadzoru finansowego i tak dalej, postrzegane są jako instytucje, które zatrudniają fachowców, zapewniają bezpieczeństwo, badają rynki i tak dalej. A koniec końców te same instytucje właśnie tutaj, w ramach tego czarnego łabędzia, czyli tej rzeczy, która się dzieje zupełnie nagle i niespodziewanie, popadają w ruinę. Dzieją się krachy giełdowe, miliony ludzi tracą swoje oszczędności i po chwili słyszymy, że przecież oni przewidywali, ostrzegali. I kolejny program jest wgrywany jakby jeden na drugi. To zanurzanie się w tych autorytetach i wydaje mi się stopień pewnej komplikacji niektórych zagadnień, jak na przykład chociażby te bankowe, powoduje, że my jesteśmy, a przynajmniej większość z nas, stają się bezwolni. Jesteśmy bezwolni.
[01:09:18] - Ale nie demonizujmy tego. To my sobie ustawiamy, kto jest naszym autorytetem. Jeżeli ja na przykład postanowię sobie, że lekarz jest dla mnie autorytetem, to wykonam każdą jego instrukcję i nie będę się zastanawiała, czy to mi zaszkodzi, czy nie. Ale w momencie, kiedy mam jakąś wiedzę na ten temat, nawet jeżeli nie jestem medykiem, nie jestem specjalistą, ale coś na ten temat wiem, jestem w stanie zakwestionować jego autorytet. W związku z tym wiedza w gruncie rzeczy wyzwala nas z niewoli przesądów i z niewoli autorytetów również. Wiedza jest ogromnie ważna.
[01:10:03] - Kiedyś bodajże chyba Maria Skłodowska-Curie powiedziała, że im więcej wiemy, tym mniej się boimy.
[01:10:12] - Dokładnie.
[01:10:13] - I to jest fantastyczne i prawdziwe. Tyle tylko, że każdy człowiek kroi sobie tą swoją rzeczywistość jakby na własną miarę. Bo dla mnie niepojętą jest rzeczą, że dzisiaj, kiedy mamy przez jedno kliknięcie w komputer albo w klawiaturę telefonu dostęp do ogromnej ilości informacji, niektórzy ludzie-
[01:10:48] - Gubią się.
[01:10:50] - Raz, że się gubią, a dwa, że jedyne co ich interesuje, to oni sobie oglądają zdjęcia piesków, kotków i tyle.
[01:11:00] - Mnie się wydaje, że my po prostu nawet szukając w internecie czegokolwiek, to jesteśmy automatycznie kierowani do tego, z czym rezonujemy. Więc jeżeli na przykład jesteśmy zwolennikiem teorii spiskowych, że wszyscy dookoła przeciwko nam się sprzysięgli po to, żeby nas pogrążyć, to my będziemy na takie strony trafiać. Podczas swojej pracy zawodowej zorientowałam się, że wtedy, kiedy szukałam rozwiązania, właściwie te rozwiązania pojawiały się jak gdyby same, nie wiadomo skąd. Czyli przez cały czas my mamy kontakt z niejawnią sferą istnienia i ona nam podsuwa to, co my oczekujemy, że chcemy dostać, tak jakby spełniała nasze życzenia.
[01:11:54] - Czasami ta pewna synchroniczność pojawiania się tematów w naszym życiu jest zdumiewająca, bo oczywiście jest to drobny i być może niewiele znaczący przykład, ale wczoraj rozmawiałam z mężem, bo jesteśmy świeżo po lekturze książki „Czarny łabędź” Nassima Talba i rozmawialiśmy właśnie o tym zjawisku. I weszłam na Facebooka i pierwsze zdjęcie, jakie mi się pokazało, to ktoś ze znajomych wrzucił filmik, gdzie dwa czarne łabędzie karmią tam jakieś inne zwierzątka, chyba rybki. I to jest oczywiście drobiazg, ale zakończyliśmy tą rozmowę. Pierwszy obraz, jaki zobaczyłam, to były właśnie czarne łabędzie. Także ja w to wierzę i chciałabym poprosić, skoro już weszłyśmy w ten temat, to może pójdźmy tą drogą. Czy to jest rzeczywiście tak, że my do tego stopnia przyciągamy i kreujemy- To wszystko, co nas otacza, że kiedy znajdujemy się poza ciałem, w tej przestrzeni-
[01:13:11] - Tworzymy dokładnie to, co spodziewamy się zobaczyć. Dlatego właśnie zaczęłam dzisiaj to, co chciałam przekazać od sposobu, w jaki jesteśmy połączeni z niejawną sferą istnienia. Jeżeli każdy z nas zda sobie sprawę z tego, że każda komórka naszego ciała, każdy atom naszego ciała i również nasze ciało jako całość jest połączone z niejawną sferą istnienia, to automatycznie mamy pełną świadomość tego, że to, czego chcemy, niejako pojawi się na zasadzie proście, a będzie wam dane. To, czego potrzebujemy, automatycznie z tamtej bazy danych do nas, do naszego umysłu przyjdzie tak jakby nieproszone. Na tym polega rezonans. Rezonujemy z tym, o czym myślimy. Rezonujemy z tymi ludźmi, jakimi sami jesteśmy. I nawet teraz, tutaj, w czasoprzestrzeni też się można o tym przekonać. Przyjrzyjmy się naszym partiom politycznym. Ludzie, którzy się gromadzą w poszczególnych partiach, są jakby z jednej sztancy odlani, co zwłaszcza widać w PiS-ie.
[01:14:32] - Tak, zdecydowanie. Oni mówią jednym głosem, myślą jedną myślą, mówią jednym głosem.
[01:14:40] - Narodowcy mówią jednym głosem. Zwolennicy Korwina-Mikke mówią jednym głosem. To są ludzie, którzy po prostu ze sobą mentalnie rezonują. Oni są kompatybilni, dlatego razem się gromadzą. A jeszcze silniej zaobserwujemy to na głębszym poziomie istnienia.
[01:15:00] - Bo widać właśnie, że po prostu są osoby, które mają bardzo silne, nie wiem, jak to określić, czy pole, czy zdolności przywódcze. Ci liderzy po prostu.
[01:15:18] - Nie. Naprawdę Kaczyński nie jest strategiem. Kaczyński nie jest przywódcą. On znakomicie manipuluje emocjami. On jest psychomanipulatorem i gromadzi ludzi, którzy myślą podobnie jak on. On daje ludziom to, czego oni oczekują. Satysfakcję. Każdy pragnie satysfakcji.
[01:15:41] - Satysfakcję z tego, że są tacy, jacy są.
[01:15:45] - Oni są dowartościowani przez niego. Ja się nie czuję przez niego dowartościowana, bo ja jestem gorszy sort, ale ten lepszy sort się czuje dowartościowany. Mało tego, oni są święcie przekonani, że on temu gorszemu sortowi da popić i popalić i oni się z tego cieszą, ponieważ oni są równie mściwi jak on.
[01:16:05] - No tak, to są całe konstrukty ogromne, które pojawiają się i jeśli ktoś się chwilkę, chociaż nad tym zastanowi, to zda sobie sprawę, że poparcie, jakie uzyskały takie postacie, chociażby jak na przykład Hitler i Stalin, przecież oni się nie wzięli z niczego.
[01:16:31] - Dokładnie. Oni zostali wypromowani przez ludzi takich jak oni.
[01:16:37] - Ale to, że osiągnęli tak ogromny sukces, bierze się ze starej zasady Huny: karmisz to, o czym myślisz. Więc mieli to poparcie i zdobywali sobie kolejnych popleczników w ten sposób, że było bardzo dużo ludzi, którzy myśleli tak jak oni, co daje pewien obraz całego narodu. Przynajmniej moim zdaniem. Mogę się mylić.
[01:17:04] - Nie, to znaczy całego narodu nie, bo jednak w każdym narodzie ludzie się troszeczkę różnią między sobą. Ja nie jestem zwolenniczką generalizowania tego rodzaju zjawisk i w każdym narodzie są jednak pewne odłamy. Rzecz polega na tym, żebyśmy się nauczyli razem wspólnie koegzystować, nie depcząc się nawzajem po odciskach. Ale to jest właśnie najtrudniejsze dla ludzi. Zwierzęta sobie z tym lepiej radzą.
[01:17:39] - Tak, ja to obserwuję. Przepraszam za to porównanie, bo nie chcę nikogo dotknąć, ale jak wspominałam od dwóch tygodni mam tutaj w domu małe szczeniątko, a wcześniej kot rezydent dziewięć lat u nas mieszkał i każdego dnia obserwujemy, jak te stosunki między nimi się układają, bo zaczęło się bardzo burzliwie, a w tej chwili każdego dnia metodą małych kroczków, jakichś drobnych ustępstw. I ja myślę i jestem głęboko przekonana o tym i wierzę w to, że chłopaki się dogadają. Także myślę, że częściej zwierzęta są w stanie określić te zasady istnienia i koegzystencji wzajemnej niż ludzie. Być może my po prostu jesteśmy w jakiś sposób niszczeni własną ambicją.
[01:18:34] - Nawet międzygatunkowe się zwierzęta znakomicie ze sobą dogadują. U nas w domu w pełnej zgodzie funkcjonował królik z psem. Mało tego, pies nawet poczuł się opiekunem dla królika. Zaakceptował go jako członka swojej rodziny.
[01:18:54] - Być może właśnie to bierze się stąd, że my mamy ambicje, snujemy wielkie plany i wydaje nam się, że jesteśmy-
[01:19:07] - Niczym złym. Ambicja Powinna być trzymana w ryzach. Chciwość powinna być trzymana w ryzach. Agresja powinna być trzymana w ryzach.
[01:19:18] - Tak.
[01:19:19] - I tego się nie uzyska za pomocą przepisów prawnych. Człowiek sam nad tym musi popracować.
[01:19:26] - Oczywiście najlepszym przykładem są tak zwane zasady wiary, stosowane w różnych religiach i nasza obserwacja na temat tego, jak wyznawcy tychże religii daleko posuwają się w odstępstwach od tych zasad.
[01:19:48] - To nie są odstępstwa. To jest sztuka interpretacji.
[01:19:52] - Och, no tak. Pojawiło się ciekawe pytanie. Jak można rozwinąć w sobie telepatię i czy to jest takie proste jak empatia? Czy druga osoba, o której myślimy, musi mieć otwarty umysł i myśleć też o nas?
[01:20:15] - Niekoniecznie. Ja na przykład jestem w stanie się zorientować kto, kiedy o mnie myśli, dlatego, że po prostu odbieram ten sygnał. Trudno mi jest powiedzieć, skąd wiem. Po prostu wiem.
[01:20:31] - Ależ bardzo wiele osób doświadczyło w swoim życiu takich sytuacji i są to osoby również absolutnie niezanurzone w pewnych nurtach, które tutaj dzisiaj omawiamy, że myśl o kimś, bierze telefon, żeby do tej osoby zadzwonić i w tym momencie ten telefon w ręku dzwoni i to jest dokładnie ta osoba.
[01:21:00] - I zwierzę doskonale wie, kiedy jego, nazwijmy to tak, pan wraca do domu nie dlatego, że się zbliża określona godzina, tylko po prostu zwierzę wie, że on właśnie wraca.
[01:21:14] - Swoje przykład ze swojego podwórka podam, bo ja dosyć aktywnie ratuję zdjęcia w Photoshopie wielu znajomym i zdarza mi się coś takiego, że na przykład śpię i nagle pojawia mi się w głowie czyjeś nazwisko, najczęściej jakiejś dziewczyny. I co się okazuje? Właśnie ta dziewczyna napisała do mnie na Messengerze albo pisze jakoś później w ciągu dnia, że właśnie potrzebuje zdjęcie uratować.
[01:21:44] - Myślę, że takich przypadków jest więcej. My jesteśmy cudownie wyposażeni w przeróżne możliwości i narzędzia, tylko albo nie potrafimy, albo obawiamy się z tychże możliwości korzystać.
[01:22:07] - Ja tutaj uzupełnię tę wypowiedź, bo padło pytanie, czy możemy rozwijać telepatię. My jej wcale nie musimy rozwijać. Telepatia, tak jak pozazmysłowe postrzeganie, to jest fundamentalna funkcja życiowa, nawet nie powiem biologiczna, życiowa, ponieważ życie nie ogranicza się tylko i wyłącznie do form biologicznych. I jeżeli nie postawimy telepatii czy postrzeganiu zmysłowemu tamy, to my z niej możemy bez problemu korzystać. Dopiero w momencie, kiedy zablokujemy w sobie odbiór sygnałów podprogowych, wtedy one nigdy do nas nie dotrą. Jeżeli ktoś ma problem z odbiorem sygnałów podprogowych, to ja bym sugerowała pierwsze doświadczenia wykonać w ramach radiestezji, dlatego że radiestezja to jest pozazmysłowe postrzeganie ze wskaźnikiem. Niezależnie od tego, czy się używa wahadełka, czy się używa różdżki, różdżka zasygnalizuje nam, w jaki sposób nasze ciało zareagowało na coś, co nas interesuje. I reakcja naszego ciała jest jednocześnie sygnałem, jakiego rodzaju informacja do nas dotarła. Więc jeżeli zadamy pytanie i zareaguje na to w sposób przez nas umówiony, tak jakbyśmy się umawiali z wahadełkiem, że jeżeli odpowiedź brzmi tak, to wahadełko tak się zachowa. Jeżeli odpowiedź brzmi nie, zachowa się inaczej.
Nasze własne ciało da nam sygnał, jaka jest odpowiedź, która przyjdzie do nas z niejawnego poziomu istnienia. Bo to jest nasza fundamentalna funkcja życiowa, która gwarantuje nam odbiór sygnałów ze środowiska, przetrwanie, wszystko to, co nam jest do życia potrzebne. Dlatego nie trzeba tego rozwijać. Trzeba po prostu trenować, żeby te kanały komunikacyjne przetrzeć, bo one istnieją. Każde z nas je ma.
[01:24:23] - Ja tylko pozwolę sobie tutaj dodać, że w przypadku takiej pracy, żebyście państwo uniknęli mojego błędu, na początku, kiedy uczyłam się, można powiedzieć, czy też podejmowałam różne próby pracy z wahadłem, to zdarzył mi się taki dość zabawny incydent, ponieważ poprosiłam męża, żeby przygotował mi trzy identyczne filiżanki. W jednej woda osolona, w drugiej woda z cukrem i w trzeciej zwykła woda mineralna. Było mi przykro, bo ćwiczyłam i dopiero później zdałam sobie sprawę Ja po prostu źle zadałam pytanie, dlatego że formułując to pytanie w zły sposób po prostu nie sformułowałam i był to poważny błąd.
[01:25:30] - Nie wolno używać sformułowania negatywnego.
[01:25:35] - Nie użyłam negatywnego po prostu. „Wskaż słodką wodę” zamiast „wodę, w której jest cukier”. Powiedziałam: „Wskaż słodką”. Wahadło owszem, eliminowało tą filiżankę, w której była woda z dużą ilością soli. Ale przecież i woda z cukrem, i woda mineralna jest to słodka woda, tak?
[01:26:00] - Tak.
[01:26:00] - Dlatego ta moja głupia wpadka, która mi się przytrafiła podczas tych ćwiczeń, dobrze by było, żeby była rodzajem ostrzeżenia. Po prostu te pytania muszą być sformułowane dość jednoznacznie. To z mojej strony taka uwaga.
[01:26:23] - To jest ważna wskazówka. Poza tym, co jeszcze warto wiedzieć, ponieważ my się poruszamy w przestrzeni wariantów w naszym życiu, dokonując decyzji, jeżeli mamy wątpliwości, jaką decyzję podjąć, to też warto zapytać się swojej intuicji, czyli swojego głębszego poziomu świadomości. Jeżeli odpowiedź nie wpłynie bezpośrednio do naszego umysłu, to wtedy warto skorzystać z pomocnika, czyli wahadełka na przykład.
[01:26:56] - Tak.
[01:26:57] - Wahadełko wtedy odpowie nam, w jaki sposób zareagowało nasze ciało, a nasze ciało zawsze zareaguje prawidłowo, bo to ono odbiera przede wszystkim sygnał.
[01:27:07] - Tutaj padło jeszcze ciekawe pytanie, że bardzo często w mediach słyszy się o głupocie ludzi, którzy robią bardzo niemądre i złe rzeczy. Skąd się to bierze, że moralność nie dotyka tych osób? I czy to jest rodzaj uodpornienia u tych osób?
[01:27:27] - Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Nie wiem.
[01:27:30] - Ja się też nad tym zastanawiałam.
[01:27:33] - Z całą pewnością jest to kwestia stanu świadomości, ale skąd się bierze odporność na tego rodzaju sygnały, czy też brak wrażliwości? Trudno mi powiedzieć, bo to jest swojego rodzaju, moim zdaniem, dewiacja, bo każda istota żywa, czy w ciele biologicznym, czy też w ciele, jak to chcą ezoterycy, duchowym, zawsze łaknie bodźców. I jeżeli na przykład chcemy się uwrażliwić na bodźce podprogowe, to zawsze staramy się wyciszyć te wszystkie bodźce, które mogą do nas dopływać z otoczenia, staramy się pogrążyć w ciszy. Więc wydaje mi się, że takie uniewrażliwienie się może być również spowodowane natłokiem bodźców.
[01:28:36] - Tu by mogło być rzeczywiście wiele na rzeczy, bo jeśli chodzi o, podam skrajny przypadek, ale historie seryjnych morderców, to ci ludzie raz, że mieli zwykle bardzo trudne doświadczenia w dzieciństwie. Oni nie mieli takiego spokoju, komfortu psychicznego, bezpieczeństwa. Oni stworzyli sobie po prostu taką rzeczywistość wrogą sobie. Oni często wspominają, że otrzymywali komunikaty zewnętrzne i nie myślę, żeby to było kłamstwo czy jakiś wymysł, że do nich napływały takie właśnie informacje, że: zadziałaj tak, zrób to. I oni byli tymi informacjami, tymi głosami bombardowani po prostu. Jakby zupełnie ktoś, nie wiem, czy jakaś część nich samych, czy coś z zewnątrz pragnęło zagłuszyć, użyję tego sformułowania, zagłuszyć ich sumienie, zdrowy rozsądek, cokolwiek, jakieś normy, w których byli mimo wszystko wychowywani. Ciągle otrzymywali jeden impuls albo pod postacią obrazu lub czegoś, powiedzmy głosów, które słyszeli wokół siebie lub wewnątrz siebie. I być może to jest rzeczywiście to, że nadchodzi taki moment, gdzie jest zmęczenie materiału i ta osoba robi to, co podpowiadają jej te obrazy, głosy, które ją bombardują w ten sposób.
[01:30:37] - Tutaj jeszcze może wejść jeden aspekt. My nie tylko jesteśmy istotami wielopoziomowymi, ale my jesteśmy częścią pewnej struktury fraktalnej, świadomościowej struktury fraktalnej, czyli przy tym samym kodzie dostępu do zasobów bazy danych wszechświata, my jak gdyby wcielamy się w różne ciała. Znaczy nie jak gdyby, dokładnie wcielamy się w różne ciała organiczne. W związku z tym, w momencie, kiedy coś nam nie wychodzi w danym życiu, my możemy korzystać z doświadczenia wszystkich pozostałych egzystencji. A każda z tych egzystencji toczyła się w zupełnie różnych warunkach, zróżnicowanych, ponieważ naszym zadaniem jest zbieranie doświadczeń właśnie w coraz to nowych warunkach. Bo im większa jest baza danych, tym później większy potencjał kreacyjny. I jeżeli w danym życiu nam coś nie wychodzi, możemy korzystać z takiego swojego odgałęzienia swojej struktury świadomościowej, która w danych okolicznościach poradziłaby sobie niekoniecznie lepiej, ale nie miałaby wątpliwości, co zrobić. Doświadczenia na pewno mieliśmy różne. Wschodnie wierzenia religijne nam podpowiadają, że to są reinkarnacje. Można to nazwać reinkarnacjami, bo jeżeli przygotowujemy sobie ciało do zasiedlenia, musimy dostroić jego receptory tożsamości do naszego sygnału, bo inaczej go nie odbierze.
Czyli jeżeli wypróbowujemy różne ciała w różnych warunkach, to te egzystencje w tych różnych ciałach składają się na naszą wypadkową osobowość.
[01:32:46] - Czyli z której strony by na to nie spojrzeć, my po prostu jesteśmy sumą wszystkich swoich doświadczeń.
[01:32:56] - Wszystkich swoich doświadczeń, wszystkich swoich kreacji.
[01:33:00] - Tutaj kolejne pytanie: czy sceny i sytuacje w snach są wytworzone losowo, czy to jest celowo zaprogramowane przez istoty, które chcą nam przekazać wiadomość we śnie i nawet jakieś, powiedzmy, tutaj jest to nawiązanie również do snów proroczych. Jeżeli jesteśmy tą bazą, nasza świadomość byłaby tą chmurą, w której są zapisane dane, to czy istnieje możliwość, że wpływają na to inne bazy danych, inne chmury danych, które są wokół nas i stanowią tą całość?
[01:33:39] - Nie. Przede wszystkim wpływają na nas nasze bazy danych. Jeżeli w innych, nazwijmy to wcieleniach, mieliśmy nieprzyjemne doświadczenia, to możemy je odbierać jako wspomnienia reinkarnacyjne. Jeżeli mamy jakiś problem, z którym się borykamy, a niezupełnie go sobie uświadamiamy, może on nam się objawić tak jak podczas podróży mentalnej. Podczas podróży mentalnej my jesteśmy właściwie całkowicie obnażeni. Możemy zobaczyć, doznać, przekonać się, zobaczyć siebie od strony, która nam się wcale nie musi podobać. I to samo jest we śnie. Nad snem nie mamy kontroli. W związku z tym we śnie możemy spotkać się z osobą, z którą chcieliśmy nawiązać kontakt. Możemy spotkać się nawet z osobą zmarłą, z którą chcielibyśmy nawiązać kontakt i sposób relacji z tą osobą może nam uświadomić, na czym polega nasz problem.
Nasze sny są po prostu zwierciadłem, mówiąc tak bardzo poetycko, naszej duszy.
[01:34:55] - Mnie się czasami też wydaje, że bardzo istotne jest tutaj zjawisko archetypu i że nasza świadomość jest niezwykle sprawna, jeśli chodzi o ich używanie. Stąd nie bez kozery mamy takie sny, które wiążą się tematycznie z naszymi przeżyciami i z osobami oraz ich stosunkiem do tych przeżyć. Czyli na przykład mąż, który zdradza żonę, ma we śnie obraz swojej babci, która słynęła ze szczególnie surowych obyczajów i ona w tym śnie objawia się jako, użyję uproszczenia, wyrzut sumienia.
[01:35:53] - Można to tak interpretować, ale również moim zdaniem, tutaj ja się będę swoimi doświadczeniami kierować, dla mnie sny były niejednokrotnie, niekoniecznie sny, bo w momencie, kiedy pracowałam nad jakimś zagadnieniem, to miałam takie okresy, kiedy, jak to się ładnie określa, świat ginął mi z oczu. Podobno w tym okresie nawet byłam w stanie rozmawiać. Z tym że nic nie zostawało w mojej pamięci z tej rozmowy. Natomiast w momencie, kiedy wychodziłam z tego stanu, miałam zawsze gotowe rozwiązanie problemu, nad którym pracowałam. I nie była to wcale podróż świadoma, bo dla mnie to było tak, jakby się czas zatrzymał.
[01:36:42] - Ja myślę, że to są te największe chwile naszego skupienia, które gdzieś też mają swoją skalę, bo może to być skala ogromnych rozwiązań i możliwości, czyli powiedzmy skala geniuszu, kiedy my rozwiązujemy ogromne problemy naukowe, życiowe, problemy egzystencjonalne, przeróżne. I w nieco mniejszej skali mnie się to zawsze kojarzy z tym skupieniem małego dziecka, które kiedy tak się zafiksuje, nie wiem, na układaniu klocków, puzzli czy kolorowaniu, czy rysowaniu, to rzeczywiście dla-
[01:37:27] - Nic do niego nie dociera.
[01:37:29] - Nic. Dziecko jest zupełnie W innej rzeczywistości. Rodzice się czasami pieklą o to, ale fakt jest faktem, że podobno były badania robione w tym kierunku, gdzie dziecko w trakcie zabawy było podłączone do aparatury i okazywało się, że w momencie tego stanu kompletnego odłączenia się od otaczającego świata i zanurzenia w tej jednej czynności obraz pracy mózgu był dokładnie taki sam, jak w głębokiej medytacji mają mnisi, na przykład buddyści.
[01:38:17] - Czyli pełna synchronizacja półkulowa. Koharencja kwantowa, mówiąc bardziej naukowo. Wszystkie komórki pracowały w jednym rytmie.
[01:38:31] - W ogóle mnie się wydaje, że ciągle nie doceniamy roli synchronizacji obu półkul.
[01:38:40] - Ale my jej używamy nawet wtedy, kiedy o tym nie wiemy. Ja się o tym przekonałam dopiero wtedy, kiedy się zainteresowałam świadomością. Na dobrą sprawę nawet nie zdawałam sobie sprawy w czasie mojej pracy zawodowej, że medytuję. Dopiero później sobie to uświadomiłam. Kiedy przeczytałam po wielu latach Moena, to zorientowałam się, że te moje okresy wymiksowywania się z rzeczywistości trochę przypominały mi jego wizyty w sali wspaniałych pomysłów czy coś w tym rodzaju. Tak to chyba określił. Ale on to robił świadomie, a ja to robiłam nieświadomie i właściwie powracałam do rzeczywistości z takim dziwnym uczuciem spadania z dużej wysokości, tak jakbym spadała we własne ciało.
[01:39:39] - Muszę się przyznać publicznie, że mnie się też parę razy to zdarzyło, że kiedy miałam moment ogromnego skupienia i pracowałam nad czymś, powrót do rzeczywistości był dokładnie jak uczucie spadania. Do tego stopnia, że kiedyś jak najbardziej fizycznie złapałam się swojego fotela przed komputerem, bo miałam wrażenie, że spadłam z góry i muszę się złapać tego mebla, żeby odzyskać równowagę. Naprawdę silne uczucie spadania.
[01:40:26] - To są właśnie dowody naszego wielopoziomowego funkcjonowania. Namacalne. Nikt nam nie musi tego tłumaczyć. Trzeba się tylko zastanowić, dodać dwa do dwóch i nie robić z tego pięciu.
[01:40:45] - Przede wszystkim zgodzę się z tym, że wielka szkoda polega na tym, że rozdzielone są pewne tematy: ezoteryka, mistyka, nauka. Jeśli ktoś interesuje się tymi trzema naraz, to zdaje sobie sprawę, że wiele zagadnień opisywanych w jednej, drugiej, trzeciej to jest tylko semantyka. To się różni wyrażeniami, ale sens jest dokładnie ten sam.
[01:41:24] - Przecież ja dokładnie o tym piszę w swoich książkach. Wykazuję, że niezależnie od tego, czy na te same zagadnienia spojrzymy z punktu widzenia mistycyzmu — wolę powiedzieć mistycyzmu, bo religia to już jest wykoślawiony mistycyzm — czy z punktu widzenia nauki. Nauka notabene też jest wykaślawiona, też indoktrynuje nam umysły w stopniu wręcz niewyobrażalnym. Czy spojrzymy z punktu widzenia ezoteryki, w gruncie rzeczy zawsze mówimy o tym samym. I ja myślę, że kiedyś te wszystkie niby zupełnie rozrzucone i od siebie odseparowane dziedziny zdobywania wiedzy w końcu się spotkają i okaże się, że w gruncie rzeczy powinny się wspierać, a nie zwalczać.
[01:42:15] - Mam nadzieję, że to się stanie jak najprędzej, bo znaleźliśmy się w bardzo szczególnym momencie kryzysu wielu wartości, pojęć i tego, co przez dziesięciolecia było istotne. To wszystko się przewartościowało, zmieniło. Jeśli te dziedziny nie spotkają się w tym jednym konkretnym miejscu i nie stworzą nowej wartości, to moment, w którym mogą wypełnić pewną lukę powstającą na naszych oczach, może ta szansa umknąć, żeby to połączenie wypełniło miejsce istotne dla człowieka i stało się jedną wspólną humanistyczną wartością.
[01:43:22] - Ale to wszystko zależy od nas. To my podzieliliśmy świat, to my podzieliliśmy nas samych. Mało tego, tak jak nie potrafimy ze sobą również współpracować, bo przecież na dobrą sprawę ja w swoich książkach wykazuję, że wiedza stanowi Pewną koherentną całość. Niezależnie od tego, którą drogą będziemy szli, zawsze powinniśmy dotrzeć do tego samego celu. Mało tego, powinniśmy nauczyć się ze sobą współpracować. Dlaczego nasze państwo jest teoretyczne? Ponieważ nie współpracujemy ze sobą ani między instytucjami, ani w ramach jednej instytucji.
[01:44:06] - Niestety, szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie. Zgubiło nas to już niejeden raz, a dalej nie wyciągamy żadnych wniosków i to jest straszne. Pozwolę sobie na kolejne pytanie: jak się ma do obecnego tematu pojęcie zbiorowej świadomości?
[01:44:32] - To jest pojęcie też można powiedzieć wielopoziomowe, bo zbiorową świadomością może być świadomość danej społeczności, nawet danego narodu, a również świadomość całej ludzkiej populacji. Również takim pojęciem jest świadomość całego ekosystemu życia, bo my też z ekosystemem tworzymy jedną całość.
[01:44:59] - Myślę, że dobrze by to wszystkim zrobiło, gdyby ludzkość tak chętnie mianująca się koroną stworzenia, zdawała sobie sprawę, że jesteśmy niczym ponad część właśnie tego ekosystemu i że planeta nasza jest po prostu żywą istotą, która z nami przez cały czas wchodzi w takie czy inne relacje, określa zasady.
[01:45:35] - Ona nawet nie wchodzi w relacje czy określa zasady. My z niej czerpiemy siły życiowe. Przecież ta kundalini, która nam się tak ślicznie owija wokół kręgosłupa, jest również charakterystyczna dla Ziemi, co wykazały mentalne podróże w głąb Ziemi, do kryształu jądra Ziemi. Jeżeli ktoś się zapozna z książkami Moena, gdzie relacjonuje wieloosobowe mentalne podróże po to, żeby się zorientować, że nie są to żadne halucynacje, wymysły, tylko przeżywają dokładnie to samo, bo później porównywali swoje relacje, to jednocześnie dowiadujemy się, że nasza planeta w pewnym stopniu jest żywa, bo przecież ona też jest w stanie dynamicznym, w stanie dynamicznej równowagi i my z nią powinniśmy trwać w stanie dynamicznej równowagi, bo właściwie dla całego wszechświata charakterystyczna jest równowaga, nic innego, tylko równowaga. Wszystko, cokolwiek równowagę zakłóca, jest czymś, co możemy określić jako zło, dlatego, że to powoduje opór. Każde zakłócenie powoduje opór i w momencie, kiedy nie ma harmonii pomiędzy ekosystemem i nami, dochodzi do tego, że my niszczymy środowisko i zniszczyliśmy je w tej chwili w tak wielkim stopniu, że nie mamy rozeznania, czy uda nam się cofnąć te zmiany. Chociaż teoretycznie być może bylibyśmy w stanie to zrobić, ale nawet nie jesteśmy w stanie określić, kiedy to już jest za pięć dwunasta, kiedy już później nie będzie możliwości cofnięcia się. Nie jesteśmy pierwszą cywilizacją na Ziemi. Przed nami były inne, które wyginęły. Pozostały nam po nich tylko ślady.
[01:47:40] - Ja jestem romantyczką i w moich oczach Gaja jest żywą istotą i bardzo odczuwam silną więź z tą planetą. Natomiast nawet ludzie, którzy nie mają za grosz takiego podejścia jak moje — choć oczywiście ja nie mówię, że ono jest idealne — ale ludzie wykorzystujący bez różnych zahamowań tę planetę powinni sobie przecież zdawać sprawę z tego, że to, co się dzieje na Ziemi, odbywa się w swego rodzaju obiegu zamkniętym. I cokolwiek tutaj wylejemy chemicznego, brudnego i niszczącego homeostazę tej planety, to do nas wróci. Dokładnie to do nas wróci.
[01:48:48] - Ale nie tylko Ziemia na nas wpływa. Pozostajemy w infoenergetycznych reakcjach z planetami naszego układu i prawdopodobnie nie tylko z planetami naszego układu, bo przecież te inne galaktyki, które nas otaczają, włącznie z naszą Drogą Mleczną, też mają na nas wpływ. Mało tego, jesteśmy bardzo silnie połączeni z czarną dziurą naszej galaktyki. My jesteśmy częścią tego układu i to bardzo maleńką. Wydaje nam się, że jesteśmy koroną stworzenia, ale wcale nie jesteśmy. Jesteśmy, można powiedzieć, jak cząstka piasku na pustyni.
[01:49:37] - Niestety to sformułowanie „korona stworzenia”, „rozmnażajcie się i czyńcie sobie ziemię poddaną” zostało Jeśli powiem, że jest nadinterpretowane, to nie powiem nic.
[01:49:54] - Jest nadinterpretowane. Mało tego, wprawia nas to w pewną dumę, butę wręcz, że my jesteśmy tacy wyjątkowi. Nie jesteśmy wyjątkowi. Jesteśmy jedną z wielu form życia, wcale nie lepszą niż inni, a nawet powiedziałabym, że pod wieloma względami dużo gorszą. Bo jeżeli poczytamy sobie o kontaktach Monroe z istotami z innych systemów życia, to my na ich tle bardzo nieszczególnie się prezentujemy. Jesteśmy skłóceni wzajemnie, skaczemy sobie nawzajem do gardeł, najchętniej byśmy się wszyscy wyrżnęli. A to nie jest zasada współżycia zgodnego. Cały wszechświat działa na zasadzie równowagi, a więc harmonijnego współżycia. Stale jesteśmy z tą zasadą w stanie wojny.
[01:50:58] - To jest właśnie być może odpowiedź na pytanie, czemu przedstawiciele innych cywilizacji nie objawili się nam, nie nawiązują z nami oficjalnych kontaktów.
[01:51:10] - Ja tam się wcale nie dziwię.
[01:51:12] - Ja też. Dlatego myślę, że takie refleksje i wysyłanie różnych informacji w kosmos, oczywiście możemy dać znać o sobie. Tylko nie dziwmy się, że jeśli ktoś na wyższym poziomie rozwoju, przede wszystkim etycznego, moralnego, społecznego, spojrzy na to, co robią mieszkańcy tej planety, to wiadomo, każdy sobie dobiera na swoją miarę. Powiedziałyśmy tutaj, że przyciągamy to, co jest do nas podobne. To może lepiej rzeczywiście nie wysyłajmy tych listów w kosmos, bo jak my sobie tu przyciągniemy takich podobnych do nas, to będzie „Wojna światów”.
[01:52:05] - Ja myślę, że takich podobnych do nas, jeżeli nawet gdzieś są, to gdzieś daleko od nas. Natomiast akurat przypomniała mi się książka z Marketa, którą kiedyś czytałam. Nie pamiętam w tej chwili jej tytułu. Jest ona napisana przez prostego ogrodnika, który miał okazję się spotkać z istotami z innego systemu życia, które go zabrały. Nawet pozwoliły mu zostawić wiadomość dla rodziny, że po pewnym czasie wróci i rzeczywiście go odstawiły z powrotem i on udał się z nimi na ich planetę. Najprawdopodobniej cała ta podróż odbyła się na zasadzie teleportacji, to znaczy podróży w gruncie rzeczy mentalnej, z odtworzeniem jego ciała na tej planecie, na którą się udali. I co ta książka, jakie informacje przekazała? Przede wszystkim to, że jesteśmy częścią większego systemu istnienia, nieograniczającego się tylko i wyłącznie do naszego kawałka wszechświata. Mogliśmy się zorientować, że nasze doświadczenia służą innym. Mogliśmy się również zorientować, że tamta cywilizacja rozwinęła się w sposób zupełnie inny niż my pod względem technologicznym.
[01:53:36] - Tak.
[01:53:37] - I co najciekawsze, byli zdecydowanie bardziej szczęśliwi niż my.
[01:53:44] - Pomału, 20:57, my się tu zbliżamy do końca naszej audycji i cóż, ja bym to podsumowała wszystko tak: dawno temu czytałam książkę zawierającą przepowiednię starego buddyjskiego mnicha. Przedstawiały one się w ten sposób, że ludzkość pójdzie generalnie dwiema drogami. Część wróci do natury i będzie chciała żyć w symbiozie z tą planetą, budując ekowioski. To, co w tej chwili tworzy się w wielu środowiskach, takich zaawansowanych środowiskach ekologicznych, proekologicznych. A druga część ludzkości pójdzie w kierunku całkowitej komputeryzacji, mechanizacji świata, w którym ludzie będą uzależnieni od maszyn, od elektroniki. I mnie zadziwia najbardziej jedna rzecz, że czytałam to ze 20 lat temu albo i więcej, i wtedy wydawało mi się, że to jest niezwykle odległa przyszłość. Natomiast w tej chwili mam wrażenie, że ona się dzieje na moich oczach.
[01:55:13] - Ja myślę, że te dwa sposoby życia nie dadzą się pogodzić na jednej planecie. I sądzę, że to są po prostu dwa warianty przedstawione naszej ewentualnej przyszłości. Ale jest jeszcze i trzeci wariant. Możemy tę planetę opuścić albo zniszczyć ją doszczętnie i zacząć żyć pod ziemią, albo też możemy wytłuc się nawzajem, a niedobitki będą się tułać i szukać śladów innych ludzi.
[01:55:44] - Myślę, że każdy sposób Na podnoszenie świadomości, na otwieranie się, na to, żeby uruchamiać myślenie, które jak wspomniałyśmy, prowadzi człowieka do tego, żeby się nie bał i żeby czuł swoją wolę, prawdziwą wolną wolę.
[01:56:08] - Przede wszystkim, żeby zrozumiał, że jest kreatorem rzeczywistości i od niego zależy, jaka ta rzeczywistość będzie. To jest chyba najważniejsze i to przyświecało mi przy pisaniu moich książek, żeby zrozumieć, że nasze wybory decydują o tym, jaki jest nasz los, jaki będzie nasz los.
[01:56:30] - Myślę, że bardzo wielu czytelników jest ci za to wdzięcznych, bo ja z osobistych rozmów i jako wierny czytelnik wszystkich twoich książek, poczułam się poprowadzona i poczułam, że wiele zagadnień dla mnie się rozjaśniło, że mogłam spojrzeć na to z takiej perspektywy, z jakiej w swojej świadomości nigdy nie byłabym w stanie spojrzeć. Pewne zagadnienia można zauważyć patrząc pod odpowiednim kątem, czy też zachowując, tak jak bez wątpienia w twoim wypadku jest ten pewien dystans, ten naukowy obiektywizm. Przez lata pracy masz to w sobie wyrobione, żeby patrzeć obiektywnie, żeby zachować to, co powinien mieć w sobie każdy naukowiec. Z jednej strony nie podchodzić do spraw bezkrytycznie, nie przyjmować, ale z drugiej strony też zachować pewien dystans do badanego zjawiska, do pewnego problemu, nad którym akurat człowiek się pochyla. Natomiast ja jestem bardzo emocjonalna i czasami mi tego brakuje. Dlatego ja właśnie potrzebuję takich książek.
[01:58:20] - Ale właśnie na tym polega. Dzielimy się ze sobą doświadczeniami po to, żeby więcej wiedzieć i lepiej rozumieć. Dlatego, że to wszystko, co gromadzimy, łączy się ze sobą tak jak moc sprzężonych ze sobą komputerów.
[01:58:38] - Cóż, ja myślę, że te słowa to jest piękne podsumowanie dla dzisiejszej audycji, bo mamy 21:10, więc musimy kończyć. Ja kłaniam się w pas. Dziękuję za to, co dzisiaj i mam nadzieję, że jeszcze uda nam się spotkać. Tym bardziej, że tutaj w międzyczasie spływały cały czas bardzo interesujące pytania od słuchaczy, ale to jest niemożliwe, żeby zawrzeć tak dużo w relatywnie krótkim czasie.
[01:59:15] - To może to nasze następne spotkanie oprzemy na pytaniach, na które będziemy dawać odpowiedzi.
[01:59:24] - Jest to bardzo dobry pomysł. Ja pozbieram wszystkie te pytania, które nadeszły i poczekamy, bo być może jeszcze w międzyczasie, nawet po audycji będą jakieś refleksje i myślę, że jest to znakomity pomysł, żeby taką audycję stworzyć. To by było fantastycznie.
[01:59:49] - A zatem do następnego spotkania.
[01:59:52] - Dziękuję serdecznie w imieniu swoim, słuchaczy i Radia Paranormalium.
[01:59:58] - Ja również dziękuję wszystkim słuchającym. Dziękuję pracownikom radia. Dziękuję tobie, Beato. Miło nam się rozmawiało, ale trudno jest wyczerpać całość tego zagadnienia. To jest tak ogromna wiedza, że nie sposób tego zawrzeć w dwóch godzinach.
[02:00:17] - Oczywiście.
[02:00:18] - Ja tutaj z wrażenia aż zalałem sobie klawiaturę, więc troszkę będzie może słychać, jak ją czyszczę skrzętnie. Tak bywa. Mówiły te słowa do państwa przed chwilą Beata Kampamel Ada Adelmann, autorka bloga „Biuro duchów” oraz książki „Opowieści z biura duchów”. Do lektury której oczywiście jak najbardziej gorąco zapraszamy. Dzięki jeszcze raz Beato.
[02:00:44] - Dziękuję, dobrej nocy.
[02:00:46] - Oraz nasz dzisiejszy gość specjalny, znana już państwu z audycji w Radiu Paranormalium doktor Danuta Adamska-Rotkowska, której książkę oczywiście również gorąco polecamy. Znajdziecie państwo oczywiście w sklepie internetowym Nieznanego Świata, ale nie tylko tam. Dziękuję jeszcze raz, pani doktoro.
[02:01:09] - Ja dziękuję bardzo.
[02:01:10] - Audycję od strony technicznej jak zawsze obsługiwał Marek Sęk „Ivellios”, Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie już za dwa tygodnie w kolejnej debacie niekontrolowanej, której temat poznacie państwo już niebawem na naszej stronie internetowej www.paranormalium.pl oraz na naszym fanpage'u na Facebooku. A więc dobranoc i do usłyszenia.
[02:01:38] - Dobranoc.
[02:01:43] - Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl. Byłeś świadkiem zagadkowego zjawiska? Jeśli tak, poinformuj nas o tym już dziś. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Nasze kontakty to: numer Gadu-Gadu 36 08 80 02, numer telefonu 32 746 00 08, e-mail radio@paranormalium.pl oraz Skype radio.paranormalium.pl. Czekamy na Twoją relację. Na życzenie świadka zapewniamy pełną anonimowość.
[02:02:40] - Mówią, że włączyć radio jest bardzo łatwo. Tylko że z wyłączeniem jest już troszeczkę gorzej.
[02:02:51] - Posłuchaj nieznanego. Radio Paranormalium www.paranormalium.pl. Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium. Więcej dowiesz się w dziale Blogi na www.paranormalium.pl.
[02:03:17] - Mówią, że wejść do archiwum jest bardzo łatwo. Tylko że z powrotem jest już troszeczkę gorzej.
[02:03:29] - Archiwum Radia Paranormalium www.paranormalium.pl. Archiwum Radia Paranormalium. Pełne archiwum audycji najbardziej paranormalnego radia w polskim internecie. Dziesiątki gigabajtów wciągających paranormalnych mp3 czekają na Ciebie. Słuchaj zawsze i wszędzie o każdej porze dnia i nocy. Dziel się nagraniami ze swoimi znajomymi i pokaż im prawdę, o której boją się nawet pomyśleć. Archiwum audycji Radia Paranormalium www.paranormalium.pl. Koniecznie również sprawdź naszą oficjalną aplikację na Androida i Windows Phone.
[02:04:17] - Dwa miesiące temu był trop prowadzący do pewnego radia. Że ktoś go tam słyszał podobno. Jednak potem okazało się, że to radio istnieje tylko w internecie.
[02:04:28] - Radio Paranormalium. Paranormalny głos w Twoim domu www.paranormalium.pl. Rozmawiaj z prezenterami oraz innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na www.paranormalium.pl.