[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Witajcie bardzo gorąco i serdecznie na antenie Radia Paranormalium. Właśnie tutaj, właśnie teraz, w ten konkretny poniedziałek, 6 maja 2019 roku wieczorową porą witają państwa: Marek Sęk "Ivellios" i autor, gospodarz audycji Świat Oczami Duszy, pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:34] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam was, kochani, serdecznie.
[00:37] - To takie dosyć nietypowe rozpoczęcie z mojej strony. Wynika z pewnych różnych ceregieli, kolokwialnie mówiąc, związanych ze zmianą oprogramowania na serwerze. Mam nadzieję, że nic nie przerywa, że wszyscy się słyszymy bez najmniejszych przerw w dobrej jakości dźwięku. Widzę, że nas Yubi tutaj nasłuchuje. Na czatach się zameldował. Witaj, Yubi. Pozdrawiamy cię cieplutko. Jakby były jakieś problemy z dźwiękiem, to oczywiście daj nam znać. Zanim przekażę głos panu Sławkowi, tradycyjnie podam kontakty do Radia Paranormalium, ponieważ audycję Świat Oczami Duszy realizujemy dzisiaj w całości na żywo, jak zawsze zresztą. Numer telefonu to 530 620 493.
Oczywiście linię telefoniczną będziemy otwierać gdzieś tak bliżej godziny 21, ale warto sobie już teraz nasz numer zapisać: 530 620 493. Skype: radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i Świat Oczami Duszy. Jesteśmy także na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata, a jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do dzisiejszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. Panie Sławku, oddaję panu głos.
[02:12] - Dziękuję, panie Marku. Jeszcze raz się przywitam z wami. Dobry wieczór. Miło się spotkać, jak zwykle w poniedziałek. Powiem tak: nie ułatwiliście mi zadania. Poprosiłem o jakieś wrzutki z tematami proponowanymi, o których moglibyśmy sobie dzisiaj porozmawiać, podywagować, pozastanawiać się. Ponieważ nic takiego się nie pojawiło, zrzuciliście znowu odpowiedzialność za temat audycji na mnie. Ale ponieważ, tak jak nawet w ostatniej audycji mówiłem, moje życie duchowe się bardzo mocno zdynamizowało, od ostatniej audycji pojawiło się mnóstwo tematów, pomysłów, myśli, odczuć oraz wyzwań. Więc wypunktowałem sobie swoje złote myśli dzisiaj na jednej karteczce i postaram się je ułożyć w jakąś w miarę logiczną całość. O czym będzie dzisiaj audycja?
W zasadzie tak, jak wam obiecałem, o podświadomości, bo tak jak mówiłem, jak nic nie podrzucicie, to wrócę do tematu podświadomości. A dokładnie to wrócę do tematu, a raczej poruszę temat transformacji podświadomości. A tak już całkiem konkretnie, to jestem na etapie poznawania, oswajania i lekkiej transformacji lęku. Bo tak jak mówiłem, przymierzam się do doświadczenia. Jestem już w trakcie robienia tego doświadczenia. Mało tego, już kilka osób w tym moim doświadczeniu wzięło udział i są już pierwsze spostrzeżenia. Pierwszym spostrzeżeniem jest to, że to, co próbuję zrobić, jest niemożliwe. Już dostałem kilka informacji od osób mocno siedzących w tematach duchowości. Oczywiście wszelkie teorie, czy tam prawo wolnej woli, prawo biologii bezwzględnej czy jakieś tam inne, jak astronomia, astrologia, wszystko mówi, że to nie ma prawa się udać. Więc oczywiście, tak jak tutaj podczas rozmowy z jednym z naszych stałych słuchaczy ustaliliśmy, skoro jest to niemożliwe, tym mam większą chęć i większy zapał do tego, żeby się z jeszcze większą chęcią i entuzjazmem zmierzyć.
O eksperymencie, o wnioskach, o jakichś innych spostrzeżeniach, które już napłynęły, powiem wam troszeczkę później. Natomiast jest też kilka refleksji takich powiązanych z tą tematyką, ponieważ szukając materiałów na YouTubie do tego eksperymentu, do tego doświadczenia, obejrzałem ostatnimi dniami może nie tak od deski do deski, nie powiem, że od deski do deski, ale przeleciałem przez setki różnego rodzaju filmików, wykładów, audycji, kanałów różnego rodzaju. I kurde, jest z tego ojejej. I powiem wam, że tak jak wiecie, swego czasu strasznie narzekałem naNa jakość i zawartość merytoryczną, moim zdaniem, dużej części z nich, przyznam wam się szczerze, że spotkałem naprawdę kilka fajnych, nawet nie teorii, tylko sposobów wytłumaczenia działania podświadomości. Naprawdę fajnych, fajnie powiedzianych. Trochę na wesoło, trochę na poważnie, trochę naukowo. Zresztą nie tylko podświadomości. Również o wielu innych tam sprawach dotyczących rozwoju duchowego i rozwoju osobistego. I powiem wow. Jestem pod wielkim wrażeniem.
Natomiast pojawia się jedna refleksja. Jest tego tyle. Ja ciągle spotykam na swojej drodze ludzi, którzy naprawdę mają doświadczeń i wiedzy wielokroć więcej ode mnie. Przynajmniej wiedzy teoretycznej. Więc tak się zastanawiam, dlaczego jest taki problem z wprowadzeniem tego w życie? I też niestety muszę się odnieść, ponieważ na pewno podpadnę kilku osobom, może kilkunastu, może kilkudziesięciu, a może nawet kilkuset osobom, ponieważ ciągle powraca temat roli duszy w naszym życiu. Muszę to powiedzieć. Znaczy nie muszę. Chcę to powiedzieć. Mamy naturę komplikowania wszystkiego chyba tylko po to, żeby to było bardziej tajemnicze, a może poprzez swoją magiczność bardziej przekonywujące dla naszej podświadomości.
I często ludzie dorabiają do tego jakieś skomplikowane mechanizmy. Nie wiem, czy po to, że łatwiej im jest w to uwierzyć, że im bardziej coś jest skomplikowane, tym będzie bardziej boskie, tym bardziej niezrozumiałe, tym na pewno niepochodzące, że tak powiem, z ziemi? Nie wiem. W zasadzie to nie wiem, bo nawet nie chcę wiedzieć. Nawet mnie to zbytnio, że tak powiem, przynajmniej na tym etapie moich poszukiwań, za specjalnie nie interesuje. Natomiast zadam wam jak zwykle kilka pytań, ponieważ nie jestem zwolennikiem podawania tego wszystkiego kawa na ławę, bo jak się powie człowiekowi coś wprost, to i tak w to nie uwierzy. W poprzedniej audycji mówiłem o tym, że po prostu ludzie nie wierzą. Słuchają, czytają. Natomiast i tak w to nie wierzą. I tak każdy musi po swojemu, w swoim tempie, w swój sposób do pewnych wniosków dojść.
Tylko wtedy jest o nich głęboko przekonany. Wrócę do roli duszy w naszym życiu. Zastanówcie się, czy potrzebne byłyby jakiekolwiek prawa, zasady. A z prawem i z zasadami są też związane kary za nieprzestrzeganie reguł, za nieprzestrzeganie prawa. Więc czy byłoby to potrzebne, cały ten mechanizm prawa i kar z tym związanych, gdyby ludzie potrafili postępować tak, żeby się nawzajem nie krzywdzić? Czy to byłoby w ogóle potrzebne? I co by było, gdyby wszelkie prawa przestały w dniu dzisiejszym na przykład albo w dniu jutrzejszym obowiązywać? Zastanówcie się też nad tym, zwłaszcza ci, co mają dzieci, czy dzieciom trzeba by było wyznaczać jakieś reguły bądź stawiać ograniczenia, gdyby od razu umiały postępować, powiedzmy świadomie i odpowiedzialnie. Po co ustala się dzieciom reguły? Po co się ustala zakazy, a czasami kary?
I teraz odniosę to do tak zwanego planu duszy. Bo właśnie podczas moich rozmów i doświadczeń, tych ostatnich związanych z transformacją podświadomości, usłyszałem, że moje zabawy są z pogranicza zabawy w Boga i też mogą być niezgodne z planem duszy. Więc oczywiście ja ze swoją upierdliwą dociekliwością próbowałem się od kilku osób dowiedzieć, co to jest plan duszy i na czym ten plan polega, że niby dusza ma się rozwijać i że ona ma dla nas jakiś plan na to wcielenie i że my zgodnie z tym planem duszy mamy postępować. Więc ja się pytam, co to jest ten plan duszy i na czym on polega? Też spotkałem się z tym, że dusza sobie odfajkowuje następne zaliczone zadania i co dalej? Jak już sobie odfajkuje, to co się z nią dzieje? Znaczy z nią a liho. Natomiast co się stanie z nami? Z nami, z ludźmi. Jak już ta dusza dojdzie do tego ostatniego etapu i już wszystko będzie wiedziała, wszystkiego na tej ziemi doświadczy, zdobędzie pełną świadomość.
Co się stanie z nią? Czy Ziemia zostanie zniszczona? Czy ludzkość będzie do czegoś potrzebna, skoro żyjemy tutaj po to, żeby realizować plan rozwoju duszy? Oczywiście pojawia się natychmiast następne pytanie: po co dusza ma się rozwijać? Po co dusza ma się rozwijać, skoro dusza pochodzi ze źródła, ma świadomość źródła, to po co ma się rozwijać? Po to, żeby później wrócić z powrotem do tego samego źródła. Oczywiście mnożą się zaraz następne pytania.Skoro dusza ma jakiś plan, który my musimy zrealizować podczas swojego życia, to gdzie tutaj jest miejsce na wolną wolę? Ja wiem gdzie jest. W tym, że albo wykonamy to zadanie, albo tego zadania nie wykonamy. Tu mamy wolną wolę.
I jedyne, co mi przychodzi do głowy to to, że w tej całej układance jest jakiś błąd, że w tej całej układance jest po pierwsze kilka niewiadomych, a poza tym jest jakiś błąd, który dla mnie osobiście jest nielogiczny. Brak logiki świadczy o tym, że jest jakiś błąd. I powiem coś, co się na pewno wielu osobom nie spodoba. Dusza nie potrzebuje się rozwijać. Dusza tak jak wam mówiłem, zapisuje informacje, które są potrzebne dla nas, nie dla niej. I ona z uporem maniaka próbuje nam te informacje przekazać. To nie my jako ludzie służymy duszy do jej rozwoju, tylko dusza służy nam do naszego rozwoju. To ona przekazuje i zbiera nasze przeżycia i nasze emocje, i nasze doświadczenia, nasze wnioski zdobyte przez wszystkie nasze wcielenia. I to ona budując swoją świadomość przekazuje tą świadomość nam właśnie po to, żebyśmy wiedzieli, jak mamy postępować. Po to, żeby nawet jeżeli nie byłoby żadnych praw, to i tak potrafilibyśmy, posiadając odpowiednio rozwiniętą świadomość, potrafilibyśmy ze sobą żyć w zgodzie tutaj na ziemi.
I to dusza jest darem dla człowieka. I jeszcze jedną rzecz wam powiem. Plan duszy. Inaczej. Czy mając swoją dorosłą świadomość, już jakąś tam dojrzałą, zwykłą ludzką świadomość, wiedząc, jak wy zostaliście wychowani, wiedząc, jak wychowaliście swoje dzieci i widząc na przykład, jak wasze dzieci wiążą się z jakimiś tam osobami, czy jesteście w stanie przewidzieć mniej więcej, jak rozwinie się ich życie, a przynajmniej widzieć pewnego rodzaju zagrożenia, które w ich życiu mogą się pojawić? Bo widzimy te zagrożenia w postępowaniu naszych małych dzieci. Wiemy, przed czym je bronić, jak je ukierunkowywać, jak je chronić. Widząc zachowania wiemy mniej więcej, z jakimi doświadczeniami to dziecko się będzie musiało zmierzyć. My to wiemy z naszą ludzką świadomością. Więc jaką świadomością dysponuje dusza?
I tak naprawdę jej plan dla nas na to życie sprowadza się do tego, że tak jakby wybiera miejsce i dzień, może godzinę naszych narodzin, czyli to, co w kalendarzu Majów, to co w astrologii jest związane z konkretnymi energiami. Ale również oprócz energii jest też związane z konkretnymi cechami charakteru, z konkretnymi umiejętnościami, z konkretnymi też tak jakby wadami, czyli tym, co nas gdzieś tam ogranicza i z konkretnym otoczeniem, czyli z konkretną podświadomością. I ona dokładnie wie, że fundując nam taką laurkę w momencie naszego narodzenia bardzo, znaczy bardzo jest w stanie przewidzieć, w jakie kłopoty, kierując się swoją własną podświadomością, będziemy się pakować. Czyli tak naprawdę z jakimi doświadczeniami przyjdzie nam się w życiu zmierzyć. Resztę zostawia już nam ludziom, ponieważ jest w stanie przewidzieć i znając naszą ludzką naturę, przewidzieć, jak będziemy próbowali nasze życie poprowadzić, fundując sobie w ten sposób doświadczenia, które w jakiś tam sposób są nam potrzebne do dalszego rozwoju. I tylko od nas ludzi zależy, jak te sytuacje będziemy wykorzystywać, jak je rozwiążemy i jakie decyzje podejmiemy. Oczywiście to, co mówiłem, ona ma cały czas tą rolę doradczą, cały czas nam podsuwa te rozwiązania, które nie powinny nam pozwolić zapakować się w te same kłopoty, które już kiedyś żeśmy najczęściej przerabiali. Natomiast jeżeli będziemy się kierowali podświadomością, to dokładnie w te same kłopoty będziemy się pakować. Na tym to polega. To jest co chwilę egzamin.
W ważnych sytuacjach życiowych zdajemy egzamin z tego, czy kierujemy się w życiu podświadomością, czy potrafimy się kierować podszepkami naszej duszy, która przed tymi kłopotami stara nas się uchronić. I jeszcze jedna sprawa, która jest z tym związana. W zasadzie dwie. Pierwsza to jest taka, że obserwuję często w rozmowach, w wypowiedziach ludzi, zwłaszcza tych teoretycznie rozwiniętych duchowo, rozwiniętych świadomościowo, właśnie tą informację, że dusza ma jakiś planI teraz, jeżeli się cofnę w swoich myślach o 20, 30, 40 lat, to tak jakbym słyszał, że Bóg ma wobec nas jakiś plan. I tak się zastanawiam, nawet nie zastanawiam się. Jestem głęboko przekonany, że w dalszym ciągu dla wielu ludzi jest wygodniejsze, jest dużo wygodniejsze stwierdzenie, że to dusza ma plan niż powiedzenie: „Nie, to ja jestem odpowiedzialny za wszystko, co się w moim życiu dzieje”. Że to jest w dalszym ciągu asekuracja, że to jest w dalszym ciągu ucieczka przed przyjęciem odpowiedzialności za swoje własne życie. I to doszukiwanie się tych planów, doszukiwanie się tych spisków, doszukiwanie się różnego rodzaju przeróżnych rzeczy tkwiących we wszechświecie jest tak naprawdę cały czas odpychaniem od siebie wzięcia odpowiedzialności za swoje własne życie. I tak naprawdę każdy oczywiście może. Nie ma żadnego przymusu.
Każdy może się przed tą myślą bronić, ile tylko chce. Każdy może czekać też na właściwy moment, żeby wziąć tą odpowiedzialność za swoje własne życie. Ja nie mówię, że każdy jest w stanie to zrobić. Tak jak dziecko nie jest w stanie samodzielnie decydować o swoim życiu, tak też ludzie na różnych poziomach świadomości, na niektórych poziomach świadomości nie są w stanie wziąć odpowiedzialności za swoje życie. I okej, to jest jakby proces ewolucyjny, to są różne różnice pomiędzy nami. Ja nie mówię, że to jest obowiązkiem każdego człowieka już, tu i teraz, natychmiast, bo Sławek powiedział. Tylko że uważam, że o pewnego rodzaju oświeceniu, o świadomości świadczy może nie umiejętność, ale odwaga wzięcia na siebie samego odpowiedzialności za swoje własne życie. Nie szukanie jej, nie szukanie przyczyn mojego bytu, nie szukanie ludzi, osób, zjawisk w świecie żywym, w świecie duchowym, w świecie we wszechświecie, osób odpowiedzialnych za moje życie. Tylko powiedzenie: „Tak, ja jestem odpowiedzialny za wszystko, co się w moim życiu dzieje. I nie tylko działo się do tej pory, ale za to, co wydarzy się w najbliższej przyszłości, co będzie się działo w moim życiu w przyszłości”.
I kolejny aspekt tego samego. Tej odpowiedzialności i tego szukania, doszukiwania się planu duszy i tłumaczenia się planem duszy w swoim własnym życiu. Aspekt taki, że dlaczego chcecie być królikami doświadczalnymi? Dlaczego chcecie na swoim własnym życiu testować cudze teorie? Zapytam wprost. Dlaczego chcecie być królikami doświadczalnymi i testować wizje innych ludzi na swoim własnym życiu, na życiu własnym, własnych rodzin, własnych bliskich? Dlaczego chcecie testować je na własnym poligonie szczęścia, radości, miłości? Udział w takich przedsięwzięciach. Jeżeli ktoś chce na kimś testować jakieś rzeczy, to powinien za nie zapłacić. Chyba że chcemy to zrobić z własnej ciekawości.
A ludzie, no w sumie sami chcecie. Okej, nie mam pytań. Sami chcecie. Tylko że sami chcecie trochę szukając dla siebie jakiegoś rozwiązania, jakiejś pomocy. Kochani, ja was prosiłem od początku swoich audycji. Nie wierzcie nikomu, nie wierzcie nawet mi. Nawet. Nie wierzcie mi. Sprawdźcie to w samym sobie. Skonfrontujcie to ze swoim własnym wnętrzem i tam szukajcie odpowiedzi.
Nie szukajcie tych odpowiedzi w internecie. Nie szukajcie tych odpowiedzi we wszechświecie. Szukajcie ich w sobie. Bo są takie miejsca, do których tylko wy macie dostęp. Mało tego, nic bez waszego udziału w życiu się nie zmieni. Nic. Więc oczywiście, jeżeli ktoś ma życzenie, potrzebę testowania na sobie, okej, jest wolna wola. Na pewno nie przysporzy mi to zwolenników to, co powiedziałem, ale ja też tu, kochani, umówmy się co do jednej rzeczy. Ja nie jestem tutaj z wami, żeby szukać przyjaciół czy szukać oklasków. Mam, że tak powiem.
No tak, po prostu jestem, żeby coś powiedzieć. Więc jeżeli ktoś tam się, że tak powiem, na mnie z tego powodu troszeczkę tam nie wiem, ze złości czy ma inne zdanie, to jak najbardziej się z tym zgadzam. Też powiem jeszcze o jednej rzeczy po tej klasyfikacji dusz, tych poziomów rozwoju świadomości. Przypomnijcie sobie te podziały. Przypomnijcie sobieJak to mniej więcej wygląda. To też łatwiej może będzie zrozumieć, dlaczego macie taką potrzebę testowania nas. Potrzebą jest właśnie to przeżywanie, poznawanie swoich emocji, zapoznawanie się z nimi, obserwowanie, uczenie się po to, żeby się nauczyć właśnie empatii, żeby się nauczyć współczucia. Więc poznajcie samych siebie. Zresztą sam was do tego wielokroć namawiałem. Zresztą też namawiałem w ostatnim odcinku.
Jako tamten jeden z dziesięciu punktów, które podałem. Bodajże drugi był właśnie taki, że trzeba poznać samego siebie, że jest to konieczne, wymagalne do tego, żeby świadomie móc wpływać na swoje życie. Poznanie samego siebie. Wrócę teraz do tematu podświadomości, bo tak naprawdę tym się teraz zajmuję. Bo to, że nie jesteśmy w stanie pewnych rzeczy w swoim życiu zmienić, chociaż wiemy tak naprawdę, co powinniśmy robić, jak powinniśmy postępować, jak się powinniśmy zachowywać, jak powinniśmy reagować, to nie potrafimy, bo choćbyśmy trzymali nad sobą bardzo mocno kontrolę, to przychodzą takie momenty, takie sytuacje, w których puszczają nam nerwy, siada nam psychika, jak to się mówi, czy mamy gorszy dzień i te demony, demoniki naszych biegunów cienia z powrotem gdzieś tam wyłażą na zewnątrz, bo tak działa nasza podświadomość. 90% informacji, które dociera do nas, do naszego mózgu, pochodzi ze wzroku. Ja też tak się zastanawiałem nad tym, dlaczego na przykład radio zostało wyparte tak skutecznie przez telewizję. Ponieważ 90% informacji, które tak naprawdę na nas działają, dociera przez wzrok. Na przykład słuchacie muzyki w radio, a posłuchajcie tej samej muzyki na przykład z teledyskiem i oceńcie wasze emocje, wasze odczucia z tym związane. I chciałbym, żebyście zwrócili uwagę na dwie rzeczy, bo oczywiście gros ludzi powie, że woli słuchać samej muzyki, niż oglądać teledyski.
Wiecie dlaczego? Dlatego, że muzyka bez teledysku, bez zmysłu wzroku działa tak, jakby była bardziej kompatybilna z naszą duszą.
[27:47] - No tak. To tak muzyka sama.
[27:50] - Dokładnie. A teledyski działają na naszą podświadomość. I zamiast odbierać tą muzykę sercem, duszą, to zaczynamy ją odbierać podświadomością.
[28:02] - No i też trochę teledyski jakby rozleniwiają umysł, podpowadają jakiś gotowy obraz.
[28:11] - Bo tak właśnie działa podświadomość. Słuchałem takiego jednego filmiku, gdzie fajny pan podzielił nasz mózg na dwie części: na mózg podświadomy i na mózg świadomy. I do naszego mózgu świadomego dopływają już informacje z naszej podświadomości, czyli już takie jakby gotowce. Jak już widzimy, że muzyka jest na przykład ostra czy jakaś inna i na teledysku widzimy na przykład przemoc, to działa to na nas jeszcze bardziej silnie. Ponieważ podświadomość reaguje na obrazy, które widzi odpowiednimi reakcjami. Ale to oczywiście zostawiam każdemu do własnego eksperymentu. Oczywiście jak będziecie chcieli, bo tu nie ma żadnego przymusu. Ja cały czas was namawiam do jakiejś takiej aktywności, chociażby po to, że jeżeli chcecie się jakoś ewidentnie ze mną nie zgodzić, to przynajmniej włóżcie w to odrobinę wysiłku, żeby to przetestować na sobie. Poziom rozmowy jest wtedy bardziej merytoryczny, a poza tym też zamkniecie mi usta, jeżeli powiecie, że ja tak nie mam. I to jest koniec dyskusji.
Bo jeden tak ma, drugi tak nie ma i każdy z nas ma swoje, że tak powiem, oddzielne, subiektywne odczucia na większość sytuacji w życiu i tego, co nas otacza. Więc stwierdzenie: „Ja tak nie mam” zamyka temat, bo ja nie mówię, że każdy musi mieć to samo. Wprost przeciwnie uważam, że nie. Dlatego włóżcie w to odrobinę chociaż swojego własnego wysiłku i wtedy też się przekonacie o jednej rzeczy. Czy jesteście zwolennikami teorii, że to dusza ma jakiś plan i niech ona sobie go realizuje, ja nie muszę nic robić?Czy to ja jestem panem swojego losu? I wtedy będziecie sobie musieli odpowiedzieć na pytanie: dlaczego nie zrobiłem tego eksperymentu? Często podświadomość mówi, bo to jest głupie, bo to jest złe, bo to się kupy nie trzyma. A ja mówię spróbujcie i zobaczcie. Właśnie à propos podświadomości i dlaczego na przykład ten wzrok jest taki ważny? To jest też temat dotyczący wychowania dzieci.
Gadamy, gadamy, gadamy, gadamy jako rodzice, a się okazuje, że dzieci robią zupełnie inaczej. Tłumaczymy, opowiadamy, mówimy: „Róbcie tak, tego nie wolno, tak wolno, tak trzeba, tak należy, tak coś tam”. A później się okazuje, że dzieci i tak robią inaczej, ponieważ podświadomość zapisuje się w największej mierze z tego, co widzi. Ponieważ 90% informacji dociera do nas za pomocą zmysłu wzroku, więc dzieci to, co słyszą, to słyszą. Natomiast największą wagę przykładają do tego, co widzą. I im większy chaos, im większa niezgodność pomiędzy tym, co mówią rodzice, a tym, co robią, tym większe zamieszanie i tym większą krzywdę robicie dziecku. Zwłaszcza że tak naprawdę wy już nie wiecie, jak postępujecie. Nie zastanawiacie się. Wy już działacie na zasadzie podświadomości i tylko dobieracie piękne słowa, a często robicie zupełnie inaczej. A dziecko widzi zachowanie, nie słowo.
Ale to temat na oddzielną audycję. Aczkolwiek to, co ja wyczytałem na temat podświadomości i taki ogrom informacji, miliony wyświetleń i tak dalej. Widać, że ludzie to czytają, więc ludzie to słuchają, ludzie się z tym zapoznają. I dlaczego nie daje się z tym nic w miarę szybko i w miarę sprytnie zrobić? Mój eksperyment z podświadomością polega na wykorzystaniu technologii VR do transformacji podświadomości. Taki jest cel. Zrobiłem kilka doświadczeń. Mało tego, nagrałem bodajże jeden czy dwa podkłady dźwiękowe z muzyką plus jakimiś tam tekstami. Do tego dodałem jakieś tam filmiki. I nie ukrywam, że za zgodą moich znajomych, przyjaciół, kolegów dokonaliśmy kilku testów teraz w ten weekend.
Oczywiście to jest jeszcze w powijakach, bo nie jestem w stanie sam stworzyć jeszcze na tą chwilę filmu, który byłby dla mnie odpowiedni i tak dalej. Więc jeżeli ktoś ma na ten temat pojęcie i chciałby wziąć jakiś tam udział w tym i się przyłożyć do tego, to ja bardzo proszę o pomoc, bo ja jestem taki mało internetowy, taki mało technologiczny. Oczywiście mam jakieś pojęcie, natomiast schodzi mi się dużo dłużej niż pewnie. A na pewno też wielu rzeczy nie jestem w stanie zrobić z moim poziomem wiedzy technologicznej i być może rozwiązania są prostsze, a ja trochę może walę głową w mur. Obiecałem, że podzielę się z wami pierwszymi obserwacjami. Pierwsza podstawowa informacja jest taka, że nawet ludzie mocno siedzący w tematach duchowych przede wszystkim nie zdają sobie sprawy z potęgi podświadomości. I nie mogę tego zrobić, ponieważ to były nagrania prywatne, więc tylko później do jakichś tam analiz, do jakichś tam rozmów później były nagrywane filmiki. Natomiast ja, robiąc testy na sobie, wiedziałem, jak to działa. Natomiast to, co zobaczyłem, jeszcze bardziej mi utwierdziło i przerosło moje najśmielsze oczekiwania, jak podświadomość mocno zawładnęła naszymi reakcjami. I też jak ludzie mało zdają sobie sprawę z tego, jak tak naprawdę ta podświadomość działa i do którego momentu jest się w stanie posunąć.
Ja na sobie jakieś tam efekty transformacyjne już widzę. Natomiast pierwsze te eksperymenty były przede wszystkim doświadczenia związane z tym, żeby rozpoznać i nazwać i trochę oswoić lęki, które tkwią w naszej podświadomości. I dzisiaj nawet rozmawiałem z kolegą, który bodajże w sobotę u mnie był czy w piątek. I on mówi: „Słuchaj, wiesz co? Jeszcze dzisiaj miałem nawroty pewnych reakcji”. To jest tak, że troszeczkę coś tam poruszyliśmy, jakiś element i jeszcze dzisiaj to do niego wracało. Słuchajcie, co wychodzi? Na przykład wychodzą takie rzeczy jak ludzie rozpoznają w sobie na przykład kontrolę, potrzebę kontrolowania siebie i wszystkiego dookoła. Na przykład przy uczestniczeniu w jakimś tamPrzy oglądaniu jakiegoś filmu na przykład nie są w stanie zapanować nad swoimi reakcjami, ponieważ nie są w stanie kontrolować tej sytuacji. Są sytuacje, kiedy natychmiast podczas następnego filmu wychodzi nieugiętość, na przykład zmiany poglądów, sztywność przekonań swoich własnych.
I to są rzeczy, które wychodzą na przykład w ciągu trzech dni, kiedy na przykład sytuacja wymaga ruchu głową, a człowiek nie jest w stanie w takim podświadomym stanie skręcić szyją, tylko porusza się całym ciałem. Ja oczywiście nie mogę mówić tutaj o wszystkich rzeczach, które gdzieś tam powychodziły. Natomiast ja, uwierzcie mi, jestem naprawdę pod dużym wrażeniem już tych kilku rzeczy, które już w ciągu ostatnich kilku dni wyszły. Więc na pewno będę konsekwentnie starał się to rozwijać. Do którego momentu dojdziemy? Nie wiem. Chciałbym uspokoić tych, którzy znając, może też niewyraźnie, bo ja też troszeczkę ogórkowo mówię o tym, znając moje zapędy i pomysły, troszeczkę właśnie pukają się w głowę, mówiąc, że to nie jest dobry pomysł. Kochani, chciałbym was uspokoić, że nie jestem szarlatanem ani też jakimś oszołomem, który twierdzi, że można bezkarnie i bez żadnego ryzyka usunąć z ludzkiego umysłu coś bez jego udziału. Ponieważ wiem, że aby ta transformacja takiej podświadomości nastąpiła w sposób mądry i bezpieczny, przede wszystkim świadomość człowieka musi być na odpowiednim poziomie. Na przykład chociażby świadomość tego i gotowość na to, żeby chciał przyjąć odpowiedzialność za swoje życie na siebie samego.
Dlatego poznanie mechanizmów czy zasad gry, w której uczestniczymy, jest tak ważne. Bo tylko wtedy wiedząc, że to my odpowiadamy za swoje życie, możemy świadomie wziąć za nie odpowiedzialność. Jeżeli będziemy od tego uciekać, jeżeli będziemy szukać winnych, jeżeli będziemy szukać spisku, jeżeli będziemy szukać planów, które ktoś wobec nas ma i tymi planami będziemy się, że tak powiem, starali w jakiś sposób zasłaniać, no to wtedy nici z tego. Dlatego też żadna transformacja podświadomości nie nastąpi. Moim celem jest przede wszystkim ten etap drugi. Pokazanie, unaocznienie, uświadomienie, jak bardzo jesteśmy uzależnieni w swoich reakcjach od podświadomości. Jak bardzo to ona decyduje o tym, jak w życiu postępujemy, jak bardzo też ogranicza i utrudnia nam dostęp do naszego szczęścia. To na tą chwilę jest przede wszystkim cel. Oczywiście moim marzeniem i celem jest dojście do takiego etapu, aby ci, którzy są gotowi, którzy chcą, którzy mają świadomość, kim są, czego chcą, co ich ogranicza, co im utrudnia i co wpływa tak naprawdę na większość ich decyzji i reakcji, będą chcieli to zmienić i będą wiedzieli, co chcą zmienić, aby im to ułatwić, umożliwić, skrócić drogę. Gdybyście się przymierzali do tego kroku, to pamiętajcie jeszcze o jednej rzeczy.
Pamiętajcie jeszcze o jednej rzeczy, że jednym z takich ważnych elementów, który pozwala nam przejść na następny etap i wykonać kolejny krok, to jest co? Gdybyśmy byli na jakichś warsztatach, to być może ktoś by podniósł rękę, a być może też i większość z was wie. To jest po prostu wybaczanie. Często naszym problemem z przejściem, z ruszeniem się dalej do przodu jest, i to jest problem też świadomości, rozwijającej się świadomości, że zaczynamy odczuwać poczucie winy. Jeżeli zaczynamy rozumieć tak naprawdę swoje postępowanie, to podświadomość podsuwa nam natychmiast poczucie winy. Mało tego, często chęć ukarania samych siebie, bo naturalną konsekwencją ustalenia winnego jest wymierzenie mu kary. Gdyby to było w sądzie, to sąd by nam udowodnił winę i sąd by wymierzył karę. Jeżeli my sami dochodzimy do tego, że zrobiliśmy coś źleW końcu to do nas gdzieś dotrze. Kiedy już tą swoją podświadomość oszukamy, że tak naprawdę mieliśmy wybór i to od nas zależało, jaką decyzję podjęliśmy i że to my jesteśmy sprawcami tego wszystkiego, to natychmiast pojawia się poczucie winy, a następnie chęć wymierzenia sobie kary. I tu już zaczyna działać nasza podświadomość.
Wybaczanie to jest też zrozumienie jednego faktu, tak naprawdę, że wtedy, kiedy dokonywaliśmy tamtego czynu, nasza świadomość była na zupełnie innym poziomie, że to dopiero rozwijając swoją świadomość zrozumieliśmy, że kiedyś zrobiliśmy coś źle. Wtedy nie mieliśmy tej świadomości, więc wtedy według nas robiliśmy dobrze. Więc wybaczenie sobie jest też skróceniem tego okresu przejściowego. I też szybciej możemy przejść do następnych działań, do następnego etapu, możemy podejmować następne wyzwania, możemy robić następne rzeczy, analizować cokolwiek, kto tam sobie myśli. I bardzo ważna informacja jest taka, że naszej duszy zależy na tym, abyśmy zrozumieli. Nie żebyśmy się karali, nie żebyśmy wymierzali sobie kary nawzajem, nie żebyśmy się obwiniali, tylko żebyśmy rozumieli. Żebyśmy rozumieli, że takie postępowanie jest niewłaściwe, że takie postępowanie jest krzywdzące dla innych, że takie postępowanie jest egoistyczne, że takie postępowanie jest negatywne. W ten sposób rozwijamy swoją świadomość, uświadamiając sobie, co jest dobre, a co jest złe. Wrócę do pytań z początku audycji. Czy potrzebne byłoby prawo, czy potrzebne byłyby kary i czy potrzebne byłyby jakieś przepisy, gdyby ludzie wiedzieli, jak mają postępować, żeby się nawzajem nie krzywdzić?
Nie. Więc do momentu, dopóki nie nauczymy się tego jako ludzkość, do tego momentu będą nam potrzebne kary, prawa, przepisy, żebyśmy nie przekraczali pewnych granic. Przynajmniej większość z nas.
[45:17] - Panie Sławku, wygląda na to, że mamy chyba słuchacza telefonicznego.
[45:21] - Jasne, z wielką przyjemnością. Się odzwyczaiłem.
[45:24] - Halo? Radio Paranormalium. Czy się słyszymy?
[45:27] - Dobry wieczór.
[45:28] - Dobry wieczór, panie Sławku. Kiedyś rozmawialiśmy. Kasia. Rozmawialiśmy ze sobą. Prosił mnie pan, żebym zadzwoniła i akurat dzisiaj trafiłam na audycję.
[45:37] - Pani Kasiu, witam serdecznie. Poznaję po tym energicznym głosie.
[45:41] - Tak, ja pana również. Dzisiaj trafiła mi się fenomenalna audycja. Powiem panu, nic nie dzieje się przypadkiem. Zadał pan takie pytanie, które mnie trochę ubawiło z jednej strony, a z drugiej strony popchnęło mnie celem wyjaśnienia na podstawie moich własnych doświadczeń, jak ja to widzę. Może to coś wniesie. Zadał pan pytanie, skrótowo ujmując, czy ciało ma duszę, czy dusza ma ciało. Bo do tego się to wszystko między innymi sprowadza.
[46:17] - Te dylematy do tego się sprowadzają.
[46:20] - Powiem panu, że ani tak, ani tak. I powiem to na podstawie własnych doświadczeń. Kwestia tego, że tutaj do pewnego momentu uwagę mamy w ciele. I nie widzimy, patrzymy przez pryzmat tego ciała, tej osobowości, tego, co jest tym wytworem, którym tutaj doświadczamy. I bardzo ciężko nam jest zrozumieć ten konstrukt zwany duszą. Ja to nazywam świadomością, bo jakoś ta dusza mi się kojarzy bardzo schematycznie i wydaje mi się, że nie jest to takie oddające całość. Świadomość to jest tak: jest taki moment, o którym pan teraz mówi. To wszystko, o czym pan teraz mówi, to ja nazwałam to w swoim życiu takim etapem ostatniego zamieszania, gdzie chwytamy się różnych rzeczy, różnych metod, sprawdzamy, dzielimy wszystko na podświadomości, mnoży się tego wszystkiego takie multum, że w pewnym momencie nie jesteśmy w stanie już tego ogarnąć. Te dualizmy, to wszystko to po prostu tu emocje, tu coś, co może zapobiec. Bo tak na dobrą sprawę cierpienie pojawia się przez emocje, prawda?
Tylko i wyłącznie.
[47:36] - Cierpienie przez oczekiwania.
[47:38] - Tak. I powiem panu jedno: moim doświadczeniem było w pewnym momencie zrozumienie tego, że ja tym nie jestem. Taki naturalny podział. Podział może to jest złe słowo. W pewnym momencie tego zamieszania pojawiło się takie pytanie: „No kurczę, coś jest nie tak. To wszystko nie działa albo działa wszystko na krótką metę”. Dalej po pewnym czasie pojawia się to samo, dzieje się to samo i tak dalej. Wszystko wraca. Jak zadałam sobie to pytanie, dlaczego ja to tak postrzegam i kim ja tu naprawdę jestem, to wtedy odpowiedzi zaczęły przychodzić lawinowo. Odpowiedzi, jakieś wzglądy, różne inne tego typu rzeczy, które uświadomiły mi, że ja tym nie jestem.
Nie jestem ani moimi myślami, ani moimi emocjami, ani tą osobowością tutaj, którą sobie wytworzyłam. Ja jestem tą przestrzenią, która to tworzy. Ja jestem tą świadomością. Ja. I tu jest właśnie ta uwaga, którą powinniśmy skierować do siebie. Wyjść w końcu z tego ciała.Skierować to do siebie i poobserwować to ciało. Jeżeli chodzi na przykład o lęki, w momencie, kiedy je zaczynamy świadomie zauważać z punktu widzenia świadomości, przy wycofaniu uwagi z ciała i osobowości. Bo to, co pan nazywa podświadomością, ja nazywam osobowością. Dla mnie tak jest łatwiej. Ta osobowość to jest zlep.
Dlaczego ta osobowość powoduje cierpienia? Osobowość, podświadomość, egal, jak to nazwać. Dlatego, że nie jest niczym prawdziwym. Proszę zobaczyć, pana osobowość jest zlepkiem osobowości każdego. Jest bardziej lub mniej uświadomionym zlepkiem przekonań, wierzeń, tego, czego się spodziewamy, oceny każdej sytuacji, planów, wspomnień i tak dalej. Każdą z tych rzeczy, na przykład jest chłopak z dziewczyną. Chłopak się nie pojawił, dziewczyna już w głowie ma robaki. Zazdrość w najgorszym przypadku. Albo może gdzieś się z kimś umówił, a może mnie zdradza, może mu nie zależy i tak dalej. Okazuje się, że on się po prostu spóźnił na autobus albo na pociąg.
W momencie, kiedy zaczynamy zauważać, że my tym nie jesteśmy, że to jest tylko to, co nam podświadomość czy osobowość podsuwa do głowy. Te myśli, to wszystko, nie jest niczym prawdziwym. Okazuje się, że nasze plany toczą się zupełnie inaczej niż sobie zaplanowaliśmy. Czasami okazuje się, że nawet lepiej niż sobie zaplanowaliśmy. Ale to wszystko, te ułudy, które się nam podsuwa ta osobowość, okazuje się, że powodują potem u nas cierpienie. To zamieszanie, zdenerwowanie, gniew, wszystkie tego typu emocje, które komplikują nasze życie. Pan zadał pytanie, jak to zrobić, żeby być szczęśliwym. Należy po prostu emocje odpuścić. Należy się ich pozbyć, zobaczyć je, zobaczyć, czym są naprawdę, że są praktycznie tylko kłamstwem, które sami sobie w jakiś sposób podsuwamy. I w tym momencie kończy się cierpienie.
Całkowicie. Wszystkie lęki się kończą. Okazuje się, że nie ma się czego bać. To jest, powiem panu, następny etap. Etap to jest źle powiedziane, bo to sugeruje jakąś gradację. Nie, to jest liniowość, to jest ewolucja. Powiem panu szczerze, ja w tej chwili nie doszukuję się już celu. Po prostu. Tu nie ma celu. To jest kolejny z systemów, który ja jako świadomość sobie doświadczam.
Teraz akurat doświadczam dualizmu, emocji i tak dalej. To jest droga ewolucji, gdzie świadomość jest zupełnie czymś innym niż osobowość. Tu trzeba te dwie rzeczy rozróżnić. To jest tak, jakby osobowość, ciało, mózg, który sobie tutaj wytwarzamy, było jak młotek w ręku świadomości. I do momentu, kiedy nie uświadomimy sobie, że ten młotek to jest narzędzie i ono nie jest mną, to każde uderzenie będzie boleć. W momencie, kiedy uświadamiamy sobie, że to jest narzędzie, patrzymy przez nie, używamy go i w tym momencie te wszystkie nasze dylematy, czy dusza jaki ma plan i tak dalej, wszystko po prostu znika. Widzimy realnie rzeczywistość. Widzimy ją i to uwalnia nas od tego, żeby się czegokolwiek bać, bo z punktu widzenia świadomości, tej przestrzeni, gdzie panuje naprawdę spokój, harmonia, gdzie jest poczucie bezpieczeństwa i tak dalej. Tylko to naprawdę ciężko jest powiedzieć.
[52:37] - Oj ciężko.
[52:38] - W tej przestrzeni, powiem panu, jak patrzę na ludzi, to nawet jeżeli ktoś przyjdzie, powie mi coś, jakieś nie wiadomo jakie rzeczy, nagada i tak dalej, ja patrzę na niego i widzę, w którym momencie on jest, że on jeszcze jest tym młotkiem, który jest nieuświadomionym narzędziem w ręku świadomości, że ta świadomość jeszcze tkwi w osobowości. I powiem panu, nie potrafiłabym mieć wrogości. Nie potrafiłabym nawet powiedzieć, w ogóle odczuć, że kogoś nie lubię, bo to już w tym momencie w ogóle w grę nie wchodzi. I to jest właśnie kolejny etap ewolucji, gdzie zaczynamy, jak zrozumiemy to, że osobowość, ciało, mózg, umysł, jak zwał, tak zwał, jest naszym wytworem i nie ma podziału między duszą a ciałem i tak dalej. Nie ma takich podziałów. To my tutaj, w tym systemie, dzielimy to po prostu, bo taka jest zasada jego działania. Po to tu przyszliśmy, żeby dualizmu, podziałów, tego wszystkiego doświadczyć. Natomiast jeżeli już empirycznie doświadczymy, kim jesteśmy, to odczucie świadomości zmienia kompletnie cały obraz rzeczywistości. Wiem, jak to brzmi. Jak to można żyć bez emocji, bez tego typu rzeczy?
Tak, można. Można, bo odczucia świadomości są znacznie głębsze. Powiem panu, że nawet woda w kąpieli jest bardziej wyczuwalna, gdy się żyje z tego poziomu świadomości. Struktura dźwięku jest inna. To są takie doświadczenia o wiele głębsze niż emocje tutejsze, które osobowość może nam zaoferować. To tyle chciałam powiedzieć.
[54:33] - Droga pani Kasiu, ja nie przerywałem, bo już wiem, że nie warto. A poza tym to była bardzo piękna opowieść, bardzo piękny przykład.Oczywiście ja nie ze wszystkim się zgadzam, zwłaszcza z tym młotkiem się nie zgadzam.
[54:54] - To, panie Jacku, też z czasem minie.
[54:57] - Ale nie, jak żartobliwie oczywiście, bo też i telefon w pani wykonaniu był bardzo fajny, wesoły, radosny, przyjazny, więc pozwalam sobie na takie żarciki też, żeby się i słuchacze może troszeczkę obudzili. Pani Kasiu, jeżeli pani pozwoli, bo tutaj jedna rzecz, do której bym ja słuchaczy nie namawiał. To, co pani powiedziała o opuszczeniu ciała, obserwowaniu ciała i tak dalej. Kochani, podejmijcie sobie tą decyzję sami. Natomiast bardzo ważnym aspektem tutaj jest to, co pani Kasia powiedziała, to jest przyjrzenie się swoim własnym emocjom. Ja nie potrzebuję opuszczać ciała, żeby swoje emocje obserwować.
[55:55] - Tu się źle zrozumieliśmy. To nie jest opuszczenie ciała. Absolutnie. To jest zobaczenie tego, że ta wszędzie świadomość de facto to ciało zawiera.
[56:07] - Okej. Faktycznie, bo ja staram się też tłumaczyć to słuchaczom, a też jakieś niedomówienia rozwiać, żeby też nas pozostali słuchacze dobrze zrozumieli. Ja panią bardzo dobrze rozumiem, chociaż kiedyś nie rozumiałem sam siebie. Natomiast to doświadczanie to jest właśnie ten poziom, kiedy to jest ten następny krok, o którym mówiłem. Kiedy człowiek zaczyna rozumieć, że sam decyduje o większości rzeczy, które się dzieją w jego życiu i nie potrzebuje doszukiwać się jakichś specjalnych chytroplanów, które ktoś wobec nas stworzył.
[56:55] - Dokładnie. Po prostu wystarczy nauczyć się. Jest to praca. Bo to jest kwestia zrozumienia tego, czym jest uwaga. Może być nam na przykład bardzo zimno, ale nagle zobaczymy coś na ekranie komputera i potrafimy się tak w to zaangażować wzrokiem i uwagą, że praktycznie tego zimna nie czujemy, prawda? Albo że mija nam czas po prostu nagle, nie wiemy, gdzie to się w ogóle podziało. I umiejętność sterowania własną uwagą jest naprawdę nie do przecenienia, bo w tym momencie my potrafimy tę uwagę wyciągnąć z newralgicznych punktów, na przykład silnej złości albo silnego lęku, albo silnego przekonania. Świadomie patrząc na siebie, na to, co się w głowie dzieje, przy odpowiednim treningu regularnie stosowanym jesteśmy w stanie odpuścić wszystko, zapanować nad każdą emocją, łącznie na przykład z lękiem wysokości czy z jakimiś innymi takimi rzeczami. W pewnym momencie przestaje to być problemem. Tylko jak mówię, nic nie dzieje się tutaj niestety bez wkładu własnego.
[58:10] - Pani Kasiu, ja pozwolę sobie tutaj troszeczkę wpaść w słowo, bo to jest właśnie ten wątek, który ja chciałem poruszyć, gdzie jest bardzo często pułapka i błąd, który przy próbie dokonywania zmian w naszym życiu. Zresztą to, o czym pani mówiła, że to działa na chwilę. Na przykład przy terapiach bardzo często jest stosowana taka zasada, żeby wyizolować człowieka czy odsunąć od źródła powstawania problemu. Czyli na przykład jeżeli jest to alkoholizm, to na początku podaje się kilka zasad typu, żeby unikać towarzystwa z alkoholem, żeby nie trzymać alkoholu w domu, ponieważ nawet przez przypadek zdarzają się takie sytuacje, kiedy alkoholik zupełnie przez przypadek złapie na przykład puszkę czy szklankę z napojem i pije alkohol. I co się wtedy dzieje? Wszelkie te wzorce z powrotem zaczynają się pojawiać. Więc ta skuteczność terapii, jeżeli tylko zablokujemy emocje, jeżeli na przykład tylko usuniemy ze swojego otoczenia to, co pobudzało nas do jakichś tam reakcji, to tak naprawdę nie wiemy do końca, czy jesteśmy już zdrowi, czy jesteśmy już stransformowani, czy jesteśmy już na tym samym etapie, znaczy, czy jesteśmy na następnym etapie. Czy istnieje to ryzyko, że jeżeli pojawią się odpowiednie okoliczności, to znowu te wzorce wrócą?
[59:50] - Tak, to jest bardzo dobry przykład, bo niech pan zobaczy, jaki odsetek ludzi, byłych alkoholików czy uzależnionych od alkoholu wraca. Wraca z jednej prostej przyczyny. Sami sobie stawiamy problem przed sobą. Świadomość sobie przed sobą sama stawia problem. A po co go sobie stawia? Żeby się dobrze bawić przy jego przekraczaniu. Problem nie zniknie sam. Czy wyłączając się z otoczenia, czy zmieniając otoczenie, czy przestając oglądać filmy, które nas doprowadzają do agresji, czy unikać ludzi, którzy wywołują w nas jakieś takie. Nie. To jest właśnie ta odpowiedzialność za siebie, o której pan mówił.
Dotąd ten problem będzie przed nami stał, dopóki świadomie go nie usuniemy. Z pełną świadomością musimy z tym problemem przestać walczyć, przestać dawać mu uwagę i świadomie po prostu go usunąć. Świadomie.Dlatego pewne sytuacje stają nam na okrągło. Na przykład: dlaczego ja zawsze spotykam takich facetów? Ano dlatego, że sobie nie poradziłaś jeszcze z problemem swoim, który masz i który musisz najpierw zobaczyć. Jak go zobaczysz, to automatycznie będziesz go widziała i po prostu zniknie. To taki jest. Im bardziej z czymś walczymy, tym bardziej to do nas przychodzi. W momencie, kiedy świadomie na to patrzymy i przestajemy z tym walczyć, to już nie ma tej siły sprawczej. Odchodzi samo i odchodzi skutecznie i odchodzi na zawsze.
[01:01:26] - Potrzebą naszej świadomości, naszej duszy jest zrozumienie. I to jest jakby główny nasz cel. To, co pani Kasia powiedziała, do tego momentu będziemy pewne rzeczy przerabiać, aż nie zrozumiemy. Właściwa diagnoza, czyli rozpoznanie przyczyny to jest przynajmniej 50% procesu leczenia. Czasami, jeżeli rozpoznamy własny lęk, własne ograniczenia, to tak jak też pani Kasia to potwierdza, nie potrzebujemy już dalej nic z tym robić. On po prostu przestaje istnieć. To jest takie oswojenie lęku. On po prostu przestaje istnieć. To jest tak jak, przypomnijcie sobie historię ze szkoły podstawowej. Jeżeli ktoś się z was naśmiewał czy robił sobie żarty, to tylko do tego momentu, dopóki nas to denerwowało.
Jeżeli przestawaliśmy się denerwować, żart przestał być dla naszych rówieśników zabawny. Bo nie osiągali tego celu. Tak samo jest z lękiem. Tak samo jest właśnie z tymi wzorcami podświadomościowymi, tymi negatywnymi, które nas ograniczają, powodują strachy, lęki, różnego rodzaju ograniczenia. Jeżeli przestajemy się ich bać, to one przestają na nas w tym momencie już działać.
[01:02:43] - Jest jeszcze jedna sprawa: nasz stosunek do ludzi. Ile razy jest tak, że widzimy człowieka i: „Ja już wiem, że on jest taki”. Bez wszelkich danych oceniamy człowieka, oceniamy sytuację i tak dalej. Natomiast jak pięknie wyglądałby nasz kontakt z drugim człowiekiem, gdybyśmy wiedzieli, potraktowali go z taką pustką w sobie, bez niczego, bez na początku żadnej emocji, bez żadnej oceny, bez jakiegoś takiego osobistego sposobu postrzegania czyjegoś zdania i tak dalej. Co my robimy? System ma pewną płaszczyznę, która jest stała. Wszystko, co poruszymy w jedną czy w drugą stronę, wybiera się tak jak wahadło, żeby wrócić do stanu równowagi. Energie zawsze się starają zrównoważyć. Wiedząc to, jeżeli będziemy podchodzić do każdej sytuacji, do każdego człowieka, do wszelkich zdarzeń, jakie mamy w życiu, bez emocjonalnego stosunku, po prostu oczekując z ciekawością, co nam ta dana sytuacja czy dany człowiek przyniesie do naszego życia. Gwarantuję, bo ja tego doświadczam.
Nie starając się oczekiwać, dostajemy coś fenomenalnego, coś, czego nie spodziewalibyśmy się, gdybyśmy włączyli w to tą zabawę umysłu, te myśli, te oceny właśnie, te spodziewania się, te przekonania, te wszystkie inne takie rzeczy. Jeżeli do życia podchodzimy z pewną pustką emocjonalną na zasadzie braku oczekiwań, wtedy życie staje się tak proste, tak piękne.
[01:04:42] - Pani Kasiu, tylko tutaj muszę powiedzieć i muszę wytłumaczyć słuchaczom, że to działa niestety w drugą stronę. To znaczy, jeżeli wyeliminujemy zakres doświadczeń, przez które sobie postanowiliśmy po ciemnej stronie mocy przejść w tym życiu, czyli przestajemy się kierować podświadomością, to takie doświadczenia się pojawiają.
[01:05:04] - Ja się tu z tym zgadzam. Zgadzam się z tym dlatego, że-
[01:05:07] - Natomiast jeżeli nie jesteśmy, jeżeli jeszcze nie uruchomimy tej świadomości, nie wpuścimy jej do naszego życia, to niestety ci ludzie będą mogli bardzo często nieść ze sobą te doświadczenia, przez które chcemy przejść. Więc najpierw niech się pojawi świadomość.
[01:05:24] - Ja bym się nie martwiła, bo powiem panu jedną rzecz, że to, o czym rozmawiamy, zapadnie tylko w te osoby, które są do tego gotowe. Nie ma szans, żeby się to udało komuś, kto jeszcze nie jest gotowy. To zapanowanie nad emocjami, to widzenie, to naprawdę tutaj się nie ma co martwić, dlatego że nawet gdyby ktoś chciał, to po prostu mu się to nie uda. Nie uda mu się. Każdy ma swoją drogę ewolucji. Nie jesteśmy w stanie nikomu zaszkodzić. On po prostu nie przyjmie tego, na co nie jest gotowy. Nie będzie w stanie tego świadomie przyjąć do siebie po prostu. Albo przyjmie tylko to na pewnym stopniu świadomości.
[01:06:09] - Nie, bo my tu wchodzimy znowu w ten zakres taki troszeczkę rozmów, jaki ja słyszę na niektórych filmikach. Bo ty jesteś gorszy, bo nie jesteś gotowy. Nie róbmy tych barier.
[01:06:20] - Ale skąd, wcale nie. To jest ewolucja, każdy etap jest piękny. Każdy. Ja miałam też wgląd w swoje poprzednie wcielenia, które nie były najprzyjemniejsze. Naprawdę, proszę mi wierzyć. Ale dla mnie wszystkie te przeżycia były piękne. Po prostu. Nic złego się nikomu nie dzieje.
[01:06:38] - Z perspektywy świadomości tak. Natomiast ja mówię o tym tylko dlatego, żebyśmy nie osiągnęli efektu odwrotnego, czyli ktoś będzie chciał spróbować podejść z innym nastawieniem do ludziNie wiedząc, z czym to jest związane, że jednak musi być pewna gotowość świadomościowa.
[01:07:02] - Tak, musi być pełna głębia patrzenia, postrzegania.
[01:07:07] - I wtedy w jego życiu na przykład pojawią się ludzie, którzy wyrządzą mu krzywdę, a nie będąc przez nas uprzedzony, powie: „Pani Kasia i pan Sławek mnie oszukali”. Mówię tylko pod tym kątem.
[01:07:20] - Nie należy ludzi straszyć przed drogą do swojej własnej świadomości . Tym kim są.
[01:07:30] - Broń Boże! Zwłaszcza że to i tak jest nieuniknione.
[01:07:33] - Nieuniknione, tak. Po to tu jesteśmy, żeby to zakończyć właśnie tym życiem tutaj, dawaniem życia tej rzeczywistości z pełną świadomością kreacji, do jakiej jesteśmy zdolni tutaj.
[01:07:48] - Pani Kasiu, ja też mam pełną świadomość tego, że każdy w danym momencie swojego życia dokonuje zmian, przemian i nie jesteśmy w stanie na niczyją decyzję w tej kwestii wpłynąć. Natomiast to, co robimy teraz, to jest tylko w moim przekonaniu pokazywaniem ludziom drogi, że można pewne rzeczy skrócić i przyspieszyć, że nie trzeba się do końca ładować w te negatywne doświadczenia, że można pewnych doświadczeń sobie w życiu przyoszczędzić. Bo niczyjej świadomości przez radio nie zmienimy.
[01:08:34] - Nikt się nie obudzi. Oczywiście, że tak. To musi być doświadczenie, bo to musi być doświadczalne. To nie jest wiedza teoretyczna. Dopóki się tego samemu nie doświadczy, to się nie uwierzy.
[01:08:44] - Ja właśnie próbuję obalić tą teorię. Uważam, że jeżeli świadomie dokonamy transformacji wzorców podświadomości, czyli tą naszą osobowość, którą pani nazywa osobowością ziemską, jeżeli świadomie zaczniemy transformować, to zrobimy miejsce na inne wzorce, a te wzorce już mogą pochodzić właśnie z naszej świadomości.
[01:09:15] - Może to być inna droga. Ja akurat nie mogę nic na ten temat powiedzieć, bo doświadczyłam po prostu trochę innego sposobu dojścia do tego. Także ja unikam mówienia teoretycznie, mówię jedynie zawsze z własnego doświadczenia, tego, co jest dla mnie empiryczne, co już sama przerobiłam, sama widziałam, sama doświadczyłam. Mogę jedynie o swojej drodze mówić.
[01:09:39] - Inaczej się nie da, pani Kasiu. I też od razu powiedzmy słuchaczom otwarcie, że nikt za nikogo tej roboty nie odwali.
[01:09:47] - Dokładnie.
[01:09:47] - My z panią Kasią dyskutujemy, pokazujemy, że są takie fajne etapy, kiedy można żyć z dystansem do tego, co się dzieje i uśmiechać się, mimo że nie zawsze z ludzkiego punktu widzenia są powody do uśmiechu, ale cieszyć się, radować i być pogodnym człowiekiem. Że można. Natomiast nikt, kochani, za was tej roboty nie odwali. To są wasze świadomości, to są wasze umysły, to są wasze podświadomości i każdy z was, owszem, możemy pomóc, możemy pokierować, możemy podpowiedzieć, ale nikt do niczyjej głowy ani do niczyjej duszy nie wejdzie i za was tam nie posprząta.
[01:10:30] - Dokładnie tak. Pamięta pan, ostatnio mówiliśmy o tym, że można być dla drugiego istnienia drogowskazem. Natomiast ten drogowskaz nigdy nie powinien stać się samą drogą. Drogę samemu. Drogowskaz może jedynie pokazać, że w takim kierunku również można iść.
[01:10:51] - Tak jest, pani Kasiu, bardzo się cieszę z tego telefonu.
[01:10:56] - Dziękuję bardzo. Na fantastyczną audycję trafiłam, naprawdę. Włączę następnym razem, za jakiś czas, to na pewno trafię na kolejną fantastyczną. Bardzo panu dziękuję, panie Sławku, za rozmowę.
[01:11:06] - Miód na moje serce. Ja również dziękuję. Serdecznie pozdrawiam. Dziękuję za tę rozmowę.
[01:11:10] - Do usłyszenia.
[01:11:11] - Do usłyszenia. Wszystkiego dobrego.
[01:11:13] - Wzajemnie.
[01:11:14] - Dziękujemy bardzo. Tutaj muszę powiedzieć, że strasznie się słuchacze ucieszyli na ten telefon.
[01:11:19] - Bo ile może Sławek nudno gadać? Pani Kasia tu wprowadziła sporo ożywienia. Energiczna kobieta z bardzo pozytywnym głosem. Poza tym ja się cieszę z tego, że to nie tylko ja o tym mówię, że są ludzie, którzy widzą, odczuwają i postrzegają pewne rzeczy podobnie jak ja. Tym bardziej mówię się, ja również z takich telefonów cieszę. Nie wiem, jak tam z komentarzami, bo pewnie jeszcze będę chciał dopowiedzieć tutaj do tego, chociaż nie wiem, czy jest sens.
[01:12:04] - Mimo tej słabej dzisiaj frekwencji, pewnie spowodowanej zawirowaniami z serwerem radiowym, komentarzami dosyć mocno dzisiaj sypnęło.
[01:12:16] - To się bardzo cieszę. Ja jeszcze spróbuję, kochani, coś o tej podświadomości powiedzieć, ponieważ nie ukrywam, że to jest moje kolejne wyzwanie i mój kolejny cel w życiu, taki bardzo duchowy. Jeżeli byliby chętni do udziału gdzieś tu z Warszawy, z okolic, bo ja nadaję spod Warszawy do was, którzy byliby chętni do tego, żeby wziąć udział w tym doświadczeniu w jakiejkolwiek formie. Niestety to wymaga kontaktu osobistego, ponieważ jest to teżTo też jest i trochę sprzętu, który mi do tego służy, więc przemieszczanie się z tym jest dość utrudnione. Piszcie do mnie, odzywajcie się, bo im więcej osób wniesie coś, tym myślę, że też i skutki i postępy prac będą przynosiły więcej efektu. A nawet gdybyście chcieli, zresztą chyba na tym etapie od tego zacznę, trochę poznać samych siebie, poznać swoje własne lęki, trochę je oswoić, trochę rozpoznać tego wroga drzemiącego w was. Te ograniczenia, które sami sobie postawiliście na drodze, to na tym etapie mojej wiedzy jest to naprawdę trafiona z mojej strony inwestycja i myślę, że bardzo przydatna. A teraz już odpalę Messengera w takim razie i zobaczymy co tam się-
[01:14:14] - To ja może na czas odpalania Messengera przez pana Sławka przypomnę kontakty do Radia Paranormalium. Z numeru telefonu już właśnie pani Kasia przed chwilą skorzystała, ale zachęcamy także do skorzystania innych słuchaczy. Numer telefonu to 530 620 493. Można próbować też się dodzwonić na Skype'a radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Czekamy też na państwa komentarze i pytania na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i książki „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?” Chyba ten fanpage też się nazywa tak samo jak nasza audycja. Z tego, co kojarzę. Można także nas znaleźć na-
[01:15:11] - „Świat Oczami Duszy”
[01:15:14] - „Świat Oczami Duszy”. Właśnie. Czyli na fanpage'u „Świat Oczami Duszy”. Jesteśmy także na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do audycji „Świat Oczami Duszy” na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl.
[01:15:34] - A coś tutaj się dogrzebałem. Widzę chyba faktycznie trochę sypło. Sypło albo coś przewinąłem, bo widzę, że tutaj jakoś jadę i jadę, i jadę i końca nie widać, a ja chyba jestem na początku naszych konwersacji. Proszę bardzo, tutaj akurat pierwszy komentarz to jest Jubi: „Sławku, opowiedz coś o własnym cieniu”. Właśnie przy okazji moich rozmów na temat transformacji podświadomości, transformacji lęku, transformacji wzorców powiedziałem, że oczekuję efektów i mam prawo oczekiwać efektów i odpowiedzi tu i teraz. Bo dlaczegoż by nie? I też usłyszałem od jednej z osób, że to przemawia moje ego w tym momencie. Ponieważ jeżeli pojawia się jakiś zarzut pod moim adresem, muszę go przemyśleć. Bo pomimo dość dużej świadomości czasami w jakimś tam natłoku spraw, myśli, zajęć różnego rodzaju człowiek gdzieś potrafi się jeszcze tam smyrnąć troszeczkę po bandzie i coś tam jeszcze być może powiedzieć w jakichś takich stanach uniesienia. Więc mówię być może.
I tak jest. Więc oczywiście musiałem się nad tym chwileczkę zastanowić. I tak sobie analizowałem to swoje ziemskie ego w perspektywie mojego życia. I to też będzie troszeczkę nawiązanie do telefonu pani Kasi, że ona nazwała naszą osobowość, naszą podświadomość naszą osobowością. Ja tak, żebyśmy się dobrze zrozumieli. Dla mnie osobowość to jest i podświadomość, ale też i świadomość, która w różnej formie, na różnych etapach do nas dociera. Ta świadomość, która płynie z duszy. I to, co pani Kasia powiedziała, że na którymś tam etapie zupełnie inaczej zaczęła patrzeć na pewne rzeczy jako całość, jako przestrzeń. I to jest właśnie ten moment, kiedy się nie zastanawiamy, jak to jest. Po prostu pewne rzeczy się jest, bo się czuje.
I człowiek nie ma dylematów, jak należy postąpić na przykład w danej sytuacji, tylko postępuje z uśmiechem, z radością z tym, z tamtym. Czyli już tak jakby bardziej się kieruje tą świadomością niż podświadomością, nie zastanawiając się zupełnie nad tym. Ja tak jak obserwowałem swoje życie, to nie wiem, bodajże w wieku sześciu lat chciałem wynieść kolegom telewizor na podwórko, żebyśmy mogli obejrzeć „Dobranockę” albo coś tam. To stwierdzenie mojej mamy. Ja tego aż tak dokładnie nie pamiętam. Natomiast moja otwartość i chęć pomagania ludziom była właśnieByła właśnie taka. Moja radość i entuzjazm był taki, że jak w sobotę przed komunią, wracając z jakiejś tam spowiedzi czy z czegoś tam innego w garniturku, wpadłem do domu i ciocia dała mi już prezent, czyli moją pierwszą prawdziwą skórzaną piłkę do nogi, to zapomniałem zdjąć garnitur i poleciałem na podwórko grać w piłkę. Na szczęście tata wracał z pracy. W wieku bodajże 15 czy 16 lat, opowiadając gawędy na przykład na obozach, na ogniskach, zawsze je kończyłem jakąś uniwersalną myślą, jakimś pięknym wnioskiem, jakąś głębszą sentencją. I zawsze przynudzałem tak jak teraz.
Natomiast to, co wszyscy, może nie wszyscy, ale gros ludzi z tamtego czasu potwierdza to to, że zawsze byłem sprawiedliwy. Że nawet jeżeli kogoś w jakiś tam sposób musiałem ukarać, to zawsze miał to wytłumaczone dlaczego, po co, z jakiego powodu i zawsze miał to poczucie sprawiedliwości. Oczywiście złości, że dał się złapać, natomiast poczucie sprawiedliwości. Powiem wam, że do tego dwudziestego któregoś roku życia w takiej pięknej symbiozie z własną świadomością sobie funkcjonowałem. Natomiast wzorce cienia oczywiście jak najbardziej pojawiły się w moim życiu w momencie, kiedy wszedłem w to dorosłe życie, wtedy, kiedy ta podświadomość jak najbardziej wymaga przetestowania. I miałem z 10 lat pewnie ostrej świadomościowej rzeczywistości. Raczej podświadomościowej rzeczywistości. Aczkolwiek jeszcze cały czas miałem to czuwanie i też umiejętność porywania się na rzeczy, których inni ludzie z założenia wiedzieli, że się nie uda. Ja je robiłem i okazywało się, że da się. Więc z tym moim cieniem, on się tak pojawiał i znikał, pojawiał i znikał.
Też cień chyba dość mocno dał znać o sobie w momencie, kiedy zwlekałem z wydaniem książki. To chyba też był cień. Chociaż teraz z drugiej strony zastanawiam się, że to też może było dobre, ponieważ cały czas szukałem zakończenia do książki. Ona była gotowa, wszystko już było, tylko mówię: „Nie mogę wydać czegoś, gdzie zadam mnóstwo pytań, na które nie dam wam odpowiedzi albo przynajmniej nie będę znał odpowiedzi”. Więc głupio jest wydać książkę pod tytułem „10 przykazań człowieka szczęśliwego”, nie będąc samemu szczęśliwym. To tak, jakbym uczył was jeździć samochodem nie mając prawa jazdy. Więc może ten czas po prostu był mi potrzebny na to, żeby to zakończenie do książki znaleźć. No dobrze, a teraz już wracając do naszych pytań, których mamy wysyp. Jubi pisze: „Niemożliwe. Dawno do tego doszedłem, bo jak udowodnić innym niewidzialną sferę ducha?
Jak to już dawno temu zrozumiałem, jedyna opcja to przekazać informację i iść dalej. Tak robią istoty wysoko uduchowione. Tak zrobił na przykład kapitan Tomek. Każdy musi zdecydować. Nie ma co się bawić w Don Kichota. Dobrze wiemy, jak się to skończyło, bo to ludzie chcą dziś instrukcji obsługi, ale za cholerę nie spróbują własnymi siłami, a jedynie z dala od klawiatury potrafią hejtować”. Tak jest najłatwiej. Oczywiście, że tak jest najłatwiej. Dlatego ja mówię: zanim zaczniecie pisać, negować, komentować, to przynajmniej pokuście się o włożenie odrobiny wysiłku w przetestowanie tego. W poprzedniej audycji tym, którzy nie słuchali, podałem 10 czy tam ileś sposobów na to, żeby poprawić swoje życie.
Jeżeli ktoś spełni te 10 i nadal się w jego życiu nic nie zmieni, to kasa zwraca bilet. Ale taki właśnie na zasadzie: „Bo mi się to nie podoba”, to jest takie trochę też... Nie wiem. Dobra, róbcie jak chcecie. Marzenka pisze: „To skubana wie wszystko”. Ale nie wiem, czego to dotyczy, Marzenko. Emobil: „Ciekawe co będzie z ludźmi po śmierci, którzy nie mają żadnych myśli i intencji i nie chcą w ogóle rozwijać się. Czy będą tkwić w pustce, nicości, w tak zwanym zawieszeniu, czy możliwe, że nie będą cierpieć?” Powtarzam jeszcze raz z pełną odpowiedzialnością za to, co mówię: nie ma ludzi, którzy nie chcą się rozwijać. Nie ma ludzi na tym świecie, którzy nie chcą się rozwijać. Wszyscy się rozwijamy, bo każde doświadczenie, przez które przechodzimy, powiększa naszą świadomość.
I czy ktoś chce, czy nie chce, to i tak się rozwija. Pytanie jest, czy chce się rozwijać świadomie i świadomie wpływać na swoje życie i próbować je kreować po swojemu, czy po prostu poddać się temu, co wygeneruje jego podświadomość. Natomiast rozwijać się rozwija.
[01:25:06] - Każdy. To takie dla mnie wywyższanie się, bo ja się rozwijam duchowo, bo ja się rozwijam. Też o tym rozmawiałem. To jest takie niezrozumienie istoty działania, tego, co się dzieje z nami podczas naszych wcieleń. Bo ja się rozwijam, żeby dojść do tego etapu, na którym w danym etapie jesteście, to trzeba było wcześniej przejść ileś tamtych etapów. To nie było tak, że pstryk i się urodziło dziecko, które ma 17 lat i wąsy. Żeby mieć 17 lat, to trzeba mieć najpierw się urodzić, później roczek, dwa, trzy, pięć, 12, 17. A żeby mieć 70, trzeba było najpierw mieć 40 parę, 30 parę, 50 parę czy 60 parę. To nie jest, że się królika z kapelusza wyciągnie. I dlatego też nie rozumiem ludzi, którzy krytykują, bo on nic nie robi.
Był taki etap w twoim życiu, że też nic nie robiłeś, że siedziałeś z piwem i z pilotem przed telewizorem. No nie było piwa i pilotów, ale robiłeś inne dziwne rzeczy, ponieważ ten etap też ci był potrzebny. To doświadczenie do tego, żeby swoją świadomość zbudować. Więc ostrożnie z tymi osądami, ostrożnie z tymi negacjami. Kochani, wszyscy się rozwijają. Możecie nic nie robić, siedzieć w domu, nic nie oglądać, z nikim się nie kontaktować i tak się będziecie rozwijać. Tylko można świadomie, radośniej, przyjemniej, żeby te doświadczenia w jakiś sposób były zgodne z naszymi oczekiwaniami. Wybór należy do każdego. Marzenka pisze: „Niby wiem i biorę odpowiedzialność za swoje życie, ale lubię czasem się przytulić do mojego chłopa z poczuciem, że jest moim rycerzem”. Marzenko, w tym nie ma nic złego.
Wprost przeciwnie. Moim zdaniem to bardzo dobry sposób na utrwalanie swojej świadomości. „Nie tyle co szukać pomocy, ale mieć kilka osób w moim gronie, które myślą podobnie jest też fajne”. To jest właśnie to kreowanie swojego życia świadomie. Wiem, czego chcę. Wiem, że fajnie jest mieć wokół parę osób. Wiem, że fajnie jest się przytulić. Wiem, że fajnie jest to, wiem, że fajnie jest tamto. Doceniam to i na tym mi zależy, i na tym się koncentruję. Tak właśnie działa świadomość.
Nie chodzę na rauty, bo wypada. Nie bywam na imprezach firmowych, bo może usłyszę, jak szef się całuje na przykład ze swoją kochanką albo zobaczę, będę miał na niego haka. Nie chodzę, żeby wypić wódkę sąsiadowi, bo go nie lubię. Emobil pisze: „Bo są różne teorie na temat złych i zimnych ludzi, tak zwanych morderców i psychopatów, bo niektórzy twierdzą, że oni wcale nie cierpią po śmierci, bo są uodpornieni na cierpienie, bo czują się królami i są pewni”. Chodzi o to, co po śmierci? Biorąc pod uwagę, że to cierpienie po śmierci jest raczej związane z przekonaniem, że nigdy więcej już tutaj nie wrócimy. Że tam będziemy odpokutowywać za nasze grzechy, przewinienia i tak dalej. W tej teorii nie wiem, bo się pod nią nie podpisuję. Natomiast w teorii reinkarnacyjnej nie, nie będą cierpieć. Będą się też czuć królami, ale nie będą cierpieć.
Najprawdopodobniej będą cierpieć w następnej inkarnacji. Jubi pisze: „Robił niebyt też jest doświadczeniem”. Właśnie się zastanawiałem do czego, ale już Jubi skomentował, że to do Emobilka było. Marzenka też oczywiście podpisuje się pod tym. Emobil: „Oni też doświadczają, a dłuższy to się ryba ważne, że doświadcza”. Jubi: „Dobrze, powstrzymam się. Tylko proszę, Sławku, nie mów o 156 gęstości”. Dobrze. Twoja prośba jest dla mnie rozkazem. Nie, żartowałem oczywiście, ale nawet nie miałem takiego planu.
Jubi pisze: „Jest coś takiego jak plan duszy, ale ogólny. Natomiast sprawa wygląda tak, że ktoś pojmuje duszę i siebie jako istotę. Dusza tylko zbiera informacje, prowadzi nas na wyznaczone wcześniej przez siebie tory, ale ważne jest zrozumienie własnej wielowymiarowej istoty. Duchowość jest wielowymiarowa, wielopoziomowa”. Ja też tak delikatnie sprostuję, bo to jest tak, że owszem, podejmujemy jakieś decyzje. Zresztą też Kasia o tym mówiła, że w zależności od poziomu naszego etapu rozwoju ta ingerencja duszy w nasze życie jest mniejsza później z wiekiem, ale to też za naszym przyzwoleniem jest coraz większa. I na tych wcześniejszych etapach faktycznie jesteśmy bardzo skoncentrowani na swojej fizyczności, później jesteśmy skoncentrowani na swojej emocjonalności, a później dochodzi do głosu bardzo duży wpływ duchowości. Ale to już na poziomie pewnej świadomości podejmujemyPodejmujemy decyzję i ten plan w jakiś sposób, przynajmniej jednego czy dwóch doświadczeń, tak jak na przykład w moim życiu jest, ale to za pełną zgodą, na zasadzie wykonania jakiegoś zadania. Ale się nie martwcie, bo jeżeli podejmiecie taką decyzję, to najprawdopodobniej będziecie o tym na pewno pamiętać. Pasek mi uciekł.
Mobil pisze: „Są ludzie tak psychopatyczni, którzy ludzi traktują jak zwierzęta i nie odczuwają współczucia, bo maskują się tym i nie przyglądają się swoim grzechom, bo mają tak zaprogramowaną świadomość, tak żeby...”. I nie wiem żeby. Jubi pisze: „Bo większość myśli i czuje obrazkowo”. Bo tak działa nasza podświadomość. Ja się przy tym bardzo mocno upieram. Powiem wam to, co widziałem w ciągu ostatniego tygodnia, nawet moje oczekiwania i przekonania przerosły. Marzenka pisze: „Bo Sławku, jesteśmy tak przegięci w myśleniu, że teraz ciężko tak od razu się przestawić na normalne. Mnie też czasami ciężko i łapię się na tym”. Tak. Jednak jeżeli mamy jakiś wzorzec, który przetestowaliśmy przez 20, 30 lat, to faktycznie ciężko go tak od razu, zwłaszcza jeżeli to jest taka pierdoła.
Bo czasami to jest taka pierdoła, jakiś grymas na twarzy na skutek jakiegoś stwierdzenia czy jakiegoś zachowania. Nawet ciężko to uznać jako taki lęk, jako swojego jakiegoś wielkiego wroga, więc ciężko to jest nawet w pracy nad sobą. Chociaż nie lubię tego określenia w pracy transformacji siebie wyłapać. Takie rzeczy się zdarzają i na pewno będą się zdarzały, natomiast moim zdaniem mogą być co najwyżej może lekko irytujące dla innych. Może dziwne. Natomiast ja nie traktuję tego też w kategoriach jakiegoś wielkiego wroga. I tu Mobil kończył: „Odpornić się na cierpienie, bo tak zwane demony są do tego zdolne, bo oni nienawidzą ludzi i odbierają ludzi jakby stado dzikich zwierząt”. Ja nie będę tego w żaden sposób komentował, bo ja nie mam takich doświadczeń z jakimiś obcymi demonami. Jakieś tematy się pojawiły męsko-damskie. Nie wiem, czy ja mogę czytać takie rzeczy.
Nie wiem, czy to było o jakichś strefach intymnych.
[01:34:34] - 21:20, już nam wolno.
[01:34:37] - Już można. Dobrze, ale ja nie wiem, o co chodzi, bo Jubi pisze coś o cyckach, a tu dupcia i tutaj jakieś takie są dziwne uśmiechy, więc może taka prywatna rozmowa się tutaj wkradła na naszego czata. Kochani, bawcie się dobrze, jak najbardziej. Życzę wam wszystkiego dobrego. Ja to rozdzieliłem na umysł binarny i analogiczny. Zrobiłem o tym. To chyba będzie odnośnie, bo jest 8:45, więc to pewnie będzie odnośnie radia i telewizji. Albo umysłu świadomego i podświadomego. Tak czy inaczej o tym się już dawno przekonaliśmy, że nazewnictwo często jest inne, natomiast opisuje te same zjawiska albo bardzo podobne zjawiska i sytuacje. Więc po prostu kochani, zanim tam się zaczniecie doszukiwać jakichś niespójności, to spróbujcie wcześniej skupić się na zawartości merytorycznej.
Radio jest teatrem iluzji. Trzeba się wysilić w myśleniu. Telewizja daje gotowce. Dlatego mamy tylu zombiałych ludzi. Spróbujcie w domu przełączyć kanał z „M jak miłość”, to zobaczycie, jaka będzie piana. Ja tego nie mam, więc ciężko mi powiedzieć, ale słyszałem takie historie. I tutaj Przemek się włączył do dyskusji: „Jezus przestrzegał i wiele razy mówił najważniejszą prawdę. Miłujcie bliźnich jak siebie samego. Żyjcie według moich przykazań. Wszystko jest miłością, a dusza to my”.
Przemku, ja nie mam akurat problemu z akceptacją i z powtarzaniem pewnych prawd czy słów wypowiadanych przez Jezusa, czy zresztą też przez innych proroków, jeżeli było to coś fajnego i mądrego. I całkowicie się z tobą zgadzam. I czasami to też bicie piany i w takich słowach doszukiwanie się, czy Jezus istniał, czy nie istniał, zamiast zastanowienie się, jaki jest sens merytoryczny tego przesłania, które trwa już ponad 2000 lat i mówi właśnie dokładnie o tym, do czego zmierzamy. O tym, żeby kochać i szanować siebie nawzajem. Siebie i bliźnich tak jakNa tym samym poziomie, żeby stosować tą samą miarkę do oceny swojego postępowania i do oceny postępowania innych. Nie stosować prawa Kalego na zasadzie: ja jak stanąłem jak cajmer na dwóch miejscach parkingowych, to ja przyjechałem tylko na chwilkę i zaraz odjeżdżam. Ale jak widzę takiego cajmera, który zaparkował na dwóch miejscach parkingowych, to jest po prostu zwykłym cajmerem, któremu się nie chciało dobrze zaparkować. Jeżeli to prawo Kalego wyrzucimy z naszego słownictwa, że swoje czyny, chociażby te najgorsze, będziemy tłumaczyć, a oceniać i krytykować i przypieprzać się do czynów innych ludzi, no to niestety będzie potrzebne prawo i będzie też potrzebna ziemska kara, żebyśmy sobie po prostu na łby nie wleźli i się po prostu nie pozagryzali nawzajem. Yugi pisze: „Sławku, mówiłeś kiedyś, że tworzyłeś kiedyś disco polo. Może jakiś cover live?
Majteczki w kropeczki.” Kochani, ja tworzyłem wiele projektów, które były nowatorskie. Między innymi tak, oczywiście. Nawet z kolegami żeśmy wspominali ostatnio tą przygodę. Nawet się śmiałem do nich, że być może byśmy sprzedawali teraz płyty w milionach egzemplarzy w Chinach. Ale tak, to był pomysł na robienie muzyki właśnie tej takiej może nie stricte discopolowej, ale jak patrzę na początki disco polo, czyli piosenka „Bo wszyscy Polacy to jedna rodzina”, czyli taka piosenka biesiadna troszeczkę. To właśnie taki był pomysł, żeby stworzyć te piosenki, które śpiewaliśmy na wyjazdach pod namiot, na obozach, na różnego rodzaju biwakach, rajdach, żeby stworzyć właśnie w takich aranżach z furgami, z perkusją, z gitarą elektryczną, z jakimiś tam klawiszami. Więc może majteczki w kropeczki niekoniecznie, ale myślę, że „Bo wszyscy Polacy to jedna rodzina” jeszcze by spokojnie na gitarce ci podegrał. Także jakbyś miał ochotę. Tylko nie wiem jak z wokalem, bo ja się na to nie piszę. Możemy się pobawić, ja nawet tam jeszcze parę osób do zespołu mogę zwołać.
Miałem też pierwszą kawiarenkę internetową w Polsce i pierwszy monitoring wizyjny, ale to już o tym opowiadałem. Przemek: „Szkoda, że wielu ludzi nie ufa innym, tylko uznają samych siebie za autorytet. Na przykład złodziej wie, że kradzież jest zła i robi to, bo musi, żeby przetrwać. Morderca zabija, bo ktoś mu przeszkadza.” No właśnie to jest to, co ja nazywam prawem Kalego. Stosowanie innej miarki do swoich postępków, do swoich czynów, do swoich działań, a innej miarki do oceniania innych. „Większość ludzi uznaje współczucie innym za szczyt niemoralności i głupoty, bo cierpienie przez innych wykańcza duszę.” Cierpienie przez innych wykańcza duszę. Duszy nic nie wykańcza. Wykańcza prędzej nas. I też, jak to mówię, każdy ma prawo przetestować swoją wytrzymałość. I też poprzez testowanie innych programów i poprzez testowanie innych teorii, poprzez wcielanie w życie doświadczeń albo prawd, które nie zostały wymyślone przez was, jest tylko próbą poznania swojej wytrzymałości.
Coś mi się przeminęło. A, tutaj. „Większość ludzi uznaje...”, dobrze. „Nasza cywilizacja nie dorosła do tego, żeby tworzyć wspólnotę, bo ludzie są zbyt tępi, żeby zrozumieć, że są częścią i fragmentem całego organizmu, który żeby mógł funkcjonować wymaga współpracy. Aby zapobiec piekłu na ziemi, to 70% ludzi powinno być bezpłodne i nie powinni mieć dzieci. I debile i niedorozwojowe powinni być sterylizowani i nie byłoby takiego piekła na ziemi, jak jest teraz.” I tu jest sedno kwestii, gdzie człowiek nie zawsze wolny wybór, jaką drogą może iść. Albo idzie drogą, która prowadzi ku niebu, albo wybiera drogę, która prowadzi do zakracenia. I najczęściej cierpią na wszystkim niewinne dzieci, które są owocem nieodpowiedzialnych i głupich rodziców. Powiem, co ja powiem. Powiem prawdę, powiem to, co myślę.
Taki głos w dyskusji też jest potrzebny. Natomiast i z przykrością to powiem, ale w procesie ewolucji i w procesie rozwoju świadomości, póki nie dojdziemy jako ludzkość do podobnych poziomów świadomości, to te skrajności też będą potrzebne. Niestety dla nas będą potrzebne. Bo gdyby nie krzywda innych, wiele dojrzałych dusz nie mogłoby się rozwijać, ponieważ nie miałyby na kim testować swojego współczucia, obrony praw innych, poczucia sprawiedliwości, wcielania przeróżnych szlachetnych wzorców, rozwijania świadomości ludzi i też testowania swoich własnych emocji.Więc poniekąd nie mamy wpływu tutaj jakiegoś wielkiego ani tą audycją, ani telefonem pani Kasi, ani tym, co robi. Niby nie mamy wielkiego wpływu, ale tak na dobrą sprawę im szybciej ludzkość osiągnie podobny poziom świadomości, tym szybciej te wszystkie właśnie cierpienia na Ziemi dobiegną końca. A tak naprawdę to właśnie eskalacja tych cierpień jest też z punktu widzenia rozwoju świadomości takim totalnym przyspieszeniem, ponieważ teraz nastąpił ten moment, kiedy dusze zostały tak jakby podzielone. W różnych ciałach dokańczają potrzebne doświadczenia, żeby wejść na następny poziom. Więc ta eskalacja tych nieszczęść, tych problemów jest też dowodem na to, że pewien etap się kończy. Marzenka skomentowała to troszeczkę inaczej: „Dokładnie. 20 lat temu myślałam zupełnie inaczej i kierowałam się zupełnie innymi powodami niż teraz, więc nie mogę się winić”.
To Marzenki komentarz chyba jest do tego, żeby sobie wybaczać. „No a zrozumienie jest poprzez doświadczanie. I tu się krąg zamyka”. Tak, domyka się krąg, bo to jest krąg logiczny. Jeżeli nie doświadczymy, to nie zrozumiemy. Natomiast możemy zrozumieć bez doświadczania. Możemy, jeżeli pozbawimy naszą podświadomość tej bez nieograniczonej władzy, bo to podświadomość pcha nas w doświadczenia. Natomiast pamiętajcie, że dusza jest cały czas z nami. I dusza, i świadomość z tego płynąca. Jeżeli przestaniemy reagować instynktem podświadomości i będziemy w sytuacji, w której ktoś nas wyprowadzi z równowagi.
Jeżeli nie zareagujemy podświadomością, czyli nie fukniemy na niego, nie wylejemy, że tak powiem, swojego żalu, słowotoku przeplatanego różnymi słowami, które kiedyś były uważane za przekleństwo, a teraz są już w popularnym użyciu. Jeżeli nie wywalimy tego worka emocjonalnego na niego, tylko damy sobie trzy sekundy i powiemy: „Dobra, okej, powiedział, co chciał. Wniosek z tego, nie ma sensu dalej kontynuować tej znajomości”. To jest też doświadczenie i to jest zrozumienie, że walka zawsze niesie ze sobą ofiary. I w takiej walce to my jesteśmy ofiarą. Bo nawet jeżeli wygramy tą dyskusję słowną, to wygra nasza podświadomość. To ona odniesie sukces. Natomiast my przegramy, ponieważ dotąd będziemy ćwiczyć kłótnie, aż zrozumiemy, że one do niczego nie prowadzą. Przemek: „Dzieci najwięcej cierpią w wyniku nieodpowiedzialności rodziców, ale również w wyniku różnych złych rzeczy, które są krzywdzone”. Przemku, ja z przykrością muszę ci powiedzieć, ponieważ jest to audycja o świadomości i o podświadomości, i o duszy, i o szczęściu, i o takich różnych klimatach, to powiem ci tak: jednym z głównych założeń naszej wspólnej tutaj ustalonej teorii jest to, że dusza wybiera miejsce i czas urodzenia dziecka.
Więc tak naprawdę, jeżeli dziecko jest krzywdzone — ja wiem, jak to zabrzmi. Ja wiem, jak to zabrzmi. Ja wiem, że wiele osób się z tego powodu obruszy. Tak naprawdę poniekąd to doświadczenie jest mu do czegoś potrzebne. No dobrze. Jubi napisał: „Ja to mówię element wyparcia”. I tu jest jeszcze jeden komentarz: „Dobrze mówi. Tak właśnie ja funkcjonuję. Sztuką jest dać się prowadzić”. To być może już był telefon Kasi.
„Dokładnie. Banie się własnej wyobraźni i wykręconych filmów, ale bez emocji żyją na przykład psychopaci, mordercy. Jak to słuchaczka wytłumaczy?” Nie dobrnęliśmy do tego momentu. Ja sobie tam wynotowałem o tym blokowaniu emocji, ale w końcu nie wiem, czy żeśmy na ten temat w końcu powiedzieli. Mobil pisze: „Słuchaczka ma rację, bo nawet Jackowski mówi, że nie należy się angażować w życie w toksycznym środowisku, bo o czym myślimy, takim się stajemy. Bo jak patrzymy się w zło, to zło dotyka nas, a jak patrzymy się w dobro, to dobro dotyka nas”. Nie znam tej wypowiedzi Jackowskiego, więc ciężko mi się do niej odnieść. Marzenka pisze: „Jubi, a skąd ty wiesz, czy żyją bez emocji? Oczywiście chodziło o psychopatów. Ja rozumiem, że jest to delikatny wykręt.
Zrozumieć można na różne poziomy opuszczania ciała. To jedna z metod, nic więcej”. Tu się całkowicie z Jubim zgadzam. O, tutaj kolejar nam się odezwał. Kolejar pisze: „Ja mam problem. Rok temu wyrzuciła mnie narzeczona na ulicę, realnie na zdechnięcie. Cudem dotąd przetrwałem. Ale problem inny.Ona wie, że potwornie się zachowała, ale reaguje myślami samobójczymi i kolejnymi próbami samobójstw. Nie chodzi tu tylko o mnie. Ona wiele osób źle potraktowała.
To jest osoba na lekach i z rozpoznaną psychozą dwubiegunową. Dobija mnie to, że nie da się rozmawiać z nią duchowo. Ona wyznaje skrajny materializm. Mózg nie ma żadnej duszy, po śmierci jest nic. Obawiam się, że jak ona w końcu skutecznie się zabije, to będzie jej straszyć ludzi. Klasyka. Powiem ci tak: poruszyłeś, przyjacielu, temat bardzo obszerny i tu się nie da go skomentować jednym zdaniem, a też nie chcę cię zostawić całkiem bez odpowiedzi. Ale tak, to jest poniekąd klasyka. Zresztą szantaż emocjonalny jest domeną dusz dziecięcych. Takie zachowania i przenoszenie odpowiedzialności na innych to jest typowe dla dziecka.
Niedoszukiwanie się winy w samym sobie, niewidzenia żadnych powodów, brak krytycyzmu wobec własnej osobowości, swojego postępowania. To jest klasyczne dla dusz dziecięcych. A czemu ty wybierasz do swojego otoczenia dusze dziecięce? Najprawdopodobniej to wynika z takiego powiązania, że dusze dojrzałe i dusze stare, które są najbardziej pozbawione radości życia, takiej beztroski życia bardziej. Bo radość życia polega na czymś zupełnie innym, ale takiej beztroski życia, a jednocześnie potrzeba opiekowania się i przekazywania komuś swojej wiedzy bardzo często przyciąga do związków dusz starych i mocno dojrzałych dusze dziecięce po to, żebyśmy mogli się rozwijać jako ci opiekunowie, a jednocześnie czerpać tę beztroską radość dziecięcą, energię, której nam już czasami brakuje. Więc do momentu, dopóki moim zdaniem nie nauczysz się sam sobie tej energii dostarczać i nie zaczniesz dbać o samego siebie, to będziesz wybierał kolejne partnerki, które będą wymagały opieki. Aktoru o życiu duchowym nie będą miały zielonego pojęcia. Więc musisz się przede wszystkim, jeżeli chcesz rozwikłać ten problem i uniknąć następnych takich doświadczeń, zastanowić nad sobą, nad swoimi intencjami. Dlaczego akurat? Co w tej kobiecie ci się podobało rok, dwa, trzy, pięć lat temu, że postanowiłeś dokonać takiego wyboru i z nią się związać?
Nad swoimi intencjami. Nie nad jej, tylko nad swoimi. Zawsze odpowiedź na takie pytania jest w nas. Nie w innych, tylko w nas. Inni są odpowiedzią. Pytanie dotyczy nas. Marzena Lu. Marzenka pisze. A, Jubi odpisał Marzenie: „Nie wiem, dobre pytanie. Tak tylko wnioskuję”.
Marzenka jeszcze pisze: „Jubi myślisz, że taki morderca nie kara się w trakcie zabijania i gwałtu na trupie? Nie jara się”. Ja akurat wolę się fascynować i zastanawiać nad osobowościami pozytywnych postaci. Zwłaszcza że też ostrzegam, że każde takie angażowanie się w próbę rozkminienia umysłu psychopaty, zwłaszcza przy dość dużej empatii naszej wewnętrznej, stanowi dla nas zagrożenie, że zbyt bardzo zaangażujemy się w zrozumienie i niechcący zupełnie możemy sobie zafundować jakieś doświadczenie, które niekoniecznie jest nam potrzebne. Tylko ostrzegam, jak ktoś lubi hardcore. Nie musimy dawać się krzywdzić i wykorzystywać. Musimy postępować tak, aby nie wstydzić się swoich wyborów przeciwko głupocie narodu. Na razie niewiele zdziałamy, ale w prywatnym życiu jesteśmy kreatorem. Nie wiem, co tu odpowiedzieć na to pytanie. Tak, w naszym prywatnym życiu jesteśmy kreatorem.
Jeszcze raz, kochani, przypomnę: jeżeli coś możemy dla świadomości ludzi zrobić, to oprócz gadania możemy dać tylko przykład swoim postępowaniem. Bo najchętniej się siedzi. Ja też lubię z wami rozmawiać, ale jednocześnie staram się w życiu, w tym otoczeniu, w którym przebywam, dawać świadectwo tego, że to, co mówię, nie jest tylko jakąś teorią, którą stosuję dwie godziny w tygodniu w życiu. Tylko staram się według tych samych zasad postępować również w życiu codziennym. To nie jest wymyślona poza na okoliczność audycji radiowej.Tak na dobrą sprawę, to mówię: zamiast gadać. Gadać trzeba, trzeba mówić, trzeba rozmawiać, trzeba wyjaśnić, trzeba dyskutować. Ale tak naprawdę najwięcej roboty robią ludzie, którzy dają przykład swoim postępowaniem. Bo wiecie, jak się czyta komentarze, na przykład ludzi uchodzących, którzy wrzucają piękne posty, robią fajną otoczkę na swoich stronach z mądrymi, filozoficznymi, bardzo pięknymi tekstami, a następnie czyta się ich komentarze pod wypowiedziami innych ludzi bądź pod postami, gdzie przekleństwa lecą jedno za drugim. I teraz ja czuję lekką dysharmonię. Marzenka pisze: „Ale się cieszę, że pani Kasia zadzwoniła”.
Ja też się bardzo cieszę. Myślę, że większość słuchaczy się ucieszyła z telefonu pani Kasi. Pani Kasiu, bardzo dziękujemy jeszcze raz. Jubi pisze: „Każdy ma własną drogę. Grunt, żeby iść zgodnie ze swoją wolą. Naszym zadaniem jest przezwyciężenie efektu skrajnego indywidualizmu skutkującego egoizmem, chciwością i podziałami i próbowanie zjednoczenia”. Nie wiem, czy wszyscy mają takie zadanie. Bardziej mi się podobało wcześniej bardziej biblijne określenie: „Kochaj bliźniego swego jak siebie samego” albo „Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe”. Bo to już troszeczkę mi polityką zajechało. Jubi dokończył zdanie, więc przeczytam je całe: „Każdy ma swoją drogę.
Grunt, żeby iść zgodnie ze swoją wolą i w prawdzie sobą. Amen”. I tutaj e-mobil: „No właśnie, całe szczęście, ale przy naszej cywilizacji to graniczenie z cudem. Ale wiara czyni cuda”. Bardzo mi się podoba ten ostatni akcent tej wypowiedzi. Ja też tak uważam, że wiara czyni cuda, a poza tym zabrnęliśmy już tak daleko, że głupio by było to teraz spieprzyć. Przepraszam bardzo. Marzenka napisała: „Bu! To ja zbyt daleko mieszkam. Foch babski z przytupem z uśmieszkami”.
Być może będę miał propozycję, bo nie ukrywam, że zależy mi też na największym gronie odbiorców i uczestników tego doświadczenia mojego, bo uważam, że jest to świetna metoda samopoznawcza dla każdego człowieka. Tak naprawdę uświadomienia sobie w pewnym sensie swoich własnych lęków, zdania sobie sprawy, że one nie są wcale żadne wyimaginowane, że to, co my nazywamy charakterem jest tak naprawdę zbiorem, czy osobowość jest zbiorem przede wszystkim poglądów, wzorców, które służą w naszej podświadomości wyprodukowaniu naszych lęków i ograniczeń. Oczywiście to nie jest żadna jej robota celowa, to ludzkościowo jesteśmy tak skonstruowani. Zresztą nie wiem, czy to na tym etapie, ale okej, rzucę taki temat przy okazji tego postu. Gdyby na przykład zebrała się grupa kilku osób w jednym miejscu, w jednej miejscowości, która byłaby zainteresowana tym eksperymentem, to wtedy łatwiej byłoby mi się w jedno miejsce przemieścić i zorganizować na przykład takie spotkanie w jednej miejscowości. Więc jeżeli byłoby takie zainteresowanie, to kontaktujcie się ze mną i będziemy zastanawiali się, jak to można by było ogarnąć organizacyjnie i logistycznie. E-mobil: „Każdy...” Bo mnie się tutaj przewija. „W każdym człowieku kryje się pełnia geniuszu. Niektórzy ujawniają go więcej niż inni, bo są go bardziej niż inni świadomi. Ta świadomość czyni z nich mistrzów, podczas gdy nieświadomość więzi innym”.
Powiem tak: świadomość daje pewność, też w pewnym sensie pewność siebie. Aczkolwiek cały czas na naszej drodze na pewno będą ludzie, którzy będą tą pewność siebie próbowali zachwiać i pokazać nam, że nic nie wiemy. I też kochani, uwierzcie mi, ci, którzy grzebią, siedzą, szukają, mantykują, czytają, oglądają, tak naprawdę szukają informacji o samych sobie. I w 90% to się zawsze sprowadza do tego, żeby przekonać samych siebie, że to, co czujemy, jest prawdą.Szukamy najczęściej potwierdzenia tego, co czujemy w innych źródłach. A później, jak już zatoczycie to koło, zrozumiecie, że tak naprawdę to szukaliście tylko potwierdzenia. A i tak wszystko to, cała ta prawda i cała ta wiedza gdzieś już w was była. Zwłaszcza że to też, co powiem, nie będzie zbyt miłe, ale inteligencja to jest umiejętność wykorzystania wiedzy, którą się posiada. Sama wiedza jeszcze do naszego życia nic nie wnosi oprócz posiadania wiedzy. Sztuką jest umieć tą wiedzę wykorzystać z pożytkiem dla samego siebie. Jubi pisze: „Szkoda, bo wczoraj byłem niedaleko Warszawy”.
Proszę bardzo. Faktycznie szkoda, bo z przyjemnością bym się przede wszystkim spotkał, ale może coś odlecę, to nie ucieczę. Emobili pisze: „W ciemności, bo każdy nosi w sobie klucz, który otwiera świadomość. Nie ma znaczenia, gdzie aktualnie jesteśmy, ponieważ cały czas w tej samej chwili przebywamy równocześnie w niejednej sferze istnienia”. Coś mi się tutaj przemówiło. I teraz znowu się pojawia pytanie: dlaczego nie użyjemy tego klucza? Co nas powstrzymuje przed użyciem tego klucza? I dlatego twierdzę i będę się przy tym upierał, że gwarantem tak naprawdę naszego rozwoju jest nasza zwykła ludzka podświadomość, bo to ona pcha nas w przeróżne doświadczenia. I to podświadomość jest tak jakby naszym przeznaczeniem. To ona określa nasze przeznaczenie.
Emobili tutaj jeszcze pyta mnie: „Sławku, czy słyszałeś o upośledzonych geniuszach, jak na przykład Kim Peak z chorobą zespołu Savanta?”. Oj nie, niestety nie. Jeszcze do tego nie dobrnąłem. „Autyzm to choroba, która nadaje niezwykły charakter i daje nam najwyższą mądrość i rozwój niż inni zwykli ludzie. Do tego jest potrzebna silna świadomość”. Powiem tak: jest coraz więcej dzieci autystycznych i to jest dla mnie też ciekawostka. Jeszcze nie jestem w stanie nic sensownego na ten temat powiedzieć. Znaczy nic, co byłoby na tyle poukładane, żebym wam o tym mówił. Ale w tym też nie ma przypadków. Marzenka z uśmiechem: „A ja Sławku dwie godziny przed komunią kopałam piłkę i wpadłam pod tira i naturalnie musiałem wyciągnąć boludy no i unurąsałam dupsko w smarach i sukienka do wymiany.
Mnie tata uratował”. Widzę, że tak, przez podobne. I tu jest dalszy komentarz z Kubana. To już był żarcik taki. Oczywiście, że tak to odbieram. Za dużo tutaj fajnych, sympatycznych emotek, ale tym, którzy nie czytają tych komentarzy, to powiem, że to taki żarcik. „Mechaniczne uszkodzenie mózgu przy zachowaniu silnej świadomości i skupieniu daje nam nadludzkie możliwości, tak zwany genialny umysł, a hamuje nasz rozwój logika i sugestia”. I cały czas kręci się wszystko właśnie w tym samym obszarze. Dzieci do tego szóstego, siódmego roku życia żyją w zakresie fal mózgowych, w tych theta, gdzie bodajże theta i jeszcze jakieś tam, które bardziej pozwalają naszej świadomości na funkcjonowanie, dokonywanie wyboru i tak dalej. Są tak jakby pod opieką duszy.
Natomiast później ten rozwój podświadomości, wykształcanie się wzorców podświadomości, to wszystko właśnie wytłumia, hamuje i nie dopuszcza do głosu. Tak że tak, nasz rozwój, ten cywilizacyjny, nasz rozwój życiowy, ten zwykły, właśnie powoduje, że coraz bardziej z każdym rokiem wzorce świadomościowe zostają zastąpione wzorcami podświadomościowymi. Dlatego dzieci inaczej odbierają. Na przykład często biorą na siebie winę za rozwody rodziców, ponieważ nie rozumieją tego w sposób ludzki, tylko widzą jakieś kłótnie, jakieś tragedie, jakieś nieporozumienie. I często myślą, że to z ich powodu, ponieważ też za dziecka na przykład często patrzyli, jak rodzice kłócą się, kto ma je na przykład przewinąć, kto ma je nakarmić, kto ma do niego wstać. Jest zupełnie inny sposób pojmowania świata przez pryzmat duszy, a inny jest przez pryzmat podświadomości. Koleja, ja nie będę tutaj tego wyciągał, co ty napisałeś na antenę. Natomiast gdybym ci w tym momencie przyznał rację, to wszystkie 26 czy już może, nie wiem, 27 odcinek dzisiaj będzieMusiałbym poprosić pana Marka o wykasowanie go z YouTube'a, ponieważ nie miałby sensu. Od 27 odcinków mówię o jednej rzeczy: w każdym momencie możesz swoje życie zacząć kreować, wziąć za nie odpowiedzialność. I to jest sensem tych wszystkich audycji, żeby przekonać, powiedzieć, pokazać, udowodnić, że każdy za swoje życie odpowiada.
Nie ma żadnych wyroków, nie ma żadnych rzeczy, które są nieodwracalne. Nawet śmierć nie jest końcem, tylko początkiem następnego etapu. Więc jeżeli uwierzyłeś w to, to zrobiłeś sam z siebie wroga. Sam sobie jesteś wrogiem. Ja uważam, że to wszystko da się zmienić. Tylko musisz przede wszystkim chcieć. Jubi tutaj napisał, że chodzi mi o to, że jest taki ogólny plan, szkielet, a reszta się pisze na bieżąco, bo jest zbyt wiele zmiennych, alternatywnych rzeczywistości, bycia w wielu miejscach jednocześnie i wszystko jako całość ma wpływ na poszczególne jednostki w każdych wymiarach. Fajnie o tym pisze Nieradzik. Nie znam, ale cieszę się, że też z innych źródeł płynie potwierdzenie tego. A tu drugi wątek, który Marzenka podtrzymuje za mobilem: gościu bez połowy mózgu dał radę wrócić do normy.
Są przypadki, że kręgosłup przejął rolę mózgu. Mówi, pisze: „Pozdrawiam ludzi uznawanych za chorych psychicznie, ale w tym sensie, że pomimo niepełnosprawności pokonują bariery i ograniczenia i pokonują granice wytrzymałości. Przystopuję trochę z komentarzami, bo za dużo się rozpisuję.” Nie przejmuj się, jesteśmy przyzwyczajeni. Natomiast zgadzam się całkowicie, bo każde przekraczanie pewnych barier pokazuje, do czego jako ludzie jesteśmy zdolni. A wszystko to, co ktoś pokaże, że można, poszerza nasze horyzonty, naszą świadomość jako ludzi. I też pokazuje kuprze się znowu naszej podświadomości, że są inne rozwiązania. Jubi pisze: „Prawda jest taka, że wszystko już się dawno temu wydarzyło, a my jako istoty wielowymiarowe mamy zdolność do kreacji i tworzenia alternatywnych rzeczywistości. Dlatego napisałem, że dusza tworzy tylko szkielet, a my możemy dochodzić różnymi drogami, ale na koniec i tak dojdziemy do celu. Kwestia tylko, jakim sposobem i jak długo będziemy się bawić w naszej iluzji.” Rozwijamy się. To, co powiedziałem, rozwijamy się wszyscy i zawsze.
Pytanie, jak długo to będzie trwało i ile sobie przygód zafundujemy po drodze. Jubi dopisał: „Osoby chore są bardziej dojrzałe duchowo niż niejeden z nas. Trzeba mieć odwagę, aby zejść w te materie i na tak niski poziom. Każdy człowiek jest chory psychicznie i mam ku temu argumenty.” Jednak Jubi ma ściągę do tego disco polo, co? Miała matka syna. Znowu mnie się przesunął ekran. Co my tutaj mamy? Gdzieś tutaj straciłem wątek. „Jak patrzę na niektórych ludzi, to czuję się upośledzoną kaleką. Szczególnie na ludzi, którzy respektują patologie społeczne i uznają się jako autorytet.” Z punktu widzenia społecznego całkowicie się zgadzam.
Natomiast z punktu widzenia ewolucyjnego, tak jak powiedziałem, pewne rzeczy są niezbędne dla naszego rozwoju. Jubi pisze: „Sławku, wiedzę chciałoby się przekazać, ale nie za bardzo jest z kim rozmawiać. I tu jest problem.” Myślę też, że mnogość tego, z czym ja się ostatnio nawet zetknąłem, powoduje to, że ludzie interesują się tą tematyką, tylko że najprawdopodobniej jest tego tak dużo, że gdyby to było zawarte w pięciu książkach, to być może połowa dorosłych ludzi by je przeczytała. Ale przebrnąć przez to, co jest w internecie i znaleźć tam coś naprawdę wartościowego i się w tym wszystkim nie zagubić, nie zgłupieć to jest niezłe wyzwanie, więc myślę, że to też ludzi trochę zniechęca. Póki jest jeszcze jakiś sens w tym i chętni do słuchania, to postaram się to oczywiście robić. Natomiast wy mi dacie znać, kiedy przestać. Just sell. Uśmieszy.Yy, Jubi pisze: „Traktuj innych tak, jak byś chciał być traktowany. Ja taką zasadę stosuję”. Ja też, ale od razu polecam do tego włączyć zasadę odrobiny asertywności i czujności, bo jest jeszcze grupa ludzi, którzy będą próbowali to wykorzystać.
Jubi się odniósł tutaj do wypowiedzi Kolejara. Dobrze, przepraszam, że się wyłączyłem na chwilę, ale czytałem odpowiedź Jubiego na ten i oczywiście nie będę tego wyciągał na antenę. Cieszę się, że po raz kolejny się z Jubim zgadzamy. Więc powodzenia Kolejar i trzymaj się chłopie, bo wszyscy, że tak powiem, a przynajmniej większość z nas przez takie etapy w życiu swoim też gdzieś przechodziła. W mniejszym lub większym stopniu. Ja mam podobne doświadczenia. Natomiast potrzeba opiekowania się bywa czasami zgubna dla nas. Jeżeli zapominamy o szacunku do siebie, o miłości do samego siebie, jeżeli nie potrafimy postawić granic, to nie dziwmy się, że ktoś to wykorzystuje. To jest trochę tak, jakby stanąć na skrzyżowaniu i rozdawać pieniądze. Trudno się dziwić, że ludzie będą je brali, jeżeli nic w zamian się nie chce.
Emobil odpisał. Uprzedziłem, że tak powiem, tą wypowiedź. Szkoda, że na wszystkich to nie działa, bo nieraz swoim charakterem i dobrocią byłem upokorzony i skrzywdzony, na przykład przez kolegów ze szkoły, urzędników i tak dalej. O tym właśnie wspomniałem. Bo to tak działa. Jeżeli mamy potrzebę dawania bez świadomości często tego, że dajemy, to nie dziwmy się, że ktoś po prostu to bierze. Przede wszystkim trzeba mieć świadomość swoich intencji, bo często, i tutaj będzie do Emobila, za takimi postawami też stoi oczekiwanie, że ja tak robię i u ciebie się pojawia to samo. Ja tak robię, więc chciałbym, żeby inni też robili. To, co nawet dzisiaj z panią Kasią rozmawialiśmy, albo z panem Markiem, już nie pamiętam, że największe cierpienia są spowodowane naszymi oczekiwaniami i największe rozczarowania. Jeżeli nic nie oczekujesz, to nie będziesz rozczarowany.
Będziesz się cieszył, jak coś dostaniesz. Więc jeżeli ty chcesz być dobry i miły dla ludzi, ale oczekujesz w zamian tego samego, to po pierwsze często spotka cię rozczarowanie, a po drugie nie będziesz miał przyjemności z samego dawania, tylko wchodzisz już w rolę handlarza. Takiego: „Okej, dam, ale...”. Albo pomyśl sobie: „Jestem miły, bo lubię, bo sprawia mi to przyjemność, bo tak chcę, bo to jest w zgodzie ze mną”. I nie zastanawiaj się, czy inni też tego chcą. Nie masz prawa od nich tego oczekiwać. Może oni chcą być markotni, smutni, warkliwi, nieprzyjemni. Natomiast ja zauważyłem, że nawet na tych markotnych i najbardziej smętnych szczery, radosny uśmiech zazwyczaj jakoś rozluźnia atmosferę. Natomiast mówię, nie masz prawa oczekiwać, że inni mają taką samą potrzebę jak ty. Odpowiadasz tylko za to, co ty robisz.
A nie mając konkretnych oczekiwań, nie będziesz ponosił też rozczarowania. I pamiętaj o jednej zasadzie. Ja to zawsze mówię ludziom, którzy próbują przekraczać granice bądź wykorzystywać moje dobro. Mówię: „Podaj mi jeden powód, dla którego mam być miły dla kogoś, kto jest dla mnie niemiły”. Nie widzę w tym żadnej logiki. Jeżeli dasz mi taki powód, to z chęcią go rozważę. I to nie chodzi o to, żeby się uśmiechać, jak ktoś na nas opluwa, bo nie ma powodu, żeby być miłym dla osoby, która jest niemiła. Natomiast dawać to z radości z bycia sobą, a nie z chęci uzyskania tego samego od innych. I tutaj mamy... Co ja znowu, kochani, przewinąłem?
Nie wiecie przypadkiem? Nie wiecie, bo ja też nie wiem, więc skąd macie wy wiedzieć? Dobrze. Przepraszam was najmocniej, ale mój laptopik już zaczyna, że tak powiem, żyć swoim życiem. Co ja tutaj mam? Kolejar pisał. Jubi: „Tak, tak, to prawda. I to, co Sławek mówi. Nie ma być już opiekunem młodych dusz”. Opiekunem młodych dusz to raczej nie będziesz.
One nie potrzebują opieki. Ale na te dziecinne to uważaj. Cieszę się z tego uśmieszku na koniec. Większość ludzi ceni wygląd, a nie charakter i nasze wnętrze.Jak byłbym Leonardo DiCaprio, to byłbym niesiony na rękach, a jak wpadnę w oko urzędniczce, to ona by przymykała oko na przepisy. Trochę nadinterpretacja, ale to jest tak, że panowie zwłaszcza powinni zwrócić uwagę. Wam będzie chyba to łatwiej ocenić. Chociaż ciężko mi powiedzieć, bo nie jestem kobietą. To też działa w drugą stronę, bo ładne osoby bądź osoby, które uważają się za ładne, częściej się uśmiechają i są bardziej pogodne i sympatyczne do ludzi. To działa w dwie strony. Osoby, które traktują się jak brzydkie czy złe są smutne, sfrustrowane i ciężej im okazywać taką radość.
Natomiast osoby ładne tę radość okazują, więc efekt jest podwójny. Można odwrócić sytuację. Nie trzeba się uśmiechać, bo się jest ładnym, tylko wystarczy się uśmiechać, bo się jest fajnym. Panowie gdzieś tutaj toczą dalej dyskusję. Kolejny: „W sobie widzę wiele baz. Wszystko zawsze u mnie kończy się na siedem lub 13. Siedem to czas zmian i zawsze jak coś pojawia się w moim życiu sześć razy, to siódmy jest momentem przełomowym”. W swojej dacie urodzin masz trzy siódemki. Nawet nasze zejście tutaj, data narodzin nie jest przypadkiem. To jest Jubi.
Oczywiście, że nasze zejście tutaj, czyli data narodzin nie jest przypadkiem. W ogóle w życiu nie ma przypadków. Jubi, tutaj optymistyczny komentarz. Ja od lalek to uciekam. Bardzo ciekawe określenie. Dobrze, słuchajcie kochani. Tutaj pani Kasia wniosła w naszą audycję sporo ożywienia z tego, co dało się zaobserwować. W ten sposób dobiliśmy trzech godzin naszej audycji. Było tam trochę jąkania i zawieszeń z mojej strony, ale mam nadzieję, że pan Marek to ładnie, pięknie wszystko poucina i będzie super. Cieszę się, że tak się dzisiaj fajnie z tą dyskusją zrobiło, bo te dyskusje są bardzo merytoryczne i w temacie.
Jest to na pewno dodatkowy zastrzyk wiedzy i informacji dla naszych słuchaczy. Także dziękuję wszystkim uczestnikom dzisiejszej czatowej rozmowy. Fajnie też, że są takie prywatne tematy, które się gdzieś tam pojawiają. Też dziękuję za waszą odwagę, bo mówienie tego w eter i puszczanie tego w internet to jest duża odwaga i świadczy o dużej potrzebie zmian. Za te wszystkie pozytywne, miłe zmiany w waszym oraz w moim życiu, bo przecież nigdy nie było tak dobrze, żeby nie mogło być jeszcze lepiej, trzymam kciuki. Do zobaczenia może za tydzień. Co wy na to, panie Marku? Mamy jakiś grafik? Damy się radę tam gdzieś wcisnąć co tydzień?
[02:24:21] - Wcisnąć to się możemy w każdy poniedziałek.
[02:24:25] - Dobrze. Czekałem, kiedy pan powie: „Nie, są ciekawsze tematy audycji. Następni się rwą. Słuchacze powymyślali swoje tematy”. A powiem OK, dobra, to ja sobie zrobię trochę wolnego. Ale widzę, że jeszcze nie. Aczkolwiek kilku słuchaczy z chęcią bym namówił do poprowadzenia przynajmniej jednej raz na jakiś czas audycji, bo też widzę, że mnóstwo do powiedzenia ludzie mają. Dobrze, panie Mareczku. Kończmy zatem z honorem, godnością i dumą dzisiejszą audycję. Ja jak zwykle panu podziękuję za towarzystwo, opiekę techniczną i w ogóle za sam pomysł.
Kochani, za was nieustająco trzymam kciuki. Uważajcie na siebie jak zawsze i do zobaczenia już za tydzień, w następny poniedziałek. Trzymajcie się.
[02:25:24] - Mówił te słowa do państwa jak zawsze gospodarz audycji „Świat oczami duszy” pan Sławek Bączkowski. Oczywiście jak zawsze zachęcamy gorąco do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza”. Zachęcamy do zainteresowania się także eksperymentem prowadzonym przez pana Sławka. Jeżeli coś komuś umknęło, to oczywiście będzie można odsłuchać sobie tę audycję z archiwum i sobie powtórzyć, co tam potrzebujecie. Na razie kończymy powolutku nadawanie na dzisiaj. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios". Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie już za tydzień. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl